NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS
ER KURI P L U S
NUMER 1661 (1961)
W E E K L Y
ROK ZA£O¯ENIA 1987
í Zakonnik w Nowym Jorku – str. 3 í P³ynie statek, p³ynie, p³ynie po g³êbinie – str. 7 í Jubileusz Polonia Technica – str. 7 í Weterani o ksiêciu Adamie Czartoryskim – str. 8-9
M A G A Z I N E í Wakacyjne zni¿ki dla seniorów – str. 13
TYGODNIK
Si³a Turcji
18 LIPCA 2026
í Powrót bizonów – str. 15
Tomasz Bagnowski
FOT. KATARZYNA BUCZKOWSKA
P O L I S H
PE£NE WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM
Ostatni szczyt NATO, w Ankarze niewiele ró¿ni³ siê od poprzednich spotkañ. Potwierdzono nienaruszalnoœæ zobowi¹zañ wynikaj¹cych z art. 5 Traktatu Waszyngtoñskiego, a pañstwa sojusznicze zadeklarowa³y przekazanie Ukrainie jeszcze w 2026 roku pomocy wojskowej, sprzêtu i szkoleñ o wartoœci oko³o 80 miliardów dolarów. Choæ by³y to najwa¿niejsze formalne ustalenia szczytu, uwagê przyci¹ga przede wszystkim coœ innego – rola samej Turcji. Kraj, który przez lata uchodzi³ za najbardziej problematycznego cz³onka NATO, tym razem zyska³ status pañstwa, bez którego sukces spotkania móg³by w ogóle nie byæ mo¿liwy. Najwiêkszym echem odbi³a siê wypowiedŸ Donalda Trumpa, ¿e byæ mo¿e w ogóle nie pojawi³by siê na szczycie, gdyby nie by³ on organizowany przez jego „przyjaciela” Recepa Tayyipa Erdogana, którego okreœli³ mianem silnego przywódcy. To deklaracja sugeruj¹ca, ¿e obecnoœæ Trumpa zale¿a³a bardziej od gospodarza ni¿ od samego Sojuszu. Wed³ug doniesieñ medialnych zapewnienie udzia³u Donalda Trumpa sta³o siê jednym z g³ównych celów organizatorów, a Ankara zdo³a³a go osi¹gn¹æ. Turcja zadba³a równie¿ o odpowiedni¹ oprawê wizyty. Erdogan osobiœcie powita³
amerykañskiego prezydenta na lotnisku. Pañstwowa telewizja transmitowa³a uroczystoœæ z eskort¹ kawalerii, kompani¹ honorow¹ oraz przelotem samolotów pozostawiaj¹cych smugi w amerykañskich barwach narodowych. Wojskowa orkiestra odegra³a tradycyjne marsze, a Erdogan obecny by³ podczas ca³ej uroczystoœci wraz z ma³¿onk¹. Obserwuj¹c wystêp orkiestry, Trump pokaza³ gest uniesionego kciuka, a podczas spotkania z tureckim prezydentem stwierdzi³: „Czasami najlepiej dogadujesz siê z najtwardszymi ludŸmi, takimi jak on”. W czasie, gdy relacje Waszyngtonu z wieloma europejskimi stolicami pozostaj¹ napiête, Turcja zaoferowa³a Trumpowi coœ, czego nie mog³a zapewniæ wiêkszoœæ sojuszników. Wyj¹tkowo serdeczne przyjêcie, osobiste relacje z Erdoganem oraz atmosferê, w której, jak sam przyzna³, czu³ siê naprawdê mile wií6 dziany.
l
Jacqueline Kennedy Onassis Reservoir, Central Park. Ulubione miejsce spacerów niezapomnianej Pierwszej Damy.
Kresy Iwaszkiewicza Chris Miekina
W
l
Jaros³aw Iwaszkiewicz przed II wojn¹ œwiatow¹
Zazwyczaj kojarzymy go z mazowieckim Stawiskiem, gdzie przez dekady tka³ swoj¹ literack¹ legendê jako sêdziwy mêdrzec. Jednak to na Ukrainie wyku³a siê prawdziwa to¿samoœæ Jaros³awa Iwaszkiewicza. Bez tamtejszego tygla kulturowego i kijowskich doœwiadczeñ by³by zapewne kimœ zupe³nie innym.
ed³ug kalendarza juliañskiego urodzi³ siê 20 lutego w 1894 roku co w naszym kalendarzu oznacza dzieñ 4 marca. Prawdziwa walka o jego to¿samoœæ rozegra³a siê ju¿ przy chrzcielnicy w koœciele w Iliñcach, gdzie miejscowy proboszcz stanowczo odmówi³ nadania dziecku imienia Jaros³aw, uznaj¹c je za zbyt „prawos³awne”. W oficjalnej metryce przysz³y autor „Panien z Wilka” figurowa³ wiêc jako Leon, choæ prawdopodobnie w rodzinie u¿ywano obu imion: Leon Jaros³aw. Wybór tego drugiego w doros³ym ¿yciu nie by³ przypadkiem, lecz œwiadomym aktem kulturowej autokreacji. Iwaszkiewicz przyszed³ na œwiat w Kalniku, miejscowoœci, która sta³a siê symbolem degradacji dawnych Kresów. Niegdyœ Kalnik by³ miastem, które po rewolcie Chmielnickiego sta³o siê podupadaj¹c¹ wsi¹. Paradoksalnie, w tym têtni¹cym ró¿norodnoœci¹ miejscu
nie by³o ani jednego koœcio³a katolickiego. Duchowy krajobraz miasteczka tworzy³y cerkwie i ¿eñski klasztor prawos³awny, synagoga, karaimska kenesa, a tak¿e zbór ariañski. W tym tyglu dorasta³ syn buchaltera miejscowej cukrowni. Ojciec Jaros³awa – Boles³aw – przyniós³ ze sob¹ litewsko-bia³oruskie korzenie i nazwisko wywodz¹ce siê od imienia Iwan, podczas gdy matka pochodzi³a z Mazowsza, z ziemi sochaczewskiej. Boles³aw Iwaszkiewicz by³ cz³owiekiem ideowym, dawnym stronnikiem radykalnych „czerwonych” z powstania styczniowego. Za walkê zap³aci³ wiêzieniem i przerwaniem studiów w Kijowie, co zmusi³o go do pracy w charakterze korepetytora, a póŸniej buchaltera. Nastoletni Jaros³aw patrzy³ na ojca z podziwem, ale ten etos walki nie uczyni³ z niego naí 12 iwnego piewcy narodowych zrywów.
KURIER PLUS 18 LIPCA 2026
2
www.kurierplus.com
Dr Robert Lerch Laryngolog, od ponad 30 lat pracuj¹cy w polonijnym œrodowisku, zawiadamia o zmianie adresu. Obecnie doktor przyjmuje przy 153 Greenpoint Ave. Brooklyn 11222 (tel: 718.734-0422)
l Doktor leczy wszystkie choroby zwi¹zane z uszami, nosem i gard³em.
l Przeprowadza badania s³uchu, bezdechu sennego, zatok i zawrotów Wizyty g³owy. s¹ mo¿liwe w dniu zg³oszenia
l Wykonuje badania imigracyjne.
Mówimy po polsku
Zapraszamy do Amerykañskiej Czêstochowy autobusem z chórem Angelus na uroczystoœci Œwiêta ¯o³nierza Polskiego Wyjazd 16 sierpnia 2026 o godz.7:30 rano spod Polskiego Domu Narodowego 236 Driggs Ave., Greenpoint NY Info: Teresa, tel. 347.419.2084
Homocysteina – cichy alarm organizmu O cholesterolu s³yszymy niemal codziennie. Kontrolujemy poziom cukru, mierzymy ciœnienie, sprawdzamy CRP. Ale w organizmie istnieje jeszcze jeden wa¿ny wskaŸnik metaboliczny, który mo¿e pozostawaæ niezauwa¿ony. Jest nim homocysteina, aminokwas powstaj¹cy podczas przemiany metioniny. Sama homocysteina nie jest chorob¹. Powstaje w ka¿dej komórce. Problem zaczyna siê wtedy, gdy organizm nie potrafi jej wystarczaj¹co sprawnie przetworzyæ i jej poziom we krwi zaczyna wzrastaæ. Podwy¿szona homocysteina mo¿e byæ sygna³em zaburzeñ metabolicznych. Jej zwiêkszone wartoœci obserwuje siê czêœciej u osób z chorobami uk³adu sercowo-naczyniowego, zaburzeniami kr¹¿enia, zakrzepami, udarami, pogorszeniem funkcji poznawczych, niedoborem witaminy B12 i folianu oraz przy os³abionej pracy nerek. Nie oznacza to, ¿e homocysteina jest jedyn¹ przyczyn¹ tych problemów. Mo¿e jednak stanowiæ istotny element, szczególnie gdy wystêpuj¹: wysokie ciœnienie, cukrzyca, palenie papierosów, nadwaga lub nieprawid³owy poziom cholesterolu. Nadmierna iloœæ homocysteiny mo¿e niekorzystnie oddzia³ywaæ
na œródb³onek – delikatn¹ warstwê wyœcie³aj¹c¹ wnêtrze naczyñ krwionoœnych. Mo¿e sprzyjaæ stresowi oksydacyjnemu, wp³ywaæ na elastycznoœæ naczyñ oraz zaburzaæ równowagê procesów krzepniêcia. WyobraŸmy sobie naczynia jako sieæ autostrad. Gdy ich nawierzchnia jest g³adka, ruch odbywa siê sprawnie. Je¿eli jednak pojawiaj¹ siê uszkodzenia, z czasem mog¹ narastaæ trudnoœci. Organizm, podobnie jak dobry kierowca, potrzebuje wiêc nie tylko paliwa, ale tak¿e sprawnej obs³ugi technicznej. Aby zrozumieæ znaczenie homocysteiny, spójrzmy na cykl metioninowy. Metionina jest przekszta³cana w S-adenozylometioninê, czyli SAM – jeden z najwa¿niejszych dawców grup metylowych. Metylacja uczestniczy m.in. w regulacji aktywnoœci genów, syntezie DNA, produkcji neuroprzekaŸników, metabolizmie hormonów oraz funkcjonowaniu b³on komórkowych. Po wykonaniu swojej pracy SAM przechodzi w homocysteinê. Organizm powinien skierowaæ j¹ jedn¹ z dwóch dróg. Mo¿e przekszta³ciæ j¹ w metioninê albo wykorzystaæ do powstawania cysteiny, z której organizm mo¿e tworzyæ glutation – wa¿ny element naturalnej ochrony antyoksydacyjnej.
Do prawid³owego przebiegu tych reakcji potrzebne s¹ odpowiednie sk³adniki od¿ywcze. Na tej wiedzy biochemicznej opiera siê preparat Methyl-Action firmy Protocol for Life Balance. Formu³a zawiera aktywne postaci witamin z grupy B: witaminê B2 jako ryboflawino-5-fosforan, witaminê B6 jako P-5-P, aktywny folian 5-MTHF Quatrefolic®, witaminê B12 jako metylokobalaminê oraz trimetyloglicynê, czyli TMG. Ka¿dy sk³adnik ma precyzyjnie okreœlon¹ funkcjê. B2 wspiera enzymy uczestnicz¹ce w przemianach folianu. Folian i B12 pomagaj¹ w prawid³owej remetylacji homocysteiny do metioniny. B6 uczestniczy w szlaku prowadz¹cym w kierunku cysteiny, natomiast TMG dostarcza grup metylowych w alternatywnej drodze przemiany homocysteiny. Dziêki temu zestawieniu Methyl-Action wspiera prawid³owe procesy metylacji, metabolizm homocysteiny, funkcjonowanie uk³adu nerwowego oraz metabolizm energetyczny. To nie przypadkowa mieszanka witamin, to kompozycja sk³adników dzia³aj¹cych na ró¿nych etapach tego samego procesu biochemicznego. Preparat nie zastêpuje jednak badañ. Przy podwy¿szonej homocysteinie warto skontrolowaæ poziom witaminy B12, folianu, kwasu metylomalonowego, morfologiê, kreatyninê, eGFR oraz TSH. Nale¿y równie¿ uwzglêdniæ dietê, funkcjê nerek i stosowane leki. Homocysteina mo¿e informowaæ, ¿e organizm potrzebuje wsparcia. Methyl-Action dostarcza aktywnych sk³adników uczestnicz¹cych w przemianach, które ka¿dego dnia pomagaj¹ utrzymaæ metaboliczny porz¹dek. A w biochemii, podobnie jak w ¿yciu, porz¹dek u³atwia funkcjonowanie. Oœwiadczenia dotycz¹ce suplementu nie zosta³y ocenione przez FDA. Produkt nie jest przeznaczony do diagnozowania, leczenia, wyleczenia ani zapobiegania jakiejkolwiek chorobie. Marek Wójcicki
KURIER PLUS 18 LIPCA 2026
www.kurierplus.com
3
„Zakonnik w Nowym Jorku” „Zakonnik w Nowym Jorku” to najnowsza ksi¹¿ka ojca Micha³a Czy¿ewskiego, paulina pos³uguj¹cego w parafii œw. Stanis³awa B. M. na Manhattanie. Autor prowadzi czytelnika przez historiê swojego powo³ania, ¿ycia zakonnego oraz spotkañ z ludŸmi w sercu jednego z najwiêkszych miast œwiata. To œwiadectwo wiary, poszukiwania Boga i odkrywania Jego obecnoœci poœród codziennego poœpiechu Nowego Jorku. O inspiracjach do napisania ksi¹¿ki, duchowoœci pauliñskiej, ¿yciu zakonnika w Nowym Jorku oraz historiach ukrytych na kartach tej publikacji rozmawiam z jej autorem. Maryi – s¹ dla mnie nieustannym drogowskazem. Œw. Jan Pawe³ II pokazuje, ¿e w œwiecie pe³nym poœpiechu i niepewnoœci mo¿na ¿yæ Ewangeli¹ z odwag¹, pokojem i wiernoœci¹. Ten rozdzia³ przypomina mi o pocz¹tkach mojego powo³ania oraz o ludziach i wydarzeniach, które pomog³y mi odkryæ drogê ¿ycia zakonnego i kap³añskiego.
Co by³o inspiracj¹ do napisania tej ksi¹¿ki ? Podczas pandemii przebywa³em w klasztorze w Buffalo. To tam zacz¹³em pisaæ historiê o b³ogos³awionym Euzebiuszu, za³o¿ycielu naszego zakonu, aby g³êbiej poznaæ dzieje i duchowoœæ paulinów. Chcia³em opowiedzieæ o wyj¹tkowym cz³owieku, który da³ pocz¹tek naszej wspólnocie. Z czasem do tej historii dopisa³em równie¿ w³asn¹ drogê powo³ania oraz doœwiadczenia ¿ycia zakonnego. Inspiracj¹ do napisania ksi¹¿ki „Zakonnik w Nowym Jorku” by³y tak¿e spotkania z rodzin¹ i bliskim w Polsce, którzy czêsto pytali mnie, jak wygl¹da ¿ycie zakonnika w Nowym Jorku. Pada³y pytania o powo³anie, ¿ycie zakonne i codziennoœæ za oceanem, a nie na wszystkie zd¹¿y³em odpowiedzieæ podczas rozmów. W pewnym sensie ksi¹¿ka sta³a siê odpowiedzi¹ na te pytania. Jej wydanie zbieg³o siê z jubileuszem 40-lecia obecnoœci paulinów w parafii œw. Stanis³awa B. M. na Manhattanie w Nowym Jorku. To wydarzenie sta³o siê piêkn¹ okazj¹ do przypomnienia historii naszej wspólnoty, jej pos³ugi oraz obecnoœci w ¿yciu Polonii. Jakie doœwiadczenia z ¿ycia na Manhattanie najbardziej wp³ynê³y na treœæ ksi¹¿ki? Kilka lat temu otrzyma³em kartkê z okazji rocznicy œwiêceñ kap³añskich, na której zapisano s³owa œw. Jana Paw³a II: „Drog¹ Koœcio³a jest cz³owiek”. Te s³owa sta³y siê dla mnie bardzo wa¿ne. Prypominaj¹ mi, co – a raczej kto – jest najwa¿niejszy. Kontakty z drugim cz³owiekiem – jego histori¹, wiar¹, smutkami i radoœciami – sta³y siê dla mnie obrazem Koœcio³a pielgrzymuj¹cego, szukaj¹cego, a zarazem pe³nego talentów i pasji. Te doœwiadczenia chcia³em zatrzymaæ i utrwaliæ. W ksi¹¿ce znalaz³y one swoje odbicie jako œwiadectwo ¿ywego Koœcio³a, który nie jest teori¹, ale konkretnym doœwiadczeniem ludzi spotykanych na drodze pos³ugi duszpasterskiej w Nowym Jorku.
Jak¹ rolê w ¿yciu duchowym mieszkañców Nowego Jorku odgrywa obecnoœæ paulinów? Tam, gdzie s¹ paulini, tam jest tak¿e obecnoœæ Matki Bo¿ej w Jej jasnogórskim wizerunku. Paulin pomaga innym zwracaæ siê ku Matce Chrystusa. Jasnogórski wizerunek Matki Bo¿ej, obecny w naszej parafii, przyci¹ga ludzi szukaj¹cych pokoju, nadziei i umocnienia wiary. Jej zranione oblicze jest tak¿e znakiem bliskoœci z cz³owiekiem cierpi¹cym i doœwiadczonym przez ¿ycie. Maryja patrzy na ka¿dego z mi³oœci¹ i przypomina, ¿e nawet poœród trudnoœci cz³owiek nie jest sam.
Ojciec Micha³ Czy¿ewski paulin
Bardzo wa¿na jest tak¿e modlitwa zakonna oraz wspólnota parafialna, bo we wspólnocie wiary cz³owiekowi ³atwiej odnaleŸæ Bo¿¹ obecnoœæ. Wiele zale¿y od wra¿liwoœci i pragnienia serca. Niezale¿nie od tego, czy jest to wielkie miasto, ma³a wieœ, park czy kaplica – cz³owiek, który naprawdê pragnie Boga, bêdzie Go szuka³ i dostrzega³. Przypominaj¹ mi siê tutaj s³owa z Ewangelii œw. Jana: „Chcemy ujrzeæ Jezusa” (J 12,21). To pragnienie wpisane jest w ludzkie serce i ono pomaga odkrywaæ Boga tak¿e poœród zgie³ku Nowego Jorku.
Z jakimi wyzwaniami spotyka siê zakonnik ¿yj¹cy w tak dynamicznym miejscu jak Nowy Jork? Pochodzê z miejscowoœci Drzewica, oko³o sto kilometrów od Warszawy. To malownicza, niewielka miejscowoœæ. I nagle przysz³o mi ¿yæ w Nowym Jorku – jednym z najwiêkszych miast œwiata. Wyzwañ by³o du¿o: jak wygospodarowaæ czas na modlitwê w tak dynamicznym rytmie miasta, jak znaleŸæ spowiednika, a tak¿e zwyczajnie – fryzjera, lekarza... Pierwsze dni na Manhattanie by³y pe³ne realnych trudnoœci. Ba³em siê nawet wejœæ do McDonalda i zamówiæ jedzenie. Zna³em wtedy tylko kilka s³ów po angielsku: „Coca-Cola”, „I love you” i „pizza”. Ale spotyka³em na swojej drodze ¿yczliwych ludzi, którzy pomagali mi odnaleŸæ siê w nowej rzeczywistoœci. Z niektórymi z nich mam kontakt do dziœ.
