Skip to main content

Kurier Plus - e-wydanie 27 czerwca 2026

Page 1


POLISH WEEKLY MAGAZINE

NUMER 1658 (1958) ROK ZA£O¯ENIA 1987 TYGODNIK

➭ O emigracji i Polsce w Atlantic City – str. 3

➭ W Blenderze ojcowie mówi¹ o dzieciach – str. 7

➭ Weterani o prowokacji Ze³enskiego – str. 8-9

➭ Dooko³a sto³u - prawie wszystko o kminku – str. 10

➭ Kryzys w Cieœninie Ormuz... – str. 13

➭ Nocne duchy – str. 15

Przy stole z Iranem

Stany Zjednoczone zgodzi³y siê na poluzowanie sankcji, a Iran na miêdzynarodowe inspekcje jego programu nuklearnego – to pierwsze efekty negocjacji maj¹cych zakoñczyæ wojnê na Bliskim Wschodzie.

Przedstawiciele USA i Iranu zasiedli przy stole negocjacyjnym, w malowniczym szwajcarskim kurorcie Buergenstock. Po stronie amerykañskiej znaleŸli siê wiceprezydent JD Vance, Steve Witkoff i Jared Kushner, natomiast Iranowi przewodzi³ minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi. Pomiêdzy obiema delegacjami rolê poœredników pe³ni¹ Katar i Pakistan, bez których Waszyngton i Teheran nie s¹ dziœ w stanie prowadziæ nawet technicznych rozmów. Sam ten fakt wiele mówi o poziomie wzajemnego zaufania. Atmosfera od pocz¹tku by³a napiêta. Irañska delegacja stara³a siê unikaæ publicznych kontaktów z Amerykanami, przeci¹ga³y siê spory dotycz¹ce protoko³u, a równolegle konfrontacyjne wypowiedzi Donalda Trumpa nie u³atwia³y negocjacji. Mimo to rozmowy nie za³ama³y siê. Mediatorzy og³osili, ¿e proces dyplomatyczny zosta³ utrzymany przy ¿yciu. Zapowiedziane po zakoñczeniu pierwszej fazy rozmów zmniejszenie sankcji gospodarczych, którymi od lat objêty jest Iran i dopuszczenie do inspekcji uranu wzbogaconego w tym kraju (Iran utrzymuje, ¿e celach pokojowych) to podobne ramy porozumienia osi¹-

gniêtego wczeœniej przez rz¹d Baracka Obamy. Umowa ta zosta³a potem zerwana przez USA, a Trump, który j¹ wypowiedzia³ w 2018 roku, zapowiada³ lepszy „deal”. Obecne rozmowy z Iranem umo¿liwi³o podpisane 17 czerwca memorandum o wzajemnym zrozumieniu. Nie jest ono jednak ani traktatem pokojowym, ani nawet pe³noprawnym porozumieniem ramowym. To tymczasowa, niewi¹¿¹ca deklaracja intencji. Wszystkie najwa¿niejsze kwestie: irañski program nuklearny, dalsze sankcje, swoboda ¿eglugi przez Cieœninê Ormuz, sytuacja w Libanie czy mechanizmy zapobiegania dalszej eskalacji militarnej, nie zosta³y jak na razie rozwi¹zane.

Administracja amerykañska przedstawia memorandum jako sukces dyplomatyczny. Jednak bardziej realistyczna ocena prowadzi do innych wniosków. Waszyngtonowi nie uda³o siê zmusiæ Iranu do kapitulacji, nie osi¹gniêto pe³nej likwidacji irañskiej infrastruktury nuklearnej, a Teheran nie zrezygnowa³ ze wsparcia swoich regionalnych sojuszników.

Tomasz Sobania to polski maratoñczyk, który z okazji 250 rocznicy powstania Stanów Zjednoczonych postanowi³ przebiec 50 maratonów w 50 stanach w 50 dni. Aby ustanowiæ nowy rekord zdecydowa³, ¿e ostatnie dwa maratony pokona jednego dnia.

Ju¿ w sobotê, 27 czerwca, oko³o godz. 18:00 na Times Square, przy s³ynnych czerwonych schodach u zbiegu 47th Street i 7th Avenue zakoñczy siê ta wyj¹tkowa sportowa przygoda naszego biegacza.

Chêtni mog¹ do³¹czyæ do Tomasza Sobani na ostatnim odcinku trasy. Wspólny bieg rozpocznie siê ok. 17:50 w okolicach Central Parku (59th Street) i poprowadzi wzd³u¿ 7th Avenue do mety na Times Square. To okazja, aby staæ siê czêœci¹ fina³u projektu, który ³¹czy sport, wytrwa³oœæ i symboliczne uczczenie amerykañskiego jubileuszu.

Kresy Wañkowiczów

Wspó³czesna mapa Rzeczypospolitej, odrysowana od linijki powojennych traktatów, nie ma ju¿ nic wspólnego z barwnym, wielojêzycznym i uroczo chaotycznym pejza¿em dawnego Wielkiego Ksiêstwa Litewskiego. W takim œwiecie, gdzie granice pañstwowe znaczy³y mniej ni¿ granice wyobraŸni, wyrós³ Melchior Wañkowicz – postaæ, któr¹ z niek³aman¹ estym¹ nazywano „ostatnim Litwinem nad Wis³¹”. Nie by³ to jednak Litwin w dzisiejszym rozumieniu tego s³owa. Wañkowicz uosabia³ bowiem temperament i ducha dawnego obywatela Rzeczypospolitej Obojga Narodów, dla którego narodowoœæ by³a kategori¹ znacznie szersz¹ ni¿ rubryka w paszporcie.

Dla wspó³czesnego Polaka to¿samoœæ Wañkowicza mo¿e wydawaæ siê konstrukcj¹ karko³omn¹, a wrêcz nieprzeniknion¹. Pisarz z premedytacj¹ ignorowa³ bowiem Litwê etnograficzn¹, tê skupion¹ na odrêbnoœci jêzyka ¿mudziñskiego. Jego ojczyzn¹ by³a Litwa „jagielloñska” – potê¿ny konstrukt kulturowy, bêd¹cy integraln¹ czêœci¹ polskoœci. W jego optyce bycie Litwinem stanowi³o najwy¿sz¹ formê bycia Polakiem – tym z Kresów, zahartowanym, dumnym i œwiadomym swych korzeni. Podczas gdy Czes³aw Mi³osz czy bracia Mackiewiczowie toczyli intelektualne boje o definicjê swojej przynale¿noœci,

zmagaj¹c siê z nieuchronnym rozpadem dawnej jednoœci, Wañkowicz przyjmowa³ postawê niemal stoick¹. Choæ z w³aœciwym sobie pragmatyzmem antycypowa³ historyczny zmierzch œwiata dworków, do koñca pozosta³ wierny imponderabiliom. Dla niego polskoœæ nie by³a zaprzeczeniem litewskoœci, lecz jej naturalnym dope³nieniem. To rozró¿nienie, tak odmienne od dzisiejszych, wykluczaj¹cych siê nacjonalizmów, by³o fundamentem jego biografii – by³ Litwinem z urodzenia, Polakiem z wyboru, a z serca obywatelem nieistniej¹cego imperium.

PE£NE WYDANIE KURIERA W
Melchior Wañkowicz w 1925 roku

Dr Robert Lerch

Laryngolog, od ponad 30 lat pracuj¹cy w polonijnym œrodowisku, zawiadamia o zmianie adresu.

Obecnie doktor przyjmuje przy 153 Greenpoint Ave. Brooklyn 11222 (tel: 718.734-0422)

Doktor leczy wszystkie choroby zwi¹zane z uszami, nosem i gard³em.

Przeprowadza badania s³uchu, bezdechu sennego, zatok i zawrotów g³owy.

Wykonuje badania imigracyjne. Wizyty s¹ mo¿liwe w dniu zg³oszenia

Mówimy po polsku

Wieczór autorski Ani i Janusza

16 lipca o godzinie 18:00 w Ma³ej Galerii Kuriera Plus odbêdzie siê wieczór autorski Anny i Janusza Skowronów oraz promocja ich nowej ksi¹¿ki pt. „W meandrach poszukiwañ”.

„W meandrach...” to wielow¹tkowa, sk³aniaj¹ca do refleksji opowieœæ, przedstawiaj¹ca fragmenty losów czterech pokoleñ rodzinnej emigracji Skowronów siêgaj¹cej 1909 roku.

W programie wieczoru autorzy zapowiadaj¹ rozmowê o pomyœle i kulisach powstawania ksi¹¿ki, nawi¹zanie do autorskiej poezji, oraz wystawê malarstwa Artura Skowrona - autora pamiêtnika i wierszy, stanowi¹cych jeden z rozdzia³ów ksi¹¿ki.

Zapraszamy.

Adres: 176 Java Str., pierwsze piêtro (budynek CPS), Greenpoint

Ma³e formy w Fine Art Corner

Serdecznie zapraszamy na trwaj¹c¹ do 18 lipca 2026 r. zbiorow¹ wystawê ma³ych form graficznych.

Autorami prac bior¹cych udzia³ w wystawie s¹ m.in.: Artur Popek, Roman Mucha, Adam Panek, Krzysztofa Lachtara, Aleksander Grigoriev, Henryk Lasko, Kinga Cesarz, Artur Skowron i Janusz Skowron.

Adres: Fine Art Corner,680 Manhattan Ave., Brooklyn, NY

Jelita – centrum dowodzenia

Przez wiele lat o jelitach mówi³o siê g³ównie wtedy, gdy coœ bola³o, burcza³o albo cz³owiek po obiedzie czu³ siê pe³ny jak balon.

Dzisiaj wiemy o jelitach du¿o wiêcej i nie mamy w¹tpliwoœci, ¿e nie s¹ tylko miejscem trawienia. S¹ ogromnym centrum komunikacji miêdzy diet¹, odpornoœci¹, metabolizmem, mikrobiomem i codziennym samopoczuciem.

W³aœnie dlatego coraz wiêcej mówi siê o krótkich kwasach t³uszczowych, a szczególnie o maœlanie, czylibatyrate. To naturalny zwi¹zek produkowany w jelitach przez dobre bakterie, gdy spo¿ywamy odpowiedni¹ iloœæ b³onnika. Krótko mówi¹c: kiedy karmimy dobre bakterie b³onnikiem, one odwdziêczaj¹ siê produk cj¹ substancji, które wspieraj¹ prawid³owe funkcjono wanie jelit. Taki ma³y uk³ad barterowy: my dajemy b³onnik, bakterie daj¹ maœlan. I wszyscy s¹ zadowole ni – przynajmniej w teorii.

NutriCology ButyrAid to suplement diety zawie raj¹cy maœlan w formie soli wapnia i magnezu. We d³ug opisów produktu dostarcza on kwas mas³owy jako calcium butyrate i magnesium butyrate a preparat wystêpuje w kapsu³kach o opóŸnionym uwalnianiu, co ma wspieraæ dostarczenie sk³adnika dalej w przewodzie pokarmowym.

Dlaczego to ciekawe? Poniewa¿ maœlan jest jednym z najwa¿niejszych Ÿróde³ energii dla komórek wyœcie³aj¹cych jelito grube. Cleveland Clinic opisuje butyrate jako krótko³añcuchowy kwas t³uszczowy powstaj¹cy w jelitach z fermentacji b³onnika przez bakterie jelitowe. Mówi¹c proœciej: jelita lubi¹, gdy ich œciana jest dobrze od¿ywiona, a maœlan jest jednym z elementów tej uk³adanki.

Oczywiœcie, trzeba zachowaæ rozs¹dek. ButyrAid nie jest lekiem. Nie nale¿y go reklamowaæ jako produktu, który leczy zespó³ jelita dra¿liwego, choroby zapalne jelit, refluks, SIBO, zaparcia, biegunkê czy inne choroby przewodu pokarmowego. To suplement, który mo¿e wspieraæ zdrowie jelit i prawid³owe funkcjonowanie przewodu pokarmowego jako czêœæ szerszego stylu ¿ycia. styl ¿ycia ma tutaj ogromne znaczenie. ¯aden suplement nie zast¹pi warzyw, b³onnika, odpowiedniego nawodnienia, spokojnego jedzenia rozs¹dnego podejœcia do cukru, alkoholu oraz ¿ywnoœci wysoko przetworzonej. Je¿eli ktoœ je tak, jakby jego jelita by³y ¿elaznym piecem przemys³owym, to jedna kapsu³ka nie zrobi z tego ogrodu botanicznego. Ale jako wsparcie – szczególnie

u osób zainteresowanych mikrobiomem i komfortem trawiennym – maœlan jest tematem bardzo interesuj¹cym. Warto pamiêtaæ, ¿e naturalna produkcja maœlanu zale¿y od bakterii jelitowych i diety. Dlatego dobrze ³¹czyæ takie podejœcie z produktami bogatymi w b³onnik: warzywami, roœlinami str¹czkowymi, siemieniem lnianym, owsem, babk¹ p³esznik i innymi Ÿród³ami prebiotycznego po¿ywienia dla mikrobiomu.

Osoby w ci¹¿y, karmi¹ce piersi¹, przyjmuj¹ce leki lub maj¹ce powa¿ne choroby przewodu pokarmowego powinny skonsultowaæ stosowanie produktu z lekarzem albo farmaceut¹. Opisy handlowe NutriCology równie¿ zalecaj¹ konsultacjê przy ci¹¿y, karmieniu lub stosowaniu leków. Zgodnie z zasadami dotycz¹cymi suplementów diety w USA, takie produkty mog¹ wspieraæ funkcje organizmu, ale nie s¹ przeznaczone do diagnozowania, leczenia, wyleczenia ani zapobiegania chorobom

NutriCology ButyrAid mo¿na wiêc przedstawiæ piêknie i bezpiecznie jako preparat wspieraj¹cy jelita, mikrobiom i komfort trawienny. Bo jelita, proszê Pañstwa, to nie tylko „brzuch”. To cichy dyrygent orkiestry, który najlepiej gra wtedy, gdy dostaje dobre paliwo, trochê spokoju i odrobinê szacunku.

O emigracji i Polsce w Atlantic City

Stolica hazardu na Wschodnim Wybrze¿u sta³a siê w tym roku miejscem drugiej konferencji, organizowanej przez œrodowiska emigracji solidarnoœciowej.

Wydarzenie otrzyma³o honorowy patronat Instytutu Pamiêci Narodowej i odby³o siê 3-5 czerwca w historycznym hotelu The Claridge. Tematem przewodnim by³a „Emigracja niepodleg³oœciowa w USA wobec transformacji politycznej w Polsce w 1989 r.”.

„Spotykamy siê dziœ – mówi³ Marek Ruszczyñski, g³ówny organizator konferencji – aby wspólnie spojrzeæ na czas, który zmieni³ bieg historii Polski poprzez stworzenie szansy na pokojowe przejœcie do demokracji, odbudowê pañstwa prawa, stworzenie nowoczesnej gospodarki i zerwanie z dziedzictwem komunizmu. Wielu uwa¿a jednak, ¿e tej szansy Polacy nie wykorzystali w pe³ni. Okres ten bowiem pozostawi³ po sobie pytania, które do dziœ budz¹ emocje, dyskusje i spory. Brak g³êbokiej lustracji i rozliczeñ, który pozwoli³ dawnym strukturom zachowaæ wp³ywy i pozycjê i wp³ywaæ na ¿ycie publiczne przez lata, zmusza do postawienia pytania czy transformacja 1989 roku by³a zmarnowan¹ szans¹.”

Oeganizatorzy i oczestnicy konferencji otrzymali list z Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Przypomnijmy, ¿e w 2025 roku honorowy patronat nad pierwsz¹ konferencj¹ obj¹³ ówczesny prezes Instytutu Pamiêci Narodowej, dr Karol Nawrocki.

Dzieñ pierwszy Po powitaniu goœci i uczestników przez Marka Ruszczyñskiego, konferencjê rozpocz¹³ minister Antoni Macierewicz referatem „Przemiany w Polsce, a szansa na polsk¹ niepodleg³oœæ”, po czym g³os zabra³ dr Jan Parys, minister obrony narodowej w rz¹dzie Jana Olszewskiego, omawiaj¹c miêdzynarodowe aspekty transformacji ustrojowej. „Budowanie na piasku. Niemoralne aspekty III RP”, to z kolei tytu³ ciekawego wyst¹pienia profesora Zbigniewa Stawrowskiego z Uniwersytetu Kardyna³a Stefana Wyszyñskiego. Poprzez wideo, zwrócili siê do uczestników profesor Wojciech Roszkowski („Okr¹g³y stó³ – dlaczego nie wykorzystano szansy?”) oraz redaktor Bronis³aw Wildstein („Polska transformacja, czyli od komunizmu do postkomunizmu”). Zwi¹zany z IPN historyk i politolog dr hab. Patryk Pleskot swoje wyst¹pienie zatytu³owa³ „Koniecznoœæ, patriotyzm czy zdrada? Meandry negocjacji ‘konstruktywnej opozycji” z obozem partyjno-pañstwowym w 1989 r. (od „okr¹g³ego sto³u” do wyboru prezydenta PRL”). Natomiast dr Sebastian Pilarski, dyrektor Biura

Badañ Historycznych IPN za temat obra³ „Stanowisko Grupy Roboczej Komisji Krajowej NSZZ „Solidarnoœæ” i œrodowisk opozycyjnych wobec obrad „okr¹g³ego sto³u”. W konferencji wzi¹³ udzia³ by³y wicemarsza³ek Sejmu po pierwszych rzeczywiœcie wolnych wyborach nowej Polski w 1991 r., by³y wiêzieñ polityczny, Dariusz Wójcik. Tematem jego wyst¹pienia by³ „Stosunek Konfederacji Polski Niepodleg³ej do negocjacji z w³adzami PRL”. O „Polonii i emigracji solidarnoœciowej wobec przemian w Polsce i wyborów 1989 r.” mówi³ redaktor Marek Bober z Chicago, natomiast profesor Andrzej B³aszczyñski z Connecticut przypomnia³ wa¿n¹ rolê Polonii w latach 80. i nieco zapomniany, a wa¿ny temat: „Nurty solidarnoœciowe na Zachodzie – Conference of Solidarity Support Organizations, CSSO”. Omówiono dia³alnoœæ tajnych komunistycznych s³u¿b, w tym policji politycznej. „Kwestia negocjacji z opozycj¹ w perspektywie S³u¿by Bezpieczeñstwa oraz dzia³ania operacyjne S³u¿by Bezpieczeñstwa w okresie funkcjonowania rz¹du Tadeusza Mazowieckiego”, to tytu³ referatu dr Tomasza Koz³owskiego z IPN. Z kolei wicemarsza³ek Wójcik skupi³ siê na w¹tku: „Dzia³ania S³u¿by Bezpieczeñstwa w okresie kampanii wyborczej wiosn¹ 1989 r. i próby przeciwdzia³ania kampanii komitetów obywatelskich „Solidarnoœci” i Konfederacji Polski Niepodleg³ej”. Ceniona dziennikarka i publicystka Dorota Kania poruszy³a zagadnieniem s³u¿b w referacie „Rok 1989; rewolucja, która ominê³a s³u¿by”.

Dr Tomasz Koz³owski z IPN mówi³ o „Koñcu imperium Ministerstwa Spraw Wewnêtrznych”, a dr Witold Bagieñski, równie¿ z IPN, wzi¹³ na celownik „Wywiad w dobie transformacji. Od Departamentu I MSW do Zarz¹du Wywiadu UOP”.

Dzieñ drugi

W dwóch referatach wideo mogliœmy bli¿ej zapoznaæ siê z zagadnieniem lustracji w Polsce. Mówi³ o tym prokurator Andrzej Golec w referacie „Modele lustracji i dekomunizacji w krajach by³ego bloku sowieckiego w Europie Œrodkowo-Wschodniej”. Z kolei redaktor Wildstein t³umaczy³:

sta³a wspó³praca

redaktor naczelna Zofia Doktorowicz-K³opotowska

Maria Bielski, Andrzej Józef D¹browski, Ma³gorzata Ka³u¿a, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Chris Miekina, Jolanta Szczepkowska, Katarzyna Zió³kowska

„Dlaczego musia³a powstaæ Lista Wildesteina?”. O lustracji wœród Polonii i tzw. polonijnych agentach, przytaczaj¹c szereg przyk³adów, mówi³ redaktor Bober. W¹tek s³u¿b zosta³ rozszerzony przez ministra Macierewicza w wyst¹pieniu pt. „Dzia³ania zmierzaj¹ce do wyeliminowania agentury rosyjskiej w Polsce” oraz red. Kaniê – „D³ugi cieñ bezpieki i skutki braku zerwania z systemem s³u¿b PRL”. W konferencji uczestniczy³ te¿ dziennikarz œledczy, redaktor Piotr Nisztor, omawiaj¹c „Rosyjskie wp³ywy w Polsce po 36 latach od przemian polityczno-ustrojowych”.

Ocena prze³omu w Polsce, lat 1989/1990 wœród Polonii amerykañskiej by³a i jest zró¿nicowana. Dla jednych rozmowy w Magdalence i „okr¹g³y stó³” by³y szans¹ na odzyskanie niepodleg³oœci, dla innych by³y zdrad¹. Osobistymi wspomnieniami, refleksjami i ocenami podzielili siê: prof. B³aszczyñski, Andrzej Burghardt, Zygmunt Staszewski, Piotr Ha³aczkiewicz, Bolko Skowron i Wojciech Budzyñski. Wszyscy, oprócz prof. B³aszczyñskiego, nale¿¹ do emigracji politycznej lat 80. Dobrze, ¿e w programie pojawi³ siê ten temat, bowiem relacji przedstawicieli tej grupy emigrantów, by³ych dzia³aczy „Solidarnoœci” i organizacji antykomunistycznych, wci¹¿ mamy zbyt ma³o. Nowym elementem konferencji by³o omówienie celów i zadañ organizacji polonijnych. W tej czêœci wyst¹pili: prof. Wies³aw Binienda – prezes Coalition of Polish Americans (mówi³ tak¿e o udziale w wyjaœnianiu przyczyn katastrofy smoleñskiej w 2010 r.), Tadeusz Antoniak – reprezentuj¹cy Kluby „Gazety Polskiej” i Komitet Katyñsko-Smoleñski, Andrzej Burghardt i Jolanta Ha³aczkiewicz – prezesi Kongresu Polonii Amerykañskiej wydzia³ów New Jersey i Michigan i Zbigniew Wieczorek – prezes organizacji Freedom and Solidarity, dynamicznej organizacji dzia³aczy solidarnoœciowych ze Wschodniego Wybrze¿a.

Dzieñ trzeci

O archiwaliach komunistycznych s³u¿b w Polsce po 1989 r. mówili dr Pilarski („Kwestia zniszczenia materia³ów operacyjnych S³u¿by Bezpieczeñstwa”) i Marzena Kruk, dyrektor Archiwum IPN („Przejê-

fotografia Zosia ¯eleska-Bobrowski wydawcy

John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

cie materia³ów S³u¿by Bezpieczeñstwa przez Instytut Pamiêci Narodowej”). Omówiono kwestiê stacjonowania wojska sowieckiego, które opuœci³o Polskê jesieni¹ 1993 r. „Interwencje Armii Sowieckiej w pañstwach bloku sowieckiego i groŸba interwencji w Polsce”, to referat (wideo) prof. Roszkowskiego. „Stacjonowanie jednostek Armii Sowieckiej w Polsce i ich wycofywanie”, omówi³ minister Parys. Marsza³ek Wójcik, by³y dzia³acz KPN, mówi³ o akcjach protestacyjnych przed bazami wojsk sowieckich. Temat relacji polsko-amerykañskich w okresie transformacji podjêli historycy IPN. „Stanowisko w³adz amerykañskich wobec przemian politycznych zachodz¹cych w Polsce w koñcu lat osiemdziesi¹tych XX w.” – o tym mówi³ dr Koz³owski. „Problematyka wywiadowcza w relacjach dwustronnych Polski i Stanów Zjednoczonych w latach 1989-1990 i pocz¹tek kontaktów CIA z Departamentem I MSW” – tym zagadnieniem zaj¹³ siê dr Witold Bagieñski. Mówiono tak¿e o mediach w III RP. Dr Pilarski podj¹³ temat: „Nowe otwarcie czy stary porz¹dek? Kszta³towanie rynku medialnego w Polsce po 1989 r.”, a red. Kania – „Agentura, manipulacja i… W jaki sposób s³u¿by PRL wp³ywa³y na media publiczne w Polsce po 1989 r.?”. O tworzeniu mediów III RP mówi³ te¿ red. Nisztor. Ciekawym punktem konferencji, by³y kulisy transformacji gospodarczej. ”Demokratyzacja prawa o prywatyzacji w Polsce: konflikty i kompromisy”, to tytu³ referatu prof. £ucji Œwi¹tkowskiej-Cannon. „Walka o kszta³t prywatyzacji w Polsce z perspektywy USA – przypadek FSM” – ten temat podjê³a mecenas Maria Szonert-Binienda. Na koniec o prywatyzacji, uw³aszczeniu nomenklatury i roli s³u¿b specjalnych mówi³ red. Nisztor, a o politycznych barwach kapita³u i ich znaczeniu opowiada³a red. Kania.

*

Zestaw tematów i lista prelegentów pokazuje, ¿e tak bogatej w treœci konferencji i ttakiego doboru uczestników podczas jednego wydarzenia nie by³o w historii Polonii ostatnich 35 lat.

Organizatorzy do³o¿yli starañ, aby spotkanie w Atlantic City mia³o wartoœæ merytoryczn¹. Po raz kolejny uda³o siê powa¿nie rozmawiaæ o emigracji niepodleg³oœciowej lat 80. Najwy¿szy czas, aby ten bagatelizowany przez lata temat zacz¹æ traktowaæ serio i obszernie dokumentowaæ. Wideo z konferencji mo¿esz ogl¹dn¹æ naYoutube:

https://www.youtube.com/@konferencjawestvirginia2025

FOT.: ADAM WIÊCKOWSKI

Kurier Plus, Inc.

Adres: 176 Java Street Brooklyn, NY 11222 Pokój numer 6

Tel: (718) 389-3018

E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com

Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.

Od lewej: Jan Parys, Piotr Nisztor, Zbigniew Stawrowski, Antoni Macierewicz i Mark Ruszczynski

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Ks. Ryszard Koper

Przygotujmy goœciniec dla Pana

Jezus powiedzia³ do swoich aposto³ów: „Kto kocha ojca lub matkê bardziej ni¿ Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkê bardziej ni¿ Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzy¿a, a idzie za Mn¹, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleŸæ swe ¿ycie, straci je, a kto straci swe ¿ycie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie pos³a³. Kto przyjmuje proroka jako proroka, nagrodê proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, nagrodê sprawiedliwego otrzyma”. (Mt 10, 37-41)

Czytania biblijne na dzisiejsz¹ niedzielê rozpoczyna historia z Drugiej Ksiêgi Królewskiej o niezwyk³ej goœcinnoœci pewnej bogatej kobiety. Ilekroæ prorok Elizeusz przechodzi³ przez Szunem zaprasza³a proroka w goœcinê. Mówi³a do mê¿a: „Przygotujmy ma³y pokój na górze, obmurowany i wstawmy tam dla niego ³ó¿ko, stó³, krzes³o i lampê. Kiedy przyjdzie do nas, to tam siê uda”. Prorok korzysta³ z tej goœcinnoœci. Chcia³ siê jednak za to odwdziêczyæ. Zapyta³ swojego s³ugê co móg³by zrobiæ dla tego ma³¿eñstwa. S³uga wiedzia³, ¿e wielkim zmartwieniem ma³¿onków jest ich bezdzietnoœæ. Gdy prorok dowiedzia³ siê o tym przywo³a³ kobietê i powiedzia³ do niej: „O tej porze za rok bêdziesz pieœci³a syna”. Szunemitka uwierzy³a i w rok po tej wizycie tuli³a w ramionach swojego syna. Macierzyñskie szczêœcie Szunemitki nie trwa³o jednak d³ugo. Ch³opiec niespodziewanie zmar³. Wtedy kobieta uda³a siê na górê Karmel, aby szukaæ pomocy u proroka. Elizeusz przyszed³ do domu, wszed³ do pokoju, gdzie le¿a³ martwy ch³opiec. W atmosferze wiary i modlitwy Elizeusz wskrzesi³ ch³opca. Matka upad³a na kolana i odda³a pok³on prorokowi. Nie mia³a w¹tpliwoœci. Ten cz³owiek jest pos³any przez Boga jako zwiastun bo¿ych obietnic. Oddaj¹c prorokowi pok³on kobieta nie tylko uszanowa³a Elizeusza, ale wyzna³a swoj¹ wiarê. G³êboko wierzy³a, ¿e Bóg nie zostawi jej samej. ZapowiedŸ narodzin dziecka i jego póŸniejsze wskrzeszenie mówi¹, ¿e Wszechmocny Bóg jest Bogiem ¿ycia i œmierci. Zaœ postawa kobiety z Szunem jest wzorem do naœladowania w wierze i zaufaniu Bogu.

Wszystko to dokona³o siê w atmosferze goœcinnoœci.

W odpowiedzi na pytanie czym jest goœcinnoœæ pos³u¿ê siê wspomnieniem z lat mojego dzieciñstwa. Przez moj¹ wioskê Oseredek bieg³a droga. Po bokach wœród kwitn¹cych lip, bzów, czeremchy

i jaœminów sta³y chaty kryte strzech¹. Tê drogê nazywaliœmy goœciñcem. Sk¹d wziê³a siê ta nazwa? Na ten temat mam w³asn¹ teoriê. T¹ drog¹ przychodzili zaproszeni goœcie. Nieproszeni te¿ mogli skorzystaæ z naszych domów. Drzwi by³y zawsze otwarte i to dos³ownie. Jeœli ktoœ niespodziewanie wszed³ do mieszkania to zawsze móg³ liczyæ na poczêstunek w myœl powiedzenia: „Czym chata bogata, tym rada”.

Jest to powiedzenie o polskiej goœcinnoœci i oznacza serdeczne zaproszenie i czêstowanie goœci tym, co posiada gospodarz. Wyra¿a chêæ ugoszczenia przybyszów jak najlepiej, bez wzglêdu na zasobnoœæ sto³u, podkreœlaj¹c serdecznoœæ, a nie materialny przepych.

Do dziœ pamiêtam czerwcowy wieczór tu¿ po sianokosach. Przyroda w rozkwicie. Pachnia³o zieleni¹, kwiatami i sianem, które by³o z³o¿one na strychu. Do naszego domu przysz³o dwoje nieznajomych, prosz¹c o nocleg. Rodzice byli zaskoczeni, bo ci pañstwo wygl¹dali na ludzi przyzwyczajonych do lepszych warunków ni¿ mog³a zaoferowaæ wiejska chata. Jak siê okaza³o byli to redaktorzy miesiêcznika „Pszczelarz” z Warszawy. Tata by³ czytelnikiem tego miesiêcznika, a ponad to mia³ pasiekê, która zauwa¿yli przybysze i mo¿e dlatego wybrali nasz dom. Jako turyœci znaleŸli siê na piêknym, ale trochê dzikim Roztoczu. Rodzice przyjêli nieznajomych w goœcinê, mimo ¿e mama po wypadku mia³a unieruchomion¹ nogê. Na sianie przygotowano dla nich miejsce do spania. Rankiem wstali i weszli do kuchnie, gdzie mama poda³a im œniadanie: œwie¿e ziemniaczki z sosem œmietankowo -koperkowym i zsiad³e mleko. Zachwyceni noclegiem i œniadaniem chcieli za to zap³aciæ, jednak rodzice, kieruj¹c siê goœcinnoœci¹ zdecydowanie odmówili. Po kilku tygodniach otrzymali-

œmy paczkê z Warszawy, a w niej naczynia potrzebne w kuchni, których w sklepach brakowa³o. To by³o podziêkowanie za goœcinnoœæ.

Wspomniana wy¿ej goœcinnoœæ ma g³êbszy wymiar ni¿ czysto ludzki w myœl ludowego porzekad³a: „Goœæ w dom Bóg w dom”. Bóg przychodzi do cz³owieka w goœcinê. Notuje to wiele razy Biblia. Po dêbami Mamre Abraham przyjmuje w goœcinê trzech nieznajomych, którzy zapowiadaj¹ narodziny Izaaka oraz zniszczenie Sodomy. Abraham rozpoznaa³ w przybyszach bosk¹ obecnoœæ. Szunemitka z pierwszego czytania rozpoznaje w dzie³ach proroka Elizeusza obecnoœæ Boga. Ewangelia przedstawia wiele scen, które mówi¹ o Jezusie korzystaj¹cym z ludzkiej goœcinnoœci.

Jezus przyjmowa³ goœcinê ludzi pobo¿nych jak i grzeszników. Ci ostatni po zaproszeniu Jezusa nawracali siê, jak celnik Zacheusz. Goœcinnoœæ stanowi nieod³¹czny element chrzeœcijañskiej mi³oœci bliŸniego, która znajduje siê w samym centrum nauczania Jezusa.

Chrystus przychodzi do ka¿dego z nas. Aby jednak goœcina sta³a siê dla nas Ÿród³em ³aski musimy przygotowaæ dla Chrystusa drogê do naszego serca, któr¹ w wymiarze duchowym mo¿emy nazwaæ goœciñcem. Przygotowanie goœciñca dla Jezusa ma swoje wymogi. Marcel Lefebvre w swojej ksi¹¿ce „Une Parole Liberatrice” okreœli³ goœcinnoœæ jako: „Zdolnoœæ do rezygnacji z w³asnego komfortu i dobrobytu oraz do postawienia siê na miejscu innych”. Przez pryzmat tego powiedzenia mo¿emy spojrzeæ na s³owa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii: „Kto kocha ojca lub matkê bardziej ni¿ Mnie, nie jest Mnie godzien”. S³owa te oznaczaj¹, ¿e Jezus wymaga w mi³oœci najwy¿szego, absolutnego priorytetu. Nie chodzi o brak mi³oœci do rodziny, lecz o to, by relacja z Bogiem by³a najwa¿niejsza, a mi³oœæ do ludzi nie przes³ania³a woli Bo¿ej. Dalej, Chrystus mówi: „Kto nie bierze swego krzy¿a, a idzie za Mn¹, nie jest Mnie godzien”. S³owa te oznaczaj¹ wezwanie do radykalnego naœladowania Chrystusa poprzez codzienne akceptowanie trudów, wyrzeczeñ i cierpieñ z mi³oœci do Boga, bez szukania w³asnej wygody. Jest to przyjêcie ograniczeñ ¿yciowych, które jawi¹ siê jako krzy¿ i podporz¹dkowanie swojego ¿ycia Ewangelii. Krzy¿ nie oznacza tylko cierpienia fizycznego, ale wszystkie trudne sytuacje – problemy w relacjach, obowi¹zki, choroby, które wymagaj¹ wiernoœci Bogu. Ca³kowite oddanie oznacza, ¿e mi³oœæ do Chrystusa musi byæ na pierwszym miejscu, przed w³asnymi planami, a nawet bliskimi. Tê naukê mo¿na podsumowaæ powiedzeniem przypisywanym œw. Augustynowi: „Je¿eli Bóg w ¿yciu jest na pierwszym miejscu, wszystko znajdzie siê na w³aœciwym miejscu”. ❍

Zapraszamy na strony Autora: ryszardkoper.pl i nytravelclub.pl

Ciekawe, ¿e Order Or³a Bia³ego wczeœniej zosta³ odebrany tylko raz. I to Wincentemu Witosowi, wybitnemu przywódcy polskiego ruchu ludowego i wspó³twórcy niepodleg³oœci Polski odzyskiwanej po rozbiorach. Ciekawe, ¿e nie zosta³ odebrany w³oskiemu faszyœcie Benito Mussoliniemu i francuskiemu kolaborantowi z hitlerowskimi Niemcami Philippe’owi Pétainowi. Ciekawe, ¿e nie podjêto starañ, by uniewa¿niæ akt przyznania tego orderu carycy Katarzynie II, czy kanclerzowi Niemiec Gerhardowi Schröderowi, który po odejœciu z polityki sta³ siê zwolennikiem W³adimira Putina i zaanga¿owa³ siê w rosyjskie spó³ki energetyczne. Za odebraniem Or³a Bia³ego Witosowi kryje siê zemsta Józefa Pi³sudskiego za krytyczny stosunek do sanacji. Kto wie, czy za pospieszym odebraniem tego¿ Or³a Wo³odymyrowi Ze³enskiemu nie kryje siê chêæ prezydenta Karola Nawrockiego jeszcze wiêkszego przypodobania siê prezydentowi Donaldowi Trumpowi, który nie lubi Ze³enskiego.

RzeŸ Wo³yñska by³a ludobójstwem i prezydent Ukrainy zachowa³ siê fatalnie gloryfikuj¹c UPA. Ale czy odebranie mu orderu nie by³o zbyt pochopne w sytuacji, kiedy przyznany zosta³ nie tylko jemu, ale i – symbolicznie – narodowi ukraiñskiemu za walkê z rosyjskim najeŸdŸc¹. Odebranie powinno nast¹piæ jako ostatecznoœæ, kiedy nie przynios¹ ¿adnego rezultatu próby wyjaœnienia i porozumienia siê na temat tragicznych wydarzeñ we wzajemnych relacjach polsko-ukraiñskich. A one nie mog¹ odbywaæ siê pospiesznie w warunkach frontowych, kiedy Ukraina walczy z o wiele wiêkszym i silniejszym hegemonem. Po stokroæ ma racjê znakomity historyk amery-

Wtorek póŸno

kañski Timothy Snyder przypominaj¹c w wywiadzie dla pisma „Newsweek Polska”, ¿e „Ukraiñcy ca³y czas walcz¹ i ka¿dego dnia trac¹ ludzi tak¿e po to, aby w Polsce mo¿na by³o normalnie ¿yæ”. (...) „Na polu bitwy wojna nie idzie dobrze Rosjanom, w³aœciwie przegrywaj¹. Ale i w Warszawie, i w Kijowie [...] Rosjanie wygrywaj¹ bitwy o pamiêæ”. Czterema koñczynami podpisujê siê pod t¹ wypowiedzi¹. I po raz n-ty przypominam, i¿ rozniecany nacjonalizm zawsze roznieca nacjonalizm, przeciwko któremu jest skierowany. Obawiam siê, ¿e teraz w relacjach polsko-ukraiñskich nasili siê on po obu stronach, co mo¿e skoñczyæ siê fatalnie. Obawiam siê równie¿, ¿e tak samo skoñczyæ siê mo¿e rozniecanie i podsycanie nastrojów antyniemieckich i antyunijnych, co staje siê ju¿ niemal codzienn¹ praktyk¹ polskiej prawicy. Tak¿e tej pod przewodem Grzegorza Brauna i Roberta B¹kiewicza. W tej chwili, wobec realnego zagro¿enia ze strony Rosji, potrzeba nie podzia³ów, a maksymalnej konsolidacji si³ i œrodków, by móc przeciwstawiæ siê wrogowi. Bardzo siê bojê, ¿e coraz czêœciej bêdzie dochodziæ do prowokacji i aktów dywersji próbuj¹cych wysadziæ w powietrze dotychczasowe porozumienia i zawarte traktaty.

Rosja nadal porywa ukraiñskie dzieci, po czym próbuje ró¿nymi metodami je rusyfikowaæ w g³êbi swego kraju. Œwiat zaœ zachowuje siê tak, jakby tego nie widzia³. O braku na to reakcji Trumpa ju¿ nie piszê, bo szkoda s³ów.

22 czerwca Prawo i Sprawiedliwoœæ skoñczy³o 25 lat. Pod przywództwem Jaros³awa Kaczyñskiego przekszta³ci³o siê z partii centroprawicowej w partiê prawicowo-konserwatywno-narodow¹ (kolejnoœæ dowolna, wedle potrzeby czytaj¹cego), walcz¹c¹ o odebranie g³osów wyborców Konfederacji i Korony Polskiej. Ma ona kilka milionów zwolenników, podobnie jak kilka milionów zagorza³ych wielbicieli/wyznawców ma jej lider. Ostatnio walczy o odzyskanie w³adzy utraconej 15 paŸdziernika 2013. Robi to metodami agresywnej dyskredytacji i dehumanizacji przeciwnika, którym jest g³ównie Koalicja Obywatelska. Ta zaœ odp³aca jej piêknym za nadobne. Iw rezultacie mamy w Polsce coraz bardziej przera¿aj¹c¹ polityczn¹ wojnê domow¹. Bezpardonow¹ – dopowiem do rymu.

Tydzieñ na kolanie

W zesz³ym tygodniu prezydent Nawrocki odpali³ wiêc rakietê: oficjalnie odebra³ order Ze³enskiemu. Ten w odpowiedzi odes³a³ medal poczt¹, a jego wspó³pracownicy oraz wszyscy byli prezydenci Ukrainy zaczêli oddawaæ polskie medale.

Znów hejtuj¹ moje weto.

Ucisz gawiedŸ swym autorytetem.

Toczy siê pod has³ami dobra dla Polski, a tak naprawdê jest pysza³kowat¹ walk¹ o w³adzê. Na potwornie wulgarnym poziomie. Nikt nie myœli o tym, ¿e po ewentualnej wygranej nie da siê z Polski wyrzuciæ tych kilku przegranych milionów ludzi i trzeba bêdzie siê jakoœ z nimi u³o¿yæ. Przecie¿ ci wygrani i ci przegrani nie stan¹ siê innymi narodami i nie dokonaj¹ podzia³u kraju. Zatem mo¿e ju¿ teraz, zamiast szczuæ na siebie, warto by usi¹œæ wspólnie do sto³u i szukaæ tego, co ³¹czy. Tak, jak to by³o w krótkim okresie PO-PiSu. Wiem, ¿e jestem naiwny, ale piszê to dlatego, ¿e bardzo bojê siê, ¿e rzeczona wojna polsko-polska mo¿e przekszta³ciæ siê w tragediê. Obym by³ z³ym prorokiem.

Ka¿da historia narodowa jest o wiele bardziej z³o¿ona ni¿ wynika to z upartyjnionych i podrêcznikowych interpretacji. Jako naród nie mamy wp³ywu na sw¹ przesz³oœæ. Ale mamy na to, jak z ni¹ ¿yæ. ❍

A wiêc… mo¿e nie w realu, ale na pewno wojna na gesty i s³owa.

Gdy przed kilkoma tygodniami prezydent Ukrainy Wo³odymyr Ze³enski nada³ jednostce wojsk specjalnych walcz¹cej z Rosjanami imiê Bohaterów UPA, w Polsce zawrza³o, bo by³ to kolejny krok w kierunku gloryfikacji formacji odpowiedzialnej za rzeŸ wo³yñsk¹. Zareagowa³ prezydent Karol Nawrocki rozwa¿aj¹c, w ramach retorsji, odebranie Ze³eñskiemu Orderu Or³a Bia³ego, przyznanego w2023 r. przez prezydenta Dudê. Parê tygodni toczy³y siê ciche negocjacje, a do Warszawy przyjecha³ nawet szef kancelarii Ze³enskiego. Ustalono ponoæ pewne kompromisy. Kolejne dni mija³y, ale z Kijowa nie pop³ynê³a ¿adna deklaracja, ¿aden gest, wiêc sta³o siê jasne, ¿e Ukraiñcy graj¹ na ostro, na czas, na wieczne nigdy...

Polacy w wiêkszoœci poparli swojego prezydenta, Ukraiñcy – przynajmniej ci najg³oœniejsi – zwarli szyki wokó³ swojego. Szambo rozla³o siê po obu stronach. Co wiêcej, Ze³eñski, najwyraŸniej rozochocony ostatnimi sukcesami militarnymi w Rosji – po ukraiñskich atakach p³on¹ rafinerie pod Moskw¹ oraz pali siê niemal wszystko na Krymie – podbi³ stawkê. Zakomunikowa³, ¿e nie jedzie do Gdañska na rozpoczynaj¹c¹ siê tam konferencjê na temat odbudowy Ukrainy, choæ sam jest jej wspó³organizatorem...

Prezydent Ukrainy razem z premierem Donaldem Tuskiem, wysy³a³ zaproszenia na tê konferencjê, a maj¹ byæ tam tacy wa¿ni goœcie jak szefowa Komisji Unii Europejskiej Ursula von der Leyen i kanclerz Niemiec, Friedrich Merz. I co dalej? Zobaczymy. Rzucam dwa cytaty z analityków, którzy chyba najlepiej czytaj¹ zaistnia³¹ sytuacjê. Publicysta Pawe³ Milcarek napisa³ na swojej stronie

FB: OdpowiedŸ naszego Prezydenta na prowokacje prezydenta Ukrainy jest dyplomatyczna i stanowcza. Jest dyplomatyczna, bo w tym samym kanale symbolicznym (co gest Ze³enskiego z imieniem jednostki) i opóŸniona (oczekiwano realnych skutków jej zapowiedzi). Jest stanowcza, bo chocia¿ rzecz dzieje siê w kanale symbolicznym, dotyczy symbolizowanych realnych relacji dwóch pañstw i narodów. Jest te¿ adekwatna: chodzi o pewien dotkliwy konkret, który równoczeœnie nie umniejsza naszego wsparcia dla kraju walcz¹cego z Rosj¹, natomiast uderza – tak¿e na forum europejskim – w legendê ukraiñsk¹ budowan¹ teraz na fundamencie nie do przyjêcia (…) Doceniam dyplomatyczn¹ adekwatnoœæ, to elementarz takich konfliktów: odpowiada siê w tym samym rejestrze. To dobrze, ¿e nie jest to tak¿e gest dos³ownie

odpowiedni czy analogiczny (np. mianowanie jakiejœ jednostki wojskowej „im. Ofiar Zbrodni Wo³yñskiej”). A wiêc gest –nie maj¹cy w sobie nic radosnego – by³ politycznie wskazany, nie tylko nieunikniony (jak zwykle lubimy siê t³umaczyæ –nawet obrona przed agresorami w 1939 by³a u nas „nieunikniona”).

Teraz nale¿y patrzeæ czy po drugiej stronie, poza dworzanami wykonuj¹cymi kozackie gesty, przyjdzie opamiêtanie. Bo ono jest wa¿ne dla obu narodów.

Piotr Skwieciñski, publicysta i by³y dyplomata w Rosji i Armenii, a wiêc rozumiej¹cy „postsowiecki mental”, wci¹¿ obecny na Ukrainie, pisze z kolei na Onet.pl, ¿e w obecnym konflikcie tylko pozornie chodzi o przesz³oœæ. Kijów bowiem doœæ brutalnie (po czêœci t³umaczy to wojna, po czêœci osobowoœæ prezydenta Ukrainy) wykuwa przysz³oœæ.

Zdaniem Skwieciñskiego rozmawiaj¹c z Ze³enskim, nie rozmawiamy z kimœ, uwa¿aj¹cym siê za kogoœ w rodzaju Romualda Traugutta, tylko z kimœ o œwiadomoœci Króla S³oñce z momentu najwiêkszych tryumfów francuskiego orê¿a bo opromienione ostatnimi sukcesami przeciw Rosji w³adze Kijowa, tak¿e „stosuj¹c moralny szanta¿” (bronimy Polski i Europy, wiêc nam wolno wiêcej), chc¹ u³o¿yæ now¹ architekturê powojenn¹, w której to Ukraina bêdzie wa¿niejsza ni¿ Polska.

14

Jeremi Zaborowski
Wo³odymyr Ze³enski i Karol Nawrocki

Polskie wczoraj i dziœ

Poznañskie powstanie 1956

70 lat temu dosz³o w Polsce do pierwszego, powa¿nego buntu robotniczego przeciwko w³adzy komunistycznej, która jakoby mia³a reprezentowaæ robotników i dbaæ o ich interesy.

Ju¿ jesieni¹ 1955 r. poznañski œwiat pracy wyra¿a³ niezadowolenie z narzuconych norm produkcyjnych oraz niskich zarobków. Oœrodkiem oporu by³y Zak³ady Przemys³u Metalowego Hipolita Cegielskiego nosz¹ce wówczas imiê Józefa Stalina. 26 czerwca 1956 r. delegaci poznañskich zak³adów udali siê do Warszawy na rozmowy z przedstawicielami rz¹du. Wiêkszoœæ postulatów pracowniczych zosta³a przyjêta i delegacja z poczuciem dobrze spe³nionego obowi¹zku wróci³a do Poznania. Nastêpnego dnia okaza³o siê jednak, ¿e w³adze wycofa³y siê z czêœci zawartego porozumienia. Atmosfera w mieœcie stawa³a siê coraz bardziej napiêta. 28 czerwca robotnicy Zak³adów Cegielskiego nie podjêli pracy i rozpoczeli pochód do centrum Poznania. Po drodze do³¹czyli do nich pracownicy innych zak³adów.

Przed godzin¹ 10-t¹ na Placu im. Adama Mickiewicza zebra³ siê t³um licz¹cy ponad 100 tys. osób. Z minuty na minutê ros³a determinacja demonstrantów; nastroje stopniowo siê radykalizowa³y. Do hase³ o treœci spo³ecznej i ekonomicznej: „¯¹damy podwy¿ki p³ac”, „Chcemy chleba”, „Precz z normami”, „Jesteœmy g³odni” do³¹czy³y siê antykomunistyczne i antyrz¹-

Przy

Strategia „maksymalnej presji”, stanowi¹ca przez lata fundament polityki USA wobec Iranu, nie przynios³a zak³adanych rezultatów. Iran przetrwa³ sankcje, ataki i groŸby, a do rozmów przyst¹pi³ jako równorzêdny uczestnik negocjacji, a nie strona maj¹ca jedynie zaakceptowaæ amerykañskie warunki.

Szczególnie krucha jest czêœæ dotychczasowych ustaleñ dotycz¹ca Cieœniny Ormuz. Dokument mówi o zapewnieniu bezpiecznej ¿eglugi i wzajemnej powœci¹gliwoœci, ale nie zawiera ¿adnych mechanizmów egzekwowania tych zobowi¹zañ.

Jeszcze wiêksza niejasnoœæ dotyczy Libanu. Kwestia przysz³oœci Hezbollahu, je-

dowe slogany: „Precz z czerwon¹ bur¿uazj¹”, „Chcemy wolnoœci”, „Precz z bolszewizmem”, „Precz z komunistami”, „¯¹damy wolnych wyborów”. W koñcu pojawi³y siê te¿ okrzyki o treœci antyrosyjskiej i antyradzieckiej: „Precz z Moskalami” oraz „Precz z Ruskami”. W pewnym momencie rozesz³a siê pog³oska, ¿e delegacja robotnicza zosta³a aresztowana. Czêœæ demonstrantów uda³a siê do pobliskiego wiêzienia przy ulicy M³yñskiej. Stra¿ wiêzienna zosta³a rozbrojona. Uwolniono równie¿ ponad 250 wiêŸniów. Robotnicy zdobyli tak¿e pewn¹ iloœæ broni palnej.

Oko³o po³udnia centrum rewolty przenios³o siê w okolice gmachu Urzêdu Bezpieczeñstwa Publicznego przy ulicy Kochanowskiego sk¹d zaczêto ostrzeliwaæ demonstrantów. Ofiarami byli g³ównie nieuzbrojeni uczestnicy manifestacji. Kule trafi³y 13-letniego Romka Strza³kowskiego w chwili, kiedy podnosi³ bia³o-czerwony sztandar z chodnika. Robotnicy przyst¹pili do oblê¿enia siedziby UB ostrzeliwuj¹c budynek ze zdobycznej broni.

Obraduj¹ce w Warszawie Biuro Polityczne KC PZPR podjê³o decyzjê o skierowaniu do Poznania jednostek wojskowych w celu pacyfikacji rewolty. Po po³udniu pierwsze oddzia³y pancerne wkro-

czy³y do miasta. W sumie, do stlumienia buntu u¿yto ponad 350 czo³gów i prawie 10 tys. ¿o³nierzy. 29 czerwca wieczorem w przemówieniu radiowym premier Józef Cyrankiewicz powiedzia³: „Ka¿dy prowokator czy szaleniec, który odwa¿y siê podnieœæ rêkê przeciw w³adzy ludowej, niech bêdzie pewny, ¿e mu tê rêkê w³adza ludowa odr¹bie!”

W toku walk i pacyfikacji miasta zginê³o 70 osób cywilnych oraz czterech ¿o³nierzy i czterech funkcjonariuszy UB i MO. Setki osób po obydwu stronach zosta³o rannych. Sporadyczne walki trwa³y jeszcze nastêpnego dnia. W³adze rz¹dowe i partyjne zadecydowa³y, ¿e winê za tragediê poznañsk¹ nale¿y zrzuciæ na „agentów imperializmu i reakcyjne podziemie”. Ponad 250 uczestników zajœæ zosta³o aresztowanych. Poddano ich brutalnemu œledztwu.

We wrzeœniu 1956 r. rozpocz¹³ siê proces najbardziej aktywnych uczestników rewolty. Oskar¿onym zarzucano zbrojny atak na budynki publiczne (szczególnie na siedzibê UB) oraz spowodowanie œmierci funkcjonariuszy bezpieczeñstwa.

Proces nie mia³ nic wspólnego z pokazowymi procesami w czasach stalinowskich. W kraju nasila³a siê ju¿ odwil¿ polityczna. Oskar¿eni korzystali z prawdziwej obrony adwokackiej. Na salê rozpraw dopuszczono korespondentów prasy zachodniej.

S¹d uwzglêdni³ wyj¹tkowe okolicznoœci wypadków poznañskich. Og³oszone wyroki wydaj¹ siê doœæ ³agodne. Najwy¿szy wynosi³ cztery lata wiêzienia. Kilka tygodni póŸniej nowo wybrany przywódca PZPR W³adys³aw Gomu³ka zaznaczy³ w swoim pierwszym przemówieniu: „Robotnicy Poznania, chwytaj¹c za orê¿ strajku zawo³ali wielkim g³osem: Dosyæ! Tak dalej nie mo¿na! Zawróciæ z fa³szywej drogi! (...) Robotnicy Poznania nie protestowali przeciwko Polsce Ludowej, przeciwko socjalizmowi, kiedy wyszli na ulice miasta. Protestowali oni przeciwko z³u, jakie szeroko rozkrzewi³o siê w naszym ustroju spo³ecznym”. Pierwsza rocznica poznañskiej rewolty obchodzona by³a uroczyœcie. Na grobach poleg³ych z³o¿ono kwiaty i wieñce. Honorow¹ wartê zaci¹gneli harcerze. Specjalne sprawozdanie z uroczystoœci zamieœci³a Polska Kronika Filmowa. Wkrótce jednak w³adze stara³y siê ograniczyæ, a nawet usun¹æ wspomnienia o czerwcowym powstaniu. Zaprzestano obchodów rocznicowych, a w podrêcznikach historii nadmieniano bardzo pobie¿nie o „wypadkach poznañskich”. Pamiêæ o rewolcie poznañskiej od¿y³a 25 lat póŸniej dziêki „Solidarnoœci”. W czerwcu 1981 r. w centrum miasta uroczyœcie ods³oniêto Pomnik Ofiar Poznañskiego Czerwca 1956 r. ❍

go potencja³u militarnego, roli politycznej i powi¹zañ z Iranem, zosta³a na razie ca³kowicie pominiêta. To œwiadome pozostawienie problemu w szarej strefie, gdzie ka¿da wiêksza operacja wojskowa Izraela mog³aby doprowadziæ do za³amania ca³ego procesu negocjacyjnego. To w³aœnie czynnik izraelski sprawia, ¿e memorandum staje siê nie tylko kruche, ale wrêcz potencjalnie niewykonalne. Izrael nie zamierza bowiem zakoñczyæ swoich dzia³añ militarnych w Libanie, tymczasem ich zakoñczenie jest jednym z warunków irañskich rozmów. Wed³ug badañ opinii publicznej zdecydowana wiêkszoœæ Amerykanów nie chce

dalszego konfliktu z Iranem. Wynika to nie tyle z pacyfizmu, ile ze zmêczenia kolejnymi kryzysami, obaw o problemy gospodarcze oraz przekonania, ¿e konflikt nie ma rozwi¹zania militarnego. Po rozpoczêciu negocjacji ceny paliw w USA nieco spad³y, os³ab³a presja na ³añcuchy dostaw, a rynki finansowe jakby siê uspokoi³y. Dla administracji Donalda Trumpa przygotowuj¹cej siê do trudnych wyborów w po³owie kadencji takie efekty maj¹ du¿e znaczenie polityczne. Co bêdzie jednak dalej nie wiemy. Niewykluczone ¿e obecna faza rozmów to tylko pauza w trwaj¹cej wojnie, a Waszyngton zdecydowa³ siê na ni¹ ze wzglêdów taktycznych. Nie oznacza to rezygnacji z presji ani trwa³ego zwrotu ku dyplomacji, lecz próbê przegrupowania si³, ocenê dotychczasowych dzia³añ, dostosowanie strategii, uspokojenie sytuacji politycznej w kraju i przygotowanie gruntu pod kolejne dzia³ania zbrojne po wyborach. Istnieje oczywiœcie bardziej optymistyczny scenariusz. Zak³ada³by on stopniowe wypracowanie trwa³ego porozumienia, os³abienie wp³ywu izraelskiego rz¹du na amerykañskie decyzje oraz uznanie przez Waszyngton, ¿e stabilny i przewidywalny Iran lepiej s³u¿y interesom USA ni¿ permanentnie zdestabilizowany Bliski Wschód. Na razie jednak niewiele wskazuje, by warunki konieczne do realizacji takiego scenariusza rzeczywiœcie istnia³y. Trudno po prostu wyobraziæ sobie trwa³y pokój w tym regionie i istnienie du¿o silniejszego Iranu ni¿ przed wojn¹, z tym samym rz¹dem, przy akceptacji Izraela, który wczeœniej przecie¿ uwa¿a³ s³abszy Iran za zagro¿enie dla swojego istnienia.

stole z Iranem
Poznañ 1956 r.
Pomnik Ofiar Poznañskiego Czerwca 1956

Blender kulturalny

„Znowu czujê siê jak dziecko… Uœmiecham siê bez powodu. Nie martwiê siê jutrem, tylko cieszê ka¿d¹ chwil¹. Jestem obok niego, by czu³ siê bezpiecznie i móg³ odkrywaæ œwiat. Kiedy upadnie podnoszê go i biegniemy dalej. Jestem dumny z pierwszego zêba, kroku, s³owa, a jeszcze wiele przede mn¹!” – napisa³ Marcin Mroczek, aktor znany z serialu „M jak Mi³oœæ”, który cieszy siê ojcostwem i czêsto opowiada o wiêzi z synami.

Podobnie, jak Micha³ Koterski, którego relacje z uzale¿nionym ojcem nie nale¿a³y do naj³atwiejszych. Sam, od 14 roku ¿ycia zmaga³ siê z na³ogiem. I – jak powtarza³ w wielu wywiadach – uratowa³a go wiara. „By³em w czynnym, ciê¿kim uzale¿nieniu i nie pomaga³y mi ¿adne terapie, ¿adne oœrodki. Uklêkn¹³em i poprosi³em Boga, ¿eby pomóg³ mi pokonaæ tê obsesjê picia i æpania i rzeczywiœcie to zrobi³” – mówi³. Do w³asnego ojcostwa, jak twierdzi, te¿ musia³ dorosn¹æ. Wczeœniej kojarzy³o mu siê z utrat¹ wolnoœci. Ale jakoœ w okolicy 35 roku ¿ycia poczu³, ¿e nadchodzi odpowiedni moment. By³ gotów. „Dzieñ w którym urodzi³ siê i Fryderyk i zosta³em Tat¹, to bez w¹tpienia najpiêkniejszy dzieñ w moim ¿yciu, który zmieni³ dos³ownie wszystko. Bo pojawi³o siê ¿ycie, za które wzi¹³em pe³n¹ odpowiedzialnoœæ. Nie zawsze jest to ³atwe i generuje wiele ró¿nych uczuæ, ale mimo to kocham go bezgranicznie nie oczekuj¹c nic w zamian” – wyzna³ Koterski. „Dziêki Fryderykowi mogê kreowaæ nie tylko jego dzieciñstwo ale i swoje, które mo¿e wygl¹daæ tak, jak zawsze marzy³em i prze¿ywaæ je na nowo. Myœlê o nim ca³y czas, ale kiedy od czasu do czasu on pomyœli o mnie, to moje serce jeszcze bardziej p³onie z mi³oœci” – podsumowa³.

„Bycie ojcem to rola, której wci¹¿ siê uczê. Dzieci s¹ najlepszymi nauczycielami mi³oœci, cierpliwoœci i pokory. Pomagaj¹ kszta³towaæ uwa¿noœæ i sztukê bycia <tu i teraz>. Motywuj¹ do tego, aby od³o¿yæ telefon czy inne urz¹dzenie” – uwa¿a z kolei Marcin Kwaœny, aktor znany miêdzy innymi z filmu „Pilecki”, „Historia Roja” czy „Nigdy w ¿yciu”. „Ojcostwo to dla mnie dar i wyzwanie. To tak¿e radoœæ i przyjemnoœæ, nawet gdy zdarzaj¹ siê trudniejsze momenty. Lubiê wracaæ do domu, bo po wielu godzinach pracy jest to dla mnie azyl, bezpieczna przystañ, oaza spokoju”.

„Kiedy na œwiecie pojawi³ siê Henio i zacz¹³em z nim budowaæ w³asn¹ ojcowsk¹ relacjê, poczu³em z potrójn¹ moc¹, czego ja nie dosta³em. Jak jestem – w jakimœ sensie – wybrakowany” – przyzna³ Borys Szyc. „Ca³e dzieciñstwo ojciec by³ dla mnie obcym facetem. Nie potrafi³em wymówiæ s³owa <tato>, bo z niczym mi siê nie kojarzy³o. Nie wiedzia³em, co znaczy. Wstydzi³em siê. Henio wo³a

do mnie ca³y czas: <Tato, tatusiu> i ja siê rozp³ywam” –doda³ aktor. Relacja z synem sprawi³a, ¿e coraz czêœciej wraca³ myœlami do swojego dzieciñstwa. „Kiedy zaczyna³em byæ z ojcem blisko, on odszed³. Na pogrzebie w Krakowie powiedzia³em, ¿e dziwne s¹ te nasze drogi. Ci¹gle siê rozje¿d¿a³y, a kiedy w koñcu zaczê³y siê coraz mocniej splataæ, ojciec zachorowa³ i szybko umar³. Mia³ 80 lat, móg³ jeszcze po¿yæ. Nie zd¹¿yliœmy o wielu rzeczach porozmawiaæ. Nie zd¹¿y³em go poznaæ. Mam w ¿yciu wyrwê, której nie da siê zasypaæ” – zwierzy³ siê w jednym z wywiadów.

Sam stara siê byæ ojcem œwiadomym. I obecnym. „Dzieci ucz¹ siê przez obserwacjê, wiêc je¿eli widz¹ w domu, ¿e ja traktujê mamê Henia z mi³oœci¹ i dbam o ni¹, i przynoszê jej kwiaty, i opiekujê siê ni¹, kiedy jest chora, to Henio naturalnie zaczyna siê tak samo zachowywaæ” – oznajmi³ aktor. „S³owa i t³umaczenie te¿ s¹ wa¿ne, natomiast przede wszystkim trzeba dziecku pokazywaæ i ono wtedy ciê naœladuje” – zaznaczy³. Doda³, ¿e pociechy powinny znajdowaæ odpowiedzi przede wszystkim w postêpowaniu rodziców, a nie nakazach i zakazach. To, jak s³usznie twierdzi, dojrza³a wizja rodzicielstwa, w której wychowanie nie opiera siê na instrukcjach, lecz na obecnoœci i przyk³adzie. Borys jest równie¿ ojcem, doros³ej ju¿ córki, Sonii. Zapytany, jak zareagowa³by, gdyby 21-latka przyprowadzi³a do domu „³obuza”, odpowiedzia³: „Wiem, ¿e musi prze¿yæ pewne rzeczy. I jej przed tym nie uchroniê. Nie da siê prze¿yæ ¿ycia bez zranienia, bez ³ez i bez przep³akanych nocy. To jest czêœæ drogi”. Aktor doda³, ¿e stara³ siê nauczyæ córkê, ¿e mi³oœæ jest najwa¿niejsza. Ale ¿e nie ka¿dy musi nas lubiæ. „Sam d³ugo z tym walczy³em, bo chcia³em koniecznie wszystkich zadowoliæ i rozœmieszyæ. Chcia³bym, ¿eby Sonia by³a o to m¹drzejsza i wiedzia³a, ¿e nie trzeba przejmowaæ siê g³osami wszystkich ludzi” – mówi³ przed kilku laty. „Od ma³ego zapewnia³em, ¿e zawsze bêdê przy niej, cokolwiek by siê dzia³o, wiêc ka¿da jej decyzja jest tak naprawdê dobra, bo cokolwiek siê stanie, to ja zawsze j¹ wesprê i bêdê z ni¹. Dawa³em jej du¿o swobody. Nie nakazywa³em wielu rzeczy, raczej po prostu mówi³em, ¿e cokolwiek by siê dzia³o, ja tam bêdê” – opowiada³. Mówi³o siê, ¿e 21-latka pójdzie w œlady ojca. Sonia Szyc wyst¹pi³a u jego boku w filmie „Mia³o ciê nie byæ”. Kreacja spotka³a siê z uznaniem krytyków. Ale szybko siê okaza³o, ¿e „córka tatusia” woli kszta³ciæ siê muzycznie. Obecnie studiuje wokalistykê. Czy wróci jeszcze do grania? To siê oka¿e.

„Co zmieni³y we mnie dzieci? Wszystko. Zaczê³y od tego, ¿e przerwa³y pewn¹ tajemn¹ pokoleniow¹ niæ, która – jak zaobserwowa³em – ³¹czy³a moich dziadków, moich rodziców i mnie. Niæ niecierpliwoœci, zniechêcenia, braku dba³oœci o pewne uczucia wy¿sze. Niæ szorstkoœci i <krótkiej pi³ki>, w której dziecko dostawa³o w ³eb i po sprawie, bo: <ty³ek nie szklanka, nie pêknie>. Wszystkie moje dzieci po kolei, od Anastazji, poprzez Amelkê, na Antku skoñczywszy, przebudowywa³y ten wielopokoleniowy model, w którym dziecko

mo¿na stawiaæ w k¹cie i nawet jeœli zdarzy mi siê jeszcze na przyk³ad incydentalnie unieœæ g³os, natychmiast robi mi siê strasznie g³upio i najchêtniej w k¹cie postawi³bym samego siebie” – mówi³ kilka lat temu Cezary Pazura. Aktor, przez wielu uwa¿any za kultowego, stwierdzi³ dobitnie, ¿e metody wychowawcze stosowane na nim i na jego w³asnych rodzicach, nie by³y zdrowe.

„By³em dzieckiem wychowanym jeszcze w strachu przed wojn¹, przed tym, ¿e zaraz wybuchnie bomba, ¿e jeœli bêdê niegrzeczny, to zabierze mnie Cygan, którym kiedyœ nas straszono, albo ¿e milicjant zamknie mnie w areszcie lub w sklepie nie rzuc¹ dziœ chleba – jakie to beznadziejne uczucie, nosiæ w sobie te dziwne lêki…” – mówi³. „Tym bardziej chcia³bym, ¿eby moje dzieciaki nie musia³y spêdzaæ ca³ej swojej doros³oœci na terapiach. Tym mocniej staram siê najlepiej jak potrafiê oszczêdziæ im dyktatu rodzica”. Pociechy Czarka Pazury mia³y zawsze du¿o wolnoœci. „To moje dzieci pokazuj¹ mi, kim chc¹ byæ, nie ja im, i same dochodz¹ do w³asnych prawd, a ja siê od nich tego cierpliwie uczê. Patrzê na œwiat ich oczami. Jestem kelnerem, obs³ugujê, czasem coœ doradzê. Dziêki nim potrafiê p³ynnie przejœæ z wielkiej chêci ogl¹dania meczu do rysowania. To te¿ zmieni³y we mnie dzieci: non stop jestem w gotowoœci do zmian, jestem obecny”.

I to siê chwali! Gdyby by³o wiêcej tak œwiadomych rodziców, œwiat wygl¹da³by inaczej. ❍

Marcin Mroczek z synami Ignacym i Kacprem Micha³ Koterski z Fryderykiem
Marcin Kwaœny z ¿on¹ Klaudi¹ i dzieæmi: Ann¹, Stefanem i najm³odsz¹ Teres¹
Cezary Pazura z dzieæmi: Anastazj¹, Ameli¹, Antonim i Rit¹
Borys Szyc z córk¹ Soni¹ i synem Heniem

Marsz, marsz Polonia Prowokacja

Wo³odymyra Ze³enskiego w 2023 r.

Pod koniec maja b.r. opiniê publiczn¹ w Polsce i wœród Polaków na œwiecie wzburzy³a informacja z Kijowa, ¿e prezydent Ukrainy Wo³odymyr Ze³enski nada³ jednej z jednostek specjalnych Si³ Zbrojnych Ukrainy tytu³ „Bohaterów Ukraiñskiej Powstañczej Armii” (!) – zbrodniczej formacji bêd¹cej zbrojnym ramieniem Organizacji Ukraiñskich Nacjonalistów, odpowiedzialnej za zbrodniê ludobójstwa tj. barbarzyñskiego wymordowania w latach 1942-1947 ponad 100 tys. Polaków (g³ównie kobiet, dzieci i starców) na Wo³yniu, w Ma³opolsce Wschodniej i w Lubelskiem.

Szokuj¹ca decyzja prezydenta Ze³enskiego, przyjêta zosta³a przez Polaków z wielkim oburzeniem, zaskoczeniem i rozczarowaniem. Nie na tak¹ wdziêcznoœæ od w³adz Ukrainy liczyli Polacy za swoj¹ wielk¹ pomoc, udzielan¹ temu pañstwu od czasu pe³noskalowej rosyjskiej agresji na ten kraj w lutym 2022 roku tj. za przyjêcie w granice Polski setek tysiêcy uchodŸców cywilnych i objêcie ich pe³n¹ pañstwow¹ opiek¹ socjaln¹ oraz za niewymierne wsparcie militarne dla ukraiñskiej armii.

Na wiadomoœæ o skandalicznej decyzji prezydenta Wo³odymira Ze³enskiego zareagowa³ bardzo zdecydowanie prezydent Polski Karol Nawrocki, stwierdzaj¹c ¿e prezydent Ukrainy dostarczy³ najlepszego materia³u i wiele tlenu rosyjskiej propagandzie. To te¿ dowód na to, ¿e ci, którzy mówili, ¿e Ukraina powinna wchodziæ bez ¿adnych oczekiwañ do Unii Europejskiej, bardzo siê mylili. Prezydent Ze³enski udowodni³, ¿e Ukraina pod wzglêdem mentalnym, gloryfikowania bandytów, morderców z Ukraiñskiej Powstañczej Armii, nie jest gotowa, aby byæ czêœci¹ rodziny europejskiej. Nawrocki poinformowa³ te¿, ¿e podejmie kroki o pozbawienie prezydenta Ze³enskiego najwy¿szego polskiego odznaczenia pañstwowego, Orderu Or³a Bia³ego. Po zasiêgniêciu opinii Kapitu³y Orderu Or³a Bia³ego, prezydent Nawrocki da³ czas prezydentowi Ze³enskiemu na cofniêcie jego skandalicznej decyzji, zwi¹zanej z gloryfikacj¹ UPA i jej zbrodniczych „bohaterów”. Wobec nieprzejednanej postawy Ze³enskiego, prezydent Nawrocki 19 czerwca 2026 roku poinformowa³, ¿e jako Wielki Mistrz Orderu Or³a Bia³ego, podj¹³ decyzjê o odebraniu prezydentowi Ukrainy tego odznaczenia, co spotka³o siê z ogromnym poparciem ze strony polskiego spo³eczeñstwa.

Przypomnijmy, ¿e Order Or³a Bia³ego nada³ prezydentowi Ukrainy w kwietniu 2023 roku ówczesny prezydent

Polski Andrzej Duda „w uznaniu znamienitych zas³ug w pog³êbianiu przyjaznych i wszechstronnych stosunków miêdzy

Polsk¹ a Ukrain¹, za rozwijanie wspó³pracy na rzecz demokracji, pokoju i bezpieczeñstwa w Europie oraz niez³omnoœæ w obronie niezbywalnych praw cz³owieka” – jak czytamy w uzasadnieniu.

Zapomniana prowokacja Ze³enskiego Pamiêtna uroczystoœæ wrêczenia prezydentowi Ze³enskiemu Orderu Or³a Bia³ego przez prezydenta RP Andrzeja Dudê mia³a miejsce w Warszawie 5 kwietnia 2023 roku. Podczas tego wydarzenia prezydent Ze³enski dopuœci³ siê wobec Polaków jawnej prowokacji, wystêpuj¹c w czarnej bluzie z emblematami zbrodniczej Organizacji Ukraiñskich Nacjonalistów (OUN), której symbolem jest ukraiñski tryzub z mieczem. Przypomnijmy, ¿e zbrojnym ramieniem OUN by³a w³aœnie Ukraiñska Powstañcza Armia (UPA), przejêta w 1943 roku przez frakcjê Stepana Bandery, która za swoj¹ symbolikê przybra³a barwy czerwono-czarne i emblemat tryzuba z mieczem. Zwracamy uwagê, ¿e god³o Ukrainy to nie to samo, co emblemat Organizacji Ukraiñskich Nacjonalistów.

Ubiór prezydenta Ze³enskiego z emblematami Organizacji Ukraiñskich Nacjonalistów podczas ceremonii odbierania Orderu Or³a Bia³ego w Warszawie, by³ bezczeln¹ prowokacj¹ wobec najwy¿szych w³adz pañstwa polskiego. Dodaæ nale¿y, ¿e podczas tej bulwersuj¹cej ceremonii obecni tam Ukraiñcy wznosili banderowskie okrzyki: „S³awa Ukrajini! Herojam s³awa!” (pol. „Chwa³a Ukrainie! Bohaterom s³awa!”). W³aœnie takie okrzyki by³y czêsto ostatnimi, jakie s³yszeli Polacy i ¯ydzi, barbarzyñsko mordowani przez banderowców na Wo³yniu, w Ma³opolsce Wschodniej i w Lubelskiem. Podobnie jak Warszawie, prezydent Ze³enski wyst¹pi³ z emblematami OUN-u podczas uroczystoœci w Che³mie, gdy wrêcza³ prezydentom Rzeszowa, Przemyœla, Che³ma i Lublina tytu³y „Miasto Ratownik” za wielk¹ pomoc udzielon¹ uchodŸcom z Ukrainy, chroni¹cym siê przed rosyjsk¹ agresj¹.

Prezydent Ukrainy Wo³odymyr Ze³enski odbiera Order Or³a Bia³ego z r¹k Prezydenta RP Andrzeja Dudy. Warszawa, 5 kwietnia 2023. Fot. KPRP
Znak OUN (tryzub z mieczem) na bluzie prezydenta Ze³enskiego
Emblemat OUN – tryzub z mieczem
Flaga Ukrainy z wpisanym god³em
Flaga zbrodniczej banderowskiej UPA
Tryzub – oficjalne god³o Ukrainy

Niestety polskie w³adze oraz media w ogóle nie zauwa¿y³y tej bezczelnej prowokacji Ze³enskiego i przesz³y nad tym faktem do porz¹dku dziennego. Byæ mo¿e z braku wiedzy nikt z otoczenia prezydenta Dudy, jak i dziennikarze, w ogóle nie zwrócili uwagi na emblematy, jakie na swojej bluzie zaprezentowa³ podczas tej ceremonii prezydent Ukrainy. Milcz¹ca postawa strony polskiej wobec tej prowokacji, sta³a siê dla Ukraiñców wrêcz zachêt¹ do wzmo¿onego gloryfikowania banderowskiego nacjonalizmu, którego uosobieniem by³a OUN-UPA i jej zas³u¿eni w zbrodni ludobójstwa „bohaterowie”, na czele ze Stepanem Bander¹ i Romanem Szuchewyczem. Strona ukraiñska podkreœla, ¿e dla nich UPA to przede wszystkim symbol walki o niepodleg³¹ Ukrainê, walki przeciwko Niemcom i Sowietom, kwestionuj¹c na wszelkie mo¿liwe sposoby zbrodniê ludobójstwa, której ta gloryfikowana obecnie na Ukrainie formacja zbrojna dopuœci³a siê na polskiej ludnoœci cywilnej. W tym miejscu nale¿y przypomnieæ, ¿e Organizacja Ukraiñskich Nacjonalistów (OUN) od momentu swojego powstania na I Kongresie Ukraiñskich Nacjonalistów w Wiedniu w 1929 roku, mia³a jednoznacznie zbrodniczy charakter. Œwiadcz¹ o tym materia³y, jakie opracowano na tym¿e kongresie: „Odezwa Pierwszego Kongresu Ukraiñskich Nacjonalistów” i „Uchwa³y Wielkiego Zboru Organizacji Ukraiñskich Nacjonalistów”. W pierwszym dokumencie mówi siê m.in.: …tylko ca³kowite usuniêcie okupantów z ziem ukraiñskich stworzy mo¿liwoœci dla szerokiego rozwoju Nacji Ukraiñskiej w granicach w³asnego pañstwa... W swej zewnêtrznej politycznej dzia³alnoœci Pañstwo Ukraiñskie bêdzie d¹¿yæ do osi¹gniêcia granic obejmuj¹cych wszystkie ukraiñskie etnograficzne terytoria.

W drugim dokumencie widnieje nastêpuj¹cy zapis: Ca³kowite usuniêcie wszystkich zajmañców (tak jest w oryginale – przyp. T. L.) z ziem ukraiñskich co nast¹pi w toku rewolucji narodowej i stworzy mo¿liwoœci dla szerokiego rozwoju Nacji Ukraiñskiej w granicach w³asnego pañstwa, zagwarantuje system w³asnych militarnych formacji i docelowa polityka sojusznicza.

Tak wiêc, ju¿ w 1929 roku stara gwardia nacjonalistów ukraiñskich z p³k. Jewhenem Konowalcem na czele, zaplanowa³a ca³kowite usuniêcie innych narodowoœci z ziem ukraiñskich, co mia³o nast¹piæ „w toku rewolucji narodowej” przy pomocy „w³asnych militarnych formacji” (póŸniejsza UPA).

Na kongresie w Wiedniu opracowano równie¿ „Dziesiêcioro przykazañ ukraiñskiego nacjonalisty”. Ten swoisty „Dekalog” oparty zosta³ na doktrynie filozoficznej dr. Dmytro Doncowa, autora ksi¹¿ki „Nacjonalizm”, porównywanej z „Mein Kampf” Adolfa Hitlera.

Najwa¿niejsze zasady z „Dziesiêciorga przykazañ ukraiñskiego nacjonalisty” to:

1. Zdobêdziesz Pañstwo Ukraiñskie (pisownia obowi¹zkowo z du¿ych liter – przyp. T.L.) albo zginiesz w walce o nie

2. Nie pozwolisz nikomu plamiæ chwa³y ani czci Twojego Narodu. (...)

7. Nie zawahasz siê wykonaæ najwiêkszego przestêpstwa, jeœli tego bêdzie wymagaæ dobro sprawy.

8. Nienawiœci¹ i podstêpem bêdziesz przyjmowa³ wroga Twojej nacji. (...)

10. Bêdziesz d¹¿yæ do poszerzenia si³y, chwa³y, bogactwa i przestrzeni Pañstwa Ukraiñskiego.

Te piêæ wybranych „przykazañ” jednoznacznie wskazuj¹ na przestêpczy charakter nowej, powo³anej do ¿ycia przez ukraiñskich nacjonalistów, organizacji Warto zaznaczyæ, ¿e wstêpuj¹cy w szeregi OUN nowi cz³onkowie, zobowi¹zywali siê do przestrzegania nacjonalistycznego „Dekalogu” i sk³adali przysiêgê, nie na krzy¿, czy Bibliê, ale na rewolwer, co oznacza³o œmieræ za „zdradê” organizacji. To wskazuje na to, ¿e OUN nie by³a parti¹ polityczn¹, z której przecie¿ zawsze mo¿na wyst¹piæ, ale swoistym zakonem wybranych ludzi, uzurpuj¹cych sobie prawo do przewodzenia ukraiñskiemu narodowi. Tak wiêc, stara gwardia nacjonalistów ukraiñskich z p³k. Jewhenem Konowalcem na czele, ju¿ w 1929 roku zaplanowa³a przysz³¹ masakrê ludnoœci polskiej i ¿ydowskiej mieszkaj¹cej na Ukrainie i po³o¿y³a podwaliny narodzinom systemu, który mia³ wychowaæ nowy typ Ukraiñca, tzw. Silnego Cz³owieka, który by³by zdolny do najwiêkszych przestêpstw w imiê Sprawy.

Bander¹, Jaros³awem Steæko i Myko³¹ Lebedem, nazywanych banderowcami. W marcu 1941 roku Stepan Bandera ze swoim wspó³pracownikiem Romanem Szuchewyczem, utworzyli w porozumieniu z Abwehr¹ ukraiñski batalion „Nachtigall”, bêd¹cy pod komend¹ niemieck¹. Ze strony ukraiñskiej zastêpc¹ dowódcy tej jednostki by³ Roman Szuchewycz, póŸniejszy dowódca od 1943 roku Ukraiñskiej Powstañczej Armii (UPA) – zbrojnego ramienia OUN-B – odpowiedzialnej za bezprzyk³adn¹, barbarzyñsk¹ rzeŸ ludnoœci polskiej na Wo³yniu i innych czêœciach Galicji Wschodniej.

Stopieñ niewyobra¿alnego okrucieñstwa ze strony „bohaterów” spod znaku OUN-UPA, nazywanych potocznie banderowcami, wobec bezbronnych kobiet, dzieci i starców, przekroczy³ wówczas wszelkie mo¿liwe granice. Opisy pope³nionych przez nich zbrodni nie s¹ dla osób o s³abych nerwach. Tym bardziej zdumienie i wielka z³oœæ ogarniaj¹ Polaków, gdy widz¹ jak na obecnej Ukrainie niebywale kwitnie kult Stepana Bandery i zbrodniczej UPA, a „bohaterowie” tej ludobójczej formacji stali siê wol¹ prezydenta Wo³odymyra Ze³enskiego patronami jednej z najlepszych jednostek Si³ Zbrojnych Ukrainy.

W latach 30. XX wieku OUN na terenach II Rzeczypospolitej dzia³a³a w konspiracji prowadz¹c dzia³alnoœæ terrorystyczn¹ (zabójstwa m. in. pos³a Tadeusza Ho³ówki i ministra Bronis³awa Pierackiego), dywersyjn¹ (napady na banki, urzêdy i ambulanse pocztowe), szkoleniow¹ i propagandowo-oœwiatow¹ w duchu skrajnego ukraiñskiego nacjonalizmu. Antypolska dzia³alnoœæ OUN wspierana by³a przez obce s³u¿by wywiadowcze, zw³aszcza hitlerowskich Niemiec (finansowanie i dywersyjne szkolenie przez Abwehrê), a tak¿e Litwy i Czechos³owacji, które w ten sposób d¹¿y³y do os³abienia struktur pañstwa polskiego.

Po klêsce wrzeœniowej Polski w 1939 roku OUN rozwinê³a szerok¹ dzia³alnoœæ na terenie okupacji niemieckiej, œciœle wspó³pracuj¹c z Abwehr¹. W lutym 1940 roku dosz³o w OUN do roz³amu, wyodrêbni³a siê frakcja rewolucyjna OUN-B zdominowana przez m³odych, skrajnie radykalnych dzia³aczy na czele ze Stepanem

S³uszna decyzja prezydenta Karola Nawrockiego Za ten krok, absolutnie nie licz¹cy siê z wra¿liwoœci¹ Polaków, jak równie¿ bezczeln¹ prowokacjê, której dopuœci³ siê w 2023 roku w Warszawie, zrozumia³e jest, ¿e to najwy¿sze odznaczenie pañstwa polskiego zosta³o Ze³enskiemu s³usznie odebrane 15 czerwca 2026 roku, decyzj¹ prezydenta Polski Karola Nawrockiego. W mediach spo³ecznoœciowych 74 procent Polaków popar³o tê decyzjê. Sprawa nabra³a miêdzynarodowego rozg³osu, a œwiat wreszcie siê dowiedzia³, jakie to historyczne „tradycje” promuje obecna Ukraina i z jakimi to „wartoœciami” chce byæ przyjêta do grona pañstw Unii Europejskiej. Polska nigdy nie powinna siê na to zgodziæ, a wrêcz przeciwnie, powinnana forum miêdzynarodowym stanowczo domagaæ siê „debanderyzacji” Ukrainy, tak jak swego czasu wymuszono na Chorwacji odciêcie siê od tradycji faszystowskich „ustaszowców”, gdy to pañstwo stara³o siê o przyjêcie do Unii Europejskiej. W³aœnie z powodu miêdzynarodowej krytyki, Chorwacja formalnie zakaza³a propagowania symboli ustaszowskich, choæ w praktyce ró¿nie z tym bywa i wci¹¿ na tym tle dochodzi do kontrowersji.

Interesuj¹ce, ¿e Wo³odymyr Ze³enski podczas swoich licznych zagranicznych podró¿y nie propaguje symboliki OUN-UPA, a jedynie oficjalne god³o Ukrainy tj. tryzub bez miecza, co wskazuje na jego zamierzon¹ prowokacjê wobec polskich w³adz i Polaków podczas wizyty w Polsce w 2023 roku.

Redakcja: Jolanta Szczepkowska Teofil Lachowicz

Adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003

e-mail: pava.swap@gmail.com www.pava-swap.org

Uroczystoœæ w Che³mie, 5 kwietnia 2023. Fot. Nowiny Rzeszowskie
Ofiary „bohaterów” UPA. Zatyle k/ Lubyczy Królewskiej, 16 czerwca 1944. Fot. IPN
Z prezydentem USA Joe Bidenem w Hiroszimie, Japonia, 2023. Photo: Susan Walsh / AFP
Na Œwiatowym Forum Ekonomicznym w Davos, Szwajcaria, 2026. Fot. Keystone-SDA

Dooko³a sto³u

Znam wielu ludzi, którzy maj¹ jakiœ uraz do kminku i cierpliwie wygrzebuj¹ go z ka¿dej kromki chleba. Kminek jest przypraw¹ o potê¿nej osobowoœci, a granica miêdzy aromatycznym geniuszem a ca³kowit¹ dominacj¹ potrawy jest niezwykle cienka. Jednak kminek zas³uguje na drug¹ szansê. To kulinarny bohater, który potrafi nadaæ daniom g³êbiê nieosi¹galn¹ dla innych sk³adników.

Profil smakowy kminku to prawdziwa mozaika doznañ. Jest on jednoczeœnie ciep³y, ziemisty i drzewny, ale skrywa w sobie tak¿e o¿ywcze cytrusowe tchnienie oraz subteln¹, miêtow¹ œwie¿oœæ. Ca³oœæ dope³nia korzenna potêga z wyraŸnym, gorzko-s³odkim uderzeniem any¿u i lukrecji. Dla wielu zapach kminku jest synonimem bezpieczeñstwa. Jest w nim coœ koj¹cego, zapraszaj¹cego i domowego. To aromat, który „ogrzewa” danie od œrodka, tworz¹c atmosferê przytulnoœci. Pamiêtajmy jednak o z³otej zasadzie: Mniej znaczy wiêcej, bo kminek to przyprawa o potê¿nej mocy ra¿enia. To, co potocznie nazywamy nasionami kminku, z punktu widzenia nauki jest owocem – a konkretnie nie³upk¹. Kminek zwyczajny to roœlina z rodziny selerowatych, co czyni go bliskim krewnym marchewki. Kiedy kwitnie, jego p³askie, bia³o-ró¿owe baldachy do z³udzenia przypominaj¹ dzik¹ marchew. To, co trafia do naszej kuchni, to dwie po³¹czone ze sob¹ nie³upki w kszta³cie pó³ksiê¿yca, które przed rozdzieleniem tworz¹ idealny owal. Maj¹ piêæ charakterystycznych ¿eberek i przypominaj¹ miniaturowe,

br¹zowe banany. Ca³a roœlina jest darem dla kuchni. Liœcie smakuj¹ jak delikatne po³¹czenie natki pietruszki i koperku, kwiaty s¹ doskona³¹ dekoracj¹, a korzeñ po ugotowaniu zachwyca aksamitn¹, ziemist¹ tekstur¹. Kminek to prawdziwy œwiatowiec, który buduje g³êbiê smaku tam, gdzie inne przyprawy kapituluj¹. Jego g³ównym zadaniem jest kontrolowanie ciê¿szych smaków – goryczka i ostroœæ kminku idealnie balansuj¹ t³ustoœæ miês i serów. Kminek jest nieodzowny w ¿ytnim chlebie, wêgierskim gulaszu, austriackich serach i kiszonej kapuœcie. Na Bliskim Wschodzie kminek dodaj¹ do ry¿owych puddingów a w skandynawskich akwawitach kminek jest kluczowym aromatem tego s³awnego destylatu. Tradycja stosowania kminku jako remedium na dolegliwoœci ¿o³¹dkowe jest niemal tak stara, jak sama ludzkoœæ. Mo¿na odnieœæ wra¿enie, ¿e

nasi przodkowie, gdy tylko odkryli tê roœlinê, od razu wiedzieli, ¿e pomaga na trawienie. Wspó³czesna nauka z fascynacj¹ przygl¹da siê tej staro¿ytnej intuicji. Wstêpne badania wskazuj¹ na obecnoœæ zwi¹zków o dzia³aniu przeciwutleniaj¹cym, przeciwzapalnym i przeciwbakteryjnym. Kminek mo¿e wspieraæ nasz mikrobiom jelitowy, blokuj¹c rozwój niepo¿¹danych bakterii. Choæ pojedynczy owoc kminku jest tak maleñki, ¿e ledwie daje siê zauwa¿yæ, globalny rynek tej przyprawy to gigant wart oko³o 2 miliardów dolarów rocznie. To jedna z tych niepozornych roœlin, które po cichu napêdzaj¹ œwiatowy handel. Kminek towarzyszy nam od zarania cywilizacji. Badacze sugeruj¹, ¿e kminek wywodzi siê z Egiptu. Jednak to legionom staro¿ytnego Rzymu zawdziêczamy ekspansjê kminku na ca³¹ Europê. Ju¿ w I wieku n.e. s³ynna ksi¹¿ka kucharska Apiciusa wymienia³a go jako kluczowy sk³adnik wielu receptur. Rzymianie wiedzieli, ¿e kminek to nie tylko aromatyczne „nasiona”. Z wielkim upodobaniem jadali oni równie¿ korzeñ tej roœliny, traktuj¹c go jako po¿ywne warzywo. Wspó³czeœnie drastycznie ograniczyliœmy potencja³ kminku, sprowadzaj¹c go wy³¹cznie do funkcji przyprawy. Zapomnieliœmy o jego korzeniu, który w smaku i strukturze móg³by konkurowaæ z pasternakiem czy marchwi¹, nios¹c jednoczeœnie ten charakterystyczny, korzenny aromat. Nasza nowoczesna dieta uleg³a gwa³townemu uproszczeniu.

W œredniowieczu kminek sta³ siê niekwestionowanym królem apteczek, od Skandynawii po Sycyliê. XII-wieczne nie-

mieckie teksty medyczne zaleca³y go jako panaceum na dolegliwoœci gastryczne. Z czasem jednak zyska³ on bardziej pragmatyczne, niemal konspiracyjne zastosowanie: ¿uto go, aby zamaskowaæ zapach alkoholu w oddechu. Zanim cukier sta³ siê masowym i tanim produktem, kminek pe³ni³ funkcjê prozdrowotnego „deseru”. W XVII wieku popularnoœci¹ cieszy³y siê nasiona kminku powlekane wieloma warstwami cukru. Podawano je na koniec uczty jako wsparcie dla ¿o³¹dka. Królowa Szkotów – Maria I Stuart – uwielbia³a tradycyjne maœlane ciasteczka „shortbread” doprawione w³aœnie t¹ przypraw¹. W tym samym czasie w domach ¿ydowskich w Europie Œrodkowo-Wschodniej kminek odgrywa³ inn¹ rolê: by³ kluczowym elementem procesu fermentacji. Nie tylko dodawano go do smaku, ale precyzyjnie uk³adano warstwami miêdzy szatkowan¹ kapust¹ w beczkach, tworz¹c aromatyczne fundamenty klasycznej kiszonej kapusty. Dawne s³odycze i przetwory, w przeciwieñstwie do dzisiejszych, niemal zawsze projektowane by³y z myœl¹ o dobrostanie organizmu. Kminek, mimo swojej powszechnoœci, nadal pozostaje bohaterem drugiego planu –ukrytym w pieczywie, serach czy kiszonkach. Jednak jego historia dowodzi, ¿e mamy do czynienia z roœlin¹ niezwyk³¹. Dziœ, gdy nowoczesna gastronomia ponownie odkrywa „zapomniane” smaki, kminek wraca do ³ask w najbardziej nieoczywistych po³¹czeniach. Pamiêtaæ jednak nale¿y, ¿e kminek to przyprawa dla cierpliwych i uwa¿nych. On nie prosi o uwagê – on jej wymaga. ❍

i wspó³pracuje z stowarzyszeniami in¿ynierskimi w Kanadzie i Europie.

Kminek - bohater drugiego planu 85-lecie Polonia Technica

W imieniu organiztorów serdecznie zapraszamy Poloniê na uroczystoœc Jubileuszu 85-lat Stowarzyszenia Techników Polskich „Polonia Technica”. Uroczyste spotkanie odbêdzie siê 28 czerwca 2026, godz 12:00 w koœciele Œw. Stanis³awa Biskupa i Mêczennika na Manhattanie.

Plan spotkania:

➦ 12:00 PM – Msza Œwiêta

➦ 1:30 PM – B³ogos³awieñstwo pod historyczn¹ tablic¹ w przedsionku koœcio³a

➦ 2:00PM – Akademia w sali parafialnej koœcio³a

➦ 2:30PM – Otwarcie uroczystoœci i wyst¹pienia zaproszonych goœci

W programie wyœwielony zostanie historyczny film, prezentacja dorobku polonijnych in¿ynierów dla Ameryki i Polski, informacja na temat obchodów 100-lecia mostu Ben jamin Franklin Bridge oraz wrêczenie wyró¿nieñ. Stowarzyszenie Polonia Technica od szeregu lat aktywnie uczestniczy w dzia³alnoœci Polonii Amerykañskiej

Stowarzyszene PT w minionym okresie wnios³o swój wybitny wk³ad w zachowanie polskich tradycji narodowych, i kultywowanie wiêzi i profesjonalnej wspó³pracy z nasz¹ Ojczyzn¹ Polsk¹. Wspó³organizatorem spotkania jest Katolicki Klub Dyskusyjny.

Polonia Technica, INC.

Association of Polish-American Engineers www.Polonia-Technica.org

208 East 30th Str., New York, NY 10016

Email: polonia-technica@att.net

Tel.: (718) 599-9036

Kwitn¹cy kminek Kminek gotowy do zbioru
Owoce kminku
Chleb ¿ytni z kminkiem

Stany wewnêtrzne

Dom

Czy spacerowaliœcie kiedyœ ulicami Nowego Jorku w czerwcowym œwietle póŸnego popo³udnia? Kiedy pachn¹ lipy. I wszystko ma kolor gumy arabskiej. Wieje od rzeki. S³oñce odbija siê w oknach szklanych domów. Iw powietrzu czuæ ten rodzaj rozprê¿enia, jakim miasto emanuje w pi¹tek, po osiemnastej. Kiedy mo¿na przestaæ siê œcigaæ. Roz³o¿yæ koc na trawie. Wystawiæ twarz do s³oñca. Zwolniæ. To ten krótki moment. Kiedy upa³ stygnie. Nad East River nadci¹gaj¹ ob³oki. Woda zmienia siê w ciek³y metal. I za chwilê ktoœ podpali miasto. Na drugim brzegu. Ale zanim to siê stanie, czeka nas spektakl. Z³oty py³. I lœnienie. W³aœnie wtedy, w tej godzinie przed zmierzchem, kiedy lato ma jeszcze œwie¿y oddech, nie cuchnie rozk³adaj¹cymi siê na chodnikach odpadkami i nie lepi od potu, jest najpiêkniej.

Starzejê siê – mówiê do K., który wyczuwaj¹c pu³apkê, nie odpowiada. Wzruszam siê na temat przyrody. Sposobu, w jaki promienie s³oñca uk³adaj¹ siê na elewacji budynków. ¯e dzikie wino w¹sami zahacza o nasz p³ot. ¯e hortensja w tym roku obrodzi³a, choæ j¹ zaniedbywaliœmy. I jêdrne, okr¹g³e p¹ki w odcieniu bladego fioletu, wydaj¹ siê niedorzeczne. Jakby wyros³y z betonu. Nie z donicy. Ostatnio p³aka³am w ogrodzie botanicznym. W sensie œcis³ym. Weszliœmy do nowego konserwatorium. Jak do katedry. I nadmiar piêkna mnie znokautowa³. Mo¿e to hormony –mówi M., która ma niezwyk³y dar przywracania do rzeczywistoœci. Dlatego przyjaŸnimy siê od czterdziestu lat. Ja romantyzujê, ona urealnia. Mo¿e te wszystkie wzmo¿enia, to tylko chemia mózgu?

*

Dzieñ wczeœniej Miasto œwiêtowa³o wygran¹ Knicks’ów. Wracaj¹c z sesji mija³am grupki fanów. W stosownych koszulkach. Z emblematami. I uœmiechem, który zara¿a³. Ustawi³am siê w kolejce po historyczne wydanie New Yorkera. Ok³adka, któr¹ Pierre-Emmanuel Lyet, francuski ilustrator

i animator, ukoñczy³ zaledwie kilka godzin po tym, jak nowojorska dru¿yna w rozgrywkach fina³owych objê³a prowadzenie 3:1, utrzymana jest w palecie pomarañczowo-niebieskiej (co jest czytelnym nawi¹zaniem do barw klubowych) i przedstawia nowojorczyków œwiêtuj¹cych w domach, na dachach i ulicach. Choæ mo¿e to za du¿o powiedziane. Wiêkszoœæ rysunku zajmuj¹ budynki; z Empire State na czele. Ale to w³aœnie wiwatuj¹ce ludziki, w przedszkolu mówiliœmy: pamperki, przyci¹gaj¹ uwagê. Artyœcie uda³o siê oddaæ zjawisko, które psychologowie nazywaj¹: collective effervescence, zbiorowe uniesienie. Kiedy ludzie gromadz¹ siê wokó³ czegoœ wiêkszego, ni¿ oni sami. Na chwilê znikaj¹ podzia³y. Przestaje siê liczyæ polityka, ró¿nice klasowe, rasowe i wszystkie inne. Nieznajomi przytulaj¹ siê do siebie. S¹siedzi wychodz¹ przed dom, by wspólnie celebrowaæ wygran¹. Choæ pewnie wiêkszoœæ z nich nie œledzi na co dzieñ rozgrywek NBA. I do niedawna jeszcze nie wiedzia³a kim jest Jalen Brunson. Ale trudno oprzeæ siê tej energii. Jest zaraŸliwa. Elektryzuj¹ca. Nagle ca³e miasto przypomina sobie, jak to jest marzyæ, mieæ nadziejê na coœ wielkiego, wreszcie – doœwiadczyæ euforii spe³nienia. I byæ w tym razem. Cieszyæ siê razem. Tañczyæ. Œpiewaæ. W³aziæ na drzewa. Œciskaæ. Przybijaæ pi¹tki. Nowojorczycy s¹ w tym œwietni! W takich momentach duch tego Miasta objawia siê jeszcze wyraŸniej ni¿ zwykle.

* Podobne doznania serwuje coroczna Mermaid Parade. To jedyna impreza tego typu, na której bywam regularnie. Choæ zwykle unikam t³umów i chowam przed upa³ami, w tê jedn¹ czerwcow¹ sobotê, robiê wyj¹tek. Mo¿e dlatego, ¿e rzecz odbywa siê nad oceanem. I zawsze mi³o wieje od wody. Przestrzeñ jest rozleg³a, wiêc bez trudu mo¿na znaleŸæ ustronne miejsce. Kostiumy syrenek i innych morskich stworów to czêsto dzie³a sztuki. No i fantastyczne kadry s¹ na wyci¹gniêcie… obiektywu. W tym roku bank rozbi³a kobieta-karaluch oraz stuletnia Syrenka, która o w³asnych si³ach, spowita w œliczn¹ sukienkê, maszerowa³a w pochodzie, a publika k³ania³a jej siê do stóp. By³y te¿ meduzy na szczud³ach. Tandem muzykalnych homarów. Statua wolnoœci, Miss Brooklynu i golas na rowerku. Cia³a jêdrne i pomarszczone. Smuk³e i obszerne. Wydepilowane i ow³osione. O ka¿dym odcieniu. I fakturze. Ale wszystkie pokryte brokatem. Radosne. ¯ywe. Nieskrêpowane.

Tym dla mnie jest Nowy Jork. Ekspresj¹. Wolnoœci¹. Ró¿norodnoœci¹. Której siê nie ocenia. Nie opluwa. Nie wyszydza. Wspólnot¹, w której jest miejsce dla wszystkich. I nie jest to tylko czcze gadanie. Poprawnoœæ polityczna. Modny slogan. Ale rzeczywiste poczucie. ¯e ka¿dy jest tutaj u siebie. W domu. ❍

Zapraszamy na stronê Autorki: www.stanywewnetrzne.com

Jest tak albo odwrotnie

Jan Latus

Trump odrodzi³ amerykañsk¹ gospodarkê. Trump rujnuje amerykañsk¹ gospodarkê.

Prezydent Nawrocki jest zdrajc¹ i agentem Rosji/Ameryki. Premier Tusk jest zdrajc¹ i agentem Rosji/Niemiec/Brukseli. Problemem ludzkoœci jest przeludnienie. Problemem œwiata staje siê za niski przyrost naturalny.

Œwiat dawno ju¿ nie by³ tak niebezpieczny i nieprzewidywalny. ¯yjemy dziœ w czasach wojen jedynie regionalnych i relatywnego spokoju.

I tak dalej i tak dalej. Jest tak albo odwrotnie. Nigdy pomiêdzy, nigdy w œrodku. Mo¿esz sam sobie wybraæ fakty i w nie wierzyæ. Zaraz wrócê do rozwa¿añ na temat spraw wielkiego œwiata i naszej ich percepcji. Zacznê od mojego, filipiñskiego podwórka. Przed tygodniem t³umaczy³em, dlaczego doœæ szybki rozwój gospodarczy Filipin jest de facto niwelowany przez równie wysoki przyrost naturalny. Rosn¹cy maj¹tek narodowy jest bowiem przejadany przez czeredê, mno¿¹cych siê jak króliki, dzieci, zw³aszcza na prowincji. Ale mo¿e to wszystko nieprawda? Mo¿e da siê gdzieœ znaleŸæ przeciwstawny punkt widzenia? Na pewno da siê!

Wym¹drza³em siê przed tygodniem o przeludnieniu Filipin. No to teraz dowiedzia³em siê czegoœ przeciwnego. Ostatni wskaŸnik przyrostu naturalnego Filipin to 1,7. Wy¿szy jest w Kambod¿y i Laosie, ni¿szy w Tajlandii. Jeszcze ni¿szy w Japonii i Korei Po³udniowej, gdzie zszed³ poni¿ej jedynki (!). W Polsce wynosi 1,3 i jest jednym z najni¿szych w Europie. S³usznie wzbudza to spo³eczne zaniepokojenie, skoro wskaŸnik, gdy ludnoœæ kraju nie zacznie siê zmniejszaæ, wynosi 2,1. Amerykañski ekspert (który nawiasem mówi¹c niedawno straszy³ wysokim przyrostem), ten niski wskaŸnik urodzin na Filipinach t³umaczy teraz faktem, ¿e ludnoœæ przenosi siê do miast, gdzie musi ¿yæ w zat³oczonych slumsach. Poza tym dzieci, które – niezupe³nie zgodnie z prawem, ale zgodnie z obyczajem – od ma³ego pomaga³y na wsi przy gospodarstwie, w mieœcie s¹ raczej obci¹¿eniem, wydatkiem: trzeba je wys³aæ do szko³y, kupiæ mundurki i zeszyty. Powinniœmy siê wiêc cieszyæ z za¿egnanego problemu? Teraz bêdzie tylko wzrost gospodarczy? Niekoniecznie. Ten¿e ekspert przedstawi³ ostatnio pesymistyczne prognozy dotycz¹ce rozwoju Filipin. Darujcie mi, ale nie bêdê siê zag³êbia³ w jego argumentacjê, przecie¿ mo¿na powiedzieæ wszystko: ¿e podro¿a³a ropa, jest napiêcie z Chinami, Stany Zjednoczony s¹ mniej obecne w regionie, stania³y w œwiecie banany (produkt eksportowy), a podro¿a³ ry¿ (który jest importowany).

Kij ma dwa koñce. Awers i rewers. Ziemia jest okr¹g³a? I co z tego, ¿e kiedyœ lecia³em z Toronto do Tokio nad biegunem pó³nocnym? A sk¹d wiedzia³em, ¿e to by³ biegun, skoro by³o ciemno? Przecie¿ mogli to (oni) sfingowaæ, puœciæ jakiœ slajd za oknem; tak samo jak kiedyœ sfa³szowali l¹dowanie na ksiê¿ycu. Zreszt¹, wystarczy spojrzeæ na horyzont – widaæ jakieœ zakrzywienie? Nie widaæ, ergo – Ziemia jest p³aska.

Myœlicie, ¿e ironizujê? Nie, na œwiecie jest, wedle niektórych szacunków, do czterech milionów p³askoziemców, którzy uwa¿aj¹, ¿e p³aska ziemia jest oparta na plecach, stoj¹cych w rogach, gigantycznych s³oni.

Jest to teoria równie wiarygodna jak ta, ¿e œwiatem rz¹dz¹ reptylianie, a œwiatowa organizacja pedofili spotyka³a siê w pewnej amerykañskiej pizzerii. A klimat wcale nie ociepla siê, skoro w zesz³ym tygodniu by³a w Nowym Jorku œnie¿yca.

Mo¿e teraz zboczy³em z tematu, wspominaj¹c najbardziej absurdalne teorie spiskowe. Problem w tym, ¿e w³aœciwie w ka¿dym temacie mo¿emy uwa¿aæ tak, albo siak. Zajmijmy siê higien¹ i zdrowiem. Czytam nag³ówki kana³ów i portali prowadzonych przez ludzi z, a jak¿e, tytu³em doktora medycyny: pij rano gor¹c¹ wodê; gor¹ca woda rano zabija ciê, chyba, ¿e dodasz cytrynê. Jedz tylko jajka. Jedz tylko awokado. Zrezygnuj w ogóle z chleba, makaronu i ry¿u (na Filipinach?!).

Stosuj g³odówkê. Chcesz zgubiæ t³uszcz

na brzuchu? Nie pope³nij jednego z tych siedmiu b³êdów! Chcesz straciæ brzuch? Stosuj¹c siê do tych wskazówek, tylko pogorszysz sytuacjê!

Czytam komentarze w internecie, pod czymkolwiek, na przyk³ad recenzje filmu. Œrednia ocen wysoka, wysz³y cztery gwiazdki na piêæ. Ktoœ uwa¿a film za arcydzie³o, ktoœ umiera³ ze strachu i napiêcia; ale ktoœ inny serdecznie siê wynudzi³, uwa¿a film za najwiêkszy kicz w historii wiêc daje mu tylko jedn¹ gwiazdkê. Ronaldo czy Messi? Albo albo – nie ma trzeciej drogi. Prawica czy lewica? Wybierz, bo to jedyne istniej¹ce opcje. Polska œwietnie siê teraz rozwija, jest przedmiotem zazdroœci Europy. Obecny rz¹d rujnuje Polskê i topi j¹ w d³ugach. Polski rz¹d podreperowa³ reputacjê i ostatnio jest jednym z g³ównych graczy w Europie. Obecny rz¹d teraz nic nie znaczy w Europie – g³ówni gracze podejmuj¹ decyzjê bez nas.

Prezydent Polski, jako jedyny nasz polityk, ma doskona³e wejœcia do prezydenta USA. Prezydent Polski udaje, ¿e ma dobry kontakt z prezydentem USA, a naprawdê to rozmawia z nim przez minutê i wraca do kraju. Wybierz odpowiadaj¹c¹ ci wersjê rzeczywistoœci. A w³aœciwie nie musisz wybieraæ, u³atwimy ci to: wybierz tylko jedn¹, odpowiadaj¹c¹ ci ideologicznie stacjê telewizyjn¹, gazetê, kana³ na YouTube. Bêdziesz wiedzia³ wszystko co trzeba – i bêdziesz zna³ prawdê.

Kresy Wañkowiczów

S³ynna wañkowiczowska gawêda nie narodzi³a siê w zaciszu warszawskich gabinetów. Jej Ÿród³em by³ gêsty, multietniczny tygiel Miñszczyzny i Kowieñszczyzny, gdzie polszczyzna dworska nieustannie œciera³a siê z jêzykiem bia³oruskim, ¿mudziñskim oraz soczystym ¿argonem ¿ydowskich miasteczek. Ten jêzykowy „szlam” by³ dla m³odego Melchiora niewyczerpan¹ skarbnic¹ humoru i literackiego tworzywa. Wañkowicz opisuj¹c rzeczywistoœæ niejako stwarza³ j¹ na nowo, inkrustuj¹c swój reporta¿ neologizmami i archaizmami, które nadawa³y jego prozie barokowego przepychu. To w³aœnie uczyni³o go najpoczytniejszym pisarzem II RP.

Kresowe losy m³odego Melchiora rzuci³y go miêdzy dwa skrajne modele spo³eczne. W Nowotrzebach na ¯mudzi, w maj¹tku babki, panowa³ duch egalitarny – m³ody panicz móg³ bez przeszkód podawaæ rêkê fornalom. Jednak rodzinne Ka³u¿yce na MiñszczyŸnie by³y tego przeciwieñstwem. Tam panowa³a sztywna, feudalna hierarchia, a nahajka by³a naturalnym, akceptowalnym narzêdziem dyscyplinowania podw³adnych.

Fantazja Melchiora by³a cech¹ g³êboko dziedziczn¹, niemal wpisan¹ w genotyp rodu Wañkowiczów. Galeria postaci, z którymi przysz³o mu obcowaæ, mog³aby obdzieliæ tuzin powieœci przygodowych. WeŸmy choæby jego brata Czes³awa – studenta medycyny z przypadku, a myœliwego z powo³ania. Jego edukacja w Zak³adzie Naukowo-Wychowawczym w Chyrowie – placówce o rygorze niemal klasztornym – by³a desperack¹ prób¹ utemperowania charakteru po tym, jak m³odego panicza przy³apano w niedwuznacznej sytuacji z francusk¹ guwernantk¹. Ostatecznie Czes³aw wola³ afrykañskie safari i mand¿urskie stepy od nudy ziemiañskiego ¿ycia. Rodzinny kalejdoskop dope³niali stryjowie: Stanis³aw, który na l¹dowej MiñszczyŸnie z uporem godnym lepszej sprawy studiowa³ budownictwo okrêtowe, oraz legendarny Otto. Ten ostatni przeszed³ do historii jako autor bodaj najbardziej spektakularnego skandalu towarzyskiego epoki: wjecha³ konno na pierwsze piêtro lwowskiego hotelu „George”. Fina³ tej szar¿y by³ ma³o rycerski, bo przera¿one zwierzê odmówi³o zejœcia po schodach i musia³o byæ spuszczane przez balkon na specjalnych pasach ku uciesze zgromadzonego t³umu.

Gdy wileñska socjeta pominê³a go przy zaproszeniach na wycieczkê statkiem po Wilii, Otton przygotowa³ odwet godny antycznego dramatu. W blasku ogni bengalskich, przy dŸwiêkach mandoliny, oczom zdumionych pasa¿erów ukaza³a siê ukwiecona gondola sterowana przez czarnoskórego wioœlarza. „Na dziobie sta³ zupe³nie nagi Otton Wañkowicz w wieñcu na skroni (a by³ to wspaniale zbudowany mê¿czyzna) i œpiewa³ serenadê do dam”. W takim otoczeniu, wœród ludzi o tak nieposkromionym temperamencie, Melchior po prostu nie móg³ zostaæ nikim innym ni¿ pisarzem – rzeczywistoœæ dostarcza³a mu bowiem gotowych, niezwyk³ych scenariuszy.

Po wczesnym osieroceniu Melchior trafi³ do Nowotrzeb, maj¹tku babki w dolinie Niewia¿y. By³a to przestrzeñ od pokoleñ rz¹dzona niemal wy³¹cznie przez kobiety.

W tym specyficznym mikrokosmosie mê¿czyŸni umierali m³odo, a maj¹tek przechodzi³ w linii ¿eñskiej, z matki na córkê.

Babka pisarza i inne gospodynie wyró¿nia³y siê „krzepkimi genami” i ¿elazn¹ konsekwencj¹ w zarz¹dzaniu.

Wañkowicz wzrasta³ w paradoksie: z jednej strony by³ uwielbianym wnukiem, z drugiej – poddano go rygorowi œwiata, który nie zna³ kalendarza, lecz ¿y³ w cyklu liturgiczno-przyrodniczym, od Adwentu po ¿niwa.

Jedzenie w dworze Wañkowiczów by³o zaprzeczeniem wszelkiej dietetyki, celebracj¹ t³uszczu i archaicznych, niemal pogañskich receptur. Niektórym potrawom nadawano imiona cz³onków rodziny – szarlotka sta³a siê „Pani¹ Nowakowsk¹” (na czeœæ siostry prababki), a czekoladowa legumina „Pann¹ Regin¹” (prawdopodobnie na czeœæ siostry Melchiora).

W codziennym jad³ospisie królowa³y dania o niemal brutalnej konsystencji: Abraduki i skrzydle – kluski i placki z grubej m¹ki, twarde jak skóra i ociekaj¹ce s³onin¹. Szpekuchy – pierogi, których cienkie ciasto rozdyma³a masa wrz¹cego t³uszczu. Szwilpiki i kekory – ziemniaczane placki p³ywaj¹ce w „mizugtii”, czyli sosie ze s³oniny i œmietany. Kindziuk – wieprzowe sad³o têgo nabite miêsem, zaprawione saletr¹ i korzeniami. Kisiel owsiany – mêtna potrawa przypominaj¹ca, wed³ug samego pisarza, „brudny klajster”. Najbardziej ekstremalnym produktem tej kuchni by³ jednak „maciek” – potrawa, której opis do dziœ budzi dreszcz u osób o wra¿liwszych ¿o³¹dkach. Wañkowicz pisa³, ¿e: „nie wiem czemu z polska zwany jest maækiem, ale to piekielny litewski wymys³ – ³ój barani zakrzep³y miêdzy dwiema warstwami ciasta”.

Dziœ trudno to sobie wyobraziæ, jednak dla siedmioletniego Melchiora posiadanie strzelby pistonówki i no¿a by³o naturalnym atrybutem mêskoœci. Samotne wyprawy do lasu nie by³y zabaw¹, lecz krwaw¹ inicjacj¹. Moment ustrzelenia pierwszej wiewiórki przyniós³ mu egzystencjalne olœnienie, ale to zabicie zaj¹ca wyzwoli³o w nim pierwotny instynkt. Ch³opiec wyda³ z siebie wtedy „dziki okrzyk”, staj¹c siê czêœci¹ odwiecznego cyklu ¿ycia i œmierci.

Œwiat dzieciñstwa Wañkowicza trwa³ poza czasem linearnym i poza ekonomi¹ pieni¹dza. W maj¹tkach na Bia³orusi, takich jak Ka³u¿yce czy pobliskie miasteczko Zo-

sin, obowi¹zywa³ model patriarchalno-barterowy. Czynsze i dzier¿awy sp³acano „przedmiotami kunsztu”: szewcy i szklarze p³acili us³ugami, dzier¿awca karczmy dostarcza³ w ka¿dy pi¹tek kosz œwie¿ych cha³ek, a dziedzic pe³ni³ rolê najwy¿szego sêdziego, rozstrzygaj¹c spory miêdzy ch³opami na progu dworu. By³ to uk³ad oparty na wzajemnych zobowi¹zaniach i g³êbokim zakorzenieniu w lokalnej wspólnocie, gdzie ka¿dy gest i produkt mia³ swoj¹ precyzyjn¹, pozagotówkow¹ wartoœæ. „Byli £otysze –dzier¿awcy, którzy rocznie do dworu odstawiaæ musieli tyle to i tyle znakomitych rêkawic o jednym palcu”. Melchior Wañkowicz wyszed³ z tego œwiata uzbrojony w odpornoœæ, której nie sposób nabyæ w cieplarnianych warunkach. To w³aœnie ten przedziwny tygiel – surowych praw natury, litewskiego ³oju i rodowej fantazji – stworzy³ pisarza totalnego.

Obraz polskiego dworu na Kresach czêsto kojarzy siê z sielank¹, spokojem i kultywowaniem tradycji przy dŸwiêkach zegara kurantowego. Jednak po klêsce powstania styczniowego ta rzeczywistoœæ zosta³a brutalnie zderzona z agresywn¹ rusyfikacj¹, która mierzy³a w same fundamenty to¿samoœci ¿yj¹cych tam Polaków – jêzyk i wiarê. Kresowa rzeczywistoœæ by³a skomplikowan¹ mozaik¹, w której polski, katolicki dwór funkcjonowa³ w s¹siedztwie prawos³awnych wsi i ¿ydowskich miasteczek. Przyk³ad rodziny Wañkowiczów pokazuje, ¿e wzajemny szacunek budowa³ unikaln¹ to¿samoœæ lokaln¹, która s³u¿y³a jako naturalny mechanizm obronny przed carsk¹ strategi¹ „dziel i rz¹dŸ”. Ojciec Melchiora Wañkowicza by³ postaci¹, która aktywnie pielêgnowa³a tê symbiozê. Do historii przesz³o wydarzenie, gdy osobiœcie wnosi³ tablice z dziesiêciorgiem przykazañ do nowo wybudowanej synagogi, co by³o gestem g³êbokiego uznania dla roli starozakonnych w „ekonomii i kolorycie okolicy”. Ta wiêŸ by³a obustronna – po jego œmierci przedstawiciele gminy ¿ydowskiej odprawili nad jego grobem uroczyste mod³y, manifestuj¹c jednoœæ, której nie potrafi³y rozerwaæ urzêdowe ukazy.

Najostrzejsza walka o duszê Kresów toczy³a siê wewn¹trz murów koœcielnych. W³adze carskie, d¹¿¹c do ca³kowitej asymilacji, wprowadzi³y jêzyk rosyjski do liturgii katolickiej. Ksiê¿y, którzy ulegli naciskom, nazywano pogardliwie rytualista-

Wañkowicz w m³odoœci

mi. Zostali oni wyklêci przez Stolicê Apostolsk¹, a przez wiernych uznani za zdrajców. W 1898 roku w³adze, widz¹c, ¿e niemal ¿aden kap³an nie zna bia³oruskiego, a rosyjska liturgia budzi jedynie nienawiœæ, przesta³y p³aciæ rytualistom i zaczê³y „przymykaæ oko” na powrót polszczyzny do œwi¹tyñ. Œwiat kresowych dworów, by³ œwiatem silnych tradycji i dumy ze statusu. Brat Melchiora – Witold – choæ osobiœcie skromny, chodz¹cy w „obszernych d³ugich butach juchtowych” i domowym p³ótnie, wymaga³ parokonnej bryczki ze stangretem, by podkreœliæ przynale¿noœæ do klasy posiadaczy. By³ to jednak „piêkny sen” przed brutalnym przebudzeniem. Tragedia Ka³u¿yc, spl¹drowanych przez bolszewickie bandy, sta³a siê symbolem zag³ady tej cywilizacji. Symbolem najbardziej bolesnym, bo uderzaj¹cym w kulturê. Dworski park by³ zasypany kartkami porwanych ksi¹¿ek z biblioteki. Witold Wañkowicz do koñca wierzy³ w trwanie na ziemi ojców. U schy³ku I wojny œwiatowej, mimo szalej¹cej po¿ogi, przez trzy lata z rzêdu z uporem obrabia³ ziemiê i zasiewa³ pola. Nie zebra³ plonów ani razu – œwiat, który broni³ siê przed rusyfikacj¹ przez dekady, zosta³ ostatecznie zmieciony przez bolszewicki walec. Granice pañstw uleg³y przesuniêciu, a materialne fundamenty polskoœci na MiñszczyŸnie czy KowieñszczyŸnie zosta³y obrócone w perzynê. Mimo to, pamiêæ o specyficznym, nieugiêtym oporze mieszkañców Kresów przetrwa³a w literaturze i publikacjach wci¹¿ kszta³tuj¹c nasz¹ polsk¹ to¿samoœæ.

„King i królik“ na ok³adce ksi¹¿ki Melchior Wañkowicz z ¿on¹ Zofi¹
Ch³opka z kowieñszczyzny w stroju ludowym
Polski dworek, W³adys³aw Barwicki, Litografia

El¿bieta Baumgartner radzi

Kryzys w Cieœninie Ormuz - dlaczego œwiat siê nie skoñczy³?

Od kilku miesiêcy trwa konflikt Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem, który teraz ma coraz wiêksze szanse na rozwi¹zanie.

Jeszcze kilka miesiêcy temu œwiat wygl¹da³, jakby ponownie znalaz³ siê na skraju powa¿nego kryzysu. Nag³ówki gazet ostrzega³y przed konsekwencjami blokady Cieœniny Ormuz, analitycy mówili o szoku energetycznym, a media spo³ecznoœciowe by³y pe³ne prognoz o ropie po 200 dolarów za bary³kê, nowej fali inflacji i za³amaniu gie³d. Dla wielu osób brzmia³o to znajomo. W koñcu podobne ostrze¿enia s³yszeliœmy ju¿ podczas pandemii, po wybuchu wojny w Ukrainie czy w czasie kryzysu energetycznego w Europie.

Tym razem równie¿ nie dosz³o do globalnej katastrofy. Nie by³o za³amania rynków finansowych, nie by³o recesji, a œwiatowa gospodarka po raz kolejny pokaza³a coœ, o czym czêsto zapominamy: ¿e jest znacznie bardziej odporna, ni¿ sugeruj¹ codzienne wiadomoœci.

Ma³y przesmyk, wielkie znaczenie

Wiêkszoœæ ludzi nigdy nie us³ysza³aby o Cieœninie Ormuz, gdyby nie pojawi³a siê ona na pierwszych stronach gazet. Ten w¹ski przesmyk miêdzy Iranem a Omanem od dziesiêcioleci nale¿y do najwa¿niejszych miejsc na mapie gospodarczej œwiata. Przep³ywa przez niego ogromna czêœæ œwiatowego handlu rop¹ naftow¹ i gazem ziemnym. To w³aœnie têdy eksportowana jest ropa z Arabii Saudyjskiej, Iraku, Kuwejtu, Kataru oraz Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Gdy pojawi³o siê ryzyko zak³ócenia ruchu statków, wielu ekspertów zaczê³o przypominaæ o kryzysach naftowych z lat siedemdziesi¹tych. Historia nauczy³a nas przecie¿, ¿e problemy w tym regionie potrafi¹ bardzo szybko prze³o¿yæ siê na ceny paliwa, koszty transportu i inflacjê.

Chodzi³o o coœ wiêcej ni¿ o ropê W publicznej debacie czêsto zapomina siê, jak bardzo wspó³czesna gospodarka przypomina sieæ naczyñ po³¹czonych. Przez region Zatoki Perskiej przep³ywa nie tylko ropa, ale równie¿ ogromne iloœci skroplonego gazu ziemnego. Katar nale¿y do najwiêkszych eksporterów LNG na œwiecie, a jego dostawy maj¹ znaczenie zarówno dla Europy, jak i dla Azji. Lista surowców i produktów zagro¿onych zak³óceniami jest znacznie d³u¿sza. Obejmuje miêdzy innymi:

➦ gaz ziemny LNG wykorzystywany do produkcji energii i ogrzewania, ➦ nawozy rolnicze, takie jak mocznik, amoniak i siarka,

➦ petrochemikalia wykorzystywane do produkcji tworzyw sztucznych, ➦ paliwo lotnicze i paliwa dla transportu morskiego, ➦ metale przemys³owe i komponenty wykorzystywane w produkcji elektroniki.

To w³aœnie dlatego wydarzenia oddalone o tysi¹ce mil od Chicago czy Nowego Jorku mog¹ wp³ywaæ na codzienne ¿ycie zwyk³ych rodzin. Miêdzy konfliktem na Bliskim Wschodzie, a cen¹ chleba, mleka czy benzyny istnieje wiêcej powi¹zañ ni¿ wiêkszoœæ ludzi przypuszcza.

Dlaczego Wall Street zachowa³a spokój Dla wielu obserwatorów najwiêkszym zaskoczeniem by³a reakcja gie³dy. Jeszcze dwadzieœcia czy trzydzieœci lat temu podobne wydarzenia mog³yby wywo³aæ krach i ucieczkê inwestorów do z³ota lub obligacji. Tym razem reakcja by³a znacznie spokojniejsza.

Powód jest nastêpuj¹cy. Gie³da nie handluje teraŸniejszoœci¹, lecz przysz³oœci¹. Inwestorzy nie zastanawiaj¹ siê przede wszystkim nad tym, co dzieje siê dzisiaj. Próbuj¹ odpowiedzieæ na pytanie, jak œwiat bêdzie wygl¹da³ za szeœæ miesiêcy lub za rok. Rynki dosz³y do wniosku, ¿e najbardziej prawdopodobny scenariusz obejmuje zak³ócenia, ale nie ca³kowite zamkniêcie szlaku. Wszystkie strony konfliktu mia³y bowiem zbyt wiele do stracenia. Dla eksporterów oznacza³oby to utratê miliardów dolarów przychodów, dla importerów –kryzys energetyczny, a dla œwiatowej gospodarki – kolejny impuls inflacyjny.

Œwiat nauczy³ siê ¿yæ z kryzysami

Obecna odpornoœæ rynków nie wziê³a siê znik¹d. Ostatnie lata by³y dla œwiatowej gospodarki wyj¹tkowo trudnym egzaminem. Inwestorzy i przedsiêbiorcy przeszli przez pandemiê COVID-19, zerwane ³añcuchy dostaw, najwy¿sz¹ inflacjê od kilkudziesiêciu lat, wojnê w Ukrainie, kryzys energetyczny w Europie, napiêcia handlowe miêdzy USA, a œwiatem.

Za ka¿dym razem pojawia³y siê prognozy nadchodz¹cej katastrofy. Za ka¿dym razem gospodarka jednak znajdowa³a sposób, by dostosowaæ siê do nowych warunków. Firmy zmienia³y dostawców, armatorzy wyznaczali nowe trasy, a rz¹dy zwiêksza³y strategiczne rezerwy surowców. Œwiat nie sta³ siê mniej podatny na kryzysy. Sta³ siê po prostu bardziej elastyczny.

Co to oznacza dla naszych pieniêdzy?

To w³aœnie tutaj geopolityka spotyka siê z portfelem zwyk³ego cz³owieka. Wielu ludzi uwa¿a, ¿e wydarzenia na drugim koñcu œwiata nie maj¹ znaczenia dla ich finansów. W rzeczywistoœci wp³ywaj¹ na nie znacznie bardziej ni¿ siê wydaje. Nawet jeœli nie zauwa¿amy tego od razu, skutki podobnych napiêæ docieraj¹ do nas

ró¿nymi drogami: poprzez ceny benzyny i oleju napêdowego, rachunki za energiê, ceny ¿ywnoœci oraz wyniki funduszy emerytalnych i inwestycyjnych. Œwiatowe wydarzenia wp³ywaj¹ te¿ na poziom inflacji, a ta na nasze koszty utrzymania i na oprocentowanie kart kredytowych czy kredytów hipotecznych, Dla osób oszczêdzaj¹cych w planach 401 (k), IRA czy innych programach emerytalnych jest to wa¿na lekcja. Nie dlatego, ¿e powinny codziennie œledziæ wiadomoœci i reagowaæ na ka¿dy kryzys. Wrêcz przeciwnie. Historia ostatnich miesiêcy pokazuje, ¿e nie warto podejmowaæ decyzji inwestycyjnych pod wp³ywem strachu.

Najwa¿niejsza lekcja Najwiêksza lekcja p³yn¹ca z wydarzeñ wokó³ Cieœniny Ormuz nie dotyczy wy³¹cznie ropy ani gazu. Dotyczy natury wspó³czesnej gospodarki. ¯yjemy w œwiecie niezwykle powi¹zanym, w którym konflikt oddalony o tysi¹ce mil mo¿e wp³yn¹æ na ceny paliwa, ¿ywnoœci i energii. Jednoczeœnie ¿yjemy w œwiecie o ogromnej zdolnoœci adaptacji.

Miliony przedsiêbiorców, inwestorów, producentów i przewoŸników ka¿dego

El¿bieta Baumgartner

nie jest prawnikiem i nie udziela porad prawnych. Niniejszy artyku³ zosta³ napisany wy³¹cznie w celach informacyjnych. Jest autork¹ wielu ksi¹¿ek-poradnikówo profilu finansowym i konsumenckim. Jej najnowsza ksi¹¿ka to „Jak inwestowaæ pieni¹dze i ich nie straciæ”. Jest ona dostêpna w wersji elektronicznej w witrynie: www.PoradnikSukces.com tel. 1-718-224-3492

dnia dostosowuj¹ siê do nowych warunków, szukaj¹ alternatyw i rozwi¹zuj¹ problemy, zanim wiêkszoœæ ludzi w ogóle je zauwa¿y. To w³aœnie dlatego nie dosz³o do scenariusza, którego komentatorzy tak bardzo siê obawiali.

Œwiat siê nie skoñczy³ nie dlatego, ¿e zagro¿enie by³o ma³e, lecz dlatego, ¿e wspó³czesna gospodarka jest jednoczeœnie krucha i odporna. Krucha, bo zale¿y to od tysiêcy po³¹czeñ miêdzy firmami, krajami i kontynentami. Odporna, bo potrafi siê dostosowaæ, gdy zostanie naruszone jedno z tych po³¹czeñ. Dla inwestorów, emerytów i wszystkich osób buduj¹cych swoje bezpieczeñstwo finansowe jest to cenna wskazówka. Warto rozumieæ ryzyko, ale nie warto budowaæ swoich decyzji wy³¹cznie na strachu. Historia pokazuje bowiem, ¿e gospodarka wielokrotnie znajdowa³a sposób, by przetrwaæ kryzysy, które jeszcze chwilê wczeœniej wydawa³y siê pocz¹tkiem koñca œwiata. ❍

Jak pomniejszyæ podatki

dowiesz siê z ksi¹¿ek El¿biety Baumgartner

“Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem. Podrêcznik agresywnej gry podatkowej”

Spadki, darowizny, przychody, inwestycje, sprzeda¿ mieszkania, konta w USA i w Polsce, walka z IRS. Ustawa o ujawnianiu kont zagranicznych FATCA. Rozszerzona do 308 stronic.

Równie¿: „Emerytura reemigranta w Polsce”, „Powrót do Polski”, „Emerytura polska i amerykañska”, „Planowanie spadkowe” i wiele innych.

Ksi¹¿ki s¹ uaktualnione na rok 2026 i dostêpne w wersji elektronicznej w witrynie www.PoradnikSukces.com, tel. 718-224-3492, www.PoradnikSukces.com

➦ 63-letni mê¿czyzna szuka dorywczej pracy lub na weekendy.

Tel. 347.280.8434 –Tadeusz

➦ FLORYDA - mieszkania na sprzeda¿:

Deerfield Beach:

2 pokoje, 2 ³azienki, du¿y balkon, 4 piêtro, winda. Cena $ 98,000

Fort Lauderdale:

3 pokoje, 2 ³azienki, balkon, winda, 2 piêtro. Cena $ 100,000 Pompano Beach: nad oceanem, 2 pokoje, 2 ³azienki, 11 piêtro. Cena $ 299.000

Profesionalny i doœwiadczony agent nieruchomoœci Roman Tryndus. Tel. 754-235-0378 www.myhouseflorida.net

Tydzieñ na kolanie

I dalej najciekawsze ze Skwieciñskiego: To wywrócenie stolika mo¿e te¿ umo¿liwiæ wykipienie, po naszej stronie, nagromadzonych emocji. Zarówno tych pozytywnych, opartych w du¿ej mierze na kompletnie nierealistycznych nadziejach i oczekiwaniach z 2022 r., jak i tych negatywnych, wywo³anych fiaskiem nadziei, postêpowaniem strony ukraiñskiej, i zapewne, równie¿ skryt¹ propagand¹ rosyjsk¹. Dopiero po tym wykipieniu, po uzyskaniu po¿¹danego stanu emocjonalnego wyzerowanie, mo¿na bêdzie przyst¹piæ do spokojnego, zimnego budowania

relacji z Ukrain¹ – jak z ka¿dym potencjalnym partnerem. Budowania pragmatycznego i realistycznego. I transakcyjnego, zawsze opartego na jasno formu³owanej zasadzie „coœ za coœ”, a nie na pieœniach Wernyhory czy toksycznej mieszaninie mi³oœci i rozgoryczenia

Nale¿y tylko ¿yczyæ sobie, aby tak siê sta³o.

Œroda

Rozejm z Iranem trwa. I dobrze. Oby ju¿ nie nast¹pi³o wznowienie walk w tej kolejnej, bezsensownej amerykañskiej interwencji wojskowej na Bliskim Wschodzie. Choæ wielu jest w Ameryce i Izraelu takich, którym to nie w smak. Na razie prezydent Donald Trump, wspierany przez wiceprezydenta JD Vance’a trzymaj¹ siê dzielnie. I niech tak zostanie. ❍

Jest tak albo odwrotnie

Czy Chiny ju¿ panuj¹ nad œwiatem, czy s¹ w przededniu powa¿nego kryzysu wewnêtrznego?

Czy Stany Zjednoczone siê skoñczy³y czy przeciwnie – budz¹ teraz bezprecedensowy podziw œwiata? Bêdzie praca w Ameryce dla robotników i absolwentów college’ów – czy przeciwnie, nowe prace w fabrykach siê nie ziszcz¹, a absolwentów uczelni zast¹pi sztuczna inteligencja?

¯e nie ma na te pytania odpowiedzi? Ale¿ s¹, dok³adnie dwie, sobie zaprzeczaj¹ce. Wybierz tak¹, która ci odpowiada.

Czy Polacy masowo wracaj¹ z emigracji? Czy opuszczaj¹ Wielk¹ Brytaniê i Niemcy? Zale¿y kogo siê zapytaæ.

Czy nadal bêd¹ chcieli wyemigrowaæ do Stanów Zjednoczonych? Po raz pierwszy w tym zestawieniu, odpowiedŸ mo¿e byæ tylko jedna – zgadnijcie jaka.

NA GAZOWE

● USUWANIE GAS, NATIONAL GRID, DEPT OF BUILDINGS VIOLATIONS

● RPZ/BACKFLOW PREVENTER INSTALACJA & COROCZNE SERWISY

● CON ED/ NATIONAL GRID GAS SERVICE RESOTRATION

● INSPEKCJE SYSTEMÓW LINII GAZOWYCH ZGODNIE Z LOCAL LAW

T³umaczenia ✓ Sprawy imigracyjne ✓ Notariusz 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653

pieniêdzy i paczek

Acupuncture and Chinese Herbal Center

Cui, L.Ac, OMD,

– jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni.

● katar sienny ● bóle pleców ● rwê kulszow¹ ● nerwobóle ● impotencjê

● zapalenie cewki moczowej ● bezp³odnoœæ ● parali¿ ● artretyzm ● depresjê ● nerwice

● zespó³ przewlek³ego zmêczenia ● na³ogi ● objawy menopauzy ● wylewy krwi do mózgu ● alergie ● zapalenie prostaty ● rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp.

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku

144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354

Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 19:00; tel. (718) 359-0956

1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223

Wtorek, czwartek i sobota: 12:00-19:00, w niedziele 12:00 - 15:00; tel. (718) 266-1018 www.drshuguicui.com

Jeremi Zaborowski

Nocne duchy

D

uchów siê boimy – to wiadomo. Nie s¹ one obiektem naszej adoracji, choæ jeœli idzie o ich piêkno – sprawa mo¿e byæ dyskusyjna. Romantycy, na przyk³ad, w swych górnolotnych uniesieniach widzieli nadobne zjawy, roztkliwiali siê nad nieziemsk¹ urod¹ fantomów zmar³ych kochanek, na przyk³ad, albo czarownych uwodzicielek z zaœwiatów czy kusz¹cych larw (by³o kiedyœ takie s³owo na okreœlenie bytów nieczystych) prowadz¹cych ludzi na zatracenie.

Takie duchy nie bêd¹ tematyk¹ poni¿szego tekstu, ale potworne zjawy, koszmary, widziad³a i inne upiory, których przedsmak Czytelnik ju¿ mia³ ogl¹daj¹c omawiane w tym cyklu rozmaite wizje Piek³a.

Co siê komu sni?

Piekielne zjawy s¹ tematem jednego ze s³ynniejszych „gotyckich” obrazów –„Koszmar nocny” Henry Fuseliego, szwajcarskiego artysty zadomowionego w Anglii – i tak te¿ w zanglicyzowanej formie brzmi jego nazwisko. Malarz wystawi³ ten obraz w londyñskiej akademii Królewskiej w 1782 r. i dzie³o to sta³o siê natychmiastow¹ sensacj¹ – nie tylko z uwagi na wstrz¹saj¹c¹ scenê, w której wielu krytyków dopatrywa³o siê erotycznych aluzji. Osobliwoœci¹ by³a te¿ pe³na oryginalnoœæ dzie³a, polegaj¹ca na obrazowaniu wizji wysnutej ca³kowicie z fantazji twórcy. W tamtym okresie do zwyczaju nale¿a³o korzystanie z w¹tków historycznych, mitologicznych czy biblijnych albo przynajmniej twórczoœi malarstwa rodzajowego – bukolicznych widoków, scen z ¿ycia arystokracji ziemskiej.

Obraz Fuseliego przedstawia doœæ teatralnie udrapowan¹ sytuacjê – œpi¹c¹ kobietê w scenicznej pozie maj¹cej sugerowaæ nieprzytomny sen, ca³kowit¹ bezbronnoœæ wobec nawiedzaj¹cych j¹ upiorów (sennych widziade³, b¹dŸ rzeczywistych mar nocnych zagnie¿d¿onych w sypialni).

Na jej piersi usiad³ dusio³ek, ma³piokszta³tny stworek, kar³owaty z du¿ymi oczami wpatrzonymi w widza. Dlaczego? Czy ma symbolizowaæ nocny koszmar, charakterystyczne uczucie dusznoœci, braku tchu pod wp³ywem wizji sennych? Jest wiêc personifikacj¹ ciê¿kiego snu? Mo¿e jednak faktycznie jest poczwarnym gnomem, który wype³z³ z jakichœ zakamarków mroku, aby drêczyæ kobietê – mo¿e –nieœwiadom¹ – seksualnie molestowaæ, aby sp³odziæ z ni¹ diabelskiego potomka. Zza kotary ceglanego w ciemnoœciach koloru wychyn¹³ ³eb konia z wytrzeszczonymi bia³ymi œlepiami i otwartym pyskiem. Widoczne bia³awe zêby szczerzy jakby w szyderczym uœmiechu. Czy ma byæ piekielnym towarzyszem potworka, œwiadkiem tego, co nast¹pi, czy te¿ jest tylko kolejnym z ca³ej serii póŸniejszych zjaw nocnych, które korowodem nawiedzaæ bêd¹ œpi¹c¹, bezwoln¹, pozbawion¹ wiêc œwiadomoœci, kontroli (rozumu) nad tym, co siê wokó³ niej dzieje? Byæ mo¿e zza tej kotary za koniem wype³zn¹ wkrótce inne demony?

Artysta zostawia ogromne pole niedomówieñ, a wiêc i wielk¹ swobodê interpretacji. Czytelnik niech sobie wybierze

w³asn¹, choæ zapewne nie chcia³by, aby którykolwiek z potworów (przedstawionych i ewentualnie czekaj¹cych w szeregu za owym koniem) nawiedzi³ go we œnie, czy w nocy. Obraz Fuseliego podoba siê pod warunkiem, ¿e to, co przedstawia, nie ma nic wspólnego z rzeczywistoœci¹. Fantazja – tak! Realia – w ¿adnym wypadku!

Obecnoœæ zmar³ych

Paul Gauguin uwa¿a³ „Duch umar³ego czuwa” – jeden z kilku dzie³, które namalowa³ podczas pierwszego pobytu na Tahiti (189ych1-1893) – za najwa¿niejszy obraz w swojej twórczoœci. Chodzi³o mu g³ównie o specyficzny dla siebie dobór kolorów, a nie o tematykê.

Widzimy tahitañsk¹ smag³¹ kobietê –w istocie dziewczynkê; modelk¹ by³a 13letnia lokalna kochanka artysty. Le¿y na brzuchu twarz¹ obrócona do nas. Boi siê – oczy szeroko otwarte, d³onie u³o¿one na poduszce w sposób sugeruj¹cy, ¿e raczej przywar³a ze strachu do ³ó¿ka, zas³anego we wzorzyste, kolorowe pos³ania.

W drugim rogu pos³ania siedzi wyprostowana postaæ kobieca. W jej ciemnej twarzy i czarnym przybraniu œwiec¹ tylko bia³e oczy; w powietrzu rozb³yskuj¹ dwa ognie – nie oœwietlaj¹ niczego, mo¿na je wiêc interpretowaæ jako fantomy lêku sekunduj¹ce zjawieniu siê ducha.

Gauguin na pewno zaczerpn¹³ w¹tek do tego obrazu z jakichœ legend tahitañskich. Zmarli czuwaj¹ przy nas; mo¿e przychodz¹ jako zapowiedŸ rych³ego zgonu i pilnuj¹ ¿ywych, by gdzieœ nie umknêli. S¹ sta³ymi mieszkañcami nocy, czy tylko zjawiaj¹ siê od czasu do czasu? Nie ma sensu mno¿yæ pytañ, bo znowu – artysta pozostawia odbiorcy wielk¹ swobodê interpretacji.

Straszni mieszczanie

„Wieczór na ulicy Karla Johana” (w Oslo) autorstwa znanego malarza Edvarda Muncha przedstawia to, co sugeruje tytu³ – spacer mieszkañców stolicy Norwegii po chodniku miasta o zmierzchu. Widzimy ju¿ rozœwietlone okna odleg³ych domostw przy tej modnej (jak siê domyœlamy) ulicy. Nadci¹ga noc, miasto nabiera widmowego wygl¹du, a jego mieszkañcy – jak upiory z okr¹g³ymi wytrzeszczonymi oczyma i bladymi wychudzonymi twarzami id¹ t³umnie przed siebie jak stado strzyg, duchów, zombies

Pusta ulica i œcisk na chodniku tworz¹ ów ekspresjonistyczny efekt niesamowitoœci wyobra¿onej przez artystê: to widma, nie ludzie z krwi i koœci. Nie wiedz¹, ¿e ¿yj¹; snuj¹ siê po tym œwiecie jak potêpieñcy, nie wiedzieæ po co i dlaczego?

Postaæ odwrócona ty³em i id¹ca w przeciwnym kierunku, na przekór drodze obranej przez wiêkszoœæ, ma sugerowaæ tê pozytywn¹ postawê nakazuj¹c¹ sprzeciw wobec „owczego pêdu”, bezmyœlnej integracji z t³umem. Samotna droga przez ¿ycie z dala od filisterskiego (ulubione pogardliwe okreœlenie dotycz¹ce przeciêtnej, normalnej postawy ¿yciowej) systemu wartoœci; trudna, indywidualna egzystencja – mo¿e samego artysty, skazanego na samotnoœæ, niezrozumienie, wzgardê t³umu. ❍

Johann Heinrich Fuseli – Nocny koszmar
Paul Gauguin – Duch umar³ego czuwa
Edvard Munch – Wieczór na ulicy Karla Johana

Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Kurier Plus - e-wydanie 27 czerwca 2026 by Kurier Plus - Issuu