34 nr
MAJ
Kwartalnik Adwokacki ISSN 1689-9555
Spis treści
Okiem Dziekana
adw. Dariusz Strzelecki Co przed nami? 3 adw. Krzysztof Golec Historia Pomorskiej Izby Adwokackiej oraz trójmiejskiego sądownictwa 5 adw. Zygmunt Tylicki Odtworzenie testamentu własnoręcznego 9 adw. dr Paweł Brzezicki Wybrane problemy tzw. cywilnych procesów medycznych - II część 12 adw. Kacper Najder Problematyka e-protokołu w procedurze cywilnej i procedurze karnej 15 apl. adw. Natalia Jankowska Uwaga przedsiębiorcy - duże zmiany w ustawie podatkowej
18
adw. Wojciech Sułkowski Spółka S24 19 adw. Adam Mróz Po godzinach pracy: tango argentino
22
Wydarzenia 27
Co
przed nami?
A
ż trudno uwierzyć, że mija pierwszy rok kadencji nowo wybranej Okręgowej Rady Adwokackiej, nowego Prezydium, nowego Dziekana. 7 czerwca 2014 roku odbędzie się Zgromadzenie Sprawozdawcze naszej Izby, na którym złożę Państwu sprawozdanie z działalności Okręgowej Rady Adwokackiej. Tradycyjnie też, jak w każdym Kwartalniku, chciałbym Państwu przekazać informację o tym, co od lutego 2014 roku udało się nam zrealizować i jakie mamy plany na kolejne miesiące. W Karnawale odbyły się trzy bale: Bal Adwokata, który tradycyjnie odbył się w Grand Hotelu w Sopocie, bal „Sambada” w hotelu Radisson Blu w Gdańsku i bal aplikantów adwokackich w Hotelu Niedźwiadek we Wdzydzach Kiszewskich.
Prezentowany kwartalnik ma być z założenia pismem integrującym środowisko palestry pomorskiej. Redakcja, jak i Wydawca nie ponoszą jednak merytorycznej odpowiedzialności za teksty autorów, które zamieszczone są na łamach kwartalnika. Zakładamy bowiem, że każdy z prezentowanych tekstów ma charakter samodzielnego i odrębnego opracowania, za którego treść odpowiedzialność ponosi autor w ramach swojej licentia poetica.
Redaktor naczelny: adw. Kacper Najder, e-mail: kn@kancelarianajder.pl Redaktor pomocniczy: apl. adw. Ewelina Koszel, e-mail: ewelinakoszel@wp.pl Wydawca: POMORSKA IZBA ADWOKACKA, 80-830 Gdańsk, ul. Chlebnicka 48/51 Druk: STUDIO 102 Sp. z o.o., ul. Wielkokacka 15 81-611 Gdynia, tel./fax: 58 668 09 63, www.studio102.pl Skład i projekt graficzny: Adam Piskorz Korekta: Anna Garbacz
2
Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 34/MAJ 2014
adw. Dariusz Strzelecki
W przyszłym roku odbędzie się XXX Bal Adwokata. Chciałbym, aby ten jubileuszowy bal był wyjątkowy, jak na „szacownego jubilata” przystało. Karnawał w przyszłym roku jest krótki, więc już teraz Komisja Kultury snuje plany i pomysły związane z organizacją balu. Za nami zakończony egzamin adwokacki, który poGdański Kwartalnik Adwokacki nr 34/MAJ 2014
foto w art.: adw. Kacper Najder
zytywnie zdało 93 procent egzaminowanych. Wniosek o wpis na listę adwokatów naszej Izby złożyło 55 osób i na posiedzeniu w dniu 5 maja br. ORA podjęła w tym zakresie pozytywne uchwały. Dokumenty zostały już przesłane do Ministerstwa Sprawiedliwości i przy pozytywnym zbiegu okoliczności – czytaj sprawnie działającej administracji w Ministerstwie – ślubowanie nowych członków naszej korporacji mogłoby się odbyć na czerwcowym Zgromadzeniu. Informowałem już wcześniej Państwa, że rozpoczęliśmy archiwizację akt. Pierwszy etap tych prac został zakończony i przystępujemy do realizacji etapu drugiego – digitalizacji. Kolejna informacja dotyczy sygnalizowanego wcześniej pomysłu kupna lokalu na potrzeby dydaktyczne naszej Izby. Otóż jesteśmy „po słowie” z Okręgową Izbą Radców Prawnych w Gdańsku i finalizujemy zakup lokalu o powierzchni ponad 200 metrów kwadratowych w Gdańsku Wrzeszczu przy ul. Szymanowskiego. Być może już na Zgromadzeniu poinformujemy Państwa o zakupie tego lokalu. Jest mi niezwykle miło poinformować Państwa, że Naczelna Rada Adwokacka w Warszawie uwzględniła mój wniosek i przyznała odznakę Adwokatura Zasłużonym – Paniom: Weronice Nikołajewicz, ad3
Z kart historii
wokat Romanie Orlikowskiej-Wrońskiej, adwokat Monice Piaseckiej i Panu adwokatowi Janowi Krajczyńskiemu. Planujemy wręczenie tych odznaczeń podczas Zgromadzenia w dniu 7 czerwca 2014 roku. Wszystkim odznaczonym składam serdeczne gratulacje. Podczas Zgromadzenia przypomnimy też Państwu osoby, które taką odznakę już otrzymały.
Historia Pomorskiej Izby Adwokackiej oraz trójmiejskiego sądownictwa
Godnym odnotowania jest fakt, że Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Bronisław Komorowski przyznał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski adwokatowi Romanowi Nowosielskiemu. Romku, jeszcze raz serdeczne gratulacje. Czytając ten numer Kwartalnika, będziecie już Państwo dysponowali materiałami przesłanymi Wam wraz z zaproszeniem na Zgromadzenie Sprawozdawcze naszej Izby. W materiałach tych znajdziecie Państwo projekty uchwał m.in. o obniżeniu składki izbowej, czy też o uchwaleniu regulaminu socjalnego.
foto : Studio 102
A co przed nami ? Czymże jest mijający rok kadencji nowej Rady wobec 70-lecia powstania Pomorskiej Izby Adwokackiej? Rocznicę tę obchodzić będziemy w listopadzie 2015 roku. Powołaliśmy już Komitet Organizacyjny. Chciałbym, aby nasza Pomorska Izba Adwokacka miała swój sztandar, aby był gotowy na rocznicowe obchody. Proszę o pomysły, propozycje i projekty sztandaru. Proszę również o pomysły na obchody tej rocznicy. Myślę, że powinny to być uroczystości przede wszystkim dla członków naszej Izby, oczywiście z udziałem zaproszonych gości.
N
Wielkimi krokami zbliża się rocznica powstania Pomorskiej Izby Adwokackiej. To czas, kiedy warto sięgnąć pamięcią wstecz i przypomnieć sobie jej historię.
iniejszym artykułem chciałbym rozpocząć w Kwartalniku Adwokackim cykl publikacji poświęconych historii Pomorskiej Izby Adwokackiej oraz trójmiejskiego sądownictwa, a w szczególności przypomnieć sylwetki osób, które budowały nasze środowisko. Całość zostanie ujęta w trzech działach, które wzajemnie się przeplatają i pozostają w nierozerwalnej więzi, tj. ludzie, miejsca i zdarzenia. Wydaje się, iż adwokat, sala sądowa i rozprawa stanowią właśnie taką więź. Bogate w swej treści karty Pomorskiej Izby Adwokackiej, której kolejne rozdziały są nieprzerwanie pisane od 1945 r. warte są przypomnienia zwłaszcza teraz, gdy zbliżamy się do 70 rocznicy powstania naszej Izby.
Życzę Państwu wiosennego optymizmu i do zobaczenia na Zgromadzeniu.
