Rozdzia 1, w którym Wiki zauwa a, e dzieci nie przywi zuj wagi do pieni dzy 11
Rozdzia 2, w którym Max zastanawia si , czy mo na spe nia wszystkie zachcianki, je li ma si na to pieni dze 21
Rozdzia 3, w którym Wiki zg bia tajniki podstawowej wiedzy ekonomicznej 27
Rozdzia 4, w którym Wiki zaczyna dzia a , a tata zastanawia si , w co si wpakowa 37
Rozdzia 5, w którym do akcji wkracza ciotka Magda 45
Rozdzia 6, w którym trzeba przekona pani dyrektor do szkolnej konferencji naukowej 55
Rozdzia 7, w którym wszyscy szykuj si do konferencji naukowej, a tata zastanawia si , czy da rad 65
Rozdzia 8, w którym pada du o trudnych pyta 75
Rozdzia 9, w którym pieni dze zarabiaj si same 85
Rozdzia 10, w którym zapada decyzja, co zrobi z zebranymi pieni dzmi 93
Rozdzia 11, w którym Wiki prosi rodziców o kieszonkowe, a Max o konto w banku, zapada te jeszcze jedna wa na decyzja 101
rozdzia 2, w którym Max zastanawia
się, czy można spełniać wszystkie zachcianki, jeśli ma się
na to pieniądze
Kiedy Wiki opisa a wydarzenie z centrum handlowego oraz wyrazi a swoj dezaprobat w stosunku do zachowania rozkapryszonej dziewczynki, tata pokiwa g ow ze zrozumieniem.
– Powiedz mi, co ci najbardziej zdziwi o w tej historii? – poprosi córk .
– To, e ta ma a – zacz a Wiki, naciskaj c na ostatnie s owo, aby podkre li przed tat , e jest du o dojrzalsza od bohaterki oburzaj cej sceny – chcia a kolejne buty, których wcale nie potrzebowa a.
– S uszny wniosek – pochwali tata. – Potrzeba i zachcianka to nie jest to samo.
– Mo e dla mnie co jest potrzeb , a inni uwa aj to tylko za zachciank ? – wtr ci Max, który w a nie wyszed ze swojego pokoju. – Mamo, kiedy b dzie kolacja? – Rozejrza si i wbi wzrok w siedz c na kanapie matk . Kobieta wcale nie kwapi a si do szykowania posi ku. Trzyma a na kolanach laptop i szybko przesuwa a palcami po klawiaturze. Zupenie nie zwraca a uwagi na to, co dzia o si dooko a. – Mamo! – powtórzy Max.
Pani Malwina potrz sn a g ow i wreszcie spojrza a ponad ekranem. Podnios a do góry praw
d o , jakby chcia a powstrzyma kolejne wezwanie syna.
– Momencik – powiedzia a. – Musz doko czy tego maila. Obieca am wys a go w tym tygodniu, a od chwili, kiedy uzmys owili cie mi, e jutro jest sobota, nie mog przesta o tym my le . Dajcie mi jeszcze pi minut i zaraz wszystkim si zajm – podkre li a i z powrotem w ciubi a nos w komputer.
Wiki i tata spojrzeli po sobie porozumiewawczo. Och, ta mama i jej wieczne roztrzepanie. Jak zwykle by a w niedoczasie, cho zazwyczaj nie zostawia a spraw na ostatni chwil . Po prostu bra a na siebie zbyt wiele obowi zków, uwa aj c, e wszystko powinna zrobi sama w pracy, w domu, w sprawach szkolnych. Nie potra a dzieli si zadaniami, cho zarówno m , jak i coraz starsze dzieci byli ch tni do pomocy, na przyk ad przy kolacji. Wyj cie produktów z lodówki, a nawet pokrojenie pieczywa i przygotowanie herbaty mo na by o spokojnie powierzy m odszemu pokoleniu. Jednak mama zawsze uwa a a, e nó mo e pokaleczy paluszki, wrz tek poparzy ca e r ce, a poza tym, e nikt poza ni nie wie, na której pó ce w lodówce szuka sera.
– Skoro do kolacji zosta o nam jeszcze troch czasu – zacz niepewnie tata – to mo emy spokojnie omówi wa ne sprawy. My l , e to jest temat na d u sz rozmow – powiedzia , kiwaj c na Maxa, aby dosiad si do niego i Wiki.
– O czym mamy rozmawia ? – zapyta zaciekawiony syn, mimo wszystko zerkaj c z ut sknieniem w stron kuchni.
– O tym, czy trzeba spe nia wszystkie zachcianki.
Czy nale y kupowa wszystko to, na co nam tylko przyjdzie ochota.
– Je li ma si na to pieni dze , to dlaczego nie? –Nastolatek si u miechn .
– No w a nie! – Tata pokiwa g ow . – Dlaczego nie?
rozdzia 5, w którym do akcji wkracza ciotka Magda
To mia a by spokojna sobota. Zbli a y si wakacje, a wraz z nimi wyjazdy na obozy, wi c teraz nikt nie planowa aktywno ci poza domem. Po wspólnym obiedzie mama zaj a si sadzeniem nowych kwiatków na balkonie, tata usadowi si na kanapie z ksi k w r ku, a dzieci zaszy y si
w swoich pokojach. Max ze s uchawkami na uszach gra na komputerze. Wiki próbowa a robi porz dki w swoim królestwie. Próbowa a, poniewa jak tylko zabiera a si do uk adania ró nych rzeczy, natychmiast interesowa j jaki konkretny, cudem odnaleziony przedmiot i kwestia posprz tania schodzi a na dalszy plan. Na ogó dawno zaginiona i zapomniana rzecz odnajdowa a si , kiedy ju wiele innych przedmiotów: ubra , zeszytów, zabawek, zd y o wyl dowa na pod odze na rodku pokoju. Potem, ni st d, ni zow d, nastawa pó ny wieczór i trzeba by o k a si spa . A w pokoju, zamiast oczekiwanego adu, zostawa jeszcze wi kszy ba agan. Tym razem, przy okazji segregowania ubra w sza e (i z krzes a ko o biurka, a nawet spod ó ka), poza kilkoma skarpetkami, które ju dawno zgubi y swoje pary, znalaz y si spodenki na WF. To te, które podejrzewano o zagubienie w szkole, i które zosta y zast pione nowymi, identycznymi.
– Mamo, co mam zrobi z drugimi spodenkami sportowymi? – zawo a a Wiki.
– Dlaczego z drugimi? – zdziwi si tata, podnosz c g ow znad lektury. – A te pierwsze?
– W a ciwie to znalaz y si w a nie te pierwsze, zgubione – przyzna a córka. – S ca kiem nowe, bo zgin y po pierwszym u yciu.
– Jak to zgin y? – zainteresowa si tata.
– Oj, tato… Jak ty nic nie rozumiesz. – Dziewczynka pokr ci a g ow z dezaprobat . – Te pierwsze gdzie zgin y. My la am, e w szkole. Wi c mama kupi a mi drugie, bo nie mia am w czym wiczy na WF-ie. A teraz si znalaz y i mam dwie pary. Identyczne. – Popatrzy a krytycznie na trzymane w r kach ubrania. – Mo e nieidentyczne, bo jedne s prawie nieu ywane, a drugie ju troch tak. Ale za to maj naszywk z moim imieniem, wi c nadaj si do noszenia w szkole. Co mam teraz zrobi ?
– Sprzeda – powiedzia a mama, która w a nie wesz a do pokoju z balkonu, trzymaj c konewk w r ku. – Moje kole anki z pracy mówi , e sprzedaj wszystkie u ywane dzieci ce ciuchy i zabawki na jakim portalu internetowym. W ten sposób odzyskuj troch pieni dzy.
– Super! – Wiki si ucieszy a. – To sprzedamy i b d mia a pieni dze.
– My sprzedamy? – zdziwi a si mama.
rozdzia 8, w którym pada dużo trudnych pytań
Konferencja, a w zasadzie burzliwa dyskusja o nansach trwa a w najlepsze. Dzieci aktywnie w niej uczestniczy y, zg aszaj c si t umnie do odpowiedzi. Tata Wiki nie nad a z zadawaniem pyta . Okaza o si , e dzieci wiele wiedz o nansach, bud etach i inwestycjach . Po prostu trzeba by o w a ciwie pokierowa rozmow , zada w a ciwe pytania i usystematyzowa wiedz . Tylko tyle i a tyle.
– wietnie sobie radzicie – Pan Kuba chwali
kolejnych uczniów. – To teraz podsumujmy, w jaki sposób wy mo ecie pozyska rodki nansowe ?
Przez chwil w sali panowa a cisza. Dzieci patrzy y po sobie, jakby czeka y, kto pierwszy podniesie r k . Kiedy cisza si przed u a a, Wiki uzna a, e koledzy najwyra niej nie rozumiej pytania.
Ruszy a wi c z pomoc i wysycza a scenicznym szeptem:
– Sk d macie kas ?
Cisza faktycznie musia a wynika z niezrozumienia pytania, poniewa nagle odpowiedzi posypa y si z ró nych stron sali gimnastycznej.
– Z komunii!
– Ze skarbonki?
– Od dziadka!
– Z blika od mamy!
Pan Kuba podniós do góry r k , eby uciszy zebranych.
– wietnie, to ju co – pochwali . – A sk d rodzice czy dziadkowie maj pieni dze?
– Jak to sk d? Z banku. – Ch opczyk siedz cy w drugim rz dzie wzruszy ramionami.
– Oni musz pracowa – powiedzia rudow osy kolega spod okna. – A my jeszcze nie mo emy.
– Poczekajcie – uspokoi t um Pan Kuba. – Usystematyzujmy nasz wiedz . Doro li pracuj i zarabiaj pieni dze, tak? Zarobione pieni dze trzymaj najcz ciej w banku i bior z niego tyle, ile im w danym momencie potrzeba, zgadza si ?
– Albo maj w sza e. Moja babcia ma. Pod r cznikami.
Po tym stwierdzeniu da o si s ysze pojedyncze miechy. Sytuacja wymaga a wi c skomentowania.
– Dlaczego ci to ubawi o? – Pan Kuba zapyta najbli ej siedz cego komentatora.