Nr 5/2020 (247) LISTOPAD
Pismo parafii pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Ostrowie Wielkopolskim
„Prawdziwa cywilizacja nie polega na sile, ale jest owocem zwycięstw nad samym sobą, nad mocami niesprawiedliwości, egoizmu i nienawiści, które są zdolne zniekształcić prawdziwe oblicze człowieka”. św. Jan Paweł II
Złota myśl
Złota myśl
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2020
Płonący znicz Na początku listopada stawiamy na grobie bliskich znicz, który zapalamy. O czym i o kim przypomina nam jego płomień? Wraz ze zbliżającymi się uroczystością Wszystkich Świętych i Dniem Wszystkich Wiernych Zmarłych pojawiają się prawie w każdym sklepie, bo producenci prześcigają się w kształtach i kolorach, by zwrócić uwagę klientów. Potem zanosimy je na cmentarz, zapalamy i wydaje się, że to koniec. Może jeszcze ktoś doda, że to znak pamięci o kimś. I na pewno nie można tego negować, ale symbolika znicza na tym się nie kończy. Kiedy przeglądałam informacje na portalach internetowych, by dowiedzieć się co myślą na ten temat inni znalazłam niewiele informacji. A jednak zapalanie znicza na cmentarzu ma głęboki sens. Warto najpierw sięgnąć do symboliki ognia w chrześcijaństwie. Już w Starym Testamencie stał się również symbolem Boga. Skąd taka informacja? Nawiązuje do spotkania Mojżesza z Bogiem, który przyszedł poprzez znak płonącego krzewu, który się nie spalał. „Gdy Mojżesz pasał owce swego teścia, Jetry, kapłana Madianitów, zaprowadził [pewnego razu] owce w głąb pustyni i przyszedł do góry Bożej Horeb1. Wtedy ukazał mu się Anioł Pański w płomieniu ognia, ze środka krzewu. [Mojżesz] widział, jak krzew płonął ogniem, a nie spłonął od niego. Wtedy Mojżesz powiedział do siebie: «Podejdę, żeby się przyjrzeć temu niezwykłemu zjawisku. Dlaczego krzew się nie spala?» Gdy zaś Pan ujrzał, że [Mojżesz] podchodził, żeby się przyjrzeć, zawołał <Bóg do> niego ze środka krzewu: «Mojżeszu, Mojżeszu!» On zaś odpowiedział: «Oto jestem». Rzekł mu [Bóg]: «Nie zbliżaj się tu! Zdejm sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą3». Powiedział jeszcze Pan: «Jestem Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba»” (Wj 3). Z kolei w Ewangelii wg św. Jana czytamy słowa Jezusa: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia”. Jezus nazywa siebie światłością świata stąd w modlitwie za zmarłych mamy słowa prośbę, by zmarli znaleźli się w obecności Boga: „Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie, A światłość wiekuista niechaj im świeci. Niech odpoczywają w pokoju wiecznym. Amen”. Zapalając znicz pamiętajmy o tym. Renata Jurowicz
2
LISTOPAD 2020
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2020
Wyjątkowy album fotograficzny
„Ostrowskie Misteria Męki Pańskiej 2014-2020” do nabycia w zakrystii i biurze parafialnym. cena 50 zł
O albumie Misterium Męki Pańskiej wystawiane cyklicznie od 2014 roku w Ostrowie Wielkopolskim uderza rozmachem i dbałością o szczegół. Prace nad spektaklem rozpoczynają się tuż po Świętach Bożego Narodzenia. Zarówno aktorzy, obsługa techniczna, jak i widzowie podkreślają, że udział w wydarzeniu stanowi rodzaj rekolekcji przed Świętami Wielkiej Nocy. Przez siedem lat misterium zgromadziło setki zaangażowanych osób, które tworzą swoistą społeczność. Ostrowskie misterium na stałe wpisało się w kalendarz wydarzeń religijnych i kulturalnych miasta oraz regionu. Gospodarzem misterium jest parafia konkatedralna pod wezwaniem świętego Stanisława Biskupa i Męczennika w Ostrowie Wielkopolskim, a twórcami – osoby świeckie i duchowne z miasta i jego okolic: dorośli, młodzież oraz dzieci. konkatedra-ostrowwlkp.pl
Album prezentuje zatrzymany w kadrze i świadectwach uczestników dorobek tego największego w południowej Wielkopolsce widowiska plenerowego, odkrywając również jego korzenie. W książce znajdziemy dziesiątki fotografii, czterdzieści siedem refleksji twórców oraz widzów Ostrowskich Misteriów Męki Pańskiej, a także rozmowy z reżyserami i organizatorami. Ostrowskie Misteria Męki Pańskiej 2014-2020, format: 20,5 x 27,4 mm, 192 strony, oprawa twarda, ISBN 978-83-64715-40-2, Wydawnictwo Republika Ostrowska oraz Parafia Rzymskokatolicka pw. św. Stanisława i Męczennika, Ostrów Wielkopolski 2020. Album można nabyć w biurze parafialnym ostrowskiej konkatedry (ul. Ledóchowskiego 4) oraz w zakrystii w cenie 50 zł.
facebook.com/konkatedra
twitter.com/konkatedra
3
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2020
Modlitwa i praca nad sobą to podstawa, jeśli chcemy trwać przy Chrystusie Rozmowa z diakonem Lucjanem Kupcem o tym, jak rodziło się jego powołanie, reakcji rodziców i znajomych na wieść o wstąpieniu do Seminarium, a także duszpasterstwie w czasie trwającej pandemii. Proszę powiedzieć coś o sobie. Z jakiej miejscowości i parafii pochodzi Ksiądz Diakon. Czy ma rodzeństwo? Jaką szkołę skończył? Mam na imię Lucjan. Pochodzę z parafii św. Judy Tadeusza w Garkach, gdzie obecnie mieszkają moi rodzice. Mam troję młodszego rodzeństwa: braci Macieja i Jasia oraz siostrę Renatę. Do szkoły podstawowej uczęszczałem w Odolanowie, gdzie wcześniej mieszkałem. Moją szkołą średnią było I Liceum Ogólnokształcące w Ostrowie Wielkopolskim, gdzie po trzech latach nauki na profilu matematyczno-fizycznym zdałem maturę w 2013 roku. Następnie swoje dokumenty złożyłem w Wyższym Seminarium Duchownym w Kaliszu.
Świętej to nieodłączna część mojego życia i pragnę, by tak zostało.
Dk. Lucjan podczas bierzmowania w konkatedrze | fot. JR
Jaka była reakcja rodziny Księdza Diakona na decyzję o wstąpieniu do seminarium? Kto odegrał szczególną rolę w odkryciu powołania? Rodzice nie byli zaskoczeni moim wstąpieniem do seminarium. Dobrze wiedzieli, że dużo czasu spędzam w kościele. Zdarzało się, że zastępowałem pana kościelnego mojej parafii, więc prawie całą niedzielę służyłem w zakrystii, co nie było dla mnie czymś trudnym. Rodzice spodziewali się, że wybiorę kapłaństwo jako swoją drogę życia i myślę, że cieszą się z tego powodu. Szczególną rolę odegrali kapłani posługujący w mojej rodzinnej parafii. Jak zrodziło się Księdza Diakona powołanie? Wiele razy rozmawiałem z nimi o kapłaństwie i dzięki Historia mojego powołania przed wstąpieniem do se- wsparciu kilku księży odważyłem się złożyć dokumenty minarium nie zawiera szczególnych zaskakujących wy- w kaliskim Wyższym Seminarium Duchownym. darzeń czy zwrotów akcji. Moje powołanie rozwijało A jak zareagowali znajomi, koledzy i koleżanki, kiedy się podczas służenia do Mszy Świętej jako ministrant. dowiedzieli się, że Ksiądz Diakon wstąpił do Wyższego Służbę ministrancką rozpocząłem w parafii św. Marci- Seminarium Duchownego? na w Odolanowie jeszcze przed przyjęciem I Komunii Moi koledzy z klasy byli zdziwieni, bo nigdy nie wspomiŚwiętej. Bardzo mile to wspominam. Wikariusze opie- nałem, że myślę o kapłaństwie. Nie mówiłem o tym, bo kujący się ministrantami organizowali dla nas wyciecz- bałem się, że ich reakcją będzie odsunięcie się ode mnie. ki, grę w piłkę nożną czy wyjazdy do kina i McDonalda Często mówiłem, że wybieram się na studia na politech:) Jako uczeń szkoły podstawowej chodziłem na poran- nice, ponieważ tak jak wcześniej pisałem, moimi ulubione Msze Święte od poniedziałku do piątku, gdyż i tak nymi przedmiotami były matematyka i fizyka. musiałem czekać w świetlicy szkolnej, która była obok kościoła, więc miałem po drodze. Kiedyś moi rówie- „Dzisiaj diakon, później kapłan musi być człowiekiem, śnicy, z którymi wspólnie służyłem, nagle zrezygnowali który poznaje Jezusa, który Go spotyka codziennie na ze służby przy ołtarzu. Było mi przykro i też na krótki modlitwie, w sakramentach i który uczy się Go kochać czas zrezygnowałem ze służenia. Jednak uczestnicząc wszędzie, gdzie przebywa. Czy to jest samotność, czy to we Mszy Świętej „po drugiej stronie ołtarza” czegoś mi jest posługa, czy przebywanie z innymi ludźmi. Cała brakowało. Zrozumiałem wtedy, że służenie do Mszy ta droga ludzkiego życia to jest nauka przebywania z Jezusem. Dlatego też diakon musi być człowiekiem modlitwy i pracy nad sobą” – mówił podczas święceń diakonatu ks. bp Łukasz Buzun. Co według Księdza Diakona jest najpiękniejsze w życiu diakona? A co jest najtrudniejsze do realizacji w życiu z wymienionych przez Księdza Biskupa cech? Zgadzam się, że modlitwa i praca nad sobą to podstawa, jeśli chcemy trwać przy Chrystusie. To na modlitwie poznajemy Boga i umacniamy naszą wiarę, ale również 4
LISTOPAD 2020
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2020
możemy poznawać siebie. Szczególnym rodzajem modlitwy jest medytacja Słowa Bożego. To w niej Pan Bóg silnie przemawia do nas i pokazuje nam kim jesteśmy. Kiedy w ciszy pochylamy się nad Słowem Bożym możemy w Nim zobaczyć siebie, oraz wyciągać wnioski do dalszej pracy nad sobą. Medytacja jest także nieodłączna w głoszeniu Ewangelii, ponieważ rodzi ona myśli, które pomagają przygotować homilię. W życiu diakona jest wiele pięknych rzeczy, jak służenie podczas Mszy Świętej czy prowadzenie nabożeństw gromadzących ludzi na wspólnej modlitwie. Trudna w realizacji jest praca nad sobą, która wymaga samokrytyki oraz odwagi do przekraczania własnych wad i ograniczeń. Jest to zadanie powierzone nam na całe życie, mamy się ciągle doskonalić, aby stawać się coraz bardziej podobnym do Chrystusa, którego naśladujemy.
pomagać kapłanom i parafii w wielu sprawach. Głównym obowiązkiem, ale także przywilejem diakona, jest głoszenie Słowa Bożego, więc w czasie Mszy Świętych będę, podobnie jak kapłani, głosił Ewangelię oraz homilię. Poza tym będę pomagał kapłanom w udzielaniu Komunii Świętej zarówno podczas Mszy Świętej, jak i odwiedzin chorych. Do moich zadań należy także prowadzenie nabożeństw takich jak Różaniec w październiku czy Nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Mojej opiece powierzono jedną z grup młodzieży przygotowującej się do przyjęcia sakramentu bierzmowania. Zajmuję się także bardziej przyziemnymi sprawami, jak choćby robieniem zakupów :) Panująca pandemia koronawirusa sprawiła, że dostęp do kościołów stał się utrudniony ze względu na obostrzenia. Czy według Księdza Diakona parafie poradziły sobie z obecnie istniejącą sytuacją wykorzystując zdobycze techniki? Najczęstszym rozwiązaniem stosowanym przez księży są transmisje live poprzez portale społecznościowe. Myślę że to dobre rozwiązanie, ponieważ do odbioru wystarczy telefon z dostępem do Internetu, czyli coś co dzisiaj każdy posiada.
Jakie obowiązki Ks. Proboszcz powierzył Księdzu Diakonowi? Czym i kim będzie się Ksiądz Diakon zajmował w naszej parafii? Diakon w odróżnieniu od kapłana nie może odprawić Mszy Świętej, spowiadać oraz udzielać sakramentu namaszczenia chorych. Poza tymi trzema kwestiami mogę konkatedra-ostrowwlkp.pl
Obecna sytuacja Kościoła na świecie, Polsce i naszej diecezji sprawia, że niektórzy ludzie decyduje się odejść z Kościoła. W jaki sposób zachęciłby Ksiądz ich do pozostania? Co by im Ksiądz Diakon powiedział? Myślę, że osoby wykorzystujące obecną sytuację do odejścia od Kościoła tak de facto nie były w nim na
facebook.com/konkatedra
twitter.com/konkatedra
5
ciąg dalszy na str. 9
Zdarza się, że wierni mylą diakona z księdzem. W jaki sposób można odróżnić diakona od kapłana w parafii? W czasie Mszy Świętej czy nabożeństwa można odróżnić diakona od kapłana po stroju liturgicznym. Diakon ubrany jest w stułę przewieszoną przez lewe ramię oraz dalmatykę, czy- fot. ze zbiorów dk. Lucjana li szatę z rękawami przypominającą kształtem literę T. W czasie pandemii do kościołów przychodzi wyraźne Natomiast poza liturgią nie ma różnicy w stroju, gdyż widoczna mniejsza liczba wiernych. Wydaje się nawet, zarówno kapłan, jak i diakon nosi sutannę. że niektórym odpowiada taka sytuacja: nie muszę iść Jakie są Księdza Diakona pierwsze wrażenia z posługi na Mszę Świętą niedzielą i święta i jestem usprawiew parafii konkatedralnej? dliwiony, nie mam grzechu przez udzielenie dyspensy. Konkatedra jako świątynia jest mi znana, ponieważ Jaką pracę będą musieli wykonać kapłani po zakońw niej przyjmowałem święcenia diakonatu. Jeszcze czeniu pandemii, by ci ludzie powrócili? Jak można do wcześniej, kiedy chodziłem do liceum, w konkatedrze nich dotrzeć i przekonać, że to błędne myślenie? odbywały się rekolekcje szkolne, a także wiele razy sam Dyspensa od uczestnictwa we Mszy Świętej jest skieprzychodziłem do tej świątyni na chwilę modlitwy. Na- rowana do tych, którzy są w grupie ryzyka zakażeniem tomiast jeśli chodzi o parafię, to jest ona największa ze oraz tych, którzy boją się o swoje zdrowie. Myślę że to wszystkich, w których posługiwałem. Cieszę się, że dzię- czy ktoś zdecyduje się przyjść i uczestniczyć we Mszy ki temu mogę nabierać nowe doświadczenie w pracy Świętej, czy woli zostać w domu jest sprawą sumienia. duszpasterskiej w nowych dla mnie aspektach. Zosta- Na pewno wywieranie nacisku na wiernych nic dobrego łem mile przyjęty przez kapłanów i pracowników para- nam nie przyniesie. Możemy jedynie zapewnić możlifii i myślę, że czas mojej posługi w konkatedrze będzie wość uczestnictwa w transmisjach i modlić się, by Pan owocny, chociaż pracowity. Bóg oddalił od nas epidemię.
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2020
Jej wizerunek jako świętej widnieje na pozłacanym sklepieniu ostrowskiej konkatedry. Kościół wspomina ją w liturgii w dniu 19 listopada. Mowa tutaj o błogosławionej księżnej i klarysce Salomei. Salomea urodziła się w 1211 lub 1212 roku. Jej ojcem był pochodzący z dynastii Piastów książę małopolski Leszek Biały, a matką Rusinka – księżniczka Grzymisława z dynastii Rurykowiczów. Beztroskie dzieciństwo Salomei trwało krótko, gdyż zaledwie sześcioletnią dziewczynkę zaręczono z księciem węgierskim Kolomanem, bratem świętej Elżbiety Węgierskiej. Podjąwszy decyzję o zaręczynach, dążono do utrwalenia pokoju polsko-węgierskiego. Koloman żył z Salomeą na jej prośbę w tak zwanym „białym małżeństwie”. W wieku ośmiu lat zasiadła wraz z Kolomanem na halickim tronie. Jednakże klęska w bitwie z księciem nowogrodzkim Mścisławem II Udałym przyczyniła się do opuszczenia przez Salomeę i Kolomana Halicza i wyruszenia ku Węgrom. Dopiero po spowodowanej ranami po bitwie z Tatarami śmierci Kolomana w 1245 roku Salomea postanowiła wrócić do Polski. Ciesząc się życzliwością Bolesława Wstydliwego, przebywała na jego dworze. Następnie, pragnąc spokoju i ciszy, zdecydowała się opuścić życzliwy jej dwór i wstąpić do zakonu. W 1245 roku przekroczyła próg ufundowanego przez brata i siebie klasztoru klarysek w Zawichoście niedaleko Sandomierza. Uroczystego aktu jej obłóczyn dokonał prowincjał franciszkański, niejaki ojciec Rajmund. Kiedy tutejszemu klasztorowi mogli zagrozić Litwini, Rusini i w szczególności Tatarzy, Bolesław Wstydliwy przeniósł klaryski, wraz z Salomeą, w 1260 roku do klasztoru w Skale pod Krakowem, gdzie osiem lat później Salomea zakończyła swoje ziemskie życie. Przebywając w klasztorze, Salomea nie została ksienią. Do jej powinności należała troska o sprawy materialne klasztoru. Swoim testamentem księżna wyposażyła klasztor między innymi w cenne relikwie, kosztowne parametry i naczynia litur6
Sklepienie w prezbiterium | fot. JR
Święci z prezbiterium (cz. 1) Błogosławiona Salomea, księżna ze złotego sklepienia
giczne, obrazy i księgozbiór, w tym księgi chórowe, polecając ponadto, by po pożarze lub wojnie jej majątek przeznaczono na odbudowę kościoła lub klasztoru. Co więcej, Salomea założyła przy klasztorze miasto na prawie niemieckim – Skałę, a wcześniej, przy klasztorze w Zawichoście, niewielki szpital. Troszczyła się bardzo o biednych, opuszczonych i chorych, spiesząc im ochoczo z pomocą. Poddawała się wyrzeczeniom z radością i pogodą ducha, poszcząc i umartwiając się we włosiennicy. Modliła się żarliwie w dzień i w nocy, stając się ponadto wzorcem cierpliwości i pokory. Zmarła, wyczerpana umartwieniami i spowodowanej nimi ciężką chorobą w dniu 17 listopada 1268 roku. Spoczywające na marach w chórze ciało Salomei miało wydzielać miły zapach, a także miały dokonać się w obliczu jej śmierci dwa cuda: uzdrowienie oczu siostry Bogusławy i powrót siostry Agnieszki po dotkliwym upadku do pełni sił. Pochowano Salomeę pod kościołem klasztornym na Grodzisku. Następnie w dniu 22 maja 1269 roku przeniesiono jej ciało do kościoła franciszkanów w Krakowie. Uroczystość odbyła się w obecności świętej Kingi, bratowej Salomei i żony Bolesława Wstydliwego, oraz być może też w obecności błogosławionej Jolenty, rodzonej siostry Kingi. Na ołtarze wyniesiono Salomeę dopiero w 1673 roku, kiedy to papież Klemens X zatwierdził kult Salomei jako błogosławionej. Atrybutami owej księżnej–mniszki są: gwiazda wychodząca z jej ust w momencie śmierci lub znajdująca się nad jej głową, a także korona u stóp i księga. W chwili śmierci Salomei z jej ust miała ulecieć do nieba gwiazda dostrzeżona przez towarzyszące umierającej LISTOPAD 2020
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2020
siostry i potraktowana przez nie jako dowód za tym, że modlitwy, mądrości życiowej i roztropności. Samo nadusza Salomei jest miła Bogu, podczas gdy korona sym- tomiast imię: Salomea, wywodzące się z języka hebrajbolizuje pochodzenie z rodu książęcego i jednocześnie skiego, oznaczając: „pokój” (shalom). odrzucenie ziemskich zaszczytów, a księga to symbol Justyna Sprutta
Literackie obrazki o Maryi to nowy cykl pojawiający się na łamach naszej gazetki „Z Ostrowskiej Konkatedry”. „Miriam” to powieść w obrazkach o życiu Matki Bożej.
MIRIAM Dzień płynął leniwie. Z dala dobiegał odgłos cykad. Maria pochylała się nad studnią, usiłując wyciągnąć z niej wiadro z wodą, ale lina zahaczyła w studni o jej krawędź. Widząc, co się dzieje, od strony stolarni przybiegł Józef. Po kilku chwilach wyciągnął z ciemnej czeluści pełne orzeźwiającej wody wiadro. Maria zamierzała przejąć je z jego rąk i, umieściwszy na ramieniu, zanieść do domu, ale Józef, zamiast oddać Jej wiadro, ze śmiechem ochlapał Ją wodą i, już z powagą w głosie, zaoferował Jej dalszą pomoc: – Zaniosę – rzucił ku Niej z uśmiechem. Jednakże po chwili udał zagniewanego: – Mario, dlaczego nigdy mnie nie zawołasz, gdy potrzebujesz pomocy? Czasem jestem tak bardzo zajęty pracą w warsztacie, że niczego poza drewnem i heblem nie widzę… – Ależ, Józefie – westchnęła, gdy postawił wiadro z wodą w przedsionku domu – To przecież moja praca… – To może też być moja praca – odparł, na co Ona w odpowiedzi roześmiała się i zniknęła za drzwiami. Józef, pokręciwszy z przejęciem głową, bezradny wobec kobiecej woli, wrócił do swojej stolarni. Znużona upałem, postanowiła przed sprzątaniem odpocząć w sąsiadującym z kuchnią, będącym sypialnią pomieszczeniu. Skwar coraz bardziej dawał się we znaki. W domu jednak panował lekki chłód. Kiedy ukucnąwszy, oparła plecy o zimną, nieco wilgotną ścianę, przebiegł Ją lekki dreszcz. Po chwili odetchnęła z ulgą i skierowała spojrzenie ku oknu. Za oknem rzucała cień rozłożystymi liśćmi palma, a po idealnym błękicie nieba sunęły białe obłoki. W sercu przyglądającej się niebu Marii zrodziła się wdzięczność Bogu za piękno stworzenia, którą codziennie ofiarowywała Mu niczym bukiet najpiękniejszych kwiatów. Przymknęła oczy, zanurzona w ciszy nazaretańskiego poranka. Ocknęła się po kilku chwilach, gdy nagle we wnętrze pokoju wdarła się fala niezwykle jasnego, lecz nierażącego światła. Z mocą rozlało się ono w całym pomieszczeniu, budząc w sercu Marii trwogę. Drżąc ze strachu, wpatrywała się w ogarniającą teraz wnętrze całego domu światłość. „Józefie!”, zamierzała krzyknąć, ale głos ugrzązł Jej w gardle. Z niekonkatedra-ostrowwlkp.pl
pokojem w oczach, cofnęła się ku ścianie, nie spuszczając spojrzenia z coraz intensywniejszej światłości. Nagle wynurzyła się ze światła wysoka postać mężczyzny. Otoczony pulsującą poświatą, miał na sobie jaśniejącą nieskazitelną bielą długą tunikę oraz złocisty diadem na falujących, opadających na ramiona czarnych włosach. Jego piękne oblicze żarzyło się delikatnie nieziemskim światłem, promieniując nim wokół. Maria cofnęła się, przerażona, ku ścianie. Przybysz skłonił się przed Nią: – Raduj się, pełna łaski, Pan z Tobą – powiedział, a jego głos zaintrygował Ją swą siłą i delikatnością. Mimo iż brzmiał łagodnie, Maria nadal odczuwała trwogę, a usłyszane przez Nią słowa onieśmieliły Ją do tego stopnia, że, zmieszana, pytała w duchu samą siebie: „Kto to jest? Czy to anioł? Moja matka opowiadała mi o aniołach. Dlaczego przychodzi do mnie? Co oznacza to dziwne pozdrowienie? Nie rozumiem, co się dzieje. Jestem prostą, niekształconą i ubogą dziewczyną. O co chodzi?”. Pytania tłoczyły się w głowie, ale nie zdołała znaleźć na nie odpowiedzi. Z pomocą pośpieszył Jej jaśniejący światłem przybysz: – Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Po chwili opanowała strach. Kiedy odsunęła się od ściany, anioł dokończył mowę: – Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Maria usiłowała zrozumieć przesłanie przekazane Jej przez anioła. W końcu zapytała: – Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? – Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym – wyjaśnił niebiański posłaniec, po czym dodał – A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Po tych słowach anioł uklęknął, oczekując w milczeniu na odpowiedź Marii. Chwilę później usłyszał Jej pełen ufności, pokory i zakorzenionej w Bogu mocy jasny,
facebook.com/konkatedra
twitter.com/konkatedra
7
ciąg dalszy na str. 8
część 2
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2020 dokończenie ze str. 7
dziewczęcy głos: – Oto Ja, służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! W tym momencie wstał i oddał Jej pokłon. Kiedy odchodził w światłość zamykającą się wokół jego postaci, pełnej potęgi i zachwycającej pięknem, Maria pogrążyła się w modlitwie. Czuła, że ogarnia Ją potężniejąca moc, a radość, wdzięczność i miłość wypełnia i przenika Jej wnętrze. „Stało się” – wyszeptała do siebie, dotknąwszy dłonią swego łona. Trwała w takim stanie przez kilka chwil, po czym przypomniała sobie o brzemiennej przecież Elżbiecie. Od samego rana, następnego dnia, Maria nie dawała spokoju Józefowi. – Józefie, powinnam iść do Elżbiety! Naprawdę powinnam i chcę! – powtarzała, spoglądając na spożywającego oliwki Józefa. – Mario, ale to przecież niebezpieczne! Chcesz iść sama w góry? Sama?! I to pieszo, bo przecież nie stać nas nawet na osiołka… Nie możesz! Zostań w domu. Skąd taki pomysł? Ciężko westchnąwszy, Maria stanęła przed Józefem: – Zaufaj mi, Józefie, wiem, co zamierzam. Nic mi się nie stanie. Wierzę, że Najwyższy ochroni mnie i bezpiecznie zaprowadzi do Elżbiety i Zachariasza. Patrzył na Nią, błagając w oczach, by została. Troszczył się o Nią, dlatego obawiał się rozmaitych niebezpieczeństw na górskich drogach: od groźnych zwierząt po grasujących w górach rozbójników. Nie zwracając uwagi na Józefa, Maria pośpiesznie przygotowywała prowiant
na drogę. Wydawało mu się, że wygląda Ona na uszczęśliwioną. Po chwili zatrzymała się przy nim: – Uwierz, że nic mi się nie stanie… – powiedziała z naciskiem. „Co za uparta dziewczyna…” – pomyślał Józef, ale nie był w stanie gniewać się na Nią. Poza tym on także wierzył, że Bóg Ją ochroni. Gdy zbierała się już do wyjścia, zbliżył się do drzwi, zdjął z haka wełnianą, długą chustę i, zatrzymawszy w progu Marię, okrył nią Jej szczupłe, roztkliwiające go swą kruchością ramiona. – Ukochana, dobrze, idź. Niech Najwyższy ochrania Cię i prowadzi z pomocą swoich aniołów. Weź jednak ze sobą tę chustę, bo w górach bywa zimno. Będzie Ci cieplej. Nie zaziębisz się – uśmiechnął się do niej łagodnie przy ostatnich słowach i objął Ją delikatnie ramionami. Wdzięczna za ten gest, pocałowała go naprędce w policzek i, wysunąwszy się mu z objęć, wyposażona w prowiant i chustę, zamknęła ze sobą drzwi. Gdy znalazła się przed progiem domu, spojrzała ku majaczącym w oddali górskim szczytom. Obejrzawszy się za siebie, dostrzegła Józefa przyglądającego się Jej zza okna. Pokiwała mu ręką. Uśmiechnął się w odpowiedzi. „O Najwyższy, prowadź Ją bezpiecznie. Często nie rozumiem Twojej woli, ja, nędznik, ale niech dzieje się ona zawsze, jakakolwiek jest. Wierzę, że Maria zajmuje szczególne miejsce w Twoim, Najwyższy, sercu i że poprowadzisz Ją do Elżbiety i Zachariasza, chroniąc przed wszelkimi zagrożeniami. Amen” – wyszeptał, podążając za nią troskliwym wzrokiem, zanim nie zniknęła za ostatnimi, rozgrzanymi słońcem domami Nazaretu. Cdn. Justyna Sprutta
Greckie słowo „Chaire”, użyte przez anioła Gabriela, oznacza, zdaniem badaczy Pisma Świętego, raczej: „Raduj się” niż „Bądź pozdrowiona”, dlatego posłużyłam się w moim obrazku literackim właściwszym jego przekładem.
Kontynuujemy cykl prezentowania herbów biskupów posługujących w diecezji kaliskiej. Dzisiaj przedstawimy symbolikę herbu Administratora Apostolskiego Diecezji Kaliskiej abpa Grzegorza Rysia, który jako zawołanie biskupie przyjął słowa „Virtus in infirmitate”, czyli „Moc w słabości”. W herbie ks. arcybiskupa Grzegorza Rysia, wcześniej biskupa pomocniczego archidiecezji krakowskiej, obecnie metropolity łódzkiego i administratora apostolskiego naszej diecezji (biskupa tytularnego Arcavica) na czerwonym tle widnieje wyłaniająca się z obłoków błogosławiąca ręka Opatrzności, motyw z pateny zmarłego w 1118 roku biskupa Maura. Za nią równoramienny, ozdobny krzyż, tzw. „Crux gemmata”. - Patena odnaleziona wraz kielichem w biskupim grobie jest najstarszym naczyniem liturgicznym zachowanym w katedrze wawelskiej. 8
abp Grzegorz Ryś | fot. Ewa Kotowska-Rasiak
HERBY W NASZEJ DIECEZJI (część 6) „Moc w słabości” - herb Ks. Arcybiskupa Grzegorza Rysia
LISTOPAD 2020
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2020
Odsyła więc do najdawniejszych korzeni polskiego chrześcijaństwa; wzywa także do troski o zachowanie i pomnożenie wielkiego historycznego dziedzictwa wiary i kultury, którego syntezą jest Wawel - czytamy w opisie herbu. Jest to nawiązanie do drogi życiowej ks. arcybiskupa Grzegorza Rysia, który ukończył studia na Wydziale Teologicznym oraz Wydziale Historii Kościoła Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. Historia cały czas jest mu bliska. W 1994 roku uzyskał doktorat, a w 2002 roku habilitację w zakresie historii. Jest liczącym się autorem opracowań z zakresu historii i teologii. Był członkiem komisji historycznych w procesach beatyfikacyjnych - m.in. Jana Pawła II. Przypomnijmy, że 25 czerwca 2020 papież Franciszek mianował ks. abp Grzegorza Rysia administratorem apostolskim sede plena diecezji kaliskiej. Rządy w diecezji przejął 27 czerwca 2020 roku. 17 października 2020 roku, po przyjęciu przez papieża Franciszka rezygnacji ks. biskupa Edwarda Janiaka z funkcji biskupa diecezjalnego, został administratorem apostolskim sede vacante diecezji kaliskiej. Ewa Kotowska-Rasiak dokończenie ze str. 5
100%. Oznacza to, że uczestniczenie w Mszy Świętej traktowali jako uciążliwy obowiązek. Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że bardo trudno będzie w ogóle dotrzeć do wiernych, którzy wycofali się z udziału we Mszach Świętych. Jeśli do tej pory nie dostrzegli oni piękna Eucharystii i Kościoła, nie zdołali go pokochać, to niewiele można zrobić. Na pewno nie możemy potępiać takiego postępowania. Możemy za to swoim życiem dawać świadectwo, że warto trwać przy Kościele. Na koniec pytanie związane z Księdza Diakona zainteresowaniami. Co najchętniej Ksiądz Diakon robi Dk. Lucjan podczas różańca do pięciu ołtarzy | fot. JR w wolnym czasie? Mam swoje „wielkie” zainteresowaprawiłem, czasem coś popsułem, takie życie :) Drugim nia, które traktuję jako hobby. Pierwszym z nich jest moim hobby jest muzyka, którą się interesuje zarówno elektronika, z którą to wiązałem swoją przyszłość, za- czynnie, jak i biernie. Lubię słuchać muzyki, najbardziej nim odkryłem powołanie kapłańskie. Kabelki, bateryjki, lubię rockowe ballady, choć w swoim życiu „kosztoważaróweczki i silniczki były moimi zabawkami już kiedy łem” wielu różnych gatunków muzycznych. Oprócz słuchodziłem do szkoły podstawowej. Później nauczyłem chania muzyki gram na organach piszczałkowych oraz się posługiwać lutownicą i tworzyć własne konstrukcje. na gitarze. Moją ulubioną formą spędzania wolnego Zawsze byłem ciekawy jak działają urządzenia w domu czasu są górskie wędrówki i jazda na rowerze. takie jak telewizor, radio czy komputer. Czasem coś na- Dziękuję za rozmowę. Rozmawiał Jacek Ryczkiewicz konkatedra-ostrowwlkp.pl
facebook.com/konkatedra
twitter.com/konkatedra
9
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2020
Taniec ze śmiercią Cmentarze i pochowani tam zmarli nie tylko w listopadzie przypominają nam o umieraniu i śmierci. Wiążą się z nią pytanie czasami pełne lęku: jaki jest jej sens? W krypcie w pokamedulskim klasztorze w Wigrach, gdzie w niszach chowani byli kameduli, kilka lat temu zobaczyłam XVII-wieczny fresk „Taniec ze śmiercią”. Pokazuje przemijalność i kruchość życia tych, którzy nie uciekali przed śmiercią. Według człowieka tamtych czasów dobra śmierć to taka, w której odchodzi się ze świata pogodzonym z Bogiem i bliskimi ludźmi. Teraz wbrew pozorom mówienie o śmierci w świecie, w którym żyjemy, a nie w świecie wirtualnym czy filmowym, jest potrzebne. Nic nie da unikanie tego ważnego, chociaż pewnie niełatwego tematu. Ze śmiercią spotykamy się w momencie, gdy umiera ktoś z naszych bliskich i czasami przeżywamy szok, że ta osoba niespodziewanie odeszła. A nawet, jeśli trochę się tego spodziewamy, to i tak często mamy nadzieję na cud uzdrowienia. Polacy w obliczu śmierci Co myślą o umieraniu i śmierci Polacy pokazały badania CBOS. Wprawdzie niemal trzy czwarte Polaków (72%) deklaruje, że myśli o śmierci, jednak większości z nich (52%) zdarza się to rzadko. Co czwarty badany (28%) twierdzi, że nigdy nie zastanawiał się nad tymi sprawami. Prawie trzy czwarte respondentów chciałoby umrzeć w sposób niespodziewany, a tylko jedna piąta (20%) wolałaby przygotować się na śmierć. Ci, którzy chcieliby mieć czas na przygotowanie się na śmierć, niemal powszechnie odczuwają potrzebę pożegnania się z bliskimi (81%). Około dwóch trzecich chciałoby wyspowiadać się, przyjąć sakramenty (71%) oraz uporządkować sprawy majątkowe (62%). Według Polaków najlepiej zakończyć życie podczas XVII-wieczny fresk „Taniec ze śmiercią” w pokamedulskim klasztorze w Wigrach | fot. Renata Jurowicz
10
snu (59%). Dla połowy badanych ważne, by ich śmierć nie była poprzedzona cierpieniem. Większość (66%) twierdzi, że chciałaby umrzeć we własnym domu. Co dwunasty (8%) wolałby śmierć w szpitalu, a nieliczni (4%) - w innym miejscu, np. na wyjeździe zagranicznym, na łonie natury, w wypadku, czy w pracy. Jedna piąta ankietowanych (22%) nie ma zdania na ten temat. Tyle badania i co jeszcze słyszymy o śmierci? Śmierć przed oczami O śmierci trzeba pamiętać i nie popadać w lęk przed nią, ale odkrywać w niej to, co ważne. To możliwe. Znany wielu benedyktyn o. Leon Knabit w „Dusza z ciała uleciała. Rozmowy o śmierci i nie tylko” z Łukaszem Wojtusikiem, zapytany o to, po co „Reguła” św. Benedykta zaleca codzienne wspominanie śmierci, odpowiada: „Śmierć często mieć przed oczyma” - po prostu warto o tym pamiętać. W klasztorze, który wydaje się na pierwszy rzut oka miejscem świętym, na co dzień zakonnicy ulegają słabościom, namiętnościom. Wspominając tę regułę, przypominają sobie, że staną przed Bogiem, a Jego nikt nie oszuka. Ojciec Leon mówi dalej, że z drugiej strony dzięki ciągłemu przypominaniu sobie własnej śmiertelności jesteśmy bliżej wieczności. „Sub specie aeternitatis” - „z perspektywy wieczności” - patrzymy na swoją pracę na ziemi, wierząc w zbawienie. Św. Ignacy Loyola posługiwał się sformułowaniem: „in tantum in quantum” „o tyle o ile”. O tyle jakaś rzecz ma sens, o ile przybliża nas do zbawienia. Trzeba odrzucić wszystko, co niepotrzebne. Przede wszystkim rzeczy, które tarasują nam drogę. Warto zrzucić zbędny balast, żeby swobodniej chodzić, nie tylko klasztornymi korytarzami. Jak można odkrywać sens śmierci? Według o. Knabita nie chodzi o umartwianie się. - Nie będziemy się przecież biczować, straszyć dzieci, anonsując im koniec świata. Chodzi o codzienne przypominanie sobie, że nie jesteśmy niezniszczalni. Warto się zatrzymać, zrezygnować z zalewu propozycji, którymi zarzucają nas środki masowego przekazu - mówi o. Leon dodając, że chrześcijanin powinien pamiętać o higienie wewnętrznej, o podróży duchowej. Dlatego on nie lamentuje, że gdzieś nie był, nie pojechał, zaLISTOPAD 2020
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2020
Każdy z nas dojrzewa do śmierci - według franciszkanina konwentualnego o. Zdzisława Kijasa - podobnie jak dojrzewa się do mądrości, wiedzy, czy dyplomu akademickiego. Z tej perspektywy nasze życie jest jakby podróżą na spotkanie ze śmiercią. Tyle że dla jednych może to być podróż z lękiem, a dla innych w atmosferze oczekiwania, że ona przyjdzie, aby uwolnić mnie z tego,
Bierzmowanie w konkatedrze W środę 23 września w konkatedrze bp pomocniczy diecezji kaliskiej Łukasz Buzun udzielił młodzieży sakramentu bierzmowania. – Sakrament bierzmowania jest sakramentem Ducha Świętego, dojrzałości chrześcijańskiej. Sensem tego sakramentu jest to słowo świadectwo. Osoba młoda, która przyjmuje ten sakrament wchodzi już w świat relacji, odpowiedzialności, gdzie już coraz bardziej ma się krystalizować osobowość człowieka, tożsamość, to, kim ja jestem – mówił biskup. Na początku Eucharystii biskupa powitali przedstawiciele rodziców. – 15 lat temu, jako młodzi rodzice przyszliśmy do świątyni, przynieśliśmy nasze maleńkie dzieci, prosiliśmy o chrzest święty. Chcieliśmy by nasze dzieci były częścią tej Bożej rzeczywistości kościoła katolickiego. Wzięliśmy wtedy na siebie wielką odpowiedzialność za rozwój duchowy naszych dzieci. Wierzyliśmy, że nasza obecność, stała asystencja i dobry przykład, doprowadzi je do dzisiejszego dnia, do przyjęcia sakramentu dojrzałości chrześcijańskiej – mówili rodzikonkatedra-ostrowwlkp.pl
ce. – Prosimy więc dziś czcigodny księże biskupie o udzielenie naszym dzieciom sakramentu bierzmowania, by umocnione Duchem Świętym mogły być apostołami Chrystusa dla świata, a w przyszłości dla swoich dzieci a naszych wnuków – prosili rodzice. W homilii biskup Łukasz wskazywał, że sakrament bierzmowania to otrzymanie darów Ducha Świętego, które pociąga za sobą zadanie wskazywania innym Boga. Zaznaczył, że sakrament bierzmowania to moment, w którym
facebook.com/konkatedra
ciąg dalszy na str. 12
Dojrzewanie do śmierci
co jest dla mnie niewygodne, abym mógł żyć w radości z Bogiem. Sam Jezus nam obiecał w Ewangelii wg św. Jana: „Jeśli kto zachowa moją naukę, nie zazna śmierci na wieki”. Potem w Ewangelii wg św. Łukasza przypomniał jeszcze o gotowości na Jego powtórne przyjście, także na przyjście w godzinie naszej śmierci: „Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy podobni do ludzi, oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci; aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. (...) Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie. (...) Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”. Przygotowania, spowiedzi nie odkładajmy więc na czas bezpośrednio przed śmiercią. Jeśli nie wiesz, kiedy umrzesz, to skąd będziesz wiedział, kiedy się wyspowiadać? Wielu ludzi odpowiedź na pytanie o sens śmierci odnajduje w śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa. Św. Paweł napisał w Drugim liście do Tymoteusza: „Nauka to zasługująca na wiarę: Jeżeliśmy bowiem z Nim współumarli, wespół i z Nim żyć będziemy”, czyli śmierć nie jest końcem życia. Może być traktowana jako kres jednego z jego etapów. „Albowiem życie Twoich wiernych, o Panie, zmienia się, ale się nie kończy, i gdy rozpadnie się dom doczesnej pielgrzymki, znajdą przygotowane w niebie wieczne mieszkanie”. Renata Jurowicz
fot. JR
wracając sobie głowę takimi sprawami traci się z widoku cel ostateczny. Pragnienia, marzenia rozwijają nas, ale nadmiar bodźców prowadzi do frustracji. Czy można nauczyć się rozmawiać o śmierci, która jest „rozdzieleniem duszy i ciała, ciało człowieka ulega zniszczeniu, podczas gdy jego dusza idzie na spotkanie z Bogiem” (KKK)? O. Knabit podkreśla, że trzeba się z nią najpierw oswoić, jeżeli to w ogóle możliwe. Bo ludzie często lękają się umierania związanego ze śmiercią, że przyniesie cierpienie. - Lęku nie da się chyba przezwyciężyć. Jezus też się zalewał krwawym potem, lękał się fizycznego cierpienia, choć wiedział przecież, co go czeka. Z kolei św. Ignacy Loyola mówił: „Mogę odejść dziś, choćby teraz. Przyjmuję śmierć z wszystkimi jej konsekwencjami, cierpieniem i boleścią. Jeżeli taka Twoja wola, weź mnie do siebie”. Trzeba szukać prawdy tego trudnego doświadczenia. I trzeba wiele cierpliwości - podkreślił Benedyktyn w „Rozmowie...”
twitter.com/konkatedra
11
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2020
wyraża się swoją wiarę. – Zasadniczo właśnie rysą tego sakramentu są dary Ducha Świętego. Szczególnie odwaga, dar męstwa, żeby człowiek dał świadectwo swojej wierze. Nie bał się przeżegnać, nie bał się pójść do kościoła, przystąpić do sakramentów, żeby się nie bał wyznawać swojej wiary w sposób prosty, jasny i też by to pokazywał innym kolegom i koleżankom. To jest wasze zadanie na podstawie sakramentu bierzmowania – powiedział bp Łukasz. Biskup pomocniczy diecezji kaliskiej zachęcał młodzież, by zaufała Bogu. Wskazywał na apostołów, którzy nie polegali tylko na swoich talentach i umiejętnościach, a ufali również Opatrzności Bożej. – Człowiek musi mieć odwagę żeby być otwartym żeby ufać, żeby zaufać. To jest to podstawowe nastawienie, które my określamy właśnie słowem „wiara”. To jest jakaś optymistyczna, można powiedzieć, twórcza pewność w tym sensie ludzkim, że człowiek ufa drugiemu człowiekowi, wierzy. Każdy z nas jakoś wierzy drugiej osobie, choć może się nad tym nie zastawania – mówił bp Buzun. Biskup przestrzegał przed zagrożeniami czyhającymi na młodzież. Prosił rodziców, by na to uważali, a młodzież, by był otwarta w relacjach rodzinnych. – Tutaj młodzież może zadać sobie takie pytanie: na ile otwieram się na swoją mamę, na inne otwieram się na swego tatę, na ile jest we mnie tej otwartości, czy gdzie są przeszkody, że się zamykam i dlaczego. Sakrament bierzmowania jest sakramentem świadectwa, sakramentem odwagi chrześcijańskiej. A w tym względzie chyba potrzeba nam najwięcej odwagi – powiedział bp Buzun. Na zakończenie homilii wskazał na Maryję. – Prosimy dzisiaj Matkę Bożą, która właśnie była całkowicie otwarta na Boga. To wyraziła w tym słowie, w którym zgodziła się na wolę Bożą, kiedy powiedziała „tak”. Z tego nigdy się nie wycofała, przez całe swoje życie. Nie tylko się z tego się nie wycofała, ale szła ciągle do przodu. To ogarnęło całą Jej
osobę, wszystkie Jej sprawy i myślenie i pragnienia. „Tak” wobec Boga. Prośmy niech Maryja przewodniczy nam tutaj podczas Eucharystii i sakramencie bierzmowania, abyśmy coraz bardziej byli ogarnięci przez to „tak” wobec Boga – zakończył biskup pomocniczy diecezji kaliskiej. Po homilii młodzież i wierni zgromadzeni w świątyni wyznali swoją wiarę oraz wyrzekli się szatana i jego pokus. Potem nastąpiła modlitwa o zesłanie Ducha św., po której bp Łukasz Buzun udzielił sakramentu bierzmowania. Bierzmowani po przyjęciu sakramentu otrzymywali od swoich świadków krzyżyk na szyję. Na zakończenie Mszy św. młodzież podziękowała za otrzymany sakrament biskupowi Łukaszowi, a także ks. Proboszczowi, kapłanom i katechetkom, którzy przygotowali ich do tej uroczystości oraz rodzicom. Przed błogosławieństwem poświęcone zostały krzyżyki, które otrzymała młodzież po przyjęciu sakramentu. Uroczystość uświetnił zespół młodzieżowy. Sakrament bierzmowania w Konkatedrze przyjęło 103 osoby. JR
fot. JR
dokończenie ze str. 11
– Pierwsza Komunia święta ma sprawić, że dzieci jeszcze bardziej przylgną, w sensie duchowym, do Pana Jezusa. Że Pan Jezus stanie się dla nich jeszcze większym przyjacielem – mówił ks. Proboszcz Krzysztof Nojman podczas uroczystości I Komunii św. w konkatedrze, która z powodu pandemii koronawirusa odbyła się w ostatnią niedzielę września. Przed Eucharystią rodzice udzielili błogosławieństwa swoim dzieciom. – Cieszymy się, że właśnie dzisiaj, serca naszych dzieci wypełni Bóg w I Komunii św. Do tej wyjątkowej i tak ważnej dla całych naszych rodzin chwili staraliśmy się jak najlepiej przygotować. Wydaje nam się, że na swój sposób i możliwości, nasze dzieci dojrzały do tego, aby w tajemnicy Eucharystii uczestniczyć w sposób pełny – mówili przedstawiciele rodziców na początku Mszy św. W homilii ks. Proboszcz mówił o ważnej roli rodzica w życiu dziecka. – Wszystko spoczywa tak naprawdę na rodzicach. To 12
fot. JR
I Komunia św.
LISTOPAD 2020
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2020
w Boga. Wiarę w Boga uczą i przekazują rodzice. Na zakończenie homilii życzył rodzicom, by byli w życiu dzieci drogowskazem, kierującym ich na drogę Bożej miłości. – Życzę wam, abyście jako rodzice mieli dużo sił, dość sił w swoim życiu, swoim sercu, aby być takimi właśnie rodzicami dla swoich dzieci. Aby być ludźmi, którzy poprowadzą, tak długo jak to będzie możliwe i się da, swoje dzieci przez życie i będą zawsze wskazywać Boga, będą wskazywać drogę Bożych przykazań, drogę Bożej nauki. Ta droga, wierzymy w to tak naprawdę, zawsze prowadzi ku prawdziwemu szczęściu i do radości – zakończył ks. Nojman. Mszę św. sprawował ks. kan. Krzysztof Nojman, z którym modlił się ks. Marcin Kierzek, a także ks. prał. Tomasz Ilski, ks. Eugeniusz Krawczyk, o. Michał Masłowski SJ oraz diakon Lucjan Kupiec. Do I Komunii świętej przystąpiło 62 dzieci. Trwająca pandemia sprawiła, że tegoroczna uroczystość przyjęcia I Komunii św. odbyła się w różnych terminach. Część rodziców zdecydowała się na pierwotny, majowy termin. Wówczas dzieci przystąpiły do sakramentu w dwóch dniach, w sobotę i niedzielę, w małych grupach. Pozostali rodzice postanowili, że ich dzieci przyjmą Pana Jezusa pojedynczo, w innych dniach tygodnia. JR
fot. JR
właśnie wiara rodziców przyprowadza ich do Kościoła. To wiara rodziców sprawia, że pragną ochrzcić swoje dziecko. Bardzo ważne jest, aby tę wiarę w sercu swojego dziecka rozwijać i pogłębiać. To jest podstawowe zadanie rodziców, aby o tym nie zapomnieć – podkreślał kapłan. Zaznaczył, że przyprowadzenie dziecka do I Komunii św. jest dowodem starań, by tą wiarę przekazać. – Moment I Komunii św. jest pewnym etapem. Na I Komunii św. ten rozwój wiary w życiu dzieci nie może się zakończyć. I Komunia św. ma sprawić, że dzieci jeszcze bardziej przylgną, w sensie duchowym, do Pana Jezusa. Że Pan Jezus stanie się dla nich jeszcze większym przyjacielem – powiedział ks. Krzysztof. Zachęcał rodziców, by przychodzili z dziećmi na niedzielną Mszę św., by pamiętali o sakramentach świętych. – Proszę was, abyście o tym pamiętali, abyście dalej swoje dziecko przyprowadzali w niedzielę na Mszę św., abyście przyprowadzali swoje dziecko do konfesjonału do spowiedzi świętej, abyście dalej posyłali swoje dzieci na lekcje religii, aby zdobywały wiedzę religijną, a przede wszystkim proszę was, abyście dalej byli dla swoich dzieci prawdziwym przykładem, wzorem życia chrześcijańskiego, życia wypływającego z wiary – mówił Proboszcz konkatedry. Kapłan podkreślał, że Kościół i lekcje religii w szkole nie uczą wiary
Po raz kolejny parafia konkatedralna przyłączyła się do akcji „Koronka na ulicach miast świata”. 28 września w rocznicę beatyfikacji bł. Michała Sopoćki, spowiednika św. Faustyny Parafianie i mieszkańcy Ostrowa Wielkopolskiego spotkali się by z różańcem w ręku prosić Boga o miłosierdzie dla nas i świata całego. Ze względu na deszcz modlitwa przy krzyżu misyjnym przed konkatedrą przeniesiona została do Kaplicy Wieczystej Adoracji. Wraz z ks. Proboszczem Krzysztofem Nojmanem modliło się kilkadziesiąt osób oraz dzieci ze świetlicy Boże Podwórko. Podobnie jak w ubiegłych latach modlitwa miała miejsce również przy kapliczce na skrzyżowaniu ulic Południowej i Kamiennej. Wraz z diakonem Lucjanem Kupcem modliło się kilkunastu wiernych z okolicznych domostw. Akcja modlitewna „Koronka na ulicach miast” zainicjowana została przez łódzką wspólnotę Iskra Bożego Miłosierdzia. Po 12 latach obejmuje wiele zakątków świata. Koronka do Bożego Miłosierdzia odmawiana była m.in. w Kanadzie, Wenezueli, Dominikanie, Ukrainie, USA, Wielkiej Brytanii, Francji czy Niemczech. JR konkatedra-ostrowwlkp.pl
facebook.com/konkatedra
fot. JR
Koronka na ulicach miast świata
Różaniec przy pięciu ołtarzach W niedzielne popołudnie w konkatedrze odprawiony został różaniec przy pięciu ołtarzach. Podczas nabożeństwa modlono się m. in. o ustanie pandemii koronawirusa i służbę zdrowia. Modlono się przy ołtarzu Serca Jezusowego, Matki Bożej Częstochowskiej, św. Antoniego, św. Andrzeja Apostoła oraz przy ołtarzu głównym. Po błogosławieństwie zaśpiewany został Apel Jasnogórski. Nabożeństwu przewodniczył ks. diakon Lucjan Kupiec. JR twitter.com/konkatedra
13
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2020
Premiera albumu „Ostrowskie Misteria Męki Pańskiej 2014-2020” W sobotnie popołudnie w dużej sali Domu Katolickiego przy konkatedrze odbyła się premiera albumu fotograficznego „Ostrowskie Misteria Męki Pańskiej 2014-2020”. Publikacja przedstawia dziesiątki fotografii, świadectwa uczestników i refleksje twórców ostrowskiego misterium. Na początku spotkania głos ks. kan. Krzysztof Nojman – proboszcz parafii konkatedralnej, gospodarz misterium. Wspominał organizowane przez siebie wyjazdy na misterium do Poznania i odczucia, jakie towarzyszyły mu na Cytadeli. – To było ogromne przeżycie i myślałem sobie po powrocie z takiego misterium czy jesteśmy w stanie, w Ostrowie, w naszym mieście, zorganizować coś takiego. Okazało się, że przed kilku laty pojawili się chętni ludzie, którzy zaczęli to misterium tutaj organizować – mówił ks. Proboszcz. Ks. Nojman opowiedział także o swoich przeżyciach pierwszego ostrowskiego misterium i pozytywnych reakcjach mieszkańców. – Kiedy tu przyszedłem, jako proboszcz, przed pięciu laty, niektórzy pytali się czy będziemy to kontynuować. Udało się i udaje się to kontynuować, ale proszę mi wierzyć, że jest to wielki wysiłek. Dzisiaj zebrać o jednym czasie, w jednym 14
miejscu, stu ludzi, uczestników, tych właśnie aktorów, to jest młodzież, to są młodzi ludzie, wcale nie jest prostą rzeczą. W ogóle zebrać dwustu ludzi, którzy w taki czy inny sposób zaangażują się w przygotowanie takiego misterium nie jest łatwo. Możemy być, myślę, jako miasto, ostrowianie, po prostu dumni, że to udaje się zrobić i mam nadzieję, że będzie udawało się także przez najbliższe lata takie misterium przygotować – powiedział proboszcz konkatedry. Prowadząca spotkanie, a zarazem pomysłodawca książki Małgorzata Juda-Mieloch opowiedziała o przygotowaniach publikacji. Wspomniała, że pomysł zrodził się w jej głowie w 2017 roku, gdy przeglądała zdjęcia z misterium. – Pierwsza myśl o utrwaleniu misterium pojawiła się wtedy, kiedy w Internecie oglądałam zdjęcia. One były przepiękne, było ich dużo. Wiadomo jak to jest z Internetem, jest niby na zawsze, bo w Internecie nic nie ginie, ale tak naprawdę w tej ilości było duże zagrożenie, że to się jakoś rozejdzie – mówiła prowadząca. Głos zabrał ks. Adam Kraska, któremu w pierwszych latach powierzono zadanie przygotowania misterium. – Dla księdza, który coś początkuje i odchodzi, musi coś zostawić, najważniejszą informacją jest to, że to nadal trwa. Chciałem podziękować tym wszystkim, którzy przejęli tą ideę misterium i robią kolejne – mówił ks. Adam. – Owo-
LISTOPAD 2020
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2020
wane technicznie misterium z dotychczas zaprezentowanych – powiedział. Wśród osób, które zabrały głos był Dariusz Suski, który gra w misterium od początku. – Śmieję się, że jestem w misterium po ciemnej strony mocy, ale ktoś musi. Za każdym razem, przez sześć lat, albo Jezusa skazuję, albo Go wyśmiewam, bo grałem zawsze Sanhedryn, ewentualnie raz Piłata, raz Judasza – mówił. Przed scenografią w Domu Katolickim pojawili się wszyscy aktorzy wcielający się
ców misterium jest bardzo dużo. W pierwszej edycji rzymianinem, który chłostał Jezusa, był człowiek, który nie wierzył w Boga. Po misterium przyszedł ochrzcić dziecko. Myślę, że to była dla mnie taka nagroda, że misterium pomaga ludziom zbliżyć się do Boga – podkreślił kapłan. Ks. Dariusz Brylak przez 5 edycji wcielał się w najważniejszą rolę w misterium – Jezusa. Opowiedział o początku swojego udziału w misterium oraz o współpracy, jaka była między kapłanami. Z ust ks. Darka padły również ważne słowa dotyczące przyszłości misterium. – Uważam osobiście, że ostrowskie misterium jest niewykorzystaną szansą ewangelizacyjną. To, że jest sens coś takiego robić, to chyba wszyscy wiemy. Pytanie brzmi, czy wszyscy jesteśmy zaangażowani w to, żeby na scenie stało stu aktorów, a pod sceną… ilu widzów? – mówił ks. Brylak. W dużej sali Domu Katolickiego na scenie pojawił się element scenerii – Pałac Piłata. Odpowiedzialny za scenografię od początku misterium jest Paweł Moch, który podkreślał jak wiele osób od strony technicznej nad tym pracuje. – Żałuję, że nie odbyło się tegoroczne misterium, bo proszę mi wierzyć, że byłoby to najbardziej zaawanso-
konkatedra-ostrowwlkp.pl
w rolę Piłata. Był to Marek Wojciekiewicz (2014), Andrzej Rogalka (2015 i 2018), Andrzej Przybył (2016), Dariusz Suski (2017), Tomasz Mieloch (2019), a także Paweł Naskręcki, który miał wcielić się w rolę Piłata w 2020 r., jednak ze względów na pandemię nie było to możliwe. W albumie znalazły się dziesiątki zdjęć z misteriów autorstwa Dariusza Grzegorowskiego, Krzysztofa Maika i Jacka Ryczkiewicza. Zatrzymane w kadrze sceny prezentują samo misterium, jak również czas przygotowań. Okładka prezentuje ukrzyżowanego Jezusa na tle konkatedry, którego odgrywał ks. Dariusz Brylak. Autorem zdjęcia jest Krzysztof Maik. Zachęcamy do obejrzenia retransmisji spotkania promocyjnego książki, które transmitowane było na Facebook-owym fanpejdżu ostrowskiego misterium (www.facebook.com/ostrowskiemisterium). Książka została wydana przez wydawnictwo Republika Ostrowska oraz parafię Konkatedralną pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Ostrowie Wielkopolskim. Pomysłodawcą i redaktorem albumu jest Małgorzata Juda-Mieloch. „Ostrowskie Misteria Męki Pańskiej 2014-2020” można nabyć w cenie 50 zł w biurze parafialnym, a także po niedzielnych Mszach św. JR
facebook.com/konkatedra
twitter.com/konkatedra
15
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2020
Zamyślenia z klauzury Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty
To cytat z 16-go wersetu pierwszego rozdziału 1 Listu św. Piotra, gdzie cytuje on wezwanie, które kilkakrotnie pojawia się w Księdze Kapłańskiej. Przychodzą nam one na myśl obecnie, w związku z Uroczystością Wszystkich Świętych, a dla nas, córek św. Franciszka, listopad – miesiąc zwyczajowo poświęcony modlitwie za zmarłych – zaczyna się i kończy podobnym akcentem, ponieważ także przy jego końcu, 29 listopada obchodzi się w zakonach franciszkańskich Święto Wszystkich Świętych Franciszkańskich. Najpierw spoglądamy w niebo pełne świętych, potem przez cały miesiąc wspominamy naszych drogich zmarłych, modlimy się za nich, lecz także przychodzi nam na myśl nasz własny doczesny koniec, refleksja o celu i wartości naszego życia, następnie znów stają nam przed oczyma ci, którzy przeszli przez życie i doszli do celu, radują się pełnią widzenia Boga. Czy mamy z nimi coś wspólnego? Zdarza się, że patrzy się na świętych, jako osoby niezwykłe, specjalne, mające w sobie jakąś „magię”…, albo też szczególnie wybrane i obdarzone niezwykłymi łaskami. Owszem łask im nie brakowało, ale i nam ich nie brakuje! Pan Jezus ich nikomu nie żałuje, jest kwestia tego, czy się je dostrzega, jak się ten kapitał obraca… Swoją drogą każdy poważny inwestor lokuje kapitał tam, gdzie widzi, że puszczony w obrót przynosi on zysk, tak samo Pan Jezus darzy kolejnymi łaskami tych, którzy dobrze zagospodarowali poprzednie… Niechętnie mówimy o słabościach świętych, bo boimy się przyznać, że i oni byli słabi, byli grzesznikami, popełniali błędy, tak jak i my, zdarzało im się powiedzieć coś głupiego, nie zawsze mieli rację, a jednak przeżyli swoje życie inaczej, …albo właśnie podobnie, jak niektórzy z nas… Także wśród nas są święci i wcale nie potrzeba, by widać to było w jakiś spektakularny sposób. Czym jest świętość? Co odpowiedział Jezus Piotrowi, gdy ten dopytywał się o plany Boże wobec innych (choćby to miał być sam św. Jan Apostoł)? „Jeżeli chcę (…), co tobie do tego? Ty pójdź za Mną!” (por. J 21,23). Św. Franciszek w jednym ze swych napomnień pisze: „Bracia, spoglądajmy na dobrego Pasterza, który dla zbawienia swych owiec wycierpiał mękę krzyżową. 16
Owce Pana poszły za Nim w ucisku i prześladowaniu, w upokorzeniu i głodzie, w chorobie i doświadczeniu, i we wszystkich innych trudnościach; i w zamian za to otrzymały od Pana życie wieczne. Stąd wstyd dla nas, sług Bożych, że święci dokonywali wielkich dzieł, a my chcemy otrzymać chwałę i cześć, opowiadając o nich.” (Np. 6) „Jesteśmy bowiem z Jego rodu” – cytował św. Paweł jednego z greckich poetów na Areopagu (Dz 17,28). Nie chodzi tu o jakąś doskonałość, perfekcjonizm, bycie w porządku wobec przepisów i wymagań…, chodzi o bycie blisko, trwanie w czystej relacji miłości; kochać, żeby zawsze i wszędzie być razem. Czy brakuje nam upokorzeń, chorób, trudności? Oczywiście, że nie, mamy ich pod dostatkiem! Wystarczy więc utkwić wzrok w Nim i wstępować w Jego ślady. Przemawiać więcej czynami niż słowami, co nie wyklucza wzajemnej komunikacji, nie oznacza tworzenia przestrzeni nienaturalnego milczenia i niezdrowego indywidualizmu. Wręcz przeciwnie „ten, kto miłuje dającego życie, miłuje i szanuje również tego, kto życie od Niego otrzymał” (por. 1J 5,1-2). Skupić się na tym, by iść, nie na tym, by założyć na drogę lakierki, ominąć wszystkie kamienie… Nie dać się zatrzymać przez popełniane błędy… Bardzo ważne jest mieć świadomość swej niedoskonałości, popełnianych grzechów, swoich wad, robić dokładny rachunek sumienia, konkretnie nazywać zło i błędy, …ale nie na tym się koncentrujmy! Miłość własna, która często jest źródłem naszego braku nawrócenia czyli bycia nie-świętymi, nie jest partnerką do tańca! Naszym Oblubieńcem (niezależnie od tego, czy żyjemy samotnie, w rodzinie, czy klasztorze) jest Jezus Chrystus, drogą, którą jest On sam, podążajmy, w Niego się wpatrujmy i na Nim budujmy! Życie samo przyniesie sytuacje, które oczyszczą nas z tego, co zbędne i przeszkadza w drodze do świętości, trzeba tylko zachować czujność i te szanse skrzętnie wykorzystać. Wielkie rzeczy, których Pan Bóg chce z nami dokonać dzieją się właśnie tu i teraz. Gmach naszej świętości buduje się niepostrzeżenie każdego dnia. Nie przegapmy tej szansy! Siostry Klaryski Kapucynki
LISTOPAD 2020
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2020
UŚMIECH PROBOSZCZA (Anegdoty „z zakrystii”, cz. 11) Kiedy nagminnie zaniedbujący swoje religijne powinności dla polityki kardynał Jules Mazarin zmarł, pewien urzędnik dworski następująco zawiadomił o tym fakcie Ludwika XIV: – Wasza Królewska Mość, kardynał oddał przed chwilą duszę Bogu. Wtedy to jeden z dworzan dorzucił skwapliwie: – Sire, mam wątpliwości co do tego, czy Bóg ją przyjmie.
Papież Jan XXIII poznał dobre i złe oblicza pracy rolnika. – Istnieją trzy sposoby na to, aby się samemu wyniszczyć: kobiety, hazard i uprawa roli – mówił – Mój ojciec wybrał ten najnudniejszy sposób…
Kiedy w Calais król Francji Ludwik XIV ciężko zaniemógł, ocaliło go pewne mało znane lekarstwo. Gdy potem zachorował kardynał Jules Mazarin, także usiłowano ratować go tym samym lekiem, ale niestety zmarł. Wtedy to pewien mąż stanu rzekł: – Błogosławione niech będzie to lekarstwo! Dwukrotnie uratowało Francję!
Biskup Lodovico Canossa z Bayonne (XV/XVI wiek) zasłynął jako wytrawny kolekcjoner sreber stołowych. Pewnego razu jego znajomy poprosił biskupa o wypożyczenie mu na ucztę pucharu ozdobionego srebrną tygrysicą. Canossa zgodził się, lecz po upływie kilku miesięcy wciąż nie odzyskał kosztownego naczynia. Po pewnym czasie ten sam znajomy poprosił biskupa o pożyczenie mu jeszcze jednego pucharu, tym razem z podobizną raka. – Jeśli tygrysica w ciągu kilku miesięcy nie zdążyła powrócić do swego pana, to ile czasu potrzebowałby zmitrężyć rak, by doczołgać się z powrotem do domu! – odmawiając, rzekł biskup.
Książę kardynał Adam Stefan Sapieha skaleczył się w palec. Opatrzenie palca wymagało asysty. Wyznaczonemu do tej roli księdzu Siedleckiemu zrobiło się na widok krwi słabo. – Jest ksiądz zwykłą babą! – fuknął książę kardynał, potrząsając skaleczonym palcem. – Ależ, Wasza Eminencjo – oburzył się pobladły ksiądz – Zemdlałem, widząc, że krew Waszej Eminencji nie jest błękitna!
konkatedra-ostrowwlkp.pl
facebook.com/konkatedra
Kardynał Joseph Ratzinger (papież Benedykt XVI) słynął z technicznego antytalentu. Na bawarskim „feście” miał jako gość honorowy otworzyć beczkę piwa. – O nie, niech to zrobi ktoś inny. Jak Ratzinger otworzy, zostanie nam połowa! – rozległ się nagle czyjś przerażony głos.
twitter.com/konkatedra
17
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2020
KOCHANE DZIECI Listopad jest miesiącem, w którym szczególnie wspominamy zmarłych. Nasze myśli kierują się ku świętym, którzy już osiągnęli radość życia wiecznego, ale również ku duszom, które jeszcze potrzebują naszej modlitwy. Jak pewnie wiecie wśród dzieci jest również wielu świętych. Ich życie może być dla Was przykładem tego, jak można osiągnąć świętość. Pomyślcie, czy potraficie podać imię jednego z takich świętych? Jeśli nie, to poszukajcie życiorysu jednego z nich i zobaczcie, jakie było jego życie i czego możecie się od niego nauczyć. W pierwszym zadaniu pokolorujcie obrazek i postarajcie się dowiedzieć, kto to taki. Natomiast w drugim zadaniu wypiszcie, co powinniśmy robić, aby osiągnąć świętość.
............................................................................................ (święty z obrazka)
Anna Kierzek
18
LISTOPAD 2020
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2020
Odeszli do Wieczności... Andrzej Urbaniak Kazimierz Kuluszczyński Wojciech Kempa Wiesław Sobczak Wirginia Szymaniak Józef Światły Marianna Grzeszczyk Marian Zarycki Sakrament chrztu przyjęli... Aleks Grzegorowski Olaf Grzegorowski Nikodem Gruszka Emilia Juszczak Liliana Pasiak Alan Wawrzynkiewicz Zofia Wożniak Diana Kasperska Nadia Walendowska
Janina Nowak Małgorzata Nasiadek Alina Czarnota Aniela Walczak Mirosława Idzior Joanna Naglak Kazimiera Witońska
Zuzanna Grzela Mia Pieczka Leon Połomski Julianna Józefiakl Jagoda Babula Bartosz Patalas Tymon Małecki Aleksandra Maroszek Stanisław Borowski
Sakramentalny związek małżeński zawarli... Marcin Dubiel – Paulina Nowacka Mateusz Łoś – Sandra Grzegorowska Nikodem Ziobro – Katarzyna Chanecka Adrian Kwaśniak – Agnieszka Adamska Krzysztof Pieścicki – Joanna Pabich
Msze Święte
- poniedziałek w godz. 9.00-12.00 - wtorek w godz. 9.00-12.00, 16.00-18.00 - środa w godz. 9.00-12.00 - czwartek w godz. 9.00-12.00 - piątek w godz. 9.00-12.00, 17.00-19.00 - sobota w godz. 9.00-10.00 - sprawy przedślubne sobota w godz. 10.00-12.00 (w I-sze soboty m-ca biuro parafialne dla narzeczonych nieczynne)
PORADNIA RODZINNA DLA NARZECZONYCH I RODZIN czynna w biurze parafialnym w piątki od godz. 18.00 (tel. 793 266 798)
konkatedra-ostrowwlkp.pl
W niedzielę: • Konkatedra: 7.00, 8.15, 9.30, 10.45 (z udziałem dzieci), 12.00, 13.15 (z wyjątkiem wakacji i Wielkiego Postu), 18.00 (z udziałem młodzieży), 20.30. • s. Elżbietanki, ul. Gimnazjalna: 8.00 • s. Klaryski, ul. Kard. Dalbora: 8.00 Od poniedziałku do piątku: • Konkatedra: 7.00, 8.00, 17.30 (z wyjątkiem stycznia i wakacji), 18.30.
• s. Elżbietanki, ul. Gimnazjalna: 6.30 • s. Klaryski, ul. Kard. Dalbora: 7.00
skanuj telefonem!
BIURO PARAFIALNE
W soboty: • Konkatedra: 7.00, 8.00, 18.30.
konkatedra-ostrowwlkp.pl
NUMER KONTA PARAFIALNEGO SANTANDER BANK POLSKA: 88 1090 1160 0000 0000 1601 0496
Zespół Redakcyjny: ks. Marcin Kierzek (red. nacz.), Jerzy Grzegorski, Renata Jurowicz, Justyna Sprutta, Ewa Kotowska-Rasiak, Anna Kierzek, Jacek Ryczkiewicz i inni. Kolportaż: Marcin Roszczak. Rycina Konkatedry ze zbiorów firmy Wienerberger.
Wydawca: Parafia Konkatedralna pw. św. Stanisława Biskupa Męczennika w Ostrowie Wielkopolskim. gazetka@konkatedra-ostrowwlkp.pl Redakcja zastrzega sobie prawo do skracania i redagowania nadesłanych artykułów. Gazetka przeznaczona do użytku wewnętrznego
facebook.com/konkatedra
twitter.com/konkatedra
19