Nr 4/2018 (234) ADWENT
Pismo parafii pw. św. Stanisława Biskupa Męczennika w Ostrowie Wielkopolskim
PRZYJDŹ PANIE JEZU!
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 4/2018 fot. wiara.pl fot. ornaty.pl
Biały – jest znakiem radości, dziewictwa i świętości. Używa się w okresie wielkanocnym i Bożego Narodzenia, w święta i wspomnienia Chrystusa Pana, z wyjątkiem tych, które dotyczą Jego Męki; w święta i wspomnienia Najświętszej Maryi Panny, świętych Aniołów, Świętych, którzy nie byli męczennikami, w uroczystości Wszystkich Świętych (1 listopada) i św. Jana Chrzciciela (24 czerwca), w święta św. Jana Ewangelisty (27 grudnia), Katedry św. Piotra (22 lutego) i Nawrócenia św. Pawła (25 stycznia).
łobę. Używany w okresie Wielkiego Postu, w Adwencie i można go używać w czasie liturgii pogrzebowej. Zielony – to znak czasu zwykłego, codzienności i nadziei. Używany w czasie Mszy św. w okresie zwykłym. Różowy – oznacza radość. W liturgii można go używać tylko dwa razy w roku - w III Niedzielę Adwentu, nazywaną Niedzielą Gaudete i w IV Niedzielę Wielkiego Postu, określaną jako Niedziela Laetare. Czarny – kolor żałoby. Można go używać w czasie Mszy Czerwony – oznacza męczeństwo i Ducha Świętego. Używa się za zmarłych. w Niedzielę Męki Pańskiej, w Wielki Piątek, w niedzielę Zesłania Ducha Świętego, w Mszach ku czci Męki Pańskiej, w główne Oprócz wymienionych kolorów, dopuszcza się w celebracjach święta Apostołów i Ewangelistów i w dni Świętych Męczenników. szczególnie uroczystych stosowanie szat bardziej okazałych, choćby nie były w kolorze dnia. Przede wszystkim stosuje się szaty złote Fioletowy – oznacza pokutę, smutek, oczekiwanie i ża- i srebrne dla podkreślenia rangi najważniejszych świąt i uroczystości. wiara.pl
2
ADWENT 2018
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 4/2018
Przyjdź Panie Jezu? Na jednym z internetowych portali dyskutowano: czy można urządzić wesele i tańczyć w Adwencie? Narzeczeni twierdzili, że tak, bo to czas radosnego oczekiwania na przyjście Jezusa, a nie pokuty, jak Wielki Post. To jak jest w końcu z adwentowym oczekiwaniem? – pytali inni internauci. – Czy my jeszcze czekamy na ponowne przyjście Zbawiciela, a nawet czy w ogóle tego pragniemy? Adwent, wbrew temu co myślą niektórzy, to nie tylko przygotowanie do świąt Bożego Narodzenia. Wiąże się z nim najpierw gotowość na powtórne przyjście Jezusa w dniu ostatecznym, albo jak kto woli na końcu świata, czyli paruzji. Dlatego Kościół podzielił ten czas roku liturgicznego na dwie części. Adwent zaczyna się w niedzielę po uroczystości Chrystusa Króla, czyli między 29 listopada a 3 grudnia. Natomiast kończy się przed nieszporami w wigilię Bożego Narodzenia, która niekiedy zbiega się z czwartą niedzielą Adwentu. Trwa od 23 do 28 dni, z których cztery zawsze są niedzielami. Wracając teraz do wspomnianych już części Adwentu – w pierwszej, trwającej od pierwszej niedzieli do 16 grudnia, podkreślane jest przygotowanie na drugie przyjście Chrystusa. Potem w drugiej części kończącej się nieszporami 24 grudnia słyszymy więcej o przygotowaniu do świąt Bożego Narodzenia. Pierwsi chrześcijanie nie tylko przed Świętami wołali o paruzję „Marana tha”, czyli „Przyjdź Panie Jezu”. Wprawdzie my dodajemy do tych słów: „W swej chwale do nas zejdź, usłysz wołanie, gdy się wypełnią wieki”, śpiewając jedną z pieśni adwentowych, ale czy o tym myślimy i czekamy z niecierpliwością, jak na spotkanie z najważniejszą dla nas osobą? Dominikanin ojciec Joachim Badeni w swojej książce – wywiadzie kiedyś nawoływał: „uwierzcie w koniec świata”, czyli w powtórne przyjście Jezusa. Ojciec Jan Andrzej Kłoczowski, uczeń o. Joachima, promując ją przypomniał, że do 313 roku chrześcijanie czekali na drugie przyjście Chrystusa. Gdy chrześcijaństwo zostało oficjalną religią Cesarstwa Rzymskiego to czuwanie (delikatnie mówiąc) osłabło. Według ojca Badeniego paruzja będzie czasem sprawiedliwości Bożej, niekoniecznie rozumianej po ludzku jako czas rozliczenia. Wiemy, że nikt nie zna dnia ani godziny, kiedy to będzie, ale jest pewne, że ten czas nadejdzie. Przesłanie przekazane przez dominikanina jest przede wszystkim dla tych, którzy żyją, jakby nigdy nie mieli umrzeć, czyli chyba dla większości z nas. Bo trzeba przyznać, że niewielu z nas myśli o końcu świata i przyjściu Chrystusa. O. Badeni przypominał, że paruzja poprzedzona sądem ostatecznym, będzie wydarzeniem radosnym, bo to zapowiedź zwycięstwa dobra nad złem, Chrystusa nad Antychrystem. Wracając do zaczynającego się właśnie Adwentu, czyli czasu przypominającego o ponownym przyjściu Boga konkatedra-ostrowwlkp.pl
i przygotowaniu się do tego, dzieje się to przez pokutę i poprawę życia, które wbrew pozorom wiążą się także z radością. Z radością z wyzwolenia z grzechu. Do tego potrzebne jest zastanowienie się nad swoim życiem, dlatego na pytanie o wesele i taniec w Adwencie nie można odpowiedzieć jednym słowem „tak” lub „nie”. Oddam najpierw głos internautom: „Moja rodzina jest przeciwna weselu w Adwencie, bo «nikt» się nie będzie bawił! A przecież usunięto zapis o zakazie hucznych zabaw podczas Adwentu, jako że ma to być czas radosny. Co myślicie?” Padały różne odpowiedzi. „Nie istnieje zakaz jak najbardziej hucznych imprez przez cały Adwent, więc po co to wszystko. A jak ktoś chce być bardziej papieski od papieża... to jest jego problem, nie wasz. Cieszcie się i weselcie!”, albo podpowiedź z drugiej strony: „Jestem 24-latką i niedługo będzie nasz ślub. Szczerze mówiąc ja na pewno nie zrobiłabym wesela w Adwencie, taka jest tradycja. Potem sformułowano następująco 4 punkt przykazań kościelnych – «Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach»... Takie sformułowanie zatwierdziła Kongregacja Nauki Wiary. Od tego momentu wszystkie nowe modlitewniki i katechizmy w Polsce powinny publikować nową wersję przykazań. Moim zdaniem nic się nie stanie, jeśli w tym okresie nie będzie się chodziło na dyskoteki, a ślub można zrobić po świętach. To naprawdę nie powinien być żaden problem”. Rzeczywiście, kiedyś obowiązywało przykazanie: „W czasach zakazanych zabaw hucznych nie urządzać” i wszystko było jasne. Potem sformułowano je inaczej. Ale Jezus nadal wzywa nas do czuwania i modlitwy, aby być gotowym na Jego przyjście w godzinie której nikt z nas nie zna i nie wie, kiedy to będzie. W tym przygotowaniu pierwsi chrześcijanie uważali za bardzo ważne post i modlitwę i tak zostało do dziś. Zmieniając sformułowanie przykazań kościelnych Kościół liczył pewnie na dojrzałość katolików. Zakaz zabaw, wesel obowiązuje w piątki i w okresie Wielkiego Postu. Ale Adwent to czas refleksji i przemyśleń, warto więc wtedy wykreślić z kalendarza zabawy, dyskoteki czy większe imprezy na krótki czas, około czterech tygodni do Bożego Narodzenia, aby przygotować serce dla nadchodzącego Jezusa. Ale jeżeli ktoś chce się trzymać tylko litery prawa, to może tańczyć w Adwencie, bo nie ma zakazu. Choć szczerze mówiąc to podejście trochę niedojrzałe, bo w wierze nie chodzi tylko o pytanie: „czy to grzech?”, ale raczej „co przynosi korzyść mojej wierze?, czy przez to zbliżę się do Boga?” A po Adwencie przecież jest karnawał. Wybór należy do każdego osobiście. To wybór serca, kiedy będzie ono tęsknić i wołać: „Marana tha, przyjdź Panie Jezu!”. Renata Jurowicz
facebook.com/konkatedra
twitter.com/konkatedra
3
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 4/2018
ŚWIĘCI Z KONKATEDRALNYCH OŁTARZY Święty Andrzej Apostoł Dla wielu postać apostoła Andrzeja kojarzy się z krzyżem w formie litery X, poprzedzającym przejazdy kolejowe, i z odbywającą się 30 listopada zabawą. Nieliczni natomiast wiedzą o tym, że ów apostoł był pierwszym uczniem powołanym przez Jezusa Chrystusa, czyli protokletosem (liturgia bizantyńska). To do niego i jego brata Szymona (Piotra) zwrócił się następująco Mesjasz: „Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi”. Zanim apostoł Andrzej podążył za Zbawicielem, był uczniem świętego Jana Chrzciciela. Pochodził z Betsaidy nad Jeziorem Galilejskim, mieszkał w Kafarnaum i trudnił się rybołówstwem. Po Pięćdziesiątnicy (zesłaniu Ducha Świętego) apostoł Andrzej głosił Dobrą Nowinę w Azji Mniejszej, Poncie i Bitynii (aktualnie zachodnia Turcja), Tracji (obecnie Bułgaria), Dacji (obecnie Rumunia) oraz w Scytii i Grecji. O jego dziele ewangelizacyjnym i o męczeństwie mówią apokryfy (pisma niekanoniczne): Dzieje Andrzeja (II–III wiek) i Męka św. Andrzeja (IV wiek). Ewangelizując, nie tylko nauczał, ale i dokonywał cudów, między innymi wskrzeszał zmarłych. Męczeńską śmierć poniósł w greckiej Achai, w Patras na Peloponezie. Podaje się jej datę: 30 listopada 65 lub 70 roku (w Kościele prawosławnym: 62).
(część 2)
Krzyż w kształcie litery X (stanowiącej pierwszą literę imienia Chrystus w języku greckim) stał się narzędziem śmierci apostoła Andrzeja. Z owym krzyżem wyobrażony on został także w kaplicy Matki Bożej Nieustającej Pomocy w naszej konkatedrze. Krzyż ten zwany był w starożytnym Rzymie crux decussata. Według prawosławnej tradycji apostoła przywiązano do krzyża, a umierał na nim przez trzy dni, wyznając w obecności tłumu wiarę w Jezusa Chrystusa oraz pouczając jak należy wierzyć i cierpieć za
ŚWIĘTY NIE TYLKO OD PRZEJAZDÓW I LANIA WOSKU
wiarę. Natomiast o przybiciu apostoła Andrzeja do krzyża mówi Martyrologium Rzymskie: „Protokonsul Egeasz pojmał go i zamknął w więzieniu. Następnie kazał go okrutnie biczować, a w końcu przybić do krzyża. Dwa dni wisiał na nim żywy i nauczał lud stojący dokoła. Kiedy zaś uprosił Chrystusa, żeby nie dopuścił, by go zdjęto
Figura autorstwa Władysława Marcinkowskiego przedstawiająca św. Andrzeja Apostoła w ołtarzu MB Bolesnej | fot. JR
4
ADWENT 2018
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 4/2018
z krzyża, otoczyła go światłość z nieba. A kiedy znikła, oddał ducha swego”. Apostoł Andrzej ukrzyżowany został głową w dół. Jego relikwie przebywały w Patras aż do 356 roku. Wtedy to przeniesiono je do Konstantynopola i umieszczono w tamtejszym kościele Apostołów. Następnie zostały zagrabione podczas czwartej krucjaty, w 1204 roku, przez krzyżowców po zdobyciu stolicy Cesarstwa Bizantyńskiego i przeniesione do Amalfi niedaleko Neapolu. W XV wieku papież Pius II kazał dostarczyć głowę apostoła do bazyliki Świętego Piotra na Watykanie, przekonany, że skoro wspólna chwała połączyła obu braci Andrzeja i Piotra, ta sama chwała powinna połączyć także ich ciała. Dopiero 25 września 1964 roku papież Paweł VI oddał ową głowę kościołowi w Patras. Warto też wiedzieć, że Kościół grecki posiada również relikwię krzyża, na którym umęczony został apostoł Andrzej, a Sobór Bogojawleński w Moskwie relikwię jego prawej ręki. Także w Polsce znajduje się cząstka relikwii tego apostoła, mianowicie od 2003 roku w kościele Środowisk Twórczych (pod wezwaniem Świętego Brata Alberta i Świętego Andrzeja Apostoła, przy Placu Teatralnym) w Warszawie. W sztuce apostoł Andrzej wyobrażany jest nie tylko ze
wspomnianym krzyżem, ale również z księgą (lub zwojem), rybami, siecią i sznurem. Księga (zwój) w jego ręku świadczy o występowaniu imienia tego apostoła na kartach Biblii, podczas gdy ryby z siecią wskazują na jego profesję, czyli bycie rybakiem. Najczęściej apostoł ten przedstawiany bywa w tunice i w zarzuconym na ramię płaszczu, ale zdarza się też, że ukazuje się go odartego z szat i przywiązanego do krzyża, dlatego i sznur stał się jego atrybutem. Patronat apostoła Andrzeja jest bardzo szeroki, gdyż, na przykład jeśli chodzi o profesję, obejmował bądź nadal obejmuje: marynarzy i rybaków (był wzywany w czasie morskich burz), rzeźników, woziwodów i rycerzy. Ów święty sprawował pieczę również nad podróżującymi i małżeństwami, a wstawiając się za zakochanymi, wspomagał w sprawach matrymonialnych i w wypraszaniu potomstwa. Jego opiece powierzyły się liczne miasta, narody, państwa, między innymi: Agde, Aranches, Baeza, Bordeaux, Brescia, Brugia, Hanower, Neapol, Orange, Pesaro, Rawenna, Rochester, Bitynia, Burgundia, Grecja, Hiszpania, Holandia, Limburg, Luksemburg, Mantua, Niderlandy, Niemcy, Pont, Prusy, Rosja, Sycylia, Szkocja i Szlezwik.
Obrzęd Wieczerzy Wigilijnej
nie troszczyli się przesadnie o to, co mamy jeść lub pić, w co mamy się przyodziać, lecz abyśmy przede wszystkim zabiegali o sprawy królestwa Bożego i radowali się w naszej rodzinie ciągłą obecnością Twojego Syna Jezusa Chrystusa, który z Tobą żyje i króluje, przez wszystkie wieki wieków. Amen. Na stole umieszcza się talerzyk z opłatkami.
Wigilia Bożego Narodzenia w tradycji polskiej posiada wyjątkowe znaczenie. Kościół z jednej strony zachęca do zachowania dawnych obyczajów ludowych związanych z tym wieczorem, z drugiej zaś strony usilnie zachęca o nieustanne pogłębianie jego religijnego wymiaru. PRZYGOTOWANIE: 24 grudnia, w Wigilię Bożego Narodzenia, wspominamy Adama i Ewę. Tego dnia ubieramy choinkę, która przypomina nam rajskie drzewo życia. Symbolizuje także krzyż, na którym Chrystus odkupił ludzkość. Pod choinką także składa się zwykle podarunki bożonarodzeniowe. Płonąca świeca czy lampion swoim światłem zaprasza do wejścia Maryję i Józefa. Wyrazem otwartości wobec potrzebujących i podróżnych jest dodatkowe wolne miejsce przy stole. Jest ono także znakiem pamięci o bliskich zmarłych. Przygotowując stół, pod białym obrusem można umieścić wiązkę siana. Ten powszechnie zachowywany nawet w miastach zwyczaj przypomina ubóstwo betlejemskiej groty oraz żłóbek, w którym na sianie Maryja złożyła narodzonego Jezusa. Można wówczas odmówić następującą modlitwę: Wszechmogący wieczny Boże, racz pobłogosławić to siano, które umieszczamy na stole wigilijnym, przypominające nam ubóstwo groty betlejemskiej, w której narodził się w ciele Twój Syn Jezus Chrystus i spraw, abyśmy konkatedra-ostrowwlkp.pl
Justyna Sprutta
PRZEBIEG WIECZERZY Z rozpoczęciem wieczerzy czeka się tradycyjnie aż do momentu pojawienia się pierwszej gwiazdy na niebie. Przypomina ona gwiazdę betlejemską, która objawiła ludziom narodziny Syna Bożego. Wówczas rodzina gromadzi się wokół wigilijnego stołu i zapalane są światełka na choince. Można wspólnie zaśpiewać kolędę („Bóg się rodzi” lub „Wśród nocnej ciszy”). Ktoś z rodziny, najlepiej ojciec, rozpoczyna: † W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen. Kochani, oto wspólnie obchodzimy Wigilię Bożego Narodzenia. Dziękujemy Bogu Ojcu, za to, że tak umiłował świat, że dał nam swojego Jednorodzonego Syna, który narodził się z Maryi Dziewicy dla naszego Zbawienia. Dziękujemy, że pozwolił nam po raz kolejny doczekać Świąt i przeżywać je w radości i wzajemnej miłości. Ojciec lub Matka albo ktoś z domowników zapala świecę i mówi: Światło Chrystusa na oświecenie mroków grzechu i zbawienie świata. ciąg dalszy na str. 14
facebook.com/konkatedra
twitter.com/konkatedra
5
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 4/2018
Św. Marcin z Tours – PATRON DNIA NIEPODLEGŁOŚCI – aktualny model miłości Praktyczny materializm i konsumizm stawiają pod znakiem zapytania nawet najbardziej podstawowe wartości ludzkie, a wśród nich również miłość. Nasuwa się spontanicznie pytanie, czy może to właśnie o tych czasach mówił Pan Jezus w Ewangelii w słowach: Powstanie wielu fałszywych proroków i wielu w błąd wprowadzą; a ponieważ wzmoże się nieprawość, oziębnie miłość wielu (Mt 24,1112)? Jakże aktualne wydaje się być dzisiaj to dramatyczne wołanie św. Franciszka z Asyżu, który w swoich – także dość egoistycznych i mało ewangelicznych czasach – przemierzał drogi Europy wołając: „Ludzie, miłość nie jest kochana!”. Jakby w odpowiedzi na tę niebezpieczną i tak bardzo rozpowszechnioną dzisiaj cywilizację hedonizmu i obojętności wobec innych, papież Benedykt XVI jako swój pierwszy ważny dokument ogłosił właśnie encyklikę o miłości: Deus caritas est. Pod koniec swoich rozważań Ojciec Święty nawiązuje do Świętych jako autentycznych świadków prawdziwej miłości, wyrażanej w konkretnym postępowaniu. Wśród nich szczególne miejsce przyznaje św. Marcinowi z Tours, o którym tak pisze: „Spójrzmy na koniec na świętych, na tych, którzy w przykładny sposób wypełniali dzieło caritas. Myśl biegnie zwłaszcza ku Marcinowi z Tours († 397), najpierw żołnierzowi, a potem mnichowi i biskupowi: niczym ikona pokazuje niezastąpioną wartość osobistego świadectwa miłości. U bram Amiens, Marcin dzieli się połową swojego płaszcza z ubogim: sam Jezus ukazuje mu się w nocy we śnie ubrany w ten płaszcz, aby potwierdzić wieczne znaczenie ewangelicznego słowa: «Byłem nagi, a przyodzialiście Mnie... Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili» (Mt 25, 36-40)”. Nie przypadkiem Papież przypomniał właśnie ten przykład uczynku miłości. Nie wdając się w dyskusję odnośnie szczegółów historyczno-interpretacyjnych tego wydarzenia, trzeba sobie uświadomić, iż ten rzymski żołnierz na koniu dający połowę swego płaszcza ubogiemu był przez całe średniowiecze i późniejsze dzieje Europy inspiracją dla wszystkich tych, którzy mieli serca wrażliwe na potrzebujących, i stał się jakby symbolem dla całej chrześcijańskiej caritas – czynnej miłości bliźniego. Także dzisiaj w postawie Marcina znajdujemy różne bardzo aktualne elementy. Dlatego nie tylko pod wpływem ostatniej encykliki papieskiej, ale już dużo wcześniej dostrzegało się rosnące zainteresowanie tym świętym. Jakie są przyczyny tego zjawiska? Może to właśnie z powodu tych czasów nacechowanych chciwym egoizmem i zimną obojętnością wobec ludzkiej biedy, których źródłem są fałszywe i zwodnicze idee kapitalizmu? A może dlatego, iż w Marcinie wyraźnie widać to, co wielu intuicyjnie czuje, że droga do Boga prowadzi przez konkretne czyny miłości bliźniego? – Dalsze refleksje na temat różnych rodzajów miłości przejawiających się wyraźnie w życiu św. Marcina będą skromną próbą odpowiedzi na te pytania.
powiedzieć, że także św. Marcin od dzieciństwa w ten sposób dojrzewał, chociaż prawie nic o tym nie wiemy. Pierwsze informacje, pochodzące z okresu jego służby wojskowej, mówią właśnie o jego skromności i stałej gotowości do służenia. Jako oficer miał prawo do niewolnika, aby mu usługiwał, „któremu wszakże – zamieniwszy się rolami – jego pan służył, i to do tego stopnia, że często mu osobiście ściągał i czyścił buty. Posiłki spożywali razem, Marcin jednak częściej usługiwał”. Postawa taka nie ograniczała się wcale do jednej osoby. Będąc pogańskim żołnierzem, Marcin już jaśniał w swoim środowisku cnotami: „Jego wielka dobroć wobec towarzyszy, zadziwiająca miłość, cierpliwość i pokora były ponad ludzką miarę. Jego umiarkowania zaś nie trzeba nawet chwalić, gdyż postępował tak, że już wówczas był uważany nie za żołnierza, lecz za mnicha. Dzięki tym zaletom tak bardzo pozyskał sobie wszystkich współtowarzyszy, że czcili go i darzyli nadzwyczajną sympatią”. Biograf wylicza też konkretne działania, w których przejawiała się ta miłość: „Posługiwał chorym, niósł pomoc biednym, wspierał potrzebujących, przyodziewał nagich. Sobie z żołdu wojskowego nie zatrzymywał nic oprócz codziennego wiktu”. Nie powinno nikogo dziwić, że poganin był tak dobry. Dobroć przecież nie jest zarezerwowana tylko dla ludzi wierzących. Przez wieki nie brak na to dowodów, czy to wśród mądrych filozofów i pisarzy, czy też w tysiącach przykładów dobroci u ludzi nie znających Boga, biednych i bogatych. 2. Miłość odważna – współcierpiąca
Ta jego miłość sprawia, że wzrusza się on na widok każdego potrzebującego i cierpiącego człowieka, i zaraz pragnie przyjść mu z pomocą w jego potrzebach. Jakby symbolem św. Marcina stało się to wydarzenie u bram Amiens, które miało miejsce jeszcze przed jego chrztem. Ale przecież był to zaledwie początek! Potem następowały liczne dalsze działania tego Świętego na rzecz cierpiących, ubogich, uciskanych, prześladowanych. Przy okazji okrycia biedaka w Amiens połową płaszcza Marcin doświadczył od razu (i z pewnością nie po raz pierwszy), że miłość łączy się z cierpieniem. Bo z jednej strony dając biednemu połowę płaszcza, sam naraził się na skutki panującego mrozu; a z drugiej strony (jak często bywa w podobnych sytuacjach) znaleźli się też ludzie, którzy mieli go za głupca i szyderczo wyśmiewali. Bardzo znaczące jest opowiadanie przedstawiające jak biskup Marcin, podczas gdy przygotowywał się do odprawienia uroczystej Mszy świętej w katedrze, miał w zakrystii niespodziewane odwiedziny jakiegoś biedaka, który prosił go o ubranie. Ponieważ wyznaczony do tego diakon zwlekał z wypełnieniem swego zadania, Święty za szafą dyskretnie zdjął to, co miał na sobie – pozostając okryty tylko szatami liturgicznymi – i dał biedakowi swoje ubranie. Potem diakonowi, który go przynaglał, aby już wyszedł do ołtarza i rozpoczął 1. Miłość zwyczajna – służebna Mszę, odpowiedział: „Trzeba najpierw ubrać ubogiego”. Do wielkości dojrzewa się powoli, w ukryciu. Można śmiało Wielka wrażliwość Marcina na ludzką nędzę i cierpienie
6
ADWENT 2018
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 4/2018
ujawnia się, choć w sposób bardzo dyskretny, przy wielu innych wydarzeniach w jego życiu. Nie było to jednak tylko płytkie współczucie, nie mające żadnego pokrycia w czynach, lecz autentyczna, odważna i konsekwentna miłość bliźniego, gotowa na każde ryzyko i na każdą ofiarę. Chyba najlepiej widać tę nieustraszoną postawę przy jego interwencjach u Awicjana, który powszechnie słynął z okrucieństwa. Zresztą, tak samo ryzykowne było wstawiać się za skazańcami u cesarzy, jak to pokazały fakty. Gdy Marcin wybrał się do okrutnego i pysznego Walentyniana I, ten rozkazał, aby biskupa nie wpuszczano do pałacu. Dopiero Boża interwencja, uzyskana przez modlitwę i pokutę Marcina, otworzyła mu dostęp do cesarza i jego życzliwość. Udając się do Maksyma, obwołanego cesarzem przez żołnierzy, nasz Święty chciał, aby uwolniono zamkniętych w więzieniu, odwołano skazanych na wygnanie, zwrócono im zabrane dobra. Jednak cena była wysoka: musiał odstąpić od surowości swoich zasad. Cesarz bardzo często zapraszał biskupa do pałacu na uczty, gdzie cesarzowa słuchała z zapartym tchem słów Marcina. Nie mogła oderwać się od stóp Marcina, klęcząc przed nim na ziemi. W końcu prosiła męża, aby oboje wymogli na Marcinie, po odesłaniu całej służby, by pozwolił jej zostać samej z nim, i by mogła ona osobiście przygotować mu posiłek. Błogosławiony mąż, którego nigdy nie dotknęła żadna kobieta, nie mógł się temu sprzeciwić. Kiedy Marcin udał się do Trewiru, żeby się wstawić za Pryscylianem i jego stronnikami, skazanymi na śmierć, znalazł się w gorszym niebezpieczeństwie. Otóż pod wpływem wielu biskupów ze stronnictwa Itacjusza zebranych na dworze, cesarz zażądał, aby Marcin nawiązał wspólnotę z tymi biskupami, jeżeli chce ułaskawienia skazanych na śmierć. Kiedy Marcin o tym się dowiedział, pośpieszył nocą do pałacu. Uroczyście przyrzekł, że jeśli cesarz ułaskawi skazanych, to on jest gotów nawiązać wspólnotę z biskupami, byleby tylko zostali również powstrzymani trybuni, wysłani już do Hiszpanii celem zniszczenia tamtejszych kościołów. Bez zwłoki Maksym zgodził się na wszystko. Następnego dnia Marcin nawiązał wspólnotę z biskupami podczas konsekracji biskupiej Feliksa – który po depozycji Itacjusza stał się przywódcą tego stronnictwa. Uznał bowiem, że lepiej ustąpić na godzinę, aby pomóc tym, nad których głową wisiał miecz. Jednak już w drodze powrotnej odczuwał wielkie wyrzuty sumienia i został surowo napomniany przez anioła. Wskutek tego potem aż do końca życia trzymał się z dala od wszystkich zebrań biskupów. 3. Miłość apostolska – duszpasterska W biografii Marcina Sulpicjusz Sewer często przyrównuje go do apostołów, a nawet do samego Chrystusa. Bez podejmowania dyskusji na temat przesadności tych porównań możemy spokojnie stwierdzić, że same fakty potwierdziły ogrom dzieła dokonanego przez św. Marcina. Jak za życia Marcina wymownym faktem była rzesza jego uczniów i innych wiernych, tak po jego śmierci przez wieki kult tego konkatedra-ostrowwlkp.pl
Świętego zataczał szerokie kręgi na całym świecie. Wzywali i czcili go niezliczeni biedacy, ludzie chorzy, krzywdzeni i doświadczani. Ale wielki jest także tłum osób wysoko postawionych: władców, książąt, papieży, biskupów, artystów, intelektualistów, wodzów, polityków i innych, których pociągała ta niesamowita osobowość i którzy na różne sposoby, prywatnie i publicznie, oddawali mu hołd czy prosili go o pomoc. Śmiało można powiedzieć, iż Marcin był i jest jednym z najbardziej czczonych na całym świecie świętych. Skąd bierze się takie powodzenie? – Nie jest to z pewnością skutek dobrze zrobionej kampanii czy reklamy, gdyż wtedy szybko by się skończyło. Na pewno postać św. Marcina dobrze odpowiada potrzebom wszystkich ludzi. Bo bez wątpienia wszyscy są spragnieni tych wartości, które on pielęgnował i niósł ludziom. Pierwszą z nich jest miłość. Taka konkretna, prosta. Drugą jest nadzieja, nadająca ludzkiemu życiu głęboki sens. Ta zaś wyrasta bezpośrednio z żywej wiary w Chrystusa, tej wiary, której Marcin najpierw sam mozolnie szukał, a potem – gdy już ją znalazł i się w niej umocnił – z niewiarygodną gorliwością niósł każdemu człowiekowi, jakiego tylko mógł spotkać. Jego przekonywującym argumentem nie były słowa, lecz czyny. Cała jego ewangelizacja była mocno osadzona na modlitwie i na surowej pokucie. Kiedy napotykał jakieś trudności, intensyfikował swą modlitwę, aż otrzymywał pomoc z nieba. Można śmiało powiedzieć, iż to ogromne dzieło ewangelizacji wsi galijskiej dokonane przez Marcina bardziej realizowało się dzięki cudownej pomocy udzielanej mu przez Chrystusa niż dzięki jego talentom i wysiłkom krasomówczym. To zatem, co na pierwszy rzut oka można by oceniać jako przesadę albo nawet fanatyzm – przede wszystkim walkę za wszelką cenę, by wykorzenić wszędzie wśród ludu religię pogańską, a zastępować ją chrześcijaństwem – było autentycznie żywym znakiem jego wiary w Chrystusa i jego pełnego miłości pragnienia, aby każdemu człowiekowi umożliwić osiągnięcie zbawienia. 4. Miłość ojcowska – wymagająca Niewątpliwie można uznać Marcina za ojca całego życia zakonnego w Europie Zachodniej. Jeszcze bardziej był on duchowym ojcem dla tych licznych młodych ludzi, którzy, pociągnięci jego ewangelicznym sposobem życia, opuszczali wszystko i przychodzili, by w jego wspólnocie prowadzić życie całkowicie poświęcone Bogu. Marcin z miłością prawdziwie ojcowską troszczył się o dobro swoich braci, ale też jak ojciec był dla nich wymagający. Już sam sposób życia, jaki im proponował, wymagał nie lada ascezy! Według świadectwa Sulpicjusza Sewera, już po wyborze Marcina na biskupa Tours, w pustelni w Marmoutier, położonej ok. 3 km od Tours w zakolu Loary, „on sam miał celę skleconą z gałęzi, podobnie liczni bracia. Wielu zaś innych wyżłobiło sobie schronienia w skale stojącej nad nimi góry. Było tam prawie osiemdziesięciu uczniów, którzy doskonalili się za przykładem błogosławionego nauczyciela. Nikt nie posiadał nic na własność, wszystko było oddawane do wspólnego użytku. Nie wolno było niczego kupować ani sprzedawać.
facebook.com/konkatedra
twitter.com/konkatedra
7
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 4/2018
Młodsi zajmowali się sztuką pisania, starsi natomiast poświęcali czas na modlitwę. Rzadko kto wychodził ze swojej celi, wyjąwszy udawanie się na miejsce modlitwy. Posiłek spożywali wszyscy razem po godzinie postu, to znaczy ok. godziny 15. Wina nikt nie używał oprócz tych, których zmusiła do tego choroba. Wielu przyodziewało się włosiem wielbłądzim: miękkie szaty uchodziły tam za przestępstwo. Jest to tym bardziej godne podziwu, że wielu spośród nich było szlachetnie urodzonych: ci, przez długi czas przyzwyczajeni do innych warunków, zmuszali się do takiej pokory i cierpliwości”. Lecz Marcin był wymagający nie tylko w życiu ascetycznym i moralnym. Ono było podstawą, aby następnie móc być posłanym do innych z misją głoszenia Dobrej Nowiny o zbawieniu. Nie przypadkiem jest on uważany za apostoła Galii. Gdy został biskupem, przynaglany miłością Chrystusa przemierzał nie tylko swoją diecezję, lecz cały kraj, niosąc wszędzie wiarę chrześcijańską. Jednak w tych ciągłych podróżach apostolskich rzadko bywał sam: zazwyczaj wszędzie towarzyszył mu bardzo liczny orszak jego uczniów. Łatwo można sobie wyobrazić, ile to wymagało również od nich ofiar i trudu. Nieraz nie nadążali za nim i pozostawali w tyle. Ale chcieli mu towarzyszyć. Uczestniczyli w jego trudach, niebezpieczeństwach i radościach. A przy okazji uczyli się od niego tej pasterskiej miłości, którą Chrystus polecał swoim apostołom: „Dobry pasterz daje życie swoje za owce” (J 10, 11). Nic więc dziwnego, że liczne wysiłki i podróże duszpasterskie Marcina, nieraz też potwierdzane cudami, już za jego życia owocowały w postaci licznych nawróceń. Jest również zrozumiałe, że wiele diecezji i wspólnot (nie mogąc mieć u siebie jego samego) pragnęło mieć jako biskupa któregoś z uczniów Marcina i o to zabiegało. I tak pełna ofiarnej miłości troska Marcina o zbawienie ludzi obejmowała coraz większe kręgi i była kontynuowana także po jego śmierci w dziele jego uczniów. 5. Miłość współczująca – do chorych Mimo że Marcin (ze względu na niebezpieczeństwo pychy i zbyt wielkiego rozgłosu) wystrzegał się publicznego robienia cudów, jednak w obliczu cierpienia, zwłaszcza na prośbę rodziców błagających o łaskę dla swoich dzieci, wzruszał się i nie potrafił odmówić. Tak na przykład „w Trewirze była pewna dziewczynka złożona straszną chorobą paraliżu, tak że już od długiego czasu nie spełniała żadnej z ludzkich potrzeb ciała; i prawie obumarła we wszystkich członkach z ledwością jeszcze oddychała. Najbliżsi stali przy niej zasmuceni, oczekując już tylko śmierci, gdy nagle oznajmiono, że Marcin przybył do tego miasta. Ojciec dziewczynki, skoro tylko się o tym dowiedział, pobiegł co tchu, aby prosić go za swoją córką. Tymczasem Marcin wszedł już do kościoła. Tam, na oczach całego ludu i w obecności wielu innych biskupów, starzec objął jego kolana i lamentując błagał: «Moja córka umiera na straszną chorobę, a okrutniejsze od śmierci jest to, że żyje tylko duch, ciało zaś jest już obumarłe. Proszę, abyś przyszedł do niej i ją pobłogosławił, ufam bowiem, że przez ciebie powróci do zdrowia». Marcin wymawiał 8
się, ale w końcu, przymuszony przez otaczających biskupów, poszedł do domu dziewczynki. Ogromny tłum oczekiwał przed drzwiami ciekaw, co też uczyni sługa Boży. On najpierw modlił się tylko leżąc krzyżem, co było jego wypróbowaną bronią w tego rodzaju sytuacjach, następnie, obejrzawszy dokładnie chorą, zażądał, aby mu podano olej. Pobłogosławiwszy go, wlał w usta dziewczynki trochę świętego płynu, i natychmiast odzyskała głos. Pod wpływem kontaktu z poświęconym olejem zaczęły odżywać powoli poszczególne członki jej ciała, aż wreszcie na oczach ludu wstała i chodziła pewnym krokiem”. Podobnie w Chartres „pewien ojciec rodziny przedstawił swoją dwunastoletnią córkę niemą od urodzenia, prosząc, aby błogosławiony mąż przez swoje święte zasługi rozwiązał jej język”. Prośbę poparli dwaj obecni biskupi. „Wtedy on, nie zwlekając dłużej, kazał usunąć liczny tłum ludzi stojących dokoła. Pozostawszy tylko w obecności biskupów i ojca dziewczynki, zgodnie ze swoim zwyczajem położył się krzyżem do modlitwy. Następnie pobłogosławił odrobinę oleju słowami modlitwy odmawianej przy błogosławieństwie i poświęcony w ten sposób płyn wlał do ust dziewczynki, trzymając przy tym palcami jej język. Środek świętego okazał się skuteczny: zapytał ją o imię ojca, a ona zaraz odpowiedziała. Jej ojciec słysząc to, wykrzyknął z radości, a płacząc równocześnie i obejmując kolana świętego, wyznał ku zdumieniu wszystkich, że jest to pierwsze słowo, jakie usłyszał z ust swojej córki”. Przez zasługi Marcina dokonało się też uzdrowienie jeszcze innej dziewczynki. Otóż pewien wysoki urzędnik cesarski i przyjaciel Marcina, „prefekt Arboriusz, mąż o naturze nadzwyczaj świątobliwej i wiernej, gdy jego córka była nękana bardzo dokuczliwymi atakami gorączki kwartany, przy kolejnym przypływie temperatury położył na piersi dziewczynki list Marcina, który mu przypadkiem przyniesiono, i natychmiast opuściła ją gorączka. To wywarło na Arboriuszu tak wielkie wrażenie, że natychmiast dziewczynkę poświęcił Bogu i oddał na wieczne dziewictwo... I nie pozwolił, by przyoblekłszy strój dziewictwa była konsekrowana przez kogoś innego, jak tylko przez Marcina”. Kiedyś „pewna kobieta cierpiąca na upływ krwi, gdy dotknęła szaty Marcina, za przykładem owej niewiasty z Ewangelii (por. Mk 5,25-29), w tym samym momencie została uzdrowiona”. Mocy uzdrawiającej Marcina doświadczył w swej młodości także późniejszy biskup Noli, św. Paulin. Gdy bowiem „zachorował ciężko na oczy i już pokryła mu źrenicę ciemna, gruba zaćma, Marcin dotknął jego oka pędzelkiem i uśmierzywszy wszelki ból, przywrócił mu dawne zdrowie”. 6. Miłość przebaczająca – do nieprzyjaciół Chociaż bardzo dbał o czystość nauki i obyczajów swoich uczniów, zwłaszcza kapłanów, Marcin miał świadomość ludzkiej słabości i okazywał upadającym wielką wyrozumiałość, co oczywiście bardzo nie podobało się szatanowi. „Niektórzy z braci zaświadczali też, iż słyszeli demona gwałtownym głosem czyniącego Marcinowi zarzuty, że pewnych braci, ADWENT 2018
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 4/2018
którzy dawniej stracili łaskę chrztu wskutek różnych błędów, później, gdy się nawrócili, przyjął do klasztoru; demon zaś wyliczał występki każdego z nich. Marcin, zwalczając diabła, odpowiadał ciągle, że dawne wykroczenia zostały odpokutowane prowadzeniem lepszego życia, a tym, którzy przestaną grzeszyć, przez miłosierdzie Boże będą one odpuszczone”. Wśród swoich uczniów Marcin miał czasem osoby trudne. Jedną z nich był Brykcjon. Z pochodzenia ubogi, w klasztorze żyjący ponad stan (trzymał konie i nabywał niewolników, a niektórzy zarzucali mu, że wśród nich kupował także piękne dziewczęta) – gdy Biskup go napomniał, wpadł w furię i „napadł na Marcina tak gwałtownie, że z trudem powstrzymano go od rękoczynów. Święty tymczasem zachował łagodne oblicze i spokój ducha, usiłując oględnymi słowami powściągnąć szaleństwo tego biedaka”. Marcin był świadom, że to sprawka szatana. Dlatego nie gniewał się na ubliżającą mu osobę, lecz odpowiadał modlitwą. A kiedy Brykcjon „przepełniony skruchą wkrótce powrócił i upadł Marcinowi do kolan błagając o przebaczenie, uznając swój błąd i przyznając, że był omotany przez złego ducha, nie było trudno proszącemu uzyskać u Marcina przebaczenie”. Ta przebaczająca miłość nie była tylko chwilowa czy zewnętrzna. Potwierdzają to fakty. „Później, gdy wobec Marcina tego samego Brykcjona oskarżano o liczne i ciężkie przewinienia, on mimo to nie dał się nakłonić do pozbawienia go godności kapłańskiej”. Zaś już po śmierci Świętego – jakby na potwierdzenie tej postawy pełnej miłości – właśnie Brykcjon został wybrany jego następcą. Już od początku spotykał się z silną opozycją dawnych współbraci i różnymi atakami. Złożony z urzędu z powodu oszczerstw, w 331 r. udał się do Rzymu. Uniewinniony przez papieża św. Juliusza I powrócił na stolicę biskupią i umarł w opinii świętości w 344 roku. Św. Brykcjon został pochowany w Tours w kościele św. Marcina, który za życia kazał wybudować. Wkrótce po śmierci rozpowszechnił się jego kult. Jego wspomnienie liturgiczne przypada 13 listopada. Bardzo piękne jest świadectwo, jakie daje o nim pod koniec swego pierwszego dzieła (napisanego jeszcze za życia Marcina) Sulpicjusz Sewer: „O mąż prawdziwie błogosławiony, w którym nie było podstępu, który nikogo nie sądził, nikogo nie potępiał, nikomu nie odpłacał złem za złe. Odznaczał się bardzo wielką cierpliwością wobec wszystkich doznawanych niesprawiedliwości. Chociaż był biskupem, krzywdzony bezkarnie – także przez duchownych najniższego stopnia – nigdy z tego powodu nikogo ani nie usunął z jakiegoś stanowiska, ani też, na ile to zależało od niego, nie odepchnął od swojej miłości”. 7. Miłość do całego stworzenia Pomimo ciągłego przeogromnego zaangażowania duszpasterskiego, Marcin nie dał się porwać aktywizmowi, który dziś tak często powoduje, że ludzie żyją tylko dla jakiejś idei i nie mają czasu na nic innego: ani dla najbliższych, ani dla siebie, ani też by zatrzymać się z podziwem czy współkonkatedra-ostrowwlkp.pl
czuciem dla otaczającej nas przyrody. On żył w harmonii i bliskości z całą naturą, szczególnie jako mnich, ale także później jako biskup - wędrowny misjonarz. Miał od Boga taką moc, że „oswajał aż do granic poufałości wściekłe bestie i jadowite węże”. Różne epizody, wspomniane przez jego biografa, uchylają nam rąbka tajemnicy jego intymnej komunii z całym Bożym stworzeniem i jego miłości do niego. Podobnie jak u ludzi, tak w świecie zwierząt Marcin współczuł zdecydowanie słabszym i tym, którym groziło niebezpieczeństwo. Nieraz też w sposób cudowny przychodził z pomocą. I tak widząc w drodze, jak podczas polowania psy ścigały zająca, który nie miał już możliwości ucieczki, „wrażliwe serce błogosławionego męża ulitowało się nad tym stworzeniem... Rozkazał psom, aby zaniechały pogoni i pozwoliły mu uciec”. Na co one stanęły jak wryte, a zajączek bezpieczny uciekł. Już u schyłku swego życia, zmierzając do Candes, by pojednać tamtejszych duchownych, po drodze zobaczył drapieżne nurki, jak latały nad wodą i łowiły ryby. Porównując te żarłoczne ptaki do demonów, które łowią i pożerają nieostrożne dusze, kazał im odlecieć na miejsca bezwodne i pustynne, co one też natychmiast uczyniły. Jeszcze bardziej zdumiewa historia pewnej krowy, która była tak agresywna, że stanowiła poważne zagrożenie dla wszystkich przechodzących w pobliżu. Kiedy Marcin tamtędy przechodził z uczniami, pasterze już z daleka wołali, ostrzegając ich przed niebezpieczeństwem. Lecz Marcin, wyposażony nadzwyczajnymi darami, od razu dostrzegł, iż to biedne zwierzę było dręczone przez ujeżdżającego je demona. Kiedy więc mocą świętego zły duch został przepędzony, krowa łagodna jak owieczka położyła się z wdzięcznością u jego stóp, a następnie wróciła do swego stada. Obraz miłości św. Marcina byłby niekompletny, a nawet pozbawiony swego źródła, gdybyśmy nie wspomnieli o jego wielkiej miłości do Chrystusa. Od owego pamiętnego dnia, gdy Pan ukazał mu się we śnie – jak to pięknie ujął Sulpicjusz Sewer – „na jego ustach nie było nigdy nic innego, jak tylko imię Chrystusa, w sercu – tylko pobożność, pokój i miłosierdzie”. Naprawdę ta chrystocentryczna pobożność Marcina jest uderzająca w swej głębi i prostocie, w swej mocy i skuteczności. Wydaje się, że również ta jego cecha może ukazać w naszych czasach jasne światło ludziom, którzy nieraz pod wpływem naturalnej potrzeby Boga szukają Go, ale są zdezorientowani i gubią się w ogólnym zamieszaniu. Marcin bowiem z jednej strony był dobrze obeznany z nauką Ewangelii i z całą doktryną katolicką, której bardzo stanowczo bronił jeszcze zanim został mnichem czy biskupem – do tego stopnia, iż w Mediolanie był prześladowany i wypędzony z tego powodu. Z pewnością tę rzetelną formację miał do zawdzięczenia św. Hilaremu, który też przyjął wiarę katolicką już jako dorosły człowiek, pod wpływem lektury Ewangelii, a potem był nieustraszonym jej obrońcą w całym rzymskim imperium. Z drugiej strony Marcin nigdy nie wdawał się w teoretyczne dyskusje, nie pisał uczonych traktatów, a jego nauki były bardzo krótkie i proste, przepojone treścią
facebook.com/konkatedra
twitter.com/konkatedra
9
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 4/2018
duchową, przeważnie oparte lub wzorowane na Ewangelii. Po długiej służbie wojskowej Marcin w wielu rzeczach zachował wojskowy sposób myślenia i działania. Można więc śmiało powiedzieć, że także w swej relacji do Chrystusa był on podobny do starego żołnierza, który kocha swego wodza. Mi-
łość ta wyrażała się nie tyle w uczuciach czy słowach, co raczej w głębokim zaufaniu, wiernej służbie, ochoczym posłuszeństwie na każdy rozkaz i gotowości, a nawet gorącym pragnieniu, by za swoim wodzem iść do walki i oddać za niego życie. O. Polikarp Jan Nowak OFM
Wszyscy znamy anioły przedstawiane w postaci pięknych młodzieńców. Ukazują nam je obrazy, figury w kościołach czy małe podobizny dzieci, które podarowujemy z okazji chrztu lub pierwszej komunii świętej. Jednak czy są to wierne odzwierciedlenia tych potężnych stworzeń? Nazwa anioł pochodzi z języka łacińskiego: angelus oznacza posłańca, zwiastuna. Została ona zapożyczona z greckiego – angelos. Święty Augustyn, opisując kim są aniołowie, stwierdza, że „anioł” odnosi się do zadania konkretnej istoty, nie zaś do jej natury, czyli tego, czym dana istota jest. Wszyscy aniołowie mają naturę duchową, zaś swoją nazwę zawdzięczają zadaniu, które otrzymali od Boga. Warto dodać, że każdy anioł jest konkretną osobą. W Starym Testamencie aniołami nazywane są nie tylko istoty duchowe, ale również prorocy, kapłani, królowie, czasem tym terminem określany jest zwyczajny człowiek, który został przez kogoś posłany (zob. Ml 2, 7; 2 Sm 14, 17-20; 1 Sm 29, 9). Mówiąc jednak o aniele w kontekście religijnym, chodzi nam o istotę duchową, która jest posyłana przez Boga z nieba na świat. Aniołowie na kartach Pisma Świętego są obecni od chwili stworzenia, poprzez całą historię zbawienia. Zwiastują ludziom to zbawienie oraz służą w spełnieniu się woli Bożej. W Księdze Rodzaju czytamy, że aniołowie zamykają raj ziemski (Rdz 3, 24), chronią Lota (Rdz 19, 1-23), ratują Hagar i jej dziecko (Rdz 21, 17), powstrzymują rękę Abrahama (Rdz 22, 11), w kolejnych księgach mamy obraz aniołów, którzy prowadzą lud Boży (Wj 23, 20-23), zwiastują narodziny (Sdz 13) i powołania (Sdz 6, 1124; Iz 6, 6), towarzyszą prorokom (1 Krl 19, 5). Wreszcie archanioł Gabriel zwiastuje narodzenie Jana Chrzciciela, oraz najważniejszy punkt w dziejach, czyli narodzenie samego Jezusa. Modlimy się: „Anioł Gabriel zwiastował Pannie Maryi i poczęła z Ducha Świętego”. Imię Archanioła Gabriela oznacza Boga mocnego, Boga wojownika, męża Bożego, człowieka Bożego. W Nowym Testamencie postać archanioła Gabriela spotykamy w Ewangelii świętego Łukasza. Bóg posłał go do kapłana Zachariasza, aby poinformować go, że zostanie ojcem Jana Chrzciciela, który poprzedził Jezusa. Następnie archanioł pojawia się podczas sceny zwiastowania w Nazarecie. Tam pozdrawia Maryję w sposób podobny do tego, którym i my 10
Adorujący aniołowie z głównego ołtarza Konkatedry | fot. JR
Aniołowie
zwracamy się do Matki Bożej odmawiając różaniec. Pomyślmy o Maryi, młodej kobiecie, do której przyszedł Anioł i oznajmił, że zostanie matką Boga. Maryja zmieszała się i rozważała, co mogą oznaczać te słowa. Zaufała jednak Panu i odparła: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” Archanioł nie udzielił Jej żadnych wyjaśnień, zostawił Ją ze słowem Bożym, a Ona pokornie i w ciszy przyjęła je i wprowadziła w czyn. Pełnia zaufania, jaką obdarzyła Pana, towarzyszyła Jej przez resztę życia, nawet gdy Jej Syn umierał na krzyżu. Módlmy się do Matki Najświętszej, by tak jak Ona, przyjmować wolę Pana i mieć otwarte serce na Jego posłańców.
