EDit MAGAZYN DZIECI I MŁODZIEŻY W EDUKACJI DOMOWEJ SZKOŁA MARANATHA W KNUROWIE
NUMER 19 2024
WALKA ŻYWIOŁÓW Z samego rana, na uśpione miasto jeszcze, Spłynęła mgła ponura, szarością spowita. Gdzie ona pójdzie, tam kwiat zguby zakwita, By świat cały wziąć w smutku kleszcze. Lecz oto wyszło słońce, by odeprzeć mroczną nawałnicę, I gdy ta ziemię szronem i rosą macza, Bitwę z nią bohatersko stacza, I ja sam tę walkę widzę. Mgła, już rozwścieczona, dalej na przód parła, Na moich oczach, gdyż wciąż z okna patrzę, Słońcu, naszemu strażnikowi, się nie oparła. I tak gdy życie mnie przydusi i najgorsze rzeczy zobaczę, I chociaż mgła by mnie ze wszystkiego odarła, Ja będę słońca szukał i nadziei nie stracę.
TWÓRCZOŚĆ
WIKTOR MICHALCZYK, KL. 4
MÓJ PIES Biały jak śnieżka, w naszym domu mieszka. Słodki jak cukierek, taki jest nasz mały kundelek. Jego zabawki latają po pokoju, gdy jest on w dobrym nastroju. Nasz piesek robił hau hau , kiedy na dwór wyjść chciał. Codziennie daje nam buziaki, on bardzo lubi wszystkie dzieciaki.
DAWID TEPEL, KL. 5
WIERSZ O PISANIU WIERSZA TWÓRCZOŚĆ W mojej głowie ciągle nuda, czy napisać mi się uda? Muszę pisać same wiersze, nad tym myśleć trzeba jeszcze. Czy napisać o mym kocie, czy o mej przygodzie w grocie? Albo lepiej o mej mamie, która robi mi śniadanie. Moja mama jest uczona, wyższe studia zaliczone. Bardzo lubi grać w planszówki, lubi również zjadać krówki. Dobrze wie, że to niezdrowe, zjadać dobrą, słodką krowę. Wołowina bardzo zdrowa, to jest ta właściwa krowa.
DANIEL SZYMCZAK , KL. 5
SUMIENIE Melancholia pochłania mnie Postępuję źle tak czuję Sumienie gryzie W ciemnej nostalgii pogrążam się Choć bym wiele razy przepraszała Mimo tego dalej czuję się zła Nie mogę sobie wybaczyć Głęboko to schowam w swojej osobie Z nikim tym się nie podzielę Choć bym bardzo smutna była Nie będę o tym rozmawiać Na wieczność zostanie to zamknięte W moim sercu W mojej duszy smutnej
EMILIA MARSZAŁ KL.5
PLASTELINA Plastelina jest brudząca. Czasem bardziej, czasem mniej. Lecz gdy weźmiesz ją do ręki, ona bardzo zdziwi cię. Jest lepiąca jak piasek, kolorowa jakby tęcza. Gdy ją masz nie żałuj jej, tylko lep. Jej, jej, jej! Ulep pieska, lody, kwiatki oraz żółwia, kość i bratki. Gdy ulepisz słonia, będzie jakby żywy. Nigdy Ci się nie znudzi lepienie z plasteliny.
TWÓRCZOŚĆ
ZOSIA SAFERNA, KL. 5
JESIEŃ Wesołe i cieplutkie lato odchodzi, Kolorowa pani jesień w szkarłatach przychodzi. Różnobarwne dywany na zboczach gór wiesza, Promienie słońca z warkoczami deszczu miesza. Rankiem już chłodną rosę wszędzie rozlewa, Bialutkie babie lato na trawce rozsiewa. Kochane ptaki z miłością namawia, W klucze je łącząc do ciepłych krajów odprawia. Gęste mgły na rozległe polany wypuszcza, Pysznych jadalnych grzybów początek obwieszcza.
EMILIA MARSZAŁ, KL. 5
ŚMIECH TO ZDROWIE Lubię opowiadać kawały, bo niezłe są wtedy przypały. Jest wtedy wesoło, wszyscy śmieją się wokoło. Świat jest wtedy kolorowy, pełen barw i czadowy. Dla niektórych jest do bani, bo są melancholikami. Ja jestem w grupie sangwiników, gdzie jest mnóstwo żarcików. Więc i ty się baw i śmiej, a ci w życiu będzie lżej.
DAWID SKOCZEŃ, KL. 5
Z ŻYCIA KROPKI TWÓRCZOŚĆ
Poznajcie KropKę. Oto ona: . Nim o niej trochę opowiem, to się przedstawię, bo zawsze to milej wiedzieć, kto jest po drugiej stronie tekstu. Zatem nazywam się Wojciech Bałaban, a opowieść zaczyna się tak: pewnego razu KropKa spacerowała sobie po mieście. Podskakiwała przy tym raz nisko, raz wysoko, a czasem się turlała – szczególnie gdy było z górki. Wreszcie dotarła na przystanek linii 272. Ja też tam czasem chodzę. Przycupnęła przed wiatą, żeby cokolwiek widzieć, i czekała. Dokąd chciała jechać? Tego nie wiem. Może na dworzec? Ale to w sumie mało istotne, bo autobus się spóźniał i spóźniał. Po prostu nie chciał przyjechać. KropKa zniecierpliwiła się strasznie i postanowiła pokulać się dalej. Za rogiem zatrzymała się, żeby kupić lody. Na gałki oczywiście, bo bardzo lubiła wszystko, co okrągłe. Po prostu taką miała naturę. Wybrała smak mango-marakuja i zadowolona wskoczyła na leżak. – Ooo, siostro, co za spotkanie! – rozległo się z sąsiedniego leżaka. – Jak zwykle mangomarakuja – zaśmiała się gromko KropCa. – Skoczymy razem na zakupy? – zaproponowała. – Świetny pomysł, najbliżej jest spożywczy. Ruszajmy! Po godzinie z pobliskiego sklepu wytoczyły się dwa punkciki obładowane aż po czubki głów!!! Wiecie, co kupiły? Mozzarellę w kulce, dynię, kajzerki, bańkę mleka, pieprz w kulkach i wiele innych produktów, których już tu nie wymienię, bo nie zmieściłyby się w tekście. Pot spływał z czół naszych drogich bohaterek. – No i jak my to doniesiemy? – martwiły się trochę poniewczasie. Wtem rozległ się pisk opon. Przed sklepem zahamowała pędząca taksówka z pasażerem Dwukropkiem. – Dawajcie, dziewczyny, te siaty! Zawiozę wam je pod sam kulodrom – zaproponował szarmancko Dwukropek. Łzom wzruszenia nie było końca, co taksówkarzowi sprawiło nieco kłopotu, bo ulica była cała zalana i trudno mu było jechać. Ale wszystko szczęśliwie się udało, więc żeby nic już nie zepsuć, postawmy tu kropkę.
WOJCIECH BAŁABAN, KL. 1
DZIEŃ SĄDU TWÓRCZOŚĆ Za lasami, za górami, za siedmioma krasnalami w pewnym mieście zwanym Mirabelkowo grasowała banda zwierzo-maniaków. Ekipa ta rabowała domy, banki, sklepy oraz mieszkania. Grupa ta składała się z kilku członków. Pani Świnia: samotna wdowa, która specjalizowała się w pokonywaniu strażników stojących na ich drodze za pomocą tajnych ciosów karate oraz super broni, czyli wałka kuchennego. Wilk: czyli szef bandy, który wywąchiwał strażników oraz przechodził przez różnego typu pułapki. Był strasznym łakomczuchem, więc najczęściej ich łupami padały sklepy, takie jak cukiernie i spożywczaki. Ostatnim uczestnikiem zwierzomaniaków był Królik, który bardzo często był mylony z zającem. On pełnił rolę ich zdalnych oczu - blokował wszystkie kamery, wyłączał pułapki i dostarczał im wszelkich informacji potrzebnych przy rabunkach. Skoro znacie już bohaterów tej historii, mogę opowiedzieć wam, co zdarzyło się pewnego deszczowego dnia. Nasza banda szykowała się do napadu na dom prezydenta. Gdy nadeszła ustalona godzina, Pani Świnia i Wilk włamali się do środka. Piętnaście minut wcześniej prezydent wyjechał na konferencję do Krakowa, więc dom, jak zapowiedziano, był pusty. Po chwili Świnia i Wilk znaleźli skarbiec prezydenta. Nagle usłyszeli zgrzyt klucza w zamku. Jakie było ich zdziwienie, gdy zobaczyli prezydenta wchodzącego do pokoju i energicznie czegoś szukającego. Widząc jak wyciąga z szafki różowego misia z czarnym noskiem, nie wytrzymali i wybuchnęli śmiechem. Niestety usłyszeli to ochraniarze, którzy byli z rządzącym. Złapali ich i zaciągnęli na komisariat, gdzie pilnował ich tłusty policjant. Wymusili na nich informacje, gdzie znajduje się Królik. Poszło im dość łatwo, ponieważ zaproponowali Wilkowi i Świni po pączku w zamian za informacje o ich współpracowniku. Po godzinie przywieźli Królika do komisariatu. Następnego dnia zwierzęta znalazły się w sądzie. Znajdowały się tam tłumy rozwścieczonych ludzi, których kiedyś ta banda okradła. Wilk obmyślił już prawie plan czmychnięcia, ale nie potrafił wymyślić, jak sprawić, by sędzia (wredna sowa zdaniem Wilka) nie zauważył ich ucieczki. Gdy nareszcie rozwikłał ten problem i pokazał to na migi swoim towarzyszom, zaczęła się rozprawa. - Do więzienia z nimi!!! - krzyczeli jedni. - Na tortury! - darli się drudzy. - Na patelnię z tą świnią - piszczeli inni. Wreszcie sędzia krzyknął: Cisza! Już sięgał ręką i chciał stuknąć młotkiem, ale cóż to? Młotek przepadł bez śladu. Sędzia zaczął się bezradnie rozglądać i ujrzał go pod swoimi nogami. Gdy się schylił, zwierzaki natychmiast zwiały. Świna pokonała strażników, którzy stali przy wyjściu, a Wilk otworzył drzwi. Po chwili zwierzęta znalazły się na zewnątrz i ukradły auto, którym pojechały (a w zasadzie popędziły) do ich tajnej bazy, czyli piekarni „Rogalik”. I tak oto kończy się ta historia. Dla złodziei idealnie, niestety dla obrońców prawa nie za dobrze.
EMILIA MARSZAŁ, KL. 5
2023 rok Aleksandra Fredry
Listy do Aleksandra Fredry napisali uczniowie klas 5-6SP Drogi Aleksandrze ! Nie jestem wielbicielem pisania listów, ponieważ w moich czasach częściej używamy telefonów i SMS-ów. W zasadzie pomysł napisania tego listu wyszedł spod pióra mojej nauczycielki, pani Moniki. Chciałbym się więc podzielić z Tobą opinią na temat lektury “Fotel czasu” Anny Czerwińskiej-Rydel. No cóż, szczerze mówiąc czytałem trochę bardziej wciągające książki, jak na przykład “Chłopcy z Placu Broni” czy cała seria “Czarownicy piętro niżej”. Mimo wszystko ciekawie było przeczytać, jak żyło się w Twoich czasach. Smutno czytało się o śmierci Twojej mamy, kiedy byliście jeszcze mali. Bardzo podziwiałem to, że potrafiłeś pięknie pisać. To by mi ułatwiło życie. Niestety z rymami u mnie ciężko. Byłem też bardzo zdziwiony, że zostałeś żołnierzem jako szesnastolatek. I chciałbym wiedzieć dlaczego? Bardzo przydałby mi się taki fotel czasu, jak w książce. Czekam z niecierpliwością na odpowiedź. Dawid Urbański, kl. 6 Kleszczów, 28.10.2023 Drogi Panie Fredro! Piszę ten list, ponieważ chciałabym się o Panu więcej dowiedzieć. Niedawno czytałam dość ciekawą książkę, w której było opisane pańskie życie.
Ruda Śląska, 30.10.2023
Niektóre sytuacje bardzo mnie zainteresowały. Bardzo spodobała mi się pańska nauka w domu. Podobnie jak Pan kiedyś, ja
Szanowny Panie Aleksandrze Fredro! Bardzo się cieszę, że mogę się uczyć tak
również nie chodzę do szkoły, ale jestem w edukacji domowej. Moimi ulubionymi przedmiotami są matematyka i angielski, a Pana? Bardzo zastanawia mnie też, jakie przedmioty Pan miał i czego Pan się uczył? Czy Pan też musiał zdawać egzaminy?
jak Pan... w domu. Nazywa się to teraz
Bardzo mnie zasmuciło i poruszyło, gdy przeczytałam, że umarła Panu
edukacja domowa. Tak jak Pan w domu,
mama, gdy był Pan niewiele starszy ode mnie. Współczuję Panu i bardzo
czytam książki, gram na keyboardzie i
podziwiam, że potrafił Pan znaleźć siłę, aby żyć dalej. Wydaje mi się, że
maluję. Śpiewam i tańczę. Jednak cieszę
załamałabym się i nie potrafiła przetrwać bez mojej mamy. Jak Pan sobie
się, że jutro jadę do mojej szkoły
wtedy radził?
Maranatha. Bardzo lubię tam być.
Informacja, że zgłosił się Pan do wojska w wieku szesnastu lat bardzo mnie poruszyła. Wydaje mi się, że jest to straszną niesprawiedliwością, że musiał
Blanka Kudełko Ps. Podobają mi się Pana wiersze.
Pan w tak młodym wieku walczyć, zamiast spokojnie żyć. Wyobrażam sobie, że na Pana miejscu bardzo bym się bała. Czytając o takich wydarzeniach, tym bardziej doceniam, że żyję w czasach pokoju i nie muszę stawiać czoła takim trudnym sytuacjom.
I na pewno
Bardzo bym się cieszyła, gdyby Pan znalazł dla mnie czas i mi odpisał.
przeczytam Pana książki.
Z wyrazami szacunku, Emilia Marszał, kl.5 SP
ACH TEN PAPKIN... TWÓRCZOŚĆ To było latem w zeszłym roku. Pogoda była wyjątkowo kapryśna - raz był okropny upał, a innym razem lało jak z cebra. Akurat w jeden z tych upalnych dni spotkałam Józefa Papkina, człowieka, którego wolałabym raczej nigdy nie spotkać. Był zadufany w sobie i opowiadał zawsze niestworzone historie, które to nigdy pewnie nie miały miejsca. Lecz tym razem nic nie mówił. Siedział po prostu zgarbiony na murku, więc stwierdziłam, że tym razem nie ominę go, jak zwykle, szerokim łukiem i zapytam, co się takiego stało. - Nic takiego, daj mi spokój - odburknął Papkin zupełnie nie w jego stylu. - Dobra, więc jeśli nie potrzebujesz wcale pomocy, to sobie pójdę - odrzekłam i zaczęłam powoli iść. - NIEEE, ZOOSTAAŃ! - wrzasnął za mną. Roześmiałam się i zawróciłam. Spodziewałam się po nim takiej odpowiedzi, ale i tak mnie rozśmieszyła. - Ten okrutnik, Cześnik, wygonił mnie z zamku. Zupełnie nie wiem, dlaczego ten niewdzięczny człowiek mógł to zrobić. Przecież zawsze byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, a teraz nagle mnie wyrzuca! Jak tak można w ogóle postąpić z przyjacielem!? - Papkin na dobre się rozgadał. Wiedziałam, że na pewno długo to potrwa. - Właściwie dlaczego Cześnik cię wyrzucił? - zapytałam. - Bez powodu! - krzyknął. Pomyślałam, że powód chyba jednak istnieje, ale Józef po prostu nie widzi w sobie wad, więc zarządziłam wizytę u Cześnika i zapytanie go bezpośrednio. Papkin natychmiastowo wyraził sprzeciw. Zaczął szybko chodzić w kółko i opowiadać, dlaczego to niby wizyta jest bez sensu. Oczywiste było dla mnie, że po prostu się go boi, ale nie powiedziałam na głos tej złośliwej uwagi, bo mimo wszystko chciałam mu pomóc. Wiedziałam, że bez lokum w zamku (częściowo należącym do bratanicy Cześnika przecież) Papkin skończy na ulicy, bo nikt inny nie będzie chciał go przyjąć. - Więc gdzie teraz będziesz mieszkać? - zapytałam. - To chyba oczywiste, że w pałacu - pewny siebie odpowiedział. - A dlaczego będziesz mieszkać właśnie tam? - Bo mam niezliczonych wielbicieli, którzy na pewno użyczą mi swojej gościnności. - Dziwne, że nigdy o nich nie słyszałam! - Noo, możemy w ostateczności iść do tego Raptusa...
I tak właśnie razem z Józefem Papkinem wyruszyłam do zamku Cześnika i Rejenta. Natychmiast gdy tylko doszliśmy do zamkowego ogrodu, zobaczyliśmy Cześnika stojącego na balkonie. - A po co żeś przyszedł znowu!? - spytał wzburzony. - Walczyć o dom… - wymamrotał wystraszony Józef. - Tutaj go już nie dostaniesz! - Ale co się właściwie stało? - włączyłam się do rozmowy. - Bez pytania wziął moją gwintówkę i wrócił już bez niej. Jeżeli nie zobaczę go z bronią w dłoni, domu u mnie nie znajdzie! - Bom poszedł polować na niedźwiedzia w pobliskim lesie - wyrwał się nagle Papkin. - Lecz znalazłem tam aż dwa! Co to dla mnie! Kiedy miałem właśnie wycelować, z gęstwiny wyskoczył trzeci i odebrał mi rzeczoną gwintówkę! Stwierdziłem, że nic tu po mnie i wróciłem do zamku. - Mocium panie, pewnieś królika zobaczył i żeś się tak wystraszył, żeś uciekł, porzucając broń - odparł Cześnik. - Zmykaj stąd i nie wracaj bez niej! Zawstydzony Papkin wymknął się szybko, pozostawiając mnie w towarzystwie właściciela zamku. - Ale mnie potrafi rozsierdzić ten panikarz powiedział pan domu. - A jak się rozgada, to zaczyna takie głupoty opowiadać… - też miałam go trochę dosyć. - Czasami zastanawiam się, dlaczego jeszcze u mnie mieszka! - Teraz to już raczej mieszkał... I właśnie w tym momencie Józef wpadł jak armata z bronią trzymaną w zdecydowanie nieprzepisowy sposób. - Skąd żeś to wziął!? - zapytał zaintrygowany Raptusiewicz. - Cóż... musiałem pokonać po drodze paru wrogów, dobywszy wprzódy szpady zwanej Artemizą... - odrzekł Papkin i przekazał strzelbę Cześnika, co było dość trudnym wyzwaniem, bo ów nadal stał na balkonie. - Jaki piękny! Zdecydowanie lepszy od tej starej, którą porzuciłeś w lesie... - Więc... Jak będzie? - Papkin bardzo chciał mieć dom. - Cóż, broń jest bardzo zacna, myślę, że możesz sobie u mnie pomieszkać - odparł Cześnik. Więc, skoro tamci się już pogodzili, stwierdziłam, że mogę już chyba opuścić teren Cześnika i Rejenta. À propos tego drugiego, wychodząc zobaczyłam go w bardzo złym humorze...
LILIANA KASPRZYK, KL. 8
Z TIRIL I OLIWEREM RECENZJE Chciałabym wam polecić moją ulubioną serię książek napisaną przez norweskiego autora detektywistycznych książek, czyli Jorna Liera Horsta. Ta seria książek podejmuje tematy kryminalne, ponieważ sam autor wcześniej pracował jako detektyw. Cykl jest przeznaczony dla dzieci od 5 do 12 lat. Książki opowiadają o Tiril i Oliverze, którzy razem prowadzą biuro detektywistyczne nr 2. Rozwiązują wiele różnych zagadek i w żadnej z publikacji nie powtarza się sytuacja, dlatego też wszystkie książki są bardzo ciekawe. Jest ich aż 30! Bardzo polecam tę serię książek i uważam, że to świetny sposób na nudę. Z Tiril i Oliverem nie da się nudzić!
ZOFIA SZCZYPKA KL.4SP
ZWIADOWCY RECENZJE Will to normalny chłopak mieszkający w sierocińcu na zamku Redmont. Wszystko byłoby tak jak zwykle, gdyby w jego życiu nie pojawił się tajemniczy zwiadowca. Niespodziewane zwroty akcji, bitwy, walki to wszystko znajdziesz w serii “Zwiadowcy” Johna Flanagana! Miłego czytania!
FRANEK KRYK, KL. 4SP
W ŚWIECIE SZPAKLI RECENZJA “Na ostrzu noża” to książka autorstwa Patricka Nessa oraz pierwszy tom trylogii “Ruchomy chaos”. Patrick Ness to urodzony w Ameryce pisarz, dziennikarz, wykładowca i scenarzysta. Napisał kilkanaście książek dla młodzieży i młodych dorosłych. Jego “Siedem minut po północy” zostało uznane bestsellerem. “Na ostrzu noża” to science- fiction z wątkiem kryminalnym. Akcja rozgrywa się na innej planecie. Koloniści ze zniszczonej i pełnej zła Ziemi z nadzieją na lepsze życie przylatują na inną planetą. Poruszana jest tu kwestia nowego świata, lecz nie jako cudownej wizji, a utopii z rzędem zagadek i nieścisłości. Akcja w książce rozgrywa się po wojnie kolonistów z istotami pochodzącymi z nowego świata – Szpaklami. Świat przedstawiony w książce to rzeczywiste oblicze utopijnych marzeń o prostym życiu w nowym bezpiecznym miejscu. W nowym świecie nie ma kobiet, ponieważ jak mówią w osadzie wszystkie zabił zarazek rozsiewany przez Szpakle. Czy rzeczywiście tak jest? Mężczyźni zaś, razem ze wszystkimi istotami żywymi, toną w strumieniu słów, myśli i obrazów zwanym Szumem. Nie ma tam milczenia i wszyscy słyszą swoje myśli oraz widzą obrazy, które wyobrażają sobie inni. W książce pojawiają się neologizmy takie, jak letko czy dziamolenie, co, jak sądzę, ma sprawić, że czytelnik odbierze je jako język prostych ludzi lub też slang młodego Todda. To właśnie on opowiada bowiem o wszystkim, stąd narracja pierwszoosobowa. Oboje rodziców chłopaka nie żyją, więc Todd jest pod opieką Bena i Cilliana. Pierwszy raz spotykamy się z bohaterem, gdy wybiera się on ze swoim, umiejącym mówić psem, Manczim na bagna po jabłka. Todd jest ostatnim chłopcem w osadzie z mężczyznami, dlatego przydzielono mu tak błahe zadanie. Chłopiec z niecierpliwością oczekuje trzynastych urodzin, czyli w rozumieniu jego osady, momentu, w którym zostaje się prawdziwym mężczyzną. Jednak dzieje się coś niespodziewanego, a na bagnach chłopak zauważa niezwykłe zjawisko - ciszę, czyli “dziurę” w Szumie, co jest niemożliwe. Po odkryciu źródła ciszy Todd zmuszony jest uciec z osady. Czy wszystko co do tej pory wiedział jest prawdą? Może wszystkie Szpakle nie zginęły podczas wojny? Czy to jedyna osada pozostała po wojnie? Todd razem z milcząca dziewczyną, którą niespodziewanie poznaje, ucieka przed mężczyznami. Czy to oznacza, że zarazek nie zabił wszystkich kobiet? Im dalej uciekają, tym okazuje się, że mężczyźni z jego miasta wcale nie są mile widziani w innych osadach. W książce cały czas mnożą się tajemnice, które nie są od razu rozwiązywane. Akcja jest szybka! Niedopowiedzenia i rany z przeszłości pozostawiają znamiona na bohaterach. Główny bohater ma wiele myśli i refleksji, mnie osobiście podobało się to, ponieważ mogłam lepiej zrozumieć bohatera i jego dylematy. Jest w nim jednak dużo zaciętości i dziecięcego “nakręcania się”. Książka jest mocno emocjonalna, pełna trudnych decyzji oraz bólu. Podobał mi się sposób opisywania zdarzeń autora, dzięki któremu wydarzenia stawały się bardziej realistyczne. W toku akcji widać wewnętrzne kształtowanie głównego bohatera powieści i jego podążanie ku dorosłości. Zainteresował mnie także aspekt “czytania” sobie nawzajem w myślach, który wydaje mi się tyleż przerażający, co i intrygujący. Główny bohater rozmawiał ze swoim psem, przez co rozumieli dobrze siebie nawzajem. Zachęcam do przeczytania głównie młodzież, ponieważ dorosłym może przeszkadzać “długi” styl pisania autora oraz niepoprawny język tamtejszych ludzi. Jeżeli jesteście ciekawi dalszych losów bohaterów nowego świata, sięgnijcie po “Na ostrzu noża” i jego kontynuację.
NATALIA SUŁKOWSKA, KL. 7
NOWY ROZDZIAŁ W TAUROLOGII, CZYLI BYKI NA PAPIERZE FELIETON Co robi byk na drzewie? Nie, wcale się tam przed nikim nie chowa. On po prostu człowieka... dręczy! A czasem bawi. Drewno to kluczowy składnik w produkcji papieru, wiadomo, a nasz byk może być np. ortograficzny, interpunkcyjny, leksykalny, składniowy, zecerski, gramatyczny, merytoryczny albo stylistyczny! Wszystkich ras byków tu oczywiście nie wymieniłem, bo jest ich jak mrówków. Chciałbym teraz na konkretnych przykładach przedstawić Wam kilka wybranych przeze mnie wyjątkowych okazów.
1. Byk opisowo-okładkowy. Jest to byk bardzo, ale to bardzo rzadko spotykany. Dotychczas wykryłem tylko jeden egzemplarz! Jak sama nazwa wskazuje, bytuje on w opisach treści na tylnych okładkach. Ja swojego byczka spotkałem na plecach książki Edmunda Niziurskiego pt. Siódme wtajemniczenie. Otóż w zamieszczonym tam opisie był gigantyczny, ale bardzo maskujący się byk. Tekst wkleję w całości: Wakacje spędzane na nauce geografii mogą każdego zanudzić na śmierć... Ale wakacyjna przygoda w towarzystwie najlepszego przyjaciela, jego genialnego brata, swojej korepetytorki (tak, naprawdę!) i zdecydowanie oryginalnego stryja-archiwariusza to już zdecydowanie coś innego – zwłaszcza gdy po piętach depczą dwaj najsławniejsi warszawscy przestępcy, a stawką jest pewna wielka tajemnica... Jeżeli ktoś dojrzy tego byka, to niech mi da znać!
2. Byk zmiennosłowny. Wystarczy zmiana jednej literki i mamy byka w pełnej krasie. Miała być „ochrona zabytków sztuki”, a powstała „ochrona zbytków sztuki”. Miało być: „Z jego czoła płynęła cienka strużka krwi”, a wyszło: „Z jego czoła płynęła cienka stróżka krwi”. Wyobraźcie sobie teraz owe zbytki sztuki lub chudą dozorczynię płynącą z czyjegoś czoła. A teraz jeszcze hit sezonu! Na stronie internetowej konkursu polonistycznego „Leon”, kiedy zrobimy zbliżenie na grafikę przykładowego pytania testowego, przeczytamy następujące polecenie: „Wybierz poprany zapis”. Ciekawe, w jakim detergencie ;-)?
3. Byk ryczący o pomstę do nieba. W książce zatytułowanej Lato miejskich ludzi autorstwa Józefa Wędrychowskiego mamy takiego byka: „skok przez popruchniały i dziurawy most młyński”. Albo, o zgrozo, w PWN-owskiej książce Szumią, trzeszczą i szeleszczą ryczy taki oto byk: „Żbik się żachnął: [...] żubrze, [...] trudności nie rubże”. Mnie nawet autokorekta te dzikusy podkreśla!
4. I ostatni: byk poliglota. W książce Przygotowani na wszystko. Lifehacki w survivalu mamy rozdzialik o chmurach. Czytamy go sobie spokojnie, gdy nagle... okazuje się, że tłumacz nie przetłumaczył pewnego fragmentu. A skąd to wiadomo? Ano stąd, że ani redaktor, ani korektor go z polskiej wersji nie wycięli i teraz pasie się tam ten niemieckojęzyczny byk! W bonusie Wam powiem, że jest tam jeszcze byk grzbietowy: na grzbiecie książki w tytule zamiast „wszystko” nadrukowano „wszytsko”. A moja mama pokazała mi dziś jeszcze jednego grzbietowca: Słowniknik frazeologiczny wydany w serii „Akademia języka polskiego PWN”.
LUDWIK BAŁABAN, KL. 4 SP
POZNAJCIE LIŚĆCA NAUKA Liściec to nie jest zwykły owad. Liśćce dla złudzenia przypominają nadgryziony liść, co pozwala być niewidocznymi wśród wielu drzew liściastych. Przybierają kolor i wygląd zależnie od otoczenia, w którym się znajdują. Chronią się w ten sposób przed drapieżnikami. Samica liśćca żyje przeważnie niecały rok, a samiec najwyżej pół roku. Liściec dwuoki występuje w naturze na Jawie, Malezji i Sri Lance. Liśćce jedzą liście jeżyny, maliny i dębu. W moim domu są trzy liśćce, na imię mają Hyzio, Dyzio i Zyzio. Dbam żeby zawsze miały wilgotne i świeże zielone liście. Codziennie oglądamy jak się zachowują i rosną. Mój liściec jest zielony. Na razie ma ponad dwa centymetry i nadal rośnie. Ma małą główkę i duży odwłok. Na głowie ma czułki. Z jego odwłoka wyrasta sześć nóżek. Liściec nie wydaje żadnego dźwięku. Jest bardzo lekki i delikatny w dotyku. Gdy chodzi po mojej ręce lekko gilgocze. Bardzo lubię moje liśćce.
LILA MANDOK, KL. 2
JAK SPRAWIĆ, ŻEBY SIĘ CHCIAŁO, SKORO SIĘ NIE CHCE? FELIETON Motywacja do pracy jest złożonym zjawiskiem, kształtowanym przez różnorodne czynniki zarówno w sferze osobistej, jak i zawodowej. Przede wszystkim, potrzeba utrzymania się i zaspokojenia podstawowych potrzeb materialnych stanowi fundamentalny motywator. Zdobycie stabilnej pracy wiąże się z dostępem do środków finansowych, umożliwiających zaspokojenie najbardziej podstawowych potrzeb człowieka.
Wpływ na motywację ma również dążenie do samorealizacji. Praca może stanowić platformę do rozwijania umiejętności, zdobywania doświadczenia i osiągania sukcesów zawodowych, co przekłada się na zwiększenie poczucia własnej wartości. Dodatkowo, relacje z współpracownikami w miejscu pracy wpływają na motywację poprzez tworzenie przyjaznego środowiska i umożliwianie wspólnego osiągania celów. Aspekty, takie jak uznanie społeczne czy prestiż związany z wykonywaną pracą, również odgrywają istotną rolę w motywowaniu jednostki. Chęć zdobycia uznania społecznego może być silnym bodźcem do angażowania się w pracę i dążenia do doskonałości w danym obszarze. Wreszcie, perspektywa rozwoju kariery i możliwość awansu motywują do podejmowania dodatkowych wysiłków w celu osiągnięcia sukcesów zawodowych. Te elementy tworzą wszystkie najistotniejsze aspekty, które maja ogromny wpływ na motywacje, składają się one z różnorodnych czynników, które kształtują postawy człowieka wobec pracy.
JAN STACHURA, 3LO
NOWY ROK, NOWA JA FELIETON Każdy początek roku zaczyna się tak samo... Czujemy ogromny przypływ pozytywnej energii i motywacji. Wybieramy postanowienia noworoczne. Trzymamy się ich przez jakiś czas i nagle... A to niespodzianka! – rezygnujemy z tych założeń! Wiem, bo sama w nie kiedyś wierzyłam. Chociaż nie…, zabrzmiało to trochę przygnębiająco. Tak, więc dalej w nie wierzę, ale w nieco zmienionej formie. W gruncie rzeczy postanowień nie musimy wybierać 1 stycznia. Możemy je wybrać każdego innego dnia. Jednak załóżmy, że zaczynamy pierwszego dnia nowego roku. Drogą do osiągnięcia naszego celu jest odpowiednie jego określenie. Bardziej zmotywuje cię powiedzenie sobie “schudnę 15 kg” czy “chcę zacząć więcej ćwiczyć”? Najlepiej rozłożyć swój cel na mniejsze kroki, po których zobaczymy konkretne efekty, które jeszcze bardziej cię zmotywują. Nie stawiajmy sobie poprzeczek, których nie jesteśmy w stanie pokonać. Spojrzenie na postanowienia z innej perspektywy też przybliża nas do ich realizacji. Chcę czegoś spróbować, bo myślę, że może mi się to spodobać bądź przydać w przyszłości. Ja chcę zdać egzamin na prawo jazdy, bo myślę, że dzięki temu stanę się bardziej niezależna i podróże będą dla mnie bardziej komfortowe. Stawiajmy na naturalność, a nie – sztywne, nierealne wizje. Przecież pragniemy być szczęśliwi, a nie zmagać się z własnymi wygórowanymi oczekiwaniami. Jeśli mamy artystyczną duszę albo jeśli jesteśmy bardziej wzrokowcami, dobrym pomysłem jest wizualizacja naszych marzeń i pragnień. Mam na myśli tak zwaną “vision board”. Wystarczy korkowa tablica i możemy dać się ponieść naszej wyobraźni. Zdjęcia, cytaty, naklejki, farby, markery – to wszystko jest przecież w zasięgu ręki. Oczywiście nie musi to być fizyczna tablica (ja, szczerze mówiąc, wolę tę na Pintereście). Kolejną opcją jest przekształcenie marzenia w challenge. Przeczytanie konkretnej liczby książek, dzienne uzupełnianie pamiętnika, rozwijanie naszej znajomości jakiegoś języka. Pewna regularność wykształca w nas dyscyplinę, odpowiedzialność i skrupulatność, a to częste cechy poszukiwane w przyszłym pracowniku. Mogłabym tu wypisywać wszystkie alternatywne opcje, ale wiele zależy od naszego osobistego podejścia. Prawdę powiedziawszy – to jak z nauką. Trzeba sprawdzić wiele różnych metod, by znaleźć tę odpowiednią dla nas. Nie chcę nikogo zniechęcać do podejmowania postanowień noworocznych w tradycyjnej formie. Badania pokazują, że ostatecznie pewien odsetek ludzi jednak wytrwale się ich trzyma. To tylko kwestia preferencji. Ja miałam dość kolejnego rozczarowania i postanowiłam coś zmienić. Czy na lepsze? Zobaczymy za jakiś czas, ale lepiej korzystać z okazji, dopóki czujemy w sobie siłę do czynienia zmian.
MARTA MORYŃ, 3LO
redakcja "EDit" to miesięcznik stworzony na potrzeby dzieci i młodzieży, którzy zdobywają wiedzę w ramach edukacji domowej. Obecnie jest tworzone przez uczniów szkół MARANATHA w Knurowie. Czasopismo jest bezpłatne, na użytek prywatny. Kopiowanie artykułów oraz czasopisma jest zabronione.
OPIEKA: MONIKA MORYŃ
GRAFIKI I OKŁADKI KSIĄŻEK POCHODZĄ OD WYDAWCÓW. GRAFIKI, ZDJĘCIA: CANVA.COM, AI, ARCHIWA PRYWATNE NA OKŁADCE MAGAZYNU – CANVA.COM
Kontakt: redakcjaed@gmail.com 1. Wysyłając maila z tekstem, zdjęciem, filmem, grafiką, w temacie maila piszcie: imię i nazwisko autora tekstu + klasa. 2. Każdy artykuł musi mieć tytuł. 3. Pod tekstem podpisz się imieniem i nazwiskiem + klasa (NIE wiek) 4. Można przesłać zdjęcia i prace graficzne (PNG lub JPG), jednak zastrzegamy, że publikujemy tylko te, które są dobrej jakości. 5. Artykuły zapisujcie w pliku tekstowym. 6. Tekstów nie odsyłamy do autoryzacji. 7. Nie publikujemy materiałów zapisanych jako PDF.
STRONA NA FB HTTPS://WWW.FACEBOOK.COM/CZASOPISMOED