Na wewnêtrznej stronie ok³adki jest ilustracja Jezusa jad¹cego na osio³ku. Jakie jest jej znaczenie? Jezus do Jerozolimy wjecha³ na osio³ku – to wydarzenie wspominamy w Niedzielê Palmow¹. Ta ilustracja ma dla mnie symboliczne znaczenie. Pokazuje Chrystusa, który przychodzi do ludzi w prostocie, pokoju i pokorze. Moim pragnieniem jest byæ takim „osio³kiem”, który niesie Chrystusa innym ludziom. Zakonnik nie powinien zatrzymywaæ uwagi na sobie, ale prowadziæ do Jezusa i pomagaæ Go spotkaæ. Dlatego têilustracjê mo¿na traktowaæ jako symboliczne wprowadzenie do ca³ej opowieœci – historii o drodze wiary, o powo³aniu i codziennym niesieniu Chrystusa poœród ludzi, tak¿e w tak niezwyk³ym miejscu jak Nowy Jork.
Czy w wielkim mieœcie ³atwo dostrzec obecnoœæ Boga, czy wymaga to innego spojrzenia? Dla zakonnika i kap³ana szczególn¹ pomoc¹ w dostrzeganiu obecnoœci Boga jest codziennie sprawowana Msza Œwiêta, podczas której mogê stan¹æ przed Bogiem obecnym w Eucharystii i trzymaæ Go w swoich d³oniach.
Do którego rozdzia³u ksi¹¿ki ojciec najchêtniej wraca? Najprzyjemniej czyta mi siê rozdzia³ – „Œlady Jana Paw³a II w Nowym Jorku”. Œwiadectwo papie¿a Polaka, jego modlitwa, odwaga w g³oszeniu Dobrej Nowiny, duch pielgrzymowania oraz „Totus Tuus” – oddanie siê
NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS
KURIER P L U S
P O L I S H
W E E K L Y
M A G A Z I N E
redaktor naczelna Zofia Doktorowicz-K³opotowska
sta³a wspó³praca Maria Bielski, Andrzej Józef D¹browski, Ma³gorzata Ka³u¿a, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Chris Miekina, Jolanta Szczepkowska, Katarzyna Zió³kowska
Do kogo w szczególnoœci kierowana jest ta ksi¹¿ka? Ksi¹¿kê szczególnie polecana osobom przygotowuj¹cym siê do sakramentu bierzmowania, lub tym, którzy ju¿ go przyjêli i pragn¹ ¿yæ wed³ug wskazañ Ducha Œwiêtego. Kierujê j¹ równie¿ do m³odych ludzi zastanawiaj¹cych siê nad swoj¹ drog¹ ¿ycia, poszukuj¹cych odpowiedzi na pytania o powo³anie, sens i wiarê. To tak¿e ksi¹¿ka dla tych, którzy interesuj¹ siê ¿yciem zakonnym, codziennoœci¹ kap³ana oraz doœwiadczeniem Koœcio³a w tak wyj¹tkowym miejscu jak Nowy Jork. Mam nadziejê, ¿e ka¿dy odnajdzie w niej coœ dla siebie – inspiracjê, œwiadectwo lub zachêtê do g³êbszego spojrzenia na w³asne ¿ycie i relacjê z Bogiem. Przy tej okazji pragnê serdecznie podziêkowaæ wszystkim, którzy wsparli wydanie tej ksi¹¿ki – modlitw¹, ¿yczliwoœci¹, dobrym s³owem i pomoc¹ materialn¹. Dziêki temu mog³a ona trafiæ do czytelników. Patronat honorowy nad publikacj¹ obj¹³ biskup Robert Chrz¹szcz, który podkreœli³: „Wyra¿am nadziejê, ¿e publikacja ta przyczyni siê do umocnienia wiary m³odzie¿y, pog³êbienia jej wiêzi z Koœcio³em – równie¿ poza granicami Ojczyzny – oraz stanie siê wartoœciow¹ i inspiruj¹c¹ lektur¹ dla m³odego czytelnika, a zarazem cenn¹ pomoc¹ formacyjn¹ i duszpastersk¹”. Dziêkujê za rozmowê. Jolanta Obrycka
FOTO. ARCHIWUM O. MICHA³A CZY¿EWSKIEGO
Spotkania z ojcem Micha³em, zwi¹zane z promocj¹ jego ksi¹¿ki: 20 lipca, 6:30 - MM Art Studio 111 Lester Street - Walington 21 lipca, 6:30 - Instytut Naukowy 208 East 39 Street - Manhattan 27 lipca, 6:00 - CPS 176 Java Street Greenpoint
fotografia Zosia ¯eleska-Bobrowski wydawcy John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek
Kurier Plus, Inc. Adres: 176 Java Street Brooklyn, NY 11222 Pokój numer 6 Tel: (718) 389-3018 E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com
Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.
KURIER PLUS 18 LIPCA 2026
4
www.kurierplus.com
Na drogach Prawdy Bo¿ej
Ks. Ryszard Koper
W ogrodzie pszenicy i chwastów Jezus opowiedzia³ t³umom tê przypowieœæ: „Królestwo niebieskie podobne jest do cz³owieka, który posia³ dobre nasienie na swojej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszed³ jego nieprzyjaciel, nasia³ chwastu miêdzy pszenicê i odszed³. A gdy zbo¿e wyros³o i wypuœci³o k³osy, wtedy pojawi³ siê i chwast. S³udzy gospodarza przyszli i zapytali go: „Panie, czy nie posia³eœ dobrego nasienia na swej roli? Sk¹d wiêc wzi¹³ siê na niej chwast?” Odpowiedzia³ im: „Nieprzyjazny cz³owiek to sprawi³”. Rzekli mu s³udzy: „Chcesz wiêc, ¿ebyœmy poszli i zebrali go?” A on im odrzek³: „Nie, byœcie zbieraj¹c chwast, nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róœæ a¿ do ¿niwa; a w czasie ¿niwa powiem ¿eñcom: Zbierzcie najpierw chwast i powi¹¿cie go w snopki na spalenie; pszenicê zaœ zwieŸcie do mego spichlerza”. (Mt 13, 24-30)
M
ój niewielki ogródek w Nowym Jorku tak zagospodarowa³em, aby pod pewnymi wzglêdami przypomina³ mi rodzinn¹ zagrodê w Oseredku na Roztoczu. Poœród dzikiej przyrody by³y poletka z roœlinami uprawnymi. Dzikie roœliny wdziera³y siê na uprawne dzia³ki. Traktowaliœmy je jako chwasty, które koniecznie trzeba usun¹æ. Chwastem okreœla siê roœlinê rosn¹c¹ w miejscu niepo¿¹danym, która konkuruje o wodê, œwiat³o i sk³adniki od¿ywcze z roœlinami uprawnymi. Chwasty s¹ niebezpieczne, bo s¹ odporne, rosn¹ szybko, ³atwo dostosowuj¹ siê do trudnych warunków i stanowi¹ zagro¿enie dla plonów w rolnictwie. Pewnego razu przysz³a do mojego ogródka kobieta, któr¹ w czasach mojego dzieciñstwa, w mojej wiosce, nazwano by czarownic¹. Tak mówiono na kobiety, które zna³y siê na zio³ach, zbiera³y je i leczy³y nimi choruj¹cych wspó³ziomków. Przyklejano im ³atkê rzucaj¹cych uroki. Pani w moim ogrodzie nie przypomina³a czarownicy, ale dobrze zna³a siê na zio³ach i wiedzia³a na jakie schorzenia pomagaj¹. W dzikich zak¹tkach mojego ogrodu dostrzeg³a zio³a lecznicze, które do tej pory, mimo mojego wiejskiego wychowania traktowa³em jako chwasty. Wœród nich by³y: przytulia czepna, kurdybanek, mniszek lekarski i wiele innych.
N
ie, nie pomyli³em ewangelicznych rozwa¿añ z lekcj¹ w rolniczej szkole, do której nota bene uczêszcza³em. Zapewne s³uchaj¹c ewangelicznej przypowieœci o chwaœcie i pszenicy dostrzegamy pewne analogie, ale o tym póŸniej. Chrystus czêsto przechodzi³ palestyñskimi drogami poœród pól uprawnych. Widzia³ faluj¹ce na wietrze zielone ³any pszenicy i jêczmienia, a wœród nich chwasty, jak k¹kole, chabry czy maki. W dzieciñstwie zrywaliœmy je, bo by³y piêkne, ale rodzice nie pochwalali tego, bo zrywa-
Ewangelii i nauki Koœcio³a oznacza wydanie owocu zbawienia. Ogrom pope³nionych zbrodni mo¿e budziæ w nas pewne opory w zaliczeniu tych zbrodniarzy do grona zbawionych. Wtedy jednak winniœmy stan¹æ na Golgocie, gdzie umiera³ Chrystus oraz nawrócony w ostatniej chwili dobry ³otr. Jezus umiera na krzy¿u za nasze grzechy i prowadzi grzeszników drog¹ ³aski, którzy na podstawie skruchy i wiary dostêpuj¹ zbawienia. Wspomniani zbrodniarze byli postrzegani jak ludzkie chwasty i byli nimi. Czekanie do ¿niwa otwar³o przed nimi ³askê zbawienia, bo jak pisze œw. Pawe³: „Chrystus bowiem umar³ za nas jako za grzeszników”. Ka¿dy nawrócony grzesznik mo¿e skorzystaæ z ³aski Golgoty.
j¹c je szmat³aliœmy, jak to mówiono w Oseredku pszenicê, czyni¹c wiêcej szkody ni¿ po¿ytku. W tym kontekœcie zrozumialej wybrzmiewaj¹ s³owa z dzisiejszej przypowieœci: „Rzekli mu s³udzy: ‘Chcesz wiêc, ¿ebyœmy poszli i zebrali go?” A on im odrzek³: ‘Nie, byœcie zbieraj¹c chwast, nie wyrwali razem z nim i pszenicy”. Wiejski agronom powiedzia³by, ¿e trzeba powyrywaæ chwasty, Jezus jednak przenosi wymowê tej przypowieœci w sferê ducha i ¿ycia wiecznego, w której „pszenica uciskana” przez chwasty wydaje obfitszy plon. W Dziejach Apostolskich czytamy: „Przez wiele ucisków trzeba nam wejœæ do królestwa Bo¿ego”.
A
teraz wróæmy do ogrodowej opowieœci. Chrystus zstêpuj¹c na ziemiê zaprasza nas do ogrodu, który nazywa Królestwem Niebieskim. Tym ogrodem staje siê nasze serce. I w nim w³aœnie zapada decyzja czy jesteœmy pszenic¹, czy chwastem w ogrodzie Królestwa Niebieskiego. Bóg sieje dobre ziarno zbawienia, lecz jak mówi, Ewangelia przychodzi nieprzyjaciel i zasiewa w naszych sercach z³o. W Biblii g³ównym nieprzyjacielem cz³owieka jest Szatan. Jego zasadniczym celem jest odci¹gniêcie ludzi od Boga, co ma prowadziæ do utraty zbawienia. Dzia³a on poprzez pokusy, zwodzenie, sianie zw¹tpienia oraz zachêtê do grzechu. Wielu ulega temu zwodzeniu, bo Z³y dzia³a w bardzo subtelny i ró¿norodny sposób. Wykorzystuje media i kulturê, promuj¹c relatywizm moralny, egoizm, konsumpcjonizm czy przemoc, co sprzyja oddalaniu siê od wartoœci duchowych. Z³y zamiast dzia³aæ w sposób spektakularny, najczêœciej kusi tak niewinnie poprzez podsuwanie w¹tpliwoœci, pó³prawd czy usprawiedliwianie grzechu w codziennych sytuacjach. Wznieca nieuzasadnione lêki, zazdroœæ, chêæ dominacji czy podzia³ów miêdzy ludŸmi. Sk³aniania cz³owieka
N
do zaniedbywania modlitwy, relacji z bliskimi czy rozwoju duchowego na rzecz spraw b³ahych. Pod wp³ywem Z³ego i jego s³ug dorodna pszenica mo¿e staæ siê chwastem. A pod wp³ywem ³aski Bo¿ej mo¿e staæ siê pszenic¹. I to jest jeden z powodów, ¿e Chrystus zamiast niecierpliwie wyrywaæ chwast, ka¿e czekaæ do ¿niw: „Pozwólcie obojgu róœæ a¿ do ¿niwa; a w czasie ¿niwa powiem ¿eñcom: Zbierzcie najpierw chwast i powi¹¿cie go w snopki na spalenie; pszenicê zaœ zwieŸcie do mego spichlerza”.
P
rofesor Jacek Leociak w kolejnej ksi¹¿ce „Zapraszamy do nieba. O nawróconych zbrodniarzach” kreœli sylwetki s³ynnych zbrodniarzy miêdzy innymi Jacquesa Fesha, cz³onków rodziny Mansona, a koñczy na hitlerowcach, którzy nawrócili siê przed œmierci¹, co w œwietle
a koniec rozwa¿añ spójrzmy na nasz¹ gorliwoœæ w oczyszczaniu z „chwastów” ogrodu Królestwa niebieskiego z perspektywy mi³oœci. Jezus naucza: „Bêdziesz mi³owa³ swego bliŸniego jak siebie samego”. Jak byœmy zareagowali, gdyby zamieniono w tym przykazaniu s³owo „mi³uj” na s³owo „os¹dzaj”: „Os¹dzaj swego bliŸniego jak siebie samego”? To w³aœnie dzieje siê w dzisiejszej Ewangelii. Robotnicy sami wydaj¹ s¹d, pytaj¹c: „Chcesz, ¿ebyœmy poszli i je powyrywali?”. Mo¿e tego nie zauwa¿amy jak nieraz dzielimy ludzi wokó³ nas na dwie kategorie: pszenicê – czyli dobrych ludzi – oraz chwast, czyli ludzi z³ych. Czêsto czynimy to wed³ug bardzo subiektywnego klucza. „Pszenic¹” okreœlamy ludzi, którzy nas szanuj¹ i s¹ nam ¿yczliwi. Zaœ „chwastem” s¹ ludzie, którzy lekcewa¿¹ nas i s¹ nam nieprzychylni. Tak¹ postawê trzeba skonfrontowaæ z mi³oœci rozpiêt¹ na krzy¿u Golgoty. m
Zapraszamy na strony Autora: ryszardkoper.pl i nytravelclub.pl
KURIER PLUS 18 LIPCA 2026
www.kurierplus.com
5
Kartki z przemijania
Andrzej Józef D¹browski
trzebowanie na pomnikowych bohaterów bez skazy, ale dalibóg takich nie by³o i nie ma.
$
W Polsce rozlewa siê ostatnio toksyna powtórnej nienawiœci. Szczególnie w stosunku do Ukraiñców i ¯ydów. Trzeba zatem przypomnieæ pytanie z Ewangelii œw. Mateusza (Mt, 7-5) – „Czemu to widzisz drzazgê w oku swego brata, a belki we w³asnym oku nie dostrzegasz?”.
$
Z wypowiedzi wielu rodaków wynika, ¿e lewicowy to zawsze z³y, a prawicowy to zawsze dobry. W ich przekonaniu osobnik lewicowy nigdy nie ma racji, nawet wtedy, kiedy j¹ ma, zaœ prawicowy zawsze ma racjê, nawet wtedy, kiedy jej nie ma. Libera³owie to wed³ug nich niemoralni relatywiœci, zaœ konserwatyœci s¹ jak kryszta³ czyœci. Korupcja i lewe interesy to domena lewicy, zaœ czyste rêce s¹ tylko na prawicy. O tym, ¿e Donald Tusk ma niemieck¹ duszê, a Jaros³aw Kaczyñski jest zbawc¹ narodu nie bêdê pisa³, bo to ju¿ wszyscy znamy na pamiêæ.
$
Potrzeba narodowego mitu wci¹¿ jest o wiele silniejsza ni¿ potrzeba prawdy. Tak¿e historycznej. Œwietnie to pokaza³ Jerzy Szaniawski w dramacie „¯eglarz”. Pamiêtam oburzenie wielu Greków, kiedy niektórzy historycy, pisarze i filmowcy mówili o biseksualnoœci ichniego Aleksandra Wielkiego. A przecie¿ by³ biseksualist¹! I z tego powodu nie sta³ siê kimœ mniejszym ni¿ by³. Z rodzimego podwórka, zapamiêta³em m.in. oburzenie mi³oœników Zbigniewa Herberta, kiedy okaza³o siê, ¿e ten wspania³y poeta rozmija³ siê z prawd¹, mitologizuj¹c swe dzieje i samego siebie. A przecie¿ w niczym nie umniejsza to rangi jego poezji. Od zawsze jest du¿e zapo-
W Krakowie odby³ siê w dniach 2-4 lipca Œwiatowy Kongres T³umaczy Literatury Polskiej. Przyjecha³o nañ ponad 200 t³umaczy z kilkudziesiêciu krajów œwiata, w wiêkszoœci z Europy, ale tak¿e z Ameryki Pó³nocnej i Po³udniowej oraz Azji. Nie ukrywam, ¿e ich wszystkich wielce podziwiam, bo to w³aœnie oni s¹ najlepszymi znawcami obecnego jêzyka polskiego. Nie w teorii, tylko w praktyce. Niektórzy s¹ wrêcz zakochani w jego bogactwie i kreatywnej elastycznoœci. Podczas Kongresu piêknie o jêzyku i kulturze polskiej mówi³ Tapani Kärkkäinen, t³umacz na jêzyk fiñski i zarazem znakomity promotor naszej kultury w Finlandii. Uca³owa³bym go najmocniej w podziêce. Dziêki niemu tamtejsi czytelnicy poznali nie tylko twórczoœæ Ryszarda Kapuœciñskiego, Hanny Krall, Andrzeja Sapkowskiego, Brunona Schulza, Olgi Tokarczuk, czy S³awomira Mro¿ka, lecz tak¿e mog¹ korzystaæ ze znakomitych przewodników po kulturze Warszawy i Krakowa. W jego przekonaniu t³umacz jest partnerem pisarza, wspó³tworz¹cym jego dzie³o. I tak jest w istocie! Po raz kolejny krystaliczn¹ polszczyzn¹ w kongresowej mowie ¿ywej zachwyci³ mnie prozaik Jacek Dehnel. Wyznam otwarcie, ¿e czêsto cierpiê, kiedy s³yszê, jak mówi wielu moich rodaków w codziennym ¿yciu, w mediach i na estradach.
$
Ma³gorzata Semil, wybitna teatralo¿ka i t³umaczka wspó³czesnych dramatów angielskich, w wywiadzie, który z ni¹ onegdaj przeprowadzi³em rzek³a, ¿e „najtrudniej jest przet³umaczyæ pauzê”. I tak jest w rzeczy samej, co wiem równie¿ bezpoœrednio od Stanis³awa Barañczaka i z zapisków Czes³awa Mi³osza.