Celem publikacji jest także opowiedzenie historii miejsc doskonale nam znanych. Drogi, które nie4
adw. Krzysztof Golec
Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 34/MAJ 2014
Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 34/MAJ 2014
strudzenie przemierzamy każdego dnia, spiesząc po sądowych korytarzach, są już od wielu lat wydeptywane przez kolejne pokolenia aplikantów i adwokatów. Warto zatem jest zagłębić się, choć na chwilę, w historię miejsc, w których pracujemy. Postawiony sobie w tym zakresie cel uznam za osiągnięty, jeśli Koleżanki i Koledzy, otwierając po raz kolejny drzwi do budynku sądu, poczują ducha historii zamkniętego w cegłach ścian, poznają sekrety zakamarków sądowych korytarzy i na nowo odkryją doskonale już znane przestrzenie. Czym byłyby okazałe gmachy sądów bez toczących się w ich wnętrzach sporów sądowych? Rozprawa stanowi swoistą podróż, która może być długa i trudna, obfita w nieprzewidziane zdarzenia i nagłe zwroty akcji, podróż, która dostarcza wielu doświadczeń i z której każdy wyciąga naukę. Podob5
kończeniu II wojny światowej. Wysiedlenia ludności niemieckiej i sprowadzanie polskiej, odbudowa miast ze zniszczeń wojennych czy tworzenie nowej administracji stanowią tylko przykładowe wyliczenie zadań, które ówcześni Pomorzanie musieli wykonać, abyśmy dzisiaj mogli podziwiać Trójmiasto w obecnym kolorycie1. Na tle nowo powstającej tkanki miejskiej tworzono także polskie sądownictwo i naszą Izbę Adwokacką. Z NIEMIEC DO POLSKI Podróż przez karty Pomorskiej Izby Adwokackiej oraz trójmiejskiego sądownictwa rozpocznę od krótkiego opisania początków budowy polskiej administracji na terenie Gdańska, Sopotu i Gdyni po zdobyciu tych miast przez Armię Czerwoną. Dla zachowania chronologii artykułów uznałem za konieczne przypomnienie tych wydarzeń. W przeciwnym razie dalsza opowieść byłaby niekompletna i pozbawiona naturalnego początku, jakim niewątpliwie było przyłączenie Wybrzeża Gdańskiego do Polski. foto : Studio 102
nie jak podróże kształcą człowieka, tak rozprawy sądowe kształcą przede wszystkim młodych adeptów zawodu adwokata. Dlatego trzeci element mojej opowieści stanowić będzie wspomnienie rozpraw, które przed laty stanęły na wokandzie trójmiejskich sądów. Przez ich pryzmat chciałbym ukazać współczesnemu czytelnikowi sprawy i problemy, z którymi niegdyś musieli zmierzyć się nasi starsi Koledzy i Koleżanki, wreszcie spróbować znaleźć odpowiedź na pytanie, czy problemy sprzed lat zostały już rozwiązane, czy może zachowują aktualność także i w naszych czasach? Okres, który mnie szczególnie interesuje i który będę chciał poddać pogłębionym badaniom, stanowią lata 1945–1955. W literaturze często określa się go mianem czasów pionierskich. Wynika to z ilości problemów, z jakimi przyszło się zmierzyć nowym mieszkańcom Ziem Odzyskanych po za6
Rozprawa stanowi swoistą podróż, która może być długa i trudna, obfita w nieprzewidziane zdarzenia i nagłe zwroty akcji, podróż, która dostarcza wielu doświadczeń i z której każdy wyciąga naukę. to rezultat przyjętej przez marsz. Konstantego Rokossowskiego (dowódcy II Frontu Białoruskiego) strategii, zgodnie z którą wojska Armii Czerwonej zbliżyły się do Trójmiasta od południa, w miejscu, gdzie dziś znajduje się dzielnica Gdynia-Wielki Kack. Następnie nastąpił podział armii. Część żołnierzy została skierowana na Gdynię. Zadaniem drugiej było przeprowadzenie ataku na Sopot oraz Gdańsk. 23 marca zdobyto Sopot (dla upamiętnienia tej daty jedna z ulic miasta nosi nazwę 23 Mar-
foto : Studio 102
Koniec marca 1945 r. był jednocześnie początkiem powrotu Pomorza Gdańskiego do Polski. Zdobywanie Trójmiasta przebiegało dwutorowo. Ku zaskoczeniu broniących Gdańska Niemców atak nie nadszedł od wschodu, lecz od zachodu miasta. Był 1. Por. M. Walicka, Próba wspomnień. Gdańsk 1945-1946, Wydawnictwo Morskie 1968 r. Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 34/MAJ 2014
ca, łączy ona al. Niepodległości z osiedlem Przylesie). 28 marca zajęto Gdynię, zaś 30 marca podbito Gdańsk. Oprócz walk na lądzie prowadzony był równocześnie atak z wody i z powietrza. Wycofujące się z Gdańska wojska niemieckie ostatecznie schroniły się na Wyspie Sobieszewskiej, gdzie broniły się do końca wojny. Równie długo opierały się atakowi Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 34/MAJ 2014
Armii Czerwonej niemieckie jednostki wojskowe zlokalizowane na Helu, które skapitulowały dopiero 12 maja 1945 r. Akt bezwzględnej kapitulacji Niemiec, który uważany jest za koniec II wojny światowej, został podpisany w Berlinie w dniu 8 maja 1945 r. Tak długie stawianie oporu i obrona zajętych pozycji świadczy o determinacji wojsk niemieckich w obronie tych ziem. Zdecydowanie największe straty podczas prowadzonych działań poniósł Gdańsk, którego starówka została zniszczona w ok. 98 procentach. Dla zobrazowania skali zniszczeń warto wskazać, iż z ul. Długi Targ można było dostrzec budynek dworca kolejowego, albowiem większość kamienic została zbombardowana. Dla upamiętnienia skali zniszczeń i sukcesu odrodzenia miasta umieszczono w Złotej Bramie dwie fotografie, które obrazują Gdańsk po jego zniszczeniu i odbudowie. Los najbardziej łaskawy okazał się dla Sopotu, którego zabudowa została zniszczona w ok. 20 procentach. Z tego względu w Sopocie umieszczono pierwsze urzędy polskiej administracji. Tych czytelników, którzy chcą bliżej poznać przebieg walk o Pomorze, zachęcam do lektury książki Zbigniewa Flisowskiego pt. Pomorze reportaż z pola walki2. W dniu 30 marca 1945 r. został wydany przez Radę Ministrów dekret o utworzeniu województwa gdańskiego3. Powołany akt prawny jest bardzo lapidarny, gdyż składa się jedynie z 5 artykułów. Analiza innych aktów prawnych z omawianego okresu wskazuje, iż zwięzłość była wspólną cechą tworzonego w owym czasie ustawodawstwa. Z pewnością wpływ na taki stan rzeczy miały wciąż toczące się działania wojenne, jak również prawdopodobny brak przy ich tworzeniu wykwalifikowanych prawników. Zbieżność dat zdobycia Gdańska oraz wydania omawianego aktu prawnego nie jest przypadkowa. Z jego wydaniem niecierpliwie czekano do momentu odbicia miasta z rąk nieprzyjaciela. W czasie prowadzonych 2. Z. Flisowski, Pomorze – reportaż z pola walki, Warszawa 1987 r., wyd. Ministerstwo Obrony Narodowej. 3. Dekret z dnia 30 marca 1945 r. o utworzeniu województwa gdańskiego, Dz. U. z 1945 r. Nr 11, poz. 57, ogłoszony 7 kwietnia 1945 r.
7
działań wojennych w Bydgoszczy przebywała już grupa operacyjna, której zadaniem było rozpoczęcie budowy nowej administracji i przejmowania władzy na zdobywanych terenach. Wśród nich był między innymi Franciszek Kotus-Jankowski, pierwszy Prezydent Gdańska. Art. 2 dekretu regulował zakres terytorialny nowo utworzonego województwa. W jego skład weszło w całości terytorium byłego Wolnego Miasta Gdańska oraz powiaty: gdyńsko-grodzki, kartuzki, morski, starogardzki, kościerski i tczewski, przy czym powiaty te wyłączono jednocześnie z województwa pomorskiego. Art. 3 uchylał w całości ustawodawstwo dotychczas obowiązujące na terenie Wolnego Miasta Gdańska, uznając je za „sprzeczne z ustrojem Demokratycznego Państwa Polskiego”. Równocześnie na obszar ten wprowadzono ustawodawstwo obowiązujące na pozostałej części województwa gdańskiego. W miarę upływu czasu następowała unifikacja Ziem Odzyskanych z resztą kraju, niemieckie nazwy ulic zastępowano polskimi, następowała wymiana ludności. Nowa władza utwierdzała swoje zwierzchnictwo na zdobytych ziemiach. W zamierzeniu autora ten pierwszy artykuł ma stanowić zaprezentowanie czytelnikowi idei, jaką jest opisywanie na łamach Kwartalnika Adwokackiego historii Pomorskiej Izby Adwokackiej oraz trójmiejskiego sądownictwa. Z tego względu odznacza się on dużą dozą ogólności i nie dotyka bezpośrednio głównego tematu. Uznałem jednak, iż czytelnik powinien najpierw poznać założenia pracy, jak również w bardzo ogólnym zakresie dowiedzieć się o działaniach związanych z wprowadzaniem polskiej władzy na terenie byłego Wolnego Miasta Gdańska
W jednym z kolejnych artykułów będę chciał przybliżyć osobę adwokata Bolesława Wiącek. Pan Mecenas był drugim Dziekanem Okręgowej Rady Adwokackiej w Gdańsku i pełnił tę funkcję w latach 1949–1953 r. Postać ta zainteresowała mnie z następujących względów – Dziekan Wiącek miał żydowskie pochodzenie, a mimo tego został wyznaczony na obrońcę z urzędu Alberta Forstera, który na polecenie Adolfa Hitlera od 1930 r. pełnił w Wolnym Mieście Gdańsku funkcję gauleitera gdańskiego NSDAP. Forster był sądzony przez Najwyższy Trybunał Narodowy w Gdańsku w dniach 5–29 kwietnia 1948 r., a następnie skazany na karę śmierci za popełnione zbrodnie wojenne. Dla adwokata o żydowskim pochodzeniu z pewnością było niezwykle trudno bronić osoby oskarżonej m.in. o zbrodnie przeciwko narodowi żydowskiemu. Z drugiej strony prowadzenie obrony w takiej sprawie musiało stanowić spore wyzwanie zawodowe. Z pewnością Pan Mecenas borykał się przy jej prowadzeniu z rozterkami natury osobistej oraz zawodowej. Mimo wszystko nie zrezygnował z prowadzenia sprawy. Będę też chciał przybliżyć sam proces Forstera, przy czym w dużej mierze będzie to uzależnione od dostępności źródeł. Według mojej wiedzy część akt procesu zachowała się w archiwach. Istnieje zatem szansa, aby się z nimi zapoznać i przybliżyć czytelnikom Kwartalnika Adwokackiego. Jeśli są miejsca lub osoby, o których Koleżanki i Koledzy chcieliby przeczytać w jednym z kolejnych artykułów, to poproszę o przesłanie maila z taką informacją na mój adres e-mail: k.golec@adwokat-gdansk.eu. Wyjdę naprzeciw oczekiwaniom czytelników.
W miarę upływu czasu następowała unifikacja Ziem Odzyskanych z resztą kraju, niemieckie nazwy ulic zastępowano polskimi, następowała wymiana ludności. 8
Artykuły
oraz Gdyni. W przeciwnym razie całość byłaby pozbawiona naturalnego początku.
Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 34/MAJ 2014
adw. Zygmunt Tylicki
Odtworzenie testamentu własnoręcznego Forma własnoręczna testamentu (holograficzna) jest jedną z dopuszczalnych form sporządzenia ważnego testamentu. W przypadku jego zagubienia testament własnoręczny nie traci skuteczności prawnej. Co jednak w sytuacji, gdy mowa o odtworzeniu testamentu, którego nikt nigdy nie widział?
