ISSN: 2391-9906
1/2018 (10)
Kobieta TEMAT NUMERU:
TEKST NUMERU
PORADY RODZINNE
ROZWAŻANIA
Kobieta integralna
List do kobiety
Kobieta – dar i tajemnica
STR. 4
STR. 10
STR. 30
Szczęśliwa córka, która...
5 lat drogi już za nami
str. 14
Tekst numeru
Góra świętej Anny
str. 24
str. 36
04 Kobieta integralna 10 List do kobiety · PORADY RODZINNE
Rodzina
14 Szczęśliwa córka, która ma szczęśliwych rodziców! · WYCHOWANIE 18 Masz prawo do reklamacji! · OKIEM PRAWNIKA
Centrum
20
NASZE DZIAŁANIA
22
FOTORELACJA
24 5 lat drogi już za nami · 28
Wiara Polska
Razem
Wydawca: Centrum Życia i Rodziny Adres redakcji: ul. Nowogrodzka 42 lok. 501 00-695 Warszawa tel. 22 629 11 76 e-mail: przyjaciel@czir.org
NASZ WYWIAD
WYDARZENIA
30 Kobieta – dar i tajemnica? · ROZWAŻANIA 32 Gwiazda Polaków: król Jadwiga · HISTORIA 36 Góra świętej Anny · POZNAJ KRAJ 40 Kartki wielkanocne · Z RODZINĄ 42 Świętowanie z królikiem · ZE SMAKIEM
Redaktor prowadzący: Marta Ogonowska-Polkowska Projekt graficzny i DTP: Rafał Kossowski Korekta: Ewa Micyk Zdjęcia: Shutterstock (1, 2, 18), Pixabay (3, 7, 9, 13, 14, 28), StockSnap (1, 44), Archiwum OMI (2, 35, 37), Jakub Szymczuk (24), Piotr Woźniakiewicz (2, 20, 22), Kamil Zwierz (21), Sylwia Zborowska (38, 40), Wikipedia Commons (30, 33) ISSN: 2391-9906, Nakład: 20 500 egz.
Szanowni Państwo, kobieta to niezwykła tajemnica. Przekonuję się o tym na co dzień, patrząc na swoją żonę i córki. Każda z nich jest osobnym światem, pełnym niezwykłego piękna, wrażliwości, emocji… I zadaję sobie pytanie, co zrobić, aby tę naturalność i niewinność moich córek ochronić dla ich przyszłych mężów, dzieci, a może życia zakonnego? Widzę bowiem, z jaką furią kobiecość jest poniewierana przez współczesny świat. Uprzedmiotowienie kobiet, sprowadzenie ich do roli obiektów zaspokajania pożądliwości mężczyzn czy drwiny z macierzyństwa, to dominujący trend współczesnej kultury masowej. Dlatego, chcąc wychować dziewczynkę do świadomego i radosnego podejmowania w przyszłości roli żony i mamy, potrzeba przede wszystkim dobrego przykładu rodziców oraz sprzyjającego temu środowiska kulturowego, edukacyjnego, prawnego i medialnego.
IN/WA/2311/01/01
Tymczasem Sejm ogłosił obecny rok 2018 rokiem praw kobiet. I zastanawiam się, jaką treścią będą wypełnione jego obchody. Obawiam się, że niestety będziemy mogli usłyszeć jeszcze więcej narzekania na opresyjną kulturę czy konieczność wyzwolenia kobiet od ich własnej natury. Oby szalejący feminizm, objawiający się często zwykłą wulgarnością, nie zdominował debaty publicznej. Może, zamiast walczyć o tzw. prawa kobiet zacznijmy po prostu praktykować szacunek dla kobiecości i macierzyństwa. Szanujmy rodzinę zbudowaną na małżeństwie, nastawioną na przyjęcie i wychowanie dzieci. Niech słowa przysięgi małżeńskiej będą dla nas wszystkich prawdziwym życiowym drogowskazem i gwarancją życiowego spełnienia. Mam nadzieję, że nowy numer „Przyjaciela Rodziny”, który oddajemy Państwu do rąk, okaże się w tym dążeniu pomocny. Przyjemnej lektury!
Paweł Kwaśniak Prezes Centrum Życia i Rodziny
4
TEKST NUMERU
KOBIETA INTEGRALNA Bogna Białecka
Kobieto współczesna dokąd zmierzasz? Jak wyobrażamy sobie współcześnie życie szczęśliwej kobiety? Dla niektórych to będzie silna, niezależna bizneswoman odnosząca sukcesy zawodowe i potrafiąca czerpać radość życia z podróży po świecie i eksploracji nieznanego. Dla kogoś innego będzie to kobieta potrafiąca płynnie łączyć wychowanie dziecka (ewentualnie dwójki dzieci) z samorealizacją i rozwojem w innych dziedzinach życia. Kto jednak współcześnie, z ręką na sercu, za ideał życia uzna niepracującą zawodowo matkę wielodzietną, gotującą obiady dla całej rodziny, a w wolnym czasie chodzącą na Mszę świętą?
Doświadczyliśmy zasadniczej zmiany mentalności. Na wielodzietność wiele kobiet patrzy z pewnym podziwem, ale tak jak się patrzy na egzotyczne zwierzę. Towarzyszy temu ocena: „owszem, zjawisko może piękne, ale mnie nie dotyczy”. Gdzieś u samych podstaw kobiecej tożsamości zdołano z nas wyrugować wizję życia, w której macierzyństwo odgrywa istotną rolę. Zamiast tego poleca się nam model, w którym samorealizacja polega na pracy zawodowej. Promuje się styl życia, w którym nie mieści się kobieta, która pości, bo to zacofanie, w zamian proponuje się ideał kobiety dbającej o swój wygląd dzięki odpowiednim dietom
5 i kosmetykom. Proponuje się model życia, w ramach którego matka odpoczywająca od domowego stresu, idąca na Mszę Świętą, etykietkowana jest jako dewotka, a pani odstresowująca się zakładaniem nogi na głowę w ramach zajęć jogi oceniana jest jako kobieta dbająca o siebie i samoświadoma.
mężatek – pod kątem depresji i skłonności do samobójstwa. Badania wykazały, że niezależnie od wszystkich innych czynników (takich jak wykształcenie, status społeczny, finanse itp.) najlepszym zabezpieczeniem przed depresją i myślami samobójczymi są
Mimo to, w badaniu z roku 2012 zleconym przez pełnomocniczkę rządu ds. równego traktowania, które obejmowało wyobrażenia na temat podziału ról w rodzinie, okazało się, że aż 47% kobiet marzy o tradycyjnej rodzinie, gdzie mężczyzna zarabia pieniądze, a kobieta może nieobciążona koniecznością pracy zarobkowej spokojnie zajmować się dziećmi. Jeszcze więcej kobiet, czyli 64% jest przekonanych, że nie powinno się zmuszać do pracy zawodowej matek z małymi dziećmi (do trzeciego roku życia). Oznacza to, że mimo wszystko natura odzywa się w nas i przypomina, wbrew światu, że pełnia kobiecości realizuje się w macierzyństwie.
Kto jednak współcześnie, z ręką na sercu, za ideał życia uzna niepracującą zawodowo matkę wielodzietną, gotującą obiady dla całej rodziny, a w wolnym czasie chodzącą na Mszę świętą?
syndrom sztokholmski? Feministki są zdania, że w Polsce jest zbyt mało wyemancypowanych kobiet i zbyt silny jest kod kulturowy wtłaczający kobietę w rolę kury domowej. Kobieta deklarująca, że jest szczęśliwa w monogamicznym związku małżeńskim, wychowując gromadkę dzieci, wykazuje syndrom sztokholmski, czyli jako ofiara przemocy ze strony mężczyzny zaczyna w ramach mechanizmów obronnych bronić swego prześladowcy. Jednak w 1993 roku naukowcy Høyer i Lund opublikowali wyniki badań, które wstrząsnęły feministkami, a które osobiście, jako matka wielodzietna, szczególnie lubię. Badacze przez 15 lat śledzili losy niemal miliona kobiet – zarówno „singielek”, jak
dzieci. Co ciekawe – zależność jest wprost proporcjonalna – im więcej dzieci, tym mniejsza skłonność do depresji i zachowań autodestrukcyjnych, szczególnie w okresie okołomenopauzalnym. Innymi słowy – prawdziwa samorealizacja kobiet wyraża się w wielodzietności. Sylvia Hewlett, autorka wielu bestsellerów zauważa, że kobiety sukcesu, które wybrały karierę zawodową nad macierzyństwo w dużej mierze żałują tej decyzji. A nawet wśród tych, które połączyły karierę z byciem mamą jedynaka, wiele żałowało, że nie zdecydowało się na więcej dzieci.. Ciekawe są w tym kontekście doświadczenia szwedzkie, gdzie od lat 70. prowadzono intensywne programy mające na celu „bardziej sprawiedliwy” podział opieki nad dziećmi, zachęcające ojców do korzystania z urlopów tacierzyńskich. Okazało PRZYJACIEL RODZINY 1/2018
6
TEKST NUMERU
się, że mimo zachęt, większość Szwedek i Szwedów wybiera tradycyjny podział ról, a nawet tam, gdzie opiekę nad małym dzieckiem sprawują ojcowie, wygląda ona zupełnie inaczej niż opieka mam. Szwed-
Na wielodzietność wiele kobiet patrzy z pewnym podziwem, ale tak jak się patrzy na egzotyczne zwierzę.
to miejsca), jednak należy choć wspomnieć, że mechanizmy biologiczne (związane np. z hormonami, zwłaszcza oksytocyną i dopaminą) są u kobiet nastawione na budowanie trwałego, intymnego, monogamicznego związku ukierunkowanego na zapewnienie stabilnego i pełnego miłości środowiska wychowania potomstwa. Dopiero traumatyczne doświadczenia (przemoc domowa, molestowanie czy wykorzystanie seksualne, seksualizacja otoczenia, rozwód rodziców itp.), powodują powstawanie lęku przed seksualnością wyrażoną w intymności i docelowo – w macierzyństwie. kogo pociąga feminizm?
