Page 1


Witamy na 8. Warszawskich Spotkaniach Ceramicznych Jeszcze dziesięć lat temu tego typu spotkania w naszym kraju nie istniały. Ceramicy, oczywiście byli, sam prowadzę pracownię od 1977 roku, ale działaliśmy jakby w ukryciu. Dzisiaj pokazujemy się w pełnym blasku. O sugestiach, że nie ma sensu spotykać się w zakresie jednej branży, nikt już nie pamięta. Ceramicy i miłośnicy ceramiki dopytują się o nasze spotkanie przez cały rok. W ciągu ośmiu lat przeszliśmy długą drogę. Z Pola Mokotowskiego, którego urok jest niepodważalny, przez Park Skaryszewski trafiliśmy do praskiego Centrum Promocji Kultury. Gospodarze okazali się bardzo gościnni. Zaufaliśmy sobie wzajemnie i możemy mówić już o wielu wspólnych dokonaniach. Najbardziej jednak cieszy fakt, że nowoczesna architektura CPK i park wokół budynku są jakby stworzone dla ceramiki. Czy ktoś uwierzy, że dziesięć lat temu, kiedy przeszukiwałem uporczywie Internet, wypatrując polskich stron internetowych poświęconych ceramice, niczego właściwie nie mogłem znaleźć. Dzisiaj ceramika polska, w zakresie informacji internetowej, dorównuje wiodącym krajom. Każdy z nas ma stronę, albo chociażby bloga. Komunikujemy się ze sobą z łatwością i konieczność tworzenia internetowego środowiska ludzi zajmujących się ceramiką jest już nieaktualna. To środowisko istnieje i ma się coraz lepiej. Pamiętam czas, kiedy w internecie padło hasło zorganizowania pierwszego zjazdu na Polu Mokotowskim. Pomysł zrodził się na jednym z Czwartków Ceramicznych… Można powiedzieć, że zawrzało. Zgłoszenia napływały z najdalszych krańców kraju. W dniu, w którym miała nastąpić inauguracja WSC ceramiczne miasteczko rosło w oczach, a kolejne samochody przebijały się alejkami parku, ludzie rozładowywali swoje skarby, stawiali namioty, witali się i rozmawiali… Spędziłem chwilę na rogatce, którą wystawiliśmy by kierować przyjezdnych. Ruch był ogromy. Wszyscy zjeżdżali się jakby w oczekiwaniu jakiegoś cudu. I cud się stał. Zorganizowaliśmy się w legion ceramików, pochwaliliśmy się przed światem, że jesteśmy, a świat przyjął to do wiadomości. Powstał Związek Ceramików Polskich. Zaczęliśmy wspólne realizacje, których klamrą spinajacą stały się Warszawskie Spotkania Ceramiczne. Być może, uda nam się zrealizować kolejne marzenia, które przysporzą nam satysfakcji. Każdy z nas skrywa w sobie pewien potencjał, który potrzebuje aplauzu pozostałych. Często z małego pomysłu może wyrosnąć coś wielkiego. Zachęcam do wspólnego wypalania marzeń, spotykania się, rozmawiania i tworzenia, tak, byśmy za chwilę zdziwili się, ile dzięki tym spotkaniom udało nam się zrealizować. W imieniu Związku Ceramików Polskich i własnym, życzę wszystkim udanych 8. Warszawskich Spotkań Ceramicznych. Darek Osiński

1|Strona


3. SYMPOZJUM WARSZAWSKICH SPOTKAŃ CERAMICZNYCH AGENDA: Jakub Szamałek, Doktorant Cambridge University

CERAMIKA GRECKA JAKO ŹRÓDŁO HISTORYCZNE Greckie wazy ceramiczne można postrzegać nie tylko jako dzieła sztuki, ale i bezcenny materiał historyczny. Naczynia te zawierają informacje na temat poziomu starożytnego rzemiosła, kultury i społeczeństwa. Część materiału ikonograficznego oraz informacji została na wazach umieszczona intencjonalnie (na przykład przedstawienia mitów wraz z atrybutami głównych bohaterów i bóstw), inne - w sposób niezamierzony, choć dla historyka i antropologa bardzo cenny (na przykład ślady szkiców pozwalają zrozumieć, jak przebiegał proces twórczy). Każda antyczna waza może stać się kluczem do zrozumienia przeszłości. mgr inż. Barbara Synowiec, mgr inż. Roman Gebel, Zakład Środków Zdobniczych

NOWE SZKLIWA CERAMICZNE I METODY ZDOBIENIA OPRACOWANE W ZAKŁADZIE ŚRODKÓW ZDOBNICZYCH ICiMB Opracowania Zakładu Środków Zdobniczych są odpowiedzią na zapotrzebowanie odbiorców związane z nowymi trendami w zdobieniu galanterii i wyrobów ceramicznych. Zostaną przedstawione wyniki prac związanych z opracowaniem: - technologii otrzymywania szkliw efektowych polegającej na wprowadzeniu do szkliwa bazowego białego, granulek bądź łusek barwnych z zaprawiaczem termoplastycznym; - technologii szkliw czerwono-pomarańczowych, gdzie do zabarwienia fryty stosowano selen metaliczny i siarczek kadmu oraz; - technologii szkliw efektowych, krystalicznych. Mechanizacja zdobienia polega na ogół na zastosowaniu sitodruku zamiast malowania ręcznego. Powoduje to, że automatyzacja zdobienia może być opłacalna tylko w masowej produkcji. Małe partie wyrobów albo pojedyncze sztuki nadal muszą być wytwarzane ręcznie. W odniesieniu do tego, przedstawiona zostanie metoda nanoszenia farb ceramicznych za pomocą wiązki lasera bliskiej podczerwieni zamiast typowego wypalania w piecu, stwarzająca możliwość znacznego ograniczenia zużycia energii, skrócenia czasu obróbki oraz zmniejszenia ilości odpadów środowiskowych. Omówione zostanie zastosowanie komputerów, oprogramowania oraz sterowanych nimi urządzeń laserowych w tej technice zdobienia.

2|Strona


dr hab. Paweł Bylina

ORZEŁ WILANOWSKI. AKTUALNY STAN PRAC NAD ODTWARZANIEM TECHNOLOGII CERAMICZNEJ "CHAYSSESTAUB” W zbiorach Muzeum Pałacu w Wilanowie znajduje się kolekcja XIX-wiecznych rzeźb ceramicznych tworzących wystrój zespołu ogrodowo-parkowego. Szczególne miejsce w tej kolekcji zajmowała rzeźba orła autorstwa Christiana D. Raucha, która była posadowiona na kolumnie korynckiej wyeksponowanej w parku wilanowskim. W czasie wojny obiekt ten uległ zniszczeniu. W roku 2010 Instytut Ceramiki i Materiałów Budowlanych, Muzeum Pałac w Wilanowie oraz firma HP-Ceramik uznały za konieczne odtworzenie procesu technologicznego „Chausseestaub” w celu wykonania replik całości lub części utraconych obiektów wspomnianej kolekcji. Efektem tego porozumienia było stworzenie projektu badawczo-rozwojowego „Odtworzenie technologii produkcji ceramicznych elementów XIX-wiecznej architektury ogrodowej Chaussestaub dla potrzeb rekonstrukcji rzeźb i elementów architektonicznych na przykładzie orła z Wilanowa” (NCBiR NR08-0008-10/2010). Badania obiektów wykonanych z materiału Chausseestaub wykazały, iż jest to porowate tworzywo ceramiczne o barwie jasnobeżowej i znacznej porowatości otwartej (do 30%) zawierające liczne ziarna kwarcu rozmieszczone w drobnoziarnistej osnowie kwarcowomullitowej. Rentgenowska analiza składu fazowego wykazała obecność faz SiO 2: kwarcu i krystobalitu (ca. 50% wag.), mullitu (ca. 28% wag.) oraz fazy szklistej (do 24% wag.). Wstępne próby odtworzenia warunków wypalania wykazały, iż temperatura tego procesu nie przekroczyła 1250°C. Dzięki szczegółowo wykonanej kwerendzie archiwalnokonserwatorskiej odnaleziono dwa stosunkowo dobrze zachowane destrukty figur orła znajdujące się w prywatnej kolekcji w Radebeul. Na ich podstawie dokonano szczegółowej rekonstrukcji bryły orła. Celem prezentacji będzie przedstawienie aktualnego stanu badań i rekonstrukcji zarówno samego procesu technologicznego jak i rzeźby orła wilanowskiego. Dr inż. Zbigniew Jaegermann, Zakład Bioceramiki

ZĘBY, KOŚCI, STAWY Z CERAMIKI… CZY TO MOZLIWE?? W prezentacji przedstawione zostaną przykładowe zastosowania ceramiki w regeneracji tkanek i narządów człowieka: „Renowacja zębów” protetycznym materiałem cyrkonowym (wytwarzanie stałych uzupełnień protetycznych metodą komputerowego projektowania i wytwarzania - CAD/CAM - poprzez wycinanie koron i mostów z bloków cyrkonowych)

3|Strona


Ceramiczne protezy stawu biodrowego (przykładowe elementy ceramiczne, ich umiejscowienie w protezie, działanie endoprotezy stawu biodrowego z głową ceramiczną). Porowata ceramika do odbudowy kości gąbczastej (do czego służy, jak się ją wytwarza, przykładowe implanty porowate). Przewidziane jest użycie eksponatów ilustrujących prezentację oraz próbek materiałów do rozdania słuchaczom. mgr inż. Tadeusz Jakubiuk, Zakład Technologii Ceramiki

KATALIZATORY I CERAMICZNE NOŚNIKI KATALIZATORÓW Katalizator to substancja chemiczna, która dodana do układu reakcyjnego obniża energię aktywacji reakcji chemicznej. Powoduje to procesy syntezy lub analizy w niższych temperaturach i z lepszą wydajnością. Podzielić je można ze względu na rodzaj tworzywa, z którego zostały wykonane, a także rodzaj zastosowania. Ważnymi elementem budowy katalizatora jest nośnik, najczęściej z materiału ceramicznego, który daje możliwość porowatości, rozwinięcia powierzchni przy wystarczającej wytrzymałości na zginanie i ściskanie. Zaprezentowane będą przykłady różnych zastosowań katalizatorów, w których wytwarzaniu duży udział ma ICiMB. Henryk Pieczarowski

ROLA INSTYTUTU SZKŁA I CERAMIKI W POLSKIM PRZEMYŚLE CERAMICZNYM Od chwili powstania jako Instytut Krzemianów jest to ośrodek, w którym kształtowano kierunki rozwoju polskich zakładów ceramicznych jak również stworzono często nowatorskie koncepcje technologiczne. Początkowo były to prace badawczo-rozwojowe dla przemysłu wydobywczego surowców mineralnych oraz zakładów porcelany. Wśród wielu realizatorów prac prowadzonych w tym zakresie przez Zakład Surowców Mineralnych czy Zakład Ceramiki wystarczy wymienić takie nazwiska jak: prof. F. Esse, prof. Winogradow, dr. Z. Polesiński, inż. Pigłowski, inż. Derwinis, inż. Z. Syska, inż. St. Rybka i wielu innych inżynierów i techników . Kolejne lata to nowe i modernizujące rozwiązania technologiczne również dla przemysłu szklarskiego, ceramiki elektrotechnicznej i technicznej, wyrobów sanitarnych i płytek ceramicznych, w tym stworzenie od podstaw produkcji wannowej fryt oraz produkcji pigmentów ceramicznych. Wśród wielu zasłużonych pracowników ISiC na tym polu chciałbym wymienić: prof. Ziębę, inż. Tymoszuka, inż. Z. Strzeszewskiego, inż. M. Rybkę, inż. Kobus, inż. Cz. Flisa. Oczywiście lista pracowników, których praca przyczyniła się do rozwoju technologii w polskim przemyśle szklarskim i ceramicznym jest znacznie dłuższa.

4|Strona


Obecnie wobec regresu w tradycyjnym przemyśle szklarskim i wyrobów porcelanowych prace badawcze w tym zakresie stanowią tylko margines działalności. Wiele prac realizowanych przez Zespoły pracowników ISiC w przeszłości , wyprzedzających istniejące ówcześnie rozwiązania i koncepcje technologiczne jak i potrzeby przemysłu, zostało jednakże zaniechanych na etapie prac laboratoryjnych lub wdrożeniowych z powodu braku finansowania względne braku wytrwałości, wyobraźni czy zdeterminowania decydentów odpowiedzialnych za rozwój nauki i przemysłu. Obecne moje wystąpienie chciałbym poświęcić jednemu z takich zaniechanych i częściowo zapomnianych projektów. Skłoniło mnie do tego wystąpienie przedstawiciela firmy KERAKOLL na Konwencji „ Płynna Ceramika – nowa jakość wyłożeń ceramicznych” poświęconej GreenBuilding, które odbyło się 29.05.2012 w Zegrzu. Zaprezentowano nową generację fug epoksydowych , tzw. ciekłą ceramikę, informując, że jest to nowatorska technologia chroniona patentem PCT/IB2011/054995. Jednym z istotnych elementów tego rozwiązania jest wypełniacz mineralny złożony z „kulistych” ziaren kwarcowego piasku eolicznego pokrytych barwną warstewką szkliwa. Takie rozwiązanie technologiczne, głównie dla grysów na faktury elewacyjne zewnętrzne i wewnętrzne, zaproponował już w latach 80-tych inż. H. Kycia, dyr. ds. rozwoju ISiC. Zespół Barbara Lasocka-Tatar, Halina Rolak , Małgorzata Marecka opracowały według tej koncepcji technologię sztucznego barwienia ziaren mineralnych, np. chalcedonitu, dykitu i innych krzemianów. Kontynuacja tych prac doprowadziła do opracowania grysów w 7 kolorach podstawowych, których przydatność dla budownictwa potwierdził Atest ITB nr 715/88 oraz próby poligonowe na osiedlach mieszkaniowych Szczecina i Warszawy. Należy ponadto podkreślić, że w technologii tej wykorzystano surowce odpadowe z innych przemysłów rozwijając jednocześnie technologię w kierunku ceramizacji odpadów w tym komunalnych. W pracach tych już aktywnie uczestniczyłem począwszy od prób poligonowych prowadzonych w Zakładach Keramzytu w Szczecinie. W powyższej technologii skalny surowiec krzemionkowy, np. chalcedonie, wiąże się chemicznie z naniesioną kompozycją barwiącą w procesie termicznym. Kompozycja barwiąca zawierającą wodorotlenek sodu jako mineralizator, tworzy na powierzchni ziaren warstwę szklistą sodowo-wapniową o wysokiej odporności chemicznej i trwałej barwie opornej na promieniowanie UV. W zależności od wielkości ziarna uzyskiwano grys znajdujący zastosowanie w budownictwie jako materiał elewacyjny i dekoracyjny na zewnątrz i wewnątrz budynków oraz na posypki papowe.

5|Strona


Rozwiązanie opatentowane przez firmę KERAKOLL praktycznie sprowadza się w obszarze wypełniacza mineralnego do tego samego procesu ceramizacji naturalnego surowca, który opisuje patent PL 155 676 i PL 175 155. Ziarna eolicznego piasku kwarcowego pokrywane są ciągłą, jednolitą warstewką szkliwa zabarwionego specjalnymi pigmentami i chronione warstwą hydrofobową. W ISiC prowadzone były również prace nad wytwarzaniem powłok hydrofobowych, np. sianowych, przez inż. G. Furmańską, ale to już zupełnie inny, zapomniany i zaniechany projekt. Już ten jeden przykład pokazuje, że rola ISiC, obecnie Instytut Ceramiki i Materiałów Budowlanych, była ogromna i jest nie do przecenienia w zakresie wpływu na rozwój technologii w polskich zakładach ceramicznych i szklarskich, niezależnie od zakupów gotowych rozwiązań techniczno-technologicznych za granicą. Tym bardziej, jako Związek Ceramików Polskich, skupiający ludzi kochających ceramikę i działających w tym obszarze, cieszymy się, że ta zasłużona jednostka naukowo-badawcza od kilku lat wspiera nasze działania i w nich aktywnie uczestniczy. Z okazji 60-lecia istnienia życzymy Instytutowi Ceramiki i Materiałów Budowlanych dalszych sukcesów potwierdzających wysoki poziom kształconych w kraju specjalistów. www.icimb.pl

6|Strona


Monika Marks-Witkowska

EUGENIUSZ MOLSKI O PRAWDZIE, UCZUCIACH I … HERBERCIE Eugeniusz Molski – artysta, już klasyk i legenda. Niezwykle wszechstronny. Uprawia ceramikę, rzeźbę, malarstwo, malarstwo ścienne. Ma na swoim koncie, jak mówi encyklopedia, ponad 200 wystaw indywidualnych i ponad 200 zbiorowych, tak w kraju jak i za granicą. Laureat wielu prestiżowych nagród i wyróżnień. Eugeniuszu, chciałabym porozmawiać z tobą nie tyle, jako ze wspaniałym artystą, czy ceramikiem, ale przede wszystkim z tobą, jako wnikliwym, refleksyjnym obserwatorem świata. - Twoja opinia o mnie bardzo zadawala moją próżność. Może i należę do typu spostrzegawczych wrażliwców obdarzonych nutką refleksji, ale na pewno nie jestem typem intelektualisty, faceta, który mówiąc brzydko, pozjadał wszystkie rozumy i ma przemyślenia pogłębione przez wsparcie naukowe, czy przeczytane jakieś rozliczne mądre dzieła. Nie, to na pewno nie ja, choć czytam sporo, ale głównie turystyczne przewodniki. Tak sobie trochę przy nich marzę, a jak się uda, to spełniam te marzenia. - Pozwolisz, że wciągnę w nasz dialog kilka strof z wiersza Zbigniewa Herberta, zwłaszcza z dość uszczypliwych Ornamentatorów: Pochwaleni niech będą ornamentatorzy ozdabiacze i sztukatorzy twórcy aniołków fruwających Mamy tu dość przewrotnie wyznaczony status artysty. Czy czujesz się takim sztukatorem, ozdabiaczem świata, którego twórczość pozbawiona jest jakiegoś bardziej złożonego sensu? - Byłbym nieszczery, gdybym nie powiedział, że jakoś w pewnej części z tym tekstem się utożsamiam. Jestem artystą, choć tego określenia nie lubię. Jeśli jest mi ten tytuł przypisywany to z tej racji, że param się dyscyplinami, które uchodzą za artystyczne. Ten termin jakoś wydaje mi się archaiczny, tym nie mniej jest w obiegu. Używa się go. Dużo pracuję i nie mam jakiegoś radykalnego programu na siebie jako artystę. Na pewno popełniam wiele rzeczy dla nikogo nie potrzebnych, ale potrzebnych dla mnie. Nie stosuję jakichś wyraźnych kryteriów w ocenie tego, co robię i w związku z tym trudno mi jednoznacznie ocenić całokształt moich usiłowań właśnie jako artysty. Poza tym wydaje mi się, że nie jest mi to do niczego potrzebne.

7|Strona


- Twoja twórczość jest obecna w wielu miejscach. Pomijam wystawy dla naszych polskich miłośników rzeźby ceramicznej. Na liście masz Faenzę (Włochy), Vallauris (Francja), Kecskemet (Węgry), Mino (Japonia), Varażdin (Chorwacja). W związku z tym będę starała się wyciągnąć z ciebie mniej enigmatyczną odpowiedź na poprzednie pytanie. Czy jest to trasa podróży tylko ozdabiacza i sztukatora? - Oczywiście czuję się jednak kimś więcej. Zresztą odbiór mojej sztuki, opinie innych ludzi utwierdzają mnie w tym, że przekazywane przez nią treści są dużo bardziej złożone. W Książu, na Biennale Ceramiki Polskiej, otrzymałem III nagrodę. W uzasadnieniu do werdyktu jury usłyszałem, że przyznano mi ją za szczególnie humanistyczny wyraz zaprezentowanych prac. - Wydajesz się tym faktem zaskoczony. Nie byłeś świadom tego wymiaru swojej twórczości? - Świadom byłem, ale widziałem, że to coś znajdowało się również w pracach innych autorów. Być może zdaniem oceniających najbardziej wyraźnie unaoczniło się w tym zestawie, który ja zaprezentowałem. A ustosunkowując się do mojej pierwszej odpowiedzi prawda jest oczywiście inna. Niezależnie od konkursów, nagród itp. moja twórczość zawsze jest poprzedzona pewnym głębszym przemyśleniem. To nie tak, że coś tam sobie naszkicuję. Robię na początku konkretne założenia, które potem w co najmniej kilkunastu wariantach testuję. To nieomal reguła. Dużo mam prac podobnych do siebie. Chodzi mi o to, aby odnaleźć ten ważny dla mnie wyraz, nie do końca estetyczny, taką ekspresję, która opowiadałaby coś o kondycji człowieka. W moich pracach jest wiele destruktu, który ma i wyraz estetyczny, np.: w spękanych głowach, ale przede wszystkim jest tym nieuchronnym znakiem ludzi żyjących – dotykiem przemijania. Nie żeby dla mnie przemijanie było jakimś bolesnym problemem. No, może trochę jest. Chodzi mi o to, że temat ten jest w swym dramatycznym wymiarze również bardzo piękny, choć przecież wiemy do czego w konsekwencji przemijanie prowadzi. - Zadając te pytania dyskutuję jednocześnie z pewną potoczną opinią i potocznym widzeniem przedmiotów sztuki i samych artystów. Sądzę, że Herbert w tym wierszu posługuje się właśnie pewnymi kalkami potocznymi, kpiąc z nich zresztą jednocześnie. Przytoczmy więc kolejną taką kalkę: my się o to sztukatorzy nie martwimy my jesteśmy partią życia i radości Czy czujesz się członkiem partii życia i radości? - Tutaj muszę odpowiedzieć - i tak i nie. Nie mogę inaczej, bo gdyby tworzeniu nie towarzyszyła radość, często ta prosta fizyczna, a potem radość z odczytywania tego co powstało, to pewnie nigdy bym się tym nie parał. Robiłbym może bułeczki, albo kiełbaski. Z drugiej strony każdy z nas wlecze za sobą pewien bagaż rzeczy fajnych i niefajnych, 8|Strona


pięknych i niepięknych, które potem przechodzą na nasze dokonania czasem niestety w sposób bolesny. - Pozwól, że włączę do dyskusji jeszcze jeden głos – Stanisława Witkiewicza, a to przy okazji kolejnego wątku herbertowskiego dotykającego bardzo niemodnego obecnie problemu, mianowicie prawdy. Herbert mówi tak: oni mają rację nie jest sprawą sztuki prawdy szukać to są rzeczy nauki sztukatorzy czuwają nad ciepłem serca Tyle Herbert. Stanisław Witkiewicz twierdzi, że owszem artysta ma mówić prawdę, ale prawda ta głosi treści głównie o nim samym. O obrazie, który rodzi się w jego wnętrzu, obrazie obarczonym tym osobistym bagażem, o którym już wspomniałeś. Moje pytanie brzmi więc, w jakim kontekście możemy mówić w twojej sztuce o prawdzie? - Wiesz, teraz to zdanie, które przeczytałaś zburzyło mi całą wcześniej budowaną interpretację tego wiersza. To poprzednie świadome ironizowanie… Teraz Herbert stara się popatrzeć na działania artystów z sympatią, a nawet pewną wyrozumiałością. Wcześniej, używając języka potocznego, robi sobie jaja, aż w końcu odnajduje pewne uzasadnienia. Tak to odebrałem. To nie jest, wiesz, tak przeanalizowane głęboko spostrzeżenie, ale tak to intuicyjnie czuję. - Wróćmy do tej prawdy w sztuce. Prawdę czego objawiasz w swoich rzeźbach? Gdzie się ona w nich znajduje? - Poszukiwanie prawd odbywa się z rezultatem różnym. Myśląc o sobie trudno wyrwać się z szerszego kontekstu świata. Pewnie to truizm, ale jesteśmy cząstką kosmosu, więc nawet jeśli ja myślę o moim palcu, to mówiąc metaforycznie, myślę bardzo szeroko. I nie chodzi mi nawet o twórcę, czy artystę, ale o człowieka. W gruncie rzeczy każdy jest w jakiś sposób twórczy, nawet jeśli nie wyraża się to w formach typu obraz, rzeźba itd. Chyba w każdym człowieku jest coś z twórcy. - Ale, drążąc temat, ty w swoich pracach przekazujesz po herbertowsku prawdę uczuć, czy może starasz się operować prawdą w jakimś szerszym kontekście? - Chyba raczej właśnie prawdę uczuć. Wiesz, tak jak już wcześniej mówiłem, ja nie patrzę okiem lekarza mówiąc, czy wyrażając ból albo cierpienie. Sądzę, że posługuję się właśnie językiem uczuć. Dziękuję bardzo za rozmowę. http://molski.org

9|Strona


Danuta Saga-Tomaszewska

POWSTAJE NOWA PRACOWNIA Zajęcia z modelowania w glinie zyskują coraz większą popularność. Mimo pojawienia się na rynkach różnych plastelin, modelin, czy specjalistycznych mas FIMO, nic nie daje takich możliwości oraz rozwinięcia wyobraźni przestrzennej jak praca z gliną. Jednak w dalszym ciągu w skali kraju niewiele jest miejsc – czyli pracowni, gdzie można nie tylko stworzyć z gliny różne kształty bądź też naczynia, ale je również wypalić. Moja przygoda z ceramiką zaczęła się w 2005 roku – od „odkrycia” w Internecie Związku Ceramików Polskich i nawiązania korespondencji z Darkiem Osińskim. Nie mając oparcia w żadnej rzeczywistej pracowni czy szkole, rozpaczliwie szukałam wszelkich informacji na temat wszystkiego co było związane z gliną – moją ówczesną i teraźniejszą pasją. W Poznaniu znałam jedynie Pracownię Rzeźby i Ceramiki w Pałacu Kultury, lecz mieszkając ok. 70 km niemożliwe było z racji odległości uczęszczać tam na zajęcia. Początkowo powstawały więc z gliny pierwsze prace – rzeźby, utwardzane różnymi wykombinowanymi przeze mnie sposobami. Później zaczęły się eksperymenty z wypałem ziemnym, które trwają zresztą do dziś, gdyż mało który wypał zawiera w sobie tyle magii a jednocześnie niewiadomej. Pasja gliniano-ceramiczna rozwijała się do tego stopnia, że za temat swojej pracy licencjackiej wybrałam Ceramikę w rzeźbie, największym przełomem okazała się jednak możliwość wyjazdu na plener organizowany przez Związek Ceramików Polskich oraz Związek Artystów Pedagogów Ceramiki i Rzeźby. Poznałam tam fantastycznych ludzi, a przede wszystkim mogłam tworzyć prace bez żadnych ograniczeń gabarytowych, gdyż ogromne muflowe piece 150 letniej Kaflarni w Zdunach mieściły bez problemu każdą rzeźbę. Plener w Zdunach rozwinął się w latach kolejnych na Międzynarodowe Plenery Decentrystyczne, sama miałam możliwość uczestniczenia jeszcze w innych, niemniej ciągle wypał moich prac ograniczony był kontaktami z koleżankami i kolegami ceramikami, którzy zgodzili się na przyjęcie moich prac do swojego pieca. Na jednej z wystaw organizowanych przez ZCP poznałam Krysię Wenelską z Żelisławia w północno-zachodniej części kraju i właśnie w jej pracowni wypalałam swoje prace najczęściej. Dyplom na wydziale Edukacji Artystycznej UA w Poznaniu wykonałam oczywiście jako instalację ceramiczną w glinie papierowej inkrustowanej różnymi kolorowymi glinami zmieszanymi ze szkliwem, korzystając z możliwości wypału w uczelnianym wielkim piecu. W przeciągu ostatnich lat prowadziłam okazyjnie zajęcia w glinie z Zielonymi Szkołami, które przebywały w mojej miejscowości, pracowałam z dziećmi, dorosłymi, osobami niewidomymi – zawsze jednak kończyło się na „ możliwości kontaktu przyjaznym materiałem, jakim jest glina” pozostawiając „misterium ognia” poza naszym zasięgiem.