S
prawa dopuszczalności odtworzenia zagubionego testamentu własnoręcznego spadkodawcy budziła od dawna poważne wątpliwości i wymagała rozstrzygnięcia. Już w uchwale z dn. 29.05.1987 r. III CZP 25/87 ogłoszonej OSNCP 1988 r. z poz. 117 Sąd Najwyższy stwierdził, że treść zaginionego testamentu sąd spadku ustala na podstawie wszelkich środków dowodowych, biorąc to jako podstawę rozwiązania sprawy dotyczącej dziedziczenia. Może to nastąpić w postępowaniu o stwierdzenie nabycia spadku, albo w postępowaniu o uchylenie postanowienia lub zmianę stwierdzenia nabycia spadku. Taki sam pogląd Sąd Najwyższy wyraził w uchwale 7 sędziów z dn. 13.11.1992 r. IIICZP 120/92 w postanowieniu z 16.04.1999 r. II CKN 255/98 (ogłoszone przez SNC 1999r. poz. 194) oraz w innych niepublikowanych postanowieniach jak z 8.10.2004r. V CK 184/04 i 20.07.2005 r. II CK 2/05, przez co można przyjąć, że stan prawny w tym zakresie jest pewny i ugruntowany.
Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 34/MAJ 2014
foto : Studio 102
W postanowieniu z 20.07.2005 r. Sąd Najwyższy poszedł nawet tak daleko, iż uznał, że istnienie testamentu stwierdzonego w procesie o odtworzenie zaginionego jest możliwe także wówczas, gdy testamentu odręcznego osobistego, jako dokumentu po śmierci spadkodawcy, nikt nie widział. Wypada się zastanowić, czy tego rodzaju orzecznictwo sądu nie prowadzi do pokrzywdzenia spadkobierców ustawowych. Testament holograficzny jest 9
foto : Studio 102
dokumentem prywatnym, przepisy faktycznie dotyczące dokumentów prywatnych, zawarte w przepi-
Normy sporządzania testamentu zmierzają do zapewnienia jego autentyczności, czyli do usunięcia wątpliwości i zachowania prawdziwości dokumentu odtworzonego. sach art. 244 i następne kpc mają zastosowanie tylko o tyle, o ile można je pogodzić z istotą formy przewidzianej w art. 949 kc. Przepis ten zawiera stwierdzenie, że spadkodawca może sporządzić testament w ten sposób, że napisze go w całości pismem ręcznym, podpisze osobiście i opatrzy datą. Jednakże brak daty nie czyni go nieważnym, jeżeli nie wywołuje wątpliwości co do zdolności spadkodawcy do sporządzania testamentu w ogóle, a także w odniesieniu co do jego treści. Jeżeli nikt nie widział testamentu jako dokumentu prywatnego, to wydaje się, iż wykładnia umożliwiająca prawnie skuteczne jego odtworzenie jest daleko idąca. Nie ma wątpliwości, że rozporządzenia na wypadek śmierci muszą podlegać rygorowi szczególnej formy. Jak wskazano wyżej, forma testamentu osobistego została określona w art. 949 kc. Wymienione we wspomnianym arty10
kule normy sporządzania testamentu zmierzają do zapewnienia jego autentyczności, czyli do usunięcia wątpliwości i zachowania prawdziwości dokumentu odtworzonego. Konieczne jest badanie, czy rzeczywiście miało miejsce powstanie rzekomo zaginionego testamentu, skoro go nikt nie widział. Prawne przyjęcie możliwości odtworzenia owego dokumentu może prowadzić do bardzo daleko idących nadużyć i poświadczenia nieprawdy. Przepisy o formie testamentu holograficznego zmierzają do zmuszenia testatora, aby poważnie rozważył zachowanie formy i treści. Z istoty składników formy wyraźnie wynika, że autorem testamentu może być tylko spadkodawca, który umie czytać i pisać. Gdyby spadkodawca nie posiadał tych umiejętności, to nie mógłby sporządzić testamentu. Wspomniane walory testatora, dotyczące powstawania odtwarzanego testamentu, trudno wykazać wiarygodnie przy pomocy środków dowodowych w postaci świadków. W procesie o odtworzenie czegoś zaginionego, w tym wypadku testamentu, posługiwanie się dowodami ze świadków prowadzi do przyjęcia błędnej wykładni przepisu art. 949 kc oraz naruszenie swobodnej oceny dowodów, przewidzianej w art. 333 kpc. Przepisy o formie testamentu winny być rygorystycznie przestrzegane w interesie ogólnym oraz spadkobierców, zarówno ustawowych, jak i testamentowych (komentarz do art. 949 kc).
liczność, czy istniał testament w odpowiedniej formie, którego nikt nie widział, nie może być w pełni wiarygodny, skoro wiadomo, że świadkowie nie byli przy spisywaniu testamentu rzekomo zaginionego i nigdy go nie widzieli, w związku z czym nie mogą wiarygodnie podać, czy przy sporządzaniu go zostały zachowane wymagane formy dla jego ważności. Podawanie przez świadków danych o istnieniu testamentu zaginionego w formie przekazu podanego
ponieważ ewentualnie mogą dowodzić o istnieniu dokumentu prywatnego, ale nie mogą świadczyć, czy zostały zachowane reguły formalne, wymagane dla testamentu osobistego, który można uznać za ważny. Z powyższego wynika, że interpretacja Sądu Najwyższego, zawarta we wstępie postanowienia z dn. 20.07.2005 r. zezwalająca na przyjęcie jako ważnego testamentu odtworzonego przy pomocy różnych
foto : Studio 102
Tendencje rozluźniania wykładni przepisów o formie dały się zaobserwować pod rządem uchylonych przepisów prawa spadkowego. W nauce i doktrynie były one zwalczane miedzy innymi przez prof. J. Gwiazdomorskiego czy innych. Wydaje się, że w znowelizowanym prawodawstwie kc kontrowersje w tym względzie (jak podano w komentarzu) skłoniły do poglądu, że w nowym uregulowaniu zamknięta została droga do łagodzenia, a tym bardziej do omijania lub unikania, norm o formie. Nowe uregulowanie form testamentu holograficznego prowadzi do wniosku, że bezwzględnie zamknięta została droga – w sposób stanowczy i bezwarunkowy – do liberalizacji oceny formy testamentu osobistego. W związku z powyższym dowód ze świadka na okoGdański Kwartalnik Adwokacki nr 34/MAJ 2014
im przez osoby trzecie może budzić zastrzeżenia, albowiem zgodnie z art. 271 kpc świadek ma obowiązek podania źródła, z jakiego mu wiadomo w sprawie, a źródłem tym może być tylko inny świadek, który również ma poważne wątpliwości, czy zostały zachowane odpowiednie formy odtwarzanego testamentu. O istnieniu rzekomego testamentu informacje może podać rodzina testatora. Jednakże w myśl art. 957 kc, rodzina jako osoby, które same zostały w tym rzekomym testamencie obdarowane dobrami majątkowymi, nie może być świadkiem w sprawie o nabycie spadku. Inne dowody niepochodzące od świadków nie mogą również być przekonywające, Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 34/MAJ 2014
środków dowodowych, może prowadzić do nadużycia prawa i pokrzywdzenia autentycznych spadkobierców ustawowych.
Nie ma wątpliwości, że rozporządzenia na wypadek śmierci muszą podlegać rygorowi szczególnej formy.
11
Artykuły
adw. dr Paweł Brzezicki
Wybrane problemy tzw. cywilnych procesów medycznych - CZĘŚĆ II PATOGENY
D
ostrzegalna jest tendencja do zmniejszania się liczby powództw związanych z zakażeniami patogenami w trakcie hospitalizacji, co wynika przede wszystkim z zaostrzenia reżimów sanitarnych w szpitalach. W dalszym ciągu wśród patogenów „królują” HCV oraz gronkowiec złocisty. Należy pamiętać, że nie każde zakażenie związane z leczeniem, w szczególności w sytuacji, gdy dochodzi do przerwania ciągłości powłok skórnych, pociąga za sobą odpowiedzialność podmiotu leczniczego czy lekarza/personelu medycznego. Za przykład mogą posłużyć tu sytuacje zw. z rozwinięciem się zakażenia gronkowcem skórnym, który fizjologicznie występuje na skórze człowieka. Dla człowieka zdrowego nie stanowi on zagrożenia, przeciwnie dla człowieka o wysoce obniżonej odporności. Biegli niejednokrotnie w opiniach wskazują, iż przy pewnego rodzaju zabiegach nie jest możliwe wykluczenie ewentualności rozwinięcia się infekcji, ale prawidłowość postępowania medycznego wymaga wówczas wdrożenia właściwej antybiotykoterapii. Dalej, w omawianej grupie powództw coraz częściej spotyka się roszczenia dotyczące nie tyle zakażenia patogenem, co nieprawidłowości w leczeniu infekcji (np. brak wykonania antybiogramu i dobrania odpowiedniego antybiotyku, niewłaściwy czas prowadzenia hodowli) i przedłużającego się procesu leczenia. Za przykład niech służy sprawa rozpoznawana przez Sąd Okręgowy w Bydgoszczy oraz Sąd Apelacyjny w Gdańsku. Powodem była pacjentka, której ciążę rozwiązano przez cesarskie
cięcie. W czwartej dobie po zabiegu stwierdzono, że rana po cięciu jest zaczerwieniona oraz występuje wydzielina krwisto-ropna, którą pobrano do badania bakteriologicznego. Posiewy były 24-godzinne. Wyhodowano gronkowce koagulazo-ujemne (czyli naturalnie występujące np. na powierzchni skóry lub w pochwie jako flora fizjologiczna), flory patogennej nie stwierdzono. Matka pacjentki, będąca diagnostą laboratoryjnym, pobrała wymaz z rany pooperacyjnej córki i przekazała go do laboratorium. Po 48 godzinach wyhodowano gronkowca złocistego wrażliwego na antybiotyk. Matka dostarczyła wyniki badań szpitalowi, po czym zmieniono antybiotyk i uzyskano poprawę stanu zdrowia pacjentki. Istotą sprawy była nie kwestia ewentualnego zakażenia powódki gronkowcem (zresztą z opinii biegłych wynikało, że zakażenie miejsca operowanego zostało wywołane przez bakterie należące do flory bakteryjnej powódki), lecz nieprawidłowości w leczeniu chorej. Podstawą żądania powódki był zarzut niepodjęcia właściwych czynności diagnostycznych, co w następstwie doprowadziło do wydłużenia hospitalizacji (ponad 4 tygodnie zamiast ok. 4 dni) i przedłużenia cierpień (za które uznano m.in. bóle przy czyszczeniu rany, okres utrzymywania się podwyższonej temperatury, dreszcze), a także pozbawiło ją możliwości zajmowania się nowonarodzonym dzieckiem. Powódka żądała zapłaty na jej rzecz kwoty 80 000 złotych tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę.
W sprawie ustalono, że gdyby pozwany szpital przeprowadził dłuższe niż 24-godzinne posiewy, to wcześniej postawiono by prawidłowo diagnozę, dobrano odpowiedni antybiotyk i doprowadzono do wyleczenia pacjentki, a tym samym okres jej hospitalizacji i stopień cierpienia byłyby zdecydowanie mniejsze.
kładzie – pacjentka P.S. była leczona psychiatrycznie. Pozostawała w głębokiej depresji, miała myśli samobójcze. Była kilkukrotnie hospitalizowana. W październiku 2007 r. podjęła próbę samobójczą. Powiesiła się używając kabla od magnetofonu, który stanowił wyposażenie oddziału (był wykorzystywany m.in. w trakcie „zabaw tanecznych”).
W tych okolicznościach sprawy Sąd Okręgowy w Bydgoszczy zasądził na rzecz powódki kwotę 10 000 zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Orzeczenie to co do zasady ostało się – Sąd Apelacyjny w Gdańsku zmienił li tylko rozstrzygnięcie o odsetkach.
Pacjenta przeżyła, aczkolwiek w wyniku zdarzenia jej stan zdrowia uległ znacznemu pogorszeniu – doznawała spastyki mięśni (zaburzenie ruchowe, objawiające się wzmożonym napięciem mięśniowym lub sztywnością mięśni), a od skurczy mięśni rany otwierały się aż do kości. Po zdarzeniu nie mogła przebywać w pozycji siedzącej ze względu na kłopoty z krążeniem, zaś ciągła pozycja leżąca powodowała odleżyny. Pacjentkę karmiono za pomocą rurki wprowadzonej do żołądka. Nadto miała kłopoty z pęcherzem, który ze względu na spastykę nie opróżniał się, tylko zaciskał, powodując silny ból i stwarzając ryzyko pęknięcia pęcherza. Przy tym wszystkim nie była w stanie komunikować się z otaczającym ją światem. Pacjentka pozwała szpital o zapłatę zadośćuczynienia (w trakcie procesu zmarła, a w jej miejsce wstąpili następcy prawni).
PROBLEM ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA BEZPIECZEŃSTWO PACJENTA W SZPITALU Wskazany w nagłówku problem ma szczególnie ważkie znacznie w przypadku hospitalizowanych w szpitalach psychiatrycznych. Pacjenci przebywający w tychże placówkach niejednokrotnie stanowią zagrożenie dla siebie samych, np. z uwagi na myśli samobójcze czy tendencję do samookaleczenia. Powstaje zatem pytanie, gdzie leży granica należytej staranności w obserwacji takiego pacjenta, dbania o jego bezpieczeństwo? Na przy-
Odpowiedzialność szpitalowi przypisać można w sytuacji, gdy personel świadomie udostępnia sprzęt potencjalnie niebezpieczny i nie dochowuje staranności, by następnie – po użyciu – niezwłocznie sprzęt ów ponownie zabezpieczyć.
Szpital wskazywał, że powódka wykorzystała do podjęcia próby samobójczej sprzęt będący wyposażeniem oddziału, a służący wszystkim pacjentom do zajęć prowadzonych w ramach terapii. Zważywszy na to, pozwany podniósł, że pozbawienie pacjentów możliwości korzystania z tego sprzętu uniemożliwiłoby prowadzenie terapii. Dodał, że takim samym potencjalnym zagrożeniem dla powódki (czy w ogóle każdego pacjenta szpitala psychiatrycznego) może okazać się ubranie pacjenta, ręcznik czy pościel – a zatem szpital chcąc uniknąć odpowiedzialności, powinien wyeliminować wszystkie ryzyka, co sprowadzałoby się do tego, że pacjenci powinni znajdować się w zupełnie pustym pomieszczeniu wyposażonym jedynie w podstawowe rzeczy, które nie powinny stanowić zagrożenia dla pacjenta. Pozwany szpital wskazał, że oczywistym jest, że pacjent oddziału psychiatrycznego powinien mieć foto : Studio 102
12
Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 34/MAJ 2014
Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 34/MAJ 2014
13
w miarę możliwości tworzoną namiastkę normalnego życia, a to w sposób oczywisty wiąże się z koniecznością używania przedmiotów codziennego użytku. Rozpoznające sprawę sądy apelacji łódzkiej uznały, że pozwany będący zakładem opieki zdrowotnej (wówczas, obecnie bowiem mówić można o podmiotach leczniczych) ponosi bez wątpienia odpowiedzialność za błędy organizacyjne i zaniedbania jego personelu medycznego oraz za naruszenia standardów postępowania i procedur medycznych przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych, skutkiem których są powstałe u powódki szkody w postaci znacznego uszczerbku na zdrowiu. Zdaniem sądów postępowanie szpitala i jego personelu nie było wystarczająco staranne – pacjenci oddziału nie powinni mieć dostępu do kabla, bowiem odbieranie chorym takich przedmiotów należy do normalnych czynności personelu medycznego zapewniających bezpieczeństwo pacjentom. Nie są to środki i metody szczególne, lecz normalne. Odpowiedzialność szpitalowi przypisać można w sytuacji, gdy personel świadomie udostępnia sprzęt potencjalnie niebezpieczny i nie dochowuje staranności, by następnie – po użyciu – niezwłocznie sprzęt ów ponownie zabezpieczyć. Uznać należy, że sytuacja przedstawiałaby się inaczej, gdyby pacjent użył wniesionego potajemnie
(w ukryciu) niebezpiecznego przedmiotu albo gdy chory w sposób nieprzewidziany i niekontrolowany użyłby szpitalnego sprzętu, co do którego personel pozostaje w przekonaniu, że został odpowiednio zabezpieczony przed dostępem pacjentów. W realiach rozważanego przypadku stwierdzić należy, że skoro magnetofon z kablem, którym posłużyła się powódka, stanowił wyposażenie oddziału, to personel, po zakończeniu zabawy tanecznej, winien niezwłocznie go uprzątnąć. Wymagany poziom należytej staranności w zapewnieniu bezpieczeństwa hospitalizowanych w szpitalach psychiatrycznych został zatem ustalony wysoko.
Orzecznictwo w nazwanych umownie „cywilnych procesach medycznych” jest coraz liczniejsze i występuje w nim plejada ciekawych, inspirujących do refleksji zagadnień prawnych. Orzecznictwo w nazwanych umownie „cywilnych procesach medycznych” jest coraz liczniejsze i występuje w nim plejada ciekawych, inspirujących do refleksji zagadnień prawnych. Charakter i ramy niniejszego krótkiego opracowania pozwoliły, na kanwie trzech kazusów, zilustrować tylko nieliczne, aczkolwiek znaczące dla owej problematyki zagadnienia – czyli kwestie legitymacji procesowej oraz oceny należytej staranności wymaganej w procesie diagnostyczno-leczniczym. Czytelników zainteresowanych szerzej przedmiotową problematyką autor zaprasza do serwisu Wokandy Medyczno-Prawnej, dostępnej pod adresem http://wokanda-medyczno-prawna.pl.
foto : Studio 102
14
Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 34/MAJ 2014
Artykuły
adw. Kacper Najder
Problematyka e-protokołu w procedurze cywilnej i procedurze karnej Wprowadzeniu protokołu sądowego zapisywanego w wersji audiowizualnej od początku towarzyszyła chęć ułatwienia pracy. Jednak zdania co do oceny e-protokołu i jego wpływu na efektywność pracy są podzielone.
W
foto : Kacper Najder
dniu 31 marca 2014 r. w sali głównej Sądu Najwyższego imienia Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego Stanisława Dąbrowskiego odbyła się uroczysta konferencja Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” poświęcona problematyce e-protokołu. Miałem okazję wziąć udział z ramienia adwokatury w niniejszej konferencji. W jej trakcie omawiane były zapatrywania zarówno sędziów, jak i pozostałych stron procesu na problematykę e-protokołu w procedurze cywilnej oraz procedurze karnej. Oprócz mnie wystąpił także adw. dr Michał Bieniak. Przedstawił on wynik sondy, jaka została przeproGdański Kwartalnik Adwokacki nr 34/MAJ 2014
wadzona w środowisku adwokatów. W konsekwencji uznać należy, że ocena e-protokołu nie jest jednoznaczna. Pozytywnie są ocenione zmiany, które nie były intencją ustawodawcy, takie jak poprawa kultury na sali rozpraw. Przemawiający nie zgodził się z poglądem, że to sędzia powinien sam decydować o metodzie protokołowania. Z wyników sondy okazało się, że e-protokół wydłużył czas przygotowania się profesjonalnych pełnomocników do rozpraw, co może wpłynąć na wzrost kosztów pomocy prawnej. Na konferencji zostały również przedstawione wyniki sondy przeprowadzonej wśród sędziów. Powyższa ankieta została przeprowadzona przez 15
dr Anetę Łazarską – sędzię Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy, Arkadiusza Semeniuk – sędziego sądu międzynarodowego w Kosowie i Wojciecha Łukowskiego – sędziego Sądu Okręgowego we Wrocławiu. Wniosek wypływające z tejże ankiety jest następujący – e-protokół nie przyczynił się do istotnej poprawy funkcji zabezpieczającej czy kontrolnej protokołu. Ogólna ocena jest taka, iż e-protokół wpłynął negatywnie na czas trwania całego postępowania w I i II instancji, tak stwierdziło 53 procent respondentów. Ankieta ujawnia słabość e-protokołu jako pomocniczego środka służącego przypomnieniu treści poszczególnych dowodów, bowiem w przypadku, gdy proces trwa długo i jest wiele posiedzeń – a zwłaszcza następuje zmiana składu sądu – od-
Przesłuchania świadka, które wcześniej zajmowało niekiedy godzinę, teraz może odbyć się w kilkanaście minut.
słuchanie protokołów zajmuje więcej czasu aniżeli w przypadku tradycyjnego protokołu. Ponadto niezwykle trudne jest sporządzenie uzasadnienia w oparciu o e-protokół. Transkrypcja nie zastępuje funkcji tradycyjnego pisemnego protokołu, gdyż jest przeładowana balastem treści bezużytecznych. Dodać należy, że sama transkrypcja nie jest protokołem i nie zwalnia sędziego ze sprawdzenia treści i porównania nagrania z transkrypcją. Przy czym również wyniki ankiety przeprowadzonej w środowisku sędziowskim wskazują na poprawę kultury zachowania na sali rozpraw. Jak widać po tym, co wskazałem Państwu wyżej, zdaniem środowiska prawniczego ocena e-protokołu sprowadza się do tego, że wprowadzenie go do naszej pracy miało tak naprawdę tylko i wyłącznie wpływ na poprawę kultury zachowania stron na sali sądowej, a nie na poprawę pracy. W mojej wypowiedzi, w trakcie konferencji starałem się poruszyć pewne problemy, jakie moim zdaniem pojawiają się w związku z zapisem elektronicznym, w szczególności przez pryzmat wprowadzenia e-protokołu w postępowaniu karnym. Jak wiemy wszyscy, zapis elektroniczny obecnie funkcjonuje w niektórych sądach cywilnych. Z mojego doświadczenia wiem,
I tu właśnie pojawia się problem związany z wprowadzenie e-protokołu w postępowaniu karnym. Jak wszyscy wiemy, w sprawach cywilnych liczba świadków przesłuchiwanych w sprawach najczęściej nie jest znaczna. Inaczej jest jednak w sprawach karnych. Tu bardzo często mamy kilkudziesięciu świadków, przesłuchiwanych wiele godzin. W mojej ocenie prawdziwy problem pojawi się przy pisaniu środków zaskarżenia właśnie w sprawach karnych. Fizyczną niemożliwością będzie przesłuchanie kilkudziesięciu płyt w ciągu 14 dni, które mamy na napisanie apelacji, a gdzie normalne funkcjonowanie kancelarii w tym czasie? Ktoś może powiedzieć, że do pisania środka zaskarżenia należy się przygotowywać na bieżąco. Nikt z nas nie przewiduje jednak z góry, że sprawę przegra i nie spisuje sobie argumentów apelacyjnych. Kolejnym aspektem nagrywania spraw karnych jest prawo do obrony osób pozbawionych wolności. Jak wszyscy wiemy, nasi klienci przebywający w zakładach karnych mają dużo czasu i czas ten poświęcają na lektury kopii akt sprawy. I teraz pytanie – jak bę-
foto : Kacper Najder
16
że na pewno ułatwia i przyspiesza on pracę na sali sądowej. Przesłuchania świadka, które wcześniej zajmowało niekiedy godzinę, teraz może odbyć się w kilkanaście minut i to na pewno jest bardzo wygodne. Wygodne jest także to, że zapis ten obejmuje wszystko to, co zostało powiedziane i nie pojawiają się wątpliwości, co do zawartości protokołu. Zapis obrazu pozwala nam również na uchwycenie pewnych zachowań niewerbalnych. Problem pojawia się w momencie, kiedy po wydanym wyroku musimy jednak sporządzić apelację. Do tej pory mieliśmy kserowane protokoły, gdzie mogliśmy zaznaczyć sobie interesujące nas fragmenty i na tej podstawie pisaliśmy apelację. Teraz musimy fragmenty zeznań, które naszym zdaniem mają znaczenie dla sprawy, wyszukać w zapisie, wskazać minutę, sekundę tej wypowiedzi. Co trwa krócej? Przeczytanie i zaznaczenie czy przesłuchanie, wyszukanie i przepisanie ze słuchu wypowiedzi świadka? W mojej ocenie jednak szybsza jest praca na protokole papierowym.
Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 34/MAJ 2014
Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 34/MAJ 2014
dzie im udostępniany protokół w wersji elektronicznej? Czy będą stanowiska komputerowe, do których będą mieli oni nieograniczony dostęp? Jak będzie wyglądało wspólne omawianie z nimi protokołów, które często robimy w trakcie widzeń? Wprawdzie projekt Ministerstwa Sprawiedliwości przewiduje, że w początkowym okresie będą funkcjonowały oba protokoły, ale ma to być przejściowe, a ostatecznie ma pozostać tylko zapis elektroniczny.
foto : Kacper Najder
Są to tylko podstawowe kwestie, które starałem się poruszyć w mojej wypowiedzi na forum konferencji, każdy z nas na pewno ma swoje przemyślenia na ten temat. Wydaje się jednak, że zmiany są nieuniknione, ale miejmy nadzieje, że będą one wykonywane przy uwzględnieniu tych wszystkich okoliczności. W konferencji z ramienia Ministerstwa Sprawiedliwości brał udział Pan profesor Jacek Gołaczyński – koordynator krajowy ds. wdrożeń informatycznych w sądach powszechnych, który uważnie słuchał wszystkich uwag i postulatów, więc mam nadzieje, że nasz głos zostanie uwzględniony. W związku z tym zapraszam do dyskusji na naszym profilu na Facebooku odnośnie Państwa przemyśleń i refleksji w zakresie e-protokołu. Przy pisaniu artykułu korzystałem z materiałów znajdujących się na stronie internetowej stowarzyszenia – www.iustitia.pl.
17
Artykuły Uwaga przedsiębiorcy – duże zmiany w ustawie podatkowej
Z dniem 1 stycznia 2014 r. weszły w życie kolejne zmiany dotyczące podatku VAT. Niestety, w stosunku do przedsiębiorców zmiany te są w większości przypadków niekorzystne.
U
stawa z dnia 7 grudnia 2012 r. o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2013 r. poz. 35) wprowadza m.in. nowe zasady ustalania momentu powstania obowiązku podatkowego, podstawy opodatkowania tym podatkiem oraz nowe zasady dotyczące fakturowania. Przepisy dotyczące wystawiania faktur, mieszczące się dotychczas w rozporządzeniu, zgodnie z nowelizacją zostały przeniesione do ustawy VAT – regulują je art.106a–106q ustawy. Wskazać należy, że zmianie uległy przede wszystkim reguły dotyczące terminu wystawiania faktur. Do tej pory termin ten wynosił 7 dni od daty wykonania usługi lub dostawy towaru, natomiast od stycznia 2014 r. fakturę należy wystawić nie później niż 15 dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym dokonano dostawy towaru lub wykonano usługę. Faktura nie może być natomiast wystawiona wcześniej niż 30 dnia przed dokonaniem dostawy towaru lub wykonaniem usługi albo otrzymaniem całości lub części zapłaty. Terminy te odnoszą się odpowiednio do faktur zaliczkowych.
apl. adw. Natalia Jankowska
rym zgodnie z nową ustawą jest – co do zasady – moment dostawy towaru lub wykonania usługi (z kilkoma wyjątkami, gdzie obowiązek podatkowy w dalszym ciągu powstaje z momentem wystawienia faktury, tj. w przypadku świadczenia usług budowlanych i budowlano-montażowych, telekomunikacyjnych, najmu, dzierżawy, leasingu, stałej obsługi prawnej i biurowej oraz innych). Nie można zatem odroczyć go w czasie, wystawiając fakturę w późniejszym terminie.
Również prawo do odliczenia podatku naliczonego nie jest powiązane z momentem otrzymania faktury, ale z chwilą powstania obowiązku podatkowego u sprzedawcy. Nie można obecnie odliczyć podatku naliczonego wcześniej, niż z chwilą otrzymania faktury VAT, dotyczącej zakupu towaru lub usługi. Zgłębiając się w nowych przepisach, warto także zwrócić uwagę na definicję faktury i faktury elektronicznej czy dokładne wyliczenie elementów, które powinna zawierać faktura oraz faktura korygująca.
Nie jest to pseudonim kolejnego filmowego agenta, lecz potoczna nazwa spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, którą można założyć i zarejestrować, używając specjalnego formularza znajdującego się na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości.
foto : Studio 102
P
onad dwa lata funkcjonowania tej formy spółki pozwala poczynić pierwsze wnioski, czy wprowadzona forma rejestracji spółki okazała się sukcesem czy też kolejnym rozwiązaniem, które nie przyniosło oczekiwanych ułatwień przy zakładaniu działalności gospodarczej na miarę istniejących możliwości technicznych, jakie daje Internet. O USTAWIE
Powyższe reguły nie są oczywiście pozbawione licznych wyjątków, wymienionych szczegółowo w ustawie, do której niniejszym odsyłam.
Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 34/MAJ 2014
adw. Wojciech Sułkowski
S24
Istotną kwestią jest także podstawa opodatkowania, która uległa rozszerzeniu o wszystko, co stanowi zapłatę, którą dokonujący dostawy towarów lub usługodawca otrzymał lub ma otrzymać z tytułu sprzedaży od nabywcy, usługobiorcy lub osoby trzeciej, włącznie z otrzymanymi dotacjami, subwencjami i innymi dopłatami o podobnym charakterze, mającymi bezpośredni wpływ na cenę towarów dostarczanych lub usług świadczonych przez podatnika. Czyli do podstawy opodatkowania, oprócz obrotu, doliczamy wszystko, co stanowi zapłatę za towar czy usługę.
Kolejne odstępstwo od przyjętych reguł stanowi moment powstania obowiązku podatkowego, któ18
Artykuły
Możliwość zakładania spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w formie elektronicznej została wprowadzona Ustawą z dnia 1 kwietnia 2011 roku o zmianie ustawy – Kodeks spółek handlowych Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 34/MAJ 2014
oraz niektórych innych ustaw, która weszła w życie 1 stycznia 2012 roku (Dz. U. z 2011 roku, Nr 92, poz. 531). Całość regulacji uzupełniają dwa rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z grudnia 2011 roku określające wzorzec umowy spółki udostępniany w systemie teleinformatycznym (Dz. U. z 2011, Nr 299, poz. 1774) oraz tryb zakładania konta w systemie, sposób korzystania z systemu teleinformatycznego oraz podejmowania w nim czynności związanych z zawiązaniem spółki przy wykorzystaniu wzorca umowy oraz wymagań dotyczących podpisu elektronicznego (Dz. U. z 2011, Nr 297, poz. 1762). Ustawa wprowadzająca spółkę S24 dokonała jednocześnie niezbędnych zmian w kodeksie postępowania cywilnego, ustawie o Krajowym Reje19
strze Sądowym oraz w ustawie o kosztach sądowych w sprawach cywilnych. WZORZEC UMOWY Wprowadzona nowelizacja pomimo rewolucyjnych wręcz zmian objęła jedynie kilka jednostek redakcyjnych kodeksu. Nowo dodany art. 157¹ uznać należy za przepis zasadniczy. Zgodnie z § 1 tego artykułu umowa spółki z o.o. może być zawarta przy wykorzystaniu wzorca umowy spółki udostępnianego w systemie teleinformatycznym (wzorzec umowy). Jak wskazuje § 2, zawarcie umowy spółki z ograniczoną odpowiedzialnością przy wykorzystaniu wzorca umowy wymaga wypełnienia formularza umowy zawartego w systemie teleinformatycznym i opatrzenia umowy podpisem elektronicznym. Zawarcie umowy za pomocą wzorca elektronicznego (§ 3) następuje po wprowadzeniu do systemu teleinformatycznego wszystkich danych koniecznych do jej zawarcia i z chwilą opatrzenia ich podpisem elektronicznym. Zmiany umowy możliwe są dopiero po zarejestrowaniu spółki (§ 4). Wzorzec umowy spółki został uregulowany w drodze wprowadzonego – na podstawie § 5 – rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości. Paragraf 6 tego artykułu wprowadził podstawę prawną do wydania rozporządzenia regulującego między innymi kwestię trybu zakładania konta w systemie teleinformatycznym, sposobu korzystania z systemu teleinformatycznego i podejmowania w nim czynności związanych z zawiązaniem spółki, a także wymagania dotyczące podpisu elektronicznego osób zawierających umowę takiej spółki oraz osób podpisujących listę wspólników i oświadczenie o wniesieniu wkładów na pokrycie kapitału zakładowego. Wprowadzony rozporządzeniem wzorzec umowy jest rozwiązaniem wykluczającym ingerencję, choć w ramach zaproponowanych rozwiązań możliwy jest wybór różnych wariantów uregulowania określonych postanowień umowy spółki. Zmiany zaszły również w obrębie art. 158 regulującego kwestię aportów. Ustawodawca dodał do tego artykułu dwa nowe paragrafy (§ 1¹ i § 1²). Pierwszy 20
foto : Studio 102
z wymienionych przepisów wskazuje, że w przypadku spółki, której umowę zawarto przy wykorzystaniu wzorca umowy na pokrycie kapitału zakładowego, wnosi się wyłącznie wkłady pieniężne. Pokrycie kapitału zakładowego powinno nastąpić nie później niż w terminie siedmiu dni od dnia jej wpisu do rejestru. Z treści drugiego z dodanych paragrafów wynika, że podwyższenie kapitału zakładowego dokonywane po wpisie do rejestru spółki, której umowę zawarto przy wykorzystaniu wzorca umowy, może być pokryte wkładami pieniężnymi lub niepieniężnymi. Elektroniczna forma zakładania spółki wymusiła zmianę sposobu dołączania do zgłoszenia niezbędnych dokumentów, między innymi umowy spółki, czy też listy wspólników. Do dotychczasowej treści art. 167 dodano § 4 i § 5. Jak wskazuje pierwszy z wymienionych przepisów § 1–3, nie stosuje się do zgłoszenia spółki, której umowę zawarto przy wykorzystaniu wzorca umowy. Do zgłoszenia tej spółki należy dołączyć sporządzone na formularzach udostępnianych w systemie teleinformatycznym: umowę spółki opatrzoną podpisem elektronicznym; listę wspólników z podaniem nazwiska i imienia lub firmy (nazwy) oraz liczby i wartości nominalnej udziałów każdego z nich, opatrzoną przez wszystkich członków zarządu podpisem elektronicznym; oświadczenie wszystkich członków zarządu opatrzone podpisem elektronicznym, że wkłady pieniężne na pokrycie kapitału zakładowego zostały przez wszystkich wspólników w całości wniesione, jeżeli wkłady zostały wniesione najpóźniej w chwili zgłoszenia spółki. Paragraf 5 wskazuje, iż zarząd spółki w terminie siedmiu dni od dnia jej wpisu do rejestru składa do sądu rejestrowego oświadczenie wszystkich członków zarządu, że wkłady pieniężGdański Kwartalnik Adwokacki nr 34/MAJ 2014
ne na pokrycie kapitału zakładowego zostały przez wszystkich wspólników w całości wniesione, jeżeli oświadczenie takie nie zostało dołączone do zgłoszenia spółki oraz złożone wobec sądu albo poświadczone notarialnie wzory podpisów członków zarządu. Ostatnią zmianą dotyczącą przepisów ksh w związku z wprowadzeniem rejestracji spółki z o.o. w trybie S24 jest modyfikacja treści pkt 4 w § 1 art. 206. Dodano zapis, iż przy pismach i zamówieniach handlowych składanych przez spółkę, a także informacji zawartych na stronach internetowych spółki w przypadku spółek S24 należy wskazywać w zakresie wysokości kapitału zakładowego, do czasu pokrycia kapitału zakładowego, także informację, że wymagane wkłady na kapitał zakładowy nie zostały wniesione. Sygnalizowane na wstępie zmiany w obrębie innych ustaw objęły w zakresie kodeksu postępowania cywilnego treść paragrafów w art. 694³ i 694 (4) oraz uchylenie § 3 w art. 694 (8). Dotyczą one sposobu powoływania się na posiadane pełnomocnictwo, podpisu elektronicznego oraz formy doręczenia pism i orzeczeń sądowych związanych z tym trybem zawiązania spółki z o.o. Jeżeli chodzi o zmiany w obrębie ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym to miały one charakter porządkujący i dostosowujący rejestr do nowej formy rejestracji spółki. Wśród zmienionych przepisów w obrębie tej ustawy na uwagę zasługuje treść art. 20a ust. 2, zgodnie z którym wniosek o wpis spółki S24 sąd rejestrowy rozpoznaje w terminie jednego dnia od daty jego wpływu. To właśnie czas rejestracji spółki zdecydował o jej potocznej, choć już powszechnie używanej, nazwie S24. Dodać należy, że niestety w praktyce często okres ten jest znacznie dłuższy. W ramach ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych wyłączono stosowanie przepisów art. 96 ust. 1 pkt 10, art. 100–103, art. 104 ust. 2 i art. 105 w przypadku złożenia wniosku o rejestrację spółki w trybie S24.
Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 34/MAJ 2014
SPÓŁKA S24 W STATYSTYCE Na koniec warto przytoczyć odrobinę statystyk. Jak wynika z danych Ministerstwa Sprawiedliwości, w ciągu dwóch pierwszych lat od wprowadzenia tej formy tworzenia spółki z o.o. zarejestrowano w trybie S24 11 583 spółki. Na rok 2012 przypada 3 689 rejestracji, w roku 2013 zanotowano ponad dwukrotny wzrost liczby rejestracji do poziomu 7 894 spółek. W tradycyjny sposób zarejestrowano w tym czasie 43 064 spółki z ograniczoną odpowiedzialnością (21 066 w 2012 roku, 21 998 w 2013 roku). W okręgu Sądu Rejonowego Gdańsk-Północ w Gdańsku w tym samym okresie zarejestrowano w trybie S24 w ramach właściwości miejscowej wydziału VII KRS 215 (odpowiednio 77 i 144) spółek oraz 250 (odpowiednio 96 i 154) spółek na obszarze podlegającym pod jurysdykcję wydziału VIII KRS. WNIOSKI Wprowadzenie możliwości rejestracji spółki z ograniczoną odpowiedzialnością przez Internet jest kolejnym krokiem mającym ułatwić prowadzenie działalności gospodarczej w Polsce, obniżającym koszty przedsiębiorców i przyspieszającym procedury administracyjne. Wybór w pierwszym rzędzie spółki z o.o. jako tej, która zapoczątkuje elektroniczną formę rejestracji, miał swoje uzasadnienie w fakcie, iż ta forma prowadzenia działalności gospodarczej jest tą, która cieszy się dużą popularnością w Polsce. Miało to być, używając języka sportowego, swoistego rodzaju „przetarcie” przed rozszerzeniem możliwości rejestracji w formie elektronicznej na inne typy spółek uregulowane w Kodeksie spółek handlowych. Oprócz niewątpliwych zalet ta forma zarejestrowania spółki niesie też ze sobą ryzyko, szczególnie w zakresie utrudnionej procedury weryfikacji osób tworzących spółkę w tym trybie. Na ocenę, czy forma ta sprawdzi się w praktyce, potrzeba jeszcze przynajmniej 2–3 lat spokojnego funkcjonowania tej nowej instytucji. Pomysły z wprowadzeniem elektronicznej formy rejestracji pozostałych spółek powinny poczekać do czasu praktycznej weryfikacji pierwszego pomysłu. 21
Pasje
adw. Adam Mróz
piękne dziewczyny, które, przyjmując zaproszenie do tańca, uśmiechały się promiennie, by za chwilę zbliżyć się do partnera. Pomyślałem wtedy – muszę się tego nauczyć! Dużo musiało upłynąć czasu, aby słowo tango nie kojarzyło się ze stresem, kłótniami z żoną o to, kto jest winien, jak coś nie wychodzi – była krew, pot i łzy, jak zapowiadał Brytyjczykom Winston Churchill na początku wojny. Potem wszystko, chociaż nie od razu, zaczęło się powoli zmieniać: spędzanie wolnego czasu, planowanie wyjazdów, krąg przyjaciół i znajomych. Zostaliśmy wchłonięci przez „sektę tangową”, stając się jej żarliwymi członkami. Co więcej, staramy się przyciągnąć do niej naszych znajomych i mamy już zresztą pewne sukcesy na tym polu.
Po godzinach pracy kancelarii: tango argentino!
foto : Adam Mróz
Nauka tanga jest drogą do celu, którym jest zatańczenie na milondze.
Co oznacza gest głowy zwany cabeceo? Jak nazywa się przerywnik w tangu, podczas którego należy podziękować partnerce i zejść z parkietu? Każdy miłośnik tanga zna odpowiedzi na te pytania.
22
Ż
foto : Studio 102
ycie składa się z przypadków. Poznanie partnera życiowego, znalezienie swojego miejsca w życiu, a niemal zawsze jego zakończenie czyli śmierć – wszystko to jest wynikiem zbiegu różnych okoliczności. Najczęściej korzystnych... oprócz tego ostatniego przypadku. Właśnie przypadek sprawił, że od kilku lat nasze życie – moje i żony – uległo poważnej zmianie. Pracuję intensywnie, moja kancelaria adwokacka obsługuje liczne podmioty gospodarcze. Dzięki zatrudnieniu dobrych współpracowników i sprawnej organizacji pracy kancelarii po latach wyrzeczeń wreszcie mogę znaleźć czas na prywatne życie i realizację pasji, na co wcześniej nie mogłem sobie pozwolić.
Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 34/MAJ 2014
Pewnego jesiennego dnia na miejskim internetowym portalu wydarzeń znalazłem ogłoszenie o rozpoczynającym się kursie tanga argentyńskiego. Oboje z żoną lubimy aktywność, wyzwania, taniec, a przy okazji kulturę latynoamerykańską, więc postanowiliśmy sprawdzić, o co chodzi z tym tangiem. Grupa kilkunastu uczniów była tak samo zielona jak my. Pierwsze zaskoczenie – nauce towarzyszyła jakaś archiwalna muzyka rodem z Argentyny. Całą pierwszą lekcję chodziliśmy sami raz do przodu, potem zmiana kierunku – do tyłu. Kiedy ktoś każe ci chodzić naturalnie, bez udziwnień i robisz to przez półtorej godziny, to ręczę, że po pewnym czasie trudno utrzymać równowagę. To coś jak chodzenie po balkonie bez barierek. Potem nastąpił pierwszy impuls – po kilku dniach z ciekawości poszliśmy zobaczyć milongę – zabawę taneczną na której tańczy się tylko tango. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłem Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 34/MAJ 2014
foto : Adam Mróz
HISTORIA Tango powstało około 1900 roku w Montevideo i Buenos Aires, oba te miasta do dziś się spierają, które z nich jest kolebką tanga. Niektórzy niebezpodstawnie twierdzą, że początkowo tango tańczyło dwóch mężczyzn, oczekując w kolejce do domów publicznych. Kobiet wtedy wokół La Plata było mało, a tych lekkich obyczajów jak na lekarstwo. Coś trzeba było robić dla zabicia czasu. I tu jawią się polonica, dużo bowiem dziewcząt podejmujących pracę w tym najstarszym zawodzie świata pochodziło z ziem polskich, szczególnie z Kongresówki i Galicji, stąd spotykana do dziś nazwa prostytutek w Buenos Aires – polacas. Dość powiedzieć, że 23
foto : Adam Mróz
jedna z najlepiej zorganizowanych grup stręczycieli nazywała się Warszawskie Towarzystwo Wzajemnej Pomocy i pod tym płaszczykiem działała pozornie legalnie. Już jako taniec damsko-męski tango pojawiło się w podrzędnych lokalach. Było kolejnym po walcu i polce tańcem, w którym mężczyzna i kobieta się obejmowali. Z czasem coraz bardziej. Sto lat temu tango opanowało salony europejskie, w tym polskie, gdzie w przeciwieństwie do Argentyny nie zostało uznane za wyuzdane. Przypomnijcie sobie najbardziej ckliwe przedwojenne polskie przeboje: Ta ostatnia niedziela, Chryzantemy złociste, wesołe Tango andrusowskie (Ej lu! Maniusiu tańczmy cicho sza…), a przede wszystkim nasz polski światowy hit Tango milonga Jerzego Petersburskiego, które zrobiło międzynarodową karierę pod tytułem Oh Donna Clara. Europejska kariera tanga i wydana w tym samym czasie urzędowa decyzja o delegalizacji domów publicznych w Argentynie wypchnęła ten okropny taniec z argentyńskich slumsów na salony. Celebrytą światowego 24
formatu stał się wielki kompozytor tanga i śpiewak Carlos Gardel, który po nakręceniu kilku filmów z jego udziałem w Hollywood zginął w 1935 roku, w wieku 45 lat, w katastrofie lotniczej w Kolumbii, przechodząc do nieśmiertelności jako legenda tanga, której do dziś na grobie zostawia się tabliczki pełne smutnej tęsknoty i uwielbienia (blisko 80 lat po śmierci!). Nastąpił wysyp wielkich kompozytorów prowadzących własne orkiestry, grających w najlepszych lokalach, nagrywających płyty, przyciągających tłumy. Złoty wiek tanga kończy się wraz z odsunięciem Juana Perona (małżonka Evity) od władzy w 1955 roku. Przyszedł czas represji, godziny policyjnej i załamania ekonomicznego, a potem dodatkowo wpływ rock and rolla, co w sumie wyparło tango ze świadomości Argentyńczyków. Tango ledwo przeżyło, by po wojnie o Falklandy–Malwiny i upadku junty w połowie lat osiemdziesiątych XX wieku na powrót zarażać umysły ludzi na całym świecie. Jak światło betlejemskie rozwieźli je turyści z Japonii, USA i Europy.
foto : Adam Mróz Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 34/MAJ 2014
TANGO ARGENTINO DZIŚ Tango argentyńskie tańczy się dziś w setkach, a raczej tysiącach miejsc w całym cywilizowanym świecie. Jeżeli jesteśmy w większym mieście w Europie – także w Polsce – zwykle nie ma problemu ze znalezieniem milongi. W dużych miastach jak Warszawa, Rzym czy Berlin milongi odbywają się codziennie. W Buenos Aires codziennie znajdziecie ogłoszenia o kilkunastu milongach, a ile odbywa się bez ogłoszeń, tego chyba nie da się policzyć. Na milongę w Polsce można trafić niemal w każdym mieście wojewódzkim i w licznych mniejszych miejscowościach. Zwykle w tych samych miejscowościach działają szkoły tanga i odbywają się kursy. W Polsce i na świecie każda społeczność prowadzi swoje portale internetowe i profile na Facebooku. Wystarczy wpisać w wyszukiwarce słowo milonga i nazwę miejscowości. Lokalne społeczności skupiają ludzi w różnym wieku, od dwudziestolatków w górę, najstarsi nasi polscy znajomi tangowi mają około siedemdziesiątki. W Argentynie spotyka się jeszcze starszych tangueros. Nie zawsze jednak jest to budujące, niektórzy mogliby już dać sobie spokój z tym tangiem. NA MILONDZE Nauka tanga jest drogą do celu, którym jest zatańczenie na milondze. Trzeba przestrzegać prostych zasad, uniwersalnych na całym świecie. Tańczy się najczęściej do starej argentyńskiej muzyki odtwarzanej z komputera. Jakość dźwięku jest drugorzędna. Nieraz tańczy się do muzyki granej współcześnie, zdarzają się też koncerty orkiestr tangowych, przy których się tańczy – jak przed wojną w Buenos Aires. Do tańca zapraszają partnerzy. Najbardziej wyrafinowanym sposobem zaproszenia jest wzajemne spojrzenie partnera i partnerki, po którym następuje ledwie dostrzegalny gest głową (cabeceo) oznaczający akceptację zaproszenia, po którym partnerzy spotykają się już na parkiecie i bez słowa (nawet gdy Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 34/MAJ 2014
Nieraz wystarczy jakaś iskra podczas kolacji w restauracji, żebyśmy poprosili kelnerów o możliwość podłączenia muzyki z naszych telefonów, przesunięcie stołów na boki i zaczyna się milonga. się nie znają) obejmują się, przyjmując tangową postawę. W tańcu prowadzi partner, co jest ciężkie dla wielu początkujących partnerek, przyzwyczajonych do tańca weselno-dyskotekowego. W tangu każdy krok jest prowadzony, partnerka interpretuje każdą propozycję ruchu, którą swoim ruchem ciała złoży jej partner. Partner prowadzi i nadaje kierunek tańca swoim centrum ciała, które według niektórych znajduje się za klamrą paska od spodni. Podczas tańczenia panuje zakaz rozmowy! Koncentracja prowadzących partnerów i uniesienie partnerek powodują, że mają oboje cierpiętnicze miny – obcy pytają, co u nas tak smutno? Postawa partnerów może być bardzo bliska i tak najczęściej się tańczy. Oboje są wyprostowani i trzymają pionową oś, poza najbardziej wyrafinowanymi figurami. Na wysokości klatki piersiowej partnerzy się łączą, zostawiają sobie nieco miejsca na ruch nogami i tylko tam mają jakiś dystans. Na milondze tańczy się w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara, nieśpiesznie. Muzykę puszcza się w blokach (tzw. tandach) po trzy lub cztery utwory, po których następuje krótka – prawie minutowa – przerwa, którą wypełnia nietangowy przerywnik (tzw. cortina). Podczas cortiny należy podziękować partnerce i zejść z parkietu, co nie przeszkadza w tym, że można poprosić tę samą partnerkę do następnej tandy. Jakie to wygodne! Wiadomo, kiedy podziękować drugiej stronie. 25
Osobna historia to buty do tańca – przynosi się je na zmianę w workach, jak kiedyś uczniowie kapcie do szkoły, najczęściej z napisami wytwórni butów, co zdradza wspólnotę członków, nawet gdy spotkają się jako nieznajomi na mieście. Ci, których na to stać, mają buty wykonane w Buenos Aires. Najczęściej po kilka par. Dziewczyny zasadniczo tańczą wyłącznie w butach na wysokich szpilkach, najczęściej odkrytych, z bosymi stopami – nawet w zimie. W końcu tańczą w sali, a nie na dworze. Do tego stroje partnerek – wygodne do obrotów i „zamiatania” nogami, nie są to stroje jak z dyskoteki. BLISKOŚĆ W TANGU Kontakt partnerów w tangu jest tak bliski, że daje się porównać tylko z najbardziej intymną stroną ludzkiej natury. Bliskość ciał, czasami wspólny pot na dotykających się policzkach partnerów, delikatne objęcie – to atrybuty tanga. Kiedy witamy się ze znajomymi na milondze, panowie całują się (w policzki!) z dziewczynami, dziewczyny z panami i między sobą. W Argentynie wszyscy ze wszystkimi. Taki sympatyczny zwyczaj, który łamie bariery. Partnerce też dziękuje się za taniec grzecznym pocałunkiem. NASZE TANGO Dziś nie omijamy żadnej okazji, żeby zatańczyć. W każdym tygodniu chodzimy co najmniej na jedną, a najczęściej na dwie milongi. Podczas każdego wyjazdu sprawdzamy, czy w miejscu, gdzie jesteśmy, odbywa się milonga. Nieraz na milondze nie znamy nikogo. Tak się zdarza, gdy tańczymy za granicą, bo w Polsce to już mało prawdopodobne. Znajomość języka w parze nie jest do niczego potrzebna. Najwyżej sobie nie porozmawiają pomiędzy utworami. Do tej pory robi mi się ciepło, jak sobie przypomnę milongę w Tel Awiwie, i to w szabat, na której nie przesiedziałem ani jednej tandy, tańcząc ze wspaniałymi partnerkami, z częścią których nie zamieniłem ani słowa. Nasze kontakty przyjacielskie intensywnie utrzymujemy z przyjaciółmi tangowymi. Nieraz wystarczy jakaś iskra podczas kolacji w restauracji, 26
Wydarzenia Poniżej przedstawiamy Państwu listę interesujących wydarzeń, które odbędą się w najbliższym czasie na terenie Trójmiasta. Pod podanym adresem internetowym znajdą Państwo szczegółowe informacje dotyczące spotkań. Serdecznie zapraszamy. foto : Studio 102
żebyśmy poprosili kelnerów o możliwość podłączenia muzyki z naszych telefonów, przesunięcie stołów na boki i zaczyna się milonga. Czasami tańczymy we dwójkę w domu. Jeździmy i chodzimy na warsztaty tangowe, prawdziwy miłośnik tanga uczy się do końca życia. Jeździmy na festiwale tangowe składające się z warsztatów i nocnych milong, albo na maratony tango – non stop milonga przez dwie doby z krótkimi przerwami (bez przesady, nie przedstawiamy filmu Czyż nie dobija się koni? i normalnie odsypiamy tańce w hotelu), co jest jednocześnie pretekstem do zwiedzania różnych miejsc w Polsce i Europie. Trzy razy spędziliśmy urlop w Buenos Aires, które dla nas jest zakonserwowaną przedwojenną Europą z przyjaznymi ludźmi. Koncepcja tych wyjazdów zawsze jest prosta – wynajęcie na miejscu mieszkania, wtopienie się w miejscową społeczność, co noc milonga do 3–4 rano. Moją kancelarię zdobią liczne grafiki, zdjęcia i pamiątki tangowe. Tango i jego klimaty są dziś dla nas czymś naturalnym i potrzebnym do życia jak powietrze. Dzięki niemu poznaliśmy wspaniałych, ciekawych przyjaciół i uzyskaliśmy dostęp do setek miejsc, gdzie się tańczy do takiej samej muzyki, porozumiewając się tym samym ruchem ciała. Mój nauczyciel tango kiedyś powiedział: „prowadząc partnerkę, staraj się jej coś tym opowiedzieć”. No to się staram i chciałbym jeszcze dużo opowiedzieć…
XIII Bałtyckie Targi Militarne BALT-MILITARY-EXPO, Gdańsk, 24–26 czerwca 2014 r. http://baltmilitary.amberexpo.pl/title,BALT_MILITARY_EXPO,pid,547.html Konferencja Naukowa InfoGlobMar 2014 Sopot, 6 czerwca 2014 r. https://ekonom.ug.edu.pl/web/infoglobmar/ VII Konferencja Naukowa Międzynarodowego Prawa Humanitarnego „Nowe technologie na współczesnym polu walki” Gdynia, 6 czerwca 2014r. http://www.amw.gdynia.pl/title,VII_Konferencja_Miedzynarodowego_Prawa_Humanitarnego,pid,2343.html Komisja Kultury Sportu i Turystyki ORA w Gdańsku proponuje i serdecznie zaprasza: – w dniu 6 czerwca 2014 r. na spotkanie integracyjne przy rozgrywkach w kręgle w Centrum U7 w Gdańsku. Szczegóły zostaną podane na stronie Pomorskiej Izby Adwokackiej. adw. Agnieszka Derezińska-Jankowska
Komisja Kultury, Sportu i Turystyki ORA w Gdańsku pragnie zachęcić Szanowne Koleżanki i Kolegów Adwokatów do udziału w Wyprawie Adwokatów KILIMANJARO 2014. Termin – wrzesień 2014 (11 dni), koszt ok. 3000 USD plus bilet samolotowy, (termin zostanie doprecyzowany niebawem po zbadaniu optymalnych połączeń lotniczych). PROGRAM: I/ WYLOT do TANZANII II/ PRZYLOT, dzień na zwiedzanie III/ 6–7 dni akcji górskiej – działamy na drodze Machame – droga podzielona została na odcinki zapewniające optymalną aklimatyzację oraz odpoczynek, poruszamy się w towarzystwie miejscowych przewodników ze sprawdzonej agencji DZIEŃ 1 – Machame Gate 1490 m – Machame Camp 3000 m (5–6 godzin marszu) DZIEŃ 2 – Machame Camp 3000 m – Shira Camp 3800 m (5–6 godzin marszu) DZIEŃ 3 – Shira Camp via Lava Tower 3800 m – Barranco 3950 m (7–8 godzin marszu) DZIEŃ 4 – Barranco Camp 3950 m – Barafu Camp 4600 m (7–8 godzin marszu) DZIEŃ 5 – Barafu Camp 4600 m – Uhuru Peak 5895 m – Mweka 3100 m (9–10 godzin marszu do Uhuru Peak / 6–7 do Mweka) DZIEŃ 6 – Mweka Camp 3100 m – Mweka Gates (3 godziny marszu) IV/ przelot na Zanzibar, 2–3 dni odpoczynku V/ wylot do Polski UWAGI:
foto : Studio 102 Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 34/MAJ 2014
Wyprawa Adwokatów na KILIMANJARO 2014
Gdański Kwartalnik Adwokacki nr 34/MAJ 2014
termin zgłoszeń 15.06.2014 r. Zgłoszenia prosimy kierować na adres mailowy adw. Agnieszki Kanawki (a.kanawka@ wp.pl), która udzielać będzie zainteresowanym bliższych informacji. Wyprawa odbędzie się, jeśli zgłosi się 15 uczestników.
27
Nowy Mercedes GLA. Bądź pierwszy przed wszystkimi. Tego dnia wyjdź szybciej z domu. Nie rób innych planów, nie zatrzymuj się po drodze. Przygotuj najbliższych na to, że odtąd będziesz kierować się już tylko czystymi emocjami. 15 marca premiera nowego Mercedesa GLA w salonach Mercedes-Benz. www.mercedes-benz.pl
już od 1499 PLN*
A Daimler Brand
Dowiedz się więcej! Zeskanuj kod!
Klasa GLA 220 CDI – zużycie paliwa (średnio) – 4,4 l/100 km, emisja CO₂ (średnio) – 116 g/km.
*Rata miesięczna netto dla Klasy GLA w ofercie leasingu dla przedsiębiorców z 10-procentową wpłatą własną, okres umowy: 48 miesięcy, przebieg całkowity: 80 000 km. Oferta Lease&Drive Basic Mercedes-Benz Leasing Polska Sp. z o.o.
BMG Goworowski Sp. z o.o. Gdynia, ul. Łużycka 9, tel.: 58 660 49 49 • Gdańsk, ul. Elbląska 81, tel.: 58 322 22 22 • Bolesławice, ul. Słupska 6, tel.: 59 848 70 70