diakon Witold Morozowicz
Zwiastowanie, olejny obraz ufundowany przez ks. Edmunda księcia Radziwiłła | fot. JR
ADWENT 2018
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 4/2018
Marsz
i
Bal
Świętych
Na kilka dni przed uroczystością Wszystkich Świętych w Konkatedrze po raz piąty odbył się Marsz Świętych. W tym roku, w nowej formule po Marszu odbył się Bal Świętych. Świętowanie rozpoczęło się od Mszy św., która została odprawiona przez ks. Pawła Wczesnego z ks. Proboszczem Krzysztofem Nojmanem, ks. Dariuszem Kulińskim oraz ks. Pawłem Nasiadkiem. W kazaniu ks. Paweł rozmawiał z dziećmi na temat świętości. Niestety przez deszczową pogodę zrezygnowano z przejścia Marszu ulicami miasta. Dlatego Wszyscy Święci przemaszerowali z Konkatedry do dużej sali Domu Katolickiego, gdzie odbył się wielki Bal Świętych. Wiele dzieci przebrało się za świętego. Można było spotkać m.in. św. Józefa, św. Jadwigę, św. Michała Archanioła. Dla dzieci przygotowane zostały słodycze i napoje, a na wszystkich czekała gorąca grochówka. Bal poprowadził dj Damian Nowaczyk, który przygotował wiele zabaw. Radości milusińskich było mnóstwo. Pod koniec zabawy rozstrzygnięto konkurs plastyczny dla dzieci, którego tematem była „160 rocznica objawień Matki Bożej w Lourdes”. Jury wyłonione spośród rodziców jednogłośnie podjęło decyzję, że pierwsze miejsce zajęły wszystkie prace. Podczas Marszu i Balu chcemy radośnie wyznać wiarę w Świętych Obcowanie. Marsz jest chrześcijańską alternatywą na organizowane obchody Halloween. Jacek Ryczkiewicz
konkatedra-ostrowwlkp.pl
facebook.com/konkatedra
twitter.com/konkatedra
11
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 4/2018
„Śpiewamy dla Niepodległej”
i Orkiestr. – W roku 2018 świętujemy z radością 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Dla nas – Wielkopolan W niedzielę 28 października w Konkatedrze pod ha– bardzo ważną jest też rocznica wybuchu Powstania Wielkosłem „Śpiewamy dla Niepodległej” odbył się XXXI Przepolskiego, podczas którego nasi przodkowie wywalczyli przyłągląd Chórów Południowej Wielkopolski. Wystąpiło 15 czenie regionu do Macierzy. Także w gronie chórów i orkiestr chórów, a w nich ponad 400 chórzystów oraz Ostrowska dętych chcemy świętować te dwie rocznice, ponieważ amatorski Orkiestra Koncertowa. Koncert wpisał się w obchody ruch muzyczny rodził się w ostatnich dekadach XIX wieku jako 100 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. forma walki z germanizacją. (…) Jako spadkobiercy tak ważKoncert rozpoczął się odśpiewaniem Hymnu Narodokich tradycji historycznych pragniemy godnie uczcić 100-lecie wego oraz Roty. Zebranych w świątyni powitał Karol Marodzyskania niepodległości, które powinno mieszkańcom naszeszał, prezes Południowowielkopolskiego Związku Chórów go regionu uzmysłowić, że amatorski ruch muzyczny miał swoje miejsce na drodze do wolności Ojczyzny. Każdy z piętnastu chórów wykonał po dwa utwory. Można było usłyszeć m.in.: „Marsz Pierwszej Brygady”, „Cześć polskiej ziemi”, „Płynie Wisła, płynie”, „O mój rozmarynie”, „Wojenko, wojenko”, „Rota katolików”, „Czerwone maki na Monte Cassino”. Na zakończenie wszystkie chóry wykonały premierowo „Hymn Wielkopolski”, którego autorem słów jest Kajetan Pyrzyński, a muzykę napisał Mariusz Matuszewski. Poszczególne wykonania można obejrzeć i posłuchać na parafialnym kanale YouTube oraz na stronie internetowej parafii: www.konkatedra-ostrowwlkp.pl Jacek Ryczkiewicz
Inscenizacja i widowisko historyczne „Ku Niepodległej” W sobotę 10 listopada na terenie przykościelnym odbyła się inscenizacji i widowiska historycznego „Ku Niepodległej” zorganizowane w ramach obchodów rocznic 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, „Republiki Ostrowskiej” i Powstania Wielkopolskiego. Inscenizacja rozpoczęła się o godz. 16.00 wymarszem Pułku Pruskiego spod Konwiktu Arcybiskupiego na plac przy Konkatedrze, gdzie nastąpił meldunek, na który przybył bryczką oficer, który przeprowadził inspekcję. Druga część widowiska przeniosła się do historycznej dużej sali Domu Katolickiego, w której przedstawiono wydarzenia z wiecu, na którym społeczeństwo miasta opowiedziało się za natychmiastową przynależnością do powstającego państwa polskiego. W tej części udział wziął Chór Nauczycielski im. Stanisława Wiechowicza oraz Ostrowska Orkiestra Koncertowa pod dyr. Mariana Sikorskiego. Następnie powrócono na plac przy kościele, gdzie przedstawiono wydarzenia z walk frontu południowego, tj. siódmego odcinka frontu południowego, którego dowódcą był podporucznik Włodzimierz Wawrzyniak, absolwent Gimnazjum Katolickiego w Ostrowie (obecne I LO). Historyk Józef Pietrzak podkreślał, że podporucznik Wawrzyniak prowadził walki tworząc jak najlepsze warunki dla żołnierzy, dzięki czemu ofiar wśród polskich oddziałów było sto12
sunkowo mało. Dla porównania w Powstaniu Warszawskim zginęło prawie 200 tys. ofiar, natomiast Powstanie Wielkopolskie zaledwie 2 tys. W tej części udział wziął Proboszcz Ostrowskiej Konkatedry ks. kan. Krzysztof Nojman, który wcielił się w rolę kapelana, który błogosławił żołnierzom. Podczas widowiska przy Domu Katolickim ks. Proboszcz Krzysztof Nojman oraz Prezydent Miasta Beata Klimek odsłonili kolejne ostrowskie jabłuszko, jabłuszko Republiki Ostrowskiej, które przedstawione jest z flagą orłem Republiki Ostrowskiej. Ostatnią częścią tego dnia obchodów było patriotyczne śpiewanie i Piknik Obywatelski przy Domu Katolickim. Jacek Ryczkiewicz ADWENT 2018
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 4/2018
Hymnem Narodowym przy brzmieniu dzwonów z wieży Konkatedry, Maryi Królowej Polski, św. Stanisława Bpa oraz Pelagii, rozpoczęła się uroczysta Msza św. w intencji Ojczyzny i Miasta Ostrowa Wielkopolskiego w 100-lecie odzyskania niepodległości. Eucharystii przewodniczył delegat ordynariusza diecezji kaliskiej bp Edwarda Janiaka ks. prałat Tomasz Ilski. – Sięgamy po skarb sprzed 100 lat: Republika Ostrowska, odzyskana polska niepodległość po długich latach zniewolenia. Dar wolności, dar dany i dar zadany. Dziękując Bogu za odwagę i mądrość naszych przodków przepraszamy równocześnie naszego Zbawcę za targowiczan i wszystkich owładniętych prywatą i obojętnych na losy Ojczyzny – mówił w homilii ks. prałat Ilski. Kapłan podkreślił, że każdy musi odpowiedzieć sobie na pytanie, kim jest człowiek, ponieważ bez tego nie da się zrozumieć, czym jest wolność i jak wielkim jest skarbem. Przywołał słowa św. Jana Pawła II, który na Ojczystej ziemi mówił „Nie można człowieka zrozumieć bez Chrystusa”. – Bez Chrystusa wolność może przerodzić się w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm. Dzisiejszy świat chcąc narzucić wizję człowieka bez Boga zniewala go i okrada z właściwej godności – zauważył delegat biskupi. – Pragniemy wszystkich zaprosić do podjęcia wysiłku intelektualnego, by odkrywać godność każdego człowieka, sens życia i zadania, które Bóg stawia przed naszym narodem i całym światem – zachęcał ks. Ilski. – Podstawą wolności jest szacunek do życia, od poczęcia do naturalnej śmierci. Pomijając tę prawdę człowiek staje się zwolennikiem ideologii, którą można nazwać cywilizacją śmierci. Szacunek do życia, to szacunek do każdego człowieka. W innym wypadku można zaakceptować rozbiory, lata niewoli, gułagi, obozy koncentracyjne, holokaust i wszystkie inne wypaczenia – mówił emerytowany proboszcz parafii Konkatedralnej. Kapłan podkreślił drogę, którą musieli przejść przodkowie, ich modlitwy zanoszone do Boga, by Polska mogła stać się wolnym krajem. – Potrzeba Boga w rodzinach, szkołach, naszej Ojczyźnie, w Europie i w świecie. Nie pozwólmy zniewolić naszych umysłów i codziennego życia. Wolność jest zbyt wielką wartością by nią kupczyć – stwierdził ks. Tomasz Ilski, który homilię zakończył cytując kazanie ks. Piotra Skargi „Modlitwa za Ojczyznę”. konkatedra-ostrowwlkp.pl
Po Komunii św. na polecenie bp Edwarda Janiaka odśpiewano dziękczynny hymn „Te Deum”. Wspólnie z delegatem biskupa kaliskiego ks. prał. Tomaszem Ilskim modlił się Proboszcz Konkatedry ks. kan. Krzysztof Nojman, ks. infułat Tadeusz Szmyt, ks. kanonik Maciej Wyzujak – proboszcz parafii pw. Ducha Św., wikariusze ks. Marcin Kierzek oraz ks. Dariusz Kuliński, a także diakon Witold Morozowicz. W wypełnionej wiernymi Konkatedrze na Mszy św. obecni byli parlamentarzyści, władze miejskie i powiatowe, honorowi obywatele miasta, radni miejscy i powiatowi, delegacje z miast partnerskich, delegacje służb wojskowych, policji, straży, kombatantów, organizacji społecznych harcerzy i uczniów szkół. W świątyni licznie zgromadziły się poczty sztandarowe miasta, organizacji społecznych, oświatowych i kościelnych. Mszę św. uświetnił Chór Nauczycielski im. Stanisława Wiechowicza pod dyr. Janusza Lipińskiego oraz Ostrowska Orkiestra Koncertowa pod dyr. Mariana Sikorskiego. Na zakończenie Mszy św. w murach Konkatedry wybrzmiało „Boże, coś Polskę” oraz Rota. Po Eucharystii delegacje przeszły pod dom Stefana Rowińskiego, siedzibę Powiatowej Rady Ludowej w czasach „Republiki Ostrowskiej” i Powstania Wielkopolskiego, Dom Katolicki, dawny Konwikt Arcybiskupi, gdzie złożono kwiaty. Na Placu Rowińskiego Bractwo Kurkowe oddało kilka salw armatnich. 11 LISTOPADA – tak nazwano rondo u zbiegu Al. Powstańców Wielkopolskich oraz ul. Ledóchowskiego. Na środku skrzyżowania zakopano kapsułę czasu, do której uczniowie ostrowskich szkół podstawowych oraz przedszkoli włożyli pamiątki dla przyszłych pokoleń. To wydarzenie zakończyło tą część obchodów Święta Niepodległości. Jacek Ryczkiewicz
Więcej zdjęć oraz materiał wideo na naszej parafialnej stronie internetowej: www.konkatedra-ostrowwlkp.pl
facebook.com/konkatedra
Msza św. w intencji Ojczyzny i Miasta Ostrowa Wielkopolskiego | fot. JR
Za Ojczyznę i Miasto w 100-lecie odzyskania niepodległości
twitter.com/konkatedra
13
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 4/2018 dokończenie ze str. 5
chodzący z XVIII w. obyczaj polski nawiązuje do wczesnochrześcijańskiej praktyki dzielenia się między sobą błogosławionym chlebem, który jest symbolem życia i podtrzymuje życie. Wyraża gotowość podzielenia się tym, co Następnie bierze do rąk Pismo Święte i mówi: Posłuchajmy słów Ewangelii według świętego Łukasza o na- jest najcenniejsze i najbardziej potrzebne. Przypomina nam także prawdę, że Jezus Chrystus narodzony dzisiaj rodzeniu Pana Jezusa (odczytuje się fragment Łk 2,1-20): W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, w Betlejem jest dla nas Chlebem z nieba i daje nam się żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. Pierwszy w Najświętszej Eucharystii, abyśmy mieli życie wieczne. ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był KwiryObrzędy błogosławieństw dostosowane do zwyczaniusz. Wybierali się więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy jów diecezji polskich przewidują specjalną modlitwę do swego miasta. Udał się także Józef z Galilei, z miasta Naza- nad opłatkiem. Ojciec rodziny ze złożonymi rękoma ret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, po- odmawia następującą modlitwę: nieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać Błogosławiony jesteś, Panie, Boże wszechświata, bo z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. dzięki twojej hojności otrzymaliśmy chleb, który jest owoKiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. cem ziemi i pracy rąk ludzkich. Ty z miłości posłałeś na Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki świat swojego Jednorodzonego Syna, który pod postai położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie. cią chleba daje nam swoje Ciało jako pokarm i zadatek W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nieśmiertelności. Prosimy Cię, racz pobłogosławić nas nocną nad swoją trzodą. Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwa- wszystkich i te opłatki, którymi będziemy się dzielić zwyła Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. czajem naszych ojców i składać sobie nawzajem świąteczLecz anioł rzekł do nich: «Nie bójcie się! Oto zwiastuję ne życzenia. Napełnij nasze serca życzliwością, miłością wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: i pokojem, abyśmy codziennym postępowaniem potwierdziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, któ- dzali to, co wypowiemy ustami. Panie, Boże, spraw, abyrym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: Znaj- śmy byli dla siebie nawzajem dobrzy jak chleb, a w przydziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie». szłości mogli uczestniczyć w uczcie zbawionych w Twoim I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów nie- królestwie. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen. bieskich, które wielbiły Boga słowami: «Chwała Bogu na Następuje łamanie się opłatkiem. Ojciec rodziwysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania». Gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze mó- ny składa życzenia wszystkim obecnym i przełamuje wili nawzajem do siebie: «Pójdźmy do Betlejem i zobacz- się opłatkiem najpierw z matką, a potem pozostałymi my, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił». członkami rodziny. Wszyscy nawzajem składają sobie Udali się też z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Nie- życzenia i wymieniają pocałunek serdeczności i pokoju. W czasie spożywania wieczerzy wigilijnej należy zamowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, któ- troszczyć się o zachowanie rodzinnego i religijnego narzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. stroju. Potrawy wigilijne powinny być postne, nie podaLecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je je się alkoholu. Rezygnujemy z oglądania telewizji czy w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za słuchania rozpraszającej muzyki. Kiedy wieczerza wigilijna dobiega końca, rozpoczynamy śpiew kolęd i wzawszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane. jemne obdarowywanie się upominkami. Po odczytaniu tekstu, na znak szacunku dla słowa Po wieczerzy można odmówić następującą modlitwę: Bożego, całuje się księgę Pisma Świętego i mówi: Boże, nasz Ojcze dziękujemy Ci za dar Twojego Syna, Błagajmy teraz Dobrego Boga o błogosławieństwo dla nas narodzonego dla naszego zbawienia z Maryi Dziewicy, zgromadzonych na tej wieczerzy, dla naszych najbliższych dziękujemy Tobie za ten błogosławiony wieczór, za dary, i przyjaciół rozsianych po świecie, sąsiadów, wszystkich chorych, które spożyliśmy podczas Wieczerzy i wszelkie dobrosamotnych, głodujących, smutnych i nieszczęśliwych. Niech Bóg dziejstwa, którymi nas z miłością obdarzasz dnia każdeześle wszystkim żyjącym potrzebne łaski a naszym zmarłym go. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen. udzieli przebaczenia grzechów i wprowadzi do swojego króleChwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu. Jak była stwa w niebie. Módlmy się o to słowami Jezusa. Ojcze nasz... na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen. Zawierzamy się też wstawiennictwu Maryi, Świętej Ukoronowaniem radosnego świętowania Wigilii BoBożej Rodzicielki mówiąc: Zdrowaś Maryjo... żonarodzeniowej jest uczestnictwo w Pasterce, Mszy Można wyjaśnić sens i znaczenie dzielenia się opłatkiem: świętej sprawowanej o północy. Opr. ks. Jan Rusiecki SDB Za chwilę przełamiemy się białym opłatkiem. Ten poTekst pochodzi z Tygodnika Wszyscy odpowiadają: Bogu niech będą dzięki.
Warszawsko-Praskiego „Idziemy” 21.12.2008
14
ADWENT 2018
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 4/2018
Zamyślenia z klauzury Stajemy u progu kolejnego Adwentu. Jezus zaprasza nas, byśmy w tym czasie zwolnili w naszym codziennym zabieganiu, znaleźli czas na zamyślenie nad swoim życiem w perspektywie wieczności, a potem wraz z Maryją oczekiwali na tajemnicę Jego narodzenia. Wielu z nas, mimo pragnienia serca by więcej czasu poświęcić dla Pana, ogranicza rzeczywistość pracy, wieku czy choroby. Jezus wie o tym, dlatego w Kościele są różni święci, którzy dochodzą do bliskości z Jezusem różnymi drogami. A On stawia ich jako drogowskazy dla tych, którzy jeszcze pielgrzymują przez życie, by każdy z nas odnalazł swoją ścieżkę do Nieba. Wśród nich jest Sługa Boża s. Konsolata Betrone. Jej droga jest prosta, maleńka, dostępna dla każdego. Jezus poprosił ją, by żyła zwyczajnie, każdą chwilę przeżywając z miłością. Podyktował jej akt miłości: ,,Jezu, Maryjo, kocham was, ratujcie dusze” – który stał się centrum drogi duchowej s. Konsolaty i głównym środkiem poprzez który realizowała ona swoje powołanie miłości, do którego jesteśmy zaproszeni wszyscy. Bez miłości wszystkie nasze słowa wypowiedziane czy napisane byłyby jedynie pustym dźwiękiem miedzi lub brzmieniem cymbału (por. 1 Kor 13,1) na nic przydała by się nasza wiedza, niczemu nie służyłyby nasze wysiłki, starania... Jezus mówił s. Konsolacie: Jedna chwila miłości decyduje o wiecznym zbawieniu dusz. Ponieważ jeden akt miłości jest bardzo owocny, jedno ,,Jezu, Maryjo, kocham was, ratujcie dusze” zadośćuczyni za tysiące bluźnierstw. Skup się na postanowieniu: kochać nieustannie. Ono streszcza wszystkie inne; zachowując je zachowasz wszystkie inne. Żadna rzecz nie powinna przeszkadzać ci w nieustannym akcie miłości, nie żądam od ciebie niczego innego jak tylko nieustannego aktu miłości. Akt miłości w życiu s. Konsolaty był pokarmem jej duszy i to ona mówiła: Naśladujcie mnie w wysiłku, by przemienić wasze życie w nieustanny akt miłości. Posługujcie się aktem ,,Jezu, Maryjo, kocham was, ratujcie dusze” w miarę waszych możliwości.
Służebnica Boża siostra Konsolata Betrone | fot. www.skkonsolata.pl
Jezus przez drogę s. Konsolaty dał nam akt miłości, który jest nie tylko aktem strzelistym, ale wskazał na duchową drogę, która ułatwia życie w miłości. Może warto w tych szczególnych dniach pójść tą drogą? Wpleść w codzienność akt miłości i pośród przedświątecznego zabiegania odnajdywać pokój w tych właśnie słowach Jezu, Maryjo, kocham Was. Wtedy, nawet jeśli nie wszystko wyjdzie tak, jak zaplanowaliśmy, nie wszystko zdążymy przygotować, w czasie Świąt Bożego Narodzenia. ,,Jezus powiedział: ,,Kochaj mnie, a będziesz szczęśliwa; im bardziej będziesz mnie kochać, tym bardziej będziesz szczęśliwa!” Odwagi, Jezus i Maryja pomogą ci. Nigdy się nie bój, ufaj i wierz w ich miłość do ciebie” (z listu s. Konsolaty do ,,Najmniejszych”). Więcej informacji na temat sługi Bożej s. Konsolaty Betrone i maleńkiej drogi miłości w książkach: ,,Orędzie miłości Serca Jezusa do świata” o. Lorenzo Sales i ,,Traktat o maleńkiej drodze miłości” o. Lorazo Sales. W grudniu na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim została też obroniona rozprawa doktorska z teologii duchowości katolickiej napisana przez s. Jadwigę Danielę Chwałek CFS pod kierunkiem ks. prof. dr. hab. Marka Chmielewskiego pt. ,,Maleńka Droga Miłości” jako styl życia chrześcijańskiego według s. Konsolaty Betrone. Klaryski Kapucynki
konkatedra-ostrowwlkp.pl
facebook.com/konkatedra
twitter.com/konkatedra
15
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 4/2018
ADWENTOWI PRZEWODNICY Adwent to czas oczekiwania na przyjście Chrystu- którą słyszymy na samym początku Adwentu. Oczekisa (z języka łacińskiego adventus oznacza przyjście). wany Mesjasz przyniesie pokój: Wtedy swe miecze przePodczas tych kilku tygodni mamy przygotować swoje kują na pługi, a włócznie swoje na sierpy. Naród przeciw serca na spotkanie z Panem. Nie narodowi nie podniesie już oręża, dotyczy to tylko Świąt Bożego i nie będą się więcej ćwiczyć do Narodzenia, ponieważ adwentowojny«. Chodźcie, domu Jakuba; wy czas dzieli się na dwie części. postępujmy w światłości Pana Pierwsza z nich, znacznie dłuż(Iz 2,4-5). Pan przybędzie niesza, bo obejmująca okres od I Niespodziewanie, ale wcześniej chce dzieli Adwentu do 16 grudnia, pomóc człowiekowi przygotować zwraca naszą uwagę na moment się na to najważniejsze spotkaParuzji, a więc przyjścia Chrynie, chce nauczyć każdego dróg stusa na końcu czasów, kiedy to swoich. Prorok Izajasz zapowiada dokona się ostateczne zwycięstwo przyjście sprawiedliwego Króla, dobra nad złem i zapanuje nowe na którym spocznie Duch Pański: niebo i nowa ziemia. W dniach od duch mądrości i rozumu, duch 17 do 24 grudnia chcemy towarady i męstwa, duch wiedzy i borzyszyć Maryi i Józefowi w drodze jaźni Pańskiej, który nie będzie do Betlejem, czyniąc i swoje serca sądził z pozorów, ani wyrokował miejscem narodzin Chrystusa. według pogłosek, raczej rozsądzi Chcąc jak najlepiej wykorzybiednych sprawiedliwie i pokorstać czas Adwentu, otrzymujemy nym w kraju wyda słuszny wyrok. na tej drodze konkretnych PrzeBóg jest sprawiedliwy. Dla niego wodników – proroka Izajasza, nie liczy się pochodzenie, pozycja Jana Chrzciciela i Maryję. Co ich społeczna, władza, siła czy piełączy? Przede wszystkim zostaniądz. li wybrani przez Boga do zadań Izajasz uczy nas, jaki jest Bóg. specjalnych. Mają stawać się czyTo Ten, który stanowczo przeciwtelnymi znakami Bożej obecności, Prorok Izajasz, fresk Rafaela Santi z ok. 1512 w Bazylice Sant’Ago- stawia się złu i nie boi się nazwać jednocześnie wskazując właściwy stino w Rzymie | fot. Wikipedia go po imieniu. Bóg jest Tym, któkierunek. Izajasz przypomina o potrzebie nawrócenia, ry chce człowiekowi przychylić nieba. Izajasz pokazuje, porzucenia drogi grzechu. Jan Chrzciciel wskazuje na że Boża miłość jest wymagająca, wolna od złudzeń, ale Jezusa, Baranka Bożego, uwalniającego od zła i nadają- właśnie dlatego jest szczera, prawdziwa i bez granic. cego życiu człowieka prawdziwy sens. Maryja uczy nas JAN CHRZCICIEL przyjmowania Boga w codzienności życia, odpowiadaOto Baranek Boży! (J 1, 36) nia i zaangażowania w Bożą miłość.
PROROK IZAJASZ
Oto ja, poślij mnie! (Iz 6, 8)
Izajasz (Jahwe zbaw! Zbawieniem jest Jahwe) żył w VIII w. przed Chrystusem. Misję proroka spełniał przez ponad 40 lat. Wzywał do nawrócenia z grzechów, ukazując gorzkie konsekwencje niewierności wobec Boga. Nazywany jest bardzo często piątym Ewangelistą, gdyż fragmenty jego księgi najczęściej pojawiają się w tekstach Ewangelii. U Izajasza znajdujemy również niezwykle dużo zapowiedzi mesjańskich, przypominanych nam w adwentowej Liturgii Słowa. Postępujmy w światłości Pana! To zachęta Proroka, 16
Jan Chrzciciel jest długo wyczekiwanym synem Elżbiety i Zachariasza, starszym o sześć miesięcy kuzynem Jezusa. To ostatni z proroków starotestamentalnych i jednocześnie pierwszy Nowego Testamentu. Prowadził surowy tryb życia, dostrzegając ogromną potrzebę przemiany człowieka. Jan Chrzciciel jest wzorem życia oddanego Bogu. Jego nauczanie ma charakter upomnienia i mocnego wezwania do nawrócenia. Wymaga on radykalnego odcięcia się od grzechu i zerwania z tym wszystkim, co człowieka zniewala. Uczy on także wrażliwości na drugiego człowieka i życia w służbie innym. Jan Chrzciciel nie koncentruje całej swojej uwagi na sobie, lecz daje ADWENT 2018
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 4/2018
MARYJA
Oto ja Służebnica Pańska, niech mi się stanie według Twego słowa! (Łk 1, 38)
Życie Najświętszej Maryi Panny od samego początku było bardzo mocno związane z Bogiem. Poczęta jako Niepokalana, oczekiwana jako błogosławieństwo w małżeństwie Anny i Joachima, w końcu oddana na służbę Bogu w jerozolimskiej Świątyni. Wybrana na Matkę Jezusa Chrystusa, zapowiadanego Mesjasza. Dla Maryi Adwent zaczął się w momencie Zwiastowania. Zapewne nie zrozumiała wszystkiego, co powiedział Jej wówczas anioł. Chociaż wszystko było takie niezwykłe: niezwykły gość, niezwykłe poczęcie, niezwykłe Dziecko, które ma urodzić. Maryja przyjęła Jezusa z wiarą. Wielkiej wiary trzeba było, by zgodzić się zostać Jego Matką, by dziewięć miesięcy później w małym dziecku dostrzec Bożego Syna, by jeszcze później nie załamać
się, patrząc na okrutną śmierć Boga. Wierzyła! Maryja, przyjmując Jezusa, nie szukała dla siebie zaszczytów i poklasku. Wydała na świat Bożego Syna, opiekowała się Nim, wychowała Go, ale gdy rozpoczął swoją publiczną działalność, usunęła się w cień. Prawdziwa miłość nie szuka siebie, ale dobra drugiego człowieka. Jest bezinteresowna i odpowiedzialna. Takiej postawy uczy mnie dzisiaj Maryja. Maryja jawi się jako wzór adwentowego oczekiwania jako córa Izraela, Matka Jezusa i Matka Kościoła. Wraz z Izraelem oczekiwała na Mesjasza – Emmanuela. Wraz ze swoim Synem Jezusem oczekiwała na Godzinę Chwały, w której ludzkość pogrążona w ciemności grzechu będzie mogła ujrzeć otwarte bramy raju! A wraz z Kościołem oczekuje na chwalebne przyjście Pana w ostateczny Dzień Pański. Maryja jest swoistą Ikoną oczekiwania.
Jan Chrzciciel, obraz Bartolomeo Veneziano z XVI wieku | fot. Wikipedia
świadectwo o nadchodzącym Mesjaszu. Jest jak szyba, która nie zatrzymuje na sobie, ale pokazuje, co jest za nią. Stawia siebie w roli pokornego narzędzia wypełniającego z ufnością zadania postawione mu przez Boga. Zapowiada Tego, który mocą Ducha Świętego przybędzie jako Pan i Sędzia, aby zebrać pszenicę do spichlerza, a plewy spalić w ogniu nieugaszonym. Jan Chrzciciel ganił pobożność na pokaz. Nie martwe zasady i przepisy są najważniejsze, ale miłość Boga i bliźniego. Pouczał, by nie gonić za tym, co wielkie i co przerasta siły człowieka. Jedną z najbardziej uderzających jego cech była pokora. Potrzeba, by On wzrastał, a ja się umniejszał. Jan jest wielki, bo zna i akceptuje prawdę o sobie. Idź za przykładem Jana. Przestań udawać. Popatrz na siebie w całej prawdzie. Może wtedy dostrzeżesz w sobie jakieś rzeczywiste powody do chluby. Ale nie udawaj.
ks. Dariusz Kuliński
Maryja Dziewica modląca, obraz olejny Sassoferrato z 1640-50 w National Gallery w Londynie | fot. Wikipedia
konkatedra-ostrowwlkp.pl
facebook.com/konkatedra
twitter.com/konkatedra
17
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 4/2018
KOCHANE DZIECI Rozpoczynamy Adwent – radosny czas oczekiwania na przyjście Pana Jezusa. Szczególnie w tym czasie zachęcam Was do spełniania dobrych uczynków. Mam nadzieję, że wszyscy będziecie uczestniczyli w Roratach i dzięki nim lepiej przygotujecie się na przyjście Pana Jezusa. Starajcie się dobrze wykorzystać ten czas. Pierwsze zadanie polega na rozwiązaniu krzyżówki, natomiast w drugim zadaniu proszę Was o połączenie symboli z ich znaczeniem.
1. 2. 3. 4. 5. 6. 7. 8.
Msza, odprawiana w czasie Adwentu… Świeca zapalana w czasie Mszy roratniej… Przychodzimy z nim na Roraty… Kolor ornatu w czasie Adwentu… Msza roratnia odprawiana jest ku czci Najświętszej ………………………………… Panny. O jakiej porze dnia powinny być odprawiane Roraty? Ile niedziel trwa Adwent? Adwent poprzedza Uroczystość Jezusa Chrystusa …………………………………… Wszechświata.
Anna Kierzek
18
ADWENT 2018
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 4/2018
Odeszli do Wieczności... Ewa Paszek-Opas Emilia Graj Wojciech Świtalski Mariusz Bąkowski Gertruda Kaczmarek Emilia Nowacka Krystyna Nykiel Czesława Dolata Łucja Królik
Rajmund Konowalski Robert Surma Janina Biegańska Sabina Piłat Henryk Jankowiak Joanna Kwiatkowska Helena Kaczmarek
Sakrament chrztu przyjęli... Franciszek Artur Piec Marcelina Młodorzyniak Zuzanna Eliza Kołłątaj Zuzanna Zofia Antczak Eliza Panek Jan Damian Szatkowski Laura Piotrowska
Wojciech Leszczyński Jan Zalewski Oskar Grajaszek Oliwier Mariusz Dąbek Tymon Sipurzyński Tymoteusz Tobiasz Śródka
Sakramentalny związek małżeński zawarli...
Szymon Józefiak – Agata Ewa Kołodziej Maciej Jakub Quoos – Katarzyna Maria Woszczyna
PORADNIA RODZINNA DLA NARZECZONYCH I RODZIN
czynna w biurze parafialnym w piątki od godz. 18.00 (tel. 793 266 798)
konkatedra-ostrowwlkp.pl
GODZINY OTWARCIA BIURA PARAFIALNEGO - poniedziałek w godz. 9.00-12.00 - wtorek w godz. 9.00-12.00, 16.00-18.00 - środa w godz. 9.00-12.00 - czwartek w godz. 9.00-12.00 - piątek w godz. 9.00-12.00, 17.00-19.00
facebook.com/konkatedra
- sobota w godz. 9.00-10.00 - sprawy przedślubne sobota w godz. 10.00-12.00 (w pierwsze soboty miesiąca biuro parafialne dla narzeczonych nieczynne)
twitter.com/konkatedra
19
Msza św. w intencji Ojczyzny i Miasta Ostrowa Wielkopolskiego w 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości | fot. JR
Msze Święte
Od poniedziałku do piątku: • Konkatedra: 7.00, 8.00, 17.30 (z wyjątkiem stycznia i wakacji), 18.30.
• s. Elżbietanki, ul. Gimnazjalna: 6.30 • s. Klaryski, ul. Kard. Dalbora: 7.00
skanuj telefonem!
W niedzielę: • Konkatedra: 7.00, 8.15, 9.30, 10.45 (z udziałem dzieci), 12.00, 13.15 (z wyjątkiem wakacji i Wielkiego Postu), 18.00 (z udziałem młodzieży), 20.30. • s. Elżbietanki, ul. Gimnazjalna: 8.00 • s. Klaryski, ul. Kard. Dalbora: 8.00
W soboty: • Konkatedra: 7.00, 8.00, 18.30.
konkatedra-ostrowwlkp.pl
NUMER KONTA PARAFIALNEGO SANTANDER BANK POLSKA: 88 1090 1160 0000 0000 1601 0496
Zespół Redakcyjny: ks. Marcin Kierzek (red. nacz.), diakon Witold Morozowicz, Jerzy Grzegorski, Renata Jurowicz, Justyna Sprutta, Ewa Kotowska-Rasiak, Anna Kierzek, Jacek Ryczkiewicz i inni. Kolportaż: Marcin Roszczak. Rycina Konkatedry ze zbiorów firmy Wienerberger.
Wydawca: Parafia Konkatedralna pw. św. Stanisława Biskupa Męczennika w Ostrowie Wielkopolskim. gazetka@konkatedra-ostrowwlkp.pl Redakcja zastrzega sobie prawo do skracania i redagowania nadesłanych artykułów. Gazetka przeznaczona do użytku wewnętrznego