10 | S t r o n a


Zainteresowanie historią regionu w którym obecnie mieszkam, ujawniło prastarą ceramikę kultury grobskiej I i grobskiej II z epoki brązu (1800-1500 p. n. e.) odkrytą na początkach XX wieku w Grobi pod Sierakowem, jak i ruiny starej cegielni, działającej jeszcze w okresie socjalizmu. Szkoda więc nie kultywować tak starych i bogatych tradycji ceramicznych. Próba utworzenia własnej pracowni ceramicznej, ze względu na koszty, pozostała ciągle jeszcze w sferze marzeń. Prowadziłam zajęcia w glinie dla podopiecznych OPS w Sierakowie, które zakupiło nawet koło garncarskie – na wypał trzeba jednak dalej jeździć do pracowni Krysi Wenelskiej. I tu z pomocą przyszło spotkanie z Witoldem Kmieciakiem, dyrektorem Sierakowskiego Domu Kultury, który podjął temat utworzenia pracowni ceramicznej na terenie placówki. Zarysowała się możliwość uzyskania dotacji unijnej z LGR Obra Warta. Pojechaliśmy obejrzeć jak wygląda pracownia u Krysi oraz w Domu Kultury w Złocieńcu. Od początku spotkaliśmy się z sympatycznym, pozytywnym nastawieniem władz Urzędu Gminy w Sierakowie. Postanowiliśmy nie czekać – została utworzona w Sierakowskim Domu Kultury Pracownia Działań Twórczych. Pierwsze zajęcia odbyły się wprawdzie z tak modnego obecnie decoupage, ale już na nich utworzyła się stała obsada pracowni. W międzyczasie powstał projekt pracowni ceramicznej obejmujący adaptacje pomieszczeń, wyposażenie w piec, narzędzia i umeblowanie. OPS przekazał nam w użyczenie swoje koło garncarskie. Glinę zakupiliśmy w A&T Ceramika. Program pracowni założył, że będzie ona dostępna dla każdego, bez ograniczeń wiekowych, jedynym uwarunkowaniem jest zainteresowanie pracą w glinie lub w alternatywnych technikach twórczych. Pierwsze dla niektórych spotkanie z gliną przyniosło zaciekawienie, oraz sztampowe niewielkie prace wykonane typową techniką lepienia. Natomiast następne wykonane już w większych gabarytach, z użyciem różnych technik – przeszły najśmielsze oczekiwania. Należy podkreślić przy tym zapał oraz zdolności uczestników pracowni. Czas oczekiwania na piec jest wypełniony pracą, powstają nowe rzeźby i naczynia a uczestnicy zdobywają doświadczenie. W momencie urzeczywistnienia się pracowni i zainstalowania pieca – przyjdzie kolej na eksperymenty ze szkliwami. Na razie nowy transport kolorowych glin czeka na przerobienie… http://rzezba.blog.onet.pl Fot 1. Praca autorki wypalona w żywym ogniu i trocinach Fot 2. Przyjazne wrota Sierakowskiego Ośrodka Kultury Fot 3. Praca najmłodszej 11 letniej uczestniczki zajęć

11 | S t r o n a


Dorota Łasisz

WESOŁA – SZTUKA – CERAMIKA W Ameryce Środkowej, czyli niespełna dwanaście godzin lotu samolotem z Polski, szabrownicy majańskich grobów każdej nocy wyruszają w głąb dżungli z nadzieją odnalezienia bogatych pochówków zawierających polichromowaną ceramikę. Ta pięknie malowana ceramika powstała w okresie klasycznym kultury Majów (ok.250n.e.-900n.e.). Obecnie jest ona sprzedawana na zagranicznych rynkach sztuki za kwoty pięcio-czy sześciocyfrowe. Oczywiście profanacja grobów i kradzież naczyń jest zabroniona, ale to jeden z licznych przykładów zapotrzebowania świata na ceramikę, której wartość niejednokrotnie przewyższa ceny obrazów impresjonistycznych mistrzów pędzla. Od 15 lat zajmuję się ceramiką, od 5 lat prowadzę warsztaty ceramiczne w Ośrodku Kultury w Warszawie Wesołej, organizuję wernisaże i wystawy ceramiczne, lepię z dziećmi i młodzieżą na piknikach i jarmarkach, piszę artykuły do gazet i na portale internetowe, aby popularyzować wiedzę o materii ceramicznej i... wciąż mam wrażenie, że nasze polskie społeczeństwo nie traktuje ceramiki, jako sztuki. Mam jednak to szczęście, otaczać się ludźmi, oraz spotykać na swojej drodze takich, którzy dostrzegają w glinie tę nietuzinkowość, wyjątkowość, piękno. Rok temu, w trakcie 7. Warszawskich Spotkań Ceramicznych już kiełkował pomysł na zorganizowanie w Ośrodku Kultury w Wesołej imprezy ceramicznej w trakcie której ceramika zostanie ukazana w szerokim kontekście - od wodnej, glinianej masy po ognisty wypał. 12 maja br. udało się zaprosić i ugościć pracownie ceramiczne nie tylko z Warszawy, ale również z dalekich zakątków Polski, aby wyeksponowały swoje oryginalne dzieła. Artyści ceramicy Magdalena Czerwosz (Keramos) i Dariusz Osiński (ZCP) również nie odmówili i zaszczycili nas swoją obecnością oraz swoimi wybranymi pracami w trakcie wernisażu. Młodzież i dzieci miały okazję lepić na kole garncarskim, wsłuchać się w opowieść o historii porcelany, oraz pomalować porcelanowe talerzyki. Słoneczne popołudnie należało do prezentacji wypału ceramiki w technice raku. Tego dnia tytuł imprezy „I Festiwal. Ceramika Moc Żywiołów” ukazał przybyłym gościom prawdziwość czterech żywiołów ściśle związanych z gliną. Ja natomiast doświadczyłam wszelkich, możliwych uczuć tego dnia; od rezygnacji (bo padało) przez słoneczny uśmiech pracowników Ośrodka i przybyłych ceramików (bo prawdziwi ceramicy wody się nie boją) po fascynujące rozmowy z ambitnymi planami na przyszłość (bo bycie członkiem ZCP zobowiązuje). Tak więc moje marzenia i plany dotyczące prezentacji ceramiki zaczynają nabierać konkretnego tempa. Dzięki wielkiemu zaangażowaniu Ośrodka Kultury i Związkowi

12 | S t r o n a


Ceramików Polskich, planujemy w przyszłym roku kolejne działania i nietuzinkowe imprezy. „II Festiwal. Ceramika Moc Żywiołów” wypełniony atrakcjami dla wszystkich spragnionych ceramicznego działania odkryje swój bogaty program już przyszłej wiosny. Glina daje nam możliwość pozostawienia śladu po sobie, wobec tego zaprosimy wszystkie chętne dzieci, młodzież i dorosłych do wspólnego tworzenia, zabawy, czy wreszcie odkrywania własnego talentu. Ponownie zaprosimy wspaniałych twórców, aby zaprezentowali swoje prace. Będziemy lepić, szkliwić, wypalać. To jednak nie wszystko... bowiem swoje manualne talenty postaramy się również odkryć, podczas pleneru ceramiczno-malarskiego w Kazimierzu nad Wisłą. Niezwykłe krajobrazy, klimatyczne galeryjki i my zupełnie oddani rzeźbieniu, lepieniu, suszeniu, cyzelowaniu - coś wspaniałego! Każdy, kto chociaż raz dotknął w swoim życiu glinę, miał okazję stworzyć mniej lub bardziej udane dzieło, miał okazję stworzyć coś tylko swojego. Każdy, kto dotknął glinę, wcześniej czy później do niej powróci. Lepienie bowiem daje radość tworzenia, a my pragniemy zaprosić wszystkich, aby z tego radosnego tworzenia korzystali. Ceramika jest SZTUKĄ, gdyż istnieje i rozwija się od czasów prehistorycznych, kiedy to wypalona w ogniu glina okazała się idealna do tworzenia kuchennych naczyń, figurek bóstw, czy nawet urn popielnicowych. A ci, którzy ją tworzyli uznawani byli na dworach elit za wyjątkowych rękodzielników. Nie wrócimy do czasów majańskich garncarzy, ani do kultur naczyń wstęgowych, rytych, odciskanych, malowanych. Możemy natomiast stworzyć własną, współczesną ceramikę, która urośnie do rangi prawdziwej sztuki! http://mimbresceramika.blogspot.com

Leszek Przysiężny WOKÓŁ DECENTRYZMU Od kilkunastu lat obserwujemy narastające zainteresowanie nową formą przekazu występującą w obrębie sztuki, ukrytą pod hasłem „decentryzm”. Manifest Adama Wiśniewskiego-Snerga stał się inspiracją do tworzenia nie tylko wśród malarzy ale również rzeźbiarzy, ceramików, fotografików. Nowatorstwo, jakie do sztuki wnosi decentryzm, ma charakter odmienny od dotychczasowych przełomów. Poprzez wprowadzenie intuicyjnie postrzeganej tajemnicy koncentruje się na jakości kontaktu z odbiorcą, pozostawiając twórcom pełną swobodę w zakresie technik, form wyrazu i tematyki ich prac. Doświadczanie decentrystycznego dzieła sztuki nie rozgrywa się już na linii utwórodbiorca, lecz w obrębie trójkąta, którego wierzchołkami są: utwór z intuicyjnie wyczuwalnym „niedopowiedzeniem”, tajemnica, której odbiorca ma wrażenie obecności, usytuowana w bezpośredniej bliskości utworu i do której odnajdywania utwór inspiruje, odbiorca. 13 | S t r o n a


Utwory nie mające znamion decentrystycznych koncentrują uwagę bezpośrednio na sobie. Ich oddziaływanie uzależnione jest zarówno od wrażliwości odbiorcy, jak i jego wiedzy na temat oglądanego utworu i od uznanej wielkości dzieła, a właściwość interpretacji jest bezpośrednio konfrontowana z treścią utworu. W odróżnieniu od większości dzieł utwory decentrystyczne nie koncentrują na sobie uwagi w tak znacznym stopniu i charakteryzują się większą ilością interpretacji. O ich wielości decyduje nie tylko zawartość utworu, lecz także wyobrażenie treści, które nie zostały umieszczone w obrębie dzieła. Wielość i zakres interpretacji obrazu malarskiego nie jest uzależniony od ściany na której obraz został zawieszony. W galerii, pałacu, świątyni czy salonie jego doświadczanie nie jest zależne od otaczających go przedmiotów. Jedynie nastrój miejsca, oświetlenie, cisza sprzyjają kontemplacji. W przypadku rzeźb, ich przestrzenny charakter wpływa na odbiór, przynosząc inne doznania w galerii, inne w otwartej przestrzeni i jeszcze inne w przestrzeni zabudowanej. Relacje pomiędzy rzeźbą umieszczoną w przestrzeni miejskiej, a jej otoczeniem nie mogą ograniczać się jedynie do estetycznej bezkolizyjności. Znamiona rzeźb decentrystycznych sprzyjają stwarzaniu znacznie pełniejszych relacji pomiędzy obiektami sztuki, a miejską zabudową. Pozwalają na odnajdywanie związków i interpretację przy współudziale bezpośredniego sąsiedztwa. Wyobraźmy sobie, że w galeryjnej przestrzeni umieszczone są spiżowe rzeźby kilku ludzkich postaci o naturalnych wymiarach. Dzieci i osoby dorosłe. Wszyscy spoglądają w górę. Jedynie jedna z kobiet ma opuszczoną głowę i twarz ukrytą w dłoniach. Dziecko trzyma w ręku zegar z kukułką. Jeden z mężczyzn ma uniesioną wyprostowaną rękę z wyciągniętym palcem wskazującym. Owa rzeźba, stojąca w galerii ma niewątpliwie decentrystyczny charakter. Uniesiony palec wskazuje istnienie poza utworem przedmiotu o istotnym znaczeniu, a kobieca twarz ukryta w dłoniach i zegar z kukułką mogą być wskazówkami do interpretacji. Spróbujmy teraz wynieść tę rzeźbę z zamkniętej przestrzeni i całość ustawić na szerokim, ruchliwym chodniku, na skraju placu, na Manhattanie. Nie trudno poczuć, jak z dnia na dzień rzeźba wkomponuje się w architekturę miasta i stanie się jej nieodzownym elementem, poprzez niewidzialną nić tworząc całość z nieistniejącymi już wieżami World Trade Center. A przecież tę samą rzeźbę można postawić przy londyńskim Big Ben lub... pod Pałacem Kultury. Ten niepozorny utwór nabiera różnego charakteru w relacjach z odmiennym otoczeniem. Trudno tego oczekiwać od rzeźb nie mających decentrystycznych znamion.

14 | S t r o n a


Miejscem dla decentrystycznych obrazów malarskich są zamknięte przestrzenie i tam odbywa się ich doświadczanie. Tam też inspirują do poszukiwań tego co „nie zmieściło” się między ramami i tam też pozwalają na interpretację łączną malarskiego przedstawienia i dopełniających wyobrażeń. Rzeźby o decentrystycznym charakterze nie wymagają placów, skwerów i zacienionych parków. Wyniesione z pracowni i galerii na ulice mogą dzięki swym cechom korespondować z obiektami architektonicznymi ze swojego otoczenia. Istotą decentrystycznego utworu jest to, że sam w sobie, będąc dziełem sztuki, nie dostarczy pełni doznań. Inspirując do odkrywania, dopiero wspólnie z ujawnioną tajemnicą nadaje zasadniczą wartość sobie, tajemnicy i temu co je łączy. www.decentryzm.com www.swd.org.pl

Jurek Fiedoruk

RELACJA Z WIZYTY STUDYJNEJ W COTTBUS W dniach od 20. do 23. września 2011 roku miałem przyjemność bycia gościem Izby Rzemieślniczej w Cottbus (Niemcy). W pierwszych dniach odbył się kurs na temat marketingu w organizacji szkoleń zawodowych. W moim przypadku bardzo istotne wydarzenie, ponieważ dużą częścią mojej codziennej pracy zajmuje prowadzenie i organizacja szkoleń z zakresu ceramiki użytkowej. Ciekawą i bardzo inspirującą wycieczką był wyjazd do ośrodka edukacji rzemieślniczej. Jestem pełen podziwu dla systemu kształcenia młodych rzemieślników w Niemczech. Zaczynają naukę bazując na tradycji i dawnym rzemiośle, a dochodzą do wysoko zaawansowanych technologii. Cała ta przygoda z rzemiosłem kosztuje nie mało pieniędzy... Znam troszkę kulisy polskiego szkolnictwa rzemieślniczego i niestety to co widziałem w niczym nie przypomina tego co zobaczyłem u zachodnich sąsiadów. Drugiego dnia nadeszła najbardziej wyczekiwana przeze mnie część pobytu, a mianowicie wizyty w zakładach rzemieślniczych. Co prawda organizator zaplanował pobyt w zakładzie mechaniki pojazdowej, ale udało mi się zmienić trochę plan wydarzeń i ruszyłem w samodzielną podróż do pracowni ceramiki...

15 | S t r o n a


Potrzebny był mi jeszcze jakiś niezależny środek transportu i jako, że infrastruktura drogowa wyglądała na przyjazną rowerzystom – padło na rower. Na pierwszy ogień wybrałem mieszczącą się w centrum Cottbus pracownię Pani Ilony Moebert, której portfolio już przed wyjazdem do Niemiec znalazłem w internecie. Ceramiką zajmuje się od ponad 20 lat. Od kilku lat pracuje razem z córką. Tworzą prostą i funkcjonalną ceramikę użytkową, w technice kamionki toczonej na kole garncarskim (wypał w temp. ok. 1150*C). Posiadają dwie pracownie (jedna w Cottbus, a druga w turystycznym regionie wiejskim Spreewald). Nawiązując do wypowiedzi prezydenta Parlamentu Hanzeatyckiego Pana Hoege Fostera o potrzebie budowania mostów pomiędzy rzemiosłem a sztuką, zwróciłem uwagę na fakt współpracy pani Moebert z artystą grafikiem..... (http://www.keramik-moebert.de) W dalszej kolejności przemierzyłem całe miasto Cottbus, wyjeżdżając poza zasięg posiadanej mapki. Liczyłem na garncarską intuicję i wcale się nie przeliczyłem... Trafiłem do pracowni Pani Gemmy Graff. Ceramiką zajmuje się od 16 lat. Jej ceramika to również sztuka użytkowa z koła garncarskiego, także kamionkowa. W jej pracowni powstają różne serie wzornicze i kolorystyczne. Ona również współpracuje z grafikiem, który tworzy na jej naczyniach motywy zwierzęce w technice podszkliwnej. Po dłuższej rozmowie Pani Gemma wręczyła mi folder reklamujący 50 pracowni ceramicznych z regionu Berlin-Brandenburg i powiedziała o jeszcze jednej ciekawej pracowni w Cottbus, Pani Christiny Baumbach (http://www.baumbachkeramik.de/drupal/). Zajechałem do niej w drodze powrotnej, ale niestety było zamknięte. Na szczęście mieściła się przy głównej ulicy i dzięki dużej przeszklonej witrynie mogłem zobaczyć prace Pani Baumbach. Jej prace to głównie donicowate naczynia modelowane (z tego co udało mi się zobaczyć) ręcznie. W tej pracowni powstają także duże rzeźby ceramiczne (powyżej metra wysokości). Ostatniego dnia miałem przyjemność uczestniczenia w roboczym spotkaniu Parlamentu Hanzeatyckiego. Tego dnia odwiedziliśmy także pracownię szewską prowadzoną przez ojca syna. Wspólną cechą wszystkich spotkanych rzemieślników jest wielka pasja. Mogliby nieskończenie, godzinami opowiadać o swojej pracy... Na wyjeździe do Cottbus, głównie za sprawą rozmów i wykładów Pana Hoege Fostera, uświadomiłem sobie, że praca rzemieślnika to jeden z trudniejszych i bardzo wymagających zawodów. Bycie rzemieślnikiem to nie tylko wąska specjalizacja w wybranej dziedzinie, ale to również bycie sprzedawcą, managerem i księgowym w jednej osobie.. Ciąg dalszy na mojej stronie (www.lipowa.tk i www.pracownialipowa.pl )

16 | S t r o n a


ProCeramika nr 8  

biuletyn 8.Warszawskich Spotkan ceramicznych

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you