Page 1

rudzkich

na hip hop kemp

Lepiej nie słuchać tych wszystkich opowieści, bo potem strach tędy przejechać – mówią leśnicy z Rud. Z jednej strony Góra Zamkowa.... Więcej czytaj na str. 7

Festiwal Hip Hop Kemp staje się najpopularniejszą tego typu imprezą muzyczną, na którą zapraszani są również polscy artyści hip hop'owi... Więcej czytaj na str. 2

wielk rybnic a ka kr zyżó wka st

r. 6

TYGODNIK BEZPŁATNY 5 sierpnia 2011 Rok I, nr 21 Nakład 12 tys. egzemplarzy

t ma Te nia od

tyg

zAMalutkie stringi budzą wielkie emocje! rybnik  Ta

Rybnik  – To

było nasze drugie albo trzecie spotkanie. Otwieram bagażnik, żeby wyciągnąć komputer, a on niespodziewanie chwyta moją torbę. Pytam go Adam, co ty robisz? Na co on mi odpowiada: A czemu ty masz to dźwigać? Ja poniosę. To jest cały Adam Małysz – mówi rybniczanin Rafał Płuciennik, kierowca i założyciel grupy rajdowej RMF Caroline Team, w barwach której startuje Mistrz z Wisły. Ciąg dalszy na str. 5

wiadomość spadła jak grom z jasnego nieba. Światowi dyktatorzy mody orzekli, że stringi to już przeżytek! Sprawdziliśmy, jak na tę informację zareagowały mieszkanki Rybnika i czy sprzedawcy bielizny zauważyli spadek sprzedaży wąskich majteczek, które teoretycznie są już passe.

Światowi dyktatorzy mody orzekli że stringi, czyli oszczędne majteczki z wąskim paskiem z tyłu, są już niemodne. Niektórzy mieszkańcy Rybnika, szczególnie przedstawiciele starszego pokolenia, odetchnęli z ulgą. – Stringi? To dla psów i kotów – śmieje Krystyna Wieczorek, emerytka. – Jak to dla psów i kotów? – dopytujemy. Ciąg dalszy na str. 3


5 sierpnia 2011



Wiadomości

W skrócie Jechali pijani kradzionym samochodem 1 sierpnia o 22.00, na ul. Andersa w dzielnicy Niedobczyce, policjanci prewencji zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy na podwójnym gazie jeździli kradzionym samochodem. Zatrzymani mają 20 i 18 lat. Jeden z nich jest mieszkańcem Rybnika, drugi pochodzi z Krzanowic. Dyżurny KMP w Rybniku zaraz po otrzymaniu zgłoszenia o kradzieży Fiata Uno, w rejonie ul. Andersa wysłał patrol z psem tropiącym. Na miejscu okazało sie, że do kradzieży doszł dosłownie kilka minut wcześniej, a sprawcy nadal jeżdżą skradzionym samochodem w tym rejonie. Jak sie okazało przejażdżka zakończyła się na ul. Barbary. Sprawcy porzucili uszkodzony samochód i próbowali uciec z miejsca zdarzenia. Zostali zatrzymani przez policjantów i poddani badaniu na alkomacie, okazało sie, że obaj są nietrzeźwi. Podejrzanym grozi kara pozbawienia wolnosci nawet do 8 lat.

Rybnik  Na

jednej z sesji radna Monika Krakowczyk-Piotrowska zwróciła uwagę na problem zmiany co miesiąc numeru konta bankowego przez Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Rybniku. Skutkuje to bowiem tym, że klienci, którzy uiszczają opłaty przez Internet, zmuszeni są każdego miesiąca wpisywać nowy numer. Nie mogą w związku z tym ustawić stałych przelewów, przez co więcej płacą.

ielu mieszkańcom nie podoba się, że za każdym razem na fakturze, którą otrzymują z Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Rybniku, widnieje inny numer konta bankowego. Jest to kłopot

szczególnie dla tych, którzy opłacają rachunki przez Internet. Przelewy jednorazowe kosztują bowiem więcej niż stałe. Przedstawiliśmy problem w Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji w Ryb-

niku. Okazuje się, że PWiK korzysta od 2003 roku z oferowanego przez banki Systemu Identyfikacji Masowych Płatności. – Specyfika branży i wynikająca z niej wielka liczba naszych klientów sprawiają, że konieczne jest posiada-

nie profesjonalnego systemu rozliczania opłat za dostarczane usługi – podkreśla rzecznik prasowy PWiK, Karolina Wacławiec i przekonuje, że korzystanie z tego systemu niesie ze sobą wiele udogodnień. – System daje gwarancję, że należność będzie stanowiła zapłatę konkretnej faktury, co zapobiega przypadkowemu powstawaniu zaległości płatniczych - wyjaśnia rzecznik i dodaje, że jeśli już jakieś zaległości powstaną, to zawsze istnieje możliwość zidentyfikowania konkretnej faktury, która nie została zapłacona. – Co przypadku jednego konta dla danego klienta, a dotyczącego wszystkich faktur, jest niemożliwe – zapewnia. Rzecznik wyjaśnia też, że system, z którego korzysta PwiK, daje również pewność, że wpłacona należność nie zostanie przez przypadek przypisana innemu klientowi. – Tego rodzaju błąd móg-

łby spowodować powstanie nieuzasadnionych zaległości płatniczych na koncie kontrahenta – przekonuje. Klienci PWiK, których jednak nie przekonują wyjaśnienia pani rzecznik, mogą skorzystać z innego rozwiązania. Istnieje bowiem możliwości dokonywaniam płatności w formie polecenia zapłaty – To pozwoli uniknąć konieczności wpisywania każdorazowo numeru konta korzystając z bankowości internetowej podkreśla rzecznik. Jak to zrobić? W Biurze Obsługi Klienta oraz na stronie internetowej przedsiębiorstwa (www.pwik-rybnik.pl/obsluga klienta/druki do pobrania) znajduje się formularz zgody na obciążanie rachunku. Po wypełnieniu należy przedłożyć go w PWiK Rybnik lub banku prowadzącym nasz rachunek. (m)

Skusiły ich beczki z piwem W niedzielę około godziny 23.30 policjanci patrolujący rejon centrum Rybnika zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy włamali się do ogródka piwnego na rynku i zamierzali ukraść dwie 30-litrowe beczki z piwem. Wpadli w ręce funkcjonariuszy w momencie, kiedy próbowali wytoczyć je z ogródka. Mężczyźni weszli do jednego z ogródkow, następnie zerwali kłódkę zabezpieczającą barek i wynieśli dwie 30-litrowe beczki z piwem. Chcieli ukraść również sprzęt rtv oraz odkurzacz. Zostali zatrzymani dokładnie wtedy, kiedy próbowali wytoczyć beczki z ogródka. Zatrzymani to mężczyźni w wieku 55 i 47 lat, grozi im kara pozbawienia wolności do 10 lat.

Rybnik  Od

Rybnik  Kompleks sportowy w Rybniku-Boguszowicach zgłoszono do konkursu Najlepsza Przestrzeń Publiczna Województwa Śląskiego.

roku na rok do Hradec przyjeżdża coraz więcej fanów czarnych brzmień z Polski. Festiwal Hip Hop Kemp staje się najpopularniejszą tego typu imprezą muzyczną, na którą zapraszani są również polscy artyści hip hop'owi. W tym roku po raz drugi na imprezie wystąpi rybnicka ekipa 3oda Kru oraz Grubson ze swoją drugą, solową płytą. Zagrają oni obok takich gwiazd jak Method Man, Redman, M.O.P., Odd Future Wolf Gang Kill Them All (nowy Wu-Tang Clan), KOtix oraz wielu innych, światowej sławy artystów.

Nowy okres zasiłkowy Dział Świadczeń Rodzinnych Ośrodka Pomocy Społecznej w Rybniku (ul. Raciborska 20) informuje o terminach pobierania i składania wniosków w sprawie ustalenia prawa do świadczeń z funduszu alimentacyjnego oraz świadczeń rodzinnych. Wnioski o ustalenie prawa do świadczeń z funduszu alimentacyjnego na okres świadczeniowy 2011/2012 można pobierać i składać od sierpnia br. Wnioski o ustalenie prawa do świadczeń rodzinnych na okres zasiłkowy

18 do 20 sierpnia potrwa X edycja międzynarodowego festiwalu Hip Hop Kemp. Impreza odbywa się co roku w sierpniu, w Hradec Kralove w Czechach, tuż przy polskiej granicy w Kudowie Zdrój. Festiwal cieszy się wielką popularnością wśród polskich fanów.

55 realizacji z naszego regionu znalazło się w gronie przedsięwzięć aspirujących do miana najlepszych rozwiązań architektoniczno-urbanistycznych. Na stronie internetowej konkursu (http:// www.slaskie.pl/npp) można zapoznać się z realizacjami zakwalifikowanymi do konkursu Najlepsza Przestrzeń

Publiczna Województwa Śląskiego 2011. Do tegorocznej edycji zgłoszono w sumie 60 realizacji, co stanowi rekord w dwunastoletniej tradycji. Zgłoszenia dotyczyły 34 gmin. Spośród 60 zgłoszeń do dalszej oceny i prezentacji na stronie internetowej zakwalifikowano 55 realizacji, spełniających warunki formalne.

Zgłoszenia te dotyczą rynków miejskich, placów, skwerów i deptaków, parków i terenów rekreacyjnych, obiektów usług kultury, edukacji, zdrowia, sportu, handlu, gastronomii i turystyki. Od 1 sierpnia rybniczanie mogą głosować na swoją kandydaturę. (r)

Wydawca:

Fabryka Informacji s.c. ul. Batorego 7/2, II p., 47-400 Racibórz Tel.: 32 415 18 66

Redaguje zespół: Redaktor naczelny: Grzegorz Wawoczny Zastępca red. nacz.: Magdalena Sołtys

Reklama w gazecie: Małgorzata Plewczyńska Kierownik Działu Reklam Tel.: 509 505 765, plewczynska@caferybnik.pl

Na festiwalu nie zabraknie tez fanów z Raciborza i Rybnika. – Kto raz się tam wybierze będzie chciał wracać co roku!– opowiada rybniczanka Ela, która na Hip Hop Kemp jedzie już po raz trzeci i nie może się doczekać tegorocznego festiwalu. Rybnicki skład rapowy 3oda Kru i Grubson również mogą liczyć na liczne wsparcie, bo bilety na Hip Hop Kemp w rybnickich sklepach muzycznych sprzedawały się jak świeże bułeczki. LG Joanna Komaniecka Specjalista ds. marketingu Tel.: 798 171 537, komaniecka@caferybnik.pl

Druk: POLSKAPRESSE Sp. z o.o., Sosnowiec nakład: 10 000 egz. Teksty dziennikarskie i zdjęcia są chronione prawem autorskim. Kopiowanie rozwiązań graficznych zabronione. Materiałów niezamówionych nie zwracamy.


5 sierpnia 2011



Wiadomości oraz czarnej – wyjaśnia i dodaje, że obecnie stringi nie robią większej kariery niż chociażby 4 lata temu. – Osobiście nie przepadam za stringami. Wolę zdecydowanie figi lub po prostu koronkową bieliznę bez konkretnego wykroju. Ale jak to w modzie bywa, są ubrania do których należy ubrać skąpą bieliznę, by była jak najmniej widoczna – wyjaśnia. Stringi powinno się więc zakładać między innymi pod ołówkową spódnicę, czy obcisłe spodnie. – Odciśnięty pas majtek nie wygląda bowiem smacznie – zauważa projektantka.

Sprzedawcy dostrzegają zmiany

Dokończenie ze str. 1

majtek. Wszystko zależy od dnia. Wbrew temu, co niektórzy mówią, stringi są jednak najwygodniejsze – przekonują Mariola Guzinek, Nikola Foreiter i Martyna Karbowska. Innego zdania jest z kolei Dominika. – Stringi nie są według mnie ani wygodne, ani seksowne, ani tym bardziej praktyczne. Pupa w nich wisi i jest bez kształtu. Wolę koronkowe bokserki – podkreśla rybniczanka.

– No bo wyglądają jak szelki dla zwierząt! Nie wiem, jak to diabelstwo można nosić? Przecież to nawet szkodliwe na krążenie – oburza się kobieta. Wśród młodszych rybniczanek z którymi rozmawialiśmy, zdania są podzielone. Stringi mają zarówno mnóstwo przeciwniczek, jak i zwolenniczek. – Nosimy stringi, ale też inne rodzaje

Czasem stringi to podstawa No dobrze, a gdzie w tym wszystkim moda? O obowiązujące w bieliźnie trendy zapytaliśmy początkującą projektantkę mody, Stefanię Lazar. – Najmodniejszego kroju nie ma. Możemy w tym temacie porozmawiać wyłącznie o kolorystyce czy materiale. Myślę, że nikogo nie zaskoczę jeśli stwierdzę, że prym wiodą zestawy bielizny koronkowej

Większość rybnickich sprzedawców zauważa spadek zainteresowania stringami. – Mniej więcej od roku. Co nie znaczy, że panie ich nie kupują – mówi nam Patrycja Tokarska ze sklepu z bielizną przy ulicy Zamkowej i dodaje, że mimo wszystko obecnie kobiety najchętniej wybierają damskie bokserki, majtki bezszwowe i tak zwane hipserki. – Jeśli chodzi o materiał, to przeważa bawełna oraz z materiały domieszką lajkry. W tym tym sezonie, podobnie jak w ubiorze, mamy duży wybór bielizny w kolorze cielistym – zaznacza. Z kolei na rybnickim targowisku mało kto pyta o stringi. – Prawdziwy boom był na nie

jakieś cztery lata temu. Teraz to nawet w hurtowaniach mają mały wybór stringów – twierdzi pani Ela i dodaje, że najlepiej sprzedają się figi. Są jednak miejsca, gdzie stringi w dalszym stopniu cieszą się największym powodzeniem. – Młode dziewczyny właściwie pytają przede wszystkim o stringi. Ale nie te, które składają się z dwóch cieniutkich pasków. Wolą bardziej rozbudowane, z koronki, w czarnym, czerwonym albo niebieskim kolorze – wylicza Justyna Sawicka, która sprzedaje bieliznę w domu handlowym przy ulicy Raciborskiej.

Co na to mężczyźni? Utarło się, że panowie, chociaż sami rzadko zakładają stringi, lubią oglądać je na kobiecych ciałach. Wielu rybniczan dystansuje się jednak od tej opinii. – Wszystko zależy od kształtu pośladków. Niektóre kobiety dobrze wyglądają w stringach, inne w bardziej zabudowanych majtkach. Mnie podobają się jedne i drugie – zapewnia Bartek, student z Rybnika. Z kolei Andrzej Król uważa, że najważniejsza powinna być wygoda. – Moja dziewczyna nosi stringi, figi i bokserki. Dla mnie rodzaj majtek jest bez znaczenia. Liczy się to, żeby się dobrze w nich czuła – puentuje.

ku po ne m) ym

zt J(

PR

ZY

UB

NE

KA W ZA IC M óW ZK G IE NI R IŚ U SU AT KN IS LUB IŚ L

NE

Reklama

y do Zapraszam

Nowootwaodr10t.0e0-1g9.0o0, soSb alonu Ślubnego Czynne: pon.- pt.

. od 9.00 -15.00

RYBNIK, ul. Wodzisławska 14, tel. 512 369 101

(m)

W skrócie

2011/2012 można pobierać i składać od września.

Ranna mieszkanka Żor 28 lipca o godzinie 10.00 na ul. Rajskiej w dzielnicy Boguszowice, doszło do wypadku drogowego, w wyniku tego zdarzenia ranna została 45-letnia mieszkanka Żor. Wszyscy uczestnicy wypadku byli trzeźwi. Ze wstępnych ustaleń policjantów, którzy byli na miejscu wypadku wynika, że kierująca samochodem marki peugeot 33– letnia rybniczanka podczas włączania się do ruchu nie zachowała należytej ostrożności i doprowadziła do zderzenia z samochodem marki matiz jadącym ul. Rajską w kierunku ul. Małachowskiego. W wyniku tego zderzenia matiz uderzył w ogrodzenie posesji. Pasażerka matiza z ogólnymi obrażeniami została przewieziona do szpitala, jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Wypadek na Gliwickiej 27 lipca o godz. 11.00 na skrzyżowaniu ul. Gliwickiej i Brudnioka doszło do zderzenia trzech samochodów.


5 sierpnia 2011



Wiadomości

W skrócie W wyniku tego wypadku jedna osoba z obrażeniami ciała została przewieziona do rybnickiego szpitala. Ruch na Gliwickiej został wstrzymany na prawie dwie godziny. Jak ustalili funkcjonariusze drogówki kierujący samochodem marki hunday 70-letni mężczyzna wyjeżdżając z ulicy Brudnioka zderzył się z jadącym ul. Gliwicką passatem, a następnie z renault megane. W wyniku zdarzenia 52 -letnia pasażerka renaulta została przewieziona do szpitala. Wszyscy uczestnicy wypadku byli trzeźwi.

Wystawa Marka Trzeciaka i Michała Ludwiczaka Galeria Fotografii DeKa Domu Kultury w RybnikuChwałowicach zaprasza na Złotem malowane, utkane z błękitu – wystawę Marka Trzeciaka i Michała Ludwiczaka. Wystawa czynna od 01.08 do 09.09.2011 r. Finisaż 9 września 2011 r. o godz. 18.00 podczas Wieczoru Sztuk. Wstęp wolny!

Kabaret Noł Nejm w Rybniku W sobotę 6 sierpnia o 17.00 Platforma Kulturalno-Społeczna PK-S i Dom Kultury w RybnikuBoguszowicach zapraszają na Spotkanie z kabaretem NOŁ NEJM. Otwarte warsztaty kabaretowe i prezentacje filmów kabaretowych. Wstęp wolny.

Rybnik  Żuli, bezdomnych i drobnych pijaczków znajdziemy w każdej dzielnicy. W niektórych jest ich jednak więcej. Przesiadują przy skwerach, żebrzą o drobne na wino pod osiedlowymi sklepami, wywołują strach a często stają się obiektem drwin innych mieszkańców. Sprawdziliśmy, w których dzielnicach Rybnika widoczny jest żulerski lifestyle? yją tuż obok nas, na stałe wpisując się w krajobraz dzielnicy. Starzy lokatorzy przywykli do ich obecności, nowi obserwują i pytają o opinie na temat szemranego towarzystwa z obawą o zaparkowane pod blokiem mienie. Przy wyborze nowego lokum zwracamy uwagę, czy w pobliżu nie kręcą się żule, bezdomni, drobne pijaczki, którzy psują opinie o dzielnicy, nie przejmują się konwenansami i zachowują się w sposób urągający wszelkim normom społecznym. Jest sobotni poranek, jeden z tych nielicznych dni w tygodniu, kiedy można dłużej pospać. Tę sielską atmosferę nagle przerywa dziwny dźwięk na klatce schodowej. – Ni to śpiew, ni to zawodzenie. Otworzyłam drzwi a na klatce schodowej przywitała mnie nowa sprzątaczka z mopem i butelką wódki wkieszeni – wspomina pani Jadzia, siedemdziesięcioletnia lokatorka bloku przy ul. Hetmańskiej w Rybniku. No cóż. Niedobczyce nigdy nie miały zbyt dobrej opinii w Rybniku. Wielu mieszkańców miasta to właśnie tam upatruje źródeł patologicznych zachowań. – Najciekawiej jest w okolicach parku przy ulicy Ignacego Paderewskiego - mówi nam pan Tomek, trzydziestolatek, który zamieszkał w pobliżu domu kultury w Niedobczycach. –

Ci ludzie żyją i zachowują się tak, jakby nikt inny poza nimi nie istniał. Gromadzą się na podwórkach pod oknami familoków i na zbitych z desek „kompletach ogrodowych" prowadzą swe życie towarzyskie – puentuje. – Kobiety bez biustonoszy, mężczyźni w obsikanych spodniach. To niestety nasza codzienność – rozkłada bezradnie ręce ekspedientka osiedlowego sklepiku w Niedobczycach i wskazuje nam parkę, prowadzącą przed sobą wózek wypełniony żelastwem. Największe perły niszowej kultury picia znaleźliśmy z kolei na Paruszowcu. Zachowania niemal takie same jak w innych zakątkach Rybnika, lecz podejście do życia nieco inne. -Tu ludzie mają pieniądze, niewiele osób kupuje tanie wina. Częściej piwo lub wódeczkę. Z takimi delikatesami obcują na co dzień "królowie przedmieścia" – opowiada nam klient piekarni, mężczyzna, któremu w tym miejscu grupa wyrostków, miesiąc temu porysowała samochód. Na Paruszowcu rzeczywiście trzeba uważać. Wędrówki w samotności po zmierzchu nie są wskazane. Tam zdegenerowanych staruszków wspomaga nowe, młode pokolenie. -Tutaj nikt inny nie zaczepia, tylko młode smarki. Kiedyś taki jeden zaczął mnie wyzy-

wać a drugi zabrał mi torebkę – opowiada ze zdenerwowaniem w głosie pani Monika, która mieszka koło przejazdu kolejowego. Widok matki wiozącej zalanego w trupa syna na starym mleczarskim wózku to z kolei codzienność na Wawoku. Tam w okolicach cmentarza mieszkają ludzie, których cała dzielnica omija z daleka. Czym zasłużyli sobie na taka opinię? -W libacjach biorą udział całe rodziny! Sam jadąc samochodem ulicą Janiego widziałem, jak po moim pasie ruchu matka wiozła pijanego w sztok syna, który miał jeszcze butelkę wina w dłoni. Obok szła mała

dziewczynka, do której prowadząca wózek kobieta odnosiła się w niezbyt wyrafinowany sposób - opowiada Kamil, mieszkaniec domku jednorodzinnego. Widok śmieszny, lecz zarazem tragiczny. Niewiadom, Niedobczyce, Paruszowiec, wszędzie widać pewną prawidłowość występowania patologii społecznych. Stare zabudowania i niski status majątkowy, sprzyjają tego typu zachowaniom. – U nas też jest wesoło – dołącza się do dyskusji pan Michał. -Na Nowinach mamy taki sklep, wokół którego gromadziły się osiedlowe menty.

Dziś wybudowali już Lidla, ale kilka miesięcy temu, na zarośniętej działce, emeryci z Orzepowickiej mieli swój raj. Piwo z rana w zaroślach było rarytasem, na który dziś nie mogą już sobie pozwolić – śmieje się pani Zofia, która wyszła na spacer z małym kundelkiem. Jednak jak mówią mieszkańcy o swoich dzielnicach, to zaledwie kilka domów, grupka osób ginąca w tłumie porządnych obywateli psuje opinie na temat poszczególnych części miasta. – Patologie są wszędzie i raczej nie da się już nic z tym zrobić – podsumowuje pani Lidia.

Reklama

DARMOWE

ogłoszenia drobne tylko na

CERTYFIKAT NR 1634/1B

PRACA W AUSTRII I W NIEMCZECH ZATRUDNIMY: spawaczy, ślusarzy, monterów fasad OFERUJEMY: legalną pracę, dojazd, ubezpieczenie, polską obsługę, dobre warunki mieszkaniowe WYMAGANY NIEMIECKI PASZPORT

KONTAKT: 0602 268 340, (32) 419 17 17

(młyn)


5 sierpnia 2011



Czytanie na weekend Od dzieciaka. Jak byłem mały oglądałem pierwsze Dakary. Marzyłem, by pojechać na Camel Trophy, który zamienił się Rainforest Challenge, najtrudniejszy rajd przeprawowy. W 2008 roku wziąłem w nim udział. To było w Malezji. Dwa i pół tygodnia w dżungli. Całkowicie odcięci od świata. Zajęliśmy 10 miejsce. Dostaliśmy też nagrodę dla najbardziej unikalnego teamu.

Dokończenie ze str. 1

Za co? Pewnej nocy malezyjska załoga, która jechała przed nami, spadła w przepaść. Droga im się osunęła i koziołkowali 50 metrów w dół. Pomogliśmy im się stamtąd wydostać.

tart Adama Małysza w barwach RMF Caroline Team trzymaliście w tajemnicy. Zanim oficjalnie ogłosiliście, że Małysz do was dołączy, skoczek funkcjonował pod pseudonimem "Secret Man". Rafał Płuciennik: W zeszłym roku, po Vancouver, Adam zgodził się z nami jeździć. Ale nie chciał tego oficjalnie potwierdzić bo bał się, że ludzie zarzucą mu, że bardziej myśli o samochodach niż o skokach. A przecież Adam jest profesjonalistą i do końca kariery skupiał się wyłącznie na skakaniu. My jednak promowaliśmy go jako "Secret Man'a", żeby zbudować napięcie. Podobno twojej pierwszej rozmowie z Adamem towarzyszył zbieg okoliczności? Wracałem z jakiegoś spotkania i zauważyłem bilboard reklamowy z Adamem. Zadzwoniłem do kolegi z TVP i poprosiłem, żeby dał mi do niego numer. Nie miał, ale udało mi się załatwić telefon do Roberta Metei. Zadzwoniłem i okazało się, że obok niego siedzi Adam Małysz. Umówiliśmy się na spotkanie. Przegadaliśmy trzy godziny. Opowiadałem mu o naszym projekcie, o tym jak działamy i to spodobało się Adamowi.

Przed wami Dakar. Jak oceniasz szanse Małysza? Dakar to najcięższy rajd świata. Sukcesem jest osiągnięcie mety i bardzo liczymy, że uda nam się tego dokonać w komplecie, również Adamowi. On ma niesamowicie silną psychikę, co jest niezwykle ważne. W tej chwili Adam przybiera na masie. Żeby powalczyć z kierownicą, musi powalczyć z masą. Jak najwięcej czasu staramy się spędzać w samochodzie. Są też treningi fizyczne. Trzeba dużo biegać, żeby mieć dobrą wydolność.

A kiedy twój start w rajdzie Dakar? Możesz już stwierdzić, że W styczniu 2013 roku. PodAdam Małysz to twój kum- czas najbliższego będę na miejscu, ale nie startuję a jedynie pel? Tak! Spędzamy mnóstwo będę wspierał nasz zespół. Rajczasu na treningach. Jeste- dowy debiut na trasie Dakaśmy bardzo dumni, że z na- ru planuję w 2013 roku. Cały mi jeździ. Cały team jest nim rok mam na to, żeby się dobrze zauroczony. To niesamowity przygotować. człowiek. Ujmuje skromnością, profesjonalnym podejściem do Kogo więc zobaczymy treningów i cierpliwością. Po- w barwach RMF Carolitrafi przez 8 godzin odpowia- ne Team? Jadą dwa samochody. Adam dać na pytania dziennikarzy i fanów, rozdawać autografy Małysz z Rafałem Martonem i pozować do zdjęć. Czasami oraz Albert Gryszczuk i Miwidzę, ze jest zmęczony i oczy chał Krawczyk. Startują też mu się zamykają, ale on niko- dwie załogi quadowe. My jedziemy im pomagać i mu nie odmawia. wspierać ich logistycznie.

Inne przygody w malezyjskiej dżungli? Mnóstwo! Mieliśmy do pokonania 28-kilometrowy odcinek dojazdówki. Bagna, rzeki, więc cały czas w użyciu była wyciągarka. Zdecydowaliśmy, że będziemy jechać non stop trzy dni i trzy noce. Ale w pewnym momencie byliśmy tak zmęczeni, że postanowiliśmy się zatrzymać. Rozłożyliśmy łóżka polowe i zadaszenie, bo ciągle lało. Niedługo potem usłyszeliśmy strzały. Strzelała ochrona rajdu, czyli łem 189 km/h. To jest inna malezyjskiej wojsko. Powiejazda. Trzeba być niesamowi- dzieli, że mamy natychmiast cie skupionym. Każdy mięsień uciekać, bo inaczej stratują jest spięty, bo jedzie się w tere- nas słonie, które zmierzają nie po dziurach. Człowiek jest do wodopoju. Wrzuciliśmy na

Jak zaczęła się twoja przygoda z rajdami samochodowymi? Pięć lat temu kupiłem starego Jeepa Wranglera. Uczyłem się nim jeździć na żwirowni w Bukowie. Razem ze mną jeszcze sześciu czy siedmiu napaleńców. Coraz bardziej zaczęliśmy przerabiać nasze auta. A wtedy one coraz bardziej się psuły. Na 10 wyjazdów do Bukowa 9 razy wracałem na holu. Później zacząłem startować w Pucharze Polski. Obserwowałem ludzi, którzy tam jeździli. Pasjonatów, którzy wkładali w ten sport swoje pieniądze. Wymyśliłem, że jeśli zbiorę kilku mocnych zawodników, zbierzemy wokół naszego projektu media, to prędzej czy później pojawią się sponsorzy. No i zaczęliśmy być coraz bardziej rozpoznawalni. Kiedy dołączył do nas Albert Gryszczuk, poszliśmy w kierunku cross-country, czyli szybkich, terenowych rajdów. psychicznie wymęczony. Ktoś, kto tego nie doświadczył, nie Chwila obserwacji i bły- potrafi sobie tego wyobrazić. skawiczne przestawienie się do stylu jazdy "nowego" A czym jeździć na co kierowcy – tak mówił pi- dzień? lot Michał Krawczyk, kieZwykłym autem osobowym. dy zacząłeś z nim jeździć. Adrenalinę dostarczam sobie Jaki jest w takim razie ten na treningach i rajdach. twój styl jazdy? O rany! Ja się tak napraw- Dużo masz mandatów na dę uczę. Na początku uczest- koncie? niczyłem w rajdach przeNie. Na co dzień jeżdżę spoprawowych. Ale prze- kojnie i przepisowo. W sposób jechałem też kilka odpowiedzialny i zachowawszybkich typu czy. Wyżywam się na odcinDrezno-Wroc- kach specjalnych. ław. Tam prędkość 139 km/h Mówiłeś, że pięć lat tebyła najwięk- mu kupiłeś Jeepa Wransza. Z kolei glera i uczyłeś się jeździć na odcinku na żwirowni. Ale co było specjalnym wcześniej? Skąd zainterew rajdzie Ita- sowanie sportami motorolian Baja mia- wymi?

samochód to, co się dało i odjechaliśmy. A teraz jakaś mrożąca krew w żyłach historia związana z rajdami... Miałem wyrwaną rękę w nadgarstku. Trzymała się na skórze i mięśniach. Co się stało? Pod koniec maja w 2008 roku brałem udział w rajdzie na Pomorzu. Wjechałem do rzeki i uderzyłem o dno. Ręka niefortunnie wpadła między poprzeczki w kierownicy. O godzinie 1.00 w nocy rękę składali lekarze w małym szpitalu w Miastku. Powiedzieli mi, że jeśli obudzę się w Miastku, to znaczy, że nerwy były nienaruszone. Ale jeśli w Gdańsku, to znaczy że zostały zerwane i trzeba było mnie przewieźć. Całe szczęś-

cie o 6.00 rano obudziłem się w Miastku. Przebrałem się i pojechałem kibicować chłopakom. Jak to?! Wypuścili cię ze szpitala? Sam się wypisałem. Miesiąc później jechałem jako pilot w rajdzie Drezno-Wrocław i to była dobra rehabilitacja, bo musiałem biegać i przepinać liny. Pod koniec lipca startowałem już jako kierowca w Pucharze Polski. Jechałem w specjalnym stabilizatorze. Szczęście w nieszczęściu w samochodzie strzeliło mi wspomaganie, musiałem „walczyć” z kierownicą i dzięki temu ręka jeszcze szybciej wróciła do formy. Jesteś rybniczaninem, ale mieszkasz od jakiegoś czasu w Wodzisławiu. Co skłoniło cię do przeprowadzki? Żona. Twoje ulubione miejsce w Rybniku? Bardzo lubię Rybnik za to, że jest „z boku” i jest spokojny oraz zielony. A co Ci najbardziej przeszkadza w Rybniku? Fatalny stan dróg. I korki, bo wiele tras jest remontowanych. Ale to mnie akurat cieszy, bo docelowo remontują je dla naszego dobra. Niemniej jestem przerażony faktem, że

niedługo zamkną drogę między Rybnikiem a Wodzisławiem. A co, jako dobremu kierowcy, nie podoba ci w zachowaniu innych uczestników ruchu na naszych drogach? Są kierowcy, którzy myślą tylko o sobie. Sporo jeżdżę na motorze i wtedy widzę to najwyraźniej. Zdarzają się tacy, którzy w ogóle nie patrzą w lusterka. Do szału doprowadzają mnie też sytuacje, kiedy wyjeżdżam z Rybnika na autostradę w stronę Gliwic i widzę, że ktoś jedzie środkowym pasem 60 km/h na godzinę, podczas gdy prawy pas jest wolny. Rozmawiała:

Magda Sołtys


5 sierpnia 2011

Rozrywka

Litery z pól ponumerowanych od 1 do 24 utworzą rozwiązanie – myśl Władysława Grzeszczyka




5 sierpnia 2011

Rudy  Lepiej nie słuchać tych wszystkich opowieści, bo potem strach tędy przejechać – mówią leśnicy z Rud. Z jednej strony Góra Zamkowa, gdzie kiedyś rezydowali zbójcy, z drugiej leśniczówka złego Eliasza, po którego śmierci zleciało się tu sto kruków. Ale co tam. Z duszą na ramieniu wjeżdżam to starego Thiergarten.

Leśniczówka Wildek Thiergarten Thiergarten (historyczna nazwa widoczna już tylko na starych mapach) to XIX-wieczny zwierzyniec książąt von Ratibor, urządzony w części lasów raciborskich między Jankowicami, Rudą Kozielską a Kuźnią Raciborską. Familia hodowała tu dorodne sztuki leśnej zwierzyny, które potem odstrzeliwali jej zacni goście. Mieszkańców obowiązywał zakaz wstępu. Dziś Thiergarten dostępne jest dla piechurów oraz rowerzystów. Wiedzie tędy pięciokilometrowy nie oznakowany leśny dukt „naszpikowany legendami”. W podróż trzeba koniecznie zabrać mapę terenu. Wydawnictwa, w dokładnej skali 1:25000 (wraz z reprodukcjami przedwojennych map), są dostępne w pobliskich Rudach w małej księgarence „Na szlaku” (czynna od 9.00 do 13.00 i od 15.00 do 17.00), tuż przy kościele parafialnym i siedzibie Nadleśnictwa. Do Thiergarten najlepiej wjechać od strony Jankowic, małej wioski na drodze wojewódzkiej 919 z Gliwic do Raciborza. W samym centrum, przy fotoradarze, zobaczymy neogotycką kapliczkę św. Izydora Oracza. Skręcamy w ulicę za nią. Przez kilometr będziemy mijać zabudowę wiejską aż do dojedziemy do XIX-w. leśniczówki „Krasiejów” (przed wojną Rothenburg). Za nią rozpościera się stary las. Prostą drogą, po niecałym kilometrze, dojedziemy do Góry Zamkowej (miejscowi mówią Schlossberg). Niewielkie wzniesienie owiewa mroczna legenda. Głosi, że dawno temu rozbójnicy zbudowali tu zamek. Napadali na kupców podążających na miejskie targowiska starym traktem z Gliwic do Raciborza.



Czytanie na weekend

Pewnego razu zabili chłopa, który z powodu biedy sprzedał ostatniego konia i wracał do domu z pieniędzmi. Jego żona na drugi dzień rankiem poszła do lasu i znalazła na drzewie powieszone ciało męża. Jej żal był tak wielki, że krzyknęła w stronę zamku: niech cierpią ci, którzy zabili mojego chłopa. Wtem ziemia się rozstąpiła i zamek się zapadł. W czasach książąt von Ratibor był tu punkt widokowy z chatą „Wiktoria”. Pod koniec II wojny światowej Niemcy mieli tu składy amunicji. Potem teren długo dzierżyli Rosjanie. Dziś w święto Bożego Narodzenia jest to miejsce rodzinnych spotkań leśniczych i myśliwych. Częstują się potrawami świątecznego stołu i śpiewają kolędy. Nieopodal płynie potok Raczok. Bez trudu można wzdłuż nurtu dostrzec bobrze żeremie. Przy Górze Zamkowej napotkamy na rozwidlenie dróg. Musimy skręcić w prawo i kierować się na Rudę Kozielską. Po niecałych dwóch kilometrach dojedziemy do źródełka Hugo (nazwa wzięła się ponoć od imienia książęcego zarządcy lasu). Istniało już przed wojną. Kilka lat temu zostało przez leśników odnowione, a w pobliżu ustawione ławki. Można tu chwilę odpocząć.

wkroczył w knieje, został natychmiast zastrzelony lub pojmany i zamykany w ciemnej piwnicy leśniczówki. Tu nieszczęśnik umierał w męczarniach z głodu. Ponoć to mroczne miejsce kryło aż 99 ciał ofiar, kiedy to zjawił się tu pewien handlarz świętymi obrazkami. Robotnicy leśni kazali mu szybko uciekać. Na nic jednak zdały się ostrzeżenia. Rychło pojawił się Eliasz i wycelował w kupca fuzję. Kiedy padł strzał, nieznajomy wędrowiec, ku ogromnemu zdziwieniu leśniczego, chwycił kulę i rzekł: – teraz skieruję ją na ciebie. Zły Eliasz zląkł się okrutnie. Poprzysiągł kupcowi, że już nikogo nie pozbawi życia. Kiedy wkrótce potem pożegnał się z życiem doczesnym, nad Wildek zleciało się i krążyło przez długi czas stadu stu kruków. Wildek leży na skraju Rudy Kozielskiej. Bez trudu dojedziemy stąd do centrum wsi, przez które biegnie droga wojewódzka 425 Kuźnia Raciborska-Rudy. Skręcamy w prawo i jedziemy – około 3 km – do Rud (stara choć często jeszcze spotykana dziś poniemiecka nazwa wsi to Rudy Wielkie – Gross Rauden). Wieś leży w centrum lasów raciborskich zarządzanych przez Nadleśnictwo Rudy Raciborskie, objętych z początkiem lat 90. ochroną w ramach ParMroczny Wildek ku Krajobrazowego „CysterNiewiele ponad kilometr od skie Kompozycje Krajobrazoźródełka stoi murowana leś- we Rud Wielkich”. niczówka Wildek z charakterystyczną wieżą konstrukcji Stare opactwo szkieletowej. Jak głosi legenda, W Rudach znajduje się najmieszkał tu zły leśniczy Eliasz. ważniejszy górnośląski zabyZa jego zgodą do lasu mogła tek doby średniowiecza – pocywchodzić tylko miejscowa sterski gotycki zespół klasztorludność lub najemni robotni- no-pałacowy wraz z kościołem cy. Każdy z nich musiał głośno Wniebowzięcia Najświętszej gwizdać lub śpiewać. Zły leśni- Maryi Panny. Cystersi sproczy wiedział wówczas, czy to wadzili się w dorzecze Rudy swój. Obcy, który nieopatrznie (prawy dopływ Odry) w poło-

wie XIII w. i zgodnie z zakonną regułą objęli w posiadanie mocno zalesiony i trudno dostępny obszar. Zbudowali sieć leśnych traktów, stawy hodowlane, folwarki, browar, gorzelnię, pasieki, a w czasach nowożytnych kopalnie rud żelaza i huty. W 1810 r. zostali wygnani z opactwa przez króla pruskiego, a ich miejsce zajęła wspomniana rodzina książąt von Ratibor. Familia przekształciła klauzurę w pałac z wnętrzami kipiącymi od myśliwskich trofeów, przysadzistych mebli i wielkich obrazów, czyniąc Rudy miejscem znanym na wszystkich europejskich dworach. Klodwig – brat księcia Victoria I von Ratibor był bowiem kanclerzem Prus, co pozwoliło się cieszyć rodzinie z licznych koneksji na dworze w Berlinie. Do Rud zjeżdżali bogaci przemysłowcy, hierarchowie Kościoła, książęta, pruska następczyni tronu Wiktora (córka królowej angielskiej) oraz jej syn, wielki łowczy Rzeszy Fryderyk Wilhelm II, który dwukrotnie polował w tutejszych dobrach. Raz najadł się przez to wstydu, bo pewien wścibski berliński dziennikarz odkrył, że kajzerowi wypuszczano pod lufę łowne ptactwo, co zapewniło mu wyjątkowe osiągnięcia strzeleckie. Stary kompleks klasztornopałacowy, zniszczony w 1945 r. przez Armię Czerwoną, długo po wojnie stał w ruinie. W 1998 r. został przejęty przez diecezję gliwicką i jest obecnie odbudowywany (będzie tu dom pielgrzyma, centrum konferencyjne, muzeum), ale od lat turystów ściąga gotycki XIII-wieczny kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (czynny cały dzień dla zwiedzających) z barokową kaplicą mariacką i łaskami słynącym obrazem Matki Boskiej Pokornej (ma złote korony poświęcone przez Jana Pawła II) oraz relikwiami św. Walentego – patrona zakochanych (tak głosi podpis pod dwoma fragmentami kości w pozłacanym relikwiarzu w kształcie monstrancji), stale eksponowanymi w ołtarzu św. Floriana. Mroczne wnętrze świątyni robi niesamowite wrażenie, wzmagane przez wmurowane do ścian kamienne epitafia nagrobne opatów rudzkich. W kruchcie zachodniej jest monumentalny żeliwny nagrobek pierwszej pary książęcej – Wiktora i Elizy von Hessen-Rothenburg. Po obejrzeniu świątyni trzeba koniecznie poświęcić kilkadziesiąt minut na spacer wokół starego klasztoru. Teren porasta park urządzony w poł. XIX w. w stylu angielskim przez książąt von Rati-

bor. Płynie tędy rzeka Ruda. Są dwa stawy, mostki, liczne okazy starodrzewia, a wiosną intensywne zapachy roznoszą się z wyspy porośniętej azaliami.

Leśna ścieżka Od opactwa w stronę przysiółka Brantolka wiedzie oznaczona leśna dydaktyczna ścieżka rowerowa, jedna z najnowocześniejszych w województwie śląskim. Przed wyjazdem znów warto pamiętać o mapie. Możemy bowiem poruszać się wytyczoną trasą (ma 16 km długości, kierunkowskazy i 35 tablic informujących o mijanych miejscach) bądź innymi leśnymi dróżkami, dziś pełniącymi rolę dróg przeciwpożarowych. Bez orientacji w terenie łatwo się tu zagubić. Ścieżka rowerowa ma charakter edukacyjny. Tablice opowiadają o tradycjach cysterskich, gospodarce leśnej, drzewostanie, łowiectwie, faunie i florze lasów – zawsze na konkretnych przykładach. Przystając przy uprawach albo młodnikach dowiemy się wszystkiego o szkółkarstwie, łącznie z zagadnieniami selekcji genetycznej wykorzystywanej współcześnie przez leśników. Jest też domek przystosowany do prowadzenia lekcji (tzw. leśna klasa). Fragment trasy wiedzie pożarzyskiem z 1992 r. Pożar sprzed 15 lat należy do największych odnotowanych w Europie. Ogień strawił ok. 8,5 tys. ha drzewostanu, który zdołano odbudować w ciągu kilku lat. Teren przecinają dziś drogi przeciwpożarowe, gdzieniegdzie widać pasy startowe dla samolotów, zbiorniki wody, a nad okolicą góruje nowoczesna wieża obserwacyjna, zwana dostrzegalnią. Na porosłe kilkunastoletnimi uprawami pożarzysko, poza oznakowanym odcinkiem ścieżki rowerowej, nie wolno wchodzić. Warto też pamiętać, by nie rozpalać nigdzie ognisk w lesie ani nie palić papierosów. Teren jest dozorowany przez straż leśną. Stale też będziemy obserwowani ze wspomnianej dostrzegalni. Zarówno wzdłuż ścieżki jak i pozostałych traktów, natrafimy na tajemniczo brzmiące drogowskazy, np. „Pierwsze wrota”, „Trzecie wrota”, „Krzyżowe drogi” czy „Zakazana”. To oznaczenia dróg pożarowych, wykorzystujące dawne tradycyjne nazwy. „Zakazana” wiedzie niedaleko Brantolki. Kiedyś nie wolno było nikomu nią chodzić, bo goście księcia życzyli sobie żadnych świadków swoich zabaw i polowań. Ciekawą historię ma ośrodek „Buk” w Rudach (oznakowany zjazd z drogi wojewódzkiej 919 w ciągu ul. Raciborskiej). Zajmuje stare leśne uroczysko, ulubione miejsce wypoczynku książąt von Ratibor. Jest tu Góra Wiktorii, nazwana tak na cześć pruskiej następczyni tronu – angielskiej księżniczki Wiktorii, która była w Rudach w 1866 r. Na szczycie góry znajduje się upamiętniająca to wydarzenie inskrypcja wyryta na kamieniu. Zachowała się też leśna chata nazywana

„Agathenhütte. Podczas II wojny światowej Niemcy więzili tu żołnierzy alianckich wziętych do niewoli podczas desantu na Krecie. Po wojnie uroczysko zamieniono na ośrodek wypoczynkowy z hotelem i kąpieliskiem. Jeszcze w latach 90. często odbywały się tu zgrupowania kadry Antoniego Piechniczka. Tuż za „Bukiem”, idąc z mapą w ręku, znajdziemy uroczysko „Hubertus”. To mały staw w leśnej gęstwinie, przy którym leśnicy wznieśli mały domek z molo. Na skraju Rud, przy wyjeździe na Gliwice (droga wojewódzka 921), znajduje się cmentarz z kościołem św. Magdaleny. Stąd, boczną drogą wzdłuż nekropolii, dojedziemy do zabytkowej stacji kolei wąskotorowej, wzniesionej na początku XX w., dziś będącej muzeum techniki. Od wiosny do jesieni, prawie przez cały dzień aż do ostatniego turysty, odbywają się tu 25-minutowe przejazdy składem wąskotorowym. Trasa, wśród leśnej gęstwiny, wiedzie z Rud do Paproci z powrotem (Koszt: 4 zł osoba dorosła, 3 zł dzieci. Szczegóły na www.rudy.go.pl). Po kolejowej przygodzie warto znów wsiąść na rower i udać się nad rybnickie morze (trzeba zawrócić do centrum wsi i skręcić na drogę wojewódzką 920 Rudy-Rybnik, odległość około 7 km). Ruch samochodów na tej trasie jest niewielki, a po drodze możemy obejrzeć dolinę meandrującej Rudy – przepiękne krajobrazy, uzupełniane przez rzeczne terasy i starorzecza, gdzieniegdzie usiane fragmentami starych cysterskich kopalń odkrywkowych. Wspomniane rybnickie morze to zbudowany na początku lat 70. rozległy zbiornik z wodą chłodzącą bloki Elektrowni „Rybnik” (co ciekawe zimą nie zamarza). Elektrownia nie zdominowała jednak krajobrazu, który wypełnia akwen i rosnące wokół niego lasy. Przy zbiorniku są kąpieliska oraz ośrodki, z których ochoczo korzystają miłośnicy sportów wodnych, głównie żeglarstwa (najdłużej w Polsce trwa tu sezon żeglarski, organizowanych jest szereg regat). Wzdłuż akwenu wytoczono oznakowaną ścieżkę rowerową (więcej informacji na www.rybnik.com.pl). Na koniec podróży po rudzkich lasach warto rowerem odwiedzić Kuźnię Raciborską. Trzeba wrócić do Rud i kierować się drogą wojewódzką 425 na znaną nam już Rudę Kozielską i dalej Kuźnię Raciborską. Trasa ma niecałe 10 km. Większa jej część wiedzie przez las. W Kuźni Raciborskiej można zobaczyć neogotycki kościół św. Magdaleny z pocz. XX w., liczne wille z przełomu XIX i XX w. (ul. Słowackiego, Powstańców) oraz ośrodek wypoczynkowy „Wodnik” (na skraju miasta, przy drodze wylotowej na Racibórz, droga woj. 922). W pobliskich lasach skryta jest strzelnica oraz opustoszała już baza wojsk rakietowych. Grzegorz Wawoczny


5 sierpnia 2011



Rozrywka

Premiery KINOWE

SPECJAŁY

Geneza planety małp

obiecujący obiekt nowych ba- Zaliczony przez selekcjonedań. Małpa, która zmieni obli- rów Festiwalu Polskich FilAkcja, Przygodowy, Science- cze świata, nosi imię Caesar. mów w Gdyni do ścisłego groFiction na „ekstraklasy polskiego kina” Reżyseria: Rupert Wyatt obraz Rafaela LewandowskieScenariusz: Amanda Silver, Captain America: go „Kret” to rarytas krajowej pierwsze starcie 3D Rick Jaffa kinematografii - thriller atrakUSA, 106 min. cyjnie opowiadający o współAkcja, Science-Fiction czesnych bohaterach zmagająReżyseria: Joe Johnston cych się z mrocznymi tajemniScenariusz: Stephen McFeely, cami swoich najbliższych. Christopher Markus Pełna niespodziewanych zwroUSA, 125 min. tów akcji historia Pawła (Borys Szyc), którego rodzinne szczęśCapitan America Pierwsze cie z dnia na dzień zatruwa arstarcie to remake wcześniej- tykuł szkalujący dobre imię jeszego filmu pod tym samym go ojca i wspólnika w interetuytułem. Steve Rogers jest sach (Marian Dziędziel). Paweł studentem kierunku o dzie- rozpoczyna prywatne śledztwo, łach sztuki, któremu przycho- by odkryć prawdę i oczyścić ojdzi żyć w okresie wojennym. ca z zarzutów. Wszystkie troZgłasza się do komisji poboro- py prowadzą do zagadkowego wej, ale przez wzgląd na swój człowieka (Wojciech Pszoniak), stan zdrowia i słabowity wy- który skrywa odpowiedzi na gląd nie zostaje przyjęty. Kie- nurtujące Pawła pytania i od dy los zamyka mu jedne drzwi dawna zdaje się kierować loprzed nosem otwierają się na- sami jego rodziny... Jak daleko stępne…Steve otrzymuje pro- posunie się Paweł, aby ochroWill Rodman (James Franco) pozycję wzięcia udziału w nie- nić swoich bliskich? to naukowiec pracujący w fir- bezpiecznym eksperymencie Trzymający w nieustannym mie farmaceutycznej Gen-Sys, wojskowym. Chłopak zgadza napięciu „Kret” jest fabularw której pracuje się nad stwo- się i jest to początek jego przy- nym debiutem nagradzanerzeniem leku regenerującego gody. Już jako Capitan Ameri- go na całym świecie (festiwatkankę mózgową. Celem na- ca będzie walczył z nazistami le Cinéma du Réel, w Paryżu ukowca jest wynalezienie le- i bronił świat przed złem. i New Documentaries – MOMA ku na chorobę Alzheimera, na w Nowym Jorku) dokumentaktórą cierpi jego ojciec, Charlisty Rafaela Lewandowskiego les (John Lithgow). Skupiony i operatora nominowanego do wyłącznie na pracy (wręcz poOscara „Królika po berlińsku” ślubiony pracy, jak powiedział Piotra Rosołowskiego. WspaJaffa) ma problemy z kontakniała kreacja aktorska Mariatami z innymi ludźmi, ale chona Dziędziela została uhonoroba ojca zbliża ich do siebie. rowana na 36. FPFF w Gdyni „Will jest zamknięty w sobie nagrodą w kategorii Najlepsza i całkowicie się poświęca swoDrugoplanowa Rola Męska. im badaniom. Kiedy stan ojca się pogarsza, przeprowadza się do domu rodzinnego, żeby mu pomóc. Opiekowanie się Charlesem to wyzwanie i rola, w jaką nigdy nie wszedł.” – mówi o swoim bohaterze James Franco. Badanie leku ALZ-112 na ludziach ujawnia skutek ubocz- Kret ny w postaci wzrostu agresji, więc Will musi zamknąć swój Thriller projekt. Nagłe zakończenie Reżyseria: Rafael Lewandowbadań jest dla Willa szokiem, ski zwłaszcza że w tym samym Scenariusz: Iwo Kardel, Raczasie zostaje mu powierzony fael Lewandowski mały szympans, najbardziej Francja, Polska, 108 min. Reklama

Weroniki

Chilmon Puszysty sernik na kremówce (przepis na dużą blaszkę 40 cm x 25 cm) Ciasto: 0,5 szklanki cukru, 1 szklanka mąki pszennej, 0,5 szklanki mąki ziemniaczanej, 3/4 kostki margaryny o temperaturze pokojowej, 3 jajka, 1 kopiasta łyżeczka proszku do pieczenia, 1 łyżeczka cukru waniliowego Miękką margarynę utrzeć z jajkami oraz z cukrem i cukrem waniliowym. Dodać przesiane obie mąki z proszkiem do pieczenia. Do wysmarowanej foremki wyłożyć ciasto, które trzeba rozsmarować łyżką po całym dnie. Masa serowa: 1 kg twarogu z wiaderka, 2 budynie waniliowe, 400 ml śmietany kremówki, 1 szklanka cukru, 8 jajek, 2 łyżeczki cukru waniliowego Ser wyłożyć do dużej miski,dodać cukier i cukier waniliowy,lekko utrzec dodając kolejno żółtka i suchy budyń. Ubić białka ze szczyptą soli,oraz osobno ubić kremówkę. Pianę dodać do masy serowej, lekko wymieszać łyżką ,po czym dodać ubitą śmietanę i ponownie wszystko wymieszać. Masę serową wylać na ciasto,piec około 55-60 minut w temp.180 stopni. Studzić przez 0,5 godziny przy lekko uchylonych drzwiczkach piekarnika. Sernik trochę popęka,ale za to minimalnie tylko opada. Ważne: Pianę i ubitą kremówkę trzeba ręcznie wymieszać z utartym twarogiem.

Naleśniki 1 kg mąki (przesianej), 4-5 jajek, 6 łyżek oleju, 2 szklanki mleka, 3 do 4 szklanek wody. Wszystko razem zmiksować i odstawić na pół godziny,aby gluten zaczął działać. Gdyby ciasto było za gęste,to dolać jeszcze trochę wody lub mleka. Patelnię wysmarować lekko olejem przed pierwszym naleśnikiem,potem już wcale jej nie smarować.

CR nr 21 (21)  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you