NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS
ER KURI P L U S
NUMER 1634 (1934)
W E E K L Y
ROK ZA£O¯ENIA 1987
í Relacja z zebrania sprawozdawczego CPS – str. 3 í Blender kulturalny – str. 5 í Na stronach weterañskich sylwetka Agatona Gillera í Churros – str. 10
M A G A Z I N E í Zaniechania w Nowym Roku – str. 13
TYGODNIK
10 STYCZNIA 2026
Lepiej ju¿ by³o
í Czas podatków nadszed³ – str. 15
Tomasz Bagnowski
FOT. NYC SUBWAY LIFE
P O L I S H
PE£NE WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM
Ostatnie miêdzynarodowe ekscesy Stanów Zjednoczonych, jak uprowadzenie urzêduj¹cego prezydenta pañstwa, s¹ wbrew pozorom sygna³em s³abn¹cej globalnej hegemonii USA. Stany Zjednoczone dziêki brakowi zniszczeñ wewnêtrznych i rozbuchanej produkcji, po II wojnie œwiatowej sta³y siê globalnym mocarstwem, ostatecznie zastêpuj¹c w tej roli Wielk¹ Brytaniê, potêgê zbudowan¹ dziêki eksploatacji krajów podbitych (kolonii). W 1945 r. ich GDP stanowi³o oko³o po³owy œwiatowego GDP. Po podbiciu Japonii, której nowa konstytucja zosta³a napisana przez USA, Amerykanie zdobyli te¿ wa¿ny przyczó³ek w Azji, pozwalaj¹cy im dziêki bazom wojskowym wp³ywaæ na politykê tego regionu. Oprócz militarnych baz na ca³ym œwiecie, których dziœ jest ponad 800 (dla porównania Chiny maj¹ jedn¹) Stany Zjednoczone rozpoczê³y utrwalenie swojej hegemonii przez „miêdzynarodowe” instytucje finansowe (miêdzynarodowe w cudzys³owie bo ka¿da z nich kierowana jest de facto przez USA) jak IMF, World Bank oraz Plan Marshalla. Dolar sta³ siê œwiatow¹ walut¹. Amerykañska potêga militarna by³a niezaprzeczalna. Bazy wojskowe pozosta³y, ale jednoczeœnie amerykañskie GDP to dziœ mniej ni¿ 25proc. œwiatowego GDP, a z powodu szerokich sank-
cji gospodarczych pozycja dolara siê chwieje. Objête nimi kraje staraj¹ siê handlowaæ u¿ywaj¹c w³asnych walut, co USA oczywiœcie zwalczaj¹. Najwa¿niejsze jest jednak to, ¿e gospodarczy model Stanów Zjednoczonych: wszystko dla w³aœcicieli, nic dla pracowników, jest wyraŸnie niewydolny i zamiast dobrobytu produkuje gigantyczne nierównoœci spo³eczne, ogromny deficyt bud¿etowy i coraz wyraŸniej przegrywa konkurencjê z modelem chiñskim. USA maj¹ fataln¹ infrastrukturê publiczn¹, s³abn¹ w nowych technologiach, produkuj¹c na przyk³ad du¿o dro¿sze i du¿o gorsze samochody elektryczne ni¿ Chiñczycy, trac¹ te¿ prymat jeœli chodzi o innowacje jak sztuczna inteligencja. Chiny, maj¹ce w³asny model AI znany jako Deep Seek, osi¹gnê³y podobne efekty, przy u³amku poniesionych przez USA kosztów. Amerykañska armia wyposa¿ona w bardzo drogi sprzêt, konsekwentnie przegrywa wszystkie wojny, a prezydent Donald Trump nie jest w stanie wymusiæ akceptowalnego dla Ukrainy pokoju. Globalna pozycja Chin, Rosji i powoli Indii niezaí6 przeczalnie roœnie.
l W Grand Central Terminal (New York Transit Museum - Shuttle Passage)
do lutego mo¿na bezp³atnie ogl¹daæ œwi¹teczn¹ wystawê miniaturowych poci¹gów, które przeje¿d¿aj¹ obok replik znanych nowojorskich zabytków a¿ do swojego ostatecznego celu – Bieguna Pó³nocnego. Polecamy.
Królowa œniegu, która przebieg³a œwiat Iwona Hejmej W grudniu 2025 roku Urszula Musik, polonijna biegaczka z Nowego Jorku, zapisa³a siê w historii œwiatowych maratonów. W ci¹gu dwunastu miesiêcy dokona³a czegoœ, co wydaje siê niemo¿liwe i co dla wielu sportowców pozostanie w sferze marzeñ: siedem najwiêkszych maratonów œwiata, maratony na siedmiu kontynentach i Ice Marathon na Antarktydzie. W rozmowie z Kurierem Plus opowiada o strachu, samotnoœci na trasie i o tym, dlaczego ten rok by³ przede wszystkim lekcj¹ ¿ycia.
l Lodowym maratonem Ula Musik
zakoñczy³a swoje roczne wyzwanie
Zacznijmy od fina³u. Antarktyda. Lód, wiatr, cisza. Co czu³aœ, gdy przekracza³aœ metê Ice Marathonu? To nie by³a euforia, jakiej mo¿na by siê spodziewaæ. Raczej g³êbokie wzruszenie i ogromna ulga. Sta³am na lodzie, kompletnie wyczerpana, z twarz¹ zdrêtwia³¹ od mrozu, i poczu³am, ¿e w³aœnie domkn¹³ siê pewien rozdzia³ mojego ¿ycia. Przez kilka minut po prostu sta³am i patrzy³am przed siebie. Potem siê rozp³aka³am. By³o we mnie bardzo du¿o emocji – duma, wdziêcznoœæ, niedowierzanie. I cisza. Antarktyda uczy pokory. Tam nic nie jest „dla lajków”.
Czy Antarktyda by³a najtrudniejszym biegiem w ca³ym tym projekcie? Pod wzglêdem warunków – zdecydowanie tak. Temperatura oko³o minus 25 stopni Celsjusza, porywisty wiatr, œliska, niestabilna nawierzchnia. Bieg w specjalnych warunkach, w specjalnym sprzêcie. Tam nie ma miejsca na b³êdy. Ka¿dy krok wymaga³ koncentracji. Ale paradoksalnie – najtrudniejsze momenty nie wydarzy³y siê na lodzie. Jakiœ czas przed wylotem rz¹dzi³y mn¹ emocje. Z jednej strony by³a ogromna radoœæ i podekscytowanie – œwiadomoœæ, ¿e lecê, ¿e to siê dzieje naprawdê, ¿e domknê coœ, co í 12 by³o moim ¿yciowym planem.
KURIER PLUS 10 STYCZNIA 2026
2
www.kurierplus.com
Centrum Polsko-S³owiañskie oraz Polska Szko³a im. Marii Konopnickiej na Greenpoincie zapraszaj¹ na
BILETY MO¯NA KUPIÆ: u
w Centrum Polsko-S³owiañskim 176 Java St, 11222 Brooklyn, pokój 1 u
S
u
w Polskiej Szkole im. Marii Konopnickiej na Greenpoincie
na stronie internetowej PSC https://polishslaviccenter.org/shop/
Pierwsze godziny maj¹ znaczenie. Sezon przeziêbieñ i plan dzia³ania
ezon grypy i przeziêbieñ nie pyta o plany. Przychodzi wtedy, kiedy masz wa¿ne spotkanie, rodzinny obiad albo dy¿ur, którego nie da siê „przesun¹æ na jutro”. W aptece widzimy to codziennie - najwiêksz¹ ró¿nicê robi¹ pierwsze godziny. Ten moment, gdy czujesz drapanie w gardle, narastaj¹ce rozbicie, „dziwny” ch³ód w koœciach albo nos, który nagle staje siê centrum dowodzenia. Wtedy cz³owiek nie potrzebuje wyk³adu – potrzebuje konkretu, spokoju i poczucia, ¿e ma plan. Jeœli lubisz podejœcie roœlinne i pamiêtasz, ¿e preparaty homeopatyczne bywa³y domowym wsparciem „na start”, warto znaæ Forces of Nature Cold & Flu Maximum Strength – krople podjêzykowe dostêpne w USA. Producent opisuje sk³adniki aktywne na etykiecie (Drug Facts) i przypisuje im okreœlone role przy typowych dolegliwoœciach sezonu; s¹ to rozcieñczenia homeopatyczne.
W sk³adzie aktywnym znajdziesz m.in. Sambucus nigra (bez czarny), wskazany na etykiecie jako immune support przy kaszlu oraz objawach przeziêbienia i grypy. Berberis vulgaris (berberys) producent ³¹czy z ³agodzeniem bólów cia³a. Solidago (naw³oæ) opisane jest jako sk³adnik wykrztuœny i for fever, czyli gdy infekcji towarzyszy gor¹czka oraz uczucie „zalegania”. Trigonella foenum-graecum (kozieradka) tak¿e jest ujêta jako expectorant przy objawach grypopodobnych. Achillea millefolium (krwawnik) i Ocimum producent odnosi do fever and cold/flu. Na etykiecie pojawia siê równie¿ Allium sativum (czosnek) jako decongestant przy cold & flu, a Zingiber officinale (imbir) przy respiratory issues oraz gor¹czce. W sk³adnikach nieaktywnych etykieta wymienia wodê destylowan¹, grain alcohol oraz olejek imbirowy; czêœæ sk³adników ma oznaczenie USDA Certified Organic. To istotne dla osób unikaj¹cych alkoholu lub dobieraj¹cych preparaty bardzo œwiadomie.
Dlaczego tak podkreœlam „pierwsze godziny”? Bo to jest moment, kiedy zamiast czekaæ na chorobê w trybie „mo¿e przejdzie”, w³¹czasz tryb gotowoœci. Krople staj¹ siê dla wielu osób sygna³em: teraz jest czas na wodê, ciep³o, sen i odpuszczenie „jeszcze jednego zadania”. To tak¿e czas na proste dzia³ania, które naprawdê robi¹ ró¿nicê: wietrzenie, nawil¿enie powietrza, odpoczynek, ograniczenie kontaktów i higienê r¹k. A jeœli ktoœ w duchu liczy na romantyczn¹ wizjê wolnego „bo mi siê nale¿y”, to ¿yczê, ¿eby ta wizja nie zamieni³a siê w kilka dni obowi¹zkowej kanapy i maratonu chusteczek. Zgodnie z etykiet¹ krople stosuje siê podjêzykowo przy pierwszych objawach (zwykle 5-10 kropli) i powtarza kilka razy dziennie; gdy objawy utrzymuj¹ siê d³u¿ej lub siê nasilaj¹, potrzebna jest konsultacja. Etykieta wskazuje te¿ ostro¿noœæ w ci¹¿y i podczas karmienia oraz konsultacjê przed zastosowaniem u najm³odszych dzieci. Jeœli objawy s¹ nag³e i ciê¿kie, a zw³aszcza gdy pacjent jest w grupie ryzyka, warto szybko skontaktowaæ siê z lekarzem. CDC podkreœla, ¿e leki przeciwwirusowe na grypê dzia³aj¹ najlepiej, gdy rozpocznie siê je stosowaæ w ci¹gu 1-2 dni (oko³o 48 godzin) od pocz¹tku objawów. W profilaktyce CDC wskazuje, ¿e coroczna szczepionka przeciw grypie jest najlepszym sposobem zmniejszenia ryzyka zachorowania i powik³añ. W praktyce warto te¿ pamiêtaæ, ¿e „przeziêbienie” i „grypa” nie zawsze wygl¹daj¹ tak samo. Jeœli objawy pojawiaj¹ siê nagle, z wysok¹ gor¹czk¹ i silnym bólem miêœni, nie zwlekaj z diagnostyk¹. A jeœli przyjmujesz leki przewlekle (np. na nadciœnienie, cukrzycê, przeciwkrzepliwe), zapytaj farmaceutê o bezpieczne ³¹czenie preparatów. Zw³aszcza u seniorów i osób chorych. W Markowej Aptece podpowiemy, jak w³¹czyæ to do strategii pierwszych godzin. Na koniec spokojnie: produkty homeopatyczne s¹ szeroko dostêpne w USA, ale FDA podkreœla, by konsumenci traktowali je ostro¿nie i pamiêtali, ¿e nie przechodz¹ takiej samej œcie¿ki „zatwierdzania” jak leki na receptê. Marek Wojcicki
KURIER PLUS 10 STYCZNIA 2026
www.kurierplus.com
3
Relacji z zebrania sprawozdawczego CPS ci¹g dalszy Centrum Polsko S³owiañskie, obok Polsko S³owiañskiej Federalnej Unii Kredytowej nale¿y do wiod¹cych polonijnych instytucji. W œwi¹tecznym numerze Kuriera Plus opublikowaliœmy szczegó³ow¹ relacjê z dokonañ CPS w 2025 roku. Ni¿ej ci¹g dalszy sprawozdania z naciskiem po³o¿onym na przysz³oœciowe plany dzia³ania Centrum. – Po dok³adnej analizie dzia³alnoœci Centrum, Komisja Rewizyjna podkreœla kluczow¹ rolê Dyrektor Wykonawczej w jego funkcjonowaniu. Dziêki jej zaanga¿owaniu, determinacji i umiejêtnoœci budowania relacji uda³o siê stworzyæ zespó³ zaanga¿owanych wolontariuszy, aktywnie wspieraj¹cych organizacjê licznych wydarzeñ. Zakres i liczba realizowanych inicjatyw – takich jak koncerty, wystawy, wyk³ady, przedstawienia, zabawy czy festiwale – znacz¹co przekroczy³y nasze oczekiwania. Informacje o tych wydarzeniach s¹ regularnie udostêpniane w mediach spo³ecznoœciowych, co skutecznie dociera do spo³ecznoœci polonijnej. Zauwa¿alny jest tak¿e wzrost zainteresowania m³odzie¿y, co œwiadczy o rosn¹cym zasiêgu i atrakcyjnoœci Centrum. Na szczególne uznanie zas³uguje równie¿ empatyczne podejœcie Dyrektor Wykonawczej do pracy z seniorami oraz jej zaanga¿owanie na rzecz integracji miêdzypokoleniowej, co stanowi istotny element misji Centrum – Monika Bolkun, reprezentuj¹ca Komisjê Rewizyjn¹ Centrum. – Komisja Rewizyjna z pe³nym przekonaniem stwierdza, kontynuowa³a, ¿e dzia³alnoœæ Dyrektor Wykonawczej, wspierana przez zespó³ wolontariuszy, ma fundamentalne znaczenie dla sprawnego funkcjonowania i dalszego rozwoju instytucji. Dochody z organizowanych wydarzeñ w istotny sposób wspieraj¹ jej bie¿¹c¹ dzia³alnoœæ operacyjn¹ i fundusz stypendialny. Bardzo wa¿nym elementem jest fakt, ¿e ju¿ kolejny rok z rzêdu Centrum zamyka rok fiskalny z dodatnim bilansem. – Po kilku latach dzia³alnoœci nowej administracji, w minionym roku uda³o siê usun¹æ wszystkie usterki techniczne odziedzi-
Przemawia Pawe³ Pachacz – prezes CPS, obok Jerzy Sokó³ – prawnik Centrum
czone po poprzednim zarz¹dzie, które by³y zarejestrowane w Nowojorskim Departamencie Budownictwa. Wi¹za³o siê to z poniesieniem dodatkowych kosztów na co równie¿ obecna administracja znalaz³a fundusze – powiedzia³a Bolkun. Cz³onkowie zebrani na sali podczas zebrania sprawozdawczego s³uchali uwa¿nie wszystkich raportów przygotowanych przez zarz¹d CPS. Pod koniec spotkania by³ czas na pytania zadawane z sali. G³os zabra³ Roman P³oszaj, który zapyta³ miêdzy innymi o plany zwi¹zane z ponownym uruchomieniem Kafeterii, która zawiesi³a swoj¹ dzia³alnoœæ w czasie pandemii za poprzedniej administracji. Na to pytanie odpowiedzia³ przewodnicz¹cy Rady Dyrektorów Pawe³ Pachacz – Zarz¹d CPS obecnie usilnie stara siê wyremontowaæ budynek przy 176 Java St. Obecnie realizujemy grant stanowy na remont drugiego piêtra. Jak ukoñczymy prace budowlane CPS bêdzie dysponowa³o pomieszczeniami, w których powstan¹ programy dla najm³odszych. Nastêpnie zastanowimy siê w jakim kierunku pójdziemy z Kafeteri¹. Mamy wyznaczone priorytety i obecnie skupiamy siê na drugim piêtrze, a w kolejnym etapie bêdziemy myœleli co robiæ od strony 177 Kent St. – powiedzia³ Pawe³ Pachacz.
Na zakoñczenie zebrania Prezes CPS w imieniu Rady Dyrektorów CPS podziêkowa³, cz³onkom Centrum za zaufanie, którym
obdarzaj¹ CPS i które umo¿liwia zarz¹dowi i administracji prowadzenie dzia³alnoœci. – Pragnê serdecznie podziêkowaæ moim kole¿ankom i kolegom z Rady Dyrektorów i Komisji Rewizyjnej, jak równie¿ wszystkim pracownikom Centrum Polsko- S³owiañskiego za w³o¿ony wysi³ek w prowadzenie bie¿¹cej dzia³alnoœci Centrum, za ich profesjonalizm, oddanie i codzienn¹ pracê na rzecz naszej organizacji. Dziêkujê wszystkim za donacje i wsparcie finansowe, a w szczególnoœci Polsko-S³owiañskiej Federalnej Unii Kredytowej. Jestem przekonany, ¿e dziêki wspólnemu zaanga¿owaniu, Centrum Polsko-S³owiañskie bêdzie ros³o w si³ê i bêdzie s³u¿y³o Polonii przez kolejne dziesiêciolecia – doda³ Pawe³ Pachacz. Na koniec zebrania wszyscy zostali zaproszeni na ciep³¹ kolacjê, któr¹ przygotowa³y panie z kuchni z Klubu Seniora Krakus. PR CPS
Najszczersze wyrazy wspó³czucia
Rodzinie zmar³ego
Krzysztofa Nowaka sk³ada Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej w Ameryce
NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS
KURIER P L U S
P O L I S H
W E E K L Y
M A G A Z I N E
redaktor naczelna Zofia Doktorowicz-K³opotowska
sta³a wspó³praca Maria Bielski, Andrzej Józef D¹browski, Ma³gorzata Ka³u¿a, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Chris Miekina, Jolanta Szczepkowska, Katarzyna Zió³kowska
fotografia Zosia ¯eleska-Bobrowski wydawcy John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek
Kurier Plus, Inc. Adres: 176 Java Street Brooklyn, NY 11222 Pokój numer 6 Tel: (718) 389-3018 E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com
Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.
KURIER PLUS 10 STYCZNIA 2026
4
www.kurierplus.com
Na drogach Prawdy Bo¿ej
Ks. Ryszard Koper
Pierwsza randka z Bogiem Jezus przyszed³ z Galilei nad Jordan do Jana, ¿eby przyj¹æ od niego chrzest. Lecz Jan powstrzymywa³ Go, mówi¹c: „To ja potrzebujê chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie? Jezus mu odpowiedzia³: „Ust¹p teraz, bo tak godzi siê nam wype³niæ wszystko, co sprawiedliwe”. Wtedy Mu ust¹pi³. A gdy Jezus zosta³ ochrzczony, natychmiast wyszed³ z wody. A oto otworzy³y siê nad Nim niebiosa i ujrza³ ducha Bo¿ego zstêpuj¹cego jak go³êbica i przychodz¹cego nad Niego. A oto g³os z nieba mówi³: „Ten jest mój Syn umi³owany, w którym mam upodobanie”. Mt 3, 13-17
S
tarszy mê¿czyzna wszed³ do kwiaciarni i poprosi³ o butonierkê, mówi¹c: „Chcê kupiæ bukiet, ale niezbyt du¿y”. Uœmiechaj¹c siê doda³, „To dla mojej wnuczki, która jutro ma swoj¹ pierwsz¹ bardzo wa¿n¹ randkê”. Rozbawiony w³aœciciel z zainteresowaniem zapyta³: „Ile lat ma twoja wnuczka?” „Ponad dwa tygodnie” – odpowiedzia³ dziadek. Zaskoczony w³aœciciel zapyta³: „Powiedzia³eœ randka… bukiecik… ma dwa tygodnie?” „Zdecydowanie tak! I chcê, aby by³ jak najpiêkniejszy, poniewa¿ wnuczka bêdzie mia³a w ¿yciu pierwsz¹ i najwa¿niejsz¹ randkê z Bogiem. Moja wnuczka jutro przyjmuje chrzest” – z przekornym uœmiechem powiedzia³ mê¿czyzna.
P
odobnie jak ja, wiêkszoœæ z was ma za sob¹ tê randkê i podobnie jak ja, nic z niej nie pamiêtamy. Nie pamiêtamy Tego z którym siê wówczas spotkaliœmy. Nie pamiêtamy kap³ana, którzy nam udzieli³ chrztu, nie pamiêtamy rodziców chrzestnych i zaproszonych goœci, nie pamiêtamy co wtedy mówili nasi rodzice i chrzestni. Nie pamiêtamy, jak byli ubrani. Nie pamiêtamy jakie nadano nam wtedy imiê. Po prostu nic nie pamiêtamy. Dopiero póŸniej dowiedzieliœmy co siê wtedy wydarzy³o. Opowiedzieli nam o tym rodzice, dziadkowie albo obejrzeliœmy filmiki z naszego chrztu. Wtedy dowiedzieliœmy siê najwa¿niejszego. Jak¹ za poœrednictwem rodziców i chrzestnych zawarliœmy umowê z Bogiem. Kierowani mi³oœci¹ i naszym dobrem rodzice i chrzestni przynieœli nas do chrztu i odpowiedzieli na pytania kap³ana zadane w imieniu Boga. S¹ to wa¿ne pytania i odpowiedzi, dlatego warto je sobie przypomnieæ. „Czy wyrzekacie siê grzechu, aby ¿yæ w wolnoœci dzieci Bo¿ych? Wyrzekamy siê. Czy wyrzekacie siê wszystkiego, co prowadzi do z³a, aby was grzech nie opanowa³? Wyrzekamy siê. Czy wyrzekacie siê szatana, który jest g³ównym sprawc¹ grzechu? Wyrzekamy siê. Czy wierzycie w Bo-
ga Ojca wszechmog¹cego, Stworzyciela nieba i ziemi? Wierzymy. Czy wierzycie w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszego, narodzonego z Maryi Dziewicy, umêczonego i pogrzebanego, który powsta³ z martwych i zasiad³ po prawicy Ojca? Wierzymy. Czy wierzycie w Ducha Œwiêtego, œwiêty Koœció³ powszechny, obcowanie Œwiêtych, odpuszczenie grzechów, zmartwychwstanie cia³a i ¿ycie wieczne? Wierzymy”. A Bóg zagwarantowa³ nam, ¿e w tym „tak” jest nasze zbawienie.
cz¹³; On przyniesie narodom Prawo”. W tym proroctwie mo¿emy dostrzec wy³aniaj¹c¹ siê prawdê o tajemnicy Trójcy Przenajœwiêtszej. Bóg Ojciec przemawia s³owami Izajasza, wskazuj¹c na Ducha Œwiêtego oraz Jezusa Chrystusa. Trójcê Œwiêt¹ spotykamy w momencie Chrztu Chrystusa, spotykamy J¹ podczas ka¿dego sakramentu. W imiê Trójcy Œwiêtej przyjmujemy Chrzest.
W
N
ie mo¿emy siê wykrêcaæ z dochowania przyrzeczeñ pierwszej randki z Bogiem, t³umacz¹c siê, ¿e nic z tego nie pamiêtamy, ¿e to dokona³o siê jakby bez udzia³u naszej woli. Mo¿e bêdziemy siê podpieraæ pogl¹dami ludzi, którzy uwa¿aj¹, ¿e chrztu powinno siê udzielaæ doros³ym. Jeœli naprawdê wierzymy w skutki sakramentu, to wiemy, ¿e chrzest sprawia, i¿ stajemy siê dzieæmi Bo¿ymi, otrzymujemy Ducha Œwiêtego i zostajemy w³¹czeni do Koœcio³a, w którym z czasem mo¿emy przyj¹æ kolejne sakramenty. Katechizm Koœcio³a Katolickiego nawi¹zuj¹c do wypowiedzi œw. Grzegorza z Nazjanzu mówi³, ¿e chrzest jest najpiêkniejszym darem, dlaczego pozbawiaæ go dzieci? Dlaczego krêpowaæ dzia³anie Ducha Œwiêtego w ich sercach i umys³ach? To przecie¿ dziêki Niemu bêd¹ mog³y kiedyœ œwiadomym aktem wiary przyj¹æ Jezusa jako Pana i Zbawiciela, bo „chrzest dzieci domaga siê katechumenatu pochrzcielnego”. W ramach tego pochrzcielnego katechumenatu bêdzie niejeden raz okazja, aby œwiadomie i odpowiedzialnie odnowiæ przyrzeczenia chrzcielne.
W
czasie chrztu, niektórzy patrz¹c na niewinne dziecko mówi¹; „To taki œliczny ma³y anio³ek”. Rzeczywiœcie dziecko po otrzymaniu chrztu jest jak anio³ek w sensie duchowym. Czyste i pe³ne ³aski. Katechizm Koœcio³a Katolickiego wymienia piêæ skutków Chrztu œw. S¹ nimi:
Luciano Borzone Battesimo de Cristo – Chrzest Jezusa
uwolnienie od grzechu pierworodnego, synostwo Bo¿e, wszczepienie w Jezusa Chrystusa, wszczepienie w Koœció³ œwiêty oraz udzia³ w pos³annictwie Chrystusa i Koœcio³a. U¿ywaj¹c przenoœni mo¿emy powiedzieæ, ¿e w czasie chrztu rozlega siê g³os z nieba, jak nad Jezusem w czasie chrztu w wodach Jordanu: „Ten jest mój Syn umi³owany, w którym mam upodobanie”. Te s³owa winniœmy mieæ zawsze w pamiêci, zadaj¹c sobie pytanie: „Czy dzisiaj Bóg spogl¹daj¹c na mnie móg³by powiedzieæ to jest mój syn umi³owany”.
D
ziœ w Uroczystoœæ Chrztu Pañskiego, wspominaj¹c nasz w³asny chrzest wspominamy tak¿e chrzest Jezusa w Jordanie. Izajasz w swoim proroctwie w imieniu Boga mówi kim jest Chrystus, „Wybrany mój, w którym mam upodobanie. Sprawi³em, ¿e Duch mój na Nim spo-
róæmy do chrztu Jezusa w Jordanie. Jezus nie potrzebowa³ chrztu nawrócenia, co œw. Jan Chrzciciel wyrazi³ s³owami: „To ja potrzebujê chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?”. Chrystus przychodzi, bo chce byæ blisko cz³owieka, aby go podnieœæ z upadku. W czasie ka¿dej Mszy Œwiêtej, kiedy kap³an przed Komuni¹ unosi Cia³o Chrystusa i mówi: „Oto Baranek Bo¿y, oto ten, który g³adzi grzechy œwiata”, to wtedy wypowiadamy s³owa, które s¹ echem s³ów wypowiedzianych przez Jana Chrzciciela: „Panie, nie jestem godzien, abyœ przyszed³ do mnie, ale powiedz tylko s³owo, a bêdzie uzdrowiona dusza moja”. Nasza uzdrowiona dusza sprawia, ¿e jesteœmy godni przyj¹æ pokarm wiecznoœci. Chrzest Jezusa w Jordanie jest zapowiedzi¹ ca³ego Jego ¿ycia, a¿ do œmierci na krzy¿u za nasze zbawienie, Nasz chrzest wyra¿a intencyjn¹ zapowiedŸ ca³ego naszego ¿ycia, a¿ do œmierci, porzucenia grzechu i ¿ycia ¿yciem Jezusa. Ka¿dy dzieñ ma byæ ¿yciem kszta³towanym przez przyrzeczenia Chrztu œw. Ka¿dy dzieñ jest kolejn¹ okazj¹, aby odwróciæ siê od grzechu i kontynuowaæ naœladowanie Jezusa, które rozpoczêliœmy naszym chrztem. Nasz chrzest jest udzia³em w nowym ¿yciu Jezusa, które otrzymujemy dziêki Jego œmierci i zmartwychwstaniu. m
Zapraszamy na strony Autora: ryszardkoper.pl i nytravelclub.pl
KURIER PLUS 10 STYCZNIA 2026
www.kurierplus.com
5
Blender kulturalny
MissMedia
C
zy s³yszeliœcie Pañstwo nazwisko Sabrina Gonzalez Pasterski? Jeœli nie – warto nadrobiæ. 32-letnia Amerykanka urodzona w Chicago (z polsko-kubañskimi korzeniami) jest czêsto nazywana „nowym Einsteinem”, a jej historia inspiruje miliony m³odych naukowców i naukowczyñ marz¹cych o odkryciach prze³omowych dla œwiata. Kiedy nie uda³o jej siê dostaæ do presti¿owego MIT (Massachusetts Institute of Technology) postanowi³a pokazaæ komisji, jak w wieku 14 lat zbudowa³a w gara¿u ojca jednosilnikowy samolot, a dwa lata póŸniej wzbi³a siê nim w powietrze. Jeden z profesorów zasiadaj¹cych w komisji rekrutacyjnej wyzna³ póŸniej, ¿e „nie mogli zamkn¹æ ust ze zdziwienia, gdy na w³asne oczy zobaczyli, jak nastolatka bez niczyjej pomocy buduje skomplikowan¹ maszynê”. Wtedy te¿ doszli do wniosku, ¿e ich uczelnia nie mo¿e sobie pozwoliæ na odtr¹cenie osoby z takim potencja³em i postanowili przyj¹æ m³od¹ adeptkê. Studia ukoñczy³a w trybie ekspresowym (3 lata) i z najwy¿sz¹ not¹. Po MIT zdecydowa³a siê robiæ doktorat na Uniwersytecie Harvarda. Przyznano jej stypendium (250 tys. dol.) od Hertz Foundation i drugie z National Science Foundation na badania. Dwa lata póŸniej zosta³a uhonorowana – jako jedna z dziesiêciu kobiet na œwiecie – tytu³em Young Women’s Honors Education. Na jej prace powo³ywa³ siê sam Stephen Hawking, który wielokrotnie mówi³ o nieprzeciêtnych zdolnoœciach Pasterski. Kiedy jednak aktor George Takei, s³ynny m.in. z roli w „Star Treku” zwróci³ uwagê na m³od¹ fizyczkê – jej gwiazda rozb³ys³a w medialnym œwiecie. Pojawi³y siê artyku³y w Forbesie, Le Figaro, a potem w setkach portali na ca³ym œwiecie. O Sabrinê Gonzalez Pasterski zaczê³y zabiegaæ najwiêksi potentaci technologiczni: Google, Facebook i inni. Ale wszystkim mówi³a stanowcze „nie”. Odrzuci³a propozycjê Jeffa Bezosa, by polecieæ w kosmos. I awanse innych wp³ywowych osób. „Nie chcê zajmowaæ siê tym, co miliarderów uczyni³oby jeszcze bogatszymi. To mnie nie interesuje. Chcê zrozumieæ jak dzia³a wszechœwiat” – wyzna³a. „Takie osoby powinniœmy promowaæ, a nie jakieœ g³upawe jednosezonowe gwiazdki” – napisa³ u¿ytkownik instagrama komentuj¹cy post opowiadaj¹cy o sukcesach Amerykanki. I ciê¿ko nie przyznaæ mu racji. M³oda, ambitna, skupiona na nauce i pracy, nie szukaj¹ca na si³ê poklasku – Pasterski nie korzysta z mediów spo³ecznoœciowych – to wyj¹tek na tle blogerek modowych i influencerek, których „content” zalewa internet. Jedynym miejscem, w którym Pasterski dzia³a w sieci, jest jej w³asna strona Physicsgirl. com, gdzie mo¿na znaleŸæ najwa¿niejsze informacje na jej temat. Zapytana, czy promowanie kobiet w nauce jest zwi¹zane z przekonaniami feministycznymi, Pasterski odpowiedzia³a: „Pewnie, ¿e to wa¿ne, by by³o wiêcej kobiet w naukach œcis³ych, ale dla mnie istotniejsze jest to, by by³o po prostu wiêcej dobrych naukowców. Chcia³abym, by moja praca by³a oceniana nie przez perspektywê p³ci, tylko faktycznych dokonañ”. Z kolei na pytanie o ¿ycie towarzyskie i uczuciowe, jeszcze niedawno mówi³a: „To nie jest jakaœ poza, ja naprawdê taka jestem. Nie pijê, nie palê, nie imprezujê.
Sabrina Gonzalez Pasterski
Nie bardzo mam czas na takie rzeczy. Fizyka to nie praca od 9:00 do 17:00, poœwiêca siê na ni¹ ka¿d¹ chwilê. A ¿ycie towarzyskie, szczególnie to publiczne, podobnie jak media spo³ecznoœciowe s¹ dla ludzi, którzy potrzebuj¹ reklamy. Naukowcom ona wrêcz przeszkadza” – zapewnia³a. No có¿, geniusz wymaga ofiar. Oby nie by³y zbyt du¿e. * „ a wywiadówki chodzi³a rzadko i zawsze wzbudza³o to sensacjê, bo mama na scenie wygl¹da³a podobnie jak na co dzieñ. Jej styl mia¿d¿y³ moj¹ podstawówkê. Kiedyœ przysz³a ubrana totalnie po punkowsku, czarne okulary, a do tego futro ze srebrnych lisów, dobrze znane fanom Maanamu. Zrobi³a totalne zamieszanie w szkole, bo po pierwsze, pomyli³a klasy i przez d³u¿szy czas komentowa³a, oczywiœcie bezlitoœnie, mia³koœæ systemu edukacji. Dopiero potem trafi³a do mojej, gdzie nie by³o lepiej” – wspomina Mateusz Jackowski, syn Kory. „W pierwszych klasach podstawówki trochê siê wstydzi³em tego, ¿e mama nie jest <normalna>. Wola³em, gdy na wywiadówki przychodzili opiekunowie. Odmiennoœæ i styl mamy i Maanamu w trasie koncertowej i na koncertach mi nie przeszkadza³y, by³y naturalne, ale w szkole… To by³o zderzenie dwóch kompletnie ró¿nych œwiatów” – dodaje. Na pytanie, czy „rockandrollowa mama” to dla dzieci wolnoœæ czy granica – odpowiada: „Wolnoœæ, ale ma ona swoj¹ cenê. Bardzo trudno staæ siê kimœ, bêd¹c dzieckiem wybitnych artystów. I choæ to, ¿e jestem synem Kory, przynosi w ¿yciu wiêcej korzyœci ni¿ problemów, trudno jest dorównaæ mitowi, jaki j¹ otacza, a co dopiero przeskoczyæ. Mo¿e w koñcu pójœcie na studia, co dawno powinienem by³ zrobiæ, oraz staranna edukacja artystyczna da³y mi pewn¹ swobodê. Bo choæ mia³em wolnoœæ i nikt
N
mnie do niczego nie zmusza³, to te¿ nikt mnie zdecydowanie nie popchn¹³ w ¿adn¹ stronê. Rzadko siê zdarza, ¿eby dziecko s³awnych ludzi dobrze sobie poradzi³o w ¿yciu” – konstatuje. O mamie, któr¹ publicznoœæ zna jako odwa¿n¹, nieujarzmion¹ artystkê, jej syn mówi zwyczajnie, bez patosu. „Nauczy³a mnie dobrze sprz¹taæ i tego, ¿e talerze myje siê z dwóch stron. A tak na powa¿nie, mama nauczy³a mnie ¿ycia. Nauczy³a, ¿eby nie wartoœciowaæ ludzi – dla niej równie wa¿ny by³ prezes banku jak sprz¹taczka. I nauczy³a mnie odró¿niaæ fajnych ludzi od buców, nigdy nie by³o u nas tolerancji na chamstwo i œciemnianie. Nauczy³a mnie te¿ jakoœciowego patrzenia na rzeczy i etosu pracy” – opisuje Mateusz Jackowski. Jeœli ktoœ chcia³by poznaæ ¿ycie liderki Maanamu „od kuchni” mo¿e siêgn¹æ po ksi¹¿kê „S³oñca bez koñca. Biografia Kory”.
nych wigilijnych sto³ach. To raczej smutna, na pewno wzruszaj¹ca i wa¿na ballada o… prawdziwym ¿yciu. Tytu³owa June umiera, a czworo doros³ego rodzeñstwa towarzyszy jej w tej podró¿y. Jest ciêty, brytyjski dowcip. I du¿o poruszaj¹cych scen. W rolach g³ównych zdobywczynie Oscara – Helen Mirren i Kate Winslet. Film dostêpny na platformie Netflix. *
Micha³ Urbaniak
*
W k¹ciku kulturalnym polecamy film
„Goodbye, June” (pol. „¯egnaj, June”) – dramat psychologiczny, którego akcja rozgrywa siê tu¿ przed œwiêtami Bo¿ego Narodzenia. Nie dajcie siê jednak zaskoczyæ, historia ma niewiele wspólnego z cukierkowymi opowieœciami o rodzinnych spotkaniach przy perfekcyjnie udekorowa-
Brigitte Bardot
K
oniec 2025 przyniós³ wiele po¿egnañ. 20 grudnia zmar³ Micha³ Urbaniak – legenda sceny jazzowej, nowojorczyk z wyboru, jedyny Polak, który wyst¹pi³ na p³ycie Milesa Davisa. Przez wiele lat by³ uzale¿niony od alkoholu, ale na³óg pokona³. Nagra³ kilkadziesi¹t p³yt i zagra³ tysi¹ce koncertów. Czterokrotnie ¿onaty. Swoim barwnym ¿yciorysem móg³by obdzieliæ kilka osób. Osiem dni póŸniej œwiat po¿egna³a Brigitte Bardot. Piêkna Francuzka, ikona lat 50. i 60., modelka i piosenkarka zmar³a w wieku 91 lat. Zostanie zapamiêtana nie tylko z legendarnych ról, ale przede wszystkim jako obroñczyni praw zwierz¹t, którym poœwiêci³a znaczn¹ czêœæ swojego ¿ycia. Rozstania z ulubionymi artystami nie s¹ ³atwe. Ale trzeba pocieszaæ siê myœl¹, ¿e zostawili po sobie piêkn¹ muzykê, wybitne dzie³a teatralne i filmowe – do których zawsze mo¿emy wróciæ. m
Œ.P.
Aleksandra Chodowiec z domu Giez urodzona 26 sierpnia 1930 r. - zmar³a 28 grudnia 2025 r. o czym zawiadamia pogr¹¿ona w smutku córka Eva z mê¿em i dzieæmi
Mateusz Jackowski, syn Kory
KURIER PLUS 10 STYCZNIA 2026
6
www.kurierplus.com
Polskie wczoraj i dziœ
Kazimierz Wierzbicki
Mecenas Jan Olszewski By³ pierwszym premierem III Rzeczpospolitej powo³anym w wyniku ca³kowicie wolnych wyborów parlamentarnych w roku 1991. Jan Olszewski urodzi³ siê w sierpniu 1930 r. w Warszawie, w rodzinie o tradycjach patriotycznych. Jego matka by³a spokrewniona z dzia³aczem Organizacji Bojowej PPS Stefanem Okrzej¹, który zosta³ stracony w czasie rewolucji 1905 r. Wzorem i inspiratorem m³odego Jana by³ stryj, równie¿ Stefan Okrzeja, który s³u¿y³ w lotnictwie i zgin¹³ broni¹c polskiego nieba we wrzeœniu 1939 r. W czasie okupacji Jan Olszewski wstêpuje do Szarych Szeregów, konspiracyjnej organizacji harcerskiej. Dla kilkunastoletniego ch³opca jest to prawdziwa szko³a patriotyzmu, a przyk³adem s¹ starsi o kilka lat koledzy, którzy walcz¹ z broni¹ w rêku. W latach 1946-1947 Olszewski dzia³a w m³odzie¿owej organizacji popieraj¹cej PSL Stanis³awa Miko³ajczyka. W roku 1948 udaje mu siê dostaæ na studia prawnicze w Uniwersytecie Warszawskim. Po ich ukoñczeniu w 1953 r. zostaje skierowany do pracy w Ministerstwie Sprawiedliwoœci. W tym samym roku umiera Stalin i w Polsce zaczyna siê powolna odwil¿ polityczna. Olszewski nawi¹zuje wspó³pracê z czo³owym organem liberalizacji tygodnikiem
„Po prostu”. Wiosn¹ 1956 r. jest wspó³autorem artyku³u „Na spotkanie ludziom z AK”. Jest to, jak na tamte czasy, tekst rewolucyjny. W latach 1956-1962 przysz³y premier dzia³a w Klubie Krzywego Ko³a, który zrzesza liberalnie nastawionych literatów, publicystów, naukowców, a tak¿e artystów. Po kilku latach dzia³alnoœci w³adze komunistyczne zamykaj¹ klub. W latach 60-ych Olszewski jest znany jako g³ówny obroñca w procesach politycznych. Broni miêdzy innymi Melchiora Wañkowicza oraz Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego. Z tego wzglêdu zostaje zawieszony w zawodzie adwokata. W roku 1975 w³adze przygotowuj¹ zmiany w Konstytucji PRL. Do ustawy ma byæ wpisany sojusz ze Zwi¹zkiem Sowieckim oraz kierownicza rola PZPR w Polsce. Olszewski jest wspó³autorem i sygnatariuszem s³ynnego Listu 59 protestuj¹cego przeciw planowanym zmianom. W konsekwencji uchwalone poprawki w³¹czono do konstytucji w formie z³agodzonej. Olszewskiemu nie wystarczaj¹ postulaty reformowania socjalizmu. W 1976 r. jest wspó³twórc¹ Polskiego Porozumienia Niepodleg³oœciowego. W opublikowanym orêdziu PPN domaga siê przywrócenia Polsce pe³nej suwerennoœci. W czerwcu 1976 r. w³adze brutalnie t³umi¹ strajki robotnicze w Radomiu i innych miejscach. Mecenas Olszewski w³¹cza siê w dzia³alnoœæ Komitetu Obrony Robotników nios¹c pomoc prawn¹ i finansow¹ aresztowanym i wyrzuconym z pracy. We wrzeœniu 1980 r. Olszewski wraz z Karolem Modzelewskim postuluje utworzenie jednolitego, ogólnokrajowego zwi¹zku zawodowego. Wkrótce powstaje „Solidarnoœæ, której mecenas zostaje g³ównym doradc¹. Po wprowadzeniu stanu wojennego Olszewski unika aresztowania tylko dlatego, ¿e zostaje pe³nomocnikiem Episkopatu do
Lepiej ju¿ by³o í1 Ca³y ten przyd³ugi wstêp by³ potrzebny ¿eby dobrze zrozumieæ to co siê dzieje teraz. Z powodu wisz¹cego w powietrzu kryzysu i ogólnej dezorientacji spo³ecznej Amerykanie wybrali na prezydenta osobê obiecuj¹c¹ szybkie rozwi¹zania, jak zakoñczenie wojny na Ukrainie pierwszego dnia po objêciu urzêdu i skupienie siê na problemach wewnêtrznych, w tym zaprzestanie militarnych interwencji w innych krajach. Kandydat ten wskazywa³ te¿ winnych kryzysu: imigranci. By³o wiele innych czynników, ale nie o to chodzi. Wybrany prezydent nie ma oczywiœcie ¿adnych cudownych recept na cokolwiek, dodatkowo – co udowadnia³ wielokrotnie – nie ma te¿ ¿adnych hamulców i jest przekonany, ¿e stoi ponad prawem lub jak kto woli on sam jest prawem.
W zwi¹zku z tym, ¿e Stany Zjednoczone nie s¹ w stanie d³u¿ej kszta³towaæ wszystkich spraw miêdzynarodowych po swojemu, robi on to co wed³ug niego pomo¿e utrzymaæ hegemoniê, czyli stara siê zapewniæ na lata dostêp do surowców naturalnych i próbuje podporz¹dkowaæ sobie kraje s³absze. St¹d wymuszenie na Ukrainie podpisania w œrodku wojny umowy surowcowej, st¹d zapowiedŸ „przejêcia” Grenlandii i st¹d ataki na o wiele s³abszych s¹siadów jak np. Kanada. Najbardziej brutalnie USA poczynaj¹ sobie jednak w Ameryce Po³udniowej, regionie historycznie doœwiadczaj¹cemu z ich strony ekonomicznej eksploatacji. Porwanie (wraz ¿on¹) prezydenta Wenezueli, której zasoby naturalne, g³ównie ropa naftowa, ale tak¿e czêœciowo ziemia, jak wielokrot-
Jan Olszewski
spraw niesienia pomocy represjonowanym i ich rodzinom. W latach 1984-1985 jest pe³nomocnikiem oskar¿yciela w procesie zabójców ksiêdza Jerzego Popie³uszki. Bierze udzia³ w obradach okr¹g³ego sto³u ale jest przeciwnikiem „grubej kreski” – rezygnacji z rozliczenia komunistycznych aparatczyków. W pierwszych, w pe³ni wolnych wyborach w 1991 r. wchodzi do sejmu z ramienia Porozumienia Centrum. W grudniu 1991 r. zostaje powo³any na stanowisko premiera RP. Jest przeciwnikiem polityki prywatyzacji przedsiêbiorstw pañstwowych prowadzonej przez Leszka Balcerowicza. Popiera d¹¿enia do jak najszybszego wycofania wojsk sowieckich z Polski oraz dekomunizacji w si³ach zbrojnych i aparacie bezpieczeñstwa. W czerwcu 1992 r. rz¹d Jana Olszewskiego zostaje obalony. G³ówn¹ przyczyn¹ by³o opublikowanie tzw. listy Macierewicza zawieraj¹cej nazwiska tajnych wspó³pra-
cowników SB, miêdzy innymi Lecha Wa³êsy, ówczesnego prezydenta RP. Po¿egnalne przemównienie Olszewskiego w sejmie jest uwa¿ane za najlepsze wyst¹pienie w polskim parlamencie po roku 1945. Premier zaznaczy³ miêdzy innymi: „W grze jest pewien obraz Polski, jaka ona ma byæ. Mo¿e inaczej – czyja ona ma byæ (...) A dzisiaj widzê, ¿e nie wszystko siê skoñczy³o, ¿e wiele jeszcze trwa i ¿e to, czyja bêdzie Polska, to siê dopiero musi rozstrzygn¹æ.” W roku 1996 Olszewski zak³ada w³asn¹ partiê – Ruch Odbudowy Polski. W wyborach 1997 r. przekracza próg wyborczy, ale zdobywa tylko kilka miejsc w sejmie. Przez nastêpne lata jest ci¹gle aktywny. W 2006 r. zostaje doradc¹ prezydenta Lecha Kaczyñskiego. Przez ostatnie lata ¿ycia zmaga siê z ciê¿k¹ chorob¹. Umiera w lutym 2019 r. w wieku 88 lat. W pogrzebie z asyst¹ wojskow¹ wziê³y udzia³ wielotysiêczne t³umy rodaków. m
nie podkreœla³ Trump „nale¿¹ do USA”, to ostatni przyk³ad tego rodzaju polityki. Prezydent zapowiedzia³ wyraŸnie, ¿e to Stany Zjednoczone bêd¹ teraz rz¹dziæ Wenezuel¹, jednoczeœnie strasz¹c podobnym scenariuszem inne kraje regionu. Krótko mówi¹c zamiast rozwi¹zaæ cokolwiek w swoim kraju jak fatalny i dro¿ej¹cy system opieki zdrowotnej, jak ogromny d³ug publiczny, jak rosn¹ce koszty ¿ycia, Trump zaledwie w ci¹gu roku powróci³ do polityki poprzedników, rozpoczynaj¹c ataki na inne kraje i co gorsza zapowiedzia³, ¿e USA bêd¹ tam rz¹dziæ. Jest to wiêc dok³adnie to, co sam obiecywa³ zakoñczyæ. Nie ma sensu przytaczanie tu przepisów prawa miêdzynarodowego udowadniaj¹cych nielegalnoœæ tych dzia³añ. USA od dawna ich nie przestrzegaj¹. ONZ sta³o siê instytucj¹ fasadow¹ (nie ca³kiem bo produkuje znakomite raporty na przyk³ad na temat ludobójstwa w Strefie Gazy), generalnie jednak mamy do czynienia z pog³êbiaj¹c¹ siê anarchizacj¹ stosunków miêdzynarodowych.
Co to wszystko oznacza? Mimo wyraŸnego kryzysu chwiej¹ca siê hegemonia Stanów Zjednoczonych, bêdzie siê utrzymywaæ przez d³ugi czas. Wchodzimy jednak w okres konwulsji s³abn¹cego imperium, które bêdzie coraz bardziej otwarcie lekcewa¿yæ prawo miêdzynarodowe. Tragedia Palestyñczyków bêdzie trwa³a, Trump nie ma tu ¿adnych rozwi¹zañ, niewykluczone s¹ kolejne bombardowania Iranu i dalsze próby ustanowienia tam marionetkowego rz¹du. Zagro¿ona jest niepodleg³oœæ innych krajów Ameryki Po³udniowej, dojdzie te¿ prawdopodobnie do podporz¹dkowania USA Grenlandii (w ten czy inny sposób), a kraje Europy Zachodniej, nie mówi¹c ju¿ o Wschodniej, strac¹ resztkê autonomii. Do szerszych, zmian gospodarczych, tak¿e zapewne szybko nie dojdzie. Bêdziemy raczej œwiadkami prób reformy niewydolnego systemu. Tak wiêc przygotujmy siê na to, ¿e lepiej ju¿ by³o.
Tomasz Bagnowski
KURIER PLUS 10 STYCZNIA 2026
www.kurierplus.com
7
Kartki z przemijania
Andrzej Józef D¹browski
przemocy s³ownej do przemocy fizycznej i apeluj¹ do rodaków, zw³aszcza do polityków i twórców opinii o powstrzymanie nienawiœci s³ownej/werbalnej. Niestety te apele s¹ wo³aniem na puszczy.
$
Lubimy nie lubiæ. Przekonujê siê o tym czêsto, czytaj¹c najró¿niejsze wpisy w internecie i przys³uchuj¹c siê rozmowom rodaków z ró¿nych œrodowisk po obu stronach Atlantyku. Mówienie i pisanie o kimœ dobrze nie jest nasz¹ domen¹, lepsi jesteœmy w nielubieniu, które nierzadko przeradza siê w trwa³¹ niechêæ, a bywa, ¿e i w nienawiœæ. I wówczas chêtnie „nokautujemy”, „mia¿d¿ymy” lub „zaorywamy” polemistê i przeciwnika. Domniemanego lub rzeczywistego. Teraz to¿ nielubienie i ta¿ nienawiœæ coraz mocniej siê nasilaj¹. Zw³aszcza na gruncie œwiatopogl¹dowym, politycznym i obyczajowym. Zagadnienie to nie jest nowe. Przypomnijmy choæby nieustaj¹ce spory i wzajemne wrogoœci osobiste w œrodowiskach Wielkiej Emigracji Paryskiej, czy wœród polityków skupionych podczas II Wojny wokó³ Rz¹du Londyñskiego. Dwudziestolecie Miêdzywojenne to czas nienawiœci miêdzy endekami, a pi³sudczykami oraz wrogoœci miêdzy lewicowcami, a prawicowcami. Z endeckiej nienawiœci zrodzi³ siê rodzimy nacjonalizm. Wyrasta z przekonania, i¿ polskoœæ jest czymœ wy¿szym i lepszym ni¿ niepolskoœæ i ¿e ta¿ polskoœæ jest nieustaj¹co zagro¿ona przez wrogów zewnêtrznych i wewnêtrznych. Tajnych i jawnych.
$
Rada Jêzyka Polskiego informuje, ¿e coraz czêstsze s¹ ataki s³owne wobec konkretnych osób, które przechodz¹ w ataki fizyczne. Cz³onkowie tej¿e Rady ostrzegaj¹, ¿e naturaln¹ gradacj¹ nienawiœci publicznej jest droga: od
Po tragicznym zdarzeniu w Jeleniej Górze, w wyniku którego zginê³a 11-letnia dziewczynka, w sieci internetowej pojawi³o siê bardzo wiele nieprawdziwych oskar¿eñ i insynuacji. Ich cel jest jasny – œwiadoma dezinformacja oraz celowe podsycanie nienawiœci i wrogoœci, w tym na tle narodowoœciowym, pomiêdzy Polsk¹, a Ukrain¹ – przekaza³a we wpisie na platformie X Dolnoœl¹ska Policja. Ta¿ policja wyraŸnie poinformowa³a, ¿e 12-latka zatrzymana w zwi¹zku ze spraw¹ zamordowania Danusi nie jest obywatelk¹ Ukrainy.
$
Gdzie jest wiêcej nienawiœci, ksenofobii, rasizmu, fundamentalizmu i antysemityzmu, na prawicy, czy na lewicy?
$
¯yczenia od Donalda Trumpa – „Weso³ych Œwi¹t wszystkim, w tym radykalnym lewicowym szumowinom”. Trump po spotkaniu z Ze³eñskim – „Rosja chce, by Ukrainie siê powodzi³o”. Dobre, co? A tymczasem znajomi trumpiœci wci¹¿ wielbi¹ swego idola, uwa¿aj¹c go za wielkiego prezydenta. Czekaj¹ na przy³¹czenie przez niego do USA Kanady i Grenlandii. Nad Wis³¹ zaœ przybywa braunistów widz¹cych w swym przywódcy charyzmatycznego bohatera, walcz¹cego z rzekom¹ ukrainizacj¹ i judaizacj¹ Polski oraz z domniemanym euroko³chozem i równie domnieman¹ ¿ydokomun¹. Ta walka przynosi efekty wœród ludzi m³odych, wœród których jest coraz wiêcej zwolenników wyst¹pienia Polski z Unii Europejskiej. Nie tylko wœród nich zreszt¹. Zgroza i rozpacz. Nacjonalizm staje siê cool.
$
Stanis³aw Lem – „Póki nie korzysta³em z internetu nie wiedzia³em, ¿e na œwiecie jest a¿ tylu idiotów”. Ja te¿ nie.
Tydzieñ na kolanie Jeremi Zaborowski Wtorek od rana Weekendowy polityczny wystrza³ MAGA entuzjazmu zwi¹zany z porwaniem prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro i sprowadzeniem go do s¹du w Nowym Jorku, zaczyna ju¿ przechodziæ. Wielki sukces militarny i polityczny, tak – bezkrwawe i spektakularne l¹dowanie jednostki specjalnej Delta w œrodku Caracas, pycha! Jednak jak to z polityczn¹ narkomani¹, fundowan¹ nam przez prezydenta Donalda Trumpa bywa, po szoku, wielkim szoku i entuzjazmie, przychodzi znu¿enie, przyzwyczajenie, refleksja po³¹czona z ma³ym ziewaniem: wow, Trump, co on jeszcze mo¿e wymyœleæ?) i zmêczenie ci¹g³ym ³amaniem zasad i zwyczajów. A dla MAGA uzale¿nionych: oczekiwanie na kolejny strza³ w polityczne ¿y³y, na pohybel lewakom, a jak! Nie zamierzam rozlewaæ tu ³ez za lewackim bandziorem Maduro i jego ¿on¹, sprowadzonymi w wiêziennych kaftani-
kach przed oblicze sprawiedliwoœci w osobie sêdziego z Nowego Jorku… Ale jak zwykle rodzi siê pytanie „co dalej?” Napaœæ na s³abiaków z Wenezueli, przy ca³ej potêdze Ameryki, by³o ³atwo. Ale, pamiêtacie Irak w 2003 roku.? Te¿ posz³o ³atwo, ale potem… Potem, przez lata, tyle krwi i dolarów ws¹czy³o siê w piaski pustyni... Nie pomaga sam Trump, który twierdzi raz, ¿e „chodzi o ropê”, a nie instalowanie swoich. Za drugim razem, ¿e USA „bêd¹ zarz¹dzaæ” Wenezuel¹. Zapomnia³ ju¿ widaæ, ¿e to mia³o byæ wszystko o tych niedobrych narkotykach sprowadzonych do USA, ale kto tam by siê w MAGA przejmowa³ takimi detalami. Jak i tym, ¿e Trump stwierdzi³, ¿e liderka opozycji, co siê ukrywa³a lata przed re¿ymem i dosta³a w tym roku Nagrodê Nobla, nie, nie bêdzie rz¹dziæ, bo jest za s³aba dla Trumpa i w samej Wenezueli, „nie ma powa¿ania”. Stanê³o wiêc na „maduryzmie bez Maduro” takiej hybrydowej wersji zmian, a la Caucescu (bez zabijania). Prezydentem zosta³a na razie wiceprezydent, Delcy Rodriguez, a Trump z sekretarzem stanu Marco Rubio zdaj¹ siê nie tylko akceptowaæ to, ale ca³kiem przyjemnie wspó³pracowaæ. Czy¿byœmy jechali po
$
Jerzy Dobrowolski, niezapomniany satyryk kabaretowy we „Wspomnieniach moich pamiêtników” – „Oskar¿a siê co pewien czas inteligencjê polsk¹ o to, ¿e w poprzednim okresie nie zapobieg³a kolejnym idiotyzmom. Dotyczy to zawsze poprzedników. I zawsze tylko wstecz. Natomiast nigdy nie bie¿¹co, poniewa¿ na bie¿¹co nie wolno zapobiegaæ idiotyzmom”. Ten¿e Jerzy Dobrowolski – Nie ma nic gorszego ni¿ cz³owiek wykszta³cony ponad w³asn¹ inteligencjê”. I jeszcze przytoczê jego powiedzonka, które szybko przejêliœmy: „Ale siê porobi³o”, „Dok³adnie nie wiadomo”, „Dla mnie bomba”, „Nie twoja broszka”. I jeszcze taki oto absurdzik: „Przedsiêbiorstwo oczyszczania miasta zosta³o zaskoczone pierwszym œniegiem. Zaskoczenie by³o tym wiêksze, ¿e pierwszy œnieg spad³ w tym roku ju¿ po raz drugi”.
$
Coraz czêœciej osacza mnie ostatecznoœæ. Czy uda mi siê j¹ przeczekaæ, omin¹æ, oszukaæ? A mo¿e powinienem ju¿ teraz skorzystaæ z porady wspania³ej poetki Urszuli Kozio³ zawartej w wierszu „Tempus fugit” z tomu „Raptularz”? – „Czas zawczasu pogr¹¿yæ siê w sobie czas zd¹¿yæ na czas czas mieæ czas zanim str¹ci nas w bezczas bo poniewczasie bêdzie za póŸno na cokolwiek”. m
staremu, bez Maduro i ze spe³nienieniem tych czy innych zachcianek Waszyngtonu? Czyli kasa i ropa, Misiu? Zobaczymy. Czo³owi Republikanie w Senacie twierdz¹, ¿e zmiana re¿imu w Wenezueli jeszcze nie nast¹pi³a. W weekend pieli hymny pochwalne: „zdecydowane”, „niezwykle skomplikowane” dzia³anie i „odpowiednik upadku muru berliñskiego”, echy i ochy, o demokracjo, ma mi³a! Dzisiaj œpiewaj¹ troszkê inaczej: ju¿ powstrzymywali siê od nazwania operacji zorganizowanej przez prezydenta Trumpa „zmian¹ re¿imu”, z ca³ym politycznym i psychologicznym baga¿em, jaki niesie ze sob¹ to okreœlenie. „Jedna osoba zosta³a sprowadzona do Stanów Zjednoczonych, by stan¹æ przed wymiarem sprawiedliwoœci” – powiedzia³ senator Eric Schmitt, Republikanin z Missouri. „Reszta rz¹du jest nienaruszona i myœlê, ¿e ich celem jest stabilnoœæ. Myœlê wiêc, ¿e sytuacja jest zupe³nie inna”. Rozumiecie? Maduro out, wiêc stabilnoœæ, tylko tyle? Zobaczymy co dalej, jest wczeœnie, oby przynajmniej w tym nowym wcieleniu „dyplomacji kanonierek” nie ginêli amerykañscy ¿o³nierze czy obywatele. Bêdê dla Pañstwa obserwowa³… Wtorek póŸniej ¯eby nie by³o tak zupe³nie depresyjnie, opowieœæ/przypowieœæ, przy okazji Œwiêta
Trzech Króli czyli wielkiej wycieczki z dalekiego œwiata, aby zobaczyæ coœ, co zmienia ¿ycie na zawsze… Opowieœæ arcybiskupa Fultona J. Sheena, miejmy nadziejê, który nied³ugo zostanie uznany przez Watykan za b³ogos³awionego Koœcio³a katolickiego. Zapyta³em pewnego razu Matkê Teresê, w jaki sposób nawróci³a piêtnaœcie tysiêcy ludzi pochodz¹cych z rynsztoków Kalkuty. – Po tym, jak Matka zaci¹gnê³a tych biedaków do hospicjum, w jaki sposób uda³o siê Matce ewangelizowaæ ich i g³osiæ im Dobr¹ Nowinê? – Wcale tego nie robi³am. Gdy troszczy³am siê o nich i okazywa³am im mi³oœæ, mówi³am do nich: Czy chcielibyœcie us³yszeæ o Chrystusie?‚ A oni pytali: Czy Chrystus jest taki, jak ty? Czy Chrystus jest podobny do ciebie? Nie – odpowiada³am – ale ja próbujê byæ podobna do Niego. Zatem i my pragniemy byæ chrzeœcijanam‚ – mówili. – To by³o takie proste. To w³aœnie jest sposób, w jaki powinniœmy postêpowaæ. Postêpowaæ tak, aby œwiat, nie s³ysz¹c od nas zbêdnych i pouczaj¹cych s³ów, wiedzia³ o nas i o tym, Kogo reprezentujemy. Kto wierzy, wie co robiæ. Kto nie wierzy, te¿, bo to uniwersalne: czyny, a nie wielkie s³owa. I tego ¿yczê nam wszystkim w tym Nowym, Anno Domini 2026. m
Marsz, marsz Polonia
DODATEK SPONSOROWANY PRZEZ STOWARZYSZENIE WETERANÓW ARMII POLSKIEJ W AMERYCE, OKRÊG 2 Nowy Jork
Nr 464
10 stycznia 2026
Agaton Giller. Arcypolski ¿yciorys. W 195 rocznicê urodzin. W historii Polski zapisa³ siê jako cz³onek Rz¹du Narodowego w czasie Powstania Styczniowego 1863, wspó³twórca Muzeum Narodowego Polskiego w szwajcarskim Rapperswilu oraz inicjator utworzenia w Stanach Zjednoczonych, Zwi¹zku Narodowego Polskiego. Znany by³ te¿ jako dziennikarz i pisarz, niestrudzony konspirator i dzia³acz niepodleg³oœciowy.
dró¿e po ca³ym Zabajkalu, gdzie zbiera³ informacje o przyrodzie i tamtejszej ludnoœci oraz o polskich zes³añcach, reprezentantach prawie wszystkich niepodleg³oœciowych powstañ i zwi¹zków od 1825 roku. O swoich obserwacjach pisa³ w listach do brata Stefana Gillera, który w 1856 roku opublikowa³ je pt. Listy z Syberii na ³amach „Biblioteki Warszawskiej”, t.2., s. 186-192. Z przymusowego osiedlenia w Troicko-Sawsku przeniesiono go do Irkucka nad jeziorem Bajka³, gdzie dla dzieci polskich zes³añców, g³ównie powstañców listopadowych z 1830 roku, za³o¿y³ polsk¹ szko³ê, w której sam naucza³. Na skutek amnestii w paŸdzierniku 1860 roku powróci³ do kraju i zamieszka³ w Warszawie, gdzie narasta³ opór polskiego spo³eczeñstwa wobec rosyjskiego zaborcy. Objawami tego by³y pokojowe religijne manifestacje o patriotycznym wydŸwiêku. W ich organizowanie w³¹czy³ siê Agaton Giller. Po masakrze manifestantów na Placu Zamkowym 8 kwietnia 1861 roku, podczas której zginê³o oko³o 100 osób, Agaton Giller. Fot.omp.org.pl wyda³ tajn¹ odezwê Pos³anie do wszystkich rodaków na ziemi polskiej, w której odrzusowe notatki, Giller tylko sobie wiadomy- ca³ mo¿liwoœæ kompromisu z Rosj¹ i wskami sposobami zdobywa³ nowe przybory zywa³ na powstanie narodowe jako ostado pisania i kontynuowa³ zamierzon¹ pra- teczny cel. Wzywa³ do zbratania wszystcê. Odtwarza³ z pamiêci zabrane zapiski kich stanów i prowadzenie walki moralnej i sporz¹dza³ nowe bie¿¹ce notatki, które z rosyjskim barbarzyñstwem. Odezwa podw przysz³oœci wykorzysta³ do napisania pisana by³a „Mieszkañcy Warszawy”. 15 paŸdziernika 1861 r. odniós³ rany kilku ksi¹¿ek: Podró¿ wiêŸnia etapami do Syberii w roku 1854, t.1, Lipsk 1866; Opi- w czasie pacyfikacji przez rosyjskie wojsko sanie Zabajkalskiej krainy w Syberii, t.1-3, ludnoœci cywilnej zebranej w archikatedrze Lipsk 1867; Z wygnania, t.1-2, Lwów 1870, œw. Jana na Starym Mieœcie, by uczciæ rocznicê œmierci Tadeusza Koœciuszki. oraz wielu artyku³ów. Giller, uznaj¹c wielk¹ rolê pracy nad Karn¹ s³u¿bê wojskow¹ odbywa³ od 15 wrzeœnia 1855 w Szy³ce na Zabajkalu, kra- ludem, zosta³ redaktorem warszawskiego inie po³o¿onej na wschód od jeziora Bajka³. tygodnika katolicko-patriotycznego „CzyW koñcu stycznia 1858 po otrzymaniu z do- telnia Niedzielna”, który prowadzi³ od limu dekretu szlachectwa zosta³ uwolniony stopada 1861 do wiosny 1862. Periodyk z batalionów karnych i zes³any na osiedlenie zawiera³ m.in. przypowieœci moralne, biow Troicko-Sawsku przy chiñskiej granicy. grafie œwiêtych i postaci historycznych Czas ten wykorzysta³ na d³ugie konne po- oraz porady przydatne w prowadzeniu domu i gospodarstwa. Od 1862 roku by³ korespondentem krakowskiego „Czasu” w Królestwie Kongresowym. Jego korespondencje z Warszawy cieszy³y siê wielkim zainteresowaniem i mia³y istotny wp³yw na kszta³towanie opinii publicznej w duchu wolnoœci i patriotyzmu. Najwa¿niejszym dzie³em Gillera w tym czasie by³o opracowanie planu stworzenia tajnej organizacji spiskowej i tajnego rz¹du narodowego, co zmaterializowa³o siê w czerwcu 1862 roku, gdy powsta³ tajny Komitet Centralny Narodowy, powo³any do ¿ycia przez tzw. czerwonych, radykalnych Fragment ulotki z „Pos³aniem do wszystkich rodaków na ziemi polskiej” dzia³aczy niepodleg³oœciowych (W³a-
gielloñskim, uczêszcza³ na wyk³ady m.in. Wincentego Pola. Pod jego kierunkiem uczestniczy³ w naukowej studenckiej wyprawie do Doliny Koœcieliskiej w Tatrach, któr¹ ze wzglêdu na jej g³êboko patriotyczny wydŸwiêk, gor¹co wspomina³. Niestety, w grudniu 1852 roku zosta³ wyœledzony przez austriack¹ policjê jako poddany rosyjski. Po kilkumiesiêcznym wiêzieniu i badaniu we Lwowie, 10 kwietnia 1853 r. przekazano go rosyjskiej ¿andarmerii w Tomaszowie. Przez rok wiêziony by³ w Cytadeli Warszawskiej pod zarzutem dzia³alnoœci antyrosyjskiej, po czym za artyku³y i pisma propaguj¹ce niepodleg³oœæ Polski, zosta³ skazany na s³u¿bê wojskow¹ jako prosty ¿o³nierz w batalionach karnych we wschodniej Syberii. Ogromn¹, licz¹c¹ 8,5 tys. km drogê, pokona³ w ci¹gu 16 miesiêcy, id¹c pieszo pod stra¿¹ w ciê¿kich kajdanach u r¹k i nóg, bêd¹c przykutym wraz z innymi wiêŸniami do ¿elaznego dr¹ga. Trudno uwierzyæ, ¿e w tak ekstremalnych warunkach Giller podczas odpoczynków na etapach potajemnie sporz¹dza³ notatki! Tak o tym pisa³: „Po opuszczeniu Cytadeli Warszawskiej, zaraz na pierwszym noclegu wielkiej drogi syberyjskiej, rozpocz¹³em spisywanie ciekawych wypadków tej etapowej podró¿y”. Dlaczego to robi³? „Z wygnania, z oddalenia, w czem¿e mogê byæ korzystniejszym jak nie pismem, w którem prawda, choæ nie umiejêtnie, ale i nie fa³szywie wystawiona, nadaæ mu powinna wartoœæ i po¿ytek. Obowi¹zek pracowania dla ojczyzny i na wygnaniu nie ustaje. (…) Po³o¿enie moje mo¿e ³atwo tê moj¹ pracê zamieniæ na powód jeszcze wiêkszych nieszczêœæ, lecz chocia¿ wype³nienie swego obowi¹zku mo¿e sprowadziæ pa³ki na moje plecy, nie umiem i nie chcê powstrzymaæ siê od wykonania obowi¹zku.” Chocia¿ wielokrotnie podczas rewizji zabierano mu papier, o³ówki, a w Kazaniu odebrano skrzêtnie schowane dotychcza-
Pochodzi³ z Wielkopolski, gdzie przyszed³ na œwiat 9 stycznia 1831 roku w Opatówku, woj. kaliskie, le¿¹cego w granicach utworzonego w 1815 roku Królestwa Polskiego. By³ synem Jana Kantego Gillera oraz Franciszki z domu Szpadkowskiej. Jego ojciec, dawny ¿o³nierz napoleoñski, by³ w Opatówku burmistrzem, czyli najwy¿szym rang¹ urzêdnikiem lokalnych w³adz. Agaton od najm³odszych lat, a by³ to okres po upadku Powstania Listopadowego, wychowywany by³ w polskiej, patriotycznej atmosferze. Jego dziadek Maksymilian Giller w 1794 roku uczestniczy³ jako lekarz w Powstaniu Koœciuszkowskim. M³ody Agaton naukê pobiera³ w szko³ach Kalisza i Warszawy (Gimnazjum Kazimierzowskie), a po œmierci ojca w 1846 roku zmuszony by³ z powodu trudnoœci finansowych rodziny (mia³ czworo rodzeñstwa) przenieœæ siê do Gimnazjum Powiatowego w £om¿y, korzystaj¹c z goœcinnego domu swego wuja Józefa Szpadkowskiego, równie¿ wielkiego polskiego patrioty. Agaton wielk¹ rolê przyk³ada³ do samokszta³cenia. Tym sposobem studiowa³ historiê i literaturê polsk¹. W okresie Wiosny Ludów próbowa³ 1849 roku siê przedostaæ na Wêgry, aby wzi¹æ udzia³ w antyrosyjskim powstaniu. O motywach tego kroku i nastrojach panuj¹cych w owym czasie, tak napisa³ po latach: m³odzie¿ wymijaj¹c czaty graniczne wymyka³a siê w Poznañskie, do Galicji, do Wêgier i walczy³a wszêdzie, gdzie tylko bili siê o wolnoœæ. Przy próbie przekraczania granicy zosta³ aresztowany przez Prusaków i osadzony w wiêzieniu w Raciborzu, gdzie przesiedzia³ 9 miesiêcy tj. do ukoñczenia kampanii wêgierskiej. Zwolniony w lutym 1850, przebywa³ przez dwa lata w Poznañskiem, pracuj¹c jako nauczyciel domowy w ziemiañskich dworach. Pisa³ teksty do Wieœci Poznañskich, a za jego artyku³ pt. A bêdziecie czynicielami s³owa mojego, redakcji wytoczono proces. W 1852 roku pos³uguj¹c siê dokumentami na nazwisko Stanis³awa Zwierskiego (emigranta do Ameryki), wyjecha³ do Krakowa, gdzie jako wolny s³uchacz na Uniwersytecie Ja- Podró¿ wiêŸnia etapami do Syberii
dys³aw Dani³owski, Jaros³aw D¹browski, Zygmunt Padlewski, Bronis³aw Szwarce, Stefan Bobrowski, Witold Marczewski), którzy rozpoczêli przygotowania do walki zbrojnej o niepodleg³oœæ i wprowadzenia radykalnych reform spo³ecznych m.in. uw³aszczenia ch³opów. W lipcu Komitet Centralny Narodowy przyj¹³ opracowany przez Agatona Gillera plan stworzenia administracji terenowej „tajnego pañstwa polskiego”, który przewidywa³ m. in. zorganizowanie tajnej policji i poczty narodowej œci¹gaj¹cej podatki na cele powstañcze. W odezwie opracowanej przez Gillera napisano: Organizacja Narodowa ma na celu przygotowanie Kraju do powszechnego, a na dobry skutek obrachowanego powstania, które ma wywalczyæ niepodleg³oœæ Polski w granicach 1771 roku, a dla wszystkich jej mieszkañców bez ró¿nicy religii zupe³n¹ wolnoœæ Posiedzenie Komitetu Centralnego Narodowego. Od lewej: Agaton Giller – literat, Zygmunt Padlewski i równoœæ w obliczu prawa z poszanowa- – by³y oficer, Bronis³aw Szwarce – in¿ynier, Witold Marczewski – in¿ynier, Stefan Bobrowski – b. student Uniwersytetu Kijowskiego. Fot. biblioteka.opatowek.pl niem praw narodowoœci z ni¹ z³¹czonych. Jednak wbrew rewolucyjnym nastrojom narodu polskiego w 1861-1864 panuj¹cym w Komitecie Centralnym, Giller cu i kwietniu 1863 roku by³ najr., staj¹c siê pierwszy histoby³ przeciwny przedwczesnemu powstaniu, bardziej wp³ywow¹ postaci¹ riografem Powstania Styczjak i wszelkim gwa³townym dzia³aniom narodowej insurekcji. Spod niowego i twórc¹ jego lejego pióra wysz³y najwa¿wymierzonym w rosyjskiego zaborcê. gendy. Gdy 1 wrzeœnia 1862 roku tajny organ niejsze ustawy i odezwy, W 1870 roku Agaton Gilkierowniczy „czerwonych”, Komitet Cen- które og³oszono w pierwler wyjecha³ na kuracjê do tralny Narodowy, og³osi³ siê rzeczywist¹ szych miesi¹cach powstania Szczawnicy, gdzie zasta³ go w³adz¹ narodu, Giller wszed³ w jego (oprócz manifestu z 22 styczwybuch wojny francusko-prusk³ad, aby odwieœæ radykalnych dzia³aczy nia 1863), np. Odezwa do obyskiej. Poniewa¿ nie móg³ wróciæ przed prób¹ szybkiego wywo³ania po- wateli zaborów pruskiego i audo Francji wyjecha³ do Szwajcawstania. Jednoczeœnie namawia³ „bia³ych” striackiego oraz Instrukcja dla Pieczêæ Rz¹du rii. Tam wyszed³ z inicjatyw¹ (obóz liberalno-konserwatywny) do po- agentów Rz¹du Narodowego rzucenia iluzji skutecznoœci petycji do za granic¹. Jednoczeœnie by³ Narodowego z 1863 r. utworzenia polskiego muzeum w celu zabezpieczenia polskich w³adz rosyjskich, pokojowych manifesta- g³ównym wspó³pracownikiem Stra¿nicy, organu Rz¹du Narodowego oraz zabytków historycznych i propagowania cji patriotycznych oraz pracy organicznej. Pod koniec wrzeœnia 1862 roku wyjecha³ redaktorem pism powstañczych: Ruchu spraw polskich na emigracji. Inicjatywê tê zrealizowa³ we wspó³pracy z hrabi¹ W³adyz Zygmuntem Padlewskim do Londynu, i Wiadomoœci z pola bitwy. W tym okresie usilnie by³ zwalczany s³awem Platerem, który w wydzier¿awiogdzie zawarli porozumienie z redaktorami rosyjskiej, emigracyjnej gazety rewolucyj- przez „czerwonych”, którzy w maju 1863 nym zamku w Rapperswilu nad Jeziorem nej „Ko³oko³”, wydawanej przez Aleksan- roku dokonali politycznego przewrotu Zuryskim za³o¿y³ 23 paŸdziernika 1870 rodra Hercena, po czym wymieniono listy na i przejêli ster powstania. Do ich zwyciê- ku Muzeum Narodowe Polskie. Giller, po krótkim pobycie w Szwajcarii, stwa przyczynili siê wspieraj¹cy ich kontemat wspó³pracy polsko-rosyjskiej. Mimo narastaj¹cego wrzenia rewolucyj- sekwentnie od pocz¹tku powstania tzw. wyjecha³ do Monachium i Drezna, sk¹d no-niepodleg³oœciowego Giller niezmien- sztyletnicy, czyli powstañczy kontrwy- w styczniu 1871 roku uda³ siê do swojej nie sta³ na stanowisku, ¿e powstanie musi wiad, którzy przywódcom „bia³ych” grozi- siostry Agrypiny Kopernickiej mieszkaj¹byæ dobrze przygotowane, tak od strony li œmierci¹. Spotka³o to równie¿ Agatona cej w Bochni pod Krakowem. Bêd¹c pod politycznej, militarnej i administracji cy- Gillera, który po otrzymaniu anonimowe- sta³¹ obserwacj¹ policji, przez siedem lat wilnej, aby mia³o szansê powodzenia. Gdy go wyroku œmierci, usun¹³ siê z rz¹du, wy- czyni³ starania o sta³y pobyt w kraju. W lipcu 1878 roku zmuszony by³ opuœciæ wybuch powstania by³ nieunikniony z po- jecha³ z Warszawy i dzia³a³ na prowincji. Po upadku powstania nie zaprzesta³ dzia- granice Austrii. Wyjecha³ przez Wiedeñ wodu zarz¹dzonej „branki” tj. poboru polskiej m³odzie¿y do rosyjskiej armii, Giller ³alnoœci niepodleg³oœciowej. Z zaboru rosyj- i Salzburg do Rapperswilu, gdzie zamieszpróbowa³ do ostatka temu zapobiec, przed- skiego wyjecha³ pod zmienionym nazwi- ka³ w tamtejszym zamku jako jeden z kurastawiaj¹c pomys³ tzw. dyslokacji. Polega³a skiem przez Poznañ do Drezna, a potem do torów Muzeum Narodowego Polskiego. Przebywaj¹c w Rapperswilu w 1880 ona na tym, ¿e cz³onkowie organizacji Lipska, gdzie nielegalnie wydawa³ pismo podlegaj¹cy „brance”, mieli przed samym Ojczyzna, finansowane przez ksiêcia Adama roku wyst¹pi³ z inicjatyw¹ utworzenia poborem przenosiæ siê z jednej gminy do Stanis³awa Sapiehê. Zagro¿ony aresztowa- w Stanach Zjednoczonych centralnej ordrugiej, niekoniecznie s¹siedniej, a nawet niem wyjecha³ do Szwajcarii, osiad³ w Zurychu, gdzie prowadzi³ drukarniê i wznowi³ do bardziej oddalonych. Po wybuchu powstania 22 stycznia wydawanie pisma Ojczyzna, które z powo1863 roku, Agaton Giller poda³ siê do dy- dów finansowych upad³o we wrzeœniu 1865. misji z Centralnego Komitetu Narodowe- Utrzymywa³ kontakt z „Dziennikiem Pogo, który przekszta³ci³ siê w Tymczasowy znañskim” do którego przesy³a³ koresponRz¹d Narodowy, motywuj¹c, ¿e decyzja dencje pt. „Z pod Alp”. Ponadto pracowa³ o powstaniu by³a przedwczesna i sprowo- nad histori¹ Powstania Styczniowego. W 1867 roku zaprzesta³ prowadzenia drukowana przez Rosjan. karni w Zurychu, wyjecha³ do Jednak 24 lutego 1863 poFrancji i osiad³ w Pary¿u, gdzie nownie zosta³ cz³onkiem Tymudziela³ siê w polskim œrodoczasowego Rz¹du Narodowewisku emigracyjnym m.in. go, wychodz¹c z za³o¿enia, ¿e wspiera³ inicjatywê utworzenia skoro powstanie wybuch³o to „Legii Polskiej” dla Giuseppe ca³¹ si³¹ popieraæ walkê, do Garibaldiego, która mia³a poktórej naród zosta³ zmuszony móc w walce o wolnoœæ i zjedprzez wroga. Jawnie opowienoczenie W³och, widz¹c w Gadzia³ siê za stronnictwem ribaldim sojusznika w walce „bia³ych”, który skupia³ libeo niepodleg³oœæ Polski. ralnych ziemian, szlachtê, boW latach 1867,1868 i 1871 gatych mieszczan i reprezentantów inteligencji. Przyczyni³ A. Giller Historja powstania opublikowa³ w Pary¿u swonarodu polskiego je 4-tomowe niedokoñczone Grób Agatona Gillera na Starych Pow¹zkach w Warsiê do wprowadzenia dyktatury w 1861-1864 r. dzie³o pt. Historja powstania szawie. Fot. Domena publiczna Mariana Langiewicza. W mar-
ganizacji skupiaj¹cej rozliczne polskie stowarzyszenia dzia³aj¹ce w odosobnieniu na ogromnym obszarze i niemaj¹ce wp³ywu na kszta³towanie polityki w kwestii odrodzenia niepodleg³ego pañstwa polskiego. Idea ta zmaterializowa³a siê w postaci Zwi¹zku Narodowego Polskiego, w którego sk³ad wesz³o 18 polskich organizacji dzia³aj¹cych w Stanach Zjednoczonych, g³ównie z Chicago. We wrzeœniu 1884 roku Agaton Giller uzyska³ zgodê w³adz austriackich na odwiedzenie siostry Agrypiny Kopernickiej, która przenios³a siê mê¿em do Stanis³awowa. I tu zaczê³a siê ponowna historia z otrzymaniem kolejnych przed³u¿eñ pobytu, tym bardziej, ¿e zaczê³y siê problemy ze zdrowiem. Mimo to w³¹czy³ siê do pracy na rzecz lokalnej spo³ecznoœci. By³ pomys³odawc¹ i g³ównym za³o¿ycielem „Kuriera Stanis³awowskiego”, którego pierwszy numer wyszed³ z druku 4 kwietnia 1886 r. Ze Stanis³awowa pisa³ i wysy³a³ teksty do „Rocznika Samborskiego”, lwowskiej „Gazety Narodowej”, „Kuriera Polskiego” w Pary¿u, a nawet do „Gazety Polskiej” w Chicago. W czerwcu 1887 r. otrzyma³ przed³u¿enie pobytu w kraju do koñca roku i planowa³ wyjazd do Rapperswilu. Niestety, 17 lipca zmar³. Jego pogrzeb wieczorem 20 lipca w Stanis³awowie, mimo zabiegów w³adz, sta³ siê wielk¹ patriotyczn¹ manifestacj¹. Ulice by³y oœwietlone, sklepy pozamykane, z domów powiewa³y ¿a³obne chor¹gwie. (..) Przed trumn¹ niesiono kilkadziesi¹t wieñców od towarzystw i korporacji miejscowych i zamiejscowych. Ca³un trzyma³ powstaniec 1863 r. dr Przemys³aw Niementowski, prof. gimn. ze Lwowa. Pogrzeb odby³ siê na koszt miasta, kredyt wyniós³ 150 z³otych reñskich – donosi³ w swoim sprawozdaniu do w³adz austriackich starosta Stanis³awowa. Pogrzeb Agatona Gillera odbi³ siê echem w ca³ej Polsce, rozdzielonej wówczas trzema zaborczymi kordonami. W 1888 roku we Lwowie ukaza³a siê ostatnia ksi¹¿ka autorstwa Agatona Gillera pt. Ogólna charakterystyka powstania w 1863 r. W przedmowie do tej poœmiertnej publikacji napisano: Idea prawa do pañstwowego niepodleg³ego bytu Polski, idea dziejowego jej pos³annictwa i nierozerwalnej ca³oœci, w ¿adnem sercu mo¿e silniej, tak ¿ywo i tak wiernie siê nie odbi³a, jak w sercu œ. p. Agatona. W niej i dla niej on ¿y³ tylko. Wszelkie te¿ kierunki kosmopolityczne, czy to socyalne, czy pseudoreligijne, wszelkie odcienie polityczne, zatracaj¹ce poczucie prawa do bytu niepodleg³ego, rozwijaj¹ce upokarzaj¹cy serwilizm i gasz¹ce ducha w narodzie – wszelkie kierunki antyreligijne mia³y w nim nieprzejednanego wroga. Bóg i Ojczyzna by³o has³em jego ¿ywota. * Prochy Agatona Gillera w 1981 roku staraniem Zwi¹zku Narodowego Polskiego w Chicago sprowadzono ze Stanis³awowa na Ukrainie do Warszawy i z³o¿ono na Starych Pow¹zkach (kwatera 13-6-27). Teofil Lachowicz
Redakcja: Jolanta Szczepkowska Teofil Lachowicz Adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003 e-mail: pava.swap@gmail.com www.pava-swap.org
KURIER PLUS 10 STYCZNIA 2026
10
Dooko³a sto³u
www.kurierplus.com
Adam Ma³osolny
Churros J
eœli w jakiejœ czêœci USA ¿yj¹ Latynosi, co oznacza prawie wszêdzie, szansa na to, aby dostaæ œwie¿utkie, chrupi¹ce churro jest bardzo du¿a. Jeœli z jakiegoœ powodu w promieniu pola widzenia nie ma ¿adnego miejsca, w którym mo¿na dostaæ churro, na mapie w Googlach trzeba znaleŸæ najbli¿szy lokal „Taco Bell”, gdzie w mo¿e nie najwytworniejszych warunkach, ale zrobi¹ nam ca³kiem niez³e churro. S¹ nawet tacy (i zaliczam do nich tak¿e swoj¹ skromn¹ osobê), którzy jeœli ju¿ znajd¹ siê w „Taco Bell”, nie tkn¹ z menu niczego oprócz churro.
Churro nie tak ³atwo zdefiniowaæ, bo
potrafi przybieraæ rozmaite kszta³ty. Najczêœciej wygl¹da jak wy¿³obiony wzd³u¿ patyk, nie grubszy ni¿ kciuk. Te wy¿³obienia powstaj¹, gdy ciasto na churro jest wyciskane z rêkawa cukierniczego z koñcówk¹ w kszta³cie gwiazdy wprost na gor¹cy olej. Jest to ciasto lekkie i proste w wykonaniu, do którego dodaje siê nieco cukru lub cynamonu. Latynosi jedz¹ churro na œniadanie, popijaj¹c je kaw¹ lub czekolad¹. Churro mo¿na tak¿e maczaæ tak w s³odkich jak i pikantnych sosach. £atwoœæ wykonania sprawia, ¿e churro sta³o siê przysmakiem, który mo¿na przygotowaæ nawet na ulicy. Wystarczy gazowy palnik, garnek z olejem i drugi garnek z ciastem. Ciasto na churro jest w zasadzie takie samo jak to, które u¿ywa siê do robienia amerykañskich donatsów, ale sma¿one jako churro rozp³ywa siê w ustach, jest chrupi¹ce na zewn¹trz i lekko ci¹gn¹ce siê w œrodku i gdyby chcieæ do czegoœ porównaæ odczucia przy jedzeniu churro, to by³oby to po³¹czenie gofrów z frytkami. Przepis na takie ciasto jest jak japoñska poezja haiku: krótko i na temat. Jest po prostu mieszank¹ m¹ki i wody z niewielkim dodatkiem soli lub cukru. Aby jednak dosz³o do alchemicznej reakcji, której efektem koñcowym jest churro, wodê trzeba zagotowaæ i do wrz¹tku dodaæ tyle samo m¹ki ile wody, mieszaj¹c wszytko tak d³ugo a¿ powstanie ciasto. Dochodzi wówczas do procesu ¿elatynizacji, zmieniaj¹cego skrobiê z postaci sztywnej i ziarnistej w pulchn¹ i ci¹gn¹c¹. Takie ciasto jest na tyle luŸne, ¿e mo¿na je prze³o¿yæ do rêkawa cukierniczego, albo jeœli jest siê zawodowcem do fachowego churrera – urz¹dzenia, które przypomina ogromn¹ strzykawkê, której t³okiem wypycha siê ciasto na zewn¹trz wprost do wrz¹cego oleju. Charakterystyczna koñcówka tego urz¹dzenia (b¹dŸ rêkawa cukierniczego), która nadaje churro klasyczny i rozpoznawalny kszta³t ma formê szeœcioramiennej gwiazdy i w czasie wyciskania powstaj¹ pod³u¿ne, d³ugie grzbiety. Dziêki procesowi ¿elatynizacji do jakiej dosz³o w cieœcie, k³adzione na gor¹cy olej churro nie wci¹ga w siebie zbyt wiele t³uszczu. Pod wp³ywem gor¹ca z ciasta odparowuje woda, co jest dodatkow¹ barier¹ dla t³uszczu i dziêki temu skórka churro jest chrupi¹ca, a wnêtrze ci¹gniste. Zaintrygowa³o to nawet naukowców i jeden z nich opisa³ ten skomplikowany proces pomiêdzy aminokwasami i cukrami pod
wp³ywem ciep³a. Naukowiec by³ francuskim chemikiem, nazywa³ siê Louis Camille Maillard i od jego nazwiska pochodzi nazwa ca³ej reakcji. Reakcja Maillarda zachodzi podczas ka¿dego sma¿enia, gdzie powsta³a z³ocista skórka jest po¿¹danym efektem. GwiaŸdzisty kszta³t churro sprawia, ¿e powierzchnia chrupi¹cej skorki jest bardzo du¿a. Ma to tak¿e znaczenie praktyczne. Jeœli churro mia³yby okr¹g³y kszta³t, to powierzchnia na odparowanie wody z ciasta mog³aby byæ z byt ma³a i churro w garnku zaczê³yby eksplodowaæ.
J
ak siê ³atwo domyœliæ wielu smakoszy churro uzna³o, ¿e mo¿na wzbogaciæ to niezwykle proste ciasto i w niektórych odmianach tej przek¹ski u¿ywa siê m¹ki pszennej zmieszanej z kukurydzian¹, dodaje siê do ciasta olej lub mas³o, jajko, a tak¿e proszek do pieczenia. Niektórzy dodaj¹ do ciasta znacz¹ce iloœci cukru, a tak¿e aromaty z wanili¹ na czele. Dodatek oleju lub mas³a do ciasta sprawia, ¿e bêdzie mia³o ono bogatszy smak i bêdzie bardziej miêkkie. Jajka i proszek do pieczenia spulchniaj¹. Mas³o i jajka sprawiaj¹, ¿e we wspomnianej reakcji Maillarda powstaje lepszy smak, a cukier dodaje chrupkoœci pomagaj¹c skarmelizowaæ s³odk¹ przek¹skê. To dlatego churro mog¹ byæ zwyk³e i chrupi¹ce, mog¹ byæ ci¹gn¹ce siê, kremowe, a nawet budyniowe w œrodku. A nawet smakowaæ jak chleb.
K
iedy churro jest gor¹ce, jest tak¿e bardzo elastyczne i mo¿na wówczas dodaæ do nich nadzienie. Mo¿e to byæ mas³o, dulce de leche, czekolada, œmietana, Cajeta de Celaja, czyli sos karmelowy (chcecie Pañstwo o tym odcinek w cyklu „Dooko³a sto³u”?), d¿em owocowy i niemal¿e wszystko co przyjdzie do g³owy. Churro nadziewane galaretk¹ z opuncji brzmi egzotycznie i smakuje wspaniale. Nadziewa siê je nawet kremem z ciasteczek „Oreo” i podobno w Meksyku produkuje siê je masowo. Churro nie zawsze musi byæ s³odkim smako³ykiem. Niekiedy do ciasta dodaje siê cynamon i chili, a gotowe churro nadziewa siê pikantnym sosem i podaje z serem przypominaj¹cym mozzarellê. W Meksyku, ale tak¿e i w Hiszpanii czêsto na ulicy mo¿na spotkaæ wózki lub ma³e stragany, które oferuj¹ churro. Niektóre kawiarnie ¿yj¹ tylko z churro i nazywaj¹ siê
Sma¿enie churros w Meksyku
churrerias, gdzie do tego przysmaku dostaje siê kawê lub czekoladê, ale nie odwrotnie. W s³ynnej madryckiej czekoladziarni San Ginés sprzedaje siê 80 tysiêcy churro na dobê! W Ameryce churro tak¿e przyjê³o siê doskonale. Rzadko pe³ni funkcjê œniadaniow¹, ale czêsto zamawiane jest jako deser. Co mniej wiêcej dekadê liczba nowych smakoszy churro siê podwaja, a ankiety mówi¹, ¿e lubi je 44 procent Amerykanów.
S
ma¿one ciasto jest tak stare jak historia gastronomii i na pomys³ aby wrzuciæ je na g³êboki t³uszcz wpadali ludzie w ró¿nych od siebie geograficznie miejscach i czasie. W pochodz¹cej z czasów staro¿ytnego Rzymu ksi¹¿ce kucharskiej Apicjusza pt. „De re coquinaria” jest przepis na placki z takiego ciasta. Takie placki robiono jednak jeszcze przed za³o¿eniem Rzymu, w jeszcze bardziej staro¿ytnej Grecji. Przysmak tego typu robiono tak¿e w Chinach, gdzie w pewnych regionach nazywano go youtiao, a w innych youzhagui. Istnieje teoria, ¿e ciasto to bardzo posmakowa³o Portugalczykom, którzy intensywnie eksplorowali Orient. PrzywieŸli je ze sob¹ do Europy. a reszta jest histori¹. Na pocz¹tku takie ciasto sma¿yli portugalscy pasterze i nazwa churro pochodzi od gatunku owiec jakie wypasali, które mia³y rogi podobne do usma¿onego churro. Z Portugalii churro trafi³o do Hiszpanii, któr¹ wziê³o szturmem i razem z hiszpañskimi odkrywcami i kolonizatorami na dobre zadomowi³o siê w dzisiejszym Meksyku. Z kolei Hiszpanom nie³atwo prze³kn¹æ fakt, ¿e mogli nauczyæ siê robiæ churro od swoich konkurentów, Portugalczyków. Od wczesnego œredniowiecza sma¿ono w Hiszpanii s³odkie przek¹ski o nazwie purro, ale by³y one znacznie wiêksze i o wiele bardziej puszyste ni¿ churro. Purro zjadano polane miodem. Takie sma¿one ciasto znali Arabowie (nazywali je „bicze z Aleppo”) i kto wie, mo¿e to w³aœnie od nich nauczyli siê przygotowywaæ je
Uliczni sprzedawcy churros
Hiszpanie. Z kolei Arabowie, kontroluj¹cy olbrzymi dystans Jedwabnego Szlaku mogli nauczyæ siê robiæ takie ciasto od Chiñczyków. Portugalczycy doprowadzili tworzenie churro do perfekcji i zawieŸli je powrotem do Chin, gdzie przysmak zosta³ przyjêty entuzjastycznie. I tu kó³ko siê zamyka, ale pokazuje, ¿e do churro prowadzi wiele dróg, a sma¿one ciasto przesz³o jeszcze jedn¹ metamorfozê.
L
egendarny francuski gastronom, Marie-Antoine Careme udoskonali³ przepis na churro i stworzy³ dzisiejsz¹ wersjê ciasta parzonego, czyli pate a choux, bez którego nie by³oby ptysiów, gniazdek, oponek czy profiterolek. Nieoczekiwanie rêkawy cukiernicze, którymi robiono churros, stosowano do ozdabiania ciast marcepanem. W Anglii do ciasta na ptysie dodawano mielone migda³y, skórkê cytrynow¹ i wodê z kwiatów pomarañczy. W tym samym czasie tubylcom w Meksyku churros tak bardzo przypad³o do gustu, ¿e dziœ uznaj¹ je za swoje. NajpóŸniej churro dotar³o do USA, wraz z nap³ywem emigrantów z krajów latynoskich i wzrostem popularnoœci meksykañskiej kuchni. Od lat 80-tych churro oferuje siê w parkach rozrywki Walta Disneya. We wspomnianym na pocz¹tku „Taco Bells” churro jest w sprzeda¿y od 2013 roku. Sta³o siê tak popularne, ¿e dziœ mo¿na tam kupiæ mro¿on¹ kawê, podobn¹ w smaku do frappucino, o nazwie churros chiler. Popularnoœci churro najbardziej przys³u¿y³a siê… pandemia. Disney opublikowa³ swój przepis na churro, które zawsze wychodzi i miliony ludzi zaczê³o robiæ ten przysmak w domu. Czy churro dotrze kiedyœ do Polski? To oczywiœcie zale¿y od tego, która kultura wyda siê naszym rodakom w kraju najbardziej atrakcyjna, chocia¿ pasja do tureckiego kebaba nie wró¿y dobrze temu, aby churro pojawi³o siê kiedyœ nad Wis³¹. Chris Miekina
KURIER PLUS 10 STYCZNIA 2026
www.kurierplus.com
Stany wewnêtrzne
Weronika Kwiatkowska
Gêstwa „W œrednim wieku powstaje sk³onnoœæ do szczególnego rodzaju udrêki. Polega ona na rozpamiêtywaniu ³añcuchów zdarzeñ w poszukiwaniu punktów rozwidlenia – chwil, w których wszystko mog³o siê potoczyæ inaczej. Zwykle postrzegamy nasze ¿ycie jako ci¹g przyczynowo-skutkowy. Mamy poczucie sensu w nastêpstwie wydarzeñ oraz zdolnoœæ nadawania im sensu, nawet gdy same z siebie go nie maj¹. Jednak w pewnym momencie ¿ycia, gdy wszystko jest ju¿ przes¹dzone, rodzi siê w nas sk³onnoœæ do namierzania punktu, w którym jakieœ decyzje mog³y przeci¹æ ten ³añcuch i zainicjowaæ inny, zapewne lepszy los. Imaginacja tych ci¹gów zdarzeñ i punktów zwrotnych to klasyczna udrêka wieku œredniego w s³u¿bie cierpienia. Wtedy te¿ krystalizuj¹ siê okreœlone przekonania na temat fatum lub przypadku – wewnêtrzne teleolo-
gie lub wrêcz przeciwnie: podziw dla przypadkowoœci. Tu ma swoje Ÿród³o zaklêcie, które w jêzyku mojej babci brzmia³o: <Widaæ tak mia³o byæ>, albo postawa, jak¹ przyjmowa³ W³adys³aw Tatarkiewicz: <Czekaæ, co zrobi ze mn¹ ¿ycie…>. Byæ mo¿e przychodz¹ca z wiekiem sk³onnoœæ do wspomnieñ ma walor leczniczy, gêstwa reminiscencji wype³nia te niepokoj¹ce wczeœniej miejsca rozwidlenia. Uwalnia cz³owieka od koniecznoœci ma³ych kontemplacji losu. Intensywnoœæ wspomnieñ maskuje niepokój. Wszystko wygl¹da tak, jakby od pocz¹tku mia³o sens”. „Ma³a empiria” Katarzyny Sobczuk, filozofki i artystki wizualnej, jest zapisem obserwacji tego, co siê ludziom przydarza w oknie pogodowym miêdzy m³odoœci¹ i staroœci¹, gdy znajomi zaczynaj¹ wysy³aæ zdjêcia kwiatów w ogrodzie, a rodzice karmi¹ ptaki z now¹ namiêtnoœci¹. Mog¹ siê wtedy pojawiæ zmyœlone wspomnienia z Jarocina. Oraz inne objawy. Nadmierna p³aczliwoœæ, sk³onnoœæ do wzruszeñ, mylenie s³ów i cyfr, glêdzenie, rozmarudzenie. Prozaiczna wizyta w Ikei ma szansê staæ siê Ÿród³em przykroœci. Kiedy w dziale „kuchnia” zaatakuje pytanie o sens i uk¹si œwia-
Kult Jan Latus – To nie jest normalna partia polityczna, to nie s¹ normalni ludzie, których mo¿na przekonaæ faktami. To kult, to sekta! S³yszê takie komentarze, a poniewa¿ powtarzane s¹ czêsto, w wielu krajach i przez osoby m¹dre, wykszta³cone i o du¿ym autorytecie moralnym, mia³bym powody uwierzyæ w tak¹ wersjê. Ale jakoœ nie chce mi siê wierzyæ. Po³owa polskich i amerykañskich wyborców to sekta? Odpowiednio, 10 i 70 milionów ludzi, którzy potrafi¹ czytaæ i pisaæ, mog¹ podró¿owaæ i maj¹ dostêp do wszelkich informacji? Moje niedowierzanie bierze siê st¹d, ¿e do tej pory s³owa kult i sekta nasuwa³y mi inne skojarzenia: z ma³¹ grupk¹ ludzi skupionych wokó³ charyzmatycznego guru (który, notabene, potrafi³ ich tak¿e poci¹gaæ seksualnie), gotowych dla niego pope³niæ zbiorowe samobójstwo. Kult Masona, jakieœ dziwne sekty w Japonii i Korei Po³udniowej. By³ te¿ oczywiœcie kult jednostki, przede wszystkim w Korei Pó³nocnej, a tak¿e za Stalina i Hitlera. Ci¹gle jednak nie dowierzam. Wielbiciele Stalina wierzyli bezkrytycznie w ideê komunizmu, wszechogarniaj¹cej i maj¹cej podbiæ ca³y œwiat, ideologii. Podobnie faszyœci. Dziœ jednak nie ma tak wyrazistej i – przepraszam
za sformu³owanie – seksownej ideologii, która by zauroczy³a miliony i mia³a tak zdefiniowan¹ wizjê przysz³ego œwiata. Czym ró¿ni siê sekta od religii, koœcio³a? W moim domu podzia³ by³ jasny i – jak dziœ to widzê – zabawny i pe³en hipokryzji. Jedyn¹ prawdziw¹ wiar¹ by³ katolicyzm i to w polskim odcieniu folklorystycznym (sianko, pisanki). Protestanci i prawos³awni byli odszczepieñcami, chrzeœcijanami, którzy pob³¹dzili. Muzu³manie i ¯ydzi, naszym zdaniem, wierzyli w absurdalne rzeczy, ale liczyliœmy siê z nimi ze wzglêdu na ich liczebnoœæ i zamo¿noœæ. Co nam wiêc pozostawa³o? Jacyœ mormoni i scjentolodzy w Ameryce oraz œwiadkowie Jehowy, którzy uporczywie pukali do naszych drzwi, by nas nawróciæ. Nie byli agresywni, jedynie namolni, wiêc zbywaliœmy ich machniêciem rêki, jak innych niechcianych akwizytorów. Czy tak powszechna religia, jak katolicyzm, mo¿e byæ nazwana kultem? Moim zdaniem nie, gdy¿ jest ona zbyt obszerna i zniuansowana, za du¿o jest w niej stref szarych i niedopowiedzeñ. Ka¿dy katolik trochê grzeszy³ (potem siê z tego spowiada³), ignorowa³ pewne zakazy jako nierealistyczne (posty, picie alkoholu), innymi nie bardzo siê przejmowa³, jak ¿yciem na koci¹ ³apê czy nieregularnym chodzeniem do koœcio³a. Ró¿ne by³y te¿ stopnie wiary. Nie chcê siê tu nadmiernie zwierzaæ, ale przechodzi³em – jak, podejrzewam, wiêkszoœæ – ró¿ne fazy wiary. Dziecinna, bezkrytyczna pobo¿noœæ, potem egzaltacja wieku nastoletniego, coraz wiêksze zw¹tpienia w wieku studenckim, potem mechaniczne stosowanie siê do
domoœæ fasadowoœci ¿ycia. „Widaæ tam przekrój losu, los ludzki w miniaturze” – pisze autorka. „Najpierw pojedyncze ³ó¿ko, rega³ na ksi¹¿ki, potem ³ó¿ko podwójne, przewijak, biurko dzieciêce i coraz wygodniejsza sofa. Jeszcze póŸniej meble na balkon, do ogrodu, kiedy bêdziesz ju¿ w wieku, gdy wystawianie twarzy do s³oñca stanie siê ma³¹ epifani¹, poczuciem ¿ycia”. Zmienia siê jêzyk. I stosunek do starych s³ów. To, co kiedyœ œmieszy³o, irytowa³o – nagle wzrusza, budzi tkliwoœæ. „Têskniê za wyznaniem babci <sprzykrzy³o mi siê> lub za opowieœciami rodziców z pracy, które zaczyna³y siê od <ale chryja>” – pisze Sobczuk. I dodaje: „Niektórzy ludzie têskni¹ za s³owami: batyst, bakelit, organdyna, tak jak mo¿na têskniæ za zapachem pasty do pod³óg Agata”. Od dobrych kilku lat obserwujê u siebie ten syndrom. Gdy s³yszê: szplin, taradeja, westka, nadrach – myœlê o ojcu. I dzieciñstwie we wrzesiñskim bloku. Rozpoznajê te¿ inny przejaw staczania siê w staroœæ: natarczyw¹ i nieub³agan¹ potrzebê karmienia zwierz¹t. Ptaki. Koty. Oposy. Korowody ma³ych stworzeñ. Których codzienna krz¹tanina nagle wydaje siê byæ niezmiernie zajmuj¹ca. Widzia³eœ modrosójkê w ogrodzie? – pytam K. przy œniadaniu. Nie, ale wczoraj po siódmej siedzia³y trzy kardyna³y na p³ocie – odpowiada. I pokazuje zdjêcie. Na to te¿, wed³ug autorki „Ma³ej empirii” trzeba uwa¿aæ. Gdy wysy³amy znajomym fotografie chwastów przy torach, ŸdŸbe³ tra-
11 wy miêdzy p³ytami chodnika – to niechybny znak, ¿e nam te¿ coraz bli¿ej do p³yty. Ale nagrobnej. Czym jeszcze charakteryzuje siê wczesna staroœæ? Sk³onnoœci¹ do wracania na noc do domu po imprezie. Za wszelk¹ cenê. Obojêtnie jak daleko i jakie warunki atmosferyczne panuj¹ na drodze – byle nie spaæ w obcym ³ó¿ku. I nie musieæ rano staæ w kolejce do ubikacji. Przed piêædziesi¹tk¹ mo¿emy te¿ zacz¹æ kupowaæ ubrania podobne do tych, które nosiliœmy w liceum lub na studiach. Nie chodzi jednak – dowodzi filozofka – by udawaæ kogoœ z m³odszym peselem, ale o œwiadomoœæ, ¿e ci¹gle jesteœmy tymi samymi ludŸmi. Cokolwiek mia³oby to znaczyæ. „Niektóre kobiety zachowuj¹ styl ubierania siê z okresu, w którym by³y najszczêœliwsze” – dodaje. „I po fasonach mo¿na poznaæ, jak dawno temu to by³o”. Ostatnio myœla³am, ¿eby znowu kupiæ sobie Martensy. Muszê przemyœleæ tê decyzjê. Trzeba mieæ te¿ na uwadze „pewien duchowy zaœpiew, szczególn¹ lamentliwoœæ nad stanem œwiata” tak charakterystyczn¹ dla przemijania oraz repetycjê – czyli powtarzanie w kó³ko tego samego. Jeœli rozmawiaj¹c z kole¿ank¹ z³apiesz siê na tym, ¿e ju¿ to mówi³aœ, albo ju¿ to s³ysza³aœ – zatrzymaj siê. I zawróæ. Zanim bêdzie za póŸno. Po resztê zaleceñ odsy³am do ksi¹¿ki. „Ma³a empiria” to wielka frajda. Powiêksza sumê dobra. Kontempluje rozwidlenia. Pociesza. I odzyskuje znaczenia. m
Zapraszamy na stronê Autorki: www.stanywewnetrzne.com regu³ i ceremonia³ów, a¿ do stanu dzisiejszego, który okreœli³bym jako agnostycyzm. Do czego zreszt¹ bardzo przyczyni³ siê polski koœció³ jako instytucja. Tak czy inaczej, za wyj¹tkiem zdewocia³ych staruszek, ma³o kto stosowa³ siê œciœle i bezwzglêdnie do regu³ wiary. Cechami kultu odznacza³o siê za to, moim zdaniem, uwielbienie dla Jana Paw³a II. Mój dom by³ oplakatowany jego zdjêciami i kalendarzami z jego wizerunkiem, zaœ na pó³kach sta³y ksi¹¿ki jego autorstwa lub o nim. Nie to, ¿eby rodzice czytali jego teologiczne egzegezy – nikt ich nie czyta³, by³y za trudne. Uwielbiali natomiast jego jestestwo: cokolwiek wyg³osi³, zaœpiewa³, powiedzia³ ¿artem, zjad³. Zastanawiam siê czasem, jak by moja mama, gdyby jeszcze ¿y³a, reagowa³a na coraz czêstsz¹ krytykê jego pontyfikatu (przemilczanie pewnych problemów koœcio³a, konserwatyzm obyczajowy). Mo¿e uzna³aby to, jak wiele innych staruszek, za „atak na naszego papie¿a”, a krytyk: osoba prywatna, dziennikarz, gazeta, stacja telewizyjna, sta³yby siê w jej oczach „antypolskie” i „lewackie”? Mo¿e ju¿ nie by³oby z mam¹ rozmowy bez k³ótni w czasie wigilii? Wolê o tym nie myœleæ. Tak wiêc istnia³ w Polsce kult papie¿a – bezkrytyczny zachwyt, nawet mi³oœæ, której wyznawcy nie chcieliby utraciæ. No dobrze, ale jak mo¿e byæ w kulcie 10 milionów Polaków i 70 milionów Amerykanów? S³ucha³em wypowiedzi psychologa, ¿e osoby z jakiejœ „bañki” informacyjnej nie chc¹ przyjmowaæ do wiadomoœci faktów zaprzeczaj¹cych ich dotychczasowym przekonaniom. Oznacza³oby to bowiem, ¿e nie mieli racji, ¿e ca³a ich ¿yciowa filozofia leg³a w gruzach. Musieliby siê przyznaæ do b³êdu poznawczego, do intelektualnej pora¿ki. Dlatego nigdy nie zmieni¹ pogl¹-
dów i dalej bêd¹ sobie ró¿ne rzeczy wmawiaæ. Przez dziesi¹tki lat, a¿ do œmierci. Zupe³nie tego nie rozumiem. Dziesi¹tki milionów ludzi, którzy œwiadomie bêd¹ kultywowaæ absurdalne pogl¹dy, ¿eby nie by³o, i¿ nie mieli racji? A co w tym z³ego? Tylko krowa nie zmienia pogl¹dów. S¹ przyk³ady ludzi, którzy zerwali z komunizmem i stali siê jego walcz¹c¹ opozycj¹; wierz¹cych, którzy zostali ateistami, albo odwrotnie (choæ to rzadsze). Co jest z³ego w zmianie pogl¹dów? I dlaczego moje maj¹ byæ dok³adnie, punkt po punkcie, takie jak g³osi manifest partii lub jej przywódca? Nie mogê z pewnymi rzeczami siê nie zgadzaæ? Przecie¿ ka¿dy z nas ma trochê inne podejœcie do religii, wolnego rynku, œwiadczeñ spo³ecznych, wolnoœci s³owa, nacjonalizmu b¹dŸ kosmopolityzmu. Znowu, na moim przyk³adzie. Tak, jak zmienia³o siê z biegiem ¿ycia moje podejœcie do religii, tak te¿ miewa³em ró¿ne etapy pogl¹dów politycznych. Im wiêcej czyta³em i s³ucha³em, tym wiêcej widzia³em na przyk³ad ciemnych stron amerykañskiej polityki, kiedyœ, za komuny, wychwalanej przeze mnie bezkrytycznie. Dziœ widzê zarówno jej wady, jak i (blakn¹ce ostatnio) piêkne, niepowtarzalne cechy. Co jest ze mn¹ nie tak, ¿e widzê w ludziach – w tym w przywódcach politycznych – zarówno zalety, jak i wady? ¯e z pewnymi ich s³owami i posuniêciami siê zgadzam, a z innymi nie? Przecie¿ to chyba jest normalne? No, chyba ¿e ktoœ jest czêœci¹ „sekty”. Ale, znowu, czy sekta mo¿e mieæ dziesi¹tki milionów, identycznie myœl¹cych, cz³onków? Mam jedynie nadziejê, ¿e oni wszyscy, œladem œwiadków Jehowy, nie zaczn¹ pukaæ do moich drzwi. Zw³aszcza o szóstej rano i w maskach na twarzy. m
12
KURIER PLUS 10 STYCZNIA 2026
www.kurierplus.com
Królowa œniegu, która przebieg³a œwiat í1 ¯y³am tym wyjazdem, oddycha³am nim. Z drugiej strony, im bli¿ej by³o do wylotu, tym tym wiêksze by³o napiêcie. Na dzieñ lub dwa przed podró¿¹ przysz³y ³zy. Du¿o ³ez. Pojawi³ siê niepokój: czy dam radê, czy dobrze siê spakujê, czy o niczym nie zapomnê. Rz¹dzi³y mn¹ emocje – by³y intensywne, skrajne, momentami przyt³aczaj¹ce. Nie by³ to jednak strach przed sam¹ podró¿¹. Wiedzia³am dok³adnie, dok¹d lecê i po co. Wiedzia³am te¿, ¿e zaplanowa³am wszystko tak, by mieæ zapas czasu – na wypadek opóŸnieñ, niespodzianek, zimowej pogody w Nowym Jorku. Jako organizatorka ró¿nych wczeœniejszych wydarzeñ bra³am pod uwagê ka¿dy logistyczny szczegó³. Chcia³am wylecieæ odpowiednio wczeœnie, ¿eby nawet burza œnie¿na nie by³a w stanie pokrzy¿owaæ mi planów. By³ te¿ niepokój podszyty pytaniami: jak tam bêdzie, jak sobie poradzê, jak zareagujê na warunki, na to miejsce. A jednoczeœnie – przez ca³y czas – by³am szczêœliwa, ¿e lecê. Dzieñ wylotu przyniós³ prawdziwe za³amanie nerwowe. Spakowa³am siê, po czym jeszcze raz przeczyta³am listê rzeczy do zabrania i uzna³am, ¿e wszystko zrobi³am Ÿle. Rozpakowa³am siê wiêc ca³kowicie i zaczê³am pakowaæ od nowa. W ostatniej chwili kupowa³am nowe buty, bo dosz³am do wniosku, ¿e mo¿e pobiegnê w³aœnie w nich. Ostatecznie w nich nie pobieg³am, ale sam fakt ich posiadania dawa³ mi komfort psychiczny – poczucie, ¿e niczego mi nie zabraknie. To by³ dla mnie kluczowy moment: pojawi³ siê spokój, poczu³am, ¿e jestem przygotowana. Wiedzia³am, ¿e zdarza³y siê sytuacje, gdy innym uczestnikom ginê³y baga¿e, dlatego musia³am mieæ wszystko przemyœlane. W koñcu polecia³am. Czy na lodowy maraton lecia³ z Tob¹ jeszcze ktoœ znajomy, kto bra³ w nim udzia³? Lecia³am sama. To by³o coœ zupe³nie nowego, bo zazwyczaj biegam w miejscach bardziej „oswojonych”, czêsto z cz³onkami nowojorskiego klubu „Polska Running Team”, którego jestem prezesem, z przyjació³mi, z ludŸmi z Polski. Tym razem by³a to wyprawa w absolutn¹ nieznan¹. Przed wylotem wiedzia³am jedynie, ¿e wœród uczestników bêdzie kilku Polaków i ¿e istnieje grupa na WhatsAppie. By³y tam osoby lec¹ce drugi raz, które mog³y coœ podpowiedzieæ. Wiedzia³am te¿, kto mniej wiêcej biegnie, kto gdzie siê przesiada, kto nocuje w tym samym hotelu w Chile. Choæ nikt nie lecia³ ze mn¹ bezpoœrednio z Nowego Jorku, nie czu³am siê samotna. Nie mam problemu z nawi¹zywaniem kontaktów, wiêc by³am spokojna, ¿e kogoœ poznam. Na miejscu stworzy³a siê niezwykle ciekawa, ró¿norodna grupa ludzi. Biegacze zazwyczaj s¹ otwarci. Choæ ci na Antarktydzie byli zupe³nie inni ni¿ ci, których spotyka siê na wielkich maratonach œwiata. To jakich ludzi tam spotka³aœ i co nimi kierowa³o, ¿eby biec po lodowcu? Ci, których spotka³am biegli z bardzo osobistych powodów. Niewiele osób mia³o na koncie du¿e maratony – zaledwie dwie, trzy osoby. Dla wielu Antarktyda by³a pierwszym maratonem w ¿yciu. Jak dla ch³opaka z Indii, który nigdy wczeœniej nie przebieg³ maratonu – by³ przygo-
W 2025 roku w Arctic Ice Marathon udzia³ wziê³o szeœcioro Polaków. Na zdjêciu ca³a grupa tu¿ przed wylotem z Chile na lodowiec Union.
towany fizycznie, bo siê wspina po górach, ale mróz da³ mu siê we znaki. By³y osoby, które bieg³y w intencji bliskich: za zmar³¹ mamê, za ojca, który prze¿y³ Auschwitz. Jedna z kobiet bieg³a ze zdjêciem swojej mamy. By³ lekarz z Florydy, który bieg³ w intencji ojca i prowadzi fundacjê jego imienia. Dla wielu by³o to spe³nienie marzenia ¿ycia – zobaczyæ Antarktydê, pobiec tam, zmierzyæ siê z czymœ absolutnie granicznym. To by³a inna grupa biegaczy – ludzie, którzy biegaj¹, ale niekoniecznie interesuj¹ siê wielkimi, miejskimi maratonami. Kiedy pyta³am o Chicago, Berlin czy Nowy Jork, okazywa³o siê, ¿e nikt w ich nie bieg³. To by³o doœwiadczenie wspólnoty opartej na sensie, a nie na rekordach. Ile w sumie osób pobieg³o i czy wszyscy ukoñczyli bieg? Na starcie stanê³o oko³o 80 osób i wszyscy dotarli do mety. Czêœæ bieg³a pó³maraton, czêœæ maraton, niektórzy próbowali nawet dystansów ultra – 50 czy 100 kilometrów. By³y odmro¿enia, by³y trudne decyzje, ale wszyscy, którzy mieli ukoñczyæ swój dystans, zrobili to. Sam maraton by³ przek³adany ze wzglêdu na wiatr. Start zaplanowany na siódm¹ rano przesuniêto najpierw na dziesi¹t¹, potem na po³udnie. Biegliœmy na lodowcu Union, w warunkach, które wymaga³y absolutnej czujnoœci. Pierwsze dwa okr¹¿enia by³y w miarê spokojne. Trzecie i czwarte to walka z wiatrem, który sprawia³ wra¿enie, jakby cz³owiek bieg³ w miejscu. Mówisz o okr¹¿eniu – czy ten maraton to okr¹¿enia w³aœnie? Dok³adnie tak. Cztery okr¹¿enia po dziesiêæ kilometrów ka¿de. Na trzecim zaczê³y siê prawdziwe problemy. Nie mia³am gogli, bieg³am w okularach przeciws³onecznych, a s³oñce odbijaj¹ce siê od bia³ego œniegu wpada³o bokiem, powoduj¹c zawroty g³owy. Czu³am siê tak, jakbym mia³a chorobê lokomocyjn¹. Do tego wiatr, zaspy, potykanie siê, uczucie os³abienia. Dodatkowym stresem by³o jedzenie i picie. Na Antarktydzie nie wolno wyrzuciæ najmniejszego papierka. Ka¿dy mia³ swój kubek podpisany numerem. Ka¿dy ¿el (maratoñczycy na trasie, aby nie traciæ si³ od¿ywiaj¹ siê specjalnymi ¿elami pe³nymi kalorii – przypis redakcji) trzeba by³o schowaæ. Na trzecim okr¹¿eniu zesz³am po Coca-Colê, próbuj¹c sobie pomóc. Jecha³y skutery, kontroluj¹ce, czy wszyscy s¹ bezpieczni. Dwa razy zwracano mi uwagê, ¿ebym zakry³a twarz, bo wiatr by³
– Nie mia³am si³y przebiec przez szarfê. Wziê³am flagê i po prostu sta³am, a g³owa na kilka chwil zupe³nie siê oderwa³a od cia³a – mówi Ula o dotarciu na metê Ice Maratonu.
zbyt silny. By³y momenty, gdy by³o mi tak gor¹co, ¿e zdejmowa³am czapkê, i takie, gdy zimno przenika³o do koœci. Temperatura wynosi³a oko³o minus 25 stopni Celsjusza, ale wiatr potêgowa³ odczuwalny ch³ód. Dochodzi³ do 40 kilometrów na godzinê. To by³a ci¹g³a walka: piêæ kilometrów w s³oñcu, piêæ kilometrów w lodowatym podmuchu. Kurtka, czapka, rêkawiczki – wszystko mia³o znaczenie. Jedna osoba odmrozi³a palec, zdejmuj¹c rêkawiczkê zaledwie na kilka sekund. I w koñcu meta. Co tam siê wydarzy³o? Na mecie mnie odciê³o. Chcieli, ¿ebym przebieg³a przez szarfê, a ja stanê³am, pozowa³am do zdjêcia. Mia³am wra¿enie, ¿e g³owa oderwa³a mi siê od cia³a. Nie wiedzia³am, czy biegnê, czy idê. Jak na statku, jak przy silnej chorobie lokomocyjnej. Dobieg³am, wziê³am flagê, stanê³am – i nie czu³am nóg. Wszystko wirowa³o. To by³o intensywne doœwiadczenie z pogranicza snu i rzeczywistoœci. Pierwsze tak silne w ¿yciu. Mam poczucie, ¿e to s³oñce, wiatr i refleks odbijaj¹cy siê od œniegu doprowadzi³y mnie do tego stanu. Dobieg³am. I to by³o najwa¿niejsze. Mo¿na tylko gratulowaæ i podziwiaæ. Powiedz jak ten rok wp³yn¹³ na Ciebie? Da³ mi ogromne poczucie sprawczoœci. Pokaza³ mi, ¿e mogê robiæ rzeczy, które wczeœniej wydawa³y siê niemo¿liwe. I ¿e
Kiedy siê przebiegnie 42 kilometry na pond 20 stopniowym mrozie, to potem paradowanie z go³ymi nogami ju¿ nie jest straszne.
wiek naprawdê nie jest ograniczeniem. Bardzo czêsto jako kobiety same siebie zatrzymujemy – strachem, w¹tpliwoœciami, opini¹ innych. Ten projekt by³ dowodem, ¿e granice s¹ dalej, ni¿ nam siê wydaje. I jeœli moja historia mo¿e kogoœ poruszyæ, zmotywowaæ – to jest to dla mnie najwiêksza wartoœæ. Dostajê wiadomoœci od kobiet, które zaczê³y biegaæ, które odwa¿y³y siê zmieniæ coœ w swoim ¿yciu. I to jest piêkne, bo nie chodzi o maratony. Chodzi o pierwszy krok i ¿eby nie czekaæ na idealny moment. On nie istnieje. Zawsze bêdzie strach, zmêczenie, w¹tpliwoœci. Ale jeœli coœ naprawdê nas korci, ¿eby zrobiæ coœ innego czy niespotykanego, to warto spróbowaæ. Nawet jeœli droga jest d³uga i trudna. Co dalej, po takim ekstremalnym roku? Teraz czas na regeneracjê i refleksjê. Ale wiem jedno – bieganie zawsze bêdzie czêœci¹ mojego ¿ycia. Jeszcze nie powiedzia³am ostatniego s³owa. Bo chocia¿ wiem, ¿e Ice Maraton nale¿y do najtrudniejszych wyzwañ, to we mnie wiêksze obawy wzbudza³by bieg przez Saharê. Nie znoszê wysokich temperatur i w³aœnie dlatego spróbujê siê zmierzyæ z tamtejszym klimatem. Chcia³abym te¿ przebiec maraton pod Mount Everest. To bêd¹ du¿e wyzwania logistyczne i finansowe, wiêc muszê siê do nich porz¹dnie przygotowaæ. A przy okazji chcia³abym podziêkowaæ moim sponsorom, dziêki którym mog³am przebiec maraton na Antarktydzie, bo jego ca³kowity koszt to ponad 35 tysiêcy dolarów. Samo wpisowe to 23 tysi¹ce. Dlatego bardzo dziêkujê za wsparcie restauracji „Piero¿ek” z Greenpointu i polonijnym firmom MD Ventures, WKR Construction, Max Roofing, ZG Construction i Domestic Staffing oraz zapraszam do wspó³pracy ze mn¹, jeœli ktoœ chcia³by mnie wesprzeæ w kolejnych wyzwaniach. Promujê i bêdê promowaæ sponsorów na moich mediach spo³ecznoœciowych, umieszczaj¹c loga na strojach sportowych, w wywiadach, na które jestem teraz zapraszana, w mojej ksi¹¿ce, nad któr¹ ju¿ zaczê³am pracowaæ i która, mam nadziejê, uka¿e siê w przysz³ym roku. Dziêkujê za rozmowê. Trzymamy kciuki za kolejne ³amanie granic i mamy nadziejê, ¿e bêdziesz nas o nich informowaæ.
Iwona Hejmej
FOT.: ARCHIWUM URSZULI MUSIK
www.kurierplus.com
KURIER PLUS 10 STYCZNIA 2026
13
El¿bieta Baumgartner radzi
Zaniechania w Nowym Roku. Jak robiæ mniej i nie czuæ siê winnym
Zofia Zaleska wyda³a niedawno inte-
resuj¹c¹ ksi¹¿kê pt. „Zaniechanie”. Pisze w niej: „Zastanawiam siê nad potencja³em odmowy i zaniechania. Zaniechania rozumianego nie jako bezsilnoœæ, pasywnoœæ, konsekwencja smutku i zw¹tpienia, ale rodzaj wyboru, który mo¿e przynieœæ ulgê i poczucie wolnoœci.” Jest to ciekawy koncept, któremu z okazji nowego roku warto siê przyjrzeæ. Kultura nadmiaru i presji W œwiecie, który nagradza tempo, wielozadaniowoœæ i nieustanne dzia³anie, zaniechanie brzmi jak grzech. A jednak coraz wiêcej osób zaczyna dostrzegaæ, ¿e robienie mniej – œwiadome, celowe i spokojne – mo¿e byæ nie tylko zdrowe, ale wrêcz konieczne. Jak wiêc robiæ mniej i nie czuæ siê z tego powodu winny? Od najm³odszych lat jesteœmy uczeni, ¿e wartoœæ cz³owieka mierzy siê jego osi¹gniêciami. W szkole ocenami, w pracy wynikami, w ¿yciu liczb¹ zrealizowanych celów. Kalendarze pêkaj¹ w szwach, a lista zadañ nigdy siê nie koñczy. W tej kulturze nadmiaru zaniechanie jawi siê jako lenistwo, brak ambicji, a nawet pora¿ka. Ale czy rzeczywiœcie tak jest? Zaniechanie to nie to samo co zaniedbanie. To akt œwiadomego wyboru: rezygnacji z tego, co zbêdne, szkodliwe lub po prostu niepotrzebne. To sztuka selekcji, a nie kapitulacji. To decyzja, by nie robiæ wszystkiego – i nie czuæ siê z tego powodu gorszym. Psychologia winy i odpoczynku Wielu z nas, próbuj¹c zwolniæ, natychmiast odczuwa dyskomfort. Gdy siadamy z ksi¹¿k¹, zamiast „produktywnego” dzia³ania, pojawia siê wewnêtrzny g³os: „Powinnaœ robiæ coœ po¿ytecznego”. Gdy odmawiamy kolejnego zobowi¹zania, czujemy siê egoistyczni. Gdy œpimy d³u¿ej ni¿ zwykle obawiamy siê, ¿e jesteœmy leniwi. To efekt g³êboko zakorzenionych przekonañ. Psychologowie nazywaj¹ to „win¹ odpoczynku” – uczuciem, ¿e relaks jest czymœ, na co trzeba sobie zas³u¿yæ. Tymczasem odpoczynek to nie nagroda, lecz potrzeba biologiczna i emocjonalna. Bez niego nie ma regeneracji, kreatywnoœci ani zdrowia psychicznego. Zaniechanie mo¿e byæ wiêc form¹ troski o siebie. Nie jest s³aboœci¹ – jest si³¹, która pozwala odzyskaæ równowagê.
Zaniechanie jako strategia, nie pora¿ka Zaniechanie mo¿e byæ potê¿nym narzêdziem. Oto kilka przyk³adów: æ Zaniechanie perfekcjonizmu: zamiast poprawiaæ ka¿dy szczegó³, uznajemy, ¿e „wystarczaj¹co dobrze” to naprawdê dobrze. æ Zaniechanie kontroli: pozwalamy innym dzia³aæ po swojemu, nie próbuj¹c wszystkiego nadzorowaæ. æ Zaniechanie porównañ: przestajemy mierzyæ siebie cudzymi miarami. æ Zaniechanie nadmiaru informacji: ograniczamy media, powiadomienia, bodŸce. æ Zaniechanie ci¹g³ego planowania: zostawiamy przestrzeñ na spontanicznoœæ i intuicjê. Ka¿de z tych zaniechañ otwiera przestrzeñ na spokój, refleksjê, obecnoœæ. To nie rezygnacja z ¿ycia, lecz wybór jego jakoœci. Jak praktykowaæ zaniechanie? Nie chodzi o to, by rzuciæ wszystko i zamieszkaæ w lesie (choæ i to bywa kusz¹ce). Chodzi o codzienne mikrodecyzje, które buduj¹ now¹ jakoœæ ¿ycia. Zrób listê rzeczy, które mo¿esz odpuœciæ. Nie tylko to-do, ale not-to-do. Co robisz z przyzwyczajenia, poczucia obowi¹zku, lêku przed ocen¹? Mo¿e warto zrezygnowaæ z cotygodniowego sprz¹tania ca³ego domu, gotowania codziennie obiadu z trzech dañ, odpowiadania na ka¿dy e-mail natychmiast, uczestniczenia w spotkaniach, które nic nie wnosz¹? Mo¿e warto zaprzestaæ przegl¹dania mediów spo³ecznoœciowych przed snem? Zapisz te rzeczy i obserwuj, co siê zmienia, gdy je odpuszczasz. Ustal priorytety emocjonalne. Nie wszystko, co pilne, jest wa¿ne. Zamiast pytaæ „co muszê zrobiæ?”, zapytaj „co mnie wzmacnia?”. Mo¿e to spacer, rozmowa z blisk¹ osob¹, chwila ciszy? Zadaj sobie pytanie: „Czy to, co robiê, s³u¿y mojemu dobrostanowi?” Jeœli nie, to mo¿e warto tego zaniechaæ. Æwicz „aktywn¹ rezygnacjê”. To nie pasywnoœæ, lecz decyzja. Gdy ktoœ prosi ciê o pomoc, a ty jesteœ wyczerpana, mo¿esz odmówiæ. Gdy pojawia siê nowy projekt, nie musisz go zawsze przyj¹æ. Gdy masz wolny wieczór, to mo¿esz go nie zape³niaæ. Zaniechanie to nie brak dzia³ania, lecz wybór dzia³ania zgodnego z sob¹. Uczyñ z odpoczynku rytua³. Niech odpoczynek stanie siê czêœci¹ planu, a nie wyj¹tkiem. Kawa na balkonie, drzemka, k¹piel, medytacja to nie luksus, to fundament twego zdrowia. Wpisz odpoczynek do kalendarza tak samo jak spotkania czy obowi¹zki. Zaniechanie w relacjach Zaniechanie nie dotyczy tylko dzia³añ, ale te¿ emocji i reakcji. Czasem warto zaniechaæ: æ walki o racjê: nie ka¿da dyskusja musi koñczyæ siê twoim zwyciêstwem; æ próby zmieniania innych: ludzie maj¹ prawo byæ sob¹;
Zofia Zaleska, autorka ksi¹¿ki „Zaniechanie“
æ ci¹g³ego ratowania w k³opotach: nie jesteœ odpowiedzialna za wszystkich; æ przypodobania siê: nie musisz przez wszystkich byæ lubiana. Zaniechanie w relacjach to akt szacunku – dla siebie i dla innych. To pozwolenie sobie na bycie autentyczn¹, bez maski „idealnej córki”, „doskona³ej kole¿anki” czy „niezawodnej zony”. Zaniechanie jako przestrzeñ dla wzrostu Paradoksalnie, gdy robimy mniej, zyskujemy wiêcej. Wiêcej czasu, energii, jasnoœci. Zaniechanie otwiera drzwi do kreatywnoœci, intuicji, g³êbszych relacji. Pozwala us³yszeæ siebie. Poczytaj sobie o japoñskiej filozofii „Ma”. „Ma” oznacza przestrzeñ – ciszê, pustkê, która nie jest brakiem, lecz mo¿liwoœci¹. To pauza, w której rodzi siê sens i potencja³ nowego doœwiadczenia. Zaniechanie to w³aœnie „ma” w naszym ¿yciu. To miejsce, w którym mo¿e wydarzyæ siê coœ nowego. Inspiracje i praktyki Jeœli chcesz pog³êbiæ temat, siêgnij po któr¹œ z ksi¹¿ek. „Zaniechanie” Zofii Zale-
El¿bieta Baumgartner nie jest prawnikiem i nie udziela porad prawnych. Niniejszy artyku³ zosta³ napisany wy³¹cznie w celach informacyjnych. Jest autork¹ wielu ksi¹¿ek-poradnikówo profilu finansowym i konsumenckim, m.in. „Planowanie spadkowe”, „Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem” i wielu innych. S¹ one dostêpne w wersji elektronicznej w witrynie: www.PoradnikSukces.com tel. 1-718-224-3492
skiej nie jest dostêpne w Stanach w wersji papierowej, ale mo¿esz j¹ nabyæ w wersji elektronicznej, np. w witrynie polskiego Empiku. Inne ksi¹¿ki w jêzyku angielskim o podobnej tematyce s¹ do nabycia w Amazon.com, np. „How to Do Nothing” Jenny Odell, „Ready, Set, Slow” autorstwa Lee Holden. Mo¿esz te¿ spróbowaæ prowadziæ dziennik zaniechañ: zapisuj, z czego zrezygnowa³aœ i co ci to da³o. Postanów mieæ tydzieñ bez obowi¹zków: przez siedem dni postaraj siê robiæ jak najmniej. Czasami wybierz siê na spacer bez celu: idŸ, gdzie nogi ponios¹, bez planu. Wy³¹cz telefon, nie rozmawiaj, s³uchaj siebie. Na zakoñczenie Zaniechanie to nie ucieczka, lecz powrót do siebie, do prostoty, do tego, co naprawdê wa¿ne. To akt odwagi w œwiecie, w œwiecie który ka¿e nam ci¹gle biec. To sztuka ¿ycia w zgodzie ze sob¹. Nie musisz robiæ wszystkiego. Nie musisz byæ wszêdzie. Nie musisz spe³niaæ cudzych oczekiwañ. Mo¿esz robiæ mniej i nie czuæ siê winn¹. Bo czasem najwa¿niejsze, co mo¿esz zrobiæ, to… nic. I tego ¿yczê ci w nowym roku. m
Wracasz do Polski? Masz tam maj¹tek? Pomog¹ ci ksi¹¿ki El¿biety Baumgartner „Powrót do Polski” – finansowe i prawne dylematy amerykañskich reemigrantów. „Emerytura reemigranta w Polsce” – podrêcznik seniora wracaj¹cego do Polski. „Emerytura polska i amerykañska” ich ³¹cznie i skutki Umowy emerytalnej. Ksi¹¿ka dla osób pozostaj¹cych w USA. Równie¿: „Amerykañskie emerytury“, „Ubezpieczenie Social Security“, „Obywatelstwo z przeszkodami“, „Planowanie spadkowe“, „Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem“, „Podrêcznik ochrony maj¹tkowej” i wiele innych. Ksi¹¿ki s¹ dostêpne tylko w wersji elektronicznej w witrynie www.PoradnikSukces.com, tel. 718-224-3492,
www.PoradnikSukces.com
KURIER PLUS 10 STYCZNIA 2026
14
www.kurierplus.com
Zamów og³oszenie drobne Cena $10 za maksimum 30 s³ów Szukaj¹ pracy:
Anna-Pol Travel
æ 63-letni mê¿czyzna szuka dorywczej pracy lub na weekendy.
WYCIECZKI AUTOBUSOWE: Niagara, Waszyngton, Boston
Tel. 347.280.8434 – Tadeusz æ 60-letni mê¿czyzna szuka lekkiej pracy w œrodowisku polskojê-
zycznym. Tel. 646.220.5832 - Jacek
821 A Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423 E-mail:annapoltravel@msn.com
Nauka gry na fortepianie, gitarze i skrzypcach oraz lekcje œpiewu
WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM
Promocyjne ceny przy zakupie biletu przez internet
ATRAKCYJNE CENY NA: Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat
u
Pakiety wakacyjne: Karaiby, Hawaje, Floryda All-inclusive: Punta Cana, Meksyk od $699
v Rezerwacja hoteli v Wynajem samochodów v Notariusz v T³umaczenia v Klauzula “Apostille” v Zaproszenia v Wysy³ka pieniêdzy Vigo
Szko³a z tradycjami Rejestracja Bo¿ena Konkiel
Œrodki transportu posiadaj¹ zezwolenia i licencje federalne (US Department of Transportation) oraz wymagane ubezpieczenia.
PLUMBING & HEATING Licensed Master Plumber
Andrzej Natkaniec
INSTALACJA NOWYCH BOILERÓW l ZAMIANA BOILERÓW OLEJOWYCH NA GAZOWE l USUWANIE GAS, NATIONAL GRID, DEPT OF BUILDINGS VIOLATIONS l RPZ/BACKFLOW PREVENTER INSTALACJA & COROCZNE SERWISY l CON ED/ NATIONAL GRID GAS SERVICE RESOTRATION l INSPEKCJE SYSTEMÓW LINII GAZOWYCH ZGODNIE Z LOCAL LAW 152 l
tel. 917.225.9320
email: Kobomusic@verizon.net
Zapraszamy do s³uchania Radio RAMPA na czêstotliwoœci WSNR 620 AM w NY, NJ, CT w soboty od 15:00 do 21:00 Zasiêg Radio RAMPA 620 AM to piêæ dzielnic Nowego Jorku, a tak¿e Long Island, stany New Jersey i Connecticut, czyli najwiêksze skupiska Polonii na Pó³nocno-Wschodnim Wybrze¿u USA. Ponadto, sobotni¹ audycjê, bez zmian, s³uchaæ bêdzie mo¿na za poœrednictwem naszej strony internetowej www.RadioRAMPA.com oraz aplikacji RAMPA na telefony komórkowe. Wszystko bezp³atnie.
718.326.9090
ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653
Czytaj nasz tygodnik w internecie: www.kurierplus.com
3 Bilety Lotnicze 3 Wysy³ka pieniêdzy i paczek 3 T³umaczenia 3 Sprawy imigracyjne 3 Notariusz
Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shu-Gui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D
Fortunato Brothers 289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.) BROOKLYN, N.Y. 11211 Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042
– jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni. LECZY: l katar sienny l bóle pleców l rwê kulszow¹ l nerwobóle l impotencjê zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l
CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES
W³oska ciastkarnia czynna do 22:00, a w pi¹tek i sobotê do pó³nocy.
Zapraszamy.
l
alergie l zapalenie prostaty l rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp.
Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 19:00; tel. (718) 359-0956 1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Wtorek, czwartek i sobota: 12:00-19:00, w niedziele 12:00 - 15:00; tel. (718) 266-1018 www.drshuguicui.com
KURIER PLUS 10 STYCZNIA 2026
www.kurierplus.com
15
Ludzie przy pracy
Czes³aw Karkowski
Czas podatków nadszed³ Ze zrozumia³ych wzglêdów ludzie od wieków nie lubili podatków, a poborca podatkowy by³ jedn¹ z najbardziej znienawidzonych postaci. Samo przestawanie z kimœ tego zawodu uchodzi³o za hañbê. W Nowym Testamencie najwiêksz¹ obelg¹ by³o nazwaæ kogoœ „przyjacielem celników” – poniewa¿ osobnik ów tak¿e pobiera³ myto i odium nies³awy sp³ywa³o na ka¿dego, kto siê z „celnikiem” zadawa³. Wzmianka o tym zawodzie natychmiast kieruje uwagê na najs³ynniejszego poborcê podatkowego, Mateusza Lewitê, czyli œw. Mateusza – aposto³a i ewangelistê. Michelangelo Caravaggio namalowa³ przejmuj¹cy obraz „Powo³anie œw. Mateusza”. Poniewa¿ jednak zbyt czêsto korzystam z us³ug tego malarza na ³amach „Kuriera Plus”, a przy tym jest to dzie³o powszechnie znane, spójrzmy dla odmiany na p³ótno mniej popularnego dziœ, holenderskiego artysty, Hendricka Jansz ter Brugghena (Terbrugghena), utalentowanego twórcy z Utrechtu, który studiowa³ malarstwo tak¿e we W³oszech i na pewno zna³ prace Caravaggia. Biblijny „celnik” „Powo³anie œw. Mateusza” dotyczy incydentu wspomnianego w trzech tzw. synoptycznych ewangeliach; oto stosowny fragment ze œw. £ukasza: „A potem wyszed³ i ujrza³ celnika imieniem Lewi, siedz¹cego na cle i rzek³ mu: PójdŸ za mn¹. A opuœciwszy wszystko, wstawszy szed³ za nim.” (£ V, 27-8) Jezus z lewej strony, ledwie widoczny z profilu wskazuje palcem na Mateusza, brodatego i ³ysego mê¿czyznê, który chce siê upewniæ, czy rzeczywiœcie chodzi o niego – celnika, a wiêc wielkiego grzesznika, co wys³uguje siê ziemskiej w³adzy. Zdziera z ludzi pieni¹dze „za nic” – rozrzucone monety le¿¹ na stole. Papier, ka³amarz i pióro œwiadcz¹ o tym, ¿e zapisuje skrzêtnie ka¿dy zebrany grosz. Jego pomocnik z prawej w binoklach, który zapewne równie¿ kontroluje rzetelnoœæ poborcy, zajêty mamon¹ nie zauwa¿a nawet wydarzenia na dziejow¹ skalê. Ubrany w pancerz zbrojnie pilnuje pieniêdzy i w razie koniecznoœci, mieczem wymusza na ludziach op³acenie podatku. Natomiast dwaj ch³opcy za ich plecami œwiadomi s¹ wagi chwili. M³odzian z prawej wskazuje palcem na pieni¹dze le¿¹ce na stole dowodz¹c, ¿e Mateusz Lewi tu przecie¿ pracuje i tu jest potrzebny; nigdzie nie pójdzie, nie mo¿e. Jego gest mo¿na te¿ rozumieæ inaczej – to przecie¿ „celnik”, poborca podatkowy, grzesznik nad grzesznikami niegodzien tego, by iœæ z Nauczycielem. Drugi patrzy na Jezusa niepewnie i jakby z ¿alem œwiadom tego, ¿e powo³anie to wi¹¿e siê z trudem, cierpieniem i ostatecznie mêczeñsk¹ œmierci¹. Zbójecka jaskinia Malarskimi scenami przedstawiaj¹cymi powo³anie œw. Mateusza móg³bym obdzieliæ kilka-kilkanaœcie tekstów. Zwróæmy siê wiêc raczej ku œwieckiej tematyce – na dzie³o doskona³ego Quentina Matsysa, flamandzkiego artysty z XVI-wiecznej Antwerpii. Jego groteskowe przedstawienie poborcy podatkowego mia³o zawieraæ wa¿ny komunikat, oczywisty dla odbiorcy: ci, którzy œci¹gaj¹ podatki, to ³ajdacy bez czci i wiary. Jeden z urzêdników obojêtnie wpisuje w rejestr nazwiska i zebrane sumy pieniêdzy; bezduszny biurokrata niepomny na to, ¿e ka¿da moneta reprezentuje ciê¿k¹ pracê ludzi, wyrzeczenia, czêsto krzywdê, strapienie, ³zy i biedê. Drugi ze z³oœliw¹ satysfakcj¹ podaje sumy do zaksiêgowania i pilnuje prawid³owego wpisu.
Hendrick Jansz ter Brugghen – Powo³anie œw. Mateusza
Krzywy, wstrêtny uœmiech œwiadczy, ¿e jest tym, który bezpoœrednio i wprost wydziera³ ludziom pieni¹dze i robi³ to z luboœci¹. Trzyma w palcach sprz¹czkê od p³ó-
Quentin Matsys – Poborcy podatkowi
ciennego mieszka zawiniêtego wokó³ rêki, w którym chowa³ zdobycz wysypan¹ teraz na stó³. Na pewno wie przy tym, ¿e i dla siebie coœ uszczknie. Poborcy zbierali nie tylko gotówkê, ale i klejnoty dawane przez niewyp³acalnych. Ma³a bi¿uteria – szlachetny kamieñ z per³¹, zdobi czerwony fantazyjny zawój na g³owie ksiêgowego; mo¿emy siê domyœlaæ, i¿ to jeden z prywatnych trofeów jego pracy. Cenny klejnocik wzi¹³ na boku dla siebie. Na stole jeszcze widzimy piaskarkê (nie wiem, czy tak siê dawniej nazywa³ ów cylindryczny jasny przedmiot na piasek do suszenia mokrego atramentu) i przenoœny ka³amarz. Ponad g³owami obu przymocowana jest pó³ka z papierami – kwity d³u¿ników do œci¹gniêcia w odpowiedniej chwili – do po³owy zu¿yta œwieca w lichtarzu, pude³ko na piecz¹tki; no¿yczki zaczepione na haczyku. W ciasnym pomieszczeniu dwaj st³oczeni poborcy przedstawieni s¹ raczej jak para z³oczyñców, rabusiów spiskuj¹cych z dala od ludzkich oczu w jakiejœ norze mieszkalnej, a nie jako szacowni urzêdnicy królewscy spe³niaj¹cy wa¿ne obowi¹zki pañstwowej. Obraz Quentina Matsysa przez ponad dwa wieku znajdowa³ siê w maj¹tku pewnego brytyjskiego wicehrabiego nim zosta³ na nowo odkryty, a jego autorstwo – poprawnie zidentyfikowane. Poprzednio przypisano je flamandzkiemu artyœcie Marinusowi van Reymerswaele, miêdzy innymi twórcy popularnych naœladownictw dzie³a Massysa. Jedno z takich malowide³ wzoruj¹cych siê na owym oryginale, ale przedstawiaj¹ce poborców podatkowych w wysoce zniekszta³conych, odra¿aj¹cych postaciach znajduje siê w Muzeum Narodowym w Warszawie. m
16
KURIER PLUS 10 STYCZNIA 2026
www.kurierplus.com