
TYGODNIK W NEW JERSEY I PENSYLWANII
2 lipca 2026 nr 27(934) July 2, 2026




















![]()

2 lipca 2026 nr 27(934) July 2, 2026





















Marzenie o finansowym sukcesie od lat przyciąga do New Jersey ludzi z całego świata. Bliskość Nowego Jorku, rozwinięty rynek pracy i wysoki poziom życia sprawiają, że Garden State należy do najbardziej pożądanych miejsc do zamieszkania w Stanach Zjednoczonych. Jest jednak także jednym z najdroższych.
W efekcie definicja bogactwa wygląda tutaj zupełnie inaczej niż w wielu innych częściach kraju. Kwota, która w jednym stanie pozwalałaby żyć jak milioner, w New Jersey często oznacza jedynie komfortową klasę średnią. Najnowsze dane pokazują, że aby znaleźć się w gronie najlepiej zarabiających mieszkańców stanu, potrzeba dziś znacznie więcej niż przeciętny Amerykanin może sobie wyobrazić.
Ponad 340 tysięcy dolarów rocznie
Według najnowszych analiz gospodarstwo domowe w New Jersey musi osiągać dochód na poziomie około 341 tysięcy dolarów rocznie, aby znaleźć się wśród 10 procent najlepiej zarabiających mieszkańców stanu.
To wynik, który plasuje New Jersey w ścisłej czołówce najdroższych i najbardziej wymagających finansowo stanów w kraju. Dla porównania, w Pensylwanii próg ten wynosi około 251 tysięcy dolarów, a w stanie Nowy Jork nieco ponad 327 tysięcy dolarów.
Dochód to nie wszystko Eksperci finansowi od lat podkreślają, że wysokość pensji nie jest najlepszym wyznacznikiem bogactwa. O wiele ważniejszy jest majątek netto, czyli wartość wszystkich posiadanych aktywów po odjęciu zobowiązań i długów.
Według najnowszego badania Modern Wealth Survey przeprowadzonego przez firmę Charles Schwab przeciętny Amerykanin uważa dziś za osobę bogatą kogoś, kto zgromadził majątek netto o wartości około 2,3 miliona dolarów.
Co ciekawe, rok wcześniej granica ta wynosiła 2,5 miliona dolarów. Oznacza to, że oczekiwania Amerykanów nieco się obniżyły, choć nadal pozostają bardzo wysokie.
miliona dolarów.
To poziom osiągalny głównie dla właścicieli dużych firm, inwestorów, partnerów kancelarii prawnych, lekarzy specjalistów oraz osób posiadających znaczące portfele inwestycyjne.
Co oznacza to dla Polonii?
Dla wielu polonijnych rodzin mieszkających w New Jersey dane te mogą wydawać się zaskakujące. Wysokie dochody nie zawsze przekładają się bowiem na równie wysoki poziom oszczędności.
W skali całych Stanów Zjednoczonych granica wejścia do grupy najlepiej zarabiających gospodarstw domowych jest znacznie niższa i oscyluje wokół 210 tysięcy dolarów rocznie.
Liczby te pokazują, że miejsce zamieszkania ma ogromny wpływ na sposób postrzegania bogactwa. Dochód, który w wielu regionach USA zapewniałby status osoby bardzo zamożnej, w New Jersey często okazuje się jedynie przepustką do życia na poziomie lokalnej wyższej klasy średniej.
Prawdziwie elitarne zarobki
Jeszcze bardziej imponująco prezentują się dane dotyczące najbogatszego jednego procenta mieszkańców stanu.
Aby znaleźć się w tej ekskluzywnej grupie, gospodarstwo domowe musi osiągać niemal milion dolarów dochodu rocznie. Dokładniej – około 975 tysięcy dolarów.
Tak wysokie progi są efektem koncentracji dobrze opłacanych stanowisk związanych z finansami, medycyną, nowoczesnymi technologiami oraz sektorem prawniczym. Bliskość Manhattanu sprawia, że wielu mieszkańców New Jersey pracuje w jednych z najlepiej wynagradzanych branż na świecie.
Jednocześnie rosnąca liczba bardzo wysokich dochodów powoduje, że przeciętnemu mieszkańcowi coraz trudniej jest dogonić finansową elitę.
Respondenci badania uznali jednocześnie, że do osiągnięcia finansowego komfortu wystarcza majątek na poziomie około 839 tysięcy dolarów. To wyraźnie pokazuje różnicę między poczuciem stabilności a postrzeganiem prawdziwego bogactwa.
Dlaczego milion dolarów już nie wystarcza?
Jeszcze kilkanaście lat temu milion dolarów był symbolem finansowego sukcesu. Dziś coraz częściej okazuje się, że nie gwarantuje on statusu osoby bogatej.
Wystarczy spojrzeć na przykład typowej rodziny mieszkającej w New Jersey. Dom wart 800 tysięcy dolarów, częściowo spłacony kredyt hipoteczny oraz kilkaset tysięcy dolarów zgromadzonych na kontach emerytalnych mogą dawać majątek netto poniżej miliona dolarów.
Choć taka rodzina niewątpliwie żyje komfortowo, większość Amerykanów nie zaliczyłaby jej jeszcze do grona bogaczy.
Rosnące ceny nieruchomości, wyższe koszty utrzymania oraz inflacja sprawiają, że próg bogactwa stale przesuwa się w górę.
Jeżeli spojrzeć na dane dotyczące najbogatszych mieszkańców stanu, różnice stają się jeszcze bardziej widoczne.
Szacuje się, że aby znaleźć się w najbogatszym jednym procencie mieszkańców New Jersey pod względem majątku netto, trzeba dysponować aktywami przekraczającymi 10,9
Garden State od lat znajduje się w czołówce stanów o najwyższych podatkach od nieruchomości. Do tego dochodzą wysokie ceny domów, kosztowne ubezpieczenia, opłaty za edukację oraz codzienne wydatki związane z życiem w regionie metropolitalnym Nowego Jorku.
W praktyce oznacza to, że nawet gospodarstwa osiągające kilkaset tysięcy dolarów rocznego dochodu często nie czują się bogate.
Coraz więcej ekspertów zwraca uwagę, że o bezpieczeństwie finansowym decyduje dziś nie tyle wysokość pensji, ile zdolność do budowania majątku w długim okresie. Regularne oszczędzanie, inwestowanie i ograniczanie zadłużenia stają się ważniejsze niż sam poziom dochodów.
Bogactwo to kwestia perspektywy
Warto pamiętać, że nie istnieje jedna oficjalna definicja bogactwa. Dla jednych będzie to wysoki dochód, dla innych możliwość wcześniejszego przejścia na emeryturę, brak długów lub swoboda finansowa pozwalająca realizować marzenia bez stresu o rachunki.
Jedno jest jednak pewne – w New Jersey granica uznawana za symbol finansowego sukcesu znajduje się znacznie wyżej niż w większości Stanów Zjednoczonych. A wraz z rosnącymi kosztami życia, inflacją i zmianami gospodarczymi poprzeczka ta prawdopodobnie będzie przesuwać się jeszcze wyżej. Dla mieszkańców Garden State droga do statusu „bogatego” staje się więc coraz bardziej wymagająca. Nie oznacza to jednak, że jest nieosiągalna. W czasach niepewności finansowej największym kapitałem pozostają bowiem rozsądne decyzje, długoterminowe planowanie i konsekwentne budowanie majątku krok po kroku.


Zadzwoń do Jacka: 973-289-0149 (komórka)
◊ serwis
◊ naprawa
◊ wymiana ◊ dobijanie gazu ◊ czyszczenie systemów wentylacyjnych




Kupujesz bilet na koncert za 50 dolarów, ale przy płatności cena nagle rośnie do 70 dolarów. Rezerwujesz hotel w atrakcyjnej cenie, a na końcu pojawiają się dodatkowe opłaty administracyjne, resortowe czy serwisowe. Składasz wniosek o wynajem mieszkania, a właściciel żąda kilkudziesięciu lub nawet kilkuset dolarów za samo rozpatrzenie aplikacji.
Takie sytuacje zna niemal każdy konsument. Władze New Jersey postanowiły jednak powiedzieć „dość” praktykom, które od lat irytują klientów i sprawiają, że rzeczywisty koszt zakupu znacząco różni się od ceny widocznej w reklamie.
Gubernator Mikie Sherrill podpisała niedawno dekret wykonawczy, który ma doprowadzić do ograniczenia tzw. „junk fees” – ukrytych lub niejasno przedstawianych opłat dodatkowych. To kolejny krok w kierunku większej przejrzystości cen i ochrony konsumentów w jednym z najdroższych stanów Ameryki.
Czym są „junk fees”?
Termin „junk fees” można przetłumaczyć jako „opłaty śmieciowe” lub „ukryte opłaty”. Chodzi o wszelkie dodatkowe koszty, które nie są jasno uwzględnione w reklamowanej cenie produktu lub usługi.
Problem polega na tym, że klient często podejmuje decyzję zakupową na podstawie atrakcyjnej ceny początkowej, a dopiero na ostatnim etapie transakcji dowiaduje się, ile naprawdę będzie musiał zapłacić. Najczęściej spotykane przykłady to:
opłaty serwisowe przy zakupie biletów,
opłaty administracyjne przy wynajmie mieszkań,
dodatkowe koszty rezerwacji hoteli,
ukryte opłaty bankowe i finansowe,
obowiązkowe opłaty manipulacyjne doliczane przy zakupach online.
Choć pojedyncza opłata może wydawać się niewielka, w skali roku
kosztuje amerykańskie rodziny setki, a czasem tysiące dolarów.
Firmy pod lupą prokuratury
Stanowa prokurator generalna Jennifer Davenport zapowiedziała zdecydowane działania wobec przedsiębiorstw stosujących nieuczciwe praktyki cenowe.
Władze zamierzają szczególnie zwracać uwagę na sytuacje, w których:
reklamowana cena nie zawiera obowiązkowych opłat,
dodatkowe koszty ukrywane są w regulaminach lub drobnym druku,
firmy wprowadzają klientów w błąd co do charakteru opłat,
pobierane są opłaty o niejasnym przeznaczeniu lub zawyżonej wysokości.
Zdaniem władz stanowych konsumenci mają prawo znać pełną cenę jeszcze przed podjęciem decyzji o zakupie.
Coraz częściej podkreśla się również, że przejrzystość cen nie jest jedynie kwestią wygody klienta, ale elementem uczciwej konkurencji pomiędzy przedsiębiorstwami.
Nowe obowiązki dla agencji stanowych
Podpisany przez gubernator dekret nie wprowadza jeszcze konkretnych zakazów. Nakazuje natomiast wszystkim agencjom regulującym poszczególne sektory gospodarki przeprowadzenie szczegółowej analizy problemu.
Każda z nich ma wskazać:
jakie rodzaje ukrytych opłat występują najczęściej,
które branże budzą najwięcej skarg,
jakie działania mogą ograniczyć nieuczciwe praktyki,
czy możliwe jest wprowadzenie obowiązku prezentowania pełnej ceny już na początku procesu zakupu.
Rezultatem mają być rekomendacje dotyczące modelu „all-in pricing”, czyli systemu, w którym klient od początku widzi pełny koszt produktu lub usługi.
Raporty mają zostać przedstawione gubernator jesienią, a ich wnioski mogą stać się podstawą do przygotowania nowych przepisów.
Pierwsze zmiany już obowiązują
New Jersey zaczęło jednak działać jeszcze przed publikacją raportów.
Od 1 maja obowiązuje limit opłat pobieranych za rozpatrywanie wniosków od osób ubiegających się o wynajem mieszkania. Maksymalna opłata została ograniczona do 50 dolarów.
Wcześniej potencjalni najemcy często płacili znacznie więcej, nie mając przy tym żadnej gwarancji otrzymania mieszkania. W praktyce wiele osób składających kilka aplikacji jednocześnie wydawało setki dolarów jeszcze przed podpisaniem umowy najmu.
To właśnie takie sytuacje stały się jednym z argumentów za zaostrzeniem przepisów.
Pozwy już trafiają do sądu
Stan nie ogranicza się wyłącznie do zapowiedzi.
W marcu władze New Jersey pozwały jednego z największych pożyczkodawców działających na rynku kredytów subprime, zarzucając firmie ukrywanie rzeczywistych kosztów pożyczek i obciążanie klientów dodatkowymi opłatami liczonymi w setkach milionów dolarów.
Sprawa została poparta przez koalicję prokuratorów generalnych z kilkunastu stanów, co pokazuje, że problem wykracza daleko poza granice New Jersey.
W ostatnich miesiącach stan wydał również wytyczne dla branży hotelarskiej i firm zajmujących się wynajmem krótkoterminowym, aby ograniczyć ryzyko nieuczciwych praktyk przed dużymi wydarzeniami sportowymi i turystycznymi.
Trend ogólnokrajowy
New Jersey nie jest jedynym miejscem, które walczy z ukrytymi opłatami.
Coraz większą aktywność wykazuje także Federalna Komisja Handlu (FTC). Od maja 2025 roku obowiązują
przepisy wymagające od sprzedawców biletów i usług noclegowych prezentowania pełnej ceny jeszcze przed etapem płatności.
Zdaniem FTC nowe regulacje pozwolą konsumentom zaoszczędzić miliardy dolarów oraz ograniczą czas poświęcany na porównywanie ofert.
Federalne przepisy obejmują jednak głównie rynek biletów oraz krótkoterminowych noclegów. New Jersey chce pójść znacznie dalej, rozszerzając kontrolę także na sektor mieszkaniowy, finansowy oraz turystyczny.
Co oznacza to dla mieszkańców?
Dla rodzin mieszkających w New Jersey najważniejsze jest jedno –większa przejrzystość cen.
Jeżeli proponowane zmiany zostaną wdrożone, mieszkańcy będą mogli łatwiej porównywać oferty i unikać nieprzyjemnych niespodzianek przy finalizacji transakcji.
Dotyczy to szczególnie osób wynajmujących mieszkania, planujących wakacje, korzystających z usług finansowych czy kupujących bilety na wydarzenia sportowe i kulturalne.
Eksperci zwracają uwagę, że choć pojedyncze opłaty często wydają się niewielkie, ich łączny wpływ na domowy budżet może być znaczący. W czasach wysokich kosztów życia i inflacji każda dodatkowa opłata staje się odczuwalna dla przeciętnej rodziny.
Czy naprawdę znikną?
Najbliższe miesiące pokażą, czy New Jersey zdecyduje się na wprowadzenie nowych, wiążących regulacji.
Jedno jest jednak pewne –władze stanu wysłały wyraźny sygnał do firm działających na rynku. Czasy, gdy dodatkowe koszty można było ukrywać w regulaminach, drobnym druku lub na ostatniej stronie formularza, mogą powoli dobiegać końca. Dla konsumentów oznacza to szansę na bardziej przejrzysty rynek i uczciwsze ceny. A dla przedsiębiorstw – konieczność większej transparentności wobec klientów, którzy coraz częściej oczekują jednej, prostej odpowiedzi na podstawowe pytanie: ile to naprawdę kosztuje?
Profesor
Camila Krysicka Janniger, M.D., F.A.A.D.
Szef Pracowni Dermatologii Geriatrycznej, Kliniczny Profesor Dermatologii i Kliniczny Profesor Medycyny w Rutgers New Jersey Medical School
Członek Królewskiego Kolegium Medycznego
Autorka licznych publikacji naukowych z zakresu dermatologii 30 lat doświadczenia lekarskiego

• LECZENIE WSZYSTKICH CHORÓB SKÓRY
• ROZPOZNAWANIE NOWOTWORÓW
• BIOPSJE WYKONYWANE W GABINECIE
• USUWANIE ZNAMION, BRODAWEK I BLIZN
Tel: 973 472 5044 Mówimy po polsku
NASZ NOWY ADRES 60 Main Ave., Wallington, NJ 07057
CLIFTON-WALLINGTON MEDICAL GROUP



Ewa Czyzewski, M.D. Internal Medicine








Nasi lekarze pomagają pacjentom w NJ, NY, PA i CT od 1999 roku, zapewniając najlepszą opiekę medyczną, profesionalizm i plan na lepsze jutro. Jesteśmy otwarci w 3 gabinetach od pon. do soboty. Nasz miły personel udziela odpowiedzi na wszystkie pytania w zakresie zdrowotnym.
• LECZENIE POWYPADKOWE SCHORZENIA REUMATYCZNE • CUKRZYCA • LECZENIE NADWAGI • USG I BIOPSJE TARCZYCY • LECZENIE NIEWYDOLNOŚCI SEKSUALNEJ • CHOROBY NEREK I DRÓG MOCZOWYCH • DIALIZY • BADANIA IMIGRACYJNE • OPIEKA PO PRZESZCZEPACH NEREK I WĄTROBY 1033 CLIFTON AVE, SUITE 108 in CLIFTON Tel: 973-577-1995 (WSZYSCY LEKARZE) 515 N. WOOD AVE, SUITE 201 in LINDEN Tel: 908-934-0091 (DR. NOWAK i DR. SERRAO) 515 N. WOOD AVE, SUITE 302 in LINDEN Tel: 908-925-3300 (DRS. CZYZEWSCY i EDYTA KOLBUSZ)

Manager Bogusia Foti z długoletnim doświadczeniem, odpowie na pytania związane z rachunkowością, wyborem ubezpieczenia, czy renty inwalidzkiej.
Telefon dzwoni, a po drugiej stronie oszust. Dlaczego niechciane połączenia
Jeszcze nie tak dawno eksperci zapowiadali, że rozwój technologii i nowe przepisy wreszcie rozprawią się z plagą telefonicznego spamu. Operatorzy zaczęli oznaczać podejrzane połączenia, na ekranach smartfonów pojawiły się komunikaty ostrzegające przed oszustami, a federalne agencje rozpoczęły szeroko zakrojoną walkę z automatycznymi telefonami.
Mimo to dla milionów Amerykanów codzienność wygląda podobnie. Telefon dzwoni kilka razy dziennie. Raz ktoś podszywa się pod bank, innym razem pod urząd skarbowy, firmę kurierską lub dział pomocy technicznej. Coraz częściej okazuje się, że oszuści kontaktują się z nami częściej niż rodzina czy znajomi.
Choć wydawało się, że problem jest pod kontrolą, najnowsze dane pokazują coś zupełnie innego.
Miliardy niechcianych telefonów
Skala zjawiska robi ogromne wrażenie. Według danych firmy YouMail Amerykanie otrzymują obecnie ponad cztery miliardy automatycznych połączeń miesięcznie. Tylko w marcu 2026 roku wykonano około 4,2 miliarda takich telefonów.
Znaczna część z nich to połączenia marketingowe, ale ogromny odsetek stanowią również próby oszustw. Przestępcy wykorzystują telefon do wyłudzania pieniędzy, danych osobowych, numerów kart kredytowych czy dostępu do kont bankowych.
Eksperci zwracają uwagę, że choć liczba robocalli nie rośnie już tak gwałtownie jak kilka lat temu, problem nadal pozostaje jednym z największych zagrożeń dla konsumentów.
Skąd oszuści mają nasze numery?
To pytanie zadaje sobie niemal każdy, kto regularnie odbiera podejrzane połączenia.
Wbrew powszechnej opinii nie zawsze oznacza to, że nasze dane zostały skradzione podczas cyberataku. W rzeczywistości numer telefonu trafia do obiegu na wiele różnych sposobów.
Podajemy go podczas zakupów
internetowych, zapisów do programów lojalnościowych, konkursów, loterii czy przy zakładaniu kont w mediach społecznościowych. Dane te często trafiają do brokerów informacji, którzy tworzą ogromne bazy kontaktowe wykorzystywane później przez firmy marketingowe.
Problem pojawia się wtedy, gdy takie bazy zostaną sprzedane wielokrotnie, wyciekną do internetu lub trafią w ręce cyberprzestępców.
Dodatkowo oszuści korzystają z automatycznych systemów wybierających numery. Nawet jeśli nasz numer nie znajduje się w żadnej bazie, może zostać przypadkowo wytypowany przez komputer.
Największy błąd: odebranie telefonu
Specjaliści od cyberbezpieczeństwa zwracają uwagę na jeszcze jeden problem.
Jeżeli odbierzemy podejrzane połączenie i wdajemy się w rozmowę, nasz numer może zostać oznaczony jako aktywny. Dla oszustów oznacza to, że po drugiej stronie znajduje się prawdziwa osoba.
W praktyce może to prowadzić do jeszcze większej liczby telefonów w przyszłości.
Dlatego eksperci coraz częściej zalecają, by nie odbierać połączeń od nieznanych numerów, jeśli nie oczekujemy ważnego telefonu.
Dlaczego na ekranie widzimy lokalny numer?
Jednym z powodów skuteczności telefonicznych oszustw jest technika zwana spoofingiem.
Pozwala ona przestępcom podszywać się pod dowolny numer telefonu. Na ekranie może pojawić się numer z naszego miasta, kod kierunkowy sąsiedniej miejscowości, a nawet numer przypominający telefon banku czy urzędu.
Wielu ludzi automatycznie odbiera takie połączenia, zakładając, że dzwoni ktoś znajomy albo lokalna instytucja.
Właśnie dlatego oszuści nadal osiągają wysoką skuteczność, mimo coraz większej świadomości społecznej.
Technologia walczy, ale oszuści nie śpią
Federalna Komisja Łączności (FCC) wprowadziła w ostatnich latach system STIR/SHAKEN, którego zadaniem jest weryfikowanie autentyczności połączeń i utrudnianie fałszowania numerów.
Rozwiązanie to przyniosło wymierne efekty, jednak nie wyeliminowało problemu całkowicie.
Przestępcy stale dostosowują swoje metody do nowych zabezpieczeń. Wykorzystują zagraniczne sieci telefoniczne, luki technologiczne oraz systemy działające poza jurysdykcją amerykańskich regulatorów.
To sprawia, że walka z telefonicznymi oszustwami przypomina niekończący się wyścig zbrojeń.
Sztuczna inteligencja zmienia zasady gry
Jeszcze kilka lat temu większość oszukańczych połączeń można było łatwo rozpoznać po sztucznym głosie lub charakterystycznym nagraniu.
Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
Coraz częściej przestępcy wykorzystują sztuczną inteligencję do generowania realistycznych głosów. Programy potrafią prowadzić rozmowę w czasie rzeczywistym, odpowiadać na pytania i reagować na zachowanie rozmówcy.
Eksperci ostrzegają, że technologia ta rozwija się błyskawicznie.
Zdarzają się już przypadki wykorzystywania głosów przypominających członków rodziny, współpracowników czy znajomych. Ofiara odbiera telefon i słyszy osobę, która brzmi niemal identycznie jak ktoś bliski.
To sprawia, że oszustwa stają się coraz bardziej przekonujące.
Jak się chronić?
Choć całkowite wyeliminowanie problemu jest dziś praktycznie niemożliwe, istnieje kilka sposobów, które pozwalają znacząco ograniczyć ryzyko.
Specjaliści radzą przede wszystkim:
nie odbierać telefonów od nieznanych numerów, nie oddzwaniać na podejrzane połączenia, nie naciskać żadnych przycisków podczas automatycznych rozmów, nie potwierdzać danych osobo-
wych, nie odpowiadać na pytania typu „Czy mnie słyszysz?”, natychmiast blokować podejrzane numery.
Warto również korzystać z narzędzi oferowanych przez operatorów telefonicznych. AT&T ActiveArmor, T-Mobile Scam Shield czy Verizon Call Filter potrafią automatycznie wykrywać i oznaczać wiele niebezpiecznych połączeń.
Nowoczesne smartfony oferują także funkcje automatycznego wyciszania nieznanych numerów lub kierowania ich bezpośrednio na pocztę głosową.
Czy lista Do Not Call pomaga?
Wielu Amerykanów zapisuje swoje numery do federalnej bazy National Do Not Call Registry.
To rozwiązanie rzeczywiście ogranicza liczbę legalnych połączeń marketingowych. Firmy działające zgodnie z prawem muszą respektować takie zgłoszenia.
Problem polega jednak na tym, że oszuści nie przejmują się przepisami. Przestępcy działający z zagranicy lub ukrywający swoją tożsamość nadal mogą wykonywać połączenia bez żadnych ograniczeń.
Wojna, która prawdopodobnie szybko się nie skończy
W ciągu ostatnich lat operatorzy telefoniczni, regulatorzy i firmy technologiczne zainwestowali ogromne środki w walkę z telefonicznym spamem. Mimo to Amerykanie nadal odbierają lub odrzucają dziesiątki miliardów niechcianych połączeń rocznie.
To pokazuje, jak ogromnym biznesem stały się telefoniczne oszustwa. Eksperci nie mają wątpliwości, że nowe technologie będą stopniowo utrudniać działalność przestępcom. Jednocześnie jednak oszuści będą szukać kolejnych sposobów omijania zabezpieczeń.
Dlatego najskuteczniejszą ochroną pozostaje nadal zdrowy rozsądek. Jeżeli ktoś przez telefon wywiera presję, żąda pieniędzy, danych osobowych lub dostępu do konta bankowego, warto zachować szczególną ostrożność.
Bo w dzisiejszych czasach podejrzany telefon bardzo często okazuje się dokładnie tym, na co wygląda –próbą oszustwa.





Dzwoni telefon. Po drugiej stronie ktoś przedstawia się jako urzędnik imigracyjny. Mówi, że w dokumentach znaleziono problem, że grozi deportacja albo utrata prawa pobytu. Następnie proponuje szybkie rozwiązanie – wystarczy natychmiast wpłacić określoną kwotę. Dla wielu osób taka rozmowa brzmi przerażająco. Właśnie na tym strachu żerują oszuści.
Władze stanu Nowy Jork wydały kolejne ostrzeżenie skierowane do społeczności imigranckich. Urzędnicy alarmują, że przestępcy coraz częściej podszywają się pod przedstawicieli federalnych agencji imigracyjnych, kancelarie prawne, organizacje pomocowe, a nawet programy wizowe. Ich celem są osoby, które próbują odnaleźć się w skomplikowanym amerykańskim systemie imigracyjnym.
Problem nie dotyczy wyłącznie Nowego Jorku. Podobne przypadki zgłaszane są w Chicago, Los Angeles, Miami, Houston i wielu innych miastach, gdzie mieszkają duże społeczności imigrantów. Eksperci ostrzegają, że skala oszustw rośnie z roku na rok, a przestępcy wykorzystują coraz bardziej wyrafinowane metody.
Strach jest ich najskuteczniejszą bronią
Oszuści doskonale wiedzą, że sprawy imigracyjne budzą ogromne emocje. Dla wielu osób status pobytowy oznacza bezpieczeństwo rodziny, możliwość pracy, edukacji dzieci i przyszłość w Stanach Zjednoczonych.
Przestępcy wykorzystują ten lęk, tworząc sytuacje, które mają wywołać panikę i zmusić ofiarę do natychmiastowego działania.
Najczęściej informują o rzekomych problemach z dokumentami, zaległościach w opłatach, konieczności natychmiastowego odnowienia statusu lub zagrożeniu deportacją. Ofiara słyszy, że musi działać od razu, bo inaczej straci szansę na legalny pobyt.
To właśnie presja czasu jest jednym z najważniejszych sygnałów ostrzegawczych.
Podszywają się pod urzędników i prawników
W ostatnich miesiącach coraz częściej pojawiają się przypadki osób podających się za pracowników federalnych agencji imigracyjnych.
Oszust może zadzwonić, wysłać wiadomość tekstową lub e-mail, używając nazw instytucji takich jak USCIS, Department of Homeland Security czy Immigration Court. Niekiedy fałszywe wiadomości zawierają nawet podrobione logotypy, numery spraw i dokumenty wyglądające bardzo profesjonalnie.
Inni przestępcy udają prawników lub konsultantów imigracyjnych. Oferują przyspieszenie procedur, pomoc przy uzyskaniu zielonej karty, obywatelstwa czy wiz pracowniczych.
Część z nich pobiera tysiące dolarów za usługi, których nigdy nie wykonują. W niektórych przypadkach przekazują klientom błędne informacje, które mogą poważnie zaszkodzić prowadzonym sprawom imigracyjnym.
Fałszywe loterie wizowe i programy specjalne
Popularną metodą oszustwa są również fikcyjne programy wizowe.
Przestępcy wysyłają wiadomości informujące o wygranej w loterii wizowej lub możliwości uzyskania specjalnego statusu imigracyjnego. Następnie żądają opłat za „aktywację”, „rejestrację” lub „przetworzenie dokumentów”.
Ofiary często dowiadują się o oszustwie dopiero wtedy, gdy pieniądze znikają bez śladu, a kontakt z rzekomą organizacją urywa się.
Eksperci przypominają, że legalne programy rządowe posiadają jasno określone procedury, a informacje na ich temat można zweryfikować wyłącznie na oficjalnych stronach internetowych władz federalnych.
Uwaga na płatności przez Zelle, Venmo i karty podarunkowe
Jednym z najważniejszych elementów ostrzeżenia wydanego przez władze Nowego Jorku jest przypomnienie dotyczące sposobów płatności.
Federalne agencje nie wymagają opłat za pośrednictwem Zelle, Venmo, Cash App, Apple Pay, kart podarunkowych ani kryptowalut.
Jeżeli ktoś podający się za urzędnika żąda natychmiastowej wpłaty za pomocą takich metod, niemal na pewno mamy do czynienia z próbą oszustwa.
To samo dotyczy sytuacji, gdy rozmówca nakazuje zachowanie sprawy w tajemnicy lub grozi konsekwencjami za kontakt z prawnikiem czy członkami rodziny.
Kradzież dokumentów może być równie groźna jak utrata pieniędzy
Dla oszustów cenne są nie tylko pieniądze.
Coraz częściej celem stają się dokumenty imigracyjne, paszporty, numery Social Security, prawa jazdy czy skany dokumentów tożsamości.
Takie informacje mogą zostać wykorzystane do kradzieży tożsamości, otwierania kont finansowych, składania fałszywych wniosków kredytowych lub popełniania innych przestępstw.
Dlatego eksperci radzą, aby nigdy nie przesyłać kopii dokumentów osobom, których tożsamości nie można jednoznacznie zweryfikować.
Szczególnie narażeni są nowi imigranci
Oszuści często wybierają osoby, które niedawno przyjechały do Stanów Zjednoczonych i nie znają jeszcze dobrze amerykańskiego systemu prawnego.
Bariera językowa, brak doświadczenia oraz obawy związane ze statusem pobytowym sprawiają, że nowi imigranci są bardziej podatni na manipulację.
Przestępcy doskonale zdają sobie z tego sprawę. Dlatego często kontaktują się z ofiarami w ich ojczystym języku i starają się budować pozory wiarygodności.
W społecznościach imigranckich coraz częściej pojawiają się również
fałszywi „doradcy”, którzy reklamują swoje usługi w mediach społecznościowych lub lokalnych grupach internetowych.
Jak się chronić?
Specjaliści zalecają przede wszystkim zachowanie spokoju.
Jeżeli ktoś twierdzi, że reprezentuje urząd imigracyjny, warto zakończyć rozmowę i samodzielnie skontaktować się z daną instytucją za pośrednictwem oficjalnych kanałów. Należy również pamiętać o kilku podstawowych zasadach:
nie podejmować decyzji pod presją czasu,
nie przesyłać pieniędzy nieznanym osobom,
nie udostępniać numerów Social Security ani kopii dokumentów bez weryfikacji odbiorcy,
korzystać wyłącznie z usług licencjonowanych prawników imigracyjnych lub akredytowanych przedstawicieli,
sprawdzać informacje na oficjalnych stronach USCIS i sądów imigracyjnych.
Wiedza to najlepsza ochrona Władze Nowego Jorku podkreślają, że większość oszustw opiera się na dezinformacji, strachu i pośpiechu.
Im lepiej imigranci znają swoje prawa i procedury, tym trudniej jest ich oszukać. Dlatego urzędnicy zachęcają mieszkańców do zgłaszania podejrzanych prób kontaktu oraz dzielenia się ostrzeżeniami z rodziną i znajomymi.
Dla wielu osób amerykański sen zaczyna się od przyjazdu do nowego kraju. Niestety dla przestępców ten sam moment często staje się okazją do łatwego zarobku. W świecie coraz bardziej zaawansowanych oszustw najlepszą obroną pozostaje ostrożność, weryfikacja informacji i zasada, o której warto pamiętać zawsze: prawdziwy urzędnik nie będzie żądał natychmiastowej zapłaty przez telefon.
Nowojorczycy mogą zgłaszać podejrzeia przez Office for New Americans Hotline: 1-800-566-7636.




