Skip to main content

Opowiadania klasy 3

Page 1

Opowiadania klasy 3 Pisane w parach w domach przy uşyciu narzędzi on-line.

Korekta: Rodzice i Pani Sabina


Autorzy: Alex, Paweł W dniu dzisiejszym wybraliśmy się na spacer do parku. Ja i Alex szliśmy po parku i rozmawialiśmy o krajach. Szliśmy na plac zabaw, żeby grać w berka. Alex miał być berkiem raz, a ja dwa razy. Jeśli go dotknę, to gra się kończy. Zrobiło się gorąco i chciało się nam pić. Poszedłem się napić, a w tym czasie Alex zauważył nadchodzącą burzę. Pobiegł do mnie i powiedział, że nadchodzi burza. Powiedziałem, żebyśmy poszukali schronienia. Nagle zobaczyliśmy norę lisa, pobiegliśmy, tam schowaliśmy się i w tym momencie zaczęło padać, byliśmy bez rodziców, a nie mieliśmy telefonu. Tylko ja miałem plecak ze śniadaniówką i miałem kanapkę, a ponieważ byliśmy głodni zjedliśmy ją. Gdy już zjedliśmy kanapkę, to nora lisa zaczęła się zapadać od ulewy i musieliśmy uciekać. Byliśmy blisko placu zabaw, więc pobiegliśmy tam. Schowaliśmy się pod dużą deską. Alex obserwował coraz mocniejszą burzę. Alex mi pokazał, że jeszcze mocniej padało. Minutę później była gigantyczna burza i dużo piorunów. Znowu napiliśmy się. Zagraliśmy w papier, kamień i nożyce. Alex powiedział: “Chciałbym, aby byli tutaj rodzice.” A ja powiedziałem, że nikt teraz nam nie może pomóc. Byliśmy głodni, więc otworzyłem mój plecak i otworzyłem śniadaniówkę, ale tam nie było nic. Powiedziałem, że musimy biec do domu. Alex powiedział, że mam rację. Zaczęliśmy biec w stronę domu, ale błyskawice były za duże i uderzały w drzewa. A my robiliśmy uniki. Nagle drzewo przed nami się zwaliło, a ja zauważyłem mały przesmyk. Szybko pobiegliśmy w tamtą stronę, ponieważ drzewo obok zaczęło się walić. Wybiegliśmy z parku i wróciliśmy do domu, a tam opowiedzieliśmy naszą historię.


Autorzy: Bartek, Mateusz

“ULEWA W PARKU” Pewnego słonecznego dnia Maciek wybrał się ze swoim starszym bratem do parku. Pojechali razem na rowerach, ponieważ była ładna pogoda. Planowali wspólną zabawę w berka, wspinaczkę i granie w piłkę. Maciek i jego brat poszli razem się pobawić. Gdy biegał, to zgubił swoja zabawkę. Tą zabawką był czerwony słoń. Była to najlepsza zabawka Maćka. Maciek i jego starszy brat szukali słonia, ale im się to nie udało. Nagle zaczął padać ulewny deszcz. Nie mieli czasu dalej szukać. Musieli wracać do domu. W pośpiechu i w strachu chłopcy wsiedli na rowery. Chcieli jak najszybciej dotrzeć do domu. W jednej chwili zaczął mocno wiać wiatr oraz intensywnie padać deszcz. Przemoczeni i wystraszeni chłopcy postanowili schronić się w pobliskim sklepiku spożywczym, gdzie zawsze robią zakupy z mamą. Maciek był smutny z powodu słonika, ale także poczuł ulgę, gdy znalazł się w bezpiecznym miejscu. Nagle zauważyli samochód znajomych rodziców i poprosili ich, żeby ich odwieźli do domu. Dzień po spacerze Maciek i jego brat pojechali na rowerach do parku by odnaleźć czerwonego słonia. Słoń w końcu się odnalazł!


Autorzy: Gabriel, Karol

"PRZYGODA Z BURZĄ" Był bardzo słoneczny dzień. Termometr pokazywał 20°C. Mama razem z dziećmi poszła na plac zabaw w parku, bo dzieci chciały się pohuśtać. Gdy dzieci już dotarły do parku, to zaczęły się huśtać. Gdy się tak huśtały, zbliżyła się do nich burza. Jeden z chłopców o imieniu Krzyś zobaczył burzę i powiadomił resztę. Powiedział, że wszyscy muszą się schronić w lodziarni. Widzieli ciemne chmury i niebezpieczne pioruny. Minęło piętnaście minut i burzy już nie było. Było już pewne, że burza się uspokoiła i dzieci z mamą poszły do mieszkania. W mieszkaniu dzieci opowiadały rodzinie o przygodzie.


Autorzy: Giorgio, Olek

"NIEZWYKŁE PARKOWE PRZYGODY" Klasa poszła do parku, bo miała zajęcia z przyrody na temat wiosny. Podzielono klasę na grupki: jedna badała czy niektóre zwierzęta się obudziły, a druga natomiast szukała, czy jakieś rośliny się budzą do życia: pąki, rożne kwiatki, czy drzewa już rozkwitają powoli. Grupa, która szukała kwiatów znalazła dużo kwiatów, ale tylko 5 kwiatów budziło się do życia. To były: dwie róże, jeden żonkil i dwa tulipany. Grupa, która badała zwierzęta nie widziała żadnych zwierząt . Grupa, która patrzyła, czy drzewa rosną, znalazła dużo drzew . Wtedy grupa od drzew zatrzymała się, żeby coś zjeść. Tak samo inne grupy. Ta od kwiatów jadła na polanie, a ta od zwierząt nie znalazła miejsca, dlatego usiedli na ławce. Grupa od zwierząt skończyła jeść. Tak samo wszystkie inne grupy. Nagle grupa od zwierząt znalazła małego niedźwiadka, który się zgubił...a może i nie, lecz był sam. Dzieci postanowiły poszukać matki tego niedźwiadka. Dzieci zauważyły mamę, która biegła do nich. Nie wiadomo, czy ich atakowała, ale dzieci postanowiły na wszelki wypadek się schować. Miś się znalazł i mama go przytulała. Potem grupy się spotkały. Grupa od zwierząt opowiadała historię o niedźwiadku i prawie każdy spytał się: Czy mama was atakowała? Wtedy wrócili do klasy. W klasie mówili obserwację.


Jacek, Konrad

"PARK" Rano słońce obudziło Konrada, Jacka, Tomka, Helenę i Antka. Poszli do parku. W parku była ich baza, którą zbudowali w zeszłym tygodniu. Planowali ją dokończyć i bawić się w niej. Nagle zobaczyli, że ciemne chmury zasłaniają słońce. Zaczął wiać mocno wiatr. Nadeszła burza. Ludzie zaczęli uciekać. Szybko zamykano znajdującą się w parku kawiarnię. Poszli do bazy, żeby się schronić. Konrad wychylił głowę, żeby zobaczyć czy burza jest silniejsza. Wiał bardzo silny wiatr, mocno padał deszcz i błyskały pioruny. Postanowili wrócić do domu. Było im bardzo zimno, więc włożyli kurtki i czapki. Pobiegli szybko, żeby całkiem nie przemoknąć. W domu czekała na nich wielka kolacja.


Autorzy: Jaś, Michał Był piękny dzień. Tomek i jego rodzina poszli do parku. Tomek ma młodszą siostrę, która nazywa się Zosia. Jego tata nazywa się Paweł, a mama nazywa się Magda. Gdy doszli już na miejsce, Tomek i Zosia zaczęli się bawić w berka, a potem grali w zbijaka. Byli bardzo zadowoleni. Nagle Tomek i Zosia zauważyli na niebie szare chmury, które szły w ich stronę. Zerwał się wiatr. Tata Tomka powiedział, że chyba idzie burza. Mama chciała znaleźć jakieś miejsce do schowania się przed deszczem. Tomek i Zosia weszli pod drzewo, a mama i tata poszli szukać lepszego schronienia. Tata zauważył małą kawiarnię i od razu powiedział to mamie, Tomkowi i Zosi. Podeszli do tej kawiarni i popatrzyli przez okno, żeby zobaczyć, czy ktoś tam jest. Była tam Pani, która sprzedawała. Cała rodzina tam weszła, żeby się schronić. Kupili cztery herbaty, usiedli przy oknie i patrzyli na burzę. Nagle piorun uderzył w drzewo i zaczęło się palić. Przyjechała straż pożarna i zgasiła pożar. Tomek i Zosia bardzo się przestraszyli tego pożaru. Nagle Tomek powiedział do Zosi: "Zosia, przecież my się pod tym drzewem schowaliśmy! Dobrze, że nas tam nie było, gdy wybuchł pożar!" Wypili herbatę, a potem wyszli z kawiarni, żeby pójść do domu. Przy wyjściu z kawiarni spotkali strażaka, a strażak powiedział do nich: "Widzieliście to, co się stało? W trakcie burzy nie chowajcie się pod drzewem!" Tomek i Zosia myśleli, że przeżyli super przygodę i nauczyli się, jak postępować w trakcie burzy.


Autorzy: Laura, Matylda

ZABAWA W PARKU LINOWYM Były sobie dwie dziewczynki. Miały sześć lat. Jedna nazywała się Basia, a druga Zuzia. Pewnego słonecznego dnia były w parku linowym. Bawiły się świetnie. Basia powiedziała Zuzi: „Popatrz jakie ładne słońce!”. Dziewczynkom bardzo podobało się w parku. Słońce świeciło pięknie, a Basia i Zuzia bawiły się w najlepsze. Wspinały się po linach i chodziły wysoko nad ziemią. Taka zabawa bardzo im się podobała. Nagle dziewczynki zobaczyły zbliżające się ciemne chmury. Pomyślały, że nadciąga burza, a to oznacza koniec ich zabawy. Dziewczynki zaczęły biec i nagle Zuzia znalazła lodziarnię. Na szczęście była otwarta, więc postanowiły, że wejdą do środka. Dziewczyny sprawdziły, jakie są lody. Basia wzięła czekoladowe, a Zuzia truskawkowe. Jadły patrzyły przez okno lodziarni. Dziewczynki widziały, że wszyscy uciekali. Minęła minuta i nikogo już nie było na ulicy. Dziewczynki się bały, bo burza zerwała kilka gałęzi. Błyskawice szalały jakby się pokłóciły. Kiedy Dziewczynki zjadły lody, czekały, aż pogoda się trochę uspokoi. Burza nie ustępowała, więc pani od lodziarni zadzwoniła po mamę dziewczynek. Po dziesięciu minutach mama dziewczynek przyjechała. Basia i Zuzia długo jeszcze wspominały ten dzień.


Autorzy: Leonard, Maks

W piękny słoneczny dzień mój przyjaciel Max i ja poszliśmy do parku, aby zobaczyć, ile różnych zwierząt, owadów i roślin możemy rozpoznać. Po drodze widzieliśmy wiele kwiatów i mnóstwo różnych ptaków, i pszczół zbierających nektar. Kiedy przechodziliśmy obok lasu, zobaczyliśmy plac zabaw. Wyglądał bardzo ciekawie, więc postanowiliśmy się na nim pobawić. Szybko na niego pobiegliśmy. Na placu zabaw zaczęliśmy zabawę w chowanego. Maks się tak dobrze ukrył, że go długo szukałem. Nagle zauważyłem, że zbliża się wielka szara chmura. Zacząłem głośno wołać mojego przyjaciela. Maks zmęczony i zadyszany szybko do mnie przybiegł. Wiedzieliśmy, że za chwilę zacznie padać deszcz i zaczęliśmy się rozglądać za schronieniem. Nagle Maks zauważył przystanek autobusowy. Szybko do niego pobiegliśmy i schowaliśmy się pod daszkiem. Wtedy lunął deszcz. Później zaczęło błyskać, grzmieć i na niebie pojawiły się błyskawice. Zaczęliśmy się bardzo bać. “Całe szczęście, że piorun nie trafił w przystanek” powiedziałem. Nagle zawiał mocny wiatr, który zwiał dach przystanku. Zaczął na nas padać deszcz. Szybko pobiegliśmy do domu. Byliśmy bardzo zmęczeni i mokrzy. Mimo wszystko bardzo nam się podobała ta przygoda.


Autorki: Maja, Natalka Były sobie dwie dziewczynki, które się nie lubiły. Jedna nazywała się Lania, a druga Niania. Były siostrami. Pewnego pięknego słonecznego dnia postanowiły, że pójdą do parku. Lania biegała i skakała, a Niania huśtała się wysoko na huśtawce. Obie były w dobrym nastroju, bo zjadły pyszne lody truskawkowo – waniliowe. Nagle przyszły ciemne chmury i zaczęło kropić. Ludzie w parku zaczęli uciekać. Lania i Niania pobiegły do chatki w parku. Potem Lania powiedziała wzburzonym głosem:„O, patrz, nadal burza.” Za oknem burza szalała tak bardzo, że aż latarnia przewróciła się. Dziewczynki ze strachu się przytuliły. Przeczekały burzę w chatce. Cieszyły się, że są razem i postanowiły się pogodzić. Wracając do domu, skakały po kałużach i były bardzo szczęśliwe.


Autorki: Marianna, Weronika

Był piękny i słoneczny kwietniowy dzień. Weronika i Marianna wybrały się do parku na spacer. Te dwie dziewczynki są koleżankami z klasy, mają 8 i 9 lat. Lubią się bardzo i często razem spędzają czas w szkole. Postanowiły pójść do parku i pobawić się, ponieważ był bardzo ciepły dzien. W parku dziewczynki bawiły się w berka, podrzucały sobie piłkę i zbierały kwiaty. Kiedy jedna z dziewczynek myślała już o następnej zabawie, na niebie pojawiła się burza. Obie dziewczynki – Marianna i Weronika – stały przez chwilę w miejscu i patrzyły z przerażeniem w górę. Kiedy zaczął padać deszcz, Weronika schowała głowę pod kapturem, Marianna zrobiła to samo. Dziewczynki próbowały schować się w altanie, ale była zamknięta. Pobiegły dalej, ale wiedziały, że w czasie burzy nie wolno chować się pod drzewami. Zauważyły domek starszej pani i zapukały do drzwi. Długo nikt nie otwierał. Weronika znała panią z widzenia. W końcu pani wpuściła dziewczynki do środka. Razem obserwowały groźną burzę, silny wiatr, pioruny i słyszały grzmoty. Bardzo się bały. Staruszka dała dziewczynkom ciepłą herbatę. Po wypiciu herbaty Weronika zauważyła, że już przestało padać, więc powiedziała o tym Mariannie. Podziękowały grzecznie i wyszły z domku. Kiedy znalazły się przy ogrodzie Weroniki, weszły na pobliski plac zabaw. Zaczęły bawić się w chowanego, a kiedy Marianna zaczęła liczyć, z okna salonu wychyliła się jej mama i zawołała do stołu. Pożegnały się i wróciły do swoich domów.


Autorzy: Tosia, Zosia

Pewnego słonecznego dnia Tosia i Zosia wybrały się do parku. Chciały zobaczyć pierwsze oznaki wiosny, pierwsze kwiaty, zobaczyć ptaszka w gnieździe i jak przyroda budzi się do życia. Jak już dziewczynki patrzyły na pierwsze kwiaty, usiadły na ławce, za nimi rosło drzewo. Obie dziewczynki zgłodniały, a Tosia miała w plecaku jedzenie i poczęstowała się z Zosią. Zauważyły, że jest burza, a obie dziewczynki bały się burzy. Nagle piorun strzelił w drzewo. Szybko zeszły z ławki, bo bały się, że drzewo się zapali. Tosia i Zosia bardzo się bały. Dziewczynki szybko pobiegły do pobliskiej restauracji i tam się schowały.Obie kupiły sobie kakao i z restauracji obserwowały skutki nawałnicy. Było co obserwować! Pioruny trzaskały we wszystkie strony i powaliły większość drzew, a wiatr poprzewracał ławki. Park wyglądał strasznie. Kiedy burza się skończyła, to Tosia i Zosia wyszły z restauracji i Zosia dowiedziała się w gazecie, że jest Koronawirus i dziewczynki czmychnęły do domów.


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Opowiadania klasy 3 by Sabina Pilat - Issuu