Issuu on Google+

Wejdź na naszą stronę www.panoramaradomska.pl, bierz udział wkonkursach iwygrywaj nagrody! KRYMINAŁ

Bardzo dobry fachowiec

Tresta Rządowa

Im tylko wgłowie Fiat 125. Zapewniam pana, że kobiecie wymagającej bardzo trudno znaleźć sobie unas odpowiedniego męża

Zabytki zcmentarzyska wTreście znajdują się wdziale archeologii Muzeum im. Jacka Malczewskiego wRadomiu

Czytaj str. 10

Czytaj str. 8

Chcecie wiedzieć co się dzieje w mieście? Wejdźcie na nasz profil na Facebooku

www..me/twoja.panorama nr 49 (81) 1 - 7 grudnia 2011 r. ISSN 2081-7843

Tygodnik bezpłatny

Gazeta wnakładzie kontrolowanym! Wiarygodny partner dla reklamodawców!

AWANTURA O ZAMEK

SOUL SILENT DISCO

Jest rok 1978. W urzędzie wojewódzkim spotykają się przedstawiciele województwa radomskiego, Kościoła oraz władze Radomia. Dochodzi do podpisania porozumienia, na mocy którego, duchowieństwo otrzymuje budynek kościoła św. Wacława. W zamian władze kościelne zobowiązują się zwrócić Dom Wielki radomskiego zamku, w którym znajduje się plebania kościoła p.w. św. Jana Chrzciciela. Kościół z umowy jednak do dziś się nie wywiązał „Życie Radomskie” ztego okresu tak relacjonuje tamto wydarzenie: „Wswym wystąpieniu wojewoda radomski Roman Maćkowski podkreślił, że jest to wyraz humanizmu państwa socjalistycznego – cenny zabytek po latach innego użytkowania powraca pod zarząd władz kościelnych, krok ten jest przykładem postępującej normalizacji stosunków pomiędzy państwem iKościołem. (…) Podczas spotkania proboszcz parafii św. Jana wRadomiu, ks. Stanisław Sikorski wimieniu swojej parafii izupoważnienia ks. biskupa Piotra Gołębiowskiego wręczył wojewodzie radomskiemu zobowiązanie przekazania na rzecz miasta za symboliczną odpłatnością zabytkowego budynku obecnej plebanii parafii św. Jana, tzw. Pałacu Kazimierzowskiego”.

Na wsz yst k ich m i ło śn ików muzyki i dobrej zabawy czeka nie lada gratka. Już w sobote, 10 grudnia, w Klubie Studenckim Aula - Silent Disco Czytaj str. 6

MIASTO POLSKI TOP GUN

Był taki film amerykański „Full Metal Jacket”, który pokazywał drogę żołnierza piechoty morskiej od zera do linii frontu Czytaj str. 4

Stowar z yszenie walcz y ozamek Na umowie między Wojewodą i Kościołem zyskał tylko ten drugi. Na zdjęciu: plebania kościoła św. Jana na ulicy Wałowej – Zumowy tej wywiązał się tylko wojewoda – mówi Ewa Suwała, ekonomista, specjalista ds. nieruchomości. – Na jego polecenie ówczesny prezydent miasta zawarł pod koniec marca 1978 roku umowę na wieczystą dzierżawę nieruchomości przy Pl. Stare Miasto 13. WII etapie wkwietniu 1985 r., prezydent miasta zawarł kolejną umowę zparafią św. Jana na przekazanie wwieczyste użytkowanie drugiej działki, przylegającej do kościoła św. Wacława. Następnie wlistopadzie 2007 roku prawo wieczystego użytkowania tych dwóch działek, opow.

ok. 1800 m kw., zamieniono na prawo własności. Wcześniej, bo wgrudniu 1978 r., prezydent miasta przekazał jeszcze parafii św. Jana w w ie cz ys t e u ż y t kowa n ie działkę opow. 2000 m kw., przy ul. Wałowej 12, vis avis Zamku Królewskiego, pod budowę plebanii. Zgodnie zumową inwestycja ta miała rozpocząć się wciągu dwóch lat, azakończyć się nie później niż wciągu 5 lat, od uzyskania pozwolenia na budowę, pod rygorem zwrotu nieruchomości. Parafia nie wywiązała się ztej umowy, amimo to

pod koniec grudnia 1998 roku ówczesna kierownik Urzędu Rejonowego, przekazała tę nieruchomość parafii wdrodze bezprzetargowej na własność, zzastosowaniem maksymalnej bonifikaty ze względu na planowaną budowę plebanii – cel sakralny. Wrezultacie parafia otrzymała dwie nieruchomości położone w centrum miasta przy Pl. Stare Miasto iprzy ul. Wałowej iprzez 33 lata nie przekazała miastu pozostałości Zamku Królewskiego położonego uzbiegu ulic Wałowej iGrodzkiej, do czego zobowią-

zała się w1978 roku. – Instytucja, która stoi na straży moralności, nie dotrzymała umowy – mówi Radomir Jasiński prezes Stowarzyszenia Radomskie Inwestycje. – Państwo obiecane obiekty przekazało, akościół nie. Jeśli kościół upomina się ozwrot swojego majątku, to umie głośno krzyczeć oswoje, atu twierdzi, że wszystko jest wporządku. Uważamy, że niedotrzymanie umowy spowodowało ogromną stratę miastu, bo Radom stracił jeden znajważniejszych budynków swojej historii na rzecz kościoła.

Kościół swoje wie Całkowicie odmienne zdanie na temat sytuacji Zamku prezentuje ksiądz Sławomir Fundowicz, kanclerz kurii biskupiej: – Moim zdaniem przekazanie Zamku przez parafię św. Jana będzie dosyć trudne. Wobecnej sytuacji nie widzę takiej możliwości. Byłbym bardzo ostrożny wpowoływaniu się na umowę między państwem komunistycznym aparafią. Umowa z1978 roku nie jest skuteczna, ponieważ mówiła ona tylko na temat

pewnych działań, które mają być podjęte, ale trzeba pamiętać, że działania te mogą być podjęte tylko wobowiązujących ramach prawnych. Ksiądz Fundowicz podważa także zasadność umowy z1978 roku, ponieważ zawarta była ona wzupełnie innym ustroju. – Stroną wumowie było państwo komunistyczne, ateraz stroną rozmów jest samorząd, asamorząd nie jest spadkobiercą tamtejszej władzy – podkreśla. dokończenie str.3


2

!

AKTUALNOŚCI

Wydarzyło się czyli krótki przegląd radomskich zjawisk

Panorama Radomska wspólnie z Radomskim Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami co tydzień prezentujemy czworonogi z radomskiego schroniska, które szukają domów. Nie bądźmy obojętni na samotność zwierząt, jeżeli mamy możliwość adoptujmy!

Przygarnij BAJKĘ! BAJKA - suka mix, średnia, czarna, wiek ok.1,5 roku. Znaleziona 03.09.2011. w lesie Kapturskim, przywiązana do drzewa. Suczka łagodna dla ludzi, nieco dominująca do zwierząt. Potrzebuje spacerów i zabawy. Jest wysterylizowana i zaszczepiona.

Wszystkie wykłady wAmbasadzie odbyły się wjęzyku angielskim • Grupa młodzieży z gimnazjum nr 13, uczestnicząca wprogramie Poznaj Amerykę, odwiedziła Ambasadę Amerykańską wWarszawie. Młodzież wysłuchała prelekcji na ciekawe tematy, które sama wcześniej wybrała wporozumieniu z nauczycielami, ale także miała okazję zadawać pytania idyskutować zdyplomatami. Wgimnazjum prowadzone są klasy dwujęzyczne. Wszystkie wykłady wAmbasadzie odbyły się wjęzyku angielskim. Na temat amerykańskiej pop-kultury rozmawiała zgimnazjalistami radca ambasady Sasha Moreno, która przybliżyła najważniejsze postacie zamerykańskiej branży muzycznej ifilmowej, kładąc nacisk na artystów odgrywających szczególnie istotną rolę we współczesnej kulturze młodzieżowej. James Day, Regional Security Officer, mówił opracy w dyplomacji, relacjonował uczniom swoją działalność na placówkach m.in wUzbekistanie, Brazylii czy Polsce. Jedno-

cześnie przekonywał, że każdy, kto ma wrodzoną ciekawość świata ichęć do nauki języków obcych, może zostać dyplomatą. Radomska młodzież była chwalona za dobre przygotowanie, otwartość iciekawe pytania. Dyplomaci przekonywali swych młodych gości, że marzenia leżą wzasięgu ręki, adrzwi do świata, nauki, kariery stoją przed nimi otworem. • Na Wydziale Ekonomicznym Politechniki Radomskiej odbyła się debata na temat wprowadzenia wRadomiu stref Tempo 30 iTempo 70, zorganizowana przez Studenckie Koło Dyskusyjne „Forum” wspólnie z Miejskim Zarządem Dróg iKomunikacji. Strefa Tempo 30 zostałaby wprowadzona wśródmieściu Radomia, na obszarze między ulicami 25 Czerwca, Waryńskiego, Traugutta, Tochtermana, Bernardyńską, Lekarską, Wałową, Malczewskiego, Kelles-Krauza, Struga, Pileckiego iKelles-Krauza ulice, stanowiące granicę strefy,

nie wchodzą wjej skład. Maksymalna prędkość pojazdów na obszarze strefy Tempo 30 byłaby ograniczona do 30 kilometrów na godzinę. Zwiększyłoby to znacząco bezpieczeństwo ruchu na ulicach generujących znaczny ruch pieszy. Ulice objęte strefą Tempo 30 stałyby się także bardziej przyjazne dla niechronionych uczestników ruchu, czyli pieszych, rowerzystów oraz osób starszych. Strefy Tempo 70 objęłyby ulice: Warszawską od Kusocińskiego do granicy miasta, Żółkiewskiego, aleję Wojska Polskiego, Zwolińskiego wcałości, Kielecką od ronda Jana Łaskiego do granicy miasta, NSZZ Solidarność, Wolanowską od NSZZ Solidarność do granicy miasta, Czarnieckiego, Szarych Szeregów, Maratońską ialeję Grzecznarowskiego od tunelu pod torami do ronda Matki Bożej Fatimskiej. Wobrębie tejże strefy zostałaby zwiększona dopuszczalna prędkość jazdy do 70 kilometrów na godzinę.

Chcesz adoptować szczeniaki bądź innego czworonoga? Zadzwoń 605 329 442. Możesz również skontaktować się ze schroniskiem poprzez e-maila: adopcje@schronisko.radom.pl

15 000

panorama radomska GDZIE JESTEŚMY? Wyjście z tunelu dworca PKP na osiedlu Ustronie Osiedle Ustronie Osiedle Południe Osiedle XV-lecia Centrum Biblioteka Publiczna Kino Helios PSS Społem, ul. Traugutta PSS Społem, ul. Moniuszki I Urząd Skarbowy przy ul. Zbrowskiego 106 Urząd Pracy Zakład Ubezpieczeń Społecznych Teatr Powszechny im. Jana Kochanowskiego Biblioteka Pedagogiczna Komenda Główna Policji Salon fryzjerski Kasia, ul. Żeromskiego Kawiarnia Artystyczna „Czytelnia Kawy” Mega, ul. Placowa 3/15 Apteka Planty, ul. Chałubińskiego 12/14 Skrzyżowanie ulic Struga, 25 Czerwca oraz Żwirki i Wigury Skrzyżowanie ulic Żeromskiego i 25 Czerwca ul. Chrobrego (przy wejściu go Galerii Słonecznej) Skrzyżowanie ulic Kościuszki i Narutowicza ul. Wernera (przy targu Korej) Galeria Gama Restauracja Retrospekcja, ul. Malczewskiego 9/11 Restauracja Tomato, ul. Poniatowskiego 6 Restauracja Enigma, ul. Wałowa 45

rys. www.pepas.pl

Oto miejsca w Radomiu, gdzie dostaniecie nas co każdy czwartek

P.o. redaktor naczelny: Michał Podgórski; Zastępca p.o. redaktora naczelnego: Krzysztof Żmudzin Sekretarz redakcji: Izabela Chmielewska Współpracownicy: Natalia Rowińska, Urszula Motyka, Reneta Matusiak Opracowanie graficzne i skład: Kamil Stachowicz, Jacek Fabiszewski Redakcja Panoramy Radomskiej ul. Tartaczna 16/18, 26-600 Radom Telefon: 048 360 11 08, e-mail: redakcja@panoramaradomska.pl

Redakcja nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam i ogłoszeń. Zastrzega sobie również prawo skracania tekstów oraz artykułów. Nakład kontrolowany: 15 000 egzemplarzy. Drukarnia: Presspublica Sp. z o.o., Drukarnia w Raszynie Jaworowa, ul. Drukarska 2, 05-090 Raszyn


MIASTO

AWANTURA dokończenie ze str.1 W rozmowie wskazujemy księdzu, że umowa podpisana została przez wojewodę radomskiego, a urząd ten zachował się wpostaci stanowiska wojewody mazowieckiego. – Nie wiadomo, wjakim stopniu wojewoda mazowiecki poczuwa się jako następca prawny wojewody radomskiego z1978 roku. Wsprawie do tej pory rozmowy były prowadzone na poziomie samorządu miasta Radomia. Jeśli wystąpi oto inny podmiot iproboszcz Parafii podejmie właściwe kroki, to nad sprawą na pewno pochyli się biskup Radomski iKolegium Konsultorów, którzy na takie czynności muszą wyrazić zgodą. Tak więc ze strony Kościoła musi być zgoda Proboszcza ijego wniosek

O

do Biskupa, anastępnie zgoda Kolegium Konsultorów iBiskupa. Do tej pory nie podjęto wtej sprawie żadnego zpowyższych kroków – wyjaśnia ksiądz. – To zachowanie typowe dla Kościoła – kwituje sprawę Wojciech Twardowski, który w1978 roku był kierownikiem działu archeologii radomskiego muzeum. – W tamtym czasie mieliśmy swoją siedzibę właśnie wbudynku kościoła św. Wacława. Włożyliśmy ogrom pracy, aby doprowadzić budynek do jako takiego stanu. Przeprowadzka zniego była dla mnie niewygodna bo wszystkie zbiory musieliśmy przenieść do „pijarów”. Dzieliliśmy powierzchnię zmagazynem teatru idziałem etnograficznym Muzeum Wsi Radomskiej. Było mi żal miejsca, które opuściliśmy.

Nie wszystko stracone? – Rzeczywiście jak na razie ozwrot Zamku upominają się tylko Radomskie Inwe-

3

ZAMEK stycje imieszkańcy, którzy nas popierają – mówi Jasiński. – Tak naprawdę ozwrot powinien wystąpić wojewoda mazowiecki. Uważamy, że powinien go wtym poprzeć prezydent Radomia, ponieważ jest to obiekt znajdujący się na terenie miasta. Jednak nikt na razie nie chce drażnić lwa. Ale będziemy starali się naciskać władze, aby wystąpiły do kościoła wtej sprawie. Muszą mieć świadomość, że to wszystko się stało ze szkodą dla interesu publicznego. Tymczasem ksiądz Sławomir Fundowicz zwraca uwagę, że dla kościoła bardzo ważną rzeczą jest przyszłość obiektu. – Jak najbardziej popieramy inicjatywę remontu i odbudowy zamku – podkreśla. – Uważamy, że jest to bardzo potrzebne. Inawet, gdyby kościół miał komukolwiek przekazać ten obiekt, to poczuwamy się do stania na straży jego dobra. Chcemy wiedzieć, co się znim będzie dalej działo. Ajak na razie nikt nie ma żadnego konkretnego pomysłu...

Zamek Królewski to bardzo ważny zabytek naszego miasta. To wnim uchwalono Konstytucję Nihil Novi oraz zawarto unię wileńsko-radomską. Obiekt został wzniesiony wXIV wieku przez Kazimierza Wielkiego. Wswych dziejach został spalony przez Szwedów, ale potem częściowo odbudowany. Ponad 100 lat temu ksiądz Jan Wiśniewski pisał wswojej książce ozamku, że długo zajmowała go rejentura iarchiwum. Po przeniesieniu archiwum zamek został wypuszczony Żydom na składy mąki iszynk. W1862 r. został oddany na użytek plebana ks. Kobierskiego, po którym zamieszkiwał prawą stronę gmachu ks. J. Urbański, proboszcz fary wlatach 1876 – 1903. Dzi-

Spór ozamek nie od dziś Walka oodzyskanie Zamku ma kilkudziesięcioletnią historię. Wprzywróceniu zamkowi należnej funkcji muzealnej walczył dużo wcześniej słynny architekt Alfons Pinno. Za przywróceniem świetności zamku opowiedziało się wostatnich dziesięcioleciach, wielu wybitnych ludzi wdziedzinie historii, architektury iarcheologii. – To miłośnicy Radomia, wspierani autorytetami walczą od dziesięcioleci, by zagospodarowanie Zamku niosło wielkość iświętość – mówi Emilian Szczerbicki, dziennikarz. – Przeszło wiele wielkich okazji, kiedy ten obiekt mógł zapałać wielkością. Mam na myśli rocznice z w i ą z a n e z e Ś w. K a z i mierzem (na tym zamku dwa lata rezydował), anawet ostatnią rocznicę 650-lecia radomskiej Fary. Stwierdzenie, że nie ma pomysłu, co miałoby wtym budynku być jest głęboko nieprawdziwe. Według wizji wybitnych autorytetów ma to być placówka muzealna, stanowiąca materialny dokument epoki Jagiellonów. Tak naprawdę jest tylko jedna szansa na wygranie Zamku dla Radomia – jeśli zbierze się prężna grupa itak poruszy morale księdza proboszcza, że dojdzie on do wniosku, że lepiej oddać mu kawałek budynku, niż wchodzić wkonflikt zpołową miasta…

siaj po zamku zostały dwie kondygnacje Domu Wielkiego oraz budynek zbudowany na fundamentach Domu Małego. WDomu Wielkim obecnie funkcjonuje plebania Fary. Plac przekazany przez miasto na budowę plebanii. Teraz jest tu płatny parking

Co oni mają? Ile pieniędzy mają na koncie nasi posłowie? Jakimi jeżdżą samochodami? Czy posiadają obcą walutę? A może papiery wartościowe? Tego wszystkiego można się dowiedzieć z poselskich oświadczeń majątkowych

W

tym tygodniu bierzemy pod lupę oświadczenie majątkowe posła Platformy Obywatelskiej, Czesława Czechyry. Parlamentarzysta jest bardzo oszczędny. Wykazał 45 tys. zł oszczędności. Oprócz polskiej waluty ma również 2,4 tys. dolarów amerykańskich oraz 2,7 tys. euro. To i tak mniej niż na początku poprzedniej kadencji kiedy miał 70 tys. zł, 2,6 tys. dolarów i3,1 tys. euro. Poseł ma również obligacje Skarbu Państwa – 310 sztuk owartości ok. 30,9 tys. zł (na początku poprzedniej kadencji miał ich 250

sztuk owartości 25 tys. zł), atakże jednostki uczestnictwa w funduszu inwestycyjnym AVIVA o wartości ok. 23,4 tys. zł. Dziwnym zbiegiem okoliczności dom posła PO stracił na wartości. Jeszcze w2007 roku blisko 210-metrowa nieruchomość warta była ok. 250 tys. zł. Teraz parlamentarzysta wycenił dom na ok. 210 tys. zł. Wporównaniu do oświadczenia z2007 roku, w obecnym nie ma już informacji oposiadaniu ponad 40-metrowego mieszkania owartości 250 tys. zł. Jest za to wpisana działka opowierzchni 498 m kw. owar-

tości ok. 50 tys. zł, na której stoi wymieniony wcześniej dom. Woświadczeniu z2007 roku poseł owej działki do oświadczenia nie wpisał. Czechyra prowadzi działalność gospodarczą pod nazwą „Indywidualna Specjalistyczna Praktyka Lekarska – Pediatria”, zktórej wokresie od 01.012011 do 31.08.2011 osiągnął przychód 4,6 tys. zł. Oprócz tego zracji pełnienia funkcji posła otrzymał uposażenie wwysokości 97810,50 zł oraz dietę wwysokości 1965,82 zł. Poseł Czechyra niezmiennie jeździ Toyotą Yaris z2004 roku.

Adam Mosionek MP


4

MIASTO

Polski Top Gun - Raz musiałem uciekać przed awaryjnie lądującym C 130, jak leciałem samolotem DA-20 Diamond na lotnisko w Colorado Springs. Musiałem przerwać lądowanie i uciekać z pasa, to był jedyny moment, w którym się trochę zestresowałem – opowiada Kajetan Łapczuk, pierwszy od 90lat Polak, który szkolił się w elitarnej amerykańskiej szkole Air Force Academy Jak myślisz co zadecydowało, że to ty zostałeś wybrany spośród kandydatów do Air Force Academy? Wydaje mi się, że głównie zadecydowała znajomość języka angielskiego. Wszystkie inne kwestie jak sprawność fizyczna, czy wyniki amerykańskiej matury, raczej mieliśmy na bardzo podobnym poziomie. Miałeś jakieś obawy przed wyjazdem? Był taki film amerykański „Full Metal Jacket”, który pokazywał drogę żołnierza piechoty morskiej od zera do linii frontu. Swoją drogą, głęboki ismutny film. Jedna zpierwszych scen pokazuje jak zcywila robi się żołnierza podczas okresu unitarnego. Wskrócie chodzi oto, żeby tego cywila usunąć iodbudować wnim żołnierskiego ducha. Film dość mocno podziałał na moją wyobraźnię. Uświadomiłem sobie, że mogę doświadczyć czegoś podobnego, ale wpraktyce nie było tak źle. Czy ta filmowa rzeczywistość ma odzwierciedlenie w codziennym życiu? Jeżeli mówimy owojsku, to zdecydowanie tak. Wszystkie te działania mają jednak swoje uzasadnienie. Na akademii tylko na pierwszym roku, ktoś się na ciebie wydziera, później ty wydzierasz się na innych ikoło się zamyka. Nie jest to bezce-

lowe iwszystko jest zamknięte wbardzo ciasnych ramach regulaminu. Chodzi oelement treningowy, oprzygotowanie do życia pod stresem, anie oponiżenie człowieka. Przykładem może być choćby to, że każdy żołnierz ma prawo do stu procent nietykalności bez względu na okoliczności. Nawet żeby ściągnąć paproch zmunduru pierwszoroczniaka, najpierw musiałem go pytać opozwolenie na dotknięcie. Jak wyglądał twój dzień wakademii? Każdy dzień jest rozpisany od siódmej do szesnastej trzydzieści. Codziennie osiódmej piętnaście było śniadanie, na którym trzeba było być. Po śniadaniu zaczynały się zajęcia lekcyjne, do godziny dwunastej. O dwunastej lunch, który też był obowiązkowy. Czasem przed lunchem była parada, lub formacja. Ciekawostką jest, że posiłki spożywaliśmy na największej stołówce na świecie, która była wstanie obsłużyć cztery ipół tysiąca osób wtrzydzieści minut. Do szesnastej trzydzieści znowu zajęcia ina koniec dnia odziewiętnastej była kolacja. Życie płynęło wokół zajęć iwszystkich zagadnień związanych zwojskowością. Wolny czas jeśli był przeznaczałem na naukę. Było to dość monotonne życie, ale nie żałuję ani chwili.

Jak wyglądały relacje między kadetami? Akademia podzielona jest na czterdzieści szwadronów. W każdym szwadronie jest około sto dwadzieścia osób, ze wszystkich czterech roczników. Kadeci zpierwszego roku są odpowiednikiem szeregowych wnormalnym wojsku, kadeci zdrugiego roku, to podoficerowie młodsi, trzeci rok podoficerowie starsi, czwarty rok pełni funkcję oficerską. Oficerowie organizują ćwiczenia dla wszystkich trzech niższych roczników. Rok trzeci idrugi odpowiada za wykonanie tych ćwiczeń, apierwszy jest głównym wykonawcą. Chodzi oto, żeby wszystkie trzy starsze roczniki miały okazję wypróbować swoje zdolności dowódcze. Masz jakieś niemiłe wspomnienia zpobytu wStanach Zjednoczonych? Żałuje, że kupiłem samochód. Kupiłem forda Gran Torino z1974 roku ita zachcianka trochę mnie kosztowała. Jechałem drogą zDenver do Colorado Springs – cała trasa około sześćdziesiąt mil. Po przejechaniu trzydziestu mil wmiejscowości Castle Rock silnik się zagrzał ipraktycznie stopił. Poprzedni właściciel, od którego kupiłem auto zapomniał powiedzieć, że odłączył czujniki ciepła. Przez rok walczyłem zsamochodem, skończyło się na tym że włożyłem w niego masę pienię-

dzy, anic ztego nie miałem. Sprzedałem, go za grosze przed samym wylotem Jak wyglądało twoje życie po powrocie do Polski? Zmieniłeś się? Na pewno. Cztery lata dużo zmieniają to kawał czasu iludzie zmieniają się – wwojsku czy nie. Nadal trzymam się zmoimi znajomymi zgimnazjum iwzasadzie chyba tylko oni są wstanie odpowiedzieć na to pytanie. Czy zmieniłem się na lepsze czy gorsze nie mi, to oceniać. Podtrzymujesz kontakty zosobami, które poznałeś wColorado Springs? Oczywiście. W dobie portali społecznościowych nie jest to żaden wyczyn. Cały czas odnajduję znajomych, zktórymi byłem wakademii. Często kontaktuję się zmoim współlokatorem, który jest Filipińczykiem. Wnaszym szwadronie byliśmy jedynymi międzynarodowymi kadetami, na całej Akademii było nas dwunastu. Co myślisz oAmerykanach? Będąc na pierwszym roku byłem dość negatywnie nastawiony. Miałem pretensję do wszystkiego iwszystkich. Możliwe, że wynikało, to ztego że pierwszy rok był dość ciężki. Zbiegiem czasu wyglądało to już lepiej ilepiej zrozumiałem świat wktórym się znalazłem.

Stwierdziłem, że to takie samo społeczeństwo jak każde inne. Generalizowanie nie ma sensu iwprzypadku tak wielkiego kraju, przekrój pokazuje wszystkie typy ludzkie. Przeżyłeś już sytuację, która zagrażała by twojemu życiu? Były takie sytuacje. Omal nie zostałem postrzelony przez kolegę. Było to na strzelnicy leżeliśmy oddalenie od siebie oparę metrów, kiedy jemu wpewnym momencie zaciął się karabin. Zasada jest taka, że podnosi się rękę iczeka aż prowadzący ćwiczenie podejdzie iskontroluje sytuację. Chłopak podniósł się ikrzyczał, że zacięła mu się broń, wymahując lufą na wszystkie strony. Wszyscy natychmiast rzucili się na ziemię. Ktoś go uspokoił iwtedy dopiero spokojnie odłożył broń. Raz musiałem uciekać przed awaryjnie lądującym C-130. Leciałem wtedy samolotem DA-20 Diamond

na lotnisko wColorado Springs. Musiałem przerwać lądowanie iuciekać zpasa, muszę się przyznać, że trochę się zestresowałem. Jak reagują kobiety, kiedy słyszą, że jesteś pilotem? Do pełnego pilota mi jeszcze trochę brakuje, ale myślę, że sam zawód ma coś wsobie. Wiąże się zpewną dozą niebezpieczeństwa iniektórzy odnajdująw nim coś magicznego – pociągającego. Myśle, że kobiety wyobrażają sobie takiego Top Guna, Toma Cruisa, połączenie macho imarzyciela. Podczas Air Show wRadomiu rozmawiałem zkilkoma oficerami zzagranicznych zespołów akrobacyjnych. Szef włoskiego zespołu akrobacyjnego Frecce Tricolori, stwierdził, że bycie pilotem ułatwia przełamanie pierwszych lodów, ale potem itak trzeba się napracować – jak każdy normalny facet. Iza Chmielewska

Szlachetna Paczka debiutuje w Radomiu i Skaryszewie W tym roku po raz jedenasty zostanie zorganizowana ogólnopolska akcja świątecznej pomocy - Szlachetna Paczka. Główną ideą akcji jest przekazywanie bezpośredniej pomocy najbardziej potrzebującym rodzinom, tak aby mogły one otrzymać na Święta Bożego Narodzenia wsparcie rzeczowe. Akcja w tym roku zadebiutuje w Radomiu i Skaryszewie

W

ramach Szlachetnej Paczki prywatni darczyńcy odpowiadają na potrzeby ubogich rodzin ze swojego miasta lub okolicy. Wolontariusze docierają zpomocą do najbardziej potrzebujących rodzin, które nie przejawiają postawy roszczeniowej. Za przeprowadzenie akcji wdanym miejscu odpowiada Lider rejonu. Jego zadaniem jest zorganizowanie pomocy wswojej okolicy, rekrutowanie wolontariuszy, współpraca zinstytucjami wcelu pozyskania adresów potrzebujących rodzin. Wjedenastej edycji Paczki jednym zrejonów utworzonych wwojewództwie mazowieckim jest Radom oraz Skaryszew iokolice. Liderkami odpowiedzialnymi za niesienie pomocy w tych rejonach są Anna Słopiecka (Radom) iAnna Kijas (Skaryszew), które po raz pierwszy organizują akcję wnaszej okolicy. Najważniejszym

ogniwem akcji są jednak wolontariusze. Liderzy rejonów oraz organizatorzy akcji bardzo liczą na zgłoszenia izaangażowanie osób chcących zostać wolontariuszami. Bez nich nie byłoby Szlachetnej Paczki. Wolontariusze co roku przed świętami Bożego Narodzenia odwiedzają najbardziej potrzebujące rodziny wswoim otoczeniu, aby za pomocą ankiety zbadać sytuację rodziny izapytać okonkretne potrzeby. Wolontariusze przygotowują opis tych rodzin iumieszczają go wanonimowej bazie danych na stronie www.szlachetnapaczka.pl. Dzięki temu darczyńcy mogą wybrać konkretną rodzinę iprzygotować dla niej pomoc. Darczyńcą może zostać każdy, kto wczasie trwania akcji wejdzie na stronę internetową oraz ze znajdującej się tam bazy danych wybierze potrzebującą rodzinę ze swo-

jej okolicy iprzygotuje dla niej Paczkę, która będzie odpowiedzią na konkretne potrzeby tej rodziny. Wtrakcie finału akcji darczyńca dostarczy Paczkę do zorganizowanego przez Lidera iwolontariuszy magazynu, by następnie przekazać pomoc wybranej przez darczyńcę rodzinie. WPaczkach może znaleźć się wszystko – żywność, środki czystości, odzież, sprzęt AGD, książki, leki, zabawki iwszystko czego akurat potrzebuje dana rodzina. Wzeszłorocznej edycji akcji jedną zPaczek przygotował prezydent Bronisław Komorowski, Jerzy Dudek iReal Madryt, kulomiot Tomasz Majewski, siostry Radwańskie czy tyczkarka Monika Pyrek. Dzięki bohaterskiemu zaangażowaniu liderów, wolontariuszy idarczyńców pomoc otrzymało 8201 rodzin. Anna Kijas


PUBLICYSTYKA

5

Miejscem akcji „Sezonów pałacowych” są salony władzy w polskim mieście średniej wielkości; bohaterami – tamtejsze elity polityczne. Podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń jest przypadkowe. Symbolizujący władzę Pałac będzie zmieniać nazwę stosownie do pory roku. Obecnie jest to Pałac Jesienny.

Wera Krus poleca... Sezony pałacowe – Pałac Jesienny (10)

Frajerzy we mgle

W

samym środku służbowej narady, gdy Vigo Generałowicz sprawdzał wInternecie notowania giełdowe, aSieczka Młodszy iradny Dżirokes krztusili się ze śmiechu zopowiadanych przez Darka Wujka kawałów oŻydach, Niemcach, Ruskich iPolakach, prezydent Drożyzna popadł wgłębokie zamyślenie. Pierwsza zwróciła na to uwagę podprezydentka Róża Aprylis, będąc – jak zwykle – czułym barometrem nastrojów swojego ukochanego szefa. – Co się stało, co?... – zapytała słodkim szeptem, wktórym kobieca troska przenikała się zczysto ludzką ciekawością. Prezydent drgnął, jakby przebudzony zniespodziewanej drzemki. – Czy myśleliście, co po was zostanie, gdy już odejdziecie do Domu Pana? – rzekł. Wypowiedź ta wywołała chwilową konsternację. – Znaczy się, wjakim sensie zostanie? – zapytał Vigo Generałowicz. – Bo jeśli chodzi omnie, to jak na razie dwa domy, te mieszkanie wapartamentowcu, następnie sto trzydzieści hektarów pod ... – Przestań pieprzyć! – przerwał mu brutalnie Drożyzna. – To jasne, że po każdym znas zostaną jakieś domy, mieszkania, hektary, konta idzieci. Dbam owas jak prawdziwy ojciec chrzestny. Jest tu taki, co się nie dorobił? – Ja – Niespodziewanie podniósł rękę do góry Dzirokes. – Ty? Nie dorobiłeś się? Dlaczego? – Bo ciągle jestem na dorobku. – No to wszystko przed tobą – rzekł prezydent. – Icałuj mnie po butach, że dałem ci taką życiową szansę. Urażony Dżirokes zamilkł. – Chodzi mi oco innego. Ocoś, co na wieki wieków pozostanie wludzkich sercach – ciągnął Drożyzna podchodząc do okna. Na dworze było biało od wilgotnego gęstego oparu. – Patrzcie, jaka mgła – rzekł. – Jak wtedy pod Smoleńskiem – szepnęła Róża Aprylis. – Właśnie! – Podchwycił Droży-

zna. – Pamiętacie, co pozostawił po sobie brat bliźniak Małego Wielkiego Człowieka, nasz ś.p. ukochany Prezydent Prawdziwych Polaków, tam pod Smoleńskiem zdradziecko zestrzelony? Pamiętacie, czy nie? – Ztego, co wiem, to generalnie niewiele wsumie po nim zostało po upadku anastępnie rozpadnięciu się tego zestrzelonego samolotu – rzekł Don Rico. – Anawet tę resztkę, co została agenci krwawego Putina uprowadzili na Kreml, że tak powiem. – Coś takiego! Wtakim razie kogo nasi pochowali na Wawelu? – zaciekawił się Darek Wujek. – Ha, właśnie... Generalnie podobno nikogo – odparł Don Rico. – Skończycie wreszcie wygadywać te pierdoły?! – zdenerwował się Drożyzna. – Co za wstyd, żeby nie wiedzieć, jaki spadek pozostawił po sobie ś. p. Brat Małego Wielkiego Człowieka. Otóż, zostawił on po sobie Muzeum Powstania Warszawskiego. Wzwiązku zczym, ja też chcę zostawić po sobie jakieś muzeum. Równie wspaniałe. Ty się tym zajmiesz, jako osoba związana zedukacją ikulturą... – Zwrócił się do Don Rica. – Hm... Ale do muzeum generalnie potrzebny jest budynek ieksponaty – zauważył Don Rico. – Amało to chałup na mieście? Natomiast wsprawie eksponatów zadzwoń do muzeum okręgowego. Niech natychmiast oddadzą nam połowę tych szmat, skorup igratów, co je usiebie trzymają. Po co im aż tyle? Don Rico udał się wustronne miejsce, by zatelefonować. Po chwili wrócił zminą zbitego psa. – Ico? – zapytał Drożyzna. – Generalnie wsumie odmówili. Że niby to wszystko są zabytki po ochroną, nie dla amatorów. – Amatorzy?! – zagotował się Drożyzna. – Ja im dam amatorów! Wyjął portfel, a z niego dwa banknoty, które wręczył radnemu Dżirokesowi. – Leć do sklepu ze starociami ikup trochę antyków.

– Mam lepszy pomysł – rzekł nagle Vigo Generałowicz popatrując zuwagą na kłębiącą się za oknem mgłę. – Gadaj! – Jest przecież pod miastem to grodzisko zdziewiątego wieku. Tam gdzie kopali ci... no... jak im... architekci. – Archeolodzy – poprawiła Róża Aprylis. – Właśnie – podchwycił Vigo. – Weźmiemy łopaty, pikapa zwydziału komunalnego, podskoczymy tam izawsze coś wygrzebiemy. – Pikap to za mało – rzekł prezydent. – Weźmiemy ciężarówkę. Albo dwie. Zprzyczepami. Po godzinie, prowadzona przez Vigo Generałowicza pałacowa ekipa dotarła na miejsce. Pogoda była marna, amgła nie zamierzała ustąpić. Panował półmrok jak wmelinie. – Gdzie zaczynamy? – spytał Sieczka Młodszy biorąc zsamochodu szpadel. – Tam, tu, tu itu – Wskazał Vigo. – Gwarantuję, że do obiadu będziemy mieć komplet starych śmieci do muzeum. Ekipa żywo zabrała się do dzieła. Ostry chrzęst wbijanych wziemię łopat iszpadli mieszał się zgłośnym sapaniem, dół robił się coraz większy, jednak nie wydobyto nic oprócz kupy kamieni idziurawego wiadra. – Może ztego wiadra pił Kościuszko pod Racławicami? – zastanawiał się prezydent Drożyzna. Po trzech godzinach wykop był już wielki jak kopalnia odkrywkowa, aeksponatów zero. – Zwijamy się. Tu nic nie ma. Trzeba by pokopać gdzie indziej – zadecydował Drożyzna. – Tak, tak... Wy jedźcie, aja jeszcze spróbuję poszukać – poparł go skwapliwie Vigo Generałowicz śledząc wnapięciu opadająca mgłę. Po chwili ciężarówki odjechały, amgła rozeszła się jak dym odsłaniając stojącą opodal okazałą willę. Nagle otworzyło się okno, zktórego doleciał szczekliwy kobiecy głos: – Vigo! Pogoń tych leniwych roboli! Ile można kopać jakieś cholerne szambo! Daj im na piwo iprzychodź szybko na obiadek! – Już sobie pojechali iobyło się nawet bez piwa! Grunt to robota za darmochę! – odkrzyknął Generałowicz. – Aco dziś ugotowałaś swojemu misiaczkowi, kochanie? (c.d.n.) Wera Krus

Orzeł z KGB

Z

awieruchę wokół krzyża w Sejmie przyćmiła chwilowo sprawa orła na koszulkach reprezentacji piłkarskiej. Orzeł, co wiedzą nawet nienarodzone dzieci, ustąpił ztychże koszulek na rzecz logo PZPN. Gwoli ścisłości – nie ustąpił zupełnie, bo logo wystylizowano tak przemyślnie, aby wyglądało jak połączenie orła wkoronie zfutbolówką, ico ważne – właściwy efekt osiągnięto. Ale dla Polaka to mało. Polak kocha sztukę, pod warunkiem że malarzem jest Matejko, uktórego ludzie prezentują się jak ludzie anie trójkąty, wrzeciona czy kwadraty. Więc co to za orzeł, który wygląda jak maźnięty jednym ruchem pijanego patyka? Pewien znajomy sierżant Wojska Polskiego wybrał się kiedyś na wystawę malarstwa, gdzie przystawał przed co drugim obrazem zrewiru sztuki nowoczesnej iwykrzykiwał: tak to ija bym namalował! Czym zyskał on poklask wielu zwiedzających, gdyż przeciętny polski gust nienawidzi wszelkich abstrakcji uważając je za sprzeczne zrozumem iwiarą rzymskokatolicką, która przedstawia przecież osoby święte wujęciu wybitnie detalicznym, choć nikt nie wie, jak naprawdę wyglądały. Toteż jedyny do przyjęcia dla narodu reprezentacyjny orzeł

musi mieć pazury, pierze na piersi iskrzydłach, oraz obowiązkowo – oko! Najlepiej zpowieką irzęsami. Kiedy okazało się, że logo na koszulkach reprezentantów nie spełnia wymagań patriotyczno-estetycznych, rozdarli się histerycznie kibice wspierani przez podlizującą się im prasę anastępnie równie lizusowskich polityków z pierwszych stron gazet, którzy pozazdrościli Kaczyńskiemu ichcą mieć stadiony za sobą. Głosu nie zabrał – przynajmniej oficjalnie – jedynie Episkopat, głowa Kościoła Autokefalicznego oraz Joanna Krupa. Rzecz jasna, chłopcem do bicia okazał się tradycyjnie PZPN na czele zprezesem Grzegorzem Lato, który – co skrzętnie przypomniano – zdobywał kiedyś cudowne bramki, był królem strzelców na mundialu wMonachium i, ajakże!, po każdym golu całował koszulkowego orła woczko, pazurki idzióbek. Teraz zaś, chciał pozbawić tej przyjemności swoich następców. Atakującym sprzyjały okoliczności, gdyż wswoim pierwszym meczu bez tradycyjnego orła na koszulkach ekipa Smudy przerżnęła gładko mecz z Włochami, a złego wrażenia nie zatarło późniejsze mizerne zwycięstwo nad wycieczką zWęgier.

Pod naporem tak potężnych przewag PZPN iLato pękli izgodzili się na powrót szponiastego orła na koszulki, co otrąbiono triumfalnie jako ostateczną klęskę butnego prezesa. Tego pamiętnego dnia reporterzy nieustająco dopytywali Latę, czy przeprosi – bo to inna nasza narodowa specjalność: przepraszanie wkółko iza wszystko. Lato coś tam odburknął izebrał kolejne wyrazy potępienia, jako popularny wmediach gbur i cham (w rewanżu, kilka dni później media rozkolportowały nagranie, zktórego ma wynikać, że Lato is-ka uprawiają łapownictwo pospolite, aradykalniejsi od mediów politycy wezwali do rozp... PZPN). Wten sposób reprezentacja Polski wpiłce nożnej zagra na Euro 2012 zdwoma orłami na piersiach, gdyż ten zlogo PZPN, chciał nie chciał, orłem też jest jak najbardziej. Sumując ptaka zptakiem – powstanie orzeł dwugłowy. Wypisz wymaluj, taki jak wgodle Rosji, co prowadzi ostatecznie do wniosku, że za całą tą celowo sprowokowaną przez harcowników Laty hecą, stoi KGB iPutin, który postanowił pokazać światu, że Polska to nie Polska, tylko ciągle Prywislanskij Kraj.

Skontaktuj się z naszym specjalistą ds. reklamy nr tel. 797 243 196

Parano


6

SOUL

James May i jego wspaniałe maszyny. O tym, jak faceci w szopach zmienili nasze życie James May ijego wspaniałe maszyny. Otym, jak faceci wszopach zmienili nasze życie. Ile powinna kosztować podróż na Księżyc wobie strony? Który samochód zasługuje na miano najbardziej nowatorskiego? Czy przed 1950 rokiem istniały nastolatki? Ajeśli nie, to kto ich wymyślił? Idlaczego pewne wynalazki – na przykład Zeppelin lub theremin – nie pozostały znami na dłużej? Wksiążce James May iJego Wspaniałe Maszyny słynny prezenter programu Top Gear, pasjonat techniki, azwłaszcza wszelkich nowinek iwynalazków, odpowiada na te iwiele podobnie intrygujących pytań. Wniezwykle wciągający oraz zabawny sposób przedstawia zapierające dech wpiersiach dzieje symboli zeszłego stulecia: samochodu, komputera, lotów kosmicznych, szpiegostwa elektronicznego iwielu innych.

Kac Vegas w Bangkoku

Vintage P

o dziewięciu latach Alicja Janosz wydaje drugą, solową płytę zatytułowaną „Vintage”, którą uważa za swój prawdziwy, muzyczny debiut. Na krążku znalazło się 11 całkowicie autorskich kompozycji Alicji, utrzymanych wklimacie bluesa, soulu, jazzu irythm’n’bluesa, gdyż właśnie te brzmienia inspirowały wokalistkę wostatnich latach. Wydawnictwo zawiera także DVD prezentujące kulisy nagrywania płyty, nowe fotografie oraz teledysk do utworu „Jest Jak Jest”.

DLA NIEJ

DLA NIEGO

Diamentowa Myszka: Każda kobieta ceni sobie luksus ielegancję. Wdobie XXI wieku kiedy komputery zdominowały nasze życie, ciężko obejść się bez myszy komputerowej. Diamentowa myszka to idealna propozycja dla wszystkich kobiet, które dużo czasu spędzają przed komputerem. Myszka posiada ciekawy design, dzięki któremu każda kobieta będzie mogła poczuć się naprawdę prestiżowo. Ponadto, myszka jest wykonana zwysokiej jakości materiałów, dzięki czemu masz pewność, że będzie służyć przez długi, długi czas.

Nano Rider: To wyjątkowo przydatna podkładka, dzięki której najważniejsze dla Ciebie przedmioty pozostaną zawsze na właściwym miejscu. Dzięki zastosowaniu nanotechnologii do podkładki Nano Rider można przyczepić dowolny przedmiot bez użycia kleju, magnesu czy jakiegokolwiek środka chemicznego. Dodatkową funkcją podkładki Nano Rider są światła, które delikatnie świecą, gdy ktoś do Ciebie zadzwoni. Fale radiowe sprawią, że tylne światła Nano Ridera zaczną lekko świecić. podkładka nie wymaga zasilania bateriami. Diody działają na częstotliwości GSM.

D

wa lata po szalonej nocy wLas Vegas Stu (Ed Helms), Phil (Bradley Cooper), Doug (Justin Bartha) iAlan (Zach Galifianakis) wybierają się do Tajlandii by wziąć udział wślubie Stu zpiękną Lauren (Jamie Chung). Niestety, zaplanowana wnajdrobniejszych szczegółach uroczystość może się zawalić, kiedy Stu daje się namówić kolegom na jedno piwo na mieście. Następnego dnia Phil, Stu i Alan budzą się obskurnym pokoju hotelowym wBangkoku, wktórym towarzyszą im gangster Leslie Chow (Ken Jeong) – znany przyjaciołom już zczasów ich wizyty wLas Vegas oraz paląca jak smok małpka kapucynka. To jednak nie koniec niespodzianek. Leslie Chow zdaje się być jedyną osobą pamiętającą wydarzenia zostatnich kilkunastu godzin.

Pierścionek: Co może poprawić nam humor wczasie jesiennej słoty? Najlepszą metodą są drobne przyjemności, które wszybki iprosty sposób poprawią nastrój. Idealną propozycją może być nowy pierścionek. Najlepiej duży zbłyszczącymi kamieniami.

Zegarek: Zegarek poniekąd stanowi odbicie poczucia własnej wartości człowieka, szczególnie jeśli chodzi ozegarki męskie. Możemy zdecydować się na zegarek sportowy, elegancki lub klasyczny, ale bez względu na dokonany przez nas wybór, zawsze powinien on być dobrany do stroju, charakteru mężczyzny, okazji, na jaką jest zakładany, jak ido wieku posiadacza.

Silent Disco w Auli Na wszystkich miłośników muzyki i dobrej zabawy czeka nie lada gratka. Już w sobotę, 10 grudnia w Kubie Studenckim Aula - Silent Disco

W

trakcie imprezy wKlubie Studenckim Aula uczestnicy zabawy będą mogli wybierać utwory ztrzech kanałów muzycznych wsłuchawkach usłyszymy niemal wszystkie gatunki muzyczne jakie do tej pory grane były wAuli między innymi: pop, rock, disco polo oraz polską muzykę. Podczas tej niekonwencjonalnej imprezy każdy zuczestników otrzymuje bezprzewodowe słuchawki, na których może słuchać wybranego przez siebie kanału zmuzyką. Uczestnicy wzajemnie siebie nie słyszą, dlatego też będzie można zobaczyć iusłyszeć wtym samym czasie osoby śpiewające itańczące do zupełnie innych utworów. Silent Disco odbędzie się: 10 grudnia wKlubie Studenckim Aula ul. Chrobrego 31 Start: 20.30


ROZRYWKA

7

Jednoręki ze Spokane Closterkeller Jednoręki ze Spokane, to spektakl dla widzów lubiących mocne wrażenia, nietuzinkowe poczucie humoru. Na pewno na tym spektaklu nie powieje nudą

F

abuła dramatu jest na pozór prosta izlekka idiotyczna. Akcja rozgrywa się wmałym, odciętym od świata hotelu przy jednej zamerykańskich autostrad. Tu poznajemy czwórkę bohaterów: jednorękiego Carmichaela, nieco dziwnego recepcjonistę Toby’ego iparę młodych handlarzy marihuany. Carmichael od 27 lat obsesyjnie szuka swojej utraconej wmłodości

W sobotę, 3 grudnia, w K lubie Katakumby odbędzie się koncert zespołu Closterkeller. L iderką zespo łu jest A nja Or thodox jedna z czołowych polskich wokalistek rockowych

lewej ręki. Do czego potrzebna mu ta ręka – nie wiadomo… Wiadomo jednak, że zrobi wszystko, by ją odzyskać… Czy mu się to uda? Przewrotna, trzymająca wnapięciu akcja, mnóstwo czarnego humoru plus cztery popisowe.

Z

S p e k t a k l e : 3, 4 grudnia godz. 18.00

Międzynarodowy Konkurs Kwartetów Smyczkowych Już w czwartek, 1 grudnia, w Zespole Szkół Muzycznych odbędzie się koncert inauguracyjny I edycji Międzynarodowego Konkursu Kwartetów Smyczkowych

J

est to jedyny wPolsce konkurs, który promuje najwyższą inajtrudniejszą formę kameralistyki muzycznej. Konkurs został zorganizowany na bazie odbywających się wRadomiu od 15 lat festiwali kwartetów smyczkowych. Międzynarodowy Konkurs Kwartetów Smyczkowych otworzy koncert Kwartetu Wilanów iRadomskiej Orkiestry Kameralnej pod dyrekcja Macieja Żółtowskiego. Kwartet Wilanów jest jednym znajbardziej znanych icenionych polskich zespołów, wielokrotnie nagradzany izapraszany do występów wkraju iza granicą. Kwartet nagrał ponad 30 płyt iwspółpracował znajwybitniejszymi muzykami światowymi. Występ Kwartetu Wilanów ztowarzyszeniem Radomskiej Orkiestry Kameralnej pod dyrekcją Macieja Żół-

w Katakumbach

espół jest czołowym przedstawiciel nurtu tzw. „klimatycznego” rocka na polskiej scenie. Rozpoczynali w1988 roku, grając ciężką muzykę spod znaku brytyjskiej nowej fali. Przez lata swojej kariery zespół zyskał miano kultowej formacji sceny polskiej. Grono słuchaczy Closterkeller jest bardzo szerokie. Są lubiani zarówno przez starszych jak i młodszych, na kon-

certy przychodzi młodzież zarówno ze środowisk tzw. metalowych, jak igotyckich, rockowych aż do słuchaczy muzyki pop. Bierze się to niewątpliwie zdużej różnorodności stylistycznej utworów zespołu. Koncert odbędzie się: 3 grudnia wKlubie Katakumby, Plac Stare Miasto 11 ogodzinie 19.

towskiego otworzy rywalizację muzyczną młodych artystów otytuł najlepszego kwartetu smyczkowego. Program: Przesłuchania konkursowe – IEtap 2 grudnia, godz. 10:00 – 14:00,godz. 16:00 – 20:30 Przesłuchania konkursowe – II Etap 3 grudnia, godz. 14:00 – 20:00 Przesłuchania odbędą się w Sali Koncertowej im. Krzysztofa Pendereckiego wZespole Szkół Muzycznych wRadomiu. Wstęp bezpłatny. Gala wręczenia nagród iKoncert laureatów IMiędzynarodowego Konkursu Kwartetów Smyczkowych – 4 grudnia, godz. 18:00,Sala Koncertowa im. Krzysztofa Pendereckiego wZespole Szkół Muzycznych wRadomiu. Bilety: normalny: 19 zł, ulgowy 16 zł

Konkurs „I Ty możesz zostać radomskim Warholem” Jury ogłosiło wyniki konkursu „I Ty możesz zostać radomskim Warholem”. Zwyciężyła Agnieszka Markiewicz-Równy za pracę „Plakat 3”

Z

Dla naszych Czytelników mamy 5 zaproszeń dokina! Napisz donas e-maila na adres konkurs@panoramaradomska.pl wtemacie wpisując KINO, awtreści podając imię inazwisko.

adaniem autorów prac konkursu „ITy możesz zostać radomskim Warholem” było odwrócenie niekorzystnego trendu istworzenie nowego, pozytywnego wizerunku Radomia. Poprzez, nawiązanie do wypadków Czerwca 76 zasługującego na wyróżnienie, wydarzenia, które zainicjowało wszystkie późniejsze demokratyczne przemiany. Stworzenie komunikatu przełamującego stereotyp myślenia oRadomiu, wdowolnej artystycznie formie. Pierwszą nagrodę zdobyła Agnieszka Markiewicz-R ówny, roczny kurs wSzkole Mistrzów Reklamy, oraz 2 tys. zł. Drugą nagrodę 5 tys. zł Justynie Osieckiej oraz trzecią nagrodę 3tys. zł. Weronika Kuc. Do konkursu zgłoszonych zostało 35 prac, wszystkie wykonane zostały na bardzo wysokim poziomie.


8

KULTURA

wizyta Z u Malczewskiego

Przedstawiamy cykl, w którym pragniemy przybliżyć Państwu zbiory zgromadzone przez lata w Muzeum im. Jacka Malczewskiego. Będą więc obrazy, rzeźby, rysunki, militaria… Tym razem ...

Tresta Rządowa, stanowisko 1 – cmentarzysko sprzed trzech tysięcy lat z Polski Środkowej W

latach 1967-1970 archeolog Wojcie Twardowski z Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu prowadził wykopaliska w miejscowości Tresta Rządowa, leżącej w Polsce Środkowej, nad Pilicą w powiecie tomaszowskim. Należało przeprowadzić badania ratownicze, mające na celu pozyskanie cennych zabytków z cmentarzyska kultury łużyckiej sprzed trzech tysięcy lat – teren, na którym znajdowała się nekropola, miał bowiem wkrótce zostać zalany wodami Zalewu Sulejowskiego. Wczasie wykopalisk odkryto ponad 300 grobów, wktórych składano prochy zmarłych po uprzednim spaleniu ciał na stosie i zebraniu szczątków ze stosu do glinianych naczyń. Ciałopalny obrządek pogrzebowy, często spotykany wpradziejach, był typowy dla ludności kultury łużyckiej. Tak umownie nazywamy społeczności, które w epoce brązu zamieszkiwały całe terytorium dzisiejszej Polski oraz częściowo obszary ościenne. Były to ludy raczej spokojne, trudniące się rolnictwem, prowadzące osiadły tryb życia. Z pokolenia na pokolenie zamieszkiwano te same wioski przez nawet kil-

kaset lat. Zmarłych składano w tym samym miejscu przez wiele pokoleń, a powstałe w ten sposób cmentarzyska liczyły od kilkuset do kilku tysięcy grobów. Ponieważ naczynie, do którego zsypywano prochy zmarłego zwane jest popielnicą, a cmentarzyska zajmowały rozległe obszary, kultury praktykujące ten obrządek pogrzebowy w epoce brązu nazwano kulturami pól popielnicowych. Zajmowały całą Europę Środkową oraz spore połacie Europy Zachodniej. Jedną znajważniejszych kultur tego kompleksu była właśnie kultura łużycka. Niestety, nie wiemy, jak nazywały się plemiona zamieszkujące ziemie Polski wepoce brązu. Choć wiemy, iż początki kultury łużyckiej (ok. XIV w. p.n.e.) przypadają na czasy, gdy wEgipcie panowali władcy o imionach Amenhotep iTutmozis, wAnatolii kwitło imperium Hetytów, a w Mezopotamii – państwa Kasytów i Hurytów, to nie dysponujemy żadnymi informacjami na temat mieszkańców Europy tego okresu. Nie znano tu bowiem jeszcze pisma, a i historycy bliskowschodni nie przekazali nam żadnych danych o europejskich barbarzyńcach. Dopiero pisarze rzymscy i greccy, grubo po-

W grobach składano zmarłym dary – m.in. tę bransoletę

nad tysiąc lat później, napiszą o ludach zamieszkujących naszą część Europy (Celtach i Germanach). Jedynym źródłem pozwalającym odtwarzać odległe dzieje naszych ziem, jest więc archeologia. Dzięki niej, poprzez śledzenie zmieniających się zasięgów występowania danej kategorii zabytków czy form grobów, staramy się odtwarzać wzajemne kontakty poszczególnych plemion czy też migracje. Dowiadujemy się, że prawdopodobnie około IX w. p.n.e. pewne grupy ludności z północnej Małopolski powędrowały na północ, wzdłuż doliny Pilicy. Przemieszczenia te mogły być spowodowane poszukiwaniem dogodnych terenów rolniczych. WPolsce Środkowej pojawiły się wtedy się cmentarzyska i osady typowe dla dorzecza Górnej Wisły. Jednym znich jest stanowisko w Treście Rządowej, założone zresztą już nieco wcześniej, około XI/X wieku, być może jeszcze przez ludność miejscową. Wkrótce potem nad środkową Pilicę przybyli imigranci zpołudnia. Oprócz dostarczenia cennych wiadomości o procesach kulturowo-historycznych, cmentarzysko w Treście jest wyjątkowe jeszcze z inne-

go powodu. Odkryto na nim popielnicę (urnę) zdobioną stylizowanym wyobrażeniem postaci ludzkich, co jest bardzo rzadkim znaleziskiem w skali całej kultury łużyckiej. Ten wyjątkowy zabytek został odnaleziony in situ (czyli w miejscu pierwotnego zdeponowania), w grobie. Naczynie zawierało prochy dorosłej kobiety, być może kapłanki lub szamanki – niewątpliwie bowiem rysunki

miały charakter rytualny i osoba złożona do tak wyjątkowej urny pełniła ważne funkcje obrzędowe. Zabytki z cmentarzyska w Treście znajdują się w dziale archeologii Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu. Dzięki dofinansowaniu ze środków Ministerstwa Kultury iDziedzictwa Narodowego w ramach programu Dziedzictwo kulturowe (priorytet Ochrona

zabytków archeologicznych), wlistopadzie 2011 roku ukazała się monograficzna publikacja stanowiska, wzbogacona o analizy specjalistyczne itrójwymiarową wizualizację najważniejszego zabytku. Było to możliwe także dzięki przychylności pracowników idyrekcji Muzeum, za co niniejszym autorzy serdecznie dziękują. Łukasz Oleszczak

Naczynia gliniane kultury łużyckiej z cmentarzyska w Treście Rządowej

Wojciech Twardowski (trzeci z prawej) opowiada harcerzom o zabytkach

Muzeum im. Jacka Malczewskiego, Rynek 11, 26-600 Radom Godziny otwarcia: poniedziałek – godz. 10.00 : 15.00, wtorek – godz. 9.00 : 15.00, środa – godz. 9.00 : 15.00, czwartek – godz. 9.00 : 15.00, piątek – godz. 10.00 : 17.00, sobota – nieczynne, niedziela – godz. 10.00 : 16.00 (wstęp wolny)

Muzeum prowadzi lekcje muzealne. Oddziały: Muzeum Sztuki Współczesnej, Rynek 4/5, 26-600 Radom Muzeum Jana Kochanowskiego wCzarnolesie, Czarnolas 37, 26-720 Policzna Popielnica zdobiona stylizowanymi postaciami ludzkimi


Aktywność

9

Rodzinne jedzenie Może się wydawać, że zdrowe odżywianie prowadzone przez więcej niż jedną osobę w domu, jest niemożliwe… Padają argumenty: „moje dzieci nie jedzą warzyw”, „mąż nie może wyobrazić sobie obiadu bez ziemniaków z sosem”, „u nas zawsze mysi być domowe ciasto”. Znamy to prawda? soby przechodzące przez proces odchudzania lub kształtowania sylwetki muszą radzić sobie zpokusami, szczególnie jeśli rodzina nadal pozostaje przy niewłaściwych nawykach żywieniowych. Jest na to sposób: Rodzina Wellness. Wszyscy członkowie rodziny mogą wspierać osobę, która chce schudnąć, mogą razem znią krok po kroku zmieniać kolejne nawyki żywieniowe. Każdy znas potrzebuje trochę innej diety, każdy ma inne potrzeby. Wiek, płeć, styl życia, schorzenia decydują otym co warto jeść, aczego unikać. Taką dietę pomoże ustalić profesjonalista. Na co dzień jednak warto wdrażać zdrowe nawyki żywieniowe ipromować regularną aktywność fizyczną. Warto zacząć od nauki picia wody. Cała rodzina może przypominać sobie wzajemnie o piciu wody mineralnej z cytryną, miętą, plastrem pomarańczy. Takie

Weź udział w 12-tygodniowym Programie Edukacyjnym (kursie prawidłowego odżywiania i skutecznego chudnięcia) Wielkie Wyzwanie na Odchudzanie

Jeśli tylko chcesz: • Zmienić nawyki żywieniowe i ... • Schudnąć od 2 do 50 kg bez efektu jo-jo • Poznać swój organizm • Nauczyć się przygotowywać zdrowe posiłki • Wygrać atrakcyjne nagrody LICZBA MIEJSC OGRANICZONA!!! DECYDUJE KOLEJNOŚĆ ZAPISÓW!!! Informacje i zapisy pod numerem: 694 395 643 Zapisz się do kolejnej grupy fot. Stock

O

dodatki dadzą odrobinę smaku i uatrakcyjnią dzbanek zwodą. Eliminując zrodzinnej diety gazowane, kolorowe napoje, kawę, słodzone herbatki, nadmiar alkoholu, dajemy najmłodszym dobry przykład. Kolejnym małym krokiem może być pilnowanie śniadania, trzeba zjeść je przed wyjściem zdomu. Ten zdrowy nawyk jest wstępem do utrzymywania pięciu posiłków ostałych porach. Kolejne zadanie to zweryfikowanie zawartości domowej spiżarki, kuchennych szafek ilodówki. Niech zdrowe produkty zastąpią ciężkostrawne potrawy, warto uczyć dzieci przygotowania surówek ikolorowych kanapek zwarzywami. Zachęcam do wspólnej aktywności fizycznej. Rodzinny wypad na basen, piesza wycieczka do lasu, lub nauka Nordic Walking zaprocentuje zdrowiem iwzmocni rodzinne więzi. Doradca ds. odchudzania iodżywiania Ewa Wijatkowska tel. kom.: 793650490 Mail: odchudzanie-ok@ wp.pl


10

K RYMINALNA

BARDZO DOBRY FACHOWIEC dokładny rysopis. Wiem, że jest obywatelem włoskim iże jeździ wozem marki Ferrari koloru wiśniowego. Niedawno przyjechał do Polski To chyba wszystko. Otworzyła torebkę i wyjęła papierosy. — Spróbuję ci to załatwić. Znam kogoś, kto chętnie zarobiłby parę dolarów. Podaj mi jego rysopis. Rolson machnął niedbale ręką. — Później. Pij kawę, bo wystygnie. Ostatecznie jeżeli go nie znajdę, to trudno. Myślałem tylko, że łatwiej kogoś odnaleźć w Warszawie niż wRzymie. Nie wracali już do tego tematu. Rolson uważał, że lepiej będzie, jeżeli zbagatelizuje sprawę „przyjaciela Polaka”. Kiwnął na kelnerkę, zamówił koniak i zaczął opowiadać o Stanach Zjednoczonych. — Czy to prawda, że tam jest tylu gangsterów? — spytała w pewnym momencie Monika. Uśmiechnął się. — Te opowieści są ogromnie przesadzone. Filmy i książki kryminalne robią bardzo złą propagandę naszemu krajowi. Oczywiście w latach dwudziestych, w czasach sławnego Al Capone gangsterstwo było w rozkwicie, szczególnie w Chicago, ale

dzisiaj... W każdym razie ja nigdy nie zetknąłem się zżadnymi gangsterami. Mogę cię zapewnić, że jest wtym dużo legendy. Spojrzała na zegarek. — Milo mi się ztobą gawędzi, ale muszę już iść. Mam pewne sprawy do załatwienia. Nie nalegał, żeby jeszcze zostali. I on także miał dosyć siedzenia przy restauracyjnym stoliku. Zapłacił iwyszli. Whallu spytał: — Kiedy się znowu spotkamy? — Nie wiem. — Może wieczorem? — Może. — Októrej? — O dziewiątej. Odpowiada ci? — Bardzo. Więc odziewiątej. Gdzie? — Chwilowo zatrzymałem się u znajomych — skłamał. — Tam niestety nie mogę cię zaprosić. — To może wpadniesz na chwilę do mnie. Dokończymy naszej rozmowy, dam ci dobrej herbaty. Idc herbaty coś się znajdzie. — Doskonale. Gdzie mieszkasz? — Zanotuję ci mój adres itelefon. Masz kawałek papieru? Wyjął z kieszeni zgrabny, podłużny notes, oprawiony wczarną skórę. — Może usiądziemy tu na

chwilę? — zaproponował. wskazując fotele, stojące wokół podłużnych stolików. Rozejrzała się jakby z pewnym wahaniem. Usiadła iwyjęła ztorby długopis. „Czego ona się boi?” — pomyślał Rolson. Zapisała adres, oddała mu notes iwstała pospiesznie. — Wolę, żebyś mnie nie odprowadzał. Czekam na ciebie o dziewiątej. Weź taksówkę. A teraz posiedź tu jeszcze chwilkę. Ciao. — Oddaliła się szybkim, sprężystym krokiem Zgodnie z poleceniem Moniki posiedział chwile. Ziewnął. Poczuł ogarniającą go senność. Uznał, że nie może zrobić nic lepszego, jak wrócić do „Forum”, i trochę się przespać. Wstał, podszedł do recepcji i zapytał, jakim ma pojechać autobusem. Na przystanku czekało dużo ludzi. Ogarnęły go wątpliwości, czy wciśnie się do autobusu. Na szczęście nadjechała taksówką. Zatrzymał ją ikazał się zawieźć do hotelu. Kierowca mówił nieźle po niemiecku. Znalazłszy się wswoim pokoju, Rolson zdjął ubranie inie zwlekając wyciągnął się na tapczanie. Zasnął momentalnie. Całe życie znakomicie sypiał. Obudził się przed szóstą. Wziął prysznic, ogolił się elektryczną maszynką, włożył elegancki garnitur z szarej flaneli iokoło siódmej zjechał windą na kolację. c.d.n

nie zprawem. Podejrzewali, że znaki inazwa zastrzeżona przez producenta zostały użyte bezprawnie. Policjanci zatrzymali 41-letniego mieszkańca R adomia, który na swoim stoisku oferował do sprzedaży nielegalne obuwie iodzież, m.in. kurtki, dresy, czapki, skarpety. Wszystkie przedmioty mają podrobione znaki towarowe znanej firmy. Policjanci zabezpieczyli prawie 300 sztuk ubrań ołącznej

wartości rynkowej szacowanej na około 20 tysięcy złotych. Za obrót towarem nielegalnie oznakowanym markowymi znakami towarowymi grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności. • 25 kwietnia doszło do śmiertelnego pobicia przed jednym z radomskich klubów. Policjanci zatrzymali wtedy dwóch sprawców tego czynu. Wwyniku pracy operacyjnej radomscy policjanci ustalili jeszcze

jednego sprawcę. Okazał się nim 22-letni mieszkaniec Radomia. Mężczyzna pracował wmiejscowości Dębica ito właśnie tam zatrzymali go miejscowi policjanci. 22-latka przewieziono do komendy wRadomiu iprzesłuchano. Przedstawiono mu zarzut pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Wobec mężczyzny został skierowany wniosek do sądu ozastosowanie środka zapobiegawczego wpostaci aresztu.

CZĘŚĆ XI

Im tylko w głowie Fiat 125. Zapewniam pana, że kobiecie wymagającej bardzo trudno znaleźć sobie u nas odpowiedniego męża. — Sięgnęła po butelkę inapełniła winem kieliszki. — Pańskie zdrowie, mister... mister... — Proszę do mnie mówić po prostu Eddie — uśmiechnął się. — A czy pani była gdzieś poza granicami swego kraju? — Tak. Przez półtora roku siedziałam wLondynie uciotki. — To dlatego mówi pani tak dobrze po angielsku. Ajak się pani podobają Anglicy? Pogardliwie wydęła wargi. — Nie zachwycili mnie. Są zbyt flegmatyczni. Interesuje ich prawie wyłącznie klub, brydż i golf. To nie dla mnie. Och, przepraszam, może zrobiłam panu przykrość, może pan Jest Anglikiem? — Jestem Amerykaninem. To chyba można poznać po moim akcencie. — Nie byłam pewna... Ach, Ameryka! Cudowny kraj. Pełen ludzi z szerokim gestem, zinicjatywą, przedsiębiorczych. — Była pani wStanach Zjednoczonych? — Niestety, nie. Marzę tylko otym. — Czy to tak trudno tam pojechać? — Dla mnie trudno. Trzeba mieć dużo dolarów.

tknąć się z Polakami na terenie Stanów Zjednoczonych i Włoch. Przeważnie byli to bardzo mili, kulturalni ludzie, uczynni. Będąc w Neapolu zaprzyjaźniłem się zpewnym Polakiem, mieszkającym stale w Rzymie. Podobno jest obecnie w Polsce. Bardzo chciałbym go odnaleźć. Mam w stosunku do niego pewien dług wdzięczności... — Znasz nazwisko tego Polaka? — Właśnie, że nie pamiętam. Zapisałem na kartce, a właściwie na serwetce, podczas wspólnego obiadu. Oczywiście zgubiłem tę serwetkę. A wasze nazwiska są trudne do zapamiętania. — Jak więc masz zamiar go odnaleźć? — Nie wiem. Dałbym dużo, żeby mi wtym ktoś dopomógł. — Ile? — spytała rzeczowo. Wzruszył ramionami. — Bo ja wiem. Może... może pięćset dolarów, może nawet tysiąc... — O, widzę, że rzeczywiście zależy ci na odnalezieniu mojego rodaka. A jeżeli ktoś by się tym zajął, to... — To co? — podchwycił Rolson. — To jakich danych dotyczących jego osoby możesz dostarczyć? — No cóż... Mogę dać jego

— Dolary można zdobyć. Utkwiła spojrzenie w kieliszku. — Co pan ma na myśli, mister Eddie? — Prosiłem, żeby mówiła mi pani po imieniu, po prostu Eddie. Nie lubię tych wszystkich napuszonych form. Podszedł do nich kelner i zabrał talerze. — Czy państwo życzą Sobie coś na deser? — spytał. — Może melbę dla pani? Potrząsnęła głową. — Nie, proszę tylko o lody imałą kawę. Rolson zamówił kompot. Po chwili powiedział cicho, jakby sam do siebie: — Monika. Ładne imię. Podoba mi się. Uśmiechnęła się kokieteryjnie. Była coraz swobodniejsza. Początkowa rezerwa zniknęła bez śladu. — Cieszę się, Eddie, że ci się podoba moje imię. To ważne. — Dlaczego ważne? — Bo ważne. Mnie także podoba się imię Eddie: Dobrze, jeżeli podobają nam się imiona naszych przyjaciół. Przez chwilę milczeli. Kiedy kelner przyniósł lody, kompot ikawę, Rolson powiedział: — To dziwne, że jesteś tak krytycznie nastawiona do swoich rodaków. — Dlaczego cię to dziwi? — Bo miałem okazję ze-

KRONIKA KRYMINALNA kradzieży naczepy mężczyźni przetransportowali alkohol do Gdyni, gdzie naczepa została ukryta na jednym zparkingów portowych. Tam został on kupiony przez paserów, którzy mieli wysokoprocentowy ładunek upłynnić na terenie województwa pomorskiego. Policjanci zWydziału Kryminalnego KWP wRadomiu zatrzymali wostatnim czasie 16 osób mających udział wfikcyjnej kradzieży alkoholu. Są to osoby wwieku 28-55 lat. Część znich była już wcześniej karana za rozboje ikradzieże zwłamaniem. Funkcjonariusze odzyskali także część ładunku alkoholu, którego przestępcy nie zdołali sprzedać. Cała szesnastka będzie teraz odpowiadała przed Sądem Rejonowym wRadomiu, gdzie został przeciw nim skierowany akt oskarżenia. Za kradzież zwłamaniem grozi im do 10 lat więzienia, za paserstwo do 5 lat więzienia. Kierowca dodatkowo będzie odpowiadał za zawiadomienie oniepopełnionym przestępstwie, za co grozi mu do 2 lat więzienia. Wczasie prowadzonego śledztwa część zzatrzymanych osób została tymczasowo aresztowana. Innych objęto dozorami policyjnymi.

• Po l i c j a n c i w y d z i a ł u d/w z przestępczością gospodarczą kontrolując jedno z radomskich targowisk sprawdzali, czy oferowany towar udostępniany jest zgod-

fot.KMP

• Pod koniec stycznia kierowca przewożący warty prawie pół miliona złotych transport alkoholu zgłosił rozbój, którego mieli na nim dokonać nieznani mężczyźni niedaleko Radomia. Napastnicy zadziałali metodą na tzw. policjanta. Kierowca opowiedział przesłuchującym go policjantom, że gdy prowadził ciężarowego mana, zajechało mu drogę osobowe auto, zktórego wyszli mężczyzn. Następnie zastraszyli go bronią ikazali jechać do Radomia, gdzie przy udziale innych osób odczepili naczepę. Sprawcy obezwładnili go pomocy taśmy klejącej iuciekli zmiejsca napadu. Kierowca po oswobodzeniu się powiadomił o napadzie policję. Żmudne dochodzenie mazowieckich „kryminalnych” wspieranych przez prokuratorów zProkuratury Okręgowej wRadomiu przyniosło jednak inne wyjaśnienie zgłoszonej kradzieży. Według ustaleń funkcjonariuszy transport alkoholu nie trafił do magazynów niedaleko Piotrkowa Trybunalskiego, ponieważ nie było żadnego napadu na kierowcę. Jak się okazało plan został wcześniej obmyślony przy współudziale kierowcy ciężarówki. Po


12

OSTATNIA STRONA reklama

.

Czy wiesz, ze Ro b a c z k i ś w i ę t o j a ń s k i e m a j ą zdolność do wytwarzania światła, które służy do wzajemnego rozpoznawania się i zwabiania o s o b n i k ó w. J a k t o s i ę d z i e j e , że świetliki świecą?

Ś

wietliki wytwarzają światło wreakcji chemicznej, wktórej utleniany jest związek chemiczny lucyferyna znajdujący się w odwłoku owadów. Związek utleniany jest przy pomocy enzymu – lucyferazy. Narządy świetlne umieszczone są w końcówce odwłoka po wewnętrznej stronie ciała. Zdolność świecenia występu-

je u obydwu płci. W okresie godowym świecenie staje się bardziej intensywne. Wiele gatunków świetlikowatych zwabia partnera błyskami światła, charakterystycznymi dla danego gatunku. Niektóre samice naśladują błyski spokrewnionych gatunków i zjadają zwabionych w ten sposób samców.

Skontaktuj się z naszym specjalistą ds. reklamy nr tel. 797 243 196

Lady Makbet żyła naprawdę! Nie miała jednak nic wspólnego z jej demoniczną władczynią z dramatu Williama Szekspira

H

istoryczna Lady Makbet miała na imię Gruoch i żyła w Szkocji na początku XI w. Urodziła się przypuszczalnie około 1005 r. jako córka królewicza Boitego. Była żoną earla szkockiej prowincji Mornay, Gilli Comgáin. O pożyciu małżeńskim Gilli

Comgáina i Gruoch nie wiadomo za wiele, pewne jest jedynie, że mieli syna Lulacha. Gruoch owdowiała w 1032 r. w dramatycznych okolicznościach. Jej mąż spłonął ze swoimi współtowarzyszami. Część badaczy sądzi, że za zabójstwem mógł stać Mak-

KRZYŻÓWKA

bet – kuzyn Gilli Comgáina, który popełnił zbrodnie w odwecie za zgładzenie 12 lat wcześniej jego ojca. Gruoch wyszła za mąż za Makbeta. Makbet kilka lat później sięgnął po władzę, zabijając 15 sierpnia 1040 r. króla Duncana.

PANOR AMY

Kalendarz Świąt nie zawsze typowych 1 grudnia

– Światowy dzień Puszczania Bąków

2 grudnia

– Światowy Dzień Walki z Uciskiem

3 grudnia

– Międzynarodowy Dzień Niepełnosprawnych tak czy inaczej

4 grudnia

– Barbórka - Święto górników


Panorama Radomska