35 nr
WRZESIEŃ
Kwartalnik Adwokacki ISSN 1689-9555
Patrząc wstecz – wywiad z Grzegorzem Jerzym Karziewiczem, byłym Dziekanem ORA w Gdańsku Postępowanie egzekucyjne – problem skuteczności
Spis treści adw. Dariusz Strzelecki Okiem Dziekana 3 adw. Kacper Najder Patrząc wstecz – wywiad z Grzegorzem Jerzym Karziewiczem, byłym Dziekanem Okręgowej Rady Adwokackiej w Gdańsku
5
adw. Krzysztof Golec Adwokat Kazimierz Ogrodzki – pierwszy Dziekan Pomorskiej Izby Adwokackiej 13 apl. adw. Bartosz Pustkowski Między dyskrecjonalnością a tworzeniem prawa – o precedensie prawotwórczym słów kilka
17
apl. adw. Ewelina Koszel Postępowanie egzekucyjne – problem skuteczności
20
adw. Tomasz Snarski Glosa do wyroku Sądu Najwyższego z dnia 5 grudnia 2013 r., III SK 10/13
23
Prezentowany kwartalnik ma być z założenia pismem integrującym środowisko palestry pomorskiej. Redakcja, jak i Wydawca nie ponoszą jednak merytorycznej odpowiedzialności za teksty autorów, które zamieszczone są na łamach kwartalnika. Zakładamy bowiem, że każdy z prezentowanych tekstów ma charakter samodzielnego i odrębnego opracowania, za którego treść odpowiedzialność ponosi autor w ramach swojej licentia poetica.
Redaktor naczelny: adw. Kacper Najder, e-mail: kn@kancelarianajder.pl Redaktor pomocniczy: apl. adw. Ewelina Koszel, e-mail: ewelinakoszel@wp.pl Wydawca: POMORSKA IZBA ADWOKACKA, 80-830 Gdańsk, ul. Chlebnicka 48/51 Druk: STUDIO 102 Sp. z o.o., ul. Wielkokacka 15 81-611 Gdynia, tel./fax: 58 668 09 63, www.studio102.pl Skład i projekt graficzny: Adam Piskorz Korekta: Anna Garbacz
2
Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 35/WRZESIEŃ 2014
Okiem Dziekana
adw. Dariusz Strzelecki
ka wypełniona była po brzegi rodzinami, przyjaciółmi i bliskimi naszych nowych koleżanek i kolegów. Uroczystość zaszczycili swoją obecnością Wiceprezes Naczelnej Rady Adwokackiej adwokat Jerzy Glanc, były Dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Gdańsku adwokat Jerzy Lipski, członkowie Okręgowej Rady Adwokackiej w Gdańsku, członkowie Komisji Egzaminacyjnych, adwokaci-patroni.
foto w art.: adw. Kacper Najder
O
ddajemy do Państwa rąk kolejny egzemplarz Gdańskiego Kwartalnika Adwokackiego. Jak w każdym kolejnym wydaniu naszego periodyku należą się Państwu informacje – niezależnie od publikowanych na stronie internetowej Okręgowej Rady Adwokackiej notatek z posiedzenia Rady – co zrobiliśmy i jakie mamy plany na kolejny rok. Przede wszystkim chcę przekazać, że dokonaliśmy zakupu lokalu przy ul. Szymanowskiego 2 w Gdańsku Wrzeszczu, gdzie powstało Centrum Szkoleniowe Pomorskiej Izby Adwokackiej w Gdańsku. Inauguracja zajęć szkoleniowych dla aplikantów adwokackich już 1 września. W lokalu tym odbywać się będą zajęcia z aplikantami adwokackimi ale nie tylko… W dni, w których zajęć z aplikantami nie będzie, organizować będziemy stacjonarne szkolenia zawodowe dla adwokatów. Chcemy również, aby miejsce to wykorzystywane było na różnego rodzaju spotkania oraz imprezy, organizowane pod auspicjami Okręgowej Rady Adwokackiej w Gdańsku. Po Zgromadzeniu naszej Izby w dniu 10 czerwca 2014 roku na Uniwersytecie Gdańskim odbyło się ślubowanie nowych adwokatów. Aula uniwersytec-
Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 35/WRZESIEŃ 2014
Nagrodę pieniężną ufundowaną przez Okręgową Radę Adwokacką w Gdańsku za najlepszy wynik egzaminacyjny otrzymał adwokat Wojciech Glanc. Wszyscy ślubujący otrzymali upominki od wydawnictw Legalis, LexisNexis i Wolters Kluwer. Przed nami kolejny egzamin na aplikację adwokacką, który odbędzie się w dniu 27 września 2014 roku. Tym razem wpłynęło 160 wniosków i jest to – po raz pierwszy od kilku lat – zdecydowanie mniej niż dotychczas. W pierwszym tygodniu sierpnia zorganizowaliśmy tydzień bezpłatnych porad prawnych dla kombatantów walk pod Monte Cassino i uczestników Powstania Warszawskiego. Porady te cieszyły się dużym zainteresowaniem. W tym miejscu składam serdeczne podziękowania Pani aplikant adwokackiej Ewelinie Koszel za organizację tych dni oraz wszystkim osobom, które tych porad udzielały. W związku z rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego w Warszawie odbył się coroczny bieg upamiętniający to wydarzenie. Zwyciężył w nim nasz izbowy kolega adwokat Maciej Fingas. Serdeczne gratulacje. Komisja Kultury i Sportu nie próżnuje i już 27 września odbędzie się tradycyjny „Bieg pod górę”. Po roku przerwy impreza ta wraca do Sopotu w okolice Łysej Góry. 3
24 stycznia 2015 roku w hotelu Sheraton w Sopocie odbędzie się jubileuszowy XXX Bal Adwokata organizowany przez Komisję Kultury i Sportu. Szczegóły jeszcze nie są znane, ale wiadomo już, że cena bile-
Pracuje Komitet Organizacyjny obchodów 70-lecia powstania naszej Izby. Obchody tego jubileuszu planujemy w dniu 14 listopada 2014 roku w Filharmonii Bałtyckiej na Ołowiance.
tów będzie niższa niż w ubiegłych latach. Konkretne informacje ukażą się na stronie internetowej ORA i w pokojach adwokackich, a także na portalach internetowych.
Planujemy m.in. urządzić wystawę ilustrującą dotychczasową historię naszej Izby. Proszę osoby, które posiadają jakiekolwiek pamiątki – zdjęcia, dokumenty, o kontakt z adwokat Patrycją Wróbel. Chcemy pamiątki te wykorzystać nie tylko w formie wystawy, ale także przygotować album pamiątkowy związany z naszym jubileuszem. Oczywiście po zakończeniu obchodów wszystkie pamiątki wrócą do właścicieli.
Po okresie urlopowym Kierownik Szkolenia Zawodowego adwokat dr Jacek Potulski już zaplanował szereg szkoleń stacjonarnych, a najbliższe wyjazdowe 3–5 października 2014 roku w Cetniewie. Przy tej okazji informuję, że w najbliższym czasie na stronie internetowej ORA podany zostanie adres mailowy, na który proszę zgłaszać wszelkie uwagi i propozycje związane ze szkoleniem zawodowym. Niewątpliwie pomoże to Jackowi w wyborze tematów szkoleń i doborze wykładowców. 4
Życzę Państwu wszystkiego dobrego. Dziekan ORA w Gdańsku adw. Dariusz Strzelecki
Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 35/WRZESIEŃ 2014
Wywiady
adw. Kacper Najder
PATRZĄC
WSTECZ
foto w art.: adw. Kacper Najder
O wyzwaniach, z jakimi przyszło zmierzyć się polskiej adwokaturze w momencie transformacji ustrojowej, o etyce zawodowej i jej przestrzeganiu, o „procesie gdańskim” i o tym, jaki wpływ wywarł on na spojrzenie na rolę obrońcy – z Grzegorzem Jerzym Karziewiczem, byłym Dziekanem Okręgowej Rady Adwokackiej w Gdańsku, rozmawia adwokat Kacper Najder. Rozmowa rozpoczyna cykl wywiadów z byłymi Dziekanami ORA, stanowiący wprowadzenie w nadchodzące 70-lecie Pomorskiej Izby Adwokackiej.
S
zanowny Panie Dziekanie, na wstępie chciałbym Panu podziękować za możliwość odbycia rozmowy i poświęcony w związku z tym czas. Jak z perspektywy lat Pan Dziekan postrzega stan pomorskiej adwokatury w momencie obejmowania funkcji Dziekana ORA w roku 1989? Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 35/WRZESIEŃ 2014
Pyta Pan o stan adwokatury sprzed 25 lat. Problemy, które się wtedy pojawiały i były czasami trudne lub niemożliwe do przezwyciężenia dotyczyły nie tylko pomorskiej adwokatury – nazywanej wówczas Izbą Gdańską – ale stanowiły przedmiot troski i zaangażowania całej polskiej palestry. W naszym środowisku istniało wtedy powszechne przekona5
GRZEGORZ JERZY KARZIEWICZ – urodzony 1 lipca 1937 roku w Topoli Szlacheckiej koło Łęczycy, adwokat, sędzia. W 1961 roku ukończył Wydział Prawa Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu i rozpoczął aplikację sądową. Do roku 1971 pracował jako sędzia, później wykonywał zawód radcy prawnego. Od 1973 roku wpisany na listę adwokatów w Gdańsku. Po sierpniu 1980 roku do grudnia 1981 roku współpracował z Komisją Interwencji NSZZ „Solidarność” – bronił w procesach politycznych, m.in. Bogdana Lisa, Czesława Nowaka oraz Edmunda Krasowskiego. W latach 1989–1992 oraz 1992–1995 dwukrotnie pełnił funkcję Dziekana Okręgowej Rady Adwokackiej w Gdańsku. Przez dwie kadencje Sejmu RP (1991–1997 rok) był sędzią Trybunału Stanu RP. W 1997 roku został mianowany sędzią Sądu Apelacyjnego w Gdańsku. Uhonorowany odznaką Adwokatura Zasłużonym.
