str.
15
B E Z P Ł AT N Y T YG O D N I K W N O W Y M J O R K U 19 października 2026
nr 42 (824)
October 19, 2026
J OA N NA
str. 14
GWOZDZ
AT T O R N E Y AT L A W
Podważenie Testamentu, czy to możliwe? 122 Nassau Avenue, Brooklyn, New York 11222
DR FULMES HEALTH INSTITUTE
str.
10
Dr Mychailo
Fulmes
Tel.: +1 718 743 4450 2343 Coney Island Avenue, Brooklyn, NY 11223 www.doctorfulmes.com
Greenpoint Properties Inc. Str. 21
Full Service Real Estate
Broker Danuta Wolska
Tel. 917-608-5344
SPRZEDAŻ ● KUPNO ● WYNAJEM E: diane@greenpointproperties.com | www.greenpointproperties.com
933 Manhattan Ave., Brooklyn NY 11222
T: 718-349-2300
Family Dental Care Tel: 718-472-4344 208 Driggs Ave. Brooklyn, NY 11222
str. 10
POLISH-AMERICAN MUSIC STAGE ZAPRASZA NA DRUGĄ EDYCJĘ
Galaxy of Polish Stars Polska Rewia Operetkowo-Musicalowa
Koncert uświetniający rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości rozpocznie *Polonez* Wojciecha Kilara (z filmu *Pan Tadeusz*) oraz dwie pieśni patriotyczne i Walc Barbary z filmu Noce i Dni. Program koncertu to największe przeboje operetkowe w rytmie walca wiedeńskiego i czardasza, a także znane duety i piosenki musicalowe w języku polskim, angielskim, francuskim i włoskim. *Phantom of the Opera*, *West Side Story*, *My Fair Lady*, *Les Miserables*, *Skrzypek na Dachu*, *Księżniczka Czardasza*, *Zemsta Nietoperza*, *Giuditta*, *Hrabina Marica* i *Wesoła Wdówka*. W tym roku zagra nowa PAMS Concert Orchestra, w której składzie mamy kilkoro znamienitych muzyków polskich – Agata Mańka, Paweł Knapik, Daniel Sky Szczepański oraz Kamil Tarnawczyk. Wystapia solisci z najlepszych teatrów muzycznych w Polsce, oraz słynna gwiazda amerykańskiego Broadwayu. Patrycja Pieczara – Uznana na arenie międzynarodowej polska dyrygentka, prowadząca zawodowe orkiestry w Europie, Ameryce Północnej, Azji i Ameryce Łacińskiej. Zadebiutowała zawodowo w 2011 roku, występując z Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia oraz Filharmonią Krakowską. Gościnnie dyrygowała, m.in. Royal Scottish National Orchestra, Royal Liverpool Philharmonic, Tokyo Symphony Orchestra oraz Istanbul State Symphony Orchestra. Ben Crawford – gwiazda Broadwayu, znany z roli tytułowej w musicalu *Phantom of the Opera*, którą odtwarzał przez 5 ostatnich lat produkcji spektaklu (czyli do roku 2023), oraz z roli tytułowej w musicalu *Shrek the Musical*. Występował również w takich produkcjach jak *Charlie and the Chocolate Factory*, *Big Fish*, oraz *Les Misérables*. Paulina Janczak – solistka Teatru Polskiego w Szczecinie. Zdobywczyni Złotej Płyty w polskiej produkcji *Les Misérables* oraz Potrójnej Platynowej Płyty za rolę Christine w musicalu *Phantom of the Opera* – Do tej roli została wybrana osobiście przez kompozytora tego musicalu, Andrew Lloyd Webbera. Występowała również w wielu popularnych serialach telewizyjnych jak *M Jak Miłość*, *Barwy Szczęścia*, czy *Na Dobre i Na Złe*. Iwona Socha – solistka Opery Krakowskiej; występuje także w Teatrze Wielkim w Łodzi, Operze Śląskiej i Operze Wrocławskiej oraz na licznych festiwalach międzynarodowych. Laureatka wielu prestiżowych nagród festiwalowych i konkursowych; uhonorowana przez Ministra Kultury Brązowym Medalem *Zasłużony Kulturze Gloria Artis*. Adam Sobierajski – solista Opery Śląskiej i Opery Krakowskiej; solista gościnny Opery Wrocławskiej, Opery Nova, Opery i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku oraz Teatru Wielkiego w Łodzi. Laureat wielu prestiżowych nagród na międzynarodowych konkursach i festiwalach. Odznaczony Brązowym Medalem *Zasłużony Kulturze Gloria Artis*. Anna Farysej – dzieli swoją karierę artystyczną między Polskę (Teatr Wielki – Opera Narodowa, Polska Opera Królewska, Warszawska Opera Kameralna) a Stany Zjednoczone; laureatka wielu konkursów w obu krajach, zadebiutowała w Carnegie Hall w 2012 roku podczas koncertu zwycięzców nowojorskiego festiwalu muzycznego. Dariusz Ocetek – śpiewak operowy, oratoryjny, musicalowy oraz muzyki rozrywkowej. Występował w Polsce, Czechach, Niemczech, we Włoszech oraz w USA. Zadebiutował w Carnegie Hall w 2000 roku podczas New York Lyric Recovery Festival – prestiżowego, corocznego festiwalu będącego elitarną sceną dla międzynarodowych talentów wokalnych. Chór Polonia – zespół młodzieży z polskich szkół w Nowym Jorku i New Jersey, który przygotowuje Dominik Grzyb. W tym roku wybraliśmy piękną salę koncertową Symphony Space na Manhattanie - Broadway i 95 St. Dojazd liniami metra 1, 2 i 3 (stacja po drugiej stronie ulicy, Broadway i 96 St.), oraz liniami B i C (jedna przecznica na wschód, Central Park West i 96 St.). Zapraszamy i życzymy tak wspaniałej zabawy, jak w roku ubiegłym. Bilety – poloniabilet.com, lub Symphony Space – 212-257-8987. Do zobaczenia na koncercie.
4 Poradnik Sukces
Lalka. Domowe finanse wtedy i dziś Powieść Bolesława Prusa od pokoleń uznawana jest za arcydzieło polskiego realizmu, jednak z perspektywy współczesnego analityka finansowego Lalka to przede wszystkim fascynujące studium przepływów kapitałowych, pułapek kredytowych i zarządzania majątkiem w XIX-wiecznym wydaniu. Nic dziwnego, że powieść Prusa tak chętnie powraca na ekrany. Oglądaliśmy ją w klasycznej adaptacji filmowej Wojciecha Jerzego Hasa z 1968 roku, podziwialiśmy wybitny serial Ryszarda Bera z 1977 roku (dostępne na Youtube). 16 września historia Wokulskiego zadebiutowała w nowoczesnej odsłonie na platformie Netflix w reżyserii Pawła Maślony. Superprodukcja Lalki w reżyserii Macieja Kawalskiego miała swoją premierę w Polsce we wrześniu 2026 roku i stała się ogromnym hitem. Zmieniają się estetyki ekranowe, aktorzy i konteksty społeczne, ale ekonomiczny mechanizm rządzący decyzjami bohaterów Prusa niezwykle trafnie odzwierciedla błędy i wyzwania, z jakimi w swoich domowych finansach zmagamy się również dzisiaj.
Tomasz Łęcki, czyli pętla zadłużenia i wyparcie rzeczywistości Gdyby Tomasz Łęcki żył we współczesnych Stanach Zjednoczonych lub Polsce, jego skrzynka pocztowa pękałaby w szwach od ostatecznych wezwań do zapłaty, a komornik pukałby do drzwi jego warszawskiego mieszkania. Ojciec Izabeli to podręcznikowy przykład osoby żyjącej w ekonomicznej fikcji – zjawiska, które w dzisiejszych finansach osobistych nazywamy życiem ponad stan (living beyond one’s means) przy jednoczesnym zerowym poziomie płynności finansowej. Łęcki posiadał majątek, ale był on w całości zamrożony w aktywach nieprzynoszących dochodu (kamienica obciążona hipotekami) lub roztrwoniony na konsumpcję statusową: powozy, służbę i podtrzymywanie iluzji przynależności do wielkiego świata. Tomasz Łęcki cierpiał na głębokie wyparcie – nie potrafił dostosować
PLUS 19 października 2026
struktury swoich wydatków do drastycznie spadających przychodów. Dziś ten sam błąd popełnia wiele gospodarstw domowych. Zamiast zredukować koszty stałe w momencie kryzysu, sięgają po karty kredytowe, pożyczki gotówkowe czy odroczone płatności, byle tylko nie stracić twarzy przed sąsiadami. Łęcki liczył na „cudowny zapis” lub spadek, tak jak współcześni dłużnicy często liczą na wygraną w loterii zamiast na twardą restrukturyzację budżetu. Zbankrutował, ponieważ jego majątek istniał tylko na papierze, a płynne zobowiązania zjadały go z dnia na dzień.
Stanisław Wokulski: Przedsiębiorczość, dywersyfikacja i niebezpieczna dźwignia emocjonalna Stanisław Wokulski to z kolei postać, która z punktu widzenia budowania kapitału zasługuje na najwyższe uznanie – przynajmniej do pewnego momentu. Wokulski to klasyczny przykład awansu społecznego dzięki trafnym inwestycjom i rozumieniu rynków. Zbił fortunę na dostawach dla wojska w trakcie wojny rosyjsko-tureckiej – dzisiaj nazwalibyśmy to trafnym wykorzystaniem wysoce ryzykownej cykliczności rynkowej (distressed assets / event-driven trading). Po powrocie rozwinął sklep, założył Spółkę do Handlu Wschodu (pierwowzór dzisiejszych spółek akcyjnych) oraz inwestował w handel hurtowy i nieruchomości. Rozumiał cenę pieniądza w czasie i puszczał kapitał w obrót, zamiast trzymać go pod materacem. Gdzie zatem tkwił jego błąd finansowy? W tak zwanej dźwigni emocjonalnej. Wokulski zaczął traktować zgromadzony kapitał nie jako narzędzie do budowania bezpieczeństwa i dalszego rozwoju, ale jako prymitywny taran do zdobycia serca Izabeli Łęckiej. Przejmował długi jej ojca na absurdalnie niekorzystnych warunkach, przepłacał za kamienicę Łęckich i kupował klacz wyścigową tylko po to, by przyprawić rywali o zazdrość. We współczesnych finansach nazywamy to kupowaniem aktywów pod wpływem emocji (FOMO
/ emotional spending). Wokulski zaczął mieszać finanse osobiste z biznesowymi, łamiąc podstawową zasadę dywersyfikacji ryzyka – postawił całe swoje życiowe osiągnięcie na jedną, wyjątkowo niestabilną “kartę”, jaką była relacja z Izabelą. Finanse kobiet: Wtedy uwięzienie w klatce, dziś budowanie niezależności Największa przepaść między światem Lalki a współczesnością rysuje się w sytuacji finansowej kobiet. W XIX wieku kobieta z wyższych sfer, taka jak Izabela Łęcka, była całkowicie wykluczona z rynku pracy i systemu bankowego. Jej„kapitałem” były uroda, nazwisko oraz posag, a jedyną ścieżką zapewnienia sobie bezpieczeństwa finansowego stawało się zamążpójście. Dobre małżeństwo było w istocie transakcją fuzji i przejęcia (merger and acquisition), w której kobieta oddawała swoją niezależność w zamian za dożywotnie utrzymanie. Brak wiedzy o pieniądzach u kobiet był wręcz wymogiem społecznym, co czyniło je całkowicie bezbronnymi w obliczu bankructwa ojca lub męża. Dziś sytuacja kobiet uległa fundamentalnej zmianie, choć przed nimi wciąż stoją wyzwania finansowe. Współczesne kobiety w Polsce i w USA są niezależnymi podmiotami gospodarczymi: zarabiają, zaciągają kredyty hipoteczne, inwestują na giełdzie i prowadzą własne firmy. Jednocześnie wciąż zmagają się z luką płacową (gender pay gap), przerwami w karierze wynikającymi z macierzyństwa oraz dłuższą średnią długością życia, co wymaga od nich zgromadzenia większego kapitału na emeryturę niż w przypadku mężczyzn. Dzisiejsza “Izabela” nie musi szukać bogatego męża, by kupić mieszkanie lub podróżować. Ona buduje własny wynik kredytowy (credit score), odkłada na konto 401(k) i sama decyduje o swoim portfelu.
Ignacy Rzecki: Tradycyjne oszczędzanie i strach przed ryzykiem Stary subiekt, Ignacy Rzecki, to z kolei uosobienie skrajnego konserwatyzmu finansowego. Rzecki żył skromnie, prowadził skrupulatne księgi rachunkowe i panicznie bał się nowoczesnych instrumentów
finansowych. W dzisiejszym świecie Rzecki byłby człowiekiem, który trzyma wszystkie swoje oszczędności na nieoprocentowanym rachunku bieżącym lub pod przysłowiowym materacem. Choć taka postawa chroni przed bezpośrednią utratą kapitału w wyniku nieudanych inwestycji, w długim okresie wystawia zgromadzone środki na pożarcie przez inflację. Rzecki pokazuje, że samo oszczędzanie bez mądrego inwestowania pozwala jedynie przetrwać, ale nigdy nie buduje prawdziwej niezależności finansowej. Lekcje z Lalki dla współczesnego portfela Powieść Prusa niesie za sobą świeży i uniwersalny przekaz dotyczący zarządzania domowym budżetem. Płynność jest królem: Majątek wyrażony w drogich przedmiotach czy nieruchomościach bez bieżącego dodatniego przepływu pieniężnego to prosta droga do katastrofy. To lekcja od Tomasza Łęckiego. Oddziel emocje od inwestycji: Pieniądze inwestowane po to, by wywrzeć wrażenie na innych ludziach lub zaspokoić własne ego, niemal zawsze kończą się stratą. To lekcja od Stanisław Wokulskiego. Niezależność to jedyne prawdziwe zabezpieczenie: Finansowa samodzielność kobiet to największy sukces cywilizacyjny ostatnich 150 lat – lekcja płynąca z tragizmu losu Izabeli Łęckiej. Buduj poduszkę, ale inwestuj: Systematyczność Rzeckiego jest godna podziwu, ale wymaga połączenia z narzędziami chroniącymi przed inflacją. Niezależnie od ekranizacji, prawda o finansach pozostaje niezmienna. Pieniądze powinny być sługą, ale fatalnym panem. Ta XIX-wieczna warszawska lekcja finansowa brzmi dziś donośniej niż kiedykolwiek. Elżbieta Baumgartner Elżbieta Baumgartner jest autorką wielu książek-poradników. Jej najnowsza książka to „Jak inwestować pieniądze bez stresu i ich nie stracić”, dostępna w wersji elektronicznej na witrynie Poradnika Sukces, www.PoradnikSukces. com, poczta@poradniksukces.com, 1-718-224-3492.
Aktualności 5
Lista zgub w Uberze zaskakuje Amerykanów
Kiedy najłatwiej coś zgubić? Analiza danych pozwoliła także określić, kiedy pasażerowie są najbardziej roztargnieni. Najwięcej zgub odnotowano w niedziele, szczególnie późnym wieczorem. Najmniej przedmiotów ginie natomiast w poniedziałki i wtorki. Najbardziej pechowym dniem ubiegłego roku okazał się 17 lipca. Jeśli chodzi o porę dnia, rekordowa liczba zgłoszeń przypadała między godziną 21:00 a północą. Nie jest to zaskoczeniem. To właśnie wtedy odbywa się najwięcej spotkań towarzyskich, imprez, koncertów i rodzinnych uroczystości.
Święta sprzyjają zapominaniu
Każdemu zdarzyło się kiedyś wysiąść z samochodu, autobusu czy samolotu i dopiero po chwili zorientować się, że gdzieś zniknęły klucze, telefon albo portfel. W przypadku pasażerów Ubera takie sytuacje zdarzają się codziennie. Firma przewozi miliony osób, dlatego nic dziwnego, że każdego roku kierowcy znajdują w swoich samochodach prawdziwe góry pozostawionych przedmiotów. Niektóre zguby są całkowicie przewidywalne. Inne sprawiają, że nawet doświadczeni kierowcy przecierają oczy ze zdumienia. Tegoroczny raport „Lost and Found Index”, opublikowany przez Uber już po raz dziesiąty, pokazuje, że ludzka roztargnioność nie zna granic.
Telefon zgubą numer jeden Choć najwięcej emocji wzbudzają nietypowe przedmioty, zdecydowaną większość zgub stanowią rzeczy, bez których trudno wyobrazić sobie codzienne życie. Najczęściej pasażerowie pozostawiają w samochodach telefony komórkowe. W ciągu ostatniego roku zgłoszono ponad milion zagubionych smartfonów. Na kolejnych miejscach znalazły się portfele, klucze, słuchawki, laptopy, paszporty, okulary, biżuteria oraz walizki. To właśnie wieczorne wyjścia, pośpiech, zmęczenie lub rozmowy prowadzone podczas wysiadania sprawiają, że wiele osób opuszcza samochód, nie zabierając wszystkich swoich rzeczy.
Trudno uwierzyć, że ktoś o tym zapomniał
Prawdziwe zainteresowanie budzi jednak lista najbardziej nietypowych przedmiotów znalezionych w samochodach. Wśród zgub znalazła się między innymi proteza dziecięcego oka, butla z tlenem, radio policyjne, kask spawalniczy, manekin, pudełko z żywymi motylami, a nawet dwa niewielkie drzewka. Nie zabrakło także przedmiotów, które trudno sobie wyobrazić na tylnym siedzeniu samochodu. Jeden z pasażerów pozostawił miniaturową
Dane z ostatniej dekady pokazują również, że liczba zgub gwałtownie rośnie podczas największych wydarzeń i świąt. Szczególnie dużo rzeczy pozostawianych jest podczas obchodów Dnia Świętego Patryka, Halloween oraz sylwestra. Im więcej zabawy i emocji, tym większe prawdopodobieństwo, że ktoś zostawi za sobą telefon, kurtkę lub znacznie bardziej nietypowy przedmiot.
lodówkę, inny zmywarkę, jeszcze ktoś piekarnik z podwójnymi drzwiczkami. Kierowcy znajdowali również części układów wydechowych samochodów, stolik kawowy, krajalnicę do mięsa czy baterię kuchenną. Szczególne zdziwienie wzbudziło akwarium Najdziwniejsze zguby o pojemności 75 galonów, które Uber uznał za ostatnich dziesięciu lat jedną z najbardziej niezwykłych zgub całego Uber przy okazji jubileuszowego raportu przyroku. pomniał również najbardziej zaskakujące znaleziska z poprzednich lat. Suknie ślubne, żywe ryby W 2017 roku kierowca znalazł homara. Rok później ktoś pozostawił dokumenty rozwodowe. i 420 pączków Na liście znalazły się również rzeczy, z którymi W 2019 roku zgubiono głowę łososia. W kolejnych zwykle wiążą się ważne życiowe wydarzenia. latach odnajdywano między innymi ogromny Ktoś pozostawił w samochodzie dwie suknie portret księżnej Kate, pół kilograma kawioru, ślubne. Inna osoba zapomniała obrazu Jezusa wypchanego królika oraz sztuczne pośladki. ozdobionego kryształkami. Jeden z pasażerów W 2023 roku kierowca odkrył na tylnym siezostawił zdjęcie grupowe wykonane z popular- dzeniu miniaturowego pudla, którego właściciel po prostu zapomniał zabrać. nym piosenkarzem Donnym Osmondem. Nie zabrakło także żywych stworzeń. Kierowcy Patrząc na te historie, trudno nie zadać sobie odnajdywali żywe ryby, pudełko z motylami, a w pytania, jak wyglądały okoliczności, w których poprzednich latach nawet psa oraz homara. pasażerowie opuszczali samochód. Na liście znalazły się również bardziej nietypowe produkty spożywcze, takie jak prawie dwa Odzyskanie zguby będzie łatwiejsze funty żelków Gushers, 20 funtów kiełbasy z kaczki Uber postanowił wykorzystać raport również czy aż 420 pączków przewożonych prawdopo- do zaprezentowania nowych rozwiązań dla kliendobnie na większą uroczystość. tów. W wybranych stanach pasażerowie mogą już Nowy Jork znów na pierwszym miejscu zamówić specjalny kurs służący wyłącznie do Jak co roku Uber przygotował także ranking odzyskania pozostawionego przedmiotu. Jeśli najbardziej zapominalskich miast w Stanach kierowca potwierdzi, że znalazł zgubę, użytkowZjednoczonych. nik może zamówić przejazd dostarczający ją pod Na szczycie zestawienia ponownie znalazł się wskazany adres. Nowy Jork. Tuż za nim uplasowały się Miami, ChiFirma zapowiada, że program będzie stopcago, San Francisco, Los Angeles oraz Waszyng- niowo rozszerzany i do końca 2026 roku ma być ton. W pierwszej dziesiątce znalazł się również dostępny w całych Stanach Zjednoczonych. Newark w stanie New Jersey. Choć nowa usługa z pewnością pomoże wielu Eksperci Ubera zwracają uwagę, że duże roztargnionym pasażerom, jedno wydaje się miasta generują ogromną liczbę przejazdów, co pewne – niezależnie od technologii, ludzie nadal automatycznie zwiększa liczbę pozostawianych będą zostawiać w Uberach rzeczy, których nikt przedmiotów. Dodatkowo mieszkańcy metropo- nie spodziewałby się znaleźć w samochodzie. A lii często podróżują w pośpiechu i przewożą więk- lista najbardziej niezwykłych zgub z pewnością szą liczbę rzeczy. jeszcze nieraz zaskoczy zarówno kierowców, jak i samą firmę.
tel. 973-928-3838 ✷ www.tygodnikPLUS.com
6 Aktualności m.in. do przygotowania wirPolacy cyfryzują ślady Kościuszki w West Point stany tualnych spacerów.
Forty, armaty i Wielki Łańcuch trafią do świata 3D
N
iemal 250 lat temu Tadeusz Kościuszko projektował system obronny West Point, który miał uniemożliwić Brytyjczykom przejęcie kontroli nad doliną Hudsonu. We wrześniu 2026 roku w miejsca
związane z polskim generałem wrócili jego rodacy – tym razem wyposażeni nie w plany fortyfikacji, lecz
w skanery laserowe, drony i aparaty wykonujące zdjęcia o gigantycznej rozdzielczości. Trzech specjalistów z Polski rozpoczęło tworzenie cyfrowego archiwum jednego z najważniejszych polskich śladów w historii amerykańskiej rewolucji.
Przez ponad dwa tygodnie, od 14 do 29 września, ekipa Fundacji Wirtualizacji Narodowego Dziedzictwa Kulturowego z Gorzowa Wielkopolskiego pracowała na terenie Akademii Wojskowej Stanów Zjednoczonych w West Point. Nad Fortem Putnam pojawił się dron, który za zgodą akademii mógł wykonywać loty w ściśle określonych strefach. Na ziemi trwało natomiast laserowe skanowanie historycznych fortyfikacji. W muzeum uczelni specjaliści dokumentowali armaty, pamiątkowe tablice i przedmioty związane z Tadeuszem Kościuszką. W efekcie mają powstać niezwykle dokładne cyfrowe kopie miejsc i zabytków przypominających o działalności polskiego inżyniera wojskowego w Ameryce. Amerykańska Akademia Wojskowa poinformowała o przedsięwzięciu 2 października. Wrześniowa wyprawa była pierwszą częścią projektu „Tadeusz Kościuszko w West Point: Cyfrowe Dziedzictwo Polsko-Amerykańskiego Bohatera Wolności”. Podczas pobytu w Sta-
PLUS 19 października 2026
nach Zjednoczonych polski zespół pokonał około 4200 mil. Kontynuację prac zaplanowano na przyszły rok.
West Point zapisane z dokładnością skanera
Projekt jest znacznie bardziej rozbudowany niż zwykła dokumentacja fotograficzna. Polacy zajęli się ośmioma najważniejszymi miejscami związanymi z systemem obronnym West Point. Wśród nich znalazły się Fort Putnam, Fort Clinton, reduty, pomnik Kościuszki, armaty stojące na Trophy Point oraz zachowane elementy słynnego Wielkiego Łańcucha. Piotr Białobrzycki, założyciel i prezes fundacji, odpowiada za naziemne skanowanie laserowe. Dane uzyskane z powierzchni ziemi są następnie łączone z fotografiami wykonywanymi z powietrza. Białobrzycki ma wykształcenie z zakresu archeologii śródziemnomorskiej i historii sztuki, a cyfrową dokumentacją zabytków w różnych częściach świata zajmuje się
od około 20 lat. Jak podkreśla, nie chodzi o stworzenie atrakcyjnych wizualizacji, lecz o możliwie wierne odwzorowanie rzeczywistych obiektów. – Celem misji są mierzalne cyfrowe bliźniaki 3D, a nie tylko zdjęcia, które dobrze wyglądają – wyjaśnia. Takie modele mogą mieć w przyszłości znaczenie nie tylko edukacyjne, ale również konserwatorskie. Pozwolą bowiem porównywać stan zabytków i obserwować zachodzące w nich zmiany.
Ponad miliard pikseli na jednym obrazie
Inną częścią projektu zajmuje się Jerzy Pajor, który przez lata kierował jednymi z największych laboratoriów fotograficznych w Polsce. W West Point wykonywał fotografie gigapikselowe. Powstające z nich panoramy mają ponad miliard pikseli, dzięki czemu można powiększać poszczególne fragmenty obrazu i oglądać detale niewidoczne na zwykłych zdjęciach. Materiał ma zostać wykorzy-
Z kolei Damian Kuc, specjalista od skanowania 3D, dokumentował metodą światła strukturalnego mniejsze obiekty znajdujące się w zbiorach akademii – m.in. armaty, broń Kościuszki i pamiątkowe tablice. Ambicje projektu są duże. Zespół planuje przygotować ponad 70 szczegółowych modeli 3D historycznych przedmiotów przechowywanych w West Point Museum oraz zbiorach specjalnych biblioteki akademii. Po zakończeniu prac użytkownik internetu będzie mógł odbyć wirtualne wycieczki po ośmiu miejscach. Projekt ma zawierać także 77 rekordów metadanych dostępnych w trzech wersjach językowych – polskiej, angielskiej i francuskiej.
Polski generał, który budował amerykańską twierdzę
West Point nie znalazło się na trasie polskiej ekipy przypadkowo. To właśnie tutaj szczególnie dobrze widać mniej znaną stronę działalności Tadeusza Kościuszki w Ameryce. Polak kojarzony jest przede wszystkim jako bohater walk o wolność dwóch narodów, ale był również znakomicie wykształconym inżynierem wojskowym. W czasie wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych powierzono mu zadanie przygotowania systemu umocnień West Point. Położenie tego miejsca miało ogromne znaczenie strategiczne.
Aktualności 7 dług wdzięczności wobec tego polskiego inżyniera, który zgłosił się na ochotnika w rozpaczliwym momencie, kiedy wynik rewolucji amerykańskiej wisiał na włosku – podkreśliła. Voigtschild pomagała również polskim specjalistom podczas ich wrześniowej pracy w West Point.
Projekt finansowany po obu stronach Atlantyku
Kontrola nad Hudsonem mogła decydować o możliwości przemieszczania wojsk i zaopatrzenia, dlatego zabezpieczenie rzeki przed Brytyjczykami było jednym z najważniejszych zadań amerykańskiej armii. Forty, reduty i inne elementy systemu obronnego zaprojektowane przez Kościuszkę miały wykorzystać naturalne ukształtowanie terenu i utrudnić przeciwnikowi przejęcie kontroli nad tym odcinkiem Hudsonu. Jednym z najbardziej niezwykłych elementów obrony był Wielki Łańcuch, rozciągnięty w poprzek rzeki. Jego potężne ogniwa do dzisiaj należą do najbardziej charakterystycznych historycznych obiektów w West Point. Teraz również one są szczegółowo dokumentowane cyfrowo.
Pomnik ufundowany przez Polonię
Projekt obejmuje także pomnik Kościuszki, którego historia sama w sobie przypomina o wieloletnich związkach West Point z amerykańską Polonią. Monument zaprojektował J.H.B. Latrobe, były kadet akademii, który zwyciężył w konkursie zorganizo-
wanym przez kadetów. Kolumnę ukończono w 1829 roku. Na tym jednak historia pomnika się nie zakończyła. Po 84 latach na jego szczycie pojawił się posąg Kościuszki, a do monumentu dodano dwie wykonane z brązu tablice. Był to dar polskich świeckich i duchownych mieszkających w Stanach Zjednoczonych. Innymi słowy, tę część monumentu ufundowała amerykańska Polonia. Po wielu dekadach pomnik zaczął wymagać poważnych prac konserwatorskich. W 2021 roku jego pogarszający się stan zauważył kadet Nicholas Kramer, który zwrócił się w tej sprawie do stowarzyszenia absolwentów West Point. Co ciekawe, podczas późniejszej renowacji również wykorzystano technologię obrazowania 3D. Pierwsze uroczystości ku czci Kościuszki przy odnowionym pomniku odbyły się 26 kwietnia 2025 roku. Jennifer Voigtschild, główna historyczka akademii, mówiła wówczas o szczególnym znaczeniu polskiego inżyniera dla Stanów Zjednoczonych. – Stany Zjednoczone mają
Pierwszy etap przedsięwzięcia został w dużej części sfinansowany przez Kancelarię Senatu RP w ramach programu Senat–Polonia 2026. Według informacji fundacji wartość grantu wynosi 150 tys. zł. Pozostałe koszty fundacja pokryła ze środków własnych. Osobna część przedsięwzięcia otrzymała wsparcie amerykańskiego Departamentu Stanu w ramach Ambassadors Fund for Cultural Preservation, w edycji Freedom 250. Według fundacji wartość tego finansowania wynosi 90 tys. dolarów. Program wspiera zachowanie pamięci o Kościuszce także w Polsce. 28 września ambasador Stanów Zjednoczonych Thomas Rose ogłosił w Krakowie grant w wysokości 150 tys. dolarów, czyli około 577 tys. zł, przeznaczony na odnowienie terenu wokół Kopca Kościuszki. W tym miejscu ma powstać Centrum Polsko-Amerykańskie.
Cyfrowa kopia na przyszłość Tworzenie precyzyjnych modeli West Point ma jeszcze jeden bardzo praktyczny cel. Historyczne ziemne fortyfikacje pozostają wystawione na działanie deszczu, śniegu, zmian temperatury i naturalnej erozji. Ich wygląd powoli się zmienia. Dokładne skany wykonane w 2026 roku mogą więc stać się cyfrowym punktem odniesienia. Za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat konserwatorzy będą mogli porównać stan obiektów z tym, jak wyglądały obecnie. Technologia rozwiązuje również inny problem. West Point jest czynną instalacją wojskową, dlatego dostęp do części miejsc pozostaje ograniczony. Wirtualne wycieczki mają pozwolić zobaczyć je także osobom, które nigdy nie będą mogły odwiedzić ich osobiście.
W przyszłym roku śladami Kościuszki dalej przez Amerykę Moment rozpoczęcia projektu nie jest przypadkowy. Przedsięwzięcie wpisuje się w rocznice przypominające o wspólnej polsko-amerykańskiej historii – 250-lecie niepodległości Stanów Zjednoczonych, 250. rocznicę przybycia Kościuszki do Ameryki oraz 280. rocznicę jego urodzin. – Chcieliśmy wykorzystać ten moment, żeby pokazać, że polski wkład w rewolucję amerykańską był konkretny i brzemienny w skutki – mówi Białobrzycki. Zwraca przy tym uwagę, że choć nazwisko Kościuszki jest znane zarówno w Polsce, jak i w Stanach Zjednoczonych, zdecydowanie mniej osób zdaje sobie sprawę ze znaczenia jego wiedzy technicznej. Dotyczy to nie tylko West Point, lecz także fortyfikacji Bemis Heights i ich znaczenia podczas walk pod Saratogą. Dlatego West Point ma być dopiero początkiem. W 2027 roku, kiedy przypadnie 250. rocznica bitew pod Saratogą oraz 210. rocznica śmierci Kościuszki, polska ekipa zamierza ponownie przyjechać do Stanów Zjednoczonych. W planach jest zakończenie dokumentacji West Point, cyfrowe opracowanie pola bitwy pod Saratogą, rejestracja miejsc związanych z Kościuszką w Filadelfii oraz prace w Fort Ticonderoga. Materiały wykonane podczas tegorocznej wyprawy – od zdjęć Fortu Putnam po szczegółowe skany ogniw Wielkiego Łańcucha – mają zostać na stałe zachowane również w repozytorium fundacji. Białobrzycki zwraca uwagę, że właśnie w West Point najlepiej można zrozumieć Kościuszkę nie tylko jako bohatera, ale przede wszystkim jako inżyniera. – Teren, rzeka Hudson, forty i reduty oraz ocalałe ogniwa Wielkiego Łańcucha tłumaczą jego decyzje lepiej niż jakikolwiek podręcznik – podsumowuje. Dzięki polskim specjalistom ten fragment historii zostanie teraz zachowany nie tylko w kamieniu, ziemi i metalu. Otrzyma również swoją niezwykle dokładną, cyfrową kopię – dostępną dla kolejnych pokoleń.
tel. 973-928-3838 ✷ www.tygodnikPLUS.com
8 Podróże z Andrzejem Kulką
Oceaniczny rejs do Fiordów Kenai, Alaska – Część 1. Jest godzina ósma rano, kiedy nasz katamaran Orca Voyager opuszcza dostojny port w Seward, Alaska. Po prawej burcie sterczy w niebo charakterystyczna, dominująca nad miastem góra Mt Marathon (1,402 m npm), która co roku, 4 lipca, staje się celem szaleńczego biegu na szczyt i z powrotem, a nieprawdopodobny rekord z 2024 roku wynosi 40 minut i 37 sekund! Z całą grupą udajemy się w sześciogodzinny rejs wgłąb Parku Narodowego Fiordów Kenai, gdzie oczekujemy nie tylko fantastycznej scenerii, ale również emocjonujących spotkań z morską zwierzyną Pacyfiku. Liczymy na ujrzenie morświnów, wielorybów humbaków, drapieżnych orek; to wszystko pod niewiarygodnie błękitnym niebem, jakie Aura nam dzisiaj zesłała! Przy okazji możemy ujrzeć wydry morskie, foki, lwy morskie i mnóstwo ptactwa włącznie z maskonurami o kolorowym dziobie, wyglądające jak tukan, co uderzył w ścianę. Jeszcze w porcie - oczekując na wejście na statek - podziwiamy młodego orła bielika, który siedząc na daszku, swoim sokolim wzrokiem obserwował nas ze stoickim spokojem. Będąc zaledwie kilka metrów od nas, dał możliwość ustrzelenia wspaniałych zdjęć, na których można nawet ujrzeć źrenicę i tęczówkę jego oka. Te ogromne drapieżniki mają 2.4 metra rozpiętości skrzydeł, żyją do 20
PLUS 19 października 2026
lat, ważą do 6 kilogramów. Najważniejszym składnikiem ich pożywienia są ryby, stąd ich duża koncentracja na wybrzeżu. Nawiasem mówiąc Alaska posiada więcej orłów niż całe pozostałe terytorium Stanów Zjednoczonych. Jak gdyby tego było za mało w ciągu następnych pięciu minut widzimy już dwie foki baraszkujące przy brzegu, dorosłego bielika amerykańskiego oraz parę wydr morskich odpoczywających na spokojnej tafli wody. Wydrozwierze, jeszcze niedawno zagrożone całkowitym wymarciem, osiągają 1.2-1.4 m długości, ważą 25-40 kg, żyją do 20 lat. Ten gatunek wydry posiada cenne, wodoodporne futerko i tak dalece przystosowało się do życia w morzu, że wyglądem przypomina małą fokę. Potrafi nurkować do 30 metrów w poszukiwaniu ryb, jeżowców, skorupiaków i mięczaków. Ciekawostka: wydry morskie opanowały sztukę otwierania skorup małży, rozbijając je o trzymany na brzuchu kamień. Płyniemy wzdłuż zachodniego brzegu zatoki Resurrection Bay, gdzie brzeg tworzą strome klify z wulkanicznych skał porośnięte gęstym, świerkowym lasem. Prawą burtą mijamy Zatokę Callisto i terminal lodowca Bear Glacier, u którego czoła widnieją potężne góry lodowe. Spokojnie mija czterdziesta piąta minuta naszego rejsu. Płynąc z prędkością 47 kilome-
trów na godzinę, po kwadransie docieramy do zatoczki Spire Cove - według mnie najpiękniejszego zakątka Fjordów Kenai. Bazaltowe skałki wyrastają tutaj prosto z dna oceanu, stercząc jak katedralne wieżyce prosto w pogodne niebo. Kapitan Mike zwalnia i bezszelestnie przemyka w tej bajecznej scenerii przyprawiając pasażerów o przyspieszone oddechy i westchnienia pełne podziwu dla cudów przyrody! Jest 9:45 kiedy omijamy cypel Cape Aialik, wpływając do wąskiej zatoki Holgate. W tej chwili znajdujemy się odległości 45 kilometrów w linii prostej od portu Seward, znakomicie osłonięci od wiatru i fal stromymi ścianami tego spektakularnego fiordu. Ocean dookoła śmiało dzisiaj zasługuje na swoją nazwę„Spokojny“! Upływają cztery i pół godziny, kiedy w końcu dopływamy fiordem Aialik do właściwego celu naszego rejsu - do frontowej ściany pływowego lodowca Holgate, jednego z wielu jęzorów, jakie spływają do oceanu z ogromnego (blisko 800 km2 powierzchni.) pola lodowego Harding Icefield, skrytego przed naszymi oczami gdzieś tam na górze. Przez bite trzydzieści minut wpatrujemy się w biało-niebieską firanę, z której co jakiś czas obrywają się do wody potężne bryły lodu! Lodowiec przed nami mierzy w tym miejscu osiemset metrów szerokości i ponad sto metrów wysokości, a nasz statek bezszelestnie, powolutku dryfuje w bezpiecznej odległości pół kilometra, aby - w razie czego - uniknąć przewrócenia, gdyby urwał się jakiś ogromny fragment lodu tworząc niebezpieczną
falę typu tsunami. W nieprawdopodobnej ciszy wsłuchujemy się w dźwięki natury; puls krwi w naszych żyłach, armatni huk pękającego od czasu do czasu lodowca, trzepot skrzydeł frunących ponad nami maskonurów... Z uwagi na niezwykłe piękno krajobrazów i bogactwo fauny ten fragment półwyspu Kenai został objęty ochroną jako rezerwat przyrody, a w 1980 roku zyskał status parku narodowego. Ciąg dalszy za tydzień… Tekst i zdjęcia: Andrzej Kulka Autor jest zawodowym przewodnikiem i właścicielem chicagowskiego biura podróży EXOTICA TRAVEL, organizującego wycieczki po całym świecie, z Alaską włącznie, przez całe nadchodzące lato 2027! Bliższe informacje i rezerwacje: tel. (773) 237 7788, strona internetowa: https://andrzejkulka. com/destinations/alaska-2027/
Oko w oko z orłem bielikiem.
10 Na wesoło
DR FULMES
Dr Mychailo Fulmes
Certyfikowany specjalista chirurgii ogólnej oraz chirurgii jelita grubego i odbytnicy, hemoroidy Fellow of the American Society of Colon and Rectal Surgeons
HEALTH INSTITUTE
• Krótki i małoinwazyjny zabieg
Zabieg Rafaelo®
• Bez tradycyjnej operacji chirurgicznej
Nowoczesna, małoinwazyjna metoda leczenia hemoroidów z wykorzystaniem energii fal radiowych — bez tradycyjnego chirurgicznego wycinania.
• Minimalny dyskomfort po zabiegu • Bez długiego okresu rekonwalescencji • Szybki powrót do codziennych aktywności
Tel.: +1 718 743 4450 2343 Coney Island Avenue, Brooklyn, NY 11223 www.doctorfulmes.com
PROFESJONALNA OPIEKA. DYSKRECJA. INDYWIDUALNE PODEJŚCIE. OBSŁUGA W JĘZYKU POLSKIM, UKRAIŃSKIM, ROSYJSKIM I ANGIELSKIM.
Czym się różni mucha od męża? - Mucha jest upierdliwa tylko latem.
A Poszedłem kupić żonie prezent na Dzień Kobiet. Ech, teraz rozumiem, skąd się wzięło „Moja najdroższa“...
A
Baba Jaga złapała młodego i przystojnego chłopaka: — Jeśli odgadniesz moją zagadkę — oddam ci się, a jak nie — zjem cię! — Dawaj. — Zielone, po bagnie skacze, zaczyna się na „ŻA”, kończy na „BA”. — Konik polny! — Aaa, łobuziaku, zgadłeś!
A
Facet dał ogłoszenie do gazety „Szukam żony“. Jeszcze tego samego dnia otrzymał mnóstwo odpowiedzi. Zdecydowana większość zaczynała się słowami „Weź pan moją“.
A Przychodzi facet do seksuologa. Ten go pyta: - Kiedy miał pan ostatnio stosunek? - Oj panie doktorze tak dawno, że nie pamiętam. Zadzwonię do żony, może ona wie. Wykręca numer i mówi: - Zosia, kiedy ostatni raz uprawialiśmy seks? - A kto mówi?
A Przychodzi żona do domu i mówi do męża: - Kochanie... Spotkałam się dzisiaj na skrzyżowaniu z Baśką. - A co mnie obchodzą Wasze babskie sprawy? - To dobrze, ale blacharz mówi, że samochód będzie dopiero za dwa tygodnie...
A
PLUS 19 października 2026
Family Dental Care Bożena Piekarz-Lesiczka D.D.S. Tel: 718-472-4344 146 Driggs Ave. Brooklyn, NY 11222
General dentist ✗ Laminaty, koronki, mostki ✗ Leczenie kanałowe ✗ ✗ Korony Korony na na implanty implanty
✗ ✗ Stomatologia Stomatologia dziecięca dziecięca ✗ Kosmetyka ✗ Kosmetyka ✗ Protetyka i ortodoncja ✗ Protetyka i ortodoncja ✗ Czyszczenie i wybielanie zębów ✗ Czyszczenie i wybielanie zębów
www.doctorbozenapiekarz.com Zima. Alpy. Stok narciarski. Facet rusza z góry, odbija się kijkami i jedzie na bombę. Nagle podskakuje na muldzie, obraca go, leci, koziołkuje, w tumanie śniegu wali w drzewo... Kijki w jedną, narty w drugą, gość rozwalony, zęby wybite, krew z nosa, nogi poskręcane w dziwny sposób. Otwiera nieprzytomne oczy, wciąga górskie powietrze i mówi: - A tam, i tak lepiej niż w robocie!
Adwokat radzi 11
Sądy rozwodowe w Nowym Jorku: Przewodnik dla nowojorskiej Polonii
Aby oficjalnie zacząć rozwód, trzeba przygotować i złożyć pozew rozwodowy. Do pozwu podajemy ogólne żądania, jakie chcemy rozwiązać. Kiedy w małżeństwie są nieletnie dzieci, to na pewno zażądamy ustalenia wysokości alimentów na dzieci. Możemy również zażądać alimentów na małżonka/ę, jeśli jedno z małżonków zarabia o wiele mniej od drugiego lub wcale nie pracuje. Koniecznie trzeba zaznaczyć podział majątku, szczególnie jeśli posiadamy jakąś wspólną
posiadłość, czy oszczędności w banku, plany emerytalne i długi małżeńskie. W pozwie rozwodowym też wymieniamy żądania, aby pozwany/pozwana opłacili koszty adwokackie powódki/powoda, aby sąd nakazał utrzymywanie ubezpieczenia na życie dla dzieci dopóki należą im się alimenty, etc. W samym pozwie nie musimy jeszcze podawać konkretnych kwot jakie żądamy, wystarczy wspomnieć, że takie żądania istnieją. Następnie należy ustalić dziel-
nicę, w której będziemy składać sprawę rozwodową. Prawo Nowego Jorku przewiduje, iż rozwód można składać w jednej z dzielnic zamieszkania jednej ze stron. Czyli, jeśli powód/ powódka mieszka na przykład na Queensie, a pozwany/a na Brooklynie, to możemy wybrać dowolną z tych dwóch. Bardzo często zdarza się, że sądy w jednej dzielnicy mają ogromnie dużo rozwodów i nie są w stanie tak szybko ich rozpatrywać, jak sądy w drugiej dzielnicy. Można również skorzystać z prawa, gdzie pozew rozwodowy został złożony w dzielnicy innej od tych zamieszkałych, ale w tym przypadku, jeśli dojdzie do rozwodu spornego, to wtedy sędzia może odrzucić naszą sprawę i przekazać do sądu odpowiedniej dzielnicy. Jak to wygląda? Kiedy strony nie zgadzają się na przykład co do podziału majątku i nie ma szans, że strony same ustalą warunki umowy rozwodowej, adwokat jednej ze stron składa do sądu dokument z prośbą o ingerencję sądową. Tam w wyznaczonym dniu, po zapoznaniu się ze sprawą, sędzia ma prawo odmówić nam prowadzenia sprawy w tym sądzie, gdyż jurysdykcję ma
sąd najwyższy dzielnicy naszego zamieszkania. To również zależy od oblężenia sądów pracą. Czasem sąd nie robi problemu i sprawę przyjmuje. To, że sąd przekłada naszą sprawę do innej dzielnicy, nie oznacza wcale, że pozew został odrzucony i na nowo musimy zaczynać całą sprawę. Nasze dokumenty zostają przewiezione do odpowiedniego sądu i zostanie wyznaczona nowa data wstawienia się na sprawę. Z pięciu dzielnic miasta Nowego Jorku w obecnym czasie, najszybciej pracuje sąd na Manhattanie. Tak naprawdę wiele zależy od wiedzy państwa adwokata i jego/ jej orientacji w sprawności pracy sądów. Adwokat, podczas rozmowy z państwem powinien państwu wyjaśnić zasady działania sądów, jak również zasady wypełniania wniosków o przyjęcie jurysdykcji wyznaczonej przez powoda/powódkę. Kiedy nasz pozew jest już odpowiednio przygotowany, można dokumenty złożyć w sądzie. Też obowiązują opłaty sądowe, czyli filing fees. Następnym krokiem jest doręczenie dokumentów. Joanna Ewa Nowokuński, Esq.
MÓWIMY PO POLSKU!
SE HABLA ESPAÑOL!
347-743-9058 TELEFONY CZYNNE CAŁĄ DOBĘ
Oferujemy fachowość i doświadczenie dla małych i d u ż yc h k l i e n t ó w. Z a p e w n i a my a t ra kc y j n e i konkurencyjne stawki na przewóz i inne usługi. Gwarancją jakości naszych usług jest ponad 30 lat działalności na rynku amerykańskim. • Transport całych kontenerów od drzwi do drzwi między USA i Europą (Import & Export) • Kontenery małe (20ſt), duże (40ſt i 40ſt HC) i specjalistyczne (20ſt & 40ſt Open Top, 20ſt & 40ſt Flat Rack) • Wysyłka samochodów, maszyn, motocykli, ATVs, jet-skis i łodzi • Wysyłka mienia przesiedleńczego
Joanna Ewa Nowokuński
• Wysyłka ładunków handlowych i ponadgabarytowych • Oddziały w Polsce, Niemczech, Wielkiej Brytanii, na Litwie, Węgrzech i w Portugalii • Agencja celna w Gdyni • Przygotowujemy dokumentację transportową i celną
Biuro główne:
ADWOKAT z 19-letnim doświadczeniem
Mówimy po polsku
tel: 732-516-9555 fax: 732-516-9777 219 South Street www.icetransport.com Suite 100 New Providence, NJ 07974 stawki@icetransport.com
■ Rozwody
(contested i uncontested) ■ Sprawy rodzinne (custody i child support) ■ Sprawy imigracyjne ■ Sprawy karne (DUI, domestic violence, assault, etc) 861 Manha an Avenue, Suite 6, Brooklyn, NY 11222 www.jenlawgroup.com
tel. 973-928-3838 ✷ www.tygodnikPLUS.com
12 Kuchenne hobby
BAJGIEL
– mała bułeczka z wielką historią
PLUS 19 października 2026
Kuchenne hobby 13
T
rudno wyobrazić sobie nowojorskie śniadanie bez bajgla. Przekrojony na pół, posmarowany serkiem kremowym, z dodatkiem łososia, pomidora czy cebulki stał się jednym z kulinarnych symboli Nowego Jorku. Niewiele osób wie jednak, że historia tej charakterystycznej bułeczki zaczęła się setki lat temu w Europie Środkowej, a jej korzenie prowadzą między innymi do Polski.
Skąd wziął się bajgiel? Bajgiel (ang. bagel) to okrągła bułka z dziurką w środku, która przed pieczeniem jest najpierw krótko gotowana w wodzie. To właśnie ten etap sprawia, że bajgle mają charakterystyczną, lekko ciągnącą się strukturę oraz błyszczącą skórkę. Pochodzenie bajgla od lat budzi zainteresowanie historyków kulinariów. Najczęściej wskazuje się, że jego przodkiem był „obwarzanek” – wypiek znany w Polsce już od średniowiecza. Pierwsze wzmianki o podobnych wypiekach pochodzą z Krakowa z XVII wieku. Według niektórych źródeł bajgle były szczególnie popularne wśród społeczności żydowskiej zamieszkującej tereny Polski. Sama nazwa prawdopodobnie wywodzi się od niemieckiego słowa „beugel” lub jidysz„beygl”, oznaczającego pierścień lub obręcz.
Z Polski do Ameryki W XIX i na początku XX wieku miliony Europejczyków emigrowały do Stanów Zjednoczonych. Wśród
nich byli również Żydzi z Polski, Litwy, Ukrainy i innych krajów Europy Wschodniej. Razem z nimi do Ameryki przybyły tradycyjne przepisy kulinarne, w tym receptura na bajgle. Szczególnie szybko bajgle zdobyły popularność w Nowym Jorku, gdzie osiedliło się wielu imigrantów. Początkowo wypiekano je głównie w małych piekarniach na Manhattanie i Brooklynie. Z czasem stały się tak popularne, że zaczęto je sprzedawać niemal na każdym rogu ulicy. Dziś trudno znaleźć amerykańskie miasto, w którym nie można kupić bajgla, jednak dla wielu smakoszy to właśnie nowojorskie bajgle pozostają najlepsze na świecie.
Dlaczego bajgiel ma dziurkę? To jedno z najczęściej zadawanych pytań. Okrągły kształt z otworem pośrodku nie jest przypadkowy. Dawniej piekarze nawlekali gotowe bajgle na drewniane kije lub sznurki, co ułatwiało ich transport i sprzedaż na ulicach miast. Dzięki dziurce można było również równomiernie ugotować i upiec ciasto. Niektórzy twierdzą także, że taki kształt symbolizował ciągłość życia oraz szczęście.
Nie tylko z serkiem Choć klasyczny bajgiel najczęściej podawany jest z serkiem kre-
WYCIECZKI Busem z Polskim przewodnikiem Wycieczki dla osób "solo", par i rodzin
Kanada – 7 dni od 20 października Wycieczki dookoła USA – 17 dni od 2 października Nowy Orlean/Teksas 13 – 12 listopada Floryda Sylwestrowa w grudniu, 9 i 10 dni Ponadto: Waszyngton/Capitol, Jaskinie, Niagara, Amisze, Acadia i inne
www.ampolinc.com | 609-647-9054 | ampoltours@yahoo.com Zobacz www.RadioRampa.com, Agencja Anna-Pol Travel: 821 Manhattan Ave. Tel: 718-349-2423 Weskom Agency: 99 Norman Ave. Brooklyn, Tel: 718-383-7773
Î Ciekawostki o bajglach mowym, możliwości są niemal nieograniczone. W piekarniach można znaleźć bajgle: sezamowe, makowe,
Każdego roku w Stanach Zjednoczonych sprzedaje się miliardy bajgli. Najwięcej bajgli zjadają mieszkańcy Nowego Jorku, New Jersey i Florydy. W Nowym Jorku działa kilkaset piekarni specjalizujących się wyłącznie w wypieku bajgli.
cebulowe, czosnkowe, z dodatkiem sera, pełnoziarniste, cynamonowo-rodzynkowe. W Nowym Jorku ogromną popularnością cieszy się połączenie bajgla z serkiem kremowym i wędzonym łososiem. To śniadanie stało się wręcz symbolem miasta. Coraz częściej bajgle wykorzystuje się również jako bazę do kanapek z jajkiem, bekonem, awokado czy grillowanym kurczakiem.
Bajgiel kontra obwarzanek Choć na pierwszy rzut oka wyglądają podobnie, bajgiel i krakowski obwarzanek nie są tym samym wypiekiem. Obwarzanek jest zwykle bardziej chrupiący i lżejszy, natomiast bajgiel ma gęstszy miąższ i bardziej sprężystą konsystencję. Różnice wynikają przede wszystkim z receptury oraz sposobu przygotowania ciasta. Oba wypieki mają jednak wspólne korzenie i stanowią ważny element kulinarnego dziedzictwa Europy Środkowej.
15 stycznia obchodzony jest National Bagel Day – Narodowy Dzień Bajgla. Niektórzy piekarze twierdzą, że wyjątkowy smak nowojorskich bajgli wynika z jakości lokalnej wody używanej do przygotowania ciasta.
Î Smak tradycji Choć dziś bajgiel kojarzy się przede wszystkim z amerykańskimi delikatesami i nowojorskimi kawiarniami, jego historia przypomina o wielokulturowych korzeniach Stanów Zjednoczonych. To prosty wypiek, który przebył długą drogę z Europy do Ameryki i stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli codziennej kuchni za oceanem. Następnym razem, gdy sięgniesz po świeżego bajgla, warto pamiętać, że w tej niepozornej bułeczce kryje się kilka stuleci historii.
tel. 973-928-3838 ✷ www.tygodnikPLUS.com
14 Adwokat radzi w Nowym Jorku. Jeśli chodzi o planowanie zabezpieczenia swojego majątku, w którym ktoś chciałby ograniczyć to, co prawnie należy się małżonkowi, jak zabezpieczyć dzieci z pierwszego związku, związku pozamałżeńskiego, należy skontaktowanie się z adwokatem, aby dokładnie skonstruować plan odpowiedni dla każdego indywidualnie, aby uniknąć sytuacji gdzie ostatnia wola spadkodawcy będzie podważona. Prawo Nowego Jorku chroni współmażonka przed wydziedziczeniem, tzw. “elective share”. Udział ten, określony w ustawie, wskazuje, że pozostały przy życiu małżonek ma prawo do $50 000 lub 1/3 całości majątku zmarłego, w zależności od tego, która z nich jest większa. Jest to niezależnie od tego, co zapisane jest w testamencie. Oznacza to, że testament, który pozbawił małżonka dziedziczenia, może być podważony na podstawie prawa które nie pozwala na wydziedziczenie małżonka w stanie Nowy Jork. Na przykład, jeśli jeden z małżonków chce pozostawić 100% swojego majątku swoim dzieciom,
Podważenie Testamentu, czy to możliwe? W przeciwieństwie do tego w co wielu nie może uwierzyć, ostatnia wola, czyli testament nie jest dokumentem, który nie może być podważony, co oznacza, że istnieją przepisy, które mogą obejść to, czego życzy sobie osoba w swojej
ostatniej woli. Jedną z sytuacji, kiedy wola zmarłego może zostać podważona prawnie, zdarza się w przypadku wydziedziczenia współmałżonka. Całkowite wydziedziczenie małżonka jest praktycznie niemożliwe
K
A
N
C
E
L
A
R
I
P
A
R
A
W
N
a małżonek występuje o tę część jaka prawnie mu przysługuje, zapis dla dzieci zostanie zredukowany, aby odzwierciedlić 1/3 majatku, część do której małżonek ma ustawowe prawo. Aby uniknąć powyższej sytuacji, można sporzadzić umowę przedślubną (podpisana przed ślubem) lub umowa po zawarciu małżeństwa (podpisana po ślubie) współmałżonek może zrzec się dziedziczenia nieodwołalnie. Jest to również proces prawny, w którym obie strony powinny mieć swojego prawnika, a umowa musi być odpowiednio przygotowana i podpisana. Jeśli chodzi o planowanie zabezpieczenia swojego majątku, tylko adwokat będzie w stanie powiedzieć, jakie są opcje, jeśli chodzi o dziedziczenie własności. Jeśli rozważasz wydziedziczenie małżonka, członka rodziny, a nawet dziecka, najlepiej skorzystać jest z porady prawnej, aby mieć pewność, że twoje życzenia beda spełnione po śmierci, a twoja wola nie stanie się podstawa do bolesnych i długotrwałych sporów sądowych. Mecenas Joanna Gwóźdź
A
J OA N NA GWOZDZ
AT T O R N E Y AT L A W
Świadczymy usługi kompleksowego doradztwa prawnego w zakresie następujących gałęzi prawa: ✓ Medicaid
✓ Trusts
• Testament
✓ Asset Protection
✓ Revocable
• Power of Attorney
✓ Prawo Spadkowe, Probate
✓ Irrevocable
✓ Estate Planning
• Health Care Proxy
122 Nassau Avenue, Brooklyn, New York 11222
PLUS 19 października 2026
T: 718-349-2300, F: 718-349-2332 joannagwozdzlaw@gmail.com
Horoskop 15 BARAN W tym tygodniu znajdziesz się w powszechnym centrum uwagi. Wykorzystaj to na swoją korzyść i zaplanuj swoje działania. Zadbaj także o swój wizerunek. 21.03 - 19.04
20.04 - 22.05
23.04 - 21.06
22.06 - 22.07
23.07 - 23.08
23.07 - 23.08
BYK Pora odsunąć się nieco w cień, Byku. Czas spędzony w domu nie musi na przykład oznaczać czasu spędzonego w samotności. Odśwież stare znajomości. BLIŹNIĘTA Nadszedł czas, aby porzucić swój wygodny kokon, Bliźniaku. Wyjdź na ulicę i zwyczajnie rozglądaj się za okazją do rozmowy i zabawy, nie powinno ich brakować. RAK Ten czas to początek czterotygodniowego okresu zdominowanego przez pracę i obowiązki. Czujesz potrzebę poprawy swoich finansów, a to jedyna ku temu droga, o ile nie planujesz wygrania na loterii. LEW Przed Tobą czas celebracji, Lwie. To jednak nie moment na beztroską zabawę, przynajmniej nie tylko. Od ponad miesiąca czekałaś na aurę sprzyjającą podejmowaniu działania i efektywności – i oto nadeszła.
23.09 - 22.10
23.10 - 21.11
22.11 - 21.12
22.12 - 19.01
PANNA W tym tygodniu powinnaś głęboko się zrelaksować i uwolnić całą zbierającą się w Tobie od pewnego czasu negatywną energię. Zamiast snuć kolejne plany działania, zwróć się ku sobie i swojemu wnętrzu.
20.01 - 18.02
WAGA Poziom Twojej popularności wzrośnie. To będzie także dobry czas na odnowienie przyjaźni z ważnymi w przeszłości dla Ciebie osobami, które przeprowadziły się daleko od Twojego miejsca zamieszkania.
19.02 - 20.03
SKORPION W tym tygodniu wróci do Ciebie profesjonalny błysk w oku. To będą dla Ciebie prawdziwie odświeżające dni. Nie oglądaj się na innych, przyjaciołom pozwól spokojnie odpoczywać w wakacyjnym słońcu, a sama wyruszaj na podbój świata. STRZELEC Każdego dnia w tym tygodniu otwierać będą się przed Tobą nowe drzwi, Strzelcu. Nie powinnaś obawiać się nieznanego. Będziesz miała okazję naprawić błędy z przeszłości, kiedy to przez zaniechanie i brak zdecydowania straciłaś szansę na coś dobrego w swoim życiu. KOZIOROZEC To doskonały moment na to, abyś zastanowiła się nad swoim życiem i swoimi potrzeby. To także czas, abyś w końcu zauważyła jak dużą rolę odgrywasz w życiu innych – rodziny, przyjaciół – i zaczęła czerpać z tego faktu większą niż dotychczas satysfakcję. WODNIK Kosmiczna aura w tym tygodniu naprawdę zadba o Wodniki. Przyciągać będziesz do siebie obiecujące osoby we wszystkich sferach Twojego życia. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że nowy partner w interesach okaże się Twoją długo wyczekiwaną miłością, i vice-versa! RYBY Twoje ciało to świątynia i zasługuje, aby tak właśnie być traktowanym. Zodiakalne Ryby w ostatnich tygodniach, na skutek niekorzystnych gwiezdnych konfiguracji, mogły trochę zaniedbać swój fizyczny aspekt zdrowia. Pora na naprawienie tej sytuacji.
tel. 973-928-3838 ✷ www.tygodnikPLUS.com
16 Kącik milusińskich
PLUS 19 października 2026
18 Weekend z PLUSem
PLUS 19 października 2026
Weekend z PLUSem 19 atmosferę tajemnicy, ale jednak pamiętać, że październiSleepy Hollow - miasteczko, w lubią niekoniecznie przepadają za typo- kowe bilety potrafią wyprzedać się
którym jesień ma swoją legendę Są miejsca, które najpiękniej wyglądają jesienią. I są takie, w których jesień zamienia się w prawdziwą opowieść pełną tajemnic. Sleepy Hollow, niewielkie miasteczko nad rzeką Hudson, należy do obu kategorii. W październiku przyciąga turystów złotymi liśćmi, zabytkowymi uliczkami, starymi cmentarzami i legendą o Jeźdźcu bez Głowy. To idealny pomysł na weekendowy wypad, szczególnie gdy Halloween jest już tuż za rogiem. MIASTECZKO, KTÓRE ROZSŁAWIŁ PISARZ Sleepy Hollow leży w hrabstwie Westchester, około 30 mil na północ od Manhattanu. Choć dziś jest spokojną miejscowością, jej nazwa od ponad dwóch stuleci wywołuje dreszczyk emocji. Wszystko za sprawą Washingtona Irvinga, amerykańskiego pisarza, który w 1820 roku opublikował opowiadanie The Legend of Sleepy Hollow. Jego bohaterem jest Ichabod Crane, przesądny nauczyciel, który zakochuje się w pięknej Katrinie Van Tassel. Pewnej jesiennej nocy, wracając konno przez ciemny las, spotyka tajemniczego jeźdźca, który według miejscowej legendy przemierza okolicę bez głowy. Podczas pościgu tajemnicza postać ciska w Ichaboda przedmiotem przypominającym dynię. Następnego ranka po nauczycielu pozostają jedynie zagadkowe ślady. Legenda tak mocno zrosła się z okolicą, że dawne North Tarrytown oficjalnie przyjęło nazwę Sleepy Hollow w 1996 roku. Dziś mieszkańcy z dumą pielęgnują swoje niezwykłe literackie dziedzictwo. SLEEPY HOLLOW CEMETERY – NAJPIĘKNIEJSZY DRESZCZYK JESIENI Jednym z najbardziej fascynujących miejsc jest Sleepy Hollow Cemetery. Ten rozległy, malowniczy cmentarz, założony w 1849 roku jako Tarrytown Cemetery, zajmuje około 90 akrów pagórkowatego terenu. Pełen starych nagrobków, kamiennych mauzoleów, krętych
alejek i majestatycznych drzew, jesienią wygląda niczym scenografia gotyckiego filmu. Nie jest to jednak zwyczajny cmentarz. To prawdziwa kronika amerykańskiej historii, zapisana w kamieniu. Spoczywa tu sam Washington Irving, którego grób należy do najczęściej odwiedzanych miejsc. Pochowano tu również przemysłowca i filantropa Andrew Carnegiego, Elizabeth Arden, założycielkę słynnego imperium kosmetycznego, oraz Williama Rockefellera, jednego z przedstawicieli znanej rodziny przemysłowców. Spacer po cmentarzu przypomina podróż przez różne epoki. Obok skromnych nagrobków stoją monumentalne grobowce bogatych rodzin, ozdobione rzeźbami aniołów, kolumnami i misternymi detalami. Niektóre wyglądają jak niewielkie świątynie, inne niemal znikają wśród porośniętych mchem drzew. Szczególne wrażenie robią stare kamienne mostki, wąskie ścieżki i niewielkie strumienie przecinające teren nekropolii. Kiedy październikowe słońce przebija się przez korony drzew, a czerwone i złote liście pokrywają alejki, trudno znaleźć bardziej nastrojowe miejsce na jesienny spacer. Warto zatrzymać się przy grobie Irvinga. Choć to właśnie jego opowiadanie przyniosło Sleepy Hollow światową sławę, sam pisarz spoczywa w stosunkowo skromnym miejscu, otoczonym rodzinnymi nagrobkami. Wielu odwiedzających zostawia tam drobne pamiątki, kwiaty lub niewielkie dynie. Cmentarz kryje także wiele mniej znanych historii. Podczas wycieczek z przewodnikiem można usłyszeć opowieści o dawnych mieszkańcach doliny Hudson, wpływowych rodzinach, niezwykłych życiorysach i tajemnicach sprzed ponad stu lat. W październiku szczególną popularnością cieszą się wieczorne spacery z latarniami. Uczestnicy przemierzają historyczne alejki po zmroku, poznając dzieje cmentarza i jego najsłynniejszych mieszkańców. To atrakcja dla tych, którzy
wymi halloweenowymi straszydłami. Trzeba jednak pamiętać, że Sleepy Hollow Cemetery jest przede wszystkim miejscem spoczynku. Warto zachować ciszę, szacunek i przestrzegać zasad zwiedzania.
MOST JEŹDŹCA BEZ GŁOWY Niedaleko cmentarza stoi Old Dutch Church, niewielki zabytkowy kościół z XVII wieku, otoczony starym cmentarzem. To jedno z najważniejszych miejsc związanych z opowiadaniem Irvinga. Właśnie w tej okolicy rozgrywa się dramatyczny finał legendy. Ichabod Crane próbuje dotrzeć do mostu, wierząc, że po jego przekroczeniu tajemniczy prześladowca straci swoją moc. Historyczny most z opowiadania już nie istnieje w pierwotnej postaci, ale okolica nadal przyciąga miłośników literatury i poszukiwaczy halloweenowych emocji. Spacerując wśród starych drzew i kamiennych murów, nietrudno zrozumieć, dlaczego właśnie ten krajobraz zainspirował jedną z najsłynniejszych amerykańskich opowieści grozy. HALLOWEEN, JAKIEGO NIE ZNAJDZIECIE NIGDZIE INDZIEJ Październik to dla Sleepy Hollow najważniejszy miesiąc turystyczny. Miasteczko i sąsiednie Tarrytown przygotowują liczne wydarzenia inspirowane historią Jeźdźca bez Głowy. W programie pojawiają się parady, tematyczne spacery, przedstawienia, opowieści o duchach i rodzinne atrakcje. Ulice zdobią dynie, a przed domami można zobaczyć dekoracje nawiązujące do słynnej legendy. W pobliskim Philipsburg Manor organizowane są sezonowe wydarzenia inspirowane mroczną historią regionu. Niektóre atrakcje są przeznaczone dla starszych dzieci i dorosłych, dlatego przed zakupem biletów warto sprawdzić ich charakter. Na weekend 24–25 października szczególnie polecamy połączenie dziennego spaceru po historycznej części miasteczka z jednym z wieczornych wydarzeń. Trzeba
z dużym wyprzedzeniem.
NIE TYLKO DUCHY I DYNIE Sleepy Hollow ma również swoje spokojniejsze oblicze. Jesienią okolice rzeki Hudson zachwycają kolorami, a pobliskie parki i szlaki spacerowe pozwalają odpocząć od miejskiego zgiełku. Warto zajrzeć także do sąsiedniego Tarrytown, gdzie czekają niewielkie restauracje, kawiarnie i sklepy. Można tu spędzić przyjemne popołudnie, delektując się kawą, podziwiając jesienne dekoracje i spacerując po historycznych uliczkach. Miłośnicy architektury mogą rozważyć również wizytę w Lyndhurst Mansion, imponującej rezydencji w stylu neogotyckim, położonej nad Hudsonem. Jej wieżyczki, ozdobne okna i rozległy park szczególnie dobrze komponują się z jesienną scenerią. JAK ZAPLANOWAĆ WYCIECZKĘ? Z Nowego Jorku najwygodniej dojechać samochodem lub pociągiem Metro-North Railroad z Grand Central Terminal do stacji Philipse Manor albo Tarrytown. Podróż koleją zajmuje zwykle około 40–60 minut, zależnie od połączenia. Jeśli planujecie przyjazd samochodem w październikowy weekend, warto wyjechać wcześniej. Popularność halloweenowych wydarzeń sprawia, że parkingi w okolicy mogą szybko się zapełniać. Na zwiedzanie najlepiej przeznaczyć cały dzień. Wygodne buty, cieplejsza kurtka i aparat fotograficzny zdecydowanie się przydadzą. JESIENNA LEGENDA, KTÓRA WCIĄŻ ŻYJE Sleepy Hollow udowadnia, że nie trzeba wyjeżdżać daleko, aby przeżyć niezwykłą przygodę. Wystarczy kilkadziesiąt minut od Manhattanu, by znaleźć się w miejscu, gdzie historia miesza się z literaturą, a jesienny krajobraz nabiera niemal magicznego charakteru. I nawet jeśli nie spotkacie Jeźdźca bez Głowy, z pewnością wrócicie z pięknymi zdjęciami, ciekawymi wspomnieniami i odrobiną halloweenowego dreszczyku.
tel. 973-928-3838 ✷ www.tygodnikPLUS.com
20 Rozrywka Rozwiązanie krzyżówki prześlij do nas e-mailem na adres ogloszenia-ny@tygodnikplus.com lub na nasz adres pocztowy P.O. Box 18761 Sarasota FL 34231wraz z podaniem imienia, nazwiska i dokładnego adresu. Wszystkie prawidłowe rozwiązania przesłane do dnia 26.10.26r. wezmą udział w losowaniu nagrody. Dane laureata obecnej krzyżówki zamieścimy na naszej stronie w dniu 2.11.26r. Nadesłanie przez Czytelnika rozwiązania krzyżówki oznacza, iż wyraża on zgodę na opublikowanie imienia, nazwiska oraz miejsca zamieszkania na liście laureatów. Rozwiązania prosimy przysyłać tylko raz. Duplikaty będą kasowane.
SPONSOREM NAGRODY JEST:
NAGRODA TYGODNIA
Za prawidłowe rozwiązanie krzyżówki nr.40 (822) nagrodę wylosował Pan Edward Pieniak z Brooklynu. Gratulujemy! Hasło – „Zwycięzcy bieguna”
Bezpłatny Tygodnik Polonijny REDAKCJA P.O. Box 18761 Sarasota FL 34231 Tel: 973–928-3838, 973-928-3839
info@tygodnikplus.com REDAKTOR NACZELNA Katarzyna Ginsburg katarzyna@tygodnikplus.com ZESPÓŁ REDAKCYJNY Zuza Ducka, Anna Bargiel, Grzegorz Kogut STALE WSPÓŁPRACUJĄ Elżbieta Baumgartner, Andrzej Kulka, Grażyna Torbus PROJEKT GRAFICZNY i DTP Jacek McFrey
PLUS 19 października 2026
REKLAMA I MARKETING 973-928-3838 reklama@tygodnikplus.com OGŁOSZENIA DROBNE ogloszenia-ny@tygodnikplus.com WYDAWCA
PLUS Media Group Corp.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie w całości lub częściowo grafiki lub tekstu z reklam wykonanych przez PLUS jest surowo zabronione. Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych, zastrzega sobie prawo redagowania nadesłanych tekstów i nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam i ogłoszeń. Zastrzega sobie również prawo do odmówienia druku reklamy lub ogłoszenia bez podania przyczyny.Redakcja nie ponosi żadnej odpowiedzialności za wszelkiego rodzaju porady i wskazówki zawarte w artykułach sponsorujących.
Adres internetowy www.tygodnikplus.com ©2007-2026 PLUS Media Group, Corp.
Zdrowie 21
Lek na cukrzycę i otyłość może wpływać na proces starzenia
organizmu do regeneracji. Jeszcze ciekawsze wyniki przyniosła obserwacja innej grupy zwierząt, którym semaglutyd podawano aż do końca życia. W ich przypadku mediana długości życia wzrosła o blisko 100 dni w porównaniu z myszami, które nie otrzymywały leku. TO NIE TYLKO EFEKT MNIEJSZEGO APETYTU?
Leki z grupy agonistów receptora GLP-1 w ostatnich latach stały się jednymi z najbardziej rozpoznawalnych preparatów stosowanych w terapii cukrzycy typu 2 i otyłości. Wcześniejsze doświadczenia na zwierzętach sugerowały już, że mogą one również opóźniać rozwój niektórych schorzeń związanych z wiekiem. Naukowcy z University of California w Berkeley postanowili więc sprawdzić, czy ich działanie może dotyczyć również samego procesu starzenia. STARSZE MYSZY ŻYŁY DŁUŻEJ Zespół kierowany przez dr Danikę Chen prowadził ekspery-
ment na zdrowych, 20-miesięcznych samicach myszy. Części zwierząt przez trzy miesiące podawano semaglutyd. Po zakończeniu tego etapu badań okazało się, że myszy otrzymujące lek osiągały lepsze wyniki w testach dotyczących funkcjonowania mięśni i zdolności poznawczych niż zwierzęta z grupy kontrolnej. Naukowcy przyjrzeli się również aktywności genów. Analiza wskazała na zmiany związane z kilkoma charakterystycznymi cechami starzenia organizmu. U myszy przyjmujących semaglutyd zaobserwowano m.in. złagodzenie procesów związanych ze stanem zapalnym oraz spadkiem zdolności
Badaczy interesowało jednak, czy zaobserwowane korzyści wynikają po prostu z tego, że semaglutyd ogranicza apetyt, a zwierzęta przyjmujące lek jedzą mniej. Aby to sprawdzić, przeprowadzono kolejny eksperyment. Jednej grupie 20-miesięcznych samic przez pięć miesięcy podawano semaglutyd. W drugiej grupie ograniczono natomiast kaloryczność diety o 24 proc., dostosowując ilość pokarmu do tego, ile jadły myszy otrzymujące lek. W wielu aspektach efekty były podobne, jednak pojawiły się także istotne różnice. Zwierzęta otrzymujące semaglutyd wykazywały większą aktywność eksploracyjną, osiągały lepsze wyniki w zakresie pamięci przestrzennej i skuteczniej utrzymywały prawidłowy poziom glukozy we krwi. Różnice dotyczyły również metabolizmu. U myszy, którym ograniczono kalorie, tempo metabolizmu spadło. U zwierząt leczonych semaglutydem pozostało natomiast w dużej mierze bez zmian. Zdaniem dr Chen może to oznaczać, że korzystny wpływ leków GLP-1 na procesy związane ze starzeniem nie wynika wyłącznie ze zmniejszenia ilości spożywanego jedzenia. Możliwe, że preparaty te
Sprzedajesz? Kupujesz? Chcesz wynająć? Zgłoś się do nas! 35 lat doświadczenia oraz setki zadowolonych klientów!
uruchamiają dodatkowy mechanizm biologiczny niezależny od restrykcji kalorycznej. Ustalenie, jak dokładnie działa ten mechanizm, będzie jednym z kolejnych kierunków badań. CZY SEMAGLUTYD MOŻE KIEDYŚ STAĆ SIĘ LEKIEM „NA STARZENIE”? Na takie wnioski jest zdecydowanie za wcześnie. Autorzy badania podkreślają, że eksperyment przeprowadzono na myszach, a rezultatów badań na zwierzętach nie można automatycznie przenosić na ludzi. „Choć wyniki te mogą ukierunkować przyszłe prace, nie oznaczają jednak, że podobne rezultaty uda się natychmiast uzyskać u ludzi” – zaznaczyła dr Chen. Jej zdaniem potrzebne będą badania kliniczne pozwalające ocenić zarówno potencjalne korzyści, jak i ryzyko stosowania leków GLP-1 u zdrowych osób starszych. Znaczenie odkrycia może być jednak duże. Dr Rafael de Cabo z amerykańskiego National Institute on Aging, komentując wyniki, zwrócił uwagę, że proces starzenia jest ściśle związany z rozwojem wielu chorób przewlekłych. Jeżeli przyszłe badania potwierdzą, że agoniści receptora GLP-1 rzeczywiście mogą na ten proces wpływać, potencjalne zastosowania tej grupy leków mogłyby wykraczać daleko poza cukrzycę i otyłość. Na razie jednak mamy obiecujące wyniki eksperymentu na zwierzętach, a nie dowód, że semaglutyd wydłuża życie człowieka. I właśnie to rozróżnienie jest najważniejsze, zanim zaczniemy mówić o kolejnej rewolucji w medycynie.
NA SPRZEDAŻ GREENPOINT
Cena:
0
$139500
Kontakt: Danuta Wolska
Licensed Real Estate Broker
917-608-5344 150 Guernsey St., Greenpoint, Brooklyn NY
tel. 973-928-3838 ✷ www.tygodnikPLUS.com
22 Felieton
Kiedyś się wpadało
Dziś trzeba się umówić trzy tygodnie wcześniej Kiedyś dzwonek do drzwi oznaczał po prostu, że ktoś przyszedł. Sąsiadka na kawę. Koleżanka „na chwilę”. Kuzyn, który akurat był w okolicy. Dziecko z podwórka pytające, czy Daniel może wyjść. Nikt wcześniej nie wysyłał wiadomości z pytaniem: „Czy mogę zadzwonić do drzwi o 4:15?”. Dzisiaj niespodziewany dzwonek wywołuje raczej konsternację. Kto to? Czy coś zamawiałam? Może Amazon? A może ktoś pomylił adres? Bo przecież gdyby znajomy chciał przyjść, najpierw by napisał. I najlepiej kilka dni wcześniej. A jeśli to ma być kolacja – kilka tygodni.
nawiał się, czy kuchnia wygląda wystarczająco reprezentacyjnie. Dzisiaj przed przyjściem gości potrafimy urządzić małą operację wojskową. Trzeba posprzątać. Odkurzyć. Schować rzeczy z kuchennej wyspy. Zastanowić się, co podać. Kupić coś. Przygotować łazienkę. A może jeszcze szybko wymienić ręczniki? W pewnym momencie zwykłe „wpadnij na kawę” zaczyna wyglądać jak przedsięwzięcie, na które rzeczywiście trzeba znaleźć wolną sobotę. Może sami podnieśliśmy sobie poprzeczkę tak wysoko, że spontaniczna gościnność przestała być wygodna.
KIEDY WŁAŚCIWIE MASZ CZAS?
DZIECI TEŻ JUŻ NIE „WPADAJĄ”
Spróbujmy umówić się dzisiaj z przyjaciółmi. – Może w sobotę? – Nie możemy, dzieci mają mecze. – To następna? – Urodziny. – Niedziela? – Rano kościół, potem jedziemy do rodziców. – Piątek? – W piątek trening. Po kilku minutach porównywania kalendarzy pada zwykle zdanie, które jeszcze dwadzieścia lat temu brzmiałoby absurdalnie: – To może 17 października? – Super. Wpisuję. I właśnie umówiliśmy się na kawę. Nie na operację. Nie na spotkanie zarządu międzynarodowej korporacji. Na kawę. Co ciekawe, mamy dziś więcej narzędzi niż kiedykolwiek, żeby pozostawać ze sobą w kontakcie. Telefon mamy przy sobie przez cały dzień. Wiadomość dociera w sekundę. Możemy zobaczyć się przez FaceTime z kimś mieszkającym na drugim końcu świata. Wiemy, kto jest na wakacjach, kto ma urodziny, kto właśnie zjadł kolację i czyjego dziecka drużyna wygrała sobotni mecz. A jednak coraz trudniej znaleźć dwie godziny, żeby naprawdę usiąść razem przy stole.
Jeszcze bardziej widać to w świecie dzieci. Kiedyś wystarczyło zapukać do drzwi kolegi: – Może wyjść? I kilka minut później dzieci znikały na rowerach. Dzisiaj mamy playdates. Rodzic pisze do rodzica. Sprawdzamy szkołę, trening, zajęcia dodatkowe, mecze, urodziny i rodzinne plany. „Może czwartek od 4:30 do 6:30?” Dziecięca zabawa otrzymała godzinę rozpoczęcia i zakończenia. Oczywiście wiele się zmieniło. Mieszkamy dalej od siebie. Dzieci mają więcej zorganizowanych zajęć. Rodzice wożą je z miejsca na miejsce. Kwestie bezpieczeństwa wyglądają inaczej niż kilkadziesiąt lat temu. Tylko czasami można się WIEMY O SOBIE DUŻO. ALE CZY zastanowić, czy przy okazji nie zorganizowaliśmy JESTEŚMY BLIŻEJ? dzieciom życia tak dokładnie, że zabrakło w nim miejsca na zwyczajne „zobaczymy, co będziemy Tu pojawia się największy paradoks. Nigdy robić”. wcześniej nie wiedzieliśmy tak dużo o codziennym życiu innych ludzi. Widzimy zdjęcia z WSZYSCY JESTEŚMY STRASZNIE wakacji. Wiemy, co jedli w restauracji. OgląZAJĘCI damy pierwszy dzień szkoły ich dzieci. Widzimy „Busy” stało się chyba jednym z najczęściej nowego psa, remont kuchni, rocznicową kolację i zachód słońca na Florydzie. Klikamy serduszko. używanych słów współczesności. „Beautiful!”, „So happy for you!”, „Miss you!”. I bie– Jak tam? – Busy. gniemy dalej. I właściwie wszystko wiadomo. Czasem możemy przez rok obserwować Praca, szkoła, zakupy, treningi, lekarz, fryzjer, czyjeś życie w internecie i ani razu nie usiąść z pies, dzieci, dom, maile, rachunki, zajęcia dodat- tą osobą przy kawie. Mamy więc coś, czego kowe. Do tego rzeczy, których jeszcze niedawno poprzednie pokolenia nie miały – stałą obecność w ogóle nie robiliśmy: odpowiadanie na dzie- bez prawdziwego spotkania. To daje złudzenie siątki wiadomości, przeglądanie social mediów, bliskości. Przecież wiem, co u niej. Widziałam na pilnowanie aplikacji szkolnych, grup rodziciel- Facebooku. Tylko że zobaczyć zdjęcie z czyjegoś skich, powiadomień i elektronicznych kalenda- życia to jednak nie to samo, co być jego częścią. rzy. Technologia miała oszczędzać czas.
KIEDYŚ DOM BYŁ TROCHĘ BARDZIEJ OTWARTY Nie chodzi o idealizowanie przeszłości. Kiedyś również ludzie pracowali, wychowywali dzieci, mieli obowiązki i problemy. Ale istniała większa przestrzeń na spontaniczność. Ktoś był w pobliżu – wpadał. Robiło się kawę. Wyciągało ciasto, jeśli akurat było. Jeśli nie było, stawiało się na stole herbatniki. Nikt nie zasta-
PLUS 19 października 2026
Pralka pierze za nas. Zmywarka zmywa. Robot odkurza. Zakupy możemy zamówić z kanapy. Rachunki płacą się automatycznie. GPS mówi, gdzie skręcić. Jedzenie może pojawić się pod drzwiami pół godziny po kliknięciu. Teoretycznie powinniśmy mieć mnóstwo wolnego czasu. Tymczasem mamy wrażenie, że nie mamy go wcale. Może dlatego, że każdą minutę, którą technologia nam oddała, natychmiast czymś wypełniliśmy. NAWET TELEFON JUŻ NIE SŁUŻY DO DZWONIENIA Jest jeszcze jeden znak naszych czasów. Niespodziewany telefon. Dla części ludzi – szczególnie młodszych – telefon bez wcześniejszej wiadomości jest niemal naruszeniem protokołu. Telefon dzwoni. Patrzymy na ekran. Znajoma. I zamiast odebrać, pierwsza myśl brzmi:„Ciekawe, czego chce”. Po chwili wysyłamy:„Hej, widziałam, że dzwoniłaś. Wszystko OK?” Czyli używamy telefonu, żeby napisać wiadomość i dowiedzieć się, dlaczego ktoś próbował użyć telefonu… jako telefonu. Kiedyś można było rozmawiać przez godzinę bez żadnego konkretnego powodu. Dzisiaj nawet rozmowę telefoniczną potrafimy poprzedzić pytaniem:„Masz chwilę, żebym zadzwoniła?” Jesteśmy ze sobą w kontakcie niemal bez przerwy, a jednocześnie nauczyliśmy się nie przeszkadzać sobie nawzajem.
Felieton 23 MOŻE NIE MUSI BYĆ IDEALNIE Być może problem nie polega wyłącznie na tym, że nie mamy czasu. Może czasami za bardzo czekamy na idealny moment. Zaprosimy znajomych, kiedy skończymy urządzać dom. Zrobimy kolację, kiedy będzie spokojniejszy weekend. Spotkamy się po wakacjach. Potem po świętach. Potem jak dzieci skończą sezon. Potem jak będzie mniej pracy. Tylko życie ma irytującą właściwość: rzadko robi się naprawdę spokojne. Zawsze coś jest. Może więc czasami trzeba pozwolić komuś zobaczyć kubek stojący w zlewie. Zamówić pizzę zamiast przygotowywać trzy dania. Powiedzieć: „Wpadnij. Nic nie mam przygotowane, ale zrobię kawę.” I nie przepraszać przez pierwsze dziesięć minut za bałagan. NAJLEPSZE SPOTKANIA NIE ZAWSZE BYŁY ZAPLANOWANE Kiedy przypominamy sobie najlepsze chwile sprzed lat, zaskakująco wiele z nich nie miało zaproszenia wysłanego przez kalendarz. Ktoś został dłużej niż planował. Ktoś przyszedł na chwilę, a skończyło się kolacją. Dzieci zaczęły się bawić, dorośli otworzyli butelkę wina i nagle zrobiła się północ. Nie było idealnego menu. Dom nie wyglądał jak z katalogu. Nikt nie zastanawiał się, czy wszystko jest „gotowe”. Byli ludzie. Może właśnie spontaniczność była jednym z niewidocznych składników bliskości. Bo kiedy każde spotkanie trzeba zaplanować z trzytygodniowym wyprzedzeniem, łatwo dojść do momentu, w którym wszyscy bardzo chcemy się zobaczyć… tylko jakoś nigdy nie możemy znaleźć terminu. MOŻE WARTO ZNOWU CZASEM „WPAŚĆ” Nie proponuję powrotu do czasów, kiedy sąsiad mógł pojawić się w niedzielę o siódmej rano i zostać do obiadu. Trochę cywilizacji jednak się przydaje. Ale może warto zostawić w życiu choć odrobinę miejsca na ludzi, których nie wpisaliśmy wcześniej do kalendarza. Zadzwonić bez konkretnego powodu. Napisać: „Jestem niedaleko. Masz kawę?” Zaprosić kogoś, mimo że na stole leży poczta, a w kuchni stoją naczynia. Bo można mieć piękny dom, pełną lodówkę, perfekcyjnie uporządkowany kalendarz i weekend zaplanowany do ostatniej godziny. A potem któregoś dnia odkryć, że najbardziej brakuje nam właśnie tych chwil, których nigdy nie planowaliśmy. Kiedyś mówiło się po prostu: „Będziesz w okolicy, to wpadnij.” Może nie byłoby źle od czasu do czasu znowu potraktować to dosłownie. Iwona Maraszek
tel. 973-928-3838 ✷ www.tygodnikPLUS.com