Skip to main content

Chrystus Frasobliwy

Page 1

Tekst: Maciej Bystrzanowski Zdjęcia: Maciej Bystrzanowski Tarnowskie Góry 2020


Czy nad swoją dolą? Czy nad moją? Chrystus się pochylił, Czy się boi cierpienia? Czy się tylko dziwi? Trzeba było śmierci, I tak nie uwierzyli, Czy się bardziej smuci? Czy się bardziej dziwi?


-3-


I POCZĄTEK

Nikt nie spodziewał się, że pewien czerwcowy poranek, tak mocno wpłynie na późniejsze losy naszej rodziny. Późna wiosna, Bytom, jarmark staroci i niewielki kawałek ostruganej lipy. Po chwili negocjacji kupujemy tę niewielką figurkę Jezusa – zamyślonego – z głową wspartą na prawej ręce. Po powrocie rzeźba trafia na półkę, ale jak widać to był początek „drogi”. Już po kilku godzinach smutek wiejący z twarzy Jezusa sprawia, że zerkam na sygnaturę. Autor podpisał się pod swoim dziełem, podając również adres i datę powstania rzeźby. Sprawdzam, kto to? Niestety okazuje się, że umarł kilka lat temu. Już Go nie poznamy, nie zapytamy, co Nim kierowało, co myślał, rzeźbiąc naszego Frasobliwego. Fascynujące staje się to, że niewielka figurka z drewna zaczyna budować relacje pomiędzy osobami, które nigdy

-4-


-5-


się nie poznały i nie spotkały. Czytając szczątkowe informacje o Twórcy, mózg musi uzupełnić brakujące fragmenty – wyobrazić sobie jak to wyglądało – gdzie miał pracownie, a może rzeźbił w domu. Jaka moc jest w tej figurce, która 'każe' szukać i drążyć ten temat. Odpowiedź nie pojawi się od razu. Musi minąć kilkanaście miesięcy, gdy po raz kolejny przypadek kieruje mój wzrok na gablotę wystawową w domu kultury. Z niej zerka na mnie On. Jest równie zafrasowany jak ten z domowej półki, – lecz spojrzenie Jego jakże inne. Zdobycie telefonu do autora zajmuje klika dni. Dzwonię – w słuchawce straszy Pan - proszę o wyrzeźbienie Chrystusa Frasobliwego. Niestety Pan z racji wieku i bólu w ręce odmawia, ale obiecuje, że jak się polepszy to może coś wystruga. Mijają miesiące, nadzieja stopniała jak marcowy śnieg i nagle telefon. Pan Zdzisław spokojnym tonem informuje, że będzie na dzień następny w Katowicach i przywiezie Chrystusa. Nieprawdopodobne. Jedziemy już całą rodziną – Frasobliwy jest piękny. Wtedy już wiem, że to On – Jezus ukazany w wizerunku Frasobliwym jest tak intrygujący, że od tego momentu

-6-


zmieni

nasze

dotychczasowe

-7-

Ĺźycie.


każdy wyjazd wakacyjny czy weekendowy, wolne chwile, wizyty w muzeach uwzględniają Chrystusa Frasobliwego. Gdzie mieszka rzeźbiarz? Kto stworzył tę figurkę? Skąd jest ten eksponat? Pytania można mnożyć. Jaka jest historia tego motywu w sztuce? Gdy zerkamy do literatury odnajdujemy, że pojawił się już w XIV wieku. Przedstawia Chrystusa siedzącego z głową wspartą na dłoni. Czasem pod stopą ma kamień lub czaszkę. Jest to chwila na Golgocie tuż przed ukrzyżowaniem, choć metaforycznie to streszczenia całej Męki Pańskiej. Historycy argumentują, że to nic nowego – od zawsze, postać zmęczona, zatroskana, zamyślona była tak przedstawiana – i Frasobliwy przejął pozę już dobrze znaną – trudno się z tym nie zgodzić. Niektórzy uważają, że życiem jak w filmie Kieślowskiego rządzi przypadek. Co z przypadkiem w obliczu wiary? Czy to, że mamy wolną wolę wyklucza przeznaczenie? Czy naprawdę sami kierujemy swoim życiem i tylko od nas wszystko zależy? Wierzę, że On nie pojawił się w naszym życiu przez przypadek.

-8-


-9-


II DEWOCYJNY

Zgodnie z wieloma źródłami, motyw Chrystusa Frasobliwego należy traktować, jako wizerunek dewocyjny. Co to oznacza i czy jest tak w rzeczywistości? Obecnie, wyraz dewocja jest nacechowany pejoratywnie, już słownik PWN mówi tu o powierzchowności i manifestacji pobożności. Lecz jednak trzymając się łacińskiego oryginału (devotio) oznacza on po prostu pobożność. By zgłębić znaczenie samego wizerunku dewocyjnego, trzeba sięgnąć do biblioteczki i odszukać dzieła Erwina Panofsky’ego. Czy to kolejny przypadek, że ten niemiecki historyk sztuki, który chyba, jako pierwszy podejmuje się zdefiniować obraz dewocyjny (z niem. Andachtsbild) ma korzenie w Tarnowskich Górach? Ale do rzeczy. Twierdzi On, że ten typ wizerunku pojawił się w wieku XIV. Była to odpowiedź na nowe potrzeby religijne,

- 10 -


- 11 -


swoistą kontemplację wiary i osobistą wewnętrzną pobożność. W obrazie dewocyjnym zgodnie z próbą definicji, postać nie jest przedstawiona reprezentacyjnie jak w portretowych ikonach, z drugiej postać ta obdarta jest z kontekstu historycznego i tła wydarzeń. Panofsky spotkał się z polemiką lub wręcz krytyką kolegów po fachu. Twierdzili oni, że definiowanie wizerunku dewocyjnego, jako sumy wizerunku reprezentacyjnego i historycznego, ale pozbawionego ich głównych cech jest niemożliwe. Bo chodź widzieli tę nową formę to uważali, że postać przedstawiana w sposób dewocyjny ma swą charakterystyczną osobowość a tym bardziej kontekst historyczny. Patrząc na argumenty stron nie sposób wszystkim oddać trochę racji. Spójrzmy na takiego Frasobliwego – z jednej strony najczęściej to przedstawienie siedzącego smutnego mężczyzny, zadumanego, zatroskanego. Nie jest to wizerunek władcy, króla, przedstawiony w sposób gloryfikujący jak np. ikony Pantokratora. Brak też jest najczęściej tła, poza koroną cierniową, gałązką trzciny i sporadycznie czaszką pod stopą, które umożliwiają definicje czasu akcji. Zatem

- 12 -


- 13 -


mamy tu pozornie do czynienia z definicją Panofsky’ego. Z drugiej strony patrząc – doskonale wiemy, że to Chrystus – syn Boga, znamy Jego historię od urodzenia. Wiemy również, co spotka Go za moment, – więc i tło historyczne jest nam doskonale znane. Więc może tu jest złoty środek? Dla osoby bez wiedzy jest to tylko wizerunek siedzącej dumającej osoby. Dla osoby, która bardzo indywidualnie i emocjonalnie modli się przed tą figurą to syn Boży, który za chwilę zginie. Może właśnie skupienie się na tym, co istotne, na samej relacji wizerunek – modlący się i na tym sacrum, jest istotą tego motywu. Patrząc na wizerunek Frasobliwego musimy mu oddać, że to przykład bardzo spersonalizowanej dewocyjności. Bardzo rzadko doczekał się miejsca w głównych ołtarzach. Z powodu zaszufladkowania i wytycznych Karola Boromeusza z 1577 zawartych w traktacie dotyczącym budowy i wystroju kościołów, które promowały Matkę Boską oraz patronów danej parafii. Dlatego też dotychczas raczej można go spotykać w bocznych nawach, w przedsionkach lub dyskretnych miejscach w kościołach. Również w kapliczkach mimo,

- 14 -


- 15 -


że częściej to jednak globalnie trudno mu konkurować ze swoją Matką. Ludzie Frasobliwego czasem umieszczali w kapliczkach, często też trzymali w domu. Chrystus stroskany, zamyślony często dzielił swój niełatwy los z dolą chłopa, któremu również nie brakowało trosk. Pomimo, że katolicyzm jest religią zmartwychwstania, to jednak częściej i dosadniej są przedstawiane motywy stanowiące preludium zmartwychwstania, przykładem może tu być droga krzyżowa. Do połowy XVIII wieku wątek zafrasowanego Chrystusa był obecny w tejże drodze krzyżowej. Po sformalizowaniu przez papieża Klemensa XII w 1731 roku wytycznych i ilości czternastu stacji, okazało się, że brakło w nich miejsca by przedstawić to wydarzenie. Potwierdzałoby to teorię, że był to wizerunek pozbawiany tak szerokiego kontekstu i do takiej jego formy dążono. Historyczne spisy inwentaryzacji parafii potwierdzają wspominane założenie i praktycznie do XX wieku, jeśli pojawia się w nich Frasobliwy jest najczęściej marginalnym wyposażaniem kościoła. Oczywiście jak od każdej reguły są wyjątki i tu. Jednym z najbardziej znanych jest

- 16 -


- 17 -


sanktuarium w miejscowości Roś, niedaleko Grodna na Białorusi. W jego głównym ołtarzu usytuowana jest łaskami słynąca ponad 400-letnia figura Pana Jezusa Frasobliwego. Bardzo znana jest również figura Frasobliwego wieńcząca kopułę kaplicy Trójcy Świętej i Męki Pańskiej we Lwowie – zwaną Kaplicą Boimów. W Polsce dużym kultem szczyci się figurka z parafii Św. Józefa Robotnika w Wołyńcach. Umieszczona jest bezpośrednio nad tabernakulum, – co niewątpliwie świadczy o jej randze. Również w Rzepienniku Strzyżewskim Frasobliwy jest umieszczony w ołtarzu głównym. U naszych litewskich sąsiadów Frasobliwy urósł do rangi symbolu. Ogromnie spopularyzowany – do tego stopnia, że przed kliku laty, jeden z browarów umieścił go w swojej reklamie. Chrystus siedzący zadumany w słuchawkach od walkmana – reklamujący piwo. Wiek XVII i ruchy kontrreformacyjne wpływają na częstsze pojawienie się Frasobliwego w przydrożnych kapliczkach. Podczas synodu krakowskiego z 1621 r. bp. Marcin Szyszkowski nakazał: „Proboszczowie niechaj troszczą się i pamiętają, by we wszystkich wioskach

- 18 -


- 19 -


należących do ich, parafii na drogach publicznych ustawiane były znaki Krzyża św. po to, by pokazać, że pobożni katolicy nie mają nic wspólnego z heretykami, z Żydami i poganami i by ludzie przypominali sobie o dobrodziejstwach otrzymanych od Boga i by swe myśli do Boga wznosili”. Kolejny wiek nasila zjawisko przydrożnych krzyży i kapliczek. Trudno rozsądzać, czy to ruch oddolny mający na celu manifestację również w sferze publicznej swojej religijności czy też chłopi pod wpływem szeroko zakrojonej akcji kontrreformacyjnej wprowadzili taki zwyczaj. Badając jednak lokalną mentalność większość kapliczek stawiania jest z inicjatyw konkretnych osób lub grup i pomimo zintensyfikowania nie zatracają one swoistego dewocyjnego charakteru. Nawet, jeśli sporadycznie są używane do lokalnych obrzędów to, na co dzień cechują się dużym indywidulanym zainteresowaniem i kultem.

- 20 -


- 21 -


III NAIWNY

Sztuka zwana naiwną, nieprofesjonalną, intuicyjną czy art brut. Wszystkie te określenia, mocno swoimi ramami zachodzą na siebie. Choć często właśnie, mimo, że kojarzone z pewnym typem, rodzajem sztuki, każde z tych pojęć indywidualnie można przypisać do danego artysty. Co zatem najogólniej charakteryzuje ten rodzaj sztuki – przede wszystkim twórca, który nie jest profesjonalistą - najczęściej niekształcony w kierunku sztuki, którą uprawia. Oczywiście znamy wielu wybitnych artystów bez wykształcenia - ale oni prędzej czy później tworzyli sobie z tej profesji sposób na życie. Obecnie o swoistej czystej sztuce naiwnej - czyli pozbawionej wpływów zewnętrznych ciężko mówić, bo poza przypadkami art brutu - balansującymi na granicach chorób lub często je przekraczającymi, wpływ czynników zewnętrznych dotyka chyba już każdego. Telewizja,

- 22 -


- 23 -


radio, Internet - jest już chyba wszędzie i nawet w malutkich, zapyziałych chatkach, odciętych od świata, pobrzękuje choćby mały odbiornik radiowy. Czasem właśnie ta nieskalaność okraszona, swoistym obłędem jest do zaobserwowania u osób chorych. Trudno tu ważyć, czy przedstawiane przez te osoby dzieła to wizja artystyczna, ich percepcja świata, czy warsztat zniekształcony przez chorobę. Właśnie u tych osób, które są często szczególnie religijne, motyw Frasobliwego pojawia się również. Z rozmów wynika, że utożsamiają swoje cierpienia w tym, co przeżywał Jezus. Jego samotność, wyobcowanie i brak zrozumienia jest im bliski. Tworząc często na peryferiach cywilizacji, są krytykowani za inność czy fanaberie typu uprawianie sztuki. Analizę rzeźb z terenów polskich komplikuje fakt, że próbka rzeźb ze względu na sytuację geopolityczną jest naprawdę rozłożona niereprezentatywnie. Największa liczba zabytków zachowała się z terenów objętych panowaniem Austrii. Uciski polityczne nie były tu bardzo nasilone a wolno rozwijający się przemysł sprzyjał rozwojowi tradycyjnych form kultury. Na

- 24 -


terenach

- 25 -


terenach okupowanych przez carską Rosję w 1863 roku wydano rozporządzenie zakazujące stawiania kapliczek oraz odnawiania i remontowania już istniejących, – co niewątpliwie wpłynęło na zdziesiątkowanie unikalnych egzemplarzy. Najmniej korzystane warunki panowały jednak na terenach pod zaborami pruskimi, duży rozwój przemysłu i spadek apogeum rzeźbiarstwa przypadającego na przełom XVIII i XIX wieku sprawił, że w drugiej połowie XIX wieku rzeźba z pogranicza ludowej i naiwnej zaczyna zupełnie zanikać. Kulturkampf pod rządami Bismarcka dopełnił dzieła i sprawił, że materiału jest naprawdę niewiele. Znaczna cześć badanych eksponatów jest analizowana bez kontekstu, miejsca i autora, co znacznie utrudnia pracę. Często pracę zachwycające techniką rzeźbiarską są polichromowane w sposób bardzo amatorski i odwrotnie – np. zastosowanie kredowania pod polichromią bardzo prymitywnej figurki.

- 26 -


- 27 -


IV CZY LUDOWY

Frasobliwy, jako motyw sztuki ludowej. Sztuka ta, jeśli ją rozumieć, jako całokształt twórczości ludzi niewykształconych artystycznie i tworzących pierwotnie by zaspokajać swoje i lokalnej społeczności potrzeby odeszła do lamusa. Oderwanie funkcji przedmiotu od jego zasadniczego przeznaczenia w znaczymy stopniu nastąpiło po drugiej wojnie i dynamicznie postępowało. Czy dziś tak naprawdę mamy sztukę ludową? Za profesorem Jackowskim rzekłbym, że bardziej to sztuka w stylu ludowym. Oczywiście są artyści, którzy noszą znamiona typowe dla artystów ludowych. Rozmawiając z takimi twórcami widać ich przywiązanie do tradycji, z drugiej dużą kreatywność. Która to często ograniczana opiniami sąsiadów jest poddana surowej krytyce. Większość twórczości ludowej poza kategorią rzeźby

- 28 -


- 29 -


i malarstwa nie ma już wprost przełożenia na odbiór użytkowy. Bardziej są to pamiątki lub elementy dekoracyjno-ozdobne. Co jakiś czas dochodzą też głosy reinkarnacji pewnych pomysłów jak np. używanie ekologicznych koszy wiklinowych itp. są to jednak jak na razie marginalne tematy. Chrystus Frasobliwy również wpadł w ten wir zmian. Pierwotnie powstawał, jako przedmiot kultu dewocyjnego, używanego w domach a później również w kapliczkach. To powojenne czasy cepeliowskie - mimo, że niezbyt religijne - namnożyły nam Frasobliwych kopiowanych czasem w setkach sztuk z jednego wzorca. Patrząc na powojenne rzeźby pokusiłbym się o opinię, że często cepeliowskie Fraski z racji tego, że były robione na dobrych wzorcach prezentują się całkiem przyzwoicie. Jednak ich sztampowość, brak swoistego własnego 'wkładu' w dzieło powoduje, że mówienie tu o sztuce jest dyskusyjne. Ale taką tezę można postawić, jeśli ma się szersze spojrzenie na zagadnienie. A co jeśli patrzymy na piękną rzeźbę oderwaną od osoby, która ją stworzyła? Czy możemy ocenić dzieło nie znając autora lub ocenić autora poprzez

- 30 -


- 31 -


jedno dzieło? Wielcy malarze świata też czasem tworzyli coś, co gdyby nie sygnatura - nie budziłoby pożądanego efektu. Często spotykam rzeźbiarzy, którzy mocno uduchowieni tworzą piękne pojedyncze dzieła, ale nie są znani - nikt ich nie wypromował, rzeźby stoją w pracowni, w domu, u rodziny. Czasem pojawiają się nawet postawy buntownicze – uważają, że stowarzyszenia twórców ludowych są tylko po to by we własnym gronie adorować się nawzajem. Patrząc na ten cały proces zmian, w mojej ocenie Frasobliwy wyszedł obronną ręką. Myślę, że duża zasługa tu w mniejszej popularności tego motywu. Bez wątpienia przegrywa on z Jezusem na krzyżu i z wizerunkiem swoje Matki. Często słyszę od lokalnych twórców "Frasobliwych nie robię, bo nie schodzą” i tu faktycznie patrząc na aspekt zarobku do pracy, prościej wystrugać trzy aniołki niż jednego naprawdę ładnego Frasobliwego, który będzie zalegał w pracowni wtedy, kiedy aniołki już dawno będą sprzedane.

- 32 -


- 33 -


V ZAKOŃCZENIE

W 1980 roku znana historyk sztuki Anna Kunczyńska-Iracka w swoim artykule napisała: „Większość powstających współcześnie przedmiotów, także rzeźb ludowych m.in. Frasobliwego nie wykracza ponad poziom tandety jarmarcznej, czy nieudolnych kopii tworzonych przez rzemieślników nie bardzo świadomych tego, co w istocie kopiują.” Cieszę się, że ostatnie czterdziestolecie odwróciło ten trend. W dobie zmian po roku 1989, pędzącego rozwoju technologii, postępującej laicyzacji społeczeństwa i licznej migracji młodych osób z terenów wiejskich do miast – ciężko szukać racjonalnych argumentów, dlaczego tak się dzieje. Istotnym jest też to, że wizerunek Frasobliwego, pomimo, że przetrwał czasy Cepelii i ma się dość dobrze, nie jest w dalszym ciągu tematem bardzo popularnym. Widocznie taka jego rola by przez wieki trwać w cieniu figur prezentowanych na krzyżu i kapliczek ze swoją matką. - 34 -


Podziękowania Największe mojej Żonie Małgorzacie, za wsparcie i motywację. Pisząc posiłkowałem się publikacjami wielu osób i rozmowami z nimi. Wypada tu wymienić takie osoby jak Aleksander Jackowski, Anna Kunczyńska-Iracka, Gabija Surdokaite, Zygmunt Kruszelnicki, Michał Walicki, Tadeusz Seweryn, Karol Iwanicki, Gert von der Osten, oraz liczne grono Rzeźbiarzy, z którymi miałem okazję spędzić czas.


Spis zdjęć: Okładka – Marian Ulc 2018 Strona 3 – Władysław Kastelik 1979 Strona 5 – Dariusz Zegadło Strona 7 – Jan Bojko 2018 Strona 9 – Zdzisław Purchała 2014 Strona 11 – Stanisław Kwaśny 2014 Strona 13 – Antoni Kamiński 2019 Strona 15 – Anna Ficoń Strona 17 – Jerzy Zbrożek Strona 19 – Józef Hulka 2016 Strona 21 – Stanisław Apriasz 2020 Strona 23 – Józef Lizoń 2016 Strona 25 – Krzysztof Czader Strona 27 – Bolesław Ściga 2020 Strona 29 – Jerzy Lisek 2016 Strona 31 – Zenon Miczołek Strona 33 – Stanisław Denkiewicz 1971 Strona 35 – Józef Szypuła 2020


Spis Treści: I. POCZĄTEK II. DEWOCYJNY III. NAIWNY

4 10 22

IV. CZY LUDOWY

28

V. ZAKOŃCZENIE

34

VI. SPIS ZDJĘĆ

38


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook