Skip to main content

Kurier Plus - e-wydanie 16 maja 2026

Page 1


POLISH WEEKLY MAGAZINE

NUMER 1652 (1952) ROK ZA£O¯ENIA 1987 TYGODNIK 16 MAJA 2026

Tomasz Bagnowski

Nuklearny

program Izraela

Ponad dwudziestu cz³onków Izby Reprezentantów z Partii Demokratycznej wzywa administracjê Donalda Trumpa do odejœcia od wieloletniej polityki milczenia wobec nieoficjalnego programu nuklearnego Izraela.

Zdaniem ustawodawców, trwaj¹cy konflikt z Iranem sprawia, ¿e dotychczasowe podejœcie do tego tematu staje siê coraz trudniejsze do utrzymania.

W liœcie, do którego dotar³ „Washington Post”, 29 kongresmenów pod przewodnictwem Joaquina Castro zwróci³o siê do sekretarza stanu Marco Rubio o ujawnienie informacji dotycz¹cych potencja³u nuklearnego Izraela oraz o przedstawienie planów administracji na wypadek eskalacji nuklearnej w regionie. Inicjatywa ta podwa¿a utrwalon¹ od dekad praktykê Stanów Zjednoczonych polegaj¹c¹ na publicznym niepotwierdzaniu istnienia izraelskiego arsena³u nuklearnego. Zdaniem autorów listu, taka postawa prowadzi do podwójnych standardów i os³abia wiarygodnoœæ Waszyngtonu w konfrontacji z ambicjami nuklearnymi pañstw takich jak Iran, Arabia Saudyjska czy Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Presja ze strony demokratów wpisuje siê w szersze napiêcia wewn¹trz partii, zwi¹zane z polityk¹ Izraela i jego dzia³aniami

zbrojnymi w Strefie Gazy, na Zachodnim Brzegu, w Libanie oraz, a wobec Iranu. W liœcie ustawodawcy podkreœlaj¹, ¿e ryzyko u¿ycia broni j¹drowej „nie jest wy³¹cznie teoretyczne”. Ich zdaniem kongres potrzebuje pe³niejszego obrazu równowagi nuklearnej na Bliskim Wschodzie oraz wiedzy o scenariuszach przygotowywanych przez administracjê. Izrael nigdy oficjalnie nie przyzna³ siê do posiadania broni nuklearnej, choæ historycy wskazuj¹, ¿e program jej rozwoju rozpocz¹³ siê potajemnie pod koniec lat 50-tych. Wed³ug Stockholm International Peace Research Institute kraj ten dysponuje oko³o 90 g³owicami nuklearnymi. Z kolei Center for Arms Control and Non-Proliferation szacuje, ¿e Izrael zgromadzi³ materia³ pozwalaj¹cy na produkcjê od 100 do 200 ³adunków. Daryl Kimball z Arms Control Association zauwa¿a, ¿e utrzymywanie niejednoznacznoœci umo¿liwia izraelskim w³adzom „przekierowywanie uwagi na inne pañstwa regionu rozwijaj¹ce programy nuklearne”.

➭ Nagroda dla Bo¿eny Konkiel – str. 2

➭ Tadeusz Parzygnat. Wspomnienie – str. 3

➭ Festiwal Muzyki Polskiej – str. 7

➭ Józefa Pi³sudskiego dwie majowe rocznice – str. 8

➭ Kiedy pieni¹dze mog¹ byæ pobrane... – str. 13

➭ W grobie – str. 15

Bracia Brandysowie: Tragizm zapomnienia

Chris Miekina

W pejza¿u polskiej literatury XX wieku niewiele jest nazwisk, które uleg³y tak dotkliwej erozji pamiêci jak Brandysowie. Bracia, Kazimierz i Marian – niegdyœ filary ¿ycia umys³owego, autorzy dzie³ definiuj¹cych etos polskiej inteligencji i jej zmagania z histori¹ – dziœ zdaj¹ siê osiadaæ na marginesie zbiorowej œwiadomoœci.

Ta narastaj¹ca anonimowoœæ jest zjawiskiem paradoksalnym. Mamy bowiem do czynienia z twórcami, których proza stanowi³a fundament moralnego i estetycznego niepokoju kilku pokoleñ. Pytanie o przyczyny tego zapomnienia nie jest jedynie pytaniem o mechanizmy rynku ksi¹¿ki, lecz o los samej inteligencji, rozpiêtej miêdzy tragizmem wykorzenienia na emigracji, a duszn¹ siermiê¿noœci¹ kraju.

Dla dzisiejszego czytelnika, przyzwyczajonego do natychmiastowego przep³ywu informacji i nieograniczonej wolnoœci s³owa, realia PRL-u mog¹ jawiæ siê jako mroczna, literacka fikcja. Jednak dla Kazimierza i Mariana Brandysów „trudne

czasy” nie by³y jedynie figur¹ retoryczn¹, lecz codziennym wyzwaniem, w którym ka¿de zapisane zdanie stawa³o siê polem walki z systemem. W systemie totalitarnym inwigilacja i kontrola przybiera³y formy niemal kafkowskie, wykraczaj¹ce poza sztywne ramy urzêdowych pism. Choæ oficjalny „zapis cenzorski” dotyczy³ g³ównie prasy i wydawnictw, media elektroniczne – radio i telewizja – wypracowa³y w³asny, paranoiczny system samokontroli. Dyrektorzy rozg³oœni w Katowicach, Poznaniu czy Warszawie, chc¹c dbaæ o ideologiczn¹ „czystoœæ” przekazu, dzwonili do cenzorów, by… streszczaæ im przygotowane audycje.

Kazimierz Brandys
Marian Brandys

Nagroda za pracê pedagogiczn¹ i promowanie polskiej kultury

Po raz 14. wrêczono wyró¿nienia osobom szczególnie zas³u¿onym dla Diecezji Brooklyn-Queens. Nagrody zosta³y wrêczone podczas bankietu organizowanego ku pamiêci wyj¹tkowego cz³owieka – przyjaciela m³odzie¿y, organizatora i duchownego – biskupa Ignatiusa Catanello.

Wœród honorowych goœci obecni byli m.in. biskup Robert J. Brennan, Ronald G. Russo, sêdzia Cassandra A. Johnson oraz sêdzia Rosemarie Montalbano. Nagrodzono osiem osób w ró¿nych kategoriach. Wydarzenie odby³o siê w Immaculate Conception Center w Douglaston. W gronie tegorocznych laureatów znalaz³a siê nasza redakcyjna kole¿anka, Bo¿ena Konkiel, która otrzyma³a Nagrodê Jana Paw³a II za ca³okszta³t pracy pedagogicznej oraz promowanie polskiej kultury na terenie Stanów Zjednoczonych. Jak podkreœli³a w swoim wyst¹pieniu, ma ogromn¹ satysfakcjê, poniewa¿ robi to, co kocha. Uwielbia pracê z dzieæmi, dzia³alnoœæ spo³eczn¹, pomaganie innym i organizowanie koncertów. „Jeœli robi siê to, co siê lubi, cz³owiek siê nie mêczy” – powiedzia³a laureatka. Nagroda stanowi piêkne ukoronowanie 43 lat pracy pedagogicznej. Choæ, jak zaznaczy³a, nie wybiera siê jeszcze na emeryturê, cieszy j¹ fakt, ¿e doceniono jej wieloletni dorobek oraz zaanga¿owanie.

Bo¿ena Konkiel, biskup Robert J. Brennon i Prezydent Akademii Œw. Stanis³awa Kostki Frank P. Carbone

Wernisa¿ Beaty Szpury.

Zapraszamy

„Spotkania. Zachwyty. Spojrzenia“. To tytu³ indywidualnej wystawy Beaty Szpury, na któr¹ Kurier zaprasza 21 maja, w czwartek, o godz. 18:00.

Beata Szpura uczy malarstwa w amerykañskim koled¿u, jest te¿ znan¹ i cenion¹ w polonijnym œrodowisku malark¹, autork¹ m.in. wielu œwi¹tecznych ok³adek Kuriera Plus. Jej obrazy, o ³atwo rozpoznawalnym stylu, nasycone kolorami, cechuje wdziêk, lekkoœæ kreski i optymizm, ale s¹ wœród nich tak¿e poruszaj¹ce prawd¹ psychologiczn¹ portrety, pe³ne zadumy i refleksji.

Na kurierowej wystawie Beata poka¿e: oleje, akwarele, pastele i rysunki. Wystawa bêdzie mia³a miejsce w Ma³ej Galerii Kuriera Plus, przy 176 Java Street (budynek Centrum Polsko S³owiañskiego), pierwsze piêtro.

You are cordially invited to the MARIE SK£ODOWSKA CURIE PROFESSIONAL WOMEN’S ASSOCIATION

SCHOLARSHIP

FUNDRAISER and Andrzej Wajda

Essay Contest Awards Presentation

Wednesday, May 20, 2026

Cold Buffet at 7:00 pm

Cash Bar Donation $60

Princess Manor

92 Nassau Avenue

Brooklyn, NY 11222

Entertainment by PSS Children visit our website www.curiewomen.org, and our Facebook page for all information

Climanette

Œwiat Zdrowia gdy kobieta potrzebuje nowej harmonii

Przez wiele lat cia³o kobiety pracuje w niezwyk³ym rytmie hormonalnym: miesi¹c po miesi¹cu, cykl po cyklu.

Estrogeny i progesteron – hormony, które przez dekady prowadz¹ subteln¹ orkiestrê kobiecoœci – wp³ywaj¹ nie tylko na p³odnoœæ. Ich znaczenie jest szersze: dotykaj¹ skóry, w³osów, koœci, serca, naczyñ krwionoœnych, snu, nastroju, pamiêci, energii i tego delikatnego poczucia wewnêtrznej równowagi. A potem, stopniowo, ta orkiestra zaczyna graæ ciszej. Niektóre instru menty spóŸniaj¹ siê z wejœciem. Inne milkn¹ na chwilê. Rytm staje siê mniej przewidywalny.

To w³aœnie jest czas klimakterium –ralny, ale czêsto trudny etap w ¿yciu kobie ty. Dla jednych przychodzi ³agodnie, prawie niezauwa¿alnie. Dla innych sta je siê wyzwaniem: z uderzeniami go r¹ca, nocnym potem, bezsennoœci¹, dra¿liwoœci¹, zmêczeniem i wahaniami nastroju. Wtedy kobieta nie potrzebuje banalnego stwierdze-

nia: „taki wiek”. Potrzebuje troski, zrozumienia i m¹drego wsparcia.

W³aœnie w tym momencie warto opowiedzieæ o Climanette Œwiat Zdrowia – suplemencie diety stworzonym z myœl¹ o kobietach w okresie menopauzy i oko³omenopauzalnym. To produkt, który mo¿na nazwaæ codziennym gestem troski o kobiec¹ harmoniê. Nie obiecuje zatrzymania czasu. mo¿e jednak wspieraæ organizm wtedy, gdy przechodzi on przez nowy, trudny rozdzia³.

Sercem Climanette jest wyci¹g czerwonej koniczyny, cenionej ze wzglêdu na obecnoœæ izoflawonów – naturalnych zwi¹zków roœlinnych czêsto kojarzonych ze wsparciem kobiet w okresie zmian hormonalnych. Gdy estrogenowa melodia zaczyna cichn¹æ, czerwona koniczyna staje siê jak delikatny roœlinny akompaniament, który pomaga organizmowi odnaleŸæ spokojniejszy rytm.

W formule preparatu znajduje siê równie¿ chmiel zwyczajny – roœlina kojarzona z wyciszeniem i odpoczynkiem. A sen w klimakterium bywa jak kapryœny artysta: raz przychodzi punktualnie, a raz znika gdy jest najbardziej potrzebny. Dlatego sk³adniki wspieraj¹ce odprê¿enie i nocny spokój maj¹ w tym okresie szczególn¹ wartoœæ. Piêknym uzupe³nieniem jest melisa lekarska – symbol ³agodnoœci, oddechu i wewnêtrznego uspokojenia. W czasie, gdy emocje potrafi¹ niepokoj¹co falowaæ melisa przypomina cia³u i duszy: zwolnij, oddychaj... Climanette zawiera tak¿e wyci¹g z pestek winogron, kojarzony ze wsparciem antyoksydacyjnym, oraz niezwykle wa¿ny duet dla kobiecych koœci: wapñ i witaminê D. To szczególnie istotne, poniewa¿ menopauza to nie tylko uderzenia gor¹ca i zmiany nastroju. To tak¿e czas, w którym warto œwiadomie zadbaæ o uk³ad kostny, miêœnie i ogóln¹ kondycjê organizmu. Koœci, podobnie jak serce i pamiêæ, ceni¹ wczeœniejsz¹ troskê – zanim g³oœno upomn¹ siê o uwagê. W sk³adzie znajdziemy równie¿ kwas foliowy, który pomaga zmniejszaæ uczucie zmêczenia i znu¿enia, oraz kwas hialuronowy, kojarzony z nawil¿eniem i komfortem tkanek. Dziêki temu Climanette patrzy na kobietê szerzej – nie tylko przez pryzmat jednego objawu, ale przez ca³¹ mapê codziennego samopoczucia: spokój, sen, energiê, stan koœci, komfort i równowagê. Climanette Œwiat Zdrowia mo¿na porównaæ do ciep³ego podania rêki kobiecie, która przechodzi przez wa¿n¹ przemianê. To wsparcie dla organizmu i przypomnienie, ¿e to nie koniec kobiecoœci. To jej nowy ton: dojrzalszy, g³êbszy, bardziej œwiadomy.

Kobieta uczy siê wtedy nowej harmonii. Climanette jest suplementem diety. Nie zastêpuje zdrowego stylu ¿ycia ani konsultacji z lekarzem, szczególnie przy nasilonych objawach, chorobach przewlek³ych lub stosowaniu leków.

Tadeusz Parzygnat. Wspomnienie.

Tadeusz Parzygnat, niegdyœ aktywny uczestnik polskiego ¿ycia artystycznego w Nowym Jorku, zmar³ 5 maja br. Mieszka³ poza miastem, schorowany, od dawna tworzy³ tylko na w³asny u¿ytek.

Znakomity rzemieœlnik i œwietny artysta, uwa¿a³, ¿e rzemios³o jest podstaw¹ sztuki, o czym dzisiaj czêsto siê zapomina. Drewno, jego ulubione tworzywo, przekszta³ca siê pod rêk¹ rzeŸbiarza w plastyczny, niemal miêkki materia³ podatny na wszelkie modelowanie; to nie oporna bry³a surowego materia³u, ale substancja

uleg³a wobec fantazji twórcy panuj¹cego nad tworzywem. Powierzchnie rzeŸb s¹ g³adkie, wypolerowane i lœni¹ce, zaœ staranny sposób oddania szczegó³ów przypomina dokonania starych mistrzów rzeŸby. Bardzo realistyczne prace Parzygnata przedstawiaj¹ pojedyncze osoby zastyg³e w bezruchu, w zadumie, jakby samotne, rozpamiêtuj¹ce, zag³êbione w myœlach. Tchn¹ melancholi¹, nostalgi¹, refleksyjnym wycofaniem siê z uczestnictwa w œwiecie tu i teraz. Dzie³a, które nazwaæ mo¿na „oknami”, to p³askorzeŸby zdradzaj¹ce ogromny wp³yw ludowej, naiwnej sztuki, starannie jednak zinterpretowanej przez wyrafinowany smak artysty.

Nie tylko swoiste sp³aszczenie perspektywy czy zachwianie proporcji, ale tak¿e wyraŸne zapo¿yczona „ludowa” tematyka wi¹¿e te prace z nurtem sztuki prostej, szczerej, bezpoœredniej. Modlitwa ch³opa w polu, powrót wêdrowca do rodzinnej wioski czy „œwi¹tkarska” scena Ostatniej Wieczerzy zaskakuj¹ po³¹czeniem jakby dwóch sprzecznych si³, dwóch nurtów: prostoty wyrazu i wystudiowanej formy przedstawienia. W sztuce Parzygnata roz-

poznaæ mo¿na jego rodowód artystyczny. Studiowa³ w warszawskiej Akademii Sztuk Piêknych, ale wra¿liwoœæ kszta³towa³ wczeœniej, w zakopiañskim liceum plastycznym. Tradycja rzeŸby drewnianej Podhala stanowi istotny element jego sztuki – cenionej i wielokrotnie nagradzanej. Na przyk³ad, w 2011 r. presti¿owy Salmagundi Club przyzna³ pierwsz¹ nagrodê Tadeuszowi Parzygnatowi za oryginalne dzie³o „Winter” wyró¿niaj¹c je spoœród ponad 60 prac w czerni i bieli. Jest to swoisty obraz-p³askorzeŸba, wykonany w stylu, w którym polski artysta od dawna tworzy³ i siê doskonali³. Przez na³o¿enie na siebie kilku starych desek osi¹gn¹³ w „Winter” efekt perspektywy zimowego krajobrazu, pustkowia z wiejsk¹ drog¹ i kilkoma drzewami, których zgrabnie wyrzeŸbione sylwetki uginaj¹ siê jakby pod porywami zimowego wiatru. W dali widaæ zarys domów wsi albo miasteczka.

Ca³oœæ p³askorzeŸby lekko pobielonej farb¹ olejn¹ z dodatkowymi „maŸniêciami” szaroœci i wykorzystaniem naturalnego koloru starych desek tworzy znakomity efekt nostalgicznego, melancholijnego pejza¿u –

Modern Freedom w Instytucie Pileckiego

Pilecki Institute USA zaprasza na wystawê sztuki wspó³czesnej z Polski oraz krajów Centralnej i Wschodniej Europy.

MODEERN FREEDOM to miêdzynarodowa wystawa prezentuj¹ca artystów z Europy Œrodkowo-Wschodniej, podejmuj¹ca szerok¹ refleksjê nad pamiêci¹, traum¹, odwag¹ oraz znaczeniem wolnoœci we wspó³czesnym œwiecie. To najwiêksza prezentacja polskiej sztuki wspó³czesnej od czasów wystawy Fifteen Polish Painters w MoMA w 1961 r. Otwarcie odbêdzie siê 19 maja 2026 roku o godzinie 18:00, a wystawa bêdzie dostêpna dla publicznoœci do 31 sierpnia 2026 r. w nowo otwartej siedzibie Pilecki

Institute USA przy 92 Greenwich Street w Nowym Jorku £¹cz¹c uznanych artystów z m³odszym pokoleniem twórców, MODEERN FREEDOM analizuje, w jaki sposób doœwiadczenia wojny, przemocy totalitarnej, presji politycznej oraz przemian spo³ecznych nadal kszta³tuj¹ to¿samoœæ, kulturê i ekspresjê artystyczn¹ kolejnych pokoleñ. Wystawa ukazuje Europê Œrodkowo-Wschodni¹ nie jako peryferyjny obszar, lecz jako istotn¹ przestrzeñ refleksji, z której mog¹ wy³aniaæ siê nowe sposoby myœlenia o wolnoœci.

Kuratorami wystawy s¹ Piotr Franaszek, Tomáš Koudela i Wojtek Radtke. W projekcie bior¹ udzia³ artyœci z Polski, Czech, S³owacji, Ukrainy, Niemiec, Gruzji,

sta³a wspó³praca

redaktor naczelna

Zofia Doktorowicz-K³opotowska

Maria Bielski, Andrzej Józef D¹browski, Ma³gorzata Ka³u¿a, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Chris Miekina, Jolanta Szczepkowska, Katarzyna Zió³kowska

Tadeusz

bezludnego, bez ¿ycia, wielkiego pola skutego zim¹. Zarazem Tadeusz Parzygnat unikn¹³ ³atwego i tak czêstego bana³u zimowego pejza¿u jako metafory przygnêbienia, pesymizmu i beznadziei. Mo¿e przez stworzenie rzêdu drzew, które trwaj¹, mimo ataku zimy, mo¿e przez widok domów w perspektywie jako niedalekiego celu wêdrówki (a jest to jeden z najczêstszych motywów jego sztuki) tchn¹³ w ten obraz swoist¹ pogodê ducha i optymizm. „Winter” zachowuje zarazem charakter dzie³a polskiej sztuki ludowej w drewnie, tak charakterystycznej dla wielu regionów kraju, a ju¿ w szczególnoœci dla Podkarpacia.

Mo³dawii, Litwy, Bu³garii, S³owenii, Wêgier, Rumunii, Bia³orusi i innych krajów regionu. Wœród nich znajduj¹ siê uznane na arenie miêdzynarodowej nazwiska, takie jak Jiøí Surùvka, Aleksander Tinei, Marek Schovánek, Pawe³ Althamer, Katarzyna Kozyra, Joanna Rajkowska, Zbigniew Libera, Robert Kuœmirowski, Izabella Gustowska, Kryštof Kintera, Wolfgang Stiller, Zhanna Kadyrova i wielu innych. Zamiast traktowaæ sztukê jako zamkniêt¹, jednoznaczn¹ wypowiedŸ, wystawa przedstawia dzie³a jako czêœæ ¿ywej, wci¹¿ rozwijaj¹cej siê narracji. Poprzez obiekty, rzeŸby, instalacje, rysunki, malarstwo, filmy i teksty MODEERN FREEDOM bada relacje miêdzy pamiêci¹, napiêciem egzystencjalnym, a d¹¿e-

niem do wolnoœci. Koncepcja kuratorska opiera siê na trzech osiach tematycznych: Memory/Tremor/Freedom (Pamiêæ/Dr¿enie/Wolnoœæ).

„Nurt” na miêdzynarodowym festiwalu

W Warszawie odby³ siê po raz 23 festiwal Millennium Docs Against Gravity.

W jego programie znalaz³y siê filmy dokumentalne z ca³ego œwiata, a poœród nich „Nurt” Rafa³a Skalskiego. Jest to historia wyprawy z 1985 roku mówi¹ca o losach i dramacie grupy m³odych ludzi, którzy postanowili dokonaæ czegoœ, czego nikt wcze-

fotografia Zosia ¯eleska-Bobrowski wydawcy

John Tapper

Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

œniej nie dokona³: przep³yn¹æ Amazonk¹, od Ÿróde³ a¿ do Oceanu Atlantyckiego. „Nurt” opowiadany jest g³ównie przez Kate Durrant lekarkê, jedyn¹ kobiet¹ zespo³u i Piotra Chmieliñskiego lidera wyprawy. Nurt mia³ swoj¹ œwiatow¹ premierê 9 maja w Kinotece w Pa³acu Kultury i Nauki w Warszawie

Kurier Plus, Inc.

Adres: 176 Java Street Brooklyn, NY 11222 Pokój numer 6

Tel: (718) 389-3018

E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com

Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.
Parzygnat z nagrodzonym w 2011 r. obrazem-p³askorzeŸb¹ pt. „Winter”
Tadeusz Parzygnat, zdjêcie z 2017 r.
Od lewej: Jerome Truran, Piotr Chmieliñski, Joe Kane, Rafa³ Skalski, Agnieszka Dziedzic, Tim Biggs, Kate Durrant, Zbyszek Bzdak i Jacek Bogucki.

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Zauroczenie niebem

Jedenastu uczniów uda³o siê do Galilei, na górê, tam gdzie Jezus im poleci³. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pok³on. Niektórzy jednak w¹tpili. Wtedy Jezus podszed³ do nich i przemówi³ tymi s³owami: „Dana Mi jest wszelka w³adza w niebie i na ziemi. IdŸcie wiêc i nauczajcie wszystkie narody, udzielaj¹c im chrztu w imiê Ojca i Syna, i Ducha Œwiêtego. Uczcie je zachowywaæ wszystko, co wam przykaza³em. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, a¿ do skoñczenia œwiata”. (Mt 28, 16-20)

To by³o w Australii w okresie Adwentu, kiedy Koœció³ przypomina nam o spotkaniu z Chrystusem w czasach ostatecznych. Z miasta Cairns p³ynêliœmy na najwiêksz¹ na œwiecie rafê koralow¹ Great Barrier Reef. Ten cud natury ci¹gnie siê na d³ugoœci ponad 2300 km i jest widoczny z kosmosu. Wielka Rafa jest domem dla tysiêcy gatunków morskich stworzeñ. Upajaj¹cy rejs statkiem. £agodny powiew wiatru, krzyk mew, b³êkit nieba odbijaj¹cy siê w turkusowych wodach Pacyfiku. Ale najpiêkniejsze by³o przed nami. Po dop³yniêciu do Wielkiej Rafy Koralowej za³o¿yliœmy stroje do nurkowania i wziêliœmy butle tlenowe. Wskoczyliœmy do wody i... zaniemówiliœmy z wra¿enia. Tego piêkna nie da siê opisaæ. Kolorowe rafy, ró¿nobarwne ryby, maleñkie i olbrzymie, wiêksze od nas. Po godzinie nurkowania wyp³ynêliœmy na powierzchniê i wtedy jeden z uczestników wycieczki œp. Ryszard Jeziorny powiedzia³: „Przez godzinê by³em w niebie”.

To by³o tak¿e w Adwencie, tylko w innym miejscu, w Meksyku. Pielgrzymowaliœmy na odpust w Gwadelupe. Pielgrzymkê rozpoczêliœmy w Cancun w Sanktuarium Matki Bo¿ej Jukatañskiej. Ruszyliœmy na zachód w kierunku Gwadelupe, gdzie dotarliœmy po dziesiêciu dniach. Trasa z Cancun do Mexico City, to chyba najpiêkniejsza czêœæ Meksyku. Niesamowita przyroda, zabytki majañskiej cywilizacji i kolonialnej, folklor i zwyczaje indiañskie. A to wszystko wœród pe³nych kolorów przygotowañ adwentowych do Bo¿ego Narodzenia oraz nabo¿eñstw z nowennami. Przez te adwentowe i nowennowe dekoracje, nabo¿eñstwa, inscenizacje, to piêkno nabiera³o wymiaru nadprzyrodzonego, wiecznego.

Na tej pielgrzymce by³ wczeœniej wspomniany œp. Ryszard Jeziorny. Podobnie jak my wszyscy zachwyca³ siê otaczaj¹cym nas piêknem. Czêsto powtarza³: „Czujê siê tu jak w raju, jak w niebie. Chcia³bym tu zostaæ”. Dzieñ przed dotarciem do Gwadelupe zwiedzaliœmy Taxco. Nawiedziliœmy koœció³ œw. Pryski i Sebastiana. Jest to jeden z najpiêkniejszych koœcio³ów w Meksyku, a mo¿e i na œwiecie. Po wyjœciu z koœcio³a podszed³ do mnie pan Ryszard i powtórzy³, ¿e jest tu piêknie jak w niebie, i ¿e chcia³y tu zostaæ. Nastêpnie ¿artobliwie zapyta³: „Czy móg³by ksi¹dz zatrzymaæ czas?” Odpowiedzia³em: „Rysiu, od zatrzymywania czasu jest Ktoœ inny, a my cieszmy siê ka¿d¹ darowana nam chwil¹”. Po dwóch godzinach ten Ktoœ zatrzyma³ dla niego czas. Ryszard potkn¹³ siê i upad³ uderzaj¹c skroni¹ w krawê¿nik.

Drodzy Czytelnicy, gdy bêdziecie czytaæ to rozwa¿anie ja z grup¹ pielgrzymów bêdê na Malcie i Sycylii. Na ten wyjazd zapisa³ siê tak¿e œp. Ryszard. Fizycznie nie ma go wœród nas, jednak czujê, ¿e duchowo jest z nami. Niemal s³yszê jak mówi: „Jest tu cudownie. Jestem w niebie i zostanê tu na wieki”. Takie myœlenie, odczuwanie, jest mo¿liwe dziêki tajemnicy zmartwychwstania Chrystusa i wydarzenia, które mia³o miejsce czterdzieœci dni po zmartwychwstaniu. Jest to wniebowst¹pienie Jezusa, które wspominamy w Uroczystoœci Wniebowst¹pienia Pañskiego. Jezus wst¹pi³ do nieba i zasiad³ po prawicy Ojca, jak to dzisiaj potwierdzamy s³owami Wyznania wiary: „…trzeciego dnia zmartwychwsta³, wst¹pi³ na niebiosa, siedzi po prawicy Boga, Ojca Wszechmog¹cego…”.

Jezus po raz ostatni w widzialnej postaci zgromadzi³ swoich uczniów w Galilei. Pouczy³ ich, co maj¹ czyniæ, gdy On wst¹pi do nieba, do swego Ojca, który jest równie¿ naszym Ojcem.

Wniebowst¹pienie przypomina nam, ¿e ¿ycie Jezusa na ziemi w widzialnej postaci dobieg³o koñca. Koñczy siê Jego nauczanie na ziemi. Wniebowst¹pienie Jezusa nie by³o tylko po¿egnaniem, ale przede wszystkim powierzeniem swojej chrystusowej misji aposto³om i nam. Chrystus w niewidzialny sposób zostaje z nami jak to wczeœniej powiedzia³: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, a¿ do skoñczenia œwiata”. Co wiêcej, Jezus obiecuje zes³anie Ducha œwiêtego, który nauczy uczniów wszystkiego i przypomni Jego s³owa i uzdolni do wype³nienia powierzonej misji: „Zaœ pocieszyciel, Duch Œwiêty, którego w moim Imieniu poœle Ojciec, on was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co wam powiedzia³em”.

W wieloaspektowej misji mo¿emy wyró¿niæ trzy najwa¿niejsze wskazania Chrystusa. Po pierwsze, mamy œwiadczyæ o Chrystusie. Powiedzia³ On: „…aby wasze œwiat³o œwieci³o przed ludŸmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie”. Dobry przyk³ad chrzeœcijan, przejawiaj¹cy siê w mi³oœci, dobroci i autentycznym naœladowaniu Chrystusa, jest ogromnym i przekonywuj¹cym œwiadectwem, które przyci¹ga ludzi do wiary. Dostrzeganie cech Chrystusa w bliŸnich – takich jak przebaczenie, troska o ubogich czy codzienna pomoc – rodzi pragnienie poznania Ÿród³a tej postawy, czyli samego Jezusa i naœladowania Go w codziennym ¿yciu.

Po drugie, mamy g³osiæ wszystkim Dobr¹ Nowinê o zabawieniu. Skuteczne g³oszenie Ewangelii wymaga osobistej znajomoœci Jezusa, opartej na studiowaniu Jego s³ów, doœwiadczaniu i praktykowaniu Jego mi³oœci. Poznanie Jezusa otwiera nas na dzia³anie Ducha Œwiêtego i sprawia, ¿e nasze g³oszenie staje siê autentyczne, przekonuj¹ce i buduje wiarê innych. Dopiero po spe³nieniu powy¿szych warunków mo¿na odpowiedzialnie wype³niæ trzecie wskazanie Jezusa o udzielaniu Chrztu: „IdŸcie wiêc i nauczajcie wszystkie narody, udzielaj¹c im chrztu w imiê Ojca i Syna, i Ducha Œwiêtego”. Jeœli zabraknie wype³nienia dwóch wczeœniejszych warunków, to wtedy chrzest staje siê parodi¹, jak to mia³o miejsce w ¿yciu jednej z pañ, która opiekowa³a siê dzieæmi w ¿ydowskich rodzinach w Williamsburgu NY i przechwala³a siê „sukcesem ewangelizacyjnym”, ¿e potajemnie ochrzci³a wszystkie dzieci ¿ydowskie, powierzone jej opiece. ❍

Zapraszamy na strony Autora: ryszardkoper.pl i nytravelclub.pl

Kartki z przemijania

Cholera, stale czegoœ nie wiem! Stale muszê coœ sprawdzaæ! Codziennie okazuje siê, ¿e jestem mocno niedouczony. Muszê weryfikowaæ to, co ju¿ niby wiem. Niemal zawsze wyskakuje wówczas coœ, co powinienem wiedzieæ ju¿ bardzo dawno temu.

Kiedy wracam do dawnych lektur, czy obejrzanych kiedyœ filmów lub nagrañ teatralnych, widzê w nich to, czego nie widzia³em wczeœniej. To samo siê dzieje, kiedy s³ucham muzyki powa¿nej, a niekiedy tak¿e i rozrywkowej. W miejscach, które znam od dawna, dostrzegam to, czego nie widzia³em wczeœniej. To samo mogê powiedzieæ o ludziach. Czêsto coœ nowego mnie w nich zaskakuje, mimo ¿e podobno jestem bystrym obserwatorem. Z moich dawnych re¿yserskich sprawnoœci pozosta³a mi umiejêtnoœæ widzenia szczegó³ów i tego, co siê dzieje na drugim i trzecim planie. Szybko ogarniam wzrokiem wszelkie wnêtrza i to, co siê w nich znajduje, pocz¹wszy od porcelanowej i szklanej zastawy.

Najpierw widzê, póŸniej s³yszê. Ogl¹daj¹c filmy mistrzów takich m.in. jak Luchino Visconti, czy Franco Zeffirelli nasycam siê urod¹ aktorów, wnêtrz, dzie³ sztuki i przedmiotów. Kocham piêkno. Najczêœciej w klasycznym rozumieniu tego pojêcia. Z dzie³ami sztuki, mam kontakt emocjonalny. Do tych, które posiadam jestem mocno przywi¹zany. Nie tylko dlatego, ¿e ciesz¹ moje oko, ale tak¿e dlatego, ¿e wi¹¿¹ siê z nimi poszczególne rozdzia³y lub epizody z mojego ¿ycia. W niektórych obrazach, rysunkach i rzeŸbach odbijam siê ja sam.

Podczas domowego remanentu musia³em dokonaæ ostrej selekcji wywiadów, które nagrywa³em przed wie-

Wtorek

loma laty na kasetach magnetofonowych. Z politykami, historykami, pisarzami, artystami, intelektualistami i lekarzami. Czujê siê teraz nie w porz¹dku wobec osób, które ju¿ nie ¿yj¹, bo pozby³em siê nie tylko dawnych informacji, których mi udzielili, ale tak¿e zapisów ich g³osów. Skoro o g³osach mowa, nie s³yszê ju¿ w sobie g³osów moich rodziców, którzy odeszli na wieczn¹ wartê 55 lat temu. Okropne uczucie! Z g³osów zapisanych na p³ytach winylowych i kompaktowych mam w swoim warszawskim archiwum g³osy wielkich aktorów czytaj¹cych fragmenty wielkich dzie³ literackich, m.in. Juliusza Osterwy, Ludwika Solskiego, Aleksandra Zelwerowicza, Jerzego Leszczyñskiego, Ireny Eichlerówny, El¿biety Barszczewskiej i Gustawa Holoubka. Od Renaty Gorczyñskiej dosta³em w podarunku cztery kasety z rozmowami Czes³awa Mi³osza z Tadeuszem Ró¿ewiczem nagranymi w zabytkowej garderobie Ludwika Solskiego w Teatrze im. Juliusza S³owackiego w Krakowie.

Mija setna rocznica Przewrotu Majowego. Nie uwa¿am tego wydarzenia za wiekopomny sukces Józefa Pi³sudskiego. Niewiele pozytywów przyniós³ polskiej demokracji, owocuj¹c m.in. uwiêzieniem przeciwników w wiêzieniu na wileñskim Antokolu, a póŸniej w Twierdzy Brzeskiej i w Berezie Kartuskiej. Bohaterami tego¿ Przewrotu byli w moim przekonaniu genera³ Tadeusz Rozwadowski, broni¹cy legalnie wybranego prezydenta i legalnego rz¹du oraz sam prezydent Stanis³aw Wojciechowski, który zrezygnowa³ z urzêdu, by nie dopuœciæ do wojny domowej. Dziœ, kiedy coraz bardziej zaognia siê wojna polsko-polska ten¿e Przewrót Majowy, nazywany równie¿ Zamachem, powinien byæ dla nas wszystkich przestrog¹. Jego stuletnia rocznica powinna staæ siê okazj¹ do przypomnienia wybitnej postaci rzeczonego prezydenta Wojciechowskiego, o którego dzia³alnoœci niepodleg³oœciowej, propañstwowej postawie i pracy naukowej na niwie spó³dzielczoœci ma³o siê mówi i pisze. Szkoda, bo jest o kim i o czym.

Po œmierci Józefa Pi³sudskiego nie pojawi³ siê ¿aden wielki mózg wœród jego nastêpców rz¹dz¹cych pañstwem. Nie wiem, dlaczego marsza³ek takiego nastêpcy sobie nie wychowa³. Czy¿by nie widzia³ nikogo, kto móg³by nim zostaæ? Czy¿by nikogo takiego nie by³o?

W Polsce coraz wiêcej pacjentów przekonuje siê boleœnie, ¿e od wdro¿enia 1 kwietnia zmian wprowadzonych

Tydzieñ na kolanie

Dzisiejsza korespondencja agencji Associated Press: Ceny konsumpcyjne w USA ponownie gwa³townie wzros³y w zesz³ym miesi¹cu, poniewa¿ dziesiêciotygodniowa wojna z Iranem przynios³a wy¿sze ceny benzyny i wiêksze straty dla Amerykanów. Indeks cen konsumpcyjnych Departamentu Pracy wzrós³ o 3,8% od kwietnia 2025 r., co stanowi najwiêkszy wzrost od trzech lat, w porównaniu z marcowym wzrostem o 3,3 proc. rok do roku. W ujêciu miesiêcznym ceny w kwietniu wzros³y o 0,6% w porównaniu z marcem, a ceny benzyny o 5,4 proc., zgodnie z danymi opu-

blikowanymi we wtorek. Wzrost w ujêciu miesiêcznym by³ ni¿szy ni¿ wzrost cen ogó³em o 0,9 proc. w okresie od lutego do marca, kiedy to gospodarka USA odczu³a pocz¹tkowy szok finansowy wywo³any wojn¹. Brzmi trochê sztucznie – wiadomo, jêzyk biurokratyczno-medialny – ale ka¿dy z nas, kto chodzi do sklepu, wie o co chodzi. Dro¿yzna! I to jaka, coraz wiêksza, zw³aszcza po rozpoczêciu wojny z Iranem, co to rzekomo, nie jest wcale wojn¹ wed³ug Bia³ego Domu, i to nie-wojn¹ og³oszon¹ za wygran¹ ju¿ chyba z piêtnaœcie razy w ci¹gu ostatniego miesi¹ca… Nowoœæ jest jedna: tak szybki wzrost inflacji zosta³ potwierdzony przez agendê rz¹dow¹, choæ przecie¿ wiadomo, ¿e ju¿ co najmniej od prezydenta Obamy, poprzez Trumpa, Bidena i znów Trumpa, trwa proceder „masowania cyferek”, aby wyniki gospodarcze nie wygl¹da³y tak bardzo Ÿle. Zreszt¹ od czego s¹ „rewizje danych” po miesi¹cu czy dwóch, które

przez Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) terminy badañ np. rezonansem magnetycznym bardzo siê wyd³u¿aj¹. Przedstawiciele rz¹du Donalda Tuska chwal¹ siê drogim, nabytym ze œrodków publicznych, sprzêtem. Tymczasem okazuje siê, ¿e mo¿na zeñ skorzystaæ najszybciej za pó³ roku. Okazuje siê równie¿, i¿ w niektórych regionach kraju chorzy na raka czekaj¹ ponad 120 dni na rzeczony rezonans magnetyczny i ponad 90 dni na tomografiê komputerow¹. Jakby tego by³o ma³o, rz¹d chce zmniejszyæ nak³ady na diagnostykê. Krótko mówi¹c, zapaœæ w polskiej s³u¿bie zdrowia trwa w najlepsze od wielu ju¿ lat, niezale¿nie od kolejnych rz¹dów. Mo¿e zatem ratunkiem mog³aby byæ sprzeda¿ czêœci z³ota z NBP i przeznaczenie zysku nie tylko na program SAFE 0, ale tak¿e na wyjœcie z tej¿e zapaœci? ❍

dziwnym trafem zawsze id¹ w dó³, daj¹c… jeszcze gorsze wyniki. Ale przyjmijmy, ¿e rzeczywiœcie ten wzrost jest w okolicach 0,6 proc. miesiêcznie, a wiêc jak siê nie polepszy, mówimy o inflacji rocznej… powy¿ej 7 procent. Rozumiecie, co to oznacza dla naszych portfeli?

Œroda wczeœniej

Kolejny wskaŸnik inflacji, kolejny wzrost…

Wielki skok inflacji cen produkcji (tzw. PPI czyli cen hurtowych). Dziêki niespodziewanemu wzrostowi a¿ o 1,4 proc. w kwietniu – prawie trzykrotnie przekraczaj¹cemu konsensus, ¿e bêdzie w okolicach 0,5 proc – roczna stopa inflacji osi¹gnê³a 6 proc. przy prognozie na poziomie 4,8 procnt. A to jest tzw. inflacja producentów, co oznacza, ¿e bêd¹ oni sobie kompensowaæ rosn¹ce koszty… przerzucaniem ich na konsumentów, czyli zwiêkszaj¹c ceny w sklepach. A wiecie co to oznacza dla nas, zwyklaków?

Harry Enten, spec od sonda¿y w CNN: „To nie tylko jeden sonda¿. Piêæ najgorszych sonda¿y w historii, dotycz¹cych inflacji i prezydentów, wszystkie nale¿¹ do Donalda Trumpa i wszystkie mia³y miejsce w ci¹gu ostatniego miesi¹ca. Mówimy tu o najgorszych wynikach w historii. Nie ma w nich Joe Bidena. Nie ma te¿ Jimmy'ego Cartera”. S³owem, Amerykanie maj¹ doœæ i mówi¹ to ankieterom: Trump jest odpowiedzialny za inflacjê, bo zosta³ wybrany, aby trzymaæ inflacjê w ryzach, a tego po prostu nie robi. Koniec, kropka. Tymczasem prezydent Donald Trump ju¿ w Chinach, gdzie odbêdzie siê szczyt z chiñskim prezydentem Xi. Na tym spotkaniu USA mia³y wystêpowaæ z pozycji si³y, wymuszaj¹c na ostatnio kulej¹cych gospodarczo Chinach dalsze ustêpstwa. Niedokoñczona wojna z Iranem, wci¹¿ zablokowana Cieœnina Ormuz, co dusi gospodarkê ju¿ globalnie, pierwsze oznaki k³opotów gospodarczych w USA sprawiaj¹, ¿e Trump mo¿e nie ugraæ zbyt wiele w Pekinie. Chiñscy przywódcy umiej¹ liczyæ, nie polegaj¹c jedynie na komunikatach Bia³ego Domu… wiêc wiedz¹c co siê dzieje, bêd¹ grali twardo. Nawet bardzo twardo. ❍

Jeremi Zaborowski
Prezydent Stanis³aw Wojciechowski. Mal. Kazimierz Dunin-Markiewicz.

Polskie wczoraj i dziœ

Sprawa niepodleg³oœci w czasach PRL

Koniec II wojny œwiatowej nie by³ dla Polaków powodem do radoœci. Brutalna okupacja niemiecka zosta³a zast¹piona przez nieco ³agodniejsz¹ okupacjê sowieck¹.

Wiêkszoœæ spo³eczeñstwa zdawa³a sobie sprawê, ¿e kraj znalaz³ siê pod kontrol¹ Moskwy, a nowy rz¹d jest pos³usznym wykonawc¹ woli wschodniego s¹siada.

Komuniœci stwarzali pozory, ¿e ich w³adza jest narodowa i niezale¿na. Starano siê kontynuowaæ tradycje przedwojenne. Wybrany na Prezydenta Rzeczpospolitej (nazwê Polska Ludowa wprowadzono dopiero w 1952 roku.) komunista i agent Moskwy Boles³aw Bierut obejmowa³ urz¹d g³owy pañstwa w 1947 r. zgodnie z przedwojennym rytua³em. W drodze do sejmu towarzyszy³ mu szwadron kawalerii, a s³owa przysiêgi zakoñczy³ wypowiadaj¹c: „Tak mi dopomó¿ Bóg”.

Przywódcy pañstwowi do 1948 r. uczestniczyli w procesjach w dniu œwiêta Bo¿ego Cia³a. Poniewa¿ komuniœci nazywali swe rz¹dy „demokracj¹”, Polacy stworzyli popularne w drugiej po³owie lat 40. powiedzenie: „Prze¿yliœmy ju¿ sanacjê, prze¿yjemy demokracjê”. Samochody przewo¿¹ce rz¹dowych dygnitarzy nazywano „demokratkami”.

Czêœæ ¿o³nierzy podziemia okresu wojennego nie z³ozy³a broni maj¹c œwiadomoœæ, ¿e jedna okupacja zosta³a zast¹piona przez drug¹. Na bazie ocala³ych struktur konspiracyjnych Armii Krajowej powsta³a organizacja „Nie” oraz „Wolnoœæ i Niezawis³oœæ” (WiN). Walkê kontynuowa³a równieŸ wiêkszoœæ jednostek Narodowych Si³ Zbrojnych (NSZ).

Spo³eczeñstwo wi¹za³o du¿e nadzieje z osob¹ Stanis³awa Miko³ajczyka, by³ego premiera rz¹du londyñskiego. Polskie Stronnictwo Ludowe, z Miko³ajczykiem jako przywódc¹, by³o do 1947 r. najwiêksz¹ parti¹ polityczn¹ w Polsce. Przy uczciwych wyborach PSL zdoby³oby w³adzê. Jednak

terror oraz „cuda nad urn¹” spowodowa³y, ¿e wszelka opozycja zosta³a wyeliminowana z ¿ycia politycznego. Niewielkie ugrupowania partyzanckie dzia³a³y jeszcze na pocz¹tku lat 50. ale nie mia³o to ¿adnego znaczenia. Wobec wszechw³adnego terroru si³ bezpieczeñstwa jakakolwiej dzia³alnoœæ niepodleg³oœciowa nie mia³a najmniejszych szans.

Prze³om nast¹pi³ w roku 1956. Wzglêdna liberalizacja po œmierci Stalina w 1953 r. doprowadzi³a do o¿ywienia politycznego w Polsce i innych krajach bloku sowieckiego. W czerwcu 1956 r. robotnicy Poznania wyszli na ulice ¿¹daj¹c „chleba i wolnoœci”. Wprawdzie protest mia³ pod³o¿e ekonomiczne ale demonstranci œpiewaj¹c hymn „Bo¿e coœ Polskê” koñczyli go s³owami „Ojczyznê woln¹ racz nam zwróciæ Panie”. Powstanie poznañskie zosta³o st³umione, lecz fala niezadowolenia spo³ecznego wzrasta³a. W paŸdzierniku na czele rz¹dz¹cej w kraju PZPR stan¹³ W³adys³aw Gomu³ka, który mia³ opiniê narodowego komunisty.

Gomu³ka doszed³ do w³adzy pod has³em „demokratyzacji i suwerennoœci” i uzyska³ poparcie wiêkszoœci spo³eczeñstwa. Na paŸdziernikowych wiecach odzywa³y siê g³osy ¿¹daj¹ce niepodleg³oœci narodowej, a nawet powrotu Wilna i Lwowa do macierzy. OtrzeŸwienie przysz³o po brutalnej interwencji sowieckiej na Wêgrzech, gdzie wybuch³o powstanie narodowe. Polacy zrozumieli, ¿e otwarta walka o niezale¿noœæ od Moskwy mo¿e skoñczyæ siê tragedi¹. Zdecydowana wiêkszoœæ spo³eczeñstwa pogodzi³a siê z faktem, ¿e nale¿y zadowoliæ siê tzw. ma³¹ stabilizacj¹, która zawiera³a spory margines swobód kulturalnych i religijnych.

Nuklearny program Izraela

Obecna „strategia niejasnoœci” wywodzi siê z nieformalnego porozumienia zawartego w 1969 roku miêdzy prezydentem Richardem Nixonem, a ówczesn¹ premier Izraela Gold¹ Meir. Ustalenia te nigdy nie zosta³y spisane w formie oficjalnego traktatu, jednak z relacji historyków i odtajnionych dokumentów wynika doœæ spójny obraz. Stany Zjednoczone zgodzi³y siê nie naciskaæ na Izrael, by ten podpisa³ Uk³ad o Nierozprzestrzenianiu Broni J¹drowej (Izrael w przeciwieñstwie do Iranu nigdy go nie podpisa³), ani nie domagaæ siê miêdzynarodowych inspekcji jego obiektów nuklearnych. Izrael z kolei zobowi¹za³ siê do utrzymywania polityki „niepotwierdzania i niezaprzeczania” i niewywo³ywania

przez to oficjalnego statusu pañstwa nuklearnego.

Administracja Nixona przedstawia³a tê kwestiê opinii publicznej w sposób œwiadomie fa³szywy. Oficjalnie podkreœlano poparcie USA dla globalnej koncepcji nierozprzestrzeniania broni nuklearnej, a nieoficjalnie Stany Zjednoczone przymknê³y oko na jej rozprzestrzenienie do Izraela. Wielu polityków twierdzi³o wówczas równie¿, ¿e nie ma „twardych dowodów” na to, ¿e Izrael posiada broñ nuklearn¹. Kongresman Castro podkreœli³, ¿e Stany Zjednoczone nie powinny ukrywaæ takich informacji „wy³¹cznie z grzecznoœci”, zw³aszcza gdy w grê wchodzi bezpieczeñstwo amerykañskich ¿o³nierzy, gospodarka i strategiczne interesy kraju.

W póŸniejszym okresie zale¿noœæ Polski od Zwi¹zku Sowieckiego sta³a siê tak oczywista, ¿e prawie nikt nie wysuwa³ ju¿ has³a pe³nej niepodleg³oœci narodowej. Nie robili tego studenci w roku 1968, ani robotnicy Wybrze¿a w 1970. Niektóre odezwy studenckie uznawa³y podstawy ustrojowe PRL oraz sojusz ze Zwi¹zkiem Sowieckim. ¯¹dano jedynie przestrzegania zatwierdzonych przez konstytucjê praw wolnoœci s³owa i zgromadzeñ. Jednak pod koniec lat 70. sprawa niepodleg³oœci znowu siê pojawia. W maju 1976 r. opublikowano program Polskiego Porozumienia Niepodleg³oœciowego, zakonspirowanej organizacji kierowanej przez Zdzis³awa Najdera. PPN postulowa³o rzeczywiste odzyskanie suwerennoœci narodowej i zbudowanie systemu opartego na demokracji. By³ to pierwszy tego rodzaju apel od koñca lat 40tych. Has³a pe³nej niezale¿noœci pañstwowej wysuwa³a równie¿ utworzona w 1979 r. przez Leszka Moczulskiego Konfederacja Polski Niepodleg³ej (KPN).

Ruch „Solidarnoœci” w latach 1980-1981 nie g³osi³ otwarcie hase³ niepodleg³oœciowych, chocia¿ nawi¹zywa³ wielokrotnie do wolnoœciowej i patriotycznej tradycji narodu polskiego. „Solidarnoœæ” wspó³organizowa³a w roku 1981 pierwsze od wielu lat, publiczne obchody rocznicy ustanowienia Konstytucji 3 Maja.

Wprowadzenie stanu wojennego zosta³o odebrane przez wiêkszoœæ spo³eczeñstwa jako poœrednia interwencja Zwi¹zku Sowieckiego w wewnêtrzne sprawy Polski. Nic dziwnego, ¿e w grudniu 1981 r. strajkuj¹cy robotnicy Stoczni Gdañskiej wywiesili transparent ze s³owami Jana Pawla II: „Nie ma sprawiedliwej Europy bez Polski niepodleg³ej na jej mapie”.

W latach 1982-1988 podziemna „Solidarnoœæ” oraz inne organizacje wolnoœciowe nawi¹zywa³y czêsto do idei suwerennoœci i niezawis³oœci narodowej. Organizowano nieoficjalne manifestacje patriotyczne z okazji œwi¹t narodowych 11 listopada i 3 maja, które czêsto koñczy³y siê interwencj¹ milicji.

Umowa „okr¹g³ego sto³u” zawarta w 1989 r. miêdzy rz¹dem, a czêœci¹ opozycji zosta³a odebrana przez wielu jako kompromis nie zrywaj¹cy ca³kowicie z przesz³oœci¹ komunistyczn¹ i nie daj¹cy krajowi pe³nej niepodleg³oœci. Dowodem by³ m.in. fakt, ¿e ostatnie jednostki wojsk sowieckich opuœci³y Polskê dopiero w roku 1994.

Jednak¿e po czêœciowo wolnych wyborach w czerwcu 1989 r. nat¹pi³ koniec epoki PRL. Przywrócono historyczn¹ nazwê Rzeczpospolita Polska, a god³o pañstwowe –bia³y orze³ odzyska³ koronê. Kolejnym krokiem na drodze do pe³nej suwerennoœci by³y pierwsze powszechne i wolne wybory prezydenckie w grudniu 1990 roku. ❍

Wed³ug anonimowych przedstawicieli administracji Trumpa, na których powo³uje siê „Washington Post”, w Waszyngtonie narasta niepokój dotycz¹cy tego, czy Stany Zjednoczone w pe³ni rozumiej¹ tzw. „czerwone linie” Izraela, po przekroczeniu których, mo¿e nast¹piæ kolejna eskalacja militarnych dzia³añ tego pañstwa. Jeden z urzêdników przyzna³, ¿e istnieje „utrzymuj¹ce siê napiêcie” wokó³ izraelskiego programu nuklearnego oraz potencjalnych scenariuszy, które mog³yby sk³oniæ ten kraj do u¿ycia broni j¹drowej. Czy na przyk³ad za³amanie siê systemu obrony powietrznej Izraela, albo wyj¹tkowo wysoka liczba ofiar cywilnych w wyniku jakichœ ataków, mog³aby do tego doprowadziæ?

Demokraci domagaj¹ siê od Rubio szczegó³owych informacji dotycz¹cych zasobów materia³ów rozszczepialnych Izraela oraz poziomu ich wzbogacenia. Chc¹ równie¿ ustaliæ, czy izraelskie w³a-

dze okreœli³y konkretne warunki, w których mog³yby zdecydowaæ siê na u¿ycie broni nuklearnej w obecnym, konflikcie toczonym na wielu frontach. Joaquin Castro zapowiedzia³, ¿e zamierza upubliczniæ odpowiedŸ administracji. Czêœæ amerykañskich ekspertów geopolitycznych, na przyk³ad John Mearsheimer z Uniwersytetu Chicagowskiego podkreœla, ¿e ataki Stanów Zjednoczonych na pañstwa, które nie posiadaj¹ broni j¹drowej sprawiaj¹, ¿e presja na jej zdobycie staje siê coraz wiêksza. Wed³ug Mearsheimera, Iran który podpisa³ porozumienie blokuj¹ce w³asny program nuklearny (zerwane potem jednostronnie przez USA), po ataku Stanów Zjednoczonych i Izraela, destrukcji infrastruktury w wyniku bombardowañ i wielu œmiertelnych ofiar, niemal z ca³¹ pewnoœci¹ przyspieszy wysi³ki w celu zdobycia broni nuklearnej.

Stocznia Gdañska, 1980 r.

Biznesmeni uhonorowali Cz³owieka Roku

Wiosna to okres, kiedy w polonijnym œrodowisku impreza goni imprezê. Rocznice, szarfowania marsza³ków, koncerty, wystêpy, wystawy... Uroczystoœci bardziej i mniej podnios³e. Do tych zdecydowanie bardziej podnios³ych i z wielk¹ starannoœci¹ przygotowanych, nale¿a³o przyznanie tytu³u Cz³owieka Roku Bogdanowi Bachorowskiemu.

Naszym czytelnikom przedstawiliœmy pana Bogdana w obszernym wywiadzie kilka tygodni temu. Pisaliœmy wtedy o jego amerykañskiej drodze, ¿yciu zawodowym i spo³ecznym zaanga¿owaniu. Powtórzmy wiêc tylko, ¿e do Pulaski Association of Business and Professional Men, które go honorowa³o, nale¿y od 34 lat. I by³y to bardzo pracowite lata.

Uroczystoœæ przyznania zaszczytnego tytu³u odbywa³a siê w eleganckich salach Russo’s On The Bay na Queensie, a o zas³ugach pana Bogdana dla polonijnego œrodowiska najlepiej œwiadczy³ t³um przyby³ych goœci, z biskupem Witoldem Mroziewskim i konsulem generalnym Mateuszem Sakowiczem na czele. Byli reprezentanci najwa¿niejszych organizacji i instytucji polonijnych, przyjaciele, rodzina z Polski i USA.

Listy gratulacyjne p³ynê³y szerokim strumieniem, a setki wpisów z gratulacjami znalaz³y siê w licz¹cej 250 stron Ksiêdze Pami¹tkowej.

Pan Bogdan serdecznie dziêkowa³ wszystkim zaanga¿owanym w organizacjê tego logistycznie skomplikowanego wydarzenia, osobom. By³o podnioœle i wzruszaj¹co. Ten niezwykle udany wieczór pozostanie na zawsze w pamiêci nagrodzonego, jest te¿ powodem do satysfakcji cz³onków Stowarzyszenia i bliskich laureatowi osób.

ZDJÊCIA MARCIN ¯URAWICZ

IV Festiwal Muzyki Polskiej – œwiêto kultury, wspólnoty i polonijnych talentów

3 maja, odby³ siê czwarty z kolei Festiwal Muzyki Polskiej organizowany przez Centrum Polsko-S³owiañskie w Nowym Jorku.

Wydarzenie by³o manifestem przynale¿noœci do polonijnej spo³ecznoœci oraz przywi¹zania do jêzyka i kultury polskiej. Ten Festiwal na sta³e wpisa³ siê w kalendarz najwa¿niejszych inicjatyw artystycznych CP-S. Pomys³odawczyni¹ i organizatork¹ festiwalu jest cz³onkini Rady Dyrektorów Centrum – Bo¿ena Konkiel. Promocja Polski na miêdzynarodowej scenie w NY to programowa tradycja CP-S. Festiwal zgromadzi³ liczne grono wykonawców – zarówno profesjonalnych muzyków, jak i utalentowanych amatorów –reprezentuj¹cych ró¿norodne œrodowiska

polonijne. Na scenie zaprezentowali siê: Eliana Molina - fortepian, The Copernicus Children Choir pod dyrekcj¹ Bo¿eny Konkiel, Nicholas Kaponyas – fortepian, Mariusz Monczak – skrzypce, Claudia Nytko – œpiew, Patrycja Posluszna œpiew, Chór Jutrzenka pod dyrekcj¹ Marka Filatov akompaniament Nicholas Kaponyas Mariusz Monczak-skrzypce i Nicholas Kaponyas – fortepian, Lukas Robert –œpiew, Nicole Smutek, Darren Kapturski œpiew i akompaniament: Nicholas Kaponyas, Monica Chibowski – œpiew – i akompaniament: Nicholas Kaponyas, Sylwia Zawrotniak – œpiew i William Beaufort –gitara, Chór Hejna³ – akompaniament: Nicholas Kaponyas, Klara Zdziech – pianistka, Krakowianki i Górale pod dyrekcj¹ Maria Bielskiej, Haliny Kalitki, Joanny Biz i El¿biety Hetnar, Gabriella Robertœpiew, Mark Giernicki – œpiew, Chor Echo Sienkiewicza, Chór Krakus pod dyrekcj¹ Katarzyny Drucker-akompaniament O³a Watras, Chór Angelus pod dyrekcj¹ Nicholasa Kaponyas, Anna Florekœpiew, Kamila Karpowicz – œpiew, American Folk Dance Company – taniec. Program artystyczny sk³ada³ siê z ró¿nych elementów – od pieœni patriotycz-

W œrodku Bo¿ena Konkiel – pomys³odawczyni Festiwalu. Obok Kasia Zió³kowska z córk¹ Agnieszk¹ – prowadz¹ce wydarzenie.

nych, przez folklor i tañce ludowe, po wspó³czesne utwory polskich artystów. Koncert poprowadzi³y profesjonalnie, z du¿¹ serdecznoœci¹ skierowan¹ do publicznoœci i wykonawców, Kasia Zió³kowska z córk¹ Agnieszk¹ Nalep¹. Uroczystego otwarcia Festiwalu dokona³a sekretarz Rady Dyrektorów Centrum Polsko-S³owiañskiego, Bo¿ena Konkiel, witaj¹c goœci i podkreœli³a rolê sponsorów, dziêki którym wydarzenie to mo¿e realizowaæ swoj¹ misjê – promowania polskiej muzyki oraz powiêkszania funduszu stypendialnego.

Program stypendialny ma na celu aktywizacjê m³odzie¿y polonijnej i zachêcenie jej do zaanga¿owania siê w ¿ycie spo³ecznoœci. Wa¿nym elementem wydarzenia by³o szarfowanie Marsza³ka Parady Pu³askiego. W tym roku zaszczyt ten przypad³ Monice Bolkun-Robert, cz³onkini komisji rewizyjnej Centrum. Aktu dekoracji dokona³a G³ówna Marsza³ek Parady Pu³askiego 2026 – Iwona Korga wraz z przedstawicielami komitetu: Piotrem Praszkowiczem i Leokadi¹ Juszczak. Monika Bolkun-Robert to ceniona liderka biznesu, pe³ni¹ca funkcjê Chief Operating Officer w Schaefer Enterprises, a tak¿e aktywna dzia³aczka polonijna i filantropka. Przedstawiono równie¿: Miss Polonia CPS – Monicê Chibowski, Junior Miss Polonia – Klarê Zdziech i Junior Mr. Polonia – Franka Brzozowskiego. Ich osi¹gniêcia artystyczne, edukacyjne i spo³eczne s¹ inspiracjê dla m³odego pokolenia. Ogromne znaczenie dla organizacji wydarzenia mia³o wsparcie sponsorów i darczyñców. Ponad 50 osób oraz firm zaanga¿owa³o siê w przygotowanie festiwalu, przekazuj¹c œrodki finansowe oraz nagrody na loteriê fantow¹.

Od lewej: Wiktor Cichecki – wicekonsul, Mateusz Sakowicz – konsul generalny, biskup Witold Mroziewski, Bogdan Bachorowski i goœcie z Polski
Bogdan Bachorowski z ¿on¹ Gra¿yn¹, synem Micha³em, Joann¹ i Victori¹ Knapik
Biznesmeni. W œrodku pos³anka Alicja £epkowska-Go³aœ
Bogdan Bachorowski - bohater wieczoru

Marsz, marsz Polonia

Józefa Pi³sudskiego dwie majowe rocznice

Przytaczam te¿ s³owa Lechonia dotycz¹ce przyjaciela Marsza³ka, cz³owieka wed³ug Niego najbardziej honorowego w armii – to jest gen. Boles³awa Wieniawy-D³ugoszowskiego. By³ on tak¿e wielkim przyjacielem i jak mi powiedzia³a córka Genera³a, pani Zuzanna – jedynym przyjacielem Lechonia. Otó¿ w ocenie Lechonia popularny i dziœ Wieniawa: – „Wszystkim wzgardzi³, aby ¿yæ dla swej szlacheckiej, u³añskiej fantazji, ¿y³ dla jednego jeszcze: dla Pi³sudskiego. ¯y³ dlatego, ¿e czu³, i¿ w ten sposób najpiêkniej ¿yje dla Polski”. Od Wieniawy bi³a wg Lechonia do Pi³sudskiego mi³oœæ jasnowidz¹ca, „niebywale zdrowa, mêska, ludzka, która bi³a z ka¿dego s³owa Wieniawy o Marsza³ku i sz³a na miasto, na Polskê (…) która w jego ci¹g³ej obecnoœci przy Marsza³ku w wielkich chwilach, by³a symbolem uniesienia wojska, zachwytu poetów, marzenia m³odzie¿y”.

P³k Wieniawa pojawi³ siê bardzo aktywnie podczas opisanych tu wypadków majowych.

Rocznica œmierci Marsza³ka – zmar³ 12 maja 1935 r. –jest oczywista, mo¿na tylko narzekaæ i dywagowaæ, ¿e zmar³ za m³odo! Mia³ raptem 68 lat. Widaæ bardzo wymêczony organizm zbuntowa³ siê i nie wytrzyma³ ju¿ wiêcej ludzkich zadañ. Zmar³ w niedzielê o godz. 20: 45, przy jego œmierci w Belwederze oprócz najbli¿szej rodziny by³ tak¿e m.in. gen. Wieniawa. Pogrzeb Marsza³ka mia³ miejsce w Krakowie na Wawelu 18 maja. Rocznicê wypadków majowych jak mówili na te wydarzenia pi³sudczycy – bo nie powiedzieliby „zamachu majowego” – nale¿y przypominaæ. Przypominaæ tak¿e o zapominanych albo celowo pomijanych sprawach, powodach tych wypadków.

Przyczyny zamachu majowego

Decyzji o przeprowadzeniu przewrotu politycznego, o odsuniêciu rz¹dz¹cych od rz¹dzenia poprzez zamach stanu, szukaæ mo¿na w naturze Pi³sudskiego, sam zreszt¹ zwróci³ na to ¿artobliwie uwagê (czyt. dalej). A jak pisa³ inny poeta, Marian Hemar w wierszu pt. „Pu³kownik i poeci”:

Natury nie oszukasz, Jest o to kwestia czasu, Owce ci¹gnie do stada, Wilka ci¹gnie do lasu.

Do przeprowadzenia przewrotu politycznego by³y wówczas sprzyjaj¹ce okolicznoœci. W Europie w tym czasie, w wielu innych krajach mia³y miejsca podobne zmiany, przewroty i zawirowania. Pi³sudski mia³ bardzo silne poparcie wœród Polaków (wszak „da³ Polsce: granice, wolnoœæ, moc i szacunek”), móg³ liczyæ na poparcie inteligencji i robotników – i je otrzyma³. Pi³sudski by³ rewolucjonist¹, bojowcem, ¿o³nierzem, wreszcie jak okreœli³ siebie ¿artobliwie, ale zgodnie z prawd¹ i prawem: „kryminalist¹”. Napada³ na poci¹gi, walczy³ z w³adzami zaborczymi z broni¹ w rêku, drukowa³ i kolportowa³ antyrz¹dowe gazety. Skonstatowa³ nawet w 1921 roku w Krakowie, podczas przyjmowania doktoratu honoris causa Uniwersytetu Jagielloñskiego, ¿e jako cz³owiek „zawodowo i systematycznie ³ama³ prawo i sam mia³

Lubiê przytaczaæ w swoich artyku³ach, a nawet mo¿na rzec posi³kowaæ siê, s³owami ludzi m¹drzejszych ode mnie w jakiejœ dziedzinie, wybitnych, a ju¿ uwielbiam cytowaæ poetów i filozofów. No i pisz¹c rocznicowo o Józefie Pi³sudskim przychodz¹ mi do g³owy s³owa poety Jana Lechonia napisane po œmierci Marsza³ka: – „Ludzie tacy jak Józef Pi³sudski nie przychodz¹ na œwiat po to, aby zaœwieciæ jak meteor w nocy i zostawiæ po sobie mrok. Dani s¹ narodom jako wieczne œwiat³o, jako drogowskaz (...) i w³aœnie za grobem s¹ ich najwiêksze zwyciêstwa”.

obawy przed sob¹, aby natura nie poci¹gnê³a wilka do lasu”. Powiedzia³ tam dalej: – „Mówi³em sobie: ³amaæ prawo potrafi³eœ, lecz czy to ³amanie przygotowa³o ciê do pilnowania tego¿”?

Wed³ug obozu pi³sudczyków, sanacji, powodami przeprowadzenia koniecznych zmian w Polsce by³y: pog³êbiaj¹ce siê waœnie polityczne i k³ótnie, z³a sytuacja gospodarcza i polityczna w kraju, afery korupcyjne, os³abiaj¹ca siê z³otówka, pog³êbiaj¹cy siê deficyt bud¿etowy, zmieniaj¹ce siê co chwilê rz¹dy i premierzy (œrednio co szeœæ miesiêcy), pogarszaj¹ca siê sytuacja miêdzynarodowa, podpisany w 1922 w Rapallo groŸny dla nas uk³ad niemiecko-radziecki o wspó³pracy, nieagresji. Rodzi³o to wszystko niebezpieczeñstwa wokó³ Polski, a wg Marsza³ka rz¹dz¹cy nie gwarantowali bezpieczeñstwa, prowadzili te¿ z³¹ politykê zagraniczn¹. Inne zagro¿enia: obciêcie bud¿etu na wojsko o po³owê, afery korupcyjne tak¿e w wojsku, rozpolitykowanie i sejmokracja jak mówi³ Marsza³ek, który skonstatowa³ te¿ brutalnie, ¿e polityka to k… Pi³sudski mówi³, ¿e namno¿y³o siê partii, ¿e szuje i ³ajdaki rozpanoszy³y siê. W s³ynnym wywiadzie dla „Kuriera Porannego” z 10 maja powiedzia³ m.in. o nowym rz¹dzie Witosa i powierzeniu stanowiska ministra spraw wojskowych nienadaj¹cemu siê na nie gen. Malczewskiemu:

– „I stajê do walki, tak jak i poprzednio, z g³ównym z³em pañstwa: panowaniem rozwydrzonych partii i stronnictw nad Polsk¹, zapominaniem o imponderabiliach, a pamiêtaniem tylko o groszu i korzyœci”.

Gen. G. Orlicz-Dreszer niejako w przededniu wypadków majowych, bo na spotkaniu rocznicowym w listopadzie w 1925 r. u Józefa Pi³sudskiego w Sulejówku zapewnia³ Komendanta:

„Chcemy ¿ebyœ wierzy³, ¿e mamy gor¹ce chêci, które nie s¹ tylko zwyk³ymi uroczystoœciowymi komplementami, lecz ¿e niesiemy ci oprócz wdziêcznych serc i pewne w zwyciêstwach zaprawione szable”.

Przys³owiowej oliwy do ognia dola³y przed wybuchem przewrotu dwa wydarzenia: otó¿ 10 maja prezydent powo³a³ rz¹d Witosa zamiast uzgodniony wczeœniej z Pi³sudskim koalicyjny rz¹d W³adys³awa Skrzyñskiego, w którym Marsza³ek mia³ byæ ministrem spraw wojskowych; 11 maja rano nowy rz¹d skonfiskowa³ w Warszawie gazetê „Kurier Poranny”, w której by³ wywiad z Pi³sudskim z 10 maja, atakuj¹cym ów kolejny i nowy rz¹d Witosa.

Co do wspomnianych zmieniaj¹cych siê rz¹dów i premierów, od 11 XI 1918 r. do maja 1926, czyli przez 7 lat i 6 miesiêcy by³o 15 premierów. Do 1921 r., pierwszych szeœciu to byli Prezydenci Ministrów: I. Daszyñski 14 –17 XI 1918, J. Moraczewski XI 1918 – I 1919, I. J. Paderewski I – XII 1919, L. Skulski XII 1919 – VI 1920, W. Grabski VI – VII 1920, W. Witos VII 1920 – 13 IX 1921; prezesi Rady Ministrów: A. Ponikowski IX 1921 –VI 1922, A. Œliwiñski VI – VII 1922, J. Nowak VII – XII 1922, W. Sikorski XII 1922 – V 1923, W. Witos V– XII 1923, W. Grabski XII 1923 – XI 1925, A. Skrzyñski XI 1925 – 5V 1926, W. Witos 10 V– 14 V 1926 tworz¹cy rz¹d centro-prawicowy, czyli ludowcy z endecj¹, K. Bartel 15 V– 30 IX 1926. Nastêpnym premierem rz¹du by³ J. Pi³sudski 2X 1926 – 27 VI 1928.

Przyby³y do Warszawy w koñcu kwietnia 1926 r. nowy ambasador Francji Jules Laroche prosi³ od razu o spotkanie z Marsza³kiem i odwiedzi³ go w Sulejówku 5 maja. Raportowa³ potem do Pary¿a, ¿e Pi³sudski ma wielki autorytet w kraju i pe³ne poparcie, ¿e zbli¿a siê do powrotu do w³adzy i odzyska j¹.

Pi³sudski chcia³ rozmawiaæ z rz¹dem w tych gor¹cych dniach, prosi³ Stanis³awa Cata-Mackiewicza o mediacje, poœrednictwo.

Spotkanie na moœcie Poniatowskiego

Marsza³ka – jak wspomniano – do zdecydowanych czynów zachêcali jego legionowi jeszcze ¿o³nierze, teraz genera³owie i wy¿si oficerowie, mia³ po swojej stronie znaczne oddzia³y wojska, które zgromadzi³ w pocz¹tku maja m.in. w Rembertowie. Stali przy nim m.in. genera³owie: Lucjan ¯eligowski, Gustaw Orlicz-Dreszer, Stanis³aw Burhardt-Bukacki, pu³kownicy Boles³aw Wieniawa-D³ugoszowski i Julian Stachiewicz. Znany powszechnie p³k Wieniawa by³ poœrednikiem i ³¹cznikiem pomiêdzy Sulejówkiem Marsza³ka a stolic¹, zaj¹³ siê w czasie wypadków propagand¹, zadbaniem o spo³eczne poparcie dla Marsza³ka. Po stronie rz¹dowej, prezydenta, stali m.in. genera³owie: Tadeusz Rozwadowski, Józef Haller, W³odzimierz Ostoja-Zagórski – ten ostatni w czasie zamachu dowodzi³ lotnictwem. Wczeœniej by³ szefem Departamentu IV ¯eglugi Powietrznej zwolnionym w marcu 1926 ze stanowiska z podejrzeniem o korupcjê. Przywrócony do s³u¿by przez nowego premiera Witosa rozkaza³ bombardowaæ w Warszawie pozycje wojsk wiernych Pi³sudskiemu

w czasie wydarzeñ majowych – wykonuj¹c tym rozkazy gen. Rozwadowskiego. Rozwadowski wyda³ te¿ o godz. 3:10 w nocy z 12/13 maja rozkaz „natarcia na buntowników, którzy obsadzili pa³ac Mostowskich i g³ównie Komendê Miasta, i staraæ siê dostaæ w swe rêce przywódców ruchu nie oszczêdzaj¹c ¿ycia”. Poniewa¿ rozkaz przechwycili pi³sudczycy, nie trudno wyobraziæ sobie ich oburzenie, gdy¿ by³o to jawny rozkaz eliminacji i Pi³sudskiego, który przebywa³ wtedy w Komendzie Miasta, gdy toczy³y siê walki uliczne w Warszawie. Po przewrocie, ju¿ 15 maja genera³ów Rozwadowskiego i Zagórskiego internowano, a nastêpnie umieszczono w areszcie. Jednak b³êdem Marsza³ka by³o wygnanie po kilku latach z kraju na banicjê Witosa; nie móg³ nie wiedzieæ o jego aresztowaniu (1930 r.) i uwiêzieniu w twierdzy brzeskiej oraz udaniu siê na emigracjê.

Arcywa¿ne spotkanie marsza³ka Józefa Pi³sudskiego i prezydenta Stanis³awa Wojciechowskiego nast¹pi³o na Moœcie Józefa Poniatowskiego ok. godz. 17 w dniu wybuchu wypadków, tj. 12 maja 1926 r. Pi³sudski oczekiwa³, ¿e prezydent poczuje respekt przed zebranym przy nim wojsku, ¿e przepuœci go do miasta, odwo³a rz¹d Witosa. Ale tak siê nie sta³o, prezydent siê nie ugi¹³.

Stanis³aw Wojciechowski przyjecha³ na spotkanie, zagrodzi³ wojskiem od strony miasta na moœcie drogê Marsza³kowi id¹cemu z wojskiem na Warszawê. Rozmawiali krótko w cztery oczy, obaj od razu wiedzieli, ¿e nie mog¹ ust¹piæ, wiêc rozmowa szybko siê zakoñczy³a. Panowie –dawni przyjaciele walki i bojownicy z czasów PPS – rozeszli siê w swoje strony, nie upublicznili póŸniej treœci ca³ej rozmowy. Wojciechowski nie ust¹pi³ z legalizmu, Pi³sudski z przekonania o koniecznoœci naprawy pañstwa i koniecznoœci si³owego zaprowadzenia porz¹dku w kraju. Prezydent odje¿d¿aj¹c z mostu w stronê miasta powiedzia³ do wojska, by czynili swoj¹ powinnoœæ, wykonali rozkazy, czyli nie przepuœcili nikogo. Pi³sudski z kolei próbowa³ przejœæ przez kordon „rz¹dowych” ¿o³nierzy, pytaj¹c, czy go przepuszcz¹. Odpowiedzieli, ¿e nie. Zanim Pi³sudski wsiad³ do samochodu, na moœcie otoczyli go ¿o³nierze i mia³ miejsce przykry incydent. Otó¿ jeden z m³odych ¿o³nierzy ze Szko³y Podchor¹¿ych – uzbrojonych i wystawionych do walk po stronie rz¹dowej – wykierowa³ przeciwko Marsza³kowi karabin z bagnetem. Wówczas Pi³sudski groŸnie zareagowa³ odsuwaj¹c bagnet:

No, no…, szczeniaku!

Kadencja prezydenta Wojciechowskiego up³ywa³a 20 grudnia 1929 roku i zapewne móg³by dalej sprawowaæ urz¹d po obaleniu rz¹du przez Marsza³ka, jednak prezydent ten nie chcia³ legitymizowaæ zamachu, nie godzi³ siê na tak¹ formê obalenie legalnej w³adzy. Ale, gdy walki jednak wybuch³y i rozgorza³a wojna domowa, zginê³o kilkaset osób, robotnicy zastrajkowali i masowo poparli Marsza³ka, na pomoc jecha³y wierne mu oddzia³y z Wilna, kolejarze zablokowali transport do Warszawy wojsk z Wielkopolski jad¹cych z kolei na pomoc rz¹dowi, po dwóch dniach tj. 14 maja wieczorem prezydent zdecydowa³:

– „Nie chcê dalszego rozlewu bratniej krwi. Rozkazujê natychmiast przerwaæ walkê. Wolê, by Polska by³a przez dziesiêæ lat pod rz¹dami Pi³sudskiego ni¿ przez sto lat w niewoli sowieckiej”.

Nastêpnie w nocy 14/15 maja prezydent z³o¿y³ abdykacjê, dymisjê z³o¿y³ premier Witos ze swoim rz¹dem, walki zbrojne usta³y.

Po wypadkach majowych premierem zosta³ prof. Kazimierz Bartel, natomiast Pi³sudski ministrem spraw wojskowych; na prezydenta pañstwa Marsza³ek „wystawi³” w kolejnej propozycji i rozdaniu prof. Ignacego Moœcickiego, którego kandydaturê poparli te¿ ludowcy z „Piasta” – tj. ugrupowanie Wincentego Witosa. Podczas spotkania by³ego prezydenta Wojciechowskiego z nowym prezydentem, by³y prezydent powiedzia³ mu podsumowuj¹c nieco „majow¹” sytuacjê:

„Dla mnie osobiœcie sta³o siê dobrze, bo maj¹c zapewniony byt materialny bêdê osobiœcie móg³ wzi¹æ siê do pracy spo³ecznej; ale dla Polski sta³o siê Ÿle”.

Ró¿nie mo¿na interpretowaæ s³owa pana by³ego prezydenta, maj¹c w pamiêci wczeœniejsze jego stwierdzenie o alternatywie kolejnej stuletniej niewoli sowieckiej...

Gdy dosz³o do zamachu, sowieci bardzo siê ucieszyli, licz¹c, ¿e Pi³sudski-socjalista pogoni wreszcie endecjê, os³abi Koœció³, ¿e bêdzie wprowadza³ socjalizm, a mo¿e i komunizm? Ale bardzo siê rozczarowali… Inne „pomajowe” efekty i zdarzenia: cena dolara w chwili wybuchu walk dosz³a do 13 z³, po zamachu spad³a do 7 z³; polityka zagraniczna Pi³sudskiego spowodowa³a poprawienie sto-

sunków z Francj¹, Angli¹, a nawet z Rosj¹, z pañstwami tymi, a tak¿e z Niemcami podpisano umowy i uk³ady o wspó³pracy oraz nieagresji; Polska wesz³a do Rady Ligi Narodów. Kilka dni po wypadkach majowych, po stoczonych w stolicy kilkudniowych walkach, Marsza³ek zwróci³ siê specjalnym rozkazem do ¿o³nierzy. Mówi³ o waœniach wzajemnych, o zaprzepaszczeniu przez polityków oddanej im i wywalczonej przez wojsko Polski silnej i pe³nej ¿ycia: – (…) Lecz widzimy j¹ niestety w wiecznych swarach i k³ótniach, w jakiejœ rozkoszy panoszenia siê jednych nad drugimi. I gdy doko³a nas wre wszêdzie k³ótnia i zawiœæ partyjna, gdy dygoce nienawiœæ i rozpala siê niechêæ dzielnicowa, trudno, by ¿o³nierz by³ spokojny (…)”. W cytowanym powy¿ej rozkazie Marsza³ka z 22 maja, s¹ jeszcze s³owa: – „Znacie mnie. Bezwzglêdny dla siebie, sta³em zawsze poœród was w najciê¿szych bojach i trudach, w mêkach i niepokojach. Znacie mnie i jeœli nie wszyscy kochaæ mnie potraficie, wszyscy musicie mnie szanowaæ jako tego, który was do wielkich zwyciêstw prowadziæ potrafi³, a przy ogólnym zepsuciu i demoralizacji nie chcia³ i nie umia³ korzyœci w³asnej pilnowaæ lub dochodziæ.

Niech Bóg nad grzechami litoœciwy nam odpuœci i rêkê karz¹c¹ odwróci, a my stañmy do naszej pracy, która ziemiê nasz¹ wzmacnia i odradza (…)”.

Skoro o Bogu mowa, przytoczmy jeszcze kwestiê wiary Marsza³ka, od¿egnywanego przez niektórych od czci i wiary…

Pi³sudskiego wiara w Boga

Sprawa wiary Pi³sudskiego rozpala³a i rozpala do dziœ g³owy i myœli tak jego admiratorów jak przeciwników. A niepotrzebnie, bo chrzeœcijanie powinni zachowaæ wstrzemiêŸliwoœæ od s¹dzenia – „abyœcie sami nie byli s¹dzeni”, zaœ ateiœci zwyk³¹ przyzwoitoœæ.

Otó¿ urodzone 5 XII 1867 dzieciê ma³¿onków Pi³sudskich na chrzcie œwiêtym otrzyma³o imiona Józef Klemens, wychowaniem religijnym i patriotycznym ma³ego Ziuka zajmowa³a siê matka. Ona wpoi³a mu tak¿e wiarê katolick¹.

Doros³y Józef poœlubi³ 15 VII 1899 r. Mariê z Koplewskich (1865–1921) primo voto Juszkiewiczow¹, poniewa¿ by³a rozwódk¹, Pi³sudski przeszed³ wówczas na protestantyzm (luteranizm). Jego ¿ona z pierwszego ma³¿eñstwa mia³a córkê Wandê (†1908). O wzglêdy piêknej Marii mniej skutecznie ubiega³ siê te¿ Roman Dmowski. Ma³¿onkowie Pi³sudscy zamieszkali m.in. w £odzi, ma³¿eñstwo by³o bezdzietne. Jeszcze przed Wielk¹ Wojn¹, Pi³sudski – po kryzysie ma³¿eñskim z Mari¹, który pojawi³ siê i nie bez jej winy – zbli¿y³ siê do m³odszej o 15 lat Aleksandry Szczerbiñskiej, z któr¹ mia³ najpierw ro-

mans (od 1907 r.), a nastêpnie stworzyli dozgonn¹ parê; mia³ z ni¹ dwie córki. Maria nie zgadza³a siê na rozwód, zatem Aleksandrê poœlubi³ dopiero po œmierci pierwszej ¿ony. Po latach powróci³ na ³ono Koœcio³a katolickiego. Zwyciêstwo Pi³sudskiego nad bolszewikami w 1920 roku o. Maksymilian Maria Kolbe skwitowa³ s³owami: – „Pi³sudski kocha Matkê Bosk¹, dlatego da³a mu z³amaæ hordy bolszewickie”.

Zwyciêstwo to przynios³o te¿ zaproszenie skierowane do „Najdostojniejszego Naczelnika

Pañstwa Józefa Pi³sudskiego” od bpa Józefa Pelczara, do udzia³u w narodowej pielgrzymce na Jasn¹ Górê, podziêkowanie Matce Boskiej za zwyciêstwo, ale i zawierzenie Jej siebie i narodu polskiego. Bp Pelczar uwa¿a³, ¿e po wygranej wojnie z bolszewizmem trzeba by³o z³o¿yæ takie dziêkczynienie, a w zaproponowanej formie œluby dziêkczynne i zawierzenie Polski Matce Bo¿ej by³yby wiêksze ni¿ pamiêtne œluby Jana Kazimierza we Lwowie w obliczu potopu szwedzkiego. Biskup zaproponowa³ nawet program, goœci – ³¹cznie z prezydentem, parlamentem, nuncjuszem, wojskiem; no i datê – 12 IX 1920, w rocznicê wiktorii wiedeñskiej Jana III… Ale Pi³sudski nie zareagowa³ na zaproszenie, nie przyjecha³ wówczas do Czêstochowy.

Przyjecha³ jednak na Jasn¹ Górê do Matki Boskiej Czêstochowskiej w nastêpnym roku. Przyby³ do Czêstochowy 20 X 1921, goœci³ 3,5 godziny w mieœcie (oczywiœcie by³ z nim p³k. Wieniawa), ale skierowa³ siê tylko na Jasn¹ Górê; dokona³ wpisu w ksiêdze pami¹tkowej w bibliotece klasztornej:

JESTEM (dalej data i podpis).

Mo¿na doszukiwaæ siê ró¿nych zapewne powodów, ¿e nie skorzysta³ z zaproszenia i oferty bpa Pelczara, ale jedno s³owo JESTEM, skierowane do Matki Boskiej usprawiedliwia go zapewne w oczach obra¿onych katolików. Jak w pieœni: „Jestem przy Tobie, pamiêtam; jestem przy Tobie, czuwam!”

W tym samym roku, wczeœniej bo na Wielkanoc, wyjecha³ na wypoczynek œwi¹teczny z ¿on¹ i córkami do Spa³y – zwanej ongiœ „per³¹ ziemi rawskiej”, po drodze zajecha³ do powiatowej Rawy Mazowieckiej na rezurekcjê. Modli³ siê w d. koœciele ojców augustianów – póŸniej pasjonistów, zwanym w Rawie „ma³ym koœcio³em”. W Rawie w tym czasie jego siostra Ludwika by³a nauczycielk¹ matematyki w gimnazjum.

Du¿e wydarzenie religijne z udzia³em Marsza³ka mia³o miejsce 2 lipca 1927 roku w Wilnie, gdzie na podstawie bulli papie¿a Piusa XI czyli by³ego nuncjusza apostolskiego w Polsce Achille Rattiego, dokonywa³a siê koronacja papieskimi koronami obrazu Matki Boskiej Ostrobramskiej. Koronacji w obecnoœci 150 tysiêcy wiernych dokona³ metropolita warszawski i prymas Królestwa Polskiego Aleksander kardyna³ Kakowski. Na g³owê Matki Bo¿ej na³o¿y³ dwie z³ote korony: jedn¹ dla Niej, a drug¹ dla dzieci¹tka Jezus, które jak ukazuje obraz, nosi³a ju¿ w swoim ³onie, na co wskazuj¹ ochraniaj¹co z³o¿one d³onie. Na uroczystoœci byli obecni najwy¿si przedstawiciele pañstwa polskiego z marsza³kiem Józefem Pi³sudskim i prezydentem Ignacym Moœcickim. Czêsto s³ychaæ opowieœæ, ¿e Pi³sudski obruszy³ siê na kogoœ, kto chcia³ ochroniæ go wówczas parasolem przed deszczem. Powiedzia³ do niego: – „Schowaj, ksi¹dz, ten parasol! Kiedy koronuj¹ Królow¹ Polski – mo¿na staæ na deszczu! Jestem u Matki Boskiej na ordynansach!”.

Zapytany o wiarê i religijnoœæ Pi³sudskiego August kard. Hlond odpar³: – „Nie wiem czy wierzy w Boga. Ale ¿e Matkê Bosk¹ kocha – to jest pewne!”

Kardyna³ doda³ jeszcze, ¿e zwyciêstwo nad bolszewikami ustawi³o Marsza³ka w szeregu zwyciêzców i obroñców wiary.

Redakcja: Jolanta Szczepkowska, Teofil Lachowicz

Adres redakcji:

P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003

e-mail: pava.swap@gmail.com www.pava-swap.org

Józef Pi³sudski (1867-1935), fot © arch. autora

Parê miesiêcy temu pojawi³a siê informacja, która zelektryzowa³a œwiat filmu. Maciej Musia³ krêci na nowo „Dekalog” Krzysztofa Kieœlowskiego! Polski aktor i producent by³ w stanie odkupiæ prawa do telewizyjnego cyklu, poniewa¿ poprzedni w³aœciciel… spóŸni³ siê z wp³at¹. „Kupi³em prawa do konkretnego dzie³a Kieœlowskiego i rozpocz¹³em proces jego wspó³czesnej reinterpretacji. To by³o siedem lat temu. Przez ten czas anga¿owaliœmy kolejnych re¿yserów, powstawa³y scenariusze, nakrêciliœmy ju¿ dwa filmy, które

s¹ w postprodukcji” – opowiada Maciej Musia³. „W tej chwili przygotowujemy siê do premiery filmu <Parallel Tales>. To dzie³o irañskiego re¿ysera, zdobywcy dwóch Oscarów, Asghara Farhadiego. Zdjêcia siê zakoñczy³y, koñczy siê proces monta¿u, z premier¹ celujemy na Festiwal Filmowy w Cannes. Graj¹ Catherine Deneuve, Isabelle Huppert i Vincent Cassel. Na tym nie koniec” – przekonuje ambitny 31-latek.

Osob¹ zaanga¿owan¹ w tej projekt jest równie¿ Krzysztof Piesiewicz, który by³

wspó³scenarzyst¹ oryginalnej serii nawi¹zuj¹cej tematycznie do dziesiêciu przykazañ biblijnych. W reinterpretacji „Dekalogu” ma istotny udzia³ – zosta³ jednym z producentów. Uczestnictwo wieloletniego wspó³pracownika Kieœlowskiego, nominowanego do Oscara za scenariusz do filmu „Trzy kolory. Czerwony”, dobrze wró¿y na przysz³oœæ. Czy pierwszy „odcinek” nowego „Dekalogu” oka¿e siê sukcesem? Przekonamy siê 23 maja, kiedy „Parallel Tales” stanie do walki o Z³ot¹ Palmê.

W k¹ciku kulturalnym polecamy nowy serial platformy Apple TV pt. „Margo's Got Money Troubles”. To historia 20-letniej dziewczyny (w roli g³ównej Elle Fanning), która na studiach zachodzi w ci¹¿ê ze swoim wyk³adowc¹ i staje przed dylematem: jak utrzymaæ siebie i dziecko bez sta³ej, dobrze p³atnej pracy?

„Serial pokazuje ile trzeba poœwiêciæ dla macierzyñstwa. I obna¿a hipokryzjê starzej¹cego siê spo³eczeñstwa, do którego dzieci nie maj¹ ju¿ wstêpu” – czytamy.

„David E. Kelley, autor miêdzy innymi legendarnych <Ma³ych K³amstewek> potrafi tkaæ na ekranie nieoczywiste, s³odko gorzkie relacje. I w³aœnie one s¹ najwiêksz¹ si³¹ <Margo jest sp³ukana>. Rodzina Millet idealnie wpisuje siê w nasze wyobra¿enie dysfunkcyjnoœci. A jednak miêdzy bohaterami jest tyle ciep³a i bezwa-

runkowej mi³oœci, ¿e pozazdroœci im pewnie niejedna normalna rodzina” – pisz¹ krytycy. Œwietn¹ kreacjê tworzy Michelle Pfeiffer, dawna królowa piêknoœci, skoncentrowana na w³asnej, wiêdn¹cej ju¿ z lekka, urodzie oraz Nick Offerman – ojciec dziewczyny, podstarza³y zapaœnik, który ¿eby trzymaæ siê z daleka od na³ogu i odkupiæ b³êdy przesz³oœci, czyœci ³azienkê córki szczoteczk¹ do zêbów i zajmuje siê jej dzieckiem.

„To opowieœæ, która oferuje du¿o, du¿o wiêcej, ni¿ wydaje siê na pierwszy rzut oka. Bogactwem i skomplikowaniem rodzinnych emocji i historii, jakie stoj¹ za takimi, a nie innymi wyborami g³ównych postaci, komedia Apple'a przebija niejeden presti¿owy dramat. A przy tym tak po prostu, w szczery, bezpretensjonalny, uroczy sposób wywo³uje salwy œmiechu. Choæ czasem to œmiech przez ³zy” – twierdz¹ fani. Jednym s³owem: warto! ❍

Dr Robert Lerch

Przeprowadza badania s³uchu, bezdechu sennego, zatok i zawrotów g³owy. Wykonuje badania imigracyjne. Wizyty s¹ mo¿liwe w dniu zg³oszenia

Serial „Margo's Got Money Troubles” mo¿esz ogl¹dn¹æ na platformie Apple TV
Maciej Musia³

Ostentacja

Na p³askich dachach pod naszym oknem czytam w s³oñcu poranka sygnaturê deszczu z minionej nocy.

Wszyscy narzekaj¹ na wiosnê. ¯e wieje ch³odem. A niebo zwisa grudami chmur A ja opiewam. Nag³e za³amania pogody. Majowe burze. Rzeœkie poranki. I temperatury, które pozwalaj¹ wzi¹æ szeroki oddech. Nie têskno mi do letniej spiekoty. Dusznych, zawiesistych popo³udni. Zwarzonego powietrza cuchn¹cego zalegaj¹cymi na chodnikach odpadkami. Dobrze siê czujê przy dwudziestu stopniach Celsjusza. W lekkim p³aszczu. Sportowych butach. Przeskakuj¹c przez ka³u¿e. Depcz¹c ró¿owe p³atki przyklejone do chodnika. Z³ote py³ki. Napawam siê widokiem m³odej zieleni. Jêdrnej. T³ustej. Kwitn¹cych drzew. Drobnych krzewów wypuszczaj¹-

cych pierwsze listki. Zachwyca mnie ten przepych; bogactwo. Tylko naturze mo¿na wybaczyæ tak¹ ostentacjê; che³pliwoœæ. Siedzê na schodach przed domem i przygl¹dam siê wróblom, które krz¹taj¹ siê w ga³êziach lipy. Jeden z nich uwi³ gniazdo w opuszczonej skrzynce rozdzielczej. Miêdzy resztkami kabli i czegoœ, co wygl¹da na wybebeszone kontakty, skleci³ pos³anie z zielonych liœci. Kr¹¿y bez ustanku miêdzy drzewem i drewnianym s³upem, do którego skrzynka jest przytwierdzona. Podchodzê bli¿ej, ¿eby zrobiæ zdjêcie. Natychmiast podrywa siê do lotu. Ale szybko wraca na miejsce. Przechodnie patrz¹ w tê sam¹ stronê, zaciekawieni czemu siê przygl¹dam. Ale kiedy okazuje siê, ¿e to tylko niepozorny wróbelek, szybko odwracaj¹ g³owy. Stworzy³em sanktuarium – mówi z dum¹ K., wysypuj¹c kolejn¹ porcjê ziarna na parapet. Przez ca³¹ zimê dokarmia³ kardyna³y, modrosójki i pomniejsze lataj¹ce. Teraz w sto³ówce pojawiaj¹ siê g³ównie mourning doves – szlachetniejsza odmiana go³êbi i wróblowate. Nie jestem pewna, czy to dobry pomys³, by kontynuowaæ do¿ywianie w sezonie wiosenno-let-

Marudy

Jan Latus

Warszawscy taksówkarze… zawsze wygadani, wrêcz pyskaci, odwa¿ni w krytykowaniu wszystkich i wszystkiego. Nawet w czasach PRL-u kierowcy, po pobie¿nym wybadaniu, czy pasa¿er jest ok, zaczynali nadawaæ na w³adze, marnotrawstwo, korupcjê i generalnie absurdalnoœæ ¿ycia tam i wtedy.

Marudz¹cy taksówkarze mogli istnieæ w Polsce, ale ju¿ nie w NRD i ZSRR. Marudziæ nie mo¿na, jeœli donieœæ na krytykanta („Krytyka – tak, krytykanctwo – nie!”) mo¿e klient, kolega, w³aœnie pasa¿er w taksówce, a nawet rodzina. Jeszcze dziœ s¹ pañstwa, jak Birma i Turkmenistan, gdzie mo¿na natychmiast trafiæ do wiêzienia, gdy jakiœ tajniak us³yszy nasze narzekanie na w³adze.

Dziœ z taksówkarzem warszawskim nie pogadamy, bo nie korzystamy z drogich taksówek, a kierowcy Ubera czêsto nie mówi¹ dobrze po polsku. Zreszt¹, imigranci zwykle s¹ ostro¿ni, gdy idzie o krytykê kraju, który ich przyj¹³.

Zawsze s³ysza³em, ¿e Polacy to naród wyj¹tkowych marud. Nasz narodowy sport to ponoæ narzekanie. Ale przecie¿ to niekoniecznie nasza wyj¹tkowa cecha. W³aœnie przeczyta³em ciekawy artyku³ o Portugalii i o nieustannym gderaniu i fa-

nim. Pytam AI, ale odpowiada wymijaj¹co. Mo¿na. Ale nie trzeba.

*

Park jest zielony i spokojny oprócz jednego krzewu, który ma tyle samo bia³ych kwiatów co liœci, i ogrodnika – ze szpotaw¹ stop¹, z³oœliwymi oczami –który wyrywa chwasty. Pod drzewami w czarnej cêtkowanej zbroi krocz¹ rycerze rabunku –wiem kim s¹, chocia¿ z wygl¹du przypominaj¹ szpaki.

Czytam Reznikoffa. W koñcu uda³o mi siê zdobyæ zbiór jego wierszy – „Co robisz na naszej ulicy”. Szeœæ lat temu Piotr Sommer, autor przek³adu, otrzyma³ Nagrodê Literack¹ Gdynia za t³umaczenie pierwszego wydania. Teraz pojawi³o siê drugie. Rozszerzone o kilkadziesi¹t wierszy. Nie wszystkie ze mn¹ rezonuj¹. Niektóre wydaj¹ siê banalne. W jêzyku, sposobie opowieœci. Inne – niedokoñczone. Jakby by³y ledwie szkicem; zal¹¿kiem. Myœli. Obrazu. Ale jest kilka, mo¿e kilkanaœcie, w których czujê siê jak w domu. Rozpoznajê rejestry. S³yszê. Wewnêtrznym uchem. Nic dziwnego, w koñcu Reznikoff urodzi³ siê i dorasta³ na Brooklynie. W rodzinie zbieg³ych z Imperium Rosyjskiego ¯ydów. Io Nowym Jorku pisa³ du¿o. Podpatruj¹c ludzi na ulicach. Przygl¹daj¹c siê ptakom. Drzewom. W³aœnie w tych ma³ych for-

mach, muœniêciach, mgnieniach, znajdujê najwiêksze upodobanie. Reznikoff by³ artyst¹ nienachalnym. Nienarzucaj¹cym siê. Wiêkszoœæ ¿ycia spêdzi³ w literackim zapomnieniu. Nigdy nie zabiega³ o s³awê. Swoje ksi¹¿ki sk³ada³ i drukowa³ na rêcznej prasie w domu rodziców. Nak³ad siêga³ 300-400 egzemplarzy. Choæ z wykszta³cenia by³ prawnikiem, ima³ siê ró¿nych zajêæ: akwizytor, sprzedawca w sklepie. Próbowa³ nawet szczêœcia w Hollywood. Bez wiêkszych sukcesów. Powieœæ „Muzykant”, na po³y autobiograficzn¹, znaleziono i wydano dopiero po jego œmierci. W tym kontekœcie fakt, ¿e piêædziesi¹t lat póŸniej zbiór jego wierszy w polskim przek³adzie jest czytany przez imigrantkê z Polski, gdzieœ w ciasnym mieszkaniu na Queensie, wydaje siê rodzajem cudu.

Nie œpiewam z z powodu zwyciêstw –¿adnego nie odnios³em ale z powodu wspólnego s³oñca, powiewu wiatru, hojnoœci wiosny.

Nie dla wygranej, ale z powodu pracy jednego dnia wykonanej najlepiej jak mog³em; ¿eby usi¹œæ przy wspólnym stole, nie na podium. ❍

* wszystkie cytaty pochodz¹ z ksi¹¿ki „Co robisz na naszej ulicy”, Charles Reznikoff, wybór i przek³ad Piotr Sommer, WBPiCAK, Poznañ 2025.

Zapraszamy na stronê Autorki: www.stanywewnetrzne.com

taliŸmie jej mieszkañców. Wiele zale¿y od cech narodu. W³osi nie gryz¹ siê w jêzyk, gdy narzekaj¹ na korupcjê, ceny w sklepach, niepunktualne poci¹gi, parlamentarzystów. Podobnie Francuzi, którzy wrêcz wieszcz¹, ¿e Francja siê koñczy. Równie¿ od Anglików i Niemców us³yszymy defetystyczne opinie, ¿e ca³a Europa, a osobliwie ich kraje, id¹ na dno. Wiem, bo spotykam ich tu, na Filipinach. O swoich pañstwach i kierunku, w którym zmierzaj¹, nie maj¹ dobrego zdania. Nie bez powodu przesiedlili siê do Azji. Narzekanie by³o prostsze, gdy – jak za komuny – spo³eczeñstwo by³o doœæ jednorodne w swoim negatywnym nastawieniu do autorytarnej, skorumpowanej i niekompetentnej w³adzy. W najweselszym baraku w obozie socjalistycznym, jak nazywano Polskê, takie narzekanie by³o powszechne i – pocz¹wszy od lat 60. – tolerowane. Im bardziej opresyjna by³a w³adza, tym czêœciej na krytykê pozwalano sobie tylko za zamkniêtymi drzwiami domu. Moi rodzice mo¿e i wdawali siê w o¿ywion¹ dyskusjê polityczn¹ z kierowc¹ taksówki, ale ju¿ nie z kierownikiem dzia³u w miejscu pracy. Dziœ z krytykowaniem jest ten problem, ¿e wiele spo³eczeñstw, w tym polskie i amerykañskie, jest totalnie podzielonych. Na dobre, na amen, na zawsze. Te czêœci spo³eczeñstwa nie tyle maj¹ ró¿ne pogl¹dy w poszczególnych sprawach, co maj¹ ca³kowicie odwrotny odbiór rzeczywistoœci. Co jest dla jednej po³ówki dobre, dla drugiej jest z³e. Przeciwko wojnie – za

wojn¹. Za wolnym handlem – za c³ami. Za rozpasaniem mediów – za ich kontrol¹. Miliony s¹ za budow¹ nowego lotniska – miliony przeciw. Jedni krytykuj¹ elektrownie wiatrowe – drudzy zamartwiaj¹ siê ocieplaniem klimatu. Trzeba teraz starannie wybieraæ taksówkarza sprawdzaj¹c, czy jest zwolennikiem naszej partii, wyznawc¹ naszej religii i czy jest za Lechi¹ Gdañsk czy Ark¹ Gdynia. S¹ te¿ narody, które nie narzekaj¹, w ka¿dym razie nie za czêsto. Tacy s¹ moi Filipiñczycy. Do krytyki powodów maj¹ mnóstwo. Kraj nale¿y do najbardziej skorumpowanych na œwiecie – od bior¹cych ³apówki policjantów, przez bior¹cych haracze radnych, po prezydenta i oligarchów. Mimo dobrych wskaŸników wzrostu gospodarczego, kraj nie zmienia istotnie oblicza. Nadal jest biednie, brudno i chaotycznie. W mozo³ach powstaj¹ odcineczki autostrad, nowy terminal lotniska, jakiœ most. Lecz Filipiñczycy nie narzekaj¹ – ani w rozmowach ze mn¹, ani w swoim gronie. I to nie ze strachu przed represjami. Raczej jest to potulnoœæ narodu, który przez kilkaset lat by³ koloni¹ kolejnych krajów. To pokora pañszczyŸnianych ch³opów, którzy godzili siê, ¿e panom zawsze bêdzie wiêcej wolno, ¿e taki jest odwieczny, boski porz¹dek rzeczy. – No tak, wiadomo, ¿e jest straszna korupcja w³adz – mówi¹, ale jakoœ ³agodnie, w tonie pogodzenia siê z losem. – Wiadomo, ¿e jest przestêpczoœæ, uwa¿aj wiêc na siebie! Tylko ostatnio dosz³o do protestów ulicznych, gdy jakiœ polityk ukrad³ miliardy przeznaczone na zabezpieczenia przed tajfunami i powodziami. Nie widzê tu jednak jakiegoœ ruchu oddolnego, organizacji d¹¿¹cych do reform pañstwa. Wszyscy siê te¿ godz¹, ¿e jest i bêdzie biednie, a jedynym remedium jest zarobkowy wyjazd za granicê.

Tak w³aœciwie to Filipiñczycy nie zauwa¿aj¹ albo nie przeszkadzaj¹ im, rzeczy, które cudzoziemców denerwuj¹. Które ekspaci chcieliby zmieniæ, ulepszyæ i s³u¿¹ tu – niemile odbieran¹ – rad¹. Na przyk³ad wszechobecne, rzucane pod nogi, pod p³ot, na trawnik, œmieci. Filipiñczycy ¿yj¹ w takim syfie, bo go nie zauwa¿aj¹, nie maj¹ porównania, choæby z Malezj¹ i Tajlandi¹, gdzie jest du¿o schludniej i ³adniej. Dlatego nigdy nie us³yszê od tutejszego taksówkarza/rikszarza „polskiej” tyrady: -Zrobiliby wreszcie coœ z tymi œmieciami! Kary ludziom wlepiaæ, to siê naucz¹! Walaj¹ siê wszêdzie te œmieci, ¿e a¿ wstyd przed zagranicznymi turystami. Za co te w³adze bior¹ pieni¹dze! Na co id¹ moje podatki! Filipiñski kierowca nie powiedzia³by jednak tego do mnie, tak¿e dlatego, ¿e narzekaæ wolno nam w swoim gronie, w obrêbie naszego spo³eczeñstwa. Nie wolno jednak narzekaæ za bardzo na inny kraj i naród, bo spotkamy siê z ura¿on¹ dum¹, obron¹ honoru, prób¹ zachowania twarzy. Warszawscy taksówkarze przeszli na emeryturê, ale na pewno pomstuj¹ na to, co siê wokó³ dzieje. Bo my, Polacy, jesteœmy strasznymi marudami. WejdŸmy choæby na internetowe portale poœwiêcone Warszawie. Cudzoziemcy zachwycaj¹ siê, jak tam czysto, ale warszawiacy burcz¹, ¿e graffiti na œciaanach i ¿e ktoœ Ÿle zaparkowa³ hulajnogê (i zamieszczaj¹ zdjêcie-dowód zbrodni). Ktoœ zamieszcza zdjêcie nowego budynku – i od razu wodospad krytyk, ¿e to bunkier, klocek, betonoza, ¿e zabieraj¹ nam skwerek z ³aweczk¹. Tych niezadowolonych i przeestetyzowanych mieszkañców stolicy Polski zapraszam do stolicy prowincji Pampanga. Niech tylko nie dziel¹ siê opiniami z miejscowym taksówkarzem. ❍

Bracia Brandysowie: Tragizm zapomnienia

Szczególn¹ obsesjê urzêdników budzi³a prawda historyczna o Powstaniu Warszawskim. Kluczowym pytaniem, które decydowa³o o losie reporta¿u, by³o to o obecnoœæ Armii Czerwonej na prawym brzegu Wis³y w 1944 r. i jej biernoœæ wobec tragedii miasta. Jeœli autorowi uda³o siê unikn¹æ tego niewygodnego politycznie w¹tku, skupiaj¹c siê wy³¹cznie na losach cywilów, materia³ otrzymywa³ przepustkê do emisji.

Kazimierz Brandys przez lata znajdowa³ siê w sytuacji pisarza wyklêtego z oficjalnego ¿ycia kulturalnego. Objêty by³ tzw. zapisem cenzorskim – poufn¹ instrukcj¹ przeznaczon¹ wy³¹cznie do wiadomoœci urzêdników. Cenzor, widz¹c nazwisko Brandysa na liœcie, wiedzia³, ¿e jakakolwiek wzmianka o nim w przestrzeni publicznej musi zostaæ natychmiast zablokowana i zg³oszona kierownictwu.

Paradoksalnie, ta próba skazania twórcy na niebyt sta³a siê katalizatorem jednego z najbardziej fascynuj¹cych zjawisk w historii polskiej kultury – drugiego obiegu. To w³aœnie poza cenzur¹ ukaza³a siê powieœæ „Nierzeczywistoœæ”, bêd¹ca g³êbok¹, intelektualn¹ polemik¹ z systemem i analiz¹ kondycji jednostki w pañstwie totalitarnym. Represje, zamiast uciszyæ g³os Kazimierza, pchnê³y go w stronê niezale¿noœci, która sta³a siê fundamentem spo³ecznego oporu i ¿ywej, nieskrêpowanej myœli. Rok 1981 przyniós³ gwa³towny zwrot w biografii Kazimierza Brandysa. Informacja o wprowadzeniu stanu wojennego zasta³a go wraz z ¿on¹, Mari¹ Zenowicz, w Stanach Zjednoczonych. W geœcie sprzeciwu wobec brutalnoœci w³adzy w kraju, ma³¿eñstwo podjê³o dramatyczn¹ decyzjê o pozostaniu na emigracji. Brak mo¿liwoœci stabilnego zarobkowania w USA sk³oni³ ich do przeprowadzki do Pary¿a. Wybór ten okaza³ siê opatrznoœciowy – Francja, ze wzglêdu na silne wiêzi historyczne oraz ogromn¹ sympatiê dla rodz¹cej siê „Solidarnoœci”, by³a miejscem, gdzie Polaków traktowano z wyj¹tkow¹ estym¹. Za namow¹ przyjació³, Brandysowie napisali list z proœb¹ o pomoc w uzyskaniu mieszkania do ówczesnego mera Pary¿a, którym by³ Jacques Chirac. Przysz³y prezydent Francji przychyli³ siê do proœby, co pozwoli³o pisarzowi osi¹œæ nad Sekwan¹. To tam powsta³ wybitny cykl dziennikowo-eseistyczny „Miesi¹ce”, w którym Brandys z dystansu analizowa³ polskie sprawy, staj¹c siê jednym z najwa¿niejszych g³osów emigracji.

W latach 80-tych losy braci Brandysów u³o¿y³y siê w sposób przejmuj¹cy, odwracaj¹c tradycyjne role rodzinne. To m³odszy Kazimierz, przebywaj¹cy na bezpieczniejszym, choæ trudnym wygnaniu w Pary¿u, sta³ siê cichym opiekunem starszego Mariana, który pozosta³ w Warsza wie. Marian Brandys zmaga³ siê wówczas z piêtrz¹cymi siê nieszczêœciami: represja mi wobec jego ¿ony, Haliny Miko³ajskiej, oraz jej chorob¹ nowotworow¹. Sam Ma rian równie¿ podupada³ na zdrowiu –czasu pobytu w oflagu podczas wojny, cierpia³ na ciê¿k¹ astmê.

Œwiadectwem wiêzi braci jest archi wum pocztówek w Bibliotece Narodowej. Choæ forma przekazu wymusza³a lako

nicznoœæ, teksty Mariana pe³ne by³y gorzkiego humoru i ukrytych próœb. Kazimierz odpowiada³ na nie gestami niezwykle konkretnymi: przesy³a³ bratu swetry, dba³ o dostawy œwie¿ych owoców do szpitala dla szwagierki i wspiera³ Mariana finansowo. Te drobne œwiadectwa codziennoœci, wysy³ane przez „¿elazn¹ kurtynê”, ukazuj¹ g³êbiê braterskiej wiêzi, której nie zdo³a³a zniszczyæ ani polityka, ani choroba, ani geograficzne oddalenie.

Bracia Brandysowie pozostawili po sobie œwiadectwo niez³omnoœci i intelektualnej uczciwoœci. Mimo skomplikowanych biografii, nigdy nie od³o¿yli pióra, traktuj¹c pisarstwo jako swój nadrzêdny obowi¹zek wobec prawdy. Kazimierz Brandys, z charakterystycznym dla siebie dystansem i skromnoœci¹, mawia³ o sobie, ¿e jest „magistrem prawa, którego zjad³o hobby do pisania”. To rzekome hobby sta³o siê jednak orê¿em w walce o wolnoœæ ducha.

Losy braci sta³y siê lustrem, w którym odbija³y siê dwa warianty powojennych losów Polaków. Marian pozosta³ w Warszawie, zanurzony w tamtejszej, niemal fizycznie odczuwalnej „ciê¿koœci” PRL-u. Kazimierz natomiast, wraz z ¿on¹ Mari¹ Zenowicz, wybra³ Pary¿ – miasto, które mimo nimbów wolnoœci, dla polskiego pisarza oznacza³o przede wszystkim niepewnoœæ jutra i ustawiczn¹ walkê o byt.

Wspó³czesna perspektywa czêsto upraszcza ten podzia³, idealizuj¹c parysk¹ egzystencjê. Tymczasem by³ to obraz daleki od kawiarnianego blichtru. To Maria Zenowicz pe³ni³a funkcjê „administratorki przetrwania”, bior¹c na swoje barki prozê ¿ycia: rachunki, zabiegi o stypendia czy ga¿e za radiowe wystêpy i przek³ady, które mia³y zapewniæ mê¿owi minimum swobody twórczej.

W tym samym czasie w Warszawie Marian zmaga³ siê z dolegliwoœciami somatycznymi i stanami depresyjnymi, skrupulatnie odnotowywanymi w jego dziennikach. Czyja „ciê¿koœæ” by³a wiêksza? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi, gdy¿ ka¿de z tych doœwiadczeñ biograficznych operowa³o w innej skali cier-

pienia. Próba porównania tych dwóch œwiatów obna¿a ich nieprzystawalnoœæ. Emigracja Kazimierza by³a walk¹ o zachowanie integralnoœci w obcej tkance kulturowej, podczas gdy warszawska codziennoœæ Mariana by³a nieustannym zmaganiem z systemow¹ marnoœci¹.

Relacja braci, choæ oparta na g³êbokiej wzajemnej ¿yczliwoœci i intensywnej wymianie listownej, nosi³a znamiona tragicznego braku porozumienia. Paradoks polega³ na tym, ¿e Kazimierz i Marian potrafili odnaleŸæ wspólny jêzyk jedynie na p³aszczyŸnie abstrakcyjnej – w sferze dysput spo³eczno-historyczno-politycznych. Bariera nie do przebycia wyrasta³a jednak na poziomie egzystencjalnego konkretu. Funkcjonowanie w dwóch odmiennych rzeczywistoœciach ekonomicznych i politycznych sprawia³o, ¿e „ciê¿ar istnienia” ka¿dego z nich mia³ inn¹ gêstoœæ. Nawet bezpoœrednie spotkania w Domu Pracy Twórczej w Oborach nie przynosi³y ukojenia. Marian opisywa³ je jako trudne, naznaczone narastaj¹cym poczuciem obcoœci. Listy i kartki pocztowe, zamiast budowaæ mosty, stawa³y siê jedynie dokumentacj¹ postêpuj¹cego oddalenia braci, którzy mimo wspólnej krwi, zamieszkiwali ju¿ inne wymiary realnoœci.

Nierozerwaln¹ czêœci¹ biografii Mariana by³a postaæ jego ¿ony, Haliny Miko³ajskiej – wybitnej aktorki i ikony opozycji demokratycznej (KOR). Jej postawa sta³a siê symbolicznym zwieñczeniem losów formacji intelektualnej, dla której etyka by³a nadrzêdna wobec sztuki. Scena z czerwca 1989 roku, gdy œmiertelnie chora Miko³ajska zosta³a zaniesiona na noszach do lokalu wyborczego, by oddaæ g³os w pierwszych wolnych wyborach, urasta do rangi narodowego misterium. Ten akt obywatelskiej bezkompromisowoœci wyznaczy³ równie¿ duchow¹ drogê Mariana. Z mi³oœci do ¿ony, krótko przed jej œmierci¹ pisarz przyj¹³ chrzest rzymskokatolicki. Wybór cmentarza w Laskach jako miejsca spoczynku nie by³ przypadkowy – to w³aœnie tam, w krêgu katolickiej inteligencji

i opozycyjnych elit, bi³o serce Polski, o któr¹ oboje walczyli.

Œmieræ przypieczêtowa³a geograficzne pêkniêcie biografii braci. Kazimierz, którego prochy rozsypano na paryskim Pere-Lachaise, pozosta³ na zawsze w przestrzeni emigracyjnego wygnania. Marian spocz¹³ w podwarszawskich Laskach. Choæ rozdzieleni przez tysi¹ce kilometrów, obaj do koñca pozostali depozytariuszami polskoœci. Obaj – niezale¿nie od miejsca zamieszkania – byli patriotami w najczystszym tego s³owa znaczeniu, d¹¿¹cymi do Polski wolnej i cywilizowanej. Ich fizyczne oddalenie by³o jedynie geograficznym przypisem do wspólnej, narodowej tragedii.

Dlaczego zatem Brandysowie dziœ „nie rezonuj¹”? Kazimierz, okreœlony mianem „pierwszorzêdnego pisarza drugorzêdnego”, pozostaje fascynuj¹c¹ zagadk¹ literatury – twórc¹, który potrafi³ przekuæ w³asne s³aboœci i lêki w uniwersalne tworzywo literackie. Przyczyny tej literackiej amnezji s¹ z³o¿one. Brak obecnoœci w g³ównym obiegu lektur szkolnych sprawia, ¿e nazwiska te znikaj¹ z horyzontu m³odych czytelników. Twórczoœæ Brandysów nie poddaje siê wspó³czesnym mechanizmom autopromocji i krótkotrwa³ym impulsom mediów spo³ecznoœciowych. Najs³ynniejsze dzie³o Kazimierza, „Jak byæ kochan¹”, funkcjonuje w masowej wyobraŸni niemal wy³¹cznie jako film Wojciecha Hasa. Nazwisko scenarzysty i autora pierwowzoru literackiego zosta³o wymazane przez potêgê kinowego obrazu i kreacje Barbary Krafftówny oraz Zbigniewa Cybulskiego. Kazimierz bywa kojarzony g³ównie przez pryzmat „Paszkwilu na Mi³osza” lub „Wariacji pocztowych”, podczas gdy Marian postrzegany jest przede wszystkim jako m¹¿ Miko³ajskiej lub autor powieœci historycznych. Co zostaje z braci Brandysów w dobie literatury b³yskawicznej? Wydaje siê, ¿e ich proza broni siê dziœ przede wszystkim w obiegu uniwersyteckim, ale jej wartoœæ wykracza poza ramy filologicznych analiz. To, co w ich pisarstwie najcenniejsze –owa „narracyjna uwa¿noœæ” oraz g³êboka empatia w opisywaniu „subtelnych typów ludzkich” – jest lekarstwem na powierzchownoœæ wspó³czesnego doœwiadczenia. W œwiecie zdominowanym przez ha³as, Brandysowie oferuj¹ ciszê i precyzjê, której odzyskanie wydaje siê warunkiem koniecznym dla zachowania ci¹g³oœci naszej kultury.

Kazimierz Brandys i Maria Zenowicz w Pary¿u, 1998 r.
Halina Miko³ajska i Marian Brandys

El¿bieta Baumgartner radzi

Kiedy pieni¹dze mog¹ byæ pobrane z twojego konta bez twojej aktywnej zgody

Pani Halina z Chicago prowadzi³a sprawê rozwodow¹ z pomoc¹ adwokata. Na pocz¹tku zap³aci³a mu 9,000 dolarów, s¹dz¹c, ¿e to wystarczy na ca³oœæ postêpowania. Gdy sprawa zaczê³a siê komplikowaæ, a emocje opad³y, pani Halina i jej m¹¿ postanowili wycofaæ pozew rozwodowy i zrezygnowaæ z us³ug adwokata. Ku swojemu zdumieniu, kilka tygodni póŸniej, pani Halina zauwa¿y³a, ¿e z jej konta zniknê³o dodatkowe 20,000 dolarów pobrane przez tego samego prawnika. Nie by³o ¿adnego rachunku, ¿adnego ostrze¿enia, ¿adnej (wed³ug pani Haliny) zgody. Czy prawnik mia³ do tego prawo? I co wa¿niejsze: w jakich sytuacjach w USA pieni¹dze mog¹ zostaæ pobrane z konta bez naszej aktywnej zgody?

Zgoda domniemana, zgoda udzielona, zgoda wymuszona W amerykañskim systemie finansowym obowi¹zuje zasada, ¿e ka¿da transakcja z konta bankowego musi byæ autoryzowana, czyli zatwierdzona przez w³aœciciela konta. Jednak „autoryzacja” nie zawsze oznacza klikniêcie „zap³aæ” w aplikacji. W wielu przypadkach zgoda mo¿e byæ udzielona wczeœniej, poœrednio lub w sposób domniemany. W³aœnie na tym tle dochodzi do nieporozumieñ, a czasem nadu¿yæ. W przypadku pani Haliny kluczowe pytanie brzmi: czy podpisa³a umowê z adwokatem, która zawiera³a klauzulê o automatycznym obci¹¿eniu jej konta? W USA kancelarie prawne czêsto stosuj¹ tzw. retainer agreements – umowy, które pozwalaj¹ im pobieraæ œrodki z konta klienta w miarê postêpu sprawy. Jeœli taka umowa zosta³a podpisana, a zawiera³a zapis o automatycznym obci¹¿eniu karty lub konta, adwokat móg³ dzia³aæ zgodnie z prawem. Ale nawet wtedy obowi¹zuj¹ go zasady etyki zawodowej, w tym obowi¹zek informowania klienta o kosztach, przedstawiania rachunków i uzyskiwania zgody na wiêksze wydatki. Jeœli pani Halina nie zosta³a poinformowana o dodatkowych kosztach, mog³o dojœæ do naruszenia etyki zawodowej, a nawet do nieautoryzowanej transakcji.

Nieautoryzowane transakcje: co mówi prawo?

Zgodnie z federaln¹ ustaw¹ Electronic Fund Transfer Act (EFTA), banki s¹ zobowi¹zane do ochrony klientów przed nieautoryzowanymi transakcjami. Jeœli klient zg³osi, ¿e z jego konta pobrano œrodki bez jego zgody, bank ma obowi¹-

zek wszcz¹æ dochodzenie i – jeœli transakcja rzeczywiœcie by³a nieautoryzowana –zwróciæ œrodki. Kluczowe jest jednak szybkie dzia³anie: klient musi zg³osiæ nieprawid³owoœæ w ci¹gu 60 dni od daty wys³ania wyci¹gu bankowego, na którym widnieje podejrzana transakcja. W przypadku kart kredytowych obowi¹zuj¹ jeszcze ostrzejsze przepisy: klient odpowiada maksymalnie za 50 dolarów, aw praktyce wiêkszoœæ banków nie obci¹¿a go wcale, jeœli zg³oszenie nast¹pi³o szybko.

Kiedy pieni¹dze mog¹ byæ pobrane legalnie bez twojej aktywnej zgody?

Choæ zasada autoryzacji jest podstaw¹, istnieje kilka wyj¹tków, w których œrodki mog¹ zostaæ pobrane z konta bez aktywnego udzia³u klienta. Oto najwa¿niejsze z nich:

1. Reclaiming przez instytucje federalne. Najbardziej znanym przypadkiem jest reclaiming, czyli automatyczne odzyskiwanie nadp³aconych œwiadczeñ federalnych, na przyk³ad przez Social Security Administration (SSA). Jeœli beneficjent œwiadczenia zmar³, a jego konto otrzyma³o wyp³atê po tej dacie, SSA mo¿e za poœrednictwem Department of the Treasury za¿¹daæ zwrotu tych œrodków. Bank ma obowi¹zek je zablokowaæ i zwróciæ, nawet bez wiedzy rodziny. Procedura ta jest w pe³ni zautomatyzowana i nie wymaga zgody spadkobierców.

2. Egzekucja komornicza lub s¹dowa. Jeœli s¹d wyda nakaz zajêcia konta, na przyk³ad w sprawie zaleg³ych alimentów, grzywien, d³ugów podatkowych lub kredytowych, to bank musi przekazaæ okreœlon¹ kwotê wierzycielowi. Klient mo¿e nie zostaæ uprzedzony, zw³aszcza jeœli wczeœniej ignorowa³ wezwania do zap³aty. W niektórych stanach obowi¹zuj¹ jednak przepisy chroni¹ce czêœæ œrodków, np. œwiadczenia socjalne lub minimalne salda.

3. Zgoda udzielona wczeœniej (umowy cykliczne). Wiele us³ug, od subskrypcji po kancelarie prawne, dzia³a na podstawie umów, które zawieraj¹ zgodê na automatyczne obci¹¿enia konta. Klient mo¿e zapomnieæ, ¿e tak¹ zgodê udzieli³, albo nie zrozumieæ jej zakresu. W przypadku pani Haliny, jeœli umowa z adwokatem zawiera³a tak¹ klauzulê, mog³a ona zostaæ wykorzystana dopobrania dodatkowych œrodków. Jednak nawet wtedy klient ma prawo do informacji, rachunku i mo¿liwoœci zakwestionowania op³at.

4. B³êdy systemowe i oszustwa (fraud). Czasem œrodki s¹ pobierane wskutek b³êdu technicznego lub oszustwa. Mo¿e to byæ wynik ataku phishingowego, z³oœliwego oprogramowania lub nieuczciwego sprzedawcy. W takich przypad-

kach bank ma obowi¹zek wszcz¹æ do chodzenie i – jeœli klient nie dopuœci³ siê ra¿¹cego niedbalstwa – zwróciæ œrodki.

5. Potr¹cenia wewnêtrzne banku. Niektóre banki zastrzegaj¹ sobie prawo do potr¹ cenia zaleg³ych op³at lub rat kredyto wych z innych kont klienta w tym samym banku. Na przyk³ad, jeœli klient ma konto oszczêdnoœciowe i zalega z rat¹ kredytu, bank mo¿e przenieœæ œrodki bez uprzedzenia. Takie dzia³ania musz¹ byæ jednak zapisane w umowie i zgodne z przepisami stanowymi.

Jak siê chroniæ?

El¿bieta Baumgartner

Najwa¿niejszym krokiem jest œwiadomoœæ. Klient powinien dok³adnie czytaæ umowy, zw³aszcza te zawieraj¹ce klauzule o automatycznych obci¹¿eniach. Warto regularnie sprawdzaæ wyci¹gi bankowe i ustawiæ alerty SMS lub e-mail dla transakcji powy¿ej okreœlonej kwoty. W przypadku us³ug prawnych, medycznych czy finansowych dobrze jest ¿¹daæ pisemnych kosztorysów i potwierdzeñ przed ka¿d¹ wiêksz¹ op³at¹.

Jeœli dojdzie do nieautoryzowanego pobrania œrodków, nale¿y natychmiast skontaktowaæ siê z bankiem, z³o¿yæ reklamacjê i, jeœli to konieczne, zawiadomiæ Federaln¹ Komisjê Handlu (FTC), Consumer Financial Protection Bureau (CFPB) lub stanow¹ komisjê etyki zawodowej (np. State Bar w przypadku adwokatów).

Co pani Halina mog³a zrobiæ inaczej?

W przypadku pani Haliny kluczowe znaczenie ma treϾ umowy z adwokatem.

Jeœli nie zawiera³a ona klauzuli o automatycznym obci¹¿eniu konta, pobranie 20,000 dolarów by³o nielegalne i powinno

nie jest prawnikiem i nie udziela porad prawnych. Niniejszy artyku³ zosta³ napisany wy³¹cznie w celach informacyjnych. Jest autork¹ wielu ksi¹¿ek-poradnikówo profilu finansowym i konsumenckim, m.in. „Ubezpieczenie spo³eczne Social Security”, „¯ycie od nowa”, „Amerykañskie emerytury”, poœwiêconej indywidualnym programom emerytalnym i wielu innych. S¹ one dostêpne w wersji elektronicznej w witrynie: www.PoradnikSukces.com tel. 1-718-224-3492

zostaæ natychmiast zg³oszone do banku oraz do stanowej komisji etyki. Jeœli jednak taka klauzula istnia³a, pani Halina mo¿e domagaæ siê szczegó³owego rozliczenia i, w razie braku przejrzystoœci, z³o¿yæ skargê na nieetyczne praktyki. Jej przypadek pokazuje, jak wa¿ne jest, by nie traktowaæ konta bankowego jako „nietykalnego”.

W USA istnieje wiele legalnych mechanizmów, które pozwalaj¹ na pobranie œrodków bez aktywnej zgody klienta, ale ka¿dy z nich ma swoje granice i wymaga przejrzystoœci. Œwiadomoœæ tych mechanizmów to pierwszy krok do ochrony w³asnych finansów. ❍

Jak pomniejszyæ podatki

dowiesz siê z ksi¹¿ek El¿biety Baumgartner

“Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem. Podrêcznik agresywnej gry podatkowej”

Spadki, darowizny, przychody, inwestycje, sprzeda¿ mieszkania, konta w USA i w Polsce, walka z IRS. Ustawa o ujawnianiu kont zagranicznych FATCA. Rozszerzona do 308 stronic.

Równie¿: „Emerytura reemigranta w Polsce”, „Powrót do Polski”, „Emerytura polska i amerykañska”, „Planowanie spadkowe” i wiele innych.

Ksi¹¿ki s¹ uaktualnione na rok 2026 i dostêpne w wersji elektronicznej w witrynie www.PoradnikSukces.com, tel. 718-224-3492, www.PoradnikSukces.com

➦ FLORYDA - mieszkania na sprzeda¿:

Deerfield Beach:

2 pokoje, 2 ³azienki, du¿y balkon, 4 piêtro, winda. Cena $ 98,000

Fort Lauderdale:

3 pokoje, 2 ³azienki, balkon, winda, 2 piêtro. Cena $ 100,000

Pompano Beach:

nad oceanem, 2 pokoje, 2 ³azienki, 11 piêtro. Cena $ 299.000

Profesionalny i doœwiadczony agent nieruchomoœci Roman Tryndus. Tel. 754-235-0378 www.myhouseflorida.net

NA GAZOWE

● USUWANIE GAS, NATIONAL GRID, DEPT OF BUILDINGS VIOLATIONS

● RPZ/BACKFLOW PREVENTER INSTALACJA & COROCZNE SERWISY

● CON ED/ NATIONAL GRID GAS SERVICE RESOTRATION

● INSPEKCJE SYSTEMÓW LINII GAZOWYCH ZGODNIE Z LOCAL LAW

T³umaczenia ✓ Sprawy imigracyjne ✓ Notariusz 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653

pieniêdzy i paczek

Acupuncture and Chinese Herbal Center

Cui, L.Ac, OMD,

– jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni.

● katar sienny ● bóle pleców ● rwê kulszow¹ ● nerwobóle ● impotencjê

● zapalenie cewki moczowej ● bezp³odnoœæ ● parali¿ ● artretyzm ● depresjê ● nerwice

● zespó³ przewlek³ego zmêczenia ● na³ogi ● objawy menopauzy ● wylewy krwi do mózgu

● alergie ● zapalenie prostaty ● rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp.

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku

144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354

Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 19:00; tel. (718) 359-0956

1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223

Wtorek, czwartek i sobota: 12:00-19:00, w niedziele 12:00 - 15:00; tel. (718) 266-1018 www.drshuguicui.com

W grobie

Obraz wybitnego malarza Hansa Holbeina (M³odszego) przedstawiaj¹cy zmar³ego Jezusa w grobie, szokuje; odstrêczaj¹cym naturalizmem w przedstawieniu martwego cz³owieka. Podobno jako modelem malarz pos³u¿y³ siê zw³okami topielca wy³owionego z Renu.

Sztuka dla sztuki?

Nie ulega w¹tpliwoœci, ¿e artysta u¿y³ swego ca³ego, a niema³ego przecie¿ kunsztu, aby przedstawiæ ohydê zw³ok cz³owieka. Obraz ma ewidentnie na celu przera¿aæ, budziæ dreszcz grozy i obrzydzenia na widok nagiego trupa. To nie jest Zbawiciel spoczywaj¹cy w grobie w oczekiwaniu na zmartwychwstanie; to zmar³y, trup, ostatecznie i nieodwo³alnie nie¿ywy cz³owiek. Holbein z realizmem posun¹³ siê tak daleko, ¿e postaæ na obrazie jest naturalnych rozmiarów

ca³oœæ dzie³a liczy 30.5 cm x 2.00 m.

Zarazem jest to wizerunek Jezusa w grobie ze wszystkimi dok³adnie oddanymi ranami, jakich Zbawiciel dozna³ na krzy¿u: posiniaczona, przebita d³oñ, rana boku od dzidy rzymskiego ¿o³nierza, przedziurawiona stopa. Ujêcie boczne pozwala obejrzeæ tylko jedn¹ stronê cia³a zmar³ego –wychudzone cz³onki, niemal jak szkielet; le¿y wyprostowany na czymœ w rodzaju kamiennego blatu, mo¿e deski spoczywaj¹cej na nie wiadomo czym. Otwarte usta jakby zamar³ w nich ostatni krzyk agonii, pó³otwarte oczy nie widz¹ ju¿ nic. Broda wynêdznia³ej twarzy sterczy w górê, d³ugie w³osy opadaj¹ na przeœcierad³o.

Nie wiadomo, dlaczego Hans Holbein namalowa³ ten obraz, bo chyba nie dla samej sztuki, choæ wiadomo, ¿e od dzieciñstwa fascynowa³ go podobny wizerunek przedstawiaj¹cy potwornie okaleczone cia³o Chrystusa na krzy¿u – figuruj¹cy jako czêœæ poliptyku Isenheim wykonanego przez Matthiasa Grünewalda dla zakonu œw. Antoniego. Holbein-ojciec, te¿ malarz, prowadzi³ syna, aby obejrza³ ca³¹ kompozycjê, w tym naturalnie tak¿e fragment dotycz¹cy z³o¿enie do Grobu. I mimo ¿e dzie³o Grünewalda razi naturalizmem przedstawienia, to jednak nie mo¿e równaæ siê z brzydot¹, groz¹, wstrêtem wyobra¿enia Holbeina.

Holbein namalowa³ obraz ok 1520 r. dla znanego uczonego, kolekcjonera, zwolennika reformacji z Bazylei, gdzie dzie³o to znajduje siê do dziœ.

Zastanawia specyfika tego zamówienia u drogiego malarza obrazu, który raczej nie zdobi kolekcji owego fundatora (w³aœciwie strach je pokazywaæ); nigdy ¿aden z koœcio³ów nie zg³osi³ zapotrzebowania na kompozycjê Holbeina – mo¿e, gdy zo-

baczono gotowe dzie³o, duchowni (kimkolwiek byli) wycofali ofertê: nie wzbudza wspó³czucia wizerunkiem mêki Pañskiej, nie wzmacnia wiary w Zmartwychwstanie, nie przekonuje co do sensu mêczeñskiej œmierci. Komunikuje raczej odwrotne przes³anie: daremnoœci cierpienia, nieodwo³alnej œmierci, kresu po zgonie; rozk³adu materii i nicoœci.

I tak obraz tkwi³by w ma³o znanej bazylejskiej kolekcji, gdyby nie zobaczy³ go kiedyœ rosyjski pisarz, Fiodor Dostojewski. Skomentowa³ je w gwa³townych s³owach w „Idiocie” – jednej ze swych najs³ynniejszych powieœci. Jeden z bohaterów powieœci oœwiadcza, ¿e sugestywny wizerunek Holbeina mo¿e sk³oniæ do utraty wiary, a jego rozmówca dodaje, i¿ obraz Holbeina œwiadczy o triumfie œlepych si³ natury nad wszystkim, w co wierzymy. Tym znanym fragmentem z „Idioty” pisarz utrwali³ pamiêæ tego bulwersuj¹cego dzie³a.

Osobliwa perspektywa

Andrea Mantegna namalowa³ znany obraz „Op³akiwanie Chrystusa” ok. 1480 r., a dzie³o s³ynie nie tyle z tematyki (Op³akiwanie nale¿a³o do typowych w¹tków malarskich twórczoœci religijnej), co z szokuj¹cej kompozycji – perspektywy spojrzenia na martwe cia³o Jezusa. Widz jakby lekko unosi³ siê ponad cia³em ogl¹danym od strony stóp. Widzimy rozdart¹ gwoŸdziami skórê, przedziurawione d³onie, perspektywicznie skrócony muskularny tors i twarz martwego Jezusa ogl¹dan¹ od strony podbródka. G³owa oparta na poduszce pozwala ujrzeæ twarz zmar³ego, wychud³¹, œci¹gniêt¹ cierpieniem. Taki punkt widzenia sugeru-

je „ciasnotê” miejsca, w którym malarz nie mia³ dostatecznej swobody ruchu, by ustawiæ siê ze swym sprzêtem. To my wraz z artyst¹ jesteœmy w grobie, przy kamiennej p³ycie, na której le¿y cia³o Ukrzy¿owanego. Widz odczuwa ów brak miejsca na ruch artysty, który wcisn¹³ siê gdzieœ, aby uwieczniæ tê scenê. Czuje klaustrofobiczne ograniczenie malarskiego spojrzenia – brak przestrzenni, w niewielkiej szczelinie skalnej mieœci siê tylko cia³o.

Jezusa op³akuj¹ trzy osoby – Matka Boska, Maria Magdalena i ledwie widoczny œw. Jan. W tej grocie jest niewiele miejsca, panuje tak niewiarygodny œcisk, ¿e zmieœci³y siê tylko twarze op³akuj¹cych. ¯a³obnicy prawdopodobnie klêcz¹ na zewn¹trz i tylko g³owy pochylaj¹ nad zmar³ym.

A przy tym niemal monochromatyczny obraz, z kolorami prawie jednakiej tonacji, podkreœla naturê miejsca przedstawienia – to grób, grota, z minimaln¹ iloœci¹ œwiat³a.

Co jest w cz³owieku w œrodku?

Jeden ze s³ynniejszych obrazów Rembrandta – „Lekcja anatomii doktora Tulpa” – powsta³ w 1632 r. – wkrótce po przyjeŸdzie artysty do Amsterdamu na „podbój” lukratywnego rynku.

Faktycznie, Rembrand dosta³ cenne zamówienie – standardowe, rzec mo¿na, ale sowicie op³acane. Dziœ trudno dociec, jak to siê sta³o, ¿e m³ody, raczej nieznany malarz, otrzyma³ zlecenie, o które ubiegali siê potentaci pêdzla i farby. W ka¿dym razie zamówiono u niego taki obraz i „Lekcja anatomii…” uwa¿ana jest za pierwsze, wczesne arcydzie³o Rembrandta.

Co pewien czas urz¹dzano w mieœcie publiczne pokazy (wstêp za biletami) sekcji zw³ok. W tamtych czasach wnêtrze cz³owieka fascynowa³o ludzi, tote¿ chêtnych by³o co niemiara, zw³aszcza ¿e i okazja by³a nieczêsta, ¿eby zajrzeæ do œrodka ludzkiego cia³a. G³ówny chirurg (w tym wypadku dr Tulp), na którego spad³ zaszczyt, zamówi³ u wziêtego artysty obraz uwieczniaj¹cy jego profesjonalne umiejêtnoœci. Osoby towarzysz¹ce doktorowi tak¿e p³aci³y swoj¹ dolê artyœcie. I tak oto powsta³ s³ynny obraz: zmar³y – uprzednio powieszony skazaniec – s³u¿y jako obiekt naukowej obserwacji, a ods³oniête ju¿ wnêtrze jego rêki budzi zrozumia³e zainteresowanie. Obraz w zamyœle nie mia³ byæ piêkny, raczej – „kronikarski”, wykonany wiêc z ca³ym paskudnym naturalizmem sytuacji. ❍

Hans Holbein – Martwy Chrystus
Andrea Mantegna – Martwy Chrystus i trójka op³akuj¹cych
Rembrandt van Rijn – Lekcja anatomii dr. Nicolasa Tulpa

Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Kurier Plus - e-wydanie 16 maja 2026 by Kurier Plus - Issuu