

WIELE OSÓB Z BRANŻY IT TWIERDZI, ŻE JESTEŚMY
![]()


WIELE OSÓB Z BRANŻY IT TWIERDZI, ŻE JESTEŚMY
Liczne wydarzenia, ale też coraz bardziej aktywny rynek, stawiają wyzwanie każdej z organizacji. Owe wyzwania, o czym nie można zapomnieć, są prawdziwą podstawą naszej branży. To dla ich przezwyciężania, a w konsekwencji dla rozwoju i zysków, pracujemy.
Tą niezwykłą aktywność branży widać w bieżącym numerze magazynu IT Reseller, na okładce którego znajduje się zdjęcie z jednej z najważniejszych debat drugiej połowy roku. Ta inspirująca rozmowa pomiędzy liderami branży odbyła się podczas wydarzenia AB Możliwości i Rozwój 2025. Ja i Mariusz Laurisz mieliśmy przyjemność i zaszczyt prowadzić tę dyskusję, a dziś zapraszamy do przeczytania jej omówienia, obecnego w tym numerze.
Mówiąc o rzeczach wielkich, nie można nie wspomnieć o największym wydarzeniu w branży: Dell Technologies Forum. Tegoroczna edycja pod wieloma względami różniła się od poprzednich. Dla tych, którzy nie mogli się pojawić na tej imponującej konferencji, relacja zawarta na stronach tego numeru będzie interesującym wprowadzeniem w przekaz i wartości, które promował Dell na swoim wydarzeniu. Poza wielkimi konferencjami, jesień to także czas wielkich tematów. Jednym z najważniejszych jest bezpieczeństwo - wiodący obszar wydarzenia Cyber24Day, na którym nie mogło zabraknąć naszej redakcji. Bezpieczeństwo było także istotnym obszarem tematycznym podczas HPE Innovation Day 2025. Spotkanie na stadionie stołecznej Legii było jednym z większych wydarzeń w ostatnich miesiącach, także za sprawą poważnych zmian w samej firmie, jak i w środowiskach, które obsługuje. Ekspercka wiedza, nacisk na bezpieczeństwo i efektywność były także przedmiotem tegorocznej, już XXI edycji Forum Teleinformatyki. Poruszane podczas konferencji tematy zmuszają do myślenia o szerokim ujęciu tematyki technologicznej w Polsce, dlatego zachęcamy do przeczytania naszej relacji z tego wydarzenia. Nie zapominamy także o branży AV/DS. W tym wydaniu przybliżamy czytelnikom także spotkanie Pro AV Competence Day 2025, skupione na technologiach wyświetlania obrazu w zastosowaniach profesjonalnych.
O ostatnim wydarzeniu wspominam ze szczególną przyjemnością. IT Channel Leaders 2025, czyli druga edycja naszej gali poświęconej przede wszystkim liderom i liderom branżowym oraz programom partnerskim, zamiast samym brandom, była więcej niż udana. Nie ma wielu innych wydarzeń, na których istnieje możliwość swobodnego kontaktu pomiędzy wszystkimi uczestnikami branży. Z tego miejsca raz jeszcze gratuluję wszystkim nagrodzonym. To wy jesteście silnikami, napędzającymi branżę!
To jednak nie jest nasze ostatnie słowo tego roku. Już wkrótce, 3 grudnia, odbędzie się premiera publikacji „AI Radar Trendbook” - ponad 400 stron poświęconych sztucznej inteligencji i jej zastosowaniom w praktyce.
Życzę przyjemnej lektury,
Krzysztof Bogacki
Redaktor Naczelny IT Reseller www.itreseller.pl
pobrać magazyn w wersji elektronicznej, zeskanuj kod QR
ŹRÓDŁO INFORMACJI Z BRANŻY IT, TYTUŁ WYDAWANY
NIEPRZERWANIE OD 2002 ROKU.
NAKŁAD DRUKOWANY 5 000 egzemplarzy
WERSJA ELEKTRONICZNA +15 000 egzemplarzy
PRENUMERATA prenumerata@itreseller.pl
ISSN 1730-010X
WYDAWCA
SMART MEDIA SP. Z O.O. Domaniewska 47/10 02-672 Warszawa, PL biuro@itreseller.pl
REDAKCJA
ADRES BIURA REDAKCJI ul. Domaniewska 47/10 02-672 Warszawa, PL redakcja@itreseller.pl +48
MARIUSZ LAURISZ CEO / Wydawca m.laurisz@itreseller.pl
KRZYSZTOF BOGACKI Redaktor naczelny k.bogacki@itreseller.pl
RAFAŁ SKRZYPEK Sekretarz redakcji r.skrzypek@itreseller.pl
MIECZYSŁAW T. STARKOWSKI m.starkowski@itreseller.pl
EWELINA STÓJ e.stoj@itreseller.pl
REKLAMA I WSPÓŁPRACA
ADRES BIURA Domaniewska 47/10 02-672 Warszawa, PL reklama@itreseller.pl +48 601 583 698
SERWISY INTERNETOWE www.itreseller.pl
Zdjęcia: archiwum IT Reseller, materiały prasowe, AdobeStock, Piotr Gamdzyk
–ZAUFANIE
BIZNES ZACZYNA SIĘ OD DIALOGU

6 WYDARZENIE, KTÓRE INTEGRUJE BRANŻĘ IT, JAK ŻADNE INNE
IT CHANNEL LEADERS 2025
16 SEKRETNY SKŁADNIK SUKCESU –ZAUFANIE
BIZNES ZACZYNA SIĘ OD DIALOGU
24 AI. PO PROSTU. DELL TECHNOLOGIES FORUM 2025
30 REBRANDING SHARP/NEC, LEDOWE TRENDY I PRZYSZŁOŚĆ AV PRO AV COMPETENCE DAYS 2025
36 AI, CHMURA, SIECI I SUWERENNOŚĆ CYFROWA
HPE INNOVATION DAY 2025
42 SYMULACJE NA GRANICY PRĘDKOŚCI
HPE INNOVATION DAY 2025
46 ZIELONE CENTRUM DANYCH OFICJALNE OTWARCIE NOWEGO CENTRUM DANYCH ATMAN
50 NIKOMU NIE UFAJMY SYNOLOGY SECURITY SOLUTIONS DAY 2025
56 AB PO RAZ JEDENASTY
DYSTRYBUTOREM ROKU W POLSCE CONTEXT CHANNELWATCH 2025
58 DLACZEGO POLSKIE FIRMY WCIĄŻ CZEKAJĄ Z WDROŻENIAMI
PREMIERA RAPORTU OVHCLOUD (NIE) GOTOWI NA AI
62 PLATFORMA HP WORKFORCE
EXPERIENCE – NOWA ROLA
TECHNOLOGII W BIURZE
MICHAEL BLESSING, DYREKTOR
I SZEF DZIAŁU HP SOLUTIONS
CATEGORY NA CEE
66 ERA DYSKUSJI SIĘ KOŃCZY, POLSKA CYFRYZUJE SIĘ NA SERIO XXXI FORUM TELEINFORMATYKI
70 PRZEDE WSZYSTKIM WSPÓŁPRACA CYBER24 DAY
76 NERW PAŃSTWA CYBER24 DAY
82 BIELIK I CO DALEJ? PROBLEMY POLSKIEGO AI CYBER24 DAY
88 C ZOŁGI, BŁOTO I DUCH DRUŻYNOWEJ RYWALIZACJI FINAŁ BIZNES LIGI 2025 RUNMAGEDDON X MOTOROLA
92 DLACZEGO TWOJE IQ TRACI NA WARTOŚCI, A EQ DECYDUJE O PRZETRWANIU ECOSYSTEMS 2030






IT CHANNEL LEADERS 2025
Za nami druga edycja uroczystej gali IT Channel Leaders 2025, która z całą pewnością udowodniła, że jak żadne inne wydarzenie nie tylko doskonale ale i w świetnym stylu integruje środowisko branży IT w Polsce
Wydarzenie, które ponownie odbyło się w eleganckich wnętrzach Hotelu Raffles Europejski w Warszawie, stanowi swoiste uzupełnienie obecnej w kalendarzu branży niemal od dekady uroczystej gali IT Champions i staje się coraz bardziej istotne. Dlaczego? Otóż to doskonała okazja do uhonorowania dokonań w dziedzinach, które często pozostają poza światłem reflektorów. Nagradzamy szefów marketingu, najlepszych managerów w kanałach partnerskich, ale też najciekawsze wydarzenia i inicjatywy.
Podobnie jak rok temu, organizacja wydarzenia była w całości dziełem naszego wydawnictwa. Galę w świetnym stylu poprowadzili wspólnie nasi liderzy: Mariusz Laurisz, CEO IT Reseller oraz Krzysztof Bogacki, redaktor naczelny IT Reseller. Postawili oni na autentyczność, witając gości słowami pełnymi ciepła i prawdziwej dumy: – Droga branżo, przyjaciele, jest mi niezmiernie miło, że jesteście tutaj dzisiaj z nami, aby wspólnie świętować Wasze sukcesy! To wielki zaszczyt móc nie tylko gościć, ale przede wszystkim nagradzać, tak znakomitych gości, z całą pewnością prawdziwą elitę branży IT w Polsce!
Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję, że jesteście tutaj dzisiaj z nami! Pamiętajcie, że zawsze możecie na nas liczyć! Życzę udanej i pełnej sukcesów imprezy! – podkreślił Mariusz Laurisz.
IT Channel Leaders stało się także jednym z tych wydarzeń, które skutecznie integrują branżę. W tym roku zgromadziło niemal setkę przedstawicieli producentów, dystrybutorów i integratorów. Większość spotkań branżowych skupiona jest wokół organizatora – konkretnej firmy, której konkurencji nie znajdziemy wśród uczestników. W przypadku naszych wydarzeń jest inaczej i IT Channel Leaders to doskonały przykład tego, jak konkurencyjne wobec siebie firmy mogą wspólnie celebrować sukcesy.
– To druga edycja IT Channel Leaders, wydarzenia, które powstało, aby wskazać kanał partnerski jako kluczowy element rynku IT. Od programów partnerskich, przez wydarzenia, po programy i projekty specjalne, nagradzamy Wasze całoroczne wysiłki, by uczynić branżę bardziej prężną, zintegrowaną i skuteczniejszą. Także podczas IT Channel Leaders wybieramy branżowych MVP – najbardziej cennych zawodników i zawodniczki swoich
zespołów – wyróżniających się w obszarach sprzedaży, kierowania kanałem partnerskim oraz w marketingu –zaznaczył Krzysztof Bogacki.
Inspirujące wystąpienia
Prelegentką rozpoczynającą imprezę była Angelika Chimkowska, ekspertka od strategii marki i komunikacji.
Jej wystąpienie zadziałało jak lustro, w którym branża zobaczyła swoje odbicie – momentami brutalnie szczere, ale niezwykle trafne. Temat wystąpienia brzmiał bowiem: LinkedIn jako narzędzie do budowania marki osobistej w sektorze IT. Brzmi banalnie? No właśnie nie. Bo o ile wszyscy wiedzą, że content merytoryczny jest ważny, o tyle niewiele osób rozumie, że musi być też odpowiednio zapakowany. Chimkowska postawiła sprawę jasno: – To, jak jesteśmy postrzegani w sieci, bezpośrednio wpływa na nasze relacje biznesowe i możliwości rozwoju kariery. Suche techniczne wpisy? Scrollowane bez mrugnięcia okiem. Coś z ludzką twarzą, z emocjami, z jakimś przekazem? Angażujące. Mówiąc wprost: jeśli prowadzisz kanał partnerski albo zarządzasz marketingiem, a Twój profil

na LinkedIn wygląda jak „cyfrowy nekrolog”, to masz problem. I Chimkowska pokazała, jak ten problem rozwiązać –konkretnie i bez zbędnych ozdobników.
AI Radar Trendbook –bo pomysł na AI liczy się bardziej niż sama technologia Kolejnym punktem programu było wystąpienie Krystyny Jarek, ekspertki od innowacji oraz sztucznej inteligencji, CEO Booster of Innovation. Zapowiedziała ona zbliżającą się premierę publikacji o nazwie AI Radar – Trendbook. Co ważne – nie będzie to kolejna na rynku pozycja w stylu „AI zmieni świat, przygotujcie się”. Będzie to raczej konkretny przewodnik po realnych wdrożeniach sztucznej inteligencji, a zarazem dziesiątki inspirujących przykładów, które można przenieść na własne „podwórko”. Nie filozofia, nie abstrakcja – konkret. W świecie AI to nie technologia jest barierą – jest nią raczej brak pomysłu na jej zastosowanie. Każdy ma bowiem dostęp do tych samych narzędzi, ale niewielu wie, co z nimi zrobić. I właśnie tu pojawia się nasz Trendbook – ma być iskrą, która zapali pomysły
u dystrybutorów, integratorów i producentów. To publikacja, którą bez wątpienia warto mieć na... radarze.
Laureaci IT Channel Leaders 2025
A potem przyszedł moment, na który wszyscy czekali – ceremonia wręczenia nagród IT Channel Leaders 2025. Sześć kategorii, kilkadziesiąt nazwisk, niekończące się błyski fleszy, uściski dłoni, gratulacje i oklaski. I ten moment, kiedy tuż obok Ciebie stoi ktoś z konkurencji, ale szczerze mu gratulujesz, bo wiesz, że naprawdę na tę nagrodę zasłużył. To właśnie to odróżnia IT Channel Leaders od innych eventów – tu konkurencja przestaje być konkurencją (no, przynajmniej na ten jeden wieczór). W jakich kategoriach nagradzaliśmy?
r MVP Marketing – bo marketerzy rzadko dostają uznanie, choć ich praca buduje strategie, które sprawiają, że produkty chcesz kupić, zanim w ogóle dowiesz się, że ich potrzebujesz. Laureaci wychodzili na scenę z wielką radością – w końcu ktoś docenił ich wysiłek.
r MVP – sprzedaż, rozwój i wsparcie biznesu – to ludzie, którzy na co dzień budują relacje, wspierają partnerów i dbają o to, żeby cały ekosystem działał jak należy. Ich praca to fundament całej branży. A statuetka? Potwierdzenie, że fundamenty są solidne.
r Programy partnerskie – kategoria pokazująca, które firmy naprawdę rozumieją, czym jest długoterminowa współpraca. Programy, które działają nie tylko na papierze, ale w praktyce. Nagrodzeni? Zasłużeni.
r Dyrektor/Szef kanału partnerskiego – liderzy, którzy zarządzają kanałami w sposób przynoszący wyniki. Ludzie, którzy rozumieją biznes partnerów tak dobrze, jak swój własny.
r Programy i projekty specjalne – tu nagrodzono tych, którzy nie boją się innowacji, tworzą projekty wyróżniające się na tle rynku i pokazujące, że można inaczej, lepiej, kreatywniej. Statuetka w tej kategorii to nie tylko uznanie – to potwierdzenie, że warto ryzykować.


r Wydarzenia – bo integracja branży to nie tylko puste słowa. To konkretne spotkania, konferencje, gale. Organizatorzy nagrodzonych wydarzeń wiedzą, jak budować przestrzeń do networkingu i wymiany wiedzy. I teraz mają statuetkę, która to potwierdza.
Po każdym wręczeniu statuetki – to samo. Błysk fleszy, gratulacje, uściski dłoni. I ta chwila, kiedy trzymasz nagrodę w rękach i wiesz, że Twoja praca została doceniona. Że tytuł MVP to nie tylko pusty dźwięk – to uznanie od całej branży.
Piękne brzmienia
Tradycją wydarzeń IT Reseller jest to, że dzieje się na nich coś więcej niż tylko biznes. Tym razem gości urzekała Iza Płóciennik – wokalistka, finalistka programu Voice of Poland.
Swoim głosem i sceniczną elegancją sprawiła, że wieczór nabrał jeszcze bardziej uroczystego charakteru. Bo i owszem, można rozmawiać o kanałach partnerskich i strategiach marketingowych – ale można też przy okazji posłuchać świetnej muzyki i po prostu dobrze się bawić. I to właśnie ta równowaga między
profesjonalizmem a luźną atmosferą sprawiła, że IT Channel Leaders 2025 zapisze się w pamięci uczestników na długo.
Integracja branży na najwyższym poziomie
IT Channel Leaders 2025 udowodnia, że branża IT w Polsce nie tylko stoi na solidnych fundamentach – nie tylko tych organizacyjnych i finansowych, ale też interpersonalnych. Nie brak w niej charyzmatycznych liderek i liderów, osób wybitnych, które kreują rozwój i nadają ton naszej branży. To właśnie tu na gali
IT Channel Leaders spotykają się ludzie, którzy na co dzień konkurują ze sobą, ale potrafią też wspólnie świętować sukcesy. To tu dostaje się uznanie i gorące owacje za pracę często pozostającą w cieniu. W końcu to tu buduje się relacje procentujące przez cały rok, a nawet i dłużej... – Jeszcze raz w imieniu całej redakcji IT Reseller bardzo serdecznie gratulujemy wszystkim laureatom i życzymy kolejnych sukcesów – podkreślił na zakończenie Mariusz Laurisz, dodając: – To właśnie dzięki Wam było to prawdziwe święto branży IT w Polsce! Do zobaczenia za rok! n
Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej
Magdalena Grzegorczyk
Microsoft Polska
Anna Rawska-Kupczyńska
Hewlett Packard Enterprise Polska
Katarzyna Idzkiewicz
Brother Polska
Marcin Morawski
Dell Technologies Polska
Piotr Morko
Newline Interactive








Tomasz Przybylski – HP Inc Polska
Wojciech Kiałka – TD SYNNEX
Tomasz Malasek – Samsung Electronics
Monika Kałas – Microsoft Polska
Konrad Bartol – Epson Polska
Jacek Kotynia – TD SYNNEX







HP Inc Polska
AB S.A.
Brother Polska
Fujitsu Polska
ALSO Polska
Hewlett Packard
Enterprise Polska










Patrycja Gawarecka
AB S.A.
Maciej Kamiński
Samsung Electronics
Mirosław Pisaniec
Schneider Electric
Robert Reszkowski
Epson Polska
Tomasz Włastowski
ASUS
Robert Buława
LG Electronics Polska









Lenovo Polska
AB S.A.
Dell Technologies Polska
Huawei Polska
Intel Technology
OVHcloud
KOMSA Poland Hemani
Ventures Group
AMD

















Gdy na scenie, przed zgromadzoną widownią, do rozmowy zasiadają tacy liderzy naszej branży, jak Zbigniew Mądry (Grupa AB), Wojciech Zaskórski (Lenovo Polska), Andrzej Sowiński (HP Inc Polska) i Maciej Kamiński (Samsung Electronics), to pewne jest tylko jedno – będzie nad wyraz interesująco
Wtym roku, podczas wydarzenia AB Możliwości i Rozwój, nasza redakcja otrzymała propozycję poprowadzenia dwóch debat. Jedną z nich, będącą poniekąd kluczowym punktem programu wydarzenia, była rozmowa między liderami największych spośród producentów i największego z dystrybutorów. Rzecz należy jednak traktować też bardziej personalnie, bo każdy z obecnych na scenie dyskutantów, to osobowość silnie w branży zakorzeniona, a przede wszystkim znakomicie znana… także z szerokiego zrozumienia zachodzących w gospodarce procesów. Rozmowę zaczęliśmy od sprawy zapewne najbardziej istotnej, czyli tego, co jest kluczem do budowy długotrwałej współpracy w biznesie. Odpowiedź, która pojawiła się na początku, była jednocześnie znakomitym podsumowaniem tematu.
– Zaufanie – powiedział Zbigniew Mądry, AB . – Tu akurat mam przyjemność zasiadać w takim towarzystwie, w którym wiemy dużo o swoich biznesach, ale nie tylko. Wiemy o swoich rodzinach,
o problemach. Wychodzimy poza ramy biznesowe. Zaufanie i to, że jesteśmy tyle lat tutaj, w tej branży. Fakt, że czasami w różnych firmach nie ma większego znaczenia.
– Zaufanie. Zgadzam się – potwierdził Wojciech Zaskórski, Lenovo. – Pomyślałem, że skoro obchodzimy w tym roku dwie dekady Lenovo w Polsce, to: komu podziękuję? Andrzejowi. (red. Andrzej Sowiński był przez niemal dekadę General Managerem Lenovo w Polsce). Andrzej, zbudowałeś fajną pozycję tej firmy, i to trzeba nagrodzić brawami.
– Myślę, że na sukces w biznesie składa się wiele różnych czynników. Trzeba mieć dobry produkt, trzeba mieć wiarygodność, trzeba mieć też dobrą strategię, dobre rozeznanie biznesu. Uważam, że oprócz tych wszystkich rzeczy, jeżeli jednej składowej zabraknie, to nie będzie sukcesu w biznesie. Tym sekretnym składnikiem jest zaufanie. I mówię to całkowicie odpowiedzialnie, bo w tej branży mija mi już 36. rok – powiedział Andrzej Sowiński, HP. – Jeżeli już zaufanie jest, jeżeli ustanowiliśmy już jakieś relacje, to razem
idziemy w jakąś stronę. I ta konsekwencja dla mnie o tyle jest istotna, że potem trwamy w naszych tematach przez długi okres. Tłumaczymy sobie rzeczywistość i wspieramy się, często w trudnych procesach czy projektach. Ale jeżeli idziemy w jakąś stronę wspólnie długo, to jestem przekonany, że z naszymi markami, z dobrymi produktami, z dobrymi ludźmi dochodzimy do celu. I mi się wydaje, że ta konsekwencja jest istotna. Jest jeszcze jeden aspekt, który też szczególnie we współpracy chciałem podnieść. To jest też otwartość, pochylanie się nad każdym projektem. Jeżeli chodzi o skalowanie naszego biznesu, czyli wychodzenie z Polski do regionu z biznesem memory, z biznesem pamięci – a obsługujemy w tej chwili 11 państw w regionie – to AB zawsze wykazywało się taką otwartością. To bardzo cenne, bo prowadzi do sukcesu – dodał Maciej Kamiński, Samsung. Reasumując: zaufanie i konsekwencja. Gdyby ktoś spojrzał na naszą branżę zupełnie z zewnątrz, mógłby odnieść wrażenie, że kluczowe są raczej twarde dane, tabelki, KPI i dobry wynik kwartalny. Rzecz w tym, że doświadczeni liderzy

spoglądają znacznie dalej niż koniec kolejnego okresu rozliczeniowego. Długofalowego, trwającego, powtarzalnego sukcesu nie buduje się wbrew otoczeniu i kosztem ludzi w branży. Wręcz przeciwnie. Budujące jest, że nawet rynkowi konkurenci, jak np. Lenovo i HP, potrafią nie tylko rozmawiać na scenie i poza nią, ale wręcz skierować nawzajem wiele serdeczności. W rozmowie poruszyliśmy także temat geograficznej lokalizacji produkcji w kontekście bezpieczeństwa łańcuchów dostaw, ale i skuteczności biznesowej. Nie jest bowiem tajemnicą, że zarówno Lenovo, jak i HP, mają produkcję zlokalizowaną w naszym regionie Europy, podczas gdy AB stanowi kluczowego dystrybutora nie tylko na polskim rynku, ale także czeskim i słowackim. W kontraście, Samsung posiada produkcję z obszaru pamięci poza Europą. Takie zestawienie okazało się być interesującym przyczynkiem do dyskusji.
– Jak spojrzymy na system produkcyjny firmy, którą ja reprezentuję, to zauważymy, że firma rzeczywiście inwestuje w produkcję na całym świecie. Można zakręcić globusem i w dowolnym miejscu, gdzie się znajdziemy, gdzieś w pobliżu, w ujęciu globalnym, jest jakaś fabryka Lenovo. Tak samo jest i na Węgrzech. Czy są jakieś korzyści, które z tego wynikają, że coś się produkuje w Unii Europejskiej? Miejsca pracy w Unii Europejskiej – z pewnością – ale wiadomo, że przy każdej tego typu inwestycji rodzą się kolejne miejsca pracy, a w szczególności R&D. Gdzieś muszą powstawać pomysły na te nowe platformy, na nowe systemy i najczęściej tworzy się to wokół fabryk. I to jest taka szansa paneuropejska, bo to jest transfer wiedzy, technologii. (...) My jako Polska mamy ogromny kapitał intelektualny, którym możemy wesprzeć tego typu inicjatywy. Inną korzyścią z takiej lokalizacji jest dla mnie ekologia. Trzeba jasno powiedzieć, że gdy produkujemy blisko klienta, to wydaje się, że ten łańcuch dostaw jest trochę mniej kosztowny pod względem offsetu, który oferujemy środowisku. To ułatwia także planowanie gospodarki o obiegu zamkniętym, prawda? Profesjonalne zarządzanie sprzętem, który wraca do nas od klientów i możemy go w profesjonalny

sposób przygotować dla następnych użytkowników, to znakomity, proekologiczny proces – wyjaśnił Wojciech Zaskórski, Lenovo.
Na kwestię bezpieczeństwa łańcucha dostaw zwrócił uwagę Andrzej Sowiński. Przypomniał przy tym coś, co jak się wydaje, powoli zaczynamy zapominać w natłoku innych wyzwań stojących przed globalną, ale i regionalną gospodarką.
– COVID pokazał, że kumulacja produkcji w jednym miejscu może finansowo wyglądać atrakcyjnie, ale w przypadku poważnej awarii, zakłócenia, nieprzewidzianego zjawiska, kiedy nagle fabryki są zamknięte, pojawiają się problemy z transportem, to ujawniają się boleśnie wady takiego systemu. Wielu producentów wyciągnęło z tego wnioski. W tym moja firma. W trybie dosyć pilnym, HP uruchomiło olbrzymie fabryki

umiejscowione w innych częściach globu niż dotychczas. To jest dywersyfikacja, w dzisiejszych czasach absolutnie niezbędna – podkreślił prezes HP w Polsce. – Na koniec dnia istotne jest, żebyśmy potrafili dostarczyć ten produkt, którego rynek wymaga. Tak? Czyli, gdy jesteśmy bliżej –tym jest lepiej, bo możemy się dostosować i możemy też skalować produkcję. Myślę, że dobra lokalizacja produkcji, w wielu różnych miejscach, bez kumulacji, blisko tego docelowego rynku, ma znaczenie. (...) Wystarczy popatrzeć na dane IDC
pokazujące, kto ma jaki udziału w rynku komputerów stacjonarnych. I kto ma fabrykę blisko miejsca, gdzie właśnie siedzimy.
Prezes HP podkreślił znaczenie dywersyfikacji produkcji jako kluczowego wniosku po doświadczeniach pandemii. Zwrócił uwagę, że model scentralizowanej produkcji, choć atrakcyjny kosztowo, okazał się podatny na zakłócenia. HP zareagowało, rozbudowując sieć fabryk w różnych częściach świata, co pozwala firmie zwiększyć elastyczność i odporność łańcucha dostaw.
W jego ocenie, bliskość produkcji względem rynku docelowego nie tylko skraca czas reakcji, ale też umożliwia lepsze dopasowanie oferty i skalowanie działalności. W praktyce, strategiczna lokalizacja fabryk staje się czynnikiem przewagi konkurencyjnej, a odporność łańcucha dostaw zaczyna być równie ważna, co jego wydajność.
Maciej Kamiński przedstawił kontrastujące podejście – w przypadku branży półprzewodników centralizacja produkcji jest wciąż koniecznością. Jak podkreśla, wynika to z niesłychanie wysokiego poziomu złożoności procesów technologicznych oraz potrzeby utrzymania kompetencji i infrastruktury w jednym miejscu. Nie każda gałąź przemysłu może pozwolić sobie na rozproszenie produkcji – w niektórych przypadkach koncentracja kompetencji w jednym miejscu jest warunkiem utrzymania jakości i ciągłości procesów. – Jeżeli chodzi o produkcję taką, jak półprzewodniki, no to tutaj mamy już bardziej skomplikowaną, wręcz
podkręconą piłkę – przyznał Maciej Kamiński. – Większość naszych fabryk jest zlokalizowana w Korei. Idziemy zatem w drugą stronę i produkujemy wszystko w jednym miejscu. Firma kluczowe kompetencje trzyma przy sobie i jest to związane nie tylko z kluczowymi ludźmi, ale faktem, że są to bardzo, ale to bardzo skomplikowane procesy produkcyjne. Same fabryki często są na tyle duże, że zajmują po kilkaset hektarów. To jest też długofalowe zarządzanie zasobami, takimi jak metale, gazy techniczne, woda etc. A więc także całym procesem odzyskiwania, aby minimalizować wpływ na środowisko.
Interesujące spojrzenie na ten wątek miał Zbigniew Mądry, reprezentujący perspektywę dystrybutora, a więc ogniwa łączącego producentów z rynkiem lokalnym. Zwrócił uwagę, że kluczowe znaczenie ma efektywne planowanie i współpraca z globalnymi producentami, a nie sama lokalizacja fabryk. Jego zdaniem, siłą napędową rynku jest synergia między globalnymi dostawcami
technologii a lokalnymi partnerami, którzy rozumieją specyfikę regionu. – Ja wypowiem się od strony dystrybutora, bo myślę, że udało nam się połączyć współpracę z globalnymi firmami, z nami, a więc firmą, która pracuje lokalnie – powiedział Zbigniew Mądry. – Oczywiście szukamy jakichś nowych możliwości. (...) Natomiast jak wiecie, jesteśmy skupieni na trzech rynkach i to na nich, co pokazywałem też dzisiaj, udało nam się wypracować bardzo mocną pozycję. Bez współpracy z globalnymi producentami byłoby to niemożliwe. Odnośnie samej produkcji, to jestem zdania, że jeżeli firma jest dobrze zorganizowana, istnieje dobre planowanie, a produkcja odbywa się w Unii Europejskiej, to jest dodatkowy atut, ale niekoniecznie kluczowy. Planowanie jest ważniejsze. Współpraca także. Jednym z poruszonych tematów była zmiana roli producentów i partnerów w dzisiejszym rynku technologicznym – z dostawców sprzętu na aktywnych edukatorów i doradców. Wskazywano, że odpowiedzialność biznesowa coraz


częściej oznacza inwestowanie w rozwój kompetencji partnerów i klientów, m.in. poprzez programy szkoleniowe, warsztaty i inicjatywy społecznościowe. Przykładami takich działań są Dell Heroes, HP Elite Club czy Lenovo ThinkMasters – projekty, które łączą ekspertów, budują relacje i wspierają wymianę wiedzy w ramach ekosystemu partnerskiego. To dzięki nim współpraca zyskuje wymiar długofalowy, oparty nie tylko na sprzedaży, ale na wspólnym budowaniu wartości i podnoszeniu poziomu innowacyjności całego rynku. – My przez lata obecności na naszym rynku zbudowaliśmy dużo różnych programów – przyznał Wojciech Zaskórski. – Uruchomiliśmy programy służące adaptacji AI nawet w grupach docelowych wykluczonych cyfrowo. Zaczynając od małych dzieci, trochę większych dzieci, studentów, a kończymy na seniorach. Drugi program, który uruchomiliśmy, dotyczy krytycznego myślenia w obszarze sieci i bezpieczeństwa. Zależy nam na tym, by niezależnie z jakiego rozwiązania korzystasz, można było łatwo zrozumieć naturę zagrożeń. Mamy ośrodki edukacyjne, które z nami pracują, mamy showroom Lenovo, który non stop jest w użyciu. Ten rok mija nam zdecydowanie pod
znakiem cyberbezpieczeństwa w firmach – to są programy adresowane zarówno do partnerów, jak i klientów końcowych. Webinary cybersecurity, które zorganizowaliśmy, przyciągnęły ponad 10 000 osób, które zdecydowały się spędzić z nami czas i posłuchać o praktycznych, ważnych tematach. – Sens tworzenia tego typu klubów, które zrzeszają partnerów sprzedających określony rodzaj produktu, rozwiązania jest taki, że skupia się w ten sposób partnerów, którzy sprzedają, mają ambicje do sprzedawania produktów najbardziej zaawansowanych technologicznie. Tak, trzeba te produkty lepiej poznać, zrozumieć ich wartość dodaną dla użytkownika, żeby odpowiednio móc ją klientowi końcowemu zarekomendować. Więc to jest takie forum do wymiany doświadczeń, do pozyskania tej wiedzy bezpośrednio od vendora. Taki jest oczywiście sens biznesowy, bo dodatkowo także poprawiamy relacje. Jest natomiast także inny typ programów. Jako przykład podam to, co niedawno uruchomiliśmy w naszym programie partnerskim HP Amplify. Mam na myśli HP Amplify AI, program, w którym mówimy o produktach z wbudowanym, czyli AI w laptopach HP, ale również jest to miejsce,
gdzie chcemy podzielić się naszą wiedzą i doświadczeniem np. poprzez warsztaty pozwalające pomóc partnerom w praktycznym wykorzystaniu sztucznej inteligencji do napędzania biznesu, tak własnego, jak i klienta końcowego – wyjaśnił Andrzej Sowiński.
Maciej Kamiński natomiast nawiązał do współpracy z AB przy wprowadzeniu na polski rynek produktów, które nie są łatwe w obsłudze sprzedażowej. Mowa oczywiście o zeszłorocznym starcie dysków serwerowych.
– AB jest jednym z dwóch dystrybutorów, którzy zaangażowali się we wdrożenie naszych pamięci profesjonalnych. To był wspólny projekt specjalny, bo od początku musieliśmy wymyślić to, w jaki sposób podejdziemy do polskiego rynku i rynku międzynarodowego, w jaki sposób różnicujemy nasz sposób działania od tego, co w swoich kanałach sprzedaży oferuje Samsung Semiconductors, czyli de facto firma matka, a w tym przypadku czasami poniekąd nasz konkurent. I myślę, że nam to się bardzo dobrze udało. I tutaj też nawiążę do tej otwartości, którą zawsze AB wykazuje w stosunku do nas. Za to chcę podziękować. I dla mnie właśnie to otwarte, kompleksowe podejście do nas jako jest wyjątkowo cenne. Dziękuję. Interesującym wątkiem okazał się także temat kompletności oferty. Wprawdzie istnieją modele, w których firmy osiągają rynkowy sukces, oferując stosunkowo ograniczony wachlarz produktów i usług, jednakże to, jak wskazał Zbigniew Mądry, ustępuje modelowi zakładającemu przemyślane i dobrze zaplanowane zarządzanie bardzo szeroką ofertą. Jednocześnie, jak zaznaczył, najważniejsza pozostaje dostępność, zwłaszcza na naszym, bardzo szybkim rynku. – Kompletność oferty jest kluczowa, chociaż tylko wtedy, gdy towarzyszy jej dostępność. My parę lat temu wprowadziliśmy SOO – system optymalizacji oferty. To rozwiązanie, które w inteligentny sposób zmusza zespół zarządzania produktem, a jest ich w Polsce w AB zaledwie ponad 100 osób, do tego żeby otrzymać ofertę, która jest tu i teraz potrzebna klientowi, bo mamy ofertę transakcyjną, mamy ofertę produktową, trzeba ją skompletować i kilka innych wartości dodanych dostarczyć. Pozostaje kwestia towarów dostępnych na jutro. Na rynkach, na których pracujemy (Polska, Czechy i Słowacja), wymogiem partnera jest to, że dzisiaj zamawiają, jutro odbierają produkt. Dlatego nie konkuruje się tu jedynie ceną, bo te rynki są szybkie i wysoce konkurencyjne. Wielu naszych partnerów zamawia pod to, co jutro sprzeda. Oczywiście,
różnica w cenie nie może być duża, ale partner ostatecznie najczęściej kupi tam, gdzie jest natychmiastowa dostępność. I to właśnie dostępność jest, w mojej ocenie, ogromnie kluczowa. Siła relacji w branży IT nie opiera się wyłącznie na innowacjach technologicznych czy cenie produktu, ale przede wszystkim na partnerstwie i wzajemnym zrozumieniu. Uczestnicy rozmowy zgodnie wskazywali, że zaufanie, konsekwencja i otwartość są fundamentami trwałej współpracy. To one pozwalają nie tylko rozwijać wspólne projekty, lecz także utrzymywać stabilność w momentach kryzysu. W tym sensie zaufanie okazało się nie tyle hasłem przewodnim, ile realnym mechanizmem działania, który od lat spaja polski ekosystem IT – od producentów, przez dystrybutorów, po partnerów i klientów końcowych.
Jednocześnie dyskusja pokazała, że współczesny biznes technologiczny coraz wyraźniej łączy pragmatyzm z odpowiedzialnością. Liderzy branży, mówiąc o produkcji, logistyce czy edukacji, zwracali uwagę na znaczenie lokalnych kompetencji, dywersyfikacji łańcuchów dostaw oraz inwestycji w rozwój umiejętności cyfrowych. Dla wszystkich stron wspólnym mianownikiem okazała się nie tylko chęć budowania przewagi rynkowej, ale też świadomość, że przyszłość sektora IT zależy od współpracy i mądrego zarządzania zaufaniem – tym samym, które w branży, mimo szybkich zmian technologicznych, pozostaje najtrwalszą wartością.
Na zakończenie Zbigniew Mądry odniósł się do wiadomości, która poprzedziła tegoroczną edycję konferencji AB Możliwości i Rozwój, czyli komunikatu o planowanym odejściu z firmy jej założyciela i prezesa zarządu, Andrzeja Przybyło. – Gdyby nie prasa, gdyby nie obowiązki informacyjne, nikt by nawet nie zauważył, że coś się stało, bo do tej zmiany firma przygotowywała się długo. W zarządzie, jednym słowem, mają być ci sami ludzie, którzy byli dotychczas. Czyli nic się nie zmieniło. Finalne decyzje nastaną oczywiście, gdy pojawi się walne zgromadzenie akcjonariuszy. (...) Tak jak powiedziałem, firma jest do tego doskonale przygotowana. To nie jest tylko zarząd. My wypracowaliśmy grupę, około 30 osób, których średni okres pracy w AB wynosi ponad 20 lat. Wiele z tych osób ma już ponad 50 lat, ale przecież jak ktoś ma nawet 50, a przy tym 20 lat stażu, to jest dojrzałą osobą i takie osoby są. I jeden komentarz – nic się nie zmieniło. Robimy to, co robiliśmy, realizujemy te plany, które były założone – podkreślił Zbigniew Mądry. n





Wyślij zgłoszenie na adres: prenumerata@itreseller.pl Prenumerata bezpłatna-kwalifikowana, wyłącznie dla osób i firm związanych z branżą IT Dołącz do nas na LinkedIn Dołącz do nas na YouTube
Bądź na bieżąco, wejdź na stronę: www.itreseller.pl

Dell przyzwyczaił nas, że jesienią każdego roku spotykamy się w Warszawie na wydarzeniu, które jest największym spośród tych organizowanych przez pojedynczego vendora. Nie inaczej było i teraz
Polski oddział amerykańskiego giganta rynku komputerowego od lat staje na wysokości zadania, tworząc jedną z największych imprez cyklu w Europie. Tak, cyklu, bowiem Dell Technologies Forum to koncepcja, w ramach której tylko w tym roku, na naszym kontynencie przewidziano spotkania w takich miejscach, jak Dublin, Wiedeń, Kopenhaga, Monachium czy Helsinki oraz, oczywiście, Warszawa. Poza Europą, gdyż jest to cykl globalny, DTF jest obecny w takich metropoliach, jak Sydney, Dubaj, Nowy Jork czy Hongkong. Globalny zasięg samego vendora zobowiązuje. Nad Wisłą Dell
Technologies Forum odbyło się po raz dziewiąty i pod pewnymi względami było inne niż poprzednie edycje.
Dell Technologies Forum odbyło się ponownie w warszawskim Centrum EXPO XXI i zgromadziło blisko 3000 uczestników – przedstawicieli biznesu, administracji publicznej, nauki i sektora technologicznego. To oczywiście dużo, ale nie mam wątpliwości, że limitem jest tu pojemność hal przy ul. Prądzyńskiego, a nie zainteresowanie wydarzeniem. Niestety, Warszawa nie posiada infrastruktury targowej z prawdziwego zdarzenia. Ustępuje tym samym znacznie mniejszym ośrodkom,
z moim Poznaniem na czele. To swoiste ograniczenie nakłada na organizatorów jednakże konieczność adaptacji i pewną kreatywność, którą łatwo mogliśmy dostrzec podczas tegorocznej edycji.
Przede wszystkim zmieniono układ pomieszczeń względem kilku poprzednich edycji. To natomiast pociągnęło za sobą pewne konsekwencje. Przede wszystkim pojawiła się obszerna strefa zawierająca przestrzeń dla mediów oraz osobny, znajdujący się w wydzielonej sali, program dla VIP-ów. Z naszej perspektywy to świetny ruch: zdecydowanie wygodniej jest prowadzić nagrania z dala od sali plenarnej, ze względu na panujący na niej tłok.
Tak, tłok, a nie hałas. Hałasu było niewiele, a to dlatego, że sceny wydarzenia pozostawały… nieme. Nie, żeby się na nich działo niewiele (wręcz przeciwnie). Organizatorzy zdecydowali, że wystąpienia na scenach nie będą słyszane z głośników, a ze… słuchawek, które uczestnicy mogli znaleźć na pierwszej sesji plenarnej. Ich zasięg był na tyle dobry, że można było swobodnie przemieszczać się po całym terenie wydarzenia i słuchać wybranych sesji.
O scenach i sesjach wspomniałem w liczbie mnogiej nie bez przyczyny. Sceny były bowiem trzy i, jeśli nie liczyć porannego keynote’u oraz ceremonii Partner Awards kończącej całe wydarzenie, działały stale i niezależnie od siebie, nie będąc w żaden sposób rozdzielonymi. Z dziennikarskiej perspektywy to więcej niż wygodna zmiana. Zamiast siedzieć na głośnej sali plenarnej i słuchać wystąpień, jednocześnie starając się w niezbyt wygodnych ku temu warunkach zrobić notatki, można było po prostu wziąć słuchawki i zaszyć się przy stoliku w strefie dla mediów, w ciszy, spokoju i przy kawie.
Pod względem organizacyjnym Dell Technologies Forum 2025 w Warszawie
było dobrze pomyślane. Mimo wielu uczestników nie było widać zastoju w wydawaniu identyfikatorów, a na samej sali głównej dało się w większości miejsc przejść swobodnie. Dell, po raz kolejny pokazał, że radzi sobie z taką skalą wydarzeń… i z bardzo bogatym programem.
– Podczas sesji tematycznych na Dell Technologies Forum dowiadujemy się o pełnym spektrum naszych rozwiązań – od modernizacji Data Center, po rozwiązania sztucznej inteligencji, przechowywania i przetwarzania danych, a także o rozwiązaniach klienckich, czyli notebookach AI Ready oraz stacjach roboczych do najbardziej wymagających projektów – powiedział Marcin Morawski, Head of Marketing Dell Technologies w Polsce.
O czym było Dell Technologies Forum 2025?
Zadawanie pytania o główną tematykę wydarzeń technologicznych w 2025 roku zwykle spotyka się z tą samą odpowiedzią: sztuczna inteligencja. I o ile AI było jeszcze w zeszłym roku, a z pewnością dwa lata temu, omawiane raczej
jako koncepcja, z pewną dozą futurystyki, o tyle w 2025 roku rozmawiamy już o realnych produktach, strategiach i potrzebach. Co ważne, Dell przekonuje nas, że nie musimy wcale mówić o wielkich i superzłożonych modelach. Przeciwnie. Tegoroczne wydarzenie, odbywało się pod hasłem „AI. Po prostu.”. Zdaniem firmy realne wdrożenia, konkretne narzędzia i wymierne korzyści dla organizacji, które są efektem stosowania AI, już tu są i wcale nie są trudne. Trzeba tylko po nie sięgnąć.
– Biznes nie czeka na AGI, ale od lat wdraża konkretne rozwiązania AI, które realnie zwiększają produktywność. To właśnie te wdrożenia, realizowane z poszanowaniem bezpieczeństwa i suwerenności danych, dają firmom prawdziwą przewagę konkurencyjną – mówił Dariusz Piotrowski, dyrektor zarządzający Dell Technologies Polska, otwierając Forum.
Eksperci Dell Technologies przekonywali, że klucz do sukcesu leży w odpowiednim podejściu do danych. Od lat powtarzane jak mantra w naszej branży „dane są najważniejszym zasobem przedsiębiorstw” potwierdza się wraz z każdym wdrożeniem AI w firmach.

– Przenosząc AI do danych, możemy osiągać najlepsze rezultaty – zwiększamy w ten sposób efektywność i poprawiamy kontrolę nad danymi. Właśnie takie sposoby wykorzystania sztucznej inteligencji prezentowali klienci Dell Technologies podczas forum – dodał w swoim wystąpieniu Dariusz Piotrowski.
Sztuczna inteligencja była oczywiście głównym, chociaż nie jedynym zagadnieniem poruszanym na scenach Dell Technologies Forum. Szerokość operacji Della i jego sieci partnerów są na tyle duże, że tematyka obejmowała także zakres sieci, rozwiązań klienckich, peryferiów, a nawet współpracy na linii vendor – dystrybutor – integrator/reseller. Dystrybutorzy, jak co roku, byli obecni na wydarzeniu i wspierali swoją obecnością zespół Dell Technologies. Wszyscy jednak wyraźnie wskazywali na jedno: to AI jest tematem numer jeden. Samo AI jest jednak dziś tematem dość zróżnicowanym. Kluczowe jednak jest to, że w większości tematów związanych ze sztuczną inteligencją nie trzeba było debatować jedynie w obszarze teorii. Przykładów z już uruchomionych projektów było sporo. Wśród prezentowanych rozwiązań znalazły się praktyczne przykłady wykorzystania sztucznej inteligencji w środowiskach biurowych. AI w architekturze RAG (Retrieval Augmented Generation) wspiera pracowników w codziennych zadaniach – umożliwia szybki dostęp do precyzyjnych informacji, automatycznie analizuje wiadomości i notatki, a także tworzy zwięzłe podsumowania i raporty w języku naturalnym. – Kolejnym krokiem w rozwoju AI są asystenci – narzędzia do pojedynczych zadań: transkrypcja rozmów, podsumowanie case’u serwisowego, predykcja sprzedaży. Działają w oparciu o dane i jeden jasno określony cel – tłumaczył Dariusz Piotrowski.
Dotknięto także istotnego tematu tzw. Fabryk AI – terminu, którego ja sam nie jestem szczególnym zwolennikiem, ale który powstał zapewne by jakoś „umaterialnić” dla masowego odbiorcy wizję pokaźnych centrów danych dla przetwarzania i szkolenia modeli AI. Jak podkreślał Wojciech Janusz, EMEA Data Science & AI Horizontal Lead w Dell Technologies,

sukces projektów AI zależy od solidnych fundamentów technologicznych.
– Fabryka AI to nie gotowy produkt, lecz recepta na zbudowanie własnego, bezpiecznego i wydajnego środowiska AI. Dostarczamy naszym klientom wszystkich elementów – od warstwy przechowywania i zabezpieczenia danych po środowiska deweloperskie i produkcyjne. Organizacja skupia się na procesach i danych, a my zapewniamy technologię i bezpieczeństwo – wyjaśnił Wojciech Janusz Ważnym punktem programu były debaty poświęcone współpracy między sektorem publicznym, prywatnym i nauką. W panelu „AI. Po prostu. Praktyka i realna transformacja w Polsce” wzięli udział m.in. Radosław Maćkiewicz (COI), Sebastian Kondracki (Deviniti, SpeakLeash)
oraz Zbigniew Jagiełło, strateg i innowator z doświadczeniem w sektorze finansowym. Dyskusję poprowadzili Robert Domagała i Dariusz Piotrowski.
– Motywem przewodnim tegorocznego Dell Technologies Forum jest AI. O ile sam motyw sztucznej inteligencji pojawia się już od dłuższego czasu i przez pewien okres był postrzegany jako trend czy moda, to dziś faktycznie odbyłem co najmniej kilkanaście rozmów, podczas których omawialiśmy konkretne scenariusze, a czasem wręcz projekty będące już na etapie wdrożenia. Z mojej perspektywy to bardzo dobra wiadomość – biznes już nie tylko o tym rozmawia, ale naprawdę to realizuje. AI przechodzi więc od hasła, o którym tylko mówimy, do konkretnych działań,

które realnie wpływają na sposób pracy i produktywność organizacji. – powiedział Kamil Jóźwiak, Product Specialist w Dell Technologies Polska.
AI nie stanowiło oczywiście jedynego tematu. Bezpieczeństwo, chociażby z racji naszego położenia geograficznego, jest to zagadnienie istotne, zarówno dla przedsiębiorstw, jak i instytucji publicznych, w których Dell zawsze był w Polsce mocno obecny.
Dlatego też druga z rozmów poświęcona była tematowi cyberbezpieczeństwa oraz odporności infrastruktury państwowej. Na scenie pojawił się generał dywizji Karol Molenda, Dowódca Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni, który w dialogu z Dariuszem Piotrowskim zwrócił uwagę na znaczenie współdziałania instytucji
publicznych i prywatnych w budowie bezpiecznego ekosystemu cyfrowego. Jednym z przykładów takiej współpracy jest Cyber Legion – inicjatywa integrująca środowisko wojskowe i cywilne w ramach wspólnych działań na rzecz wzmocnienia krajowego systemu cyberbezpieczeństwa. Generał Molenda podkreślił, że cyberbezpieczeństwo to gra zespołowa – żadna organizacja nie posiada wszystkich zasobów ani pełni wiedzy, dlatego otwartość na współpracę staje się dziś warunkiem skutecznej obrony.
– Współpracujemy, żeby wygrywać –mówił ze sceny generał Molenda, odnosząc się do współpracy zróżnicowanych podmiotów na rzecz bezpieczeństwa.
Sztuczna inteligencja w ujęciu wdrożeń i infrastruktury oraz bezpieczeństwo
to oczywiście tematy, które znajdują się w grupie najgorętszych w branży. Nic więc dziwnego, że na Dell Technologies Forum zajęły sporo miejsca w agendzie. Nie należy jednak zapominać o tym, że Dell wywodzi się z produkcji komputerów osobistych, a początki założonej przez Michaela Della firmy polegały właśnie na montażu PC. Od tego czasu zmieniło się bardzo wiele, ale jedno pozostaje w mocy: Dell Technologies nadal produkuje komputery. Wprawdzie już nie w domu studenckim w Austin, gdzie zaczynała firma w 1984 roku, a w nowoczesnych fabrykach, takich jak ta w Łodzi. Efekty tej pracy są widoczne na sklepowych półkach, a docelowo w mieszkaniach i biurach na całym świecie. Dlatego też komputerów osobistych
Dell nie mogło zabraknąć także na warszawskim wydarzeniu.
W strefie Modern Workplace odwiedzający mogli zobaczyć AI PC – komputery nowej generacji, w których przetwarzanie danych odbywa się lokalnie, z zachowaniem prywatności i wysokiej wydajności. Nowe urządzenia Dell Pro i Pro Max określane są jako „małe fabryki AI”. – Na zwykłym laptopie można dziś uruchomić model 13 miliardów parametrów, a na średnim PC – 50 miliardów. Na mocnej stacji roboczej – nawet 100 miliardów. To poziom GPT-3, który jeszcze kilka lat temu wymagał setek serwerów. W ten sposób z poziomu datacenter przeszliśmy do poziomu desktopu. To rewolucja mocy obliczeniowej – od farm serwerów do lokalnego komputera – wyjaśnił Wojciech Janusz, EMEA
Data Science & A Horizontal Lead w Dell. Przez cały czas trwania wydarzenia przed halami expo zwracały uwagę dwa autobusy będące w praktyce mobilnymi strefami prezentacyjnymi technologii Dell. Jeden, skupiony na codziennych zastosowaniach w biznesie w biurze domowym, drugi, zwracający uwagę futurystycznym kształtem, wypełniony technologiami dla graczy spod znaku Alienware. Laptopy, komputery stacjonarne, monitory, a nawet urządzenia peryferyjne, jak myszy czy klawiatury – wszystko można było zobaczyć na żywo, sprawdzić, a nawet rozegrać partyjkę w kilka popularnych tytułów. Wśród poruszanych tematów znalazła się także aktywność Dell Technologies w obszarze edukacji. Firma działa w tym sektorze m.in. za pomocą swojego programu Edu360, realizowanego wspólnie z Intelem i czołowymi dystrybutorami w kraju. – Od lat staramy się rozwijać edukację w Polsce wspólnie z firmą Dell Technologies. Program Edu360 od pięciu lat wspiera szkoły poprzez szkolenia, wsparcie nauczycieli, dyrektorów oraz naszych partnerów. Podczas Dell Technologies Forum pokazaliśmy rozwiązania, które idealnie wpisują się w ekosystem edukacyjny i odpowiadają na wyzwania, jakie stoją przed polskim systemem kształcenia. Dziękuję za tak liczne przybycie i już dziś zapraszam
na przyszłoroczną edycję, gdzie ponownie pojawimy się ze strefą edukacyjną –wyjaśnia Konrad Wierzchowski, Central Eastern Europe Client Solution Education Lead at Dell Technologies.
Partnerzy i dystrybucja nagrodzeni
Kluczowym elementem biznesowej układanki Dell Technologies Forum zawsze byli partnerzy i dystrybucja. Dystrybutorzy byli zresztą solidnie reprezentowani, bowiem każdy spośród nich, oferujących rozwiązania Della, miał swoją strefę na wydarzeniu. Przedstawiciele dystrybutorów wzięli także udział w debacie, której interesującym elementem była przeprowadzana na żywo sonda wśród widowni. Dell Technologies Forum co roku jest także okazją dla organizatora, aby podziękować tym firmom, które szczególnie przyczyniły się do wspólnych sukcesów w ciągu roku, jaki minął od poprzedniej edycji. Nie inaczej było i tym razem, gdyż całe wydarzenie zamykała ceremonia wręczenia nagród Partner Awards.
– To, co było wisienką na torcie to gala, w trakcie której nagrodziliśmy osiągnięcia, wysiłki i zaangażowanie topowych partnerów i dystrybutorów, którzy w minionym roku byli z nami. To również moment, w którym pokazaliśmy tych wszystkich, którzy zostali nominowani do poszczególnych kategorii. To już tworzy olbrzymią grupę partnerów, którzy zaistnieli na tym wydarzeniu. Dziękuję jeszcze raz wszystkim sponsorom, partnerom, dystrybutorom, którzy współtworzyli z nami to wydarzenie. Gratuluję wszystkim zwycięzcom, wszystkim nagrodzonym zarówno w kategoriach firmowych, jak i indywidualnych – powiedział już po ceremonii, prowadzący ją Dariusz Okrasa, Senior Channel Sales Manager.
Wśród nagrodzonych firm znalazły się:
q 2025 Distributor of the Year –Poland – Also Group;
q 2025 Marketing Partner of the Year – Poland – One System;
q 2025 New Logo Acquisition Partner of the Year – Poland – Netland; Computers

q 2025 Rising Star of the Year –Poland – Wasko;
q 2025 Services Sales Partner of the Year – Poland – Advasec;
q 2025 Storage Sales Partner of the Year – Poland – Wingu;
q 2025 Server Sales Partner of the Year – Poland – IT Solution Factor;
q 2025 Client Sales Partner of the Year – Poland – ITPunkt;
q 2025 Sales Hero of the Year – Poland – Jan Ćwiertniewski;
q 2025 AI Partner of the Year – Poland – Comtegra;
q 2025 Partner of the Year – Poland –Integrated Solutions
Wszystkim nagrodzonym serdecznie gratulujemy i życzymy dalszych, spektakularnych sukcesów.
AI. Po prostu.
– To wydarzenie, które łączy klientów, partnerów, ekspertów i media, by wspólnie zgłębiać najnowsze rozwiązania

z zakresu sztucznej inteligencji, cyberbezpieczeństwa, modernizacji Data Center czy środowisk multi-cloud. Dziękujemy wszystkim uczestnikom i partnerom, którzy przyczyniają się do tego, że możemy razem tworzyć przestrzeń realnej wymiany wiedzy i doświadczeń – powiedział Marcin Morawski, Dell Technologies. – Cieszy mnie to bardzo, że odpowiadając za kanał partnerski w Polsce, mam tę możliwość, by stworzyć ku temu warunki, współtworzyć to miejsce, współtworzyć to wydarzenie. Na szczęście nie jestem w tym sam – są ze mną dystrybutorzy, partnerzy, sponsorzy dzisiejszego wydarzenia. Długa lista tych, którzy przyjęli zaproszenie i współtworzyli klimat dzisiejszego forum – podsumował Dariusz Okrasa, Senior Channel Sales Manager. Tegoroczne Dell Technologies Forum 2025 pokazało, że sztuczna inteligencja nie jest już eksperymentem, lecz integralną częścią cyfrowej transformacji. Od inteligentnych komputerów po infrastrukturę centrów danych – Dell Technologies oferuje dziś pełne, bezpieczne i skalowalne środowisko dla firm, które chcą rozwijać się odpowiedzialnie, wydajnie i w zgodzie z zasadami suwerenności danych.
– Fora Dell Technologies, takie jak to w Warszawie, są w mojej opinii najlepszymi wydarzeniami, ponieważ stanowią platformę nauki – zarówno dla klientów, partnerów i przedsiębiorstw, jak i dla nas samych. My również uczymy się od nich, słuchając, o czym rozmawiają, jakie mają pomysły i w jaki sposób możemy te pomysły przekształcić w innowacje. Jako firma technologiczna napędzamy innowacje, ale nie robimy tego w oderwaniu od rzeczywistości – musimy rozumieć, czego potrzebują ludzie i organizacje z branż takich, jak ochrona zdrowia, edukacja, bezpieczeństwo czy obrona. Te potrzeby zabieramy ze sobą do naszych działów inżynieryjnych, by tworzyć odpowiednie rozwiązania. Uwielbiam Fora Dell, a to w Warszawie jest wyjątkowe. Widać tu ogromne zaangażowanie – nie tylko pod względem liczby uczestników, ale także jakości rozmów i otwartości na nowe idee. Naszym celem jest być partnerem innowacji dla naszych klientów i pomagać im pozostawać o krok przed zmianami, bo to, co wydarzy się jutro, tak naprawdę zaczyna się już dziś – podsumował Said Akar, Senior Vice President – Global Specialty Sales EMEA w Dell Technologies. n

PRO AV COMPETENCE DAYS 2025
Kraków po raz kolejny stał się stolicą polskiej branży audio-wideo i rynku meeting rooms, goszcząc w dniach 9 i 10 października 2025 roku flagowe wydarzenie firmy Sharp/NEC
– Pro AV Competence Days. Uczestnicy mogli zapoznać się z prelekcjami organizatora i partnerów, odwiedzić rozległą strefę expo, wziąć udział w praktycznych sesjach Hands-On oraz uczestniczyć w wieczornej gali będącej zwieńczeniem pierwszego dnia eventu
Kluczowym, choć symbolicznym, momentem konferencji było ogłoszenie zakończenia pięcioletniego procesu Joint Venture
między Sharpem a NEC. Mariusz Orzechowski, General Manager Central South East Europe w Sharp NEC Display Solutions, podkreślił, że firma żegna się z logo NEC.
Ostatnie dni joint venture
Sharp/NEC
Przedstawiciele firmy zapewnili partnerów, że chociaż nazwa ulega zmianie, kluczowe wartości, zespół oraz cała myśl technologiczna pozostają niezmienne, gwarantując ciągłość partnerstwa. To symboliczne przekazanie „piłeczki” (nawiązując do historii firmy NEC i jej powiązań z piłką nożną w 1995 roku) zostało podsumowane hasłem, które ma prowadzić firmę do dalszych sukcesów w myśl sparafrazowanej idei „Make display great again”.
Rekordowa frekwencja i przestrzeń expo
Tegoroczna edycja Pro AV Competence Days ustanowiła rekord frekwencji, gromadząc na stacjonarnej konferencji ponad 400 uczestników – co było zresztą maksymalną pojemnością obiektu hotelowego. Zgodnie z trendem obserwowanym w ostatnich latach, znacznie ograniczono część wykładową na rzecz praktycznych warsztatów Hands On oraz możliwości bezpośredniego networkingu.
Część Expo, zlokalizowana na parterze hotelu, zajmowała aż 1500 metrów kwadratowych. Swoje produkty i rozwiązania prezentowało przy tym 19 sponsorów, reprezentujących łącznie 48 różnych marek. Na terenie Expo zorganizowano 25 stoisk wystawienniczych oraz 20 sesji Hands On.
Wspomniane warsztaty Hands On stanowiły ważny element konferencji. Uczestnicy zostali podzieleni na grupy, z których każda miała indywidualną, skrupulatnie zaplanowaną agendę. Jak podkreślali organizatorzy, warsztaty
w mniejszych grupach umożliwiają uczestnikom zadawanie pytań i zobaczenie sprzętu „od środka”, co przynosi największą wartość merytoryczną.
Gala SHARP/NEC Awards
2025: uznanie dla partnerów Jednym z elementów wydarzenia była wieczorna gala wręczenia statuetek SHARP/NEC Awards, honorująca najlepszych partnerów biznesowych firmy. Nagrody przyznano w dziesięciu kategoriach:
q BB Technologies w kategorii Energy & Utility
q SLX w kategorii Higher Education
q Damovo w kategorii Global Business
q ESS Audio w kategorii Eco Partner
q Integrated Solutions w kategorii Retail
q PROMEDIO w kategorii Leisure
q SEVITEL w kategorii Energy & Utility
q tisensi w kategorii ePaper Partner
q VISIONCUBE w kategorii LED
q Perfect Displays w kategorii Partner of the Year
Ponadto, w trakcie drugiego dnia konferencji, rozstrzygnięto Konkurs dla Aktywnych Uczestników, nagradzając tych partnerów, którzy uczestniczyli we wszystkich sesjach HandsOn i odwiedzili wszystkie stoiska Expo. W konkursie Rekiny Konferencji uczestnicy głosowali także na najlepiej oceniane stoisko wystawiennicze i ich głosami najlepiej ocenione zostały:
q 1. miejsce – stoisko Kontel z markami Yamaha, Lenovo, IDK q 2. miejsce – stoisko AV Light q 3. miejsce – stoisko Akustyk.pl
Nowości produktowe Sharp: unifikacja i innowacje
W segmencie monitorów wielkoformatowych Bartłomiej Płuciennik i Erik Elbert przedstawili lekko zmodyfikowaną strategię rozwoju marki, stawiającą na niespieszne, ale przemyślane ulepszenia, odrzucając koncepcję tworzenia produktów typu „all-in-one”. Nie zabrakło jednak pełnoprawnych premier.
Wśród nowości produktowych seria E (LFD) całkowicie rezygnuje
z błyszczących ekranów na rzecz matowych paneli (Low Reflection LCD), co ma poprawić ich użyteczność w silnie oświetlonych pomieszczeniach. Nowe serie są też lżejsze, co ułatwia instalację i transport.
Z kolei w serii M (monitory średniej klasy) zaimplementowano silnik SpectraView, wcześniej dostępny tylko w najbardziej profesjonalnych seriach, co ma pozwolić na idealną kalibrację i wykorzystanie w zastosowaniach krytycznych kolorystycznie.
Poinformowano także, że w kontekście bezpieczeństwa, wszystkie nowe monitory LFD i interaktywne zostały wyposażone w metalowe obudowy, co zapewnia wytrzymałość i bezpieczeństwo pożarowe, szczególnie ważne w instalacjach publicznych (np. na lotniskach). Wprowadzono też wsparcie dla protokołu bezpieczeństwa 802.1x oraz zdalne zarządzanie i aktualizacje over-the-air.
Sharp stawia również na zrównoważony rozwój, kontynuując komputeryzację modułową (pozwalającą na wymianę i ulepszanie komponentów zamiast całego wyświetlacza po kilku latach). Uruchomiono również program Second Life Warranty, umożliwiający odnowienie i ponowne wprowadzenie do obiegu używanych wyświetlaczy.
Wyzwania rynku ProAV: od AI po logistykę
W jednej z prezentacji Mariusz Orzechowski skupił się na makroekonomicznych i technologicznych trendach wpływających na rynek ProAV w 2025 roku.
Z jednej strony, wśród pozytywnych zmian wymienił poprawę logistyki, wynikającą ze spadku cen ropy. Koszty frachtu kontenerów znacząco spadły, a nową rewolucją transportową może okazać się droga przez Morze Północne w Arktyce, która, dzięki ociepleniu klimatu, ma potencjał skrócenia transportu z Chin do Gdyni do zaledwie 18 dni.
Z drugiej strony, Orzechowski mocno akcentował rosnące zagrożenia związane z Cyber Security i dynamicznym rozwojem AI. W ciągu zaledwie trzech lat
od powstania ChataGPT świat uległ transformacji. Nowe narzędzia, takie jak Sora 2 (do generowania realistycznych filmów), niosą ze sobą nie tylko ogromne możliwości, ale i ryzyko tworzenia fałszywych, szkodliwych treści, co stawia pod znakiem zapytania nawet pewność podpisywania umów.
Analiza rynku display pokazała, że rynek monitorów wielkoformatowych (LFD) oraz projektorów pozostaje stabilny. Choć udział firmy Sharp/NEC w monitorach interaktywnych daje duże możliwości wzrostu, to rynek Direct View LED jest zdecydowanie przyszłością, wykazując największy potencjał wzrostu, i jest to – jak podkreślił prelegent – ostatni dzwonek, aby wsiąść do tego właśnie pociągu.
Trendy w technologii LED i wielkie projekty
Wojciech Kosek, ekspert ds. LED, podzielił się natomiast dogłębną analizą rynku, który w 2025 roku globalnie (poza Chinami) jest wyceniany na 6,5 miliarda dolarów i ma się podwoić do roku 2030.
Prelegent przedstawił najważniejsze trendy rynkowe, wymienione poniżej.
Dominacja Indoor: Ekrany wewnętrzne (indoor) stanowią już większość rynku (5 mld obrotu).
Rynki Wertykalne: Największe sektory to Korporacje i Public Spaces (ponad 60 proc. rynku). Co ciekawe, Control Rooms (dzięki wysokiej cenie bardzo małych plamek) wartościowo wyprzedziły tradycyjnie silny rynek Retail.
Wypieranie LCD: Technologia LED stanowi już 80 proc. wartości globalnego rynku „wideowalli”. Prognozy sugerują, że do roku 2029/2030 monitory LCD do budowy ścian wideo znikną z rynku, całkowicie zastąpione przez LED.
Kosek wspomniał też, że choć technologia SMD wciąż dominuje (>90 proc. rynku), to pojawia się nowa, rozwijająca się technologia MIP (Micro Package), która oferuje elastyczność pakietowania diod (można użyć tej samej diody do różnych rozstawów pikseli) i jest kompatybilna z istniejącymi liniami montażowymi SMT. To może spopularyzować ekrany mikroledowe, zwłaszcza że ceny najczęściej używanych paneli fine pitch (np.

1,5 mm) ustabilizowały się po ogromnym spadku o 70 proc. w ciągu 5-6 lat.
Sharp/NEC
Kosek zaprezentował także imponujące projekty, podkreślając jakość i niezawodność produktów Sharp/NEC. Najważniejszym osiągnięciem wydaje się być studio TVN Fakty w Warszawie. Zastosowano tam niestandardowy, w pełni redundantny ekran LED o powierzchni 107 m kw., zagięty pod kątem 92 stopni, który jest obecnie uznawany za jedno z największych i najnowocześniejszych studiów pod względem technologii LED w Europie. Innym spektakularnym projektem jest instalacja na stadionie Tisot
Arena w Biel w Szwajcarii, gdzie, aby obniżyć wagę konstrukcji, zastosowano uchwyty karbonowe.
Standardy przyszłości w AV over IP
Katrin Kerber z firmy Matrox omówiła natomiast znaczenie otwartych standardów w budowaniu skalowalnych i elastycznych ekosystemów AV over IP (technologia umożliwiająca przesyłanie sygnałów audio, wideo oraz sterujących za pośrednictwem standardowej infrastruktury sieciowej, takiej jak sieć LAN, WAN czy internet). Podkreśliła, że standardy, takie jak IPMX i SMPTE 2110, są przeciwieństwem rozwiązań zastrzeżonych, które mogą izolować klientów.

Kerber tłumaczyła, że choć SMPTE 2110 (wywodzący się z broadcastu) wymaga drogich przełączników sieciowych i wysokiej synchronizacji, to IPMX czerpie z niego, ale dodaje elementy kluczowe dla świata AV. IPMX jest elastyczniejszy, ponieważ obsługuje sygnały asynchroniczne (np. HDMI) i pozwala na stosowanie standardowych przełączników sieciowych (Cisco, Netgear), co obniża koszty. Ponadto, Matrox oferuje opcjonalną kompresję (H.264, JPEG XS) w ramach IPMX, umożliwiając tworzenie systemów działających od 1 Gb do 25 Gb.
Audio i wideokonferencje: AI i ekosystemy
Kolejne bloki konferencji poświęcone były m.in. komunikacji i przestrzeni konferencyjnej. Ukazały one, w jaki sposób integracja oraz AI już dziś rewolucjonizują spotkania.
Łukasz Niegowski, reprezentujący firmę Exertis, mówił chociażby o konieczności łączenia Digital Signage ze światem UC (Teams, Zoom), wykorzystując kontent z kanałów konferencyjnych na ekranach Digital Signage do komunikacji wewnętrznej.
Jacek Rusek (Polsound) skupił się natomiast na kluczowej roli mikrofonów w technologiach AI. Podkreślił, że sztuczna inteligencja (np. w transkrypcjach, podsumowaniach) działa tylko tak dobrze, jak dobry jest mikrofon zbierający dźwięk, a Shure intensywnie wykorzystuje AI w swoich produktach.
Przedstawiciele firmy Kontel (Grzegorz Andrzejewski i Andrzej Wiśniewski) zaprezentowali z kolei ekosystemy AV oparte na markach Yamaha czy też Lenovo. I tak Yamaha oferuje kompleksowe rozwiązania audio, od mikrofonów (sufitowych, bezprzewodowych) po procesory DSP,

które mogą również sterować urządzeniami zewnętrznymi (projektory, monitory, oświetlenie, rolety). Podkreślono, że jest to kompletne rozwiązanie audio z możliwością sterowania, oparte na bezpłatnym oprogramowaniu.
Lenovo skupia się natomiast na MTR (Microsoft Teams Room) Systems, które są rozwiązaniami otwartymi i bezpiecznymi. Andrzej Wiśniewski zwrócił uwagę m.in. na to, że komputery MTR Lenovo są wyposażone w procesory Intel w wersji VPro. Technologia VPro umożliwia zdalne zarządzanie i wsparcie techniczne na zupełnie innym poziomie, pozwalając na aktualizację oprogramowania, a nawet na próbę odwieszenia zawieszonego systemu z poziomu poza systemem operacyjnym. Nowością jest również wideobar Lenovo z systemem Windows (w odróżnieniu od większości barów opartych na Androidzie).
Warsztaty Hands On były prowadzone przez szerokie grono specjalistów z Sharp/NEC i firm partnerskich, skupiając się na praktycznych aspektach AV.
Sesje Sharp/NEC obejmowały praktyczne zastosowanie technologii LED, monitory
wielkoformatowe oraz monitory interaktywne (porównanie technologii dotykowych). Zaprezentowano również rozwiązanie ePaper x Tisensi, promujące zeroemisyjny Digital Signage. Partnerzy skupili się na praktycznych wyzwaniach wdrożeniowych.
Edbak i Neomounts (branża „uchwytowa”) pokazywali stabilne rozwiązania, odpowiadając na wyzwania dynamicznego rynku LED. Michał Jaworski z Edbak zapowiedział też nowy produkt, który ma być „game changerem” w montażu technologii LED.
Exertis AV prezentował przyszłość bezprzewodowej kolaboracji z Barco ClickShare Hub MTR. Matrox (Katrin Kerber) pokazała praktyczne działanie otwartych standardów AV over IP.
Lindy i Vivolink tłumaczyli, jak skutecznie wdrażać USB-C w instalacjach AV.
Podsumowując, konferencja Pro AV Competence Days 2025 po raz kolejny przypieczętowała swoją pozycję, jako jednego z kluczowych eventów branżowych w Polsce, dostarczając partnerom niezbędnej wiedzy na temat nadchodzącego rebrandingu, innowacji produktowych marki Sharp oraz kluczowych trendów rynkowych, zwłaszcza w obliczu rosnącej roli AI i dominacji technologii LED. n







3 niezależne obiektywy w jednej kamerze, które inteligentnie łączą się w jeden, spójny obraz
Kilka trybów kadrowania
Perfekcyjny obraz dla wymagających klientów
3 – letnia gwarancja Lenovo Premier Support na cały zestaw
Dostępne dwie wersje:
1. Bring Your Own Device – wideokonferencja sterowana z poziomu laptopa.

Lenovo ThinkSmart Bar 180 to urządzenie stworzone z myślą o doskonałych wideokonferencjach. Wbudowane głośniki, mikrofon oraz innowacyjna kamera o szerokim kącie widzenia zapewniają wyjątkowe doświadczenie komunikacyjne. W połączeniu z ekranem LED 138” powstaje nowoczesna sala konferencyjna, idealna do spotkań biznesowych i współpracy zespołowej. STATIM INTEGRATOR ul. Głogowska 3, 01-743 Warszawa biuro@statim.com.pl, tel +48
100 000 godzin bezawaryjnej pracy
Rozdzielczość Full HD
Ultra cienka konstrukcja
Profesjonalne wdrożenie i serwis gwarancyjny nawet do 60 miesięcy
2. Lenovo ThinkSmart Core – komputer współpracujący m.in. z Microsoft Teams Room. Procesor Intel vPro umożliwia zdalne zarządzanie wieloma urządzeniami z jednego miejsca.

HPE INNOVATION DAY 2025
Tegoroczny HPE Innovation Day 2025 zgromadził w obiekcie klubu
Legia Warszawa setki przedstawicieli świata IT, partnerów technologicznych, integratorów i klientów końcowych.
Wydarzenie rzeczywiście zawierało motyw sportowej rywalizacji, zespołowego
W tym roku Hewlett Packard Enterpise ma wiele do opowiedzenia, co szczególnie było widać na wydarzeniu, które mieliśmy przyjemność odwiedzić z kamerą. HPE Innovation Day 2025 było, w mojej ocenie, interesującym przykładem na połączenie w jednym miejscu vendora, dystrybucji, partnerów i klientów (367) IT Reseller
działania i wspólnego dążenia do celu, chociaż to technologia grała tu pierwsze skrzypce. HPE jest bowiem w wyjątkowym czasie – już po zgodach organów regulacyjnych na najważniejszą w tym roku akwizycję w branży, jaką jest przejęcie Juniper Networks, a formalnym zamknięciem transakcji. I chociaż nie był to w teorii temat wiodący, to wyraźnie towarzyszył nieomal wszystkim wystąpieniom, od keynote’ów po sesje tematyczne. Konferencję otworzyła Kinga Piecuch, prezes zarządu Hewlett Packard Enterprise Polska, wspólnie
z Hansem-Christianem Mangelsdorfem, Chief Data Scientist w Federalnym Ministerstwie Spraw Zagranicznych Niemiec. Już w tej części programu nakreślono trzy główne wątki przewodnie dnia: znaczenie sztucznej inteligencji w rozwoju infrastruktury, potrzebę zapewnienia cyfrowej suwerenności oraz coraz ściślejsze przenikanie się chmury i bezpieczeństwa w złożonych środowiskach IT. HPE nie patrzy na technologie w izolacji — stawia na integrację i praktyczne zastosowania, które realnie wspierają firmy w budowaniu przewagi konkurencyjnej. Widać to m.in. w działaniach rynkowych amerykańskiej firmy, która rozwija swoje portfolio w kilku, kluczowych dla biznesu obszarach, m.in. dzięki przemyślanym akwizycjom (Aruba w 2015 roku, Cray w 2019 roku, Juniper Networks obecnie).
Jednym z pierwszych mocnych punktów programu był blok „AI for Networking, Networking for AI – Orchestrating the Game”, w którym Lars Hartmann,
Central Europe Vice President Sales w HPE, oraz Robert Lachowiecki, Country Manager HPE Aruba Networking na Polskę i Rumunię w rozmowie z Robem Pickeringiem, CTO Tottenham Hotspur Football Club, poruszyli temat imponującego wdrożenia na stadionie tego, liczącego sobie już ponad 140 lat, londyńskiego klubu sportowego.
Chociaż patrząc w agendę, mogło wydawać się, że „to tylko stadion”, prawda jest bardziej złożona. Nowy obiekt Tottenhamu (oddany w 2019 roku, wybudowany na miejscu dawnego White Hart Lane) był niedawno dodatkowo unowocześniony dzięki infrastrukturze HPE i Juniper. Stadion jest bowiem obiektem, który rodzi wiele wyzwań technologicznych np. związanych z zapewnieniem dostępu do sieci i usług telekomunikacyjnych, w warunkach ogromnego nagromadzenia użytkowników, a więc i urządzeń końcowych. W przypadku Tottenham Hotspur Stadium mówimy o ponad 62 tysiącach miejsc dla widzów (dla porównania, PGE Narodowy mieści 58 tysięcy osób na widowni). CTO londyńskiego stadionu opowiedział o tym, jak klub z Londynu stał się najbardziej zaawansowanym technologicznie obiektem tego typu na świecie, a przy okazji, jak rozwiązania Aruba i Juniper tworzą dziś „Networking Dream Team” – łączący elastyczność, bezpieczeństwo i przewidywalność działania sieci. Tu warto nadmienić, że HPE jest jednym z czołowych globalnych dostawców do obiektów o tak niecodziennych potrzebach. Amerykańska firma bierze także czynny udział w przebudowie jednego z najbardziej imponujących obiektów tego typu na świecie, barcelońskiego Camp Nou.
Firma HPE ma dziś tę możliwość, by zapewnić pełnię infrastruktury potrzebnej na takim obiekcie: serwery, serwery brzegowe, urządzenia sieciowe, w tym wyspecjalizowane rozwiązania do budowy sieci kampusowych. Dzięki akwizycji Juniper, do tej układanki dołączyły

najwyższej klasy rozwiązania sieciowe klasy enterprise.
Po krótkiej przerwie kawowej scena należała do Jerzego Dudka, legendarnego bramkarza i bohatera finału Ligi Mistrzów 2005. Jego „Power Speech” – „Jak powstał Dudek Dance” – był symbolicznym pomostem między sportową determinacją a współczesnym podejściem do innowacji. Przyznaję, że sam nie jestem wielkim fanem piłki nożnej, ale ów finał Ligi Mistrzów między Liverpool FC, a AC Milan, pamiętam doskonale. Jak się okazało, nie tylko ja. Mimo 20 lat od tego wydarzenia, były reprezentant Polski nadal jest osobą ogromnie popularną. Po swoim wystąpieniu, zakończonym krótką rozmową z prezes zarządu HPE Polska, Jerzy Dudek przez kilkanaście minut podpisywał piłki fanom na widowni. W agendzie wyróżniał się także panel dyskusyjny „Gra o przyszłość – Jak AI Factories napędzają polską gospodarkę”, w którym udział wzięli m.in. Magdalena Kasiewicz z HPE, Robert Pękal z PSNC, Pamela Krzypkowska z Ministerstwa Cyfryzacji, Sebastian Kondracki ze SpeakLeash, Andrzej Jankowski z Intela oraz Agnieszka Karlińska z NASK PIB. Rozmowa koncentrowała się wokół budowy krajowych kompetencji w dziedzinie sztucznej inteligencji, lokalnych centrów danych i suwerenności cyfrowej – tematów, które stają się kluczowe dla rozwoju polskiej gospodarki opartej na wiedzy. Dyskutanci byli zgodni co do tego, że sztuczna inteligencja może być, a nawet już jest istotnym czynnikiem rozwojowym dla gospodarki. To, co jeszcze niedawno było buzzwordem, jest rzeczywistością.
Po lunchu rozpoczęły się ścieżki tematyczne, podzielone na trzy obszary: Hybrid Cloud, AI i Networking. Każda z nich miała własną dynamikę i zestaw prezentacji, które pokazywały praktyczne podejście HPE do wdrażania nowoczesnych technologii.
W ścieżce Hybrid Cloud dominowały zagadnienia związane z efektywnym zarządzaniem złożonością środowisk wielochmurowych. Krzysztof Chibowski Poland Business Development Manager & Digital Transformation Advisory – Hybrid Cloud/AI/ML/Analytics z HPE tłumaczył, jak zbudować nowoczesną infrastrukturę

z AI w swojej firmie. Następnie Maciej Malinowski i Przemysław Staszkiewicz, (obaj na stanowisku Hybrid Cloud Solution Architect w HPE) przedstawili praktyczne metody pracy w środowiskach hybrydowych bez nadmiaru biurokracji. Kajetan Makowiec (Cloud Services Solutions Sales Lead w HPE) w sesji „Twoja drużyna, Twoje zasady – hybrydowa chmura HPE w akcji” pokazał z kolei, jak HPE
GreenLake pozwala klientom kontrolować i rozliczać zasoby w modelu usługowym. W bloku AI szczególne zainteresowanie wzbudziła prezentacja Lorenzo Siconolfiego z zespołu F1 Sauber Motorsport AG i Karoliny Soleckiej z HPE, pokazująca, jak technologie HPE wspierają precyzję i wydajność w Formule 1. Udział firmy nie ogranicza się w tym przypadku do sponsoringu i współpracy wizerunkowej.

W kolejnych wystąpieniach eksperci HPE przedstawiali praktyczne wdrożenia sztucznej inteligencji w biznesie oraz infrastrukturę Private Cloud AI, stanowiącą fundament nowoczesnych projektów. Po raz kolejny mogliśmy wprost dowiedzieć się, że AI w rozumieniu HPE nie jest już odległą wizją, lecz rzeczywistym narzędziem usprawniającym analizę danych, zarządzanie i automatyzację procesów. Ścieżka Networking należała natomiast do specjalistów od łączności i bezpieczeństwa. Robert
Lachowiecki ponownie pojawił się na scenie, tym razem z wystąpieniem „Networking Dream Team – HPE Networking + Juniper w jednej drużynie”, prezentując strategię połączenia obu technologii. Nie zabrakło też tematów związanych z ochroną danych. W prezentacji „Nowa taktyka w danych – przełomowe podejście do przechowywania” Katarzyna Jedlińska z HPE, Marek Ścibior z Commvault oraz Maciej Paliwoda z DataServe przedstawili najnowsze rozwiązania w zakresie

backupu i odzyskiwania danych. Jak przypomniano, odporność organizacji na ataki cybernetyczne zaczyna się od właściwego projektowania systemów.
– Systemy backupowe mają dziś niemal wszyscy, ale niewiele firm myśli o tym, by narzędzia do ochrony danych wzmacniać rozwiązaniami z obszaru bezpieczeństwa – skanowaniem backupów, testowaniem odtwarzania czy utrzymywaniem złotych kopii danych w odseparowanych środowiskach. Kluczowe jest, by te procesy były nie tylko technicznie przygotowane, ale też regularnie trenowane przez zespoły. W momencie ataku każdy musi wiedzieć, co zrobić najpierw – jak uruchomić komunikację, sprawdzić, czy nasze „klejnoty firmowe” przetrwały i czy jesteśmy gotowi do odtwarzania. Tylko organizacje, które testują swoje procedury i wiedzą, jak reagować, mogą nazywać się firmami o minimalnej zdolności operacyjnej – gotowymi przetrwać atak ransomware – wyjaśnił Marek Ścibor, Account Executive, Commvault. – Wspólnie z HPE oferujemy klientom warsztaty, które uczą tego w praktyce – od symulacji ataku, w której uczestnicy wcielają się w zarząd
firmy, po ćwiczenia z budowania procesów odtwarzania. HPE i Commvault to silne połączenie w obszarze Data Protection, a rozwiązanie GreenLake for Files z izolowanymi kopiami i czasami odtwarzania w skali petabajtowej to dziś jedno z najskuteczniejszych narzędzi ochrony danych na rynku.
Bardzo istotnym tematem wydarzenia, mimo iż mało widocznym w agendzie, była akwizycja Juniper Networks przez HPE, która otwiera przed firmą nowe możliwości integracji rozwiązań sieciowych, automatyzacji i bezpieczeństwa, tworząc spójny ekosystem dla nowoczesnych organizacji.
– Moment ogłoszenia tej akwizycji, czyli – przypomnę – początek 2024 roku, akwizycji Junipera, był momentem ekscytacji, który chyba do dziś nam nie minął. Jeżeli skupimy się na tym, jaki ma ona wpływ na kształt firmy i jak zmienia całą organizację – nie tylko część networkingową, która oczywiście jest najbliższa mojemu sercu – to okazuje się, że właściwie z firmy skupionej wcześniej na innych obszarach dziś staliśmy się organizacją w dużej mierze skoncentrowaną na networkingu i bezpieczeństwie. Networking, sieć
i security, szczególnie w dzisiejszych czasach, stały się jeszcze ważniejsze niż kiedykolwiek. Dlatego ta akwizycja, dziejąca się teraz na naszych oczach, jest idealnym momentem i idealnym krokiem, by uzupełnić i rozbudować portfolio HPE o elementy, które dokładnie odpowiadają potrzebom dzisiejszego rynku – powiedział Robert Lachowiecki, HPE Aruba Networking Country Manager Poland & Romania. Drugim ważnym motywem wydarzenia była suwerenność cyfrowa – temat, który zyskał szczególne znaczenie w kontekście dynamicznie zmieniającej się sytuacji geopolitycznej oraz rosnącej zależności od globalnych łańcuchów dostaw. O tym mówił Rafał Kruschewski z firmy SUSE. – HPE jest naszym strategicznym partnerem w biznesie – razem tworzymy rozwiązania, w których 1+1 to naprawdę więcej niż 2. Wspólnie dostarczamy klientom pełen stos technologiczny – od warstwy sprzętowej po konteneryzację w oparciu o rozwiązania cloud native. Dzięki temu korzyści znane z chmury publicznej schodzą dziś do lokalnych centrów danych, zapewniając elastyczność, skalowalność i bezpieczeństwo – powiedział Rafał Kruschewski, SUSE Marketing Manager.
– Wspólnie z HPE kładziemy duży nacisk na bezpieczeństwo i suwerenność cyfrową. Nie chodzi już tylko o ochronę pojedynczych aplikacji, ale o zabezpieczenie całego łańcucha dostaw oprogramowania, w którym podatności mogą pojawiać się na różnych etapach. SuSE potrafi identyfikować błędy 0-day i reagować na nie w czasie rzeczywistym, a jednocześnie zapewnia kontrolę nad technologią i jej pochodzeniem – co dziś, w świecie globalnych napięć i ryzyka, ma kluczowe znaczenie. Nie mniej istotny był również temat ochrony danych i odporności operacyjnej, o którym mówili eksperci z Commvault. Jak zauważył Przemysław Mazurkiewicz, współpraca HPE i Commvault tworzy solidny fundament bezpieczeństwa informacji – od infrastruktury po oprogramowanie. – Polska jest dziś na linii frontu, jeśli chodzi o cyberprzestępczość – jesteśmy najbardziej atakowanym państwem Unii Europejskiej, co w obecnej sytuacji geopolitycznej nie dziwi. Dlatego tak ważne jest wzmacnianie cyberodporności przedsiębiorstw. Razem z HP oferujemy rozwiązania, które pomagają nie tylko wykrywać anomalie i reagować na zagrożenia, ale też szybko odtwarzać dane po cyberatakach oraz przygotowywać organizacje do sytuacji kryzysowych. Cieszymy się, że możemy wspólnie z naszym partnerem budować bezpieczniejsze środowisko IT dla polskich firm –powiedział Przemysław Mazurkiewicz, Senior Sales Engineering Director EMEAI Central w Commvault.
HPE Innovation Day to jednak nie tylko prezentacje technologiczne, lecz także spotkanie partnerów – firm, które wspólnie z HPE budują polski ekosystem innowacji. Wśród nich znalazła się m.in. spółka ApexIT, której przedstawiciel, Maciej Kalisiak, przez wiele lat związany z HPE, wyjaśnił, jak istotna jest siła relacji partnerskiej między tymi firmami.
– Jako platynowy partner HPE jesteśmy bardzo mocno związani z tą marką od wielu lat – praktycznie całe nasze portfolio opiera się na rozwiązaniach HPE. Dziś, podczas Innovation Day 2025, doradzamy klientom w zakresie sztucznej inteligencji i ochrony danych, bo to właśnie te obszary – AI oraz disaster recovery – stały się kluczowe w ostatnim czasie. Dzięki ofercie HPE możemy budować własne usługi i dostarczać klientom realną wartość dodaną, której same rozwiązania sprzętowe nie zapewnią. To dla nas także wyjątkowa okazja do spotkań z klientami i partnerami, z którymi współpracujemy od lat, oraz do rozmów o tym, jak wspólnie możemy rozwijać projekty i osiągać cele biznesowe – powiedział Maciej Kalisiak, Business Development Manager w ApexIT.
Od kwestii infrastrukturalnych, przez chmurowe, po bezpieczeństwo danych – HPE przypomniało, że nieustannie rozwija swoją ofertę. Wydarzenie miało nie tylko wymiar technologiczny, ale również strategiczny. Wśród uczestników można było odczuć atmosferę autentycznej współpracy – rozmowy między klientami, integratorami i przedstawicielami producentów pokazywały, że rynek IT w Polsce dojrzewa i coraz częściej myśli w kategoriach kompleksowych ekosystemów, a nie pojedynczych produktów. HPE Innovation Day był tego doskonałym przykładem: miejscem, gdzie można było nie tylko posłuchać o nowościach, ale też zrozumieć, w jakim kierunku zmierza cała branża. – HPE Innovation Day 2025 to najważniejsze wydarzenie roku dla naszej firmy – miejsce, gdzie spotykają się klienci i partnerzy, by dzielić się doświadczeniami, a my możemy prezentować nowe trendy, technologie i wizję przyszłości. W tym roku odbyły się trzy ścieżki tematyczne: Hybrid Cloud, sztuczna inteligencja oraz networking – wszystkie niezwykle istotne z punktu widzenia transformacji cyfrowej i innowacji. To, na czym najbardziej nam zależy, to nie tylko prezentacja nowych rozwiązań, ale przede wszystkim dzielenie się wiedzą i inspirowanie do współpracy. Chcemy, by Polska budowała własne, nowoczesne technologie i była liderem innowacji oraz sztucznej inteligencji w Europie – powiedziała Magdalena Kasiewicz, Director of Cloud Services Sales w HPE Polska.
HPE w swojej komunikacji wskazało, że strategicznie nie koncentruje się wyłącznie na technologii, lecz na realnej wartości dla partnerów i klientów – na odporności, efektywności i elastyczności organizacji w świecie, który zmienia się szybciej niż kiedykolwiek. HPE Innovation Day 2025 w Warszawie pokazało, że współczesna innowacja to nie tylko nowy sprzęt czy oprogramowanie, lecz przede wszystkim sposób myślenia o technologii jako o narzędziu, które ma służyć ludziom, firmom i całym ekosystemom. Dzień zamknęło wieczorne afterparty dla klientów i sponsorów, które stało się okazją do mniej formalnych dyskusji i dalszego networkingu w atmosferze sprzyjającej wymianie doświadczeń. Tegoroczny HPE Innovation Day pokazał, że Hewlett Packard Enterprise konsekwentnie umacnia swoją pozycję nie tylko jako dostawca infrastruktury, ale przede wszystkim jako partner strategiczny transformacji cyfrowej. W centrum tej transformacji znajduje się połączenie AI, chmury, sieci i bezpieczeństwa – elementów, które, trzymając się terminologii zgodnej z miejscem wydarzenia, razem tworzą drużynę zdolną wygrywać w każdej lidze technologicznej. n
HPE INNOVATION DAY 2025
Podczas wydarzenia organizowanego przez firmę Hewlett Packard Enterpise rozmawialiśmy z Lorenzo Siconolfim, specjalistą ds. oprogramowania CFD w Sauber Motorsport AG, zespole odpowiedzialnym za bolidy Kick Sauber Formula One Team. Inżynier opowiedział o tym, jak wysokowydajne systemy HPE zmieniają sposób projektowania samochodów Formuły 1, jakie wyzwania wiążą się ze skalowaniem kodu CFD oraz dlaczego przyszłość aerodynamiki to połączenie symulacji, HPC i sztucznej inteligencji
Firma Sauber współpracuje z Hewlett Packard Enterpise w zakresie wysokowydajnych obliczeń. Jak ta współpraca wpływa na sposób, w jaki uruchamiacie symulacje CFD w porównaniu z podejściem opartym wyłącznie na własnych klastrach?
Infrastruktura HPC jest absolutnie fundamentalna dla całego procesu CFD. To ona stanowi podstawę wydajności, pozwala uruchamiać bardzo złożone symulacje w krótkim czasie i umożliwia wielokrotne iteracje przy tworzeniu geometrii aerodynamicznej. Każdy zespół F1 działa dziś w ścisłych ramach czasowych, więc szybkość obliczeń staje się równie ważna, jak ich precyzja. W naszym zespole nieustannie testujemy nowe rozwiązania, procesory, akceleratory GPU, architektury i konfiguracje systemowe, a częścią naszej pracy jest benchmarking, porównywanie efektywności i optymalizacja kodu. Staramy się zachować równowagę między maksymalną mocą obliczeniową a stabilnością systemu, bo w Formule 1 każda sekunda,
zarówno na torze, jak i w procesie projektowania, ma znaczenie.
Aerodynamika w Formule 1 wymaga zarówno precyzji, jak i szybkości. W jaki sposób dostęp do infrastruktury HPE HPC pomaga wam skracać cykle projektowe lub analizować więcej wariantów konstrukcyjnych?
To, co daje nam HPE, to elastyczność. Możemy równolegle uruchamiać wiele wariantów symulacji, analizować różne konfiguracje aerodynamiczne i szybciej wyciągać wnioski. CFD jest dziś jednym z kluczowych elementów procesu rozwoju bolidu, bo wpływa praktycznie na każdy aspekt, od kształtu nosa po układ dyfuzora. Dzięki wydajnym systemom HPE możemy nie tylko zwiększyć rozdzielczość siatki obliczeniowej i dokładność modeli turbulencji, ale także przyspieszyć iteracje projektowe, co pozwala wprowadzać poprawki niemal w czasie rzeczywistym. To ogromna przewaga w sezonie, kiedy każdy weekend oznacza walkę z czasem.
Limity kosztowe w F1 ograniczają korzystanie z tunelu aerodynamicznego, więc CFD staje się jeszcze bardziej kluczowe. Jak moc obliczeniowa HPC pozwala wam zwiększyć dokładność przy zachowaniu limitów budżetowych i regulacyjnych?
To prawda, czas w tunelu aerodynamicznym jest limitowany, a FIA ściśle reguluje liczbę godzin, jaką zespoły mogą tam spędzić. Dlatego CFD stało się podstawowym narzędziem rozwoju. Dzięki mocy HPC możemy symulować przepływy powietrza w bardzo wysokiej rozdzielczości, analizować zachowanie bolidu w różnych warunkach i ograniczyć kosztowne sesje w tunelu. W praktyce oznacza to, że możemy sprawdzić wiele map aerodynamicznych, zachowując tę samą geometrię, i szybciej przewidywać efekty zmian. Oczywiście także tu obowiązują limity, a liczba symulacji i czas procesora są kontrolowane, ale postęp technologiczny, szczególnie w dziedzinie GPU


i nowych akceleratorów, pozwala coraz lepiej wykorzystać dostępne zasoby.
Jakie są główne wyzwania, gdy skaluje się kody CFD na tysiące rdzeni CPU lub GPU? Jak rozwiązania HPE pomagają w tym procesie? Największym wyzwaniem jest utrzymanie efektywności całego łańcucha obliczeniowego. Od momentu złożenia zadania do uzyskania wyników musi on działać bezbłędnie. Jeśli jeden element zwolni, cały proces się zatrzymuje. Pracujemy więc nad tym, by skalowanie było jak najbardziej liniowe, a wykorzystanie rdzeni maksymalne. To wymaga nie tylko mocy sprzętu, ale też optymalizacji oprogramowania i systemów kolejkowania. HPE wspiera nas w tym obszarze, dostarczając narzędzia do zarządzania zasobami HPC i analizy wydajności. W CFD każdy procent poprawy wydajności oznacza realne korzyści w czasie rozwoju bolidu.
Sztuczna inteligencja i uczenie maszynowe coraz częściej pojawiają się w środowiskach CFD. Czy stosujecie już te metody?
Jeszcze nie w pełnym zakresie, jednak to tylko kwestia czasu. Eksperymentujemy z uczeniem maszynowym w analizie danych i wstępnym przewidywaniu wyników. Chodzi o to, aby szybciej wyciągać kluczowe informacje
z ogromnych zbiorów danych generowanych przez CFD i wspomagać proces decyzyjny. Widzimy potencjał w modelach zastępczych (surrogate models) i automatycznej optymalizacji siatek, jednak podchodzimy do tego z rozwagą. W Formule 1 precyzja ma pierwszeństwo przed szybkością wdrożenia, a każda nowa metoda musi być dokładnie zweryfikowana. Ale uczenie maszynowe bez wątpienia stanie się częścią przyszłości inżynierii aerodynamicznej.
Jak Pan widzi przyszłość? W jaki sposób kolejne generacje systemów HPC, takie jak architektury eksaskalowe czy rozwiązania chmurowe mogą zmienić rozwój CFD w Formule 1? Przyszłość HPC w motorsporcie będzie zależeć od regulacji FIA, bo to one określają, ile mocy możemy faktycznie wykorzystać. Nie możemy po prostu używać wszystkiego, co jest dostępne na rynku. Ale już teraz widać, że eksaskalowe systemy i rozwiązania hybrydowe, łączące HPC z chmurą, otworzą nowe możliwości. Umożliwią prowadzenie ogromnych, wielowariantowych symulacji i lepszą integrację CFD z innymi obszarami, jak analiza strukturalna czy termiczna. Gdy pojawi się więcej elastyczności w przepisach, HPC stanie się kluczowym narzędziem nie tylko dla aerodynamiki, ale dla całego procesu rozwoju bolidu. n
Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej
www.itreseller.pl



Do tej pory nie mamy w Polsce wielu centrów danych. Nowoczesny obiekt tego typu uruchomiła pod Warszawą firma Atman
Tradycyjne przecięcie wstęgi zainaugurowało otwarcie centrum danych firmy Atman w Duchnicach pod Warszawą. Pierwszy budynek kampusu ma ponad 6 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni IT i oferuje 14,4 MW mocy IT. Według
kierownictwa firmy, został zaprojektowany z zachowaniem najlepszych praktyk zrównoważonego rozwoju: zapewnia najwyższą w swojej klasie efektywność energetyczną i korzysta z wody technicznej w obiegu zamkniętym. Kolejne etapy inwestycji (drugi
i trzeci budynek) mają umożliwić elastyczne zwiększanie zasobów w odpowiedzi na rosnące potrzeby. Cała infrastruktura została zaplanowana z myślą o przyszłości – gotowa na wyzwania cyfrowej transformacji i dynamicznie rozwijającego się rynku danych.
Budowę rozpoczęto dwa lata temu. Zaś wiosną 2024 roku pozyskano największe w naszym regionie finansowanie na tego typu inwestycję (1,35 miliarda złotych).
- U nas pracuje się szybko, sprawnie i bezpiecznie – powiedział w czasie uroczystości Paweł Kanclerz, burmistrz miasta i gminy Ożarów Mazowiecki. – Dlatego bardzo się cieszę, że zakończyła się już budowa pierwszego etapu. Jest to jednocześnie miła wiadomość dla naszego samorządu, że ten piękny obiekt przyniesie gminie rokrocznie co najmniej 700 tysięcy złotych podatku od nieruchomości. Z całego serca gratuluję pomysłu, wiary, determinacji tym, którzy zdecydowali się na lokalizację tego obiektu właśnie w naszej gminie. Spotkaliśmy fantastycznych ludzi, którzy we właściwy sposób reagowali na potrzeby projektowe, ale też społeczne uwarunkowania tego miejsca. Dziękuję również za to, że obiekt powstał z szacunkiem dla przyrody i dla ludzi. Niech dobrze służy właścicielom i klientom.
- Jest to ogromny zaszczyt dla mnie spotkać się z Państwem dzisiaj, w tak szczególnym momencie w rozwoju naszej firmy – stwierdził Scott Peterson, przewodniczący Rady Nadzorczej Atmana. – Świętujemy otwarcie nowego centrum danych. Ale kiedy pozyskaliśmy ten grunt około dwóch lat temu, wiedzieliśmy, że zaczynamy coś, co jest o wiele większym zamierzeniem niż tylko projekt konstrukcyjny. Tworzymy podstawę nowego hubu cyfrowego – nie tylko dla Polski, ale dla całej Europy Środkowo-Wschodniej. Jest to pierwsza część dużego kampusu. Będzie on służył naszym klientom – przedsiębiorcom i innowatorom, którzy tworzą dzisiejszą i jutrzejszą cyfrową gospodarkę. - Polska rozwija się bardzo szybko - chwalił nas Scott Peterson. - Jest strategicznym hubem, przez który płyną coraz szersze strumienie danych. W minionych dekadach stała się dobrym, godnym zaufania miejscem dla największych firm technologicznych na świecie, podstawą dla start-upów i przewodnikiem IT w całym regionie.

Dlatego centrum danych Atmana nie jest projektem izolowanym. To element wielkiej wizji, by wzmocnić innowacyjność i konkurencyjność Polski w drodze do cyfrowej przyszłości.
- Ten obiekt powstał dzięki ciężkiej pracy wielu ludzi – powiedział Scott Peterson. – Poświęcenie całego naszego zespołu i wszystkich partnerów, którzy są zaangażowani w ten projekt, zmieniło tę wizję w rzeczywistość. Jesteśmy wdzięczni wszystkim tym, którzy zaangażowali się w działania, które doprowadziły do sukcesu tego projektu.
- Ja również chciałbym bardzo podziękować tym wszystkim, którzy sprawili, że ten obiekt powstał – dodał Sławomir Koszołko, prezes Atmana. – Przede wszystkim burmistrzowi i innym władzom gminy Ożarów Mazowiecki, którzy umożliwili sprawny przebieg inwestycji. Dziękuję także przedstawicielom mediów. Chciałem podziękować naszym obecnym klientom i zaprosić przyszłych klientów do korzystania z naszych usług. Oczywiście nie byłoby tego wszystkiego, gdybyśmy nie mieli na to pieniędzy. Dziękuję przedstawicielom instytucji finansowych, którzy uwierzyli w sensowność tej inwestycji i ją sfinansowali. Według mnie pierwszy etap pokazuje, że było warto. I oczywiście trzeba podziękować naszym partnerom, którzy pomogli nam ten obiekt wybudować. Postaram się powiedzieć parę rzeczy po ludzku, ponieważ większość zgromadzonych zna żargon data centrowy, ale są też inne osoby, spoza branży.
- Przede wszystkim, po co są centra danych - wyjaśniał Sławomir Koszołko. - To ważne, bo prawdopodobnie ogromna większość społeczeństwa nie ma zielonego pojęcia, co to są centra danych. A przecież bez nich nie moglibyśmy dzisiaj funkcjonować. Nie wyobrażamy już sobie świata bez internetu, płatności, telefonów komórkowych, świateł na drogach, szpitali i tak dalej. Gdyby nie było centrów danych, to wszystko nie mogłoby działać. Wszędzie słyszymy dziś o cyfryzacji. Ale nie wszyscy, łącznie z decydentami na szczeblu centralnym, rozumieją, na czym ona polega. Wiadomo,
że potrzebne są serwery, technologie chmurowe, sztuczna inteligencja. Ale jak się spyta, jak to działa, odpowiedzią bywa kłopotliwe milczenie. Wszystko opiera się na takich centrach danych, jak to w Duchnicach. To jest fundament cyfryzacji. Wszystko zaczyna się od centrów danych. - Cały ten kampus będzie kosztował około 2,5 miliarda złotych – poinformował Sławomir Koszołko. – Co to oznacza w praktyce? Na razie powstał pierwszy budynek, łącznie będą trzy. Można będzie do nich wstawić około 50 tysięcy serwerów. Myślę, że to daje poczucie skali. Ten obiekt jest przygotowany do tego, żeby obsłużyć ogromny ruch związany z rozwojem sztucznej inteligencji. To wymaga odpowiedniego zasilania, chłodzenia i tak dalej. I ostatnia rzecz, bardzo istotna. Wiele mówi się o ekologii, wpływie centrów danych na środowisko. Wiąże się z tym efektywność energetyczna. Otóż zużycie prądu w naszym centrum danych będzie nawet dwukrotnie mniejsze niż w tradycyjnej serwerowni. Czyli przenoszenie serwerów do centrów danych nie powoduje wzrostu poboru energii. Ono go redukuje.
- Wszyscy chcą mieć sztuczną inteligencję. W takim razie muszą się zgodzić na wzrost zapotrzebowania na energię. I niezbędne są do tego centra danych. Inna rzecz to zieloność tej energii. Wszystkie centra danych Atmana są zasilane zieloną energią. To jest nasze zobowiązanie wobec inwestorów i całego społeczeństwa - przekonywał Sławomir Koszołko. - Podobnie ma się rzecz z zużyciem wody. We wszystkich centrach danych Atmana jest zamknięty obieg wody. Przy czym w ciągu roku centrum w Duchnicach skonsumuje tylko około 2000 metrów sześciennych wody. A przecież człowiek zużywa przeciętnie około 4 m sześciennych miesięcznie, czyli prawie 50 m sześciennych rocznie. W takim razie centrum zużyje mniej więcej tyle wody, ile 40 osób.
- Kampus data center Atman WAW3 to zaawansowany kompleks technologiczny, który redefiniuje standardy infrastruktury kolokacyjnej w Polsce – powiedział IT Resellerowi

Mirosław Pisaniec, Channel Sales Manager w firmie Schneider Electric. –Będzie dysponował powierzchnią ponad 19 tys. m kw. i docelową mocą IT na poziomie aż 43 MW. To infrastruktura gotowa na najbardziej wymagające obciążenia IT, w tym te związane z rozwojem sztucznej inteligencji. Schneider Electric dostarczył rozwiązania, które zapewniają niezawodność, efektywność energetyczną i skalowalność infrastruktury. W Atman WAW-3 wdrożyliśmy między innymi zaawansowane systemy zasilania, klimatyzacji precyzyjnej oraz automatyki. Nasze technologie zostały zaprojektowane z myślą o kompleksowym zarządzaniu

infra strukturą oraz minimalizacji wpływu na środowisko – od systemów elektroenergetycznych po chłodzenie i redukcję hałasu. Atman WAW-3 jest dowodem na to, że polski rynek data center podąża w kierunku zrównoważonego i technologicznie zaawansowanego rozwoju. Budowa kampusu była złożonym procesem, który wymagał współpracy wielu dostawców, a także koordynacji zaawansowanych testów fabrycznych i środowiskowych.
Na zakończenie części oficjalnej Sławomir Koszołko podziękował też partnerom – firmom AdBuild, BCA Engineering Group, Eleks, Elektromontaż Rzeszów, Eneria, ENGIE SAR, Fogo, Schneider Electric, Siltec, Teco, Totalbud.
Następnie goście zostali zaproszeni na zwiedzanie centrum danych.
- Security is our priority (bezpieczeństwo jest naszym priorytetem) - opowiadał Radosław Potera, członek zarządu Atmana. - Przede wszystkim mamy nowoczesne urządzenia gaszące. W różnych strefach przeciwpożarowych klienci mogą wybierać między gaszeniem wodą (a konkretnie mgłą wodną) a gazem. Naturalnie jest to uzgadniane już na etapie umowy. Duże światowe przedsiębiorstwa (w tym hyperscalerzy) z reguły wybierają mgłę wodną. Polskie firmy (między innymi instytucje finansowe) wolą tradycyjne gaszenie gazem. Takie są, można powiedzieć, różnice kulturowe. Tak czy inaczej, wszystko było ćwiczone, wszystkie scenariusze zostały opracowane i sprawdzone z Państwową Strażą Pożarną. n Mieczysław T. Starkowski
polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej www.itreseller.pl

Według raportu CERT za 2024 rok, Polska zmagała się z prawie dwoma tysiącami ataków cybernetycznych tygodniowo. Wobec takiej skali zagrożeń firma Synology oferuje 3-etapową strategię ochrony. Proaktywną ochronę danych, wykrywanie incydentów w czasie rzeczywistym, a także szybkie odzyskiwanie danych po incydencie
Nie można dzisiaj zapominać o cyberbezpieczeństwie. Chodzi o to, by używać narzędzi teleinformatycznych zgodnie z ich przeznaczeniem i robić to bezpiecznie. Przy czym, podobnie jak każda technologia, mogą być one wykorzystane przez dwie strony: hakerów i siły dobrej mocy. Pojawia się więc pytanie, kto będzie sprytniejszy i kto lepiej to wykorzysta. Wiele mówiono o tym podczas Synology Security Solutions Day 2025 w warszawskiej Fabryce Norblina.
Z uśmiechem na twarzy
- Zajmujemy się cyberbezpieczeństwem i staramy się robić to atrakcyjnie – rozpoczął prezentację w części wstępnej Krzysztof Konieczny, prezes firmy Sun Capital. – Mamy pomieszczenie hakerskie, w którym prowadzimy szkolenia.
Są one przygotowane w ten sposób, by każdy pracownik radził sobie z nimi bez względu na umiejętności techniczne. Często pokazujemy problemy od strony osób atakujących – tak, jak zostały
one wymyślone, stworzone i realizowane przez hakerów. Prowadzimy też kursy w szkołach na wszystkich poziomach. Naszą misją jest nauka przez zabawę. Uczymy w taki sposób, żeby dzieci, studenci i dorośli wychodzili z naszych szkoleń z uśmiechem na twarzy.
Między innymi powstała specjalna aplikacja dla dzieci, która uczy, co to jest spoofing, trolling, na czym polega hejt w sieci i tak dalej. Sun Capital wydała również komiksy dla rodziców. Eksperci podpowiadają, w jaki
sposób należy objaśniać nowe technologie, na przykład jak udostępniać dzieciakom pierwszy telefon, żeby później nie było z nim problemów. Publikacje te powstały na podstawie 716 anonimowych ankiet, które wypełniły dzieci, a więc w zasadzie są to komiksy od dzieci dla rodziców.
Pełna obsługa
- Jesteśmy globalnym dostawcą usług TPM (Third Party Maintenance), czyli dostarczamy usługi wsparcia technicznego oraz konserwacji urządzeń IT –powiedział Michał Czerniecki, dyrektor zarządzający firmy Evernex. – Specjalizujemy się w urządzeniach dla infrastruktury serwerowej oraz centrów danych. Nasza misja polega na tym, by pomagać klientom przedłużać cykl życia serwerów, macierzy, bibliotek oraz urządzeń sieciowych. Wspieramy wielu producentów, w tym również Synology. W Polsce od pięciu lat jesteśmy autoryzowanym partnerem serwisowym dostarczającym najwyższej jakości wsparcie serwisowe dla produktów tej marki. Evernex jest firmą globalną. Nasza centrala oraz największy magazyn na region EMEA znajdują się w Paryżu. Działamy w 165 krajach, mamy ponad 340 magazynów oraz 50 biur lokalnych. Dzięki temu możemy zapewnić wsparcie naszym klientom na całym świecie. W Polsce nasze biuro handlowe oraz magazyn centralny znajdują się w Warszawie. Oprócz tego mamy magazyn w Katowicach.
Poza wsparciem technicznym Evernex oferuje takie usługi, jak Spare as a Service – SpaaS. To usługa zapewniająca dostęp do refabrykowanych części zamiennych oraz odnowionych, w pełni skonfigurowanych urządzeń, dostępnych także w wynajmie. Wszystkie nasze części i urządzenia refabrykowane, uprzednio sprawdzane, testowane i objęte są roczną gwarancją. IMAC (Install, Move, Add, Change) dla Centrów Danych to profesjonalne usługi polegające na instalacji, przenoszeniu oraz dostosowywaniu konfiguracji zarówno pojedynczych urządzeń, jak i całych centrów danych.
Gdy kończy się cykl życia urządzeń, klient może się ich pozbyć za pośrednictwem Evernexu. Chodzi o program odkupu Buy-Back. Sprzedając niepotrzebny sprzęt, klient może przeznaczyć wygenerowane fundusze na zakup nowych urządzeń lub skorzystać z usług recyklingu i utylizacji zasobów IT. Evernex bierze na siebie cały proces od demontażu, poprzez kasowanie danych, po wysyłkę sprzętu. Dba również o cyberbezpieczeństwo, traktując je jako jeden z kluczowych elementów swojej działalności.
Bezpieczeństwo i efektywność
- W tym roku obchodzimy 25 lat istnienia – przypomniał Marcin Lisowski, Business Development Manager w firmie Synology. – W tym czasie rozwijaliśmy naszą wizję budowania ekosystemu pamięci masowych, ochrony danych i monitoringu wizyjnego. Wszystko projektujemy z myślą o poprawie bezpieczeństwa danych naszych klientów. Dzięki takiemu podejściu powstała największa na świecie zintegrowana platforma zarządzania danymi z 14 milionami wdrożeń na całym świecie i ponad 25 milionami chronionych punktów końcowych. Obecnie na systemach Synology jest przechowywane około 350 exabyte’ów danych. Te systemy zarządzają danymi ponad 260 tysięcy firm z sektora instytucji publicznych, finansowego, edukacji, opieki zdrowotnej i telekomunikacji. Opierając się na naszym wieloletnim doświadczeniu, zauważyliśmy, że organizacje zwracają uwagę na dwa główne czynniki, jeśli chodzi o wybór pamięci masowych. Chodzi o bezpieczeństwo oraz efektywność. Jak stwierdził Marcin Lisowski, według raportu CERT za 2024 rok, Polska zmagała się z prawie dwoma tysiącami ataków cybernetycznych tygodniowo. Stanowiło to dziesięciokrotny wzrost w stosunku do 2020 r. Oznacza to, że dla wielu organizacji problem cyberbezpieczeństwa nie polega już na pytaniu, czy to się stanie, natomiast kiedy to się stanie. I właśnie w obliczu tak wysokiego wzrostu liczby cyberataków skuteczna strategia bezpieczeństwa musi być kompleksowa
i spójna. Zaczynając od uwierzytelniania logowania, szyfrowania na różnych poziomach, tworzenia kopii zapasowych, po odzyskiwanie danych.
Wobec licznych ataków typu ransomware, Synology oferuje 3-etapową strategię ochrony. Proaktywną ochronę danych, wykrywanie incydentów w czasie rzeczywistym, a także szybkie odzyskiwanie danych po incydencie. Firma udostępnia uwierzytelnianie dwuskładnikowe oraz szyfrowanie danych, które zapobiegają nieautoryzowanemu dostępowi.
Statystyki pokazują, że ponad 70 proc. firm doświadczyło ataku lub innego naruszenia bezpieczeństwa. Aż 88 proc. z nich nie było w stanie odzyskać danych po wystąpieniu tego problemu. Według raportu IBM Cost of a Data Breach Report 2024 na temat naruszeń danych, największe straty ponoszone przez przedsiębiorstwa spowodowane są cyberatakami.
W dobie tak rosnącej liczby zagrożeń kluczowy element solidnej architektury odporności stanowi tworzenie kopii zapasowych. Taką ochronę można uzyskać za pomocą Synology Active Protect, które miało premierę w tym roku. Jest to rozwiązanie typu appliance obejmujące wszystkie mechanizmy (tworzy kopie zapasowe usług chmurowych Microsoft 365, maszyn wirtualnych, serwerów fizycznych, komputerów, a także baz danych).
Synology AP ma wbudowaną technologię WORM, a więc niezmienności kopii zapasowych. Można ją stosować elastycznie, bo okres zabezpieczenia danych zależy od konkretnego planu ochrony. Poza tym rozwiązanie to posiada mechanizmy aktywnej i pasywnej weryfikacji, czyli może automatycznie naprawiać uszkodzone dane. Ma dodatkowo wbudowany hypervisor, dzięki któremu po wykonaniu kopii zapasowej system automatycznie może ją odtworzyć, nagrać wideo z odtworzenia i użytkownik może sprawdzić, czy kopia poprawnie się przywraca.
W celu uzyskania przejrzystości kopii zapasowych Synology AP oferuje centralne zarządzanie. Co to oznacza? Do centralnego hosta AP można podpiąć
inne serwery i z poziomu jednej konsoli (jednego interfejsu) zarządzać tymi wszystkimi serwerami i kopiami zapasowymi. Istnieje możliwość podpięcia do centralnego zarządzania zarówno serwerów Active Protect, jak i aplikacji Active Backup for Business.
AP może również wysyłać regularne powiadomienia i podsumowania odnośnie samego systemu i stanu ochrony danych. W niektórych firmach wymagane jest przechowywanie danych od pięciu nawet do dziesięciu lat. W związku z tym Synology oferuje funkcję automatycznej kopii zapasowej do zdalnej lokalizacji, ale także funkcję tieringu, która pozwala użytkownikom definiować własne okresy przechowywania i automatycznie warstwować dane w zdalnej lokalizacji, co umożliwia bezpieczniejsze i długoterminowe przechowywanie.
Firmie Synology bardzo zależy na zapewnieniu bezpieczeństwa danych swoich klientów, dlatego ma program Synology Security Bug Bounty, który polega na nagradzaniu zewnętrznych badaczy za wykrycie krytycznych luk
w zabezpieczeniach. Jeśli taka luka zostanie potwierdzona jako krytyczna, wypłaca się zgłaszającemu nawet do 30 tysięcy dolarów.
Synology skupia się też na efektywności przechowywania danych. Według różnych źródeł (Statista, Bernard Marr & Co.), w 2025 roku świat wygeneruje ponad 180 zettabajtów danych. W związku z tym dynamicznym wzrostem organizacje muszą znaleźć bardziej efektywny sposób na ich przechowywanie. Zdaniem Marcina Lisowskiego, dzięki rozszerzeniu oferty o serie PAS i GS w przyszłym roku Synology będzie mogło zaoferować znacznie szersze portfolio rozwiązań pamięci masowych.
Wielki napad
- Zajmuję się testami socjotechnicznymi, czyli udaję kogoś, kim nie jestem – przedstawił się żartobliwie Mateusz Ossowski, IT Security Training Advisor w firmie Niebezpiecznik. – Podszywam się, włamuję, wykradam dane, żeby mieć z tego kolorowe slajdy. Klient prosi nas:
włamcie się do naszego biura albo fabryki. I to jest fajny element tej pracy. Ale głównie prowadzimy szkolenia. To jest coś, co mi daje największą przyjemność. Bezpieczeństwem zajmuję się z prostej przyczyny. Nienawidzę złodziei. Bardzo nie lubię, jak ktoś kogoś okrada. I celem numer jeden jest dla mnie podnoszenie świadomości. Przez naszą salę szkoleniową w ciągu roku przewija się ponad 10 tysięcy osób. Bo trzeba pamiętać, że każdy z nas jest na celowniku oszustów. Musimy mieć świadomość, że każde oprogramowanie może mieć jakieś dziury, jakieś podatności. Jest tylko kwestia, jak go używamy. Należy pamiętać, że naszą rolą jest spowolnienie atakujących, utrudnianie im życia. Ale jeśli ktoś z Was liczy na to, że będziemy gadać i przynudzać o exploitach, malware’ach, spyware’ach, ransomware’ach, to muszę Was rozczarować.
– Czy ktoś ma taki nawyk, że jak wychodzi z domu czy mieszkania, to zamyka drzwi na klucz? – ciągnął Mateusz Ossowski. – Dlatego również w sieci używamy rozmaitych zabezpieczeń.


Oczywiście na końcu zawsze jest człowiek, który ma różne słabości. Najgorszą z nich jest skłonność do pomocy. Większość z nas lubi pomagać innym ludziom. I to się w socjotechnice wykorzystuje. Jeśli się pozna procesy, firmowe procedury, to automatycznie można się uwiarygodnić. A wtedy łatwiej kogoś do czegoś przekonać. Szeroki uśmiech, serdeczność otwierają drzwi dużo lepiej niż sklonowane karty i wytrychy. Dlatego przede wszystkim trzeba pamiętać o aktualizowaniu wszystkich zasobów. Niestety, większość ludzi zabezpiecza tylko niektóre obszary. Tymczasem chodzi o to, żeby każdy obszar był zabezpieczony tak samo. Jeśli drzwi frontowe zamyka się na noc, to te od ogródka wypada również zamknąć, prawda? A przecież nie zawsze tak się dzieje. – To trochę tak, jak zaklejanie kamerek. Zaklejamy kamery w komputerze, ale już nie zawsze w telefonie. Mimo że oba urządzenia są podłączone do tego samego internetu. Ale to nie jest tak, że haker śledzi ruch i mówi: użytkownik wychodzi z telefonu, to go nie zaatakuję, ja tylko z komputera. Paradoksalnie problem polega na tym, że technologie mają być miłe i łatwe w użytkowaniu. To osłabia naszą czujność. Mamy często klapki na oczach – żartował Mateusz Ossowski.
Niestety, atak nie musi być kierowany w naszą firmę, ale również w podwykonawcę, kontrahenta, z którym współpracujemy. To on może zostać zaatakowany, konto przejęte i w pewnym momencie ktoś nas prosi o zmianę numerów faktur do płatności z jakiegoś tam zmyślonego powodu. Czyli dochodzi do ataku phishingowego. Dlatego ekspert ma podstawowe porady. Przede wszystkim trzeba sprawdzać domeny nadawców. Nie wchodzić na złośliwe strony. Nie klikać w podejrzane linki. Choć naturalnie nie zawsze łatwe jest ich rozpoznanie.
Jeżeli coś odbiega od normalnej, codziennej rutyny, należy to zweryfikować innym kanałem komunikacji. Jeśli ktoś nie dostaje zaszyfrowanych załączników od kolegi Zbyszka z pracy, a dzisiaj przyszedł właśnie taki, a dodatkowo hasło kotek mamrotek 123 jest w tym samym mailu, to trzeba się mieć na baczności. Można do niego zadzwonić i zapytać, czy to była planowana decyzja, czy ktoś się pod kolegę podszywa.
Każda kampania socjotechniczna zaczyna się od czytania wpisów w prywatnych social mediach pracowników. Ale chodzi też o historię firmy, poznanie jej lokalizacji. Ważne jest, czy ludzie pracują zdalnie, czy hybrydowo. Hakerzy przeglądają
również ogłoszenia o pracę. Ważne jest wszystko, co powoduje, że w ich chorych głowach rodzi się scenariusz, pod kogo będą się podszywać.
- Według najnowszych badań, średni okup, jaki firmy płacą napastnikom, wynosi około 3 milionów złotych – stwierdził prowadzący dyskusję panelową Wojciech Urbanek, zastępca redaktora naczelnego magazynu CRN. – Taka kwota może już zaboleć. Z drugiej strony ransomware przedefiniował branżę cyberbezpieczeństwa. Na pewno jest to poważna plaga. Czy nie jest jednak tak, że istnieją inne, równie niebezpieczne zagrożenia, a mówimy o nich dużo mniej? Poza tym, czy ktoś może powiedzieć: mam małą firmę, moje dane są mało interesujące? Czy często spotykacie się z takimi postawami? A także: czy firmy potrafią inwestować w systemy cyberbezpieczeństwa?
- Zwróćmy uwagę na to, kim są nasi słuchacze – odparł Mateusz Ossowski. – Mamy przedstawicieli dystrybutorów, partnerów, klientów. Im wszystkim zagrażają ataki ransomware. Chodzi więc o sposób odbierania i wysyłania e-maili, kontrolę dostępu do sieci i tak dalej. To oznacza, że jest bardzo dużo metod wejścia i wiele warstw, które trzeba chronić. A jak jest to ważne? Podam przykład sprzed kilku tygodni. Mówię o firmie transportowej z Irlandii, istniejącej bodaj 160 lat. I co się stało? Atak hakerski po prostu zmiótł ją z planszy. Czyli ransomware może być rodzajem egzekucji.
Ale atakowane są też małe firmy. Najmniejszy okup w Polsce, o którym było słychać, wynosił 15 tysięcy złotych. To niby nie jest bardzo dużo, ale zawsze denerwuje.
Tak czy inaczej, najłatwiej jest wyegzekwować pieniądze. Atakujący wchodzi do systemu i szyfruje dane. A potem próbuje wymusić okup, szantażując ofiarę tym, że te dane opublikuje. A przecież jest wiele sposobów ataku. Ostatnio popularne jest wejście przez drukarkę sieciową. Dlatego nie wolno zapominać o całym procesie. W organizacji musi powstać (i być przestrzegany) plan bezpieczeństwa.
- Trzeba śledzić rozwój sytuacji, bo stale zmieniają się techniki ataków – dodał Krzysztof Konieczny. – Najlepszym przykładem są gangi ransomware, które cały czas doskonalą metody działania. Poza tym zmieniają się też przesłanki, jakimi kierują się hakerzy. Kiedyś więcej było fanów zabawy. Mówiło się o łamaniu ludzi, a nie haseł. Teraz bardzo często w grę wchodzą pieniądze. Niejednokrotnie spore. Według
niektórych danych, na jednym ataku napastnicy zarabiają średnio 140 tysięcy dolarów. Dlatego każda firma powinna przeprowadzić analizę ryzyka i budować twierdzę cyberbezpieczeństwa. Musi powstać cały kompleks zabezpieczeń, system backupu i tak dalej. Wtedy jest dużo mniejsze ryzyko, że cyberatak będzie zabójczy. - Ale trzeba też pamiętać o najsłabszym ogniwie, czyli o ludziach – podkreślił Przemysław Biel, Country Sales Manager Poland w firmie Synology. –Nie pomoże najlepsza nawet infrastruktura, jeżeli nie zostaną przeszkoleni korzystający z niej ludzie. Znamy wiele przykładów pokazujących, że wystarczy jeden błąd, by cały wysiłek poszedł na marne. Niestety, wiele firm (zwłaszcza jeżeli chodzi o sektor prywatny) podchodzi do tego selektywnie, bo nie ma narzuconych regulacji. Natomiast widzę, że to zaczęło się zmieniać i my, jako producent, też staramy się wymuszać pewne mechanizmy, żeby taka polityka była budowana w czasie całego procesu, a nie w poszczególnych jego elementach. - Na marginesie, bywają różne sytuacje –uśmiechnął się Mateusz Ossowski. – Generalnie ludzie z branży wiedzą, że trzeba mieć dwie lokalizacje. Kolega rozmawiał kiedyś z administratorem IT w małej firmie i spytał: gdzie umieściliście drugi sprzęt? A on mówi: nie powiem Ci, bo będziesz się śmiał. Odpowiedział: wal śmiało, przerabiałem różne rzeczy. Jak się okazało, na plebanii, bo ona została uznana za najbezpieczniejsze miejsce w okolicy. Ale przecież nie chodzi o taki poziom bezpieczeństwa.
- Widzę istotną zmianę polegającą na tym, że producenci przywiązują coraz większą wagę do szkoleń w zakresie cyberbezpieczeństwa. Nie chodzi tylko o to, żeby się odbyły i zostały odhaczone na liście, ale są to coraz ciekawsze, zaawansowane kursy. I zastanawiam się, czy nie jest trochę tak, że idziemy ze skrajności w skrajność. Jeszcze wczoraj człowiek był najsłabszym ogniwem, a teraz odnoszę wrażenie (może mylne), że chcielibyśmy go uczynić czymś w rodzaju drugiego firewalla. Organizujemy sporo szkoleń – zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci. Widzimy coraz więcej firm, które czują potrzebę inicjatyw prospołecznych. Nie tylko ukierunkowanych na pracowników, bo świadomość trzeba budować już poprzez szkołę. Między innymi ten komiks, który udostępniamy naszym gościom, to jest świetny przykład, jak można działać. Uczestnicząc w szkoleniach dla dzieciaków, widzę, że trzeba to robić, bo budowanie silnego Jana musimy zaczynać od małego Jasia – podsumował Krzysztof Konieczny. n Mieczysław T. Starkowski
Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej



CONTEXT CHANNELWATCH 2025
Grupa AB ponownie sięgnęła po najwyższe laury w badaniu Context ChannelWatch. Wrocławska spółka już jedenasty raz z rzędu zdobyła tytuł Dystrybutora Roku w Polsce, a jej spółka zależna AT Computers uzyskała to samo wyróżnienie w Czechach i na Słowacji. Wyniki ogłoszono podczas gali IT Channel Leaders 2025 w Warszawie
Badanie Context ChannelWatch 2025 objęło ponad 8 000 resellerów z całej Europy, w tym kilkuset z Polski. To właśnie ich opinie zdecydowały o przyznaniu tytułów Dystrybutora Roku w poszczególnych krajach. Respondenci oceniali dystrybutorów w wielu kategoriach, w tym jakość obsługi, poziom wsparcia biznesowego, efektywność logistyki, dostępność produktów oraz innowacyjność oferty. ChannelWatch jest dziś uznawany za najważniejszy barometr nastrojów w kanale partnerskim IT, a jego wyniki od lat stanowią jedno z najcenniejszych źródeł wiedzy o relacjach między dystrybutorami, producentami i partnerami handlowymi.
Głos europejskich resellerów
– Nagrody w tegorocznym badaniu Context ChannelWatch to dla nas wielki zaszczyt, lecz także odpowiedzialność. Wyróżnienia to symbol doskonałości operacyjnej Grupy AB oraz zaufania naszych partnerów i dowód na to, że nasza droga – oparta zarówno na partnerstwie, jak i danych – naprawdę działa – powiedział Zbigniew Mądry, COO i Wiceprezes Grupy
AB. – Współpraca z Context Europe pozwala nam wyjść poza codzienne wyniki sprzedaży oraz informacje mikroekonomiczne i skoncentrować się na szerszej perspektywie: trendach, dynamice kanałów sprzedaży oraz zmianach kształtujących rynek IT. Serdeczne podziękowania kierujemy do zespołów AB i ATC, naszych klientów oraz dostawców – to dzięki Wam możemy cieszyć się tym sukcesem już po raz jedenasty z rzędu – dodał.
Nagrodę Dystrybutora Roku dla polskiej spółki z rąk Marka Masteli, Country Managera Context Poland, odebrała Patrycja Gawarecka, Dyrektor Sprzedaży i Marketingu AB S.A. To właśnie ona była jedną z bohaterek wieczoru i oprócz wyróżnień dla firmy otrzymała także nagrodę indywidualną w kategorii dyrektor kanału partnerskiego.
Ludzie w centrum sukcesu
– Ta mnogość otrzymanych dzisiaj nagród nie byłaby możliwa, gdyby nie to, co w biznesie najważniejsze, czyli ludzie. Ludzie, którzy codziennie oddają swoje serce, pracując dla AB – a właściwie dla Państwa, dla vendorów i dla resellerów. To dzięki ich pracy możliwe
są te wszystkie sukcesy – powiedziała Patrycja Gawarecka podczas gali IT Channel Leaders 2025.
Odnosząc się do wyróżnienia Contextu, podkreśliła znaczenie tego sukcesu dla całej organizacji: – To niesamowicie ważny moment dla nas, bo w badaniu ChannelWatch 2025 biorą udział resellerzy z całej Europy. Dla polskiego dystrybutora to ogromne wyróżnienie, że zarówno w Polsce, jak i w Czechach oraz na Słowacji zostaliśmy docenieni przez naszych partnerów. To pokazuje, że codzienna praca całego zespołu AB ma realne znaczenie – budujemy relacje, inspirujemy i stale podnosimy poprzeczkę, by być jeszcze lepszym dystrybutorem dla naszych partnerów.
Badanie Context ChannelWatch, prowadzone co roku przez londyńską firmę analityczną Context, jest jednym z największych projektów ankietowych w światowym kanale dystrybucji IT. Oceniający resellerzy to firmy, które na co dzień współpracują z dystrybutorami, dlatego ich głos traktowany jest jako najbardziej miarodajny wskaźnik jakości relacji i standardów obsługi. Dla całej branży wyniki badania stanowią również źródło danych strategicznych,

bo pokazują, jak zmienia się rola dystrybutorów w świecie rosnącej automatyzacji, cyfrowych kanałów sprzedaży i rozwiązań AI.
Dla Grupy AB jedenaste z rzędu zwycięstwo w ChannelWatch to potwierdzenie kierunku działań. Firma od lat konsekwentnie inwestuje w rozwój usług wspierających partnerów, od zaawansowanych platform e-commerce i logistyki po programy szkoleniowe oraz inicjatywy integrujące środowisko branżowe, takie jak cykl „Możliwości i Rozwój”. To podejście oparte na współpracy i zaufaniu stało się fundamentem długofalowych relacji z resellerami i producentami technologii.
Grupa AB pozostaje największym dystrybutorem IT i elektroniki użytkowej w Europie Środkowo-Wschodniej. Poza Polską działa także w Czechach i na Słowacji poprzez spółkę AT
Computers, która od lat utrzymuje tam czołowe pozycje rynkowe. Portfolio Grupy obejmuje pełen zakres produktów i rozwiązań dla biznesu oraz użytkowników indywidualnych, od komputerów i elektroniki konsumenckiej po sprzęt sieciowy, oprogramowanie i technologie dla centrów danych. W ostatnich latach AB intensywnie rozwija również obszar chmurowy i AI-ready infrastruktury, wspierając partnerów w transformacji cyfrowej ich klientów.
Tegoroczne potrójne zwycięstwo w ChannelWatch 2025 potwierdza, że konsekwencja i partnerskie podejście do rynku to nie tylko fundament strategii Grupy AB, ale również źródło jej przewagi konkurencyjnej w całym regionie CEE. W czasach dynamicznych zmian w sektorze technologii informacyjnych, sukces oparty na zaufaniu partnerów nabiera szczególnego znaczenia i pokazuje, że model biznesowy AB nie tylko się sprawdza, ale także wyznacza kierunek dla branży dystrybucyjnej w Europie. n
Choć 75 proc. polskich firm deklaruje pozytywne nastawienie do sztucznej inteligencji, tylko 7 proc. faktycznie z niej korzysta. Takie wnioski płyną z raportu OVHcloud i PMR by Hume’s AI w sektorze dużych i średnich firm w Polsce – AI w polskich firmach między entuzjazmem a fazą „wait-and-see”, którego premiera połączona z debatą ekspertów odbyła się 13 października w warszawskim Trend House
Wyniki badania przeprowadzonego przez OVHcloud wspólnie z firmą PMR by Hume’s jasno pokazują, że w Polsce panuje klimat ostrożnego optymizmu wobec sztucznej inteligencji. Trzy czwarte respondentów deklaruje pozytywne nastawienie wobec nowych technologii, ale niemal połowa przyznaje, że na razie jedynie obserwuje sytuację.
To wyczekiwanie nie jest jednak równoznaczne z brakiem zainteresowania. Rynek AI w Polsce, według danych PMR, osiągnął wartość 1,8 mld zł i rośnie w tempie 40 proc. rocznie. Widać więc, że temat nie jest już jedynie medialnym trendem, lecz staje się jednym z kluczowych kierunków rozwoju technologicznego.
Prezentując wyniki badania, Tomasz Sobol, Deputy Marketing Director Central & Eastern Europe w OVHcloud, podkreślił, że polski rynek znajduje się w punkcie równowagi pomiędzy fascynacją możliwościami a świadomym podejściem do ryzyk i kosztów. Zwrócił uwagę, że to etap bardzo podobny do tego, w jakim kilka lat temu znajdowała się branża chmurowa, gdy deklaracje adopcji wyprzedzały faktyczne
wdrożenia, a barierą były obawy o bezpieczeństwo i brak kompetencji.
Z kolei Joanna Parasiewicz, PR & Communications Director CEE w OVHcloud, podkreślała, że wyniki raportu potwierdzają ogromny potencjał polskich firm do adaptacji AI, ale też ujawniają lukę kompetencyjną. Wskazała, że przedsiębiorstwa potrzebują nie tylko technologii, ale też wsparcia edukacyjnego i merytorycznego w budowaniu strategii wdrożeniowych.
Bezpieczeństwo i suwerenność w centrum uwagi
Jednym z najmocniejszych wniosków z raportu jest rosnące znaczenie bezpieczeństwa danych i lokalności infrastruktury. Aż 67 proc. badanych firm wskazało bezpieczeństwo jako główne kryterium przy wyborze dostawcy technologii AI, a 87 proc. zadeklarowało, że w przypadku ograniczenia dostępu do rozwiązań z USA rozważyłoby przejście na usługi od dostawcy z Polski lub innego kraju Unii Europejskiej.
Dla OVHcloud, od lat promującego model europejskiej suwerenności danych, to potwierdzenie, że lokalne
podejście do przetwarzania informacji staje się jednym z kluczowych argumentów biznesowych. Wśród dużych organizacji, zatrudniających powyżej 249 pracowników, aż 48 proc. uznaje pochodzenie geograficzne dostawcy za istotny czynnik decyzyjny.
Ten wątek, często pomijany w dyskusjach o AI, staje się coraz bardziej aktualny w kontekście napięć geopolitycznych i nowych przepisów unijnych, w tym AI Act. Firmy zaczynają rozumieć, że wdrożenie sztucznej inteligencji to nie tylko inwestycja technologiczna, ale również decyzja strategiczna dotycząca zarządzania danymi, prywatnością i odpowiedzialnością.
Debata ekspertów: między technologią a prawem
Po prezentacji raportu odbyła się debata „Czy polskie firmy są gotowe na AI?”, którą moderował Tomasz Sobol. Wzięli w niej udział: q Jacek Popko (Head of Digital Solutions, MakoLab), q Michał Kulesza (partner, departament technologiczny kancelarii Rymarz Zdort Maruta),

q Adam Biel (członek zarządu i Chief Engineering Officer, Woodpecker.co), q Marzena Rybicka-Szudera (CEO Sopra Steria Poland), q oraz Karol Dziasek (szef innowacji i współzałożyciel Self Learning Solutions).
Dyskusja, prowadzona w żywym, merytorycznym tonie, unaoczniła, że wyzwania stojące przed firmami są znacznie bardziej złożone, niż sugerują same dane. Poza wskazanymi w raporcie barierami, brakiem kompetencji, trudnościami integracyjnymi i ograniczeniami budżetowymi, uczestnicy wskazali na kolejną przeszkodę: skomplikowane i często niejasne otoczenie prawne. Przedstawiciel kancelarii Rymarz Zdort Maruta zwracał uwagę, że wiele firm ma dziś świadomość wymogów RODO, ale nie do końca rozumie, jak nowe przepisy dotyczące sztucznej inteligencji wpłyną na codzienną działalność. Dla sektora finansowego, medycznego czy publicznego oznacza to konieczność interpretowania przepisów w czasie rzeczywistym, zanim pojawią się krajowe wytyczne wykonawcze.
Z kolei eksperci z branży technologicznej podkreślali, że w wielu organizacjach bariery prawne i kulturowe są silniejsze niż techniczne. Firmy
obawiają się nie tylko błędów algorytmów, ale również reakcji rynku czy opinii publicznej w razie niepowodzenia projektu.
Pragmatyzm zamiast pośpiechu
Zarówno przedstawiciele dużych korporacji, jak i innowacyjnych startupów zgodzili się, że polski biznes jest świadomy potencjału AI, ale woli działać ostrożnie. To postawa typowa dla dojrzałych rynków, gdzie firmy wolą poczekać, aż narzędzia staną się stabilniejsze, a przepisy bardziej przewidywalne.
Marzena Rybicka-Szudera z Sopra Steria Poland, która od lat kieruje projektami transformacyjnymi w europejskich korporacjach, wskazała w dyskusji, że prawdziwa wartość AI ujawnia się dopiero tam, gdzie organizacja potrafi połączyć technologię z kulturą współpracy i rozwoju kompetencji. W jej opinii, wdrażanie algorytmów bez przygotowania zespołów prowadzi do rozczarowań i nieufności.
Jacek Popko z MakoLab zwracał uwagę na aspekt integracji. Wdrożenie AI wymaga uporządkowania danych i architektury systemów, a to często proces bardziej złożony niż samo uruchomienie modelu. W jego ocenie, wiele firm

zaczyna projekty AI od końca, zamiast budować fundamenty w postaci analityki i jakości danych.
Adam Biel z Woodpecker.co dodał kontekst praktyczny. Firmy, które potrafią jasno określić cel wdrożenia, szybciej osiągają korzyści, nawet w ograniczonym zakresie. W jego branży, automatyzacji komunikacji, kluczowe jest właściwe skalowanie projektów i stałe uczenie się na błędach systemów.
Karol Dziasek z Self Learning Solutions wskazywał, że w sektorze finansowym i analitycznym ogromnym wyzwaniem jest transparentność algorytmów. Wiele modeli działa poprawnie, ale trudno wyjaśnić, jak dochodzą do swoich decyzji, a to problem nie tylko technologiczny, lecz również prawny i etyczny.
Złożone bariery i potrzeba edukacji
Z raportu OVHcloud wynika, że 43 proc. firm wskazuje brak kompetencji jako główną barierę wdrożeniową, 42 proc. – problemy integracyjne i budżetowe, a 36 proc. – ograniczenia technologiczne. Uczestnicy debaty zgodzili się, że te liczby są wiarygodnym odzwierciedleniem sytuacji rynkowej. Podczas wydarzenia pojawił się też wątek konieczności edukacji kadry menedżerskiej. Coraz częściej to nie działy IT, lecz zarządy decydują
o kierunkach inwestycji w AI, dlatego świadomość strategiczna staje się równie ważna, jak wiedza techniczna. Uczestnicy dyskusji podkreślali, że rozwój AI w Polsce wymaga nie tylko infrastruktury i finansowania, ale również zrozumienia, jak włączać sztuczną inteligencję w procesy decyzyjne.
Premiera raportu OVHcloud i PMR by Hume’s pokazała, że polski biznes patrzy na sztuczną inteligencję z nadzieją, ale bez złudzeń. Firmy wiedzą, że to kierunek nieunikniony, lecz równie dobrze rozumieją, że nie każde wdrożenie kończy się sukcesem. AI w Polsce przestaje być eksperymentem technologicznym, a staje się elementem strategii organizacyjnej i polityki bezpieczeństwa danych. W tym kontekście znaczenie zyskują europejscy dostawcy rozwiązań, tacy jak OVHcloud, którzy stawiają na transparentność i zgodność z regulacjami. Debata w Trend House pokazała też coś jeszcze – że sztuczna inteligencja w Polsce nie jest już tematem zarezerwowanym dla specjalistów od IT. To dziś rozmowa o przyszłości całych organizacji: o kulturze pracy, zaufaniu, edukacji i bezpieczeństwie. A zatem o tym, jak odpowiedzialnie wykorzystać technologię, która już zmienia reguły gry. n
Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej
www.itreseller.pl

Sztuczna inteligencja i praca hybrydowa stawiają przed działami IT nowe wyzwania. HP odpowiada na nie, tworząc Workforce Experience Platform, rozwiązanie, które ma poprawić komfort pracy i odciążyć administratorów. O założeniach projektu rozmawiamy z Michaelem
Blessingiem, dyrektorem i szefem działu HP Solutions Category na CEE
Na początek proszę wyjaśnić, czym właściwie jest Workforce Experience Platform i dlaczego HP zdecydowało się zainwestować w ten projekt? Workforce Experience Platform, czyli w skrócie WXP, to platforma chmurowa w modelu SaaS wspierana przez sztuczną inteligencję. Jej głównym zadaniem jest poprawa doświadczeń pracowników w codziennym korzystaniu z technologii oraz odciążenie działów IT. Dzięki WXP można nie tylko monitorować stan komputerów, ale również aplikacji uruchamianych na tych urządzeniach. System analizuje, czy sprzęt działa prawidłowo, czy nie przegrzewa się, czy nie jest zbyt mocno obciążany zadaniami, do których nie został zaprojektowany. Często zdarza się też sytuacja odwrotna i użytkownik otrzymuje urządzenie o możliwościach znacznie przewyższających jego potrzeby. W takich przypadkach platforma pozwala na lepsze dopasowanie zasobów i zoptymalizowanie całej floty. Chodzi tu o ograniczenie tarć cyfrowych, które towarzyszą dziś wielu osobom w pracy. Naszym celem było stworzenie rozwiązania, które sprawi, że technologia stanie się mniej uciążliwa, a pracownik poczuje, że jego środowisko pracy działa płynnie. Doświadczenie pracownika nie kończy się przecież na komputerze. To także sala spotkań, drukarka sieciowa czy nawet urządzenia IoT, które wpływają na codzienny
komfort. WXP ma ambicję objąć wszystkie te elementy i dać działowi IT narzędzie do proaktywnego zarządzania.
Czy WXP jest ograniczone wyłącznie do komputerów HP i systemu Windows? Absolutnie nie. To, co nas wyróżnia, to niezależność zarówno od systemu operacyjnego, jak i od producenta sprzętu. Oczywiście oferujemy najwięcej funkcji w przypadku urządzeń HP, bo znamy je najlepiej. Jednak wiemy, że firmy zazwyczaj korzystają z rozwiązań wielu marek. Dlatego WXP monitoruje także komputery Dell, Lenovo czy Apple, a poza Windows obsługuje macOS, iOS i Androida. W przyszłości dojdą do tego drukarki oraz pełna obsługa sal konferencyjnych.
HP kojarzy się przede wszystkim ze sprzętem. Skąd ten zwrot w stronę usług i oprogramowania?
To strategiczna decyzja. Świat zmienia się szybko, a klienci oczekują dziś nie tylko niezawodnych urządzeń, lecz także całościowych doświadczeń. Zainspirowały nas firmy, które odniosły sukces nie dzięki samej specyfikacji sprzętu, ale dzięki intuicyjnym i prostym w obsłudze rozwiązaniom. Chcieliśmy, aby WXP od początku było projektowane z myślą o użytkowniku i o tym, by obsługa nie wymagała wielomiesięcznych szkoleń.
Patrząc szerzej, czy można powiedzieć, że HP przekształca się z producenta sprzętu w firmę usługową?
To bardzo trafne spostrzeżenie. Oczywiście komputery i drukarki pozostają ważną częścią naszego biznesu, ale dziś klienci oczekują znacznie więcej. Chcą spójnego ekosystemu, który po prostu działa i nie wymaga od nich specjalistycznej wiedzy. WXP jest dowodem na to, że HP konsekwentnie przechodzi w stronę usług i oprogramowania. To zmiana kulturowa, którą traktujemy bardzo poważnie.
W jaki sposób platforma przekłada się na codzienną pracę działów IT i samych pracowników?
Najważniejszym celem było ograniczenie liczby zgłoszeń serwisowych. IT na całym świecie działa pod ogromną presją, bo brakuje specjalistów, a jednocześnie przybywa im zadań związanych z transformacją cyfrową i sztuczną inteligencją. Dzięki WXP wiele problemów rozwiązuje się automatycznie, zanim użytkownik w ogóle je zauważy. To oznacza mniej przerw w pracy i większą efektywność całej organizacji.
Drugim aspektem jest możliwość komunikacji i badania nastrojów pracowników. Platforma pozwala na wysyłanie prostych ankiet i zbieranie opinii, co daje IT zupełnie nową perspektywę. Można w ten sposób upewnić się,

że zmiany wprowadzone w systemach rzeczywiście poprawiają komfort pracy, a nie stają się kolejnym źródłem frustracji.
Nie sposób pominąć kwestii bezpieczeństwa danych. Jak wygląda to w praktyce?
Zdajemy sobie sprawę, że temat telemetrii wzbudza wiele pytań. Dlatego od początku projektowaliśmy system z myślą o zgodności z RODO. Dane z urządzeń w Europie trafiają do centrum danych AWS we Frankfurcie i są anonimizowane. Zbieramy tylko te informacje, które są niezbędne do diagnostyki – jak temperatura pracy komputera, błędy dysku czy obciążenie pamięci przez aplikacje. Dzięki temu dział IT może na przykład szybko zareagować, gdy system przewidzi awarię dysku twardego lub gdy wentylator wskazuje na problem z chłodzeniem.
Platforma WXP ma być czymś więcej niż tylko systemem monitorowania komputerów. W jaki sposób integruje się ona z innymi narzędziami, które firmy już stosują?
To było jedno z naszych głównych założeń. Nie chcemy konkurować z rozwiązaniami, które są już standardem w dużych organizacjach, takimi jak Microsoft Intune czy ServiceNow. Wręcz przeciwnie, zależało nam, by WXP je uzupełniała. Różnica polega na tym, że Intune działa według ustalonego harmonogramu, podczas gdy nasza platforma monitoruje flotę w czasie rzeczywistym. Jeśli pojawi się nowa wersja sterownika lub BIOS-u, WXP może wdrożyć ją natychmiast. Dzięki temu dział IT reaguje szybciej i skuteczniej. W praktyce oznacza to, że narzędzia się nie wykluczają, ale wzajemnie wzmacniają.
W ubiegłym roku HP przejęło firmę Vyopta. Jak wpłynęło to na rozwój WXP?
To była bardzo ważna decyzja. Vyopta specjalizuje się w analizie wydajności sal konferencyjnych i systemów do współpracy. W wielu organizacjach właśnie te przestrzenie są źródłem największych frustracji, raz nie działa kamera, raz nie ma dźwięku, ktoś przypadkiem odłączy kabel sieciowy i cała wideokonferencja jest zagrożona.
Dzięki technologiom Vyopty możemy monitorować nie tylko komputery, ale też sale spotkań, sprawdzając, jak często są wykorzystywane, w jakim stanie jest sprzęt i czy spełnia oczekiwania pracowników. To szczególnie ważne w erze pracy hybrydowej, kiedy firmy na nowo definiują swoje polityki obecności w biurze.
Czy HP testuje WXP także na własnym podwórku?
Tak, i to od samego początku. To dla nas najlepsze laboratorium. Zarządzamy ponad 80 tysiącami komputerów i około 1,5 tysiąca sal konferencyjnych na całym świecie. Już w pierwszych miesiącach wdrożenia okazało się, że platforma wychwytuje masę drobnych incydentów, które wcześniej nie były rejestrowane. Prosty przykład to odłączony kabel sieciowy, niby drobiazg, a w praktyce oznacza niemożność przeprowadzenia spotkania. Tego typu sytuacje pokazują, że proaktywne monitorowanie naprawdę zmienia codzienność.
Jakie elementy będą kolejnym krokiem w rozwoju platformy?
Największym wyzwaniem, a jednocześnie naturalnym etapem, jest pełne włączenie drukarek. W tej chwili testujemy integrację i przenosimy starsze rozwiązania, takie jak WebJetAdmin, do chmury. Chcemy, by zarządzanie drukiem było częścią tej samej platformy, co zarządzanie komputerami czy salami konferencyjnymi. To pozwoli kontrolować nie tylko stan materiałów eksploatacyjnych, ale także kwestie bezpieczeństwa. Warto pamiętać, że drukarki są często lekceważone, a w rzeczywistości mogą stać się wektorem ataku, bo to urządzenia sieciowe z własnym systemem operacyjnym.
Pracownicy często rezygnują ze zgłaszania problemów, zniechęceni długim czasem reakcji. Czy WXP jest w stanie odwrócić ten trend? Zdecydowanie tak. Jednym z naszych odkryć było to, jak wiele osób po prostu przestało zgłaszać usterki, bo uznało, że szkoda im czasu na kontakt z działem IT. WXP działa inaczej i wiele problemów rozwiązuje w tle. Poza tym daje możliwość komunikacji z pracownikami wprost z platformy. IT może wysyłać krótkie powiadomienia, informować o zmianach czy zbierać opinie w formie prostych ankiet. To przełamuje barierę i sprawia, że pracownicy czują, iż ich głos ma znaczenie.
Jakie są plany związane z rozwojem WXP w perspektywie najbliższych lat?
Naszą ambicją jest stworzenie jednej platformy do zarządzania całym środowiskiem pracy, niezależnie od skali firmy. W 2026 roku planujemy pełne włączenie druku, a później będziemy rozwijać funkcje analityczne oparte na sztucznej inteligencji i elementy związane z analizą nastrojów pracowników. Widzimy, że to właśnie w tym kierunku zmierza rynek, od zarządzania sprzętem do zarządzania doświadczeniem pracownika w najszerszym znaczeniu tego słowa. n
Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej
www.itreseller.pl




Wideokonferencyjny system z AI już jest!
Immersyjny zestaw dla najbardziej wymagających –
Poly Studio E70 wraz z ekranem LED 138”
Realne spotkania bez wychodzenia z biura!


Obraz 4k - 2 obiektywy z 20-megapikselowymi sensorami
Inteligentne kadrowanie dzięki technologii AI
Technologia LED
Perfekcyjny obraz dla wymagających klientów
Profesjonalne wdrożenie i serwis gwarancyjny nawet do 60 miesięcy

STATIM INTEGRATOR ul. Głogowska 3, 01-743 Warszawa biuro@statim.com.pl,
XXXI FORUM TELEINFORMATYKI
Józefów stał się na dwa dni centrum rozmowy o przyszłości polskiego państwa w erze danych i AI. XXXI Forum Teleinformatyki zgromadziło blisko 450 uczestników, w tym przedstawicieli rządu, administracji publicznej, uczelni technicznych i największych firm technologicznych, ale tegoroczna edycja wyraźnie różniła się od poprzednich, bo mniej było deklaracji, a więcej konkretów. Zmienił się też język rozmowy o cyfryzacji i cyberbezpieczeństwie. Jeszcze niedawno pytanie brzmiało wdrażać czy nie wdrażać? Dziś brzmi, jak wdrażać szybko, odpowiedzialnie i z myślą o suwerenności technologicznej
Forum od trzydziestu jeden lat jest jednym z najważniejszych miejsc debaty o informatyzacji administracji publicznej w Polsce. Tegoroczna edycja odbyła się w hotelu Holiday Inn Resort Warszawa Józefów i dała jasny sygnał, że cyfryzacja przestaje być marginalnym wątkiem w polityce państwa, a staje się kluczowym obszarem strategicznym.
Cyfrowe państwo wchodzi w fazę dojrzałości
Hasło przewodnie wydarzenia brzmiało: „System informacyjny państwa – czas na przełomowe idee, technologie i projekty”. Nie było w tej deklaracji przesady, bo tegoroczna agenda objęła kilkanaście sesji merytorycznych, sesję warsztatową poświęconą infrastrukturze krytycznej oraz dyskusje dotyczące suwerenności technologicznej Polski i rozwoju sztucznej inteligencji. Widać było, że w naszej debacie publicznej dokonuje się ważny zwrot. Technologia przestaje być postrzegana jako narzędzie
administracyjne i staje się realnym elementem bezpieczeństwa państwa oraz fundamentem usług publicznych.
Cyfryzacja oparta na strategii i bezpieczeństwie
Jednym z najważniejszych momentów Forum było wystąpienie wicepremiera i ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego, który w Józefowie przedstawił fundamenty polityki cyfrowej państwa. Jego słowa precyzyjnie oddały kierunek, który obrała administracja: – Forum Teleinformatyki to znakomite miejsce i czas do tego, żebyśmy mogli porozmawiać o nowoczesnym państwie. Państwie, które swoje fundamenty wylewa w ramach dwóch strategicznych dokumentów strategii cyfryzacji Polski określającej ramy rozwoju do roku 2035 oraz strategii cyberbezpieczeństwa na lata 2025-2029. To właśnie cyberbezpieczeństwo łączy oba dokumenty, bo ma kluczowe znaczenie, zarówno wobec rosnącej liczby ataków i incydentów ponad 600 tysięcy w ubiegłym roku, jak i wobec
zagrożeń dezinformacją, której musimy umieć przeciwdziałać i zapobiegać – powiedział Krzysztof Gawkowski. Warto zwrócić uwagę na ton tej wypowiedzi – nie był to przegląd planów ani luźna deklaracja polityczna. Był to jasny przekaz, że cyfryzacja państwa ma być projektowana strategicznie. AI nie jest celem samym w sobie, lecz narzędziem modernizacji usług publicznych. Cyberbezpieczeństwo jest traktowane jako infrastruktura krytyczna, a dane i interoperacyjność systemów przestają być problemem technicznym, lecz fundamentem zarządzania państwem.
Forum, które nie traci znaczenia
Forum Teleinformatyki od lat udowadnia, że potrafi gromadzić przedstawicieli środowisk realnie decydujących o kształcie polskiego systemu informacyjnego. W tegorocznej Radzie Programowej znaleźli się m.in. liderzy świata nauki i administracji publicznej, a partnerami wydarzenia były kluczowe instytucje państwowe

i firmy zaangażowane w projekty krytyczne dla cyfryzacji kraju.
Podczas sesji inauguracyjnej prof. Bolesław Szafrański, przewodniczący Rady Programowej Forum, zwrócił uwagę na zmianę, jaka zaszła w podejściu do sztucznej inteligencji w Polsce: – Mam wrażenie, że dzięki tegorocznemu Forum uczestnicy lepiej rozumieją istotę znaczenie i potencjał rozwiązań bazujących na wykorzystaniu sztucznej inteligencji modeli językowych zaawansowanych robotów programowych czy technologii kwantowych. Co najważniejsze, na poważnie zaczęliśmy rozmawiać o warunkach zapewnienia suwerenności technologicznej niezmiernie ważnego czynnika kształtowania pozycji gospodarczo politycznej naszego kraju w świecie. To mocne słowa, bo Forum nie jest wydarzeniem komercyjnym ani PR-owym. To miejsce, w którym od lat ściera się realne myślenie państwowe z pragmatyzmem wdrożeniowym dużych firm technologicznych i tym roku widać było, jak bardzo temat suwerenności cyfrowej staje się priorytetem.
Od wizji do konkretów –państwowe projekty cyfrowe nabierają tempa
Tegoroczne Forum Teleinformatyki wyraźnie pokazało, że cyfrowa Polska nie zatrzyma się już na poziomie planowania. Najważniejsze instytucje publiczne zaprezentowały projekty, które wchodzą w fazę realnych wdrożeń i mają potencjał zmienić sposób funkcjonowania administracji. Sesja „System informacyjny państwa – przełomowe projekty” była jednym z najmocniejszych punktów programu i nie dotyczyła deklaracji, lecz konkretnych rozwiązań. Wśród prezentowanych przedsięwzięć znalazły się między innymi: q integracja rządowej aplikacji mObywatel z polskim modelem językowym, co otwiera drogę do inteligentnych usług administracyjnych opartych na AI, q koncepcja Jednolitego Pliku Ubezpieczeniowego (ZUS), która ma uprościć wymianę danych w systemie ubezpieczeń społecznych,
q Trusted Smart Statistics (GUS) –nowy model statystyki publicznej oparty na źródłach danych czasu rzeczywistego, q zastosowanie robotyzacji procesów i sztucznej inteligencji w Ministerstwie Finansów, q projekty cyfryzacji w ochronie zdrowia finansowane ze środków KPO realizowane przez Centrum e-Zdrowia.
Lista projektów nie pozostawia złudzeń – administracja wychodzi poza etap eksperymentów i proof of concept. Powstają komponenty architektury danych państwa, które będą decydować o spójności usług cyfrowych w przyszłości. Wiele z nich opiera się na automatyzacji procesów i integracji danych, co jest konieczne w perspektywie wdrożeń AI w sektorze publicznym.
Infrastruktura energetyczna i prawo
Jednym z bardziej zaskakujących tematów tegorocznego Forum była
energetyka, która do tej pory rzadko pojawiała się w dyskusjach o informatyzacji państwa. Stefan Kamiński, prezes Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji, zwrócił uwagę na kluczowy, a często pomijany problem rozwoju cyfryzacji, czyli dostęp do energii. – Forum Teleinformatyki to miejsce, w którym spotykają się dwa światy –twórców i użytkowników technologii. To właśnie tu rozmawiamy o sztucznej inteligencji i cyberbezpieczeństwie, ale powinniśmy też pamiętać o energii, bo rozwój techniki i technologii zawsze wiąże się z rosnącym zapotrzebowaniem na zasilanie. Dziś zużywamy więcej energii, niż jesteśmy w stanie wytworzyć z obecnych źródeł, a prawo wciąż nie nadąża za możliwościami technicznymi, takimi jak lokalne bilansowanie obszarowe. Dlatego tak ważne jest, by cyfryzacji towarzyszyła cyfryzacja energetyki – tworzenie lokalnych centrów danych i węzłów brzegowych, które pozwolą realnie zarządzać przepływem energii w czasie rzeczywistym.
Słowa Kamińskiego można czytać jako ostrzeżenie również w kontekście wdrażania sztucznej inteligencji. Rosnąca potrzeba mocy obliczeniowej będzie pociągała za sobą wzrost zużycia energii przez centra danych, a to oznacza, że cyfryzacja musi być planowana równolegle z inwestycjami infrastrukturalnymi.
Branża chce działać, ale potrzebne są jasne regulacje
Forum przyniosło także silny głos ze strony liderów branży technologicznej. W kolejnych sesjach powtarzała się teza, że rozwój cyfrowy Polski jest blokowany nie przez brak kompetencji czy zasobów, ale przez niejasne i spowalniające regulacje. Ten problem bardzo wyraźnie zdiagnozował dr inż. Andrzej Dulka, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji (PIIT)
– To już 31. Forum Teleinformatyki – najważniejsze wydarzenie w Polsce poświęcone transformacji cyfrowej administracji gospodarki i społeczeństwa. Jesteśmy w momencie, w którym technologia ma realnie wspierać rozwój – od Przemysłu 4.0 po smart miasta i smart
wsie od kontaktu z administracją po cyfryzację rolnictwa. Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji wskazuje, że czas dyskusji się skończył. Nadszedł czas działania. Branża potrzebuje regulacji, które wspierają przedsiębiorców, a nie ich ograniczają. Dlatego rozpoczynamy prace nad strategią rozwoju na kolejne lata – planem, który ma przyspieszyć cyfrową i przemysłową transformację Polski. Wyraźnie więc widać, że sektor prywatny nie chce już biernie czekać na kierunek działań rządu i regulatorów. Chce stać się współtwórcą strategii państwa. Idea cyfrowej suwerenności Polski, która mocno wybrzmiała podczas Forum, nie oznacza izolacji technologicznej, lecz zdolność do oparcia rozwoju cyfryzacji na własnych zasobach kompetencjach i odpowiedzialności regulacyjnej.
Cyfryzacja ma twarz –nagrody i wyróżnienia Forum
XXXI Forum Teleinformatyki to nie tylko debata i prezentacje technologiczne. To także miejsce uhonorowania osób i instytucji, które realnie wpływają na rozwój cyfrowego państwa. Podczas inauguracji uroczyście wręczono Nagrody Złotego Herolda, wyróżnienia przyznawane za działania na rzecz budowy nowoczesnego państwa informacyjnego.
Złotego Herolda I stopnia otrzymał PKO Bank Polski S.A., największy polski bank od lat aktywnie wspierający cyfryzację usług finansowych i rozwój infrastruktury IT w kraju. Złote Heroldy II stopnia przyznano między innymi Dowództwu Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni, Ministerstwu Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Polskiemu Funduszowi Rozwoju S.A. i VeloBank S.A. Wyróżnienia indywidualne otrzymali także eksperci zaangażowani w rozwój systemów państwowych: Janusz Dygaszewicz z GUS, Barbara Fedyna z Wydziału Cybernetyki WAT, Bartłomiej Prystupa z ZUS i Magdalena Sawicka z NASK PIB.
W czasie Forum odbyło się też uroczyste wręczenie Nagrody im. Marka Cara – upamiętniającej pomysłodawcę Forum Teleinformatyki. Wyróżnienie przyznawane jest osobom, które szczególnie zasłużyły się dla rozwoju

społeczeństwa informacyjnego w Polsce. Laureatami zostali w tym roku: gen. bryg. dr inż. Mariusz Chmielewski – Zastępca Dowódcy Dowództwa Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni oraz prof. Agnieszka Gryszczyńska –Dyrektor Departamentu do spraw Cyberprzestępczości w Prokuraturze Krajowej i ekspertka prawa informatycznego. Wyjątkowym momentem Forum było także wręczenie Medalu Ministerstwa Cyfryzacji prof. Bolesławowi Szafrańskiemu, przewodniczącemu Rady Programowej Forum, w uznaniu jego wieloletniej pracy na rzecz integracji środowiska cyfrowego w Polsce.
AI i suwerenność technologiczna – decydujący kierunek
Finałowym i jednym z najbardziej wyczekiwanych punktów Forum była sesja

Forum Nowych Idei: Rozwój AI – wybrane problemy i doświadczenia, zakończona dyskusją ekspercką o suwerenności technologicznej Polski. To właśnie tutaj temat sztucznej inteligencji został podniesiony na poziom strategiczny. Sesję współtworzyli przedstawiciele rządu, branży technologicznej i nauki.
Tu wybrzmiała także perspektywa dostawców infrastruktury obliczeniowej. Wyraźnie podkreślił to Adam Tomczak, Enterprise Channel Manager CEE and MEA w AMD: – AMD od wielu lat jest liderem rozwiązań dedykowanych sztucznej inteligencji. Staramy się współpracować na rynku lokalnym z dostawcami, partnerami, klientami, administracją publiczną po to, aby dostarczać klientom wartość i przede wszystkim wybór. Na Forum tworzymy platformę wymiany wiedzy i doświadczeń pomiędzy sektorem publicznym i prywatnym.
To głos, który idealnie wpisał się w wątek przewodni Forum, bo bez współpracy państwa i biznesu nie uda się zbudować infrastruktury pod polskie projekty AI ani zapewnić cyfrowej
niezależności kraju. Rywalizacja technologiczna ma dziś wymiar geopolityczny, a Polska, jak podkreślali eksperci, musi wzmacniać własne kompetencje i technologie.
Dojrzałość zamiast haseł – taki sygnał wysłało Forum
XXXI Forum Teleinformatyki zakończyło się jasnym przesłaniem: cyfryzacja to nie projekt polityczny, lecz strategiczny proces państwowy wymagający współpracy, konsekwencji i odpowiedzialności.
Z Józefowa popłynęły trzy czytelne sygnały: q Polska przyspiesza cyfryzację, a AI staje się elementem infrastruktury państwa, q cyberbezpieczeństwo jest fundamentem rozwoju technologicznego, q suwerenność technologiczna nie jest sloganem, lecz warunkiem bezpieczeństwa i konkurencyjności.
To już nie konferencja o technologii. To miejsce, gdzie kształtuje się cyfrowa przyszłość Polski. n
Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej
www.itreseller.pl

Już po raz szósty odbyła się konferencja Cyber24 Day organizowana przez spółkę Defence24. Za cyberbezpieczeństwo odpowiadamy dziś wszyscy. Jak zatem wyglądają relacje administracja publiczna-siły zbrojne-przedsiębiorstwa?
Szymon Palczewski, p.o. redaktora naczelnego serwisu CyberDefence24.pl, otwierając dyskusję panelową Wojsko, państwo, biznes – przepis na (cyber)bezpieczeństwo, zapytał, jakie są perspektywy rozwoju współpracy wojska ze sferą cywilną.
Wymiana informacji
– Nie ma bezpiecznej cyberprzestrzeni bez komponentów cywilnego
i wojskowego – odpowiedział Krzysztof Gawkowski, wicepremier, minister cyfryzacji. – I to nie powinno podlegać dyskusji. Dla mnie współpraca z wojskiem jest obecnie jedną z podstaw działania. Zwłaszcza że Komponent Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni pod dowództwem generała Karola Molendy jest dzisiaj naszą perłą w koronie. Chwalimy ją, dostrzegając zdolności i umiejętności żołnierzy. Będziemy tę współpracę wspierać. Ale to nie jest tak, że
te pola będą się jednoznacznie przenikały i będą miały dokładnie taką samą ścieżkę rozwoju. Bardziej chodzi o to, żeby wymieniać zdolności i dzielić się doświadczeniami. Tak to traktujemy, bo wojsko będzie dobre w swoich obszarach, które dzisiaj rozbudowuje. To między innymi ośrodki implementacji sztucznej inteligencji. A my (sfera cywilna) będziemy dobrzy w innych elementach, które dotyczą chociażby certyfikacji czy łączności.
Współpraca wojska ze sferą cywilną może być dobra, jeżeli będzie prawidłowa wymiana informacji. I tę chęć dzisiaj widać. Dzięki temu można wymieniać się wiedzą i lepiej zarządzać procesami, a nie wszyscy potrafią tak działać. Na szczęście udało się to osiągnąć. Instytucje publiczne nie rywalizują między sobą. Nie ma też takiej rywalizacji między siłami politycznymi. A przecież miała ona miejsce wiele lat wcześniej. Trudno było o współpracę, co skutkowało między innymi trudnościami w pracach nad nowelizacją ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa.
- Fakt, że pracujemy nad KSC już szósty rok nie jest powodem do chwały – przyznał Krzysztof Gawkowski. – W toku prac różne resorty oponowały albo zgłaszały poprawki i nie można było znaleźć porozumienia na poziomie międzyresortowym. A dzisiaj ten proces nagle przyspieszył. I to jest dla mnie rzecz najważniejsza: dobra współpraca Ministerstwa Cyfryzacji z Ministerstwem Obrony Narodowej.
Jak w takim razie Ministerstwo Cyfryzacji ocenia program Cyber LEGION zaproponowany przez Ministerstwo Obrony Narodowej? Czy wspiera tę inicjatywę?
- Jesteśmy dumni z tego, że wojsko ten program wymyśliło – stwierdził Krzysztof Gawkowski. – On został w zasadzie w początkowej fazie opracowany w Ministerstwie Cyfryzacji. Później z panem premierem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i z panem ministrem Cezarym Tomczykiem wiele o nim rozmawialiśmy. Tyle że w obszarze cywilnym jest on o wiele trudniejszy do zorganizowania, a w wojsku wyszedł świetnie. Z moich informacji wynika, że planowano 400 osób, a zgłosiło się około 1000. Nie wiem, na jakim etapie program jest teraz, ale tak czy inaczej, serce się raduje.
Jak wygląda formowanie Cyber LEGION-u? Jakie jest faktyczne zainteresowanie? I jak on ma funkcjonować?
– Obecnie nie ma problemu z tym, że brakuje chętnych do przystąpienia do służby wojskowej – wyjaśnił Cezary Tomczyk, sekretarz stanu w Ministerstwo Obrony Narodowej. – Ale mamy do czynienia z nową sytuacją. W czasach wyjątkowej specjalizacji nie jest tak, że każdy musi być żołnierzem w tradycyjnym, w ścisłym

tego słowa znaczeniu. Niektórzy marzą o jednostkach specjalnych, inni chcą pracować w cyfrowym świecie. Oni mają inne zadania, a będą mieli jeszcze inne w czasie kryzysu czy wojny. Od początku ściśle współpracujemy ze wspomnianym już generałem Karolem Molendą. Naturalnie nie mogę mówić o szczegółach. Ale nawet ostatnie dni, po ataku dronowym na Polskę, pokazują, że inwencja ludzi jest ogromna. Widzimy też ich wielkie zaangażowanie. Wiele ich pomysłów będziemy wykorzystywać. Na marginesie, zamierzamy stworzyć również legion medyczny. Chcemy, żeby ludzie, którzy mają konkretne umiejętności, byli dobrze wykorzystywani przez armię, a nie losowo w systemie mobilizacji wcielani do wojska. Więc mówimy dzisiaj o kolejnej setce ludzi, która przystąpi do cyberlegionu i myślę, że wszyscy będziemy z tej formacji dumni. Druga sprawa to Centrum Implementacji Sztucznej Inteligencji, które powstaje również w Dowództwie Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni. Jesteśmy jedną z pierwszych armii na świecie, która podjęła taką decyzję. Mają być wykorzystywane wszelkie innowacje. W tę stronę zmierza Wojsko Polskie. Inwestycje w innowacyjność, w sztuczną inteligencję, w robotyzację, autonomię pola walki.
- Wojsko Polskie musi mieć zdolności w każdym aspekcie, bo przeciwnicy będą szukali wszelkich słabości – przekonywał Cezary Tomczyk. – Jeżeli wyczują je w ochronie przestrzeni powietrznej, będą atakowali w ten sposób. Jeżeli stwierdzą słabości w cyberbezpieczeństwie, podejmą działania w tej sferze. Dlatego trzeba umieć się bronić w każdej dziedzinie. Często słyszymy komentarze, że teraz trzeba wszystkie pieniądze przeznaczyć na drony, albo na czołgi. To tak nie wygląda. Chodzi właśnie o to, żeby budować w miarę zrównoważony system, gdzie nie ma słabości. Ale w każdym aspekcie kluczem jest innowacja. - Współpracujemy z Polską i dzielimy się doświadczeniami – powiedział Tomas Godliauskas, wiceminister obrony narodowej Republiki Litewskiej. – Wiemy, że musimy poprawić nasze systemy bezpieczeństwa. Myślę, że wirus rosyjskiego
zagrożenia jest naprawdę rozprzestrzeniony. Dlatego między innymi musimy chronić naszą infrastrukturę krytyczną. Bo widzimy, że w czasie wojny ona jest jednym z głównych celów. Niesłychanie ważna jest też edukacja społeczeństwa. Jak wojsko podchodzi do suwerenności technologicznej? W jakich obszarach trzeba korzystać z własnych rozwiązań krajowych, a gdzie jest możliwość dopuszczenia technologii zagranicznych?
Ścisłe partnerstwo
- Pytanie jest bardzo istotne – podkreślił generał Karol Molenda, dowódca Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni. – I zaraz pojawia się drugie: jak powiązać suwerenność technologiczną z szybką implementacją rozwiązań dostępnych na świecie. Przede wszystkim nie chcemy wymyślać koła od nowa. Nasi inżynierowie zapoznają się z technologiami dostępnymi na rynku i testują je. Ich implementacja w systemach wojskowych zawsze musi jednak pozostać po naszej stronie. W wielu przypadkach są one wdrażane w systemach zamkniętych, przetwarzających informacje niejawne, bez dostępu do internetu. Nie chcemy powierzać tego zadania kontraktorom. Dlatego tak istotne jest, aby to wojsko posiadało kompetencje do implementowania technologii on-premise.
Karol Molenda podziękował władzom za to, że został utworzony Fundusz Cyberbezpieczeństwa, który pozwala zatrzymywać najlepszych. Nie tylko w siłach zbrojnych, ale w całej administracji publicznej. Dzięki temu świetni specjaliści nie traktują pracy w wojsku jako okazji, żeby zrobić certyfikaty i przejść szybko na rynek cywilny, ale widzą w armii swoją przyszłość. Na przykład w Centrum Implementacji Sztucznej Inteligencji, gdzie powstaje grupa ekspertów, która ma wyznaczać kierunki rozwoju. A modeli trenowanych na danych wrażliwych w większości przypadków nie można powierzyć zewnętrznym podmiotom. Nawet, jeżeli są zaufane. Ponadto wojsko chce współpracować z rynkiem cywilnym, a nie tylko być odbiorcą technologii. Zdaniem Karola Molendy, CISI powinno być – w miarę możliwości – otwarte na zewnętrzne

partnerstwa, bo hermetyczność zabija innowacyjność. Dlatego mówienie, że wszystko powinno być suwerenne, jest trochę utopijne. Oznaczałoby to decyzję, że projekty będą trwały latami, a więc przestaną być innowacyjne.
A jak biznes widzi współpracę z wojskiem?
- Zacznę od wątku osobistego – powiedziała Magdalena Dziewguć, Country Director, Google Cloud Poland. – Mój dziadek zawsze mówił mi jedno: żebyście nigdy nie doświadczyli wojny. Wszyscy musimy o tym pamiętać. Zadaniem numer jeden mojej firmy jest dostarczanie informacji o najwyższym możliwym potencjale technologicznym. Między innymi o najbardziej zaawansowanych innowacjach w dziedzinie cyberbezpieczeństwa.

Z pełną kontrolą nad tymi technologiami. Po drugie, chodzi o zdolności do uczenia. Musimy mieć najlepszych ekspertów, którzy będą potrafili wykorzystywać te technologie. Dlatego, że cyberwojownicy po drugiej stronie bardzo szybko się uczą. Ale rzadko tworzą technologie. Najczęściej korzystają z tych, które są już dostępne. Musimy być szybsi. Niesłychanie istotna jest też integracja. Bezpieczeństwo to również integracja gospodarcza. Im więcej biznesu nasi sojusznicy robią nad Wisłą, im więcej potencjału ekonomicznego wspólnie budujemy na rynkach, na których oferujemy nasze produkty i usługi, tym wszyscy jesteśmy bezpieczniejsi, bo tym bardziej zależy nam na utrzymaniu pokoju.
To są zadania, które Google stara się wykonywać jak najlepiej. Transfer know-how i rozwijanie integracji ekonomicznej. Podpisano umowy z administracją, które definiują, jakie informacje są wymieniane i w jaki sposób. Oczywiście nie można mówić o szczegółach. Natomiast warto powiedzieć jedną rzecz, bo ona się zmieniła
w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Wszyscy wychowaliśmy się w przeświadczeniu, że najbezpieczniejsze, najbardziej zaawansowane technologie są w wojsku, a sfera cywilna ma zwykle gorsze. - Firma, w której pracuję, jest najlepszym dowodem, że to się istotnie zmieniło – podkreśliła Magdalena Dziewguć. – Poziom bezpieczeństwa pojedynczego użytkownika nie może być w żaden sposób niższy niż bezpieczeństwa państwa. I wszyscy, którzy tu dzisiaj jechali i korzystali z telefonów na Androidzie, używali Google Maps, robili sobie zdjęcia po drodze, chcą mieć pewność, że to są najbezpieczniejsze na świecie dane i że absolutnie w żaden sposób nie zostaną użyte przeciwko nim. Czyli to nie jest tak, że bezpieczeństwo sfery cywilnej może być w jakikolwiek sposób słabsze niż bezpieczeństwo państwa. Jak już mówili moi poprzednicy, człowiek jest najsłabszym ogniwem, a więc jego trzeba najmocniej zabezpieczyć. Cały system powinien służyć bezpieczeństwu wszystkich obywateli państw, które z nami współpracują.

Fort Zero
- Żyjemy w świecie, w którym trudno realizować pełne funkcje obronne w sposób indywidualny przez pojedynczą firmę – stwierdził Dariusz Piotrowski, Vice President, dyrektor zarządzający Dell Technologies Polska. – W związku z tym utworzyliśmy program zwany Project Fort Zero. Jest to inicjatywa ponad 30 firm technologicznych. Stworzyły one ramy bezpiecznego użytkowania infrastruktury. Projekt został już certyfikowany przez Departament Obrony USA. Jest to pewne holistyczne spojrzenie na zagadnienia bezpieczeństwa. Specjaliści Della spędzają dużo czasu nad tym, by zarówno podmiotom publicznym, jak i biznesowi we wszystkich segmentach przedstawiać modele referencyjne i rekomendacje. Nie chodzi o to, żeby wygrał jeden model. Ważne jest to, żeby wszyscy w przestrzeni publicznej realizowali te bezpieczne systemy.
- Żyjemy w przeświadczeniu, że mamy wiele systemów i te pojedyncze klocki złożą nam się na bezpieczeństwo
– zwrócił uwagę Dariusz Piotrowski. –Tylko my stawiamy pytanie. A co, jeśli jednak dojdzie do ataku? A przecież mówimy często o wielkich przedsiębiorstwach, mających duże działy IT. Firmach, które się naprawdę solidnie zabezpieczają. Firmach, które mają backup. Przy czym, pamiętajmy, backup jest często pierwszym punktem ataku. W czasie eksploracji, która według różnych danych trwa średnio około 200 dni, hakerzy zaatakują, gdy mają pewność skutecznego zaszyfrowania backupu ofiary. To powinni wiedzieć wszyscy przedsiębiorcy.
Dell określił pojęcie złotej kopii. Chodzi o miejsce, w którym trzyma się odizolowane dane, często również aplikacje. Dlatego po ataku można odtworzyć działanie firmy. W tym modelu definiuje się nie tylko clean room, czyli miejsce, gdzie są czyste dane, ale też restart room, a więc miejsce, gdzie można odbudować funkcjonowanie firmy. To są porady, które starają się przedstawiać dostawcy technologii. I trzeba o nich
pamiętać, bo przecież skala ataków się nie zmniejszy. Przeciwnie – ich zaawansowanie rośnie. Dlatego odpowiedzialne firmy technologiczne zajmują się edukacją, między innymi współpracą z instytucjami publicznymi, żeby zapewnić transfer technologii.
- Przy czym w pełni się zgadzam, że utopią jest myślenie, iż jakikolwiek kraj, łącznie ze Stanami Zjednoczonymi, może być w stu procentach technologicznie suwerenny – podkreślił Dariusz Piotrowski. – Tak zbudowaliśmy ten świat i to się raczej nie zmieni. Natomiast niezwykle istotny jest świadomy wybór, jakich technologii używamy i w jaki sposób poddajemy je kontroli. To jest zadanie dla specjalistów.
Jeden z panelistów (prosząc o zachowanie anonimowości) przypomniał, że od miesiąca (wtedy) nie działała firma Jaguar. W ciągu tygodnia straty oceniano na 50-70 milionów funtów. Szacunek całościowy – jakieś 3,5 miliarda. I nie wiadomo było, kiedy przedsiębiorstwo się podniesie. Zainfekowanych bezpośrednio
zostało 30 tysięcy pracowników, a 200 tysięcy ludzi w łańcuchu dostaw drżało każdego dnia, ile czasu to jeszcze zajmie, bo groziła im utrata pracy. Albo inny przykład. Atak na firmę Asahi w Japonii, 30 fabryk nie działa, stanęła produkcja. Straty szły w dziesiątki milionów dolarów dziennie. 2 października 2025 r. przewidywano czas uruchomienia między 6 a 14 tegoż miesiąca. Oznacza to brak wiedzy i bezradność.
Ogromna odpowiedzialność
A z jakimi wyzwaniami mierzy się największe polskie przedsiębiorstwo? Jaki model cyberbezpieczeństwa przyjęło?
– Skonsolidowany roczny przychód naszej firmy przekracza dziś ponad połowę budżetu państwa – przypomniał Robert Soszyński, wiceprezes ds. operacyjnych ORLEN. – To powód do dumy, ale także impuls do podejmowania działań na niespotykaną dotąd skalę w obszarze cyberbezpieczeństwa.
Inwestujemy ogromne środki zarówno w ludzi, jak i w technologie. Co roku ORLEN przeznacza ponad 1,5 mld zł na rozwój systemów IT. Aktywnie odpowiadamy na współczesne wyzwania technologiczne, dlatego znaczną część nakładów kierujemy na rozwój sztucznej inteligencji. Mamy świadomość, że ten wyścig nigdy się nie zakończy, a my chcemy brać w nim aktywny udział. Trudno przecenić znaczenie odporności cyfrowej naszej organizacji, bo ewentualny atak mógłby mieć poważne konsekwencje.
Robert Soszyński odnosił się zarówno do systemów IT, sieci przesyłowych, jak i technologii produkcji. Podkreślał ogromną odpowiedzialność związaną z zarządzaniem tak potężnym przedsiębiorstwem oraz skalę potrzeb i wyzwań, z jakimi Grupa ORLEN musi się mierzyć. Dlatego angażowane są znaczące środki, by wzmacniać bezpieczeństwo i utrzymywać najwyższe standardy ochrony infrastruktury krytycznej.
Szymon Palczewski zapytał ponownie o suwerenność technologiczną i współpracę w trójkącie państwo-biznes-wojsko. Jakie są bolączki tych relacji? Co należy w nich poprawić?
Stwarzać możliwości
- Chciałabym się wypowiedzieć nie tylko jako reprezentantka spółki technologicznej, ale przede wszystkim jako Polka, mama córek, które rozważają, czy zostać po studiach za granicą, czy wrócić do Polski – zwierzyła się Kinga Piecuch, prezeska firmy Hewlett Packard Enterprise Polska.
– Moim zdaniem musimy wychodzić poza metropolie. Polska to także małe miasta i wioski. Dlatego rolą odpowiedzialnego biznesu jest sięganie również po te talenty, które mamy poza dużymi miastami, jak to się robi w wielu krajach. Jeżeli chcemy odpowiadać na rozmaite wyzwania, musimy budować państwo, które będzie sobie coraz lepiej radzić w warunkach międzynarodowej konkurencji. Musimy dzisiaj, również jako biznes, rozwijać talenty w całym kraju i dbać o to, żeby młodzi ludzie chcieli zostawać u nas. Dbać o ich rozwój, inspirować i stwarzać im możliwości, między innymi w formie szkoleń technologicznych.
Kinga Piecuch zgodziła się z twierdzeniem, że powinniśmy tworzyć suwerenność cyfrową opartą na rozwiązaniach hybrydowych i utrzymywać pełną kontrolę nad środowiskiem IT, z którego korzystamy. Ponadto musimy być elastyczni w sytuacjach kryzysowych. Kolejny aspekt ważny z perspektywy suwerenności to budowanie własnej innowacyjności.
- Bardzo się cieszę, że w Polsce pojawią się AI factories – fabryki, w których można trenować i rozwijać AI w oparciu o nasze własne, lokalne dane. Powstają one w Cyfronecie na Akademii Górniczo-Hutniczej, a także w Poznańskim Centrum Superkomputerowo-Sieciowym. Jesteśmy niebywale dumni z naszej dotychczasowej współpracy z tymi instytucjami. A przed nami ogromne inwestycje w gigafabrykę AI, przy istotnym udziale firm z Polski i innych krajów europejskich. Wykorzystajmy tę szansę, twórzmy tam innowacje i rozwijajmy nasze startupy. Podam przykład, o którym przeczytałam parę dni temu, związany z marką ICEYE. To jeden z najbardziej fantastycznych startupów stworzonych przez Polaków, ale proszę sobie wyobrazić, że swój pierwszy kontrakt podpisał on ze spółką amerykańską. To oznacza, że mamy jeszcze bardzo dużo do zrobienia – zarówno w administracji państwowej, jak i w biznesie, żeby ułatwiać osiąganie sukcesów naszym rodakom, którzy zaczynają działalność. A znam jeszcze inny polski startup, którego technologię wykorzystuje się już na polu walki w Ukrainie, a mimo to ma on problemy z dotarciem do dużych klientów w naszym kraju – poinformowała Kinga Piecuch. Dlaczego? Dlatego, że jest mały. Polskie organizacje boją się kupować u takich dostawców ze względu na regulacje, między innymi przepisy ustawy o zamówieniach publicznych. Takich absurdów jest wiele i musimy z nimi walczyć. n
Mieczysław T. Starkowski
Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej www.itreseller.pl
Infrastruktura krytyczna, jak sama nazwa wskazuje, ma ogromne znaczenie dla funkcjonowania państwa. Od ponad trzech lat widzimy to dokładnie na przykładzie Ukrainy. W jaki sposób IK powinna być chroniona?
Podczas szóstej edycji konferencji Cyber24 Day mówiono między innymi o roli infrastruktury krytycznej i konieczności jej ochrony. Co robić, by nie dopuścić do kryzysu? Bo przecież incydent prowadzący do sparaliżowania lub zakłócenia IK może wywołać nieobliczalne skutki.
– Jaka jest specyfika sektora energetycznego? Wiceprezes pana firmy, którego słuchaliśmy podczas jednego z wcześniejszych paneli, wspomniał o imponującym budżecie. Przed jakimi stoicie wyzwaniami, jeżeli chodzi o Cyberbezpieczeństwo? – zapytał moderator, Piotr Kubicki, CSO Officer, Cybersecurity Development Director w grupie Technitel.
- Grupa ORLEN jest identyfikowana jako lider sektora multienergetycznego w naszym makroregionie, który kształtuje i napędza wiele sektorów naszej gospodarki krajowej, ale również jest mocno obecna na rynkach europejskich – przypomniał Robert Oleński, dyrektor Biura Cyberbezpieczeństwa w Orlenie. – W dobie eskalacji wojny hybrydowej, która zagraża nie tylko Polsce, ale w zasadzie całej Europie, budujemy bezpieczeństwo oparte na kilku filarach. Pierwszym, najważniejszym, jest Centralny Model Zarządzania Cyberbezpieczeństwem. Wiąże się on z tym, że grupa ORLEN ma wiele spółek na całym świecie, na czterech kontynentach, w około 30 krajach. Zatrudnia około 60 tysięcy pracowników. Wprowadzono więc
niezbędne standardy i procedury. Są one podstawą działań chroniących zasoby –zarówno w obszarze IT, jak i OT. Grupa stawia również na proaktywność. Dlatego działa (24/7/365) zespół SOC (Security Operations Center) oraz zespół CERT (Computer Emergency Response Team). Są to najwyższej klasy eksperci zajmujący się zapobieganiem, wykrywaniem i reagowaniem na incydenty związane z cyberbezpieczeństwem. Opracowano także inne elementy związane z proaktywnością, między innymi Cyber Threat Intelligence. Proces polega na gromadzeniu, analizie, dystrybucji i wymianie informacji o cyberatakach oraz ich sprawcach. W strukturach organizacji jest także komórka, która się tym zajmuje i stara się znaleźć modus operandi grup APT, które wykonały już ataki na infrastrukturę krytyczną – czy to w Polsce, czy na świecie – po to, by można dopasować to do własnej infrastruktury, a dzięki temu lepiej się bronić. Nowym elementem w tej układance jest zespół Red Team. Będzie on otwierał nowe możliwości dla testowania i ochrony systemów teleinformatycznych grupy. Jego pracownicy są specjalistami potrafiącymi badać podatności w taki sposób, w jaki robią to adwersarze. Kolejnym filarem jest człowiek. Firma stawia na to, by wszyscy mieli pełną świadomość zagrożeń. Specjaliści organizują specjalne kampanie phishingowe, by sprawdzić, czy wszyscy potrafią się bronić. Objęci są nimi naprawdę wszyscy – bez względu na to, co robią i na jakich stanowiskach są zatrudnieni.
– Dla mnie najważniejsze jest to, że ktoś kliknął w jakiś link albo podjął inne niewłaściwe działanie – wyjaśniał Robert Oleński. – Chodzi o to, żeby to wychwycić i zapobiec takiemu postępowaniu w przyszłości. A naprawdę mamy co robić. W ciągu ostatniego roku grupa ORLEN była atakowana przez wszystkie chyba grupy APT.
Kolejnym filarem, o którym nie można zapominać, jest partnerstwo. Współpraca w formule wewnętrznej jak i zewnętrznej, czyli rozmowa na temat cyberbezpieczeństwa między różnymi obszarami w organizacji. Te obszary odpowiadają za różne elementy dotyczące ochrony fizycznej, infrastruktury krytycznej i tym podobnych. Chodzi o uświadamianie, że cyberataki mogą dotykać każdego. Dodatkowo dąży się do kooperacji z odpowiednimi ministerstwami, służbami, między innymi CSIRT, GOV, Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Dowództwem Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni czy policyjnym Centralnym Biurem Zwalczania Cyberprzestępczości. - Ostatni filar jest związany z innowacyjnością i oczywiście sztuczną inteligencją – stwierdził Robert Oleński. – Trzeba przy tym pamiętać, że SI jest mieczem obosiecznym. Korzystają z niej hakerzy, ale osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo budują systemy przez nią wspomagane. Dlatego w minionym roku podpisaliśmy umowy między innymi z firmami Microsoft i Google, by wzmacniać bezpieczeństwo (w tym cyberbezpieczeństwo) w całej grupie ORLEN.

Ocena ryzyka
W jaki sposób firma SAP Labs pomaga przy planowaniu i projektowaniu rozwiązań chmurowych?
- Zanim omówimy, jak SAP może pomóc w ochronie infrastruktury krytycznej, musimy najpierw dokładnie zrozumieć, co chronimy –podkreślił Satyendra Bhargava, lider funkcji doradczej ds. cyberbezpieczeństwa i zgodności dla Europy Środkowej i Wschodniej w firmie SAP Niemcy. – W każdym scenariuszu każdy musi być przygotowany na awarię. Dlatego ogromne znaczenie ma identyfikacja luk w zabezpieczeniach w wymiarze fizycznym, cyfrowym, a także ludzkim.
Wszystko zaczyna się od oceny ryzyka. Należy przeprowadzić kompleksową ocenę ryzyka infrastruktury krytycznej, a jej wyniki regularnie aktualizować. Mówiąc o infrastrukturze krytycznej, musimy brać pod uwagę zarówno operatorów publicznych, jak i prywatnych, ponieważ często ściśle współpracują oni z agencjami rządowymi. Ta współpraca ujawnia szeroki
zakres luk w łańcuchu dostaw, które stanowią poważny problem.
Obecnie działamy w swoistej monokulturze, polegając na jednym dostawcy, jednej technologii lub jednej sieci. Takie podejście może być receptą na porażkę. Aby temu zaradzić, musimy przyjąć podejście modułowe i postawić na różnorodność: dywersyfikację dostawców, sieci i technologii. To nie tylko sprzyja innowacjom, ale także zapewnia elastyczność i odporność w czasach kryzysu lub konfliktu.
Z operacyjnego punktu widzenia liderzy muszą zadbać o wdrożenie planów zarządzania kryzysowego i odzyskiwania po kryzysie oraz o to, aby wszyscy rozumieli swoje role w razie wystąpienia incydentu. Niezbędne są więc regularne ćwiczenia symulacyjne, jasno określone role i obowiązki oraz solidne kanały komunikacji.
- Podczas wcześniejszej sesji była mowa o tym, że ludzie są najsłabszym ogniwem – powiedział Satyendra Bhargava. – Całkowicie się zgadzam. Ale słyszeliśmy również, że nie powinniśmy żyć w utopii suwerenności, ponieważ nadmierne
ograniczenia mogą hamować innowacje. Podzielam również ten pogląd. Suwerenność jest ważna, jeśli jednak stanie się zbyt sztywna, może ostatecznie hamować innowacje.
- Priorytetem sieci krytycznych jest ochrona ludzkiego życia – stwierdził Marcin Sugak, dyrektor sprzedaży ds. sieci krytycznych w regionie północnej i centralnej Europy w firmie Ericsson. – Dlatego one muszą być niezawodne, odporne na ataki, posiadać mechanizmy zapewniające ciągłą komunikację nawet w sytuacjach, które trudno sobie dzisiaj wyobrazić. Paradoksalnie to, co widzimy dzisiaj w Europie, pod pewnym względem napawa optymizmem.
A jak wygląda infrastruktura krytyczna w naszym kraju?
Ciekawe wnioski dotyczące sieci bezpieczeństwa publicznego przedstawiła NIK w lipcu tego roku. W raporcie opublikowano mapę Europy, na której widnieje jeden kraj, który nie posiada jednolitego systemu cyfrowej łączności radiowej dla służb podległych MSWIA. Niestety, jest to Polska. Mimo że plan budowy takiej sieci znajduje się w ustawie o ochronie ludności od kilku lat, prace nie wyszły poza fazę koncepcyjną. - Mamy wiele rozwiązań wyspowych – podkreślił Marcin Sugak. – Różne służby korzystają z różnych sieci, które się z sobą nie komunikują, bo nie są z sobą zintegrowane. Wykorzystywane są technologie wąskopasmowe, oparte najczęściej na pochodnych standardu 2G i zapewniające jedynie łączność głosową. Przypomnę, że jest to technologia sprzed 30 lat, a to sprawia, że ma wiele ograniczeń. Tymczasem telekomunikacja rozwinęła się w tym czasie niesłychanie. Mamy w kraju wiele elementów infrastruktury telekomunikacyjnej, które można wykorzystać do tego, by uruchomić jednolitą ogólnokrajową nowoczesną i bezpieczną sieć. Technologia umożliwia współdzielenie elementów sieci radiowej z istniejącymi sieciami operatorów komórkowych, a na rynku istnieje co najmniej jedna dedykowana sieć rdzeniowa, która mogłaby zostać

wykorzystana na potrzeby sieci bezpieczeństwa publicznego.
Warto wspomnieć o PGE, która buduje dedykowaną sieć LTE450, czyli wydzieloną sieć telekomunikacyjną. Nie ma ona dostępu do internetu, a jej zadaniem będzie między innymi obsługa ponad 5 mln inteligentnych liczników energii oraz zapewnienie komunikacji krytycznej. Jest to realny przykład sieci zaprojektowanej i budowanej w celu działania w sytuacjach nadzwyczajnych.
- Pan dyrektor wspomniał przed chwilą o Saudi Aramco – powiedział Marcin Sugak. – Niedawno mieliśmy okazję gościć ich w Polsce i prezentowali realizowany już projekt dedykowanej sieci krytycznej, który został zarekomendowany
jako jeden z głównych środków zaradczych po analizie ataków. Również wykorzystują częstotliwość 450 MHz i do końca 2030 roku cała infrastruktura krytyczna Arabii Saudyjskiej znajdzie się w zasięgu tej sieci. Jestem przekonany, że w Polsce docelowo będziemy korzystać z takiego ogólnokrajowego systemu, bo choćby w przypadku LTE 450 licencja na częstotliwość jest ogólnokrajowa, a jej zastosowanie obejmuje sektory energii, gazu i innych mediów.
Jeżeli chodzi o kolej, sytuacja jest bardzo nieciekawa. Duży projekt GSM-R, obejmujący około 13 tysięcy kilometrów linii kolejowych, rozpoczął się wiele lat temu i na razie końca nie widać. Wcześniej GSM-R został uruchomiony

na kilku pojedynczych liniach, ale w przeciwieństwie do większości krajów Europy nie jest wdrożony w skali kraju. Wyzwanie polega na tym, że w 2035 r. technologia przestanie być wspierana przez dostawców i już dziś znamy jej następcę. Będzie to technologia oparta na 5G (tzw. FRMCS), na co zgodziły się koleje na poziomie międzynarodowym w ramach organizacji UIC. To pokazuje, że również w tym sektorze są przed nami istotne decyzje do podjęcia.
- Nie tylko my popełniamy błędy – przypomniał Piotr Kubicki. – 11 września 2001 r., po tragicznym ataku w Stanach Zjednoczonych, w Nowym Jorku służby nie mogły komunikować się z sobą, a w rezultacie zginęło wielu strażaków. Dlatego
mam przekaz do rządzących, że warto inwestować w nowe technologie. Arturze, jaka jest według Ciebie recepta na kryzys? - Moim zdaniem nie ma jednej recepty –stwierdził mjr rez. Artur Szachno, kierownik działu operacji cyfrowych w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych. – Mógłbym powiedzieć w ten sposób: krew, pot i łzy, a efektem jest zaufanie i współpraca. Taki wniosek płynie z mojej służby w siłach specjalnych. Jeżeli wiemy, na co nas stać i wiemy, jak bardzo możemy komuś zaufać, to jesteśmy trochę bardziej bezpieczni. I wtedy możemy podejmować się wyzwań, które wydają się niewykonalne albo bardzo trudne do wykonania. Przy czym kryzys to jest taka sytuacja, na którą możemy się przygotowywać, tylko nie wiemy, w którym momencie ona przyjdzie. A kiedy przychodzi, nie ma już

czasu na zastanawianie się, tylko na podejmowanie kroków, które ćwiczyliśmy i wypracowaliśmy przez wiele miesięcy, a nawet lat. I są powoli tworzone takie grupy, jeżeli chodzi o system bezpiecznej łączności państwa. W resorcie spraw wewnętrznych i administracji powołano zespół, którego zadaniem będzie przygotowanie i wdrożenie rozwiązań niezbędnych do budowy, utrzymania i rozwoju Systemu Bezpiecznej Łączności Państwowej (SBŁP) w latach 2025-2027. W jego skład wchodzą przedstawiciele MSWiA, ale też Policji, Straży Granicznej, Straży Pożarnej oraz Służby Ochrony Państwa. Zdaniem Artura Szachny, najważniejszym elementem łączności kryzysowej jest łączność satelitarna, ale bazująca na własnej infrastrukturze. Niestety, na razie nie mamy jeszcze swoich satelitów. Ale są perspektywy rozwoju. Od pewnego czasu mówi się też o europejskim paśmie X, które ma być
przeznaczone do zarządzania kryzysowego. Na razie nie znamy jednak szczegółów. Mamy natomiast pasmo Ku, które jest wykorzystywane przez polskie Siły Zbrojne i jeżeli nie mówimy o wojnie, można byłoby je wykorzystywać w działaniach kryzysowych.
Myślenie procesowe
A jak przewidywać zdarzenia, jakich jeszcze nie doświadczyliśmy i przygotować się na takie hipotetyczne sytuacje? - Trzeba przejść na myślenie procesowe, ciągłość działania, standardy, analizę skutków zdarzeń – podkreślił dr inż. Witold Skomra, doradca w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa, p.o. szefa Wydziału Ochrony Infrastruktury Krytycznej. – I wróćmy do rzeczy najważniejszej, czyli jak uniknąć katastrofy w razie zdarzenia związanego z obszarem cyber czy telekomunikacją. Trzeba
wziąć pod uwagę dwie dyrektywy, które powinny wejść w życie równolegle, a są podobnie w Polsce opóźnione. Chodzi o ustawę o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa i ustawę o zarządzaniu kryzysowym w części dotyczącej implementacji dyrektywy CER (Critical Entities Resilience Directive). Dyrektywa mówi, że w dzisiejszych czasach chronimy usługi, które są realizowane przez powiązane ze sobą sieci współzależności fizycznych, cyfrowych i wszelkich innych. Jeżeli ich nie rozpoznamy, to ochrona obiektu nic nie da. Trzeba chronić łańcuchy dostaw i rozpoznawać współzależności. Jak zaczynaliśmy ochronę obiektową, najważniejsza była ochrona fizyczna, czyli zabezpieczenie przed nieautoryzowanym wejściem. Po implementacji tych dwóch dyrektyw mamy sytuację odwrotną. Najważniejsze jest bezpieczeństwo cyber. Żaden inny wymiar bezpieczeństwa nie
istnieje bez cyberbezpieczeństwa. Ochroniarze nie mają znaczenia, jeżeli nie zostało zapewnione cyberbezpieczeństwo. Witold Skomra pokazuje to na konkretnym przykładzie. Mamy kwiecień tego roku, mamy blackout w Hiszpanii. Wszyscy oglądamy poruszające obrazy ludzi, którzy utknęli na lotniskach i nie mogą kupić chleba. Ale w oficjalnym raporcie nie ma najważniejszego rozdziału. Hiszpanie się nie pochwalili, ile osób wtedy zginęło. Nieoficjalne śledztwa ujawniły dziesięć zgonów bezpośrednich. Natomiast hiszpański Urząd Statystyczny poinformował o anomalii statystycznej wynoszącej w ciągu tych trzech dni 80-100 zgonów. Straty finansowe bezpośrednie – około miliarda euro. Zaś różne szacunki mówią nawet o kilkunastu miliardach euro w ciągu trzech lat, bo mniej więcej tyle czasu biznes potrzebuje, żeby na nowo podpisać umowy, rozliczyć się, również z towarzystwami ubezpieczeniowymi i tak dalej. - Jeżeli ktoś mówi, że inwestycja w bezpieczne systemy jest stratą, niech weźmie pod uwagę skutki awarii – stwierdził Witold Skomra. – I najważniejsze: jak to się stało, że brak prądu doprowadził do de facto humanitarnej katastrofy trwającej trzy dni? Elementem pośrednim była telekomunikacja. Minister cyfryzacji Hiszpanii wprost oskarżył operatorów telekomunikacyjnych, iż to oni doprowadzili do tego, że incydent, z którym energetyka powinna dać sobie radę w ciągu ośmiu godzin, przekształcił się w katastrofę. Bo przecież po godzinie przestały działać BTS-y, po dwóch godzinach nie działał system sterowania energetyką i tak dalej. Brak prądu, brak transmisji danych, brak usług, wszelkich możliwych usług społecznych: od dostępu do karetki pogotowia po dostęp do sklepu i obrotu bezgotówkowego. Dlatego w kwietniu przyszłego roku przeprowadzimy testy (podobnie jak w całej Europie) pokazujące, czy jesteśmy w stanie obronić się przed taką katastrofą, jak w Hiszpanii, bo dzisiaj nie jesteśmy w stanie na to odpowiedzieć.
Wdrożyć nowe przepisy
- Reprezentuję francuskiego dostawcę rozwiązań do ochrony sieci IT, ale także sieci przemysłowych (wykorzystujących elementy automatyki przemysłowej), czyli sieci OT – powiedział Paweł Śmigielski, Country Manager Poland w firmie Stormshield. – Mamy nadzieję, że jesteśmy w trakcie finalnych prac, jeżeli chodzi o transpozycję dyrektywy NIS2 do polskiego ustawodawstwa i uchwalenie nowelizacji ustawy o krajowym
systemie cyberbezpieczeństwa. Staramy się też edukować środowisko i tworzyć ekosystem specjalistów z obszaru cyberbezpieczeństwa, np. poprzez bezpłatny projekt Akademia Stormshield skierowany do wyższych uczelni. Przenieśmy się do roku 2021. Jest luty, zdarza się incydent w stacji uzdatniania wody w miejscowości Oldsmar na Florydzie. U nas mamy wtedy do czynienia z bardzo szybką reakcją ówczesnego Departamentu Cyberbezpieczeństwa w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, który wydał rekomendacje dla sektora wodno-kanalizacyjnego. Natomiast na początku tego roku minister cyfryzacji opublikował komunikat dotyczący ataków na polskie organizacje wykorzystujące sieci przemysłowe. Jak się okazuje, co miesiąc albo dwa ma miejsce jakiś atak na polski sektor wodociągowy. Dlatego dobrze, że powstał program „Cyberbezpieczne wodociągi” z zapewnionym dofinansowaniem na obszary organizacyjne, techniczne i kompetencyjne. Szacuje się bowiem, że w Polsce funkcjonuje około dwóch tysięcy podmiotów z sektora wod-kan. Bardzo często są to organizacje, które nie dysponują znaczącymi budżetami na IT, a tym bardziej na cyberbezpieczeństwo. W wielu organizacjach brakuje też specjalistów. Dobrze zatem, że program pozwala również na inwestycje w budowanie i zwiększanie kompetencji wśród pracowników przedsiębiorstw wod-kan. Klienci zwracają większą uwagę na podatności wykrywane w rozwiązaniach do ochrony sieci i dokładniej wczytują się w raporty CERT na ten temat. Powód jest zrozumiały. Większa liczba odkrytych podatności powoduje konieczność częstszego instalowania łatek producenta, a co za tym idzie – poszukiwania okien serwisowych i dopasowanie do nich kalendarza osób z działów IT. Firma Stormshield ma publiczny portal (https://advisories.stormshield.eu), który pokazuje wykryte podatności i stopień krytyczności według skali CVSS. Są też rekomendacje dotyczące konkretnego oprogramowania czy firmware’u poprawiającego te błędy. - Warto dywersyfikować dostawców rozwiązań z obszaru cyberbezpieczeństwa i brać pod uwagę produkty rozwijane w Polsce i Europie oraz posiadające europejskie certyfikacje. Podczas procesu wyboru warto także zwrócić uwagę na cykl życia rozwiązań, polityki producentów dotyczące ogłaszania end of life oraz aspekty związane z liczbą i zarządzaniem podatnościami – podsumował Paweł Śmigielski. n
Mieczysław T. Starkowski
Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej
www.itreseller.pl
CYBER24 DAY
Wszyscy mówią dziś o sztucznej inteligencji. Prawdopodobnie stanie się ona pojęciem 2025 roku. Często słyszy się, że stanowi prawdziwy przełom, dzięki któremu ludzkość zyska ogromne możliwości w wielu dziedzinach. Ale w Polsce problemów nie brakuje. Czy nasz kraj może odegrać istotną rolę w tej rywalizacji? Jakie działania należy podjąć, abyśmy mogli stać się centrum SI?
Jakie wyzwania stoją przed sztuczną inteligencją w Polsce? – spytała Anna Wittenberg, moderatorka dyskusji panelowej „Problemy polskiego AI. Stawiamy diagnozę”. – Mówi się o suwerenności technologicznej, o konieczności zatrzymywania talentów w Polsce, o bezpieczeństwie i wspieraniu tych, którzy będą przez nią poszkodowani. Rok temu, kiedy słyszałam o początkach Bielika, było dużo optymizmu. Potem były różne głosy, między innymi socjolog Dominik Batorski powiedział mi, że ten optymizm jest przesadzony, bo tak naprawdę jesteśmy montownią SI. Co Państwo sądzą na ten temat? - Jestem właśnie ofiarą sztucznej inteligencji – odpowiedziała Joanna Karczewska, audytor SI, ekspert do spraw cyberbezpieczeństwa i ochrony danych osobowych. – Moja historia zaczęła się w kwietniu 2022 roku. Grozi mi wykluczenie bankowe. Chodzi o kwestię prawną, nierozstrzygniętą zarówno przez stronę amerykańską, jak i polską w umowie FATCA zawartej w 2015 r. Zapomniano o przepisie amerykańskim z 1868 r., wprowadzającym wyjątek. A nie muszę chyba nikogo przekonywać, co to znaczy nie mieć rachunku bankowego. Według powszechnej opinii, SI to jest sposób na sprawne działanie. A jeśli zostaniemy skrzywdzeni,
to co? Zostajemy zupełnie sami. Takich osób jak ja jest w Polsce 1294. I państwo umywa ręce.
- Pozwolę sobie pokazać lepszą stronę sztucznej inteligencji – odparł Szymon Łukasik, dyrektor Ośrodka Badań nad Bezpieczeństwem Sztucznej Inteligencji w NASK. – Mamy na sali szefa CERT Polska i prawdopodobnie obaj wiemy, ile pozytywów płynie z tego, że możemy wykorzystywać SI. Chociażby wyłapywać phishing czy szybciej blokować fałszywe domeny. I to się faktycznie dzieje, a więc SI ma również tę dobrą twarz. Nie zapominajmy o tym. To nie jest po prostu twarz Chata GPT. Są różne inne zastosowania, które nie są może tak spektakularne, ale jednak pożyteczne.
- Porównałbym SI do dynamitu, który został wynaleziony w pokojowych celach, natomiast jego zastosowanie jest dwojakie – dodał dr hab. inż. Marcin Kowalski, profesor w Instytucie Optoelektroniki Wojskowej Akademii Technicznej. – Można go używać do celów dobrych i złych. Analogicznie jest ze sztuczną inteligencją, która pozwala nam wykrywać kampanie phishingowe, a z drugiej umożliwia tworzenie deep fake’ów. Możemy ją wykorzystywać do atakowania, ale również do bardzo dobrych celów. Niestety, jest kojarzona
z ChatemGPT, ale to jest przywilej pioniera. Natomiast wracając do pytania, czyli jakie mamy problemy z SI. Moim zdaniem mamy duży problem z kapitałem. Zwróćmy uwagę: OpenAI, czyli firma twórca ChataGPT ma budżet w wysokości około 90 miliardów dolarów. Jaki jest budżet całej polskiej nauki? 40 miliardów złotych. Czyli dziesięciokrotnie mniej.
To jest problem morza potrzeb. Mamy bardzo zdolnych matematyków i informatyków. Oni są w stanie tworzyć algorytmy, na podstawie których budujemy modele językowe. Ale do tego potrzebujemy również infrastruktury, przede wszystkim serwerowni. Czy na nich będą trenowane modele językowe SI, czy one posłużą do przechowywania scyfryzowanych kont bankowych, to jest kwestia inna. Natomiast brakuje nam kapitału. Jest on trudno dostępny i czas uzyskania go od momentu wnioskowania jest nieporównywalnie dłuższy niż w innych krajach, szczególnie w Stanach Zjednoczonych. A przecież czas to pieniądz. Czekanie rok czy półtora na uzyskanie finansowania projektu, który może być strategiczny dla firmy, może ten projekt przekreślić. Albo nawet rozłożyć przedsiębiorstwo. - Patrząc na strukturę przedsiębiorstw w Polsce i na ich wydatki na badania

i rozwój, jedna trzecia to są polskie firmy prywatne, jedna trzecia – państwowe i jedna trzecia – zagraniczne – stwierdziła Anna Wittenberg. –Przy czym, jak wynika z danych Komisji Europejskiej, centra biznesowo-rozwojowe są chętniej lokowane w krajach pochodzenia tych firm niż w Polsce. Budżet na innowacje jest w dużej części państwowy. To jest 0,5 procenta PKB sektora publicznego. Tylko na co idą te pieniądze? W większości na uczelnie. To są problemy z kapitałem, o których Pan wspominał. - Moim zdaniem ważny jest kontekst zagadnienia – podkreślił Mateusz Chrobok, twórca platformy edukacyjnej uczmnie.pl, współtwórca kursu aidevs.pl. – Generalnie przychodzimy do modeli językowych, żeby coś uzyskać. Uzyskać odpowiedź, znaleźć coś lub rozwiązać jakieś zadanie. Jesteśmy w kontakcie z tym modelem, ale on nie jest neutralny. Jest takie badanie, które mówi o tym, że modele
językowe odzwierciedlają światopogląd ich twórców – Large Language Models Reflect the Ideology of their Creators (https://arxiv. org/abs/2410.18417). Pokazano w nim jasno, że w zależności od tego, czy mówimy na przykład o amerykańskich marines, czy o Komunistycznej Partii Chin, te modele mają różne sentymenty. Dlatego my, będąc w kontakcie z takimi modelami, w efekcie podejmujemy inne decyzje. Chciałbym nawiązać do suwerenności i do tego, co jesteśmy w stanie uzyskać. Nasz kontekst kulturowy wymaga tego, żeby te modele odzwierciedlały to, co się u nas dzieje. Na początku, gdy powstał ChatGPT (czyli słynny model GPT-3.5), fakt, że on w ogóle rozumiał język polski i mówił w języku polskim, chociaż trochę koślawo, to był efekt emergencji, a nie zamierzony cel, który mieli jego twórcy. Nie mamy w tej chwili modelu, który odzwierciedla nasz świat, chociaż bardzo tego

potrzebujemy. A to ma o tyle wpływ na nas, że jeśli poddajemy się wynikom takiego modelu zbudowanego w innym kontekście kulturowym, wpływa to na nasze decyzje, a więc na naszą rzeczywistość. A świadomość tego, że każdy model ma pewne uprzedzenia, które będą wpływały na nasze wybory, to jest coś, co powinno być swojego rodzaju nalepką, jak przy oponach czy kategorii związanej z energooszczędnością – tak, żebyśmy rozumieli, jak z takich narzędzi korzystać i rozumieli zagrożenia.
- Chciałbym coś wyjaśnić – odparł Jan Kozak, dyrektor Sieć Badawcza Łukasiewicz – Instytutu Sztucznej Inteligencji i Cyberbezpieczeństwa. – Budujemy polskie modele językowe. Budujemy
na naszych danych, które pozyskujemy od całej społeczności. Zaangażowanych jest ponad 3,5 tysiąca osób. Taką inicjatywą jest Bielik, który ma na celu stworzyć cyfrową pamięć Polski – tego, gdzie żyjemy, gdzie mieszkamy, naszych lokalnych społeczności. Mamy już ponad 10 tysięcy zdjęć opisanych przez obywateli. To jest to nasze dobro kulturowe, to jest nasza specyfika. To jest to, czego się ChatGPT nie nauczy, bo nigdy tego nie trenował. A nasze modele językowe, które budujemy – Bielik czy PLLuM –są trenowane na naszych danych. Jeżeli pytasz o architekturę sieci neuronowych, nie chcę wchodzić w tę dyskusję, bo to nie jest konferencja naukowa. Ale odpowiem: tak, korzystamy z różnych gotowych architektur, na których były
też trenowane takie modele, jak Mistral czy Lama.
Niektórzy eksperci zastanawiają się, czy to są modele polskie, czy niepolskie?
- Te obecnie tworzone modele są jednoznacznie polskie – zwrócił uwagę Szymon Łukasik. – W procesie dalszego uczenia dodajemy na tyle dużo danych, że ten model rzeczywiście zyskuje w testach polskiej kompetencji kulturowej. Tu nie chodzi o zasoby obliczeniowe. Jesteśmy w stanie wytrenować te modele. Problem polega na tym, że polski jest językiem o niskich zasobach. Mamy za mało tokenów, za mało tekstów w postaci scyfryzowanej, żebyśmy byli w stanie taki model od zera zbudować. Zwłaszcza wtedy, gdybyśmy chcieli to zrobić zgodnie z AI Act i zgodnie z prawami autorskimi.

- Czy to jest ważne, żeby model językowy odzwierciedlał naszą kulturę? – zastanawiała się Anna Wittenberg. – Tak, mamy świetny przykład. Gdy Ukraińcy budują swój model językowy, oni wprost mówią, iż celem jest, żeby Rosjanie nie wyrugowali ich kultury. Żeby ich kultura nie została wyrugowana i żeby oni, posługując się tym językiem, mogli opowiadać swoją perspektywę inwazji. W takim razie: czy te modele, które robicie teraz, spełniają ten cel, czy nie?
- DeepSeek stworzony na 670 miliardach parametrów po zmniejszeniu do rozmiarów akceptowalnych do uruchomienia na jednej karcie GPU mówi, że prodiż to jest odtwarzacz muzyczny –zażartował Szymon Łukasik.
- Mam wrażenie, że to nie jest najważniejszy problem polskiej sztucznej inteligencji – wtrącił Marcin Olender, dyrektor ds. polityki publicznej w AI Chamber. – Czy Bielik i PLLuM zostały
wytrenowane od zera, czy już przejęły jakąś bazę wag. Ważne jest, czy one są skuteczne, czy służą temu, czemu powinny służyć lepiej niż inne modele. Są do tego testy, ale wydaje mi się, że to również nie jest najważniejsze. To jest w ogóle problem z dyskusją na ten temat, który zaczyna się od samego pojęcia SI. A jest ono tak wieloznaczne, że ciężko jest to dokładnie wyjaśnić. Teraz skupiliśmy się na jakimś mikroproblemie pod tytułem, czy to jest od zera, czy nie od zera, czy może być nazwane polskim, czy nie. Ja patrzę na to głównie z pozycji biznesu. A dla biznesu najważniejsze jest, czy ten model jest skuteczny. Czy jest lekki, czy jest otwarta licencja, którą można wykorzystać komercyjnie i tak dalej. Takie problemy bardziej praktyczne, a nie akademickie. Dlatego trzeba je umiejscowić w polskim ekosystemie biznesowym. A problemem wielu polskich firm, które tworzą SI, jest rynek zbytu.
W Polsce jest niewielki popyt na rozwiązania SI ze strony potencjalnych klientów. To jest dobrze i źle, bo to orientuje wiele firm w kierunku eksportu. Od razu myślą o klientach zagranicznych.
- Ale dlaczego nagle mielibyśmy być bardziej zaawansowani w tej technologii niż byliśmy do tej pory w innych? – zastanawiał się Marcin Olender. – W dziedzinie cyfryzacji Polska cały czas jest w ogonie. Podobnie w sferze robotyzacji. Jesteśmy na szarym końcu OECD. Dlaczego tak jest? A, to już jest złożone zagadnienie. Problem edukacji, braku zamówień na innowacyjne rozwiązania dla sektora publicznego. Wcześniej odbyła się dyskusja panelowa zorientowana na technologie wojskowe. To też jest wielki problem.
Polska administracja publiczna (w tym również wojsko) bardzo lubi wydawać gigantyczne pieniądze, na przykład na czołgi. Bo czołg jest metalowy, duży, a więc dobrze go widać. Oznacza to, że dobrze zainwestowaliśmy pieniądze. Ale inwestycja w polską małą firmę, która robi coś innowacyjnego, co jeszcze nie zostało sprawdzone, to już jest mentalnie gigantyczny problem. Gdyby był popyt, wiele firm rozwijałoby się znacznie szybciej.
- Mówiliśmy o startupach, rozumiem to zjawisko doskonale – dodał Jan Kozak. – Dotyka ono nas wszystkich, w Instytucie również. Większość dofinansowania, jakie dostajemy, jest rozliczana z tego, że musi być sukces. Jeżeli nie ma szybkiego sukcesu, to jest źle. Dlatego wszyscy próbują zrobić wszystko, żeby był sukces. A prace nad narzędziami SI tego sukcesu nie gwarantują. I później jest strach, że trzeba coś zrobić, bo będzie trzeba zwracać pieniądze.
- Chciałabym znowu włożyć łyżkę dziegciu – wtrąciła Joanna Karczewska. – Wiedzą Państwo, co nas czeka po 1 lutego 2026 roku? Wdrożenie KSeF, czyli Krajowego Systemu e-Faktur. Warto to obserwować. Zadzwoniłam na infolinię Ministerstwa Finansów. Włączył się chatbot, bo Ministerstwo zdecydowało się na szerokie stosowanie sztucznej inteligencji. Zadał mi pytanie, jaki jest temat. Odpowiedziałam: szkolenia. Nie
rozpoznaję, proszę powtórzyć. Szkolenia, już tak zdecydowanym głosem. Nadal nie rozumiał, a więc połączył mnie z konsultantem. Jeżeli jednak będzie kilka udanych wdrożeń SI w sektorze publicznym, na pewno pomoże to też biznesowi.
- Ja jestem z innego świata – odparł Mateusz Chrobok. – Ze świata biznesu prywatnego, startupów i praktyków. I w ciągu tygodnia dostaję kilka maili z informacjami o tym, że ktoś ma unikalną wiedzę i nie wie, jak ją wykorzystać, stosując SI. To są specjaliści w swoich dziedzinach, którzy chcieliby skorzystać ze wsparcia tego narzędzia. Często brak działania jest kwestią skłonności do ryzyka. Trzeba zbadać, jakie są możliwości, sparzyć się nawet wielokrotnie, próbując coś zbudować, a nie opowiadać teoretycznie o tym, co można z tymi systemami zrobić albo jak one działały dwa lata temu. Ja zupełnie nie czuję tego, że nie ma zamówień i zapotrzebowania – wręcz odwrotnie. Uważam, że jest mnóstwo pomysłów – zarówno udanych, jak i nieudanych prób tworzenia. Firma OpenAI – oferując ChatGPT – spowodowała, że przekroczona została bariera dostępności.
LLM-y stały się dostępne bezpłatnie w podstawowej wersji i dla wszystkich. To jest największa zmiana, którą obecnie przeżywamy. Dostępność. Obecnie mamy bardzo szeroką ofertę różnych rozwiązań. Trzeba te narzędzia oswajać i zachęcać innych do tego, żeby próbowali, tworzyli, parzyli się, bo inaczej się nie da. Oczywiście w bezpiecznych granicach, w ramach rozmaitych ograniczeń.
- Oczywiście, ograniczeń jest wiele –potwierdziła Anna Wittenberg. – Pracuję w dużej organizacji, grupie wydawniczej i my wdrażamy narzędzia sztucznej inteligencji w wielu procesach. Ale ponieważ jest to spółka giełdowa, nie możemy sobie pozwolić na to, żeby się sparzyć, bo po pierwsze akcje polecą w dół. Chodzi o to, że w inny sposób musimy zarządzać ryzykiem.
- Tak, ale da się to zrobić – podchwycił myśl Marcin Kowalski. – Bank PKO BP, w którym pracuję, tworzy własne
modele językowe. Jako pierwszy bank w Polsce na platformie HuggingFace udostępnia model typu encoder. W ramach tego projektu powstaną duże modele językowe generatywne. Ale nam nie jest potrzebny ChatGPT. Większość organizacji, nawet sporych, nie potrzebuje bardzo dużych modeli, na przykład o 120 miliardach parametrów. Do większości zadań, w których SI jest w stanie odciążyć pracowników w prostych, powtarzalnych czynnościach, wystarczą modele o 1 mld parametrów. Mamy modele, które udowodniły, że są dobre, kompaktowe i można je dopasowywać do różnych zadań. W tym kierunku poszedł bank PKO BP. Zobaczymy, czym to się zakończy, bo to jest projekt, który niedawno wystartował, ale już mamy pierwszą realizację w postaci modelu RoBERTA-PL-8k.
- Pokazujemy, że się da - przekonywał Marcin Kowalski. - Nawet przy tak niewielkim budżecie takie zadania są realizowane samodzielnie. Na tym przykładzie widać, że nie trzeba kupować gotowych rozwiązań na rynku. Nie trzeba kupować produktów od największych graczy i płacić per token za każdą odpowiedź.
Projekt PLLuM sfinansowało Ministerstwo Cyfryzacji (to pierwszy duży model językowy sfinansowany ze środków publicznych). I to jest wielka sprawa, nawet jeżeli mamy wątpliwości, czy to jest polski model, na ile on jest polski, czy można go było zrobić lepiej. Mamy know-how, wykorzystujmy nasze umiejętności i dbajmy, by nam nie odpłynęły.
Bielik jest świetnym rozwiązaniem. Samorzutnie powstała społeczność, która się sama rozbudowuje. Skrzyknęło się grono ciekawych ludzi, którzy widzą, że jest olbrzymi potencjał w Polsce. Są możliwości zrobienia czegoś dobrego. Dzięki takim inicjatywom rozwija się polska sztuczna inteligencja. - Oczywiście potrzebne jest odpowiednie finansowanie – powtórzył Marcin Kowalski. – Bez tego nie da się wytrenować dużego modelu, przede wszystkim nie mając potężnych kart graficznych. To jest próg nie do przeskoczenia. Karty graficzne,

dostęp do chmury obliczeniowej – to wszystko kosztuje. A w naszych warunkach bywa z tym problem. Ważna jest też świadomość. Nawet część dużych organizacji, które mają odpowiednie budżety, podchodzi do tego bardzo zachowawczo. Dlaczego opracowywać coś samodzielnie, jeśli można kupić gotowe rozwiązanie na rynku? Jak długo będzie się zwracała taka inwestycja? Większość ludzi patrzy na to z tej perspektywy. Ale na szczęście są też wizjonerzy, którzy mówią: dobrze, to jest nasza inwestycja i za chwilę będziemy w stanie zrobić z tym dużo więcej. Mamy know-how i umiejętności. Oby ci ludzie nie wyjechali za granicę Niech ta wiedza zostaje u nas. Bo przecież każda zainwestowana w tego typu rozwiązania złotówka będzie się zwracać i to kilkukrotnie. Tylko potrzeba na to czasu. Pojawia się przy tym pytanie. Ile Bielik ma takich banków? I szerzej, ile polskich firm sądzi, że jest to przydatne narzędzie i chce je wykorzystywać?
- Oczywiście musimy szukać optymalnych rozwiązań. Mamy duże modele językowe: amerykańskie, chińskie i wiele innych. Możemy je szybko wdrożyć w naszych organizacjach i one się świetnie nadadzą do prostych, codziennych zadań, takich jak czatowanie, odzyskiwanie treści, przeszukiwanie bazy wiedzy. W takich przypadkach nie ma większego ryzyka. Ale można też zatrudnić inżynierów i stworzyć specjalizowane rozwiązania dopasowane do swojej organizacji. Jednak wtedy pojawia się większe ryzyko, na które nie zawsze zarządy chcą się decydować. Poza tym nie wszystkie firmy mają odpowiednie budżety, żeby pozwolić sobie na takie badania i czekać na zwrot z inwestycji. I oczywiście trzeba też pozyskiwać ludzi z odpowiednimi kompetencjami, a oni są rozchwytywani na rynku –podsumował Jan Kozak. n
Mieczysław T. Starkowski
Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej

FINAŁ BIZNES LIGI 2025
RUNMAGEDDON X MOTOROLA
W chłodne, lecz słoneczne sobotnie przedpołudnie 4 października warszawska Wesoła zamieniła się w arenę ekstremalnej rywalizacji. Na poligonie 1. Warszawskiej Brygady Pancernej rozegrano finał Biznes Ligi 2025 Runmageddon x Motorola – cyklu, w którym 31 firm i ponad 1300 uczestników przez cały rok mierzyło się na trasach Runmageddonu w całej Polsce. Zwycięzcą sezonu został zespół EY, wyprzedzając Rockfin i Rossmanna
Gdy pierwsze promienie słońca oświetliły wojskowy poligon, temperatura ledwie przekraczała sześć stopni Celsjusza. Z parujących namiotów biła woń kawy, a z głośników dobiegały rytmy, które miały dodać odwagi. Mimo chłodu atmosfera była gorąca – na starcie stanęły drużyny firm, które przez wiele miesięcy walczyły o tytuł najbardziej zahartowanego zespołu w polskim biznesie. Finał był kulminacją sezonu trwającego od wiosny. Biznes Liga to projekt, który łączy świat korporacji z ekstremalnym sportem – zamiast konferencji i open space’ów są przeszkody, błoto i wspólne zmagania. W tegorocznej edycji uczestniczyło 31 firm, a łączna liczba „osobostartów” przekroczyła 1300. Każdy bieg pracownika, w dowolnym z kilkunastu Runmageddonów w kraju, przybliżał jego firmę do podium.
Poligon i pancerni – sceneria jak z filmu
Wybór poligonu 1. Warszawskiej Brygady Pancernej na miejsce finału okazał się strzałem w dziesiątkę. Już sam teren budzi respekt – piaszczyste przesmyki, pagórkowaty krajobraz, wodne rozlewiska i zalesione fragmenty idealnie nadają się do testowania kondycji i charakteru.
Wzdłuż trasy rozmieszczono punkty z wodą, strefy kibicowania i punkty widokowe, z których widać było ciężki sprzęt wojskowy – czołgi Leopard i Twardy, a także transportery opancerzone udostępnione przez gospodarzy. Żołnierze z brygady przygotowali dla uczestników pokaz pojazdów i uzbrojenia, a część z nich kibicowała cywilnym biegaczom. Militarna sceneria nadawała wydarzeniu wyjątkowy klimat, surowy, a zarazem symboliczny.
Pogoda sprzyjała. Dzień był chłodny, około 9–10 °C, ale pełen słońca. Poranna rosa sprawiła, że trasa była śliska, lecz nie grząska. Dzięki temu przeszkody, rampy, ściany, liny i wodne odcinki, były wymagające, ale bezpieczne. Warunki idealnie oddawały ducha Runmageddonu: zimno, pot, błoto i zmęczenie, ale też śmiech, wsparcie i determinacja.
Trasa Rekrut – sześć kilometrów wyzwań
Rywalizacja finałowa odbywała się w formule Rekrut, na trasie o długości około sześciu kilometrów z co najmniej trzydziestoma przeszkodami. Uczestnicy musieli mierzyć się z błotem, wodą, wspinaczkami, przenoszeniem ciężarów i czołganiem pod drutem kolczastym. Każdy krok w zimnym piasku czy zanurzenie w lodowatej wodzie było testem siły i charakteru.






Starty odbywały się falami, by uniknąć tłoku, lecz emocji nie brakowało. Na przeszkodach panowała jednocześnie rywalizacja i współpraca. Drużyny pomagały sobie nawzajem, tworząc łańcuchy ludzkich rąk przy rampach i wspólnych podciągnięciach na linach. Wśród uczestników słychać było doping: „Dajesz! Dasz radę!”, bez względu na logo na koszulce.
Dla wielu zawodników był to pierwszy Runmageddon, inni mieli na koncie dziesiątki startów. Jednak finał Biznes Ligi był wyjątkowy, bo łączył sportowy wysiłek z firmowym duchem. Każde potknięcie na trasie, każdy skurcz czy upadek był wspólnym doświadczeniem całego zespołu.
Po całym sezonie, w którym liczyły się wszystkie wcześniejsze starty, zwycięzcą Biznes Ligi 2025 Runmageddon x Motorola został EY z wynikiem 229 osobostartów. Drugie miejsce przypadło Rockfin S.A. (tylko trzy starty mniej), więc można powiedzieć, że poszło „na żyletki”. Na trzecim stopniu podium uplasował się Rossmann z 205 startami.
Kolejne miejsca zajęły: SII (149), Diagnostyka (130), Lacroix (83), Media Expert (65), PCC Group (60), DFDS (30) i Natubay (27).
Wyniki dowodzą, że w Biznes Lidze nie wygrywa jednostka, lecz organizacja, która potrafi zbudować wspólnotę. Każdy start, bez względu na miejsce w Polsce, przynosił punkt firmie, a każda osoba miała znaczenie.
Motorola – partner rywalizacji i integracji
Biznes Liga powstała z myślą o łączeniu pracy z pasją, a Motorola, sponsor strategiczny projektu, od lat wspiera inicjatywy promujące aktywność, współpracę i zdrowy styl życia w świecie biznesu. Marka obecna była przy wszystkich tegorocznych edycjach, od Trójmiasta po Wrocław, a w Warszawie przygotowała strefę finałową, w której zawodnicy mogli
odpocząć po ukończeniu biegu, napić się gorącego napoju i zrobić pamiątkowe zdjęcia.
Dzięki temu finał nabrał nie tylko sportowego, lecz także społecznego charakteru. To przykład, jak marka może wspierać integrację biznesu i pasji, z autentycznym zaangażowaniem, bez korporacyjnego dystansu. – Na trasie Runmageddonu widać to, co także w biznesie ma ogromne znaczenie – współpracę, zaufanie i chęć zespołowego działania, by wspólnie osiągnąć cel. Dlatego jako Motorola nie tylko byliśmy partnerem tegorocznej Biznes Ligi, ale również sami stanęliśmy na starcie finału, by poczuć ducha rywalizacji i zespołowej energii. To właśnie w takich momentach rodzi się więź, która później procentuje po powrocie do biura. Gorąco gratuluję zwycięzcom, ale też wszystkim, którzy wybrali tak wyjątkowy sposób na integrację. Trudno wyobrazić sobie lepszą atmosferę – podkreśla Sylwia Machnik-Kochan, General Manager Motorola Polska.
Zmęczeni, ubłoceni, ale szczęśliwi
Kiedy ostatni zawodnicy przekraczali linię mety, słońce chyliło się ku zachodowi, odbijając w kałużach, jak w poligonowych lusterkach. W ubłoconych butach, z twarzami umazanymi ziemią i wodą, uczestnicy padali sobie w ramiona. Wielu z nich owiniętych było folią termoizolacyjną, by zatrzymać ciepło po lodowatych przeszkodach.
W strefie finiszu panował gwar, śmiech i ulga. Jedni podawali sobie gorącą herbatę, inni robili selfie z medalami, z których spływały krople błota. Każdy z nich, niezależnie od miejsca w tabeli, czuł się zwycięzcą. To był dzień pełen kontrastów: wysiłek i radość, błoto i słońce, zmęczenie i euforia.
Organizatorzy powtarzają, że Runmageddon to nie tylko bieg, to społeczność. I rzeczywiście, żadne liczby nie oddadzą chwili, gdy

drużyna wspólnie przekracza metę, ubłocona, wyczerpana, ale szczęśliwa.
Runmageddon – społeczność, nie tylko sport
Finał Biznes Ligi był częścią większej całości. Runmageddon to dziś fenomen, w sezonie 2025 zorganizowano 16 eventów w całej Polsce, a przez trasy w Warszawie, Gdańsku, Krakowie i Wrocławiu przewinęły się tysiące uczestników. W niektórych edycjach frekwencja przekraczała 6,5 tysiąca osób, co czyni Runmageddon największym cyklem biegów przeszkodowych w Europie Środkowo-Wschodniej. Warszawska edycja miała jednak szczególny charakter. Poligon, wojskowy klimat, ciężki sprzęt i jesienna aura stworzyły warunki, których nie da się odtworzyć nigdzie indziej. Tu nie chodziło tylko o wynik, lecz o celebrację wytrwałości, współpracy i odwagi, wartości, które najlepiej definiują Biznes Ligę.
Bo Runmageddon ma w sobie coś, co trudno nazwać. To połączenie sportu, emocji i wspólnoty. W świecie korporacji, gdzie większość relacji toczy się za ekranami, właśnie tu, na błotnistym
torze, w zapachu dymu i potu, rodzi się prawdziwa współpraca.
– Runmageddon to spotkanie ludzi, którym chce się więcej – nie tylko w sporcie, ale też w życiu i pracy. Tu uczymy się współpracy, zaufania i odpowiedzialności za drugą osobę. Biznes Liga to sposób, by tę energię przenieść do codzienności w firmach – pokazać, że prawdziwy zespół buduje się nie w sali konferencyjnej, lecz wtedy, gdy razem pokonuje się przeszkody – podsumowuje Michał Iwan, Chief Marketing Officer w Runmageddon.
Finał Biznes Ligi 2025 Runmageddon x Motorola był jak zwierciadło współczesnego świata pracy, pokaz siły, ale też empatii i współdziałania. Wygrało EY, lecz każda firma, która stanęła na trasie, zasłużyła na medal. Runmageddon znów udowodnił, że ekstremalne wyzwania zbliżają ludzi bardziej niż jakikolwiek projekt integracyjny. A błoto, zimno i zmęczenie to tylko tło dla emocji, które zostają na długo po przekroczeniu mety. Smartfonem Motorola, który stał się ikoną tegorocznego wydarzenia był biznesowy ThinkPhone 25 – model, który pod wieloma względami jest tak wytrzymały i bezkompromisowy, jak uczestnicy Runmageddonu. n
Przez dziesięciolecia premia w biznesie należała do analitycznej błyskotliwości.
Nasze IQ budowało strategie, optymalizowało procesy i wykładniczo napędzało wzrost. Ta era właśnie dobiega końca
Na szczycie Ecosystem 2030 w A Coruña, gdzie na zaproszenie AI Chief Officera z NASA dyskutowałem o nowej architekturze świata, wybrzmiał jeden fundamentalny wniosek: AI nieuchronnie pobije nas w każdej grze opartej na czystej kalkulacji (IQ). Prawdziwym polem bitwy o przetrwanie biznesu i przywództwa stała się inteligencja emocjonalna (EQ). To już nie jest „miękka umiejętność”. To twardy, strategiczny warunek konieczny, by nie stać się ofiarą własnych narzędzi. Przez dekady goniliśmy za wydajnością. Automatyzowaliśmy linie produkcyjne, potem procesy biurowe. Teraz, w obliczu generatywnej i agencyjnej AI, stoimy przed faktem: automatyzujemy procesy poznawcze. Dyskusje na Ecosystems S2030 w malowniczym hiszpańskim porcie w A Coruña brutalnie obnażyły fakt, że dotychczasowe strategie „wdrażania AI” są nie tylko przestarzałe, ale wręcz niebezpieczne. Z tych rozmów liderów z Fortune 500 wynika plan całkowitego przeprojektowania organizacji, przywództwa, a nawet społeczeństwa, w oparciu o nowy podział ról.
Hybrydowa Orkiestra. Projektowanie firmy w oparciu o rozdział IQ (Agent) i EQ (Człowiek)
Pierwszym mitem, który upadł, jest wizja AI jako zastępcy solisty. Jak trafnie ujęto: „Buduj orkiestrę, nie solistę”. Orkiestra hybrydowa. Kluczowa myśl jest taka, że nie zastąpimy człowieka agentem AI w stosunku 1:1. Zamiast tego budujemy systemy multiagentowe. Wyspecjalizowani agenci wykonują zadania powtarzalne (operacje oparte na „IQ”, poziom 1 i 2 - L1/L2), podczas gdy człowiek – niczym dyrygent – zarządza całością, wykorzystując „zdrowy rozsądek” (common sense) i inteligencję emocjonalną (EQ), których AI nie posiada.
Myślenie „Zero-Human”. Zamiast „doszywać” AI do istniejących procesów, liderzy muszą zastosować „myślenie zero-human”. Polega to na dekonstrukcji wszystkich zadań i ponownym ich złożeniu z założeniem, że zadania powtarzalne (czyste IQ) wykonują agenci, a te wymagające empatii, złożonej komunikacji i „common sense”
(czyste EQ) – ludzie. To nie eliminuje ludzi, lecz tworzy dla nich nowe, bardziej satysfakcjonujące role.
Tożsamość Agenta. Aby hybrydowa orkiestra działała, potrzebna jest odpowiedzialność. Jeśli agent AI (wykonawca zadań „IQ”) popełni błąd, musi posiadać „tożsamość” w strukturze. Ludzie staną się „funduszem eskalacyjnym” (poziomy L3/L4), interweniując tam, gdzie automatyczna kalkulacja zawiedzie.
Kompas Lidera. Od IQ do EQ w obliczu „Problemu Goryla”
Gdy technologia osiąga taką skalę, dyskusja nieuchronnie przechodzi od „jak” do „dlaczego”. Tu właśnie rola EQ staje się egzystencjalna.
Przewaga emocjonalna. Jeśli AI osiągnie nadludzkie IQ, nasza przewaga konkurencyjna przestaje być analityczna. Liderzy muszą natychmiast inwestować w te cechy, których AI nie odtworzy: inteligencję emocjonalną (EQ), kreatywność, adaptacyjność i budowanie zaufania. Jak ujął to jeden z prelegentów, cytując Darwina: „To nie najsilniejszy gatunek przetrwa, ani najinteligentniejszy, ale ten,

który jest najbardziej odporny i reaguje na zmiany”.
Etyka jako architektura (Fundament EQ). W świecie bioinżynierii i autonomicznych systemów, etyka nie może być „dodatkiem”. Musi stać się „architekturą” systemu. Traktowanie wartości (domeny EQ) jako fundamentu gwarantuje, że nawet w kryzysie działamy w oparciu o dobry osąd, a nie tylko chłodną kalkulację (IQ).
„Problem Goryla”. To było egzystencjalne wyzwanie rzucone liderom. Ludzie zastąpili goryle nie dlatego, że byli silniejsi, ale mądrzejsi (wyższe IQ). Co się stanie, gdy AI stanie się od nas i silniejsze, i mądrzejsze? „Jeśli zamierzasz stworzyć coś potężniejszego niż rasa ludzka” – brzmiała przestroga – „przedstaw nam solidny argument, dlaczego możemy to przetrwać”. Naszą jedyną odpowiedzią
na wszechmocne IQ maszyny jest nasze EQ – celowość, wartości i empatia.
Jak AI (IQ) zagraża talentom, a ZEA odpowiadają rewolucją w edukacji
Zmiany już tu są i uderzają w fundamenty rynku pracy, co bezpośrednio wynika z dysproporcji między zautomatyzowanym IQ a niedocenianym EQ. Zagrożenie dla junior talentów. Rozwój „Agentic AI” ma nieoczekiwaną ofiarę: talenty na poziomie podstawowym. Pojawienie się „Junior Coder Pod” – autonomicznych zespołów AI, które same naprawiają błędy (zadania oparte na IQ) – sprawia, że firmy redukują zatrudnienie absolwentów uczelni wyższych. Starsi inżynierowie są uwalniani do innowacji (praca koncepcyjna, EQ), ale pula
przyszłych liderów zostaje odcięta od zdobywania doświadczenia.
Odpowiedź ZEA. W kontraście do pasywności Zachodu, Zjednoczone Emiraty Arabskie strategicznie inwestują w kompetencje przyszłości. Napędzane „wykładniczym sposobem myślenia”, ZEA wprowadziły od tego roku obowiązkowe zajęcia z AI w szkołach... od czwartego roku życia. Rozumieją, że jeśli maszyny przejmą zadania IQ, ludzka populacja musi być od najmłodszych lat szkolona w tym, jak zarządzać tymi systemami i rozwijać kompetencje wyższego rzędu.
Postaw na EQ i stały rozwój biegłej znajomości AI
Wyjechałem z A Coruña z przekonaniem, że stoimy w punkcie zwrotnym. Przyszłość nie należy do tych, którzy

najszybciej wdrożą AI, ale do tych, którzy najmądrzej zredefiniują ludzką rolę obok niej. Przestajemy być operatorami narzędzi opartych na IQ. Stajemy się dyrygentami orkiestr, architektami etyki i strażnikami wartości – ról, które zależą wyłącznie od naszego EQ.
Kompas Lidera. Od inspiracji z A Coruña do działania
Wykorzystaj mentoringowe pytania dla liderów, które pomogą przełożyć inspiracje z artykułu na strategiczne działania w Twojej organizacji. q Patrząc na swój kalendarz z ostatniego miesiąca, sprawdź, ile czasu poświęciłeś na analizę danych (IQ), a ile na budowanie zaufania, rozwiązywanie konfliktów i inspirowanie zespołu (EQ)? Jakie wnioski z tego wyciągasz?
q Jakie są trzy rzeczy, które robisz każdego tygodnia, aby świadomie rozwijać własną inteligencję emocjonalną (EQ) i zdolność adaptacji, wiedząc, że to Twoja główna przewaga nad AI?
q Wskaż jeden kluczowy proces w Twojej firmie, w którym Twój najlepszy pracownik działa dziś jak „solista”, wykonując żmudne zadania. Jak możesz zbudować wokół niego „orkiestrę” agentów AI, aby stał się „dyrygentem” i zwolnił swój potencjał?
q Gdybyś dziś zakładał swoją firmę od zera, których ról i procesów w ogóle byś nie tworzył dla ludzi, wiedząc, że mogą je przejąć agenci? Co powstrzymuje Cię przed zastosowaniem tego myślenia „od zera” w obecnej strukturze?
q Załóżmy, że kluczowy agent AI w Twojej firmie popełnia krytyczny błąd skutkujący milionowymi stratami. Kogo pociągniesz do odpowiedzialności? Czy masz system „tożsamości agenta” i ścieżki eskalacji do człowieka (L3/L4)?
q Jakie „bezcelowe i nużące zajęcia” w Twojej organizacji zabijają dziś satysfakcję i innowacyjność? Jaką jedną, nową, bardziej satysfakcjonującą rolę możesz stworzyć dla człowieka, który dzisiaj wykonuje tę pracę?
q Jeśli automatyzujesz zadania juniorskie, to w jaki sposób będziesz budować i szkolić swoją przyszłą kadrę managerską? Skąd weźmiesz liderów za 10 lat, jeśli dziś odetniesz im ścieżkę zdobywania pierwszego doświadczenia?
q Jakie unikalnie ludzkie kompetencje (EQ, myślenie krytyczne, kreatywność) stają się absolutnie kluczowe w Twojej firmie w momencie, gdy zadania „IQ” przejmują maszyny? Czy Twój system rekrutacji i ocen pracowniczych już to odzwierciedla? n
Skomentuj, polub lub udostępnij! Artykuł dostępny w wersji cyfrowej

ISE 2026
Fira de Barcelona I Gran Vía 3 - 6 February 2026

Ground-breaking. Show-stopping. Spine-tingling.
Step into out-of-this-world, for some serious playtime. The worldrenowned annual tech show for the systems integration and audiovisual industry returns. Join us for ISE 2026 and let’s Push Beyond.
GET YOUR FREE TICKET
Register with code: itresellerpl at iseurope.org
A joint venture partnership of