Przez ponad trzy dekady był jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli amerykańskiej prezydentury. Przewoził przywódców Stanów Zjednoczonych podczas najważniejszych wydarzeń politycznych świata, uczestniczył w historycznych misjach dyplomatycznych i był świadkiem przełomowych momentów w dziejach Ameryki. Teraz jeden z legendarnych samolotów Air Force One oficjalnie przechodzi na emeryturę.
W ubiegłym tygodniu Boeing VC-25A o numerze 29000 wykonał swój ostatni lot w roli prezydenckiego samolotu. Maszyna sprowadziła prezydenta Donalda Trumpa z Europy do Stanów Zjednoczonych, zapisując tym samym ostatni rozdział swojej niezwykłej historii.
SAMOLOT, KTÓRY SŁUŻYŁ SZEŚCIU PREZYDENTOM
Choć dla większości Amerykanów nazwa Air Force One oznacza konkretny samolot, w rzeczywistości jest to znak wywoławczy każdego statku powietrznego Sił Powietrznych USA przewożącego urzędującego prezydenta.
Przez ostatnie 35 lat tę rolę pełniły przede wszystkim dwa niemal identyczne Boeingi 747200B, specjalnie przebudowane do standardu
wojskowego i oznaczone jako VC-25A. Jednym z nich był właśnie samolot z numerem 29000.
Maszyna weszła do służby w 1990 roku za prezydentury George’a H.W. Busha. Od tamtej pory przewoziła kolejnych gospodarzy Białego Domu: George’a H.W. Busha, Billa Clintona, George’a W. Busha, Baracka Obamę, Joe Bidena oraz Donalda Trumpa.
Air Force One to znacznie więcej niż zwykły samolot pasażerski.
Maszyna została zaprojektowana tak, aby prezydent mógł kierować krajem nawet podczas lotu. Na pokładzie znajdują się specjalne systemy łączności umożliwiające bezpieczne rozmowy z Pentagonem, dowódcami wojskowymi i światowymi przywódcami.
Samolot posiada własne centrum dowodzenia, pomieszczenia konferencyjne, biura, część mieszkalną dla prezydenta oraz zaplecze medyczne wyposażone podobnie jak niewielki szpital.
Ma powierzchnię użytkową wynoszącą około 4 tysięcy stóp kwadratowych, czyli ponad 370 metrów kwadratowych rozłożonych na trzech pokładach. Na pokładzie znajduje się także specjalna kuchnia zdolna przygotować nawet 100
posiłków jednocześnie dla pasażerów i załogi.
SAMOLOT, KTÓRY MOŻE TANKOWAĆ W POWIETRZU
Jednym z najbardziej niezwykłych elementów wyposażenia Air Force One jest możliwość tankowania podczas lotu.
Dzięki temu samolot może pozostawać w powietrzu przez wiele godzin, a teoretycznie nawet przez kilka dni bez konieczności lądowania. Funkcja ta została zaprojektowana z myślą o sytuacjach kryzysowych, gdy prezydent musi zachować mobilność nawet podczas konfliktu zbrojnego.
Eksperci wojskowi podkreślają, że niewiele samolotów pasażerskich na świecie posiada takie możliwości.
TAJEMNICE UKRYTE NA POKŁADZIE
Dokładne wyposażenie Air Force One pozostaje tajne. Wiadomo jednak, że samolot wyposażono w zaawansowane systemy obronne chroniące przed atakami rakietowymi oraz zakłóceniami elektronicznymi.
Według specjalistów wiele instalacji zostało zaprojektowanych tak, aby wytrzymać skutki impulsu elektromagnetycznego (EMP), który
mógłby powstać po wybuchu nuklearnym.
Nie bez powodu maszyna jest często określana jako jedno z najlepiej zabezpieczonych miejsc na świecie.
ŚWIADEK NAJWAŻNIEJSZYCH
WYDARZEŃ W HISTORII USA
Przez 35 lat służby Boeing 29000 uczestniczył w niezliczonych podróżach zagranicznych i krajowych.
Samolot był wykorzystywany podczas końca zimnej wojny, wojen na Bliskim Wschodzie, po atakach terrorystycznych z 11 września 2001 roku oraz podczas licznych kryzysów międzynarodowych.
To właśnie na pokładzie Air Force One George W. Bush przebywał w dniu zamachów z 11 września. Choć używany był wtedy głównie drugi egzemplarz floty, wydarzenie pokazało, jak ważną rolę odgrywa prezydencki samolot w sytuacjach kryzysowych.
CHARAKTERYSTYCZNE MALOWANIE ZNA CAŁY ŚWIAT
Jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów Air Force One jest jego wygląd.
Słynne błękitno-białe malowanie zostało zaprojektowane w 1962 roku przez francusko-amerykańskiego projektanta Raymonda Loewy’ego na zlecenie prezydenta Johna F. Kennedy’ego. Co ciekawe, Loewy był również twórcą logotypów takich marek jak Shell, Exxon czy Lucky Strike.
Projekt okazał się tak ponadczasowy, że przetrwał ponad 60 lat niemal bez zmian.
Ostatni lot samolotu nie przeszedł bez echa. W mediach społecznościowych pojawiły się liczne wpisy osób pracujących w administracji prezydenckiej, które przez lata korzystały z tej maszyny podczas zagranicznych podróży.
Dyrektor ds. komunikacji Białego Domu Steven Cheung opublikował zdjęcie samolotu wraz z krótkim komentarzem: „Dobrze wykonałeś swoje zadanie, wierny sługo. Ostatni lot”.
Dan Scavino, zastępca szefa personelu Białego Domu, podziękował maszynie za lata służby i tysiące godzin spędzonych w powietrzu.
Wycofanie jednej z maszyn VC-25A nie oznacza końca Air Force One.
Siły Powietrzne USA przygotowują obecnie nową generację prezydenckich samolotów opartych na Boeingach 747-8. Będą one większe, bardziej ekonomiczne i wyposażone w najnowsze technologie komunikacyjne oraz obronne. Program od lat zmaga się jednak z opóźnieniami. Początkowo nowe samoloty miały wejść do służby w 2024 roku, ale obecnie przewiduje się, że stanie się to dopiero około 2028 roku.
KATARSKI BOEING BUDZI KONTROWERSJE
Duże zainteresowanie wzbudza również luksusowy Boeing 747-8 podarowany przez rząd Kataru.
Po przejściu odpowiednich modyfikacji może on tymczasowo wspierać prezydencką flotę. Według wojskowych pozwoli to zmniejszyć obciążenie starzejących się VC-25A, które mimo wieku nadal wykonują bardzo intensywne loty.
Pomysł ten wywołał jednak debatę polityczną dotyczącą bezpieczeństwa oraz kosztów dostosowania samolotu do standardów wymaganych dla prezydenta USA.
NOWE KOLORY, NOWA ERA Zmieni się nie tylko technologia, ale także wygląd samolotu.
Przez dekady Air Force One kojarzył się z eleganckim błękitem i bielą. Donald Trump od lat opowiadał się jednak za bardziej patriotycznym projektem.
Według obecnych planów nowe samoloty mają otrzymać malowanie w kolorach czerwonym, granatowym, białym oraz złotym. Będzie to największa zmiana wizualna prezydenckiej floty od czasów Johna F. Kennedy’ego.
SYMBOL AMERYKI ODCHODZI DO HISTORII
Dla milionów ludzi na całym świecie Air Force One był czymś więcej niż samolotem. Stał się symbolem amerykańskiej potęgi, prezydentury i obecności Stanów Zjednoczonych na światowej scenie.
Boeing VC-25A o numerze 29000 przez 35 lat przewoził najpotężniejszych ludzi świata, uczestniczył w historycznych wydarzeniach i reprezentował Amerykę na wszystkich kontynentach.
Teraz kończy służbę, ale jego miejsce zajmie nowe pokolenie maszyn. Jedno pozostaje jednak niezmienne – Air Force One nadal będzie latającym symbolem amerykańskiego przywództwa, niezależnie od tego, kto zasiada w Gabinecie Owalnym.

Oferujemy fachowość i doświadczenie dla małych i duż y ch k lie n t ó w . Z a p e wnia m y a t r a k c yjne i konkurenc yjne stawki na przewóz i inne usługi. Gwarancją jakości naszych usług jest ponad 30 lat działalności na r ynku amer ykańskim.
• Transpor t całych kontenerów od drzwi do drzwi między USA i Europą (Impor t & Expor t)
• Kontenery małe (20ſt), duże (40ſt i 40ſt HC) i specjalistyczne (20ſt & 40ſt Open Top, 20ſt & 40ſt Flat Rack)
• Wysyłka samochodów, maszyn, motocykli, ATVs, jet-skis i łodzi
• Wysyłka mienia przesiedleńczego
• Wysyłka ładunków handlowych i ponadgabarytowych
• Oddziały w Polsce, Niemczech, Wielkiej Brytanii, na Litwie, Węgrzech i w Por tugalii
• Agencja celna w Gdyni
• Przygotowujemy dokumentację transpor tową i celną






• Advantage Plans • Supplement Plans • Prescription Drug Plans
Doświadczony Broker współpracujący z wieloma firmami ubezpieczeniowymi odpowie na nurtujące Cię pytania związane z:
• przejściem na emeryturę,
• uzyskaniem zdrowotnych ubezpieczeń emerytalnych Medicare,
• obsługą indywidualnych kont emerytalnych IRA,
• transferem pieniędzy z pracowniczych kont 401k 403 b, planów unii
• asysta w urzędzie Social Security
• ubezpieczenia na życie
• ubezpieczenie zwiazane z pochówkiem - final expense insurance
Zadzwoń dziś: Agnieszka Rola
Licencjonowany Broker NJ ,NY 917 716 4245 agnesrola@gmail.com











Poniedziałek, 20 kwietnia.
O godzinie 8:15 rano, w dniu 6 sierpnia 1945 roku, na wysokości około 600 metrów ponad centrum Hiroszimy rozpętało się nuklearne piekło. Amerykański samolot B-29 o nazwie Enola Gay, zrzucił uranową bombę „Little Boy“ (mały chłopiec), która doprowadziła do natychmiastowego zniszczenia 70 procent zabudowań i śmierci co najmniej ćwierci miliona mieszkańców miasta; mnóstwo ludzi umierało później w wyniku choroby popromiennej. Po raz pierwszy w historii użyto tej najstraszliwszej broni, o mocy 15 kiloton TNT, nie na polu walki, ale przeciwko ludności cywilnej, jako polityczny przekaz. Japończycy, mimo koszmarnych strat w Hiroszimie, poddali się dopiero po eksplozji kolejnej, jeszcze potężniejszej (21 kiloton TNT), plutonowej bomby nazwanej żartobliwie „Fat Man“ (grubasek) zdetonowanej trzy dni później ponad Nagasaki, czterysta kilometrów dalej na zachód. W ciągu kilku sekund zginęły dziesiątki tysięcy ludzi, a miasto zostało całkowicie zniszczone. Jest pogodne południe, 20 kwietnia, kiedy wychodzimy z promu w porcie Miyajima. Zamiast miejską kolejką jak dzisiejszym rankiem, można–dla urozmaicenia–z przystani Miyajima guchi jechać tramwajem, linią nr 2, z przystanku M38 aż do M09 czyli do Gembaku Dome (epicentrum wybuchu bomby atomowej).
Ruszamy o pierwszej po południu, oglądamy domostwa od strony podwórka z bielizną suszącą się na balkonach. Jest ciasno, domy stoją blisko siebie, ale mimo to każdy metr kwadratowy „nieużytku“ jest wykorzystany na posadzenie kwiatków czy chociażby postawienie doniczki. Przejazd do Epicentrum zajął nam 55 minut, a przy okazji napatrzyliśmy się do woli jak wygląda codzienne życie Japończyków zaglądając im niemalże do okien. Podjeżdżamy prawie dokładnie do Gembaku Dome, czyli do samego epicentrum wybuchu. Gembaku to był budynek wystawowy miejskiego Instytutu Techniki, kórego ściany cudem ocalały, gdyż akurat w tym miejscu fala eksplozji uderzyła niemal pionowo w dół. Ten budynek-pomnik zbudowano w 1915 roku według projektu czeskiego architekta Jana Letzla, dla potrzeb miejskiej izby handlowej. Sam budynek, jako niemy świadek wielkiej tragedii ludzkości, został w 1966 roku wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Sto metrów dalej jest też pamiątkowa tablica precyzująca lokalizację epicentrum, który to obiekt znajduje się poza zasięgiem wzroku od strony Gembaku Dome i większość turystów nieświadomie pomija tą drobną, ale jakże wymowną pamiątki po tragedii.
Kontynuujemy zwiedzanie spacerując przez most na wyspę utworzoną przez rozdzielające się wody rzeki. Wstępujemy do Parku Pokoju,

w którym znajduje się najwięcej obiektów historycznie związanych z wybuchem bomby, gdzie pali się między innymi Wieczny Płomień. Tuż znajduje się betonowy pomnik w kształcie siodła, który przykrywa cenotaf z nazwiskami wszystkich osób zabitych przez bombę.
Chwila zadumy nad niewyobrażalną tragedią akurat pokrywa się w czasie z groźbą prezydenta USA o „zagładzie cywilizacji i doprowadzenia Iranu do epoki kamiennej“... W tak szczególnym miejscu, gdzie akurat stoimy, tego rodzaju wypowiedź wywołuje dreszcze.
Nieco dalej wzniesiono ogromny gmach Muzeum Pokoju–Hiroshima Peace Memorial Museum, do którego nie wchodzimy, gdyż przeglądanie ekspozycji we wnętrzu może pozostawić trwałe ślady na psychice. Byłem tam (po raz pierwszy i ostatni) latem 1978 roku i do dzisiaj nie mogę się otrząsnąć z przygnębiającego wrażenia, co człowiek człowiekowi potrafi... Japończycy też nie byli święci podczas II wojny światowej, o czym mogłem się przekonać zaledwie miesiąc temu oglądając lochy w Intramuros w Manili, gdzie żołnierze japońscy masakrowali filipińskich więźniów.
Zaraz za mostem widzimy pomnik z dziewczynką dzierżącą symbolicznego ptaka w uniesionych wysoko rękach. To jest figura wzniesiona ku czci dzieci zmarłych po wybuchu bomby atomowej (Children’s Peace Monument), otoczona gablotami, gdzie umieszczono tysiące żurawi sklejonych z kolorowego papieru w intencji wyzdrowienia cierpiącej

❖ Blacharstwo i lakiernictwo
na chorobę popromienną 12-letniej Sadaki Sasaki. Jeszcze tylko uderzamy w Dzwon Pokoju, dedykowany w 1964 roku, i przystajemy na brzegu rzeki, aby wykonać pamiątkową fotografię panoramy Hiroszimy z kopułą Gembaku Dome na pierwszym planie.
Tekst i zdjęcia: Andrzej Kulka Autor jest zawodowym przewodnikiem i właścicielem chicagowskiego biura podróży EXOTICA TRAVEL, organizującego wycieczki po całym świecie, również do JAPONII na Święto Kwitnienia Wiśni, 30 marca oraz 6 kwietnia 2027 roku. Bliższe informacje i rezerwacje: EXOTICA TRAVEL, 6741 W. Belmont, Chicago IL 60634, tel. (773) 237 7788, strona internetowa: https://andrzejkulka.com/upcoming-trips/

• kuchnie • łazienki • wykończenia piwnic i poddaszy • tarasy • malowanie • wymiana
okien i drzwi • płytki
• podłogi • „złota rączka” - handyman
• i wiele innych
❖ Kompleksowe naprawy powypadkowe samochodów wszystkich marek
❖ Współpraca ze wszystkimi firmami ubezpieczeniowymi
❖ Wysoka jakość usług i dobra cena

Pomagamy w rozmowach z firmami ubezpieczeniowymi








Biuro podróży EXOTICA TRAVEL zaprasza na



9 dni: 14, 23 czerwca, 19 lipca, 8 i 18 sierpnia
PATAGONIA, Argentyna i Chile ● 16 dni: 21 lutego
11 dni: 11 marca
FILIPINY, WAKACJE W RAJU ● 9 dni: 22 marca
8 dni: 7 kwietnia, 14 kwietnia
12 dni: 18 kwietnia
9 dni: 2 maja
9 dni: 9 maja
UGANDA, RWANDA, SESZELE ● 15 dni: 1 września
KENIA, TANZANIA, ZANZIBAR ● 14 dni: 22 września - 5 października
MADAGASKAR, MAURITIUS ● 12 (16) dni: 3 - 14 (18) października
EVEREST BASE CAMP ● 19 dni: 27 października
KRÓLESTWO BHUTANU, SIKKIM, DARDŻYLING ● 14 dni: 10 listopada
NEPAL, INDIE ● 14 dni: 21 listopada


Bilety lotnicze, indywidualne pakiety APPLE VACATIONS: CANCUN – HAWAJE –PUNTA CANA – PUERTO VALLARTA – DOMINIKANA – JAMAJKA
EXOTICA TRAVEL 6741 W Belmont Ave, Chicago IL 60634 tel. 773 237 7788 | facebook - andrzejkulka
www.andrzejkulka.com email: andrzejkulka@aol.com

Babcia wysyła dziadka na zakupy: - Pamiętaj, masz kupić dwie rzeczy, chleb i masło! Tylko dwie i nic więcej. Dziadek: - Dobra, dobra. A babcia cały czas swoje dwie rzeczy: - Chleb i masło, chleb i masło. Dziadek w końcu poszedł, a babcia krzyczała za nim z okna: - Dwie rzeczy pamiętaj, dwie rzeczy. Dziadek wraca po dwóch godzinach z wiadrem farby, a babcia: - Oj ty ty, przecież mówiłam dwie rzeczy! Gdzie masz pędzel?!
70-letni dziadek ożenił się z 18-latką. - Dziadku, co Ty z nią będziesz robił za dziesięć lat? - Jak to co? Wygonię staruchę!!!

Wraca wnuczek ze szkoły, patrzy, a jego dziadek siedzi bez spodni na ganku w bujanym fotelu. - Dziadku, czemu nie masz spodni? Ale dziadek milczy... - Dziadku, pytałem czemu nie masz spodni?! Dziadek się trochę zmieszał i cichutko powiedział:Wczoraj siedziałem bez koszuli i mi cały kark zesztywniał. A dziś to był babci pomysł...
Są 90-te urodziny dziadka. Jasiu przychodzi do niego i mówi: - Dziadziuś, mam dwie wiadomości - dobrą i złą, którą wolisz najpierw?Dobrą. - Na twoich urodzinach będą striptizerki! - Oooo, bardzo fajnie. A ta zła? - Będą w twoim wieku!
nie fatyguj? - Ona przez pomyłkę usiadła na tylnim siedzeniu. Zapoznając dzieci z historią stworzenia katechetka bardzo obrazowo opisała stworzenie Ewy z żebra Adama. Wieczorem, mały Wojtek przychodzi do domu z bolącym bokiem, na skutek kontuzji na boisku. Maca się wystraszony po żebrach i mówi:Mamo, tak mnie tutaj boli, że chyba będę miał żonę.
80-letni babcia dzwoni na policję, żeby zgłosić kradzież - Policja... słucham? - Panie... siedzę w moim nowiutkim samochodzie... zostałam okradziona. Ukradli prawie wszystko... kierownicę, radio, pedał sprzęgła, hamulec, nawet pedał gazu... - Spokojnie, już wysyłam do pani funkcjonariusza. Kilka minut później w samochodzie oficera jadącego do zdarzenia: - Już wszystko w porządku... nie fatyguj się... - Jak to
Busem z Polskim przewodnikiem
Wycieczki dla osób "solo", par i rodzin
Oregon, Parki Narodowe - 17 dni od 24 lipca
Rozmawiają trzy bociany. Pierwszy mówi: - Ja to cały tydzień latałem nad jednym domem! - I co? - Urodził się chłopczyk. - A ja - mówi drugito dwa tygodnie latałem nad jedną chałupą! - I co? - Urodziła się dziewczynka! Na to trzeci: - A ja to trzy tygodnie latałem nad plebanią! - I co? I co? - Ale mieli pietra!
Taksówkarz jedzie bardzo szybko, ostro bierze zakręty, wyprzedza samochód za samochodem. Pasażer blednie: - Panie, niech pan uważa i wolniej jedzie, bo się rozbijemy! Ja mam na utrzymanie szóstkę dzieci! Taksówkarz się odwraca: - No i mi pan mówi, żeby uważał?
Zapoznając dzieci z historią stworzenia katechetka bardzo obrazowo opisała stworzenie Ewy z żebra Adama. Wieczorem, mały Wojtek przychodzi do domu z bolącym bokiem, na skutek kontuzji na boisku. Maca się wystraszony po żebrach i mówi: - Mamo, tak mnie tutaj boli, że chyba będę miał żonę.
Wycieczki dookoła USA - 16 i 17 dni,
Wycieczki dookoła USA - 16 i 17 dni, od 29 sierpnia, od 2 października.
Kaniony Zachodu 11 dni – w czerwcu, Texas/Nowy Meksyk 9 dni - w lipcu
Nowy Orlean/Teksas 10 dni - w listopadzie .
Ponadto: wycieczki 1-2-u dniowe Waszyngton/Capitol, Jaskinie, Niagara, Amisze i inne




Lato pachnie grillem
Gdy tylko dni stają się dłuższe, a temperatura zachęca do spędzania czasu na świeżym powietrzu, rozpoczyna się sezon grillowy. Dla wielu osób to jedna z najbardziej wyczekiwanych tradycji lata. Zapach pieczonego mięsa, warzyw i przypraw unoszący się w powietrzu przywołuje wspomnienia rodzinnych spotkań, pikników i beztroskich weekendów.
Grillowanie to jednak znacznie więcej niż sposób przygotowywania posiłków. To okazja do rozmów, śmiechu i wspólnego spędzania czasu z rodziną oraz przyjaciółmi. W świecie, w którym na co dzień żyjemy w pośpiechu, właśnie grill staje się miejscem, przy którym zwalniamy tempo i cieszymy się chwilą.
Dla Polaków mieszkających w Stanach Zjednoczonych grillowanie ma również dodatkowy wymiar – pozwala pielęgnować tradycje wyniesione z domu, jednocześnie odkrywając amerykańską kulturę barbecue.
Od ogniska do nowoczesnego grilla
Historia przygotowywania jedzenia nad ogniem liczy tysiące lat. Archeolodzy uważają, że nasi przodkowie zaczęli piec mięso już ponad 400 tysięcy lat temu. Ogień nie tylko poprawiał smak potraw, ale także zwiększał ich bezpieczeństwo i ułatwiał trawienie.
Przez kolejne wieki sposób przygotowywania jedzenia ewoluował. Od prostych ognisk przechodzono do metalowych rusztów, pieców i wreszcie nowoczesnych grilli, które dziś znajdziemy niemal w każdym ogrodzie.
Samo słowo „barbecue” najprawdopodobniej wywodzi się od karaibskiego określenia barbacoa, oznaczającego drewnianą konstrukcję używaną przez rdzennych mieszkańców do powolnego pieczenia mięsa nad żarem. Hiszpańscy odkrywcy przenieśli tę metodę do Europy, a później rozpowszechniła się ona w Ameryce Północnej.
Jak grillowanie podbiło Amerykę
Dziś trudno wyobrazić sobie Stany Zjednoczone bez grillowania. To jeden z najbardziej charaktery-
stycznych elementów amerykańskiej kultury. Największy rozkwit grillowania nastąpił po II wojnie światowej. Powstające przedmieścia, własne ogródki i coraz większa dostępność samochodów sprawiły, że Amerykanie zaczęli spędzać więcej czasu na świeżym powietrzu.
Przełomowym momentem był rok 1952, kiedy George Stephen skonstruował pierwszy kulisty grill z pokrywą. Dzięki niemu łatwiej było kontrolować temperaturę, a mięso piekło się równomiernie. Ten wynalazek zapoczątkował rewolucję w grillowaniu i do dziś pozostaje inspiracją dla wielu producentów.
Obecnie miliony amerykańskich rodzin organizują grille niemal przez cały rok, szczególnie w stanach o ciepłym klimacie, takich jak Floryda, Teksas czy Arizona.
Polska tradycja grillowania
Choć grillowanie kojarzy się głównie z Ameryką, w Polsce również ma swoje wyjątkowe miejsce.
Jeszcze w latach 80. dominowały ogniska oraz pieczenie kiełbasek na patykach. Prawdziwy boom na grille rozpoczął się w latach 90., kiedy do sklepów trafiły pierwsze niedrogie grille węglowe.
Od tamtej pory grill stał się niemal obowiązkowym elementem majówki, wakacji oraz rodzinnych spotkań.
Polacy najczęściej wybierają:
karkówkę,
kiełbasę,
kaszankę,
szaszłyki,
kurczaka,
pieczarki.
Coraz częściej na ruszt trafiają również ryby, owoce morza, sery i warzywa.
Polska kontra USA – dwa różne światy grillowania
Choć idea jest podobna, sposób grillowania po obu stronach Atlantyku znacząco się różni.
W Polsce grill często oznacza szybkie spotkanie przy kiełbasie i karkówce. Mięso przygotowuje się stosunkowo krótko, a całość trwa kilka godzin.
W Stanach Zjednoczonych barbecue to prawdziwa sztuka. W wielu regionach mięso piecze się powoli przez 8–16 godzin w niskiej temperaturze, dzięki czemu staje się niezwykle kruche i soczyste.
Najbardziej znane style amerykańskiego barbecue to:
Texas BBQ – słynny brisket i wołowina.
Kansas City BBQ – bogate, słod-
Î Czy wiesz, że…
Przeciętny Amerykanin grilluje kilkanaście razy w roku, a wielu robi to znacznie częściej.
Najpopularniejszym dniem grillowania w USA jest 4 lipca, kiedy miliony rodzin organizują spotkania w ogrodach i parkach.
W Teksasie przygotowanie idealnego brisketu może trwać nawet 16 godzin.
W Korei Południowej bardzo popularne jest grillowanie przy stole, gdzie każdy uczestnik sam przygotowuje swoje mięso.
W Argentynie tradycyjne asado jest wydarzeniem rodzinnym, które często trwa przez całe popołudnie.
kie sosy barbecue.
Memphis BBQ – żeberka z aromatycznymi przyprawami.
Carolina BBQ – wieprzowina z charakterystycznymi sosami na bazie octu lub musztardy.
Alabama BBQ – kurczak podawany z białym sosem majonezowym.
Dla wielu Amerykanów grillowanie to niemal sport narodowy, a konkursy barbecue przyciągają tysiące uczestników i widzów.







PROMOCJA KUCHNI 10’ X 10’ $4,999 W CENIE: Styl szafek shaker biały lub szary, blat z kwarcu, Białe płytki “subway”, uchwyty i zlew
30 % RABATU NA PŁYTKI FIRMY CERRAD
NAJWIĘKSZY WYBÓR PŁYTEK Z POLSKI W NJ
25 % RABATU NA DRZWI SZKLANE DO PRYSZNICA LUB NA WANNĘ 20 % RABATU NA SZAFKI ŁAZIENKOWE Z BLATEM
ZAKUPIE MINIMUM $3,500 10’x10’ KUCHNIA $4,999
PROMOCJA NA BLATY KUCHENNE Z KWARCU, 35 SF MINIMUM, W OBREBIE 25 MIL $49 CRYSTAL WHITE • $59 CALACATTA GOLD • $69 NEW CALACATTA NOBLE
PROMOCJA $1.49 / SF NA PANELE LVT
WINYLOWE ŁĄCZONE NA CLICK/PRODUKT NA STANIE




Rodzinna hodowla szczeniąt: pudla toy, pudla miniaturowego oraz mini aussiedoodles. Nasze szczeniaczki to zdrowe piękne i szczęśliwe pieski, które będą wspaniałymi towarzyszami na długie lata. Maluszki dorastają w domu, w towarzystwie dzieci i innych zwierząt. Są przyjazne i oswojone.
Szczenięta są zaszczepione oraz zbadane przez weterynarza.
tel: 908-907-3110
@Jerseypoodles nj.poodles

mec. Jerzy Sokół
Adwokat jest absolwentem prawa Uniwersytetu Warszawskiego oraz University of Connecticut, z praktyką w Polsce i USA
SPRAWY W USA:
• Spadkowe i testamenty
• Imigracyjne: obrona przed deportacją/przesłuchania w sądach/ redukcja kaucji
• Bankructwa
SPRAWY W POLSCE:
• Sprawy spadkowe i testamenty
• Sprawy majątkowe
• Odzyskiwanie mienia
• Sprawy karne/ cywilne

861 Manhattan Avenue, pokój 6 Brooklyn, NY 11222 adwokatsokol@gmail.com
Adres biura w Polsce: ul. Prusa 2, 00-439 Warszawa tel. 011-48-22-219-5088
718-389-5115 www.adwokatsokol.com
zaufana firma wysyłkowa od 50 lat!

• Paczki Lotnicze i Morskie - do Polski i Europy
• Kontenery – z każdego miejsca w USA do każdego miejsca w Polsce
• Mienie Przesiedlenia
• Samochody, Motocykle, Łodzie
• Przesyłki Komercyjne
• PolamerSEND – paczki do Polski z każdego miejsca w USA
• Dolary do Polski – do odbioru w gotówce, na konto, nawet do domu
• Bilety Lotnicze i Wakacje All-Inclusive
• Kwiaty na każdy adres w

GREENPOINT
167 Greenpoint Ave Brooklyn NY 11222 Tel: (718) 349 1319
ROSELLE
275 Cox St. Roselle, NJ. 07203 Tel: (908) 352 9100

MASPETH
64-02 Flushing Ave. Maspeth NY 11378
Tel: (718) 326 2260
WALLINGTON
130 Main Ave. Wallington NJ 07057
Tel: (973) 779 6613

Czy połowa Amerykanów powinna przestać płacić federalny podatek dochodowy? A może większy ciężar utrzymania państwa powinny wziąć na siebie największe korporacje i najbogatsi obywatele? Takie pytania coraz częściej pojawiają się w publicznej debacie, a ich autorami są nie politycy, lecz jedni z najbardziej wpływowych miliarderów świata.
Jeff Bezos i Warren Buffett należą do najbogatszych ludzi na planecie, ale gdy rozmowa schodzi na temat podatków, okazuje się, że patrzą na problem z zupełnie różnych perspektyw. Ich propozycje pokazują nie tylko odmienne wizje gospodarki, lecz także coraz większe napięcia wokół pytania, kto powinien finansować funkcjonowanie amerykańskiego państwa.
Rewolucyjny pomysł Jeffa Bezosa
Założyciel Amazona wywołał niedawno ożywioną dyskusję, sugerując, że federalny podatek dochodowy powinien zostać całkowicie zniesiony dla dolnej połowy amerykańskich podatników.
Nie chodzi o kolejną ulgę podatkową czy niewielką obniżkę stawek. Bezos mówi o całkowitym wyeliminowaniu podatku dochodowego dla milionów Amerykanów.
Według niego osoby o niższych dochodach powinny zatrzymywać większą część swoich zarobków, co pozwoliłoby im łatwiej poprawić
sytuację finansową i budować stabilność ekonomiczną.
Na pierwszy rzut oka propozycja wydaje się atrakcyjna. Kto nie chciałby płacić mniejszych podatków?
Jednak ekonomiści szybko zaczęli zadawać pytanie: ile kosztowałaby taka reforma i kto miałby za nią zapłacić?
Kogo dotyczyłaby zmiana?
Według dostępnych danych dolna połowa amerykańskich podatników obejmuje osoby osiągające dochody poniżej około 54 tysięcy dolarów rocznie.
Mówimy o ogromnej grupie liczącej ponad 76 milionów gospodarstw domowych.
Co ciekawe, wielu z tych podatników już dziś nie płaci federalnego podatku dochodowego. Dzięki istniejącym ulgom, odliczeniom oraz kredytom podatkowym miliony rodzin mają zobowiązanie podatkowe obniżone do zera.
Oznacza to, że część osób formalnie objętych reformą nie odczułaby żadnej różnicy.
Największymi beneficjentami byliby przede wszystkim przedstawiciele klasy średniej — ludzie zarabiający zbyt dużo, aby całkowicie uniknąć podatku, ale jednocześnie zbyt mało, by korzystać z zaawansowanych strategii podatkowych dostępnych dla najbogatszych.
pomysły na podatki

Cena reformy: ponad bilion dolarów
Tu pojawia się największy problem.
Według szacunków koszt takiej reformy dla budżetu federalnego mógłby wynieść około 1,6 biliona dolarów w ciągu dziesięciu lat.
To kwota porównywalna z rocznymi wydatkami wielu federalnych programów społecznych.
Gdy dziennikarze zapytali Bezosa, czy najbogatsi Amerykanie powinni zapłacić więcej, aby sfinansować takie rozwiązanie, odpowiedź była ostrożna.
Miliarder stwierdził, że można dyskutować o tym, czym jest „uczciwy udział” w finansowaniu państwa, ale jednocześnie zasugerował, że problemem Ameryki nie są wpływy podatkowe, lecz skala wydatków publicznych.
To stanowisko wpisuje się w pogląd wielu przedsiębiorców i konserwatywnych ekonomistów, którzy uważają, że rząd powinien przede wszystkim ograniczać wydatki zamiast szukać nowych źródeł dochodów.
Buffett patrzy na problem inaczej Zupełnie odmienną filozofię od lat prezentuje Warren Buffett.
Legendarny inwestor wielokrotnie zwracał uwagę, że amerykański system podatkowy powinien w większym stopniu opierać się na opodatkowaniu najbogatszych osób i największych korporacji.

