POLISH WEEKLY MAGAZINE
NUMER 1656 (1956) ROK ZA£O¯ENIA 1987 TYGODNIK
CZERWCA 2026
Tomasz Bagnowski
![]()
NUMER 1656 (1956) ROK ZA£O¯ENIA 1987 TYGODNIK
CZERWCA 2026
Tomasz Bagnowski
Po raz pierwszy od co najmniej pó³ wieku wiêcej osób wyjecha³o z USA ni¿ przyby³o do tego kraju. Statystyki rodz¹ pytanie: czy to przede wszystkim efekt polityki i prezydentury Donalda Trumpa, czy rezultat szerszych zmian gospodarczych i spo³ecznych?
Dostêpne dane pokazuj¹, ¿e ubieg³y rok przyniós³ zjawisko, którego USA nie widzia³y od dekad, a wed³ug niektórych ujêæ statystycznych nawet od okresu sprzed II wojny œwiatowej: ujemne saldo migracji. Nie chodzi wy³¹cznie o deportacje osób przebywaj¹cych w USA nielegalnie. Coraz wiêksz¹ rolê odgrywa emigracja obywateli amerykañskich, którzy decyduj¹ siê na trwa³e opuszczenie kraju. Szacuje siê, ¿e poza Stanami Zjednoczonymi mieszka od czterech do dziewiêciu milionów Amerykanów. Najnowsze dane wskazuj¹ na wzrost liczby dobrowolnych wyjazdów, a w 2025 roku ponad 180 tys. obywateli USA przenios³o siê za granicê. Trend ten wed³ug demograficznych przewidywañ ma siê utrzymywaæ. Wœród najczêœciej wybieranych kierunków emigracji z USA pojawiaj¹ siê Meksyk, Hiszpania, Niemcy i Tajlandia. Firma Expatsi, która bada motywacje emigracyjne twierdzi, ¿e maj¹ one w du¿ej mierze charakter ideowy. „89 procent wyje¿d¿aj¹cych
Amerykanów deklaruje, ¿e robi to z powodów politycznych. Inni wskazuj¹ na potrzebê przygody i rozwoju, a jeszcz inni na mo¿liwoœæ oszczêdnoœci” – utrzymuje firma Expatsi. Czêœæ Amerykanów podejmuje decyzjê o wyjeŸdzie, inspiruj¹c siê równie¿ przyk³adem znanych osób, które opuœci³y USA lub uzyska³y podwójne obywatelstwo i obecnie mieszkaj¹ za granic¹. Na przyk³ad znana prezenterka telewizyjna Ellen DeGeneres i jej ma³¿onka Portia de Rossi przeprowadzi³y siê do wiejskiej posiad³oœci w Cotswolds w Anglii, deklaruj¹c, ¿e o wyjeŸdzie zdecydowa³a reelekcja Donalda Trumpa. Kiedy to siê sta³o para postanowi³a zostaæ tam na sta³e. Aktorka Rosie O’Donnell przenios³a siê do Irlandii, wskazuj¹c na troskê o bezpieczeñstwo dzieci i w³asne zdrowie psychiczne. Sophie Turner wróci³a z Miami do Londynu, powo³uj¹c siê m.in. na rosn¹c¹ przemoc z u¿yciem broni i zmiany dotycz¹ce praw reprodukcyjnych w USA.
➭ 6
➭ Polish Fashion Day w nowojorskim konsulacie – str. 2
➭ Klasyka na Broadwayu – str. 3
➭ „Poca³unki“ w Centrum Polsko-S³owiañskim – str. 7
➭ W Blenderze K. Herman i M. Czubaszek – str. 10
➭ Kiedy pomo¿e blokada historii kredytowej? – str. 13
➭ Powszechna zag³ada – str. 15

XXIII Mistrzostwa Œwiata w pi³ce no¿nej rozpoczê³y siê w czwartek, 11 czerwca. Po raz pierwszy w historii turniej odbywa siê jednoczeœnie w trzech krajach (USA, Kanada, Meksyk) i bierze w nim udzia³ 48 reprezentacji. Fina³ 19 lipca.

Krysia Wêgrzyñska mia³a zaledwie 23 lata, kiedy wyl¹dowa³a w Ameryce. Po piêtnastu latach ¿ycia w Nowym Jorku – mieœcie, które dla wielu jest spe³nieniem marzeñ, podjê³a nie dla wszystkich zrozumia³¹ decyzjê: wróciæ. Nie na chwilê, nie „spróbowaæ”, ale zamkn¹æ jeden rozdzia³ i zacz¹æ kolejny – w ma³ej wsi na Podkarpaciu, wœród ciszy, Bieszczad i ludzi, których zna siê od zawsze. To nie jest historia o pora¿ce ani ucieczce. To opowieœæ o odwadze dojrza³ej kobiety, o ws³uchiwaniu siê w siebie i o powrocie, który okazuje siê nie koñcem, ale pocz¹tkiem nowego ¿ycia.
Jak wygl¹da³y Twoje pierwsze chwile po wyl¹dowaniu?
Na lotnisku czekali na mnie rodzice i kilku krewnych. Kiedy wysz³am z terminala i uœwiadomi³am sobie, ¿e naprawdê jestem w Polsce, na swojej ziemi, ogarnê³o mnie ogromne wzruszenie. Wszystko wydawa³o siê nierealne, jak scena z filmu. Ten stan towarzyszy³ mi póŸniej przez wiele dni. Wróci³am tu¿ przed Bo¿ym Narodzeniem i bardzo zale¿a³o mi, ¿eby po tylu latach spêdziæ œwiêta z babci¹. Spotkania z bliskimi by³y pe³ne emocji. Patrzy³am na ich twarze i próbowa³am po³¹czyæ wspomnienia sprzed lat z rzeczywistoœci¹. By³y uœciski, ³zy wzruszenia i niedowierzanie, ¿e znów jesteœmy razem. Po powrocie z lotniska rodzice zaprosili s¹siadów i znajomych na wspólny obiad. Przez ca³y dzieñ trwa³y powitania i rozmowy. Nie wróci³am jednak sama – przyjecha³ ze mn¹ tak¿e mój piesek, który od razu skrad³ wszystkie serca. Pa-
trz¹c, jak radoœnie wita ka¿dego po kolei, mia³am wra¿enie, ¿e cieszy siê z tego powrotu niemal tak samo mocno jak ja. Co siê dzia³o podczas kolejnych dni?
Ju¿ nastêpnego dnia po powrocie zaczê³am za³atwiaæ formalnoœci. Musia³am zarejestrowaæ siê w urzêdzie pracy, uporz¹dkowaæ dokumenty i przede wszystkim zadbaæ o ubezpieczenie zdrowotne. W³aœnie wtedy prze¿y³am pierwsze pozytywne zaskoczenie. Przed wyjazdem wielokrotnie s³ysza³am, ¿e ludzie s¹ tu niemili, urzêdy dzia³aj¹ Ÿle, a za³atwienie czegokolwiek graniczy z cudem. Tymczasem moje doœwiadczenia by³y zupe³nie inne. Wszêdzie spotyka³am ¿yczliwoœæ, cierpliwoœæ i chêæ pomocy. Ju¿ pierwszego dnia utwierdzi³am siê w przekonaniu, ¿e decyzja o powrocie by³a s³uszna.
Elegancka rezydencja Konsulatu Generalnego RP w Nowym Jorku w sobotni wieczór 6 lipca zmieni³a siê w modowy wybieg.
Organizatork¹ wydarzenia by³a Maggie Haese, a wspó³organizatork¹ Katarzyna Dominiak. Za re¿yseriê pokazu odpowiada³ Maciej Majzner.
Tegoroczne wydarzenie rozpoczê³a kolekcja, której motywem by³a muzyka Fryderyka Chopina. Szczególny charakter kolekcji podkreœli³ znakomity pianista, absolwent The Juilliard School Mateusz Mikolajczak, którego wykonanie utworów Fryderyka Chopina towarzyszy³o modelkom podczas pokazu.
W sobotni wieczór zaprezentowane zosta³y ró¿norodne, czêsto szalone, ale inspi-


ruj¹ce, kolekcje polskich projektantów do grona których nale¿¹ m.in. MMC Studio, Hector & Karger, Jarostaw Ewert, Angelika Józefczyk, Sandra Skórka, Tova, Sempre With Love oraz JenA.
Wszystkie projekty prezentowane tego wieczoru budzi³y zainteresowanie. Mnie szczególnie przypad³y do gustu propozycje marki Hector & Karger. Jej projektanci to poznañski duet, który od lat ubiera m.in. kolekcjonerkê polskiej sztukiGra¿ynê Kulczyk.
Projektanci wspomnieli, ¿e nie by³ to ich pierwszy pokaz w nowojorskiej metropolii. Kilka lat temu goœcili w Nowym Jorku ze swoj¹ kolekcj¹.


Na baczniejsz¹ uwagê zas³uguje równie¿ duet projektantów Ilona Majer i Rafa³ Michalak wystêpuj¹cy pod szyldem MMC. To


– Stres sta³ siê dziœ niemal codziennym towarzyszem cz³owieka. Rano budzik dzwoni za wczeœnie, telefon przypomina o zaleg³ych sprawach, praca nie czeka, rachunki same siê nie p³ac¹, a organizm czasem przypomina: „kochany, ja te¿ tu jestem”. Nic dziwnego, ¿e coraz wiêcej osób szuka naturalnego wsparcia dla równowagi, dobrego nastroju, spokojniejszej g³owy i codziennej energii. W takim kontekœcie warto zwróciæ uwagê na ciekawe po³¹czenie roœlin ajurwedyjskich: Mucuna Ashwagandha
Ten suplement ³¹czy trzy wa¿ne elementy: Mucuna pruriens, ashwagandhê oraz ekstrakt z czarnego pieprzu. Ka¿dy z nich pe³ni inn¹ rolê, a razem tworz¹ formu³ê przeznaczon¹ dla osób, które chc¹ wspieraæ organizm w okresach napiêcia, zmêczenia i codziennego obci¹¿enia.
Mucuna pruriens, znana tak¿e jako aksamit na fasola, to roœlina od dawna obecna w cji ajurwedyjskiej. Jej najwiêksz¹ ciekawostk¹ jest naturalna zawartoœæ zwi¹zków zwi¹zanych z produkcj¹ dopaminy – neuroprzekaŸnika kojarzonego z motywacj¹, energi¹, rado œci¹ dzia³ania i poczuciem satysfakcji. Oczywiœcie nie mówimy tu o leczeniu chorób ani o cudach na zamówienie. Mówimy o delikatnym, roœlinnym
wsparciu dla naturalnej witalnoœci i dobrego samopoczucia. Mo¿na powiedzieæ, ¿e mucuna pomaga organizmowi przypomnieæ sobie, ¿e ¿ycie to nie tylko obowi¹zki, kolejki i has³o „proszê chwilê poczekaæ”. Drugim wa¿nym sk³adnikiem jest ashwagandha, jedna z najbardziej znanych roœlin adaptogennych. Adaptogeny to roœliny, które tradycyjnie stosuje siê jako wsparcie organizmu w przystosowaniu siê do codziennego stresu. Ashwagandha bywa wybierana przez osoby przemêczone, zestresowane, spiête, ¿yj¹ce w ci¹g³ym poœpiechu. Wspiera poczucie wewnêtrznej równowagi, odpornoœæ na codzienne napiêcie oraz spokojniejsze funkcjonowanie. Nie zast¹pi snu, urlopu ani spokojnej rozmowy z blisk¹ osob¹, ale mo¿e byæ cennym elementem rozs¹dnej rutyny.

W formule znajduje siê równie¿ ekstrakt z czarnego pieprzu. To ma³y sk³adnik, ale o du¿ym znaczeniu. Czarny pieprz zawiera piperynê, która bywa stosowaw suplementach w celu wspierania przyswajania sk³adników roœlinnych. Mo¿na go porównaæ do dobrego pomocnika w aptece – sam nie robi ca³ego zamieszania, ale sprawia, ¿e wszystko dzia³a sprawniej. Warto te¿ zwróciæ uwagê, ¿e produkt Rainbow Light jest oznaczony jako vegan, gluten free i non-GMO, co dla wielu osób ma dziœ znaczenie. Coraz
jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek odzie¿owych. S¹ oni uznawani za pionierów polskiego stylu oversize i mistrzów ³¹czenia elegancji ze sportowym luzem. By³ to fina³owy pokaz tego wieczoru, pokazuj¹cy przekrój najnowszej kolekcji warszawskich kreatorów. Polish Fashion Day stawia sobie za cel budowanie mostu promocyjnego w dziedzinie mody pomiêdzy Polsk¹, a Stanami Zjednoczonymi.
7 czerwca by³ dniem w którym polscy projektanci przedstawiali swoje oferty amerykañskim odbiorcom i nawi¹zywali kontakty, prowadz¹ce w perspektywie do bli¿szej wspó³pracy.

wiêcej pacjentów pyta nie tylko „co to robi?”, ale te¿ „co jest w œrodku?” i „czy pasuje do mojego stylu ¿ycia?”. I bardzo dobrze, bo œwiadomy wybór to po³owa sukcesu.
Dla kogo taki suplement mo¿e byæ interesuj¹cy? Dla osób zapracowanych, zmêczonych psychicznie, zestresowanych, które chc¹ naturalnie wspieraæ energiê, pogodê ducha i równowagê. Szczególnie dla tych, którzy czuj¹, ¿e organizm nie potrzebuje ostrego dopingu, ale m¹drego wsparcia – takiego cichego „dasz radê” w kapsu³ce.
Trzeba jednak pamiêtaæ, ¿e zio³a te¿ maj¹ swoj¹ si³ê. Osoby przyjmuj¹ce leki neurologiczne, psychiatryczne, uspokajaj¹ce, nasenne, na ciœnienie, cukier, tarczycê, a tak¿e kobiety w ci¹¿y i karmi¹ce, powinny przed u¿yciem skonsultowaæ siê z lekarzem lub farmaceut¹. To bardzo wa¿ne, bo dobry suplement powinien byæ dobrany do cz³owieka, a nie cz³owiek do suplementu.
W Markowej Aptece zawsze mówimy: organizm lubi troskê, ale nie lubi przesady. Najlepsze efekty daje po³¹czenie dobrej suplementacji z ruchem, snem, zdrowym jedzeniem i odrobin¹ uœmiechu. Bo czasem najlepszym lekarstwem na stres jest spacer, dobra herbata i œwiadomoœæ, ¿e nie wszystko trzeba zrobiæ dzisiaj.
Oœwiadczenie FDA:
These statements have not been evaluated by the Food and Drug Administration. This product is not intended to diagnose, treat, cure or prevent any disease.


LIVE PERFORMANCES BY KASIA MOŒ INO
Opowieœæ o upadku amerykañskiego snu, brookliñski akcent, uczucia, mocne dialogi i minimalistyczna forma, tak mo¿na w skrócie opisaæ nowe wystawienie Death of a Salesman, czyli „Œmierci komiwoja¿era” Arthura Millera.
Spektakl grany jest do 9 sierpnia na scenie Winter Garden Theatre na Broadwayu. Nic dziwnego, ¿e bilety s¹ drogie. To jedna z najwa¿niejszych amerykañskich sztuk teatralnych, a obecna inscenizacja zosta³a nominowana a¿ do dziewiêciu nagród Tony Awards, w tym za najlepsze wznowienie sztuki, re¿yseriê oraz role aktorskie Nathana Lane’a, Laurie Christophera Abbotta.