$
Zmar³ Janusz Romañski, wielki patriota, zas³u¿ony dla Polski i Polonii Amerykañskiej. By³ wybitnym in¿ynierem, naukowcem i opiekunem naukowym studentów, wspó³autorem kilku projektów przemys³owych i badawczych dla Si³ Powietrznych i Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych, sponsorowanych przez Departament Obrony USA. Opublikowa³ ponad 50 artyku³ów na-
Tydzieñ na kolanie Jeremi Zaborowski Wtorek Akcje koncernu IBM spad³y o ponad 23 procent, a wiêc prawie o jedn¹ czwart¹, po otwarciu gie³dy we wtorek, co rodzi nowe pytania czy firmy maj¹ wystarczaj¹ce krótkoterminowe zyski z inwestycji w sztuczn¹ inteligencjê (AI) oraz o to, kto przegra konkurencjê z tymi, co zainwestowali w AI wczeœniej i wiêcej. To by³ bez w¹tpienia najgorszy dzieñ od dziesiêcioleci dla tej zas³u¿onej firmy i tak znanej marki jak¹ jest IBM. Bezpoœredni¹ przyczyn¹ by³y wyniki finansowe za drugi kwarta³ pokazuj¹ce niezadowalaj¹ce zyski. W liœcie do inwestorów wys³anym we wtorek, prezes Arvind Krishna stwierdzi³, ¿e segment komputerów Z firmy IBM – jej du¿e systemy obliczeniowe dla przedsiêbiorstw oferuj¹ce zaawansowane mo¿liwoœci sztucznej inteligencji – pozostaje w tyle za prognozami firmy. Flagowym produktem jest z17,
okreœlany jako „potêga w przetwarzaniu transakcji”, co wa¿ne, bo koncern skupi³ siê na obs³udze instytucji finansowych. „Bior¹c pod uwagê, ¿e by³ to najsilniejszy start programu komputerów mainframe w naszej historii, spodziewaliœmy siê spadku przychodów z infrastruktury o kilka procent w skali roku, pocz¹wszy od tego kwarta³u” – napisa³ Krishna. „Sytuacja okaza³a siê gorsza od naszych oczekiwañ, a jej przyczyn¹ by³a s³aba wydajnoœæ w segmencie Z i powi¹zanym z nim pakietem oprogramowania, g³ównie w obszarze przetwarzania transakcji”. T³umacz¹c na nasze: maj¹c do wyboru produkty AI takich firm jak OpenAI czy Anthropic, klienci nie kupuj¹ maszyn produkowanych przez IBM. S³owem, w nowym, wspania³ym œwiecie Sztucznej Inteligencji zaczyna siê proces konsolidacji: zwyciêzcy bior¹ wszystko, a ci co przegrywaj¹ w wyœcigu, szybko trac¹, a wszystko to dyskontuje gie³da na Wall Street z szybkoœci¹ i bezwzglêdnoœci¹ kasyna. Wartoœæ koncernu zmniejszy³a siê o, bagatela, 68 miliardów dolarów. Kolejny znak ostrzegawczy dla super optymistów od amerykañskiego AI, a przy-
Janusz Romañski
ukowych z zakresu w³aœciwoœci materia³ów stosowanych do œmig³owców wojskowych oraz wiele innych publikacji w prasie polonijnej w USA. Propagowa³ polsk¹ myœl techniczn¹ m.in. w prowadzonym przeze mnie dwutygodniku „G³os”. By³ merytorycznym autorytetem w Stowarzyszeniu In¿ynierów Polskich w USA „Polonia Technica”, znakomicie prowadzi³ Polski Uniwersytet Ludowy w Filadelfii i ofiarnie dzia³a³ w organizacjach takich jak Kongres Polonii Amerykañskiej i Towarzystwo Dziedzictwa Polskiego w rzeczonej Filadelfii. By³ równie¿ cz³onkiem Amerykañskiego Stowarzyszenia Edukacji In¿ynierskiej, Amerykañskiego Stowarzyszenia Badañ i Materia³ów, Amerykañskiego Stowarzyszenia Spawalniczego oraz Polskiego Stowarzyszenia Wirop³atów. Jako mój czytelnik widzia³ sens w tym, o czym i jak piszê. Odznacza³ mnie presti¿owymi nagrodami i dyplomami oraz zaprasza³ do prowadzenia wyk³adów we wspomnianym Polskim Uniwersytecie Ludowym. Bywa³o, ¿e dzwoni³ do mnie z ró¿nymi pytaniami, bywa³o, ¿e chwali³ to, co napisa³em, bywa³o, ¿e wraz ze swoj¹ ma³¿onk¹ Ma³gorzat¹ nie szczêdzi³ mi s³ów podtrzymuj¹cych mnie na duchu w chwilach zw¹tpienia. Jestem Im Obojgu za to bardzo wdziêczny. m
by³o ich w ostatnich czasach. Wprowadzone do firm systemy nie s¹ tak efektywne jak wszyscy zapowiadaj¹, a do tego – poniewa¿ maszyny pozbawione s¹ jakiejkolwiek moralnoœci – k³ami¹ i wymyœlaj¹ na potêgê, jak to siê pisze w ¿argonie, „halucynuj¹”, bo liczy siê tylko zwyciêstwo i bycie pierwszym i najlepszym. Do tego dochodzi kwestia kosztów. Napuchniêta o miliardy wpompowane w AI gie³da zaczyna powoli wracaæ na ziemiê, bo przecie¿ ostatecznie gdzieœ, kiedyœ, ktoœ zechce mieæ realne zyski, a nie tylko niezrealizowane obietnice. Bo czego oni nie naobiecywali… Do inwestorów zaczynaj¹ docieraæ nieprzyjemne fakty AI: ¿e tyle obietnic bez pokrycia, ¿e zwalnia siê ludzi, ale maszyny nie nad¹¿aj¹ za efektywnoœci¹ a przede wszystkim, ¿e cholernie drogo. Firmy korzystaj¹ce z abonamentów na AI, p³ac¹ miliardy, bo p³aci siê od ka¿dego wykorzystania przez ka¿dego pracownika. W tym samym czasie pojawiaj¹ siê… chiñskie zamienniki. Okazuje siê, ¿e Sztuczna Inteligencja Made In China ju¿ nie ustêpuje osi¹gami, a do tego jest… wielokrotnie tañsza. Brzmi znajomo? Powinno. Jak wszystko od 1989 r., tak¿e AI podpada pod to, co uczyniliœmy z przemys³em i wytwórczoœci¹ Zachodu. Dla zysku, dla wielkiego zy-
sku przenoszono linie produkcyjne do Chin, bo tam „pracowali za miskê ry¿u”. No to, po 20-30 latach wszystko do nas wraca. Sam tego chcia³eœ, Grzegorzu Dynda³o, nieprawda¿? Œroda rano Potyczki amerykañsko-irañskie w Cieœninie Ormuz przesz³y do jeszcze bardziej gor¹cej fazy. Amerykañskie si³y zbrojne bombarduj¹ irañskie cele w³aœciwie codziennie. Iran zaatakowa³ kilka cywilnych statków w zatoce, powoduj¹c zatrzymanie ruchu. Prezydent Donald Trump wys³a³ do Kongresu list, w którym de facto deklaruje powrót do walk oraz wznowi³ blokadê portów irañskich. Iran z kolei ostrzeliwuje cele zwi¹zane z Amerykanami w Bahrajnie, Kuwejcie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich oraz Jordanii. Optymistyczne jest to, ¿e mimo pe³zaj¹cej eskalacji, w dalszym ci¹gu nie jest to pe³noskalowy konflikt taki, jak z koñca lutego i marca. Iran nie eskaluje: nie atakuje bezpoœrednio Amerykanów, nie uderza tak¿e w Izrael. Amerykanie, póki co ograniczaj¹ siê do celów œciœle wojskowych. Retoryka po obu stronach ostra, ale na szczêœcie czyny nie nad¹¿aj¹ za s³owami. S³owem, powtórzê – na razie pe³zaj¹ca eskalacja. Co dalej? m
KURIER PLUS 18 LIPCA 2026
6
www.kurierplus.com
Polskie wczoraj i dziœ
Kazimierz Wierzbicki
Bitwa, która zmieni³a bieg historii W przysz³ym tygodniu mija 626. rocznica jednej z najwiêkszych bitew w historii œredniowiecznej Europy – bitwy pod Grunwaldem. W 1226 r. ksi¹¿e Konrad Mazowiecki sprowadzi³ do Polski Zakon Najœwiêtszej Marii Domu Niemieckiego zwany równie¿ zakonem krzy¿ackim. Krzy¿acy mieli broniæ ziemie Mazowsza od najazdów pogañskich Prusów, którzy zamieszkiwali pó³nocno-wschodnie tereny dzisiejszej Polski. Zakon mia³ siê zaj¹æ ich chrystianizacj¹. Zamiast Ewangelii krzy¿acy sprowadzili ogieñ i miecz, co doprowadzi³o do eksterminacji Prusów i utworzenia na zagrabionych terenach pañstwa krzy¿ackiego. W 1309 r. zakon zaj¹³ podstêpem Pomorze Gdañskie. Przez wiêkszoœæ XIV wieku prowadzi³ najazdy na ziemie Wielkopolski, Mazowsza i Kujaw. Rycerze z czarnymi krzy¿ami na p³aszczach zagra¿ali równie¿ Wielkiemu Ksiêstwu Litewskiemu pod pozorem chrystianizacji tego ostatniego pogañskiego pañstwa w Europie. Sytuacja zmieni³a siê po zawarciu w Krewie unii polsko – litewskiej w roku 1385. Na mocy porozumienia ksi¹¿e Litwy W³adys³aw Jagie³³o mia³ poœlubiæ królowê Polski Jadwigê Andygaweñsk¹ i obj¹æ w³adzê w Polsce. W³adys³aw zgo-
dzi³ siê równie¿ na chrystianizacjê swego ksiêstwa. Pozbawi³o to krzy¿aków argumentu o koniecznoœci chrystianizacji Litwy przez Zakon. Krzy¿ackie najazdy na ziemie Polski i Litwy by³y w dalszym ci¹gu kontynuowane, a nawet nasili³y siê w roku 1409. W tym samym czasie wybuch³o antykrzy¿ackie powstanie na ¯mudzi, które wbrew protestom Zakonu popiera³a Polska. Wszystko wskazywa³o na to, ¿e prêdzej czy póŸniej musi nast¹piæ decyduj¹ce rozstrzygniêcie konfliktu. W czerwcu 1410 r. król W³adys³aw wyruszy³ na pó³noc prowadz¹c 20-tysiêczn¹ armiê. W Czerwiñsku nad Wis³¹ nast¹pi³o po³¹czenie z ponad dziesiêciotysiêczn¹ dywizj¹ wojsk litewskich oraz dwutysiêcznym korpusem tatarskim. Na po³udnie zmierza³a 21-tysiêczna armia krzy¿acka w sk³ad której wchodzi³a pewna liczba rycerstwa z Europy zachodniej. Bior¹c pod uwagê gorsze uzbrojenie i wyszkolenie bojowe wojsk litewskich i tatarskich, mo¿na oceniæ, ¿e si³y obu stron by³y mniej wiêcej równe. Do decyduj¹cego starcia dosz³o 15 lipca w okolicach wsi Grunwald na Pojezierzu Mazurskim. Bitwê rozpoczê³a ciê¿ka jazda Polaków uderzaj¹c na prawe skrzyd³o nieprzyjaciela. Si³y litewsko-ruskie zaatakowa³y lewe skrzyd³o, lecz musia³y ulec ciê¿kozbrojnej jeŸdzie Krzy¿aków i wycofa³y siê. Bitwa trwa³a wiêkszoœæ dnia, a szala zwyciêstwa przesuwa³a siê na jedn¹ lub drug¹ stronê. PóŸnym popo³udniem Wielki Mistrz wprowadzi³ do walki swe ostatnie odwody. Nie usz³o to uwadze króla W³adys³awa, który równie¿ rzuci³ do walki swoje odwody. W tym samym czasie nast¹pi³ powrót wojsk litewskich na pole walki. Wszystko to zadecydowa³o o klêsce Krzy¿aków, ktorych zginê³o ponad osiem tysiêcy. Poleg³ równie¿ Wielki Mistrz Ulrich von Jungingen. Straty polsko-litewskie wynios³y oko³o piêciu tysiêcy poleg³ych.
Wielkie zwyciêstwo Polaków i Litwinów nie zosta³o wykorzystane. Co prawda król W³adys³aw wyda³ rozkaz marszu na stolicê zakonu Malbork ale wojsko dotar³o tam dopiero po tygodniu. W tym czasie twierdza krzy¿acka by³a ju¿ gotowa do obrony. Pewne znaczenie mia³o równie¿ wycofanie siê wojsk litewskich, które rozpoczê³y odwrót do domu. Nadchodzi³y tak¿e wieœci o mo¿liwoœci ataku sojusznika Zakonu, króla Wêgier Zygmunta na po³udniow¹ granicê Polski. Wojna zosta³a zakoñczona w lutym 1411 r. traktatem toruñskim, na mocy którego Polska odzyska³a czêœæ ziem zagrabionych przez Krzy¿aków (m. in. ziemiê dobrzyñsk¹). Traktat pokojowy nie odzwierciedla³ wielkiego zwyciêstwa pod Grunwaldem. Jednak potêga zakonu zosta³a z³amana. Krzy¿acy zaprzestali agresywnych najazdów na ziemie polskie i litewskie. Co by by³o gdyby wojska polsko-litewskie ponios³y klêskê pod Grunwaldem?
Mia³oby to decyduj¹ce znaczenie dla dalszych losów Europy wschodniej. Zakon móg³by odebraæ Polsce Kujawy, pó³nocne Mazowsze, a nawet czêœæ Wielkopolski. Dosz³oby prawdopodobnie do zjednoczenia Krzy¿aków z Zakonem Kawalerów Mieczowych, który panowa³ w Inflantach. Niewykluczone, ¿e rozpoczêtoby inwazjê ziem ruskich. Psków i Nowogród by³yby pierwszymi ofiarami. Rosja zosta³aby na zawsze odepchniêta od wybrze¿y Ba³tyku, a zjednoczenie ziem ruskich sta³oby pod du¿ym znakiem zapytania. Polska pozosta³aby ma³ym krajem, zale¿nym od Niemiec i Austrii. Wiktoria grunwaldzka zapobieg³a takiemu rozwojowi sytuacji. W roku 1525 Wielki Mistrz zakonu zosta³ lennikiem Rzeczpospolitej i z³o¿y³ ho³d królowi Zygmuntowi Staremu. Pañstwo polsko – litewskie pozosta³o mocarstwem na kolejne trzy stulecia. m
Trump, dodaj¹c, ¿e szczegó³y opracowuj¹ sekretarz stanu i sekretarz skarbu. Rosn¹ca pozycja Turcji w NATO nie jest przypadkiem. W ostatnich latach kraj ten intensywnie rozwija³ w³asny przemys³ zbrojeniowy i sta³ siê jednym z najwa¿niejszych eksporterów uzbrojenia, zw³aszcza dronów wykorzystywanych w konfliktach na kilku kontynentach. Coraz wiêcej sojuszników wskazuje ten potencja³ jako jeden z kluczowych atutów Ankary na po³udniowo-wschodniej flance NATO. Turcja od lat przekonuje sojuszników, ¿e jej niezale¿na polityka utrzymywania kontaktów z Moskw¹, aktywnoœæ w Syrii czy krytyczne stanowisko wobec Izraela w sprawie Gazy, nie os³abia NATO, lecz zwiêksza jej wartoœæ dla Sojuszu. Szczyt w Ankarze by³ dot¹d najbardziej przeko-
nuj¹cym potwierdzeniem tej tezy. NATO potrzebowa³o obecnoœci amerykañskiego prezydenta, Trump oczekiwa³ przyjaznego gospodarza, a Erdogan wykorzysta³ tê sytuacjê, uzyskuj¹c obietnicê zniesienia sankcji oraz otwarcie rozmów o F-35. Carnegie Endowment ocenia, ¿e Stany Zjednoczone coraz czêœciej bêd¹ postrzega³y Turcjê jako partnera gotowego do prowadzenia polityki bardziej zbie¿nej z amerykañskimi interesami na Bliskim Wschodzie. Taki w³aœnie wizerunek Ankara konsekwentnie buduje. Nie jako trudnego sojusznika, którego trzeba kontrolowaæ, lecz jako pañstwa, o którego wzglêdy warto zabiegaæ. Turecka polityka zagraniczna od lat opiera siê na dywersyfikacji partnerstw, a nie na uzale¿nieniu od jednego najsilniejszego centrum. Kraj ten dysponuje jedn¹ z najwiêkszych armii w NATO, utrzymuje dialog z Rosj¹, stara siê odgrywaæ rolê mediatora w wojnie na Ukrainie oraz rozwija w³asny przemys³ obronny i sieæ relacji obejmuj¹c¹ pañstwa Zatoki
Perskiej, Kaukazu i Bliskiego Wschodu. To w³aœnie ta strategiczna autonomia, niegdyœ postrzegana na Zachodzie jako problem, coraz czêœciej staje siê g³ównym Ÿród³em wp³ywów Ankary. Co wiêcej, sukces szczytu by³ potrzebny nie tylko Turcji. Europejscy cz³onkowie NATO, obawiaj¹cy siê nieprzewidywalnoœci Donalda Trumpa i dysponuj¹cy ograniczonymi mo¿liwoœciami utrzymania jego zaanga¿owania w sprawy Sojuszu, równie¿ potrzebowali Ankary, jej relacji z amerykañskim prezydentem oraz kana³ów komunikacji z Damaszkiem i Moskw¹. W tym sensie europejscy sojusznicy przyjechali do Turcji nie tylko jako goœcie, lecz tak¿e jako partnerzy licz¹cy na jej wsparcie. Warto dodaæ, ¿e w czerwcu Turcjê odpowiedzi³ prezydent Karol Nawrocki, który podczas spotkania z Erdoganem podkreœla³ znaczenie relacji polsko-tureckich i koniecznoœæ wzmocnienia wspó³pracy, szczególnie w ramach NATO.
Si³a Turcji í1 Znaczenie Ankary wykracza³o równie¿ poza relacje turecko-amerykañskie. Na marginesie szczytu Trump spotka³ siê z prezydentem Syrii Ahmedem al-Shara¹, by³ym dowódc¹ Frontu al-Nusra, za którego ujêcie Stany Zjednoczone niegdyœ wyznacza³y nagrodê. Po rozmowach amerykañski prezydent zapowiedzia³, ¿e zamierza usun¹æ Syriê z listy pañstw sponsoruj¹cych terroryzm. Najbardziej wymiernym rezultatem szczytu okaza³y siê jednak decyzje dotycz¹ce relacji amerykañsko-tureckich. Po rozmowach z Erdoganem Trump zapowiedzia³ zniesienie sankcji na³o¿onych na Ankarê w 2020 roku po zakupie rosyjskiego systemu przeciwlotniczego S-400. Sankcje te doprowadzi³y równie¿ do wykluczenia Turcji z programu myœliwców F-35. „Zniesiemy sankcje” – zapowiedzia³
Jan Matejko – fragment obrazu Bitwa pod Grunwaldem
Tomasz Bagnowski
www.kurierplus.com
KURIER PLUS 18 LIPCA 2026
7
P³ynie statek p³ynie, p³ynie po g³êbinie, nam nie straszny wiatr swawolny ani burze, ani sztormy...
W drugim tygodniu kolonii dzielni marynarze spotkali siê z wyj¹tkowym goœciem – ksiêdzem biskupem Witoldem Mroziewskim, który odwiedza zuchy w Amerykañskiej Czêstochowie ju¿ od ponad trzydziestu lat. Spotkanie z ksiêdzem biskupem by³o dla wszystkich wielk¹ radoœci¹ i okazj¹ do wspólnej modlitwy. We wtorek odby³ siê wa¿ny sprawdzian wiadomoœci z wychowania religijnego, narodowego i zuchowego oraz próba sprawnoœci i umiejêtnoœci zdobytych podczas kolonii. Zuchy uczestniczy³y w biegu na pierwsz¹, drug¹ i trzeci¹ gwiazdkê, wykazuj¹c siê: wiedz¹, odwag¹ i wytrwa³oœci¹. W czwartek wieczorem nadesz³a d³ugo wyczekiwana chwila. Wszystkim uczest-
nikom nadano sprawnoœæ Marynarza, a tak¿e zdobyte podczas kolonii sprawnoœci indywidualne. W uroczystej atmosferze zuchy z³o¿y³y Obietnicê Zuchow¹ – „Obiecujê byæ dobrym zuchem pierwszej/drugiej/trzeciej gwiazdki”. Wieczorem natomiast, pod pomnikiem Husarza, odby³o siê uroczyste pasowanie na harcerza oraz przejœcie harcerek do dru¿yn harcerskich. By³a to chwila pe³na wzruszeñ, dumy i radoœci. Po tym obrzêdzie odby³o siê ognisko dla harcerskiej braci opiekuj¹cej siê przez dwa tygodnie zuchami. W harcerskim ognisku po raz pierwszy wziêli udzia³ nowo mianowani harcerze i harcerki. Pi¹tkowy poranek up³yn¹³ pod znakiem podsumowania ¿eglarskich wiadomoœci zdobytych podczas kolonijnego rejsu.
Przez czas trwania kolonii druh Syski budowa³ wspania³y ¿aglowiec, który sta³ siê symbolem naszego rejsu. W sobotê w³aœnie na jego pok³adzie zuchy-marynarze zakoñczy³y swoj¹ niezwyk³¹ podró¿. Podczas uroczystego zakoñczenia kolonii najpierw rozwiniêto ¿agle, a nastêpnie rozpoczê³y siê pokazy, œpiewy i marynarskie szanty. Du¿e wra¿enie na wszystkich wywar³a piosenka „W ogródku oœmiornicy”, inspirowana s³ynnym utworem Beatlesów „Octopus' Garden”. Na zakoñczenie kapitan naszego statku, druhna komendantka Ewa Jasz, wyda³a ostatni rozkaz – zwin¹æ ¿agle i opuœciæ polsk¹ flagê. Dobieg³a koñca kolejna kolonia w Amerykañskiej Czêstochowie, a wraz z ni¹ niezwyk³a zuchowa marynarska przygoda.
Pod kapliczk¹ Matki Bo¿ej, na chwilê przed odjazdem do domów, wszyscy wspólnie odmówili dziesi¹tek ró¿añca i odœpiewali Modlitwê Zuchow¹. Ojciec Bart³omiej podziêkowa³ za piêknie prze¿yt¹ koloniê, z uznaniem mówi³ o postawie m³odzie¿y opiekuj¹cej siê zuchami i cieszy³ siê, ¿e dzieci wracaj¹ do domów umocnione w wierze i bogatsze o nowe doœwiadczenia. Marynarz zuch, marynarz chwat, marynarz na kolonii zwiedzi³ ca³y œwiat. Opuszczamy pok³ad, do domu wracamy, a wra¿enia z rejsu w sercach zachowamy. Beata Kru¿el, pwd.
ZDJÊCIA Z ARCHIWUM KOLONII
Jubileusz 85-lecia Polonia Technica - uroczystoœci na Manhattanie Stowarzyszenie In¿ynierów i Techników Polskich w Stanach Zjednoczonych „Polonia Technica” uroczyœcie œwiêtowa³o 85-lecie istnienia. Wyj¹tkowe wydarzenie jubileuszowe odby³o siê 28 czerwca 2026 roku w parafii œw. Stanis³awa Biskupa i Mêczennika na Manhattanie w Nowym Jorku, gromadz¹c liczne grono cz³onków, sympatyków oraz zaproszonych goœci. Obchody zainaugurowa³a uroczysta Msza Œwiêta, któr¹ odprawili Ojcowie Paulini pod przewodnictwem o. Micha³a Czy¿ewskiego. Wœród zaproszonych goœci obecny by³ Konsul Rzeczypospolitej Polskiej w Nowym Jorku, Wawrzyn Warkocki, który swoj¹ obecnoœci¹ uœwietni³ ten donios³y jubileusz. Po nabo¿eñstwie zgromadzeni in¿ynierowie oraz cz³onkowie Katolickiego Klu-
bu Dyskusyjnego im. Jana Paw³a II otrzymali uroczyste b³ogos³awieñstwo pod historyczn¹ tablic¹ pami¹tkow¹, znajduj¹c¹ siê w przedsionku koœcio³a. Dalsza czêœæ obchodów mia³a miejsce w sali parafialnej, gdzie odby³a siê oficjalna akademia oraz spotkanie towarzyskie. Program wydarzenia obfitowa³ w wyst¹pienia zaproszonych goœci oraz ceremoniê wrêczenia wyró¿nieñ dla osób szczególnie zaanga¿owanych w dzia³alnoœæ spo³eczn¹ na rzecz Stowarzyszenia. Niezwykle wa¿nym punktem programu by³a prelekcja dr in¿. Janusza Romañskiego który zaprezentowa³ zebranym bogaty i imponuj¹cy wk³ad polonijnych in¿ynierów w rozwój Ameryki oraz Polski na przestrzeni minionych 85 lat. Dope³nieniem czêœci oficjalnej by³a projekcja unikalnego filmu historycznego, dokumentuj¹cego losy i osi¹-
gniêcia œrodowiska in¿ynierów w Polsce i w Stanach Zjednoczonych. Stowarzyszenie Polonia Technica od dekad aktywnie uczestniczy w ¿yciu Polonii Amerykañskiej, blisko wspó³pracuj¹c z organizacjami in¿ynierskimi w Kanadzie i Europie. Przez lata organizacja
wnios³a wybitny wk³ad w zachowanie polskich tradycji narodowych oraz kultywowanie wiêzi z Ojczyzn¹. Nadrzêdnym celem Stowarzyszenia pozostaje pog³êbianie wiedzy zawodowej cz³onków, popularyzacja osi¹gniêæ polskiej i polonijnej myœli technicznej, a tak¿e budowanie profesjonalnej sieci wspó³pracy w Stanach Zjednoczonych. Komitet Organizacyjny Stowarzyszenia Polonia Technica sk³ada serdeczne podziêkowania wszystkim uczestnikom, zaproszonym goœciom oraz sponsorom za obecnoœæ, zaanga¿owanie i wieloletnie wsparcie. Dodatkowe informacje znajduj¹ siê na stronach: æ poloniatechnica.org æ facebook.com/poloniatechnica m
Marsz, marsz Polonia
DODATEK SPONSOROWANY PRZEZ STOWARZYSZENIE WETERANÓW ARMII POLSKIEJ W AMERYCE, OKRÊG 2 Nowy Jork
Nr 491
18 lipca 2026
Adam Jerzy ksi¹¿ê Czartoryski K
si¹¿ê Adam Jerzy Czartoryski (17701861), herbu Pogoñ Litewska, by³ polskim politykiem, mê¿em stanu, dyplomat¹, ziemianinem, filantropem, twórc¹ i animatorem kultury, pisarzem, przywódc¹ Wielkiej Emigracji we Francji. By³ wyznania katolickiego, kawalerem maltañskim. Wed³ug zaprzyjaŸnionego z nim Adama Mickiewicza, by³ to jedyny prawdziwy w Europie w³adca, w przeciwieñstwie do Napoleona III. S³owa Ksiêcia o politykach i partiach s¹ wci¹¿ aktualne: „W ci¹gu ca³ego mego ¿ycia widzia³em w naszym kraju tylko dwie partie. Partiê polsk¹ i antypolsk¹, ludzi godnych i ludzi bez sumienia; tych, którzy pragnêli Ojczyzny wolnej i niepodleg³ej, i tych, którzy woleli upadlaj¹ce obce panowanie”. Poni¿szy esej jest rocznicowy – z okazji 165. rocznicy œmierci Ksiêcia, nazywanego nie tylko przez polsk¹ emigracjê „niekoronowanym królem Polski”. Ród, Rodzina, Familia Protoplaœci Ksiêcia wywodzili siê z kon. XIV w., z litewskiego rodu Giedymina, zatem spokrewnieni i spowinowaceni byli z Jagiellonami oraz z wiêkszoœci¹ rodów panuj¹cych w Europie. Czartoryscy pochodzili z Czartoryska na Wo³yniu, zachowa³y siê tam ruiny ich zamku. Jest to ród arystokratyczny, który posiada tytu³ ksi¹¿êcy dziedziczny – czyli nie z nadania (np. przez papie¿a czy cesarza), ale z ww. pochodzenia dynastycznego od Giedymina. Po Unii Polsko-Litewskiej (1385) tytu³ ten by³ potwierdzony przez króla polskiego W³adys³awa Warneñczyka w 1442 r., a póŸniej przez króla Zygmunta Augusta w 1569 r. Potwierdzenia te nadawa³y prawo u¿ywania pieczêci ksi¹¿êcej Pogoñ Litewska. Czartoryscy byli zwolennikami unii z Polsk¹, wcielania np. ziem Podlasia i Wo³ynia do Korony Królestwa Polskiego, w Rzeczpospolitej Obojga Narodów wœród piastowania wielu tytu³ów, stanowisk i godnoœci byli m.in. wojewodami wo³yñskimi. Ksi¹¿ê Adam Jerzy urodzi³ siê w Warszawie 14 stycznia 1770 r., a zmar³ we Francji, w Montfermeil 15 lipca 1861 r. Rodzina by³a bardzo katolicka, silnie wspieraj¹ca siê, patriotyczna. Ksi¹¿ê by³ ukochanym synem matki, któr¹ by³a Izabela Dorota Czartoryska z Flemmingów (zm. 1835), zaœ jego ojcem by³ ksi¹¿ê Adam Kazimierz Czartoryski (1734-1823), zmar³y w rodowym pa³acu w Sieniawie w ziemi przemyskiej. Ksi¹¿ê senior nie przyst¹pi³ do Targowicy, by³ pos³em na Sejm Wielki, kawalerem Orderu Or³a Bia³ego i hiszpañskiego Orderu Z³otego Runa. Po jego œmierci wdowa po nim – s³ynna kolekcjonerka – nie zwróci³a Orderu Z³otego Runa, ale zatrzyma³a go w Polsce; jako jedyny jest w zbiorach do dziœ. Czartoryscy byli w³aœcicielami ogromnych posia-
Herb Pogoñ Litewska
zakonnikiem, by³ salezjaninem. Poniewa¿ ksi¹¿ê W³adys³aw mia³ inne plany wobec syna, chcia³, by zaj¹³ siê m.in. prowadzeniem dóbr w Sieniawie i tworzon¹ tam ordynacj¹ – wzywa³ go nawet, „by siê opamiêta³”. Ten jednak poszed³ za powo³aniem oddaj¹c duszê i ¿ycie Bogu. August chorowa³ na gruŸlicê, zmar³ 8 IV 1893 w wieku 34 lat; w kwietniu 2004 r. œw. Jan Pawe³ II og³osi³ Go b³ogos³awionym.
Ks¹¿e Adam Jerzy Czartoryski (1770-1861), portret olej na p³ótnie 61 x 50 cm, malowa³ Leon Kapliñski, 1860, Biblioteka w Kórniku
d³oœci, w tym m.in. na Mazowszu Pu³aw, Wilanowa, Pow¹zek pod Warszaw¹, Sieniawy i Jaros³awia w Galicji (pa³ac w Wysocku), Wo³czyna, dóbr Klewañ na Wo³yniu z zamkiem z XV w., posiadali dobra na Litwie, na Podolu, w Wielkopolsce. Po II rozbiorze ksi¹¿ê senior zamieszka³ w Pu³awach, które po zniszczeniach dokonanych przez Rosjan w kon. XVIII w., odbudowa³ i znacznie rozbudowa³. W 1817 r. zarz¹d na nimi przej¹³ syn Adam Jerzy, ojciec przeniós³ siê do Sieniawy w zaborze austriackim. Ogromne bogactwo, dochody z maj¹tków ziemskich pozwala³y i bardzo pomaga³y Czartoryskim prowadziæ wielk¹ dzia³alnoœæ polityczn¹, oni dawali krajowi – a nie okradli go. Ksi¹¿ê Adam Kazimierz by³ kandydatem stronnictwa Familia na króla Polski po Auguœcie III Sasie (król 1733-1763), nie by³ jednak zainteresowany objêciem tronu, a na króla w 1764 r. wybrano jego siostrzeñca Stanis³awa Poniatowskiego, który przybra³ imiê Stanis³aw August. Wybrano go przy du¿ej protekcji i ochronie wojsk Familii, ale i wojsk rosyjskich Katarzyny II; królem by³ przez 31 lat. Stronnictwo polityczne Familia powsta³o w pocz. XVIII w. w celu ratowania ustroju i gospodarki Rzeczypospolitej, zak³adali je Czartoryscy i Poniatowscy z poparciem Lubomirskich; raz byli proaustriac-
cy, raz propruscy, raz przeciwko królowi – innym razem go popieraj¹cy, wspó³tworzyli Konstytucjê 3 Maja. Ksi¹¿ê Adam Jerzy mia³ szeœcioro rodzeñstwa, w tym m³odszego brata ks. Konstantego Adama Aleksandra (ur. 1773), m.in. adiutanta Wielkiego Ksiêcia Konstantego namiestnika Królestwa Polskiego, póŸniej uczestnika wyprawy na Moskwê w 1812 r. i generalnego adiutanta Napoleona I. W 1817 r. poœlubi³ du¿o m³odsz¹ ksiê¿niczkê Annê Zofiê Sapie¿ankê (17991864), córkê ks. Aleksandra Sapiehy adiutanta cesarza Napoleona Bonapartego, tak¿e posiadaj¹c¹ koneksje rodzinne z wieloma europejskimi dworami. Mia³ z ni¹ córkê Izabelê (ur. 1830) za Janem hr. Dzia³yñskim, synów Witolda Adama (1822-1865) zmar³ego bezpotomnie i W³adys³awa (1828-1894). Ks. W³adys³aw w 1855 r. o¿eni³ siê z hiszpañsk¹ ksiê¿n¹ Mari¹ Amparo Munozy Bourbon (zm 1864), córk¹ królowej Hiszpanii, synowi urodzonemu 2 VIII 1858, na chrzcie œwiêtym w kaplicy pa³acu Hôtel Lambert nadali imiona August Franciszek. Kszta³ceniem ch³opca (tak¿e polskim patriotycznym) na proœbê ojca zajmowa³ siê Józef Kalinowski, powstaniec styczniowy, Sybirak, póŸniejszy œw. Ojciec Rafa³. M³ody ksi¹¿ê ku niezadowoleniu ojca… zosta³
Zarys biografii dyplomatycznej i rosyjskie koneksje Ksi¹¿¹t Adama Jerzego wraz z bratem Konstantym ich ojciec, po III rozbiorze Polski w 1795 r. musia³ wys³aæ na dwór Katarzyny II (zm. 1796) do Petersburga. Mówiono, ¿e celem ich wyjazdu mia³o byæ zadbanie tam o rodzinne interesy, odzyskanie dóbr rodowych znajduj¹cych siê w zaborze rosyjskim, w tym Pu³aw, skonfiskowanych po III rozbiorze. Ale to nieufna wobec Czartoryskich Katarzyna II nakaza³a przys³aæ ksi¹¿¹t jako zak³adników, a pobyt braci na dworze cesarskim by³ gwarantem lojalnoœci rodu wobec dworu cesarskiego. Operatywny i skuteczny ksi¹¿ê Adam Jerzy zdoby³ zaufanie dworu Romanowych, zaprzyjaŸni³ siê z m³odszym o 7 lat ukochanym wnukiem carycy Aleksandrem, póŸniejszym cesarzem, carem. M³odzieniec ten szuka³ mentora, doradcy, mia³ oparcie w Ksiêciu, nie podziela³ polityki babki wobec Polski, chcia³ reformowaæ Rosjê, oswobodziæ ch³opów, mo¿e i daæ wolnoœæ Polsce... Aleksander ufa³ Czartoryskiemu, polega³ na nim, liczy³ siê z jego zdaniem, w jakiœ sposób by³ uzale¿niony od polskiego ksiêcia. W „gabinecie cesarza” ksi¹¿ê Adam Jerzy zosta³ w 1802 r. zastêpc¹ ministra spraw zagranicznych, a w latach 1804-1806 by³ ministrem spraw zagranicznych Rosji, porz¹dkuj¹c i ustawiaj¹c temu imperium politykê zagraniczn¹ i metody jej realizowania; wiele z nich jest skutecznych i dziœ. Na dworze w Petersburgu bracia Czartoryscy szybko zyskali grono przyjació³
wœród rosyjskiej arystokracji, dyplomatów, emigrantów francuskich. Jeszcze przed przyjazdem ksi¹¿¹t cesarzowa mia³a odpowiedzieæ na proœby ksiêcia-ojca o zwolnienie maj¹tków: – „Niech synowie stawi¹ siê w Petersburgu, a potem zobaczê”. Gdy nast¹pi³o oczekiwane spotkanie z cesarzow¹ Katarzyn¹ II w Carskim Siole, ksi¹¿êta poprosili przed nim o spotkanie i rady wp³ywowego na dworze Franciszka Ksawerego Branickiego. Zapytali go m.in., czy powinni poca³owaæ cesarzow¹ w rêkê, Branicki odpowiedzia³ im: – „Ca³ujcie j¹, gdzie tylko zechce! Byle tylko zwróci³a wam maj¹tki”. Istotnie, Katarzyna II zwróci³a Czartoryskim skonfiskowane dobra, ale „ch³opców” zapragnê³a mieæ przy sobie, skierowa³a ich do gwardii. Czartoryscy nale¿eli do ugodowego obozu „przetrwania Katarzyny II”, uk³adania siê z Rosj¹ tak, by zachowaæ jak najwiêcej swobód, utrzymaæ to, co jest, widzieli Polskê w unii personalnej z Rosj¹. Ksi¹¿ê Adam Jerzy chcia³ reformowaæ Rosjê, mia³ nawet takie mo¿liwoœci i pewne sukcesy na tym polu. Zmieni³ jednak zdanie i podejœcie do Rosji po objêciu tronu przez brata Aleksandra I – cara Miko³aja I, po st³umieniu przez niego Powstania Listopadowego. Syn Katarzyny, car Pawe³ I nie lubi³ braci Czartoryskich, mia³ nawet ochotê wys³aæ ich na Syberiê – zw³aszcza, gdy wyszed³ na jaw wielki romans ks. Adama z ma³¿onk¹ Aleksandra wielk¹ ksiê¿n¹ El¿biet¹, z któr¹ m¹¿ nie utrzymywa³ za¿y³ych kontaktów, by³ zakochany w siostrze. No ale car Pawe³ d³ugo miejsca na tronie nie zagrza³, po jego œmierci poniesionej w zamachu, tron w 1801 r. obj¹³ Aleksander. Œci¹gn¹³ z powrotem do Petersburga ksiêcia Adama Jerzego wys³anego przez Paw³a na Sardyniê i wspólnie przyst¹pili do robienia projektów zreformowania Rosji; Czartoryskiemu przypad³a polityka zagraniczna, oœwiata i kultura, dziêki czemu bardzo od¿y³y tak¿e polskie instytucje w tym Uniwersytet Wileñski, utworzono te¿ s³ynne gimnazjum krzemienieckie. Ksi¹¿ê by³ przeciwnikiem Napoleona Bonapartego (jak Koœciuszko!), a w pierwszym etapie swojego doros³ego ¿ycia i zaanga¿owania politycznego stawa³ siê z pragmatyzmu prorosyjski. Wczeœniej by³ uczestnikiem wojny polsko-rosyjskiej 1792 r. i otrzyma³ za ni¹ Order Virtuti Militari, popiera³ Insurekcjê Koœciuszkowsk¹ 1794 r. W 1810 r. Ksi¹¿ê przyby³ do Warszawy z Petersburga, by namawiaæ bonapartystê kuzyna ks. Józefa Poniatowskiego do odst¹pienia od Napoleona, przywióz³ propozycjê od cara Aleksandra odbudowania Polski z trzech zaborów. Ksi¹¿ê Pepi powiedzia³, ¿e honor ka¿e mu staæ przy cesarzu Francuzów. Czartoryski lansowa³ ideê zbli¿enia Rosji z Angli¹ przeciw Napoleonowi, by³ przeciwny jej zbli¿eniu z Prusami, widzia³ wówczas w Rosji przywódcê i opiekuna pañstw s³owiañskich, ba³kañskich, Polskê w unii z wielk¹ Rosj¹. Gdy Rosja w po³¹czeniu z zaborcami Polski pokona³a ostatecznie Napoleona, w 1815 r. na Kongresie Wiedeñskim Czartoryski reprezentowa³ cesarza Rosji, popiera³ utworzenie przez niego Królestwa Polskiego pod protektoratem – w unii personalnej z Rosj¹, car by³ królem Polski. Ksi¹¿ê napisa³ konstytucjê dla tego nowego tworu politycznego, pe³ni³ w nim urzêdy i funkcje senatora-wojewody, wi-
Dama z gronostajem Leonarda da Vinci, ok. 1490, olej plus tempera na desce, 54,8 x 40,3 cm
ceprezesa Rz¹du Tymczasowego, kuratora wileñskiego okrêgu naukowego – to od 1803 do 1823 r. i jako kurator odpowiada³ za szkolnictwo w oœmiu guberniach zachodnich Rosji. By³ kuratorem zak³adów naukowych polskich w tym prze¿ywaj¹cego rozkwit za jego spraw¹ Cesarskiego Uniwersytetu Wileñskiego, zamkniêtego po Powstaniu Listopadowym, reaktywowanego w 1919 r. jako Uniwersytet Stefana Batorego. Po wybuchu Powstania Listopadowego Ksi¹¿ê zosta³ w nim Prezesem Rz¹du Narodowego, mia³ ogromny autorytet w Warszawie. Gdy Powstanie upad³o, gdy nie móg³ ju¿ porozumieæ siê z Rosj¹, jego maj¹tki w zaborze rosyjskim skonfiskowano, nowy car Miko³aj I nakaza³ go aresztowaæ i pewnie by³by stracony. W tej sytuacji musia³ ratowaæ siê emigracj¹ i wyjecha³ do Francji. Pary¿ Czartoryskich, Hôtel Lambert Po tajemniczej œmierci Aleksandra I w 1825 r., gdy carem zosta³ jego brat Miko³aj I, stosunki nowego cara (by³ nim przez 30 lat) z Czartoryskim by³y zimne, a wrêcz wrogie. Po tym, gdy: Czartoryski podpisa³ uchwa³ê sejmow¹ ze stycznia 1830 r. o detronizacji Miko³aja I jako króla polskiego – ten wyda³ na niego wyrok œmierci przez œciêcie toporem. Ksi¹¿ê by³ przeciwny uchwalaniu tej detronizacji, tak jak przeciwny by³ organizacji Powstania Listopadowego, wiedzia³, ¿e ta wojna z Rosj¹ przyniesie wiêksze klêski. Nale¿a³ do konserwatystów i tzw. ugodowców jak: Lubecki, Wielopolski, Go³uchowski, Ch³opicki, Pr¹dzyñski i in. Ocenia³ realnie nasze si³y i mo¿liwoœci militarne, zapewne przewidywa³, ¿e ¿adna pomoc z Zagranicy nie nadejdzie. W stolicy Francji ksi¹¿ê zamieszka³ na sta³e od 1833 r. Jego wielki patriotyzm, dzia³alnoœæ polityczna, znakomite stosunki ze wszystkimi niemal dworami Europy i zabiegi o sprawy polskie, ustanowi³y go jak wspomniano „niekoronowanym królem Polski”. Pos³ugiwa³ siê jêzykami: polskim, ³acin¹, rosyjskim, niemieckim, angielskim, francuskim, w³oskim. W Pary¿u by³ m.in. za³o¿ycielem znanego oœrodka polskiej emigracji, obozu monarchicznego pod nazw¹ Hôtel Lambert, ale tak¿e s³ynnej i dzia³aj¹cej do dziœ Biblioteki Polskiej, mieszcz¹cej siê na Wyspie Œw. Ludwika – jak s³ynny ww. Hôtel Lambert, który by³ w³asnoœci¹ Czartoryskich od 1843 do 1975 roku. Ksi¹¿ê za³o¿y³ tak¿e Towarzystwo Historyczno-Literackie w Pary¿u, tajny Zwi¹-
Hôtel Lambert, Pary¿, stan obecny
zek Jednoœci Narodowej, do którego nale¿eli m.in. przedstawiciele rodów: Zamoyskich, Platerów, Paców, Plichtów, gen. H. Dembiñski, G. Ma³achowski, J. U. Niemcewicz, K. O. Kniaziewicz i inni. Hôtel znaczy po francusku rezydencja, pa³ac, ten nasz, polski by³ s³ynnym oœrodkiem i centrum Wielkiej Emigracji po Powstaniu Listopadowym. Ksi¹¿ê dowiedzia³ siê o sprzeda¿y owego XVII-wiecznego pa³acu od Fryderyka Chopina, zakupi³a go dla Czartoryskich matka ¿ony Ksiêcia, urz¹dzono w nim nie tylko mieszkania, ale i wiele miejsca przeznaczono na funkcje spo³eczne, na cele kulturalne, naukowe i polityczne. By³o to centrum ówczesnej polskiej dyplomacji. W pa³acu by³a szko³a dla panien, bywali w nim m. in.: Fryderyk Chopin, Juliusz S³owacki, ww. Adam Mickiewicz, Cyprian Kamil Norwid, Józef Rodakowski i wielu, wielu innych s³ynnych i aktywnych Polaków. Ksi¹¿ê by³ wielkim protektorem Chopina. W czasach paryskich, po 1830 r. skierowa³ zainteresowanie polskiej polityki zagranicznej i na kierunek osmañski z nadziej¹ na wspólne – jeœli nie pokonanie to os³abienie Rosji, wskrzeszenie Polski. Uwa¿a³ Turcjê za przyjaciela Polski, utworzy³ tam Agencjê G³ówn¹ Misji Wschodniej, koordynuj¹c¹ z innymi krajami s³owiañskimi dzia³ania dyplomatyczne i agenturalne przeciw Rosji. W Turcji za³o¿ono wtedy osadê (wieœ) polsk¹ Adampol; nazwa na czeœæ ksiêcia Adama, utworzono te¿ Dywizjê Polsk¹ (nazwa oficjalna Dywizja Kozaków Su³tañskich) w czasie wojny krymskiej, jednym z jej dowódców by³ syn Ksiêcia – p³k Witold Czartoryski. Ksi¹¿ê liczy³ na poparcie ze strony prawos³awnych Rumunów, Serbów czy Bu³garów, ale oni widzieli swoje oparcie w prawos³awnej Rosji, nie w su³tanie. Przed œmierci¹ przekaza³ prowadzenie spraw politycznych Hôtel Lambert w rêce m³odszego syna ks. W³adys³awa. Ten – wspó³pracuj¹c ze starszym bratem ks. Witoldem – dalej wspiera³ polskie ¿ycie emigracyjne, instytucje, prasê, za³o¿y³ nawet w³asn¹ agencjê prasow¹, nag³aœnia³ sprawy polskie, przyjmowa³ nowych (po Powstaniu Styczniowym) emigrantów z Polski, jak napisano „oœwieca³ Europê o losach nieszczêœliwego kraju, w Rzymie szuka³ ratunku dla kasowanych klasztorów, wiêzionych i zsy³anych ksiê¿y”. To historyczne dla Polaków miejsce we Francji zaprzesta³o funkcjonowania po œmierci cesarza Napoleona III (1873), gdy ks. W³adys³aw Czartoryski przeniós³ siê
do Krakowa. Pa³ac nadal by³ w rêkach rodziny, zosta³ sprzedany w 1975 r.; niestety Polska go nie naby³a. Ksi¹¿ê Adam Jerzy by³ tak¿e twórc¹ kultury, literatem, poet¹. Wa¿n¹ pozycj¹ wydawnicz¹ s¹ Pamiêtniki, wydane po jego œmierci w dwóch tomach, we Francji w 1887 (Mémoires du prince Adam Czartoryski), nastêpnie po rosyjsku, po polsku w Krakowie w 1904-1905 jako Pamiêtniki i memoria³y polityczne 1776-1809. By³ autorem m.in. rozprawy O systemie, którego winna trzymaæ siê Rosja, propaguj¹cej idee panslawistyczne, popieraj¹cej siln¹ Rosjê w Europie w kontrze do Francji i wojennych zakusów Napoleona. W Pary¿u wyda³ s³ynne ju¿ Rozwa¿ania o dyplomacji, napisane w 1827 r., traktat poddano cenzurze, ukaza³ siê pod pseudonimem, wydanie polskie to dopiero 2004 r. * Wa¿ne na mapie rodowej Czartoryskich s¹ Pu³awy, gdzie osiedli rodzice bohatera tego eseju tj. ksi¹¿ê Adam Kazimierz z ¿on¹ Izabel¹. Ksiê¿na gromadzi³a tam od 1800 r. z mê¿em wielkie zbiory polskiej sztuki, rzemios³a artystycznego, militariów, ksi¹¿ki. Po upadku Powstania Listopadowego, uciekaj¹c przed konfiskat¹ mienia czêœæ zbiorów z Pu³aw wywieziono do Pary¿a, znalaz³y siê póŸniej w Hôtelu Lambert. Stamt¹d, po œmierci ks. Adama Jerzego jego syn ks. W³adys³aw postanowi³ przenieœæ je w 1876 r. do Krakowa, gdzie utworzy³ muzeum i bibliotekê rodziny Czartoryskich zainaugurowane w 1878 r. Najcenniejsze eksponaty-obrazy w ich zbiorach to: Dama z gronostajem Leonarda da Vinci, Pejza¿ z mi³osiernym Samarytaninem Rembrandta, Portret m³odzieñca Rafaela – obrazy skradzione przez Niemców w 1939 r., dzie³a Rafaela nie odnaleziono. Dziœ Muzeum Czartoryskich jest w³asnoœci¹ pañstwa, oddzia³em Muzeum Narodowego w Krakowie. Wojciech Stanis³aw Grochowalski
Redakcja: Jolanta Szczepkowska Teofil Lachowicz Adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003 e-mail: pava.swap@gmail.com www.pava-swap.org
KURIER PLUS 18 LIPCA 2026
10
www.kurierplus.com
Blender kulturalny Ma 195 cm wzrostu i atletyczn¹ budowê. Blond kitka, wygolone boki. Nic dziwnego, ¿e fani widz¹ w nim wspó³czesnego Wikinga. Szczególnie, ¿e Erling Haaland gra w reprezentacji Norwegii. I choæ na mundialu FIFA pojawi³ siê w aurze budz¹cego postrach groŸnego napastnika, opuszcza rozgrywki uwielbiany przez media i fanów na ca³ym œwiecie. A wszystko za spraw¹ przymiotom, o które nie zawsze podejrzewalibyœmy gwiazdy sportu: autoironiê, dystans do s³awy i blichtru, autentycznoœæ, skromnoœæ, empatycznoœæ. Podczas tegorocznego mundialu, kiedy akurat nie strzela³ goli, a robi³ to czêsto, pi³karz Manchesteru wrzuca³ do sieci relacje z podró¿y. I nie by³y to, jak w przypadku innych gwiazd, wyre¿yserowane, dopieszczone kadry, ale zwyk³e zdjêcia i filmiki, które rozœmiesza³y i wzrusza³y kibiców. Mogliœmy np. zobaczyæ, jak Haaland stoi przed legendarn¹ nowojorsk¹ knajpk¹ Katz’s Delicatessen, albo pozuje w kowbojkach i stosownym kapeluszu podczas zakupów w Dallas. Kiedy porównywano go do Shreka, sportowiec zamieœci³ zdjêcie z rzeczon¹ postaci¹ z bajki i podpisa³: „brat bliŸniak”. Jedna z najbardziej nieprawdopodobnych historii, które od¿y³y podczas mundialu, dotyczy³a anegdoty o tym, jak Haaland zignorowa³ Spider-Mana. W rozmowie z amerykañskim dziennikarzem Norweg wyjaœni³, ¿e dosta³ kiedyœ prywatn¹ wiadomoœæ od odtwórcy Spider-Mana – i j¹ zignorowa³, bo nie mia³ pojêcia, kim jest Tom Holland. „Nie wiedzia³em, kto to” – przyzna³ ze skruch¹. – „Trochê wstyd”. Ale przede wszystkim to, co porwa³o fanów na ca³ym œwiecie – liczba obserwuj¹cych pi³karza powiêkszy³a siê w kilka dni o 22 miliony i obecnie wynosi 68M – to wra¿enie, ¿e Haaland œwietnie bawi³ siê na mundialu. Kiedy po awansie do fazy pucharowej wraz z kilkoma kolegami z dru¿yny do³¹czy³ do norweskich kibiców œwiêtuj¹cych s³ynnym ju¿ „wios³owaniem Wikingów”, wniós³ element radoœci i beztroski do sportu, który jest coraz bardziej zdominowany przez pieni¹dze i statystyki. Poza tym Erling Haaland jest doskona³ym przyk³adem tego, jak po³¹czyæ mêskoœæ rozumian¹ jako si³a, wydolnoœæ, odwaga z bardziej kobiecymi przymiotami – czyli ¿yczliwoœci¹, opiekuñczoœci¹, empati¹. Ten „gold retriver w ciele wikinga” trafi³ do pierwszej dziesi¹tki „najseksowniejszych sportowców na œwiecie” nie za wybitn¹ urodê, ale w³aœnie za fakt, ¿e nie wstydzi siê w³asnej wra¿liwoœci i okazywania uczuæ. „Mêska si³a fizyczna jest z natury atrakcyjna. Jednak sama nie zawsze wystarcza – zw³aszcza jeœli s³u¿y do zastraszania lub sprawowania kontroli w sposób wymuszony” – napisali eksperci portalu Psychology Today. „Jak wykaza³o badanie przeprowadzone w 2025 roku przez Barleva i wspó³pracowników, znacznie bardziej poci¹gaj¹ca jest sytuacja, w której mê¿czyzna wykorzystuje swoj¹ si³ê, by chroniæ innych. Podczas rozgrywek da³o siê zaobserwowaæ, ¿e Haaland wielokrotnie pomaga³ podnieœæ siê z murawy kolegom (a nawet rywalom), sprawdza³ stan zdrowia zawodników po potencjalnych urazach i przytula³ ich po zaciêtych spotkaniach. Mo¿e to œwiadczyæ nie tylko
MissMedia niezwykle skromny” – stwierdzi³a jedna z kibicek. Inna doda³a: „Wszyscy go pokochaliœmy. Jest zabawny, a przy tym to prawdziwa bestia”. Pozostaje mieæ nadziejê, ¿e ta nag³a globalna popularnoœæ, nie uderzy Wikingowi do g³owy. I nie zmieni jego bezpretensjonalnego sposobu bycia.
Erling Haaland
o tym, ¿e Haaland potrafi byæ silny i u¿ywaæ brutalnej si³y podczas szar¿y na bramkê czy strzelania gola efektownym uderzeniem, ale tak¿e o tym, ¿e potrafi m¹drze z tej si³y korzystaæ”. Poza tym, napastnik Norwegii na boisku wydawa³ siê panowaæ nad emocjami. Zachowywa³ spokój nawet w obliczu silnych prowokacji ze strony rywali. Rzadko wdawa³ siê w przepychanki, choæ nagminnie by³ szarpany, przytrzymywany i ci¹gniêty za koszulkê przez rywalów. Pi³karz Manchesteru wielokrotnie da³ siê poznaæ jako osoba ¿yczliwa wobec fanów, zyskuj¹c tym samym opiniê cz³owieka o dobrym sercu. „Liczne przyk³ady jego hojnoœci i otwartoœci na sympatyków mog¹ sprawiaæ, ¿e wielu z nas traci dla niego g³owê. Badania dowodz¹, ¿e zachowania prospo³eczne, takie jak ¿yczliwoœæ, podnosz¹ ocenê atrakcyjnoœci i urody danej osoby. Dotyczy to zreszt¹ zarówno mê¿czyzn, jak i kobiet” – czytamy. Nie mo¿na te¿ zapomnieæ o innym wa¿nym aspekcie, a mianowicie: lojalnoœci. Haaland dba o swoj¹ wieloletni¹ partnerkê, z któr¹ ma syna. Okazuje jej czu³oœæ i troskê. Równie¿ na oczach kamer. Nie prowadza siê z modelkami. Stawia na uczciwy, solidny zwi¹zek. A przy tym ma niesamowite poczucie humoru. Swoboda i dystans, jaki prezentuje zarówno na boisku, jak i poza nim, znacz¹co podnosz¹ jego atrakcyjnoœæ w oczach innych. Jak wiadomo, poczucie humoru œwiadczy o kreatywnoœci i inteligencji. „Jego sposób bycia jest niesamowity, bo mimo ¿e jest jedn¹ z najwiêkszych gwiazd œwiatowego futbolu, pozostaje
* „Potrzebujemy rêkodzie³a, czegoœ autorskiego, autentycznoœci, analogowej kultury – wszystkiego, na czym zosta³ odciœniêty ludzki palec. Boimy siê ery robotycznej. Boimy siê, ¿e sztuczna inteligencja za bardzo wp³ynie na nasze ¿ycie albo ¿e zabierze nam pracê” – mówi Brodka. Artystka, która niedawno zosta³a mam¹, wspomina dom rodzinny i opowiada o wartoœciach, które jej wpojono. „Tata od dziecka pokazywa³ mi tradycyjn¹ muzykê i kulturê Podbeskidzia. To s¹ rzeczy tworzone wed³ug konserwatywnych zasad, niezmienialne w formie. Mój tata dba ca³e ¿ycie, ¿eby nie niszczyæ tradycji. Z drugiej strony w pewnym momencie polsk¹ muzykê zdominowa³o coœ, co nawet bojê siê nazwaæ. <Czerwone korale>, Golce. Takie podejœcie do ludowoœci na pewno nie by³o moje, wiêc p³yt¹ <Granda> sprawdza³am, czy mam coœ w³asnego do powiedzenia w folklorze”. Album wydany w 2020 roku przyniós³ Brodce a¿ 9 nominacji do Fryderyków, a finalnie zosta³ wybrany najlepszym albumem roku w kategorii pop. „Mocno wierzê w energiê, która pcha mnie do robienia rzeczy. Mo¿e j¹ nazwaæ intuicj¹. Ona siê sta³a moim narzêdziem. Ws³uchiwa³am siê w ni¹ za ka¿dym razem, kiedy musia³am podj¹æ decyzjê. Potrzebowa³am takiego g³osu ze œrodka, bo wesz³am do bran¿y muzycznej maj¹c 16 lat” – wspomina. Dziœ wokalistka i kompozytorka oddaje siê ¿yciu rodzinnemu. „Jest ono z³o¿one z prostych chwil i prostych emocji” – zapewnia. „Wczeœniej wszystko by³o u mnie intensywne, przekminione, robione z poziomu g³owy. A teraz jest prze¿ywanie
Monika Brodka
Ignacy Liss w serialu „Proud“
z tego miejsca trochê ni¿ej. Najbardziej ciesz¹ mnie drobnostki. Uœmiech mojego dziecka. Obserwowanie, jak siê rozwija. Jak zaczyna rozumieæ s³owa, które do niej mówiê”. * „Jestem chrzeœcijaninem, wiem, z jakimi siê to wi¹¿e wartoœciami. Ale uwa¿am za genialne, ¿e w pierwszym polskim queerowym serialu g³ówn¹ rolê gra katolik. Najwy¿sza pora, ¿ebyœmy zaczêli siê jednoczyæ, zamiast siê polaryzowaæ. Skoro ju¿ papie¿ myje nogi osobom transp³ciowym podczas liturgii Wielkiego Czwartku i toczy siê szczera rozmowa miêdzy Koœcio³em a osobami LGBT+, to jako katolicy nie mamy ¿adnej wymówki, ¿eby siê na ten dialog zamykaæ” – mówi Ignacy Liss, którego mo¿na ogl¹daæ w serialu „Proud”. To opowieœæ o Filipie, m³odym ch³opaku, który pracuje jako model, imprezuje i korzysta z ¿ycia. Nagle musi szybko dorosn¹æ i przej¹æ opiekê nad ma³ym dzieckiem. Choæ pomys³ na scenariusz brzmi doœæ… kontrowersyjnie, od pierwszych chwil wierzy siê w tê historiê. „Myœlê, ¿e <Proud> kupuje ludzi œwie¿oœci¹. Znudzi³o nam siê ju¿ ogl¹danie krymina³ów, stêskniliœmy siê za dobrymi serialami obyczajowymi. Paradoksalnie takie jest w³aœnie najtrudniej zrobiæ. Trzeba mieæ du¿o instynktu, gustu, smaku” – twierdzi Liss. „Ujê³o mnie, jak to zosta³o napisane, ale potem pojawi³y siê w¹tpliwoœci. To jest wci¹¿ kontrowersyjny temat, obawia³em siê, czy my, aktorzy, nie zostaniemy tu w jakiœ sposób u¿yci do s tworzenia czegoœ, z czym siê nie identyfikujemy. Ostatecznie po prostu zaufa³em twórcom. I okazuje siê, ¿e to by³a najlepsza zawodowa decyzja w moim ¿yciu” – podsumowa³ aktor. I doda³: „Mo¿e to byæ zaskoczeniem, ale historia, któr¹ opowiadamy w serialu, jest dla mnie bardzo osobista. Moja mama prowadzi³a swojego czasu restauracjê. Jeden z jej pracowników, Damian, który te¿ by³ gejem, próbowa³ po œmierci rodziców zaadoptowaæ swoje rodzeñstwo. Mówiê <by³>, bo ju¿ nie ¿yje, ale pamiêtam jego zmagania z polskim prawem, z biurokracj¹. W ca³ym procesie bardzo pomaga³a mu moja mama. Bo wszystkie uprzedzenia, które masz, na przyk³ad dotycz¹ce adopcji dzieci przez homoseksualistów czy œlubów gejowskich, znikaj¹, kiedy spotykasz drugiego cz³owieka. I o tym chcia³em t¹ rol¹ opowiedzieæ” – wyznaje Liss. Jak mu siê to uda³o? Mo¿na siê przekonaæ ogl¹daj¹c „Proud” na platformie HBO. m
KURIER PLUS 18 LIPCA 2026
www.kurierplus.com
Stany wewnêtrzne
Weronika Kwiatkowska
Knieja Czeka³am dwadzieœcia lat. Mo¿e wiêcej. ¯eby zjeœæ jagodziankê. Na pla¿y. I, jak za spraw¹ najs³ynniejszego w literaturze ciastka, przenieœæ siê do dzieciñstwa. Mielna. Albo Dar³ówka. Lat osiemdziesi¹tych. Kiedy grzêzn¹c w nagrzanym piachu spoceni mê¿czyŸni roznosili s³odkie bu³ki, krzycz¹c ile si³ w p³ucach: Jaaaaaagodzianki! Œwie¿e jaaaaaagodzianki! Zrywaliœmy siê z koców. I z wy¿ebran¹ z³otówk¹ biegliœmy do opalonego na mahoñ kramarza, by zaspokoiæ g³ód, który po godzinach p³ywania w zimnym Ba³tyku doskwiera³ wyj¹tkowo mocno. Ach, co to by³a za rozkosz! Miêkkie, dro¿d¿owe ciasto z gór¹ maœlanej kruszonki, wype³nione po brzegi owocami prosto z lasu. Pe³nia! A potem fioletowe jêzyki i plamy na palcach. Które szybko trzeba by³o zmyæ s³on¹ wod¹. Pamiêtam stare kobiety
w chustkach, które przy drogach sprzedawa³y œwie¿o zebrane jagody. Kiedy kupi³o siê taki s³oiczek, miêdzy po³yskuj¹cymi kuleczkami, mo¿na by³o jeszcze znaleŸæ drobinki mchu i ma³e zielone listki. Pachnia³o mokr¹ ziemi¹. S³onym wiatrem. Kniej¹. Pachnia³o wakacjami. Przygod¹. Beztrosk¹. Dorodne owoce mia³y s³odki smak, ale gdzieœ w trzecim rejestrze pojawia³a siê cierpka nuta. Jak zapowiedŸ koñca lata. Nigdy póŸniej ¿adne jagody nie smakowa³y tak samo. Po przeprowadzce za Ocean, jedyne na co mo¿na by³o liczyæ, to… borówka amerykañska. W koñcu pojawi³y siê mro¿one, „leœne”, z Polski albo Kanady. Ale to ci¹gle nie by³o to. Choæ blisko. Sma¿y³am naleœniki. Robi³am nadzienie z serka homogenizowanego (£owicz). I posypywa³am rozmro¿onymi owocami. To by³a moja wariacja na temat „kurorty PRL-u”. Ale o tradycyjnych jagodziankach mo¿na by³o pomarzyæ. ¯adna polska cukiernia w Nowym Jorku nie mia³a ich w sprzeda¿y. A¿ do tego roku. Kiedy Pierogi Boys og³osili, ¿e przysmak, na punkcie którego wariuj¹ przedstawiciele Pokolenia X i Y, a nawet Boomersi, bêdzie do-
stêpny w ka¿dy pi¹tek, sobotê i niedzielê. Do odwo³ania. ¯eby za³apaæ siê na œwie¿e dro¿d¿ówki, trzeba przybiec z samego rana. W pi¹tek nie by³o kolejki. Ale po dziewi¹tej jeszcze nie wysz³y z pieca. Musia³am wróciæ po godzinie. ¯eby zabraæ jagodzianki na pla¿ê. Czyli do ich œrodowiska naturalnego. * Dzieñ by³ gor¹cy. Duszny. Zanosi³o siê na deszcz. Ale nie by³o go w prognozach. Na parkingu sta³o zaledwie kilka samochodów. Co zwiastowa³o pust¹ pla¿ê. Roz³o¿y³yœmy majdan. Parasol. Rêczniki. Ocean by³ wyj¹tkowo spokojny. Temperatura zdatna do k¹pieli. Ale raczej po ch³odniejszej stronie skali. Nie czekaj¹c d³ugo, otworzy³yœmy kartonik. Zapach dro¿d¿owego ciasta zaatakowa³ zmys³y. Zjemy na pó³? – zapyta³am. Bo jagodzianki wydawa³y siê niebagatelnych rozmiarów. Rozdar³am miêkkie ciasto. Nadzienia by³o sporo. Po kilku kêsach siêgnê³yœmy po nastêpn¹. Wyborne – zawyrokowa³a A. i obliza³a palce. Nie za s³odkie, wilgotne, pyszna kruszonka. Mewa przygl¹da³a siê z niewielkiej odleg³oœci. Liczy³a na okruchy z pañskiego sto³u. Ale pude³ko wypucowa³yœmy do czysta. I wtedy zlecia³y siê muchy. Roje k¹saj¹cych natrêtów. Musia³y wyroiæ siê na wydmach. Po wczorajszej burzy. Podesz³yœmy bli¿ej wody. Ale s³abo wia³o. Wiêc na nic siê zda³a „ochrona powietrzna”. Postanowi³yœmy zejœæ z pla¿y. I pojechaæ ku cywilizacji. Zaparkowa³yœmy przy Field 6. I posz³yœmy na spacer promenad¹. Ludzi by³o niewielu. Weekend mia³ siê dopiero zacz¹æ.
Sposób na nudê istnienia Jan Latus Emerytura, zw³aszcza samotna i w odleg³ym kraju, przynosi spor¹ dawkê nudy i to nie takiej zwyk³ej, codziennej, ale egzystencjalnej. Remedium na to jest zajêcie czymœ umys³u, rozrywka. Na przyk³ad sport, choæby ogl¹dany w telewizji. W moim dziwnym ¿yciu, w którym by³em w stanie odczuwaæ i smakowaæ nudê jak ma³o kto, zdarza³y siê okresy nietypowego o¿ywienia, wyczekiwania kolejnego dnia, podwy¿szonej adrenaliny, a jak siê wszystko dobrze skoñczy³o – szybuj¹cego hormonu szczêœcia. By³y to okresy trwania du¿ych imprez sportowych, transmitowanych w telewizji lub chocia¿ w radiu. Kobiety tego chyba nie zrozumiej¹, mo¿e faktycznie s¹ od nas m¹drzejsze. Owszem, zainteresuj¹ siê fina³em pi³karskich mistrzostw œwiata i dadz¹ siê zaci¹gn¹æ z kuchni na fina³ sztafety 4 x 400 metrów na olimpiadzie. Ale interesuj¹ ich tylko fina³y, koñcowe rozgrywki, ostatni odcinek zbyt d³ugiego serialu. A my, panowie, ogl¹daliœmy serial od pierwszego odcinka, a jak by³y mo¿liwoœci – nagrywaj¹c te epizody, których nie mogliœmy obejrzeæ na ¿ywo. To my, duzi ch³opcy, z uchem przy odbiorniku s³uchaliœmy, kto wygra na finiszu kolejny etap kolarskiego Wyœcigu Pokoju. A ja nawet – jedyny raz w roku – kupowa³em wte-
dy „Trybunê Ludu”, bo zamieszcza³a kompletn¹ klasyfikacjê po ka¿dym etapie. To ja, a nie moja siostra, trzyma³em stary „Przegl¹d Sportowy” z rezultatami Igrzysk Olimpijskich w Meksyku w 1968 roku. Tak wiêc kobiety do³¹cza³y do nas czasami na kanapie, by obejrzeæ najwa¿niejszy mecz. A my ogl¹daliœmy wszystkie mecze – grupowe, eliminacje, jakieœ æwieræ- i pó³fina³y. Czeka³em co roku, a¿ rozpocznie siê Konkurs Czterech Skoczni, bo by³ on ubarwieniem szaro-burych ferii zimowych. Olimpiady i mistrzostwa Europy czy œwiata w pi³ce zmienia³y natomiast ca³y sposób ¿ycia. Otó¿ ¿y³o siê od meczu do meczu, od transmisji do transmisji. Gdy z powodu ró¿nicy czasu mecz pokazywano w œrodku nocy – trudno, zarywa³o siê noc. Nie znano wtedy jeszcze magnetowidów, tym bardziej internetu, który pozwala dziœ ogl¹daæ wszystko w wybranym przez nas czasie i z powtórkami a¿ do znudzenia. Uwagê œwiata przyci¹gaj¹ dziœ w zasadzie tylko dwie imprezy: olimpiada, ale tylko ta letnia oraz mistrzostwa œwiata w pi³ce no¿nej, a dla Europejczyków jeszcze mistrzostwa Europy w tej dyscyplinie. To s¹ dwa albo trzy tygodnie zakreœlone na czerwono w kalendarzu. Jak ktoœ pracuje albo studiuje, oszukuje pracodawcê i wyk³adowcê, chowa telefon pod blatem biurka albo wrêcz bierze urlop lub chorobowe. Dla osób nudz¹cych siê na emeryturze, takich jak ja, s¹ to tygodnie wreszcie wype³nione nieustann¹ symulacj¹, niekoñcz¹cymi siê atrakcjami. To karnawa³ i rajskie wakacje w jednym. Jeœli coœ siê zmieni³o, to fakt, ¿e ju¿ nie jesteœmy uczepieni telewizora lub radio-
odbiornika. Ju¿ nie musimy czekaæ z wypiekami, a¿ skoñcz¹ siê w telewizji wiadomoœci a zacznie mecz. A ju¿ na pewno nie musimy ograniczaæ siê do s³uchania radia – chyba ¿e jesteœmy amerykañskim redneckiem, który w kabinie swojego trucka chce s³uchaæ relacji z meczu baseballa lub footballu (ale nie soccera!). Choæ wiêc mecze mo¿na dziœ ogl¹daæ o dowolnej porze, wielu z nas nadal woli czas realny, czerpi¹c przyjemnoœæ z faktu, ¿e obcujemy z histori¹. Bo tak: dla wielu pi³ka kopana to sprawa polityczna, honorowa i narodowa. Mam z tym problem. Czytam o euforii sponiewieranych przez politykê narodów, jak Meksykanie czy Argentyñczycy. Jakoœ nie potrafiê jednak zrozumieæ tych biednych ludzi, którzy oszczêdzaj¹ latami, by nastêpnie lataæ pomiêdzy miastami amerykañskimi i wydawaæ tysi¹ce dolarów na to, by umalowaæ twarze w barwy narodowe i liczyæ na wygran¹ swojej dru¿yny Ghany lub Konga. W przypadku Stanów to jest czêsto duma narodowa imigrantów z danych krajów. Gdyby w tych mistrzostwach gra³a polska reprezentacja, mielibyœmy na trybunach wysyp bia³o-czerwonych szalików oraz flag z nagryzmolonymi na czarno nazwami miast prowincjonalnych. Ale te¿ siedzia³oby wielu Polonusów, którzy – wraz z ka¿dym wbitym przez naszych golem – byliby coraz bardziej dumni, ¿e s¹ Polakami. Ogl¹dam sobie pi³kê no¿n¹ z Filipin, gdzie jedyn¹ popularn¹ dyscyplin¹ jest koszykówka (a teraz jeszcze wszyscy kibicuj¹ m³odej tenisistce Alex Eali). Dziadki z Europy gromadz¹ siê przy piwie w barach sportowych. Nawet turyœci z tak peryferyjnych krajów, jak Belgia i Szwajcaria,
11 S³oñce zasz³o za chmury. Przyjemnie wzmóg³ siê wiatr. Nie odnotowa³yœmy obecnoœci krwiopijców. Tylko mewy. I kilka cwanych kruków. Które kr¹¿y³y przy koszach na œmieci. W jednej z knajpek zamówi³yœmy koktajle. I porcjê frytek. Zapad³yœmy w fotele. I d³ug¹ rozmowê. Przy okazji podziwiaj¹c widoki. I wyrzeŸbione cia³a ratowników, którzy co rusz defilowali przed naszymi oczami. Jak na wybiegu. Wszyscy wygl¹dali podobnie. Mieli krêcone br¹zowe w³osy. Szorty w granatowym kolorze. Mocne ³ydki. I twarde brzuchy. A mo¿e by³ to ten sam ch³opak? Przepraszam, czy chcia³aby pani kupiæ bransoletkê? – wyrwa³ mnie z zamyœlenia g³os dziewczynki. Na oko siedmioletniej. Otworzy³a torebkê pe³n¹ kolorowych paciorków. Piêæ dolarów za sztukê – wyrecytowa³a. Wziê³yœmy po jednej. G³upio by³o odmówiæ. Pomyœla³am jak to dobrze, ¿e pla¿e Long Island s¹ wolne od sma¿alni, kramów, straganów, wszelkiej maœci bud z ¿arciem i badziewiem z Chin. ¯e co metr nie atakuj¹ szyldy i neony. ¯e nikt nie nagabuje. Na nic nie namawia. Niczego nie chce wcisn¹æ. ¯e nawet przy g³ównym wejœciu jest du¿o wolnej przestrzeni. Oddechu. Spokoju. Wiêc choæ czasem ¿al, ¿e nikt nie wo³a jaaaaaagodzianki. I nie mo¿na kupiæ gofrów z bit¹ œmietan¹. Nie têskniê za Ba³tykiem. No chyba ¿e po sezonie. m
Zapraszamy na stronê Autorki: www.stanywewnetrzne.com maj¹ na tym wielkim turnieju komu kibicowaæ. Oczywiœcie, pod koniec rozgrywek, m³odzi lokalni ch³opcy i tak bêd¹ nosiæ koszulki Messi. Albo Ronaldo. Tak¿e tym razem do sportu wdar³a siê polityka. Stany Zjednoczone maj¹ obecnie na œwiecie raczej z³¹ prasê. Pe³no wiêc by³o relacji o niewpuszczonych turystach czy rewidowanych uczestnikach mistrzostw. Ukazywa³y siê te¿ hiobowe opowieœci o niesprzedanych, horrendalnie drogich, biletach i pustych hotelach. Tymczasem na ekranie telewizora widzê, ¿e trybuny s¹ wype³nione, nawet na – zwykle mniej popularnych – meczach eliminacyjnych. Czytam te¿ relacje zagranicznych turystów mile zaskoczonych serdecznoœci¹ i otwartoœci¹ napotkanych Amerykanów. Po mistrzostwach zapewne przeczytam – przecz¹ce sobie – oceny organizacji i atmosfery imprezy. Dla jednych bêd¹ triumfem poszerzonej formu³y, wedle której zaprezentowaæ mog¹ siê niemal wszystkie narody œwiata. Zarazem nowej formu³y show businessu, zbli¿onej do innych, amerykañskich transmisji sportowych, gdzie akcja na boisku, ringu b¹dŸ lodowisku jest tylko czêœci¹ barwnej mozaiki sportu, reklam, komentarzy i artystycznych wystêpów. Dla innych zaœ te mistrzostwa – bez wzglêdu na ich sportowe rezultaty i poziom – bêd¹ ostatecznym dowodem upadku Ameryki oraz upolitycznienia i komercjalizacji sportu. A w jakiej ja znajdê siê grupie? Sam nie wiem, chyba jestem mieszañcem. Komentarze polityczne przegl¹dam, ale tylko przegl¹dam. A mecze ogl¹dam, ale jak na razie wystarczaj¹ mi, zmontowane po fakcie, piêciominutowe skróty. Ju¿ chyba wyros³em z dostosowywania swojego ¿ycia przez kilka tygodni do rytmu turnieju sportowego, choæby nawet grano na nim narodowe hymny. m
KURIER PLUS 18 LIPCA 2026
12
www.kurierplus.com
Kresy Iwaszkiewicza I
í1 ntelektualna droga Iwaszkiewicza czêsto omija³a szkolne ³awy; to domowa edukacja pod okiem sióstr i wizyty w Tymoszówce da³y mu wiêcej ni¿ nauka w gimnazjach. Tymoszówka by³a dla niego „artystyczn¹ szklarni¹” – dworem Szymanowskich, gdzie jako „ubogi krewny” ch³on¹³ muzykê Ravela i dramaty Wyspiañskiego. Kontrapunktem dla tego wyrafinowania by³ kijowski nihilizm uliczny, uosabiany przez jego przyjaciela Jurê Mik³ucho-Mak³aja. Jura, awanturnik zafascynowany Nietzschem i imperializmem Kiplinga, zaszczepi³ w m³odym Jaros³awie mroczny hedonizm i poczucie beznadziei.
K
ijowscy Polacy byli fascynuj¹cym laboratorium to¿samoœci. Iwaszkiewicz uczy³ siê w klasie, gdzie jego rodacy stanowili siln¹ grupê, choæ wielu z nich by³o ca³kowicie zrusyfikowanych. Czêsto dzia³o siê to w domach z ma³¿eñstw polsko-niemieckich, gdzie rodzice aby siê ze sob¹ porozumieæ rozmawiali wy³¹cznie po rosyjsku. Jaros³aw nie wspomina³ szko³y jako miejsca opresji czy rusyfikacji. Dziêki kijowskim nauczycielom, którzy odeszli od metod przymusu, móg³ odkrywaæ wielk¹ literaturê rosyjsk¹ w sposób naturalny i dobrowolny. Ta swoboda poruszania siê miêdzy jêzykami pozwoli³a mu staæ siê pisarzem prawdziwie europejskim, wolnym od narodowych kompleksów. Ukraina ukszta³towa³a Iwaszkiewicza jako cz³owieka „pomiêdzy”, który z wielokulturowoœci uczyni³ swój najwiêkszy atut. To tam, na styku ró¿nych œwiatów nauczy³ siê, ¿e to¿samoœæ nie jest dana raz na zawsze, lecz jest procesem ci¹g³ego, œwiadomego wyboru. M³odoœæ Jaros³awa Iwaszkiewicza, spêdzona w cieniu kijowskich cerkwi i w dusznej atmosferze schy³kowego imperium, by³a gwa³townym procesem wykuwania w³asnej to¿samoœci. Studiowa³ prawo na Uniwersytecie Kijowskim, uczelni, któr¹ ukoñczy³ nieco wczeœniej inny marzyciel – Boles³aw Leœmian. Z jednej strony przyjaŸñ z Mik³uch¹-Mak³ajem balansowa³a na skraju nihilizmu i samobójstwa. Z drugiej dom innego przyjaciela, kompozytora Miko³aja NiedŸwiedzkiego w podkijowskiej Bojarce by³ wie¿¹ z koœci s³oniowej, gdzie zamiast prozy ¿ycia celebrowano sztukê. Symbo-
licznym centrum tego mikroœwiata by³ ma³y o³tarzyk z fotografi¹ Oscara Wilde’a. To tam Iwaszkiewicz zrozumia³, ¿e „¿yæ – to znaczy obcowaæ przez piêkno z nieskoñczonoœci¹”. By³a to próba uczynienia z ¿ycia dzie³a sztuki, co sta³o siê fundamentem jego póŸniejszej twórczoœci, oscyluj¹cej miêdzy zachwytem nad form¹, a lêkiem przed jej pustk¹. Obaj przyjaciele przetrwali w twórczoœci Iwaszkiewicza, powracaj¹c w jego dzie³ach jako echa dawnych „infekcji” i objawieñ. Kijowskie lata uformowa³y Jaros³awa jako pisarza, który wiedzia³, ¿e wielka literatura rodzi siê w punkcie styku miêdzy piêknem a destrukcj¹.
M
³ody Jaros³aw Iwaszkiewicz to postaæ uformowana w tyglu kijowskiej ró¿norodnoœci, rozpiêta miêdzy rosyjsk¹ kultur¹ a budz¹c¹ siê, niemal egzotyczn¹ polskoœci¹. Jego wczesna biografia to gêsta sieæ zmys³owych fascynacji, artystycznych falstartów i to¿samoœciowych pêkniêæ. Paradoks to¿samoœci Iwaszkiewicza polega³ na tym, ¿e choæ zna³ „Pana Tadeusza” i „Dziady”, sama istota polskiej kultury pozostawa³a mu obca. Uformowany przez rosyjsk¹ szko³ê, z luboœci¹ czytaj¹cy literaturê imperium i pisz¹cy swe pierwsze próby na zmianê po polsku i rosyjsku, sta³ siê ofiar¹ kulturowej dyfuzji. Polska by³a dla niego pocz¹tkowo krain¹ egzotyczn¹, a tradycje niepodleg³oœciowe wyniesione z domu uleg³y niebezpiecznemu zatarciu. Dopiero pobyt w pod³ódzkich Byszewach sta³ siê fundamentem jego polskoœci. To tam, w „ciasnym”, ale intymnym i ukochanym pejza¿u, odkry³ ró¿nicê miêdzy rozmachem Ukrainy, a nastrojem mazowieckiej wsi. W Byszewach – co brzmi niemal obrazoburczo w kontekœcie póŸniejszego klasyka – nadrabia³ braki w narodowym kanonie, po raz pierwszy czytaj¹c „Trylogiê” Sienkiewicza. Ta „lekcja polskiego” pod dachem dworu Plichtów sta³a siê bezpoœrednim impulsem do napisania „Panien z Wilka”, przenosz¹c tamtejsze emocje w ramy nieœmiertelnej literatury.
M
a³o brakowa³o, a historia literatury polskiej potoczy³aby siê inaczej, gdyby Iwaszkiewicz uleg³ swojej pierwszej pasji – muzyce. Jako m³ody cz³owiek podj¹³ ambitn¹ próbê skomponowania opery na podstawie „Portretu Doriana Graya”. O jego losie zadecydowa³a surowa interwencja kuzyna, Karola Szymanowskiego. Utytu³owany kompozytor, bêd¹cy dla Jaros³awa najwy¿szym autorytetem, bezlitoœnie skrytykowa³ jego muzyczne zapêdy sugeruj¹c, by „na serio wzi¹³ siê do pióra”. To nie by³a zwyk³a rada, lecz moment „pasowania na artystê”. Gdy nied³ugo póŸniej Iwaszkiewicz pokaza³ kuzynowi wiersze z cyklu „L’amour cosaque” oraz powieœæ poetyck¹ „Ucieczka do Bagdadu”, stosunek Szymanowskiego uleg³ radykalnej zmianie. Jaros³aw sta³ siê dla Karola „koleg¹ artyst¹”. Ta akceptacja ze strony klanu Szymanowskich ostatecznie domknê³a drzwi do kariery muzycznej, otwieraj¹c jednoczeœnie drogê dla jednego z najwspanialszych g³osów w dziejach polskiej prozy.
L
Z kolegami z gimnazjum, 1909 r.
ata 1917 i 1918 przynios³y brutaln¹ lekcjê historii. Rajska atmosfera niewzru-
Iwaszkiewicz w wieku trzech lat
Fotografia maturalna Iwaszkiewicza, 1912 r.
instrument spoczywaj¹cy na dnie sta³ siê dla Iwaszkiewicza ostatecznym symbolem koñca pewnej epoki i bezpowrotnej utraty „arkadyjskiego” ³adu.
W
Iwaszkiewicz, Rytard i ¿ona Iwaszkiewicza Anna
szonoœci zosta³a rozerwana przez bolszewicki przewrót i bunty ch³opskie. Iwaszkiewicz patrzy³, jak œwiat jego dzieciñstwa zapada siê w nicoœæ, a kultura materialna jest niszczona z przera¿aj¹c¹ metodycznoœci¹. Straty by³y symboliczne i dotkliwe: w Hajworonie, maj¹tku Rzewuskich, sp³on¹³ cenny portret Balzaka. Dom cioci Masi w Czernyszach zosta³ dos³ownie zrównany z ziemi¹ – ogród wyciêto, a miejsce po posiad³oœci zaorano, jakby chc¹c wymazaæ pamiêæ o jej istnieniu. Najbardziej przejmuj¹cy obraz pochodzi jednak z Tymoszówki, gniazda rodowego Szymanowskich. Tam, rêkami zbuntowanego ch³opstwa, fortepian wielkiego kompozytora zosta³ wrzucony do stawu. Ten
cieniu wojennej zawieruchy, paradoksalnie, dokona³o siê najwa¿niejsze odkrycie artystyczne Iwaszkiewicza. Jego przewodnikiem po nowoczesnoœci sta³ siê Mieczys³aw Rytard. To on przeczyta³ Iwaszkiewiczowi przek³ad „Statku pijanego” Artura Rimbauda, co sta³o siê momentem iluminacji i ucieczk¹ w czyst¹ sztukê w obliczu otaczaj¹cej ich przemocy. Nawet gdy Iwaszkiewicz za³o¿y³ mundur ¿o³nierza III Korpusu Polskiego, nie przesta³ byæ poet¹. W plecaku obok nowoczesnych francuskich mistrzów niós³ „Króla-Ducha” Juliusza S³owackiego. Na wzgórzach nad Bohem, w przerwach miêdzy walkami, obaj przyjaciele studiowali ten zawi³y poemat „rapsod po rapsodzie”, balansuj¹c miêdzy romantycznym mistycyzmem a rodz¹cym siê modernizmem. Jesieni¹ 1918 roku Iwaszkiewicz zrozumia³, ¿e na Ukrainie pozostaj¹ ju¿ tylko „mogi³y i ¿ywe trupy”. Aby wyrwaæ siê z matni, musia³ uciec siê do desperackiego k³amstwa – przed Rad¹ G³ówn¹ Opiekuñcz¹ poda³ siê za uchodŸcê z Królestwa Kongresowego. Co ciekawe, ten wyjazd odby³ siê „bez ¿alu”. To wyznanie zdradza ch³odny, niemal bezwzglêdny instynkt przetrwania wielkiego artysty, który wiedzia³, ¿e musi porzuciæ gin¹cy œwiat, by ocaliæ w³asny talent. 14 paŸdziernika 1918 roku wysiad³ w Warszawie bez grosza przy duszy i bez znajomoœci, ale z determinacj¹, która pozwoli³a mu otworzyæ nowy rozdzia³ polskiej literatury. To „wielkie k³amstwo” by³o cen¹ za bilet do nieœmiertelnoœci.
J
Z podarowanym przez Szymanowskich psem Nilsem, 1914 r.
aros³aw Iwaszkiewicz opuœci³ Ukrainê fizycznie, ale nigdy nie opuœci³ jej literacko. Przez ca³e ¿ycie powraca³ do tamtych krajobrazów. Jego historia uczy, ¿e wielka sztuka karmi siê strat¹. To, co w rzeczywistoœci spoczê³o na dnie stawu w Tymoszówce lub zosta³o zaorane w Czernyszach, dziêki literaturze zyska³o wieczne ¿ycie. Nasze m³odzieñcze fascynacje i traumy, nawet te oparte na k³amstwie czy nieprze¿ytych spotkaniach, ostatecznie definiuj¹ to, kim stajemy siê w doros³oœci. Iwaszkiewicz dowiód³, ¿e mo¿na wyjechaæ z raju, ale pod warunkiem, ¿e zabierze siê go ze sob¹ w pamiêci. Chris Miekina
KURIER PLUS 18 LIPCA 2026
www.kurierplus.com
13
El¿bieta Baumgartner radzi
Wakacyjne zni¿ki dla seniorów. Jak podró¿owaæ z g³ow¹ i nie przep³acaæ W
iek dojrza³y to idealny moment na dalekie i bliskie podró¿e. Dzieci s¹ ju¿ samodzielne, a brak sztywnych obowi¹zków zawodowych pozwala na elastycznoœæ, która w bran¿y turystycznej jest najcenniejsz¹ walut¹. Zamiast jednak bezrefleksyjnie p³aciæ pe³ne stawki, warto poznaæ mechanizmy, które pozwalaj¹ obni¿yæ koszty wakacji o po³owê. M¹dre korzystanie ze zni¿ek dla seniorów i programów lojalnoœciowych dla dojrza³ych podró¿nych to nie przejaw sk¹pstwa, ale m¹dra, ch³odna strategia zarz¹dzania w³asnym portfelem. Gdzie zatem szukaæ najwiêkszych oszczêdnoœci? Karta AARP, czyli klucz do masowych rabatów Mówi¹c o zni¿kach w USA, nie sposób nie zacz¹æ od AARP (dawniej American Association of Retired Persons). Co ciekawe, wbrew powszechnej opinii, aby zapisaæ siê do tej organizacji i otrzymaæ kartê cz³onkowsk¹, wcale nie trzeba byæ na emeryturze ani mieæ ukoñczonych 65 lat. Cz³onkostwo z pe³nym dostêpem do gigantycznej bazy zni¿ek jest dostêpne dla ka¿dego, kto ukoñczy³ 50. rok ¿ycia, a roczna sk³adka wynosi zaledwie kilkanaœcie dolarów. Z perspektywy kosztów alternatywnych inwestycja w kartê AARP zwraca siê zazwyczaj ju¿ podczas pierwszego wakacyjnego weekendu. Karta ta otwiera drzwi do sta³ych rabatów w wysokoœci od 10% do 15% w najwiêkszych sieciach hotelowych na œwiecie (m.in. Marriott, Hilton, Wyndham, Choice Hotels czy Best Western). AARP oferuje równie¿ zni¿ki na wynajem samochodów w wypo¿yczalniach takich jak Avis, Budget czy Hertz. Czêsto s¹ one po³¹czone z darmowym ubezpieczeniem lub bezp³atnym dopisaniem dodatkowego kierowcy, co w standardowych cennikach kosztuje kilkanaœcie dolarów za ka¿dy dzieñ najmu. Do tego dochodz¹ sta³e upusty na ubezpieczenia turystyczne oraz w tysi¹cach restauracji na terenie ca³ego kraju. America the Beautiful Pass: przyroda za bezcen Dla seniorów, którzy preferuj¹ aktywny wypoczynek na ³onie natury i chc¹ uciec od wielkomiejskiego zgie³ku, amerykañski system parków narodowych przygotowa³ prawdopodobnie najlepsz¹ ofertê finansow¹ na rynku. Mowa o Senior Pass w ramach federalnego programu America the Beautiful. Dla obywateli USA i sta³ych rezydentów, którzy ukoñczyli 62 lata, dedykowane s¹ dwie opcje zakupowe: æ roczny karnet kosztuj¹cy 20 dol.,
æ do¿ywotni karnet (lifetime senior pass) za jednorazow¹ op³at¹ 80. Bior¹c pod uwagê, ¿e jednorazowy wjazd samochodem do takich parków jak Wielki Kanion, Yellowstone czy Yosemite kosztuje oko³o 35 dol., do¿ywotni karnet zwraca siê z nawi¹zk¹ ju¿ przy trzeciej wizycie. Co wiêcej, Senior Pass nie tylko zwalnia z op³at wjazdowych w³aœciciela karty i wszystkich pasa¿erów jego samochodu w ponad dwóch tysi¹cach federalnych obiektów rekreacyjnych, ale równie¿ czêsto gwarantuje 50 proc. zni¿ki na op³aty za pola kempingowe, wycieczki z przewodnikiem, parkingi czy pozwolenia na rejsy ³odzi¹. Kolej, samoloty i europejskie karty zni¿kowe Kolejnym obszarem, w którym dojrza³y wiek pozwala na radykalne ciêcie kosztów wakacyjnych, jest logistyka transportowa. Narodowy amerykañski przewoŸnik kolejowy Amtrak oferuje sta³¹ zni¿kê w wysokoœci 10 proc/ na wiêkszoœæ biletów kolejowych dla podró¿nych, którzy ukoñczyli 65 lat. Z kolei podró¿uj¹c po Europie, warto natychmiast po przylocie zaopatrzyæ siê w lokalne karty seniora. Brytyjskie linie kolejowe oferuj¹ Senior Railcard daj¹c¹ a¿ 1/3 zni¿ki na wszystkie przejazdy. We Francji (SNCF) karta Carte Avantage Senior pozwala obni¿yæ koszty podró¿y superszybkimi poci¹gami TGV o 30%. Z kolei w Hiszpanii karta Tarjeta Dorada oferuje rabaty na poci¹gi Renfe siêgaj¹ce nawet 40%. Zni¿ki te s¹ tak znaczne, ¿e koszt zakupu samej karty zwraca siê zazwyczaj po jednej d³u¿szej trasie. W przypadku linii lotniczych tradycyjne zni¿ki wiekowe na bilety rejsowe staj¹ siê rzadkoœci¹ i ustêpuj¹ miejsca bardziej dynamicznym systemom wyceny. Niemniej, linie takie jak United Airlines czy Delta wci¹¿ oferuj¹ specjalne taryfy dla seniorów (65+) na wybranych trasach krajowych i miêdzynarodowych. Warto pamiêtaæ, ¿e nie s¹ one zazwyczaj dostêpne w standardowych wyszukiwarkach internetowych, a rezerwacji nale¿y dokonywaæ telefonicznie lub bezpoœrednio u autoryzowanego agenta linii. Kultura i edukacja taniej Wakacje to nie tylko hotele i logistyka, ale przede wszystkim zwiedzanie i poznawanie lokalnej kultury. W tej sferze metryka staje siê twoim najwiêkszym sprzymierzeñcem. Praktycznie ka¿de szanuj¹ce siê muzeum, teatr, ogród botaniczny, opera czy zabytek historyczny w Stanach Zjednoczonych i Europie, posiada w swoim oficjalnym cenniku pozycjê „Senior Ticket”. Ulgi te wynosz¹ zazwyczaj od 20 do nawet 50 proc. ceny biletu standardowego. W wielu krajach europejskich (np. we W³oszech, Hiszpanii czy Grecji) wstêp do pañstwowych muzeów i stanowisk archeologicznych dla seniorów bywa w okre-
œlone dni tygodnia lub miesi¹ca ca³kowicie bezp³atny. Warto wyrobiæ w sobie nawyk dok³adnego studiowania cenników i aktywnego pytania o zni¿ki w kasie biletowej, nawet jeœli nie s¹ one wyraŸnie wyeksponowane na tablicy informacyjnej. Jak skutecznie polowaæ na wakacyjne upusty Aby wakacyjny dekalog finansowy seniora dzia³a³ bez zarzutu i przynosi³ realne oszczêdnoœci, warto wdro¿yæ kilka ¿elaznych zasad. æ Zawsze miej przy sobie dokument to¿samoœci. W USA wystarczy stanowe prawo jazdy lub paszport, w Europie kluczowy bywa oficjalny dokument ze zdjêciem i wyraŸn¹ dat¹ urodzenia. Bez fizycznego dowodu wieku ulgi mo¿esz nie dostaæ. æ Podró¿uj poza sezonem (off-peak). Najwiêkszy przywilej emerytury to niezale¿noœæ od szkolnego kalendarza i urlopów pracowniczych. Wyjazdy w maju, we wrzeœniu czy w paŸdzierniku daj¹ gwarancjê znacznie ni¿szych cen hoteli i lotów. To tak¿e mniejszy t³ok w kurortach i o wiele bardziej komfortowe temperatury. æ £¹cz zni¿ki rozs¹dnie. Pamiêtaj, ¿e wiêkszoœæ hoteli i linii lotniczych nie pozwala na kumulacjê rabatów. Przyk³adowo, nie po³¹czysz ogólnej promocji Last Minute ze zni¿k¹ wynikaj¹c¹ z karty AARP. Zawsze przed dokonaniem p³atnoœci przelicz, która opcja daje ci korzystniejsze oszczêdnoœci w dolarach. æ Rezerwuj atrakcje online. Nawet przy biletach ulgowych zakup wejœciówek przez Internet z wyprzedzeniem pozwala unikn¹æ stania w d³ugich kolejkach w pe³nym s³oñcu. W dojrza³ym wieku jest to kwestia nie tylko oszczêd-
El¿bieta Baumgartner nie jest prawnikiem i nie udziela porad prawnych. Niniejszy artyku³ zosta³ napisany wy³¹cznie w celach informacyjnych. Jest autork¹ wielu ksi¹¿ek-poradnikówo profilu finansowym i konsumenckim. Jej najnowsza ksi¹¿ka to „Jak inwestowaæ pieni¹dze bez stresu i ich nie straciæ”. Jest ona dostêpna w wersji elektronicznej w witrynie: www.PoradnikSukces.com tel. 1-718-224-3492
noœci czasu, ale przede wszystkim dba³oœci o w³asne zdrowie i komfort. Podsumowanie Zrozumienie, jak dzia³a rynek zni¿ek pozwala na realizowanie podró¿niczych marzeñ za u³amek stawek, które musz¹ p³aciæ ludzie m³odsi, uwi¹zani sztywnymi terminami urlopowymi. Traktuj wakacyjne ulgi jako w pe³ni zas³u¿on¹ dywidendê od pañstwa i sektora prywatnego za dekady rzetelnego odprowadzania podatków i budowania wspólnej gospodarki. Pakuj walizki, pytaj o rabaty z dumnie podniesion¹ g³ow¹ i ciesz siê œwiatem na w³asnych korzystnych warunkach finansowych. m
Jak pomniejszyæ podatki dowiesz siê z ksi¹¿ek El¿biety Baumgartner “Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem. Podrêcznik agresywnej gry podatkowej” Spadki, darowizny, przychody, inwestycje, sprzeda¿ mieszkania, konta w USA i w Polsce, walka z IRS. Ustawa o ujawnianiu kont zagranicznych FATCA. Rozszerzona do 308 stronic. Równie¿: „Emerytura reemigranta w Polsce”, „Powrót do Polski”, „Emerytura polska i amerykañska”, „Planowanie spadkowe” i wiele innych. Ksi¹¿ki s¹ uaktualnione na rok 2026 i dostêpne w wersji elektronicznej w witrynie www.PoradnikSukces.com, tel. 718-224-3492,
www.PoradnikSukces.com
KURIER PLUS 18 LIPCA 2026
14
www.kurierplus.com
Zamów og³oszenie drobne Cena $10 za maksimum 30 s³ów æ 63-letni mê¿czyzna szuka dorywczej pracy lub na weekendy.
Anna-Pol Travel
Tel. 347.280.8434 – Tadeusz
WYCIECZKI AUTOBUSOWE: Niagara, Waszyngton, Boston
æ FLORYDA - mieszkania na sprzeda¿:
Deerfield Beach: 2 pokoje, 2 ³azienki, du¿y balkon, 4 piêtro, winda. Cena $ 98,000 Fort Lauderdale: 3 pokoje, 2 ³azienki, balkon, winda, 2 piêtro. Cena $ 100,000 Pompano Beach: nad oceanem, 2 pokoje, 2 ³azienki, 11 piêtro. Cena $ 299.000 Profesionalny i doœwiadczony agent nieruchomoœci Roman Tryndus. Tel. 754-235-0378 www.myhouseflorida.net
Œrodki transportu posiadaj¹ zezwolenia i licencje federalne (US Department of Transportation) oraz wymagane ubezpieczenia.
821 A Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423
ATRAKCYJNE CENY NA: Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat
E-mail:annapoltravel@msn.com WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM
Promocyjne ceny przy zakupie biletu przez internet
u
Pakiety wakacyjne: Karaiby, Hawaje, Floryda All-inclusive: Punta Cana, Meksyk od $699
v Rezerwacja hoteli v Wynajem samochodów v Notariusz v T³umaczenia v Klauzula “Apostille” v Zaproszenia v Wysy³ka pieniêdzy Vigo
PLUMBING & HEATING Licensed Master Plumber
Andrzej Natkaniec
INSTALACJA NOWYCH BOILERÓW l ZAMIANA BOILERÓW OLEJOWYCH NA GAZOWE l USUWANIE GAS, NATIONAL GRID, DEPT OF BUILDINGS VIOLATIONS l RPZ/BACKFLOW PREVENTER INSTALACJA & COROCZNE SERWISY l CON ED/ NATIONAL GRID GAS SERVICE RESOTRATION l INSPEKCJE SYSTEMÓW LINII GAZOWYCH ZGODNIE Z LOCAL LAW 152 l
718.326.9090
ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653 3 Bilety Lotnicze 3 Wysy³ka pieniêdzy i paczek 3 T³umaczenia 3 Sprawy imigracyjne 3 Notariusz
Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shu-Gui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D
Fortunato Brothers 289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.) BROOKLYN, N.Y. 11211 Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042
– jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni. LECZY: l katar sienny l bóle pleców l rwê kulszow¹ l nerwobóle l impotencjê zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l
CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES
W³oska ciastkarnia czynna do 22:00, a w pi¹tek i sobotê do pó³nocy.
Zapraszamy.
l
alergie l zapalenie prostaty l rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp.
Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 19:00; tel. (718) 359-0956 1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Wtorek, czwartek i sobota: 12:00-19:00, w niedziele 12:00 - 15:00; tel. (718) 266-1018 www.drshuguicui.com
KURIER PLUS 18 LIPCA 2026
www.kurierplus.com
Dooko³a sto³u
15
Adam Ma³osolny
Powrót bizonów T
emat amerykañskiego bizona jest niczym preria – ogromny, onieœmielaj¹cy i nasycony emocjami. Bizon nie jest bowiem jedynie kolejn¹ pozycj¹ w menu nowoczesnej restauracji. To zwierzê-symbol, w którym jak w soczewce skupiaj¹ siê losy Ameryki Pó³nocnej – historia fascynuj¹ca, ale w wielu momentach mroczna. Kiedy patrzymy na tê potê¿n¹ sylwetkê, stajemy przed pytaniem: co sprawia, ¿e bizon jest tak wyj¹tkowy, i¿ ka¿de spotkanie z jego smakiem staje siê niemal mistycznym doœwiadczeniem? W sferze degustacji, bizon wymyka siê prostym klasyfikacjom. Jego miêso jest intensywnie czerwone i szlachetnie chude, a przy tym zaskakuje g³êbi¹ i delikatn¹ s³odycz¹. Bogactwo i czystoœæ smaku tego miêsa przywo³uj¹ na myœl nieskoñczon¹ przestrzeñ prerii i surowe piêkno natury. Jedz¹c bizona, nie przyjmujemy jedynie protein; obcujemy z esencj¹ dzikiego zachodu, z produktem, który rós³ w rytmie wiatru i s³oñca, co nadaje mu unikalny, niemal eteryczny charakter, niemo¿liwy do podrobienia w masowej hodowli. Z perspektywy kuchni bizon jest wymagaj¹cym partnerem. Ze wzglêdu na niemal ca³kowity brak marmurkowatoœci (t³uszczu wewn¹trzmiêœniowego), miêso to nie wybacza b³êdów i zbyt wysokich temperatur. Aby zachowaæ jego naturaln¹ soczystoœæ i strukturê, nale¿y stosowaæ siê do œciœle okreœlonych regu³. Steki bizonie obsma¿a siê przez krótki kontakt z bardzo wysok¹ temperatur¹, aby zamkn¹æ soki wewn¹trz miêsa, podkreœlaj¹c jego naturaln¹ kruchoœæ. Druga metoda to powolne duszenie w niskiej temperaturze, tworz¹c wybitne gulasze i potrawy duszone. Kluczem do legendarnej miêkkoœci bizona jest równie¿ wiek uboju. Zwierzêta przeznaczone na cele kulinarne koñcz¹ ¿ywot miêdzy 1,5 a 2,5 rokiem ¿ycia. To ten krótki przedzia³ czasowy gwarantuje, ¿e miêso pozostaje delikatne, staj¹c siê idealnym materia³em na szlachetne pieczenie czy burgery premium.
B
izon to najwiêksze zwierzê l¹dowe w Ameryce Pó³nocnej. Przez wieki stanowi³ fundament egzystencji ca³ych cywilizacji. By³ dla mieszkañców kontynentu czymœ znacznie wiêcej ni¿ „surowcem” – by³ szlachetnym darem natury, wykorzystywanym w sposób totalny. Oprócz miêsa, bizon dostarcza³ produktów takich jak sierœæ i skóra, s³u¿¹cych do ochrony przed surowym klimatem. Z koœci wyrabiano narzêdzia, a rogi sta³y siê surowcem do produkcji przedmiotów codziennego u¿yt-
Ted Turner w swojej posiad³oœci
ku. Czyni to z bizona historycznego giganta, którego rola w kszta³towaniu spo³eczeñstw jest nie do przecenienia.
N
auka rozró¿nia dwa podgatunki tego zwierzêcia – bizona leœnego czyli ¿ubra oraz bizona preriowego, który jest ikon¹ amerykañskich równin. Bizon preriowy to prawdziwy kolos o charakterystycznej, „krêpej” sylwetce. Dojrza³e byki osi¹gaj¹ dwa metry wysokoœci w k³êbie, do czterech metrów d³ugoœci i wagê dochodz¹c¹ do 1100 kilogramów. Cia³a bizonów zdobi¹ krótkie, puste w œrodku rogi, a podbródki byków wieñcz¹ komiczne, „kozie” bródki. Warto jednak zauwa¿yæ dymorfizm p³ciowy: samice (krowy) s¹ znacznie mniejsze, osi¹gaj¹c czêsto zaledwie po³owê masy potê¿nych samców. Mimo tej masywnej budowy, bizon to zaskakuj¹cy lekkoatleta. Potrafi¹ one przeskakiwaæ ogrodzenia z gracj¹, której nie powstydzi³yby siê jelenie, a w manewrowaniu na trudnym terenieprzeœcigaj¹ konie. S¹ równie¿ wyœmienitymi p³ywakami. Ta kombinacja si³y i zwinnoœci sprawia, ¿e bizon jest trudny do okie³znania. Nie da siê go zamkn¹æ w standardowej zagrodzie – bizon przechodzi przez bariery, które dla zwyk³ego byd³a s¹ murem nie do przebycia.
A
natomia bizona jest œwiadectwem tysiêcy lat ewolucji w surowym klimacie. Ich futro nie jest jednolite; jest znacznie gêstsze i d³u¿sze z przodu cia³a, tworz¹c potê¿n¹ izolacjê wokó³ g³owy i klatki piersiowej. To w³aœnie ta cecha pozwala im na unikalne zachowanie w arktycznych zamieciach. Podczas gdy inne zwierzêta (w tym byd³o domowe) odwracaj¹ siê ty³em do wiatru lub szukaj¹ schronienia, bizon idzie prosto w œrodek burzy. To zachowanie to nie tylko kwestia „charakteru”, ale genialna strategia energetyczna. Id¹c pod wiatr, bizon szybciej przechodzi przez front pogodowy, minimalizuj¹c czas spêdzony w ekstremalnych warunkach. Zamiast uciekaæ przed burz¹ i pozostawaæ w jej zasiêgu przez wiele godzin, bizon skraca ekspozycjê na mróz. Jego g³owa, nisko osadzona i potê¿na, s³u¿y mu wtedy jak p³ug, odgarniaj¹c zwa³y œniegu w poszukiwaniu ukrytej pod nim trawy.
M
iêso bizona jest cenione za nisk¹ zawartoœæ t³uszczu i g³êbok¹, czerwon¹ barwê. Istnieje jednak pewien wizualny szczegó³, który zdradza naturalnoœæ chowu: u bizonów ¿ywi¹cych siê wy³¹cznie traw¹, t³uszcz ma wyraŸne, ¿ó³tawe zabarwienie. Jest to wynik wysokiego stê¿enia beta-karotenu – cennego sk³adnika od¿ywczego pochodz¹cego z roœlin. Tu jednak wkracza pró¿noœæ. Przyzwyczajeni do bia³ego t³uszczu przemys³owej wo³owiny, konsumenci czêsto odrzucaj¹ miêso o ¿ó³tym zabarwieniu jako „nieatrakcyjne”. W efekcie a¿ 65 proc. ranczerów przez ostatnie miesi¹ce ¿ycia bizona, zamiast traw¹, karmi¹ go pasz¹ zbo¿ow¹ tylko po to, by wyp³ukaæ beta-karoten i zmieniæ kolor t³uszczu na bia³y. Rezygnujemy z wy¿szych wartoœci od¿yw-
trow¹ górê czaszek bizonów, na której szczycie triumfalnie pozuj¹ biznesmeni, to nie tylko pami¹tka rzezi. To dokumentacja linii produkcyjnej. Te tysi¹ce czaszek by³y mielone na py³ kostny, który s³u¿y³ jako filtr i œrodek oczyszczaj¹cy w procesie rafinacji cukru.
D
Szar¿uj¹cy bizon
czych, byle tylko pasowa³ on do naszych wyobra¿eñ o estetyce jedzenia.
T
ragedia bizona by³a wynikiem nieszczêœliwego splotu trzech czynników: broni palnej, infrastruktury kolejowej oraz ra¿¹cych braków logistycznych. Ta triada stworzy³a mechanizm marnotrawstwa na niespotykan¹ skalê. Podczas gdy na Wschodnim Wybrze¿u solone jêzyki bizonów uchodzi³y za drogi przysmak serwowany w najlepszych restauracjach, na preriach gni³y miliony kilogramów pe³nowartoœciowego bia³ka. Technologia zabijania wyprzedzi³a technologiê przechowywania. Przed wynalezieniem wagonów ch³odniczych, przewóz œwie¿ego miêsa na du¿e odleg³oœci by³ niemo¿liwy. Efekt by³ makabryczny: myœliwi, wyposa¿eni w nowe, precyzyjne karabiny, zabijali tysi¹ce sztuk tylko po to, by wyci¹æ jêzyk i zdj¹æ skórê. By³ to ekologiczny i moralny absurd, w którym luksus nielicznych op³acany by³ ca³kowitym zniszczeniem bizonich stad. Za kurtyn¹ postêpu kry³a siê geopolityczna kalkulacja. Wybicie bizonów nie by³o jedynie efektem ubocznym chciwoœci; by³o to œwiadome narzêdzie wojenne rz¹du USA. W³adze rozumia³y, ¿e bizon jest kluczem do suwerennoœci ¿yj¹cych na prerii rdzennych ludów. Odcinaj¹c Indian od ich „ruchomej spi¿arni”, armia mog³a zmusiæ ich do kapitulacji bez staczania bitew.
W
XIX-wiecznej wyobraŸni bia³y cukier by³ symbolem czystoœci i cywilizacyjnego wyrafinowania. Ma³o kto jednak ³¹czy³ ten codzienny luksus z makabrycznym krajobrazem prerii. S³ynna fotografia z epoki, przedstawiaj¹ca dwudziestome-
Piramida z bizonich czaszek
opiero w 1894 r. uchwalono prawo zakazuj¹ce zabijania zwierz¹t w Parku Narodowym Yellowstone, co by³o reakcj¹ na krytyczn¹ sytuacjê gatunku. William Hornaday ze Smithsonian Institution przyczyni³ siê do powo³ania w 1905 r. American Bison Society w nowojorskim Zoo na Bronxie. To gorzka lekcja historii: rz¹d najpierw finansowa³ i aktywnie wspiera³ problem, a potem – pod naciskiem opinii publicznej – próbowa³ kreowaæ siê na jego zbawcê. Jedn¹ z najbardziej wp³ywowych postaci w procesie odtwarzania populacji bizonów okaza³ siê Ted Turner, magnat medialny i twórca CNN. W latach 70-tych Turner, bêd¹cy w trakcie budowania swojego imperium, zainteresowa³ siê hodowl¹ bizonów. Z czasem to zainteresowanie przerodzi³o siê w „Turner Enterprises”, firmê, która dziœ zarz¹dza jednym z najwiêkszych prywatnych area³ów ziemi w USA (dwa miliony akrów). Firma zarz¹dza najwiêksz¹ prywatn¹ populacj¹ bizonów na œwiecie, licz¹c¹ oko³o 45 000 osobników. Turner udowodni³, ¿e ekologia i biznes mog¹ mówiæ wspólnym g³osem. Wspó³pracuj¹c z organizacjami ochrony przyrody, przekszta³ci³ rancza w bezpieczne bastiony dla stad, finansuj¹c ich utrzymanie m.in. poprzez sieæ restauracji „Ted’s Montana Grill”. Choæ serwowanie steków z gatunku, który siê ratuje, brzmi ironicznie, to w³aœnie ten mechanizm rynkowy zapewni³ œrodki na ochronê ogromnych terenów preriowych przed urbanizacj¹. W 2016 roku bizon zosta³ oficjalnie mianowany narodowym ssakiem Stanów Zjednoczonych. Ten zaszczytny tytu³ ma drugie, znacznie mroczniejsze dno. Cieñ, który rzuca historia XIX wieku jest d³ugi i bolesny. Mimo sukcesów, przysz³oœæ bizona jako gatunku dzikiego pozostaje niepewna. Powrót do historycznej liczby 60 milionów osobników jest w naszym zurbanizowanym œwiecie niemo¿liwy, ale d¹¿enie do miliona jest celem ambitnym i koniecznym. Ka¿dy sukces w zwiêkszaniu populacji jest okupiony ciê¿k¹ prac¹ i kompromisami, a przetrwanie gatunku wci¹¿ zale¿y od naszej ci¹g³ej czujnoœci. Odrodzenie populacji bizonów uczy nas, ¿e ochrona przyrody to nie tylko statystyki, ale przede wszystkim naprawianie relacji z histori¹ i ziemi¹. Bizon jako gatunek kluczowy jest niezbêdny dla zdrowia prerii, ale jest te¿ niezbêdny dla uzdrowienia ludzkiej to¿samoœci w relacji z natur¹. m
16
KURIER PLUS 18 LIPCA 2026
www.kurierplus.com