Skip to main content

Rossmann Magazyn Skarb Jesień 2020

Page 1

jesień 3/2020

Leniwe jesienne przyjemności Mnóstwo nowych kosmetyków specjalnie dla Ciebie!

1


o t r a w o g e z c a l D ę k t s o k wybrać ? a r r e t l A ą c ą j my

Stanowi alternatywę dla kosmetyków w plastikowych butelkach, Przy jej produkcji oszczędza się zużycie wody, Ma biodegradowalną formułę, Jest przyjazna dla skóry i środowiska.


Dlaczego lubimy nowości? P

owodów jest mnóstwo. – Chcemy być postrzegani jako nowocześni, lubimy cieszyć się uznaniem otoczenia i pokazywać, że orientujemy się w trendach. Czasami też pragniemy upodobnić się do osób, które trendy wyznaczają. No i oczywiście szukamy coraz lepszych rozwiązań, takich na miarę XXI wieku, które ułatwią i uprzyjemnią nam życie, sprawią, że staniemy się jeszcze ładniejsi, jeszcze mądrzejsi. Wreszcie – nic tak nie poprawia humoru, jak kupienie sobie czegoś nowego – wylicza Dorota Minta, psycholog i doradca rozwoju osobistego związana z grupą terapeutów Psycholodzy „Lwowska”. Kosmetolodzy i dermatolodzy zauważają, że od kosmetyków wymagamy stale więcej i więcej. Nakładanie kremu, wcieranie oleju we włosy, delikatny masaż twarzy czy wklepywanie serum powoli stają się dla nas rytuałem. Nie tylko pielęgnacyjnym, ale też relaksującym, kojącym, poprawiającym kondycję psychiczną. Uwielbiamy odkrywać ciekawostki z dziedziny kosmetologii: w tym sezonie, obok sprawdzonych substancji, takich jak

witamina C czy peptydy, będzie rządził bakuchiol, roślinna forma retinolu. Wybierając kosmetyki, coraz uważniej czytamy ich składy, szukając ważnej dla nas substancji czynnej w odpowiednim stężeniu – stałyśmy się po trosze swoimi własnymi kosmetyczkami. Wreszcie – nie zapominamy o tym, aby dbając o siebie, dbać o środowisko, w którym żyjemy. Stąd rosnące zainteresowanie kosmetykami o naturalnym składzie i w przyjaznych dla planety opakowaniach. Rossmann uważnie śledzi potrzeby Polek. Na półkach naszych drogerii pojawi się w tym sezonie ponad trzy tysiące nowości – nie tylko kosmetycznych. Nasi eksperci sprawdzili je w Waszym imieniu i wybrali te najlepsze. W jesiennym „Skarbie” przeczytacie ich rady i opinie. Opisaliśmy też wiele nowych, ciekawych i innowacyjnych produktów. Liczymy na Waszą ciekawość i chęć samodzielnego sprawdzenia nowości. Wasz Rossmann

3


Uroda 6 — Najlepsi z najlepszych Nasze odkrycia sezonu

62 — Piękne paznokcie to zdrowe paznokcie Lakiery, które pielęgnują płytkę paznokciową

66 — Kwestia łuski

Zdrowie 86 — TRENDY Wszystko dla odporności

Pielęgnacja jak terapia

O porowatości włosów – rozmowa z Anną Kołomycew, założycielką marki Anwen

92 — Sekretne życie twojej skóry

16 — Profesjonalna pielęgnacja w domu

70 — Z włosem i pod włos

O mikrobiomie skóry – rozmowa z dr hab. n. med. Joanną Czuwarą, dermatologiem

O potrzebach naszych włosów i nowych kosmetykach dla włosomaniaczek

98 — Ręce wzywają posiłki

10 — TRENDY

Nowe kosmetyki z witaminą C, witaminą A i peptydami

Jak dbać o wysuszoną i podrażnioną skórę dłoni

22 — Moc kwasów Jak działają kwasy złuszczające i jak przeprowadzić kurację kwasową

102 — Wsparcie z natury Rozgrzewające herbatki do zadań specjalnych

28 — Botaniczny retinol Bakuchiol – najnowsze odkrycie w kosmetologii

106 — Więcej białka! Pyszne i zdrowe przekąski wzbogacone w proteiny

32 — Moc natury w polskich kosmetykach

110 — Piersi w centrum uwagi

Stara Mydlarnia i Hagi – prezentujemy rodzime marki kosmetyczne

O tym, jak ważne jest samobadanie piersi w profilaktyce raka – rozmowa z dr n. med. Justyną Cielecką, chirurgiem onkologiem

36 — Piękno zaklęte w kamień Gua sha – masaż kamienną płytką, czyli lifting bez skalpela

40 — Baby doll czy Insta girl? Najmodniejsze makijaże sezonu – jak je wykonać?

52 — U mnie się sprawdziło Redaktor naczelna „Skarbu” poleca swoje ulubione kosmetyki

56 — Mglista, pachnąca jesień Perfumowane mgiełki do ciała i włosów

4

Mama i dziecko 76 — Piling skóry głowy Czy jest konieczny? – rozmowa z trychologiem, Anną Bonisławską

116 — TRENDY Zadbaj o zdrowie, otocz czułością

120 — Weganka w ciąży

Radzimy, jak dobrać olej do rodzaju włosów

Jak zaplanować dietę – rozmowa z dr n. med. Hanną Stolińską, dietetyczką kliniczną

80 — Do twarzy ci z brodą

124 — Mama myśli o jedzeniu

O tym, jak zapuścić brodę i o kosmetykach do pielęgnacji zarostu

Dla zdrowia, dla energii, dla odporności – ale przede wszystkim smacznie!

78 — Olejowanie włosów

Spis treści


16 Profesjonalna pielęgnacja w domu

128 — Wegańska pielęgnacja przyszłej mamy Kosmetyki dla kobiet w ciąży

Klimat

Wydawca Rossmann SDP

132 — TRENDY

Redaktor naczelna:

Rozważna i romantyczna, czyli klimatyczne zakupy

140 — Mniej plastiku Stacje dolewek, materiały z recyklingu, opakowania wielokrotnego użytku – jak jeszcze lepiej dbać o planetę

128 — Uroda kiełkująca z natury O pączkach, kiełkach i młodych pędach – rozmowa z Moniką Rzepką, szefem Działu Technologiczno-Wdrożeniowego Laboratorium Kosmetycznego Dr Irena Eris

Radzimy 146 — Jak używać serum

Agata Nowakowska Redakcja:

Monika Kaczyńska, Katarzyna Dębska, Gabriela Borowska Dyrektor artystyczna:

Joanna Skiba / Das Agency

S E S J A W I Z E R U N KOWA : Fotograf: Gosia Turczyńska / New Order Make-up i włosy: Julita Jaskółka Produkcja: Dagmara Widerman / Das Agency S E S J A P R O D U K TOWA : Fotograf: Filip Zwierzchowski / Das Agency Produkcja: Dagmara Widerman / Das Agency P OZO STA Ł E Z D J Ę C I A :

Znajdziesz nas na portalu i w drogerii internetowej www.rossmann.pl

www.facebook.com/RossmannPL

www.instagram.com/rossmannpl

www.youtube.com/rossmannpl Pobierz aplikację Rossmann PL, dołącz do Klubu Rossmann i korzystaj z wyjątkowych rabatów!

unsplash.com Bogusław Szulc

5


Najlepsi z najlepszych W sezonie jesienno-zimowym w drogeriach Rossmann pojawi się około trzech tysięcy nowości. Wszystkie produkty dostępne w naszych sklepach są starannie wybrane przez naszych ekspertów. Stawiamy na jakość – ważne są dla nas składniki, technologia wytwarzania, atrakcyjne i przyjazne środowisku opakowanie. Staramy się także tak selekcjonować produkty, by były one zgodne z najnowszymi światowymi trendami. W każdym miesiącu zamierzamy wyróżnić z grona najlepszych nowości „the best of the best”, a „gwiazdy” zostaną zaprezentowane w podświetlanych kubikach na półkach naszych drogerii.Na kolejnych stronach prezentujemy niektóre z nich. Odkrywajcie je razem z nami. 6


ONLYBIO, HUMEKTANTOWA ODŻYWKA DO WŁOSÓW, 200 ML

Bohater włosomaniaczek!

Poznaj wybraną przez nas odżywkę, która idealnie wpisuje się w wieloetapowy rytuał pielęgnacji dopasowany do porowatości włosów. Kosmetyk zawiera humektanty, czyli supernawilżacze, które pomagają utrzymać wilgoć we włosach. Co ważne – aż 98 proc. jego składników jest pochodzenia naturalnego. Jeśli jesteś prawdziwą włosomaniaczką – ta odżywka jest produktem na miarę twoich potrzeb!

FLUFF, MUS DO MYCIA TWARZY O ZAPACHU JAGÓD LEŚNYCH, 50 ML

Cudo z Insta! Pyszności dla cery Postawiliśmy na mus, który ma puszystą konsystencję, a do tego pachnie słodkimi jagodami leśnymi! W jego skład wchodzą delikatne substancje myjące, więc nie podrażni twojej skóry ani jej nie wysuszy. Właśnie dlatego nadaje się także do cery wrażliwej. Możesz używać go rano, aby orzeźwić skórę, i wieczorem, aby usunąć z twarzy zanieczyszczenia. 98 proc. składników kosmetyku jest pochodzenia naturalnego.

LIFT 4 SKIN BAKUCHIOL LIFT, LIFTINGUJĄCY KREM NA DZIEŃ Z RETINOLEM, 50 ML

Gwiazda sezonu! Bakuchiol – delikatny roślinny retinol KNEIPP GOODBYE STRESS, BALSAM DO CIAŁA Z ROZMARYNEM I MIĘTĄ, 200 ML

Perełka w aromaterapii

Wybraliśmy dla ciebie balsam, który bazuje na naturalnych olejach pielęgnacyjnych: ze słodkich migdałów oraz kokosowym i wspaniale się wchłania. O wyjątkowe doznania zapachowe zadbają naturalne olejki eteryczne z mięty, rozmarynu i pomarańczy – od razu poczujesz przypływ pozytywnej energii!

Bazuje na bakuchiolu, czyli roślinnym retinolu – najnowszym odkryciu w dziedzinie kosmetologii. Składnik ten nie wykazuje właściwości fotouczulających, ma za to działanie wygładzające i liftingujące. Jest odpowiedni również dla cery wrażliwej. Nic dziwnego, że trafił do grona naszych jesiennych wyborów!

7


DR SKIN CLINIC, BOOSTER NA TRĄDZIK, 30 ML

Profesjonalna pielęgnacja: trądzik Znaleźliśmy skuteczną broń, która posłuży ci w walce z trądzikiem – ten produkt to zaawansowana pielęgnacja oparta na wiedzy i doświadczeniu profesjonalistów, kompleksowe podejście do skóry problematycznej. Booster zredukuje niedoskonałości i nadmierne przetłuszczanie się skóry, nie wywołując przy tym efektu przesuszenia.

OBLEPIKHA C-BERRICA, WEGAŃSKI KREM DO TWARZY Z WITAMINAMI C I B5, 50 ML

STARA MYDLARNIA, BALSAM DO CIAŁA, SANDALWOOD, 250 ML

Insta Hit! Naturalne rozświetlenie

Odkrycie w aromatycznej pielęgnacji! Poznaj naszego nowego faworyta: oto relaks i odprężenie zamknięte w balsamie z naturalnym masłem shea. Skład kosmetyku wzbogacono olejem ze słodkich migdałów i ekstraktem z drzewa sandałowego. Cudowna konsystencja – balsam doskonale się wchłania, a jego otulający zapach pieści zmysły!

Ten certyfikowany wegański krem to nasz absolutny ulubieniec! Dzięki zawartości mocno skoncentrowanej witaminy C wzmacnia naturalne procesy obronne skóry, redukuje oznaki stresu, zmęczenia i objawy przedwczesnego starzenia. Naturalne rozświetlenie gwarantowane!

8

GLOW BY SO…? PROSECCO PEARL, ROZŚWIETLAJĄCA MGIEŁKA DO CIAŁA, 140 ML

Nasza Miss Mgiełek Jesiennych

Jeśli twoja skóra pragnie naturalnego glow połączonego z delikatnym zapachem – odkryliśmy coś specjalnie dla ciebie. Perfumowana mgiełka do ciała otuli cię zapachem wiśni, jabłka, róży, kuszących słodyczy i miodu, a jej drobinki zapewnią twojemu ciału perłowy blask!


VUOKKOSET, PODPASKI ZE SKRZYDEŁKAMI NORMAL, 100% BIO, 12 SZT.

Mistrz ekologicznej ochrony!

Jeśli twoja skóra jest wrażliwa i skłonna do podrażnień, wybraliśmy dla ciebie idealne rozwiązanie! To podpaski w stu procentach ekologiczne – certyfikat potwierdza, że są przyjazne dla takiej skóry jak twoja. Wykonano je z biodegradowalnych materiałów, w składzie nie ma formaldehydu ani substancji zapachowych, a warstwa chłonna zrobiona jest z bawełny organicznej niebielonej chlorem. Szczegółowe testy dermatologów i ginekologów potwierdziły ich wysoką jakość. Są wolne od GMO, można je utylizować w kompostowniku.

MARGOT & TITA, OASIS OF PLEASURE, PERFUMOWANA MGIEŁKA DO CIAŁA, 150 ML COCO GLAM, ZESTAW DO WYBIELANIA ZĘBÓW, 1 SZT.

Wow! Wybielanie ze smartfonem Odkryj wraz z nami innowacyjny i bezpieczny system wybielania zębów. Dzięki niemu możesz skutecznie zrobić to w domu – nie podrażni twoich dziąseł, nie spowoduje nadwrażliwości zębów. Za to efekt wybielenia będzie spektakularny – aż do 9 tonów! System powstał we współpracy z ekspertami z dziedziny stomatologii.

Królowa zmysłów prosto z Francji Lekka mgiełka o owocowym zapachu rządzi! Spryskaj nią ciało i włosy, aby zapewnić sobie uczucie natychmiastowej świeżości. W skład tej przyjaznej weganom kompozycji wchodzi 97 proc. składników pochodzenia naturalnego. Także butelka jest przyjazna dla środowiska, wykonano ją bowiem z surowców w 100 proc. pochodzących z recyklingu i nadających się do ponownego recyklingu. Mgiełka została wyprodukowana we Francji – kolebce perfumiarstwa.

9


10

TRENDY Uroda


TRENDY

Pielęgnacja jak terapia tekst

Kasia Staszak

Od produktów pielęgnacyjnych wymagamy coraz więcej. Mają dbać już nie tylko o nasz wygląd, ale także o samopoczucie i zdrowie. Łączą więc to, co najlepsze w naturze, z najnowszą wiedzą naukowców.

11


1 TERAZ WŁOSY! Niemal wszystkie mamy mniejszą lub większą obsesję na punkcie swoich włosów – że za suche, za cienkie, zbyt proste lub zbyt kręcone, że się puszą albo leżą płasko… Mamy dni dobrych włosów i dni złych włosów (nawet jeśli różnicę widzimy tylko my same). Całe życie szukamy najlepszego szamponu i najbardziej odpowiedniej odżywki. Ale czy włosy to nasz pielęgnacyjny temat numer jeden? Raczej nie, z reguły więcej uwagi poświęcamy dbaniu o twarz i ciało. Także dlatego, że na półkach z produktami do twarzy od dawna jest w czym wybierać: są kremy, toniki, sera, maski, pilingi, mgiełki… A dlaczego tak szeroki wybór kosmetyków dotyczy tylko twarzy? To pytanie zadali fryzjerzy markom kosmetycznym i oto na półkach drogerii pojawiło się mnóstwo uzależniających nowości. Włosy i skóra głowy są teraz w centrum uwagi. Szampon i odżywka zyskały pomocników: pilingi do skóry głowy, sera, balsamy, kremy, olejki, maski i ampułki. Dobrze dla nas. W USA eksperci branży kosmetycznej zauważyli, że przez stres związany z pandemią więcej osób skarży się na wypadanie włosów. Za pielęgnacyjnymi nowinkami stoją jednak nie tylko nasze potrzeby. Naukowcy coraz więcej wiedzą o sekretnym życiu włosów i potrzebach skóry głowy, a producenci nowych kosmetyków tę wiedzę wykorzystują. Trycholodzy (lekarze diagnozujący i leczący problemy związane z włosami) to nowi guru piękna – ogłosił latem poświęcony urodzie portal Byrdie. A inny amerykański serwis śledzący trendy – Glossy – ocenił, że 2020 to przełomowy rok w dziedzinie pielęgnacji włosów.

chodzić w maseczce? W domu makijaż jest czymś, co robimy dla siebie, jeśli umalowane czujemy się zadbane. Dla niektórych osób to także ważny poranny rytuał, który pomaga wejść w tryb „praca”. Od kiedy nosimy maseczki, wzrosła jeszcze rola makijażu oczu – brwi, które są dla nich ramą, i rzęs, które przyciągają uwagę. Nasze zakryte maseczką twarze polubiły też kremy BB i CC, które pielęgnację łączą z delikatnym fluidem. Pandemia sprawiła, że niemal wszędzie natrafiamy na płyny i żele do dezynfekcji rąk. Ale ta ochrona nas nie męczy, wręcz przeciwnie. Jesteśmy otwarci na produkty, które łączą pielęgnację z działaniem antywirusowym. Ten trend widać już na półkach z nowymi kremami do rąk. Przez pandemię wzrosło również znaczenie tego, co naukowe. Skoro naukowcy i lekarze potrafią chronić nasze zdrowie, zaufaliśmy im także w kwestii dbania o urodę, oceniają analitycy firmy marketingowej Mintel. Firmy kosmetyczne będą się chwalić współpracą z lekarzami, prowadzonymi przez siebie badaniami i składnikami o działaniu potwierdzonym przez naukę.

2 ULUBIEŃCY NOWEJ RZECZYWISTOŚCI W tym roku w mniejszym stopniu korzystaliśmy z kosmetyków z kategorii „gotowa na imprezę”, ale przecież nadal chcemy wyglądać atrakcyjnie. W cenie jest „zdrowy wygląd” – podają badacze trendów z firmy WGSN. Ów zdrowy wygląd to świeża, promienna cera muśnięta słońcem, wypoczęte oczy (bez śladów niewyspania), zaróżowione policzki, zadbane usta… Taki efekt pomagają osiągnąć dobrze dobrane kosmetyki pielęgnacyjne. Analitycy branży zwracają uwagę, że w czasie przymusowego zamknięcia w domach wzrosło zainteresowanie maskami kosmetycznymi. Zaczęliśmy ich częściej używać, bo mieliśmy po temu czas i warunki. Wiele osób się do nich przekonało, doceniło ich działanie i raczej już z nich nie zrezygnuje. A jaka jest rola makijażu, skoro wciąż pracujemy z domu, a w ogólnodostępnych zamkniętych pomieszczeniach musimy

12

TRENDY Uroda


3 TERAPEUTYCZNA PIELĘGNACJA Analitycy trendów z międzynarodowej firmy WGSN twierdzą, że przez pandemię na trwałe zmieniło się znaczenie słowa „uroda”. Określenie stosowane do opisania segmentu rynku nie kojarzy się już tylko z estetyką. Teraz od kosmetyków oczekujemy więcej. Gdy pandemia zamknęła nas w domach, musieliśmy sami radzić sobie ze stresem wywołanym niepewnością jutra, kryzysem gospodarczym i strachem o zdrowie. Gwałtownie wzrosło wówczas zainteresowanie domowymi sposobami na relaks. W internecie wyszukiwane były masowo ćwiczenia, kursy medytacji czy świadomego oddychania. Chcieliśmy zadbać o swoją formę psychiczną i fizyczną. Łazienki zamieniły się w spa, w których można samemu zatroszczyć się o swój dobrostan (wellbeing). Kiedy domy zmieniły się w biura, a świat zawodowy przenikał się z prywatnym, trudniej było przekonać umysł, że zaczyna się czas wolny. Pielęgnacja w tym pomagała – w końcu w biurze nie chodzi się z maską na twarzy. Wielu z nas nie pojechało w tym roku na wakacje, ale przecież zawsze mogliśmy wejść do łazienki i zanurzyć się w wannie lub stanąć pod prysznicem wśród zapachów, które kojarzyły nam się z ulubionymi kierunkami wyjazdów. Urodowe rytuały pomagają na chwilę uciec od trudnej rzeczywistości i dlatego ich działanie jest cenne. Zapach kosmetyków zyskał na znaczeniu, bo może on wpływać na nasz nastrój. Na produktach szukamy informacji o ich dodatkowych właściwościach, np. uspokajających, by korzystać z nich zgodnie z potrzebą. Dbanie o siebie zostało powszechnie uznane za element holistycznego podejścia do zdrowia. Nikt już chyba nie ma wątpliwości, że kosmetyki i związane z nimi rytuały pomagają nam się zrelaksować, odstresować, przygotować do snu. Zorganizowanie domowego spa jest sposobem na poprawę kondycji psychicznej.

13


5 HOLISTYCZNA DERMATOLOGIA

4 MIKROBY RZĄDZĄ Co robią najsilniejsze składniki kosmetyków? Wspomagają procesy, które zachodzą w skórze. A co robią dodane do kosmetyków probiotyki i prebiotyki? Zasilają i karmią mikroby mieszkające na naszej skórze. Firmy kosmetyczne zakochały się w tej rewolucyjnej koncepcji. Ale po kolei. Mikrobiom to wszystkie bakterie, grzyby i wirusy, które zamieszkują nasze ciało. Najwięcej mamy ich w jelitach, stąd od lat słyszymy o mikrobiomie jelitowym. Powinniśmy dbać o dietę, by nasze dobre mikroby były szczęśliwe, i wspomagamy się probiotykami. Wiedzę o mikrobach wykorzystują także producenci środków do higieny intymnej i płynów do płukania jamy ustnej. Teraz możemy zatroszczyć się także o szczęście mikrobów zamieszkujących twarz i ciało. Naukowcy badają, jakie gatunki bakterii żyją na zdrowej skórze, jakie mają zadania, co jedzą i co się dzieje, gdy środowisko ich życia się zmienia. Dzięki takim badaniom sporo wiadomo już m.in. o przyczynach trądziku. Produkty dobre dla mikrobiomu zasilają go bakteriami (probiotyki) lub dostarczają mu pokarmu (prebiotyki). Równowaga biologiczna skóry ma zapewnić naturalną barierę przed czynnikami drażniącymi. To oznacza mniejsze ryzyko stanów zapalnych, które nie są korzystne dla skóry.

14

Skóra to nasz największy narząd, którego zdrowie i dobry wygląd zależą nie tylko od tego, co dostaje z zewnątrz, ale także od ogólnej kondycji organizmu. Dlatego coraz częściej kosmetolodzy i dermatolodzy rozmawiają z pacjentami nie tylko o kosmetykach, ale także o diecie. Radzą dbać o mikrobiom jelitowy, bo wpływa on na funkcjonowanie całego ciała. Dieta ma być bogata w błonnik z warzyw, owoców i produktów pełnoziarnistych. Ważne są także kwasy omega-3, które działają przeciwzapalnie – znajdują się w dobrej jakości olejach, orzechach, nasionach i rybach. Dieta to podstawa, ale można też wspomagać się suplementami. Bez odpowiedniej dawki witaminy D skóra jest bardziej podatna na stany zapalne. Na świecie rośnie rynek nutrikosmetyków, czyli suplementów, które poprawiają wygląd skóry, włosów i paznokci. Preparaty mają eleganckie opakowania, dobrze wyglądają nie tylko na instagramowych profilach influencerek, ale i na półce w domu. Gdy internetowy magazyn „Porter” odpytuje aktorki i modelki o ich urodowe rytuały, te – oprócz kosmetyków – wymieniają długą listę innych „upiększaczy”. Victoria Beckham, projektantka mody, kiedyś członkini zespołu Spice Girls, wyznała, że bierze mnóstwo suplementów, m.in. kolagen, olej rybny, cynk, magnez, witaminę C. Opowiedziała, że po urodzeniu trzech synów walczyła z ciężkim trądzikiem, a pomogła jej rada dermatologa, by wprowadzić do diety więcej kwasów omega-3, czyli codziennie pamiętać o zdrowych tłuszczach. Związek diety i pielęgnacji ma jeszcze jeden poziom. Kosmetyki powinny być zgodne z naszymi wyborami etycznymi. Coraz więcej osób rezygnuje z jedzenia mięsa. Branża kosmetyczna wychodzi naprzeciw tym życiowym decyzjom. Wybór wegańskich kosmetyków jest już naprawdę ogromny. Marki komunikują na opakowaniu, że produkt nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego, starają się o odpowiednie certyfikaty, np. Vegan Society (Towarzystwo Wegańskie). Rośnie też grupa osób, które myślą o tym, by swoimi zakupami jak najmniej szkodzić środowisku. Dla nich kluczowe znaczenie ma to, jak pozyskiwane są składniki kosmetyków i jak są zapakowane. Dlatego wiele nowych marek zaznacza, że słoiczek, butelka czy tuba powstały z materiałów z odzysku i nadających się do recyklingu.

TRENDY Uroda


15


tekst

Profesjonalna pielęgnacja w domu

Katarzyna Beck-Grodek, kosmetolog

Karolina Wiktorowicz, technolog kosmetyków

16

Szukamy coraz bardziej zaawansowanych produktów z substancjami aktywnymi o określonych stężeniach. Takich, które do tej pory były dostępne tylko w gabinetach kosmetycznych. Poniżej prezentujemy nasz autorski przewodnik po składnikach, na jakie warto postawić, wraz z informacjami, jak ich używać, aby osiągnąć dobre efekty bez pielęgnacyjnych wpadek.

TRENDY Uroda


WITAMINA C – ROZŚWIETLA,

WYRÓWNUJE KOLORYT, ROZJAŚNIA Witamina C to składnik znany i lubiany. Jej działanie jest tak uniwersalne, że powinna się znaleźć w pielęgnacji każdego typu skóry bez względu na wiek. Ma właściwości antyoksydacyjne i rozjaśniające, poprawia elastyczność skóry. Można ją stosować cały rok i o każdej porze dnia. Niestety, jej poziom w naszej skórze łatwo się zmniejsza – wystarczy dłuższa ekspozycja na słońce, kilka minut w towarzystwie palacza lub stresujący dzień w pracy. Pojęcie „witamina C” jest szerokie. Kryje się pod nim szereg różnych form i pochodnych, a każda z nich ma odrębne, charakterystyczne właściwości. Poznajcie różne odsłony witaminy C.

Czy wiesz, że… …serum z witaminą C + krem z SPF to duet idealny? Witamina C wykazuje właściwości antyoksydacyjne, więc tworzy dodatkową tarczę ochronną przed szkodliwym działaniem wolnych rodników, a ponadto zmniejsza rumień wywołany promieniowaniem UVB. Właśnie dzięki temu jest znakomitym uzupełnieniem dla kremu przeciwsłonecznego.

17


(INCI: Ascorbic Acid)

Przeznaczona do każdego rodzaju skóry, z wyjątkiem wrażliwej i trądzikowej.

(INCI: Ascorbyl Glucoside)

To postać witaminy C rozpuszczalna w wodzie. Jest bardziej stabilna od kwasu askorbinowego. Pod wpływem enzymu glukozydazy powoli uwalnia kwas askorbinowy, dzięki czemu może on wniknąć w głębsze warstwy skóry. Polecana dla osób, które oczekują szybkiego efektu rozświetlenia, ale ich skóra źle toleruje kwas askorbinowy.

Wyrównuje koloryt. Uszczelnia naczynia krwionośne. Redukuje zaczerwienienia.

Do każdego rodzaju skóry, z wyjątkiem wrażliwej.

Rozjaśnia przebarwienia. Działa antyoksydacyjnie.

Do każdego rodzaju skóry, także wrażliwej.

Obie postaci są rozpuszczalne w wodzie, ale bardziej stabilne od kwasu askorbinowego i łatwiej przechodzące w głębsze partie skóry. Najlepsze efekty wykazują w stężeniach powyżej 10 proc.

Ma te same właściwości co MAP, a dodatkowo działa antybakteryjnie.

Do każdego rodzaju skóry, także wrażliwej i trądzikowej.

(INCI: Ascorbyl Tetraisopalmitate)

SAP

(INCI: Sodium Ascorbyl Phosphate)

Jest silnym antyoksydantem. Daje natychmiastowy efekt rozświetlenia. Działa delikatnie eksfoliująco.

Stabilna postać witaminy C rozpuszczalna w tłuszczach, dzięki czemu łatwo przechodzi przez barierę skórno-lipidową i wnika w głąb skóry. Działa wolniej od kwasu askorbinowego, ale za to nie drażni skóry i daje długofalowe efekty. Wykazuje dobrą efektywność już w niskich stężeniach – ok. 3 proc.

Stymuluje syntezę kolagenu i elastyny, dzięki czemu działa ujędrniająco i odmładzająco. Ma działanie antyoksydacyjne, rozjaśnia przebarwienia. Wspomaga procesy gojenia, działa przeciwzapalnie i wzmacnia naczynia krwionośne skóry.

W szczególności zalecana do skóry dojrzałej, suchej i odwodnionej, z zaburzeniami kolorytu; także do skóry wrażliwej i naczyniowej.

(INCI: 3-O-Ethyl-l-Ascorbic Acid)

ASKORBINOWY

Kwas Glukozyd

ASKORBYLU

MAP

(INCI: Magnesium Ascorbyl Phosphate)

WITAMINY C

Olejowa forma Etylowany kwas

ASKORBINOWY

Najbardziej znana postać witaminy C, rozpuszczalna w wodzie. Ma formę niestabilną, łatwo ulega rozkładowi pod wpływem czynników zewnętrznych (temperatura, światło, tlen), tracąc swoje właściwości. Nie wnika w warstwę rogową naskórka, dlatego działa powierzchniowo. Jest postacią kwasową, więc może wywoływać podrażnienia. Działa szybko i daje natychmiastowe efekty. Efektywne stężenie dla witaminy C w tej postaci to ok. 15 proc.

Najdroższa, najbardziej stabilna i najefektywniejsza postać witaminy C. Jest rozpuszczalna w wodzie i łatwo przyswajalna przez skórę. Nie wywołuje podrażnień. Rezultaty jej stosowania – podobnie jak olejowej postaci witaminy C – są długofalowe. Efektywne działanie wykazuje w stężeniu ok. 10 proc.

Jest silnym antyoksydantem, stymuluje skórę do produkcji kolagenu i elastyny, rozjaśnia przebarwienia (zarówno te posłoneczne, jak i potrądzikowe), ponieważ działa dużo skuteczniej niż pozostałe formy witaminy C rozpuszczalne w wodzie (Ascorbyl Glucoside, Magnesium lub Sodium Ascorbyl Phosphate). Wzmacnia naczynia krwionośne i zmniejsza stany zapalne skóry powstałe na skutek nadmiernej ekspozycji na promieniowanie słoneczne.

Do każdego typu skóry, łącznie z wrażliwą i naczyniową.

Stężenia podane w tabelce odnoszą się do produktów jednoskładnikowych, które zawierają w składzie tylko witaminę C. W preparatach wieloskładnikowych siła witaminy C jest wzmacniana innymi aktywnymi składnikami, dzięki czemu ich działanie pielęgnacyjne na skórę będzie wielokierunkowe. Bardzo pożądane jest połączenie witaminy C z flawonoidami: resweratrolem lub rutyną, które działają synergicznie i spowodują jeszcze silniejsze działanie antyoksydacyjne, jednocześnie spowalniając utlenianie się witaminy C i tym samym przedłużając jej działanie.

18

TRENDY Uroda


WITAMINA A – STRAŻNICZKA MŁODEGO WYGLĄDU Znana od lat i nazywana witaminą młodości. W kosmetykach jej najczęściej spotykaną formą jest retinol. Retinol oraz jego pochodne należą do witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, dzięki czemu dobrze przenikają przez warstwę rogową naskórka i tym samym efektywnie pobudzają komórki skóry do odnowy. Dlatego witamina A uznawana jest za jeden z najskuteczniejszych składników opóźniających starzenie się skóry i redukujących jego oznaki. Wykazuje również świetne efekty w walce z trądzikiem. Retinol i jego pochodne działają skutecznie już w bardzo niskich stężeniach (0,2-1 proc.). Z jakimi formami retinolu najczęściej spotkamy się w kosmetykach? Czysty

RETINOL (INCI: Retinol)

Niestabilna postać witaminy A, która ulega przekształceniu w skórze w kwas retinowy, wykazujący silne działanie naprawcze bez efektu podrażnienia. Aby zachowała swoją efektywność, musi być chroniona przed dostępem powietrza i światła.

Estry

RETINOLU (INCI: Retinyl Palmitate, Retinyl Acetate)

Najsłabiej działające formy retinolu, często nazywane pro-retinolem. Nawilżają, zapobiegają nadmiernemu rogowaceniu skóry, działają antyoksydacyjnie.

Jak skóra reaguje na kuracje z retinolem? Działanie retinolu na skórę możemy podzielić na dwie fazy:

1

Na tym etapie następuje złuszczanie wierzchnich warstw naskórka, co stymuluje komórki do nowych podziałów. Zmniejsza się liczba komórek uszkodzo- nych na rzecz młodszych, o prawidłowej budowie, dzięki czemu poprawia się struktura oraz koloryt skóry. W tej fazie skóra może wykazywać oznaki nadreaktywności: szczypać, być bardziej wrażliwa na mrowienie, słońce, mróz i suche powietrze. To, jak duży odczuwamy dyskomfort, zależy od indywidualnej wrażliwości skóry.

W wyniku regularnego stosowania witamina A zaczyna działać na głębsze warstwy skóry, stymulując produkcję kolagenu i elastyny oraz glikozaminoglikanów, w tym kwasu hialuronowego. Przez to sprawia, że skóra staje się bardziej gęsta. Z uwagi na fakt, że jest to etap intensywnego wzmacniania skóry, ulega ona pogrubieniu oraz wymodelowaniu (poprawia się kontur twarzy). W efekcie skóra zaczyna sobie znowu coraz lepiej radzić z czynnikami zewnętrznymi i oznaki uwrażliwienia mijają.

2

Kiedy jest najlepszy czas na rozpoczęcie pielęgnacji z retinolem? Ze względu na początkową fazę wrażliwości takie kuracje najlepiej zaplanować na okres jesienno-zimowy. Aby osiągnąć najbardziej spektakularne efekty, przy kuracjach z witaminą A trzeba wykazać się cierpliwością, gdyż najlepsze efekty zauważymy po sześciomiesięcznej terapii. Dopiero w takim czasie skóra jest w stanie przejść przez wszystkie fazy kuracji, dlatego tak ważne jest, aby nie poddać się, gdy wystąpi początkowy dyskomfort związany z delikatnym złuszczaniem, napięciem, pieczeniem i szorstkością. Jak długo można stosować kurację z retinolem?

Stabilna postać

RETINOLU (INCI: Hydrogenated Retinol)

Wykazuje efektywne działanie naprawcze, nie wywołuje efektu podrażnienia skóry.

Nowy

RETINOID (INCI: Hydroxypinacolone Retinoate)

Najnowsza i najdroższa postać retinolu. Ma natychmiastowe i najefektywniejsze działanie naprawcze; nie podrażnia skóry.

Do wyboru są dwie opcje: Po sześciomiesięcznej kuracji robimy półroczną przerwę. Jesienią wracamy do stosowania produktów z retinolem. Przy skórze tłustej, trądzikowej, z dużą ilością przebarwień, blizn, z widocznymi zmarszczkami stosowanie produktów z witaminą A ci służy – możesz używać ich przez cały rok. Jednak po półrocznej intensywnej kuracji postaw na produkty z mniejszym stężeniem lub aplikuj je rzadziej, np. dwa razy w tygodniu. Bezwzględnie pamiętaj o wysokiej ochronie przeciwsłonecznej. O czym warto pamiętać, stosując produkty z retinolem? Zaleca się stosować je na noc i stopniowo przyzwyczajać do nich skórę. Na początek wystarczy aplikacja 1-2 razy w tygodniu, potem stopniowo coraz częściej.

19


1.

Krem intensywna ochrona SPF 50 DR SKIN CLINIC. Zawiera filtry UVA, UVB, VIS – emitowane ze sztucznych źródeł światła – oraz niacynamid (2%) o właściwościach poprawiających koloryt cery. Krem przeciwdziała powstawaniu przebarwień i zmarszczek oraz aktywnie je zmniejsza. Likwiduje przesuszenie. 50 ml

2.

Tonik z kwasem glikolowym BIELENDA Pro. Zawiera złuszczający i rozjaśniający kwas glikolowy (3%), nawilżający kwas hialuronowy, niacynamid, który reguluje wydzielanie sebum, i kojący D-panthenol. Tonizuje, poprawia napięcie i jędrność skóry. 200 ml

3.

Antyoksydacyjny krem z kwasem ferulowym i witaminą C BIELENDA Pro. Zawiera łagodne i niezłuszczające kwasy ferulowy i traneksamowy, wspomagające redukcję przebarwień. Witamina C jest antyoksydantem i wzmacnia skórę. Dzięki swojej odżywczej formule krem jest idealny dla nocnej regeneracji. Nawilża, łagodzi i koi skórę. 50 ml

1

4.

Piling kwasowy trądzik DR SKIN CLINIC. Zawiera oczyszczający kwas salicylowy (2%) oraz rozjaśniający przebarwienia kwas migdałowy (7%). Ektoina wspiera prawidłową odbudowę bariery ochronnej skóry. Preparat do skóry z niedoskonałościami i przebarwieniami – złuszcza nadmierną warstwę rogową naskórka, odblokowuje i oczyszcza ujścia gruczołów łojowych skóry, przyśpiesza wyrównanie kolorytu. 30 ml

5.

Booster odmładzanie DR SKIN CLINIC. Zawiera najnowszej generacji kompleks retinoidów (ester kwasu retinowego, retinol, palmitynian retinylu), działa intensywnie przeciwstarzeniowo. Poprawia gęstość, jędrność i elastyczność skóry, unosi owal twarzy, wyrównuje koloryt cery. 30 ml

6.

Serum z peptydami BIELENDA Pro. Mocno skoncentrowany kosmetyk przeciwzmarszczkowy. Jego formuła jest oparta na trzech rodzajach peptydów w efektywnych stężeniach, których synergiczne działanie zaspokaja potrzeby cery dojrzałej. Poprawia elastyczność, jędrność i napięcie skóry oraz jej teksturę. Ma konsystencję żelową. 15 ml

5

2 4 3

6

20

TRENDY Uroda


Nawilżanie i natłuszczanie skóry to podstawa. Podczas kuracji w twojej kosmetyczce nie może zabraknąć porządnego kremu naprawczego, który będzie ułatwiał przejście przez pierwszy etap kuracji. Poszukaj tych bogatych w oleje roślinne, probiotyki, ceramidy czy kwas hialuronowy. Do pielęgnacji dziennej warto włączyć lekkie serum z witaminą C, np. w formie olejowej (odradza się stosowanie kwasu askorbinowego, ze względu na jego drażniące działanie), które będzie chroniło skórę przed niekorzystnym działaniem wolnych rodników, oraz krem z wysokim filtrem SPF. Produkty z retinolem należy bardzo ostrożnie łączyć z kwasami, gdyż są to składniki o działaniu złuszczającym. Zdecydowanie nie poleca się takich eksperymentów, jeśli to pierwszy kontakt twojej skóry z danym składnikiem. Natomiast gdy skóra jest już „zaawansowana” w pielęgnacji z wykorzystaniem mocniejszych składników, możesz spróbować kuracji łączonych. Unikaj jednak stosowania produktów z kwasami i retinolem jeden po drugim. Używaj serum kwasowego lub toniku na dzień pod krem z filtrem, a produktu z retinolem na noc. Ważne jest też, aby uważnie obserwować skórę i dobierać częstotliwość aplikacji produktów do jej indywidualnych wymagań. Przykład: produkt kwasowy stosuj codziennie, a kosmetyk z retinolem włączaj do pielęgnacji 1-2 razy w tygodniu. Peptydy – agenci do zadań specjalnych Peptydy to związki organiczne, które powstają z połączenia aminokwasów wiązaniem peptydowym, tworząc krótkie łańcuchy białkowe. W kosmetyce wykorzystywane są peptydy otrzymywane syntetycznie dzięki nowoczesnym technologiom. Peptydy przenoszą informacje do komórek skóry i w ten sposób wpływają na ich pracę. Stymulują skórę do regeneracji, poprawiają jej gęstość oraz wygładzają zmarszczki. Jak dzielimy peptydy? Ze względu na działanie biologiczne wyróżniamy: • Peptydy sygnałowe. Ich główną funkcją jest stymulacja produkcji kolagenu, elastyny i fibronektyny oraz glikozaminoglikanów w skórze. W rezultacie staje się ona jędrna i gładka. Przedstawicielami tej grupy są: Hexapeptide-10, Palmitoyl Tripeptide-5, Palmitoyl Tripeptide-1, Palmitoyl Tetrapeptide-7, Palmitoyl Tripeptide-38. • Peptydy transportujące. Pomagają przenikać substancjom aktywnym w głąb skóry. Najczęściej zwraca się uwagę na peptydy miedziowe, ze względu na ich wyjątkowe działanie. Miedź słynie z właściwości naprawczych, przyśpiesza procesy gojenia, działa przeciwzapalnie i antyoksydacyjnie, co w połączeniu ze zdolnością peptydów do odbudowy skóry sprawia, że są one skutecznym uzupełnieniem kuracji z wykorzystaniem retinolu czy kwasów złuszczających. Przedstawicielami tej grupy są: Copper Tripeptide-1, Copper Lysinate/Prolinate. • Neuropeptydy. Nazywane „botoksem bez użycia igły”, hamują skurcze włókien mięśniowych, dzięki czemu zmniej-

szają intensywność mimiki twarzy, a w efekcie zapobiegają powstawaniu zmarszczek mimicznych. W praktyce działają dużo delikatniej niż botoks, ale mimo to są genialnymi składnikami pielęgnacji przeciwzmarszczkowej. Przedstawiciele tej grupy to: Tripeptide-3, Pentapeptide-18, Acetyl Hexapeptide-3, Dipeptide Diaminobutyroyl Benzylamide Diacetate. Tajniki stosowania peptydów

Warto zacząć je stosować, zanim pojawią się pierwsze zmarszczki, aby opóźnić ich powstawanie.

Można ich używać przez cały rok, nadają się do każdego typu skóry, nie wywołują efektu podrażnienia i nie są fotouczulające.

Działają w niskich stężeniach – efektywne wynosi kilka procent.

Dają długofalowe rezultaty, ale trzeba na nie trochę poczekać. Aby kuracja była skuteczna, produkt z peptydami należy stosować regularnie (min. raz dziennie) przez okres 4-12 tygodni.

Nie lubią kwaśnego środowiska, dlatego zaleca się, aby ich nie łączyć podczas jednej aplikacji z kwasami złuszczającymi, retinolem czy kwasem askorbinowym.

WITAMINA B3 (NIACYNAMID) – REMEDIUM NA WSZYSTKO Jedna z najbardziej wszechstronnych pod względem działania witamin w kosmetyce, co zostało potwierdzone naukowo. Jest łatwo przyswajalna i dobrze tolerowana przez każdy rodzaj skóry. Efektywne stężenie tej witaminy w produkcie to 2-10 proc. Można ją stosować przez cały rok, zarówno w pielęgnacji porannej, jak i wieczornej. Doskonale współgra z witaminami C i A oraz kwasami złuszczającymi.

Reguluje wydzielanie sebum oraz zwęża pory, dzięki czemu jest skuteczna w pielęgnacji skóry tłustej i trądzikowej. Stymuluje produkcję ceramidów, przez co wzmac- nia barierę hydrolipidową skóry – to niezwykle istotne w pielęgnacji cery suchej. Redukuje zaczerwienienia i podrażnienia, co spra- wia, że świetnie uzupełnia pielęgnację skóry naczyniowej i wrażliwej. Hamuje wydzielanie melaniny, zapobiegając powstawaniu przebarwień. Stymuluje syntezę kolagenu, elastyny i gilkozaminoglikanów, a przez to wzmacnia i ujędrnia skórę. Wspomaga ochronę przed działaniem promienio- wania UVB, ma także właściwości antyoksydacyjne, dlatego jest świetnym uzupełnieniem kremu z filtrem przeciwsłonecznym.

21


Moc kwasów tekst

Katarzyna Beck-Grodek, kosmetolog

Karolina Wiktorowicz, technolog kosmetyków

22

(Prawie) wszystko o domowej eksfoliacji – jak wybrać kwas złuszczający odpowiadający potrzebom naszej skóry, jak i kiedy przeprowadzać kurację i co zrobić, aby jej spektakularne efekty utrzymały się jak najdłużej.

TRENDY Uroda


P

roces odbudowy skóry trwa średnio 28 dni. Jednak czasem, na skutek różnych przyczyn, np. zaburzeń hormonalnych, niewłaściwej pielęgnacji, chorób cywilizacyjnych, czy po prostu wraz z wiekiem, naturalny proces usuwania martwych komórek naskórka zostaje zaburzony. W tej sytuacji nowy naskórek jest stale ukryty pod warstwą starego. Sprawia to, że odnosimy wrażenie, iż skóra pokryta jest „skorupką” i nie ulega regeneracji. Co robić w takiej sytuacji? Z pomocą przychodzą kuracje na bazie kwasów złuszczających.Kwasy te stanowią niezbędny element świadomej pielęgnacji. Choć słowo „kwas” budzi w części z nas pewne obawy, to dobrze dobrana i właściwie przeprowadzona kuracja kwasowa potrafi zdziałać cuda. Jest genialną profilaktyką przeciwzmarszczkową, daje też świetne efekty przy skórze z tendencją do nadmiernego wydzielania sebum oraz z problemami trądzikowymi.

JAK DZIAŁAJĄ KWASY ZŁUSZCZAJĄCE? Kwasy złuszczające są związkami, których celem jest osłabienie połączeń międzykomórkowych. W efekcie ich użycia usuwane są zrogowaciałe warstwy naskórka, a głębsze warstwy skóry zostają pobudzone do wzmożonych podziałów – to z kolei aktywuje proces odbudowy komórkowej. Moc kwasu zależy od:

stężenia substancji – im wyższe stężenie, tym większa moc kwasu;

rodzaju zastosowanego kwasu – kwasy AHA, BHA, PHA mają różne działanie (patrz poniżej);

czasu aplikacji – im jest dłuższy, tym większa jest intensywność jego działania;

pH – im jest niższe, tym silniejsze działanie kwasu; optymalne pH w kosmetykach przeznaczonych do użytku domowego mieści się w przedziale od 3 do 4,5.

RODZAJE KWASÓW: Kwasy AHA Mają małe cząsteczki i łatwo rozpuszczają się w wodzie, dzięki czemu z łatwością wnikają w skórę. Ich podstawowym zadaniem jest regulowanie odnowy komórkowej poprzez usunięcie zrogowaciałych komórek skóry. Przyjmuje się, że w stężeniu do 5 proc. będą nawilżać, zmiękczać i uelastyczniać skórę, natomiast w stężeniach wyższych zadziałają eksfoliująco i będą opóźniały procesy starzenia się. Dla kogo: z uwagi na szerokie spektrum działania sprawdzą się przy skórze mieszanej, odwodnionej, dojrzałej, poszarzałej i z oznakami fotostarzenia. Do tej grupy należą m.in. kwas glikolowy, mlekowy, migdałowy oraz kwasy owocowe – jabłkowy, cytrynowy, winowy.

Kwasy BHA Są rozpuszczalne w tłuszczach, dzięki czemu łatwo pokonują barierę lipidową skóry. Dlatego nie tylko złuszczają martwe komórki naskórka, ale także wnikają w głąb gruczołów łojowych i oczyszczają je. Zasłużyły na miano pogromców zaskórników, bo idealnie wspierają pielęgnację skóry tłustej i trądzikowej. Warto również zwrócić uwagę, że będą efektywnie działać już w bardzo niskich stężeniach, czyli od 0,5 do 2 proc. Do tej grupy zaliczamy kwas salicylowy i jego pochodne.

Kwasy PHA Są nową generacją kwasów polihydroksylowych. Wykazują takie same właściwości jak kwasy AHA, jednak mają większe cząsteczki, dzięki czemu o wiele wolniej przechodzą przez poszczególne warstwy skóry. Nie powodują intensywnego łuszczenia, szczypania i zaczerwienienia, charakterystycznego dla kwasów AHA. Ich głównym zadaniem jest wiązanie wody w skórze, dzięki czemu będą ją uelastyczniać, działać przeciwzmarszczkowo i łagodząco. Nie zwiększają też wrażliwości skóry na działanie promieniowania UV, więc można bez obaw stosować je również latem. To grupa kwasów polecana do każdego typu skóry, a w szczególności do skóry wrażliwej i naczyniowej. Dobrze działają już w stężeniach 5-10%. Przedstawicielami tej grupy są kwas laktobionowy i glukonolakton.

Istnieją również kwasy, które nie zostały zakwalifikowane do żadnej z powyższych grup. Jest wśród nich np. kwas azelainowy, który naturalnie występuje w ziarnach zbóż, będący kwasem dikarboksylowym. Działa keratolitycznie, antybakteryjnie i przeciwzapalnie. Jest idealną propozycją dla osób ze skórą wrażliwą, ale skłonną do niedoskonałości. Należy do grupy kwasów niewykazujących działania fotouczulającego.

PODSTAWOWE ZASADY STOSOWANIA KURACJI KWASOWYCH

Kiedy rozpocząć kurację złuszczającą? Eksfoliacja, czyli zabieg złuszczania, powoduje usunięcie zrogowaciałych komórek naskórka. Sprawia to, że odsłonięte zostają głębsze warstwy, te bardziej podatne na niekorzystne działanie czynników zewnętrznych. Oczywiście jest to proces kontrolowany, ale mimo wszystko może prowadzić do chwilowej nadwrażliwości skóry. Dlatego najlepszą porą na zaplanowanie kuracji złuszczających jest jesień i wczesna wiosna, kiedy nasza skóra nie jest eksponowana na intensywne słońce czy działanie niskiej temperatury.

23


24

GLIKOLOWY MLEKOWY

Pozyskiwany jest w naturalnym procesie fermentacji cukrów i bakterii mlekowych. To składnik NMF (Natural Moisturizing Factor, naturalny czynnik nawilżający), dzięki czemu idealnie nawilża i zmiękcza skórę. W stężeniach powyżej 10 proc. będzie działał eksfoliująco. Polecany dla skóry dojrzałej, odwodnionej, z nierównomiernym kolorytem. Jest kwasem fotouczulającym.

MIGDAŁOWY

Wytwarza się go z gorzkich migdałów. Ma większe cząsteczki niż reszta przedstawicieli grupy kwasów AHA, co sprawia, że wnika powoli w skórę, zapewniając komfort stosowania. Oprócz właściwości keratolitycznych (powoduje złuszczanie się martwego naskórka) wykazuje działanie antybakteryjne i seboregulujące, dlatego jest idealny dla skóry z różnymi rodzajami trądziku, skóry mieszanej z tendencją do powstawania niedoskonałości, ale także dla wrażliwej i naczyniowej. Może być stosowany przez cały rok, ponieważ nie jest fotouczulający.

SALICYLOWY

Pozyskuje się go z trzciny cukrowej. W stężeniach do 5 proc. intensywnie nawilża skórę, a w stężeniach między 5 i 15 proc. będzie w niewidoczny dla oka sposób złuszczać wierzchnie komórki naskórka oraz pobudzać skórę do odnowy poprzez stymulowanie do pracy fibroblastów odpowiedzialnych za produkcję kolagenu. Idealny dla skóry dojrzałej, z widocznymi oznakami fotostarzenia oraz przy trądziku grudkowo-krostkowym (trądzik dojrzały). Jest kwasem fotouczulającym, tzn. zwiększa wrażliwość skóry na wpływ promieniowania słonecznego.

Naturalnie występuje w korze wierzby. Odblokowuje ujścia gruczołów łojowych, zwęża pory, ma silne działanie antybakteryjne. Przyśpiesza gojenie wyprysków i intensywnie złuszcza skórę. Jest idealny dla skóry tłustej i trądzikowej oraz tej z bliznami i przebarwieniami. Należy do kwasów fotouczulających.

LAKTOBIONOWY

Kwas

Kwas

Kwas

Kwas

Kwas

WYBIERZ KWAS ODPOWIEDNI DLA SWOJEGO TYPU SKÓRY

Pozyskiwany z cukru mlecznego (laktozy). Intensywnie nawilża i zmiękcza skórę. Jest silnym antyoksydantem, łagodzi podrażnienia i stany zapalne skóry. Redukuje teleangiektazje (naczynka). Polecany dla skóry naczynkowej, odwodnionej i wrażliwej. Nie wykazuje właściwości fotouczulających, zatem może być stosowany przez cały rok.

Kwas kwasowi nierówny Wśród surowców kosmetycznych znajdziemy te, które mają w nazwie kwas, a działają w zupełnie odmienny sposób niż kwasy AHA, BHA czy PHA. Nie wykazują właściwości złuszczających – są to składniki działające nawilżająco, antyoksydacyjnie czy łagodząco. Należą do nich np. kwas hialuronowy, kwas liponowy czy kwas glicyryzynowy.

Przeciwwskazania do stosowania kwasów opryszczka łuszczyca ciąża i karmienie piersią przerwanie ciągłości skóry – skaleczenia i otarcia naskórka oparzenia skóry skóra ze skłonnością do alergii oraz alergia na dany składnik nowotwory egzemy zmiany bakteryjne lub grzybicze skóry

Od czego zacząć? Na rynku dostępnych jest wiele produktów z kwasami. Różnią się stężeniami i formami aplikacji. Planując kurację, musimy zrozumieć potrzeby naszej skóry – to ona jest najlepszym doradcą. Nie ma jednego sztywnego planu pielęgnacyjnego dla danego typu skóry, gdyż każda jest inna i ma inny próg wrażliwości. Najłatwiej kierować się nawigacją opracowaną przez producentów i wybierać kosmetyki przeznaczone dla naszego rodzaju skóry. Należy jednak przy tym wnikliwie obserwować swoją skórę i wychwytywać, co jej służy, a co nie. W ten sposób będzie można dostosować rodzaj i stężenie kwasu do jej potrzeb. Kurację kwasową możemy podzielić na cztery etapy: I II III IV

TRENDY Uroda

Przygotowanie do eksfoliacji Eksfoliacja Regeneracja Utrzymanie efektów


1.

Żelowy piling z kwasami BIELENDA Pro. Zawiera kwasy AHA i PHA (9%). Skutecznie złuszcza martwe komórki naskórka, wyrównuje strukturę skóry, rozjaśnia, wpływa na ujednolicenie kolorytu. Do cery z niedoskonałościami, przebarwieniami i nierówną strukturą. 50 ml

2.

Kuracja multiaktywna z PHA BIELENDA Pro. Zawiera kwas laktobionowy (10%) o działaniu kojącym, przeciwzapalnym i wzmacniającym barierę skórną, wygładzający i rozjaśniający glukonolakton, niacynamid wpływający na elastyczność i nawilżenie oraz silnie nawilżający kwas hialuronowy. Do stosowania na noc. 30 ml

3.

Booster trądzik DR SKIN CLINIC. Zawiera kwas salicylowy (2%) zmniejszający powstawanie niedoskonałości oraz olejek z drzewa herbacianego (0,3%), który ma właściwości ograniczające rozwój bakterii wywołujących trądzik. Ektoina nawilża i wzmacnia barierę ochronną skóry. 30 ml

4.

Piling kwasowy rewitalizacja DR SKIN CLINIC. Zawiera połączenie poprawiającego koloryt cery kwasu migdałowego (5%) z delikatnie złuszczającymi polihydroksykwasami (10%). Poprawia koloryt cery (rozjaśnia przebarwienia, redukuje widoczność rozszerzonych naczyń krwionośnych, rozświetla), odświeża i delikatnie złuszcza naskórek, odmładza wygląd skóry. 30 ml

5.

Oczyszczający żel do twarzy z kwasami AHA i witaminą C OBLEPIKHA C-BERRICA. Stworzony na bazie wyciągu z rokitnika ałtajskiego. Produkt wegański. 145 ml

6.

Rewitalizujący piling-maska z kwasami glikolowym i mlekowym oraz witaminą C OBLEPIKHA C-BERRICA. Stworzony na bazie wyciągu z rokitnika ałtajskiego. Produkt wegański. 145 ml

5

6

1 2

3

4 5

25


Etap I: Przygotowanie do eksfoliacji

Co może czuć twoja skóra podczas aplikacji pilingu?

Nasza skóra nie lubi terapii szokowych, dlatego tak ważne jest, aby zapoznać ją z działaniem nowych substancji. Im lepiej ją przygotujemy, tym mniejsza szansa na niechciane niespodzianki podczas kuracji. Jest to niezwykle istotne, zwłaszcza jeśli to pierwsze spotkanie twojej skóry z produktami na bazie kwasów. Oto kilka zasad, które pozwolą przygotować skórę do zabiegu eksfoliacji: Na początek wprowadź tonik lub serum – kosme tyki te mają zazwyczaj niższe stężenia i wyższe pH niż pilingi kwasowe. Sprawdź, jak reaguje twoja skóra.

Rozpoczynając kurację, nie stosuj dwóch produk- tów z kwasami złuszczającymi jeden po drugim. Lepiej rozdzielić ich działanie i np. tonik stosować na dzień, a serum na noc.

Obserwuj, jak czuje się twoja skóra podczas aplikacji produktu. Może chwilowo szczypać lub być bardziej podatna na mrowienie – sprawdź, czy po kilku dniach nie stała się bardziej wrażliwa lub mocno przesuszona. Na tym etapie warto być cierpliwym i eksperymentować, odrzucając te składniki, które nie służą skórze, a zostawiając te, z którymi skóra się zaprzyjaźniła. Faza ta może trwać nawet do 2 tygodni.

Pamiętaj, że skóra nie jest twoim wrogiem – nie chodzi o to, aby dać jej w kość, przesuszyć ją i uwrażliwić, lecz o to, aby osiągnąć balans pomiędzy kontrolowanym złuszczaniem naskórka a satysfakcjonującymi efektami w postaci mocnej i zdrowej skóry. Widoczne łuszczenie się naskórka to objaw uboczny pilingu, który może wystąpić, ale nie musi. Są kwasy, po których skóra łuszczy się w sposób niezwykle delikatny. A czasami proces odnowy zachodzi na poziomie komórkowym i w ogóle nie jest widoczny gołym okiem. Jeśli złuszczanie nie występuje, nie oznacza to, że kwas nie działa i że trzeba zastosować wyższe stężenie. Mapowanie skóry Nasza skóra rzadko wykazuje jednolite potrzeby. Na przykład na strefę T, która ma tendencję do świecenia się i rozszerzonych porów, możesz nałożyć kwas migdałowy, a na czoło policzki i szyję zaaplikować kwas glikolowy, który poprawia gęstość i elastyczność.

Etap III: Regeneracja

Etap II: Eksfoliacja Zabieg eksfoliacji najlepiej wykonać wieczorem, tak aby skóra bezpośrednio po nim mogła odpocząć, bez konieczności nakładania makijażu. Przed wykonaniem złuszczania sprawdź, czy nie masz przeciwwskazań do wykonania zabiegu: Zacznij od dokładnego przygotowania skóry. Idealnie sprawdzi się dwuetapowe oczyszczanie, a następnie tonizacja przy użyciu toniku na bazie kwasów.

Następnie zaaplikuj piling kwasowy na skórę, zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Omijaj okolice oczu i czerwieni wargowej. Do precyzyjnego nało- żenia przyda ci się patyczek kosmetyczny.

Jeśli jest to twoje pierwsze spotkanie z pilingiem kwasowym, trzymaj się najkrótszego czasu poda- nego przez producenta na opakowaniu. Wraz z kolejnymi aplikacjami wydłużaj czas stosowania produktu. Po zabiegu zmyj pozostałości produktu letnią wodą.

26

Mrowienie, delikatne szczypanie czy lekkie zaczerwienienie są jak najbardziej normalną i pożądaną reakcją podczas eksfoliacji. Natomiast jeśli wystąpi silne zaczerwienienie albo poczujesz intensywne rozgrzewanie, to znak, że produkt należy natychmiast zmyć z twarzy, nie czekając, aż skończy się ustalony czas aplikacji. Objawy te mogą świadczyć o nadwrażliwości lub reakcji alergicznej na dany kwas.

Etap ten jest często lekceważony i pomijany – wszak najważniejszy punkt programu, czyli piling, mamy już za sobą. A trzeba pamiętać, że faza ta jest niezwykle istotna, ponieważ to właśnie w jej trakcie skóra zaczyna pracować i regenerować się. Potrzebuje więc składników, które jej tę pracę ułatwią. Należą do nich min. ceramidy, witamina C, retinol, glukozaminy, które dodatkowo stymulują syntezę kolagenu i elastyny, aby tworzyć nowe komórki naskórka. Na tym etapie nie może również zabraknąć substancji łagodzących, nawilżających i działających antyoksydacyjnie, m.in. kwasu hialuronowego, peptydów miedziowych, koenzymu Q10 czy probiotyków. Dlatego niezwykle istotne jest, aby po zmyciu pilingu nałożyć na skórę odpowiednie serum, które uzupełni działanie kwasu, oraz krem regenerujący, który przywróci skórze komfort, zredukuje ewentualne podrażnienia i zoptymalizuje jej nawilżenie. Tak otulona skóra jest gotowa na zasłużony odpoczynek. Pamiętaj: złuszczanie naskórka sprawia, iż skóra traci swój pancerz ochronny. Eksfoliacja prowadzi do odsłonięcia nowych komórek skóry, dlatego bezwzględnie powinnaś

TRENDY Uroda


stosować ochronę przed słońcem, wiatrem i wahaniami temperatury! Zawsze w trakcie kuracji kwasami stosuj na dzień produkt z ochroną przeciwsłoneczną co najmniej 30 SPF, a przez kilka dni po pilingu unikaj wizyt w saunie oraz bezwzględnie przestań korzystać z solarium.

Produkty z jednej linii wzajemnie się uzupełniają. Producenci tak komponują swoje linie produktowe, żeby poszczególne kosmetyki działały kompatybilnie. Ma to szczególnie znaczenie przy kuracjach kwasowych, gdzie ważne jest stężenie oraz wartość pH. Zresztą zauważ, że także w gabinetach kosmetycznych zabiegi są wykonywane z użyciem produktów jednej marki.

Etap IV: Utrzymanie efektów Systematyczność to podstawa. Aby uzyskać satysfakcjonujące efekty, jeden zabieg nie wystarczy i eksfoliację należy regularnie powtarzać. Odstęp pomiędzy złuszczaniem zależy m.in. od tego, na bazie jakiego kwasu wykonywałaś piling, i jak zareagowała na zabieg twoja skóra. Zazwyczaj zaleca się, aby eksfoliację domową wykonywać średnio raz w tygodniu, a cała kuracja powinna zamknąć się w serii 3-5 zabiegów. Nie zapominaj, aby pomiędzy zabiegami stosować produkty nawilżające i odbudowujące skórę. Taką intensywną regenerację możemy zaplanować raz, dwa razy do roku, najlepiej jesienią i wczesną wiosną. W celu podtrzymania efektów możesz stosować produkty z kwasami przez cały rok. Postaw na te, które mają niższe stężenia (toniki, serum, kremy) i stosuj je kilka razy w tygodniu. Bacznie obserwuj swoją skórę – jeśli nie wykazuje oznak nadwrażliwości albo jest tłusta czy trądzikowa – możesz stosować je nawet codziennie. W kuracjach podtrzymujących efekty – podobnie jak na etapie przygotowania do eksfoliacji – należy unikać warstwowego stosowania produktów z kwasami (np. serum z kwasem i na to krem „kwasowy”). Raczej rozdzielaj je na pielęgnację dzienną i wieczorną (np. serum pod krem z filtrem na dzień, a krem na noc). Pamiętaj, że umiar to podstawa. Widząc pierwsze efekty, chcesz więcej i jeszcze lepiej. Nie przeciągaj zabiegu złuszczania w nieskończoność, nie aplikuj kilku produktów z kwasami naraz. W praktyce osiągniesz efekt przeciwny do zamierzonego – czyli przesuszoną, napiętą skórę oraz wysyp niechcianych niedoskonałości. Skóra musi mieć czas na podziały komórkowe i odbudowę, stąd każdy etap kuracji kwasowej jest tak samo istotny i nie można go ani pomijać, ani wydłużać w nieskończoność.

Warto wiedzieć! Skóra może się zbuntować. Podczas stosowania kuracji kwasowych może dojść do oczyszczania skóry, czyli przejściowego wysypu niedoskonałości. Najczęściej efekt ten występuje u osób ze skórą tłustą i trądzikową. Dzieje się tak, ponieważ kwasy rozluźniają połączenia między komórkami skóry i odblokowują pory. Wszystko, co naszej skórze szkodzi, musi po prostu znaleźć ujście. Dlatego trzeba wykazać się cierpliwością i nie przerywać kuracji. Warto natomiast pomyśleć o wydłużeniu odstępów pomiędzy kolejnymi pilingami, po to, aby dać skórze więcej czasu na regenerację i móc się cieszyć piękną cerą na dłużej. Przejściowy wysyp niedoskonałości może się też zdarzyć osobom o skórze suchej lub mieszanej. Dzieje się tak na skutek nadmiernego przesuszenia, wynikającego ze zbyt agresywnej pielęgnacji. Skóra włącza wtedy mechanizmy obronne, w efekcie czego następuje zwiększona produkcja sebum, co może prowadzić do powstawania niedoskonałości. W tym przypadku warto nie tylko wydłużyć odstępy pomiędzy kolejnymi eksfoliacjami, ale także przyjrzeć się produktom stosowanym na etapie regeneracji. Być może np. serum z retinolem trzeba będzie zamienić na to z kwasem hialuronowym? Albo krem z lekkiego nawilżającego na bardziej regenerujący? Nie ma jednej uniwersalnej rady. Najważniejsze jest obserwowanie skóry i czujność na wysyłane przez nią sygnały, co pozwoli natychmiast podejmować konieczne działania. Za troskę skóra odpłaci nam się perfekcyjnym wyglądem!

27


Botaniczny ret inol tekst

Katarzyna Beck-Grodek, kosmetolog

Karolina Wiktorowicz, technolog kosmetyków

28

Bakuchiol jest zdecydowanie najgorętszym składnikiem sezonu. Działa tak skutecznie jak retinol, nie wykazuje jednak jego skutków ubocznych. Ma za to mnóstwo dodatkowych zalet!

TRENDY Uroda


1.

Nawilżający krem przeciwzmarszczkowy BIELENDA Bakuchiol 40+ na dzień i na noc. 97% składników pochodzenia naturalnego. W składzie: bakuchiol, ginkgo biloba, hydrolat z róży i borówka amerykańska. Nawilża, wygładza i ujędrnia. Posiada naturalny zapach wody różanej. 50 ml

2. Nawilżający płyn micelarny BIELENDA Bakuchiol do mycia i demakijażu. Do cery dojrzałej. 97% składników pochodzenia naturalnego. W składzie: bakuchiol, ginkgo biloba, hydrolat z róży i wyciąg z kwiatów jaśminu. Nawilża, tonizuje i wygładza. 500 ml 3. Odbudowujące serum przeciwzmarszczkowe na dzień i na noc BIELENDA Bakuchiol. Do cery dojrzałej. 97% składników pochodzenia naturalnego. W składzie: bakuchiol, ginkgo biloba, hydrolat z róży i olej tsubaki. Wygładza zmarszczki, poprawia elastyczność i jędrność skóry, regeneruje naskórek, rozjaśnia przebarwienia i plamy pigmentacyjne, rozświetla cerę. 30 ml

2

3

1

29


2 1

1 3

1.

Przeciwzmarszczkowy krem na dzień i na noc PERFECTA Bio Retinol 30+. 98% składników pochodzenia naturalnego. W składzie: biobakuchiol, biohialuron i biowitamina C pozyskiwana z australijskiej śliwki kakadu. Krem poprawia napięcie skóry oraz zmniejsza widoczność zmarszczek i linii mimicznych. 50 ml

2.

Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy PERFECTA Bio Retinol 30+/40+. Zawiera biobakuchiol, biohialuron i biokombuchę – naturalny ferment ze słodkiej czarnej herbaty. Ma silne właściwości rozświetlające, redukuje cienie i worki pod oczami. Dodatkowo wygładza i przeciwdziała starzeniu. 15 ml

3.

Przeciwzmarszczkowy krem na dzień i na noc PERFECTA Bio Retinol 40+. Zawiera bioretinol, biohialuron i bioalgę o silnych właściwościach liftingujących. Wygładza, zwiększa elastyczność skóry i poprawia jej napięcie. Aksamitna formuła zapewnia komfort przez cały dzień. Idealny jako baza pod makijaż. 50 ml

1.

Liftingujący krem na dzień LIFT 4 SKIN Bakuchiol. Oprócz bakuchiolu zawiera ekstrakt ze słodkich pomarańczy i żywicę z drzewa mastyksowego, która pobudza syntezę kolagenu, przez co widocznie wygładza zmarszczki i odmładza cerę. Zwiększa elastyczność i sprężystość skóry. 50 ml

2.

Redukujący zmarszczki krem na noc LIFT 4 SKIN Bakuchiol. Oprócz bakuchiolu i mastyksu zawiera kwasy AHA: jabłkowy i glikolowy, przez co stymuluje proces odnowy i regeneracji, pozostawiając skórę zauważalnie wygładzoną i miękką. Kompleksowo regeneruje skórę, niweluje zmarszczki, poprawia jej elastyczność i jędrność. 50 ml

3.

Stymulujące serum liftingujące okolicę oczu i ust LIFT 4 SKIN Bakuchiol. Składniki aktywne to: bakuchiol, mastyks, wyciąg z kiełków pszenicy. Zmniejsza widoczność zmarszczek, niweluje „kurze łapki” oraz linie wokół ust, redukuje cienie pod oczami. 15 ml

1

3 2

30

TRENDY Uroda


W

itamina A i jej pochodne, do których zaliczamy retinol, to jedne z najskuteczniejszych substancji w kosmetyce. Przynoszą niesamowite rezultaty w kuracjach przeciwzmarszczkowych oraz w leczeniu trądziku, ponadto regulują proces rogowacenia naskórka i wzmacniają barierę ochronną skóry. Natomiast ich stosowanie obarczone jest pewnymi niedogodnościami – chodzi np. o uwrażliwienie i pieczenie skóry, przez co wiele osób rezygnuje z tych substancji w swojej pielęgnacji. Na szczęście z pomocą przychodzi roślinny zamiennik – bakuchiol!

Nadaje się do pielęgnacji skóry wrażliwej – koi i łagodzi podrażnienia. Zmniejsza aktywność melanocytów (komórek produkujących melaninę), w efekcie czego rozjaśnia przebarwienia i zapobiega powstawaniu nowych. Działa przeciwutleniająco (niweluje szkodliwe działanie wolnych rodników).

CZYM JEST I JAKIE MA WŁAŚCIWOŚCI? Bakuchiol nie jest formą retinolu, budowa obu związków chemicznych jest odmienna. Izoluje się go z roślin o łacińskich nazwach Psoralea corylifolia (potocznie jest nazywana babchi, co dosłownie oznacza „pogromcę trądu”) lub Otholobium pubescens, które występują głównie w Azji, ale także w Afryce i Europie. Rośliny te stosowano od lat w tradycyjnej medycynie ajurwedyjskiej i chińskiej jako środek przeciwzapalny i wspomagający leczenie chorób skóry. Bakuchiol najczęściej występuje w produktach do pielęgnacji twarzy, choć wchodzi też w skład kosmetyków do pielęgnacji rąk i całego ciała. Posiada silne właściwości przeciwstarzeniowe i działa pielęgnacyjnie na skórę w bardzo szerokim zakresie. Oto niektóre z jego dobroczynnych właściwości:

Hamuje wzrost bakterii P. acnes, Candida a., S. aureus i S. epidermidis, odpowiedzialnych za powstawanie trądziku. Zmniejsza aktywność 5-alfa-reduktazy, enzymu który przyczynia się do wzmożonego wydzielania sebum przez gruczoły łojowe. Zwiększa liczbę fibroblastów – komórek produku- jących kolagen i elastynę, które poprawiają gęstość skóry i sprawiają, że jest ona jędrna i sprężysta, a zmarszczki są wyraźnie spłycone. Działa lekko złuszczająco, pomagając usunąć zrogowaciałą warstwę naskórka. Nie wykazuje działania fotouczulającego, a wręcz przeciwnie – łagodzi skutki promieniowania UV.

DZIAŁANIE

Bakuchiol czy retinol – co wybrać? Roślinny retinol sprawdzi się u posiadaczek bardzo wrażliwej skóry nietolerującej działania retinolu, u kobiet w ciąży i karmiących piersią, a także u miłośniczek surowców pochodzenia naturalnego. Ale nie tylko – bakuchiol, ze względu na brak właściwości fotouczulających, będzie także wspaniałą alternatywą dla klasycznego retinolu w słoneczne dni. Na potwierdzenie tych faktów Amerykańska Agencja Żywności i Leków (U.S. Food and Drug Administration) zakwalifikowała bakuchiol do pierwszej grupy, co oznacza, że jest bezpieczny dla zdrowia. W tej chwili nie znamy żadnych minusów jego stosowania, ale pamiętajmy, że jest to dość nowy surowiec na rynku kosmetycznym i nie została jeszcze zebrana odpowiednio duża ilość badań dotyczących jego długotrwałego stosowania w pielęgnacji skóry. W przeciwieństwie do retinolu, jednego z najlepiej przebadanych składników w kosmetyce i posiadającego wielu zwolenników, dla których jest niezastąpionym eliksirem piękna.

RETINOL

BAKUCHIOL

Przeciwzmarszczkowe Przeciwtrądzikowe Antyoksydacyjne Fotouczulające Powodujące podrażnienia Można stosować w trakcie ciąży i karmienia piersią

31


Moc natury w polskich kosmetykach tekst

Świeżość, piękny zapach, starannie wybrane naturalne składniki – tak w skrócie można opisać kultowe polskie marki kosmetyków. Dziś przedstawiamy Hagi Cosmetics i Starą Mydlarnię. Szukajcie ich w Rossmannie.

Małgorzata Mrozowska

HAGI COSMETICS Rodzinna, prężnie rozwijającą się polska marka, która powstała w 2010 roku. Hanna Kurcińska, z zawodu chemik i kosmetolog, zaczęła wtedy wyrabiać naturalne kosmetyki w stworzonym wraz z mężem chemikiem małym laboratorium pod Warszawą. Początkowo były to kosmetyki używane jedynie przez nią samą i jej najbliższych. Jednak gdy okazało się, że coraz więcej znajomych zaczyna je doceniać, rodzina postanowiła iść za ciosem. Tak trafili na warszawski BioBazar, gdzie ich produkty wzbudziły duże zainteresowanie. Po niedługim czasie do zespołu dołączyły dwie córki pani Hanny i rozpoczęła się produkcja na znacznie większą skalę. Nazwa firmy pochodzi od imion założycielek – Hanny (mamy) oraz Agaty i Gabrieli (córek). Ostatnia litera, czyli „i”, to wszyscy ważni „Inni”, którzy pomogli w powstaniu firmy, a obecnie stanowią jej zespół. Firma współpracuje z lokalnymi tłoczniami, dzięki czemu korzysta ze świeżych olejów, m.in. z konopi, wiesiołka czy ogórecznika. Do produkcji kosmetyków używane są rosnące w Polsce maliny, truskawki, morele i śliwki, a także rokitnik czy dzika róża. Tym, co wyróżnia Hagi Cosmetics, jest wykorzystywanie

32

TRENDY Uroda


1

2

3

specjalnych, naturalnych ekstraktów, które mają za zadanie ochronić skórę przed wpływem zanieczyszczeń ze środowiska. Ekstrakty te znajdują się m.in. w naturalnym kremie rewitalizującym, nazywanym potocznie „kremem miejskim”. W kosmetykach marki Hagi można też znaleźć naturalne silikony, wegańską lanolinę i autorskie mieszanki olejków eterycznych. – Po wielu latach używania aptecznych kosmetyków, które miały niezbyt przyjemny zapach, postawiłam sobie także za cel stworzenie kosmetyków ładnie pachnących, które będą przy tym odpowiednie dla osób skłonnych do alergii i tych ze skórą wrażliwą – mówi pani Gabriela, współzałożycielka marki. Właścicielki są bardzo zaangażowane w wyszukiwanie surowców o potwierdzonym działaniu. Do produkcji swoich kosmetyków sprowadzają np. algi, olej z baobabu, ekstrakt z kwiatów lotosu czy hibiskusa. W ofercie Hagi Cosmetics znajduje się ponad 60 produktów – naturalne kremy i balsamy, ręcznie robione mydła, sole do aromaterapeutycznych kąpieli, natłuszczające pudry kąpielowe, scruby solne i cukrowe. Produktem, z którego właścicielki są chyba najbardziej dumne, jest olejek do ciała z olejem z nasion chia i złotymi drobinkami. Podkreślają, że cieszy się on wyjątkowym zain-

teresowaniem klientek. Od dwóch lat ofertę firmy uzupełnia linia Hagi Baby oferująca naturalne produkty dla dzieci. Można je stosować już od pierwszego dnia życia. Mocną stroną marki jest także design opakowań, wielokrotnie wyróżniany i nagradzany. Warto podkreślić, że większość produktów Hagi posiada opakowania nadające się do recyklingu bądź pochodzące z recyklatów.

1.

Żel do mycia ciała naturalny HAGI Wakacje na Bali. Zawiera delikatny środek myjący, prebiotyk inulinę, odbudowującą barierę obronną skóry, oraz mieszankę naturalnych olejków eterycznych o pięknym zapachu. 300 ml

2.

Żel do mycia ciała naturalny HAGI Malinowy chruśniak. Zawiera delikatne składniki: D-panthenol i aloes dla łagodnej pielęgnacji oraz pachnący kompleks owocowy z truskawek, jeżyn i malin. 300 ml

3.

Puder do kąpieli z kozim mlekiem HAGI. Zawiera masło shea i olej ze słodkich migdałów. Nawilża, łagodzi podrażnienia, a także zapewnia efekt odmładzający. 400 g

33


34

TRENDY Uroda


3 4 1

2

STARA MYDLARNIA Polska marka, która od 2001 roku zajmuje się produkcją naturalnych kosmetyków do kąpieli, pielęgnacji twarzy, ciała i włosów. Wszystko zaczęło się od małego sklepiku, który Sylwia Brzuska otworzyła w Bydgoszczy. Był to punkt z naturalnymi kosmetykami sprowadzanymi z zagranicy. Zainteresowanie było tak duże, że pani Sylwia wraz z mężem Jackiem postanowili spróbować produkcji naturalnych kosmetyków w kraju. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę: 20 lat temu takie produkty były w Polsce trudno dostępne, niszowe, choć poszukiwane przez rosnące grono wielbicielek natury. W ciągu kilkunastu lat z małej rodzinnej manufaktury wyrosła profesjonalna firma z zapleczem produkcyjnym i badawczym. Działa w Białych Błotach, niedaleko Bydgoszczy. Stara Mydlarnia to kosmetyki na bazie starannie wyselekcjonowanych składników pochodzących z natury, bezpiecznych, o wyraźnym zapachu i atrakcyjnym wyglądzie. – Od początku stawialiśmy na to, aby nowe produkty były bliskie naturze, wyróżniały się spośród innych tym, że dają możliwość stworzenia własnego domowego spa – opowiadają właściciele. Pomysł sprawdził się szczególnie w trudnym czasie pandemii, gdy dostęp do salonów kosmetycznych był ograniczony, a potrzeba relaksu w zaciszu domowego spa stawała się szczególnie silna. Produkty Starej Mydlarni wyróżniają się nie tylko wyjątkowym składem, ale także zapachem i opakowaniami. Do produkcji kosmetyków wykorzystuje się

m.in. miód manuka, olej z konopi czy witaminę C. – W naszych kosmetykach zwracamy uwagę na każdy element, który może wpłynąć na pobudzenie zmysłów klienta. I to wielu zmysłów jednocześnie. Piękne opakowanie, przyjemny zapach, miła konsystencja, dobra wchłanialność kosmetyków. Ciągle szukamy też opakowań przyjaznych środowisku – dodają założyciele. Stara Mydlarnia wprowadza również nowe ekologiczne rozwiązania. Są wśród nich np. szampony i odżywki do włosów w kostce.

1.

Masło z masażerem STARA MYDLARNIA Shea Butter Manuka. Kostka przy kontakcie z ciepłem ciała bardzo dobrze się topi i rozprowadza na skórze, pozostawiając przyjemną tłustą warstwę. Skóra po aplikacji jest nawilżona, miękka i odżywiona. Masaż kostką rozluźni obolałe mięśnie i ukoi zmęczone ciało. 100 g W wybranych drogeriach Rossmann

2.

Masło z masażerem STARA MYDLARNIA Hemp. Masaż kostką rozluźni obolałe mięśnie i ukoi zmęczone ciało. Kontakt z ciepłem ciała delikatnie rozpuszcza masło i zostawia na ciele przyjemną warstwę. 100 g W wybranych drogeriach Rossmann

3.

Balsam do ciała STARA MYDLARNIA Body Butter Manuka. Miód manuka jest bogaty w dużą ilość substancji odżywczych, wspomaga regenerację skóry. 250 ml W wybranych drogeriach Rossmann

4.

Balsam do ciała STARA MYDLARNIA Body Butter Hemp. Z olejem konopnym, bogatym w kwasy NNKT. Działa odżywczo, kojąco i łagodząco na skórę. 250 ml

35


Piękno zaklęte w kamień tekst

Maria Kostrzewa

Masaże twarzy przeżywają dziś renesans. Po modzie na rollery przyszła kolej na gua sha – kamienne płytki, które działają jak lifting bez skalpela, przywracając skórze witalność i młodzieńczy blask.

36

TRENDY Uroda


W

śród jego fanek są m.in. aktorki Gwyneth Paltrow, Emilia Clarke, Naomi Watts, Kate Bosworth, Jessica Biel, Margot Robbie i modelki, takie jak Miranda Kerr, Elle Macpherson, Behati Prinsloo, Kendall Jenner czy Romee Strijd. I nie chodzi tu o superdrogi luksusowy zabieg z wykorzystaniem nowoczesnego sprzętu, na który mogą sobie pozwolić jedynie gwiazdy. Wszystkie pokochały masaż kamieniem gua sha, który każda z nas może samodzielnie wykonać w domu.

snych wyprysków, pojawiających się zwykle przed okresem. Zbierają się w nich toksyny, które powinna odprowadzać właśnie limfa. Dlatego, aby ją poruszyć, najpierw trzeba pobudzić węzły limfatyczne, delikatnie uciskając okolice dołów pachowych, obojczyki, boki szyi, okolice przy uszach i z tyłu pod potylicą – tłumaczy ekspertka.

KOJĄCA MOC JADEITU Technika gua sha liczy sobie ponad dwa tysiące lat i wywodzi się z tradycyjnej medycyny chińskiej. – Informacje na temat gua sha przez wieki były ustnie przekazywane z pokolenia na pokolenie. Wiadomo, że głównym celem masażu było pobudzanie sił witalnych organizmu. Świadczy o tym choćby nazwa, która w języku chińskim oznacza „wyskrobywanie choroby”. Kamieniem traktowano więc plecy, kark, okolice nad łokciami i przy kolanach, aby uzdrowić chorego i uwolnić go od „sha”, czyli choroby – mówi kosmetolożka i zwolenniczka naturalnej pielęgnacji Anna Grela. Swój odpowiednik masażu gua sha stworzyli też Japończycy. Chodzi o masaż Kassaji, wykonywany płytką bazaltową, który także wywodzi się z gua sha. Dziś do masażu gua sha najczęściej wykorzystuje się kwarc różowy lub jadeit. Zgodnie z chińską tradycją jadeit to kamień żeński, związany z energią kobiecą. Z kolei w kulturze Indian był on używany do leczenia chorób nerek i wątroby. Jadeit jest także symbolem długowieczności, mądrości i równowagi, dlatego w medycynie niekonwencjonalnej zaleca się noszenie biżuterii z jadeitem osobom cierpiącym na depresję, bezsenność i zaburzenia nastroju. Minerał ten wpływa bowiem kojąco na układ nerwowy.

LIFTING I DRENAŻ Masaż jadeitem ma wyjątkowe właściwości odmładzające i jest idealnym uzupełnieniem kompleksowej pielęgnacji, która powinna się skupiać na naskórku, skórze właściwej i mięśniach. – Pobudza krążenie, odżywia, dotlenia komórki. Działa też na mięśnie i tkanki głębokie, które dzięki temu odzyskują witalność. Niweluje obrzęki i opuchnięcia. Sprawdza się u osób, które długo siedzą w zamkniętych, klimatyzowanych pomieszczeniach. Ponadto wzmacnia naczynia krwionośne, a to istotne zwłaszcza przy cerze wrażliwej i naczynkowej. Poprawia nawilżenie skóry, sprawiając, że tkanki lepiej zasysają wodę od środka. Wytwarzane przez nas podczas masażu ciepło powoduje ich podgrzanie, co pobudza skórę do produkcji kolagenu i elastyny. Mamy więc dodatkowe działanie anti-aging i przeciwzmarszczkowe – dodaje Anna Grela. W bonusie dostajemy przyjemne uczucie relaksu i odprężenia, jakie zawsze towarzyszy masażowi. Nawet jeśli, tak jak gua sha, bywa on chwilami dość bolesny (zwłaszcza na początku, głównie z powodu spiętych mięśni), to po jego zakończeniu czujemy ulgę i wyraźne rozluźnienie. Żeby masaż przyniósł widoczne efekty, trzeba połączyć drenaż limfatyczny z liftingiem. – Wiele kobiet ma problem z zastojami limfy w postaci opuchnięć pod oczami czy bole-

Jadeitowa płytka do twarzy i ciała EWA SCHMITT Gua Sha. Chłód naturalnego kamienia redukuje opuchliznę, stymuluje włókna kolagenowe, poprawia owal twarzy oraz sprężystość skóry. Masaż przyśpiesza odnowę komórek, działa relaksująco i odprężająco. W wybranych drogeriach Rossmann

37


1 6

2

5

3 4

38

TRENDY Uroda


Następny etap to właściwy masaż. Jak wykonać go prawidłowo krok po kroku?

– Masaż najlepiej wykonywać wieczorem, po całym dniu, bo w nocy skóra naturalnie się regeneruje. W efekcie rano będzie rozświetlona i odżywiona. Po wszystkim możemy już nic nie nakładać na twarz – będzie to dla niej dobry bodziec do samoregulacji i odnowy. Przy suchej cerze można położyć krem, ale przy regularnym masażu po jakimś czasie skóra nie będzie już go potrzebować – radzi Anna Grela.

PRZYGOTOWANIE DO MASAŻU

Masaż gua sha będzie dobry przy każdym rodzaju skóry i w każdym wieku. Jedyne przeciwwskazania to aparat ortodontyczny, niedawno przebyte poważne zabiegi stomatologiczne, ropne stany zapalne, opryszczka. Nie należy go też wykonywać, gdy mamy stan podgorączkowy.

Dokładnie oczyszczamy twarz, np. naturalnym olejem kokosowym, który dobrze usuwa zanieczyszczenia i resztki makijażu. Spryskujemy twarz hydrolatem, np. z róży czy kwiatu pomarańczy. Na wilgotną skórę kładziemy olej dobrej jakości, dobrany do jej indywidualnych potrzeb. Dla młodej cery idealny będzie olej konopny lub jojoba, bo ma dobry poślizg. W przypadku suchej, cienkiej, wiotkiej skóry dojrzałej świetnie sprawdzi się olej z awokado, który zawiera dużo nienasyconych kwasów tłuszczowych i działa ujędrniająco.

Jak często powinno się wykonywać taki masaż? Najlepiej co drugi dzień, aby dać skórze odpocząć – to tak samo jak z treningiem na siłowni. Ważna jest też siła ucisku – masaż powinien być na tyle intensywny, by dało się go odczuć, a skóra się rozgrzała, ale nie za mocny, aby nie powstały wybroczyny i siniaki. Czasem wystarczy zmienić olejek na bardziej śliski, żeby zniknął problem zbyt mocnego tarcia.

Pierwsze widoczne efekty w postaci poprawy napięcia i kolorytu skóry zobaczymy już po mniej więcej dwóch tygodniach. Z czasem zrobi się ona gęstsza, a zmarszczki będą wyraźnie płytsze. Skóra będzie potrzebować mniej makijażu, bo stanie się naturalnie rozświetlona, promieniejąc zdrowym, młodzieńczym blaskiem.

MASAŻ Przykładamy płytkę do skóry pod kątem 45 stopni i zaczynamy ją przesuwać od środka twarzy na wysokości brody, najpierw wzdłuż żuchwy. W kolejnym etapie przechodzimy na wysokość ust i podążamy w stronę kości policzkowych (rys. 1). Ważne, aby zawsze kierować płytkę od środka twarzy do góry, w stronę ucha, bo w ten sposób zyskujemy efekt liftingu. Następnie sprowadzamy płytkę po szyi, w kierunku obojczyka – odprowadzamy w ten sposób limfę (rys. 2). Brodę masujemy mniejszą wewnętrzną częścią płytki (rys. 3). Masujemy płytką skórę powiek: najpierw górnej (rys. 4), potem dolnej (rys. 5). Uwaga: skórę pod oczami masujemy mniejszą powierzchnią płytki, od kącika przy nosie do skroni. Ruchy pod oczami powinny być szczególnie delikatne – kierujemy płytkę po kości oczodołu, wykonując nią spirale od środka do zewnątrz. Jeśli mamy duże zastoje limfy, mogą powstać „poduszki” pod oczami. Ale bez obaw – wystarczy delikatnie je rozmasować i znikną. Przechodzimy do czoła (rys. 6). Wykonujemy tyle samo powtórzeń po każdej stronie twarzy.

Chłonie jak gąbka – Masaż gua sha sprawi, że skóra będzie lepiej chłonąć zawarte w oleju składniki odżywcze, dlatego warto wybrać olej dobrej jakości, najlepiej tłoczony na zimno. Można też zmieszać różne gatunki albo je zmieniać w zależności od potrzeb – latem sięgać po lżejszy (np. z pestek malin, migdałowy), zimą po bardziej bogaty, o cięższej konsystencji. Do masażu sprawdzą się też znane z kuchni oliwa z oliwek, olej lniany, sezamowy czy kokosowy; ten ostatni zwłaszcza przy cerze tłustej i mieszanej. Lepiej jednak dokładnie zmyć go po masażu. Tymczasem pozostałe oleje możemy zostawić na skórze po zakończeniu zabiegu – wyjaśnia Anna Grela.

39


Baby do ll fokus na oko

tekst

Maria Kostrzewa

40

Inspiruje się japońską mangą i latami 60. Jego znaki rozpoznawcze to mocno podkreślone oczy, nieskazitelna cera i delikatnie zaróżowione policzki. Może i ty skusisz się na makijaż w stylu „baby doll”?

TRENDY Uroda


41


P

ierwsze skojarzenie z hasłem „baby doll” to zdecydowanie Twiggy. Jedna z czołowych postaci „swingującego Londynu” w latach 60. była prawdziwą ikoną mody. Do dziś zresztą pozostaje symbolem lat 60. w popkulturze. Drobna, bardzo szczupła modelka (stąd jej pseudonim, w języku angielskim oznaczający „gałązkę”) jako pierwsza nosiła supermodną wówczas krótką fryzurę „pixie cut” i lansowała rewolucyjny (oraz bardzo kontrowersyjny, jak na tamte czasy) projekt Mary Quant, czyli spódniczkę mini.

SARNIE OCZY TWIGGY Ikoniczny stał się też jej wizerunek, w którym główną rolę grały mocno podkreślone oczy. Obrysowane czarnym eyelinerem, z mocno wytuszowanymi rzęsami na górnej i dolnej powiece, czasem dodatkowo pomalowane cieniem w kontrastowym, białym lub błękitnym kolorze, uwydatniały dziewczęcą, wręcz dziecięcą urodę Twiggy. Zwłaszcza że reszta makijażu była praktycznie niewidoczna: usta w naturalnym kolorze, jedynie muśnięte pomadką lub błyszczykiem, oraz nieskazitelna, jasna, młodzieńcza cera. To wielkie sarnie oczy Twiggy miały przyciągać uwagę i grać główną rolę w jej makijażu. Dziś do estetyki retro chętnie wracają zarówno gwiazdy, jak i projektanci mody oraz makijażyści pracujący przy najważniejszych pokazach. Mocny makijaż oka z kreską „jaskółką” lub tzw. kocie oko chętnie noszą między innymi nawiązujące do tamtej epoki wokalistki, jak Duffy i Adele. Ten rodzaj make-upu często wybierają też aktorki na czerwony dywan, np. Penélope Cruz czy wschodząca gwiazda kina Lucy Boynton. Nic dziwnego – ten look jest bardzo kobiecy i dodaje spojrzeniu głębi, a jednocześnie optycznie powiększa oczy. Idealnie nadaje się na wieczorowe wyjścia.

BOHATERKI ANIME I MANGI Współczesny trend na „baby doll” – poza oczywistymi nawiązaniami do stylistyki retro – ma także korzenie w azjatyckiej kulturze popularnej. Wystarczy spojrzeć na bohaterki japońskich kreskówek (anime) i komiksów (manga). Wszystkie mają bardzo duże oczy, które w Azji uchodzą za kanon piękna. Młode Azjatki chętnie sięgają po soczewki kontaktowe, a nawet specjalne taśmy przyklejane na powieki, aby optycznie „otworzyć” oko. W tym samym celu wykorzystują też makijaż, rysując na powiekach kreski i mocno podkreślając rzęsy. Reszta makijażu ma być tak wykonana, by nie odwracać uwagi od oczu. A że Azjatki słyną z dbałości o skórę, stamtąd też wywodzi się trend na „glass skin”, czyli wypielęgnowaną, świetlistą, szklaną cerę bez śladu niedoskonałości, z naturalnym „efektem Photoshopa”, która stanowi idealne tło dla takiego mocnego akcentu. Pozostając w tamtej szerokości geograficznej, warto też wspomnieć o zjawisku tzw. kawaii. W Japonii to słowo określa wszystko, co słodkie i urocze – małe pieski, kotki, postaci z kreskówek, różowe pluszowe maskotki. Trend „kawaii” widać także w stylu ubierania się wielu młodych Japonek oraz w ich makijażu. To choćby zamiłowanie do różu, zarówno w kolorystyce ubrań i dodatków, jak i w make-upie. Mocno podkreślone różem kości policzkowe kontrastują u nich z jasną cerą i podkreślają dziewczęcy look, przywołując skojarzenie z naturalnymi rumieńcami. Rumieńce bowiem są równie ważnym elementem makijażu w stylu „baby doll”.

42

Rada – Malując oczy, możesz dodatkowo podkreślić dolną powiekę. Zamiast czarnej kredki, która zmniejszy oko, sięgnij po taką w kolorze nude i obrysuj nią linię wodną (wewnętrzną krawędź oka). Taki trik optycznie „otwiera” i powiększa oczy – radzi makijażystka Wika Anna. – I pamiętaj, że w tym makijażu główny akcent to oko. Reszta twarzy, czyli cera i usta, powinny być świeże, naturalne, promienne i soczyste – dodaje.

TRENDY Uroda


NAM Professional by Wibo, czyli skóra z „efektem Photoshopa”

1 2 3

Idealna cera bez skazy wymaga zarówno właściwej pielęgnacji, jak i odpowiednio dobranych produktów do makijażu. A gdyby tak połączyć te dwa elementy w jedną całość? Tak jest w przypadku kosmetyków NAM Professional by Wibo. To marka profesjonalna, skierowana do makijażystów i nowoczesnych kobiet, które z pomocą make-upu chcą podkreślić swoje naturalne atuty i zadbać o skórę. Bo NAM to makijaż i pielęgnacja w jednym. Kosmetyki zapewniają naturalny efekt zdrowej, nawilżonej i delikatnie rozświetlonej skóry. Są trwałe i wygodne w użyciu. Mają w pełni wegańskie, nietestowane na zwierzętach formuły (potwierdzone międzynarodowym certyfikatem PETA), nie zawierają parabenów. W ofercie NAM znajdziesz między innymi korektory, podkłady, rozświetlacze, konturówki, pomadki, tusze do rzęs i produkty do stylizacji brwi, a w przyszłości także bazy pod makijaż, utrwalacze oraz akcesoria makijażowe. Wszystko po to, aby bez wysiłku stworzyć świetlisty, naturalny make-up.

4

5 6

7

Wszystkie produkty NAM znajdziesz w wybranych drogeriach Rossmann.

8

9

10

11

12

1.

Błyszczyk do ust NAM Latex. Z kompleksem Insta Plump powiększającym usta. Ma charakterystyczną masełkową formułę. Silnie nawilża. 3,5 ml

2.

Korektor NAM Creaseless. Zawiera technologię Best filter needed, dającą „efekt Photoshopa”. Dostępny w sześciu odcieniach. 5 ml

3.

Róż NAM Touch of Color w blistrze. Jest silnie napigmentowany i dobrze się blenduje. 7 g

4.

Rozświetlacz NAM Glass w blistrze. Daje perłowe wykończenie – efekt tafli. Zawiera technologię Best filter needed. Cera jest wygładzona jak po Photoshopie. 6 g

5.

Korektor NAM Puder Setting Translucent. Zawiera kompleks Best filter needed – idealnie wygładza, daje „efekt Photoshopa”. 8 g

6.

Tusz do rzęs NAM Make Me High. Podkręca rzęsy. Zawiera pielęgnujący ekstrakt z modrzewia. 8 g

7.

Korektor NAM Glass Highlighting. Zawiera kompleks Best filter needed – idealnie wygładza, daje „efekt Photoshopa”. 2,8 g

8.

Puder NAM Contouring Pressed w blistrze. Zawiera kompleks Best filter needed – idealnie wygładza, daje „efekt Photoshopa”. 10 g

9.

Baza pod makijaż NAM Smart Flawless. Wyrównuje zmarszczki i przedłuża trwałość makijażu. 30 ml

10. Podkład NAM Fluid Smart Flawless. Z wegańskim kawiorem i wodą morską. Pozostawia cerę rozświetloną. 30 ml 11. Żel do brwi NAM Transparent. Długotrwale usztywnia włoski. 6 ml 12. Eyeliner NAM Back to Black. O odcieniu głębokiej czerni. Przebadany okulistycznie. 2 g

43


44

TRENDY Uroda


Makijaż baby doll krok po kroku

Radzi

Iza Kućmierowska, wizażystka gwiazd. Na co dzień pracuje przy sesjach zdjęciowych do najlepszych magazynów oraz w kampaniach reklamowych.

To jest makijaż jedynie dla dziewczyn z piękną, nieskazitelną cerą, które nie mają problemów z wypryskami.

1 2

Oczyść twarz płynem micelarnym, nałóż tonik.

Nanieś na twarz krem nawilżający połączony z oliwką.

3

By mieć pewność, że make-up utrzyma się długo, zastosuj bazę pod makijaż, która ma silne właściwości antyoksydacyjne i zapewni pielęgnację pod makijażem.

Podkład. Wybierz taki, który ma lekką formułę. Rozprowadź go równomiernie, pamiętając, by ominąć skórę pod oczami – czyli miejsca, gdzie zaaplikujesz później korektor. Skóra w okolicach oczu jest bardzo cienka – jedynym kosmetykiem, który się tam sprawdzi, jest korektor. Warto również pamiętać, by podkład delikatnie rozprowadzić na brodzie i szyi, nie omijając podbródka, który jest najmniej opaloną po lecie częścią twarzy.

4

5 6

Korektor wklep pod oczami oraz na całym zaciemnionym obszarze wokół oczu. Pamiętaj o sinych zagłębieniach w kącikach między oczami.

Teraz czas na konturowanie – polecam produkty sypkie albo w kamieniu (nie płynne), bo są łatwiej- sze w użyciu i możne je precyzyjnie zaaplikować. Na powieki, skronie i szczyty kości policzkowych nanieś rozświetlacz. Bronzer rozprowadź pod kośćmi policzkowymi.

Na górne powieki nałóż bazę. Jeśli decydujesz się na „jaskółkę” na górnej powiece, wybierz najbar- dziej precyzyjny eyeliner w pędzelku i pociągnij nim kreskę wzdłuż linii rzęs. Jeśli brak ci wprawy, narysuj drobne kropeczki i połącz je eyelinerem lub kredką w jedną ciągłą linię.

8

Dokładnie wytuszuj rzęsy na górnej i dolnej powiece. Możesz je wyczesać, choć w tym looku mogą też pozostać lekko posklejane. Brwi w ma- kijażu „baby doll” mają być naturalne, nie powinny być za bardzo graficzne. Polecam wystylizować je delikatnie żelem bezbarwnym.

Uśmiechnij się i na środek policzków nanieś brzoskwiniowy róż.

Na usta nałóż balsam nawilżający albo błyszczyk.

7

9 10

45


Insta rl gi makijaż bez ograniczeń tekst

Maria Kostrzewa

Szalone kolory, mieniący się brokat, wyraziste zdobienia. W trendzie „Insta girl” wszystkie triki są dozwolone. Bo makijaż ma być przede wszystkim zabawą i sposobem na wyrażenie siebie. Nie tylko w mediach społecznościowych.

BEZ LIMITÓW Trudno o jedną, ogólną definicję makijażu z Instagrama, bo obecnie to prawdziwe zjawisko na skalę światową, do tego mocno zróżnicowane. Można jednak wyodrębnić jego charakterystyczne cechy. Po pierwsze, brak zasad. Tak, w przeciwieństwie do tradycyjnej szkoły makijażu, zgodnie z którą powinniśmy skupić się na jednym mocnym akcencie (zwykle są to albo oczy, albo usta), na Instagramie można całkowicie popuścić wodze fantazji i wykorzystać niemal całą zawartość kosmetyczki. Z tego też powodu instagramowe makijaże na początku były krytykowane przez profesjonalnych makijażystów, którzy uważali je za zbyt mocne. Również dermatolodzy zwracali uwagę, że taki make-up nie do końca służy skórze (zwłaszcza tej z problemami, np. jak trądzik), która pod grubą warstwą kosmetyków nie może swobodnie oddychać. Ale i na to instagramowi „#mua” (make-up artists – tym hasztagiem często podpisują się instagramowi makijażyści) znaleźli sposób. Wielu z nich założyło własne marki kosmetyczne. Inni z kolei zainspirowali istniejące już firmy do stworzenia produktów w trendzie „Insta girl”. Różnią się one od klasycznej „kolorówki” przede wszystkim trwałością i napigmentowaniem. Dzięki temu pozwalają uzyskać efekt feerii barw, tak kochanej przez instagramerki, które uwielbiają łączyć ze sobą wyraziste odcienie, np. szmaragdowej zieleni, fuksji, fioletu, błękitu i czerwieni. Do wykonania takiego makijażu chętnie wykorzystują wszelkiego rodzaju palety zawierające np. nasycone cienie do powiek we wszystkich kolorach tęczy, często wzbogacone brokatowymi, rozświetlającymi drobinkami, z tzw. efektem „holo” lub „unicorn”. Ważną rolę odgrywają także róże, bronzery, rozświetlacze czy pomadki do ust, od połyskujących, poprzez holograficzne, aż po w stu procentach matowe, nadające aksamitne wykończenie. Lubią też dopełnić swój look sztucznymi rzęsami albo mocno je wytuszować, nakładając kilka warstw wydłużającej i pogrubiającej maskary.

EFEKTY SPECJALNE

P

rawie 290 milionów – tyle wynosi liczba postów na Instagramie, jakie znajdziemy pod hasztagiem „makeup”. Media społecznościowe otworzyły drzwi do kariery przed amatorskimi makijażystami (i to obojga płci, bo wśród nich nie brakuje mężczyzn). Najpierw na YouTubie furorę robiły makijażowe tutoriale, czyli instruktażowe filmy wideo, na których vlogerzy (blogerzy wideo) krok po kroku pokazywali na sobie, jak wykonać konkretny make-up. Wśród nich najpopularniejsi byli między innymi Jeffree Star, Lisa Eldridge i Michelle Phan. Z czasem wielu z nich przeniosło się na Instagram, tworząc swoistą subkulturę i zdobywając rzesze followersów, którzy coraz chętniej szli w ich ślady, zakładając własne profile skupione wokół tematyki makijażu. Dorobili się nawet własnego hasztagu „instamakeup”, pod którym dziś znajdziemy aż 21 milionów zdjęć.

46

Dzięki intensywnemu napigmentowaniu, odbijającym światło drobinkom i wykorzystaniu najnowszych technologii kosmetyki do makijażu w stylu „Insta girl” pozwalają osiągnąć pożądany efekt, np. blur (termin wzięty z fotografii, chodzi o wygładzenie wszelkich zmarszczek i niedoskonałości w celu uzyskania nieskazitelnej cery). Idealnie nadają się też do wypróbowania spopularyzowanych na Instagramie technik makijażowych. Jedną z nich jest tzw. konturowanie, czyli modelowanie twarzy za pomocą bronzera, które rozpropagowali m.in. Kim Kardashian i jej makijażysta Mario Dedivanovic. Na Instagramie i YouTubie można znaleźć setki filmików pokazujących krok po kroku, jak wykonać idealne konturowanie, na sucho lub na mokro. Powstały nawet specjalne palety do konturowania, obejmujące bronzery i rozświetlacze w różnych odcieniach i konsystencjach. Technik konturowania jest wiele, zarówno dla początkujących, jak i bardziej zaawansowanych. Różnią się one od siebie w zależności od kształtu twarzy. Ogólna zasada konturowania to dążenie do uzyskania idealnego owalu. Dzięki niej można na przykład optycznie wy-

TRENDY Uroda


smuklić twarz, podkreślając kości policzkowe, wyszczuplić nos czy zamaskować zbyt wysokie czoło, nakładając bronzer i „blendując” go (rozsmarowując lub wcierając w skórę za pomocą gąbki lub pędzla) w strategicznych punktach. Uzupełnieniem konturowania jest tzw. strobing, który wykonujemy za pomocą rozświetlacza. Do wyboru mamy rozświetlacze w płynie, bardziej kremowe w sztyfcie lub prasowane w kamieniu. Te pierwsze najlepiej nakładać palcami lub gąbką, ten ostatni – pędzlem. Aplikujemy kosmetyk na te części twarzy, gdzie naturalnie odbija się światło, czyli na kości policzkowe, czubek nosa, zagłębienie między ustami a podbródkiem, łuk Kupidyna i między brwiami. Następnie wklepujemy go palcami albo wcieramy pędzlem dla uzyskania naturalnego efektu glow. W trend „Insta girl” wpisują się też kosmetyki multifunkcyjne, np. sztyfty do konturowania (z jednej strony znajdziesz bronzer, z drugiej rozświetlacz) albo sticki czy tzw. tinty (farbki, lakiery) do ust i policzków, które zastąpią zarówno szminkę, jak i róż. Możesz również musnąć nimi wystające części łuków brwiowych. Hitem są także cienie w płynie i płynne rozświetlacze, które można z powodzeniem stosować na powieki.

1

2 3 4

Rada

6

5

7

– Żeby dodatkowo podkreślić konturowanie, naśladując Kim Kardashian, możesz wykonać tzw. baking, który jeszcze bardziej optycznie wysmukla twarz i „czyści” skórę pod oczami. Potrzebny ci będzie biały matowy puder. Nałóż go za pomocą gąbki do makijażu pod oczy (na zaaplikowany wcześniej korektor), na brodę, środek nosa i na policzki, pod konturowaniem. Zostaw na 20 minut i kontynuuj makijaż, a po upływie tego czasu strzep pędzlem delikatnie to, co się nie wchłonęło. Pamiętaj jednak, że baking wymaga precyzji i dokładności. To także opcja bardziej do selfie czy na imprezę niż na co dzień – radzi makijażystka Wika Anna.

Słodko i z sercem I Heart Revolution to marka z rodziny brytyjskiego Revolution Beauty, która zasłynęła kosmetykami do makijażu w uroczych opakowaniach. Kultowe produkty tej marki to potrójnie wypiekane róże, rozświetlacze i bronzery w pudełeczkach w kształcie serca, a także palety cieni Chocolate w opakowaniach à la tabliczki czekolady. Produkty mają wysoką pigmentację i bogatą gamę kolorystyczną. Nie są testowane na zwierzętach, większość z nich jest wegańska.

1.

Bronzer wypiekany IHR Summer of Love. Do konturowania twarzy. Pozwala uzyskać efekt świeżości. Długo utrzymuje się na skórze. Ma oryginalne opakowanie w kształcie serca. 10 g

2.

Róż IHR Peachy Keen Heart. Składa się z 3 odcieni, które można stosować pojedynczo lub dowolnie mieszać. Posiada delikatne, rozświetlające drobinki. 10 g

3.

Paleta cieni IHR Tasty Peach. Zawiera cienie o matowym oraz połyskującym wykończeniu i ciepłej – pomarańczowo-różowej tonacji. 22 g

4.

Paleta cieni IHR Nudes Chocolate. Zawiera odcienie beżu, brązu, jak również złota. 22 g

5.

Paleta rozświetlaczy IHR Elixir Mini Choco. Zawiera dwa odcienie w tonacji różowego szampana. Ma jedwabistą formułę. 10,2 g

6.

Spray utrwalający makijaż IHR Avocado. Ma lekką konsystencję, szybko wysycha na twarzy, przyjemnie odświeża. 100 ml

7.

Spray matujący IHR Peach Mattifying. Matuje skórę na wiele godzin i sprawia, że makijaż utrzymuje się przez cały dzień. Idealnie sprawdzi się w przypadku posiadania skóry tłustej oraz mieszanej. 100 ml

47


Totalne (o)lśnienie Makijaż w stylu „Insta girl” często mieni się połyskującymi drobinkami, które na zdjęciach prezentują się wręcz olśniewająco. Do jego wykonania przydadzą się kosmetyki o lekkiej, jedwabistej konsystencji, z odbijającymi światło pigmentami, które zapewniają intensywność koloru, błysk i łatwą aplikację. Takie jak cienie do powiek, błyszczyki, wypiekane pudry, róże i rozświetlacze nowej marki Flormar. W swoim składzie zawierają m.in. mikę, czyli naturalny minerał z grupy krzemianów o właściwościach rozświetlających, a także bogate w witaminy i nienasycone kwasy tłuszczowe odżywcze i wygładzające olejki, woski i ekstrakty roślinne oraz nawilżająco-łagodzący pantenol. Łączą więc trwałość i efekt „wow” w makijażu z pielęgnacją, idealnie wpisując się w aktualne trendy.

1.

Puder rozświetlający FLORMAR. Pozwala rozjaśnić wybrane partie twarzy – dla uzyskania efektu „glow”. 7 g

2.

Tint do ust FLORMAR. Płynna szminka ma gładką konsystencję i łatwą aplikację dzięki miękkiemu aplikatorowi z gąbki. Formuła charakteryzuje się wysoką pigmentacją. 7,5 ml

3.

Szminka FLORMAR. Dzięki zawartości nawilżającego masła shea ma kremową konsystencję i nie wysusza ust. 4,2 g

4.

Róż wypiekany FLORMAR. Zawiera wysokiej jakości pigmenty – niewielka ilość pozwala na rozpromienienie twarzy. W formie leciutkiego pudru. 9 g

5.

Podkład kryjący FLORMAR. Ma delikatną, ale bogatą formułę z ekstraktami z olejku migdałowego i oliwy z oliwek, które sprawiają, że skóra wygląda na zdrową oraz wygładzoną. 30 ml

6.

Tusz FLORMAR. Zawiera naturalne woski, które nawilżają rzęsy. Intensywnie je pogrubia i rozdziela rzęsy, sprawiając, że spojrzenie staje się niezwykle wyraziste. 13 ml

7.

Puder wypiekany FLORMAR. Pozwala utrwalić i wykończyć makijaż oraz zmatowić skórę w ciągu dnia. 9 g

8.

Baza rozświetlająca FLORMAR. Ułatwia rozprowadzanie podkładu i przedłuża trwałość makijażu. 35 ml

9.

Paleta cieni FLORMAR. Gładka i jedwabista struktura cieni ułatwia ich nakładanie i pozwala uzyskać naturalny efekt nude. 9 g

3

2

5 4

1

9 7 6

48

8

TRENDY Uroda


1

2

3 4

8

6 7 5 10

9

11

12

1.

Zestaw pędzli SODA – niezbędny do wykonania idealnego makijażu. Z rączką w kształcie syreniego ogona. 5 szt.

2.

Krystaliczna pomadka SODA Crystal Coconut. Pielęgnuje, zdobi i przyjemnie pachnie. 3,5 g

3.

Róż stick SODA. Aplikacja w sztyfcie pozwala na szybkie i wygodne „ożywienie” policzków. 6 g

4.

Podkład stick SODA. Aplikacja w sztyfcie pozwala na wygodne i szybkie nałożenie podkładu oraz uzupełnienie make-upu w ciągu dnia. 7 g

5.

Tusz SODA Unicorn w kolorze zielonym. Dla każdego, kto marzy o tym, by mieć rzęsy w innym kolorze niż czarny. 10 ml

6.

Eye marker SODA dark blue. Świetna alternatywna dla eyelinera – precyzyjny aplikator pozwala wykonać perfekcyjną linię u nasady rzęs albo ozdobną kreskę. 0,5 g

7.

Eyeliner brokatowy SODA. Pozwala na zrobienie superprecyzyjnej błyszczącej linii na powiece. 3 g

8.

Paleta cieni SODA Mermaid Eyes. Cienie łatwo się rozprowadzają i dobrze ze sobą łączą. 4 g

9.

Paleta cieni SODA Mermaid Eyes. Dobór kolorów pozwala na wykonanie zarówno eleganckiego, jak i imprezowego makijażu. 4 g

10. Paleta cieni SODA Create Yourself. Szeroki wybór kolorów zachęca do kreatywności w makijażu. 1,6 g 11. Pomadka w płynie SODA półmat. Daje matowe wykończenie, ale pozostawia na ustach lekki połysk. 3,5 ml 12. Podkład SODA Mermaid. Łatwo się rozprowadza, daje efekt młodzieńczej, promienistej skóry. 30 ml

W stylu Insta Trend „Insta girl” szczególnie spodoba się młodym dziewczynom, dla których media społecznościowe są naturalnym środowiskiem. To ich główne źródło informacji, za ich pośrednictwem komunikują się z przyjaciółmi, wykorzystują je też po to, aby poprzez zdjęcia i selfie wyrazić siebie. Tak samo zresztą jak makijaż, który jest dla nich podkreśleniem kreatywności, ale też świetną zabawą i nieograniczonym polem do eksperymentów. Docenią one kosmetyki nowej

na polskim rynku marki Soda, stworzone z myślą o generacji Z. Wśród nich są między innymi paletki z cieniami do powiek, tusze do rzęs, produkty do brwi, koloryzujące sztyfty do ust i policzków, podkłady w sticku, rozświetlacze, lakiery do paznokci, a także maski w płachcie. Wszystkie kosmetyki są cruelty-free, czyli nietestowane na zwierzętach. Makijaż według Soda to pozytywny, barwny sposób na to, aby się wyróżnić, pokazać własny styl i podkreślić indywidualność. Znakiem rozpoznawczym marki są także kolorowe opakowania, które świetnie prezentują się na Instagramie. Soda jest również bardzo aktywna w mediach społecznościowych. Jej ambasadorkami są influencerki, popularne na Instagramie i TikToku.

49


50

TRENDY Uroda


Makijaż Insta girl oczy pełne energii krok po kroku

Radzi

Iza Kućmierowska, wizażystka gwiazd. Na co dzień pracuje przy sesjach zdjęciowych do najlepszych magazynów oraz w kampaniach reklamowych.

Ten makijaż na pewno spodoba się młodym dziewczynom. Jest odważny, oryginalny i bardzo instagramowy.

1 2

Na oczyszczoną i wypielęgnowaną skórę nałóż podkład dobrany do rodzaju skóry. Pamiętaj, by nie aplikować go tam, gdzie będziesz nakładać korektor.

Wykonturuj twarz za pomocą rozświetlacza, bronzera i różu (wg wskazówek podanych w opisie makijażu „baby doll”).

3

Usta posmaruj nawilżającą pomadką albo błyszczykiem.

Brwi zostaw naturalne – możesz je jedynie delikatnie ułożyć, stosując pomadę do brwi.

Do makijażu oczu będziesz potrzebować kilku cieni z palety czerwieni i pomarańczy. Najjaśniejszy cień nakładamy od wewnętrznego kącika, a ciem- niejszy na linii rzęs – w zewnętrznym kąciku i (delikatnie) w załamaniu oka. Najciemniejszy odcień możesz też lekko rozprowadzić pod dolnymi rzęsami. Na koniec mocno wytuszuj rzęsy.

4 5

51


U mnie się sprawdziło Agata Nowakowska, redaktor naczelna

52

Zdarzyło ci się oddać przyjaciółce krem, który miał być rewelacyjny, ale w twoim wypadku się nie sprawdził? Mnie spotkało to kilka razy. Mimo to podzielę się z tobą listą moich ostatnich kosmetycznych odkryć.

TRENDY Uroda


L

ubię eksperymentować z kosmetykami w pogoni za idealnym, skrojonym jakby specjalnie dla mnie produktem. Mam taki płyn micelarny – nawet jak go na chwilę „zdradzę”, przy następnych zakupach skruszona szybko do niego wracam. Co dobre dla mnie, wcale nie musi takie być dla ciebie. Nawet jeśli mamy ten sam typ skóry. A jednak pokuszę się o listę moich typów, bo pewne produkty po prostu się wyróżniają.

SERUM Z WITAMINĄ C NA PRZEBARWIENIA – MIYA COSMETICS W brązowej buteleczce zamknięto mieszankę: 5 procent witaminy C (w postaci Sodium Ascorbyl Phosphate), B3 i prowitaminy B5, inuliny, kwasu mlekowego oraz hydrolatu z kwiatów pomarańczy i ekstraktu z mandarynki japońskiej. Moja twarz uwielbia to serum, a zatem i ja je kocham. Co mi ono daje? Moja skóra jest dobrze nawilżona i rozświetlona. Posłoneczne plamki, a nawet zmarszczki, są jakby odrobinę mniej widoczne. Nakładam to serum także pod oczy i – co jest w moim przypadku rzadkie – nie uczula! Zastanawiam się tylko, czy 5-procentowe stężenie witaminy C w tej postaci to nie za mało? – To wystarczające stężenie. Nie powinniśmy oceniać kosmetyków przez pryzmat pojedynczych składników, bo skuteczność danego preparatu jest efektem synergicznego, kompleksowego działania wszystkich zawartych w nim składników – wyjaśnia Kasia Beck-Grodek, która w firmie Rossmann zajmuje się oceną jakości kosmetyków. To dlatego producenci często używają określenia „kompleks”. Więcej o witaminie C możecie przeczytać na stronach 17 i 18.

PROTEINOWA ODŻYWKA ZIELONA HERBATA DO WŁOSÓW O ŚREDNIEJ POROWATOŚCI – ANWEN Na początku pewną trudność może sprawić kwestia „porowatości” włosa. Przeczytałam jakiś czas temu książkę Anny Kołomycew „Jak dbać o włosy. Poradnik dla początkującej włosomaniaczki” (autorka od lat prowadzi blog anwen.pl i tak nazwała markę firmowanych przez siebie produktów dostępnych w Rossmannie), stąd wiem, że porowatość to rozmieszczenie łusek włosa (przylegają czy odstają od kory włosa) i ich naturalna zdolność do odchylania się i wracania na swoje miejsce. Nadal miałam jednak wątpliwości, czy moje włosy są niskoporowate (gładkie, błyszczące, odporne na stylizację, łatwo je „obciążyć” – w pielęgnacji lubią składniki o małych cząsteczkach, bo tylko takie są w stanie wniknąć w głąb niskoporowatego włosa, a nie jedynie osiąść na jego powierzchni), czy też jednak jestem posiadaczką włosów o średniej porowatości. Jeśli macie takie wątpliwości – przeczytajcie w „Skarbie” serię tekstów o pielęgnacji włosów (od strony 64 do 77). Albo wejdźcie na sklepanwen.pl/strona/porowatosc i zróbcie sobie zamieszczony tam test (moje okazały się jednak średnioporowate). Na opakowaniu odżywki dla mnie czytam: „Twoje włosy są łamliwe, smętne i bez życia?”. Niestety, odpowiedź brzmi: trzy razy tak. Nie zostaję jednak z tym sama, Anwen podpowiada mi: „To znak, że brakuje im protein”. Odżywka zawiera odpowiednio dla średnioporowatych włosów skomponowane proteiny z warzyw, w tym z zielonego groszku oraz pszenicy. Ich zadaniem jest uzupełnienie ubytków w strukturze moich włosów. Ekstrakt z zielonej herbaty, poza tym, że miło pachnie,

53


ma chronić je przed szkodliwym wpływem środowiska. I cóż mogę powiedzieć? Jest naprawdę dobrze. Moje włosy nadal nie przypominają fryzury Violetty Villas (i zapewne nigdy takie nie będą), ale wyglądają tak, jakby ich było więcej, i to zdecydowanie bardziej błyszczących i zdrowszych. Na pewno przetestuję inne produkty do włosów tej marki.

PASTA DO ZĘBÓW Z OLEJU KOKOSOWEGO O SMAKU CZERWONEJ POMARAŃCZY I BAZYLII – NIYOK Zgrabną estetyczną tubkę w kolorze dojrzałej czerwonej pomarańczy z paskiem „bazyliowej” zieleni zrobiono – jak zapewnia producent – z kredy, a nie z zaśmiecającego Ziemię plastiku. Mam poczucie, że wybierając ten kosmetyk, wysłałam sygnał planecie, że ją lubię i się o nią troszczę. Myśl, że naprawiam świat, mile łechce moją próżność… Zachwyciło mnie jednak coś innego: to, jak firma komunikuje się ze swoim klientem. Czyli ze mną. Tubka informuje mnie, że pasta jest: z oleju kokosowego, który chroni dziąsła i działa antybakteryjnie, wegańska i bez fluoru, ma certyfikat COSMOS NATURAL. Tak lubię – krótko i na temat, bez marketingowej „poezji”. I teraz crème de la crème: producent wymienia wszystkie 12 składników pasty. Po lewej stronie daje nazwy po angielsku i łacinie (INCI), po prawej stronie rozszyfrowuje je dla mnie „w zrozumiałym języku”. Ponadto dodaje cenne informacje o tym, dlaczego dana substancja znalazła się w tubce. Wygląda to np. tak: Cocos Nucifera Oil (INCI), czyli olej kokosowy: główny składnik antybakteryjny, czy Calcium carbonate (INCI), czyli kreda: substancja czyszcząca. Czuję się potraktowana serio. Pasta jest smaczna, ma dobrą konsystencję i pieni się,

54

ale na początku nieco dziwnie się czuję bez „miętowo-świeżego” smaku, charakterystycznego dla dotąd używanych przeze mnie past. No i do tej pory byłam przekonana, że fluor jest naszym zębom niezbędny. Jeśli bowiem mamy ubytki wapnia w szkliwie, fluor „wbudowuje” się w nie niejako w zastępstwie. Zatem – czy pasta bez fluoru jest dobra? – Najważniejsze dla naszych zębów jest to, co dostarczamy im od środka, w jedzeniu. Jeśli ktoś ma dobrze zbilansowaną gospodarkę wapniową, nie musi rygorystycznie zwracać uwagi na obecność fluoru w paście – wyjaśnia znany warszawski lekarz stomatolog Wojciech Ryncarz. Podkreśla, że kluczem do walki z próchnicą jest doczyszczanie zębów – w tym przypadku funkcję tę spełnia kreda (Calcium Carbonate), która usuwa z zębów warstwę osadu z bakteriami – oraz zdrowe dziąsła. – Bardzo mi się podoba ten skład. Olej kokosowy zawiera w sobie kwas laurynowy, który ma działanie porównywalne do antybiotyku. Działa antybakteryjnie i antygrzybiczo, w tym na szczepy Candida, które w buzi powodują afty. Ponadto wspiera układ immunologiczny, co jest szczególnie istotne w przypadku osób mających genetyczną skłonność do paradontozy – mówi doktor Ryncarz. Obecny w paście ksylitol zapewnia jej dobry smak, co ma duże znaczenie w przypadku past dla dzieci, a jednocześnie, w przeciwieństwie do cukru, nie jest pożywką dla bakterii. Doktor Ryncarz założył w 1998 r. klinikę stomatologiczną w nepalskim Katmandu, dziś prowadzoną przez lekarzy wolontariuszy z Australii. – Z moich obserwacji wynika, że gdy przychodziły do nas dzieci mieszkające w tradycyjnych górskich wioskach – nie miały próchnicy. Dlaczego? Bo nie jadały słodyczy – wyjaśnia stomatolog. Oczywiście wszystkie polecane przeze mnie kosmetyki znajdziecie w Rossmannie.

TRENDY Uroda


1. Wegańska odżywka do włosów o średniej porowatości ANWEN Proteinowa Zielona Herbata, 200 ml 2. Serum z witaminą C na przebarwienia MIYA COSMETICS BEAUTY.LAB. 30 ml 3. Naturalna pasta do zębów z oleju kokosowego NIYOK Czerwona pomarańcza i bazylia. Bez fluoru, wegańska. 75 ml

1

3

2

55


, a st i l g M pachnąca jesień tekst

Anna Zięba

56

Choć lekkie i orzeźwiające mgiełki kojarzą nam się z latem, to i jesienią nie trzeba z nich rezygnować. Warto tylko poszukać zapachów cieplejszych, może bardziej korzennych, nieco słodszych, otulających jak ulubiony sweter.

TRENDY Uroda


D

ziewięć osób na dziesięć, zapytanych o zapach jesieni, powie: opadłe liście. Rachel Herz, kanadyjska psycholożka i kognitywistka (kognitywistyka to nauka zajmująca się obserwacją i analizą działania zmysłów i umysłu) z Uniwersytetu Browna, autorka książki „The Scent of Desire” (Zapach pożądania), mówi, że ten słodko-piżmowy zapach powstaje podczas fizycznych i chemicznych procesów związanych z butwieniem liści, czyli rozkładem wchodzących w ich skład związków organicznych. A słodycz większości z nas kojarzy się dobrze: z bezpieczeństwem, rodzinnym domem i dzieciństwem. Właśnie dlatego lubimy ten słodki zapach jesieni. Inne nasze ulubione o tej porze roku zapachy są także słodkie. To szarlotka, ciasto dyniowe i powidła, dymny aromat suszonych śliwek, żywica, korzenne przyprawy, które tak dobrze rozgrzewają w chłodniejsze dni. Dlatego jesienią wiele z nas bez żalu odstawia ukochane letnie zapachy – orzeźwiające, świeże, cytrusowe i ziołowe. W zamian sięga po cieplejsze i słodsze kwiatowo-owocowe, często doprawione nutą orientalną. Szukając w drogerii ciekawego jesiennego zapachu, warto postawić na mgiełkę. Jest delikatniejsza i pozostaje na skórze krócej niż perfumy, dzięki czemu łatwiej oswoić się z nowym zapachem. A przy tym można wybrać najbardziej odpowiednie pachnidło dla siebie – dzięki mniejszej koncentracji olejków eterycznych mgiełki są po prostu tańsze, więc nie ma problemu, by kupić kilka i pozwolić sobie na eksperymenty, nie nadwyrężając zbytnio portfela. Choć mgiełki i wody orzeźwiające przed długi czas były kojarzone tylko z zapachami na lato, to dziś coraz więcej producentów proponuje także ich wersje bardziej odpowiednie na chłodne dni.

Woda odświeżająca (mgiełka)

Woda kolońska

Woda toaletowa

Muśnięta zapachem Perfumy, wody toaletowe, mgiełki – czym tak naprawdę się różnią? Odpowiedź jest prosta: chodzi o koncentrację olejków eterycznych w alkoholu i/lub wodzie, która wypływa na to, jak długo zapach utrzymuje się na naszej skórze i jak jest intensywny. Perfumy – najbardziej skoncentrowane i najdroższe. Francuskie słowo parfum bierze się z łacińskiego określenia per fumum, co oznacza „przez dym” – prawdopodobnie ma to związek z paleniem wonności w darze dla bogów. W skład prawdziwych perfum wchodzi 20-30 proc. czystej esencji – olejków eterycznych. Zapach po jednokrotnej aplikacji jest wyczuwalny nawet przez dobę! Na buteleczce szukamy napisu Parfum. Woda perfumowana – zawiera 15-20 proc. czystej esencji perfum. Jej zapach pozostaje na skórze przez kilka (od 5 do 8) godzin. Oznaczenie na opakowaniu: Eau de Parfum. Woda toaletowa – zapach o mniejszej koncentracji olejków eterycznych, od 5 do 15 proc. Po jej zastosowaniu będziemy pachniały około 3 godzin, po tym czasie zapach się ulotni. Na etykiecie oznaczona jest jako Eau de Toilette. Woda kolońska – lekka i świeża. Jej nazwa pochodzi od słynnego zapachu produkowanego od XVIII wieku w Kolonii. W skład wód kolońskich wchodzi 2-4 proc. olejków rozprowadzonych w alkoholu i wodzie. Zapach pozostaje na skórze około 2 godzin. Oznaczenie na etykiecie: Eau de Cologne. Woda odświeżająca lub mgiełka – zawiera najmniej czystej esencji, jedynie 1-3 proc., rozpuszczonej w alkoholu i wodzie lub w samej wodzie. Zapach nie pozostaje długo na skórze, czasami znika już po godzinie, dlatego mgiełkę warto nosić ze sobą i „poprawiać” zapach, gdy zajdzie taka potrzeba. Na etykiecie szukamy napisu Body Mist, Perfume Mist, Eau Fraîche.

Woda perfumowana

Różnice pomiędzy kosmetykami o różnych stężeniach olejków najprościej widać na grafice obok.

Perfumy

57


1

4 2

3

5 58

TRENDY Uroda


Margot & Tita Marka jest młoda, powstała w czerwcu 2018 roku. Jej zapachy tworzone są w Bordeaux we Francji we współpracy z perfumiarzami z Grasse, zwłaszcza ze znaną fabryczką Payan-Bertrand. Twórczynią firmy jest Julie Schoell, nosem – Audrey Maingault. Nazwa nawiązuje do imion dwóch babć Julie – Margot i Tity. Babcie, zdradza twórczyni marki, miały nieco odmienne upodobania zapachowe. „Świat Margot”, czytamy na stronie M&T, „jest kojący, relaksujący, prosty i naturalny. To świat lawendy i mydła, czystej pościeli, która schła na powietrzu w ciepły słoneczny dzień. To zapach wody kolońskiej na jej półce w łazience i lakieru do włosów, którym spryskiwała kok. Świat Margot to także zapach śliwek i jabłek z jej sadu w południowo-zachodniej Francji; zapach miodu i ciasta, zapach gorących, chrupiących bagietek”. A babcia Tita? „Jej świat z kolei jest ognisty, zmysłowy, szykowny. W tym świecie zapach skóry łączy się z kultowymi perfumami wykreowanymi przez największe francuskie domy mody. To jaśmin i magnolia, figi i wiśnie. To wreszcie świat kobiecej kuchni – zapach gałki muszkatołowej, goździków, szafranu, kuminu, miętowej herbaty”. Julie Schoell dodaje: – Gdy byłam malutka, często bawiłyśmy się wraz z siostrą w pokazy mody, buszując w szafie babci Tity. Zachwycały mnie jej suknie i dodatki. Tworząc markę Margot & Tita, myślałam o tym, że każda kobieta powinna mieć swoją własną „szafę z zapachami”, taką olfaktoryczną (odczuwaną węchem) garderobę. Bo zapachy są jak ubrania – za ich pomocą możemy przekazać światu coś innego, wyrazić siebie w nieco inny sposób w zależności od okazji, stylu życia, aktywności. Mgiełki firmy Margot & Tita oparte są w 97 proc. na naturalnych składnikach. Produktów nie testuje się na zwierzętach, są także odpowiednie dla wegan. Opakowania mgiełek wykonuje się w 100 proc. z plastiku pochodzącego z recyklingu i nadającego się do recyklingu. Firma stosuje się też do zasady „zero waste” i nie pakuje swoich wyrobów w dodatkowe opakowania – chodzi o to, aby ograniczyć produkcję śmieci. – Body mist is the lightest way to wear your fragrance (mgiełka pozwala ci w najdelikatniejszy sposób nosić swój ulubiony zapach) – pisze założycielka marki Margot & Tita, Julie Schoell. I dodaje: – Dare to mix! (Odważ się mieszać!). W ten sposób zachęca klientki do łączenia kilku zapachów

w jeden nowy i niepowtarzalny. Ciekawostką jest to, że mgiełki tej francuskiej marki mają swoją światową premierę właśnie w polskim Rossmannie – wcześniej nie były dostępne nawet w swojej rodzinnej Francji! W drogeriach w naszym kraju kupicie siedem mgiełek o pełnych fantazji nazwach. To Night Fantasy (owocowa: cytrusy i morela, kwiat bawełny, jaśmin, kokos i ananas oraz drewno sandałowe i piżmo), Animal Velvet (piżmowa: gruszka, mandarynka, pomarańcza, białe kwiaty, jaśmin, piżmo, bursztyn, drewno sandałowe, wanilia), Love Vertico (kwiatowa: gruszka, mango, bergamotka, lotos, jaśmin, magnolia, piżmo, drewno sandałowe, wanilia), Just an Illusion (owocowa: gruszka, jabłko, czarna porzeczka, brzoskwinia, śliwka, białe kwiaty, bursztyn, piżmo, heliotrop, drewno sandałowe), Oasis of Pleasure (owocowa: cytrusy, marakuja, peonia, orchidea, jabłko, gruszka, konwalia, piżmo, jaśmin, drewno), Poetic Folly (owocowa: grejpfrut, rabarbar, pomarańcza, czarna porzeczka, śliwka, żółte owoce, magnolia, wanilia, bursztyn, piżmo, nuty drewna) i Cosmic Desire (kwiatowa: limonka, bergamotka, mandarynka, pieprz, nuty morskie, jaśmin, śliwka, piżmo, białe kwiaty, nenufary).

1.

Wegańska mgiełka SO...? SORRY NOT SORRY Spray My Way. Orzeźwiająca mgiełka, która rozpieszcza zmysły soczystym zapachem arbuza. 200 ml

2.

Mgiełka MARGOT & TITA Cosmic Desire. Zapach z rodziny kwiatowych. 97% składników pochodzenia naturalnego. Świeże aromaty cytrusowe połączone z bergamotką i czarnym pieprzem z czasem ustępują miejsca nutom morskim, aromatom jaśminu i śliwki. W bazie zapachu umieszczono akordy piżma, białych kwiatów i lilii wodnych. Ekologiczna butelka. 150 ml

3.

Mgiełka VICTORIA’S SECRET Coconut Passion. W kompozycji tej na pierwszy plan wysuwa się aromatyczny kokos oraz słodka wanilia. Dodatkowo zawiera rumianek i aloes. 250 ml

4.

Mgiełka GLOW BY SO…? Glow Getter. Zapach otwiera pobudzająca mieszanka nut czekoladowych i brzoskwiniowych, po chwili przebijają się nuty jaśminu. Bazą kompozycji jest słodka wanilia. 140 ml

5.

Mgiełka MISS SO...? Sugar Rush. Zapach otwierają nuty soczystej maliny i cukierków. Kremowa pralina i wanilia to kolejne warstwy słodyczy. Biała róża uzupełnia i dodaje elegancji tej słodkiej kompozycji. 140 ml

59


Victoria’s Secret Firma powstała w 1977 roku w San Francisco i początkowo sprzedawała wyłącznie bieliznę osobistą. Założył ją Roy Raymond, który zauważył, że na rynku brakuje sklepów, w których panowie mogliby bez skrępowania kupować bieliznę w prezencie dla swoich partnerek. Otworzył zatem taki sklep – skutkiem ubocznym pomysłu był fakt, iż przez jakiś czas markę kojarzono z bielizną dość wyzywającą, używano nawet określenia „burleskowa”. Les Wexner, który przejął firmę, zdecydował się na zmianę strategii – do jego sklepów miały przychodzić kobiety i znajdować w nich bieliznę ładną, wygodną, elegancką, taką, która spełniałaby ich kobiece oczekiwania, a nie wyłącznie męskie fantazje. To chwyciło. Od tamtej chwili rozpoczął się dynamiczny rozwój marki. W roku 1995 odbył się pierwszy z corocznych pokazów mody VS. To pokazy, które zasłużyły na miano kultowych – podczas nich modelki, zwane Aniołkami, prezentują bieliznę marki i promują jej zapachy. Firma z wielką starannością wybiera dziewczyny do roli Aniołków – muszą mieć co najmniej 175 cm wzrostu i maksymalnie 60 cm w talii. Wśród najbardziej znanych współczesnych Aniołków jest m.in. Candice Swanepoel, uznana w 2014 roku za najseksowniejszą kobietę świata (wg miesięcznika „Maxim”), a kiedyś pracowały dla niej m.in. Gisele Bündchen, Tyra Banks, Miranda Kerr, Laetitia Casta czy Heidi Klum. Jedynym polskim Aniołkiem była w latach 2014-2016 poznanianka, Monika Jagaciak, znana jako JAC. Dziś Victoria’s Secret znacznie rozszerzyła swoje portfolio. To już nie tylko bielizna – to także ubrania, stroje kąpielowe i kosmetyki, a wśród nich prawie 400 zapachów. Głównym „nosem” marki jest Mark Knitowski, zarazem wiceprezes ds. innowacji, o którym mówi się, że ma zdolność przewidywania trendów, a nawet ich wyprzedzania. – Obecnie stawiamy na zapachy kwiatowo-owocowe, ale o wiele delikatniejsze i świeższe niż wcześniej – zdradza. Firma współpracuje też z innymi wielkimi nazwiskami, wśród których są np. Annie Buzantian (m.in. zapach So in Love), Ilias Ermenidis (Dream Angels Heavenly), Steve DeMercado (Very Sexy for Him 2), Jean Claude Delville (Very Sexy, edycja z 2007 i 2018 roku) i wielu, wielu innych. W Rossmannie dostępnych będzie 8 mgiełek marki Victoria’s Secret: orientalno-kwiatowe Rush (białe kwiaty i bursztyn); Romantic z różą i piżmem; słodkie, kwiatowo-owocowe Pure Seduction (frezja, śliwka, rumianek); piękne, kompleksowe Love Spell (brzoskwinia, kwiat wiśni, czerwone jabłko, jaśmin, konwalia i bez; w bazie piżmo, tamaryndowiec i białe drewno); orientalno-waniliowe Love Addict z nutami truskawki, mleka i migdałów; wytworne Coconut Passion o zapachu kokosa, wanilii, konwalii, rumianku i aloesu; świeże i kwiatowe Aqua Kiss (frezja, kwiat śliwy oraz jastrun plus nuty morza) oraz orientalne Amber Romance, pachnące wiśnią, aloesem i rumiankiem, z nutami bursztynu, drewna sandałowego i mleka.

60

3 1

2

4

5

1.

Mgiełka MARGOT & TITA Oasis of Pleasure. Z rodziny owocowych. 97% składników pochodzenia naturalnego. Kompozycja pełna akordów cytrusowych, bergamotki, marakui, gruszki i jabłka. Owoce mieszają się z akordami kwiatowymi. W sercu kompozycji znajdują się nuty drzewne, piżma i jaśminu. Ekologiczna butelka. 150 ml

2.

Mgiełka GLOW BY SO…? Prosecco Pearl. Z owocowymi aromatami czerwonych wiśni i jabłka oraz słodkimi nutami płatków róży i musujących cukierków, z wyczuwalnym śladem miodu. 140 ml

3.

Mgiełka SO…? SORRY NOT SORRY Lookin’ Good. Orzeźwiająca słodka kompozycja, która pobudza zmysły i uwalnia kuszące nuty wanilii. Lekka formuła daje przyjemny odświeżający efekt. 200 ml

4.

Mgiełka MISS SO...? Twilight Kiss. Pełna kuszących nut wanilii, dopełnionych słodkim rozgrzewającym toffi. 140 ml

5.

Mgiełka VICTORIA’S SECRET Love Spell. Odświeża i nawilża skórę. Zawiera kojący ekstrakt z aloesu i uspokajający rumianek. W skład kompozycji zapachowej wchodzą akordy wiśni, brzoskwini i białego jaśminu. 250 ml

TRENDY Uroda


So…? So…? to brytyjska marka powstała w 1994 roku – jej siedziba mieści się w Harrow. Marka o sobie: „Nasze zapachy mają trafiać w gusta jak najszerszego grona klientów i być przyjazne dla portfela – taka właśnie jest nasza misja. Współpracujemy z najlepszymi w branży perfumeryjnej i oferujemy najwyższą jakość w cenie dostępnej dla każdego. Wierzymy, że piękno jest dla wszystkich!”. So…? to 50 zapachów – są wśród nich i kompleksowe, bogate, i słodkie, są owocowe i kwiatowe. Pasują do każdego stylu, nastroju, okazji. Zespół projektantów, tworząc unikalne perfumy, inspiruje się trendami z wybiegów, modą uliczną, podróżami, monitoruje też blogi i media społecznościowe. Firma zapewnia, że szczególną uwagę zwraca na źródła i sposób pozyskiwania składników zapachów. Nigdy nie testowała swoich produktów na zwierzętach, gwarantuje też, że żadna organizacja nie wykonywała takich testów w jej imieniu.

2 1

4 3

5

Dziś marka jest obecna w ponad 30 krajach na pięciu kontynentach. Stała się prawdziwie kultowa, odniosła sukces zwłaszcza wśród nastolatek i młodych kobiet. Jeśli chodzi o segment mgiełek do ciała – jest numerem jeden na brytyjskim rynku. W Rossmannie znajdziecie już dziesięć mgiełek So…? w charakterystycznych, kolorowych, lekko taliowanych butelkach – to głównie zapachy letnie. Jest też linia So…? Miss So…? – do tej pory w ofercie były cztery perfumowane mgiełki, obecnie dołączyły cztery nowe. Nowością są dwie linie: Glow by So…?, która weszła na półki z sześcioma zapachami, oraz So...? Sorry Not Sorry z czterema. Glow by So…? charakteryzuje się czystymi aromatami owocowo-kwiatowymi z delikatną nutką słodyczy. W tej linii znajdziecie sześć mgiełek: Stardust, Prosecco Pearl, Glow Getter, Cosmic Queen, Champagne Blush, Bronze Babe. Wszystkie mają opalizujące drobinki oraz ciekawe kompozycje zapachowe – np. Glow Getter pachnie czekoladą i brzoskwiniami, jaśminem i wanilią, a owocowe Prosecco Pearl przywodzi na myśl czereśnie i jabłka, z akcentami róży, wanilii i miodu. Miss So…? to linia, którą znamy już z półek Rossmanna – obecnie uzupełniły ją zapachy Twilight Kiss, Sweet Dreams, Sugar Rush oraz Starlight. Są słodkie, optymistyczne i pełne pasji, „idealne dla dziewczyn, które dążą do sukcesu, chcą żyć i kochać po swojemu”, jak czytamy na stronie marki. Np. Sweet Dreams pachnie jak nektar brzoskwiniowy, pianki marshmallows i wanilia, a Starlight uwodzi zapachem mandarynki i truskawki, któremu towarzyszą kokos i wanilia, zaś w słodkim, acz subtelnym Sugar Rush są maliny, karmel, wanilia i róża. Mgiełki linii So...? Sorry Not Sorry są nie do przeoczenia na półkach w drogerii – kolorowe, wesołe, pastelowe opakowania z różowymi atomizerami świetnie wyglądają także na Instagramie! W tej linii mamy cztery zapachy: melonową Spray My Way, orzeźwiającą Lookin’ Good z delikatną nutą wanilii, kwiatową Just Spray It z wyraźnie wyczuwalną słodyczą groszku pachnącego oraz Good Vibes o zapachu słodkich migdałów – pełną energii i optymizmu. 1.

Mgiełka GLOW BY SO…? Stardust. Zostawia na skórze lekki zapach i blask. Kompozycję otwierają delikatne nuty róży, po chwili przebijają się owocowe akordy czarnej porzeczki i orzeźwiającego jabłka. 140 ml

2.

Mgiełka MISS SO...? Sweet Dreams. Kompozycję otwierają aromaty nektaru brzoskwini i kwiatów migdału, potem wyczuwa się słodką warstwę prawoślazu i różowego cukru. Spienione mleko i wanilia dopełniają tę marzycielską mieszankę zapachową. 140 ml

3.

Mgiełka MARGOT & TITA Just an Illusion. Zapach z rodziny owocowych. 97% składników pochodzenia naturalnego. Świeże aromaty jabłka, gruszki i czarnej porzeczki przenikają się z nutami brzoskwini, śliwki i białych kwiatów. Bazą zapachu są m.in zmysłowe akordy ambry, piżma i drzewa sandałowego. Ekologiczna butelka. 150 ml

4.

Mgiełka SO…? SORRY NOT SORRY Good Vibes. Zapach słodkich migdałów rozpieszcza zmysły pozytywną energią! 200 ml

5.

Mgiełka VICTORIA’S SECRET Aqua Kiss. Otula ciało świeżym zapachem łączącym nuty skropionej deszczem frezji i stokrotki. 250 ml

61


Piękne paznokcie to zdrowe paznokcie tekst

Anna Zięba

Zadbane dłonie ze świeżym i starannie wykonanym manicure są wizytówką kobiety. Dlatego coraz więcej firm kosmetycznych wprowadza na rynek lakiery nowej generacji, których zadaniem jest nie tylko zdobić, ale i pielęgnować płytkę paznokciową.

62

TRENDY Uroda


63


1

2

64

TRENDY Uroda


K

iedy gabinety kosmetyczne były zamknięte, właśnie do manikiurzystek tęskniłyśmy najbardziej. Ale też właśnie wtedy wiele z nas nauczyło się dbać o dłonie i paznokcie we własnym zakresie. – Przyznam, że nigdy wcześniej nie kupowałam lakierów czy preparatów do usuwania skórek – mówi Joanna, handlowiec w dużej firmie. – Po prostu regularnie umawiałam się na wizytę w gabinecie i moje paznokcie zawsze wyglądały dobrze. Podczas pandemii wytrzymałam dwa tygodnie, a potem poszłam do drogerii i wrzuciłam do koszyka kilka potrzebnych produktów. Robienia manicure nauczyłam się z internetu. Dla Joanny nieocenioną pomocą okazał się kanał Red Lipstick Monster i filmik „Jak idealnie pomalować paznokcie i nie zalać skórek”. – Ewa Grzelakowska-Kostoglu, założycielka tego kanału, mówiła, że dłonie muszą być przede wszystkim zadbane i nawilżone, a paznokcie to podłoże, które trzeba przygotować do malowania jak skórę do makijażu: nawilżyć, usunąć skórki, spiłować blokiem polerskim płytkę w miejscach, gdzie skórki stykają się z paznokciem. Potem położyć bazę, a na niej lakier – nie nabierać za dużo lakieru na pędzelek, aby się nie rozlewał. Przyłożyć pędzelek do paznokcia kilka milimetrów powyżej skórek, lekko przesunąć w ich kierunku, a potem ku górze, do końca płytki. To samo z boków, które trzeba malować pół milimetra od brzegu paznokcia, ciągnąc warstwę lakieru w linii prostej do góry. Podczas pierwszego malowania nie udało mi się zrobić tego dokładnie, ale z czasem nabrałam wprawy.

ZDOBIĄ I PIELĘGNUJĄ Podobnie jak Joanna, robiło wiele z nas. I zaczęłyśmy eksperymentować z lakierami do paznokci. Na początku zapewne tylko z kolorami, potem okazało się, że zaczęłyśmy analizować składy, bo w drogeriach pojawiły się świetnej jakości lakiery nowej generacji. Mają dobre składy i bezpieczne, często wegańskie formuły, nie niszczą paznokci, a przeciwnie – pielęgnują je, nie testuje się ich na zwierzętach. A przy tym są trwałe, szybko schną, dają ładny połysk i długotrwały świeży wygląd, są odporne na ścieranie i zarysowywanie, mają precyzyjne pędzelki. Coraz więcej firm proponuje takie właśnie kosmetyki, w dodatku w szerokiej gamie kolorystycznej i w ładnych opakowaniach – a przecież to także ma znaczenie. Lakiery do paznokci o dobrych i bezpiecznych składach są ważne dla coraz większej liczby kobiet. Po pierwsze, dla osób o skórze wrażliwej i skłonnej do alergii – wszak dotykamy palcami nosa, ust, oczu (coraz więcej lakierów przechodzi testy okulistyczne). Robimy to przeważnie bezwiednie, ale bardzo często, nawet 90 razy w ciągu dnia. Po drugie, dla pań, którym na sercu leży troska o środowisko – dla nich ważna jest informacja o naturalnym pochodzeniu składników czy opakowaniach nadających się

do recyklingu. Z kolei dla weganek istotne są formuły nietestowane na zwierzętach i niemające w składzie substancji pochodzenia zwierzęcego, zwracają więc szczególną uwagę na informację „plant based” (oparte na roślinach). Wreszcie – wiele klientek szuka w lakierach dodatkowych składników, choćby takich jak oleje, skrzyp polny, biotyna, keratyna. Czyli tego, co korzystnie wpływa na stan paznokci, wzmacnia je, uelastycznia, pozwala płytce oddychać.

NOWE FORMUŁY Lakiery nowej linii Good. Kind. Pure. od Sally Hansen są wegańskie, a ponad 75 proc. ich składników jest pochodzenia naturalnego. Także pędzelki są w pełni „plant based”, mogą ich więc bez obaw używać weganki. Kolorów jest aż siedemnaście do wyboru – są czyste, również inspirowane naturą. Od różu – zarówno bladego, delikatnego, jak i intensywnego – przez koralową klasykę, intensywne odcienie wiśni czy… buraka, aż do rozbielonych błękitów. Lakiery dają piękny połysk utrzymujący się do czterech dni, którego trwałość można jeszcze przedłużyć, używając dostępnych w tej samej linii wzmacniających i uelastyczniających płytkę baz i topów. Z kolei doskonale znana Polkom firma Delia Cosmetics do swojej bogatej oferty dołączyła emalie Color & Care. Jak sama nazwa wskazuje, zadaniem tych lakierów ma być nie tylko zdobienie paznokci, ale także pielęgnacja płytki. Zawierają one bowiem kompleks omega plus (a w nim m.in. oleje sezamowy, kukurydziany, makadamia, słonecznikowy, oliwę z oliwek), ekstrakt ze skrzypu polnego, biotynę i naturalną keratynę. Składniki te działają synergicznie, wzmacniają się wzajemnie. Oleje uelastyczniają płytkę, utwardzają ją, sprawiają, że się nie kruszy i pięknie błyszczy, stymulują też wzrost paznokci. Skrzyp regeneruje płytkę, odbudowuje ją i poprawia jej kondycję. Biotyna zasila macierz w biodostępną siarkę – dzięki temu paznokcie stają się twardsze, ładnie błyszczą i szybciej rosną. W regeneracji płytki, utwardzeniu jej i przywróceniu naturalnego wyglądu pomaga też keratyna. Nowe lakiery Delii zapewniają wysoki poziom krycia już po pierwszej aplikacji, dają długotrwały, lustrzany połysk, szybko schną, a nałożona warstwa jest odporna na odpryskiwanie, pękanie, ścieranie i matowienie. Czy można chcieć więcej?

1.

Lakier do paznokci DELIA COLOR & CARE 11 ml

2.

Lakier do paznokci SALLY HANSEN PURE 10 ml Wszystkie lakiery DELIA COLOR & CARE oraz SALLY HANSEN PURE znajdziesz w wybranych drogeriach Rossmann.

65


Kwestia łuski

z

Anną Kołomycew, blogerką i założycielką marki Anwen,

rozmawia

Magda Rosłaniec

Porowatość włosów – co to oznacza i dlaczego zmienia wszystko w dotychczasowym podejściu do pielęgnacji.

66

TRENDY Uroda


D

o tej pory wybierałam szampon i odżywkę, kierując się tym, czy moje włosy są cienkie, suche, blond, przetłuszczające się, zniszczone, farbowane. Pani robi rewolucję – proponuje przed wyborem pielęgnacji zastanowić się, czy mam włosy nisko-, średnio- czy wysokoporowate… Dotychczasowe podejście w dobieraniu produktów do pielęgnacji włosów jest mylne, ponieważ włosy kręcone mogą być też przetłuszczające się, a farbowane – cienkie. Proponuję więc kwalifikację, która jest jednoznaczna, a jej jedyne kryterium to porowatość włosów. Co to jest porowatość? Każdy włos zbudowany jest z łodygi pokrytej łuskami. Porowatość to stopień odchylenia tych łusek na powierzchni każdego włosa. W zależności od skali zjawiska i stopnia rozchylenia łusek wyróżniamy trzy rodzaje włosów: niskoporowate – z łuskami równiutko ułożonymi, gładko przylegającymi; średnioporowate – kiedy część łusek przylega, inne są odchylone w różnym stopniu; wysokoporowate – kiedy łuski są mocno odchylone, nieregularnie ułożone, część z nich może być uszko- dzona, ponieważ odstające łuski narażone są na ukruszenie nawet przy najmniejszym zabiegu mechanicznym, takim jak czesanie, czy podczas pocierania o poduszkę. To, jaką nasze włosy mają porowatość, zależy od kilku czynników: genów (np. włosy kręcone z natury już przez same skręty mają skłonność do odchylania się łusek), zabiegów stylizacyjnych (farbowanie, prostowanie, suszenie, które zwykle podnoszą porowatość) oraz pielęgnacji, która może ją zwiększyć albo zmniejszyć. Czy każda z nas jest w stanie określić sama swoją strukturę włosów? Stopień odchylenie łusek to cecha, którą można zobaczyć jedynie pod mikroskopem, więc w domu trudno byłoby się samemu sklasyfikować. Na szczęście każdy typ porowatości ma cechy, na podstawie których można postawić diagnozę. Włosy niskoporowate są gładkie, śliskie, lejące się, idealnie przylegają jeden do drugiego, nigdy się nie puszą. Są niezwykle sprężyste, trudno je ułożyć – szybko wracają do swojego pierwotnego kształtu. Nie sprawiają problemów z pielęgnacją – wystarczy minimum zabiegów, by błyszczały. Włosy wysokoporowate z powodu nieregularnych i odstających łusek są matowe, szorstkie, sianowate, mogą wyglądać na zniszczone, reagują puszeniem się na zmiany wilgotności i temperatury powietrza. Włosy średnioporowate mogą mieć cechy włosów niskoporowatych i wysokoporowatych, ale mniej nasilone – więk-

szość społeczeństwa ma właśnie ten typ. Często są to włosy, których wysoka porowatość została zmniejszona poprzez odpowiednią pielęgnację lub niska porowatość została zwiększona przez zabiegi chemiczne. Wracając do zasadniczego pytania – w jaki sposób informacja o porowatości włosów może się przełożyć na lepszą pielęgnację? Dla mnie jako producenta to kluczowa informacja. Od struktury włosa zależy dobór składników aktywnych, których cząsteczki mają różne wielkości, w różnym stopniu mogące wnikać w głąb włosa lub działać na powierzchni, wzmacniając naturalną barierę ochronną włosów. I tak na przykład przy włosach niskoporowatych konieczny jest dobór kosmetyków o odpowiednio małych cząsteczkach, bo tylko takie są w stanie dostać się w głąb włosa, nie nadbudowując się na jego powierzchni. Duże cząsteczki na włosach niskoporowatych, zamiast wnikać w głąb włosów, osiadłyby na ich powierzchni, tworząc dodatkową powłokę i sprawiając, że włosy straciłyby sprężystość i witalność. Z kolei przy włosach wysokoporowatych lepiej sprawdzają się substancje aktywne o stosunkowo dużych cząsteczkach, które wygładzają strukturę keratynową włosów i domykają łuski, obniżając tym samym porowatość. Dobór optymalnych substancji aktywnych pod kątem wielkości cząsteczek możliwy jest w dwóch najważniejszych grupach składników odżywczych: proteinach i emolientach. Proteiny, emolienty, humektanty – to tzw. równowaga PEH – ważny filar pielęgnacji dla każdej włosomaniaczki. Na czym polega? Nasze PEH (proteiny, emolienty, humektanty) możemy porównać do BTW (białka, tłuszcze, węglowodany), czyli podstawowych makroelementów będących bazą zrównoważonej diety. Włosy są różne, ale zbudowane są podobnie. By były zdrowe i piękne, potrzebują tych samych składników, choć w różnych proporcjach. Te składniki to proteiny, humektanty i emolienty – to z nich zbudowane są włosy i to one powinny być regularnie dostarczane w pielęgnacji, ponieważ niektóre są regularnie degradowane przez czynniki zewnętrze, takie jak słońce, stylizacja włosów czy zabiegi chemiczne. Za co odpowiadają poszczególne grupy składników? Proteiny, nazywane często cegiełkami, są głównym budulcem włosa. Dostarczane podczas pielęgnacji, wypełniają ubytki w strukturze włosa. Kiedy włosom brakuje protein (można je np. wypłukać mocnym szamponem albo zniszczyć podczas suszenia), stają się wiotkie, „bez życia” i trudno je ułożyć, a włosy kręcone mają osłabiony skręt. Z kolei za dużo białka sprawia, że włosy stają się jak „sucha miotła” – szorstkie, sztywne i wysuszone. Humektanty to higroskopijne substancje, które mają zdolność zatrzymywania we włosie wody z otoczenia. Włos naturalnie składa się w 10 proc. z wody, a na jego powierzchni znajduje się naturalna warstwa lipidowa.

67


Przesuszone włosy, w których jest za mało wilgoci, są matowe i szorstkie w dotyku, przypominają siano. Z drugiej strony, gdy przesadzimy z humektantami, włosy tracą objętość, robią się gumowate, rozciągliwe i pozbawione wigoru. Na poziom wilgoci we włosach ma również wpływ wilgotność powietrza, dlatego pielęgnacja powinna być skorelowana z pogodą – jeśli w powietrzu jest wilgoć, lepiej nie stosować substancji nawilżających. Proteiny i humektanty działają na zasadzie równoważni – jeżeli mamy za dużo protein, automatycznie mamy za mało humektantów. Trzeba dbać o balans. Emolienty, czyli np. oleje, masła, woski, silikony, tworzą na włosie tzw. film, czyli otoczkę, która zapobiega nadmiernej utracie wody z ich wnętrza i zabezpiecza przed wnikaniem szkodliwych substancji z zewnątrz. Emolienty stanowią bazę naszej pielęgnacji. Jeśli ich zabraknie, włosy staną się zbyt lekkie, będą się puszyć i elektryzować. Da się zaobserwować również przesuszenie oraz brak sprężystości. W równowadze PEH chodzi o to, żeby dostarczyć włosom składników ze wszystkich trzech grup. Jednak – co ważne – nie wszystkich potrzebujemy w takich samych proporcjach. Sprawa jest oczywiście indywidualna, ale większość włosów nie musi mieć „dostawy” protein przy każdym myciu – wystarczy raz w tygodniu albo co 3-4 mycia. Substancje nawilżające wystarczy uzupełnić przy co drugim myciu. Natomiast emolienty to baza pielęgnacji włosów, więc powinny się one znaleźć przy każdym myciu. Gdyby miała pani przygotować skróconą wersję instrukcji dbania o włosy, to jak by wyglądała? Proszę bardzo:

Poznaj swoje włosy – dowiedz się, czy są wysoko-, nisko- czy średnioporowate.

Przyjrzyj się, jak funkcjonuje skóra twojej głowy – czy się przetłuszcza, czy jest raczej sucha i wrażliwa. To ważne, bo do skóry dobieramy szampon, a pod kątem kondycji włosów odżywkę i maskę.

Naucz się rozpoznawać podstawowe składniki – nie jest ich aż tak wiele. Proteiny łatwo rozpoznać po tym, że mają w INCI nazwę „protein”, emolienty to są głównie alkohole tłuszczowe czy oleje, a hu- mektanty, czyli substancje nawilżające, to najczę- ściej aloes, gliceryna i miód.

Wczytuj się w składy produktów, których używasz, i zacznij obserwować, jak reagują twoje włosy na poszczególne grupy składników – szybko się zorientujesz, co im służy.

Wiem, to wszystko wydaje się trochę skomplikowane, ale zapewniam, że takie nie jest. Po jakimś czasie odruchowo wiemy, czego potrzebują włosy i jak dobierać pielęgnację, by im służyła. To wchodzi w krew, tak samo jak kwestia zdrowego odżywiania i komponowania diety: zrównoważonej i zdrowej, bogatej w białka, tłuszcze i węglowodany.

68

Włosy wysokoporowate JAKIE SĄ Mają mocno rozchyloną łuską, puszą się, są szorstkie, łamliwe, sianowate.

CO LUBIĄ:

·

proteiny wielkocząsteczkowe (mleczne, serwat kowe, jedwabiu, pszeniczne i owsiane). Jako podstawowy ich budulec wypełniają luki w łusce włosa i wygładzają go. oleje o dużych cząsteczkach, czyli kwasy wielonienasycone z grupy omega-3 i omega-6 (np. olej lniany, z kiełków pszenicy, jojoba, awokado), które także wygładzają włosy i sprawiają, że są bardziej elastyczne i błyszczące.

·

Włosy niskoporowate JAKIE SĄ Gładkie, śliskie, tworzą tzw. taflę, gdyż łuski przylegają do łodygi włosa, są niepodatne na stylizację typu skręty, loki.

CO LUBIĄ:

·

oleje o małych cząsteczkach (np. kokosowy, babassu, palmowy) i inne „małocząsteczkowe” składniki, bo tylko takie są w stanie wniknąć w głąb włosa, nie nadbudowując się na jego powierzchni. aminokwasy i niektóre zioła.

·

Włosy średnioporowate JAKIE SĄ Mają cechy włosów o wysokiej i niskiej porowatości – część łusek przylega, inne są odchylone w różnym stopniu.

CO LUBIĄ:

·

dobrze tolerują oleje o średnich cząsteczkach, czyli kwasy jednonienasycone z grup omega-7 i omega-9 (np. oliwa z oliwek, olej z pestek winogron oraz olej śliwkowy, olej migdałowy). proteiny o średniej wielkości cząsteczek (hydrolizowana keratyna czy jedwab), które z jednej strony odbudowują keratynową strukturę włosa, a z drugiej wygładzają włosy.

TRENDY Uroda

·


69


Z włosem i pod włos P

tekst

Katarzyna Beck-Grodek, kosmetolog

Karolina Wiktorowicz, technolog kosmetyków

Czego potrzebują nasze włosy? Jak je myć, odżywiać, zabezpieczać i pielęgnować? Co im szkodzi, a co lubią? Jakie kosmetyki powinny przykuć uwagę włosomaniaczki? Postaramy się odpowiedzieć na te i inne pytania.

ielęgnacja włosów to już nie tylko szampon i odżywka. Niezbędne kiedyś minimum przerodziło się w wieloetapowy rytuał pielęgnacyjny. Jego celem jest świadome poznawanie swoich włosów i dostarczanie im – tak jak w diecie – odpowiednio zbilansowanych i zróżnicowanych składników. Wszystko to odbywa się w domowym zaciszu, a wykorzystywane są zarówno ogólnodostępne produkty spożywcze, jak i kosmetyki drogeryjne. Miłośniczki takiego podejścia do pielęgnacji włosów mają do dyspozycji kilkadziesiąt produktów, ciągle eksperymentują i szukają inspiracji. Wspierają się wzajemnie na forach internetowych, dzielą się wskazówkami, opowiadają o osiągnięciach. To trend w pielęgnacji, z którego każda z nas może i powinna skorzystać – bo piękne włosy dodają nam atrakcyjności, poprawiają pewność siebie, a dla wielu są spełnieniem marzeń. Na początku należy określić potrzeby swoich włosów i wyznaczyć sobie cel, jaki chcemy osiągnąć poprzez ich pielęgnację. A potem pozostaje już tylko do tego celu dążyć.

CZEGO POTRZEBUJĄ TWOJE WŁOSY? Włos składa się z łodygi, czyli tej części, która wystaje ponad naskórek, oraz z korzenia zakończonego cebulką i umiejscowionego w mieszku włosowym, znajdującym się pod powierzchnią skóry, do którego dochodzi gruczoł łojowy oraz mięsień przywłosowy. Łodyga jest zbudowana z trzech warstw: osłonki (składają się na nią komórki ułożone dachówkowo i przypominające swoją budowę szyszkę), warstwy korowej (jej budulcem są głównie ziarna barwnika determinujące kolor włosów) oraz rdzenia z macierzy białkowej. Głównym budulcem włosa (ok. 80 proc.) jest łatwo rogowaciejące białko – keratyna. W jego skład wchodzi kilkanaście aminokwasów. Najważniejszymi dla włosów są bogate w siarkę cysteina (ok. 90 proc.) i metionina (ok. 0,5 proc.). Te aminokwasy siarkowe zdolne są do tworzenia wiązań dwusiarczkowych, warunkujących sprężystą i twardą strukturę włosa, a co za tym idzie – zwiększających jego odporność na uszkodzenia. Wnętrze włosa zawiera ok. 10 proc. wody, nadającej elastyczność i trwałość, a także substancje tłuszczowe (ceramidy i kwasy tłuszczowe) scalające łuski

70

TRENDY Uroda


włosa, pigmenty, pierwiastki śladowe i związki mineralne. Pod wpływem słońca, złych warunków atmosferycznych czy częstych zabiegów stylizacyjnych lub fryzjerskich powstają ubytki w strukturze włosa – odparowuje z nich woda, następuje defragmentacja białek i degradacja lipidów. Dlatego tak ważne jest dostarczanie organizmowi optymalnych ilości wyżej wymienionych substancji – i to zarówno w diecie, jak i w kosmetykach do pielęgnacji włosów. Włosy różnych ludzi różnią się od siebie gęstością, grubością, skrętem, kolorem i strukturą. I właśnie na strukturę włosa mamy szczególny wpływ podczas pielęgnacji. Przypomina ona szyszkę o różnym stopniu porowatości, czyli odchylenia łusek od łodygi włosa. I tak przy włosach niskoporowatych łuski ściśle przylegają do siebie, średnioporowate mają nieznacznie rozchylone łuski, a łuski wysokoporowatych są bardzo rozchylone. To właśnie do tych parametrów, świadczących o kondycji włosa, dobieramy kosmetyki.

2

1

PODSTAWOWY ZESTAW WŁOSOMANIACZKI Niezależnie od wybranego przez ciebie sposobu pielęgnacji, w twojej łazience po prostu muszą się znaleźć kosmetyki do pielęgnacji skóry głowy, odżywiania włosów na ich długości oraz te zabezpieczające końcówki. Konieczne będą także dobrej jakości akcesoria, które nie grożą uszkodzeniem włosów.

3

Kosmetyki oczyszczające skórę głowy Szampony delikatnie myjące do codziennego stosowania – na bazie łagodnych substancji myjących, np. Lauryl Glucoside, Sodium Cocoyl Isethionate (SCI) czy Cocamidopropyl Betaine. Dzięki nim włosy będą lekkie i odświeżone, a skóra głowy ukojona i niepodrażniona. Szampony mocno oczyszczające – na bazie silnie oczyszczających komponentów pianotwórczych, takich jak SLS (Sodium Lauryl Sulfate), SLES (Sodium Laureth Sulfate), ALS (Ammonium Lauryl Sulfate). Dzięki nim pozbędziesz się wszelkich zanieczyszczeń gromadzących się na skórze w ciągu dnia, a także pozostałości kosmetyków do stylizacji. Odpowiednio dobrane, przygotują włosy na kolejną dawkę składników aktywnych zawartych w odżywkach czy maskach. Pilingi – pozwalają pozbyć się martwego naskórka, a także usuwają wszelkie zanieczyszczenia ze skóry głowy (sebum, pot, kurz, nadmiar kosmetyków do stylizacji) gromadzące się w ciągu dnia. Poprawiają także ukrwienie skóry głowy, dotleniają i odżywiają mieszki włosowe, wzmacniają cebulki. Są niezastąpione przy problemach skórnych: łojotok, łupież, łojotokowe zapalenie skóry (ŁZS), a także przy problemach z wypadaniem włosów. Wcierki (toniki) – oczyszczona, złuszczona i nawilżona skóra jest gotowa na przyjęcie skoncentrowanych składników aktywnych, które znajdują się we wcierkach. W efekcie skóra głowy zostaje wzmocniona, a mieszki włosowe pobudzone, co stymuluje włosy do wzrostu i sprawia, że pojawiają się krótkie, młode włoski, czyli tzw. baby hair.

4

1.

Wegańska odżywka do włosów L’BIOTICA BEAUTY LAND India Jedwabiste wygładzenie. Intensywnie wygładza, odżywia i dodaje włosom blasku. Zawiera miodlę indyjską, żeń-szeń i masło mango. 98% składników pochodzenia naturalnego. 200 ml

2.

Wegański szampon do włosów L’BIOTICA BEAUTY LAND India Jedwabiste wygładzenie. Intensywnie wygładza, odżywia i dodaje włosom blasku. Zawiera miodlę indyjską, żeń-szeń i olej perilla. 96% składników pochodzenia naturalnego. 200 ml

3.

Wegańska odżywka do włosów L’BIOTICA BEAUTY LAND Nordic Aktywna odbudowa. Odczuwalnie wzmacnia włosy, nadaje im sprężystość i miękkość. Zawiera olej z rokitnika, malinę nordycką i korę brzozy. 98% składników pochodzenia naturalnego. 200 ml

4.

Kosmetyki odżywiające włosy na ich długości

Wegański szampon do włosów L’BIOTICA BEAUTY LAND Nordic Aktywna odbudowa. Odczuwalnie wzmacnia włosy, nadaje im sprężystość i miękkość. Zawiera olej z rokitnika, malinę nordycką i olej z bawełny. 96% składników pochodzenia naturalnego. 200 ml

Maski i odżywki bogate w proteiny, emolienty i humektanty – czyli trzy kluczowe w pielęgnacji włosów substan-

Wszystkie produkty L’BIOTICA BEAUTY znajdziesz w wybranych drogeriach Rossmann.

71


1

2 3

4

cje, które zadbają o ich odbudowę, nawilżenie i natłuszczenie. Proteiny to białka, które jak cegiełki tymczasowo wypełniają ubytki w strukturze włosów. Należą do nich keratyna, elastyna, hydrolizowane proteiny oraz aminokwasy. Humektanty to silnie higroskopijne substancje, które zatrzymują we włosach wodę – to m.in. gliceryna, aloes i miód. Natomiast emolienty tworzą ochronną powłoczkę, chroniącą przed czynnikami zewnętrznymi i zatrzymującą wodę we włosach. Są wśród nich oleje i masła roślinne oraz silikony i oleje mineralne. O ile proteiny i humektanty – w zależności od potrzeb włosów – możemy dodawać lub eliminować z pielęgnacji, o tyle emolientów potrzebują każde włosy i znajdziemy je w każdej masce czy odżywce. Płukanki – po umyciu włosów domykają ich łuski. Może to być po prostu chłodna woda z kranu, woda demineralizowana, napar z ziół, płukanka kwasowa, np. octowa. Naturalne oleje – zacznij olejować włosy i przekonaj się, jak wielką mają moc. Olej idealnie dobrany do porowatości włosów i stosowany na ich długości wzmocni je, zregeneruje, nawilży i doda blasku. Może być to jeden rodzaj oleju, ale najlepiej sprawdzają się olejowe mieszanki, które zadziałają na wybrany problem kompleksowo.

72

1.

Maska nocna ANWEN Sleeping Beauty do włosów wysokoporowatych. Zawiera spirulinę, ekstrakt z czerwonych wodorostów, olej makowy i z kiełków pszenicy. Posiada naturalny zamiennik silikonu pozyskiwany z oleju makadamia. Dodatkowo skrobia kukurydziana zapobiega puszeniu się włosów. 200 ml

2.

Maska nocna ANWEN Sleeping Beauty do włosów średnioporowatych. Zawiera spirulinę, ekstrakt z czerwonych wodorostów, olej makadamia i z pestek śliwki. Posiada naturalny zamiennik silikonu pozyskiwany z oleju makadamia. Dodatkowo skrobia kukurydziana zapobiega puszeniu się włosów. 200 ml

3.

Odżywka nawilżająca ANWEN Bez do włosów o różnej porowatości. Zawiera aż 5 substancji, które mają zdolność wiązania i utrzymywania wody wewnątrz włosa, m.in.: opatentowane Pentavitin oraz Hyaloveil-P. W składzie znajdują się również: sok z aloesu, gliceryna, mocznik, ekstrakt z cebuli oraz skrobia ziemniaczana. Włosy stają się nawilżone, gładkie, sprężyste i bardziej błyszczące. 200 ml

4.

Odżywka emolientowa ANWEN Róża do włosów wysokoporowatych. Zawiera aż 5 olejów: brokułowy, który działa jak naturalny silikon, makowy, dyniowy, z rzodkiewki i krokosza barwierskiego, a także masło shea. Włosy stają się gładkie, elastyczne i bardziej błyszczące. 200 ml

TRENDY Uroda


Kosmetyki zabezpieczające końcówki Silikonowe serum – będzie tworzyć na włosach ochronny film, który uszczelni i zabezpieczy je przed wysoką temperaturą, urazami mechanicznymi oraz nadmierną utratą i pochłanianiem wilgoci, a przy tym wygładzi je i doda zdrowego blasku. Wcieraj je tylko w końce włosów, stopniowo i w małej ilości, wypróbuj rozprowadzanie na mokro lub na sucho i wybierz sposób, który najbardziej odpowiada twoim włosom. Jako uzupełnienie lub alternatywę dla tego produktu możesz także zastosować naturalny olej.

Akcesoria, które nie uszkadzają włosów Miękkie, o gładkiej powierzchni gumki do włosów typu frotka czy spinki „żabki” – są delikatne dla włosów i nie będą ich wyrywać. Szczotka do włosów z naturalnego włosia – naturalne włosie (pozyskiwane głównie z dzika), tak jak włos ludzki, zbudowane jest z keratyny i ma odpowiednią sprężystość, dzięki czemu dopasowuje się do powierzchni włosów i z łatwością je rozczesuje. Szczotka z naturalnego włosia wygładza, nabłyszcza, dodaje objętości, a także zapobiega elektryzowaniu się włosów. Posiadaczki bardzo grubych i gęstych włosów bardzo sobie chwalą szczotki z naturalnym włosiem z nylonowymi igłami, które ułatwiają rozczesywanie. Aby szczotka służyła nam najlepiej, powinno się ją oczyszczać szamponem i nakładać na nią odżywkę do włosów raz w tygodniu. Grzebień z szeroko rozstawionymi ząbkami – idealny do rozczesywania włosów na mokro. Ważne, aby powierzchnia grzebienia była gładka, bez chropowatych i ostrych elementów. Im grubsze włosy, tym szerszy powinien być rozstaw ząbków. Jedwabna lub satynowa poszewka na poduszkę – szorstka powierzchnia może uszkadzać strukturę włosów podczas snu. Foliowy czepek – sprawdza się podczas nakładania maseczek na włosy; trzyma włosy w ryzach, a przede wszystkim zapobiega odparowywaniu wilgoci i zwiększa temperaturę, dzięki czemu twoje włosy dostają więcej dobroci w postaci składników aktywnych.

PRAKTYCZNE WSKAZÓWKI W PIELĘGNACJI WŁOSÓW

Oczyszczaj włosy w prawidłowy sposób

Kluczową zasadą w „myciu włosów” jest oczyszczanie skóry głowy, a nie włosów. Dlatego też szampon dobieramy do skóry głowy, a nie do rodzaju włosów – to skóra przecież jest przetłuszczająca się, z łupieżem, sucha czy wrażliwa. Podczas mycia nie ma potrzeby tarcia i plątania wszystkich włosów, gdyż mokre są bardziej narażone na uszkodzenia, a spływająca piana w sposób wystarczający usunie zanieczyszczenia na ich długości. Przełomem w oczyszczaniu dla wielu osób będzie zastosowanie tzw. metody kubeczkowej, która polega na tym, że niewielką ilość szamponu wlewamy do kubeczka (może nam w tym celu posłużyć opakowanie po masce do włosów), rozcieńczamy go wodą i spieniamy poprzez potrzą-

sanie. Dopiero tak wytworzoną pianę rozprowadzamy na skórze głowy i wykonujemy delikatny masaż. Na koniec całość należy spłukać (ważne!) bardzo dokładnie letnią wodą, odsączyć dłońmi lub ręcznikiem i nałożyć odżywkę.

Podcinaj zniszczone końcówki włosów i rób to odpowiednim sprzętem

Jeśli widzisz, że końcówki twoich włosów są zniszczone, to oczywisty sygnał, że trzeba je podciąć. Nie musisz robić tego regularnie co miesiąc lub dwa, ale nie przegap tego momentu, ponieważ zniszczenia będą postępować. Z czasem trzeba będzie skrócić włosy o wiele bardziej, niż byś chciała – dlatego nie warto zapuszczać zniszczonych włosów. Najlepiej podcinać włosy u zaufanego fryzjera, ale możesz to także zrobić w domu. W tym celu sprawdzą się specjalnie do tego przeznaczone nożyczki fryzjerskie lub maszynka do strzyżenia – niezależnie od tego, jaką metodę wybierzesz, przyda ci się druga osoba, która podetnie końcówki równo i zdecydowanym ruchem.

Bądź cierpliwa i systematyczna. Eksperymentuj! Piękne i zdrowe włosy są sumą codziennych nawyków pielęgnacyjnych, żywieniowych, a także stylu życia. Jeśli wyrobisz w sobie pozytywne nawyki, pielęgnacja nie będzie sprawiała większego problemu. Nie istnieje jedna, uniwersalna dla każdego, pielęgnacja włosów, dlatego ważne jest eksperymentowanie, obserwacja włosów i porzucenie utartych schematów. Myj włosy co drugi dzień, nakładaj maskę raz w tygodniu – słyszysz od koleżanek. To, że komuś taka metoda się sprawdza, nie oznacza, że u ciebie przyniesie widoczne rezultaty. Poza tym włosy zmieniają się także z wiekiem albo w zależności od pogody; bywają kapryśne i niesforne. Dlatego obserwuj je uważnie i na tej podstawie wyciągaj wnioski dotyczące dalszej pielęgnacji – może ci pomóc spisywanie spostrzeżeń w notatniku. Bądź sumienna, a pierwsze zmiany na lepsze zauważysz szybciej, niż ci się wydaje!

CO SZKODZI WŁOSOM? Wysoka temperatura Jeśli regularnie korzystasz z urządzeń do stylizacji włosów, które emitują wysoką temperaturę – suszarki, lokówki, prostownicy – i robisz to bez odpowiedniej ochrony, wiedz, że źle postępujesz. Pod wpływem wysokiej temperatury woda zawarta we włosach odparowuje z ich wnętrza i w efekcie ich struktura ulega zniszczeniu. Odpowiednia ilość wody w łodydze włosa jest niezbędna dla ich prawidłowej kondycji, dlatego przed rozpoczęciem stylizacji zabezpieczaj włosy na długości odpowiednimi preparatami, np. w formie spreju lub olejku, które uchronią je przed szkodliwym działaniem temperatury. Warto zresztą ograniczyć użycie tego typu urządzeń do niezbędnego minimum. Zadbane włosy odwdzięczą ci się blaskiem i naturalnym skrętem. Źle dobrane kosmetyki Jeśli dostrzegasz, że jakiś produkt nie służy twoim włosom (stają się przesuszone, puszą się lub przeciwnie – są oklapnięte i obciążone), nie stosuj go na siłę, tylko po to, żeby dokończyć opakowanie. Oddaj kosmetyk w dobre ręce przy-

73


jaciółki lub siostry – może się okazać, że w ich przypadku ten produkt będzie strzałem w dziesiątkę! Nieprawidłowe rozczesywanie Szybkie i agresywne rozczesywanie, zwłaszcza na mokro, zaraz po umyciu, wpływa niekorzystnie na kondycję włosów. Włosy po kontakcie z wodą pęcznieją, a ich łuski się rozchylają – przez to stają się bardziej podatne na uszkodzenia. Dlatego należy obchodzić się z nimi w delikatny sposób. Uwaga! Poniższe wskazówki sprawdzą się przy włosach prostych i lekko falowanych. Przy włosach kręconych rozczesujemy włosy na mokro po nałożeniu na nie odżywki do włosów. Jeśli rozczeszemy je na sucho, będą się bardzo puszyły.

Rozczesz dokładnie włosy przed myciem.

3

Nałóż na włosy odżywkę lub maskę, która ułatwi rozczesywanie.

podpięty spinkami „żabkami”. Warto też wymienić poszewkę poduszki na taką z delikatnego materiału, najlepiej jedwabną lub satynową. Niezdrowy tryb życia Stres, używki i nieprawidłowa dieta mają bardzo niekorzystny wpływ na stan naszej skóry oraz włosów. Składniki odżywcze, których dostarczamy organizmowi, są w pierwszej kolejności wykorzystywane do zaopatrywania narządów wewnętrznych odpowiedzialnych za jego prawidłowe funkcjonowanie. Dopiero potem docierają do naszej skóry, włosów i paznokci – dlatego to właśnie ich zła kondycja najszybciej daje nam sygnał o wszelkich niedoborach. Jeśli nie zadbamy o zdrowy styl życia, nie pomogą nam żadne kosmetyki ani rytuały pielęgnacyjne. Aby nasz organizm miał siłę wytwarzać piękne i zdrowe włosy, potrzebuje odpowiedniej ilości snu, aktywności fizycznej, a także zbilansowanej i zrównoważonej diety bogatej w węglowodany złożone, białka roślinne i zwierzęce, tłuszcze (zawierające niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe, zwłaszcza omega-6 i omega-9), błonnik, witaminy (A, C, D, E oraz witaminy z grupy B) i minerały (selen, cynk, krzem, żelazo, magnez, siarkę).

Nie trzyj włosów ręcznikiem, tylko odsącz je delikatnie z wody.

1.

Przeczesz delikatnie mokre włosy grzebieniem o szeroko rozstawionych ząbkach.

Szampon balansujący ONLY BIO Hair Balance do przetłuszczającej się skóry głowy. Posiada łagodną, naturalną i wegańską formułę. Zawiera ekstrakt z drożdży, który reguluję pracę gruczołów łojowych i olejek canola, który łagodzi podrażnienia. Pachnie słodkim kiwi. 400 ml

2.

Wcierka pobudzająca wzrost włosów ONLY BIO Hair Balance. Posiada łagodną, naturalną i wegańską formułę z kapsaicyną, która przyśpiesza wzrost włosów. Zawiera ekstrakt ze skrzypu polnego i kozieradki, które wzmacniają cebulki, przeciwdziałając wypadaniu. 100 ml

Teraz możesz rozczesać włosy, zaczynając od końcówek, a następnie stopniowo przesuwając się ku górze, aż do nasady włosów.

3.

Szampon nawilżający ONLY BIO Hair Balance do suchej i podrażnionej skóry głowy. Posiada łagodną, naturalną i wegańską formułę. Zawiera nawilżający i kojący aloes oraz masełko murumuru, które regeneruje, nawilża i odżywia włosy i skórę głowy. Pachnie soczystym mango. 400 ml

4.

Odżywka emolientowa ONLY BIO Hair Balance do szorstkich, puszących i plączących się włosów. Posiada łagodną, naturalną i wegańską formułę. Zawiera masło shea, olej lniany i olejek awokado. Pachnie soczystym mango. 200 ml

5.

Odżywka proteinowa ONLY BIO Hair Balance do włosów pozbawionych objętości i witalności. Posiada łagodną, naturalną i wegańską formułę. Zawiera proteiny pszenicy, soi i argininę. Pachnie słodkim kiwi. 200 ml

6.

Odżywka humektantowa ONLY BIO Hair Balance do włosów suchych i szorstkich. Posiada łagodną, naturalną i wegańską formułę. Zawiera aloes, betainę i kwas mlekowy. Nawilża i zmiękcza włosy. Pachnie maliną i różowym pieprzem. 200 ml

7.

Maska do włosów niskoporowatych ONLY BIO Hair Balance do włosów potrzebujących nawilżenia i regeneracji bez obciążenia. Formuła łagodna, naturalna i wegańska. Z masłem shea, olejem kokosowym i masłem mango. Pachnie soczystym mango. 400 ml W wybranych drogeriach Rossmann

8.

Maska do włosów średnioporowatych ONLY BIO Hair Balance do włosów suchych i puszących się. Posiada łagodną, naturalną i wegańską formułę. Zawiera olej słonecznikowy, rycynowy i z awokado. Pachnie maliną i różowym pieprzem. 400 ml W wybranych drogeriach Rossmann

9.

Maska do włosów wysokoporowatych ONLY BIO Hair Balance do włosów bardzo suchych i puszących się. Posiada łagodną, naturalną i wegańską formułę. Zawiera olej lniany, z pestek winogron i czarnuszki. Pachnie słodkim kiwi. 400 ml W wybranych drogeriach Rossmann

1 2 4 5 6 7

Myj je delikatnie i staraj się ich nie plątać.

Wysusz je w sposób naturalny lub za pomocą suszarki, najlepiej chłodnym nawiewem i w kierunku wzrostu włosa.

Nieodpowiednie akcesoria do włosów Przybory do czesania i upinania mogą w sposób mechaniczny uszkadzać włosy. Mają na to wpływ metalowe lub plastikowe elementy w gumkach i spinkach do włosów, które zahaczają o nie podczas użytkowania, wyrywają je i łamią. Ten sam efekt powodują szczotki i grzebienie o ostrych krawędziach i nierównej, chropowatej powierzchni. Złe nawyki W ciągu dnia niekorzystnie na rozpuszczone włosy wpływa opieranie głowy o zagłówki foteli, kołnierze ubrań i kurtek oraz sąsiedztwo wszelkiego rodzaju biżuterii (kolczyków, wisiorków). Dlatego, aby uchronić włosy, zwłaszcza uwrażliwione, warto je spinać w ciągu dnia. Ale pamiętaj, żeby robić to w odpowiedni sposób. Włosom nie służą ciasne upięcia, które dodatkowo są często poprawiane poprzez energiczne ściskanie gumki w kierunku przeciwnym do wzrostu włosa. W efekcie bardzo często można zauważyć krótsze połamane włosy na wysokości upięcia. Najlepsze dla włosów są lekko upięte koki i warkocze. Natomiast w nocy rozpuszczone włosy niszczą się od pocierania o szorstką poduszkę. Aby się przed tym ustrzec, związuj włosy w warkocz lub luźny koczek na czubku głowy

74

TRENDY Uroda


1

2 3

4 7

5

6

8

9

75


Piling skóry głowy przelotna moda czy ważny element pielęgnacji? Z trychologiem*

Anną Bonisławską, prowadzącą gabinet TRYCHOMED, członkinią Polskiego Stowarzyszenia Trychologicznego,

rozmawia

Magda Rosłaniec

Odżywka, maska, serum, olej – dla pięknych włosów kobiety są w stanie zrobić wiele. Zapytaliśmy trychologa, dlaczego każda z nas powinna włączyć do swojego rytuału pielęgnacyjnego pilingowanie skóry głowy.

* Trychologia to dziedzina medycyny zajmująca się diagnozowaniem i leczeniem dolegliwości związanych z ludzkimi włosami i skórą głowy.

76

W

iększość z nas nie dba o skórę pod włosami – nie widać jej, więc dopóki nie stwarza problemów, nie przejmujemy się nią. Jak jest zbudowana i co o niej wiemy? Skóra na głowie zbudowana jest tak samo jak ta na innych częściach ciała – znajdują się w niej gruczoły łojowe i potowe, naczynia krwionośne, zakończenia nerwowe oraz naczynia chłonne. W skórze znajdują się też cebulki włosów. Włos składa się z dwóch części: łodygi, czyli części widocznej, wyrastającej z powierzchni skóry głowy, oraz korzenia, czyli części włosa, która znajduje się pod skórą. Mówi się, że zdrowa skóra głowy to zdrowe włosy – to prawda? Tak. Stan skóry głowy przekłada się na kondycję włosów. Niektóre choroby skórne czy stany zapalne naskórka powodują, że mieszki włosowe są niedotlenione w wyniku zaburzonego mikrokrążenia krwi, a to osłabia włosy. Nawet zwykłe zaniedbania w higienie mogą niekorzystnie wpłynąć na ich porost i kondycję – nadmierna praca gruczołów łojowych, brud, kurz, pot, pozostałości po kosmetykach do stylizacji czy suchym szamponie – wszystkie zanieczyszczenia

TRENDY Uroda


zalegające na skórze głowy mogą blokować wzrost nowych włosów. Dlatego wymaga ona starannej pielęgnacji, ponieważ znajdują się na niej żywe części włosa. Przede wszystkim trzeba zacząć od starannego mycia skóry głowy – nie tylko włosów. Większość ludzi nakłada szampon na ręce, robi pianę na włosach, nie dotykając skóry, i po chwili spłukuje kosmetyk – taki zabieg nie ma większego sensu. Skóra głowy musi być dokładnie oczyszczona. Doskonałym uzupełnieniem regularnego mycia szamponem jest piling trychologiczny – skóra na głowie polubi go tak samo jak lubią pilingi nasza twarz i ciało. Pilingowanie głowy stało się bardzo modne. Co daje? Skóra głowy się poci, wydziela łój, rozwijają się na niej grzyby i bakterie. Wymaga więc gruntownego oczyszczania. Czasem bywa też przesuszona, co prowadzi do podrażnień, swędzenia i nieestetycznego łuszczenia się. A stąd już tylko krok do schorzeń, które w efekcie osłabiają włosy lub powodują ich wypadanie. Odpowiedzią na te problemy jest właśnie piling trychologiczny – to również pierwszy etap w kuracji przeciw wypadaniu włosów. Jego zadaniem jest pozbycie się martwych komórek, które wraz z nadmiarem sebum, zanieczyszczeniami i resztkami produktów stylizacyjnych (np. silikonów) zalegają w porach. W ten sposób udrażniamy ujścia mieszków włosowych, dzięki czemu składniki odżywcze z kosmetyków mają szansę dotrzeć do cebulek. Czy każdy może pilingować skórę głowy? Komu się nie poleca tego zabiegu? Polecam każdemu. Pilingowanie skóry głowy jest wręcz wskazane dla osób, które używają silikonowych szamponów lub kładą maski i oleje także na skórę. Szczególnie polubią je dziewczyny zmagające się z przetłuszczającymi się włosami i łupieżem. A spróbować powinien każdy. Trzeba tylko dobrać odpowiedni piling do rodzaju skóry – na pewno inny dla skóry suchej, inny dla tłustej. Na przykład piling na bazie sody oczyszczonej doskonale sprawdzi się u osób, które mają problem z przetłuszczającymi się włosami oraz swędzeniem skóry głowy, ale już pilling na bazie soli gruboziarnistej może skórę podrażniać, zwłaszcza gdy są na niej jakieś ranki lub krostki. Na rynku jest wiele produktów, na pewno każdy może dopasować odpowiedni dla siebie. Czy pilingi do skóry głowy też dzielą się na mechaniczne i enzymatyczne? Jak działają i co jest dla kogo? W składzie pilingu mechanicznego znajdują się drobinki ścierające, najczęściej pochodzenia naturalnego, np. mielona kawa, sól, cukier, pestki owoców. Wciera się go w skórę głowy, odgarniając włosy pasmo po paśmie – dla wielu kobiet zabieg ten to rodzaj przyjemnego masażu. Piling enzymatyczny działa w sposób chemiczny – zawiera enzymy, najczęściej kwasy, które rozpuszczają martwy naskórek, łój i zalegające zanieczyszczenia. Taki piling wystarczy nałożyć na skórę, odczekać wskazany przez producenta czas, a następnie spłukać. Piling enzymatyczny dodatkowo działa w mieszku włosowym (gdzie piling mechaniczny nie dociera). Który lepszy? To kwestia indywidualna. Jak często wykonywać piling? Pilingu skóry głowy nie powinno się wykonywać częściej niż raz w tygodniu, ponieważ skóra głowy jest wrażliwa i można ją nadmiernie wysuszyć. Oczyszczanie powinno być stopniowe i delikatne, żeby nie naruszyć naturalnej

warstwy ochronnej naskórka. Skóra musi mieć także czas, aby się zregenerować i odpocząć przed kolejnym zabiegiem. Ważne jednak, by robić to regularnie. Jak zrobić taki piling, zwłaszcza jeśli się ma długie włosy? Na początku należy zmoczyć włosy letnią wodą. Następnie na dłonie nabrać piling i powoli rozprowadzić na skórze głowy niewielką ilość preparatu. Przy długich włosach można go nakładać, oddzielając poszczególne pasma włosów. I uwaga! Piling nakładamy tylko na skórę, a nie na włosy na całej długości. Kolejnym krokiem powinien być kilkuminutowy, delikatny masaż głowy, który wykonuje się okrężnymi ruchami. Kosmetyk zostawiamy na głowie na 10-15 minut. Potem spłukujemy preparat ze skóry i myjemy włosy szamponem, a następnie nakładamy maseczkę lub odżywkę. Efekty zauważymy już po pierwszym stosowaniu. Włosy będą błyszczące, miękkie, gładkie, sprężyste, a to dlatego, że skóra będzie lepiej wchłaniała składniki odżywcze zawarte w szamponach i odżywkach.

Wegański piling do skóry głowy ONLY BIO Hair Balance. W składzie: biała glinka, pestki moreli i kwas mlekowy. Skutecznie usuwa martwy naskórek oraz pozostałości po stylizacji. Odblokowuje mieszki włosowe, normalizuje wydzielanie sebum i pomaga odbić włosy u nasady. 125 ml

77


Olejowanie włosów wybawienie, nie obciążenie

Nieudane próby olejowania włosów skutecznie zraziły do tego zabiegu wiele kobiet. A szkoda, bo oleje odżywiają, poprawiają elastyczność włosów i pozytywnie wpływają na ich strukturę. Jest tylko jeden warunek – muszą być precyzyjnie dobrane do rodzaju włosów.

tekst

Magda Smolak

O

lejowanie włosów to rytuał pochodzący z Indii – kobiety z tamtej części świata, o włosach gęstych grubych i mocnych, zabieg wcierania w nie olejów mają we krwi. Nieraz zastanawiałam się, czy to, że ich włosy są tak piękne i lśniące, jest zasługą olejowania czy genów? Słowianki zostały przez naturę obdarzone włosami nieco delikatniejszymi, ale z dobrodziejstwa olejowania również mogą korzystać. I okazuje się, że zupełnie nieuzasadnione są ich obawy, że cienkie włosy po zabiegu olejowania będą przetłuszczone i obciążone. Cała tajemnica tkwi w dopasowaniu oleju do porowatości włosów. – Kryterium porowatości jest kluczowe, ponieważ pozwala dobrać do włosów olej o odpowiedniej budowie chemicznej oraz wielkości cząsteczek – mówi Anna Kołomycew, założycielka marki Anwen. – Oleje zasadniczo dzielimy na wnikające, półwnikające i niewnikające. Wnikające mają bardzo drobne cząsteczki i prostą budowę, przez co są w stanie wniknąć pod łuskę włosa, a jeśli tworzą na włosach film, to jest on na tyle delikatny, że nie będzie ich obciążał. Dlatego taki rodzaj oleju będzie dobry dla włosów niskoporowatych. Ale gdyby ten sam olej zastosować na włosach wysokoporowatych, efekt byłby zły – bo te drobniutkie cząsteczki mogłyby wcisnąć się pod odchylone łuski włosa i jeszcze mocniej je odchylić – przez to włosy stałyby się szorstkie i napuszone. Dlatego do włosów wysokoporowatych przeznaczone są oleje niewnikające,

78

z dużymi cząsteczkami – tworzą one na włosie grubszą warstwę ochronnego filmu i wygładzają go.

POROWATOŚĆ A OLEJE – CO DLA KOGO? Włosy niskoporowate – oleje wnikające, nasycone masło ucuuba masło bacuri masło murumuru masło babassu olej kokosowy olej palmowy Włosy średnioporowate – oleje półwnikające, jednonienasycone olej arganowy olej ze słodkich migdałów olej rycynowy olej sezamowy olej musztardowy olej makadamia olej ryżowy olej z orzeszków ziemnych olej rzepakowy olej słonecznikowy olej z pestek śliwki oliwa z oliwek olej rokitnikowy olej z awokado olej kameliowy olej z orzechów laskowych olej z moreli

TRENDY Uroda


Włosy wysokoporowate – oleje niewnikające, wielonienasycone olej z kiełków pszenicy olej z nasion bawełny olej słonecznikowy olej sojowy olej z pestek dyni olej z ogórecznika olej konopny olej z pachnotki olej z pestek winogron olej z krokosza olej z wiesiołka barwierskiego olej z czarnuszki olej z nasion chia masło shea* olej kukurydziany masło kakaowe* olej lniany masło mango* olej z nasion maku olej z orzechów włoskich

1

* Trzy ostatnie masła, mimo że są nasycone, nie są wnikające, mają zupełnie inną budowę chemiczną. Dlatego nie pojawiają się wśród olejów dobrych dla włosów niskoporowatych, takich jak np. olej kokosowy.

2

3

4

JAK NAKŁADAĆ OLEJ NA WŁOSY? Jest kilka metod olejowania. Przedstawiamy dwie najpopularniejsze.

Olejowanie na sucho To najprostszy i najszybszy sposób olejowania – polega na nałożeniu oleju na suche włosy bez żadnych dodatków. Jeśli zdecydujesz się na tę metodę, pamiętaj: · Nie przesadź z ilością oleju. Kiedy już cała powierzchnia włosów będzie tłusta, nie ma sensu dokładanie kolejnych porcji, bo to nie poprawi działania, a możesz mieć kłopoty przy zmywaniu. · Nie nakładaj oleju na włosy, które mają na sobie silikony, gdyż warstwa okluzyjna nie pozwoli olejom dotrzeć do włosów. · Trzymaj olej na włosach około godziny.

Olejowanie na podkład Ta metoda łączy nawilżanie włosów z olejowaniem. Przeprowadzenie jej jest bardzo proste: · Najpierw nałóż na włosy coś humektantowego (tzw. podkład). Może to być np. żel aloesowy, woda z miodem czy tonik albo hydrolat różany. · Następnie na zwilżone włosy nałóż wybrany olej i pozostaw na 30 do 60 minut.

1.

Wegański olej do olejowania włosów wysokoporowatych ONLY BIO Hair Balance. W składzie: olej lniany, z pestek winogron, z czarnuszki, nasion bawełny, pomarańczy i witamina E. Pachnie gorzką pomarańczą. 150 ml.

2.

Wegański olej do olejowania włosów średnioporowatych ONLY BIO Hair Balance. W składzie: olej rycynowy, słonecznikowy, z awokado, z pomarańczy, ze słodkich migdałów i witamina E. Pachnie gorzką pomarańczą. 150 ml W wybranych drogeriach Rossmann

3.

Wegański olej do olejowania włosów niskoporowatych ONLY BIO Hair Balance. W składzie: olej kokosowy, masło shea, masło mango, masło murumuru, olejek z pomarańczy i witamina E. Pachnie gorzką pomarańczą. 150 ml W wybranych drogeriach Rossmann

4.

Wegański olejek zabezpieczający końcówki włosów ONLY BIO. W składzie: olej z czarnuszki, z awokado i słodkich migdałów. Chroni końcówki włosów przed kruszeniem i łamaniem. Pachnie soczystym mango. 80 ml W wybranych drogeriach Rossmann

JAK ZMYWAĆ OLEJ? Najlepszym sposobem zakończenia zabiegu olejowania jest emulgowanie oleju maską albo odżywką. Jak to zrobić? Część oleju postaraj się spłukać ciepłą wodą. Po chwili płukania osusz włosy ręcznikiem. Nałóż na włosy maskę albo odżywkę (bez silikonu, musi zawierać substancje emulgujące), trzymaj ją przez 20-30 minut, by zemulgowała olej. Emul- gowanie to proces, podczas którego olej i maska stają się jednolitą emulsją. Umyj skórę głowy szamponem. Podczas płukania piana spływająca po włosach zmyje z nich nadmiar oleju oraz odżywki czy maski. Dokładnie wypłucz włosy.

79


Do twarzy ci z brodą! tekst

Anna Zięba

80

Brodaci mężczyźni postrzegani są jako silni, atrakcyjni i opiekuńczy. Zarost dodaje męskiej twarzy charakteru. Dla wielu kobiet brodacze są znacznie bardziej seksowni niż ich gładko wygoleni koledzy. Warunek jest jeden: broda nie może być puszczona samopas – musi mieć przemyślany kształt, być zadbana i odpowiednio pielęgnowana.

TRENDY Uroda


„B

rody nie mierzy się w centymetrach. Mierzy się ją w miesiącach” – powiedział kiedyś Eric Bandholz, założyciel amerykańskiej firmy Beardbrand, z produktami do stylizacji męskiego zarostu. I tak jest w istocie. Długość zarostu i brody jest mierzona czasem zapuszczania; dlatego mówimy o zaroście trzydniowym, bródce miesięcznej, brodzie rocznej – w krajach anglojęzycznych określa się to terminem „yeard” od year (rok) i beard (broda), co oznacza rok zapuszczania bez żadnej ingerencji, czy tzw. terminal beard (być może brzmi to groźnie, ale chodzi po prostu o najdłuższą brodę, jaką dany mężczyzna w ogóle może wyhodować, biorąc pod uwagę uwarunkowania genetyczne jego organizmu; po osiągnięciu pewnego etapu włosy po prostu już dłuższe nie będą).

JAK ZATEM „WYHODOWAĆ” SOBIE BRODĘ?

1 2

Uzbrój się w cierpliwość. Czyli pozwól brodzie rosnąć spokojnie co najmniej miesiąc, a najlepiej 10-12 tygodni.

Na etapie zapuszczania zdecyduj się na kształt i długość brody. Być może podoba ci się broda kolegi i też chciałbyś mieć taką samą, jednak akurat twoja twarz wcale nie będzie dobrze w niej wyglądała. W tej kwestii możesz poradzić się barbera lub fryzjera bądź skorzystać z jednej z dostępnych aplikacji, takich jak Beard Photo Editor – wystarczy wrzucić selfie, a program pokaże ci, jak będziesz wyglądał w brodzie o danej długości i kształcie. Możesz też zajrzeć na stronę internetową marki Gilette – mnóstwo ciekawych porad znajdziesz pod hasłem „Jak dobrać stylizację brody do kształtu twarzy”.

Pamiętaj, że podczas pierwszych dwóch tygodni zapuszczanie brody może być niekomfortowe – skóra pod rosnącą brodą bardzo swędzi. Na tym etapie pomagają dostępne w drogeriach kosmetyki, wśród nich szampony (częste mycie łagodzi problemy) oraz olejki do brody – piszemy o nich na kolejnej stronie. Pomaga też świadomość, że ta faza szybko minie.

4

Gdy już swędzenie przestanie być dokuczliwe, zacznie ci przeszkadzać coś innego. Bywa, że po 1-2 miesiącach broda zaczyna szaleć. Zapuszczana i niepodcinana wygląda dość nieporządnie, włoski sterczą na wszystkie strony, kręcą się, odstają, jedne są krótsze, inne dłuższe, gdzieś rośnie ich więcej, gdzieś akurat wcale rosnąć nie chcą. Słowem – to, co widzisz w lustrze, nie przypomina wcale looku, do którego dążysz. Nie sięgaj jednak ani po maszynkę, ani po nożyczki – na tym etapie znowu warto poradzić się barbera, który przyjrzy się temu, co wyhodowałeś, oceni rodzaj zarostu i powie, czy warto zapuszczać dalej, czy też raczej zdecydować się na coś krótszego bądź zostać przy tzw. corporate look (styl korporacyjny) – na ten ostatni decyduje się wielu panów, bowiem kilkudniowy zarost łatwo utrzymać w porządku trymerem ustawionym na jedną długość na całej twarzy. W takim przypadku nie wygala się szyi ani policzków, warto jedynie przycinać wąsy, aby nie zachodziły na górną wargę. Jednak jeśli podejmujesz decyzję o zapuszczaniu prawdziwej brody – wygolenie szyi i policzków może znacznie poprawić twój „przejściowy” wygląd. Barber poradzi ci też, kiedy powinieneś zacząć przycinać brodę, aby nadać jej kształt.

Zainwestuj w trymer (maszynkę do przycinania zarostu) i nożyczki dobrej jakości. Zadbana broda wymaga regularnego przystrzygania, dzięki czemu wygląda na pełniejszą i gęstszą, bo włosy rosną nierównomiernie i nieregularnie, zatem w dłuższej brodzie mogą pojawić się prześwity. Przycinaj brodę dopiero po jej uczesaniu – dzięki temu ocenisz, które włoski są konieczne do wycięcia. Jeśli uznasz, że na razie jest OK, nie przycinaj, a po prostu przygładź brodę dłonią, na której roztarłeś odrobinę wosku lub pomady.

Zapuszczając brodę, zapuszczasz także wąsy – one też muszą być przycinane regularnie, co 3-4 dni. W ujarzmieniu niesfornych włosków pomoże specjalna pomada lub wosk do wąsów.

5 6

81


Gładko czy z brodą?

Czy wiecie, że...

W 2015 roku Tinder (mobilny portal randkowy) na zlecenie Gilette przeprowadził badania kont 100 tysięcy męskich użytkowników. Okazało się, że znacznie większym powodzeniem pań cieszą się profile użytkowników z gładko wygolonymi twarzami niż te ze zdjęciami, na których mężczyźni noszą zarost bądź brodę. Dodatkowe badanie polegało na tym, że wybraną grupę męskich użytkowników poproszono o założenie konta i umieszczenie na nim zdjęcia z zarostem, a następnie (po kilku tygodniach) usunięcie fotki i zastąpienie jej taką z gładko wygoloną twarzą. Zainteresowanie kobiet takim profilem skakało ponoć aż o 19 proc.! Na szczęście dla brodaczy to nie są jedyne dane – wielu badaczy doszło do wręcz przeciwnych wniosków. Portal RMRS (Real Men Real Style, realmenrealstyle.com) publikuje artykuł „Science of Facial Hair. What Do Beards and Stubble Signal. Psychology of Stubble Beards” (Nauka o włosach na twarzy. Co sygnalizują brody i zarost? Psychologia zarostu) podsumowujący badania psychologów z całego świata. Dowiadujemy się z niego m.in.: – że kobiety oceniają mężczyzn ze średniej długości wypielęgnowanym zarostem (takim jak ma np. David Beckham) jako atrakcyjniejszych od tych, który mają zarost dwu-, trzydniowy, gładko wygoloną twarz lub brodę. Badania takie przeprowadzali Barnaby J. Dixson z Uniwersytetu w Queensland oraz Robert C. Brooks z Uniwersytetu Nowej Południowej Walii w Sydney. Zapytani o to samo mężczyźni stwierdzili, że według nich najbardziej atrakcyjnie prezentują się brodacze i mężczyźni z dłuższym zarostem, potem gładko wygoleni, a na końcu dopiero ci z zarostem kilkudniowym. I kobiety, i mężczyźni przyznawali, że panowie z pełnymi brodami robią na nich wrażenie kandydatów na lepszych i bardziej opiekuńczych ojców; uznali także, że brodacze potrafią lepiej inwestować pieniądze. Dodawali też: – że broda sygnalizuje dojrzałość, a zatem i fakt, że na takim mężczyźnie można bardziej polegać niż na chłopcu. Badania takie przeprowadzili profesor (obecnie emerytowany) Michael Wogalter z Uniwersytetu Karoliny Północnej oraz dr Judith Hosie z Uniwersytetu w Aberdeen. Ponadto broda budziła u badanych skojarzenie z władzą i pieniędzmi, wyższym statusem ekonomicznym i socjalnym; – że mężczyzna z lekkim zarostem lub brodą postrzegany jest jako silniejszy, bardziej agresywny, samiec alfa. Do takich wniosków doszedł m.in. słynny psycholog ewolucyjny Aurelio José Figueredo z Uniwersytetu w Arizonie. Potwierdzają to inne eksperymenty, polegające na tym, że gładko ogolonym mężczyznom naklejano na twarz sztuczny zarost – u większości z nich od razu rosła samoocena i asertywność, czuli się bardziej męscy.

...według pracodawców i osób przeprowadzających zawodowo rekrutację pracowników gładko wygoleni panowie postrzegani są jako bardziej chętni do pracy w zespole – brodacze za to odbierani są jako indywidualiści, obdarzeni artystyczną duszą, bardziej kreatywni i oryginalni. W wielu branżach jest to dobrze widziane.

82

Rady · Po płukaniu czy myciu brody delikatnie ją osusz, nie trzyj mocno ręcznikiem – to może spowodować puszenie się włosów i rozdwajanie końcówek. · Olejek do brody warto stosować codziennie. Kupując produkt, sprawdzaj skład – dobrym wyborem są np. olejki na bazie oleju arganowego czy jojoba. Jeśli to konieczne, przetestuj kilka kosmetyków, aby wybrać ten najlepszy dla siebie. · Dłuższą brodę możesz suszyć suszarką – od dołu ku górze, aby nadać jej większą puszystość. Jeśli używasz balsamu – nakładaj go na jeszcze wilgotne włosy. · Pamiętaj, że brodę trzeba także czesać, bo to pomoże w nadaniu jej odpowiedniego kształtu – warto ją najpierw wyszczotkować, a potem jeszcze przeczesać grzebieniem. Czesząc, „nakłaniasz” nieposłuszne włoski, aby rosły w pożądanym przez ciebie kierunku. Czesz od góry do dołu, potem rozczesz od spodu i jeszcze raz od góry do dołu. Pamiętaj, że czesanie pomaga też pozbyć się martwego naskórka. · Jak przyśpieszyć wzrost włosów? To w głównej mierze zależy od genów. Jednak na pewno zdrowy tryb życia może sprawić, że włoski będą rosły szybciej i będą zdrowsze. Dlatego pamiętaj o zróżnicowanej diecie, w skład której wchodzą zdrowe tłuszcze roślinne, najlepiej oliwa i oleje tłoczone na zimno, ciemnozielone warzywa (szpinak, brokuły), awokado, a także czerwone mięso. Możesz też suplementować cynk, witaminy z grupy B (szczególnie B6 i biotynę) i magnez.

TRENDY Uroda


83


2

3

1

84

TRENDY Uroda


Kosmetyki do pielęgnacji zarostu – na jakie warto zwrócić uwagę (na podstawie informacji z bloga brodatyblog.pl)

Szampon do brody Można używać go nawet codziennie albo stosować raz na tydzień, w pozostałe dni dokładnie czesząc (nawet dwa razy dziennie) i przemywając brodę. Autor bloga radzi myć ją szamponem 2-3 razy w tygodniu, a jeśli się przetłuszcza, to częściej. Jeśli zaś zarost wysycha i robi się rozwichrzony, należy ograniczyć częstotliwość używania szamponu. Generalnie – im więcej używamy olejków czy balsamów do pielęgnacji brody, tym częściej należy ją myć. Olejek do brody Podstawowy kosmetyk. Regularnie używany nawilża, zmiękcza i odżywia brodę, pielęgnuje też skórę pod nią. Zabezpiecza przed słońcem, wiatrem i mrozem. Jego podstawą są naturalne oleje roślinne, np. jojoba czy arganowy. Ułatwia układanie, łatwo się wchłania, nie obciąża włosków. Jest niezastąpiony w pierwszych dwóch tygodniach zapuszczania brody, bo świetnie łagodzi swędzenie i przeciwdziała wysychaniu skóry. Olejki zamykają łuski włosków, dzięki czemu broda nie chłonie nieprzyjemnych zapachów, np. jedzenia czy tytoniu. A skoro już o tym mowa – wielu panów podkreśla, że wybiera olejki ze względu na przyjemny zapach. Balsam do brody Pełni podobną funkcję, co olejek, ale jest od niego gęstszy, cięższy, bardziej lepki. Nie tylko nawilża brodę, ale i pozwala na jej ułożenie. W jego składzie – oprócz naturalnych ole-

jów roślinnych – warto szukać np. masła shea czy kakaowego, lanoliny, wosku. Pozwala modelować brodę i nadawać jej pożądany kształt. Wchłania się wolniej niż olejek, tworzy na włosach ochronną warstwę. Warto stosować go z umiarem, gdyż zbyt wiele balsamu może zatykać pory skóry. Warto też czytać informacje na opakowaniu kosmetyku – niektóre balsamy mają intensywniejsze działanie modelujące, inne nawilżające. Trzeba dobrać je do własnych potrzeb. Wosk Kosmetyki zawierające wosk pszczeli pozwalają na ujarzmienie brody – nawet takiej, z którą nie radzi sobie balsam. Wosk jest od niego znacznie bardziej zwarty i często należy go podgrzać, aby umożliwić aplikację. Niektórzy panowie – zwłaszcza ci o zaroście cienkim lub przeciętnym – mogą go używać także do układania wąsów, jednak w przypadku wąsów bardzo okazałych, wymagających podkręcenia i utrzymania w ryzach nawet przez kilka dni, konieczne może się okazać sięgnięcie po specjalny wosk do wąsów – o wiele bardziej gęsty i zwarty. Warto dodać, że wśród dostępnych w drogeriach kosmetyków dla brodaczy można też znaleźć żele do mycia twarzy z zarostem i brodą, specjalne toniki odświeżające i rewitalizujące do zarostu i brody, utrwalające pomady, które nadają kształt i zapach, kremy do stylizacji, mające także właściwości odżywcze i dodające objętości. Jest w czym wybierać!

1.

Żel do mycia twarzy, brody i włosów L’ORÉAL PARIS Men Expert Barber Club. W składzie olejek z drzewa cedrowego pielęgnujący zarost, nawilżająca gliceryna i orzeźwiający mentol. 250 ml W wybranych drogeriach Rossmann

2.

Łagodny szampon do brody i włosów BARBERO o właściwościach antybakteryjnych. Nie zawiera SLES i SLS. Stworzony na bazie naturalnych składników – formuła oparta na bazie nawilżającej gliceryny, łagodzącego D-panthenolu oraz naturalnej betainy, która zmiękcza zarost. Olejek z trawy cytrynowej nada zarostowi przyjemny, delikatny zapach cytrusów. Nawilża, zmiękcza, chroni i odżywia zarost. 100 ml W wybranych drogeriach Rossmann

3.

Pomada do stylizacji wąsów, brody i włosów BARBERO. Receptura oparta na naturalnym wosku Carnauba, wosku lanolinowym, witaminie E i glicerynie. Pomada wygładza, odżywia, a przede wszystkim pomaga zdyscyplinować włosy. Nada im delikatny blask i lekki męski zapach. 40 g

85


86

TRENDY Zdrowie


TRENDY

Wszystko dla odporności tekst

Kasia Staszak

Najlepszą obroną przed wirusami jest nasz system odpornościowy – o ile działa sprawnie. Dobra wiadomość: możesz samodzielnie poprawić odporność. I może być to całkiem przyjemne.

87


1 PLAN WZMACNIANIA ODPORNOŚCI Zwalcza wirusy, poprawia odporność – wraz z pandemią takie komunikaty pojawiły się w opisach wielu produktów. Od oczyszczaczy powietrza po borówki sprzedawane na straganie. Oczywiście borówki, kasza gryczana czy orzechy zawsze służyły naszemu zdrowiu, ale przez pandemię ich naturalne właściwości są w centrum uwagi. Lekarze wciąż powtarzają w mediach, że należy myć ręce, zachować dystans społeczny i dbać o odporność. Czyli konkretnie: co robić? Już na początku pandemii wyjaśniła to Polska Akademia Nauk. W tekście immunologów czytamy, że odporność obniżają używki (alkohol, papierosy, narkotyki), niedobór snu, zła dieta i brak ruchu. Namawiają, by wzmacniać się m.in. dietą roślinną. „Układ odpornościowy porównać można do wojska” – tłumaczył na Facebooku prezes PAN prof. Jerzy Duszyński. „Śledziona, grasica, szpik kostny, duże fragmenty jelit to koszary, w których przebywają żołnierze – białe krwinki, które są gotowe do podjęcia walki z przeciwnikiem (mikrobami). Zazwyczaj w krwiobiegu krąży około 10 proc. wszystkich białych krwinek, reszta jest »skoszarowana«”. Nasze „wojsko” odbiera sygnały o stanie organizmu. Każdy dzień przeżyty na śmieciowym jedzeniu, w stresie, bez odpowiedniej dawki snu, osłabia „żołnierzy”. A przecież, gdy spotkamy się z wirusem lub złą bakterią, „żołnierze” powinni być gotowi do ataku i powinno ich być wielu.

Jeśli potrzebujesz pomysłów na zdrowe gotowanie, zajrzyj na stronę diety.nfz.gov.pl. Znajdziesz tam setki propozycji na dania wegetariańskie lub zgodne z dietą DASH (Dietary Approaches to Stop Hypertension), która uchodzi za najzdrowszą na świecie, obniża poziom ciśnienia i złego cholesterolu, zmniejsza ryzyko cukrzycy typu 2 i chorób serca. Co poza dietą? Porzuć złe nawyki i nadmierne kilogramy. Badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii pokazały, że z powodu pandemii już ponad milion osób zrezygnowało tam z palenia papierosów. A dziennik „The Guardian” podał, że brytyjski premier Boris Johnson zamierza odchudzić siebie i społeczeństwo. Johnson, który sam długo chorował przez koronawirusa, chce widzieć efekty odchudzania przed uderzeniem drugiej, jesienno-zimowej fali pandemii. W Polsce NFZ, oprócz serwisu dietetycznego, udostępnia na YouTubie filmy z poradami psychologicznymi, ćwiczeniami i wskazówkami dotyczącymi stylu życia. Bo na celowniku – oprócz diety – jest jeszcze ruch, obniżanie stresu i dbałość o sen. Troska o odporność nie jest niczym strasznym. A jeśli należysz do osób, które relaksują się z maseczką na twarzy albo z książką i kubkiem herbaty, to taka profilaktyka może być naprawdę przyjemna. Zaplanuj zdrowy obiad, a na wieczór relaks. W końcu nie należy bagatelizować zaleceń lekarzy i NFZ.

88

TRENDY Zdrowie


89


3 PRACOWNIKU, JAK SIĘ CZUJESZ?

2 OWIES WYGRYWA W kuchennej szafce powinniśmy mieć zapas płatków owsianych. Karmią nasze dobre bakterie jelitowe, a to z jelit w dużej mierze bierze się odporność. Płatki owsiane pomagają też obniżyć poziom złego cholesterolu, są źródłem witamin z grupy B, magnezu i żelaza. To podstawa idealnego śniadania, pasują do owoców, jogurtu, napojów roślinnych. Nadają się też do wypieków. Owies jest także na liście zakupowej inwestorów. Tak, można na nim nieźle zarobić. Szczególnie po przemianie w napój owsiany. Sprzedaż tego zastępnika mleka rośnie w ogromnym tempie, zwłaszcza w USA i Wielkiej Brytanii. Owies wygrywa z innymi bazami napojów roślinnych z kilku powodów. Nie wszyscy mają przekonanie, że soja jest dobra dla zdrowia. Z kolei napój ryżowy przegrywa z owsianym niską wartością odżywczą. A napój migdałowy budzi wątpliwości etyczne – uprawa migdałów w Kalifornii mocno narusza zasoby wody. Ostatnio szwedzka firma Oatly produkująca napoje z owsa została unicornem, czyli dołączyła do start-upów wycenianych na co najmniej miliard dolarów. Zainwestowały w nią m.in. gwiazda telewizji Oprah Winfrey i aktorka Natalie Portman oraz raper Jay-Z. Oprócz napojów o różnych smakach firma robi też owsiane lody. 90

Elementy „wellbeing” w firmie to obecnie konieczność czy miły dodatek? Takie pytanie zadał ekspertom od zarządzania ludźmi infuture.institute Natalii Hatalskiej. 75 proc. ankietowanych odpowiedziało: „konieczność”. Firmy już przed pandemią interesowały się dobrostanem pracowników, ale najczęściej rozumiały go jako dostęp do opieki zdrowotnej w prywatnej przychodni i karnet do klubu fitness. Gdy pandemia zamknęła nas w domach, godziliśmy pracę z opieką nad dziećmi, a stres i niepewność, co przyniosą kolejne dni, doprowadziły wiele osób do psychicznego wyczerpania. Ratowały się one telekonsultacjami u psychologów i psychiatrów. Zarządzający zespołami musieli zadać sobie pytanie, czy kryzys ich pracownika jest tylko jego prywatną sprawą? „Zamiast kart do siłowni czy obiektów rekreacyjnych i »owocowych piątków«, pracownicy zaczynają wymagać wsparcia w opiece mentalnej czy pomocy w zarządzaniu finansami, wymagając od firm nie tylko przyjaznej przestrzeni pracy, ale wsparcia w szeroko rozumianym budowaniu poczucia bezpieczeństwa” – napisała Aleksandra Trapp, badaczka trendów z infuture.institute. Tekst opublikowała na LinkedIn, w serwisie społecznościowym służącym do nawiązywania kontaktów zawodowych. LinkedIn w czasie pandemii zalała fala publikacji o samopoczuciu pracowników. A firmy szukają specjalistów od pracowniczego dobrostanu. Stanowisko nazywa się różnie: chief happiness/wellness/wellbeing officer, mood manager, specjalista ds. szczęścia. Po co firmie taka osoba? Chodzi o to, że sukces organizacji zależy od zaangażowania w pracę ludzi w niej zatrudnionych. A to zaangażowanie związane jest nie tylko z rozumieniem sensu wykonywanych zadań, ale i z dobrym samopoczuciem pracowników. Ci „dyrektorzy do spraw szczęścia” dbają więc o środowisko biurowe (np. o odpowiednie krzesła, czy zdrową klimatyzację) i wirtualne, w którym działać muszą pracownicy. Mogą wdrażać programy, które w tym pomagają, mogą kupować dla pracowników dostęp do platform internetowych, które wspierają ich w dbaniu o siebie. Nie dziw się więc, gdy w swojej skrzynce e-mailowej znajdziesz propozycję konsultacji z dietetyczką, psychologiem albo ankietę dotyczącą snu.

TRENDY Zdrowie


4 ZIOŁA NASZE CODZIENNE Z obawy przed suszą wiele gmin zrezygnowało z regularnego koszenia trawników. Miejskie skwery zamieniły się w łąki. Okazało się, że rośliny, które dotąd kojarzyliśmy z odludziami, rosną także koło naszego domu. Podczas spacerów łatwo teraz uzbierać dziki bukiet, Instagram zapełnił się więc zdjęciami stołów przyozdobionych rumiankami i chabrami. Coraz śmielej sięgamy też po zioła w kuchni. Teraz to naprawdę proste, mamy dostęp do gotowych herbat z informacją o tym, jak wpływają na organizm. Powstają też pijalnie ziół, jedna z nich – Dary Natury – znajduje się w Warszawie przy placu Zbawiciela. Nazywa się tak samo jak rodzinna firma z podlaskich Korycin, której herbaty można kupić w Rossmannie. Kto chce dowiedzieć się więcej o ziołach, może do Korycin pojechać na edukacyjną wycieczkę – zamieszkać w drewnianej chałupie i spacerować wśród ziół. To z tych ekologicznych upraw powstają pachnące napary. Za granicą zioła też są „trendy”. Aktorki i modelki zdradzają, że pijają pokrzywę i rumianek, a ich pościel pachnie lawendą, bo ten zapach sprzyja zasypianiu. Ziołami można otoczyć się także w łazience. Do wyboru jest cała łąka: woda micelarna z czystkiem, sól do kąpieli z lawendą, żel pod prysznic z rozmarynem, krem do rąk z szałwią… Po wieczornej pielęgnacji czas na napar z melisy, lipy lub mięty. Rosnące zainteresowanie ziołami to docenienie tego, co lokalne, obecne od wieków w diecie naszego regionu. U naszych babć mogłyśmy liczyć zimą na sok z malin, czarnego bzu albo nalewkę z aronii. Gdy bardziej dbamy o odporność, gdy szukamy poczucia bezpieczeństwa, chcemy, by nasza spiżarnia przypominała półki zapamiętane z dzieciństwa. Samodzielnie zrobione nalewki i soki spełniają jeszcze jedną funkcję: są wspaniałym prezentem. A według analityków trendów najmodniejsze prezenty w tym sezonie to te, które zrobiliśmy sami.

Powinien: być zdrowy, czyli dostarczać wszystkich potrzebnych organizmowi składników, a nie tylko kalorii; wzmacniać odporność, czyli zawierać produkty, które według naukowców wspierają działanie organizmu; koić nerwy, obniżać stres, dawać poczucie bezpieczeństwa i kontroli w świecie, który nam te odczucia odbiera; być formą samoekspresji, bo zamknięci w domu możemy czerpać radość z gotowania i dzielenia się w mediach społecznościowych tym doświadczeniem; być przyjemny jak w restauracji (do której raczej chodzimy teraz rzadko), co da się osiągnąć, wypróbowując nowe, ciekawe przepisy. Jedzenie ma więc nadal dawać radość, ale nie szukamy już w nim tylko smaku – liczą się także korzyści odżywcze. Przemienić posiłki w lekarstwo pomagają produkty sezonowe, lokalne warzywa i owoce. Zimą oczywiście kupować będziemy cytrusy, bo kojarzą się z witaminą C, a ta z odpornością. Na listę zakupów na stałe wskakują produkty-gwiazdy. To te, które od lat słyną z terapeutycznych właściwości, jak np. kurkuma i imbir. Jedzenie wzbogacamy dodatkiem superfoods, czyli produktami, które w małej objętości mają dużo dobrego – witamin, błonnika, kwasów omega-3. To m.in. algi, siemię lniane, nasiona chia, orzechy, surowe kakao. Podstawą dań głównych są kasze. Pod różnymi postaciami jadamy też grzyby. Szukamy produktów z probiotykami (żywe kultury bakterii) i prebiotykami (pokarm dla naszych dobrych bakterii). Żywność funkcjonalna, mały shot czy batonik z suszonych owoców i ziaren wspomaga nas, gdy jesteśmy w biegu. Pamiętamy o suplementach – witaminie D, która wspomaga odporność, i witaminie B12, jeśli unikamy mięsa.

5 JEDZENIE TO LEKARSTWO Docierające do nas z każdej strony informacje o diecie w kontekście odporności podnoszą nasze kompetencje w zakresie żywienia. I oczekiwania wobec każdego posiłku. – Jedzenie to lekarstwo, dbamy o żywieniowy wellbeing – mówią analitycy z międzynarodowej agencji WGSN, która bada trendy. Chodzi o to, że posiłek ma spełniać jednocześnie wiele funkcji.

91


Sekretne życie twojej skóry z

dr hab. n. med. Joanną Czuwarą, dermatologiem z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, rozmawia

Kasia Staszak

92

Skóra jest domem dla miliardów mikroorganizmów. Kiedy dobrym mikrobom dobrze się wiedzie, ty jesteś zadowolona z wyglądu swojej skóry.

TRENDY Zdrowie


93


O

d kilku lat dużo się mówi o mikrobiomie jelit. Wiemy już, że dobre mikroby z brzucha wpływają na naszą odporność, a nawet nastrój. Dlatego mamy o nie dbać, m.in. zdrowo jeść. Teraz coraz więcej słyszymy o mikrobiomie skóry. O tych mieszkańców naszego ciała też mamy się troszczyć? Tak, tylko nie jest to troska o jakieś konkretne mikroorganizmy, dwa czy trzy szczepy, a o równowagę całego złożonego świata zasiedlającego naszą skórę. Równowaga polega na tym, że żyją obok siebie bardzo różne mikroorganizmy. Także takie, które potrafią nam bardzo zaszkodzić, jeśli tylko zmienią się dla nich warunki. Mikrobiom kształtuje się od pierwszych dni naszego życia. I u każdego z nas jest nieco inny. Zależy to od genów, miejsca zamieszkania, diety, nawyków. Szacuje się, że w sobie i na sobie dźwigamy około 2 kg bakterii, grzybów i wirusów. Na skórze nie mamy skrawka wolnego od mikrobów. Cała zamieszkana jest przez bakterie saprofityczne, czyli takie, które rozwinęły się jako prawidłowy mikrobiom. Nie szkodzą nam, a wręcz pełnią funkcję ochronną, bo gdyby tych bakterii nie było na naszej skórze, to zamieszkałoby na niej coś innego. Pytanie brzmi, co? Czyli warstwa mikrobów okleja nas od urodzenia, jak tapeta ściany. I mamy się z tego cieszyć, bo gdyby nie ta tapeta, to mogłyby przyczepić się do nas mikroby, które nam szkodzą? Takich niechcianych mieszkańców nazywamy patogenami. Mogą być przyczyną choroby. Cały czas się z nimi spotykamy, ale miejsce na naszej skórze jest zajęte przez naturalny dla nas mikrobiom. Im lepszy stan tego naturalnego środowiska, tym mniejsze ryzyko infekcji. Skóra nie jest jałowa i nigdy nie będzie, bo to zwolnione na skórze miejsce natychmiast zostałoby przez coś zajęte. Jeśli do naruszenia prawidłowego mikrobiomu dojdzie, patogeny zdobywają dla siebie przestrzeń, rosną w siłę i zaczyna się stan zapalny. Układ odpornościowy przystępuje do walki, widzimy na skórze zaczerwienienie, świąd czy zmiany ropne. Gdy z takim problemem przychodzi do mnie pacjentka, to moją rolą jest doprowadzić skórę do właściwego stanu, pozbyć się intruza i skutków jego działania. Chcemy powrotu do równowagi, do tego, co było na tej skórze prawidłowe i fizjologiczne. Skóra wraca do normy, ale w tle zostaje pytanie: jak do tego doszło? Bardzo często odpowiedzi nie dostajemy. Czasem mamy jakieś podejrzenie. Przykład: przychodzi pacjentka i skarży się na krostki na twarzy. Dzięki rozmowie o nawykach dochodzimy do tego, co mogło się wydarzyć. Otóż myła twarz regularnie szczoteczką, a właściwie szorowała, naruszając przy tym warstwę rogową skóry. W ten sposób niszczyła swoją biologiczną barierę. Szczoteczki nigdy nie czyściła, między jej włosami zbierały się szkodliwe bakterie, namnażały się, aż przy kolejnym myciu przeniosły się na skórę osłabioną agresywnym myciem.

94

Ta historia przypomina, że powinnyśmy regularnie czyścić także nasze akcesoria do makijażu. Niemyty pędzel do pudru może nam zaszkodzić? Tak. I lepiej trzymać się zasady, którą stosujemy przy myciu zębów, że każdy w rodzinie ma swoją szczoteczkę. Tak samo akcesoria do makijażu powinny być tylko nasze, a nie wspólne ze współlokatorką, bo ona ma inny mikrobiom skóry. Przykładem może być Propionibacterium acnes, która znajduje się w głębokich zakamarkach mieszków włosowych. Występuje ona u wszystkich, ale jest jej kilka rodzajów. To, jaki rodzaj tej bakterii mamy, wiąże się z tym, jak przechodzimy trądzik – niemal niezauważalnie, a może z zaskórnikami albo obsypani ropnymi zmianami.

Kąpiel dla dobra bakterii Żel pod prysznic i płyn do kąpieli wybieramy, kierując się zapachem, konsystencją i właściwościami pielęgnacyjnymi. Teraz do zalet produktów z tej kategorii doszła dbałość o nasz naturalny mikrobiom. Stres, choroba, przyjmowane leki mogą zachwiać naturalną równowagę naszego mikrobiomu. Skóra jest wówczas podatna na infekcje i podrażnienia. Naturalny mikrobiom wspierają prebiotyki, czyli substancje, które są pożywką dla bakterii. W nowych kosmetykach myjących prebiotykami są np. specjalne cukry – sok z korzenia yaconu i Alpha-Glucan Oligosaccharide. Preparaty wspierające nasz mikrobiom mogą zawierać także probiotyki, czyli szczepy bakterii lub drożdży, które są przez nasz organizm pożądane. Do kosmetyków nie dodaje się jednak żywych drobnoustrojów, by nie doszło do ich niekontrolowanego namnażania się. Stosuje się lizaty bakterii, czyli ich fragmenty. Mikrobiom, wspierany preparatami, które dbają o jego równowagę, pracuje na piękny i zdrowy wygląd skóry. Mikroorganizmy bronią nas przed stanami zapalnymi, podrażnieniami, dbają o prawidłowe nawilżenie i natłuszczenie skóry. Rozkładając sebum i pot, wzmacniają naturalny płaszcz hydrolipidowy skóry. Skóra wraz z całym kosmosem niewidocznych mieszkańców jest elementem naszego systemu odpornościowego. Prawidłowy mikrobiom broni nas przed atakiem patogenów.

TRENDY Zdrowie


1. Balsam do ciała NIVEA Naturally Good. Do suchej skóry. 98% składników pochodzenia naturalnego. Pielęgnuje i przywraca skórze jej naturalną równowagę. 350 ml

3. Owsiany balsam do ciała SORAYA Oat Therapy. Do skóry suchej i wrażliwej. 98% składników pochodzenia naturalnego. Zawiera nawilżający i łagodzący ekstrakt i olej z owsa. 200 ml

2. Wegański balsam do ciała PERFECTA Planet Essence Soya. Silne odżywienie dla suchej skóry. 97% składników pochodzenia naturalnego. Zawiera olej sojowy bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe, wygładzające masło shea i regenerujący olej makadamia. 400 ml

4. Regenerujące mleczko migdałowe do ciała z prebiotykiem BIELENDA Beauty Milky. 99% składników pochodzenia naturalnego. Szybko się wchłania, posiada formułę wegańską oraz dba o prawidłowy mikrobiom skóry. Kompozycja oleju i ekstraktu z nasion migdałowca odżywia i nawilża naskórek. 400 ml

2

5. Kremowe mleczko ryżowe z prebiotykiem do kąpieli i pod prysznic BIELENDA Beauty Milky. Zawiera 97% składników pochodzenia naturalnego. Posiada wegańską formułę, dobrze się pieni oraz dba o prawidłowy mikrobiom skóry. Kompozycja oleju ryżowego i protein ryżowych nawilża, odżywia i kondycjonuje skórę. 400 ml 6. Lekki balsam do ciała KNEIPP Soft Skin Kwiat Migdała. Do skóry wrażliwej. Balsam jest naturalny i posiada formułę wegańską. Zawiera nawilżający i łagodzący olejek migdałowy, który szybko się wchłania, pozostawiając subtelny i zmysłowy zapach na skórze. 200 ml

3

1

5

4

6

95


1. Żel pod prysznic SANEX Men Pure Detox. Specjalnie opracowany dla męskiej skóry, głęboko ją oczyszcza i chroni przed zanieczyszczeniami – dzięki właściwościom przeciwutleniającym witaminy E. Wzmacnia barierę ochronną skóry. Przywraca jej naturalne pH. 500 ml 2. Łagodny żel micelarny pod prysznic LE PETIT MARSEILLAIS Aloes i Kwiat jabłoni. Do skóry wrażliwej. Posiada hipoalergiczną formułę, bez mydła i parabenów, z biodegradowalną bazą myjącą pochodzenia roślinnego i pH neutralnym dla skóry. 400 ml 3. Hipoalergiczny żel pod prysznic SANEX Zero% dla mężczyzn i kobiet. 93% składników pochodzenia naturalnego. Posiada wegańską formułę. Zawiera starannie dobrane składniki, aby zachować zdrową skórę i utrzymać jej naturalną barierę ochronną. 500 ml

3 2

1

96

TRENDY Zdrowie


Gdy zaczynamy mieszkać z partnerem czy partnerką i jesteśmy w ciągłym kontakcie, nasze mikroby się upodabniają? Kiedy jesteśmy z kimś bardzo blisko, w jakimś stopniu wymieniamy się materiałem genetycznym swoich bakterii. Ale nie jest tak, że nasza skóra jest bardzo chętna na przyjęcie bakterii partnera. Bo mamy własne bakterie, nasza skóra to ich terytorium i ich celem jest przeżycie. Codziennie się myjemy, co jakiś czas robimy piling skóry. Czy wtedy usuwamy nasze dobre bakterie? Trochę tak, ale chodzi o to, żeby nasze zabiegi nie były zbyt drapieżne. Biofilm, warstwa, jaką tworzą mikroorganizmy, mocno przylega do podłoża. Poza tym skóra z natury nie jest jałowa i czysty kawałek zaraz zostanie zamieszkany, bakterie sobie poradzą. Prawidłowa pielęgnacja wspiera zdrowie skóry, czyli także nasz naturalny mikrobiom. Zdrowa skóra to skóra odpowiednio nawilżona, traktowana produktami o właściwym dla niej kwaśnym pH, czyszczona łagodnymi środkami. Zabiegiem agresywnym jest przemywanie twarzy alkoholem. Nie rozwiąże to problemu trądziku, a raczej pogorszy sprawę. Bo na zdezynfekowanej skórze coś szybko zamieszka. Co te dobre bakterie mają z życia na zdrowej skórze? Stały dostęp do pokarmu i warunki, jakich potrzebują do rozwoju. Wydzieliny z gruczołów skórnych są pełne substancji, którymi żywią się bakterie. Jedne wolą tłuszcze, inne aminokwasy. Jednym najlepiej żyje się w okolicach wilgotnych, np. pod pachami, inne doskonale czują się na owłosionej skórze głowy, a jeszcze inne na suchych przedramionach. Czyli mikrobiom różnych partii naszej skóry ma różny skład. Poza tym zmienia się z wiekiem. Wiemy, że dieta z błonnikiem karmi dobre bakterie w jelitach. Czy bakteriom na skórze możemy dostarczyć dobrej karmy dzięki pielęgnacji? Są kosmetyki wspierające rozwój prawidłowego mikrobiomu. Mogą zawierać substancje, które stają się pożywką dla pożądanych bakterii. W ten sposób podtrzymują i promują ich rozwój. Pożywienie dla bakterii to prebiotyki. Ta wiedza wykorzystywana jest np. przy tworzeniu preparatów dla chorych na atopowe zapalenie skóry (AZS). Preparaty do pielęgnacji wzmacniają fizjologiczne, prawidłowe dla nas bakterie, by mogły wyprzeć swojego wroga – gronkowca złocistego, który jest przyczyną świądu i uszkodzenia skóry w AZS. Przy trądziku, grudkach, zaskórnikach stan skóry także poprawia się dzięki stosowaniu preparatów wspierających prawidłowy mikrobiom. Czy oprócz właściwej pielęgnacji możemy jeszcze jakoś wspierać dobre mikroby mieszkające na skórze? Możemy starać się unikać stresu. Stres skórze szkodzi.

Sceny z życia bakterii Mikrobiom, czyli wszystkie drobnoustroje zamieszkujące twoje jelita, skórę, uszy, nos i każdy zakamarek twojego ciała, to fascynujący temat dla naukowców i pisarzy. Poniżej fragmenty książki „Poznaj swoje bakterie” Nicoli Temple i Catherine Whitlock (Wydawnictwo Insignis).

Unikatowa mapa twojego ciała Mimo że z nieznajomym spotkanym na ulicy dzielisz tylko 10 proc. gatunków drobnoustrojów, obszary ciała, które one sobie najbardziej upodobały – stopy, jelita itp. – są zasiedlone przez te same gatunki u wszystkich ludzi. Ale po części od ciebie zależy, które obszary ciała staną się na mapie twojego mikrobiomu „ośrodkami miejskimi”. Przykładowo, jeśli nosisz okulary, prawdopodobnie masz na mostku nosa unikatowy zespół drobnoustrojów w miejscu, do którego przylegają skrzydełka okularów. U kobiet można mówić o „naszyjniku” bakterii na granicy twarzy i szyi posmarowanej kremem oraz dekoltu wolnego od kosmetyku. Również środki myjące, biżuteria, a nawet tkanina, z której uszyte jest ubranie – naturalna lub syntetyczna – składają się na unikatowość mapy mikrobiomu.

Po bakteriach do sprawcy Choć włos jest martwy, utrzymuje przy życiu znaczący zespół drobnoustrojów. Do tego włosy można spotkać dosłownie wszędzie. Specjaliści kryminalistyki od dawna używają ich jako dowodu w sprawach kryminalnych, a ostatnio jeszcze rozwinięto tę metodę. W 2014 roku badania wykazały, że przydatne w kryminalistyce może się okazać także profilowanie genetyczne bakterii bytujących na włosie.

97


Ręce wzywają posiłki K

to z nas jeszcze rok temu wielokrotnie w ciągu dnia przecierał ręce żelem z alkoholem? Kto miał w pracy dostęp do płynu odkażającego? Głównie lekarze i pielęgniarki, których praca wiąże się z utrzymywaniem sterylności. Od wiosny używanie środków dezynfekujących jest normą dla nas wszystkich. Żele i chusteczki nasączone alkoholem nosimy w torebce. Przy wejściu do sklepu i biura wita nas dozownik z płynem antybakteryjnym. A na ścianach plakaty przypominają o częstym myciu rąk.

tekst

Kasia Staszak

MYCIE CHRONI ŻYCIE

Częste odkażanie i mycie rąk to podstawa walki z pandemią. Ale też przyczyna nowych dolegliwości. Podrażniona skóra potrzebuje odbudowania naturalnej warstwy ochronnej.

98

Lekarze tłumaczą, że higiena rąk to najważniejsza interwencja medyczna, którą podejmujemy sami, by ochronić się przed koronawirusem. Tak naprawdę zawsze namawiali nas do częstego ich mycia. Bo to właśnie przez ręce, na których znajdują się niechciane bakterie i wirusy, często dochodzi do zakażeń. Bezwiednie wciąż podnosimy dłonie do ust, nosa i oczu. A to droga do naszego organizmu. Mycie rąk obniża więc także m.in. ryzyko zachorowania na grypę, o czym warto pamiętać, gdy zaczyna się na nią sezon. Co jest brudne, czyli niebezpieczne? To, czego często dotykamy, a rzadko czyścimy – nasze własne telefony komórkowe i stacjonarne, klawiatura komputera, blat biurka, na którym kładziemy ręce, piloty do telewizora, przyciski w windach, terminale płatnicze w sklepach, przyciski bankomatów, wózki zakupowe i wszechobecne klamki. „Każde dotknięcie klamki, banknotu czy poręczy w autobusie sprawia, że na nasze ręce dostaje się od 100 do 10 tys. komórek drobnoustrojów. To bomba bakteryjna, którą rozbroić może tylko mycie rąk. Wystarczy kilkadziesiąt sekund myć ręce, by oczyścić je z 90 proc. bakterii” – tłumaczy na swojej stronie Główny Inspektorat Sanitarny. Od początku pandemii słyszymy rady, by otwierać drzwi łokciem, unikać dotykania przedmiotów stojących w miejscach publicznych, zrezygnować z podawania sobie rąk na powitanie i często, ciągle, wciąż myć ręce.

TRENDY Zdrowie


Dotykamy licznych „brudów”, a jednak nie codziennie łapiemy jakąś chorobę. Chroni nas przed tym nasz układ odpornościowy, nasz naturalny mikrobiom skóry, który nie chce na swoim terenie intruza, i częste mycie rąk.

NATURALNIE DO WYTRZYMANIA – Natura nie bez powodu wyposażyła nas w grubą warstwę rogową skóry na dłoniach. Przez ciągłe dotykanie, robienie czegoś rękami, jesteśmy narażeni na urazy. Gruba skóra ma nas przed tym zabezpieczyć, poza tym dobrze znosi mycie, ale do czasu – mówi dr hab. n. med. Joanna Czuwara, dermatolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. – Ciągłe czyszczenie rąk to ciągłe narażanie ich na czynniki drażniące. Im bardziej je szorujemy i im częściej to robimy, tym bardziej naruszamy ich ochronną warstwę. Dochodzi do podrażnień, przesuszenia skóry i pęknięć. Czyli z jednej strony dbamy o higienę, by pozbyć się niechcianych mikroorganizmów z dłoni, z drugiej – tymi zabiegami szkodzimy mikrobom, które spokojnie żyją na naszej skórze. Ich naturalne skupisko to nasz mikrobiom. Kiedy agresywnymi zabiegami higienicznymi naruszamy to środowisko, robi się niebezpiecznie. Na miejsce dobrych lokatorów mogliby na stałe wskoczyć ci źli – patogeny, które czekają, by się namnożyć, gdy tylko nadarzy się okazja. – Alkohol obecny w płynach i żelach antybakteryjnych zmienia mikrobiom skóry rąk, sprawia, że traci ona swoją naturalną warstwę ochronną. Sucha skóra swędzi, łatwo o mikrouraz. A nawet mała ranka to otwarte wrota dla szkodzących nam organizmów – tłumaczy dr Czuwara.

RECEPTURY JAK OPATRUNKI Odpowiedzią na wymóg ciągłego czyszczenia rąk są nowoczesne kremy, które przyśpieszają regenerację podrażnionej skóry i chronią ją przed uszkodzeniami. Nowe preparaty wykorzystują wiedzę o mikrobiomie skóry i siłę naturalnych składników. Odbudowują warstwę lipidową naskórka, która jest naszą ochroną przed czynnikami drażniącymi. Koją podrażnioną skórę, walczą z zaczerwienieniem, pieczeniem, przesuszeniem. Wspierają rozwój prawidłowego mikrobiomu, który „atakujemy” przy każdym dezynfekowaniu rąk. Odżywiają skórę, by była miękka i wyglądała na zadbaną. I co najważniejsze – regenerują skórę rąk w naprawdę szybkim tempie. Najlepiej smarować dłonie po każdym umyciu, ale to nie zawsze jest możliwe. W regularnym stosowaniu pomaga ustawienie kremów w różnych miejscach – w łazience, w kuchni, na biurku, na stoliku nocnym… – Żeby uniknąć uszkodzenia skóry, tego, co nazywamy wypryskiem ze zużycia, ważna jest pielęgnacja – natłuszczanie skóry w ciagu dnia, ale szczególnie istotna jest regeneracja w nocy – mówi dr Joanna Czuwara. Po nocnym odpoczynku nasze dłonie muszą być gotowe na kolejny dzień z powtarzającym się wiele razy myciem i odkażaniem. Jeśli częste mycie rąk zaszkodziło twojej skórze, pilnie zajmij się regeneracją dłoni, bo jesienią i zimą problemy mogą się nasilić. Ręce nie lubią mrozu, zimnego wiatru, nagłych zmian temperatury. W tym sezonie warstwę ochronnego kremu nosimy na rękach jak niewidoczne rękawiczki.

Jak prawidłowo myć ręce?

Zwilż ręce ciepłą

Namydl obydwie

Spleć palce

wodą. Nałóż mydło

wewnętrzne

i namydl je.

w płynie w zagłę-

powierzchnie dłoni.

bienie dłoni.

Namydl kciuk

Namydl wierzch

Namydl obydwa

jednej dłoni drugą

jednej dłoni wnę-

nadgarstki.

ręką i na przemian.

trzem drugiej dłoni i na przemian.

Spłucz starannie

Całkowity czas:

Nie zapomnij

dłonie, żeby usunąć

30 sekund.

umyć

mydło. Wysusz je

tych obszarów.

dokładnie. Na podstawie gis.gov.pl

15 października to Światowy Dzień Mycia Rąk ustanowiony przez ONZ w 2008 roku. Mycie rąk, którego potrzebę lekarze szczególnie podkreślają w czasie pandemii koronawirusa, jest ważne także z wielu innych powodów. Obniża ryzyko zatruć pokarmowych, biegunek, zachorowania na grypę, salmonellę i WZW typu A.

99


1 2 4 3

5

6

8

9

7

100

TRENDY Zdrowie


1.

Nawilżający krem do rąk FLUFF Brzoskwinia z wodą kokosową. Posiada odżywczy ekstrakt z brzoskwini oraz działa antybakteryjnie dzięki ekstraktowi z tymianku. 50 ml

2.

Regenerujący krem do rąk ONLY BIO z bakuchiolem i lewanem. Bakuchiol zwiększa ilość kolagenu i elastyny w skórze, a lewan silnie nawilża oraz pomaga w odbudowie uszkodzonej flory bakteryjnej skóry. 75 ml

3.

Krem do rąk ELFA PHARM X NOBLE HEALTH 2 w 1. Nawilża i działa antybakteryjnie. Zawiera ekstrakt z kwiatów jaśminu, lotosu, masło shea, olej słonecznikowy i ze słodkich migdałów. Wzmacnia barierę ochronną skóry. 75 ml

4.

Serum do rąk TOŁPA Urban Garden Ochrona mikrobiomu. Przywraca dłoniom miękkość oraz wspiera żywą barierę skóry. Regeneruje skórę po częstym myciu rąk. 60 ml

5.

Regenerujący krem do rąk ONLY BIO S.O.S. Zawiera antybakteryjne srebro, regenerujące masło shea, nawilżający lewan i probiotyki przywracające skórze naturalną równowagę mikrobiologiczną. 50 ml

6.

Balsam do ciała i rąk GLYSOLID. Intensywnie pielęgnuje suchą i zniszczoną skórę. Zmniejsza zaczerwienienia i podrażnienia. Nie zawiera środków konserwujących, barwników i parabenów. 75 ml

7.

Krem do rąk KNEIPP Goodbye Stress Rozmaryn i Mięta. Posiada antybakteryjny i kojący olejek rozmarynowy oraz ekstrakt z mięty wodnej i pantenol. Nawilża i regeneruje uszkodzony naskórek. 75 ml

8.

Krem-balsam do rąk AA HELP do skóry bardzo suchej. Z olejem ryżowym i witaminą E. Uzupełnia lipidy naturalnie występujące w naskórku, poprawiając jego funkcje barierowe, tym samym zapewnia ochronę przed czynnikami zewnętrznymi. Intensywnie odżywia i nawilża skórę dłoni. 275 ml

9. .

Naprawczy krem do rąk 4 PORY ROKU S.O.S. Skin. Przynosi natychmiastową ulgę i szybką regenerację przesuszonym i zniszczonym dłoniom. Dodatkowo regeneruje skórę po częstym myciu i dezynfekcji. 300 ml

Umyj ręce, dziecko! W 2015 roku na Facebooku American Society for Microbiology (ASM) pojawiło się zdjęcie czegoś w kształcie małej ręki. Była to mikrobiologiczna forma odcisku ręki ośmiolatka, który wrócił właśnie z podwórka. Wyhodowała ją jego mama Tasha Sturm, technik laboratoryjny z Cabrillo College w Kalifornii. Ustaliła, że kolonie tworzące odcisk to gronkowce występujące w nosie i na skórze. Trzymamy je pod kontrolą, ale czasem wywołują groźne zakażenia. Największą białą plamę we wnętrzu dłoni utworzyły bakterie glebowe. Te same, które powodują w naszym mózgu wydzielanie hormonu szczęścia – serotoniny. Może właśnie dlatego dzieci tak lubią się taplać w błocie, a działkowcy kochają pracę na grządkach? Każda wizyta poza domem to „transport” kolejnych pasażerów. Dlatego od małego słyszeliśmy od progu: „Umyj ręce!”.

Z książki „Człowiek na ba(k)terie” Margit Kossobudzkiej (Wydawnictwo Agora)

Kultowa marka Glysolid to produkty do pielęgnacji rąk stworzone w Niemczech przez doktora Snoeka. Od ponad 40 lat krem w czerwonym opakowaniu kojarzy się z natychmiastową ulgą dla suchej, podrażnionej i uszkodzonej skóry. Dr Snoek chciał stworzyć kosmetyki, które zregenerują dłonie osób pracujących na zimnie. Opracował recepturę opartą na glicerynie, która działa na zniszczoną skórę jak opatrunek. Po krem Glysolid warto sięgnąć, jeśli szukasz intensywnej pielęgnacji, która pomoże się zregenerować wysuszonej skórze. To także świetna ochrona przed podrażnieniami, do jakich dochodzi przez częste mycie rąk. Kosmetyki Glysolid powstają bez dodatku barwników i zapachów, mogą ich zatem używać alergicy. Skuteczność działania przy jednoczesnej prostocie formuły sprawia, że po Glysolid sięgają przedstawiciele kolejnych pokoleń. Dzięki temu kremy w klasycznym czerwonym opakowaniu zaliczane są do tzw. marek kultowych.

Na ratunek dłoniom Nowoczesne kremy do rąk nie tylko pielęgnują skórę dłoni, ale także działają antybakteryjnie. Wzmacniają warstwę hydrolipidową skóry, dbają o naturalny mikrobiom dłoni i zmniejszają ryzyko infekcji. Jakie składniki pomagają chronić skórę rąk? Oprócz tych cenionych od dawna, jak gliceryna, mocznik, kwas hialuronowy, zwróć uwagę na:

skwalan – nawilża i wspiera odbudowę ochronnej warstwy naskórka;

wodę lodowcową – jest źródłem minerałów, które koją podrażnioną skórę;

masło shea – zostawia na skórze ochronną warstwę;

biobójcze srebro – zwalcza szkodliwe mikroby;

olejek herbaciany – działa antybakteryjnie;

prebiotyki – wspierają rozwój prawidłowego mikrobiomu skóry.

101


Wsparcie z natury Lepsza odporność, mniejszy stres

tekst

Kasia Staszak

Przy pierwszych chłodach wyjmujemy z szafy szalik, zamiast lemoniady robimy herbatę. Szukamy składników, które nas rozgrzeją, naładują energią, a gdy trzeba – uspokoją.

K

olejny dzień siąpi deszcz, przewiał cię wiatr, czujesz, że „coś cię bierze” – do takich okoliczności nic nie pasuje lepiej niż kubek parującej herbaty.

HERBATA RELAKSUJE Naukowcy od lat zgłębiają temat herbaty i potwierdzili jej dobroczynne właściwości. Najwięcej badań dotyczy herbaty zielonej, która bogata jest w aktywne związki wspierające organizm, a tym samym obniżające ryzyko wielu chorób. Ale działanie przeciwzapalne i wzmacniające układ odpornościowy mają także herbaty czarna, owocowa i ziołowa. Moc działania jest różna, zależy od dodanych do mieszanek składników. Ale w herbacie chodzi o coś jeszcze – naukowcy dowodzą, że antystresowo działa już sam rytuał jej parzenia i picia. Aromatyczny i ciepły płyn trzymany w zasięgu ręki relaksuje, daje poczucie bezpieczeństwa, rozgrzewa. Uspokaja nas, obniża poziom hormonów stresu. Jeśli sama przygotowujesz herbatę, czujesz, że tą drobną czynnością zadbałaś o siebie. Jeśli ktoś podsuwa ci ciepły napar – jesteś mu wdzięczna za troskę. Widok parującego kubka relaksuje od razu. A to, co regularnie wypijamy, powoli wpływa na nasze zdrowie.

102

TRENDY Zdrowie


1

3

5

4

2

6

9

8 7

10

PRYWATNY PROGRAM WELLNESS Gdy szybciej zapada zmrok, a na spacerze marzną nam uszy, chcemy wzmacniać swoją odporność, by nie dać się przeziębieniom i wirusom. Przed pandemią koronawirusa myśleliśmy z przestrachem tylko o grypie, teraz słowo „wirus” budzi od razu najgorsze skojarzenia. Lekarze przypominają, że najlepszą obroną przed wirusami jest nasz własny układ odpornościowy. Żeby działał sprawnie, potrzebuje przede wszystkim codziennej dbałości o dietę, regularnej porcji ruchu, odpowiedniej dawki snu i relaksu, czyli właściwego zarządzania stresem. Stres dotyczy nas wszystkich. Krótkotrwały jest odpowiedzią na nową czy trudną sytuację i może nas wspierać – pozwala szybko zareagować. Potem powinniśmy odczuć ulgę. Ale niektóre sytuacje stresowe trwają dłużej niż kwadrans. Problemy rodzinne, finansowe, zawodowe, które nie opuszczają naszych myśli, powodują ciągłe napięcie. Organizm w nadmiarze wydziela hormony stresu. Gdy nie mamy swojej metody na ich obniżenie, działają na nas toksycznie. Dlatego tak ważne jest dbanie o siebie, nasz prywatny program wellness. Jednym pomaga rozmowa z przyjaciółką, innym kąpiel i muzyka. Skuteczne są techniki oddechowe (choćby najprostsze – powtarzane kilkukrotnie głębokie wdechy i powolne wydychanie powietrza) i medytacyjne. Lekarze i psycholodzy bardzo polecają regularny ruch, za który organizm nagradza nas wydzielaniem endorfin, zwanych hormonami szczęścia. Nierozładowywany stres może prowadzić do problemów z trawieniem, bólów brzucha czy kręgosłupa, przyczyniać się do nadwagi i kłopotów ze snem.

1.

Herbata SIR ADALBERT’S TEA. Wspiera odporność. Herbata czarna w saszetkach o smaku moringi, papai i flaszowca miękkociernistego. 25 x 2 g

2. Herbata SIR ADALBERT’S TEA Ginger. Herbata imbirowa z czarną herbatą ze Sri Lanki. 20 x 1,5 g 3. Nalewka PARACELSUS wspierająca odporność. Zawiera ziołowe ekstrakty z rokitnika, lubczyku, bzu czarnego, wąkrotki, żurawiny, głogu, pokrzywy, czosnku, hibiskusa i melisy. Wzbogacona w cynk, witaminę C pochodzącą z aceroli i witaminę E. 200 ml 4. Suplement diety WALMARK Herba-Imuno Rapid. Wspomaga układ odpornościowy i oddechowy. 30 tabl. 5. Suplement diety STARPHARMA Colostrum Strong. Wspomaga układ odpornościowy. 30 kaps. 6. Suplement diety OLEOFARM Immuneral laktoferyna + witamina C. 15 saszetek 7.

Suplement diety NOBLE HEALTH Odporność dla dzieci. Zawiera ekstrakty z propolisu, jeżówki purpurowej, rutynę i cynk. 30 kaps.

8. Owocowo-ziołowa herbatka na odporność DARY NATURY Eko. 25 x 2 g 9. Roślinny suplement diety NOBLE HEALTH Na odporność. Mieszanka ziołowo-owocowa do zaparzania z dziką różą i rumiankiem. W każdej torebce znajduje się również jeżówka purpurowa, imbir i ślaz. 20 torebek 10. Suplement diety DOPPELHERZ Aktiv Na odporność. Z czosnkiem i żeń-szeniem. 30 kaps.

103


3

4

1

5

2

7

6

9

8

SEN, KTÓREGO NIE MA

1. Herbata SIR ADALBERT’S TEA Odprężenie i koncentracja. Konopia z czarną herbatą w saszetkach. Wspiera pracę mózgu, redukuje stres, działa przeciwbakteryjnie i przeciwzapalnie. 20 x 1,5 g 2. Roślinny suplement diety NOBLE HEALTH Na Spokojny Dzień. Mieszanka ziołowo-owocowa do zaparzania z melisą. W każdej torebce znajduje się również mięta, imbir i bazylia. 20 torebek 3. Suplement diety DEPRESANUM. Pomaga utrzymać pozytywny nastrój, zmniejsza uczucie zmęczenia i znużenia, wspomaga funkcjonowanie układu nerwowego. 30 tabl. 4. Suplement diety OLEOFARM Destresan Max. Zawiera ekstrakty roślinne, magnez i witaminę B6. Łagodzi uczucie napięcia, stresu i niepokoju. 24 kaps. 5. Suplement diety NOBLE HEALTH Wyciszenie na noc. W składzie: melatonina, kozłek, chmiel i melisa. 30 kaps. 6. Herbata SIR ADALBERT’S TEA. Wspiera wyciszenie. O smaku truskawek i papai. W saszetkach. 25 x 2 g 7. Suplement diety 4 RELAX noc. Przyśpiesza zasypianie, zmniejsza zmęczenie, ułatwia odpoczynek. 30 tabl. 8. Suplement diety NOBLE HEALTH Wyciszenie na dzień. W składzie: różeniec, melisa i chmiel. 30 kaps. 9. Herbatka ziołowo-owocowa DARY NATURY Dla nerwusów. Ekologiczna. 25 x 1,5 g

104

Wydawać by się mogło, że nie ma nic prostszego niż zadbanie o sen. Gdy za oknem jest szaro i chłodno, niektórzy tylko leżeliby pod kocem. Perspektywa sześciu miesięcy czekania na słońce działa na nich przygnębiająco. Gdy nie muszą wychodzić z domu, cały dzień spędzają w piżamie. Ale noszenie non stop piżamy nie zawsze oznacza, że potrafimy zdrowo się wysypiać. Często jest wręcz odwrotnie – mamy zaburzony rytm dobowy, bo późno zasypiamy, do drugiej nad ranem oglądamy seriale lub przeglądamy internet na ekranie telefonu. Nasze oczy długo bombardowane są jasnym światłem z ekranu – mózg odnosi wrażenie, jakby wciąż był dzień. Przeszkadza to w wydzielaniu odpowiedniej ilości melatoniny, która wieczorem przygotowuje nas na sen. Gdy wreszcie wyłączymy urządzenia, nie możemy długo zasnąć, choć jesteśmy zmęczeni. To nas stresuje, boimy się, że gdy rano zadzwoni budzik, będziemy w fatalnej formie. I faktycznie jesteśmy. Zbyt krótki sen wpływa na nasz nastrój, sprawia, że sięgamy po niezdrowe jedzenie, żeby się pobudzić (po tak trudnej nocy te dwa batony nam się przecież należą). Słodkie i tłuste jedzenie sprzyja nadwadze. Zaraz, to tylko dwa batony?! Ale kto ma problem z higieną snu, ten zarywa noce dosyć często. A to oznacza, że często musi doładować się tłuszczem i cukrem. Niewyspani jesteśmy mniej efektywni w pracy, co ponownie nas stresuje. Zmęczony organizm nie działa na pełnych obrotach, więc łatwiej łapiemy infekcje…

TRENDY Zdrowie


PLAN NA TEN SEZON Nikt się za nas nie wyśpi. Dlatego sen warto zaplanować: o której zjemy kolację, o której przestajemy patrzeć w ekran, czy nastawiamy budzik, czy możemy obudzić się bez niego… Śniadanie też warto zaplanować wieczorem. Poranek stanie się mniej chaotyczny i nie wyjdziemy na ziąb z pustym brzuchem. To wymaga planowania zakupów – trudno odżywiać się zdrowo, gdy w domu brakuje zdrowych produktów. Trzeba zadbać o stałe dostawy warzyw, owoców, produktów pełnoziarnistych, zdrowych tłuszczów, orzechów. Idziesz do sklepu? Zaplanuj także nieplanowane przekąski – przecież czasem nachodzi cię ochota na coś dobrego. Jeśli w szafach schowasz paczkę chipsów, zjesz je. Jeśli ich miejsce zajmą suszone owoce, zjesz cztery morele i poczujesz się najedzona. Chcesz się czymś szczególnym wzmocnić, mieć poczucie, że wspierasz odporność? Szukaj sprawdzonych składników – kurkumy, imbiru, dzikiej róży, czarnego bzu, lipy… Jeśli masz kłopoty z zasypianiem, jeśli coś cię stresuje, pomyśl, co by ci pomogło. Może spróbuj się poruszać, da się to zrobić nawet na kawałku podłogi. A może przydałby się nowy rytuał? Godzina z książką przed snem? Herbata na wyciszenie? Właśnie pachnącym naparem mówiłby ci „dobranoc” personel ekskluzywnego spa. Ziółka w wersji dla wygodnych mieszczuchów są łatwe do zaparzenia, opisane i skomponowane w zależności od potrzeb. Na sen, na stres, na trawienie, dla nerwusów… Takie herbaty parzy się łatwo. Pachną tak jak te, które parzyła prababcia: melisą, rumiankiem, chmielem, koprem włoskim, lawendą. Wybierając, kieruj się smakiem, sentymentem i pożądanym działaniem.

Na odporność Jeżówka purpurowa (echinacea) Dzika róża Traganek Bez czarny Lipa Koci pazur

Na uspokojenie i sen Kozłek lekarski Szyszki chmielu Melisa Lawenda Koper włoski Melatonina

Z kuchni do apteczki Niektóre składniki używane do przyprawiania dań znane są także farmaceutom.

Ucz się słówek

Imbir – działa przeciwzapalnie, bakteriobójczo, wspomaga trawienie; hamuje odruch wymiotny, dlatego poleca się go kobietom w ciąży cierpiącym na mdłości. Kurkuma – działa przeciwzapalnie, zalecana jest osobom z chorobami reumatycznymi; wzmacnia odporność, pomaga wrócić do zdrowia po infekcjach i zabiegach. Lubczyk – przyśpiesza przemianę materii, pomaga na wzdęcia, działa antybakteryjnie i moczopędnie, wspiera układ krążenia. Rozmaryn – działa przeciwzapalnie, przeciwwirusowo i antybakteryjnie; poprawia trawienie, wspomaga pracę wątroby i trzustki.

Adaptogeny – określenie stosowane wobec substancji pochodzenia naturalnego, które mają pomagać organizmowi przystosować się (zaadaptować się) do stresujących warunków. Mają też poprawiać zdolność koncentracji i obniżać nerwowość. Określenie to robi karierę, bo coraz więcej osób skarży się na stres, uczucie niepokoju, problemy ze snem. Ale uwaga, od lekarza słowa „adaptogen” raczej nie usłyszysz. Europejska medycyna tego terminu unika, bo za mało jest badań, co i dlaczego można zaliczyć do tej grupy. Pierwszy raz słowa „adaptogeny” użył w roku 1947 naukowiec z dawnego ZSSR.

105


Więcej białka! tekst

Anna Zięba

106

Dla sportowców, dla aktywnych, dla dbających o zdrowie – spróbujcie przekąsek, napojów czy słodyczy, które wyróżniają się nie tylko smakiem, ale i świetnym składem. Dostarczają bowiem tak ważnych dla naszego organizmu protein.

TRENDY Zdrowie


Z

darza wam się, że w ciągu dnia nie macie czasu na spokojne zjedzenie posiłku? Na pewno tak bywa. Ale nasz organizm domaga się jedzenia, więc często „na głodzie” sięgamy po cokolwiek – kupujemy żelki, drożdżówki, wypijamy colę. Za chwilę znowu dopada nas głód. No i tyjemy, bo śmieciowe jedzenie to głównie puste kalorie. Właśnie przed tym przestrzegają dietetycy. Na szczęście na rynku pojawia się coraz więcej przekąsek o świetnym składzie – nie tylko smacznych, ale i zdrowych. Nietrudno je namierzyć, wystarczy czytać etykiety. Szukamy takich o czystym składzie, bez nadmiaru sodu, bez konserwantów i barwników, z minimalną ilością rafinowanych węglowodanów (przede wszystkim cukru), niezawierających szkodliwych tłuszczów nasyconych. Przekąski powinny być za to bogate w wartościowe proteiny (czyli białko), bo to budulec naszego organizmu. Odżywki, batony, ciasteczka, proteinowe smoothies od dawna są popularne wśród sportowców i kulturystów. Ograniczenie tłuszczu i pustych węglowodanów na korzyść protein pozwala im budować i rzeźbić mięśnie, jednocześnie redukując poziom tkanki tłuszczowej. Ale wysokobiałkowe przekąski sprawdzą się i w naszej diecie, nawet jeśli nie uprawiamy wyczynowo sportu – choć oczywiście nie chodzi o to, by zastępować nimi regularne posiłki. Potraktujmy je raczej jako smaczny i zdrowy sposób na głód, który pojawia się pomiędzy posiłkami. Proteinowy batonik czy koktajl da długotrwałe uczucie sytości, wyreguluje poziom cukru we krwi, sprawi, że gdy już siądziemy do głównego posiłku, nie rzucimy się na jedzenie jak wygłodniałe wilki.

Pyszne i zdrowe Odwiedzając drogerię Rossmann, zwróćcie uwagę na produkty o dobrym składzie i dużej zawartości białka. • W ofercie Feel Fit znajdziecie przekąski, słodycze i drobne posiłki wzbogacone białkiem. Są w stu procentach naturalne, nie zawierają białego cukru, nie mają niezdrowych tłuszczów, konserwantów ani sztucznych dodatków. Mają za to – oczywiście oprócz solidnej porcji dobrych protein – błonnik, przeciwutleniacze, minerały i witaminy. W ofercie znajdzie się także coś dla wegetarian i wegan oraz osób nietolerujących glutenu. „Produkty Feel Fit są dla ciebie, jeśli szukasz

pysznych i zdrowych przekąsek, często napada cię pokusa na coś słodkiego, jesteś osobą aktywną i cenisz sobie wysoką jakość spożywanych produktów, prowadzisz zabiegany tryb życia i szukasz produktów, które możesz zjeść o każdej porze dnia i w dowolnym miejscu” – czytamy na stronie Feel Fit. • Power X System proponuje z kolei smaczne i zdrowe batoniki w różnych wariantach smakowych. Warto je włożyć do torebki przed wyjściem do pracy, zapakować do plecaka na górską wędrówkę czy do torby, którą zabierasz na siłownię. Batoniki te doceniają też sportowcy, z uwagi na naprawdę wysoką zawartość białka – w batoniku Crunchy Bar (dwa warianty smakowe) jest go 32 proc., a w Lower Carb Protein Bar (trzy smaki, obniżona zawartość węglowodanów) – aż 45 proc. • Roobar – marka jest ceniona wśród sportowców wyczynowych czy osób uprawiających turystykę górską; warto, by poznali ją wszyscy, którzy prowadzą aktywny tryb życia. Smoothies tej marki mają prostą recepturę opartą na organicznych składnikach (bezpośredni kontakt firmy z gospodarstwami, z których pochodzą składniki, przekłada się na jakość), nadają się dla wegan i osób nietolerujących glutenu czy laktozy, a przede wszystkim – dostarczają wszystkich niezbędnych naszemu organizmowi aminokwasów egzogennych. W ich skład wchodzą: mleko kokosowe, zmiksowane banany, soki i purée owocowe (w zależności od wariantu smakowego może to być połączenie mango i ananasa lub truskawki i maliny) oraz proteiny z brązowego ryżu. Szklanka takiego napoju dostarcza około 10 g wartościowego białka w nader smakowitej formie. • Marka Frank&Oli udowadnia, że prowadząc zdrowy i aktywny tryb życia, wcale nie trzeba rezygnować ze słodyczy. Zbożowe ciasteczka z pysznym dodatkiem czekolady deserowej i skórki pomarańczowej to spora dawka łatwo przyswajalnego białka (aż 24 g w 100 g) oraz fosforu (budulec naszych kości i zębów, a dodatkowo pierwiastek korzystnie wpływający na układ nerwowy), żelaza (działa krwiotwórczo, jest niezbędne do prawidłowego dotlenienia i regeneracji mięśni, wzmacnia system odpornościowy) i witaminy E (nie tylko jest świetnym przeciwutleniaczem, ale też poprawia funkcjonowanie mózgu). Wartościowa przekąska na każdą okazję, a z uwagi na zawartość żelaza godna polecenia także kobietom w ciąży i planującym ciążę. • Popcrop także ma coś dla aktywnych – smaczne i zdrowe wysokobiałkowe piramidki, idealne do pochrupania, gdy dopada nas głód. Nie zawierają glutenu, za to mają całkiem sporo dobrze przyswajalnych protein (od 8 do 12 g w 100 g) pozyskiwanych z kaszy, ryżu, quinoi, kukurydzy zwykłej i niebieskiej. Prosty, w stu procentach naturalny skład, brak konserwantów i barwników, a przede wszystkim zero oleju sprawiają, że piramidki są zdrową alternatywą dla wszystkich wielbicieli chipsów.

107


1

2

3

6

4 5

7

8

10 9

108

TRENDY Zdrowie


Białko przed i po treningu Jeśli ćwiczymy na siłowni lub uprawiamy inne wysiłkowe sporty, pamiętajmy, że warto jakąś godzinę, 45 minut przed treningiem zapewnić sobie niewielki posiłek bogaty w białko. Z kolei po treningu białko też jest ważne – po zakończeniu ćwiczeń należy koniecznie zjeść coś wysokoproteinowego, i to w miarę szybko, w ciągu godziny, bo w ten sposób przyśpiesza się regenerację mięśni. A ponieważ zdarza się, że w tym czasie nie jesteśmy nawet w stanie dojechać do domu, nie mówiąc już o przygotowaniu wartościowego posiłku, dobrze jest mieć przy sobie proteinowy batonik czy smoothie. Na etykiecie będzie podana ilość białka, której dostarczy nam przekąska – porcja, której domaga się organizm po treningu, to jakieś 20-25 g.

1.

Chipsy POPCROP Piramidki protein. Wysokoproteinowe chipsy z białka grochu, kukurydzy i ryżu z dodatkiem ksylitolu, soli himalajskiej i papryczki chili. Bezglutenowe. Wegańskie. 25 g

2.

Baton POWER SYSTEM Lower Carb Bar Ciasto cytrynowe. 45% białka w batonie. 40 g

3.

Baton POWER SYSTEM Lower Carb Bar Mango-kurkuma. 45% białka w batonie. 40 g

4.

Baton POWER SYSTEM Crunchy Bar Solony karmel. 32% białka w batonie. 45 g W wybranych drogeriach Rossmann

5.

Baton POWER SYSTEM Crunchy Bar Wanilia-karmel. 32% białka w batonie. 45 g W wybranych drogeriach Rossmann

6.

Krem kakaowo-orzechowy FEEL FIT proteinowy. Bez dodatku cukru. 200 g

7.

Smoothie białkowe NATURE BITES Roo Truskawka i Malina. Bez dodatku cukru. 250 ml

8.

Proteinowe czekoladki z orzeszkami FEEL FIT. Bez dodatku cukru. Oblane belgijską gorzką czekoladą. Zawierają 17% białka. 83 g

9.

Wysokobiałkowe ciastka FRANK&OLI Czekolada i Skórka pomarańczowa. 23% białka. Dobre źródło naturalnego fosforu i żelaza, dodatkowo bogate w błonnik pokarmowy. 40 g

Ile potrzebujemy białka? To oczywiście zależy od wielu czynników: wieku, stanu zdrowia, płci, tego, czy uprawiamy sport... Przeciętny zdrowy człowiek o umiarkowanej aktywności fizycznej potrzebuje go około grama na kilogram wagi ciała. Jeśli na przykład ważysz 70 kg – dziennie powinieneś dostarczyć sobie 70 g czystego białka. Osoby odchudzające się powinny pomyśleć o zwiększeniu ilości białka w diecie do 1,2 g/kg wagi ciała. Warto też pamiętać, że ludzie bardzo aktywni, a zwłaszcza sportowcy, potrzebują o wiele więcej białka. Jeśli uprawiasz sporty wytrzymałościowe (bieganie, pływanie, rower), twoje zapotrzebowanie na proteiny zwiększa się nawet do 1,6 g/kg; z kolei osoby uprawiające sporty siłowe i będące na tzw. diecie na masę potrzebują ich aż 2 g/kg.

10. Krem orzechowy z grissini FEEL FIT proteinowy. 25 g

109


Piersi w centrum uwagi

z

dr n. med. Justyną Cielecką, chirurgiem onkologiem ze Szpitala Salve Medica w Łodzi,

rozmawia

Kasia Staszak

Nie możemy zrobić niczego, co sprawi, że na pewno nie dotknie nas rak piersi. Ale możemy się badać i uniknąć rozwoju choroby. Wczesna diagnoza ratuje życie.

110

TRENDY Zdrowie


„Ł

ączy Nas Kobiecość” to nazwa ogólnopolskiej akcji profilaktyki raka piersi organizowanej przez szpital Salve Medica w Łodzi. W tym roku już po raz dziewiąty kobiety będą mogły skorzystać z łatwego dostępu do badań. Od 1 września do 31 października można zbadać się w ponad 200 miejscowościach – w pracowniach mammograficznych, w podróżujących po Polsce mammobusach lub w łódzkim szpitalu Salve Medica. W ramach akcji dostępne jest bezpłatne badanie mammograficzne dla kobiet w wieku 50-69 lat, które w ciągu ostatnich dwóch lat nie korzystały z takiego badania w ramach NFZ. Dla kobiet niespełniających tych warunków badanie mammograficzne dostępne będzie w promocyjnej cenie. Kobiety, które mają w najbliższej rodzinie wykryte przypadki raka piersi lub jajnika, będą mogły przejść badania genetyczne wykrywające mutacje BRCA1 i BRCA2. W czasie trwania akcji obniżone zostaną ceny niektórych badań w Salve Medica, m.in.: USG piersi, rezonansu piersi, markerów raka piersi i jajnika. Można będzie także skorzystać z bezpłatnej konsultacji onkologicznej. Każda kobieta, która zgłosi się na badanie, otrzyma kosmetyk od sponsorów akcji. Są to marki obecne w sklepach Rossmann. Na badania można się zapisać na stronie laczynaskobiecosc.pl

Lekarze, wyleczone kobiety, bliscy chorujących, celebryci – wszyscy apelują, by regularnie badać piersi, bo to może uratować życie. Wcześnie wykryty rak zwiększa szansę na wyleczenie. Co konkretnie kryje się pod określeniem „wcześnie wykryty”? Chodzi o zmiany, które dla samej kobiety są niewyczuwalne, widać je dopiero w badaniach obrazowych. Wcześnie wykryta zmiana nowotworowa to guzy, które mają poniżej 2 cm średnicy, bez przerzutów do węzłów chłonnych. Najchętniej leczylibyśmy właśnie takie kobiety, bo rokowanie w takiej sytuacji jest znacząco lepsze. Leczenie jest łatwiejsze – zarówno dla pacjentki, jak i dla lekarza.

Na szczęście coraz więcej kobiet zgłasza się do nas właśnie we wczesnej fazie choroby. Ponieważ – jak powiedziałam – mała zmiana może być niewyczuwalna przez samą kobietę czy lekarza w badaniu palpacyjnym (dotykowym), ważne jest korzystanie z badań obrazowych. Przede wszystkich chodzi o mammografię, wspomagająco robi się USG, a w wyselekcjonowanych przypadkach rezonans magnetyczny. Przesiewowe badania mammograficzne NFZ refunduje kobietom od 50. roku życia. Większość nowotworów piersi pojawia się właśnie po 50. roku życia. A wraz z wiekiem zmienia się budowa piersi. Młodsze kobiety mają przewagę tkanki gruczołowej i obrazy z mammografii takich piersi są mniej czytelne. U młodszych kobiet preferowanym badaniem będzie USG lub rezonans magnetyczny. Ponieważ z wiekiem przybywa w piersiach tkanki tłuszczowej, badanie mammograficzne staje się tym najodpowiedniejszym. Obraz z mammografii ocenia radiolog. Sprawdza, czy urządzenie wychwyciło jakąś zmianę. W naszym szpitalu standardem jest ocenianie zdjęcia z mammografu przez dwóch specjalistów, co podnosi jakość badania. Mammografia ma też tę zaletę, że pozwala śledzić zmiany w czasie. Można porównać aktualne zdjęcie z poprzednim i ocenić dynamikę zmian. A jakie objawy powinny skłonić kobietę do natychmiastowego kontaktu z lekarzem? Na pewno do lekarza należy się udać, jeśli wyczujemy guzek, zgrubienie w piersi. Niepokojąca jest też nowa asymetria biustu albo wklęsłość, która pojawiła się na piersi. Nie można ignorować nawracających stanów zapalnych sutka ani żadnego wycieku z piersi. Raka piersi może mieć i dwudziestokilkulatka, i kobieta po sześćdziesiątce. Choroba w obu przypadkach nazywa się tak samo, ale inne mechanizmy doprowadziły do rozwoju nowotworu. Dzięki aktorce Angelinie Jolie wiele osób dowiedziało się, że winne mogą być geny. Jednak czynników ryzyka jest więcej… Czynnik genetyczny jest niezwykle istotny, dlatego rak piersi wśród najbliższych krewnych powinien wzbudzić

111


naszą czujność. Ale mutacje BRCA są przyczyną zaledwie 10 proc. przypadków raka piersi. Duży wpływ na ryzyko zachorowania ma nasz styl życia. Liczy się, czy jesteśmy w dobrej formie, czy uprawiamy sport. Są badania mówiące, że już 150 minut aktywności fizycznej tygodniowo zmniejsza ryzyko zgonu z różnych powodów o 24 proc., a o 11 proc. z powodu raka piersi. Jeśli mamy nadwagę, palimy papierosy czy spożywamy alkohol, to musimy pamiętać, że narażamy się na większe ryzyko zachorowania na raka. Zwiększone ryzyko niesie też przedłużająca się hormonalna terapia zastępcza, w mniejszym stopniu także antykoncepcja hormonalna. Większość raków piersi związana jest z aktywnością kobiecych hormonów, nasze hormony – te obecne w organizmie naturalnie czy też dostarczane z zewnątrz – napędzają rozwój nowotworu. Trudno wykluczyć wszystkie czynniki ryzyka, nie możemy zrobić niczego, co sprawi, że na 100 proc. tego raka nie będziemy mieć. Dlatego właśnie badania przesiewowe są dla wszystkich kobiet. I chronią nas przed rozwojem choroby do stadium, w którym skuteczne leczenie będzie niemożliwe. W ramach akcji „Łączy Nas Kobiecość” Salve Medica oprócz badań radiologicznych wykonuje też badania genetyczne BRCA1 i BRCA2. Co dla kobiety oznacza pozytywny wynik takiego testu? Po pierwsze taka kobieta ma dziesięciokrotnie większe ryzyko zachorowania na raka piersi niż kobieta bez tej mutacji genetycznej. To oznacza, że zalecenia dotyczące badań profilaktycznych są dla niej inne, powinna badać się o wiele częściej. Takiej pacjentce można zaoferować profilaktyczną mastektomię i usunięcie jajników, co chroni przed wystąpieniem tych dwóch nowotworów. Ale czy do tych zabiegów dojdzie i kiedy, zależy od samej pacjentki. U osoby bardzo młodej nie trzeba działać natychmiast. Ryzyko zachorowania wzrasta wraz z wiekiem. Trzeba dobrać właściwy moment takiej chirurgicznej interwencji do szacowanego ryzyka zachorowania. Część kobiet unika badań, twierdząc, że „kto bada, ten coś znajdzie”. Chodzi tu o strach przed diagnozą, która zmienia życie, i leczeniem, które kojarzy się z przykrymi skutkami. Jak namówić mamę czy przyjaciółkę, żeby przebadała się po raz pierwszy i żeby wpisała badania na stałe do kalendarza?

112

Im mniejszy jest wykryty nowotwór, tym łatwiej się go leczy. Unikanie badania nie chroni przed zachorowaniem, tak jak zamknięcie oczu nie sprawia, że znikamy. Jeśli przegapimy ten najlepszy moment na działanie, nie cofniemy później czasu. Można już tylko żałować, że nie zrobiło się badań dwa lata wcześniej. Nie warto tracić czasu. Badania to szansa na dłuższe życie w zdrowiu. Moment wykrycia nowotworu na pewno nie jest przyjemny. Cały rok, który poświęcimy na leczenie, nie będzie miły. Ale jeśli raka wykryjemy we wczesnej fazie, będzie to leczenie najprostsze z możliwych. I taki niemiły rok jest do przeżycia. W efekcie zyskuje się lata wolne od choroby. To czas, który choroba nieleczona by nam odebrała. Taki jest cel leczenia: kobieta ma być zdrowa i długo żyć w dobrej kondycji, bez nawrotów raka. Po terapii pacjentki mówią, że opłacało się badać i leczyć. Tak, kobieta z rakiem piersi już zawsze będzie naszą pacjentką, będzie bardziej przyjaźnić się z lekarzami, będzie ich regularnie odwiedzać, ale leczenie szybko stanie się wspomnieniem. Zyska lata na to, co chce jeszcze w życiu robić. Nie korzystając z badań przesiewowych, ryzykujemy, że te możliwe lata stracimy. Co – poza regularnie powtarzanymi badaniami piersi – możemy robić, by zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka? Zdecydowanie rzucić palenie papierosów. Unikać alkoholu, a co najmniej zmniejszyć jego spożycie, bo alkohol zwiększa ryzyko zachorowania na raka. Warto też zmniejszyć masę ciała i zwiększyć poziom aktywności fizycznej, bo to obniża ryzyko zachorowania. Ma to także znaczenie już po leczeniu raka piersi – ruch obniża ryzyko nawrotu choroby i zgonu. Nie na wszystko mamy wpływ. Np. wczesna miesiączka (przed 12. rokiem życia) i późny wiek ostatniej miesiączki wiążą się z dłuższym oddziaływaniem żeńskich hormonów na organizm kobiety i zwiększają ryzyko zachorowania na raka piersi. Kobiety, które nie rodziły lub przebyły pierwszą donoszoną ciążę po 30. roku życia, mają dwa razy większe ryzyko zachorowania, niż te, które przebyły ją przed 20. rokiem życia. Warto zatroszczyć się o to, co zależy od nas. Czyli badać się i dbać o dobrą formę.

TRENDY Zdrowie


Samobadanie piersi

Krokiem podstawowym jest ustalenie dnia badania: • kobiety przed menopauzą: tego samego dnia tygodnia, po zakończeniu miesiączki; • kobiety po menopauzie: ten sam dzień, każdego miesiąca.

Pozycja stojąca KROK 1

KROK 2

Stojąc przed lustrem ze swobodnie opuszczonymi ramionami, obejrzyj swoje piersi. Sprawdź, czy zauważasz zmiany kształtu, koloru, położenia, wielkości lub wciągnięcia skóry.

Powtórz czynność z rękoma uniesionymi do góry.

KROK 3

KROK 4

To samo wykonaj z rękoma opartymi na biodrach.

Ściskając brodawkę, zaobserwuj, czy wydobywa się z niej jakakolwiek wydzielina.

KROK 5

Stojąc pod prysznicem lub przed lustrem, załóż lewą rękę za głowę, prawą zbadaj lewą pierś całymi palcami. Palce postaraj się trzymać płasko, lekko naciskaj, zataczaj małe kółka, zgodnie z ruchem wskazówek zegara, wykonując ruchem spiralnym coraz węższe kręgi, przesuwając dłoń w kierunku brodawki. W trakcie badania zwróć uwagę na ewentualne stwardnienia lub guziki, które różnią się spoistością od otoczenia.

Pozycja leżąca: KROK 6

KROK 7

Leżąc, wsuń poduszkę pod prawy bark, a prawą rękę pod głowę. Palcami lewej ręki zbadaj prawą pierś, tak jak na rysunku numer 5. Tak samo zbadaj lewą pierś.

Leżąc na wznak połóż rękę wzdłuż tułowia, zbadaj prawą pachę. Sprawdź, czy węzły chłonne są powiększone. Tak samo zbadaj lewą pachę.


Jedna na osiem 18,5 tys. Polek dowiedziało się w 2017 r., że ma raka piersi – podaje Krajowy Rejestr Nowotworów. To najczęstsza choroba nowotworowa u kobiet (około 23 proc. wszystkich zachorowań). Na całym świecie w 2018 r. odnotowano 2,1 mln nowych zachorowań na raka piersi i ponad 600 tys. zgonów z tego powodu. Według szacunków jedna na osiem kobiet może zachorować na raka piersi. Zdecydowana większość chorujących ma ponad 50 lat. Dlatego Narodowy Fundusz Zdrowia namawia kobiety w wieku 50-69 lat do korzystania co dwa lata z bezpłatnych badań mammograficznych. Mammografia polega na prześwietlaniu piersi promieniami rentgenowskimi. Wykonane zdjęcie ogląda radiolog i ocenia, czy widać w nim niepokojącą zmianę. Jeśli tak, kobieta może zostać skierowana na kolejne badania: USG lub rezonans piersi oraz biopsję, czyli pobranie fragmentu tkanki do badania pod mikroskopem. Październik jest na całym świecie miesiącem świadomości raka piersi. To czas kampanii społecznych promujących wiedzę o chorobie i akcji badań profilaktycznych.

114

Połączone w biegu Informacje o raku piersi nagłaśniane są także podczas Biegu Kobiet. To impreza organizowana od 2015 r. przez Fundację W Biegu. Z powodu pandemii tegoroczne wydarzenie ma charakter wirtualny – każda uczestniczka w dniach 10 lub 11 października startuje indywidualnie bądź w grupie, niezależnie od swojego miejsca zamieszkania. Zadaniem jest pokonanie 5 km dystansu biegiem, marszem, przejście z kijkami do nordic walking lub pokonanie trasy na bieżni. Na bieg zapisać się można na stronie www.kobietywbiegu.pl. Wydarzenie odbywa się pod hasłem „Naturalnie Szczęśliwe”. To hasło przewodnie kampanii partnera biegu – marki Kneipp. Kneipp chce namówić kobiety do odrobiny egoizmu, znalezienia czasu tylko dla siebie, bo pomaga to zachować wewnętrzny spokój i zadbać o zdrowie.

TRENDY Zdrowie


115


116

TRENDY Mama i dziecko


TRENDY

Zadbaj o zdrowie, otocz czułością tekst

Joanna Szulc

Jesień daje wiele okazji, by zadbać o siebie i bliskich. Na straganach pysznią się stosy warzyw i owoców, rześkie, słoneczne dni zachęcają do ruchu na świeżym powietrzu, z kolei mgliste, deszczowe wieczory skłaniają do relaksu w domowym zaciszu. To czas wzmacniania odporności i troskliwej pielęgnacji, tak niezbędnych o tej porze roku. Szczególnej uwagi potrzebują teraz mama i dziecko.

117


1

3

PIELĘGNACJA W CIĄŻY

Dla mam w ciąży jesień jest łaskawa – mijają męczące upały, łatwiej o ruch na świeżym powietrzu i spokojny sen. Słońce już tak nie dokucza, ale nadal trzeba się przed nim chronić. Wysoki poziom estrogenów w organizmie sprawia, że skóra robi się podatna na przebarwienia. Dlatego trzeba zabezpieczać się przed słońcem i stosować kosmetyki ochronne z wysokim filtrem UVA i UVB (30 lub 50 SPF). Ale skóra nie musi być blada – ładną opaleniznę da się uzyskać, sięgając po samoopalacz. Jeśli po lecie na skórze pojawiły się przebarwienia, można stosować bezpieczne kremy, które je złagodzą, przeznaczone dla kobiet w ciąży. Jednak tych, które zawierają m.in. hydrochinon czy arbutynę, można używać dopiero po porodzie, bo mogą być groźne dla dziecka. W tym czasie należy również unikać kosmetyków zawierających wyciąg z soi i olejek bergamotowy. I pamiętać, że większość kosmetyków o działaniu antytrądzikowym i złuszczającym zawiera kwasy, m.in. salicylowy, migdałowy, glikolowy, które przenikają przez skórę do krwiobiegu i mogą negatywnie wpłynąć na rozwój płodu. Lepiej zrezygnować z nich na cały okres ciąży. Skóra twarzy i ciała w czasie ciąży staje się bardziej wrażliwa i skłonna do podrażnień. Dlatego w tym okresie dobrze jest stosować preparaty o prostym składzie, najlepiej z serii dla osób o cerze wrażliwej i skłonnej do alergii. Lepiej unikać takich składników jak parabeny, triclosan, pochodne formaldehydu (m.in. metyloizotiazolinon, fenoksyetanol), detergenty SLS, SLES, ALS. Drobne naczynka krwionośne pod skórą stają się bardziej kruche – tu pomogą kosmetyki zawierające rutynę, wit. K, wyciągi z arniki i miłorzębu japońskiego; wyciąg z kasztanowca lepiej stosować z umiarem. Pilingi mechaniczne z drobinkami lepiej zastąpić enzymatycznymi. Od 4. miesiąca ciąży warto zapobiegać rozstępom, smarując dwa razy dziennie brzuch, pośladki, biodra, uda i piersi preparatem, który nawilża i uelastycznia. Sprawdzają się także naturalne olejki stosowane na lekko wilgotną skórę. Kosmetyki z serii przeznaczonych dla kobiet w ciąży i po porodzie mają bezpieczny skład; są wśród nich także preparaty wegańskie.

2

MAKIJAŻ I FRYZURA PRZYSZŁEJ MAMY

Barwniki w kosmetykach do makijażu mogą teraz uczulać, lepiej więc zrezygnować z wyrazistych jaskrawych cieni, tuszów, szminek. Bezpieczniejsze będą kolory nawiązujące do opalenizny (brązy, beże). Do pielęgnacji włosów najlepiej używać łagodnych, naturalnych kosmetyków, a w pierwszym trymestrze nie stosować silnie działających farb do włosów (ale nie ma przeciwwskazań do używania naturalnych farb bez amoniaku). Wreszcie manicure – w tym czasie lepiej zrezygnować ze sztucznych paznokci z żelu lub akrylu.

118

ZBILANSOWANE POSIŁKI

Zapotrzebowanie na kalorie wzrasta nieznacznie, i to dopiero w drugim i trzecim trymestrze (odpowiednio o 360 i 475 kcal), ale organizm przyszłej mamy potrzebuje więcej białka, kwasów tłuszczowych, wapnia, żelaza, cynku, jodu, kwasu foliowego, witamin z grupy B, witaminy D. Dieta powinna być zbilansowana i urozmaicona, niezależnie od tego, jaką dietę preferują na co dzień przyszłe mamy, aby ważne składniki były dobrze absorbowane – np. żelazo, którego kobieta w ciąży potrzebuje aż 27 mg dziennie, wchłania się dobrze w towarzystwie wit. C, a jego przyswajanie utrudniają kawa, herbata i produkty mleczne. W czasie ciąży w sprawie odżywiania najlepiej poradzić się zarówno ginekologa, jak i dietetyka, powinny to zrobić zwłaszcza mamy weganki i wegetarianki. Bo choć ich prawidłowo ułożona dieta może zapewnić większość potrzebnych składników, to niektóre elementy należy suplementować (pod kontrolą lekarza!) – m.in. wit. B12, wit. D, kwasy tłuszczowe omega-3, żelazo, zwykle także wapń czy jod. Trzeba też zadbać o odpowiednią podaż białka (zapotrzebowanie na nie rośnie w ciąży nawet o 25 mg na dobę), wapnia i żelaza. W diecie wege mam nie może zabraknąć warzyw strączkowych, nasion, orzechów i pestek, suszonych owoców, alg morskich, zielonych warzyw liściastych, produktów pełnoziarnistych, owoców i warzyw bogatych w wit. C. Wegetarianki dopuszczające jedzenie jaj i ryb powinny zadbać o ich obecność w jadłospisie.

4

ODPORNOŚĆ NIEMOWLĘCIA

Już przed urodzeniem dziecko dostaje od mamy przeciwciała, a później stopniowo dochodzą szczepienia, które zabezpieczają je przed największymi zagrożeniami. Niemowlę urodzone drogami i siłami natury zyskuje na starcie wzmocnienie odporności – jego ciało podczas porodu powlekane jest ochronną warstwą dobroczynnych bakterii bytujących w ciele mamy. Uodparniających przeciwciał dostarcza też początkowy pokarm (siara), a potem mleko mamy. Jeśli karmiąca kobieta jest chora lub choćby zetknie się z kimś przeziębionym, w jej pokarmie pojawiają się przeciwciała skierowane przeciw atakującym ją drobnoustrojom. Mama z infekcją powinna więc nadal karmić piersią, bo przekazuje dziecku te przeciwciała. W kształtowaniu odporności istotne jest hartowanie dziecka. Noworodka ubieramy o jedną (tylko jedną!) warstwę cieplej niż siebie. Ale już w drugim miesiącu życia niemowlę może być ubrane tak samo jak rodzice i jedynie do snu otulone kocykiem. Przegrzewanie jest częstym powodem infekcji; chłodne rączki i stopy nie oznaczają, że niemowlę marznie – jeśli kark jest ciepły i suchy, wszystko jest w porządku.

TRENDY Mama i dziecko


Temperatura w domu nie powinna przekraczać 21 stopni, dobrze jest często wietrzyć mieszkanie, a w sezonie grzewczym nawilżać powietrze. Tylko na czas kąpieli zadbajmy o to, by nie było zbyt chłodno. Już tydzień po porodzie warto oswajać dziecko ze spacerami – gdy na dworze jest zimno, można zacząć od werandowania, stawiając wózek z ubranym jak na spacer noworodkiem przy otwartym oknie lub drzwiach balkonowych (najpierw na kwadrans, następnego dnia na pół godziny). Spacery zaleca się niezależnie od pogody, chyba że jest wyjątkowo silny wiatr, uporczywy upał lub mróz poniżej -10 stopni.

5

6

POWRÓT DO PRZEDSZKOLA I SZKOŁY

W tym roku stoi on pod znakiem wzmożonego rygoru sanitarnego. Uczmy dzieci częstego mycia rąk, kichania i kaszlu w chusteczkę lub zgięcie łokcia. Starszaka i ucznia trzeba wyposażyć w środki do higieny rąk. Podstawą odporności dziecka jest zdrowa dieta, częste picie wody, spacery, unikanie dużych skupisk ludzi, higiena. Przed wyjściem z domu posmarujmy dziecku twarz i ręce kremem ochronnym, do ust przyda się bezbarwna pomadka. Na spacer warto ubierać dziecko „na cebulkę”, oczywiście odpowiednio do pogody. Trzeba też pamiętać o czapce w chłodne dni i wygodnych butach chroniących przed wilgocią i pozwalających skórze oddychać – duża część ciepła z organizmu ucieka przez głowę i stopy. Jesienią nietrudno wyczarować pyszne i zdrowe posiłki, które rozgrzewają i wzmacniają odporność. Warto proponować dziecku różne smaki, konsystencje, kolory dań. Do szkolnego lunch-boksu spakujmy zdrowe przekąski: oprócz kanapki sprawdzają się małe pomidorki, marchewka lub ogórek pokrojone w słupki, owoce, chrupkie pieczywo, wafle zbożowe, orzechy, suszone owoce. Przypominajmy dziecku o piciu – niedostateczne nawodnienie powoduje bóle głowy, zły nastrój, pogorszenie koncentracji, zaparcia i spadek odporności. Szukając sposobów na wzmocnienie odporności, zwykle troszczymy się o ciało. Ale emocje są równie ważne, bo stres źle wpływa na układ odpornościowy. Ważne jest więc przytulanie, spokojna atmosfera w domu, regularny tryb życia, ruch i odpowiednia dawka snu. I pamiętajcie: nawet jeśli bardzo staracie się wzmocnić odporność dziecka, prawdopodobnie nie uda się wam sprawić, że nigdy nie zachoruje. 8-10 infekcji w sezonie u przedszkolaka to absolutna norma. Z czasem dziecko choruje coraz rzadziej i lepiej radzi sobie z banalnymi wirusówkami.

ROZSZERZANIE DIETY MALUCHA

Polscy pediatrzy zalecają, by rozpocząć je pomiędzy 17. a 26. tygodniem życia dziecka. Stopniowe wprowadzanie do diety nowości służy temu, by dziecko poznawało nowe smaki i konsystencje, uczyło się żuć i gryźć. W drugim półroczu życia konieczne jest podawanie produktów będących źródłem żelaza (jego zapasy zgromadzone w życiu płodowym właśnie się kończą). Lekarze zalecają jedynie, by nie zaczynać od owoców – ich słodki smak sprawia, że dzieci potem niechętnie próbują warzyw. Zwykle zaczynamy od pojedynczego produktu, sprawdzamy, czy dziecko dobrze reaguje na nowość, i stopniowo dołączamy coś innego: warzywa, produkty zbożowe, owoce, białe mięso, ryby, jaja. Do warzywno-mięsnych dań dodajemy nieco (ok. pół łyżeczki) oliwy, oleju rzepakowego albo masła. Bardzo ważna jest jakość jedzenia. Warto pamiętać, że produkty, które wchodzą w skład obiadków czy deserów w słoiczkach, przechodzą drobiazgowe testy; większość znanych w Polsce firm ma także linie bio, oparte na produktach ekologicznych z certyfikowanych upraw i hodowli. To bezpieczne i zdrowe źródło wartości odżywczych.

119


Weganka w ciąży Jak zaplanować dietę Dieta wegańska sprawdzi się na każdym etapie życia, także w czasie ciąży. Pod warunkiem że jest dobrze zaplanowana. Co to oznacza w praktyce?

z

dr n. med. Hanną Stolińską, dietetyczką kliniczną, rozmawia

Kasia Staszak

K

obiecie w ciąży regularnie ktoś z troską przypomina, że musi „dobrze jeść”. Weganki słyszą to szczególnie często, bo wiele osób wciąż nie rozumie, co się je, jeśli nie je się mięsa, jaj i ryb. Martwią się, czy taka dieta jest zdrowa dla ciężarnej. Jest zdrowa? Zdrowa dieta to dieta dobrze zbilansowana, czyli dostarczająca wszystkich potrzebnych składników odżywczych, mineralnych i witamin. Wszyscy codziennie próbujemy zbilansować swoją dietę, bo przecież podejmujemy decyzje, co zjemy na śniadanie, na obiad, na podwieczorek itd. W czasie ciąży bilansowanie diety jest większym wyzwaniem, bo zapotrzebowanie organizmu na niezbędne substancje rośnie. Ten fakt dotyczy wszystkich kobiet, niezależnie od tego, czy odżywiają się w sposób tradycyjny, są wegetariankami, czyli nie jedzą mięsa, ale jadają nabiał i jaja, czy też są wegankami, czyli jadają tylko i wyłącznie produkty pochodzenia roślinnego. Przy każdej diecie niedobory witamin lub innych składników mogą narazić kobietę i dziecko na kłopoty zdrowotne.

120

Nie ma polskich zaleceń dotyczących wegańskiej diety dla ciężarnych, chociaż liczba osób zainteresowanych unikaniem mięsa, nabiału i ryb co roku rośnie. Polscy eksperci posługują się wytycznymi Amerykańskiego Stowarzyszenia Dietetycznego. To stowarzyszenie stwierdziło, że dobrze zaplanowane diety wegetariańskie, w tym wegańska, są odpowiednie na wszystkich etapach życia, włącznie z okresem ciąży i laktacji, niemowlęctwa, dzieciństwa, dojrzewania, a także dla sportowców. Bliscy, którzy martwią się dietą weganki w ciąży, zazwyczaj martwią się o białko. Kojarzą je z mięsem, rybami, nabiałem. Białko w wege-ciąży to problem? W czasie ciąży i karmienia piersią zapotrzebowanie na białko rzeczywiście rośnie, nawet o 25 g dziennie. Ale jest wiele produktów wegańskich bogatych w białko. Zanim wymienimy przykłady, dobra informacja: jeżeli kobieta zadba o właściwą wartość energetyczną diety, czyli dostarczy sobie odpowiednio dużo kalorii, to białka w jej jedzeniu też będzie wystarczająca ilość. Nie jest też konieczne łączenie

TRENDY Mama i dziecko


różnych białkowych produktów w jednym posiłku, liczy się to, że zjemy te rzeczy w ciągu całego dnia. Skąd brać białko? Mają je nasiona roślin strączkowych, np. fasola i ciecierzyca, wspomagająco działają białka roślinne, które są już łatwo dostępne, np. białko konopne, poza tym orzechy i nasiona. Dla wegetarianki odpowiedni jest też chudy nabiał i jaja. Białko jest takie niepokojące, bo kojarzy się z budulcem, a ciąża to budowanie nowego życia. Tak, zbyt mało białka w czasie ciąży rzeczywiście grozi niską masą urodzeniową dziecka. Ale z badań dotyczących przebiegu ciąży u weganek wiemy, że generalnie waga urodzeniowa ich dzieci jest taka sama jak dzieci matek na diecie tradycyjnej. Budulcem kości jest wapń. Dlatego weganka powinna pamiętać o produktach zawierających ten składnik mineralny. Mogą to być wzbogacane napoje roślinne, np. migdałowy czy owsiany, jogurty kokosowe i sojowe. Źródłem wapnia są też zielone warzywa liściaste, tofu, tempeh, migdały, komosa ryżowa, amarantus, sezam, suszone morele i figi, orzechy laskowe i wodorosty. O tych ostatnich warto osobno powiedzieć: są bezpieczne w czasie ciąży, można jadać algi, a nawet należy je jadać. To źródło pożądanego jodu. Tych „wapniowych” produktów trzeba zmieścić w diecie dosyć dużo, ale jest to szalenie istotne, żeby po ciąży nie okazało się, że kobieta ma odwapnione kości. Natomiast nie ma wskazań do samodzielnego suplementowania się wapniem. Jeśli uwzględnimy wapń w diecie, to wystarczy – po jego suplementy sięgamy tylko wtedy, gdy zaleca je lekarz. Większości kobiet w ciąży, nie tylko wegankom, lekarze zalecają wieloskładnikowe suplementy. Tak, bo niektórych składników mineralnych i witamin może brakować także kobietom na diecie tradycyjnej. U wegetarianek największe obawy związane są z żelazem. Łatwiej dostarczyć sobie żelazo, jedząc mięso. Wegance trudniej osiągnąć zalecane normy samą dietą, tym bardziej że dla niej ustalone zapotrzebowanie jest 1,4 raza wyższe. Żelazo zawierają zielone warzywa liściaste, soja i jej przetwory, zarodki pszenne, natka pietruszki, fasola, brokuły, kalafior, suszone owoce, szczególnie morele i figi, pełnoziarniste produkty zbożowe, kasza gryczana, wodorosty i nasiona typu dynia, słonecznik. Ciecierzyca ma trzy razy więcej żelaza niż mięso, ale liczy się jego wchłanianie przez organizm. Dlatego produktom bogatym w żelazo towarzyszyć powinna witamina C, która wspomaga to wchłanianie. Innymi słowy: jeśli jemy danie z ciecierzycą, to obficie posypane natką pietruszki. Badania pokazują, że wegetarianki w ciąży mają niedobory żelaza tak samo często, jak kobiety na diecie tradycyjnej. Kolejny istotny składnik diety to kwasy omega-3. Te, które w tradycyjnej diecie dostarczane są przez ryby. Tak, nie wszystko rozwiążą dodawane do posiłków dawki dobrych olejów, siemienia lnianego, nasion chia i konopnych oraz alg. Suplementacja jest konieczna. Weganki mogą korzystać z preparatów powstających na bazie alg. Odpowiednia dawka kwasów omega-3 ma znaczenie dla długości ciąży, mniejszej liczby alergii pokarmowych u dzieci w przyszłości i dla rozwoju układu nerwowego. Kwasy

omega-3 są istotne dla naszego zdrowia w każdym momencie życia. Działają przeciwzapalnie, chronią przed rozwojem wielu chorób. Ważna jest jednoczesna redukcja prozapalnych kwasów omega-6 i tłuszczów trans w diecie. Kwasów omega-6 sporo jest w orzechach brazylijskich, dlatego nie powinno się ich jadać zbyt dużo, a już na pewno nie w czasie ciąży. Ale wegankom raczej szkodliwe tłuszcze trans nie grożą? Jeśli za często będą jadać ciasteczka, to grożą. Ciąża kojarzy się z przyjmowaniem kwasu foliowego, który chroni przed rozwojem wad wrodzonych u dziecka. Dieta weganek jest zazwyczaj bogatsza w kwas foliowy, bo jadają więcej produktów roślinnych, które go zawierają. Ale to i tak nie zwalnia ich z zażywania preparatów z kwasem foliowym, najlepiej już na etapie planowania ciąży. Absolutnym wymogiem diety wegańskiej jest suplementacja witaminy B12. I to nie tylko w ciąży, zawsze. Nie można sobie dostarczyć B12, jedząc tylko produkty roślinne. Także kobiety na diecie wegetariańskiej powinny zażywać tę witaminę, bo mają jej niedobory. Konieczne jest branie jej już przed zajściem w ciążę. Niedobór witaminy B12 zwiększa ryzyko rozwoju zespołu Downa u dziecka. Z takich „oczywistości” ważna jest także suplementacja witaminy D. To zalecenie na całe życie, i to niezależnie od diety. Tu ewentualne niedobory mogą manifestować się spadkiem nastroju, mniejszą odpornością. Dawkę najlepiej ustalić z lekarzem po badaniu krwi określającym nasz poziom tej witaminy. Dość powszechnym problemem jest za mała ilość wypijanej wody. W ciąży i w czasie karmienia piersią trzeba popijać wodę przez cały dzień. Chyba warto powiedzieć, że właściwie każda kobieta w ciąży dostaje od lekarza zalecenia przyjmowania jakichś preparatów z witaminami czy minerałami. Takie zalecenie nie oznacza, że lekarz nie ufa naszemu sposobowi odżywiania. Tak, po prostu potrzeby organizmu w czasie ciąży są tak duże, że trudno im sprostać samym jedzeniem. Ważne jest przekazanie lekarzowi informacji o swojej diecie. Po porodzie, z powodu karmienia dziecka piersią, rośnie zapotrzebowanie organizmu na kalorie. Chodzi o mniej więcej 500 kcal dziennie więcej. Te kalorie są często zmartwieniem lekarzy – że to dla weganki nie do zjedzenia, że nie da się aż tyle kalorii do diety wegańskiej dołożyć. Da się, ale coś w tym niepokoju lekarzy jest. Są kobiety, które radzą sobie z bilansowaniem diety, ale większości przydałaby się konsultacja u dietetyka. Chodzi o to, żeby dieta była mniej objętościowa, a bardziej energetyczna. Czyli zamiast kolejnej miski sałaty garść orzechów. Tak, a także awokado, oliwki, strączki, suszone i świeże owoce… Nie może być tak, że jemy same warzywka. Z doświadczenia wiem, że wegetarianki często skupiają się na zjadaniu dużej ilości warzyw i owoców, „bo są zdrowe”, a pomijają inne produkty. Wegańska ciąża powinna przebiegać przy wsparciu lekarza i dietetyka. Lekarz będzie kontrolował, czy nie występuje ryzyko jakichś niedoborów pokarmowych, a dietetyk podpowie, gdzie znajdować składniki pokarmowe i jak z tych składników układać najzdrowsze, najbardziej pożywne i różnorodne menu. 121


122

TRENDY Mama i dziecko


Wege-mama: ucz się i ciesz się jedzeniem „Czy teraz w końcu zaczniesz jeść mięso?” – jako weganka w ciąży na pewno usłyszysz takie pytanie. Ale spokojnie. Dzięki wiedzy i specjalistom dieta nie będzie źródłem stresu. Asja Michnicka, autorka bloga i książki „Mama na roślinach” (Wydawnictwo Buchmann)

Nigdy moja dieta i mój styl życia nie wzbudzały takich emocji, jak w momencie, w którym oznajmiłam światu, że spodziewam się dziecka. „No, to teraz już zaczniesz jeść mięso?”. „Wiesz, musisz myśleć nie tylko o sobie”. „Nabiał jest przecież niezbędny w diecie kobiety w ciąży!”. „Nabawisz się anemii”. „Twoje dziecko urodzi się z niską wagą”. To, i wiele innych teorii, usłyszałam, gdy podzieliłam się ze światem swoją radosną nowiną. Choć Amerykańskie Stowarzyszenie Dietetyczne podaje, że dobrze zaplanowane diety wegetariańskie, w tym wegańska, są odpowiednie na wszystkich etapach życia, włącznie z okresem ciąży i laktacji, możesz trafić na kogoś, kto w takie stanowisko nie wierzy. Oczywiście nie musisz nikomu niczego udowadniać − ważne, że ty czujesz się dobrze ze swoją decyzją, regularnie robisz badania (co zresztą powinna robić każda kobieta, która spodziewa się dziecka, niezależnie od tego, czy je mięso i nabiał, czy nie) i cieszysz się ciążą i nowym, fascynującym etapem życia. Czasem jednak warto choć spróbować przekonać tych nieprzekonanych − szczególnie jeśli są nam bliscy, zależy nam na dobrych relacjach z nimi. Zakładam, że większość pytań i „złotych rad” ze strony rodziny i przyjaciół wynika z troski i niewiedzy. Możemy spróbować temu zaradzić. Poszukaj sprzymierzeńców w autorytetach. Dietetycy/dietetyczki, specjaliści/specjalistki żywienia, lekarze/lekarki… Jest coraz więcej osób, które posiadają wiedzę na temat diety wegetariańskiej czy wegańskiej i potrafią tak dobrać zalecenia dietetyczne swoim pacjentkom, żeby były one zgodne z ich stylem odżywiania. Jakież było moje zdziwienie, kiedy położna podczas mojej ciąży wysłała mi e-mailem spis produktów pełnych żelaza. Spodziewałam się listy składającej się głównie z różnych rodzajów mięs, a dostałam spis trzydziestu roślinnych źródeł

żelaza i tylko jeden produkt wegetariański. Mięsa brak. Położna nie wiedziała jeszcze wtedy, że jestem weganką. Również coraz więcej dietetyków i dietetyczek zna się na bilansowaniu diet roślinnych. Nie jest dla nich problemem zastąpienie nabiału, mięsa i jaj w diecie, nawet u ciężarnej. Każdej dziewczynie (niezależnie od tego, co je) polecam udanie się do dietetyka/dietetyczki, kiedy tylko dowie się o ciąży, albo najlepiej jeszcze wcześniej − na etapie jej planowania. W czasie ciąży sporo zmienia się w organizmie, zapotrzebowania rosną i warto spotkać się z kimś, kto pomoże nam poukładać wszystko tak, żeby jedzenie było przyjemnością, a nie czymś, co dodatkowo nas stresuje. Badaj się regularnie, zgodnie z tym, co zaleca ci twój ginekolog/ginekolożka. Tak jak każda kobieta w ciąży, rób wszystkie niezbędne badania w terminie i zażywaj zalecane suplementy. Nie tylko weganki i wegetarianki przyjmują suplementy podczas ciąży. Kobieta jedząca mięso i nabiał może cierpieć na anemię tak samo jak weganka. Każda ciąża może przebiegać inaczej, dlatego konieczny jest stały nadzór specjalisty. Pamiętaj: powiedz swojej ginekolożce/ginekologowi o tym, jak się odżywiasz. Jeśli lekarz ma pełną wiedzę, może lepiej o ciebie zadbać. Wiedza to skarb. Będąc wegetarianką lub weganką, musisz posiadać sporą wiedzę o żywieniu i wiedzieć, jakie są źródła białka, żelaza, wapnia, cynku… Oczywiście jedząc „wszystko”, też powinnaś wiedzieć, co jeść, żeby dostarczać swojemu organizmowi wszelkich niezbędnych składników, ale nikt od ciebie tego w sumie aż tak nie wymaga. A od weganek wymagają. Przykre, ale prawdziwe. Dlatego aktualizuj i pogłębiaj swoją wiedzę na temat diety roślinnej, sprawdzaj nowe przepisy, poznawaj smaki. Bądź swoją ekspertką od żywienia. Nie dla innych, ale dla siebie samej. Ciesz się swoją dietą. Pamiętaj, dlaczego przeszłaś na wegetarianizm/weganizm. To, co pchnęło mnie do rezygnacji najpierw z mięsa, a potem stopniowo z nabiału i jajek, napędza mnie do działania i pokazywania swoją postawą, że dieta roślinna jest prosta i może dawać radość. Dla mnie najważniejszy w diecie wegańskiej jest aspekt etyczny i ekologiczny, a korzyści zdrowotne są bardzo miłym dodatkiem. Warto opowiadać innym – jeśli są ciekawi – dlaczego jesteś weganką czy wegetarianką. To, co dla innych jest chwilową „modą”, dla ciebie może być istotnym elementem życia. Nie przejmuj się i rób swoje. Jeśli zdecydowałaś się na dietę wegetariańską czy wegańską i kontynuujesz ją, będąc w ciąży, to znaczy, że jesteś pewna swojej decyzji i dobrze się czujesz, jedząc tak, a nie inaczej. Super! Masz wiedzę o dietach roślinnych, szukasz informacji i ciągle uczysz się nowych rzeczy na temat żywienia. Jesteś świadomą przyszłą mamą. Dzięki wiedzy możesz zaniepokojonej osobie odpowiedzieć: „Rozumiem, że możesz się o mnie martwić, ale ja najlepiej wiem, co jest dla mnie dobre”.

123


Mama myśli o jedzeniu 2

tekst

Kasia Staszak

Chcesz, żeby twoje dziecko widziało w jedzeniu nie tylko źródło energii i zdrowia, ale też przyjemności? Uda się, jeśli sama właśnie tak patrzysz na dietę.

B

ywa, że sposób odżywiania dziecka staje się źródłem stresu i awantur w rodzinie. Jak do tego doszło? A co ważniejsze: jak z tego modelu wyjść? Co takiego robią rodzice dzieci, które chętnie jadają warzywa i są otwarte na nowe smaki? To proste. Sami potrafią cieszyć się jedzeniem, poszukują wiedzy i żywieniowych przygód. I trzymają się kilku zasad.

1

BĄDŹ DOBRYM PRZYKŁADEM

Dzieci uczą się przez obserwowanie dorosłych i szybko wyczuwają fałsz. Nie możesz oczekiwać od dziecka, że będzie robiło z ochotą coś, czego sama nie robisz. Jeśli nie jadasz surowych warzyw i owoców, to dlaczego ono miałoby uznać ich jedzenie za normę? Nie wystarczy mówić, że warzywa są zdrowe i konieczne w diecie. A już na pewno straszyć, opowiadając, co dzieje się z kimś, kto ich nie jada. Chyba nic, skoro ty nie jadasz. Co więc działa? Bycie wiarygodną. Bądź dla dziecka przykładem. Pokaż mu, że zakupy, gotowanie, wspólne jedzenie posiłków to przyjemność. Że przygotowując je, dbacie o swoje zdrowie i troszczycie się o siebie. „Rodzina powinna być pierwszym dietetykiem i ekspertem w dziedzinie zdrowego żywienia oraz zachowań prozdrowotnych” – pisze Katarzyna Błażejewska-Stuhr w książce „Zdrowe i pełne energii dziecko” (Wyd. Zwierciadło). Dietetyczka kliniczna, autorka bloga kachblazejewska.pl, mama dziewięcioletniego Stasia i czteroletniego Tadzia, napisała poradnik dla rodziców, którzy chcą, by jedzenie i związane z nim nawyki cementowały rodzinę i były źródłem pozytywnej energii.

124

PLANUJ, CO ZJECIE.

Stara zasada pięciu posiłków jest dla dzieci najbar- dziej odpowiednia. Uznanie faktu, że tak właśnie wygląda najlepszy schemat żywienia dziecka, wiele ułatwia. Chyba że wolisz co trzy godziny krążyć nerwowo po kuchni, przeglądając szafki. Naprawdę o wiele wygodniej jest: - pomyśleć wieczorem, co zjecie na śniadanie; - robić tygodniowe listy zakupów, sprawdzić w przepisie, co jest potrzebne do potrawy, którą masz zamiar zrobić w weekend, i dopisać to do listy; - mieć w kuchni produkty, z których da się wyczarować posiłki (płatki owsiane, różne rodzaje kasz, makarony, ulubione przyprawy, przecier pomidorowy, suszone owoce na przekąskę, masło orzechowe, wafelki ryżowe itp.). Przemyśl też, co dasz dziecku na drugie śniadanie do szkoły w ciągu następnych dni i co – oprócz porcji warzyw i owoców – może dostać na podwieczorek. Sporo tego planowania? Wydaje ci się to ogromnym wysiłkiem i stratą czasu? Uwierz, o wiele więcej czasu i nerwów zabiera „totalny spontan”, czyli wymyślanie czegoś na już, bo dziecko jest głodne, a staliście w korku i wkraczasz do kuchni z półgodzinnym opóźnieniem. Takie akcje często kończą się batonikiem kupionym w sklepiku na rogu. Katarzyna Błażejewska-Stuhr przekonuje, że planowanie posiłków razem z dzieckiem wiele ułatwia, nie tylko oszczędza czas. Pisze: „Jeśli ustalę z dziećmi, że ma być jajecznica, to jemy jajecznicę. Nie rozważamy rano, czy może jednak owsianka. Chłopcy lubią, gdy uzgadniamy nasze plany, i honorowo się ich trzymają. Umowa to umowa”.

1.

HIPP Bio Batonik owocowo-zbożowy Jabłka-Brzoskwinie ze zbożami. Po 12. miesiącu. 20 g

2.

Deserek HIPP Bio Brzoskwinie-Banany-Mango z jogurtem. Po 6. miesiącu. 100 g W wybranych drogeriach Rossmann

3.

Obiadek HIPP Bio Kasza bulgur z warzywami, mango i kurczakiem. Po 9. miesiącu. 220 g

4.

Obiadek HIPP Bio Junior Zupka gulaszowa z ziemniakami, pomidorami i wołowiną. Po 12. miesiącu. 250 g

5.

Sok HIPP Bio 100% Soczysta Marchew. Bezpośrednio wyciskany, z wysoką zawartością witaminy C. Po 4. miesiącu. 330 ml

6.

HIPP Bio Batonik owocowo-zbożowy Jabłka-Wanilia z maślanymi ciasteczkami. Po 12. miesiącu. 20 g

7.

Zdrowa przekąska HIPP Bio Chrupiące kółeczka orkiszowo-owsiane. Bez dodatku soli i cukru. Po 8. miesiącu. 30 g W wybranych drogeriach Rossmann

TRENDY Mama i dziecko


1 4 3 2

6 5

7

125


3

2

1

4

5

6

126

TRENDY Mama i dziecko


3

MYŚL O ODPORNOŚCI

Dieta ma ogromny wpływ na nasze zdrowie. Chyba każdy o tym wie, gorzej z praktyką. Nie da się jeść zdrowo, unikając warzyw i owoców. – Żaden dzień nie powinien nam minąć bez warzyw. Można i należy jadać je na surowo, ale są jeszcze sosy, zupy, dania, w których warzywa można „przemycić”. Owoców powinniśmy jadać mniej, mają naturalny cukier, przez to dzieci bardzo je lubią, niektóre aż za bardzo – mówi Katarzyna Błażejewska-Stuhr. A w swojej książce napisała coś, co może się przydać, gdy dzieci stawiają warzywom opór: „To, że dzieci nie chcą jeść czegoś, o czym opowiadamy im, że jest zdrowe i wartościowe, jest zupełnie naturalne. Niektóre dzieci boją się jakichś tajemniczych witamin i kojarzą je bardziej z robakami niż z czymś fajnym. Ale warto wspominać, na co które warzywo jest dobre. Można mówić, że marchewka świetnie robi na zęby. Albo że dzięki niej będziemy mieć piękny kolor skóry” – pisze w książce Błażejewska-Stuhr. Wytłumacz dziecku, że odporność bierze się z brzucha, że zdrowe odżywianie pomaga uniknąć choroby. A jeśli nawet zachorujemy, szybciej wstaniemy z łóżka i wrócimy do robienia tego, co lubimy. – W kontekście odporności warto pamiętać o suplementacji witaminy D, bo gdy nie ma słońca, nasz organizm jej nie wytwarza. Suplementuję też kwasy omega-3, bo trudno zapewnić je w diecie sobie i dziecku – mówi Błażejewska-Stuhr. Dla wzmacniania odporności ważne są też probiotyki, czyli żywe kultury bakterii występujące naturalnie w naszych jelitach. Naturalne probiotyki dostarczymy sobie w postaci kiszonek, np. kapusty i ogórków, lub wraz z kefirem i jogurtem. A w razie osłabienia organizmu czy antybiotykoterapii można się poratować probiotykami w kapsułkach. Każdego dnia wspieramy także nasz naturalny mikrobiom, jedząc prebiotyki, czyli błonnik, którym karmią się nasze dobre mikroby. – Źródłem błonnika są produkty pełnoziarniste: kasze, ciemne pieczywo, razowy makaron oraz warzywa i owoce – podpowiada Błażejewska-Stuhr. – Błonnik zawierają też suszone owoce, np. rodzynki, morele, figi, które można podać dziecku dwa razy w tygodniu w ramach podwieczorku czy na deser po obiedzie.

4

SZUKAJ UROZMAICEŃ

Nawet najsmaczniejsze potrawy mogą się znudzić, jeśli będziesz je podsuwać zbyt często. – Warto

szukać nowych smaków, pokazywać dziecku urozmaicenie. W internecie codziennie pojawiają się dziesiątki nowych przepisów i sposobów podania tych samych warzyw. Poza tym jedzenie to element kultury, rozmawiając o nim, uczymy się czegoś o świecie – mówi Katarzyna Błażejewska-Stuhr. – Możemy opowiadać dziecku, skąd pochodzą produkty, dlaczego pomarańcze u nas nie rosną. Warto mówić o zwyczajach żywieniowych różnych regionów, tradycyjnych potrawach w miejscach, które odwiedzamy, i dlaczego w święta jemy inaczej – tłumaczy Błażejewska-Stuhr. Kupując nowe produkty, możesz opowiedzieć dziecku, z czego i jak zostały zrobione. Urozmaicenie dotyczy też formy podawania warzyw – mogą być pocięte w plasterki, w paski, zmiksowane w koktajlu… Należy też pamiętać, że jedzenie powinno mieć różną konsystencję nawet u małych dzieci. – Zdarza się, że rodzice zbyt długo podają dziecku wszystkie posiłki w formie papki, wybierają tylko to, co jest miękkie. A dziecko musi gryźć! – mówi Błażejewska-Stuhr. – Chcąc ochronić je przed czymś twardym, możemy zrobić mu krzywdę. Gryzienie jest potrzebne do budowy prawidłowego zgryzu i aparatu mowy. W książce „Zdrowe i pełne energii dziecko” czytamy: „Moim zdaniem posiłki są niezwykle ważnym dla rodziny momentem, również dlatego, że mamy możliwość uczenia się siebie, spędzania ze sobą czasu, rozmów i nabierania wzajemnego szacunku (do jedzenia, gotowania i pokarmu)”. Jedzenie to zbyt ważna część naszego życia, by działać bez planu.

1. Zdrowa przekąska BOBOVITA Bio Ananasowe gwiazdki wielozbożowe. Bez dodatku soli i cukru. Po 12. miesiącu. 20 g 2. Deserek BOBOVITA mus jabłko z mango i pomarańczą. Po 6. miesiącu. 100 g 3. Obiadek BOBOVITA Wołowina po burgundzku z marchewką i makaronem. Po 12. miesiącu. 230 g 4. Deserek BOBOVITA mus truskawki i wiśnie z bananem. Po 6. miesiącu. 100 g 5. Zdrowa przekąska BOBOVITA Bio Kukurydziane krążki soczewicowe. Bez dodatku soli i cukru. Po 10. miesiącu. 20 g 6. Zdrowa przekąska BOBOVITA Bio Bananowe Chrupeczki kukurydziane. Bez dodatku soli i cukru. Po 7. miesiącu. 20 g

127


Wegańska pielęgnacja przyszłej mamy tekst

Małgorzata Mrozowska

Leży ci na sercu los zwierząt, więc postanowiłaś być wege. Zmieniłaś dietę, dowiedziałaś się, gdzie szukać wegańskich ubrań, jak i czym pielęgnować skórę. Wreszcie nadszedł czas, kiedy musisz zadbać o siebie szczególnie – spodziewasz się dziecka. Na szczęście w drogeriach można już dostać świetnej jakości ciążowe kosmetyki przeznaczone dla mam weganek.

128

TRENDY Mama i dziecko


129


3

1

2

5

130

TRENDY Mama i dziecko

4


P

roducenci dostrzegli już potrzeby mam weganek – w drogeriach Rossmann są dostępne nie tylko kultowe preparaty dla weganek marki Alterra, ale także inne kosmetyki idealne na czas ciąży i macierzyństwa, a przeznaczone specjalnie dla nich.

CZYM JEST WEGAŃSKI KOSMETYK? Nie ma w nim żadnych składników pochodzenia zwierzęcego, np. pyłku pszczelego, zwierzęcych tłuszczów, miodu czy mleka, a jedynie substancje pochodzące z roślin i minerałów. Oczywiście ani sam produkt, ani żaden z jego składników nie może być testowany na zwierzętach. Kosmetyk wegański najłatwiej można rozpoznać po oznaczeniu umieszczonym na opakowaniu. Specjalne wegańskie certyfikaty otrzymują te kosmetyki, które powstały w zgodzie z międzynarodowymi ideami weganizmu i zostały dokładnie sprawdzone. Symbol przyznawany jest zwykle na rok, a potem podlega weryfikacji. Każda instytucja certyfikująca posiada własny znak. Na opakowaniach kosmetyków dostępnych w Polsce możemy spotkać takie symbole jak: Vegan Society, Leaping Bunny (oznaczający, że produkt nie jest testowany na zwierzętach), znak V dla Wegetarian i Wegan przyznawany przez Fundację Viva!, Vegan OK oraz V-Label.

CIĄŻA I PIELĘGNACJA WEGE Pod wpływem hormonów w czasie ciąży ciało kobiety bardzo się zmienia. To czas, kiedy w sposób szczególny musimy o siebie dbać, zwłaszcza wtedy, gdy chcemy szybko powrócić do formy po porodzie. – Ciało kobiety w ciąży zmienia się za względu na duże stężenie progesteronu. To naturalny proces. Piersi się powiększają, robią się tkliwe, a ich skóra staje się napięta. Napina się także skóra brzucha. Wszystko przez hormony, które mają wpływ na pracę gruczołów w skórze. Należy więc stosować preparaty nawilżające i dbać o elastyczność skóry – mówi lek. spec. Bogna Sobkiewicz, ginekolog położnik. – Czasami na brzuchu pojawiają się także przebarwienia. Nie warto się tym jednak przejmować, bo większość z nich znika, trzeba się tylko uzbroić w cierpliwość – dodaje Bogna Sobkiewicz. Zwraca też uwagę na fakt, że skłonność do rozstępów jest uwarunkowana genetycznie, ale można je łagodzić, stosując regularnie właściwe kremy. W drogeriach znajdziemy wiele produktów odpowiednich dla mam weganek, które pomogą w pielęgnacji ciała w czasie ciąży i połogu. Warto jednak pamiętać, że oznaczenie „wege” nie świadczy o tym, że skład jest w 100 proc. naturalny. Kosmetyk nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego, ale może posiadać syntetyki konserwujące lub wspomagające działanie produktu. Dlatego mamy, które chcą używać kosmetyków stworzonych wyłącznie z naturalnych składników, muszą dodatkowo zwrócić uwagę na ich skład.

1. Wegańskie serum do pielęgnacji biustu BIELENDA Vege Mama dla kobiet w ciąży i po porodzie. Zmniejsza uczucie napięcia piersi, łagodzi i koi podrażnienia sutków powstałe podczas karmienia. Zawiera olej tamanu o właściwościach wygładzających i regenerujących, nawilżający kakaowiec oraz cicę, która ujędrnia i działa kojąco. 125 ml 2. Wegański kojący krem-żel na ociężałe nogi BIELENDA Vege Mama dla kobiet w ciąży i po porodzie. Zawiera mentol, który delikatnie chłodzi i odświeża nogi. Dzięki olejowi tamanu, masłu kakaowemu i wąkrotce azjatyckiej regeneruje, ujędrnia, nawilża, koi i poprawia sprężystość nóg. 125 ml 3. Wegański olejek odżywczy przeciw rozstępom BIELENDA Vege Mama dla kobiet w ciąży i po porodzie. Zawiera: olej tamanu, kakaowiec oraz witaminę E. Ujędrnia, wygładza, odżywia i regeneruje skórę narażoną na rozciąganie, poprawia jej elastyczność, zmniejszając tym samym ryzyko wystąpienia rozstępów. Koi, likwiduje uczucie dyskomfortu suchej i szorstkiej skóry. 200 ml 4. Wegański balsam natłuszczający na brzuch BIELENDA Vege Mama dla kobiet w ciąży i po porodzie. Zawiera olej tamanu o właściwościach wygładzających, regenerujących i łagodzących, nawilżające i odżywcze masło kakaowe oraz cicę, która ujędrnia i wzmacnia skórę. 200 ml 5. Wegański balsam nawilżający BIELENDA Vege Mama dla kobiet w ciąży i po porodzie. Zawiera olej tamanu, masło kakaowe oraz cicę. Intensywnie nawilża, zmiękcza, eliminuje uczucie ściągnięcia, pieczenia i swędzenia skóry. Wzmacnia i uelastycznia osłabioną skórę, wspomaga odżywienie i regenerację. 200 ml

131


132

TRENDY Klimat


TRENDY

Rozważna i romantyczna, czyli klimatyczne zakupy tekst

Kasia Staszak

Nie wierzysz, że można jednocześnie troszczyć się o siebie, swój dom i planetę? Produkty dbające o środowisko chcą, żebyś je polubiła. I naprawdę jest coraz więcej powodów do przyjaźni.

133


1

3

PLASTIKOWE, ALE NIE NOWE

DRUGIE ŻYCIE

Kosmetyki należą do produktów, które wiążą się z dużą ilością plastikowych opakowań. Jednak coraz więcej firm stara się pakować kremy, balsamy i szampony w plastik z recyklingu. Tym samym coraz mniej jest na rynku tzw. dziewiczego plastiku, czyli powstałego specjalnie dla zapakowania produktu. Można już zaopatrzyć swoją łazienkę i kuchnię w butelki i tuby tylko i wyłącznie z recyklingu. Takie są opakowania np. Garnier Bio, OnlyBio, Love Beauty and Planet, Elseve czy N.A.E. Z odzyskanego plastiku powstają też akcesoria. Np. Wilkinson Sword Xtreme3 Eco Green to pierwsza jednorazowa maszynka tej marki zrobiona w 95 proc. z plastiku otrzymanego z recyklingu.

Fusy zebrane po zaparzeniu kawy mają właściwości dezynfekcyjne, pochłaniają brzydkie zapachy i zapobiegają namnażaniu się bakterii. Szybko schną, w dotyku są przyjemne i chłodne. Fusy można połączyć z materiałem uzyskanym ze skrobi kukurydzianej. Tak jest np. w pędzlach do makijażu Elite. Akcesoria promowane są hasłem „Make coffee. Not waste”. Kawowe fusy posłużyły także do stworzenia spinek, owijek i gumek do włosów. Mają naturalne kolory i naturalny zapach kawy. Naturalne surowce sprawiają, że te akcesoria są biodegradowalne – jeśli wrzucić je do kompostu, nie zostanie po nich ślad. Ozdoby do włosów powstają także z włókien z recyklingu bawełnianych T-shirtów i butelek PET (np. na jeden zestaw gumek potrzeba około 1/3 butelki PET 0,5 l; jedna duża spinka to mniej więcej jedna butelka o pojemności 0,5 l). Codzienne rozczesywanie włosów może odbywać się za pomocą szczotki wykonanej z kukurydzy i manioku Biofriendly. Taki materiał na kompostowniku przekształca się w wodę i dwutlenek węgla. Szczotki potrzebują też włosia – tu wprawdzie wykonano je z nylonu, ale stanowi on tylko 5 proc. masy całej szczotki.

2 ZERO WASTE Dla niektórych „zero waste” lub „less waste” (zero odpadów lub mniej odpadów) to styl życia – starają się w ogóle niewiele kupować, raczej pożyczają, wymieniają, nie wyrzucają. Inni przypominają sobie o tej filozofii, gdy trzymają w rękach coś, co mogliby wyrzucić do kosza, ale nagle widzą nowe zastosowanie dla przedmiotu. Less waste działa, gdy firma oferuje nam peeling z fusów po kawie (Bodyboom). Albo gdy puste opakowanie po kremie do rąk staje się pudełkiem na biurowe spinacze (zwierzaki od marki Venus). A także, gdy już w czasie wybierania produktu widzimy, że „to się może przydać”. Ta idea przyświecała marce Ewa Schmitt, która dawne papierowo-plastikowe opakowania nożyczek do paznokci zamieniła na mini kosmetyczkę z lnu i tworzywa. Taka funkcjonalność jest teraz bardzo pożądana.

134

TRENDY Klimat


5

PAPIER Z MAKULATURY

Dla nas niewielka zmiana, a dla drzew – ogromna. Papierowe etykiety są przecież konieczne na tak wielu produktach. Chcemy przeczytać, jak coś działa, z czego się składa… I wciąż czytamy, ale informacje podane są na papierze z makulatury. Pakuje się w niego akcesoria do włosów, kostki myjące, kremy do twarzy, podpaski, szczoteczki do zębów (Colgate, Humble Brush, Alterra). Marka Kneipp używa do etykiet tzw. papieru kamiennego. Nie zawiera on celulozy, a przy produkcji jednej tony zużywa się o ponad 28 tys. litrów mniej wody niż w procesie wytwarzania standardowego papieru. Znaczenie ma nawet czcionka użyta do opisów. Ta stosowana przez Kneipp (Ryman ECO) pozwala na ograniczenie zużycia tuszu o 33 proc. Makulaturowy efekt etykiet podoba się zwłaszcza osobom, które mogą w ten sposób szybciej rozpoznać produkty pasujące do tego wizerunku, czyli naturalne, biodegradowalne itp. Ale nie przesadzajcie z pociągiem do makulaturowej szarości! Zapakowana w materiały z recyklingu naturalna linia Face Boom przyciąga wyrazistymi kolorowymi opakowaniami, mieni się metalicznie. Trudno odgadnąć, że to nie „świeży” plastik i że etykieta jest zrobiona z biofolii przyjaznej środowisku.

4 ZAMIAST PLASTIKU Korzystanie z plastiku, który już krąży po świecie, to jedno z rozwiązań. Drugim jest korzystanie z surowców, które wyglądają jak plastik, ale – w przeciwieństwie do niego – są biodegradowalne. Inaczej mówiąc: w warunkach naturalnych ulegną rozkładowi. W wielu miejscach na świecie trwają testy, co najlepiej sprawdzi się w roli nowego tworzywa. Możemy już korzystać ze szczoteczek do zębów z bambusową rączką (Colgate, Humble Brush, Alterra) i trzymać je w bambusowym stojaku (zamiast plastikowego). W roli „naturalnego plastiku” sprawdza się też włókno z kukurydzy. Słomiano-kukurydziana mydelniczka do złudzenia przypomina plastik. Tak jak pojemniczki kremów-wkładów z serii Lirene Jestem Eco. Wykonane są z materiałów roślinnych, a plastikowy jest tylko słoiczek, którego się nie wyrzuca, tylko wypełnia wymiennym wkładem.

6 LEPSZE DLA POWIETRZA Fabryki produkujące kosmetyki i środki czystości w ostatnich latach dynamicznie się zmieniają. Szukają rozwiązań, które pozwolą im wyemitować do atmosfery mniej dwutlenku węgla. Z energii ze źródeł odnawialnych zasilana jest fabryka Eris. Ziaja i Pharma CF mają własne instalacje fotowoltaiczne. Produkty OnlyBio powstają w fabryce pasywnej, gdzie wszytko podporządkowane jest ochronie zasobów planety. Ale tzw. ślad węglowy nie zmniejsza się tylko w czasie produkcji. Liczy się także transport. Właściwie każda firma stara się zminimalizować wielkość opakowań swoich produktów, dzięki czemu w jednym dostawczym samochodzie mieści się ich więcej. Marka Kneipp obniża wagę swoich opakowań o mniej więcej 20 proc. Gdy setki butelek i pojemników zmienią rozmiar na mniejszy, da to w skali roku o wiele mniejszą liczbę ciężarówek wypuszczonych w trasę. Czyli: dotrze do nas tyle samo produktów, ale ilość spalin uwolniona do atmosfery będzie mniejsza.

135


136

TRENDY Klimat


7 BAWEŁNA NAJBLIŻSZA CIAŁU W najnowszych liniach podpasek i wkładek higienicznych króluje sprawdzona bawełna. Jednak technologia stojąca za tymi artykułami jest nowa. Materiał jest w 100 procentach organiczny, pochodzi z upraw niewykorzystujących sztucznych nawozów. Bawełna bielona jest bez użycia chloru. Także absorbujący wilgoć środek podpaski wykonany jest z naturalnej bawełny, brak w nim sztucznych substancji. To czyni z tych produktów odpady biodegradowalne. Podpaski Cleanic Naturals (na wyłączność w sklepach Rossmann) mogą pochwalić się certyfikatem ECOCERT, a podpaski Vuokkoset z linii „100 proc. bio” mają certyfikat Ecolabel. Ikony certyfikatów na opakowaniach dowodzą, że produkty pomyślnie przeszły weryfikację ekoekspertów – są dobre dla naszego zdrowia i dla planety. Podpaski Organyc, posiadające certyfikat ICEA, zapakowane są pojedynczo w ochronne tworzywo z biodegradowalnego polimeru ze skrobi kukurydzianej. Informacje na makulaturowym pudełku wkładek i tamponów Masmi przypominają, że organiczna bawełna, z której są wykonane, wolna jest od szkodliwych dioksyn. Z ekologicznej bawełny powstają także tampony Facelle. Komunikat „0 procent chemii” pojawia się także na tamponach Ginger Organic. Oprócz certyfikatu ECOCERT mają one potwierdzenie, że są odpowiednie dla alergiczek (Allergy Certified).

Co oznacza certyfikat? Certyfikaty przyznawane produktom naturalnym mają dawać klientowi poczucie bezpieczeństwa i uwiarygadniać markę. Oznaczają one m.in., że producent wykorzystuje surowce pochodzące z upraw ekologicznych, szanuje zasoby naturalne, a sam proces produkcji przebiega w sposób zrównoważony i przyjazny dla środowiska. Na opakowaniu produktu certyfikowanego umieszczona jest nazwa organizacji, która przyznała certyfikat: ECOCERT – międzynarodowa instytucja z siedzibą we Francji certyfikująca produkty organiczne i ekologiczne, w tym kosmetyki i detergenty. NaTrue – międzynarodowe stowarzyszenie certyfikujące kosmetyki naturalne i organiczne. Ecolabel – certyfikat Komisji Europejskiej przyznawany produktom i usługom, które charakteryzują się minimalnym wpływem na środowisko naturalne. Mogą go otrzymać kosmetyki spłukiwalne (np. szampony, odżywki, żele pod prysznic).

137


8

10

MNIEJ LANIA WODY

CZYSTO W DOMU I NA ŚWIECIE

Używanie kostek myjących (w drogeriach Rossmann dostępne są m.in. Nature Box, Isana i Bielenda czy Alterra) to spora oszczędność wody. Produkty te szanują wodę już choćby poprzez sam fakt, że prawie nie ma jej w ich składzie. Dla przykładu – jedna mała kostka myjąca to odpowiednik standardowej butelki żelu pod prysznic, a szampon w kostce zastąpi pół litra tego samego kosmetyku w płynie.

Również zaopatrując się w środki do czyszczenia domu, możemy podejmować bardziej ekologiczne decyzje. W opakowaniach z recyklingu i nadających się do ponownego przetworzenia sprzedawane są m.in. płyny do sprzątania marek Frosch i Klar. Formuły nowoczesnych produktów opierają się na naturalnych składnikach i tworzone są zgodnie z filozofią „tylko to, co niezbędne”. Ale naturalne są nie tylko środki czyszczące. Także akcesoria do sprzątania dostępne są w wersji eko. Na przykład o porządki w kuchni pomoże zadbać biodegradowalna ściereczka wykorzystująca siłę czyszczącą naturalnego octu. Biodegradowalne są teraz także chusteczki micelarne ze składników w 99 proc. pochodzenia naturalnego. Można je stosować od pierwszego dnia życia. Dorosłych też wspomogą – można nimi przemyć twarz albo ręce, gdy jesteśmy poza domem. Dodatkowa zaleta: zawierają prebiotyk, który wspiera dobre mikroby bytujące na naszej skórze.

11 BEZ OWIJANIA Pamiętacie, że jeszcze niedawno każdy krem w kartoniku zawinięty był w celofan? Przezroczyste tworzywo przylegało do papierowego pudełka, opakowanie z kremem zabezpieczone było więc podwójnie. Zaraz po kupieniu kremu mieliśmy do wyrzucenia dwa różne rodzaje śmieci – sztuczne tworzywo i papier. Nowe marki nie laminują swoich produktów, a starsze, np. L’Oréal, z tego zwyczaju zrezygnowały. OrklaCare, po sukcesie naturalnej serii Soraya Plante, postanowiła zrobić to w innych swoich produktach.

9

12

DOBRE DLA WEGAN Określenie „wegańskie” najczęściej kojarzymy z dietą, bo weganie nie jadają mięsa, jajek, ryb, produktów mlecznych i miodu. Ale weganizm to tak naprawdę styl życia znacznie szerszy niż zawartość talerza. Chodzi tu o wyeliminowanie produktów pochodzenia zwierzęcego ze swojego życia w różnych jego aspektach. Dlatego na kosmetykach i akcesoriach coraz częściej widać komunikat „100 proc. vegan”. Oznacza to m.in., że produkt nie był testowany na zwierzętach, w kremach nie ma dodatku miodu, a włosie pędzelka nie jest zrobione ze zwierzęcej sierści.

138

MAŁE RZECZY, DUŻA ZMIANA Łazienkowe drobiazgi także przeszły transformację. To małe przedmioty, ale siła ich oddziaływania na środowisko jest duża, bo używamy ich codziennie. Przykład: nitka dentystyczna. Opakowanie tej od marki Jordan jest zrobione z makulatury, a sama nitka powstała z recyklingowanych materiałów; ponadto po zużyciu też nadaje się do recyklingu. Inny drobiazg codzienny to patyczki kosmetyczne. Wybierając te marki ISANA, możemy mieć pewność, że są w pełni biodegradowalne, z końcówkami z ekologicznej bawełny bielonej tlenem. Plastikowy pojemnik na patyczki zastąpił makulaturowy kartonik.

TRENDY Klimat


13 MAKIJAŻ BEZ PLASTIKU Pędzli do makijażu nie zmienia się wprawdzie z taką regularnością, jak szczoteczek do zębów, ale i tu można wybrać produkty, które po zużyciu nie powiększą zbiorów globalnego plastiku. To miła świadomość. W produktach KillyS trzonek pędzla do nakładania różu czy pudru zrobiony jest z biodegradowalnego bambusa, a aluminiowa część łącząca rączkę z hipoalergicznym włosiem nadaje się do recyklingu. W pędzlach Ewa Schmitt Eco friendly rączka wykonana jest z kwasu polimlekowego PLA+PBAT, który otrzymuje się z odnawialnych surowców naturalnych, takich jak kukurydza, pszenica i maniok. Czyli w warunkach kompostowania te nowocześnie zaprojektowane akcesoria zamieniłyby się w dwutlenek węgla i wodę.

14 BIOSKŁADNIKI Aloes i zielona herbata w nowych dezodorantach pochodzą z bioupraw – podaje marka Nivea. Co to oznacza? Że pozyskanie surowców odbywa się z poszanowaniem praw natury, czyli nie niszczy się uprawami ekosystemu. Dla firm i dla nas, klientów, liczy się już nie tylko to, jak jakiś składnik działa na skórę, ale też, jak jego pozyskiwanie oddziałuje na planetę. Dlatego producenci drobiazgowo sprawdzają hodowców i dostawców, a często przy swoich wyborach kierują się certyfikatami zewnętrznych organizacji, które świadczą o etycznym postępowaniu wobec planety i ludzi. Surowce ze zrównoważonych źródeł znajdziemy też np. w kosmetykach z linii Garnier Bio, Lirene, czy Uzdrovisco.

139


Mniej plastiku

Krok po kroku

tekst

Aleksandra Zawalich zdjęcia

Bogusław Szulc

Każdemu z nas zdarzyło się spacerować w parku czy w lesie i zauważyć stertę śmieci. Albo pływać w morzu razem z ławicą pustych plastikowych butelek. Dlatego coraz częściej czujemy potrzebę przeciwdziałania zanieczyszczaniu naszej planety.

140

TRENDY Klimat


N

a tę rosnącą świadomość ekologiczną starają się znaleźć własną odpowiedź firmy produkujące kosmetyki czy środki czystości. Proponują nam rozwiązania, dzięki którym możemy zużywać mniej plastiku: dolewki renomowanego mydła w płynie czy szamponu do butelek wielokrotnego użytku, słoiczek, do którego wsadzimy mniej „plastikowy” wkład z nową porcją kremu, a nawet pojedyncze cienie do powiek, z których sami skomponujemy własną paletkę. – Nie chodzi o to, że plastik – tani, giętki, a nawet ratujący życie, gdy używa się go do produkcji sprzętu medycznego – jest zły sam w sobie. Rzecz w tym, że stworzyliśmy kulturę marnotrawstwa, opierającą się na przedmiotach jednorazowego użytku – pisze Will McCallum, dyrektor ds. Oceanów Greenpeace UK, we wstępie do swojej książki „Jak zerwać z plastikiem”. Ma na myśli np. reklamówki, słomki, kubki na kawę czy plastikowe opakowania, które po wyrzuceniu często rozkładają się przez setki lat. Autor podpowiada, co robić, by wieść życie „mniej plastikowe”. Wystarczy np. zaopatrzyć się w butelkę na wodę, kubek na kawę wielokrotnego użytku i płócienną torbę na zakupy, czy segregować śmieci, tak by jak najwięcej odpadów trafiało do ponownego przetworzenia.

REFILL STATION, CZYLI WIELORAZOWA BUTELKA NA DOLEWKI Rossmann razem z firmą OnlyBio.life zaproponował coś jeszcze: od czerwca w łódzkiej drogerii w Manufakturze można skorzystać ze stacji do napełniania butelek wielokrotnego użytku kosmetykami oraz środkami czystości (tzw. refill station). – Coraz więcej klientów świadomie wybiera produkty i rozwiązania zmniejszające zanieczyszczenie środowiska. Poszukuje artykułów w dużych opakowaniach, które można przelewać do osobno kupionych butelek z pompką, koncentratów do rozcieńczania, mydeł czy szamponów w kostce. Stąd także pomysł na refill station – chcieliśmy dać klientom możliwość ograniczenia zużycia plastiku poprzez napełnianie butelek wielokrotnego użytku naturalnymi kosmetykami i środkami czystości – powiedział „Skarbowi” prezes Rossmanna Marek Maruszak. Wystarczy raz kupić butelkę – szklaną o pojemności 500 ml lub jedną z plastikowych, z tworzywa pochodzącego z recyklingu, o pojemności 500 ml lub 1250 ml, a później przychodzić jedynie po „dolewki”. – Nie mamy planety B. Pierwsza w Polsce automatyczna stacja refill to nasz wspólny wielki gest dla Ziemi – powiedział „Skarbowi” Marcin Pawlikowski, prezes OnlyBio.life. Z kraników płyną produkty polskiej marki OnlyBio, takie jak: szampon do włosów, żel pod prysznic, mydło w płynie oraz płyny do mycia naczyń, prania i płukania tkanin. Wszystkie są naturalne, wegańskie i posiadają certyfikat ECOCERT (wydaje go francuska organizacja certyfikująca

Stacja z dystrybutorami do rozlewania kosmetyków oraz produktów do prania. Wystarczy kupić butelkę wielokrotnego użytku lub przyjść z własną, wcześniej kupioną, wybrać produkt na ekranie monitora i podstawić butelkę pod odpowiedni kran.

141


powstała w 1991 r., działająca w wielu krajach) dla produktów naturalnych i ekologicznych. W składzie kosmetyków są naturalne, pochodzące z rzepaku substancje, takie jak lewan i surfaktyna. Lewan zwany jest roślinnym kwasem hialuronowym – doskonale wiąże wodę i jako naturalny probiotyk chroni mikrobiom naszej skóry. Surfaktyna to botaniczny odpowiednik substancji myjących – dokładnie czyści i ma właściwości antybakteryjne. – Surfaktyna i lewan to surowce całkowicie nietoksyczne i biodegradowalne, dlatego są tak bezpieczne dla ludzkiej skóry i przyjazne dla środowiska naturalnego – tłumaczy profesor Marcin Łukaszewicz, biolog specjalizujący się w biologii molekularnej i biotechnologii.

Dla dobra planety Swoją cegiełkę do ratowania planety można dołożyć nie tylko poprzez korzystanie ze stacji refill, lecz także kupując kosmetyki czy środki czystości w dużych opakowaniach uzupełniających. W domu można je sobie przelać np. do szklanej butelki wielokrotnego użytku. Takie refille były dotąd kojarzone głównie z mydłami w płynie lub środkami czystości. Jednak gama kosmetyków do dolewania cały czas się powiększa. W Rossmannie można już zaopatrzyć się w opakowanie uzupełniające nawilżającego płynu micelarnego 3 w 1 (500 ml) marki OnlyBio: czyli jeden refill odpowiada dwóm butelkom takiego płynu. Ciekawą propozycję dla klientek, którym leży na sercu czystość planety, ma polska marka Lirene. Raz kupujemy słoiczek, do którego pasują wkłady z różnymi kremami z serii Jestem ECO. Gdy zużyjemy wkład, nie wyrzucamy słoika, a jedynie dokupujemy nowy wkład z kremem. Dzięki słoiczkowi wielokrotnego użytku mniej plastiku trafi do środowiska – opakowanie wkładów jest wykonane z materiałów pochodzenia roślinnego i w stu procentach nadaje się do recyklingu. Ponadto żaden produkt z tej serii nie jest zafoliowany, a kartonikowe opakowania w 90 proc. pochodzą z makulatury. I jeszcze jedna dobra wiadomość: Lirene hoduje potrzebne do wyrobu tych kremów składniki w swoim laboratorium, co oznacza, że nic nie zostaje podkradzione naturze, a jednocześnie jest… naturalne.

142

Only Bio Filozofia marki OnlyBio to 3 x 100%, czyli w stu procentach naturalne surowce (przynajmniej 99 proc. składników pochodzenia naturalnego), w stu procentach ekologiczne opakowania oraz w stu procentach bezpieczna dla środowiska fabryka (w zespole jest niemal 30 naukowców, firma posiada własną biorafinerię). Wszystkie składniki pochodzą z ekologicznych, certyfikowanych upraw; firma zapewnia, że nadzoruje wykorzystywane przez siebie składniki od ziarna aż po zbiory. Naturalność produktów potwierdza certyfikat ECOCERT w najwyższym standardzie COSMOS, a ich wegańskość – certyfikat Vegan Society. Produkty, które wchodzą w pośredni lub bezpośredni kontakt ze skórą, mają swoją wersję hipoalergiczną z certyfikatem Asthma-Allergy Denmark i jako pierwsze w Polsce otrzymały rekomendację Polskiego Towarzystwa Dermatologicznego. „Czy wiesz, że około 30 proc. naszych domowych odpadów stanowią zużyte opakowania? Dla naszego środowiska nie bez znaczenia jest to, z czego są wykonane. Reklamówka, która trafi na wysypisko, będzie się rozkładać do 450 lat, a plastikowym butelkom może to zająć nawet tysiąc lat. Dlatego też w OnlyBio i OnlyEco szczególnie dbamy o to, by opakowania naszych produktów były nie tylko eleganckie i praktyczne, ale przede wszystkim wytworzone z tworzyw organicznych albo w pełni recyklingowanych. Już w 2020 roku będziemy korzystać z opakowań wykonanych w stu procentach z trzciny cukrowej oraz ze szkła”, czytamy na stronie internetowej firmy. Na stronie www.onlybio.life jest licznik zaoszczędzonych opakowań. Każdy sam może sprawdzić, ile mniej można zużyć plastiku, dzięki korzystaniu z opakowań wielorazowego użytku. Firma deklaruje także, że jej zakład będzie w stu procentach funkcjonował zgodnie z filozofią zero waste oraz Circular economy: niezbędną energię zapewnią panele fotowoltaiczne, a ogrzewanie – ekologiczne pompy ciepła. Do końca 2020 roku powstanie w pełni bezemisyjna fabryka, pokryta roślinami pochłaniającymi dwutlenek węgla i otoczona parkiem, który pozwoli na chwilę wytchnienia po całodziennej pracy.

TRENDY Klimat


DROGERIA ROSSMANN W MANUFAKTURZE ul. Drewnowska 58, 91-002 Łódź Tuż przy stacji z refillami znajdują się półki z kosmetykami naszej marki Manufaktura Piękna – mydła, balsamy, pilingi. Można powąchać, wypróbować, wetrzeć… (zdjęcie z lewej strony)

143


Uroda kiełkująca z natury

Pędy, kiełki, pąki – te koncentraty młodości wykorzystywane są w naturalnych kosmetykach Lirene Jestem ECO. Zastanawiasz się, czy nie jest to niszczenie nowych pokoleń roślin? Nie obawiaj się – pozyskuje się je bez zubażania przyrody, wprost z laboratoryjnych hodowli, a zarazem w pełnej harmonii z naturą.

Z

Moniką Rzepką, Szefem Działu Technologiczno-Wdrożeniowego Laboratorium Kosmetycznego Dr Irena Eris rozmawia

Justyna Ślusarczyk,

autorka bloga Justine-in-Time.pl

K

osmetyki naturalne kojarzą się często z dojrzałymi ziołami zbieranymi na łąkach, w lasach. Powiązanymi w pęki, suszonymi na romantycznych gankach… Lirene nieco inaczej podeszło do tematu. W swojej naturalnej linii Jestem ECO wykorzystujecie pędy, kiełki i pąki roślin, które w dodatku hodujecie w laboratoriach. Skąd pomysł na taką innowację? Szukaliśmy czegoś oryginalnego, naturalnego i skutecznego. A cóż lepiej zapewni nam młody wygląd niż młode rośliny? Pędy, kiełki, pąki są koncentratem składników odżywczych i energii potrzebnej roślinom do wzrostu. Jest w nich obfitość białek, soli mineralnych, witamin. To z nich wyrasta cała dorosła dorodna roślina. My tę siłę wykorzystujemy do odmładzania skóry. W królestwie zwierząt odpowiednikiem młodej formy rośliny byłoby jajko, a przecież doskonale znamy właściwości odżywcze białka i żółtka. Białka odgrywają główną rolę w naszej skórze, są jej podstawowym budulcem. Tutaj znaleźliśmy wspólny mianownik. Możliwość dostarczenia skórze cegiełek – aminokwasów do budowy własnych struktur – oraz składników aktywnych działających na nią witalizująco, np. poprzez pobudzanie produkcji kolagenu, poprawę kolorytu, nawilżenia. To podstawa w pielęgnacji skóry. Czy właśnie na te benefity stawiacie w produktach Jestem ECO? Tak. Nawilżenie, wygładzenie, regeneracja. Cała linia jest uniwersalna, kompaktowa. Nie dzielimy kosmetyków według ich przeznaczenia dla poszczególnych grup wiekowych, a wybieramy raczej wedle potrzeb skóry. W skład linii wchodzą trzy kremy, serum olejkowe oraz odżywka pod

144

oczy i na okolice ust. Powiem szczerze, jak kobieta kobiecie. Uważam, że wcale nie zmarszczki decydują o tym, jak jesteśmy postrzegane przez otoczenie. Młodość to bardziej kwestia witalności skóry – wyrównania kolorytu, zniwelowania szarości, ziemistości, zmęczenia. Chodzi też o przywrócenie komfortu, czyli odbudowę bariery hydrolipidowej odpowiedzialnej za nawilżenie, ładne napięcie, gładką fakturę. Nie zlikwidujemy całkowicie zmarszczek w dwa, cztery tygodnie, ale możemy zahamować proces ich pogłębiania. Najważniejsze, by skóra wyglądała zdrowo, była świetlista. To właśnie jest oznaką młodości, wtedy sprawiamy wrażenie, że tryskamy energią. Młode rośliny to magazyny energii. Opracowując nowe formuły kosmetyków Jestem ECO, wykorzystałyśmy właśnie tę energię. Jakie są wasze standardy w uznawaniu kosmetyków za naturalne? Nie wyznaczamy ich sami. Nad linią Jestem ECO pracujemy – projektujemy i produkujemy kosmetyki – według standardów COSMOS, pomimo że linia nie ma ECOCERT-u. COSMOS to stowarzyszenie zrzeszające 5 europejskich organizacji certyfikujących, wśród nich np. francuski ECOCERT czy niemiecki BDIH. Organizacje te wypracowały wspólne standardy zwane COSMOS i obecnie pracują wedle tych samych zasad. Certyfikację wystarczy uzyskać w jednej z nich. My wybraliśmy ECOCERT, który ma bardzo restrykcyjne zasady dotyczące certyfikacji kosmetyków naturalnych czy organicznych. Zaczynają one obowiązywać już na samym etapie pozyskiwania składników. Musimy przedstawić dowody, dokumenty, zaświadczenia mówiące

TRENDY Klimat


o tym, jakimi metodami była hodowana roślina, w jaki sposób wytworzony z niej został dany ekstrakt. Pod uwagę brane są także opakowania. Nasze powstają z materiałów z recyklingu oraz z biodegradowalnego „plastiku” z trzciny cukrowej. Zrezygnowaliśmy ze stosowania celofanu. Papier opakowaniowy wykorzystywany w części naszych opakowań ma certyfikat FSC – pochodzi z drzew, które zaraz po wycięciu są zastępowane nowymi, oraz z makulatury – jak w przypadku serii Jestem ECO. Ale najciekawsze jest to, że w serii Jestem EKO zastosowaliśmy system refilli. Kupuje się tylko jeden słoiczek i uzupełnia go wkładami z produktem, dzięki czemu zużywamy mniej plastiku. Żeby produkt został nazwany naturalnym według kryteriów COSMOS, musi mieć min. 95 proc. składników pochodzenia naturalnego i spełniać pozostałe standardy dotyczące wszystkich kroków produkcji, na przykład mycia i dezynfekcji urządzeń na liniach wytwórczych. Odpowiedniej jakości musi być także woda oczyszczona w podwójnej osmozie. Nie można używać chloru do jej wyjaławiania. Dozwolone są tylko metody fizyczne uzyskiwania czystego H2O. To wszystko – każdy krok – musimy udowodnić, udokumentować. Przechodzimy cykliczne audyty na każdym etapie – od projektowania do sprzedaży. Minimum raz w roku, a czasem nawet „na wyrywki”. Kolejnym wyrazem troski o środowisko jest minimalizacja zużycia wody, która służy do chłodzenia zbiorników z masą kosmetyczną wytwarzaną na ciepło. Są to tzw. płaszcze chłodzące, w których woda krąży w obiegu zamkniętym i jest wielokrotnie wykorzystywana. Stale badamy jakość, by nie doszło do jej zakażenia, mimo że nie ma ona bezpośredniej styczności z produktem. Jeśli chodzi o energię potrzebną do produkcji, cała firma korzysta ze źródeł odnawialnych. Także na to mamy certyfikat. W tym zakresie jesteśmy w pełni eko. Trend zero waste jest u nas wszechobecny. Wróćmy do samych surowców. Pozyskujecie je bez zubażania przyrody. Czy to ma związek z hodowlą laboratoryjną, czy raczej przypomina uprawę kiełków w domu? Staramy się nie ingerować w dziką przyrodę. Sami hodujemy młode rośliny na potrzeby linii Jestem ECO. W laboratoriach znajdują się specjalne, piętrowo ustawione kuwety do hodowli roślin. Możemy kontrolować warunki, w jakich wzrastają. Mamy wpływ na wszystko, np. na temperaturę i wodę, jaką zasilamy rośliny. Nie stosujemy pestycydów ani sztucznych nawozów. W tych optymalnych okolicznościach rośliny rosną nawet dwukrotnie szybciej! Mają stałą, ustaloną zawartość składników aktywnych. Są biologicznie i chemicznie czyste. Swoje surowce znamy więc od początku do końca. W przypadku zbierania pąków procesy następują jeden po drugim. Rośliny są natychmiast odtwarzane. Które rośliny marka pozyskuje z własnej hodowli? Na przykład mój ulubiony krokosz barwierski, zwany szafranem łąkowym. To ciekawa roślina, daje witalność skórze, pobudza produkcję kolagenu. Dzięki fitosterolom działa łagodząco i przeciwzapalnie, np. kojąc podrażnienia powstałe pod wpływem słońca. Flawonoidy „wymiatają” wolne rodniki, podobnie jak witamina E, zwana witaminą młodości. Innym przykładem są kiełki owsa – również bogate w witaminę E, zawierające ceramidy, czyli cenny składnik

cementu międzykomórkowego, dostarczające lipidów, które uzupełniają barierę skórną. Albo jarząb domowy, czyli znana wszystkim jarzębina – jej pąki dają nam ekstrakt bogaty w bioflawonoidy usprawniające mikrokrążenie w skórze oraz witaminę C, która wykazuje działanie anti-aging, a ponadto jest silnym antyoksydantem. Nie zbieracie roślin dziko rosnących? Na potrzeby tej gamy produktów – nie. Ale nie wszystko możemy zrobić we własnym laboratorium. Korzystamy więc także z surowców, które sprowadzamy z całego świata, choć ostatnio bardziej skupiliśmy się na naszym obszarze geograficznym, by ograniczyć transport, który zanieczyszcza środowisko. Dodatkowo, w dobie pandemii, staramy się wspierać krajowych przedsiębiorców. Oczywiście producenci lokalni również muszą wylegitymować się certyfikatem i potwierdzeniem metod produkcji. Sami także przeprowadzamy im audyty, nic nie pozostaje jedynie na papierze. Sprowadzamy z zagranicy np. emulgatory z oliwek, bo ich sami nie produkujemy z racji warunków klimatycznych. Inne składniki pochodzące „ze świata” to emulgator z kokosa, oleje (moringa, arganowy, z palmy babassu), konserwant uzyskany z wiciokrzewu, no i kompozycje zapachowe – tradycyjnie z Francji, kolebki perfumiarstwa. Jakich substancji nie da się pozyskać z natury? Chyba na wszystko jest już metoda. Tylko nie zawsze zastosowanie danego składnika jest sensowne. Przykładowo w linii Jestem ECO występują syntetyczne konserwanty, bo od strony bezpieczeństwa i stabilności jest to zasadne. Używamy konserwantów zgodnych ze standardami COSMOS. Zapewniają one czystość mikrobiologiczną, by po włożeniu do kremu palca, na którym mamy własną florę bakteryjną, nic się w słoiczku nie rozwinęło. Skoro surowce produkuje się w laboratorium, to czy powstają z nich kosmetyki naturalne, czy konwencjonalne? Całkowicie naturalne. Nie ma znaczenia, czy dana roślina uprawiana jest w laboratorium, czy na polu. Ważne jest, w jakich warunkach wzrastała i jak została przetworzona. Wolno stosować metody fizyczne lub chemiczne, ale tylko te zgodne z 12 zasadami zielonej chemii, np. bez żadnych rozpuszczalników typu glikole. Istotny jest proces preparowania – w jaki sposób otrzymujemy wyciąg ziołowy, który wkładamy do receptury. Stosujemy wodne, olejowe, glicerynowe maceraty i tłoczenie. Także suszenie i proszkowanie, czyli proste metody – zgodnie z opisanymi ekologicznymi standardami. W tzw. zielonych laboratoriach nauka i natura idą w parze. Ostatnie lata to intensywny rozwój zielonych technologii. Zmiana myślenia prowadząca do tego, by zastępować syntetyki składnikami naturalnymi. To zjawisko rozciąga się na wszystkie dziedziny życia. Co daje posiadanie własnego laboratorium? Zapewnia przewagę konkurencyjną. Mamy szansę zrobić coś przełomowego, czego nikt jeszcze nie ma. Być w trendach, a nawet wyprzedzać konkurencję o krok. Tu pracujemy nad nowymi pomysłami. Patenty? Dla tej linii jeszcze ich nie mamy. Muszą dotyczyć czegoś unikalnego, o czym nikt na świecie nie wspomniał. Niczego nie mogę zdradzić na ten temat… O słowo za dużo i nici z patentu. W samej firmie wie o tych pracach tylko kilka wtajemniczonych osób. Reszta będzie z nami świętować, kiedy patent zostanie przyznany.

145


Jak używać m u se r 1

Serum to

silnie skoncentrowane składniki pielęgnacyjne. Opakowanie jest małe, bo używa się tylko kilku kropli.

4

Jeśli serum ma lekką konsystencję, nałóż aplikatorem

po kropelce na czoło, policzki, szyję i dekolt. Nie dotykaj przy tym aplikatorem skóry, żeby go nie zanieczyścić.

7 Nałóż krem. Jeśli serum i krem są

z tej samej serii, na pewno do siebie pasują. A co, jeśli nie masz kremu do kompletu? Użyj kremu o prostym składzie, żeby uniknąć ewentualnych interakcji ze składnikami serum. Na dzień odpowiedni będzie krem nawilżający, a na noc – regenerujący.

Konsultacja: dr n. med. Małgorzata Huczek, dermatolog 146

2

Dla jakiej skóry?

Jeśli masz skórę trądzikową, łojotokową, wypróbuj serum z witaminą B3. Jeśli twoim problemem jest sucha, odwodniona skóra, szukaj serum z kwasem hialuronowym. Przy pierwszych zmarszczkach sprawdzą się preparaty z retinolem, witaminą C lub bakuchiolem.

5

Jeśli serum jest oleiste, nałóż 3-5 kropel na środek dłoni i rozgrzej je, pocierając ręce. Potem dotknij dłońmi policzków, czoła, szyi i dekoltu.

Uwaga! W dniu, w którym używasz toniku z kwasami AHA lub BHA, czyli glikolowym, salicylowym, migdałowym czy jabłkowym, zrezygnuj z serum z witaminą C lub retinolem, bo grozi to podrażnieniem skóry. Z tego samego powodu nie stosuj kremu z retinolem na serum z witaminą C.

3

Serum nakładaj na oczyszczoną twarz, po użyciu toniku.

6

Delikatnie wmasuj lub wklep nałożone serum. Nie rozciągaj przy tym skóry! Odczekaj minutę, aż serum się wchłonie.

Więcej serum! Serum to kuracja aktywnymi składnikami. W drogeriach dostępne są nie tylko sera do twarzy - także do włosów, brwi, rzęs, paznokci i ciała.


c o m j y Odkr drzewa ! o g e n a i herbac Płyn do oczyszczania twarzy usunie zanieczyszczenia

Krem na dzień i na noc zmiękczy skórę, zadziała Olejek leczniczy pomoże antybakteryjnie w walce z zaskórnikami i przeciwzapalnie i krostami

Originals to kosmetyki dostępne tylko w drogeriach Rossmann. Oprócz serii z drzewem herbacianym, znajdziesz wśród nich produkty z nawilżającym aloesem, wygładzającą morelą oraz przeciwutleniającą witaminą E.


h c y w o n 3000 a k e z c w ó t k u d o pr ! e i b e i C na Szukaj znaku „Nowe!” na etykietach, poznaj ekscytujące inspiracje


Lidl – Przejdź do promocji >>>

Kaufland – Przejdź do promocji >>>

Biedronka – Przejdź do promocji >>>

Tesco – Przejdź do promocji >>>

Netto – Przejdź do promocji >>>

Aldi – Przejdź do promocji >>>

Carrefour – Przejdź do promocji >>>


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook