Nr 5/2019 (240) LISTOPAD
Pismo parafii pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Ostrowie Wielkopolskim
„Trzeba być pokornym, ażeby łaska Boża mogła w nas działać, przeobrażać nasze życie i przenosić owoc dobra”. św. Jan Paweł II
Złota myśl
Złota myśl
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2019
UŚMIECH PROBOSZCZA (Anegdoty „z zakrystii”, cz. 5) Jan XXIII zwiedzał prowadzony przez siostry zakonne szpital Świętego Ducha w Rzymie. W pewnym momencie pojawiła się spóźniona matka przełożona i, wzruszona, przedstawiła się papieżowi: − Ojcze Święty, jestem przełożoną Świętego Ducha. Na to Jan XXIII odpowiedział: − Ma siostra szczęście. Ja jestem tylko zastępcą Jezusa Chrystusa.
− Z księdza kardynała rosołu by nie było – westchnęła na widok duchownego (bardzo chudego) pewna gospodyni domowa z Zakopanego. − Byłby, ale musiałaby pani dołożyć jeszcze ze dwa kurczaki – odpowiedział kardynał Franciszek Macharski.
Pewnego razu papież Pius IX w obecności jednego z kardynałów dał upust swemu zdenerwowaniu z powodu trudności, jakie przeżywał Kościół rzymski. Kardynał usiłował go pocieszyć: − Odwagi, Ojcze Święty, łódź Piotrowa nigdy nie zatonie. Obiecał nam to sam Pan. − Owszem – odparł papież − Ale martwię się tym, że nasz Pan nie wspomniał nic o załodze.
Święty stygmatyk, o. Pio, poza licznymi przyjaciółmi miał też wielu krytyków i szyderców. Niechętny mu, znany lekarz określił go jako histeryka, a jego rany na rękach, stopach i boku wyjaśniał autosugestią: − Pobożny zakonnik tak długo wpatrywał się w ukrzyżowanego Jezusa, aż pewnego dnia otrzymał stygmaty – stwierdził. Kiedy opinia ta dotarła do o. Pio, kapucyn polecił odpowiedzieć lekarzowi, by intensywnie i długo wpatrywał się w byka, a zobaczy, czy wyrosną mu rogi.
Kiedy okazało się, że wielki artysta Renesansu, Michał Anioł, na namalowanym przez siebie w Kaplicy Sykstyńskiej fresku Sąd Ostateczny umieścił w gronie potępieńców nieprzychylnego mu kardynała Biaggiego, urażony purpurat poprosił papieża Pawła III o to, by mocą swego autorytetu nakazał artyście usunięcie jego postaci z malowidła, na co papież odpowiedział: − Dobrze wiesz, dokąd sięga moja władza. Gdyby umieścił cię w czyśćcu, mógłbym ci jeszcze pomóc. Ale w piekle… 2
LISTOPAD 2019
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2019
Osobiste świadectwo Rozmowa z diakonem Mateuszem Paprockim o posłudze diakona, katechizacji wśród przedszkolaków, duszpasterstwie ministrantów, służbie strażaka i zasmażanych ziemniakach.
Gdzie oprócz parafii odbywa Ksiądz praktykę diakońską? Czas diakonatu jest podzielony na dwie idące ze sobą w parze rzeczywistości. Pierwszą z nich jest praktyka na parafii, drugą kontynuacja, a właściwie finalizacja studiów filozoficzno-teologicznych i formacji seminaryjnej. I tak diakoni od środy do soboty przebywają w kaliskim seminarium, gdzie uczestniczą w wykładach oraz we wszystkich punktach formacji seminaryjnej. Pozostałe dni przebywają na parafii, do której zostali posłani. Jedną z rzeczywistości, jaką podejmuję w parafii konkatedralnej jest katecheza w trzech przedszkolach. Jest to dla mnie nowe i ciekawe doświadczenie. Zaczynając studia teologiczne zawsze obawiałem się, jak sobie poradzę właśnie w takich sytuacjach, ale z czasem dochodziłem do wniosku, że skoro Pan Bóg stawia mnie w jakimś konkretnym miejscu i chce, abym tam działał w Jego imię, to On mnie w tym będzie wspierał i nigdy nie pozostawi mnie bez pomocy.
i opowiadania trzeba przekazywać im podstawowe prawdy o Panu Bogu, który bardzo ich kocha. Jest to niekiedy trudne, nawet bardzo, ale czy Pan Jezus nie mówi, że „jeśli się nie staniemy jak dzieci, nie wejdziemy do Królestwa niebieskiego”? W tym właśnie tkwi sedno sprawy. Ja uczę te dzieci o Panu Bogu, a one uczą mnie dziecięcej ufności i prostoty, jaką powinienem mieć wobec Boga. Kleryk seminarium, który przyjmuje święcenia diakonatu, przyjmuje też pewne zobowiązania, jakie? Zobowiązania te wynikają z przysięgi złożonej na kilka dni przed święceniami, a także z samego obrzędu święceń, kiedy to po homilii biskup pyta kandydatów do święceń o chęć przyjęcia tego sakramentu oraz o gotowość do wypełniania zobowiązań z nim związanych. I tak wśród tych zobowiązań możemy wymienić posłuszeństwo biskupowi, służbę Kościołowi, pokorną pomoc biskupom i prezbiterom, głoszenie Ewangelii i strzeżenie depozytu wiary, zachowanie celibatu, sprawowanie Liturgii Godzin w intencji Kościoła i świata, a także kształtowanie swojego życia na wzór Chrystusa, którego Ciało i Krew diakon trzyma w rękach przy ołtarzu. Proszę teraz powiedzieć kilka słów o sobie - skąd Ksiądz pochodzi? Jaka była Księdza droga do seminarium? Pochodzę z sąsiedniej parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Nieustającej Pomocy w Przygodzicach. Mam
Święcenia diakonatu | fot. ze zbiorów dk. Mateusza
Od września rozpoczął Ksiądz praktykę diakońską w parafii konkatedralnej, więc na początek przypomnijmy Czytelnikom: kim jest diakon, który nie może spowiadać czy odprawiać Mszy św., bo nie przyjął jeszcze święceń kapłańskich? Czyli co może diakon w parafii? Diakonat to pierwszy z trzech stopni sakramentu święceń, obok prezbiteratu i episkopatu. Zadaniem diakona jest pomoc biskupowi i prezbiterom w ich posłudze względem ludu Bożego. Owszem, diakon nie może jeszcze odprawiać Mszy św., spowiadać czy też udzielać sakramentu chorych, ale jest wiele innych czynności, które może wykonywać. Diakon jest wyświęcany dla posługi słowa, liturgii i miłości. Jest zwyczajnym szafarzem Komunii Świętej. Może odczytywać Ewangelię i głosić homilie, asystować przewodniczącemu przy ołtarzu w czasie Mszy św., przewodniczyć różnego rodzaju nabożeństwom, błogosławić, udzielać chrztu świętego, odprowadzać pogrzeby, nauczać katechezy.
Jakie są pierwsze wrażenia po ponad miesiącu katechizowania w przedszkolach? Praca z dziećmi jest bardzo wdzięczna. Ich radość i uśmiech dodaje motywacji, mobilizuje do działania, staje się nośnikiem pozytywnego nastawienia do świata i ludzi. Ponadto prostota i szczerość dzieci nie pozwalają wbijać się w pychę. Przy nich trzeba być sobą, nie można udawać jakiegoś wielkiego teologa, który pozjadał wszystkie rozumy, ale poprzez dobre słowo, dostosowane do ich wieku, poprzez zabawy konkatedra-ostrowwlkp.pl
facebook.com/konkatedra
twitter.com/konkatedra
3
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2019 fot. ze zbiorów dk. Mateusza
brata młodszego ode mnie o cztery lata. Zostałem wychowany w katolickiej rodzinie. Pamiętam, że odkąd byłem dzieckiem, z moim bratem i z rodzicami uczęszczaliśmy w niedzielnych Mszach św. Dziadkowie i rodzice zatroszczyli się, aby przekazać nam podstawy naszej wiary i dbać o nasze życie religijne. Pamiętam, że już jako dziecko lubiłem z bratem bawić się w księdza i odprawiać różne nabożeństwa w naszym domu. Krótko przed moją I Komunią św. zmarł nagle mój dziadek. Był to moment, od którego stałem się bardziej cichym i spokojnym dzieckiem. Zacząłem częściej uczestniczyć we Mszach św., aż pewnego razu, we wakacje przed IV klasą mój ksiądz proboszcz zaproponował mi, abym zapisał się do grona ministrantów. Długo nie zwlekałem z odpowiedzią, bo jeszcze tego samego dnia wieczorem pojawiłem się w zakrystii, aby rozpocząć służbę przy ołtarzu. Bardzo to polubiłem. Z czasem zacząłem uczestniczyć we wszystkich Mszach św., jakie były sprawowane w naszej parafii, włącznie ze ślubami i pogrzebami. Wiele czasu spędzałem w kościele nie tylko posługując do Mszy św., ale też dbając o jego wystrój i piękno między innymi poprzez budowanie grobu Pańskiego, żłóbka, czy też innych dekoracji z okazji różnych uroczystości. Lata mijały, a ja wciąż trwałem przy tym ołtarzu i coraz bardziej utwierdzało się we mnie przekonanie, że Pan wzywa mnie do czegoś więcej. Moje wstąpienie do seminarium było tylko odpowiedzią na Jego zaproszenie. Czy był ktoś, kto odegrał ważną rolę w momencie podjęcia ostatecznej decyzji o wyborze kapłaństwa? Myślę, że taką osobą był dla mnie mój ks. proboszcz Marcin Taisner, który jest w naszej parafii od 1991 roku. Błogosławił małżeństwo moich rodziców, udzielał chrztu świętego mnie i mojemu bratu, przygotowywał nas do pierwszej spowiedzi św., przyjęcia I Komunii św. i sakra4
mentu bierzmowania. Był moim spowiednikiem, aż do czasu wstąpienia do seminarium, więc mogę stwierdzić, że znał mnie od podszewki, lepiej niż ktokolwiek inny. Myśl o kapłaństwie towarzyszyła mi od wielu lat. Także wielu ludzi mówiło, że byłbym dobrym księdzem. Ale kiedy nadszedł czas podejmowania ostatecznych decyzji, czas wyboru studiów i przyszłej drogi życiowej, we wszystkich zmaganiach jakie mi towarzyszyły, w czasie jednej ze spowiedzi poprosiłem ks. Marcina o radę, zapytałem go, co on myśli o moim ewentualnym wstąpieniu do seminarium. Pamiętam, że ta spowiedź i rozmowa z nim była dla mnie momentem decydującym. Odpowiedź, jakiej udzielił mi ks. Marcin sprawiła, że podjąłem decyzję, którą po powrocie do domu oznajmiłem moim rodzicom. Jak się później okazało, rodzice przeczuwali taki wybór i wcale nie byli nim zaskoczeni. Mogę stwierdzić, że w moim powołaniu wiele osób miało jakiś swój udział, ale szczególną osobą, z którą to konsultowałem swoje wstąpienie do seminarium był ks. Marcin. Za co jestem mu bardzo wdzięczny. Na szóstym roku studiów teologiczno-filozoficznych trzeba dokończyć pisanie pracy magisterskiej i podjąć ostateczną decyzję czy przyjąć świecenia kapłańskie. Jaką ksiądz wybrał dziedzinę teologii i temat pracy? Dlaczego właśnie taki? Swoją pracę magisterską piszę z liturgiki pod kierunkiem ks. prof. UAM dr hab. Dariusza Kwiatkowskiego. Jej temat brzmi: „Paschalny wymiar liturgii pogrzebu”. W pracy tej dokonuję analizy różnych modlitw i czytań mszalnych używanych w liturgii pogrzebowej, a także analizuję symbole, takie jak chociażby paschał czy pokropienie wodą święconą, które pojawiają się w tego rodzaju liturgii. Szczerze mówiąc, nigdy nie zastanawiałem się dłużej nad tym, dlaczego akurat taki, a nie inny jest temat mojego magisterium. Pamiętam, że odkąd byłem ministrantem w swojej rodzinnej parafii posługiwałem podczas prawie każdego pogrzebu. Zawsze jego liturgia była dla mnie wyjątkowa, pewnie też dlatego, że odchodzenie człowieka z tego świata nie jest czymś zwyczajnym, ale stanowi pewnego rodzaju misterium. Kiedy w seminarium podczas wykładów mieliśmy okazję poznawać naszych potencjalnych promotorów oraz dziedziny naukowe, których nauczają, dokonałem właśnie takiego wyboru. Po wybraniu dziedziny trzeba było wymyślić temat pracy. Opowiedziałem ks. Profesorowi LISTOPAD 2019
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2019
Obecnie ludzie różnie reagują na obecność księży, wypowiadają różne opinie o nich, czy można coś zrobić, by jak najmniej było tych negatywnych? Myślę, że trzeba uderzyć się w piersi i jako codzienny cel obrać wierność Chrystusowi i powołaniu, jakim nas obdarzył. To jest podstawa. Owszem, różne opinie słyszy się na temat kapłanów. Z jednej strony istnieje zagrożenie pewną tendencją uogólniania i przenoszenia zachowań poszczególnych kapłanów na całe duchowieństwo. Ale jest i druga strona medalu. Jak to się mówi kolokwialnie, w każdej plotce tkwi chociażby ziarenko prawdy. Podobnie jest i tutaj, te opinie nie wzięły się znikąd, ale mogły być efektem doświadczenia niewłaściwego zachowania kapłana przez wiernego. Co według mnie jest lekarstwem? Myślę, że jest ich kilka. Na pewno otwartość na ludzi, życzliwość i uśmiech względem nich - one czasami pomagają rozładować niepotrzebne napięcia. Dalej, autentyczność życia, aby swoją postawą życiową nie zaprzeczać temu, co się wygłasza z ambony, bo ludzie to bardzo szybko wyczują. Kolejny element to poświęcenie czasu innym, bo bardzo często ludzie od nas nie oczekują wiele, tylko czasu, chwili uwagi i wysłuchania ich problemów. To są podstawy, ale jakże ważne. Kiedyś ktoś na dniu skupienia powiedział bardzo mądre zdanie, pod którym podpisuję się obiema rękami: „Taki będzie antyklerykalizm w danej parafii, jakiego ludzie będą mieli tam kapłana”. Myślę, że to jest prawda. Bo wierni nie dadzą sobie powiedzieć złego słowa na kapłana, który jest im w pełni oddany, który jest prawdziwym pasterzem, troszczącym się o swoją parafialną owczarnię. A jeżeli kapłan postępuje przeciwnie, to ludzie niestety mają prawo wyrazić swoją opinię. Ważne jest jednak, aby w takiej sytuacji nie obmawiać danego kapłana za jego plecami, w sąsiednich miejscowościach, ale zdobyć się na odwagę i w miłości chrześcijańskiej zwrócić mu uwagę na problem, jeśli taki istnieje i wspólnymi siłami znaleźć rozwiązanie. Musimy pamiętać, że ksiądz też jest człowiekiem, nawet jeśli on sam o tym zapomina. konkatedra-ostrowwlkp.pl
Przyznam, że przed naszą rozmową chciałam dowiedzieć się czegoś o Księdzu i usłyszałam, że jest Ksiądz związany z Ochotniczą Strażą Pożarną. Kilka lat temu został Ksiądz nawet nominowany do tytułu Wielkopolskiego Strażaka Roku. Skąd taka pasja? Tak, to prawda. Od wielu lat działam w Ochotniczej Straży Pożarnej w Przygodzicach. Wzięło się to zapewne stąd, że mój dziadek był strażakiem, później mój tata wiele lat był jej członkiem, z czego ostatnie trzynaście prezesem, aż w końcu ja z moim bratem również wstąpiliśmy w szeregi pożarnictwa. Widać więc, że w naszej rodzinie było to niejako przekazywane z pokolenia na pokolenie, a jak synowie lubią iść w ślady swoich ojców, tak też było w moim przypadku. Od trzeciej klasy szkoły podstawowej brałem udział w Turniejach Wiedzy Pożarniczej na etapach gminnych i powiatowych i to było moje pierwsze zderzenie z informacjami na temat pracy strażaków. Z czasem zacząłem prowadzić kroniki naszej jednostki, w których opisywałem wszystkie ważne wydarzenia z życia naszej OSP, a także akcje ratowniczo-gaśnicze, do których wyjeżdżał mój tata wraz z innymi strażakami. Około 2012 roku założyłem Młodzieżową Drużynę Pożarniczą, która składała się po części z ministrantów. Drużyna ta podejmowała wiele pięknych inicjatyw także tych związanych
facebook.com/konkatedra
fot. ze zbiorów dk. Mateusza
o zagadnieniach, jakie mnie w tym kontekście interesują i zaproponował powyższy temat, z którego do dziś jestem zadowolony. Takie było moje pierwotne myślenie, które trwało do połowy V roku seminarium. Później stwierdziłem, że ten temat nie był przypadkiem, ale Pan Bóg miał w tym swój plan. W marcu tego roku po kilkumiesięcznej chorobie, na dwa miesiące przed moimi święceniami diakonatu zmarł mój Tata. Myślę, że w dużej mierze analiza tych wszystkich modlitw i tekstów biblijnych pomogła mi przetrwać ten trudny czas, pomogła na tę ludzką tragedię spojrzeć przez pryzmat wiary w zmartwychwstanie, pomogła obudzić nadzieję, że Tata teraz jest już w lepszym świecie, do którego my wszyscy jeszcze zmierzamy.
twitter.com/konkatedra
5
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2019
z parafią i różnego rodzaju uroczystościami. Kolejnym etapem były różnego rodzaju szkolenia, które pozwoliły mi uczestniczyć w działaniach ratowniczych. Do czasu rozpoczęcia formacji seminaryjnej zawsze miałem dylemat, kim być w przyszłości, strażakiem czy księdzem. Mój kościół parafialny znajduje się w pobliżu remizy strażackiej, więc przed laty, kiedy podczas Mszy św. usłyszałem dźwięk syreny alarmowej, przyklękałem i od ołtarza ruszałem do remizy, aby uczestniczyć w akcji. Dla sprostowania powiem, że od czasu wstąpienia do seminarium już tak nie robię. Do pewnego czasu myślałem, że wybór pomiędzy tymi dwoma planami na przyszłość jest sytuacją zero – jedynkową. Jednakże z czasem przekonałem się, że tak nie jest, że jedno nie wyklucza drugiego. Obecnie jestem diakonem, ale nadal w miarę możliwości uczestniczę w życiu przygodzickiej straży, czasami nawet uczestnicząc w akcjach ratowniczych. Odczytuję to jako powołanie w powołaniu z dwóch względów. Proszę wyjaśnić, o jakie względy chodzi. Po pierwsze, strażacy nazywani są rycerzami Floriana, a więc powinni być blisko Pana Boga, powinni być niejako Bożymi aniołami niosącymi pomoc ludziom potrzebującym i dlatego właśnie jest im potrzebne duchowe prowadzenie. W takim przypadku owi strażacy wiedzą, że ten ksiądz, który z nimi jeździ do akcji jest jednym z nich, że można z nim pożartować, ale też porozmawiać na poważne tematy. Jest to wielka możliwość dzielenia się osobistym świadectwem życia kapłańskiego. Drugi powód to ludzie, którym pomagają strażacy. Wiele razy uczestniczyłem w zdarzeniach, zwłaszcza tych na drogach, gdy ktoś w skutek obrażeń umierał. Zawsze budziło się we mnie pytanie, czy ta osoba odchodzi pojednana z Panem Bogiem. Nigdy wcześniej czy nawet teraz, Różaniec do pięciu ołtarzy | fot. JR
6
jako diakon, nie mogłem rozgrzeszać czy też udzielać namaszczenia chorych. Ale moim pragnieniem jest, aby po święceniach kapłańskich w swoim stroju, w którym wyjeżdżam do zdarzeń, zawsze mieć olej chorych, aby w razie konieczności móc udzielić sakramentów osobie, którą Pan tak nagle wezwał do siebie. Czy to prawda, że inną Księdza pasją jest historia? Dlaczego ważne jest sięganie do przeszłości, a nie życie tylko teraźniejszością? Stwierdzenie, że historia jest moją pasją jest zbyt wygórowanym określeniem. Owszem, bardzo cenię sobie historię. Jest ona niezwykle ważna, ponieważ pozwala nam obiektywnie spojrzeć na minione wydarzenia, wyciągnąć odpowiednie wnioski, a także zapobiegać popełnianiu tych samych błędów, co kiedyś. Nie bez powodu stwierdza się, że historia jest nauczycielką życia. Jeżeli o mnie chodzi, to ja zawsze lubiłem obserwować teraźniejszą rzeczywistość, a potem spisywać ją dla potomnych. Wynikało to między innymi z tego, że od 2007 roku prowadzę kroniki Ochotniczej Straży Pożarnej, które zostały wyróżnione na przeglądach wielkopolskich i ogólnopolskich, a od 2014 roku prowadzę także kroniki Wyższego Seminarium Duchownego w Kaliszu. Zawsze staram się neutralnie spoglądać na wydarzenia, które opisuję, aby z jednej strony przekazać jak najwięcej informacji, a z drugiej strony nie narzucać swoich opinii czytelnikowi. Pod opisami zamieszczam także wiele zdjęć, gdyż to właśnie one oddają to, co wyraża tekst, a po latach pokazują, jak bardzo zmienia się świat i człowiek. Słyszałam też, że jako kleryk zajmował się już Ksiądz ministrantami i biegową pielgrzymką. Poproszę kilka słów na ten temat. Zgadza się. Od dwóch lat wraz z ks. kanonikiem Jarosławem Kołodziejczakiem oraz dwoma klerykami tworzymy zespół Duszpasterstwa Liturgicznej Służby Ołtarza Diecezji Kaliskiej. Nasze działania skupiają się głównie wokół ministrantów. Przez minione dwa lata udało nam się przeprowadzić trzy kursy lektorskie, które przygotowują ministrantów do pełnienia funkcji lektorów w parafiach naszej diecezji, trzy kursy dla ceremoniarzy, które pomagają ministrantom lepiej poznać liturgię i uczą jak prawidłowo podczas niej posługiwać czy też kurs dla psałterzystów (osób śpiewających psalmy w trakcie liturgii). Każdy z kursów kończy się uroczystą Eucharystią, w czasie której Ksiądz Biskup błogosławi ministrantów do wykonywania danej funkcji w Kościele. UstanowieLISTOPAD 2019
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2019
ni już lektorzy i ceremoniarze uczestniczą systematycznie w dniach skupienia, podczas których pogłębiają swoją wiedzę liturgiczną i relację z Panem Bogiem. Ponadto zorganizowaliśmy cztery tury tygodniowych rekolekcji oazowych dla ministrantów. W sierpniu tego roku udało nam się zorganizować I Biegową Pielgrzymkę Ministrantów Diecezji Kaliskiej na Jasną Górę, o której pani wspomniała. Ministranci w pałeczce sztafetowej, biegnąc na Jasną Górę, zanieśli do Matki Bożej swoje intencje i intencje powierzone im przez ich parafian. Są to zadania, które systematycz- Koronka na ulicach miast świata | fot. JR w ten sposób któryś z nich odkryje swoje powołanie do nie powtarzamy. Jest jeszcze wiele innych inicjatyw, które kapłaństwa, jakim go Pan Bóg obdarza. chcemy podjąć w kolejnych latach. Jednym z większych przedsięwzięć, do którego się przygotowujemy jest Piel- Co jeszcze lub kto jest ważny w życiu Księdza? grzymka Ministrantów naszej diecezji do Rzymu, która Mówiąc ogólnie bardzo cenię sobie osoby, na których nigdy się nie zawiodłem, na które zawsze mogłem liczyć, odbędzie się w lipcu 2020 roku. szczególnie w tych najtrudniejszych chwilach. Cenię Co daje taka właśnie praca duszpasterska? sobie osoby, z którymi mogę być szczery i które wobec Duszpasterstwo to nie organizatorzy, ale to przede wszystmnie są szczere, które umieją w cztery oczy powiedzieć kim ministranci, którzy uczestniczą w tych wszystkich mi, że coś robię nie do końca dobrze, że nad czymś muprzedsięwzięciach. To dzięki nim i dzięki Bożej pomocy szę popracować. Takich osób każdy z nas w swoim żyto wszystko udaje się zrealizować. Praca z tymi osobami ciu powinien szukać, a jak już je znajdzie to powinien je jest wspaniała i bardzo wartościowa. Pomaga zrozumieć szanować i cenić. współczesną młodzież i daje wiele radości z przybliżania ich do Pana Boga. Ponadto pozytywne opinie ministran- I na koniec - ulubiona książka, film i potrawa to... tów i ich rodziców mobilizują do wytrwałej pracy, poka- Trudno wybrać jednoznacznie, bo przeczytałem wiele zują, że młodzież szuka Pana Boga, ale na swój sposób, wartościowych książek, które pozostają mi gdzieś w pamięci. Jest wiele filmów, do których z chęcią wracam. który niekiedy trzeba rozpracować. Wszystkie te kursy, dni skupienia czy rekolekcje odby- A jeśli chodzi o potrawy, to już w ogóle nie należę do wają się w Wyższym Seminarium Duchownym w Ka- niejadków i wiele potraw bardzo mi smakuje. Pierwliszu. Ma to wymiar powołaniowy. Ministranci mają sza myśl, jaka przychodzi mi do głowy to zestaw: „Mój okazję na ten czas zamieszkać w seminarium i poznać Chrystus połamany”; „Karol – człowiek, który został ten dom od środka. Nie ukrywam, że liczymy na to, że papieżem”; zasmażane ziemniaki, mizeria i schabowy. Rozmawiała: Renata Jurowicz
konkatedra-ostrowwlkp.pl
facebook.com/konkatedra
twitter.com/konkatedra
7
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2019
Zamyślenia z klauzury MALEŃKA DROGA MIŁOŚCI Kochani Czytelnicy! Zapraszamy Was na kolejny etap ,,maleńkiej drogi miłości” by poznać głębię i tajemnicza moc życia miłością poprzez nieustanny akt miłości: ,,Jezu, Maryjo, kocham Was, ratujcie dusze!”, który Pan Jezus podyktował s. Konsolacie Betrone. Tym razem zamieszczamy również świadectwa tych, którzy zasmakowali już życia miłością śladami naszej czcigodnej sługi Bożej s. Konsolaty Betrone. CZĘŚĆ II PRAKTYKA NIEUSTANNEGO AKTU MIŁOŚCI: „JEZU, MARYJO, KOCHAM WAS, RATUJCIE DUSZE!” JAK ŻYĆ ŻYCIEM MIŁOŚCI? „Zapomnij o wszystkim, tylko miłuj Mnie nieustannie, nowego aktu strzelistego, lecz wskazał nam drogę mniejsza o to czy sercem z lodu czy z kamienia. duchową, która ułatwiałaby życie miłości. Jeśli więc ten Wszystko zależy jedynie od nieustannego aktu miłości, od akt miłości ma być dla duszy drogą i życiem, wynika niczego więcej!” z tego, że choćby nawet z wysiłkiem woli, ale ma być nieustanny i stać się jakby oddechem duszy. „Masz Mi dać to, czego od ciebie jedynie pragnę i co jedynie chcę osiągnąć z twego powołania, a mianowicie: nieustanny akt miłości bez względu na obecny stan twej duszy.”
Żyć życiem miłości oznacza przemienić całe nasze życie w jeden akt miłości. Miłość ta powinna być czysta - trzeba miłować Boga dla Niego samego. Musi być miłością powszechną obejmującą jednym uczuciem Boga i dusze, bo nie można miłować Boga, nie kochając jednocześnie bliźniego. Miłość dla Jezusa nie może odłączać się od miłości ku Niepokalanej – Jego Matce, a jednocześnie i naszej. Miłość nasza tym doskonalej dojdzie do Boga jeśli przejdzie przez Serce Niepokalanej. Na drodze miłości dusza potrzebuje pomocy, jakiegoś środka praktycznego, jakiejś formuły krótkiej, a łatwej, za pomocą, której mogłyby wyrażać swe uczucia miłości i pragnienia apostolskie. Patrzmy: oto młoda mamusia pochyla się nad kołyską swego dziecięcia, by mówić i powtarzać mu jakieś słowo, czy nawet całą myśl, której ma się ono nauczyć i powtarzać za nią w miłosnej odpowiedzi na jej uczucie. Tak też Boski Mistrz raczył pochylić się nad małą duszyczką - siostrą Konsolatą Betrone, kapucynką - by podyktować jej, a potem żądać od niej tego nieustannego aktu miłości, który stał się potem życiem jej życia duchowego, a także wykonaniem jej powołania i życia miłości. Brzmiał on następująco: „Jezu, Maryjo, kocham Was, ratujcie dusze!”
O siostrze Konsolacie dowiedziałam się z Internetu ,,przypadkiem” i przeczytałam dwie książeczki opowiadające o niej i o Dziele Najmniejszych. Zafascynowała mnie ta droga, jakby sam Pan Jezus pociągał mnie na nią. (…) Mimo że jakby raczkuję na tej drodze, to doświadczam ogromu łask. Jedną z nich jest pokój w sercu niezależenie od okoliczności. Mój tata niedawno miał zawał serca, a mnie udało się z pokojem w sercu przeżyć bardzo trudne chwile. Podobnie wiele innych codziennych problemów, które kiedyś wpędzały mnie w depresję, teraz potrafię przetrwać ze spokojem, trzymając się aktu miłości ,,Jezu, Maryjo, kocham Was, ratujcie dusze!’’ jak jakiejś liny. To jest dla mnie niezwykłe, zadziwiające doświadczenie i chciałam się tym doświadczeniem podzielić, bo wydaje mi się, że to ogromna łaska Boża i Jego dzieło dla takich, naprawdę bardzo słabych i nieumiejętnych w życiu duchowym dusz jak moja. Kiedyś myślałam, że aby kroczyć do Jezusa trzeba jakichś wielkich rzeczy, spełnić ogrom wymagań, których ja nie potrafię, bo mam za słabą wolę i jestem za głupia, a tutaj otrzymałam taką prostą, prościutką drogę, jakby odpowiedź na moje pragnienie i potrzebę, by iść w stronę Boga, chociaż nie mam żadnych warunków, bo jestem matką czwórki małych dzieci, pracuję zawodowo w szpitalu, mam mało czasu, a wewnętrznie jestem niestała, słaba, mam mnóstwo wad, zupełna beznadzieja. Kiedyś moje wady, grzechy mnie dobijały, a teraz Jezus tym aktem nakłania mnie by szybciutko powstawać i po prostu Go kochać dalej, od nowa. Kiedyś ciągle miałam depresję i rozpacz, leczyłam się – terapie, psychoterapeuci, leki psychotropowe. Teraz nie biorę leków, a trudne emocjonalne ,,dołki” potrafię przetrwać z aktem miłości, aż mijają. Ogromnie wiele zawdzięczam s. Konsolacie, jej wierności woli Bożej, jej otwarciu na łaskę, by być świadectwem dla nas, dla naszych czasów. (…) Aleksandra
Jezus przez s. Konsolatę zaprasza również każdego z nas na tą drogę miłości. Nauki Pana Jezusa udzielane s. Konsolacie o nieustannym akcie miłości, określają jego znaczenie i chronią duszę od błędów i odchyleń. Błędem byłoby na przykład uważać ten akt miłości za zwykły akt Jezus podał wskazówkę, która ma służyć wszystkim strzelisty, odmawiany mniej lub więcej często, choćby duszom: „Ponieważ wziąłem na siebie odpowiedzialność przedkładany nad inne akty. Nie odpowiadałoby to za twe myśli i słowa, biorę ją również za twój nieustanny zamiarom Bożym. Zbawiciel nie chciał podać duszom 8
LISTOPAD 2019
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2019
(...) ,,Jezu, Maryjo, kocham Was, ratujcie dusze ratujcie
konkatedra-ostrowwlkp.pl
dusze!” – jest jednym aktem, ratuje jedną konkretną duszę i jednocześnie brzmi przez całą wieczność… To jest niesamowite. Gdy nasze dzieci to zrozumiały, zaczęły go odmawiać za każdym razem zaraz po codziennym przyjęciu Komunii Świętej (troje dzieci przystąpiło do Wczesnej Komunii Świętej w wieku 4, 4,5 i 6 lat). Po Mszy Świętej podchodzą do mnie i pokazują na paluszkach, ile aktów strzelistych powiedziały Panu Jezusowi i cieszą się, że Pan Bóg już uratował tyle duszyczek. Można by rzec, że wielka Miłość Pana Jezusa do człowieka wskazuje nam „dziecinnie” prosty i skuteczny sposób ratowania bliźniego swego. Natomiast przyjaźń z s. Konsolatą rozpoczęła się od naszej wakacyjnej wizyty u sióstr w klasztorze. Tam, razem z siostrami podjęliśmy decyzję, by modlić się o cud uzdrowienia naszego synka Jana Aleksandra za wstawiennictwem s. Konsolaty, do czego wszystkich zapraszam i zachęcam. Aleksandra
Wreszcie akt miłości jest najskuteczniejszy dla uświęcenia duszy właśnie dlatego, że przez niego daje ona wszystko Bogu i wszystko od Niego otrzymuje. Pan Jezus powiedział s. Konsolacie te słowa Ewangelii: „Beze Mnie nic uczynić nie możecie” i dodał: „Jest to dla ciebie najbardziej pocieszające zdanie z całej Ewangelii, bo tłumaczy twą niemoc i oddaje całkowicie Mojemu Sercu. Trwasz tam tedy wyniszczona w akcie miłości, możesz prosić, o co tylko chcesz, a otrzymasz”. Dzieje się to dlatego, że Pan Jezus nie daje się zwyciężyć duszy starającej się miłować Go ciągle. – „Trwaj stale w twym jedynym postanowieniu, by nie przerywać aktu miłości. To jedno wystarczy Mi zupełnie. Bądź tylko temu wierną, odnawiaj z godziny na godzinę, a udzielę ci wszystkiego, naprawdę wszystkiego!”. By odnieść zwycięstwo wystarczy nie opuścić ani jednego aktu miłości! Lecz ponad wszystko inne nieustanny akt miłości czyni duszę gotową na wszystkie ofiary: „Konsolato, utwierdź się w nieustannym: Jezu, Maryjo, kocham Was, ratujcie dusze! Jedynie to da ci
facebook.com/konkatedra
twitter.com/konkatedra
ciąg dalszy na str. 11
akt miłości. Zapamiętaj więc sobie raz na zawsze: gdy rozmawiasz ze Mną, piszesz lub rozmyślasz, akt miłości trwa nadal sam przez się. Przyjmuję go, jako taki, choćby serce twoje było zmuszone do odpoczynku w takiej chwili”. Tak, więc nieustanny akt miłości nie przeszkadza różnym zajęciom dnia, ani też one mu nie przeszkadzają, byleby dusza starała się trwać ciągle w swej pieśni miłości, w miarę jak jej na to pozwoli rodzaj tych zajęć. Wreszcie nieustający akt miłości nie może być powierzchownym, jakimś tylko mechanicznym powtarzaniem formułki, lecz prawdziwą pieśnią miłości. Trzeba to dobrze podkreślić, że nie ma konieczności powtarzania go ustami. Akt miłości nie jest zwykłym aktem strzelistym, lecz wewnętrznym aktem umysłu, który myśli o tym, by kochać, oraz woli, która chce kochać i kocha rzeczywiście. Nieustanny akt miłości jest, więc ciągłym, milczącym wylaniem miłości. Nie zapominajmy o tym, że ta formułka jest tylko pomocą, by dusza mogła łatwiej utwierdzić się w miłości i to miłości doskonałej. Tak jak uczy się czytać - czytając, a pisać - pisząc, tak też UCZY SIĘ KOCHAĆ - MNOŻĄC AKTY MIŁOŚCI BOŻEJ. Każdy z tych aktów jest jakby podrzuceniem suchej wiązki drzewa, wzmagającej ogień miłości. Wynika to także ze słów Pana Jezusa do s. Konsolaty, które można uważać za wstęp do nauki Siostra Konsolata Betrone o nieustannym akcie miłości. „Jeśli jakaś dusza dobrej woli zechce Mnie ukochać i uczynić ze swego życia jeden akt miłości, od rannego przebudzenia, aż do uśnięcia wieczorem uczynię dla tej duszy szaleństwa miłości. Zapisz to, Konsolato! Tak, więc kochać nieustannie jest pracą serca. Nie znaczy to jednak, że dusza ma odczuwać zadowolenie lub słodycz, ani też musi «czuć», że kocha. Wystarczy tu zupełnie samo pragnienia kochania”.
9
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2019
ŚWIĘCI Z KONKATEDRALNYCH OŁTARZY (część 8) w sporze między królem Wacławem PATRON SPOD MOSTÓW
10
fot. JR
Figury przedstawiające świętego Jana Nepomucena można zobaczyć przy mostach i na rozstajach dróg. Patronuje on spowiednikom, gdyż, mimo tortur, nie zdradził tajemnicy spowiedzi, stąd dotyka palcem ust w geście oznaczającym milczenie. Patronuje także zakonowi jezuitów (którzy przyczynili się do rozwoju jego kultu), Pradze, szczerej spowiedzi, dobrej sławie, tonącym i mostom. Ponadto, w tradycji ludowej, zasłynął jako skutecznie chroniący przed powodziami, dlatego jego figury umieszczano i nadal umieszcza się w pobliżu rzek, oraz jako chroniący łąki, pola i zasiewy przed suszą i gradobiciem. Jest patronem bezpiecznego podróżowania i szczęśliwych powrotów. Jego figura widnieje od kilku lat na przykład przed łączącą brzegi Warty kładką we Wronkach. Zwyczaj stawiania w pobliżu rzek figur przedstawiających świętego Jana Nepomucena zapoczątkowała pochodząca z 1683 roku rzeźba z Mostu Karola w Pradze. W naszej Konkatedrze znajdują się dwa wizerunki tego czeskiego kapłana: jednym jest figura w bocznym ołtarzu, a drugim − obraz w prezbiterium. Święty Jan Nepomucen urodził się w 1348 roku w miejscowości Pomuk (Nepomuk), w pobliżu Pragi. Jako kleryk był w Pradze notariuszem. Po święceniach kapłańskich (1380 r.) otrzymał probostwo przy praskim kościele pw. św. Galla i piastował urząd notariusza przy arcybiskupie Pragi. W latach 1381-1387 studiował w Pradze oraz w Padwie, skąd wrócił z tytułem doktora prawa. Następnie uczyniono go kanonikiem regularnym od Świętego Augustyna przy kolegiacie pw. św. Idziego, kanonikiem przy kościele pw. św. św. Piotra i Pawła w Wyszechradzie, a potem archidiakonem i proboszczem w Zatoce. Był również wikariuszem generalnym Jana z Jenstein, arcybiskupa Pragi. Jako mediator
IV Luksemburczykiem i arcybiskupem Pragi został uwięziony, wraz z dwoma prałatami, przez władcę 20 marca 1393 roku. Poddanego tego samego dnia torturom, na pół żywego kapłana zrzucono w nocy z Mostu Karola do Wełtawy. Kronika Tomasza Ebendorfera z Haselbach (z 1450 r.) mówi o męczeńskiej śmierci świętego, sprowokowanej odmową ujawnienia królowi tajemnicy spowiedzi jego małżonki Zofii. Zgodnie z legendą męczennikowi przywiązano u szyi kamień młyński, który następnie urwał się, dlatego w świętym widziano też patrona młynarzy. Mieszkańców Pragi miała obudzić jasność, a król, zaniepokojony poruszeniem ludu, miał odbyć pokutę. Ciało umęczonego kapłana odnaleziono 17 kwietnia 1393 roku. Wpierw pochowano go w pobliskim kościele pw. Świętego Krzyża, później przeniesiono do katedry pw. św. Wita, gdzie spoczywa do dzisiaj. W XVIII wieku Jana Nepomucena beatyfikował papież Innocenty XIII, a kanonizował papież Benedykt XII. W relikwiarzu w praskiej katedrze przechowywany jest, zachowany w całości, język świętego. W 1725 r o k u , podczas ekshumacji ciała Jana Nepomucena, mającej na celu jego identyfikację, odnaleziono nienaruszony, zasuszony język męczennika, który w ciągu kilkunastu minut odzyskał swój pierwotny kształt i naturalny, czerwony kolor. LISTOPAD 2019
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2019
Sztuka przedstawia świętego Jana Nepomucena z rozlicznymi atrybutami. Zamknięta na kłódkę książka, klucz, napis tacui oznaczający z języka łacińskiego „milczałem”, zapieczętowany list i język wskazują na dochowanie przez męczennika tajemnicy spowiedzi. Pozbawiona natomiast kłódki książka wskazuje na świętego jako uczonego. Krzyż jest nie tylko krzyżem odpustowym na godzinę śmierci, ale i przypomnieniem o wielkiej czci męczennika do ukrzyżowanego Zbawiciela, wyrażającej się często w wielogodzinnej kontemplacji Chrystusowej męki. Poza modlitewnikiem i różańcem atrybutem jest również zamek, który z jednej strony nawiązuje do funkcji pełnionej przez
świętego na dworze, a z drugiej wskazuje na uwięzienie go w lochach królewskiego kasztelu. Atrybut Jana Nepomucena stanowi także pięć płomieni tworzących na wzór gwiazd świetlisty nimb ponad unoszącym się w wodach ciałem męczennika. Ten niezwykły wieniec zasygnalizował miejsce na rzece, w którym znajdowało się ciało świętego. Inna wersja legendy podaje, że owe pięć gwiazd przekazała w wizji Janowi Nepomucenowi Matka Boża. Ryby, woda, lilie wodne i most mówią o rodzaju męczeńskiej śmierci świętego, a palma jest znanym od chrześcijańskiej starożytności atrybutem męczennic i męczenników. Justyna Sprutta
dokończenie ze str. 9
moc odpowiedzieć zawsze „tak” na każde moje żądanie przyjaciela. Podjęłam to z nadzieją. I też następnego dnia ofiary. Czy wiesz, dlaczego powtarzam ci zawsze to w modlitwie czuwania zanotowałam słowa: Proś, a otrzyjedno? Dlatego, że ta nieustanna miłość, jednocząc cię masz... Roman ocalony... Roman nasz przyjaciel, przyjął księdza, wyspowiadał się ze Mną, czyni cię gotową w każdej chwili na wszystko. i przyjął Sakrament namaszczenia chorych – byłam przy Rzeczywiście, by dobrze cierpieć, trzeba wiele kochać. tym obecna. Wyciszony, pojednany z Bogiem, z pogodnym Złudzeniem byłoby myśleć inaczej. Wystarczy mieć trochę obliczem mówił o tym, że wkrótce odejdzie do ,,góry”. doświadczenia z duszami, a również i ze swoją własną, Po wielu latach dowiedziałam się, że ową kapucynką była by się przekonać, że to nie ofiara prowadzi do miłości, s. Maria Konsolata Betrone – sługa Boża. Korzystam często bo ileż to dusz cierpi źle! Tylko sama miłość pobudza do z jej przesłania ,,Jezu, Maryjo, kocham Was, ratujcie duofiary - ofiary przyjętej, zniesionej i złożonej z radością sze!”. i dziękczynieniem”. Irena Jak osiągnąć nieustanne trwanie w miłości? Pan Jezus ,,Tak, akt miłości jest naprawdę dla mnie wszystpodaje nam przez s. Konsolatę środek praktyczny i dostępny wszystkim duszom dobrej woli, a jest nim kim: światłem, siłą, mocą, do dalszej drogi”. nieustanny akt miłości. Boski Mistrz mówił wyraźnie Akt miłości „Jezu, Maryjo, kocham Was, ratujcie „W tym ciągłym zjednoczeniu ze Mną, pochodzącym dusze!” ma moc apostolatu i uświęca indywidualnie, jak z aktu miłości, spostrzegać będziesz nieraz małe skazy, i wspólnotowo. Przy posłudze naszej misji w szpitalu w jedktóre będą oddalały cię od łączności ze Mną. Staraj się nej z najbiedniejszych części Tanzanii śpieszą do nas liczni więc usuwać je starannie. Tym sposobem dzień każdy chorzy na malarię, febrę, choroby tropikalne, pasożytnicze stanie się dla ciebie nieustannym tchnieniem miłości od i inne choroby: to nasza codzienność. Teraz doszło do tego rannego powstania, aż do zaśnięcia wieczorem, a nawet AIDS, które wyniszcza młodych i dzieci. W konfrontacji z taką rzeczywistością potrzeba jeszcze więcej miłości i odbędzie trwał na wieki”. Akt miłości jest też bronią przeciwko nieprzyjacielowi dania. Siostrę Konsolatę proszę o pomoc, światło, siły i miduszy” „Bronią niezwyciężoną, a zawsze zwyciężającą, łość w posłudze dla tych „Jezusów na krzyżu”. Polecam się ja jest mój nieustanny akt miłości. Przygotowuje on duszę i wszyscy tutaj wokół jej wstawiennictwu, opiece, modlitwie, do walki z pokusami i podtrzymuje w pokusie, bo miłość żeby być prawdziwą obecnością Jezusa pośród tych „ostatnich” mieszkańców ziemi. jest wszystkim. Nie będę się więc przejmowała napaściami s. M. D. – Njombe nieprzyjaciela. Mój akt miłości ma wziąć górę nad walką, a nie walka nad aktem miłości!”. ,,Nieustanny akt miłości jest jak bezpośredni pociąg pośpieszny, który mknie po szynach” Było to w 1987r. przeżywałam rekolekcje we wspólnocie codziennego życia - jak powiedział Jezus do s. Odnowy w Duchu Świętym. W czasie mojej modlitwy czuKonsolaty - i możemy nim wjechać prosto do nieba. wania nasiliła się we mnie troska o zbawienie przyjaciela, ZAPRASZAMY! u którego objawiła się choroba nowotworowa i znaliśmy wyrok medyczny. Zwierzyłam się spowiednikowi z mojej troski. I kapłan powiedział mi tak: Nie pamiętam jak się nazywa siostra kapucynka, mistyczka, której Pan Jezus polecił rozpowszechnić akt strzelisty: ,,Jezu, Maryjo, kocham Was, ratujcie dusze!”. Zachęcił mnie do takiej modlitwy w intencji
konkatedra-ostrowwlkp.pl
Wsiądź i ty do tego pociągu i wyrusz z nami w drogę ku szczytom miłości, czyli świętości, śpiewając w sercu pieśń miłości „Jezu, Maryjo, kocham Was, ratujcie dusze!”.
facebook.com/konkatedra
Siostry Klaryski Kapucynki
twitter.com/konkatedra
11
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2019
HERBY W NASZEJ DIECEZJI (część 1)
Rozpoczynamy cykl prezentowania herbów biskupów posługujących w diecezji kaliskiej. Dzisiaj przedstawimy symbolikę herbu Biskupa Kaliskiego Edwarda Janiaka. Prastarym zwyczajem Kościoła jest praktyka używania przez duchownych herbu właściwego dla stopnia piastowanej godności czy też pełnionej funkcji kościelnej. Jego przyjęcie wynika przede wszystkim z przesłanek praktycznych. Stąd też herb biskupi pełni funkcję rozpoznawczą, informacyjną, reprezentacyjną, a także prestiżową. Umieszczany jest przede wszystkim na dokumentach i pieczęciach, ale także na budynkach kościelnych, różnych przedmiotach i sprzętach liturgicznych. Pierwotnie duchowni używali własnych herbów rodowych, natomiast później powszechnie przyjęto zasadę umieszczania w herbie biskupim odniesień do programu posługi pasterskiej nowego biskupa. Herb biskupa - niezależnie, czy jest ordynariuszem swojej diecezji, czy biskupem pomocniczym lub tytularnym - jest zwieńczony zielonym kapeluszem z sze-
ścioma zielonymi chwostami w trzech rzędach. Ten sposób rozmieszczenia chwostów odróżnia go od herbu arcybiskupa, gdzie chwosty są zgrupowane w czterech rzędach. Chwosty są zawieszone na sznurze przewleczonym przez rondo kapelusza, zakończonym jednym chwostem, umieszczonym nad rondem. Kapelusz wywodzi się z kapelusza pielgrzymiego i ma przypominać o wędrówce do niebieskiej ojczyzny. Biskupi w odróżnieniu od kardynałów, którym przysługuje czerwony kapelusz, używają kapelusza zielonego. Ten kolor symbolizuje dobrych pasterzy wiodących powierzoną im owczarnię na zielone pastwiska. Za tarczą herbową widnieje ustawiony pionowo krzyż procesyjny, który już od V wieku był noszony przed papieżem i legatami papieskimi. Stanowi on przypomnienie, że władza biskupa pochodzi od Chrystusa i ma charakter służebny. Zasadniczą częścią herbu jest godło umieszczone na tarczy oraz znajdujące się poniżej zawołanie biskupie na banderoli. To ono stanowi klucz do zrozumienia całego przesłania ideowego herbu biskupiego.
„Trzeba, abym służył” - herb Biskupa Kaliskiego Edwarda Janiaka W herbie biskupim ks. biskupa Edwarda Janiaka widnieją litery IHS - symbol Przenajświętszej Eucharystii. - W niej bowiem - jak uczy Sobór Watykański II „zawiera się całe duchowe dobro Kościoła, ta znaczy sam Chrystus, nasza Pascha i Chleb Żywy, który przez swoje ożywione i ożywiające Ciało daje życie ludziom” – tłumaczy ordynariusz naszej diecezji. Po lewej stronie herbu fot. Ewa Kotowska-Rasiak
widnieje litera M - symbol Najświętszej Maryi Panny, patronki parafii chrztu ks. biskupa (parafia Niepokalanego Poczęcia NMP w Malczycach), a także patronki Diecezjalnego Sanktuarium Maryjnego w Twardogórze. Prawą część herbu zajmuje litera J - symbol świętego Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny i patrona diecezji kaliskiej. Za swoją dewizę Ks. Biskup przyjął słowa „Oportet servire”, czyli „Trzeba, abym służył”. – „Oportet servire” to motto mojego zawołania biskupiego. Jak służyć naj12
LISTOPAD 2019
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2019
lepiej drugiemu człowiekowi, pokazał nam Chrystus – Sługa sług. Uważam, że służenie drugiemu człowiekowi jest nie tylko potrzebne, ale staje się wręcz warunkiem wiarygodności Kościoła. Kościół ma służyć, bo tylko wtedy wypełnia należycie zamysł swego Stwórcy, „który nie przyszedł, aby Mu służono, ale aby służyć” – wyjaśnia ks. biskup Edward, który dodaje, że wpływ na wybór takiego motta miała z pewnością funkcja dyrektora Caritas, jaką pełnił przed nominacją biskupią. – To po-
zwoliło mi spotkać się tak naprawdę z problemami życia codziennego zwykłego, szarego człowieka, który czuje się skrzywdzonym przez los albo po prostu zbłądził. Pomoc tym ludziom, ulżenie im w ich niełatwym losie, wycisnęło niezmazalne znamię na mojej świadomości kapłańskiej. Dlatego postanowiłem trwać w tym przekonaniu, wnosząc je w nową rzeczywistość mojej posługi biskupiej – powiedział Pasterz diecezji kaliskiej. Ewa Kotowska-Rasiak
ŚWIĘCI−NIEŚWIĘCI, CZYLI NIMB Z CIENIEM
konkatedra-ostrowwlkp.pl
Franciszek z Asyżu był marnotrawcą. Małgorzata z Kortony jako trzynastolatka stała się utrzymanką−kochanką Arsenia, syna barona, pozostając nią przez dziewięć lat. Ignacy Loyola zasłynął jako egotysta, zanim zwrócił się ku Bogu. Jan Boży był hazardzistą i pijakiem, Kamil de Lellis karcianym oszustem i kanciarzem, a Mateusz Talbot nałogowym alkoholikiem, który po raz pierwszy sięgnął jako dwunastolatek po trunek. Prawdziwe zatem, a nieosłodzone oblicza świętych ukazują ludzi „ze skazą”, większą lub mniejszą, i niosą zarazem optymistyczne, lecz wymagające nawrócenia przesłanie, że nawet najgorszy grzesznik może znaleźć się w niebie.
facebook.com/konkatedra
Justyna Sprutta
Albrecht Dürer: Komunia świętych i archaniołów w Niebie | fot. Wikipedia
Jeśli sądzi się, że święci byli idealni od samego dzieciństwa, można bardzo się zawieść. Najwięksi święci byli często największymi ancymonami. Z okazji uroczystości Wszystkich Świętych warto wspomnieć o ich słabościach i tym samym dowieść prawdy, że świętość osiągalna jest dla każdego, nawet wtedy, gdy jego życie całkowicie zaprzecza chrześcijańskim wartościom. Poczet świętych−nieświętych „otwiera” Maria Magdalena. Jest ona tą, w której przebywała pełnia zła, czyli siedem złych duchów wypędzonych przez Jezusa Chrystusa. Ewangelista Mateusz był zdziercą, ponieważ pobierał podatki na rzecz rzymskiego okupanta. Dyzma, czyli znany ze szczytu Golgoty Dobry Łotr, żył z kradzieży, zanim zawisł na krzyżu. Kalikst−defraudator pozbawił pieniędzy chrześcijan. Krzysztof oraz Idzi z Portugalii byli przez pewien czas satanistami. Genezjusz szydził z chrześcijan, a Mojżesz Etiopski przewodził gangowi. Fabiola była bigamistką, a Pelagia do tego stopnia rozwiązłą aktorką, iż święty Jan Chryzostom, czyli Jan Złotousty pisał o niej: „Gdy była na scenie, nie było nic bardziej plugawego”. Alipiusz uzależnił się od krwawych sportów, czyli między innymi od walk gladiatorów. Kolumban stał się wojennym podżegaczem. Augustyn z Hippony był heretykiem (wyznawał manicheizm) i uwodzicielem, nad którym łzy wylewała jego matka, święta Monika. Uwodziła także Maria Egipcjanka. Patryk już jako chrześcijanin uczestniczył w pogańskiej ceremonii. Księżna Rusi Olga była masową morderczynią, a jej wnuk, święty Włodzimierz, bratobójcą i gwałcicielem praktykującym ofiary z ludzi. Plotkarki też, jeśli tylko zechcą, mogą zostać świętymi… śladem Anieli z Foligno.
twitter.com/konkatedra
13
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2019
Dni Kultury Katolickiej Pod hasłem „Mieszajmy się do polityki” odbyły się Dni Kultury Katolickiej, które zorganizowała nasza parafia. Spotkania odbyły się w dużej sali Domu Katolickiego przy Konkatedrze. Na pierwsze spotkanie zaproszono Tomasza Rowińskiego – polskiego historyka idei, publicysty i redaktora. Prelegent wygłosił wykład na temat „Katolik zaangażowany politycznie i społecznie”. Dyskusja na temat „Czy Kościół powinien mieszać się do polityki?” odbyła się podczas kolejnego dnia Dni Kultury Katolickiej, która spotkała się z największym zainteresowaniem. Obrady między dr. Pawłem Beygą, doktorem nauk teologicznych (teologia dogmatyczna), a prof. Grzegorzem Kucharczykiem, profesorem nauk humanistycznych, specjalizującego się w historii myśli politycznej, podzielone zostały na dwie części. W pierwszej pytania zadawał dr Beyga, natomiast w drugiej oddano głos publiczności. Ostatnim punktem w tegorocznym programie był wykład dziennikarza Zbigniewa Nosowskiego (absolwent socjologii i teologii, redaktor naczelny „Więzi”, doktor honoris causa Uniwersytetu Szczecińskiego) pod tytułem „Kościół w państwie, państwo w Kościele – autonomia czy zależność?”. Nie zabrakło również głosów z publiczności. Podczas jednego ze spotkań Małgorzata Juda-Mieloch z wydawnictwa Republika Ostrowska zauważyła, że gdy w ubiegłym roku wydawnictwo wraz z parafią Konkatedralną podjęło się wydania publikacji „Wspomnienia z Kulturkampfu” ks. Walentego Śmigielskiego, odzew mieszkańców był bardzo pozytywny. Wówczas twierdzo-
14
no, że dobrze było odświeżyć tę publikację, bo to ważna książka dla Ostrowa. – Kiedy w tym roku zaproponowaliśmy temat Kościół a polityka, to ten sam Ostrów powiedział „co wy robicie?!”. Moje pytanie, może nawet trochę retoryczne, a raczej przypomnienie. Jesteśmy w Domu Katolickim, jesteśmy przy Konkatedrze, którą wybudował ks. Walenty Śmigielski, ksiądz, który mieszał się do polityki. To on był właśnie tajnym misjonarzem, to on dawał opór kulturkampfowi za zgodą ks. kard. Ledóchowskiego. Gdyby nie ta postawa, nie bylibyśmy w tym miejscu. Być może nie mówilibyśmy w tym miejscu po polsku. To tak tytułem wytłumaczenia skąd ten temat. A że w kontekście przedwyborczym, proszę mi podać lepszy kontekst – powiedziała Małgorzata Juda-Mieloch. Zachęcamy do obejrzenia retransmisji Dni Kultury Katolickiej „Mieszajmy się do polityki” na parafialnej stronie internetowej. Organizatorem Dni Kultury Katolickiej była parafia Konkatedralna pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Ostrowie Wielkopolskim wraz z wydawnictwem Republika Ostrowska i magazynem Polonia Christiana przy finansowym wsparciu Miasta Ostrowa Wielkopolskiego. JR
LISTOPAD 2019
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2019
Koronka na ulicach miast świata
W sobotę 28 września po raz dwunasty w ponad 450 miastach na całym świecie odmówiona została Koronka do Bożego Miłosierdzia. Także w parafii Konkatedralnej spotkano się przy krzyżu przed świątynią, przy figurze Matki Bożej w pobliżu skrzyżowaniu ulic Kamiennej z Południową, a także przy skrzyżowaniu ulic Kopernika z Piastowską. Kilkadziesiąt osób zgromadziło się przy krzyżu przed Konkatedrą, by modlić się Koronką do Bożego Miłosierdzia w ulicznym zgiełku. Nabożeństwo poprowadził ks. diakon Mateusz Paprocki. Do wspólnej modlitwy dołączyły dzieci ze świetlicy Boże Podwórko. W rocznicę beatyfikacji ks. Michała Sopoćki, o godzinie 15:00 na placach, rogach i skrzyżowaniach ulic zatłoczonych miast, a także w innych miejscach publicznych i na wiejskich rozdrożach pojawią się ludzie, by odmówić Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Uczestnicy tej akcji modlili się w tym roku o miłosierdzie dla siebie, bliskich, Ojczyzny, Kościoła i świata, szczególnie za kapłanów, by wypełnili wolę Bożą przekazaną św. Faustynie: „Powiedz moim kapłanom, że zatwardziali grzesznicy kruszyć się będą pod ich słowami, kiedy będą mówić o niezgłębionym miłosierdziu moim, o litości, jaką mam dla nich w sercu swoim. Kapłanom, którzy głosić będą i wysławiać miłosierdzie moje, dam im moc przedziwną i namaszczę ich słowa, i poruszę serca, do których przemawiać będą” (Dz. 1521).
Różaniec przy ołtarzach
JR
W przeddzień święta Matki Bożej Różańcowej w Konkatedrze odprawione zostało uroczyste nabożeństwo różańcowe połączone z procesją eucharystyczną do pięciu ołtarzy. Nabożeństwu przewodniczył ks. diakon Mateusz Paprocki. Rozważania tajemnic różańca prowadzone były przy ołtarzu Serca Jezusowego, Matki Bożej Częstochowskiej, św. Antoniego, św. Andrzeja Apostoła oraz przy ołtarzu głównym. Razem z celebransem prowadzili je przedstawiciele grup parafialnych. JR konkatedra-ostrowwlkp.pl
Poświęcenie różańców i modlitwa pod pomnikiem św. Jana Pawła II W niedzielę 13 października podczas Mszy św. dziecięcej poświęcone zostały różańce dzieciom, które w przyszłym roku przystąpią do I Komunii świętej. „Wstańcie, chodźmy!” to hasło XIX Dnia Papieskiego, który przypadł w tą niedzielę. Tradycyjnie jest on obchodzony w niedzielę przed 16 października, czyli dniem wyboru kard. Karola Wojtyły na papieża. Mszy św. przewodniczył ks. Proboszcz Krzysztof Nojman, z którym modlił się ks. Marcin Kierzek oraz ks. Artur Filipiak. Po wygłoszonym Słowie Bożym dzieci odwiedził baranek Ksawery, który przeczytał fragment pamiętnika owcy Magdy. Ks. Nojman rozmawiał z dziećmi o przeżywanym w tą niedzielę Dniu Papieskim. Październik jest miesiącem modlitwy różańcowej. Dlatego w tym miesiącu święcone są różańce dzieci, które mają przystąpić do I Komunii świętej. Tak też było podczas tej Mszy św. Ks. Proboszcz poświęcił wyciągnięte przez dzieci w górę różańce. Na zakończenie Mszy św. rozlosowane zostały kolejne owieczki, które co tydzień otrzymuje trójka dzieci. Po Eucharystii zgromadzeni w kościele udali się na krótką modlitwę pod pomnik św. Jana Pawła II znajdujący się przed Domem Katolickim. Pomnik św. Jana Pawła II znajduje się w miejscu, w którym 43 lata temu stał wielki ołtarz, gdzie kard. Karol Wojtyła odprawił Mszę św. rozpoczynającą peregrynację obrazu MB Częstochowskiej po Archidiecezji Poznańskiej. Podczas modlitwy w niebo wypuszczone zostały biało-żółte balony ułożone w kształt różańca. JR
facebook.com/konkatedra
twitter.com/konkatedra
15
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2019
W piątek 25 października w Muzeum Miasta Ostrowa Wielkopolskiego otwarto wystawę pod tytułem „Prymas z Ostrowa Kardynał Edmund Dalbor” w zbiorach Piotra Maślińskiego. Wystawę zainaugurowano na pięć dni przed 150. rocznicą urodzin ks. kard. Dalbora. Na drugim piętrze Ratusza w sali wystaw czasowych zgromadzonych powitał Witold Banach, dyrektor muzeum. Krótki wykład wprowadzający wygłosił prof. Jerzy Pietrzak. – Prymas w Polsce przedrozbiorowej to był wicekról. To był zastępca króla, kiedy króla nie było. To była postać druga po królu w Rzeczpospolitej. Oczywiście w okresie zaborów arcybiskupi gnieźnieńscy nie mogli oficjalnie używać tytułu prymasowskiego. Sprawa się skomplikowała po kongresie wiedeńskim, kiedy utworzono Królestwo Polskie. Staraniem cara Aleksandra I arcybiskup warszawski otrzymał tytuł Prymasa Królestwa Polskiego, ale tego kongresowego. I go używał, ale tylko przez kilkadziesiąt lat, bo już po powstaniu listopadowym car Mikołaj I zakazał arcybiskupom warszawskim używać tytułu Prymasa Królestwa Polskiego. Sprawa odżyła po odzyskaniu niepodległości przez Polskę. Cały naród, także ówczesny rząd polski, uważał, że Prymasem Polskim jest oczywiście arcybiskup gnieźnieński, chociaż przez tyle lat tego tytułu nie używał. Arcybiskupi gnieźnieńscy mieli świadomość, że są Prymasami Polski, ale tej Polski zniewolonej. Arcybiskup gnieźnieński kard. Ledóchowski na soborze watykańskim podpisał się jako Prymas Polski. W kraju nie mógł używać tego tytułu ze względu na władze pruskie – wyjaśniał profesor. Autor wystawy Piotr Maśliński opowiedział jak rozpoczął kolekcjonowanie zbiorów o ks. kard. Dalborze i co ona przedstawia. – Jako ciekawostka, na aukcji ebay w St. Zjednoczonych, odnalazłem najprawdopodobniej fotografię reporterską, ponieważ jest na niej bardzo młody Edmund Dalbor. Nie wiadomo czy ta fotografia była robiona jeszcze w Rzymie czy gdzie, ale także nie wiem w jaki sposób dotarła za ocean. Ktoś na tej fotografii próbował robić retusz, taki trochę nieudolny, ale według mnie dodało to uroku temu zdjęciu – powiedział Maśliński. Zaznaczył, że w prasie na początku niewiele pisano o Dalborze. Sytuacja zmieniła się dopiero po jego śmierci. Piotr Maśliński przeanalizował również temat sporny dla historyków, którym jest miejsce urodzenia kardynała. – Byłem w archiwum w Kaliszu zobaczyć materiały źródłowe. Z przykrością powiem, że takich materiałów nie ma, ponieważ jak Prymas Dalbor urodził się w 1869 roku, to księgi meldunkowe zaczęto dopiero prowadzić 20 lat później od 1890 roku. (…) Tu praktycznie niewiele wiemy. Natomiast zostało opublikowane (Przewodnik Katolicki - przyp. red.) na 100-lecie urodzin Dalbora, (...) gdzie wymieniane jest w prasie i literaturze miejsce, tj. ul. Raszkowska 3. Ten redaktor powołuje się na wspomnienia ks. Ro16
fot. JR
Wystawa Prymas z Ostrowa
lewskiego. Do tych wspomnień nie udało mi się jeszcze dotrzeć, ale przypuszczam, że w archiwum archidiecezjalnym są. Ten redaktor napisał: „Ks. Rolewski mówi tak: «U nas w parafii jest księga chrztów i urodzin. Pod pozycją nr 85/69 jest wpisany Edmund Dalbor, urodził się 30 października, ochrzczony został 2 grudnia». Są podani rodzice i chrzestni”. Dalej redaktor pisze, że jest wpisana Raszkowska 3. To jest nieprawda, że to jest wpisane, ale zacząłem domniemywać dlaczego tak w artykule podano. Zacząłem domniemywać, że kiedy ks. kard. Dalbor był w Ostrowie w 1923 roku, że podczas wizytowania parafii odolanowskiej, ostrowskiej i może innych też, mogła to być wizyta sentymentalna. Liczyłem, że prof. Pietrzak o tym powie. Jest taka miła sytuacja w Liceum, kiedy młody Mundek kończąc liceum wydziubał na ławce „E. Dalbor”. To jest przypuszczenie, ale to przypuszczenie jest prawie pewne, że wtedy ks. Rolewski dowiedział się bezpośrednio od ks. Dalbora, gdzie ten się urodził. Autor dodał również, że Dalborowie na przestrzeni lat mieszali w trzech lokalizacjach: przy ul. Raszkowskiej, Sądowej i Gimnazjalnej. Wyst awę „Prymas z Ostrowa Kardynał Edmund Dalbor” można oglądać w Muzeum Miasta Ostrowa Wielkopolskiego w sali wystaw czasowych na II piętrze Ratusza w godzinach otwarcia dostępnych na stronie: www.mmow.pl. JR
LISTOPAD 2019
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2019
Jubileusz 10-lecia Apostolatu Maryjnego
W ostatnią sobotę października w naszej parafii przeżywaliśmy jubileusz 10-lecia działalności Apostolatu Cudownego Medalika. Z tej okazji w Konkatedrze m. in. wygłoszona została konferencja i odprawiona Msza św., w której uczestniczyli przedstawiciele Apostolatów Maryjnych z diecezji kaliskiej. Na początku w murach świątyni wybrzmiał hymn Apostolatu Maryjnego, po którym zgromadzonych powitał i konferencję wygłosił proboszcz parafii ks. kan. Krzysztof Nojman. W konferencji mówił o Maryi, która jako Matka jest z człowiekiem przez całe życie. Ks. Nojman wskazywał, że w życiu nie ma przypadków. Mówił, że w każdym wydarzeniu należy widzieć działanie Boga. Zachęcał do odkrywania w życiu działania Boga, który ma dla każdego człowieka plan, powołanie. Po konferencji odmówiono różaniec, który poprowadził ks. diakon Mateusz Paprocki. W południe odprawiona została Eucharystia. Na początku odczytany został list od dyrektora krajowego Stowarzyszenia Cudownego Medalika Apostolatu Maryjnego ks. Jerzego Basaja. Homilię wygłosił ks. Radosław Pawłowski CM, który nawiązując do Ewangelii, wskazał rolę Maryi podczas wesela w Kanie Galilejskiej. – Dobra matka nie dyryguje dzieckiem, nie rozkazuje, nie narzuca mu czegokolwiek, ale jest obecna, czuwa, wychodzi naprzeciw, doradza, podpowiada, zaradza potrzebom,
jeśli trzeba, delikatnie upomina. Wino nie jest konieczne do życia, bez wina można żyć. Jednak brak wina na weselu to brak radości. A w Biblii wino symbolizuje właśnie radość. Mówi o nim, że rozwesela serce człowieka. Maryja ukazuje swojemu Synowi to wszystko, co choćby w najmniejszym stopniu człowieka smuci, przygnębia, co odbiera mu radość życia. Sama nie zaradza ludzkim brakom i potrzebom, choć prawdopodobnie mogłaby – powiedział kapłan. Wspomniał, że wg św. Ludwika Marii Grignion de Montfort Maryja miała dar czynienia cudów, jednak była pokorna wobec Syna. Wskazał, że Maryja zachęca innych, by zaufali Jezusowi jednocześnie sama bezgranicznie Mu ufa. Zachęcał zgromadzonych by rozwijali się na comiesięcznych spotkaniach oraz na modlitwie, by wypracowali swoją własną drogę do zbawienia. Po Mszy św. odbyło się spotkanie w Domu Katolickim. Świętowanie zakończono Koronką do Miłosierdzia Bożego. W jubileuszu uczestniczył ks. kan. Jerzy Salaman – opiekun Apostolatu Maryjnego diecezji kaliskiej, ks. Radosław Pawłowski CM – opiekun Apostolatu Maryjnego z archidiecezji łódzkiej, Helena Lech – moderator archidiecezji łódzkiej, Teresa Rząd – moderator diecezji kaliskiej, siostra Aleksandra – szarytka oraz przedstawiciele Apostolatów Cudownego Medalika wraz z opiekunami z parafii pw. Narodzenia NMP w Chełmcach, parafii pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Iwanowicach, a także parafii kaliskich: Bazyliki św. Józefa, pw. NMP Królowej Polski, pw. śś. Apostołów Piotra i Pawła, pw. św. Gotarda, Opatrzności Bożej, pw. bł. Michała Kozala. JR
konkatedra-ostrowwlkp.pl
facebook.com/konkatedra
twitter.com/konkatedra
17
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2019
KOCHANE DZIECI W listopadzie szczególnie myślimy o naszych bliskich zmarłych i odwiedzamy ich groby. Celem naszego życia tu, na ziemi jest osiągniecie życia wiecznego. Mamy dążyć do tego, by w przyszłości osiągnąć niebo, dlatego starajcie się każdego dnia spełniać dobre uczynki, tak by podobać się Panu Bogu i kiedyś dołączyć do grona świętych w niebie. Pamiętajcie również o modlitwie za zmarłych. W pierwszym zadaniu rozwiążcie rebus i wpiszcie hasło. W drugim zadaniu narysujcie znicze oraz kwiaty, które przynosimy odwiedzając groby zmarłych.
Anna Kierzek
18
LISTOPAD 2019
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2019
Odeszli do Wieczności... Obiegło Barbara Sikorska Aurelia Maria Golembka Irena Maria Szych Bożena Teresa Woźniak Maria Joanna Zielińska Irena Maria Olek Edward Józef Wygrała Wojciech Archacki Adrian Sebastian
Kościelniak Irena Teresa Sikorska Teresa Witoń Jerzy Kazimierz Piaskowski Grzegorz
Sakrament chrztu przyjęli... Potocka Amelia Helena Pisznot Laura Graczyk Martyna Wawrzyniak Ina Koniewska Zuzanna Missalla Kaja Krajewska Olivia Beata Necel-Stempin Lea Mikołajczyk Hanna Maria Szwarc Tobiasz
Niniejsze pogrzeby, chrzty i śluby dokonały się w okresie od 1 do 30 października 2019 r.
Sakramentalny związek małżeński zawarli... Maryniak Mateusz Marcin - Trzęsowska Anna Barbara Skonieczny Dawid Józef - Posiak Sonia Główczak Maciej - Kordyś Monika Marta Pawlak Jarosław - Dutkowska Marzena Małgorzata Matusiak Piotr Maciej - Bury Agnieszka Maria
Msze Święte
- poniedziałek w godz. 9.00-12.00 - wtorek w godz. 9.00-12.00, 16.00-18.00 - środa w godz. 9.00-12.00 - czwartek w godz. 9.00-12.00 - piątek w godz. 9.00-12.00, 17.00-19.00 - sobota w godz. 9.00-10.00 - sprawy przedślubne sobota w godz. 10.00-12.00 (w I-sze soboty m-ca biuro parafialne dla narzeczonych nieczynne)
PORADNIA RODZINNA DLA NARZECZONYCH I RODZIN czynna w biurze parafialnym w piątki od godz. 18.00 (tel. 793 266 798)
konkatedra-ostrowwlkp.pl
W niedzielę: • Konkatedra: 7.00, 8.15, 9.30, 10.45 (z udziałem dzieci), 12.00, 13.15 (z wyjątkiem wakacji i Wielkiego Postu), 18.00 (z udziałem młodzieży), 20.30. • s. Elżbietanki, ul. Gimnazjalna: 8.00 • s. Klaryski, ul. Kard. Dalbora: 8.00 Od poniedziałku do piątku: • Konkatedra: 7.00, 8.00, 17.30 (z wyjątkiem stycznia i wakacji), 18.30.
• s. Elżbietanki, ul. Gimnazjalna: 6.30 • s. Klaryski, ul. Kard. Dalbora: 7.00
skanuj telefonem!
BIURO PARAFIALNE
W soboty: • Konkatedra: 7.00, 8.00, 18.30.
konkatedra-ostrowwlkp.pl
NUMER KONTA PARAFIALNEGO SANTANDER BANK POLSKA: 88 1090 1160 0000 0000 1601 0496
Zespół Redakcyjny: ks. Marcin Kierzek (red. nacz.), Jerzy Grzegorski, Renata Jurowicz, Justyna Sprutta, Ewa Kotowska-Rasiak, Anna Kierzek, Jacek Ryczkiewicz i inni. Kolportaż: Marcin Roszczak. Rycina Konkatedry ze zbiorów firmy Wienerberger.
Wydawca: Parafia Konkatedralna pw. św. Stanisława Biskupa Męczennika w Ostrowie Wielkopolskim. gazetka@konkatedra-ostrowwlkp.pl Redakcja zastrzega sobie prawo do skracania i redagowania nadesłanych artykułów. Gazetka przeznaczona do użytku wewnętrznego
facebook.com/konkatedra
twitter.com/konkatedra
19
27 października parafia Konkatedralna po raz szósty zorganizowała Ostrowski Marsz Świętych, po którym odbył się bal świętych | fot. JR więcej na stronie internetowej