Skip to main content

Kurier Plus - e-wydanie 23 maja 2026

Page 1


POLISH WEEKLY MAGAZINE

NUMER 1653 (1953) ROK ZA£O¯ENIA 1987 TYGODNIK 23 MAJA 2026

Tomasz Bagnowski

Nadchodzi nowa pandemia?

Œwiatowa Organizacja Zdrowia (WHO) og³osi³a, ¿e wybuch epidemii

Eboli w Ugandzie i Kongo stanowi „zagro¿enie dla zdrowia publicznego o zasiêgu miêdzynarodowym”, wywo³uj¹c niepokój wœród rz¹dów i s³u¿b sanitarnych na ca³ym œwiecie.

Komunikat WHO pojawi³ siê, w czasie gdy kilka pañstw równolegle próbuje opanowaæ ognisko hantawirusa powi¹zane z rejsem wycieczkowym do Ameryki Po³udniowej. Choæ oba wirusy ró¿ni¹ siê zarówno sposobem dzia³ania, jak i metodami leczenia, ich jednoczesne pojawienie siê ponownie uruchomi³o debatê o gotowoœci œwiata do reagowania na zagro¿enia epidemiczne, zw³aszcza w kontekœcie podró¿y miêdzynarodowych i wspó³pracy ponad granicami. Pytania te powracaj¹ szczególnie mocno po doœwiadczeniach pandemii COVID-19, kiedy brak przygotowania doprowadzi³ do globalnych lockdownów i parali¿u gospodarek. Jednoczeœnie WHO znajduje siê dziœ w powa¿nym kryzysie finansowym. Pojawia siê wiêc pytanie, czy œwiat jest lepiej przygotowany na kolejn¹ pandemiê ni¿ kilka lat temu, czy mo¿e wrêcz przeciwnie. Ka¿de wiêksze zagro¿enie zdrowotne wymaga od WHO szybkiej oceny ryzyka oraz uruchomienia miêdzynarodowej koor-

dynacji dzia³añ. Jednak od 2025 roku ta agenda ONZ odpowiedzialna za zdrowie publiczne zmaga siê z narastaj¹cymi problemami wynikaj¹cymi ze spadku wsparcia ze strony darczyñców.

Dyrektor generalny WHO Tedros Adhano Ghebreyesus ostrzega³ ju¿ w maju 2025 r., ¿e bez odpowiedniego finansowania globalne bezpieczeñstwo zdrowotne znajdzie siê w powa¿nym niebezpieczeñstwie. Jak podkreœla³, organizacja doœwiadcza „najwiêkszego za³amania finansowania ochrony zdrowia od kiedy pamiêtamy”.

➭ Silni Wiar¹ i Nadziej¹ – str. 2

➭ Doroœli dzieciom (charytatywnie w konsulacie) – str. 3

➭ G³osy Ameryki w szkole œw. Stanis³awa Kostki – str. 7

➭ W Blenderze sylwetka Stanis³awy Celiñskiej – str. 10

➭ Estate sales: co, gdzie, kiedy i dlaczego? – str. 13

➭ Czarownice – str. 15

6

Sytuacjê dodatkowo pogorszy³o formalne wycofanie siê Stanów Zjednoczonych z WHO w styczniu tego roku. Administracja Donalda Trumpa uzasadnia³a tê decyzjê zarzutami dotycz¹cymi sposobu, w jaki organizacja zarz¹dza³a pandemi¹ COVID-19 i innymi kryzysami zdrowotnymi. W efekcie bud¿et WHO na lata 2026-2027 zosta³ obni¿ony do oko³o 6,2 mld dolarów, czyli o blisko 10 procent mniej ni¿ rok wczeœniej.

na sezon letni.

£ukasz Skrodzki najm³odszym marsza³kiem Greenpointu

Iwona Hejmej

Greenpoint zmieni³ siê przez ostatnie trzy dekady bardziej ni¿ jakakolwiek inna polska dzielnica w Nowym Jorku. Polonijne sklepy ustêpuj¹ miejsca modnym kawiarniom, a nasz jêzyk coraz rzadziej s³ychaæ na ulicach. S¹ jednak ludzie, którzy wierz¹, ¿e polskie serce tej dzielnicy wci¹¿ bije. Jednym z nich jest 32-letni £ukasz Skrodzki – przedsiêbiorca, syn polskich emigrantów i jeden z najm³odszych marsza³ków kontyngentu Greenpoint w historii Parady Pu³askiego. Dorasta³ miêdzy lad¹ rodzinnego sklepu, szkolnymi ³awkami na Brooklynie i wakacjami na podlaskiej wsi. Dziœ chce pokazaæ m³odemu pokoleniu Polonii, ¿e warto byæ czêœci¹ tej historii.

Zacznijmy od najwa¿niejszej wiadomoœci. Zosta³eœ wybrany marsza³kiem kontyngentu Greenpoint Parady Pu³askiego. Co dla Ciebie oznacza to wyró¿nienie? Czy d³ugo zastanawia³eœ siê nad przyjêciem tej funkcji? Przyj¹³em j¹ od razu. To ogromny zaszczyt i wielki honor móc reprezentowaæ Greenpoint. Ca³e moje ¿ycie zwi¹zane jest z t¹ dzielnic¹. Urodzi³em siê w szpitalu Woodhull i zawsze mieszka³em na Greenpoincie. Dlatego mo¿liwoœæ reprezentowania tego miejsca w tak wa¿nym wydarzeniu jest dla mnie czymœ wyj¹tkowym. Greenpoint jest symbolem polskiej obecnoœci w Nowym Jorku. Czêsto ¿artujemy,

¿e najpierw jest JFK, a potem Greenpoint – bo ka¿dy, kto przyje¿d¿a do tego miasta z Polski, wczeœniej czy póŸniej trafia w³aœnie tutaj. Dla mnie to ogromny zaszczyt móc reprezentowaæ zarówno tê dzielnicê, jak i ca³¹ Poloniê.

Jak dosz³o do Twojego wyboru? Wszystko zaczê³o siê od rozmów w œrodowisku polonijnym. Jestem cz³onkiem Pulaski Association of Business and Professional Men i pierwsze g³osy przysz³y w³aœnie stamt¹d. Kilka osób zaproponowa³o moje nazwisko i zaczêto o tym rozmawiaæ.

Od 23 maja publiczne pla¿e Nowego Jorku zostan¹ otwarte

W koœciele œw. Stanis³awa Biskupa i Mêczennika na Manhattanie w ramach festiwalu Silni Wiar¹ i Nadziej¹, a poœwiêconego pamiêci œw. Jana Paw³a II, odby³ siê wzruszaj¹cy koncert.

W repertuarze znalaz³y siê utwory m.in. Karola Wojty³y, Wojciecha Kilara, J. S Bacha, F. Schuberta, M. Lorenza, B. Bartoka, a wœród wykonawców byli: Mariusz Monczak, Dawid A. Jaymes, Katarzyna Drucker i Nicholas Kaponyas.

Na zdjêciach wykonawcy i cz³onkowie Fundacji œw. Jana Paw³a II z ksiêdzem proboszczem ojcem Micha³em Czy¿ewkim.

Wiosenne zmêczenie, ¿elazo i czerwona armia ¿ycia

W³aœnie teraz przyroda budzi siê z zimowego snu, drzewa wypuszczaj¹ liœcie, ptaki œpiewaj¹ jakby wygra³y przes³uchanie do Metropolitan Opera, a s³oñce przygrzewa coraz œmielej. Tylko cz³owiek czasem patrzy na tê eksplozjê ¿ycia i mówi: „Cieszê, ¿e œwiat siê odradza, ale ja sam potrzebujê ³adowarki”.

Niby powinno byæ wiêcej energii, a pojawia siê zmêczenie, sennoœæ, os³abienie, bladoœæ, gorsza koncentracja i ogólne wra¿enie, ¿e organizm dzia³a, ale jak stary komputer po zbyt wielu aktuali zacjach. Oczywiœcie przyczyn mo¿e byæ wie le: mniej ruchu zim¹, mniej œwiat³a, infekcje, stres, ubo¿sza w œwie¿e produkty dieta. Ale jest coœ o czym warto pamiêtaæ –

To nie jest zwyk³y minera³ z aptecznej pó³ ki. To jeden z kluczowych elementów po trzebnych do prawid³owego funkcjo nowania organizmu. Bierze udzia³ w tworzeniu hemoglobiny, czyli bia³ka znajduj¹cego siê w czerwo nych krwinkach. A hemoglobi na ma zadanie wyj¹tkowo odpowiedzialne: przenosi tlen.

Czerwone krwinki to jakby ma³e taksówki, tlen to pasa¿er,

a ¿elazo sprawia, ¿e ten transport dzia³a³ sprawnie. Gdy ¿elaza zaczyna brakowaæ, organizm to odczuwa. Mo¿e wi¹zaæ siê to z uczuciem zmêczenia, os³abieniem, mniejsz¹ wydolnoœci¹, bladoœci¹ skóry, zadyszk¹ przy wysi³ku, ko³ataniem serca, bólami g³owy, lub zawrotami czy trudnoœciami z koncentracj¹. Niektórzy zauwa¿aj¹ równie¿ pogorszenie kondycji paznokci. W³osy zaczynaj¹ wypadaæ, paznokcie staj¹ siê cz³owiek patrzy w lustro pyta: „Czy to na pewno ja?”. W takich sytuacjach warto zastanowiæ siê, czy organizm ma wszystkie sk³adniki potrzebne do normalnej pracy. Szczególnie uwa¿ne powinny byæ osoby na dietach ubogich w ¿elazo, kobiety z obfitymi miesi¹czkami, seniorzy, osoby po okresach os³abienia, pacjenci z problemami przewodu pokarmowego oraz wszyscy, którzy od d³u¿szego czasu czuj¹, ¿e ich energia „nie wróci³a po zimie”. Warto równie¿ pamiêtaæ, ¿e suplementacja ¿elaza powinna byæ rozs¹dna. Dobrze jest sprawdziæ morfolo-

giê, ferrytynê i inne parametry zalecone przez lekarza. ¯elazo jest potrzebne, ale nie powinno byæ przyjmowane bez koñca tylko dlatego, ¿e „mo¿e siê przyda”. W codziennym wsparciu organizmu pomocny mo¿e byæ preparat ¯elazo ze Œwiat Zdrowia. To suplement diety opracowany dla tych, którzy chc¹ uzupe³niæ dietê w ¿elazo oraz sk³adniki wspieraj¹ce prawid³owe funkcjonowanie organizmu. W zale¿noœci od konkretnej wersji formu³a mo¿e zawieraæ miêdzy innymi ¿elazo, witaminê C, kwas foliowy, witaminy z grupy B, a tak¿e inne sk³adniki wspieraj¹ce prawid³owy metabolizm i procesy krwiotwórcze. Witamina C pomaga w lepszym wykorzystaniu ¿elaza, a foliany i witamina B12 wspieraj¹ prawid³owe tworzenie czerwonych krwinek. To po³¹czenie ma sens, bo organizm lubi wspó³pracê. Dobra dru¿yna dzia³a lepiej.

Preparat ¯elazo ze Œwiat Zdrowia mo¿e byæ szczególnie ciekaw¹ propozycj¹ dla szukaj¹cych sposobu na odzyskanie witalnoœci i lepszego samopoczucia. Nie jest to cudowna ró¿d¿ka, ale wartoœciowe uzupe³nienie diety, gdy organizm potrzebuje wsparcia.

Warto jednak, zanim zakwitniemy razem z przyrod¹, zadbaæ o podstawy: sen, ruch, dobr¹ dietê i odpowiedni poziom sk³adników od¿ywczych. Bo organizm to m¹dry system, który daje sygna³y. A kiedy mówi: „jestem zmêczony”, warto go pos³uchaæ. ¯elazo ze Œwiat Zdrowia jest dostêpne w Markowej Aptece, gdzie mo¿na zapytaæ o dobór preparatu i praktyczne wskazówki stosowania. Suplement nie zastêpuje zró¿nicowanej diety ani konsultacji lekarskiej i nie jest przeznaczony do diagnozowania, leczenia ani zapobiegania chorobom. Ale dobrze dobrane wsparcie mo¿e byæ tym krokiem, dziêki któremu wiosna nie tylko tylko jest za oknem – zaczyna byæ tak¿e w nas.

Charytatywna akcja Doroœlidzieciom

W zwi¹zku ze zbli¿aj¹cym siê Miêdzynarodowym Dniem Dziecka Children’s Smile Foundation organizuje kolejn¹ dobroczynn¹ akcjê. Zebrane fundusze zostan¹ przeznaczone na pomoc chorym i potrzebuj¹cym dzieciom.

Akcja „Doroœli dzieciom” odbêdzie siê w œrodê, 27 maja, w piêknych salach pa³acu De Lamara na Manhattanie, w którym mieœci siê siedziba Konsulatu Generalnego RP (233 Madison Ave, New York, NY 10016).

W jej trakcie odbêdzie siê prezentacja zwi¹zana z dzia³alnoœci¹ fundacji, wystawa prac plastycznych pt. „Stra¿acy w oczach dzieci”, wykonanych przez uczniów Szko-

³y Jêzyka i Kultury Polskiej im. œw. Jana Paw³a II z Maspeth, a tak¿e dwa recitale.

W czêœci artystycznej wyst¹pi popularny wœród Polonii gitarzysta i wokalista Kris Forbot. Zaœpiewa tak¿e utalentowany m³ody wokalista Andrzejek Michoñ. Po zakoñczeniu czêœci oficjalnej serwowany bêdzie lekki poczêstunek (wino i przek¹ski).

Ca³kowity dochód z fundraisingu zostanie przeznaczony na pomoc chorym i potrzebuj¹cym dzieciom, podopiecznym naszej fundacji. G³ównymi beneficjentami bêd¹ dzieci rodziny Dziemian, 5-letnia Sophia i 1,5-letni Michael

Ich ojciec, Mark Dziemian, porucznik FDNY, 16 marca ub. r. podczas akcji gaœniczej na Brooklynie odniós³ obra¿enia powo-

duj¹ce zatrzymanie akcji serca, co spowodowa³o nieodwracalne uszkodzenie mózgu. Od tej pory Mark jest w œpi¹czce, a wychowaniem dzieci zajmuje siê jego ¿ona Jaclyn. Mark Dziemian do czasu wypadku – by³ prezesem FDNY Pulaski Association, organizacji zrzeszaj¹cej nowojorskich stra¿aków maj¹cych polskie korzenie i bardzo czêsto uczestniczy³ w wa¿nych polonijnych wydarzeniach oraz w Paradzie Pu³askiego. Poza tym dba³, ¿eby po ka¿dym dorocznym balu FDNY Pulaski Association, organizacja przekazywa³a czek z donacj¹ na podopiecznych Children’s Smile Foundation. W tym roku nasza fundacja chce wesprzeæ dzieci Marka organizuj¹c charytatywn¹ imprezê „Doroœli dzieciom”, która odbêdzie siê 27 maja w Konsulacie Generalnym RP. Pocz¹tek o godz. 18:00. Wstêp wolny, ale mile widziane s¹ donacje (sugerowane wsparcie – 100 dolarów). Wymagana jest wczeœniejsza rezerwacja miejsca. Mo¿na j¹ zrobiæ do 25 maja wysy³aj¹c zg³oszenie pod adres: info@childrenssmilefoundation.org lub telefonicznie pod numerami: (347) 602 3622 i (718) 894 6443

Instytut Józefa Pi³sudskiego w Ameryce

138 Greenpoint Ave., Brooklyn NY 11222

Gra terenowa dla dzieci i m³odzie¿y

„I Know My Greenpoint: œladami historii i sztuki”

31 maja (niedziela) godzina 15:00

Serdecznie zapraszamy dzieci i m³odzie¿ wraz z rodzicami na wyj¹tkow¹, rodzinn¹ zabawê, która po³¹czy aktywne spêdzanie czasu z odkrywaniem fascynuj¹cej historii Greenpointu, jego mieszkañców oraz lokalnej sztuki.

Wspólnie odkryjmy bogat¹ i wielow¹tkow¹ historiê tej dzielnicy!

Pocz¹tek – odbiór pakietów, o godzinie 15:00 w Instytucie Józefa Pi³sudskiego w Ameryce (138 Greenpoint Avenue, Brooklyn, NY 11222).

Zakoñczenie gry i wrêczenie nagród o godzinie 4.30 pm.

Wszyscy uczestnicy otrzymaj¹ upominki-niespodzianki. Pierwsze miejsca otrzymaj¹ nagrody pieniê¿ne: I – $100, II – $75 i III – $50

Zwyciêzcy zostan¹ wy³onieni w drodze losowania. Tylko uczestnicy, którzy prawid³owo wykonaj¹ wszystkie zadania i zbior¹ wymagane potwierdzenia mog¹ wzi¹æ udzia³ w losowaniu.

Odbiór niespodzianek i losowanie nagród odbêdzie siê w Instytucie

Józefa Pi³sudskiego, 31 maja o godzinie 16:30 pm. Wymagany jest odbiór osobisty nagród.

Rejestracja: prosimy rodziców/opiekunów o przes³anie zg³oszenia: imiê i nazwisko uczestnika do 28 maja na email: egodlewski@pilsudski.org Zachêcamy do wczeœniejszej rejestracji, u³atwi nam ona przygotowanie wydarzenia (rejestracja w dniu gry w Instytucie bêdzie mo¿liwa tylko w miarê dostêpnoœci miejsc).

Przedsiêwziêcie realizowane we wspó³pracy z Konsulatem Generalnym RP w Nowym Jorku.

tel.: 212-505-9077 www.pilsudski.org

redaktor naczelna Zofia Doktorowicz-K³opotowska

sta³a wspó³praca

Maria Bielski, Andrzej Józef D¹browski, Ma³gorzata Ka³u¿a, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Chris Miekina, Jolanta Szczepkowska, Katarzyna Zió³kowska

fotografia Zosia ¯eleska-Bobrowski wydawcy

John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

Kurier Plus, Inc. Adres: 176 Java Street Brooklyn, NY 11222 Pokój numer 6

Tel: (718) 389-3018

E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com

Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.
Mark Dziemian z rodzin¹ / Foto: Archiwum rodzinne
Podczas dobroczynnej imprezy wyst¹p¹ Kris Forbot i Andrzejek Michoñ / Foto: Wojciech Maœlanka

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Obecnoœæ Ducha Œwiêtego

Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choæ drzwi by³y zamkniête z obawy przed ¯ydami, przyszed³ Jezus, stan¹³ poœrodku i rzek³ do nich: „Pokój wam!” A to powiedziawszy, pokaza³ im rêce i bok. Uradowali siê zatem uczniowie, ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzek³ do nich: „Pokój wam! Jak Ojciec Mnie pos³a³, tak i Ja was posy³am”. Po tych s³owach tchn¹³ na nich i powiedzia³ im: „WeŸmijcie Ducha Œwiêtego! Którym odpuœcicie grzechy, s¹ im odpuszczone, a którym zatrzymacie, s¹ im zatrzymane”. (J 20, 19-23)

„Niech zst¹pi Duch Twój i odnowi ziemiê”, to s³owa psalmu z dzisiejszej Uroczystoœci Zes³ania Ducha Œwiêtego. Napisa³ je natchniony przez Boga psalmista w ziemi, która dzisiaj wygl¹da jak miejsce, gdzie zagnieŸdzi³o siê z³o i nienawiœæ ca³ego œwiata. Fa³szywe s³owa propagandy maj¹ przykryæ okrucieñstwa wojny, która tam siê toczy i zag³uszyæ krzyk mordowanych dzieci w pierwszy dzieñ wojny. A by³o ich 160. Rodzice go³ymi rêkami przekopywali gruzy, wydobywaj¹c z nich rozszarpane cia³a swoich dzieci – ofiary splugawionych nienawiœci¹ ludzkich serc. Czy na tej splugawionej nienawiœci¹ ziemi zostanie wys³uchane wo³anie psalmisty? Czy otworz¹ siê serca na s³owa Chrystusa z dzisiejszej Ewangelii: „Pokój wam!”Aby ten g³os da³ siê s³yszeæ musi pierwej wybrzmieæ w splugawionych nienawiœci¹ ludzkich sercach.

Wielu z nas pamiêta s³owa psalmisty dziêki œw. Janowi Paw³owi II, który w 1979 r. na placu Zwyciêstwa w Warszawie wyg³osi³ homiliê tak wiele zmieniaj¹c¹ w œwiadomoœci Polaków. Pad³y wtedy s³owa: „I wo³am, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Pawe³ II, papie¿, wo³am z ca³ej g³êbi tego tysi¹clecia, wo³am w przeddzieñ Œwiêta Zes³ania, wo³am wraz z wami wszystkimi: Niech zst¹pi Duch Twój! Niech zst¹pi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi!”

Wydawa³o siê wtedy, ¿e rzeczywiœcie Duch Œwiêty odnawia oblicze naszej Ojczyzny. Odnawia serca jej mieszkañców. S³owo Bo¿e zaczê³o wybrzmiewaæ w przestrzeni publicznej. Powsta³a Solidarnoœæ, budzi³y siê nadzieje. Co dziœ z tego zosta³o? Wydaje siê, ¿e niewiele, a mo¿e mamy takie wra¿enie tylko dlatego, ¿e dzisiaj w naszej OjczyŸnie najg³oœniej wybrzmiewaj¹ g³osy ludzkich serc splugawionych nienawiœci¹.

Jednak ci¹gle i spokojnym rytmem p³ynie w ludzkich sercach strumieñ spe³-

nionego wo³ania psalmisty i s³ów Chrystusa z dzisiejszej Ewangelii. I ¿ywiê g³êbok¹ nadziejê, ¿e te odnowione serca odnowi¹ oblicze ziemi. Nie mo¿e byæ inaczej, bo ka¿dy przy zdrowych zmys³ach zdaje sobie sprawê, ¿e to nie nienawiœæ, ale mi³oœæ jest przysz³oœci¹ ludzkoœci. Ka¿dy zdaje sobie sprawê, ¿e ostatnim akordem nienawiœci bêdzie atomowy py³ spadaj¹cy na kompletnie zniszczon¹ ziemiê. Aby nie dosz³o do spe³nienia tej z³owieszczej wizji potrzebujemy serc odnowionych pokojem i mi³oœci¹ przez Ducha Œwiêtego. A gdyby nie uda³o siê uratowaæ œwiata w wymiarze globalnym, to uratujemy nasz osobisty œwiat, który przekracza ziemskie granice.

Sprawiedliwy wœród Narodów Œwiata, to najwy¿sze izraelskie odznaczenie nadawane nie-¯ydom, przyznawane przez Instytut Pamiêci Mêczenników i Bohaterów Holokaustu Jad Waszem w Jerozolimie. Na medalu Sprawiedliwych s¹ wyryte s³owa z ¿ydowskiej Miszny: „Kto ratuje jedno ¿ycie, ten jakby ca³y œwiat ratowa³”. Wyró¿nienie jest przyznawane osobom ratuj¹cym ¿ycie w czasie okupacji niemieckiej. Tylko w Polsce osobom pomagaj¹cym ¯ydom grozi³a œmieræ. Pomoc ¯ydom, to by³ czyn ogromnej odwagi i mi³oœci. Ale to w³aœnie Polakom przyznano najwiêcej takich odznaczeñ. Wielu przep³aci³o to ¿yciem, chocia¿by b³ogos³awiona rodzina Ulmów z Markowej. Wszyscy, ³¹cznie z nienarodzonym dzieckiem zostali zamordowani przez Niemców za pomoc udzielon¹ ¯ydom.

W domu Umów w Markowej, obecnie zamienionym na muzeum jest Biblia otwarta na stronie z przypowieœci¹ o mi³osiernym Samarytaninie, któr¹ podkreœlono czerwonym kolorem, a obok widnieje napisane o³ówkiem s³owo „TAK”.

Rodzina z Markowej jest przyk³adem ¿ycia prowadzonego w Duchu Œwiêtym, który nape³ni³ ich moc¹ do heroicznej mi³oœci i mêczeñstwa. Duch Œwiêty by³ Ÿró-

si³y, dziêki któremu Józef i Wiktoria Ulmowie potrafili wype³niæ przykazanie mi³oœci bliŸniego w sposób heroiczny. Duch Œwiêty w ¿yciu Ulmów objawia³ siê w codziennej postawie, która doprowadzi³a ich do spotkania Boga tu na ziemi iw niebieskiej chwale.

Dziêki takim ludziom, z odnowionym sercem przez Ducha Œwiêtego œwiat nadal istnienie, mimo ¿e jest na nim tak wielu z sercami splugawionymi nienawiœci¹.

Spójrzmy na Ducha œw., Trzeci¹ Osobê Trójcy Œwiêtej przez pryzmat dialogu miêdzy lekarzem, a ksiêdzem. Lekarz zapyta³ ksiêdza, dlaczego tak ¿arliwie g³osi niesprawdzon¹ prawdê o Duchu Œwiêtym: „Czy kiedykolwiek widzia³ ksi¹dz Ducha Œwiêtego? Czy kiedykolwiek s³ysza³ ksi¹dz g³os Ducha Œwiêtego, czu³ jego zapach?”. Ksi¹dz odpowiedzia³: „Nie”. Lekarz: „Czy kiedykolwiek czu³ ksi¹dz obecnoœæ Ducha Œwiêtego?” „Oczywiœcie” – odpowiedzia³ ksi¹dz. „Có¿” – powiedzia³ lekarz – „cztery z piêciu zmys³ów s¹ przeciwne ksiêdzu. W¹tpiê wiêc, ¿eby Duch Œwiêty istnia³”. Kolejne pytania zadawa³ ksi¹dz: „Jest pan lekarzem. Pañskim zadaniem jest m.in. uœmierzanie bólu. Czy widzia³ pan ból, s³ysza³ go, czu³ jego zapach?” „Nie” – odpowiedzia³ lekarz. „A czy czu³ pan ból” – zapyta³ ksi¹dz. „Tak, czu³em” – odpar³ lekarz. „A zatem cztery zmys³y s¹ przeciwko panu. A jednak pan i ja wiemy, ¿e istnieje ból. Na podstawie tego samego dowodu wiem, ¿e Duch Œwiêty istnieje” – zakoñczy³ ksi¹dz.

Ta historia nie jest dowodem na istnienie Ducha Œwiêtego, ale tropem myœlenia, który mo¿e nam pomóc w zg³êbianiu tajemnicy Trójcy Œwiêtej. Fundamentem naszej wiary w Ducha œw. jest zmartwychwstanie Chrystusa, który zapowiedzia³ zes³anie Ducha Œwiêtego, który uzdolni³ uczniów Chrystusa do dokonywania niezwyk³ych dzie³. Tê niezwyk³oœæ widzimy ju¿ w dniu Piêædziesi¹tnicy, piêædziesiêciu dni po zmartwychwstaniu Chrystusa. W Dziejach Apostolskich czytamy: „Nagle da³ siê s³yszeæ z nieba szum, jakby uderzenie gwa³townego wichru, i nape³ni³ dom, w którym przebywali. Ukaza³y siê im te¿ jakby jêzyki ognia, które siê rozdziela³y, i na ka¿dym z nich spocz¹³ jeden. I wszyscy zostali nape³nieni Duchem Œwiêtym”. Nape³nieni pokojem i mi³oœci¹ zaczêli g³osiæ Chrystusa zmartwychwsta³ego, który przemienia mi³oœci¹ i pokojem ludzkie serca. Aby to siê dokona³o w naszych sercach musimy je otworzyæ na dzia³anie Ducha Œwiêtego. ❍

Zapraszamy na strony Autora: ryszardkoper.pl i nytravelclub.pl

Katolicki Klub Dyskusyjny

Katolicki Klub Dyskusyjny œw. Jana Paw³a II zaprasza w niedzielê 24 marca po mszy œw. o godz 12:00 na spotkanie z o. Micha³em Czy¿ewskim, paulinem. Temat: „Zakonnik w Nowym Jorku” – prezentacja ksi¹¿ki

Koœció³ Œw. Stanis³awa B. i M. 101 E 7 Str., Manhattan miêdzy 1 Av i Av A. Info: 212 475 4565

d³em

Walki polityczne w USA i Polsce s¹ coraz bardziej ohydne. Wci¹¿ naiwnie siê ³udzê, ¿e wyniknie z nich w koñcu coœ dobrego, ale nie wynika. Nienawiœæ wylewa siê z nich hektolitrami. Ob³uda tako¿, nie mówi¹c ju¿ o fa³szu i prowokacjach. Chaos informacyjny tu i tam utrudnia, a czêsto wrêcz uniemo¿liwia dotarcie do prawdy. I tu, i tam nie ufam ¿adnemu politykowi ani ¿adnemu medium. ¯adnemu!

Ciekawe, czy pañstwa nale¿¹ce do Unii Europejskiej te¿ siê boj¹ domniemanej dominacji Niemiec w tej organizacji tak, jak boi siê jej prezes Jaros³aw Kaczyñski i jego wyznawcy? Do mnie nie docieraj¹ takie sygna³y/obawy ze strony tych¿e pañstw, docieraj¹ natomiast sygna³y/obawy, ¿e prezes PiS ma chorobliw¹ ju¿ obsesjê na temat tych¿e Niemiec i nieustaj¹co nimi straszy. Tak, czy owak, podsycanie nienawiœci do Unii trwa w najlepsze, nie tylko wœród PiSowców, przy jednoczesnym przemilczaniu tego, co Polska zyska³a na przynale¿noœci do niej. Konkluduj¹c przypomnê, ¿e w Komisji Europejskiej ka¿dy kraj ma jeden g³os. Oznacza to, ¿e zarówno Niemcy, Polska czy mniejsze od nich kraje, maj¹ dok³adnie tak¹ sam¹ si³ê g³osu i Niemcy nie mog¹ nikogo same przeg³osowaæ.

Urz¹d do Spraw Cudzoziemców oficjalnie poinformowa³, ¿e ³¹cznie wa¿ne zezwolenia na pobyt w Polsce ma dwa mln cudzoziemców. Najwiêcej jest obywateli Ukrainy – 1,55 mln osób. Znacz¹c¹ reprezentacjê maj¹ rów-

nie¿ obywatele: Bia³orusi – 139,3 tys. osób, Indii – 26,1 tys. osób, Gruzji – 22,2 tys. osób, Rosji – 19,5 tys. osób, Wietnamu – 15,1 tys. osób oraz Turcji – 14,5 tys. osób.

Z raportu „Fakt Senior 2025” wynika, ¿e a¿ 46 proc. pytanych uwa¿a, i¿ do prze¿ycia potrzeba w Polsce co najmniej cztery tys. z³ netto miesiêcznie, co jest kwot¹ zbli¿on¹ do œredniej krajowej emerytury brutto wynosz¹cej oko³o 4236 z³. Prawie jedna czwarta respondentów wskaza³a na finansowe zapotrzebowanie w przedziale od 3201 z³ do 4 tys. z³, a 12 proc. wymieni³o przedzia³ od 2801 do 3200 z³. W bud¿ecie tym mieszcz¹ siê wszystkie koszty, w tym czynsz. Nie ukrywam, ¿e nie dowierzam temu¿ raportowi, albowiem z rozmów z rodakami oraz z moich w³asnych wyliczeñ wiem, ¿e na prze¿ycie miesi¹ca bez lêków egzystencjnych potrzeba circa od 5 do 6 tys. z³otych.

Piêkny list napisa³ do mnie pan Stanis³aw Promowicz, zainspirowany moim wspomnieniem o zmar³ym niedawno wielkim pisarzu Wies³awie Myœliwskim, które przeczyta³ w „Kartkach z przemijania”. Poinformowa³ w nim o s¹siedzkiej przyjaŸni ³¹cz¹cej jego mamê z tym twórc¹ w latach Jego m³odoœci. Przypomnia³ równie¿ swoje osobiste z Nim spotkanie w Sandomierzu, utrwalone na œwietnych zdjêciach. Na jednym z nich widnieje popadaj¹cy w ruinê rodzinny dom pisarza w Dwikozach. Mam nadziejê, ¿e jest to stan przejœciowy. Zdjêcia pan Promowicz przeznaczy³ do dyspozycji „Kuriera Plus”. Przeka¿ê je zatem do redakcyjnego archiwum. Od pana Stanis³awa dosta³em równie¿ przesy³kê z filmem o Wies³awie Myœliwskim pt. „W powiêkszeniu”, który mo¿na obejrzeæ na YouTubie. Znajduje siê w nim najlepsza – jak¹ znam –prezentacja jego twórczoœci.

12 maja zmar³a Stanis³awa Celiñska, wybitna aktorka teatralna, filmowa, telewizyjna, radiowa i kabaretowa oraz wybitna interpretatorka piosenek poetyckich. Uwielbia³em J¹. Dysponowa³a znakomitym warsztatem aktorskim i wokalnym. Nic zatem dziwnego, ¿e zabiegali o Ni¹ najwybitniejsi re¿yserzy teatralni i filmowi. W granych postaciach szuka³a wewnêtrznej prawdy i przekazy-

Tydzieñ na kolanie

prawnych przeciw rzekomym „oszustwom” wyborczym na niekorzyœæ Trumpa.

wa³a j¹ w sposób najprostszy z mo¿liwych i zarazem poruszaj¹cy. Zarówno w komediach, jak i dramatach psychologicznych tworzy³a swojskie typy kobiet, zyskuj¹c sympatiê wielu widzów. Zdobywa³a nagrody zarówno za role pierwszoplanowe, jak i epizodyczne. W mojej pamiêci zosta³y Jej kreacje w filmach takich m.in. jak: „Krajobraz po bitwie”, „Zaklête rewiry”, „Panny z Wilka”, „Noce i dnie”, „Joannie”, „Korczaku”, czy w spektaklu telewizyjnym „S³awa i chwa³a”. Lista Jej dokonañ teatralnych jest bardzo d³uga, a wszystkie by³y wybitne, szczególnie role w „Dybuku”, „Oczyszczonych”, „51 minutach”, „Kabarecie warszawskim”, „Burzy”, „Hamlecie” i „Zachodnim wybrze¿u”. Wzrusza mnie Jej p³yta „Nowa Warszawa” przypominaj¹ca szlagiery o bohaterskiej stolicy. Z nastêpnych nagrañ bardzo lubiê album „Malinowa”, który okaza³ siê najpierw z³ot¹, a póŸniej platynow¹ p³yt¹, nagrodzon¹ „Fryderykiem” w kategorii „Album Roku Muzyki Poetyckiej”. Ujmowa³ mnie pe³en pokory stosunek tej artystki do zawodu i losu. Sprawia³a wra¿enie, ¿e wie o ¿yciu i ludziach wiêcej ni¿ wiêkszoœæ z nas. Cieszy³a siê opini¹ dobrego i lubianego cz³owieka. Marzy³em, by zagra³a u mnie Œwiêt¹ Joannê, ale niestety los rzuci³ mnie za ocean i nasze drogi siê ju¿ nie przeciê³y. ❍

Wtorek póŸna noc

Donald Trump ma pe³n¹ kontrolê nad Parti¹ Republikañsk¹. Nie ma tam ju¿ miejsca dla polityków, którzy sprzeciwiaj¹ siê prezydentowi teraz, albo sprzeciwiali siê w przesz³oœci. Trump i Republikanie s¹ z³¹czeni na dobre i z³e – to konkluzja po dzisiejszych prawyborach.

W Kentucky poleg³ kongresmen Thomas Massie, autor ustawy o ujawnieniu dokumentów zwi¹zanych z Jeffreyem Epsteinem oraz przeciwstawiaj¹cy siê wojnie z Iranem, dziêki czemu sta³ siê wrogiem numer jeden Trumpa. Gruba kasa (miliarderzy zwi¹zani z prezydentem wydali ponad 25 milionów dolców) zrobi³a swoje: prawybory wygra³ popierany przez prezydenta kandydat. W Georgii, w prawyborach Republikanów na gubernatora odpad³ obecny prokurator generalny, Brad Raffensperger, który po wyborach prezydenckich w 2020 r. nie chcia³ podj¹æ kroków

Wczeœniej Trump przyczyni³ siê do przegranej w prawyborach senatora z Luizjany Billa Cassidy. Popar³ te¿ w przysz³otygodniowych prawyborach na kandydata Republikanów na stanowisko senatora Teksasu rywala obecnego senatora Johna Cornyna. Wiadomoœæ „Partia Republikañska to Donald Trump” w koñcu chyba dotar³a do zestrachanych Republikanów w Kongresie. Jak powiedzia³ „Politico”, oczywiœcie anonimowo, powa¿ny polityk partii: „Tak naprawdê nie pokonujemy Demokratów i nie wprowadzamy ¿adnych nowych ustaw. Zamiast tego, ceny benzyny wzros³y o 45 proc. dziêki naszym dzia³aniom i decyzji prezydenta o wypowiedzeniu wojny Iranowi. Trump skupi³ siê na sali balowej. Og³osi³ te¿ utworzenie funduszu restytucyjnego o wartoœci 1,8 miliarda dolarów, nie podaj¹c ¿adnych szczegó³ów ani nie maj¹c do tego uprawnieñ Kongresu. To po prostu szaleñstwo”. Wczoraj, na republikañskiej jednoœci w Kongresie, w realu pojawi³y siê rysy: wys³any na wczeœniejsz¹ emeryturê od stycznia atorBill Cassidy do³¹czy³ do De-

mokratów, staj¹c siê 50. g³osuj¹cym „tak” w sprawie rezolucji dotycz¹cej uprawnieñ wojennych, sprzeciwiaj¹c siê finansowaniu dzia³añ Trumpa w ramach wojny z Iranem. To by³o ósme podejœcie do powstrzymania dalszych walk z Iranem i pierwsze udane po siedmiu niepowodzeniach. Na ironiê pozwoli³ sobie przegrany –ale jeszcze kongresmen przez siedem miesiêcy – Thomas Massie: „Nawiasem mówi¹c, benzyna kosztuje prawie piêæ dolarów, a olej napêdowy prawie szeœæ dolarów, a przecie¿ mówi¹ o tej wielkiej sali balowej, któr¹ zamierzaj¹ zbudowaæ. Wygl¹da jak Imperium Rzymskie, architektura rodem z Cesarstwa Rzymskiego. Widzê tu kilka analogii, a przecie¿ zwykli ludzie z trudem wi¹¿¹ koniec z koñcem” … Œroda

Wojna z Iranem. Podwójna blokada Cieœniny Ormuz (irañska i amerykañska) trwa, choæ pojedyncze statki (g³ównie chiñskie) jakoœ siê przedzieraj¹. Zesz³otygodniowa wizyta w Chinach prezydenta Donalda Trumpa nic nie zmieni³a. Nie widaæ znaków chiñskich nacisków na Teheran, aby zmusiæ go do szybkiego porozumienia koñcz¹cego wojnê. Ceny ropy na rynkach œwiatowych i amerykañskich stacjach benzynowych rosn¹, ostrze¿enia o krachu œwiatowej gospodarki wci¹¿ siê pojawiaj¹, a prezydent Trump – zajêty zwalczaniem we-

wnêtrznych wrogów w Partii Republikañskiej (patrz wy¿ej) oraz ¿¹daniem od Kongresu miliarda dolców na salê balow¹ w Bia³ym Domu – du¿o mówi o dealu z Iranem, ale w swoim stylu.

W weekend Trump mówi³ o ³adowaniu amunicji na statki i samoloty, aby znów uderzyæ w Iran.

W poniedzia³ek og³osi³, ¿e na godziny przed zaplanowanym na wtorek atakiem, odwo³a³ go, bo poprosili o to przywódcy trzech pañstw Zatoki Perskiej.

Wczoraj: Trump powiedzia³, ¿e Iran ma „dwa, trzy dni”.

Dzisiaj Trumpowi ju¿ siê nie spieszy.

Jutro: kto to wie?

Pytany o wysokie ceny benzyny na stacjach w USA, lokator Bia³ego Domu stwierdzi³ wczoraj: Przykro mi, ale musimy nieco spaœæ, odbyæ ma³¹ podró¿ w dó³ – musimy coœ zrobiæ z Iranem. Nie mo¿emy pozwoliæ im na posiadanie broni j¹drowej. Chcecie zobaczyæ eksplozjê œwiata? Chcecie zobaczyæ prawdziwy problem? Dzisiejsze problemy to nic! Doceniam to, ¿e wszyscy je znosz¹. Ale to ju¿ nied³ugo.

To „to” czyli wy¿sze o 60 proc. ceny paliwa, a co za tym idzie ogólna dro¿yzna w sklepach od pocz¹tku wojny to „nic” (peanuts). Komentarz zbyteczny. Do zobaczenia przy urnach wyborczych w listopadzie. ❍

Jeremi Zaborowski
Stanis³awa Celiñska

Polskie wczoraj i dziœ

W pocz¹tkach lutego 1945 r. odby³a siê w Ja³cie na Krymie konferencja wielkiej trójki (Stalin, Roosevelt, Churchill).

Du¿a czêœæ spotkania poœwiêcona by³a sprawom polskim. Podjêto decyzjê o przekazaniu polskich ziem wschodnich Zwi¹zkowi Sowieckiemu. W zamian Polska mia³a uzyskaæ bli¿ej nieokreœlon¹ czêœæ wschodnich terytoriów Niemiec.

Postanowiono równie¿, ¿e istniej¹cy w Polsce Rz¹d Tymczasowy zostanie poszerzony przez przedstawicieli partii demokratycznych z kraju i z emigracji. G³ównym zadaniem tego rz¹du mia³o byæ przeprowadzenie w najbli¿szym czasie wolnych wyborów. Rz¹d polski w Londynie uzna³ powy¿sze postanowienia za zdradê i odrzuci³ je w ca³oœci. Natomiast dzia³aj¹ca w kraju Rada Jednoœci Narodowej (parlament Polski Podziemnej) podjê³a decyzjê o przyjêciu postanowieñ ja³tañskich uwa¿aj¹c, ¿e jest to ostatnia szansa na uratowanie suwerennoœci Polski.

Zgodê na wejœcie do kontrolowanego przez komunistów Rz¹du Tymczasowego wyrazi³ przywódca ludowców Stanis³aw Miko³ajczyk, by³y premier rz¹du RP na wychodŸstwie.

Pod koniec lutego 1945 r. w³adze sowieckie „zaprosi³y” przywódców podziemia na rozmowy maj¹ce na celu odprê¿enie miêdzy Armi¹ Krajow¹ i dowództwem sowieckich si³ zbrojnych w Polsce. Zaproszenie zosta³o przyjête mimo, ¿e podobne „rozmowy” na ziemiach wschodnich zakoñczy³y siê aresztowaniem ¿o³nierzy i oficerów Armii Krajowej. Uznano, ¿e na-

Nadchodzi

Organizacja zaczê³a ograniczaæ wydatki i redukowaæ czêœæ kluczowych programów co, jak alarmuj¹ eksperci, bezpoœrednio wp³ywa na zdolnoœæ przygotowania do przysz³ych pandemii.

Przyk³adem skali wyzwañ jest ostatnia epidemia hantawirusa na pok³adzie statku wycieczkowego MV Hondius. Pasa¿erowie i cz³onkowie za³ogi pochodzili z ponad 20 pañstw, co wymaga skoordynowanego monitorowania kontaktów, ewakuacji i wspó³pracy miêdzy s³u¿bami zdrowia ró¿nych krajów.

Zdaniem Krutiki Kuppalli, specjalistki chorób zakaŸnych z Dallas zajmuj¹cej siê zagro¿eniami epidemicznymi i zdrowiem globalnym, dalsze ograniczanie bud¿etu WHO mo¿e powa¿nie os³abiæ zdolnoœæ œwiata do szybkiego reagowania. „Choroby zakaŸne nie respektuj¹ granic pañstwo-

Proces szesnastu

le¿y podj¹æ takie ryzyko za cenê uznania przez Sowietów i polskich komunistów wiêkszoœci partii politycznych w Polsce i doprowadzenie do wolnych wyborów. 4 marca 1945 r. dosz³o do spotkania kilku oficerów AK z pu³kownikiem NKWD (poprzednik KGB) Pimienowcem, który zaproponowa³ rozmowy z przywódcami Polski Podziemnej i AK. Sowiecki oficer zapewni³ s³owem honoru bezpieczeñstwo polskiej delegacji.

Miejscem negocjacji mia³a byæ willa przy ulicy Pecickiej w Pruszkowie, która by³a siedzib¹ NKWD. Na spotkanie przybyli m.in.: Jan Jankowski delegat rz¹du londyñskiego i wicepremier na kraj, ostatni komendant AK Leopold Okulicki „NiedŸwiadek”, przywódca RJN Kazimierz Pu¿ak oraz przywódcy kilku partii politycznych (m.in. PPS, Stronnictwa Narodowego, Stronnictwa Ludowego).

W sumie na spotkanie przyby³o 16 osób. Wszyscy zostali aresztowani, wywiezieni na lotnisko Okêcie, a nastêpnego dnia przetransportowani do Moskwy.

Ambasadorzy Wielkiej Brytanii i USA interweniowali w Moskwie w sprawie uwiêzionych Polaków. W odpowiedzi w³adze sowieckie stwierdzi³y bezczelnie, ¿e ¿adnych aresztowañ nie by³o. Dopiero w pocz¹tkach maja sowiecki minister spraw zagranicznych Mo³otow przyzna³, ¿e przywódcy polskiego podziemia zostali zatrzymani za dzia³alnoœæ dywersyjn¹ na ty³ach Armii Czerwonej.

Polacy spêdzili prawie trzy miesi¹ce w wiêzieniu NKWD na £ubiance. W tym czasie poddawani byli intensywnym przes³uchaniom. Uwiêzionym podawano leki psychotropowe aby przyznali siê do nieprawdziwych zarzutów.

Pokazowy proces w typowym bolszewickim stylu rozpocz¹³ siê 18 czerwca. Jego przebieg nie mia³ nic wspólnego z uczciwym procesem s¹dowym. Przywódcy polskiego podziemia zostali oskar¿eni o akty terroru przeciwko Armii Czerwonej i szpiegostwo.

Wyrok og³oszono 21 czerwca. Genera³ Okulicki zosta³ skazany na dziesiêæ lat

wiêzienia, a Delegat na Kraj Jankowski na osiem lat. Pozostali otrzymali wyroki od czterech miesiêcy do piêæiu lat. Trzech oskar¿onych uniewiniono. Okulicki i Jankowski zmarli w sowieckich wiêzieniach (prawdopodobnie zamordowani). Czêœæ skazanych zwolniono przedterminowo i umo¿liwiono im powrót do kraju. Niektórzy po przybyciu do Polski trafili do ubeckich wiêzieñ. Mocarstwa zachodnie na ogó³ zaakceptowa³y moskiewski wyrok. Prasa amerykañska i brytyjska podkreœla³a, ¿e nie by³o wyroków œmierci, a oskar¿eni mogli siê broniæ. Jednym z niewielu protestuj¹cych by³ autor powieœci „1984” George Orwell, który pisa³: Polacy zostali oskar¿eni o to, ¿e usi³owali zachowaæ niepodleg³oœæ w³asnego pañstwa, jednoczeœnie przeciwstawiaj¹c siê narzuconemu ich krajowi marionetkowemu rz¹dowi, jak równie¿ o to, ¿e pozostali wierni rz¹dowi w Londynie, który by³ w tym czasie uznawany przez ca³y œwiat, wyj¹wszy ZSRR. ❍

wych. Miêdzynarodowa koordynacja jest kluczowa. Os³abienie WHO oznacza ryzyko opóŸnieñ w wykrywaniu nowych ognisk chorób i wolniejsze reagowanie na zagro¿enia – podkreœla ekspertka. Podobne stanowisko przedstawi³ International Pandemic Preparedness Secretariat (IPPS), niezale¿ny podmiot wspieraj¹cy przygotowania pañstw do przysz³ych pandemii. Organizacja zaznaczy³a, ¿e skuteczna gotowoœæ wymaga stabilnego i d³ugoterminowego finansowania. Kolejnym problemem pozostaje narastaj¹ca nieufnoœæ wobec szczepieñ. Zjawisko to nasili³o siê podczas pandemii COVID-19, kiedy media spo³ecznoœciowe zosta³y zalane dezinformacj¹ dotycz¹c¹ ich bezpieczeñstwa i skutecznoœci. Wed³ug raportu opublikowanego w lipcu 2025 roku przez czasopismo medyczne

BMJ, sceptycyzm wobec szczepieñ roœnie w du¿ej mierze wœród kierownictwa amerykañskich instytucji zdrowotnych. Wœród osób wymienianych w tym kontekœcie znalaz³ siê m.in. sekretarz zdrowia USA Robert Kennedy, znany z wielokrotnego rozpowszechniania niepotwierdzonych informacji o zagro¿eniach zwi¹zanych ze szczepieniami. Autorzy raportu ostrzegaj¹, ¿e taka postawa mo¿e prowadziæ do ograniczania kampanii informacyjnych, wzrostu niechêci wobec szczepieñ i os³abienia publicznych programów immunizacji. Eksperci zwracaj¹ uwagê, ¿e zaufanie spo³eczne ma zasadnicze znaczenie podczas epidemii. Jeœli du¿a czêœæ spo³eczeñstwa odrzuca szczepienia lub ignoruje zalecenia zdrowotne, kontrolowanie rozprzestrzeniania siê wirusa staje siê znacznie trudniejsze.

Na zdolnoœæ œwiata do reagowania wp³ywa tak¿e sytuacja gospodarcza. Wojna miêdzy USA i Izraelem, a Iranem doprowadzi³a do gwa³townego wzrostu cen

ropy i gazu, co zaburzy³o globalne ³añcuchy dostaw i podnios³o koszty transportu. Efektem s¹ rosn¹ce ceny leków i produktów medycznych. W Wielkiej Brytanii apteki informuj¹ o podwy¿kach cen leków dostêpnych bez recepty o 20-30 proc., a w Indiach ceny popularnych œrodków przeciwbólowych wzros³y miejscami o blisko 100 procent. Skutki pandemii dla gospodarki œwiatowej s¹ ogromne. W samym 2020 r. globalny PKB skurczy³ siê o oko³o 3 proc., co oznacza³o biliony dolarów strat, masowe zwolnienia i za³amanie handlu miêdzynarodowego. Mimo obecnych problemów eksperci wskazuj¹ równie¿ na postêp. W 2022 roku WHO wspólnie z Bankiem Œwiatowym uruchomi³a specjalny fundusz pandemiczny. Wed³ug danych organizacji do lutego tego roku przeznaczono z niego ponad 1,2 mld dolarów grantów, co pomog³o uruchomiæ dodatkowe finansowanie w 98 pañstwach.

£awa oskar¿enia w procesie szesnastu, czerwiec 1945 r.

G³osy Ameryki

-

50 przedstawienie w Akademii Œw. Stanis³awa Kostki

W ostatni pi¹tkowy wieczór audytorium Akademii Œw. Stanis³awa Kostki wype³ni³o siê po brzegi. Ju¿ od godziny 17:30 przed szko³¹ ustawia³y siê d³ugie kolejki rodziców i goœci, którzy chcieli zaj¹æ miejsca jak najbli¿ej sceny. Wszyscy z niecierpliwoœci¹ czekali na kolejne widowisko koñcz¹ce rok szkolny, a przygotowane przez uczniów i nauczycieli. Po raz kolejny publicznoœæ nie zawiod³a siê.

„Po co nam znaæ fakty historyczne? To wszystko ju¿ by³o i nikt z tego nie wyci¹ga ¿adnych wniosków. To nie jest ciekawe, trzeba zapamiêtywaæ daty, nazwiska i miejsca, po co?…” – tymi s³owami piosenki uczniowie rozpoczêli tegoroczne przedstawienie.

Ju¿ od pierwszych minut by³o wiadomo, ¿e bêdzie to nie tylko lekcja historii, ale tak¿e niezwykle emocjonalna i dynamiczna podró¿ przez dzieje Stanów Zjednoczonych. Tegoroczny spektakl zosta³ przygotowany z okazji 250. rocznicy powstania USA. W musicalu zatytu³owanym „G³osy Ameryki” uczniowie przedstawili historiê kraju – od czasów rdzennych mieszkañców Ameryki, poprzez przybycie osadników z Europy, wojnê secesyjn¹, a¿ po wydarzenia wspó³czesne. By³y momenty wzruszaj¹ce, smutne, ale tak¿e pe³ne humoru i radoœci. Ca³oœæ, jak zawsze, zosta³a po³¹czona z piêknym œpiewem i tañcem, z których uczniowie Akademii s³yn¹ od lat. Wieczór rozpoczê³y najm³odsze dzieci, które z ogromnym entuzjazmem wykona-

³y patriotyczne pieœni. Nastêpnie na scenie prezentowali siê uczniowie klas od trzeciej do ósmej.

Scenariusz musicalu „G³osy Ameryki” zosta³ napisany przez nauczycielkê muzyki Bo¿enê Konkiel przy wspó³pracy ucznia ósmej klasy Andrea Calderini. Re¿yserii widowiska podjêli siê Bo¿ena Konkiel, Nicholas Kaponyas oraz Andrea Calderini. Ogromnie pomocni byli uczniowie ósmej klasy oraz dziewczêta z klasy szóstej. To oni przygotowywali plakaty, programy artystyczne, rekwizyty oraz pomagali w zdobywaniu kostiumów potrzebnych do wystawienia spektaklu. Dziêki ich zaanga¿owaniu

widowisko zachwyca³o nie tylko muzyk¹ i gr¹ aktorsk¹, ale równie¿ stron¹ wizualn¹. Audytorium szko³y, mog¹ce pomieœciæ oko³o 500 osób, by³o ca³kowicie wype³nione. Publicznoœæ reagowa³a ¿ywio³owo – nie brakowa³o œmiechu, wzruszeñ i gromkich braw po ka¿dej scenie. Tegoroczne przedstawienie mia³o wyj¹tkowy charakter z jeszcze jednego powodu. By³o to ju¿ 50. widowisko przygotowane przez Bo¿enê Konkiel wraz z uczniami szko³y. Przez lata zmienia³y siê roczniki uczniów, ale ka¿dego roku nauczycielka tworzy³a nowy scenariusz musicalu realizuj¹c go razem z m³odzie¿¹.

Na zakoñczenie spektaklu, gdy wszyscy wykonawcy wyszli na scenê, prezes szko³y Frank P. Carbone, proboszcz parafii ks. Grzegorz Markulak oraz dyrektor szko³y Dr. Danielle Madden podziêkowali Bo¿enie Konkiel za wieloletni¹ pracê i podkreœlili jubileusz 50 przedstawieñ. Nie zabrak³o gratulacji, kwiatów oraz balonów wrêczonych z tej okazji. Kwiaty otrzymali równie¿ Nicholas Kaponyas oraz dwoje uczniów szczególnie zaanga¿owanych w przygotowanie produkcji – Andrea Calderini i Manon Hannecart. Bo¿ena Konkiel podziêkowa³a uczniom, szczególnie tym, którzy poœwiêcili wiele godzin na przygotowania spektaklu. Po zakoñczeniu oficjalnej czêœci m³odzie¿ nie chcia³a schodziæ ze sceny. Uczniowie nadal œpiewali piosenki z musicalu, do których do³¹czyli inni nauczyciele, a tak¿e publicznoœæ. Jedna z fina³owych pieœni zosta³a wspólnie odœpiewana przez niemal ca³e audytorium. By³o to szczególne przedstawienie równie¿ dlatego, ¿e ju¿ wkrótce rozpoczn¹ siê wakacje, a absolwenci ósmej klasy po¿egnaj¹ siê ze szko³¹ i rozpoczn¹ naukê w szko³ach œrednich. Dla czêœci z nich by³ to ostatni wystêp na scenie Akademii Œw. Stanis³awa Kostki. Jak podkreœli³a Bo¿ena Konkiel, taka jest kolej rzeczy – szko³a wychowuje m³odych artystów, pomaga odkrywaæ talenty i przekazuje ich dalej, by mogli rozwijaæ swoje umiejêtnoœci na kolejnych etapach edukacji. Byæ mo¿e kiedyœ wróc¹, aby pomóc przygotowaæ nastêpne widowiska i inspirowaæ m³odszych kolegów.

Bo¿ena Konkiel z najbardziej zaanga¿owanymi w spektakl wykonawcami, pierwszy z prawej ksi¹dz proboszcz Grzegorz Markulak

Marsz, marsz Polonia

Julian Ursyn Niemcewicz Miêdzy piórem a polityk¹

21 maja 1841 r. w Pary¿u zmar³ Julian Ursyn Niemcewicz, dramaturg, powieœciopisarz, poeta, pamiêtnikarz, dzia³acz polityczny. Ca³e swoje ¿ycie poœwiêci³ sprawie niepodleg³oœci Polski. Jego broni¹ by³o pióro, a jego polem bitwy pamiêæ, jêzyk i œwiadomoœæ narodowa.

Stefan Witwicki, polski poeta doby romantyzmu, pisa³ o Niemcewiczu: „Nie ka¿dy naród i nie w ka¿dej bytu swego epoce mo¿e podobnych mê¿ów pokazaæ, mê¿ów, w których tak siê skupia i wciela ca³e jego ¿ycie, i¿ staj¹ siê jakby uosobionym narodem; jednym z takich ojców, przez których Opatrznoœæ b³ogos³awi narodowi, takim wcielonym narodem, Cz³owiekiem – Polsk¹, by³ Niemcewicz”. To postaæ barwna i ciekawa. Nale¿a³ do grona najwybitniejszych twórców polskiego oœwiecenia oraz jednych z najwa¿niejszych œwiadków prze³omowych wydarzeñ w historii Rzeczypospolitej. Jego bujne, pe³ne przygód ¿ycie, obejmuj¹ce okres od schy³ku dawnej Polski szlacheckiej, przez dramat rozbiorów, a¿ po po czasy Wielkiej Emigracji, poœwiêcone by³o w ca³oœci realizacji idei niepodleg³oœci kraju. To jedna z tych postaci, które w polskiej historii pojawiaj¹ siê zawsze wtedy, gdy kraj najbardziej potrzebuje g³osu rozs¹dku, odwagi i… pióra. By³ cz³owiekiem b³yskotliwym o wszechstronnych zainteresowaniach i kontaktach towarzyskich, urokliwym gawêdziarzem, oratorem, zbieraczem ksi¹¿ek i medali, podró¿nikiem (zwiedzi³ Amerykê Pó³nocn¹ i Europê). Jako pierwszy Polak uzyska³ obywatelstwo amerykañskie, a tak¿e napisa³ pierwsz¹ biografiê Georga Washingtona. By³ jednym z pierwszych polskich intelektualistów utrzymuj¹cych siê z pisarstwa. Uprawia³ wiêkszoœæ popularnych wówczas form literackich, wiele lat pisa³ swoje dzienniki i pamiêtniki, które s¹ do dzisiaj nieocenionym Ÿród³em wiedzy o pierwszej po³owie XIX wieku. By³ tak¿e aktywnym politykiem, uczestnikiem Sejmu Czteroletniego, wspó³pracownikiem Tadeusza Koœciuszki. Widzia³ upadek Rzeczypospolitej, walczy³ o jej reformê, a potem, na emigracji, próbowa³ ocaliæ to, co z niej zosta³o: pamiêæ, jêzyk, to¿samoœæ. W jego biografii odbija siê ca³a burzliwoœæ epoki, w której Polacy musieli nauczyæ siê byæ narodem bez pañstwa.

Dzieciñstwo i m³odoœæ

Julian Ursyn Niemcewicz urodzi³ siê 16 lutego 1758 roku w Skokach na Polesiu, w rodzinie œredniozamo¿nej szlachty

herbu Rawicz. Dom rodzinny, choæ nie nale¿a³ do magnackich rezydencji, by³ miejscem, w którym pielêgnowano trady-

cjê, patriotyzm i kulturê. Ojciec dba³ o edukacjê synów, a matka przekazywa³a im wartoœci moralne i religijne. Wczesne

lata spêdzone na Polesiu ukszta³towa³y wra¿liwoœæ przysz³ego pisarza na kulturê ludow¹ i obyczaje szlacheckie. Kluczowym etapem edukacji Niemcewicza by³a nauka w Szkole Rycerskiej, jednej z najnowoczeœniejszych instytucji edukacyjnych w Europie. Szko³a ta mia³a kszta³ciæ nowy typ obywatela – œwiat³ego, odpowiedzialnego i gotowego do s³u¿by publicznej. Niemcewicz zetkn¹³ siê tam z ideami oœwiecenia, filozofi¹ Monteskiusza, Rousseau i Woltera, a tak¿e z nowoczesnymi metodami nauczania. Wyró¿nia³ siê zdolnoœciami jêzykowymi, co póŸniej otworzy³o mu drogê do kontaktów miêdzynarodowych. Ju¿ w m³odoœci przejawia³ talent literacki, a jego pierwsze próby poetyckie zwróci³y uwagê nauczycieli. W Szkole Rycerskiej zdoby³ równie¿ umiejêtnoœci wojskowe, które przyda³y mu siê w póŸniejszej dzia³alnoœci politycznej i w czasie powstania koœciuszkowskiego. Wychowanie patriotyczne, jakie otrzyma³, sprawi³o, ¿e od pocz¹tku swojej kariery publicznej traktowa³ s³u¿bê ojczyŸnie jako nadrzêdny obowi¹zek. Po ukoñczeniu Szko³y Rycerskiej zosta³ adiutantem ksiêcia Adama Kazimierza Czartoryskiego. Praca u boku jednego z najwa¿niejszych reformatorów epoki otworzy³a mu drzwi do œwiata polityki, dyplomacji i kultury europejskiej. Towarzysz¹c ksiêciu w podró¿ach, zwiedzi³ wiele krajów Europy Zachodniej, m.in. Francjê, Angliê, Austriê i W³ochy. Podró¿e te mia³y ogromny wp³yw na jego rozwój intelektualny. W Anglii zetkn¹³ siê z modelem monarchii konstytucyjnej, we Francji obserwowa³ idee poprzedzaj¹ce rewolucjê, a we W³oszech poznawa³ bogactwo kultury europejskiej. W tym okresie zacz¹³ prowadziæ dzienniki i notatki, które œwiadcz¹ o jego rosn¹cej œwiadomoœci politycznej. W krêgu Czartoryskich rozwija³ tak¿e swoje talenty literackie, uczestnicz¹c w salonach literackich i dyskusjach filozoficznych, które kszta³towa³y jego styl i pogl¹dy. Z czasem sta³ siê jednym z najbli¿szych wspó³pracowników ksiêcia, co mia³o ogromny wp³yw na jego póŸniejsz¹ karierê polityczn¹.

Dzia³alnoœæ polityczna i kulturalna W 1788 roku Niemcewicz zosta³ wybrany pos³em na Sejm Czteroletni. Jako pose³ ziemi liwskiej szybko zyska³ opiniê jednego z najbardziej aktywnych parlamentarzystów. W swoich wyst¹pieniach broni³ idei suwerennoœci pañstwa, koniecznoœci reform ustrojowych oraz ogra-

Julian Ursyn Niemcewicz, obraz pêdzla Antoniego Brodowskiego, 1820
Julian Ursyn Niemcewicz – „Œpiewy historyczne”

niczenia wp³ywów rosyjskich. W tym czasie powsta³o jego najs³ynniejsze dzie³o polityczne – komedia „Powrót pos³a” (1791). Utwór ten, choæ literacki, by³ jednoczeœnie manifestem politycznym, w którym Niemcewicz przedstawia³ idea³ obywatela zaanga¿owanego, uczciwego i gotowego do poœwiêceñ dla dobra wspólnego. „Dom zawsze ustêpowaæ powinien krajowi” – pisa³. Dziêki ¿ywym dialogom, humorowi i aktualnoœci politycznej sztuka sta³a siê jednym z najwa¿niejszych tekstów propaguj¹cych reformy. W tym samym czasie zosta³ te¿ wydawc¹ i redaktorem krajowej czêœci „Gazety Narodowej i Obcej”, g³osz¹cej has³a ustrojowych reform. By³ jednym z g³ównych animatorów wprowadzenia w ¿ycie Konstytucji 3 maja, wspó³redagowa³ jej tekst, uczestniczy³ w debatach, pisa³ artyku³y i dzia³a³ w komisjach sejmowych. Z przeciwnikami Konstytucji rozprawi³ siê w wierszowanej powieœci „Herostrat”, w której w satyryczny sposób oœmieszy³ ich postawy i polityczn¹ krótkowzrocznoœæ.

W tym samym roku Niemcewicz znalaz³ siê tak¿e w sk³adzie Komisji Edukacji Narodowej. Dzia³alnoœæ w krêgu twórców Konstytucji i jej dzie³o Niemcewicz utrwali³ w okolicznoœciowej sztuce „Kazimierz Wielki”, napisanej na królewskie zamówienie w maju 1792 roku. Widzia³ upadek pañstwa, które kocha³, i nie zamierza³ milczeæ. Jego satyry k¹sa³y, jego pamiêtniki demaskowa³y, a jego dzia³alnoœæ polityczna pokazywa³a, ¿e mo¿na byæ pisarzem, który nie boi siê mówiæ rzeczy niewygodnych. „Nierz¹dem Polska stoi.” – To bardzo mocne, ironiczne podsumowanie s³aboœci Rzeczypospolitej chaosu politycznego, prywatnych interesów i braku odpowiedzialnoœci elit. Jego dzia³alnoœæ by³a wyrazem g³êbokiego przekonania, ¿e tylko modernizacja pañstwa mo¿e uratowaæ Rzeczpospolit¹ przed upadkiem. Po uchwaleniu Konstytucji sta³ siê jednym z jej najgorêtszych obroñców. Po przyst¹pieniu króla Stanis³awa Augusta do konfederacji targowickiej Niemcewicz, obawiaj¹c siê zemsty targowiczan, w tym samym roku opuœci³ Polskê, podobnie jak wielu zwolenników reform. W Wiedniu opublikowa³ wymierzony w targowiczan pamflet „Ksiêgi Szczêsnowe”, kpiarsko napisany biblijnym stylem. Przemycono go do kraju i choæ Niemcewicz nie podpisa³ siê pod nim, bardzo szybko ustalono jego autorstwo. Austriackie w³adze, uczestnicz¹ce w rozbiorach Polski, chcia³y aresztowaæ pisarza, uda³o mu siê jednak zbiec. We Florencji zetkn¹³ siê z Tadeuszem Koœciuszk¹, zosta³ jego sekretarzem i od tego momentu zaczê³a siê ich bliska wspó³praca. Spora czêœæ koœciuszkowskich uniwersa³ów jest, wed³ug zgodnej opinii wielu badaczy, autorstwa Juliana Ursyna Niemcewicza. Towarzyszy³ Koœciuszce w najwa¿niejszych chwilach: w czasie oblê¿enia Warszawy w 1794 roku i w stoczonej tego samego roku bitwie pod Maciejowicami, podczas której zosta³ ranny w nogê i dosta³ siê do rosyjskiej niewoli. Osadzono go w twierdzy Pietropaw³owskiej, jednym z najciê¿szych wiêzieñ imperium. Poddawany przez dwa lata przes³uchaniom, zmuszony zosta³ do z³o¿enia przysiêgi na wiernoœæ carowi. Mimo surowych warunków nie zaprzesta³ dzia³alnoœci twórczej – pisa³ bajki, elegie i utwory patriotyczne, które kr¹¿y³y w odpisach wœród Polaków. Po œmierci Katarzyny II zosta³ uwolniony przez cara Paw³a I i wraz z Koœciuszk¹ opuœci³ Rosjê, ale sytuacja polityczna w Europie zmusi³a go,

„Dzieje

jak jak wielu ludzi epoki, do emigracji za ocean.

Pobyt w Stanach Zjednoczonych (17971807) by³ jednym z najbardziej fascynuj¹cych okresów w ¿yciu Niemcewicza. Wraz z Koœciuszk¹ zosta³ przyjêty jako bohater walk o wolnoœæ. Dziêki znajomoœci jêzyka angielskiego szybko nawi¹za³ kontakty z amerykañskimi elitami politycznymi. Pozna³ George'a Washingtona, Thomasa Jeffersona i Johna Adamsa. W USA prowadzi³ intensywn¹ dzia³alnoœæ literack¹ i publicystyczn¹. Pisa³ dzienniki i listy, które stanowi¹ dziœ cenne Ÿród³o wiedzy o ¿yciu spo³ecznym i politycznym Ameryki prze³omu XVIII i XIX wieku. Jego obserwacje by³y przenikliwe i czêsto krytyczne – dostrzega³ zarówno zalety systemu demokratycznego, jak i jego s³aboœci.

W 1800 roku o¿eni³ siê z Susan Livingston Kean, wdow¹ po senatorze Johnie Keanie, co zapewni³o mu stabilizacjê finansow¹. Ma³¿eñstwo to nie by³o jednak udane i zakoñczy³o siê rozstaniem, jednak ma³¿onkowie utrzymywali ze sob¹ przyjazny korespondencyjny kontakt.

W 1807 roku Niemcewicz powróci³ do Europy, a nastêpnie do Ksiêstwa Warszawskiego. Zosta³ sekretarzem senatu, a jego doœwiadczenie polityczne czyni³o go cennym doradc¹ w³adz. Po utworzeniu Królestwa Polskiego pe³ni³ funkcjê sekretarza stanu, anga¿uj¹c siê jednoczeœnie w dzia³alnoœæ edukacyjn¹ i kulturaln¹. Jednym z jego najwa¿niejszych osi¹gniêæ by³o wspó³tworzenie Towarzystwa Przyjació³ Nauk. Jako prezes Towarzystwa dba³

RzeŸba epitafijna Niemcewicza i Kniaziewicza

w kolegiacie œw. Marcina w Montmorency d³uta

W³adys³awa Oleszczyñskiego

o rozwój badañ historycznych, archeologicznych i literackich. Wspiera³ m³odych twórców, organizowa³ odczyty i publikacje, a tak¿e zabiega³ o ochronê zabytków. Jednoczeœnie kontynuowa³ dzia³alnoœæ publicystyczn¹. Pisa³ pamflety, artyku³y i broszury, w których broni³ reform ustrojowych, krytykowa³ Targowicê i apelowa³ o modernizacjê pañstwa. Jego teksty mia³y du¿y wp³yw na opiniê publiczn¹ i stanowi³y wa¿ny element walki o niepodleg³oœæ. W broszurze „Przestroga dla wspó³ziomków na rok 1809” porusza³ kwestiê sytuacji ¯ydów na ziemiach polskich, uzale¿niaj¹c nadanie praw obywatelskich od asymilacji, wysuwaj¹c ¿¹dania ograniczenia wp³ywu chasydyzmu na ¿ycie ¿ydowskiej diaspory. Temat ten powróci³ tak¿e w powieœci „Lejbe i Siora” (1821), opowiadaj¹cej o losach ¿ydowskich kochanków.

W okresie poprzedzaj¹cym powstanie listopadowe, pomny swoich rosyjskich doœwiadczeñ, ale i przekonany o nieskutecznoœci walki zbrojnej, Niemcewicz stara³ siê powstrzymywaæ najbardziej radykalnych zwolenników walki zbrojnej, mimo to uwa¿any by³ zawsze, i to nawet przez póŸniejszego przywódcê kadetów, Piotra Wysockiego, za postaæ, na któr¹ mo¿na liczyæ w chwili wybuchu powstania. Do powstañczych w³adz wszed³ niechêtnie – w noc 29 listopada 1830 roku musiano wyci¹gaæ go z ³ó¿ka i nak³aniaæ do wziêcia udzia³u w obradach Rady Administracyjnej. Chocia¿ wobec ca³ego powstania zachowywa³ rezerwê, jednak dzia³a³ politycznie i publicystycznie, podtrzymuj¹c patriotycznego ducha spo³eczeñstwa. Po klêsce, bezskutecznie stara³, siê zainteresowaæ pañstwa zachodnie spraw¹ polsk¹.

Twórczoœæ literacka

Twórczoœæ Juliana Ursyna Niemcewicza jest niezwykle ró¿norodna i obejmuje niemal wszystkie gatunki literackie popularne w epoce oœwiecenia. Cechuje j¹ jasnoœæ stylu, dydaktyzm, umi³owanie tradycji i troska o dobro wspólne. Pokazuje, jak bardzo zale¿a³o mu na tym, by Polacy zrozumieli swoj¹ historiê i wyci¹gnêli z niej wnioski. Przypomina, ¿e patriotyzm to nie tylko duma, ale te¿ odpowiedzialnoœæ. Jego dorobek mo¿na podzieliæ na kilka g³ównych obszarów: dramat, poezjê, prozê oraz publicystykê polityczn¹. Dramat zajmowa³ w jego twórczoœci miejsce szczególne. Najs³ynniejszym utworem scenicznym Niemcewicza jest, wspomniany wczeœniej, „Powrót pos³a” (1791), komedia polityczna bêd¹ca literackim komentarzem do obrad Sejmu Czteroletniego. Utwór ten sta³ siê jednym z najwa¿niejszych tekstów propaguj¹cych idee konstytucyjne. Niemcewicz tworzy³ równie¿ inne dramaty historyczne, takie

jak „Kazimierz Wielki” czy „W³adys³aw pod Warn¹”, w których ukazywa³ wzorce patriotyczne i moralne. Poezja Niemcewicza obejmuje bajki, elegie, pieœni i utwory okolicznoœciowe. Najwiêksz¹ s³awê przynios³y Niemcewiczowi „Œpiewy historyczne” (1811), cykl pieœni opowiadaj¹cych o najwa¿niejszych wydarzeniach z dziejów Polski. Utwór ten mia³ ogromne znaczenie dla kszta³towania œwiadomoœci narodowej w okresie zaborów – przypominaj¹c o dawnej chwale. Zainteresowanie histori¹ Polski Niemcewicz wyrazi³ tak¿e w trzytomowych „Dziejach panowania Zygmunta III” (18181819). Zarówno to dzie³o, jak i „Œpiewy historyczne”, ze wzglêdu na patriotyczny i antyrosyjski charakter, by³y objête cenzur¹ w okresie zaborów. Mimo to cieszy³y siê du¿¹ popularnoœci¹, a dochód ze „Œpiewów historycznych” autor przeznaczy³ na budowê siedziby Towarzystwa Przyjació³ Nauk w Warszawie.

Bajki pisane w wiêzieniu w Petersburgu cechuj¹ siê ironi¹, moralizatorskim tonem i krytyk¹ wad narodowych. Proza Niemcewicza to przede wszystkim powieœci historyczne, takie jak „Jan z Têczyna” czy „Dwaj panowie Sieciechowie”. Niemcewicz ³¹czy³ w nich w¹tki romansowe, historyczne i obyczajowe, tworz¹c barwny obraz dawnej Polski. Nie mo¿na te¿ pomin¹æ jego korespondencji – najbardziej intymnej czêœci twórczoœci. W listach widaæ cz³owieka rozdartego miêdzy nadziej¹ a rozczarowaniem, miêdzy wiar¹ w reformy a œwiadomoœci¹ ich kruchoœci. To miejsce jego myœli, w którym rodzi³y siê idee trafiaj¹ce póŸniej do dzie³.

Ostatnie lata Po upadku powstania listopadowego Niemcewicz uda³ siê na emigracjê do Francji. Zamieszka³ w Pary¿u, gdzie sta³ siê jedn¹ z najwa¿niejszych postaci Wielkiej Emigracji. By³ ju¿ wtedy cz³owiekiem w podesz³ym wieku, ale nadal aktywnie uczestniczy³ w ¿yciu politycznym i kulturalnym. Pisa³ artyku³y do prasy emigracyjnej i wspiera³ dzia³ania na rzecz odzyskania niepodleg³oœci, staraj¹c siê podtrzymywaæ ducha narodowego wœród emigrantów. Pozostawa³ autorytetem moralnym i symbolem dawnej Rzeczypospolitej. Utrzymywa³ kontakty z czo³owymi przedstawicielami Wielkiej Emigracji, m.in. z Adamem Mickiewiczem i Joachimem Lelewelem. Ostatnie lata ¿ycia poœwiêci³ pracy nad „Pamiêtnikami czasów moich”, monumentalnym dzie³em dokumentuj¹cym wydarzenia, których by³ œwiadkiem. Jego wspomnienia s¹ jednym z najwa¿niejszych Ÿróde³ do historii Polski koñca XVIII i pocz¹tku XIX wieku. Zmar³ 21 maja 1841 roku w Pary¿u. Jego œmieræ zosta³a odebrana przez emigracjê jako symboliczne odejœcie pokolenia pamiêtaj¹cego jeszcze czasy niepodleg³ej Rzeczpospolitej Obojga Narodów.

Redakcja: Jolanta Szczepkowska Teofil Lachowicz

Adres redakcji:

P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003

e-mail: pava.swap@gmail.com www.pava-swap.org

panowania Zygmunta III, Króla Polskiego, Wielkiego Ksiêcia Litewskiego”

„Œwiat natury jest najwiêkszym Ÿród³em zachwytu, najwiêkszym Ÿród³em wizualnego piêkna, najwiêkszym Ÿród³em intelektualnej ciekawoœci. Jest Ÿród³em tak wielu rzeczy, które sprawiaj¹, ¿e ¿ycie jest warte prze¿ycia” – powiedzia³ Sir David Attenborough, który 8 maja skoñczy³… sto lat. S³ynny biolog, autor ksi¹¿ek, popularyzator wiedzy przyrodniczej, narrator i podró¿nik móg³by swoim bogatym ¿yciorysem obdzieliæ kilka osób. Z okazji okr¹g³ych urodzin brytyjska prasa ujawni³a… dziesiêæ mniej znanych ciekawostek z ¿ycia Sir Davida. Oto one: 1. Choæ uwa¿any jest za wielkiego podró¿nika, nigdy nie zrobi³ prawa jazdy.

2. Na jego czeœæ nazwano ju¿: gatunki roœlin (np. miêso¿erna roœlina z Filipin), zwierz¹t (mikroskopijny paj¹k z Australii czy dinozaur o d³ugiej szyi), budynków (centrum badañ przyrodniczych w Cambridge), a nawet statek badawczy RRS Sir David Attenborough.

3. Jego konto na Instagramie osi¹gnê³o milion obserwuj¹cych po nieca³ych piêciu godzinach od utworzenia.

4. Karierê w BBC zaczyna³ jako sta¿ysta w 1952, a ju¿ dwa lata póŸniej, jako 28latek stworzy³ swój pierwszy serial przyrodniczy,,Zoo Quest”, który prezentowa³ egzotyczne zwierzêta w nowatorskich w tamtych czasach ujêciach plenerowych.

5. By³ nie tylko pionierem w telewizyjnych programach przyrodniczych, ale

te¿ w… komedii. Jako dyrektor programowy BBC wprowadzi³ na ekrany w 1969 kultowy „Lataj¹cy cyrk Monty Pythona”.

6. W 2015 zanurkowa³ na g³êbokoœæ 300 m batyskafem u wybrze¿y Australii, aby sfilmowaæ niewidoczne dot¹d fragmenty Wielkiej Rafy Koralowej, bij¹c rekord najg³êbszego nurkowania w historii.

7. Odpowiada na wiêkszoœæ listów, a otrzymuje ich nawet 70 dziennie.

8. Jego m³odszy brat, zmar³y ponad dekadê temu Richard, równie¿ by³ filmowcem – aktorem, re¿yserem i producentem filmowym. Za re¿yseriê „Gandhiego” (1982) otrzyma³ Oscara.

9. W 1965 jako pracownik BBC Two odpowiada³ za wprowadzenie w Wielkiej Brytanii kolorowej telewizji. 10. Jako dziecko zbiera³ skamienia³oœci, okazy geologiczne i znosi³ do domu zwierzêta. W wieku 11 lat chcia³ zaoferowaæ wydzia³owi zoologii swoj¹ kolekcjê traszek.

*

„Nie ma postury baletnicy, ale z lekkoœci¹ przekracza kolejne ograniczenia. Celiñska tañczy swoje aktorstwo. Bywa rodzajowa i dramatyczna, nostalgiczna i znerwicowana, rozkrzyczana i milcz¹ca. Jej taniec obejmuje kino, teatr, estradê, telenowele. Od groteski do powagi, od dramatu do ¿artu. Zawsze z wdziêkiem” – pisa³ o aktorce £ukasz Maciejewski. Ona sama mówi³a: „Kiedy gram, mam wra¿enie, ¿e – razem z moimi kilogramami – unoszê siê nad ziemi¹”. I dodawa³a: „Pozory myl¹. Niektórym wydaje siê ¿e jestem groŸna, nieprzystêpna, a chodzi przecie¿ o wra¿liwoœæ, prawdopodobnie nadwra¿liwoœæ. Bardzo prze¿ywam ka¿de z³e s³owo, nielojalnoœæ, plotki. Lata powinny nauczyæ mnie odpornoœci na tego typu sprawy. Nie nauczy³y”. By³a – i to powtarza siê w niemal ka¿dym wspomnieniu o Stanis³awie Celiñskiej – autentyczna. „Bez artystowskiej pozy, ¿adnego patosu. Razowy chleb twórczego ¿ycia”. Wœród najm³odszego pokolenia widzów by³a uwa¿ana za aktorkê kultow¹. Jej wyraziste role nie tylko na ekranie, ale równie¿ w teatrze Warlikowskiego przysparza³y jej popularnoœci. Z kolei s³ynne songi typu „Uœmiechnij siê” królowa³y przez lata w mediach spo³ecznoœciowych.

Celiñska jako jedna z niewielu polskich aktorek otwarcie przyznawa³a siê do choroby alkoholowej. Opowiada³a o tym, jak u szczytu kariery, gdy mia³a 36 lat, a ca³a Polska ogl¹da³a „Alternatywy 4” w telewizji – zabra³ j¹ na³óg. Wiele lat póŸniej opowiada³a: „Alkoholizm jest oznak¹ pewnej niedojrza³oœci. Obrazem tego, ¿e cz³owiek nie mo¿e sobie poradziæ z samym sob¹. Nie wie, co siê z nim dzieje, ucieka”. W filmie dokumentalnym podsumowywa³a tamten czas: „Odnios³am niebywa³y sukces, rzadko kto tak ma. Polecia³am do Cannes, rywalizowa³am z Monik¹ Vitti. Dostawa³am telefony, listy pisane czerwonym atramentem, faceci szaleli. Wspania³e recenzje, nagrody, ok³adka jedna po drugiej. (...) I nagle wszystko pêk³o. Kiedy pi³am, to by³ ze mnie taki brat ³ata. Mia³am wtedy wielu przyjació³, to byli ró¿ni przyjaciele, tacy od kieliszka.

Dr Robert Lerch

Sir David Attenborough
Stanis³awa Celiñska

Grindwal

18 maja. Poniedzia³ek. Kwadrans po osiemnastej. Siedzê na tarasie cudzego domu. Z widokiem na œcianê drzew. I basen. S³oñce coraz ni¿ej. Ale nadal ciep³o. W prognozach na kilka nastêpnych dni –upa³y. Dobrze, ¿e uda³o siê uciec z miasta. Nie przestaje mnie zadziwiaæ, ¿e wystarczy pó³torej godziny samochodem, ¿eby teleportowaæ siê do innego œwiata. I ¿e on w ogóle istnieje.

Na drewnianym p³ocie poroœniêtym obficie roœlinnoœci¹ przysiad³ ptaszek. Wyrzuca z w¹t³ego cia³ka donoœne dŸwiêki. Odzywa siê kolejny. I jeszcze jeden. Szara wiewiórka z puszyst¹ kit¹ znika miêdzy gronami kwitn¹cej wisterii. Dziœ rano pod oknami przedefilowa³o stado sarenek. Jedna by³a ca³kiem bia³a. Z ³atk¹ na boku. Choæ mniejsza od innych, przewodzi³a stadu. Po œniadaniu pojechaliœmy do Elizabeth A. Morton Wildlife Refuge. Od daw-

na chcia³am odwiedziæ to miejsce. Ogl¹da³am relacje, na których dzikie ptaki jad³y ludziom z rêki. I trochê nie dowierza³am. Bo w epoce deep fake’ów i rozbestwionej AI wszystko jest mo¿liwe. Ale gdy tylko wyszliœmy na œcie¿kê, ukaza³ nam siê widok z gatunku osobliwych: dwie starsze osoby klêcza³y z wyci¹gniêtymi d³oñmi, jakby prosi³y o ja³mu¿nê, a dziecko, na oko siedmioletnie, sta³o miêdzy nimi i zadzieraj¹c wysoko g³owê wpatrywa³o siê w korony drzew. Przylatuj¹? – zagai³am. Tak – odpar³a kobieta. Ju¿ trzy usiad³y –doda³a, przejêta. Och, macie s³onecznik –wymamrota³am. A my zapomnieliœmy ziarna. I zrobi³am smutn¹ minê. Zanêta podzia³a³a. Starsza pani zaoferowa³a, ¿e podzieli siê suchym prowiantem. Ch³opiec da³ mi dodatkowo kilka orzeszków. To dla chipmunks – powiedzia³. Naprawdê? –zdziwi³am siê. Te ma³e wiewiórki s³yn¹ z p³ochliwoœci. Ciê¿ko zrobiæ im zdjêcie, bo œmigaj¹ jak w kreskówce. A co dopiero nakarmiæ. No ale mo¿e w sanktuarium nad zatok¹ dzia³aj¹ inne moce? Zapuœciliœmy siê g³êbiej wlas. Przystanê³am w cieniu. I wystawi³am otwart¹ d³oñ z kilkoma darowanymi ziarenkami. Nie zd¹¿y³am wyj¹æ telefonu z kieszeni – a ju¿

pierwszy skrzydlaty przypuœci³ atak. Nadlecia³ zza g³owy i wbi³ siê pazurkami w palec. Krzyknê³am, zaskoczona. Szybko jednak przywo³a³am siê do porz¹dku i za drugim razem nie wyda³am ¿adnego dŸwiêku. Oprócz – rzecz jasna – pe³nego czu³oœci westchnienia, bo jednak to ca³kiem niezwyczajna sytuacja, kiedy malutki dziêcio³ z czerwon¹ kropk¹ na g³owie je mi z rêki. Dalej by³o ju¿ jak w bajce. Najpierw na œcie¿kê wysz³y dwa ogromne dzikie indyki. Które nic nie robi³y sobie z naszej obecnoœci. Potem pojawi³ siê zaj¹czek. Który te¿, gdy podesz³am bli¿ej, nie czmychn¹³. A tylko wyba³uszy³ oczy, jakby czeka³, ¿e z kieszeni spodni wyci¹gnê marchewkê. Kiedy usiad³am na ³awce, spod kupki zeschniêtych liœci wychyn¹³ chipmunk – prêgowiec amerykañski; gatunek ssaka z podrodziny afrowiórek w rodzinie wiewiórkowatych. B³yskawicznie dopad³ wyci¹gniêtej d³oni, pochwyci³ orzecha i znikn¹³. Potem przyszed³ nastêpny. I obw¹chiwa³ stopy K., biegaj¹c w oszala³ym pêdzie miêdzy gêstw¹, a ubitym traktem. Zanim doszliœmy do zatoki, spotkaliœmy kilka rodzajów lataj¹cych, a ka¿dy wydawa³ siê zaprzyjaŸniony z cz³owiekiem. Musimy tu wróciæ jesieni¹ – powiedzia³am. Tym razem z workiem karmy dla skrzydlatych i tych z ogonkami. K. spodoba³ siê ten pomys³. Ca³¹ zimê dokarmia ptaki.

*

W drodze na jedn¹ z pla¿ (Flying Point Beach) zatrzymujemy siê w Southampton. To jedno z tych miasteczek, które przypominaj¹ makietê w jakimœ ekskluzywnym biu-

rze architektonicznym dolnego Manhattanu. Wszystko jest na bia³o. I wygl¹da jak niezamieszka³e. Butiki, lodziarnie, koœcio³y, urzêdy. W¹skie uliczki, gêsto obsadzone drzewami. I wszêdzie skrzynki z kwiatami. Historia te¿ typowa dla tej czêœci œwiata. Na ziemie, które kiedyœ nale¿a³y do plemienia Shinnecock przybyli pierwsi osadnicy i zaczêli siê rz¹dziæ. Od 1644 roku koloniœci prowadzili zorganizowane po³owy wielorybów. Zaganiali grindwale (zwane lokalnie blackfish) na p³ytkie pla¿e, gdzie dokonywali ich uboju. Obrabiali te¿ wieloryby wyrzucone przez morze. Obserwuj¹c techniki ³owieckie rdzennych Amerykanów, udoskonalali ich broñ oraz ³odzie, a nastêpnie wyruszali na polowania na otwarty ocean. Tak powstawa³y pierwsze fortuny. Tyle Ÿród³a. Dzisiaj w miejscu pochówków Indian biali graj¹ w golfa. W 2005 r. plemiê Shinnecock Indian Nation wnios³o przeciwko w³adzom stanowym pozew s¹dowy, domagaj¹c siê zwrotu 3500 akrów (ok. 14 km2) ziemi po³o¿onej w Southampton, w pobli¿u rezerwatu plemienia, a tak¿e wyp³aty miliardów dolarów odszkodowania za straty poniesione w wyniku zagarniêcia ich ziem przez kolonistów. Rok póŸniej s¹d wyda³ wyrok na niekorzyœæ plemienia, uznaj¹c, ¿e wniesiony pozew uleg³ przedawnieniu.

„Bia³y mê¿czyzna w œrednim wieku wygra³ po raz kolejny” – napisa³ ktoœ w komentarzu pod artyku³em na ten temat. Przez ca³e popo³udnie nie spotkaliœmy cz³owieka o innym kolorze skóry. Cdn.

Zapraszamy na stronê Autorki: www.stanywewnetrzne.com

S³u¿by rz¹dz¹ œwiatem?

Jan Latus

Wœród ksi¹¿ek w mieszkaniu moich rodziców by³a taka o chwytliwym tytule „Dr Sorge nadaje z Tokio” niemieckiego autora Juliusa Madera. W³adze zezwoli³y w 1969 r. na przek³ad, bo ta postaæ by³a ideologicznie s³uszna. Richard Sorge by³ Niemcem, dla pozoru cz³onkiem NSDAP, ale w sercu –komunist¹. Zwerbowany przez Sowietów, zosta³ ich szpiegiem w Japonii. Przenikn¹³ do niemieckiej ambasady w Tokio i japoñskich krêgów rz¹dowych. Poinformowa³ Moskwê o szykowanym przez Niemców ataku w 1941 (Stalin to zignorowa³), ale io tym, ¿e Japonia nie planuje uderzaæ na ZSRR, co sk³oni³o Rosjan by przegrupowaæ armiê na zachód. Z³apany, dosta³ od Japoñczyków wyrok œmierci, wykonany w 1944 roku. Uwa¿a siê go za jednego z najskuteczniejszych szpiegów w historii. Czytaliœmy chêtnie ksi¹¿ki szpiegowskie i ogl¹daliœmy – naiwniutkie i przek³amane – seriale: „Stawka wiêksza ni¿ ¿ycie”, a nawet sowieckie „Siedemnaœcie mgnieñ wiosny”. Ostatnio Netflix pokazywa³ film „Jack Strong” o pu³kowniku Kukliñskim. Lubimy takie historie: mikrofilmy, sztuczne brody i paszporty, schowki na broñ, trencze z postawionym ko³nie-

rzem, kapelusze i ciemne okulary. Papierosy i gazeta w kawiarni – miejscu spotkania. Seksowne kobiety wykorzystuj¹ce swoje wdziêki do wydarcia tajemnic pañstwowych. Agenci-patrioci i zdradzieccy, przechodz¹cy lub graj¹cy na obie strony.

Ostatnio zaroi³o siê w gazetach i na YouTube od by³ych agentów. Jeszcze rozumiem emerytowanych genera³ów wym¹drzaj¹cych siê na tematy militarne. Ale teraz zasiadaj¹ w studiu byli oficerowie CBA, ABW, WSI, SKW i jakie tam jeszcze s¹ skróty. Zwolniono ich z przysiêgi? Nie ryzykuj¹ zemsty dawnych zwierzchników i kolegów? Mówi¹ tylko to, co nie œciœle tajne? A mo¿e to, co siê przedawni³o? Wydaj¹ sensacyjne powieœci ods³aniaj¹ce sekrety s³u¿b.

Ale¿ my siê w tym zanurzyliœmy! Kiedyœ szpiedzy w telewizji i radio raczej nie wystêpowali. Nie znaliœmy ich twarzy, a w amerykañskich filmach nawet ¿ona i dzieci nie wiedzieli, ¿e pan domu pracuje w CIA. Za PRL-u te¿ by³y s³u¿by wywiadowcze, ale z zasady podlega³y Sowietom. Do dziœ nie wiemy, ¿e Kowalski spod „siódemki” na naszej klatce schodowej by³ peerelowskim Agentem 007. Ubeków te¿ nie powinniœmy byli zidentyfikowaæ, ale te ich „cywilne”, szarobure p³aszcze by³y jakoœ charakterystyczne. A rodzina wiedzia³a od pocz¹tku – przecie¿ cieszyli siê wszyscy Polonezem 2000 i przydzia³ami szynki. A dziœ wszêdzie agenci i s³u¿by specjalne. Wywiad i kontrwywiad. Nielega³owie i rezydenci. Coraz czêœciej ktoœ nas przekonuje, ¿e ca³a polityka to fasada, te-

atr. Politycy to kukie³ki, a poruszaj¹ nimi – ju¿ siê domyœlacie – s³u¿by. Pozna³em trochê ludzi z polskich s³u¿b. Jakich? Prawdy siê nie dowiem. Ju¿ nie pracuj¹ choæ, jak mi powiedzieli, w tej pracy emerytury nie ma. Zawsze pozostan¹ zale¿ni od dowódców, zwi¹zani tajemnic¹ i sami kryj¹cy tajemnice. Nawet siedz¹c z drinkiem pod palm¹ na krañcu œwiata musz¹ mieæ oczy z ty³u g³owy. Wedle nich, to s³u¿by decyduj¹ na ca³ym œwiecie, kogo z polityków poprzeæ i kto obejmie w³adzê. Ich zdaniem Putin by³ cz³owiekiem s³u¿b, przez nich wybranym i popieranym (tu akurat wszyscy siê zgadzamy), ale Trump te¿ jest kierowany przez rosyjski wywiad i wielu innych, œwiatowych polityków. Gdy zanurzyæ siê w tym œwiecie wywiadów, wy³ania siê bardzo deprymuj¹cy obraz rzeczywistoœci. To, co widzimy my, g³uptasy i szaraczki, jest wielk¹ œciem¹. Tak naprawdê porz¹dki na œwiecie ustanawiaj¹ –ale te¿ rywalizuj¹ miêdzy sob¹ – tajne legiony, przede wszystkim mêskie, wyposa¿one w broñ, truj¹ce parasole, miniaturowe mikrofony, kamery, pegasusy, fa³szywe paszporty i to¿samoœci oraz nieograniczone œrodki. Rywalizacja œwiatowa odbywa siê w ukryciu, nie widzimy jej. W dodatku nie jest to typowa rywalizacja dru¿yn narodowych. Zdarzaj¹ siê przejœcia na drug¹ stronê, podwójne i potrójne gry oraz, najzwyczajniej w œwiecie, dogadywanie siê przez s³u¿by ró¿nych pañstw. Przedstawiciele s³u¿b maj¹ poczucie swojej wyj¹tkowoœci. Niektórzy dorobili siê w niejasnych okolicznoœciach wielkich

maj¹tków i prowadz¹ tajemnicze, miêdzynarodowe interesy. Zarazem – czego nie rozumiem – jak co do czego, to unosz¹ siê patriotyczn¹ dum¹. S³u¿¹ przecie¿ – a nikt, niestety, nie mo¿e poznaæ, wiêc doceniæ, ich poœwiêcenia i ryzyka! – ojczyŸnie. Byli agenci maj¹ te¿ pewn¹ sk³onnoœæ, przez któr¹ czujê siê niekomfortowo: rozmywania podzia³ów na dobro i z³o. Nic nie jest proste, mówi¹. I przy wymienieniu jakiejkolwiek osoby, któr¹ uwa¿aliœmy za wielki autorytet, wzór odwagi i moralnoœci, mówi¹, z obrzydliw¹ satysfakcj¹: –By³ naszym cz³owiekiem. Spenetrowaliœmy ich organizacjê. Ta odwa¿na akcja opozycji to by³a z naszego przyzwolenia. Kontrolowaliœmy ca³e podziemie.

Osobiœcie nie wierzê, ¿eby s³u¿by rz¹dzi³y œwiatem, tak jak nie wierzê, ¿e rz¹dz¹ masoni, ¯ydzi, Rotschildowie czy Soros. Kolejne rozmowy i lektury da³y mi jednak do myœlenia. John Pomfret w ksi¹¿ce „From Warsaw with Love” opisuje wspó³pracê wywiadów amerykañskiego i polskiego, która w pewnym kszta³cie zdarza³a siê nawet w czasach PRL, a póŸniej pomog³a w wejœciu Polski do NATO. W „The CIA Book Club” (obie pozycje z 2025 r.) Charlie English opisuje znaczenie dla ruchu oporu w stanie wojennym podziemnych wydawnictw. Przedstawia jednak dowody, ¿e ca³a ta dzia³alnoœæ, w³¹cznie z parysk¹ „Kultur¹” i innymi polskimi wydawnictwami za granic¹ by³a finansowana przez CIA. Znajomy wywiadowca powiedzia³ mi, ¿e owszem, zgadza siê: o wszystkim wiedzieli i ³askawie przyzwalali. Ma³o tego: wielu wydawców to byli ich konfidenci. ¯a³ujê, ¿e wda³em siê w te rozmowy i przeczyta³em te ksi¹¿ki. Przedtem wszystko by³o czarno-bia³e. Teraz wydaje siê wymieszane, szare. Brudne. ❍

£ukasz Skrodzki najm³odszym marsza³kiem Greenpointu

PóŸniej zadzwonili do mnie przedstawiciele Komitetu Parady Pu³askiego i zapytali czy by³bym gotów przyj¹æ funkcjê marsza³ka kontyngentu Greenpoint. Odpowiedzia³em, ¿e przyjmê tê rolê z dum¹.

Jakie obowi¹zki wi¹¿¹ siê z t¹ funkcj¹?

Najbli¿szym wydarzeniem jest uroczystoœæ szarfowania, która odbêdzie siê 6 czerwca. Organizatorzy przygotowuj¹ ca³¹ imprezê, ale ja oczywiœcie zapraszam goœci, przyjació³ i wszystkich, którzy chcieliby mnie w tym dniu wesprzeæ. PóŸniej promowanie Parady i sama Parada oraz reprezentowanie Greenpointu podczas marszu na Pi¹tej Alei. To dla mnie nowe doœwiadczenie, wiêc dopiero uczê siê wszystkiego, co siê z tym wi¹¿e. Mam jednak nadziejê, ¿e wiele osób przyjdzie mnie wesprzeæ – tak jak ja przez lata wspiera³em innych marsza³ków. Ze swojej strony obiecujê, ¿e nie zawiodê i uporam siê z wszystkimi obowi¹zkami.

Masz dopiero 32 lata. Jesteœ jednym z najm³odszych marsza³ków w historii kontyngentu. Tak, to prawda. Wielu ludzi pamiêta mnie jako ma³ego ch³opaka biegaj¹cego po ulicach Greenpointu. Dlatego tym bardziej czujê ogromn¹ odpowiedzialnoœæ. Mam jednak nadziejê, ¿e mój wybór poka¿e m³odszemu pokoleniu, ¿e warto anga¿owaæ siê w ¿ycie Polonii. Bardzo zale¿y mi na tym, aby m³odzi ludzie czuli, ¿e maj¹ tu swoje miejsce. ¯eby chcieli dzia³aæ, anga¿owaæ siê, a mo¿e kiedyœ sami zostaæ marsza³kami czy liderami naszej spo³ecznoœci. Greenpoint bardzo siê zmieni³. Wielu Polaków wyprowadzi³o siê do innych dzielnic czy stanów. Ale polskie serce Greenpointu wci¹¿ bije. Ludzie wracaj¹ tu na œwiêta, na rodzinne uroczystoœci, na zakupy czy do restauracji. Chcia³bym, ¿eby polska obecnoœæ w tej dzielnicy nigdy nie zniknê³a.

Urodzi³eœ siê w Nowym Jorku, ale wychowywa³eœ siê w polskim domu. Jak wygl¹da³o dorastanie miêdzy dwiema kulturami?

Moi rodzice prowadzili na Greenpoincie sklep „Podlasie Meatmarket”. Wszyscy mnie znali. Dos³ownie wszyscy. Jeœli zrobi³em coœ z³ego, mama i tata wiedzieli o tym niemal natychmiast. Nie mia³o znaczenia, czy by³em po tej czy po tamtej stronie Greenpointu – zawsze ktoœ mnie widzia³ i przekaza³ informacjê dalej. Mo¿na powiedzieæ, ¿e dorasta³em pod czujnym okiem ca³ej dzielnicy.

Jednoczeœnie mia³em wielu znajomych ró¿nych narodowoœci – Amerykanów, W³ochów, ludzi z ró¿nych œrodowisk. Chodzi³em do kilku szkó³: najpierw do St. Stanislaus Kostka School, potem do St. Anthony’s, a póŸniej do Our Lady of Mount Carmel. Dziêki temu pozna³em wiele œrodowisk i ludzi z ró¿nych czêœci Brooklynu i Williamsburga. Ta ró¿norodnoœæ by³a dla mnie zupe³nie normalna, nie zastanawia³em siê nad tym. Taki by³ i jest Nowy Jork, a wraz z nim Greenpoint.

Mówisz œwietnie po polsku. Chodzi³eœ do polskiej szko³y w soboty? Tak, chodzi³em. Na pocz¹tku nie mia³em z tym problemu, ale póŸniej – jak

wiele dzieci – trochê narzeka³em, ¿e w soboty trzeba iœæ do szko³y. Dziœ jednak bardzo siê cieszê, ¿e rodzice mnie do tego namówili. W naszym domu mówi³o siê po polsku. Moi rodzice nie pos³uguj¹ siê biegle angielskim, wiêc naturalnie polski sta³ siê moim pierwszym jêzykiem. Dziœ bardzo to doceniam. Teraz sam mam dwoje dzieci i zale¿y mi, ¿eby tak¿e mówi³y po polsku. I te¿ pójd¹ do polskiej szko³y, ale na razie s¹ na to za ma³e. Mój syn Tomek wkrótce skoñczy piêæ lat, a córeczka Weronika ma zaledwie dwa lata. Moja ¿ona Wiktoria równie¿ jest Polk¹. Pracuje jako nauczycielka matematyki w McClancy High School w dzielnicy Queensu – Sunnyside. Wczeœniej uczy³a te¿ w polskiej szkole przy parafii œw. Cyryla. W naszym domu pielêgnujemy polskie tradycje i jêzyk.

Czy czêsto jeŸdzisz do Polski?

Kiedy by³em dzieckiem, rodzice wysy³ali mnie do Polski na ca³e wakacje. Uwielbia³em tam jeŸdziæ. Mimo ¿e wychowa³em siê w Nowym Jorku, najbardziej lubi³em przebywaæ na wsi. Traktory, krowy, praca w polu – dla ch³opaka z miasta to by³o coœ zupe³nie niezwyk³ego. Pamiêtam nawet czasy, gdy zbo¿e zbierano rêcznie i wi¹zano w snopki. Dziœ ju¿ prawie siê tego nie widuje. Mo¿e kiedyœ kupiê gdzieœ ziemiê i farmê – kto wie.

Anga¿ujesz siê równie¿ w inny biznes stworzony przez Twoich rodziców – restauracjê „Amber”, która ju¿ na sta³e wpisa³a siê w krajobraz Greenpointu. Czy Ty sam potrafisz gotowaæ?

Tak, gotujê w domu dla dzieci i ¿ony, która œmieje siê, ¿e robiê to lepiej od niej. Myœlê, ¿e to dlatego, ¿e przez lata pracowa³em przy jedzeniu i mam ju¿ pewne wyczucie przypraw. W masarni nie u¿y-

wam nawet miarki – wszystko robi siê „na rêkê”, na doœwiadczenie. Podobnie postêpujê podczas gotowania, po prostu wiem ile czego dosypaæ, aby dobrze smakowa³o. Ale obok tradycyjnej kuchni polski lubiê te¿ w³osk¹, francusk¹ i japoñsk¹. Jeœli wychodzê do restauracji, czêsto wybieram w³aœnie takie miejsca.

Czy anga¿ujesz siê w rodzinny biznes? Oczywiœcie. Od najm³odszych lat to robiê. W arkana wprowadza mnie mój tato Henryk, który jest moim najwiêkszym autorytetem. To on nauczy³ mnie wszystkiego o pracy, biznesie i podejœciu do ludzi. Od ma³ego pomaga³em w rodzinnych firmach. Jeœli chcia³em coœ dostaæ – na przyk³ad rower – musia³em najpierw zapracowaæ. Tata nauczy³ mnie szacunku do pracy i pieniêdzy. Pokaza³ mi te¿, jak byæ dobrym szefem. Jak rozmawiaæ z ludŸmi, jak rozwi¹zywaæ problemy i jak prowadziæ biznes, nawet w trudnych sytuacjach.

Opowiedz czym siê zajmujesz i jaki jest ten rodzinny biznes?

W latach 90. rodzice, którzy przyjechali do Ameryki z Podlasia, otworzyli na Greenpoincie pierwszy sklep miêsny z w³asnym wyrobami – Podlasie Meat Market. Na pocz¹tku lat 2000 kolejny sklep powsta³ w dzielnicy Ridgewood na Queensie, gdzie równie¿ zamieszkuje wielu Polaków, a z czasem w kolejnej polskiej diasporze w New Britain w Connecticut. Na Greenpoincie nie ma ju¿ co prawda sklepu, ale za to rodzice postawili na restauracjê i tak od 16 lat dzia³a Amber Steakhouse.

Czy jesteœcie dumni, ¿e uda³o siê Wam stworzyæ takie miejsce jak „Amber”, które jest bardzo doceniane i popularne?

Bardzo. Tym bardziej, ¿e na pocz¹tku jest trudno zbudowaæ markê i zdobyæ zaufanie oraz przychylnoœæ klientów. Mogê œmia³o powiedzieæ, ¿e dziœ restauracja sta³a siê jednym z symboli Greenpointu. Wiem te¿, ¿e du¿¹ rolê odgrywa szef kuchni. Mo¿na mieæ nawet kilka restauracji, ale jak siê nie ma dobrego szefa kuchni, to nic z tego nie bêdzie. Nasz szef Patryk pracuje z nami od pierwszego dnia, czyli od szesnastu lat. Jest jak cz³onek rodziny. I trzeba przyznaæ, ¿e w du¿ej mierze dziêki niemu odnieœliœmy sukces. W restauracji najwa¿niejsza jest stabilnoœæ. Ludzie wracaj¹, bo wiedz¹, ¿e jedzenie bêdzie smakowa³o dok³adnie tak samo jak miesi¹c czy rok temu. Jeœli w restauracji ci¹gle zmienia siê szef kuchni, zmienia siê te¿ smak potraw – a to mo¿e zniszczyæ reputacjê. Dlatego bardzo dbamy o naszego Patryka.

Czy w Podlasiu sami wyrabiacie wêdliny?

Tak. Produkujemy w³asne wyroby –kie³basy, wêdliny, wszystko robione wed³ug tradycyjnych receptur. Masarz to zawód, który powoli zanika, ale jednoczeœnie wraca moda na autentyczne, tradycyjne jedzenie. Coraz wiêcej ludzi chce znów spróbowaæ smaków, które pamiêtaj¹ z dzieciñstwa – pierogów, kie³bas czy go³¹bków takich, jakie robi³y babcie.

Jak widzisz swoj¹ przysz³oœæ?

Najwa¿niejsze jest dla mnie kontynuowanie tego, co stworzy³ mój tata. To nasza rodzinna tradycja i dziedzictwo. Chcia³bym, ¿eby kiedyœ moje dzieci mog³y powiedzieæ, ¿e ich rodzina coœ zbudowa³a i zostawi³a po sobie œlad.

Dziêkujê za rozmowê.

ZDJÊCIA MARCIN ¯URAWICZ

£ukasz Skrodzki w rodzinnej restauracji „Amber”
Z ¿on¹ Wiktori¹, synem Tomkiem i córk¹ Weronik¹

El¿bieta Baumgartner radzi

Estate sales: Co, gdzie, jak i dlaczego?

Estate sale to wyprzeda¿. W odró¿nieniu od zwyk³ego kiermaszu czy wyprzeda¿y gara¿owej, obejmuje ona zazwyczaj ca³y maj¹tek osoby, która zmar³a, przeprowadza siê, zmienia styl ¿ycia.

W USA, a szczególnie w stanie Illinois, estate sales s¹ czêœci¹ lokalnej kultury. Stanowi¹ okazjê do zakupu unikalnych przedmiotów, ale te¿ do refleksji nad tym, co zostaje po cz³owieku.

Powody organizacji wyprzeda¿y maj¹tku

Estate sale mo¿e byæ organizowane z ró¿nych powodów. Najczêœciej ma miejsce po œmierci w³aœciciela domu, gdy spadkobiercy decyduj¹ siê sprzedaæ jego rzeczy. Czasem jest to efekt przeprowadzki do mniejszego lokum, domu opieki lub za granicê. Zdarza siê równie¿, ¿e osoby rozwodz¹ce siê lub reorganizuj¹ce ¿ycie decyduj¹ siê na likwidacjê wspólnego maj¹tku. Niezale¿nie od przyczyny, estate sale to proces, który wymaga planowania, taktu i znajomoœci rynku.

Przyk³ady firm w stanie Illinois W Illinois dzia³a wiele firm specjalizuj¹cych siê w organizacji estate sales, np. A Moment in Time Estate Sales, Sir Knick Knacks Estate Sales, A Rosey Glow Estate Sales. Estate sales w swojej okolicy, prowadzone przez ró¿ne firmy, mo¿esz odnaleŸæ na sieci dziêki takim serwisom, jak:

➦ EstateSales.org

➦ EstateSales.net

Te serwisy umo¿liwiaj¹ przegl¹danie ofert wed³ug lokalizacji, daty i kategorii przedmiotów, a tak¿e kontakt z firmami organizuj¹cymi sprzeda¿. Wpisujesz tam swój kod pocztowy, a witryny poka¿¹ ci planowane wyprzeda¿e w okreœlonym promieniu. Je¿eli siê zarejestrujesz, bêdziesz dostawaæ emaile z informacjami o nadchodz¹cych imprezach.

Gdzie i jak odbywa siê estate sale?

Estate sale odbywa siê zazwyczaj w domu w³aœciciela. Ka¿dy pokój staje siê mini-sklepem, w którym przedmioty s¹ starannie wystawione, opisane i wycenione. Czêsto organizatorzy stosuj¹ system rabatów: pierwszego dnia ceny s¹ pe³ne, drugiego dnia obni¿one o 25%, a trzeciego nawet o 50%. W niektórych przypadkach sprzeda¿ odbywa siê online, za poœrednictwem platform takich jak:

➦ EstateSales.net

➦ EstateSales.org czy lokalne grupy na Facebooku.

Etapy organizacji wyprzeda¿y

Proces organizacji estate sale zaczyna siê od inwentaryzacji maj¹tku. W³aœciciel lub spadkobiercy decyduj¹, które przedmioty maj¹ trafiæ na sprzeda¿, a które zostaj¹ w rodzinie. Nastêpnie firma dokonuje wyceny – czêsto z pomoc¹ rzeczoznawców, zw³aszcza jeœli wœród rzeczy znajduj¹ siê antyki, dzie³a sztuki czy bi¿uteria. Kolejnym krokiem jest promocja: og³oszenia lokalne, zdjêcia online, mailing do subskrybentów serwisów aukcyjnych. W dniu sprzeda¿y dom jest otwarty dla kupuj¹cych, którzy mog¹ swobodnie przegl¹daæ ofertê, zadawaæ pytania i negocjowaæ ceny.

Po zakoñczeniu sprzeda¿y firma rozlicza siê z klientem, pobieraj¹c prowizjê (zwykle od 30 do 50 procent wartoœci sprzedanych przedmiotów). Niesprzedane rzeczy mog¹ zostaæ przekazane do organizacji charytatywnych, sprzedane hurtowo lub zutylizowane. Niektóre firmy oferuj¹ równie¿ us³ugê sprz¹tania domu po zakoñczeniu procesu.

Korzyœci dla sprzedaj¹cych i kupuj¹cych

Dla sprzedaj¹cego estate sale to szansa na uporz¹dkowanie przestrzeni, zamkniêcie rozdzia³u ¿ycia i uzyskanie dodatkowych œrodków finansowych. Dla kupuj¹cego – okazja do nabycia unikalnych przedmiotów z histori¹. Wœród najczêœciej kupowanych rzeczy znajduj¹ siê meble, porcelana, ksi¹¿ki, narzêdzia, dekoracje, ubrania vintage, a czasem nawet samochody czy instrumenty muzyczne. Wiele osób traktuje estate sales jako formê lokalnego kolekcjonerstwa – sposób na znalezienie przedmiotów, które przypominaj¹ dom rodzinny, dzieciñstwo lub dawne czasy.

Przedmioty z dusz¹ Estate sale to tak¿e lekcja o wartoœci rzeczy. Stare fili¿anki, rêcznie szyte obrusy, ksi¹¿ki z dedykacj¹ – to nie tylko towary, ale noœniki wspomnieñ. Kupuj¹c je, stajemy siê czêœci¹ czyjejœ historii. Dla dzieci mo¿e to byæ okazja do nauki: jak szanowaæ przedmioty, jak rozpoznawaæ jakoœæ, jak zadawaæ pytania o przesz³oœæ. Dla doros³ych – moment refleksji nad tym, co zostaje po nas i jak chcemy, by nasze rzeczy dalej s³u¿y³y innym.

Aspekty podatkowe Federalny podatek od spadku w USA nie obowi¹zuje mas spadkowych o wartoœci nie przekraczaj¹cych 15 mln dol. w roku 2026. Poszczególne stany miewaj¹ ni¿sze limity. Powy¿ej tych pu³apów podatek spadkowy op³aca masa spadkowa, a nie spadkobierca.

Piêæ stanów nak³ada inheritance tax na spadkobierców, ale nie na najbli¿sz¹ rodzinê. S¹ to Kentucky, Maryland, Nebraska, New Jersey oraz Pennsylvania. Podatek od zysków kapita³owych od sprzeda¿y odziedziczonych rzeczy p³acisz w USA tylko wtedy, gdy cena sprzeda¿y przekracza wartoœæ rynkow¹ z dnia œmierci. W praktyce, jeœli sprzeda¿ mia³a miejsce wkrótce po œmierci spadkodawcy i ceny by³y zbli¿one do wartoœci rynkowej, nie masz zysku ani podatku. Jeœli natomiast sprzeda³aœ rzeczy du¿o póŸniej i ich wartoœæ wzros³a, to zysk po dacie œmierci mo¿e byæ opodatkowany. Sk³adasz wtedy formularz Form 1041 (dla trustów i maj¹tków) lub Schedule D (dla zysków kapita³owych). Porozmawiaj ze swoim ksiêgowym. W Polsce najbli¿sza rodzina jest zwolniona od podatku spadkowego. Sprzeda¿ odziedziczonych rzeczy ruchomych (np. mebli, bi¿uterii, dzie³ sztuki) podlega podatkowi dochodowemu, tylko, jeœli nast¹-

El¿bieta Baumgartner

nie jest prawnikiem i nie udziela porad prawnych. Niniejszy artyku³ zosta³ napisany wy³¹cznie w celach informacyjnych. Jest autork¹ wielu ksi¹¿ek-poradnikówo profilu finansowym i konsumenckim, m.in.

„Planowanie spadkowe”, „Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem” i wielu innych. S¹ one dostêpne w wersji elektronicznej w witrynie: www.PoradnikSukces.com tel. 1-718-224-3492

pi³a w ci¹gu szeœciu miesiêcy od dnia œmierci spadkodawcy. Stawka podatku wynosi 12% lub 32%, zale¿nie od twojego ca³kowitego dochodu w roku podatkowym. Je¿eli sprzedasz rzeczy ruchome po up³ywie pó³ roku – podatku nie ma. Nieruchomoœci objête s¹ innymi podatkami. Wiêcej informacji znajdziesz w ksi¹¿ce pt. „Planowanie spadkowe”.

Estate sale jako rytua³ przejœcia Estate sale to nie tylko transakcja, lecz tak¿e rytua³ przejœcia. Dla jednych to sposób na zamkniêcie rozdzia³u, dla innych –na rozpoczêcie nowego. Dziêki profesjonalnym firmom zajmuj¹cym siê organizacj¹ estate sales, proces ten mo¿e byæ nie tylko skuteczny, ale te¿ godny i pe³en empatii. ❍

Jak pomniejszyæ podatki

dowiesz siê z ksi¹¿ek El¿biety Baumgartner

“Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem. Podrêcznik agresywnej gry podatkowej”

Spadki, darowizny, przychody, inwestycje, sprzeda¿ mieszkania, konta w USA i w Polsce, walka z IRS. Ustawa o ujawnianiu kont zagranicznych FATCA. Rozszerzona do 308 stronic.

Równie¿: „Emerytura reemigranta w Polsce”, „Powrót do Polski”, „Emerytura polska i amerykañska”, „Planowanie spadkowe” i wiele innych.

Ksi¹¿ki s¹ uaktualnione na rok 2026 i dostêpne w wersji elektronicznej w witrynie www.PoradnikSukces.com, tel. 718-224-3492, www.PoradnikSukces.com

➦ FLORYDA - mieszkania na sprzeda¿: Deerfield Beach: 2 pokoje, 2 ³azienki, du¿y balkon, 4 piêtro, winda. Cena $ 98,000 Fort Lauderdale: 3 pokoje, 2 ³azienki, balkon, winda, 2 piêtro. Cena $ 100,000 Pompano Beach: nad oceanem, 2 pokoje, 2 ³azienki, 11 piêtro. Cena $ 299.000 Profesionalny i doœwiadczony agent nieruchomoœci Roman Tryndus. Tel. 754-235-0378 www.myhouseflorida.net

➦ 63-letni mê¿czyzna szuka dorywczej pracy lub na weekendy Tel. 347.280.8434 –Tadeusz

➦ Szukam pracy niezbyt obci¹¿¹j¹cej fizycznie. Szybko siê uczê. Mam doœwiadczenie w bran¿y sprzeda¿owej i dobrze sobie radzê w kontaktach z klientami. Tel. 917.207.2449 – Darek

Bardzo rozleg³e kontakty i intelektualne, i meliniarskie, przeró¿ne. Sama siê w³óczy³am po ró¿nych miejscach przedziwnych. […] Kobieta pij¹ca jest, nie tylko w tym zawodzie, ale przez ca³y czas, bo jesteœmy na drugim planie, nie do przyjêcia. Od razu na aucie. Nie ma przebaczenia. Po prostu zamilk³y telefony. Ale to dobrze, ¿e mi nikt nie pomóg³, dziêki temu ocala³am. Niestety, cz³owiek jest sam w tym momencie. I albo chce ¿yæ dalej, albo umiera. Bo to jest powolna œmieræ. Trzeba sobie znaleŸæ powód do ¿ycia. (...) Ró¿ne momenty mia³am, ale w pewnej chwili zda³am sobie sprawê, ¿e chcê ¿yæ. A przede wszystkim – chcê ¿yæ dla moich dzieci. To by³o najwa¿niejsze. Przecie¿ one nie s¹ niczemu winne, skoro je urodzi³am, zdecydowa³am siê na nie, to muszê znaleŸæ si³ê, ¿eby pokonaæ swój lêk, strach, ucieczkê, stan¹æ mocno na nogach i odwa¿yæ siê ¿yæ dalej.”

W innym wywiadzie przestrzega³a: „Jak by³am smutna, pi³am, jak by³am weso³a, pi³am. Wszystko sprowadza³o siê do flaszki. Wódka szybko staje siê wa¿niejsza od przyjaŸni, kariery, mi³oœci, przes³a-

nia ca³y œwiat. Warto siê zastanowiæ: wolê piæ czy cieszyæ siê ¿yciem? Co wybieram: jeden kolor czy tysi¹ce barw? Na przyk³ad kiedy teraz siê czymœ zdenerwujê, coœ mnie dotknie, wyprowadzi z równowagi, to mogê pójœæ do kina, do teatru, pos³uchaæ muzyki, przytuliæ siê do mojego pieska, zabraæ go na spacer; mogê zadzwoniæ do przyjaciela, porobiæ sobie na drutach. Mam wiele rzeczy do wyboru, ¿eby siê uspokoiæ. Ca³¹ paletê barw. A jak pi³am, to by³ tylko bar. Mog³am pójœæ za róg i siê napiæ. Nic wiêcej”.

Celiñska rzuci³a alkohol z dnia na dzieñ. Zaraz potem papierosy.”To by³ cud, który sobie wymodli³am. Któregoœ dnia, jak zwykle posz³am do sklepiku. Chleb, ser, kilka piw. Zawaha³am siê, odstawi³am puszki. Pomyœla³am: dzisiaj nie pijê. Jutro te¿ nie. I pojutrze. I tak minê³y dwadzieœcia trzy lata trzeŸwoœci. Ale alkoholiczk¹ jestem dalej. To jest jak alergia na py³ki. Mo¿na j¹ zaleczyæ, ale nie wyleczyæ ca³kowicie. O tym tak¿e nie mogê zapominaæ”.

Stanis³awa Celiñska zmar³a 12 maja. Mia³a 79 lat. ❍

NA GAZOWE

● USUWANIE GAS, NATIONAL GRID, DEPT OF BUILDINGS VIOLATIONS

● RPZ/BACKFLOW PREVENTER INSTALACJA & COROCZNE SERWISY

● CON ED/ NATIONAL GRID GAS SERVICE RESOTRATION

● INSPEKCJE SYSTEMÓW LINII GAZOWYCH ZGODNIE Z LOCAL LAW

T³umaczenia ✓ Sprawy imigracyjne ✓ Notariusz 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653

pieniêdzy i paczek

Acupuncture and Chinese Herbal Center

Cui, L.Ac, OMD,

– jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni.

● katar sienny ● bóle pleców ● rwê kulszow¹ ● nerwobóle ● impotencjê

● zapalenie cewki moczowej ● bezp³odnoœæ ● parali¿ ● artretyzm ● depresjê ● nerwice

● zespó³ przewlek³ego zmêczenia ● na³ogi ● objawy menopauzy ● wylewy krwi do mózgu

● alergie ● zapalenie prostaty ● rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp.

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku

144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354

Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 19:00; tel. (718) 359-0956

1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223

Wtorek, czwartek i sobota: 12:00-19:00, w niedziele 12:00 - 15:00; tel. (718) 266-1018 www.drshuguicui.com

Czarownice w malarstwie to bardzo trudny temat. Pozory myl¹, bo przecie¿ sporo by³o obrazów przedstawiaj¹cych wiedŸmy kumaj¹ce siê z diab³ami czy odprawiaj¹ce z³e zaklêcia.

Dla mnie trudnoœæ w omówieniu tego w¹tku ma charakter dwojaki. Albo mam do czynienia z obrazami tak bezwstydnymi, ¿e po prostu nie odwa¿ê siê ich przywo³ywaæ na ³amach „Kuriera” – omawiaæ, zastanawiaæ siê nad kompozycj¹, treœci¹ i sposobem przedstawienia w wykonaniu niekiedy bardzo dobrych artystów. Powszechna, standardowa wiedza o czarownicach nie pozostawia w¹tpliwoœci co do tego, ¿e s¹ one zdolne do najwiêkszych bezeceñstw i to jest ich ulubione zajêcie –na co dzieñ, a zw³aszcza na £ysej Górze w czasie okresowych sabatów, gdzie z diab³ami wdaj¹ siê w seksualne igraszki, aby pomno¿yæ czartowski pomiot.

Trudnoœæ druga dotyczy rzeczywistoœci historycznej – owych nies³awnych oskar¿eñ i procesów czarownic. S¹ to obrazy przera¿aj¹ce, jeœli uœwiadomimy sobie, jakie za tymi dochodzeniami kry³y siê realia. Same w sobie natomiast wygl¹daj¹ jak zwyczajne rodzajowe obrazki pozbawione w¹tku przewodniego tego cyklu, czyli wizualnej brzydoty.

Wybieram wiêc drogê poœredni¹, która prowadzi poprzez swoist¹ folkloryzacjê czarownic, innymi s³owy poprzez przedstawienia popularnych wyobra¿eñ, w które w dawnych wiekach wierzono, jak to niektóre kobiety wchodzi³y w konszachty z diab³em.

Niezrównanym mistrzem tego rodzaju obrazów by³ Francisco Goya, którego uwa¿am za jednego z najwiêkszych malarzy w ogóle. W jego ¿yciu pe³nym tajemnic,

Brzydota nie jedno ma imiê

Czes³aw Karkowski

Czarownice

niewyjaœnionych zagadek nast¹pi³a jakaœ osobliwa przemiana – z dworskiego artysty maluj¹cego portrety rodziny królewskiej, dam i panków dworskiej kamaryli, przerodzi³ siê w twórcê a¿ nadto realistycznego, bystrego obserwatora otaczaj¹cej go rzeczywistoœci. Sta³ siê zarazem cz³owiekiem przeœladowanym przez demony chorobliwej œwiadomoœci, drêczonym koszmarami, ponurymi wizjami, a¿ nadto dlañ realnymi okropnoœciami wylêg³ymi w mózgu.

Moje wyjaœnienie – ale proszê pamiêtaæ, ¿e jest to interpretacja laika: ta gwa³towna zmiana nast¹pi³a po powa¿nym zatruciu farbami, które w dawnych czasach zawiera³y wiele mocno szkodliwych, truj¹cych substancji, jak o³ów, arszenik, rtêæ. Goya omal nie umar³ od wdychania tych wyziewów, ciê¿ko i d³ugo chorowa³, og³uch³. To groŸne prze¿ycie i jego nastêpstwa odmieni³y go ca³kowicie.

W walce z zabobonem

Gdzieœ ko³o 1795 r. otrzyma³ powa¿ne zamówienie od jednej z najœwietniejszych rodzin hiszpañskich na szeœæ obrazów przedstawiaj¹cych czarownice. W intencji mecenasów mia³y to byæ malowid³a edukacyjne, pomagaj¹ce w walce z powszechnym wœród ludu zabobonnym przekonaniem w obecnoœæ i szkodliw¹ dzia³alnoœæ tych czarcich na³o¿nic, a w dalszej kolejnoœci

– przyczyniæ siê do obalenia hiszpañskiej inkwizycji, która z du¿¹ ³atwoœci¹ oskar¿a³a ludzi (zw³aszcza kobiety – dlaczego kobiety, o tym mo¿e nieco póŸniej) o czary. Ostatni¹ egzekucjê wykonano w 1826 r. Jednym z najs³ynniejszych obrazów z tej serii jest „Sabat czarownic”, któremu przewodniczy sam Szatan w postaci poczwarnego koz³a. Zgromadzone wokó³ niego kobiety ró¿nego wieku oddaj¹ mu bosk¹ czeœæ, a on, parodiuj¹c chrzeœcijañskiego kap³ana, udziela im czarcich b³ogos³awieñstw. Ogólna wiedza o czarownicach traktowa³a jako oczywistoœæ, ¿e i one, i sam Szatan podczas sabatów przedrzeŸniaj¹ gesty i zachowania Jezusa i duchownych Koœcio³a. Tote¿ ów kozio³ siedzi w krêgu diablich czcicielek jak Chrystus poœród aposto³ów, kopytkiem odprawia czarcie œwiêcenia; g³owê ma zwieñczon¹ wieñcem laurowym – szyderstwem z cierniowej korony. A wokó³ w jakiejœ pustynnej scenerii, pod zachmurzonym niebem zgromadzone czcicielki czarta wpatruj¹ siê w niego z uwielbieniem, s³uchaj¹ chciwie jego s³ów.

Na kiju w g³êbi powieszone s¹ dzieci, jak szasz³yki przyniesione na ucztê. A mo¿e s¹ to laleczki, którymi czarownice pos³ugiwa³y siê by rzuciæ urok na kogoœ, dokuczyæ, zaszkodziæ komuœ lub zgo³a uœmierciæ. Ka¿dy wie, jak to siê robi i byæ mo¿e wiele osób i dziœ ucieka siê do tych niegodnych praktyk.

Szpetne czarownice – pó³nagie, albo okryte, przynios³y na £ys¹ Górê podarki swemu piekielnemu panu – dzieci. Niektóre, jak ten t³uœciutki bobas z prawej na rêkach kobiety – do upieczenia i zjedzenia podczas wspólnej uczty; nie ma to jak pieczeñ z dziecka porwanego jakiejœ chrzeœcijañskiej matce! Jak przeczytaæ mo¿emy w s³ynnym traktacie niemieckiego inkwizytora Heinricha Kramera na polski prze³o¿onym jako „M³ot na czarownice”, wiedŸmy te „niemowi¹tka, to jest maluchne dziateczki jeœæ i po¿ywaæ zwyk³y”. Inny, niemal szkielet podtrzymywany przez wstrêtn¹ babê, wygl¹da jakby by³ o¿ywionym wychowankiem do pos³ugi w jej tylko wiadomych, a niecnych sprawkach. Na piasku z lewej le¿y wychud³y szkielet innego dziecka, prawdopodobnie tak¿e sprowadzony ma sabat w jakichœ czarcich celach. Z wizerunku trudno domyœliæ siê p³ci nieszczêœnika.

Nie jestem przekonany, ¿e obrazy Goyi mog³y kogoœ z ludu odwieœæ od wiary w obecnoœæ czarownic miêdzy nami, ani tym bardziej sk³oniæ Inkwizycji do zaprzestania swych nies³awnych dochodzeñ. Równie przera¿aj¹cy obraz nosi tytu³ „Lot czarownic”, choæ postaci wiruj¹ce nad ziemi¹ trudno identyfikowaæ z konkretn¹ p³ci¹. Nagie, lotne kszta³ty w osobliwych, wysokich czapach kr¹¿¹ w powietrzu po¿eraj¹c ¿ywcem cz³owieka. Na ziemi dwie osoby truchlej¹ z przera¿enia: jeden z mê¿czyzn le¿y i zatyka sobie uszy, by nie s³yszeæ ryku boleœci osoby rozrywanej zêbami przez czarownice. Drugi zas³ania g³owê opoñcz¹, by chroniæ siê przed potwornym widokiem. A z boku osio³, mo¿e kozio³, ziemskie wcielenie Szatana, sprawuje ponur¹ pieczê nad krwaw¹ uczt¹ swych poddiablich pacho³ków. ❍

Francisco de Goya – Sabat czarownic
Francisco de Goya – Lot czarownic

Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook