ISSN 2391-8918
nazwa rozdziału
3/2020
cena 14,99 zł (w tym VAT)
„Dla mnie główną wartością whisky jest możliwość cieszenia się nią. Jeśli kupujesz butelkę – wypij ją. Jedyną drogą żeby poznać whisky, jej detale, różnice pomiędzy destylarniami, to degustować. To fantastyczna sprawa próbować, porównywać, eksperymentować z trunkami z różnych regionów i gorzelni” – mówi Iain McAlister, master distiller w Glen Scotia.
3
nazwa rozdziału
3
nazwa rozdziału
3
Od redaktora
OD REDAKTORA Decyzje o zamknięciu restauracji i barów spustoszyły branżę alkoholową niczym tornado. Zwłaszcza tą jej najbardziej żywą, najbardziej kolorową część, czyli świat barmański. Kiedy piszę te słowa, bary wciąż są nieczynne. Nie wiem, ilu moich przyjaciół wróci do pracy i kiedy spotkamy się przy szklaneczce czegoś dobrego. Na pewno wiele barów nie przetrwa, dla nich to nie pandemia, to koniec świata. Przynajmniej takiego, jaki znali, koniec wielu marzeń, wielu inwestycji. Część moich przyjaciół nie wróci do pracy, bo nie będą mieli gdzie. Czytałem analizy, z których wynika, że w Hiszpanii nie zostanie ponownie otwartych 40% barów. Zbankrutują. Ich właściciele nie mieli dość oszczędności, by przetrwać czas kwarantanny. W Polsce może być jeszcze gorzej. Rząd zapewne pomoże wielodzietnym, ale nie koniecznie barmanom i właścicielom barów. Pozostaje nam wspierać się wzajemnie. Najczarniejszy scenariusz, to upadłości i zwolnienia. Ale nie mniej czarny jest scenariusz „zbawczej ręki” dużych koncernów, które w zamian za lojalność wyciągną część barów z tarapatów. Wiadomo, rynek nie znosi próżni. Jeśli jednak półki w barach będą do złudzenia przypominały stoiska alkoholowe w marketach, to będzie to bardzo smutny efekt pandemii. Polska scena barmańska pięknie się w ostatnich latach rozwijała, między innymi dlatego, że była niezależna. Bogaty wujek, który sypnie groszem w zamian za wyłączność na dostawy do baru, będzie złym wujkiem. Dla „Aqua Vitae” ostatnie miesiące także są bardzo trudne. Udostępniliśmy lekturę czasopisma bezpłatnie online, po to by nadal docierać do barów i restauracji, gdzie byliśmy czytani. Dzięki temu wciąż jesteśmy w kontakcie z naszymi przyjaciółmi, z osobami, które zawsze nas w poprzednich latach mocno wspierały. Dziękujemy też za wsparcie finansowe – od czytelników i od branży. Dzięki Waszej solidarności możemy wydać ten numer. Mam nadzieję, że już niedługo wszyscy ponownie się spotkamy nie tylko na degustacjach online, ale znów twarzą w twarz, z kieliszkiem przy barze. Bądźcie zdrowi! Do zobaczenia! ŁUKASZ GOŁĘBIEWSKI
2
Nr 3/2020 (33) Dwumiesięcznik „Aqua Vitae. Ekskluzywny Magazyn o Alkoholach” Adres redakcji: ul. Mazowiecka 6/8 p. 416, 00-048 Warszawa Tel. (22) 828 36 31 redakcja@aqua-vitae.pl
www.aqua-vitae.pl Redaktor naczelny: Łukasz Gołębiewski Zespół redakcyjny: Jarosław Buss, Mirosław Pawlina, Łukasz Czajka, Bogumił Rychlak Sekretarz redakcji: Gabriela Duszek Stale współpracują: Wiktor Woźniak, Tomasz Falkowski, Adam Kucharuk, Andrzej Zamojski, Patryk Kozyra, Szymon Bira, Mariusz Aderek i Rajmund Matuszkiewicz Projekt graficzny: Bogdan Janowski Reklama: redakcja@aqua-vitae.pl Skład i łamanie: Bogdan Janowski Druk: Drukarnia Matrix, Piaseczno Zdjęcie na okładce: Rajmund Matuszkiewicz Wydawca: Aqua Vitae ul. Mazowiecka 6/8 p. 416, 00-048 Warszawa tel. (22) 828 36 31
www.rynek-ksiazki.pl Wszelkie prawa zastrzeżone. Przedruki dwumiesięcznika „Aqua Vitae” oraz jakichkolwiek fragmentów dozwolone są wyłącznie za uprzednią zgodą wydawcy. Redakcja nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.
Chcesz poszerzyć wiedzę o mocnych trunkach? Zapisz się na bezpłatny newsletter:
http://spirits.com.pl/newsletter
3/2020
w numerze m. in.:
8 World Whisky Awards
Zakupy alkoholu online
18
20
Historyczna degustacja
Niezależni bottlerzy w Polsce
29
33
Fermentacja w wydaniu Beam
49 Whisky z Campbeltown 4
10
Rozmowa – Marv Cunningham
50 Likier Warszawski
14 Rozmowa – Iain McAllister
26 Whisky z Australii
36 Historia wytwórni wódek w Dzikowie
53 Nieznany uczep
Wydarzenia Rekordowy Wolf & Oak 15 kwietnia Michał Płucisz, prezes i założyciel Wolf & Oak Distillery ogłosił rekordowy wynik zbiórki pieniędzy na platformie Beesfund. Spółka pozyskała 1480 akcjonariuszy, 4,2 mln zł, ponad 31 tys. akcji zebrane w 82 dni. „Rozpoczynamy nowy rozdział w historii polskiego gorzelnictwa. W imieniu własnym oraz całego zespołu, bardzo dziękuję za powierzone zaufanie” – napisał Michał Płucisz. (Ł)
Nowe smakowe wódki Starosta Pigwowa i Wiśniowa to dwie nowe wódki smakowe, butelkowane z mocą 37,5%. Powstają w zakładzie Polanin w Środzie Wielkopolskiej jako private label M&P. Obydwie w pojemnościach 0,5 l w cenie 32 zł. Linia Starosta to także wódka czysta zbożowa w pojemnościach: 0,1, 0,2, 0,5, 0,7 i 1,75 l oraz napoje spirytusowe o mocy 30%: pigwówka, wiśniówka i cytrynówka w pojemnościach 0,1 i 0,2 l. Nowe smaki dedykowane są przede wszystkim do orzeźwiających koktajli owocowych. (Ł)
dalej pracować. A żeby pracować potrzebujemy słomy. Szybki odzew naszych sąsiadów – rolników dał nam pewność, że będziemy mogli w sposób normalny (?) zakończyć sezon. Na koniec oczywiście gorące podziękowania. O straży pisaliśmy. Dziękujemy również naszym pracownikom zaangażowanym w ratowanie tego, co się da i tego czego uratować już się nie dało. (…) Ale dziś bohaterami są również nasi wspaniali sąsiedzi z okolicznych miejscowości. Pojawili się nagle, właściwie znikąd i tak dzielnie walczyli razem z nami. W tym cholernym chaosie wielu z Was nie zauważyliśmy, a bardzo chcielibyśmy podziękować każdemu z Was z osobna. Dziękujemy również Gminie Główczyce za apel o potrzebną nam pomoc. Trzymajcie za nas kciuki. Nadal wierzymy, że dobro wraca... Bardzo, bardzo poobijana załoga Podole Wielkie”. ( R)
Polish my whisky pomaga ratownikom Grupa Polish my whisky uzyskała 2200 zł z licytacji butelki whisky Caol Ila 1990 Mackillop’s Choice. Cały dochód wraz z małym bonusem poszedł finalnie na zakup masek FP2 dla Stacji Ratownictwa Medycznego w Bychawie. O tym jak przebiegała ta akcja opowiada na filmie Adam Grzegorz Kucharuk, inicjator tej akcji. (Ł)
Pożar w Podolu Wielkim
Nowa Lubelska Mango
Gorzelnia Podole Wielkie poniosła w ostatnich dniach ogromne straty w związku z pożarem. 4 kwietnia doszło do pożaru magazynu z 2000 ton słomy, która służy do opalania pieców gazowych w gorzelni. Straty szacowane są na 1,5 mln zł. W relacji ze zdarzeń czytamy: „Żywioł ognia ogromnie nas doświadczył… Silny wiatr, przypadkowa iskra z komory spalania i pożar słomy tuż przy budynku gorzelni. Godzinę później wiatr przeniósł kolejną iskrę. Ta trafiła na oddalony o 300 m skład 2000 ton słomy, który po chwili zamienił się w jakąś diabelską pochodnię. (...) Dzięki błyskawicznej reakcji straży pożarnej udało nam się zminimalizować straty i nie doprowadzić do większej tragedii. Nikomu nic się nie stało, budynek gorzelni nie ucierpiał. Spalił się magazyn materiałów suchych, potężna wiata oraz oczywiście cała nasza słoma. Jesteśmy zdruzgotani. Żeby przetrwać musimy
Stock Polska poszerza kolorowe portfolio Lubelskiej i wprowadza na rynek zupełnie nowy, tropikalny wariant smakowy – Lubelską Mango. Butelkowana z mocą 30%, dostępna w trzech formatach – 100 ml, 200 ml i 500 ml. W ciągu ostatniego roku sprzedaż marki Lubelska wzrosła o 14,8%. – W okresie wiosenno-letnim, konsumenci szczególnie doceniają orzeźwiające i lekkie smaki, bardzo chętnie też próbują naszych nowości. Lubelska Mango wzbogaca szeroką ofertę marki o soczystą, tropikalną pozycję, jednocześnie idealnie wpisując się w obecne trendy na rynku – bo mango to bez wątpienia najgorętszy owoc w tym sezonie!
6
Wydarzenia – mówi Marta Uss, senior brand manager marki Lubelska w Stock Polska. (Ł)
nish i 11YO Port Wood Finish. W Polsce whisky trafią do dystrybucji M&P. (Ł)
Żołądkowa Gorzka Rześka
Rośnie sprzedaż kalwadosu
Inna nowość Stock Polska, to dwa rześkie warianty smakowe Żołądkowej Gorzkiej – Limonka z Miętą i Pigwa z Miętą. Charakteryzuje je 100% naturalność, wysoka jakość składników oraz unikalna receptura. – Wraz ze wzrostem temperatur, obserwujemy zmiany tendencji zakupowych u naszych konsumentów – dużą popularność zyskują trunki o lekkim smaku, które orzeźwiają w ciepłe dni. Żołądkowa Gorzka Rześka, należąca do stale rosnącego segmentu alkoholi kolorowych, idealnie odpowiada na te preferencje. Co więcej, jako jedna z niewielu na rynku jest wciąż wytwarzana w procesie maceracji. Mamy nadzieję, że nasz produkt pozytywnie zaskoczy zarówno stałych, jak i nowych konsumentów produktów z rodziny Żołądkowej Gorzkiej – mówi Monika Lipiec, brand manager marki Żołądkowa Gorzka w Stock Polska. Oba smaki Żołądkowej Gorzkiej Rześkiej są dostępne w formatach: 500 ml, 200 ml, 90 ml. Warianty 500 ml i 200 ml pojawią się również w atrakcyjnych, limitowanych edycjach butelki. Za działania PR Żołądkowej Gorzkiej Rześkiej odpowiada agencja Publicis Consultants, a obsługę strategiczną i kreacyjną Havas Engage Warsaw. Sprzedaż będzie również wspierana publikacjami w prasie handlowej, materiałami POS oraz specjalnymi ekspozycjami w punktach sprzedaży detalicznej. (Ł)
Sprzedaż kalwadosu na świecie w 2019 roku wzrosła o 8,7%, informuje L’Interprofession des Appellations Cidricoles (IDAC). Łącznie sprzedano 5,08 mln butelek trunku z Normandii, z czego ponad połowę we Francji. Patrząc na apelacje kalwadosu sprzedaż rozkładała się następująco: 71% Calvados AOC, 28% Calvados Pays d’Auge AOC i 1% Calvados Domfrontais AOC. Pod względem wieku natomiast podział sprzedaży był następujący: VS – 62%, VSOP – 23%, XO – 15%. Region Calvados w Normandii to 8000 ha sadów, 3 mln drzew i ok. 10 mln pszczół, które je zapylają. (Ł)
Nowe butelki AWW Kolekcja wódek AWW zyskała nowe opakowania. Jarzębiak otrzymał wyższą butelkę, butelki do Polskiej Klasycznej i Alaski to kątówki zaokrąglone u góry. Nowe, eleganckie etykiety. Zmodyfikowano także receptury wódek Jarzębiak Czysty Luksus i Alaska. (Ł)
Spada produkcja wódki Produkcja wódki spadła w marcu 2020 roku w ujęciu rok do roku o 15,1%, wyniosła 7,87 mln l . Po trzech miesiącach 2020 roku produkcja spadła o 8,3% wobec takiego samego okresu 2019 roku, wyniosła 22 mln l. W całym 2019 roku wyprodukowano 105,1 mln l. (Ł)
Nowe whisky z GlenAllachie GlenAllachie poszerzyło swoją serię whisky Wood Finish, nowe butelki trafią do sprzedaży już w maju, 7 maja Billy Walker zaprezentuje je podczas konferencji na Fecebooku. Nowe single malts to: 9YO Rye Wood Finish, 11YO Moscatel Wood Fi-
Produkcja wódki w latach Mln l
2014 87,9
2015 95,0
2016 97,1
2017 93,0
2018 94,5
2019 105,1 7
Wydarzenia
Rozdano World Whisky Awards i Icons of Whisky 26 marca zostały ogłoszone wyniki dwóch prestiżowych konkursów – World Whisky Awards i Icons of Whisky. Te pierwsze organizowane są przez TheDrinksReport.com, drugie przez „Whisky Magazine”. Wśród nagrodzonych whisky większość to absolutne nowości, nieliczne, jak MacNair's Lum Reek, dostępne są w polskich sklepach. Oto pełna lista nagród World Whisky Awards. Najwięcej nagród zdobyły whisky z USA (5), następnie: Japonia (3), Szkocja (3), Kanada (2), po jednej: Szwecja, Australia i Irlandia.
Online Retailer of the Year
World's Best Blended Limited Release
Whisky Buyer of the Year
Ichiro's Malt & Grain Japanese Blended Whisky Limited Edition 2020 (Japonia)
Pete Newton, Booths
World's Best Blended Malt
Seven Grand
MacNair's Lum Reek Blended Malt Scotch Whisky 21YO (Szkocja)
Whisky Bar of the Year
World's Best Blended Whisky
Bar Manager of the Year
Dewar's Double Double 32YO (Szkocja)
World's Best Bourbon Ironroot Harbinger (USA)
World's Best Canadian Blended J.P. Wiser's Alumni Whisky Series Darryl Sittler (Kanada)
World's Best Corn Spirit of Hven MerCurious (Szwecja)
World's Best Flavoured FEW Spirits Cold Cut Bourbon (USA)
World's Best Grain Fuji Single Grain 30YO Small Batch (Japonia)
World's Best New Make Macaloney's Peated Clearach (Kanada)
World's Best Pot Still Redbreast 21 YO (Irlandia)
World's Best Rye Archie Rose Rye Malt Whisky (Australia)
World's Best Single Barrel Bourbon Rebel Yell Single Barrel 10YO (USA)
World's Best Single Cask Single Malt
La Maison du Whisky
Own Brand Supermarket of the Year Lidl GB
Single Outlet Retailer of the Year WhiskyBrother
Supermarket of the Year Dan Murphy’s
Travel Retailer of the Year Big Five Duty Free
Whisky Bar Group of the Year
Jack Rose Dining Saloon Frank Murphy, The Pot Still
Bartender of the Year Cache Bouren, Haberdasher
Whisky Hotel Bar of the Year The Tack Room, Adare Manor
Irish Whiskey Ambassador of the Year Avril Hogan, Dingle Distillery
Scotch Whisky Ambassador of the Year Georgie Bell, Barcardi Brands
World Whisky Ambassador of the Year Andy Watts, Distell
American Whisky Ambassador of the Year Thalita Alves, Brown-Forman
Distillery Manager of the Year Scott Sell, Westland Distillery
Master Distiller/Blender of the Year Billy Walker, The GlenAllachie Distillery
Sustainable Distillery The James Sedgwick Distillery
Tamdhu Sandy McIntyre’s SC (Szkocja)
Visitor Attraction of the Year
World's Best Single Malt
Buffalo Trace Distillery
The Hakushu Single Malt 25YO (Japonia)
Visitor Attraction Manager of the Year
World's Best Tennessee
Lisa Jameson, Teeling Distillery
Uncle Nearest Premium Whiskey 1820 Single Barrel (USA)
Craft Producer of the Year
World's Best Wheat
Dad’s Hat
Bainbridge Two Islands Hokkaido Cask (USA)
Campaign Innovator of the Year
Nagrody Icons of Whisky przyznano za działania na rzecz promocji i upowszechniania whisky na świecie. Oto wybrana lista nagrodzonych.
8
Ardbeg Distillery, Masters of Smoke
Distiller of the Year Irish Distillers
Wydarzenia
3
Logistyka
#Zostańwdomu - czyli zakupy on-line Nie trzeba wychodzić z domu, wystarczy kilka kliknięć i produkt zostaje zamówiony. Dostawa w tym samym dniu, następnym lub za kilka. Płatność z góry lub przy odbiorze. Do domu, do biura lub do punktu odbioru. A może do rąk własnych? Nie ma problemu. Z powiadomieniem SMS o dostawie, a może telefoniczne uzgodnienie godziny odbioru? Lista kurierskich usług dodatkowych jest długa i daje nam możliwość indywidualnego dopasowania do naszych potrzeb. Według powyższego schematu odbywa się codziennie coraz więcej transakcji. To, co do tej pory było uważane za przejaw wygody, w ostatnich kilku miesiącach stało się dla wielu z nas koniecznością. Hasło #Zostańwdomu oraz rekomendacja Ministerstwa Zdrowia do robienia zakupów z dostawą, pomogły zmienić nawyki zakupowe nawet tych najbardziej sceptycznych. Kolejne sieci handlowe nie chcąc tracić udziałów w rynku, uruchomiły możliwość składania zamówień on-line. W obecnej sytuacji największą popularnością cieszy się opcja z dostawą do domu. Komfort, bezpieczeństwo, możliwość przemyślanych zakupów, duży wybór, wygodna forma dostawy. To argumenty, które wymieniamy najczęściej. W ten sposób możemy kupić wszystkie artykuły spożywcze. Na liście brakuje jedynie alkoholu. Aby go legalnie nabyć musimy udać się bezpośrednio do sklepu. Nie jest tajemnicą, że dla przedsiębiorców, którzy utracili możliwość sprzedaży poprzez punkty restauracyjne, bary oraz sklepy specjalistyczne, internet stał się w chwili obecnej jedyną możliwością komunikacji z dotychczasowym klientem. Ministerstwo Zdrowia w obawie przed rozprzestrzenianiem się koronawirusa rekomenduje nawet zamawianie dań na wynos oraz ograniczenie ilości fizycznych wizyt w sklepach. Dla
10
sklepów oraz restauracji nie przewidziano jednak możliwości realizacji pełnej oferty. Jak wytłumaczyć zatem klientowi, że nie może do wybranego dania, wybrać ulubionego napoju alkoholowego? A co z koszykiem artykułów spożywczych, w którym do tej pory umieszczaliśmy również jakiś alkohol? Wielu z dostawców staje przed dylematem: dostarczyć również alkohol i złamać warunek posiadanego zezwolenia, czy utracić klienta? Wiele europejskich krajów poradziło sobie z tym problemem i to znacznie wcześniej, i nie z powodu pandemii. Realizacja zakupu alkoholu online z dostawą w wybrane miejsce nie budzi żadnych wątpliwości natury prawnej. Zbadano, że zakupy przez internet nie są impulsową formą sprzedaży. Okazuje się, że najczęściej są przemyślane. Klient jest świadomy dodatkowych kosztów opakowania oraz dostawy. Nie wybiera zatem produktów najtańszych, w małych opakowaniach, potrzebnych do natychmiastowej konsumpcji. Okazało się, że oferta internetowa jest skierowana do innej grupy odbiorców. Są to osoby, które poszukują alkoholu na zaplanowaną wcześniej okazję. Wielu z nich traktuje taką formę jako element edukacji. Możliwość poszukania opinii, zapisania się do newslettera lub do klubu jest dla nich dodatkowym atutem. Uznano zatem, że to jest forma świadomej oraz odpowiedzialnej konsumpcji. Taka postawa jest dokładnie przeciwieństwem tego, co przedstawia się w Polsce. Kolejnym podnoszonym argumentem przeciw, jest umożliwienie dostępu do alkoholu osobom nieletnim. Kolejny mit, który w prosty sposób można obalić. Każdy z nas, który podpisywał on-line umowę z bankiem lub z siecią komórkową wie, że nie ma możliwości potwierdzenia takiej transakcji przez osobę nieletnią. Prze-
Logistyka ciwnicy zalegalizowania sprzedaży alkoholu wraz z jego dostawą powołują się na zapisy ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Z uwagi na rok jej powstania (1982) nie przewidziano rozwiązań dotyczących dostawy poza punkt sprzedaży. W tych latach takiej potrzeby po prostu nie było. Część alkoholu była wypijana przed sklepem, część nielegalnie przenoszona do zakładów pracy lub do dalszej odsprzedaży na tzw. melinach. Inna to była rzeczywistość, inne potrzeby konsumenta. Dziś mamy nadpodaż. Nie jest sztuką wyprodukowanie lub zaimportowanie alkoholu. Problemem staje się jego sprzedaż. A sprzedaż, to dochód nie tylko dla przedsiębiorcy. Podatek akcyzowy oraz VAT zasilają budżet Skarbu Państwa. Dane liczbowe pokazują, że wcale nie małymi kwotami. Ponieważ znoszenie restrykcji związanych z zapobieganiem rozprzestrzeniania się COVID-19 dla branży HORECA zapowiedziano jako ostatni etap, część przedsiębiorców, w obawie o swoją przyszłość, rozpoczęła oferowanie alkoholu przez internet z opcją dostawy do domu. Lokalnie dowożą sami, dalsze odległości realizowane są za pomocą firm kurierskich. Dla kondycji gospodarki jest to ważna informacja. Przedsiębiorcy nie czekają na pieniądze z kolejnej wersji tarczy antykryzysowej. Biorą sprawy we własne ręce by utrzymać własne miejsca pracy oraz swoich pracowników. W miejsce oferowanej dotacji wybierają płacenie podatków. Trzeba zatem wierzyć, że decydenci zastanowią się, co się bardziej dla gospodarki opłaca. Rozważą argumenty za, jak i przeciw, czego wynikiem będzie nowelizacja ustawy na miarę technologii oraz trendów drugiej dekady XXI wieku. Jakimi możliwościami identyfikacji dysponujemy? - rejestracja działalności gospodarczej poprzez internet - składanie oraz rozliczanie wniosków poprzez e-urząd - podpis elektroniczny poprzez oficjalne platformy - rejestracja każdej transakcji oraz dokonywanej przez nią płatności Nie jesteśmy zatem anonimowi zarówno jako przedsiębiorcy, jak i konsumenci. Czy zachowana zostanie transparentność sprzedaży? Rynek logistyczny posiada od lat wypracowaną technikę. Dostawy z opcją „do rąk własnych” lub z weryfikacją dokumentu tożsamości przy odbiorze wykorzystywane są powszechnie również do zawierania umów kupna-sprzedaży. Nie ma zatem żadnych przeciwwskazań do weryfikacji wieku odbiorcy. Po wdrożeniu imiennej rejestracji
12
zakupów alkoholu on-line, w dłuższej perspektywie widzę jednak zagrożenie. Chęć posiadania danych, kto, co i kiedy kupuje może być pokusą dla resortu zdrowia lub innej powołanej w tym celu agencji. Czy potrzebne są dodatkowe szkolenia dla kurierów? Moim zdaniem nie ma takiej potrzeby. Wystarczy wymagać wdrożenia istniejących już rozwiązań. Procedurę zawarcia umowy z operatorem telefonii komórkowej znamy wszyscy. Czy sprzedaż alkoholu z dostawą może być konkurencją dla dotychczasowej formy sprzedaży? Wydaje mi się, że obecnie może być jedynie formą wsparcia dotychczasowych kanałów dystrybucji. Koszty indywidualnej i detalicznej kompletacji towaru, prawidłowe zabezpieczenie alkoholu do transportu, włączenie dodatkowych usług, np. weryfikacja wieku odbiorcy, podraża koszty, a w efekcie finalną cenę produktu. Dla wielu odbiorców nie będzie to stanowić jednak przeszkody. Nie sądzę, że będzie to forma zakupu, której adresatem będzie osoba celująca w najtańszy produkt. Zadziałają w tym, jak i w każdym znanym mi przypadku, prawa popytu i podaży. Czy PRO-LOG gotowy jest do świadczenia takiej usługi? Tak. Oferujemy naszym klientom kompleksową obsługę. Dobieramy również wiarygodnych podwykonawców. Ponieważ zawartością są butelki, ważne jest wcześniejsze dobranie właściwego opakowania transportowego oraz przeprowadzenie z firmą kurierską tzw. drop testu. Opakowanie oraz zawartość powinna bez uszkodzeń wytrzymać test swobodnego dziesięciokrotnego upadku na podłoże. Czasami wykonywany jest również test, zachowania się opakowania z zawartością, podczas sortowania maszynowego paczek. Opakowanie musi zabezpieczać produkt, jak również towary i pozostałe paczki przewożone w transporcie skonsolidowanym. To duże wyzwanie, które wymaga użycia bardzo dobrego jakościowo kartonu oraz taśm zabezpieczających przed ingerencją z zewnątrz. Dla dostaw dla branży HORECA taką formę dostawy świadczymy od kilku lat. Gotowi jesteśmy także świadczyć naszym klientom usługi dostawy towarów do odbiorców prywatnych. Klient nasz będzie miał możliwość zlecenia dodatkowych opcji: doręczenie do obszaru mieszkalnego oraz doręczenia do rąk własnych. Podsumowując, proces jest gotowy. Czekamy jedynie na zmiany prawne. REMIGIUSZ ZDROJKOWSKI
nazwa rozdziału
3
Rozmowa numeru
Iain McAlister, master distiller w Glen Scotia
Cieszmy się whisky
- Glen Scotia działa w niezwykłym miejscu, dawnej stolicy szkockiej whisky... - Tak i jestem dumny z tego, że pracuję w tak kultowym regionie. Malutkie Campbeltown miało w XIX
14
wieku ponad 30 gorzelni. Niestety, dziś jest tu ich tylko trzy: Glen Scotia, Springbank i tworząca pod marką Kilkerran, destylarnia Glengyle. Ja trafiłem do Glen Scotia w 2008 roku.
- Jak opisałbyś różnice i podobieństwa pomiędzy Glen Scotią a Springbankiem, czy istnieje obecnie jakiś wspólny mianownik dla Campbeltown? - Campbeltown to Campbeltown, mamy tu pewne niezmienne i oczywiste aspekty związane z położeniem regionu. Oczywiście w obu destylarniach różna jest baza produktów – styl naszego destylatu wynikający z procesu produkcji, ale oleistość, słoność czy delikatna torfowość jest charakterystyczna dla obu gorzelni. Styl Campbeltown się wyróżnia, ma swoje „znaki szczególne” i dość łatwo zidentyfikować nasze whisky jako te „stąd”– są zupełnie inne niż te ze Speyside czy Islay. Naszym zadaniem dziś jest dbać o tę „inność”, wyjątkowość, rozwijać i wspierać to dziedzictwo również w przyszłości. - Co jest najtrudniejsze w pracy Master Distillera? - Nie ma takich rzeczy. To jest fantastyczna praca i mam dużo szczęścia, że jestem w tym biznesie. Oczywiście jak w każdym zawodzie, są lepsze i gorsze dni. Ale sama praca jest różnorodna, rozwijająca i pasjonująca. Wyjątkowe jest móc tworzyć limitowane, niepowtarzalne edycje. Dodatkowo
Rozmowa numeru
mam świetny zespół w destylarni – to naprawdę jest super miejsce. - Kiedy doglądasz beczek w magazynie, skąd wiesz że właśnie nadszedł „ten moment” – właściwy czas żeby ją zabutelkować? - Nie ma dokładnych reguł czy przepisu. Musisz polegać na swoim doświadczeniu – wąchać, próbować, sprawdzać jak się rozwija i czy to jest dobry kierunek. Możesz wypełnić 50 beczek (tego samego rodzaju np. po bourbonie) tym samy destylatem i położyć je obok siebie w magazynie, a po 10-12 latach okaże się, że whisky w środku jest zupełnie inna. Z tych pięćdziesięciu 48 będzie okey, a dwie będą wybitne. Przy czym jedna będzie gotowa już i ją zabutelkujesz jako single cask, a w drugiej wyczujesz, że przydałoby się coś jeszcze – i ją przeznaczysz do dodatkowego finiszowania. Najważniejsze jest doświadczenie, wiedza nabyta przez lata próbowania. Musisz wiedzieć, jak zmienia się przez lata charakter
destylatu w konkretnym rodzaju beczki, przewidywać, co się zadzieje, no i wiedzieć jaki efekt chcesz osiągnąć. - Czy zamierzacie finiszować wasze whisky w beczkach po francuskich destylatach: koniaku, armaniaku, kalwadosie? Bardzo rzadko używa się tych beczek w przemyśle whisky... - Tworząc whisky trzeba patrzeć z szerszej perspektywy i brać pod uwagę różne aspekty. Jedną rzeczą są linie podstawowe, a jeszcze inną eksperymentalne, limitowane. Jeśli coś działa, nie ma potrzeby tego zmieniać, a beczka po bourbonie naprawdę świetnie pasuje do charakteru tutejszego destylatu. Trzeba zawsze brać pod uwagę jak konkretny styl spirytusu współgra z rodzajem beczki. Są połączenia, które udają się zawsze czy prawie zawsze, a są też te bardziej ryzykowne. Poza tym beczki francuskie są po prostu drogie i ich używanie w przemyśle szkockiej
whisky raczej nigdy nie będzie powszechne. - Która z waszych whisky jest najbardziej skomplikowana jeśli chodzi o proces produkcji? To oczywiście Victoriana – fantastyczna whisky, symbolizująca Campbeltown i nawiązująca nazwą i butelką do jego najlepszych czasów, kiedy dominował na mapie szkockiej whisky. Whisky ta jest bogata, ma pełne ciało, odrobinę torfu, akcenty przypraw. Początkowo dojrzewała w beczkach po bourbonie, potem na kolejny rok 70% whisky trafiło do mocno wypalanych beczek, a 30% do beczek po słodkim sherry pedro ximenez. Po połączeniu dojrzewała kolejne 5-6 miesięcy. To wyjątkowe, że taka whisky znajduje się w podstawowym portfolio destylarni. Jest czymś wspaniałym. - Skąd bierzecie torf do waszych whisky? - Cały nasz słodowany jęczmień pochodzi z maltowni Glenesk położonej w Montrose, w regionie High-
15
Rozmowa numeru land. Współpracujemy z nimi od 13 lat zarówno w zakresie słodu torfowego jak i nietorfowego. Oni natomiast pozyskują torf z północno-wschodniego wybrzeża Szkocji. - A które wersje Glen Scotia sam bardziej preferujesz, to torfowe czy bez torfu? - Historycznie Glen Scotia była nietorfowa i dojrzewała w beczkach po bourbonie. Ja sam nigdy nie byłem wielkim fanem torfowych whisky. Ale w 2009 roku zrobiliśmy taką o średnim stopniu natorfienia, a w 2013 mocno torfową i to są fantastyczne edycje, jedne z moich ulubionych. Krągłe i pełne. Znakomity rezultat połączenia torfowego destylatu i tradycyjnych beczek po bourbonie. Napełnione beczki trzymaliśmy w magazynie wysoko, niemal pod dachem, poddając je tym samym większemu utlenieniu. Naprawdę wspaniałe. - Czy drożdże i długość fermentacji mają znaczenie dla smaku i aromatu whisky? Oczywiście tak. To jest jeden z tych aspektów przy produkcji whisky, któremu naprawdę trzeba poświęcić wiele uwagi. My do naszych tanków dodajemy 75 kg drożdży, w proporcjach dwie części typu M i jedna część typu Mx, który zapewnia szybszą reakcję. W ten sposób dość łatwo rozpoczyna się tworzenie alkoholu. Następnie w naszym przypadku następuje długa fermentacja – 128 godzin i stała obserwacja jak zmienia się profil smakowy. Nawet jeśli masz dobrej jakości słód, a nie skoncentrujesz się na fermentacji – możesz zepsuć końcowy efekt. Historycznie fermentacja w przemyśle whisky miała dużo mniejsze znaczenie, była krótka i agresywna. Teraz przykłada się do tego dużą wagę. - Co roku w Campbeltown odbywał się festiwal whisky. W tym roku odwołany z powodu koronawirusa. Jesteście współorganizatorem tej imprezy i co roku wypuszczaliście
16
specjalną edycję Glen Scotia. Czy mimo braku festiwalu taka whisky pojawi się w tym roku w sprzedaży? - To oczywiście ogromna szkoda, że festiwal się nie odbędzie. Na 99% ukaże się jednak specjalna butelka – Distillery Festival Edition. To będzie single cask, a co ciekawe, nie ja go wybrałem, a cały zespół brał w tym udział – osoby pracujące przy produkcji, w sklepiku przy destylarni, a nawet osoba sprzątająca. Każdy mógł się wypowiedzieć. Oczywiście, będzie też dostępna typowa edycja festiwalowa – będzie to 14-letnia whisky, dojrzewana początkowo w trzech rodzajach beczek: refill bourbon hogshead, średnio wypalanych z amerykańskiego dębu oraz first fill
bourbon, a następnie finiszowana w beczkach po porto i zabutelkowana z mocą 52,8% - Na koniec, powiedz, czy warto inwestować w whisky? - Tak i nie. Cóż, dla mnie główną wartością whisky jest możliwość cieszenia się nią. Jeśli kupujesz butelkę – wypij ją. Jedyną drogą żeby poznać whisky, jej detale, różnice pomiędzy destylarniami, to degustować. To fantastyczna sprawa próbować, porównywać, eksperymentować z trunkami z różnych regionów i gorzelni. Oczywiście są butelki, które można kolekcjonować, ale nie ma nic smutniejszego, niż szafa pełna nieotwartych butelek. Na podstawie pytań od polskich entuzjastów whisky opracował MARIUSZ MASIAK
Rozmowa numeru
31
Masterclass
Historyczna
degustacja czek. Dzisiaj 42-44% rocznej produkcji whisky Bruichladdich jest z własnego jęczmienia – mówił Mateusz Zabiegaj.
Bruichladdich Classic Laddie Scottish Barley
2 kwietnia Dom Whisky i Mateusz Zabiegaj, brand ambasador marki Bruichladdich, przeprowadzili pierwszą w Polsce degustacje whisky online. Prowadzona przez Skype dla 24 uczestników, degustacja przejdzie do historii polskiej whisky. Trwała ponad dwie godziny, pokazała, że doskonale może przebiegać interakcja na odległość, na wysokim poziomie dyskursu. Daniel Szydłowski z Domu Whisky już zapowiada, że takich degustacji będzie znacznie więcej, także z udziałem zagranicznych prowadzących. Chętnych było kilkakrotnie więcej niż miejsc, wszystkie bilety w cenie 240 zł za osobę wyprzedały się w 20 minut. Każdy uczestnik dostawał pięć sampli, butelkę Bruichladdich Port Charlotte Islay Barley 2012, kieliszek
18
degustacyjny i hasło-link do udziału w degustacji. Mateusz Zabiegaj najpierw przedstawił program transparentności whisky Bruichladdich. Już na początku 2017 roku Simon Coughlin, prezes destylarni, dał konsumentom pełny dostęp do informacji na temat butelkowania, wykorzystanych beczek, wieku wybranych whisky. Mateusz Zabiegaj komentował degustację pięciu whisky, w tym dwóch torfowych. Wszystkie o mocy 50%. - Nasza whisky najlepiej smakuje z mocą 50%, a jeśli dla kogoś to za dużo, to można dodać wody, trudniej by było podnieść jej moc. Whisky z linii Port Charlotte zawsze mają poziom natorfowania słodu 40 ppm. Dużą rolę odgrywa dla nas ziarno, nie mniejszą niż dobór be-
(50%) Whisky z różnych beczek, różnych roczników, różnych odmian jęczmienia, a jednocześnie powtarzalna. Najmłodsze destylaty w zestawie mają siedem lat. Aromat słodki, dużo brzoskwini, morele, bardzo dużo ześrutowanego ziarna, mech, lekko grzyby, bardzo delikatnie tarta skórka limonki. Smak słony i gorzki, wędzone śliwki i spalona grzanka, nuty maślane, butterscotch i nuty medyczne. W finiszu owoce, zwłaszcza jabłka, a także toffie, wanilia i przypalone ziarno. Ziarno 81 jest nutą przewodnią tej whisky.
Bruichladdich Islay Barley 2011 (50%) Fermemtacja ziaren z lokalnych upraw jęczmienia, który dojrzewa w bardzo niesprzyjającym klimacie
Masterclass Islay. Aromat brzoskwini w syropie, mandarynek w syropie, zielonego ziarna. W smaku ziarno – zielone, kiełkujące, ciepłe i wilgotne w parowniku. Głębiej – gruszki i migdały. Finisz nadal bardzo ziarnisty, zielony, jest leciutka nuta soli i medyka- 89 mentów, poza tym dużo soczystych jabłek, papierówek.
Bruichladdich Bere Barley 2010 (50%) Fermentacja ziarna ze starej odmiany sześciorzędowego jęczmienia, z własnej farmy. Bere to zboże bardzo mało wydajne i nie wykorzystywane w gorzelnictwie. Aromat piwniczny, lekko grzyby, mech, tuja, ziemistość, krzemowość, poza tym zielone ziarno i troszkę butter-
scotch. Smak bardzo dziwny, mleczko zbożowe, bardzo zielone gruszki. Finisz bardzo słodowy, ziemisty, igliwie, tuja, sól i słodycz melasowa. Unikatowa whisky, która niezwykły smak 89,5 zawdzięcza odmianie jęczmienia.
Bruichladdich Port Charlotte 10YO (50%) Klasyka torfowej wersji whisky z Bruichladdich. Aromat pyłków miodowych, polnych kwiatów, ziół i torfu, gruszki i jabłka. Smak chininy, korzenia goryczki, wędzonych wiśni, sól. W finiszu bardzo dużo soli, solone 88,5 mięso i suszone śliwki, pieczone jabłka.
Bruichladdich Port Charlotte Islay Barley 2012 (50%)
Aromaty bardzo medyczne, do tego słodycz toffie i solanka, w tle banan. W smaku słodko i słono, dużo toffie i kilogramy soli, a w tle nuty medyczne i dymne, pieprz. W finiszu są i banany (w soli) i migdały (w soli) i chleb pieczony w liściach chrzanu, a także lekka cierp- 89 kość soku z wiśni, a i kukurydza. Pięć bardzo różnych whisky, które świetnie pokazują różnice w podejściu do procesu przygotowania surowca. To różnicom w doborze ziarna, a także w sposobie jego suszenia, whisky w decydującym stopniu zawdzięczają różnice. Najciekawiej wypadła Bruichladdich Bere Barley 2010, zupełnie unikatowa, właśnie dzięki zastosowaniu nietypowej odmiany jęczmienia. Świetna degustacja i świetna edukacja. ŁUKASZ GOŁĘBIEWSKI
Temat numeru
Niezależni bottlerzy w Polsce Nie mamy jeszcze do końca w Polsce językowych odpowiedników na opisanie tego, czym się zajmują. Rozwijająca się świadomość konsumencka wyraźnie jednak im sprzyja. Independent bottlers – niezależni butelkujący, czy po prostu bottlerzy whisky. Co oferują na polskim rynku i czym przyciągają? Czym różnią się ich produkty od tych, które szeroko dostępne na półkach marketów określamy jako official bottlings? Niezależni bottlerzy nie produkują whisky. Butelkują i sprzedają pod własną marką „gotowy” alkohol. Jakie jego cechy zwrócą szybko naszą uwagę? Będą to niewielkie, limitowane partie produktu. Przeważnie zakupionego, wystarzonego destylatu nie miesza się przed rozlaniem do butelek z innymi whisky – rozlewana jest zawartość konkretnej, wybranej beczki (tzw. single cask). Otrzymujemy więc tyle butelek danej partii, ile alkoholu zdążyło nie wyparować z jednej, zalanej nim wcześniej beczki. Moc. Moc będzie z nami, ponieważ otrzymamy taki produkt procentowy, jaki utrzymał się w beczce i z jakiej, bez rozcieńczenia, został przelany do butelek (tzw. cask strength). Jakość. Jak jeden mąż marki independent chwalą się, że ich whisky nie podlegają komercyjnym, chemicznym procedurom unifikującym ich indywidualny smak i charakter. Czego nie robią? Nie filtrują swoich zakupów na zimno (kwasy tłuszczowe i estry odpowiedzialne za złożony smak „usquebaugh” zostaną z nami w butelce). Dalej, nie podbijają na-
20
turalnego koloru destylatu karmelem spożywczym (dozwolone przez branżę, ale chyba już wśród zagorzałych fanów uchodzące za nieco obciachowe). Zatem – naturalnie, bez modyfikacji, oddane w małych partiach. Czego chcieć więcej? Być może ceny. Mi- Daniel Orłowski i Jerzy Dacewicz, czyli Best Whisky Market mo że rynek polskich bottlerów jest towarowym przyniosły im tak duże jeszcze niewielki i nie generuje zainteresowanie wśród konsumenupragnionych zwrotów, to jednak tów. Do tej pory Orłowski i Daceniektóre ceny jego wypustów mimo wicz są autorami dziesięciu autentycznej jakości bywają, cóż, własnych butelkowań. Dzięki wieczęsto „na wyrost”. dzy i doświadczeniu zakupili wyselekcjonowany alkohol (często odBest Whisky Market bywa się to przez rynek wtórny, Marka polskiego przedsiębiorcy, brokerów i aukcje), opatrzyli go sprzedającego whisky ze znanych własnymi etykietami i udostępnili szkockich destylarni pod stworzo- polskim nabywcom. Szczególną nym przez siebie niezależnym bran- uwagę kolekcjonerów zwróciły dwie dem, w ostatnich latach w Polsce serie wypuszczone przez Best mogła kojarzyć się kolekcjonerom i miłośnikom alkoholi z… malarstwem. Best Whisky Market, czyli Daniel Orłowski i Jerzy Dacewicz swoją działalność rozpoczęli w 2013 roku. Poza dokonywaniem selekcji, kupnem beczek oraz kreowaniem Seria Four Seasons - Best Whisky Market, fot. Cynamon własnych etykiet, firma oferuje również sprzedaż na pol- Whisky Market. To „Cztery pory skim rynku uznanych na świecie roku”, edycja zdobiona reprodukmarek innych niezależnych bottle- cjami słynnych litografii Alfonsa rów, w tym Cadenhead’s, Blackad- Muchy z 1896 roku oraz seria „Zoder czy Malts of Scotland. Dopiero diak”, opatrzona malarstwem brytyjjednak whisky sprzedawane pod skiego surrealisty Jake’a Badstworzonym przez siebie znakiem deley’a. Nie wszystkie destylarnie
Temat numeru
Seria Zodiac - Ledaig 2007 - Best Whisky Market
godzą się, żeby przedsiębiorca sprzedając ich alkohol, ujawniał ich tożsamość. Z etykiet butelek Best Whisky Market, na których pojawia się informacja o matce gorzelni, warto wymienić takie jak: Auchroisk, Tormore, Caol Ila czy 24-letnia whisky Braeval (rzadkość tego rynku, rozlana tylko do 166 butelek). Myślicie o zakupach? Cóż, musicie liczyć się dosłownie z aukcyjnym śledzeniem ich oferty. Do tej pory przy każdej nowo ogłoszonej serii marki, liczyły się dosłownie godziny podjęcia rezerwacji.
The Finest Malts Górny Śląsk ma słabość do whisky. Nasi „niezależni” związani z poprzemysłowym regionem (w przypadku Best Whisky Market myślę o pochodzeniu Daniela Orłowskiego) nie boją się stawiać na sztukę i architekturę, wybierając wzory i design opakowań swoich produktów. To ciekawe. W przypadku Markusa Bomby (to jego prawdziwe imię i nazwisko) można nawet mówić o pewnym oddaniu hołdu śląskiej architekturze poprzez whisky. Zamiłowanie do użytkowych budowli i gmachów widoczne na serii niezależnych butelkowań whisky Bomby nie jest przypadkowe. Sam z wykształcenia jest architektem. Skorzystała na tym jego niezależna
marka – The Finest Malts, pod której skrzydłami ukazało się do tej pory pięć butelkowań, z czego cztery, to seria uwieczniająca miejskie krajobrazy – „City Landmarks”. I tak torfową whisky Caol Ila z tej serii (independent bottlers mają chyba słabość do mocy produkcyjnych tej gorzelni) zdobi Messeturm, biznesowy symbol Frankfurtu nad Menem projektu Helmuta Jahna – swojego czasu miejsce pracy bottlera. Dalej, na starej, 46-letniej whisky Invergordon, również należącej do The Finest Malts, przewrotnie pojawił się symbol architektoniczny miejsca urodzenia Ślązaka, czyli katowicka sala widowiska Spodek. Pozostałe etykiety nie od-
wykłym obiekcie mapy przemysłowego Śląska.
Simon says Whisky Śląsk wciąga – pozostańmy tu jeszcze chwilę. A na pewno do momentu, w którym, przeglądając rynek polskich niezależnych butelkowań, nie przyjrzymy się bliżej działalności Szymona Załęckiego. Ten, znany bardziej jako Simon says Whisky, jest twórcą pierwszych na Śląsku festiwali tego trunku – Silesian Whisky Fest oraz mikołowskiego Whisky & Food Festival. Formacja Simon says Whisky powstała w 2013 roku, rozwijając się przy współpracy Michała Zajdy, Piotra Kujawiaka oraz Sławomira Jarczewskiego. Szybko wśród grupy pojawił się pomysł na własny bottling. Trzy lata później ukazała się 17-letnia whisky Glenburgie, bardziej określana jako private bottling – nie doszło do kupna całej beczki, a jedynie udziałów w niej. Weźmy pod uwagę, że to jeden z pierwszych tego
Seria City Landmarks - The Finest Malts
biegają stylem – widnieją na nich katedra w Limburgu oraz Kraków. Markus Bomba, mimo że urodził się w Katowicach, przez wiele lat mieszkał w Niemczech i tamtejszy, doskonale rozwinięty rynek alkoholi mocno go ukształtował. Whisky, które ujrzały światło dzienne już pod jego marką, nie należą wprawdzie do najtańszych, ale oceniane są przez specjalistów oraz międzynarodowe, prestiżowe publikacje wysoko. Gdyby ktoś czuł niedosyt w kwestii architektury – Scotland Yard, klub degustacyjny założony przez twórcę City Landmarks w Katowicach, znajduje się na terenie katowickiej Fabryki Porcelany, niez-
Glenburgie 1995, 17YO - Simon says Whisky
typu bottlingów w Polsce. Ze względu na cząstkowy udział w zakupie, do sprzedaży oddano raptem 46 butelek. Kolekcjonerski rarytas!
21
Temat numeru Trudno uznać tę działalność za popularną w tamtych latach, ale że apetyt musiał rosnąć w miarę jedzenia, a zainteresowanie nabywców okazało się spore – szybko doszło do kolejnych zakupów. Tym razem SsW zakupiło całą beczkę – była to dymna Caol Ila Vintage 2012. Obserwując opisywany rynek, zauważymy, że podobnych zakupów i butelkowań często dokonuje się „z jakichś okazji”, w związku z konkretnym wydarzeniem. Połączmy fakty: tegorocznej edycji katowickiego festiwalu Szymona Załęckiego – Silesian Whisky Fest – towarzyszyć będzie specjalnie zabutelkowana edycja popularnej torfowej szkockiej. Już ją znamy – zdradźmy, będzie to Caol Ila Vintage 2012! Simon says Whisky pytany o plany, z półuśmiechem na twarzy zdradza, że pracuje nad zakupem kolejnych beczek.
The Taste of Whisky
The Water - seria Whisky Elements Bruichladdich 2005 - The Taste of Whisky
Ze Śląska czas na szybki przeskok do stolicy. Tam bowiem bogatą ofertę własnych butelkowań prezentuje warszawski duet – The Taste of Whisky. Projekt rozwinął się dzięki pasjonatom – Bartoszowi Woźniakowi i Rafałowi Krukowskiemu, sięgając jeszcze w 2013
22
roku marki „Smak whisky” i forum społecznościowego. Pierwszy wypust sygnowany ich logiem to 2018 rok. Panowie zaprezentowali w sprzedaży 20-letnią whisky Glenrothes z regionu Speyside. Szybko spotkali się z zainteresowaniem – być może spowodowanym faktem, że ich alkohol leżakował dodatkowo w beczce określanej jako Octave. To bardzo mała beczka (ok. 50 litrów), której objętość ma wpływ na naturalny kolor i intensywny smak trunku. Światło dzienne ujrzało bardzo niewiele, bo tylko 74 butelki tego rozlewu. Patrząc przekrojowo, The Taste of Whisky są autorami serii dwóch butelkowań – są to „Whisky Elements” i „Daily Collection”. Pięć wydań pierwszej z nich, to ciekawa koncepcja, tytułująca każdą składową kompletu jednym elementem, bez którego alkohol „uishgi” nigdy by nie powstał. The Barley – czyli jęczmień, naturalny surowiec produkcyjny, The Wood – drewno, bez niego nie odbyłby się proces leżakowania tak istotny dla finalnego smaku, The Peat – czyli torf, symbol aromatu, The Time – czyli czas, bez którego długotrwałego upływu pilibyśmy zaledwie bezbarwny, ostry destylat (pod szyldem The Time ukazał się wydestylowany w 1997 roku, debiutancki Glenrothes). W końcu The Water, czyli woda, pod symbolem której członkowie The Taste of Whisky zakupili i zabutelkowali ciemną jak syrop wiśniowy 13-letnią whisky z destylarni Bruichladdich. To modna ostatnio, nowatorska szkocka gorzelnia z geograficznej habitat torfowych specjałów, szkockiej wyspy Islay, której destylat, ażeby osiągnąć swój kolor, trafił do 250-litrowej beczki (objętość ta określana jest jako hogshead) po winie sherry. Była to świeża beczka pierwszego napełnienia, zdolna oddać tak intensywną barwę. Druga seria to „Daily Collection”, w której ukazały się cztery butelki z logiem Polaków, w tym m.in. whisky z takich gorzelni
jak: Miltonduff, która jako single malt uchodzi za rzadkość oraz Crai-
Seria Zagrożone gatunki - Ursus Arctos Ledaig 2009 - The Taste of Whisky
gellachie, której wydana pod oficjalną marką, starsza, 31-letnia siostra, w 2017 roku zdobyła tytuł najlepszej whisky słodowej w potyczkach konkursu World Whiskie Awards. Intrygują plastyczne etykiety butelek serii Whisky Elements warszawskiego duetu – ich autorką jest znana jako Whisky-Art., urodzona w 1970 roku, holenderska artystka Monique Tromp.
M&P Pavlina Butelkowanie limitowanych edycji whisky na polskim rynku to nie tylko
Mirosław Pawlina
domena małych inicjatyw i aktywności gospodarczych tworzonych
Temat numeru przez pasjonatów. Przeciwnie, sporym dorobkiem na tym polu chwalą się duże podmioty, m.in. polska firma M&P Pavlina. Założona w 1996 roku jako rodzinne przedsiębiorstwo Mirosława Pawliny zajmuje się importem win i alkoholi
Wealth Solutions Unikatowe bottlingi bardzo starych whisky ukazały się na polskim rynku dzięki grupie Wealth Solutions. Warszawska firma powstała w 2007 roku, opierając swoją ofertę na przedmiotach i alkoholach kolekcjonerskiej wartości, w tym whisky. Luksusowe pióra z najstarszym koniakiem świata, seria Spirit Watches – zegarki z kapsułą zawierającą krople starych whisky czy w końcu rzadkie butelkowania, to koncepty, na których bazuje portfolio marki. W przypadku sprowadzanych whisky można mówić o prawdziwych „białych krukach”.
Botling dla M&P Whisky & Friends Festival - Kilchoman
mocnych z całego świata oraz rozwinęła w kraju sieć specjalistycznych salonów M&P Alkohole i Wina Świata. Jest również organizatorem cyklicznych imprez: Ogólnopolskiego Salonu Win i Alkoholi Mocnych M&P (od 2010 roku) i festiwalu Whisky & Friends (od 2016 roku). M&P wielokrotnie wypuszczało na polski rynek wyselekcjonowane przez siebie edycje whisky z pojedynczych beczek gorzelni, z którymi na codzień współpracuje. Mowa o takich destylarniach, jak: BenRiach i GlenDronach, Kilchoman, Loch Lomond, Glen Scotia, West Cork czy Blanton’s. Za dużą ciekawostkę uchodzą bottlingi z destylarni Kilchoman. To malutka gorzelnia, powstała w 2005 roku jako najmłodsza na wyspie Islay i przez niektórych określana jako „farm distillery” – jest ona w pełni zdolna produkować alkohol z lokalnych surowców. Ostatnio kolekcję M&P uzupełniły dwie beczki z destylarni GlenAllachie, zarządzanej przez Billy’go Walkera. Do tej pory M&P zabutelkowało z opisem Selected by M&P czy Whisky&Friends Festival kilkadziesiąt beczek.
Karuizawa 1964, 51YO - Wealth Solutions
Firma ma na swoich koncie oddanie w ręce klientów tak rzadkich edycji jak: 50-letnia Tomatin Black, najstarsza whisky z tej gorzelni (!) wydestylowana w 1967 roku i wypuszczona w liczbie zaledwie 88 butelek czy japońska 51-letnia whisky Karuizawa z 1964 roku, pochodząca z nieczynnej już destylarni, w Polsce wydana w 43 egzemplarzach. Przydomek „naj” będzie się powielać podczas przeglądania zakładek Wealth Solutions na rynku alkoholi – Karuizawa 1964 to najdłużej starzona whisky w historii tej destylarni. Każda butelka, poza specjalnie zaprojektowanym drewnianym opakowaniem, opatrzona została publikacją Dave’a Brooma. Pisarz i dziennikarz, autor przetłu-
maczonego na język polski „Wielkiego Atlasu Świata Whisky” o beczkach Karuizawy z lat 60. wypowiada się w kategoriach cudu wykonania i unikatowości. Warto wspomnieć, że wszystkie butelki zostały w Polsce wysprzedane w przedsprzedaży. Inne butelkowanie Karuizawy (48-letnia, 1964) Wealth Solutions odbyło przy współudziale Number One Drinks – firmy powstałej 2006 roku z myślą o selekcji i dystrybucji japońskich whisky, której jednym z założycieli jest Marcin Miller, Polak, były redaktor „Whisky Magazine”. Kolejną koroną „naj” warszawskiego inwestora będzie zabutelkowanie whisky pochodzącej z najstarszego w destylarni rocznika 1953 – 58-letniej Glenfarclas. Pamiętajmy, że poruszamy się tylko po wierzchołku obszernego portfolio marki. Ze względu na obsługę indywidualnego klienta, Wealth Solutions wyraźnie rozwinęło działalność customową, przekładającą się również na butelkowanie alkoholi. Od czasu założenia, marka rozrosła się, rozbudowując swoje spółki i oddziały na całym świecie, w tym wyraźnie na rynkach azjatyckich. Wealth Solutions zajmuje się również rynkiem polskiej sztuki, szczególnie inwestuje w młodych artystów.
Tudor House Pozostając w Warszawie, sięgnijmy po kolejną ważną dla opisywanego środowiska działalność. Będzie to aktywność Jarosława Bussa, właściciela firmy Tudor House, twórcy i organizatora Whisky Live Warsaw, jednego z największych festiwali whisky w Polsce. Ten jak na razie jedyny Polak zasiadający w jury prestiżowego, międzynarodowego konkursu World Whiskies Awards, dzięki swojemu festiwalowi i działalności handlowej, otworzył polski rynek dla tak rozpoznawalnych i docenionych na świecie „niezależnych” jak: Adelphi, Douglas Laing & Co., Compass Box Whisky, Mor-
23
Temat numeru współpracy, wydany pod marką destylarni i oddany w ręce polskich klientów i kolekcjonerów w 2019 roku. Szczególny, ponieważ pochodzący z beczki wybranej z magazynów kontrahenta, dzięki wiedzy i doświadczeniu Polaka, ale przede wszystkim osobistemu doradztwu samego spadkobiercy założycieli gorzelni, George’a Granta.
i nie butelkuje swoich beczek alkoholu. Mimo tego, dzięki wsparciu
Loża Dżentelmenów
Festiwal Whisky Live Warsaw, Jarosław Buss oraz Celine Tetu - botler Compass Box
rison & Mackay czy ekscentryczne That Boutique-y Whisky Company. Wprawdzie działalność warszawskiego przedsiębiorcy opiera się głównie na prezentacji i sprzedaży w kraju whisky uznanych już w branży firm i producentów, ale jego kooperacja z cenioną szkocką destylarnią Glenfarclas przeciera rodzime szlaki prywatnych selekcji i butelkowań leżakujących alkoholi. Założona przez Bussa w 1995 roku w Warszawie firma Tudor House od wielu lat utrzymywała współpracę ze wspomnianą gorzelnią z regionu Speyside, a 335 ręcznie numerowanych butelek z certyfikatem i ety-
Glenfarclas The Family Casks 2008, Prywatna selekcja - Jarosław Buss
kietą „Glenfarclas The Family Casks 2008. Private selection by Jarek Buss” to szczególny owoc tej
24
Przenieśmy się z Warszawy do oddalonego od niej o ok. 30 km Piaseczna. Znajduje się tam główna siedziba Loży Dżentelmenów Artura Brzychcego. Jeżeli na wymowę nazwy klubu Szkoci mogą kręcić nosami, to już profil jego działalności powinien budzić ich ciekawość. Brzychcy, prowadząc agencję eventową, zetknął się z branżą whisky
Artur Brzychcy
w 2003 roku. Od tamtej pory, zdobywając wiedzę i doświadczenie (m.in. pod okiem Iana Williamsa – autorytetu branży), rozwijał działalność skierowaną na selekcję ekskluzywnych alkoholi przy współpracy z ich producentami. Loża do tej pory współpracowała z tak docenionymi markami branży jak Murray McDavid, czy takimi gorzelniami jak: Craigellachie, Benromach, Tobermory, Glen Moray, czy Loch Lomond. Ciągle bezprecedensową w Polsce selekcją whisky pozostaje wybór beczki i butelkowanie Glenmorangie. Ten gigant branży (symboliczne, najwyższe w Szkocji alembiki porównywane do żyraf) nie sprzedaje
Seria Rambler - Mannochmore 13YO - Loża Dźentelmenów
polskiego ambasadora marki, determinacji i opinii o działalności klubu z Piaseczna, najstarsza edycja pojedynczej beczki gorzelni – 27-latka, w 2019 roku trafiła w ręce Polaków. Kwota za zakup butelki wypustu do dzisiaj rozgrzewa dyskusje na forach internetowych. Dżentelmeni jednak nie próżnując, wprowadzają właśnie na polski rynek markę Rambler. Jako pierwszy trafił jedenastoletni destylat szkockiej gorzelni Blair Athol, znanej jako szlachetny składnik popularnej również od jakiegoś czasu w Polsce whisky blended, Bell’s. To pierwsza odsłona nowej serii klubu, którego markę i wizerunek na co dzień tworzą i wspierają również Iwona Andruszkiewicz i Krzysztof Dynowski. W tym przypadku możemy mówić już o pełnej działalności niezależnego bottlera, odrębnej marce i własnej etykiecie. Kolejne odsłony Rambler właśnie trafiły do Polski. Beczka zakupiona została przez Brzychcego na aukcji whisky i zgodnie z przepisami rozlana do butelek w Szkocji. Będzie budzić ciekawość – w środku bowiem, raczej szerzej nie znana u nas, whisky Inchgower. Dwie następne to Blair Athol i torfowa Caol Ila, obydwie z beczek hogshead z 2008 roku.
Temat numeru Stilnovisti
Best of Whisky
Próbując wgryźć się w temat polskich „niezależnych” świata whisky, trudno nie wspomnieć o poznańskiej spółce Stilnovisti. Aktywność jej założyciela, Krzysztofa Maruszewskiego od początku skierowana była na inwestycje alternatywne – w tym rynek sztuki i zakup beczek whisky. Stilnovisti udało się zgromadzić wokół swojej działalności kilka ważnych autorytetów świata whisky,
Nasz opis będzie niepełny, jeśli nie przypomnimy aktywności forum i społeczności Best of Whisky. Serwis Bestofwhisky.pl powstał w czerwcu 2005 roku, choć pierwsze adresy w sieci związane z jego działalnością to jeszcze rok 2002. Było to spore novum, jeśli chodzi o kulturę picia whisky słodowej w Polsce – strona ta uchodzi za jedną z pionierskich. „Niezależne Centrum Informacji o Whisky w Polsce” – mimo, że szatą graficzną mocno przypomina lata, w których powstało – nadal pozostaje istotną bazą informacji na temat zrecenzowanych w nim alkoholi. Autorem większości z nich był koordynator projektu, Wiktor Jasnowski, z serwisem jednak związani byli również Rajmund Matuszkiewicz (obecnie ambasador na rynku polskim szkoc-
Kolekcja whisky Stilnovisti
umożliwiając spotkania z nimi na prowadzonych degustacjach oraz organizowanym festiwalu. Poznań Whisky Show, bo o nim mowa, nie doczekał się jednak kontynuacji – impreza odbyła się tylko dwukrotnie: w 2016 oraz 2017 roku w Poznaniu. Marka Maruszewskiego wydawała również w Polsce magazyn „Whisky” przy merytorycznej współpracy m.in. ze znanym z „The Times” Colinem Hampdenem-Whitem. Co Stilnovisti zabutelkowało, rozpowszechniając na polskim rynku? Była to m.in. seria Rage. To whisky z pojedynczych beczek, których selekcji dokonał wspomniany Colin Hampden-White. Zasiliły ją: dziewięcioletnia Girvan – zbożowa whisky, ośmioletnia Rage Islay, whisky słodowa z beczek po bourbonie oraz Rage Peatside, mieszanka whisky słodowych, finiszowana w beczkach po portugalskim winie madera. Stilnovisti butelkowało jeszcze whisky pochodzące z takich gorzelni jak: Mortlach czy Aultmore. Dużą popularnością na festiwalach cieszyła się mocno promowana przez nich Puffin – słodki, delikatny napitek z gorzelni Benrinnes, przykuwający uwagę zabawną etykietą o kształtach maskonura.
Inchgower 25YO - Best of Whisky
Były to whisky z takich destylarni jak Inchgower, Caol Ila, czy przede wszystkim, właściwie nieosiągalne dzisiaj niezależnym firmom, legendy szkockiego gorzelnictwa pokroju wspomnianej Bowmore czy Macallan. Na trzecie zgromadzenie klubu, które odbyło się w Międzyzdrojach w czerwcu 2009 roku, zabutelkowano pojedynczą beczkę, 29-letnią Port Ellen, zamkniętej w 1983 roku destylarni. Projekty etykiet butelek Best of Whisky stworzył poeta i bloger Antoine Xave. Wiktor Jasnowski obecnie związany jest z internetowym sklepem Drams Apart.
Macallan 1990 - Best of Whisky
kiego bottlera Murray McDavid) oraz Krzysztof Kołakowski. Best of Whisky butelkowali niezależnie jako jedni z pierwszych w Polsce. Robili to w większości przy kooperacji z niemieckim bottlerem Whisky-Doris, a ich edycje ukazywały się w bardzo limitowych ilościach (przykładowo 118 butelek whisky Bowmore z 1995 roku), z myślą o członkach klubu forum i towarzyszących im zgromadzeniach. Część z nich poświęcona była kolekcjonerskiej serii „The Old Shipyard”, prezentującej na etykietach butelek wodowane statki szczecińskiej stoczni (Wiktor Jasnowski był ówcześnie zawodowo związany z szeroko pojętą branżą morską). To już prawdziwa historia.
Bowmore 1995 - Best od Whisky
W momencie, w którym oddaję tekst do redakcji, Loża Dżentelmenów informuje o kolejnych edycjach serii Rambler, a duet The Taste of Whisky proponuje pierwszą odsłonę nowego butelkowania: „Zagrożone gatunki” – 11-letnią Ledaig z destylarni Tobermory, refleksyjnie opatrzoną ilustracją niedźwiedzia brunatnego autorstwa Pawła Błońskiego ze studia Grafiki i Ilustracji. Chyba trudno o lepsze dowody na rozwijający się rynek. SZYMON BIRA
25
Świat whisky
Australia i Tasmania Australia ma inne DNA – i to, mimo iż większość mieszkających obecnie tam ludzi to potomkowie brytyjskich zesłańców, przybywających tam od czasu First Fleet w 1788, a rdzenni mieszkańcy dotarli na te południowe krańce Ziemi z Indonezji. Mówię o abstrakcyjnym DNA, o sposobie bycia, życia i podejścia do niego – tam down under jest w dużym stopniu odmienny od naszego, europejskiego. Ja dotarłem do Australii w 1999 roku, wróciłem do Polski, by po roku powrócić raz jeszcze. W tym roku minie już 17 lat od czasu ostatecznego powrotu. Pamiętam te wolniejsze tempo, odczuwalną peryferyjność, nawet w „moim” kosmopolitycznym Sydney, bezpretensjonalną życzliwość, słoną bryzę. W owym czasie nie miałem w swoim słowniku pojęcia single malt, a już na pewno nie Australian whisky. Gorące lato chłodziliśmy 24-pakami australijskich i nowozelandzkich lagerów, jak Toohey’s New, Victoria Bitter, Hahn Premium, czy Steinlager, przesiadując głównie na Coogee lub Bondi Beach. Były też pierwsze bliższe kontakty z piwem rzemieślniczym na The Rocks. A whisky? Pracowałem w restauracji, więc dostęp był, ale nie drążyłem. Aczkolwiek na pożegnanie, przy pierwszym powrocie w 2001 roku, dostaliśmy
26
od naszego szkockiego przyjaciela prezent w postaci The Macallan 12YO, zatem były to destylaty z lat 80. Możecie się domyślać w jaki sposób i w jakich proporcjach ta moja pierwsza single malt whisky została skonsumowana już tutaj, w Polsce. A puszka po tej Macallan do dziś służy, jako pojemnik na karmę dla kotów, Dextera i Kitki-bu.
Tasmania to był ostatni odkryty przez Homo Sapiens świat. 12 tysięcy lat temu koniec epoki lodowcowej wywołał podniesienie się poziomu oceanów i Tasmania została odcięta od australijskiego lądu. Na wyspie pozostała kilkutysięczna grupa zbieraczy i łowców, którzy aż do przybycia Euro-
że istnieje inny świat poza tym, który znają. Przetrwawszy na wyspie 10 tysięcy lat w błogiej izolacji, w ciągu 100 lat od przybycia Jamesa Cooka zostali niestety doszczętnie wybici, całkowicie, do ostatniej osoby. Historia mocnych alkoholi na kontynencie australijskim rozpoczyna się wraz z wspomnianą już First Fleet, czyli 11 statkami, które wyruszyły z Wielkiej Brytanii, celem założenia kolonii na tej nowej ziemi – 1487 ludzi, w tym 778 skazańców. Dobry start. Aczkolwiek na statkach tych oprócz ludzi i wielu innych potrzebnych artykułów, nie było zbyt dużo miejsca dla whisky, więcej przeznaczono dla rumu. W Queensland zaczęły powstawać plantacje trzciny cukrowej i destylarnie rumu. Kolejne floty sprowa-
pejczyków w XIX, nie mieli styczności z innymi ludźmi i przez te wszystkie lata żyli w całkowitym odosobnieniu, nie mając pojęcia,
dzały kolejnych ludzi, z ich wyjątkowymi zdolnościami, nieznanymi do tej pory w Australii – uprawy winorośli, produkowania win
W błogiej izolacji
Świat whisky wzmacnianych w stylu porto oraz destylacji wytłoczyn z winogron, by uzyskać brandy. Przez cały wiek XIX triada wina-wina wzmacnianebrandy dominowała w Australii. I piwo. Piwo, które powstaje ze słodowanego jęczmienia. Stąd naturalna droga do destylowania whisky. Ale nowi Australijczycy mimo szkocko-irlandzkiego pochodzenia, dostępnych surowców, już przetworzonych składników i znajomości tematu, wciąż nie zabierali się na serio do produkcji whisky. Amerykanie, podobnego pochodzenia, mimo iż sięgnęli po inne zboża, jak kukurydza, czy żyto, z właściwym sobie rozmachem poszli w kierunku bourbona i whiskey. Jęczmienni natomiast Australijczycy, w zadziwiający sposób, nie ruszyli masowo do destylacji naturalnego dla nich zboża.
Tasmańscy pionierzy Pierwsza legalna australijska destylarnia została założona na Tasmanii, przez Thomasa Haigh Midwood w 1822 roku. Nie był on oczywiście jedynym tasmańskim gorzelnikiem. W krótkim czasie powstało kilkanaście legalnych destylarni, aż żona gubernatora Tasmanii, Johna Franklina, Jane Franklin, widząc nieciekawe efekty nadużywania alkoholu na wyspie, skłoniła męża do wprowadzenia w 1839 Distillation Prohibition Act, czyli zakazu destylacji na terenie Tasmanii. By być dokładnym, zakaz ten obejmował destylację w alembikach poniżej 2700 litrów i była to skuteczna bariera. Zakaz ten przetrwał dłużej niż długość życia najstarszych ludzi, więc stan prohibicyjny na Tasmanii wydawał się być dla jej mieszkańców czymś całkowicie naturalnym. Aż pojawił się Bill Lark. Na kontynencie australijskim, poza Tasmanią, można było produkować
whisky, ale źródła podają te ciekawsze, nielegalne historie. Najsłynniejszy australijski „wyjęty spod prawa”, Ned Kelly, parał się nielegalną produkcją whisky. Nielegalnie działał również Tom Delaney, którego whisky opisywane były, jako „as smooth as new milk’. Z kolei do bólu legalna była destylarnia Corio, założona w 1928 roku w Geelong, godzinę drogi od Melbourne. W latach 50. i 60. to było to, czym Australijczycy „got buzzed”. Jej jakość porównywana była do popularnej wówczas benzyny COR-10, a okres dojrzewania określany na czas dojazdu z Geelong do Melbourne. To był po prostu przemiał. Aczkolwiek destylarnia ta została zamknięta w latach 80. z podobnych powodów, jak kultowe z dzisiejszej perspektywy szkockie Brora, czy Port Ellen, czyli potężnego spadku popytu na whisky. Kto znajdzie butelkę Corio niech się zastanowi, co lepsze – wypić, czy sprzedać?
Ojciec chrzestny Tasmańska ewangelia głosi, że Bill Lark, geodeta, miłośnik wędkarstwa i whisky, podczas przyrządzania złowionych ryb na kolację i popijania Cardhu z przyjaciółmi, zaczął się głośno zastanawiać, dlaczego Tasmania, która ma idealne warunki do produkcji whisky – czyste powietrze, wodę, świetny
jęczmień, nawet słodownię w browarze Cascade, co więcej, ma torfowiska pośród tasmańskich Highlands – jej nie produkuje. Bill Lark wraz z żoną Lyn, zaczął przymierzać się do otwarcia destylarni i natknął się na przepis Franklina z 1839 roku. Wraz z przyjaciółmi i rosnącą rzeszą stronników zaczęli lobbować nad zmianą antycznego przepisu. I dokonali tego. W 1992 roku, po raz pierwszy od 153 lat na Tasmanii, w Lark Distillery, z 75-litrowego alembiku popłynął spiritus i napełniono pierwszą beczkę. Lark Distillery otworzyła drzwi dla całej armii rzemieślniczych destylarni na Tasmanii, a potem na kontynencie australijskim, a Bill Lark po dziś nazywany jest ojcem chrzestnym nowofalowej australijskiej whisky. Niemal nie ma destylarni na Tasmanii, której nie pomagał, czy nie doradzał. W latach 90., po Lark, powstało jeszcze kilka destylarni, jak Sullivans Cove, Bakery Hill, Hellyers Road. Ale już na ten moment, w 2020 roku, na samej Tasmanii jest ponad 30 destylarni whisky, a w całej Australii ponad 100. Tasmanię, jako wyspę porównuje się do słynnej szkockiej Islay. Ze względu na koncentrację destylarni i bogate torfowiska, peat bogs. Rozmiarem jednak bardziej odpowiada całej Szkocji, a jeśli już porównywać do wyspy, to Irlandii. Skala Nowego Świata. Australia ma nieco lżejsze prawodawstwo niż Szkocja – aby trunek
27
Świat whisky mógł nazywać się whisky, musi być wytworzony ze zbóż, dojrzewać przynajmniej dwa lata (tylko) w drewnianych (zatem niekoniecznie dębowych) beczkach. I, o zgrozo, może być butelkowany z mocą minimum 37%. Ale ja takowej nie widziałem. W wypowiedziach takich osób jak Bill Lark, czy jego córka Kristy (obecnie we własnej destylarni Killara), Casey Overeeem (Old Hobart Distillery), czy Patrick Maguire (Sullivans Cove) wybrzmiewa wyraźny leitmotiv – chcemy produko-
wać najlepszą whisky, jaką jesteśmy w stanie, chcemy się uczyć i wykorzystywać lokalne surowce, okoliczności, terroir, by stworzyć odrębny charakter australijskiej whisky. Klimat Tasmanii, to wyraźnie surowa Szkocja, z kolei Australia kontynentalna, Melbourne (Starward), to znaczne amplitudy temperatur, jak w Kentucky, co przyspiesza dojrzewanie. Destylarnie australijskie nie sprowadzają torfu, wykorzystują własny, z lokalnych, endemicznych roślin. To (ponoć) czuć. Beczki głównie dębowe, ale nie zawsze, a jeśli dębowe, to także te po słynnych australijskich winach, białych, czer-
28
wonych, czy po apera, australijskiej wersji sherry. Scena australijskiej i tasmańskiej whisky dojrzewa. Z pnia Lark wyrosły i wyrastają kolejne destylarnie. Sama Lark by wejść na inną skalę działania, odsprzedała w 2018 roku większościowy udział zewnętrznemu inwestorowi. W nowej już destylarni w dalszym ciągu produkowane są kultowe Classic Cask (43%) i Cask Strength (58%). A Sullivans Cove.. Kto nie słyszał o Sullivans Cove? To najbardziej nagradzana australijska whisky, ze szczytowym World’s Best Single Malt wg World Whiskies Awards dla Sullivans Cove French Oak Cask w 2014, a ich whisky wygrywały kategorię Single Cask w latach 2018 i 2019. Obok tych dwóch tuzów na pewno trzeba wymienić wspominane wyżej Bakery Hill, założoną w 1998 przez Davida Bakera, Hellyers Road – jedną z największych destylarni w Australii (a to wciąż zaledwie 100 tys. l czystego alkoholu na rok), Old Hobart Caseya Overeema i Killara, córki Billa Larka – Kristy; ale także Great Southern Distilling Company z Albany, Western Australia i ich whisky Limeburners oraz Tiger Snake, Nant Distillery, Timboon Railway Shed Distillery, czy Starward Distillery z Melbourne, Victoria.
Wszystko za rogiem Starward jest spoza Tasmanii, jest najbardziej dostępną whisky z Australii i jest na moim stole. To Melbourne, słoneczne miasto, w którym jednak możemy przeżyć cztery pory w jeden dzień. Byłem tam na ćwierćfinale Australian Open w 2003, w więzieniu Old Melbourne Gaol, gdzie trzymano i stra-
cono Neda Kelly’ego, w Crown Malbourne Casino, w którym coś pograłem..., ale Starward jeszcze wtedy tam nie było. Starward Distillery założył David Vitale w 2008 roku. Pierwsza whisky została wydana w 2013 roku pod naturalną nazwą Starward. Destylarnia szczyci się tym, że wszystkie składniki odbiera o godzinę drogi samochodem od Melbourne, co w skali Australii znaczy niemal „za rogiem”. Beczki po winach, czerwonych, shiraz, cabernet sauvignon, pinot noir pochodzą ze słynnej Barossa Valley i nie służą do finiszowania, ale do pełnej maturacji. Destylat ma obniżoną moc, ponieważ suchy, nieprzewidywalny klimat Melbourne nie tylko przyspiesza dojrzewanie i wysysanie tego, co najlepsze z beczek, ale podnosi poziom ABV, co przy swych zaletach, ma też negatywny skutek na whisky leżakowaną zbyt długo. Starward jest Alicją z krainy Oz, córką wielkiego giganta Diageo… poprzez fundusz inkubacyjny Distill Ventures, który zainwestował także w duńską Stauning, czy amerykańską Westward. Wydaje się, że cel pionierów australijskiej whisky jest osiągany. I degustowany Starward, i wcześniej przeze mnie próbowane Sullivans Cove, mają stempel odrębności. Jest w nich coś, czego nie spotkałem nie tylko w szkockich whisky. Ze względu na znikomą ich obecność w Polsce i w Europie, nie pozostaje mi nic innego, jak stworzyć fundusz na powrót do Australii i dotarcie do tych młodych, ale już kultowych destylarni. Przyznam się, zacząłem kilka miesięcy temu, a że nie zamierzam tam jechać sam, trochę to jednak potrwa. A dzisiaj mogę wrócić do Starwardów na stole i pochylić się nad bardzo rzadko wyciąganymi, może zbyt rzadko, starymi zdjęciami. ANDRZEJ ZAMOJSKI e-whisky.pl
Świat bourbona
Ferment profesjonalny, czyli rzecz o drożdżach Beamów
Saga rodu Beamów W przypadku american whiskey drożdże automatycznie kojarzone są z jednym nazwiskiem – Beam. Członkowie rodziny Beamów i drożdże mają ze sobą wiele wspólnego. W jednym i drugim przypadku da się stwierdzić naturalną zdolność do produkcji alkoholu i reprodukcji oraz przekazywania pożądanych cech następnym pokoleniom. Brzmi to może trochę przewrotnie, a trochę groteskowo, ale ten model egzystencjalny w przypadku wspomnianej familii w rzeczywistości wniósł (i wciąż wnosi) nieprzeceniony wkład w rozwój whiskey-biznesu w USA. W zasadzie wszyscy destylujący członkowie rodziny Beamów są potomkami germańskiego osadnika, Jacoba Boehma (1760-1839). Ten zaś rozpoczął dynastię bourbon-baronów poprzez swojego syna Davida i jego trzech synów – Davida, Josepha i Johna. John (znany lepiej, jako Jack) miał tylko jednego syna, który w dodatku był bezdzietny. Na szczęście pozostali bracia w tej kwestii nie próżnowali. Każdy z nich
miał po dwóch synów, którzy oczywiście zostali mistrzami destylacji. Synami Davida byli James (słynny i powszechnie znany Jim Beam) i Park, zaś synami Josepha byli Minor i Joe. Choć każdy z nich pracował w rodzinnym interesie, to Joe był tym człowiekiem, który swoją działalność rozszerzał daleko poza własne podwórko. Po zniesieniu trzynastoletniej prohibicji w 1933 roku każdy, kto chciał uruchomić nową destylarnię lub miał problemy z już istniejącą, dzwonił właśnie po Joe Beama. Współczesna produkcja drożdży jest daleko wyspecjalizowana i oparta na naukowych podstawach. Jednak jeszcze kilkadziesiąt lat temu przygotowanie drożdży fermentacyjnych leżało wyłącznie w gestii samych gorzelników, zaś sztuka ta przekazywana była bezpośrednio z ojca na syna. Pomimo postępu nauki, wielu gorzelników wciąż opierało się nowoczesności w tym względzie. Zarysowała się z cza-
sem dość gruba linia oddzielająca od siebie tzw. „scientific distillers” i „practical distillers”. Panowie Beam niewątpliwie należeli do tej drugiej grupy. Minor miał jednego syna, który został gorzelanym, za to wspomniany Joe miał ich siedmiu. Z czasem ustaliła się zasada, według której Joe pomagał uruchomić jakąś destylarnię, po czy zostawiał w niej jednego lub dwóch swoich synów w roli mistrzów destylacji. Ten schemat obowiązywał w Kentucky przez długie lata. Istniała też druga nienaruszalna zasada – do każdej nowej destylarni Joe zabierał własne drożdże, których kultury wyhodował po raz pierwszy w 1895 roku. Wyhodowanie pożądanych kultur nie jest łatwe. Choć drożdże są prak-
fot. Bob Blaylock
Istnieje jeden wspólny mianownik dla absolutnie wszystkich rodzajów alkoholi – drożdże. To właśnie te wszędobylskie mikroorganizmy są zdolne zamienić cukier w alkohol. Jeśli zapewnić im dobre warunki rozwoju, drożdże będą też intensywnie się mnożyć. Jak widać zatem, również w skali mikro, alkohol i reprodukcja często miewają ze sobą wiele wspólnego. Oczywiście bez drożdży nie byłoby również whisky. Dziś zatem o drożdżach i ich roli w produkcji whisky, a konkretnie bourbon whiskey.
Drożdże pod mikroskopem
29
Świat bourbona uwielbiał w swoim czasie opowiadać o tym, jak dziadek Jim hodował swoje drożdże w wiadrze na werandzie domu w Bardstown, przyczyniając się tym do permanentnego zasmrodzenia całego domu.
Drożdży pitraszenie W zasadzie można wyróżnić dwa kluczowe aspekty przygotowania od podstaw drożdży produkujących whisky. Po pierwsze, potrzebne jest medium do wzrostu tych mikroorganizmów, tzw. zacier drożdżowy (yeast mash). Każdy destylator przygotowuje go według własnej, indywidualnej, często podpartej rodzinną tradycją, receptury. Zacier drożdżowy różni się od zwykłego zacieru, stosowanego do produkcji bourbon whiskey (whiskey mash). W tym drugim (zgodnie z prawem) przeważa kukurydza, zaś resztę dopełnia żyto (lub pszenica) i słód jęczmienny. W przeciwieństwie do niego yeast mash składa się głównie ze słodu jęczmiennego, z dodatkiem porcji żyta lub pszenicy, jednak nigdy kukurydzy. Do tego czasem dodaje
się jeszcze odrobiny chmielu (czego nie uświadczymy w whiskey mash). Po drugie, potrzebna jest umiejętność rozpoznania zacieru drożdżowego, w którym pozyskano pożądaną kulturę drożdży. W tym celu niezbędne jest doświadczenie przy ocenie przebiegu fermentacji whiskey mash. Samo zapoczątkowanie procesu fermentacji jest w zasadzie banalnie proste. Drożdże występują praktycznie wszędzie wokół nas. Wystarczy wyeksponować na ich działanie mieszankę wody i jakiegoś źródła cukrów fermentacyjnych, i fermentację mamy praktycznie zapewnioną (wie to każdy, kto zostawił na nieco dłużej jakieś owoce, szczególnie latem). Sztuką jest więc rozpoznanie tego właściwego nastawu (batch), czynione najczęściej poprzez ocenę zapachową, smakową czy wizualną fermentującego zacieru. Jedna z teorii dotyczących początków bourbon whiskey głosi, iż to między innymi dlatego Kentucky stało się ojczyzną bourbona, że w swym środowisku posiada te pożądane przez destylatorów kultury
fot. Łukasz Gołębiewski
tycznie wszędzie, nie wszystkie nadają się do produkcji odpowiedniego alkoholu. Sztuką zatem było rozpoznanie i „wyłapanie” tych odpowiednich oraz stworzenie im komfortowych warunków rozwoju. W takich warunkach drożdże intensywnie się rozmnażają i z rzadka mutują. Obie te cechy są niezwykle cenione, gdyż wpływają bezpośrednio na ciągłość produkcji i niezmienność produktu. Jedną z nielicznych destylarni, w pracy której swojego udziału nie miał Joe (lub któryś z jego synów), była destylarnia pod Shepherdsville, kierowana przez jego kuzynów – Jima i Parka. Park miał dwóch destylujących synów – Carla i Earla. Jeremiah (syn Jima) nie miał dzieci, ale miała je córka Jima, Margaret. Jej synem był legendarny już Booker Noe. Oczywiście Joe nie był jedynym Beamem, który posiadł umiejętność wyhodowania stosownych drożdży. Jim i Park również robili to znakomicie, cały czas przekazując tę umiejętność z ojca na syna. Booker
Burzliwa działalność z udziałem drożdży typu jug-yeast,
30
fot. Łukasz Gołębiewski
Świat bourbona
Wciąż wykorzystywane w Kentucky kadzie drożdżowe
drożdży. Ile prawdy w tej teorii, to już inna historia. W każdym razie po stwierdzeniu, że dany nastaw spełnia oczekiwania destylatora, ten przenosił część danego nastawu drożdżowego do kolejnego, świeżego nastawu, w celu propagacji konkretnej kultury małych grzybów. Czynność ta była powtarzana kilkukrotnie, aż do uzyskania odpowiedniej ilości mikroorganizmów, mogących zapewnić ciągłość produkcji whiskey w danej destylarni.
Bez Beamów ani rusz Kiedy 18. poprawka do konstytucji zniosła narodową prohibicję w USA, panowie Jim, Park i Joe Beam byli już grubo po sześćdziesiątce. Mimo to cała trójka miała tylko jedno w głowie – znaleźć inwestorów, zbudować destylarnię i przeciągnąć rodzinną tradycję na kolejne pokolenia spadkobierców. Jim i Park uruchomili własną destylarnię w miejscu starej Murphy Barber Distillery. Joe wybrał
inną lokalizację – starą farmę Williama Heavenhilla na przedmieściach Bardstown. Jednym z inwestorów Joe Beama był niejaki Gary Shapira, który ostatecznie, wraz ze swoimi czterema braćmi, wykupił udziały innych członków grupy. Ciekawostką jest fakt, że Heaven Hill Distilleries (obecnie Heaven Hill Brands) do dziś pozostaje w rękach rodziny Shapira. Joe, choć sam stracił swoje udziały w destylarni, nie przestał nią kierować aż do momentu, kiedy to jego syn Harry został drugim mistrzem destylacji w Heaven Hill. Podobnie było w przypadku Parka. Schedę po nim przejął również jego syn – Carl. Mniej więcej w tym samym czasie Harry Beam zdecydował się opuścić Heaven Hill, zaś jego miejsce postanowił zająć brat Carla – Earl. Dla porządku dodam, że kolejnym mistrzem destylacji Heaven Hill został syn Earla – Parker (twórca ekskluzywnej linii american whiskey pod szyldem Parker’s Heritage Collec-
tion), który następnie przekazał pałeczkę swojemu synowi – Craigowi. Podobnie rzecz miała się w James B. Beam Distilling Co. Tam Carl oddał zarządzanie destylarniami w ręce swoich synów Bakera i Davida oraz kuzyna Bookera Noe. Obecnie schedą Beamów zarządza syn Bookera – Fred Noe. Kiedy Earl szedł do Heaven Hill, zabrał ze sobą rzecz jasna rodzinne drożdże Beamów, podstawiając je w miejsce tych, których używali jego poprzednicy (tj. Joe i Harry). I żaden z braci Shapirów się temu nie sprzeciwiał, bo oczywistym był fakt, że z każdym Beamem idą zawsze jego drożdże. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że bez mała żadna licząca się destylarnia w Kentucky na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat nie działała bez któregoś z Beamów, to można przyjąć, że każda z nich używa do dziś ich drożdży – w pewnym sensie wciąż tych samych. Oczywiście nikt w tych destylarniach nie
31
Świat bourbona potwierdzi wprost takiej wersji, ale też nikt jej nie zaprzecza.
Dry Yeast W 1996 roku spaliła się destylarnia Old Heaven Hill Springs w Bardstown, którą Joe Beam wybudował w 1934 roku. Po tym fakcie bracia Shapira nie zdecydowali się jednak na odbudowanie starej destylarni lub choćby wybudowanie całkiem nowego zakładu, ale w starym miejscu. W zamian za to kupili w 1999 roku nowoczesną, ledwie siedmioletnią Bernheim Distillery w Louisville. Spadkobiercy Beamów tradycyjnie używali kultur drożdży w postaci tzw. jug yeast, czyli aktywnych drożdży, uzyskiwanych w sposób opisany przeze mnie wyżej. Dzisiejszą alternatywą dla takich drożdży są tzw. dry yeast – suszone drożdże, pozostające w uśpieniu do momentu zmieszania ich z wodą. Są one popularne przede wszystkim w tych destylarniach, które nie posiadają odpowiedniego pomieszczenia do propagacji drożdży, tzw. yeast room. Taki przypadek zachodził właśnie w przejętej przez Heaven Hill destylarni Bernheim. Zakup nowej destylarni pochłonął tak duże fundusze, że spółka nie zdecydowała się na wybudowanie od podstaw yeast roomu. Początkowo Parker Beam (ówczesny mistrz destylacji) używał drożdży, które zwał „Schenley yeast”, a które były normalnie używane przez poprzedniego właściciela destylarni. Jako że nie był z nich zadowolony, próbował jeszcze standardowych whisky-drożdży od firmy Red Stars. Tu też efekt był opłakany. W związku z tym Parker zamówił w Red Stars wyprodukowanie w wersji dry yeast kultur drożdży, które sam propagował jeszcze w destylarni w Bardstown. Kosztowało to wiele prób i porażek, ale ostatecznie zakończyło się sukcesem. Zwycięzcą okazały się wyselekcjonowane pojedyncze kultury drożdży, zwane „sweet yeast”, które docierają do Bernheim w pos-
32
taci schłodzonych, próżniowo zamykanych paczek. Rezygnacja z jug yeast na rzecz dry yeast, jak opowiada dziś syn Parkera Craig, była słodko-gorzką decyzją. W końcu pamięta on jeszcze, jak jego dziadek Earl uczył go sztuki fachowego przygotowywania aktywnych drożdży jug yeast. Przygotowanie do pracy drożdży w wersji dry yeast jest tu już nie tyle sztuką, co prymitywnym rzemiosłem – wystarczy suszone drożdże zmieszać z wodą i… już. Przygotowanie drożdży do pracy w formie jug yeast, to już zupełnie inna sprawa.
drożdży w tych naczyniach osiągała stosowne tempo, ich zawartość służyła wreszcie do zaszczepiania głównego zacieru, znajdującego się w kadziach fermentacyjnych. Dziś mniej więcej połowa destylarni bourbon whiskey używa drożdży w wersji jug yeast, a połowa w wersji dry yeast. W zasadzie nikt nie odważa się stwierdzić, które drożdże
Jug Yeast Earl Beam wierzył, że sztuka produkcji drożdży była jednym z najważniejszych elementów, przygotowujących każdego przyszłego destylatora do pracy. Zgadzali się z nim i inni wielcy mistrzowie, jak chociażby Jimmy Russell z Wild Turkey, który w swoim czasie mawiał: „Jeśli kontrolujesz drożdże, kontrolujesz wszystko”. Earl uczył Craiga, że produkcja drożdży, to proces trzydniowy. We wtorek następowało czyszczenie aparatury i przygotowanie jej do pracy. Po tym mełło się zesłodowane ziarna jęczmienia w młynku do kawy oraz przywoziło do pięciu kanistrów wody z pobliskiego strumienia. W środę gotowało się wywar chmielowy, po czym mieszało się go powoli ze słodem, używając do tego celu miksera. Następnie taką mieszankę pozostawiano pod przykryciem (używając do tego worka z chmielem) na około trzy godziny. Po tym czasie do mieszanki dodawano porcję hodowanych kultur drożdży. Głównym wyznacznikiem gotowości mieszanki do pracy fermentacyjnej (po powrocie do yeast roomu we czwartek) było stwierdzenie zalania jego podłogi rosnącymi kulturami drożdży. Mieszankę dzielono następnie na kilka porcji i łączono w małych naczyniach z porcjami whiskey-zacieru. Gdy praca
Tomasz Falkowski
produkują lepszą whiskey, a które gorszą. Zarówno w jednym, jak i drugim przypadku drożdże hodowane są z uwzględnieniem najnowszych osiągnięć nauki, choćby w celu ograniczenia mutacji czy śmierci drożdży wskutek zakażenia ich bakteriami. Oba te negatywne efekty były dość powszechne w „starych” czasach i często zmuszały gorzelników do ponownego pozyskiwania odpowiednich drożdży wprost z powietrza. To oczywiście podnosiło koszty i opóźniało pracę. Współcześnie propagowane drożdże w tej kwestii są prawie niezmienne i prawie wieczne. To z jednej strony lepiej, a z drugiej… no cóż. Craig Beam zapytany, czy uważa, że ktokolwiek mógłby dziś wyprodukować odpowiednie drożdże od podstaw (z powietrza), tak jak uczynił to Jim Beam w 1934 roku, po dłuższym namyśle odpowiedział dość politycznie: „Być może…”. TOMASZ FALKOWSKI tomfalk-bourbon.blogspot.com
Rozmowa
Warto eksperymentować Mówi Marv Cunningham, barman, zwycięzca Angostura Global Cocktail Challenge 2020
- Jak zaczęła się twoja przygoda za barem? - W połowie lat 90. pracowałem w sektorze finansowym i byłem przekonany, że to jest praca moich marzeń. Wszystko zmieniło się jednego wieczoru w 1998 roku, kiedy zrobiłem mój pierwszy koktajl. Odkryłem, że praca za barem, to jest właśnie to, do czego jestem naprawdę powołany. Zrezygnowałem ze studiów finansowych i postanowiłem pracować w barze. - Gdzie to było? - Na Bahamach, skąd pochodzę. Zaczynałem w nocnym klubie, największym klubie na Bahamach. - Rum jest najbardziej popularnym składnikiem koktajli na Bahamach? - Rum to narodowy trunek Karaibów i, oczywiście, podstawowy składnik koktajli. Najważniejszy, to Bahama Mama, obecny w każdym barze na Karaibach i popularny na całym świecie. Orzeźwiający, ale z dużą ilością rumu – lekkiego i cięższego, a także rumu infuzjowanego kokosem, soków po-
marańczowych i ananasowych, grenadyny i, jakże by mogło być inaczej, kropli Angostura Bitter. Nazwa koktajlu nawiązuje do popularnego tańca z lat 60. XX wieku. To był mój pierwszy w życiu własnoręcznie wykonany koktajl. - Czyli znałeś Angosturę od pierwszych dni pracy za barem? - O nie, znałem ją dużo wcześniej, już kiedy miałem trzynaście, może czternaście lat. Mój wujek przygotowywał bezalkoholowe punche, do których dodawał Angostury, żeby dać im głębszy, korzenny aromat. Sam sok owocowy jest za słodki na upały, Angostura to idealne rozwiązanie na gorące dni. Pasuje też do karaibskiej kuchni, która jest wyrazista, pikantna a orzeźwiające drinki doskonale się z nią komponują. - Zostałeś zwycięzcą tegorocznego konkursu Angostura Global Cocktail Challenge. Czy to było twoje pierwsze podejście do tego konkursu? - Tak, pracuję od lat z Angosturą, ale nie miałem czasu, a może odwagi,
żeby wystartować w konkursie. Przygotowywałem się w dni wolne od pracy, co nie było łatwe, bo pracuję przez całą noc, do świtu, przez cztery dni w tygodniu. Nie spodziewałem się, że mogę wygrać, zwłaszcza, że konkurencja była niesamowita. - Jako nowy Globalny Ambasador marki Angostura chyba będziesz mniej czasu spędzał w klubie na Bahamach, a więcej podróżując po świecie. - O tak, moje życie zmienia się właśnie całkowicie. Zaczyna się fascynująca przygoda. Jestem szczęściarzem, bo będę pracował ze znakomitymi produktami, które mają dwieście lat tradycji. A historia dla marki jest bardzo ważna, bo za nią podążają opowieści, a ludzie uwielbiają słuchać opowieści. Ilekroć jednak będę miał taką możliwość, będę wracał do klubu, za mój bar, do kolegów i moich klientów. - Który rum z kolekcji Angostura obecnie wybierasz do koktajlu Bahama Mama? - Siedmioletni, jest cudownie złożony, bogaty, aromatyczny. Rumów Angostura 1787, 1824 czy 1919 używam do koktajli old fashioned, albo do degustowania ich solo, tylko na kostkach lodu. - Przygotowując swój konkursowy koktajl, pracowałeś także z innym produktem Angostury – Amaro di Angostura – który nawiązuje do receptur europejskich, śródziemnomorskich. Jak odbierasz ten smak? - Rzeczywiście, Amaro di Angostura było dla mnie odkryciem czegoś zupełnie nowego. I podobnie jak większość barmanów z Karaibów natychmiast się w tym smaku zakochałem. Idealne połączenie ziołowości, słody-
33
Rozmowa czy, bogactwa aromatów, znajduję w nim cynamon, czekoladę, karmel. Uwielbiam Amaro di Angostura z lodem i tonikiem, bardzo lekki, bardzo orzeźwiający, a przy tym elegancki. To jest wspaniały likier. - Jak postrzegasz swoją rolę za barem? - Istotne są na równi dwie rzeczy – dobre wykonanie koktajlu i zadowolenie klienta. Sam barman się nie liczy. Pracujemy z alkoholem, ale pracujemy przede wszystkim dla ludzi. Nie ważne, co sam lubię, ważne, żeby mój klient był zadowolony, przyjemnie spędził czas, polecił nas swoim znajomym i wrócił w większej grupie. Mam nadzieję, że każdy barman na świecie podziela ten pogląd. Pracujemy dla innych, nie dla siebie. Gdybym do tej uniwersalnej zasady miał coś dodać, to lokalny charakter baru. Warto jest pracować z owocami, sokami i alkoholami, które są częścią lokalnego klimatu. Może być bardziej słodkie, mocniejsze czy bardziej orzeźwiające, ale dobrze, gdy jest w tym także jakiś element danego miejsca. Są uniwersalne receptury na koktajle, ale pomarańcze czy ananas smakują różnie,
Nagrodzone koktajle Marva Cunnighama
mają wiele odmian, inaczej smakują w krajach, gdzie jest klimat tropikalny. Także sam sposób podania, udekorowania koktajlu, może mieć ciekawy, lokalny wymiar. Dzięki temu możemy
34
stworzyć coś oryginalnego, stosując międzynarodowe marki alkoholi. I jeszcze jedna ważna rzecz – doświadczenie i nauka. Dobry barman,
zimne dni, to nie chcesz pić lekkiego koktajlu z dużą ilością lodu. Na szczęście rum i bitters Angostura mają uniwersalny charakter i pasują
Rekordowe wyniki Angostury Angostura Holdings Limited poinformowała, że spółka zrealizowała najwyższe przychody od dziesięciu lat. Wzrost w 2019 roku wyniósł 8,1%, przychody wyniosły 847,2 mln dolarów. Wzrosła także rentowność, zyski po opodatkowaniu były wyższe o 9,2% i wyniosły 141,8 mln dolarów. Rósł zarówno eksport, jak i sprzedaż na rynkach lokalnych. Aż o 11% wzrosła sprzedaż bittersów Angostura. W Polsce dystrybutorem produktów Angostura jest MV Poland. musi znać alkohole, rozumieć je, wiedzieć w jakich proporcjach i z czym będzie dobrze je pomieszać. W wolnych chwilach, warto eksperymentować, nawet ze znanymi recepturami. Każdego dnia na świecie powstają nowe koktajle, jakich nikt wcześniej nie zrobił – dzięki kreatywności barmanów, dzięki temu, że chcą poznawać, doświadczać nowych rzeczy. - Klimat na pewno odgrywa rolę, mówisz o orzeźwiających koktajlach Bahamów, a my w Polsce wolimy koktajle mocniejsze, bardziej rozgrzewające. - Nie byłem jeszcze w Polsce, ale tak to sobie wyobrażam. Jak masz
do koktajli w różnych częściach świata. My lubimy tropikalne owoce i mocno zmrożone drinki, ale przecież podawanie rumu na ciepło ma bardzo długą tradycję, a punch narodził się w chłodnym klimacie Wielkiej Brytanii. - Częścią polskiej kultury jest wódka. Czy używasz jej w swoich koktajlach? - Oczywiście! Wódka to duch wszystkich alkoholi. Jest cudownie uniwersalna. Nie każdy lubi bardzo intensywny aromat rumu, a wódka świetnie miesza się ze wszystkim. Vodka Sour to jeden z moich ulubionych koktajli. Rozmawiał ŁUKASZ GOŁĘBIEWSKI
Historia
Dzików „Znana przed wojną w Małopolsce i krajach należących do byłej monarchii Austro-Węgierskiej, tudzież zagranicą, zwłaszcza w Szwajcarii i Włoszech, w roku 1914 przez najazd rosyjski zupełnie zniszczona, wszystkie bowiem aparaty miedziane zostały wywiezione do Rosji, przed kilku miesiącami zrekonstruowana, zaopatrzona w najlepsze aparaty francuskie, specjalnie gorzelnia przysposobiona dla pędzenia spirytusu z żyta, jedyna fabryka w Polsce która wyrabia czysto żytni spirytus, to też wyroby tegoż spirytusu żytniego nie mają zupełnie konkurencji, zademonstrowała swoimi specjalnościami na tegorocznych targach wschodnich”. Notatka prasowa, ok. 1925
Fabryka Prawdziwych Żytnich Wódek i Likierów z Dzikowa (obecnie część Tarnobrzega) należąca do hrabiego Jana Zdzisława Tarnowskiego (1862-1937), była dobrze znaną wytwórnią działającą przez cały okres II RP. Słynęła zwłaszcza z wódek żytnich, nalewek owocowych: wiśniaku i dereniaku oraz kremu de Mocca i ginu. Pozostało po niej stosunkowo dużo butelek i etykietek, ale niewiele źródeł drukowanych.
brzega nieopodal ich zamku w Dzikowie, który stał się odtąd ich główną siedzibą rodową. Fabryka wódek w Dzikowie zawdzięcza swoje powstanie hrabiemu Janowi
Tarnowscy Tarnowscy, herbu Leliwa (dewiza „Tendite ad astra viri” – dążcie do gwiazd mężowie), to znany ród magnacki dawnej Rzeczpospolitej szlacheckiej. Pierwotnie Tarnowscy byli właścicielami Tarnowa, który w wyniku dziedziczenia utracili w 1570 roku na rzecz Ostrogskich. Po tej stracie w 1592 roku uzyskali od Zygmunta III Wazy prawo lokacji Tarno-
Dzików, Żytniówka - z kolekcji A. Łukawskiego i P. Popińskiego, Muzeum Wódki
Zdzisławowi Tarnowskiemu (używał drugiego imienia), który władał dobrami dzikowskimi od 1894 roku.
Początki gorzelnictwa W drugiej połowie XIX wieku w okolicy Tarnobrzega działało przynajmniej 17 gorzelni znajdujących się w posiadaniu magnatów, szlachty i Żydów. Najstarszą z działających wówczas gorzelni była gorzelnia Tarnowskich w Wymysłowie, który był przysiółkiem Dzikowa. Gorzelnia ta miała powstać w 1840 lub 1857 roku i produkowała spirytus z przeznaczeniem na gorzałkę do okolicznych karczm. Pod koniec XIX wieku przy gorzelni w Wymysłowie uruchomiono rektyfikację (rafinerię) spirytusu, oczyszczającą gorzałkę ze wszystkich gorzelni klucza dzikowskiego. Dysponując gorzelnią i rektyfikacją hrabia Zdzisław Tarnowski zaczął myśleć o założeniu fabryki likierów. Pierwsze plany fabryki likierów w Wymysłowie pochodzą z 1901 roku i przedstawiają parterowy budynek z poddaszem. Gotowa fab-
35
Historia
1901 r. Plan na budowę Fabryki Likierów w Wymysłowie - zbiory Archiwum w Krakowie
ryka likierów rozpoczęła działalność w 1907 roku. W Dzikowie od 1860 lub 1870 roku działał także browar, który produkował piwo. W 1891 roku oddano do użytku nowo wybudowane zabudowania browaru w Dzikowie, w których obecnie znajduje się restauracja Stary Browar w Tarnobrzegu.
no więc do kanałów różne wódki z beczek, wszystkiego razem kilka wagonów. Następnie wylewano spirytus z wielkich zbiorników żelaznych, razem kilkanaście wagonów. Spirytus wypompowano do rowów przydrożnych, któremi płynął strumieniami. Gdy to spostrzegli żołnierze z oddziałów przechodzących drogą, czerpali go w manierki, a nawet dłońmi i pili na miejscu, a ludność okoliczna nosiła w różnych naczyniach do domów. Żeby obrzydzić czerpanie spirytusu z rowów, zgarnywano tam wszelkie nieczystości z gościńca, głoszono, że jest za-
rosyjskich (Dzików znajdował się stale na froncie lub między frontami), dodatkowo wszystkie aparaty miedziane zostały wywiezione do Rosji. Wkroczenie wojsk rosyjskich do Dzikowa opisał Jan Słomka w swoim pamiętniku: „Wkroczenie Moskali łączyło się z wieloma gwałtami i nadużyciami. W pierwszych Fabryka likierów dniach wynikały one głównie Fabryka likierów oraz gorzelnia i rek- z tego powodu, że Moskale tyfikacja były położone w Wymysło- dobrali się do gorzelni hr. Tarwie, ale na wszystkich drukach nowskiego w Dzikowie. Doi dokumentach posługiwano się póki trwały bitwy, gorzelnia nazwą miejscowości – Dzików. była dobrze strzeżona przez W ofercie, przed I wojną światową warty rosyjskie, gdy zaś były: prawdziwa żytniówka i praw- główne siły rosyjskie poszły dziwa żytnia starka, które palone dalej i warty zostały ściągbyły z czystego żyta oraz nalewki nięte, rzuciło się na gorzelnię owocowe i doskonałe likiery. i połączoną z nią rafinerję wojsko z rezerwy, rabowali wódkę i pili bez miary. NaI wojna światowa Jesienią 1914 roku fabryka wódek stępnie pijani dopuszczali się oraz gorzelnia i rektyfikacja zostały różnych gwałtów, zaczepiając 1913 r. Reklama prasowa - z kolekcji autora zupełnie zniszczone przez żołnierzy szczególnie kobiety. Ponieważ było niebez- truty, wszystko jednak nie pomapieczeństwo, że gało. W końcu musiano zapalić go gwałty pijanego i w ten sposób zniszczyć”. żołdactwa mogą Hrabiego Tarnowskiego, który poprzybierać coraz został w Dzikowie, Rosjanie pod zasprzyjania Austriakom większe rozmiary, rzutem wyszło rozporzą- aresztowali, wywieźli do Rosji i interdzenie miejscowej nowali. Hrabia wrócił do kraju po zawładzy wojskowej, kończeniu wojny i przystąpił do żeby zniszczyć odbudowy zniszczonego majątku. w gorzelni wszystkie wódki i spi- II RP rytus. Wódki we Wraz z odzyskaniem niepodległości flaszkach były już fabryka likierów została zrekonstruoprzeważnie roz- wana oraz zaopatrzona w najlepsze Dzików, Krupnik Polski - z kolekcji A. Łukawskiego i P. Popińskiego, grabione, wylewa- francuskie aparaty destylacyjne. Muzeum Wódki
36
Historia Właściciel szczególną uwagę przykładał do tego, aby gorzelnia, tak jak przed wojną, była dobrze przystosowana do pędzenia spirytusu z żyta, i jako jedna z nielicznych w Polsce wyrabiała czysto żytni spirytus, stąd też wyroby ze spirytusu żytniego nie miały zupełnie konkurencji. W 1924 roku w fabryce likierów wytwarzano, pod kierownictwem destylatora specjalisty, Bronisława Burnatowicza, likiery: Créme de Curaçao, Créme de 1926 r. Zaświadczenie - z kolekcji autora
Dzików, Jarzębiak - z kolekcji A. Łukawskiego i P. Popińskiego, Muzeum Wódki
Mocca, Créme de Cacao, John Bull, Peppermint, Alasz. Oferowano także naturalną nalewkę Wiśniak, a także wódkę czystą Sandomierkę. Wśród wódek smakowych wymieniano: Cytrynową słodką, Pomarańczową
Dzików, Gin - z kolekcji A. Łukawskiego i P. Popińskiego, Muzeum Wódki
słodką, Gruszkową słodką, Kmin- W 1930 roku fabryka zatrudniała 40 kową słodką. Z wódek wytrawnych robotników i produkowała 100 tys. l oferowano: Starkę prawdziwą żytnią, różnych trunków. Przedstawicielprawdziwą Żytniówkę Czyszczoną, stwa fabryki znajdowały się w: WarKoniak Żytni i Rum. Z czasem do szawie, Krakowie, Lwowie i Poznaasortymentu dołączyły: Gin na spo- niu. sób angielski, Tarniak, Kirasow, Cherry Brandy, Krupnik Polski oraz Wystawy Jarzębiak na francuskim koniaku. Fabryka dzikowska odznaczona była W 1929 roku prasa donosiła: „Nie- wielokrotnie za całokształt swojej zliczone są u nas w stosunku do na- produkcji na różnorodnych wystapięcia rolnictwa zakłady wytwórcze wach i targach. Między innymi otrzypowstałe z inicjatywy i dążeń uprzemysłowienia rolnego, a do przedsiębiorstw takich zalicza się fabryka w Dzikowie. Zakłady te, korzystające z surowców pochodzących z własnych hodowli i plantacyj czy to z żyta, owoców, ziół itp. wytwarzają najlepszej jakości wódki, likiery i nalewki. Z licznych dzikowskich specjalności wyróżnić należy Żytniówkę prawdziwą paloną z żyta, dalej Starkę żytnią, Wiśniak nalewkę, Jarzębiak, Krupnik polski, Śliwowicę. Wymienione likiery, wyrabiane tylko na najszlachetniejszych owocach i ziołach, natomiast wódki na rektyfikacie żytnim, dla wybornego smaku i wyjątkowych zalet jakościowych są w zakładach Żytniówka Czyszczona i Koniak Żytni z wytwórni gospodnio-restauracyjnych Zdzisława Tarnowskiego w Dzikowie jako też w ogóle w handlu zaprowadzonemi artykułami, które cie- mała nagrody: w 1927 roku na wysszą się łatwem zbytem. Wytwórnię tawie w Paryżu Grand Prix i Złoty w Dzikowie, polecamy przeto uwa- Medal za Wiśniak, który następnie dze i poparciu sfer interesowanych”. był dostarczany na statki pływające
37
Historia na linii Gdynia – Ameryka, we wrześniu 1928 roku na Wystawie Rolniczo-Przemysłowej w Wilnie najwyższą nagrodę Wielki Medal Złoty. Na największej w II RP Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu, w 1929 roku, fabryka dzikowska, jako jedna z nielicznych fabryk wódek, wystawiała swoją ofertę we własnym, odrębnym pawilonie. Na wystawie tej przyznano fabryce Wielki Medal Srebrny.
Probiernia Od 1936 roku funkcjonowała w Poznaniu, przy ul. Kantaka 11, firmowa Probiernia – Śniadalnia Rafinerii Spirytusu i Fabryki Wódek i Likierów Zdzisława Hr. Tarnowskiego. W lokalu tym można było po pierwsze spróbować wszystkich wyrobów fabryki dzikowskiej, a po drugie także smacznie zjeść. Do specjalności kuchni należały: kiszki z kotła, kaszaczek smażony, kołduny litewskie, żołądki z drobiu po turecku, bażant z rusztu z modrą kapustą, kapłon po kardynalsku, udziec sarni z buraczkami, zupa ogonowa oraz ogon w maderze.
1928 r. Dzików, wnętrze gorzelni i rektyfikacji - zdj. NAC
Eksport Wraz z zakończeniem prohibicji w USA, z końcem 1933 roku, pojawiła się szansa na eksport dzikowskich wódek do tego kraju. Fabryka dzikowska nawiązała współpracę z Casimirem (Kazimierzem) J. Koszarskim, menadżerem działu polskich alkoholi u amerykańskiego dystrybutora i producenta alkoholi, firmy Austin Nichols. Za ocean eksportowano wódki dzikowskie takie jak: starka i żytniówka – reklamowane jako „straight rye whiskey”, prawdziwą białowieską żubrówkę, nalewkę wiśniową, tarniak, dereniak i wiele innych. Co ciekawe, wyprodukowano także unikatową (zapewne próbną) partię miniaturek dzikowskich wódek. W 2018 roku kolekcja C.J. Koszarskiego została przekazana do Muzeum Wódki przy ul. Wierzbowej 11 w War-
38
1928 r. Dzików, wnętrze fabryki likierów - zdj. NAC
1928 r. Dzików, wnętrze fabryki likierów - zdj. NAC
Historia szawie, gdzie jest udostępniana. Ogółem na eksport szło ok. 20% produkcji. Oprócz USA dzikowskie wyroby sprzedawano głównie w Anglii, Francji i Kanadzie. Hr. Zdzisław Tarnowski zmarł 27 listopada 1937 roku. Fabryka wódek była prowadzona dalej przez jego syna Artura (który już wcześniej był w dyrekcji, wraz z Janem Korenickim i Adamem Brodkiewiczem).
PRL W czasie działań wojennych zakład został częściowo zniszczony, a po wyzwoleniu w 1944 roku przejęty przez Powiatowy Urząd Ziemski. W tym czasie na pozostałych jeszMiniaturki z Dzikowa, eksport do USA - z kolekcji A. Łukawskiego cze, wyremontowanych maszynach i P. Popińskiego, Muzeum Wódki (kolekcja C. J. Koszerskiego) rozpoczęto produkcję niewielkich ilości spirytusu. Po wojnie dekret Terenowego w Tarnobrzegu, które cowością Dzików, dystrybuo reformie rolnej pozbawił Tarnow- objęły swoją działalnością oprócz owana przez firmę St. Raphael, ale skich majątku w całości. Hrabia zakładów w Dzikowie, cztery za- jej powiązań z Tarnowskimi nie Artur Tarnowski wraz z żoną po kłady z Przemyśla, Mielca, Nowej udało mi się dotąd ustalić. wojnie zamieszkali w Kanadzie. Dęby i Krasiczyna. Zakłady w DziW 1948 roku fabryka została prze- kowie (największe w tym zespole) Zakończenie jęta przez Spółdzielnię Ogrodniczą obejmowały Przetwórnię Owo- Hrabia Zdzisław Tarnowski był znaw Sandomierzu, która po dokona- cowo-Warzywną i Wytwórnię Win. nym społecznikiem, działaczem poliniu niezbędnych remontów uru- W 1971 roku wybudowano nową tycznym, hodowcą koni i patriotą, chomiła tutaj produkcję marmolady, halę produkcyjną, z nowoczesnym, produkującym prawdziwą starkę i żytsoków słodzonych i kompotów, automatycznym wyposaże- niówkę (o koniaku żytnim nie wspomzatrudniając ogółem 35 praniem, kotłownię, hydrofornię, nę). Sławny jest także z tego, że cowników. W trzy lata później udoskonalono całe zaplecze sprzedał w 1910 roku obraz „Lisowdzikowski zakład przejęły Zabudując nowe place i drogi, czyka” Rembrandta do Muzeum H.C. kłady Przetwórstwa Owocowozmodernizowano winiarnię, Fricka w Nowym Jorku. Obraz ten Warzywnego w Dwikozach k. a także uruchomiono zakład znany także jako „Jeździec polski” zosSandomierza, które rozszerzyły produkcji sucharków. Zatrud- tał nabyty do kolekcji Stanisława Audotychczasowy asortyment nienie wzrosło do 250 osób, gusta Poniatowskiego, a po rozbioo produkcję ogórków konserz czego 80% stanowiły ko- rach trafił do Tarnowskich. Gdy na wowych i kwaszonych. Zabiety. Zakłady te działały sprzedaż wystawiono część Puszczy trudnienie wzrosło do 40 do końca lat 80. Obec- Sandomierskiej graniczącej z Dzikoosób. Stan taki utrzynie budynki daw- wem, tzw. dobra mokrzyszowskie, mywał się do 1954 nej gorzelni i rafinerii hrabia by pozyskać środki na zakup po roku, kiedy to zakłady są w rękach prywat- naradzie rodzinnej postanowił obraz podporządkowano Tarnych. W głównym sprzedać. Uczynił tak z miłości rodziny nobrzeskim Zakładom budynku znajduje się do Puszczy i w interesie narodowym. Przemysłu Terenowehotel i restauracja Jak wówczas rozumowano, nawet najcenniejszy obraz nie był tyle wart co go, które po dokonaniu „Kameleon”. niezbędnych remontów Dodam także, że po polska ziemia. „Lisowczyka” można uruchomiły tutaj prowojnie we Francji po- sobie obejrzeć w internecie, ale sławdukcję wina. W styczniu jawiła się wódka syg- nej czyszczonej żytniówki z Dzikowa 1963 roku powonowana herbem już niestety nie spróbujemy. Dzików, Creme de Mocca - z kolekcji łano Zakłady SpoLeliwa, nazwiskiem ŁUKASZ CZAJKA A. Łukawskiego i P. Popińskiego, Muzeum Wódki żywcze Przemysłu Tarnowski i miejsblog.czajkus.com
39
Co na półkach
Co na półkach? SKALA OCEN Recenzenci: Bogumił Rychlak ( BR ), Gabriela Duszek (GD), Łukasz Gołębiewski ( ŁG ), Szymon Bira ( SB ), Wiktor Woźniak ( WW ). 0-9,5 – nic nie warte, do zlewu 10-19,5 – poniżej krytyki, z trudem da się przełknąć 20-29,5 – nic ciekawego, nigdy nie sięgniesz po raz drugi 30-39,5 – blado, raczej do koktajli 40-49,5 – bez polotu, ale można poświęcić chwilę 50-59,5 – średniak, ale wart zadumy 86 60-69,5 – ponadprzeciętnie, w ustach coś zaczyna grać 70-79,5 – jest dobrze, pozytywne smakowanie 80-89,5 – bardzo dobrze, iskierki radości 90-94,5 – wybitne, przyjemność delektowania 95-100 – poezja, życie jest piękne
95/100 Aqua Vitae Rekomenduje 90/94,5 Aqua Vitae Rekomenduje 10/10 Super cena Możliwe do zdobycia punkty: 30 – aromat, 30 – smak, 30 – finisz, 10 – balans Podane przy notach ceny są orientacyjne i mogą się różnić w sklepach stacjonarnych i na stronach internetowych.
Armaniak Tariquet Blanche Armagnac Destylat z winogron folle blanche, stąd jego nazwa. Nie starzony. Produkowany w Château du Tariquet od 2004 roku, a dwa lata później została utworzona dla tego trunku osobna apelacja Blanche Armagnac AOC (wcześniej trunek nie mógł mieć słowa „armagnac w nazwie”). Zapach jest trudny, bo z jednej strony jest kwiatowa lekkość, z drugiej nuty ciężkie – migdały, także gorzkie, zielone orzechy oraz albedo cytrusów, do tego balsamico. Dla koneserów. Smak także nie jest łatwy, są tu orzechy, nadal migdały, renkloda, mirabelka, lekko cierpkość zielonych jabłek. Za to finisz cudownie rozkwita słodyczą gruszek williamsa. Produkt trudny, wyjątkowy, na swój sposób wybitny. (ŁG) Kraj pochodzenia/Region: Francja/Gaskonia Producent: Château du Tariquet Leżakowanie: brak W ofercie: Cerville ABV: 46%
40
Pojemność: 0,7 l Średnia cena: 169 zł Jakość vs cena: 10/10
90
Kalwados Christian Drouin Calvados Pays d’Auge VSOP Najbardziej klasyczny kalwados z destylarni Christian Drouin w regionie Pays d’Auge. Destylowany w alembikach. Leżakowany ponad cztery lata najpierw w beczkach 225 l po winach bordeaux, a potem jeszcze w beczkach po winach likierowych: porto, sherry i banyuls. Bardzo intensywny zapach jabłek, pieczonych jabłek, drożdży, cydru, cynamonu. Bardzo dojrzałe jabłka, nuta beczki, tytoniu, goździki i cynamon w smaku. Finisz pełen jabłek i tytoniu, słodkocierpki. (ŁG) Kraj pochodzenia/Region: Francja/Normandia Producent: Christian Drouin Leżakowanie: minimum 4 lata w beczkach po winach W ofercie: M&P ABV: 40%
Co na półkach Pojemność: 0,7 l Średnia cena: 245 zł Jakość vs cena: 8/10
82,5
Likier Żubrówka Rose Tylko dla stref wolnocłowych, likier z trawą żubrówki w butelce, z nutą owoców leśnych, dzikiej róży i jałowca. Aromat przyjemny, jagodowy, kwiatowy, „kobiecy”. W smaku bardzo przyjemnie gra jałowiec, z cierpką nutą tarniny, żurawiny i słodkimi nutami malin i jagód, truskawek. Orzeźwiający finisz, gdzie poza jagodami i jałowcem dochodzi nuta mięty. Przyjemna, lekka kompozycja, idealna do koktajli z tonikiem. (ŁG) Kraj pochodzenia/Region: Polska Producent: CEDC Leżakowanie: brak W ofercie: CEDC ABV: 32% Pojemność: 0,7 l Średnia cena: 46 zł Jakość vs cena: 10/10
83
Luxardo Triplum Triple Sec Orange Dry Firma Luxardo, znana z maraschino, jeszcze przed II wojną światową była ceniona za likiery triple sec. Skórki cytrusów są najpierw suszone, potem macerowane, a następnie redestylowane w dużych miedzianych aparatach, w tych samych, w których powstaje destylat z wiśni maraska. Poza skórkami cytrusów dodawane są niewielkie ilości cynamonu czy anyżu gwiaździstego, praktycznie nie wyczuwalne w aromacie. Na koniec dodawany jest też cukier. Zapach jest bardzo pomarańczowy, jakby mieszanka gorzkich i słodkich pomarańczy. Także w smaku mamy mieszankę pomarańczy, do tego klementynki. Słodko, ale nie przesadnie, rozgrzewa moc alkoholu. Finisz słodki, tu pojawiają się nuty korzenne, delikatnie ziele angielskie. Alkohol oleisty, bardzo wysokiej klasy, do najlepszych koktajli. (ŁG) Kraj pochodzenia/Region: Włochy Producent: Luxardo Leżakowanie: w stalowych tankach W ofercie: Pinot Wine & Spirits ABV: 39% Pojemność: 0,7 l Średnia cena: 95 zł Jakość vs cena: 10/10
Wolf & Oak Eliksir Kolor i zapach tego eliksiru jednoznacznie kojarzą się z boonekampem. Jest to bitters, ziołowy likier, jakich w Polsce bardzo brakuje. Co ciekawe, wykorzystano dzikie zioła i owoce, co sprawia, że bardzo trudno wychwycić nuty aromatyczne. Tym przyjemniejsza zabawa. Jest coś słodko jagodowego i słodko jabłkowego, jest też zapach szałwii, może lekko mięty, werbeny oraz nuta korzenna, która najbardziej kojarzy się z chininą. Jest też lekka nuta cynamonu, gałki muszkatołowej i cytrusów, nawet jeśli tego wszystkiego nie ma w nastawie, to czuć to w nosie. Czuć też głóg. W smaku w pierwszej chwili wydaje się być lekkie. Bardzo dużo goryczy, bardzo gorzkie skórki pomarańczy, chmiel, skórka grejpfruta, skórka limonki i werbena. Finisz nico piernikowy, ale jest też i ziołowość, i trawiastość, i igliwie. Ziele angielskie, gałka muszkatołowa, jabłka, morele, śliwki. Do tego pieprz i głóg, jarząb, ale i jagodowa słodycz. (ŁG) Kraj pochodzenia/Region: Polska/Śląsk Producent: Wolf & Oak Leżakowanie: NAS W ofercie: Wolf & Oak ABV: 44% Pojemność: 0,7 l Średnia cena: 80 zł Jakość vs cena: 10/10
85,5
Żołądkowa Gorzka Rześka Pigwa z Miętą Nowy smak w historii marki Żołądkowa Gorzka, obok Pigwy z Miętą zadebiutowała też Rześka Limonka z Miętą. W aromacie dominantą jest pigwa, ale jest także nuta różana, kwiatowa, lekko miodowa. W smaku czysta pigwa, słodkocierpka, lekka nuta korzenna. Świetne połączenie pigwy i mięty, słodko-korzennie-orzeźwiający finisz. (ŁG) Kraj pochodzenia/Region: Polska Producent: Stock Polska Leżakowanie: brak W ofercie: Stock Polska ABV: 30% Pojemność: 0,5 l Średnia cena: 24,99 zł Jakość vs cena: 10/10
82,5
O’Donnell Wild Berry
86,5
Soczysta malina, lekko kwaskowate winogrono, jeżyna dżemowa. Zapach zwiastuje słodycz. Nuta dolna waniliowo-bakaliowa. Bardzo gęsty trunek. W smaku lekko pikantne, niemulące, za to bardzo bogate wyraźnie na przedzie winogrono, ale malina nie pozos-
41
Co na półkach taje mu dłużna. Finisz jeżynowy wieńczy dzieło. Idealna proporcja słodyczy, alkoholu i owocu. Kierunek zacnej ratafii. (BR) Kraj pochodzenia/Region: Niemcy Producent: O’Donnell Leżakowanie: NAS W ofercie: Pravda ABV: 25% Pojemność: 0,7 l Średnia cena: 170 zł Jakość vs cena: 9/10
84
Demänovka Honey Stara Czechosłowacka marka z nowym obliczem. Obecnie powstaje w zakładzie St. Nicolaus w Liptowskim Mikulaszu. Kiedyś w wersjach Sladká (33%) i Horká (38%). Oryginalna receptura składała się z 14 górskich ziół i miodu, ta słodka była dodatkowo dosładzana. Dzisiaj wybór jest większy, jest nowa wersja żurawinowa (30%) i miodowa (33%), która zastąpiła wersję Sladká. Poza tym jest wersja Dark o mocy 53% oraz klasyczna Demänovka Horká. Demänovka miodowa jest gęsta i złocista. W nosie czujemy: igliwie, jałowiec, żywicę, miód leśny oraz deserowo, z nutą budyniu, jak w ciastkarni. W ustach słodko, nuta piernikowa, waniliowa, wchodzi w rejestry czekolady, toffi. W finiszu dużo miodu, gałka muszkatołowa, jałowiec, na koniec jeszcze raz miód, leśny. (ŁG) Kraj pochodzenia/Region: Słowacja Producent: St. Nicolaus Leżakowanie: NAS W ofercie: Ice-Full Pojemność: 0,5 l Średnia cena: 39 zł Jakość vs cena: 10/10
88
Rum Ron de Jeremy XO Zestawiony z co najmniej piętnastoletnich rumów z Trynidadu, Jamajki, Barbadosu i Gujany, z beczek po bourbonie. Wprowadzony na rynek w 2015 roku. W aromacie: cynamon, drewno, ciemny cukier, banany. W smaku czekolada z wiśnią, toffie, wino w stylu malaga, bardzo słodko. Finisz to gorzka czekolada, cynamon i wanilia. Moc – 40%. W Polsce w ofercie Pinot Wine & Spirits. (ŁG) Kraj pochodzenia/Region: Trynidad-Jamajka-Barbados Producent: Ron de Jeremy Leżakowanie: 15 lat w beczkach po bourbonie W ofercie: Pinot Wine & Spirits ABV: 40% Pojemność: 0,7 l 88 Średnia cena: 180 zł Jakość vs cena: 9,5/10
Angostura 5YO Rum melasowy, leżakowany w beczkach po bourbonie. Bardzo delikatny w aromacie, czuć pieczone brzoskwinie, banany, kokosy, renklody, lekką skórzastość. W ustach: mango, brzoskwinia, smażony melon, nuta tytoniu. A w finiszu: kiwi, tytoń, zielony melon i rozgrzewająca nuta alkoholu. (GD) Kraj pochodzenia/Region: Trynidad Producent: Angostura Leżakowanie: 5 lat w beczkach po bourbonie W ofercie: MV Poland ABV: 40% Pojemność: 0,7 l Średnia cena: 90 zł Jakość vs cena: 10/10
84
Demänovka Cranberry Wersja żurawinowa to aromaty: igliwia, jałowca, słodkich jagód. Soczyście i leśnie oraz dość słodko. Jest też nuta syropu na kaszel, jak tussipect. W ustach słodko, wciąż syropowo, owocowo i leśnie, masa igliwia, jałowiec i tuja. W finiszu słodycz owoców i słodka żywica. Nuty leśne, jałowcowe. Świetny likier. (ŁG) Kraj pochodzenia/Region: Słowacja Producent: St. Nicolaus Leżakowanie: NAS W ofercie: Ice-Full Pojemność: 0,5 l Średnia cena: 39 zł Jakość vs cena: 10/10
42
89
Abuelo XII Años Two Oaks Nowa odsłona znanej marki z Panamy. Dwunastoletni rum, który najpierw leżakował w beczkach po bourbonie, a potem był finiszowany w mocno wypalonych dziewiczych beczkach z amerykańskiego dębu. Aromat cierpki, kwaśny – tytoń, wiśnie, wędzone śliwki i balsamico, odrobina słodyczy liczi. W ustach natomiast jest słodki - czereśnie, słodkie śliwki, morele i cynamon. Cierpkość tytoniu powraca w finiszu, do tego herbata, wilgotne drewno. (ŁG) Kraj pochodzenia/Region: Panama Producent: Angostura Leżakowanie: 12 lat w beczkach po bourbonie i virgin oak
Co na półkach W ofercie: ML Spirits ABV: 40% Pojemność: 0,7 l Średnia cena: 230 zł Jakość vs cena: 8,5/10
84
Tequila Padre Azul Añejo Luksusowa marka tequili, stworzona w Innsbrucku, destylowana i butelkowana w Jasilico. Sprzedawana w pięknych ręcznie wykonanych butelkach, na które naciągnięto skórę, z masywnym korkiem zwieńczonym metalową czaszką. Oferowana także w specjalnych metalowych walizkach, w których umieszczono trzy warianty tequili i kieliszki. Mistrzem destylacji jest Alberto Partida Plascencia. Błękitne agawy pieczone są w tradycyjnym ceglanym piecu w niskich temperaturach, tak by zachować całość zawartych w roślinie cukrów. Otrzymany alkohol jest wyjątkowo delikatny i aromatyczny. Oferowane wersje to: Blanco, Reposado i Añejo oraz w bardzo limitowanych ilościach, w krysztale Swarovskiego – Cristalino (pozbawiona koloru w wyniku specjalnej filtracji). Wersja Añejo to osiemnaście miesięcy w amerykańskim dębie. Aromat jednocześnie słodki i skórzasty oraz korzenny, paczuli, kadzidło i wyraźne nuty leśne – kora, mech, kakao, kajmak. Smak ziemisty, skórzasty, słodki tytoń, słodka herbata, przyprawy korzenne, orzechy brazylijskie. Jest też wyraźna oleistość na języku. W finiszu nuty znane już z Reposado – gorzka czekolada z chilli, marynowany imbir, jeszcze ziarna kakao, orzeszki cedrowe. (ŁG) Kraj pochodzenia/Region: Meksyk/Jalisco Producent: Tradition Mexico Leżakowanie: 18 miesięcy w amerykańskim dębie W ofercie: Pinot Wine & Spirits ABV: 38% Pojemność: 0,7 l Średnia cena: 540 zł Jakość vs cena: 10/10
95
myty. Cały nos wybrzmiewa też w ustach, lecz tu pojawia się problem. Finisz to mdły, słodki spirytus. Z blendów których ostatnio próbowałem ani w Black Bottle, ani The Famous Grouse, Cutty Sark, Teacher’s, czy w Bell’s nie czuć alkoholu. Tu czuć wyraźnie i jest to nieprzyjemne. (SB) Kraj pochodzenia/Region: Szkocja Producent: Diageo Leżakowanie: NAS W ofercie: Diageo ABV: 40% Pojemność: 0,7 l Średnia cena: 69,90 zł Jakość vs cena: 9/10
79
Johnnie Walker Song of Ice Nie wilk i śnieg zdobią Jasia, ani tym bardziej Gra o Tron, dlatego warto sprawdzić, co tam jest w butelce? Autor sagi, R.R.R. Martin, dopiero teraz wybił się jako pisarz fantasy, natomiast te paręnaście lat wstecz panteon pisarzy spod znaku magii i miecza raczej zajmował R.E. Howard, L. Sprague du Camp, Lin Carter, Michael Moorcock, Fritz Leiber czy Karl Wagner. Ale, że pecunia not olet, mamy to, co mamy. Trunek dość blady, mimo dobarwiania karmelem, w zapachu jak Pan Tadeusz przepalany, co nie jest zbytnią pochwałą. Bardzo trudno w aromacie doszukać się zarówno charakterystycznych nut whisky, a jeśli już, to choć tych typowych dla marki. Karmel, toffi, minimalnie w oddali dogasające ognisko, ale to nie dym, a raczej dymek. Nuta dolna konsekwentnie nudna. W smaku niesamowicie krótko, troszkę imbiru, prażonych jabłek i finał. Może bohaterom Gry o Tron spodoba się taki trunek, ale Kane czy Bran Mak Mor rozłupałby autora toporem za tę skądinąd nietanią zniewagę. (BR) Kraj pochodzenia/Region: Szkocja Producent: Diageo Leżakowanie: NAS W ofercie: Diageo ABV: 40,2% Pojemność: 0,7 l Średnia cena: 126 zł Jakość vs cena: 5/10
58
Whisky blended Johnnie Walker Song of Fire White Horse Blend, od którego zaczęto stosować zakrętki zamiast korków w butelkach whisky. Nos zaczyna się delikatnie i kremowo. Lekki, maślany torf, tost, nektaryny z puszki, biszkopt, wodnisty dżem z wiśni. Plaster miodu, może jakieś landrynki, pokruszona gumka z ołówka, wytarty kuchenny blat. Nos jest przyjemny, choć roz-
Okazałe smoczysko z gatunku „nie podchodź za blisko” zieje na butelce, ale nadal marketingiem, a nie ogniem. Główny aromat pieśni ognia, to lekka nuta torfowa, mocniejsza owocowa, gruszki z czekoladą, odrobina crème brûlée, i dość dużo karmelu. Z czasem pojawia się nienajgorszy cynamon, ziarnisty ciężki porter. Dzieje się więcej niż w Song of Ice, bo i smok
43
Co na półkach zapewne niesforny. Smak ma i pazur, i ogień, dodatkowo jest tam też Jasiu, który z wilkami się kompletnie zagubił. Pikantnie, korzennie, nuty dymne nadal jeszcze stonowane, więc jakby smok był na uprzęży, ale unoszą się w atmosferze. Jeszcze nie wszystko stracone. (BR) Kraj pochodzenia/Region: Szkocja Producent: Diageo Leżakowanie: NAS W ofercie: Diageo ABV: 40,8% Pojemność: 0,7 l Średnia cena: 126 zł Jakość vs cena: 7,5/10
76,5
Nikka Whisky From the Barrel Japoński klasyk, jedna z najbardziej lubianych na świecie wersji whisky Nikka, szczególnie ceniona w Europie. To whisky blended, ale z ogromną przewagą whisky słodowych, z udziałem whisky grain z kukurydzy. Podobno jest komponowana z ok. stu różnych beczek z destylarni Miyagikyo i Yoichi. Leżakowana w beczkach po bourbonie, sherry butt, świeżych beczkach z amerykańskiego dębu i refill hogshead. Po zmieszaniu whisky na okres 3-6 miesięcy trafiła do beczek ponownego użycia. Barwa bursztynowa. Pierwszy wyraźny aromat to orzechy laskowe, dalej: czekolada, zioła, lekko lakier, nuta bourbonowa, poza tym wanilia i znów powracająca orzechowość. Smak bardzo złożony, są tu nuty słodkie, cierpkie, pieprzne i słone, sporo wiśni, czekolada
50
z solą, nuta kukurydziana, skóra, kwaśne jabłka, sadza. W finiszu sól, delikatnie dym, prażone ziarno, słodki tytoń i goździki. Whisky zdradliwa, bo nie czuć mocy alkoholu, whisky pięknie ulokowana w połowie drogi między bourbonem a szkocką, wcale nie w japońskim stylu. Szukając plastycznych analogii, bardziej kojarzy się z bogactwem kreski Albrechta Dürera, niż z lekkością japońskiej ilustracji. (ŁG) Kraj pochodzenia/Region: Japonia Producent: Nikka Leżakowanie: NAS W ofercie: M&P ABV: 51,4% Pojemność: 0,5 l Średnia cena: 199 zł Jakość vs cena: 9/10
87,5
Whisky single malt GlenDronach 1990 PX 28YO Wydestylowana w kwietniu 1990 roku to whisky przez blisko trzydzieści lat leżakowała w bece typu puncheon po sherry pedro ximenez. Bardzo ciemna barwa. Napełniono tylko 660 butelek. Aromat rodzynek, daktyli, fig, ciasta z rodzynkami, suszonych wiśni, suszonych moreli. Słodko i wykwintnie. Do tego syrop wiśniowy i wiśnie w czekoladzie, a i szczypta tytoniu. Smak cierpki – skóra, papierówki, tytoń, do tego skórka pomarańczy i gruszki. W finiszu sporo drożdży, morele, gruszki, tytoń, herbata, delikatnie orzechy włoskie. (ŁG) Kraj pochodzenia/Region: Szkocja/Speyside Producent: GlenDronach
Co na półkach Leżakowanie: 28 lat w beczkach po sherry PX W ofercie: M&P ABV: 51,7% Pojemność: 0,7 l Średnia cena: 2250 zł Jakość vs cena: wartość kolekcjonerska
89,5
Glen Scotia Victoriana Whisky cask strength od Glen Scotia, wypuszczona w 2015 roku. Bez deklaracji wieku, nie filtrowana na zimno. Użyto trzech rodzajów beczek: pierwszego napełnienia po bourbonie i po sherry pedro ximenez oraz mocno wypalanych. W nosie łuskane ziarna słonecznika, wiśnia w czekoladzie, mdło-warzywne aromaty, połączone ze świeżymi kwiatami i melonem. Kremowo-serowa. Wyraźne słodkie podbicie z jabłka i gruszki. Sianko, zest z cytryny. Niestety, alkohol, na końcu. I rozrzedzony dym. W ustach: ostra, młoda, imbir, kwiaty, wciąż alkohol. Przez sekundy oleista. Ser pecorino, gałka muszkatołowa. (SB) Kraj pochodzenia/Region: Szkocja/Campbeltown Producent: Glen Scotia Leżakowanie: NAS, beczki po bourbonie i sherry PX W ofercie: M&P ABV: 54,2% Pojemność: 0,7 l 84 Średnia cena: 475 zł Jakość vs cena: 6,5/10
Knockando 12YO Stosunkowo mało znany w naszym kraju malt, ale jest to jedna z najbardziej popularnych whisky we
Francji i Hiszpanii. Knockando w języku gaelickim oznacza „małe czarne wzniesienie”. Whisky ta leżakowała w dębowych beczkach po bourbonie 12 lat. Świeża i słodka, pachnąca miodem. W smaku mieszają się słodycz jęczmienia, cytrusy, miód i migdały. W posmaku jest słodka i lekko korzenna. Jest głównym składnikiem blendów firmy J&B. (WW) Kraj pochodzenia/Region: Szkocja/Speyside Producent: Knockando Leżakowanie: 12 lat w beczkach po bourbonie W ofercie: SingleMalt.pl ABV: 43% Pojemność: 0,7 l Średnia cena: 169 zł Jakość vs cena: 9,5/10
87
Glen Grant 12YO Dwunastoletni Glen Grant, to whisky o złotej barwie i owocowym zapachu. Wyczuwalne są aromaty jabłka, gruszki i cytrusów z nutą migdałów i miodu. Na podniebieniu wyczuwalny jest smak szarlotki, karmelu oraz wanilii. Subtelny owocowy finisz z odrobiną przypraw. Jim Murray ocenił tą whisky aż na 95/100 punków w „Whisky Bible 2020”. (WW) Kraj pochodzenia/Region: Szkocja/Speyside Producent: Knockando Leżakowanie: 12 lat w beczkach po bourbonie W ofercie: SingleMalt.pl ABV: 43% Pojemność: 0,7 l Średnia cena: 169 zł Jakość vs cena: 9,5/10
88
51
Co na półkach GlenDronach Batch II Drugie wydanie wersji CS GlenDronach, leżakującej w beczkach po hiszpańskim sherry oloroso i pedro ximenez. Od kiedy w kwietniu 2008 roku wytwórnię kupiła BenRiach Distillery Co. Ltd., nazwę GlenDronach zapisujemy z charakterystycznym dużym „D”. Nie filtrowana na zimno, mocny, naturalny kolor. Ostry, słodki nos. Bourbon, czarna herbata, wiśnie. Czerwone pomarańcze, mango i ciasteczka biszkoptowe. Lakier, alkohol i jeżyny. Za wszystkim mgiełka miodu. W ustach pojawia się minimalna zawiesistość, choć to młody alkohol. Owoce i galaretki leśne, taniny – herbata z mango. Sok z wiśni i porzeczki. Dymek na podniebieniu, ale coś szybko zanika. Wszystko rozpuszcza się w kilku ostrych, mdłych i krótkich akordach. (SB) Kraj pochodzenia/Region: Szkocja/Speyside Producent: GlenDronach Leżakowanie: NAS, beczki po sherry oloroso i PX W ofercie: Dom Whisky ABV: 55,2% Pojemność: 0,7 l 83 Średnia cena: 1040 zł Jakość vs cena: 5,5/10
Caol Ila 11YO 2008 Rambler Beczka #6432 hogshead ex-bourbon, wypuszczono 243 butelki z mocą 58,1% dla Loży Dżentelmenów. Destylacja w październiku 2008 roku. Aromat mocno torfowy, wędzone winogrona, wędzone rodzynki, wędzone jabłka. W smaku wędzone jabłka suszone wiśnie, pieczona ryba. Finisz słodko-gorzki, bardzo słodkie jabłka i miód, i dym, i wędzenie, a i lekko sadza. (ŁG) Kraj pochodzenia/Region: Szkocja/Islay Producent: Caol Ila Leżakowanie: 11 lat, beczki po bourbonie W ofercie: Loża Dżentelmenów ABV: 58,1% Pojemność: 0,7 l Średnia cena: 399 zł Jakość vs cena: 6,5/10
82,5
Ardbeg Wee Beastie 5YO Nowy, pięcioletni Ardbeg, który jako najmłodszy z deklaracją wieku trafił w tym roku do stałego portfolio marki. Do jego starzenia wykorzystano beczki po bourbonie i sherry oloroso. Whisky nie była filtrowana na zimno. W nosie: orzeszki panierowane,
46
brzoskwinie, olej rzepakowy, pot i torf. Wyraźnie przeźroczysta, nieco alkoholowa. Wiśnie w czekoladzie, sól. Jabłka, skórka cytryny, woda morska. W ustach: olej, sól, figi, igliwie, ognisko w lesie, zwietrzała kawa. Przez chwilę oddaje dość zwartą, słodką konsystencję. Po dolaniu wody słodkawe, mdłe zioła, trawa cytrynowa. Słodsza, młodsza i ostrzejsza, poza tym typowy Ardbeg. W porównaniu z wersją dziesięcioletnią do tej pory uznawaną za podstawową wersję, na plusik pracuje zawartość procentowa – tutaj 47,4%. (SB) Kraj pochodzenia/Region: Szkocja/Islay Producent: Ardbeg Leżakowanie: 5 lat, beczki po bourbonie i sherry W ofercie: LVMH ABV: 47,4% Pojemność: 0,7 l 84,5 Średnia cena: 167 zł Jakość vs cena: 9/10
Wódka Młody Ziemniak 2019 Aromat kwaśny, wchodzący w rejestry kiszonkowe (kiszony seler), a jeszcze bardziej marynat (marynowana marchew, marynowany kalafior). Właściwie nie ma w nosie ziemniaka, a już na pewno nie ziemniak gotowany, czy pieczony, jak to było w niektórych poprzednich edycjach, jeśli już to surowy. Bardzo ciekawe, aż można sobie wyobrazić, że jest i sól w tym marynatowym aromacie. W ustach delikatne, nieco słodkie, nieco ziemiste, nieco kwaśne, ale już znacznie mniej niż w zapachu. Jest tu topinambur, kalafior, ale i wyłuskane ziarna słonecznika. Powiedzieć, że smaczne, to mało, pyszne, w ogóle nie czuć alkoholu. W finiszu wciąż słonecznik, delikatna nuta dymna, więc prażony słonecznik, słodycz masła orzechowego, pestki dyni, leciutko marynaty, biała rzodkiew, jakby marynowany słonecznik (!). Cudownie lekkie. To najlepsza edycja od 2016 roku. (ŁG) Kraj pochodzenia/Region: Polska/Podlasie Producent: Chopin Distillery Leżakowanie: stalowe tanki W ofercie: Polmos Siedlce ABV: 40% Pojemność: 0,5 l Średnia cena: 120 zł Jakość vs cena: 10/10
93,5
Co na półkach Wolf & Oak Wódka Żytnia (43%) Zaskakujący pudrowy, kwiatowy aromat. Trawa cytrynowa, bergamotka, liczi, wanilia. Nie kojarzy się z czystą wódką. Smak za to potężny, bardzo dużo ziarna, tłusta jak okowita, ciekawe nuty słodkie – jabłek, gruszek, ale złamane przez pieprz i kardamon. Finisz przyjemnie słodki i oleisty, pulchne słodkie ciasto z owocami, z morelą, brzoskwinią, rodzynkami i daktylami. I bardzo dużo rześkich jabłek. (ŁG) Kraj pochodzenia/Region: Polska/Śląsk Producent: Wolf & Oak Leżakowanie: brak W ofercie: Wolf & Oak ABV: 43% Pojemność: 0,7 l Średnia cena: 75 zł Jakość vs cena: 10/10
85,5
V-One Ogórek Nowość na rynku, kolekcja trzech wódek V-One. Amerykańska marka z gorzelni w Kamieniu, na spirytusie orkiszowym. W aromacie rześki ogórek, mizeria. W smaku słodki ogórek, podobnie w finiszu, słodko, ogórkowo, do tego nuta ciemnego chleba. (ŁG) Kraj pochodzenia/Region: Polska/Lubelskie Producent: Destylernia Kamień Leżakowanie: brak W ofercie: Destylernia Kamień ABV: 40% Pojemność: 0,7 l Średnia cena: 89 zł Jakość vs cena: 10/10
90
i włoskich, nuta korzenna, wanilia, drożdże, lekko grzyby. (ŁG) Kraj pochodzenia/Region: Polska/Podlasie Producent: Old Polish Vodka Leżakowanie: NAS, beczki po tempranillo W ofercie: Old Polish Vodka ABV: 52,3% Pojemność: 0,7 l Średnia cena: 325 zł Jakość vs cena: 7,5/10
80,5
Henryk Sienkiewicz Nuta ziołowa dominuje w aromacie. Lekko dym, wędzenie, a i kiszonki. Bez dwóch zdań aromat, który kojarzy się – w pozytywnym sensie – ze skansenem, starą karczmą. Wódka wiejska, jest tu w zapachu ogórek i siano, jest nuta chrzanu. Bardzo pomysłowo zestawiona, absolutnie wyróżnia się. W smaku jest jednak już bardziej nowocześnie poukładana, słodka, delikatna, nuty cytrusowe, waniliowe, delikatnie zielony ogórek. Finisz słodkocierpki, powraca ta przyjemna nuta chrzanu. Doskonała wódka do tłustej kuchni, do dań z grilla, żeberek, golonki. (ŁG) Kraj pochodzenia/Region: Polska Producent: BZK-Alco Leżakowanie: brak W ofercie: BZK-Alco ABV: 40% Pojemność: 0,5 l Średnia cena: 42,90 zł Jakość vs cena: 10/10
90,5
Pułaski General Polska Wódka Starzona w Beczkach Tempranillo 2020 Batch 1 Druga edycja żytniej Wódki Starzonej z Old Polish Vodka, tym razem zabutelkowana z mocą 52,3%, w liczbie 329 pięknie pakowanych karafek. Aromat inny niż z pierwszego rozlania, delikatniejszy, bardziej waniliowy, nuty zielonych włoskich orzechów, sporo surowego drewna, lekko sadza, rozmaryn, nutka anyżu. W smaku orzechy i wanilia, wafelek, czekolada z wiśnią, delikatnie kardamonowa, przesuszająca nuta. W finiszu bardzo dużo orzechów laskowych
Delikatna wódka, z lekką nutą ziołową i apteczną, delikatnie kiszonki. W smaku niebywale łagodna, jednocześnie tłusta, oleista, maślana. Finisz nieco gorzkawy i trawiasty, goryczka zielonego orzecha włoskiego. Wódka do dań śródziemnomorskich, do wszystkich sałat, do wątróbki. Nie wybitna, ale takiej brakowało. (ŁG) Kraj pochodzenia/Region: Polska Producent: BZK-Alco Leżakowanie: brak W ofercie: BZK-Alco ABV: 40% Pojemność: 0,5 l Średnia cena: 24 zł Jakość vs cena: 10/10
87
47
Ekspert poleca
Festiwalowa
Glen Scotia Dziś chciałem przedstawić limitowaną edycję whisky z destylarni Glen Scotia – jednej z najmniejszych szkockich gorzelni, umiejscowionej w kultowym Campbeltown. Campbeltown, w epoce wiktoriańskiej znane jako stolica whisky, było domem dla ponad 30 pracujących destylarni. Dziś działają tylko trzy. Założona w 1832 roku Glen Scotia odzwierciedla tradycję rzemiosła i doświadczenie gorzelników działających od wieków w tym regionie, a w jej często nagradzanych whisky znajdziemy charakterystyczny wpływ morza. Glen Scotia Single Malt 14YO Tawny Port Finish, to whisky przygotowana specjalnie na Campbeltown Malts Festival 2020. Festiwal ten został pierwotnie zaplanowany na 19-21 maja, ale z powodu pandemii, tak jak i wiele innych imprez, niestety został odwołany. Whisky była wydestylowana w 2006 roku, a następnie dojrzewała w kombinacji beczek: first fill bourbon, refill american oak hogshead oraz średnio wypalonych beczkach z amerykańskiego dębu. Na ostatnie 8 miesięcy trafiła na finisz do beczek po porto tawny (first fill). W aromacie znajdziemy akcenty jeżyny, kwiatów i morskiej bryzy. W smaku jest gładka, z nutą zielonego jabłka, syropu brzoskwiniowego, wanilii i miodowej słodyczy. Finisz jest delikatnie torfowy, wyczuwamy jeżynę i malinę, a także odrobinę przypraw. Zabutelkowana bez filtrowania na zimno, z mocą cask strength 52,8%. Jeśli już ten opis was zachęcił to zapraszam do obejrzenia filmiku z degustacją, prowadzoną przez uznanego eksperta whisky – Charlesa MacLeana, gdzie przedstawi bliżej właśnie tę festiwalową edycję. Wideo jest częścią wirtualnego festiwalu, który Glen Scotia rozpoczęła od 18 maja. To wyjątkowe wydarzenie, pozwoliło poczuć odrobinę magicz-
48
nej historii i dziedzictwa Campbeltown, i było świetną okazją zarówno dla tych, którzy mieli nadzieję odwiedzić festiwal w tym roku, jak i tych, którzy być może nie byliby w stanie odbyć takiej podróży. W ramach wirtualnego festiwalu odbyła się także niedostępna do tej pory poza destylarnią degustacja „dunnage whisky tasting”. Zazwyczaj to właśnie to, dodatkowo biletowane spotkanie, prowadzone przez managera destylarni Iaina McAlistera, jest wisienką na torcie podczas festiwalu. Temat na 2020 rok to: „beczki z Campbeltown”, a degustacja obejmuje whisky dojrzewające w beczkach historycznie używanych w regionie. Chodzi o to, by odpowiedzieć na pytanie, dlaczego właśnie te beczki były używane oraz jaki mają wpływ na styl obecnie produkowanych tu whisky. Na tę okoliczność został przygotowany specjalny zestaw degustacyjny, obejmujący pięć próbek po 25 ml każda, wraz z hasłem dostępu do specjalnie stworzonego wideo degustacyjnego prowadzonego przez Iaina. Te pięć próbek to: Glen Scotia Victoriana, Cask 810, 2005 First Fill bourbon, Cask 486, 2002 Refill Sherry Hogshead, Cask 2/359, 2009 First Fill Bordeaux Red Wine i Cask 6/413, 2005 First Fill Tawny Port Hogshead. Tegoroczny Campbeltown Malts Festival się nie odbędzie, ale dzięki tej inicjatywie będziemy mieć choć jego namiastkę. Zestawy będą dostępne u oficjalnego importera Glen Scotia do Polski, a więc u nas w M&P. MIROSŁAW PAWLINA
Ekspert poleca
This year we have 31 categories: 1. Blended/mixed grain vodka; 2. Rye vodka; 3. Wheat vodka; 4. Potato vodka; 5. Aged vodka; 6. Flavoured vodka – fruits; 7. Flavoured vodka – herbs; 8. Flavoured vodka – other flavoures; 9. Natural unaged fruit spirit/fruit brandy; 10. Natural unaged vegetable spirit; 11. Natural unaged grain spirit; 12. Natural aged spirit e.g.: slivovitz, apple brandy/calvados etc.; 13. Grape brandy/cognac/armagnac; 14. Pomace brandy/unaged grappa; 15. Pomace brandy/aged grappa; 16. Aged beverages; Moonshines/homemade spirits; 17. Homemade liqueurs recipes; 18. Liquors (fruits); 19. Liquors (herbs, honey & others); 20. Creams; 61 21. Bitters; 22. Spirit beverages; 23. Gin, 24. Rum/cachaça; 25. Whisky single malt; 26. Whisky blended; 27. American whiskey/bourbon; 28. Irish whiskey/single pot still; 29. Tequila; 30. Mezcal; 31. Baijou/shochu, soju.
Żywa historia
Zapomniane klejnoty sztuki likierniczej
Liqueur Warszawa Jak wiemy z historii, w Polsce ważne ośrodki likiernictwa to Szczecin, Wrocław, Gdańsk i naturalnie Galicja. Niestety mało wspomina się o stolicy, a niesłusznie, bo również i tam kwitł proceder niecnych dla zdrowia, ale jakże smacznych konkocji. Szczególnie warszawscy destylerzy pochodzenia żydowskiego słynęli na całą Polskę nie tylko z trunków wytworzonych na bazie tzw. destylacji zimnej, ale również ze szczególnego umiłowania do tak drogocennych wówczas dodatków, jak wszędzie poszukiwane i bardzo drogie, olejki eteryczne. O popularności trunków warszawskich świadczy chociażby wzmianka samego Carla Wilhelma Schmidta z Królewca, który donosił, że nie ma miasteczka w Polsce, gdzie by ich nie można było nabyć, podając przy tym ich zbiorczą nazwę „Liqueur Warszawa”. Prestiż owych trunków był tak duży, że klienteli nie odstraszała nawet wysoka cena, a tajniki ich produkcji były pilnie strzeżone. Alkohol do wytwarzania likierów warszawskich to przeważnie spirytus o mocy 60% po jednej destylacji, ale za to filtrowany węglem. Po filtracji destylowało się jeszcze raz, aby otrzymać spirytus o mocy 75%. Olejek, np. cytrynowy, rozpuszczało się w pół kwarty takiego spirytusu, zaś resztę odstawiało. Cztery funty cukru należało zagotować z sześcioma kwartami wody, aż syropu były cztery kwarty. Całość mieszało się, a dla poprawy koloru dodawało krokosza barwierskiego. W przypadku olejku, rokrocznie należało kupować nowy, świeży, a pozbywać się starego. W identyczny sposób produkowało się likier pomarańczowy (dobarwienie karmelem), czy likier goździkowy. Aczkolwiek największą estymą cieszyła się „essentia ponczowa”, której bu-
50
teleczka 3/4 kwarty kosztowała od 20 groszy do nawet talara. Wiązało się to przede wszystkim z ceną cytryny, która była sprzedawana za 6-8 groszy za sztukę. Według przepisu na każde 12 kwart berlińskich (jedna taka kwarta to 870 ml) należy wziąć tyle samo funtów cukru, natomiast dwa razy więcej cytryn (oczywiście świeżych). Niektórzy z warszawskich producentów esencji ponczowej dodawali nalewu ananasowego lub waniliowego, a nawet i flaszkę likieru maraschino. Warszawa słynęła także z likierów mieszanych, tzn. w typie goldwasser. Powstawały one przez zalanie litrem alkoholu o mocy 75%: 8 g rumianku, 4 g kopru, 8 g imbiru, 12 g ziela angielskiego, 2 g szałwii, 6 g jałowca, tyle samo majeranku i maceracji tych ingrediencji przez okres 3 tygodni, osłodzenie tego syropem sporządzonym z 571 g cukru, którego powinno być tyle, ile likieru, aby moc trunku osiągnęła między 37,5-38,5%.
Swoistym ukoronowaniem likiernictwa warszawskiego był likier różany. Wytwarzano go w ten sposób, że 6 funtów świeżych płatków róży, 7 g kwiatów cynamonu, 3,5 g kory cynamonu, tyle samo kwiatów kopru zalewano 30 kwartami wody i destylowano aż do otrzymania 15 kwart. Uzupełniano je 15 kwartami spirytusu o mocy 75%, destylowano ponownie, a całość osładzano 8 funtami cukru. Barwnikiem był namoczony w spirytusie krokosz barwierski dodawany kroplami dla uzyskania różowej barwy. Pomimo, że z biegiem lat coraz trudniej znaleźć przepisy na te wspaniałości, „Najnowsza kuchnia warszawska” z 1914 roku podaje przepis na esencję ponczową, który choć trochę się różni (zaleca się użycie soku z cytryn niż samych owoców np.), przywołuje świetność likworów „warszawskiej roboty”. BOGUMIŁ RYCHLAK
Warschauer Liqueur Historia „likieru warszawskiego” sięga końca XVIII lub początku XIX wieku. Były to cenione (i drogie) likiery ziołowe z grupy digestif. Jednym z głównych składników był korzeń kolcorośli, sarsaparilla. Oryginalnie produkowany w Warszawie, potem jednak także na innych terenach, także w Berlinie. W 2019 roku dawną, zapomnianą, recepturę postanowił odtworzyć Bogumił Rychlak. Jego Warschauer Liqueur 1824 5. Sorte ma 47%, użyte botaniki to: cytwar, sarsaparilla, kłącze kosaćca, tatarak i ok. 250 g cukru rafinada na litr (w formie syropu). W zapachu korzennie, cytrusowo, warzywnie: imbir, cytryna, dzięgiel, pietruszka, seler, miód. W smaku masa ziół, imbir, żywiczność, igliwie, 97,5 tuja, tymianek. W finiszu sosna i tussipec.
Degustacje
Trzy razy Fort Whisky
8 kwietnia Fort Whisky i SingleMalt.pl zorganizowali degustację online na platformie Zoom. Do spróbowania było pięć whisky blendowanych, uczestnicy dostali ponumerowane sample i degustowali w ciemno. Prowadził Mariusz Aderek, uczestniczyło 14 osób. Degustacja w ciemno okazała się być znakomitą zabawą, niemal wszyscy uczestnicy byli cały czas na wizji i fonii, więc odległość nie grała roli. Choć degustowane whisky były niskobudżetowe, uczestnicy mieli poczucie wspólnoty, tak ważne w trudnych czasach,
kiedy wszystkie bary są pozamykane. Próbowane whisky to: Ballantines Finest, Dewar’s Caribbean Smooth 8YO, Whyte & Mackay Triple Matured, Glen Royal, Firean. W odczuciu większości uczestników wydarzenia, whisky wieczoru była nowa edycja Dewar’s – ośmioletnia Caribbean Smooth. Kolejna degustacja Fortu Whisky odbyła się 15 kwietnia. Tym razem były to whisky single malt bez podania wieku. Poprzez platformę Zoom połączonych było 29 osób. Do spróbowania w ciemno było pięć whisky, uczestnicy próbowali odgadnąć, z jakiego regionu Szkocji pochodzą. Okazało się, że były to whisky z destylarni: Speyburn, Tomatin, Kingsbarns, Glengoyne i Ardbeg. Tomatin Legacy zdobyła największe uznanie. Trzecia degustacja z tego cyklu odbyła się 22 kwietnia. Tym razem uczestniczyły 23 osoby, które próbowały whisky o mocy od 50% w górę. Były to: The Creative Whisky Co. GO 002 (Glen Ord) 8YO, Glenlivet Nadurra, Glenrothes 9YO Cadenhead, Aberlour A’Bunadh i Benromach Batch 1 2009. W opinii uczestników wygrała ta ostatnia. (Ł)
Akademia Wina online Od kwietnia ruszyła Akademia Wina online, wspólne przedsięwzięcie „Aqua Vitae” i M&P. W każdy piątek o 20.15 Łukasz Gołębiewski i Gabriela Duszek zapraszają na spotkanie z wybranymi winami poprzez platformę webinarową. Początkowo spotkania były organizowane na platformie MyOwnConference, potem przeniosły się na Zoom, gdzie naraz może uczestniczyć dowolna liczba osób. W kwietniu zaprezentowane zostały wina z: Ritterhof (Włochy, Górna Adyga), Kleine Zalze (RPA, Stellenbosch) i Quinta de Cidro (Portugalia, Douro). Degustacje majowe to podróże na winnice: Hiszpanii, Gruzji, Francji i Argentyny. Spotkania mają charakter edukacyjno-towarzyski.
Każdemu towarzyszy prezentacja, informacje i zdjęcia z winnicy, z winiarni, z regionu oraz rozmowa online o degustowanych winach. (R)
Premiera Octomore X4+10 30 kwietnia odbyła się degustacja online dymnych whisky z destylarni Bruichladdich, której zwieńczeniem była polska premiera nowej Octomore – dziesięcioletniej X4+10. Prowadził Mateusz Zabiegaj, ambasador Bruichladdich. Na początek były dwie whisky spod znaku Port Charlotte – 10YO oraz eksperymentalna Port Charlotte MRC:01 2010 (59,2%). To pierwsza z serii Cask Exploration, wypuszczono ok. 60 tys. butelek. Butelkowana z mocą beczki. Połowa
whisky leżakowała w beczkach po bourbonie, głównie pierwszego napełnienia, reszta po francuskich czerwonych winach, a potem jeszcze finiszowano całość w beczkach po czerwonym winie Bordeaux, z wielce cenionej winnicy Château Mouton Rothschild. Degustację Mateusz Zabiegaj rozpoczął od historii destylarni Port Charlotte, której stare magazyny są do dzisiaj używane na potrzeby leżakowania whisky, a która jest jednym z symboli Islay. Port Charlotte Distillery po-
51
Degustacje
fot. Wiktor Woźniak
wstała w 1829 roku w wiosce o tej nazwie i wkrótce zmieniła nazwę na Lochindaal. W 1881 roku po sąsiedzku (dwie mile odległości) powstała destylarnia Bruichladdich. W tamtym czasie Lochindaal była stosunkowo dużym zakładem, produkowała 128 tys, galonów spirytusu rocznie. Do 1920 roku jej właścicielem
Mateusz Zabiegaj
była spółka JF Sheriff & Co. Następnie kupiła ją Benmore Distilleries, przejeta w 1929 roku przez Distillers Company Limited (DCL). W tym samym roku Lochindaal została na zawsze zamknięta. Działała tu przez długi czas mleczarnia, potem powstał hostel, część budynków wynajęto na garaże. Do XXI wieku zachowały się dwa oryginalne magazyny leżakowania, w których obecnie dojrzewa w beczkach whisky Port Charlotte. Bruichladdich rozpoczął destylację torfowej whisky (natorfienie ok. 40 ppm) z myślą o nowej marce w 2001
roku. W 2006 roku zadebiutowała pierwsza Port Charlotte PC5 Evolution, whisky pięcioletnia. Kolejną była Port Charlotte Islay Barley 2008, po niej następne. Za projekt najpierw odpowiadał master distiller Jim McEwan, a obecnie Adam Hannett. Bruichladdich jest największym prywatnym pracodawcą na Islay, mimo tego, że oprócz Kilchomana są najmniejszą destylarnią na wyspie. – Wszystko, co tylko możemy, robimy na Islay. I może to się wydać bardzo dziwne, bo nie cały torf wykorzystywany do suszenia naszego jęczmienia na potrzeby Port Charlotte i Octomore pochodzi z Islay. Mamy na wyspie trzy torfowiska, a mimo to jest to nie wystarczające i bierzemy torf z północy Szkocji – mówił Mateusz Zabiegaj. Po dwóch ekspresjach Port Charlotte przyszła kolej na markę Octomore, najbardziej dymnych whisky ze stajni Bruichladdich. – Whisky będąca efektem eksperymentów. Nikt w Bruichladdich nie planował, że to będzie nowa linia whisky. Nazwa pochodzi od sąsiedzkiej farmy Octomore, właścicielem jest pan Brown, który dostarcza nam jęczmień. Cyfry na etykietach to numery partii i styl leżakowania – tłumaczył Mateusz Zabiegaj. Na początek zaprezentował klasyczną Octomore Masterclass_08.01 8YO (59,3%), a następnie młodszą wersję Octomore 09.01 5YO (59,1%). Whisky wieczoru była potężna X4+10. Butelkowana z mocą 70%! Czterokrotna destylacja, leżakowana ponad dziesięć lat w beczkach beczki po sherry, sauternes i bourbonie, natorfienie – 162 ppm. Masa gruszek w aromacie, banany, mango, ananas, do tego toffi, wanilia, bardzo słodko, budyń waniliowy, grzanka z powidłem z mango i chlebowiec. Smak cierpki, dymny i owocowy – masa ananasa, masa melona, banany. Finisz słodki jak syrop bananowy i dużo kokosa, czekolada z kokosem. Dymu nie czuć! (ŁG)
fot. Michał Mycek Stasiak
Premiera Bruichladdich The Organic 2010
Mateusz Zabiegaj
52
6 maja Fort Whisky zorganizował polską premierę whisky Bruichladdich The Organic 2010. Przeprowadzona online na platformie Zoom, opowiadał Mateusz Zabiegaj, brand ambassador marki. Nowa Bruichladdich została zabutelkowana z mocą 50%. Szkocki jęczmień z Inverness,
certyfikat biodynamiczności, to whisky ośmioletnia z beczek po bourbonie. Aromat medyczny, jodyna i nuta słodka oraz maślana, toffi, cytrusy – cytryna, trawa cytrynowa, do tego powidła śliwkowe. W ustach lekka, słodko-medyczna, tłusta. Oliwki, imbir, suszone skórki cytryny, skórki pomelo, cynamon. Finisz bardzo korzenny, ostry, dużo imbiru, kardamon, do tego sól, śliwki i lekko goryczka, popiół. Do spróbowania było też kilka innych ciekawych wypustów destylarni: Bruichladdich Islay Barley 2010 i Bruichladdich Islay Barley 2011 czy Bruichladdich Black Art 1990 oraz dwa rarytasy, próbki pobrane przez Mateusza Zabiegaja z beczek: virgin oak 2007 o mocy 61,4% i rivesaltes 2009 o mocy 62,9%. (Ł)
Nalewki
Nieznany Mimo że wspominany już w farmakopei radzieckiej jako roślina bardzo ceniona za wybitne działanie na problemy nerkowe, oraz z racji swojej nazwy „hiszpańskich igiełek” rosnąca właśnie na terenie wysp hiszpańskich, uczep, a szczególnie jego odmiana trójlistkowy, to praktycznie nieznany chabaź. Choć w Polsce traktowany jako chwast
i do tego uciążliwy, bo jego owoce mają zadziorki, które się zgodnie z nazwą uczepiają, wywodzi się z wielu miejsc. Jako ciekawostkę należy podać, że wchodził w skład roślin Ogrodu Botanicznego Królewskiego Warszawskiego Uniwersytetu już w 1848 roku. Pod nazwą trifid bur marigold, czyli ze wskazaniem na aksamitkę, jest uważany za roślinę typowo brytyjską. Wśród swoich pobratymców uczep ma w rodzinie i piołun, i tysiącznik, a nawet oman.
uczep
Używany już w wiekach średnich, zalecany przez lekarzy na obrzęki, żółtaczkę oraz jako pobudzający apetyt. Dziś wybitnie leczniczy pod względem dermatologicznym. W książce „Flora Polonica” Jakuba Wagi z 1848 roku, najważniejsze jawi się jednak wspomnienie, że „czepia się naszej odzieży, gdy w porze jesiennej miejsca tą rośliną zarosłe przebywamy”. Niemniej jednak, uczep jest też rośliną endemiczną, która porasta takie miejsca jak Ibiza, czy Majorka. Użyteczność uczepu wiąże się tutaj z wyrobem (od co najmniej końca XIX wieku) trunków o ogólnej nazwie hierbas con orujo, albo po prostu hierbas (z podziałem na ibicencas, czyli z Ibizy, herbas de Mallorca,) jako grupy ziołowych napitków sporządzanych tylko z roślin charakterystycznych dla danego regionu, mających chronione oznaczenie geograficzne. Trunki są bardzo słodkie, mało alkoholowe (przeważnie powyżej 20%), ale – co chyba najważniejsze – popularne wśród turystów. Gorszej jakości, to po prostu mieszanka olejków ze spirytusem winnym i osłodzenie syropem, bardziej wykwintne, to mieszanki destylatów i nalewów na poszczególne składniki. Problematyczna jest ich słodycz, bo wszystkie są bardzo słodkie, nawet te, które nazywają się ‘seco’. Co więcej, im słodsze, tym słabsze pod względem zawartości alkoholu. Jeśli któreś z ziół w formie gałązki znajdziemy w butelce, napis na etykiecie będzie głosił ‘rama’, a trunek zmieni swój smak z powodu systematycznej macera-
cji gałęzi i będzie, oczywiście, stosunkowo droższy. Poza uczepem, możemy w hierbas odnaleźć rumianek, piołun, rozmaryn, melisę, miętę, hiszpańską odmianę tymianku, skórki cytrusów wszelakich, tudzież ich liście, rutę, gojnik, cząber, i masę innych (niektóre firmy dodają anyż i koper, cynamon). Panuje absolutna dowolność, ważne żeby rosło na tamtych terenach. Ponieważ na balkonie wyrósł mi uczep trójlistkowy, więc uznałem to za znak, że trunek należy sporządzić, skoro jeden ze składników już mam. Poczytawszy jak robią to wielcy i maluczcy wykoncypowałem takie cudo: 7 kwiatów rumianku, 7 kwiatów uczepu świeżego, 7 listków mięty pieprzowej świeżej, po łyżeczce kolendry, jałowca i lukrecji (ta ostatnia zbyteczna). Maceracja pięć dni w 210 ml 69% alkoholu, syrop francuski w ilości 117 ml, finał jest dość słodki od lukrecji, ale moc 44,6% jak marzenie i wpisuje się w oznaczenie geograficzne, gdzie maksymalna moc to 50 (choć takich herbero nie ma, chyba że w wersji domowej). Gdyby nie lukrecja, byłby bardzo blisko legendarnego elixir vegetal de longue vie, czyli eliksiru długiego życia. BOGUMIŁ RYCHLAK
53
Promocja
Gdzie można kupić lub poczytać „Aqua Vitae”?
Poniżej lista zaprzyjaźnionych z nami barów i sklepów z alkoholami, gdzie mogą Państwo zapoznać się z numerem „Aqua Vitae”. Białystok Alkohole Świata, ul. Kilińskiego 9a Alkohole i Wina Świata M&P, ul. Adama Mickiewicza 39 Boniowice Dolium Vini – Wino z Beczki, ul. Bytomska 18, Boniowice Bydgoszcz Centrum Artystyczne Eljazz – Restauracja Na Piętrze, ul. Kręta 3 Chyliczki k. Konstancina M&P Alkohole i Wina Świata, ul. Śniadeckich 1 Cieleśnica Hotel Pałac Cieleśnica Gdańsk Restauracja Fellini, ul. Targ Rybny 6 Restauracja Bellevue, ul. Targ Rybny 10 AB Pixel Cocktails & Fun, ul. Spichrzowa 22/1, 80-750 Gdańsk Elewator, ul. Spichrzowa 19, 80-750 Gdańsk Alkohole i Wina Świata M&P, ul. Stary Rynek Oliwski 7 AlkoSpot, ul. Chmielna 71/4
Łomianki Alkohole i Wina Świata M&P, ul. Jeziorna 37 Łódź Old Havana, CH Manufaktura, ul. Karskiego 5 Ristorante Mare e Monti, ul. Wigury 13 Drukarnia Skład Wina & Chleba, Piotrkowska 138/140 Pinot, ul. Piotrkowska 183/187 Pinot, ul. Traugutta 5 Maksymilianowo Drake Distillery Mińsk Mazowiecki Alkohole i Wina Świata M&P, ul. Warszawska 88 Narewka Gościniec Bojarski, ul. Ogrodowa 28 Olsztyn Highlander Whisky Bar, ul. Stare Miasto 29/32
Gdynia Alkohole i Wina Świata M&P, ul. Mściwoja 10 Alkohole i Wina Świata M&P, Al. Zwycięstwa 238
Ostrów Wielkopolski Weranda Restaurant, ul. Rynek 34 Mellon Pub & Restaurant, ul. Wrocławska 10 Cafe 21, ul. Rynek 21 Bombardini Cafe, ul. Rynek 24
Głogów Fuego, ul. Słodowa 42
Piaseczno Alkohole i Wina Świata M&P, Wólka Kozodawska, ul. Wichrowa 1 c
Gniezno Hotel & Pub Pietrak, ul. Chrobrego 3 W Starej kamienicy eSKa Klub, ul. 3 Maja 13
Poznań Old Havana, CH Stary Browar, ul. Półwiejska 32 Świat Whisky, ul. Rakoniewicka 10 Drukarnia Skład Wina & Chleba, Podgórna 6 lokal LU.1 Whiskey In The Jar, Stary Rynek 100 Dragon, ul. Zamkowa 3 Bee Jay’s, Stary Rynek 88 Evil, ul. Wojskowa 4
Jastrzębia Góra Dom Whisky, ul. Droga Rybacka 60 Józefów Cezar, ul. Piłsudskiego 128 Alkohole i Wina Świata M&P, ul. Piłsudskiego 20A Wino na Widelcu, ul. Jarosławska 11a
Radom Salon Win Winnica, ul. Słowackiego 86/1
Kalisz Alkohole i Wina Świata M&P, ul. Zamkowa 44 The Jack, ul. Śródmiejska 2 Kaliszfornia, ul. Główny Rynek 19
Radzymin Alkohole i Wina Świata M&P, ul. Konstytucji 3 Maja 30 Alkohole i Wina Świata M&P, ul. Reymonta 10
Karpin Alkohole i Wina Świata M&P, przy Trasie 1 E
Raszyn Alkohole i Wina Świata M&P, al. Krakowska 39
Katowice Whisky & Spirit House, ul. Plebiscytowa 13 Alkohole i Wina Świata M&P, ul. Panewnicka 148K Alkohole i Wina Świata M&P, ul. Chopina 7 Alkohole i Wina Świata M&P, ul. Bażantów 6C
Reda Dom Whisky, ul. Wejherowska 67
Kielce Museum, ul. Klonowa 40a/2 Museum Galeria Echo, ul. Świętokrzyska 20 Kraków Wine Concept, ul. Merkuriusza Polskiego 2 Wódka, ul. Mikołajska 5 Krako Slow Wines, ul. Lipowa 6F Alkohole i Wina Świata M&P, ul. Mogilska 86 Le Scandale, Plac Nowy 9 Aqua e Vino, ul. Wiślna 5/10 Szara, ul. Rynek Główny 6 Staropolskie Trunki, ul. Floriańska 20 Lo Scrigno Dei Sapori Italliani, ul. św. Tomasza 19/4 Bulldog Bar, Plac Mariacki 1/4 Baroque Cocktails & Music, Św. Jana 16 Hostel T2, ul. Targowa 2 Mercy Brown, ul. Straszewskiego 28 Pinot, ul. Zakopiańska 56
54
Rzeszów Kardamon No. 1 Alkohole Świata, ul. Grottgera 26 Alkohole Capone, ul. J. Słowackiego 2 Sopot Ristorante Tesoro, ul. Polna 70 Fidel, ul. Powstańców Warszawy 6 Coctail Bar Max, ul. Grunwaldzka 1-3
Winiarnia – Alkohole i Wina Świata, Marina Mokotów, ul. Warowna 1 Alkohole i Wina Świata M&P, ul. Mielczarskiego 7 Alkohole i Wina Świata M&P, ul. Ostródzka 62/Współczesna 2a Alkohole i Wina Świata M&P, Wilanów, ul. Kosiarzy 37 Alkohole i Wina Świata M&P, Radość, ul. Patriotów 213 Alkohole i Wina Świata M&P, al. Niepodległości 129 Alkohole i Wina Świata M&P Dominus, ul. Wielicka 36 Alkohole i Wina Świata M&P, ul. Modlińska/Mehoffera 69 Alkohole i Wina Świata M&P, al. 3 Maja 2 Alkohole i Wina Świata M&P, ul. Złota 68 Alkohole i Wina Świata M&P, ul. Franciszka Klimczaka 1 Alkohole i Wina Świata M&P, ul. Strzelecka 27/29 Alkohole i Wina Świata M&P, ul. Rosoła 22J La Casa del Habano, ul. Nowy Świat 7 Old Havana, Złote Tarasy, ul. Złota 59 Old Havana, Galeria Mokotów, ul. Wołoska 12 Sklep SingleMalt.pl, Ursus, ul. Michałowicza 8 George Ballantine’s Sklep, ul. Puławska 22 George Ballantine’s Sklep, ul. Krucza 47A George Ballantine’s Sklep, ul. Marynarska 15 George Ballantine’s Sklep, ul. Vogla 62 Amber Room, Aleje Ujazdowskie 13 Coctail Bar Max & Dom Whisky, ul. Krucza 16/22 Coctail Bar Max & Dom Whisky, ul. Nowy Świat 32 Pijalnia Whisky, ul. Zgoda 6 Funky Jim, ul. Mazowiecka 9 Vinosfera, ul. Chłodna 31 Pick & Taste, ul. Jana Kazimierza 30 Casa Italia, ul. Świętojerska 5/7 Kita Koguta, ul. Krucza 8/14 Kiti, ul. Krucza 6/14 Podwale Bar and Books, ul. Wąski Dunaj 20 Klar, ul. Krakowskie Przedmieście 41 Dom Wódki, ul. Wierzbowa 9/11 Cud Miód, ul. Emilii Plater 28 Strefa, ul. Próżna 9 Dos Tacos, ul. Jasna 22 Hotel Bristol, ul. Krakowskie Przedmieście 42/44 Portucale, ul. Merliniego 2 The Roots, ul. Wierzbowa 11 Specjały Regionalne, ul. Nowy Świat 44 Pinot, ul. Branickiego 9 Prodiż Warszawski, ul. Poznańska 16 Grizzly, ul. Wilcza 46 Kraken, ul. Poznańska 12 Cezar, ul. Wiejska 9 Wine & People, ul. Bielańska 6 lok. 3 Woda Ognista, ul. Wilcza 8 Discovery Wine, ul. Bagno 3/165 Winsky Wine’n’Whisky Bar, ul. Wioślarska 10 Badger, ul. Koszykowa 47/7 Evil, ul. Świętokrzyska 3 Raffles Europejski Warszawa Long Bar, ul. Krakowskie Przedmieście 13 Rest. Baczewskich, Aleja Szucha 17/19
Szczecin Evil, Aleja Wojska Polskiego 4
Wrocław Old Havana, ul. Kiełbaśnicza 24 Coctail Bar Max & Dom Whisky, ul. Rzeźnicza 28-31
Szczyrk Gościniec Salmopolski, ul. Wiślańska 56A
Ząbki Alkohole i Wina Świata M&P, ul. Powstańców 30
Toruń Caffee & Whisky House, ul. Świętego Ducha 3
Zielona Góra Wina Świata, ul. Kupiecka 37/2 Eluxo – Salon Ekskluzywnych Alkoholi, ul. Mickiewicza 12
Warszawa Alkohole i Wina Świata M&P, Marki, ul. Piłsudskiego 102 M&P Ekskluzywne Alkohole, ul. Pańska 81/83 Alkohole i Wina Świata M&P, Wesoła, ul. Trakt Brzeski 54 c Jim Beam Alkohole M&P, ul. Sołtana 1b
Zielonka Alkohole i Wina Świata M&P, ul. Marecka 30 b Alkohole i Wina Świata M&P, ul. Kolejowa 25
nazwa rozdziału
3
nazwa rozdziału
3