6
Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 35/WRZESIEŃ 2014
nie, że samorządność adwokacka jest wartością, którą trzeba chronić, rozwijać i udoskonalać. Dzisiaj są osoby i ugrupowania polityczne, które chciałyby osłabienia samorządności zawodowej, upatrując w niej pewne utrudnienia w funkcjonowaniu państwa i społeczeństwa, czynnik służący tylko interesom grupowym. W okresie totalitarnym i dokonującej się transformacji ustrojowej samorządność postrzegano inaczej. Słusznie bowiem uważano, że ograniczanie praw i swobód obywatelskich zawsze ściśle wiązało się z ograniczeniem niezależności i kompetencji samorządów. Tego rodzaju zjawiska występowały w historii wielokrotnie, także w państwach demokratycznych. Szczególnie jednak drastyczną formę przybierały w systemach totalitar-
W naszym środowisku istniało wtedy powszechne przekonanie, że samorządność adwokacka jest wartością, którą trzeba chronić, rozwijać i udoskonalać. nych. Sama bowiem idea i funkcja samorządności kłóciła się z istotą totalitaryzmu. W tej mierze adwokatura polska, jako struktura samorządowa broniąca swojej niezależności, miała bogate i gorzkie doświadczenia. W PRL-u, szczególnie w pierwszym okresie, prawo o adwokaturze zmieniano co kilka lat – do 1963 roku aż czterokrotnie. W dążeniu do ogarnięcia wszystkiego omnipotencją państwa rozbudowywano coraz bardziej nadzór nad samorządem adwokackim Ministra Sprawiedliwości, nie szczędzono różnorakich szykan, spychano adwokaturę na margines życia publicznego. Są to wszystko znane fakty, dotyczące zamkniętego już okresu wpisanego do historii, ale warto je sobie czasem przypominać, chociażby dla porównania z obecnymi Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 35/WRZESIEŃ 2014
warunkami działania samorządności adwokackiej. W chwili, gdy w czerwcu 1989 roku Zgromadzenie Adwokatów Izby Gdańskiej wybrało nowe władze samorządowe, wszystkim nam towarzyszyła nadzieja – zwłaszcza w kontekście wyborów parlamentarnych z 4 czerwca – że wraz z nadejściem przemian politycznych i budowy państwa demokratycznego, a więc i pełnej swobody politycznej i obywatelskiej, przed adwokaturą polską wyłaniają się nowe możliwości i zadania. Jak się później okazało nie była to nadzieja bezpodstawna, choć czas pokazał, że oprócz osiągnięć w rozwijaniu form własnej samorządności i w życiu publicznym, adwokatura napotkała nowe problemy i zagrożenia, dostrzegane i odczuwane także w Izbie Gdańskiej. Jak Pan wspomina wybory, w których Pan objął funkcję Dziekana Pomorskiej Izby Adwokackiej? Z tego co wiem, były one dosyć burzliwe? Jak wiemy, adwokatura w Polsce cieszy się długą tradycją samorządową. Warto tu może przywołać dekret Naczelnika Państwa z grudnia 1918 roku, którym – już wtedy – adwokaturze polskiej nadano status niezależnej, samorządnej organizacji zawodowej. Stąd też tak ważne momenty jak wybory władz samorządowych aktywizowały kolegów adwokatów i – oprócz ram formalnych określonych przepisami – zachowywały pewien utrwalony styl i rytm działania, niepozbawiony akcentów emocjonalnych. Tak też było podczas wyborów w Izbie Gdańskiej w 1989 roku. Przebiegały one w normalnej atmosferze rywalizacji zgłoszonych kandydatów. Czy wybory te – jak Pan pyta – były burzliwe? Nie miałem takiego wrażenia ani wtedy, ani też nic takiego nie zachowało się w mojej pamięci. Pan Dziekan obejmował funkcję w burzliwych czasach w historii Polski, jakie Pan Dziekan stawiał sobie cele i w jakim stopniu udało się je zrealizować? Praca w organach samorządowych jest niewątpliwie wyróżnieniem, wyrazem zaufania ze strony kole7
gów, ale też dużym zobowiązaniem do rzetelnego działania na rzecz korporacji. Spełnienie tego obowiązku następuje zwykle poprzez systematyczną, rozsądną i efektywną pracę nad rozwiązywaniem pojawiających się problemów. Skala zadań wymagających rozwiązywania przez Dziekana i Radę Adwokacką jest dosyć rozległa i sądzę, że pod tym względem z upływem lat niewiele się zmienia, choć z pewnością są nowe, nieznane przed laty problemy. Wtedy, w czasie mojej kadencji, niezwykle ważnym zadaniem dla władz samorządowych były między innymi kwestie związane z wpisem na listę adwokatów osób mających kwalifikacje zawodowe, wyznaczaniem siedziby ich działania w zespole adwokackim lub kancelarii indywidualnej, kwestie związane z właściwym doborem kandydatów na aplikację adwokacką i szkoleniem aplikantów na odpowiednim poziomie. Nie mniej ważnym zadaniem, a niejednokrotnie wyzwaniem będącym znakiem czasu, było przeciwdziałanie przez samorząd różnym przejawom naruszania zasad etyki i godności zawodu adwokackiego. Ważnym elementem funkcjonowania adwokatury jako struktury samorządowej w terenie było współdziałanie z Naczelną Radą Adwo8
kacką w rozwiązywaniu problemów mających wymiar ogólny, dotyczący całej adwokatury polskiej, a także utrzymywanie właściwych relacji z władzami i instytucjami życia publicznego na naszym terenie. W tym znaczeniu – biorąc pod uwagę powyższe przykłady – mogę stwierdzić, że cele jakie sobie stawiałem udało się w znacznym stopniu zrealizować, To, co udało się tylko w niewielkim stopniu i było tylko początkiem rozpoczętego procesu, to szersze otwarcie się na kontakty z przedstawicielami adwokatury za granicą, jak na przykład wizyty w ORA w Gdańsku adwokatów z Danii, Irlandii, ze stanu Illinois w USA, dwukrotna wizyta adwokatów ze Stowarzyszenia Adwokatów Niemieckich, złożenie wizyty przez nas w adwokaturze bremeńskiej. Który z procesów działaczy opozycyjnych wywarł największy wpływ na spojrzenie Pana Dziekana na rolę obrońcy i jego niezależność w postępowaniu karnym? Obrona w procesach politycznych w PRL-u działaczy opozycyjnych lub osób uwikłanych – czasem przypadkiem – w różne akty sprzeciwu wobec władz Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 35/WRZESIEŃ 2014
komunistycznych wymagała często determinacji i stanowczości adwokata dla wymuszenia niejako na sądzie lub prokuraturze uznania jego roli obrończej i niezależności w postępowaniu karnym. Ten rodzaj działalności obrończej zawsze traktowałem jako niezwykle ważną i zaszczytną powinność zawodową. Jestem przekonany, że tak też tę kwestię traktowali inni koledzy podejmujący się obron w procesach politycznych. Przykładów konieczności upominania się obrońcy o respektowanie jego procesowych uprawnień było wiele, ale najbardziej charakterystyczny pod tym względem był tak zwany „proces gdański”, toczący się w czerwcu 1985 roku przed Sądem Wojewódzkim w Gdańsku przeciwko Adamowi Michnikowi, Bogdanowi Lisowi i Władysławowi Frasyniukowi. Sąd orzekający poprzez
swój sposób działania i scenerię zarządzoną na sali sądowej i wokół tej sali nie ukrywał właściwie tego, że działa dyspozycyjnie, zgodnie z oczekiwaniami organów pozasądowych. W tej atmosferze i przy tej skali naruszeń prawa procesowego i materialnego, jaka miała miejsce, wyrok skazujący, utrzymany następnie w mocy co do zasady przez Sąd Najwyższy, został przez tenże Sąd uchylony, a oskarżeni uniewinnieni dopiero po przełomie politycznym 1989 roku. Jakie Pańskim zdaniem zmiany zaszły w adwokaturze po transformacji systemowej? Transformacja systemowa z natury rzeczy musiała przynieść i przyniosła szereg zmian w różnych Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 35/WRZESIEŃ 2014
Myślę, że adwokatura zawsze stoi przed jakimiś wyzwaniami, a tylko ich rodzaj i ciężar gatunkowy ulegają zmianie. dziedzinach życia, a więc i w adwokaturze. W naszym zawodzie następowało to stopniowo i myślę, że nadal tak się dzieje. Zmieniła się zasadniczo forma wykonywania zawodu, w zdecydowanej większości przypadków pracę w zespołach adwokackich zastąpiono działalnością indywidualną w kancelariach indywidualnych. Z biegiem czasu zaczęto sięgać po inne formy działania zawodowego, zaczęły powstawać spółki adwokacko-radcowskie lub – o innym charakterze – adwokackie biura obsługi prawnej. Są to oczywiście znane fakty, jak również te, że w sferze działania zawodowego adwokatów znalazły się też podmioty gospodarcze, że nierzadko adwokaci podejmują się obsługi prawnej osób fizycznych lub prawnych za granicą. Te i inne postępujące zmiany w działalności adwokatów miały też istotny wpływ na zmianę myślenia o sposobie ich funkcjonowania w życiu publicznym, na wzajemne relacje między kolegami ze środowiska adwokackiego, między nimi a radcami prawnymi, szczególnie wobec oczywistego faktu wzmożonej rywalizacji zawodowej po rozszerzeniu dostępności do tych zawodów i powiększonej liczby osób zajmujących się obsługą prawną. Czy transformacja systemowa wpłynęła na sposób postrzegania zasad etyki zawodowej i jej przestrzeganie? Czy transformacja systemowa miała wpływ na stosunek adwokatów do zasad etyki i godności zawodu? To pytanie pozostaje w ścisłym związku z tymi zjawiskami, o których wspomniałem przed chwilą i odpowiedzieć muszę twierdząco. Jak długo adwokatura działała w zorganizowanej formie, zawsze jej 9
podmiotowego i przedmiotowego świadczonych usług wyraziłem w odpowiedzi na wcześniejsze pytania. Dodam więc tylko, że w następstwie rozwijającej się techniki i postępu w dziedzinie elektroniki warunki pracy adwokatów zmieniły się bardzo korzystnie, dając wiele nowych możliwości i ułatwiając działanie dzięki szybkiej dostępności do różnych źródeł informacji. Proszę sobie przypomnieć cho-
członków obowiązywał zespół pewnych zachowań, które świadczyły o etyce i godności zawodu adwokata. Za elementarną powinność uważano przestrzeganie zasady uprzejmości, lojalności i koleżeństwa. Lojalność obowiązywała w stosunku do klienta, w stosunku do kolegi adwokata i wobec całej korporacji reprezentowanej przez organy samorządowe. Z różnych sygnałów i opinii – także kolegów adwokatów – wynika, że dzisiaj nie wydaje się to wcale takie oczywiste. Naturalnie dotyczy to tylko części środowiska, a przecież nie wyłącznie na podstawie kwalifikacji zawodowych, ale także etycznych oceniane są nie tylko poszczególne osoby wykonujące określony zawód, ale także całe środowisko zawodowe. Pomiędzy bowiem wysokimi kwalifikacjami zawodowymi i etycznymi osób wykonujących zawód a zapotrzebowaniem społecznym na ich pracę zachodzi istotny związek zależności. Porównując zawód adwokata w latach swojej kadencji i obecnie, jakie ma Pan Dziekan refleksje? Kilka nasuwających mi się refleksji dotyczących form wykonywania zawodu adwokata i zakresu 10
ciażby początek lat 90. ubiegłego wieku, kiedy to powszechnym narzędziem zapisu tekstu była maszyna do pisania, kopie dokumentów wykonywało się na kiepskich powielaczach, komunikacja na odległość odbywała się przy pomocy kablowego telefonu, a adwokaci z akt sądowych przepisywali ręcznie długie teksty. Jakie były ówczesne wyzwania dla adwokatury – w okresie transformacji systemowej i jakie wyzwania zdaniem Pana Dziekana obecnie stoją przed adwokatami?
Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 35/WRZESIEŃ 2014
Myślę, że adwokatura zawsze stoi przed jakimiś wyzwaniami, a tylko ich rodzaj i ciężar gatunkowy ulegają zmianie. W okresie transformacji systemowej w środowisku adwokackim duże zagrożenie dostrzegano w planach unifikacji zawodów adwokata i radcy prawnego. Posiedzenia Naczelnej Rady Adwokackiej i kolejne Krajowe Zjazdy Adwokatury poświęcały wiele uwagi mnożącym się projektom
w sytuacji materialnej adwokatów specjalizujących się w obsłudze podmiotów gospodarczych i adwokatów ograniczających swą praktykę do spraw sądowych osób fizycznych. Dzisiaj, jeśli brać pod uwagę kwestię kondycji materialnej adwokatów, to pewnie jest podobnie, choć inne mogą być przyczyny powodujące stan rozwarstwienia. Mamy bowiem zupełnie inną sytuację w zakresie liczby adwokatów i innych osób zajmujących się obsługą prawną. To wywołuje konkurencyjność, przybierającą różne – nie zawsze pożądane – formy. Czy nadal Pan tyle podróżuje jak za czasów, kiedy był Pan w adwokaturze? W okresie pracy w adwokaturze rzeczywiście podróżowałem dla celów poznawczych, ale zdarzenia te, mające miejsce w okresach urlopowych, były ograniczane czasem. Teraz, pozostając jako sędzia w stanie spoczynku, podróżuję dalej niż poprzednio i częściej. Którą w z wypraw zapamiętał Pan najbardziej? Każda wyprawa jest interesująca. Najchętniej jednak wspominam Alaskę, krainę prawie pięciokrotnie większą od Polski, z niewielką – sześciuset tysięcz-
nowej ustawy o adwokaturze, toczono spory z samorządem radców prawnych w obronie obszarów zawodowego działania adwokatów, podejmując także kroki przeciw różnym pojawiającym się biurom doradztwa prawnego, niezrzeszonym z żadnym z samorządów zawodowych. Tego rodzaju zjawiska wywoływały w środowisku adwokackim klimat pewnego zagrożenia. Potęgowany on był przypadkami zubożenia niektórych kręgów społeczeństwa, co z kolei miało wpływ na efekty pracy adwokatów. Powstawały istotne różnice w sytuacji materialnej adwokatów w mniejszych miejscowościach i dużych aglomeracjach. Powstawały też rozpiętości Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 35/WRZESIEŃ 2014
ną tylko – liczbą mieszkańców, z niezwykle piękną i nieskażoną jeszcze przyrodą. Bardzo ciekawa jest też Japonia z jej starą kulturą, sterylnym wręcz porządkiem, z wielką uprzejmością jej mieszkańców wobec cudzoziemców.
11
Miałem okazję się jednak przekonać, że do wykonywania pracy sędziego niezwykle przydatne jest doświadczenie zdobyte przez lata w pracy adwokackiej. Stanowi istotne wzbogacenie wiedzy prawniczej sędziego, pozwala mu lepiej rozumieć rolę adwokata jako obrońcy czy pełnomocnika procesowego.
Jakie sytuacje lub anegdoty Pan Dziekan najbardziej zapamiętał? Pewnie każdy nieco doświadczony zawodowo adwokat zachowuje w pamięci różne, czasem zaskakujące, a czasem zabawne sytuacje. W przywoływanym już przeze mnie „procesie gdańskim” w kolejnym dniu rozprawy przewodniczący składu orzekającego, którym był prezes Sądu Wojewódzkiego, zarządził odebranie przez milicję nielicznym na sali sądowej członkom rodzin oskarżonych miniaturowych urządzeń nagrywających wypowiedzi uczestników procesu, z poleceniem zdeponowania tych urządzeń w gabinecie prezesa. Następnego dnia w Sądzie Powiatowym w Gdańsku złożone zostały przez obrońców, a tym razem jako pełnomocników właścicieli tych urządzeń, pozwy przeciwko prezesowi Sądu Wojewódzkiego o wydanie bezprawnie zabranych przedmiotów. Skutek był błyskawiczny, bo w kolejnym dniu rozprawy karnej przewodniczący rozpoczął czynności od zarządzenia zwrotu osobom poszkodowanym urządzeń nagrywających. Przykład ten pokazuje, że każda sytuacja znajduje swoje rozwiązanie i że czasami przydatne są działania niekonwencjonalne. Rozmawiał adw. Kacper Najder Współredagowała apl. adw. Ewelina Koszel
Jak Pan ocenia różnice między zawodem adwokata i sędziego? Różnice między zawodem adwokata i sędziego są oczywiste, bo wynikają z różnych celów jakim te zawody służą. Miałem okazję się jednak przekonać, że do wykonywania pracy sędziego niezwykle przydatne jest doświadczenie zdobyte przez lata w pracy adwokackiej. Stanowi istotne wzbogacenie wiedzy prawniczej sędziego, pozwala mu lepiej rozumieć rolę adwokata jako obrońcy czy pełnomocnika procesowego. 12
Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 35/WRZESIEŃ 2014
Z kart historii
adw. Krzysztof Golec
Historia Pomorskiej Izby Adwokackiej to historia ludzi, którzy ją tworzyli. W sierpniowym wydaniu przypominamy sylwetkę Kazimierza Ogrodzkiego – postaci zasłużonej dla pomorskiej adwokatury.
K
azimierz Ogrodzki urodził się 2 marca 1906 r. w Warszawie. Jego rodzicami byli Marian Ogrodzki, księgowy, oraz Maria Ogrodzka, z d. Naimska, nauczycielka muzyki. Obydwoje rodzice zmarli przed wojną, jedno w 1934 r., drugie w 1939 r. Mecenas był dwukrotnie żonaty. Pierwszy związek małżeński zawarł 10 czerwca 1933 r. w Warszawie z Ireną Reising (artystką malarką). Z tego związku pochodzi córka Barbara urodzona 27 lipca 1936 r. Drugie małżeństwo zawarł 8 marca 1958 r. w Sopocie z Haliną Odyniecką (architekt). Również i to małżeństwo ustało wskutek rozwodu.
Photo credit: Grzegorz Jereczek / Foter / CC BY-SA 2.0)
Adwokat Kazimierz Ogrodzki – pierwszy Dziekan Pomorskiej Izby Adwokackiej
Mecenas ukończył studia prawnicze w 1929 r. na Uniwersytecie Warszawskim. W latach 1930–1933 odbywał aplikację sądową zwieńczoną egzaminem sędziowskim, a następnie w latach 1933–1938 aplikację adwokacką. W okresie aplikacji adwokackiej pracował w Ministerstwie Opieki Społecznej. Po zdanym egzaminie adwokackim został wpisany w 1938 r. na listę adwokatów w Warszawie i tamże rozpoczął wykonywanie zawodu. JednoGdański Kwartalnik Adwokacki nr 35/WRZESIEŃ 2014
13
cześnie kontynuował zatrudnienie w Ministerstwie na stanowisku radcy prawnego oraz w Zrzeszeniu Techników R.P. W okresie okupacji przebywał w Warszawie, zajmując się do 1940 r. adwokaturą, a następnie w latach 1940–1944 pracując w Polskim Przemyśle Korkowym. W czasie wybuchu Powstania Warszawskiego przebywał pod Warszawą. Adwokat Ogrodzki przyjechał na Wybrzeże 14 kwietnia 1945 r., tj. w dwa tygodnie po zdobyciu Gdańska przez Armię Czerwoną. Został mianowany przez Ministra Sprawiedliwości na Dziekana nowo otworzonej Rady Adwokackiej w Gdańsku. Wskazać w tym miejscu należy, iż przed wojną nie istniały na obszarze Wolnego Miasta Gdańska struktury polskiej adwokatury. Pierwsza Okręgowa Rada Adwokacka w Gdańsku ukonstytuowała się 1 listopada 1945 r. Zamieszkał w Gdyni przy Skwerze Kościuszki 15/5. Pod tym adresem prowadził także kancelarię. Na mocy uchwały Okręgowej Rady Adwokackiej w Gdańsku podjętej w dniu 8 listopada 1945 r. został wpisany na listę adwokatów Pomorskiej Izby Adwokackiej (która w opisywanym czasie nosiła nazwę Gdańskiej Izby Adwokackiej). W dniu 17 listopada 1945 r. Mecenas objął patronat nad aplikantem adwokackim Jerzym Łapickim. Czynnie włączył się w odbudowę Wybrzeża. Do lipca 1945 r. pełnił funkcję Przewodniczącego Komisji Koordynacyjnej przy Wojewodzie Gdańskim oraz do 1 sierpnia 1946 r. był radcą prawnym Urzędu Wojewódzkiego. Pierwszy egzamin adwokacki odbył się w sierpniu 1946 r. W skład Komisji Egzaminacyjnej wszedł między innymi Dziekan Ogrodzki, który oceniał prace z zakresu prawa administracyjnego. Wynika to prawdopodobnie z doświadczenia zawodowego Mecenasa zdobytego podczas pracy w Ministerstwie Opieki Społecznej, jak również publikowania artykułów z zakresu prawa administracyjnego. W czerwcu 1949 r. Dziekan złożył wniosek o przeniesienie z Gdańska do Warszawy. Jako przyczynę podał zły stan zdrowia córki z zaleceniem lekarskim 14
wskazującym, iż klimat nadmorski jej nie służy i z tego względu powinna wyjechać z Wybrzeża, jak również chęć związania swojej pracy zawodowej z działalnością na polu kultury i sztuki. Wydaje się jednak, iż mógł być zmuszony do zrzeczenia się funkcji Dziekana oraz wyjazdu z Wybrzeża. Na taki stan rzeczy zdaje się wskazywać informacja zamieszczona w sporządzonym przez Ogrodzkiego w 1954 r. i dołączonym do akt osobowych życiorysie, w którym opisuje swoją działalność partyjną. Podał, iż w 1949 r. został wykluczony z partii z powodu obcości klasowej jego żony, która prowadziła kawiarenkę. Wydaje się, iż zbieżność dat wykluczenia z partii oraz wyjazdu z Gdańska nie są raczej przypadkowe. W latach 1949–1958 Mecenas mieszkał i pracował w Warszawie. Po wprowadzeniu zmian w ustawie o adwokaturze i utworzeniu zespołów adwokackich od stycznia 1953 r. kontynuował wykonywanie zawodu w Zespole Adwokackim nr 10 przy ul. Mokotowskiej w Warszawie. Zespół w chwili powstania składał się z 10 adwokatów. W 1958 r. Mecenas ponownie przeniósł się ze stolicy na Wybrzeże i pozostał tu do 1981 r. W sierpniu 1958 r. dołączył do Zespołu Adwokackiego nr 1 w Sopocie mającego siedzibę przy ul. Świerczewskiego 5 (obecnie ul. Andersa), którego członkiem pozostał do 31 grudnia 1963 r. Kazimierz Ogrodzki zamieszkiwał w Sopocie pod następującymi adresami: ul. Kościuszki 44/17, ul. Bema 1/2, ul. Powstańców Warszawy 29, ul. Hanki Sawickiej 7a, ul. Mickiewicza 19 a. Równocześnie z wykonywaniem zawodu adwokata pracował także jako radca prawny w przedsiębiorstwach państwowych (m.in. w Wojewódzkim Przedsiębiorstwie Państwowej Komunikacji Samochodowej, Dyrekcji Budownictwa Rolniczego, Miejskim Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej). Warto w tym miejscu wskazać, iż wysokość składki adwokackiej była także uzależniona od ilości wykonywanych radcostw. Mecenas wykazywał się także dużą aktywnością na polu publicystycznym. Zajmował się prowadzeniem Biuletynu Informacyjnego Rady Adwokackiej, działał Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 35/WRZESIEŃ 2014
w Komisji Historycznej Rady Adwokackiej. W 1971 r. Dziekan Ogrodzki przeszedł na emeryturę. W październiku 1981 r. Mecenas ponownie złożył wniosek o przeniesienie siedziby do Warszawy. W pierwszych słowach uzasadnienia wniosku podaje, iż w Warszawie urodził się, wykształcił oraz rozpoczął wykonywanie zawodu. Powrót do Warszawy motywował podeszłym wiekiem oraz zamieszkiwaniem w stolicy jego jedynej córki. Wskazał, iż z Wybrzeżem był związany pracą organizacyjną po zakończeniu wojny. Ton uzasadnienia wniosku o przeniesienie zdaje się wskazywać, iż Mecenas chciał spędzić ostatni okres swojego życia w rodzinnej Warszawie. Na odrębne omówienie zasługuje opis ankiet personalnych załączanych do akt osobowych. Ich objętość, zakres oraz szczegółowość pytań ewoluowały na przestrzeni lat. Poza standardowymi pytaniami dotyczącymi adresu zamieszkania, wykształcenia, stanu cywilnego czy dotychczasowego zatrudnienia szczególną uwagę współczesnego czytelnika mogą wzbudzić pytania, które nie są obecnie spotykane. Pierwszy kwestionariusz osobowy znajdujący się w aktach osobowych Dziekan Ogrodzki wypełnił 5 listopada 1945 r. Składał się z 18 pytań. Jedynym pytaniem odbiegającym swą treścią od współcześnie znanych jest pytanie o przynależność do organizacji politycznych lub społecznych. Drugi kwestionariusz został wypełniony 20 marca 1950 r. i składał się z 20 pytań. Ich zakres wskazuje już na panującą w kraju tendencję do badania pochodzenia klasowego obywateli. Pojawiają się pytania o pochodzenie społeczne, zawód ojca, przynależność partyjną (pytanie zostało podzielone na następujące okresy: do 1939 r., w czasie okupacji, obecnie). W obszarze zainteresowania autorów kwestionariusza pozostawała także rodzina, gdyż adwokat wypełniający ten dokument musiał podać przynależność partyjną małżonka, rodziców i rodzeństwa. Kolejne pytanie dotyczyło działalności społeczno-politycznej. Ostatnie z pytań koncentrowało się na prześladowaniu za działalność z podziałem na okres do 1939 r. oraz podczas Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 35/WRZESIEŃ 2014
Adwokat Ogrodzki przyjechał na Wybrzeże 14 kwietnia 1945 r., tj. w dwa tygodnie po zdobyciu Gdańska przez Armię Czerwoną. Został mianowany przez Ministra Sprawiedliwości na Dziekana nowo otworzonej Rady Adwokackiej w Gdańsku. okupacji. Najbardziej rozbudowana była jednak ankieta personalna wypełniona w dniu 24 kwietnia 1954 r. Składała się z 36 pytań umieszczonych na 5 stronach. Należało m.in. podać pseudonimy, pochodzenie społeczne oraz przynależność klasową rodziców (robotnicze, chłopskie, z inteligencji pracującej, drobnomieszczańskie, burżuazyjne – Ogrodzki podał inteligencję pracującą), przynależność społeczną (robotnik, chłop, inteligencja pracująca, inne), poinformować o działalności w oddziałach partyzanckich, podać stan majątkowy z wyszczególnieniem na własny, rodziców, rodziców męża/żony, przynależność do wymienionych w kwestionariuszu partii z podziałem na okresy do 1939 r., w czasie okupacji i obecnie. Zakres pytań korelował z umacnianiem w Polsce władzy ludowej oraz zwalczaniem opozycji. Wydaje się, iż omawiane formularze były jednym z narzędzi do prowadzonej przez władzę walki ideowej oraz poszukiwaniem i eliminowaniem z życia społecznego niepożądanych z punktu widzenia aparatu państwa jednostek. Tytułem porównania można wskazać, iż kwestionariusz osobowy, który autor niniejszego artykułu wypełnił w 2013 r., składał się z 25 pytań umieszczonych na dwóch stronach i dotyczył wyłącznie podania danych osobowych, kontaktowych, wykształcenia, przebiegu dotychczasowej pracy zawodowej, 15
Szczegółowość kwestionariuszy osobowych obowiązujących w latach 40. i 50. XX wieku ukazuje także, z jak licznymi problemami stawianymi przez władzę państwową musieli się zmierzyć praktykujący w tamtym czasie adwokaci.
egzaminu adwokackiego, a zatem w niecały rok od ukonstytuowania się Rady Adwokackiej, zdaje się wskazywać, iż pierwsi członkowie Rady Adwokackiej przywiązywali także wagę do kształcenia aplikantów oraz zasilania szeregów adwokatury. Bez tamtej niewątpliwie heroicznej pracy nie byłoby dzisiaj silnej i zasłużonej dla społeczeństwa adwokatury na Pomorzu.
informacji o karalności oraz o stosunku do służby wojskowej. Współcześni adwokaci nie są już zmuszani do udzielenia odpowiedzi na tak szczegółowe pytania, jak podanie majątku rodziców i małżonka, zaś status społeczny i pochodzenie nie stanową przeszkody w dostępie do zawodu. Szczegółowość kwestionariuszy osobowych obowiązujących w latach 40. i 50. XX wieku ukazuje także, z jak licznymi problemami stawianymi przez władzę państwową musieli się zmierzyć praktykujący w tamtym czasie adwokaci.
16
Photo credit: PolandMFA / Foter / CC BY-ND 2.0
Kazimierz Ogrodzki zmarł 25 grudnia 1985 r. w Warszawie w wieku 79 lat i został tam pochowany w rodzinnym grobie. Życie Dziekana związane było z Warszawą oraz z Wybrzeżem. Można je podzielić na następujące okresy: do 1945 r. – Warszawa, 1945–1949 – Gdynia (z uwagi na miejsce zamieszkania oraz prowadzenie tutaj kancelarii), 1949–1958 – Warszawa, 1958–1981 – Sopot (miejsce zamieszkania oraz wykonywania zawodu), 1981–1985 – Warszawa. Jest on postacią historyczną i ważną dla Pomorskiej Izby Adwokackiej. Niewątpliwie należał do pokolenia pionierów, którzy odbudowywali kraj ze zniszczeń wojennych. Zostało mu powierzone zadanie zbudowania od podstaw polskiej adwokatury na terenie byłego Wolnego Miasta Gdańska oraz nowo utworzonego województwa gdańskiego. Przeprowadzenie w sierpniu 1946 r. pierwszego
Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 35/WRZESIEŃ 2014
Artykuły
apl. adw. Bartosz Pustkowski
Między dyskrecjonalnością a tworzeniem prawa – o precedensie prawotwórczym słów kilka foto : thiery49 / Foter / CC BY 2.0
Chociaż Konstytucja wyposaża sędziego w atrybut niezawisłości i podlegania ustawom, to nie zawsze okazuje się on wystarczający do sprawiedliwego rozstrzygnięcia wyroku. Trudność pojawia się, gdy sumienie nie pozwala sędziemu na zastosowanie danego przepisu.
O
d wieków toczy się spór o to, jaka jest właściwie rola sędziego w procesie stosowania prawa. Monteskiusz w swym monumentalnym dziele O duchu praw wskazywał, iż sędzia pełni tylko rolę ust ustawy, które wygłaszają brzmienie ustawy, nieożywionych istot, które nie mogą złagodzić ani ich siły, ani surowości1. W XIX wieku, erze wielkich kodyfikacji, podnoszono wręcz, że prawo skodyfikowane nie pozwala na swobodę interpretacyjną, gdyż zostało w całości zapisane i tym samym jego stosowanie nie pozostawia już żadnych wątpliwości. Jak pokazały jednak totalitarne systemy dwudziestego wieku, wątpliwości pozostały, zaś twardy formalizm orzeczniczy nie stanowił wystarczającej siły na ich rozwianie. Swoistą próbę odejścia od pozytywi1. Monteskiusz, O duchu praw, Warszawa 1957, s. 243. Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 35/WRZESIEŃ 2014
stycznej koncepcji, stanowiła formuła Radbrucha, odnosząca się do ustawowego bezprawia. Problematyka wyboru właściwej drogi, gdy sędzia staje przed dylematem zastosowania przepisów 17
Problematyka wyboru właściwej drogi, gdy sędzia staje przed dylematem zastosowania przepisów prawnych sprzecznych z poczuciem sprawiedliwości, nie została jednakże po dziś dzień jednoznacznie rozstrzygnięta. nalne sędziego. Jednakże nawet tak szeroko – zdawałoby się – zakreślona władza nie zawsze wystarcza na sprawiedliwie rozstrzygnięcie danej sprawy.
foto : fotolia.pl
prawnych sprzecznych z poczuciem sprawiedliwości, nie została jednakże po dziś dzień jednoznacznie rozstrzygnięta. Nie ulega bowiem wątpliwości, iż ustawodawca nie jest nieomylny, a lex nie zawsze znaczy ius. Jak zaś niezmiennie od wieków wskazuje rzymska paremia – lex iniuria non est lex. W tym aspekcie istotne jest, że Konstytucja wyposaża sędziego w atrybut niezawisłości i podlegania tylko ustawom. Z tak określoną pozycją ustrojową nierozerwalnie wiąże się także władztwo dyskrecjo18
Zatem powstaje pytanie: jak ma zachować się sędzia w przypadku, gdy sumienie nie pozwala mu na zastosowanie danego przepisu? Jak się wydaje, ma kilka możliwości. Po pierwsze, może, mimo niezgodności z własnym poczuciem sprawiedliwości, przepis zastosować. Po drugie, może otwarcie odrzucić niemoralne w jego odczuciu prawo. Może także zrezygnować z urzędu, gdy niesprawiedliwość przepisu jest tak dalece posunięta, że nie pozwala mu na orzekanie. Wreszcie może również, w istocie daleko wykraczając ponad przyznaną mu władzę dyskrecjonalną, rozstrzygnąć sprawę w sposób kreacyjny, tworząc nową normę prawną, która stanie się jednocześnie podstawą do rozstrzygnięć podobnych przypadków. Tym samym odwoła się do instytucji precedensu prawotwórczego, znanego systemom common law, który w systemie prawa stanowionego wprawdzie de iure nie stanowi źródła prawa, jednakże de facto obecny jest od lat. Zaznaczyć należy, iż nie jest dla nas – praktyków prawa – tajemnicą, że aby przekonać skład orzekający do swoich racji, w pismach procesowych poGdański Kwartalnik Adwokacki nr 35/WRZESIEŃ 2014
wołujemy się na szereg orzeczeń, najczęściej Sądu Najwyższego, które następnie tenże skład orzekający „przemyci” do uzasadnienia wydawanego przez siebie wyroku. Tym samym, orzeczenia wydane w innych sprawach nabiorą w istocie mocy precedensu dla rozstrzygnięcia naszej sprawy. Oczywiście żaden przepis nie obliguje nas do odwoływania się do znamiennych dla danej sprawy orzeczeń SN, jednakże próba forsowania naszej (odmiennej) interpretacji przepisu jest obarczona dużym ryzykiem niepowodzenia. Niewątpliwe przysparzać może problemów jednoznaczne określenie, kiedy sędzia pozostaje jeszcze w granicach tak zwanej twórczej interpretacji przepisu, a kiedy wychodzi już poza te granice. Jest to oczywiście dość skomplikowane zagadnienie, jednak za Z. Ziembińskim wskazać można, iż prawotwórczy charakter będzie miała decyzja wydana bez konkretnych podstaw w systemie prawnym, która jest przejawem uznania za obowiązującą jakiejś normy generalnej i abstrakcyjnej, niesformułowanej w sposób wyraźny. Takie ujęcie prowadzi do wniosku, że system prawa to coś więcej niż litera prawa. Prawo ma także swego ducha, jest przy tym nieodłącznie związane z wartościami wyrażonymi w Konstytucji, jednakże nie zawsze przepis danego aktu prawnego tego ducha, czy też wartości oddaje. Dlatego to sędzia, który przecież wymierza sprawiedliwość, winien mieć nie tylko prawo, ale i obowiązek odszukania rozstrzygnięcia sprawiedliwego, niekoniecznie wyrażonego wprost w przepisach ustawy. Warto w tym miejscu przytoczyć uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 22 października 2010 r. zapadłą na skutek zapytania prawnego przedstawionego przez Sąd Okręgowy w Rzeszowie, w której Sąd Najwyższy stwierdził, iż najbliższemu członkowi rodziny zmarłego przysługuje na podstawie art. 448 k.c. w związku z art. 24 § 1 k.c. zadośćuczynienie pieniężne za doznaną krzywdę, gdy śmierć nastąpiła na skutek deliktu, który miał miejsce przed dniem 3 sierpnia 2008 r. Przedmiotowa uchwała stanowiła początek, ugruntowanej już na dzień dzisiejszy, linii Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 35/WRZESIEŃ 2014
orzeczniczej, przyznającej w istocie uprawnienie do dochodzenia zadośćuczynienia za śmierć bliskich z ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych, wskutek zdarzeń mających miejsce przed wprowadzeniem przepisu art. 446 § 4 k.c. Do momentu wydania przedmiotowej uchwały bowiem, sądy konsekwentnie odmawiały przyznawania zadośćuczynienia za krzywdę po śmierci najbliższego członka rodziny, podnosząc, iż brak jest podstaw prawnych do przyznania takiego zadośćuczynienia. Dopiero więc przedmiotowa uchwała taką podstawę wskazała. Sąd Najwyższy kierował się racjami sprawiedliwościowymi, gdyż zrównał tym samym sytuację prawną osób, które utraciły swych bliskich na skutek deliktu przed wprowadzeniem przepisu art. 446 § 4 k.c. z sytuacją osób, których krzywda powstała po 3 sierpnia 2008 r.
foto : fotolia.pl
Oczywiście przyznanie sędziom tak szeroko zakrojonej władzy może okazać się również niebezpieczne choćby z tego względu, że rozstrzygając daną sprawę i wychodząc poza granice prawa spisanego, sędzia kierować się będzie względami politycznymi oraz preferowanymi przez siebie wartościami. Być może jednak, mając na uwadze wątpliwą czasami racjonalność prawodawcy oraz kryterium efektywności prawa, to właśnie precedens prawotwórczy stanowić będzie lekarstwo na niedostatki systemu prawa. 19
Sprawozdanie
apl. adw. Ewelina Koszel
Postępowanie egzekucyjne – problem skuteczności
foto : Sergey Zolkin, unsplash.com
W dniu 23 maja 2014 r. na Uniwersytecie Gdańskim odbyła się konferencja naukowa ,,Efektywność egzekucji sądowej. Problemy i wyzwania” zorganizowana przez Katedrę Postępowania Cywilnego oraz Ministerstwo Sprawiedliwości.
Konferencję zainaugurowała Kierownik Katedry prof. UG dr hab. Anna Machnikowska, uroczyście witając zaproszonych gości i prelegentów. Wśród obecnych przedstawicieli środowisk prawniczych znaleźli się między innymi Wiceminister Sprawiedliwości Jerzy Kozdroń, Prezes Krajowej Rady Ko20
morniczej Rafał Fronczek, Zastępca Dyrektora Departamentu Sądów, Analiz i Organizacji Wymiaru Sprawiedliwości (Ministerstwo Sprawiedliwości) dr Rafał Reiwer, Wiceprezes Sądu Rejonowego Lublin Zachód SSR Anna Brenk, Prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku SSO dr Przemysław Banasik, Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 35/WRZESIEŃ 2014
Przewodnicząca Rady Izby Komorniczej w Gdańsku Małgorzata Wolny. Jako pierwszy zabrał głos Prezes Krajowej Rady Komorniczej Rafał Fronczek, który w swoim wystąpieniu przedstawił dane dotyczące postępowania egzekucyjnego w 2013 r., wskazując, że w tym czasie spadła ilość wszczynanych egzekucji, a skuteczność komorników z wyboru była o 15% niższa niż komorników z danego rewiru. Dodatkowo nieznacznie wydłużył się czas prowadzenia egzekucji. W przemówieniu zaprezentowano również postulaty odnoszące się do nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego takie jak: wprowadzenie instytucji elektronicznego doręczania pism w toku egzekucji, zmniejszenie ilości czynności komornika podlegających zaskarżeniu, wprowadzenie państwowego elektronicznego systemu informacji o dłużnikach. Planowane zmiany ustawy były również przedmiotem referatu Wiceministra Sprawiedliwości Jerzego Kozdronia, który przybliżył słuchaczom założenia poselskiego projektu ustawy zmieniającej procedurę egzekucyjną. Nowelizacja przewiduje wdrożenie elektronicznej egzekucji wierzytelności z rachunku bankowego, ograniczenie kognicji sądów do takich czynności jak zastosowanie aresztu, nałożenie grzywny, przybicie, uchylenie skutków przybicia, zasądzenie własności nieruchomości, przewidziano również obniżenie wysokości opłat pobieranych w postępowaniu egzekucyjnym. Dodatkowo ograniczeniu ma ulec możliwość dokonania wyboru komornika – z takiego uprawnienia będzie można skorzystać jedynie w stosunku do komorników, których skuteczność w egzekwowaniu należności jest nie niższa niż 45%. Szczególnie interesujące było także wystąpienie Prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku SSO dr Przemysława Banasika, który przedstawił obszerną analizę stanu egzekucji w okręgu gdańskim. W 2013 r. na tym obszarze było 54 czynnych komorników, co oznacza, że od 2009 r. ich liczba wzrosła o ponad połowę, albowiem cztery lata temu było ich zaledwie 26. Odwrotna tendencja tj. spadkowa uwidoczniła Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 35/WRZESIEŃ 2014
się natomiast w ilości prowadzonych spraw (149012 spraw w 2013 r.) oraz mniejszej skuteczności w dochodzeniu wierzytelności (szczególnie przez komorników z wyboru). SSO dr Przemysław Banasik zaprezentował również dane dotyczące skarg na komorników, otóż w 2013 r. wpłynęły 32 skargi administracyjne, przy czym zasadne były tylko 4 z nich. Tymczasem więcej było skarg jurysdykcyjnych – aż 4187, w tym uwzględniono 464. W 2013 r. nie skierowano ani jednego wniosku o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego w stosunku do komornika
Tegoroczna konferencja była pierwszym organizowanym przez Katedrę Postępowania Cywilnego WPiA UG spotkaniem ludzi nauki i praktyki, podczas którego zaprezentowano w ramach trzech paneli tak szerokie spektrum zagadnień poświęconych egzekucji. z okręgu gdańskiego, natomiast w 2014 r. złożono już 4 takie wnioski z powodu przewlekłości w prowadzonej egzekucji. Analogiczne spostrzeżenia dotyczące obszaru gdańskiego przedstawiła Przewodnicząca Rady Izby Komorniczej w Gdańsku Małgorzata Wolny. Ponadto prelegentka wskazała, że w przeciwieństwie do okręgu warszawskiego, na Pomorzu w zasadzie nie występują duże, zrzeszające kilkunastu komorników kancelarie komornicze, co również ma swoje przełożenie na efektywność windykacji.
21
Na zakończenie konferencji głos zabrała prof. UG dr hab. Anna Machnikowska, czyniąc tematem swojego wystąpienia złożony problem przestrzegania etyki w postępowaniu egzekucyjnym. Podkreślona została konieczność działania komorników w oparciu o zasady poszanowania praw człowieka i obywatela, a nie ograniczania się wyłącznie do postępowania zgodnego z przepisami. Ponadto wskazano, że środkiem umożliwiającym rozstrzyganie dylematów w stosunkach między wierzycielem, dłużnikiem a komornikiem może być skonkretyzowanie powinności i obowiązków uczestników postępowania oraz skuteczny nadzór nad czynnościami organu egzekucyjnego. Co więcej, w przeciwdziałaniu rutynie zawodowej pomocne może okazać się odwołanie do pojęć etyki ogólnej takich jak rzeczowość i sumienność. Po ostatnim z wystąpień słuchacze zostali zaproszeni do dyskusji i wymiany poglądów. Tegoroczna konferencja była pierwszym organizowanym przez Katedrę Postępowania Cywilnego WPiA UG spotkaniem ludzi nauki i praktyki, podczas którego zaprezentowano w ramach trzech paneli tak szerokie spektrum zagadnień poświęconych egzekucji. Niemniej jednak, problemem wiodącym, który powtarzał się we wszystkich wystąpieniach była kwestia skuteczności w dochodzeniu wierzytelności. Wychodząc naprzeciw wyzwaniom na tej płaszczyźnie przedstawiono postulaty kierowane pod adresem ustawodawcy oraz opracowywane projekty zmian. Wskazać należy, że ustawodawca już podjął starania, by egzekucja była możliwie jak najefektywniejsza – w kwietniu 2014 r. weszły w życie przepisy istotnie zmieniające procedurę nadawania klauzuli wykonalności (Dz. U. z 2014 r. poz. 101 nr 293). Jak czytamy w uzasadnieniu do poselskiego projektu, celem ustawodawcy było również ujednolicenie praktyki sądów, usprawnienie działalności organów sprawiedliwości i odciążenie sędziów.
nie podlegające egzekucji i zakres egzekucji oraz wskazuje, czy orzeczenie podlega wykonaniu jako prawomocne czy jako natychmiast wykonalne. Niezwłocznie po ogłoszeniu postanowienia o nadaniu klauzuli wykonalności, a gdy ogłoszenia nie było niezwłocznie po jego wydaniu, klauzulę wykonalności umieszcza się na tytule egzekucyjnym, a w przypadkach, o których mowa w art. 781 § 12 k.p.c., na zweryfikowanym przez sąd dokumencie uzyskanym z systemu teleinformatycznego potwierdzającym istnienie i treść tytułu egzekucyjnego. Postanowienie wydane na posiedzeniu niejawnym doręcza się tylko wierzycielowi, z wyjątkiem przypadku określonego w art. 783 § 4 k.p.c. W razie wydania postanowienia o nadaniu klauzuli wykonalności w sposób określony w art. 783 § 3 albo 4 k.p.c., uzasadnienie postanowienia sporządza się i doręcza wierzycielowi na jego wniosek zgłoszony w terminie tygodniowym od dnia wydania mu tytułu wykonawczego albo zawiadomienia go o utworzeniu tytułu wykonawczego w systemie teleinformatycznym. Natomiast dłużnik może żądać sporządzenia uzasadnienia i doręczenia orzeczenia z uzasadnieniem w terminie tygodniowym od dnia doręczenia mu zawiadomienia o wszczęciu egzekucji. Jeżeli postanowienie o nadaniu klauzuli wykonalności zostało wydane bez spisywania odrębnej sentencji, dłużnikowi doręcza się wyłącznie uzasadnienie postanowienia. Stopień skuteczności postępowania egzekucyjnego pozwala stwierdzić, jak wysoka jest kultura prawna i poziom rozwoju danego państwa, dlatego też wszelkie inicjatywy przyczyniające się do pozytywnych zmian w przepisach należy wspierać i kontynuować. Miejmy nadzieję, że organizowanie podobnych konferencji stanie się tradycją, a tegoroczne wydarzenie będzie wstępem do dalszych rozważań o problematyce egzekucji i w konsekwencji będzie stanowić wkład nauki w postęp legislacyjny.
Obecnie w postanowieniu o nadaniu klauzuli wykonalności wymienia się nie tylko tytuł egzekucyjny, ale w razie potrzeby także oznacza świadcze22
Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 35/WRZESIEŃ 2014
Artykuły
adw. Tomasz Snarski
Glosa do wyroku Sądu Najwyższego z dnia 5 grudnia 2013 r., III SK 10/13 Odmowa rejestracji Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej narusza godność i tożsamość obywateli polskich należących do innej iż polska narodowości, czyli o tym, dlaczego wyrok sądu albo zapis ustawowy nie mogą decydować o narodowości.
W
yrokiem z dnia 5 grudnia 2013 SN (sygn. Akt III SK 10/13)1 uchylił postanowienie Sądu Okręgowego w Opolu, oddalające apelację Prokuratora Okręgowego w Opolu od postanowienia Sądu Rejonowego w Opolu, który – uwzględniając skargę na orzeczenie referendarza sądowego – postanowił wpisać do rejestru stowarzyszeń, innych organizacji społecznych i zawodowych Stowarzyszenie Osób Narodowości Śląskiej. W ocenie SN sprawa rejestracji Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej powinna zostać ponownie rozpoznana, zaś skarga kasacyjna Prokuratora Okręgowego w Opolu, zarzucająca rejestracji Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej naruszenie Konstytucji RP i Kodeksu wyborczego, ma uzasadnione podstawy. W uzasadnieniu wskazanego wyroku SN wskazał inter alia, że sama nazwa – Stowarzyszenie Osób Narodowości Śląskiej wprowadza w błąd, sugerując konstatację, jakoby uznane zo1. http://www.sn.pl/aktualnosci/SiteAssets/Lists/Komunikaty_o_ sprawach/EditForm/III-SK-0010_13.pdf , ostatnio przeglądano: 15.01.2014 r. .
Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 35/WRZESIEŃ 2014
foto: János Balázs / Foter / CC BY-SA 2.0)
stało prawne wyodrębnienie narodowości śląskiej. SN odwołał się także do wcześniejszego orzeczenia SN, w którym stwierdzono, iż nie można deklarować przynależności do narodu, który nie istnieje. Ponadto SN odwołał się do orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego, skupiającego się na problematyce wolności zrzeszania i stowarzyszania się. Zasadniczo rozważania SN dotyczyły rozważenia zgodności zapisów statutu stowarzyszenia z przepisami powszechnie obowiązującego prawa, natomiast w odniesieniu do wolności i praw jednostki skupiono się wyłącznie na swobodzie zrzeszania się i stowarzyszeń. Komentowany wyrok SN wraz z jego uzasadnieniem zasługuje na krytyczną ocenę. Przede wszystkim SN zlekceważył podstawowe prawo człowieka do decydowania o własnej tożsamości, co jest szerszą częścią godności ludzkiej2. W żadnym miejscu nie odniesiono się do prawa człowieka do decydowania o przynależności do określonego narodu. Już sama ta konstatacja zdaje się wystarczająca dla krytycznej oceny orzeczenia SN. W sprawie 2. Przyrodzona godność ludzka jest powszechnie uznawana za źródło praw człowieka.
23
pominięto bowiem jej istotę – to jest proces wyodrębniania się poczucia odrębnej tożsamości narodowej wśród obywateli polskich. I nie ma tutaj znaczenia ilościowy wymiar tego procesu, lecz jego jakościowy rezultat. W sprawie rozstrzygano przecież o losach konkretnego stowarzyszenia, konkretnych ludzi. SN nie dostrzegł, iż osoby pragnące zarejestrować Stowarzyszenie Osób Narodowości Śląskiej emanują swoją tożsamość, pragną zapewnić sobie należną im godność i podmiotowość.
i niezbywalna godność człowieka oraz prawo do ochrony i rozwijania praw kulturowych, w tym językowych mniejszości narodowych i etnicznych), nawet jeżeli nie osłabiają znaczenia zasady unitaryzmu państwa polskiego, to przynajmniej powinny znaleźć odzwierciedlenie w dyskursie dotyczącym ewentualnego faktycznego i prawnego procesu tworzenia się narodowości śląskiej. Tym samym wywód SN jest niepełny, pomija argumenty konstytucyjne korzystne dla osób należących do mniejszości narodowych i etnicznych.
SN w istocie pominął w swojej argumentacji ten najważniejszy aspekt sprawy, stanowiący jej meritum. Wypadałoby przynajmniej odwołać się do ugruntowanych już przecież standardów szeroko rozumianej ochrony praw człowieka. SN mógłby je przyjąć w tej sprawie lub odrzucić, niestety w ogóle o nich nie wspomniał. Skupianie się na materii wyłącznie konstytucyjnej, i to pojmowanej wąsko, jak również administracyjnoprawnej, można ocenić jako ucieczkę od istoty problemu. Jedynie jednostkowo przywołano orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, jednakże dla wsparcia argumentacji odnoszącej się do ewentualnego naruszenia przez państwo polskie wolności zgromadzenia i stowarzyszania się. Tymczasem obok zdawkowego odwołania do orzeczenia ETPCz w sprawie Gorzelik i inni przeciwko Polsce (skarga nr 44158/98) w uzasadnieniu komentowanego wyroku nie przeprowadzono żadnego wywodu obejmującego ochronę praw fundamentalnych obywateli, w tym prawa poczucia odrębnej tożsamości narodowej.
Rozstrzygnięcie SN pozostaje także w sprzeczności z wypracowanym w ramach Unii Europejskiej systemem ochrony praw fundamentalnych. Uzasadnienie głosowanego wyroku lekceważy ogólne zasady prawa UE, wśród których naczelną odnajdujemy w treści art. 2 Traktatu o Unii Europejskiej – to jest ochrona praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości. Wydanie takiego orzeczenia osłabia ponadto unijną ideę wielokulturowości i równości. SN, jako emanacja państwa członkowskiego UE, jawnie pomija i lekceważy treść Karty Praw Podstawowych UE (KPP), a wśród niej następujących artykułów: art. 1 (godność ludzka), art. 20 (równość wobec prawa), art. 21 (zakaz dyskryminacji) oraz art. 22 (poszanowanie zróżnicowania kulturalnego, religijnego i językowego). Na podstawie art. 2 oraz art. 3 w zw. z art. 4 ust. 3 Traktatu o UE państwa członkowskie Unii Europejskiej zobowiązały się do wspólnego działania w celu urzeczywistniania nadrzędnych wartości UE: poszanowania ludzkiej godności, praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości. Pozbawienie osób określających się jako przynależne do narodowości śląskiej możliwości założenia legalnie działającego stowarzyszenia stanowić może także naruszenie art. 4 ust. 3 zdanie 3 Traktatu o Unii Europejskiej, polegające na utrudnianiu przez państwo polskie osiągnięcia prawnie określonych celów UE, w tym wspierania jej nadrzędnych wartości, do których
Zdumieniem napawa także fakt, iż SN w ani jednym miejscu komentowanego wyroku i jego uzasadnienia nie rozważył, powołując się przy tym szeroko na inne zapisy konstytucyjne, treści art. 30 Konstytucji RP oraz art. 35 ust. 1 i 2 Konstytucji RP. Zdaniem autora niniejszego tekstu wynikające z treści wyżej wskazanych przepisów zasady konstytucyjne (przyrodzona
24
Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 35/WRZESIEŃ 2014
należy ochrona praw osób należących do mniejszości. Ponadto należy podkreślić, iż SN chciałby zastąpić socjologów w kształtowaniu pojęć narodu, jak również – a może przede wszystkim – arbitralnie zadecydować o istnieniu bądź nie danego narodu czy mniejszości autochtonicznej. Skoro SN przyjmuje nieistnienie narodu śląskiego, to oprócz odwołania się do społecznego odczucia czy przeanalizowania definicji legalnych należałoby także posiłkować się wiedzą socjologiczną, a tego w ogóle brakuje. Niezależnie od wyżej przeprowadzonych rozważań SN dopuścił się w mojej ocenie błędu logicznego w postaci przesunięcia kategorialnego, albowiem jedynie z faktu rzeczywistego istnienia bytu o określonej nazwie wywodzi możliwość zarejestrowania podmiotu noszącego nazwę określającą ten byt. Takie rozumowanie musiałoby przecież doprowadzić do odmowy rejestracji wszelkiego rodzaju stowarzyszeń czy fundacji z nazwami fantazyjnymi, fikcyjnymi, a stosowanymi niejednokrotnie w obrocie prawnym. Wreszcie, warto wprost przytoczyć całkowicie nieprzystające do rzeczywistości stwierdzenie SN: Unitarna forma państwa stanowi konsekwencję faktu, że społeczeństwo polskie jest pod wieloma względami jednolite. Tak można go określać w sensie narodowym, gdyż ogromna większość obywateli Polski to osoby narodowości polskiej, inne grupy narodowościowe stanowią znikomą mniejszość. (s. 14 uzasadnienia). Wyżej zacytowane zdanie jest gołosłowne, co więcej nie znajduje odzwierciedlenia w rzeczywistej, obecnej strukturze społecznej. SN zdaje się traktować monokulturowość społeczeństwa polskiego jako aksjomat. Wypadałoby jednak, by SN wskazał, pod jakimi względami społeczeństwo polskie jest zdaniem SN jednolite. Jakie kryteria, także uwzględniając wiedzę socjologiczną, SN wziął pod uwagę, a jakie odrzucił? I czy rzeczywiście słuszne jest bezpośrednie po-
Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 35/WRZESIEŃ 2014
wiązanie rzekomo jednonarodowościowego charakteru społeczeństwa polskiego z konsekwencją w postaci unitarnej formy państwa? Przypatrzmy się chociaż sąsiadującej z Polską Republice Litewskiej. Jest to państwo, w którym znaczna część obywateli należy do mniejszości narodowych i etnicznych, a forma państwa jest unitarna. I odwrotnie, w Niemczech struktura narodowościowa również może prowadzić do konstatacji, iż znaczna większość obywateli Republiki Federalnej Niemiec to osoby narodowości niemieckiej, a przecież państwo to przyjęło ustrój federacyjny. Wydaje się, iż nie w składzie narodowościowym ludności, a raczej w historii i procesach politycznych należy dopatrywać się przyczyny takiej, a nie innej formy państwa. Jeżeli nawet uznać, iż skład narodowościowy ludności wpływa na formę państwa, a związku takiego wykluczyć nie można, to nie ma on przecież charakteru przyczyny wyłącznej czy dominującej. A już utożsamianie wielonarodowości czy wielokulturowości społeczeństwa z zagrożeniem dla unitarnego charakteru państwa – co zdaje się uczynił SN w komentowanym orzeczeniu – ocenić można wyłącznie jako niebezpieczne ograniczanie rozwoju praw osób należących do mniejszości narodowych i etnicznych, dotyczące nie tylko osób starających się o uznanie ich tożsamości jako należących do narodowości śląskiej, lecz również wszystkich osób zamieszkujących Polskę należących do mniejszości narodowych i etnicznych. Na krytykę zasługuje także sposób argumentacji prowadzonej przez SN. SN, wskazując, iż nazwa – Stowarzyszenie Osób Narodowości Śląskiej wprowadza w błąd, powołał się na bliżej niesprecyzowane artykuły prasowe, które miały w swej treści uznawać rejestrację stowarzyszenia za uznanie przez polskie prawo odrębności narodu polskiego. SN nie wskazał konkretnie ani treści tych artykułów, ani ich źródeł. Jako czytelnik uzasadnienia wyroku nie mam żadnej możliwości zweryfikowania powołanych w nim argumentów. Nie wiem, czy rzeczywiście w powoływanych artykułach stwier-
25
dzono, iż „Sąd uznał istnienie narodu śląskiego”, a jeżeli nawet, to na jakich oparto się wywodach. Nie mogę zatem ocenić merytoryczności tych artykułów i ich funkcjonalnego związku z rejestracją Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej. To kolejna, istotna wada komentowanego uzasadnienia wyroku Sądu Najwyższego. Warto także podkreślić, że wypadałoby spojrzeć na cały problem rejestracji Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej z szerszej, niż to uczynił SN, perspektywy. Wydaje się, iż SN zlekceważył zarówno rzeczywiście przebiegający w społeczeństwie polskim proces odkrywania na nowo przez osoby należące do mniejszości narodowych i etnicznych swoich tożsamości, jak również transformację ochrony praw mniejszości narodowych i etnicznych w kierunku popierania zróżnicowania kulturowego. Tymczasem jedynie na pierwszy rzut oka mogłoby nam się wydawać, że problem relacji pomiędzy wielokulturowym społeczeństwem i prawnym uznaniem dla różnorodności kulturowej a ewentualnym uznaniem przez polskie prawo narodowości śląskiej albo chociażby umożliwienie osobom deklarującym narodowość śląską zrzeszania się w stowarzyszenie o tejże nazwie jest nieistotny dla polskiej rzeczywistości. Bliższe przyjrzenie się przemianom społeczeństwa i prawa polskiego w okresie transformacji ustrojowej przeczy takiemu podejściu. Warto szczególnie zwrócić uwagę na wyniki ostatniego spisu powszechnego ludności, według których wzrasta udział mniejszości narodowych i etnicznych w strukturze demograficznej kraju, chociaż oczywiście nadal jest on nikły w stosunku do ogólnej liczby ludności3. Umacnia się również poczucie odrębności etnicznej społeczności regionalnych. Świadectwem dynamizmu pod względem przemian społeczeństwa polskiego dotyczących tożsamości kulturowej jest fakt, że po raz pierwszy przy przeprowadzaniu spisu powszechnego umożliwiono 3. http://www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/Przynaleznosc_narodowoetniczna_w_2011_NSP.pdf ; ostatnio przeglądano 15.01.2014 r.
26
ankietowanym wyrażanie złożonych tożsamości narodowo-etnicznych4. Sam fakt, iż wśród mieszkańców Polski przeważa ludność o jednorodnej polskiej tożsamości narodowej, nie może prowadzić do bagatelizowania problemów mniejszości narodowych, etnicznych czy regionalnych. Czy rzeczywiście, tak jak chce tego SN, Polska jest państwem jednolitym narodowościowo i należy brać pod uwagę jedynie ilościowy, a nie jakościowy udział mniejszości w życiu społecznym? Można zapytać prowokacyjnie: od którego momentu, procentowo, Polska przestałaby być według SN państwem o jednolitej lub w przeważającej mierze jednolitej narodowościowo ludności? Czy potrzeba 10% ludności deklarującej odmienną narodowość czy może 12%, a może dopiero 25% lub 30% ? Czy nie należałoby raczej oderwać się od magii procentowej liczb, a skupić uwagę na zapewnieniu – zwłaszcza najsłabszym grupom mniejszościowym – warunków do utrzymywania i rozwijania swojego dziedzictwa kulturowego? Jak podaje J. Nikitorowicz, Polskę zamieszkują przedstawiciele trzynastu mniejszości narodowych i etnicznych, co szacunkowo stanowi około 3% ogółu mieszkańców kraju5. Podkreślmy raz jeszcze, że obok faktycznego zróżnicowania kulturowego społeczeństwa, istotnego argumentu dla uwzględnienia wielokulturowości w sprawie rejestracji Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej, dostarczają prawa człowieka, konstytucyjna zasada prawa mniejszości narodowych i etnicznych do ochrony i rozwoju własnej odrębności kulturowej, a także polskie ustawodawstwo re4. Jak informuje się na oficjalnej stronie Głównego Urzędu Statystycznego: „W spisie ludności w 2011 r. po raz pierwszy w historii polskich spisów powszechnych umożliwiono mieszkańcom Polski wyrażanie złożonych tożsamości narodowo-etnicznych. Elastyczna formuła pytania o przynależność narodowo-etniczną, umożliwiająca zadeklarowanie przynależności do jednej lub dwóch kategorii etnicznych, poprzez zaznaczenie odpowiedniej odpowiedzi pod pytaniem lub wybór pozycji z obszernego słownika etnonimów, albo poprzez swobodny otwarty zapis deklaracji narodowo-etnicznej w polu tekstowym – zaowocowały uzyskaniem wielu (ponad 200) różnorodnych rodzajów identyfikacji. Były to zarówno deklaracje przynależności do grup narodowych i etnicznych, jak i etnoregionalnych, regionalnych, a nawet lokalnych.”; zob. http://www. stat.gov.pl/gus/5840_13882_PLK_HTML.htm ; ostatnio przeglądano 15.01.2014 r. 5. J. Nikitorowicz, Grupy etniczne w wielokulturowym świecie, Sopot 2010, s. 272.
Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 35/WRZESIEŃ 2014
gulujące sytuację prawną mniejszości narodowych i etnicznych. Truizmem jest stwierdzenie, iż odmowa zarejestrowania Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej może przeczyć konstytucyjnie potwierdzonemu prawu do zachowania odrębnego dziedzictwa kulturowego przez osoby należące do mniejszości. W ocenie sporządzającego niniejsze opracowanie paradoksalnie SN, wydając komentowany wyrok, przyczynia się do osłabienia unitaryzmu Rzeczypospolitej Polskiej, gdyż stawia unitarne państwo polskie w opozycji do zamieszkujących je obywateli czujących niepolską przynależność narodową. Podsumowując wypada wyodrębnić trzy istotne wnioski: 1) Odmowa rejestracji Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej może naruszać godność osób deklarujących się jako należące do narodowości śląskiej. 2) Państwo polskie jako państwo członkowskie Unii Europejskiej powinno wypracować polityczne i prawne mechanizmy popierania rozwoju zróżnicowanych kultur, zwłaszcza wobec wymogów wynikających z członkostwa w UE, jak i wobec postępującej transformacji struktury ludnościowej polskiego społeczeństwa w kierunku wielokulturowości. 3) W sprawie rejestracji Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej nie można uciekać od istoty problemu, jak również pomijać wiążących Polskę standardów międzynarodowej, w tym europejskiej, ochrony praw człowieka, uwzględniającej prawa osób należących do mniejszości. W charakterze dygresji i na zakończenie kilka pytań pod rozwagę. Dlaczego polska prokuratura sprzeciwia się rejestracji stowarzyszenia osób będących obywatelami polskimi, którzy po prostu czują inną niż polska przynależność narodową? Dlaczego SN powiela, chociaż niewyrażone expressis verbis, steGdański Kwartalnik Adwokacki nr 35/WRZESIEŃ 2014
reotypy i obawy? Dlaczego sądy lub ustawodawca mają decydować o czyjejś przynależności narodowej? Czytając wyrok SN odnosi się wrażenie, jakby przez drugą połowę XX wieku i pierwsze lata XXI wieku nie dokonała się jakakolwiek transformacja w międzynarodowym i europejskim systemie ochrony praw osób należących do mniejszości narodowych i etnicznych. Czy można zapomnieć o historycznych krzywdach wyrządzonych ludziom tylko z powodu ich odrębności narodowej? Czy naprawdę można przyjąć, że orzeczeniami sądowymi lub rozwiązaniami ustawowymi można skutecznie zahamować rozwój odrębnej narodowości? Czy nie należałoby raczej zwrócić uwagę na edukację i wychowanie obywateli polskich, na kultywowanie polskiej tożsamości, pozwalając jednocześnie każdej jednostce na dokonanie wyboru? Wyrok sądu lub ustawa mogą oczywiście stwierdzać, że nie ma narodowości śląskiej. Jednocześnie żaden wyrok sądu ani jakakolwiek ustawa nie będą w stanie prędzej czy później zlekceważyć faktycznej odrębności narodu śląskiego, jeżeli takowa zmiana w rzeczywistości społecznej nastąpi (czy nastąpiła obecnie – tę kwestię pozostawiam otwartą). Żaden zapis ustawowy czy orzeczenie sądowe nie może odbierać osobom należącym do mniejszości prawa do samostanowienia o sobie samym. Jeszcze raz wypada zaznaczyć, że ewentualna odmowa rejestracji Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej przez sądy polskie przyniesie skutki odwrotne od zamierzonych. Zamiast posłużyć się kulturą dyskursu, odwołać do idei wielokulturowości6, uwzględnić szerokie spektrum argumentacji z zakresu ochrony praw człowieka, SN przedstawił nam wąską, archaiczną wizję polskiego państwa unitarnego, w której nie ma miejsca na rzeczywistą nadrzędność praw człowieka nad suwerennością państwową, opacznie zresztą rozumianą.
6. Szerzej na temat wielokulturowości jako idei prawnej zob. T. Snarski, Wielokulturowość, w: Filozofia prawa w pytaniach i odpowiedziach, J. Zajadło, K. Zeidler (red.), Warszawa 2013, s. 353 – 359.
27
Nowa Klasa C Kombi. To, co najlepsze, nie zna alternatywy. Mercedes-Benz przedstawia nową generację Klasy C w wydaniu kombi. Jeszcze piękniejsza i nowocześniejsza, niż mógłbyś przypuszczać. Przekonaj się, jakie zrobi na Tobie wrażenie i jak wiele zabierzesz z nią w podróż! www.mercedes-benz.pl
A Daimler Brand
już od 1599 PLN*
Klasa C Kombi 180 – zużycie paliwa (średnio) – 5,5 l/100 km, emisja CO2 (średnio) – 128 g/km. *Rata miesięczna netto dla Klasy C Kombi w ofercie leasingu dla przedsiębiorców z 10-procentową wpłatą własną, okres umowy: 48 miesięcy, przebieg całkowity: 80 000 km. Oferta Lease&Drive Basic Mercedes-Benz Leasing Polska Sp. z o.o.
BMG Goworowski Sp. z o.o. Gdynia, ul. Łużycka 9, tel.: 58 660 49 49 • Gdańsk, ul. Elbląska 81, tel.: 58 322 22 22 • Bolesławice, ul. Słupska 6, tel.: 59 848 70 70