Skip to main content

EUREKA 57

Page 1

SPIS TREŚCI ZESPÓŁ REDAKCYJNY

owy rok szkolny i nowe wyzwania przed nami. Pełne korytarze, kolejka do sklepiku i automatów z kawą. To codzienność uczniów naszej szkoły. Jak odnajdują się w tej rzeczywistości pierwsze klasy? Co ich przeraża, a co bawi? Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedź w dziale ,,Zapiski na...”. W tym numerze możecie też dowiedzieć się co jest lepsze, książka czy film, zobaczyć prace wykonane przez uczniów klas pierwszych, fotografie i prace plastyczne. Obejrzeć fotorelację z Październikowych Dni Kariery. A także dowiedzieć się co warto przeczytać, żeby długie jesienne wieczory tak się nie dłużyły. Życzymy przyjemnej lektury! Redakcja

N

Autorzy Aleksandra Magnuszewska Bartosz Świeczak Beata Wielgosz Samanta Mielnik Miłosz Szlążek Dominik Mikulski Aleksandra Przybysz Natalia Bogusz Maciej Piętka Dorota Zawadka Kamil Rosa Dagmara Osiak Natalia Reja Katarzyna Owczarczyk Paulina Gawryś Filip Przybysz Skład i łamanie Olivia Mróz Okładka Eryk Budynek Rysunek na okładce Kinga Soćko Koło dziennikarskie Korekta Agnieszka Karwowska Iwona Ostrowska

www.zsgarwolin.pl/eureka Zespół Szkół nr 1 im. Bohaterów Westerplatte w Garwolinie, ul. Kościuszki 53, 08-400 Garwolin Kontakt z redakcją zsp.mojakariera@interia.pl Sekretariat szkoły sekretariat@zsgarwolin.pl tel./faks: (25) 682 30 71, (25) 682 03 10

„EUREKA” jest gazetą szkolną Zespołu Szkół w Garwolinie. Redakcja zastrzega sobie prawo do skracania i redagowania tekstów. Wszystkie nazwy handlowe i towarów występujące w piśmie są zastrzeżonymi znakami towarowymi lub nazwami zastrzeżonymi odpowiednich firm i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych. Kopiowanie i rozpowszechnianie materiałów zawartych w gazecie w jakiejkolwiek formie bez zgody redakcji jest zabronione.

ISSN 1896-6438


ZAPISKI NA... Pierwsze dni w szkole... Aleksandra Magnuszewska Pierwsze dni w szkole... Bartosz Świeczak Ja w nowej szkole Beata Wielgosz Ja w nowej szkole Samanta Mielnik Zapiski z zeszytu... Uczniowie 1dLO(p) Bycie nowym w szkole Miłosz Szlążek Koszmar... Dominik Mikulski

KSIĄŻKI/FILMY Manga - wyjątkowa książka Aleksandra Przybysz „Więzień labiryntu” Natalia Bogusz „Więzień labiryntu” Maciej Piętka

SPIS TREŚCI 4

KSIĄŻKI/FILMY

W świecie upadłych aniołów STRONA Dorota Zawadka

5

Romans z wampirem STRONA Kamil Rosa

6

STRONA

7

16

STRONA

18

STRONA

SILVA RERUM Październikowe Dni Kariery

20

STRONA

STRONA

8

22

Licz się ze słówkami... STRONA Dagmara Osiak

9

Fałszywa moda na bycie eko STRONA Natalia Reja

10

Poetycko Aleksandra Przybysz STRONA Książka czy film? Zmierzch Katarzyna Owczarczyk

12

STRONA

14 STRONA

15 STRONA

Książka czy film? Dary Anioła Paulina Gawryś

STRONA

24 STRONA

25 STRONA

26 STRONA

28

STRONA

30

Książka czy film? hr. Monte Chisto Filip Przybysz STRONA


ZAPISKI NA... Pierwsze dni w szkole... Aleksandra Magnuszewska 1TGT(p)

P

ierwszy dzień w nowej szkole, to ten czas kiedy rozpoczynamy nowy rozdział w swoim życiu. Każdy, kto idzie do szkoły średniej, czuje strach przed tym, co nas czeka, ale jednocześnie szczęście, bo właśnie w tym dniu możemy zacząć wszystko od początku. To właśnie wtedy decydujemy co zamierzamy robić w dorosłym życiu. Każdy wybiera sobie szkołę i kierunek, który go interesuje. W tym roku bardzo ciężko było się dostać do wybranej szkoły, ze względu na dwa roczniki. Bardzo się bałam, że nie uda mi się dostać do mojej wymarzonej szkoły, ale ostatecznie dostałam się właśnie tam, gdzie chciałam i tak właśnie rozpoczęłam nowy rozdział w swoim życiu. Dzień zapowiadał się bardzo ciekawie, ale już od rana denerwowałam się rozpoczęciem roku, ponieważ nie wiedziałam jak to wszystko będzie wyglądało, jaka będzie szkoła i jaka będzie moja nowa klasa. Z każdą godziną coraz bardziej się bałam co tam zastanę. Od razu kiedy przeszłam przez próg szkoły wiedziałam, że rozpoczynam nowy rozdział, właśnie teraz zaczyna się to, na co czekałam całe wakacje!

4

Zauważyłam mnóstwo nowych ludzi i przez to czułam się trochę nieswojo, ale musiałam się wziąć w garść i poszłam na rozpoczęcie. Kiedy zostaliśmy już podzieleni na klasy, poszliśmy za wychowawczynią, która dała nam plan lekcji. Następnie obejrzeliśmy naszą nową szkołę i wtedy już wiedziałam, że przez pierwsze dni będzie ciężko się tutaj odnaleźć, bo szkoła jest naprawdę duża. Drugiego dnia już bardziej spokojna i mniej zestresowana. Najgorsze było to, że nie znałam nikogo z mojej nowej klasy. Bałam się, że nie znajdę bratniej duszy, ale okazało się, że wszyscy są bardzo sympatyczni i będzie to naprawdę ciekawy rok szkolny. Mam nadzieję, że będziemy zgraną klasą. Bardzo polubiłam swoich nowych nauczycieli i coraz bardziej się orientuję, gdzie znajdują się sale lekcyjne. W szkole jest bardzo przyjemna atmosfera i po porostu aż chce się tutaj przychodzić. Tak polubiłam nową szkołę, że nawet wstawanie rano na autobus mi nie przeszkadza! To był bardzo dobry pomysł, że wybrałam właśnie ją.


ZAPISKI NA... Bartosz Świeczak 1TGT(p)

P

ierwsze dni w nowej szkole… cóż. Na początku lekkie obawy przed nieznanym środowiskiem oraz miejscem. Lecz potem wszelkie obawy minęły. Jak na razie, jest całkiem dobrze. Szkoła jest świetna, ale jeszcze się w niej gubię. Co do samej klasy i osób… całkiem nieźle. Ale to się może jeszcze zmienić. Ciekawe czy pójdzie to w dobrym kierunku. Poniedziałek, rozpoczęcie roku. Przyszedłem do szkoły półtorej godziny wcześniej. Wszystko rozpoczęło się na boisku szkolnym, na którym było bardzo dużo osób. Pierwsze wrażenia? Bardzo podobało mi się krótka historia patrona naszej szkoły − żołnierzy Westerplatte. Następnie po apelu, poznaliśmy swoich wychowawców. Trochę było z tym zamieszania zwłaszcza, że w trakcie zaczął padać deszcz. Nasi wychowawcy zaprowadzili nas do sal lekcyjnych. W klasie dostaliśmy najważniejsze, istotne dla nas informacje. Potem szybkie oprowadzenie po szkole. Pierwsze wrażenia? Trochę zamieszania, szok co do liczby osób i sal lekcyjnych. Budynek szkoły jawi mi się niczym labirynt Minotaura!

Wtorek, dzień drugi. Już na pierwszej lekcji podzielono nas do grupy według kolejności z dziennika. Potem lekcje, poznawanie nauczycieli i osób z klasy, a na przerwach nieustający pośpiech by znaleźć klasę i dotrzeć do sali lekcyjnej na czas. Ogólna atmosfera? Świetna. W szkole bardzo mi się podobało tylko, że bardzo późno wróciłem do domu. Środa, dzień trzeci. Stwierdziłem, że plan jest trochę niedoskonały, ale nie było najgorzej. Udało mi się przetrwać ten dzień. Czwartek i już ogólny brak chęci by iść na lekcje, jednak mimo wszystko znalazłem się w gmachu szkoły. Dwie pierwsze lekcje, nic nowego. trzecia lekcja, język niemiecki i poznawanie słów. Na piątej i szóstej lekcji W-F, po którym cała klasa miała zakwasy. Czyżby w wakacje każdy zgubił formę? Piątek, ostatni dzień. Na większości lekcji nie byliśmy podzieleni na grupy. Poprzedniego dnia pozmieniano nam grupy, nie byłem zbyt zadowolony z tego faktu. Ale z drugiej strony... Dzień minął spokojnie i bez żadnych rewelacji, można śmiało powiedzieć, że był nudny.

5


ZAPISKI NA... Ja w nowej szkole Beata Wielgosz 1TGT(p) iedy skończyłam podstawówkę, przyszedł czas na wybranie szkoły średniej. Zaczęłam szukać na różnych stronach internetowych jakiegoś ciekawego kierunku. Pierwszym moim wyborem szkoły był ZS nr 1 im. Bohaterów Westerplatte w Garwolinie. Między innymi wybrałam tę placówkę ze względu na to, że chodziła do niej moja siostra, a także mama. Opowiadały mi o niej bardzo dużo pozytywnych rzeczy. Znalazłam na stronie szkoły dwa kierunki, które mnie zainteresowały. Były nimi Technikum Grafiki i Poligrafii Cyfrowej, a także Liceum Ogólnokształcące o profilu artystycznym. W wyborze kierunku pomógł mi dzień otwarty w “Ekonomiku”. Poszłam na niego razem z siostrą, która oprowadziła mnie po całej szkole i pokazała mi poszczególne sale. Później poszłyśmy na aulę, gdzie wyświetlana była prezentacja na temat różnych kierunków. Zaciekawiło mnie to, jak uczniowie robią rożne kartki, zakładki i inne interesujące rzeczy. Tak więc ostatecznie wybrałam jako kierunek technikum grafiki i poligrafii cyfrowej. Zespół Szkół nr 1 zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie, szczególnie pracownie zachęcały do rozpoczęcia nauki. Ważna dla ucznia jest także atmosfera jaka panuje w szkole. Mi osobiście wydawała się pozytywna i miła. Podczas dnia otwartego w salach były przeróżne konkursy, gry i zabawy. Spotkałam wielu nauczycieli, którzy zachęcali mnie do wyboru właśnie tej placówki. Po pewnym czasie trzeba było składać dokumenty do szkoły, w której chciałoby się uczyć i rozwijać umiejętności. Moim pierwszym wyborem był technik grafiki, kolejnym profil artystyczny w liceum, a jako trzeci wybrałam technika rachunkowości. Wypełnione dokumenty trzeba było zanieść do szkoły. Po kilkunastu dniach miały być

K

6

wyniki kto jest zakwalifikowany, a kto niestety się nie dostał. Przed głównym wejściem stały tablice, na których były wypisane nazwiska zakwalifikowanych osób. Przejrzałam wszystkie kartki i okazało się, że dostałam się na wszystkie wybrane przeze mnie kierunki. Byłam szczęśliwa, ponieważ, muszę przyznać, stresowałam się, że się nie dostanę. Ekonomik to była jedyna szkoła, do której złożyłam dokumenty. Oczywiście musiałam uzupełnić dokumentację. Jako, że wybrałam technikum, musiałam pójść na badania do lekarza medycyny pracy. Kiedy wszystko zostało pozałatwiane mogłam spokojnie cieszyć się wakacjami, które zresztą szybko minęły. Rozpoczęcie roku odbyło się na boisku szkolnym. Wszyscy pierwszoklasiści stanęli naprzeciwko mównicy. Rozbrzmiał hymn, a po nim dyrektor szkoły p Marzena Tudek nawiązała do 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Kiedy starsze klasy rozeszły się do swoich sal, pierwszoklasistom zostali przydzieleni wychowawcy. Moim wychowawcą została pani Lidia Michalik. Zabrała nas do klasy, gdzie omówiła ważne sprawy organizacyjne, a później oprowadziła nas po szkole i internacie. Najbardziej w nowej szkole bałam się tego, że nie trafię do sali lub, że po prostu się zgubię. Tak jednak nie było. Wystarczyło zapytać starszych uczniów o drogę. Drugiego dnia było już dużo lepiej, ponieważ bardziej orientowałam się, gdzie znajdują się poszczególne sale. Nauczyciele uczący moją klasę wydają się być mili i otwarci. Na zajęciach zawodowych klasa została podzielona na dwie grupy. Ja trafiłam do drugiej. Lubię chodzić do szkoły na godzinę ósmą, dzięki czemu kończę wcześniej lekcje. Mam więcej czasu. W “Ekonomiku” poznałam ciekawych ludzi, którzy są w mojej klasie. Jesteśmy zgrani i dobrze się dogadujemy.


ZAPISKI NA... Samanta Mielnik 1TGT(p)

yśl o mojej nowej szkole wzbudza we mnie różne emocje. Zaczynając od ciekawości i chęci poznania nowych osób (zarówno nauczycieli, jak i kolegów czy koleżanek z klasy), a kończąc na stresie i strachu, choćby ze względu na olbrzymią liczbę uczniów uczęszczających do szkoły. Idąc do szkoły odczuwam podekscytowanie oraz entuzjazm. Nie mogę się doczekać poznania wszystkich nauczycieli i całej klasy. Szczerze mówiąc, to z utęsknieniem czekam na pierwszą kartkówkę, np. z matematyki. Pragnę nauczyć się czegoś nowego, nieznanego. Tak naprawdę, to najbardziej ciekawią mnie przedmioty zawodowe. Jak wygląda praca na nich? Jakie zagadnienia łatwo wejdą mi do głowy, a które będę musiała powtarzać przynajmniej sto razy, żeby zapamiętać chociaż połowę z nich? Te pytania jeszcze bardziej rozbudzają moją ciekawość. Chciałabym odkryć wszystkie zakamarki całego budynku. Właśnie z powodu braku orientacji w rozmieszczeniu sal odczuwam największy dyskomfort. Wciąż gubię się w dosyć krętych i wąskich korytarzach. Co chwilę pytam kogoś o drogę do klasy. Za każdym razem, kiedy szukam jakiejś nowej sali, boję się, że nie zdążę jej odnaleźć i spóźnię się na lekcję. Zdziwiłam się, gdy odkryłam, że po południu przerwy stają się krótsze o pięć minut. Wówczas lęk związany

M

ze spóźnieniem znacznie wzrósł. Inny rodzaj strachu pojawia się wtedy, gdy mam problem z odróżnieniem nauczyciela od ucznia klasy IV technikum i nie powiem mu „dzień dobry”. Nowością dla mnie jest to, że podczas przerw na korytarzu gra muzyka. Uważam, że jest to świetny pomysł, ponieważ rozluźnia atmosferę i wprawia mnie w dobry nastrój. Czasem nawet trochę uspokaja. Podoba mi się również siłownia na terenie szkoły. Zawsze (oczywiście, jeśli nie ma się lekcji) można przyjść i poćwiczyć. Wokół urządzeń jest miękkie podłoże, dzięki czemu korzystanie z nich jest bezpieczne. Na terenie szkoły znajdują się ławki, na których można usiąść i się zrelaksować. Moja nowa szkoła ma internat. W internacie również odbywają się lekcje. Niestety, niektóre sale są tam tak małe, że ledwo mieści się do nich pół mojej klasy. W szkole znajdują się automaty z kawą i sklepik. Wszystkie dyplomy i puchary widoczne na głównym korytarzu budzą naprawdę wielki podziw oraz duże uznanie. Z każdym dniem poznaję coraz więcej miejsc, osób i ciekawostek związanych z moją nową szkołą. Wyczekuję momentu, gdy zacznę swobodnie poruszać się po całym jej terenie. Nie mogę się doczekać, kiedy skończę szkołę i będę mogła realizować się zawodowo!

7


ZAPISKI NA... Zapiski z zeszytu... Uczniowie 1d LOp

“Bycie kompletnie nowym w szkole, w której spędzisz następne cztery lata swojego życia…? Nie jesteśmy w stanie tego sobie wyobrazić.”

tygodniach nauki, wszystko co wtedy wydawało się czymś strasznym, co spędzało sen z powiek, dziś nie jest niczym nadzwyczajnym…”

“Koniec ósmej klasy zbliżał się nieubłaganie szybko. Każdy z nas stanął przed jedną z najważniejszych decyzji w swoim życiu, a mianowicie wyborem odpowiedniej szkoły. W mojej głowie nieustannie krążyły pytania czy oby na pewno to dobry wybór? Miałem się o tym przekonać już 3 września. Strach, niepewność, tłumy na korytarzach, no i zmora każdego pierwszaka, sale lekcyjne. Czułem się jak w labiryncie. I jak to wszystko zapamiętać?!”

“Wszyscy szybko zapominamy o tym jak to jest być pierwszakiem, jak ważny jest uśmiech, pomoc, miłe słowo. Co mnie najbardziej stresowało w nowej szkole? Wszystko. Nowi znajomi, nowi nauczyciele, nowe miejsce, nowe wymagania, oczekiwania. Ten pierwszy dzień, tydzień, miesiąc, był dla nas naprawdę dużym wyzwaniem. Oczywiście, jak to w życiu bywa strach ma wielkie oczy. Mam nadzieję, że jesteście podobnego zdania .”

“W nowej szkole czułam się trochę dziwnie i nieswojo. Zmiana dotychczasowego środowiska była dla mnie dużym wyzwaniem. Pierwszy dzień nauki to sprawdzian umiejętności odnalezienia się w tłumie prawie 1300 uczniów. Dodatkowo miałam poznać ludzi, z którymi spędzę najbliższe cztery lata. Czy znajdę tam jakąś pokrewną duszę? Czy grupa mnie zaakceptuje? 32 osoby to był dla mnie tłum, ponieważ w poprzedniej szkole moja klasa liczyła zaledwie 6 osób. Na szczęście, po kilku

8

“Nowa szkoła hm… Z perspektywy początku września - masakra, wolimy nawet nie mówić. Jednak z perspektywy początku października... może luz na lekcjach to za dużo powiedziane, ale jest naprawdę okej i jakoś dajemy sobie radę ze wszystkim...a przynajmniej staramy się. Pozdrawiamy wszystkich pierwszaków!”


ZAPISKI NA... Bycie ,,nowym” w szkole Milosz Szlążek 1TGT(p)

ażdemu z nas przyjście do nowej szkoły kojarzy się z obawą przed nowymi wyzwaniami i z pytaniem: Co teraz z nami będzie? Jednak po chwili uświadamiamy sobie że czekają tam na nas nowe przyjaźnie, nowi nauczyciele, nowe smutki i radości. Drugiego września wstałem dość wcześnie, bo po prostu nie chciałem się spóźnić na rozpoczęcie nowego roku szkolnego. Gdy dotarłem do szkoły przeraził mnie tłum uczniów. Od razu zacząłem się zastanawiać jak znajdę moją klasę. Mimo moich wcześniejszych obaw i zdenerwowania, które towarzyszyło mi przez cały czas, bez problemu znalazłem moją klasę i wychowawczynię. Okazało się, że nie tylko ja miałem takie obawy, moi koledzy mieli równie nietęgie miny. Dużym problemem w szkole było znalezienie odpowiedniej sali, szkoła była niczym jeden wielki labirynt, trudno było się odnaleźć, ale dnia następnego nie było już z tym problemów. Po pierwszym tygodniu nauczyciele zapoznali nas z systemem nauczania i programem na ten rok szkolny. Domyśliłem się, że będzie ciężko, ponieważ szkoła średnia bardzo różni się od szkoły podstawowej. Liczba przedmiotów zawodowych, dla kogoś, kto nie jest

K

zmotywowany do nauki może przerażać. Jednak myślę, że kiedyś moja zdobyta wiedza w tej szkole na pewno zaprocentuje w przyszłości. Zawód który wybrałem jest zawodem przyszłości. Zawsze znajdę pracę w tej dziedzinie. Wiem jednak, że będę musiał cały czas się uczyć gdyż rozwój nowych technologii sprawia, że każdego dnia pojawia się coś nowego. Myślę, że współczesna szkoła jest dobrym i fajnym miejscem dla tych, którzy widzą sens w szkole i idei uczenia się. W szkole panuje bardzo fajna, przyjazna atmosfera. Jestem bardzo zadowolony z moich pierwszych kroków w nowej szkole. Sądzę, że z każdym dniem będę coraz lepiej znał rozkład sal w budynku, coraz więcej umiał z przedmiotów zawodowych. Każdy dzień będzie przynosił nowe możliwości, nowe wyzwania.

foto. Natalia Malinowska

9


ZAPISKI NA... Koszmar... Dominik Mikulski 1a LO(g)

zisiejszy dzień był tragiczny. Nie dość, że spóźniłem się na rozpoczęcie roku szkolnego to jeszcze zrobiłem z siebie pośmiewisko w oczach zarówno nauczycieli jak i nowych kolegów z klasy. Ale może jednak powinienem opowiedzieć wszystko od początku i przybliżyć wam ten feralny dzień. Wszystko rozpoczęło się od pobudki. Gdy otwierałem oczy byłem pozytywnie nastawiony na kolejny, przyjemny i beztroski dzień wakacji. Jak wielkie było moje zdziwienie gdy chwilę po rozbudzeniu się do pokoju w którym spałem, wparowała moja matka. Od razu zaczęła obrzucać mnie epitetami: leń, niewdzięcznik, kalapata. A to tylko te najłagodniejsze. Wtedy właśnie doszło do brutalnego zderzenia z rzeczywistością. Słowa, które wtedy powiedziała, były ponurym zwiastunem tego, co niedługo miało się wydarzyć. – Jeśli nie wstaniesz z tego łóżka w ciągu pięciu sekund, to nie tylko sprowadzisz na siebie mój gniew, ale jeszcze spóźnisz się na rozpoczęcie roku szkolnego, matole! – wykrzyczała spoglądając na mnie ostrym, matczynym, pełnym wyrzutów wzrokiem. Po chwili poderwałem się z łóżka i rozejrzałem się po pokoju. Nie mogłem znaleźć koszuli ani jeansów. Przecież nie pójdę na ten najważniejszy dzień tego miesiąca w jakichś łachmanach. – Gdzie jakieś ubranie? – lekko nieśmiałym

D

10

głosem zwróciłem się w stronę matki. – Masz jeszcze czterdzieści minut do autobusu… Sam se uprasuj. Co ja? Twoja służba? – odparła, po czym wyszła z pokoju głośno chlapiąc drzwiami. Wiedząc, że nie mam innego wyboru wziąłem się za prasowanie. Prasowanie, które było tak nieefektywne, że nie dość, że koszula była cała pognieciona, to nie starczyło mi czasu. Znaczy... na początku bardzo się wciągnąłem. Tak bardzo, że nie zauważyłem jak minęło trzydzieści minut. I mimo że spodnie były w stanie dostatecznym, to koszula wołała o pomstę do nieba. Nie miałem jednak innego wyjścia, założyłem ubrania i wybiegłem na autobus. W końcu trasę z domu do przystanku pokonuje zazwyczaj w jakieś osiem minut. A musiałem brać pod uwagę, że kierowca może przyjechać za wcześnie. Niestety moje przewidywania się sprawdziły i podróż autobusem skończyła się na tym, że pocałowałem klamkę. Do szkoły miałem jakieś osiem kilometrów. Spory dystans. Była godzina ósma z kawałkiem. Ceremonia rozpoczęcia roku szkolnego rozpoczynała się o 9:20. Nie miałem zbyt wiele czasu. Biegłem tak szybko jak tylko potrafiłem, bacząc na to aby jednocześnie zbytnio się przy tym nie zmęczyć. Nie chciałem dobiec na miejsce czerwony jak burak do tego cały zlany potem. Ta “przyjemna” przebieżka zajęła mi dobre


ZAPISKI NA...

czterdzieści może nawet czterdzieści pięć minut. Teoretycznie zdążyłem. Ale tylko teoretycznie. Praktyka pokazała co innego. Z racji, że nowa szkoła była wielka, wręcz przeogromna to zlokalizowanie miejsca w którym odbyło się rozpoczęcie roku szkolnego było olbrzymim wyzwaniem. Jakby tego było mało zgubiłem się. Labirynt korytarzy, sal i drzwi z nic nie mówiącymi mi numerami, doprowadził do tego, że pomyliłem drogi. Kluczyłem po wyludnionej szkole jakieś czterdzieści minut, gdy wreszcie, po zbliżeniu się do czegoś co okazało się aulą, usłyszałem głos mężczyzny zniekształcony przez mikrofon. Proszę niech teraz każdy wyobrazi sobie sam środek ważnego apelu. Wszyscy zebrani stoją w ładnym półkolu spoglądając na dyrektora. W tym momencie skrzypią drzwi, po przeciwległej stronie sali. Wchodzi przez nie niewysoki chłopak o jasnych blond włosach, spogląda na wszystkich, wyraźnie speszony i powoli idzie w stronę grupy ludzi, po środku której osoba wyraźnie starsza trzyma tabliczkę z napisem 1bLO. Tak właśnie wyglądała ta sytuacja, Myślałem, że ze stresu zjem własne serce. Ale chyba nikt nie chciał się aż tak nade mną pastwić, aby wypominać mi moje wyraźne spóźnienie. Cały apel przestałem milcząc. Gdy to nudne, moim zdaniem niepotrzebne spotkanie się skończyło, poszedłem razem z resztą mojej klasy do jednej z sal lekcyjnych, aby zapoznać się z wychowawcą. Wszystko wydawało się fajne. Znalazłem miejsce obok całkiem urodziwej dziewczyny i nawet poznałem jej imię! Gdy przyszło do czytania listy, aby sprawdzić czy wszyscy się dziś pojawili przeżyłem niemały szok. Nie usłyszałem swojego nazwiska. Na początku myślałem, że to błąd, więc podniosłem rękę do góry. Nauczycielka spojrzała na mnie i kiwnęła głową na znak, że mogę mówić. – Dlaczego na liście nie ma mojego nazwiska? – spytałem nieśmiało się uśmiechając. – A jak się nazywasz? – możecie się teraz śmiać, ale to było chyba najtrudniejsze pytanie jakie mi zadano tamtego dnia. Musiałem chwilę pomyśleć. – Kamil Cichecki – powiedziałem po chwili zawahania. Nauczycielka szybko zaczęła coś sprawdzać, podeszła nawet do komputera. – Nie ma cię na liście – ton jej głosu wyrażał zdziwienie. „Jak to nie ma?”

pomyślałem, spoglądając na nią. – Nie ma? Kamil Cichecki. Klasa 1bLO… – Gdy to powiedziałem uświadomiłem sobie jedną rzecz. Od razu sięgnąłem po telefon i sprawdziłem wiadomość, którą wysłał mi mój znajomy. Była to lista uczniów i klas do jakich należą. Szybko znalazłem spis uczniów klasy 1bLO jak wielkie było moje zdziwienie gdy nie mogłem siebie na niej znaleźć. Wtedy też złapałem się za głowę. Spojrzałem na listę klasy d. Zacząłem kręcić głową z niedowierzaniem. Żebym był aż takim idiotą. Ale takim. Po prostu brak mi słów. Nawet teraz gdy to mówię, dziwię się w jaki sposób mogłem się tak pomylić. Nie jestem w klasie pierwszej b tylko d. Pomyśleć, że te nazwy brzmią tak podobnie. – Przepraszam… – powoli wstałem, a mój wzrok powędrował w podłogę. Wyszedłem z sali szybko zamykając za sobą drzwi, po czym zrobiłem głęboki wdech. Myślałem, że zapadnę się pod ziemię. Drogę do sali w której znajdowała się klasa 1dLO pokazał mi nauczyciel, którego spotkałem na korytarzu. Oczywiście, gdy wyjaśniłem zaistniałą sytuację nie obyło się bez śmiechu. Później nie wydarzyło się już nic ważnego. Może trochę się z was zgrywam. Bo tak naprawdę cała ta sytuacja była snem. Strasznym i jakże realnym, ale tylko snem. Wyciągnąłem z niego jednak jakiś morał. Przede wszystkim nigdy nie można spóźniać się na autobus. Trzeba też dokładnie słuchać. Aby klasa d nie stała się klasą b. Następnym razem opowiem wam o innych, tym razem prawdziwych, przygodach.

foto. Natalia Malinowska

11


KSIĄŻKA/FILM Manga - wyjątkowa książka Aleksandra Przybysz 1TGT(p)

recenzuję ostatnio czytaną mangę pt. ,,Seraph of the End’’, polskie ,,Serafin Dni Ostatnich”. Jest to seria mang, która jeszcze nie została w pełni wydana w języku polskim. Pierwszy przetłumaczony tom ukazał się w sierpniu 2016 roku. Autorami serii są Takaya Kagami, Yamato Yamamoto oraz Daisuke Kagami. Na język polski przełożył Mateusz Makowski we współpracy z Magdaleną Milczarek, Sebastianem Paniczem, Sylwią Przygodą i Karoliną Dwornik. Na podstawie mangi powstało anime pt. ,,Owari no Seraph”, które najprawdopodobniej czeka na wydanie drugiego sezonu. Posiada ono średnią ocen powyżej 8, wyliczoną na podstawie różnych stron internetowych. Opis pierwszego tomu brzmi następująco: ,,Na skutek nieznanego wirusa ludzkość ulega zagładzie. Przeżyły tylko dzieci zniewolone przez wampiry w ich podziemnych miastach. Odważny chłopiec Yuuichirou Hyakuya, dzięki poświęceniu przyjaciół, ucieka z jednego z takich

Z

12

miejsc. Co czeka go w kompletnie zmienionym świecie?”. Od siebie dodam niewiele, nie chcąc zdradzać fabuły. Oprócz Yuu poznajemy historię Mikaela Hyakuya oraz nowo poznanych postaci będącymi blisko z Yuuichirou. Akcja rozgrywa się w doszczętnie zniszczonej Japonii, gdzie po ulicach chodzą wampiry oraz Jeźdźcy Apokalipsy. Przedstawiony świat posiada całkiem nową hierarchię. Całą historię zdobi piękna oprawa graficzna. Okładka ukazuje kolejne postacie w kolorze, tak jak i plakaty umieszczone na pierwszych stronach, co jest miłą niespodzianką dla wielbicieli tego gatunku. Sam grafik, Yamato Yamamoto, spędził wiele dni nad idealną i przyjemną dla oka czytającego, biało-czarną kreską serii. Przyznam z uznaniem, że zaspokaja mój zmysł estetyczny. Tom zazwyczaj zawiera trzy rozdziały, posłowia, krótkie opisy postaci lub odbiegający od fabuły krótki, śmieszny komiks. Autor ukazuje nam fantazje, magie oraz


KSIĄŻKA/FILM

zawarte w nich niebezpieczeństwo i okruchy życia, ludzkie tragedie wplątane w niezwykłość przedstawionego świata. Zwykli śmiertelnicy w walce z nieznanym, obcym i znacznie potężniejszym wrogiem. Zwykłe problemy nastolatków, chęć zemsty, strach, upór, determinację, oddanie, wierność, poświęcenie jak i miłość, współczucie, więzi nie są tu niespotykane. Pan Takaya opowiada o tym że ludzie zawsze znajdą sposób aby walczyć, że mogą osiągnąć cel mimo wszelakich przeszkód. Osobiście jest to jedna z moich ukochanych serii, poleciłabym ją każdemu. Szczerze, poruszyła mnie. Mówi się wiele o tym aby czytać, moim zdaniem powinno się mądrze czytać. Wyciągać coś z tego, co przeczytaliśmy i powiedzieć sobie ,,Tak, chcę być taki. Chcę aby świat wokół mnie był taki.” W obecnych czasach trudno czytać mądrze ze względu na media, prasę czy zwykły brak czasu. Książki, mangi pokazują nam coś co zgubiliśmy na przełomie wielu lat, a co robi z nas człowieka. ,,Seraph of the End” jest serią, która ukazuje zwykłych ludzi, w walce z czymś nie z tego świata. Pokazuje jak wiele może odczuć najzwyklejszy człowiek w walce z nieczułym

przeciwnikiem. Zachęcam do sięgnięcia po tę historię, może i Ty podczas czytania coś z tego wyciągniesz? Kagami Takaya, Serafin dni ostatnich, t. 1, il. Yamato Yamamoto, storyboard Daisuke Furuya; [tł. Mateusz Makowski], Warszawa 2016: Wydawn. Waneko.

rys. Aleksandra Przybysz

13


KSIĄŻKA/FILM „Więzień labiryntu” Natalia Bogusz 2d LO

ięzień labiryntu” to film, który ostatnio, oglądałam. Spośród wielu propozycji, „ wybraliśmy ekranizację z gatunku science fiction. Jest to amerykański film w reżyserii Wesa Balla, z 2014 roku. Scenariusz do niego został napisany na podstawie książki Jamesa Dashnera o tym samym tytule. Aktorzy wcielający się w filmowe postacie to m.in.: Dylan O’Brien (Thomas), Kaya Scodelario (Teresa) czy Will Poulter (Gally). Film to pierwsza część trylogii opowiadającej losy chłopców uwięzionych w tytułowym labiryncie. Akcja rozpoczyna się już od pierwszej sceny – Thomas, umieszczony w jadącej windzie, który nie pamięta żadnych faktów ze swojego życia. Gdy winda wyjeżdża na zewnątrz, jego oczom ukazuje się grupa nastolatków. Jak się później okazuje wszyscy oni zostali uwięzieni w miejscu, które nazywają Strefą. Otoczona jest ona tajemniczym labiryntem, którego ściany co noc się przemieszczają i z którego wydawałoby się nie ma drogi wyjścia. Po jakimś czasie pojawia się jedyna dziewczyna, która według niektórych może okazać się pomocna w wyjściu z labiryntu. Od jej pojawienia się w strefie zaczynają dziać się różne dziwne rzeczy, a życie nastolatków zaczyna być coraz bardziej zaskakujące i niebezpieczne. W końcu podejmują decyzję o próbie wydostania się z tego miejsca. Jednak żeby to zrobić muszą rozwiązać zagadkę, którą jest sam labirynt.

W

14

Film to emocjonująca i do końca trzymająca w napięciu historia. Jego pierwsza część pozwala nam bliżej poznać strefę, oraz jej mieszkańców. Dowiadujemy się wiele na temat głównych bohaterów i ich życia w labiryncie. W drugiej części filmu natomiast ukazane zostają zmagania bohaterów z tzw. dozorcami, którzy strzegą labiryntu, i z którymi mieli do czynienia podejmując próbę ucieczki. Moim zdaniem ,,Więzień labiryntu’’ to film z bardzo ciekawą fabułą, który wywołuje w widzach spore emocje. Według mnie dużą zasługą pozytywnych opinii, jest gra aktorska. Za to efekty specjalne nie były za specjalne. Jednak wystarczyły aby nadać tajemniczy charakter miejscom, które zostały ukazane w filmie. Uważam, że jedynym minusem filmu jest jego zakończenie. Niestety otrzymujemy odpowiedzi tylko na niektóre pytania, wiele zagadnień nadal nie zostaje wyjaśnionych, przez co, aby zaspokoić swoją ciekawość, nie pozostaje nam nic innego, jak tylko obejrzeć kolejne części. Podsumowując sądzę, że „Więzień labiryntu” jest godny polecenia nie tylko fanom science fiction. Muszę przyznać, że zostałam wciągnięta w fabułę, która czasami wręcz zapierała dech w piersiach, dlatego nie dziwi mnie wcale popularność jaką zyskał film, zwłaszcza wśród młodego pokolenia.


KSIĄŻKA/FILM Maciej Piętka 2d LO

ięzień Labiryntu’’, w reżyserii Wesa Balla, to amerykański film gatunku „ science fiction. Dzieło powstało na podstawie książki Jamsa Dashmera pod tym samym tytułem. Nastoletni Thomas budzi się w ciemnej windzie, nie pamiętając niczego. Trafia do Strefy – zamkniętego obszaru, otoczonego murem, za którym znajduje się labirynt. Strefa jest zamieszkiwana przez grupę młodych chłopaków, każdy z nich dostał się tam w taki sam sposób, jak Thomas. Chłopcy już od 3 lat bezskutecznie próbują znaleźć wyście z labiryntu. Wszystko zaczyna się zmieniać, gdy do Strefy trafia Thomas… Wielkim plusem filmu, są jego bohaterowie, każdy z nich ma unikalną cechę, która pomaga reszcie grupy. Thomas [Dylan O’Biern] jest inteligentny i ciekawski, co pozwala mu odkrywać tajemnice labiryntu. Teresa [Kaya Scodelario] sama jest zagadką, jako jedyna pamięta co było zanim tu trafiła, dodatkowo jest jedyną dziewczyną. Minho [Ki Hong Lee] zna labirynt jak własną kieszeń i wierzy w to, że można się z niego wydostać. Albi [Alm Ameen] był pierwszy w strefie i jest urodzonym przywódcą, surowo trzymającym się zasad. Newt [Thomas Brodie – Sangster] – ostrożny i rozważny, twierdzi że reguły powinno się zmieniać w zależności od sytuacji. Wreszcie Gally [Will

W

Poulter] sztywno trzyma się zasad, przez co staje się głównym przeciwnikiem Thomasa. Film oceniam bardzo pozytywnie, przede wszystkim dlatego, że trzyma w napięciu do samego końca. Atrakcyjnymi elementami, które przyciągają uwagę, jest scenografia, mieszkańcy Strefy stworzyli sobie własny świat i własne reguły. Wrażenie robią także efekty specjalne – mechaniczne stwory, które pilnują wyjścia z labiryntu, wyglądają strasznie, co wzbudza poczucie niebezpieczeństwa. Dodatkowym atutem jest muzyka, która buduje napięcie i wzmaga nastój grozy. Moim zdaniem film jest godny polecenia wszystkim tym, którzy lubią historie z zaskakującym zakończeniem. Czy obejrzycie kolejne części trylogii? Decyzja należy do Was…

15


KSIĄŻKA/FILM W świecie upadłych aniołów Dorota Zawadka 2a LO

aaaalooooo, jesteśmy w Piekle... – oświeciła mnie i wskazała na sufit. „ – Ci dobrzy i prawi są piętro wyżej.” Jak można mieć ogień w oczach? To pytanie przyszło mi do głowy zaraz po tym, gdy wzięłam tę książkę do ręki. „Ja diablica” zerknęłam na tytuł i już wiedziałam, że muszę ją przeczytać, nawet nie sprawdziłam, o czym jest. Brunetka o krwawoczerwonych ustach i bladej cerze, tak wyglądała dziewczyna z okładki. Nie mogłam odłożyć jej z powrotem na półkę. Po prostu wypożyczyłam i poszłam na lekcję. Wieczorem w domu zaczęłam czytać. Nie byłam w stanie się oderwać, pełna przygód historia dwudziestoletniej Wiktorii urzekła mnie w pełni. Zdezorientowana młoda dziewczyna trafia tuż po swojej śmierci wprost do Piekła. I okazuje się, że Piekło jest pełne biurokracji. Spotyka zabójczo przystojnego diabła i sama zostaje diablicą. Otrzymuje wszystkie diabelskie moce, pikanterii dodaje fakt, iż Wiktoria posiada iskrę bożą, co sprawia, że jest silniejsza od wszystkich diabłów. Młoda kobieta nie potrafi pogodzić się z utratą życia. Chciałaby wrócić na ziemię, do kochającego brata i Piotrusia – śmiertelnika, którego kocha. Jednak życie w piekielnym mieście Los Diablos nie wydaje się takie złe.

H

16

Luksusowe samochody i mieszkania, wciąż bawiący się ludzie i jedyna konkurencja Wiktorii, Kleopatra. Wiktoria jednak posiada klucz, dzięki któremu może spokojnie przemieszczać się między światem żywych, a umarłych, ale czy jest jej z tym dobrze? Przecież wciąż jest martwa. Czy Wiktorii uda się wrócić w pełni do świata żywych przekonajcie się sami. Książkę napisała Katarzyna Berenika Miszczuk – z wykształcenia lekarka. Wszechstronna pisarka, której znakiem rozpoznawczym jest nieoczywista mieszanka literackich światów niezmiennie doprawiona dużą dawką humoru. Ma w swoim dorobku kilkanaście książek. Autorka swoją karierę literacką zaczęła wcześnie. Pierwszą powieść pt. „Wilk” napisała mając zaledwie 15 lat. Książka została wydana trzy lata później. W roku 2009 powstała jej kontynuacja pt. „Wilczyca”, za którą Berenika Miszczuk została nominowana do Nagrody Nautilusa. W tym momencie jestem po lekturze kilku książek tej autorki, za każdym razem zachwyca mnie lekkość pióra i humor we wszystkich jej dziełach. „Ja diablica” to idealna książka na jedną noc. Zupełnie zmienia sposób widzenia nieba i piekła, pokazuje, że świat wokół nas wcale nie jest taki zły i naprawdę


KSIĄŻKA/FILM

można za nim tęsknić. Pisarka zaskoczyła mnie swoją książką, chociaż chciałam przeczytać tę książkę nie spodziewałam się, że to będzie tak dobre dzieło. Nie jestem największą fanką historii fantastycznych i nie zawsze lubię czytać o postaciach nie z tego świata, ale ta była naprawdę fenomenalna i nawet przekonała mnie do sięgnięcia po następne książki tego rodzaju. Pani Berenika zrobiła kawał dobrej roboty, a ja świetnie bawiłam się czytając każdą stronę. Książka zawiera wątki tragikomiczne.

prawa panujące w Los Diablos, a nawet skrawek Nieba. Jednak uwierzcie mi, jeśli Piekło byłoby takie, jak przedstawiła je autorka, to zaraz wszyscy byście chcieli się tam udać. Nie podoba mi się jedynie, że dwudziestolatka kocha śmiertelnika zamiast zauroczonego w niej diabła, ale dzięki temu chce się czytać następne strony, aby przeczytać o gimnazjalnych podchodach dorosłego diabła. Każda scena z Belethem i Wiktorią jest bardzo urocza, a to w jaki sposób skończy się, zacznie i czy w ogóle coś będzie z tej miłości musicie przeczytać sami! Polecam tę książkę wszystkim z poczuciem humoru, bo naprawdę jest co czytać. Szalony trójkącik oraz druga diablica i zakręcony diabeł Azazel na pewno przypadną wam do gustu. Miszczuk Berenika, Ja, diablica, [w:] „Wiktoria Biankowska”, t. 1, Warszawa 2001, Wydawnictwo W.A.B.

Ponieważ pojawiają się sytuację, w której główna bohaterka ma zostać właśnie pocięta, a tu nagle wyskakuje inny bohater-demon i krzyczy jak mała dziewczynka. Przeszkadzam mi jedynie to, że Wiktoria jest zbyt mało kobieca w porównaniu z mężczyznami, którzy ją otaczają, ale z drugiej strony dzięki temu jest jeszcze dziewczynką, której łatwo potrafi się wpakować w kłopoty. To z tej książki dowiecie się, dlaczego śmierć przegrała z pewnym informatykiem. Poznacie

17


KSIĄŻKA/FILM Romans z wampirem Kamil Rosa 2a LO

statnio będąc u przyjaciół na spotkaniu padło pytanie o to czy spodobała nam się książka „Zmierzch”. Wszyscy obecni wypowiadali się bardzo pozytywnie o niej stwierdzając, że książka ma w sobie to coś, jest magiczna. Jako osoba, która nie czyta na co dzień książek, woli ekranizacje filmowe zaciekawiłem się nią i tak zaczęła się moja przygoda. „Zmierzch” jest to pierwszy tom z pięciotomowego cyklu autorstwa Stephenie Meyer. Głównymi bohaterami są Bella Swan, córka szeryfa, Edward Cullen tajemniczy nastolatek, mieszkający na obrzeżach Forks oraz Jackob Black przyjaciel z dzieciństwa Belli. Ojcowie Belli i Jackoba przyjaźnią się. Pierwsza część książki rozpoczyna się przedstawieniem rodziny głównej bohaterki Izabeli, która wyjeżdża do miasta Forks w stanie Waszyngton. Z początku nie wiemy o niej za dużo, pomału poznajemy życie Belli, która po konfliktach z matką postanawia zamieszkać z ojcem. W Forks jest ciemno, ponuro i deszczowo, co buduje nastrój grozy. Gdy Bella idzie do szkoły poznajemy kolejnego bohatera trójkąta miłosnego Edwarda, który jest tajemniczym i fascynującym chłopakiem. Od razu mamy wrażenie, że coś między nimi

O

18

zaiskrzyło. Niestety nie możemy mówić tu o klasycznym romansie, bo bardzo szybko sprawy się komplikują. Zaczynają się dziać dziwne rzeczy, okazuje się, że Edward ma nadprzyrodzone moce. Dziewczyna nie może go zrozumieć, ciągle zadaje mu niewygodne pytania na które jednak nie udziela jej odpowiedzi. Widać, że Edward coś ukrywa, ma jakąś mroczną tajemnicę. Bella usiłuję za wszelką cenę poznać jego sekret, nie zdając sobie sprawy, że może narazić życie swojej rodziny i siebie samą. Dziewczyna na wszelkie sposoby próbuje zrozumieć zachowanie Edwarda, który coraz bardziej ją fascynuje. Książka została napisana z myślą o nastolatkach, którzy wychowali się na Harrym Potterze i szukali dla siebie alternatywy. Opowieść o wampirach i wilkołakach, które żyją we współczesnym świecie została bardzo dobrze przyjęta przez czytelników. Autorka dokonała bardzo dobrego zabiegu literackiego wprowadzając klasykę literatury. Bella uwielbia czytać “Wichrowe wzgórza” Emily Bronte, ten zabieg sprawił, że po książkę sięgnęli starsi czytelnicy. Główna bohaterka to mądra i odważna dziewczyna, która wyróżnia się w grupie


KSIĄŻKA/FILM

poczucie pustki i rezygnacji, bo znika rodzina. W książce “Zmierzch” rodzina jest najważniejsza, daje siłę, wspiera i chroni jej członków. Nie jest to więc tylko opowieść o miłości nastolatków lecz także o trudnych wyborach i wyrzeczeniach. Powieść jest tak zbudowana, że jej koniec nie jest jasny i jednoznaczny co powoduje, że czytelnik szybko musi sięgnąć po drugą część. Naprawdę polecam tę nietypową powieść, to rzeczywiście bardzo dobra lektura na długie zimowe wieczory. Oczywiście jeśli ktoś lubi literaturę fantastyczną mogę powiedzieć, że film nie odzwierciedla książki, jest raczej jej marną kopią dlatego warto sięgnąć po książkę zanim obejrzy się film. Meyer Stephenie, Zmierzch, t. 1, [tł. Joanna Urban (“Zmierzch”), Donata Olejnik (“Duma i uprzedzenie”)], Poznań 2010, Wydawn. Publicat

nastolatków. Dla niej ważniejsze od nowej sukienki jest dobre towarzystwo i poczucie bezpieczeństwa. Nie jest typową amerykańską nastolatką. Łatwiej poznajemy emocje i uczucia Belli, gdyż to właśnie ona jest narratorką. Książka cały czas trzyma w napięciu. Zmierzch jest napisany językiem prostym i łatwym, bez zbędnych ozdobników dlatego wyróżniają się cytaty z “Wichrowych wzgórz”. Ta książka wywarła na mnie ogromne wrażenie. Zauroczyło mnie przede wszystkim to, że banalna opowieść o miłości została przedstawiona w niekonwencjonalny sposób. Po raz pierwszy mamy pozytywne postaci wampira i wilkołaka, co łamie przyjęte w kulturze schematy. Wampir budzi w nas sympatię a nie grozę jak w przypadku “Draculi” Brama Stokera.Meyer tworząc postaci wampirów chciała pokazać jak piękne jest życie ludzkie. Mimo, że nieśmiertlność jest kusząca to jednak trzeba za nią zapłacić bardzo wysoką cenę. Jak zauważa jeden z bohaterów, najgorsze jest patrzeć jak ci których kochamy odchodzą i pozostaje

19


PAŹDZIERNIKOWE Dziennikarze to czwarta władza w demokratycznym państwie. Kształtują opinie publiczną wpływając na jej decyzje i wybory. Jak zostać dziennikarzem? jakie trzeba mieć predyspozycje do tego zawodu? I w końcu czy rzeczywiście jest to ten jedyny i wymarzony zawód.

Na te i inne pytania mogli uzyskać odpowiedzi uczniowie 1TGTp 10 października 2019 r. na warsztatach dziennikarskich w telewizji PandaTV prowadzonych przez p. Marlenę Kałużyńską-Tyburską. Spotkanie zaczęło się od testu sprawdzającego znajomość żargonu dziennikarskiego. Uczniowie mogli się dowiedzieć co to jest np. belka i jak wykorzystywany jest prompter w mediach.

Oczywiście oprócz teorii najważniejsza jest praktyka dlatego sami musieli nagrać wcześniej przygotowane sześciominutowe materiały informacyjne z wykorzystaniem profesjonalnego sprzętu.


DNI KARIERY 8 października 2019 roku uczniowie 1d LOp wzięli udział w spotkaniach, które odbyły się w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej oraz Komendzie Powiatowej Policji w Garwolinie.

Co trzeba zrobić, aby służyć w Policji? Kto ma szansę na służbę w Policji? Jak wygląda test sprawnościowy? Na te i inne pytania odpowiadała sierż. sztabowa Małgorzata Pychner, która stwierdziła, że to zawód dla ludzi z pasją.

Bardzo wymagający i dużo dający w zamian. W Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Garwolinie dowiedzieliśmy się jak wygląda dzień pracy strażaka. Dziękuję p. Sylwii Kozyrze za organizację spotkań. P. Wioletcie Sybilskiej-Dłubak i p. Barbarze Jastrzębskiej za opiekę nad uczniami.


SILVA RERUM Licz się ze słówkami... Dagmara Osiak 2a LO

umanista nigdy nie nudzi się podczas wakacji. Czy to słońce, czy to deszcz zawsze znajdzie okazję, żeby “przewietrzyć” szare komórki i “rozerwać” się intelektualnie. I nie chodzi tutaj o samo czytanie książek – możliwości jest wiele. Na początek podróż literackim szlakiem... Pierwszy przystanek to Muzeum Henryka Sienkiewicza w Woli Okrzejskiej, gdzie urodził się i wychowywał przez pierwszych dziewięć lat życia ten znany powieściopisarz. Zwiedzając wnętrze muzeum można zapoznać się z pamiątkami po pisarzu, w tym ze zdjęciami, obrazami i rzeźbami. Z kolei miłośnicy poezji mogą odwiedzić dworek Iwaszkiewiczów w Stawiskach i wziąć udział w festiwalu “Otwarte Ogrody”. Warto zwrócić uwagę na wystawę Zastawy Stołowej Iwaszkiewiczów. Każdy człowiek (nie tylko renesansu) powinien się wybrać do Czarnolasu i usiąść pod słynną lipą Jana Kochanowskiego,

H

22

oraz zwiedzić renesansowe wnętrze dworku z wieloma wystawami poświęconymi poecie. Dla miłośników języka nie lada gratką może się okazać Festiwal “Stolica Języka Polskiego” w Szczebrzeszynie. W programie są spotkania z autorami, debaty językowe, spektakle, koncerty itp. Uczestnicy tego festiwalu dowiadują się, jak poprawnie posługiwać się językiem polskim. Niepoprawnie byłoby więc przegapić to spotkanie z książką, muzyką i teatrem. Ci, którzy piszą do szuflady powinni się wybrać na warsztaty kreatywnego pisania lub dziennikarskie. Takie spotkania nie tylko pozwalają rozwinąć swój czasami ukryty talent, lecz także poddać go krytyce i zyskać wiele porad w związku z ewentualnymi niedoskonałościami. Przecież nikt nie jest idealny i każdy najlepiej uczy się na własnych błedach. Zachęcam wszystkich czerpiących radość z pisania, aby dołączyli do Klubu Młodych Pisarzy i swoje myśli przelewali na papier.


SILVA RERUM

Na koniec kilka słów o językowych grach towarzyskich takich jak: Taboo, Scrabble, Kalambury czy Wymyśl to. Są one doskonałym sposobem na spędzenie wolnego czasu w grupie niezależnie od tego ile mamy lat. Dzięki takiej formie, żmudna nauka zamienia się w prawdziwą przyjemność i sami jesteśmy chętni aby zagrać z kimś, w którąś z gier. Wybranie takiej drogi do nauki języka niesie ze sobą bardzo dużo korzyści. Chęć rywalizacji wśród innych sprawia, że myśli się zdecydowanie szybciej i do tego bardziej kreatywnie, a ewentualne pomyłki są okazją do śmiechu. Podsumowując, każdy z nas może w ciekawy sposób spędzić wolny czas z ulubionym towarzyszem, jakim jest język polski i pielęgnować swoją humanistyczną duszę. Zapraszam wszystkich humanistów i nie tylko, do podróży w miejsca związane z naszą literaturą piękną, która będzie nas ubogacała i stanie się inspiracją do stworzenia przyciągających oko dzieł.

“Mały Książe”

Praca nagrodzona 1 miejscem w konkursie plastycznym “Portret ulubionego bohatera literackiego” ogłoszonym przez Bibliotekę Szkolną. Adrianna Burno 3a TE

olej na płótnie Izabela Gontarz 1bLO

23


SILVA RERUM Fałszywa moda na bycie Eko Natalia Reja 2bLO

opularność mody na bycie Eko rośnie. Coraz więcej produktów reklamuje się jako ,,organiczne’’, ,,Bio’’, ,,przyjazne środowisku’’ itp. Problemem jest to, że moda nie przekłada się ani na dobro naszego środowiska ani na świadomość społeczeństwa. Idąc do sklepu na dział żywności ekologicznej zauważymy wiele produktów w plastikowych opakowaniach, których produkcja wcale nie jest dobra dla środowiska. Na dodatek jest wiele produktów egzotycznego pochodzenia, co wiąże się z emisją gazów cieplarnianych wynikających z odległego transportu i wycinania lasów równikowych pod uprawy. Uprawy, które powstają nie po to aby wyżywić głodującą część ludności na Ziemi, lecz by zadowolić bogatych Europejczyków i Amerykanów dla ich kulinarnych zachcianek. Jedną kwestią jest cała otoczka eko-biznesów, która wcale nie jest dobra dla Ziemi. Inną kwestią jest natomiast to, jak rolnictwo ekologiczne ma się do ochrony środowiska. Ludzie uważają,

P

24

że taka żywność jest lepsza i mniej niszczycielska dla natury. Ale czy na pewno? Rolnictwo ekologiczne jest mniej wydajne i otrzymujemy z niego mniej plonów. Dzieje się tak z oczywistych przyczyn np. całkowitego zakazu GMO oraz zakazu wykorzystywania środków ochrony roślin. Efekt jest odwrotny do zamierzonego – zamiast chronić ekosystemy naszej planety musimy je niszczyć, ponieważ zapotrzebowanie na powierzchnię upraw wówczas rośnie. Jeśli mamy nadzieję, że dzięki produktom ekologicznym będziemy zdrowsi, to tutaj też możemy się pomylić. Nie ma bowiem twardych dowodów by jedzenie tego typu miało szczególny wpływ na nasze zdrowie. Pamiętajmy, że znaczniki ,,bio’’, ,,eko’’, ,,organic’’ to często zwykły biznes nie mający nic wspólnego z ochroną przyrody i środowiska, a niejednokrotnie zaprzeczają tym ideom.


SILVA RERUM Poetycko Aleksandra Przybysz 1TGT

Drugi września dniem nerwowym Dyrektor powitał swym głosem srogim Odnaleźć się było trudno Właściwej klasy szukaliśmy żmudno Wychowawczyni królowej nauk nas uczy Lekki strach w naszych sercach się budzi Miłym uśmiechem nas jednak wita O wcześniejsze szkoły nas pyta Sal lekcyjnych znaleźć nie łatwo Jednak na zajęcia zmierzać warto Przy komputerach często siadamy Z paniami o planach rozmawiamy Kierunek ten wydaje się być ciekawy Nie przez przypadek został wybrany Ludzi ledwo tutaj kojarzę O wyspaniu tylko marzę Nowa klasa jeszcze obca W liczebności swej jednak mocna Trzydzieści cztery osoby tu mamy Często o sobie opowiadamy Znajomości powoli nawiązujemy Swą obecnością już mniej się stresujemy Imion może i wszystkich nie znamy Ale do odpowiedzi zawsze chętnie się zgłaszamy W klasie czuć pozytywne moce Niedługo się zaczną przez naukę nie przespane noce Starsze klasy patrzą na nas dziwnie Jak przechodzimy obok nich niewinnie

Zapewne mili z nich uczniowie Czasem nam nie jeden coś podpowie Wchodzić im w drogę nawet nie próbujemy Ich samych szanujemy Jednak gdy się zamyślę Wiadomość do swego serca wyślę Jak ja wyobrażam sobie te następne lata Czy ja sobie tu poradzę? Czy ja coś stąd wyniosę? Jak me losy się potoczą? Które już powoli się w dorosłość toczą Jak ma wiedza się rozwinie? Jak to na moje życie wpłynie? Czy zapamiętam mą klasę? Czy sobie bez niej poradzę? Gdy wysyłam te pytania Nie liczę bezdechów mijania Łza się w oczach już pojawia Bo o kolejny dzień się obawia Jednak muszę się w garści trzymać I z codzienności się po wiedzę wyrywać

25


SILVA RERUM Książka czy film? Katarzyna Owczarczyk 4TOR

ierwszy raz z historią Belli Swan zetknęłam się, gdy miałam dziewięć lat. Obejrzałam film pt. „Zmierzch” i byłam nim zafascynowana. Koniecznie musiałam obejrzeć drugą część. Gdy to zrobiłam spotkało mnie rozczarowanie, ponieważ kolejnych ekranizacji wtedy jeszcze nie było. Od tego filmu zaczęła się moja młodzieńcza miłość do wampirów. Spodobała mi się ta oryginalna historia, która uważam, zapoczątkowała modę na istoty nadprzyrodzone w filmach oraz książkach. Bella Swan i Edward Cullen byli tak blisko memu sercu oraz tak bardzo chciałam się dowiedzieć, co przydarzyło im się w kolejnych częściach, iż kupiłam na urodziny trzecią część „Zaćmienie”. Jednakże z powodu mojej niechęci w tamtym czasie do czytania, dobrnęłam tylko do sześćdziesiątej trzeciej strony. Po prawie dziesięciu latach porównuję książkę z filmem. Gdybym wtedy przeczytała „Zmierzch”, inaczej patrzyłabym na ekranizację. Widziałabym ile w niej brakuje. Nie darzę już wampirów takim samym

P

26

gorącym uczuciem i pragnieniem ich poznawanie, jednak po takim czasie było prawie tak, jakbym zapoznawała się z nią po raz pierwszy. Pierwszym wnioskiem, który wielokrotnie nasuwał mi się na myśl była wizja Edwarda Cullena. Wampir, w filmie grany przezRoberta Pattinsona, wydawał się mdłą postacią, mimo swoich mocy przy Edwardzie, który egzystował w mojej głowie. Nie uważam, aby to była wina gry aktorskiej. Sęk w tym, że żaden aktor nie zagra lepiej niż ten ożywiony w naszej wyobraźni. Edward z książki był bardziej sarkastyczny i zabawny, a to dlatego, że moja wyobraźnia w połączeniu z dialogami, których film został pozbawiony, wyostrzyła to, czego aktor nie mógł osiągnąć. Choć czytając nie słyszałam głosu, mogłam z łatwością wyobrazić sobie jakim tonem mówią bohaterowie, lecz najmocniej zauważyłam to przy ukochanym Belli niż chociażby w przypadku jej samej. Uważam, że to dlatego, iż jest on najmocniej zarysowaną przez autorkę postacią.Wprawdzie w filmie Bella


SILVA RERUM również jest narratorką, lecz to w książce mowy w ekranizacji. Różnicą na plus dla filmu całyczas mamy wgląd w jej myśli i pragnienia. jest perfekcyjnie dobrana ścieżka dźwiękowa. Znowu mamy okazje zaobserwować Nadal mam sentyment do kilku piosenek. kolejne różnice, np. mniej pewności siebie ma Bella przedstawiona w filmie, co innego z kolei możemy powiedzieć o Belli, która towarzyszyła mi przez okres czytania książki. W filmie brakuje wątków pobocznych postaci. Są one niesłusznie pominięte. Nie ma słowa o tym jak Esme – przyszywana matka Edwarda – umarła, gdy była człowiekiem. W książce mamy podaną informacje, że rzuciła się z klifu, gdyż jej malutki synek zmarł. Film nie podejmuje też tematu przemiany Carlisle’a – przyszywanego ojca Edwarda – ani jego życia przed przemianą. Książka dość szczegółowo pokazuje czym się zajmował. Wyjaśnia również, że przez to został wampirem. Spodobało mi się, że autorka wplotła wątek łowcy istot nadprzyrodzonych zanim to było modne. Ubolewam nad tym, że nie było o tym

Moim zdaniem książka jest lepsza od filmu. Dowodzą temu przytoczone argumenty. Poza nimi za książką przemawiają zalety czytania, tj: zmniejszenie stresu, rozwijanie wyobraźni oraz wzbogacanie słownictwa. Praca nagrodzona 1 miejscem w konkursie literackim zorganizowanym przez Bibliotekę Szkolną. Pisownia oryginalna.

“Sheraph of the end”

Praca nagrodzona 2 miejscem w konkursie plastycznym “Portret ulubionego bohatera literackiego” zorganizowanym przez Bibliotekę Szkolną. Aleksandra Przybysz 1TGT(p)

27


SILVA RERUM Książka czy film? Paulina Gawryś 4a TE

wampiry, wilkołaki, wróżki i czarownice. Młoda bohaterka jest zmuszona szybko dorosnąć i poradzić sobie z przeciwnościami losu. Poznaje wielu przyjaciół, lecz także Jako czytelnik z wieloletnim stażem wiem, i wrogów. Cała opowieść poprzeplatana jest że nie każda książka jest w stanie mnie zachwycić. różnymi śmiesznymi, ale także czasem bolesnymi Od dziecka lubiłam zaczytywać się w fantastyce, wątkami. Możemy tam zobaczyć przemianę począwszy od Harry’ego Pottera. Czytając bohaterki – młodej dziewczyny w kobietę. coraz więcej stałam się coraz wybredniejsza jeśli chodzi o dobór powieści. Jedną z tych Autor pisze tylko połowę książki, druga która mnie zachwyciła była ta napisana przez połowa należy do czytelnika. J.Korzeniowski Cassandrę Clare pt. „Dary Anioła”. Książka ta a właściwie cała seria składa się z 6 części, Historia jest ukazana w książce w sposób z czego pierwsza została zekranizowana. Film chronologiczny, w miarę uporządkowany. Lecz o tym samym tytule co pierwsza część cyklu, czyli nie zawsze. Autorka pisząc pierwszą część nie „Dary Anioła. Miasto kości” powstał w 2013 roku. mogła poradzić sobie w pewnych momentach z wyjaśnieniem, co z czego się wzięło, dlatego Przeciwności, z którymi musimy się zmierzyć, rozciągnęła wydarzenia, co czasem bywa nudne często sprawiają, że stajemy się silniejsi. To, co i męczące dla przeciętnego czytelnika. dziś wydaje się stratą, jutro może okazać się Mimo to całość jest ciekawa, tylko zyskiem. Nick Vujicic wymaga pełnej uwagi czytelnika.

K

siążki nie zawierają wszystkich słów, słowa nie zawierają wszystkich myśli. (chińskie przysłowie)

Seria Dary Anioła opowiada historię Film to życie, z którego wymazano plamy nudy. Clary Fray, która w swoje szesnaste urodziny Alfred Hitchcock dowiaduje się, że jest Nocnym Łowcą, który musi walczyć z demonami oraz, że W filmie natomiast cały scenariusz na świecie istnieją takie stworzenia jak: został przemyślany, usunięto nudne, ciężkie

28


SILVA RERUM do wytłumaczenia wątki. To sprawiło, że cała opowieść jest spójna i wciąga od początku do końca. Aktorzy również świetnie poradzili sobie ze swoimi rolami . Widz wręcz może poczuć się tak jak oni, wziąć udział w walce, przeżyć ich uczucia. Jedynym minusem tego filmu jest zakończenie, które niezbyt wiąże się z tym przedstawionym w książce. Jednak mimo to historia nie traci na wartości. Staje się jeszcze ciekawsza. Na końcu widz z jednej strony chce wiedzieć co będzie dalej, jednak konstrukcja zakończenia jest taka, że pozostawia wiele miejsca na wyobraźnię. Opowieść nie została urwana w połowie, tak jak to czasami się dzieje w innych ekranizacjach filmów, tylko doprowadzona do samego finału. Z jednej strony szkoda, że nikt nie zdecydował się nakręcić pozostałych części, z drugiej może to nawet i lepiej, mogłyby przecież popsuć tak wspaniałą serię. Humor czarny, zielony czy w kropki, podobnie jak literatura, grafika, teatr, film czy cokolwiek innego w tym rodzaju - nic mnie nie obchodzi. Obchodzi mnie wyłącznie świat i życie, ponieważ ja sam jestem światem i życiem. Sławomir Mrożek Podsumowując wszystkie moje rozważania chciałabym się opowiedzieć za filmem, mimo iż zazwyczaj moje serce jest tam, gdzie jest książka. W tym przypadku opowieść przedstawiona na ekranie jest dużo bardziej ciekawsza niż książka, w której panują w niektórych momentach nieścisłości. Film mogę polecić każdemu kto jeszcze nie rozpoczął swojej podróży z serią „Dary Anioła”, a lubi fantastykę. Kolejnym krokiem może być przeczytanie książki, bo historia Clary trwa jeszcze 5 części i jest pełna niespodzianek. Książka to także świat i to świat, który człowiek sobie wybiera, a nie na który przychodzi. Wiesław Myśliwski „Traktat o łuskaniu fasoli” Praca nagrodzona 1 miejscem w konkursie literackim ogłoszonym przez Bibliotekę Szkolną. Pisownia oryginalna.

foto. Roksana Żurawek 1bLO

29


SILVA RERUM Książka czy film? Filip Przybysz 3d LO

siążka Aleksandera Dumasa Hrabia Monte Christo doczekała się adaptacji w 2002 roku, w reżyserii Kevina Reynoldsa. Zacznijmy od książki. Na portalu internetowym lubimyczytac.pl ma ocenę 8,46/10, natomiast film na portalu filmweb. pl ma 7,5/10. Należy podkreślić, że książkę oceniło około siedmiu tysięcy osób a film ponad czterdzieści siedem tysięcy. Liczba oceniających pokazuje nam, że jednak stajemy się pomału społeczeństwem piktograficznym, które woli oglądać niż czytać. Nie dziwi mnie to, kto chciałby czytać około półtora tysiąca stron kiedy może w dwie godziny poznać dzieje hr. Monte Christo. Przechodząc do właściwego porównania. Powód aresztowania Edmunda Dantesa czyli rzekoma zdrada na rzecz Bonapartystów, jest ten sam w obu przypadkach. Natomiast już na samym początku widzimy różnicę. W książce Edmund obiecał przekazać korespondencję cesarzowi jako ostatnią wole umierającego kapitana natomiast w filmie szukał lekarza dla kapitana na Elbie i jako zapłatę za opiekę nad nim miał przekazać list od Napoleona. Nie ulega wątpliwości, że jest to znacząca różnica, jednak który jest lepszy? Na to pytanie nie można jednoznacznie odpowiedzieć ponieważ film rządzi się swoimi prawami, musi być bardziej dynamiczny i zmieścić się w wyznaczonych ramach czasowych.

K

30

W filmie udało się za jednym zamachem przedstawić i sam powód aresztowania jak i jego skomplikowaną relacje z Fernandem Mondego. Jednak uważam, że książka lepiej wprowadza czytelnika w akcję, budując napięcie i tworząc aurę tajemniczości. Przypłynięcie na Elbę, wypełnienie ostatniej woli kapitana, która okazała się być sprawą honorową dla Dantesa jest ciekawszym powodem niż szukanie lekarza dla kapitana. Kolejnym przykładem rozbieżności jest postać księdza Abbie Faria i skarb Spady. W filmie sam skarb by powodem jego osadzenia. Natomiast w książce osadzono go za nieprzychylne wówczas poglądy o zjednoczeniu księstw włoskich, a skarbem próbował przekupić naczelnika, który uznał go za szaleńca. Znowu dość duża różnica między filmem a książką. Mimo dosyć dużego skrócenia wątku księdza udało się to dobrze pokazać w filmie. Historia skarbu Spady jest długa i skomplikowana przez co trudno jest ją dobrze przedstawić. Jednak uważam, że wątek ten w filmie został za bardzo spłycony. Scenarzysta zdecydował się ograniczyć i uprościć historię skarbu i księdza do minimum na czym moim zdaniem straciła fabuła i akcja. Jednymi z moich ulubionych rozdziałów książki były te, które ukazywały losy rodziny Morrel, której praktycznie w filmie nie było. W książce mamy opowiedzianą historię


SILVA RERUM firmy podczas pobytu Dantesa w więzieniu. Wszystkie powiązania hrabiego z rodziną Morrel pokazały, że nie myślał on tylko o tych którzy go skrzywdzili, ale też o tych którzy mu pomagali. W książce na samym końcu dowiadujemy się, że starał się wspierać tych którzy mu pomagali. Zemsta to główny motyw działania bohatera. W filmie w bardzo prosty sposób jest przedstawiona, co powoduje, że znika cała głębia analizy psychologicznej, w której zanurzamy się w trakcie lektury. Tak naprawdę zemsta ogranicza się do pozbawienie wolności więźniów Villeforta oraz Danglarsa. Hrabia odebrał im to co było dla nich najważniejsze, pierwszemu jego ukochaną rodzinę, którą tak bardzo starał się chronić za wszelką cenę, a drugiemu odebrał fortunę, która była dla niego wszystkim. Natomiast zemsta na Fernandzie Mondego była imponująca w filmie, natomiast w książce niczym się nie wyróżniała. Hrabia, Fernandowi, który był żołnierzem, odebrał honor i moment wyjawienia mu jego prawdziwiej tożsamości. Film nie oddaje napięcia i całego dramatu Fernanda, ani też relacji między nimi. Cały wątek był stanowczo za krótki. Uważam, że nie wykorzystano nawet małej części potencjału ukrytego w tym wątku. Ostatnim przykładem jest Mercedes i jej syn Albert, dokładnie chodzi o samo zakończenie. W filmie wszystko ułożyło się dobrze okazało się, że Albert jest synem Edmunda. W książce nie układa się to tak kolorowo, mamy pokazane jak Mercedes czeka na ukochanego i dopiero jak straciła nadzieje wyszła za Fernanda. Po dokonanej zemście przez hrabiego, Mercedes wraca do Marsylii, gdzie postanawia szukać ukojenia w murach klasztoru. Albert wstępuje do wojska, żeby zmazać plamę na honorze rodziny. Dla mnie zakończenie w książce jest lepsze i zgodne z realizmem epoki, w której tworzył Dumas. Natomiast szczęśliwe filmowe zakończenie sprawia, że hrabia Monte Christo staje się łzawym romansem i spełnia oczekiwania współczesnego odbiorcy. Podsumowując, książka czy film? Dla mnie książka. Chociaż film jest naprawdę dobry to jednak nie da się w ciągu niespełna dwóch godzin przedstawić tak skomplikowanych losów

głównych bohaterów. Film nie oddaje w pełni skomplikowanych relacji ani też nie pokazuje nam tak doskonałego obrazu psychologicznego postaci. To sprawia, że każda ekranizacja powieści jest niedoskonała i ograniczona. Praca nagrodzona 2 miejscem w konkursie literackim ogłoszonym przez Bibliotekę Szkolną. Pisownia oryginalna.

“Wybacz mi Leonardzie”

Praca nagrodzona 3 miejscem w konkursie plastycznym “Portret ulubionego bohatera literackiego” ogłoszonym przez Bibliotekę Szkolną. Raisa Dzichkovska 1TGT(p)

31


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
EUREKA 57 by Eureka Ekonomik - Issuu