Ci, ktorzy znali Micha³a pamiêtaj¹ Jego ¿yczliwoœæ, opanowanie, ciekawoœæ œwiata, ³agodnego ducha i wyj¹tkowy sposób patrzenia na œwiat. Jego nieobecnoœæ pozostawia pustkê w sercach jego rodziny i przyjació³. ¯egnamy Ciê, nasz Przyjacielu. Bêdziemy za Tob¹ têskniæ.
sta³a wspó³praca
redaktor naczelna
Zofia Doktorowicz-K³opotowska
Maria Bielski, Andrzej Józef D¹browski, Ma³gorzata Ka³u¿a, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Chris Miekina, Jolanta Szczepkowska, Katarzyna Zió³kowska
rzedstawienie robi ogromne wra¿enie. Mimo oszczêdnej scenografii, która skupia uwagê widza na czerwonym Chevroletcie stoj¹cym w smugach dymu przez niemal ca³y spektakl na œrodku sceny, trudno choæ na chwilê oderwaæ siê od tego, co dzieje siê na scenie. Samochód staje siê symbolem amerykañskiego snu, marzenia o sukcesie, które czasem zamienia siê w ciê¿ar nie do kierownic¹ pojawia siê Nathan Lane, wcielaj¹cy siê w Willy’ego Lomana. Jego bohater przyje¿d¿a nim na pocz¹tku historii, a fina³owa scena odjazdu nadaje temu obrazowi szczególn¹ si³ê. Najwiêksz¹ rolê odgrywa tu s³owo. Diaprowadzone tak przekonuj¹co, ¿e s³ucha siê ich niemal¿e w napiêciu. Nie potrzeba efektów specjalnych ani rozbudowanej scenografii. Si³a tekstu Miltalent aktorów sprawiaj¹, ¿e przez ponad trzy godziny widz pozostaje ca³kowicie historii rodziny Lomanów. Sztuka zosta³a napisana w 1949 roku w³aœnie wtedy mia³a swoj¹ premierê. mieræ komiwoja¿era” opowiada cz³owieku, którego marzenia o sukcesie powoli zamieniaj¹ siê w tragediê. Kryzys goni kryzys. ¯ycie up³ywa na sp³acaniu d³ugów, pojawia siê utrata pracy, poczucie bycia niepotrzebnym, samotnoœæ, rozczarowanie i zdrada. Wszystko dzieje siê na brookliñskich ulicach i w domu zwyk³ej amerykañskiej rodziny. Aktorzy œwietnie oddaj¹ charakterystyczny brookliñski akcent, który dziœ coraz rzadziej mo¿na us³yszeæ. Wybitny jest przede wszystkim Nathan Lane. Jako Willy Loman jest jednoczeœnie
fotografia Zosia ¯eleska-Bobrowski wydawcy
John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

silny i zagubiony. Ka¿de wypowiadane przez niego s³owo brzmi wiarygodnie, a jego emocje udzielaj¹ siê widowni. Nic dziwnego, ¿e to w³aœnie on otrzymuje najg³oœniejsze owacje na stoj¹co. Mimo up³ywu ponad 70 lat pozostaje niezwykle aktualna. Opowiada o problemach, które wci¹¿ s¹ bliskie wielu ludziom: o presji sukcesu, lêku przed pora¿k¹, rodzinnych konfliktach i samotnoœci. Dlatego nale¿y do klasyki, której nie warto omijaæ.
Arthur Miller by³ jednym z najwybitniejszych amerykañskich dramatopisarzy XX wieku. Urodzi³ siê w Harlemie w Nowym Jorku. By³ przez kilka lat mê¿em filmowej gwiazdy Marilyn Monroe. Za swoj¹ twórczoœæ otrzyma³ miêdzy innymi Nagrodê Pulitzera, Tony Award za „Œmieræ komiwoja¿era”, National Medal of Arts oraz wiele innych. Ma³o kto wie, ¿e korzenie pisarza prowadz¹ do Polski. Ojciec Millera, Isidore Miller, urodzi³ siê w Radomyœlu Wielkim na Podkarpaciu. Rodzina jego matki wywodzi³a siê z tego samego regionu. Doœwiadczenie rodziny imigrantów mia³o du¿y wp³yw na twórczoœæ autora. Miller czêsto pisa³ o ludziach próbuj¹cych odnaleŸæ swoje miejsce w Ameryce, o marzeniu o lepszym ¿yciu oraz o rozczarowaniu, gdy rzeczywistoœæ nie spe³nia oczekiwañ. Wiele z tych tematów odnajdujemy w³aœnie w opisywanej sztuce.
Warto wiêc skorzystaæ z okazji i zobaczyæ tê wyj¹tkow¹ adaptacjê. To spektakl, który przypomina, dlaczego teatr nadal potrafi poruszaæ mocniej ni¿ niejeden film. Bilety naj³atwiej znaleŸæ przez aplikacjê Theatr App, gdzie czêsto mo¿na odkupiæ wejœciówki od osób, które nie mog¹ pojawiæ siê na przedstawieniu. Czasami udaje siê je zdobyæ nawet w ni¿szej cenie. Polecam i zachêcam do obejrzenia.
Kurier Plus, Inc.
Adres: 176 Java Street Brooklyn, NY 11222 Pokój numer 6
Tel: (718) 389-3018
E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com
Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Tak Jezus obchodzi³ wszystkie miasta i wioski. Naucza³ w tamtejszych synagogach, g³osi³ Ewangeliê o Królestwie i leczy³ wszystkie s³aboœci i wszystkie choroby. A widz¹c t³umy, litowa³ siê nad nimi, byli bowiem znêkani i porzuceni, jak owce nie maj¹ce pasterza. Wtedy rzek³ do swych uczniów: „¯niwo wprawdzie wielkie, ale robotników ma³o. Proœcie Pana ¿niwa, ¿eby wyprawi³ robotników na swoje ¿niwo”. Wtedy przywo³a³ do siebie dwunastu swoich uczniów i udzieli³ im w³adzy nad duchami nieczystymi, aby je wypêdzali i leczyli wszelkie choroby i wszystkie s³aboœci. (Mt 9, 35-10, 1)
Ewangelia, czyli Dobra Nowina to radosna wieœæ o zbawieniu przez Jezusa Chrystusa. Jezus g³osi³ Ewangeliê, koncentruj¹c siê na orêdziu o bliskoœci Królestwa Bo¿ego, nawróceniu i wierze. Jego dzia³alnoœæ w Galilei i Judei ³¹czy³a nauczanie z uzdrawianiem chorych i uwalnianiem z mocy szatana, co potwierdza³o nadejœcie czasu ³aski. Kluczowym wezwaniem by³o: „Czas siê wype³ni³ i bliskie jest królestwo Bo¿e. Nawracajcie siê i wierzcie w Ewangeliê”.
Ogromne rzesze gromadzi³y siê wokó³ Jezusa, aby s³uchaæ Dobrej Nowiny, która by³a potwierdzana licznymi cudami, co stanowi³o znak wype³nienia obietnic mesjanistycznych. Zapotrzebowanie na Dobr¹ Nowinê by³o ogromne, co Chrystus wyrazi³ s³owami: „¯niwo wprawdzie wielkie, ale robotników ma³o. Proœcie Pana ¿niwa, ¿eby wyprawi³ robotników na swoje ¿niwo”. Powo³a³ dwunastu aposto³ów do g³oszenia Ewangelii, daj¹c im moc uzdrawiania, wyrzucania z³ych duchów, co mia³o uwiarygadniaæ s³owa g³oszone przez aposto³ów.
Chrystus powo³uje ka¿dego z nas do ¿ycia zasadami Dobrej Nowiny oraz jej g³oszenia. Czynimy to s³owem, aby jednak mia³y one moc przekonania musi iœæ za nimi czyn.
Codziennie s³owem i czynem piszemy Ewangeliê w naszym wydaniu. Inni na podstawie naszych czynów odczytuj¹, czy „nasza” Ewangelia jest prawdziwa, czy fa³szywa. Jeden z aktorów opowiada³ historiê o tym, jak bêd¹c ma³ym ch³opcem, us³ysza³ od ojca zakaz chodzenia do piwiarni, poniewa¿ tañczy³y tam roznegli¿owane kobiety. Gdy ch³opiec zapyta³ ojca: „Dlaczego?”, ten odpar³: „Zobaczy³byœ tam rzeczy, których nie powinieneœ ogl¹daæ”. Gdy tylko ch³opiec zdoby³ pieni¹dze poszed³ prosto do piwiarni. PóŸniej wyzna³: „Mój ojciec mia³ racjê. Zobaczy³em coœ, czego nie powinienem by³ widzieæ – zobaczy³em mojego ojca!”.
W ewangelizacji nie chodzi o wzrost liczebny, o powiêkszanie „bilansu nawróceñ” czy o zdobywanie uznania wœród w³asnej spo³ecznoœci. Ewangelizacja to dzielenie siê mi³oœci¹ Boga w formie jak najbardziej konkretnej poœród ludu Bo¿ego. Œwietnie to ilustruje historia z ¿ycia œw. Franciszka z Asy¿u. Pewnego dnia œw. Franciszek oznajmi³ swoim braciom, ¿e planuje udaæ siê do pobliskiej wioski z misj¹ g³oszenia Ewangelii. Za towarzysza wybra³ m³odego nowicjusza. W drodze natknêli siê na rannego cz³owieka; Franciszek natychmiast siê zatrzyma³, zatroszczy³ siê o jego potrzeby i zorganizowa³ dla niego pomoc medyczn¹. Ruszyli dalej. Wkrótce mijali bezdomnego, bliskiego œmierci g³odowej. I znów Franciszek przerwa³ wêdrówkê, by pomóc bezdomnemu. I tak up³ywa³ im ca³y dzieñ. Napotykali ludzi w potrzebie, a Franciszek troszczy³ siê o nich najlepiej, jak potrafi³. Gdy s³oñce zaczê³o chyliæ siê ku zachodowi, œw. Franciszek rzek³ do wspó³brata, ¿e nadszed³ czas powrotu do klasztoru na wieczorne modlitwy. Zaskoczony m³odzieniec powiedzia³: „Ojcze, przecie¿ mieliœmy iœæ do miasta, by g³osiæ ludziom Ewangeliê”. Œw. Franciszek uœmiechn¹³ siê i rzek³: „Mój przyjacielu, w³aœnie to czyniliœmy przez ca³y ten dzieñ”.
Spójrzmy na ten problem przez pryzmat innej przypowieœci. M³ody cz³owiek imieniem Antoni postanowi³ zostaæ œwiêtym. Opuœci³ rodzinê, sprzeda³ swój dobytek, a pieni¹dze rozda³ ubogim. Na pustyni zamieszka³ w jaskini, mówi¹c: „W tej pustynnej jaskini, z dala od ludzi nikt nie bêdzie mnie rozprasza³. Bêdê sam na sam z Bogiem, a moim jedynym zajêciem bêdzie wychwalanie Boga modlitwami”. Po kilku miesi¹cach Bóg rzek³ do niego: „IdŸ do miasta i zatrzymaj siê na kilka dni u tamtejszego szewca”. Pustelnik by³ zdumiony, lecz uczyni³ to, co mu polecono. Gdy powróci³, Bóg zapyta³ go: „Jaki by³ ten szewc?”. Antoni odpar³: „To prosty cz³owiek. Ma ¿onê, która

spodziewa siê kolejnego dziecka. Bardzo siê kochaj¹. S¹ ¿yczliwi. Mocno w Ciebie wierz¹, a szewc uwielbia opowiadaæ ¿arty”. Wówczas Bóg rzek³: „Antoni, ty jesteœ wielkim œwiêtym, lecz szewc i jego ¿ona równie¿ s¹ wielkimi œwiêtymi”.
Ta wielkoœæ w œwiêtoœci i g³oszeniu Dobrej Nowiny nie jest zarezerwowana tylko dla duchownych. Ludzie œwieccy, zarówno ma³¿onkowie, jak i osoby samotne mog¹ byæ równie wielcy, gdy uczciwie z oddaniem siê Bogu wype³niaj¹ w ¿yciu swoje w³asne powo³ania.
Bycie chrzeœcijaninem polega na œwiadomym przyjmowaniu darów od Boga i odwzajemnianiu siê Mu przez praktykowanie mi³oœci Boga i bliŸniego.
Jak¿e czêsto poœwiêcamy znacznie wiêcej uwagi przyjmowaniu ni¿ dawaniu. Jako dzieci Bo¿e otrzymujemy dar wiary, przyjmujemy S³owo Bo¿e, dostajemy przebaczenie, przyjmujemy sakramenty oraz otrzymujemy nowe ¿ycie w Duchu Œwiêtym. Aby te dary nas ubogaca³y musimy wyjœæ z w³asnego samozadowolenia i dzieliæ siê z tymi, którzy tych darów jeszcze nie posiadaj¹.
Dla lepszej ilustracji tej tezy wróæmy nad Jezioro Galilejskie, gdzie Jezus powo³a³ pierwszych uczniów i pos³a³ ich do g³oszenia Dobrej Nowiny. W Ziemi Œwiêtej znajduj¹ siê dwa morza: Jezioro Gali-
lejskie i Morze Martwe. Oba te akweny, bêd¹ce w rzeczywistoœci jeziorami zasilane s¹ przez tê sam¹ rzekê – Jordan. S³odkowodne Jezioro Galilejskie têtni ¿yciem, jest pe³ne ryb i innych form ¿ycia wodnego, zaœ Morze Martwe to zbiornik o wysokim stê¿eniu soli, w którym nie jest w stanie przetrwaæ ¿aden ¿ywy organizm. Skoro t¹ sam¹ rzek¹ zasilane s¹ oba akweny, jak to mo¿liwe, ¿e jeden z nich jest s³odki i ¿yciodajny, a drugi – martwy? Otó¿, Jezioro Galilejskie posiada odp³yw, którym woda mo¿e swobodnie wyp³ywaæ, podczas gdy Morze Martwe takiego odp³ywu nie ma. Innymi s³owy: Jezioro Galilejskie przyjmuje wodê i j¹ oddaje, natomiast Morze Martwe jedynie j¹ przyjmuje, z wyj¹tkiem procesu parowania.
Podobnie jak w przypadku tych dwóch mórz: wzajemne dawanie i przyjmowanie pozwalaj¹ nam trwaæ przy ¿yciu i czyniæ je ¿yciodajnym. Samo zaœ przyjmowanie – bez dawania czegokolwiek w zamian – sprawia, ¿e stajemy siê bierni, i martwi duchowo. Stajemy siê niczym Morze Martwe – stoj¹ce w miejscu i martwe, poniewa¿ jedynie przyjmuje, lecz niczego nie oddaje. ❍
Zapraszamy na strony Autora: ryszardkoper.pl i nytravelclub.pl
Katolicki Klub Dyskusyjny
Serdecznie zapraszamy 14 czerwca po mszy œwiêtej o godz. 12 na spotkanie z o. Bogus³awem D¹browskim, franciszkaninem, który opowie o pracy misyjnej w Ugandzie i zaprezentuje swoj¹ ksi¹¿kê „Spaliæ paszport“.
Koœció³ Œw. Stanis³awa B. i M. 101 E 7 Str., Manhattan miêdzy 1 Av i Av A. Info: (212) 475-4576



Ostatnio w Alei A na Manhattanie pojawia siê autobusik z ksi¹¿kami. Prawie nikt doñ nie zagl¹da. Podobne jak i do skrzynek z ksi¹¿kami przymocowanych do parkowych ogrodzeñ. Ja natomiast sprawdzam, co w nich jest. Bywa, ¿e to i owo mi siê przydaje. Rzadko, bo rzadko, ale jednak. Takie skrzynki z ksi¹¿kami s¹ nie tylko w Nowym Jorku. W Saint Tropez i Nicei, widzia³em w nich piêknie ilustrowane wydania francuskiej klasyki. Kilka z nich tak mnie zachwyci³o, ¿e zabra³em je do Warszawy, gdzie notabene te¿ s¹ takie skrzynki. Wprawdzie Era Gutenberga dobiega ju¿ koñca, ale mam nadziejê, ¿e jeszcze trochê potrwa.
Niemal we wszystkich obrazach ró¿nych artystów, które wisz¹ w moim nowojorskim i warszawskim mieszkaniu odbijam siê ja sam. Jak w szybach. Odbijam siê tak¿e w zdjêciach, które robiê, nie wy³¹czaj¹c portretów. Czêsto s¹ echem mnie samego. To samo mogê powiedzieæ o wiêkszoœci moich ksi¹¿ek i albumach z reprodukcjami dzie³ sztuki. S¹ jedynym maj¹tkiem, jaki posiadam i zarazem prawd¹ o mnie samym.
Wedle informacji potwierdzonej przez Marcina Kulaska, ministra nauki i szkolnictwa wy¿szego w rz¹dzie Donalda Tuska, naukowiec z doktoratem z fizyki w PAN zarabia nieco powy¿ej 4800 z³otych brutto. Doktoranci dostaj¹ 3466 z³otych brutto przez pierwsze dwa lata, i to

Sobota
bez umowy o pracê. Z danych G³ównego Urzêdu Statystycznego (GUS-u) wynika, i¿ nak³ady Polski na badania naukowe spad³y z 1,56 procenta do 1,41 procent PKB, zatem Polska jest poni¿ej œredniej europejskiej w tej mierze, wynosz¹cej w 2024 roku 2,24 procenta. Pora zatem biæ na alarm. Pora biæ na alarm tak¿e z powodu potwierdzaj¹cych siê coraz czêœciej wiadomoœci o dramatycznej sytuacji szpitali, w których nie ma ju¿ nawet podstawowych leków. Rz¹d jest nieudolny w tej materii w takim samym stopniu, w jakim by³y rz¹dy poprzednie.
Przys³uchujê siê dowcipom kabaretu Neo-Nówka prezentowanym podczas tegorocznego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Ich poziom wo³a o pomstê do nieba. Poziom widzów zarykuj¹cych siê ze œmiechu tak¿e. Oto przyk³ad: „Nasz wystêp bêdzie trwa³ oko³o dwóch godzin, czyli tyle ile Trzaskowski by³ prezydentem. To szybko zleci. Jemu zlecia³o i wam zleci. Dostaliœmy informacjê, ¿e podobno mia³ byæ te¿ Karol wœród publicznoœci, ale nie ma go, bo podobno robi klatê czy klatkê. Nie wiem, któr¹ klatkê robi, bo jak ktoœ jest starszy to lepiej uwa¿aæ na Karola”. Chodzi oczywiœcie o prezydenta Karola Nawrockiego. Czy¿by zatem nasze poczucie humoru spad³o ju¿ do poziomu walk toczonych przez plemiê kaczystów z plemieniem tuskowców i vice versa?
Immanuel Kant – „Trzy rzeczy pomagaj¹ nieœæ ciê¿ary ¿ycia: nadzieja, sen i œmiech”. Obecnie najbardziej potrzebujê œmiechu, bo jestem maksymalnie przybity sytuacj¹ polityczn¹ w Polsce, Ameryce i wojnami tocz¹cymi siê na œwiecie.
6 czerwca minê³a 80 rocznica urodzin aktora Juliusza Wyrzykowskiego, pamiêtnego Króla Maciusia I-ego z filmu pod tym samym tytu³em, nakrêconym wedle s³ynnej powieœci Janusza Korczaka.
By³ moim najbli¿szym przyjacielem. £¹czy³y nas wspólne pasje historyczne, literackie, muzyczne, filmowe i sceniczne. Nasze dyskusje i spory stawa³y siê nieustaj¹-
Pamiêtacie „Dziady cz. III” Adama Mickiewicza i s³owa wypowiedziane przez postaæ Piotra Wysockiego: Nasz naród jak lawa, Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa, Lecz wewnêtrznego ognia sto lat nie wyziêbi; Plwajmy na tê skorupê i zst¹pmy do g³êbi ?
Przypomnia³y mi siê one wczeœniej, gdy niejaki £atwogang podczas dziewiêciodniowego streamu non-stop na YouTube - z którego œrodki trafi³y do Fundacji Cancer Fighters - zebra³ ponad 251 milionów z³otych, co jest rekordem œwiata. Niedawno, podczas rowerowej wyprawy z Zakopanego do Gdañska, uda³o mu siê zebraæ kolejne ponad 19,8 mln z³otych na leczenie ch³opców cierpi¹cych na dystrofiê miêœniow¹ Duchenne'a. Przedwczoraj zakoñczy³a siê kolejna, zupe³nie inna, ale piêkna przygoda - 24letnia tenisistka Maja Chwaliñska, jako pierwsza w historii, przeby³a eliminacje, wygrywaj¹c dziewiêæ meczów z rzêdu i
docieraj¹c do fina³u wielkiego turnieju Rolanda Garrosa w Pary¿u. Czasami nawet 40 procent telewizyjnej publicznoœci ogl¹da³o tê niesamowit¹, naturaln¹ i skromn¹ dziewczynê z D¹browy Górniczej, jak z wdziêkiem ale i prawdziw¹ twardoœci¹ przebija³a siê na szczyty œwiatowego tenisa. Po latach wyrzeczeñ, kontuzji, a nawet depresji gdy nie podnosi³a siê z ³ó¿ka i zrezygnowa³a z gry, stanê³a na nogi i walcz¹c z wdziêkiem i z tym piêknym, rozbrajaj¹cym uœmiechem.
Tych dwoje – £atwogang i Maja Chwaliñska – chocia¿ na chwilê tak piêknie zjednoczyli Polaków, nas wszystkich, pozwolili nam – bez wzglêdu na codzienne podzia³y – …poczuæ siê jak jedna, wielka polska rodzina. Bardzo za to dziêkujemy!
Wtorek
Nic jednak nie mo¿e wiecznie trwaæ, wiêc nasze chwilowe zjednoczeniowe tymbardziej nie. Bo zawsze s¹ oni, polscy politycy, którzy – ze wszystkich stron ju¿ uczepili siê dresu Mai, aby dyskontowaæ, chwaliæ, pokazywaæ swe wieczne nienasycone populark¹ gêby… Wczeœniej ju¿ pojawi³y siê g³osy, ¿e takie zbiórki jak £atwoganga nie mog¹ ot, tak, samowolnie powstawaæ i byæ mo¿e trzeba je… opodatkowaæ, choæ o opodatkowaniu podobnych

