Skip to main content

Kurier Plus - e-wydanie 17 stycznia 2026

Page 1

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

ER KURI P L U S

NUMER 1635 (1935)

W E E K L Y

ROK ZA£O¯ENIA 1987

í Wenezuela, czyli klêska socjalizmu XXI w. – str. 3 í Laureaci Konkursu Chopinowskiego... – str. 5 í Romuald Traugutt - naczelnik powstania... – str. 8 í Z³ote Globy w Blenderze kulturalnym – str. 10

M A G A Z I N E í Czy rezygnujesz z nale¿nych ci pieniêdzy? – str. 13

TYGODNIK

17 STYCZNIA 2026

í Artyœci te¿ pracuj¹ – str. 15

Tomasz Bagnowski

34-latek rz¹dzi Nowym Jorkiem Zohran Mamdani zaprzysiê¿ony z pocz¹tkiem nowego roku na burmistrza Nowego Jorku podtrzyma³ najwa¿niejsze obietnice z kampanii wyborczej, zapowiadaj¹c miêdzy innymi, ¿e nie bêdzie siê waha³ siêgaæ po miejskie œrodki, by poprawiæ warunki ¿ycia najbiedniejszych mieszkañców miasta. 34-letni lider Partii Demokratycznej, zaledwie w kilkanaœcie miesiêcy przeszed³ drogê od politycznego outsidera do jednego z najbardziej rozpoznawalnych liderów lewicowego skrzyd³a tej partii. Jego publiczna inauguracja, zgromadzi³a wielu czo³owych postêpowych demokratów, o znanych w kraju nazwiskach: jak senator Bernie Sanders i kongresmenka Alexandria Occasio-Cortez. Sanders w jak zwykle p³omiennym przemówieniu wezwa³ do opodatkowania bogatych i korporacji, które – jak mówi³ – powinny zacz¹æ p³aciæ uczciwie podatki. „W tym ¿¹daniu nie ma nic radykalnego, wrêcz przeciwnie, ka¿dy wie, ¿e musimy do tego doprowadziæ” – przekonywa³ Sanders. Jego s³owa wywo³a³y d³ugotrwa³e okrzyki: tax the rich, jedno z hase³ wyborczych Mamdaniego. Sam nowy burmistrz zapowiedzia³, ¿e nie zamierza obni¿aæ oczekiwañ wobec w³adzy publicznej ani rezygnowaæ z ambitnego pro-

FOT. WERONIKA KWIATKOWSKA

P O L I S H

PE£NE WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM

gramu walki z wysokimi kosztami ¿ycia. „Jedyn¹ rzecz¹, któr¹ chcê dziœ „zresetowaæ”, s¹ niskie oczekiwania wobec w³adz” – powiedzia³. „Bêdziemy rz¹dziæ szeroko i bez kompleksów” – doda³ Mamdani. Burmistrz podkreœli³, ¿e zosta³ wybrany jako demokratyczny socjalista i w tej roli zamierza sprawowaæ urz¹d. Jednoczeœnie zapewnia³, ¿e bêdzie burmistrzem wszystkich nowojorczyków, równie¿ tych, którzy na niego nie g³osowali. Zwracaj¹c siê do sceptyków, obieca³, ¿e nie bêdzie unika³ dialogu i ¿e ka¿demu mieszkañcowi miasta gotowy jest zagwarantowaæ ochronê i szacunek. Mamdani, jest nie tylko pierwszym demokratycznym socjalist¹ i burmistrzem Nowego Jorku, ale tak¿e pierwszym burmistrzem muzu³maninem w historii miasta. Sk³ada³ przysiêgê z rêk¹ opart¹ na dwóch egzemplarzach Koranu, trzymanych przez jego ¿onê, Ramê Duwaji. í6

Chris Miekina

Tajemnica Niny Andrycz Nina Andrycz ¿y³a tak jak chcia³a. Przez dekady by³a niekwestionowan¹ ikon¹ polskiego teatru. Nazywana „królow¹ sceny PRL-u”, budowa³a swój wizerunek nie tylko na wybitnych kreacjach aktorskich, ale równie¿ na fascynuj¹cej, niemal mitycznej opowieœci o w³asnym ¿yciu. Jej charyzma, elegancja i artystyczna potêga sprawi³y, ¿e publicznoœæ i dziennikarze przyjmowali jej s³owa bezkrytycznie, podtrzymuj¹c legendê, która przetrwa³a lata.

J

ednak gdy przyjrzymy siê bli¿ej oficjalnej biografii artystki, zw³aszcza jej m³odzieñczym latom spêdzonym w Kijowie, historia ta zaczyna pêkaæ w szwach. Okazuje siê, ¿e opowieœæ, któr¹ Andrycz konsekwentnie powtarza³a, jest pe³na sprzecznoœci, celowych zmyœleñ i niewygodnych przemilczeñ. Co tak naprawdê kry³o siê za jej barwnymi wspomnieniami o dzieciñstwie w cieniu bolszewickiej rewolucji? Prawda jest znacznie bardziej skomplikowana i ciekawsza ni¿ fikcja, któr¹ stworzy³a.

J

l Nina Andrycz w 1935 roku

ednym z fundamentów legendy Niny Andrycz by³ jej wiek. Andrycz, która najpierw podawa³a rok 1915 jako rok urodzenia przyzna³a póŸniej, ¿e urodzi³a siê w 1912. Po jej œmierci na nagrobku ostatecznie wyryto datê: 1910, która jest bardziej zgodna z rzeczywistoœci¹. Te manipulacje w³asn¹ metryk¹, nie by³y jedynie aktem kobiecej pró¿noœci – stanowi³y strategiczn¹ decyzjê, kamieñ wêgielny konieczny do

uwiarygodnienia ca³ej historii jej b³yskawicznej kariery. Ta piêcioletnia ró¿nica nieoczekiwanie wprowadzi³a powa¿nie problemy w ustaleniu podstawowych faktów biograficznych aktorki. Wed³ug jej relacji, po powrocie do Polski w 1927 roku, ukoñczy³a gimnazjum, zda³a maturê, odby³a trzyletnie studia w Pañstwowym Instytucie Sztuki Teatralnej, a nastêpnie przez dwa lata pracowa³a w teatrze w Wilnie i studiowa³a na Uniwersytecie Stefana Batorego. Wszystko to zajê³yby jej co najmniej 12 lat. Tymczasem od jej przyjazdu do debiutu na scenie Teatru Polskiego Arnolda Szyfmana w 1935 roku oficjalnie minê³o niespe³na osiem lat. Prawda okazuje siê byæ jednak znacznie prostsza: wracaj¹c z Kijowa, Nina Andrycz nie mia³a 12 lat, lecz 17. Dziêki temu mog³a niemal od razu przyst¹piæ do matury i rozpocz¹æ studia, co czyni ca³¹ chronologiê logiczn¹. Co zaskakuj¹ce, ¿aden z biografów nie zada³ sobie trudu, by zweryfikowaæ tê podstawow¹ informacjê, í 12 która wyjaœnia tak wiele.


KURIER PLUS 17 STYCZNIA 2026

2

www.kurierplus.com

Spotkanie op³atkowe Wspólnoty „Lew Judy”

W parafii Œw. Stanis³awa B. M. w Nowym Jorku na Manhattanie, 10 stycznia br., Wspólnota Odnowy w Duchu Œwiêtym „Lew Judy”, zorganizowa³a spotkanie op³atkowe, pe³ne modlitwy, wzruszeñ i prawdziwej radoœci z bycia razem. Ten dzieñ by³ jak ¿ywa Ewangelia – prosta, a jednoczeœnie g³êboka, bo pisana sercami ludzi zjednoczonych w Bogu. Po mszy œw. wszyscy zostali zaproszeni do sali parafialnej i powitani œpiewem zespo³u Effatha. Kolêdy, przepe³nione treœci¹ Bo¿ego Narodzenia, nios³y pokój, nadziejê i przypomina³y nam, ¿e Bóg jest blisko – w prostocie, wspólnocie, w drugim cz³owieku. By³ oczekiwany moment sk³adania ¿yczeñ, oraz dzielenia siê op³atkiem, patrz¹c sobie w oczy z wdziêcznoœci¹ za dar obecnoœci. Szczególn¹ modlitw¹ objêliœmy chorych, którzy nie mogli uczestniczyæ w spotkaniu. Czuliœmy ich obecnoœæ sercem. Wierzymy, ¿e w modlitwie nie istniej¹ granice, a mi³oœæ wspólnoty dociera tam, gdzie nie mog¹ dotrzeæ ludzkie kroki. By³a te¿ modlitwa za zmar³ych, za ksiêdza Andrzeja, Aniê, Jolê i Andrzeja. Z wdziêcznoœci¹

wspominaliœmy ich ¿ycie, prosz¹c, aby teraz wspierali nas swoj¹ modlitw¹ u Boga, a ich obecnoœæ wci¹¿ by³a dla nas Ÿród³em si³y i nadziei. Potem zasiedliœmy do sto³u. Ka¿dy coœ przyniós³: rybê po grecku, kapustê z grzybami, œledzie, sa³atkê jarzynow¹ i inne pysznoœci. Ten stó³ sta³ siê znakiem jednoœci i troski o siebie nawzajem – dzieliliœmy siê nie tylko jedzeniem, ale tak¿e czasem, uœmiechem i rozmow¹. Cieszyliœmy siê z bycia razem w tym piêknym dniu, w naszej Wspólnocie Lew Judy, która jest naszym domem i miejscem spotkania Pana. Jeœli chcesz byæ jej czêœci¹ - zapraszamy. Nie musisz byæ idealny ani wszystko rozumieæ. Wystarczy, ¿e przyjdziesz. Wspólnota Lew Judy to miejsce, gdzie spotykamy Boga i drugiego cz³owieka. Zapraszamy w ka¿dy wtorek o 19:30 na rozwa¿anie Pisma Œwiêtego w salce pod koœcio³em, a wczeœniej na Mszê Œwiêt¹ o godzinie 18:00. W soboty zapraszamy na wspóln¹ Mszê Œwiêt¹ o godzinie 19:00. Jeœli czytasz te s³owa, byæ mo¿e to Duch Œwiêty Ciê zaprasza. PrzyjdŸ. Czekamy. Jola Obrycka

ZDJÊCIE MICHA³ NOWICKI

Cogumin SLCP – kurkumina, która nie koñczy kariery w ¿o³¹dku Gdyby organizm mia³ swój dzia³ obs³ugi klienta, wielu z nas codziennie dzwoni³oby z t¹ sam¹ reklamacj¹: „Proszê mi wy³¹czyæ ten cichy stan zapalny, bo ju¿ naprawdê mam doœæ”. Bo stan zapalny ma dwa oblicza. Ten ostry, krótki, „stra¿acki” bywa potrzebny – pojawia siê, naprawia, znika. Ale ten przewlek³y, podkrêcony na niskich obrotach, potrafi byæ jak s¹siad z wiertark¹: nie zawsze go widaæ, a cz³owiek i tak czuje, ¿e coœ przeszkadza. I w³aœnie ten przewlek³y „¿ar pod popio³em” bywa t³em powa¿nych problemów zdrowotnych, dlatego rozs¹dne wspieranie równowagi zapalnej to nie fanaberia, tylko inwestycja w spokojniejsz¹ przysz³oœæ. Tu na scenê wchodzi kurkuma – z³ota przyprawa, któr¹ w Indiach stosuje siê codziennie. Nie bez powodu œwiat nauki od lat przygl¹da siê kurkuminie i jej kluczowemu sk³adnikowi.

W mediach czêsto pojawia siê efektowne zdanie, ¿e „w Indiach jest mniej nowotworów, bo tam jedz¹ kurkumê”. Brzmi piêknie, ale prawda jest bardziej elegancka: ró¿nice w zachorowalnoœci miêdzy krajami zale¿¹ od wielu czynników, a dieta jest tylko jednym z nich. Natomiast obserwacja, ¿e populacje o wysokim udziale przypraw roœlinnych w kuchni budz¹ naukow¹ ciekawoœæ, jest jak najbardziej uzasadniona. Kurkumina ma bowiem potencja³ modulowania procesów zapalnych i stresu oksydacyjnego – a to dwa mechanizmy, które organizm lubi trzymaæ w ryzach, jeœli ma czuæ siê dobrze „na co dzieñ”, nie tylko w weekend. I teraz najwa¿niejsze: dlaczego jedni po kurkuminie mówi¹ „super”, a inni „nic nie czujê”? Bo klasyczna kurkumina ma jedn¹ s³aboœæ – potrafi wch³aniaæ siê s³abo i nierówno. Mo¿na

j¹ porównaæ do genialnego specjalisty, który niestety czêsto nie dociera na czas na miejsce pracy. To w³aœnie w tym punkcie Cogumin SLCP robi ró¿nicê. To nie jest „kolejna kurkumina”, tylko kurkumina przygotowana w technologii SLCP, czyli w lipidowej formie, której celem jest poprawiæ jej biodostêpnoœæ. W praktyce oznacza to tyle: wiêksza szansa, ¿e kurkumina rzeczywiœcie „zostanie zauwa¿ona” przez organizm i bêdzie mog³a wykonaæ swoj¹ robotê. Jakiej „roboty” ludzie najczêœciej od niej oczekuj¹? Przede wszystkim wsparcia komfortu tam, gdzie stan zapalny lubi siê odzywaæ najg³oœniej: w stawach, miêœniach, po treningu, po d³ugim dniu pracy, w czasie gorszej regeneracji. Do tego dochodzi drugi obszar, który coraz czêœciej nas interesuje: koncentracja, jasnoœæ myœlenia, „mg³a” po stresie. Oczywiœcie, suplement nie jest cudotwórc¹ i nie zast¹pi diagnostyki ani leczenia, ale bywa m¹dr¹ czêœci¹ strategii: sen, ruch, dieta i wsparcie przeciwzapalne tam, gdzie ma to sens. W Markowej Aptece mówimy o tym po ludzku: Cogumin SLCP to propozycja dla tych, którzy nie chc¹ „³ykaæ czegoœ, bo ktoœ poleci³”, ale chc¹ produktu sprawdzonego technologicznie. A przy okazji – dla tych, którzy wol¹, ¿eby „z³oto z Indii” by³o w kapsu³ce, a nie na bia³ej koszuli (kurkuma w kuchni bywa bezlitosna dla garderoby). Na koniec wa¿na uwaga: jeœli stosujesz leki przeciwkrzepliwe, przeciwp³ytkowe albo masz sk³onnoœæ do krwawieñ, warto skonsultowaæ wybór kurkuminy z farmaceut¹ – bezpieczeñstwo to podstawa. Jeœli chcesz dobraæ Cogumin SLCP sensownie do swoich potrzeb i sprawdziæ, czy pasuje do Twoich leków oraz celu stosowania, zapraszamy do Markowej Apteki. Porozmawiamy, doradzimy i pomo¿emy ustawiæ realne oczekiwania, ¿eby suplement by³ wsparciem, a nie rozczarowaniem. Marek Wojcicki


KURIER PLUS 17 STYCZNIA 2026

www.kurierplus.com

3

Wenezuela, czyli klêska „socjalizmu XXI wieku” Ma³gorzata Ka³u¿a A mia³o byæ tak dobrze! Tryskaj¹ca z ziemi ropa i koncepcja „nowego socjalizmu XXI” prezydentów Hugo Chaveza i Nicolasa Madury mia³a zapewniæ ¿ycie w luksusie i sprawiedliwoœæ spo³eczn¹ milionom Wenezuelczyków. Jednak prezydent Chavez zmar³ kiedy jego socjalistyczny sen zacz¹³ siê rozpadaæ, a prezydent Madura z ¿on¹ zostali porwani przez Amerykanów, wyl¹dowali w nowojorskim wiêzieniu oskar¿eni m.in. o handl broni¹ i narkotykami, którymi zalewali USA. Amerykanie twierdz¹, ¿e porwanie Madury to akt samoobrony przed „narko-terroryzmem” i próba ustabilizowania sytuacji polityczej i ekonomicznej w Wenezueli. Kartele, które kontroluj¹ nie tylko Wenezuelê i inne kraje Ameryki £aciñskiej s¹ coraz silniejsze w USA. Rozpoczê³a siê walka nie tylko

z terroryzmem narkotykowym ale i o ropê i kontrolowanie sytuacji w tym regionie. Po ponad 20 latach tego „nowego socjalizmu” okaza³o siê, ¿e eksperyment siê nie powiód³! Gospodarka wenezuelska jest w totalnym rozpadzie, wydobycie ropy spada na ³eb, 70 procent doros³ych Wenezuelczyków otrzymuje tylko pensjê minimaln¹, wynosz¹c¹ dziœ równowartoœæ niespe³na oœmiu dolarów, brakuje ¿ywnoœci i leków, a prawie siedem milionów Wenezuelczyków uciek³o z kraju. Na dodatek wiêkszoœæ rz¹du, wojska i policji jest skorumpowana i powi¹zana z gangami narkotykowymi. Równie¿ dla wielu zwyczajnych Wenezuelczyków, przynale¿noœæ do narkotykowych karteli jest czêsto jedynym, choæ ryzykownym, sposobem na prze¿ycie. Wenezuela posiada najwiêksze na œwiecie rezerwy ropy naftowej, ale zamiast op³ywaæ w luksusy, jej obywatele doœwiadczyli dramatycznego kryzysu gospodarczego.

Problem jest z³o¿ony. Wszystko zaczê³o siê od przejêcia w³adzy w 1999 roku przez prezydenta Hugo Chaveza i od jego eksperymentu z socjalizmem. Chavez obiecywa³ g³êbokie reformy spo³eczne i gospodarcze. Ze swoimi ideami trafi³ do robotników ale równie¿ do czêœci klasy œredniej, rozczarowanej rezultatami poprzedniej w³adzy. Jego projekt rewolucyjnych przemian to walka z dominacj¹ Stanów Zjednoczonych. W swoich wyst¹pieniach powtarza³, ¿e Stany Zjednoczone s¹ najwiêkszym wrogiem prawdziwej wolnoœci i demokracji. Nie uznawa³ ani socjalizmu sowieckiego, ani chiñskiego, ani kubañskiego i 2005 roku stworzy³ w³asn¹ koncepcjê socjalizmu XXI wieku. Mia³ to byæ system, w którym wspólna w³asnoœæ œrodków produkcji oraz wytwarzanie nastawione ma byæ na zaspokojenie potrzeb, a nie na zysk. Pod rz¹dami Chaveza pañstwo przejê³o ca³kowit¹ kontrolê nad przemys³em nafto-

wym, a miêdzynarodowe koncerny naftowe zosta³y wyw³aszczone. Opuœci³y wiêc Wenezuelê ca³e sztaby miedzynarodowych specjalistów od modernizacji i zarz¹dzania. A Chavez zapowiedzia³, ¿e przychody z ropy przeznaczane bêd¹ przede wszystkim do realizacji programów spo³ecznych, obiecuj¹c dobrobyt i równoœæ ca³ego spo³eczeñstwa. I przyznaæ trzeba, ¿e przez pierwsze lata Chavez odnosi³ sukcesy. Wprowadzi³ bezp³atn¹ opiekê medyczn¹, rozwin¹³ bezp³atn¹ edukacjê, budowa³ osiedla dla najbiedniejszych, prowadzi³ dystrybucjê ziemi. ¯ywnoœæ by³a za grosze. Ponad 60 procent dochodu kraju przeznaczana by³a na pomoc obywatelom. Trudno siê wiêc dziwiæ, ¿e biedniejsze warstwy Wenezuelczyków, o które nikt nigdy wczeœniej nie zadba³, uwielbia³y swojego przywódcê i bez wahania sz³y za nim, powtarzaj¹c jeí 14 go socjalistyczne has³a.

ZAPRASZAMY NA TRZY NIEZAPOMNIANE WYSTÊPY

WOJCIECHA CEJROWSKIEGO W AGLOMERACJI NOWOJORSKIEJ

WYSTÊPY :

LUB Wypisz teraz czek na $45 na „P-A TRAVELERS CLUB”

Centrum Polsko S³owiañskie, 177 Kent Str. Brooklyn, NY

4 luty 7:00pm (œroda) Stand-Up pt. TRUDNE DZIECINSTWO

i wyœlij na adres: P-A TRAVELERS CLUB P.O.BOX. 3011

Dom Polski CRACOVIA, 196 Main Ave. Wallington, NJ

5 luty 7:00pm (czwartek) Dwuczêœciowa prezentacja: PRZEZ AMAZONIE DO D¯UNGLI POLITYKI Polska Fundacja Kulturalna, 177 Broadway, Clark NJ Przed i po ka¿dym wystêpie wystêpujê mo¿liwoœæ kupienia ksi¹¿ek z autografem W.C.

OFERTA SPECJALNA: DWA WYSTÊPY:

WALLINGTON, NJ 07057

$80

W obu przypadkach wyœlij do nas maila na: info@odkrywcy.com z informacja o zakupie biletu/ów lub zadzwoñ: 1-973-473-1249

TYLKO W SPRZEDA¯Y INTERNETOWEJ VIA VENMO DO 5 DNI PRZEZ PIERWSZYM WYSTÊPEM

Zapraszamy na 28. WIELKI BAL PODRÓ¯NIKA

LAT DZIA£ALNOŒCI POLONIJNEGO KLUBU PODRÓ¯NIKA 31 stycznia 2026 7PM - 2AM Wspania³a zabawa „All Inclusive“ z muzyk¹ na ¿ywo Blue Sky Band) THE GRAND-TOTOWA, 38 Lackawanna Avenue, Totowa, NJ 07512

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

KURIER P L U S

P O L I S H

$50 PRZY WEJŒCIU $45 SPRZEDA¯ W INTERNECIE PRZEZ VENMO TYLKO DO 5 DNI Jerzy Majcherczyk PRZED WYSTEPEM. @PKP-Majcherczyk Zeskanuj ten QR kod (p³ac¹c przez Venmo, podaj imiê i nazwisko oraz nazwê wystêpu i kontakt do Ciebie)

3 luty 7:00pm (wtorek) Stand-Up pt. TRUDNE DZIECINSTWO

30

ÊPU: BILETY WST

W E E K L Y

M A G A Z I N E

redaktor naczelna Zofia Doktorowicz-K³opotowska

sta³a wspó³praca Maria Bielski, Andrzej Józef D¹browski, Ma³gorzata Ka³u¿a, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Chris Miekina, Jolanta Szczepkowska, Katarzyna Zió³kowska

Goœæ honorowy: Wojciech Cejrowski Bilety: $225 od osoby / $ 200 (m³odzie¿ do 30 lat) P³atnoœæ czekiem, money order lub przez venmo (zasady jak wy¿ej)

fotografia Zosia ¯eleska-Bobrowski wydawcy John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

Kurier Plus, Inc. Adres: 176 Java Street Brooklyn, NY 11222 Pokój numer 6 Tel: (718) 389-3018 E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com

Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.


KURIER PLUS 17 STYCZNIA 2026

4

www.kurierplus.com

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Ks. Ryszard Koper

Zbawiaj¹ce œwiadectwo wiary Jan zobaczy³ podchodz¹cego ku niemu Jezusa i rzek³: „Oto Baranek Bo¿y, który g³adzi grzech œwiata. To jest Ten, o którym powiedzia³em: ‘Po mnie przyjdzie M¹¿, który mnie przewy¿szy³ godnoœci¹, gdy¿ by³ wczeœniej ode mnie”. Ja Go przedtem nie zna³em, ale przyszed³em chrzciæ wod¹ w tym celu, aby On siê objawi³ Izraelowi”. Jan da³ takie œwiadectwo: „Ujrza³em Ducha, który zstêpowa³ z nieba jak go³êbica i spocz¹³ na Nim. Ja Go przedtem nie zna³em, ale Ten, który mnie pos³a³, abym chrzci³ wod¹, powiedzia³ do mnie: ‘Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstêpuj¹cego i spoczywaj¹cego na Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Œwiêtym”. Ja to ujrza³em i dajê œwiadectwo, ¿e On jest Synem Bo¿ym. (J 1, 29-34)

Œ

w. Jan Chrzciciel staje dzisiaj przed nami jako wielki œwiadek wiary. Jego œwiadectwo wynika³o z osobistego doœwiadczenia, które wyrazi³ s³owem i czynem. To doœwiadczenie duchowe sprawi³o, ¿e ujrza³ Ducha Œwiêtego zstêpuj¹cego na Jezusa w postaci go³êbicy w czasie chrztu w Jordanie, czemu da³ œwiadectwo o Jezusie w dzisiejszej Ewangelii: „Ja to ujrza³em i dajê œwiadectwo, ¿e On jest Synem Bo¿ym”. Wiernoœæ temu œwiadectwu doprowadzi³y Jana do mêczeñskiej œmierci. Zosta³ œciêty przez Heroda. W jêzyku greckim mêczennik znaczy tyle co œwiadek. Nie ma bardziej przekonywuj¹cego œwiadectwa jak oddanie ¿ycia za wyznawan¹ prawdê. To jest najwy¿sza cena, jaka p³acimy za nasze œwiadectwo.

K

oœció³ pierwszych wieków mimo okrutnych przeœladowañ zadziwia³ œwiat dynamicznym rozwojem. Na to sk³ada³o siê wiele czynników, jednak najwa¿niejszym z nich by³o œwiadectwo wiary licznych mêczenników. Przelewanie krwi wiernych za wiarê by³o si³¹ napêdow¹ rozprzestrzeniania siê chrzeœcijañstwa i przyci¹ga nowych wyznawców. Potwierdza to s³ynne zdanie Tertuliana, jednego z pierwszych apologetów chrzeœcijañstwa – „krew mêczenników jest nasieniem chrzeœcijan”. Tertulian opisywa³, jak przeœladowanie chrzeœcijan nie przynosi³o skutku, a wrêcz przeciwnie, sk³ania³o wiêcej osób do przyjêcia wiary. Jest to prawda o Bogu i cz³owieku, która ujawnia siê w obliczu ofiary, kiedy to mêczeñstwo staje siê dowodem autentycznoœci wiary.

Œ

wiadectwo wiary jest bardzo wa¿ne, bo wiara odgrywa wa¿n¹ rolê w naszym ¿yciu. Jest si³¹ napêdow¹, która sk³ania do ¿ycia zgodnego z wartoœciami religijnymi i staje siê punktem wyjœcia do pozytywnych zmian. Wierz¹cy doœwiadcza przeœwiadczenia o rzeczywistoœci niewidzialnej, co

wp³ywa na jego postrzeganie œwiata i ¿ycia. Œwiadectwo wiary, zw³aszcza w trudnych chwilach, mo¿e byæ Ÿród³em nadziei dla innych. Przypomina o Bo¿ej obecnoœci i mocy, która przezwyciê¿a trudnoœci. Œwiadectwo wiary to tak¿e mo¿liwoœæ dzielenia siê swoimi doœwiadczeniami z innymi, co mo¿e inspirowaæ i umacniaæ ich w wierze.

Œ

„œwiadek wiary dzisiaj”. Przed œmierci¹ powiedzia³: „Byæ zawsze zjednoczonym z Jezusem, oto mój plan na ¿ycie”. Jako nastolatek, który ¿y³ w XXI wieku, jest dla m³odych inspiracj¹ ze wzglêdu na zaanga¿owanie w duchowoœæ, wykorzystanie nowoczesnych technologii do ewangelizacji i pozytywny wp³yw na otoczenie. Jego ¿ycie dowodzi, ¿e mo¿na byæ g³êboko wierz¹cym, jednoczeœnie korzystaj¹c ze wspó³czesnych narzêdzi. Acutis tworzy³ strony internetowe o tematyce religijnej, co jest inspiracj¹ dla wielu m³odych ludzi, aktywnych w sieci. Jako nastolatek, pokaza³, ¿e mo¿na ³¹czyæ ¿ycie duchowe z edukacj¹, przyjaŸni¹ i aktywnoœci¹ spo³eczn¹, staj¹c siê wzorem do naœladowania dla rówieœników, ¿e mo¿na mieæ pozytywny wp³yw na ludzi wokó³ siebie, bez wywierania presji.

wiadectwo wiary mo¿e przybieraæ ró¿ne formy i niezale¿nie od jego kszta³tu zawsze ma ogromn¹ wartoœæ w dziele naszego odkupienia. Chrystus powiedzia³: „Kto siê przyzna do Mnie wobec ludzi, przyzna siê i Syn Cz³owieczy do niego wobec anio³ów Bo¿ych; a kto siê Mnie wyprze wobec ludzi, tego wyprê siê i Ja wobec anio³ów Bo¿ych”. Ka¿dy chrzeœcijanin jest powo³any, aby byæ œwiadkiem Chrystusa w dzisiejszym œwiecie. Nie jest to zarea tym œwiadectwem sta³o œwiazerwowane „wyspecjalizowanych”, jak Andrea del Verrocchio i Leonardo da Vinci – Chrzest Chrystusa dectwo wiary polskiej niani Beaty Anduchowni, katecheci, ludzie w szczeEuropejskiej. Jawne przyznanie siê do ny Sperczyñskiej, która dziœ mieszka gólny sposób zwi¹zani z Koœcio³em. Dawanie œwiadectwa o Chrystusie Chrystusa nie tylko zamyka mo¿liwoœci w Nowym Jorku i pracuje jako dyrektor zwi¹zane jest nieraz z poœwiêceniem. Nie- objêcia jakiegoœ urzêdu w agendach euro- w miêdzynarodowej firmie reklamowej. którzy z nas, chrzeœcijan, p³ac¹ najwy¿sz¹ pejskich, ale tak¿e mo¿e staæ siê powo- W jednym z wywiadów powiedzia³a: dem wielu szykan i wyszydzania. Zaœ „By³am niani¹ Carla. Stara³am siê aktywcenê, p³ac¹ ¿yciem. Organizacja Open Doors opracowa³a przeœladowcy chrzeœcijan mog¹ liczyæ na nie uczestniczyæ w wychowaniu mojego Œwiatowy Indeks Przeœladowañ Chrzeœci- wyrozumia³oœæ wymiaru sprawiedliwoœci. podopiecznego z czu³oœci¹ i uwag¹. jan 2025 z rankingiem 50 krajów, w któ- Ot, chocia¿by przyk³ad z Polski zwi¹zany Od najm³odszych lat uczy³am go, jak ¿yæ rych przeœladowani s¹ chrzeœcijanie. Prze- z b³ogos³awionym ks. Jerzym Popie³usz- blisko Jezusa. Dla niego ta relacja by³a œladowania nasilaj¹ siê. Wed³ug tego rapor- k¹. Dziêki przychylnoœci postkomuni- czymœ zupe³nie naturalnym – by³a niemal tu w roku 2024 ponad 380 mln chrzeœcijan stycznych w³adz morderca ksiêdza Jerze- przyjacielska, jakby znali siê od zawsze. w 78 krajach doœwiadcza³o dotkliwych go Popie³uszki Grzegorz Piotrowski Dla mnie równie¿ by³o to coœ oczywistego przeœladowañ i dyskryminacji z powodu (zmieni³ nazwisko – obecnie Grzegorz – wychowa³am siê w ma³ej miejscowoœci, wiary. Za wiarê zamordowano prawie piêæ Pietrzak), mieszka w £odzi i otrzymuje w katolickiej rodzinie, w której najwa¿tysiêcy chrzeœcijan. Tylko w Nigerii w wy- emeryturê 12800 z³ netto oraz leczenie niejszym wydarzeniem tygodnia by³a nieniku przemocy d¿ihadystów zginê³o ich w szpitalu MSW poza kolejnoœci¹. Do- dzielna Msza œw. W czasach mojego dzie4118. Na drugim miejscu znalaz³a siê De- brze, ¿e mamy obiecany s¹d Bo¿y. ciñstwa i m³odoœci koœció³ by³ w³aœciwie Lepiej jednak zamiast w mroczne ¿ycie jedynym Ÿród³em kultury na wsi”. mokratyczna Republika Konga, gdzie zamordowano 261 chrzeœcijan. Odnotowano przeœladowców zanurzyæ siê w inspiruj¹ce m równie¿ ponad 14 tys. ataków na koœcio³y œwiat³o œwiadków wiary na miarê dzisiejszych czasów. i inne miejsca kultu religijnego. Zapraszamy na strony Autora: Jednym z nich jest kanonizowany Wœród 78 krajów dyskryminuj¹cych ryszardkoper.pl i nytravelclub.pl chrzeœcijan znajduj¹ siê tak¿e kraje Unii w 2025 r. Carlo Acutis, postrzegany jako

Z


KURIER PLUS 17 STYCZNIA 2026

www.kurierplus.com

5

Laureaci Konkursu Chopinowskiego w Carnegie Hall Kiedy niemal wszystkie oœrodki muzyczne w Polsce ¿yj¹ jeszcze Konkursem Chopinowskim, prezentuj¹c zarówno laureatów, jak i „drogich poszkodowanych”, u nas za oceanem na przestrzeni tygodnia, w presti¿owej Carnegie Hall mieliœmy szansê pos³uchania dwóch wspania³ych pianistów, których wielkie kariery rozpoczê³y siê w³aœnie w Warszawie. W zesz³ym miesi¹cu takimi pianistami byli Koreañczyk Seong-Jin Cho, zdobywca I-szej nagrody na XVII Konkursie w 2015, oraz pochodz¹cy z Moskwy Daniil Trifonov, który w Warszawie, na XVI Konkursie w 2010 otrzyma³ III nagrodê. Wielu obserwatorów twierdzi³o wówczas, ¿e zwyciêstwo nale¿a³o siê w³aœnie jemu, a nie Yuliannie Avdeevej. Tê opiniê on sam poniek¹d podtrzyma³ wygrywaj¹c dwa lata póŸniej dwa wielkie konkursy: im. Artura Rubinsteina w Tel Avivie oraz Czajkowskiego w Moskwie. Od tego momentu obecnoœæ tego pianisty na amerykañskich estradach koncertowych (od lat mieszka w Stanach) jest czymœ naturalnym. Ostatnio Trifonov wyst¹pi³ w Carnegie Hall z solowym repertuarem. Zaprezentowa³ mniej znane kompozycje rosyjskich kompozytorów pocz¹tku XX wieku (Tanyejev, Prokofiew i Miaskowski) oraz niemiecki romantyzm w postaci Sonaty fis-moll op. 11 Roberta Schumanna. * Daniil Trifonov nie tyle wychodzi na scen¹, co raczej na ni¹ wpada: jego estradowe zachowanie wykazuje pewn¹ niecierpliwoœæ, nawet uk³ony s¹ poœpieszne. Ten sam poœpiech objawia siê w minimalnych wrêcz przerwach pomiêdzy poszczególnymi kompozycjami. Zaanga¿owanie Trifonova w to co gra, objawia siê tak¿e w sferze fizycznej: jego cia³o zdaje siê dominowaæ nad klawiatur¹, a publicznoœæ prawie nie istnieæ. Znajomy krytyk nazywa go „pianist¹ o ramionach tak plastycznych jak spaghetti”. Wydaje siê, ¿e gdyby nawet chcia³, to nie by³by w stanie wydobyæ z instrumentu szorstkiego brzmienia. Kolorystyka, która by³a iluminowana w takich fragmentach jak Wizje ulotne, czy liryczne momenty Sonaty fis-moll op. 11 Schumanna by³y równie¿ zjawiskowe. Kiedy przed laty us³ysza³em opiniê tak takiego autorytetu, jak Martha Argerich, która deklarowa³a, ¿e dla Trifonova nie istniej¹ w grze na fortepianie rzeczy niemo¿liwe do osi¹gniêcia, wydawa³o mi siê to przerysowan¹ nieco pochwa³¹. W ostatnich latach zaczynam jej entuzjazm lepiej pojmowaæ, a nawet mu siê poddawaæ, jeœli nawet nie wszystko co Trifonov ma do zaoferowania, akceptujê. Jak wspomnia³em pierwsza czêœæ programu poœwiecona by³a kompozycjom powsta³ym na przestrzeni 1910-1917. Siergiej Taniejew, kompozytor póŸno romantyczny i pedagog Rachmaninowa i Skriabina, by³ mistrzem kontrapunktu i jego jedyna kompozycja na fortepian „Preludium i fuga, op. 29” jest wspania³ym przyk³adem - choæ niew¹tpliwie terroryzuj¹cym potencjalnych wykonawców tak zaawansowanego u¿ycia polifonii. Wydawaæ siê mog³o, ¿e autor zapragn¹³ zawrzeæ ca³e swoje doœwiadczenie w tych

kilku, niezmiernie wymagaj¹cych minutach fugi. Tam, gdzie inny kompozytor zadowoli³by siê kilkoma technikami polifonicznymi, Taniejew u¿ywa ich wszystkich na raz! Tam, gdzie pojedyncze nuty by³yby ju¿ wystarczaj¹co trudne, kompozytor wymaga od pianisty, aby w zawrotnym tempie pokonywa³ podwójne tercje, seksty czy oktawy. Pomimo wspomnianych wymagañ czysto pianistycznych, wykonawcy uda³o siê uzyskaæ przejrzystoœæ i klarownoœæ, jednoczeœnie osi¹gaj¹c orkiestrowe brzmienie w kulminacji, gdzie nastrojowy temat Preludium powraca z pe³n¹ si³¹ tym razem intonowany akordami. Prawdziwy majstersztyk, zarówno autorski, jak i interpretacyjny. Tej kompozycji nie s³ysza³em nigdy dot¹d na ¿ywo i nie wiem, czy us³yszê lepsze, bardziej intryguj¹ce i zaanga¿owane wykonanie. Bez chwili wytchnienia, o czym by³a ju¿ mowa, Trifonov przeniós³ siê w ezoteryczny œwiat Serguisza Prokofiewa (1891-1953), jego „Wizji ulotnych op. 22”. Jest to zestaw 20 kalejdoskopowych miniatur, studium skoncentrowanej ekspresji. Ich tytu³ nawi¹zuje do symbolistycznego poety Konstantina Balmonta, który pisa³ o przekszta³caniu „ulotnych wizji w wersety”. Pewne fragmenty eksploduj¹ tu nieokie³znaniem, inne wyra¿aj¹ subtelny humor. W okreœleniach tempa i charakteru Prokofiev, u¿ywa muzycznego s³ownictwa raczej niespotykanego: „ridicolosamente”, „presto agitatissimo” „pittoresco”. W tych uroczych miniaturach Trifonov zaoferowa³ „klasê mistrzowsk¹” dynamiki, dotyku, subtelnoœci, czasem humoru, które nada³y im charakter prawdziwej œwietnoœci. Cykl ów nieczêsto jest wykonywany w ca³oœci i rad by³em go pos³uchaæ w³aœnie w wersji kompletnej. W programie informowano, ¿e pierwszym wykonawc¹ tego cyklu w Carnegie Hall by³ Artur Rubinstein. Nie s³ysza³em dotad na ¿ywo Sonaty fis-moll op. 13 Nikolaja Miaskowskiego (1881-1950), niezmiernie p³odnego kompozytora, wspó³czesnego zarówno Prokofiewowi, Szostakowiczowi czy Wajnbergowi. Jednoczêœciowa kompozycja stylistycznie oscylowa³a pomiêdzy Rachmaninowem, Medtnerem, Skriabinem, ale posiada³a tak¿e w³asny g³os. Najbardziej charakterystyczn¹ cech¹ by³o u¿ycie œredniowiecznego hymnu Dies irae, który by³ zreszt¹ wykorzystywany przez Berlioza, Liszta i wielokrotnie przez samego Rachmaninowa. Tutaj jednak Miaskowski, podobnie do Liszt, u¿ywa znanej melodii jako tematu wirtuozowskich wariacji, a potem raz jeszcze w symfonicznej kodzie. Jest to partytura wymagaj¹ca od solisty ogrom-

Daniil Trifonov

Koreañczyk Seong-Jin Cho

nych umiejêtnoœci i wirtuozerii: jak mo¿na by³o przewidzieæ, nie wydawa³a siê sprawiaæ trudnoœci naszemu pianiœcie, który zagra³ j¹ jakby „na jednym oddechu”. S¹ czasami wykonania, o których mawiam „byæ mo¿e da siê to zagraæ lepiej, tylko jakoœ sobie tego nie wyobra¿am”. Tak te¿ by³o w przypadku Trifonowa. W rapsodycznej, formalnie trochê rozwichrzonej Sonacie fis-moll Schumanna Trifonow potrafi³ jednoczeœnie zachwycaæ retoryk¹, narracj¹ i cudown¹ kantylen¹, ale te¿ denerwowaæ swoim ledwo kontrolowanym œciganiem siê z pulsem i form¹ kompozycji. Oscylowa³, szczególnie w dwóch ostatnich czêœciach sonaty pomiêdzy marzycielsk¹ nastrojow¹ liryk¹, a ledwo kontrolowanym ob³êdem, który byæ mo¿e, nawet w tej m³odzieñczej kompozycji, by³ charakterystyczn¹ cech¹ kompozytora, który zakoñczy³ ¿ycie w domu ob³¹kanych. Jest to interpretacja bardziej fascynuj¹ca, ni¿ przekonuj¹ca, ale trzymaj¹ca s³uchacza w nieustannym napiêciu. Autorem trzech krótkich bisów, które entuzjastyczna publicznoœæ wymog³a na soliœcie i które zakoñczy³y niezapomniany wieczór by³ Czajkowski i jego „Czerwony Kapturek i Wilk” z suity „Œpi¹ca królewna” oraz „S³odkie sny” i „Pieœñ skowronka” z Albumu dzieciêcego op. 39. Mój szacunek, a czasami wrêcz podziw dla tego artysty, wzrastaj¹ z koncertu na koncert. Chyba Argerich mia³a jednak racjê... * Kilka dni wczeœniej na estradê Carnegie Hall powróci³ inny wspania³y laureat z Warszawy, Seong-Jin Cho. Tym razem pojawi³ siê w towarzystwie Pittsburgh Symphony Orchestra pod kierownictwem Manfreda Honecka, aby wykonaæ popularn¹ „Rapsodiê na temat Paganiniego” op. 43 Segiusza Rachmaninowa, która jest cyklem 24 wariacji opartych na 24 kaprysie Paganiniego. W wielu z tych wariacji

s³yszymy wspomniany wczeœniej motyw „Dies irae”. Cho, zaledwie kilka miesiêcy wczeœniej na tej samej estradzie wykona³ komplet fortepianowych dzie³ Ravela, koncert, który przejdzie chyba do historii tej instytucji. Artysta potwierdzi³, ¿e wspaniale siê czuje w kalejdoskopowej kompozycji Rachmaninowa. Swoj¹ doskona³oœæ zademonstrowa³ zarówno jeœli chodzi o sam¹ krystaliczn¹ czystoœæ gry, jak i ukazanie charakteru ka¿dej z wariacji: czy to ¿artobliwego, czy ironicznego, czy melancholijnego liryzmu i rosyjskiej duszy w najs³ynniejszej wariacji No. 18. Cho, jak jego wielbiciele wiedz¹, nie posiada technicznych zahamowañ, nie musia³ siê równie¿ baæ, zdradliwej Wariacji No24. Kr¹¿y legenda, ¿e sam kompozytor, jeden z najwspanialszych pianistów XX wieku, mia³ ponoæ z t¹ wariacj¹ trudnoœci, które przyjaciel pomóg³ mu rozwi¹zaæ wypiciem „czegoœ mocniejszego” przez koncertem, na uspokojenie nerwów. W osobie austriackiego maestro Manfreda Honecka, Cho znalaz³ doskona³ego partnera. Jego orkiestra, która w ci¹gu dwóch ostatnich dekad przerodzi³a siê z bardzo dobrej w absolutnie pierwszorzêdn¹, w mgnieniu oka zmienia³a barwê, fakturê, odcienie brzmienia i idealnie reagowa³a na wskazówki dyrygenta. Czasami jej gra by³a równie elektryzuj¹ca jak samego pianisty. Kompozytor, znany raczej ze swej ponurej natury, w tej kompozycji objawi³ wiêcej ni¿ zazwyczaj humoru, koñcz¹c sw¹ rapsodiê dyskretnym, nieoczekiwanym umkniêciem w eter. Ostatnim pamiêtnym wykonaniem „Rapsodii” Rachmaninowa w Nowym Jorku by³ debiut Bruca Liu z Filharmoni¹ Nowojorsk¹. Wówczas wydawa³o mi siê, ¿e nie mo¿na tego utworu zagraæ lepiej ni¿ charyzmatyczny zwyciêzca XVIII Konkursu w 2021roku, ale po wys³uchaniu dramatycznej i super-wirtuozowskiej wersji Seong-Jin Cho nie jestem pewny któremu z tych pianistów oferowaæ palmê pierszeñstwa… Stylowy, liryczny, subtelny Walc cis-moll op. 64/2 Chopina zagrany na bis zakoñczy³ kolejny bardzo efektowny wystêp koreañskiego wirtuoza, który, pamiêtajmy, swoj¹ wielk¹ karierê tak¿e rozpocz¹³ w Warszawie.

Roman Markowicz

Katolicki Klub Dyskusyjny Katolicki Klub Dyskusyjny Œw. Jana Paw³a II zaprasza w niedzielê 25 stycznia po mszy œw. o godz 12:00 na spotkanie z ks. Ryszardem Koperem. Temat: „Tradycje ludowo-religijne w naszej wierze. Prezentacja ksi¹¿ki Zapis serca. Tradycje ludowo - religijne“. Koœció³ Œw. Stanis³awa Biskupa i Mêczennika 101 E 7 Str., Manhattan miêdzy 1 Av i Av A. Info: 212 475 4565 www.stanislauschurch.us


KURIER PLUS 17 STYCZNIA 2026

6

www.kurierplus.com

Polskie wczoraj i dziœ

Kazimierz Wierzbicki

Fenomen „Z³ego” Bo to wszystko lœni, Tryska, brzmi, œpiewa... Witold Gombrowicz o „Z³ym”

W

ydana pod koniec 1955 r. powieœæ Leopolda Tyrmanda „Z³y” sta³a siê szybko bestsellerem. Autor urodzi³ siê w Warszawie w roku 1920. W 1938 r. wyjecha³ na studia do Pary¿a, gdzie spêdzi³ ca³y rok. Wybuch wojny zasta³ Tyrmanda w Warszawie. Uda³o mu siê przedostaæ do Wilna, gdzie znalaz³ pracê w polskojêzycznej prasie. Zajêcie to kontynuowa³ po zajêciu miasta przez wojska sowieckie w czerwcu 1940 r. Musia³ wtedy wychwalaæ „ojczyznê socjalizmu” oraz jej wodza Józefa Stalina. Czêœæ historyków i publicystów okreœla ten okres w ¿yciu Tyrmanda jako „grzech m³odoœci”. Po zajêciu Wilna przez Niemców w lecie 1941 r. Tyrmandowi udaje siê zdobyæ dokumenty na nazwisko obywatela Francji i wyjechaæ do Niemiec, gdzie pracuje jako kelner, t³umacz, marynarz oraz robotnik kolejowy. W czasie próby przedostania siê do neutralnej Szwecji zostaje aresztowany i skierowany do obozu w Norwegii. Tam zastaje go koniec wojny.

W 1946 r. wraca do kraju i zaczyna wspó³pracê z ró¿nymi czasopismami, miêdzy innymi z krakowskim „Przekrojem” i warszawskim „Expressem”. Szybko zdobywa sobie opiniê niezwykle utalentowanego felietonisty i sprawozdawcy sportowego. W roku 1950 zostaje usuniêty z „Przekroju” za krytykê sowieckich sêdziów podczas turnieju bokserskiego. Od tej pory jedynym periodykiem, który zamieszcza jego artyku³y jest katolicki Tygodnik Powszechny. Jednak w marcu 1953 r. Tygodnik zostaje zamkniêty po odmowie zamieszczenia na pierwszej stronie nekrologu po œmierci Stalina. Przez nastêpne dwa lata Tyrmand ¿yje w ubóstwie utrzymuj¹c siê z prac zleconych. Wtedy powstaje jego wielpw¹tkowa powieœæ „Z³y”. Autor opisuje pó³œwiatek, chuliganów i œrodowiska mafijne, nie brak w powieœci elementów romansu, prezentuje te¿ obraz odbudowuj¹cej siê z gruzów Warszawy. Miejscem akcji s¹ ulice, place, skwery, ale równie¿ autobusy miejskie, knajpy, nocne lokale, dworce kolejowe, targowiska i bazary. Z³y to samotny bohater walcz¹cy z kryminalnym œrodowiskiem w obronie zwyk³ych ludzi. Po kilku latach dominacji literatury socrealistycznej powieœæ Tyrmanda sta³a siê czymœ w rodzaju œwie¿ego oddechu. Nic dziwnego, ¿e przed ksiêgarniami, gdzie sprzedawano jeden egzemplarz na osobê, ustawia³y siê d³ugie kolejki. Czytelnikom, którzy nie mieli szczêœcia, pozostawa³y bazary, na których mo¿na by³o kupiæ „Z³ego” za dwu, a nawet trzykrotn¹ cenê. W powieœci wystêpuj¹ dziesi¹tki barwnie opisanych osób i charakterów. Oprócz tytu³owego Z³ego s¹ to: sekretarka Marta Majewska, lekarz Witold Halski, dzienni-

karz Edwin Kolanko, porucznik MO Micha³ Dziarski, by³y bokser Robert Kruszyna i dziesi¹tki innych. Leopold Tyrmand zacz¹³ pisaæ „Z³ego” wiosn¹ 1954 r., po podpisaniu umowy z wydawnictwem „Czytelnik”. Mieszka³ wtedy w budynku Zwi¹zku M³odzie¿y Chrzeœcijañskiej (YMCA) w Warszawie, wynajmuj¹c ma³y pokoik. Jeszcze przed przyst¹pieniem do pracy nad powieœci¹ powsta³ jego, s³ynny do dziœ Dziennik 1954, który ukazuje ponury obraz stolicy w po³owie lat 50-ych epoki PRL. W tym w³aœnie okresie toczy siê akcja „Z³ego”. Ciekawe, ¿e Warszawa pokazana w powieœci jest inna ni¿ ta opisywana w Dzienniku. Nie ma w niej prawie w ogóle polityki. Stolica, mimo pozosta³ych po wojnie wielu gruzowisk, przypomina raczej jakieœ zachodnioeuropejskie miasto ze œwiatkiem chuligañskim i mafijnym, eleganckimi reastauracjami i kawiarniami, atrakcyjnie ubranymi kobietami, itp. Zas³ug¹ talentu Tyrmanda jest to, ¿e zaprezentowa³ Warszawê jako barwne, fascynuj¹ce, têtni¹ce ¿yciem miasto. Rzeczywistoœæ natomiast wygl¹da³a inaczej. Mieszkañcy stolicy musieli czêsto czekaæ pó³ godziny na zat³oczony autobus, staæ w kolejkach, z trudem wi¹zali koniec z koñcem aby wy¿yæ do „pierwszego”. Niejedna rodzina musia³a zadowoliæ siê mieszkaniem w jednym pokoju ze wspólnym u¿ytkowaniem kuchni i ³azienki z zupe³nie obcymi ludzmi. „Z³y” sta³ siê wydarzeniem w ¿yciu kulturalnym PRL lat 50-ych. By³ swojego rodzaju jaskó³k¹ zapowiadaj¹c¹ now¹ epokê. Powieœæ zosta³a wydana w grudniu 1955 r.,

Leopold Tyrmand

a ju¿ jesieni¹ nastêpnego roku nast¹pi³ polityczny przewrót oznaczaj¹cy definitywny koniec stalinizmu i liberalizacjê w dziedzinie kultury. Polska sta³a siê „najweselszym barakiem” w obozie socjalistycznym. Po przemianach ustrojowych w roku 1989 „Z³y” doczeka³ siê kilku nowych wydañ. Powieœæ pos³u¿y³a jako podstawa do inscenizacji teatralnej w kilku miastach. Do dziœ wielu publicystów uwa¿a, ¿e „Z³y” jest doskona³ym materia³em na scenariusz filmowy. Jednak jak dotychczas dzie³o Tyrmanda nie doczeka³o siê ekranizacji. Odwiedzaj¹cy Warszawê mog¹ skorzystaæ z wycieczki turystycznej „Œladami Z³ego” i wraz z przewodnikiem odwiedziæ miejsca gdzie rozgrywa siê akcja powieœci. W roku 1965 Leopold Tyrmand wyje¿d¿a³ z Polski, jak siê póŸniej okaza³o na sta³e. W podwoziu swego samochodu mia³ ukryty rêkopis Dziennika 1954. Autor obawia³ siê szczegó³owej kontroli celnej. Nic takiego nie mia³o miejsca. Odprawiaj¹cy Tyrmanda celnik pyta³ siê tylko, kiedy nast¹pi kolejne wydanie „Z³ego”. m

34-latek rz¹dzi Nowym Jorkiem í1 Przekaz p³yn¹cy ze sceny by³ jednoznacznym tryumfem progresywnego skrzyd³a Partii Demokratycznej. Mamdani wygra³ wybory bezapelacyjnie, choæ jak wiadomo jego kandydatura wywo³a³a ostry podzia³ wœród elity partii, której czêœæ jawnie zwalcza³a jego kampaniê, do samego koñca promuj¹c Andrew Cuomo, który wczeœniej przegra³ demokratyczne prawybory. Szczególnie niewygodne dla wielu polityków by³y jednoznacznie krytycznie opinie Mamdaniego o izraelskich dzia³aniach w Strefie Gazy, a tak¿e ostry sprzeciw wobec agresywnej taktyki s³u¿b imigracyjnych administracji Donalda Trumpa. Mamdani jest pierwszym od 1951 roku burmistrzem Nowego Jorku, który po wyborze nie uda siê z pielgrzymk¹ do Izraela. Dla ogólnokrajowych liderów Partii Demokratycznej jego wyraŸne zwyciêstwo mo¿e byæ jednak sygna³em, w jakim kierunku partia mog³aby siê rozwijaæ, szukaj¹c nowych liderów i nowej energii. „Nowy Jork, dziêkujemy za inspiracjê dla ca³ego kraju”

– mówi³ Sanders. „Pokazujecie, ¿e mo¿liwy jest rz¹d dzia³aj¹cy na rzecz wszystkich, nie tylko najbogatszych.” Podczas zaprzysiê¿enia na placu przed nowojorskim ratuszem byli miêdzy innymi zwi¹zkowcy, dzia³acze Democratic Socialists of America oraz mieszkañcy wszystkich dzielnic miasta. Widoczne by³y symbole ró¿norodnoœci etnicznej i religijnej, któr¹ Mamdani wielokrotnie podkreœla³ w swoim wyst¹pieniu, wspominaj¹c nowojorczyków modl¹cych siê w koœcio³ach, synagogach, meczetach, a tak¿e tych, którzy nie identyfikuj¹ siê z ¿adn¹ religi¹. O religijnej ró¿norodnoœci w³adz miasta mówi³ równie¿ nowy kontroler finansowy Nowego Jorku, Mark Levine, który zwróci³ uwagê, ¿e tego samego dnia przysiêgi sk³adano na Koran, Bibliê chrzeœcijañsk¹ i hebrajsk¹ Torê. Zohran Mamdani obj¹³ urz¹d z ograniczonym doœwiadczeniem administracyjnym. Ma za sob¹ piêæ lat pracy legislacyjnej oraz dzia³alnoœæ w organizacjach spo-

³ecznych. Teraz stanie na czele aparatu obejmuj¹cego oko³o 300 tysiêcy pracowników, zarz¹dzaj¹c miastem licz¹cym 8,5 miliona mieszkañców. Jego program, obejmuj¹cy m.in. darmowy transport autobusowy i powszechn¹ opiekê przedszkoln¹, wi¹¿e siê ze stosunkowo skromnymi kosztami, szacowanymi na siedem miliardów dolarów rocznie, choæ miasto mierzy siê tak¿e z ciêciami federalnymi i napiêciami politycznymi na szczeblu stanowym i krajowym. Wyzwania s¹ liczne, od budowy setek tysiêcy tanich mieszkañ, po reformê policji i utrzymanie bezpieczeñstwa, przy jednoczesnym zachowaniu poparcia lewicowego elektoratu. Dodatkowym testem bêd¹ relacje z nowojorsk¹ spo³ecznoœci¹ ¿ydowsk¹, wobec której Mamdani deklaruje dialog, mimo sceptycyzmu czêœci jej przedstawicieli. Du¿a grupa postêpowych ¯ydów popar³a kampaniê Mamdaniego. Szczególne uznanie zdoby³ on w tym œrodowisku obron¹ praw Palestyñczyków do samostanowienia i obietnicami zatrzymania Benjami-

Zohran Mamdani z ¿on¹ Ram¹ Duwaji

na Netanjahu, poszukiwanego nakazem aresztowania przez Miêdzynarodowy Trybuna³ Karny w zwi¹zku ze zbrodniami wojennymi. Mamdani zalaz³ jednoczeœnie za skórê innej grupê ¯ydów, popieraj¹cych dzia³ania Izraela, która oskar¿a go o antysemityzm i antyizraelskie uprzedzenia. Kampania wyborcza nie by³a dla Mamdaniego ³atwa, ale rz¹dzenie Nowym Jorkiem bêdzie du¿o trudniejsze. Zdaj¹c sobie z tego sprawê nowy burmistrz powo³a³ do swojej administracji wielu doœwiadczonych urzêdników miejskich znaj¹cych meandry funkcjonowania biurokratycznej maszyny miasta, bez czego jakikolwiek sukces bêdzie trudny do osi¹gniêcia.

Tomasz Bagnowski


KURIER PLUS 17 STYCZNIA 2026

www.kurierplus.com

7

Kartki z przemijania

Donald Trump o prawie Duñczyków do Grenlandii – „Fakt, ¿e piêæset lat temu przybili tam statkiem, nie oznacza, ¿e s¹ w³aœcicielami tego terenu”. Mo¿na zatem zapytaæ, czy przodkowie dzisiejszych Amerykanów, którzy zaatakowali i podbili amerykañsk¹ ziemiê nie stali siê w³aœcicielami USA? Ten¿e Donald Trump w wywiadzie udzielonym gazecie „The New York Times”, mówi¹c o prezydencie Ukrainy Wo³odymyrze Ze³enskim, powiedzia³ – „On nie ma ¿adnych kart. Nie mia³ ¿adnych kart od pierwszego dnia pe³noskalowej inwazji Rosji”. Doda³ równie¿, ¿e „Jedynym atutem Ze³enskiego jest nie kto inny, tylko… Donald Trump. Gdyby nie by³o Donalda Trumpa, by³aby to kompletna katastrofa. On o tym wie, europejscy przywódcy o tym wiedz¹ i wszyscy o tym wiedz¹”. Ile¿ skromnoœci i szlachetnoœci jest w obecnym prezydencie, prawda? Ile¿ wspó³czucia dla Ukrainy walcz¹cej ju¿ niemal cztery lata z o wiele silniejszym agresorem! Ile¿ uznania dla bohaterstwa jej ¿o³nierzy! Jeszcze trochê a us³yszymy, ¿e to Ukraina napad³a na Rosjê.

$

Po ka¿dym moim wyk³adzie mam wyrzuty sumienia, ¿e przekaza³em w nim zbyt ma³o informacji. W czasie ka¿dego wyk³adu, ograniczonego do maksimum pó³torej godziny, muszê dokonywaæ ostrej selekcji przygotowanego materia³u. I zawsze jest tak, ¿e wiem o wiele wiêcej ni¿ mówiê. Boli mnie to, ale nie ma rady, muszê liczyæ siê z czasem i cierpliwoœci¹ s³uchaczy. A mam ich znakomitych. Jestem szczêœliwy, kiedy widzê, jak uwa¿nie mnie s³uchaj¹ i kiedy odpowiadam na ich istotne pytania.

Andrzej Józef D¹browski

Bywa, ¿e obdarzaj¹ mnie niema³¹ sympati¹, odznaczeniami i dyplomami uznania. Tak te¿ by³o po moim wyk³adzie o ¿yciu i twórczoœci Krzysztofa Kamila Baczyñskiego pt. „S³owo i czyn”, wyg³oszonym w bardzo ambitnie dzia³aj¹cym Polskim Uniwersytecie Ludowym w Filadelfii. Zawsze s¹ tam osoby nieŸle znaj¹ce temat, który prezentujê i zagadnienia, które poruszam. Podobnie by³o podczas wyk³adów w Centrum Kszta³cenia Nauczycieli Polonijnych w Pensylwanii i New Jersey oraz w Salonie Intelektualno-Artystycznym w Trenton, prowadzonym wiele lat przez Ryszarda Drucha. Z przyjemnoœci¹ tam jeŸdzi³em. Nie ukrywam, ¿e lubiê dzieliæ siê tym, co wiem i rozmawiaæ o tym, co uwa¿am za ciekawe i wartoœciowe. Chêtnie te¿ s³ucham wypowiedzi dope³niaj¹cych moj¹ wiedzê lub inspiruj¹cych do nowych przemyœleñ.

$

Przez pierwsze cztery lata ¿ycia by³em niemal kompletnym niemow¹. Rodzice rozpaczali i po lekarzach mnie wozili. Dopiero, kiedy urodzi³y siê moje siostry bliŸniaczki, zacz¹³em g³oœno i pe³nym zdaniami protestowaæ przeciwko temu, ¿e s¹ one bardziej dopieszczane ni¿ ja. I zamiast wyrównaæ parytety w tej mierze, ojciec wraz z mam¹ jêli poprawiaæ moj¹ mowê i wymowê. Kazali mi mówiæ wyraŸnie, z pe³nym wyg³osem i z w³aœciwym akcentowaniem. ¯adne mruczenia pod nosem, ¿adne be³koty i prostackie sformu³owania nie by³y mo¿liwe. Musia³em s³uchaæ, jak mówi zaprzyjaŸniony z ojcem wybitny aktor Kazimierz Rudzki i jak mówi ulubieniec mamy – mistrz mowy polskiej Andrzej £apicki. PóŸniej ojciec kaza³ mi siê ws³uchiwaæ w jêzyk dwóch sprawozdawców sportowych – Bohdana Tomaszewskiego i Bogdana Tuszyñskiego, jeszcze póŸniej w komentarze i sposób prowadzenia rozmowy przez redaktora Karola Ma³cu¿yñskiego. I nie by³o ¿adnego zmi³owania siê w tej materii. ¯adnego! Koledzy z polany naœmiewali siê z mojej „nadmowy” i nazywali mnie pogardliwie ksi¹¿¹tkiem lub lordzikiem, nauczyciele zaœ uczynili ze mnie szkolnego lektora. Musia³em g³oœno czytaæ powieœci Juliusza Verne’a i Marka Twaina oraz dzie³a takie jak: „Stara Baœñ” Józefa Ignacego Kraszewskiego, „Paziowie króla Zygmunta” Antoniny Domañskiej, „Ma³ego ksiêcia” Antoine’a de Saint – Exupéry’ego i „Szczêœliwego ksiêcia” Oscara Wilde’a. Jakby tego by³o ma³o,

Tydzieñ na kolanie Jeremi Zaborowski Poniedzia³ek To trzeba czytaæ, bo to dobry opis œwiata. Jan Maciejewski: – Romano Guardini, mistrz intelektualny Józefa Ratzingera, napisa³ ponad 70 lat temu tekst „Koniec czasów nowo¿ytnych”. To najlepsza analiza naszej obecnej sytuacji, jak¹ kiedykolwiek czyta³em. Czasy nowo¿ytne s¹ tak¹ epok¹, która korzysta³a z dobrodziejstw chrzeœcijañstwa, jednoczeœnie buntuj¹c siê przeciwko niemu. Korzysta³a z kapita³u, nie pomna¿aj¹c go. Na tym polega³y czasy nowo¿ytne i one dobiegaj¹ do kresu. Guardini napisa³, ¿e dopiero teraz cz³owiek zorientuje siê, jak to jest ¿yæ w œwiecie niechrzeœcijañskim. I bêdzie to przera¿aj¹cy, okrutny œwiat. Ale to dobrze, tak siê musi staæ. Cz³owiek z cywilizacji postchrzeœcijañskiej by³ jak nastolatek, który mieszka

u rodziców w domu, jest przez nich utrzymywany, ale na ka¿dym kroku siê im sprzeciwia. Otó¿ ten cz³owiek w³aœnie, w czasie, kiedy rozmawiamy, z tego domu siê wyprowadza. I teraz oka¿e siê, jak to jest ¿yæ bez Objawienia, jaki to jest straszny œwiat, w którym s³aboœæ nie jest ceniona, ale pogardzana; w którym zaczyna znów rz¹dziæ przemoc, naga si³a. Piotr Legutko: – To ju¿ widzimy w polityce miêdzynarodowej. Jan Maciejewski: – Jak najbardziej – w Gazie, na Ukrainie, w wielu innych miejscach. Ale te¿ w dzia³aniach polityków kojarzonych z prawic¹, jak choæby Donalda Trumpa. W jego sprzeciwie wobec ideologii woke, radykalnych ruchów lewicowych. Wspó³czesna lewica jest hiperchrzeœcijañsk¹ parodi¹ chrzeœcijañstwa. Nie narodzi³aby siê bez niego, bez czu³oœci dla wykluczonych, bez postawienia s³aboœci w centrum, przyznania racji ofierze, a odebrania jej t³umowi. Ale lewica nie tyle zrealizowa³a, ile sparodiowa³a chrzeœcijañstwo. Trump wylewa dziœ wokeizm wraz z k¹piel¹ chrzeœcijañstwa. To jest kluczowe napiêcie i niebezpieczeñstwo czekaj¹ce na dzisiej-

w szkolnych przedstawieniach by³em, jak nie ksiêciem to królewiczem, choæ pali³em siê do ról ró¿nych chuliganów i rzezimieszków. I jeszcze na dobitkê musia³em – jako niby to reprezentacyjny ministrant – wyg³aszaæ mowy ho³downicze z okazji peregrynacji œwiêtych obrazów i mowy powitalne podczas wizyt hierarchów koœcio³a. Uff! Dzisiaj przed ka¿dym wyk³adem przepowiadam go sobie ustnie, æwicz¹c pracê miêœni policzkowych i warg. Niestety rezultaty ju¿ nie s¹ takie jak kiedyœ…

$

Ilekroæ czytam ponownie powieœci, które mnie kszta³towa³y i ilekroæ ogl¹dam ponownie ich adaptacje filmowe, tylekroæ mam wra¿enie, ¿e wracam do siebie z lat m³odoœci. Licealnej i studenckiej. Wros³y we mnie tak bardzo, ¿e sta³y siê moim dawnym œwiatem. Mam wrêcz wra¿enie, i¿ przewijam siê miêdzy istniej¹cymi w nich postaciami. Prze¿ywam wci¹¿ stany psychiczne tych bohaterów, którzy mi byli najbli¿si i z którymi siê uto¿samia³em. Oni wci¹¿ we mnie ¿yj¹. m

„Czytanie wyzwala”. Mal. José Da Silva

sz¹ prawicê, grawituj¹c¹ czêsto w stronê pogañstwa. Nadchodz¹ okrutne czasy wielkiego rozdzielenia prawdy Objawienia i prawdy œwiata. Ale to oznacza równie¿, ¿e Objawienie wyst¹pi „w stanie czystym”. Taka jest misja Koœcio³a dzisiaj: opowiedzieæ chrzeœcijañstwo jako takie, niezatart¹ prawdê Objawienia, a nie jego erzac postchrzeœcijañski. Przeciwko lewicy i prawicy. (Jan Maciejewski w rozmowie z Piotrem Legutko „Goœæ Niedzielny” 11 stycznia 2026 r.) Wtorek Pan Prezydent Donald Trump dalej ma chrapkê na Grenlandiê. Dalej eskaluje retoryk¹: potrzebujemy Grenlandii, jest nam niezbêdna i „bêdziemy j¹ mieli, na miêkko albo na twardo”. Zapytano Amerykanów, wiêc odpowiedzieli. Sonda¿ YouGov z 12 stycznia br.: czy popierasz wziêcie Grenlandii si³¹? 68 procent przeciw, 8 procent za. Wiêc doœæ jasno i mocno „nie”! Ale ci co kochaj¹ Trumpa na zabój, bez wzglêdu na argumenty t³umacz¹, on tylko tak mówi, to tylko negocjacje, ostro licytuje, aby dostaæ coœ. Pytanie co mo¿e uzyskaæ? Dzisiaj premier Grenlandii i premier Danii oœwiadczyli, ¿e po dobroci nic nie uzyskaj¹. „Zmagamy siê obecnie z kryzysem geo-

politycznym i jeœli mamy teraz wybieraæ miêdzy Stanami Zjednoczonymi, a Dani¹, to wybieramy Daniê, wybieramy Uniê Europejsk¹ – powiedzia³ premier wyspy Jens-Frederik Nielsen i zaznaczy³, ¿e „Grenlandia nie jest na sprzeda¿”. „Nie jest ³atwo przeciwstawiæ siê nieakceptowalnej presji wywieranej przez jednego z naszych najbli¿szych sojuszników. Wiele wskazuje, ¿e najtrudniejsze dopiero przed nami – stwierdzi³a premier Danii Mette Frederiksen podczas konferencji prasowej w Kopenhadze poprzedzaj¹cej wizytê przedstawicieli Danii i Grenlandii w Waszyngtonie. A co na to Trump? Dzisiaj zapyta³ go dziennikarz: Pytanie: Premier Grenlandii powiedzia³ dzisiaj: „Wolimy pozostaæ z Dani¹”. Trump: Kto to powiedzia³? Pytanie: Premier Grenlandii. Trump: Có¿, to ich problem. Nie zgadzam siê z nim. Nie wiem, kim on jest. Nic o nim nie wiem. Ale to bêdzie dla niego du¿y problem. Ca³e szczêœcie, ¿e jest jeszcze Kongres USA, gdzie nawet niektórym Republikanom przyby³o odwagi, aby przeciwstawiæ siê prezydentowi. Ale czy to coœ zmieni? Oby, nim katastrofa w postaci zniszczenia NATO mog³aby staæ siê faktem… m


Marsz, marsz Polonia

DODATEK SPONSOROWANY PRZEZ STOWARZYSZENIE WETERANÓW ARMII POLSKIEJ W AMERYCE, OKRÊG 2 Nowy Jork

Nr 465

17 stycznia 2026

Romuald Traugutt – Naczelnik Powstania Styczniowego j¹ decyzjê o odejœciu z wojska, awansowano go (1862) – na zachêtê zmiany decyzji? – na podpu³kownika. Wytrwa³ jednak w swoim postanowieniu i rozsta³ siê z armi¹ rosyjsk¹ w tym¿e 1862 r. Odszed³ ze s³u¿by z wysok¹ emerytur¹, zamieszka³ z drug¹ ¿on¹ i córkami z pierwszego ma³¿eñstwa w Ostrowie ko³o Kobrynia (ob. Bia³oruœ). No i nadszed³ rok 1863, kolejny polski zryw przeciw Rosji. W nocy 22/23 stycznia wybuch³o Powstanie Styczniowe, które ogarnê³o Królestwo, Litwê, Ukrainê. Traugutt po obserwacji sytuacji, widocznej ogromnej przewadze militarnej Rosjan nie od razu zaanga¿owa³ siê w czyn powstañczy. Nie toleruj¹c jednak s³aboœci organizacji i przebiegu s³usznego w celach i sprawiedliwego powstania, postanowi³ wesprzeæ je i w kwietniu „poszed³ do powstania”, a w maju walczy³ ju¿ z broni¹ w rêku w „swoim” kobryñskim obwodzie w powiatach kobryñskim i brzeskim, stan¹³ na czele oddzia³u z³o¿onego z 200 powstañców. Walczy³ na Polesiu i Wo³yniu, by³ ranny, po serii zwyciêstw w lipcu przysz³a pora¿ka pod Ko³odnem, zginê³o 30 jego ¿o³nierzy, opuœci³ wtedy Polesie udaj¹c siê do Warszawy.

W styczniu mija 200. rocznica urodzin Romualda Traugutta, dyktatora Powstania Styczniowego, Naczelnika Rz¹du Narodowego. W tytule nazywam Go Naczelnikiem Powstania Styczniowego, na wzór pierwszego powstañczego tj. w XVIII w. Naczelnika Insurekcji 1794 r. Tadeusza Koœciuszki i na wzór Naczelnika Pañstwa Polskiego z 1918 r. Józefa Pi³sudskiego, id¹cego œladem obu poprzednich Naczelników. Dzia³alnoœæ niepodleg³oœciowa i udzia³ w wojnach o niepodleg³oœæ u Koœciuszki i Pi³sudskiego obejmuj¹ ca³e lata – u Traugutta rok! A jednak zapisa³ siê w kulturze i tradycji polskiej swoj¹ wielkoœci¹ i mêczeñsk¹ œmierci¹ na wieki! Ze szlacheckiego dworu polskiego na Kresach Traugutt urodzi³ siê 16 stycznia 1826 r. w maj¹tku dzier¿awionym przez ojca Ludwika we wsi Szostaków, obecnie Bia³oruœ, w XIX w. w pow. brzeskim (Brzeœæ Litewski) w guberni Grodzieñskiej. Matka Alicja zmar³a, gdy Romuald mia³ 2 lata; po jakimœ czasie ojciec o¿eni³ siê ponownie, kupi³ w pobli¿u maj¹tek Bia³a i tam m³ody Romuald wychowywa³ siê. Traugutt by³ herbu Œlepowron, nazwisko i pochodzenie po mieczu by³o saksoñskie, natomiast babka Romualda pani Justyna (zm. 1859), pochodzi³a z ksi¹¿êcego rodu Szujskich herbu Pogoñ Ruska. Byli to Polacy pochodzenia ruskiego (z Rusi), pe³ni¹cy wiele stanowisk i w ziemi brzeskiej: podczaszych, podstolich, chor¹¿ych, starostów, pisarzy grodzkich. Zajmowa³a siê osieroconym ch³opcem i wychowywa³a go w duchu patriotycznym i chrzeœcijañskim. Ca³e ¿ycie Romuald by³ gorliwym katolikiem, jak wspomina³a jego córka Anna, codziennie modli³ siê sam i z innymi ludŸmi, zawsze mia³ przy sobie ksi¹¿eczkê do nabo¿eñstwa. Nasz bohater narodowy urodzi³ siê po œmierci Tadeusza Koœciuszki (zm. 1817). Nazwisko gen. Koœciuszki przytaczam tu nie tylko z powodów patriotycznych i pewnych nastêpstw historycznych. Otó¿ po œmierci ukochanej pierwszej ¿ony p. Romuald o¿eni³ siê po raz drugi z pann¹ Antonin¹ Koœciuszko, w³aœnie pochodz¹c¹ z rodziny Naczelnika Insurekcji. Do gimnazjum Romualda pos³ano do Œwis³oczy, jednej z lepszych szkó³ na Kresach, bêd¹cej pod patronatem wileñskich filomatów i filaretów; ukoñczy³ je ze z³otym medalem w 1842 r.; absolwentami tej szko³y byli m.in. Józef Ignacy Kraszewski i Napoleon Orda. Po ukoñczeniu gimnazjum, nie przyjêty do Akademii Wojsk In¿ynieryjnych w Petersburgu mimo posiadanych predyspozycji i wielkich uzdolnieñ, podj¹³ eksternistycznie naukê w szkole wojskowej saperów i s³u¿bê w 3 batalionie saperów w ¯elechowie. Naukê zakoñczy³ w 1843 r., zda³ egzaminy, uzyska³ stopieñ chor¹¿ego, zosta³ zawodowym oficerem. Pierwszy raz o¿eni³ siê z 21-letni¹ Ann¹ Pikiel, córk¹ warszawskiego jubilera i zegarmistrza Augusta Pikiela. Otrzymawszy zgodê od w³adz wojskowych na ma³¿eñstwo, m³ody oficer poœlubi³ Annê w Warszawie 25 VII 1852 r.; panna by³a protestantk¹, ale bez namowy narzeczonego i ukochanego przesz³a na katolicyzm. Mieli czworo dzieci: Annê, Alojzê, Justynê, Konrada; dwoje z nich – Justyna i Konrad – zmar³o w 1859 r. W tym samym roku, w grudniu, zmar³a ¿ona Romualda, pani Anna Traugutt. Drugi raz o¿eni³ siê ze wspomnian¹ Antonin¹ Koœciuszko, œlub wziêli 1 VI 1861 r. w Kobryniu, wycho-

Portret fotograficzny i okulary Romualda Traugutta, zbiory Sanktuarium w Licheniu

wywali córki z pierwszego ma³¿eñstwa: Alojzê – zmar³¹ w Warszawie w 1907 r. i Annê – zmar³¹ 24 V 1938 r. tak¿e w Warszawie. S³u¿ba wojskowa, walki powstañcze Do armii rosyjskiej wst¹pi³ w 1845 r., w 1848 r. zosta³ wys³any na wojnê na Wêgry (Wiosna Ludów), w 1853 r. awansowa³ na porucznika, w 1853-1856 bra³ udzia³ w wojnie krymskiej. By³ utalentowanym i widaæ oddanym ¿o³nierzem i oficerem, bo dobrze wynagradzanym, po wojnie krymskiej dalej awansowa³. Z wykszta³cenia Traugutt by³ wojskowym, saperem, pracowa³ na etacie in¿yniera, ale pog³êbia³ tak¿e wiedzê z zakresu elektrycznoœci. Po awansowaniu na kapitana, przydzielono go do prac w Sztabie G³ównym. Gdy w 1859 r. zmar³a jego ¿ona, dwoje dzieci i babka Justyna – zacz¹³ myœleæ o zmianach w ¿yciu zawodowym, o dymisji z wojska, tym bardziej, ¿e w kraju zaczyna³o siê wrzenie polityczne, przygotowania do powstania. W 1861 r. jak wspomniano o¿eni³ siê ponownie, poprosi³ te¿ o d³u¿szy urlop, a gdy po nim przedstawi³ swo-