Buffett od dawna argumentuje, że osoby posiadające ogromne majątki często płacą proporcjonalnie niższe podatki niż przedstawiciele klasy średniej.
Już kilkanaście lat temu zasłynął stwierdzeniem, że jego sekretarka oddaje państwu większą część swoich dochodów niż on sam.
To właśnie od jego nazwiska pochodzi pojęcie „Buffett Rule” – pomysłu zakładającego minimalny poziom opodatkowania dla najzamożniejszych Amerykanów.
Giganci biznesu a budżet państwa
Podczas jednego z walnych zgromadzeń Berkshire Hathaway Buffett zwrócił uwagę, że jego firma wpłaciła do budżetu federalnego ponad 5 miliardów dolarów podatku w ciągu jednego roku.
Następnie zasugerował, że gdyby największe amerykańskie korporacje odprowadzały podobne kwoty proporcjonalnie do swoich możliwości, wpływy do budżetu mogłyby znacząco wzrosnąć.
Nie oznacza to oczywiście, że wystarczyłoby kilka firm, aby rozwiązać wszystkie problemy finansowe państwa.
Jednak Buffett konsekwentnie podnosi pytanie, czy obecny system rzeczywiście rozkłada ciężary podatkowe w sposób sprawiedliwy.
Dlaczego podatki budzą tyle emocji?
Podatki od zawsze należały do najbardziej kontrowersyjnych tematów w amerykańskiej polityce.
Co ciekawe, spór ten sięga samych początków Stanów Zjednoczonych. To właśnie sprzeciw wobec brytyjskich podatków był jednym z powodów wybuchu amerykańskiej rewolucji.
Hasło „No taxation without representation” stało się symbolem walki kolonistów o niezależność.
Ponad 250 lat później Amerykanie nadal spierają się o to samo – kto powinien płacić więcej, a kto mniej.
Coraz bardziej skomplikowany system
Problem polega na tym, że amerykański system podatkowy jest niezwykle złożony.
Tysiące stron przepisów, setki ulg i wyjątków sprawiają, że przeciętnemu podatnikowi trudno zrozumieć, ile naprawdę płaci państwu.
Według niektórych ekonomistów właśnie ta skomplikowana konstrukcja powoduje, że wielu obywateli postrzega system jako niesprawiedliwy.
Jedni uważają, że bogaci mają zbyt wiele możliwości legalnego obniżania podatków. Inni twierdzą, że osoby o niższych dochodach korzy-
stają z licznych ulg i świadczeń finansowanych przez pozostałych podatników.
Dwie wizje, jeden problem
Choć Bezos i Buffett proponują zupełnie różne rozwiązania, obaj wskazują na ten sam problem.
Coraz więcej Amerykanów ma poczucie, że obecny system wymaga zmian.
Jedni chcą obniżenia podatków dla klasy średniej i osób o niższych dochodach. Inni postulują większe obciążenia dla miliarderów i wielkich korporacji.
Prawdopodobnie żadna z tych propozycji nie zostanie szybko wdrożona. Polityczne podziały w Kongresie sprawiają, że nawet niewielkie reformy podatkowe są niezwykle trudne do przeprowadzenia.
Jednak sam fakt, że dyskusję prowadzą ludzie posiadający majątki liczone w dziesiątkach miliardów dolarów, pokazuje, jak ważny staje się temat podatków w amerykańskiej debacie publicznej.
Bo niezależnie od tego, czy bliżej komuś do poglądów Bezosa, czy Buffetta, jedno pytanie pozostaje aktualne: kto powinien płacić za funkcjonowanie najpotężniejszej gospodarki świata?


Monika Kajda

Zbiór wierszyków dla dzieci, które łączą zabawę słowem z radosnym obrazem. W książce znajdziemy rymy o rodzinie, przyjaźni, szkole, marzeniach i drobnych codziennych przygodach. To poezja, która nie moralizuje, ale zachęca do rozmowy, śmiechu i… wspólnego czytania na głos. Ilustracje zawarte w książce zostały zaprojektowane z myślą o najmłodszych czytelnikach, aby podkreślić humor i atmosferę każdego wiersza. Doskonale oddają nastrój wierszy, czyniąc „RyMy” jeszcze bardziej przyjaznymi dla małych czytelników.
Monika Kajda

Kolejna część radosnej i pełnej słownych niespodzianek serii poetyckiej dla dzieci.
Książka oferuje zbiór wierszy i rymowanek, które bawią, uczą i uruchamiają wyobraźnię. W środku znajdziemy krótkie wiersze układające się w przyjazne historie — codzienne sytuacje, zabawy słowem, śmieszne skojarzenia. Kolorowe ilustracje autorstwa Dariusz Wanat, które uzupełniają tekst i zachęcają do wspólnego czytania. Książka posiada formę dostosowaną do najmłodszych — łatwe w odbiorze rymy, które pomagają rozwijać umiejętność językową w polonijnym domu i szkole.

„Bałagan”

Książka składa się z krótkich, rymowanych wierszy i „rymowanych bajek”, których bohaterami są najczęściej zwierzęta (zarówno te dobrze znane, jak i niecodzienne) oraz leśne skrzaty i krasnale. Wiersze charakteryzują się humorem oraz krótkimi, zaskakującymi pointami — co sprawia, że są lekkie, przyjazne dzieciom i łatwe do wspólnego czytania. Są tu historie: o bardzo sprytnym lisie, grubiańskiej krowie i rzeczowym ośle, o pracowitych mrówkach, żabie modnisi, wróbelku, który śpiewał inaczej niż wróbli chór oraz o krasnoludkach zbierających nutki w filharmonii. I wiele, wiele innych.

„Zamieszanie w bałaganie”

Rozbudowana, wzbogacona i poszerzona wersja książki „Bałagan”. Nowa edycja nie tylko zachowuje humor, lekkość i rytm oryginału, ale też dodaje zupełnie nowe teksty, motywy i ilustracje, dzięki czemu stanowi pełniejszy, bardziej różnorodny zestaw wierszyków dla najmłodszych. Podobnie jak w pierwszym „Bałaganie”, autorka zabiera młodych czytelników w świat, w którym nieporządek żyje własnym życiem.
Mamy tu: kłócące się skarpetki, filozoficzne mrówki, elegancką żabę, gadatliwe książki, a nawet nutki uciekające z filharmonii. Wierszyki są krótkie, dynamiczne i mają świetne pointy, dzięki czemu doskonale sprawdzają się w głośnym czytaniu.
„Opowieści ze starej kuchni”
Zbiór opowiadań fantastycznych z nutą baśniową, które dzieją się w… kuchni. Ale nie byle jakiej — to stara kuchnia pełna sprzętów, naczyń i zakamarków, które mają swoje historie. Porcelanowa filiżanka opowiada o przygodach małej królewny i leśnej rozbójniczki, emaliowany czajnik wspomina kapryśną dziewczynkę zamienioną w lalkę, zaś kaflowy piecyk snuje opowieść o pragnieniu sławy i diabelskich sztuczkach. Drewniana solniczka ma długą opowieść o przyjaźni zwierząt i ludzi. Natomiast miotła o ataku wiedźm na małą mieścinę, zwaną Mysią Dziurą. Autorka, w lekki i obrazowy sposób, łączy świat codzienny z elementami magicznymi — ten typ literatury, który może być bliski zarówno dzieciom, jak i dorosłym, którzy chcą wspólnie czytać, słuchać, rozmawiać.


Aby zagrać, wytnij obrazki i przyklej każdy z nich w odpowiednim kwadracie. Pamiętaj: flaga, fajerwerki, Statua Wolności i gwiazdy mogą pojawić się tylko raz w każdym rzędzie kolumnie i bloku


BARBECUE, BLUE, CELEBRATION, FAMILY, FIREWORKS, FLAG, FOURTH, FREEDOM, HOLIDAY, HOT, HOT DOGS, INDEPENDENCE.
JULY, NATION, PARADE, PATRIOTIC, RED, SPARKLERS, STARS, STATES, STRIPES, SUMMER, UNITED, WHITE

Zakreśl największą gurę w każdym rzędzie

PROWADZĘ BIURO W POLSCE
• POMAGAM W UBIEGANIU SIĘ O EMERYTURĘ Z ZUS I UBEZPIECZENIE NFZ
• DZIĘKI ZNIESIENIU PRZEZ KONGRES USA KLAUZULI „WINDFALL ELIMINATION” MOŻNA JUŻ BEZ KONSEKWENCJI PODATKOWYCH WYBRAĆ KRAJ I BANK, GDZIE BĘDA WYPŁACANE ŚWIADCZENIA
• NIE MA KONIECZNOŚCI PRZYJAZDU DO POLSKI
• OSOBIŚCIE REPREZENTUJĘ PAŃSTWA W ODDZIAŁACH ZUS
• SKUTECZNIE ODSZUKUJĘ ZAŚWIADCZENIA O ZATRUDNIENIU I ZAROBKACH – „KAPITAŁ POCZĄTKOWY”
• POMAGAM W ROZWIĄZYWANIU JUŻ ISTNIEJĄCYCH PROBLEMÓW Z ZUS
ADRES: UL. OKRZEI 21B/7 81-733 SOPOT
EMERYTURA UBEZPIECZENIE KONTAKT: TEL. +48 500-553-465 MESSENGER, FACETIME, WHATSAPP jacekfruchtman55@gmail.com


BARAN Słońce sprzyja Baranom we wszystkich sferach życia. Na gruncie towarzyskim nie powinieneś mieć powodów do narzekania – Twoja pozytywna aura i otwarta natura sprawi, że staniesz się interesującym partnerem do budowania trwalszych relacji.
BYK Bykom sprzyjają planety. Druga połowa tygodnia przyniesie spokój i harmonię w życiu zawodowym. Szczęście coraz częściej zacznie uśmiechać się do poszukujących zatrudnienia, lub planujących zmiany w swojej zawodowej karierze.
BLIZNIETA Ten tydzień zodiakalne Bliźniaki spędzą pod znakiem długo oczekiwanych sukcesów i zwycięstw, na które pracowały przez ostatnie tygodnie. Pojawi się możliwość uwolnienia się raz na zawsze od kłopotów i trosk, które dominowały w ostatnich miesiącach.
RAK W tym tygodniu Niebo sprzyjać będzie Rakom we wszystkich aspektach życia. Postaraj się wynieść z tego jak najwięcej korzyści. Podaruj sobie odrobinę zrozumienia i poświęć więcej czasu potrzebom duchowym.
LEW Nowy tydzień dla zodiakalnych Lwów będzie początkiem ważnych przeobrażeń i zmian w ich dotychczasowym życiu. Twoje podejście do świata stanie się poważne i ambitne. To jest właśnie czas na pokazanie potencjału, który Tobie drzemie.
PANNA Ten tydzień zodiakalnych Panien będzie okresem przeznaczonym na powolny i systematyczny powrót do obo wiązków zarzuconych z powodu wiosenno-letniego lenistwa.


• rozliczenia elektroniczne dla osób indywiduanych

• rozliczenia rm – LLC, spółki i korporacje
Tel: 973-472-7722
Fax: 973-472-7077
nehrebeckigs@outlook.com 1033 Broad Street, Cilfton, NJ 07013



WAGA Sprawy zawodowe staną się więc dla Ciebie błahostką, a w życiu osobistym uda Ci się zażegnać dawno już rozpoczęte, trwające do dziś konflikty zakłócające relacje z ludźmi, na których w gruncie rzeczy bardzo Ci zależy.
SKORPION W nowym tygodniu Skorpiony mogą liczyć na ulgę i odrobinę wytchnienia od natłoku obowiązków, który dał im się we znaki. Pojawi się okazja do zdobycia nowych przydatnych umiejętności. Podejdź do tego z zaangażowaniem.
STRZELEC Nadchodzący tydzień obfitować będzie w niespodzianki i nieoczekiwane zwroty akcji. Musisz być czujny, by nie dać wytrącić się z równowagi.
KOZIOROZEC Dzięki nadchodzącemu kwinkunksowi Marsa i Plutona zodiakalne Koziorożce poczują przypływ energii i zapragną popchnąć do przodu przebieg spraw, którymi się teraz zajmują.
WODNIK Wodniki pogrążone do niedawna w lekkim letargu już w pierwszych dniach tygodnia poczują przypływ sił witalnych, co wpłynie dodatnio na wynik działań, które podejmą. A w podejmowaniu wyzwań będą wręcz brawurowe.
RYBY Osoby spod znaku Ryb w najbliższym tygodniu mogą stanąć przed sytuacjami, które naprawdę mogą zmienić ich życie. Ryby powinny spodziewać się niełatwego, wymagającego skupienia okresu w ich życiu. Stawiaj na zdrowy rozsądek i zachowuj zimną krew, a uda Ci się przez niego przebrnąć bez szwanku.
OFERUJE USŁUGI PRAWNE:
• WYPADKI (Opłata tylko po wygranej sprawie)
• SPRAWY RODZINNE: Rozwody (Za zgodą i bez zgody współmałżonka)
• SPRAWY KRYMINALNE: Areszty; Mandaty/ DWI; Kradzieże; Pobicia
• IMIGRACJA (Wszystkie Stany): Pobyt Stały; Obywatelstwo; Deportacja
• TESTAMENTY Adwokat mówi biegle po polsku


Zobacz Usługi Prawne www.ryduchowskilaw.com

Jak oszczędzać na kredycie hipotecznym? Kilka sposobów, które mogą zaoszczędzić tysiące
Zakup domu to dla większości osób największa inwestycja w życiu. Kredyt hipoteczny często spłacamy przez 15, 20, a nawet 30 lat i przez ten czas odsetki mogą kosztować nas więcej niż sama nieruchomość. Dobra wiadomość jest taka, że istnieje kilka sposobów, aby zmniejszyć całkowity koszt kredytu i zaoszczędzić znaczną kwotę pieniędzy. Zobaczmy to na konkretnych liczbach.
Przykładowy dom: $700,000, kredyt 30-letni o stałej stopie 6,75%, wkład własny 20%$140,000, pożyczka $560,000. Miesięczna rata kapitału i odsetek wynosi w tym przypadku $3,632, a całkowita kwota odsetek zapłaconych przez 30 lat to $747,574, więcej niż sama wartość domu.
1. Dokonuj dodatkowych wpłat na kapitał
Nawet niewielka dodatkowa wpłata każdego miesiąca może skrócić okres kredytowania i zmniejszyć sumę odsetek. Przy naszym przykładowym kredycie ($560,000; 6,75%):
+$100 miesięcznie - spłacasz kredyt 2,3 lata szybciej i oszczędzasz
$71,329 odsetek
+$200 miesięcznie - spłacasz kredyt 4,5 lat szybciej i oszczędzasz
$128,440 odsetek
+$300 miesięcznie - spłacasz kredyt 6 lat szybciej i oszczędzasz
$175,510 odsetek
Różnica między brakiem dodatkowych wpłat a wpłatą $300 dolarów miesięcznie to ponad 175 tysięcy dolarów w całym okresie kredytowania. To nie magia, to po prostu mniej odsetek liczonych od mniejszego salda przez krótszy czas. 2. Wykonuj jedną dodatkową ratę rocznie
Jeżeli raz w roku wpłacisz równowartość jednej miesięcznej raty bezpośrednio na kapitał (np. z premii lub zwrotu podatku), efektywnie płacisz 13 rat rocznie zamiast 12. Na naszym przykładzie $560,000 taka jedna dodatkowa rata rocznie $3,632 skraca okres spłaty o 5,8 roku i oszczędza $170,002 odsetek. Bardzo podobny efekt, bez potrzeby pamiętania o jednorazowej wpłacie daje płatność co dwa
tygodnie (bi-weekly) zamiast raz w miesiącu. Skoro rok ma 52 tygodnie, płacąc połowę raty co dwa tygodnie wykonujesz w praktyce 13 pełnych płatności rocznie. W naszym przykładzie to oszczędność $176,658 i 6 lat krótszy okres spłaty. Niemal identyczny efekt jak trzynasta rata, tylko rozłożony niezauważalnie w ciągu roku.
3. Rozważ refinansowanie kredytu
Jeżeli oprocentowanie na rynku spadło od momentu zaciągnięcia kredytu, refinansowanie może obniżyć miesięczną ratę lub skrócić okres spłaty. Przykład: masz pozostałe $500,000 do spłaty na 25 lat przy stopie 7,5%. Refinansujesz do 6,5%:
Rata miesięczna spada z $3,695 do $3,376 - oszczędność $319 dolarów miesięcznie
W skali roku to $3,827
W całym okresie kredytowania $95,676 mniej odsetek
Przed podjęciem decyzji warto jednak przeanalizować koszty refinansowania (zwykle 2-5% wartości kredytu) i obliczyć, po ilu miesiącach się zwrócą.
4. Usuń PMI, gdy to możliwe
Jeśli przy zakupie domu wpłaciłeś mniej niż 20% wkładu własnego, prawdopodobnie płacisz PMI (ubezpieczenie kredytu hipotecznego, które chroni bank, nie Ciebie). Przykład: ten sam dom za $700,000, ale wkład własny tylko 10% ($70,000), pożyczka $630,000. PMI w takim przypadku może wynosić około $ 394 dolarów miesięcznie , to prawie $4,725 dolarów rocznie wyrzucone na ubezpieczenie, z którego korzysta bank.
Spłacając kredyt do momentu, gdy saldo spadnie do 80% pierwotnej wartości domu (tzw. 80% LTV), zajmie to w tym przykładzie około 8,2 roku, a łączny koszt PMI do tego momentu wyniesie blisko $38,588. Gdy wartość nieruchomości wzrośnie lub spłacisz odpowiednią część kredytu, możesz ubiegać się o usunięcie tej opłaty wcześniej. Warto samodzielnie monitorować saldo i wartość domu, a nie czekać, aż bank zrobi to za Ciebie.
5. Obniż koszty podatku od nieruchomości
Jeżeli uważasz, że wartość Twojego domu została zawyżona przez urząd podatkowy, możesz odwołać się od wyceny. Przykład: dom wyceniony na $700,000 przy efektywnej stawce podatkowej 2,5% to $17,500 podatku rocznie. Skuteczne odwołanie, które obniży wycenę do $630,000 , oznacza $1,750 oszczędności rocznie, a w perspektywie 10 lat to $1,7500 w Twojej kieszeni, nie w budżecie miasta
6. Wykorzystuj premie i zwroty podatkowe
Zamiast wydawać zwrot podatku lub premię z pracy, rozważ przeznaczenie tych środków na dodatkową spłatę kapitału kredytu. Jak widać w punkcie 1 i 2. Nawet pojedyncza, jednorazowa wpłata raz w roku potrafi skrócić kredyt o lata i zaoszczędzić sześciocyfrową kwotę.
Podsumowanie
Niewielkie działania podejmowane regularnie mogą przynieść ogromne oszczędności w długim okresie. Jak pokazują liczby, dodatkowe $200 miesięcznie, jedna dodatkowa rata rocznie czy usunięcie PMI mogą pozwolić zaoszczędzić nawet sto kilkadziesiąt
tysięcy dolarów podczas spłaty kredytu hipotecznego na domu za $700,000. To nie są drobne kwoty, to różnica między spłaceniem kredytu w wieku 55 czy 61 lat.
Jeśli masz pytania dotyczące zakupu domu, refinansowania lub aktualnej wartości swojej nieruchomości, skontaktuj się z nami. Chętnie pomożemy znaleźć rozwiązania, które pozwolą Ci zaoszczędzić pieniądze i szybciej budować majątek.
Opracowano: Kasia Nowakowska �� 973.626.2528 i Wojciech Baranowski��201.259.8132 I Licencjonowani Agenci Nieruchomości
zNiniejszy artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i nie stanowi porady finansowej, podatkowej ani kredytowej. Stawki procentowe, PMI i podatki od nieruchomości są przykładowe i mogą się różnić w zależności od konkretnej sytuacji, instytucji finansowej i lokalizacji. W sprawach finansowania zalecamy konsultację z licencjonowanym brokerem hipotecznym, doradcą podatkowym lub instytucją finansową.

kolor ścian może podnieść jego wartość nawet o kilka tysięcy dolarów

Przygotowując dom do sprzedaży, właściciele często koncentrują się na kosztownych remontach, wymianie sprzętów czy modernizacji kuchni. Tymczasem okazuje się, że jedna z najtańszych zmian może przynieść zaskakująco dobre efekty.
Według najnowszej analizy przeprowadzonej przez Zillow odpowiednio dobrany kolor ścian może wpłynąć na to, jak potencjalni kupujący postrzegają nieruchomość, a w konsekwencji także na cenę, jaką są gotowi za nią zapłacić. Badanie pokazuje, że era sterylnych, śnieżnobiałych wnętrz powoli dobiega końca. Dzisiejsi nabywcy coraz częściej szukają przestrzeni, które wydają się ciepłe, przytulne i gotowe do zamieszkania od pierwszego dnia.
KOLOR, KTÓRY MOŻE ZWIĘKSZYĆ
WARTOŚĆ DOMU
Największym zwycięzcą badania okazał się czekoladowy brąz zastosowany w sypialni. Zda-
niem ankietowanych kupujących pomieszczenia utrzymane w takim odcieniu sprawiają wrażenie bardziej eleganckich i komfortowych.
Według szacunków Zillow domy z sypialniami pomalowanymi na głęboki brąz mogły otrzymywać oferty średnio o ponad 2 tysiące dolarów wyższe niż podobne nieruchomości z tradycyjnymi białymi ścianami.
Choć różnica może wydawać się niewielka, warto pamiętać, że koszt pomalowania jednego pomieszczenia jest nieporównywalnie niższy od potencjalnego wzrostu wartości nieruchomości.
Przez wiele lat agenci nieruchomości zalecali właścicielom malowanie wnętrz na biało przed wystawieniem domu na sprzedaż. Białe ściany miały sprawiać wrażenie czystości i pozwalać kupującym wyobrazić sobie własną aranżację wnętrza.
Dziś trendy zaczynają się zmieniać.
Coraz więcej osób poszukuje domów, które od pierwszego wejścia wydają się przyjazne i przytulne. Neutralne, ale cieplejsze kolory pomagają stworzyć taki efekt, nie narzucając jednocześnie konkretnego stylu.
Eksperci rynku nieruchomości zauważają, że po latach dominacji minimalistycznych wnętrz kupujący zaczynają doceniać bardziej naturalne i spokojne odcienie inspirowane naturą.
BŁĘKIT, SZAROŚĆ I ZIELEŃ ZDOBYWAJĄ POPULARNOŚĆ
Wśród najlepiej ocenianych kolorów znalazły się również jasne błękity, grafitowe szarości oraz różne odcienie zieleni.
Salon pomalowany na delikatny błękit był oceniany przez kupujących bardzo pozytywnie. Według analizy mógł on zwiększyć wartość składanych ofert nawet o ponad 1 700 dolarów. Dobrze wypadły również eleganckie szarości. Grafitowe odcienie w salonie i sypialni sprawiały,
że wnętrza wydawały się nowoczesne, zadbane i bardziej luksusowe.
Jednak prawdziwym hitem okazała się szałwiowa zieleń.
SZAŁWIOWA ZIELEŃ – BEZPIECZNY
WYBÓR NIEMAL DO KAŻDEGO POMIESZCZENIA
Jeżeli istnieje jeden kolor, który szczególnie przypadł do gustu kupującym, jest nim właśnie szałwiowa zieleń.
Ten subtelny, naturalny odcień pojawiał się w czołówce rekomendowanych kolorów zarówno dla salonów, sypialni, jak i łazienek.
Projektanci wnętrz od kilku lat zwracają uwagę, że zieleń inspirowana naturą działa uspokajająco, dodaje elegancji i dobrze komponuje się z większością mebli oraz dodatków.
Dla właścicieli planujących sprzedaż domu może to być jeden z najbezpieczniejszych wyborów kolorystycznych.
KUCHNIA NADAL KRÓLOWĄ DOMU
Choć kolor ścian ma znaczenie w całym domu, największy wpływ na decyzje kupujących nadal ma kuchnia.
To właśnie temu pomieszczeniu potencjalni nabywcy poświęcają najwięcej uwagi podczas oglądania nieruchomości.
Badanie wykazało, że najlepiej oceniane były kuchnie utrzymane w ciemniejszych, eleganckich tonacjach. Szczególnie dobrze wypadły grafitowe szarości oraz głębokie odcienie śliwkowe.
Eksperci Zillow zwracają uwagę, że różnica między najlepiej i najgorzej ocenianymi kolorami kuchni sięgała nawet kilku tysięcy dolarów.
To pokazuje, jak duże znaczenie mogą mieć pozornie drobne detale.
NIE KAŻDY KOLOR POMAGA SPRZEDAŻY
Badanie pokazało również, których kolorów warto unikać.
Najgorzej oceniane były intensywne żółcie wpadające w odcień ochry. Takie ściany sprawiały, że kupujący oceniali nieruchomości znacznie mniej atrakcyjnie.
Według szacunków zastosowanie tego koloru mogło obniżać wartość ofert nawet o kilkanaście tysięcy dolarów.
Słabe wyniki uzyskały również bardzo intensywne czerwienie oraz jasne róże. Wielu uczestników badania uznało takie wnętrza za zbyt osobiste i wymagające natychmiastowego przemalowania po zakupie.
A każda dodatkowa praca oznacza dla kupującego dodatkowy koszt.
FARBA TO NIEDROGI SPOSÓB NA ZWIĘKSZENIE ATRAKCYJNOŚCI DOMU
Dobra wiadomość dla właścicieli jest taka,
że malowanie pozostaje jedną z najtańszych metod poprawy wyglądu nieruchomości.
Koszt kilku puszek farby i weekend pracy może być nieporównywalnie niższy niż koszt większych remontów, a efekt często jest widoczny od razu.
Świeżo pomalowane ściany sprawiają, że dom wydaje się bardziej zadbany, czystszy i gotowy do wprowadzenia się.
Dla wielu kupujących pierwsze wrażenie ma ogromne znaczenie i często wpływa na ich decyzję jeszcze zanim dokładnie obejrzą wszystkie pomieszczenia.
Specjaliści rynku nieruchomości przypominają jednak, że sam kolor ścian nie zastąpi kompleksowego przygotowania domu do sprzedaży.
Nadal ogromne znaczenie mają stan kuchni i łazienek, porządek, odpowiednie oświetlenie oraz atrakcyjny wygląd posesji.
Coraz większą rolę odgrywają również przestrzenie zewnętrzne. Tarasy, ogródki, miejsca do grillowania czy strefy wypoczynkowe są dziś często traktowane jako dodatkowy pokój pod gołym niebem.
Po pandemii wielu kupujących zaczęło zwracać na nie szczególną uwagę.
KAŻDY RYNEK RZĄDZI SIĘ SWOIMI
PRAWAMI
Eksperci podkreślają, że nie istnieje jedno uniwersalne rozwiązanie dla wszystkich nieruchomości.
Preferencje kupujących mogą różnić się w zależności od regionu, rodzaju domu czy grupy docelowej nabywców. To, co sprawdza się w New Jersey, niekoniecznie będzie równie skuteczne na Florydzie czy w Kalifornii.
Dlatego przed rozpoczęciem większych prac warto skonsultować się z lokalnym agentem nieruchomości, który zna aktualne trendy na danym rynku.
Jedno jest jednak pewne – zanim wydasz tysiące dolarów na kosztowny remont, warto rozważyć znacznie prostsze rozwiązanie. Czasami kilka puszek odpowiednio dobranej farby może przynieść większy efekt, niż mogłoby się wydawać.

zjeść

Gdy myślimy o obchodach 250-lecia Stanów Zjednoczonych, najczęściej przychodzą nam do głowy parady, rekonstrukcje historyczne czy pokazy fajerwerków. Tymczasem historię Ameryki można odkrywać również przy restauracyjnym stole.
New Jersey odegrało kluczową rolę podczas wojny o niepodległość. To właśnie tutaj rozegrało się ponad sto bitew i potyczek, a stan zyskał przydomek „Crossroads of the Revolution” – Skrzyżowanie Rewolucji. Wiele budynków pamiętających czasy Jerzego Waszyngtona przetrwało do dziś. Część z nich nadal służy podróżnym, tyle że zamiast kolonialnych karczm są dziś restauracjami i historycznymi zajazdami.
W roku America 250 warto odwiedzić miejsca, gdzie historia nie znajduje się jedynie w muzealnej gablocie, ale żyje każdego dnia.
Historia tego miejsca zaczyna się jeszcze przed narodzinami Stanów Zjednoczonych. Teren, na którym znajduje się dzisiejsza restauracja, został zakupiony w 1741 roku przez Richarda Greena i funkcjonował jako Blooming Grove Farm.
Sam budynek powstał prawdopodobnie w latach 60. XIX wieku i pełnił funkcję zajazdu dla podróżnych przemieszczających się pomiędzy Trenton i Filadelfią. Choć współczesne wnętrza zostały dostosowane do potrzeb gości XXI wieku, sam budynek nadal przypomina o epoce, w której rodziła się amerykańska niepodległość. Do dziś na posesji zachowały się dawne słupki do przywiązywania koni, przypominające czasy, gdy głównym środkiem transportu były dyliżanse i wozy konne.

Na początku XX wieku obiekt działał już jako restauracja. W okresie prohibicji miał pełnić funkcję speakeasy, czyli tajnego lokalu serwującego alkohol. Według lokalnych przekazów podczas remontów odnajdywano tam przedmioty pochodzące sprzed wielu dekad, w tym puszkę po piwie podpisaną i datowaną na 1941 rok.
Dziś Blooming Grove Inn łączy elegancką kuchnię z atmosferą historycznej posiadłości. To miejsce pozwala wyobrazić sobie, jak wyglądało życie w centralnym New Jersey jeszcze przed powstaniem nowoczesnych dróg i kolei.
Położone w malowniczym Hunterdon County Clinton słynie z zabytkowej zabudowy i atmosfery małego amerykańskiego miasteczka. Jednym z najważniejszych historycznych budynków jest The Clinton House, którego korzenie sięgają końca XVIII wieku.
Karczmy takie jak Clinton House odgrywały ogromną rolę w życiu kolonialnej Ameryki. Były nie tylko miejscem noclegu i posiłków, ale także centrum życia społecznego. To tutaj wymieniano wiadomości, prowadzono interesy, organizowano spotkania polityczne i dyskutowano o wydarzeniach związanych z wojną o nie-

podległość.
Okolice Clinton również mają silne związki z historią rewolucji. Niedaleko znajduje się Lansdown Manor, posiadłość zbudowana w 1771 roku przez pułkownika Charlesa Stewarta, późniejszego generała armii Jerzego Waszyngtona.
Spacerując dziś ulicami Clinton, łatwo dostrzec, że miasto zachowało znaczną część swojego XVIII- i XIX-wiecznego charakteru. Wizyta w Clinton House pozwala poczuć atmosferę czasów, gdy nowa republika dopiero zaczynała swoją historię.
JOCKEY HOLLOW – MORRISTOWN
Choć dzisiejszy Jockey Hollow jest przede wszystkim znany jako jedna z najlepszych restauracji w New Jersey, jego nazwa nawiązuje do miejsca o ogromnym znaczeniu dla historii Stanów Zjednoczonych.
Jockey Hollow znajduje się w sąsiedztwie Morristown National Historical Park – pierwszego narodowego parku historycznego utworzonego w Stanach Zjedno-
czonych. To właśnie tutaj od grudnia 1779 do czerwca 1780 roku stacjonowała Armia Kontynentalna Jerzego Waszyngtona. Ponad 10 tysięcy żołnierzy spędziło tutaj jedną z najcięższych zim w historii Ameryki. Wielu historyków uważa, że warunki były nawet gorsze niż w słynnym Valley Forge. Temperatura spadała do rekordowo niskich poziomów, brakowało żywności i odzieży, a żołnierze własnoręcznie budowali drewniane chaty, w których mieszkali przez wiele miesięcy.
Kluczową rolę odegrała farma Henry’ego Wicka, największego właściciela ziemskiego w okolicy. Ponad 600 akrów jego lasów zostało wyciętych przez armię na opał i budowę schronień. Zachowany do dziś Wick House służył jako kwatera generała Arthura St. Claira.
Dziś odwiedzający mogą połączyć kolację z wizytą w Morristown National Historical Park i zobaczyć rekonstrukcje żołnierskich chat, historyczne budynki oraz miejsca, w których rozgrywały się wydarzenia mające wpływ na losy wojny o niepodległość.
ale również miejscem o wyjątkowej wartości artystycznej.
Princeton odegrało ważną rolę podczas wojny o niepodległość. W 1777 roku miała tu miejsce Bitwa pod Princeton – jedno z kluczowych zwycięstw Jerzego Waszyngtona po słynnej przeprawie przez Delaware. Kilka minut spaceru od restauracji znajduje się Princeton Battlefield State Park, gdzie można zobaczyć teren historycznej bitwy. W 2025 roku Yankee Doodle Tap Room znalazł się na liście 25 najbardziej historycznych barów w Ameryce.

Jeżeli istnieje restauracja, która idealnie wpisuje się w obchody America 250, jest nią bez wątpienia Yankee Doodle Tap Room w Princeton.

Lokal mieści się w historycznym Nassau Inn, którego początki sięgają 1756 roku – dwadzieścia lat przed podpisaniem Deklaracji Niepodległości. Przez lata zatrzymywali się tutaj politycy, profesorowie Uniwersytetu Princeton, podróżnicy oraz liczne znane postacie amerykańskiej historii. Najbardziej charakterystycznym elementem wnętrza jest ogromny mural przedstawiający Yankee Doodle – jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci amerykańskiego folkloru. Dzieło zostało stworzone przez Normana Rockwella, jednego z najsłynniejszych amerykańskich ilustratorów XX wieku. Dzięki temu Yankee Doodle Tap Room jest nie tylko restauracją,
W XVIII wieku karczmy i zajazdy były czymś znacznie więcej niż restauracjami. To właśnie tam podróżni zdobywali informacje, prowadzili interesy i dyskutowali o polityce. Historycy podkreślają, że wiele pomysłów, które doprowadziły do narodzin Stanów Zjednoczonych, rodziło się właśnie przy stołach kolonialnych karczm. Tawerny były odpowiednikiem dzisiejszych mediów społecznościowych, sal konferencyjnych i centrów informacji.
Dlatego odwiedzając historyczne restauracje New Jersey podczas obchodów America 250, warto spojrzeć na nie nie tylko jak na miejsca serwujące jedzenie. To żywe świadectwa epoki, w której rodziła się Ameryka. Niektóre z nich pamiętają jeszcze czasy kolonialne, inne stoją obok miejsc, gdzie żołnierze Waszyngtona walczyli o niepodległość. Być może właśnie przy podobnym stole siedzieli kiedyś ludzie, którzy dyskutowali o wolności, niepodległości i przyszłości nowego narodu.
Mało który stan może pochwalić się tak bliskim połączeniem historii i codziennego życia jak New Jersey. Tutaj historię można nie tylko zobaczyć – można jej dosłownie posmakować.


Moda na odzież patriotyczną narodziła się w Stanach Zjednoczonych i nadal trwa - jest to widoczne w szczególności podczas obchodów Dnia Niepodległości (Inde pendence Day), kiedy flaga „Old Glory” jest praktycznie wszędzie - Amerykanie są dumni ze swojego pochodzenia.

Motyw flagi USA nigdy nie był tak popularny jak w tym sezonie. Wcześniej palmę pierwszeństwa odbierały mu brytyjskie barwy narodowe, które z uporem lansowały lon-
dyńskie fashionistki. Jednak dzisiaj, w dobie wielkiej fascynacji amerykańskim stylem (Miusscia Prada poświęciła mu całą letnią kolekcję!), białe gwiazdki na granatowym tle przeplatające się z czerwono-białymi paskami stają się synonimem modowej potęgi. I po kolei opanowują dosłownie wszystko, nawet... paznokcie!
Połączenie białego, czerwonego i niebieskiego nigdy nie wycho -
dzi z mody. Flaga jako element stroju czy dodatek zawsze świet nie przełamuje poważne stylizacje i przywodzi na myśl punkowe kli maty. Co więcej pasuje niemal do wszystkiego.
Ubrania z flagi
Odzież patriotyczna w Ameryce jest powszechnie dostępna, na Amazon możemy bez problemu kupić nie tylko koszulki w barwac „Old Glory”, ale także bokserki czy też stroje kąpielowe. Amery kański rynek


odzieży patriotycznej jest rozdrobniony i nie ma jednego lidera branży, jednak są firmy, które posiadają wieloletnie doświadczeniem.in. Lord Daniel Sportswear, który jest firmą rodzinną i jest jednym z większych producentów odzieży patrotycznej w USA. W ofercie firmy znajdują się szlafroki, krawaty, piłki golfowe, okulary przeciwsłoneczne - wszystko w barwach amerykańskich.
Od abażuru po dywany, styl amerykański od podłogi do sufitu – to doskonała propozycja dla wszystkich zakochanych w amerykańskim szaleństwie.

Meble ozdobione motywem flagi Stanów Zjednoczonych sprawiają niezapomniane wrażenie. Pościel z motywem flagi podoba się młodym ludziom z całego świata, którzy marzą, by nadać swej sypialni elektryzujący charakter, pozostając w zgodzie z
najnowszymi trendami. To jeden z najmodniejszych kompletów tego roku, ale za kilka lat z pewnością też nie będzie de mode.
Flag Code
Amerykanie są dumni ze swojego pochodzenia. Jednak wielu Amerykanów nie jest świadomych naruszania Kodeksu Flagi Stanów Zjednoczonych «Flag Code”, który określa sposób obchodzenia się z flagą. Wspomniany akt prawny określa także zakazane czynności z flagą, które mogą być interpretowane jako brak szacunku, m.in. flaga amerykańska nie może być przerabiana na ubranie, nie można na niej nic rysować oraz nie może mieć kontaktu z ziemią. «Flag Code” jest prawem federalnym USA, ale kara za niestosowanie się do tego kodeksu nie jest egzekwowana.








Nadchodzące Święto 4 Lipca – Dzień Niepodległości Stanów Zjednoczonych – będzie w tym roku wyjątkowe. Amerykanie będą bowiem świętować nie tylko kolejną rocznicę powstania swojego kraju, ale także 250-lecie jego istnienia.
Święto upamiętnia dzień 4 lipca 1776 roku, kiedy Kongres Kontynentalny formalnie przyjął Deklarację Niepodległości, zrywając więzi z Wielką Brytanią i ogłaszając powstanie nowego państwa. W całym kraju odbędą się parady, koncerty i uroczystości patriotyczne, a wieczorne niebo rozświetlą tradycyjne pokazy
fajerwerków.
Warto jednak pamiętać, że wolność Ameryki została okupiona ogromnymi ofiarami. Podczas wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych (1775–1783) zginęło ponad 70 tysięcy osób. Co ciekawe, w przeciwieństwie do wielu późniejszych konfliktów, większość żołnierzy nie poległa na polu walki, lecz zmarła z powodu chorób, takich jak ospa, tyfus czy czerwonka, a także wskutek bardzo trudnych warunków panujących w obozach wojskowych i więzieniach.
Po stronie amerykańskich Patriotów łączną liczbę ofiar szacuje się na


od 25 do 70 tysięcy osób. W walkach zginęło około 6 800–8 600 żołnierzy, co najmniej 10 tysięcy zmarło z powodu chorób, a od 8 500 do 12 tysięcy poniosło śmierć w brytyjskiej niewoli. Wielu jeńców przetrzymywano na tzw. prison ships – brytyjskich statkach więziennych zacumowanych w porcie nowojorskim, gdzie panowały katastrofalne warunki. Liczbę rannych szacuje się na od 8 500 do 25 tysięcy osób.
Po stronie brytyjskiej i jej sojuszników zginęło od 25 do 43 tysięcy osób. Wśród nich było około 8 500–9 500 brytyjskich żołnierzy poległych w walce oraz około 27 tysięcy zmarłych z powodu chorób. W wojnie uczestniczyli również niemieccy najemnicy, zwani Hessami – około 7 700 z nich zginęło lub zmarło podczas służby. Straty ponieśli także lojaliści, czyli amerykańscy koloniści wierni Koronie Brytyjskiej.
Dokładna liczba ofiar, zwłaszcza cywilnych, pozostaje przedmiotem badań historyków. Dokumentacja z tamtego okresu była prowadzona bardzo niedokładnie, dlatego wiele danych ma charakter szacunkowy.
Ślady tamtych wydarzeń można odnaleźć również w New Jersey. Na Bloomfield Cemetery w Bloomfield znajduje się wiele grobów żołnierzy
Seeking medical secretary for a pediatric office in Wallington NJ. Non smoking and legal documents are necessary. Polish or Spanish speaking is welcomed. Please send your resume to primecarepediatricspc@ gmail.com
Zatrudnię samodzielnego stolarza z doświadczeniem. Praca przy produkcji mebli w stolarni w Saddle Brook NJ. Tel: 201-245-4564
związanych z okresem wojny o niepodległość. To miejsce przypomina, że historia Ameryki została napisana nie tylko przez wielkich przywódców, ale także przez tysiące zwykłych ludzi, którzy poświęcili swoje życie w walce o wolność.
Izabela Van Tassel
Elżbieta Fruchtman
Tłumacz – notariusz 1(201) 725 2067 elizabethfruchtman@yahoo.com
• Apostille • Podania w języku polskim i angielskim
EMERYTURY, DISABILITY I OBYWATELSTO PO POLSKU
Wiele usług telefonicznie
Jestem Notary Public potwierdzam tożsamość osoby składającej podpisy łacznie z klauzulą apostille, przygotowuję upoważnienia, odwołania, pełnomocnictwa z klauzulą apostille lub bez w języku polskim zgodnie z obowiązującymi w Polsce wymaganiami prawnymi.
Ponadto
Jestem licencjonowanym instruktorem różnych rodzajów Yogi. Zapraszam!

OPIEKA DENTYSTYCZNA dla całej rodziny
500 North Wood Ave, Suite 1A, Linden NJ 07036
Tel: (908) 718 - 7337
ATRAKCYJNE CENY
Gabinet otwarty do późnych godzin wieczornych oraz w soboty
Akceptujemy wiekszość ubezpieczeń
Jeszcze kilka miesięcy temu nagłówki gazet i portali finansowych wyglądały jak zapowiedź globalnego kryzysu. Konflikt na Bliskim Wschodzie, groźba zamknięcia Cieśniny Ormuz, ostrzeżenia o możliwym szoku energetycznym, analizy przewidujące skok cen ropy nawet do 200 dolarów za baryłkę. W mediach społecznościowych pojawiały się katastroficzne prognozy dotyczące recesji, załamania giełd i gwałtownego wzrostu inflacji.
Tymczasem świat się nie skończył.
Co więcej, amerykańska giełda zachowywała się zaskakująco spokojnie. Indeksy nie zanotowały gwałtownego załamania, ceny ropy wzrosły tylko przejściowo, a inwestorzy stosunkowo szybko wrócili do kupowania akcji. Dla wielu obserwatorów było to niezrozumiałe. Jak to możliwe, że zagrożony został jeden z najważniejszych szlaków handlowych na świecie, a rynki finansowe nie wpadły w panikę? Odpowiedź jest bardziej skomplikowana niż mogłoby się wydawać.
Wąskie gardło światowej gospodarki
Cieśnina Ormuz to wąski przesmyk między Zatoką Perską a Morzem Arabskim. Przez ten niewielki fragment wody przepływa około jednej czwartej światowego handlu ropą transportowaną drogą morską oraz około jednej piątej światowego handlu skroplonym gazem ziemnym (LNG). To właśnie tędy płynie ropa z Arabii Saudyjskiej, Iraku, Kuwejtu, Kataru i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Dla części tych państw jest to praktycznie jedyna droga eksportu surowców energetycznych. Gdy pojawiło się ryzyko blokady cieśniny, inwestorzy zaczęli kalkulować najgorszy scenariusz. W końcu ropa to nie tylko paliwo do samochodów. To również transport, produkcja żywności, tworzywa sztuczne, nawozy, chemikalia oraz tysiące produktów codziennego użytku.
Nie chodzi tylko o ropę Większość ludzi kojarzy Cieśninę Ormuz wyłącznie z ropą naftową. To błąd. Przez ten region przechodzą
także ogromne ilości gazu ziemnego z Kataru, jednego z największych eksporterów LNG na świecie. Zakłócenia dostaw gazu mogłyby podnieść ceny energii elektrycznej w Europie i Azji.
Jeszcze mniej osób zdaje sobie sprawę, że zagrożone były również dostawy nawozów sztucznych. Państwa Zatoki Perskiej należą do największych światowych eksporterów mocznika, amoniaku i siarki wykorzystywanych w produkcji nawozów rolniczych. Problemy z transportem tych produktów mogłyby przełożyć się na wyższe koszty produkcji żywności na całym świecie.
Do tego dochodzą metale przemysłowe i surowce strategiczne. Współczesna gospodarka jest uzależniona od miedzi, litu, niklu, kobaltu i metali ziem rzadkich. Choć nie wszystkie przepływają przez Ormuz, każdy większy konflikt geopolityczny zwiększa ryzyko zakłóceń w transporcie i wzrostu cen tych materiałów. Międzynarodowa Agencja Energetyczna już dziś ostrzega, że w przyszłości świat może zmagać się z niedoborami miedzi i litu.
Dlaczego giełda nie spanikowała?
Najciekawsze pytanie brzmi jednak: dlaczego Wall Street nie zareagowała tak, jak podczas wcześniejszych kryzysów?
Po pierwsze, rynki finansowe patrzą w przyszłość. Inwestorzy nie oceniają sytuacji na podstawie dzisiejszych nagłówków, lecz próbują przewidzieć, jak będzie wyglądał świat za sześć miesięcy lub rok. Jeżeli uznają, że problem jest przejściowy, często ignorują nawet bardzo dramatyczne wydarzenia.
Po drugie, światowa gospodarka jest dziś znacznie bardziej odporna niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Stany Zjednoczone są jednym z największych producentów ropy i gazu na świecie. Produkcja w Ameryce Północnej częściowo ogranicza wpływ problemów na Bliskim Wschodzie.
Po trzecie, inwestorzy wiedzieli, że całkowita i długotrwała blokada cieśniny byłaby katastrofalna również dla państw regionu. Iran, państwa Zatoki Perskiej i ich najwięksi odbiorcy w Azji mają ogromny interes w utrzymaniu przepływu handlowego. Rynek uznał więc, że
najbardziej prawdopodobny jest scenariusz zakłóceń, a nie całkowitego zatrzymania transportu. W efekcie, gdy pojawiły się sygnały o wznowieniu ruchu statków i stopniowym odblokowywaniu szlaków morskich, ceny ropy zaczęły spadać, a giełdy odzyskały spokój.
Rynki nauczyły się żyć z kryzysami
Istnieje jeszcze jeden powód, o którym rzadko się mówi. Przez ostatnie lata inwestorzy przeżyli pandemię, zerwane łańcuchy dostaw, rekordową inflację, wojnę w Ukrainie, kryzys energetyczny w Europie, wojnę handlową oraz napięcia między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Każdy z tych kryzysów wydawał się początkiem czegoś znacznie gorszego.
Tymczasem światowa gospodarka wielokrotnie udowadniała swoją zdolność adaptacji. Firmy zmieniały dostawców. Armatorzy wyznaczali nowe trasy. Przedsiębiorstwa zwiększały zapasy. Rządy budowały rezerwy strategiczne. Inwestorzy stali się mniej podatni na panikę, ponieważ wielokrotnie przekonali się, że najczarniejsze scenariusze nie zawsze się realizują.
Jaki to ma wpływ na nas?
To, że świat się nie skończył, nie oznacza jednak, że wydarzenia ostatnich miesięcy pozostaną bez wpływu na nasze życie. Najbardziej odczuwalnym skutkiem są wysokie ceny energii. Nawet krótkotrwały wzrost cen ropy wpływa na koszty transportu, a te z kolei przenoszą się na ceny wielu innych towarów. Wyższe koszty nawozów mogą oznaczać droższą żywność. Problemy z dostawami gazu mogą podnosić rachunki za energię elektryczną. Wahania cen metali przemy-
słowych wpływają na koszt produkcji samochodów, elektroniki i sprzętu AGD.
Dla Polonii mieszkającej w Stanach Zjednoczonych skutki są często pośrednie. Nie zauważamy ich od razu przy dystrybutorze paliwa czy kasie supermarketu. Widzimy je dopiero po kilku miesiącach w postaci wyższych cen usług, wyższej inflacji lub wyższych stóp procentowych.
Najważniejsza lekcja
Historia Cieśniny Ormuz przypomina o czymś niezwykle ważnym. Światowa gospodarka jest znacznie bardziej odporna niż sugerują codzienne nagłówki. Jednocześnie jest bardziej powiązana niż kiedykolwiek wcześniej. Konflikt oddalony o tysiące mil może wpłynąć na cenę benzyny w Chicago, koszt ogrzewania domu w Nowym Jorku lub rachunek za zakupy spożywcze w Albuquerque. Jednak równie prawdziwe jest to, że miliony przedsiębiorców, inwestorów, armatorów i producentów każdego dnia dostosowują się do nowych warunków, ograniczając skutki kryzysów. Dlatego świat się nie skończył, a giełda bije kolejne rekordy. Nie dlatego, że zagrożenie było nieistotne, lecz dlatego, że współczesna gospodarka posiada niezwykłą zdolność przystosowywania się nawet do bardzo poważnych wstrząsów.
I być może właśnie to jest najważniejsza lekcja ostatnich miesięcy. Elżbieta Baumgartner Elżbieta Baumgartner jest autorką wielu książek-poradników. Jej najnowsza książka to „Jak inwestować pieniądze i ich nie stracić”. Jest ona dostępna w wersji elektronicznej na witrynie Poradnika Sukces, www.PoradnikSukces. com, poczta@poradniksukces.com, 1-718-224-3492.
Jak pomniejszyć podatki
dowiesz się z książek Elżbiety Baumgartner “Jak chować pieniądze przed fiskusem. Podręcznik agresywnej gry podatkowej”. Spadki, darowizny, przychody, inwestycje, sprzedaż mieszkania, konta w USA i w Polsce, walka z IRS. Ustawa o ujawnianiu kont zagranicznych FATCA. Rozszerzona do 308 stronic. Również: „Emerytura reemigranta w Polsce”, „Powrót do Polski”, „Emerytura polska i amerykańska” i wiele innych. Książki są uaktualnione na rok 2026 i dostępne w wersji elektronicznej w witrynie www.PoradnikSukces.com, tel. 718-224-3492, a także w wersji papierowej w D&Z House of Books, 5507 W Belmont Ave, Chicago, tel. 773-282-4222 . www.PoradnikSukces.com
Rozwiązanie krzyżówki prześlij do nas e-mailem na adres ogloszenia@tygodnikplus.com lub na nasz adres pocztowy 63 Union Blvd, Wallington NJ 07057 wraz z podaniem imienia, nazwiska i dokładnego adresu. Wszystkie prawidłowe rozwiązania przesłane do dnia 9.07.26r. wezmą udział w losowaniu nagrody.
Dane laureata obecnej krzyżówki zamieścimy na naszej stronie w dniu 16.07.26r. Nadesłanie przez Czytelnika rozwiązania krzyżówki oznacza, iż wyraża on zgodę na opublikowanie imienia, nazwiska oraz miejsca zamieszkania na liście laureatów. Rozwiązania prosimy przysyłać tylko raz. Duplikaty będą kasowane.
SPONSOREM NAGRODY JEST:


Za prawidłowe rozwiązanie krzyżówki z nr 25 (932) nagrodę wylosował Pan Janusz Zduniak z Lincoln Park. Gratulujemy!
Hasło: „Ruslan i Ludmiła“



Bezpłatny Tygodnik Polonijny
REDAKCJA
63 Union Blvd, Wallington NJ 07057
Tel: 973–928-3838, 973-928-3839
Fax: 973-883-0762
info@tygodnikplus.com
REDAKTOR NACZELNA Katarzyna Ginsburg katarzyna@tygodnikplus.com
ZESPÓŁ REDAKCYJNY
Zuza Ducka, Anna Bargiel, Grzegorz Kogut STALE WSPÓŁPRACUJĄ
Elżbieta Baumgartner, Andrzej Kulka, Grażyna Torbus
PROJEKT GRAFICZNY i DTP Jacek McFrey
REKLAMA I MARKETING 973-928-3838 reklama@tygodnikplus.com OGŁOSZENIA DROBNE ogloszenia@tygodnikplus.com
WYDAWCA PLUS Media Group Corp. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie w całości lub częściowo grafiki lub tekstu z reklam wykonanych przez PLUS jest surowo zabronione. Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych, zastrzega sobie prawo redagowania nadesłanych tekstów i nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam i ogłoszeń. Zastrzega sobie również prawo do odmówienia druku reklamy lub ogłoszenia bez podania przyczyny.Redakcja nie ponosi żadnej odpowiedzialności za wszelkiego rodzaju porady i wskazówki zawarte w artykułach sponsorujących. Adres internetowy www.tygodnikplus.com ©2007-2026 PLUS Media Group, Corp.


Usunięcie zaćmy jest standardowym zabiegiem ambulatoryjnym – to jedna z najczęstszych procedur chirurgicznych. Jednak wielu pacjentów odkłada ją na później, byle nie na lato. Tymczasem długie opóźnienia mogą oznaczać znaczne pogorszenie wzroku i jakości życia.
Zaćma rozwija się stopniowo przez wiele lat, powoduje niewyraźne lub zamglone widzenie. Z czasem może też powodować oślepianie o świcie lub zmierzchu przez światła nadjeżdżających samochodów, ponieważ zmętnienia w soczewce powodują rozpraszanie światła. Zmiany te mogą utrudniać wiele codziennych czynności, takich jak prowadzenie samochodu, oglądanie telewizji, uprawianie sportu, praca przy komputerze, czytanie gazety czy spacerowanie po ulicy.
Niektórzy nie zdają sobie sprawy, jak bardzo ich wzrok jest ograniczony przez zaćmę, ponieważ rozwija się ona powoli z biegiem czasu. Dopiero po operacji zdają sobie sprawę, jak bardzo ich ograniczała.
Większość osób uważa, że zmiana recepty na okulary wystarcza, aby poprawić niewyraźne
widzenie. Jednak w miarę postępu zaćmy, widzenie pogarsza się Nieleczona zaćma może również doprowadzić do całkowitej ślepoty. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) zaćma jest najczęstszą przyczyną utraty wzroku na świecie. Jest nieprzewidywalna i może rozwijać się w różnym tempie, co sprawia, że odkładanie operacji jest ryzykowne.
Jeśli zaćma jest spowodowana starzeniem się, a nie chorobą czy urazem, prawdopodobnie będzie postępować wolniej. Jeśli oko nie jest odpowiednio pielęgnowane lub jest narażone na palenie tytoniu lub promieniowanie (w tym UV), zaćma może rozwijać się szybciej i wymaga skuteczniejszej interwencji.
Chociaż nigdy nie jest za późno na usunięcie zaćmy, lepiej jest usunąć ją, gdy jest jeszcze
niedojrzała, ponieważ skraca to czas operacji i rekonwalescencji. Wcześniejsze usunięcie zaćmy oznacza również uniknięcie znacznego pogorszenia wzroku związanego z zaćmą bardzo dojrzałą (hiperdojrzałą).
OPERACJA ZAĆMY – ZABIEG SZYBKI I BEZPIECZNY
Dawniej operację zaćmy przeprowadzano tylko wtedy, gdy dojrzała i powodowała utratę wzroku. Obecnie zaćmę można usunąć we wczesnym stadium rozwoju, gdy powoduje ona subtelne zmiany w widzeniu, takie jak utrata postrzegania kolorów, olśnienie i utrata kontrastu, ale niekoniecznie poważną utratę wzroku.
– Zaćma to zmętnienie naturalnej soczewki oka. Pojawia się przede wszystkim u pacjentów w podeszłym wieku, ale może również występować u ludzi młodych, a nawet u dzieci. Można ją leczyć w jedyny możliwy sposób – poprzez wymianę soczewek wewnątrzgałkowych. Operacja jest bezbolesna, a pacjent natychmiast po zabiegu wraca do domu w towarzystwie bliskiej osoby.
„W miejsce zmętniałej soczewki – za pomocą specjalnego aplikatora – okulista wkłada nową,
elastyczną, odpowiednio zwiniętą, sztuczną soczewkę wewnątrzgałkową, która już w oku przyjmuje właściwy kształt. Operację zaćmy przeprowadza się ambulatoryjnie. Zabieg trwa kilka minut i jest prawie całkowicie bezbolesny, znieczulenie miejscowe podawane jest w formie kropli i infuzji” – opisuje lek. okulistka chirurżka Justyna Krowicka, ordynatorka kliniki Gemini w Ostrawie.
Zazwyczaj zaleca się operację, gdy skutki zaćmy wpływają na styl życia, a to zależy od osoby. Na przykład, jeśli dużo jeździsz samochodem lub masz pracę wymagającą dobrego widzenia, operacja zaćmy jest zazwyczaj zalecana we wczesnym stadium, ze względu na to, że zaćma może powodować trudności z prowadzeniem pojazdów w nocy. Dlatego okulista powinien brać pod uwagę styl życia pacjenta oraz wyniki badań wzroku, zalecając odpowiedni moment operacji.
LATO NIE JEST PRZESZKODĄ, BY ZOPEROWAĆ
Powrót do normalnego życia jest znacznie szybszy niż w przypadku innych zabiegów chirurgicznych. Chociaż operacje zaćmy są wykonywane bez ograniczeń przez cały rok, wśród wielu pacjentów wciąż panuje mit, że nie zaleca się ich przeprowadzania w miesiącach letnich. Bez względu na porę, w jakiej wykonamy zabieg, po usunięciu zaćmy trzeba pamiętać o kilku zasadach.
– Po zabiegu – by nie doprowadzić do infek-
cji oka – trzeba się powstrzymać od dotykania, drapania i tarcia oka. Na spacery należy wychodzić w okularach przeciwsłonecznych, by chronić oko przed zaprószeniem, a także zminimalizować pojawiającą się u niektórych zwiększoną wrażliwość na światło. W pierwszych dniach po operacji widzenie może być zamglone, jednak rekonwalescencja i poprawa widzenia generalnie przebiegają szybko. Zwykle zaleca się, by kontrola pooperacyjna pacjenta miała miejsce do pięciu dni po operacji w przypadku operacji jednego oka – mówi specjalistka.
Należy także wstrzymać się z prowadzeniem pojazdu do pierwszej wizyty kontrolnej, czyli od trzeciego do piątego dnia po zabiegu, a także –w ciągu pierwszych dwóch tygodni po operacji – unikać podnoszenia ciężarów i forsownych czynności, takich jak jazda na rowerze, ćwiczenia fizyczne, pływanie, korzystanie z sauny lub łaźni parowej.
Ponieważ rekonwalescencja pooperacyjna jest sprawą indywidualną, uzależnioną od stopnia zaawansowania zaćmy, szybkości gojenia pooperacyjnego, charakteru wykonywanej pracy czy wykonywanej aktywności fizycznej, decyzję o powrocie do pracy czy wyjazdach warto podjąć dopiero po zabiegu. Także czas powrotu do prowadzenia auta uzgadniany jest indywidualnie –wyjaśnia okulistka.
A co z lotem samolotem, który często związany jest z wakacyjnym wyjazdem?
– Po większości operacji okulistycznych, także w przypadku zaćmy, latanie samolotem nie jest
Î Jak dbać o oko po operacji zaćmy
nie pocieraj oczu;
staraj się nie schylać;
unikaj zapylonych i zakurzonych pomieszczeń;
nie nakładaj makijażu oczu;
unikaj kontaktu szamponu lub mydła z oczami;
podczas przebywania na słońcu zakładaj okulary przeciwsłoneczne;
unikaj kontaktu z osobami z infekcją;
przestrzegaj zaleceń okulisty oraz stosuj krople do oczu.
niebezpieczne. Warto jednak mieć ze sobą krople do oczu, ponieważ suche powietrze w samolocie może wysuszać oko. Natomiast co najmniej przez miesiąc nie zaleca się podróżowania samolotem po zabiegach, w których śródoperacyjnie użyto powietrza albo innego gazu, tak jak dzieje się na przykład w przypadku leczeniu odwarstwienia siatkówki, ponieważ wówczas wzrost ciśnienia wewnątrzgałkowego w oku może doprowadzić do nieodwracalnego uszkodzenia wzroku –ostrzega ordynatorka kliniki Gemini w Ostrawie. Źródło: zdrowie.pap.pl



NASZE USŁUGI
Podstawowa opieka zdrowotna i medycyna rodzinna
• Lekarze z certyfikacją specjalistyczną
• Profilaktyka chorób oraz szczepienia ochronne
• Dostęp do najnowszych osiągnięć medycyny
• Skuteczny system kierowania do lekarzy specjalistów
• Kompleksowa opieka nad pacjentem
Nefrologia
• Kontrola i leczenie nadciśnienia tętniczego
• Profilaktyka oraz leczenie chorób nerek
• Zapobieganie konieczności dializoterapii
• Leczenie nerkozastępcze (dializoterapia)
SKUTECZNE LECZENIE
221 West Grand Ave | Montvale, NJ 07645 PCNMD.COM
Telefon: (201) 746-9333 | Fax: (201) 746-9335
Dołącz do listy pacjentów Dr. Gabrieli Zadzwoń lub napisz: PCNmedicalgroup@gmail.com