cymi serialami. Czasem w³¹czali siê w nie jego rodzice: profesor Marian Wyrzykowski, wybitny i powszechnie szanowany aktor, re¿yser i pedagog oraz El¿bieta Barszczewska jedna z najbardziej kochanych aktorek teatralnych, a w latach 1936-39 gwiazd filmowych. Widywaliœmy siê co kilka dni, biegaj¹c na premiery teatralne i filmowe, a tak¿e na koncerty filharmoniczne oraz na ciekawe spotkania towarzyskie. Julek wzbudza³ podczas nich du¿e zainteresowanie, nie tylko jako mi³y i wielce inteligentny syn legendarnej pary aktorskiej, ale jako osoba z jakiegoœ innego œwiata, funkcjonuj¹ca gdzieœ poza codzienn¹ rzeczywistoœci¹. Nie u³atwia³o mu to kariery aktorskiej, acz odnosi³ sukcesy na scenie m.in. jako Stefan Dedalus w „Ulissesie”, tytu³owy Stanley w „Urodzinach” Stanleya, Damis w „Œwiêtoszku” i Freud w biograficznej sztuce o tym psychiatrze. Obaj byliœmy perypatetykami. Z nas dwóch to ja by³em tym mocniej osadzonym w realiach oraz silniejszym psychicznie i fizycznie. Wspó³dzia³aliœmy razem, kiedy po œmierci moich rodziców okresowo przemieszkiwa³em z nim i jego mam¹. Ich dom sta³ siê niemal moim domem rodzinnym. W nim pozna³em kilku najwiêkszych luminarzy nauki, literatury i sztuki. Julek i jego mama pomogli mi przetrwaæ tragedie, które na mnie spada³y w m³odoœci. Byliœmy sobie niezwykle bliscy. Dziœ bardzo brakuje mi nie tylko Julka, ale i jego mamy oraz jego ojca. Dziêki nim wszed³em jakby na wy¿szy etap œwiadomoœci, a ¿ycie moje sta³o siê bogatsze intelektualnie i g³êbsze myœlowo. Têskniê za nimi bardzo. ❍
datków na Owsiaka, jakoœ by³o cicho. Polscy politycy, zawsze, zawsze potrafi¹ zepsuæ wszystko, czym ten naród móg³by siê choæ chwilê nacieszyæ… Ech, plwajmy na tê skorupê i…
Œroda wieczorem
Wszystko wskazuje, ¿e znów wracamy do wojny z Iranem na du¿¹ skalê. By³a wymiana strza³ów pomiêdzy Izraelem, a Iranem parê dni temu – w zwi¹zku z izraelskimi atakami w Libanie – ale uda³o siê za¿egnaæ rozlanie konfliktu. PóŸniej Amerykanie ostrzelali irañskie cele po tym jak irañski dron str¹ci³ helikopter Apache w Cieœninie Ormuz. Iran odpowiedzia³ w ograniczony sposób, a poniewa¿ nie zgin¹³ ¿aden amerykañski ¿o³nierz, wydawa³o siê, ¿e skoñczy siê na tym. Tyle by³o na wczoraj.
Dzisiaj jednak dzieñ zacz¹³ siê od informacji o tym, ¿e inflacja (oficjalnie, bo nieoficjalnie chyba wiemy, ¿e tak jest od dawna) z³ama³a kolejn¹ granicê: 4,2 proc. Do tego „New York Times” og³osi³ fragmenty ksi¹¿ki, która opisuje jak administracja Trumpa w panice próbowa³a ogarn¹æ kwestiê ujawnienia przez Departament Sprawiedliwoœci wszystkich dokumentów zwi¹zanych z Jeffreyem Epsteinem.
No i dzisiaj prezydent Donald Trump oœwiadczy³: „Wczoraj mocno ich uderzyliœmy i dzisiaj znowu mocno uderzymy… Zobaczymy, co z tego wyniknie. Byliœmy naprawdê blisko porozumienia – ale oni wci¹¿ nas namawiaj¹. Robi¹ z nas naiwniaków, bo wiecie co? Mieli do czynienia z kilkoma bardzo g³upimi prezydentami”. Od razu przeciek³a wiadomoœæ, ¿e Trump jest zniecierpliwiony, bo Teheran nie podpisuje porozumienia pokojowego. Sekretarz obrony Pete Hegseth dorzuci³, ¿e „jeœli bêdziemy musieli negocjowaæ bombami, bêdziemy negocjowaæ bombami”. Godzinê póŸniej, po 18:00 czasu waszyngtoñskiego zaczê³y siê amerykañskie ataki. A przecie¿ zaledwie kilkanaœcie godzin temu, Trump powiedzia³, ¿e „na dniach” bêdzie porozumienie. Jak wyliczyli dziennikarze: od 8 kwietnia, czyli zawieszenia broni by³ to ju¿… 38 (s³ownie: trzydziesty ósmy) raz, kiedy z ust Trumpa pad³a deklaracja pokój “wkrótve”, „za dwa, trzy dni”. … Niestety wymiana ciosów mo¿e siê znów przekszta³ciæ w pe³nospektaklow¹ wojnê. Entuzjaœci od Trumpa przekonuj¹, ¿e USA trzyma ca³¹ taliê kart w rêkach. Doprawdy? Popatrzmy na kalendarz. Jutro zaczynaj¹ siê mistrzostwa œwiata w pi³ce no¿nej, tak¿e na stadionach USA. 14 czerwca, w sobotê, 80. urodziny Donalda Trumpa ze specjaln¹ walk¹ UFC na trawniku Bia³ego Domu. A ju¿ 4 lipca uroczyste obchody 250-lecia Stanów Zjednoczonych.
Myœlicie Pañstwo, ¿e Irañczycy nie znaj¹ kalendarza i nie wiedz¹, ¿e wojna na ca³ego, dymy i zniszczenia nie wp³yn¹ na zak³ócenie tych wspania³ych uroczystoœci?

W pocz¹tkach lipca mija 83. rocznica tragicznej œmierci jednego z najwybitniejszych polskich przywódców wojskowych i politycznych XX wieku, genera³a W³adys³awa Sikorskiego.
Sikorski urodzi³ siê w 1881 r. w Tuszowie Narodowym na Podkarpaciu. Przed wybuchem I wojny œwiatowej uzyska³ dyplom oficerski w austriackiej szkole wojskowej i zosta³ podporucznikiem rezerwy. Wspó³dzia³a³ w tworzeniu polskich organizacji niepodleg³oœciowych w Galicji, m.in. Zwi¹zku Walki Czynnej i Zwi¹zku Strzeleckiego. W czasie wojny walczy³ w Legionach Polskich. Od listopada 1918 r. s³u¿y³ w odrodzonym Wojsku Polskim. W kwietniu 1920 r. zosta³ awansowany do stopnia genera³a.
Przysz³y Wódz Naczelny by³ jednym z dowodz¹cych w Bitwie Warszawskiej 1920 r. i mia³ du¿y udzia³ w jej sukcesie.
Po zabójstwie prezydenta Gabriela Narutowicza w 1922 r., w obliczu wojny domowej, Sikorski obejmuje urz¹d premiera. Jego zas³ug¹ jest poskromienie bojówek endeckich i zaprowadzenie spokoju.
W zamachu majowym staje po stronie si³ rz¹dowych, chocia¿ nie bierze udzia³u
w walkach. W 1935 r., w Szwajcarii, tworzy wraz z Ignacym Paderewskim Front Morges, ugrupowanie sprzeciwiaj¹ce siê rz¹dom sanacyjnym.
Po wybuchu II wojny œwiatowej Sikorski organizuje we Francji rz¹d RP na wychodŸstwie i staje na jego czele. Francuzi zezwalaj¹ na utworzenie oddzia³ów wojska polskiego, które maj¹ walczyæ z Niemcami. Genera³ otrzymuje równie¿ stanowisko Naczelnego Zwierzchnika Si³ Zbrojnych. Wiosn¹ 1940 r., w okupowanej Polsce pojawiaj¹ siê napisy: Czym s³oneczko wy¿ej, tym Sikorski bli¿ej.
Jako realista Sikorski próbuje wznowiæ stosunki dyplomatyczne ze Zwi¹zkiem Sowieckim za co spotyka siê z siln¹ opozycj¹ prawicy – g³ównie endecji i Chrzeœcijañskiej Demokracji.
W lipcu 1941 r., po napadzie Niemiec na ZSRR, genera³ podpisuje uk³ad z Moskw¹ zwany traktatem Sikorski – Majski (Majski by³ sowieckim ambasadorem w Londynie). Porozumienie uznaje traktat Hitler – Stalin z 1939 r. o podziale ziem polskich za niewa¿ny. Obywatele RP znajduj¹cy siê w wiêzieniach lub obozach pracy maj¹ byæ zwolnieni. Uk³ad przewidywa³ utworzenie w Rosji polskich jednostek wojskowych do walki z Niemcami. Wielu polskich polityków uwa¿a³o, ¿e b³êdem Sikorskiego by³ brak ¿¹dania potwierdzenia polskiej granicy wschodniej z 1938 r. Wznowione stosunki dyplomatyczne z Kremlem zostaj¹ zerwane w kwietniu 1943 r. po odkryciu przez Niemców grobów polskich oficerów w Katyniu. Bezpoœredni¹ przyczyn¹ by³a proœba rz¹du RP do Miêdzynarodowego Czerwonego Krzy¿a o zbadanie tej sprawy.
W³adyslaw Sikorski zgin¹³ tragicznie w katastrofie lotniczej pod Gibraltarem podczas powrotu z Bliskiego Wschodu,
Z kolei re¿yser James Cameron, od lat zwi¹zany z Now¹ Zelandi¹, zabiega o tamtejsze obywatelstwo, argumentuj¹c, ¿e zmiany polityczne „wyp³uka³y” amerykañsk¹ rzeczywistoœæ z dawnych wartoœci. Równolegle roœnie liczba osób, które nie tylko wyje¿d¿aj¹, ale decyduj¹ siê na formalne zrzeczenie siê obywatelstwa amerykañskiego. Obni¿enie op³aty administracyjnej z 2,350 do 450 dolarów dodatkowo zwiêkszy³o ten trend. Kolejki chêtnych do oddania amerykañskiego paszportu przed konsulatami USA na œwiecie zdoby³y niedawno du¿¹ popularnoœæ w mediach spo³ecznoœciowych. Wed³ug dostêpnych statystyk w 2024 roku obywatelstwa USA zrzek³o siê niemal piêæ tys. osób. Dla porównania, w 2021 roku by³o to 2,426 osób, a przed 2009 rokiem liczba ta zwykle wynosi³a od 200 do 400.
Mark Riley, Amerykanin z Karoliny Pó³nocnej, który przeprowadzi³ siê z rodzin¹ do Moskwy, t³umaczy swoj¹ decy-
zjê mo¿liwoœci¹ pracy zdalnej i zmian¹ przekonañ dotycz¹cych kierunku w jakim zmierzaj¹ Stany Zjednoczone. „Jestem grafikiem i mogê pracowaæ praktycznie z ka¿dego miejsca na œwiecie” – mówi. Impulsem do wyjazdu by³a dla niego obserwacja zmian spo³ecznych. Mark twierdzi, ¿e decyzji nie ¿a³uje, „poza zim¹”. Cytowane tu statystyki i analiza firmy Expatsi prawdopodobnie nie w pe³ni oddaj¹ jednak ludzkie motywacje i rzeczywiste powody decyzji o wyjeŸdzie lub pozostaniu na sta³e poza ojczyzn¹. Nie wiemy na przyk³ad czy notowani w nich obywatele Amerykañscy to osoby urodzone w USA, czy naturalizowani emigranci? Czym innym jest przecie¿ powrót do kraju urodzenia, a czy innym decyzja o opuszczeniu Ameryki z takich czy innych powodów. £atwo w tym momencie popaœæ w przesadê. Richard Gere, George Clooney czy inni celebryci, którzy przenieœli siê za granicê, s¹ g³oœni i nie kryj¹

gdzie wizytowa³ polskie si³y zbrojne. Brytyjska wersja katastrofy podaje jako przyczynê zablokownie systemu sterowania samolotu.
Wokó³ katastrofy gibraltarskiej pojawi³o siê sporo kontrowersji. Istniej¹ opinie, ¿e przyczyn¹ katastrofy by³ celowy sabota¿. Podejrzan¹ kwesti¹ jest równie¿ to, ¿e jedyn¹ osob¹, która prze¿y³a katastrofê by³ czeski pilot samolotu.
Jako sprawców domniemanego zamachu podaje siê polskich przeciwników genera³a, Brytyjczyków lub Rosjan. Zdecydowana wiêkszoœæ badaczy wyklucza Polaków, którzy nie podnieœliby rêki na Zwierzchnika Polskich Si³ Zbrojnych. Je-

W 2024 roku obywatelstwa USA zrzek³o siê niemal piêæ tysiêcy osób
swojej niechêci do Trumpa (z pe³n¹ wzajemnoœci¹). Niekoniecznie oznacza to jednak, ¿e wszyscy wyje¿d¿aj¹ z tych samych powodów.
Zjawisko powrotów jest dobrze znane w œrodowisku polskim i po 1989 roku (w okresie wielu lat) pewna czêœæ Polonii wróci³a do kraju.
Lepiej ni¿ statystyki sportretowa³ ten trend Wojciech M³ynarski w piosence napisanej po odzyskaniu przez Polskê pe³nej niepodleg³oœci. Utwór pt: „Co ma zrobiæ
¿eli by³ to zamach to sprawcami mogli byæ Sowieci dla których Sikorski by³ osob¹ niewygodn¹. W roku 1993 szcz¹tki genera³a zosta³y sprowadzone do Polski i pochowane z honorami wojskowymi na Wawelu.
W 2008 r. Instytut Pamiêci Narodowej rozpocz¹³ dochodzenie w sprawie œmierci Sikorskiego. W zwi¹zku z tym dokonano ekshumacji jego szcz¹tków, które poddano szczegó³owym badaniom. Dochodzenie zakoñczono w 2013 r. zaznaczaj¹c, ¿e zebrane dowody nie potwierdzaj¹ ani nie wykluczaj¹ teorii o sabota¿u w katastrofie gibraltarskiej.
taki frajer?”, lecia³ mniej wiêcej tak: „W gazetach, które nieodmiennie od œwitu czytam po staremu, spotykam takie og³oszenie: wynajmê powracaj¹cemu. I tak mi siê coœ wydaje, ¿e pytanie warto rzuciæ, co ma zrobiæ taki frajer, który nie ma sk¹d powróciæ? Kto bankietem go podejmie, w nos mu puœci pochwa³ dym? Kto wynajmie, kto obejmie i kto w spó³kê wejdzie z nim?”
Cytat ten (prawdopodobnie nieco przyd³ugi) odnotowuje w³aœnie powroty emigrantów, którzy postanowili z USA wyjechaæ wcale nie z powodów politycznych. Janusz G³owacki, kiedy po wielu latach w Nowym Jorku przeniós³ siê z powrotem do Polski wspomina³, ¿e w oczach znajomych widzia³ stwierdzenie: „no i co, nie uda³o siê?” Nikomu natomiast nie przychodzi³o do g³owy, ¿e po prostu chcia³ znowu pomieszkaæ w Polsce.
Donald Trump z pewnoœci¹ nie tworzy klimatu sprzyjaj¹cego imigracji. Niezale¿nie od tego co wychodzi z bie¿¹cych analiz, w¹tpliwe jednak by jego prezydentura na trwa³e zmieni³a trendy migracyjne.
W momencie rozpoczêcia spektaklu, zrealizowanego przez s³ynny dziœ kanadyjsko-polski zespó³ Studio Poezji Muzyki i Tañca, jego g³ówna aktorka, Agata Pilitowska jest ju¿ na scenie – le¿y na pod³odze przykryta bia³ym przeœcierad³em.
W tym przedstawieniu „Poca³unki” poœwiêconym ¿yciu i twórczoœci Marii Pawlikowskiej Jasnorzewskiej, bra³a udzia³ Agata Pilichowska, jej mama Maria Nowotarska komentuj¹ca ¿ycie poetki z ekranu, a oprawê muzyczn¹ zapewnili wokalistka Ilona Anna Urbaniak oraz saksofonista Krzysztof Medyna. Dla wyjaœnienia: brak Marii Nowotarskiej na scenie spowodowa³y trudnoœci z podró¿owaniem, natomiast uroczo przekazane komentarze znakomitej krakowskiej aktorki zosta³y wczeœniej nagrane i wplecione w tok przedstawienia.
Rekwizyty znikome: przykryte bia³ym p³ótnem krzes³o w roli fotela, stoliczek, ³awka, kufer i wspomniany ju¿ ekran, na którym ogl¹damy tak¿e fotografie obiektów istotnych dla opowieœci o ¿yciu wielkiej poetki.
Kostiumy? Agata Pilitowska przebiera siê jedynie na moment w szpitalny, d³ugi bia³y szlafrok – wyraŸna aluzja do choroby poetki – a potem pozostaje w swojej zielonej sukni, co jakiœ czas zmieniaj¹c tylko szale.
Przedstawienie rozpoczyna znany amerykañski przebój Franka Sinatry „My way”, mo¿e aluzja do niezale¿noœci Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. S³yszymy równie¿ wypowiedŸ Tymona Terleckiego, autora i bliskiego przyjaciela poetki i jego relacjê z ostatnich dni jej ¿ycia i œmierci w Manchesterze, który nazywa „miastem najstraszliwszej brzydoty”. Terleckiemu udziela g³osu m¹¿ Agaty Pilitowskiej, Piotr.
Autorami doskonale pasuj¹cej do spektaklu muzyki s¹ Bartosz Hadala i wokalistka Ilona Anna Urbaniak. Jedyne piosenki stworzone przez innych autorów, to s³ynny „Grand Valse Brillante” Zygmunta Koniecznego, kiedy wspomniana siê przyjaŸñ poetki z Julianem Tuwimem. W innym przypadku mamy do czynienia z akompaniamentem do Don Juana, opartym na etiudzie „Rewolucyjnej” Chopina. O dramatach ¿ycia poetki dowiedzieliœmy siê g³ównie z komentarzy pani Marii, p³yn¹cych z ekranu - nastêpuj¹ce po nich piosenki czasami dopowiada³y w³asne emocje, czasami zaczepia³y jedynie o jakiœ detal. Pewne wiersze ³¹czy³y siê z sob¹, jak “Strych” i “Dziadzio”, bo opowiada³y o momentach z dzieciñstwa poetki zwi¹zanych z jej s³ynnym dziadkiem malarzem Juliuszem Kossakiem i will¹ „Kossakówk¹”, w której wychowa³a siê Maria i jej znana siostra, Magdalena Samozwaniec. S³owo o komentarzach z ekranu Marii Nowotarskej. Aktorka w zenicie kariery przenios³a siê z Krakowa do córki do Toronto, tworz¹c Studio Muzyki i Tañca. Pani Maria oferuje wysokiej klasy aktorstwo. Wie, jak¹ intonacj¹ g³osu operowaæ, jak zatrzymaæ siê przed point¹, jak przekazaæ informacjê w sposób niemal poufny.
Artystyczny kunszt obu pañ, matki i córki, nieodmiennie przypomina nie tylko o talencie, ale i o rzemioœle dawnych, legendarnych mistrzyñ, które w m³odoœci



na warszawskich scenach mia³em okazjê ogl¹daæ. Tote¿ fakt, ¿e pani¹ Mariê widzimy jedynie na ekranie, absolutnie niczego nie odbiera przedstawieniu utkanemu z poezji, prozy i fragmentów muzycznych.
Salon Poezji, Muzyki i Tañca mia³ szczêœcie dysponuj¹c dwójk¹ doskona³ych muzyków: saksofonist¹ Krzysztofem Medyn¹, doskonale znanym nowojorskim s³uchaczom oraz nieznan¹ mi dot¹d wokalistk¹ z Toronto, Ilon¹ Ann¹ Urbaniak. Medyna, wspania³y instrumentalista i muzyk, sam dobra³ materia³ do tego przedstawienia. Czasami by³y to solówki, czasami muzyka z nagranym wczeœniej akompaniamentem; kilkukrotnie poezja Jasnorzewskiej z muzyk¹ Medyny siê zazêbia³y, jak np. w przypadku „Ekscentryków”. Wybór saksofonu by³ idealny: ¿aden chyba inny instrument nie pasowa³by równie dobrze do tego rodzaju tekstów. Nie mówi¹c o tym, ¿e trudno by³oby o instrumentalistê, który równie ³atwo wplót³by siê ze swoj¹ muzyk¹ w tkankê poetycko-muzyczn¹. Wielkie brawa dla niestrudzonego, niezawodnego pana Krzysztofa. O ile muzyczne rzemios³o i talent Krzysztofa Medyny by³ w Nowym Jorku i w tej sali czymœ oczywistym, o tyle pojawienie siê w tej grupie Ilony Anny Urbaniak by³o dla mnie nieoczekiwanym i bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Jest to znakomita wokalistka (jej g³os kojarzy³ mi siê nieco ze S³aw¹ Przybylsk¹) o œwietnie kontrolowanej emisji g³osu, donoœnym brzmieniu, nieco ciemnej barwie i doskona³ej dykcji. W niektórych piosenkach wokalistka musia³a siê wykazaæ ruchem scenicznym i robi³a z wdziêkiem, w bardzo naturalny sposób. Co wiêcej, wraz z Bartoszem Hada³¹ by³a wspó³autork¹ efektownych opracowañ muzycznych poezji Jasnorzewskiej, za co nale¿¹ siê im s³owa uznania.
przestrzeñ pomiêdzy nastêpnym s³owem, trzymaæ nas w napiêciu nieoczekiwan¹ pauz¹. Ale równie czêste jak pauzy by³y momenty wzmagaj¹cego siê niepokoju, czy zatracania siê w emocjach – miêdzy krzykiem i szeptem. G³os jej dos³ownie chropowacia³, gdy w trylogii o „Czarownicach” – rechota³a, czy z warczeniem wypowiada³a wersy o szatanie. By³a to przejmuj¹ca interpretacja. Niecodzienne aktorstwo Pilichowskiej, jej wra¿liwoœæ i zrozumienie tekstu dawa³o siê poznaæ tak¿e w innych, bardziej zmys³owych wierszach, wrêcz ociekaj¹cych t¹ nie ukrywan¹, odwa¿n¹, drastyczn¹ erotyk¹ w s³owie i w gestach.

Jednak g³ówn¹ bohaterk¹ spektaklu by³a Agata Pilitowska – œwietnie wykszta³cona i utalentowana aktorka. Poezje Jasnorzewskiej mo¿na bez w¹tpienia recytowaæ w inny sposób, ale nie wydaje mi siê, ¿e o wiele lepiej. Ka¿de s³owo wypowiadane przez pani¹ Agatê mia³o swoj¹ barwê, brzmienie, oddŸwiêk, swój czas. Potrafi³a, kiedy konieczne, zawiesiæ g³os, wykreowaæ
W pamiêæ zapad³ tak¿e pe³en pasji, gniewu, poni¿enia Don Juan, który by³ jak gdyby poetyckim odtworzeniem „Arii szampañskiej” z Don Giovanniego Mozarta, kiedy Leporello, zdegustowany s³uga nikczemnego podrywacza, z sarkazmem wymienia wszystkie podboje mi³osne swego chlebodawcy.
Czy osobowoœæ poetki – skomplikowan¹, wielowarstwow¹, wysoce intelektualn¹, dostatecznie przedstawiono w tym spektaklu? Mo¿e dla osób niezaznajomionych z biografi¹ Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej –w nieco mniejszym stopniu, ale po jakimœ czasie zafascynowany atmosfer¹ widowiska s³uchacz przestaje zwracaæ na to uwagê. ¯a³owa³em jedynie, ¿e nie zaoferowano nam programów z tytu³ami wierszy czy kompozycji muzycznych. By³o to chyba jedyne niedoci¹gniêcie sk¹din¹d œwietnie pod ka¿dym wzglêdem, wyre¿yserowanego i opracowanego artystycznie spektaklu. Mam nadziejê, ¿e tych utalentowanych artystów wkrótce zobaczymy w Nowym Jorku w kolejnym widowisku. Nale¿y siê im wielkie uznanie!


Jeden z najwybitniejszych w³adców w historii Polski, dowódca i polityk, nazywany przez Turków „Lwem Lechistanu”. Pisarz, bibliofil, erudyta i mecenas – tak zapisa³ siê w polskiej pamiêci historycznej. Wspominamy go w 330 rocznicê œmierci.
Jan Sobieski urodzi³ siê 17 sierpnia 1629 roku w Olesku, „miêdzy godzin¹ czternast¹ a piêtnast¹, w pi¹tek”, wed³ug legendy, w czasie szalej¹cej burzy, gdy pod zamek podchodzi³ grasuj¹cy w okolicy czambu³ tatarski. Wywodzi³ siê z mo¿nego rodu Sobieskich herbu Janina, nale¿¹cych do najbogatszych i najbardziej wp³ywowych rodzin magnackich XVII-wiecznej Polski. Jego dziadem by³ Marek Sobieski, wojewoda lubelski, a ojcem Jakub Sobieski, kasztelan krakowski. Ze strony matki, Teofili z Dani³owiczów, spokrewniony by³ z potê¿nym rodem ¯ó³kiewskich. Sobiescy posiadali rozleg³e dobra na Rusi, st¹d nara¿eni byli na ci¹g³e ataki tatarskie i tureckie. Za wzór stawiano Janowi i jego rodzeñstwu mêstwo i odwagê ich pradziadka Stanis³awa ¯ó³kiewskiego, który poleg³ za ojczyznê w bitwie z muzu³manami.
„Wprawiali nas za m³odu, abyœmy nie byli wyrodkami od przodków swoich, wystawiaj¹c nam i na oczy, jeszcze w dziecinnym bêd¹c wieku, wielk¹ s³awê ich, odwagê i ochotê na zaszczyt koœcio³a bo¿ego i ojczyzny, kazawszy nas zaraz z abecad³em tego wiersza uczyæ z nagrobka naszego pradziada: O quam dulce et decorum est pro patria mori! (O, jak s³odko i chlubnie umieraæ za ojczyznê)” – pisa³ o swoim wychowaniu.
Edukacja i podró¿e
W rodzinie Sobieskich k³adziono nacisk na edukacjê i zgodnie z przekonaniem, ¿e m¹droœæ jest wa¿niejsza ni¿ maj¹tek, Jan otrzyma³ staranne wykszta³cenie. Uczêszcza³ do presti¿owego Kolegium Nowodworskiego w Krakowie, a nastêpnie studiowa³ na Wydziale Filozoficznym Akademii Krakowskiej, poznaj¹c historiê, filozofiê, literaturê i jêzyki obce. W³ada³ miêdzy innymi ³acin¹, francuskim, w³oskim, niemieckim i tureckim.
W latach 1646-48 odby³ razem ze swoim bratem Markiem podró¿ po Europie, podczas której zwiedzili Niemcy, Niderlandy, Angliê i Francjê. Szkolili siê w jêzykach obcych, czytali dzie³a literatury klasycznej, podziwiali obrazy, rzeŸby i architekturê, æwiczyli siê tak¿e w wojskowoœci, poznaj¹c najnowsze osi¹gniêcia militarne, oraz kulturê i administracjê pañstw zachodnich, co mia³o póŸniej du¿y wp³yw na dzia³alnoœæ polityczn¹ Jana.
W czerwcu 1648 roku dotar³a do braci wiadomoœæ o œmierci króla W³adys³awa IV, zmar³ego 20 maja, a nastêpnie o wybuchu powstania Bohdana Chmielnickiego i klêsce wojsk koronnych pod Korsuniem. Po otrzymaniu listu od matki, wzywaj¹cej ich

do powrotu, we wrzeœniu dotarli do Rzeczypospolitej i zaci¹gnêli siê do wojska.
Kariera wojskowa
Latem 1649 roku Sobieski znalaz³ siê w armii koronnej króla Jana Kazimierza, spiesz¹cego na pomoc oblê¿onej twierdzy w Zbara¿u. Wyró¿nia³ siê talentem wojskowym, odwag¹ i umiejêtnoœci¹ podejmowania szybkich decyzji. 15 sierpnia uczestniczy³ w bitwie pod Zborowem, walcz¹c na czele chor¹gwi kozackiej na lewym skrzydle armii polskiej. Walczy³ z si³ami kozacko-tatarskimi pod Beresteczkiem (1651), drugiego dnia bitwy odnosz¹c ciê¿k¹ ranê g³owy i z trudem unikaj¹c niewoli tatarskiej. W nastêpnym roku zachorowa³ ob³o¿nie i nie wzi¹³ udzia³u w bitwie pod Batohem, podczas której zgin¹³ jego brat Marek. W 1653 roku na czele chor¹gwi kozackiej uczestniczy³ w wyprawie ¿wanieckiej. Zna-

laz³ siê wówczas wœród zak³adników, wydanych chanowi Islam Gerejowi na czas rokowañ pokojowych. Wiosn¹ 1654 wyruszy³ w sk³adzie poselstwa Miko³aja Bieganowskiego do Turcji i wspólnie z pos³em przebywa³ w Stambule. Po powrocie uczestniczy³ w walkach z najazdem moskiewskim na Ukrainie, a 29 stycznia 1655 roku walczy³ jako dowódca pu³ku w zwyciêskiej bitwie z si³ami moskiewsko-kozackimi pod Ochmatowem. W tych starciach nauczy³ siê dowodzenia oraz pozna³ realia wojny na wschodnich granicach pañstwa. Podczas potopu szwedzkiego jesieni¹ 1655 roku, po opuszczeniu kraju przez Jana Kazimierza i zajêciu niemal ca³ej Polski przez wojska szwedzkie, Sobieski pocz¹tkowo znalaz³ siê wœród tych dowódców koronnych, którzy w obliczu za³amania siê obrony i przekonanych o upadku Rzeczypospolitej uznali w³adzê króla Szwecji Karola X Gustawa. Ju¿ w lutym 1656 roku wróci³ jednak do obozu Jana Kazimierza i walczy³ pod rozkazami Stefana Czarnieckiego, uczestnicz¹c w potyczkach zmierzaj¹cych do wyparcia Szwedów z kraju.
Marysieñka
Wiosn¹ w roku 1655 pozna³ na dworze monarszym czternastoletni¹ dwórkê królowej Ludwiki Marii, Mariê Kazimierê d’Arquien, która sta³a siê odt¹d jego „niepokonan¹ pasj¹”, jak sam okreœla³ swoje uczucie. Dziêki tej mi³oœci coraz bli¿ej wi¹za³ siê z obozem dworskim i stronnictwem profrancuskim, d¹¿¹cym w tym czasie do reformy Rzeczypospolitej – ograniczenia liberum veto, uporz¹dkowania sposobu sejmowania, wprowadzenia wyboru króla za ¿ycia jego poprzednika (electio vivente rege). Jednoczeœnie reformatorzy zmierzali do rozluŸnienia zwi¹zków z Habsburgami i zacieœnienia wspó³pracy z Francj¹. Swego stanowiska wobec dworu nie zmieni³ nawet po zaaran¿owanym przez królow¹ ma³¿eñstwie Marii Kazi-
miery z podczaszym koronnym Janem „Sobiepanem” Zamoyskim. W styczniu 1665 r. Sobieski otrzyma³ propozycjê nadania laski marsza³kowskiej, zgodzi³ siê na jej przyjêcie jedynie pod warunkiem rozwodu Marysieñki z Zamoyskim. Ostatecznie o z³amaniu jego oporu zadecydowa³a œmieræ podczaszego 7 kwietnia 1665 roku. Ju¿ 14 maja zawar³ z Mari¹ Kazimier¹ tajny, ze wzglêdu na ¿a³obê, œlub, powtórzony z pe³n¹ pomp¹ 5 czerwca. Ich mi³oœæ nale¿y do najs³ynniejszych historii uczuciowych w dziejach Polski. Ma³¿onkowie prowadzili wieloletni¹ korespondencjê, która do dziœ zachwyca historyków i literaturoznawców. W listach Sobieski zwraca³ siê do ukochanej niezwykle czule: „¯oneczko moja najœliczniejsza, najwiêksza duszy i serca mego pociecho!”. Ona odpisywa³a po francusku: „Nie mogê ¿yæ bez ciebie, mój najdro¿szy sercu…”. Ich zwi¹zek by³ wyj¹tkowy na tle epoki, gdy wiêkszoœæ ma³¿eñstw magnackich zawierano g³ównie z powodów politycznych i maj¹tkowych.
Sobiescy doczekali siê czwórki dzieci, które osi¹gnê³y pe³noletnoœæ: Jakub Ludwik, Teresa Kunegunda, Aleksander Benedykt i Konstanty W³adys³aw. Marysieñka by³a w ci¹¿y z drugim mê¿em a¿ 13 razy. Pozosta³e dzieci zmar³y w niemowlêctwie lub wczesnym dzieciñstwie, co by³o niestety czêstym zjawiskiem w XVII wieku. Maria Kazimiera by³a bardzo ambitna, aktywnie uczestniczy³a w tworzeniu królewskiego stronnictwa na dworze oraz wywiera³a znacz¹cy wp³yw na politykê mê¿a i czêsto doradza³a mu w sprawach pañstwowych. Choæ jej dzia³alnoœæ budzi³a kontrowersje wœród czêœci szlachty i magnaterii, pozostawa³a jedn¹ z najwa¿niejszych postaci otoczenia królewskiego, przede wszystkim poprzez swoje zaanga¿owanie w sprawy dynastyczne. Aktywnie wspiera³a projekty maj¹ce na celu zapewnienie sukcesji tronu dla ich synów, szczególnie Jakuba Ludwika. Utrzymywa³a rozleg³¹ korespondencjê polityczn¹ z europejskimi dworami, zabiega³a o poparcie dla planów Sobieskich. Jej rosn¹ca aktywnoœæ polityczna sprawia³a, ¿e by³a jedn¹ z kluczowych postaci wp³ywaj¹cych na kierunek polityki dworskiej w schy³kowym okresie panowania Jana III. Po œmierci mê¿a przez wiele lat mieszka³a we W³oszech, g³ównie w Rzymie, w otoczeniu arystokracji i œrodowisk papieskich, utrzymywa³a kontakty dyplomatyczne i rodzinne. Pod koniec ¿ycia przenios³a siê do Francji. Ostatnie miesi¹ce spêdzi³a w zamku w Blois nad Loar¹, gdzie zmar³a 30 stycznia 1716 r. w wieku 74 lat. Szcz¹tki jej sprowadzono do Polski. Obecnie spoczywa wraz z Janem III Sobieskim w Katedrze na Wawelu.
Droga do tronu 18 maja 1665 roku Sobieski przyj¹³ ofiarowany mu ponownie urz¹d marsza³ka wielkiego, a dwa lata póŸniej zosta³ hetmanem polnym koronnym. W listopa-
dzie 1667 roku odniós³ spektakularne zwyciêstwo nad wojskami kozacko-tatarskimi w bitwie pod Podhajcami. Sukces ten przyniós³ mu ogromn¹ popularnoœæ. Rok póŸniej otrzyma³ najwy¿sz¹ godnoœæ wojskow¹ w pañstwie – urz¹d hetmana wielkiego koronnego. Funkcja ta dawa³a mu ogromny wp³yw na politykê pañstwa oraz organizacjê armii.
Po abdykacji Jana Kazimierza w 1668 roku Sobieski nie popar³ wyboru Micha³a Korybuta Wiœniowieckiego na króla i znalaz³ siê w opozycji wobec nowego monarchy. Kontynuowa³ walkê przeciw Tatarom i Kozakom. W 1672 roku Rzeczpospolita ponios³a ciê¿k¹ klêskê w wojnie z Turkami. Upad³ Kamieniec Podolski, a podpisany traktat w Buczaczu zmusza³ pañstwo do oddania czêœci ziem i p³acenia haraczu su³tanowi. Sobieski zdecydowanie sprzeciwia³ siê warunkom traktatu i prowadzi³ kampanie, aby odwróciæ jego skutki. Ostatecznie traktat zosta³ uniewa¿niony po kolejnych dzia³aniach wojennych i rozejmach. 11 listopada 1673 roku Sobieski odniós³ jedno z najwiêkszych zwyciêstw XVII wieku – rozgromi³ armiê tureck¹ w bitwie pod Chocimiem. Bitwa zosta³a przeprowadzona z ogromnym rozmachem i wykorzystaniem s³ynnej polskiej husarii. Atak ciê¿kiej jazdy rozbi³ pozycje przeciwnika i doprowadzi³ do ca³kowitego zwyciêstwa wojsk Rzeczypospolitej. Wed³ug relacji naocznego œwiadka bitwy Sobieski „sam z go³¹ szabl¹ pieszo przed swoj¹ parti¹ id¹c, krzycza³, aby dla mi³oœci Bo¿ej, dla wiary i koœcio³ów – dla Ojczyzny mi³ej, w Bogu maj¹c nadziejê odwa¿nie nastêpowali”. Sukces ten odbi³ siê szerokim echem w Europie i uczyni³ go bohaterem narodowym. Dzieñ przed dotarciem do obozu wiadomoœci o zwyciêstwie zmar³ król Micha³ Korybut Wiœniowiecki, co otworzy³o drogê do nowej elekcji. Sobieski by³ zdecydowanym faworytem, opromienionym chwa³¹ zwyciêstwa.
Jan III Sobieski
21 maja 1674 r. nad polem elekcyjnym na Woli pod Warszaw¹ rozleg³y siê s³owa: „Vivat Ioannes Rex!”, zwiastuj¹ce rozpoczêcie trwaj¹cego ponad dwie dekady panowania Jana III Sobieskiego. Za jego czasów Rzeczpospolita po raz ostatni zamanifestowa³a swoj¹ znacz¹c¹ pozycjê w Europie. Nowy monarcha obejmowa³ w³adzê w pañstwie os³abionym licznymi konfliktami zbrojnymi, sporami magnackimi oraz problemami gospodarczymi. Wojny prowadzone przez wiele lat os³abi³y kraj, a konflikty wewnêtrzne utrudnia³y przeprowadzanie reform. Król od³o¿y³ koronacjê, z wyznaczonego na sejmie elekcyjnym terminu w lipcu 1674, na póŸniej. Chcia³ przez ten czas umocniæ swoje wp³ywy w Rzeczypospolitej, a nie wyznaczaj¹c swego nastêpcy na urzêdzie hetmana wielkiego zachowaæ pozycjê w wojsku w obliczu wojny z Turcj¹. D¹¿y³ do wzmocnienia pozycji pañstwa oraz poprawy jego bezpieczeñstwa. Stara³ siê unowoczeœniæ armiê i zwiêkszyæ jej skutecznoœæ. Szczególn¹ uwagê poœwiêca³ kawalerii, zw³aszcza husarii, która by³a dum¹ polskiego wojska. Dziêki odpowiedniemu wyszkoleniu i doœwiadczeniu ¿o³nierzy armia Rzeczypospolitej nadal nale¿a³a do najgroŸniejszych si³ wojskowych Europy. Od pocz¹tku panowanie Jana III by³o zwi¹zane z wojn¹ z Imperium Osmañskim. Pierwsze lata rz¹dów up³ynê³y na obronie po³udniowo-wschodnich ziem Rzeczypospolitej.
2 lutego 1676 roku Jan III Sobieski i Maria Kazimiera zostali koronowani w Krakowie. Kilka miesiêcy póŸniej, 17 paŸdziernika 1676, zawarto rozejm w ¯urawnie, który za-

koñczy³ g³ówn¹ fazê wojny polsko-tureckiej, choæ kosztem utraty czêœci Podola. Po zakoñczeniu walk król próbowa³ wzmocniæ w³adzê monarsz¹ i ograniczyæ wp³ywy magnaterii, co prowadzi³o do napiêæ wewnêtrznych. Jednoczeœnie zacz¹³ prowadziæ bardziej aktywn¹ politykê zagraniczn¹, szukaj¹c sojuszy w Europie i przygotowuj¹c Rzeczpospolit¹ do szerszej konfrontacji z Imperium Osmañskim. Mimo licznych planów nie by³ w stanie przeprowadziæ wszystkich zamierzonych reform. Ogranicza³ go system polityczny oparty na dominuj¹cej roli szlachty oraz czêste spory miêdzy magnatami.
Wiktoria wiedeñska
Najwiêksz¹ s³awê przynios³a Janowi III wyprawa wiedeñska w 1683 roku. W lecie tego roku armia turecka pod dowództwem wielkiego wezyra Kara Mustafy obleg³a Wiedeñ. Upadek miasta móg³ otworzyæ Turkom drogê do dalszego podboju Europy. Na mocy sojuszu zawartego z cesarzem Leopoldem I Sobieski zdecydowa³ siê ruszyæ z pomoc¹ oblê¿onemu miastu. Obj¹³ naczelne dowództwo nad po³¹czonymi si³ami chrzeœcijañskimi i przygotowa³ plan ataku. Na czele oko³o 27 tysiêcy polskich ¿o³nierzy przekroczy³ Karpaty i po³¹czy³ siê z wojskami austriackimi i niemieckimi.
12 wrzeœnia 1683 roku dosz³o do decyduj¹cej bitwy pod Wiedniem. Kluczowym momentem starcia by³a wielka szar¿a kawalerii, w której uczestniczy³o oko³o 20 tysiêcy jeŸdŸców, w tym kilka tysiêcy husarzy, która pokona³a ponad 100 tys. armiê tureck¹. By³a to jedna z najwiêkszych szar¿ kawaleryjskich w historii œwiata.
Wieczorem armia turecka zosta³a rozbita, a Wiedeñ uratowany. Po zwyciêstwie Sobieski wys³a³ do papie¿a s³ynn¹ wiadomoœæ nawi¹zuj¹c¹ do s³ów Juliusza Cezara: „Venimus, vidimus, Deus vicit” – „Przybyliœmy, zobaczyliœmy, Bóg zwyciê¿y³”.

Triumf pod Wiedniem powstrzyma³ ekspansjê Imperium Osmañskiego w Europie, za co Jan III otrzyma³ od papie¿a tytu³ Obroñcy Wiary. Uznano go za jednego z najwybitniejszych wodzów swoich czasów, a Rzeczpospolita na pewien czas odzyska³a presti¿ na arenie miêdzynarodowej. Wiktoria wiedeñska wesz³a do kanonu najwa¿niejszych wydarzeñ w historii Europy XVII wieku. Po tym sukcesie Sobieski kontynuowa³ walkê przeciwko Turcji. Uczestniczy³ w dzia³aniach tak zwanej Œwiêtej Ligi, czyli sojuszu pañstw chrzeœcijañskich walcz¹cych z Imperium Osmañskim. Prowadzi³ dzia³ania ofensywne na terenach Wêgier, zdobywaj¹c m.in. czêœæ twierdz tureckich. Próbowa³ rozszerzyæ wp³ywy Rzeczypospolitej na po³udniowy wschód organizuj¹c wyprawy do Mo³dawii, ale jego plany polityczne i militarne nie przynios³y trwa³ych efektów. Jednym z g³ównych celów Sobieskiego by³o odzyskanie ziem utraconych na rzecz Turcji. Ostatecznie, dziêki pokojowi w Kar³owicach, zawartemu po jego œmierci w 1699 roku, Rzeczpospolita odzyska³a Kamieniec Podolski i Podole. By³ to efekt d³ugotrwa³ej polityki i walk prowadzonych za jego panowania. Jego póŸniejsze rz¹dy up³ywa³y pod znakiem walk politycznych, jednak podejmowa³ próby reformowania armii oraz poprawy sytuacji gospodarczej kraju. Wspiera³ rozwój handlu, rzemios³a i miast. W polityce wewnêtrznej stara³ siê ograniczaæ konflikty miêdzy magnateri¹ a monarch¹. Szlachta niechêtnie zgadza³a siê na zwiêkszenie uprawnieñ królewskich, a liberum veto czêsto parali¿owa³o obrady sejmu. Powsta³ konflikt miêdzy dworem królewskim a litewsk¹ magnateri¹ skupion¹ wokó³ Sapiehów, którzy pod koniec panowania Jana III stali siê najsilniejszym rodem w Wielkim Ksiêstwie Litewskim. Król nie zdo³a³ zapewniæ sukcesji swojemu synowi Jakubowi Sobieskiemu. Dla Sapiehów plany dynastyczne Sobieskich by³y zagro¿eniem. Wolna elekcja dawa³a magnatom ogromny wp³yw na wybór monarchy, a ustanowienie silnej dynastii mog³o ten wp³yw ograniczyæ.
Mecenas kultury i sztuki Jan III Sobieski pozostawa³ nie tylko znawc¹ wojennego rzemios³a, ale tak¿e sztuk piêknych i wszelkich nauk. Jego biblioteka liczy³a ponad 2 tys. woluminów z ró¿nych dziedzin, a on sam lubi³ czytaæ ksi¹¿ki nawet podczas kampanii wojennych. Gromadzi³ dzie³a sztuki i cenne pami¹tki przywiezione z licznych podró¿y. Szczególn¹ trosk¹ otacza³ swoj¹ rezydencjê w Wila-
nowie pod Warszaw¹. Pa³ac sta³ siê jedn¹ z najpiêkniejszych siedzib królewskich w Polsce. £¹czy³ elementy architektury polskiej, w³oskiej i francuskiej. Do dziœ jest jednym z najcenniejszych zabytków barokowych w kraju. Na dworze królewskim rozwija³a siê literatura, muzyka i sztuka. Swój mecenat roztacza³ nad artystami oraz naukowcami, wspieraj¹c ich dzia³alnoœæ. Jan III pasjonowa³ siê geografi¹ i by³ cz³onkiem pierwszego towarzystwa geograficznego na œwiecie. Oprócz czytania do ulubionych rozrywek króla nale¿a³y polowania, gra w karty, warcaby i szachy, dysputy naukowe, tañce oraz s³uchanie muzyki. Szczególnie przepada³ za dumkami kozackimi wykonywanymi przy akompaniamencie bandury, które przypomina³y mu o Kresach Rzeczypospolitej.
Wspó³czeœni doceniali mêstwo Sobieskiego, jego bystry umys³, naturalnoœæ i swobodê. Bernard O'Connor, irlandzki lekarz przebywaj¹cy na dworze polskiego króla, pisa³, ¿e Sobieski „jest bardzo przyjemny, wielce dla wszystkich przystêpny, wielu œwietnymi ozdobiony przymiotami, nie tylko w sztuce wojennej, lecz w nauce, literaturze niezwykle bieg³y”.
U schy³ku ¿ycia Po latach nieustannych kampanii wojennych król zmaga³ siê z wieloma dolegliwoœciami zdrowotnymi, które utrudnia³y mu aktywn¹ dzia³alnoœæ polityczn¹ i wojskow¹. Cierpia³ na choroby serca, mia³ bóle stawów i problemy z poruszaniem siê, zwi¹zane równie¿ z nadwag¹. Czêœciej przebywa³ w Wilanowie, poœwiêcaj¹c czas rodzinie i gospodarowaniu maj¹tkiem. Zmar³ 17 czerwca 1696 roku. Jego œmieræ zakoñczy³a jeden z najbardziej chwalebnych rozdzia³ów w historii polskiej monarchii. Spoczywa w katedrze na Wawelu w Krypcie œw. Leonarda. W pamiêci potomnych zapisa³ siê jako król-¿o³nierz, wybitny strateg oraz obroñca chrzeœcijañskiej Europy.
Redakcja: Jolanta Szczepkowska Teofil Lachowicz
Adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003
e-mail: pava.swap@gmail.com www.pava-swap.org
„Od trzech dekad aktorstwo daje mi frajdê. Traktujê je jak zabawê. Wchodzê w rolê, pstryk, i wychodzê. Jednak to siê nie odbywa bezkarnie. Gdy mówiê np. monolog o stracie dziecka – organizm reaguje. Czujê siê jak w¹¿ ogrodowy, przez który przep³ywaj¹ emocje. Muszê rozbudziæ w sobie ból i rozpacz, a potem wyt³umaczyæ sercu: <Nie bój siê, to nieprawda, tylko udajê>. Z tym ¿e serce ³omocze jak oszala³e. Nie udaje. Kiedy koñczê monolog, potrzebujê chwili, ¿eby siê uspokoiæ. Zbigniew Zapasiewicz mówi³ mi: <Nie ty masz p³akaæ, tylko widz>. Staram siê tego trzymaæ. Ale cia³o czuje i pamiêta. Ka¿da z ról zabiera kawa³ek mnie. To <plusy ujemne> aktorstwa” – mówi Katarzyna Herman. Choæ przysz³a na œwiat 13 sierpnia, los jej sprzyja. Jest jedn¹ z ulubionych polskich aktorek. I tak¹, której nie da siê pomyliæ z nikim innym. Zmys³owy g³os. Przenikliwe spojrzenie. W ka¿dej roli jest niezapomniana. Ostatnio, w przebojowym serialu „1670” pozwoli³a siê… oszpeciæ i postarzeæ. „Postaæ Zofii wymyœlaliœmy z charakteryzatorem Januszem Kalej¹. Najpierw schowaliœmy w³osy – s¹ zmys³owe i dodaj¹ urody. Potem rozjaœniliœmy brwi. Ten moment pamiêtam. Pomyœla³am, ¿e wygl¹dam jak mieszczka z XVII-wiecznego portretu trumiennego. Do tego dorzuciliœmy parê plam w¹trobowych, siñce pod oczami oraz minê zniesmaczonej ¿aby. Zauwa¿y³aœ, ¿e Zofia nigdy siê nie uœmiecha? Ci¹gle jest nabzdy-

czona. To najbardziej postarza” –œmieje siê Herman. „Czasami przera¿a mnie pytanie: czy zagram babciê? Nie. Babci jeszcze nie. Nie chcê zabieraæ ról starszym kole¿ankom. Zagram po szeœædziesi¹tce. Chocia¿ zdarzy³o siê, ¿e pomyœla³am: <Kurczê, czy to ju¿ ten moment?! Naprawdê tak wygl¹dam?!>. Có¿, czasu nie oszukasz. Ale jestem sprawna, regularnie æwiczê, to mi daje si³ê. Nie g³odzê siê, nie stosujê diet, za to staram siê jeœæ mniej i m¹drze. Nie tykam cukru. Nie pijê alkoholu, nie palê. Tylko w spektaklu od czasu do czasu i... mog³abym wieczorem wypiæ kieliszek czerwonego wina, które uwielbiam, wypaliæ papierosa, ale tego nie robiê. Inwestujê w zdrowe cia³o i sprawny umys³. W te parê dziesi¹tek lat dojrza³ego ¿ycia, które przede mn¹” – mówi. Aktorka rozwiod³a siê przed pandemi¹. I choæ wyobra¿a sobie ¿ycie bez mê¿czyzny u boku, chcia³aby siê jeszcze zakochaæ. „Wtedy uwa¿a³am, ¿e to moja klêska, jakby usch³o drzewo, które wiele lat pielêgnowa³am. To ju¿ minê³o. Umiem ¿yæ bez faceta. Jednak chcia³abym kogoœ spotkaæ. Lubiê mieæ mê¿czyznê u boku. Jest do kogo wracaæ. Mo¿na pogadaæ, przejrzeæ siê w jego oczach. Potrzymaæ za rêkê, pog³askaæ. Dotyk jest wa¿ny. Proszê czasem dzieci, ¿eby mnie przytuli³y. S³yszê: <Mamo, znajdŸ sobie faceta!>. To nie takie proste. Ale siê rozgl¹dam. Nasza rozmowa nie jest og³oszeniem matrymonialnym, wiêc
nie podam ci po¿¹danych mêskich cech. Mo¿e wpadnê na tego mê¿czyznê lada dzieñ? A mo¿e nigdy? Wtedy zostanie mi teatr… Chocia¿ by³oby szkoda. W Ma³ym Ksiêciu ró¿a mówi: <Ludzie? Wiatr nimi miota. Nie maj¹ korzeni – to im przeszkadza>. Nie chcê siê tylko miotaæ na wietrze”.
„10 lat temu, 12 maja 2016 roku zmar³a Maria Czubaszek. Gdybym teraz u¿y³ jakiegoœ m¹drego stwierdzenia, typu: <Jak ten czas leci>, Marysia podsumowa³aby mnie ¿yczliwym: <Naprawdê? I sam na to wpad³eœ?>. Nie lubi³a patosu, œmieszy³a j¹ wydumana powaga” – napisa³ Artur Andrus, dziennikarz, satyryk, autor ksi¹¿ek, piosenkarz, wieloletni przyjaciel artystki. W opublikowanym wspomnieniu o Zmar³ej, dodawa³: „Uwielbia³a anegdotê o Adolfie Dymszy, który sta³ za kulisami i no¿ykiem struga³ patyczek. Robi³ to tylko po to, ¿eby – kiedy ktoœ go wreszcie spyta, po co to robi – móc powiedzieæ: <Jutro mnie mo¿e szlag trafiæ i znajdzie siê jakiœ m¹drala, który powie: a jeszcze wczoraj struga³ patyczek>. Tyle, ¿e Marysia by nie struga³a patyczka. Bo by go zgubi³a. Albo wypali³a, gdyby zabrak³o papierosów. A scyzoryk da³aby Wojtkowi, bo jemu by siê bardziej przyda³” – ¿artowa³ Andrus. „Kiedyœ wygra³a dla niego (Wojciecha Karolaka – mê¿a) dwa rowery. Wycina³a z kartonowych pude³ek po sokach kupony i wysy³a³a do producenta. Okaza³o siê, ¿e wylosowa³a a¿ dwa. Przera¿ona jecha³a po odbiór nagród, nie wiedz¹c jak sobie z dwoma rowerami poradzi. I po co Wojtko-

wi dwa rowery? Na szczêœcie pani, która wydawa³a nagrody powiedzia³a: <Oj, jak pani zazdroszczê, ja te¿ wysy³a³am kupony, bo chcia³am rower dla wnuka, ale mi siê nie uda³o>. Marysia z przyjemnoœci¹ odda³a jej jeden rower. Taka by³a. Odda³aby obcemu cz³owiekowi przedostatni rower. A na tym drugim Wojtek przejecha³ siê raz. Bo po co mu rower? Chyba, ¿e po to, po co Dymszy scyzoryk”.
Andrus podkreœla³ wielokrotnie, ¿e kole¿anka z radia, mia³a niebywa³y dystans do œwiata. A przede wszystkim do siebie. I w³asnych dokonañ. A by³o ich ca³kiem sporo. „Kiedy zadzwoni³em i powiedzia³em, ¿e w ksi¹¿ce <Boks na Ptaku, czyli ka¿dy szczyt ma swój Czubaszek i Karolak> przez pomy³kê zamieœciliœmy opowiadanie Jeremiego Przybory, myœl¹c, ¿e to jej (nie by³o podpisane, a le¿a³o wœród kilkuset tekstów Marysi), powiedzia³a: <No to bêdzie w tej ksi¹¿ce przynajmniej jeden dobry tekst>. Ani na chwilê, przez tych dziesiêæ lat nie zniknê³a. Wspominam j¹ na ka¿dym spotkaniu z publicznoœci¹, a potem podchodz¹ nieznani mi ludzie i mówi¹: <Pani Maria by³a tu u nas, pali³am z ni¹>” – podsumowa³ Andrus. A oto kilka najs³ynniejszych cytatów z Marii Czubaszek:
1. Wysz³am za m¹¿, zaraz wracam.
2. Nienachalna z urody.
3. Prawdziwej mi³oœci nie zaszkodzi nawet ma³¿eñstwo.
4. Dwa dni w ¿yciu s¹ dla mnie kompletnie niewa¿ne: wczoraj i jutro.
5. Wszyscy mê¿czyŸni s¹ tacy sami. Ale bywaj¹ ró¿ni. Na szczêœcie.

➭ 14



Weronika Kwiatkowska

Na parkingu przed wejœciem sêdziwa Azjatka zgiêta w pó³ wymiotuje w kwitn¹ce azalie. Pozostali uczestnicy wycieczki powoli wysypuj¹ siê z autokaru. Wszystkie panie maj¹ wygodne obuwie i daszki przeciws³oneczne. Panowie – w mniejszoœci – i zawsze do pary. Nios¹ torebki za swoimi ¿onami. Poprawiaj¹ kant spodni. Milcz¹. Przewodnik unosi ¿ó³ty parasol i krzyczy coœ w jêzyku mandaryñskim. Lub innym. Którego zidentyfikowaæ nie potrafiê. Grupa zwiera szyki. Zaraz ruszy w trasê. Ale t³umy – mówiê, niepocieszona. W weekendy, szczególnie w sezonie letnim, takie miejsca s¹ oblegane. Na szczêœcie Longwood Gardens broni siê gabarytami. Na powierzchni 445 hektarów ³atwo siê rozproszyæ. Relatywnie wysoka cena biletów (38 dolarów dla doros³ych, bez zni¿ki) te¿ mo¿e stanowiæ rodzaj ochrony przed… zadeptaniem. (Moje lewackie serce krwawi, kiedy to piszê).
Byliœmy tu po raz pierwszy trzy lata temu. W³aœnie rozpoczynano przebudowê. Nie dzia³a³y jeszcze wszystkie fontanny,

a nowe konserwatorium mia³o dopiero powstaæ. Ale ju¿ wtedy – jak w pierwszej scenie „La Grande Bellezza” Paolo Sorrentino – zosta³am znokautowana. Piêknem. Rozmachem. Przepychem. To by³o jak podró¿ do innego kraju. Niespodziewana teleportacja na Stary Kontynent. Do Europy, której – jak powiedzieliby malkontenci – dzisiaj ju¿ nie ma. I mo¿e nigdy nie by³o. Dla nas. Wywodz¹cych siê z ch³opstwa albo biednej szlachty. Sk¹d wiêc ta sk³onnoœæ do neoklasycystycznych pa³acyków i angielskich ogrodów? Nie wiem. Ale czujê jakiœ rodzaj powinowactwa, ³¹cznoœci. Te miejsca mnie przyzywaj¹. Mówi¹ do mnie. I przeze mnie. Kiedy idê korytarzami XIX-wiecznej oran¿erii, muskam liœcie egzotycznych roœlin, t³uste, lœni¹ce, a powietrze pachnie wilgotn¹ gleb¹ – myœlê wtedy: witaj w domu Jeszcze tylko brakuje rajskich ptaków – mówi K., zadzieraj¹c g³owê. Pod sklepieniem wisz¹ kwitn¹ce kule. Przez szybki wpadaj¹ z³ote smugi. Dzieñ jest idealny. Mocne s³oñce. Bia³e ob³oczki na niebie. OrzeŸwiaj¹cy wiatr. Z czêœci zabytkowej wychodzimy na dziedziniec. Oczka wodne jak z Moneta. Lilie we wszystkich kolorach. ¯ó³te, ró¿owe, niebieskie. Bry³a nowego konserwatorium – a¿urowa konstrukcja z bia³ych belek i szk³a – przywodzi na myœl tolkienowskie miasto elfów.
Odbija siê w zewnêtrznych basenach, co daje efekt unoszenia siê na spokojnej tafli. W œrodku te¿ woda. Centralny element. Odbija œwiat³o. Szepcze. Koi. Czytamy w ulotce, ¿e „West Conservatory zaopatrzono w najnowoczeœniejszy system wentylacji, który wykorzystuje kana³y ziemne do przechwytywania i uzdatniania nap³ywaj¹cego powietrza, a sterowane komputerowo okna, wywietrzniki dachowe i rolety otwieraj¹ siê i zamykaj¹ w zale¿noœci od sezonowych wahañ temperatury – co tworzy ¿yw¹, oddychaj¹c¹ strukturê”. Podziemne zbiorniki na deszczówkê gromadz¹ wodê sp³ywaj¹c¹ z dachów i wykorzystuj¹ j¹ do nawadniania roœlin, a szklane panele wyposa¿ono w odblaskowe punkty, by zapewniæ bezpieczeñstwo ptakom. I rzeczywiœcie, kilka razy przelatuj¹ obok nas g³oœno æwierkaj¹c. Ze „szklanej katedry” albo – jak chc¹ inni – „skrzel ryby” kierujemy siê na wystawê bonsai. W otwartej, surowej przestrzeni wyeksponowano najstarsze drzewka. Niektóre maj¹ po sto i wiêcej lat. Ca³oœæ przypomina galeriê sztuki. Na minimalistycznym, czarnym kamiennym tle ustawiono zebrane okazy. Mo¿na je ogl¹daæ z ka¿dej strony (360° view), podziwiaj¹c spl¹tane korzenie i miniaturowe ga³êzie. To najpiêkniejsze rzeŸby, jakie w ¿yciu widzia³em – mówi starszy pan do swojej towarzyszki. WyraŸnie wzruszony. Za chwilê do³¹czaj¹ do nich dzieci i wnuki. Prosz¹, by zrobiæ im pami¹tkow¹ fotografiê. Nie mogli lepiej trafiæ. Wykonujê seriê zdjêæ. K³aniaj¹ siê nisko. Odchodz¹, machaj¹c na po¿egnanie.
Kolejny przystanek: Cascade Garden. Nie zatrzymujê siê przy gablocie z infor-
macj¹, biegnê prosto pod œcianê wy³o¿on¹ opl¹twami. Te „rosn¹ce w powietrzu” roœliny s¹ jednymi z moich ulubionych. Przed laty hodowa³am Tillandsiê. W cieplejsze dni trzyma³am j¹ za oknem. Pewnego upalnego lata zakwit³a. Na fioletowo. Ale zimy nie przetrzyma³a. Ususzy³am j¹. Niechc¹cy. Teraz wyci¹gam telefon i pozujê na tle. Jak jakaœ psychofanka. A¿ w koñcu postanawiam run¹æ w ogród kaskadowy. Nasyciæ siê jego piêknem. To musia³ zaprojektowaæ jakiœ artysta – mówiê do K., zobacz jak to wszystko jest fantastycznie zaaran¿owane. Nie mylê siê. Projekt jest autorstwa legendarnego architekta krajobrazu, Roberto Burle Marxa (1909-1994). Za inspiracjê pos³u¿y³ równikowy las deszczowy i rodzima, brazylijska przyroda.
*
Po estetycznych wzmo¿eniach czas, by och³on¹æ. Zabytkowa winda zabiera nas do podziemi, gdzie znajduje siê nowa, œwietnie zaprojektowana, restauracja. Niestety, nie ma wolnych miejsc, wiêc K. bierze kawê na wynos, a ja biegnê do kolejnych atrakcji. Ogród ró¿any w pe³nym rozkwicie, ogród japoñski – z finezyjnie przyciêtymi ¿ywop³otami, w koñcu poroœniêty bluszczem dom za³o¿yciela Longwood Gardens, potentata o nazwisku Peirce-du Pont, w którym znajduje siê muzeum. Ale to nie wszystko. Na mapie zaznaczono trasy pieszych wêdrówek daleko poza g³ówne punkty ogrodu, na które tym razem nie zd¹¿ymy siê wybraæ. Przed nami d³uga droga do domu. Ale wrócimy tu na pewno. Mo¿e ju¿ jesieni¹? ❍ Stany wewnêtrzne
Zapraszamy na stronê Autorki: www.stanywewnetrzne.com
fabryce. Pisarz opisuje trudn¹ transformacjê, pozostaj¹cy poza rezonem i autorefleksj¹ „awans spo³eczny” tych ludzi.
Jan
Latus
Moj¹ kolejn¹ absurdaln¹ lektur¹ w azjatyckich tropikach by³ „Wschód” Andrzeja Stasiuka, ksi¹¿ka trudna do zdefiniowania gatunkowo – reporta¿, poezja opisowa, reminiscencje historyczne? Chcia³bym dziœ wy³uskaæ z niej jeden element: zmys³owe, pe³ne emocji opisy materialnego œwiata, w którym Stasiuk dorasta³, polskich wiosek pocz¹tku lat szeœædziesi¹tych. Poniewa¿ jesteœmy prawie rówieœnikami, ja tak¿e pamiêtam – choæ nie potrafi³bym tego tak piêknie opisaæ – zapach gotowanych w parniku ziemniaków dla œwiñ, ch³odz¹cego siê w wielkich syfonach podpiwku, zapachu chleba, piwa i wanilii w sklepikach spo¿ywczych. A tak¿e kszta³ty, kolory i rzeczy – jak kuchenny kredens, którego szuflady wype³nione by³y drobiazgami, które mog¹ siê kiedyœ przydaæ: gumkami, œrubkami, pokrywkami. Stasiuk opisywa³ ¿ycie w tych wioskach robotników, dawniej pracuj¹cych w PGR-ach, teraz upchanych na pace ciê¿arówki w drodze do pracy w miejskiej
Wyjmujê z tej piêknej ksi¹¿ki tylko jeden w¹tek, jedn¹ myœl: jak ten œwiat sprzed szeœædziesiêciu lat jest odmienny od dzisiejszej Polski. W zasadzie zmieni³o siê bowiem wszystko: drogi i ulice, p³oty, dworce i sklepy. Zniknê³y drewniane cha³upki, a w ich miejscu postawiono murowane, mo¿e banalne i podobne do siebie, ale eleganckie i wygodne domy.
Kiedyœ puœci³em Jenny (pamiêtacie ci¹gle Jenny?) polski film „Znachor”, tê nowsz¹ wersjê. Bardzo jej siê film spodoba³, a po projekcji spyta³a: -Czy tak w³aœnie wygl¹da Polska?
Gdzie tam, moja dziewczyno! W filmie byli niepiœmienni ch³opi w sukmanach. Dziœ rolnicy je¿d¿¹ amerykañskimi traktorami John Deere kupionymi za unijne dotacje i prowadz¹ wielkie, nowoczesne farmy. Zamiast ¿ydowskiej karczmy jest pizzeria i „Biedronka”, w dworku dziedzica komuniœci zrobili dom kultury, a ostatnio przerobiono go na elegancki hotel. M³yn, gdzie pracowa³ nasz Znachor, to dziœ industrialny zabytek, turystyczna atrakcja. Potomek dziedzica nie jeŸdzi³by ju¿ prymitywnym motocyklem, lecz SUV-em. Jedyna rzecz, która siê osta³a bez zmian, to barszcz.
T³umaczy³em to Jenny i pokazywa³em turystyczne filmy z dzisiejszej Polski, gdzie mog³a podziwiaæ, w Zakopanem czy ¯ywcu, piêkne, wychuchane niemal jak w Szwajcarii budynki, równ¹ kostkê na chodnikach, samochody przed ka¿dym domem, klimatyczne kawiarnie i knajpki. Cokolwiek z³ego powiemy o obecnych burzach politycznych w Polsce, przyznajmy, ¿e kraj nies³ychanie siê rozwin¹³, gdy idzie o infrastrukturê, komfort ¿ycia, wygl¹d mieszkañ i ulic. Wiele jest wypowiedzi cudzoziemców obiektywnie, bez emocji, doceniaj¹cych ten rozwój.
Które pañstwa siê rozwijaj¹, które s¹ w stagnacji, a które w regresie? Wiedza potoczna jest taka: rozwijaj¹ siê Chiny, Indie i Korea Po³udniowa, tak¿e kilka innych krajów w Azji oraz Ameryce Po³udniowej. Pañstwa europejskie s¹ w fazie stagnacji. W fazie regresu jest Rosja, a mo¿e i USA (!). Afryka to melan¿ ¿ywio³owego rozwoju niektórych pañstw i miast oraz nieustannych konwulsji politycznych i militarnych.
Mój obecny region zamieszkania wiêkszoœæ znawców uwa¿a wrêcz za przysz³oœæ œwiata. Nie wdaj¹c siê w – myl¹c¹ czasem – analizê statystyk gospodarczych, ograniczê siê do osobistych obserwacji i porównañ. Takich jak Polski sprzed stu lat i sprzed lat trzydziestu –
i obecnej. Szokuj¹ce zmiany zauwa¿y³em oczywiœcie w Chinach – to zupe³nie inny kraj ni¿ kilka dekad temu, z infrastruktur¹, której mo¿e zazdroœciæ ca³y œwiat. Na moich oczach zmienia siê na lepsze i piêknieje Tajlandia, Wietnam, Kambod¿a, Malezja i Indonezja. Oraz Indie, choæ u nich wyeliminowanie nêdzy i zaniedbania bêdzie procesem d³ugim i kator¿niczym. Zupe³nie jak na Filipinach! Moja druga ojczyzna ma od kilku lat wysokie wskaŸniki wzrostu, wy¿sze ni¿ Tajlandia czy Wietnam. Ale co z tego, gdy efektów za bardzo nie widaæ. Wietnamczycy buduj¹ metro w Sajgonie i sieæ autostrad. Tajowie buduj¹ szybki poci¹g, a Bangkok jest œwiatow¹ metropoli¹ w fazie rozkwitu. Na Filipinach faktycznie zmienia siê stolica Manila. Zbudowano nowoczesn¹ i eleganck¹ dzielnicê BGC, oczyszczono i otoczono bulwarami rzekê Pasig; buduje siê na morzu sztuczn¹ wyspê z biurowcami i apartamentowcami. W planach s¹ kolejne linie metra oraz nowe lotniska. Tylko, ¿e te kolejki i lotniska powstan¹ za wiele lat, jeœli w ogóle. Wiêkszoœæ Manili to nadal slumsy i bynajmniej siê nie wyludniaj¹, skoro wali tu ca³a prowincja. A prowincja nie zmienia siê wcale. Te same od kilkudziesiêciu lat s¹ domki-sza³asy, przydro¿ne sklepiki z myd³em i powid³em, dymi¹ce motocykle i trójko³owce. Ludzie nadal chodz¹ w klapkach i jedz¹ ry¿ ze skrawkami ryby lub warzyw, a za wszystko p³ac¹ gotówk¹. Niewiele siê te¿ przez dwadzieœcia lat zmieni³o w Angeles City.
Polska ró¿ni siê od obrazu, który od lat nosi w sobie wielu emigrantów. Czêsto s³yszy siê, ¿e ludzie s¹ tu zawistni, nieuprzejmi i wiecznie niezadowoleni. Ja nie znalaz³am potwierdzenia ¿adnej z tych opinii. Wrêcz przeciwnie – Polska, do której wróci³am, okaza³a siê zupe³nie innym krajem ni¿ ten, o którym opowiadano mi za oceanem. Najbardziej ucieszy³ mnie fakt, ¿e od razu dosta³am ubezpieczenie zdrowotne. By³o to dla mnie bardzo wa¿ne, poniewa¿ przyjecha³am z powa¿nym problemem zdrowotnym – rw¹ barkow¹ spowodowan¹ zmianami w odcinku szyjnym krêgos³upa. Ból by³ na tyle silny, ¿e utrudnia³ mi normalne funkcjonowanie. Nie zd¹¿y³am rozpocz¹æ leczenia w Nowym Jorku, bo ostatnie miesi¹ce przed wyjazdem up³ynê³y pod znakiem pakowania i organizowania przeprowadzki. Postanowi³am wiêc zaj¹æ siê zdrowiem ju¿ po powrocie. Ku mojemu zaskoczeniu wszystko potoczy³o siê bardzo szybko. Drugiego dnia po uzyskaniu ubezpieczenia by³am ju¿ u lekarza, a kilka dni póŸniej rozpoczê³am rehabilitacjê. Pocz¹tkowo prywatnie, ale niemal od razu uda³o mi siê przejœæ na leczenie refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Po dwóch tygodniach rehabilitacji ból praktycznie ust¹pi³.
Patrzy³am na to wszystko zdumiona. Przez lata s³ysza³am, ¿e w Ameryce opieka zdrowotna dzia³a lepiej, ale moje doœwiadczenia by³y zupe³nie inne. Leczenie, które kosztowa³oby mnie prawdopodobnie tysi¹ce dolarów, w Polsce odby³o siê w ramach ubezpieczenia. Mia³am dostêp do lekarzy, rehabilitacji i specjalistów, a przede wszystkim poczucie bezpieczeñstwa, którego bardzo potrzebowa³am po tak wielkiej ¿yciowej zmianie.
Jak siê czujesz dziœ, po szeœciu miesi¹cach od powrotu?
¯e wróci³am do siebie. Zamieszka³am w ogromnym domu moich rodziców, który znajduje siê w ma³ej wsi £odzina ko³o Sanoka. Spokój, cisza, góry i bliskoœ natury – to moje miejsce, chocia¿ przez lata myœla³am, ¿e kocham miasto i tylko w mieœcie chcia³abym ¿yæ.
Wiele siê zmieni³o, ale ani przez chwilê nie mia³am poczucia, ¿e jestem w obcym miejscu. Czujê, ¿e jestem dok³adnie tam, gdzie powinnam byæ. Najbardziej uœwiadamiaj¹ mi up³yw czasu ludzie, którzy przez te lata zd¹¿yli dorosn¹æ. Kiedy wyje¿d¿a³am, niektórych nie by³o jeszcze na œwie-

cie, inni byli ma³ymi dzieæmi. Dziœ mijam ich na ulicy i czêsto nawet ich nie poznajê. Ani razu nie pomyœla³am, ¿e pope³ni³am b³¹d i nie traktujê swojego powrotu jako eksperymentu. Przyjecha³am do Polski na sta³e. To nie by³a spontaniczna decyzja. Dojrzewa³a we mnie przez d³ugi czas, a przez ostatni rok przed wyjazdem analizowa³am ka¿dy aspekt swojego ¿ycia i przygotowywa³am siê do tego kroku. Dlatego kiedy w koñcu wyl¹dowa³am w Polsce, nie by³o ju¿ we mnie ¿adnych w¹tpliwoœci.
Czy spotykasz siê z pytaniami w stylu: „Po co wróci³aœ? Przecie¿ tutaj jest beznadziejnie”?
Bardzo czêsto. I to nie tylko ze strony rodziny (oprócz rodziców, bo oni s¹ przeszczêœliwi z mojego powrotu) czy znajomych, ale tak¿e zupe³nie obcych ludzi. Kiedy wspomina³am, ¿e wróci³am ze Stanów po piêtnastu latach, reakcja zwykle jest taka sama: zdziwienie i pytanie: „Ale dlaczego?”.
Mam wra¿enie, ¿e mit Ameryki wci¹¿ jest w Polsce bardzo silny. Dla wielu osób to nadal miejsce, z którego siê nie wraca. Kilka razy us³ysza³am nawet pytanie, czy zosta³am deportowana. Ludzie automatycznie ³¹czyli mój powrót ze zmianami politycznymi i medialnymi doniesieniami o deportacjach. Tymczasem moja decyzja dojrzewa³a od dawna i nie mia³a zwi¹zku z polityk¹. Po prostu coraz bardziej czu³am, ¿e chcê wróciæ do Polski. Ostatni rok tylko mnie w tym utwierdzi³. Przesta³am czuæ siê swobodnie, coraz czêœciej rezygnowa³am z podró¿y, które zawsze dawa³y mi energiê i poczucie wolnoœci. Pamiêtam, ¿e odwo³a³am pierwszy zaplanowany wyjazd na snowboard, potem kolejne. W pewnym momencie zrozumia³am, ¿e przestajê ¿yæ tak, jak chcê ¿yæ. Wtedy powiedzia³am sobie: „To ju¿ czas”.
Czy przyszed³ ju¿ moment, ¿e zatêskni³aœ za Nowym Jorkiem albo ¿yciem, które tu prowadzi³aœ?
Jeœli mam byæ szczera, to têskniê w³aœciwie tylko za dwiema rzeczami. Pierwsza jest ca³kiem prozaiczna – moim samochodem, który musia³am sprzedaæ przed wyjazdem. By³ symbolem mojej niezale¿noœci i towarzyszy³ mi w codziennym ¿yciu oraz wszystkich wyjazdach.
Znacznie bardziej brakuje mi jednak miejsca, które by³o moim drugim domem – biura, w którym pracowa³am. Nie chodzi nawet o sam¹ pracê, ale o ludzi i atmosferê i samo biuro, które by³o moj¹ oaz¹. Przez wiele lat dzieli³am pokój ze swoim szefem, póŸniej do³¹czy³a do nas tak¿e jego ¿ona. Tworzyliœmy ma³y, zgrany zespó³. Spêdzaliœmy razem du¿¹ czêœæ dnia, dziel¹c nie tylko obowi¹zki, ale te¿ codzienne rozmowy, ¿arty, sukcesy i problemy.
Têskniê te¿ za ludŸmi, którzy przez te lata stali siê wa¿n¹ czêœci¹ mojego ¿ycia. Wiedzia³am, ¿e kiedy siê po¿egnamy, nie bêdê mog³a spotykaæ siê z nimi tak czêsto jak wczeœniej. Mia³am œwiadomoœæ, ¿e kolejny raz zobaczymy siê dopiero wtedy, gdy oni odwiedz¹ mnie w Polsce albo ja kiedyœ polecê do Stanów. Jednak dziœ odleg³oœæ nie oznacza utraty kontaktu. Rozmawiamy przez FaceTime, dzwonimy do siebie, a jeœli nie mo¿emy siê z³apaæ, wysy³amy sobie wiadomoœci g³osowe. Tak naprawdê ca³y czas wiemy, co dzieje siê w naszym ¿yciu. Jesteœmy ze sob¹ na bie¿¹co.

Co zamierzasz robiæ zawodowo?
Jestem w trakcie zak³adania w³asnej dzia³alnoœci gospodarczej. Dziêki temu, ¿e dziœ mo¿liwa jest praca na odleg³oœæ, nadal bêdê wspó³pracowaæ z firm¹, dla której pracowa³am w Nowym Jorku, co bardzo u³atwia mi start na nowym etapie zawodowym.
Ca³y proces wymaga jeszcze trochê czasu. Rozwa¿a³am skorzystanie z dofinansowania na rozpoczêcie dzia³alnoœci, ale szybko przekona³am siê, ¿e nie jest to tak proste, jak mog³oby siê wydawaæ. Mimo to wszystko zmierza w dobrym kierunku i jestem dobrej myœli.
Chcê zajmowaæ siê administracj¹ biurow¹ i koordynacj¹ projektów, czyli dok³adnie tym, czym zajmowa³am siê przez ostatnie lata w Nowym Jorku. Kierowa³am biurem firmy remontowo-budowlanej, odpowiadaj¹c za organizacjê pracy, kontakt z klientami, harmonogramy oraz nadzór nad wieloma procesami administracyjnymi. To doœwiadczenie chcia³abym teraz wykorzystaæ w Polsce.
W mojej okolicy dzia³a sporo niewielkich firm budowlanych i remontowych, które nie maj¹ w³asnego zaplecza administracyjnego. To zrozumia³e, poniewa¿ utrzymanie etatowego pracownika biurowego generuje dodatkowe koszty. Tymczasem wiele zadañ mo¿na realizowaæ zewnêtrznie. Mog³abym przej¹æ miêdzy innymi koordynacjê zamówieñ materia³ów, monitorowanie dostaw, prowadzenie harmonogramów prac, kontakt z klientami i architektami oraz kontrolowanie postêpów realizowanych projektów. Rozmawiaj¹c z lokalnymi przedsiêbiorcami, dosz³am do wniosku, ¿e takie us³ugi s¹ tutaj


naprawdê potrzebne. Wielu w³aœcicieli firm chcia³oby skupiæ siê na swojej pracy, a kwestie organizacyjne i administracyjne powierzyæ komuœ innemu. Praca biurowa nigdy nie by³a mi obca. Ukoñczy³am zarz¹dzanie ze specjalizacj¹ zarz¹dzania nieruchomoœciami, a doœwiadczenie zdobyte przez lata pracy w Nowym Jorku pozwala mi dziœ po³¹czyæ wiedzê teoretyczn¹ z praktyk¹. Wierzê, ¿e w³aœnie to po³¹czenie bêdzie moim najwiêkszym atutem.
A jak wygl¹da Twoje ¿ycie uczuciowe? Czy jest z Tob¹ w Polsce wybranek Twego serca?
Do Nowego Jorku przyjecha³am z moim ówczesnym partnerem, Kamilem. Byliœmy bardzo m³odzi i z czasem nasze drogi siê rozesz³y. Rozstaliœmy siê jednak w zgodzie, bez dramatów, pretensji czy wzajemnych oskar¿eñ. Ka¿de z nas posz³o w³asn¹ œcie¿k¹ i u³o¿y³o sobie ¿ycie po swojemu. Do dziœ utrzymujemy sporadyczny kontakt, pamiêtamy o sobie przy okazji œwi¹t czy wa¿niejszych wydarzeñ. Co ciekawe, po rozstaniu zachowa³am równie¿ bardzo dobre relacje z jego mam¹. Kiedy wróci³am do Polski, jedn¹ z pierwszych osób, które odwiedzi³am, by³a w³aœnie moja niedosz³a teœciowa. Zawsze œwietnie nam siê rozmawia³o i przez lata nic siê w tej kwestii nie zmieni³o. To jedna z tych relacji, które przetrwa³y mimo ¿yciowych zmian. W Nowym Jorku zosta³ natomiast mój obecny partner. Jesteœmy razem od szeœciu lat, ale nasza sytuacja jest doœæ skomplikowana. Pochodzi z Algierii i zanim bêdzie móg³ zamieszkaæ ze mn¹ w Polsce, musi uregulowaæ kwestie wizowe i zakoñczyæ swoje sprawy w Nowym Jorku. Na razie trudno powiedzieæ, kiedy to nast¹pi. Mamy jednak wspólny plan i nadziejê, ¿e w przysz³oœci uda nam siê razem u³o¿yæ ¿ycie w Polsce. Dziœ pozostaje nam cierpliwie czekaæ, a¿ okolicznoœci pozwol¹ ten plan zrealizowaæ.
Gdybyœ mia³a powiedzieæ coœ ludziom, którzy chc¹, ale boj¹ siê wróciæ do Polski – co by to by³o? ¯eby s³uchali siebie, a nie opinii innych. Polska nie jest taka, jak siê o niej czêsto mówi. Mo¿na tu ¿yæ, pracowaæ, budowaæ swoje ¿ycie. Najwa¿niejsze to nie baæ siê zmian.
Dziêkujê za rozmowê i ¿yczê, aby wszystko siê uk³ada³o po Twojej myœli.

¯yjemy w czasach, w których dane osobowe sta³y siê najcenniejsz¹ walut¹. I niestety walut¹ najczêœciej kradzion¹. Wycieki baz danych z banków, sklepów internetowych czy urzêdów sta³y siê codziennoœci¹. Wystarczy chwila nieuwagi, zgubiony dowód to¿samoœci lub klikniêcie w fa³szywy link, aby numer SSN wpad³ w niepowo³ane rêce.
Dla przestêpcy twój profil to czysta karta, któr¹ mo¿na natychmiast up³ynniæ: zaci¹gn¹æ szybk¹ po¿yczkê, kupiæ drogi sprzêt elektroniczny na raty czy podpisaæ umowê leasingow¹. Ty dowiesz siê o tym ostatni, najczêœciej wtedy, gdy do drzwi zapuka windykator.
Istnieje jednak narzêdzie, które pozwala skutecznie przeci¹æ ten scenariusz: blokada historii kredytowej (credit freeze). Warto wiedzieæ, kiedy warto po ni¹ siêgn¹æ, jak dzia³a w praktyce i dlaczego dla wielu z nas powinna staæ siê domyœlnym ustawieniem bezpieczeñstwa.
Anatomia oszustwa:
Dlaczego tradycyjna ochrona zawodzi?
Wiêkszoœæ ludzi uwa¿a, ¿e pilnowanie portfela rozwi¹zuje problem. To iluzja. Dzisiejsze kradzie¿e to¿samoœci odbywaj¹ siê w cyfrowym cieniu. Cyberprzestêpcy nie potrzebuj¹ plastiku – potrzebuj¹ zestawu informacji: imienia, nazwiska, adresu i numeru Social Security. Gdy instytucja finansowa otrzymuje wniosek o po¿yczkê online, jej pierwszym krokiem jest sprawdzenie wiarygodnoœci klienta w biurze informacji kredytowej: TransUnion. Jeœli twoja historia kredytowa jest otwarta, bank widzi zielone œwiat³o, sprawdza twoj¹ punktacjê kredytow¹ (scoring) i przyznaje finansowanie. Blokada historii kredytowej dzia³a jak potê¿ny rygiel na tych drzwiach. W momencie, gdy instytucja próbuje pobraæ twój raport kredytowy, system automatycznie odrzuca zapytanie z komunikatem: „Profil zablokowany przez w³aœciciela”. Dla banku lub firmy po¿yczkowej to jednoznaczny sygna³ – wniosek zostaje natychmiast odrzucony, a oszust odchodzi z kwitkiem.
Kiedy blokada uratuje twoje finanse
Blokada historii kredytowej nie jest narzêdziem, z którego korzysta siê wy³¹cznie po szkodzie. To przede wszystkim polisa ubezpieczeniowa. Oto cztery momenty, w których jej aktywacja jest absolutnie kluczowa.
1. Po zgubieniu dokumentów lub wycieku danych. To sytuacja alarmowa po-
ziomu czerwonego. Jeœli zgubisz portfel lub dowiesz siê, ¿e instytucja, w której masz konto (np. sklep internetowy, przychodnia lekarska), zaliczy³a potê¿ny wyciek danych (data breach), musisz dzia³aæ natychmiast. Samo zg³oszenie dokumentu na policji czy w banku chroni ciê jedynie czêœciowo i czêsto z opóŸnieniem. Za³o¿enie natychmiastowej blokady kredytowej w biurach informacji kredytowej to najszybsza zapora ogniowa, jak¹ mo¿esz postawiæ w kilka minut nawet przy pomocy smartfona. 2. Gdy nie planujesz wiêkszych ruchów finansowych (strategia „ustaw i zapomnij”). To najwa¿niejsza zmiana paradygmatu w myœleniu o finansach osobistych. Jeœli w najbli¿szych miesi¹cach lub latach nie planujesz braæ kredytu hipotecznego, leasingu na samochód ani kupowaæ telefonu na raty – twoja historia kredytowa powinna byæ permanentnie zablokowana
Trzymanie „otwartego” profilu kredytowego, gdy z niego nie korzystasz, jest jak zostawianie otwartych drzwi do domu na czas urlopu. Blokada w niczym nie przeszkadza twoim obecnym zobowi¹zaniom – twoje obecne karty kredytowe, kredyty i konta dzia³aj¹ normalnie, a historia nadal buduje siê w tle. Blokujesz jedynie mo¿liwoœæ otwierania nowych linii kredytowych.
3. Ochrona osób starszych i dzieci. Oszuœci poluj¹ na grupy najmniej odporne na manipulacje cyfrowe. Seniorzy s¹ regularnie brani na celownik metodami „na wnuczka”, „na policjanta” czy poprzez wy³udzanie podpisów na pokazach handlowych. Zablokowanie historii kredytowej rodzicom lub dziadkom to akt realnej troski – gwarantuje, ¿e nikt nie namówi ich na podpisanie niekorzystnej umowy po¿yczkowej. Podobnie sytuacja wygl¹da z dzieæmi. Przestêpcy uwielbiaj¹ numery identyfikacyjne nieletnich, poniewa¿ ich konta s¹ „czyste”, a rodzice rzadko sprawdzaj¹ raporty kredytowe swoich dzieci przed ich pe³noletnoœci¹. Blokuj¹c historiê kredytow¹ dziecka, chronisz jego finansowy start w doros³oœæ.
4. W trakcie burzliwych okresów ¿yciowych (np. rozwód). Rozwody i skomplikowane rozstania biznesowe potrafi¹ wyci¹gn¹æ z ludzi najgorsze instynkty. Historia zna setki przypadków, w których mœciwy ma³¿onek lub nieuczciwy wspólnik zaci¹ga³ du¿e zobowi¹zania na dane drugiej strony, korzystaj¹c z dostêpu do dokumentów domowych czy firmowych. Wprowadzenie blokady w momencie eskalacji konfliktu to podstawowy krok z zakresu finansowego BHP.
Mit uci¹¿liwoœci: Jak wygl¹da codzienne ¿ycie z blokad¹?
Najczêstszym powodem, dla którego ludzie rezygnuj¹ z blokady, jest lêk przed biurokracj¹. Obawiaj¹ siê, ¿e gdy sami bêd¹ chcieli kupiæ coœ na raty, utkn¹ w procedurach na d³ugie tygodnie. To mit. Wspó³czesne systemy teleinformatyczne pozwalaj¹ na zarz¹dzanie blokad¹
w czasie rzeczywistym. Proces ten nazy wa siê „odmra¿aniem” (thawing). Jeœli stoisz w sklepie i chcesz wzi¹æ na raty no wy komputer, logujesz siê do aplikacji biura kredytowego i zdejmujesz blokadê, np. nadwie godziny lub na konkretny dzieñ. Bank weryfikuje twój wniosek, przyznaje raty, a po up³ywie wskazanego czasu system automatycznie zatrzaskuje blokadê z powrotem. Kosztuje ciê to kilka klikniêæ, a zyskujesz spokój ducha przez pozosta³e 365 dni w roku.
Aktywna ochrona kontra pasywne ostrzeganie

Warto w tym miejscu wyraŸnie rozró¿niæ dwa pojêcia, które w œwiecie ochrony to¿samoœci s¹ ze sob¹ bardzo czêsto mylone: pasywne alerty kredytowe (np. powiadomienia SMS) oraz pe³n¹ blokadê (czyli zastrze¿enie profilu).
Alerty kredytowe maj¹ charakter wy³¹cznie informacyjny. Dzia³aj¹ jak system wczesnego ostrzegania, który wysy³a ci wiadomoœæ tekstow¹ w u³amku sekundy po tym, jak jakaœ instytucja zapyta o twoje dane.
Chocia¿ to niezwykle przydatne narzêdzie, informuje ciê ono o fakcie, który ju¿ siê wydarzy³ – po¿ar w³aœnie wybuch³, a ty musisz rzuciæ wszystko, dzwoniæ do banków, na policjê i nerwowo odkrêcaæ sytuacjê.
Pe³na blokada historii kredytowej to z kolei dzia³anie o charakterze prewencyjnym i aktywnym. Zamiast wysy³aæ powiadomienie o problemie, system po prostu do niego nie dopuszcza. Kiedy oszust próbuje wy³udziæ kredyt na twoje nazwisko, bank automatycznie wniosek odrzuca, a sprawa koñczy siê zanim w ogóle powstanie jakiekolwiek zobowi¹zanie. Ty nie musisz wykonywaæ ¿adnych nerwowych ruchów, bo system za³atwi³ sprawê za ciebie. Alert mówi ci, ¿e ktoœ próbuje w³amaæ siê do twojego domu. Blokada to potê¿ne, pancerne drzwi, których z³odziej nie jest w stanie sforsowaæ.



nie jest prawnikiem i nie udziela porad prawnych. Niniejszy artyku³ zosta³ napisany wy³¹cznie w celach informacyjnych. Jest autork¹ wielu ksi¹¿ek-poradnikówo profilu finansowym i konsumenckim, m.in. „Ubezpieczenie spo³eczne Social Security”, „¯ycie od nowa” oraz „Amerykañskie emerytury”, poœwiêconej indywidualnym programom emerytalnym. S¹ one dostêpne w wersji elektronicznej w witrynie: www.PoradnikSukces.com tel. 1-718-224-3492
Podsumowanie: Przejmij kontrolê nad swoim ryzykiem W inwestowaniu i finansach osobistych najwa¿niejsza jest asymetria ryzyka – szukamy rozwi¹zañ, gdzie potencjalny zysk drastycznie przewy¿sza koszt lub wysi³ek. Blokada historii kredytowej jest podrêcznikowym przyk³adem takiego dzia³ania. Wdro¿enie blokady kosztuje ciê kilkanaœcie minut spêdzonych przed ekranem komputera i jest ca³kowicie bezp³atne. Zysk? Ochrona oszczêdnoœci ca³ego ¿ycia, unikniêcie wieloletnich batalii s¹dowych z bankami o uniewa¿nienie wy³udzonych kredytów oraz bezcenny, spokojny sen. Nie pozwól, aby rynkowa przypadkowoœæ i bezwzglêdnoœæ oszustów decydowa³y o twoim bezpieczeñstwie. Zablokuj swoj¹ historiê kredytow¹ ju¿ dziœ – i odblokowuj j¹ tylko wtedy, kiedy to ty trzymasz rêkê na finansowym pulsie. ❍
“Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem. Podrêcznik agresywnej gry podatkowej”
Spadki, darowizny, przychody, inwestycje, sprzeda¿ mieszkania, konta w USA i w Polsce, walka z IRS. Ustawa o ujawnianiu kont zagranicznych FATCA. Rozszerzona do 308 stronic.
Równie¿: „Emerytura reemigranta w Polsce”, „Powrót do Polski”, „Emerytura polska i amerykañska”, „Planowanie spadkowe” i wiele innych.
Ksi¹¿ki s¹ uaktualnione na rok 2026 i dostêpne w wersji elektronicznej w witrynie www.PoradnikSukces.com, tel. 718-224-3492, www.PoradnikSukces.com

➦ COMPUTER SYSTEMS ANALYST
to analyze various system administration and network problems and implement solutions. Bachelor's in Information Technology and Management req. $80,600/yr. Chestnut Ridge, NY Fax resume to Big Tows Inc at (845) 352-1446
➦ 63-letni mê¿czyzna szuka dorywczej pracy lub na weekendy Tel. 347.280.8434 –Tadeusz
➦ FLORYDA - mieszkania na sprzeda¿: Deerfield Beach: 2 pokoje, 2 ³azienki, du¿y balkon, 4 piêtro, winda. Cena $ 98,000 Fort Lauderdale:
3 pokoje, 2 ³azienki, balkon, winda, 2 piêtro. Cena $ 100,000 Pompano Beach: nad oceanem, 2 pokoje, 2 ³azienki, 11 piêtro. Cena $ 299.000 Profesionalny i doœwiadczony agent nieruchomoœci Roman Tryndus. Tel. 754-235-0378 www.myhouseflorida.net



NA GAZOWE
● USUWANIE GAS, NATIONAL GRID, DEPT OF BUILDINGS VIOLATIONS
● RPZ/BACKFLOW PREVENTER INSTALACJA & COROCZNE SERWISY
Niby powstaje estakada szybkiej kolei do Manili, ale od trzech lat jest ona na etapie betonowych s³upów z kikutami zbrojenia. Owszem, postawiono kilka wysokich apartamentowców i hoteli (zreszt¹ jeden, jak pisa³em przed tygodniem, w³aœnie siê zawali³), ale ulice nadal s¹ nierówne, oœwietlenia brak, tako¿ chodników. Œmieci walaj¹ siê przed ogrodzonymi drutem kolczastym bieda-willami.
Ludzie maj¹ dziœ smartfony do pracy i zabawy, ale infrastruktura, nawet w porównaniu z krajami oœciennymi, jest zacofana, a zabudowa szpetna.
Wysoka stopa wzrostu gospodarki to dobra rzecz; niestety coraz wiêcej jest g¹b
7. M³odoœæ musi siê wyszumieæ, a staroœæ wypaliæ. (O na³ogu nikotynowym).
8. Chcê byæ skremowana, bo brzydzê siê robali. A na dodatek, na z³oœæ tym wszystkim, którzy zabraniaj¹ mi paliæ, puszczê dymek jeszcze raz, po œmierci. ❍
6. Mê¿czyzn mo¿na zmieniaæ jak rêkawiczki. Ale mê¿czyzny zmieniæ nie mo¿na. Z drania nie zrobisz anio³a, z miêczaka twardziela, a z faceta typu macho pantoflarza. Mê¿czyzna jest, jaki jest, i nie ma co przy nim majstrowaæ. Im szybciej kobieta to zrozumie, tym lepiej dla niej. I dla niego. W przeciwnym wypadku prêdzej czy póŸniej sprawa musi siê rypn¹æ.
do wykarmienia. Filipiñczyków w szybkim tempie przybywa.
Trzy lata temu szacowa³em ludnoœæ Filipin na 112 milionów; wedle ostatnich ocen jest to ju¿ 117 milionów. Rosn¹ce dochody pañstwa i firm s¹ ponadto tajemniczo uszczuplane na wszystkich szczeblach zarz¹dzania – Filipiny to pañstwo monstrualnej korupcji oraz sztywnej, niepodlegaj¹cej reformom, a nawet dyskusji, hierarchizacji spo³eczeñstwa. Nawym¹drzy³em siê i nakrytykowa³em, ale to przecie¿ dlatego, ¿e jako sympatyk Filipin (a poza tym esteta) bardzo bym chcia³, ¿eby tubylcy siê ogarnêli. I ¿e gdy bêdê ogl¹da³ w 2040 roku (jeœli do¿yjê) film z roku 2026, bêdê zaszokowany, jak ten kraj fantastycznie siê wzbogaci³, wypiêknia³ i zmieni³ na lepsze.

● CON ED/ NATIONAL GRID GAS SERVICE RESOTRATION
● INSPEKCJE SYSTEMÓW LINII GAZOWYCH ZGODNIE Z LOCAL LAW



T³umaczenia ✓ Sprawy imigracyjne ✓ Notariusz 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653
pieniêdzy i paczek
– jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni.
● katar sienny ● bóle pleców ● rwê kulszow¹ ● nerwobóle ● impotencjê
● zapalenie cewki moczowej ● bezp³odnoœæ ● parali¿ ● artretyzm ● depresjê ● nerwice
● zespó³ przewlek³ego zmêczenia ● na³ogi ● objawy menopauzy ● wylewy krwi do mózgu
● alergie ● zapalenie prostaty ● rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp.
Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku
144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354
Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 19:00; tel. (718) 359-0956
1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223
Wtorek, czwartek i sobota: 12:00-19:00, w niedziele 12:00 - 15:00; tel. (718) 266-1018 www.drshuguicui.com
Brzydota nie jedno ma imiê

Za motyw pokrewny do „tañca œmierci” – od œredniowiecza po dziœ – mo¿na uznaæ sceny przedstawiaj¹ce „triumf œmierci”. Zasadniczo oba w¹tki s¹ silnie ze sob¹ powi¹zane – i jeœli idzie o genezê (popularnoœci nabra³y po hekatombie „czarnej œmierci” – zarazy d¿umy, która zdziesi¹tkowa³a ludnoœæ Europy w XIV w.), jak i o g³ówne religijne przes³anie, w skrócie wyra¿one w zgrabnej ³aciñskiej formule „memento mori”. Nad ¿yciem panuje œmieræ, tote¿ nie doraŸna egzystencja jest najwa¿niejsza, ale w³aœnie jej kres. Dopiero zgon okreœla nasze istnienie, stwarza perspektywê oceny ca³ego ¿ycia – czy ¿yliœmy dobrze, czy Ÿle? Czy kierowaliœmy siê w postêpowaniu w³aœciwymi wartoœciami, czy b³êdnymi? To, co nast¹pi potem, jest konsekwencj¹ tego, jak zachowywaliœmy siê tu na ziemi. A nie wiemy, kiedy skoñczy siê pobyt na tym padole – mo¿e nast¹piæ to w ka¿dej chwili. Koœciotrupów rozpasanie
Jeden z najs³ynniejszych obrazów na ten temat wyszed³ spod rêki flamandzkiego artysty, Petera Bruegela Starszego w 1562 r. Na tym stosunkowo niewielkim obrazie (nieco ponad 1 m x1,5m) wybitny twórca zamieœci³ tyle wizualnych szczegó³ów, ¿e ani ich Czytelnik „Kuriera” nie rozpozna nawet na sporej gazetowej reprodukcji, ani te¿ nie sposób poszczególnych detali omówiæ. Dzie³o prze³adowane jest pojedynczymi scenkami, prawda – pomys³owymi, ale w sumie: makabrycznymi, a ich nagromadzenie w koñcu nu¿y. Ich ogólny i praktycznie jedyny sens zawiera siê w tytule: œmieræ (w postaci obrzydliwego koœciotrupa) zwyciê¿a ¿ywych, panuje niepodzielnie na ziemi, nikt przed jej kos¹ (albo innym œmiercionoœnym narzêdziem) nie ujdzie. ¯adne proœby, sztuczki, próby ucieczki, przekupstwa nie skutkuj¹: zbiera swoje ¿niwo bez opamiêtania.
Obraz przedstawia katastroficzny krajobraz nadmorski, w tle p³onie ogieñ apokalipsy (trwa ona nieustannie), hordy szkieletów zgarniaj¹ ludzi do grobów, w najprzeró¿niejszy, wymyœlny sposób odbieraj¹ im ¿ycie
W centralnej czêœci dzie³a widzimy krañcowo wychudzonego konia (szkielet), którego dosiada koœciotrup z wielk¹ kos¹ i zbiera swoje ¿niwo; pod jej, œmierci, ciosami t³umnie padaj¹ ludzie.
Nie ma w¹tpliwoœci, i¿ jest to wizerunek „konia bladego” (choæ na obrazie ma barwê br¹zow¹) i odsy³a on do stosownego fragmentu „Objawienia œw. Jana”: „A oto

koñ blady, a który siedzia³ na nim, imiê jemu Œmieræ, a piek³o sz³o za nim, i dana mu jest moc nad czterema czêœciami ziemi, zabijaæ mieczem, g³odem i œmierci¹ i przez bestye ziemskie.” (Apokalipsa, 6: 8).
Najkrócej okreœliæ mo¿na obraz flamandzkiego mistrza jako malarsk¹ interpretacjê przytoczonego wy¿ej zdania. Ogl¹daj¹c ów obraz (polecam dobr¹ elektroniczna kopiê w internecie (Bruegel, triumph of death) nie mamy w¹tpliwoœci, i¿ artysta odmalowa³ koniec œwiata.
Mimo grozy zag³ady i przera¿aj¹cych scen zabijania, jest to obraz, który na pewno siê podoba. Oznacza to, innymi s³owy, ¿e przedmiot malarskiej wyobraŸni niekoniecznie stanowi o brzydocie: mo¿e byæ straszny, odra¿aj¹cy temat, ale o piêknie dzie³a stanowi dobre wykonanie.
Co to znaczy „dobre”? Tu ju¿ definicje i uczone dywagacje specjalistów na wiele siê nie zdadz¹. Musimy polegaæ na wyczuciu i powiemy, ¿e stosownie do zamys³u, artysta po-

pisa³ siê fascynuj¹cym, inteligentnym, wizualnie efektownym, urozmaiconym dla oka wykonaniem. Przekonuje co do trafnoœci malarskiego przekazu. Uznajemy, ¿e odpowiednio do wyobra¿eñ przedstawi³ apokalipsê koñca œwiata.
JeŸdziec apokalipsy
Inn¹, ale jak¿e podobn¹ wersjê tego samego motywu znajdujemy na fresku anonimowego w³oskiego artysty, wykonanym w po³owie XV w. dla pa³acu w Palermo. Ów „koñ blady” zajmuje centralne miejsce malowid³a i jest odpowiednio wychudzony, powiemy wprost –szkielet zwierzêcia. Tak¿e dosiada go koœciotrup symbolizuj¹cy œmieræ. JeŸdziec i koñ tratuj¹ mo¿nych i uczonych, bogatych, wp³ywowych i ludzi bez znaczenia; m³odych i piêknych oraz starych i zgrzybia³ych. Proœby, modlitwy, b³agania i perswazje, pieni¹dze nie skutkuj¹. Nieznany artysta podporz¹dkowa³ ca³oœæ kompozycji jednej myœli, jednemu przes³aniu. By³ (arystokratycznie) bardziej oszczêdny w œrodkach ni¿ „ludowy” Breugel, który chyba przesadzi³ z nagromadzeniem owych koszmarnych szkieletów. Roi siê od nich na obrazie, podczas gdy na sycylijskim fresku twórca skoncentrowa³ siê wy³¹cznie na koniu, jeŸdŸcu i¿niwie œmierci.
Ale doda³ przy tym element niezwyk³y – jakby w³asny komentarz do ponurej wizji œw. Jana. W prawym górnym rogu (na powiêkszeniu lepiej widaæ te scenkê) grupa m³odych ludzi przy fontannie stoi jakby nieporuszona wobec zag³ady, niewzruszona widokiem hekatomby i perspektyw¹ w³asnego gwa³townego zgonu. Jeden gra na instrumencie, drugi wpatruje siê w zwieñczenie fontanny w kszta³cie wie¿y koœcielnej, para m³odych zajêta jest rozmow¹. Rozmaicie mo¿emy interpretowaæ ten fragment, ale na pewno jest to grupa, której apokalipsa nie dotyczy. Sztuka ma wymiar wieczny? Mi³oœæ przezwyciê¿y wszystko? Koœció³ i wiara stanowi¹ jedyn¹ gwarancjê wiecznego ¿ywota – co byæ mo¿e symbolizuje te¿ fontanna tryskaj¹ca wod¹ ¿ycia, a scenka obrazuje rajskie bytowanie.
Dwa wizerunki tego samego, centralnego fragmentu biblijnego tekstu – Bruegel, niemal gotycki jeszcze, pesymistyczny, zawziêty w przedstawieniu totalnej masakry; i drugi, renesansowy, z optymistycznym przes³aniem: istniej¹ wartoœci, które zapewni¹ ¿ycie poœród powszechnej rzezi, to – wiara, sztuka i mi³oœæ. S¹ trwalsze ni¿ œmieræ.
