Skip to main content

Kurier Plus - e-wydanie 21 marca 2026

Page 1


POLISH WEEKLY MAGAZINE

NUMER 1644 (1944) ROK ZA£O¯ENIA 1987 TYGODNIK 21 MARCA 2026

Trump apeluje o wsparcie

Wojna Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem, która wybuch³a pod koniec lutego, wkroczy³a w fazê pe³zaj¹cego, ale intensywnego konfliktu.

Irañskie w³adze konsekwentnie prezentuj¹ postawê nieustêpliw¹ i wojownicz¹, a prezydent USA tak¿e zaostrza wyst¹pienia publiczne, co zwiastuje dalsze trwanie konfliktu, który planowany by³ raczej jako krótka interwencja, coœ na kszta³t zmiany rz¹du w Wenezueli. USA i Izrael zdo³a³y zg³adziæ w swoich pocz¹tkowych bombardowaniach Najwy¿szego Przywódcê Iranu ajatollaha Ali Chameneiego, przy okazji zabijaj¹c tak¿e wielu cz³onków jego rodziny i wspó³pracowników, Iran szybko wybra³ jednak nastêpcê, którym zosta³ syn zabitego, Mojtaba Chamenei, cz³owiek znacznie bardziej konserwatywny ni¿ jego ojciec, a rz¹d generalnie rzecz bior¹c przetrwa³. W swoim pierwszym publicznym przekazie Mojtaba Chamenei zapowiedzia³ kontynuowanie walki „tak d³ugo, jak bêdzie to konieczne”, przysiêgaj¹c jednoczeœnie zemstê za ofiary amerykañskich i izraelskich ataków, szczególnie za oko³o 170 dzieci zabitych w nalocie, w jednej z irañskich szkó³. Chamenei zapowiedzia³ równie¿ utrzymanie presji na Cieœninê Ormuz, stwierdzaj¹c, ¿e odwet przeciwko atakom USA i Izraela „nie

jest zakoñczony”, a poza sam¹ cieœnin¹ nowe fronty walki mog¹ zostaæ otwarte, „jeœli agresorzy nie przerw¹ swoich dzia³añ.”

Prezydent Iranu Masoud Pezeshkian podkreœla, ¿e jedyn¹ drog¹ do zawieszenia broni jest uznanie „pe³nych praw Iranu”, wyp³ata reparacji za zniszczenia wojenne oraz miêdzynarodowe gwarancje przeciwko przysz³ej agresji. Minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi tak¿e zapowiedzia³ dalsz¹ walkê „tak d³ugo, jak bêdzie trzeba”, odrzucaj¹c narracjê o szybkim zwyciêstwie Trumpa. Irañskie w³adze konsekwentnie przedstawiaj¹ konflikt jako egzystencjaln¹ obronê przed „imperialistyczn¹ agresj¹”, co ma mobilizowaæ spo³eczeñstwo i legitymizowaæ dalsze dzia³ania zbrojne.

Warto podkreœliæ, ¿e nie s¹ to jedynie puste s³owa. Od momentu wybuchu wojny, czyli od 28 lutego, Iran zaatakowa³ cele w co najmniej 8-10 krajach regionu, wykorzystuj¹c zarówno w³asne si³y, jak i wspierane przez siebie grupy zbrojne. Bezpoœrednie irañskie ataki rakietowe i dronowe dotknê³y miêdzy innymi Izrael, na który wystrzelono setki pocisków balistycznych i dronów.

➭ Zapach (z) Polski – str. 3

➭ Boarte Trio w Fundacji Koœciuszkowskiej – str. 5

➭ Ossolineum, stra¿nik polskiej pamiêci i kultury – str. 8

➭ Oscary w Blenderze kulturalnym – str. 10

➭ Co nowego w tym sezonie podatkowym – str. 13

➭ Koœci – str. 15

Nowa ja po piêædziesi¹tce

Pochodz¹ca z Kraœnika na LubelszczyŸnie Sylwia Rakus do Ameryki mia³a pojechaæ tylko na chwilê. Z ciekawoœci œwiata, z marzenia, które nosi³a w sobie jeszcze od czasów dorastania w komunistycznej Polsce. Plan by³ prosty: kilka miesiêcy pracy, trochê zwiedzania, powrót do domu i szukanie pracy w zawodzie. ¯ycie zdecydowa³o inaczej.

W Nowym Jorku znalaz³a mi³oœæ, za³o¿y³a rodzinê i zosta³a. By³a œwiadkiem dramatycznych wydarzeñ 11 wrzeœnia, dalej siê kszta³ci³a, wychowa³a dzieci w wielokulturowym œwiecie i po œmierci mê¿a musia³a nauczyæ siê wszystkiego od nowa. W naszej rozmowie opowiada o emigracji, rodzinie, stracie i o tym, dlaczego po piêædziesi¹tce zaczyna siê najciekawszy etap ¿ycia i ¿e to dopiero pocz¹tek kolejnego rozdzia³u – teraz maluje obrazy, pisze ksi¹¿kê, uprawia sport, inwestuje w nieruchomoœci i wci¹¿ szuka nowych dróg.

Co sk³oni³o Ciê do przyjazdu do Stanów Zjednoczonych?

Zawsze mia³am w sobie ciekawoœæ œwiata. Od dziecka interesowa³y mnie miejsca nieznane,

a Ameryka by³a dla mnie czymœ szczególnym. Dorasta³am w Polsce w czasach komunistycznych, kiedy w³aœciwie nic nie by³o dostêpne. Pamiêtamy dobrze tamte realia – puste pó³ki, ograniczenia, poczucie zamkniêcia.

Dlatego Ameryka wydawa³a siê wtedy jakimœ innym œwiatem. Miejscem z marzeñ. Myœla³am o niej jak o przestrzeni wolnoœci i nieograniczonych mo¿liwoœci. Od zawsze chcia³am chocia¿ raz tam pojechaæ i zobaczyæ, jak naprawdê wygl¹da ¿ycie po drugiej stronie oceanu. Zanim jednak wybra³am siê w tak dalek¹ podró¿, najpierw razem z przyjació³k¹ przemierzy³am autostopem Polskê. To by³y wakacje po I roku studiów. Pomimo m³odego wieku œwietnie sobie poradzi³yœmy, co doda³o mi odwagi i kilka lat póŸniej wybra³am siê na zwiedzanie W³och.

Butler, Pensylwania
Sylwia po latach wyci¹gnê³a zakurzone sztalugi i z pasj¹ odda³a siê malarstwu, które zawsze uwielbia³a.
Iwona Hejmej

Otwarcie nowojorskiego oddzia³u Instytutu Pileckiego

D³ugo oczekiwane otwarcie nowojorskiego oddzia³u Instytutu Pileckiego odby³o siê w tym samym czasie co oscarowy wieczór. Nie zabrak³o wiêc s³ynnego, czerwonego dywanu.

W przeciwieñstwie do doœæ krytycznych oscarowych recenzji, otwarcie Instytutu zbiera³o same pochwa³y: od dobrego adresu w dole Manhatanu (92 Greenwich Street), imponuj¹cych wnêtrz, po merytoryczny i artystyczny scenariusz wieczoru.

Na pocz¹tku zapoznano zebranych z osob¹ patrona i misj¹ za³o¿onego w Polsce w 1917 roku Instytutu.

Rotmistrz Witold Pilecki by³ ¿o³nierzem polskiego podziemia w czasach Il Wojny Œwiatowej. Z w³asnej woli i za zgod¹ dowództwa, znalaz³ siê w Auschwitz gdzie pozna³ ¿ycie i praktyki stosowane w obozie koncentracyjnym. Po dwóch i pó³ roku uda³o mu siê stamt¹d uciec, przekazuj¹c œwiatu œwiadectwa nazistowskiego ludobójstwa.

Po wojnie zosta³ ujêty przez w³adze komunistyczne, by³ torturowany, a w 1948 r. uœmiercony. Jego szcz¹tków do dziœ nie odnaleziono.

Witold Pilecki, którego historiê przez wiele lat próbowano przemilczeæ, sta³ siê symbolem walki z dwoma z³owieszczym totalitaryzmami, a Instytut jego imienia z za³o¿enia okreœla siê jako miejsce dialogu i dyskusji o historiach totalitaryzmów i p³yn¹cej z nich przestrogi dla wspó³czesnych.

To wa¿na dla historycznej pamiêci misja, tym bardziej, ¿e przysz³o nam ¿yæ w dobie groŸnej relatywizacji wa¿nych dla œwiata pojêæ.

Druga czêœæ wieczoru poœwiêcona by³a ci¹gle ma³o znanej na œwiecie sprawie tzw.

Grupy £adosia, któr¹ stanowi³a czwórka

Niacynobaza 25% – spokojna si³a witaminy B3

W œwiecie kosmetologii i pielêgnacji skóry istniej¹ sk³adniki, które co sezon og³aszane s¹ „cudownym odkryciem”. Jednak prawdziwi eksperci wiedz¹, ¿e najcenniejsze substancje nie zawsze s¹ najg³oœniejsze. Jedn¹ z nich jest niacynamid, czyli pochodna witaminy B3 – sk³adnik, który od lat cieszy siê ogromnym uznaniem w dermatologii. To w³aœnie on stanowi serce preparatu Niacynobaza 25%, skoncentrowanego serum przeznaczonego do pielêgnacji skóry z przebarwieniami, nadmiernym wydzielaniem sebum, widocznymi porami oraz pierwszymi oznakami starzenia.

Niacynamid nie jest kosmetyczn¹ gwiazd¹ jednego sezonu. To raczej doœwiadczony spe cjalista, który pracuje spokojnie i kwentnie. Badania dermatologiczne pokazu j¹, ¿e pomaga on poprawiæ koloryt skóry, zmniejszyæ widocznoœæ porów, ograniczyæ nadmierne œwiecenie siê cery oraz wspieraæ regeneracjê bariery skórnej. W rezultacie skóra wygl¹da zdrowiej, bardziej jednolicie i œwie¿o.

To, co wyró¿nia Niacynobazê 25%, to wysokie stê¿enie substancji aktywnej. Na rynku znajdziemy wiele serum z niacyna-

midem, jednak rzadko osi¹gaj¹ one tak wysoki poziom koncentracji. Preparat zawiera a¿ 25% niacynamidu, co czyni go produktem o wyraŸnie ukierunkowanym dzia³aniu pielêgnacyjnym.

Warto jednak pamiêtaæ, ¿e w kosmetologii – podobnie jak w farmacji – wiêksza iloœæ nie zawsze oznacza lepszy efekt. Tak wysokie stê¿enie wymaga rozs¹dnego stosowania. Producent zaleca aplikowanie niewielkiej iloœci preparatu, a przy stosowaniu ca³¹ twarz nawet u¿ywanie go co drugi dzieñ. Dziêki temu skóra mo¿e stopniowo przyzwyczajaæ siê do dzia³ania sk³adnika aktywnego.

Oprócz niacynamidu w formule znajduj¹ siê równie¿ sk³adniki wspieraj¹ce pielêgnacjê skóry, miêdzy innymi witamina E (tokoferol), która dzia³a antyoksydacyjnie i pomaga chroniæ komórki przed wp³ywem wolnych rodników. Ca³oœæ tworzy lekk¹ formu³ê, która szybko siê wch³ania i mo¿e byæ stosowana zarówno na twarz, jak i na wybrane partie cia³a.

polskich dyplomatów, pracowników Poselstwa RP w Bernie.

Aleksander £adoœ, Stefan Ryniewicz, Konstanty Rokicki i Juliusz Kühl stworzyli w Szwajcarii, w czasie wojny, system nielegalnej produkcji paszportów po³udniowo i œrodkowoamerykañskich dla ratowania europejskich ¯ydów. Historycy oceniaj¹, ¿e w ten sposób ocalono przed przymusow¹ wywózk¹ oko³o 10.000 osób. Ciep³ym przerywnikiem miêdzy historycznymi wyst¹pieniami by³ krótki koncert, œwietnie jazzuj¹cej, w niezmiennie dobrej formie artystycznej Urszuli Dudziak. Cieszymy siê, ¿e w Instytucie s¹ ju¿ przygotywane kolejne, równie inspiruj¹ce wydarzenia.

ZDJÊCIA MARCIN ¯URAWICZ

W opisach preparatu podkreœla siê, ¿e przy regularnym stosowaniu skóra mo¿e staæ siê bardziej rozœwietlona, g³adsza i bardziej jednolita. Widocznoœæ przebarwieñ mo¿e ulec zmniejszeniu, a pory staj¹ siê mniej zauwa¿alne. Dla wielu osób wa¿ny jest równie¿ efekt ograniczenia nadmiernego wydzielania sebum, który sprawia, ¿e skóra wygl¹da œwie¿o przez d³u¿szy czas. Z farmaceutycznego punktu widzenia warto jednak jasno powiedzieæ: Niacynobaza 25% nie jest lekiem, lecz kosmetykiem dermatologicznym o silnym dzia³aniu pielêgnacyjnym. Jej zadaniem jest wspieranie kondycji skóry, a nie leczenie chorób dermatologicznych. Dla wielu osób w³aœnie takie produkty s¹ najbardziej wartoœciowe – nie obiecuj¹ cudów w trzy dni, lecz proponuj¹ systematyczn¹, rozs¹dn¹ pielêgnacjê. Jak ka¿dy skoncentrowany preparat kosmetyczny, Niacynobaza powinna byæ stosowana z rozwag¹. Skóra wra¿liwa mo¿e reagowaæ przejœciowym zaczerwienieniem lub lekkim pieczeniem, dlatego wprowadzanie produktu do codziennej pielêgnacji warto rozpocz¹æ stopniowo. Producent nie zaleca stosowania preparatu u kobiet w ci¹¿y, kobiet karmi¹cych ani u dzieci.

Komu wiêc mo¿na poleciæ Niacynobazê 25%? Przede wszystkim osobom, które szukaj¹ nowoczesnej pielêgnacji opartej na sprawdzonych sk³adnikach dermatologicznych. To preparat dla tych, którzy chc¹ wyrównaæ koloryt skóry, zmniejszyæ widocznoœæ porów i przywróciæ cerze zdrowy, naturalny wygl¹d.

Mo¿na powiedzieæ z lekkim uœmiechem, ¿e niacynamid nie obiecuje cudów. On po prostu robi swoje. A w pielêgnacji skóry w³aœnie taka spokojna, konsekwentna praca czêsto przynosi najlepsze efekty.

Piotr Franaszek – szef nowojorskiego oddzia³u Instytutu
Heidi Fischman, opowiedzia³a historiê rodziny, która ocala³a dziêki Grupie £adosia Urszula Dudziak z zespo³em
W bibliotece Instytutu

Zapach (z) Polski

Nigdy na nowojorskich salonach nie pachnia³o tak dobrze, jak podczas czwartkowego wieczoru. Drzwi Konsulatu Generalnego RP na Manhattanie otwarto dla twórców niszowych perfum, którzy prezentowali swoje kreacje w ramach projektu Scents of Poland. By³o gêsto od ludzi oraz mocnych, nieco dekadenckich, acz tkliwych nut… g³owy i serca.

Nowe pokolenie polskich perfumiarzy, które reprezentowa³o piêciu wystawców, opowiada³o o tym, jak powstaj¹ rzemieœlnicze perfumy i jakie wartoœci przyœwiecaj¹ ich twórcom, a tak¿e próbowa³o przybli¿yæ „pojêcie zapachu, jako formy to¿samoœci artystycznej, kulturowej i osobistej”.

„Zapachy maj¹ fascynuj¹c¹ mo¿liwoœæ przenoszenia nas w czasie – do wspomnieñ i emocji z dawnych lat. Komponuj¹c perfumy chcia³em pójœæ jeszcze dalej. Z rzemieœlnicz¹ pieczo³owitoœci¹ stworzyæ kompozycje, które przenios¹ nas setki lat wstecz i postawi¹ w centrum najwa¿niejszych wydarzeñ ludzkoœci”– mówi³ Alan Balewski, nos domu perfumeryjnego Chronicles. Artysta ukoñczy³ presti¿ow¹ szko³ê perfumiarsk¹ ISIPCA we Francji i bazuj¹c na tym doœwiadczeniu, za³o¿y³ w³asne laboratorium perfum w pobli¿u Trójmiasta. „Jest to miejsce, w którym ka¿dy flakon wykonujemy rêcznie, ³¹cz¹c tradycyjne metody produkcji z nowatorskim podejœciem, w tym badaniami nad rozwojem nowych surowców pochodz¹cych z polskiej natury, takich jak bursztyn ba³tycki” – mówi³ ze sceny. „Nasze pachnid³a s¹ tworzone w ca³oœci rêcznie w Polsce z wykorzystaniem tradycyj-

Tradycyjne Œniadanie Wielkanocne

w Central Parku

W niedzielê 5 kwietnia 2026 o godz. 14:00 odbêdzie siê Œniadanie Wielkanocne w Central Parku przy pomniku króla W³adyslawa Jagielly.

nych technik i najlepszej klasy surowców. Dobieraj¹c sk³adniki do perfum bierzemy pod uwagê, jaki maj¹ one zwi¹zek z opowiadan¹ histori¹ oraz czy oddaj¹ ducha oraz realia danej epoki” – t³umaczy³.

Jedna z kompozycji nazwana „Copernican Revolution” to – jak mogliœmy us³yszeæ w jednym z materia³ów promocyjnych – „myœl wybitnego astronoma zamkniêta w butelce”. „Zapragn¹³em stworzyæ zapach, który wstrzyma s³oñce i poruszy powonienia, oddaj¹c ho³d jednemu z najwybitniejszych Polaków w dziejach” – mówi³ Alan Balewski.

O swojej drodze zawodowej fascynuj¹co opowiada³ równie¿ Karol Jaœkowiak, w³aœciciel firmy „Perfumiarz. com” specjalizuj¹cej siê w dystrybucji sk³adników zapachowych dla niezale¿nych perfumerii. Od ponad szeœciu lat wspiera on perfumiarzy, marki niszowe i niezale¿ne studia produkcyjne w ca³ej Europie. W portfolio „Perfumiarza” znajduj¹ siê naturalne surowce, bazy i nowoczesne moleku³y zapachowe.

Z kolei „Marka Krzysztof Lachowski” to g³êboko osobisty projekt. „Wyraz rzemieœlniczej perfekcji stworzonej dla tych, którzy poszukuj¹ czegoœ naprawdê wyj¹tkowego i niepowtarzalnego” – tak reklamowa³ siê ze sceny artysta, który z wykszta³cenia jest lekarzem. „Jego filozofia opiera siê na autentycznoœci, uwa¿noœci i g³êbokim szacunku dla procesu twórczego. Ka¿da kompozycja powstaje powoli i œwiadomie, z dba³oœci¹ o detale i harmoniê” – mo¿na by³o przeczytaæ na stronie autorskiej studia. Do tej pory w portfolio marki znajduje siê tylko jeden zapach: Classico. To „kompozycja ³¹cz¹ca kla-

Komitet organizacyjny i koordynatorka wydarzenia El¿bieta Œwiêszek-Szarejko serdecznie zapraszaj ca³¹ Poloniê. Jest przwidziany atrakcyjny program, ktory objmuje: wyst¹pienia organizatorów i goœci, poœwiêcenie pokarów, wystêpy muzyczne, zbiorowe zdjêcie, wspólne œpiewy oraz szereg konkursów.

Bêdzie to jak zwykle miejsce integracji naszej spo³ecznoœci polonijnej, Mile widziane koszyczki ze œwiêconk¹. Przewidujemy zakoñczebie spotkania o godz. 17:00.

➦ 5 Aleja pomiêdzy Metropolitan Muzeum of Art i 79 Street

syczn¹ elegancjê ze wspó³czesnym charakterem. Zaprojektowany tak, aby idealnie wspó³graæ z ró¿nymi osobowoœciami. Odpowiedni zarówno dla kobiet, jak i mê¿czyzn”.

Uczestnicy spotkania mogli podziwiaæ unikatowy flakon z oryginaln¹ nakrêtk¹ wykonan¹ ze srebra i ozdobion¹ krzemieniem pasiastym. To ho³d dla regionu œwiêtokrzyskiego, sk¹d pochodzi Krzysztof Lachowski, a który s³ynie w³aœnie z wystêpowania tej wyj¹tkowej ska³y.

A sk¹d pomys³, by twórcy kultowego projektu „Tkliwi Nihiliœci Opanowuj¹cy Pozycjê Dystansu” zajêli siê produkcj¹ pachnide³? „Têskniliœmy za dawnym, cudownym œwiatem, dlatego stworzyliœmy manufakturê perfum. Magia zapachu polega na tym, ¿e nie mo¿na go przes³aæ œwiat³owodami. Jest intymny i prywatny, zanurzony we wspomnieniach i indywidualnych doœwiadczeniach. Trzeba spotkania dwóch cia³ – chemicznego i ludzkiego, by coœ wa¿nego siê wydarzy³o” – opowiada³ Kamil Zaj¹c, prezentuj¹c markê. „Nasze pierwsze kreacje obejmowa³y dwa zapachy: Tender Nihilists N°1 i N°2 oraz Tender Nihilists D’OR. W tym roku wpro-

wadziliœmy na rynek: Élan Vital Rouge i Élan Vital Vert. Nawi¹zuj¹ one do filozofii Henriego Bergsona, zgodnie z któr¹ „élan vital” – si³a witalna – stanowi podstawê duchowej i artystycznej aktywnoœci” – dodawa³. Przy stoisku, na którym mo¿na by³o „otuliæ siê mgie³k¹ czu³oœci”, zaprezentowano równie¿ Dekalog Tkliwego Nihilisty, który m.in. radzi: nie tresuj stresu, æwicz dystans, nie celebruj rozczarowañ, nie schlebiaj (tanim) gustom i... spiesz siê powoli. Byæ mo¿e olfaktoryczne inspiracje to najlepszy sposób, by je wszystkie wcieliæ w ¿ycie.

Goœciem specjalnym wieczoru by³ Jeremy Fragrance. To najwiêkszy influencer w bran¿y perfumiarskiej, którego w sieci œledz¹ ponad trzy miliony fanów. Jeremy jest z pochodzenia Polakiem. Co poczytuje sobie za powód do dumy. Jego energetyczny wystêp, który zakoñczy³ siê wykonaniem dziesiêciu pompek na jednej rêce, rozbawi³ publicznoœæ. Miejmy nadziejê, ¿e rodzimym niszowym markom zapachowym uda siê wejœæ na amerykañski rynek. Bo serca i nosy Polonii… uda³o im siê podbiæ bez trudu.

Profesor Perucki w Nowym Jorku

Roman Perucki to wybitny polski organista, pedagog i mened¿er kultury z Gdañska. Jest profesorem Akademia Muzycznej im. Stanis³awa Moniuszki w Gdañsku. Od 1994 roku pe³ni funkcjê dyrektora Polska Filharmonia Ba³tycka im. Fryderyka Chopina. Równoczeœnie jest g³ównym organist¹ Archikatedry Oliwskiej, s³yn¹cej z jednych z najwiêkszych organów na œwiecie, oraz dyrektorem miêdzynarodowego festiwalu muzyki organowej. Profesor Perucki prowadzi intensywn¹ dzia³alnoœæ koncertow¹ na ca³ym œwiecie. Jego repertuar obejmuje przede wszystkim dzie³a muzyki barokowej, ale tak¿e muzykê wspó³czesn¹ kompozytorów polskich. Profesor Perucki jest laureatem wielu presti¿owych nagród w tym Z³otego Medalu „Gloria Artis” za zas³ugi dla kultury polskiej.

Artysta zosta³ zaproszony do Stanów Zjednoczonych przez Columbia University i da³ dwa koncerty w Nowym Jorku. 14 marca wykona³ recital w Wielkiej Synagodze, natomiast 15 marca wyst¹pi³ w St. Paul’s Chapel na Columbia University. Spotka³ siê równie¿ z rodakami w Klubie Seniora im. Jana Paw³a II przy Centrum Polsko-S³owiañskim na Manhattanie. Spotkanie z prof. Romanem Peruckim poprowadzi³ Jakub Polaczyk. Artysta opowiada³ o swoich koncertach, spotkaniach z Janm Paw³em II, a tak¿e o s³ynnych organach w Oliwie i odbywaj¹cym siê tam festiwalu. Po spotkaniu w klubie na East Village artysta mia³ równie¿ okazjê zagraæ na organach w Koœciele œw. Stanis³awa Biskupa i Mêczennika.

Dziêkujemy za tê wizytê.

redaktor naczelna Zofia Doktorowicz-K³opotowska

sta³a wspó³praca Maria Bielski, Andrzej Józef D¹browski, Ma³gorzata Ka³u¿a, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Chris Miekina, Jolanta Szczepkowska, Katarzyna Zió³kowska

fotografia Zosia ¯eleska-Bobrowski wydawcy

John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

Kurier Plus, Inc. Adres: 176 Java Street Brooklyn, NY 11222 Pokój numer 6

Tel: (718) 389-3018

E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com

Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Czy jesteœmy gotowi?

A Jezus, ponownie okazuj¹c g³êbokie wzruszenie, przyszed³ do grobu. By³a to pieczara, a na niej spoczywa³ kamieñ. Jezus powiedzia³: „Usuñcie kamieñ!” Siostra zmar³ego, Marta, rzek³a do Niego: „Panie, ju¿ cuchnie. Le¿y bowiem od czterech dni w grobie”. Jezus rzek³ do niej: „Czy¿ nie powiedzia³em ci, ¿e jeœli uwierzysz, ujrzysz chwa³ê Bo¿¹?” Usuniêto wiêc kamieñ. Jezus wzniós³ oczy do góry i rzek³: „Ojcze, dziêkujê Ci, ¿e Mnie wys³ucha³eœ. Ja wiedzia³em, ¿e Mnie zawsze wys³uchujesz. Ale ze wzglêdu na otaczaj¹cy Mnie t³um to powiedzia³em, aby uwierzyli, ¿e Ty Mnie pos³a³eœ”. To powiedziawszy, zawo³a³ donoœnym g³osem: „£azarzu, wyjdŸ na zewn¹trz!” I wyszed³ zmar³y, maj¹c nogi i rêce przewi¹zane opaskami, a twarz jego by³a owiniêta chust¹. Rzek³ do nich Jezus: „Rozwi¹¿cie go i pozwólcie mu chodziæ”. J11, 33b-45

W ró¿nych krajach i kulturach œmieræ jest kojarzona z odmiennymi kolorami. W Japonii czy Korei, gdzie obecnie przebywam z podró¿nikami, bia³y kolor jest kolorem ¿a³oby. Symbolizuje czystoœæ i odrodzenie, odzwierciedlaj¹c filozoficzn¹ koncepcjê cyklu ¿ycia i œmierci, gdzie œmieræ jest postrzegana jako pocz¹tek nowego etapu egzystencji.

W hinduizmie kolor ¿ó³ty i z³oty uznawany jest za kolor ¿a³oby symbolizuje oczyszczenie i duchow¹ czystoœæ. W niektórych kulturach azjatyckich, zielony kolor mo¿e byæ u¿ywany podczas ceremonii pogrzebowych jako symbol wiecznego ¿ycia i odrodzenia. Wi¹¿e siê to z przekonaniem, ¿e œmieræ nie jest koñcem, a jedynie przejœciem do innego stanu istnienia. W krajach, gdzie s¹ silne wp³ywy buddyzmu u¿ywa siê w czasie ¿a³oby koloru niebieskiego, który symbolizuje pokój, oczyszczenie oraz refleksjê nad ¿yciem. W niektórych czêœciach Afryki i Azji czerwieñ jest kolorem ¿a³oby, symbolizuj¹cym krew i ¿ycie, które ukazuj¹ g³êboki zwi¹zek ze zmar³ym. Jak widzimy œmieræ mo¿emy stroiæ w ró¿ne kolory.

W kulturze Zachodu od wieków czerñ symbolizuje ¿a³obê, smutek i szacunek dla zmar³ych. Czarñ by³a kojarzona z tajemnic¹, nieznanym, co doskonale oddaje stan ducha osób pogr¹¿onych w smutku po stracie bliskiej osoby. W œredniowieczu czarny kolor noszono na znak ¿a³oby i pokuty. Uwa¿ano, ¿e jest to kolor, który najlepiej oddaje g³êbiê uczuæ i powagê chwili. Wspó³czeœnie, choæ tradycje ¿a³obne ewoluuj¹, czerñ wci¹¿ pozostaje dominuj¹cym kolorem ubioru na pogrzebach i ceremoniach ¿a³obnych w wiêkszoœci krajów zachodnich. Podsumowuj¹c, czarny kolor w ¿a³obie to nie tylko tradycja czy zwyczaj, to symbol uniwersalnych uczuæ, które towarzysz¹ cz³owiekowi w obliczu

straty. Niezale¿nie od zmieniaj¹cego siê œwiata, potrzeba wyra¿enia smutku i szacunku dla zmar³ych pozostaje niezmienna, a czarny kolor w cywilizacji Zachodu nadal odgrywa kluczow¹ rolê w ceremoniach ¿a³obnych.

Z wielu powodów œmieræ mo¿e budziæ przera¿enie. Gdy stajemy w jej obliczu, rodzi siê refleksja, ¿e wiele piêknych rzeczy i spraw w naszym ¿yciu dobiegnie koñca. Zostaniemy oddzieleni od naszych bliskich, a oni mog¹ ca³kowicie o nas zapomnieæ. Nasze plany i marzenia nigdy nie zostan¹ spe³nione. Lêkamy siê bo nie jesteœmy pewni tego, co stanie siê z nami w ¿yciu pozagrobowym. Nikt, kto doœwiadczy³ œmierci nie wróci³, aby nam opowiedzieæ jak wygl¹da niebo czy piek³o. Wprawdzie g³osi siê, ¿e Chrystus zmartwychwsta³, ale nasza wiara jest zbyt s³aba, aby ukoiæ lêk przed œmierci¹. W naszym pragnieniu wiecznoœci tak trudno jest zaakceptowaæ tajemnicê œmierci. Ale ona jest najpewniejsz¹ rzeczywistoœci¹, które niechybnie doœwiadczymy.

W ten œwiat ludzkich lêków i niepewnoœci wkracza Jezus i mówi do zbola³ej Marty, siostry zmar³ego £azarza: „Ja jestem zmartwychwstaniem i ¿yciem. Kto we Mnie wierzy, to choæby umar³, ¿yæ bêdzie. Ka¿dy, kto ¿yje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?” Marta odpowiedzia³a: „Tak, Panie! Ja mocno wierzê, ¿e Ty jesteœ Mesjasz, Syn Bo¿y, który mia³ przyjœæ na œwiat”. Aby nie byæ go³os³ownym, Jezus zawo³a³ nad grobem £azarza: „£azarzu, wyjdŸ na zewn¹trz!”. Ku zaskoczeniu i radoœci zgromadzonych £azarz wyszed³ z grobu. Wczeœniejsza zapowiedŸ Jezusa oraz wskrzeszenie £azarza utwierdzi³y zgromadzonych w przekonaniu, ¿e œmieræ nie jest ostatecznym koñcem naszej egzystencji, ale przejœciem do nowego ¿y-

cia w chwale nieba. A zatem wydarzenie zwi¹zane ze œmierci¹ powinno mieæ w ostatecznym wymiarze radosny charakter.

Zapewne pamiêtamy z dawnych lat liturgiê pogrzebow¹ sprawowan¹ w czarnych szatach liturgicznych i msze za zmar³ych odprawiane w tym samym kolorze z czarnym katafalkiem. By³ to kolor, który symbolizowa³ jeden z wymiarów œmierci. Dzisiaj pogrzeby najczêœciej sprawuje siê w kolorze bia³ym.

Zmiana koloru szat liturgicznych na pogrzebach z czarnego na bia³y lub fioletowy nast¹pi³a po Soborze Watykañskim II, akcentuj¹c nadziejê zmartwychwstania i paschalny charakter œmierci, a nie tylko ¿a³obê. Biel symbolizuje radoœæ, czystoœæ i zjednoczenie z Chrystusem, który jest w stanie zamieniæ pogrzebowy smutek w chrzeœcijañsk¹ nadziejê ¿ycia wiecznego. Nowa liturgia pogrzebowa zmieniaj¹c czarny kolor na bia³y akcentuje przejœcie do nowego ¿ycia, a nie tylko moment po¿egnania. Bia³e szaty podkreœlaj¹, ¿e dla chrzeœcijanina œmieræ jest narodzinami dla nieba.

Zmiana kolorów liturgii pogrzebowej jest niejako powrotem do grobu £azarza.

Historia o jego wskrzeszeniu wskazuje na zmartwychwstanie Jezusa. A w tym kryje siê przes³anie, ¿e Chrystus jest naszym zmartwychwstaniem. Aby doœwiadczyæ mocy Bo¿ego zmartwychwstania w naszym ¿yciu i w naszym œwiecie konieczna jest wiara. Jednak to nie wiara jest sednem tego zdarzenia, bo w rzeczywistoœci nikt w tej historii, nawet Maria i Marta, nie wierzy³, ¿e Jezus mo¿e przywróciæ £azarza do ¿ycia po czterech dniach od œmierci. Nikt siê tego nie spodziewa³, a zatem oczekuj¹ca wiara nie jest tutaj najwa¿niejsza. Historia ta akcentuje nasz¹ wspó³pracê z Bogiem czyni¹cym cuda. Oznacza to praktyczne pos³uszeñstwo Bogu i wype³nianie Jego woli.

To przes³anie o wspó³pracy z ³ask¹ Bo¿¹ mo¿emy odnaleŸæ w poleceniach jakie wyda³ Jezus przy grobie £azarza. S¹ to trzy polecenia. Pierwsze: „Usuñcie kamieñ!”. Drugie: „£azarzu, wyjdŸ na zewn¹trz!” I trzecie polecenie: „Rozwi¹¿cie go i pozwólcie mu chodziæ”.

A zatem, czy jesteœmy gotowi wspó³pracowaæ z Chrystusem, aby dokona³ siê cud? Czy jesteœmy gotowi odsun¹æ kamieñ, który oddziela nas od œwiat³a bij¹cego z oblicza Chrystusa zmartwychwsta³ego? Czy jesteœmy gotowi zrobiæ pierwszy krok, aby wyjœæ z miejsca œmierci duchowej, któr¹ sprowadza z³o i grzech? Czy jesteœmy gotowi przebaczyæ sobie nawzajem i odejœæ w pokoju? Przebaczenie bowiem jest kluczem do uwolnienia siê od ciê¿aru przesz³oœci, bólu i urazy, co pozwala na uzdrowienie relacji i odzyskanie nadziei. Najbardziej potrzebujemy Bo¿ego przebaczenia, o czym tak czêsto przypomina nam Wielki Post. ❍

Zapraszamy na strony Autora: ryszardkoper.pl i nytravelclub.pl

Boarte Trio w Fundacji Koœciuszkowskiej

Trio Boarte nale¿y dziœ do najbardziej uznanych grup kameralnych w Polsce i jest jednym z nielicznych tego typu zespo³ów muzycznych.

Znakomita polska grupa kameralna, Boarte Piano Trio, zadebiutowa³a 2 marca w siedzibie Fundacji Koœciuszkowskiej i by³ to niezmiernie udany wystêp.

W sk³ad trójki wchodz¹ trzej panowie z Warszawy: pianista Konrad Skolarski, wiolonczelista Karol Marianowski i skrzypek Jaros³aw Nadrzycki. Wspó³pracuj¹ ze sob¹ w tej grupie od 2018 r. i wydaje mi siê, ¿e dziœ, jako trio nie maj¹ sobie równych w Polsce. Jak to czêsto bywa w przypadku tej muzycznej konfiguracji, ka¿dy z muzyków jest wybitnym instrumentalist¹ co staje siê oczywiste dla s³uchaczy ju¿ od pierwszych dŸwiêków. Nowojorski wystêp by³ jednym z wielu na trasie tournee, wiod¹cej przez Vermont, New Jork, Oklahomê i Arizonê.

W Fundacji Koœciuszkowskiej zró¿nicowany program obejmowa³ tria fortepianowe Josepha Haydna, Andrzeja Panufnika i Feliksa Mendelssohna.

Pierwszy raz us³ysza³em Trio Boarte dwa lata temu w Warszawie i ju¿ wtedy grupa zrobi³a na mnie niezmiernie pozytywne wra¿enie. Ich wystêp w Nowym Jorku wzmocni³ tylko tê pochlebn¹ ocenê.

W dzisiejszy czasach technicznej perfekcji pewne cechy instrumentalnego wykonawstwa, takie jak wspólne zgranie, równowaga pomiêdzy instrumentami i podobna ich barwa, czy indywidualna osobowoœæ ka¿dego z muzyków uznawana jest za pewnik; bez tego nie mo¿na zaistnieæ. Iw tym przypadku nie by³o niespodzianek, muzycy graj¹ faktycznie perfekcyjnie. Natomiast uwagê s³uchacza zwraca przy tym rzadka energia, napiêcie i zaanga¿owanie, które sprawia, ¿e ka¿da z prezentowanych kompozycji brzmia³a jak gdyby widziana przy niecodziennej iluminacji. Dla mnie nie ulega³o w¹tpliwoœci, ¿e podobnie jak w legendarnym trio o podobnej nazwie „The Beaux Arts Trio”, pianista jest prawdziwym liderem grupy. Wiele muzycznych idei inicjowa³ Konrad Skolarski, którego energia emanowa³a znad klawiatury i wydawa³a siê tak¿e inspirowaæ jego równie znakomitych kolegów.

Tak wiêc Trio C-dur (No. 27 w katalogu Hobokena) tryska³o energi¹, iskrzy³o siê przeró¿nymi barwami i eksponowa³o niepospolit¹, jak na owe czasy, wirtuozeriê fortepianu i skrzypiec. Zastanawia³em siê, czy Beethoven móg³ znaæ tê kompozycjê studiuj¹c przez krótki czas z Haydnem, bo pewne fragmenty zarówno pierwszej czêœci i fina³owego Presto wyda³y mi siê prekursorami pierwszych opublikowanych beethovenowskich kompozycji, które równie¿ by³y triami fortepianowymi. Po Haydnie us³yszeliœmy Trio Fortepianowe Andrzeja Panufnika z 1934 rokukompozycjê 20-latka. Utwór ten, jak inne przedwojenne dzie³a m³odziutkiego wówczas kompozytora uleg³y zniszczeniu podczas wojny i artysta odtworzy³ je z pamiêci w 1945 roku, a potem raz jeszcze zredagowa³ je ju¿ poza Polsk¹ w 1977 r. Legenda g³osi, ¿e manuskrypty jego przedwojennych utworów wraz z innymi partyturami znajduj¹cymi siê w warszawskim mieszkaniu kompozytora, pos³u¿y³y podczas wojny za opa³. Przypomnia³ mi siê I akt „Cyganerii” Pucciniego i trudne warunki ¿ycia bohaterów tej opery.

Sama kompozycja wydaje siê trochê niespójna i s³yszymy w niej wp³ywy innych mistrzów, którzy mogli inspirowaæ m³odziutkiego kompozytora. Jednak konstrukcja formalna, tematy i rytmika silnie inspirowana folklorem wskazuj¹ na niepoœledni talent m³odzieñca.

ZBIOROWA WYSTAWA MALARSTWA

W wystawie „Wspomnienia” pokazujemy obrazy: Hanny Baku³y, Maksymiliana Starca, Janusza Obsta, Marii Fuks, Artura Skowrona, Anny Skowron, Zbigniewa Nowosadzkiego, Magdaleny Na³êcz, Krzysztofa Drabickiego, Tomka Bogackiego, Henryka Lasko, Ewy Zeller, Magdy Król, Jolanty Kuszaj, Evgeniusza Potapova, Ilony Wojciechowskiej, Janusza Kapusty, Ryszarda Semko i Janusza Skowrona – kuratora wystaw w Ma³ej Galerii. Kurier Plus zaprasza na kameralny wernisa¿ 26 marca o 18:00

176 Java Street – Greenpoint 1piêtro – budynek CPS

W drugiej czêœci s³yszymy wyraŸnie echa impresjonizmu, w motorycznej czêœci trzeciej „Presto” tkankê muzyczn¹ dominuj¹ idiom folklorystyczny, ale te¿ echa Ravela i powiew samby. Ju¿ wtedy jazz wydawa³ siê inspirowaæ nadwiœlañskich kompozytorów! Przypadkowo, premierowe warszawskie wykonanie tej kompozycji 10 grudnia 1936 r., odby³o siê przy wspó³udziale 17letniego wówczas Mieczys³awa Wajnberga, który dziœ w Polsce i Europie jest jednym z najbardziej cenionych i najczêœciej wykonywanych kompozytorów.

W wielu momentach trio k³adzie nacisk na duet skrzypiec i wiolonczeli wraz piêknym brzmieniem instrumentów, co jeszcze wiêksze pole do popisu da³o w kolejnej kompozycji, Trio c-moll op. 66 Feliksa Mendelssohna. Ten utwór jest chyba popisowym numerem grupy, która je bardzo czêsto i nie bez powodu prezentuje podczas swoich koncertów.

Ta klasycznie zarysowana czteroczêœciowa kompozycja ma sporo romantycznych rysów, ale g³ownie w klimacie muzyki, nie w rozwichrzeniu i nadmiarze emocji. W artystach z Boarte Trio znalaz³a idealnych wykonawców, którzy zarówno indywidualnie, jak i wspólnie zademonstrowali ca³y arsena³ œrodków odtwórczych. B³yskotliwa pianistyka Skolarskiego by³a chyba elementem najbardziej rzucaj¹cym siê „w uszy”. Wirtuozowska partia fortepianowa wydawa³a siê go ra-

czej inspirowaæ ni¿ sprawiaæ problemy; podziw budzi³y wra¿liwoœæ, przejrzystoœæ faktury, perlistoœæ gry, delikatne uderzenie i ciep³y ton fortepianu, generalnie jego powszechnie znane pianistyczne atuty. Jeœli chodzi o kolegów to poza umiejêtnoœciami instrumentalnymi, imponowa³o mi, ¿e ani u Nadrzyckiego, ani u Marianowskiego nie odczuwa³em choæby na moment solistycznego podejœcia do partytury, co nie jest rzadkie u muzyków tego kalibru. Marianowski ma ciep³y, noœny ton, który sprawdzi³ siê szczególnie we fragmentach Panufnika i II cz. Tria Mendelssohna, a nieco s³odszy dŸwiêk Nadrzyckiego wtapia³ siê idealnie w tkankê muzyczn¹ tych samych odcinków. W Scherzo Mendelssohn demonstruje typ komponowania, który uzyska³ nazwê „Elfenmusik”, czyli muzyka elfów, leœnych duszków i b³êdnych ogników. Muszê stwierdziæ, ¿e poza tê grup¹, chyba nigdy dot¹d nie s³ysza³em równie zwiewnej, delikatnej, unosz¹cej siê poza ziemi¹ i ultra-wirtuozowskiej interpretacji.

Czy znaczy to, ¿e zgadza³em siê ze wszystkimi detalami interpretacji? Nie koniecznie, ale si³a przekazu sprawi³a, ¿e od³o¿y³em na bok w³asne preferencje i zarzuty dotycz¹ce pewnych w¹tpliwych aspektów frazowania, które przy mniej doskona³ej grze mog³y byæ frustruj¹ce. Licznie przyby³a publicznoœæ wymog³a na artystach bis, ich zreszt¹ ulubiony, którym by³a „Jesieñ” z Pór roku Astora Piazzoli. Us³yszeliœmy kolejne, autentyczne, idiomatyczne wykonanie tej popularnej, ale wci¹¿ niezmiernie atrakcyjnej kompozycji.

Raz jeszcze przekona³em siê, jak wspania³ym miejscem do prezentowania muzyki kameralnej jest sala Fundacji Koœciuszkowskiej. Pamiêtam, jak dawny dyrektor artystyczny Fundacji, Tom Pniewski, zawsze ten fakt podkreœla³ i ów „akustyczny klejnot” te s³owa potwierdza. Czytelnikowi, który nie by³ na koncercie, bardzo gor¹co polecam na You Tube Tria Boarte w programie „Z klasyk¹ przez Polskê”. Mo¿na tam us³yszeæ ich program nagrany na ¿ywo i obszerne fragmenty repertuaru, który tak¿e przedstawili podczas swojego nowojorskiego debiutu.

Classical

Piano Salon

Koncert Inauguracyjny

Organizatorami s¹ polscy

El¿bieta

Œroda, 8 kwietnia, godz. 19:30

Fundacja Koœciuszkowska, 15 E 65th Street, New York, NY 10065

Bilety: www.thekf.org/event

O koncertach z salonowej serii napiszemy wkrótce.

pianiœci
Bilicka Mateusz Miko³ajczak. Udzia³ wezm¹: Nicolas Namoradze, Elsie Lu, Haowen Deng

Polskie wczoraj i dziœ

Rebelia w rewolucji

Wisz¹ zdrajcy – takie czasy

Bêd¹ wisieæ przez dni parê Wrony drzeæ z nich bêd¹ pasy Jak siê drze sztandary stare Mo¿e wreszcie coœ siê zmieni Coœ wyniknie z tej roboty Zanim zdejm¹ ich z szubienic ¯eby w trumnach z³o¿yæ z³otych Jacek Kaczmarski, „Wieszanie zdrajców”

Celem powstañ narodowych by³o zrzucenie jarzma zaborców i odzyskanie niepodleg³oœci. Prawie wszystkie powstania zakoñczy³y siê klêsk¹, ale mia³y olbrzymie znaczenie dla podtrzymania œwiadomoœci narodowej.

Powstania mia³y niestety sw¹ ciemn¹ stronê. Chodzi tu o zamieszki wywo³ane przez radykalne elementy, które koñczy³y siê niekiedy aktami samos¹du nad osobami podejrzanymi o zdradê lub szpiegostwo. Mia³o to miejsce szczególnie w czasie insurekcji koœciuszkowskiej oraz powstania listopadowego.

W maju 1794 r., po wyzwoleniu Warszawy od wojsk carskich, fanatyczny t³um

wywlók³ z aresztu szereg osób podejrzanych o sprzyjanie zdradzieckiej konfederacji targowickiej. Powieszeni bez s¹du zostali m. in. hetman Piotr Ozarowski, biskup Józef Kossakowski oraz marsza³ek Rady Nieustaj¹cej Józef Ankwicz. Warszawska poezja uliczna tak opisywa³a egzekucjê domniemanych zdrajców:

„Hetmani, co woleli targowickie dary, Dziœ od ludu polskiego bior¹ srogie kary.

Wisz¹ Zabie³³o, O¿arowski w rzêdzie, Tak sprawiedliwoœæ w Polsce s¹dziæ bêdzie!”

Ze wzglêdu na nieobecnoœæ innych osób podejrzanych o zdradê, rebelianci wieszali na szubienicach ich portrety. Tadeusz Koœciuszko potêpi³ te rozruchy i ustanowi³ oficjalne s¹dy powstañcze, które mia³y karaæ agitatorów podobnych zajœæ jak i rzeczywistych zdrajców.

Nie ulega w¹tpliwoœci, ¿e dzia³ania skrajnie radykalnych t³umów spowodowane zosta³y wiadomoœciami z rewolucyjnej Francji, gdzie w³aœnie w tym czasie w³adzê objêli Jakobini, którzy ustanowili rz¹dy terroru.

Do samos¹dów dosz³o równie¿ w Wilnie, gdzie stracono podejrzanego o zdradê hetmana Szymona Kossakowskiego.

W koñcu czerwca rebelia da³a ponownie znaæ o sobie. W Warszawie powieszono oskar¿onych o zdradê: biskupa wileñskiego Ignacego Massalskiego, kasztelana przemyskiego Antoniego Czetweryñskiego i inne osoby.

Przyk³adem prawid³owego postêpowania by³a sprawa biskupa che³mskiego Wojciecha Skarszewskiego, którego S¹d Wojskowy Kryminalny skaza³ na karê œmierci. Jednak Naczelnik Koœciuszko zamieni³ wyrok na do¿ywotne wiêzienie.

Wypadki anarchii i samos¹dów mia³y miejsce równie¿ w czasie powstania listopadowego. W po³owie sierpnia 1831 r. dosz³o do zamieszek w Warszawie. Ludnoœæ stolicy by³a wzburzona niepowodzeniami na froncie polsko – rosyjskim. W mieœcie panowa³a atmosfera strachu przed zdrad¹, a dowództwo powstania pos¹dzane by³o o konszachty z Petersburgiem.

15 sierpnia kilkutysiêczny t³um wtargn¹³ do Zamku Królewskiego, gdzie przetrzymywano podejrzanych o zdradê. Wywleczono kilkadziesi¹t osób – genera³ów, urzêdników oraz innych, oskar¿onych o szpiegostwo. Na placu przed Zamkiem dosz³o do koszmarnej egzekucji. Czêœæ ofiar zmar³a od ran zadanych no¿ami lub begnetami. Inni zawiœli na szubienicach. Znamienne, ¿e w t³umie aktywn¹ rolê odgrywa³y kobiety.

Rezultatem samos¹du by³y 34 ofiary œmiertelne i kilkunastu ciê¿ko rannych. W³adze wprowadzi³y godzinê policyjn¹

i zakaza³y podejrzanych spotkañ okreœlanych mianem „tajemnych schadzek”. Czêœæ prasy pisa³a, ¿e kilkadziesi¹t ofiar rebelii sierpniowej jest niczym w porównaniu z tysi¹cami poleg³ych na froncie w wadliwie prowadzonej wojnie. 22 wrzeœnia na rozkaz genera³a Jana Krukowieckiego rozstrzelano piêæ osób, które dopuœci³y siê samos¹dów lub rabunków.

Po upadku powstania w³adze carskie polowa³y na uczestników samos¹dów, których nie objê³a amnestia og³oszona przez cara Miko³aja. Ostatecznie w lipcu 1833 r. skazano 13 osób na kary od roku do 20 lat wiêzienia.

W filmie Aleksandra Forda „M³odoœæ Chopina” zrealizowanym w 1951 r., w jednej z koñcowych scen ukazane jest zebranie dzia³aczy Wielkiej Emigracji w Pary¿u na którym padaj¹ s³owa ksiêcia Adama Czartoryskiego o „haniebnej nocy 15 sierpnia kiedy Polacy Polaków mordowali”. ❍

Zaatakowane zosta³y m.in. okolice Tel Awiwu, Jerozolimy oraz Eilat. Ponad 800 pocisków Iran wystrzeli³ na cele w krajach Zatoki Perskiej, w tym Zjednoczone Emiraty Arabskie (ataki na infrastrukturê energetyczn¹ i cywiln¹), Arabiê Saudyjsk¹, Katar, Kuwejt, Bahrajn, Oman. W powa¿nym zagro¿eniu znalaz³ siê Irak, gdzie dosz³o do ataków na bazy USA i obiekty dyplomatyczne, a tak¿e na zwyk³ych Amerykanów. W³adze USA zaleci³y wszystkim obywatelem ewakuacjê z Iraku. Dodatkowo konflikt rozprzestrzeni³ siê równie¿ na Liban, gdzie Izrael zaatakowa³ tysi¹ce celów, w tym w Bejrucie. Zniszczenia wywo³ane w Izraelu i innych krajach po atakach odwetowych Iranu trudno oszacowaæ z powodu powszechnej cenzury. W Kuwejcie i innych krajach arabskich aresztowano wiele osób publikuj¹cych w mediach spo³ecznoœciowych zdjêcia zniszczeñ. Podobnie jest w Izraelu. Wiadomo, ¿e ataki wywo³uj¹ panikê wœród turystów i bogatych biznes-

menów, korzystaj¹cych z luksusów w arabskich dyktaturach. ¯eby wydostaæ siê z regionu p³ac¹ oni podobno krocie. Tymczasem sytuacja w Cieœninie Ormuz wygl¹da powa¿nie. Po zaatakowaniu przez Iran kilku tankowców, cieœnina jest efektywnie zablokowana dla ruchu komercyjnego. Irañski Korpus Stra¿ników Rewolucji Islamskiej (IRGC) og³osi³ zamkniêcie przejœcia dla statków USA, Izraela i ich sojuszników, gro¿¹c atakami na wszelkie jednostki. Ruch tankowców spad³ do niemal zera, wiele firm ¿eglugowych jak Maersk, Hapag-Lloyd, MSC, ca³kowicie wstrzyma³o tranzyty. Ubezpieczenia wojenne zosta³y anulowane lub drastycznie podro¿a³y. Iran selektywnie przepuszcza niektóre statki (chiñskie, indyjskie, tureckie), ale ogólny efekt to wstrzymanie oko³o 20 proc. œwiatowej ropy i skroplonego gazu ziemnego.

Donald Trump, który na razie prezentuje postawê jakby nie bardzo przejmowa³ siê efektami wojny, nie mia³ wyjœcia

i znacz¹co zwiêkszy³ si³y USA w regionie. Zdecydowano miêdzy innymi o wys³aniu grupy desantowej z okrêtem USS Tripoli i specjaln¹ jednostk¹ Marines. Szacuje siê, ¿e chodzi o oko³o 5000 marynarzy i 2500 samych Marines, rozmieszczonych na kilku okrêtach.

Fakt, ¿e prezydent Trump, który przez lata podkreœla³ samodzielnoœæ USA i krytykowa³ sojuszników oraz instytucje miêdzynarodowe, publicznie apeluje teraz do innych pañstw o wys³anie okrêtów wojennych do eskorty tankowców pokazuje, ¿e wojna nie uk³ada siê po jego myœli. Bu-

dzi to równie¿ pytania o realne mo¿liwoœci Waszyngtonu.

Trump na swoim portalu spo³ecznoœciowym Truth Social wezwa³ Chiny, Francjê, Japoniê, Koreê Po³udniow¹, Wielk¹ Brytaniê i inne kraje do wspólnej akcji w Cieœninie Ormuz, argumentuj¹c, ¿e pañstwa zale¿ne od ropy z Zatoki powinny „wzi¹æ odpowiedzialnoœæ.” Jak dot¹d jednak ma³o kto kwapi siê z wys³aniem pomocy, o któr¹ apeluje prezydent USA. Chiny i Rosja oficjalnie potêpiaj¹ dzia³ania Ameryki i Izraela jako naruszenie suwerennoœci Iranu i Karty ONZ, wzywaj¹c do natychmiastowego zawieszenia broni. Pekin i Moskwa unikaj¹ bezpoœredniego zaanga¿owania militarnego, istniej¹ natomiast wiarygodne doniesienia o wsparciu wywiadowczym ale dla Iranu, nie dla USA. Rosja dostarcza mu dane o pozycjach amerykañskich i okrêtów i samolotów, co pozwala na precyzyjniejsze ataki odwetowe. Chiny zapewniaj¹ wsparcie technologiczne (komponenty do pocisków, czêœci zamienne) i zezwalaj¹ na korzystanie z ró¿nej elektroniki na przyk³ad systemów do poprawy irañskiej œwiadomoœci pola walki.

Kazimierz Wierzbicki
Donald Trump i Benjamin Netanyahu

Kartki z przemijania

Nie ogl¹dam ju¿ Oscarowisk. Nie bawi¹ mnie bowiem padaj¹ce podczas nich dowcipy i nie œmiesz¹ gwiazdorzy demonstruj¹cy sztuczny luz i zêbiste œmiechy oraz gwiazdy, które s¹ dodatkiem do zaprojektowanych dla nich sukien. Sceniczne dekoracje i efekty wizualne postrzegam jako ostentacyjn¹ wrêcz demonstracjê kiczu, nie widzê tak¿e ¿adnego artyzmu w wystêpach solowych i zbiorowych. Wyniki g³osowañ Akademii Filmowej, nie s¹ dla mnie miernikiem rzeczywistej wartoœci. Zbyt wiele znam dzie³ wybitnych, a niekiedy wielkich, które nie dosta³y Oscara. To samo dotyczy twórców.

Dobija mnie to, co dzieje siê w polityce amerykañskiej. Bojê siê nieprzewidywalnoœci pomarañczowego dyktatora i skutków wojen, które on ju¿ prowadzi i które zamierza prowadziæ. Bojê siê te¿ jego przyjaŸni z Putinem. W nowojorskich punktach pomocy spo³ecznej widzê k³êbi¹ce siê kolejki ludzi, którzy teraz nies³usznie zostali jej pozbawieni. Zapewniam, ¿e nie s¹ to cz³onkowie Klubu Miliarderów pod wodz¹ Elona Muska. Wœród nich widzê tak¿e wielu naszych rodaków w wieku emerytalnym.

Dobija mnie równie¿ wojna polsko-polska, pe³na straszliwej nienawiœci. Podkreœlam: straszliwej. Notujê wyzwiska, które w niej padaj¹. Œwiadcz¹ tyle¿ o poziomie umys³owym, co etycznym liderów polskiej polityki.

Œroda

Rozpacz. Jasne jest, ¿e PiS rozpocz¹³ ju¿ ostr¹ walkê o powrót do w³adzy pod wodz¹ triumwiratu Kaczyñski – Nawrocki – Czarnek. Jasne jest, ¿e Koalicja 15 PaŸdziernika tak¿e bêdzie o ni¹ walczyæ pod przewodnictwem Donalda Tuska. Tymczasem dziœ trzeba zbroiæ siê na potêgê. Zupe³nie nie rozumiem, dlaczego prezydent Nawrocki w tandemie z prezesem NBP Adamem Glapiñskim nie wyszli z inicjatyw¹ sfinansowania wydatków na zbrojenia w tym czasie, kiedy tuskowcy zabiegali o po¿yczkê w Unii Europejskiej. Przecie¿ dobrze wiedzieli o tych zabiegach i warunkach unijnych. Tymczasem alarm wszczêli dopiero wtedy, kiedy po¿yczka zosta³a ju¿ przyznana. Zupe³nie nie rozumiem, dlaczego nie mo¿na tych wydatków finansowaæ zarówno poprzez tê po¿yczkê, jak i poprzez domniemane zyski NBP uzyskane ze sprzeda¿y z³ota. Przecie¿ w czasie zagro¿enia pañstwa trzeba robiæ wszystko, by pieniêdzy starczy³o na wszystkie potrzeby. A ich bêdzie przybywaæ i po¿yczka unijna mo¿e okazaæ siê zbyt ma³a. Trzeba te¿ robiæ wszystko, by w sprawie obronnoœci zjednaæ spo³eczeñstwo ponad partyjnymi i ideologicznymi podzia³ami. Zaostrzanie wojny ojczyŸnianej jest wielkim dramatem, który mo¿e skoñczyæ siê tragedi¹. Nale¿y równie¿ myœleæ perspektywicznie. Wedle obecnych sonda¿y w tej¿e wojnie po³owa Polski mo¿e pokonaæ drug¹ po³owê. Pokonaæ, ale na jak d³ugo? Przecie¿ pokonana po³owa zaraz przyst¹pi do walki o odzyskanie w³adzy. Zatem ju¿ dziœ trzeba spo³eczeñstwo ³¹czyæ, a nie dzieliæ. Niestety nie ma nikogo, kto chcia³by i umia³by tego dokonaæ. Wiem, ¿e jestem naiwny, bo od czasów staro¿ytnych politycy stosuj¹ metodê: dziel i rz¹dŸ, ale obawiam siê, ¿e obecn¹ Polskê doprowadzi ona do katastrofy. Obym by³ z³ym prorokiem.

Tadeusz Konwicki – „Polacy s¹ œlicznym, pe³nym wdziêku, inteligentnym narodem, ale narodem infantylnym, podrostkowatym, zatrzymanym w rozwoju w stadium dzieciêctwa. Wspaniali Polacy, tak dumni ze swojego polactwa, s¹ dziecinni. Dlatego cierpi¹ na silny kompleks ojca. Polacy marz¹ o normalnym, doros³ym, odpowiedzialnym mê¿czyŸnie, który by wzi¹³ na siebie

Tydzieñ na kolanie

Gdzie jesteœmy w dziewiêtnastym dniu wojny USA i Izraela z Iranem?

Iran zapowiedzia³ „zemstê” po tym, jak w izraelskich atakach zginêli szef bezpieczeñstwa Ali Larid¿ani i dowódca paramilitarnych si³ Basid¿ Gholamreza Sulejmani. Minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi stwierdzi³, ¿e system polityczny Teheranu pozostaje silny i stabilny, pomimo ci¹g³ych bombardowañ.

Iran przeprowadzi³ kolejne ataki na Izrael, powoduj¹c rozleg³e zniszczenia materialne, po tym jak wczeœniejszy atak zabi³ dwie osoby w Ramat Gan. Na zdjêciach, które wyciekaj¹ pomimo œcis³ej wojskowej cenzury, widaæ po¿ary nawet w Tel Awiwie. To tyle opowieœci, ¿e zniszczono niemal wszystko, co strzela w Iranie, co og³aszaj¹ ka¿dego dnia prezydent Donald Trump i premier Benjamin Netanjahu. Do tego Izrael jest ostrzeliwany rakietami przez Hezbollah z Libanu.

Konflikt rozprzestrzenia siê na ca³y region, poniewa¿ Iran i jego sojusznicy wystrzeliwuj¹ rakiety i drony w kierunku krajów Zatoki Perskiej. Do ataków dosz³o w Arabii Saudyjskiej, Kuwejcie i Jordanii. P³onie Dubaj, per³a Zjednoczonych Emiratów Arabskich, który mia³ uchodziæ za „Szwajcariê Zatoki Perskiej” pod amerykañskim parasolem, który jak siê okazuje, jest bardzo dziurawy.

Napiêcia tak¿e w Stanach Zjednoczonych, gdzie wysoki rang¹ urzêdnik ds. walki z terroryzmem Joe Kent zrezygnowa³ ze stanowiska, mówi¹c: „rozpoczêliœmy tê wojnê z powodu presji ze strony Izraela i jego potê¿nego amerykañskiego lobby”. To du¿a rysa na ruchu MAGA, bo Kent – weteran wojen w Iraku i Afganistanie, wspó³pracownik CIA, którego ¿ona, pracuj¹ca w wywiadzie elektronicznym zginê³a z r¹k ISIS w Syrii w 2019 r. – by³ wzorowym ¿o³nierzem ruchu, wspieraj¹cym Trumpa. Tymczasem sam prezydent Donald Trump skrytykowa³ sojuszników i partnerów z NATO za brak silniejszego wsparcia militarnego w wysi³kach na rzecz zakoñczenia irañskiej dominacji w Cieœninie Ormuz. Europejczycy powiedzieli: to nie nasza wojna, nie my j¹ rozpoczêliœmy, wiêc panie prezydencie, radŸ sobie sam.

Józef D¹browski

Jaros³aw Kaczyñski i Donald Tusk. Metodê „dziel i rz¹dŸ” ci panowie stosuj¹ w Polsce od 20 lat. I maj¹ w tym wielu pomagierów. Fanatycznych i ¿¹dnych w³adzy. A zapowiada³o siê tak dobrze…

ca³¹ odpowiedzialnoœæ za ich dziecinne losy. Polacy têskni¹ do ojca, ros³ego draba z w¹sami, o szorstkich, ale zdecydowanych ruchach. Polacy kochaj¹ tatusiów z pasem rzemiennym w rêku, tatusiów gniewnych, ale sprawiedliwych, którzy s¹ szanowani przez wszystkich s¹siadów. Dlatego Polacy nie potrafi¹ ¿yæ bez ojców narodu. Dlatego ka¿da menda w tym kraju drapuje siê co rano w wytarte szaty ojca narodu, czyli ojca i rodziciela niedoros³ych Polaków”.

Stanis³aw Cat-Mackiewicz, publicysta prawicowo-konserwatywny po œmierci Józefa Pi³sudskiego krytycznie ocenia³ politykê jego nastêpców – „Nie pozostawi³ ¿adnego wielkiego mózgu u steru pañstwa, które wskrzesi³, a teraz osieroci³”. Ano nie zostawi³. Jak¿e bolesna to prawda. W naszej epoce te¿ siê one nie pojawi³y. Zatem o te wielkie mózgi u steru pañstwa prosimy ciê Panie.

Ponawiam pytanie: gdzie jest dzisiaj wiêcej nienawiœci? Na prawicy, czy na lewicy? ❍

Niektórym pozosta³a satysfakcja, ¿e Trump przez lata rugaj¹cy sojuszników z NATO, teraz prosi o pomoc… ale tak naprawdê, nie ma siê z czego cieszyæ.

Na zimno. Dlaczego jesteœmy tam, gdzie jesteœmy? Czyli, nazywaj¹c rzeczy po imieniu, na otwartej wojnie USA i Izraela z Iranem, który ju¿ teraz jest wojn¹ regionaln¹, która wp³ywa – przynajmniej gospodarczo – na ca³y œwiat.

Dziennik „Wall Street Journal” 13 marca opisa³ kulisy decyzji o ataku na Iran. „Zanim USA wypowiedzia³y wojnê, genera³ Dan Caine, przewodnicz¹cy Kolegium Po³¹czonych Szefów Sztabów, powiedzia³ prezydentowi Trumpowi, ¿e amerykañski atak móg³by sk³oniæ Iran do zamkniêcia Cieœniny Ormuz. Caine powiedzia³ te¿ na kilku briefingach, ¿e wed³ug osób zaznajomionych z przebiegiem rozmów, amerykañscy urzêdnicy od dawna uwa¿ali, ¿e Iran u¿yje min, dronów i pocisków rakietowych, aby zamkn¹æ najwa¿niejszy szlak ¿eglugowy œwiata.

Trump przyzna³, ¿e istnieje ryzyko, twierdz¹ ci ludzie, ale podj¹³ najwa¿niejsz¹ decyzjê w polityce zagranicznej w czasie swoich dwóch prezydentur. Powiedzia³ swojemu zespo³owi, ¿e Teheran prawdopodobnie skapituluje, zanim zamknie cieœninê –a nawet gdyby Iran próbowa³, armia amerykañska mog³aby sobie z tym poradziæ.” Rozumiecie? Trump pomimo ostrze¿eñ, ¿e Cieœnina Ormuz bêdzie zamkniêta

–o czym mówili powa¿ni analitycy od ponad dwudziestu lat, a sam Iran od miesiêcy – zaatakowa³, bo pewnie myœla³, ¿e szybko bêdzie po wszystkim, jak ostatnio w Wenezueli, po porwaniu Maduro. A teraz mamy blokadê 20 procent œwiatowej ropy, do tego gazu oraz chemikaliów niezbêdnych do produkcji mikroprocesorów, a tak¿e nawozów sztucznych. I nie widaæ ³atwych rozwi¹zañ – bez wielkich si³ i mo¿liwych strat wœród ¿o³nierzy amerykañskich. A wiêc b³êdna kalkulacja Trumpa i nie widaæ ³atwego rozwi¹zania. Do tego dochodzi niezrozumienie Iranu i jego w³adz – oczywiœcie zbrodniczych, morduj¹cych w³asnych obywateli na tysi¹ce, albo dziesi¹tki tysiêcy – przez wiêkszoœæ klasy politycznej i MAGA infosferê w Ameryce, które mierz¹ wszystkich swoj¹ miar¹, a wiêc d¹¿eniem do w³adzy, pieniêdzy i przed³u¿ania ¿ycia za wszelk¹ cenê. Zapominaj¹, ¿e szyici ¿yj¹ martyrologi¹. Od pó³tora tysi¹ca lat czcz¹ przecie¿ jako mêczennika, wnuka Mahometa, który poleg³ pod Karbal¹ œwiadomie poœwiêcaj¹c ¿ycie. Setki lat konspirowania i walki z przeœladowaniami, to rdzeñ szyityzmu. Jeœli dodamy do tego kilka tysiêcy lat historii Persji, wielkiej cywilizacji, kolebki szyfrów, okrzep³ej w walkach... Amerykañskie i izraelskie bomby i rakiety, spadaj¹ce te¿ na cywilów, raczej nie os³abiaj¹ tego ducha. Wszystko wskazuje, ¿e ta wojna mo¿e potrwaæ, nie tygodnie, ale miesi¹ce. ❍

Jeremi Zaborowski

Marsz, marsz Polonia

Ossolineum stra¿nik polskiej pamiêci i kultury

Ossolineum, czyli Zak³ad Narodowy im. Ossoliñskich, to jedna z najwa¿niejszych instytucji naukowych w Polsce, a zarazem symbol niezwyk³ej ci¹g³oœci narodowej tradycji. Jego historia jest nierozerwalnie zwi¹zana z burzliwymi losami naszego kraju. Instytucja przetrwa³a rozbiory, wojny, zmiany granic i systemów politycznych. Dziœ Ossolineum pozostaje jednym z najcenniejszych skarbów polskiej kultury, ³¹cz¹c w sobie funkcje biblioteki, muzeum, wydawnictwa i oœrodka naukowego.

Powstanie

Pocz¹tki Ossolineum siêgaj¹ 1817 roku, kiedy hrabia Józef Maksymilian Ossoliñski, wybitny uczony, bibliograf i kolekcjoner, postanowi³ przekazaæ swoje ogromne zbiory narodowi polskiemu. Urodzony w 1748 roku, przez ca³e ¿ycie zajmowa³ siê badaniami historycznymi i gromadzeniem ksi¹¿ek oraz dokumentów. By³ to cz³owiek, który wyprzedza³ swoj¹ epokê, ³¹cz¹c w sobie cechy uczonego, dyplomaty, kolekcjonera, patrioty i wizjonera. Studiowa³ w Wiedniu, gdzie zetkn¹³ siê z europejskim Oœwieceniem, a póŸniej pracowa³ jako dyplomata, co pozwoli³o mu podró¿owaæ i poznawaæ najwa¿niejsze oœrodki kultury kontynentu. W czasie tych podró¿y zacz¹³ gromadziæ ksi¹¿ki, rêkopisy i dokumenty, które z czasem przerodzi³y siê w jedn¹ z najwiêkszych prywatnych kolekcji w Europie Œrodkowej. Mia³ s³aboœæ do rzadkich druków i potrafi³ wydaæ ogromne sumy na pojedynczy egzemplarz, jeœli uzna³ go za wa¿ny dla historii Polski. Anegdota g³osi, ¿e kiedyœ kupi³ ksi¹¿kê za równowartoœæ rocznego dochodu niewielkiego maj¹tku ziemskiego, t³umacz¹c, ¿e „naród jest tego wart”. Hrabia Ossoliñski, ¿yj¹cy w czasach rozbiorów, doskonale rozumia³, ¿e naród pozbawiony pañstwowoœci musi szczególnie dbaæ o swoje dziedzictwo. Jego marzeniem by³o stworzenie instytucji, która nie tylko gromadzi³aby i chroni³a dorobek kultury polskiej, lecz tak¿e udostêpnia³a go badaczom i spo³eczeñstwu. Dlatego jego projekt mia³ cha-

rakter nie tylko patriotyczny, lecz tak¿e naukowy. Nie doczeka³ jednak otwarcia placówki we Lwowie – zmar³ w 1826 roku, rok przed inauguracj¹ instytucji.

Lwowski okres dzia³alnoœci

Pierwsz¹ siedzib¹ Zak³adu by³ Lwów, miasto o niezwykle bogatej tradycji intelektualnej i artystycznej. Ossolineum otwarto w dawnym klasztorze karmelitów trzewiczkowych w 1827 roku. Instytucja szybko sta³a siê jednym z najwa¿niejszych centrów polskiej kultury. Do jej zbiorów trafia³y rêkopisy Adama Mickiewicza, Juliusza S³owackiego, Aleksandra Fredry, archiwa rodzin magnackich, starodruki, mapy, grafiki i dokumenty dotycz¹ce historii Polski. W XIX wieku Ossolineum by³o jedn¹ z najwiêkszych bibliotek w Europie Œrodkowej, a jego zbiory ros³y dziêki licznym darczyñcom, którzy widzieli w nim instytucjê o wyj¹tkowym znaczeniu narodowym. Posiada³o równie¿ jedn¹ z najbogatszych kolekcji polskich gazet i czasopism. W okresie miêdzywojennym

prenumerowano ponad 600 tytu³ów z ca³ego œwiata, w tym pisma emigracyjne, które czêsto by³y zakazane. Dziêki temu Ossolineum sta³o siê miejscem, gdzie mo¿na by³o œledziæ ¿ycie polityczne i kulturalne Polonii na wszystkich kontynentach. Dzia³a³a tam jedna z pierwszych w Europie czytelni publicznych, w której mo¿na by³o korzystaæ z ksi¹¿ek bez op³at. Lwowskie Ossolineum by³o miejscem spotkañ uczonych, studentów i pisarzy, a jego rola w kszta³towaniu polskiej œwiadomoœci narodowej by³a nie do przecenienia. Wœród sta³ych bywalców czytelni by³ m³ody Aleksander Fredro, który podobno lubi³ przesiadywaæ tam godzinami, obserwuj¹c ludzi i zbieraj¹c inspiracje do swoich komedii. Wielka Wojna zak³óci³a dzia³alnoœæ Ossolineum, ale jej nie przerwa³a. We wrzeœniu 1914 r. Lwów zosta³ zajêty przez Rosjan. Zak³ad znalaz³ siê pod nadzorem w³adz okupacyjnych, ale nie zosta³ zlikwidowany. Rosjanie, choæ niechêtni polskim instytucjom, œwiadomi jego miêdzynarodowej renomy, nie odwa¿yli siê

naruszyæ Ossolineum, które funkcjonowa³o, chocia¿ w warunkach skrajnie utrudnionych. Zbiory by³y systematycznie zabezpieczane, a prace biblioteczne prowadzono w miarê mo¿liwoœci kadrowych. Wojna obesz³a siê z Ossolineum ³askawie, mimo walk o Lwów i okupacji rosyjskiej instytucja nie ponios³a strat w zbiorach. W okresie miêdzywojennym w Zak³adzie pracowa³ jako pomocnik m³ody Stanis³aw Lem, póŸniejszy autor „Solaris”, który wspomina³ je jako miejsce pe³ne inspiracji. W lwowskim Ossolineum przez dziesiêciolecia mieszka³y… koty. By³y one nieformalnymi „stra¿nikami” zbiorów, chroni¹c je przed myszami i szczurami. Pracownicy instytucji dbali o nie, a niektóre z nich mia³y nawet swoje imiona i by³y opisywane w kronikach. Jeden z kotów, nazwany „Pan Profesor”, mia³ zwyczaj siadaæ na biurku bibliotekarza i z powag¹ obserwowaæ czytelników. Ciekawostk¹ jest to, ¿e w Ossolineum funkcjonowa³ niegdyœ specjalny system kar za g³oœne zachowanie. Osoby, które przeszkadza³y innym, musia³y przepisywaæ fragmenty katalogów lub pomagaæ w porz¹dkowaniu zbiorów. By³a to forma „bibliotecznej pokuty”, która mia³a uczyæ szacunku do miejsca i jego misji. Warto przypomnieæ, ¿e w roku 1919, jako czêœæ dzia³alnoœci wydawniczej Zak³adu Narodowego im. Ossoliñskich powsta³a we Lwowie s³ynna seria „Biblioteka Narodowa”, która by³a odpowiedzi¹ na potrzebê upowszechnienia klasyki literatury.

Lata okupacji

Dramatyczny okres nadszed³ wraz z wybuchem II wojny œwiatowej. Lwów znalaz³ siê pod okupacj¹ sowieck¹, potem niemieck¹, a nastêpnie ponownie sowieck¹. Ossolineum zosta³o upañstwowione i w³¹czone do radzieckiego systemu bibliotek. Zmieniono nazwê i podporz¹dkowano je Akademii Nauk USRR. W³adze radzieckie prowadzi³y selekcjê materia³ów uznanych za „wrogie ideologicznie”. Czêœæ kadry zosta³a zwolniona, represjonowana lub zmuszona do emigracji. Zbiory Ossolineum by³y zagro¿one zniszczeniem lub rozproszeniem. Pracownicy instytucji, czêsto ryzykuj¹c ¿ycie, ukrywali najcenniejsze rêkopisy i starodruki. Po ataku Niemiec na ZSRR w czerwcu 1941 r. Lwów znalaz³ siê pod okupacj¹ niemieck¹. Niemcy nie zlikwidowali instytucji, ale podporz¹dkowali j¹ w³adzom Generalnego Gubernatorstwa, a zbiory by³y traktowane jako ³up wojenny, szczególnie te dotycz¹ce historii Polski. Najcenniejsze obiekty, warte fortunê, np. rêkopisy Fredry,

Gmach lwowskiego Ossolineum
Wroc³aw. Gmach g³ówny Ossolineum ul. Szewska 37, dziedziniec wewnêtrzny oraz fragment wnêtrza

S³owackiego, Mickiewicza, pierwsze wydania dzie³a Kopernika, œredniowieczne rêkopisy, by³y zagro¿one wywiezieniem do Rzeszy. Pracownicy Ossolineum prowadzili tajne akcje ukrywania i zabezpieczania zbiorów, chocia¿ za takie dzia³ania grozi³a kara œmierci. Wynoszono je w teczkach, udaj¹c, ¿e to prywatne dokumenty, ukrywano w swoich mieszkaniach, w magazynach klasztornych, zakopywano w metalowych pojemnikach, aby przetrwa³y bombardowania. Rêkopisy owijano w papier i chowano w skrzyniach opisanych jako „ksi¹¿ki bez wartoœci”. Czêœæ zbiorów ukrywano w… skrzyniach po cytrusach, poniewa¿ takie opakowania nie wzbudza³y podejrzeñ okupantów. Tak ratowano rêkopis „Pana Tadeusza”, uznawany za bezcenny element dziedzictwa narodowego. Zosta³ usuniêty z katalogów, przez lata by³ przechowywany w specjalnej, ognioodpornej szafie albo w prywatnych mieszkaniach, aby nie trafi³ w rêce okupantów. Po wojnie zosta³ objêty specjaln¹ ochron¹ i przewieziony do Polski. Dlatego tu¿ po wybuchu wojny wiele rodzin przynosi³o do Ossolineum swoje najcenniejsze pami¹tki, wierz¹c, ¿e instytucja zapewni im bezpieczeñstwo.

Okres wroc³awski. Odbudowa i rozwój Po 1945 roku, w wyniku zmiany granic, Lwów znalaz³ siê na terenie ZSRR, a zbiory Ossolineum zosta³y podzielone. Czêœæ pozosta³a we Lwowskiej Narodowej Naukowej Bibliotece Ukrainy im. Wasyla Stefanyka, a czêœæ przewieziono do Polski. Transport zbiorów by³ operacj¹ logistyczn¹ na ogromn¹ skalê. Skrzynie przewo¿ono kolej¹. By³y one tak ciê¿kie, ¿e trzeba by³o u¿ywaæ specjalnych wózków, aby je przenieœæ. By³ to jeden z najwiêkszych transferów dóbr kultury w powojennej Europie.

Fundamentem nowego Ossolineum zosta³, zniszczony wojn¹ i dopiero odbudowuj¹cy swoj¹ to¿samoœæ, Wroc³aw. G³ówna siedziba Zak³adu znalaz³a miejsce w dawnym klasztorze Krzy¿owców z Czerwon¹ Gwiazd¹, historycznym gmachu przy ulicy Szewskiej 37. Wroc³awski etap dzia³alnoœci rozpocz¹³ siê w 1946 roku.

Ossolineum musia³o zostaæ odbudowane niemal od podstaw. Pracownicy porz¹dkowali ocala³e zbiory, tworzyli nowe katalogi i organizowali przestrzeñ dla dzia³alnoœci naukowej. Wydawnictwo kontynuowa³o tradycjê publikowania klasyki literatury polskiej, s³owników, encyklopedii i opracowañ naukowych. Z czasem Zak³ad sta³ siê jednym z najwa¿niejszych oœrodków humanistycznych w Polsce. Jest czêœciowo powszechnie dostêpny. Ka¿dy mo¿e zwiedzaæ dziedziniec oraz korzystaæ z oferty muzealnej, jednak dostêp do zbiorów bibliotecznych i rêkopisów maj¹ g³ównie badacze i osoby z okreœlonym celem naukowym. Czêœci¹ Ossolineum jest tak¿e Muzeum Pana Tadeusza, które mieœci siê w Kamienicy Pod Z³otym S³oñcem na wroc³awskim Rynku. W jej wysokich oknach na drugim piêtrze widaæ przechadzaj¹ce siê cienie postaci z epopei Mickiewicza. To œwiadoma instalacja artystyczna, która ma sprawiæ, ¿e przechodnie na Rynku „spotykaj¹” bohaterów Pana Tadeusza jeszcze zanim wejd¹ do œrodka. Muzeum to nie tylko ekspozycja, lecz tak¿e przestrzeñ edukacyjna, w której odbywaj¹ siê warsztaty, wyk³ady i spotkania literackie.

Najcenniejsze zbiory

W zbiorach Ossolineum oprócz bezcennych starodruków, rêkopisów dzie³ literackich, dokumentów i dzie³ sztuki, znajduje siê kolekcja pieczêci królewskich, w tym

odciski pieczêci Zygmunta Augusta, Stefana Batorego i Jana III Sobieskiego. Niektóre z nich zachowa³y siê w stanie niemal idealnym, co jest rzadkoœci¹ w przypadku woskowych odcisków sprzed kilkuset lat. W Ossolineum znajduje siê najstarszy zachowany polski druk ulotny, pochodz¹cy z XVI wieku. Jest to niewielka broszura polityczna, która by³a kolportowana wœród szlachty w czasie Sejmu Walnego 1513 roku. Jej wartoœæ historyczna jest ogromna, poniewa¿ stanowi œwiadectwo narodzin polskiej kultury politycznej. Ossolineum posiada równie¿ jedn¹ z najwiêkszych w Polsce kolekcji dokumentów dotycz¹cych masonerii. Zbiory te obejmuj¹ rytua³y, listy, ksiêgi cz³onków i symbole lo¿owe z XVIII i XIX wieku. S¹ one niezwykle cenne dla badaczy historii tajnych stowarzyszeñ i kultury politycznej epoki oœwiecenia.

Warto równie¿ wspomnieæ o niezwyk³ej kolekcji eksponatów numizmatycznych, która obejmuje monety z czasów Piastów, Jagiellonów, Rzeczypospolitej Obojga Narodów, a tak¿e monety bite przez polsk¹ emigracjê. Jednym z najcenniejszych artefaktów jest moneta wybita w czasie powstania listopadowego, która mia³a symbolizowaæ odrodzenie pañstwa polskiego.

Wroc³awskie Ossolineum posiada równie¿ jedn¹ z najwiêkszych kolekcji polskich ekslibrisów, licz¹c¹ dziesi¹tki tysiêcy unikatowych znaków w³asnoœciowych ksi¹¿ek. Wœród zbiorów znajduje siê równie¿ niezwyk³a kolekcja map, w tym mapy Rzeczypospolitej sprzed rozbiorów, które s¹ dziœ bezcennym Ÿród³em wiedzy o dawnych granicach i strukturze pañstwa.

Dzia³alnoœæ wspó³czesna

Wroc³awska siedziba Zak³adu jest dzisiaj centrum innowacji i edukacji, a projekty Ossolineum pokazuj¹, ¿e tradycja i technologia mog¹ wspó³istnieæ w sposób harmonijny i twórczy. Instytucja prowadzi jedn¹ z najwiêkszych w Polsce pracowni digitalizacyjnych, w której skanowane s¹

nie tylko ksi¹¿ki i rêkopisy, lecz tak¿e mapy, grafiki, fotografie, a nawet… pieczêcie i monety. Do digitalizacji u¿ywa siê specjalistycznych skanerów, które potrafi¹ odczytaæ strukturê papieru bez nacisku, dziêki czemu nawet najdelikatniejsze dokumenty mog¹ byæ bezpiecznie przeniesione do œwiata cyfrowego. W ramach digitalizacji powsta³a tak¿e platforma Ossolineum Online, która udostêpnia tysi¹ce obiektów w wysokiej rozdzielczoœci. Co ciekawe, niektóre z nich mo¿na ogl¹daæ w trybie „mikroskopowym”, powiêkszaj¹c detale do poziomu w³ókien papieru. Dziêki temu badacze z ca³ego œwiata mog¹ analizowaæ strukturê atramentu, œlady po piórze czy mikrouszkodzenia, które zdradzaj¹ historiê danego dokumentu.

Ma³o kto wie, ¿e Ossolineum posiada robotyczne ramiê do przewracania stron, wykorzystywane przy digitalizacji bardzo kruchych starodruków. Urz¹dzenie to dzia³a z precyzj¹, której nie jest w stanie osi¹gn¹æ ludzka rêka – potrafi unieœæ kartkê o gruboœci w³osa, nie naruszaj¹c jej struktury. To rozwi¹zanie stosowane jest tylko w kilku najwa¿niejszych bibliotekach Europy. Zak³ad prowadzi cyfrow¹ rekonstrukcjê zniszczonych rêkopisów. Wykorzystuje siê do tego techniki multispektralne, które pozwalaj¹ odczytaæ tekst niewidoczny go³ym okiem – na przyk³ad zapisany atramentem, który z czasem wyblak³. Dziêki temu uda³o siê odczytaæ fragmenty listów, które przez dziesiêciolecia uwa¿ano za bezpowrotnie utracone. Ossolineum prowadzi cyfrowe adopcje rêkopisów. Ka¿dy mo¿e „zaadoptowaæ” wybrany dokument, finansuj¹c jego konserwacjê lub digitalizacjê. W zamian otrzymuje certyfikat i mo¿liwoœæ œledzenia procesu renowacji. Najczêœciej adoptowane s¹ listy Mickiewicza, ale zdarza³y siê przypadki adopcji… œredniowiecznych rachunków klasztornych, które zafascynowa³y mi³oœników historii gospodarczej. Wspó³czesna dzia³alnoœæ Ossolineum obejmuje równie¿ projekty crowdsourcingowe, w ramach których internauci pomagaj¹ w transkrypcji dawnych dokumentów. Dziêki temu tysi¹ce stron rêkopisów zosta³o przepisanych i udostêpnionych badaczom. Najwiêkszym zainteresowaniem cieszy³y siê listy z czasów powstania styczniowego. W projekcie wziê³o udzia³ ponad 20. tysiêcy osób.

Jedn¹ z najbardziej fascynuj¹cych ciekawostek jest to, ¿e Ossolineum wspó³pracuje z informatykami i lingwistami komputerowymi nad stworzeniem sztucznej inteligencji do rozpoznawania pisma odrêcznego z XIX wieku. Projekt ten ma na celu automatyczne odczytywanie rêkopisów, co w przysz³oœci mo¿e zrewolucjonizowaæ pracê badaczy. Pierwsze testy pokaza³y, ¿e algorytm potrafi rozpoznaæ

charakter pisma Mickiewicza z dok³adnoœci¹ przekraczaj¹c¹ 90 procent. Zak³ad prowadzi równie¿ najwiêkszy w Polsce projekt cyfrowej rekonstrukcji dawnych ksi¹g, w którym wykorzystuje siê algorytmy sztucznej inteligencji do „sklejania” rozproszonych fragmentów rêkopisów. Zdarza siê, ¿e pojedyncze kartki tej samej ksiêgi znajduj¹ siê w ró¿nych miastach, a nawet krajach – dziêki cyfrowym rekonstrukcjom mo¿na je po³¹czyæ w jedn¹ ca³oœæ, choæ fizycznie nigdy ju¿ nie bêd¹ razem. Warto równie¿ wiedzieæ, ¿e Ossolineum posiada najnowoczeœniejsz¹ w Polsce pracowniê konserwacji papieru, w której stosuje siê techniki laserowe do usuwania zabrudzeñ i pleœni. Laser pozwala oczyœciæ dokument bez dotykania go, co jest kluczowe w przypadku obiektów o wysokiej kruchoœci.

Dzia³alnoœæ Zak³adu nie ogranicza siê jedynie do prac konserwatorskich, Ossolineum posiada równie¿ w³asne studio nagrañ, w którym powstaj¹ podcasty, audiobooki i nagrania edukacyjne. Jednym z najpopularniejszych projektów jest seria „Ossoliñskie opowieœci”, w której pracownicy instytucji opowiadaj¹ o najciekawszych obiektach ze zbiorów. Odcinek o rêkopisie „Pana Tadeusza” zosta³ ods³uchany ponad milion razy. Ossolineum prowadzi tak¿e wirtualne spacery 3D, które pozwalaj¹ zwiedzaæ magazyny, pracownie konserwatorskie i czytelnie, do których na co dzieñ nie maj¹ dostêpu osoby z zewn¹trz.

Zak³ad anga¿uje siê tak¿e w projekty miêdzynarodowe, wspó³pracuj¹c z bibliotekami z Pary¿a, Wiednia, Wilna i Chicago. Jednym z najbardziej ambitnych przedsiêwziêæ jest wspólna digitalizacja poloników rozsianych po ca³ym œwiecie. Dziêki temu powstaje ogromna, globalna biblioteka polskiej kultury.

Wspó³czesne Ossolineum to tak¿e centrum edukacyjne. Internetow¹ sensacj¹ jest profil w mediach spo³ecznoœciowych. Publikowane tam „memiczne” interpretacje starodruków, zabawne komentarze do dawnych rycin i humorystyczne opisy eksponatów przyci¹gnê³y setki tysiêcy obserwuj¹cych. Instytucja prowadzi warsztaty dla dzieci i m³odzie¿y, podczas których mog¹ oni tworzyæ w³asne ekslibrisy, uczyæ siê kaligrafii, a nawet drukowaæ teksty na rekonstrukcji prasy drukarskiej z XIX wieku. Jednym z najpopularniejszych zajêæ jest warsztat „Zostañ skryb¹”, podczas którego uczestnicy pisz¹ gêsim piórem na papierze czerpanym, poznaj¹c tajniki dawnej sztuki pisarskiej.

Dzisiaj Ossolineum to nie tylko stra¿nik przesz³oœci, lecz tak¿e instytucja, która z niezwyk³¹ energi¹ i nowoczesnoœci¹ patrzy w przysz³oœæ, kszta³c¹c kolejne pokolenia badaczy, studentów i mi³oœników literatury, podkreœlaj¹c, ¿e troska o dziedzictwo narodowe jest obowi¹zkiem ka¿dego pokolenia.

FOT. WEB

Redakcja: Jolanta Szczepkowska Teofil Lachowicz

Adres redakcji:

P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003

e-mail: pava.swap@gmail.com www.pava-swap.org

Manuskrypt Pana Tadeusza w Zak³adzie Narodowym im. Ossoliñskich we Wroc³awiu
Jedna z ekspozycji w Muzeum „Pana Tadeusza” w Kamienicy Pod Z³otym S³oñcem na wroc³awskim Rynku

Blender kulturalny

Wola³abym ca³y wieczór czyœciæ kuwetê, ni¿ ogl¹daæ Oscary – napisa³a znajoma w mediach spo³ecznoœciowych. Ale ty nie masz kota – zauwa¿y³ ktoœ przytomnie. No w³aœnie – odpowiedzia³a. Taka postawa nie jest odosobniona. Co roku spadaj¹ wyniki ogl¹dalnoœci ceremonii rozdania najwa¿niejszych nagród filmowych na œwiecie. Najm³odsi nie bardzo kojarz¹, o co ten ca³y ha³as. Nieco starsi bojkotuj¹. Pokolenie oczko wy¿ej dawno wyrzuci³o telewizory. I prowadz¹cy mog¹ liczyæ g³ównie na 50-latków i starszych, którzy maj¹ jeszcze sentyment do czerwonego dywanu, pawich piór, czerstwych ¿artów i zbyt d³ugich przemówieñ. Oczywiœcie, s¹ jeszcze entuzjaœci kina, którzy œledz¹ nominacje i zak³ady bukmacherskie. A potem siadaj¹ przed ekranem z misk¹ popcornu trzymaj¹c kciuki, ale tylko w jednej rêce, bo drug¹ jedz¹ kukurydzê. Ale jest ich coraz mniej. Tak przynajmniej mówi¹ statystyki.

W tym roku galê po raz kolejny prowadzi³ Conan O’Brien, amerykañski komik i prezenter telewizyjny. W peruce po¿yczonej od Amy Madigan i makija¿u, który nosi³a w horrorze zatytu³owanym „Znikniêcia” przebieg³ przez plany wszystkich filmów nominowanych do nagrody g³ównej (wyœwietlono to w klipie), a potem pojawi³ siê ju¿ we w³asnej osobie na deskach Dolby Theatre. Nastêpnie pad³o ze sceny kilka dowcipów, raczej lekkiego kalibru. I ju¿ za chwilê wrêczano nagrody. Ku zaskoczeniu wszystkich, pierwszy Oscar powêdrowa³ w³aœnie do 75-letniej Madigan, która ustanowi³a rekord najd³u¿szej przerwy miêdzy nominacjami, wynosz¹cej… 40 lat!

Ale to nie jedyny ewenement, o którym mówiono podczas 98. gali rozdania Oscarów. Timothée Chalamet zosta³ bowiem najm³odszym aktorem od czasów Marlona Brando, który otrzyma³ trzy nominacje do nagrody aktorskiej, a tak¿e by³ najm³odsz¹ osob¹ nominowan¹ w tym samym roku zarówno za rolê, jak i produkcjê. Wyprzedzaj¹c tym samym Warrena Beatty. Jednak gwiazda filmu „Marty Supreme” musia³a obejœæ siê smakiem. Statuetka za najlepsz¹ rolê mêsk¹ powêdrowa³a do Michaela B. Jordana za

podwójn¹ kreacjê w „Grzesznikach”. Werdykt doczeka³ siê owacji na stoj¹co. „Bóg jest dobry” – powiedzia³ ze sceny wyraŸnie wzruszony aktor. A potem pozdrowi³ mamê, która by³a obecna na ceremonii i ojca, który specjalnie na tê okazjê przylecia³ z Ghany. Oraz wymieni³ najwa¿niejszych czarnoskórych aktorów, którzy zdobyli Oscara. „Stojê tu dziêki tym, którzy byli tu przede mn¹: Sidney'owi Poitier, Denzelowi Washingtonowi, Halle Berry, Willowi Smithowi. Dziêkujê wam” – powiedzia³. A na koniec, ze ³zami w oczach, doda³: „Bêdê coraz lepsz¹ wersj¹ siebie, obiecujê”. Zgodnie z oczekiwaniami za najlepsz¹ rolê kobiec¹ uznano kreacjê Jessie Buckley w filmie „Hamnet”. „Dziêkujê niesamowitym kobietom, u boku których stojê. Inspiruje mnie wasz artyzm i wasze serca” – powiedzia³a aktorka. I doda³a: „Mamo, Tato – dziêkujê wam za to, ¿e nauczyliœcie nas marzyæ i nigdy nie pozwalaæ, by definiowa³y nas cudze oczekiwania, lecz byœmy kszta³towali swoje ¿ycie, kieruj¹c siê w³asn¹ pasj¹. Dziœ w Wielkiej Brytanii obchodzimy Dzieñ Matki, dlatego chcia³abym zadedykowaæ to wyró¿nienie piêknemu chaosowi matczynego serca” – zakoñczy³a. Choæ najwiêcej, bo a¿ 16 nominacji otrzymali „Grzesznicy”, najlepszym filmem okrzykniêto dzie³o

Paula Thomasa Andersona „Jedna bitwa po drugiej”. „Nakrêci³em ten film dla moich dzieci, ¿eby je przeprosiæ za to, ¿e zostawiamy im taki œwiat. Mam nadziejê, ¿e bêd¹ pokoleniem, które przywróci mu zdrowy rozs¹dek” – mówi³ Anderson odbieraj¹c pierwsz¹ tego wieczoru statuetkê, za najlepszy scenariusz

adaptowany (wed³ug powieœci „Vineland” Thomasa Pynchona). Chwilê póŸniej wyszed³ na scenê ponownie – po Oscara za re¿yseriê. A potem jeszcze raz, ju¿ z ca³¹ ekip¹, po nagrodê dla najlepszego filmu roku. Zgodnie z przewidywaniami hit Netflixa i globalny fenomen, czyli „K-popowe ³owczynie demonów” zgarnê³y Oscara dla najlepszej pe³nometra¿owej animacji. To dzie³o, które ³¹czy folkowe baœnie z K-popem, czyli po³udniowokoreañsk¹ muzyk¹ pop, na punkcie której szalej¹ dzieciaki na ca³ym œwiecie. Piosenka „Golden” ze œcie¿ki dŸwiêkowej do tej w³aœnie animacji te¿ okaza³a siê z³ota – zdobywaj¹c statuetkê za najlepszy utwór filmowy.

Polska kostiumografka Ma³gosia Turzañska, która mia³a szansê odebraæ Oscara za pracê przy dramacie „Hamnet” niestety musia³a oddaæ palmê pierwszeñstwa kole¿ance z bran¿y Kate Hawley, która robi³a kostiumy do „Frankenstein’a”. Jedynym polskim akcentem by³a zatem nagroda dla mieszkaj¹cego w Kanadzie Maæka Szczerbowskiego, który wraz z Chrisem Lavis’em zdoby³ nagrodê w kategorii krótkometra¿owa animacja za film „The Girl Who Cried Pearls”. Szczerbowski urodzi³ siê w Poznaniu. Wyemigrowa³ z Polski z rodzicami tu¿ przed wprowadzeniem stanu wojennego. W jednym z wywiadów dla polskiej prasy powiedzia³: „Zawsze patrzy³em na emigracjê jak na fascynuj¹c¹ przygodê. To by³ kreatywny, poszerzaj¹cy horyzonty czas”. Bardzo cieszy, ¿e Akademia za najlepszy film miêdzynarodowy uzna³a norwesk¹ „Wartoœæ sentymentaln¹” Joachima Triera, która opowiada o trudnych relacjach rodzinnych. Odbieraj¹c nagrodê re¿yser powiedzia³: „Chcê zakoñczyæ, cytuj¹c, a raczej parafrazuj¹c, wspania³ego amerykañskiego pisarza Jamesa Baldwina, który przypomina nam, ¿e wszyscy doroœli s¹ odpowiedzialni za wszystkie dzieci. Nie g³osujmy na polityków, którzy nie bior¹ tego powa¿nie pod uwagê” – zaapelowa³. Jednak w sprawie napiêtej sytuacji geopolitycznej na œwiecie pad³o ze sceny niewiele s³ów. Jimmy Kimmel wbi³ kilka szpil amerykañskiemu prezydentowi, re¿yser David Borenstein zwróci³ uwagê na trwaj¹cy od kilku lat dramat na terytorium Ukrainy, a hiszpañski gwiazdor Javier Bardem wrêczaj¹c nagrodê wykrzycza³: „Nie wojnie” i „wolna Palestyna!”.

Byæ mo¿e najg³oœniej wybrzmia³o… milczenie. Sean Pean, którego nagrodzono Oscarem za drugoplanow¹ rolê mêsk¹, nie pojawi³ siê na ceremonii. By³ w tym czasie w Ukrainie, gdzie spotka³ siê z prezydentem Ze³enskim. Nied³ugo póŸniej w mediach spo³ecznoœciowych zosta³o opublikowane zdjêcie przywódcy Ukrainy i amerykañskiego aktora-aktywisty. „Dziêki tobie, Sean, wiemy, kim jest prawdziwy przyjaciel Ukrainy. Jesteœ z Ukrain¹ od pierwszego dnia pe³noskalowej wojny. I dziœ tak¿e. Wiemy, ¿e nadal bêdziesz z naszym krajem i naszym narodem” – brzmia³ podpis. I to chyba najwa¿niejsze momenty niedzielnej ceremonii. Za dwa lata Oscary bêd¹ œwiêtowaæ 100 lat. Czy jubileuszowa gala przyci¹gnie now¹ publicznoœæ? Conan O’Brien za¿artowa³, ¿e w niedalekiej przysz³oœci transmisje odbywaæ siê bêd¹ na YouTube, a prowadz¹cych zast¹pi¹… roboty. Jedno jest pewne – Hollywood dr¿y, bo wraz z rozwojem mo¿liwoœci AI (Sztucznej Inteligencji) wiele osób z bran¿y mo¿e straciæ pracê, a oblicze Fabryki Snów zmieniæ siê nie do poznania. Zatem, póki jeszcze mo¿na, cieszmy siê blichtrem, cekinami i emocjami prze¿ywanymi przez… prawdziwych ludzi. A nie humanoidalne maszyny. ❍

„Jedna bitwa po drugiej”
„Wartoœæ sentymentalna”
Conan O’Brien
Maciek Szczerbowski i Chris Lavis
Na scenie „K-popowe ³owczynie demonów”
Timothée Chalamet i Kylie Jenner
Jessie Buckley
Amy Madigan
Michael B. Jordan

Rzêch

Wsta³am z bólem szyi. Od nowej poduszki. Nieboszczkê wyrzuci³am. By³a w op³akanym stanie. Metaforycznie iw sensie œcis³ym. Ch³onê³a ³zy jak g¹bka. Przez lata. Chude. I t³uste. Choæ tych ostatnich, wbrew pozorom, nie by³o zbyt wiele. Teraz le¿y. W czarnym worku. Z¿ó³kniêta. Pomarszczona. W koñcu trafi do pieca. Ktoœ j¹ zutylizuje. Bez kordonu bliskich. Bez s³owa po¿egnania. A by³a jak koszula cia³u. Uk³ada³a siê. Do snu. Do wg³êbienia miêdzy uchem a obojczykiem. Mog³am j¹ sk³adaæ na pó³. Albo rozsmarowywaæ jak konfiturê na grzance. Wys³u¿one, rozbite pierze nie stawia³o oporu. Wyrzuæ ten rzêch – mówi³ K. To ¿art, nie poduszka. To wstyd. ¯eby przytulaæ siê do takiego trupa. Zabieraæ na wycieczki. Bo jeŸdzi³a ze mn¹ wszêdzie. Do œredniej klasy pensjonatów. I luksusowych domów nad s³on¹ wod¹. K., który przed laty pracowa³ w hotelu na 79 Zachodniej, us³ysza³ od globtroterki, ¿e najwa¿niejsza w podró¿y jest w³asna poduszka. Niewiele wiêcej

zapamiêta³ z tych kilku lat. Gdy chodzi³ w uniformie. Z wyszytym w klapie imieniem. Parê anegdot. I to jedno zdanie. Jedn¹ radê. Odt¹d zabieraliœmy je ze sob¹. Upchniête w torby z IKEI. ¯eby siê dobrze wysypiaæ. W cudzych ³ó¿kach. Nawet jeœli chodzi³o o parê godzin po imprezie. Krótki weekend. Dwie noce. K. swoje poduszki zmienia³ regularnie. Ja kupowa³am nowe. Na próbê. Ale oblewa³y egzamin. Za twarde. Za du¿e. Miêkkie, ale nie tak, jak lubiê. Nieodpowiednie w dotyku. Zbyt miêsiste. Albo przeciwnie – bez wystarczaj¹cej sprê¿ystoœci. Po pierwszej nocy wraca³am do staruszki. Wyprana, pachn¹ca, ci¹gle nadawa³a siê do u¿ycia. Mija³y lata. Kolejne rezurekcje. Odrodzenia. Zmartwychwstania. A¿ w koñcu pad³a. I teraz le¿y. Pod drzwiami. Spakowana. Przed podró¿¹. W ostatni¹ drogê. Na wysypisko. Wszyscy tam trafimy – mówiê do siebie. Rozmasowuj¹c obola³y kark. Bêdê musia³a przywykn¹æ. U³o¿yæ siê z. Dopasowaæ. Tymczasem czekaj¹ mnie noce bezsenne. Rzucanie po ³ó¿ku. Z³orzeczenie o czwartej nad ranem. Migreny. Parestezje. A poduszki w szpitalu ci nie przeszkadza³y? – pyta K., gdy rano opowiadam mu o nocnych zapasach. Nie pamiêtam – mówiê zgodnie z prawd¹. Bo karmili mnie opioidami. I jedyne, co przedziera³o siê do

œwiadomoœci, to pikanie sprzêtu. Miarowe, wwiercaj¹ce siê w czaszkê, nieznoœne dŸwiêki. Piii, piii, piii, piii, piii. Kiedy poskar¿y³am siê pielêgniarce – wy³¹czy³a. Ale na chwilê. Noc¹ wycie wraca³o. W koñcu A., która przysz³a w odwiedziny, zrobi³a porz¹dek. Bo pika³y te od³¹czone. Których ju¿ nikt nie potrzebowa³. W pokoju pooperacyjnym sta³o ich kilka. Nie mo¿na by³o usn¹æ. Wy³¹czy³am – powiedzia³a, wyraŸnie zadowolona. Bo nale¿a³a do osób, które czu³oœæ najchêtniej wyra¿aj¹ czynem. Zadaniowa – tak o sobie czasem mówi³a. I to prawda. A. sprawdza siê w boju. W akcji. Robi, zamiast gadaæ. Obiecywaæ. Mamiæ okr¹g³ymi s³ówkami. Jest solidna. Zawsze, naprawdê zawsze, mo¿na na ni¹ liczyæ. W przeciwieñstwie do tych uduchowionych. Wypisuj¹cych epopeje na temat w³asnej wra¿liwoœci. Krocz¹cych w nimbie empatów. „Karmi¹cych”. „Lecz¹cych”. „Otulaj¹cych”. Ale na pokaz. Albo za pieni¹dze. Bo kiedy trzeba – nie stawiaj¹ siê. Z przys³owiowym s³oikiem zupy. Siatk¹ pomarañczy. Albo chocia¿ – dobrym s³owem. Maj¹ wa¿niejsze sprawy. „Nie maj¹ przestrzeni”. Coœ zawsze stoi na przeszkodzie. „Dziej¹ siê rzeczy”. S¹ tak zaaferowani w³asn¹ zajebistoœci¹, ¿e nie ma tam miejsca na innych. Chyba, ¿e w roli widowni. Œwity. Klakierów. Ale nie nale¿y siê tym specjalnie przejmowaæ. Dla wszystkich starczy miejsca. Pod wielkim dachem nieba. Zatem rozejdŸcie siê. Po drogach. Po ³¹kach. Po roz³ogach. Zapleæcie wianki. Zapozujcie do zdjêcia. B¹dŸcie szczêœliwi. Ale z daleka. Transmisja zosta³a zak³ócona. Zerwano po³¹czenie.

Piszê dla kobiet

gazeta, byli wiêc dziennikarze, który codziennie komentowali polsk¹ politykê, jakieœ Leppery, upadki partii, powstawanie nowych. Ale co mnie to obchodzi³o, w koñcu pisa³em dla kobiet.

Jan

Latus

Piszê dla kobiet. Nie interesuj¹ mnie za bardzo Janusze, Tadeusze i Mariany. Faceci ju¿ siwi albo ³ysi, ale zawsze z wyrobionymi pogl¹dami politycznymi. Gdy¿ polityka – no i wojny! – to mêska rzecz. Wiêc pisa³em dla kobiet. Pamiêtacie „Nowy Dziennik”? Nie obnoszê siê z moj¹ karier¹ w tej gazecie, ale przecie¿ wszyscy wiedz¹, ¿e pracowa³em tam i to przez d³ugie 20 lat. Moj¹ specjalnoœci¹ i mi³oœci¹ by³y cosobotnie felietony, które mo¿e by³y z³oœliwe, ironiczne, a nawet antypolonijne, no ale polityczne nigdy nie by³y. Takie to by³y bowiem czasy, ¿e polityk¹ mo¿na by³o siê nie zajmowaæ. Kiedyœ „Nowy Dziennik” by³ niemal monopolist¹ na polonijnym rynku medialnym. Potem jednak pojawi³y siê kolejne gazety, a ka¿da za punkt honoru stawia³a sobie, by byæ na prawo od „czerwonego” (bo w takim kolorze by³y logo gazety) „Nowego Dziennika”. Dziœ to nie dziwi –wszyscy nawalaj¹ siê politycznie i rywalizuj¹ o miano najwiêkszego patrioty. A mnie to nie obchodzi³o. To by³a du¿a

A tyle by³o przecie¿ fascynuj¹cych tematów: o teatrze, Chopinie, samotnoœci, seksie. Te tematy, jak s¹dzi³em, by³y bardziej ludzkie i bardziej emocjonalne. W sam raz dla kobiet, które – generalnie – wydaj¹ mi siê m¹drzejsze od mê¿czyzn (patrz: wojny na œwiecie). A ¿e pisa³em o tym w Nowym Jorku? No i co z tego, to s¹ uniwersalne sprawy, a w tym mieœcie dzieje siê wszystko wiêc i o wszystkim nale¿y pisaæ.

Kim by³y – i s¹ – te czytelniczki? Trzeba opieraæ siê na domys³ach. Chocia¿, kiedyœ, bliskoœæ odbiorców wydawa³a siê wiêksza. Bo wszystko by³o mniejsze, na kameraln¹ skalê. Przychodzili na przyk³ad ludzie do Galerii Nowego Dziennika na Manhattanie albo do Konsulatu, albo do Galerii Kuriera. Kilkadziesi¹t osób, czasem tych samych, wkrótce ju¿ zaprzyjaŸnionych. Czasem wys³ali do mnie emalie albo zadzwonili, przeszli na „ty”, zaprosili do domu. Jak im siê nie spodoba³o, co napisa³em, mówili mi „Jasiu, chrzanisz jak pot³uczony!” To by³ prawdziwy feedback Wraz z rozwojem polonijnych mediów –bo uwierzcie mi, by³ to okres prawdziwego boomu polskojêzycznych gazet, stacji radiowych i telewizyjnych – coraz mniej jednak by³o tych relacji z czytelnikami. Dziœ

* Ten rok ma zrobiæ miejsce na nowe. Tak mówi¹ horoskopy. Z porz¹dku zachodniego. I z Dalekiego Wschodu. Dla Lwa. I Ognistego Wê¿a. To czas wyswabadzania siê. Odcinania chorych pêdów. Odrastania. Przekonuj¹. Wyj¹tkowo zgodnie. Po d³ugim okresie szorowania brzuchem po dnie – maj¹ nastaæ lepsze czasy. Trudno w to uwierzyæ. W³¹czaj¹c rano œwiat. Patrz¹c w lustro. Sprawdzaj¹c rachunek bankowy. Lepiej ju¿ by³o – odpowiadam, gdy ktoœ pyta, co s³ychaæ. Czasem cytujê klasyka: chujowo, ale stabilnie. Ale ten ¿art te¿ siê zu¿y³. Nie œmieszny nawet mojego terapeuty.

Wiem, ¿e powinnam z tym skoñczyæ. Podj¹æ decyzjê o zmianie. Zaryzykowaæ. Ale bojê siê. ¯e bêdzie jak z t¹ poduszk¹. Niewygodnie. Dotkliwie. Bêdzie uwiera³o. Bêdzie bola³o. Iw nocy nie dawa³o spaæ. I minie du¿o czasu, zanim siê przyzwyczajê. Jeœli w ogóle.

* P³yniemy, bo p³yniemy, bo tak wiej¹ wiatry o tej porze roku w tym kwartale mapy. Nie mamy jak obróciæ ¿agla, pop³yn¹æ wspak, wype³niæ ¿agla wiatrem, wyznaczyæ sobie kursu […]* ❍

* Ursula K. Le Guin ze zbioru Dot¹d dobrze T³umaczenie Justyna Bargielska i Jerzy Jarniewicz.

Zapraszamy na stronê Autorki: www.stanywewnetrzne.com

na przyk³ad mo¿na mieæ kana³ na YouTube i mieæ milion, miliard, bilion ogl¹daj¹cych, lubi¹cych, daj¹cych ³apki w górê, ale nikogo z tych ludzi siê nie pozna osobiœcie.

No wiêc kim s¹ te moje czytelniczki?

Sam nie wiem. Mo¿e niektóre kiedyœ czyta³y mnie w „Nowym Dzienniku”, teraz opcji czytania po polsku jest mniej. Mo¿e niektóre sprz¹taj¹ domy i mieszkaj¹, ¿eby by³o taniej, z polsk¹ kole¿ank¹. Inne mo¿e sprytnie, w odpowiednim czasie, kupi³y na Greenponcie pokryt¹ sidingiem kamieniczkê i teraz s¹ milionerkami. Jeszcze inne ucz¹ w szkole albo wysz³y za m¹¿ za fantastycznego, bia³ego i grubego, Amerykanina. Nie wiem, nie widzê ju¿ twarzy. A przecie¿ bêdzie tylko gorzej: w 2016 roku zwin¹³em siê z Nowego Jorku i wyjecha³em do Polski. A potem jeszcze dalej, bo do Azji. Jak wiêc mam widzieæ twarze kobiet, które mnie czytaj¹?

No to ju¿ pochwali³em kobiety, a¿ do przesady. Bo wiadomo, ¿e wra¿liwsze i docenia³y pisanie, które nie by³o polityczn¹ bie¿¹czk¹, lecz prób¹ refleksji. Tylko, czy to jest do koñca prawda?

Mamy dziœ Internet, a w nim, na ten przyk³ad, stronê Facebok. I na tym portalu obecne s¹ te wszystkie wra¿liwe panie, bogate i biedne, wykszta³cone i proste. Wiele prosi³o, ¿ebyœmy zostali friends, no to zostaliœmy. Ogl¹dam ich strony: panie w starszym wieku (tak, jak ja), zadbane, wyondulowane, w piêknej scenerii domu na Pod-

karpaciu lub condo na Florydzie. Du¿o na ich stronach jest kwiatków. Du¿o piesków i kotków. Bardzo du¿o jest te¿ ikonografii religijnej: o³tarze, wnuki na bierzmowaniu, piêkne portrety Jana Paw³a II. To s¹ dobre kobiety – od razu to widaæ. Rodzinne, wierz¹ce i bardzo patriotyczne. Gdy¿ na ich stronach du¿o jest te¿ polskich flag i or³ów w koronie. Czyli, te kobiety znalaz³y w ¿yciu harmoniê, balans, równowagê, moraln¹ satysfakcjê i wewnêtrzny spokój. Tylko jest jeden problem – polityka. To ju¿ nie s¹ kochaj¹ce ró¿e anio³y, gorliwe parafianki, oddane babcie. Z tych kobiet wychodz¹ polityczne demony, jakaœ nieprawdopodobna zajad³oœæ, a¿ nienawiœæ. Wystarczy poszukaæ w sieci, jak one komentuj¹ ró¿ne sprawy. Kwiatki kwiatkami, pieski pieskami, ale gdy trzeba wyraziæ opiniê o Kaczyñskim/Tusku/Trumpie, kimkolwiek ze œwiata polityki, te poczciwe Krystyny, Marzeny i Bo¿eny przeistaczaj¹ siê, twarze im tê¿ej¹, gaœnie uœmiech (bo z polityki nie wolno ¿artowaæ, skoro to wojna na racje moralne). Te kulturalne panie, które kiedyœ, a¿ z przesadn¹ atencj¹, mówi³y do mnie „Panie Redaktorze” albo po prostu „Panie Janku, jak ja lubiê pana czytaæ, bo Pan czasem mnie wzrusza, a czasem rozbawi”. Ta pani dziœ spyta³a by mnie najsampierw, na kogo g³osowa³em, kim by³a moja matka i ojciec, u kogo studiowa³em. A jeœli jakakolwiek moja odpowiedŸ by siê tej pani nie spodoba³a, sta³bym siê od razu zdrajc¹, Targowiczanimem, agentem niemieckim lub – do wyboru – rosyjskim. Nie wiem, dla jakich pañ dzisiaj piszê. I wolê nie wiedzieæ. ❍

Nowa ja po piêædziesi¹tce

W s³onecznej Italii spêdzi³am prawie rok i wtedy poczu³am, ¿e mogê wyjechaæ jeszcze dalej. W Nowym Jorku mieszka³a ju¿ moja przyjació³ka i czêsto do mnie dzwoni³a, opowiada³a o ¿yciu tutaj. W koñcu powiedzia³a: „Musisz przyjechaæ, koniecznie”. Wys³a³a mi zaproszenie, a ja z³o¿y³am dokumenty w konsulacie. Mia³am ogromne szczêœcie – konsulat przys³a³ mi list z informacj¹, ¿e wizê otrzymujê bez rozmowy z konsulem. Wystarczy³o, ¿e przeœlê paszport. By³am zaskoczona, ale oczywiœcie bardzo szczêœliwa.

Planowa³aœ wyjazd na sta³e?

Nie, to mia³ byæ wyjazd tymczasowy. By³am po studiach pedagogicznych i chcia³am znaleŸæ pracê jako pracownik socjalny, ale by³am bez szans. Stwierdzi³am, ¿e w takim razie lecê na kilka miesiêcy do Nowego Jorku, zarobiê trochê pieniêdzy, wrócê do Polski i dalej bêdê szuka³a pracy. Pracowa³am dorywczo – opieka nad dzieæmi, trochê sprz¹tania, taka klasyka chyba wszystkich na pocz¹tku. Trochê te¿ zwiedza³am, poznawa³am Manhattan. Po czterech miesi¹cach wróci³am do kraju. Niestety sytuacja na rynku pracy wcale siê nie poprawi³a i po pó³rocznych bezowocnych poszukiwaniach pomyœla³am, ¿e spróbujê jeszcze raz w Ameryce. Iw maju 2001 roku po raz drugi zawita³am do Nowego Jorku, ale znowu z nastawieniem, ¿e zostanê tylko na jakiœ czas. To siê zmieni³o, kiedy w lipcu pozna³am mojego przysz³ego mê¿a – Bena. I wtedy wszystko potoczy³o siê bardzo szybko.

Mi³oœæ od pierwszego wejrzenia?

Mo¿na tak powiedzieæ. Poznaliœmy siê przez znajomych na jakiejœ imprezie. Pamiêtam, ¿e po lampce wina powiedzia³am mu wprost, ¿e jest bardzo cute. By³ Amerykaninem azjatyckiego pochodzenia. Jego mama pochodzi z Hongkongu, ojciec z Chin, ale Ben urodzi³ siê ju¿ w Nowym Jorku i by³ bardzo amerykañski w sposobie

Z Benem Sylwia prze¿y³a 15 lat i razem mieli dwójkê dzieci. Ukochanego mê¿a pokona³a choroba nowotworowa.

bycia. Wszystko mnie w nim zauroczy³o – egzotyczny dla mnie Polki wygl¹d, jego zachowanie i bij¹ce od niego ciep³o i serdecznoœæ. Dwa miesi¹ce póŸniej wynajêliœmy razem mieszkanie. Wiedzia³am, ¿e zaczyna siê doros³y rozdzia³ mojego ¿ycia i ¿e Ameryka bêdzie moj¹ drug¹ ojczyzn¹. Przede wszystkim postawi³am na jêzyk i zapisa³am siê do szko³y jêzykowej na Manhattanie. Pierwsze zajêcia mia³y siê odbyæ 11 wrzeœnia 2001 roku, czyli w dniu, który chyba ka¿dy pamiêta. Jecha³am rano metrem na Manhattan. By³o jeszcze przed dziewi¹t¹. Poci¹g by³ wtedy na powierzchni i nagle zobaczy³am w oddali dym unosz¹cy siê nad miastem. Ludzie ze groz¹ patrzyli przez okna wagonów, nikt nie wiedzia³, co siê dzieje. Kiedy wjechaliœmy pod ziemiê, na pierwszej stacji og³oszono, ¿e wszyscy musz¹ wysi¹œæ. Sz³am przera¿ona w stronê Times Square i widzia³am ju¿ chaos, dym i ludzi stoj¹cych w milczeniu. W powietrzu by³o coœ dziwnego –strach, niedowierzanie. Szko³a by³a zamkniêta. Zadzwoni³am do Bena, który powiedzia³ mi, ¿e to atak terrorystyczny. Posz³am do jego biura i tam przeczekaliœmy wiêkszoœæ dnia. To by³ moment, którego nigdy siê nie zapomina, tak jak i tych strasznych obrazów. To prze¿ycie bardzo mocno nas zbli¿y³o.

Jak na wiadomoœæ, ¿e wi¹¿esz siê z mê¿czyzn¹ z innego krêgu kulturowego zareagowa³a Twoja najbli¿sza rodzina?

Delikatnie mówi¹c na pocz¹tku nie byli zadowoleni. Mama mnie namawia³a, ¿ebym zostawi³a Bena, wróci³a do Polski i tam znalaz³a sobie mê¿a. Ale zmieni³a zdanie jak go pozna³a. Bo to by³ naprawdê wspania³y cz³owiek i potrafi³ sobie ka¿dego zjednaæ. Poza tym Ben by³ mocno osadzony w amerykañskiej kulturze, a nie w chiñskiej, wiêc nie by³o miêdzy nami jakichœ problemów na tym tle. Chodzi³ nawet ze mn¹ do koœcio³a. Nie dlatego, ¿e nagle zosta³ katolikiem, ale dlatego, ¿e mnie kocha³ i wiedzia³ jak wa¿na jest dla mnie tradycja. Niczemu siê nie sprzeciwia³. £ama³ siê op³atkiem i chodzi³ z koszykiem œwiêciæ jajka w Wielk¹ Sobotê. Jak wygl¹da³o Wasze wspólne ¿ycie?

To by³o 15 szczêœliwych lat. Ben otoczy³ mnie, a potem nasze dzieci, trosk¹ i mi³oœci¹. Pracowa³ jako dyrektor finansowy w stacji telewizyjnej FOX. Zaczyna³ od ni¿szych stanowisk, ale dziêki pracowitoœci i determinacji bardzo szybko

awansowa³. Przez pewien czas mieszkaliœmy nawet w Orlando na Florydzie, gdzie obj¹³ stanowisko dyrektora finansowego stacji. Po dwóch latach wróciliœmy jednak do Nowego Jorku, bo brakowa³o nam tego wielkomiejskiego gwaru, chocia¿ pokochaliœmy Florydê. W Nowym Jorku urodzi³a siê dwójka naszych dzieci – 19-letni dziœ Thomas, który studiuje dziennikarstwo i 11-letnia Stephanie. Dorasta³y w bardzo ciekawym kulturowo œrodowisku: polskim, chiñskim i amerykañskim jednoczeœnie. W domu mówimy g³ównie po angielsku, ale dzieci rozumiej¹ tak¿e polski. Natomiast z rodzin¹ ojca czêsto rozmawiaj¹ po chiñsku. Ubolewam, ¿e Stephanie nie zna swojego taty. Mia³a 1,5 roku, kiedy od nas odszed³. Ben zmar³ na raka p³uc. I to by³ bardzo bolesny moment. Nagle zosta³am sama z dwójk¹ dzieci i musia³am wszystko pouk³adaæ od nowa. Pamiêtam, ¿e przed œmierci¹ powiedzia³ mi coœ bardzo wa¿nego: ¿ebym zawsze liczy³a przede wszystkim na siebie. I rzeczywiœcie – ¿ycie póŸniej pokaza³o, ¿e ta samodzielnoœæ by³a konieczna.

Jak u³o¿y³aœ sobie ¿ycie po œmierci mê¿a?

Nie mia³am czasu na d³ug¹ rozpacz, bo mia³am dwójkê ma³ych dzieci, za które by³am odpowiedzialna. M¹¿ da³ nam pewne zabezpieczenie, ale i tak musia³am zakasaæ

rêkawy i braæ siê ostro do pracy. Jeszcze za ¿ycia Bena ukoñczy³am Atelier Esthétique, jedn¹ z lepszych szkó³ pielêgnacji skóry w Nowym Jorku, co pozwoli³o mi zatrudniæ siê w firmie Estée Lauder, a od ponad jedenastu lat pracujê w Sephorze jako konsultantka, makija¿ystka i sprzedawca. Bran¿a beauty fascynowa³a mnie od m³odych lat. Ale tê pracê bardziej traktujê jako hobby Moim g³ównym Ÿród³em utrzymania s¹ inwestycje w nieruchomoœci. Zaczê³o siê od pasji do dekorowania wnêtrz. Zawsze interesowa³ mnie design i aran¿acja przestrzeni. Kiedy z mê¿em kupiliœmy pierwsze mieszkania, zaczê³am siê coraz bardziej interesowaæ rynkiem nieruchomoœci. Dziœ inwestujê w mieszkania na wynajem.

Po œmierci mê¿a pozna³am cz³owieka, z którym myœla³am, ¿e spêdzê resztê ¿ycia, ale tak siê nie sta³o. Boli mnie to najbardziej ze wzglêdu na moj¹ córkê, która traktowa³a go jak swojego tatê. Nauczy³am siê ju¿ jednak, ¿e w ¿yciu nic nie jest na zawsze.

Czy ukoñczenie w zesz³ym roku 50 lat by³o dla Ciebie momentem prze³omowym?

Tak, dok³adnie w swoje urodziny pomyœla³am, ¿e jeœli czegoœ nie zrobiê teraz, to mo¿e nie zrobiê ju¿ nigdy. Zaczê³am wracaæ do rzeczy, które zawsze by³y mi bliskie – do malowania i pisania. Malujê obrazy, które wystawiam miêdzy innymi na Etsy. Równoczeœnie pracujê nad ksi¹¿k¹ o swoim ¿yciu. Jest bardzo szczera i pisana prosto z serca. Opowiada o moim ¿yciu w Polsce, o ma³¿eñstwie, macierzyñstwie i o momencie, który wszystko zmieni³. To nie jest ksi¹¿ka o tragedii. To ksi¹¿ka o kobiecie, która upad³a i nauczy³a siê wstawaæ. W ¿yciu mo¿na spaœæ bardzo nisko, ale to nie znaczy, ¿e nie mo¿na siê podnieœæ. Jestem dowodem na to, ¿e po stracie, po b³êdach i trudnych decyzjach mo¿na zbudowaæ siebie od nowa. Jestem aktywna fizycznie – gram w tenisa i biegam. W zesz³ym roku zapisa³am siê do klubu Polska Running Team i mam nadziejê, ¿e wkrótce przebiegnê maraton. Zapisa³am siê do klubu kobiet BEYOND, gdzie pozna³am inspiruj¹ce kobiety. Mam wspania³e dzieci, wiele doœwiadczeñ, które mnie ukszta³towa³y, i wci¹¿ nowe plany. Jestem te¿ otwarta na now¹ mi³oœæ, ale nie czekam na ni¹ z za³o¿onymi rêkami. Mam swoje ¿ycie i bardzo je lubiê. Najwa¿niejsze jest to, ¿e wiek nie powinien nikogo zatrzymywaæ. Piêædziesi¹t lat to nie koniec, tylko pocz¹tek nowego etapu.

FOTO: ARCHIWUM SYLWII RAKUS

Sylwia Rakus w swoje 50 urodziny stwierdzi³a, ¿e przyszed³ czas na rzeczy, które przez lata odk³ada³a na póŸniej
Sylwia biega na razie pó³maratony, ale szykuje siê na maraton. W bieganie wci¹gnê³a te¿ córeczkê.
Stephnie i Thomas – najwiêksze skarby

El¿bieta Baumgartner radzi

Co nowego w tym sezonie podatkowym

Bie¿¹cy sezon podatkowy to czas zmian, które dla wielu gospodarstw domowych oznaczaj¹ najwiêksz¹ reformê od niemal dekady. Nowe przepisy wprowadzone ustaw¹ One Big Beautiful Bill (OBBB) w lipcu 2025 roku wesz³y w ¿ycie z moc¹ wsteczn¹, co sprawia, ¿e tegoroczne rozliczenie za rok 2025 wygl¹da inaczej ni¿ poprzednie. G³ówne zmiany dotycz¹ nie tylko wy¿szych kwot wolnych od podatku, ale tak¿e zupe³nie nowych kategorii dochodów, które przesta³y podlegaæ opodatkowaniu federalnemu.

Wy¿sza kwota wolna od podatku w 2025 roku

Fundamentem ka¿dego rozliczenia jest kwota standardowego odpisu (Standard Deduction), która chroni czêœæ naszych zarobków przed fiskusem. W roku podatkowym 2025 (rozliczanym w 2026) kwoty te zosta³y znacz¹co podniesione przez now¹ ustawê. Dla osób rozliczaj¹cych siê indywidualnie standardowy odpis wynosi obecnie $15,750. Ma³¿eñstwa rozliczaj¹ce siê wspólnie mog¹ liczyæ na odpis w wysokoœci $31,500, natomiast osoby pe³ni¹ce rolê g³owy gospodarstwa domowego skorzystaj¹ z kwoty $23,625. S¹ to kwoty znacznie wy¿sze ni¿ w latach ubieg³ych, co automatycznie obni¿a podstawê opodatkowania dla ka¿dego podatnika.

Rekordowe wsparcie dla seniorów 65+

Dla seniorów, czyli osób, które ukoñczy³y 65. rok ¿ycia przed koñcem 2025 roku, system przygotowa³ w tym sezonie bezprecedensowe u³atwienia. Poza znanym z lat ubieg³ych dodatkowym odpisem (który w 2025 roku wynosi $2,000 dla osób samotnych oraz $1,600 na ka¿dego ma³¿onka), ustawa OBBB wprowadzi³a zupe³nie now¹ korzyœæ: Enhanced Deduction for Seniors. Jest to dodatkowy odpis w wysokoœci a¿ $6,000 na osobê. W praktyce oznacza to, ¿e samotny senior mo¿e odliczyæ od swojego dochodu ³¹cznie $23,750 ($15,750 standardu + $2,000 za wiek + $6,000 nowego bonusu). W przypadku ma³¿eñstwa, gdzie oboje ma³¿onkowie maj¹ co najmniej 65 lat, ³¹czna kwota wolna od podatku wynosi a¿ $46,700. Nale¿y jednak pamiêtaæ o progu dochodowym: ten dodatkowy odpis $6,000 zaczyna wygasaæ, gdy dochód (MAGI) przekroczy $75,000 dla singli lub $150,000 dla ma³¿eñstw.

Napiwki i nadgodziny bez podatku

Jedn¹ z najbardziej istotnych zmian jest wprowadzenie zasady braku podatku federalnego od napiwków oraz nadgodzin. Przepisy te maj¹ na celu bezpoœrednie wsparcie osób pracuj¹cych w sektorze us³ug oraz tych, którzy poœwiêcaj¹ dodatkowy czas na pracê zawodow¹. W przypadku napiwków (No Tax on Tips), osoby pracuj¹ce w zawodach, gdzie tipping jest zwyczajem (kelnerzy, fryzjerzy, taksówkarze), mog¹ odliczyæ od dochodu do $25,000 rocznie z tytu³u otrzymanych tipów. Warunkiem jest rzetelne raportowanie tych kwot pracodawcy.

Podobnie korzystna zmiana dotyczy nadgodzin (No Tax on Overtime). Osoby otrzymuj¹ce p³atnoœæ typu time-and-a-half (pó³torej stawki) za pracê powy¿ej 40 godzin tygodniowo zgodnie z FLSA, mog¹ teraz odliczyæ tê dodatkow¹ czêœæ wynagrodzenia od dochodu. Odpisowi podlega sama „nadwy¿ka”, czyli owa dodatkowa po³owa stawki godzinowej. Maksymalny roczny limit tego odpisu wynosi $12,500 dla singli oraz $25,000 dla ma³¿eñstw. Dziêki temu praca w dodatkowym wymiarze czasowym staje siê znacznie bardziej op³acalna, poniewa¿ dodatkowy wysi³ek nie jest ju¿ „karany” wy¿szym progiem podatkowym.

Zmiany w gig-economy i powrót wysokich progów 1099-K

Dla osób dorabiaj¹cych w ramach gig-economy (np. sprzeda¿ na eBay, Etsy, jazda dla Ubera czy praca przez Fiverr) sezon 2026 przynosi wielk¹ ulgê biurokratyczn¹. Ustawa OBBB cofnê³a kontrowersyjne obni¿enie progu raportowania na formularzu 1099-K. Zamiast planowanego wczeœniej drastycznego obni¿enia do $600, limit raportowania przez platformy p³atnicze (jak PayPal, Venmo czy platformy handlowe) powróci³ do poziomu $20,000 oraz minimum 200 transakcji.

Oznacza to, ¿e osoby sprzedaj¹ce okazjonalnie swoje rzeczy lub wykonuj¹ce drobne zlecenia mog¹ nie otrzymaæ w tym roku formularza 1099-K, jeœli nie przekroczy³y obu tych progów naraz. Nale¿y jednak pamiêtaæ o z³otej zasadzie IRS: brak formularza 1099-K nie zwalnia z obowi¹zku raportowania dochodu. Wszystkie zarobki, nawet te poni¿ej progu raportowania, nadal stanowi¹ dochód podlegaj¹cy opodatkowaniu, o ile nie s¹ to prywatne rozliczenia miêdzy znajomymi (np. podzia³ rachunku w restauracji).

Ulga na zakup nowego samochodu: Odsetki od kredytu

Nowoœci¹ w tym sezonie jest równie¿ wsparcie dla nabywców nowych pojazdów. Zgodnie z przepisami OBBB, podatnicy mog¹ teraz odliczyæ odsetki zap³acone od kredytu na zakup nowego samochodu przeznaczonego do u¿ytku osobistego. Mo¿na odliczyæ do $10,000 zap³aconych odsetek rocznie. Aby skorzystaæ z tej ulgi, pojazd musi byæ nowy, kupiony po 31 grudnia 2024 roku i zmontowany w USA. Co niezwykle wa¿ne dla przeciêtnego podatnika, jest to ulga dostêpna równie¿

dla osób, które nie wyliczaj¹ szczegó³o wych wydatków (non-itemizers). Odsetki te odlicza siê bezpoœrednio od dochodu brutto. Ulga ta dotyczy samochodów spa linowych, hybrydowych oraz elektrycz nych. Limit dochodowy dla tej ulgi wyno si $100,000 dla singli i $200,000 dla ma³ ¿eñstw.

Zmiany w ulgach na dzieci Rodzice równie¿ zauwa¿¹ zmiany w swoich portfelach. Ulga na dziecko (Child Tax Credit) zosta³a podniesiona do $2,200 na ka¿de kwalifikuj¹ce siê dziecko. Co wiêcej, wiêksza czêœæ tej kwoty sta³a siê zwrotna, co oznacza, ¿e rodziny o ni¿szych dochodach mog¹ otrzymaæ pieni¹dze z powrotem nawet wtedy, gdy ich zobowi¹zanie podatkowe wynosi zero.

El¿bieta Baumgartner

nie jest prawnikiem i nie udziela porad prawnych. Niniejszy artyku³ zosta³ napisany wy³¹cznie w celach informacyjnych. Jest autork¹ wielu ksi¹¿ek-poradnikówo profilu finansowym i konsumenckim, m.in.

Wiêksze odliczenia lokalnych podatków Warto równie¿ wspomnieæ o zmianach w odliczeniach stanowych i lokalnych, znanych jako SALT. Limit tego odliczenia, który przez lata by³ zamro¿ony na poziomie $10,000, zosta³ tymczasowo podniesiony do $40,000 dla ma³¿eñstw rozliczaj¹cych siê wspólnie. Jest to ogromna pomoc dla mieszkañców stanów o wysokich podatkach, takich jak Illinois, Nowy Jork czy Kalifornia, gdzie podatki od nieruchomoœci i dochodowe czêsto przekracza³y dawny, niski limit.

Dokumentacja i nowe wyzwania Pomimo ogromnych u³atwieñ, sezon 2026 wymaga precyzyjnej dokumentacji. Aby skorzystaæ z odliczenia nadgodzin czy napiwków za rok 2025, IRS dopuszcza w tym roku „rozs¹dne szacowanie” (reasonable method), jeœli pracodawca nie zd¹¿y³ jeszcze dostosowaæ systemów p³acowych. Jednak od 2026 roku wymagane bêd¹ ju¿ œcis³e raporty na formularzach W-2. W przypadku kredytów samochodo-

„Planowanie spadkowe”, „Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem”, „Podrêcznik ochrony maj¹tkowej” i wielu innych. S¹ one dostêpne w wersji elektronicznej w witrynie: www.PoradnikSukces.com tel. 1-718-224-3492

wych, nale¿y przygotowaæ numer VIN pojazdu oraz zaœwiadczenie od kredytodawcy o wysokoœci zap³aconych odsetek. Podsumowanie strategii podatkowej Sezon podatkowy 2026 oferuje podatnikom nowe narzêdzia do ochrony ich dochodów. Po³¹czenie wysokiego standardowego odpisu, potê¿nego bonusu $6,000 dla seniorów oraz mo¿liwoœci odliczenia nadgodzin i odsetek od kredytu na auto sprawia, ¿e wiele rodzin mo¿e liczyæ na zwroty liczone w tysi¹cach dolarów. Kluczem jest jednak uwa¿ne wype³nienie nowych za³¹czników (Schedule 1-A) i pilnowanie limitów dochodowych, które decyduj¹ o pe³nym lub czêœciowym prawie do tych ulg. ❍

Jak pomniejszyæ podatki

dowiesz siê z ksi¹¿ek El¿biety Baumgartner

“Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem. Podrêcznik agresywnej gry podatkowej”

Spadki, darowizny, przychody, inwestycje, sprzeda¿ mieszkania, konta w USA i w Polsce, walka z IRS. Ustawa o ujawnianiu kont zagranicznych FATCA. Rozszerzona do 308 stronic.

Równie¿: „Emerytura reemigranta w Polsce”, „Powrót do Polski”, „Emerytura polska i amerykañska”, „Planowanie spadkowe” i wiele innych.

Ksi¹¿ki s¹ uaktualnione na rok 2026 i dostêpne w wersji elektronicznej w witrynie www.PoradnikSukces.com, tel. 718-224-3492, www.PoradnikSukces.com

Szukaj¹ pracy:

➦ Operation Manager, to plan, direct or coordinate operations of private company

Bachelor's in Administration reqd Brooklyn NY. $77,263/yr

Fax resume to Nassau Meat Market, Inc. at 718-340-3807

➦ 63-letni mê¿czyzna szuka dorywczej pracy lub na weekendy.

Tel. 347.280.8434 – Tadeusz

NA GAZOWE

● USUWANIE GAS, NATIONAL GRID, DEPT OF BUILDINGS VIOLATIONS

● RPZ/BACKFLOW PREVENTER INSTALACJA & COROCZNE SERWISY

● CON ED/ NATIONAL GRID GAS SERVICE RESOTRATION

● INSPEKCJE SYSTEMÓW LINII GAZOWYCH ZGODNIE Z LOCAL LAW 152

pieniêdzy i paczek ✓ T³umaczenia ✓ Sprawy imigracyjne ✓ Notariusz 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653

Acupuncture and Chinese Herbal Center

Shu-Gui Cui, L.Ac, OMD,

– jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni.

● katar sienny ● bóle pleców ● rwê kulszow¹ ● nerwobóle ● impotencjê

● zapalenie cewki moczowej ● bezp³odnoœæ ● parali¿ ● artretyzm ● depresjê ● nerwice

● zespó³ przewlek³ego zmêczenia ● na³ogi ● objawy menopauzy ● wylewy krwi do mózgu

● alergie ● zapalenie prostaty ● rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp.

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku

144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354

Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 19:00; tel. (718) 359-0956

1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223

Wtorek, czwartek i sobota: 12:00-19:00, w niedziele 12:00 - 15:00; tel. (718) 266-1018 www.drshuguicui.com

Brzydota nie jedno ma imiê

Koœci

Czes³aw Karkowski

James Ensor (1860-1949) jest dziœ cenionym w Belgii artyst¹, choæ poza krajem rodzinnym ma³o znanym. Jednak pocz¹tkowo jego sztukê generalnie odrzucano, samego artystê – dyskwalifikowano jako niebezpiecznego anarchistê spo³ecznego, drwi¹cego ze wszystkiego, co ludziom tego kraju drogie. Faktem jest, ¿e dodatkowo zjednywa³ sobie wrogów bezkompromisow¹ kontestacj¹, wydrwiwaniem mieszczañskich gustów, pogard¹ dla „filistra”, wynoszeniem siebie do rangi herosa, którego przyziemne spo³eczne normy nie dotycz¹. Taka zreszt¹ by³a ówczeœnie, tj., na prze³omie XIX i XX wieku, moda wœród artystów na Zachodzie (i w Polsce) otwarcie ze wzgardliwym lekcewa¿eniem odnosz¹cych siê do „filisterskiego” systemu wartoœci.

Z czasem jednak zaczêto jego sztukê doceniaæ, a samego twórcê honorowaæ. Zmar³ w 1949 r. w rodzinnej Ostendzie otoczony szacunkiem i podziwem jako ceniony klasyk malarstwa.

Jak siê ogrzaæ?

Jednym z jego najbardziej znanych obrazów nosi tytu³ „Ogrzewaj¹ce siê szkielety”. Mimo makabrycznego pomys³u obraz ma w sobie coœ z surrealistycznego czarnego humoru, maskarady, karnawa³owej przebieranki. Przedstawia w pustym pokoju dwa groteskowo przybrane koœciotrupy, z których za du¿e ubrania z natury rzeczy zwisaj¹ jak z wieszaków. Przed nimi w jakiejœ ¿ó³tej opoñczy le¿y trzeci, a czwarty jak duch stoi w g³êbi w bia³o-ró¿owej szacie. Pi¹ty zaœ wychyn¹³ tylko g³owê – czaszkê na nieco d³ugiej szyi. Francuski napis na piecyku, przy którym stoj¹ protagoniœci sceny, g³osi: „Nie ma ognia. Znajdziesz coœ jutro?”

Co obraz ma komunikowaæ? ¯art oczywisty, skoro same koœci trudno ogrzaæ. Mo¿e szydercze nawi¹zanie do popularnych w minionych wiekach „tañców œmierci” (o nich niezabawem) –szkielety zawsze symbolizuj¹ce œmieræ, nie maj¹ aktualnie nikogo z ¿ywych do porwania, tote¿ licz¹ na nastêpny, lepszy dzieñ; mo¿e, jak powiedzielibyœmy dzisiaj, przebieranka halloweenowa pe³na niesmacznego w istocie „czarnego humoru” – jak ca³y Halloween? A mo¿e karnawa³owa scena kukie³kowa?

Nie wiadomo, jakie by³y intencje belgijskiego artysty. Namalowa³ ca³¹ seriê podobnych obrazów ze szkieletami –równie enigmatycznych, niepokoj¹cych, na po³y ¿artobliwych, na po³y makabrycznych; dziwaczne barokowe koncepty nie pozwalaj¹ na jednoznaczn¹ interpretacjê, co znaczy: nie wiadomo, czy artysta chce nam, widzom, zakomunikowaæ coœ na serio, czy to ma byæ jakaœ kpina –z odbiorców, z tradycji, z wartoœci. Mo¿e tak czêsta u artystów próba oburzenia (obra¿enia) publicznoœci –a wysi³ki te ka¿dy twórca po dziœ dzieñ ponawia, a¿ ju¿ w³aœciwie nic obrazobur-

czego wiêcej nie da siê wymyœleæ. Farsa na ca³ego!

Na przednim planie Ensor umieœci³ malarsk¹ paletê, skrzypce i lampê – rekwizyty symbolizuj¹ce gatunki sztuki –malarstwo, muzykê i literaturê. Czy mamy to rozumieæ jako symbole sztuki w pustych œcianach poœród widm i koœciotrupów. Pozbawione wartoœci znajduj¹ siê ju¿ w kostnicy cywilizacji – do pieca, niech grzej¹ duchy przesz³oœci! Œmieræ artystom i ich dokonaniom!

Nie da siê przypisaæ jednoznacznego sensu do tego i podobnych obrazów Jamesa Ensora. Czytelnik musi sam wybraæ interpretacjê, która mu najbardziej odpowiada.

Co po apokalipsie?

Zmiana nastroju na posêpny, ponury, tragiczny. Obraz polskiego mistrza makabry, Zdzis³awa Beksiñskiego. Ogólne sens dzie³a bez tytu³u namalowanego w 1974 r. nie ulega w¹tpliwoœci: jest wyobra¿eniem jakiejœ totalnej katastrofy – ca³kowitego wojennego zniszczenia? Dnia apokalipsy, pe³nej zag³ady. Kataklizmu na dziejow¹ skalê. W g³êbi widzimy po¿ary i zgliszcza, a stwór, który siê wyczo³guje z tej tragedii powszechnego zniszczenia ledwie przypomina istotê ludzk¹. Tak, to jeszcze cz³owiek, ale pozosta³a zeñ tylko resztka – coœ pomiêdzy cz³owiekiem, a owadem – szkielet koñczyn, g³owa obwi¹zana banda¿em z plam¹ krwi – twarz ju¿ zdarta, przesta³a istnieæ. Pe³znie po omacku na czworaka, bo jak u ka¿dego zwierzêcia tylko instynkt ¿ycia pozosta³: uciec, przetrwaæ, wydostaæ siê z po¿ogi i zniszczenia. Tu³ów wygl¹da raczej jak odw³ok insekta. Z zag³ady uratuj¹ siê jednostki, ale nie bêd¹ to ludzie w potocznym wyobra¿eniu, ale jakieœ stwory cz³ekopodobne, ledwie zdolne do przetrwania.

Czy jest to obraz piêkny? Myœlê, ¿e wiêkszoœæ czytelników ¿achnie siê - tego typu kategorii nie da siê zastosowaæ do dzie³a Beksiñskiego. Ale nie powiemy te¿, ¿e jest „brzydkie” – w tym kontekœcie oznacza³oby to: Ÿle wykonane, bez techniki, pomys³u, inwencji.

Brzydota jako ocena estetyczna – przeciwstawna piêknu – nie ma tutaj zastosowania. Raczej wyra¿enia „fascynuj¹ce”, „przera¿aj¹ce”, „wstrz¹saj¹ce”, etc. wydaj¹ siê lepiej okreœlaæ dzie³o polskiego artysty. Ogl¹daj¹c ten obraz (tu – jego elektroniczn¹ kopiê) jesteœmy g³êboko poruszeni. Widzimy, czujemy, ¿e artysta doskonale dobra³ œrodki do wyra¿enia tego, co chcia³ zakomunikowaæ. A ¿e jego wizja jest przera¿aj¹ca, ów stwór –wstrêtny, to zupe³nie osobna kwestia. Bo przecie¿ mo¿emy, a nawet powinniœmy traktowaæ dzie³o Beksiñskiego metaforycznie: z ¿ycia zmierzaj¹cego nieuchronnie do kataklizmu, do zag³ady, wychodzimy tacy w³aœnie: okaleczeni, nie przypominaj¹cy nas – ludzi m³odych pe³nych wiary, optymizmu i radoœci. Z egzystencjalnej klêski pozostaje szkielet, skorupa, zezw³ok, którego porusza jeszcze tylko zwierzêcy instynkt ¿ycia.

James Ensor – Ogrzewaj¹ce siê szkielety
Zdzis³aw Beksiñski – Bez tytu³u

Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Kurier Plus - e-wydanie 21 marca 2026 by Kurier Plus - Issuu