Dyktator Powstania Styczniowego Okreœlenie, tytu³, stanowisko, godnoœæ „dyktator” pochodzi ze staro¿ytnego Rzymu (dictator) i oznacza³o nadzwyczajnego urzêdnika, który otrzymywa³ pe³n¹ i nieograniczon¹ w³adzê w nadzwyczajnych czasach, na okres np. pó³ roku, by uzdrowiæ i unormowaæ sytuacjê. Ale Juliusz Cezar obj¹³ taki urz¹d bez ograniczenia czasowego, co doprowadzi³o wg historyków do upadku republiki rzymskiej, istniej¹cej 500 lat. Juliusza Cezara zamordowano w 44 r. przed Chr. Pierwszym dyktatorem powstania by³ Mieros³awski, drugim (b. krótko) Langiewicz, trzecim po przerwie w³aœnie Traugutt. Traugutt przyjecha³ do Warszawy w lipcu 1863 r., spotka³ siê z Rz¹dem Narodowym, z Wydzia³em Wojny tego rz¹du (funkcjonowa³o siedem, a póŸniej szeœæ wydzia³ów rz¹du); ogólnie sprzyja³ „bia³ym”. Rz¹d ów mianowa³ go 14 sierpnia genera³em i wys³a³ do Pary¿a z misj¹ polityczn¹, wojskow¹, dyplomatyczn¹. Traugutt doskonale widzia³ s³abe punkty powstania, z³e dowodzenie i brak doœwiadczonych dowódców. Rz¹d Narodowy i pierwsi przywódcy powstania (dyktatorzy) nie panowali nad wszystkim, mówi siê nawet o chaosie; brak by³o silnego przywódcy. Podobne spostrze¿enia g³osi³ póŸniej Józef Pi³sudski, analityk i znawca tego powstania, te¿ pisa³, ¿e by³y problemy z przywództwem – ale by³ to wielki zryw narodowy, Traugutta uwa¿a³ za wielkiego ideologa, cz³owieka niezmiernie czystego, wzór poœwiêcenia. Powo³anie Rz¹du Narodowego w mrocznych czasach zaborów by³o jakimœ fenomenem, a wielkoœæ Polaków przejawia³a siê w³aœnie w uszanowaniu tego Rz¹du – którego przecie¿ nie znano, by³ w podziemiu. Ale by³ rz¹d i prowadzi³ walkê, odnosi³ zwyciêstwa, wydawa³ gazetê, zbiera³ pieni¹dze na wojnê, no i w obiegu by³a ta s³ynna ju¿ okr¹g³a polska pieczêæ rz¹du z trójpolow¹ tarcz¹ herbow¹, z trzema symbolami-herbami: polskim Or³em Bia³ym, litewsk¹ Pogoni¹, Œwiêtym Micha³em Archanio³em symbolizuj¹cym Ruœ, Bia³oruœ, Ukrainê. Czyli odwo³anie do trzech – a nie jak wczeœniej do dwóch narodów, Rzeczpospolita nie Obojga – a Trojga Narodów; Rz¹d Narodowy teraz by³ rz¹dem Rzeczypospolitej Trojga Narodów.


W Pary¿u Traugutt szuka³ pomocy, poparcia politycznego, finansowego i militarnego; cesarz Francuzów Napoleon III deklarowa³ g³oœno sympatiê i poparcie Polaków, chcia³ zwo³ywaæ kongresy europejskie w polskiej sprawie. Z Pary¿a Traugutt wróci³ do Warszawy 10 X 1863 r., wczeœniej odwiedzi³ i Kraków. By³ pe³en nadziei, ¿e na wiosnê Francuzi wespr¹ czynnie powstanie, ¿e trzeba je dalej prowadziæ, przetrwaæ zimê. W Rz¹dzie Narodowym trwa³y waœnie, rz¹d niewiele zmieni³ by sytuacja organizacji powstania, dostawy broni, dowodzenie powstaniem poprawi³y siê. Gen. Traugutt 17 paŸdziernika 1983 r. zdecydowa³ i przekona³ pozosta³ych cz³onków Rz¹du Narodowego (wczeœniej rz¹d „czerwonych” upad³) by oddano mu przywództwo nad powstaniem. Og³osi³, ¿e przejmuje rz¹dy, ¿e jest od tej chwili dyktatorem powstania i dalej poprowadzi je samodzielnie – co rz¹d zaaprobowa³, mo¿e nawet z jak¹œ ulg¹... Niektórzy traktuj¹ to jako zamach stanu, je¿eli tak, to chyba by³ konieczny dla dobra sprawy. Dokumenty rz¹dowe wychodzi³y z t¹ sam¹ pieczêci¹ „trojga narodów”, pracowa³y wydzia³y rz¹du i ich dyrektorzy. Zatem i walki trwa³y dalej. Poniewa¿ jako wykszta³cony wojskowy zna³ siê na broni, widz¹c marne jej zasoby u powstañców i z³y stan techniczny, z³odziejstwo i oszustwa przy dostawach, reagowa³ na to. Jak zwykle jedni walczyli, a inni bogacili siê na wojnie! Dostrzega³ poza waœniami w ³onie politycznego przywództwa, s³abym zaopatrzeniem powstañców m.in. w broñ, tak¿e s³aboœæ dowódców. Przeorganizowa³ kwestie dowodzenia, reorganizowa³ oddzia³y powstañcze przekszta³caj¹c je w korpusy, chcia³ stworzyæ regularne wojsko i podobnie jak Koœciuszko myœla³ o „wci¹gniêciu” do powstania ch³opów poprzez og³oszenie pospolitego ruszenia. Uruchomi³ regularn¹ pocztê powstañcz¹ w kraju, nadal œci¹gano podatki-pieni¹dze na powstanie, wychodzi³a prasa powstañcza. Przygotowywa³ siê do walnej rozgrywki z Rosjanami na wiosnê 1864 r., licz¹c na wsparcie Zachodu w tym Francji. Nawi¹za³ kontakty z innymi krajami poza Francj¹ i ich ruchami rewolucyjnymi: W³ochy, Wêgry; pisa³ listy do papie¿a; powstanie by³o szeroko relacjonowane w Europie w prasie przez zagranicznych korespondentów. Co zaœ tyczy siê wspomnianej sprawy ch³opskiej, wyda³ dekret o bezwzglêdnym wykonaniu uw³aszczenia ch³opów, bo Rz¹d Narodowy og³osi³ taki dekret ju¿ 22 stycznia 1863 w dniu wybuchu powstania, ale swój dekret uw³aszczeniowy dla Polaków og³osi³ i car 1 stycznia 1864 r. Ch³opi raczej s³abo popierali powstanie, gremialnie sz³a szlachta, ziemianie (prawie 100%), rzemieœlnicy, ksiê¿a. Wielk¹ udrêk¹ dla Rosjan by³y straty zadawane np. przez sabota¿owe akcje polskich kolejarzy, rozkrêcanie torów, blokowanie i opóŸnianie dostaw. Ale np. w jednej z katastrof kolejowych zginê³o 620 rosyjskich ¿o³nierzy. Traugutt mieszka³ w Warszawie na Powiœlu przy ul. Smolnej 1 i st¹d kierowa³ powstaniem. Zamieszka³ w domu aktorki Heleny Kirkorowej, „zameldowa³ siê” pod nazwiskiem (pseudonimem) Micha³ Czarnecki, jako agent handlowy, mia³ austriacki paszport. Jednak czu³, ¿e zostanie wytropiony i aresztowany przez carsk¹ policjê… Zosta³ zdradzony.

skiej: Jana Jeziorañskiego, Rafa³a Krajewskiego, Józefa Toczyskiego, Romana ¯uliñskiego. Wed³ug opisu egzekucji, zebrane nawet 30.000 warszawiaków œpiewa³o g³oœno pieœñ „Œwiêty Bo¿e, Œwiêty Mocny, Œwiêty a Nieœmiertelny” – zaœ ustawiona rosyjska orkiestra wojskowa gra³a walce… Rosjanie zmusili rodziny skazanych do obecnoœci i obserwowania egzekucji. Sytuacja ta by³a wielk¹ traum¹ do koñca ¿ycia obu córek Traugutta – Anny i Alojzy, które musia³y patrzeæ na œmieræ ojca... Po dojœciu do szubienicy Traugutt uca³owa³ krzy¿, z³o¿y³ rêce do modlitwy, modli³ siê i spokojnie czeka³ na mêczeñsk¹ œmieræ. ¯y³ tylko 38 lat. Rosjanie nie pozwolili rodzinom zabraæ cia³ ich bliskich, wisia³y na szubienicach kilka godzin po egzekucji, a w nocy zakopali je potajemnie w dole w którejœ fosie Cytadeli i przysypali (tradycyjnie) wapnem. Honory, upamiêtnienia Nie ma chyba wiêkszego miasta w Polsce, w którym nie by³oby ulicy, placu czy skweru im. Romualda Traugutta. 5 sierpnia 1916 r. na Cytadeli w miejscu stracenia piêciu powstañców ustawiono krzy¿ i kamieñ z inskrypcj¹ i ich nazwiskami, na poœwiêcenie krzy¿a i ods³oniêcie kamienia przyby³a córka Traugutta pani Anna Juszkiewicz z mê¿em. Okupant niemiecki robi³ takie gesty propolskie, niby antyrosyjskie, by pozyskaæ przychylnoœæ m.in. do wstêpowania Polaków do wojsk austro-niemieckich i walk na frontach I wojny. W 1920 r. w pobli¿u ww. miejsca stracenia znaleziono czaszki piêciu osób. Pochowano je w miejscu stracenia Traugutta i jego towarzyszy walki, czyli obok powy¿szego g³azu z 1916 r. i ustawiono drugi g³az z inskrypcj¹ o tym wydarzeniu. 5 sierpnia 1921 r. Pi³sudski dokona³ uroczystej dekoracji krzy¿ami orderu Virtuti Militari dziesiêciu weteranów

Powstania, uroczystoœci mia³y miejsce na Cytadeli w miejscu stracenia Traugutta i cz³onków Rz¹du Narodowego. Nastêpnego dnia 6 sierpnia ods³oni³ na moœcie Poniatowskiego tablicê pami¹tkow¹ dedykowan¹ Trauguttowi i powstañcom 1863 r. Inskrypcja zaczyna siê s³owami: „Genera³owi Romualdowi Trauguttowi, powstañczemu Naczelnikowi Narodu (…)”. W 1927 r. legioniœci Pi³sudskiego postawili du¿y g³az z tablic¹ pami¹tkow¹ przed dawnym domem-dworem Trauguttów w Szostakowie. Poniewa¿ dwór spali³ siê w czasie II wojny i pewnie tablica zniknê³a, w 2003 r. zamontowano tam now¹ tablicê. Tak¿e w 2003 r. postawiono pomnik Traugutta w Ostrowie k. Kobrynia, miejscu dawnego folwarku, na którym gospodarowa³ nasz bohater do 1863 r. Tablicê pami¹tkow¹ na domu przy ul. Smolnej 1 ods³oniêto przy udziale córki Traugutta w 1933 r. Starsza córka Romualda Traugutta – pani Anna Aneta wysz³a za m¹¿ za p. Jana Juszkiewicza, posiadali jeszcze w czasie I wojny ma³y maj¹tek (75 ha) z dworem w Chojnacie k. Rawy w gm. Kowiesy, sprzedali go w XI 1917 r. p. Snopkiewiczowi. Pani Anna stale uczestniczy³a w rocznicowych uroczystoœciach powstañczych, ods³anianiu tablic etc. Pañstwo Juszkiewiczowie mieli syna Boles³awa, ten synów Jerzego i Andrzeja. Czyta³em wiele lat temu wywiad prasowy z p. Andrzejem Juszkiewiczem, który opowiada³ o swojej babci Annie i pradziadku Romualdzie. A pani Anna przechowywa³a i czyta³a wnukowi listy od ojca pisane z X Pawilonu Cytadeli do ¿ony i córek. By³a otoczona ¿yczliwoœci¹, estym¹, ale i opiek¹. Pi³sudski nakaza³ (pewnie on), by regularnie, co kilka tygodni (?) w domu córki Traugutta w Warszawie zjawia³ siê oficer Wojska Polskiego z zapytaniem, czy czego nie potrzebuje, czy u niej wszystko dobrze, czy mo¿e w czymœ pomóc. Otrzymywa³a specjaln¹ rentê od rz¹du. Czêstym goœciem w warszawskim mieszkaniu p. Anny Traugutt by³ ksi¹dz Józef Jarzêbowski (1897-1964), marianin, którego dziadek by³ powstañcem styczniowym. Przed wybuchem II wojny œwiatowej otrzymane od p. Anny pami¹tki po Traugucie wywióz³ do Anglii i z³o¿y³ pod Londynem w Oœrodku Ojców Marianów w Fawley Court. W latach 50. zorganizowa³ tam polskie muzeum, zaœ w 2007 r. pami¹tki te trafi³y do sanktuarium w Licheniu. W tamtejszej bazylice otwarto muzeum im. ks. Józefa Jarzêbowskiego, w którym po Traugucie s¹ tu: okulary, notatnik z w³asnorêcznie napisanym ¿yciorysem, listy pisane z wiêzienia w Cytadeli do domu, zdjêcie portretowe z faksymile na odwrociu, modlitewnik, portret córek namalowany przez niego akwarel¹. Co do okularów… By³a legenda, ¿e ich w³aœciciel mia³ je rzuciæ „do rowu” id¹c na egzekucjê; jednak wg opisu znajduj¹cego siê w Licheniu, Traugutt da³ je obecnemu przy nim na egzekucji o. Feliksowi Sadowskiemu, by ten przekaza³ je córce Annie, a ta z innymi przedmiotami przekaza³a je nastêpnie ks. Jarzêbowskiemu. W 1928 r. w Œwis³oczy ustawiono pomnik R. Traugutta. Na kamiennym sto¿kowym cokole umieszczono owalny medalion z Jego podobizn¹, pod nim napis: „Romualdowi Traugutowi rodacy 1928”, na szczycie coko³u orze³ wzbijaj¹cy siê do lotu. Data œmierci Traugutta i czterech cz³onków Rz¹du Narodowego by³a dla Pi³sudskiego bardzo wa¿na, symboliczna. Tego dnia, tj. 5 sierpnia 1914 r. w dniu rocznicy œmierci Genera³a, Pi³sudski podj¹³ decyzjê i wyda³ rozkaz ¿o³nierzom I Kompanii Kadrowej w Krakowie, do wymarszu do zaboru rosyjskiego na wojnê z Rosj¹. I wyruszyli 6 sierpnia wczesnym rankiem z Krakowa, jak ongiœ wyrusza³ st¹d w XVIII w. genera³ Tadeusz Koœciuszko. Prymas Stefan kardyna³ Wyszyñski podj¹³ próbê wyniesienia na o³tarze Romualda Traugutta. Wg wielu opinii brak³o mu si³ i czasu by ten proces rozpocz¹æ.

To ju¿. W pocz. 1864 r. aresztowano wielu z jego wspó³pracowników, a gdy Rosjanie przyszli po niego w nocy 10/11 kwietnia 1864 r., spokojnie, jakby czekaj¹c na nich powiedzia³: – To ju¿. Zosta³ przewieziony na Pawiak, nastêpnie na Cytadelê. Œledztwo trwa³o stosunkowo krótko m.in. z powodów, ¿e przyzna³ siê do dzia³alnoœci powstañczej na Polesiu, zaprzecza³ jednak, ¿e by³ Naczelnikiem Rz¹du Narodowego i ¿e prowadzi³ ca³e powstanie. Bra³ wszystko na siebie, nie ukrywa³ kim jest, kim by³ i co robi³ w Powstaniu Styczniowym. Zaprzeczy³ znajomoœciom i wspó³pracy z aresztowanymi powstañcami, wypar³ siê kontaktów zagranicznych. Nikogo nie wyda³! S¹d Polowy w Cytadeli po procesie uzna³ go winnym dzia³alnoœci przestêpczej politycznej I kategorii, pozbawi³ stopni wojskowych, orderów i medali, maj¹tku, skaza³ na karê œmierci przez powieszenie. Wyrok zatwierdzi³ 10 lipca 1864 r. Weterani Powstania Styczniowego z wizyt¹ u Pani marsza³kowej Aleksandry Pi³sudAudytoriat Polowy Wojsk w Królestwie Polskim. skiej, 28 I 1938. Pani Marsza³kowa (czwarta z prawej) siedzi obok marsza³ka E. Razem z Nim 5 sierpnia 1864 r. o godz. 10 Ro- Œmig³ego-Rydza, po jej lewej rêce (trzecia z prawej) córka Romualda Traugutta Anna sjanie powiesili na stokach Cytadeli Warszaw- Juszkiewicz. NAC

Wojciech Stanis³aw Grochowalski

Redakcja: Jolanta Szczepkowska Teofil Lachowicz Adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003 e-mail: pava.swap@gmail.com www.pava-swap.org


KURIER PLUS 17 STYCZNIA 2026

10

www.kurierplus.com

Blender kulturalny

MissMedia

Najlepszy aktor, film dramatyczny: Wagner Moura „Tajny Agent“

Najlepsza aktorka, film dramatyczny: Jessie Buckley „Hamnet“

Najlepszy aktor, miniserial: Stephen Graham „Dojrzewanie“

Najlepsza aktorka, miniserial: Michelle William „Kwestia seksu i œmierci“

Najlepszy aktor, serial dramatyczny: Noah Wyle „The Pitt“

Najlepsza aktorka, serial dramatyczny: Rhea Seehorn „Jedyna“

Najlepszy aktor, film komediowy, musical: Timothée Chalamet „Wielki Marty“

Najlepsza aktorka, film komediowy, musical: Rose Byrne „Kopne³abym ciê, gdybym mog³a“

Najlepszy aktor, serial komediowy, musical: Seth Rogen „Studio“

Najlepsza aktorka, serial komediowy, musical: Jean Smart „Hacks“

Najlepszy aktor drugoplanowy, film: Stellan Skarsgard „Wartoœæ sentymentalna“

Najlepsza aktorka drugoplanowa, film: Teyana Taylor „Jedna bitwa po drugiej“

Z³ote Globy rozdane. W tym roku oby³o siê bez wiêkszych niespodzianek. I skandali. Na czerwonym dywanie dominowa³a czerñ, ale pojawi³o siê te¿ kilka kreacji w intensywnych kolorach, które rzadko mo¿na obserwowaæ na takich galach. Wzrok przyci¹ga³a intensywna zieleñ, jadowita pomarañcz i kanarkowa ¿ó³æ. Jednak sukienka, któr¹ komentowano najczêœciej, by³a niemal… przezroczysta. Za³o¿y³a j¹ Jennifer Lawrence, nominowana do nagrody dla najlepszej aktorki w filmie dramatycznym za rolê w „Zgiñ kochanie”, gdzie wyst¹pi³a u boku Roberta Pattinsona. Kreacja stworzona przez dom mody Givenchy wydawa³a siê jak utkana z mg³y. Kwiatowe hafty w kolorze pudrowego ró¿u i z³amanej zieleni zakrywa³y najbardziej newralgiczne czêœci sylwetki: biust, biodra, poœladki. Wiêcej botanicznych motywów zdobi³o dó³ sukienki. Do tego aktorka mia³a szal i torebkê – równie¿ w cielistym kolorze i z pasuj¹cymi aplikacjami. D³ugie, naturalnie uczesane blond w³osy z grzywk¹, alabastrowa cera i delikatny makija¿ – dope³nia³y stylizacji. Lawrence wygl¹da³a jakby zst¹pi³a z p³ócien dawnych mistrzów. I choæ krytycy pisali, ¿e podobne sukienki by³y modne kilka sezonów temu, od 35-latki nie mo¿na by³o oderwaæ oczu. Co jeszcze zwraca³o uwagê? Miêdzy innymi przypinki wpiête w klapy marynarek gwiazd takich jak Mark Ruffalo, Wandy Sykes czy Natasha Lyonne. Has³a „ICE OUT” oraz „BE GOOD” by³y wyrazem ho³du dla zabitej przez funkcjonariusza ICE 37-letniej Renee Macklin Good, która zginê³a 7 stycznia w Minneapolis. Jednym z najwiêkszych zwyciêzców wieczoru okaza³ siê film „Jedna bitwa po drugiej”, o której pisano: komedia akcji z elementami „kalifornijskiego westernu”. W roli by³ego rewolucjonisty wyst¹pi³ Leonardo DiCaprio, natomiast Teyana Taylor, która mu partnerowa³a otrzyma³a statuetkê za najlepsz¹ drugoplanow¹ rolê kobiec¹. Film mo¿na ogl¹daæ na platformie HBO Max. Podobnie jak „Grzeszni-

ków” („Sinners”) – wampiryczny thriller Ryana Cooglera, którego akcja rozgrywa siê w latach 30. XX wieku. „Produkcja zdoby³a uznanie zarówno za warstwê artystyczn¹, jak i komercyjny sukces. Wyró¿niono sugestywn¹ muzykê Ludwiga Göranssona, która ³¹czy bluesowe brzmienia z nieziemsk¹ atmosfer¹. Film porusza tematykê napiêæ rasowych na po³udniu Stanów Zjednoczonych w czasach praw Jima Crowa” – czytamy. W kategorii seriale triumf œwiêci³ – polecany przez Blender kilka miesiêcy temu – „The Pitt”. Dramat medyczny, rozgrywaj¹cy siê w jednym z pittsburgskich, szpitali zdoby³ uznanie jurorów. Podobnie, jak rola Noaha Wyle’a, który te¿ zdo-

Jennifer Lawrence

by³ wyró¿nienie. Podobnie komediowy „Hacks” z Jean Smart – która wciela siê w postaæ legendarnej komiczki z Las Vegas. „Królowa estrady” wchodzi w relacjê zawodow¹ z m³od¹ scenarzystk¹, a sposób w jaki œcieraj¹ siê te dwa, zupe³nie odmienne, pokolenia, jest szalenie zabawny. Oczywiœcie nie mo¿na zapomnieæ o „Dojrzewaniu” – produkcji platformy Netflix, o której mówiono w minionym roku najwiêcej. Historia trzynastolatka pope³niaj¹cego morderstwo na kole¿ance ze szko³y szokowa³a nie tylko z uwagi na scenariusz i œwietn¹ obsadê, ale równie¿ stronê techniczn¹. Ka¿dy z odcinków zosta³ zrealizowany w jednym, nieprzerwanym ujêciu kamery, co z pewnoœci¹ nie usz³o uwadze jurorów. Przed ceremoni¹ du¿o mówi³o siê o filmach europejskich. Norweska „Wartoœæ sentymentalna” zdoby³a a¿ osiem nominacji, a „Hamnet” z Wielkiej Brytanii – szeœæ. Ten ostatni wzbudzi³ szczególne zainteresowanie w Polsce, poniewa¿ pracowali przy nim rodzimi twórcy. Za zdjêcia odpowiada³ £ukasz ¯al, którego znamy miêdzy innymi z takich filmów, jak „Ida”, „Zimna wojna” czy „Strefa wp³ywów” oraz Ma³gorzata Turzañska, która zaprojektowa³a kostiumy. Jednak ze sceny mo¿na by³o us³yszeæ o Tomku Sternickim, brygadziœcie planu, który… gotowa³ ulubion¹ zupê Jessie Buckley. Aktorka graj¹ca ¿onê Szekspira, odbieraj¹c nagrodê za najlepsz¹ rolê kobiec¹, powiedzia³a: „Praca na tym planie by³a niezwyk³ym prze¿yciem, opowiadaliœmy bowiem historiê prawdopodobnie najs³ynniejszego Brytyjczyka wszechczasów, a mieliœmy chiñsk¹ re¿yserkê oraz sporo Irlandczyków i Polaków w ekipie” – zaczê³a wypowiedŸ. „W trakcie zdjêæ Tomek zacz¹³ co jakiœ czas znikaæ z planu” – kontynuowa³a wspomnienia. „Pewnego dnia znalaz³am go na ty³ach jego wozu, gdzie kroi³ ziemniaki, cebulê i miêso. Przywióz³ z Polski swój ogromny ¿eliwny garnek, w którym gotowa³ zupê, i ta zupa zaczê³a pojawiaæ siê na planie. By³a przepyszna. Dziêkujê,

¿e przywioz³eœ swój garnek na plan” – podziêkowa³a Polakowi. Z czego jeszcze ucieszyli siê fani na ca³ym œwiecie? Z pewnoœci¹ ze Z³otego Globu, który trafi³ w rêce jednego z najbardziej utalentowanych aktorów m³odego pokolenia. Timothée Chalamet otrzyma³ nagrodê za film „Wielki Marty” („Marty Supreme”). Podobno do roli przez szeœæ lat uczy³ siê gry w ping-ponga! 30-latek pokona³ takie gwiazdy jak Leonardo DiCaprio czy George Clooney. By³a to jego pi¹ta nominacja, ale pierwsza wygrana. „Mój tata zaszczepi³ we mnie ducha wdziêcznoœci, zawsze b¹dŸ wdziêczny za to, co masz” – powiedzia³ aktor ze sceny. „To pozwoli³o mi opuœciæ tê ceremoniê w przesz³oœci z podniesion¹ g³ow¹ i wdziêcznoœci¹, mimo ¿e z pustymi rêkami. Sk³ama³bym jednak, gdybym nie powiedzia³, ¿e (otrzymanie nagrody) sprawia, ¿e ten moment jest o wiele s³odszy” – podsumowa³. Och, gdyby tylko jeszcze zmieni³ dziewczynê (obecnie spotyka siê z Kylie Jenner – jedn¹ z sióstr Kardashians) by³oby perfekcyjnie – pisano w komentarzach. No ale wiadomo, szo³biz rz¹dzi siê swoimi prawami. Jeœli ktoœ chcia³by siê przyjrzeæ z bliska, jak to wygl¹da, niech zerknie na „The Studio”. Ta – jak pisz¹ recenzenci – „cyniczna satyra” pokazuje losy szefa studia filmowego, który próbuj¹c zachowaæ twórcz¹ niezale¿noœæ co rusz zderza siê czo³owo ze œwiatem zdominowanym przez komercjê. „Produkcja oferuje wnikliwe spojrzenie za kulisy show-biznesu, a b³yskotliwe dialogi i plejada gwiazd bawi¹ siê z egocentryzmem i absurdem hollywoodzkich superprodukcji” – czytamy. I pozostaj¹c w nastroju rozrywkowym, na koniec polecamy podcast „Good Hang with Amy Poehler”, który zdoby³ pierwsz¹ w historii statuetkê Z³otego Globu w tej, zupe³nie nowej, kategorii. Jeœli ktoœ ma ochotê pos³uchaæ nieg³upich, acz zabawnych rozmów z gwiazdami – niechaj zajrzy na YouTube. Wszystkie odcinki s¹ dostêpne za darmo. m


KURIER PLUS 17 STYCZNIA 2026

www.kurierplus.com

Stany wewnêtrzne

Weronika Kwiatkowska

Martwota Wiêkszoœæ ludzi z najwy¿szym trudem przetrzymuje styczeñ.* Miesi¹c, w którym wszystko powinniœmy zaczynaæ od nowa. Ale nikt nie ma na to si³y. Ju¿ w drugim tygodniu postanowienia noworoczne – jeœli w ogóle jeszcze jakieœ podejmujemy – okazuj¹ siê urojeniem, ponurym ¿artem. Ociê¿ali po œwi¹tecznym rozpasaniu, sfatygowani nadmiernym wzmo¿eniem towarzyskim, dogorywamy na kanapie. Albo przy biurku w pracy. Wygl¹daj¹c koñca szychty. Koñca œwiata. Powtarzaj¹c: byle do wiosny. Styczeñ to takie niedzielne popo³udnie po nieprzespanej nocy. Wszystko – jak pisa³ Murakami – robi siê po³owicznie. Nie sposób w nic siê zag³êbiæ, zaanga¿owaæ. Œwiat le¿y od³ogiem. Przeczekuje. Plany, by wreszcie zrobiæ: porz¹dek w szufladzie, przegl¹d samochodu, zaleg³¹ mammografiê albo zêby – bior¹ w ³eb. Mijaj¹ dni, tygodnie i wszystko siê roz³azi. Zamiast o¿ywaæ, hi-

bernujemy. Co jest zreszt¹ zgodne z naturalnym cyklem. Odpêdzamy splin. Wznosz¹c fortyfikacje z poduszek, ksi¹¿ek, kubków z gor¹c¹ herbat¹, zwierz¹t. Po Blue Monday nadci¹ga blue Tuesday, Wednesday, Friday. I tak a¿ do Walentynek. Kiedy w powietrzu po raz pierwszy mo¿na z³apaæ w¹t³¹ niæ zapachu nadchodz¹cej wiosny. I podj¹æ trop. Z nadziej¹. Na zmianê. A potem nadchodzi marzec. I jest ju¿ znoœniej. Bli¿ej. Coœ tam p¹czkuje. Coœ siê zieleni. Soki ¿ywiej kr¹¿¹. £atwiej siê wygramoliæ z betów. I zacz¹æ uprawiaæ. Sport. Ogródek.

* Ale zanim œwiat odtaje, mo¿na czasem zwlec siê z kanapy i ruszyæ ku sztuce. Wsi¹œæ do metra i odwiedziæ MoMA PS1. Muzeum znajduje siê w Long Island City, dzielnicy po³o¿onej blisko Greenpointu. I od tego roku oferuje wstêp wolny wszystkim zainteresowanym. Na kilku piêtrach budynku króluje sztuka nowoczesna. Aktualnie mo¿na obejrzeæ wystawê performerki, artystki wizualnej, filmowczyni i ikony kontrkultury o pseudonimie Vaginal Davis. Wystawa, uporz¹dkowana tematycznie, obejmuje najwa¿niejsze instalacje, obrazy, ziny, prace audio i wideo, rzeŸby i obszer-

ne materia³y archiwalne, a tak¿e projekty interdyscyplinarne, w tym now¹ instalacjê berliñskiego kolektywu CHEAP z fotografiami Annette Frick. Najwiêksze wra¿enie robi ró¿owy pokój, w którym na obrotowym ³ó¿ku, przykryty ró¿ow¹ tiulow¹ ko³derk¹, spoczywa gigantyczny ró¿owy fallus. Ale s¹ te¿ inne atrakcje. Du¿e wra¿enie robi¹ fotografie Inuuteqa Storcha z Grenlandii koncentruj¹ce siê na ¿yciu w jego rodzinnym mieœcie Sisimiut – miasteczku licz¹cym 5500 mieszkañców na pó³noc od ko³a podbiegunowego. W „Soon Will Summer Be Over” artysta dokumentuje faktury i rytmy spo³ecznoœci poruszaj¹cych siê na skrzy¿owaniu tradycji Inuitów, duñskich wp³ywów kolonialnych, kryzysów klimatycznych i presji globalizacji. Wa¿ny temat, szczególnie w obecnym momencie historycznym. Muzeum ma œwietnie zaopatrzon¹ ksiêgarniê. I kawiarniê, w której nigdy nie ma t³umów. Po dawce sztuki, mo¿na pójœæ nad rzekê, by sztachn¹æ siê œwie¿ym powietrzem. I zrobiæ kilka ikonicznych zdjêæ z Manhattanem, albo ogromnym neonem Pepsi-Cola w tle. A potem wpaœæ na Greenpoint i rozgrzaæ siê misk¹ wegetariañskiego ramenu z japoñskiej knajpki (Wanpaku) oraz poprawiæ bezow¹ chmurk¹ z pobliskiej Charlotte Pattiserie. Bo wiadomo – jeœli dieta, to od jutra. * Czym jeszcze mo¿na broniæ siê przed styczniow¹ chandr¹? DŸwiêkiem. I œwia-

Jan Latus Pojawi³y siê u mnie pewne problemy ze zdrowiem. Niebardzo groŸne i wynikaj¹ce czêœciowo z mojego wieku, zreszt¹ nie mam zamiaru siê z tego zwierzaæ. Piszê o tym tylko dlatego, ¿e musia³em udaæ siê do neurologa, który nastêpnie skierowa³ mnie na seriê testów. Zanim jednak to uczyni³, zacz¹³ zadawaæ mi pytania raczej jako psychoterapeuta, nie neurolog. – Pije pan w domu, sam, wieczorem? Co? Jak¹ butelkê ginu? Jak¹ ma objêtoœæ? Wszystko skrzêtnie notowa³. – Nie powinien pan piæ sam, jeœli ju¿, to mo¿e przy sobocie drinka lub dwa i zawsze w towarzystwie! – Jaki jest tu pañski status? Jestem emerytem, mieszkam tu – sam – ju¿ trzy lata i zamierzam d³u¿ej. – Czy jest pan aktywny fizycznie? Rano robiê sobie gimnastykê, nawet æwiczenia z hantlami, a potem, jak pogoda dopisuje, p³ywam chwilê w basenie. – Ok, a potem co pan robi? Czu³em siê coraz bardziej nieswojo pod przenikliwym wzrokiem tego wiêcej-ni¿-neurologa. No wie pan, co mogê robiæ? Ogl¹dam telewizjê i internet, s³ucham muzyki, czytam ksi¹¿ki. Czasem wyjdê na miasto, ale tam ju¿ nie ma dla mnie nic ciekawego. – Wiem, gdzie pan mieszka, to zaraz obok

t³em. W kolejn¹ sobotê wybieramy siê do Vander-Ende Onderdonk House. To najstarszy dom wybudowany z kamienia polnego w Nowym Jorku. Od lat pe³ni funkcjê muzeum i siedziby Greater Ridgewood Historical Society, która co jakiœ czas organizuje wydarzenia otwarte dla publicznoœci. W ramach Candlelight Tours & Music ($20 za bilet) dostajemy oprowadzanie z przewodnikiem, koncert oraz ma³y poczêstunek. Przy choince, w œwietle kandelabrów, na tle starych rycin, fotografii i zachowanych przedmiotów z epoki, tego wieczoru zasiada Carlos Pavan. Argentyñczyk z hiszpañsk¹ gitar¹ opowiada fascynuj¹ce historie o muzyce, historii i kulturze swojego kraju. A tak¿e wymagaj¹cym wielu wyrzeczeñ losie artysty-imigranta. W okolicznoœciowym kieliszku ($5 za sztukê) s¹czymy wino z Mendozy i zapadamy w miêkkie, otulaj¹ce dŸwiêki. Nie³atwo opuszczaæ ciep³e wnêtrza Onderdonk House i wchodziæ w mrok, który dodatkowo potêguje zacinaj¹cy deszcz. Na szczêœcie jest doœæ ciep³o, wiêc wracamy na piechotê. Po czterdziestominutowym spacerze boli mnie bark od trzymania parasola. Ale pocieszam siê, ¿e ruch na œwie¿ym powietrzu dobrze robi na g³owê. A w³aœnie o jej stan, przede wszystkim, trzeba zadbaæ w okresie styczniowej martwoty. O resztê bêdziemy siê martwiæ póŸniej. m * Thomas Bernhard „Autobiografie” prze³. L. Lisiecka.

Zapraszamy na stronê Autorki: www.stanywewnetrzne.com

Samotnoœæ introwertyka pola golfowego. Sam tam gram co niedzielê. Dlaczego nie zapisze siê pan tam na lekcje? Nie jest tak drogo, a pozna pan ludzi na poziomie. No i zmêczony fizycznie bêdzie pan lepiej zasypia³, ju¿ bez pomocy alkoholu. A jak siê panu coœ stanie, czy ma pan kogoœ, kto by panu pomóg³, przyszed³ do hotelu? Wiêc mo¿e na razie to pan zainteresuje siê ludŸmi jeszcze starszymi ni¿ pan, zaoferuje im pomoc i towarzystwo? S³ucha³em bez obrazy kazania tego m¹drego lekarza, który zapewne niejednego samotnego i schorowanego starca z Ameryki lub Europy widzia³ w swoim gabinecie. W wielu sprawach mia³ racjê: trzeba ograniczyæ picie, warto byæ aktywnym fizycznie. Nie spodoba³o mi siê jednak – najwa¿niejsze jego zdaniem – remedium: znalezienie towarzystwa, nawi¹zanie przyjaŸni, utworzenie sieci powi¹zañ wsparcia i wzajemnej pomocy. Znowu chwilê o sobie: chyba nawet osoby, które najlepiej mnie znaj¹, nie s¹ do koñca pewne, czy jestem ekstrawertykiem czy introwertykiem. Za pierwsz¹ tez¹ œwiadczy moje wygadanie, swoboda, a nawet przyjemnoœæ wystêpów publicznych, ³atwoœæ nawi¹zywania kontaktów, a to na przyjêciu, a to w barze, a to na pok³adzie turystycznego autobusu. Wiele osób by³oby w takich sytuacjach skrêpowane – wiadomo, typowi introwertycy, osoby wra¿liwe, zakompleksione, nieœmia³e. Tylko ¿e, zdradzê tu tajemnicê, u mnie prawie nigdy nie by³o ci¹gu dalszego. By³ barowy small talk, a potem wraca³em do hotelu. Brylowa³em na spotkaniu autor-

11

skim, a potem, pogadawszy chwilê z czytelnikami, wraca³em do swojej samotni. W Nowym Jorku, zostawszy dumnym posiadaczem ³adnego mieszkania, urz¹dza³em na pocz¹tku fajne parties; potem rzadziej. Ale tak naprawdê rzadko mia³em goœci; wola³em kogoœ odwiedziæ, pogadaæ, wypiæ kawê i wracaæ do swojej, czyœciutkiej i ³adnej, pustelni. Kiedy, jeszcze jako podrostek, mieszka³em z rodzicami, po zjedzeniu z nimi kolacji szed³em do swojego pokoju, gdzie mia³em swoj¹ muzykê, swój telewizor, swoje prywatne myœli. Oczywiœcie, ka¿dy ma swoj¹ strefê prywatnoœci, mówimy jedynie o proporcjach. U mnie te proporcje by³y dziwne. Z racji pracy poznawa³em mnóstwo ludzi: na przyjêciach, uroczystoœciach, robi¹c z nimi wywiady. Mia³em ich telefony, ba, przechodziliœmy na „ty” (wiadomo, Ameryka). Ale potem by³em u nich w domu mo¿e raz, jeœli kiedykolwiek, a oni mo¿e przyszli na jak¹œ moj¹ imprezê, ale nie zaprasza³em ich do swojego domu na kolacjê. Bo nie zaprasza³em nikogo. Mo¿e dlatego, ¿e nie umiem i nie lubiê gotowaæ, a mo¿e dlatego, ¿e po ca³ym dniu z ludŸmi chcia³em byæ sam. W ogóle znaczn¹ czêœæ ¿ycia prze¿y³em sam, samotnie te¿ zwykle podró¿owa³em. Kiedy mieszka³a tu ze mn¹ Jenny (pamiêtacie j¹ jeszcze?) przyznajê siê ze wstydem, ¿e by³o mi z ni¹ ogólnie bardzo dobrze i mi³o, ale kiedy czasem spyta³a mnie, czy mo¿e dzisiaj pójœæ do swojej mamy i tam przenocowaæ, by³em tym zachwycony. Nareszcie sam! Ze swoj¹ ulubion¹, puszczan¹

g³oœno muzyk¹ klasyczn¹, nudnymi filmami, mocn¹ whisky w szklaneczce. Zawi¹zywanie przyjaŸni to trudne zadanie i z biegiem lat coraz trudniejsze oraz chyba mniej po¿¹dane. Znajomoœci ze szko³y i studiów siê skoñczy³y, znajomi z Polski po tylu latach roz³¹ki siê wykruszyli, a teraz coraz bardziej blaknie pamiêæ moich przyjació³ amerykañskich (bo jednak mia³em tam ich, tylko kilkoro, ale prawdziwych). Jedyny utrzymuj¹cy tu ze mn¹ sta³y kontakt cz³owiek, Polak mieszkaj¹cy w moim budynku, bardzo szanuje moj¹ prywatnoœæ i powiedzia³ nawet, ¿e jestem cz³owiekiem skrytym. Ci kolesie w moim wieku i starszym, jacyœ losers z Belgii, Australii, Rosji (tak!), Niemiec, nie akceptuj¹cy swojego losu niezamo¿nego, anonimowego emeryta w kraju Trzeciego Œwiata, nie budz¹ we mnie potrzeby zaprzyjaŸnienia siê z nimi, wymienienia telefonami, spytania, czy nie potrzebuj¹ pomocy. Nie oczekujê te¿ tego od nich. Swoim zwyczajem, niemal od razu proszê wszystkich – czy to filipiñska laska, czy szwajcarski dziad – o kontakt na Facebooku. Sprawdzam sobie podstawowe informacje: wiek, miejsce pochodzenia, wykszta³cenie, wy³aniaj¹ce siê z doboru zdjêæ i wpisów pogl¹dy polityczne – i na tym poprzestajê. Raz do roku, jak robot, wysy³am ¿yczenia urodzinowe. I teraz mia³bym siê zmieniæ? Nagle zacz¹æ umizgiwaæ siê do zamo¿nych Filipiñczyków i cudzoziemców graj¹cych w golfa? Aspirowaæ do bycia czêœci¹ tej elity pieni¹dza? Odwiedziæ ich w domu, zaprosiæ do siebie albo do restauracji? Przepraszam pana doktora, ale to ja ju¿ jednak wolê napiæ siê samemu w domu i pos³uchaæ Brahmsa. Introwertyk? Mizantrop? Jakie to ma znaczenie – i tak wszyscy umieramy samotnie. m


KURIER PLUS 17 STYCZNIA 2026

12

www.kurierplus.com

Tajemnica Niny Andrycz C

í1 entralnym punktem kijowskiej opowieœci Niny Andrycz by³a historia o tym, jak w 1917 roku przyjecha³a tam z rodzinnego Brzeœcia w odwiedziny do krewnych, a nag³y wybuch rewolucji bolszewickiej na zawsze odci¹³ jej drogê powrotn¹. Ta dramatyczna opowieœæ okaza³a siê ca³kowicie nieprawdziwa. W 1917 roku Brzeœæ znajdowa³ siê pod okupacj¹ niemieck¹, a Rosjanie opuœcili miasto dwa lata wczeœniej. Podró¿ do Kijowa oznacza³aby koniecznoœæ przekroczenia linii frontu wojny œwiatowej, co dla rodziny sk³adaj¹cej siê z matki, dwójki dzieci (Niny i jej brata Aleksandra), babci oraz s³u¿¹cej by³o misj¹ niewykonaln¹. Bardziej prawdopodobna wersja wydarzeñ jest znacznie mniej romantyczna. Rodzina Andryczów najprawdopodobniej podzieli³a los tysiêcy Polaków, którzy w 1915 roku zostali przymusowo wysiedleni na wschód przez wycofuj¹c¹ siê armiê rosyjsk¹, tu¿ przed nadejœciem wojsk pañstw centralnych (Niemiec i Austrii). W tej sytuacji zamieszkanie u krewnych w Kijowie by³o logicznym i bezpiecznym rozwi¹zaniem, choæ podyktowanym brutaln¹ koniecznoœci¹, a nie towarzysk¹ wizyt¹. Twierdzenie aktorki, ¿e powrót do Polski by³ niemo¿liwy z powodu zamkniêtych granic, równie¿ nie wytrzymuje konfrontacji z faktami. Mimo chaosu rewolucji i wojny domowej, wyjazd z Kijowa by³ mo¿liwy, czego dowodz¹ biografie wielu wybitnych Polaków. W latach 1917–1920 miasto opuœcili m.in. Karol Szymanowski, Jaros³aw Iwaszkiewicz, Antoni Fertner, Stefan Jaracz i Juliusz Osterwa. Istnia³y te¿ inne okazje do powrotu: w maju 1920 roku, wraz z wycofuj¹c¹ siê armi¹ Edwarda Œmig³ego-Rydza, ewakuowa³y siê tysi¹ce Polaków. Po podpisaniu pokoju w Rydze w 1921 roku rozpoczê³a siê masowa repatriacja, która do 1924 roku objê³a ponad milion osób. O tym, ¿e granice nie by³y barier¹ nie do pokonania, œwiadczy wymowna anegdota. Gdy w Kijowie aresztowano dzia³acza narodowego Joachima Bartoszewicza, przes³uchuj¹cy go polski czekista odda³ mu paszport i rzek³: „Panie prezesie, strzelaæ mo¿emy do siebie na ulicach Warszawy, ale tu obaj jesteœmy Polakami”. Dlaczego wiêc rodzina Andryczów nie sko-

rzysta³a z ¿adnej z tych mo¿liwoœci? Czy w grê wchodzi³y sprawy osobiste? Czy matka aktorki, atrakcyjna kobieta, zwi¹za³a siê z kimœ w Kijowie i nie chcia³a wracaæ do mê¿a? Na te pytania prawdopodobnie nigdy nie poznamy odpowiedzi. Gdy do wieku, który podawa³a Andrycz, doliczymy brakuj¹ce piêæ lat, jej wspomnienia o artystycznych fascynacjach staj¹ siê znacznie bardziej wiarygodne. Trudno uwierzyæ, ¿e dziewiêcioletnia dziewczynka prze¿y³a muzyczne objawienie podczas opery „Lohengrin” Wagnera. Jednak dla czternastolatki takie doœwiadczenie jest ju¿ w pe³ni zrozumia³e. Wspominaj¹c o wspania³ej, kijowskiej operze, wymienia³a s³ynnego œpiewaka Fiodora Szalapina, który jednak opuœci³ Zwi¹zek Sowiecki ju¿ w 1922 roku, co podwa¿a chronologiê jej relacji. Podobnie jest z jej rzekomym zrozumieniem mrocznych dzie³ Dostojewskiego czy fascynacj¹ filmami z Pol¹ Negri – coœ, co jest ma³o prawdopodobne u dziesiêciolatki, nabiera sensu w przypadku wra¿liwej nastolatki.

W

³asne s³owa Andrycz ujawniaj¹, jak wczeœnie po³¹czy³a wystêpy artystyczne z przetrwaniem i statusem. By³a to lekcja, której nauczy³a siê nie jako dziecko, ale jako bystra nastolatka. Wspominaj¹c te czasy powiedzia³a: „Mówi¹c wiersze, zda³am sobie sprawê, ¿e mam pewn¹ w³adzê nad rówieœnikami, ¿e nikt siê nie wierci, nie gwi¿d¿e, ¿e mnie s³uchaj¹. Pomyœla³am, ¿e jestem niezwyk³¹ istot¹ i ¿e trzeba wyci¹gn¹æ z tego wnioski. Zauwa¿y³am te¿, ¿e jak wystêpowa³am, to by³am lepiej traktowana, dostawa³am lepszy pajok na drugie œniadanie.” Mimo licznych zmyœleñ, wspomnienia Andrycz zawieraj¹ tak¿e autentyczne obrazy ¿ycia w postrewolucyjnym Kijowie. Z jej relacji wy³ania siê miasto kontrastów: wszechobecna bieda i strach przed terrorem, a z drugiej strony dostêp do wysokiej kultury oferowanej przez operê, teatr i s³ynny balet. Poruszaj¹ca jest historia o tajnych lekcjach religii u ksiêdza Szymona i jego radzie, by w chwili trwogi zamiast wo³aæ „Jezu Chryste”, co zrozumie najg³upszy czekista, szeptaæ s³owo: „Immanuel”, co oznacza „Bóg jest z nami”.

K

Nina Andrycz w przedwojennej Warszawie

iedy w 1927 roku, dziêki pomocy stryja Czes³awa Andrycza z polskiego MSZ, pojawi³a siê perspektywa powrotu, Nina nie by³a zachwycona. Polubi³a Kijów, zw³aszcza po wprowadzeniu Nowej Polityki Ekonomicznej (NEP). By³ to czêœciowy powrót do gospodarki rynkowej i dziêki temu w kawiarniach pojawi³y siê napoleonki i kremówki, a Nina Andrycz jad³a je po raz pierwszy w ¿yciu. Tu jednak pamiêæ znów j¹ zawiod³a – NEP wprowadzono ju¿ w 1921 roku, a nie tu¿ przed ich wyjazdem. Ostatecznie do powrotu do kraju przekona³a j¹ babcia, maluj¹c barwn¹ wizjê odrodzonej Polski. Pisa³a w swoim liœcie: „Na pewno Kijów jest piêkniejszy od Brzeœcia nad Bugiem, to nie ulega ¿adnej w¹tpliwoœci! (naszym) krajem rz¹dzi cz³owiek wielkiego formatu, marsza³ek Pi³sudski. A tutaj, po œmierci ³ysego belzebuba na Kremlu, diabli wiedz¹, kto do w³adzy siê dorwie. Ale tak czy owak – NEP zlikuj¹ i twoje napoleonki siê skoñcz¹. Ale siê nie martw: w Polsce co jak co, ale ciastka

Jedna z teatralnych kreacji Niny Andrycz

bywaj¹ nawet lepsze ni¿ w Pary¿u. Na pewno bêdzie nam tam lepiej ni¿ w tej barbarii pseudoproletariackiej”. Rodzina ostatecznie wróci³a do Polski, lecz szczêœcie nie trwa³o d³ugo. Rok póŸniej ojciec Niny, Eugeniusz, zmar³ na gruŸlicê.

B

iograficzne nieœcis³oœci w ¿yciorysie Niny Andrycz to fundamentalne przek³amanie dotycz¹ce daty urodzenia, fikcyjne okolicznoœci przyjazdu do Kijowa jako „uwiêzionego goœcia”, fa³szywe twierdzenie o niemo¿noœci powrotu do Polski oraz liczne b³êdy chronologiczne we wspomnieniach. Starannie skonstruowana kijowska tajemnica by³a zaledwie aktem za³o¿ycielskim w trwaj¹cym ca³e ¿ycie procesie autokreacji aktorki.

Odkrycie sekretów Niny Andrycz i dekonstrukcja mitów, które latami budowa³a, w ¿aden sposób nie odbiera jej wielkoœci jako artystki. Wrêcz przeciwnie, ukazuje j¹ jako postaæ jeszcze bardziej z³o¿on¹, fascynuj¹c¹ i w pe³ni ludzk¹. To portret kobiety, która œwiadomie i z ¿elazn¹ konsekwencj¹ kreowa³a nie tylko swoje role sceniczne, ale równie¿ w³asn¹ legendê, dostosowuj¹c fakty do wizji, któr¹ chcia³a przekazaæ œwiatu. W teatrze gra³a kobiety wielkie, by³a jednak re¿yserk¹ swojego ¿ycia na d³ugo przed tym, zanim stanê³a na scenie, a jej legenda sta³a siê dzie³em, któremu poœwieci³a siê do koñca swych dni. Prze¿y³a ponad sto lat.

POLSKO-ANGIELSKI PROGRAM DWUJÊZYCZNY w szkole publicznej PS34 Przyjmujemy kandydatów od przedszkola (kindergarten) a¿ do klasy 5

Chris Miekina

ps34.org 131 Norman Avenue Brooklyn, NY11222

O polskim programie dwujêzycznym w PS34 Program dwujêzyczny w PS 34 na Greenpoincie ma na celu zapewnienie dzieciom nauczania w dwóch jêzykach angielskim i polskim. Program ten jest fantastyczny dla rozwoju dziecka i umo¿liwia przekroczenie standardów nauki miasta i stanu Nowy Jork. Uczniowie rozwijaj¹ umiejêtnoœci akademickie w obu jêzykach. Po ukoñczeniu programu dwujêzycznego w klasie 5, dzieci bêd¹ rozumieæ, mówiæ,

Wszyscy uczniowie z Nowego Jorku mog¹ aplikowaæ

czytaæ i pisaæ w obu jêzykach. Przybli¿y je to do odniesienia sukcesu w daszej edukacji.

Do kindergarten z³ó¿ wniosek online do 23 stycznia 2026 na: myschools.nyc

Po wiêcej informacji zadzwoñ lub napisz: Deise Kowalski, Parent Coordinator (718) 389-5842 Dkowalski@schools.nyc.gov


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 17 STYCZNIA 2026

13

El¿bieta Baumgartner radzi

Czy rezygnujesz z nale¿nych ci pieniêdzy? rodzice jednego dziecka mog¹ dostaæ ponad cztery tysi¹ce dolarów kredytu, a dwojga – prawie siedem tysiêcy. EIC nie nale¿y siê podatnikom, którzy rozliczaj¹ siê na numer podatnika (ITIN). Osoby bez dzieci mog¹ otrzymaæ do 649 dolarów w roku podatkowym 2025. Trudno uwierzyæ, ale oko³o jedna pi¹ta uprawnionych nie upomina siê o EIC, chocia¿ tylko trzeba wype³niæ odpowiednio deklaracjê podatkow¹.

M

iliony osób w kraju nie bior¹ ró¿nych nale¿nych im œwiadczeñ czy dop³at i nawet nie zdaj¹ sobie z tego sprawy. W noworocznym prezencie mam wskazówki, które mog¹ przysporzyæ trochê pieniêdzy. Kredyt podatkowy za wp³atê na konto emerytalne Je¿eli nie wykorzystujesz zalet konta IRA czy innego konta emerytalnego, to pozbawiasz siê pieniêdzy: natychmiastowego odpisu podatkowego i przyrostu kapita³u z odroczeniem podatków na przysz³oœæ, kiedy bêdziesz w ni¿szym, a mo¿e nawet w zerowym przedziale podatkowym. Oprócz tego za wp³atê na konto emerytalne mo¿esz dostaæ bonus: ma³o znany kredyt emerytalny (saver’s credit). Polega on na tym, ¿e umiarkowanie zarabiaj¹cy (do 39,500 dol. rocznych zarobków dla osób indywidualnych na rozliczeniach za rok 2025) mog¹ dostaæ od Wujka Sama za wp³acenie na konto emerytalne od 200 do 1,000 dol., a dwa razy tyle ma³¿eñstwa. Daje to do 50 procent natychmiastowego zwrotu. Darmowe pieni¹dze! Ile lat musia³byœ czekaæ na taki zwrot trzymaj¹c pieni¹dze w banku, który p³aci ci u³amek procenta rocznie? Dop³ata pracodawcy do 401 (k) Zak³ady pracy umo¿liwiaj¹ pracownikom deponowanie czêœci ich wynagrodzenia na emerytalnych kontach 401 (k) czy 403 (b) i dop³acaj¹ od 10 do 100 centów do ka¿dego deponowanego przez pracownika dolara. Oprócz tego pracownicy maj¹ odpisy podatkowe, jako ¿e wp³aty na 401 (k) nie podlegaj¹ opodatkowaniu. Niestety, wielu uprawnionych pracowników nie uczestniczy w programach emerytalnych, przede wszystkim ci mniej zarabiaj¹cy i gorzej wykszta³ceni. Spoœród uczestników mniej ni¿ 10 proc. deponuje maksymaln¹ kwotê, a ponad po³owa „zostawia pieni¹dze na stole” przez deponowanie zbyt niskiej kwoty. Rezygnacja z dostêpnego programu emerytalnego spowoduje biedniejsz¹ emeryturê. Wiêcej o indywidualnych programach emerytalnych znaleŸæ mo¿na w ksi¹¿ce pt. „Amerykañskie emerytury“. Earned Income Credit Earned Income Credit (EIC) to kopalnia z³ota dla niewiele zarabiaj¹cych podatników. Ten „negatywny podatek” sprawia, ¿e nie doœæ, ¿e nie zap³ac¹ oni ¿adnych podatków dochodowych, to jeszcze fiskus do³o¿y im do kieszeni. Pracuj¹cy

Rezygnacja z polskiej emerytury Niektórym czytelnikom wydaje siê, ¿e pracowali w Polsce zbyt krótko, ¿eby nale¿a³a im siê jakaœ polska emerytura ZUS. Otó¿ niekoniecznie. Osoby urodzone po 31 grudnia 1948 roku podlegaj¹ pod nowy system emerytalny, który nie wyznacza ¿adnych limitów lat pracy. Osoby urodzone przed 1 stycznia 1949 roku podlegaj¹ pod stary system, ale umowa o zabezpieczeniu spo³ecznym miêdzy Polsk¹ i Stanami sprawi³a, ¿e nie musz¹ one mieæ 20 czy 25 lat pracy w Polsce – wystarczy przepracowaæ w sumie 20-25 lat w Polsce oraz w Stanach, by dostaæ jak¹œ skromn¹ emeryturê od ZUS. Jest to olbrzymia ró¿nica, dziêki której tysi¹ce Polaków na imigracji sta³y siê uprawnione do emerytury ZUS czy KRUS, je¿eli tylko o tym siê dowiedz¹ i z³o¿¹ odpowiednie wnioski. Nawet najskromniejsza polska emerytura czy renta rodzinna uprawnia do otrzymania „trzynastki” i „czternastki”, które wynosz¹ 1,970.98 z³otych w roku 2026. Ponadto emeryt mieszkaj¹cy w Polsce staje siê uprawniony do bezp³atnego ubezpieczenia medycznego. Rezygnacja z polskiej renty ZUS czy KRUS wyp³acaj¹ w Polsce renty uprawnionym wdowom i wdowcom. Od czasu wejœcia w ¿ycie polsko-amerykañskiej umowy o ubezpieczeniu spo³ecznym 1 marca 2009 roku, wdowa czy wdowiec mog¹ odbieraæ rentê w Stanach Zjednoczonych. Je¿eli jesteœ uprawniona, z³ó¿ wniosek. Informacje znajdziesz w witrynie ZUS oraz w ksi¹¿ce pt. „Emerytura polska i amerykañska, ich ³¹czenie i skutki Umowy o zabezpieczeniu spo³ecznym”. Nale¿y przypomnieæ, ¿e polskie renty ani emerytury nie powoduj¹ redukcji œwiadczeñ Social Security przez klauzulê Windfall Elimination Provision, bowiem zosta³a ona zniesiona z dniem 1 stycznia 2024 roku. Rezygnacja z amerykañskiej renty Polsko-amerykañska umowa daje te¿ szansê na renty rodzinne Social Security mieszkaj¹cym w Polsce rodzinom pracownika, który przepracowa³ w USA legalnie co najmniej dziesiêæ lat. Renta Social Security (family benefits) nale¿y siê ¿onie pracownika, mieszkaj¹cej w Polsce, na takich samych zasadach, jakby mieszka³a w Stanach. Nie przeszkadza fakt, ¿e nigdy nie by³a ona w Stanach i nie ma numeru Social Security. Renta nale¿eæ siê mo¿e równie¿ by³ej ¿onie (mê¿owi), wdowie (wdowcowi), dzieciom w Polsce. Kwe-

stie te wyjaœniam obszernie w ksi¹¿ce „Ubezpieczenie spo³eczne Social Security”. Zasi³ek pogrzebowy ZUS Polski zasi³ek pogrzebowy od ZUS albo KRUS w wysokoœci 4,000 z³ przys³uguje najbli¿szemu cz³onkowi rodziny niezale¿nie od kwoty poniesionych kosztów pogrzebu. Przys³uguje te¿ osobie obcej lub pracodawcy, domowej pomocy spo³ecznej, gminie, powiatowi czy koœcio³owi do wysokoœci poniesionych kosztów, ale nie wiêcej ni¿ 4,000 z³. Wniosek o wyp³atê zasi³ku pogrzebowego (druk Z-12) nale¿y z³o¿yæ w ci¹gu 12 miesiêcy od dnia œmierci osoby, której koszty pogrzebu op³aci³eœ. Po tym terminie nastêpuje przedawnienie roszczeñ. Osoby zamieszka³e w Stanach s¹ uprawnione do zasi³ku pogrzebowego na równi z tymi mieszkaj¹cymi w Polsce. Wiêcej wyjaœnia ZUS na stronie: æ https://www.zus.pl/swiadczenia/zasilki/ zasilek-pogrzebowy. Pominiêcie nale¿nej pomocy spo³ecznej Osoby o niskim przychodzie mog¹ byæ uprawnione do ró¿nych form pomocy spo³ecznej, szczególnie do Food Stamps, które teraz nazywaj¹ siê SNAP. Zasi³ek wynosi prawie trzysta dolarów miesiêcznie dla osoby samotnej, a 546 dol. dla dwóch osób. Informacje s¹ w sieci. Nowy Jork: æ otda.ny.gov/programs/snap New Jersey æ nj.gov/humanservices/njsnap/ Illinois æ dhs.state.il.us/page.aspx?item=30357 W innych stanach w Google wpisz „SNAP” i nazwê stanu. Poszczególne stany wyznaczaj¹ ró¿ne zasady uprawnienia do SNAP. Na przyk³ad w stanie Nowy Jork stan maj¹tkowy nie jest brany pod uwagê, tylko przychody rodziny.

El¿bieta Baumgartner nie jest prawnikiem i nie udziela porad prawnych. Niniejszy artyku³ zosta³ napisany wy³¹cznie w celach informacyjnych. Jest autork¹ wielu ksi¹¿ek-poradnikówo profilu finansowym i konsumenckim, m.in. „Jak oszczêdzaæ na podatkach”, „Amerykañskie emerytury”, „Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem”, „Jak inwestowaæ w fundusze powiernicze” i wielu innych. S¹ one dostêpne w wersji elektronicznej w witrynie: www.PoradnikSukces.com tel. 1-718-224-3492

Naprawdê biedne osoby mog¹ dostaæ w Stanach skromn¹ pomoc spo³eczn¹ w postaci Supplemental Security Income. SSI jest miêdzy innymi dla osób, które ukoñczy³y 65 lat, maj¹ ma³¹ emeryturê Social Security, a ograniczone oszczêdnoœci. Oprócz tego Medicaid mo¿e pokrywaæ im koszty wynikaj¹ce z korzystania z ubezpieczenia dla seniorów Medicare. Dowiedz siê, czy nale¿¹ siê one tobie. Rodziny z dzieæmi, które zarabiaj¹ za du¿o, by byæ uprawnione do Medicaid, mog¹ otrzymaæ CHIP – Children’s Health Insurance Program. Szczegó³y wyjaœnia witryna HealthCare.gov: æ healthcare.gov/medicaid-chip Wnioski Mimo ¿e minê³o prawie siedemnaœcie lat od wejœcia w ¿ycie polsko-amerykañskiej umowy emerytalnej, wiele osób ci¹gle nie wie, ¿e w Polsce mog¹ czekaæ na nich pieni¹dze. Nie b¹dŸ jednym z nich. Równie¿ nie traæ pieniêdzy z powodu nieznajomoœci amerykañskich przepisów podatkowych oraz nie b¹dŸ zbyt dumny, by nie siêgn¹æ po pomoc spo³eczn¹, gdy ci siê ona nale¿y. m

Wracasz do Polski? Masz tam maj¹tek? Pomog¹ ci ksi¹¿ki El¿biety Baumgartner „Powrót do Polski” – finansowe i prawne dylematy amerykañskich reemigrantów. „Emerytura reemigranta w Polsce” – podrêcznik seniora wracaj¹cego do Polski. „Emerytura polska i amerykañska” ich ³¹cznie i skutki Umowy emerytalnej. Ksi¹¿ka dla osób pozostaj¹cych w USA. Równie¿: „Amerykañskie emerytury“, „Ubezpieczenie Social Security“, „Obywatelstwo z przeszkodami“, „Planowanie spadkowe“, „Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem“, „Podrêcznik ochrony maj¹tkowej” i wiele innych. Ksi¹¿ki s¹ dostêpne tylko w wersji elektronicznej w witrynie www.PoradnikSukces.com, tel. 718-224-3492,

www.PoradnikSukces.com


KURIER PLUS 17 STYCZNIA 2026

14

www.kurierplus.com

Zamów og³oszenie drobne Cena $10 za maksimum 30 s³ów Szukaj¹ pracy:

Anna-Pol Travel

æ 63-letni mê¿czyzna szuka dorywczej pracy lub na weekendy.

WYCIECZKI AUTOBUSOWE: Niagara, Waszyngton, Boston

Tel. 347.280.8434 – Tadeusz

Wenezuela, czyli... í3 Olbrzymie dochody z ropy naftowej spowodowa³y jednak, kurczenie siê pozosta³ych ga³êzi gospodarki. Niemal wszystkie artyku³y ¿ywnoœciowe i wyroby przemys³owe sprowadzano z zagranicy, bo tak by³o taniej. Opozycja ostrzega³a przed zbli¿ajacym siê kryzysem, rosnac¹ korupcj¹ i krótkowzroczn¹ polityk¹, ale Chavez nie dawa³ za wygran¹. Gdy po 14 latach rz¹dzenia Chavez zmar³ Wenezuelczycy d³ugo byli w ¿a³obie. Dla wielu z nich jest on ci¹gle zbawc¹ narodu. Kiedy wybory prezydenckie wygra³ Maduro sytuacja zaczê³a siê pogarszaæ. Wenezuelska gospodarka by³a uzale¿niona od ropy i gdy w 2014 roku jej ceny na rynkach œwiatowych gwa³townie spad³y gospodarka zaczê³a siê rozpadaæ. Okaza³o sie, ¿e niekompetentne zarz¹dzanie, rozdawnictwo, brak inwestycji w modernizacjê sektora naftowego, nie mówi¹c o nowych technologiach, zmiejsza³y drastycznie wydobycie ropy. Gdy mala³y przychody z eksportu ropy, okaza³o siê, ¿e brakuje dewiz, którymi trzeba by³o zap³aciæ za

import pozosta³ych artyku³ów. Sklepowe pó³ki i magazyny œwieci³y pustkami, a ceny wszystkich produktów poszybowa³y w górê, co napêdza³o inflacjê. Na wysokich stanowiskach zasiadali czêsto niekompetentni, ale za to lojalni wobec Maduro wojskowi, coraz bardziej skorumpowani i uwik³ani w powi¹zania mafijne. Przemys³ naftowy rozpada³ siê ale narkotykowy kwit³. Sankcje na³o¿one przez USA i inne kraje zaostrza³y sytuacjê. Wenezuelczycy wyszli na ulice, zape³nia³y siê wiêzienia. Re¿im Maduro zaciska³ pêtle na szyi swoich obywateli, terror rós³. Maduro zaœ oskar¿a³ Waszyngton o imperializm i utrudnianie funkcjonownia gospodarki w celu przejêcia kontroli nad wenezuelsk¹ rop¹. A w kierunku USA p³ynê³y kolejne statki z narkotykami. USA zdecydowa³y siê na interwencjê zbrojn¹, a teraz Wenezuelczycy czekaj¹ na demokratyczne wybory. Trudno przewidzieæ jednak co mo¿e siê wydarzyæ.

821 A Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423 E-mail:annapoltravel@msn.com WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM

Promocyjne ceny przy zakupie biletu przez internet

Œrodki transportu posiadaj¹ zezwolenia i licencje federalne (US Department of Transportation) oraz wymagane ubezpieczenia.

ATRAKCYJNE CENY NA: Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat

u

Pakiety wakacyjne: Karaiby, Hawaje, Floryda All-inclusive: Punta Cana, Meksyk od $699

v Rezerwacja hoteli v Wynajem samochodów v Notariusz v T³umaczenia v Klauzula “Apostille” v Zaproszenia v Wysy³ka pieniêdzy Vigo

PLUMBING & HEATING Licensed Master Plumber

Andrzej Natkaniec

INSTALACJA NOWYCH BOILERÓW l ZAMIANA BOILERÓW OLEJOWYCH NA GAZOWE l USUWANIE GAS, NATIONAL GRID, DEPT OF BUILDINGS VIOLATIONS l RPZ/BACKFLOW PREVENTER INSTALACJA & COROCZNE SERWISY l CON ED/ NATIONAL GRID GAS SERVICE RESOTRATION l INSPEKCJE SYSTEMÓW LINII GAZOWYCH ZGODNIE Z LOCAL LAW 152 l

Ma³gorzata Ka³u¿a

718.326.9090

Nauka gry na fortepianie, gitarze i skrzypcach oraz lekcje œpiewu

ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653

Szko³a z tradycjami

3 Bilety Lotnicze 3 Wysy³ka pieniêdzy i paczek 3 T³umaczenia 3 Sprawy imigracyjne 3 Notariusz

Rejestracja Bo¿ena Konkiel tel. 917.225.9320

Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shu-Gui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D

email: Kobomusic@verizon.net

Fortunato Brothers 289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.) BROOKLYN, N.Y. 11211 Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042

– jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni. LECZY: l katar sienny l bóle pleców l rwê kulszow¹ l nerwobóle l impotencjê zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l

CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES

W³oska ciastkarnia czynna do 22:00, a w pi¹tek i sobotê do pó³nocy.

Zapraszamy.

l

alergie l zapalenie prostaty l rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp.

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 19:00; tel. (718) 359-0956 1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Wtorek, czwartek i sobota: 12:00-19:00, w niedziele 12:00 - 15:00; tel. (718) 266-1018 www.drshuguicui.com


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 17 STYCZNIA 2026

Ludzie przy pracy

15

Czes³aw Karkowski

Artyœci te¿ pracuj¹ O

d poborcy podatkowego z poprzedniego tygodnia do artysty daleka droga i w³aœciwie bez zwi¹zku, ale – co wielokrotnie deklarowa³em – teksty tego cyklu nie uk³adaj¹ siê w ¿adn¹ logiczn¹ ca³oœæ. Ot, przysz³a pora na artystów. Malarze uwielbiali przedstawiaæ siê przy sztalugach, w trakcie pracy. Ale malarz, który siê interesuje rzeŸb¹ jest kimœ osobnym. Dobre towarzystwo na Akropolu Wielki obraz Lawrence Alma-Tademy „Fidiasz pokazuj¹cy przyjacio³om fryz Partenonu”, wydaje siê ciekawym przedsiêwziêciem, choæ sam artysta – Holender naturalizowany w Wielkiej Brytanii – wspó³czeœnie nie cieszy siê powa¿aniem krytyków, którzy przeœcigaj¹ siê w ulubionej konkurencji postêpowych znawców sztuki – w co bardziej soczystych obelgach pod adresem akademickiego twórcy. Ale… jak i w innych dziedzinach ¿ycia – im g³oœniejsze ujadanie, tym mocniejsza pozycja atakowanego. Co obraz przedstawia – mówi tytu³ dzie³a: Fidiasz, najwiêkszy artysta staro¿ytnoœci, twórca Partenonu na ateñskim Akropolu, brodaty, pó³nagi, ze zwojem pergaminu w rêkach (zawieraj¹cym zapewne projekt ca³oœci) prezentuje gotowe dzie³o ateñskiemu przywódcy i patronowi sztuk, Peryklesowi. Obok niego stoi s³ynna Aspazja, któr¹ jedni nazywaj¹ drog¹ kurtyzan¹, inni – jego m¹dr¹ i subteln¹ towarzyszk¹ ¿ycia. Na pierwszym planie bokiem Alcybiades, awanturnicza osobistoœæ w póŸniejszym ¿yciu Aten, z rêk¹ na ramieniu Sokratesa (ty³em), swego mentora i towarzysza seksualnych przygód. Perykles, dysponuj¹cy niemal nieograniczon¹ w³adz¹ w burzliwym V w. p.n.e., zleci³ Fidiaszowi nadzór nad prac¹ przy budowie Akropolu. By³ on raczej g³ównym architektem tego œwiêtego przybytku, którego poszczególne budowle, czy nawet ich elementy, wykonali inni, podobnie jak pozosta³e czêœci zabudowañ na wzgórzu. Fidiasz zaœ zaj¹³ siê g³ównym dzie³em, wielkimi pos¹gami boga bogów – Zeusa i Ateny, patronki miasta. Natychmiast odezwali siê zawistnicy, przede wszystkim wrogowie Peryklesa i oskar¿yli Fidiasza o sprzeniewierzenie z³ota przeznaczonego na ozdobê figury bogini, w tym tarczy, na której artysta wyrzeŸbi³ bitwê Amazonek. A powodem wœciek³oœci by³o miêdzy innymi to, ¿e Fidiasz przedstawi³ siebie w tej bitwie i podobiznê Peryklesa jako wielkiego wojownika. Oskar¿enie by³o bezpodstawne, bo roztropny rzeŸbiarz tak uk³ada³ z³oto na pos¹gu, aby je mo¿na by³o zdj¹æ i zwa¿yæ dla sprawdzenia. Dowiód³, ¿e nic z drogiego metalu nie zginê³o. Na pró¿no. Fidiasza wtr¹cono do wiêzienia, gdzie zmar³ z chorób, choæ niektórzy twierdz¹, ¿e zosta³ otruty przez wrogów Peryklesa. Obraz Tademy, jak przysta³o na akademickie dzie³o, statyczny, postaci stoj¹ nieruchomo jak rzeŸby na Akropolu, trwaj¹ po wiecznoœæ zastyg³e w przesz³oœci, w micie, jak ca³a antyczna Grecja. Fryz,

Lawrence Alma-Tadema – Fidiasz pokazuj¹cy przyjacio³om fryz Partenonu

którego do dziœ przetrwa³o jakieœ 80 proc. ca³oœci, jak widzimy, jest pomalowany w jaskrawe barwy. Staro¿ytne (p³asko-) rzeŸby malowano. Dzisiejsz¹ biel zawdziêczamy pogodzie – s³oñcu, deszczowi, wiatrowi – ¿ywio³om natury przez tysi¹clecia czyszcz¹cym marmur z farb. Rêce rzeŸbiarza Jak Alma Tadema w Wielkiej Brytanii, podobn¹ fantazjê na temat wielkiego artysty przedstawi³ we Francji ma³o jeszcze znany artysta, Jean-Léon Gérôme, póŸniejszy gigant europejskiego akademizmu i g³ówny propagator orientalizmu w sztuce. Jego „Micha³ Anio³ – belwederski tors” jest artystyczn¹ fikcj¹ nie maj¹c¹ odniesienia do rzeczywistoœci, ale co z tego? Zawiera sugestywn¹, przejmuj¹c¹ scenê obrazuj¹c¹ starego rzeŸbiarza, œlepego, niedo³ê¿nego, którym kieruje ch³opczyk. Doprowadzi³ go do s³ynnego antycznego pos¹gu, aby wielki rzeŸbiarz móg³ pog³adziæ marmur, rêkê poprowadziæ po kszta³tach, jakie w przesz³oœci wyku³ w kamieniu nieznany, a doskona³y artysta. Micha³ Anio³ nigdy nie oœlep³. Mo¿e Gerome zaczerpn¹³ pomys³ z innej legendy o wspania³ym malarzu Piero della Francesca, niewidomym na staroœæ, którego ch³opiec prowadzi³ po ulicach rodzinnego San Sepolcro do obrazów niegdyœ przezeñ stworzonych i opowiada³ artyœcie, co widzi na wizerunkach. Piero

siedzia³, s³ucha³, kontemplowa³ w³asne dawne dokonania; prze¿ywa³ na nowo proces tworzenia, mo¿e je w myœli poprawia³, zastanawia³ siê, jak mo¿na by lepiej wykonaæ to, co kiedyœ zrobi³. Francuski akademik zobrazowa³ emocje, które ka¿dy mi³oœnik sztuki dobrze

Jean-Léon Gerome – Micha³ Anio³ – belwederski tors

zna z kontaktu w rzeŸb¹ wielkich twórców – tê nieprzepart¹ chêæ, aby pog³adziæ kamieñ, poczuæ d³oni¹ jego fakturê wszystkie g³adzizny i chropowatoœci bry³y. Nie dziwota, ¿e w ka¿dym muzeum znajduje siê surowe ostrze¿enie przed folgowaniem takiej zdro¿nej namiêtnoœci. Ale na tym obrazie odnajdujemy coœ wiêcej: dla malarza wzrok jest podstawowym zmys³em „do pracy”. W przypadku rzeŸbiarza równie wa¿nym, a w wielu przypadkach jak na przyk³ad Isamu Noguchiego (wspania³e muzeum poœwiêcone jego twórczoœci, znajduj¹ce siê na Queensie, polecam wszystkim) dotyk jest bodaj¿e wa¿niejszym zmys³em. Wyobra¿ony, niewidomy Micha³ Anio³ „widzi” rêkami belwederski tors, czuje go doskonale poprzez dotyk, ogarnia w œwiadomoœci kszta³ty tej rzeŸby, jej formê, jej trójwymiarowy „widok”. W przedstawieniu Gerome’a jest coœ na rzeczy – Micha³ Anio³ by³ wielbicielem tej rzeŸby, przedstawiaj¹cej Herkulesa, a mo¿e Ajasa, greckiego bohatera spod Troi. Tê powa¿nie uszkodzon¹ figurê mêskiej postaci z pocz¹tków naszej ery odkryto w Rzymie ok 1430 r. i papie¿ Juliusz II, mecenas sztuk i fundator fresków w Kaplicy Sykstyñskiej, namawia³ artystê na uzupe³nienie marmurowego pos¹gu o brakuj¹ce czêœci, aby przywróciæ tê rzymsk¹ rzeŸbê do dawnej œwietnoœci. Micha³ Anio³ nie zgodzi³ siê. m


16

KURIER PLUS 17 STYCZNIA 2026

www.kurierplus.com


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook