Issuu on Google+

„Lubuszanin.org.pl”

nr 3(11)wrzesieñ 2009

1


„Lubuszanin.org.pl”

SPIS TREŒCI „Lubuszanin” nr 3(11) wrzesieñ 2009

Waldemar Gruszczyñski I Ty mo¿esz zostaæ dziennikarzem ............................ 3

nr 3(11)wrzesieñ 2009

FUNDUSZE UNIJNE BLI¯EJ CIEBIE!!! •

Chcesz napisaæ dobry projekt, który uzyska dofinansowanie?

Chcesz sprawnie zarz¹dzaæ zadaniami w projekcie?

Micha³ Iwanowski

Chcesz dopilnowaæ osi¹gniêcia zak³adanych rezultatów?

Media na rozdro¿u ....................... 6

Chcesz zapobiec b³êdom przy rozliczeniu bud¿etu?

Ireneusz Wojewódzki Czwarta w³adza ............................ 9

Je¿eli tak, to zapraszamy do korzystania z naszej oferty szkoleniowej, któr¹ opracowaliœmy zgodnie ze zg³aszanymi przez Pañstwa potrzebami:

Renata Wcis³o Nastawiony obywatelsko ........... 13 Marcin Florkowski Homo communicativus ............... 15 Liga Inicjatyw Obywatelskich ......... 18

„Tworzenie projektu” – poziom podstawowy i zaawansowany, „Rozliczanie projektu” – poziom podstawowy i zaawansowany, „Wype³nianie wniosków w Generatorze Wniosków Aplikacyjnych”, „Inicjatywy oddolne w PO KL”, „Równoœæ szans”, „Pomoc publiczna”, „Prawo Zamówieñ Publicznych w PO KL” Z oferty szkoleniowej mog¹ skorzystaæ:

Wydawca: Stowarzyszenie Verte Adres wydawnictwa i redakcji: ul. Ciesielska 1, 65-059 Zielona Góra, tel.: 068 453 24 77, fax: 068 459 33 36, www.verte.org.pl, www.lubuszanin.org.pl, e-mail: biuro@verte.org.pl, lubuszanin@verte.org.pl Redaktor naczelny: Jakub Sakrajda Sekretarz redakcji: Anna Sydor Sk³ad: Mamert Janion Drukarnia: DEM-DRUK, ul. Reymonta 2, 68-300 Lubsko

organizacje pozarz¹dowe;

szko³y: podstawowe, gimnazjalne, ponadgimnazjalne, placówki edukacyjne, w tym przedszkolne;

wszystkie podmioty bêd¹ce projektodawcami/beneficjantami projektów wspó³finansowanych z EFS z gmin wiejskich, miejsko-wiejskich i miast do 25.000 mieszkañców;

MSP zlokalizowane na terenie województwa lubuskiego.

Szkolenia s¹ bezp³atne. Zapewniamy materia³y szkoleniowe, catering podczas szkolenia, certyfikat ukoñczenia szkolenia.

Osoba do kontaktu: Anna Sydor specjalista ds. informacji i promocji Regionalny Oœrodek EFS w Zielonej Górze tel. 068 459 33 35, e-mail: a.sydor@verte.org.pl

Publikacja wydana dziêki wsparciu Programu Operacyjnego Fundusz Inicjatyw Obywatelskich 2009. Za treœæ tego dokumentu odpowiada Stowarzyszenie Verte. Pogl¹dy w nim wyra¿one nie odzwierciedlaj¹ w ¿adnym razie oficjalnego stanowiska Rzeczypospolitej Polskiej.

2


„Lubuszanin.org.pl”

T O

N I E

J E S T

nr 3(11)wrzesieñ 2009

A R T Y K U £

O

R Ê C E

W

M A G L U

„I Ty mo¿esz zostaæ dziennikarzem” – Waldemar Gruszczyñski

I Ty mo¿esz zostaæ dziennikarzem Waldemar Gruszczyñski ¯yjemy w spsia³ej epoce. Zepsu³y siê gusta, kultura, ¿arcie. Piwo te¿ nie to, co kiedyœ. Czemu wiêc media mia³yby byæ wyj¹tkiem? Nie s¹. Oczywiœcie ewolucja mediów odbywa siê w skali globalnej. Niektóre zmiany wynikaj¹ z rozwoju cywilizacyjnego i nie mam z³udzeñ, ¿e mo¿na je zatrzymaæ b¹dŸ odwróciæ. Zreszt¹ za m³ody jestem, by wystêpowaæ w roli starego piernika, rozpoczynaj¹cego ka¿dy wywód od zwrotu: „A za moich czasów…”. Czasy obecne równie¿ bowiem s¹ moje, a czy gorsze, czy lepsze w ogólnej ocenie, to siê oka¿e.

skomentowaæ, pochwaliæ, skrytykowaæ autora, obrzuciæ b³otem bohaterów tekstu albo napisaæ przepiêkn¹, s³odk¹ jak ró¿owy kucyk laurkê. Zaczê³o siê od internetowych forów, na których ludzie przerzucali siê emocjami, a klawiatury

*** Tradycyjne media, te najstarsze, jak prasa, i te m³odsze nieco – radio i telewizja, musia³y nieco ust¹piæ miejsca i wpuœciæ na scenê ma³ego braciszka – Internet. Niestety, ma³y chyba bra³ sterydy i urós³ w szaleñczym tempie. I, niestety, sporo namiesza³. Poprzez swoj¹ powszechn¹ dostêpnoœæ spowodowa³ kilka rzeczy. Po pierwsze, jest darmowy. Tradycyjne media, które pozak³ada³y portale i przenosz¹ tam coraz wiêcej swoich treœci, odczu³y to natychmiast. Jeœli klient ma to samo za darmo oraz za kilka z³otych, to wybierze oczywiste. Pojawiaj¹ siê wiêc g³osy, by Internet uczyniæ Ÿród³em informacji odp³atnych. Jednak ta dyskusja ma³o nas interesuje w kontekœcie dzisiejszego wywodu. Niech siê tym pomartwi¹ bohaterowie naszego tekstu: szanowni dziennikarze, redaktorzy, reporterzy i wszyscy, którzy siê za nich uwa¿aj¹.

*** Z punktu widzenia odbiorcy Internet przyniós³ inn¹, fundamentaln¹ zmianê: interaktywnoœæ. Oto zyska³em mo¿liwoœæ reakcji na przeczytany artyku³: mogê go

3

p³onê³y. Niestety, wiêksza, b¹dŸ mniejsza anonimowoœæ spowodowa³y, ¿e miejsca takie stawa³y siê czêsto medialnymi kloakami. Frustraci potrafili opluæ najszczytniejsz¹ ideê, ot tak, dla zasady. Przeciwnicy polityczni wykorzystywali ka¿dy pretekst do agitacji b¹dŸ krytyki. Nawet zwyk³y Kowalski dosta³ wreszcie broñ do rêki, by siê zemœciæ na McDo-


„Lubuszanin.org.pl”

T O

N I E

J E S T

nr 3(11)wrzesieñ 2009

A R T Y K U £

O

R Ê C E

W

M A G L U

„I Ty mo¿esz zostaæ dziennikarzem” – Waldemar Gruszczyñski

naldzie za poziom obs³ugi w niedzielê. Ale od dawna wiadomo, ¿e na nawozie mo¿e wyrosn¹æ piêkny pomidor. Wiêc od internetowych forów by³ tylko krok do dziennikarstwa obywatelskiego. Pojawi³y siê autorskie serwisy, opiniotwórcze fora i autorskie, powa¿ne blogi. I sta³a siê rzecz odwrotna. Teraz g³ównonurtowe media zaczê³y naœladowaæ tê amatorsk¹ dzia³alnoœæ. Gazety pozak³ada³y blogi, wykreowa³y fora, podgl¹dnê³y i pods³ucha³y internetow¹ twórczoœæ, zaczê³y wpuszczaæ na elektroniczne media amatorów, prosiæ o zdjêcia zrobione telefonami komórkowymi. Wszystko, aby byæ bli¿ej ¿ycia. Ale niestety, kosztem bycia dalej od robienia profesjonalnych mediów.

*** Nie jest to, rzecz jasna, wina Internetu. To narzêdzie, jak ka¿de inne. Redakcjom po prostu tak jest ³atwiej. I taniej. Po co p³aciæ reporterowi, skoro i tak po ka¿dym wypadku œwiadkowie przyœl¹ nam zdjêcia rozsmarowanego na asfalcie motocyklisty. A kolejnych dziesiêciu za darmochê napisze relacjê z wypadku. Jeszcze makabrycznie ciep³¹.

***

niej je zar¿nêli”, „Dwóch pijanych, ¿aden nie kierowa³”, „Magiel zmia¿d¿y³ jej rêkê”, „Siekier¹ w g³owê brata”. Mo¿na by s¹dziæ, ¿e to opisy z Meksyku, a nie spokojnej lubuskiej mieœciny. Zamiast deseru na kolejnej stronie serwuj¹ nam wstrz¹saj¹c¹ wieœæ, i¿ „Zbieraj¹ œmieci, gromadz¹ mocz”. Frazê „gromadz¹ mocz” gazeta podaje wyt³uszczon¹ czcionk¹, bym czasem nie przegapi³ tej fundamentalnej dla mego ¿ycia wieœci. Wiêkszoœæ z tych informacji przed laty trafi³aby co najwy¿ej do kroniki kryminalnej. W dodatku zebra³by je sta¿ysta, bo doœwiadczony dziennikarz w tym czasie pisa³by komentarz, felieton, analizê, a pr zy odrobinie szczêœcia mo¿e reporta¿, czyli przygotowywa³ dla nas, Czytelników, frukta z bit¹ œmietan¹. Niestety, dostajemy jedynie mocz. Z ³ezk¹ w oku wspominam przed laty podpis w Wyborczej pod zdjêciem ministra Wiatra obrzuconego jajkami „Jaja na Wietrze”. Wyborcza zreszt¹ s³ynê³a z doskona³ych tytu³ów. Dziœ palma pierwszeñstwa nale¿y siê „Polityce”: „S³owa id¹ na ca³oœæ”, „K³opotów bez litu” – o autach na pr¹d, „Wszystko jasne” – o rewolucji w bran¿y energetycznej czy „Ostatni” – o Edwardzie Kennedym. Ten ostatni tytu³ w wersji lokalnej pewnie brzmia³by „Æpa³ i pi³, ale d³ugo ¿y³”.

Ca³e z³o dziennikarskiego œwiata bierze siê, niestety, z rachunku ekonomicznego. Redakcje nie s¹ ju¿ tak rozbudowane jak kiedyœ, wiêc trudno o specjalistów w ró¿nych dziedzinach ¿ycia [...] M³odzi adepci dziennikarstwa nie maj¹ od kogo czerpaæ wzorców, bo nikt specjalnie nie ma dla nich czasu.

Znam kontrargumenty medialnych decydentów: nasi Czytelnicy i widzowie tego oczekuj¹. Panowie i Panie, ja na pewno nie. I wielu moich znajomych równie¿. Ja nie wiem, jak to jest w Warszawie, ale w Zielonej Górze chcia³bym m¹drzejszego radia, gazety, telewizji. Co niby wnosi do mojego ¿ycia gazeta, która na jednej stronie informuje mnie, ¿e „Kamieniarz z wiaduktu nieuchwytny” oraz „Nadal pij¹ nasz¹ krew”. Na drugiej robi siê jeszcze bardziej uroczo, bo „Porywali owce, póŸ-

*** Myœlicie Pañstwo, ¿e tak siê dzieje tylko w lokalnych, ma³omiasteczkowych pisemkach, gdzie dy¿urnym tematem jest pijany rowerzysta? Otó¿ informujê, ¿e pijany rowerzysta wjecha³ triumfalnie na najwiêksze ³amy i nie zanosi siê, by chcia³ nas opuœciæ. Skoro

4

Waldemar Gruszczyñski Przedsiêbiorca, publicysta. Przez wiele lat dziennikarz „Gazety Wyborczej”, obecnie prowadzi agencjê reklamow¹ Fabryka Reklamy IBI.

najwiêkszy portal, czyli gazeta.pl, odbicie najbardziej opiniotwórczego dziennika w kraju, na pierwszej stronie roztkliwia siê nad zmêczon¹ Dod¹ albo pokazuje ty³ek w¹tpliwej urody celebrytki, to ja przepraszam i wychodzê. I nie chodzi mi tylko o apel, by Wyborcza pokazywa³a ty³ki ³adne, choæ to istotne. Niech ty³ki jad¹ sobie na pudelku lub moszcz¹ w innym tematycznym serwisie. A Wyborcza niech pomaga mi w rozstrzyganiu zupe³nie innych ¿yciowych wyborów. Przynajmniej na pierwszej stronie.

*** Od finezji internetowych tytu³ów a¿ zêby bol¹. Najwiêkszy regionalny dziennik powiadamia mnie, ¿e „Klient jak marzenie, z³odziej jak koszmar. Przeczytaj o nietypowych interwencjach policjantów z minionego weekendu”, a tak¿e, ¿e „Gospodynie z Mniszek pod Miêdzychodem sma¿y³y dziœ powid³a”. W redakcji bowiem wiedz¹: jestem tak g³upim burakiem, ¿e bardziej finezyjny tytu³ albo (Bo¿e, uchowaj) metafora, zabi³yby mi intelektualnego æwieka na resztê dnia. Wiêc dostajê tytu³ prze¿uty jak s³oikowa papka dla dziecka. Podgrzaæ i smacznego. Ale mnie to nie smakuje. Przy wspomnianych powid³ach tytu³ „Kloss ze Zb¹szynia” wygl¹da jak wyrafinowany efekt pracy ca³ego kolegium. Niestety, ju¿ przed laty pisa³ poeta „³añcuchy tautologii, parê pojêæ jak cepy”. Wykraka³.

*** Ca³e z³o dziennikarskiego œwiata bierze siê, niestety, z rachunku ekonomicznego. Redakcje nie s¹ ju¿ tak rozbudowane jak kiedyœ, wiêc trudno o specjalistów w ró¿nych dziedzinach ¿ycia. Zenek zajmuje siê motoryzacj¹, biznesem i konkursami na naj³adniejszy balkon, £ukasz polityk¹ i kultur¹ nisk¹, wysok¹ oraz lekkopó³œredni¹, Jola wszystkim. M³odzi adepci dziennikarstwa nie maj¹ od kogo czerpaæ wzorców, bo nikt specjalnie nie ma dla nich czasu. A na domiar z³ego mam wra¿enie, ¿e wszêdzie pozwalniano ludzi z korekty, wiêc nie z czasownikami odt¹d mo¿na pisaæ jak siê chce. Ale o zgrozo, pojawiaj¹ siê nawet ortografy!


„Lubuszanin.org.pl”

T O

N I E

J E S T

nr 3(11)wrzesieñ 2009

A R T Y K U £

O

R Ê C E

W

M A G L U

„I Ty mo¿esz zostaæ dziennikarzem” – Waldemar Gruszczyñski

*** No i mamy to, co mamy. Felieton i reporta¿ to gatunki gin¹ce. Esej zmar³ wiele lat temu. Pog³êbiona analiza to sztuka tak trudna, ¿e te¿ niemal ju¿ zapomniana. Poza tym przy rotacji w mediach nie ma szans na autora o poszerzonym przez pryzmat doœwiadczenia spojrzeniu na problem. W efekcie króluje lekko g³upawy tytu³ i kiepski merytorycznie artyku³ oparty o niezadowolonego pana Zdzis³awa,

lat 42, z deptaka. W lokalnej telewizji dziennikarz w programie o gotowaniu nazywa sitko do m¹ki dziwnym, rustykalnym urz¹dzeniem. Inny w programie kulturalnym mówi o jednym z ostatnich (sic!) drewnianych koœció³ków w Lubuskiem, co dowodzi, ¿e nigdy nie wyjecha³ poza granice swego osiedla. Kiedy wiêc kilka dni temu telewizyjna dziennikarka zrobi³a wywiad z dwoma pisarzami z bran¿y fantastycznej, znakomicie rozpoznawalnymi

Obawiam siê jednak, ¿e lepiej nie bêdzie. Choæ tu i ówdzie tli siê jeszcze nadzieja, dotyczy ona mediów ogólnopolskich: reporta-

sji. Mo¿e tak bêdzie? Kilka tygodni temu dziennikarka z Zielonej Góry napisa³a doœæ nieszczêœliwy w formie i treœci artyku³ o winobraniowym Bachusie. Niemal natychmiast internetowi polemiœci przeprowadzili bardzo rzeczow¹ krytykê tekstu. Oby³o siê (niemal) bez ataków ad personam, a poziom debaty by³ lepszy ni¿ ostatnie programy Moniki Olejnik. W efekcie gazeta nie kontynuowa³a g³upkowato wywo³anego tematu ani rankingu na Bachusa.

¿u w Wielkim Formacie czy felietonów w Polityce. Ale to pierwsza linia. Na lokalnych frontach jest tak, jak piszê. Smutno, przaœnie, swojsko i niechlujnie. M³odzi s¹ niedouczeni, jeœli nawet czegoœ siê nauczyli, to wzorców „siekiera w g³owie”, a jeœli nawet ominêli rafy siekiery i magla, to zaraz st¹d wyjad¹. Musimy wiêc wymagaæ wiêcej, ni¿ dostajemy. Musimy wiêcej, lepiej i m¹drzej, ale sami te¿ musimy nadawaæ ton tej dysku-

Z drugiej strony, po co nam te media, skoro sami mo¿emy byæ dziennikarzami. Mo¿na rzec: chcesz m¹drego artyku³u? To go sobie napisz. Stwórz serwis informacyjny, za³ó¿ fachowego bloga, uruchom radio internetowe. Dziœ jesteœmy jednoosobowymi redakcjami. Wystarczy koñcówka kabla do sieci.

przez fanów, ale obcymi szerszej publicznoœci, rozdziawi³em usta z podziwu. By³a przygotowana! I nie szarpa³a mnie za ramiê z t¹ niem¹ rozpacz¹ w oczach „wys³ali mnie na materia³, o co mam pytaæ?”

***

5

***


„Lubuszanin.org.pl”

M I Ê D Z Y

nr 3(11)wrzesieñ 2009

P R Z O D K I E M

A

T Y £ K I E M ,

C Z Y L I…

„Media na rozdro¿u” – Micha³ Iwanowski

Media

na rozdro¿u Micha³ Iwanowski

P

isanie w gazecie czy Internecie, mówienie w telewizji czy radio - to tylko efekty finalne ca³ej dziennikarskiej roboty, wykonanej wczeœniej. Ta robota musi byæ porównywana z prac¹ górnika na „przodku”, o ile efektem nie ma byæ coœ, co nadaje siê tylko do „ty³ka”. Zatem naczeln¹ zasad¹ dziennikarstwa jest rozeznanie, gdzie przodek, a gdzie ty³ek.

O treœciach do dupy ¯eby rozeznaæ gdzie przodek, a gdzie ty³ek, trzeba stan¹æ poœrodku. I to jest druga naczelna zasada dziennikarstwa, zwana inaczej obiektywizmem. Niestety, na stra¿y tej zasady stoj¹ dziœ ju¿ tylko s¹dy i - co zrozumia³e - tylko w sytuacjach, gdy dostan¹ do rêki pozwy. Rozmaite gremia bran¿owe, w stylu Rady Etyki Mediów, zwi¹zków czy stowarzyszeñ dziennikarskich - nie maj¹ takiej si³y oddzia³ywania, ¿eby swoimi uchwa³ami ten¿e obiektywizm wymusiæ. Zatem pracownicy rozmaitych mediów, z rozpêdu nazywani dziennikarzami, miewaj¹ tê zasadê w nosie i masowo produkuj¹ treœci nadaj¹ce siê do ty³ka. Po prostu dlatego, ¿e takie treœci doskonale siê sprzedaj¹. Ot i uzdrowieñcze dzia³anie „niewidzialnej rêki rynku”, która reguluje nam rzeczywistoœæ. Te o r e t y z o w a æ ³atwo. Ale które treœci s¹ warte czytania, a które przys³owiowego podtarcia tylnej

czêœci cia³a? Co odró¿nia gazetê od papieru toaletowego? Nie wiem, wiêc podam subiektywn¹ definicjê „treœci do dupy”. Mówi¹c pokrótce - to treœci, których celem nie jest pobudzenie do myœlenia i wyrobienia w³asnego pogl¹du przez czytaj¹cego, ale jedynie wzbudzenie negatywnych emocji, wymierzonych przeciwko komuœ i aplauzu dla w³asnych pogl¹dów i tez, zawartych w treœci. A wiêc musz¹ to byæ treœci jednoznaczne, wartoœciuj¹ce, wrêcz maj¹ce znamiona populistycznej propagandy. Bo im krócej i dosadniej przekazane - tym ³atwiejsze w odbiorze, bardziej przekonuj¹ce. To treœci ¿eruj¹ce na ludzkim lenistwie i niechêci do myœlenia, czy zawracania sobie g³owy niuansami.

...dziennikarz „standardowy”, który nie gustuje w ekstremalnych formach tego zawodu, wie, ¿e nie wszystkie informacje nale¿¹ mu siê jak psu zupa i ¿e nie zawsze trzeba wydzieraæ je rozmówcom z gard³a. Wystarczy grzecznie poprosiæ

O wypalaniu mostów A teraz trochê o dziennikarskim warsztacie. Dziennikarze maj¹ diametralnie ró¿ne podejœcia do metod zdobywania informacji i

6

nie ma tu ¿adnej regu³y. Liczy siê tylko osobista inwencja i indywidualne podejœcie. Jedni uwa¿aj¹, ¿e wszystkie informacje nale¿¹ im siê jak psu zupa, a informatorzy powinni na ka¿de zawo³anie przysy³aæ im gotowce (najlepiej w formie newslettera z za³¹czonym plikiem wordowskim, ¿eby nie by³o problemów ze skopiowaniem), który oni ³askawie zredaguj¹ i opublikuj¹. Oni zwykle ewoluuj¹ w stronê pisania tekstów sponsorowanych, czasem zostaj¹ copywriterami w agencjach reklamowych i ¿egnaj¹ siê z dziennikarstwem. Dziennikarstwo to jedna z form wype³niania s³owami treœci. A reklama to raczej dorabianie treœci do s³ów. I wychodzi np., ¿e ¯ubr powstaje z pszenicy. Grunt, ¿eby by³o „to” s³owo. I ¿eby z nim siê wszystko kojarzy³o. Na drugim krañcu s¹ ci dziennikarze, którzy gardz¹ informacj¹ podan¹ na talerzu. Za cenn¹ uwa¿aj¹ tylko informacjê wydart¹ rozmówcy z gard³a, po uprzednim przyciœniêciu go do muru, metodami przes³uchañ z Guantanamo. Liczy siê hicior, pora¿aj¹cy news. I do tego eksluzywny, którego nie ma nikt inny. Ci z kolei ewoluuj¹ w stronê dziennikarstwa œledczego. Nie na d³ugo, bo w tym fachu szybko nastêpuje wypalenie zawodowe. I jeszcze wypalenie mostów, bo im taki dziennikarz skuteczniejszy, tym mniej ludzi chce z nim rozmawiaæ. A jak zapêdzi siê o jeden most za daleko i zap³aci gigantyczne odszkodowanie w s¹dzie, to ³atwo straci zapa³ do dziennikarskiej roboty.

O wydeptywaniu œcie¿ek Nie ma to jak dziennikarzom - nic nie robi¹, tylko ³a¿¹. Coœ w tym jest. Dziennikarz musi najpierw sporo ³aziæ, ¿eby potem wiêkszoœæ spraw za³atwiaæ przez telefon. To niestety k³óci siê z presj¹ czasu, pod któr¹ pracuje dziennikarz. Nie do wszystkich rozmówców jest on w stanie szybko dotrzeæ i spo-


„Lubuszanin.org.pl”

M I Ê D Z Y

nr 3(11)wrzesieñ 2009

P R Z O D K I E M

A

T Y £ K I E M ,

C Z Y L I…

„Media na rozdro¿u” – Micha³ Iwanowski

tkaæ siê osobiœcie. A czasem informacja, jak¹ chce pozyskaæ, nie jest nawet tego warta. Tymczasem w pozyskiwaniu nawet prostych i oficjalnych informacji, potrzebna jest zasada wzajemnego zaufania. Dziennikarz wie, do kogo dzwoni, w przeciwieñstwie do rozmówcy. Dlatego zawsze mog¹ siê zdarzyæ sytuacje, w których rozmówca, po odebraniu telefonu odpowie: - Ale ja pana nie znam. Sk¹d mam wiedzieæ, ¿e pan to osoba, która siê przedstawia? Wówczas trzeba albo ruszyæ siê zza biurka i po³aziæ, albo zaproponowaæ, by rozmówca znalaz³ w Internecie nazwisko dzien-

Micha³ Iwanowski Autor jest dziennikarzem „Gazety Lubuskiej”.

nikarza i redakcyjny numer telefonu, oddzwoni³ nañ i wówczas sobie z nim porozmawia³. To drugie rozwi¹zanie wymaga odrobiny dobrej woli ze strony rozmówcy. A jeœli ma on udzieliæ niewygodnej dla siebie informacji, to na tak¹ dobr¹ wolê nie ma co liczyæ. Pozostaje wydeptywaæ œcie¿ki. I przekonywaæ rozmówców, by nie nabierali wody w usta, tylko puœcili z nich parê. Tak wiêc dziennikarz „standardowy”, który nie gustuje w ekstremalnych formach tego zawodu, wie, ¿e nie wszystkie informacje nale¿¹ mu siê jak psu zupa i ¿e nie zawsze trzeba wydzieraæ je rozmówcom z gard³a. Wystarczy grzecznie poprosiæ.

O tym, co siê nale¿y Bez ¿adnej ³aski dziennikarzom nale¿¹ siê wszystkie informacje dotycz¹ce dzia³alnoœci organów w³adzy publicznej. Powinny one znajdowaæ siê w internetowym Biuletynie Informacji Publicznej, ale praktyka wygl¹da tak, ¿e gminy i inne instytucje umieszczaj¹ tam zwykle tylko telefony,

7

e-maile, adresy i godziny urzêdowania. Plus oœwiadczenia maj¹tkowe osób wydaj¹cych decyzje administracyjne i ludzi pochodz¹cych z wyboru powszechnego. Bo do tego zmusza ich ustawa. Ze œwiec¹ jednak szukaæ w BIP-ie takich cennych Ÿróde³ informacji jak protoko³y posiedzeñ rad miejskich i komisji rady, czy nawet treœci uchwa³ z uzasadnieniem. I nawet piêkna ogólnopolska akcja „Przejrzysta gmina” niewiele tutaj zmieni³a, poza tym, ¿e na portalach gminlaureatów pojawi³y siê loga z kryszta³kiem przejrzystoœci, zamiast wiêkszej dawki informacji. Zwykle trzeba siê po nie pofatygowaæ do urzêdu, poprosiæ, ¿eby sekretarka wyjê³a z szafy stare skoroszyty i pokaza³a uchwa³ê. A o protoko³ach, w których znajdziemy wiernie odtworzony przebieg posiedzenia - lepiej zapomnieæ. Zwykle wygl¹da on tak, ¿e przewodnicz¹cy otworzy³ sesjê, przyj¹³ protokó³ z poprzedniej, radni zag³osowali nad uchwa³ami, potem zg³osili sprawy ró¿ne i przewodnicz¹cy sesjê zamkn¹³. Lepiej jest w Internecie z dostêpem do informacji z wyników pracy organów nadzorczych, czy kontrolnych, jak NIK czy


„Lubuszanin.org.pl”

M I Ê D Z Y

nr 3(11)wrzesieñ 2009

P R Z O D K I E M

A

T Y £ K I E M ,

C Z Y L I…

„Media na rozdro¿u” – Micha³ Iwanowski

Regionalna Izba Obrachunkowa. Choæ mankamentem jest tutaj du¿e opóŸnienie w publikacji tych materia³ów.

O firmach - twierdzach Prawdziw¹ twierdz¹ dla dziennikarzy s¹ prywatne firmy, korporacje czy konsorcja. Najtrudniejsze w kontaktach s¹ te, które na stanowisku osoby ds. kontaktów z mediami nie maj¹ cz³owieka rozumiej¹cego mechanizmy dzia³ania mediów. Wiadomo, ¿e taka firma w kontaktach z pras¹ nic nie musi. Nie musi rozmawiaæ, nie musi przekazywaæ jakichkolwiek informacji. Tylko mo¿e. Przyk³a-

dem jest tutaj japoñska firma Funai, która od czasu ulokowania siê w nowosolskiej strefie ekonomicznej w 2006 r., tylko raz wyda³a oficjalny komunikat do mediów, informuj¹cy o zwolnieniu grupowym po³owy z ponad 400-osobowej za³ogi. Zreszt¹ by³o to dzia³anie wyprzedzaj¹ce i jakby trochê wymuszone, bo dziennikarze i tak by siê o tym dowiedzieli choæby z Powiatowego Urzêdu Pracy, któremu firma musia³a ten fakt zg³osiæ. Ale na szczêœcie wiêkszoœæ du¿ych miêdzynarodowych firm i konsorcjów w Polsce rozumie i szanuje fakt, ¿e funkcjonuj¹ w demokratycznym pañstwie, którego elementem jest wolna prasa. I nie uni-

Cztery zasady pracy z dziennikarzem 1. Jeœli chcesz zainteresowaæ dziennikarza swoim tematem, nigdy nie dzwoñ, mówi¹c: Mam dla pana rewelacyjny temat, prawdziw¹ sensacjê. Proszê przyjechaæ tu i tu, a sam pan zobaczy. Wiêcej nie mogê powiedzieæ, bo to nie na telefon. To niepowa¿ne podejœcie, które tylko zirytuje dziennikarza. Wbrew pozorom, dziennikarz nie pracuje chaotycznie. Ma mniej wiêcej zaplanowany dzieñ, realizuje wczeœniejsze zamówienia, jest poumawiany na konkretne godziny. Jego praca nie polega na czekaniu na telefon od anonimowego informatora, który chce daæ cynk w anonimowej sprawie. Chc¹c zainteresowaæ dziennikarza, musisz siê przedstawiæ (mo¿na zastrzec dane personalne tylko do wiadomoœci redakcji), podaæ swój telefon i dopiero wtedy zreferowaæ pokrótce o co chodzi. Wówczas dziennikarz mo¿e sam podj¹æ temat, umówiæ siê na spotkanie, albo przekazaæ temat innemu dziennikarzowi, wyspecjalizowanemu w temacie, o jakim mowa. 2. Nigdy nie zaczynaj kontaktu z dziennikarzem od s³ów: - Dzwoniê do pana, bo zawiod³em siê na pañskim redakcyjnym koledze, który jest taki i owaki, zaj¹³ siê spraw¹ dopiero po interwencji u redaktora naczelnego i jeszcze napisa³ nie tak, jak chcia³em. Po takich s³owach, nie licz, ¿e ktokolwiek zajmie siê tematem. Po pierwsze ods³aniasz swoj¹ roszczeniow¹ postawê i to w nieuprawnionym zakresie. Jedyne, czego mo¿esz oczekiwaæ, to tego, by redakcja zajê³a siê twoim tematem, ale nie mo¿esz ¿¹daæ, by

efektem by³ materia³ o takim wydŸwiêku, jaki sobie ¿yczysz. Po drugie wskazujesz, ¿e nie jesteœ godny zaufania, skoro pomawiasz redakcyjnego kolegê. Dziennikarz mo¿e mieæ obawy, ¿e za kilka dni zadzwonisz do nastêpnej osoby i to samo zaczniesz opowiadaæ o nim samym. Chc¹c wzbudziæ zaufanie, najlepiej nawi¹zaæ do wczeœniejszych publikacji dziennikarza, do którego dzwonisz i zasugerowaæ, ¿e by³oby dobrze, gdyby to on zaj¹³ siê twoim tematem. Wtedy zaczynasz rozmowê merytorycznie i dajesz do zrozumienia, ¿e jesteœ sta³ym czytelnikiem, który ma rozeznanie w pracy gazety, do której dzwonisz. 3. Chc¹c zaprotestowaæ, lub krytycznie odnieœæ siê do publikacji w gazecie, musisz wyraŸnie odró¿niæ sprostowanie od polemiki. Sprostowanie to korekta ewidentnego b³êdu w treœci artyku³u: b³¹d w nazwisku, w cyfrach, przypisanie czyjeœ wypowiedzi nie tej osobie, która to powiedzia³a, itp. Osoby zbulwersowane artyku³em w gazecie, czêsto tytu³uj¹ swoje pisma jako „sprostowanie”, podczas gdy zawieraj¹ one czyst¹ polemikê z treœci¹ artyku³u. Czyli w³asn¹, inn¹ ni¿ zaprezentowana w gazecie interpretacjê zjawiska czy wydarzenia. Przy tej okazji czêsto padaj¹ zarzuty, ¿e gazeta czy dziennikarz „k³amie”. Tymczasem w myœl prawa prasowego, redaktor naczelny ma prawo odmówiæ publikacji „sprostowania”, jeœli nie spe³nia ono powy¿szych wymogów. Wtedy pozostaje tylko d³uga i ¿mudna droga s¹dowa. Nie znam natomiast redakcji, która odmówi³aby publikacji polemiki. O ile re-

dakcja szanuje swoich czytelników, polemikê zawsze zamieœci. Oczywiœcie pod warunkiem, ¿e nie ma tam inwektyw i nie narusza czyichœ dóbr osobistych. Tak wiêc przed napisaniem polemiki, lepiej ostudziæ emocje i merytorycznie wypunktowaæ swoje zastrze¿enia. 4. Jeœli chcesz puœciæ w œwiat jakieœ przedsiêwziêcie za poœrednictwem konferencji prasowej, nie rób tego na ostatni moment. Dobrze siê przygotuj: zadbaj o to, by na konferencji by³a jakaœ znana i identyfikowalna w regionie lub œrodowisku osoba. To magnes, który zachêci dziennikarzy do przyjœcia. Zadbaj te¿ o materia³y pomocnicze w postaci opisu przedsiêwziêcia, jakiemu poœwiêcona jest konferencja. Wyœlij je kilka dni wczeœniej do wszystkich redakcji, by dziennikarze mieli szansê przygotowaæ siê do pytañ. Na konferencji musi byæ przynajmniej jedna kompetentna osoba, która bêdzie w stanie z marszu odpowiedzieæ na ka¿de pytanie. Pozostali uczestnicy - w tym owa znana osobistoœæ - mo¿e wystêpowaæ w roli „wazonu”, czyli nic nie mówiæ, tylko siedzieæ. Ale musi byæ dostêpna dla dziennikarzy, by ci mogli z ni¹ zrobiæ indywidualne wywiady, na inne, bli¿sze jej tematy. Nigdy nie organizuj konferencji prasowej póŸniej ni¿ o 15.00. Inaczej frekwencja bêdzie mizerna. Po tej godzinie, w redakcjach telewizyjnych montowane s¹ ju¿ wieczorne serwisy, a w gazetach zaczyna siê sk³ad stron kolejnego wydania. Tak wiêc informacja o twojej konferencji przebije siê tylko do wydañ internetowych i do serwisu radiowego.

8

kaj¹ kontaktów, przekazuj¹ informacje, ujawniaj¹ swoje plany inwestycyjne. Firmy zdaj¹ sobie sprawê, ¿e to od ich planów i powodzenia w coraz wiêkszym stopniu zale¿y przysz³oœæ lokalnej spo³ecznoœci. A wiêc tej spo³ecznoœci nale¿¹ siê rzetelne informacje, i to nie tylko formu³owane w oficjalnych komunikatach zarz¹du czy rady nadzorczej. Z regu³y (chocia¿ s¹ tu wyj¹tki) poziom dziennikarskich kontaktów z kadr¹ biznesow¹ musi byæ o klasê wy¿szy ni¿ z kadr¹ urzêdnicz¹. Firmy s¹ bardziej wymagaj¹ce wobec dziennikarzy, jeœli chodzi o wiedzê, kulturê, a nawet erudycjê. I nie toleruj¹ ignorancji.

O fina³owym odliczaniu Nie brakuje ludzi, nawet wœród dziennikarzy, którzy wieszcz¹ rych³y zmierzch dziennikarstwa i odliczaj¹ lata, jeœli nie miesi¹ce, do jego zaniku. Jacek ¯akowski nazwa³ nawet siebie przedstawicielem wymieraj¹cego zawodu. Jak zdun, szewc, zegarmistrz czy woŸnica. Inni mówi¹, ¿e to niemo¿liwe. Bo przecie¿ telewizja czy Internet, choæ same rzadko produkuj¹ dziennikarskie treœci, staczaj¹c siê w stronê rozrywki, to jednak bazuj¹ na publikacjach gazet, a rekordow¹ ogl¹dalnoœæ w porannych programach TV osi¹ga w³aœnie „przegl¹d prasy”. Inna sprawa, ¿e kto obejrzy przegl¹d w TV, ten nie kupi ju¿ prasy, przyczyniaj¹c siê do upadku dziennikarstwa. I ko³o siê zamyka. Jest jeszcze drugi aspekt, artyku³owany przez... neurologów. Otó¿ dzienna dawka wiedzy i informacji, jak¹ codziennie ch³onie umys³ wspó³czesnego cz³owieka, jest porównywalna z wiedz¹ i zasobem informacji, jakie cz³owiek œredniowiecza przyswaja³ przez ca³e ¿ycie. St¹d pytanie - czy nie zbli¿amy siê do granicy przyswajalnoœci ludzkiego mózgu i czy jego ewolucja nad¹¿a za rzeczywistoœci¹. Ile jeszcze informacji i newsów jesteœmy w stanie przyswoiæ? Kiedy umys³y zobojêtniej¹ na codzienne „pora¿aj¹ce newsy” i czy czasem ju¿ to siê nie sta³o? I wreszcie - kiedy z mediów bêdziemy nie tylko czegoœ siê dowiadywaæ, ale tak¿e zaczniemy analizowaæ to, czego siê dowiedzieliœmy. Cz³owiek œredniowiecza mia³ na to ca³e ¿ycie, my nie mamy na to czasu. Lecz zapotrzebowanie na myœlenie roœnie. Niebawem wiêc czas siê znajdzie, choæby kosztem pustej rozrywki. Przysz³oœæ (mo¿e nie tak daleka) tkwi wiêc w dziennikarstwie sk³aniaj¹cym do myœlenia, inspiruj¹cym do wyci¹gania w³asnych wniosków. Reszta tego, co dziœ uchodzi za dziennikarstwo, znajdzie swoj¹ niszê w reklamie i rozrywce. Te¿ przecie¿ potrzebnej. Dla równowagi.


„Lubuszanin.org.pl”

O

T Y M ,

J A K

nr 3(11)wrzesieñ 2009

M E D I A

R O S £Y

W

S I £ Ê

„Czwarta w³adza” – Ireneusz Wojewódzki

Czwarta w³adza Ireneusz W ojewódzki Wojewódzki

O

kreœlenia „czwarta w³adza”, wed³ug jednej z wersji, po raz pierwszy u¿y³ u schy³ku XVIII w. brytyjski parlamentarzysta i myœliciel Edmund Burke. Mia³ on zwróciæ siê do dziennikarzy zasiadaj¹cych na ³awach prasowych Izby Gmin: „wy jesteœcie czwart¹ w³adz¹ w królestwie”. S³owa te, nawi¹zuj¹ce do znanej ju¿ wówczas monteskiuszowskiej triady (podzia³u w³adzy na ustawodawcz¹, wykonawcz¹ i s¹downicz¹), wyra¿a³y idealistyczne przekonanie, ¿e prasa jest czynnikiem kontroluj¹cym inne organy pañstwa. Dziœ, w dobie spo³eczeñstwa informacyjnego, nikt chyba nie ma w¹tpliwoœci co do ogromnej roli œrodków masowego przekazu.

Trudne pocz¹tki Okreœlenie „czwarta w³adza” zrazu odnosi³o siê tylko do prasy, albowiem w³aœnie ona by³a najstarszym – i przez ca³e stulecia jedynym – „medium”. Prapocz¹tków prasy mo¿na doszukiwaæ siê ju¿ w staro¿ytnoœci. W Rzymie w

II w. p.n.e. popularnym Ÿród³em informacji by³y Acta Diurna Orbis – rodzaj dzisiejszych „dzienników urzêdowych”. Zamieszczano w nich wa¿ne komunikaty, zarz¹dzenia w³adz, uchwa³y Senatu, opisy uroczystoœci, etc. Tekst oficjalny, ryty na gipsowej desce i wystawiany na widok publiczny, by³ przepisywany przez prywat-

9

nych kopistów, a nastêpnie odpisy kolportowano dalej na prowincji, czêsto w formie odleg³ej od orygina³u. Podobne „gazety” wydawano od VI w. w Chinach. Ogranicza³y siê do wiadomoœci urzêdowych i rozsy³ane by³y do gubernatorów prowincji, w póŸniejszym okresie, ju¿ w czasach nowo¿ytnych, drukowano je w wiêkszych nak³adach, lecz ukazywa³y siê nieregularnie, a kolportowane by³y tylko drog¹ urzêdow¹ – przetrwa³y jednak a¿ do upadku monarchii w 1911 r. Jednak¿e prawdziwy rozwój prasy zaczyna siê dopiero w epoce nowo¿ytnej. Z³o¿y³ siê na ten proces splot wielorakich czynników sprzyjaj¹cych powstaniu prasy, takich jak postêpowe has³a Renesansu i Reformacji, odkrycia geograficzne, które


„Lubuszanin.org.pl”

O

T Y M ,

J A K

nr 3(11)wrzesieñ 2009

M E D I A

R O S £Y

W

S I £ Ê

„Czwarta w³adza” – Ireneusz Wojewódzki

poszerza³y horyzonty intelektualne Europejczyków, rozwój handlu, miast i mieszczañstwa, wzmagaj¹c zapotrzebowanie na informacjê, i to nie tylko wœród kupców, pragn¹cych z zyskiem sprzedaæ swój towar. Ale oczywiœcie dla rozwoju mediów w ka¿dej epoce konieczny by³ tak¿e postêp techniczny. W przypadku prasy prze³omowym okaza³ siê wynalazek druku. Ju¿ w koñcu XIV w. w Niderlandach zbudowano pierwsz¹ prasê z matryc¹ z drewnianego klocka. W 1454 r. moguncki z³otnik i drukarz Johannes Gensfleisch (znany jako Gutenberg) oraz Peter Schëffer zastosowali czcionkê ruchom¹. Od tej pory rosn¹cy g³ód informacji móg³ byæ zaspakajany znacznie ³atwiej. Tradycyjne formy przekazywania informacji, listy kupieckie, relacje przepisywane odrêcznie, zosta³y wyparte przez relacje drukowane. Najstarsza zachowana pochodzi z Bolonii z roku 1470 i zawiera opis turnieju rycerskiego. Innym s³ynnym drukiem tego typu jest list Krzysztofa Kolumba, wydrukowany w Barcelonie w 1493 r., zawieraj¹cy relacjê o dokonanym odkryciu. W Polsce pierwsza taka gazeta ulotna – zwano je nowinami – ukaza³a siê w 1550 r. i nosi³a tytu³ „Nowiny z Konstantynopola”. Od wynalezienia druku up³ynê³o jednak sporo czasu nim dosz³o do wydania pierwszego periodyku. W 1605 r. przywilej drukowania regularnych „relacji” uzyska³ od w³adz pewien antwerpski sztycharz, w efekcie co tydzieñ zaczê³o wychodziæ pismo „Nieuwe Tijdinghe”. Po nim pojawi³y siê nastêpne periodyki, najpierw w krajach niemieckich (m.in. „Aviso Relattion oder Zeitung” z 1609), potem w Anglii („The Weekly News from Italy” z 1622) i we Francji (paryska „La Gazette” z 1631). Polska nie pozostawa³a w tyle. Za datê rozpoczêcia dziejów prasy polskiej mo¿na uznaæ 3 stycznia 1661 r., kiedy to w Krakowie ukaza³ siê „Merkuriusz Polski Ordynaryjny”, tygodnik reprezentuj¹cy polityczny program króla Jana Kazimierza. Prasa mia³a pocz¹tkowo wybitnie informacyjny charakter, a gros informacji dotyczy³o wydarzeñ militarnych i politycznych. Nie imponowa³y nak³ady, najwiêksze periodyki osi¹ga³y tysi¹c egzemplarzy, ale np. nak³ad wspomnianego „Merkuriusza” nie przekracza³ 200 egzemplarzy. Tak¿e wiadomoœci nie by³y najœwie¿sze, co nie dziwi, zwa¿ywszy, ¿e w koñcu XVI w. poczta do Gdañska z Antwerpii sz³a oko³o 30 dni, zaœ z Lizbony od 50 do 130 dni. Jeszcze dwieœcie lat póŸniej, w epoce napoleoñskiej, „Gazeta Krakowska” podawa³a jako „najœwie¿sze wiadomoœci z Pary¿a” opis wydarzeñ sprzed miesi¹ca. Ponadto rozwój prasy i jej modernizacja hamowane by³y w ca³ej Eu-

ropie przez surowe przepisy ograniczaj¹ce wolnoœæ druku. Wszystko to jednak stopniowo mia³o ulegaæ zmianie.

Ku wolnoœci i nowoczesnoœci Ju¿ w XVII w. pojawi³a siê prasa tematyczna, zapocz¹tkowana w 1665 r. przez naukowe pismo paryskie „Journal de Savants”. W œlad za nim pojawi³y siê inne pisma specjalistyczne: literacko-naukowe, kulturalne, og³oszeniowe, a nawet… kobiece. Pierwsze pismo skierowane do pañ wydano ju¿ w 1682 r., by³ nim angielski „Ladies Mercury”. Choæ technika drukarska i przep³yw informacji d³ugo pozostawa³y zacofane, to ju¿ w wieku XVIII, w epoce Oœwiecenia, Rewolucji Francuskiej i amerykañskiej wojny o niepodleg³oœæ, g³êbokim przemianom uleg³a spo³eczna i polityczna rola prasy.

Powiew wolnoœci zacz¹³ docieraæ tak¿e na kontynent. W krêpowanej przez cenzurê Francji pierwszy dziennik – „Journal de Paris” – ukaza³a siê przesz³o 70 lat po londyñskim pierwowzorze. Dojrzewa³ jednak prze³om. Nied³ugo przed zburzeniem Bastylii jeden z przywódców rewolucji, markiz Mirabeau, g³oœno ¿¹da³ wolnoœci prasy, „która nie mo¿e byæ gwa³cona, wolnoœci, która musi byæ jak najszersza, wolnoœci, bez której ¿adnej innej nie uda siê zdobyæ”. Tê upragnion¹ swobodê gwarantowa³a uchwalona w sierpniu 1789 r. „Deklaracja praw cz³owieka i obywatela”. We Francji, gdzie przed rewolucj¹ niemal ca³kowity monopol nale¿a³ do trzech pism, nast¹pi³a eksplozja nowych tytu³ów, których liczba przekroczy³a 400. Trwa³o to jednak krótko. Napoleon Bonaparte zaraz po przejêciu w³adzy stwierdzi³: „Jeœli popuszczê cugli prasie, nie pozostanê u w³adzy nawet trzech miesiêcy” i zlikwidowa³ niezale¿noœæ prasy. Jednak ziarno wolnoœci zosta³o ju¿ zasiane i walka o wolnoœæ s³owa powraca³a w kolejnych okresach.

Tempo zmian technologicznych sprawia, ¿e przysz³oœæ wykracza poza wyobra¿enia zwyk³ego œmiertelnika.

Pierwsze zmiany zasz³y w Anglii i by³y oczywistym refleksem g³êbszych przemian, jakie dokona³y siê na Wyspach Brytyjskich. Tam bowiem najszybciej ewolucji uleg³y struktury spo³eczne, tam narodzi³ siê nowoczesny parlamentaryzm, tam rozpoczê³a siê rewolucja przemys³owa. Tam te¿ po raz pierwszy prasa uzyska³a wzglêdn¹ swobodê wypowiedzi. Funkcjonuj¹cy ju¿ wówczas system dwupartyjny pobudza³ wymianê opinii i pogl¹dów. W efekcie ju¿ w 1702 r. ukaza³o siê w Londynie pierwsze pismo codzienne – „The Daily Courant”, aczkolwiek przed nim istnia³o kilka innych, lecz efemerycznych dzienników. W kilka lat póŸniej Daniel Dafoe za³o¿y³ tygodnik „Reveue”, w którym czo³owe miejsce zajmowa³y pisane przez niego z wielkim talentem artyku³y polityczne, eseje i reporta¿e, nie zaœ bie¿¹ce informacje. Jego „Robinson Cruzoe” by³ pierwsz¹ powieœci¹ drukowan¹ w odcinkach. Podobny charakter mia³ niezwykle popularny „Spectator”, na którym póŸniej wzorowa³ siê m.in. polski „Monitor” (z 1772 r.). W Anglii w II po³owie XVIII wieku, mimo obowi¹zywania wysokiego podatku prasowego, ³¹czny (globalny) nak³ad roczny prasy przekracza³ 10 mln egzemplarzy, a takie tytu³y jak „The Times”, londyñski dziennik ukazuj¹cy siê nieprzerwanie od 1785 r. do dziœ, na trwa³e zapisa³y siê w historii mediów.

10

U progu XIX wieku prasa wiêkszoœci krajów znajdowa³a siê w okowach cenzury. Przypadkiem szczególnym, poza Angli¹, by³y Stany Zjednoczone. Zwyciêstwo w wojnie o niepodleg³oœæ doprowadzi³o do rozkwitu amerykañskiej demokracji. Choæ pierwszy dziennik powsta³ tu dopiero w 1783 r. („The Pennsylvania Evening Post”), to jednak szybko ros³a liczba tytu³ów, g³ównie o charakterze lokalnym. Panowa³a ogromna swoboda wypowiedzi, a bujnemu ¿yciu politycznemu czêsto towarzyszy³a na ³amach prasy demagogia i brutalne ataki personalne. Mimo to Thomas Jefferson – jedna z ofiar takich ataków – pisa³: „Gdybym mia³ zdecydowaæ, czy powinniœmy mieæ rz¹d bez gazet, czy gazety bez rz¹du, nie zawaha³bym siê ani chwili i wybra³ ten drugi ustrój”.

Ireneusz Wojewódzki Historyk, doktor, pracownik Instytutu Historii Uniwersytetu Zielonogórskiego, zajmuje siê histori¹ najnowsz¹.


„Lubuszanin.org.pl”

O

T Y M ,

J A K

nr 3(11)wrzesieñ 2009

M E D I A

R O S £Y

W

S I £ Ê

„Czwarta w³adza” – Ireneusz Wojewódzki

Wiek XIX – rewolucja cywilizacyjna Rewolucja przemys³owa rozpoczê³a siê w ró¿nym czasie w ró¿nych krajach. Po przoduj¹cej Anglii drog¹ t¹ posz³y inne kraje europejskie i USA. Wbrew nazwie by³ to proces oznaczaj¹cy znacznie wiêcej ni¿ tylko gwa³towan¹ industrializacjê. Postêp nauki, wynalazki techniczne czy rozwój transportu ³¹czy³y siê z eksplozj¹ demograficzn¹, wzrostem œwiadomoœci mas, upowszechnieniem oœwiaty, stopniow¹ demokratyzacj¹ ¿ycia politycznego. Dziêki temu w II po³owie XIX wieku ukszta³towa³ siê nowy, bli¿szy dzisiejszemu charakter prasy. Wynalezienie telegrafu podnios³o aktualnoœæ prasowych informacji, zaœ rozbudowa linii kolejowych przyspieszy³a dystrybucjê prasy. Teraz przes³anie wiadomoœci z Indii do Anglii nie musia³o ju¿ zajmowaæ 3-4 miesi¹ce. Nowoczesne maszyny drukarskie i rozwój papiernictwa pozwoli³y zwiêkszyæ nak³ady do rozmiarów wczeœniej nieosi¹galnych. O ile na pocz¹tku wieku XIX nak³ad przeciêtnej gazety wynosi³ kilka tysiêcy egzemplarzy, to ju¿ pod

koniec stulecia londyñski dziennik „Daily Telegraph” ukazywa³ siê w nak³adzie 265 tys. egzemplarzy! Oko³o 1890 roku w USA ukazywa³o siê ponad 17 tys. periodyków, w Wielkiej Brytanii zaœ ponad 4 tys. Wci¹¿ poszerza³ siê kr¹g czytelników. Prasa przesta³a byæ dostêpna tylko dla elit, nadesz³a epoka masowoœci. Zadecydowa³y o tym dwa czynniki – wzrost wykszta³cenia (np. we Francji odsetek analfabetów w 1826 r. wynosi³ ok. 60%, zaœ pó³ wieku póŸniej spad³ do 30 %) oraz spadek cen pism. W pogoni za zyskiem wydawcy poczêli przeœcigaæ siê w zdobywaniu nowych czytelników, docieraj¹c do najni¿szych warstw spo³ecznych. Zasadê „krew na pierwszej stronie” zastosowa³ tani dziennik francuski „Le Petit Journal”. Gdy w 1869 r. redakcja poinformowa³a o wykryciu sensacyjnego morderstwa, czemu poœwiêcono 2/3 objêtoœci pisma, w ci¹gu kilku dni jego nak³ad wzrós³ do 460 tys. Podobnego prze³omu dokona³ w prasie amerykañskiej Joseph Pulitzer i jego „New York World” . Nie tylko przedstawia³ radykalny program spo³eczny, ale te¿ tropi³ korupcjê, afery, machinacje podatkowe bogaczy itd. Sensacyjny styl, bogaty serwis informacyjny, wœcibscy i zdolni dziennikarze, atrakcyjna

11

forma graficzna – oto tajniki sukcesu Pulitzera, który zwyk³ mawiaæ: „Nie drukuj nigdy tego, czego twoja s³u¿¹ca nie mo¿e zrozumieæ”. Jego godnym konkurentem okaza³ siê William Randolph Hearst, który w 1896 r. naby³ „New York Journal”. Wkrótce ca³a prasa bulwarowa, sensacyjna, zyska³a miano „¿ó³tej prasy”, od tytu³owego bohatera serii komiksów „Yellow Kid” zamieszczanych w obu pismach. Szczytem powodzenia jednocentowej „¿ó³tej prasy” by³a wojna amerykañsko-hiszpañska w 1898 r., kiedy to na skutek podburzenia opinii publicznej przez prasê Kongres USA zdecydowa³ siê na wypowiedzenie wojny. W tym samym roku nak³ady obu pism przekroczy³y po 1,5 mln egzemplarzy!

W epoce totalitar yzmów totalitaryzmów Po pierwszej wojnie œwiatowej pojawi³a siê prasa nowej generacji – tabloidy, czyli „pigu³ki” – takie jak „Daily Mirror”. Ogranicza³y siê do podania wyselekcjonowanych informacji, w ograniczonej iloœci i okraszonych bogatymi ilustracjami. Jednak obok nich powstawa³y powa¿ne, opiniotwórcze magazyny


„Lubuszanin.org.pl”

O

T Y M ,

J A K

nr 3(11)wrzesieñ 2009

M E D I A

R O S £Y

W

S I £ Ê

„Czwarta w³adza” – Ireneusz Wojewódzki

spo³eczno-polityczne, jak amerykañski „Time” (1923). W Polsce miêdzywojennej najpopularniejszym pismem by³ krakowski „Ilustrowany Kurier Codzienny”. Popularny „Ikac” ukazywa³ siê œrednio w nak³adzie 250 tys., utrzymuj¹c wysoki poziom edytorski i wzglêdn¹ niezale¿noœæ od w³adzy. Da³ pocz¹tek ca³emu koncernowi wydawniczemu o tej samej nazwie. Jego konkurentem by³ warszawski „Dom Prasy”, a oba koncerny zdominowa³y polski rynek prasowy. Nowe znaczenie pojêciu „czwarta w³adza” usi³owa³y nadaæ dwudziestowieczne totalitaryzmy. Zarówno Stalin, jak i Hiler zdawali sobie sprawê, ¿e aby panowaæ nad masami, trzeba mieæ w rêku œrodki masowego oddzia³ywania i zapewniæ sobie monopol informacji. To w³aœnie twórca nazistowskiej propagandy Josef Goebbels mia³ powiedzieæ, ¿e „k³amstwo powtarzane tysi¹c razy staje siê prawd¹”. Organ prasowy NSDAP „Völkischer Beobachter” z niewielkiej gazetki przerodzi³ siê w okresie rz¹dów Hitlera w najwa¿niejszy niemiecki dziennik z nak³adem blisko 2 mln egzemplarzy. Jeszcze wiêksze osi¹ga³a sowiecka „Prawda”, której treœæ by³a w istocie zaprzeczeniem tytu³u. Jednak w tym czasie karierê zaczê³o robiæ ju¿ radio, które u³atwi³o Hitlerowi zdobycie popularnoœci. Nie przypadkowo w latach 30. to w³aœnie Niemcy posiadali najwiêksz¹ liczbê radioabonentów w Europie (ponad 8 mln), a na œwiecie ustêpowali tylko Amerykanom (ponad 24 mln). Pocz¹tki radiofonii zwi¹zane s¹ z wynalazkiem Marconiego, opatentowanym w 1896 r. Jednak¿e pierwsza audycja radiowa – transmisja koncertu muzycznego na czeœæ belgijskiej królowej – nadana zosta³a dopiero w 1914 r. Natomiast pierwsza publiczna rozg³oœnia radiowa rozpoczê³a pracê w Pittsburghu (USA) w 1920 roku, w tym samym czasie pojawi³y siê w sprzeda¿y pierwsze wytwarzane fabrycznie odbiorniki radiowe. Rok póŸniej w USA i we Francji zaczêto emitowaæ sta³y program radiowy. W Polsce sta³o siê to w roku 1926. Pierwsze rozg³oœnie by³y z regu³y upañstwowione, rzadko natomiast, jak w przypadku Stanów Zjednoczonych, funkcjonowa³a radiofonia prywatna. Radio mia³o wyraŸn¹ przewagê nad pras¹, szczególnie polegaj¹c¹ na czasie reakcji na wydarzenia. Jednak mimo pocz¹tkowych obaw, nie wypar³o prasy. Dynamicznego rozwoju mediów nie przerwa³a nawet druga wojna œwiatowa. Oczywiœcie takie kraje jak Polska znalaz³y siê w sytuacji szczególnej. Likwidacji uleg³y wszystkie polskie wydawnictwa, które zast¹piono powo³anymi przez okupanta „Nowym Kurierem Warszawskim”, czy „Goñcem Krakowskim”. Tytu³y te rych³o zyska³y miano gadzinówek lub szmat³awców. Niezwykle

bogata by³a podziemna prasa konspiracyjna, która obejmowa³a ponad 1 tys. tytu³ów, z „Biuletynem Informacyjnym” na czele. Historia w XX wieku obesz³a siê z Polsk¹ brutalnie. Polskie mass media po okresie wojny znalaz³y siê w orbicie wp³ywów komunistycznych. Jest to temat na zupe³nie odrêbne opracowanie, jednak godzi siê w tym miejscu choæ wspomnieæ o najstarszym polskim piœmie ukazuj¹cym siê do dziœ – „Tygodniku Powszechnym”. Jerzy Turowicz zacz¹³ go wydawaæ ju¿ w marcu 1945 r. w Krakowie. W 1953 r., gdy po œmierci Stalina redakcja odmówi³a umieszczenia nekrologu wodza œwiatowego proletariatu, w³adze odebra³y „Tygodnik” prawowitym w³aœcicielom. J. Turowicz powróci³ na stanowisko redaktora naczelnego trzy lata póŸniej, na mocy decyzji W. Gomu³ki. Do czasu upadku komunizmu „Tygodnik Powszechny” skutecznie stara³ siê zachowaæ niezale¿noœæ wobec w³adzy. W tym czasie du¿¹ rolê odegra³a tak¿e emigracja, a paryska „Kultura”, czy te¿ Radio Wolna Europa uros³y do rozmiarów legendy. Wykracza³y one poza zwyk³¹ rolê mass mediów, staj¹c siê tak¿e instrumentem walki z re¿imem komunistycznym. Jan Nowak-Jeziorañski swoje wspomnienia zatytu³owa³ wymownie: „Wojna w eterze”. By³a to rzeczywiœcie wojna. Dla przyk³adu audycje RWE z udzia³em Józefa Œwiat³y, których nadawanie rozpoczêto we wrzeœniu 1954 r., bezwzglêdnie obna¿a³y kulisy funkcjonowania komunistycznego re¿imu w Polsce

Rewolucja technologiczna W drugiej po³owie XX wieku nast¹pi³y zmiany technologiczne o niespotykanej wczeœniej skali i konsekwencjach. Pojawi³a siê telewizja, bez której trudno dziœ wyobraziæ sobie œwiat mediów. Pocz¹tki telewizji siêgaj¹ lat dwudziestych, bowiem ju¿ w 1923 r. rosyjski emigrant Wladimir Zworykin dokona³ w USA pierwszej transmisji obrazu telewizyjnego, zaœ rok póŸniej uda³o to siê tak¿e Johnowi Bairdowi w Szkocji. Z wykorzystaniem technologii opracowanej przez Bairda w 1929 r. uruchomiono w Wielkiej Brytanii pierwsz¹ stacjê nadawcz¹. W latach trzydziestych program telewizyjny nadawany by³ tak¿e w Niemczech i w USA. Jednak prawdziwy rozwój telewizji przypada dopiero na okres powojenny, zaœ umieszczenie na orbicie ziemskiej pierwszego satelity telekomunikacyjnego znacznie ten proces przyspieszy³o. Technologiczny wyœcig wci¹¿ dokonuje siê na naszych oczach, a telewizja cyfrowa zapewne nie jest jego ostatnim etapem.

12

W wyniku postêpuj¹cej komputeryzacji nie tylko dosz³o do przewrotu w istniej¹cych ju¿ œrodkach masowego przekazu, ale te¿ pojawi³o siê kolejne „medium” – Internet. Jego historia siêga roku 1969, kiedy to w Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles zainstalowano pierwsze wêz³y sieci ARPANET – bezpoœredniego przodka dzisiejszego Internetu – eksperymentalnego systemu dzia³aj¹cego na potrzeby wojska. Dopiero gdy w 1989 r. porzucono ten projekt mo¿liwe by³o przejêcie Internetu przez amerykañskie uniwersytety i instytucje naukowe. Rok póŸniej pojawi³a siê pierwsza strona WWW. Gdy w 1991 r. zniesiono zakaz u¿ywania Internetu do celów komercyjnych wydarzenia potoczy³ siê ju¿ lawinowo. Dziœ traktujemy Internet jako coœ oczywistego, nie wszyscy jednak pamiêtaj¹, ¿e w 1991 r. Internet w Polsce by³ pod³¹czony jedynie w kilku placówkach naukowych, a portale takie jak Wirtualna Polska czy Onet powsta³y dopiero w po³owie lat dziewiêædziesi¹tych. Oczywiœcie, by Internet móg³ staæ siê œrodkiem masowego przekazu w pe³nym tego s³owa znaczeniu, konieczna jest powszechnoœæ dostêpu do niego. Tymczasem z tym w Polsce by³o i jest ró¿nie. Wed³ug badañ TNS OBOP przeprowadzonych w 2000 r. a¿ 87% Polaków mia³o problem z poruszaniem siê w Internecie, a 67% nie potrafi³o obs³ugiwaæ komputera. Jednak¿e tendencja jest jednoznaczna – nasze dzieci bêd¹ ¿y³y ju¿ w œwiecie wysokich technologii. Tempo zmian technologicznych sprawia, ¿e przysz³oœæ wykracza poza wyobra¿enia zwyk³ego œmiertelnika. Prawdopodobnie telewizja interaktywna zmieni dotychczasowy obraz mediów. Jednak¿e tradycyjne media – takie jak prasa – bêd¹ broniæ siê jeszcze d³ugo. Mo¿e o tym œwiadczyæ fakt, ¿e dziœ najwiêkszy dziennik w amerykañski „USA Today” ukazuje siê w nak³adzie ok. 2 mln egzemplarzy, zaœ japoñskie „Yomiuri Shimbun” i „Asahi Shimbun” w gigantycznym jednorazowym nak³adzie 10 mln egzemplarzy ka¿dy. Niezmienne zostan¹ tak¿e wysokie standardy etyczne, które musz¹ dotyczyæ mass mediów. Idea³em jest, by s³u¿y³y one cz³owiekowi i czyni³y go doskonalszym. Jednak osi¹gniêcie takiego idea³u jest trudne, choæ chcia³oby siê, by komercjalizacja, schlebianie niskim gustom, upolitycznienie, czy s³u¿alczoœæ mediów by³y tylko wspomnieniem.

Ó ZRÓD£O: Historiê prasy opar³em na pracy A. Paczkowskiego, Czwarta w³adza. Prasa dawniej i dziœ, Warszawa 1973.


„Lubuszanin.org.pl”

T A K

S I Ê

T W O R Z Y

nr 3(11)wrzesieñ 2009

W W W . L U B U S Z A N I N . O R G . P L

„Nastawiony obywatelsko” – Renata Wcis³o

Nastawiony

obywatelsko Renata Wcis³o

P

ortal www.lubuszanin.org.pl istnieje ju¿ ponad pó³tora roku. Pamiêtam, gdy w trzecim miesi¹cu dzia³ania stronê - w tym samym momencie - przegl¹da³o 47 osób. To by³o prze¿ycie! A teraz? Kogo to dziwi?

Lubuszanin.org.pl to portal spo³eczny, aktualizowany przez ca³¹ dobê. Ale „Lubuszanin” to nie jest strona, na której przeczytasz o morderstwach, ci¹¿y Kasi Cichopek… Tu internautki nie dyskutuj¹ o nowej mi³oœci Kazimierza Marcinkiewicza, nie komentuj¹ wierszy pisanych przez Isabel. Szkoda? Wiêc nie czytaj dalej tego tekstu. Nie zagl¹daj te¿, Broñ Bo¿e, na portal!

Jaki jest ten Lubuszanin? Najlepiej zobacz sam. Nie znajdziesz tu afer i rewelacji, o których donosz¹ media codzienne. Nie ma tu taniej sensacji. Na Lubuszaninie wartoœæ informacji mierzona jest inaczej. Lubuszanin jest „nastawiony obywatelsko”. To przewodnie has³o portalu. Skierowany jest przede wszystkim do ludzi dzia³aj¹cych w organizacjach pozarz¹dowych, ale te¿ do samorz¹dowców i wszystkich aktywnych na polu spo³ecznym. Lubuszanin to skarbnica wiedzy o tym, czym zajmuj¹ siê lubuskie zwi¹zki, stowarzyszenia, fundacje, z jakimi problemami siê borykaj¹. Przez portal ³atwo te¿ nawi¹zaæ kontakty z tymi, którzy aktywnie dzia³aj¹ na terenie naszego województwa. S¹ tu wiadomoœci dla tych, którzy szukaj¹ inspiracji do dzia³ania. Chc¹ budowaæ spo³eczeñstwo obywatelskie. Chce im siê dzia³aæ na rzecz lokalnych spo³ecznoœci. To portal dla ludzi, dla których wartoœci¹ jest to, o co walczyli nasi dziad-

kowie, spuœcizna po nich. Lubuszanin jest dla tych, którzy sami chc¹ siê rozwijaæ duchowo, zawodowo, czerpaæ wiedzê o tym, jak pomagaæ sobie i innym. Dla tych, których interesuje tematyka unijna, prawa cz³owieka, obywatela, wolontariat… Wiem, to wszystko brzmi staromodnie, patetycznie i jak naprawianie œwiata. Mo¿e w³aœnie taki jest portal. Ale dlaczego, skoro taki jest, ma tylu zwolenników i ich liczba ci¹gle roœnie?

Renata Wcis³o Studiowa³a politologiê na Uniwersytecie Jagielloñskim i Zielonogórskim. Dziennikarka Gazety Krakowskiej, potem Gazety Lubuskiej. By³a rzeczniczka ¿agañskiego urzêdu miejskiego. Wspó³pracuje z czasopismami, pisze, redaguje. Interesuje j¹

problematyka spo³eczna, pasj¹ s¹ góry i jaskinie. Za³o¿ycielka parku linowego pod ¯aganiem.

Portal móg³ powstaæ dziêki projektowi Lubuszanin.org.pl. Ale zanim ruszy³, trochê czasu up³ynê³o…

byæ… Wizje roztacza pomys³odawca projektu. Potem kolejne spotkanie. Trwa budowanie portalu. Najwiêcej czasu zajmuj¹ detale. Kolorystyka. Grafika. Czcionka. Rozmieszczenie informacji. Tworzenie bazy danych. Tytu³y. Has³a. Loginy… S¹ pierwsze próby uruchomienia portalu…

Pierwsze spotkania. Styczeñ 2008. Jak ma wygl¹daæ portal? Co ma w nim

Wreszcie ruszamy na prze³omie lutego i marca.

A wszystko zaczê³o siê od unijnego projektu…

TO ZNAJDZIESZ NA PORTALU

• Wywiady z pozytywnie zakrê- • Lubuski informator, czyli bazê conymi ludŸmi teleadresow¹: urzêdów, insty• Informacje o wa¿nych wydarze- • Co? Gdzie? Kiedy? – informa- tucji oœwiatowych, kulturalniach dla naszego województwa tor o wydarzeniach, zw³aszcza nych, restauracji, pubów, barów, PKP, PKS, MPK kulturalnych • Informacje o akcjach spo³ecz• Codzienny Przegl¹d Prasy • Nasz¹ sondê nych, dotacjach unijnych, kon• Aktualn¹ Bazê Danych Lubu• Forum kursach grantowych, szkoleniach, konferencjach, warszta- skich Organizacji Pozarz¹do- • Materia³y ze szkoleñ tach, spotkaniach, poradach, wych • Relacje z debat przeprowadzodzia³alnoœci samorz¹dów i • Informacje o konkursie: Liga nych przez Stowarzyszenie Inicjatyw Obywatelskich wspó³pracy z nimi Verte • Informacje o tym, czym w³a- • Informacje o III Lubuskim Fo• Rubrykê: Og³oszenia œnie zajmuj¹ siê spo³ecznicy i rum Inicjatyw Obywatelskich organizacje pozarz¹dowe z • Wersjê elektroniczn¹ gazety • Newslettera naszego województwa

13

Lubuszanin


„Lubuszanin.org.pl”

T A K

S I Ê

T W O R Z Y

nr 3(11)wrzesieñ 2009

W W W . L U B U S Z A N I N . O R G . P L

„Nastawiony obywatelsko” – Renata Wcis³o

Jak dziecko we mgle Tak w³aœnie czu³am siê na pocz¹tku, kiedy zaczê³am redagowaæ portal. Z jednej strony satysfakcja tworzenia, z drugiej… Sk¹d wzi¹æ tyle wiadomoœci, by codziennie aktualizowaæ stronê? No, niby mam listy adresowe urzêdów, instytucji, organizacji pozarz¹dowych, mediów, od których bêdê zdobywa³a informacje. A tego jest mnóstwo. Powoli, miesi¹c po miesi¹cu, idzie mi coraz lepiej. Pomaga ca³y zespó³ Stowarzyszenia Verte – du¿¹ rolê odgrywaj¹ tu informatycy i dziewczyny, które pomagaj¹ robiæ prasówkê, podrzuc¹ materia³y. A koordynator œledzi wszystko czujnym okiem... Coraz sprawniej wyszukujê informacje. Wiem, gdzie je zamawiaæ. W wirtualnej rzeczywistoœci pozna³am ju¿ wielu ludzi z organizacji pozarz¹dowych, urzêdów, którzy pomagaj¹ mi w zdobyciu „info”. Po miesi¹cu, dwóch, ju¿ bardziej trafnie dobieram zagadnienia na stronê. Czujê, ¿e portal – jeœli chodzi o profil wiadomoœci – zaczyna trzymaæ siê kupy, coraz mniej w nim przypadkowoœci.

Problem, by rozwin¹æ skrzyd³a na Lubuszaninie, tkwi w ograniczonych mo¿liwoœciach. Bo ¿eby portal „¿y³”, trzeba jeŸdziæ, zbieraæ materia³y, fotografowaæ… A w Verte jest nas za ma³o, obowi¹zków za du¿o - inna kwestia to finansowanie takich wyjazdów. Dlatego trzeba rozbudowaæ sieæ wspó³pracowników . Pierwsi z nich to Jola Paczkowska z Nowej Soli, Józef P³awski, potem Krzysiek Szustka z Fundacji „Zielona Akcja”, Tomek Zygmuntowicz z Kolska, Gosia Mejza z Towarzystwa Rozwoju Rodziny, Mariusz Leszczyñski z Fundacji Bory Dolnoœl¹skie, Justyna Lichwiarz z Fundacji „Bo tak!”… Z miesi¹ca na miesi¹c przybywa ludzi, którzy wspó³tworz¹ z nami portal. Jedni wspó³pracuj¹ stale, inni sporadycznie. Jak szukaæ takich osób? £atwo ich wychwyciæ na szkoleniach, warsztatach, debatach obywatelskich, wszêdzie tam, gdzie mo¿na spotkaæ aktywnych i zaanga¿owanych… Takich szuka siê te¿ przez Internet. Albo i oni nas znajduj¹, co ostatnio zdarza siê czêsto. Obecnie na skrzynce mailowej Lubuszanina i naszych osobistych skrzynkach w Verte przybywa maili z proœb¹ o zamieszczenie informacji na portalu…

W paŸdzierniku 2008 skoñczy³ siê projekt Lubuszanin org.pl. Trwa³ 10 miesiêcy. I w³aœciwie wtedy ¿ycie portalu mog³oby siê skoñczyæ. Ale poniewa¿ liczba Czytelników przesz³a nasze oczekiwania, postanowiliœmy, ¿e bêdziemy kontynuowaæ nasz¹ pracê nad stron¹. Teraz jest wrzesieñ 2009. Lubuszanin ma ju¿ 19 miesiêcy.

Pó³tora miliona wejœæ… Tyle w³aœnie by³o do 18 wrzeœnia, kiedy powstawa³ ten tekst. Jesteœmy blisko zakoñczenia przebudowy portalu. Jeszcze ciê¿ko przyzwyczaiæ siê do nowej wersji, wiele rzeczy trzeba udoskonaliæ i rozbudowaæ (a czasem i naprawiæ), ale widaæ, ¿e Lubuszanin siê rozwija. Wprowadzamy coraz wiêcej pozycji, jest bardziej kolorowo, „¿yje” forum. Rosn¹ nam statystyki. To nasz powód do dumy. Bo radoœæ tworzenia portalu jest tym wiêksza, im wiêcej osób jest nim zainteresowanych. A wydawa³oby siê, patrz¹c na tematykê, ¿e to bêdzie portal niszowy. A mo¿e odwrotnie? Bo wszystko wskazuje na to, ¿e to my trafiliœmy w niszê, któr¹ wype³niamy. I jak widaæ, zapotrzebowanie na takie strony jest spore.

„Lubuszaninowi” odda³em czêœæ siebie Dawno temu, w odleg³ej galaktyce… W³aœciwie to trochê ponad rok temu i w Zielonej Górze. Przy okazji jakiejœ konferencji dosta³em do wype³nienia ankietê. By³a w niej mowa o jakimœ portalu. Zapamiêta³em adres. Wróci³em do domu, do przegl¹darki wpisa³em lubuszanin.org.pl. Pojawi³a siê „ciep³a” i przejrzysta strona. Zagl¹da³em tam co kilka dni. Czasami czêœciej. Tak nadszed³ sierpieñ roku 2008. Przy okazji organizacji zbiórki krwi pomyœla³em: Czy Lubuszanin obj¹³by j¹ patronatem? Obj¹³. Nawet opublikowa³em relacjê ze zbiórki. Potem relacja z koncertu. Jeszcze potem opisy dzia³añ stowarzyszenia. Nim siê obejrza³em - wci¹gnê³o mnie. Po czêœci dlatego, ¿e sam prowadzê lokalny serwis kolsko.com. Ju¿ od ponad roku podsy³am linki, informacje, relacje. Trochê siê uzale¿ni³em. Teraz na Lubuszanina zagl¹dam codziennie. Bo czujê siê zwi¹zany z nim. W koñcu te¿ da³em mu czêœæ mnie. I dobrze mi z tym. Tomasz Zygmuntowicz

14


„Lubuszanin.org.pl”

N I E

M A

C Y W I L I Z A C J I

nr 3(11)wrzesieñ 2009

B E Z

K O M U N I K A C J I

„Homo communicativus” – Marcin Florkowski

Homo

communicativus Marcin Florkowski

Z

punktu widzenia psychologii komunikacja to coœ wiêcej ni¿ tylko przekazywanie informacji. Wiemy dzisiaj bez w¹tpienia, ¿e bez komunikacji nie by³oby ani osobowoœci ani intelektu. Komunikowanie siê przyjmuje jednak czêsto zdeformowan¹ postaæ… Natura da³a nam mo¿liwoœæ komunikowania siê przy pomocy mowy gestów i cia³a, potem pojawi³ siê jêzyk mówiony. Pocz¹tkowo by³y to bardzo prymitywne formy komunikacji – mrukniêcia, chrz¹kniêcia i krzyki – setki tysiêcy lat ewolucji sprawi³y jednak, ¿e w mózgu utrwali³y siê struktury neuronowe, odpowiedzialne za uczenie siê mowy. S¹ dowody na to, ¿e zasadnicze aspekty zdolnoœci jêzykowych wspó³czesnych ludzi s¹ wrodzone i zale¿¹ od genów.

wychowania w³aœciwoœci ludzkiego mózgu. Œrodowisko odblokowuje mechanizmy, które od samego pocz¹tku drzemi¹ w naszej g³owie. Gdyby nie te ukryte zdolnoœci, cz³owiek nie mia³by szans nauczyæ siê jêzyka w tak ekspresowym tempie, jak to faktycznie ma miejsce: dziecko nabywa przeciêtnie piêæ nowych s³ów dziennie! Typowy szeœciolatek zna ju¿ ponad 10.000 s³ów!

Wynalezienie pisma sprawi³o, ¿e w pewnym sensie ludzie pokonali czas i œmieræ – ci, którzy ¿yli wczeœniej, mogli komunikowaæ siê z tymi, którzy jeszcze siê nie narodzili

Gdy ma³e dziecko s³yszy mowê wokó³ siebie, jego „wewnêtrzna gramatyka” zaczyna dostrajaæ siê do tego, co s³yszy. Dziecko wy³apuje ze s³yszanych dŸwiêków konkretne regu³y gramatyczne, choæ nikt nie uczy go ani, ¿e trzeba to zrobiæ, ani jak to robiæ. W³aœnie dziêki obecnoœci w mózgu gotowych struktur jêzykowych, które œrodowisko jedynie uruchamia, prawie wszystkie dzieci zaczynaj¹ mówiæ w tym samym momencie (oko³o pierwszego roku ¿ycia).

Komunikacja jêzykowa jest wiêc objawem istnienia wrodzonych, ukszta³towanych przez ewolucjê i niezale¿nych od

Badania pokazuj¹ te¿, ¿e dzieci ucz¹ siê znaczenia s³ów o wiele szybciej, ni¿ umiej¹ je wypowiadaæ i pos³ugiwaæ siê nimi. Roczne dziecko zna oko³o 50 s³ów, ale bêdzie umia³o nimi mówiæ dopiero w pó³ roku póŸniej. Zdolnoœæ do komunikowania siê jest wiêc u ludzi naturalna w tym sensie, ¿e jest uwarunkowana przez struktury naszego mózgu i materia³ genetyczny. Dzieci po prostu musz¹ zacz¹æ siê komunikowaæ i bêd¹ próbowa³y to robiæ niezale¿nie od stymulacji œrodowiska, w którym siê wychowuj¹, pod warunkiem, ¿e ich geny i mózgi nie s¹ uszkodzone. Biologiczna presja na komunikowanie siê z innymi

15

jest tak wielka, ¿e nie da siê jej powstrzymaæ, nie deformuj¹c przy tym rozwoju cz³owieka.

Komunikacja to cz³owieczeñstwo Cz³owiek pozbawiony mo¿liwoœci komunikowania siê z innymi, przestaje byæ cz³owiekiem. Dowiod³y tego dramatyczne przypadki „wilczych dzieci” – porzuconych przez rodziców w lesie, które jednak nie zmar³y, a wychowywa³y siê bez kontaktów z innymi ludŸmi. Takie dzieci nie umiej¹ myœleæ, ich wyobra¿enia i ¿ycie emocjonalne s¹ bardzo p³ytkie i rozró¿niane czêsto jedynie na przykroœæ i przyjemnoœæ, nie ma uczuæ wy¿szych (takich jak np. wspó³czucie, empatia, ambicje itp.). Jeden z bardziej dramatycznych przypadków dziecka pozbawionego mo¿liwoœci komunikowania siê z innymi opisany zosta³ w ksi¹¿ce Russa Reymera z 1994 r. Mieszkaj¹ca w Los Angeles dziewczynka o imieniu Genie (pseudonim) pocz¹tkowo by³a rezolutnym dzieckiem i rozwija³a siê bez ¿adnych opóŸnieñ. W wieku 20 miesiêcy jej ob³¹kani rodzice zamknêli j¹ w malutkim pomieszczeniu i zaczêli karaæ za wszelkie próby komunikowania siê – dziewczynka nie mog³a wydawaæ ¿adnych dŸwiêków. Nikt siê te¿ nie odzywa³ siê do niej. Genie spêdzi³a tak dwanaœcie lat. Kiedy odnaleziono j¹ i uwolniono, sprawia³a wra¿enie dziecka autystycznego lub zwierz¹tka – porusza³a siê dziwacznie, z rêkoma wyci¹gniêtymi przed siebie jak ³apy i ci¹gle wêszy³a. Poddano j¹ odpowiedniej opiece i intensywnemu treningowi jêzykowemu. Zosta³a te¿ zaadoptowana przez rodzinê jednego z lekarzy.


„Lubuszanin.org.pl”

N I E

M A

C Y W I L I Z A C J I

nr 3(11)wrzesieñ 2009

B E Z

K O M U N I K A C J I

„Homo communicativus” – Marcin Florkowski

Pod wp³ywem kontaktów z innymi ludŸmi uczy³a siê stopniowo komunikowaæ (najpierw przy pomocy jêzyka migowego, bowiem nie wydawa³a ¿adnych g³osów), nastêpnie zaczê³a mówiæ w prosty sposób. Choæ z czasem nauczy³a siê wielu s³ów, nigdy nie opanowa³a w pe³ni regu³ gramatycznych, poniewa¿ okres krytyczny na ich uruchomienie siê w mózgu min¹³. Jej rozumienie wypowiedzi innych ludzi by³o co najwy¿ej zadowalaj¹ce (dzisiaj jest to kobieta w wieku 60 lat). Szkody umys³owe, które wyrz¹dzi³a jej niemo¿noœæ komunikowania siê z innymi ludŸmi i d³ugotrwa³a izolacja, okaza³y siê nie do nadrobienia z punktu widzenia zarówno osobowoœci jak i intelektu. Przypadek ten dowodzi tego, co wydaje siê oczywiste – komunikowanie siê z innymi jest niezbêdnym warunkiem

rozwoju i s³u¿y nie tylko przekazywaniu informacji, ale tak¿e kszta³tuje wiêzi spo³eczne, charakter i osobowoœæ cz³owieka, tak¿e jego umys³, wyobraŸniê, a nawet sposób poruszania siê i poczucie to¿samoœci. W³aœciwie trudno by³oby znaleŸæ cechy ludzkie, których rozwój nie by³by w mniejszym lub wiêkszym stopniu uzale¿niony od kontaktów z innymi ludŸmi. Cz³owiek jest istot¹ spo³eczn¹, a o jego uspo³ecznieniu decyduje w³aœnie komunikowanie siê z innymi. Bez tej mo¿liwoœci stajemy siê na powrót zwierzêtami.

Telepatia, teleportacja i pokonanie czasu Na bazie ewolucyjnych zdobyczy ludzie wynaleŸli nowe sposoby komunikacji. Najpierw by³y to prymitywne znaki i

Marcin Florkowski Ukoñczy³ studia psychologiczne na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz piêcioletni¹ szko³ê psychoterapii psychodynamicznej w Krakowie. Od 2003 r. doktor psychologii. Pracuje jako wyk³adowca na Uniwersytecie Zielonogórskim oraz

diagnosta – terapeuta w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Pisze artyku³y popularno-naukowe z zakresu psychologii.

symbole (malowid³a, rzeŸby, liczby itp.), potem pojawi³ siê jêzyk pisany. Wynalezienie pisma sprawi³o, ¿e w pewnym sensie ludzie pokonali czas i œmieræ – ci, którzy ¿yli wczeœniej, mogli komunikowaæ siê z tymi, którzy jeszcze siê nie narodzili. Piêknie uj¹³ to Newton, gdy na pytanie o to, jak uda³o mu siê odkryæ prawa natury odpowiedzia³: „Widzê wiêcej, poniewa¿ stojê na ramionach olbrzymów” – mia³ na myœli to, czego nauczyli go dawno zmarli geniusze – Arystoteles, Galileusz, Kepler itd. Pismo, a póŸniej druk sprawi³y te¿, ¿e ludzie zdobyli mo¿liwoœæ „telepatycznego” komunikowania siê. Tak twierdzi³ w jednej ze swoich ksi¹¿ek Stephen King i próbowa³ tego dowieœæ w ten sposób: „Proszê wyobraziæ sobie klatkê, stoj¹c¹ na stole, a w niej t³ustego, œnie¿nobia³ego królika. I teraz uwaga! Ten królik ma na grzbiecie narysowan¹ du¿¹, niebiesk¹ cyfrê 8.” „Jeœli czytelnik wyobrazi³ sobie ten obraz – ci¹gnie dalej autor – odebra³ myœl, przekazywan¹ z jednego mózgu do drugiego pomimo ograniczeñ przestrzeni, a nawet czasu. To jest w³aœnie telepatia. Ca³y czas tu by³a, a nie zdawaliœmy sobie z tego sprawy” – koñczy. Ten przyk³ad oczywiœcie nadaje inny sens s³owu „telepatia”, któr¹ wyobra¿amy sobie jako komunikowanie siê bez ¿adnych mediów. Nie sposób jednak zaprzeczyæ, ¿e mo¿emy przekazywaæ myœli z jednego mózgu do drugiego. Niektórzy ludzie twierdz¹, ¿e wynalazki cywilizacji s¹ nawet lepsze ni¿ mityczna telepatia lub teleportacja. Na przyk³ad jeden z najbardziej u¿ytecznych wynalazków cywilizacji to telefon. Uniezale¿ni³ on ludzi od kontaktów twarz¹ w twarz. Lubuszanin mo¿e w ci¹gu kilku chwil skomunikowaæ siê z przyjacielem, p³ywaj¹cym na jachcie wokó³ Tasmanii. Czy to nie jest lepsze ni¿ telepatia?

16


„Lubuszanin.org.pl”

N I E

M A

C Y W I L I Z A C J I

nr 3(11)wrzesieñ 2009

B E Z

K O M U N I K A C J I

„Homo communicativus” – Marcin Florkowski

Wynaturzona komunikacja Potrzeba komunikacji obejmuje nie tylko ludzi. Pragniemy komunikowaæ siê te¿ ze zwierzêtami i czasem wydaje siê, ¿e nam to wychodzi (np. który¿ w³aœciciel psa nie ma czasem wra¿enia, ¿e jego przyjaciel go „rozumie”). W psychologii wiele wysi³ku poœwiêcono na uczenie ma³p (i delfinów) mowy, a gdy to siê nie uda³o, jêzyka migowego (co równie¿, niestety, nie przynios³o oczekiwanych rezultatów – choæ ma³py nauczy³y siê operowaæ pojedynczymi s³owami, to nie mog³y opanowaæ budowania zdañ). Staramy siê te¿ skomunikowaæ z istotami pozaziemskimi (temu s³u¿y np. program SETI), z Bogiem, czy zmar³ymi… Potrzeba komunikacji objawia siê tak¿e w ten sposób, ¿e ludzie przekazuj¹ sobie informacje nawet, gdy jest to niepotrzebne lub szkodliwe. Plotki, k³amstwa, miejskie legendy, teorie spiskowe i manipulacja opieraj¹ siê na potrzebie komunikowania siê. Oto, w jaki sposób dzia³aj¹ niektóre wypaczone formy komunikacji.

Plotka Plotkê mo¿na potraktowaæ jako ujœcie agresji interpersonalnej, poniewa¿ zwykle polega ona na przekazywaniu nieprawdziwych i przewa¿nie negatywnych informacji na czyjœ temat. „Kaœka ma znowu nowego ch³opaka. I pewnie znowu go zostawi, jak tylko zobaczy, ¿e siê w niej ju¿ zakocha³.” „Wiesz, ¿e Jacek by³ w tym nowym klubie dla gejów. Andrzej go widzia³. Mówiê ci, ¿e on nie mia³ nigdy dziewczyny…” „Mariolka wszystko zrobi, ¿eby podlizaæ siê szefowi. Wiesz, jak ona siê ubiera do pracy? A szef to œwinia i na jej widok siê obœlinia…” i tak dalej. Plotka jest agresywna, bo zwykle te¿ psuje czyjeœ dobre imiê. Oto jedna z kluczowych funkcji komunikacji: kanalizowanie emocji. Emocje, które zostaj¹ ubrane w s³owa, a jeszcze lepiej wypowiedziane do kogoœ (czyli przeniesione na „platformê spo³eczn¹” z przestrzeni intrapersonalnej), staj¹ siê s³absze. Miêdzy innymi na tym polega dobroczynne dzia³anie psychoterapii i zwierzania siê innym ze swoich prze¿yæ, myœli i pragnieñ. Mimo ¿e agresywna, plotka, podobnie jak inne komunikaty, pe³ni te¿ rolê cementowania relacji miêdzy ludŸmi.

Plotki, k³amstwa, miejskie legendy, teorie spiskowe i manipulacja opieraj¹ siê na potrzebie komunikowania siê.

Plotkowanie wytwarza na przyk³ad nastrój intymnoœci. Plotkuje siê w tajemnicy („nikomu nie mów”), druga osoba zostaje „wtajemniczona”, staje siê dla rozmówcy kimœ wyj¹tkowym, wyró¿nionym („darzê ciê zaufaniem”). To wzmacnia wiêzi spo³eczne miêdzy plotkuj¹cymi osobami. Ludzie, którzy plotkuj¹, sami przedstawiaj¹ te¿ siebie jako osoby prawe i moralne. Gdy Patrycja oburza siê na to, ¿e Kaœka zdradza mê¿a, mówi te¿ w ten sposób „Ja nigdy bym tego nie zrobi³a”. Pokazuje siebie jako osobê moraln¹, wiern¹, godn¹ zaufania.

z egzotycznej roœliny (np. juki) i uk¹si³ œmiertelnie swojego w³aœciciela. Historie o duchach, psychopatycznych mordercach, UFO itp. to odmiany „plotek miejskich”. Nawet w reklamie wykorzystuje siê takie historie po to, aby zwiêkszyæ sprzeda¿ produktu. S³ynne swego czasu wœród m³odzie¿y „A œwistak zawija batony w te sreberka…” to taki w³aœnie przyk³ad wykorzystania sk³onnoœci ludzi do przekazywania sobie przyci¹gaj¹cych uwagê informacji.

Komunikowanie siê jest wiêc te¿ form¹ autoprezentacji: kontaktuj¹c siê ze sob¹, ludzie chc¹ wydaæ siê mi³ymi, groŸnymi, inteligentnymi, zrównowa¿onymi, energicznymi itp., itd. Jeœli mówimy, ¿e œwiat jest scen¹, mamy na myœli to w³aœnie, ¿e ludzie ró¿nymi komunikatami pragn¹ wywrzeæ na innych po¿¹dane wra¿enie.

Wypaczonym sposobem komunikacji jest te¿ k³amstwo. Ludzie k³ami¹ bez ustanku. „Z³oszczê siê? Nie! Po prostu jestem zmêczony”, „Oddzwoniê do Ciebie”, „W³aœnie o Tobie myœla³em”, „Boli mnie g³owa”, „Jutro wszystko ci oddam” itd.

Komunikacja kszta³tuje równie¿ ludzk¹ samoocenê i stoi na stra¿y norm spo³ecznych. Na przyk³ad s³uchaj¹c plotek, mo¿emy dowiedzieæ siê, jak uk³adaj¹ swoje ¿ycie inni ludzie (czyli porównywaæ siê), jak rozwi¹zuj¹ swoje problemy i uczyæ siê na ich b³êdach. Na tym miêdzy innymi opiera siê popularnoœæ portali takich jak „Nasza-klasa” i plotkarskich forów internetowych. Plotka stoi te¿ na stra¿y norm moralnych, poniewa¿ plotkuje siê zwykle o ludziach, którzy zachowuj¹ siê w sposób zaskakuj¹cy, odbiegaj¹cy od oczekiwañ, niemoralny lub z³y. Obmawianie stanowi rodzaj kary za takie niemoralne zachowania i mo¿e hamowaæ ludzi przed zak³ócaniem porz¹dku spo³ecznego („Zachowuj siê normalnie, bo co ludzie powiedz¹?”)

Plotka na skalê miasta Gdy g³ównym bohaterem plotki przestaj¹ byæ konkretne osoby i relacje miêdzy nimi, a na pierwszy plan wysuwa siê niesamowita, przyci¹gaj¹ca uwagê historia, mówi siê o powstaniu „miejskiej legendy”. „Czarne Wo³gi”, które porywa³y dzieci w czasach PRL-u. Kobieta, która tak d³ugo nie zdejmowa³a peruki, ¿e zalêg³y siê pod ni¹ robaki, przegryz³y czaszkê i zaczê³y wyjadaæ jej mózg. Skorpion, który wyklu³ siê

17

K³amstwo

Wiêkszoœæ ludzi wierzy, ¿e potrafi ukryæ swoje prawdziwe myœli i uczucia, a zarazem, ¿e potrafi rozpoznaæ czy druga osoba k³amie. Na przyk³ad wierzymy, ¿e k³amcê mo¿na poznaæ po tym, ¿e odwraca oczy podczas k³amania lub nieruchomo spogl¹da w oczy rozmówcy. Niektórzy s¹ przekonani, ¿e oznak¹ k³amstwa jest to, czy druga osoba mówi¹c patrzy w prawo czy w lewo, albo skubie palce. Badacze odkryli jednak, ¿e tak naprawdê wiêkszoœæ z nas daje siê ³atwo nabieraæ k³amczuchom. Na przyk³ad w jednym z eksperymentów pokazywano ludziom nagranie kobiety ze szpitala psychiatrycznego, która pragnê³a pope³niæ samobójstwo (i rzeczywiœcie póŸniej targnê³a siê na swoje ¿ycie). Zosta³a ona nagrana przez kamerê szpitaln¹, podczas przekonywania psychiatry, ¿e ju¿ czuje siê dobrze i jej depresja minê³a. Wiêkszoœæ ludzi (niestety tak¿e jej lekarz) da³a siê nabraæ na jej udawany uœmiech oraz pozorowany dobry nastrój. O funkcjach i sposobach komunikacji mo¿na pisaæ w nieskoñczonoœæ. I pewnie pisaæ siê w nieskoñczonoœæ bêdzie, bowiem gdy ludzie przestan¹ odczuwaæ potrzebê komunikowania siê i przekazywania sobie informacji, nadejdzie chwila, w której nasza cywilizacja zaniknie.


„Lubuszanin.org.pl”

K O N K U R S

D L A

T Y C H ,

K T Ó R Z Y

nr 3(11)wrzesieñ 2009

D Z I A £ A J ¥

N A

R Z E C Z

S P O £ E C Z N O Œ C I

„Liga Inicjatyw Obywatelskich” – Lubuszanin

Liga Inicjatyw

Obywatelskich Lubuszanin

O

rganizacje pozarz¹dowe, samorz¹dy, a tak¿e szko³y, biblioteki, œwietlice i inne instytucje podleg³e administracji publicznej z województwa lubuskiego mog¹ zg³aszaæ siê do II edycji konkursu Liga Inicjatyw Obywatelskich.

- Chodzi nam o promowanie najlepszych inicjatyw obywatelskich 2009 r. – informuje Anna Sydor ze Stowarzyszenia Verte. Kategorie s¹ dwie: -

inicjatywa obywatelska/inicjatywa organizacji pozarz¹dowych oraz ich reprezentacji, inicjatywa publiczna czyli samorz¹dów i podleg³ych im instytucji.

- Zale¿y nam, aby nagradzaæ najciekawsze inicjatywy, które bêd¹ inspiracj¹ i przyk³adem dla innych – t³umaczy A. Sydor. - Zg³aszane mog¹ byæ du¿e przedsiêwziêcia oraz ma³e inicjatywy, które bêd¹ promowaæ idee obywatelskie oraz kreowaæ pozytywny wi-

zerunek trzech sektorów dzia³aj¹cych w województwie. Inicjatywy mog¹ dotyczyæ ró¿nych sfer ¿ycia spo³ecznego (administracja, organizacja, zarz¹dzanie, kultura i sztuka, edukacja, ochrona zdrowia, pomoc niepe³nosprawnym , integracja spo³eczna, rekreacja i turystyka, pomoc spo³eczna, bezrobocie, bezpieczeñstwo i porz¹dek publiczny, komunikacja spo³eczna, ochrona œrodowiska, infrastruktura, wspieranie i inicjowanie inicjatyw spo³ecznych, realizacja partnerskich przedsiêwziêæ, wspó³praca miêdzysektorowa). Patronat honorowy nad konkursem objêli: marsza³ek województwa Marcin Ja-

18

b³oñski oraz prezydent Zielonej Góry Janusz Kubicki. Termin zg³oszeñ: 15 paŸdziernika. Fina³ i wrêczenie statuetek Lidera Inicjatyw Obywatelskich odbêdzie siê podczas IV Forum Lubuskich Organizacji Pozarz¹dowych 21 paŸdziernika w hotelu Ruben w Zielonej Górze. Wyniki zostan¹ opublikowane na portalu www.lubuszanin.org.pl, www.verte.org.pl i w mediach regionalnych. Szczegó³y i kartê zg³oszeniow¹ znajdziecie na stronie www.lubuszanin.org.pl. (ren)

Kontakt: Anna Sydor a.sydor@verte.org.pl tel. 068 459 33 35.


„Lubuszanin.org.pl”

T A K

S A M O

T R U D N O

J E S T

nr 3(11)wrzesieñ 2009

K S I ¥ ¯ K Ê

S P R Z E D A Æ ,

„Dukaty lubuskie za z³otówki” – Alfred Siatecki

19

J A K

J ¥

N A P I S A Æ


„Lubuszanin.org.pl”

20

nr 3(11)wrzesieñ 2009


Lubuszanin nr 11