ki, które po urodzeniu dziecka wracały do pracy, uważały to za poświęcenie dziecka na rzecz kariery. Wisienką na torcie może być fakt, że nawet niektóre z feministek uważają odarcie ich z macierzyństwa za krzywdę. Siobhan Darrow, korespondentka wojenna CNN pisze w swojej autobiografii Flirting with Danger o swym marzeniu o macierzyństwie, które pojawiło się w okolicach 30. roku życia, narzekając na „tykający zegar biologiczny”. Kay Jamison, znana feministka i psychiatra także określa swą bezdzietność przyczyną najgłębszego żalu w jej życiu. Z kolei australijska feministyczna dziennikarka Virginia Haussegger, pisze wprost: „[jestem] zła, że byłam tak głupia, by przyjąć słowa moich feministycznych matek za ewangelię. Zła, że byłam tak tępa, by uwierzyć, że poczucie spełnienia przynosi kobiecie skórzana teczka”. Cały osobny rozdział zajęłoby omawianie natury kobiecej seksualności (a nie ma na
Mam przywilej posiadania manuskryptu pracy doktorskiej Josepha Nicolosiego juniora opisującej jego badania nad psychologicznymi uwarunkowaniami feminizmu. Odpowiada w niej na pytanie – czy istnieje jakiś wspólny wzorzec doświadczeń życiowych, aspektów osobowości itp., który odróżniałby feministki od reszty populacji kobiet. Prowadzone wcześniej badania wykazują kilka cech charakterystycznych – większa autonomia i niezależność, wyższy poziom agresywności i androgyniczności, częstsze doświadczenie bycia ofiarą przemocy. Nicolosi odkrył, że zarówno w historii osobistej, wypowiedziach, aktywności politycznej, jak i sztuce feministycznej można dostrzec elementy charakterystyczne dla osobowości uzależnionej, która stara się samodzielnie poradzić sobie z nieprawdziwymi przekonaniami na swój temat. Zidentyfikowane we wcześniejszych badaniach cechy są charakterystyczne dla dzieci rodziców narcystycznych. Nicolosi opiera się w opisie na książce Niny Brown, (2001) Children of
7
Fragment okładki magazynu dla kobiet „Ms.” wydanego w 1972 r. the self absorbed. Jego badania empiryczne na potrzeby pracy doktorskiej potwierdziły tę tezę. Podstawowym nieprawdziwym przekonaniem osobowości uzależnionej jest: „Moja wartość zależy od innych”. U feministek próba poradzenia sobie z zaburzonym poczuciem własnej wartości idzie w kierunku walki o swą autonomię, niezależność. Jednak ponieważ nie jest to zdrowe przepracowywanie problemu a walka oparta na mechanizmach obronnych, u wielu feministek idzie za tym projekcja swoich osobistych doświadczeń i przekonań na całą populację kobiet. Doskonale widać to na przykładzie feministycznej sztuki. Zobaczmy choćby pierwszy numer magazynu „Ms.”. Na okładce widać kobietę z ośmiorgiem rąk, wykonujących
służbę dla innych, z dzieckiem w brzuchu, stylizowaną na hinduską boginię śmierci Kali. Dominujące w sztuce feministycznej jest przedstawianie kobiety jako ofiary, pozbawionej życia marionetki, maszyny służącej do zaspokajania potrzeb innych. W tym momencie potrafimy, jak sądzę, zrozumieć niezdolność feministek do wiary, że jakakolwiek kobieta może czuć się szczęśliwa i spełniona w tak zwanym tradycyjnym małżeństwie. Zdrowy rozwój kobiecości bazuje na prawidłowo ukształtowanym poczuciu własnej wartości. W prawidłowym rozwoju osoba ludzka wpierw nabiera poczucia: „jestem kimś unikatowym, godnym szacunku, kochanym i potrafiącym kochać, moja wartość zależy ode mnie, nie od zewnętrznych okoliczności i innych osób”. Gdy mamy zdrowe poczucie własnej wartości (co kształtuje się PRZYJACIEL RODZINY 1/2018
8
TEKST NUMERU
dość wcześnie w życiu człowieka), na tym podłożu rozwijają się kolejne elementy tożsamości – np. akceptacja własnej płci, zaakceptowanie naturalnych różnic w sposobie funkcjonowania psychicznego kobiet i mężczyzn, odnajdywanie piękna komplementarności płci, umiejętność wchodzenia w relację miłości opartej na zaufaniu i wzajemnym szacunku. Gdy proces ten zostaje zaburzony, rozwój może przebiec bądź w kierunku niespełnionego życia w charakterze osoby zaprzeczającej swoim potrzebom na rzecz spełniania oczekiwań innych, bądź osoby, która zbuntuje się przeciw temu i próbuje odnaleźć poczucie wartości w wywalczonej autonomii. Nie jest to jednak autonomia osoby prawdziwie wolnej, a autonomia wynikająca z przekonania „póki walczę z zależnością,
Promuje się styl życia, w którym nie mieści się kobieta, która pości, bo to zacofanie, w zamian proponuje się ideał kobiety dbającej o swój wygląd dzięki odpowiednim dietom i kosmetykom.
jestem niezależna”. W tym momencie rozumiemy, dlaczego feminizm łączy się tak bardzo z aktywizmem. Pamiętajmy, że feminizm autentycznie łączy się z wrażliwością na krzywdę kobiet i empatią, jego fałsz polega na uznaniu, że wszystkie kobiety są ofiarami.
prawa człowieka a prawa kobiet Gdy bierzemy pod uwagę całość populacji kobiet (feministki stanowią zaledwie niewielki ułamek całości), pozostaje w nas tęsknota za integralnością kobiecości – czyli realizowania swojego człowieczeństwa w harmonii z naturą. Ważnym elementem tej integralności jest macierzyństwo. Widać to w głosach kobiet. Chcemy dzieci nie dlatego, że mamy syndrom sztokholmski, lecz dlatego, że macierzyństwo stanowi naturalny element cieszenia się pełnią kobiecości. Jest pragnieniem wynikającym ze zdrowego rozwoju. Wydawałoby się, że działania z poziomu funkcjonowania Państwa powinny wspierać te dążenia, jako nie tylko pomagające w zachowaniu zdrowia psychicznego populacji kobiet, lecz mające bezpośredni skutek w postaci większej dzietności, zastępowalności pokoleń, a w rezultacie – przetrwaniu państwa jako takiego. Mimo to na poziomie prawodawstwa widzimy coraz większy wpływ ideologii uznających, że jedyną prawdziwą wolnością jest zmuszenie kobiet do działania wbrew swej naturze. Odchodzi się od terminologii Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka na rzecz niezdefiniowanych, lecz poruszających emocje „praw” kolejnej generacji. Przykładem jest np. pojęcie praw reprodukcyjnych, które choć pojawiły się po raz pierwszy w tzw. proklamacji teherańskiej (deklaratywnej, prawnie niewiążącej), de facto weszły do szerszej dysputy publicznej dopiero po roku 1995 (konferencja ONZ w Kairze), lecz nie doczekały się do tej pory precyzyjnej definicji. Wydawałoby się, że skoro to terminologia niejasna i niezdefiniowana, nie powin-
9
Przyjmując cechy męskie, wiele współczesnych kobiet traci na mieć miejsca w polityce. Jednak pojęcie praw reprodukcyjnych dominuje we współczesnej dyspucie o prawach człowieka, w tym w publikacjach naukowych. Stąd np. określenie „prawa kobiet” stosuje się wymiennie z „prawami reprodukcyjnymi”. A w zależności od kontekstu pod pojęciem praw reprodukcyjnych rozumie się np. pochwałę aborcji, celowego ubezpładniania kobiet, promiskuityzmu seksualnego. Prawem reprodukcyjnym jest tak naprawdę wszystko to, co pogwałca kobiecą naturę, nastawioną na macierzyństwo, tworzenie intymności opartej na monogamicznym związku itp. Jednym z koniecznych rozwiązań jest powrót do precyzyjnej terminologii dotyczącej praw człowieka w debacie pu-
blicznej, a zwłaszcza w prawodawstwie. Dobrym przykładem koniecznej do wykonania pracy są np. analizy prawne autorstwa Ordo Iuris. Do tej pory debaty o prawach kobiet przebiegają według schematu narzuconego przez środowiska feministyczne – podkręcanie emocji, zwłaszcza manipulacja lękiem, bez dyskusji merytorycznej, czego rezultatem są demonstracje podatnych na manipulację przepełnionych lękiem kobiet, sprowadzonych do poziomu narzędzia w rękach inteligentnych manipulatorów.
Bogna Białecka, psycholog PRZYJACIEL RODZINY 1/2018
10 RODZINA / Porady rodzinne
LIST DO KOBIETY Janusz Wardak
Mężczyzna potrzebuje do swego szczęścia nie kogokolwiek, ale właśnie Kobiety! Szanowna Pani, ja niżej podpisany zwracam się do Pani, aby podzielić się moimi przemyśleniami na Pani temat. Ja wiem, że to brzmi dziwnie, bo może nie do końca Panią znam i właściwie nie wiadomo, jakie mam prawo pisać tak ogólnie, ale te przemyślenia są ogromnie ważne także dla mnie. Ja sam chciałbym poukładać sobie w głowie to, co o Pani myślę i kim Pani dla mnie jest. Zupełnie świadomie nie piszę: „chciałbym Panią do końca zrozumieć”, bo uważam, że jest to niemożliwe. Bardzo się różnimy naszym sposobem myślenia, postrzegania świata i komunikowania się, co
nie oznacza, że nie jest możliwe prawdziwe i głębokie porozumienie między nami. Kobieta nie musi się stać mniej kobieca, a mężczyzna mniej męski, aby się ze sobą dogadali. Dlatego na pierwszym miejscu chciałbym Panią prosić, aby nie przestawała Pani być sobą, co oznacza na pierwszym miejscu – być kobietą. Często słyszy Pani dziś od różnych osób, że kobiecość, tak jak była do tej pory postrzegana, stanowi jakieś ograniczenie czy wręcz wypaczenie człowieczeństwa. Słuchając tego można mieć wręcz wrażenie,
11 że trzeba przestać być kobietą, by stać się człowiekiem. Problem bierze się chyba z tego, że to męska wizja świata i wartości są przyjmowane jako obowiązujące – liczy się materia, władza, wielkie projekty... Jeśli ktoś w tym nie uczestniczy, nie może czuć się prawdziwie spełniony. A czy rodzenie i wychowywanie dzieci jest czymś małym? Czy wzięcie odpowiedzialności za rozwój najmłodszych istot ludzkich to mało? Uczenie ich pierwszych słów i gestów, dawanie poczucia bycia kochanym, poczucia bezpieczeństwa – to nic? Jestem głęboko przekonany, że te wspaniałe umiejętności należą do Pani natury i jest czymś absurdalnym, kiedy próbujemy to wypierać czy wręcz temu zaprzeczać. Bardzo Panią proszę, aby nigdy nie mówiła Pani sama o sobie „siedzę w domu i nic nie robię”. „Nic”, to znaczy przez cały dzień dbam o dom, aby innym się w nim dobrze mieszkało, aby mogli się posilić, kiedy wrócą ze szkoły i z pracy, aby zastali czyste i przyjemne wnętrze. Nie chodzi o to, by w tych wszystkich obowiązkach pozostawała Pani sama, ale by nie bała się Pani postrzegać swego powołania w braniu za nie odpowiedzialności i zachęcaniu innych do współpracy. Jednocześnie bardzo mi zależy, by nie dawała się Pani tą pracą wykańczać. Wiem, że ma Pani ogromne poczucie odpowiedzialności za dom, najczęściej znacznie większe niż osoby wokół Pani, ale często skutkuje to braniem wszystkich obowiązków tylko na siebie, bez angażowania innych, aż do wyczerpania sił. W efekcie nie tylko Pani jest przemęczona, ale także inni, szczególnie dzieci, nie mają okazji opanować praktycznych umiejętności potrzebnych w domu.
Wiem o tym, że jedną z istotnych przeszkód, która stoi na drodze do tego celu jest perfekcjonizm. Chciałaby Pani zrobić
Proszę Panią o odwagę bycia szczęśliwą i o to, by się Pani częściej uśmiechała.
wszystko tak dobrze, że okazuje się, że nikt inny nie jest w stanie Pani zastąpić. Często – choć nie zawsze – jest prawdą, że robi to Pani najlepiej ze wszystkich w domu, ale trzeba też czasami umieć zgodzić się na rzeczy nieidealne dla dobra siebie i innych. Poza szczególnymi sytuacjami ja, mężczyzna, potrzebuję do swego szczęścia nie kogokolwiek, ale właśnie Kobiety! Z całą jej delikatnością, wrażliwością, czułością i pięknem. Czuję się ważny i potrzebny, kiedy mogę zapewnić jej bezpieczeństwo, chronić ją, pracować dla niej. Będę naprawdę szczęśliwy tylko wtedy, kiedy Ona będzie szczęśliwa. Dlatego proszę Panią o odwagę bycia szczęśliwą i o to, by się Pani częściej uśmiechała. Pani uśmiech jest jedną z najpiękniejszych rzeczy, jakie spotykam w moim życiu. Ja wiem, że on powinien wynikać ze szczęścia, ale wiem także, że kiedy staramy się uśmiechać zewnętrznie, także nasze wnętrze staje się bardziej radosne. Bardzo Panią proszę, by broniła Pani swojej godności, którą tyle osób chce dziś zniszczyć. Widok Pani obnażonej publicznie przed innymi daje mi wprawdzie chwilową przyjemność, ale nie pozwala mi Pani PRZYJACIEL RODZINY 1/2018
12 RODZINA / Porady rodzinne szanować i mnie samego nie prowadzi do szczęścia. Wręcz przeciwnie – chcę na to patrzeć ciągle na nowo i za każdym razem jestem coraz bardziej nieszczęśliwy, aż do
Proszę mi wierzyć: kiedy się czegoś nie domyślam – najczęściej… naprawdę się nie domyślam, mimo moich starań. rozpaczy. Proszę nie wierzyć w to, że mężczyźni tego potrzebują. Na dłuższą metę takie wulgarne postrzeganie kobiety wydobywa z nich to co najgorsze i niszczy ich samych i innych wokół. Tym, czego ja naprawdę potrzebuję jest Pani piękno. Ja wiem, że brzmi to egoistycznie, ale tak jestem skonstruowany, że piękno zewnętrzne jest dla mnie ważne. To nie jest tak, że natura rozdziela piękno w sposób niesprawiedliwy i nic od Pani nie zależy. Myślę, że potrafię dostrzec Pani staranie o to, by wyglądać pięknie. Proszę więc, by podkreślała Pani swoją kobiecość swoim wyglądem, ubiorem, nie bała się poświęcać na to czas. Proszę mnie jednak nie zrozumieć źle – nie chodzi mi o to, by wyglądała Pani wyzywająco. To przyciąga wprawdzie mój wzrok, ale przesłania mi piękno wewnętrzne. Właściwie podkreślone piękno zewnętrzne podkreśla to co wewnętrzne, a nie zasłania. Na koniec chciałbym prosić, aby Pani starała się chociaż trochę lepiej zrozumieć mnie – Mężczyznę. Chodzi między innymi
o to, by nie zakładać mojej złej woli, kiedy nie możemy się porozumieć. Ja naprawdę jestem w komunikacji znacznie słabszy od Pani. Nie jest ona dla mnie tak ważna, nie musi być tak obszerna, nie potrzebuję w niej całego kontekstu i jestem w stanie zakomunikować i przyjąć nawet bardzo ważne sprawy w krótkich słowach. Obiecuję, że będę się starał poświęcać więcej czasu na rozmowy z Panią, także na tematy, które nie wydają mi się aż tak ważne, tylko dlatego, że jest to ważne dla Pani. Ale jednocześnie proszę o zrozumienie, że ja potrzebuję dla siebie chwil samotności, może szczególnie wtedy, gdy coś mi nie wychodzi lub gdy nie układa się między nami. To naprawdę nie jest skierowane przeciw Pani, ja po prostu muszę czasami pobyć sam ze sobą, zwłaszcza w chwilach trudnych, podczas gdy Pani w takich momentach woli być z kimś bliskim.
Pani uśmiech jest jedną z najpiękniejszych rzeczy, jakie spotykam w moim życiu.
Proszę mi wierzyć: kiedy się czegoś nie domyślam – najczęściej... naprawdę się nie domyślam, mimo moich starań. Proszę więc o prostsze i bardziej bezpośrednie komunikaty, kiedy Pani ode mnie czegoś oczekuje; wtedy znacznie szybciej to zrobię. Niech Pani nie da sobie też sobie wmówić, że „i tak chodzi mi tylko o jedno”, bo choć
13
List może być sposobem na bardzo osobisty przekaz uczuć bywam egoistyczny, to moim najgłębszym pragnieniem jest to, by była Pani szczęśliwa. Nie da się oczywiście ukryć, że bliskość fizyczna jest dla mnie ważna, ale nie oznacza to, że pragnienie tej bliskości jest skierowane przeciwko Pani – to dla mnie po prostu bardzo ważny element relacji z Panią. Chciałbym też, by... była Pani mądrze wymagająca. Oznacza to dla mnie, by pomagała mi Pani się poprawiać, ale jednocześnie była bardzo cierpliwa. Ja naprawdę chcę być lepszy, ale często nie umiem tego zrobić bez Pani pomocy. Nie wszystko mi wychodzi, a pewnych rzeczy w ogóle nie potrafię przeskoczyć. Proszę, by Pani to zaakceptowała, ja ze swojej strony obiecuję się bardziej postarać akceptować Pani ograniczenia.
Droga Pani, proszę wierzyć, że jest Pani dla mnie ogromnie ważna, że bez Pani nie umiem być do końca szczęśliwy i myślę, że Pani też nie może być szczęśliwa beze mnie. Bądźmy więc w pełni sobą – Kobietą i Mężczyzną – bądźmy razem i bądźmy szczęśliwi. Z poszanowaniem Współczesny Mężczyzna
Janusz Wardak – od 23 lat szczęśliwy mąż i ojciec dziesięciorga dzieci w wieku od 2 do 21 lat. Jeden z założycieli Akademii Familijnej. Stały gość audycji „Wychowywać, ale jak?” w Radiu Warszawa. Kilkuletni wicedyrektor szkoły dla chłopców „Żagle” Stowarzyszenia „Sternik”. Aktualnie trener i niezależny doradca PRZYJACIEL RODZINY 1/2018
14 RODZINA / Wychowanie
SZCZĘŚLIWA CÓRKA, KTÓRA MA SZCZĘŚLIWYCH RODZICÓW! Agnieszka Caban
Rolą rodziców jest przygotowanie córki do samodzielnego życia Żeby wychować córkę na szczęśliwą kobietę najlepiej zapewnić jej dojrzałych, kochających się rodziców, którzy nie zaniedbują relacji między sobą, wszystko poświęcając dzieciom lub pracy. Rozwój obu relacji jest korzystny, wzajemnie dopełniający – mama przytuli, nakarmi, nauczy poruszania się w świecie uczuć, okazywania czułości, ukaże pierwowzór kobiecego wdzięku i delikatności. Z niektórymi sprawami można się udać tylko do niej. Jej zadaniem jest stworzyć taką więź z dzieckiem, by czuło się bezpieczne, po-
trafiło się kontrolować, a zadaniem ojca jest tak przygotowywane dziecko wprowadzać w świat zewnętrzny. W wieku 4-12 lat córka jest wpatrzona w ojca, który ma szansę wtajemniczać ją w świat wartości, życiowe pasje, sport, muzykę, literaturę – wszystko to, czym sam żył i żyje nadal. To tata zabiera córkę w interesujące miejsca, coś pokazuje, opowiada z iskrą w oku, wytłumaczy – to też daje jej poczucie bezpieczeństwa i więzi. Ojciec niejako przekazuje jej siłę, stanowczość, zaraża pasją, stawia wyzwania i nie obawia się wysyłać sygna-
15 łów, gdy coś jest nie tak, nad czymś trzeba popracować lub zmienić. To on zazwyczaj uczy jazdy na rowerze i nie pozwala zbyt łatwo wygrywać w szachy – przygotowuje córkę w ten sposób do twardych i realnych warunków dorosłego życia. Jednym z najważniejszych przekazów, jakie powinien skierować do córki, są otwarte komunikaty, że jest piękną, ale i mądrą, dobrą osobą, by miała wysokie poczucie własnej wartości, które ochroni ją przed nieodpowiednimi mężczyznami. Taka córka jest świadoma swego piękna, ale nie jest dla niej ono jedynym wyznacznikiem wartości, której potwierdzenia w innym razie potrzebuje szukać u płci przeciwnej. Właśnie od ojca córka może nauczyć się radzenia sobie z porażkami, pewnej twardości, walki o wartości i prawdę – co jest możliwe również dzięki rozwijaniu się poprzez podejmowanie niektórych ryzyk w życiu. Mama powie „stój” nad małym uskokiem, tata powie „skacz” i porwie jej serce ku przygodzie. Mama chroni inaczej niż tata. Oba zachowania są wskazane, o ile są dojrzałe, ale ostatecznie córka ma wyjść z domu rodzinnego przygotowana do samodzielnego życia w świecie. Rodzice nie wychowują jej dla siebie. Muszą o tym pamiętać i nie przestawać być hojnymi w miłości i akceptacji. Wymuszanie, narzucanie realizacji własnych planów i ambicji matki czy ojca zwykle jest bardzo toksyczne. Wzajemna relacja może ulec osłabieniu, a przyszłość córki skierowana na tory, które mogą ją unieszczęśliwić. Jej talenty, pasje i zainteresowania mogą nie wydawać się rodzicom odpowiednie i korzystne z ich punktu widzenia. Gdy dajemy córce wystarczającą przestrzeń, by np. wybrała zawód, który
sprawi, że może robić w życiu to, co kocha, do czego ona czuje się stworzona ‒ pozwalamy jej rozwinąć skrzydła i wziąć odpowiedzialność za własne, a nie cudze decyzje. Nawet jeśli popełni błąd, może się na nim wiele nauczyć bez obciążania winą i żalem
Jeśli rodzice chcą wychować córkę na szczęśliwą kobietę, muszą bezwzględnie dbać o swój związek, troszczyć się o wzajemne relacje. swoich bliskich. Błędów nie unikniemy ani my, ani nasze dzieci. Musimy je wkalkulować w naszą ludzką kondycję, jednocześnie będąc wierni wartościom, zdolnościom i predyspozycjom wpisanym w nasze serce. Nasza rola polega raczej na tym, by pomóc córce odkryć to, co w niej drzemie, co może być jej życiową misją. Mamy mądrze towarzyszyć, a nie autorytarnie zatwierdzać lub narzucać własne wizje. Duchowe towarzyszenie będzie objawiać się byciem z nią na dobre i na złe, dawaniem oparcia, zwłaszcza w trudnych chwilach, gdy przeżywa cierpienie, musi wyciągnąć wnioski, podjąć jakieś decyzje, przetrwać czy dojrzeć do czegoś. To proces gdzie nic nie dzieje się na zawołanie. Jeśli rodzice chcą wychować córkę na szczęśliwą kobietę, muszą bezwzględnie dbać o swój związek, troszczyć się o wzajemne relacje, które mogą mieć cudowną moc zwielokrotniania najprawdziwszej miłości, która daje życie, szczęście i niezastąpiony, wręcz bezcenny PRZYJACIEL RODZINY 1/2018
16 RODZINA / Wychowanie dobry przykład. To on jest najlepszym nauczycielem, wychowawcą i fundamentem. Dlatego szczęśliwa jest ta córka, która ma szczęśliwych rodziców, którzy dbają o swój związek także wtedy, gdy po nocach płaczą im małe oseski, gdy praca próbuje ich po-
W okresie dorastania córki najmądrzejszą radą jest okazywanie naszego zaangażowania, zainteresowania bez oczekiwania na wzajemność... chłonąć i odzierać z resztek czasu i sił, gdy dzieci zaczynają zwracać się bardziej ku rówieśnikom, gdy wreszcie odchodzą z domu, zostawiając tzw. puste gniazdo. Jeśli miłość w relacji małżonków rozwija się przez te wszystkie lata, nie poprzestając na zakochaniu, tzw. obowiązkach czy przyzwyczajeniu, nie zawiesza się na kryzysach, to odejście kochanej córeczki nie boli aż tak, zwłaszcza matki. Jej podstawową relacją, w której ma oparcie jest ta z mężem. Pielęgnowana na bieżąco miłość małżeńska nie pozwoli odczuwać wzmożonej pustki. Tacy rodzice żyją ze świadomością, że troszcząc się o wzajemną miłość, troszczą się w sposób doskonały o szczęście tej córeczki, która jest owocem, a nie jedynym celem tej miłości. Niejako wdrukowują przesłanie wiernej, szlachetnej, bezinteresownej miłości w jej pamięci, sercu i nieuświadomionych dążeniach jak oprogramowanie do komputera.
To najlepszy fundament, jaki mogą położyć pod jej szczęście i to na całe życie. Warto tworzyć w domu atmosferę stabilizacji i równowagi, wspierać w córce kształtowanie woli (pracę nad nawykami, charakterem), zamiłowanie do porządku, rozwój pasji, przyjaźni. Wykorzystujmy ten potencjał w relacji z nią. Nie rozmawiajmy z nią głównie o bieżących sprawach i obowiązkach, lekcjach. Bądźmy jej powiernikami. Córka zwykle jest bardziej skłonna do rozmów i zwierzeń przed snem. Sami okażmy jej zaufanie, podając przykłady z własnych doświadczeń, ale przy zachowaniu roztropności – nie obciążając jej zbyt mocnym balastem własnych przeżyć. Warto jej czytać przed snem książki, które mogą stać się okazją do bardzo cennych rozmów i otwartych dyskusji na temat jej własnych problemów, pragnień czy wątpliwości. Niezmiernie ważne są jednak nie tylko rozmowy, ale przekaz czułości warunkujący normalny, zdrowy rozwój. Przytulanie, uściski, pieszczoty bardzo pomagają w pogłębianiu wzajemnych więzi, dają poczucie bezpieczeństwa, bliskości i miłości – możemy być bardzo zaskoczeni, jak będą rosnąć córce skrzydła, jak łatwo będzie otwierała się i dzieliła swoimi przeżyciami. Pozwólmy jej na nie, na jej - a nie na naszym dorosłym poziomie. Dziewczynki mają zwykle zaniżoną samoocenę w porównaniu do chłopców. Oboje rodzice powinni im otwarcie mówić o konkretnym dobru i pięknie w nich drzemiących i w praktyce wykorzystywać ich mocne strony w pracy nad słabościami bez zbytniego skupiania się na niedociągnięciach. Podkreślajmy zdecydowanie to, co widzimy
17
Miłość rodziców dodaje córce skrzydeł dobrego, aby komunikaty od nas płynące nie przytłaczały córki, ale motywowały ją. Dajmy też trochę beztroski, wspólnego czasu wolnego, który można dowolnie wypełnić. Wielość zajęć dodatkowych może skraść nam bezcenną relację. W okresie dorastania córki najmądrzejszą radą jest okazywanie naszego zaangażowania, zainteresowania bez oczekiwania na wzajemność... „Róbmy swoje” mimo pozornego chłodu i dystansu w stosunku do nas, a naiwnej uległości wobec rówieśników – mówmy, że kochamy, przytulajmy, wysłuchujmy, okazujmy akceptację, jednocześnie stawiając zdrowe granice. Znajdujmy indywidualny czas tylko dla córki i spędzajmy go tak, jak ona tego pragnie, a niekoniecznie jak my byśmy woleli... To nie jest już etap zafascynowania rodzicami, zapatrzenia
się w nich. Teraz możemy dostrzec owoce tego, co włożyliśmy w relację z córką mniej więcej do 12. roku życia. Na tym etapie zaczyna intensywniej dojrzewać w innych relacjach i to jest jak najbardziej prawidłowy kierunek, aby nauczyła się w przyszłości dystansować w stosunku nie tylko do nas, ale siebie samej, znajomych i przyjaciół po etapie nieuniknionych zawodów. Dzięki temu stanie się dojrzałą osobą, potrafiącą niezależnie myśleć i podejmować decyzje, nie opierając się bezkrytycznie na zapatrywaniach jej otoczenia. Agnieszka Caban, szczęśliwa żona Marka, mama piątki dzieci, współzałożycielka Fundacji na Rzecz Wspierania Rodziny „Źródła” oraz NSP „Źródła”, nauczyciel, tutor, trener kreatywności. PRZYJACIEL RODZINY 1/2018
18 RODZINA / Okiem prawnika
MASZ PRAWO DO REKLAMACJI! mec. Michał Mosakowski
Jeśli zakupiony sprzęt nie działa, korzystaj z przysługujących Tobie praw Doświadczenie adwokata pokazuje, że większość osób nie jest świadoma podstawowych praw, które dotyczą każdego konsumenta. Dzieje się tak m.in. z uwagi na brak właściwych działań informacyjnych pogłębiających świadomość obywateli, z drugiej zaś strony jest to spowodowane ogromem prac legislacyjnych, które niosą za sobą częste zmiany przepisów. Konsumentem jest osoba fizyczna dokonująca z przedsiębiorcą czynności prawnej, która nie jest związana bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową. Przykład: Jan Kowalski, prowadzący własną firmę, kupuje komputer z przeznaczeniem do nauki dla własnego dziecka – działa jako konsument. Normy regulujące prawa konsumentów odnajdziemy w ustawie o prawach konsumenta z 30 maja 2014 r. oraz Kodeksie cywilnym (k.c.). Konsument ma dwie możliwości reklamacji towaru – na podstawie rękojmi lub gwarancji.
Powołanie się na zasady rękojmi jest uregulowane w art. 556 i dalszych k.c. Przewiduje ona odpowiedzialność sprzedawcy względem kupującego, jeżeli rzecz sprzedana ma wadę fizyczną lub prawną. Wady fizyczne – niezgodność zakupionego towaru z umową: a. nie ma właściwości, które powinien mieć ze względu na cel oznaczony w umowie, np. aparat wodoodporny nie działa w wodzie; b. nie posiada właściwości, o których istnieniu sprzedawca zapewniał kupującego i pokazywał próbkę, np. farba nie nadaje się do malowania określonego rodzaju powierzchni; c. nie nadaje się do celu, o którym kupujący poinformował sprzedawcę przy zawarciu umowy, a sprzedawca nie zgłosił zastrzeżenia co do takiego przeznaczenia, np. buty do gry w piłkę halową ślizgają się;
19 d. został wydany w stanie niezupełnym, np. komputer sprzedano bez ładowarki; e. nie nadaje się do użycia z uwagi na jego wadliwy montaż lub uruchomienie przez sprzedawcę lub osobę trzecią, za którą ponosi on odpowiedzialność, jak i w przypadku gdy złożenie określonego sprzętu (np. mebli) zostało przeprowadzone samodzielnie przez konsumenta, zgodnie z instrukcją. Jeśli wada fizyczna została stwierdzona przed upływem roku, wówczas przyjmuje się domniemanie, że wada lub jej przyczyna istniała w chwili przejścia niebezpieczeństwa na kupującego. Wadami prawnymi towaru są m.in. sytuacje, gdy w stosunku do towaru istnieją prawa wobec osób trzecich (np. zastaw) lub dana rzecz nie jest własnością sprzedającego. Zalicza się do nich również sytuacje, gdy ograniczenia w korzystaniu lub rozporządzaniu rzeczą wynikają z decyzji lub orzeczenia właściwego organu. W ramach rękojmi konsument może: skorzystać z wymiany towaru na nowy, naprawy wadliwego towaru, obniżenia ceny oraz gdy wada towaru jest istotna – odstąpić od umowy. Sprzedawca może odmówić wymiany lub naprawy towaru, jeżeli jest to niemożliwe (np. w przypadku zaniechania jego produkcji) albo wiązałoby się to z poniesieniem nadmiernych kosztów (np. wystarczy wymiana jedynie części danego towaru). W takiej sytuacji sprzedawca może zaproponować inne rozwiązanie. Należy zastrzec, że konsument może w takim przypadku zmienić swoje pierwotne roszczenie i żądać doprowadzenia towaru do stanu
zgodnego z umową w oparciu o inną przewidzianą prawem możliwość. Sprzedawca winien wymienić wadliwy towar lub naprawić w rozsądnym czasie bez nadmiernych niedogodności dla kupującego. Reklamacja towaru z tytułu rękojmi przysługuje nam w ciągu dwóch lat, a w przypadku wad nieruchomości – przed upływem pięciu lat od dnia wydania rzeczy. Podane terminy nie znajdują zastosowania, jeżeli sprzedawca podstępnie zataił wadę towaru. W przypadku, gdy przedmiotem sprzedaży jest używana rzecz ruchoma, może dojść do umownego ograniczenia odpowiedzialności sprzedawcy, jednak nie może być to mniej niż rok od dnia wydania rzeczy kupującemu. Sprzedawca nie może uzależniać przyjęcia reklamacji od faktu okazania przez nas paragonu fiskalnego. Dowodem zakupu może być m.in. wydruk z historii rachunku bankowego (z karty płatniczej), korespondencja e-mail czy relacja świadków. Należy również wyjaśnić, co w przypadku, gdy po zakupie jakiegoś towaru w sklepie chcemy go zwrócić lub wymienić z przyczyn innych niż niezgodność towaru z umową. Przykładowo kupiliśmy jakąś rzecz pod wpływem impulsu, bądź też akurat od kogoś otrzymaliśmy daną rzecz tego samego dnia. Tutaj nasze prawa niestety kształtują się odmiennie niż miało to miejsce w przypadku wad towaru, bowiem możliwość wymiany lub zwrócenia ze zwrotem ceny zależy od dobrej woli przedsiębiorcy.
adwokat Michał Mosakowski, www.adwokatmosakowski.pl PRZYJACIEL RODZINY 1/2018
20 CENTRUM / Nasze działania
SPOTKANIE OBROŃCÓW CYWILIZACJI ŻYCIA
Ruch Obrońców Cywilizacji Życia każdego miesiąca przyjmuje nowych członków
Ponad 30 Obrońców Cywilizacji Życia (OCŻ) ze Śląska i okolic spotkało się w Katowicach. Spotkanie rozpoczęło się Mszą Świętą w intencji członków wspólnoty, koncelebrowaną przez ks. dr. Przemysława Drąga – dyrektora Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin oraz ks. Wojciecha Ignasiaka – kierownika Ośrodka Profilaktyczno-Szkoleniowego im. ks. F. Blachnic-
kiego w Katowicach, z którego gościnności skorzystaliśmy. Po Mszy Świętej zebrani oddali cześć relikwiom św. Joanny Beretty Molli – patronki wspólnoty. Druga część spotkania przeznaczona była na bliższe poznanie się, luźne rozmowy i wymianę poglądów na tematy związane z ochroną życia, rodziny oraz kwestiami organizacyjnymi.
5 LAT NA STRAŻY WARTOŚCI Działania Centrum Życia i Rodziny to odpowiedź na podważanie przez współczesną kulturę, media i instytucje, wartości wyrosłych z dziedzictwa cywilizacji i kultury chrześcijańskiej. Ostatnie 5 lat działalności Centrum Życia i Rodziny obfitowało w liczne kampanie. Tylko w ostatnim roku Fundacja zebrała
aż 60 tys. podpisów pod petycją „W obronie sumienia” broniącą lekarzy kierujących się sumieniem w codziennej praktyce, udzieliło pomocy dla Domu Samotnej Matki w Chyliczkach, wspierało dr Katarzynę Jachimowicz, która wygrała sprawę sądową o wolność sumienia w Norwegii.
21
POLACY PRZYWRACAJĄ SUMIENIE NORWEGII Dr Katarzyna Jachimowicz podjęła walkę o ochronę sumienia lekarzy w Norwegii i wytoczyła proces Państwu Norweskiemu za bezprawne zwolnienie jej z pracy. Dzięki wsparciu naszych Darczyńców wygrała proces w II instancji – co jest ewenementem na skalę światową. W ramach akcji „Przywróćmy sumienie Norwegii” organizowanej przez Centrum Życia i Rodziny, zebraliśmy i przekazaliśmy pani Doktor 60 tys. zł potrzebne na pomoc prawną podczas procesu. Pozytywny wyrok sądu w norweskim Skien daje nadzieję na zmianę prawa w Norwegii i ochronę sumienia lekarzy przed szykanami ze strony władz publicznych. Doktor Jachimowicz jest polską lekarką zwolnioną
z pracy za odmowę wykonywania wątpliwych moralnie procedur medycznych, niezgodnych z etyką lekarską i jej sumieniem (zakładanie spiral domacicznych powodujących poronienia). Z najświeższych informacji wynika, że proces będzie kontynuowany w Sądzie Najwyższym Norwegii, gdyż od wyroku II instancji odwołała się gmina która wcześniej rozwiązała umowę o pracę z Panią Doktor. Tak więc batalia o wolność sumienia lekarzy w Norwegii będzie trwała dalej. Zachęcamy do dalszej pomocy polskiej lekarce w tej niezwykle ważnej sprawie, która może rzutować również na prawodawstwo w innych krajach.
WARTO ROZMAWIAĆ O ŻYCIU I RODZINIE 28 grudnia 2018 r. wzięliśmy udział w specjalnym odcinku programu „Warto rozmawiać”. Wraz z przedstawicielami innych organizacji rozmawialiśmy o działaniach podejmowanych na rzecz życia i rodziny. W studiu wystąpił prezes Centrum Życia i Rodziny, Paweł Kwaśniak, który miał silne wsparcie Zespołu Fundacji zasiadającego na widowni. W czasie programu podniesiono kwestię obrony klauzuli sumienia lekarzy. Paweł Kwaśniak przedstawił akcje, które przeprowadziliśmy na rzecz dobrego imienia prof. Bogdana Chazana oraz na rzecz dr Katarzyny Jachimowicz – zwolnionej za obronę życia dzieci nienarodzonych. Prezes Centrum Życia i Rodziny zapowiedział kontynuację kampanii oraz zaprosił widzów na naszą stronę internetową www.czir.org.
Prezes Paweł Kwaśniak w studiu TVP
Izabela Mosakowska, Centrum Życia i Rodziny PRZYJACIEL RODZINY 1/2018
22 CENTRUM / Fotorelacje 26 października 2017 r. miał miejsce IV Kongres Życia i Rodziny zatytułowany ”Rewolucja kulturowa dzisiaj: społeczeństwo, szkoła, rodzina”. Kongres zaszczyciło: • 7 prelegentów • 35 przedstawicieli Szkół Przyjaznych Rodzinie • 200 uczestników
Centrum 23 Życia i Rodziny
ODLICZ OD PODATKU PIENIĄDZE PRZEKAZANE NA WSPARCIE CENTRUM ŻYCIA I RODZINY
Kto może odliczyć? Każdy Darczyńca, wspierający finansowo Centrum Życia i Rodziny może odliczyć przekazane datki od podstawy opodatkowania.
Ile można odliczyć? Można odliczyć całą przekazaną kwotę, jednak nie więcej niż 6% wykazanego w deklaracji dochodu.
Jak należy to udokumentować? Należy posiadać bankowe lub pocztowe potwierdzenie przekazania darowizny z wyraźnie wskazanym obdarowanym.
Co w sytuacji, kiedy dowody wpłaty nam zginęły? Można napisać do nas z prośbą o wystawienie zaświadczenia, w którym potwierdzimy otrzymanie wsparcie.
Masz więcej pytań w sprawie darowizny? Napisz do nas na biuro@czir.org PRZYJACIEL RODZINY 1/2018
24 CENTRUM / Nasze działania
5 LAT DROGI JUŻ ZA NAMI Z prezesem Centrum, Pawłem Kwaśniakiem, rozmawia Izabela Mosakowska
Paweł Kwaśniak, prezes Centrum, prywatnie mąż i ojciec, miłośnik historii Polski Kiedyś powiedział Pan takie zdanie: „Widocznie robimy coś dobrego, skoro tak bardzo nas atakują”. Jak to jest iść ciągle pod prąd? Bronić wartości podstawowych, które przez środowiska lewicowo‒feministyczne są spychane na drugi plan? Czy czasem nie dopada zniechęcenie? To, co robimy w Centrum Życia i Rodziny, wynika wprost z dziedzictwa naszej wiary i kultury, z dziedzictwa cywilizacji chrześcijańskiej. Jest to dziedzictwo które wydawało wspaniałe owoce w przeszłości, a które przynajmniej od czasu Oświecenia i Rewolucji Francuskiej jest nieustannie atakowa-
ne i burzone. Można odnieść wrażenie, że dla milionów Europejczyków wszystko, co działo się przed tym okresem historii, jest bez znaczenia a nawet godne potępienia. Jedynie wszelkiego rodzaju ruchy rewolucyjne, uderzające po kolei w fundamenty naturalnego ładu są ukazywane jako ciekawe, godne naśladowania i rozwijania. Przeżywamy obecnie nową, kto wie, czy nie najbardziej niebezpieczną z odsłon tej permanentnej rewolucji, przejawiającej się m.in. w zakwestionowaniu płci biologicznej człowieka, podważaniu prawa do życia kolejnych grup ludzi, rozbijaniu małżeństwa i rodziny, czyli fundamentów praw-
25 dy o człowieku i jego naturze. Nikt, kto to dostrzega, nie może trwać w bezczynności. Trzeba ruszyć i stanąć po stronie prawdy. A robiąc to, wystawiać się na ataki. Są one nieuniknione, jednak należy przyjmować je ze spokojem i dalej robić to co słuszne. Z ufnością i pokojem w sercu. W 2016 roku Centrum Życia i Rodziny było zaangażowane w zbieranie podpisów pod projektem ustawy „Stop aborcji”. Projekt jednak został odrzucony, choć jak się wydawało większość posłów jest „pro-life”. Co się stało? Czy „dobra zmiana” jest rzeczywiście dobrą zmianą? Upadek tego projektu całkowitej ochrony życia dzieci nienarodzonych pokazał jasno, że dla obozu rządzącego, a przynajmniej jego kierownictwa sprawa ta nie jest priorytetowa. I choć można się było spodziewać oporu w uchwaleniu społecznego projektu ustawy, to jego nagłe, całkowite odrzucenie było niespodziewane i zaskakujące. Tzw. czarne protesty odniosły zakładany skutek. W tej sytuacji niektórzy obrońcy życia łudzili się jeszcze, że złożony w drodze petycji równoległy do inicjatywy „Stop aborcji” projekt Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia znajdzie uznanie posłów. Po miesiącach kluczenia i przesyłania projektu z komisji do komisji, należy ostatecznie uznać go za martwy. Jest to kolejne zwycięstwo środowisk organizujących czarne protesty… W tej sytuacji Fundacje Kai Godek oraz Magdaleny Korzekwy-Kaliszuk zebrały rekordową jak do tej pory liczbę 830 tys. podpisów pod projektem ustawy eliminującym z prawa tzw. przesłankę eugeniczną. Deklaracje wysokich przedstawicieli władz, z Prezydentem RP, byłą Premier Beatą Szy-
dło, czy Marszałkiem Senatu RP dają nadzieję na uchwalenie tej nowelizacji. Projekt ma też wielokrotnie wyrażane poparcie Episkopatu Polski. Co ciekawe, równolegle z projektem społecznym pojawił się w Trybunale Konstytucyjnym wniosek grupy posłów o zbadanie zgodności z Konstytucją zapisu zezwalającego na wykonanie aborcji, gdy zachodzi
Nasza Fundacja została powołana po to, aby bronić i promować ochronę życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci, oraz rodzinę opartą na małżeństwie kobiety i mężczyzny otwartym na przyjęcie i wychowanie dzieci.
duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia lub nieuleczalnej choroby dziecka. Ta zbieżność zdarzeń jest bardzo ciekawa. Wyrok TK uznający przesłankę aborcyjną za niekonstytucyjną prawdopodobnie uczyni bezprzedmiotowym uchwalenie projektu „Zatrzymaj aborcję”. I odwrotnie, uchwalenie projektu uczyni bezprzedmiotowym wniosek do Trybunału. Istnieje jednak również niebezpieczeństwo swego rodzaju gry politycznej projektem ustawy oraz wnioskiem do TK, która może opóźniać a nawet zablokować zwiększenie zakresu ochrony życia. Oby tak się nie stało. PRZYJACIEL RODZINY 1/2018
26 CENTRUM / Nasze działania Należy pamiętać, że do końca kadencji tego parlamentu zostały jeszcze tylko niecałe dwa lata. Do tej pory zaś pod rządami Prawa i Sprawiedliwości, z mocy prawa zabito w Polsce ponad dwa tysiące dzieci! Dzieje się tak, pomimo obietnic wyborczych składanych przez obecną większość parlamentarną podczas kampanii w 2015 roku. Czy rok 2018 przyniesie przełom i morderstwa dzieci z powodu podejrzenia u nich choroby zostaną zatrzymane? Jest nadzieja oparta na deklaracjach najważniejszych osób w państwie, nastawienia dużej części społeczeństwa dla tej sprawy oraz poparcia księży biskupów. Niewątpliwie potrzebna jest mobilizacja modlitewna oraz działania przekonujące parlamentarzystów do realnej a nie deklaratywnej obrony życia dzieci poczętych. Oby nie okazało się, że prędzej niż ochrona życia ludzkiego będzie uchwalona w Polsce ustawa o ochronie zwierząt, pod którą podpisał się sam lider partii rządzącej. Co uważa Pan za największy sukces Centrum Życia i Rodziny? Nasza Fundacja została powołana po to, aby bronić i promować ochronę życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci, oraz rodzinę opartą na małżeństwie kobiety i mężczyzny otwartym na przyjęcie i wychowanie dzieci. Mając to nieustannie na uwadze, nie chciałbym skupiać się na jednostkowych, wymiernych sukcesach, które można wyrazić w liczbach. Oczywiście szereg tego typu mniejszych lub większych sukcesów zanotowaliśmy i możemy o nich przeczytać np. na stronie internetowej Fundacji, czy też w okolicznościowej broszurze wydanej na 5-lecie Centrum. Jednak za największy sukces uważam prze-
konanie tysięcy Polaków do tego, że należy czynnie angażować się w sprawy, które leżą nam na sercu. Przyjaciele naszej Fundacji podejmują bowiem we własnych środowiskach różnorodne działania, do których ich zapraszamy. Skoro jesteśmy i wspólnie, odważnie upominamy się o sprawy fundamentalne, jest nadzieja na zatrzymanie rewolucji i przywrócenie ładu opartego na chrześcijaństwie. Oczy Europy i świata są obecnie zwrócone na Polskę. Mamy w toczącej się batalii ogromną rolę do odegrania. Stąd nasze wysiłki, aby ten płomień prawdy w Polsce nie wygasł, aby stawał się coraz większy i zapalał do działania wiernych naszemu wspólnemu dziedzictwu Europejczyków i nie tylko. Czy po pięciu latach działalności Centrum Życia i Rodziny może Pan stwierdzić, że życie i rodzina są do obronienia przed falą demoralizacji, która zalewa nas z Zachodu? Procesy polityczne i społeczne, które mają na celu zniszczenie naturalnego porządku są niezwykle szybkie. Obserwując je, szczególnie na Zachodzie, możemy już mówić o Europie postchrześcijańskiej. Polska zaś nie jest samotną wyspą. Wszelkie niebezpieczne prądy, które szaleją, szczególnie za naszą zachodnią granicą, docierają do nas i systematycznie wpływają również na nasze społeczeństwo. Wszystko to sprawia, że, po ludzku rzecz biorąc, nadzieje na zwycięstwo są niewielkie. A jednak musimy pamiętać, że mamy potężną broń, jaką jest prawda. Ufni w Bożą Opatrzność róbmy to, co do nas należy. Modlitwa, dobre wychowanie naszych dzieci, solidna edukacja, uczciwość, zaangażowanie społeczne, to środki, które pozwalają nam trwać na straży prawdy. Nasza Fundacja stara się
27
O sile Centrum stanowią wolontariusze i dobroczyńcy. Jest nas coraz więcej! używać tych wszystkich narzędzi i zachęca tysiące Polaków do tego samego w swoich rodzinach, miejscach pracy, szkołach, instytucjach publicznych. Ktoś słusznie kiedyś zauważył, że zdecydowana większość instytucji broniących życia i rodziny jest katolicka. Centrum Życia i Rodziny jest organizacją świecką. To pomaga czy utrudnia walkę o podstawowe prawa człowieka? Nie nazwałbym Centrum organizacją świecką, ale organizacją świeckich. Nie jesteśmy organizacją instytucjonalnie zależną od Kościoła katolickiego, natomiast wszyscy jesteśmy katolikami i jako świeccy katolicy służymy sprawom wypływającym wprost z nauczania Kościoła. Nieustająco odwołujemy się do prawd katechizmowych, na-
uczania papieży, przede wszystkim św. Jana Pawła II, którego dorobek w kwestii ochrony życia i rodziny jest przecież ogromny. Pamiętajmy jednak, że sprawy te są ważne nie tylko dla nas katolików, ale również dla innych ludzi, którzy w zwykłej uczciwości trwają na straży nienaruszalności życia i fundamentalnej roli rodziny. Jesteśmy zatem otwarci i praktykujemy współpracę również z niekatolikami, choć oczywiście w Polsce, jako kraju w większości katolickim, współpraca z naszymi biskupami, księżmi, siostrami zakonnymi i organizacjami katolickimi jest podstawowa i całkowicie naturalna.
Rozmowę przeprowadziła Izabela Mosakowska, Centrum Życia i Rodziny PRZYJACIEL RODZINY 1/2018
28 CENTRUM / Wydarzenia
ŚWIAT Francja i USA: wielki sukces Marszów dla Życia W drugiej połowie stycznia ulicami Waszyngtonu i Paryża przeszły Marsze dla Życia. Wzięło w nich udział kilkadziesiąt tysięcy osób. Uczestnicy wyrażali swój głęboki szacunek dla życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci. Hasłem tegorocznego Marszu w Waszyngtonie było: „Miłość ratuje życie”, a do zgromadzonych przemó-
Indie: przeciw życiu
wił prezydent USA Donald Trump, który podkreślił, że obecnie obwiązujące prawo aborcyjne należy zmienić. Z kolei Marsz dla Życia w Paryżu otrzymał specjalne błogosławieństwo od papieża Franciszka. I choć wydarzenie zostało zakłócone przez kobiety związane z feministyczną grupą „Femen”, odniosło wielki sukces.
Kanada: powrót edukacji seksualnej
Prestiżowe czasopismo medyczne „The Lancet” podaje, że w Indiach w łonie matki jest zabijane co trzecie dziecko. W 2017 roku oznaczało to aż 15 mln aborcji. Najczęściej dokonywano jej za pomocą pigułki wczesnoporonnej. Buddyzm i hinduizm – dwie dominujące religie w Indiach – niestety nie zachęcają do obrony życia dzieci nienarodzonych.
Edukacja seksualna wróci do szkół w kanadyjskiej prowincji Quebec. Obejmie ona już najmłodsze dzieci, które zaledwie w wieku kilku lat będą poznawały różne modele rodziny – w tym również jednopłciowej. Ponadto z biegiem czasu informacje będą rozszerzane o antykoncepcję, homofobię oraz stereotypy płciowe.
Niemcy: przełożono Boże Narodzenie
Czechy: nowa akcja obrońców życia
W niemieckim gimnazjum w Lüneburgu przełożono obchody Świąt Bożego Narodzenia na czas ferii, kiedy dzieci nie przychodzą do szkoły. Stało się to ze względu na skargę muzułmanki, która oświadczyła, że słuchanie pieśni związanych z obchodami tego święta, godzi w jej uczucia religijne.
Jak poinformowało Radio Watykańskie, obrońcy życia z Czech zorganizowali akcję antyaborcyjną polegającą na dołączaniu do testów ciążowych ulotek z treścią: „Jesteś w nieplanowanej ciąży i czujesz się zmuszona do aborcji? Pomożemy ci, abyś nie musiała podejmować decyzji pod presją”.
29
POLSKA „Zatrzymaj aborcję”
Skandaliczna broszura
Na początku stycznia odbyło się czytanie dwóch projektów ustaw dotyczących aborcji: „Zatrzymaj aborcję” oraz „Ratujmy Kobiety”. Drugi z nich zakładał liberalizację obowiązujących przepisów i został odrzucony już po pierwszym czytaniu. Pierwszy został skierowany do dalszych prac komisji. Projekt „Zatrzymaj aborcję” zakłada wycofanie z przepisów tzw. przesłanki eugenicznej. Uzyskał on silne poparcie społeczeństwa – ponad 800 tys. podpisów („Ratujmy kobiety” – nieco ponad 200 tys.), polityków, celebrytów oraz biskupów. W dniu czytania projektów oraz tydzień później odbyły się liczne manifestacje pro-life w wielu polskich miastach, które niejednokrotnie były zakłócane przez kontrmanifestacje feministyczne. W polskich szpitalach najczęściej dokonuje się zabiegów aborcji właśnie z powodu przesłanki eugenicznej (gdy dziecko jest chore).
Miasto Gdańsk sfinansowało broszurę promującą antykoncepcję oraz ruch LGBT. Jest to jeden z elementów programu edukacyjnego „Zdrovve love”. Akcja z założenia miała służyć propagowaniu zdrowej prokreacji. Jak podaje portal PCh24.pl „w książeczce znajdują się m.in. informacje dotyczące metod antykoncepcji, budowy narządów płciowych, ryzykownych zachowań seksualnych, a także metod zakładania prezerwatywy”.
GUS podał informację o mniejszej prawie o 10% liczbie osób korzystających z pomocy społecznej. Jest to najlepszy wynik od 2008 roku. Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Elżbieta Rafalska, podaje jako powód polepszającej się sytuacji materialnej nie tylko program 500+, ale również najmniejsze od lat bezrobocie oraz wzrost wynagrodzeń.
Zablokowane konto Marszu
Opublikowano ważny rejestr
Portal Facebook zablokował konto białostockiego Marszu dla Życia i Rodziny. „Powodem zablokowania były zdjęcia z Marszu dla Życia i Rodziny. Było ich kilkadziesiąt, na dwóch z nich Facebook znalazł banery ONR i Młodzieży Wszechpolskiej. Faktycznie tam były, ale oni po prostu szli w tym marszu. Nie powiem przecież fotografowi, żeby wybierał jakieś specjalne kadry” ‒ mówiła Polskiemu Radiu Agnieszka Siewiereniuk-Maciorowska, redaktor naczelna portalu „Dzień Dobry Białystok”.
Ministerstwo Sprawiedliwości opublikowało Rejestr Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym. Rejestr dzieli się na dwie części – z dostępem ograniczonym oraz publiczną. Można w nim odnaleźć m.in. przestępców, którzy dopuścili się przestępstwa na tle seksualnym ze szczególnym okrucieństwem, na dzieciach poniżej 15. roku życia oraz recydywistów.
Mniej biedy w kraju
Izabela Mosakowska, Centrum Życia i Rodziny PRZYJACIEL RODZINY 1/2018
30 WIARA / Rozważania
KOBIETA – DAR I TAJEMNICA ks. dr Przemysław Drąg
Pośród natłoku różnych informacji na temat ruchów feministycznych i żądań, jakie wysuwają często w dyskusjach, umyka nam prawdziwy sens życia i powołania kobiety. Wróćmy zatem do początku, do dzieła stworzenia i odkryjmy zamysł Boga wobec kobiety. Adam stworzony na obraz i podobieństwo Boga szybko odkrył, że żadna rzecz, żadne stworzenie nie jest w stanie wypełnić pustki egzystencjalnej, zaspokoić pragnienia spotkania z osobą. Nie potrafił nazwać tego pragnienia, ale zrozumiał, czym jest samotność człowieka. W relacji do tego pierwot-
nego smutku Adama Bóg postanowił stworzyć drugą osobę – równą co do godności i zdolności relacji. Święty Jan Paweł II w medytacji Bezinteresowny dar z siebie stwierdził, że kobieta jest ostatnim słowem Boga w dziele stworzenia. Dlatego jest najbliżej serca Boga i posiada zdolność empatii, zrozumienia oraz kochania Boga i człowieka, która praktycznie jest niedostępna mężczyźnie. Bóg chciał, aby mężczyzna i kobieta stali się pełnią prawdy o powołaniu człowieka do miłości. Kobieta jest szczególnym darem dla mężczyzny, który stopniowo powinien odkrywać jej tajemnicę i zrozumieć, jak pisze św. Jan Paweł II, że „Ona jest ze mnie i ona
31 jest dla mnie, i dzięki niej ja mogę stawać się darem, ponieważ ona sama jest darem dla mnie”. Pierwszy podstawowy wymiar istnienia kobiety to towarzyszenie, stawanie się przyjaciółką na drodze mężczyzny do odkrywania wymiaru miłości i odpowiedzialności. Ona jest blisko od początku życia każdego dziecka. Ona opiekuje się, słucha o sukcesach i porażkach, potrafi przytulić i zrozumieć bez słów. Jest siostrą, żoną, mamą, babcią, teściową, i zawsze blisko, zawsze strzegąc życia. Kobieta – geniusz miłości, uzdolniona, aby obdarowywać i czerpać radość z daru. Zachwyt nad pięknem, świat uczuć, empatię mężczyzna odkrywa zawsze w relacji do kobiety. Ona jest także skarbem, który z woli Boga został powierzony mężczyźnie, aby go strzegł i coraz lepiej rozumiał jego tajemnicę. Święty Jan Paweł II stwierdził, że został olśniony geniuszem kobiety i, kontemplując Maryję, zrozumiał, że kobieta jest zawsze mężczyźnie zadana. Podziw, odkrycie istoty kobiecości ma prowadzić do tego, aby każdy mężczyzna odważył się wziąć odpowiedzialność za miłość.
żeństwie, które staje się gwarancją realizacji pełnej seksualności człowieka. Analizując biblijny opis stworzenia człowieka (Rdz 1, 26; Rdz 2, 24), możemy stwierdzić, że właśnie macierzyństwo jest pierwszym i najbardziej wyjątkowym powołaniem kobiety. Zdolność do ofiarowania siebie w sposób, bezwarunkowy, bezinteresowny dar z siebie samej, sprawia, że to kobieta jest sanktuarium życia i ona strzeże życia dziecka, nawiązując z nim od początku dialog i relację niezrozumiałą dla nikogo z zewnątrz.
Bóg stwarzając mężczyznę i kobietę przenosi człowieka w wymiar komunii osób, zaprasza do jedności, którą może odkryć tylko człowiek, który kocha. Kobiecość oznacza przyszłość. Oznacza macierzyństwo, które jest szczególnym zawierzeniem życia człowieka u jego początku. Kobiecość wyznacza także wrażliwość i bliskość niezbędne do odkrywania, że w relacji mężczyzny i kobiety doświadczamy komplementarności asymetrycznej naszego bytu. Kobieta to wreszcie przestrzeń piękna, tęsknota za pierwotną bliskością i jednością z Bogiem i drugim człowiekiem.
Kobieta – dar i tajemnica. Dar ciągle niedoceniany. Tajemnica ciągle nieodkryta. Może warto zamiast dyskutować z ideologią feministyczną, gender, po prostu zachwycić się kobietą, pozwolić jej stać się kimś, kim z natury jest. Może warto po prostu pozwolić jej kochać i zadbać, by czuła się kochana?
Mężczyzna i kobieta powołani do miłości mogą zrealizować ją w pełni tylko w mał-
„Ogromna jest siła duchowa kobiety. Raz wyzwolona, zdobywa się na męstwo o wiele większe, na taką gotowość do ofiar, o której trudno nieraz myśleć mężczyźnie” – napisał Jan Paweł II. Czyż można się zatem dziwić, postawie św. Joanny Beretty Molli, która wobec dramatycznego wyboru: ocalić życie dziecka czy ocalić swoje życie, z ogromną odwagą i wiarą żąda, aby lekarze najpierw walczyli o życie dziecka? Tylko kobieta i matka potrafi zrozumieć, co wtedy działo się w sercu św. Joanny. Czyż można zanegować miłość?
Ks. dr Przemysław Drąg, ukończył WSD w Rzeszowie. Studiował prawo kanoniczne na Uniwersytecie w Nawarze oraz teologię małżeństwa i rodziny w Instytucie Jana Pawła II w Rzymie. Od 2011 r. pełni funkcję dyrektora Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin Konferencji Episkopatu Polski. PRZYJACIEL RODZINY 1/2018
32 POLSKA / Historia
GWIAZDA POLAKÓW: KRÓL JADWIGA Michał Wałach Węgrzy mają świętego Stefana, Czesi świętego Wacława, a Rusini świętego Włodzimierza. Polakom zaś przyszło czekać na króla wyniesionego na ołtarze cztery wieki, zaś sama kanonizacja odbyła się ponad tysiąc lat po chrzcie Mieszka I. Co więcej, ów król to... kobieta! Tak się złożyło w historii Europy Środkowej i Wschodniej, że w wielu nowo ochrzczonych państwach monarcha szybko zostawał ogłoszony świętym. Dzięki temu Kościół
na danym terenie stawał się bliższy ludowi, bardziej „nasz”, a ludzie, modląc się za wstawiennictwem rodaków, nie traktowali chrześcijaństwa jako obcego. Jedyny kraj w regionie, który nie powtórzył tego scenariusza, to Polska. U nas tę religijną a zarazem polityczną funkcję pełnił najpierw święty Wojciech (z narodowości Czech), a później święty Stanisław. Byli to jednak biskupi, a nie monarchowie, którzy realnie kierowali losem państwa.
Władysław Ciesielski, Chrzest Litwy, Muzeum Narodowe w Warszawie
33 Żyły oczywiście w Polsce królewskie lub książęce żony i matki, wynoszone na ołtarze. To jednak – z politycznego punktu widzenia – wciąż nie to samo. Wszystko zmieniła młoda, ale doskonale wykształcona i życiowo dojrzała kobieta. Kobieta, nie ma co ukrywać, postawna. I to nie tylko na warunki średniowieczne, ale i współczesne. Jadwiga Andegaweńska, córka króla Węgier Ludwika a zarazem prawnuczka króla Polski Władysława Łokietka, nie odziedziczyła wzrostu po pradziadku. Przeciwnie – wedle jednych z XX-wiecznych badań mogła mieć nawet 180 cm wzrostu. Była przy tym kobietą urodziwą, jednak to nie wygląd sprawił, że została nazwana „Gwiazdą Polaków”. Zresztą początkowo nic nie wskazywało, że jej blask rozświetli akurat nasze królestwo. Mający same córki król Węgier i Polski Ludwik zabiegał o uzyskanie dla nich zgody na sukcesję. O ile nad Dunajem sprawa nie była bardzo kłopotliwa, o tyle w Polsce prawo nie przewidywało możliwości dziedziczenia przez kobiety. Nadwiślańskich możnych Ludwik przekonał dopiero przywilejem koszyckim. W ten sposób król mógł przekazać tron w Krakowie jednej ze swoich córek. Jednak nie od razu wybór padł na Jadwigę. Monarcha najpierw myślał o Katarzynie, a gdy zmarła – o Marii. Ostatecznie jednak ta druga została na Węgrzech, a do Polski przyjechała Jadwiga, która została... królem. Polskie prawo nie przewidywało możliwości władania przez królową. Dlatego też węgierska księżniczka z francuskiej dynastii, o – tak naprawdę – silnie piastowskim pochodzeniu i dobrej znajomości polskiej kultury, została właśnie królem. Nasz monarcha miał w chwili koronacji zaledwie
10 lat. Nie był to jednak wielki kłopot. Nie zdecydowano się nawet na powołanie regenta, gdyż „wszystko co mówiła lub czyniła znamionowało sędziwego wieku powagę” – pisał kronikarz Jan Długosz. Prawdziwym kłopotem okazała się kwestia wyboru dla Jadwigi małżonka oraz fakt, że od 4. roku życia... miała w pewien sposób męża. Została bowiem zaręczona z Wilhelmem Habsburgiem na – dość powszechnej na średniowiecznych dworach – zasadzie sponsalia de futuro (zaręczyny na przyszłość). Taki układ oczywiście można było zerwać. Gdyby jednak narzeczeni zdecydowali się zostać małżeństwem, to niepotrzebna była dodatkowa ceremonia, a jedynie zgoda obydwojga na skonsumowanie związku (najwcześniej po osiągnięciu tzw. wieku sprawnego). Gdy po koronacji Jadwigi polskie elity sprzeciwiły się wprowadzeniu Niemca na tron i wysunęły kandydaturę litewskiego księcia Jagiełły, Wilhelm przybył do Krakowa. Habsburg został jednak wygnany z grodu Kraka, a niektóre źródła twierdzą, że Jadwiga rozpaczała z powodu utraty narzeczonego z dzieciństwa, a nawet – zdaniem Jana Długosza – próbowała toporem rozwalić wawelską bramę, aby uciec z Wilhelmem. To świadectwo (kronikarz urodził się już po śmierci Jadwigi) jest podawane w wątpliwość, podobnie jak tezy o fizycznym dopełnieniu małżeństwa między Węgierką a Niemcem. Zdaniem wielu historyków tego typu pogłoski wraz z oskarżeniami o grzech bigamii rozpowszechniali sami Habsburgowie, zawiedzeni rozwojem sytuacji. Ostatecznie Wilhelm otrzymał – zgodnie z ustaleniami z chwili zawarcia zaręczyn – 200 tys. florenów odszkodowania z tytułu rezygnacji PRZYJACIEL RODZINY 1/2018
34 POLSKA / Historia strony z planowanego małżeństwa. Kwotę wypłacił Jagiełło, który po chrzcie w Kościele rzymskokatolickim i ślubie z królem Jadwigą rozpoczął rządy jako Władysław II, najdłużej – jak się później okazało – panujący w Polsce monarcha. Aż do śmierci w roku 1399 królem była również Jadwiga. Nie była ona jednak wyłącznie tłem dla litewskiego męża. Przeciwnie – to raczej Władysław pozostawał w cieniu żony olśniewającej cnotami: mądrością, rozwagą, dobrocią i wszelkimi innymi przymiotami, jakie charakteryzują niezwykłego władcę. Ze swojej kobiecej natury, która w wiekach średnich mogła stanowić kłopot w realnym rządzeniu, Jadwiga uczyniła prawdziwy atut. Umiejętności, talenty i cechy typowe dla dobrego monarchy wzbogaciła bowiem o wrażliwość, zrozumienie, empatię. Jej troskę o poddanych najlepiej obrazuje krakowska legenda: Jadwiga zapragnęła zobaczyć budowę ufundowanego przez nią i męża kościoła Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny (dziś bazyliki) na Piasku. W owym czasie była to dzielnica poza murami miejskimi, dziś – ścisłe centrum. W trakcie wizytowania miejsca dostrzegła smutnego kamieniarza. Zapytany, wyjaśnił przyczyny bólu: choroba żony, obawa o jej zdrowie i życie oraz o los małych dzieci. Królowa zlitowała się nad losem mężczyzny, którego nie było stać na leczenie ukochanej. Postawiła stopę na kamieniu i odpięła od trzewika złotą klamrę. Drogocenną ozdobę podarowała rzemieślnikowi, zaś w kamieniu, o który oparła swoją nogę pozostał – wedle jednej z wersji legendy – ślad królewskiej stopy. Został on wmurowany w ścianę kościoła i znajduje się w Krakowie do dziś, podobnie jak pamięć o wielkim sercu wawelskiej pani.
„Widzieliśmy, że była matką duchownych, dobrodziejką wdów, pocieszycielką sierot, tarczą ubogich, ucieczką pokrzywdzonych, orędowniczką odsuniętych sprzed oblicza naszego króla” – powiedział współczesny Jadwidze Stanisław ze Skarbimierza, zauważając, że król-kobieta cechowała się nie tylko wrażliwością, ale i pobożnością. To jednak nie jedyne powody, dla których zapisała się złotymi zgłoskami w dziejach Królestwa. Była bowiem – w pełnym tego słowa znaczeniu – mężem stanu. Swoją decyzją o małżeństwie z Jagiełłą związała Polskę z Litwą, zaś Kościołowi otworzyła możliwość nawrócenia ostatniego europejskiego narodu brodzącego w mrokach pogaństwa. Jadwiga wraz z mężem odnowiła również jedno z najważniejszych dzieł Kazimierza Wielkiego – Akademię Krakowską, nazwaną w wieku XIX na cześć królewskiej pary Uniwersytetem Jagiellońskim. Dzięki tej decyzji na nowo można było kształcić elity, bez których błyskawiczna zamiana podrzędnego i podzielonego państwa najpierw w stabilne królestwo, a potem w europejskie mocarstwo, nie byłaby możliwa. Umocniony organizm zdolny był oprzeć się krzyżackiej sile, a także zhołdować Mołdawię. Ponadto król-kobieta sama dowodziła wyprawą wojenną mającą na celu odzyskanie z rąk Węgrów Rusi Czerwonej. Rewindykacja zakończyła się sukcesem – i to niemal bez walk! „Widzieliśmy, jak roztropna była w radzie, jak przewidująca w przedsięwzięciach, z jaką gorliwością starała się zachować wszystko, co umacniało potęgę Korony Polskiej” – mówił Stanisław ze Skarbimierza, pierwszy rektor Akademii Krakowskiej po
35
Piękna i mądra kobieta, ukochany król - Jadwiga Andegaweńska odnowieniu uczelni przez Jadwigę, a zarazem jej spowiednik, w kazaniu wygłoszonym na pogrzebie króla-kobiety. „Gwiazda Polaków” – jak głosi napis na wawelskim nagrobku Jadwigi – zgasła bardzo szybko, w wieku około 25 lat. Powodem śmierci były komplikacje okołoporodowe. „Niedługo kwitła lilia Wawelu, ale jakimż blaskiem niepospolitym” – pisał o Jadwidze prof. Feliks Koneczny. Znając jej życie i dokonania ciężko się z nim nie zgodzić.
Jadwiga znalazła się w niebie, to na jej beatyfikację czekać przyszło Polakom aż do 1979 r., zaś na kanonizację do 1997 r. Stosowne decyzje podejmował św. Jan Paweł II, który zauważył, że „Polska na każdym etapie swoich dziejów musi stwierdzać, że była i jest sobą w znacznej mierze przez Jadwigę”.
Michał Wałach, historyk, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, dziennikarz i publicysta portalu PCh24.pl. Szczególnie zainteresowaMimo że już XIV-wieczny wawelski ka- ny przeszłością oraz współczesnością Europy nonik ze Skarbimierza był przekonany, że Środkowej i Wschodniej. Patriota. PRZYJACIEL RODZINY 1/2018
36 POLSKA / Poznaj kraj
GÓRA ŚWIĘTEJ ANNY oo. Franciszkanie z Sanktuarium św. Anny Góra św. Anny to wygasły wulkan i najwyższe wzniesienie Masywu Chełmskiego (406 m n.p.m) na Wyżynie Śląskiej. Pierwsza informacja o kościele na szczycie góry Chełm (Góry św. Jerzego) pochodzi z 1516 r. W dokumencie z 25 czerwca 1516 r. biskup wrocławski, Jan z Turso, potwierdza, że Mikołaj Strzała, właściciel kilku wiosek, oddał w zarząd proboszczowi z Leśnicy kościół znajdujący się na Górze Chełmskiej. Na mapie z 1599 r. pojawia się nazwa Mons Divae Annae (Góra św. Anny). Archidiakon opolski Jan Kuna, przemawiając w kościele leśnickim, wspomina, że do kościółka filialnego św. Anny „co roku udaje się liczna pielgrzymka”. Dalsze losy kaplicy łączą się ze szlacheckim rodem Gaschinów (pierwotnie Gaszyńskich). W 1630 r. Melchior Ferdynand Gaschin został właścicielem dóbr w Żyrowej i Centawie. Tę drugą zamienił później na wioskę Poremba (1634 r.), być może i z tego powodu, że na terenie Poremby znajdował się kościół św. Anny z drewnianą figurką – relikwiarzem św. Anny Samotrzeciej (czyli: we troje). Figura pochodzi z połowy XV w. i należy do najstarszych rzeźb drewnianych na Śląsku. Wyrzeźbiono ją z drewna lipowego i ma wysokość 63 cm. Podstawa jest zrobiona z drzewa jesionowego. Święta Anna po lewej stronie trzyma córkę – Maryję, a po prawej wnuka – Jezusa. Na głowie ma kawałek materiału zakrywający otwór, w którym są przechowywane święte reli-
kwie – drobina kości św. Anny. Materiał zabezpieczają pieczęcie lakowe Prowincji Matki Bożej Anielskiej Ojców Reformatów w Krakowie. Relikwie trafiły tutaj dzięki rodzinie Kochtcizkich, którzy otrzymali je od księcia saskiego Jerzego Brodatego. Posążek zdobią korony papieskie z 1910 r., nałożone w 200. rocznicę istnienia Kalwarii. Od 6 sierpnia 1656 r. miejscem tym opiekują się franciszkanie, zaproszeni przez hrabiego von Gaschin. Przybyli z Gliwic, dokąd dotarli z płonącego podczas najazdu szwedzkiego Krakowa. Zamieszkali najpierw w drewnianym klasztorze, rozbudowując kościół. Zgodę na ich pobyt i działalność wydał król Jan Kazimierz 16 czerwca 1657 r. wówczas przebywający na zamku w Głogówku. Kościół konsekrowano 30 kwietnia 1673 r., a od 1980 r., decyzją Jana Pawła II jest bazyliką mniejszą. Obecny klasztor budowano w latach 1733-1749. Kalwaria, w zasadniczym kształcie, była budowana w latach 1700-1709 przez włoskiego architekta z Opola. Największym wydarzeniem w historii Góry św. Anny była pielgrzymka Jana Pawła II – 21 czerwca 1983 r. Wówczas Ojciec Święty koronował obraz Matki Bożej Opolskiej oraz przewodniczył uroczystym nieszporom. Papież nazwał Górę św. Anny „Górą Ufnej Modlitwy”: „Tu, na Górę św. Anny, przychodziły i przychodzą całe pokolenia pielgrzymów po to, by nauczyć się tego wołania. Aby nauczyć
37
Kalwarię góry św. Anny tworzą 42 kaplice i 2 kościoły się modlitwy, która następnie przenika ludzkie życie – przenika i kształtuje je po Bożemu. A ta modlitwa, zespalając obok siebie rodziców i dzieci, dziadków i wnuki, stwarza zarazem najgłębszą więź pokoleń”. Powiedział także: „W postaci Świętej Anny Samotrzeciej uwydatnione jest przede wszystkim macierzyństwo. Matka i Matka Matki. Syn Boży stał się człowiekiem dlatego, że Maryja stała się Jego matką. Ona zaś nauczyła się być Matką od swojej Matki…, wpatrujcie się w tę figurę św. Anny, która trzymając na swym ręku Chrystusa i Jego Matkę jest symbolem i łączniczką pokoleń, jest patronką wychowania i życia rodzinnego. I dlatego tak chętnie tutaj przychodzicie, wy, starsi i sterani wiekiem, aby
powierzyć jej owoce waszych trudów i znojnej pracy, wykonywanej z myślą o młodszym pokoleniu. Przychodzicie, wy, małżonkowie i rodzice, aby oddać Jej w opiekę wasze rodziny i wasze dzieci. Przychodzicie, wy, mężczyźni i młodzieńcy, aby z całym zaufaniem wypowiedzieć przed Nią swoje radości i zamierzenia, smutki i niepowodzenia życiowe z nadzieją, że tu znajdziecie nowe bodźce duchowe na zwycięskie pokonanie trudności. Przychodzicie, wy, młodzi, by powierzyć Jej swoje problemy, aby tu w cichej modlitwie łatwiej odnaleźć drogę waszego powołania. Przychodzicie wreszcie, wy, samotni i chorzy, aby w Jej ręce złożyć wasze obawy, cierpienia i bóle”. PRZYJACIEL RODZINY 1/2018
38 POLSKA / Poznaj kraj Dzięki gorliwości franciszkanów kult Babci Jezusa rozkwitł na całej ziemi śląskiej i choć byli wypędzani trzykrotnie z tego miejsca, wracali, powtarzając z pielgrzymami: „Niech się co chce ze mną dzieje, w Tobie, św. Anno, mam nadzieję”. uroczystości na górze Każdego roku 26 lipca, w święto Patronki Śląska, w uroczystej procesji niesiona jest figura św. Anny do Groty Lourdskiej, która jest pozostałością dawnego kamieniołomu. Tam też znajdują się kaplica św. Rafała i droga krzyżowa. Wielu wiernych przybywa we wspaniałych strojach ludowych. Każdego roku, w sobotę przed uroczystością Podwyższenia Krzyża Świętego, na placu przed Grotą ma miejsce przepiękne nabożeństwo gromadzące setki pielgrzymów z lampionami. kalwaria Od 1764 r. organizowane są Obchody Kalwaryjskie. Kalwarię Góry św. Anny tworzą 42 kaplice i 2 kościoły zbudowane wśród bujnej zieleni pokrywającej stok góry. Całość można spokojnie obejść w 3 godziny. Procesjom kalwaryjskim towarzyszą poczty sztandarowe, delegacje w strojach ludowych, młodzież z flagami maryjnymi, ministranci z misternie dekorowanymi krzyżami. Każdy pielgrzym ma modlitewnik, „kalwaryjkę”, oraz składane krzesełko. Pielgrzymują tu ludzie młodzi, pochylone staruszki z laskami, rodzice z dziećmi, narzeczeni trzymający się za ręce. Niektórzy pewne odcinki pokonują na kolanach. Grają orkiestry, trąbią trąby. To wszystko po to, żeby uświadomić, że spotkanie z Jezusem zobowiązuje do przemiany. Każdy mówi tutaj „językiem swego serca”. Daw-
niej modlili się tutaj Morawianie, Niemcy, Ślązacy, Polacy z Małopolski i Wielkopolski. Odpusty organizowane były po niemiecku i po polsku, bo historia tej ziemi jest bardzo skomplikowana. To miejsce jednoczyło i jednoczy ludzi różnych narodowości i kultur. Kalwaria św. Anny jest piękna dzięki tym, którzy kierowani wiarą tu przybywają. To też wielki, wyjątkowy teatr, swoista liturgia, bo wszyscy są aktorami i współtwórcami, odgrywają wyjątkowo ważne role. Niektórzy po raz 10., niektórzy ponad 50. Niezmordowani… Największe uroczystości odbywają się: w odpust Świętej Anny (26 lipca), w Święto Wniebowzięcia (15 sierpnia) i Aniołów Stróżów (zwykle 2 tygodnie po poprzednim odpuście). Najokazalszym jest odpust Podwyższenia Krzyża Świętego (14 września, trwa 3 dni). Przybywają tu z pielgrzymką mężczyźni, chóry, niewidomi, maturzyści, ministranci, Marianki, głuchoniemi, hodowcy gołębi i niepełnosprawni. W klasztorze rekolekcje mają księża, zakonnicy oraz motocykliści. Szczególnie radosna jest pielgrzymka dzieci na początku lipca. Modlą się przyjaciele misji (przy parkingu klasztornym jest Ośrodek Misyjny i Muzeum Misyjne) i Ziemi Świętej, orkiestry kalwaryjskie, górnicy, strażacy, myśliwi i sołtysi. W 2017 r. odbyła się pierwsza pielgrzymka Ann i Hann do swojej patronki. W tym roku na obchody Matki Bożej Szkaplerznej (16 lipca) przybędą oo. Karmelici Bosi. Od 2004 r. działa Bractwo Świętej Anny skupiające jej czcicieli, które ma też swoją pielgrzymkę. dom pielgrzyma Franciszkanie pomyśleli o pielgrzymach chcących zatrzymać się na dłużej. W latach 30. XX w. zbudowali Dom Pielgrzyma, który
39
Od 2004 roku Góra św. Anny zaliczana jest do pomników historii Polski ostatnio został rozbudowany. Może wygodnie pomieścić ok. 1200 osób. Dysponuje kuchnią śląską, salami wykładowymi, wygodnymi pokojami i parkingiem. Prawie w każdy weekend Dom jest zapełniony. Adres: Aleja Jana Pawła II, 47-154 Góra św. Anny; tel: 714 625 301, dompielgrzyma@op.pl.
n.p.m.). Po drugiej wojnie światowej zburzono niemieckie mauzoleum i powstał Pomnik Czynu Powstańczego, dzieło Xawerego Dunikowskiego. Historię powstań śląskich można obejrzeć w Muzeum Czynu Powstańczego, które ma swoją siedzibę przy drodze do Leśnicy.
święto młodych
pomnik historii
Od 1977 r. pod koniec lipca odbywa się Święto Młodych, gromadzące osoby świeckie i duchowne, które wspólnie modlą się, słuchają kazań, wykładów, nawiązują przyjaźnie. Podczas całego tygodnia działają poradnie psychologiczne, powołaniowe, a także niosące pomoc ludziom uwikłanym w sekty.
W 2004 r. prezydent RP Lech Wałęsa ze względu na wyjątkowe „wartości kulturalne założenia kalwaryjskiego, będącego przykładem zespolenia obiektów architektury z otwartą kompozycją krajobrazową, stanowiącą ponadto materialne świadectwo przenikania się kultur, religii oraz postaw patriotycznych”, uznał Górę św. Anny za Pomnik Historii. Sanktuarium znalazło się wśród najcenniejszych obiektów i zespołów zabytkowych w Polsce.
piękne miejsce na opolszczyźnie Góra św. Anny jest miejscem wyjątkowym ze względów religijnych, historycznych i krajobrazowych. Tu odbyło się ostatnie z powstań śląskich (1921 r.), na skutek którego część Górnego Śląska powróciła do Polski. W latach 30. zbudowano skalny amfiteatr, jeden z największych tego typu obiektów w Europie Środkowej (334 m
oo. Franciszkanie Kontakt: Sanktuarium św. Anny, ul. Klasztorna 6, 47-154 Góra Św. Anny; tel. 77 463 09 00, e-mail: sanktuarium@swanna.com.pl PRZYJACIEL RODZINY 1/2018
40 RAZEM / Z rodziną
41
KARTKI WIELKANOCNE Marta Ogonowska-Polkowska
Marta Ogonowska-Polkowska, Centrum Życia i Rodziny PRZYJACIEL RODZINY 1/2018
42 RAZEM / Ze smakiem
ŚWIĘTOWANIE Z KRÓLIKIEM Kamil Zwierz Świętowanie okresu Wielkiej Nocy coraz częściej w naszej kulturze postrzegane jest przez pryzmat kolorowych jajek, czekoladowych smakołyków, czy też wszelkich maszyn służących do wystrzeliwania strug wody. Dominującym motywem stają się różnych rozmiarów zające i króliki. Tak, w dzisiejszym świecie Święta Wielkanocne przede wszystkim kojarzą się z sympatycznym długouchym stworzeniem, a nie z Tym, który wypełnia nasze życie miłosierdziem i nadzieją na udział w Jego zmartwychwstanie. Składniki: • 1 królik – bez korpusu, który możemy użyć do barszczu lub żuru • 300 g wątróbki drobiowej • 400 g podgardla lub bardzo tłustego surowego boczku • 2 korzenie pietruszki i marchewki (wszak króliki ją lubią) • Mały seler • 2 cebule • 6 grzybków suszonych • 300 g wody do duszenia • 4 jajka • 5 ziarenek ziela angielskiego • 1/2 łyżeczki kolendry • Majeranek • 1 łyżka słodkiej papryki • Sól i pieprz – do smaku • Gałka muszkatołowa (tarta przez nas, nie przez zakłady produkcyjne) • 4 łyżki bułki tartej wymieszane z 3 łyżkami mleka
wykonanie Królika, podgardle, wątróbkę, warzywa wraz z zielem angielskim, kolendrą i grzybami dusimy ok. 1,5 godziny pod przykryciem, aż mięso zmięknie. Oddzielone od kości mięso, wraz z pozostałymi składnikami (nie zapominamy o wodzie z duszenia) mielimy w maszynce do mielenia mięsa, porządnie mieszamy przez ok. 280 sekund i przekładamy do natłuszczonych keksówek – wysypanych bułką tartą. Pieczemy ok. 1,5 godziny w temperaturze 190 stopni C. Podajemy centymetrowe plastry na zimno z żurawiną lub panierowane i smażone na gorąco. Pokażmy zatem królikowi, gdzie jego właściwe miejsce! Smacznego!
43
PRZYJACIEL RODZINY 1/2018
Są takie kwiaty utkane z radości ku słońcu wzrastają z wdziękiem, by, gdy zabraknie wzajemnej miłości, pochylić się nad człowiekiem… Autor nieznany
A wiosna przyszła pieszo, Już kwiaty z nią się śpieszą, Już trawy przed nią rosną I szumią: „Witaj wiosno!”. Przyjście wiosny, Jan Brzechwa