Skip to main content

Nowiny Gliwickie nr 4

Page 1

Numer 4

31.1.2014 r.

PL ISSN 0209

NR INDEKSU 366862

Ś r e dni c ówka o su sz y p a r k ?

F O T O : K R Z Y S ZT O F S U R M A

Ku pi li szpi tal. Wy bu chła afe ra


Por tret No win Jagoda Zagała

Mimo 19 lat jest jedną z najlepszych i … najładniejszych polskich szpadzistek. Jej przygoda z szermierką zaczęła się dość przypadkowo. – Rodzice zapisali mnie na taniec klasyczny, ale za nic mi się to nie podobało, może dlatego, że były tylko same dziewczynki? – wspomina Jagoda. – Mój brat w tym czasie trenował szermierkę w Piaście Gliwice, jeszcze w tej starej hali przy ul. Piwnej. Mama zwykle najpierw mnie odbierała z zajęć, a potem jechałyśmy po brata. Czekając na niego, podglądałam, jak zawodnicy trenują. Spodobało mi się. Poprosiłam tatę, aby mnie zapisał, ten szybko zadziałał i w ten sposób znalazłam się pod skrzydłami Wojciecha Worobca, trenera szermierczego narybku w Piaście. Pierwsze zajęcia zapamiętam pewnie do końca życia, bo złamałam szpadę! Mijały kolejne lata, przychodziły mniejsze lub większe sukcesy, ale nie zmieniło się podejście Jagody do sportu. – To dla mnie

w dalszym ciągu znakomita zabawa, lekko tylko przyprawiona rywalizacją – tłumaczy. – Oczywiście, wyniki są ważne, bo dodają motywacji do ciężkiej pracy na treningach, ale nie najważniejsze. Jagoda trenuje codziennie po 3 godziny, ale mówi, że i tak ma luz, bo niektóre jej koleżanki z innych klubów przychodzą na zajęcia nawet dwa razy dziennie. Dla młodej szpadzistki Piasta, podopiecznej Piotra Tomali, takie obciążenie widać jest najlepsze, bo regularnie odnosi sukcesy na szermierczych planszach. Trzecie miejsce w zawodach Pucharu Świata juniorów, trzecie na mistrzostwach Polski seniorek, niedawno drugie w Pucharze Polski seniorek. Postępy widać gołym okiem. Co w szermierce jest tak niezwykłego? – Przede wszystkim fantastyczna atmosfera u nas w Piaście – odpowiada bez namysłu. – Tworzą ją działacze, trenerzy, my – zawodnicy. Jesteśmy wielką, sportową rodziną, w której wszyscy się wspierają. A sama szermierka to ciągłe pokonywanie własnych słabości, przekraczanie barier, które z pozoru wydają się nieprzekraczalne. Nasza aktualnie najlepsza gliwicka szpadzistka po ukończeniu LO nr 1 (pozdrowienia, panie dyrektorze, od Jagody) studiuje turystykę naAWF i z tym kierunkiem wiąże przyszłość zawodową, choć nie wyklucza, że kiedyś zajmie się szkoleniem w szermierce. W wolnych chwilach uczy się angielskiego, chodzi do kina i słucha dobrej muzyki. Uwaga, panowie, Jagoda nie ma jeszcze chłopaka! (san)


I love lipa

Spontanicznie pokochaj gliwickie drzewa. W walentynki, 14 lutego, przyjdź na aleję Mickiewicza

Gliwiczanie, senki o lipach, nie namyślajzaplanowano cie się ani chwirównież silent li. Wasze „tak” disco. Taką zadla drzew jest bawę przygobardzo ważne. towali radni Przyjdźcie rodzielnicy Wójdzinami, z przytowa Wieś, jaciółmi i koleStowarzyszegami. Koniecznie Gliwickie nie z dziećmi. drzewa, FunZabierzcie dacja Przezwierzaki: psy strzenie dialoWWW.TEES.CUPSELL.PL i koty. Przyniegu i radna sejście prezenty miku śląskiego dla drzew. Będzie nauka pio- Małgorzata Tkacz-Janik.

Start – 14 lu te go o godz. 16.30. Chęt ni spo tka ją się na skwe rze Keż ma rok (ul. Ra dio wa).


Śred ni ców ka osuszy park?

Adam Pikul

Po ulicach Gliwic krąży plotka. Że budowę DTŚ zalewa podskórna woda, że niebieskie „bloki” na trasie budowy kryją pompy, że pełną parą

idzie już wielkie odsysanie, że zapłaci za to drzewostan z parku Chopina. W rozbudowanej wersji jest też przykład. Śródmiejska enklawa zieleni zginie przez DTŚ, jak z winy autostrady A1 giną drzewa w Żernikach. Nie-


mal jak w Radiu Erewań. Niemal, bo wyrażony w pogłosce niepokój o przyszłość parku w związku z przechodzącą obok inwestycją nie jest pozbawiony podstaw.

Po kolei. Autostrada A1 przecina las w Żernikach. No fakt. Dwa lata po otwarciu odcinka spory pas drzew w jego nieodległym sąsiedztwie został „wykropkowany” do wycięcia. Prawda. Wskazane do usunięcia dęby, brzozy, topole i osiki zaczęły obumierać na skutek naruszenia stosunków wodnych przy budowie trasy. Tutaj mieszkańcy, którzy zaalarmowali redakcję, się mylą. Jak wyjaśnił nam leśnik z Nadleśnictwa Rybnik, drzewa podlegają planowej, hodowlanej „przecince”. W zasadniczej, dotyczącej parku Chopina, części pogłoski nie ma już tak prostego podziału na prawdę i fałsz. Oczywiście, rzucają się w oczy tajemnicze niebieskie obiekty z ułożonych kaskadowo modułów, jakie wyrosły na budowie DTŚ między ulicami Dworcową i Zwycięstwa oraz na odcinku przy dawnej Fabryce Drutu. Ale nie chowają pomp. – Pod osłoną konstrukcji buduje-

my pod powierzchnią ziemi tunel, w którym pobiegnie „średnicówka” od ulicy Dworcowej do miejsca po byłym placu targowym. Budowa odbywa się technologią ścian szczelinowych. W tym samym celu wykorzystujemy również żółte silosy ustawione przy granicy z ulicą Zwycięstwa – tłumaczy Maciej Tomczak z DTŚ SA, inżynier kontraktu śródmiejskiego odcinka trasy. Przedstawiciel inwestora przyznaje jednak, że wyrażane w kontekście budowy średnicówki obawy o stan stosunków wodnych na tym terenie nie są wyssane z palca. – Z badań robionych pod kątem oddziaływania inwestycji na środowisko wiemy, że woda gruntowa spływa w tym rejonie od strony dworca w kierunku Kłodnicy. Droga prowadzona w tunelu na głębokości 5 metrów – przy czym ściany szczelinowe wchodzą 20 metrów w głąb – zakłóci ten naturalny stan. Tunel będzie jak tama. Wody zebranej przez nią po jednej stronie może zabraknąć po drugiej – tłumaczy obrazowo Tomczak. Pomny zagrożeń inwestor przygotowany jest do ich odparcia zarówno


na etapie budowy, jak i eksploatacji. Stan hydrologiczny terenu jest pod stałą kontrolą, a monitoring prowadzi się poprzez sieć studzienek, tzw. piezometrów. – Docelowo zostanie wykonany system drenażu rozprowadzającego, służący odbieraniu nadmiaru wód ze strony północnej i zasilaniu terenu po stronie południowej – rejonu parku Chopina. Jest to system niezależny od systemu odwodnienia samej drogi. „Średnicówka” biegnie śladem starego koryta rzeki, po którym pozostała tzw. kurzawka. Prace ziemne na takich luźnych, mocno nasączonych osadach wymagają obniżenia wód gruntowych. Pompy będą utrzymywać ich poziom na bezpiecznej głębokości również po udostępnieniu trasy, oddając nadmiar wprost do kanalizacji – wyjaśnia dyrektor Tomczak. Przedstawiciel inwestora powtarza niemal pełny katalog obaw, jakie w związku z wpływem na środowisko „średnicówki” zgłaszali przeciwnicy drogi w realizowanej lokalizacji. – Gliwickie i wojewódzkie władze, na czele z prezydentem Frankiewi-

czem, forsowały DTŚ w śródmiejskim śladzie, nie bacząc na wystąpienie ryzyka, o którym teraz rozmawiamy. Z „Raportu Oddziaływania na Środowisko” wynika, że nie przeprowadzono badań, które mogłyby potwierdzić lub wykluczyć możliwość wystąpienia zagrożeń dla parku z uwagi na zniszczenie naturalnego systemu wód. Dla ułatwienia sobie zadania przylepiono nam łatkę oszołomów. Z żalem i smutkiem przyjmuję fakt, że nikt nas nie słuchał – mówi Mirella Czajkowska-Turek, prezes stowarzyszenia Gliwiczanie dla Gliwic. Przedstawiciele spółki DTŚ rozmydlają niebezpieczeństwo uwagami o ewentualności jego wystąpienia, „jednym z możliwych scenariuszy”, „potencjalnym ryzyku”. Problemu nie da się jednak zbagatelizować. Od dyrektora Tomczaka dowiedzieliśmy się, że w skrajnie niekorzystnej sytuacji do wyrównania strat po „zielonej” stronie drogi nie wystarczy wody odzyskanej z jej drugiego brzegu. Co wtedy? I na to inwestor ma odpowiedź – park Chopina uratuje „zewnętrzne”, sztuczne nawadnianie. Wykonanie średnicówki w wybra-


Fiaskiem zakończyły się trwające 1,5 miesiąca negocjacje między władzami Kompanii Węglowej iprzedstawicielami załogi na temat programu restrukturyzacji spółki. Leżące już nastole porozumienie zablokował protest Związku Zawodowego Kadra. Zerwanie rozmów pozwala zarządowi kompanii nawprowadzenie swojego planu działań dla ratowania firmy. Kompromis był nawyciągnięcie ręki. Po zakończonej w ubiegłą środę (15 stycznia) czternastogodzinnej rundzie rozmów gotowy był ustny projekt porozumienia. Strony wstępnie uzgodniły, że nie będzie łączenia ze sobą kopalń (w zamian zazgodę związków naprzenoszenie pracowników między nimi) i zwolnień ponad tysiąca pracowników administracji (zacenę zawieszenia natrzy lata14. pensji dla tej grupy zawodowej oraz likwidację posiłków profilaktycznych). Utrzymane miały być również deputaty węglowe dla emerytów. Co istotne, gwarancja zatrudnienia dla górników dołowych miała zostać wydłużona z2015 do2020 r. Nie osiągnięto natomiast porozumienia co dozbycia Jastrzębskiej Spółce Węglowej kopalni Knurów –Szczygłowice. Związ-

ki nie godziły się na sprzedaż, odrzuciły również alternatywną propozycję zamrożenia wypłat „czternastki” dla całej załogi na trzy lata. Wczwartek miało dojść dopodpisania porozumienia. Wcześniejsze ustalenia zakwestionował jednak ZZ Kadra, jeden z trzynastu działających w kompanii związków.A–jak podkreślają władze spółki – na zawarcie porozumienia tylko zczęścią organizacji związkowych nie pozwala prawo. Przepisy wymagają jednomyślności, bo w przeciwnym razie ustalenia mogłyby być podważane. Przedstawiciele Kadry nie zaprezentowali publicznie swojego stanowiska. Zrelacji innych związkowców wynika, że ich największy opór budziło odebranie pracownikom administracji posiłków profilaktycznych oraz pozbawienie ich natrzy lata 14. pensji. – Dla nas również część zapisów porozumienia w wersji zaproponowanej przez zarząd była nie dozaakceptowania. Ale poto przyszliśmy narozmowy, żeby negocjować ich zmiany. Porozumienie mogło zagwarantować, że nie dojdzie domasowych zwolnień pracowników administracji. Teraz nie mamy żadnych gwarancji inie wiemy, co się stanie. Zachowanie


kolegów zKadry jest dla nas zadziwiające –ocenia Jarosław Grzesik, szef górniczej Solidarności. Zablokowanie porozumienia oznacza bowiem zakończenie konsultacji programu naprawczego ze stroną społeczną. Wzwiązku zsytuacją zarząd kompanii ma wtym względzie wolną rękę. Może wrócić dopierwotnej wersji programu. Przedstawiony związkowcom wlistopadzie projekt zakłada m.in. zwolnienie tysiąca pracowników, łączenie kopalń isprzedaż jednej znich (wKW z15 ma pozostać7 kopalń), likwidację bądź usamodzielnienie zakładów specjalistycznych, zamknięcie trzeciej części ścian wydobywczych, likwidację niektórych świadczeń pracowniczych i zamrożenie wynagrodzeń. Czy program w wersji, jaką zarząd przedstawi dozatwierdzenia radzie nadzorczej, będzie równie radykalny? Wiceprezes Marek Uszko wrozmowie zPAP podkreśla, że aktualne pozostają zasadnicze założenia programu. Jednocześnie daje jednak nadzieję nazłagodzenie niektórych punktów. Niewykluczone, że niektóre zwynegocjowanych ustaleń ze związkami znajdą się w projekcie, który trafi do rady nadzorczej. O konkretach zadecyduje jednak zarząd spółki.

Celem programu jest uzdrowienie sytuacji finansowej kompanii. Na zwałach leżą ponad4 mln ton niesprzedanego węgla owartości1 mld zł. Pomniejszone otyle wpływy ze sprzedaży przełożyły się dla firmy na stratę 300 mln za ubiegły rok. Dzięki wdrożeniu działań naprawczych spółka ma odzyskać rentowność w dwa lata. Zarząd kompanii przedstawi radzie nadzorczej ostateczną wersję programu do 31 stycznia. Związki zawodowe, które w odpowiedzi na jego pierwotną wersję zarządziły pogotowie strajkowe, nie zdecydowały jeszcze o dalszych działaniach. –Trudno występować przeciw zarządowi spółki, który gotów był podpisać porozumienie. To zasprawą kolegów zKadry wróciliśmy dopunktu wyjścia –mówi Bogusław Ziętek, szef Sierpnia’80. Wstrzemięźliwy w rysowaniu scenariuszy naprzyszłość jest również Grzesik. –Najpierw musimy się nadtym zastanowić wgronie zakładowej Solidarności, potem najprawdopodobniej zwołamy międzyzwiązkowy sztab protestacyjno-strajkowy. Czy będą protesty? Nie wiem –mówi przewodniczący górniczej Solidarności. (pik)


PARAGRAF EKSPRES

Za zakrętem stali, szalik mu zabrali. Szedł sobie kibic Piasta ulicą w klubowym szaliku, gdy napadli go kibice drużyny wrogiej. Już ich mają chłopcy z drugiego komisariatu. 36-latek odwiedził znajomego, a pod koniec wizyty zabrał mu 100 złotych i papierosy. Złodzieja zatrzymano, część pieniędzy odzyskano. Papierosy, niestety, były już wypalone. Z piwnicy w Sośnicy złodziej wyjechał na trzech rowerach górskich.

Ktoś miał komputer, a nie miał monitora. Zabrał więc monitor z biurowca na Mikołowskiej, twierdząc pewnie, że tam ich dużo, więc jeden różnicy nie zrobi. Ze stadniny koni w Gliwicach ktoś wyniósł zgrabiarkę do siana oraz dziesięć stalowych stojaków do przeszkód jeździeckich.

Uwaga na Toszeckiej! Na 9 otworach do kanałów ściekowych brakuje kratek. Złomiarz szedł i kolejno je kradł.

74-letni mieszkaniec Rudna wyciął w lesie 26 drzew. W czasie cięcia ostatniego złapali go policjanci. Z hotelu na Zwycięstwa zginęły parapety. Z biura na Lutyckiej złodziej wyniósł konsolę do gry. W sumie... w biurze się pracuje, nie gra.

Z marketu na Kozielskiej pewna klientka ukradła 285 paczek gum do żucia oraz opakowanie borówek amerykańskich.

30-letnia mieszkanka Gliwic zgłosiła się w komisariacie kolejowym i poinformowała, że wróżyła jej Cyganka. Po tej usłudze gliwiczanka nie miała ślubnej obrączki oraz 420 złotych.

Pewien gliwiczanin chciał się napić kawy z automatu, ale równocześnie chciał automat ów oszukać. Wrzucił bilon, który już dawno wyszedł z obiegu. W ten sam sposób mężczyzna zamierzał także nabyć chłodzący napój. Nie udało się. Zatrzymała go ochrona, trafił na drugi komisariat.


Gliwicki radny, Kajetan Gornig w związku z konfliktem interesów zawiesza członkostwo w PO

Kupili szpital. Wybuchła afera W drugą rocznicę śmierci Norberta Blachy koncert w Gliwickim Teatrze Muzycznym. 3 lutego o godz. 18.30 na scenie przy Nowym Świecie „Wieczna wędrówka” ze specjalnym udziałem aktorki Anny Polony

Źle się za czął rok dla gli wic kiego radnego PO. Konsorcjum firm ze spół ką na le żą cą w czę ści do Gorniga wykupiło za 135 tys. zł udzia ły w szpi ta lu miej skim w Mysłowicach. Transakcja mia ła miej sce 30 grud nia, ale zrobiło się o niej głośno dopie ro za spra wą pu bli ka cji

F OTO : KR ZY S Z TOF S U R MA

Adam Pikul


„Fak tu”. Dzien nik zwie trzył skandal, a szumu na całą Polskę zro bił PiS, któ ry wy ko rzy stał okazję do zaatakowania Platformy i pre mie ra. Do mnie ma na afera stała się politycznym wy darzeniem dnia. A co wiemy parę dni póź niej? Dla tych, któ rzy nie czy ta li piąt ko we go wy da nia „Fak tu” i prze oczy li w te le wi zji wy wo łane przez gazetę grzmoty z sejmo wej mów ni cy, garść fak tów. Gor nig, prze wod ni czą cy Ko mi sji Go spo dar ki Ko munal nej ra dy miej skiej w Gli wi cach, w My sło wi cach jest pre ze sem centrum zdrowia, spółki powoła nej przez mia sto do za rzą dzania swoim szpitalem. Z partyj ną ko le żan ką Jo lan tą Char chu łą, rad ną z My sło wic, łą czą go udziały w OLK Med., firmie utwo rzo nej po przez pry wa ty za cję pra cow ni czą jed nej z ka to wic kich przy chod ni. A OLK jest naj więk szym jed nost ko -

wym po sia da czem udzia łów (ma ich 40 proc.) tworu pod nazwą My sło wic kie Kon sor cjum Me dycz ne, któ re mu mia sto od sprzedało swoje miejsce w szpita lu. W po zo sta łej czę ści spół ka jest własnością pracowników szpi ta la. „Fakt” tyl ko su ge ro wał, sej mo wi mów cy z PiS nie mie li już wąt pli wo ści, że do szło do przekrętu z udziałem polityków PO. Bo jak ina czej wy ja śnić fakt, że mia sto sprze da je za 135 tys. zł spół kę war tą 4,5 mln? – Ty le to wy no sił ka pi tał za łożycielski spółki. Biegły rewident wy ce nił ją na oko ło 110 tys. zł, a ce nę po ne go cja cjach za twier dził osta tecz nie pre zy dent – tłumaczy Gornig, prezes MCZ. – Róż ni ca jest tyl ko na pozór szokująca. W cenie zaku pu na le ży uwzględ nić 2,8 mln dłu gu oraz na kła dy na in we sty cje w kwo cie 3,5 mln, ja -


kie nowy właściciel zobowiązał się wy ko nać do 2017 ro ku. Co war te pod kre śle nia, mia sto nie sprze da ło szpi ta la, a udzia ły w spół ce za rzą dza ją cej wraz z wy po sa że niem me dycz nym nie zbęd nym do kon ty nu owa nia dzia łal no ści. Sie dzi ba jed nost ki po zo sta ła wła sno ścią mia sta. Oskar że nia o uwłasz czaniu się za grosze na majątku publicznym są wyssane z palca. Gor nig twier dzi, że kie ro wał się przede wszystkim odpowie dzial no ścią za pa cjen tów, pra cowników i szpital. Prywatyzacja by ła je dy nym spo so bem na oca le nie pla ców ki. Mia sto chciało ją poświęcić dla ratowania innej. Jednostka w zarządzie MCZ jest na skra ju upa dło ści. Długi równe są już blisko połowie do cho dów. Od kła da ne są remonty, m.in. elewacji, dachu, przy da ła by się dru ga win da, mo der ni za cji wy ma ga od dział no wo rod ko wy.

– Miasto próbowało sprzedać udzia ły w szpi ta lu już w 2011 ro ku. Wo bec bra ku chęt ne go za wi sła nad nim groź ba li kwi da cji. Pra cow ni cy wzię li spra wę w swo je rę ce i po pro si li o pomoc OLK. Do naszego projek tu prze ko na li śmy za ło gę, po nad dwa dzie ścia osób wy ra zi ło go to wość za ku pu udzia łów, umo wa z mia stem prze wi du je, że po zo sta li pra cow ni cy do ce lo wo bę dą mie li 15 proc. udzia łów w MCZ – utrzy mu je Gor nig. Nawet jeśli weźmie się wyjaśnienia prezesa za dobrą monetę, fakt pozostaje jednak faktem –zmia na wła ści cie la nie roz wią że au to ma tycz nie wszyst kich pro ble mów, w tym za dłu że nia szpi ta la. Su ma zo bo wią zań Centrum – na rzecz wierzycie li oraz po pra wy wa run ków przy jęć pa cjen tów – wy no si blisko 6 mln zł. Wpływy z NFZ to 7 mln. Gdzie – jeśli nie w in-


we sto rze z peł ną kie są – no wy wła ści ciel wi dzi źró dła oca le nia? – Za kła da my, że do 2015 r. wyj dzie my na pro stą o wła snych si łach. Ra tun kiem w chwi li obec nej bę dą pie nią dze pracowników-udziałowców. Część z nich go to wa jest za in we sto wać oszczęd no ści. Do raźnym rozwiązaniem, dla spłaty naj pil niej szych dłu gów, jest kre dyt. Na ka pi tal ny re mont szpi ta la pla nu je my po zy skać eu ro środ ki z tzw. me cha ni zmu nor we skie go. Pla nu je my roz szerzyć działalność przychodni spe cja li stycz nej oraz le ka rza ro dzin ne go. Na ko niec roz mo wy Gor nig skła da oświad cze nie. – Lu bię działalność spo łeczną i chętnie od daw na an ga żu ję się w spra wy spo łecz ne, ale po li ty ka sej mo wa jest po nad mo je si ły i spo sób ro zu mie nia świa ta.

W związ ku jed nak z tym, że pra ca za wo do wa jest dla mnie najważniejsza, a moja znikoma dzia łal ność po li tycz na pod grze wa je dy nie krew pseu do dzien ni ka rzom, za wie si łem swo je człon ko stwo w PO. Spra wa szpi ta la w My sło wi cach szyb ko nie umrze. Sta nie się tak nie tylko za sprawą proce su, ja ki w obro nie do bre go imie nia chcą wy to czyć „Fak towi” opisani w artykule politycy. Dla opinii publicznej bulwersują ce po zo sta ną par tyj ne związ ki łą czą ce stro ny sprze da ży, bez wzglę du na fak tycz ną ro lę, jaką odegrały. Tak łakomego kąska opo zy cja szyb ko nie od pu ści. Zwłasz cza w ro ku po dwój nych wy bo rów.


Drewniany kościół

przy ulicy Kozielskiej w Gliwicach

Foto: Krzysztof Surma


44-100 Gliwice, ul. Zwycięstwa 3, sekretariat 32/231 47 60 fax 32/230 71 22 www.nowiny.gliwice.pl, e-mail:office@nowiny.gliwice.pl dział reklamy: 32 231 44 13


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook