ISSN: 2391-9906
2/2017 (8)
Już po raz 12. odbyły się Marsze dla Życia i Rodziny TEKST NUMERU
WYCHOWANIE
NASZ WYWIAD
Dlaczego chcą zniszczyć rodzinę? STR. 4
Ratunku! Moje dzieci mnie nie słuchają STR. 14
Przywróćmy sumienie Norwegii STR. 24
Czym jest posłuszeństwo?
Fotorelacja z Marszu
str. 14 Tekst numeru
Przywróćmy sumienie Norwegii
str. 22
str. 24
04 Dlaczego chcą zniszczyć rodzinę? 10 Dziesięć argumentów za wspólnymi posiłkami w rodzinie · PORADY RODZINNE
Rodzina
14 Ratunku! Moje dzieci mnie nie słuchają! · WYCHOWANIE 18 Taka będzie Rzeczpospolita, jak traktowana będzie rodzina · OKIEM PRAWNIKA
Centrum
20
NASZE DZIAŁANIA
22
FOTORELACJA
24 Przywróćmy sumienie Norwegii · 28
Wiara Polska
Razem
NASZ WYWIAD
WYDARZENIA
30 Mamo, ratuj! · ROZWAŻANIA 32 Rodziną do świętości · HISTORIA 36 Czerwińsk nad Wisłą · POZNAJ KRAJ 40 Wyjątkowe świeczniki · Z RODZINĄ 42 Zupa kurkowa · ZE SMAKIEM
Wydawca: Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny Adres redakcji: ul. Nowogrodzka 42 lok. 501 00-695 Warszawa tel. 22 629 11 76 e-mail: przyjaciel@czir.org
Redaktor prowadzący: Marta Ogonowska-Polkowska Projekt graficzny i DTP: Rafał Kossowski Zdjęcia: Piotr Woźniakiewicz (str. 1, 7, 22, 23), Jakub Szymczuk (str. 24), Mazur/BP KEP (str. 30), www.muzeumulmow.pl (str. 33), Izabela Normantowicz (str. 40-41), Sylwia Zborowska (str. 42), commons.wikimedia.org, shutterstock.com, Pixabay.com ISSN: 2391-9906, Nakład: 22 500 egz.
Szanowni Państwo, „Czas na Rodzinę!” – pod takim hasłem szliśmy w niedawnych Marszach dla Życia i Rodziny. Wyrażaliśmy satysfakcję z tego, że rodzina stała się ważnym punktem odniesienia debaty publicznej w Polsce. Cieszą programy wsparcia rodzin wychowujących dzieci, czy projekty zachęcające młodych do małżeństwa. Obserwując otaczającą nas rzeczywistość, możemy jednak dostrzec cały szereg zagrożeń czyhających na rodzinę. I nie chodzi tylko o te wynikające ze zwykłych ludzkich słabości. Przyglądając się bliżej historii społecznej ostatnich kilkudziesięciu lat, z łatwością dostrzeżemy, że wobec instytucji rodziny wytaczane są coraz cięższe działa. Rozwody, zastępowanie wychowania rodzinnego przez odgórnie narzucane eksperymenty społeczne, promowanie tzw. związków partnerskich, zrównywanie w prawach z małżeństwami związków jednopłciowych, aborcja, czy w końcu ideologia gender, uderzająca w tożsamość płciową… To kolejne etapy rewolucji, mającej na celu stworzenie nowego, odartego z tożsamości człowieka i nowego społeczeństwa, pozbawionego zasad i wzajemnej odpowiedzialności.
IN/WA/2309/01/01
Aby skutecznie bronić rodziny, trzeba poznać naturę tych zagrożeń. Temu właśnie poświęcony jest wiodący tekst numeru, autorstwa Marcina Austyna. Jednak wiedzę trzeba przekuwać w czyn. A budowa silnej rodziny to chociażby codzienne proste czynności, takie jak wspólne posiłki, o których pisze Janusz Wardak. Silna rodzina to kształtowanie charakteru dzieci, do czego potrzebny jest szacunek i posłuszeństwo wobec rodziców. Z tymi zagadnieniami mierzy się z kolei Agnieszka Caban. A fotorelacja z Marszu dla Życia i Rodziny w Warszawie niech będzie zachętą do codziennego dbania o nasze rodziny, które, wierzę w to głęboko, zapewnią naszej Ojczyźnie rozwój i pomyślność.
Paweł Kwaśniak Prezes Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny
4
TEKST NUMERU
DLACZEGO CHCĄ ZNISZCZYĆ RODZINĘ? Marcin Austyn
Środowiska homoseksualne usilnie dążą do zmian w prawie międzynarodowym Próby zrównania związków osób tej samej płci z tradycyjnie pojmowanym małżeństwem, traktowanie aborcji w kategoriach świadomego rodzicielstwa, a eutanazji jako prawa podstawowego – oto oblicza świata „postępu”. W tak kreowanym środowisku nie ma miejsca na tradycyjną rodzinę. Co więcej, jest ona główną przeszkodą na drodze ku „nowemu porządkowi”. Praca nad zmianą ludzkiej świadomości, kultury, poglądów, praca nad przewartościowaniem świata, bazującego na chrześcijańskich
korzeniach, trwa od lat. Pierwsze niepokojące sygnały, zwiastujące rewolucję gender, widoczne są już pod koniec XIX wieku. Jednak ważną rolę w „wyciąganiu” człowieka z jego biologicznej seksualności i zastępowaniu jej sferą wyłącznie kulturową niewątpliwie miała zdeklarowana homoseksualistka, feministka i ateistka Simone de Beauvoir. Jej książka Druga płeć, z 1949 roku, właściwie otworzyła drogę do legalizacji aborcji we Francji. Ideologów tego nurtu łączyła wspólna cecha – śmiałe podejście do „prawdy naukowej” z dziedziny homoseksualizmu. „Naukowymi” – wbrew faktom i bez skrępowania – nazy-
5 wał swoje badania chociażby Alfred Kinsey, autor książek Zachowanie seksualne mężczyzny (1948) i Zachowanie seksualne kobiety (1953), czy, uznawany za prekursora gender, John Money. To zresztą on przyczynił się do pojęciowego rozdzielenia płci biologicznej i kulturowej oraz nadaniu gender ideologicznego prymatu. Money dla swych celów wykorzystał dzieci swoich przyjaciół. Podczas obrzezania bliźniaków – Briana i Brucea Reimerów – jednego z chłopców okaleczono. „Naukowiec” wmówił rodzicom, że brak męskich narządów płciowych to nie problem i namówił ich do operacji i wychowywania chłopca jak dziewczynki. Bruce stał się Brendą. Money nadzorował rozwój bliźniaków, a jego raporty zachwycały i potwierdzały śmiałe genderowskie tezy. Sęk w tym, że było to kłamstwo. „Naukowiec” krzywdził chłopców – dzieci musiały rozbierać się do naga, porównywać swoje narządy płciowe, oglądały nagie zdjęcia kobiet i mężczyzn i były nakłaniane do powielania przedstawionych zachowań. Stylizowany na dziewczynę bliźniak całkowicie odrzucał nową tożsamość. Kiedy w wieku 13 lat Bruce zagroził, że odbierze sobie życie, „terapia” została zakończona. Z czasem Brian wpadł w schizofrenię, a Bruce zapragnął odzyskać męskość. Obrał imię Dawid, przeszedł kilka operacji, nawet założył rodzinę, ale do końca życia zmagał się z depresją. Zanim odebrał sobie życie (2004), ujawnił prawdę o „doświadczeniu”, w jakim przyszło mu wziąć udział. Jego brat załamał się dwa lata wcześniej. Popełnił samobójstwo. Oto skutki gender! dyktat konwencji Zmiany kulturowe są wspomagane przez sferę legislacyjną. Tu rewolucja kulturowa
postępuje ostrożnie, w sposób nieco zamaskowany. Tak np. w 1994 roku Parlament Europejski ogłosił rezolucję o rodzinie, śmiało występując w sprawie legalizacji homozwiązków i upominając się o adopcję przezeń dzieci. Nie bez kozery w unijnych
Praca nad zmianą ludzkiej świadomości, kultury, poglądów, praca nad przewartościowaniem świata, bazującego na chrześcijańskich korzeniach, trwa od lat.
dokumentach pojawiły się także różnorakie zapisy o „prawach reprodukcyjnych”, czyli prawach do swobodnej aborcji. Rozwiązania te w zamierzeniu mają bowiem finalnie stworzyć nowy katalog praw podstawnych, którego przyjęcie i stosowanie będzie wymuszane na państwach członkowskich. W 1997 roku przyjęto traktat amsterdamski, w którym wprowadzono zapis o tym, iż to gender będzie odtąd strategią polityczną, obowiązującą państwa członkowskie. W 2012 roku PE zdefiniował na nowo rodzinę, zrównując tradycyjne małżeństwo z innymi związkami, także osób tej samej płci. Na tym nie koniec, bo państwa unijne – w myśl tych zasad – winny chronić prawa wszystkich tych „małżeństw”. System europejski działa bardzo chytrze, stara się kwestie „równościowe” wprowadzać w różnorodnych przepisach, często nieodwołujących się bezpośrednio do rodziny i małżeństwa. Może być to dokument ekologiczny, ekonomiczny, a jeszcze innym raPRZYJACIEL RODZINY 2/2017
6
TEKST NUMERU
zem – edukacyjny. To nieistotne, bo liczy się zapis, który przeniknie do systemu prawnego i będzie „drążył skałę”. W 2014 roku PE przyjął rezolucję w sprawie dyskryminacji środowisk LGBTI, wzywając państwa członkowskie do ukłonu w kierunku środowisk homoseksualnych. Obecnie polski rząd już zapowiedział, że przyjmie i wdroży w całości konwencję antyprzemocową, która tradycyjne środowisko rodzinne traktuje jak źródło krzywd i przemocy.
W 2014 roku PE przyjął rezolucję w sprawie dyskryminacji środowisk LGBTI, wzywając państwa członkowskie do ukłonu w kierunku środowisk homoseksualnych.
Z kolei Organizacja Narodów Zjednoczonych kładzie nacisk na walkę z dyskryminacją kobiet – na wszelkich możliwych frontach. Od 1990 roku w dokumentach wydawanych przez tę organizację przemycana jest także ideologia gender. Mówi się w nich o równości w kontekście społecznym, politycznym, gospodarczym – przy równoczesnym rugowaniu z zapisów tradycyjnie pojmowanego „małżeństwa”. Znaczącym krokiem było wydanie w 1994 roku przez Międzynarodową Federację Planowanego Rodzicielstwa (IPPF – organizację finansowaną przez ONZ) Karty Praw Seksualnych i Reprodukcyjnych. Dokument na nowo zinterpretował aż dwanaście praw z Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, funkcjonującej od 1948 roku. Oczywiście
korekty dotyczyły rodziny i małżeństwa. Ponownie pojawiła się tu ideologia gender i postulat równości płci. W 2010 roku IPPF już bez żadnego wstydu rozpowszechniała wśród młodzieży instrukcje propagujące rozwiązłość. Zresztą przy wsparciu Funduszu Ludnościowego ONZ, UNESCO, UNICEF oraz WHO. To obrazuje, jak szeroki jest front walki z rodziną. W Polsce na straży tradycyjnej rodziny i małżeństwa wciąż stoi Konstytucja RP. Niemniej jednak Andrzej Duda, prezydent RP, rozpoczął dyskusję na temat jej zmiany. To bardzo ryzykowna ścieżka, bo choć obrońcy życia i rodziny wyobrażają sobie, że będzie to okazja do wzmocnienia ochrony małżeństwa i wprowadzenia zapisu o pełnej ochronie życia do Ustawy Zasadniczej, to przecież środowiska liberalno-lewicowe nie będą czekać bezczynnie. Złe doświadczenia z projektem „Stop Aborcji” pokazują, że postawa polityków wcale nie jest tu oczywista. O tym, że zmiany prawne nie znają żadnych granic, świadczy np. fakt, że w Kanadzie rząd premiera Justina Trudeau już zaproponował projekt ustawy, przewidujący kary pozbawienia wolności i przymusową reedukację dla przeciwników „teorii gender”. Wystarczy użycie pewnych zakazanych zaimków, sprzeciw wobec używania toalet dla dziewczynek przez chłopców, którzy upierają się, że są dziewczynkami… A rejestr „przestępstw” jest otwarty, gotów przyjąć nowe postulaty zwolenników gender. ekonomia w służbie „postępu” Rewolucyjne zmiany miały także wsparcie ekonomiczne. To wmówienie matkom, że wyznacznikiem równości kobiet i mężczyzn, postępu, jest praca zawodowa. A dzieci?
7
W 2017 roku Marsze dla Życia i Rodziny przeszły przez ponad 140 polskich miast Tylko hamują ich rozwój. Dobrze widać to na przykładzie Polski, która od czasów powojennych odnotowywała sukcesywny wzrost udziału kobiet w rynku pracy. W ten sposób tradycyjny model rodziny, w której ojciec odpowiadał za utrzymanie, zaś matka roztaczała pieczę nad ogniskiem domowym, zaczął być coraz mocniej rozbijany. Aktywność zawodowa kobiet zwiększała się stopniowo – od zanotowanych w 1950 roku ok. 31 proc. kobiet zatrudnionych, przez 40 proc. odnotowane na początku lat 70., aż po ok. 49 proc. osiągnięte w 2014 roku (Kobiety i mężczyźni na rynku pracy, Warszawa 2016). Kariera jest i dziś powodem, dla którego matki chcą wracać do pracy, pozostawiając zwykle swe pociechy „systemowym rozwiązaniom” wychowawczym. Według danych
GUS z 2014 roku, aż 77,7 proc. bezdzietnych kobiet było aktywnych zawodowo. Ponadto pracowało 74,1 proc. kobiet z jednym dzieckiem, 69,6 proc. z dwójką pociech i 54 proc.
Kariera jest i dziś powodem, dla którego matki chcą wracać do pracy, pozostawiając zwykle swe pociechy „systemowym rozwiązaniom” wychowawczym.
z trójką lub większą ilością dzieci (dane GUS za stat.gov.pl). Dość łatwo tu o wniosek, że większe rodziny jakby łatwiej odgadują, co PRZYJACIEL RODZINY 2/2017
8
TEKST NUMERU
jest ich prawdziwym skarbem. Większość rodziców wciąż jednak tkwi w ideologicznej pułapce „postępowców”. Tak oto denominacja rodzin trwa, a depopulacja postępuje. Współczynnik dzietności w Polsce oscyluje wokół 1,3. By zapewnić tylko zastępowalność pokoleń, powinien wynosić 2,1. upadek rodziny (nie)przesądzony Z całą pewnością „postępowcy” mogą być dumni z już dokonanego dzieła zniszczenia rodziny. Związki partnerskie, homoseksualne to jednak tylko przygrywka. Może być jeszcze gorzej! Już teraz media obiegają informacje o „potrójnym małżeństwie” (dwóch biseksualnych kobiet i mężczyzny), zawartym „przed samym sobą”, które przedstawiane jest jako przykład „relacji przyszłości”! W związku tym wychowywane są dzieci różnych partnerów. Wkrótce zapewne usłyszymy o innych tego typu „światłych” konstelacjach z udziałem homo, bi, czy transseksualistów. Sprzeciw i wołanie o normalność – co pokazują zakusy Kanady – będą karane z największą surowością.
Współczynnik dzietności w Polsce oscyluje wokół 1,3. By zapewnić tylko zastępowalność pokoleń, powinien wynosić 2,1.
Uderzenie w rodzinę jest bardzo bolesne. Szczególnie, że jest wymierzone niezwykle celnie. Atakowane są podstawy, na których od lat rozwijała się cywilizacja jaką znamy – życie i rodzina. Walka zaś toczy się o zmianę
Tym bardziej trzeba zdecydowanie stawać w obronie rodziny, pokazywać jej piękno. Doskonałym do tego narzędziem są choćby Marsze dla Życia i Rodziny.
ludzkiego serca i kultury. Celem jest całkowite „wykasowanie” Boga ze świadomości współczesnego człowieka. Tak właśnie zabicie własnego dziecka, eutanazja stają się „prawem podstawowym”, a homoseksualne związki ukazywane są jako równe tradycyjnemu małżeństwu. Na problem nie sposób nie spojrzeć przez pryzmat chrześcijaństwa, na którym przecież zbudowana została kultura Europy. Otóż trzydzieści lat temu kard. Carlo Caffara otrzymał od Jana Pawła II polecenie utworzenia Papieskiego Instytutu dla Studiów nad Małżeństwem i Rodziną. Hierarcha skontaktował się wówczas z siostrą Łucją, by poprosić ją o modlitwę. Wizjonerka z Fatimy odpowiedziała bardzo szybko. To, co wtedy napisała, musiało wzbudzić niepokój. Siostra zapowiedziała bowiem, że „decydująca konfrontacja między Królestwem Bożym i szatanem będzie dotyczyć małżeństwa i rodziny”. Zaś ci, którzy będą pracować na rzecz małżeństwa i rodziny, przejdą przez próby i ucisk. „Jestem przekonany, że to, co powiedziała siostra Łucja, wypełnia się w naszych czasach” – mówił niedawno kard. Caffarra w Bolonii, podczas Forum Życia – wydarzenia poprzedzającego tegoroczny Marsz dla Życia w Rzymie.
9
Wiekszość Polaków deklaruje przywiązanie do wartości rodzinnych Aborcja, eutanazja, in vitro, gender… Doskonale dziś widać, że piewcy „postępu” nabierają rozpędu. Celem jest wykreowanie „antystworzenia”. To człowiek i jego zachcianki mają być tymi najważniejszymi. Rodzina? Nie będzie potrzebna. Małżonków w ich zadaniu przekazywania życia zastąpi przecież przemysł in vitro, który otwiera i przed jednopłciowymi partnerami nowe horyzonty…
na swoich małych bitewnych polach – we własnych środowiskach, przekazując swoim bliskim tradycyjne wzorce – musi być odpowiedzią na próby niszczenia małżeństwa i rodziny. Warto wsłuchać się tu w słowa świętego Jana Pawła II, który celnie pisał, że to właśnie rodzina jest „sercem i centrum cywilizacji miłości”. Jest to zatem klucz do sukcesu. Ale wiedzą o tym także ideologowie wrodzy tejże cywilizacji.
Tym bardziej trzeba zdecydowanie stawać w obronie rodziny, pokazywać jej piękno. Doskonałym do tego narzędziem są choćby Marsze dla Życia i Rodziny, które na ulicach polskich miast gromadzą setki, tysiące osób pragnących wyrazić swoje przywiązanie do tradycyjnych wartości. Podjęcie oporu
Marcin Austyn, od 17 lat w związku małżeńskim, ojciec dwójki nastolatków, dziennikarz, publicysta, redaktor PCh24.pl PRZYJACIEL RODZINY 2/2017
10 RODZINA / Porady rodzinne
DZIESIĘĆ ARGUMENTÓW ZA WSPÓLNYMI POSIŁKAMI W RODZINIE Janusz Wardak Wielu rodziców zastanawia się, czy można w jakiś prosty sposób poprawić życie rodzinne, czy można zrobić jakąś jedną rzecz, która wyraźnie zmieni na lepsze naszą rodzinę. Wydaje się, że taką rzeczą są wspólne posiłki. Istnieje wiele argumentów przemawiających za tym, aby jeść posiłki razem z całą rodziną, i to w miarę możliwości codziennie. Oto niektóre z nich.
1. lepsza komunikacja i wzajemne poznanie siebie Dzięki rozmowom podczas posiłków mamy okazję nawiązywać relacje, wzmacniać więzi, tworzyć plany i uczyć się od siebie wzajemnie. Możemy dzielić się tym, co przyniósł dany dzień, lub rozmawiać o tym, co planujemy na jutro. Wspólne posiłki dają poczucie ciepła, bezpieczeństwa, miłości oraz silnej przynależności do rodziny. Dzięki nim czuje się ona bardziej zjednoczona.
Wspólne zasiadanie przy stole może zmienić Twoją rodzinę
11 2. okazja, by być naprawdę razem Posiłek może stać się wspólnym zadaniem. Pomoc w jego przygotowaniu, nakryciu do stołu, jedzenie, a potem sprzątanie oznaczają podjęcie wspólnych działań. Jest to moment, w którym, bez względu na to, co się działo w ciągu dnia, rodzina jest razem i stanowi całość. Jeśli w planie dnia znajdujemy czas na wspólny posiłek, jest to dowód, że rodzina jest dla nas ważna. Już sam fakt, że wszyscy siadają wokół stołu, ma ogromne znaczenie. Takie usadowienie sprawia, że nie da się uniknąć kontaktu, wszyscy są razem, skupieni na sobie nawzajem. Patrzą na siebie i rozmawiają na forum całej rodziny. Możliwość patrzenia na siebie to okazja do obserwowania nastroju poszczególnych osób. Przy stole widać, kto miał zły dzień, jest zmęczony, albo odniósł sukces, zdarzyła mu się sympatyczna przygoda. 3. stół jako centrum kultury domowej Wspólne posiłki są także okazją do wypromowania stołu jako centrum kultury rodzinnej, będącym miejscem sympatycznych spotkań, dostarczających wielu pozytywnych emocji, miejscem dzielenia się i tworzenia więzi. Jest to szczególnie istotne z perspektywy jakże częstego dziś budowania kultury rodzinnej wokół telewizora. Rodzina skupiona wokół telewizora, to zbiór indywiduów, z których każdy zajęty jest sobą. Rodzina skupiona wokół stołu to rodzina żywa, serdeczna, żyjąca sprawami innych. Posiłki spożywane przy wspólnym stole to także okazja do tworzenia i kultywowania bogatych tradycji rodzinnych, które czynią życie rodzinne tak pięknym i dostarczają wspomnień na całe życie.
4. okazja do zaangażowania i pomocy dzieci przy pracach domowych Wspólne, przygotowywane w domu posiłki, mogą być także okazją do wykonywania przez dzieci różnych prac domowych, poczynając od najprostszych, takich jak podawanie i sprzątanie ze stołu, zmywanie lub obsługa zmywarki, aż po samodzielne przygotowywanie posiłków. Dziś bardzo wiele dzieci w ogóle nie wie, w jaki sposób przygotowuje się jedzenie domowe. A przecież nauka podstawowych czynności wykonywanych w kuchni to istotny element przygotowania do samodzielności. Kiedy tylko spróbujemy to robić, zazwyczaj okaże się, że dzieci mogą i będą chciały zrobić więcej niż się spodziewamy. 5. kształtowanie dobrych obyczajów Wspólne posiłki rodzinne stanowią doskonałą okazję do kształtowania dobrych obyczajów, związanych z zachowaniem przy stole, oraz umiejętności społecznych. Należy jednak pamiętać o zachowaniu sympatycznej atmosfery – jeśli więc chcemy skorygować któreś z dzieci, należy to robić delikatnie, aby posiłek nie zmienił się w pogadankę nt. dobrego zachowania. Najlepiej działa zawsze dawanie dobrego przykładu. 6. lepsze odżywianie i mniejsze ryzyko chorób Okazuje się, że posiłki, które przygotowujemy w domu i zjadamy razem, są także zazwyczaj dla nas zdrowsze, a przez to zmniejszają ryzyko chorób i otyłości. Wskazują na to liczne badania poświęcone zdrowemu odżywianiu się. Wynika z nich jednoznacznie, że osoby, które spożywają posiłek razem z rodziną codziennie lub prawie codziennie, są w sposób wyraźny zdrowsze niż te, które robią to tylko czasami. PRZYJACIEL RODZINY 2/2017
12 RODZINA / Porady rodzinne Kiedy jemy wszyscy razem, także dzieci „niejadki” chętniej włączają się do posiłku. Jedną z przyczyn niechętnego jedzenia u dzieci jest bowiem traktowanie go jako zupełnie odrębnej, nudnej czynności, którą należy wykonać pod ścisłym nadzorem rodziców, pilnujących, czy dziecko wystarczająco dużo zjadło. Gdy jedzenie ma miejsce w sympatycznej, naturalnej atmosferze rodzinnego posiłku, problem często sam znika. 7. wzrost zasobu słownictwa i lepsze wyniki w nauce u dzieci
ków oraz uczą się kierować w życiu swoimi zachciankami.
Jadanie posiłku przygotowywanego w domu dla całej rodziny to także znaczna oszczędność w budżecie domowym.
Dzieci, które często jadają posiłki z rodziną, lepiej radzą sobie w szkole. Zauważono, że wspólne posiłki – dzięki rozmowom z rodzicami i rodzeństwem – pomagają dzieciom poprawić swoje zdolności językowe, co przekłada się na lepsze wyniki w szkole. Wspólne jedzenie prowadzi bowiem do poprawy umiejętności komunikacyjnych, takich jak: cierpliwe słuchanie drugiej strony, czekanie na swoją kolej w rozmowie, wyrażanie opinii bez urażania rozmówcy.
9. większa stabilność emocjonalna i odporność psychiczna dzieci
8. wyższe kompetencje społeczne dzieci i młodzieży
Jadanie posiłku przygotowywanego w domu dla całej rodziny to także znaczna oszczędność w budżecie domowym. Jeśli każdy z nas jada osobno, to często spożywamy produkty gotowe, droższe i mniej pożywne niż przygotowane w domu. Różnica w cenie jest jeszcze większa, gdy spożywamy posiłki poza domem. Nie oznacza to naturalnie, że rodzinny wypad do restauracji lub zjedzenie w domu zamówionej pizzy jest czymś negatywnym. Chodzi raczej o to, jaki model posiłku domowego przyjmujemy na co dzień.
Dzieci, które często jadają posiłki z rodziną, mają większe szanse na rozwinięcie bogatych umiejętności społecznych. Takie posiłki stanowią dla nich ćwiczenie zachowań kulturowych i społecznych, które pozwalają im zdobyć wiedzę, co należy robić, a czego nie, zarówno przy stole, jak i w innych kontekstach społecznych. Ponadto dzięki wspólnym posiłkom rodzinnym dzieci uczą się, że wspólne jedzenie oznacza dzielenie się i zdolność do kompromisu. Dzisiejsza tendencja, by każdemu przygotowywać tylko to, co lubi, powoduje, że dzieci nie poznają nowych potraw i sma-
Wspólne jedzenie posiłków wpływa także korzystnie na zdrowie psychiczne. Rodzinne rytuały, tworzone w trakcie posiłków, rozwijają poczucie jedności, tożsamości i więzi, pomagają ustabilizować życie rodzinne, tworząc pewną tradycję, chroniącą dzieci przed zaangażowaniem się w zachowania wysokiego ryzyka. 10. oszczędność
jak to zorganizować Oczywiście zorganizowanie codziennych posiłków rodzinnych nie jest łatwe: często będzie to wymagało dostosowania harmo-
13
Przygotowanie posiłku z dzieckiem to nie tylko dobra zabawa, ale i życiowa nauka nogramów zajęć poszczególnych domowników, pewnego dodatkowego wysiłku, być może rezygnacji z czegoś mniej ważnego, ale wszyscy, którzy podejmują ten wysiłek, potwierdzają, że warto to zrobić. Jeśli okaże się, że niemożliwa jest wspólna kolacja, to może uda się śniadanie – nawet jeśli będzie wymagało to nieco wcześniejszego wstawania. Zauważalną korzyścią z tego, że cała rodzina pojawia się na rodzinnej kolacji, jest fakt, że umożliwia to w naturalny sposób ustalić czas powrotu wszystkich domowników do domu. Aby posiłki rodzinne przyniosły zamierzony pozytywny efekt, warto zadbać o to, by przebiegały one w sympatycznej atmosferze. Jeśli atmosfera jest napięta, wszyscy są poirytowani, trudno będzie o wytworzenie pozytywnych więzów. Do stołu rodzina sia-
da nie tylko po to, aby wspólnie zjeść, ale także, aby się spotkać, porozmawiać, być razem. Nerwowość i pośpiech mogą popsuć nastrój. Dlatego do stołu powinniśmy zasiadać zostawiając z boku wszystko to, co nie dotyczy rodziny. Ten czas przeznaczony jest na wspólny posiłek. Telewizor, smartfony, komputer mogą poczekać.
Janusz Wardak – od 22 lat szczęśliwy mąż i ojciec dziesięciorga dzieci w wieku od roku do 20 lat. Jeden z założycieli i prezes Stowarzyszenia Akademia Familijna. Autor wykładów, warsztatów i artykułów, poświęconych wychowaniu dzieci, miłości małżeńskiej i życiu rodzinnemu; stały gość audycji „Wychowywać, ale jak?” w Radiu Warszawa. Doradca rodzinny. PRZYJACIEL RODZINY 2/2017
14 RODZINA / Wychowanie
RATUNKU! MOJE DZIECI MNIE NIE SŁUCHAJĄ! Agnieszka Caban
Nauka posłuszeństwa wymaga od rodzica łączenia miłości ze stanowczością Co robisz, gdy twoje dziecko nie chce iść spać, ignoruje twoje prośby, pyskuje, kłóci się z rodzeństwem, odkłada odrabianie lekcji, nie sprząta swojego pokoju, podejmuje dyskusję, gdy każesz mu coś zrobić, robi to, czego mu zabroniłeś? Czym jest posłuszeństwo i czy jego kształtowanie jest zagrożeniem czy sprzymierzeńcem?
dzi o to, by dziecko było posłuszne w sposób „ślepy”, ale żeby rozumiało motywy działania rodzica. Samo wykonywanie poleceń nie rozwija nawyku posłuszeństwa. Jeśli chcemy, by dziecko realnie praktykowało posłuszeństwo, musimy korzystać z naszego autorytetu, który powinien być oparty na uporządkowanych działaniach.
Otóż według José Alcazara polega ono na przyjmowaniu i wykonywaniu w sposób szybki i z zaangażowaniem decyzji osoby, która posiada autorytet lub władzę. Nie cho-
Może to niektórych zaskoczyć, ale w atmosferze wymagania dzieci czują się bezpieczniej, pewniej i są szczęśliwsze. Dyscyplina i autorytet są niezbędne dla równowagi psy-
15 chicznej dziecka. Egzekwowanie tego, czego wymagamy, jest konieczne. Nie mnóżmy więc wymagań, bądźmy stali i konsekwentni. Nie oznacza to, że mamy prosić o coś po kilka razy. Nie podważajmy swoich ustaleń, unikajmy też uchylania zakazów wydanych przez współmałżonka. Uczmy hojności w wykonywaniu poleceń, bez gderania, porównywania z rodzeństwem. Jasno i precyzyjne komunikujmy dziecku, czego od niego oczekujemy, wspierajmy je w realizacji, a na koniec – uznajmy jego wysiłek. Upewnijmy się, że dziecko dobrze nas rozumie, wybierzmy odpowiedni moment na przedstawienie z miłością naszych oczekiwań, bądźmy pogodni, wytrwali, radośni, uporządkowani. Dziecko – widząc, że nam na czymś zależy, że przejawiamy przy tym uznanie, dostrzegamy jego wysiłek – chętniej będzie okazywać posłuszeństwo przy innych okazjach.
cje, które sam nałożyłeś, pozwalasz, by dziecko nie wypełniało twoich próśb albo upierało się przy swoim zdaniu, nie powierzasz mu odpowiedzialności za obowiązki w domu, nie wymagasz, by się przykładało do nauki. Rodzice niezdecydowani dają dziecku okazję do bycia kapryśnymi i nieposłusznymi. Między 2 i 3 rokiem życia budzi się wola
Plan „tak czy siak” – polegający na nieuchronnym wykonaniu jakiegoś obowiązku – powinien być zrealizowany mimo protestów. Oboje rodzice tłumaczą synowi, dlaczego np. ma odrabiać lekcje. Chłopiec, widząc, że rodzice nie odpuszczają, ale doceniają jego wysiłek i po kilkunastu udanych próbach zabierają go gdzieś, aby świętować jego postępy, zaczyna być posłuszny, przestaje „robić miny”. Posłuszeństwa można się nauczyć. Twoje dziecko nie urodziło się posłuszne lub nie. Ono tylko uczy się posłuszeństwa na podstawie bodźców, jakie od Ciebie otrzymuje, a także sposobu, w jaki reagujesz na jego zachowanie.
dziecka, która przejawia się mówieniem „nie”. Jest to okres buntu niezbędny w rozwoju dziecka. Już na tym etapie trzeba uzasadniać swoje motywy postępowania. Starsze dziecko może pojmować posłuszeństwo jako sposób na okazanie miłości do rodziców. Między 3 a 5 rokiem życia, dzięki okresowi sensytywnemu (szczególnej wrażliwości), jest ono bardzo podatne na jego kształtowanie. Powinno wykonywać polecenia w sposób świadomy i dobrowolny, bez atmosfery strachu przed karą. Dlatego tak ważne jest łączenie wymagania wobec dziecka z uzasadnieniem tego, czego się od niego wymaga, i przyzwyczajaniem go do trzymania się pewnych zasad. Z kolei między 9 a 10 rokiem życia pojawia się drugi etap buntu, związany z rozwojem zmysłu krytycznego (również wobec mamy i taty, którzy nie są już tak idealizowani – dziecko analizuje ich błędy i wady).
Jeśli należysz do rodziców, którzy posłuszeństwo uznają za wroga szczęścia, wolności, samodzielności w myśleniu swego dziecka, to sam podkopujesz swój autorytet i uczysz nieposłuszeństwa, gdy: darujesz konsekwen-
Jeśli należysz do rodziców, którzy posłuszeństwo uznają za wroga szczęścia, wolności, samodzielności w myśleniu swego dziecka, to sam podkopujesz swój autorytet.
PRZYJACIEL RODZINY 2/2017
16 RODZINA / Wychowanie Powodem nieposłuszeństwa może być chęć zwrócenia na siebie uwagi, gdy rodzice poświęcają dziecku zbyt mało czasu. Woli ono krzyk i kary niż ignorowanie. Podobnie może dziać się z dzieckiem zazdrosnym o swoje rodzeństwo, które chce stanąć w centrum uwagi rodziców. Inne przyczyny nieposłuszeństwa to brak atmosfery stabilności w domu, poczucie nieakceptacji ze strony kolegów i nauczycieli, a nawet nuda. Ks. Bosco celnie określił ten przypadek, mówiąc: „Boisko martwe – diabeł żywy, boisko żywe – diabeł martwy”. Organizowanie czasu dzieciom (bez mediów) chroni nas przed problemami. Niezastąpiona jest też spójność i przykład w naszych działaniach. Jeśli nasze dziecko jest nieposłuszne, koniecznie zadajmy sobie pytanie, czy nie jesteśmy zbyt wymagający. Zbytnia surowość może wywoływać uzasadniony bunt i być znakiem przekroczenia pewnych granic przez nas. Z drugiej strony, środowisko zbyt pobłażliwe nie uczy dziecka akceptacji pewnych zasad, ponieważ brak zdyscyplinowania może stać się
Powodem nieposłuszeństwa może być chęć zwrócenia na siebie uwagi, gdy rodzice poświęcają dziecku zbyt mało czasu.
jego zwyczajnym sposobem postępowania. Nieposłuszeństwo dziecka wynika wtedy z braku nawyku. Jeśli rodzice nie mają za-
sad albo często je zmieniają lub są one niespójne – dziecko nie wie, czego się od niego oczekuje. Czasem dorośli, chcąc pozornie uniknąć problemów, ustępują dzieciom lub odmiennie reagują na to samo zachowanie (raz stawiają wysokie wymagania, innym razem darują konsekwencje). Dzieci szybko zdają sobie wówczas sprawę, że mogą ignorować ostrzeżenia, które się i tak nie spełnią. Co więc ma zrobić zagubiony rodzic? Powinien ustalić zasady, motywować i wzmacniać pozytywnie dziecko do ich wypełniania, informować o konsekwencjach, wynikających z niewypełniania zasad, właściwie wykorzystywać swój autorytet. Ustalone zasady zależą od rodziny; nie może być ich zbyt wiele, polecenia powinny być wydawane pojedynczo i racjonalnie rozłożone w czasie. Aby nie niszczyć swojego autorytetu, ograniczmy wymagania, ale trzymajmy się ich – niech to będą dla nas sprawy ważne, wyrażone jasno, szczegółowo, precyzyjnie, z podaniem limitu czasowego. Zamiast mówić: „Posprzątajcie mieszkanie”, poprośmy Jasia, by do godziny 12.00 wyniósł śmieci, a Olę, by odkurzyła przedpokój. Nasze polecenia muszą być racjonalne i sprawiedliwe, aby posłuszeństwo mogło stać się cnotą. Musimy wyjaśnić dzieciom, że jest ono dobre i potrzebne, dotyczy wszystkich, niezależnie od wieku (prowadzenie samochodu, praca, przechodzenie przez ulicę), aby łatwiej było nam żyć w społeczeństwie, być bardziej wolnymi i szczęśliwymi. Stawiajmy też nasze wymagania w sposób pozytywny. Pomagamy dzieciom w ten sposób stawać się kompetentnymi. Nie mówmy więc dziecku: „Nie zabieraj koledze zabawek”, ale: „Dziel się chętnie zabawkami”. Racjonalne podejście z naszej strony przejawia się
17
Zasada posłuszeństwa zakłada, że rodzic jest wzorem dobrego postępowania też stopniowaniem wymagań (począwszy od tych bardziej dla dziecka przyjemnych i łatwych) oraz wydawaniem ich w sprzyjającym momencie, a nie np. gdy dziecko akurat odrabia lekcje albo ogląda ulubioną bajkę. Niestety, część dzieci nie uczy się posłuszeństwa z powodu braku motywacji, gdyż ich rodzice nie doceniają ich wysiłków i nie chwalą ich starań. Chwaląc jakieś dobre zachowanie utrwalmy je, jeśli ignorujemy je, zaniknie. „Przyłapujmy” dzieci na dobrym zachowaniu i chwalmy ich wysiłek. W szkole, w której pracuję, każde dziecko jest w ten sposób wzmacniane pozytywnie poprzez częste pisemne pochwały, a pochwały od rodziców są czytane przy całej klasie na głos, co bardzo motywuje do dobra. Jeśli któreś dziecko w klasie nie wykonuje mojego polecenia – skupiam się na tych dzieciach, które
to robią i głośno im dziękuję, wymieniając każde z imienia. To pierwotnie nieposłuszne dziecko szybko dołącza do reszty. Uwaga rodzica lub nauczyciela to dla dziecka największa nagroda! Dbajmy również, by konsekwencje, jakie wyciągamy wobec dzieci, były stałe, spójne, niezbyt surowe (rozsądne), bezwzględnie realizowane, wynikające z danego przewinienia. Okazujmy miłość i stawiajmy ścisłe zasady, dostosowane do możliwości dziecka – to nasz kompas dla posłuszeństwa.
Agnieszka Caban, szczęśliwa żona Marka, mama piątki dzieci, współzałożycielka Fundacji na Rzecz Wspierania Rodziny „Źródła” oraz Niepublicznej Szkoły Podstawowej „Źródła” w Skierniewicach, nauczycielka przedszkolna i wczesnoszkolna. Liderka kampanii społecznej „Cała Polska czyta dzieciom”. PRZYJACIEL RODZINY 2/2017
18 RODZINA / Okiem prawnika
TAKA BĘDZIE RZECZPOSPOLITA, JAK TRAKTOWANA BĘDZIE RODZINA Olaf Szczypiński
Państwo chroni rodzinę jako fundament wspólnoty narodowej W polskim obrocie prawnym funkcjonuje przynajmniej kilkanaście definicji rodziny. Ich niespójność wynika w dużej mierze z charakteru aktów prawnych, dla których jest przyjmowana. Nie ulega jednak wątpliwości, że w świetle Konstytucji i dorobku polskiego konstytucjonalizmu, rodzina może być traktowana jako podmiot praw per se, a nie jedynie jako suma uprawnień jej pojedynczych członków. Polska Konstytucja wskazuje wprost, że rodzina znajduje się pod ochroną i opieką
Rzeczypospolitej Polskiej (art. 18). Jednocześnie tworzy ona zobowiązanie władz publicznych do uwzględniania dobra rodziny w prowadzonej przez siebie polityce społecznej i gospodarczej. Co więcej, rodzinie znajdującej się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej przysługuje konstytucyjne prawo do szczególnej pomocy ze strony państwa (art. 71). Z powyższych przepisów wynika również normatywny model rodziny, oparty na związku małżeńskim kobiety i mężczyzny.
19 Takie powiązanie wskazuje, że celem małżeństwa nie jest jedynie możliwość korzystania z udogodnień, lecz przede wszystkim rola społeczna, jaką zapoczątkowana przez związek dwojga osób rodzina (zob. art. 23 i 27 k.r.o.) ma do odegrania w związku z macierzyństwem i rodzicielstwem. Tym samym rodzina, w znaczeniu konstytucyjnym, oparta jest na więzach biologicznych lub prawnych. Więzy te odgrywają szczególną rolę w kontekście ochrony dobra dziecka. Ochrona uwarunkowań biologicznych zapewnia ponadto możliwość wychowania dziecka w rodzinie naturalnej, w której relacje między rodzicami i dziećmi oparte są na więzi biologicznej. W tym kontekście mówi się także o prawie dziecka do rodziny, w tym sensie, że ma ono uprawnienie do styczności z matką i ojcem. Rezygnacja władz publicznych z przestrzegania powyższego obowiązku traktowania rodziny jako podmiotu praw nie może być uzasadniana zmianami form życia z uwagi na przemiany kulturowe czy dostosowywaniem prawa do oczekiwań wąskich grup społecznych. W związku z tym, że art. 18 Konstytucji jest zasadą ustrojową, ustawodawca może tak kształtować przepisy, aby realizować przyjęty w ustawie zasadniczej wzorzec życia rodzinnego. Podmiotowość rodziny i jej rola oraz charakter protekcyjny i wychowawczy instytucji prawnych nie mogą być także kwestionowane przez powoływanie się na inne normy konstytucyjne. Niestety, obowiązujące w Polsce przepisy nie zawsze konsekwentnie realizują dyrektywy konstytucyjne. W systemie prawa funkcjonują więc definicje pojęcia „rodzina”, które osłabiają więzy rodzinne, umieszczając rodzinę w kontekście przemocy (ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie)
lub otwierając pojęcie rodziny na konkubinaty i inne formy kohabitacji. Warto jeszcze wspomnieć, że w minionym roku Sejm ustanowił dzień 22 października Dniem Praw Rodziny. Ten symboliczny czas dla rodziny ma być „wyrazem troski o przyszłość rodziny opartej na trwałym związku mężczyzny i kobiety, otwartym na przeka-
Polska Konstytucja wskazuje wprost, że rodzina znajduje się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej (art. 18) zywanie życia i zaspokojenie podstawowych potrzeb małżonków i dzieci”. Uchwała ustanawiająca ten dzień podkreśla konieczność mówienia o rodzinie jako podmiocie praw, jako podmiocie polityki państwa. Parafrazując Zamoyskiego, można na koniec powiedzieć: Taka będzie Rzeczpospolita, jak traktowana będzie rodzina. Również w tym kontekście należy odczytywać zobowiązanie, przyjęte we wspomnianej uchwale, że Sejm „dołoży wszelkich starań, aby poprzez stanowienie odpowiedniego prawa, polskie rodziny mogły czuć się bezpiecznie, trwając w przeświadczeniu o stałej trosce państwa o ich byt materialny oraz wszechstronny rozwój”.
Olaf Szczypiński, analityk w Centrum Analiz Legislacyjnych Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. PRZYJACIEL RODZINY 2/2017
20 CENTRUM / Nasze działania
SPOTKANIE OBROŃCÓW CYWILIZACJI ŻYCIA
Członkowie Obrońców Cywilizacji Życia na wyjątkowym spotkaniu 27 kwietnia odbyło się pierwsze spotkanie Obrońców Cywilizacji Życia. Uczestniczyło w nim kilkadziesiąt osób z woj. mazowieckiego i łódzkiego. Spotkanie rozpoczęło się od mszy świętej, którą koncelebrowali ks. Przemysław Drąg, dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin, oraz ks. Krzysztof Wolski, wykładowca Wydziału Studiów nad Rodziną z Łomianek. Następnie uczestnicy zwiedzili muzeum poświęcone bł. ks. Jerzemu Popiełuszce oraz
zatrzymali się na chwilę przy jego grobie. Spotkanie odbyło się w przeddzień wspomnienia patronki wspólnoty – św. Joanny Beretty-Molli – heroicznej kobiety, która oddała życie za swoje dziecko. Obrońcy Cywilizacji Życia są wyjątkową grupą osób, które w szczególny sposób stają w obronie najsłabszych, których życie jest zagrożone, oraz regularnie wspierają nasze działania na rzecz życia i rodziny.
STOP ODBIERANIU DZIECI! NAGRODZONO NAS! Centrum Życia i Rodziny po raz kolejny apeluje do rządzących o zakończenie bulwersującego procederu odbierania dzieci rodzicom. Zbieramy podpisy pod apelem do Premier Beaty Szydło o zmianę ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie i zastąpieniu jej rozwiązaniami, które będą likwidowały patologię tam, gdzie ona rzeczywiście występuje. Podpis można złożyć na stronie www.stopodbieraniudzieci.pl
Serdecznie dziękujemy Fundacji Pistacja za przyznanie nam nagrody „Za promowanie wartości każdego życia jako najcenniejszego daru w czasach cywilizacji śmierci”. Jest to dla nas ogromny zaszczyt, a także satysfakcja, że nasze działania zostały dostrzeżone i mogliśmy się znaleźć w gronie laureatów. Jednocześnie jest to dla nas zobowiązanie do podejmowania kolejnych inicjatyw na rzecz rodziny, życia i wychowania dzieci oraz młodzieży
21
PRZECIW TĘCZOWEJ PROPAGANDZIE „Brońmy dzieci przed tęczową propagandą. ZNP w koalicji antydyskryminacyjnej” – pod takim hasłem 10 marca br. zorganizowaliśmy w Sejmie konferencję prasową. W czasie konferencji głos zabrali: poseł na Sejm RP Piotr Uściński, Katarzyna Krawczyk – pedagog, dyrektor Szkoły Animus w Kobyłce, Rafał Dorosiński - wiceprezes CZiR. Akcja przebiega dwutorowa – zbieramy podpisy pod apelem do Minister Edukacji Narodowej oraz pod protestem do Prezesa Związku Nauczycielstwa Polskiego. Więcej informacji można
znaleźć na stronie www.bronmydzieci.pl, na której można również zostawić swój podpis. Akcja „Brońmy dzieci przed tęczową propagandą” jest wyrazem sprzeciwu wobec uczestnictwa Związku Nauczycielstwa Polskiego w Koalicji na Rzecz Edukacji Antydyskryminacyjnej, która m.in. prezentuje ideologiczną koncepcję płci oraz podważa prawo rodziców do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego zgodnie ze swoimi przekonaniami.
KONKURSY DLA SZKÓŁ PRZYJAZNYCH RODZINIE W ramach programu „Szkoła Przyjazna Rodzinie” ogłosiliśmy trzy konkursy dla uczniów szkół podstawowych, gimnazjów oraz szkół ponadgimnazjalnych. Poprosiliśmy o przygotowanie prac plastycznych, filmowych lub fotograficznych, związanych ze spędzaniem czasu z rodziną.
Serdecznie dziękujemy za wszystkie nadesłane prace. Było ich naprawdę bardzo wiele, a wybór, jakiego musiało dokonać jury, był niebywale trudny. Jesteśmy pod ogromnym wrażeniem talentu i kreatywności uczniów „Szkół Przyjaznych Rodzinie”!
O RODZINIE NA FALACH RADIOWEJ TRÓJKI W Wielkanoc gościliśmy w Programie 3 Polskiego Radia w audycji „Trójka na poważnie”, prowadzonej przez red. Wojciecha Reszczyńskiego. Mówiliśmy o sile rodziny w dzisiejszym świecie, o naszych inicjatywach i planach. W spotkaniu udział wzięli: prezes Fundacji Paweł Kwaśniak, wiceprezes Rafał Dorosiński, Izabela Normantowicz, Marta Ogonowska-Polkowska oraz Sylwia Zborowska. Poruszyliśmy zarówno temat Marszów dla Życia i Rodziny, jak też kampanii „W obronie sumienia” i ochrony życia w Polsce.
Przedstawicielki CZiR w studiu Trójki Izabela Normantowicz, Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny PRZYJACIEL RODZINY 2/2017
22 CENTRUM / Fotorelacje MARSZ DLA ŻYCIA I RODZINY WARSZAWA, 11.06.2017 R.
Tegoroczny Marsz dla Życia i Rodziny wspierały dziesiątki młodych wolontariuszy
Marsz wzbudził szerokie zainteresowanie mediów
Warszawski Marsz dla Życia i Rodziny 2017 w liczbach: • 12 rok naszej inicjatywy • 2300 metrów trasy • 3538 kroków • 2000 kolorowych balonów • ponad 3000 uczestników • 1045 spalonych kalorii • 1500 litrów butelek Cisowianki
Nasz Marsz łączy wszystkie pokolenia
23
Znaczną część uczestników Marszu stanowiły dzieci
W finale Marszu uczestniczył sam król Zygmunt III Waza
Zaskoczony Marszem turysta nie potrafił uwierzyć, że jest nas aż tak dużo...
24 CENTRUM / Nasze działania
PRZYWRÓĆMY SUMIENIE NORWEGII Z doktor Katarzyną Jachimowicz rozmawia Izabela Normantowicz
Polska doktor stała się symbolem walki o wolność sumienia lekarzy w Norwegii Izabela Normantowicz: Ostatnio usłyszałam takie zdanie: „Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka”. Jak można to odczytać w przypadku kobiety, która chce założyć spiralę albo poddać się aborcji, a na jej drodze stoi lekarz, któremu sumienie nie pozwala podjąć się takiego działania? Czyja wolność w takim przypadku jest ważniejsza? Dr Katarzyna Jachimowicz: Trzeba się przyjrzeć obu stronom. Ja, jako lekarz,
mam obowiązek zapewnić świadczenia, o które pacjentka prosi i które należą jej się prawnie. Prawa nie jestem w stanie zmienić. Zatem jeżeli odmawiam, muszę jednocześnie zapewnić pacjentce dalszą opiekę i wskazać lekarza, który wykona to, o co ona prosi. Krótko mówiąc – muszę zaproponować inne rozwiązanie tej sytuacji. I tak de facto robiłam. W swojej karierze przeprowadziłam wiele rozmów z pacjentkami, które chciały otrzymać skierowanie na aborcję. Spokojnie im wyjaśniałam, na czym ona polega i kierowałam do innych
25 lekarzy. Natomiast jeśli chodzi o spirale, zgodnie z prawdą mówiłam, że nie umiem ich zakładać. Nie wchodziłam w dyskusje i tłumaczenie etyczne, gdyż uważam, że to byłoby naruszeniem prywatności pacjentów. A w tym przypadku tę możliwość – w sensie niewykonania czynności – miałam zagwarantowaną prawnie. W związku z tym myślę, że przy odrobinie dobrej woli można znaleźć wyjście z sytuacji bez naruszenia granic wolności sumienia. Nie spotkałam się ani razu z negatywną reakcją. Jedyne nieporozumienia pojawiały się, gdy pacjentka nie była wcześniej poinformowana, że nie uzyska tego, po co idzie. Jest to więc kwestia rzetelnej informacji przed wizytą. Jakie są motywacje kobiet przychodzących do gabinetów ginekologicznych i żądających aborcji? W tej chwili w Norwegii pacjentka może iść bezpośrednio do lekarza pracującego w szpitalu, zamówić wizytę i dokonać aborcji (do 12. tygodnia ciąży aborcja jest przeprowadzana na życzenie, a do 18. – ze wskazaniami medycznymi. Plus redukcja ciąż bliźniaczych, na życzenie). Rozmowy, których byłam świadkiem i w których brałam udział, dotyczyły motywacji tzw. życiowych – studia, nie ten wiek/czas, niestabilny partner, brak finansów, brak przygotowania. Oczywiście dla tych pacjentek są to powody istotne, ale nie był to wybór „życie kontra życie”. To nie był dylemat na poziomie moralnym. Jak pokazują liczne badania, więcej aborcji u nastolatek wykonuje się w krajach, gdzie jest propagowana i wdrożona edukacja
EllaOne jest dostępna bez recepty w aptece, a czasem nawet w zwykłych sklepach, na stacjach benzynowych, w sklepach spożywczych. seksualna. Norwegia jest jednym z nich. Czy obserwuje Pani zależność pomiędzy edukacją seksualną a liczbą i powszechnością aborcji? W Norwegii dziewczyny mogą otrzymać tabletki antykoncepcyjne bez wiedzy rodziców. Pojawia się tylko kwestia informacji medycznej, dotyczącej przeciwwskazań. Ponadto od 16 do 20 roku życia antykoncepcja jest bezpłatna. Refundacja jest do ceny najtańszego leku. Pacjentka dopłaca ewentualną różnicę ponad ten limit. Natomiast ellaOne jest dostępna bez recepty w aptece, a czasem nawet w zwykłych sklepach, na stacjach benzynowych, w sklepach spożywczych. Rozumiem, że jest to rozwiązywane systemowo. Jak do tego podchodzą rodzice? Dają przyzwolenie, czy się tym po prostu nie interesują? Rodzice uważają, że tak ma być. Skoro dziecko chce współżyć, należy dziecku w tym pomóc i tyle. Natomiast są osoby, którym zależy na ograniczeniu wpływu rodziców na edukację seksualną. W Ośrodkach Zdrowia (norweskie Helsestasjon), w których wykonuje się szczepienia, jednocześnie funkcjonuje profilaktyka anPRZYJACIEL RODZINY 2/2017
26 CENTRUM / Nasze działania tykoncepcyjna, a dzieci oraz młodzież są odpowiednio „edukowane”. Każda dziewczyna może tam przyjść bez wiedzy i zgody rodziców. I nie są to działania przypadkowe ‒ edukatorzy chcą uniknąć sytuacji, w której rodzic mógłby mieć wątpliwości i zastrzeżenia do ich działalności.
Pierwsza myśl, jaka mi się nasunęła: „Matko Boska, w Norwegii już nic nie da się zrobić, ale przynajmniej trzeba dać znać ludziom w Polsce, żeby bronili życia, bo jeszcze mogą”.
Co dalej w Pani sprawie będzie się działo na płaszczyźnie prawnej? Druga instancja 31 października, a potem w zależności od efektu – Sąd Najwyższy i Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Jest to bieg długodystansowy i nie da się pobiec na skróty, cały proces może trwać kilka lat. Ja spokojnie robię to, co mam w międzyczasie do zrobienia – zajmuję się rodziną i nową specjalizacją – i staram się nie myśleć o tym, co będzie. Trzeba mieć żelazne nerwy. Podchodzę do tego filozoficznie i zadaję sobie pytanie: „Co będzie, jeśli przegram nawet w Strasburgu?”. Zawsze dochodzę do tego samego wniosku – otóż nic nie będzie. Objawi się tylko to, co ma, być może, ujrzeć światło dzienne, a mianowicie, że Norwegia nie przestrzega praw człowieka. Niech zajmą się tym politycy, bo to już nie jest moja rola. Moim zadaniem jest obrona życia i postępo-
wanie zgodnie z sumieniem. A wiem, że to porusza ludzkie sumienia. A do czego konkretnie je obudzi, co się zmieni – tego już nie wiem i nie mam na to wpływu. Gdyby moim celem była jedynie wygrana w procesie, to przegrałabym już na starcie. Czy polscy lekarze mają się czego obawiać w związku ze stosowaniem klauzuli sumienia? Przecież prawo stoi po ich stronie. Jak mówię: to jest metoda „salami”, czyli odcinanie po milimetrze. Póki jeszcze jest taka możliwość, trzeba o tym głośno mówić i walczyć o prawo do wolności sumienia i postępowania w zgodzie z nim. Pierwsza myśl, jaka mi się nasunęła: „Matko Boska, w Norwegii już nic nie da się zrobić, ale przynajmniej trzeba dać znać ludziom w Polsce, żeby bronili życia, bo jeszcze mogą”. Cieszę się, że moja sytuacja jest kolejnym impulsem do obrony prof. Chazana i lekarzy postępujących w zgodzie z klauzulą sumienia. Proszę równocześnie o modlitwę, bo to jest przede wszystkim walka duchowa i to w dodatku na śmierć i życie. Apeluję o przekazywanie prawdy, aby uchronić przed manipulacjami. To nie jest moja prywatna walka. To jest walka o wszystkich lekarzy i kształt medycyny rodzinnej, klauzuli sumienia i wolności sumienia w medycynie. Dziękuję za rozmowę.
Pełna treść wywiadu dostępna na stronie www.czir.org/drjachimowicz Dr Katarzyna Jachimowicz – pochodzi z Białegostoku. Od 2008 roku żyje i pacuje w Norwegii. W latach 2010-2015 wykonywała tam zawód lekarza rodzinnego.
Znajdź przyjaciela... dla „Przyjaciela Rodziny” Drogi Czytelniku, dziękujemy, że jesteś z nami i wspierasz rozwój naszego pisma. Wierzymy, że w Twoim otoczeniu są osoby gotowe dołączyć do grona czytelników „Przyjaciela Rodziny”. Potrzebujemy ich zaangażowania, by skutecznie pełnić naszą misję. Dlatego zaproś Przyjaciela do wypełnienia poniższego formularza i spraw, by dołączył do grona Sympatyków Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny. Dzięki Tobie wzrosną szeregi obrońców rodziny! Nasze pismo można również zamówić na stronie www.czir.org/przyjacielrodziny
✂ Zamawiam najnowszy numer „Przyjaciela Rodziny” (wysyłka gratis)
✂
Nie wysyłaj pieniędzy. Wesprzyj naszą działalność po otrzymaniu przesyłki.
Twoje dane kontaktowe (wypełnij drukowanymi literami) imię
nazwisko
07-08-01
IN/NEWSLETTER/BEU/801
adres (ulica, nr domu, nr mieszkania) kod pocztowy, miejscowość
telefon
czytelny podpis Informujemy, że Państwa dane osobowe są przetwarzane przez Fundację Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny, z siedzibą w Warszawie przy ul. Nowogrodzkiej 42 lok. 501, kod pocztowy 00-695 (administrator danych) w celu realizacji niniejszego zamówienia i działań statutowych, tj. promowania, inicjowania oraz wspierania działań podkreślających wartość życia i rodziny. Podanie danych jest dobrowolne. Informujemy, że przysługuje Państwu prawo dostępu i poprawiania swoich danych. Jeżeli nie chcecie Państwo, aby Wasze dane osobowe były przetwarzane przez Fundację Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny w celu realizacji działań statutowych, to prosimy o przesłanie tej informacji w formie pisemnej na powyższy adres.
Zamów już dziś! Odetnij i wypełnij kupon. Włóż do koperty i wyślij na adres:
Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny Skrytka pocztowa 146 31-045 Kraków 1
✆ „Przyjaciela Rodziny” możesz również zamówić, dzwoniąc pod numer (12) 38 53 999 i podając kod 070801
28 CENTRUM / Wydarzenia
ŚWIAT 20 tysięcy Chorwatów za życiem Aż 20 tysięcy Chorwatów wyszło na ulice Zagrzebia i Splitu w Marszach dla Życia. Stało się to 20 maja pod hasłem: „Dla życia, rodziny i Chorwacji”. Chorwaci głośno protestowali przeciwko ideologii gender, podkreślając wartość życia i rodziny. W czasie marszu zatrzymano ok. 20 osób, które chciały zakłócić jego przebieg.
Belgijska szkoła nie obchodzi Dnia Matki Jedna z belgijskich szkół zapowiedziała, że w tym roku nie przygotuje prezentów z okazji Dnia Matki. Swoją decyzję motywuje tym, że obchody tego święta mogą godzić w osoby z innych kultur oraz dzieci, które mają np. dwóch ojców lub pochodzą z rodzin dotkniętych rozwodem.
Francuski sąd nie uznaje neutralności płciowej Francuski Sąd Kasacyjny jednoznacznie przeciwstawił się możliwości wpisania w aktach stanu cywilnego płci neutralnej. Była to odpowiedź na wniosek jednego z obywateli tego państwa, który w wieku 63 lat chciał zmienić swoje dokumenty. Według Sądu zmiana istniejącego porządku miałaby poważne konsekwencje prawne i społeczne.
Lesbijki jako królowe balu Stało się to w USA, gdzie zarówno nauczyciele, jak i dyrekcja wspierają osoby LGBT i zachęcają je do pokazywania swoich prawdziwych partnerów i partnerek. Brie Grimes i Lindsey Creel po raz pierwszy w historii miasta Tallahassee zdobyły tytuł króla i królowej balu podczas studniówki.
Brytyjczycy przeciwko aborcji? Jak pokazują badania, Brytyjczycy coraz częściej opowiadają się za zaostrzeniem przepisów dotyczących aborcji. Chcą, aby większy nacisk położono na pomoc osobom, które nie planowały ciąży, w szczególności kobietom, które są zmuszane do usuwania dzieci nienarodzonych. Ponadto większość respondentów uważa, że poradnictwem rodzinnym powinny zaj-
mować się osoby, które nie promują aborcji. Obecnie w Wielkiej Brytanii można usunąć dziecko aż do 24 tygodnia ciąży. Zdaniem większości Brytyjczyków, przepis ten również powinien być zaostrzony, podobnie jak przy selekcji płciowej. Wysunięto również propozycję, aby nałożyć obowiązek odczekania 5 dni od zgłoszenia chęci aborcji, co dałoby możliwość odstąpienia od wykonania tego zabiegu.
29
POLSKA Łódzki drukarz skazany
Warszawa wspiera in vitro
Drukarz z Łodzi, który odmówił Fundacji LGBT Business Forum wydrukowania materiałów graficznych, otrzymał wyrok skazujący. Sąd uzasadnił swoją decyzję tym, że nikt nie powinien być dyskryminowany ze względu na orientację seksualną, a prywatne poglądy religijne nie powinny być stawiane wyżej niż obowiązujące prawo.
Decyzją radnych m.st. Warszawy małżeństwa i pary dotknięte niepłodnością otrzymają wsparcie w ramach nowego programu opieki zdrowotnej. Dofinansowanie kosztów zabiegu wyniesie do 5 tys. zł. „Oferta” nie jest kierowana wyłącznie do małżeństw, ale również do innych par, pragnących posiadać potomstwo.
Pigułka ellaOne na receptę
Spotkania z dr. Cameronem
Zgodnie ze zmianami przyjętymi w 2015 roku wszystkie osoby powyżej 15 roku życia mogły kupić pigułkę ellaOne bez recepty. W myśl nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej, finansowanych ze środków publicznych, którą na początku czerwca br. Sejm przyjął bez poprawek, preparat będzie znowu dostępny tylko na receptę. Wbrew powszechnej opinii środowisk lewicowych, pigułka ma działania wczesnoporonne oraz szkodliwe dla kobiet.
Amerykański psycholog dr Paul Cameron ponownie zagościł w Polsce. Odwiedził kilka większych polskich miast, m.in. Warszawę, Białystok i Gdańsk. Podczas jednego ze spotkań podkreślał: „Homoseksualizm to zgubna droga społeczeństw. Jeśli nie powstrzymamy tego, co się dzieje w związku z propagandą homoseksualizmu, spadniemy z konia w przepaść. Jesteście Polakami. Wasza wola do walki jest ogromna (...) Zobaczymy, czy na tym koniu możemy zawrócić”.
Parlament Europejski dyskryminuje Polki Między 22 a 24 maja do Warszawy przybyli przedstawiciele Komisji Parlamentu Europejskiego ds. Praw Kobiet i Równouprawnienia (FEMM). Niestety, na spotkanie – mimo ich próśb – nie zostały zaproszone kobiety spoza organizacji feministycznych i LGBT. „Komisja FEMM zastosowała klasyczne mechanizmy dyskryminacji, arogancko wykluczając z debaty publicznej
organizacje reprezentujące ogromną liczbę Polek” – powiedziała dr Joanna Banasiuk, wiceprezes Ordo Iuris. Podczas spotkania poruszono temat przemocy wobec kobiet, ich sytuacji na rynku pracy oraz tzw. praw i zdrowia reprodukcyjnego i seksualnego.
Izabela Normantowicz, Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny PRZYJACIEL RODZINY 2/2017
30 WIARA / Rozważania
MAMO, RATUJ! ks. Przemysław Drąg
8 września 2017 roku mija 300 lat od koronacji obrazu Czarnej Madonny Ona ciągle jest z nami we wszystkich dolach i niedolach, nie tylko narodowych, ale także osobistych. Jest jak mama, czasami smutna z powodu tego, co robimy. Innym razem uśmiechnięta, kiedy widzi nasze nawrócenie i przemianę. Jest i ma czas. Bo czas jest miłością. Kocha każdego i przenosi w nowy wymiar wiary i spotkania z Chrystusem. Taki okrzyk słyszeli najczęściej kapelani na frontach I i II wojny światowej. To dziwne, bo był to już krzyk wielkiej rozpaczy i najczęściej poprzedzał śmierć żołnierza. Co więcej, warto zapytać, dlaczego w tym tak groźnym momencie, tuż przed zgonem, nie wzywali swoich ojców, bohaterów. Przecież – przynajmniej teoretycznie – to mężczyźni
są silniejsi i mogliby coś zdziałać. Ranni wołali z nadzieją i poczuciem bliskości. Nie wiemy, czy myśleli o swojej mamie, a może o tej Matce Niebieskiej, której ryngraf często od mamy otrzymali. To nieważne. Potrzebowali Matki. Tak funkcjonujemy jako ludzie. Najbardziej intymne sprawy, tajemnice naszego życia, powierzamy tej, która była przy nas, gdy jeszcze nie umieliśmy myśleć i mówić. Czuliśmy jej bliskość, bliskość oddania i zaufania. Matka zna tajemnice życia, które ukryte są przed mężczyzną. Św. Jan Paweł II w medytacji Bezinteresowny dar z siebie stwierdził, że kobieta w dziele stworzenia była ostatnim słowem, które Bóg wypowiedział. Ona jest więc najbliżej tajemnicy miłości i Boga.
31 Maryja wpisuje się w historię zbawienia jako kobieta i matka. Jest tą kobietą, która w sposób najpełniejszy przeżyła miłość, bo nosiła pod sercem swojego Stworzyciela. Skoro każdy z nas w chwili niebezpieczeństwa lgnie do matki, to czyż możemy się dziwić, że Polacy tak szybko odkryli i zrozumieli tajemnicę orędownictwa Jasnogórskiej Pani? Od samego początku, kiedy zawitała do Polski w ikonie jasnogórskiej, dawała dowody tego, że tu chce być i tu chce upraszać łaski dla wszystkich. Ona nie pragnie swojej chwały, bo przecież zawsze kieruje nasze serca do Chrystusa i powtarza jak w Kanie Galilejskiej: zróbcie wszystko, co Wam powie. To Ona wybrała nas jako pierwsza i choć widziała i nasze grzechy narodowe, i historię, to widziała także w nas miłość do Niej i do Chrystusa i dlatego postanowiła zostać.
Poprosili więc paulini z Jasnej Góry, poprosili i biedni, i bogaci. Poprosili papieża Klemensa XI, aby zezwolił włożyć koronę królewską na skronie tej, którą od dawna wszyscy uważali za Matkę i Królową polskich serc. Prośba musiała ująć papieża, skoro zezwolił, aby po raz pierwszy w historii Kościoła i dopiero w 1717 roku taka uroczystość odbyła się poza Rzymem. Korony przesłał papież, a – jak mówią kroniki – na uroczystościach zebrało się ponad 200 tys. wiernych, co na owe czasy było liczbą niespotykaną. Ona ciągle jest z nami we wszystkich dolach i niedolach, nie tylko narodowych, ale także osobistych. Jest jak mama, czasami smutna z powodu tego, co robimy. Innym razem uśmiechnięta, kiedy widzi nasze nawrócenie i przemianę. Jest i ma czas. Bo czas jest miłością. Kocha każdego i przenosi w nowy wymiar wiary i spotkania z Chrystusem.
Czy można wzgardzić miłością Matki? Pewnie można, ale jak kończy swoje życie taki człowiek? Znikąd nie ma nadziei, doświadcza, czym jest samotność, nie rozumie radości, nie potrafi kochać. Dlatego warto spotkać się z Matką. Razem z Nią odkrywać miłość cierpliwą, życzliwą i wychodzącą naprzeciw każdemu, kto tylko zechce podejść i spojrzeć w Jej oczy. To dziwne, ale każdy ma wtedy wrażenie, że Ona patrzy tylko na niego, że Ona jest tylko dla niego.
Czy chcesz być czystym klejnotem w Jej koronie? Czy potrafisz kochać jak Ona? Złóż duchową ofiarę, coś, co będzie wymagało pokory, poświęcenia, co nauczy Cię kochać Boga nade wszystko. Wyślij Twoje zdjęcie na Jasną Górę i stań się żywą koroną Maryi. Wołaj do Matki zawsze: Mamo, ratuj! Nie będziesz czekał długo.
Jak podziękować za tak wielką i szczodrą miłość? Człowiek dziękuje słowami, gestami, śpiewem, ale przychodzi taki moment, że chciałby zrobić coś, co przekracza jego indywidualne możliwości. Chciałby, aby Maryja stała się Królową serca, bo wtedy człowiek czuje się bezpiecznie i blisko.
Ks. Przemysław Drąg, kapłan diecezji rzeszowskiej. Świecenia kapłańskie przyjął w 1999 r. Od 2011 roku jest Dyrektorem Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin Konferencji Episkopatu Polski. Prowadzi konferencje i seminaria z zakresu teologii małżeństwa i rodziny oraz rekolekcje parafialne o tematyce rodzinnej. PRZYJACIEL RODZINY 2/2017
32 POLSKA / Historia
RODZINĄ DO ŚWIĘTOŚCI Michał Wałach Niełatwo być człowiekiem przyzwoitym. To zadanie przerasta wielu w okresie militarnego pokoju i ekonomicznego dostatku. Cóż dopiero w okresie wojny, gdy codziennie w oczy zagląda śmierć, a dookoła panuje głód i cierpienie. Mimo tego o przyzwoitość warto walczyć. Uczy nas tego rodzina Ulmów, której proces beatyfikacyjny trwa. Wyniesienie na Ołtarze jest dla katolika najpewniejszym dowodem, że dana osoba może być wzorem. Jednak już samo zainteresowanie się Kościoła czyjąś biografią i podjęcie procesu beatyfikacyjnego sugeruje, że mieliśmy do czynienia z kimś niezwykłym. I chociaż przywykliśmy do beatyfikacji pojedynczych, to nic nie stoi na przeszkodzie, by za błogosławionych uznać grupę osób. Historia Kościoła zna przypadki, gdy na ołtarze wynoszono grono męczenników z jakiejś miejscowości bądź zakonu. Wkrótce, za sprawą bohaterskiej polskiej rodziny z Podkarpacia, możemy być świadkami właśnie takiej beatyfikacji, oficjalnego ogłoszenia przez Kościół, że postępowanie Józefa i Wiktorii oraz ich dzieci to wzór życia zgodnego z nauką Pana Jezusa, z Ewangelią i przykazaniami Bożymi. Życia pełnego miłości do Boga i bliźnich. Ludźmi godnymi naśladowania byli Ulmowie jeszcze zanim w Markowej pod Łańcutem doszło do porażającej niemieckiej zbrodni, a polska rodzina poniosła męczeńską śmierć z miłości do bliźnich narodowości żydowskiej.
Józef Ulma urodził się w roku 1900 w ubogiej rodzinie z ogromnej, bo liczącej ponad 4 tysiące mieszkańców, podkarpackiej wsi Markowa koło Łańcuta. Po powstaniu niepodległej Rzeczypospolitej służył w wojsku, a później ukończył z wyróżnieniem szkołę rolniczą. Odebrane wykształcenie, wrodzone zdolności i zainteresowanie światem pozwoliły mu stać się prawdziwym, szanowanym liderem lokalnej społeczności. Zajmował się nie tylko rolnictwem i upowszechnianiem w okolicy nowych technik uprawy. Józef miał także szkółkę drzew owocowych, co w owym czasie nie było powszechne. Trudnił się ponadto pszczelarstwem i hodowlą jedwabników. Za sprawą swoich drzew morwowych oraz uli zdobył w okolicy sławę, zaś jego narzędzia pszczelarskie doczekały się w roku 1933 nagrody na Powiatowej Wystawie Rolniczej w Przeworsku. Jak prawdziwy społecznik, w najlepszym – czyli nie zepsutym przez komunę – znaczeniu tego słowa, miał Ulma nie tylko obowiązki zawodowe, ale również pasje i aktywności społeczne. Józef był bibliotekarzem w Kole Młodzieży Katolickiej oraz angażował się w Związek Młodzieży Wiejskiej, organizację powiązaną z silnym w dawnej Galicji ruchem ludowym. Jednak jego największą pasją była fotografia. Józef Ulma, jako człowiek pomysłowy, własnoręcznie zrobił aparat. W roku 1935, w wieku 35 lat, przyszedł dla Józefa czas na założenie rodziny. Wtedy to poślubił młodszą od siebie o 12 lat Wikto-
33
Historia rodziny Ulmów uczy bezgranicznej miłości bliźniego rię z domu Niemczak, również osobę jak na owe czasy wykształconą. Chociaż w wieku 6 lat Wiktoria straciła matkę i miała liczne rodzeństwo, to przed założeniem rodziny uczyła się na Uniwersytecie Ludowym.
Rodzina Wiktorii i Józefa szybko się powiększała, a na świat przychodziły dzieci. Wówczas zaradni rodzice zaczęli rozważać przeprowadzkę. Z tą myślą zakupili ziemię pod Sokalem na północ od Lwowa, jednak PRZYJACIEL RODZINY 2/2017
34 POLSKA / Historia życiowe plany pokrzyżowała im – podobnie jak milionom naszych rodaków – niemiecka agresja na Polskę. 1 września roku 1939 w Markowej żyło 120 osób narodowości żydowskiej. Ani oni, ani ich polscy sąsiedzi, nie wiedzieli wtedy, że wojna potrwa tak długo i przyniesie tyle ofiar. Także spośród mieszkańców ich wsi. W roku 1942 na konferencji w berlińskim Wannsee czołowi politycy niemieckiej partii narodowo-socjalistycznej podjęli decy-
Już samo zainteresowanie się Kościoła czyjąś biografią i podjęcie procesu beatyfikacyjnego sugeruje, że mieliśmy do czynienia z kimś niezwykłym. zję brzemienną w skutkach dla przyszłości europejskich Żydów. Endlösung der Judenfrage, czyli plan „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”, wpłynął także na sytuację Polaków, którym już od początku okupacji groziły kary za jakąkolwiek pomoc swoim sąsiadom wyznania mojżeszowego, z karą śmierci włącznie. Jednak nawet takie „rozwiązanie”, nieznane nigdzie indziej w okupowanej przez Niemców Europie, nie zwolniło Polaków z poczucia obowiązku względem bliźniego. Do tej olbrzymiej grupy naszych przyzwoitych rodaków, ratujących Żydów, dołączył Józef Ulma z rodziną. Za moralne postępowanie wszyscy zapłacili życiem.
Ulmowie już w roku 1942 przyjęli pod swój dach Żydów, którzy ocaleli z przeprowadzonej latem i jesienią tego roku niemieckiej masakry. Podobnie postąpiły także inne polskie rodziny. Położenie gospodarstwa Józefa i Wiktorii sprzyjało ukrywaniu Żydów. Oprócz ośmiu osób, przebywających w domu Ulmów – handlarza bydłem z Łańcuta, Saula Goldmana znanego jako Szall, oraz jego czterech synów, a także dwóch córek i wnuczki Chaima Goldmana z Markowej – polski rolnik pomógł innej grupie Żydów (trzem kobietom i dziecku) wybudować w lesie ziemiankę. Ulmowie karmili i odziewali ich do czasu, aż leśną kryjówkę odkryli Niemcy. Żydzi zostali bestialsko zamordowani, ale nie zdradzili nazwiska ratujących ich ludzi. Rodzinie, spodziewającej się siódmego dziecka w okupacyjnych warunkach, nie było łatwo. Nie wpłynęło to jednak na realizowanie przez Ulmów ewangelicznej zasady: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego” (Mk 12, 31). Nawet za cenę własnego życia. Niestety, losy Ulmów i ukrywanych przez nich Żydów, splotły się z losami Włodzimierza Lesia, Ukraińca, a przed wojną przyjaciela Szalla. Otrzymał on od żydowskiego kupca pod opiekę znaczny majątek, ale w trakcie wojny był... posterunkowym zależnej od Niemców Policji Granatowej. Szall najpewniej zechciał w końcu odzyskać od Lesia pieniądze. Były one potrzebne do dalszego egzystowania w ukryciu. Dawny przyjaciel okazał się jednak chciwy. Postanowił pozbyć się wierzyciela i obłowić się na krzywdzie Polaków i Żydów.
35 Leś szybko ustalił miejsce przebywania Szalla, a dla potwierdzenia odwiedził Ulmę pod pozorem usługi fotograficznej. Następnie podzielił się „wiedzą” z Niemcami, tym samym wydając na Ulmów i Żydów wyrok śmierci. Akcją okupanta kierował dowódca żandarmerii niemieckiej w Łańcucie, porucznik Eilert Dieken. Na potrzeby nocnej eskapady wezwał do siebie niczego nieświadomych polskich woźniców. Gdy ci, na rozkaz nazisty, zawieźli Diekena, trzech żandarmów i czterech „granatowych” do Markowej, doszło do rzezi. Niemcy otoczyli dom i ostrzelali śpiących Żydów, zabijając trzy osoby. Resztę wyprowadzono na zewnętrz, gdyż niemiecki dygnitarz uznał, że należy dać „Polaczkom” lekcję i pokazać im, jak kończy się pomaganie Żydom. Świadkami kaźni byli spędzeni na miejsce zbrodni, przerażeni tym, co się dzieje, woźnice. Najpewniej w tym momencie Wiktoria Ulma zaczęła rodzić siódme dziecko. Potwierdza to relacja grzebiących ją Polaków – widzieli wystającą z jej ciała główkę dziecka. Poród nie stanowił jednak dla „brunatnych” socjalistów żadnego problemu. Kobieta wraz z mężem została zamordowani na oczach dzieci. Następnie przyszła kolej na dziatwę. Szyderczy Dieken miał później powiedzieć sołtysowi Markowej, że zamordował dzieci, by lokalna społeczność „nie miała z nimi kłopotu”. W zbrodni wyróżnić się miał czeski folksdojcz Joseph Kokott, a brał w niej udział także Leś. Oprawcy obłowili się na masakrze – do Łańcuta wywieziono z posiadłości Ulmów sześć furmanek pełnych dobytku. Okupant nakazał pochować ofiary w zbiorowej mogile. Tak też zrobiono, jednak później, nie bacząc na
groźby represji, miejscowi Polacy urządzili im godny pochówek. Mimo niemieckiej brutalności wojnę przetrwało w Markowej 17 Żydów. Nie przeżył jej natomiast ukraiński konfident Leś – wyrok śmierci wykonało na nim polskie podziemie. Do więzienia, ale dopiero w roku 1957, trafił Czech Kokott. Polski sąd przewidział dla niego karę śmierci, ale wyrok w końcu złagodzono. Z kolei Eilert Dieken po wojnie pracował dla demokratycznej Republiki Federalnej Niemiec – był inspektorem policji. Zmarł jako wolny człowiek, zanim sabotujący rozliczenia z nazizmem aparat RFN zdołał postawić mu zarzuty. Józef i Wiktoria Ulmowie w roku 1995 zostali pośmiertnie odznaczeni tytułem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata. Teraz, wraz z dziećmi, czekają na wyniesienie do chwały ołtarzy. Ich proces beatyfikacyjny trwa. Początkowo toczył się w ramach prowadzonego przez diecezję pelplińską procesu męczenników II Wojny Światowej, jednak na wiosnę roku 2017, na prośbę metropolity przemyskiego, apb. Adama Szali, zdecydowano o wyłączeniu sprawy Ulmów z tego postępowania ze względu na rosnące zainteresowanie losami rodziny. W roku 2016 Ulmowie zostali patronami zlokalizowanego w ich rodzinnej Markowej Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II Wojny Światowej.
Michał Wałach, historyk, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, dziennikarz i publicysta portalu PCh24.pl. Szczególnie zainteresowany przeszłością oraz współczesnością Europy Środkowej i Wschodniej. Patriota. PRZYJACIEL RODZINY 2/2017
36 POLSKA / Poznaj kraj
CZERWIŃSK NAD WISŁĄ Łukasz Sawicki Dawniej bardzo ważny, tętniący życiem ośrodek polityczny, kulturalny, religijny i handlowy. Obecnie senna osada, w której czas jakby się zatrzymał. Mowa o Czerwińsku nad Wisłą, miejscu wyjątkowym, które każdy powinien choć raz odwiedzić. Czerwińsk leży na północny zachód od Warszawy, pomiędzy Wyszogrodem i Nowym Dworem Mazowieckim, nad samym brzegiem Wisły. Dlaczego warto go odwiedzić? Przede wszystkim ze względu na największą i najwspanialszą świątynię romańską w Polsce. To właśnie jej Czerwińsk zawdzięcza swój dawny blask. W dole leży osada, która niegdyś była głównym ośrodkiem handlu zbożem. Choć dzisiaj trudno wyobrazić sobie tłumy kupców i gwar, jaki panował tu kilka wieków temu, to Czerwińsk niewątpliwe dalej zachwyca oraz ma wiele do zaoferowania. bazylika Bazylika mniejsza pod wezwaniem Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie pochodzi z XII wieku. Jest to jedna z najstarszych świątyń w Polsce. Fundatorem zarówno świątyni, jak i klasztoru był biskup płocki Aleksander z Malonne. Ta widoczna z daleka, potężna, kamienna budowla, położona jest na skarpie i już na stałe wpisała się w nadwiślański krajobraz. Fasadę kościoła wieńczą dwie wysokie wierze z biforiami – charakterystycznymi podwójnymi romańskimi oknami, które możemy pamiętać z podręczników do historii. Obok znajduje się kompleks klasztorny, ogrody, zabytkowa dzwonnica i muzeum.
Wchodząc do świątyni należy zwrócić uwagę na stary kamienny portal z 1140 roku. Jak się dobrze przyjrzymy, na jego lewej kolumnie zobaczymy ślady nacięć. Legenda głosi, że są one dziełem rycerzy zmierzających pod Grunwald, którzy ostrzyli w tym miejscu swoje miecze.
Choć dzisiaj trudno wyobrazić sobie tłumy kupców i gwar, jaki panował tu kilka wieków temu, to Czerwińsk niewątpliwe dalej zachwyca oraz ma wiele do zaoferowania.
Mówiąc o Bitwie pod Grunwaldem warto wspomnieć o tym, że to właśnie w Czerwińsku zbudowano pierwszy w Polsce most pontonowy. Była to konstrukcja bardzo zaawansowana technicznie jak na owe czasy. Most zapewnił wojskom polskim i litewskim szybką przeprawę przez Wisłę, co mogło mieć znaczący wpływ na zwycięstwo nad Krzyżakami. Po zwycięstwie pod Grunwaldem król Władysław Jagiełło powrócił do Czerwińska. Dziękując Bogu za zwycięstwo, złożył w świątyni swój hełm. Przed świątynią widoczne są dwa miecze o kształcie krzyża wbite w ziemię, – jest to pamiątka po zwycięskiej bitwie.
37
Wielkokrotnie przebudowywana bazylika łączy w swojej bryle styl romański i gotycki PRZYJACIEL RODZINY 2/2017
38 POLSKA / Poznaj kraj
Zarówno wnętrze bazyliki, jak i otoczenie, przepełnione są duchem polskich dziejów Wewnątrz świątyni, oprócz portalu, godne uwagi są największe w Polsce freski romańskie, znajdujące się w nawach bocznych. W centralnej części pięknego barokowego ołtarza głównego, oprócz tabernakulum, dostrzeżemy drugi najważniejszy obiekt w świątyni. cudowny obraz Pisząc o Czerwińsku nie sposób nie wspomnieć o cudownym obrazie Matki Boskiej Czerwińskiej, Królowej Mazowsza, który został namalowany w 1612 roku. Jego autorem jest Łukasz z Łowicza. Obraz wzorowany jest na pochodzącym z IV wieku wizerunku Matki Boskiej Śnieżnej z rzymskiej bazyliki Santa Maria Maggiore. Przed tym wizerunkiem król Władysław IV w 1647 r. wybłagał u Pani Mazowsza powrót do zdrowia po ciężkiej chorobie. Przez wieki do czerwińskiego opactwa przybywali przed-
stawiciele władz duchownych i świeckich – książęta mazowieccy i królowie polscy. Wielu z nich zawierzało losy ojczyzny Matce Boskiej Czerwińskiej. Obecnie kościół jest miejscem licznych pielgrzymek. Cudowny obraz słynie łaskami. Świadczyć mogą o tym świadectwa wielu wiernych, ale również niezliczone wota, widoczne wokół obrazu na ołtarzu głównym. atrakcje i okolica W sąsiadującym z bazyliką klasztorze rezydują księża salezjanie. Z dziedzińca klasztornego roztacza się rozległy widok na dolinę Wisły i leżącą na drugim brzegu rzeki Puszczę Kampinoską. Nasyciwszy oczy panoramą, warto zajrzeć do muzeum misyjnego, znajdującego się tuż za bazyliką. Można w nim obejrzeć bogatą i bardzo zróżnicowaną wystawę etnograficzną, której eksponaty zgromadzili tutaj ojcowie
39 pracujący na placówkach misyjnych w najodleglejszych zakątkach Ziemi. Kolekcja robi wrażenie i dla młodej osoby może być inspiracją do odkrywania świata i poznawania nowych kultur. W pobliżu znajdują się ogrody przyklasztorne, które w ciepły dzień są idealnym miejscem do spędzenia czasu z rodziną. Następnie warto zejść kamiennymi schodami w kierunku Wisły i przespacerować się po starej części Czerwińska. Urokliwe uliczki, wyłożone kamiennym brukiem, stara drewniana zabudowa małomiasteczkowa, mały kameralny rynek tworzą razem malowniczy układ urbanistyczny osady. Szczególną uwagę przyciąga kamienica w rynku z elementami secesyjnymi. Przy rynku można zjeść lody i wypić oranżadę. Skręcając w jedną z kamiennych dróg, zejdziemy nad samą rzekę. Z tego miejsca rozpościera się piękny, malowniczy krajobraz doliny Wisły. Kiedyś znajdowała się tutaj przystań, do której przypływały tratwy, barki i statki parowe. Rzeką regularnie kursowały statki, którymi można było popłynąć do Płocka lub Warszawy. Co roku w Noc Świętojańską odbywa się tu impreza plenerowa, tzw. Wianki. Czerwińsk jest niewątpliwie miejscem ciekawym i wartym odwiedzenia. Polecam zatrzymać się tutaj choćby na chwilę, aby pomodlić się przed cudownym obrazem, poznać historię Mazowsza i odpocząć w ciszy od miejskiego zgiełku. Jeżeli mamy cały dzień na zwiedzanie, to w okolicy Czerwińska znajdują się inne miejscowości warte uwagi. W Chociszewie i Radzikowie znajdziemy zabytkowe drewniane kościółki. Atmosfera tych miejsc za-
chwyca ciszą i spokojem. W znajdującym się kawałek dalej Wyszogrodzie również czeka nas dużo atrakcji. Jeszcze do niedawna znajdował się tutaj najdłuższy drewniany most w Europie. Obecnie zachował się jedynie jego fragment, który jest doskonałym tarasem widokowym na dolinę Wisły.
W pobliżu bazyliki znajdują się ogrody przyklasztorne, które w ciepły dzień są idealnym miejscem do spędzenia czasu z rodziną.
Osoby preferujące bardziej aktywny wypoczynek mogą wziąć ze sobą rowery. W Czerwińsku rozpoczyna się bowiem trasa rowerowa „Wysoczyzna Płońska”, prowadząca przez wspomniane powyżej malownicze miejscowości. Jeżeli lubimy kontakt z naturą to możemy przeprawić się na drugą stronę Wisły, gdzie rozpościera się Puszcza Kampinoska, a w niej niezliczone szlaki piesze i rowerowe. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Nie pozostaje mi nic innego, jak powiedzieć: No to w drogę!
Łukasz Sawicki, Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny PRZYJACIEL RODZINY 2/2017
40 RAZEM / Z rodziną
WYJĄTKOWE ŚWIECZNIKI Marta Ogonowska-Polkowska
41 To już druga połowa lata, coraz wcześniej zachodzi słońce, wieczory są z każdym dniem dłuższe. Bardzo lubię ten czas, gdy po zmroku jest ciepło i do późna w nocy siedzimy na tarasie.Atmosferę takiego wieczoru wieczoru dodatkowo uprzyjemnia blask świec, które najpiękniej wyglądają w świecznikach. Każdy może przygotować swój świecznik, nawet najmłodsi. Wystarczy znaleźć słoik o ciekawym kształcie, pomysł i wolny wieczór, który poświęcimy na rodzinne prace artystyczne. Oto trzy pomysły na wykonanie świecznika. Dzieci mogą wsypać do słoika piasek i muszelki przywiezione znad morza – taki świecznik będzie im przypominał wspaniałe wakacyjne przygody. Można wykorzystać koronkę, którą owijamy świecznik i na końcu zszywamy lub mocujemy na klej typu Magic. Również kwiaty lawendy czy kłosy zbóż mogą być ozdobą, wystarczy przywiązać je do świecznika sznurkiem jutowym. W długie, jesienne i zimowe wieczory, własnoręcznie wykonane świeczniki będą wspomnieniem ciepłych, letnich wieczorów. Potrzebne: • słoik; • skarby z wakacji: piasek i muszelki; • koronka; • wstążka; • kłosy zboża; • lawenda; • sznurek jutowy; • igła i nitka; • klej Magic.
Marta Ogonowska-Polkowska, Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny PRZYJACIEL RODZINY 2/2017
42 RAZEM / Ze smakiem
43
ZUPA KURKOWA Sylwia Zborowska
Ta zupa to smak z pogranicza lata i jesieni, kolor, który – szczególnie późną jesienią i zimą – miło się przywołuje; to zapach lasu i ogrodu w jednym talerzu. składniki: • • • • • • • • • •
1,5 l bulionu (wyłącznie z warzyw) 10 małych ziemniaków 2 łyżki jogurtu naturalnego ok. 400 g świeżych kurek 1/2 główki kalafiora garść świeżego koperku 1 cebula 2 łyżki masła 1 łyżeczka kurkumy sól i pieprz
a oto jak to zrobić: Zaczynamy od przygotowania bulionu. Polecam ugotować go wyłącznie z włoszczyzny zalanej 2 l wody z dodatkiem 4 liści laurowych, kilku ziarenek czarnego pieprzu
i ziela angielskiego, jednej łyżki suszonego lubczyku oraz kawałka świeżego imbiru (ok. 1,5 cm). Podczas gotowania bulionu przygotowujemy pozostałe produkty: oczyszczamy i myjemy kurki, rozdrabniamy kalafiora na różyczki, obieramy ziemniaki i przekrajamy na ćwiartki, siekamy cebulę na drobną kostkę. Następnie na rozgrzanej patelni z masłem podsmażamy kurki (większe grzyby kroimy na kawałki). Następnie dodajemy cebulę. Smażymy przez 6-8 minut, stale mieszając. Całość przekładamy do dużego garnka. Dolewamy gorący bulion, wrzucamy ziemniaki i kurkumę. Zagotowujemy, a następnie zmniejszamy ogień i gotujemy pod przykryciem przez 20 minut – po 10 minutach gotowania dodajemy różyczki kalafiora. Ugotowaną zupę doprawiamy pieprzem i solą. Podajemy z jogurtem i świeżym koperkiem. Smacznego!
Sylwia Zborowska, Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny PRZYJACIEL RODZINY 2/2017
Są takie kwiaty utkane z radości ku słońcu wzrastają z wdziękiem, by, gdy zabraknie wzajemnej miłości, pochylić się nad człowiekiem… Autor nieznany