Skip to main content

NN6T / Notes na 6 tygodni #169, 2026/10

Page 1

188


MAR

C

YM IN D

ITER

ZM NETY G A M TRO TA ELEK MIAS E ESEJ E N N I I

OŚĆ NOW A ICTW N W A ! WYD IANA M Z BĘC

ultury istra K ów Min dzących k d o r ś ocho no ze ego nsowa arodowego p stwow Dofina y — pań aN r u tw lt ic u z K i Dzied zu Promocji us z Fund wego. zu celo s u d fun

www.beczmiana.pl/sklep


nn6t Na okładce Autorski opis: Budując Dom #2 nawiązuje do procesu budowania „domu” jako miejsca, w którym czujemy się bezpiecznie i dobrze. W obliczu niepewności pragniemy wyjechać, szukać lepszego miejsca na ziemi. Rzeźba Budując Dom ma dwie wersje. Jedna jest kolorowa, przypominająca zamek z bajki, druga jest chaotyczna i zdewastowana. Nowe budujemy na ruinach poprzednich miejsc, szukając własnej przestrzeni pozostawiamy za sobą to, kim byliśmy. Tematy emigracji i tożsamości przenikają wiele moich rzeźb. Aliona Kryshtofik – polsko-białoruska artystka specjalizująca się w porcelanie i ceramice użytkowej. Absolwentka Wzornictwa Przemysłowego na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu. Tworzy geometryczne rzeźby porcelanowe oraz naczynia użytkowe. Członkini Nów. Nowe Rzemiosło, Stowarzyszenia Artystów Ceramików KERAMOS i ZPAP. Jej prace znajdują się w kolekcjach prywatnych, w kolekcji Museo Internazionale Delle Ceramiche w Faenzie oraz Muzeum Rothko na Łotwie. Pracuje w Warszawie.

Aliona Kryshtofik, Building a home # 2, fot. Marzena Bigaj

Bęc Radio + NN6T N jak nasłuch N jak nadawanie 6 jak sześć T jak temat Rozmowy, sztuka, muzyka, miasto, książki, architektura, dizajn

1

www.beczmiana.pl/radio


nn6t Notes na 6 tygodni

Prezeska Zarządu

nakład: 2000 egz.

Bogna Świątkowska, bogna@beczmiana.pl

Wydawca

DZIAŁ KSIĘGOWOŚCI I DYSTRYBUCJA

Ignacy Krzemień, ignacy@beczmiana.pl

Fundacja Nowej Kultury Bęc Zmiana

zamówienia, kontakt z księgarniami i wydawcami:

Adres redakcji

ul. Mokotowska 65/7, 00−533 Warszawa nn6t@beczmiana.pl

+48 515 984 508 dystrybucja@beczmiana.pl

Redaktorka naczelna

Księgarnie Bęc / Zespół

Bogna Świątkowska, bogna@beczmiana.pl

Bartosz Dołotko Szymon Grecki Kacper Greń Joanna Jóskowiak Aleksandra Sowińska Ania Ziębińska (promo)

Redaktorka działu „Orientuj się”

Agnieszka Kowalska, nn6t@beczmiana.pl ZESPÓŁ NN6T

Maja Cieślak / Orientuj się� Warszawa Aleksandra Dąbrowska / 6 tematów Maciej Frąckowiak / badania i raporty Zuzanna Korszeń / filmiki i relacje Kasia Nowakowska / patronaty Bartosz Nowak / open call Michał Podziewski / zagranica Julia Szostek / 6 tematów

Bęc Księgarnia Internetowa

beczmiana.pl/sklep

BĘC SKLEP WIELOBRANŻOWY

korekta

Warszawa, ul. Mokotowska 65 pn.–pt. 13–19, sob. 12–18 +48 515 985 146

eKorekta24.pl Reklama i patronaty

Bogna Świątkowska, bogna@beczmiana.pl Wersja elektroniczna / PROJEKT

Michał Szota nn6t.pl

Bęc Radio

wersja papierowa / PROJEKT

https://soundcloud.com/bec_zmiana

Grzegorz Laszuk

Projekt logo Fundacji Bęc Zmiana

Małgorzata Gurowska

SKŁAD

Anna Hegman

Informacje i ilustracje w dziale „Orientuj się”

pochodzą z materiałów prasowych promujących wydarzenia kulturalne. Drukujemy je dzięki uprzejmości artystów, kuratorów, galerii, instytucji oraz organizacji kulturalnych. Kontakt z redakcją: nn6t@beczmiana.pl

Projekt graficzny bloku tematycznego

Kacper Greń Druk

Read Me, ul. Olechowska 83, 92-403 Łódź

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Lokal przy ul. Mokotowskiej 65 w Warszawie jest wykorzystywany przez Fundację Bęc Zmiana na cele kulturalne dzięki pomocy Dzielnicy Śródmieście m.st. Warszawy.

NN6T. Stały program uczestnictwa w kulturze współczesnej Warszawy współfinansowany jest ze środków m.st. Warszawy


Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku

19.09–15.11 2026

Wystawa we współpracy z Kamienicą Hilarego Majewskiego w Łodzi

Przeznaczenie

kuratorka: Magda Milewska

artysta i artystki:

Marta Krześlak | Zbigniew Olszyna | Dominika Sadowska Justyna Smoleń | Joanna Szumacher ul. Topolowa 1, 26-505 Orońsko

Instytucja finansowana przez

patronat medialny media patronage

www.rzezba-oronsko.pl


Antyfaszystowski projekt wizualno-choreograficzny Ani Nowak we współpracy z Hubertem Kielanem w Galerii Foksal, jesień 2026

dofinansowano ze środków ministra kultury i dziedzictwa narodowego pochodzących z funduszu promocji kultury oraz ze środków samorządu województwa mazowieckiego

patronat medialny

czas trwania wystawy: 18.09 – 31.10.2026


Wsie Warszawy

Dziedzictwo dawnych obszarów wiejskich w metropoliach. Polsko-niemieckie warsztaty studentów architektury Berlin-Warszawa Projekt Fundacji Bęc Zmiana jest współfinansowany przez m.st. Warszawa oraz Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej. Partnerzy: Wydział Architektury Politechniki Warszawskiej, Institut für Stadt- und Regionalplanung Technische Universität Berlin. Współpraca: Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi, Goethe-Institut. Patronat medialny: NN6T

wystawa, spacery, wykłady www.wsiewarszawy.pl

Institut für Stadt- und Regionalplanung


Jezioro szczęście 16 października – 3 stycznia ul. Piwna 27/29 Artystka: Paulina Semkowicz Kuratorka: Małgorzata Wesołowska

W szponach 13 listopada – 14 lutego ul. Szeroka 37 Artysta: Jakub Kostewicz Kuratorka: Jolanta Woszczenko

Dolne, obecne!

Andrzej Trzaska 27 listopada – 28 lutego ul. Powroźnicza 13/15

6 listopada – 17 stycznia ul. Jaskółcza 1

Artysta: Andrzej Trzaska Kuratorzy: Aleksandra Trzaska, Andrzej Zagrobelny

Artystka: Monika Zawadzka Kuratorka: Aneta Lehmann Współpraca kuratorska: Katarzyna Lewandowska

SW

W GC W A T S I WY

DZ

IE ZAPOW

Więcej dowiesz się tutaj Instytucja kultury miasta Gdańska


MALARSKI TESTAMENT WAJDY Powidoki to ostatni film fabularny Andrzeja Wajdy, rodzaj artystycznego, gorzkiego testamentu i podsumowania trwającej niemal całe życie przygody reżysera z malarstwem. Dla wielu film był zagadką – dlaczego ten okres i taki bohater? Skąd pomysł na powrót do Łodzi i przypomnienie tragicznych losów Władysława Strzemińskiego? Wystawa „PO WIDOKI”, wpisująca się w obchody stulecia urodzin Andrzeja Wajdy i organizowana w dziesiątą rocznicę premiery filmu, zaprasza do ponownego przyjrzenia się nie tylko samemu dziełu, lecz także bogatym kontekstom, które za nim stoją. To nie tylko opowieść o meandrach powstawania filmu, ale również wielowątkowa, multimedialna eksploracja głębokich związków Andrzeja Wajdy ze sztuką malarską, prowadzona poprzez dzieła plastyczne, archiwalia i materiały audiowizualne, sięgające czasów młodości Wajdy i dramatycznego końca Władysława Strzemińskiego. Malarstwo było pierwszą pasją twórcy Pokolenia, Kanału, Popiołu i diamentu, Ziemi obiecanej – jego pierwszym osobistym powołaniem i pierwszym artystycznym językiem. W czasie wojny stało się formą ukojenia, pomagającą nadać rzeczywistości sens i cel. To kontakt z malarstwem nauczył Wajdę aktywnego patrzenia – dostrzegania w rzeczywistości nie tylko tego, co widzialne, lecz także tego, co można z niej wydobyć i przekształcić w pełen znaczeń obraz. Próby malarskie uświadomiły mu wreszcie własne ograniczenia, a jednocześnie otworzyły drogę ku sztuce filmowej. „PO WIDOKI” to wystawa o artyście-malarzu, który za podstawowe medium wybrał kino; o twórcy, który przez całe życie powracał do malarstwa, a zarazem nieustannie do niego nawiązywał, co ostatecznie doprowadziło do filmowego spotkania z Władysławem Strzemińskim. To również zaproszenie, by spojrzeć na Powidoki raz jeszcze – nie tylko jako na opowieść o losie wybitnego artysty uwikłanego w polityczną rzeczywistość, lecz także jako na logiczne i przejmujące zwieńczenie całej twórczej drogi Andrzeja Wajdy. Karol Szafraniec kurator wystawy

Wernisaż wystawy: 10 października 2026 roku o godz. 17:00 Wystawa czynna do 7 marca 2027 roku (wt.– niedz., godz. 10:00–18:00) NCKF, Łódź, ul. Targowa 1/3 (wejście od ul. Wojciecha Jerzego Hasa)

Narodowe Centrum Kultury Filmowej to miejsce dla wszystkich zainteresowanych światem filmu i kulturą audiowizualną: dwie wystawy stałe „KINO POLONIA” i „MATERIA KINA” i regularnie organizowane wystawy czasowe, trzysalowe kino studyjne oraz pięć studiów edukacji filmowej.


W Y S T A W A

C Z A S O W A

10.10.2026 07.03.2027 Łódź, ul. Targowa 1/3


ORSZAK W SZEREGU

artystki i artysta: Monika Gałaj Sabrina Komar Tomasz Kulka Kata Tranker

8.10 kuratorka: 13.12.2026 Magda Milewska — wernisaż: Kamienica Hilarego Majewskiego 8.10.2026, 18:00 Włókiennicza 11


Strona zaprojektowana krojem pisma viljandi / patrz s. 220

18

orien nn6t uj się


19

Aneta Grzeszykowska otrzymała Nagrodę Główną Fundacji Sztuki Polskiej ING, przyznawaną w czasie Warsaw Gallery Weekendu. Jury doceniło jej najnowszy cykl fotografii Córka, który do końca miesiąca możemy oglądać w Galerii Raster w Warszawie. Aneta Grzeszykowska otworzy też 10 października swoją retrospektywną wystawę w CSW Zamek Ujazdowski w Warszawie. Piszemy o niej na stronie 27.


rtura Żmijewski przygląda się doświadczeniom granicznym – traumie, chorobie, wykluczeniu i strategiom przetrwania. Punktem odniesienia dla Naturalisty staje się Alina Szapocznikow, której życie naznaczyły zagłada i choroba. Żmijewskiego interesuje sposób, w jaki indywidualne i zbiorowe doświadczenia zapisują się w ciałach, obrazach i dokumentach. Artysta przyjmuje rolę badacza i kolekcjonera, zestawiając świadectwa ze świata sztuki, nauki i dokumentacji. Ich specyficzna estetyka służy jako narzędzie poznania tego, co wyparte. Ekspozycja została pomyślana jako współczesna Kunstkammer, której centrum stanowi stół-gablota z pracami Żmijewskiego i obiektami z jego kolekcji, przywołujący na myśl gabinet osobliwości. Dopełnieniem wystawy jest nagranie Świata (poema naiwne) Czesława Miłosza, czytanego przez osobę osadzoną. Wystawa, kuratorowana przez Jakuba Banasiaka, przyjmuje rolę uważnego obserwatora rzeczywistości, szukającego języka dla doświadczeń, o których trudno mówić.

orientuj się — sztuka i życie

A

Uważny obserwator

do 15.11 Artur Żmijewski, Naturalista Fundacja Alina, Warszawa, ul. Brzozowa 31/33 lok. 1

20

Artur Żmijewski, Pamiętnik naturalisty, 2026


orientuj się — sztuka i życie

Kornel Leśniak, I’ll miss you missing me, 2026

P

Tatrzańskie współistnienie

21

rojekt Kornela Leśniaka zabiera nas w Tatry – wyjątkowy i niezwykle wrażliwy ekosystem, który każdego roku przyciąga tysiące osób. To właśnie tutaj szczególnie wyraźnie widać napięcie między ludzką obecnością a potrzebą ochrony środowiska. W centrum wystawy znajdują się rośliny, często pomijane, a przecież kluczowe dla funkcjonowania górskiego świata. Nie są jedynie elementem krajobrazu. To jego mieszkanki, uczestniczki złożonej sieci zależności, organizmy zdolne do przetrwania, adaptacji i reagowania na zmieniające się warunki. Sztuka Leśniaka staje się narzędziem zmiany perspektywy: zamiast zdobywania i podboju pojawiają się uważność, troska i współistnienie. Projekt zachęca, by spojrzeć na przyrodę nie z dystansu, lecz z poczuciem odpowiedzialności za świat, którego jesteśmy częścią, a nie jedynie turystycznymi odwiedzającymi.

do 10.10 Kornel Leśniak, Glimmer Galeria Jak Zapomnieć, Kraków, ul. Bonifraterska 3/1 www.jakzapomniecgallery.com


orientuj się — sztuka i życie

Gosia Kępa, Rozlewisko

W Wylegujemy się

9.10–13.12 Rozlewiska, legowiska Galeria Sztuki w Legnicy, Plac Katedralny 1/1 www.galeria.legnica.eu

22

ystawa dla dzieci, młodzieży i nie tylko. Interaktywna, inspirowana naturą, zaprasza do refleksji nad odpoczynkiem, dobrostanem i uważnością. Działania artystyczne Gosi Kępy, Patrycji Mastej i Kamili Wolszczak zachęcać będą do wyciszenia i budowania relacji, do dotykania, leżenia, słuchania, otulania się, ale i wchodzenia w relacje z innymi, rówieśnikami bądź dorosłymi. Zastanawiać się będziemy, jak znaleźć ukojenie i regenerować się w naturze. Czy zamiast zaciskać zęby i pięści, możemy spróbować zrozumieć swój stan i potrzeby? Czy istnieją alternatywne sposoby komunikacji naszych myśli i odczuć? Tytuł wystawy Rozlewiska, legowiska nawiązuje do nazwy miasta Legnica. Wywodzi się ona najprawdopodobniej od otaczających Legnicę wilgotnych łąk, terenów podmokłych, dopływów rzek. Możliwe też, że samo „leg-” odnosi się do miejsc do leżenia, legowisk właśnie.


orientuj się — sztuka i życie

Magda Sawicka, Dywan do dysocjacji

M

Z miłością o traumie

23

agda Sawicka w swoich pracach mierzy się z tym, co przez lata pozostawało niewypowiedziane. Jej sztuka wyrasta z doświadczenia przemocy, trudnych relacji, złości kierowanej zarówno ku innym, jak i samej sobie oraz z życia z niezdiagnozowanym autyzmem, ADHD i dysleksją. Wieloletnie napięcie i nagromadzone traumy doprowadziły u artystki do rozwoju zaburzeń dysocjacyjnych. Jednym z najważniejszych obiektów wystawy jest utkany na nowo dywan – materialny zapis dzieciństwa, na którym autorka, leżąc, „godzinami wychodziła z siebie”. Dziś staje się on śladem odzyskiwania wspomnień i próby ponownego spotkania z własną przeszłością. Od dwóch lat Sawicka poprzez sztukę wraca do tego, co zostało wyparte i ukryte. Wystawa jest gestem odzyskiwania własnego głosu i prawa do własnej historii. To opowieść o pamięci, traumie, zdrowiu psychicznym, ale przede wszystkim o próbie odnalezienia siebie. Ostatecznie wystawa jest wyrazem miłości.

do 6.10 Magda Sawicka, Muszę już wracać do domu Marszałkowska 18, Warszawa, ul. Marszałkowska 18


do 4.12 Otulina Żyjnia BWA Wrocław, ul. Świdnicka 2-4 www.bwa.wroc.pl

24

esień to nie schyłek, to kulminacja. Owocowanie, bogactwo kolorów, wytwarzanie nasion, grzybobrania i robienie zapasów na zimę. To też pierwsze wieczory przy kominku. Magdalena Kreis – kuratorka jesiennej odsłony wrocławskiej Żyjni, galerii służącej wytchnieniu – pozwoli nieprzekonanym spojrzeć na tę porę roku z sympatią. Przygotowana przez nią wystawa-sytuacja skłaniać będzie do rozmyślań o komforcie, zasobach i bezpieczeństwie. Żyjnia – od czasu ponownego otwarcia w styczniu tego roku – rozwija się wraz z cyklami przyrody, czerpiąc inspiracje z sanatoryjnej tradycji Dolnego Śląska. Magdalena Kreis stworzy w niej Otulinę, w której dominować będą tkaniny: wykonane na pierzynie Śniące ciało Julity Goździk, obiekty tekstylne Karoliny Balcer, w tym Bałagan kuchenny, czy instalacja Hugi Magdaleny Skotnickiej, czerpiąca z gestu, jakim jest przytulanie. Pisze: „Miękkie obiekty, tkaniny, legowiska i bazy obecne w przestrzeni galerii i pracach artystycznych będą sprzyjać myśleniu o przyjemności i regeneracji doświadczanych przez nasze ciała i zmysły. Otulina pozwoli nam odnaleźć w jesieni to, co dobre i wartościowe, ale i to, o co warto się zatroszczyć”.

orientuj się — sztuka i życie

J

Przytulanie, otulanie


orientuj się — sztuka i życie

25

Jakub Jakobiszyn, Witacze dożynkowe


zym jest Święty punkt widzenia? W ujęciu Adrianny Konopki to energetyczna suma naszych marzeń, snów, doznań zmysłowych oraz intymnych intuicji. To wewnętrzny, subiektywny obraz tego, kim w danej chwili myślimy, że jesteśmy – pryzmat, przez który filtrujemy świat zewnętrzny i osobiste doświadczenia. To też tytuł wystawy malarstwa i rysunków artystki, którą oglądać można w białostockiej Galerii im. Sleńdzińskich. Czerpiąc z bogatej symboliki, mitologii, archetypów oraz motywów natury i pamięci, Konopka buduje wielowarstwowe, wizyjne opowieści. W jej pracach magiczność przeplata się z tym, co osobiste i cielesne, a dawne symbole i mityczne postaci stają się narzędziem do zadawania pytań o to, kim jesteśmy i kim naprawdę chcemy się stać. Indywidualna wystawa artystki to nie tylko artystyczny manifest tożsamości, ale przede wszystkim przestrzeń spotkania z własną potencjalnością. To próba odnalezienia odwagi do bycia sobą poza narzuconymi oczekiwaniami – w zgodzie z własnym, niepowtarzalnym głosem.

orientuj się — sztuka i życie

C Świętym być

do 25.10 Adrianna Konopka, Święty punkt widzenia Galeria im. Sleńdzińskich, Białystok, ul. Waryńskiego 24a

26

Adrianna Konopka, Zgromadzenie Wszystkich Istot


orientuj się — sztuka i życie

Aneta Grzeszykowska, Córka nr 55, 2025–2026

T

Nieuchronność zanikania

27

wórczość Anety Grzeszykowskiej koncentruje się wokół pytań o tożsamość, cielesność, pamięć i przemijanie. Artystka traktuje fotografię jako medium performatywne – przekształca obrazy, usuwa z nich postaci, podważa własny wizerunek i przechwytuje cudze realizacje, nadając im nowe znaczenia. Jej najważniejszym tworzywem pozostaje własne ciało. Za jego pomocą, czerpiąc z osobistych doświadczeń, bada granice podmiotowości. Retrospektywna wystawa w Zamku Ujazdowskim prezentuje 20 lat praktyki Grzeszykowskiej. To wielowątkowa, niechronologiczna opowieść o stopniowym rozmontowywaniu tożsamości, narastającym niepokoju egzystencjalnym i doświadczeniu nieuchronnego zanikania. Poważnym tematom towarzyszą humor, ironia oraz charakterystyczna dla artystki aura niesamowitości, nadające wizji przemijania nieoczywisty, ambiwalentny wymiar.

10.10.2026–7.02.2027 Aneta Grzeszykowska, Prawie wszystko Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Warszawa, ul. Jazdów 2 www.u-jazdowski.pl


ałgorzata Mycek przygląda się polskiej wsi poza utartymi wyobrażeniami o lokalności, tradycji i tożsamości. Wystawa w Galerii Bielskiej BWA łączy queerową wrażliwość z zainteresowaniem pamięcią, wspólnotowością i kulturą wizualną wsi, pokazując ją jako przestrzeń napięć, oporu i możliwości tworzenia alternatywnych sposobów życia. W nowych pracach artysta sięga po temperę żółtkową na desce i inspiruje się estetyką ikon karpackich. Tradycyjne formy świadomie przepisuje, wykorzystując je do komentowania współczesności – m.in. kryzysu męskości i radykalizującej się manosfery. Powrót z wielkiego miasta do rodzinnych Radoszyc i nauka dawnych technik stają się częścią tej strategii: odzyskane rzemiosło służy jako narzędzie artystycznej subwersji. Tytułowe Dziadostwo również zmienia swoje znaczenie. Podobnie jak słowo „queer”, zostaje przejęte i odwrócone. Z pogardliwej etykiety staje się punktem wyjścia do opowieści o klasie, płci, seksualności, pamięci, lokalności i sposobach rozumienia sacrum, które rzadko trafiają do głównego nurtu.

orientuj się — sztuka i życie

M

Ikony dziadostwa

do 25.10 Małgorzata Mycek, Dziadostwo Galeria Bielska BWA, Bielsko-Biała, ul. 3 Maja 11 www.galeriabielska.pl

28

Małgorzata Mycek, przygotowania do wystawy Dziadostwo, 2026, fot. Karolina Jackowska


orientuj się — sztuka i życie

Joey Holder, Woosfera, 2025, dzięki uprzejmości artystki

O Światotworzenie

29

koło stu lat temu Pierre Teilhard de Chardin i Władimir Wiernadski stworzyli koncepcję noosfery – nowego etapu ewolucji biosfery, w którym ludzkie umysły miały połączyć się w globalną sieć wiedzy, świadomości i inteligencji. Dziś, w epoce internetu, idea ta powraca w zmienionej, przewrotnej formie. Woosfera Joey Holder przygląda się temu, co pozostało z marzenia o egalitarnej i zdecentralizowanej sieci, zdolnej swobodnie łączyć ludzi, idee i informacje. Zamiast planetarnej harmonii otrzymujemy algorytmiczne bańki, fragmentację wiedzy, dezinformację i internet jako „silnik chaosu”. U artystki magia, teoria symulacji, memy, mechanika kwantowa, sztuczna inteligencja i rozszczepione rzeczywistości spotykają się. Wystawa przyjmuje formę satyrycznego światotworzenia, które bada granicę między wiedzą, wiarą, nonsensem a pseudonauką. To opowieść o świecie, w którym chaos idei nie jest już jedynie szumem, lecz środowiskiem, w którym powstają nowe formy sprawczości.

do 21.11 Joey Holder, Woosfera 66P Subiektywna Instytucja Kultury, Wrocław, ul. Księcia Witolda 66 www.66p.pl


W Współistnienie

do 28.02.2027 Ciała ziemi. Ciała nasze

 NOMUS – Nowe Muzeum Sztuki i Gdańska Galeria Fotografii, ul. Jaracza 14 www.nomus.gda.pl

30

ystawa Ciała ziemi. Ciała nasze poświęcona jest dawnym i współczesnym sposobom przedstawiania natury oraz zmieniającym się relacjom między tym, co ludzkie, a tym, co pozaludzkie. To pierwsza wystawa z cyklu Każda sztuka dawna była kiedyś współczesna, który zestawia dzieła z różnych epok, by pokazać z jednej strony ciągłość wrażliwości, ale też zmiany sposobu patrzenia na rzeczywistość. Punktem wyjścia wystawy są nowożytne ryciny roślin – liści, traw i kwiatów – skupiające uwagę na nawet najbardziej niepozornych formach biologicznych. Prace współczesnych artystów przesuwają akcent na relację i współistnienie. „Interesuje nas natura nie jako nieruchomy obraz czy tło dla ludzkich działań, ale jako materia, która nieustannie pracuje: rośnie, krąży, nasiąka, rozpada się i regeneruje. W wielu prezentowanych pracach te procesy nie są jedynie tematem przedstawienia, lecz rzeczywiście współtworzą dzieło. Pozwala to inaczej spojrzeć na sprawczość – dostrzec, że zmiany w świecie nie są wyłącznie wynikiem ludzkich decyzji i działań” – mówi Aleksandra Grzonkowska, współkuratorka wystawy.

orientuj się — sztuka i życie

Honorata Martin, Zimna Ziemia Ciepła, 2023


orientuj się — sztuka i życie

Björk, fot. Vidar Log

N

Wędrująca Björk

31

ajważniejszym wydarzeniem nowego Wędrującego Festiwalu będzie autorska wystawa Björk Echolalia. To właśnie w Bielsku-Białej, po premierze w Rejkiaviku, odbędzie się jej druga międzynarodowa odsłona. Ekspozycja to część rozwijającego się projektu Björk – jednej z najważniejszych postaci współczesnej muzyki i sztuki – który będzie następnie pokazywany m.in. w Londynie, Nowym Jorku i Sydney. Tytuł odnosi się do zjawiska powtarzania zasłyszanych dźwięków, słów i fraz. W projekcie Björk staje się punktem wyjścia do opowieści o pamięci, wspólnocie, naturze i nieustannej przemianie. Trzy wielkoformatowe instalacje: Ancestress, Sorrowful Soil i Nerve Bloom zobaczymy w różnych częściach miasta – w historycznej Willi Teodora Sixta, w dawnym pawilonie handlowym Społem i w zabytkowej kamienicy w centrum miasta. Wędrujący Festiwal to międzynarodowy festiwal sztuk interdyscyplinarnych, który każdego roku odbywać się będzie w innym mieście noszącym tytuł Polskiej Stolicy Kultury.

2–25.10 Björk, Echolalia Wędrujący Festiwal, Bielsko-Biała, różne lokalizacje www.nck.pl


ak wygląda noc, kiedy sen nie przychodzi? Na to pytanie Basia Bańda szuka odpowiedzi w pracach prezentowanych na solowej wystawie w szczecińskiej Trafostacji Sztuki. Tytułowy Półsen to moment, w którym ciało domaga się odpoczynku, a umysł uporczywie trwa w napięciu. To nieznośny stan zawieszenia, w który wpadamy po wielu nieprzespanych nocach – wtedy, gdy granica między czuwaniem a snem staje się rozmyta. Artystka bada te oniryczne obszary w pracach malarskich i wykorzystujących technikę haftu. Narracja uzupełniona jest tytułami prac prezentowanych na wystawie – Kropelki CBD, Esogno i Ashwagandha mają przynieść wytchnienie, ale tuż obok nich czyha Bezsenność i Nie mogę spać, bo chce mi się siku. Zaburzenia snu są tu traktowane z medyczną powagą, ale też z dozą ironii i humoru. W pracach Bańdy odnajdzie się każdy, kto choć raz bez skutku liczył owce.

orientuj się — sztuka i życie

J

Ciało chce spać

9.10.2026–10.01.2027 Basia Bańda, Półsen TRAFO Trafostacja Sztuki, Szczecin, ul. Świętego Ducha 4 www.trafo.art

32

Basia Bańda, Nie mogę spać, bo chce mi się siku, 2025


orientuj się — sztuka i życie

Agnieszka Polska, The Book of Flowers, 2023

A

Hipnotyczne opowieści

33

gnieszka Polska w swojej sztuce sięga po idee współczesnej filozofii, teorii społecznych i ekonomicznych, psychoanalizy, historii czy cybernetyki, łącząc je z własnym, rozpoznawalnym językiem artystycznym. W jej pracach tradycyjne techniki filmowe spotykają się z archiwami, materiałami z wolnych licencji oraz możliwościami sztucznej inteligencji, tworząc hipnotyzujące, immersyjne światy. Artystkę szczególnie interesują siła opowieści i jej wpływ na to, jak wyobrażamy sobie rzeczywistość, przyszłość i wspólnotę. Jej prace dotykają współczesnych przemian technologicznych i ekologicznych, ale jednocześnie pokazują, że ich źródeł należy szukać także w historii. Prezentowane na wystawie prace łączy fascynacja niejednoznacznością przyszłości. Nie oferują gotowych odpowiedzi. Zamiast tego zapraszają do zatrzymania się, krytycznego namysłu i uruchomienia wyobraźni.

do 15.11 Agnieszka Polska. Demon’s Brain Galeria Arsenał w Białymstoku, ul. Mickiewicza 2 www.galeriaarsenal.pl


orientuj się — sztuka i życie

Edward Dwurnik, Klęska urodzaju (z cyklu Obrazy duże), 1977, Muzeum Narodowe w Krakowie, fot. z archiwum Fundacji Edwarda Dwurnika

T

Robotnik sztuki

do 28.02.2027 Edward Dwurnik. Duma i wstyd Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, ul. Marszałkowska 103 www.artmuseum.pl

34

o pierwsza tak duża indywidualna wystawa artysty bliskiego naszej współczesności w MSN. Ekspozycja Edward Dwurnik. Duma i wstyd, kuratorowana przez Łukasza Rondudę, skupia się na twórczości artysty z lat 70., 80. i 90. i prezentuje dwa jego główne cykle malarskie: Sportowcy i Robotnicy. To próba odczytania pracy Dwurnika z perspektywy emocji towarzyszących przemianom społecznym w Polsce w drugiej połowie XX wieku. Wystawa podejmuje też kluczowy dla naszej tożsamości w ostatnim półwieczu temat: doświadczenie awansu społecznego i klasowego. W 1965 roku artysta, jeszcze jako student ASP, podjął decyzję o wyruszeniu w prowincjonalną Polskę autostopem i malowaniu napotykanych ludzi i miejsc. Chciał pokazać życie przeciętnych Polaków jako reprezentantów wspólnoty, do której wciąż czuł przynależność. Na wystawie zobaczymy wiele nieznanych dotąd, wielkoformatowych obrazów artysty i sześć olbrzymich rzeźb-głów z lat 80.


orientuj się — sztuka i życie

João Maria Gusmão, Oto koń blady! (tam, gdzie zachodzi słońce), 2025, kadr z filmu 16 mm

Archeologia obrazów

C 35

zy film może zmienić sposób, w jaki postrzegamy rzeczywistość? Jak łatwo ulegamy sugestywnej sile obrazów? Portugalski artysta João Maria Gusmão sięga po dawne technologie obrazowania, traktując je jako narzędzia badania alternatywnych sposobów postrzegania czasu, przestrzeni i rzeczywistości. Strategię tę określa mianem „krytycznej archeologii”. W swoich pracach wykorzystuje film analogowy, podkreślając jego materialność oraz napięcie między fizyczną konstrukcją obrazu a jego symbolicznym, kulturowym i ideologicznym wymiarem. Wystawa w Zachęcie obejmuje 12 „rzeźb filmowych”, tworzących wielowarstwową instalację przestrzenną o różnych rytmach i skalach. Pozornie banalne motywy, codzienne sytuacje i miejskie krajobrazy – od parków trampolin i latarni miejskich, po kromki chleba z masłem – stają się tu punktem wyjścia do refleksji nad technologią, reprezentacją, pracą, doświadczaniem czasu i iluzją. Na wystawie zobaczymy też nowe realizacje powstałe w Warszawie, m.in. Broadcast, gdzie bohaterami są kamery filmujące wyścigi konne, oraz Birds on Land, Mammals in the Sky, wykorzystującą ujęcia z warszawskiego zoo. do 31.10 João Maria Gusmão, Śladami Białego Tygrysa Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki, Warszawa, Plac Małachowskiego 3 www.zacheta.art.pl


do 30.10 Agata Kus, Magda Jurek, Prochy polskie Borowik Foundation, Warszawa, ul. Katowicka 7/2 www.borowikfoundation.com

orientuj się — sztuka i życie

J

esień powraca ze swoim szarym krajobrazem, a wraz z nią mitologie i duchy przeszłości, które – jak przypomina wystawa Prochy polskie – wcale nie zamierzają nas opuścić. Agata Kus i Magda Jurek spotykają się tutaj na przecięciu figuracji i transmutacji, pamięci i współczesności, tworząc opowieść o tym, co minione, a wciąż żywe. W wielkoformatowych pastelach Agata Kus przywołuje polskie demony: smoki, muzy, wieszczów, młodzieńców, baśniowe postaci i nocne wizje. Umieszcza je jednak w przestrzeni współczesnej, wśród barów, samochodów i pozornie zwyczajnych scen codzienności. Jej prace przywołują tradycję Jacka Malczewskiego i Stanisława Wyspiańskiego – artystów, dla których sztuka była sposobem mierzenia się z polskością, pamięcią i doświadczeniem wspólnoty. Ceramiczne realizacje Magdy Jurek wprowadzają na wystawę intensywność koloru i formy, które zdają się rozsadzać zastany porządek. Artystka przetwarza estetykę pasteli i dziedzictwo polskiego modernizmu, zestawiając je z doświadczeniem miejsca oraz pamięcią zapisaną w kolejnych pokoleniach. Jej prace nie tyle odtwarzają przeszłość, ile poddają ją przemianie, wydobywając z niej nowe znaczenia, kształty i napięcia.

36

Teraźniejszość przeszłości


orientuj się — sztuka i życie

37

Agata Kus, Muza Il, 2026, fot. Mateusz Torbus


orientuj się — sztuka i życie

Karolina Breguła, kadr z filmu Dust, 2019

R

Gotowi na zmianę?

do 25.10 Karolina Breguła, Teraz wszystko będzie inaczej Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha, Kraków, ul. Marii Konopnickiej 26 www.manggha.pl

38

ealizując projekty dotyczące problemów społecznych, politycznych i klimatycznych, Karolina Breguła zaprasza do współpracy inne osoby i opowiada o ich doświadczeniach – o domu, jego utracie, niepewności, przesiedleniach, relacji człowieka ze środowiskiem. Na krakowskiej wystawie zobaczymy filmy, fotografie i obiekty powstałe na Tajwanie. Część prac opowiada o mieszkańcach dzielnicy Daguan, którzy zostali wysiedleni w związku z wyburzeniami i zmianami zachodzącymi w mieście. Inne przenoszą nas w okolice wybrzeża i dotyczą zmian środowiskowych oraz podnoszenia się poziomu wód. „To nie jest jednak wystawa wyłącznie o Tajwanie. To raczej opowieść o sytuacji, którą można sobie wyobrazić w wielu miejscach: co dzieje się z człowiekiem, kiedy miejsce, które uważał za swój dom, przestaje nim być? Breguła przygląda się temu, co dzieje się wtedy, gdy tracimy kontrolę nad rzeczywistością i musimy nauczyć się funkcjonować w nowych warunkach” – pisze kuratorka wystawy Aleksandra Sikora.


orientuj się — sztuka i życie

Karol Radziszewski, okładka DIK Fagazine

Brudne archiwa

W 39

ystawa Karola Radziszewskiego w Galerii Studio przygląda się queerowym archiwom Europy Środkowo-Wschodniej i historiom zapisywanym poza oficjalnym obiegiem. Jej punktem wyjścia jest DIK Fagazine – magazyn, który od ponad dwóch dekad łączy sztukę, queer, archiwa i kulturę niezależną. Tytuł wystawy odnosi się zarówno do materialności publikacji, jak i do tego, co przez lata uznawano za „brudne”: erotyki, pornografii, homoseksualności czy marginalnych wydawnictw. Prywatne zbiory Radziszewskiego oraz prace innych artystów tworzą opowieść o pamięci, pożądaniu i doświadczeniach wypychanych poza oficjalną historię. Brudne strony pokazują, jak obrazy, publikacje i efemeryczne materiały mogą stawać się świadectwami queerowej pamięci, a zarazem narzędziami budowania własnych opowieści o przeszłości. Wystawa przypomina, że to, co przez lata pozostawało na marginesie, dziś może stać się ważnym źródłem wiedzy o doświadczeniach i kulturze queer.

do 27.11 Brudne strony. Karol Radziszewski i DIK Fagazine Galeria Studio, Warszawa, Plac Defilad 1 www.teatrstudio.pl


świecie nieustannego przeciążenia intensywność stała się codziennością, a przester – sposobem funkcjonowania. Paradoksalnie nadmiar nie prowadzi jednak do głębszego odczuwania, lecz do znieczulenia. Żeby coś poczuć, potrzeba coraz więcej, mocniej i głębiej. Punktem w yjścia w ystaw y jest Crash J.G. Ballarda i film Davida Cronenberga z 1996 roku – opowieść o świecie, w którym zderzenie, deformacja i kontakt z twardą materią pozwalają odzyskać poczucie realności. Współczesnym odpowiednikiem spektakularnej katastrofy stają się codzienne mikrozderzenia: informacyjne, emocjonalne i sensoryczne, wzmacniane przez technologie i algorytmy. CRASH prowadzi od narastającego napięcia, przez moment uderzenia, po zdeformowaną, ale na nowo ożywioną percepcję. To opowieść o przekroczeniu, nadmiarze i hałasie jako sposobach wyrwania się ze znieczulenia. Crash nie jest tu końcem – staje się metodą odzyskiwania czucia.

orientuj się — sztuka i życie

W

Emocjonalny przester

8.10–29.11 CRASH Centrum Sztuki Galeria EL, Elbląg, ul. Kuśnierska 6 www.galeria-el.pl

40

Martyna Jastrzębska, Wisielec


orientuj się — sztuka i życie

Honza Zamojski, Przygody człowieka widzącego

Kosmos znaków

J 41

ęzyk wizualny Honzy Zamojskiego opiera się na repertuarze linii, figur geometrycznych i liter. Choć jego rysunki na pierwszy rzut oka przypominają minimalistyczne piktogramy, to jednocześnie komunikują złożone i wielowarstwowe treści, uruchamiając ciągi skojarzeń, znaczeń i narracji. Najnowszy cykl artysty O Człowieku, który chciał objąć cały Świat, przyjmuje formę leksykonu złożonego z osiemdziesięciu jeden haseł dotyczących sposobów postrzegania i organizowania przestrzeni. Jego głównym bohaterem jest „człowiek widzący” – uważny obserwator, który próbuje poznawać i porządkować otaczającą go rzeczywistość, jednocześnie mając świadomość, że pełne uchwycenie świata pozostaje niemożliwe. Jak wyjaśnia artysta, jest to „człowiek, który patrzy, obserwuje, zerka, spogląda, gapi się i rzuca okiem to tu, to tam, aby obejrzeć coś, czego do tej pory nie widział, i dowiedzieć się czegoś, co do tej pory nie było mu znane”. Wystawa w Muzeum Współczesnym we Wrocławiu przenosi zawartość książki do formatu ekspozycji, a jej przestrzeń została zaaranżowana jak otwarta publikacja – z rozdziałami i stronami, pomiędzy którymi rozwijają się wizualna opowieść i kosmos znaków Zamojskiego. do 29.03.2027 Honza Zamojski, Przygody człowieka widzącego Muzeum Współczesne Wrocław, Plac Strzegomski 2a www.muzeumwspolczesne.pl


ytułowa „pława” to pływający znak nawigacyjny lub boja, która wyznacza tor wodny albo ostrzega przed niebezpieczeństwami. To również jeden z elementów sieci rybackiej utrzymujący ją w pozycji pionowej i na zamierzonej głębokości. Norbert Delman centrum swojej wystawy w Sopocie uczynił siedmiometrowy kuter, wrak, który „porastają” nowe formy życia, jakie mogą powstać wśród odpadów czy szczątków ludzkiej cywilizacji. To rzeźbiarska interpretacja procesów rozpadu i transformacji. Opowieść o katastrofach ekologicznych wywołanych działalnością człowieka, nieopanowanym wzroście ilości odpadów oraz przenikaniu zanieczyszczeń do wszystkich sfer środowiska. U Norberta Delmana zniszczenie staje się początkiem tworzenia, rozpad jednego świata otwiera możliwość pojawienia się innego. Kurator Jarosław Lubiak pisze: „Sztuka jest życiem tego, co nieorganiczne, i jednocześnie zmienianiem w martwą naturę tego, co organiczne. Jej sprawczość wyłania się z nieustannego przesilania między tymi stanami. Norbert Delman umożliwia nam zanurzenie się w te zmagania”.

orientuj się — sztuka i życie

T

Życie na zgliszczach

2.10.2026–31.01.2027 Norbert Delman, Tymczasowa pława Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie, Plac Zdrojowy 2 www.pgs.pl

42

Fragment instalacji Tymczasowa pława Norberta Delmana, 2026, dzięki uprzejmości artysty


orientuj się — sztuka i życie

Kinga Nowak, Roztopy, 2026, fot. Szymon Sokołowski, dzięki uprzejmości artystki

J

W tropikach

43

ak kształtują się relacje między nowoczesnością i kolonializmem? Projekt Rzar mi tropikuw malarki i rzeźbiarki Kingi Nowak to połączenie sztuki współczesnej, historii, etnografii i spojrzenia na fascynację egzotyką oraz na różne sposoby konstruowania kulturowej inności. Ekspozycja zestawia realizacje artystki z dziełami sztuki ludowej, archiwaliami oraz z twórczością awangardzistów – Władysława Hasiora, Edwarda Sutora czy Leokadii Płonkowej. Jednym z centralnych obiektów pokazu jest tkanina Kurtyna wg Jeana Geneta, w której Nowak podejmuje temat ról społecznych, spojrzenia, reprezentacji i podmiotowości. Monumentalna praca inspirowana jest sztuką Murzyni Jeana Geneta pokazującą kulturową i rasową maskaradę, w której (w założeniu Geneta) czarni aktorzy grają białych, starając się wiernie oddać stereotypowe zachowania przypisywane każdej z ras. Wystawie będzie towarzyszyć premierowa publikacja Malarka w muzeum. Kinga Nowak – pierwsze tak obszerne opracowanie poświęcone twórczości artystki. do 3.01.2027 Kinga Nowak, Rzar mi tropikuw Galeria Bunkier Sztuki, Kraków, Plac Szczepański 3a www.bunkier.art.pl


aukowcy, którzy pracują nad nowymi modelami AI, coraz częściej słyszą pytanie: „A ma pan dzieci?”. Wiele wskazuje na to, że jesteśmy ostatnim pokoleniem starej cywilizacji i pierwszym nowej, a zaawansowana AI to tylko ułamek tego, co nadchodzi. „Każde dziecko to zwierciadło śmierci” – te słowa Jeana-Paula Sartre’a nabierają dziś zupełnie nowych znaczeń. Na wystawie w Opolu osoby artystyczne: Agata Lankamer, Wiktor Gałka, Inside Job (Ula Lucińska i Michał Knychaus), Andrzej Staniek, Mia Milgrom, Jennetta Petch i Szymon Kula odnoszą się do futurologicznych badań i zastanawiają nad przeszłością, czerpiąc z natury, technologii, polityki, nauk informacyjnych oraz konstruktów społecznych i kulturowych.

orientuj się — sztuka i życie

N

W zwierciadle przyszłości

do 15.11 Każde dziecko to zwierciadło śmierci Galeria Sztuki Współczesnej w Opolu, pl. Teatralny 12 www.galeriaopole.pl

44

Wiktor Gałka, Preorder exclusive, 2024


orientuj się — sztuka i życie

Karolina Bielawska, Serce Wróbla, fot. Bartosz Zalewski

K Fruuu

45

arolina Bielawska zajmuje się malarstwem i rzeźbą. Jej prace charakteryzuje minimalistyczny język i oszczędna, monochromatyczna paleta. W medium malarskim interesuje ją przede wszystkim fizyczność obrazu – jego kolor, faktura, masa. Kształty pojawiające się na jej płótnach, zawieszone między figuracją i abstrakcją, często wychodzą poza ramy. Tak jest z najnowszymi realizacjami artystki pokazywanymi na wystawie Serce Wróbla. Inspiracją do ich powstania był film Alana Parkera Birdy. Prace przedstawiają plamy koloru przypominające ptaki w locie. Kadrowane w swobodny, fragmentaryczny sposób czy do góry nogami tracą rozpoznawalność, stając się abstrakcyjnym gestem. Prezentowane tuż obok siebie, składają się na monumentalną, dynamiczną instalację site-specific, która nie kończy się wraz z krawędzią obrazu. Towarzyszą jej niezależne obrazy i rysunki eksplorujące relację między budynkiem galerii, jej wnętrzem i otaczającym go ogrodem.

do 31.10 Karolina Bielawska, Serce Wróbla Wschód, Warszawa, ul. Walecznych 38/1 www.galeriawschod.com


amiast zmiany życia zaoferowano kobietom 17-procentowy alkohol. Niemiecki tonik Frauengold stał się popularnym trunkiem, spożywanym w zaciszu domowym. Sprzedawany od 1953 roku bez recepty w aptekach i drogeriach, był przedstawiany jako cudowny lek na kobiece nerwy i napięcia. To był ten czas, kiedy idealna partnerka miała być wzorową gospodynią domową, czułą matką i zawsze uśmiechniętą żoną. Zamiast społecznych reform i równych praw system oferował kobietom farmakologiczny knebel. Czy ta praktyka uspokajania i dyscyplinowania to zamknięty rozdział? Wystawa w Kronice mapuje tę ewolucję: od epoki leczenia „histerii” bromkami i izolacji w szpitalach psychiatrycznych, poprzez dekady dominacji benzodiazepin oraz leków przeciwdepresyjnych, aż po współczesny rynek suplementów wellness i algorytmicznych narzędzi samoregulacji. Wystawą Frauengold, na której zobaczymy m.in. pracę Tracey Emin, bytomska Kronika powraca po prawie rocznym remoncie.

orientuj się — sztuka i życie

Z

Farmakologiczny knebel

24.10–19.12 Frauengold Centrum Sztuki Współczesnej Kronika w Bytomiu, Rynek 26 www.kronika.org.pl

46

Tracey Emin, Why I NeverBecame a Dancer, dzięki uprzejmości artystki i White Cube


orientuj się — sztuka i życie

47

Martyna Borowiecka, Egzaltacja, 2025


d dzieł dawnych mistrzów po współczesnych artystów; od malarstwa europejskiego po sztukę Japonii – do podróży przez cztery stulecia sztuki zaprasza wystawa Świat jak zielnik, a jej bohaterką jest przyroda – kwiaty, ptaki, krajobrazy. Natura postrzegana jako świadek historii, obiekt zachwytu, przedmiot refleksji. Ekspozycja podzielona jest na cztery bloki tematyczne: ilustracje botaniczno-entomologiczne oraz zielniki, natura w sztuce Młodej Polski, przyroda w sztuce Japonii oraz współczesna twórczość bioartystów. Pierwsza prezentuje ilustracje botaniczne Marii Sibylli Merian i Elizabeth Blackwell oraz kompozycje kwiatowe z XVII i XVIII wieku. Druga przedstawia nastrojowe, poetyckie interpretacje krajobrazu pędzla Wojciecha Weissa, Jana Stanisławskiego, Juliana Fałata czy Stanisława Wyspiańskiego. Trzecia zapoznaje z japońskim fenomenem kachō-ga (obrazami kwiatów i płatków) na przykładzie twórczości Watanabego Seiteia. Ostatnia stanowi komentarz artystów podejmujących dialog z wyzwaniami antropocenu.

orientuj się — sztuka i życie

O Karty zieleni

do 6.12 Świat jak zielnik. Natura w sztuce od XVII do XXI wieku Centrum Kultury Zamek, Poznań, ul. św. Marcin 80/82 www.ckzamek.pl

48

Maria Sibylla Merian, Irys wielkolistny (kosaciec) z cyklem życiowym motyla, Biblioteka Krajewskich-Siudów


orientuj się — sztuka i życie

Julia Platt, Odwilż, 2026

W

Pułapka wspomnień

49

najnowszym cyklu malarskim Julia Platt podejmuje osobistą podróż w głąb przeszłości i trudnego doświadczenia dorastania w cieniu długiej choroby matki. Artystka przygląda się pamięci, przywiązaniu i przedmiotom, które przez lata powracały w jej myślach. Zamiast przynosić ukojenie, zaczynają wywoływać niepokój i zmęczenie. Próbując uwolnić się od pułapki wspomnień, sięga po formalne triki podpatrzone u dawnych mistrzów i eksperymentuje z fakturą obrazu. Róża, symbol nagłej śmierci i nieszczęścia, zestawiona zostaje z atmosferą baśniowej scenografii. Napięcie narasta jednak za sprawą osobliwych elementów obecnych w pracach artystki. Obrazy stają się zapisem procesu oswajania żałoby. Wystawie towarzyszyć będzie performance Zabawa w reżyserii jej siostry bliźniaczki, Ewy Platt. Poprzez przywołane dziecięce gry i powracającą jak mantra frazę „Nie płacz, nie płacz, to tylko zabawa” spektakl odsłania napięcie między tym, czego doświadczamy jako dzieci, a tym, jak rozumiemy to po latach.

do 31.10 Julia Platt, Przyjeżdżam, wyjeżdżam Polana Institute, Warszawa, ul. Noakowskiego 16/35 www.polana.institute


Laurie Simmons, Autofiction: My Collaborator #31, 2026 do 31.10 Laurie Simmons, 1998: Uncanny Valley Import Export, Warszawa, Al. Szucha 16/7 www.importexport.art

50

aurie Simmons to nowojorska artystka posługująca się medium fotografii, filmu, rzeźby czy ostatnio malarstwa. Od lat 70. XX wieku realizuje prace charakteryzujące się psychologicznym podtekstem i nielinearną narracją. W swoich najnowszych dziełach artystka sięgnęła po AI, przedstawiając rzeczywiste i wyobrażone sceny ze swojego życia, obrazy architektury, przedmiotów, wnętrz i ludzkich postaci. Zobaczyć je można na wystawie 1998: Uncanny Valley w galerii Import Export. Filmy z cyklu Autofiction, zainspirowane realnymi i wymyślonymi doświadczeniami twórczyni, powstały na bazie tekstów, które Simmons napisała dla modelu AI, a następnie zmontowała, uzupełniając o muzykę i narrację. Zdjęcia z serii Autofiction: My Collaborator bazują z kolei na jej 50-letnim archiwum fotograficznym. Każdy obraz został ręcznie opracowany przez artystkę, aż do uzyskania zamierzonego efektu – jednoczesnej powszedniości i obcości ukazanej sceny.

orientuj się — sztuka i życie

L

Znajome nieznajome


orientuj się — sztuka i życie

Kazimierz „Kachu” Ostrowski, Port Władysławowo, 1975

G Portret totalny

51

dynia uczciła swojego artystę. W Muzeum Miasta Gdyni trwa wystawa Kachu totalny – największa jak dotąd przekrojowa prezentacja twórczości malarza, wykładowcy ASP i jednej z najważniejszych postaci, które przez dekady współtworzyły artystyczną tożsamość Gdyni. Kazimierz Ostrowski, znany przyjaciołom jako Kachu, przez ponad 40 lat prowadził pracownię przy gdyńskiej ul. Abrahama. „Łącząc kolor i geometrię, odmalowywał charakter i tożsamość tego młodego, portowego miasta: w obrazach sztalugowych, tkaninach, witrażach, mozaikach i muralach na elewacjach” – pisze kuratorka wystawy Agnieszka Drączkowska-Gradzik. Po obejrzeniu ekspozycji warto więc wyruszyć w miasto śladami monumentalnych realizacji Ostrowskiego i zobaczyć m.in. panneau zdobiące foyer Teatru Muzycznego czy pełen morskich stworzeń mural w technice sgraffito na budynku przedszkola przy Harcerskiej 4.

do 28.02.2027 Kachu totalny. Sztuka Kazimierza Ostrowskiego Muzeum Miasta Gdyni, ul. Zawiszy Czarnego 1A www.muzeumgdynia.pl


orientuj się — sztuka i życie

Bartosz Kokosiński, fot. Adam Gut

T

Eksperyment otwarty

do 18.10 (Nie) tak miało być Galeria „Okno na Kulturę”, Warszawa, ul. Krakowskie Przedmieście 17 www.fringewarszawa.pl

52

o artystyczny eksperyment, który na półtora miesiąca przekształci Galerię „Okno na Kulturę” w otwartą przestrzeń działań, spotkań i twórczego ryzyka. Punkt wyjścia to prosta propozycja: jest przestrzeń – zróbmy coś� Wystawa (Nie) tak miało być, kuratorowana przez Wojciecha Gilewicza, sprawdza, co dzieje się ze sztuką, kiedy osoby twórcze mają pełną dowolność w zakresie formy jej prezentacji. Kolejne działania artystyczne będą pozostawiać po sobie ślady i wchodzić w dialog z następnymi, stopniowo tworząc wspólną strukturę, której ostateczny kształt pozostaje otwarty. Projekt stawia pytania o nadmiar wydarzeń kulturalnych, relację sztuki z odbiorcami, rolę przestrzeni wystawienniczej oraz prekarną sytuację osób twórczych. Zamiast gotowych odpowiedzi proponuje eksperyment i obserwację tego, co wydarzy się, gdy oddamy przestrzeń kilkudziesięciu osobom artystycznym, m.in. Monice Mamzecie, Kubie Falkowi i Adze Szreder.


orientuj się — sztuka i życie

Galeria Serwis, prace Ludmily Bubanovej, fot. Kinga Gralak

C Na obrzeżach

53

o to znaczy być off? Jak rozpoznać niezależność sztuki? Odpowiedzi na te pytania przyniesie czwarta edycja Wrocław Off Gallery Weekend, podczas której miasto ponownie zatętni energią niezależnych galerii, pracowni i kolektywów. Wydarzenie będzie okazją do odwiedzenia miejsc na co dzień niedostępnych dla szerokiej publiczności – od wyłożonej dywanami działki rekreacyjnej (Aleja Dywanowa) i targowiska wpisanego w grabiszyński ekosystem (Bazar Bizarre), po dziewiętnastowieczny pałac (Pałacyk Powstańców Śląskich), strych ukryty na obrzeżach miasta czy dawną drukarnię PAN. W programie tegorocznej edycji spotkają się zarówno inicjatywy związane z WOGW od początku jego istnienia, jak i te, które niedawno dołączyły do wrocławskiej sceny niezależnej. Tym, co je łączy, jest działanie na marginesach instytucjonalnego parasola, za to z pełnym zaangażowaniem w autorskie kuratorstwo i konsekwentne budowanie własnych artystycznych światów. A przede wszystkim – we współpracy z lokalną publicznością, która stanowi największą wartość offowego obiegu.

15-18.10 Wrocław Off Gallery Weekend #4 Wrocław, różne lokalizacje


iędzynarodowa wystawa współczesnych artystek Słowo ucieleśnione poświęcona jest relacji między językiem, ciałem i doświadczeniem kobiet. Twórczynie wykorzystują słowo jako narzędzie ekspresji, oporu i odzyskiwania głosu, łącząc tekst z różnorodnymi mediami – od tekstyliów i neonów po wideo i działania performatywne. Na wystawie zobaczymy prace 28 artystek, m.in. Barbary Kruger, Jenny Holzer, Alexandry Grant, Karoliny Balcer, Jadwigi Sawickiej, Moniki Drożyńskiej czy Ewy Partum. „Pokazują, że język nie jest oderwany od rzeczywistości – przeciwnie, wyrasta z ciała, emocji i doświadczenia. Słowo staje się tu działaniem: bywa szeptem, manifestem, krzykiem” – piszą kuratorki Marta Smolińska i Natalia Cieślak. To wystawa o odnajdywaniu języka adekwatnego do kobiecych doświadczeń i o rozszczelnianiu systemu, w którym dla języka kobiet nie ma miejsca.

orientuj się — sztuka i życie

M

Słowo z ciała i umysłu

do 8.11 Słowo ucieleśnione Centrum Sztuki Współczesnej „Znaki Czasu”, Toruń, Wały gen. Sikorskiego 13 www.csw.torun.pl

54

Irmina Staś, z cyklu Ornamenty


orientuj się — sztuka i życie

Tolia Astakhishvili, I would like to return and say I am back and it’s nice on the other side, 2026

P

Labirynt dezorientacji

55

raktyka Tolii Astakhishvili koncentruje się na historiach zapisanych w obiektach i przestrzeniach. Jej wystawa traktuje muzeum jako wrażliwy, ciągle zmieniający się organizm, kierując uwagę na jego ukrytą architekturę i infrastrukturę – przewody, szyby wentylacyjne, pomieszczenia gospodarcze i podziemne magazyny. Artystka tworzy immersyjną instalację, konfrontując zwiedzających z poczuciem dezorientacji. Lustra przekierowują spojrzenie w coraz to nowsze strony, czerwona poświata wabi do bocznego pomieszczenia bez wyjścia, a wzrok musi najpierw przywyknąć do przytłumionego światła. Poruszanie się po wystawie wymaga obrania okrężnej drogi, pełnej zwrotów akcji i zakrętów. Figure of the Child nie jest tradycyjną wystawą monograficzną. Astakhishvili wplata w swoją instalację wybrane obiekty z kolekcji wiedeńskiego mumok – m.in. autorstwa Nan Goldin, Vito Acconciego, Stefana Wewerki, Charlotte Moorman czy Charlotte Posenenske – oraz prace stworzone przez bliskich współpracowników i członków rodziny. Dostajemy wielowątkowy palimpsest, w którym refleksja nad historią instytucji muzeum splata się z prywatną biografią artystki.

do 1.11 Tolia Astakhishvili, Figure of the Child mumok, Wiedeń, Museumsplatz 1 www.mumok.at


undamentalny wpływ na twórczość włoskiej artystki Mariucci Secol miało prowadzenie pracowni malarskiej szpitala psychiatrycznego Bizzozero–Varese w latach 1965–1988. Doświadczenie pracy w zmarginalizowanym środowisku uświadomiło jej, że sztuka może być narzędziem samostanowienia i emancypacji. Od tego czasu jej praktyka ściśle splatała się z działalnością aktywistyczną. Na fali wydarzeń 1968 roku i rozwijających się ruchów feministycznych Secol zaczęła wykorzystywać materiały takie jak fartuchy i druciane zmywaki – często kojarzone z tradycyjnymi kobiecymi czynnościami – które przekształcała w narzędzia sprzeciwu i odmowy. W 1974 roku współzałożyła feministyczną Grupę Immagine w Varese i zaangażowała się w walkę o wynagrodzenia za pracę domową. Kluczową rolę w jej praktyce zajmowały prace tekstylne. Wyciągała nici ze struktury tkaniny, tworząc szczeliny i rozdarcia przepuszczające światło i przypominające otwarte rany, pofałdowania ciała czy rozstępy po porodzie. Kulminację retrospektywy Secol stanowi monumentalna, dziesięciometrowa instalacja tekstylna Woman bridge, ucieleśniająca poetykę i polityczny wymiar jej twórczości.

orientuj się — sztuka i życie

F Nowa rola

do 1.11 Mariuccia Secol, Unraveling Muzeum Susch, Szwajcaria, Surpunt 78 www.muzeumsusch.ch

56

Mariuccia Secol w 1968 roku na tle obrazu z serii II Genesi, dzięki uprzejmości rodziny artystki


orientuj się — sztuka i życie

Nicola L. Red Coat, 1970, mat. Nicola L. Collection & Archive oraz M HKA, Antwerpia

N Skóra świata

57

icola L. nieustannie przekraczała granice między rzeźbą, performansem, designem, filmem i życiem codziennym. Od lat 60. XX wieku, działając między Paryżem, Brukselą, Ibizą i Nowym Jorkiem, wypracowała własny język wizualny, pozostający w dialogu z przemianami politycznymi i kulturowymi epoki – feminizmem, ruchami antywojennymi, teatrem eksperymentalnym, sztuką konceptualną i nowymi formami wspólnotowości. Dążyła do uaktywniania performatywnego potencjału cielesności. Odrzucała monumentalność i hermetyczną jednostkowość, w zamian proponując miękkość, dotyk i współuczestnictwo jako alternatywne sposoby myślenia o sztuce i życiu społecznym. Kluczową rolę w jej twórczości odgrywała skóra – rozumiana nie tylko jako granica ludzkiego ciała, lecz także przestrzeń spotkania między przedmiotami, architekturą i relacjami społecznymi. Centralnym punktem wystawy w Antwerpii jest Red Coat (1970) – monumentalny płaszcz dla jedenastu osób, ucieleśniający wizję sztuki jako narzędzia projektowania wspólnotowości, w której indywidualność współistnieje z doświadczeniem zbiorowym. do 18.10 Nicola L., When the Earth Turned the Other Way M HKA, Antwerpia, Leuvenstraat 32 www.muhka.be/en/


orientuj się — sztuka i życie

Gabriele Stötzer, Römisches Korsett, 1990, dzięki uprzejmości Gabriele Stötzer, VG Bild-Kunst, Bonn 2026

B

Być obecnym i nie milczeć

do 6.12 Gabriele Stötzer, Dabei sein und nicht schweigen Gropius Bau, Berlin, NiederkirchnerstraSSe 7

58

iografia Gabriele Stötzer skupia w sobie burzliwą historię Niemiec Wschodnich. W 1977 roku, po podpisaniu petycji przeciwko ekspatriacji artysty-dysydenta Wolfa Biermanna, Stötzer została aresztowana i spędziła rok w więzieniu dla kobiet. Doświadczenie represji i wszechobecnej inwigilacji wpłynęło na jej działalność artystyczną i skierowało w stronę działania w ramach oddolnych, niezależnych kolektywów. Po wyjściu na wolność Stötzer zaangażowała się w artystyczny underground Erfurtu: zaprzyjaźniała się z punkami i squattersami, organizowała warsztaty, wystawy i interwencje publiczne. W połowie lat 80. współzałożyła Künstlerinnengruppe Erfurt – jedyną w NRD grupę artystek zajmującą się sztuką performatywną. Obserwacja codzienności i realiów społeczno-politycznych łączyła się w jej praktyce z surrealistyczną, oniryczną wrażliwością. Wystawa w Gropius Bau ukazuje różnorodność praktyki Stötzer. Obok dokumentacji akcji performatywnych prezentowane są na niej „obiekty modowe”, fotografie i książki artystyczne – swoiste minigalerie, w których splatają się najważniejsze wątki jej twórczości.


orientuj się — sztuka i życie

Julio Le Parc, Blue Sphere, 2013, mat. Tate Modern

J W ruchu

59

ego sztuka aż prosi, by oglądać ją w ruchu. Wtedy ożywa, przyciągając uwagę, bawiąc i zaskakując. Sylwetkę argentyńskiego artysty przybliża wystawa Julio Le Parc. Light. Colour. Action. Zorganizowana dla uczczenia 70-letniej kariery, zaprasza do świata pełnego geometrycznych kompozycji, lustrzanych powierzchni i ekspresyjnych rzeźb. Związany z paryską sceną artystyczną i kolektywem GRAV (Grupą Badań Sztuki Wizualnej) Le Parc tworzył w duchu sztuki demokratycznej, angażującej, sytuującej widza w centrum uwagi. Jego język wizualny, oparty na prostych formach i odważnych zestawieniach kolorystycznych, mocno oddziałuje na zmysły. Jednym z kluczowych dla niego materiałów jest światło, a przykładem – obiekty, do których artysta powrócił, kontynuując cykl Continual Light Mobiles z lat 60. Akrylowe formy zawieszone w powietrzu reagują na podmuchy wiatru i dotyk, falując i rzucając refleksy.

do 3.05.2027 Julio Le Parc, Light. Colour. Action. Tate Modern, Londyn, Bankside www.tate.org.uk


G

Między blokami dańskie NARRACJE tym razem zabiorą nas w rewir Żabianka-Wejhera-Jelitkowo-Tysiąclecia. To już 17. edycja festiwalu sztuki współczesnej w przestrzeni publicznej, który co roku przenosi się do innej dzielnicy. Nie chodzi jednak o ilustrowanie jej historii czy oprowadzanie widzów po lokalnych ciekawostkach. Dzielnica staje się raczej materiałem dla artystycznych interpretacji – miejscem, w którym prace mają prowokować, interweniować i „zrywać warstwy codzienności”, odsłaniając mniej oczywiste znaczenia przestrzeni. Tegoroczna koncepcja kuratorska Sylwii Szymaniak i Sarmena Beglariana nosi tytuł Co się dzieje między blokami i skupia się na codziennych przestrzeniach osiedla – podwórkach, przejściach, skwerach i miejscach spotkań. Można w tym zobaczyć współczesną odsłonę idei znanych z lat 60. i 70., kiedy sztuki plastyczne próbowano integrować z przestrzenią urbanistyczną nowych osiedli, jak choćby na LSM w Lublinie czy właśnie Żabianki. Różnica polega na tym, że dziś nie chodzi już tyle o trwałe wpisanie dzieła w kompozycję osiedla, ile o proces i pracę z lokalnym kontekstem.

orientuj się — ARCHITEKTURA I MIASTO

Monika Wróbel dla „NN6T”

23–24.10 NARRACJE #17: Co się dzieje między blokami Organizator: Instytut Kultury Miejskiej, Gdańsk Żabianka-Wejhera-Jelitkowo-Tysiąclecia www.ikm.gda.pl

60

Mikołaj Biberstein-Starowieyski, Skrzek


orientuj się — ARCHITEKTURA I MIASTO

Modele wspólnoty. Wystawa do zabawy w GCSW

J

Dzieci tworzą miasto

61

ak wyglądałyby miasta – place, podwórka, parki – gdyby projektowały je dzieci? Jak ułożyłyby sobie w nich relacje? W oddziale Gdańskiego Centrum Sztuki Współczesnej przy Jaskółczej architekci z pracowni BudCud wykreowali przestrzeń, w której najmłodsi mogą tworzyć zgodnie ze swoimi potrzebami. Agata Woźniczka i Mateusz Adamczyk zbudowali tu małe miasto z placem, przedprożem, wspinaczkowcem-jak-falowcem. Punktem wyjścia wystawy Modele wspólnoty było legendarne działanie Pallego Nielsena, który w 1968 roku we wnętrzach sztokholmskiej Moderna Museet zorganizował dzieciom miejsce pozbawione nakazów, zakazów i norm. Wystawa w GCSW, kuratorowana przez Izabelę Wieczorek i Anetę Lehmann, zachęca do uważnego spojrzenia na miasto i przestrzenie wspólne, jest zaproszeniem do współbycia oraz uczenia się wzajemnej odpowiedzialności. Tu wstęp mają wyłącznie dzieci.

do 13.12 Modele wspólnoty. Wystawa do zabawy Gdańskie Centrum Sztuki Współczesnej, ul. Jaskółcza 1 www.gcsw.pl


spółpraca architektów, artystów i inżynierów była podstawą jednego z najważniejszych eksperymentów polskiego projektowania drugiej połowy XX wieku. W Muzeum ASP w Warszawie można zobaczyć pierwszą tak obszerną wystawę poświęconą Zakładom Artystyczno-Badawczym – jednostce, która przez lata pozostawała na marginesie opowieści o polskiej kulturze wizualnej. Zespołowość jest koniecznością naszych czasów scala rozproszone dziedzictwo ZAB-u: od architektury i urbanistyki po wzornictwo. Punktem wyjścia jest odnaleziony scenariusz niezrealizowanej wystawy z 1974 roku, przygotowanej z okazji 20-lecia Zakładów. Wśród prezentowanych postaci znajdziemy m.in. Jerzego Sołtana, Zbigniewa Ihnatowicza, Lecha Tomaszewskiego i Oskara Hansena, ale także dziesiątki mniej znanych autorek i autorów. Wystawa przypomina realizacje, które współtworzyły Warszawę, m.in. Warszawiankę i Dworzec Warszawa-Śródmieście i pyta o ich dzisiejszy stan. Historyczną narrację uzupełnia instalacja Marcina Chomickiego dokumentująca znikające ślady tego dziedzictwa oraz program wydarzeń przygotowany m.in. przez CENTRALĘ, Stowarzyszenie Masław / Tu było, Tu stało oraz Wydział Wzornictwa ASP w Warszawie.

14.10.2026–21.03.2027 Zespołowość jest koniecznością naszych czasów. Zakłady Artystyczno-Badawcze warszawskiej ASP Muzeum ASP w Warszawie, Pałac Czapskich, ul. Krakowskie Przedmieście 5 www.asp.waw.pl/muzeum

orientuj się — ARCHITEKTURA I MIASTO

W

Wspólne projektowanie

62

Marcin Chomicki, wnętrza Dworca Warszawa Śródmieście, 2020, Archiwum Transformacji, Muzeum ASP w Warszawie


orientuj się — ARCHITEKTURA I MIASTO

Na Festiwalu Naturalnego Budowania, 2025

B

Budowanie dla klimatu

63

udownictwo w roku 2026 jest odpowiedzialne za około 30% światowych emisji gazów cieplarnianych i zanieczyszczeń. Świat bez emisji jest możliwy pod warunkiem, że architektura przejdzie głęboką transformację. To bardzo ambitny cel. Festiwal Naturalnego Budowania od lat udowadnia nie tylko, że ta transformacja jest potrzebna, ale przede wszystkim, że jest możliwa. Osoby występujące na festiwalu: architekci, budowniczy, producenci materiałów, pracownicy uczelni wyższych dają również gotowe do zastosowania rozwiązania. Główną misją festiwalu jest promowanie budownictwa z wykorzystaniem naturalnych materiałów, takich jak glina, drewno, słoma, wapno i konopie. Hasło tegorocznej edycji to Regeneracja. Odzyskaj przestrzeń. W prelekcjach oraz dyskusjach będą poruszane tematy m.in. gospodarki obiegu zamkniętego w branży budowlanej, odzysku materiałów, ochrony dziedzictwa oraz nowych celów w projektowaniu architektury, w ujęciu stosowania w budownictwie materiałów naturalnych i cyrkularnych. Mamy nadzieję, że polskie budownictwo po Festiwalu Naturalnego Budowania 2026 w Katowicach będzie znacznie bliżej osiągnięcia wyznaczonych celów klimatycznych. Nie może was tam zabraknąć.

2–4.10 Festiwal Naturalnego Budowania 2026 Katowice www.festiwal.osbn.pl


olica, Tarchomin i Siekierki były wsiami, zanim stały się częścią Warszawy. Dawne drogi, podziały pól, tereny zielone i relacje z wodą wciąż można odnaleźć w ich przestrzeni. Jak wiedza o wiejskiej przeszłości miasta może służyć projektowaniu bardziej zrównoważonych przestrzeni, odpowiadających na potrzeby mieszkańców, a zarazem uważnych na przyrodę i zasoby, które już mamy? Tegoroczna edycja Wsi Warszawy – projektu realizowanego od 2025 r. przez Fundację Bęc Zmiana – postawiła to pytanie osobom studiującym architekturę i urbanistykę w Warszawie i Berlinie. Podczas wspólnych warsztatów ich uczestnicy i uczestniczki poznawali historię i teraźniejszość trzech dawnych wsi i prowadzili obserwacje w terenie. Efektem stały się scenariusze dalszego rozwoju tych terenów, które zaprezentowane zostaną na wystawie. Propozycje dotyczą między innymi ponownego połączenia części Wolicy rozdzielonych drogami, otwierania grodzonych przestrzeni Tarchomina oraz wspólnego decydowania o przyszłości Siekierek. Punktem wyjścia dla nowych pomysłów są pierwotne układy przestrzenne tych miejsc i to, co przetrwało w nich do dziś. 19.10–5.11 Wsie Warszawy – scenariusze przyszłości Wydział Politechniki Warszawskiej, Warszawa, ul. Koszykowa 75 www.wsiewarszawy.pl

orientuj się — ARCHITEKTURA I MIASTO

W

64

Wsie Warszawy – scenariusze przyszłości


orientuj się — ARCHITEKTURA I MIASTO

65

Wsie Warszawy, spacer po Tarchominie, publikacja przygotowana podczas warszawsko-berlińskich warsztatów studentów i studentek architektury, 2026, fot. Tomek Kaczor


Anna Cymer dla NN6T

N

Robotnik dawnych czasów

66

iezwykła jest historia terenu Służewca rozciągniętego między ulicami Marynarską, Woronicza, Wołoską i Suwak. 70 lat temu wyrosła tu dzielnica przemysłowa z zakładami, które miały pchać naprzód myśl techniczną PRL. Pół wieku później teren stał się kolebką polskiego kapitalizmu – betonowe hale produkcyjne zostały zastąpione szklanymi biurowcami. Teraz buldożery usuwają siedziby korporacji, by zrobić miejsce na budynki mieszkalne. Trzeci etap przemiany tego niedużego w skali Warszawy terenu zmiata ostatecznie ślady jego historii, zaciera pamięć o jego nieodległej przeszłości. Tym bardziej wzrusza skryta między nowymi, deweloperskimi zabudowaniami betonowa figura – postać pochylonego, trzymającego kielnię robotnika, powojennego warszawskiego budowniczego. Utrzymana w socrealistycznej estetyce rzeźba nieznanego autora, odnaleziona podobno na terenie likwidowanej fabryki budowlanych prefabrykatów, została ustawiona na maleńkim skwerze pomiędzy reprezentującymi już kompletnie inną rzeczywistość budynkami. Dziś niektórym pewnie nie kojarzy się z niczym, ale jest jednym z ostatnich reliktów przemysłowego charakteru tej części miasta.

orientuj się — ARCHITEKTURA I MIASTO

Rzeźba znajdująca się w pobliżu budynku przy ul. Suwak 11 w Warszawie, fot. Anna Cymer


orientuj się — ARCHITEKTURA I MIASTO

Aleksandra Pulińska, Żywe archiwa, okolice Pomnika Syrenki, fot. Jędrzej Kocjan

N

Na pograniczu rzeki i miasta

67

ad Wisłą w Warszawie pojawiło się sześć nowych przestrzennych instalacji artystycznych. To sześć opowieści o relacji człowieka z przyrodą, o zacieraniu granic między kulturą i naturą, rzeką i miastem. Dzięki nim poczujemy rzekę w wielu jej wymiarach. Na prawym, bardziej dzikim brzegu powędrujemy w poszukiwaniu sztuki przez zjawiskowe Łąki Golędzinowskie, w okolicach Pawilonu Edukacyjnego Kamień. Na plażach Saskiej i Poniatówce poleżymy na leżakach Diany Lelonek, która konsekwentnie pracuje z techniką cyjanotypii i barwienia roślinnymi barwnikami – tym razem utrwaliła na tkaninie nadwiślańskie rośliny (wypatrujcie też jej ogromnego leżaka na wyspie). Oczywiście przespacerujemy się również lewobrzeżnymi bulwarami, gdzie możemy m.in. obserwować, jak pod wpływem zjawisk atmosferycznych i ludzkich działań zmienia się obiekt Aleksandry Pulińskiej wykonany z papieru.

Zmiany zachodzą w ciszy i świetle. Nowa sztuka nad Wisłą Dzielnica Wisła, Warszawa organizator: Centrum Myśli Jana Pawła II www.centrumjp2.pl


Architekt zmysłów

W

Szacunek dla budulca

K

68

im Wenders ma już na swoim koncie filmy o artystach i sztuce, od Blok przy ul. Raszei 8 na osiedlu Koło, fot. Anna Cymer muzycznych Buena Vista Social Anna Cymer dla NN6T Club czy The Soul of a Man, przez opowiadający o tańcu dokument Pina, po poświęcony fotografowi obraz Sól ziemi. Na tegorocznym Festiwalu Filmowym w Wenecji miał premierę jego najnowszy film: urator Adam Przywara From Inside Out. Tym razem niemiena wystawie Zgruzowstacki twórca postanowił stworzyć oponie Warszawy 1945–1949 wieść o architekturze i bohaterem filw Muzeum Warszawy mu uczynił szwajcarskiego architekta wśród wielu wątków czaPetera Zumthora. To postać wyjątkosów odbudowy pokazał wa, bo Zumthor, choć jest powszechstosowaną wtedy w stolinie znany (to laureat Nagrody Pritzkera z 2000 roku), stroni od stolic i salonów, cy technologię tworzenia budowlanych ma wizerunek cichego, skupionego „fi- prefabrykatów z gruzu. Z czasem zanielozofa”, twórcy surowych, minimali- chana, była wyjątkowym pomysłem na stycznych obiektów. Wenders sięgnął to, jak budować w morzu ruin, jak wyw filmie po technikę 3D. W przypad- korzystać pozornie bezużyteczny maku Zumthora ma to sens: Szwajcar jest teriał do aktualnych potrzeb. Historia mistrzem projektów oddziałujących na gruzobetonu jest nie tylko ciekawa, ale wszystkie zmysły. Pomnik ofiar proce- znów aktualna – w końcu temat ponowsów czarownic w Vardø w Norwegii to nego użycia materiałów rozbiórkowych mroczny, ciasny pawilon, który trzę- pozostaje jednym z żywiej dziś dyskusie się na wietrze, trzeszczy i skrzypi; towanych. Gruzobeton i inne wariantermy w Vals w Alpach pachną lecz- ty wykorzystania ruin, które najczęśniczą wodą, a jej chlupot odbija się od ciej bezpośrednio na placu budowy kamiennych ścian pomieszczeń z ba- przetwarzano na nowy budulec, trudno senami. Czy talent reżysera i nowa dziś zobaczyć w Warszawie – zniknęły technika filmowa (oraz 14 lat, które w wyniku przebudów albo pod farbami, Wenders poświęcił na pracę nad tym tynkami, dociepleniami. Jednym z wifilmem) pozwoliły stworzyć wystarcza- docznych reliktów tamtych pionierskich czasów jest dom na tużpowojennym jąco sugestywny obraz? osiedlu Koło, zaprojektowanym przez Helenę i Szymona Syrkusów. Mimo że podniszczony, wciąż ujawnia niezwykłe bogactwo struktur i wrażeń osiągniętych przez architektów, którzy mieli do dyspozycji bardzo specyficzny materiał. Pokazuje, jak udało się połączyć innowacyjną prefabrykację z ceglanych gruzów z bryłą o grze faktur różnych powierzchni. Spieszmy się je podziwiać, zanim znikną.

orientuj się — ARCHITEKTURA I MIASTO

Anna Cymer dla NN6T


orientuj się — krajobraz

Alicja Czyczel, Ślad ślimaka, fot. Klaudyna Schubert

Zaproszenie do stołu

T 69

u nie trzeba być artystą ani znawcą sztuki. Wystarczy interesować się światem, w którym żyjemy i chcieć rozmawiać z innymi. Forum Biosfery to proces, żywy, rozwijający się program, w którym sztuka spotyka się z ekologią, nauką i praktycznym działaniem. Zakamarki Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu będą miejscem prezentacji prac, projekcji, performansów, rozmów i wspólnych działań. Wyjdziemy też poza mury uczelni na spacery i działania w terenie. Centralną częścią programu będzie Mikro–Makro Uczta, kuratorowana przez Sebastiana Cichockiego, Karolinę Kubik i Krzysztofa Łukomskiego. Zaproszeni artyści i artystki reprezentują bardzo różne sposoby patrzenia na świat. W programie znajdą się m.in. Tita Salina i Irwan Ahmett, duet artystyczny i eko-aktywistyczny z Dżakarty, architektoniczny kolektyw CENTRALA, artystka i geografka dźwięku AM Kanngieser, malarz współpracujący z innymi niż tylko ludzkimi artystami, Piotr C. Kowalski, choreografka i performerka Alicja Czyczel oraz Navine G. Dossos z greckiego kolektywu VESSEL. Przy stole zasiądą też eksperci ochrony przyrody, aktywistki, naukowcy, edukatorki, osoby zajmujące się kryzysem klimatycznym, agrokulturą, ochroną innych gatunków i lokalnymi działaniami na rzecz środowiska.

do 11.12 Forum Biosfery Uniwersytet Artystyczny im. M. Abakanowicz w Poznaniu www.uap.edu.pl


orientuj się — krajobraz

Lodowiec Dachstein w Austrii, fot. Monika Wróbel

Monika Wróbel dla „NN6T”

N

Znikające lodowce

70

arciarze już planują sezon, tymczasem model turystyki górskiej zmienia się na naszych oczach. Są miejsca, gdzie skutki zmian klimatycznych widać szczególnie wyraźnie. Jednym z nich jest lodowiec Dachstein w Austrii. Wizyta na wysokości 2700 metrów wciąż elektryzuje turystów, ale dziś jest też doświadczeniem podszytym smutkiem. Cofający się lód odsłania skały, szczeliny i ślady dawnej infrastruktury narciarskiej – latem 2025 roku z lodu wyłoniły się fragmenty wyciągu, który działał tu w latach 70. XX wieku. Regularną letnią jazdę na nartach zakończono tu w 2017 roku, a po rekordowym topnieniu lodowca w 2022 roku całkowicie zrezygnowano z narciarstwa alpejskiego w tym miejscu. Zapadła decyzja, że wyciągi nie zostaną ponownie uruchomione, i rozpoczął się ich demontaż. Niedawna przebudowa stacji górskiej była już odpowiedzią na tę zmianę. Miejsce sportów zimowych zajmują dziś: podziwianie panoramy Alp, spacery wzdłuż resztek jęzora lodowca oraz architektoniczne atrakcje w postaci zawieszonych nad przepaścią mostów i punktów widokowych. Dachstein pozostaje więc celem turystycznym, ale sens tej wizyty wyraźnie się zmienił: dziś przyjeżdża się tu także po to, by zobaczyć krajobraz, w którym zmiany klimatyczne dzieją się tu i teraz.


orientuj się — krajobraz

Julia Klewaniec, A Bottle in a Pitiful State, 2026, dzięki uprzejmości artystki

W Troska o wodę

71

oda nieustannie krąży między organizmami, krajobrazami i przedmiotami, pozostając niewidzialnym spoiwem świata. Wystawa w Fundacji Archeologii Fotografii stawia wodę w centrum opowieści o wzajemnych zależnościach, przemianie i odpowiedzialności za wspólne środowisko. Prace Lucjana Demidowskiego, Julii Klewaniec i Pameli Bożek ukazują wodę z różnych perspektyw – jako siłę kształtującą naturę, substancję poddawaną ludzkiej kontroli oraz medium łączące ludzi z otaczającym środowiskiem. Fotografia, rzeźba, instalacja i działania sensoryczne tworzą wielozmysłową narrację, zachęcając do uważniejszego doświadczenia świata. Ekspozycja przypomina, że troska o wodę rodzi się nie tylko z wiedzy o kryzysie klimatycznym, lecz przede wszystkim z bliskości, ciekawości i zachwytu nad tym, co pozornie powszednie.

do 29.11 W płynie Fundacja Archeologii Fotografii, Warszawa, ul. Chłodna 20 www.fafa.org.pl


ala rekordowych upałów przeszła tego lata przez Europę. Między innymi o tym są instalacje artystyczne, które zatrzymują uwagę spacerujących bulwarami wiślanymi w Warszawie. Państwowe Muzeum Etnograficzne zaprosiło do udziału w plenerowej wystawie Wszystko się zmieni kolektywy, które w swoich działaniach podejmują kwestie kryzysu klimatycznego i związanych z nim problemów. Opowieść zaczyna się od wody jako podstawowego zasobu naturalnego (wyschnięta fontanna kolektywu Hydroza). Następnie skupia się na lokalnych ekosystemach i bioróżnorodności obecnej w miejskiej przestrzeni (historia Zakola Wawerskiego przedstawiona przez Grupę Zakole). Na końcu przechodzi do skali globalnej, pokazując, jak surowce przemieszczają się między różnymi częściami świata (Import/Import/Import kolektywu Sen o Końcu i Moving forward duetu Piotrowska i Szczęśniak). Kuratorką wystawy jest Marta Matysiak, członkini kolektywu Przyszła Niedoszła i współzałożycielka inicjatywy FRINGE.

orientuj się — krajobraz

F

Zmiana już tu jest

do 27.10 Wszystko się zmieni Warszawa, Bulwar gen. George’a Smitha Pattona www.ethnomuseum.pl

72

Piotrowska/Szczęśniak, Moving forward


orientuj się — krajobraz

Kampania reklamowa Litoral na stacji metra w Warszawie

N

Marketing fauny i flory

73

areszcie� Agencja reklamowa, która przygotowała kampanię flory i fauny. Trzeba dostosowywać środki do naszych czasów. Piszą: „Jesteśmy agencją reklamową Naturpol SA, która na prośbę samej natury, sfrustrowanej i pozbawionej złudzeń co do skuteczności innych środków, stworzyła strategię marketingową flory i fauny na umierającej planecie, w celu zwrócenia uwagi na jej wartość, promocję idei ekologicznych i zachętę do zadbania o nią (…) Będziemy prowadzić brudną walkę – seksualizacja, natrętność, techniki manipulacyjne i oparcie na emocjach.” Wystawa w gdańskiej galerii eskaem weźmie więc na warsztat język agencji reklamowych, zawłaszczając go i używając systemu wartości kapitalizmu i marketingu w celu ochrony przyrody przed tym systemem. Częścią stworzonego rebrandingu natury jest kampanią Litoral, reklamująca strefy przybrzeżne – miejsca, gdzie woda styka się z lądem. Wystawę poprzedzać będzie kampania reklamowa: billboard, ogłoszenia w gazetach, zapowiedź w radio i sprzedaż gadżetów. Płaci za to natura samą swoją obecnością.

10–31.10 Ania Grzymała i Maja Janczar, Naturpol. Litoral Campaign eskaem, Gdańsk, ul. Gdyńskich Kosynierów 10 www.eskaem.pl


orientuj się — krajobraz Manifestacja przed elektrownią Turów – Trzciniec, Bogatynia 2024, fot. Katarzyna Majbroda

R

Dekarbonizacja

do 29.11 Życie na węglu. Ludzie, krajobrazy, dziedzictwo w obliczu transformacji energetycznej Muzeum Etnograficzne – Oddział Muzeum Narodowego we Wrocławiu, ul. gen. Traugutta 111–113 www.mnwr.pl

74

adykalnie się dziś zmienia życie społeczności, które dotąd koncentrowały się wokół kopalni węgla. Dlatego dekarbonizacja jest wyzwaniem nie tylko ekonomicznym, lecz także społecznym, kulturowym i emocjonalnym. Wrocławska wystawa to opowieść spleciona ze wspomnień i narracji lokalnej społeczności, jej doświadczeń, obaw i nadziei. Zobaczymy tu m.in. obrazy dawnej Bogatyni (gdzie przez lata kopalnia węgla brunatnego i elektrownia Turów napędzały rozwój gospodarczy), niszczejącego na skraju odkrywki Opolna-Zdroju czy Wigancic Żytawskich – wsi widmo zlikwidowanej u progu XXI wieku. Obejrzymy też przestrzenie zwałowisk i hałd, które podlegają procesowi rekultywacji, stając się miejscami powolnej ekspansji roślinności. Wystawa czerpie z badań antropologicznych wokół sprawiedliwej transformacji energetycznej prowadzonych od 2021 roku przez Katarzynę Majbrodę z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Wrocławskiego.


orientuj się — dizajn

Bydgoskie Dni Projektowe 2025, fot. A. Pawska

B

Poza centrum

75

ydgoskie Dni Projektowe to festiwal poświęcony rozmowom o dizajnie, architekturze, ekologii i codzienności miast. I choć wydarzenie odbywa się w samym centrum, to w tym roku hasłem Na skraju zachęca, by spojrzeć na jego peryferie, na to, co poza głównym nurtem – poza miasto, poza to, co lokalne, poza najbliższe otoczenie, strefę prywatną, to, co znane. Za program tegorocznej, 5. odsłony wydarzenia odpowiadają Bogna Świątkowska, Marta Franka Magalska, Mila Burchart i Taras Gembik, których różnorodne doświadczenia pozwolą przyjrzeć się projektowaniu z wielu różnych stron: architektonicznej, urbanistycznej, społecznej i artystycznej. Zaproszeni eksperci – architektki, projektanci, urbanistki i artyści – wspólnie z uczestnikami zastanowią się nad tym, co sprawia, że czujemy się dobrze w miastach, i jak projektowanie miejskich terenów odpowiada na potrzeby i wartości mieszkańców. Mnogość perspektyw ma pomóc w szerszym spojrzeniu na metropolie, na to, co i po co wybieramy, a co i dlaczego pomijamy, myśląc o architekturze, sztuce, dizajnie i planowaniu.

9–11.10 Bydgoskie Dni Projektowe 2026 www.bydgoskiedniprojektowe.pl


orientuj się — dizajn Dutch Design Week 2025, New Order of Fashion

Agata Kiedrowicz dla „NN6T”

D

Autentyczny do bólu

17–25.10 Dutch Design Week 2026, R.A.W. (Rebel Authentic Worth) Eindhoven, Holandia, różne lokalizacje www.site.ddw.nl

76

obry projekt to taki, który opiera się modom, rzuca wyzwanie trendom i oczekiwaniom. Dobrzy projektanci to ci, którzy ufają swojemu twórczemu instynktowi i potrafią o niego zadbać, redukując zewnętrzne szumy, eksplorując i błądząc. Do tych fundamentów projektowania – nieprzewidywalnych, autentycznych, wręcz surowych – wraca w tegorocznej edycji Dutch Design Week. Temat mówi sam za siebie: R.A.W. (Rebel Authentic Worth) odwołuje się do sprawczej, nieokiełznanej siły projektowania, która potrzebuje dziś redefinicji. Dizajn – niekiedy słusznie, niekiedy na wyrost – stał się w ostatnich dekadach remedium na wszelkie bolączki świata, zacierając granice pomiędzy działalnością twórczą a naprawczą, badawczą czy interwencyjną. DDW wraca więc do eksperymentu, źródła wszelkiej innowacji, szukając ujścia w czasach wszechobecnej kontroli i wizualnej perfekcji. Czy festiwal zaskoczy świeżością i wymknie się z pułapki, którą niejako sam na siebie zastawił?


orientuj się — dizajn

Oliwia Dobrzyńska, Obiekt sensoryczny

O Długo i…?

77

rganizatorzy Poznań Design Festiwal piszą o tegorocznym temacie przewodnim: „Długowieczność to sposób myślenia o życiu jako ciągłym procesie zmian, w którym każdy etap ma swoją wartość i znaczenie. To podejście łączy projektowanie, refleksję społeczną i innowacje, odpowiadając na wyzwania związane ze starzeniem się oraz wydłużającym się życiem”. Jedną z głównych festiwalowych ekspozycji będzie Design with Care, wystawa pod kuratelą Olgi Kiedrowicz-Świtalskiej oraz Teresy Otulak. Temat długowieczności pokazany zostanie przez pryzmat troski, prezentując otwarte archiwum praktyk projektowych z obszaru designu terapeutycznego. Kuratorki rozumieją dizajn terapeutyczny szeroko: jako praktykę wspierającą, łagodzącą, regenerującą, profilaktyczną i inkluzywną. To nie zamknięty określoną metodologią obszar, ale raczej zbiór postaw reagujących na współczesne wyzwania – kryzysy zdrowia psychicznego, zmieniające się relacje z ciałem, proces starzenia się społeczeństw czy osłabienie więzi społecznych.

23–29.10 Poznań Design Festiwal, Długowieczność Stary Browar, Poznań, ul. Półwiejska 42 www.poznandesignfestiwal.pl


do 13.12 Polski dizajn: Biografia przedmiotu / Biografia projektanta Galeria Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki, Kraków, pl. Szczepański 3a www.bunkier.art.pl

78

im są i jak tworzą współcześni polscy projektanci i projektantki? Odpowiedzi na to pytanie można szukać na różne sposoby. Agata Kiedrowicz (autorka NN6T) i Aleksandra Koperda, kuratorki wystawy Polski dizajn: Biografia przedmiotu / Biografia projektanta, postanowiły zajrzeć do ich pracowni i warsztatów. Wraz z zaproszonymi do projektu osobami wybrały reprezentatywne dla każdego z nich pary przedmiotów: obiekt zaprojektowany oraz osobisty, towarzyszący projektantom w codziennej pracy. – Poprzez wyeksponowanie ważnych w życiu twórców i twórczyń przedmiotów chcemy przyjrzeć się ich biografii, motywacjom oraz fundamentom, które ukształtowały ich myślenie i działanie. W myśl socjologii przedmiotów zrozumienie tego, jak istnieją przedmioty, stanowi klucz do odtworzenia tego, jak istnieje człowiek i ludzkie wspólnoty. Przedmioty żyją, mają swoje biografie i wpływ na ludzkie losy. To, co ludzkie, jest możliwe dzięki temu, co materialne, i na odwrót – mówi Agata Kiedrowicz. Na wystawie zobaczymy obiekty o ikonicznym statusie, ale też przedmioty o wartości sentymentalnej czy emocjonalnej, zabawki z dzieciństwa, pamiątki rodzinne czy naczynia lub gadżety kojące zmysły. W centrum uwagi znajdzie się nie tylko efekt pracy projektowej, lecz także człowiek stojący za projektem – jego inspiracje, metody pracy, codzienne rytuały i osobista historia. Takie ujęcie stanowi nowatorską perspektywę w prezentacji polskiego wzornictwa, które dotychczas opisywane było przede wszystkim poprzez pryzmat obiektów i ich formy bądź funkcji.

orientuj się — dizajn

K Dizajn od kulis


orientuj się — dizajn

79

Przedmioty na wystawie Polski dizajn, fot. Michał Lichtański


ofia Kulik studiowała na Wydziale Rzeźby na warszawskiej ASP, gdy wykładał na niej Oskar Hansen. Jego teoria formy otwartej, zakładająca, że dzieło nie musi być skończonym, gotowym obiektem, zainspirowała ją do własnych poszukiwań, które zakończyły się dyplomem zatytułowanym Zamiast rzeźby. W swojej realizacji artystka zrezygnowała z dłuta i klasycznych materiałów rzeźbiarskich, realizując m.in. zbiór fotografii ukazujących pracę na ciałach modeli i różnych przedmiotach. Wizualny pamiętnik został następnie wyświetlony w formie projekcji slajdów na trzech ekranach. Właśnie ta część dyplomu stanowi punkt wyjścia do wystawy Zofia Kulik. Zamiast rzeźby. Przypisy. Obok wspomnianej projekcji jej drugim, równie ważnym elementem są tytułowe Przypisy. To efekt spotkań Otwartej Grupy Roboczej, reprezentującej osoby z różnych pokoleń i środowisk, które przez kilka miesięcy wspólnie przyglądały się twórczości artystki. Prezentowane teksty, notatki, szkice i materiały dokumentują ich kontakt z dziełem – pierwsze wrażenia, próby sformułowania koncepcji kuratorskiej oraz refleksje, jak czytać i mówić o sztuce współczesnej, by była dostępna i zrozumiała dla odbiorców.

orientuj się — fotografia i film

Z

Jak to czytać?

3.10–20.12 Zofia Kulik. Zamiast rzeźby. Przypisy Muzeum Fotografii w Krakowie, ul. Rakowicka 22a www.mufo.krakow.pl

80

Zofia Kulik, z cyklu Zamiast rzeźby, 1968–1971, dzięki uprzejmości artystki oraz galerii Persons Projects


orientuj się — fotografia i film

Michał Siarek, Zjawiska świetlne, rozbite fragmenty soczewek Fresnela z latarni morskich

M Światło latarni

81

ichał Siarek spędził łącznie ponad cztery lata w norweskiej wiosce Gamvik, z tego rok jako opiekun najdalej wysuniętej na północ lądowej latarni morskiej na świecie. Lokalne muzeum poprosiło go o wykonanie dokumentacji jej starego mechanizmu – jednego z ostatnich wciąż działających aparatów świetlnych z soczewkami Fresnela. To zespół ogromnych szklanych pierścieni, wielokrotnie wzmacniających źródło światła, by sygnał mógł dotrzeć daleko na morze. Ten wynalazek w połowie XIX wieku zrewolucjonizował światową żeglugę. Wystawa prezentuje fragment gromadzonej dokumentacji: zjawisk świetlnych zachodzących w samej latarni i za sprawą wysyłanego przez nią światła, ale też innych fenomenów związanych ze światłem i jego brakiem w miejscu, do którego przez dwa miesiące w roku nie docierają promienie słońca.

do 13.11 Michał Siarek, Proszę śmiało wchodzić, zostaniecie dobrze przyjęci Instytut Fotografii Fort, Warszawa, Fort Mokotów, ul. Szpilmana 6 www.fiff.org.pl


ystawa poświęcona doświadczeniu demencji stawia pytania o tożsamość, relację i troskę. Prace Iwony Germanek i Marty Wojnarowskiej-Olszewskiej oraz szwedzkiej artystki Mai Daniels to fotografie pełne uważności, które przybliżają doświadczenia często niewidoczne i rzadko opowiadane. Podejmują ten temat przez różne strategie artystyczne: od pracy z archiwami przez działania kreacyjne po fotografię dokumentalną. Odkrywają przed widzem ulotne przebłyski wspomnień, pamięć ukrytą w zmysłach oraz ślady uporu i woli zachowania siebie. Zmuszają do zastanowienia, jak tworzyć świat, w którym każdy może znaleźć swoje miejsce, niezależnie od doświadczanych zmian. To opowieść o kruchości ludzkiego doświadczenia, ale przede wszystkim o sile bliskości i czułej obecności drugiego człowieka.

orientuj się — fotografia i film

W Nie pamiętam

do 6.12 Iwona Germanek, Marta Wojnarowska-Olszewska, Maia Daniels, Nie jestem w stanie napisać, kto jest na tym zdjęciu Muzeum Śląskie w Katowicach, ul. Dobrowolskiego 1 www.muzeumslaskie.pl

82

Iwona Germanek, Zapach


orientuj się — fotografia i film

Zbigniew Podsiadło, Prowincja

D

Urodziny fotografii

83

okładnie 200 lat po tym, jak w 1826 roku Nicéphore Niépce utrwalił na cynowej płycie pierwszy obraz heliograficzny w dziejach ludzkości, w Sosnowcu startuje pierwsza edycja Międzynarodowego Biennale Fotografii FESTIVAL200. W bogatym programie festiwalu znalazły się dyskusje, warsztaty oraz wystawy poruszające zarówno wątki lokalne, jak i tworzone przez międzynarodowe grono artystów. Wydarzenie otworzy wystawa Mariusza Foreckiego Polskę, będąca osobistym zapisem potransformacyjnych losów Rzeczpospolitej. Zwiedzający Sosnowieckie Centrum Sztuki będą mogli zobaczyć międzynarodową ekspozycję pokonkursową fotoksiążek i makiet (Paper Photo Award & Dummy Award), przegląd publikacji studenckich Paper Academy oraz wystawy kuratorskie poświęcone edytorstwu i publikacjom fotograficznym. Czeski artysta David Machač przyjrzy się przestrzeniom ogródków działkowych, gdzie „każdy jest swoim własnym architektem”, a retrospektywę z dziejów sosnowieckich zakładów fotograficznych do 1914 roku zaprezentuje kuratorka Anna Urgacz-Szczęsna.

9.10–21.11 Międzynarodowe Biennale Fotografii FESTIVAL200 Sosnowiec, różne lokalizacje www.festival200.pl


orientuj się — fotografia i film

Boycott, reż. Julia Bacha, 2021

P

Kina nie da się uciszyć

1–4.11 Palestine Cinema Days Poland 2026 Warszawa, Kraków, Wrocław, Gdynia, Gdańsk, Katowice, Łódź, Poznań, Lublin, Bydgoszcz, Szczecin, Białystok, Konin, Połczyn-Zdrój

84

alestyńskie kino od dekad jest czymś więcej niż tylko zapisem rzeczywistości. Jest sposobem zachowania pamięci, opowiadania swojej historii własnym głosem i obrazem oraz odzyskiwania prawa do własnej narracji. Dziś, w dobie kruchego zawieszenia broni, gdy świat powoli odwraca wzrok, przypominamy sobie, jak łatwo Palestyna może zniknąć z medialnych nagłówków, podczas gdy jej mieszkańcy i mieszkanki wciąż doświadczają niewyobrażalnych strat. W tym czasie potrzeba tych opowieści staje się szczególnie pilna. Tegoroczna edycja Palestine Cinema Days odbywa się ponownie w szczególnym momencie – w związku ze 109. rocznicą podpisania Deklaracji Balfoura (2 listopada). W ramach tego globalnego wydarzenia na całym świecie odbędzie się ponad 1000 pokazów. Polska edycja zagości w 14 miastach w całej Polsce, a w programie znajdzie się 12 filmów pełno- i krótkometrażowych, w tym aż 7 polskich premier. To okazja, aby odkryć kino, które rzadko trafia do polskiej dystrybucji. Wstęp na wszystkie pokazy jest darmowy.


orientuj się — fotografia i film

Kadr z filmu Dzieciaki, reż. Kani Lapuerta

H

Kamera na kobiety

85

ER Docs to jeden z tych festiwali, na którym długo chce się rozmawiać po seansach. Jest jedynym w Polsce i jednym z nielicznych poświęconych w całości kinu non-fiction tworzonemu przez kobiety. Reżyserki i inne twórczynie filmowe spotykają się z publicznością, co roku odbywa się showcase najnowszych polskich krótkich metraży, a specjalna sekcja Another Story przybliża zaskakującą twórczość kobiet, którą trudno znaleźć w podręcznikach historii filmu. W ramach festiwalu odbywa się także wydarzenie branżowe HER Docs Forum dla aktywnych zawodowo dokumentalistek różnych zawodów. W tym roku poznamy transpłciową nastolatkę dorastającą w Meksyku, ugandyjską aktywistkę, która nie boi się mówić tego, czego inni wolą nie słyszeć, kobiety walczące o swoje prawa w świecie religii, a także bohaterki mierzące się z nierównościami wpisanymi w codzienne życie i pracę.

1–6.10 HER Docs Film Festival Warszawa, różne lokalizacje www.herdocs.pl


orientuj się — fotografia i film

Tilda Swinton, fot. Tim Walker, mat. promocyjne

P

Przyjaciele Tildy

do 17.01.2027 Tilda Swinton – Ongoing Instytut Przemysłów Kreatywnych, Warszawa, ul. Mińska 65 www.ipk.gov.pl

86

racowała m.in. z Pedro Almodóvarem, Lucą Guadagninem, Joanną Hogg, Jimem Jarmuschem, Derekiem Jarmanem, Olivierem Saillardem, Timem Walkerem, Sandro Koppem i Apichatpongiem Weerasethakulem. Na swoim koncie ma Złotego Lwa za całokształt twórczości, Honorowego Złotego Niedźwiedzia oraz nagrodę BAFTA i Oscara dla najlepszej aktorki drugoplanowej (za film Michael Clayton, reż. Tony Gilroy). Wystawa Ongoing nie jest jednak klasyczną retrospektywą poświęconą Tildzie Swinton. To bardziej historia o przyjaźniach, które od ponad 40 lat kształtują jej życie i artystyczną drogę. Ekspozycja opowiada o nich językiem filmu, fotografii, mody, sztuk wizualnych, dźwięku, a także poprzez prywatne archiwa. Wśród prezentowanych realizacji są prace przygotowane specjalnie na potrzeby projektu. To m.in. instalacja modowa Oliviera Saillarda A Biographical Wardrobe złożona z ubrań z prywatnej kolekcji artystki, kostiumów filmowych oraz rodzinnych pamiątek, Flat 19 Joanny Hogg inspirowane londyńskim mieszkaniem Swinton z lat 80. czy prezentacja poświęcona słynnemu performansowi aktorki – The Maybe.


orientuj się — ruch i dźwięk

Yard Act, materiały prasowe zespołu Antoni Michnik dla NN6T

N

Szczypta utopii

87

a koncert do Warszawy przyjeżdża jeden z zespołów aktualnej fali brytyjskiego okołopostpunka – może nie najbardziej przebojowy (to pewnie Idles), może nie najciekawszy brzmieniowo (to pewnie Squid), ale z pewnością najbliższy mojemu sercu. Że to właśnie Yard Act są z tej fali „najmojsi”, zrozumiałem, gdy parę lat temu grali na Offie w Katowicach, prezentując materiał z fantastycznie ironicznego debiutu. James Smith wchodził na nim w buty kogoś pomiędzy współczesnym Markiem E. Smithem a dzisiejszym Jarvisem Cockerem. A do tego później wypuścili dwie NAPRAWDĘ rewelacyjne płyty: różnorodną, zgryźliwie nostalgiczną Where’s My Utopia? i tegoroczny You’re Gonna Need a Little Music. Na Where’s My Utopia? Yard Act radykalnie poszerzyli paletę brzmieniową debiutu, zagłębiając się w rozmaite nurty i tradycje brytyjskiej muzyki popularnej, aby przerzucić pomost między własną tożsamością (zbudowaną z fragmentów piosenek, reklam, słuchowisk, bajek, programów telewizyjnych) a niegdysiejszymi obietnicami świetlanej przyszłości. You’re Gonna Need a Little Music rozwija wypracowaną formułę, lecz jest cięższe, spójniejsze, bardziej zogniskowane wokół życia zespołu w trasie, doświadczeń z Europy i USA. Posłuchajcie, a będziecie potrzebować więcej i więcej ich dźwięków. 12.10 koncert Yard Act Klub Niebo, Warszawa, ul. Nowy Świat 21c www.klubniebo.pl


estiwal Unsound – najgorętszy muzyczny towar eksportowy z Polski – po raz kolejny rusza w świat. Tym razem dość dosłownie – organizatorzy tegorocznej edycji nie tylko zdecydowali się rozszerzyć mapę wydarzeń o Warszawę, ale też zadbali o to, by zmiana lokacji nie oznaczała przerwy w festiwalowym doświadczeniu. Uczestników przewiezie z obecnej do dawnej stolicy pociąg, który 7 października w południe wyruszy z Dworca Centralnego w ośmiogodzinną podróż. Na trasie można spodziewać się muzyki, performansu i… przystanku na spacer przy akompaniamencie Radical Polish Arkestra. Tegoroczny program, rozpisany na dwa miasta, wypełniony jest po brzegi nazwiskami artystów i artystek powracających, dobrze znanych bywalcom krakowskiego festiwalu, ale nie brakuje też zupełnych świeżynek i formacji powstałych specjalnie na tę okazję. Julek Płoski we współpracy z Giant Claw (założycielem wydawnictwa Orange Milk Records) zaprezentują premierowo projekt CONTROL FREAK, Arca odwiedzi Warszawę po raz pierwszy, a festiwal otworzy występ legendy techno – Donato Dozzy’ego. Na przełomie października i listopada festiwal zawita do Nowego Jorku, by pod koniec miesiąca zamknąć tegoroczne działania w Londynie. Można słuchać, gdziekolwiek się jest.

orientuj się — ruch i dźwięk

F

Pociąg zwany Unsound

2–11.10 Unsound Festival 2026 Kraków, Warszawa, różne lokalizacje www.unsound.pl

88

Arca, fot. Cassandra Antoniades


orientuj się — ruch i dźwięk

Xiu Xiu, Eraserhead, fot. Johannes Beitzel

Antoni Michnik dla NN6T

F

Audiowizualność i kontrkultury

89

onomo od kilkunastu lat prezentuje poszukującą muzykę w poszerzonym polu audiowizualności – łącząc koncerty z wystawami i – zwłaszcza – seansami filmowymi. Tegoroczna edycja układa się ponownie w rodzaj zbioru filmowych esejów na temat muzyki (np. dotyczący systemu muzyki współczesnej Cała reszta to szum Nicolása Peredy), mediów audialnych (np. Joybubbles Rachel J. Morrison o tzw. kulturze phone phreaks, czyli telefonicznych hackerów) i kontrkultury (np. NOVA 78 Rodrigo Areiasa i Aarona Brooknera o kultowej Nova Convention w Nowym Jorku). Przejdźmy jednak do koncertów – wątki filmowo-muzyczne rozwija zespół Xiu Xiu, powracając do twórczości Davida Lyncha, tym razem do Głowy do wycierania. Muzykę elektroniczną reprezentują m.in. Zamilska, Lutto Lento i Daisy Cutter, natomiast gitarową – poststylowo-postrockowe (trójmiejskie) Hinode Tapes i (brytyjskie) Moin. Dodajmy do tego bliższe tradycji postjazzu Amirtha Kidambi’s Elder Ones oraz solowy występ perkusisty Seba Bruna jako Ar Ker. Festiwal dopełni wystawa instalacji dźwiękowych Rafała Kołackiego Upadek pewnej planety.

15–18.10 Festiwal Fonomo Bydgoszcz, różne lokalizacje www.fonomo.pl


Przestrzenie metamodernizmu

W

Tańczące róże

S

17–18.10 cykl Canti Spazializzatti #23, (meta)modernizm między dźwiękami Żyjnia BWA Wrocław, ul. Świdnicka 4 www.bwa.wroc.pl

8–9.10 Anne Terese De Keersmaeker / Rosas, Rosas danst Rosas Festiwal Ciało/Umysł, Warszawa www.cialoumysl.ok

90

rocławski cykl Canti Spazializzati od lat eksploruje relacje Anne Terese De Keersmaeker / Rosas, m i ę d z y m u z y- Rosas danst Rosas, fot. Anne Van Aerschot ką i dźwiękiem a przestrzenią. Agnieszka Sosnowska dla „NN6T” Kulminacją tegorocznej edycji będą dwa dni poświęcone propozycji przepisania historii muzycznego modernizmu z perspektywy tych relacji. Kuratorzy zaprosili osoby związane z muzyką współczesną, eksperymentalną, pektakl Rosas danst Roimprowizowaną i sound artem do basas na trwałe zmienił hidania tego, czym te relacje mogą być storię tańca współczesdzisiaj. Kluczem jest metamodernizm, nego. Stworzony w 1983 czyli prąd postpostmodernistycznego roku przez belgijską nurtu we współczesnej myśli. Co ciechoreografkę Anne Tekawe, dzieje się to w momencie, gdy resę De Keersmaeker, zaczyna się pisać o muzyce współ- założycielkę legendarnej grupy Roczesnej ostatniej dekady z perspekty- sas i jedną z najważniejszych postaci wy właśnie metamodernizmu. Jak to światowej choreografii, stał się symwszystko wyjdzie w praktyce – trud- bolem postmodernistycznego zwrono powiedzieć, ale nowe kompozy- tu w tańcu. Na scenie cztery tancercje Cosimo Fiaschiego i Michała Biela, ki powtarzają pozornie proste gesty: Zuzanny Henclik, Pawła Malinowskie- poprawiają włosy, odsłaniają ramiona, go, Jacka Sienkiewicza i Lukáša Jiřički, siadają, wstają, biegną. Z powtórzenia, Ángeles Rojas (w programie także jej zmęczenia i precyzyjnej synchronizainstalacja performatywna) oraz Micha- cji rodzi się poruszający obraz kobieła Wdowikowskiego zapowiadają sze- cej wspólnoty, siły i oporu. To feminireg różnych odpowiedzi. styczny manifest, którego wpływ od dnia premiery wykraczał daleko poza świat tańca, inspirując m.in. popkulturę (w tym teledysk Countdown Beyoncé). Po ponad czterech dekadach i blisko kilkuset prezentacjach na najważniejszych światowych scenach polska publiczność wreszcie będzie miała okazję obejrzeć wznowioną wersji Rosas danst Rosas na festiwalu Ciało/ Umysł.

orientuj się — sztuka i życie

Antoni Michnik dla NN6T


orientuj się — sztuka i życie

Tianzhuo Chena (aka ASIAN DOPE BOYS), mat. organizatorów

Agnieszka Sosnowska dla „NN6T”

T

Między rytuałem a rave’em

91

egoroczny Unsound otwiera produkcja Moyang 先祖 & Seaman 漁師 chińskiego artysty Tianzhuo Chena (ASIAN DOPE BOYS) i indonezyjskiego choreografa Siko Setyanto. Twórcy rozwijają w nim wątki projektu Ocean Cage z 2024 roku, budując performatywną opowieść o spotkaniu dwóch figur: przodka i rybaka. Chen, jeden z najgłośniejszych artystów pogranicza performansu, sztuk wizualnych i kultury klubowej, znany jest z tworzenia hipnotycznych widowisk balansujących między rytuałem a rave’em. Publiczność Unsound mogła wcześniej zobaczyć jego spektakle TRANCE i PHYSIS – intensywne połączenie choreografii, muzyki elektronicznej, mistyki i immersyjnej scenografii. W Moyang & Seaman punktem wyjścia jest estetyka japońskiego teatru nō. Improwizacja ruchowa i muzyka wykonywane są przez indonezyjskich artystów Kadapat i Nova Ruth. Efekt to trwające niemal trzy godziny doświadczenie na styku koncertu, performansu i współczesnego rytuału.

2–3.10 Tianzhuo Chena (aka ASIAN DOPE BOYS), Siko Setyanto Moyang 先祖 & Seaman 漁師 Unsound Festival, Pawilon Tańca, Warszawa, ul. Wybrzeże Kościuszkowskie 22 www.unsound.pl


orientuj się — książki Rozkładówka z książki Marty Marii Madej

T

Można dotykać!

do 10.10 Marta Maria Madej, Siła formy, pop up Bęc Księgarnia, Warszawa, ul. Mokotowska 65 www.sklep.beczmiana.pl

92

rzy książki pop-up, 59 polskich artystek XX i XXI wieku i 24 metry papierowej opowieści o sztuce – wszystko na wyciągnięcie ręki. W projekcie Siła Formy. Pop-Up. Artystki Polskie XX i XXI Wieku Marta Maria Madej przekłada prace artystek na przestrzenne konstrukcje z papieru. Interpretuje je poprzez własny język projektowania, tworząc sytuację, w której sztuka dosłownie wyskakuje z książki. Madej bada moment, w którym kontakt ze sztuką zaczyna się nie od patrzenia, lecz od działania – dotykania, odkrywania i zabawy. Jak zauważyła jedna z osób oglądających projekt: „Ciekawość nie ma wieku, tylko czasem o niej zapominamy”. To zaproszenie, by sztukę nie tylko oglądać, ale wziąć ją do ręki. W Bęc Księgarni prezentowane będą trzy tomy projektu oraz obiekty i publikacje powstałe w ramach doktoratu Mechanizmy wrażliwości. Pop-up jako medium spotkania ze sztuką.


orientuj się — książki

Marcin Dymiter Elektromagnetyzm miasta i inne eseje, 2026, Fundacja Bęc Zmiana, projekt graficzny: Kacper Greń

E

Brzmienia elektryczności

93

lektromagnetyzm miasta i inne eseje Marcina Dymitera zaprasza do uważnego słuchania otoczenia. Głównymi bohaterami są tu dźwięki zwykle pomijane: wyładowania elektryczne, buczące wentylatory, bankomaty, instalacje techniczne i wystawy sklepowe. Elektryczność zadomowiła się w miastach tak bardzo, że nawet jej już nie słyszymy. Dźwięki technologii XIX i XX wieku współistnieją dziś z brzmieniami infrastruktury wieku XXI. Dziś setki urządzeń pracują w tym samym czasie, wytwarzając impulsy, drgania i częstotliwości, które interferują ze sobą i kumulują się w przestrzeni. Ich dźwięki nie zawsze mają wyraźne źródło. Przypominają chmurę rozciągającą się nad ulicami i budynkami, współtworzącą trudną do zidentyfikowania dźwiękową codzienność. Marcin Dymiter proponuje dla tego zjawiska kategorię elektrofonii. Określa nią anarchię urządzeń działających w mieście – rozproszony układ brzmień wytwarzanych przez infrastrukturę, systemy elektryczne i cyfrowe oraz maszyny „nowoczesnej pracy”. Materiał do projektu Elektromagnetyzm miasta artysta zbierał przez cztery lata. Jednym z rezultatów tego procesu, oprócz książki, jest płyta wydana pod tym samym tytułem.

www.sklep.beczmiana.pl


zas politycznych przełomów, kontrola oficjalnego obiegu informacji i ograniczona wolność słowa – w takich okolicznościach najczęściej powstaje niszowa, niezależna prasa. W Polsce tym momentem dziejowym były lata 80. i 90. XX wieku. Odpowiedzią na transformację ustrojową stały się ziny drukowane na kserokopiarkach. Na ich łamach trwała dyskusja o nowym ustroju, obawach, nadziejach i o zmieniającym się świecie. Offowe publikacje pełniły różnorodne funkcje. Były narzędziem komunikacji, komentarzem, manifestem poglądów swoich twórców i świadectwem czasu. Dla wielu autorów również furtką do mainstreamu – do świata polityki, nauki i sztuki. Złożonej historii prasy niezależnej w III RP przygląda się wystawa Kseruj i rozdawaj. Ekspozycja pokazuje wielorakość niszowej prasy – od biuletynów opozycji politycznej przez nielegalne tłumaczenia klasyki science fiction oraz własne próby literackie po ziny subkultur, przedstawicieli środowisk niezależnych i nonkonformistów.

orientuj się — książki

C Ziny III RP

do 15.11 Kseruj i rozdawaj! Ziny i prasa niezależna w Polsce w dobie transformacji Muzeum Karykatury, Warszawa, ul. Kozia 11 www.muzeumkarykatury.pl

94

Artzine, Zygoma Art


orientuj się — książki

P

Zmiana staje się możliwa

remiera książki naszej autorki Agnieszki Sosnowskiej – zapiszcie w kalendarzach� Autorka mówi nam o niej: – Alex Baczyński-Jenkins jest artystą z mojego pokolenia, którego drogę obserwuję od wielu lat, najpierw jako widzka, a później także jako kuratorka. Nim zakwitnie tysiąc róż było dla mnie szczególnie istotnym momentem, bo łączy działanie na tkance marzenia i tworzenie wizji utopii społecznej z dojrzałą postawą aktywistyczną. Praca powstała w 2018 roku, w czasie konserwatywnych rządów Prawa i Sprawiedliwości, kiedy mniejszość LGBTQ+ znalazła się pod obstrzałem prawicowych polityków, a tworzenie queerowych przestrzeni miało w sobie szczególny ładunek polityczny i aktywistyczny. Zależało mi, żeby pokazać, że opór nie musi manifestować się w radykalnych gestach przekraczania granic czy bezpośrednim proteście. Może odwoływać się do miękkich strategii oporu, takich jak budowanie wspólnot, infrastruktury przyjaźni i wzajemnej troski, a także powoływanie azyli i queerowych światów, nawet jeżeli są efemeryczne. Chciałabym, żeby po tej książce zostało przekonanie, że sztuka może nie tylko ukazywać horyzont innej rzeczywistości, ale też tworzyć warunki, w których zmiana staje się możliwa.

95

14.10 premiera książki Agnieszki Sosnowskiej, Alex Baczyński-Jenkins: zaklinanie queerowej rzeczywistości. Wokół „Nim zakwitnie tysiąc róż (z Warszawą w tle)”, wyd. Instytut Sztuki PAN i MSN Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Warszawa, ul. Marszałkowska 103 książkę kupisz w Księgarni Bęc Zmiany


ak ocalić świat dla przyszłych pokoleń? Suzanne Treister proponuje m.in.: poszukiwania wśród alternatywnych systemów wierzeń, budowanie oddolnych społeczności, zaangażowanie w kontrkulturę, etykę troski oraz kreowanie fantastycznych światów. Łódzka wystawa to pierwsza w Polsce retrospektywa twórczości pionierki sztuki cyfrowej, internetowej i nowych mediów. Suzanne Treister już jako nastolatka interesowała się kabałą, filozofią, systemami społeczno-politycznymi, psychologią, pozaeuropejskimi wierzeniami i zjawiskami paranormalnymi. Jak mówi, chciała to wszystko zrozumieć i zmienić świat. Prace nad projektami dotyczącymi gier wideo, wirtualnej rzeczywistości i oprogramowania komputerowego rozpoczęła już pod koniec lat 80. Tworzyła hipotetyczne aplikacje komputerowe, zwiastujące te, które dziś tak dobrze znamy. Jej twórczość zawsze była wizjonerska, radykalna, krytyczna, jednocześnie niepozbawiona poczucia humoru. O świecie cyfrowym świadomie opowiadała w tradycyjnych technikach – malarstwie, rysunku. W Muzeum Sztuki zobaczymy też najnowsze jej dzieła, zachęcające do krytycznego spojrzenia na sztuczną inteligencję i wizualizujące rozwiązania dla kryzysu klimatycznego na Ziemi.

orientuj się — technologie

J

Fikcyjne gry wideo

9.10.2026–14.03.2027 Suzanne Treister, Prorocze śnienie Muzeum Sztuki w Łodzi, MS1, ul. Gdańska 43 www.msl.org.pl

96

Suzanne Treister, POSTSURVEILLANCE ART POSTER/ NSA SEX BOMB, 2014, dzięki uprzejmości Annely Juda Fine Art, London i P·P·O·W Gallery, New York


nn6t

DzieJe

się

DzieJe się w warszawie

04

Pawilon tańca i innych sztuk performatywnych w warszawie

W–A

2026

w wa−wie


fot. Pat Mic

nn6t

W–2

DzieJe się w warszawie

wspólnotowy taniec


nn6t DzieJe się w warszawie

W–3

Pawilon tańca i innych sztuk performatywnych to model naprawdę nowatorski. Jest efektem wieloletniej samoorganizacji środowiska i próbą przełożenia struktury rozproszonej na język instytucji publicznej. Uruchomiony w efekcie wieloletniej presji środowiska, projektowany w konsultacjach, działa jako roczny prototyp programowany wielogłosowo i za pomocą otwartych naborów. Pawilon, otwarty w styczniu 2026 r., funkcjonuje w strukturze Muzeum Sztuki Nowoczesnej i zaprasza do uczestnictwa w różnorodnych formatach programowych. Pierwsze miesiące działania i frekwencja pokazały, że Warszawa potrzebuje instytucji, która prezentuje taniec, ruch w bardzo różnorodnych – zarówno eksperymentalnych, jak i przystępnych – formach. Ścieżka Pawilonu może stać się modelem powoływania podmiotów kultury nowego typu. Instytucji, które najpierw wsłuchują się w potrzeby, potem sprawdzają się w praktyce, następnie badają i ewaluują wstępne założenia, a dopiero na końcu utrwalają strukturę. Najważniejsze pytania dla przyszłości tej instytucji dotyczą działań Biura Kultury m.st. Warszawy: czy utrzyma otwartość procesu po zakończeniu pilotażu? Czy odda Pawilonowi postulowaną przez środowisko założycielskie autonomię? Czy też Pawilon pozostanie zależny formalnie, włączony na zasadzie dodatku do struktury instytucji poświęconej innej dyscyplinie jak sztuka czy teatr. Na pewno jeszcze w tym roku poznamy raport na temat działania Pawilonu przygotowywany przez Warszawskie Obserwatorium Kultury – badanie zaplanowane zostało jako część procesu rozwijania tej najoryginalniejszej warszawskiej inicjatywy instytucjonalnej.


O działaniach pod neonem „TaNieC” z kuratorkami roku pilotażowego działającego w warszawie z inicjatywy środowisk twórczych Pawilonu Tańca i innych sztuk Performatywnych, rozmawiają Maja Cieślak i Michał Podziewski.

nn6t

W–4

DzieJe się w warszawie

Choreografia autonomii


nn6t

MaJa Cieślak: środowisko tańca domagało się takiej przestrzeni jak Pawilon od wielu lat. Pierwsze postulaty pojawiły się w 1993 r., ale źródeł można szukać już w inicjatywach przedwojennych artystek. Dlaczego trzeba było czekać tak długo? Co ta historia mówi o polityce kulturalnej miasta i pozycji tańca w Polsce?

DzieJe się w warszawie

ReNata PIOtROWSKa-auffRet: teatr ma w polskiej kulturze

długą historię i bardzo mocną pozycję. taniec współczesny i choreografia są tą tradycją w pewnym sensie obciążone. Infrastruktura teatralna istnieje od dziesiątek lat – w Warszawie mamy dziś kilkanaście teatrów miejskich. I z całą miłością do naszych kolegów i koleżanek z teatru – wydaje mi się, że ta silna pozycja miała ogromny wpływ na to, że taniec przez lata pozostawał z boku. Był traktowany po macoszemu, podłączany pod teatr i produkowany w ramach istniejących instytucji teatralnych. Oczywiście cieszy nas obecność tańca w repertuarach teatrów, ale cały czas funkcjonuje on tam jako część programu, a nie jako samodzielna dziedzina, która ma własny dom tańca czy centrum choreograficzne.

alICja BeRejOWSKa: jeśli spojrzymy na taniec szerzej, rów-

nież z perspektywy historii i teorii sztuki, zobaczymy, że przypisywano go zarówno teatrowi, jak i muzyce. W tej triadzie dziedzin sztuki taniec właściwie nigdy nie był traktowany jako samodzielna dyscyplina.

MC: kiedy pojawiła się próba zbudowania dla niego instytucjonalnego zaplecza?

W–5

aB: Ważnym momentem był rok 2010, kiedy z inicjatywy rozproszonego środowiska tańca, skupionego głównie wokół organizacji pozarządowych, powstał Instytut Muzyki i tańca. Początkowo planowano utworzenie Instytutu tańca, ostatecznie jednak połączono go z muzyką. to również pokazuje, że taniec wciąż nie był postrzegany jako w pełni samodzielna dziedzina sztuki. RPa: Walkę o autonomię widać już na poziomie edukacji

artystycznej. Zinstytucjonalizowana edukacja wyższa


nn6t

w zakresie tańca współczesnego i choreografii pojawiła się w Polsce stosunkowo niedawno. Najpierw była to akademia Muzyczna im. fryderyka Chopina w Warszawie, a następnie w 2007 r. Wydział teatru tańca w Bytomiu. jednocześnie od 10–15 lat obserwujemy w Polsce niezwykły boom na choreografię i taniec współczesny. Środowisko rozwija się bardzo szybko, ale infrastruktura i rozwiązania systemowe za tym rozwojem nie nadążają. MiChał PoDziewski: konsultacje środowiskowe były jed-

aB: Biuro Kultury m.st. Warszawy rozpoczęło go wspólnie z warszawskim środowiskiem artystek i artystów tańca i choreografii oraz działającymi w tym obszarze instytucjami i organizacjami w 2023 r. Konsultacje w formie m.in. warsztatów i wizyt studyjnych prowadzone przez Warszawskie Obserwatorium Kultury trwały do marca 2024 r. Równolegle wykonywano ruchy administracyjne. W kwietniu 2024 r. Rada m.st. Warszawy zmieniła statut Muzeum Sztuki Nowoczesnej, wyodrębniając Pawilon nad Wisłą jako oddział MSN. Pomysł przeznaczenia go dla środowiska tańca już wtedy istniał, trzeba więc było stworzyć jedynie formalne ramy. Za ten etap po stronie Muzeum odpowiadała Magdalena Komornicka, obecna kierowniczka Pawilonu tańca, która wspólnie z Biurem Kultury wypracowała założenia organizacyjne roku pilotażowego i przeprowadziła proces inwestycyjny związany ze zmianą funkcji Pawilonu nad Wisłą z wystawienniczej na widowiskową. tam, wspólnie ze wspomnianą już Magdaleną Komornicką, anną Cygankiewicz, filipem Pawlakiem, joanną Bury, Dagmar torłop, Małgorzatą Kowalską i tomaszem Opęchowskim, zaczęłyśmy dostosowywać zwycięską koncepcję do zmieniających się warunków i przygotowywać ją do realizacji.

DzieJe się w warszawie

nym z ważnych etapów powstawania Pawilonu Tańca w warszawie. Jak wyglądał ten proces?

ukształtowały wasz program? w jaki sposób rozpoznane w nim potrzeby wpłynęły na waszą koncepcję programową?

W–6

MP: Na ile konsultacje środowiskowe rzeczywiście


nn6t DzieJe się w warszawie

Zespół Sasha Waltz & Guests po pokazie spektaklu In C w Pawilonie tańca i Innych Sztuk Performatywnych, 18 kwietnia 2026, fot. Pat Mic

RPa: to co zaproponowałyśmy było w sumie odpowiedzią

na proces, pod wieloma względami wyjątkowy. Zaczął się od debaty w Komunie Warszawa z udziałem między innymi wiceprezydentki aldony Machnowskiej-Góry oraz dyrektora Biura Kultury artura jóźwika. Od początku było dla nas oczywiste, że programu pilotażowego nie możemy wymyślić wyłącznie we trzy. Musiał powstawać razem ze środowiskiem, które od lat działa w Warszawie, oraz z organizacjami pozarządowymi, festiwalami i innymi inicjatywami współtworzącymi kulturalną mapę miasta. W tle była również oddolna praca na rzecz powołania w przyszłości autonomicznej instytucji tańca.

MP: Jak takie współtworzenie wyglądało w praktyce?

W–7

RP-a: Kiedy zdecydowałyśmy, że zgłaszamy się razem do

konkursu, napisałyśmy o tym na facebookowej grupie skupiającej warszawskie środowisko. ludzie zaczęli się do nas odzywać i przysyłać pomysły. W efekcie program powstawał w bliskim kontakcie nie tylko ze środowiskiem warszawskim, ale także ogólnopolskim oraz z artystkami


nn6t DzieJe się w warszawie i artystami z Polski mieszkającymi za granicą. Chciałyśmy, żeby ten program, bardzo ważny, bo pierwszy i pilotażowy, a więc poddawany uważnym ocenom, był różnorodny, mocny artystycznie, otwarty i włączający. Z jednej strony miał dać miejsce inicjatywom i wydarzeniom, które już od lat istnieją, z drugiej – zebrać warszawską

W–8

NON + ULTRAS Moritza Ostruschnjaka w Pawilonie tańca i innych sztuk performatywnych, 5 sierpnia 2026, fot. Pat Mic


nn6t

publiczność pod jednym adresem, metaforycznie i dosłownie pod neonem „taNIeC”. jednocześnie zależało nam na poszerzaniu tej publiczności i pokazaniu, że taniec współczesny ma propozycję dla szerokiego grona odbiorców. MP: Rok 2026 jest pilotażem, testem dla nowego miej-

sca. Co ten test dla was oznacza?

DzieJe się w warszawie

RP-a: Określenie roku 2026 jako „pilotażowego” było

pomysłem miasta. Za tą decyzją stało założenie, że pierwszy rok powinien pokazać, czy warszawianki i warszawiacy rzeczywiście potrzebują takiego miejsca. Pilotaż nie służy jednak wyłącznie sprawdzeniu zainteresowania publiczności. Chodziło również o przetestowanie różnych modeli przyszłej instytucji. W europie i na świecie działają centra choreograficzne, domy produkcyjne, domy tańca czy teatry tańca. Różnią się zarówno formalnie, jak i sposobem działania i produkcji. Sprawdzałyśmy więc, które rozwiązania mogłyby w przyszłości stać się podstawą funkcjonowania takiej instytucji w Warszawie.

aB: Sprawdzałyśmy też cały wachlarz formatów: od własnych produkcji i prezentacji gościnnych, przez program edukacyjny, rezydencje i warsztaty, po program rozrywkowy oraz wydarzenia dla szerokiej publiczności organizowane na zewnątrz. Nie chodzi więc tylko o formy programu, ale także o funkcje i sposoby działania przyszłej instytucji. RP-a: Pytaniem było co rzeczywiście da się zrobić w tej

przestrzeni. Pawilon tańca to konkretny budynek – foyer, sala i zaplecze. Musiałyśmy więc przetestować, jakie funkcje mogą się w nim pomieścić.

MC: w programie ważne miejsce zajmuje wątek edukacyjny – jak go budujecie i kto z niego korzysta?

W–9

RP-a: edukację traktujemy jako jedną z metod rozwijania

i poszerzania publiczności. Poza programem rodzinnym zrealizowałyśmy między innymi projekt młodzieżowy


DzieJe się w warszawie

nn6t Plenerowe widowisko flamenco Taranto Aleatorio Maríi del Mar Suárez la Chiachi i loli Dolores przed Pawilonem tańca i Innych Sztuk Performatywnych, 6 czerwca 2026, fot. Magda Pawluczuk

W–10

edukacyjne Wtorki w Pawilonie tańca i Innych Sztuk Performatywnych, fot. Pat Mic


nn6t

z choreografką angeliką Mizińską oraz zajęcia dla seniorów. Staramy się docierać do różnych grup wiekowych, także tych, które nie są oczywistą publicznością tańca współczesnego i choreografii. Realizujemy również cykliczne zajęcia Edukacyjne wtorki. Każdy wtorek zaczynamy lekcjami porannymi – rodzajem rozgrzewki skierowanej do osób profesjonalnie zajmujących się tańcem. Wieczorem odbywają się zajęcia dostępne dla wszystkich. Co miesiąc prowadzi je inna osoba, proponująca inną technikę, praktykę czy metodę pracy z ciałem, ruchem i tańcem.

DzieJe się w warszawie

MC: Jak wybieracie osoby prowadzące? RP-a: W drodze open calla. Otwarte nabory są dla nas

ważnym formatem – w ciągu roku pilotażowego ogłosiłyśmy ich chyba dziesięć. Pozwalają nam dotrzeć do osób, o których same mogłybyśmy nie pomyśleć, a dzięki temu zachować różnorodność programu. I tak mamy na przykład Roztańczone rodziny – comiesięczne warsztaty realizowane wspólnie z fundacją Performat, która od lat zajmuje się choreografią rodzinną oraz działaniami z obszaru tańca i choreografii dla dzieci i rodzin. Sam program ma jeszcze dłuższą historię, sięgającą Starego Browaru Nowego tańca w Poznaniu.

MP: Jaką wizję programu na 2027 rok możecie dziś

przedstawić? Czy nadal będzie powstawał jako polifonia głosów budowana w dialogu ze środowiskiem, czy otrzyma wyraźniejszą linię kuratorską?

W–11

RP-a: Program jest jeszcze w trakcie budowania, dlate-

go na tym etapie nie chciałabym zdradzać zbyt wiele. Wiemy już, że nie wszystkie formaty przetestowane w roku pilotażowym będą kontynuowane, ale część z nich pozostanie. Za rozwój programu będą odpowiadać także nowe osoby kuratorskie, które wkrótce dołączą do zespołu Pawilonu. Obecnie trwa drugi etap otwartej rekrutacji.


nn6t

MP: Jeszcze latem mowa była o wzmacnianiu modelu,

który miałby w przyszłości doprowadzić do powstania autonomicznej instytucji. Czy ten kierunek pozostaje aktualny? aB: Dopóki w urzędzie m.st. Warszawy nie zapadną strategiczne decyzje dotyczące przyszłego sposobu funkcjonowania Pawilonu, trudno odpowiedzialnie mówić o szczegółach.

alICja BeRejOWSKa

ReNata PIOtROWSKa-auffRet

czołowa producentka kreatywna i menedżerka związana z nowym tańcem, choreografią i performansem. Współpracowała z takimi artystami i artystkami jak: Wojciech Grudziński, Marta Ziółek, branżą game-dev, nowych technologii i sztuk wizualnych. Koordynowała projekty sieciujące i festiwale tańca takie jak Polska Sieć tańca (2018-2022), Warsaw Dance Days (2015-2019). W latach 2009-2010 stażystka programu peformatywnego Stary Browar Nowy taniec, kuratorowanego przez joannę leśnierowską. Inicjatorka Perform for Change, skupiająca się na zrównoważonym rozwoju i zielonej transformacji, włączająca strategie DeI i eGS do sztuk performatywnych. absolwentka kulturoznawstwa ze specjalnością teatr i performans, dziennikarstwa i komunikacji społecznej (uniwersytet im. adama Mickiewicza w Poznaniu) oraz kursu kuratorskiego i komunikacji w tańcu i sztukach performatywnych (uniwersytet Sztuki w Berlinie). Od 2021 roku współtworzy Sieć Producencką.

pedagożka i menadżerka kultury z ponad 20-letnim doświadczeniem. autorka zaangażowanych społecznie spektakli oraz projektów i wydarzeń kuratorskich. W latach 2004–2009 prezeska towarzystwa Prze-twórczego, 2006–2008 CeO w Poruszenia, 2013–2022 członkini Centrum w Ruchu, w latach 2023-2025 CeO w Perform Miracles, od 2024 ekspertka tańca i choreografii w Instytucie adama Mickiewicza. Kuratorowała Mam ochotę na taniec, serię podcastów Dare to Care, Międzynarodowe forum Osoby rodzicielskie w choreografii, Meet up Dancing and Parenting, Polską Platformę tańca 2024 oraz projekt (M) others on tour w Perform europe. jej spektakle były wytypowane do Polskiej Platformy tańca (2008, 2010, 2017), była priorytetową artystką aerowaves (2017, 2019), współpracowała z licznymi instytucjami w kraju i za granicą, wielokrotna stypendystka MKiDN i IaM.

W–12

dziedziny – a co za tym idzie, istnienie instytucji poświęconej tańcowi współczesnemu – pozostaje bardzo istotna dla dalszego rozwoju tego obszaru sztuki, zarówno w Warszawie, jak i w całej Polsce.

DzieJe się w warszawie

RPa: Warto jednak pamiętać, że autonomia tańca jako


nn6t

Jesień w Pawilonie

W–13

DzieJe się w warszawie

Maria stokłosa, Autoportret choreograficzny 16.10.2026 Maria Stokłosa przygląda się tańcowi jako sposobowi pozostawania w relacji z własnym ciałem, pamięcią i emocjami. Podążając za ruchowymi i performatywnymi inspiracjami oraz dzieląc się prywatnym archiwum snów i tekstów, artystka bada, czym jest dla niej taniec i czego w nim poszukuje. Interesuje ją napięcie między kontrolą a spontanicznością, a także nieoczywiste jakości ruchu – od gwałtownych, niekontrolowanych gestów po „sflaczałość” i czkawkowe reakcje. taniec jest tu intensywnym sposobem doświadczania siebie, dzielenia się wrażliwością i autorskim spojrzeniem na świat – zarówno z powagą, jak i poczuciem humoru.

Maria Stokłosa, Autoportret choreograficzny, fot. Marta ankiersztejn


Daniela Komędera, NIŻYŃSKA piano forte, fot. Pat Mic

nn6t DzieJe się w warszawie

Bronisława Niżyńska to jedna z najważniejszych postaci XX-wiecznej awangardy tańca. W swoich choreografiach łączyła klasyczny balet i rygor techniki z nowoczesną geometrią ruchu. Wypracowała także nowatorskie podejście do warstwy dźwiękowej, którą traktowała jako fundament kompozycji ruchowej oraz tworzyła interpretacje dzieł wybitnych kompozytorów. Komędera nie tworzy biograficznej narracji, lecz przetwarza twórczość Niżyńskiej w strukturę ruchu, rytmu i napięć. artystka podejmuje dialog z Les Noces (1923), przełomowym dziełem choreograficznym Niżyńskiej do muzyki Igora Strawińskiego, często odczytywanym jako proto-feministyczne. Centralnym elementem scenografii jest sportowa trampolina, pozwalająca symbolicznie „odciążyć” balet i skierować uwagę ku lekkości, uniesieniu oraz przekraczaniu grawitacji fizycznej i kulturowej. tworząc wielowymiarowy portret kobiety–choreografki i tancerki, Komędera stawia pytania o budowanie własnego języka twórczego w warunkach osobistych, historycznych, społecznych i instytucjonalnych presji.

W–14

Daniela komędera, NIŻYŃSKA piano forte 18.10.2026


nn6t DzieJe się w warszawie

Ola Maciejewska, Bombyx mori, fot. Martin Argyroglo

Ola Maciejewska, Bombyx mori 21.11.2026 Spektakl zakorzeniony w wieloletnich badaniach artystki nad twórczością Loïe Fuller – jednej z pionierek tańca współczesnego i autorki słynnego Tańca serpentyn z 1891 roku, w którym występowała w ogromnej jedwabnej spódnicy. Wprawiany w ruch materiał tworzył niezwykłe obrazy – przypominał falujące organiczne formy, migotanie płomieni, trzepot skrzydeł motyla czy wijącą się wstęgę. Maciejewska nie rekonstruuje choreografii Fuller, lecz wydobywa jej krytyczny potencjał i proponuje własną interpretację. Tytuł odwołuje się do jedwabnika morwowego – gatunku całkowicie zależnego od człowieka, z którego wykonany był „tańczący obiekt” Fuller. Wątek produkcji jedwabiu staje się dla Maciejewskiej punktem wyjścia do przyjrzenia się hybrydycznej relacji między ciałem, materią i naturą, a oś spektaklu stanowi idea ciągle wydarzającej się metamorfozy.

Pawilon Tańca i innych sztuk performatywnych, Warszawa, Wybrzeże Kościuszkowskie 22 www.pawilontanca.pl

W–15

Zespół Pawilonu: Alicja Berejowska, Joanna Bury, Anna Cygankiewicz, Magdalena Komornicka, Małgorzata Kowalska, Tomasz Opęchowski, Filip Pawlak, Renata Piotrowska-Auffret, Jarosław Poczekalewicz, Katarzyna Szybińska, Konrad Smoleń, Natalia Starowieyska, Dagmar Torłop, Aleksandra Wierucka.


nn6t

DzieJe się w wa−wie

NN6t. Stały program uczestnictwa w kulturze współczesnej Warszawy 2026-2028 współfinansowany jest ze środków m.st. Warszawy

DzieJe się w warszawie

Specjalny dodatek NN6t prezentuje najciekawsze przykłady projektów i działań powstających z inicjatywy środowisk twórczych w Warszawie: pomysły oddolne, nowe modele produkcji kultury, różnorodność i wielokulturowość, relacje kultury i środowiska naturalnego, kultura przestrzeni miejskich, innowacyjność warszawskiego sektora kreatywnego.

Wydawczynią NN6t jest fundacja Bęc Zmiana www.beczmiana.pl

Słuchaj 6 tematów! N jak nasłuch N jak nadawanie 6 jak sześć T jak temat Co miesiąc nowe odcinki w Radiu Kapitał i w Bęc Radiu!

W–16

Czytaj wydania onlajnowe NN6t: www.nn6t.pl


RAPORT NN6T

ATLAS MATERIAŁÓW PRZYSZŁOŚCI

MAPOWANIE NIE/WIEDZY WARSZAWA 2026

I

Realizacja: Fundacja Bęc Zmiana Partnerzy projektu: Fundacja BRDA, Pracownia TŁO


RAPORT NN6T

Prezentujemy pierwsze efekty badawcze projektu Atlas Materiałów Przyszłości. Jego celem jest identyfikacja potrzeb, barier i wyzwań związanych z upowszechnianiem zrównoważonych materiałów i procesów w polskim wzornictwie, projektowaniu architektonicznym, sztuce oraz innych obszarach rodzimych przemysłów kreatywnych. Przede wszystkim interesowało nas uchwycenie roli wiedzy w tym procesie. Innymi słowy: rozpoznanie, w jaki sposób jej pokłady, miejsca ulokowania oraz ewentualne luki utrudniają upowszechnianie praktyk wykorzystania biomateriałów, materiałów z odzysku i recyklingu, surowców naturalnych oraz innych zrównoważonych rozwiązań. Zakładaliśmy, że pozyskanie takich informacji pozwoli planować dalsze, bardziej systematyczne działania sprzyjające wykorzystaniu, ale też powstawaniu i produkcji tych materiałów. W tym celu zaprojektowaliśmy ankietę, którą upowszechnialiśmy w internecie. Pierwsze pytania – zachowaliśmy ten układ także poniżej – dotyczyły charakterystyki osób zajmujących się interesującym nas tematem. Jak się okazało, przeważały w tej grupie osoby związane z projektowaniem architektonicznym, ale temat ten interesuje również ludzi pracujących na co dzień w innych miejscach i w innych formułach, w tym zajmujących się kulturą czy kształceniem. Choć osoby będące w pierwszych 10 latach po studiach okazały się najpopularniejszą grupą wiekową uczestniczącą w badaniu, bliższa lektura zamieszczonego niżej wykresu podpowiada, że zainteresowanie zrównoważonymi materiałami jest zagadnieniem obecnym w wielu pokoleniach. Co się zaś tyczy miejsc zamieszkania, dominują największe polskie miasta, zwłaszcza Warszawa. Można to oczywiście łączyć ze sposobem upowszechniania zaproszenia, ale – z drugiej strony – chyba także z faktem, że to właśnie one gromadzą najwięcej podmiotów i osób zajmujących się alternatywnym projektowaniem. Ciekawiło nas ponadto, jak osoby zainteresowane tematem „zielonego projektowania” opisują swoje doświadczenia. Tylko mniej więcej

II

WPROWADZENIE


RAPORT NN6T

III

jedna piąta deklaruje, że jest to dla nich główne bieżące zajęcie. Mniej więcej połowa jest na etapie eksperymentowania, a kolejna jedna trzecia dopiero zdobywa na ten temat wiedzę. Jeśli zaś chodzi o doświadczenia materiałowe, to przeważają najpowszechniejsze, związane z materiałami z odzysku oraz drewnopochodnymi. Biorąc pod uwagę, że obszar interesujący nas w projekcie w dalszym ciągu stanowi alternatywę dla najpowszechniejszych materiałów i podejść, bardzo interesowały nas okoliczności sprzyjające podjęciu tego zadania przez osoby badane. Co ciekawe, najpowszechniejsza odpowiedź wskazuje na edukację formalną, co świadczy o jej nieustannym znaczeniu w tym zakresie. Równie ważne jak okoliczności są rodzaje motywacji do zgłębiania zainteresowania alternatywnymi materiałami i procesami. Choć przeważa odpowiedź o zawodowej powinności, warto dostrzec mniej popularne kategorie, wskazujące nie tylko na bardziej odpowiedzialne, ale też lepsze i bardziej stymulujące rozwój projektowanie. Być może właśnie w tych miejscach tkwi potencjał, by zainteresować wiedzą o zrównoważonych materiałach i rozwiązaniach jeszcze większą grupę osób. Pytaliśmy również o największe wyzwania stojące przed współczesnym projektowaniem. To symptomatyczne, ale najczęstsze wcale nie okazały się te związane ze specyfiką materiałów, lecz te dotyczące braku wystarczającej dojrzałości w otoczeniu, w którym próbuje się z nich skorzystać. Takie postrzeganie wyzwań rezonuje z identyfikowanymi problemami, z jakimi mierzą się osoby i podmioty próbujące upowszechniać materiały i procesy o niskim śladzie środowiskowym. Ważne są oczywiście niedostatki finansowe, ale brak wiedzy powraca znacznie częściej: niejasna sytuacja prawna, klienci niezaznajomieni z alternatywami, brak zagregowanej wiedzy o dostępnych zasobach. Zwłaszcza w tym ostatnim kontekście ważne są źródła jej pozyskiwania przez osoby pracujące w branży, odsłaniające jej niszowy charakter – wiedzę pozyskuje się bowiem raczej od zaprzyjaźnionych osób i poprzez przeglądanie odpowiednich stron internetowych niż z mainst-


RAPORT NN6T

reamowych portali czy czasopism branżowych. Podobne wnioski sugeruje opracowanie pytania o obszary wiedzy potrzebnej, zdaniem badanych, dla ich dalszego rozwoju na „zrównoważonej” ścieżce – tu również na pierwszy plan wysuwają się regulacje i wymogi formalne oraz wiedza o możliwościach finansowania testów i wdrożeń, a nie wiedza o samych materiałach czy procesach. Sygnalizowane powyżej ustalenia, możliwe do samodzielnego zgłębiania podczas lektury poniższych grafik, wskazują na wielorakie znaczenie wiedzy w rozwoju zróżnicowanego projektowania. Jak się okazuje, najczęściej nie dotyczy ona rodzajów i właściwości materiałów, lecz warunków ich zastosowania w polskim polu projektowania. Wniosek ten wskazuje na duże pole do działania dla instytucji zajmujących się wspieraniem tego typu działalności. Edukacja formalna dobrze bowiem radzi sobie z opowiadaniem o specyfice materiałów oraz komunikowaniem powinności ich zastosowania, w dobie mediów społecznościowych problemem nie wydaje się również odnajdywanie inspiracji i przykładów wdrożeń. Więcej trudu wymaga pozyskanie wiedzy prawnej albo wiedzy o możliwościach finansowania działań. A że motywacji do jej pozyskiwania nie brakuje, przekonać możemy się także, przyglądając się danym z drugiej ankiety, którymi zamykamy ten raport – wskazują one zarówno na zróżnicowane grono, jak i na złożoność powodów, dla których takiej wiedzy się poszukuje. Projektowanie zrównoważone okazuje się więc nie tylko domeną poszukiwań młodych albo wkręconych w temat gospodarki obiegu zamkniętego, czy odpowiedzialności za środowisko. To również sposób, by zachować świeżość w projektowaniu – pozyskiwać wyspecjalizowaną wiedzę, aktualizować ją, dbać o spójność wyznawanych wartości z realnym działaniem.

IV

Maciej Frąckowiak


RAPORT NN6T

KTO MA DOŚWIADCZENIA Z WYKORZYSTANIEM NOWYCH MATERIAŁÓW GŁÓWNE ZAJĘCIE Pracownia architektoniczna 35% Studio projektowe 17% Studia lub nauka 14% Firma produkcyjna, usługowa lub technologiczna 11%

Inne 5%

nie sumują się do 100% z uwagi na zaokrąglenia.

Uczelnia, jednostka badawcza lub edukacyjna 5%

Jaka jest Twoja sytuacja zawodowa? (N = 65). Odsetki

Freelancing i różne zlecenia 6%

Legenda: Odsetek osób odpowiadających na pytanie:

Instytucja lub organizacja pozarządowa zajmująca się kulturą 8%

WIEK 55 lat i więcej 9%

18–24 lata 8%

45–54 lata 17%

V

35–44 lata 28%

Legenda: Odpowiedzi na pytanie: Ile masz lat? (N = 65). Średnia wieku wyniosła 37 lat. Najmłodsza osoba uczestnicząca w badaniach miała 19 lat, a najstarsza – 61.

25–34 lata 38%


Legenda: Odsetek wszystkich badanych według odpowiedzi na pytanie:

Warszawa 42%

W jakiej miejscowości mieszkasz? (N = 65).

Gdańsk 9% Lublin 8% Wrocław 8% Poznań 5%

RAPORT NN6T

MIEJSCE ZAMIESZKANIA

Kraków 3% Inne 21% Brak odpowiedzi 4%

DOŚWIADCZENIE ZE ZRÓWNOWAŻONYMI MATERIAŁAMI I PROCESAMI

31%

Interesuję się tematem i dopiero zdobywam wiedzę

20% 18%

Moja działalność w dużej mierze lub całkowicie opiera się na zrównoważonych materiałach i procesach Rozpoznaję możliwości w swojej pracy

14%

Testuję rozwiązania w małej skali (prototypy, pilotaże etc.)

VI

Jak najlepiej opisać Twoje doświadczenie z materiałami i procesami o niskim śladzie środowiskowym? (N = 65).

Stosuję rozwiązania w wybranych projektach

Legenda: Odsetek osób odpowiadających na pytanie:

17%


75% wskazać wszystkie pasujące odpowiedzi (odsetki nie sumują się do 100%).

Materiały z odzysku lub recyklingu

miał_ś już okazję pracować? (N = 65). Można było

Legenda: Odsetek osób odpowiadających na pytanie: Z jakimi materiałami

RAPORT NN6T

WYKORZYST YWANE M AT E R I A ŁY

72%

Drewno i materiały drewnopochodne

51%

Ziemia, glina i inne naturalne materiały mineralne

45%

Materiały roślinne, np. słoma, konopie, len, korek, bambus

32%

Biomateriały i materiały biodegradowalne

8%

Inne

3%

Żadne z wymienionych

OKOLICZNOŚCI ZAINTERESOWANIA ZRÓWNOWAŻONYMI MATERIAŁAMI I PROCESAMI Edukacja formalna – szkoła lub studia 29% Staż lub praktyka zawodowa 17% Chęć ponownego wykorzystania zgromadzonych materiałów 14% Szkolenie, konferencja lub inne wydarzenie branżowe 9% Znajomi o podobnych zainteresowaniach 5%

VII

Trudno powiedzieć 1%

W jakich okolicznościach zaczęłaś/zacząłeś interesować się materiałami i procesami o niskim śladzie środowiskowym? (N = 65).

Inne 22%

Legenda: Odsetek osób odpowiadających na pytanie:

Wymagania klienta lub projektu 3%


VIII

uw zaw zg od Kw lę ow es dn e ti ia j – a o ć ry pro dpo zy je w ka kt ie śr ow dzi od an al C ow ie no hę is mu ści it ćt ko s rw wo w i e al rz sz en N y i c a is h za ro lep um zw sz ią ych o za w żli ń św wi ie ają ci ca lu e b pr za O ar oj ist ka ty ek ni zj st to en a, yc w ie by zn ym ym no spr st we óbo ym go w ul – ać uj w cz ąc yz e e w go ro an ś zw ie ój

Z jakich powodów interesujesz się materiałami i procesami o niskim śladzie środowiskowym? (N = 65).

Legenda: Odsetek osób odpowiadających na pytanie:

69%

RAPORT NN6T

POWODY ZAINTERESOWANIA ZRÓWNOWAŻONYMI MATERIAŁAMI I PROCESAMI

15%

11%

5%


Edukacja społeczna w zakresie odpowiedzialnego projektowania i gospodarki odpadami 71% Inwestowanie w lokalną produkcję i projekty 54% Bardziej dojrzałe otoczenie instytucjonalne i przewidywalne zmiany prawa 48%

Które z poniższych wyzwań uważasz za najważniejsze? (N = 65). Proszono o wybór

Legenda: Odsetek osób odpowiadających na pytanie:

Wzrost innowacyjności polskiej gospodarki 46% Rozwój materiałów i procesów o niskim śladzie środowiskowym 34% Ograniczanie zależności od importu rozwiązań niskiej jakości 18% Wzrost zamożności klientów 1%

trzech najważniejszych wyzwań (odsetki nie sumują się do 100%).

RAPORT NN6T

NAJWAŻNIEJSZE WYZWANIA

Inne 6%

PROBLEMY UTRUDNIAJĄCE UPOWSZECHNIANIE ZRÓWNOWAŻONYCH MATERIAŁÓW I PROCESÓW Niejasna sytuacja prawna dotycząca używania lub trudności z certyfikowaniem nowych materiałów 68% Wysokie koszty stosowania (w porównaniu z powszechnymi alternatywami) 66% Za mało przykładowych wdrożeń przekonujących klientów 57% Niechęć i obawy klientów, zwłaszcza w zamówieniach publicznych 43% Niedostatek środków finansowych na programy pilotażowe 41%

Inne 11% Trudno powiedzieć 5%

zać do pięciu problemów (odsetki nie sumują się do 100%).

IX

Trudność wkomponowania pracy z takimi materiałami w harmonogram projektu 15%

Legenda: Odsetek osób odpowiadających na pytanie:

Słaba współpraca osób tworzących rozwiązania z podmiotami mogącymi je upowszechnić 31%

Z jakimi problemami – Twoim zdaniem – mierzą się osoby i podmioty próbujące upowszechniać materiały i procesy o niskim śladzie środowiskowym? (N = 65). Można było wska-

Brak zagregowanej wiedzy na temat dostępnych zasobów 38%


Portale i publikacje instytucji, uczelni i organizacji branżowych

Czasopisma branżowe

Studia (licencjackie, magisterskie lub podyplomowe)

Inne

X

↗

↘

wskazać do pięciu źródeł (odsetki nie sumują się do 100%).

↓

3%

było wskazać trzy obszary (odsetki nie sumują się do 100%).

15%

W jakich miejscach poszukujesz wiedzy na temat materiałów i procesów o niskim śladzie środowiskowym? (N = 65). Można było

18%

Legenda: Odsetek osób odpowiadających na pytanie:

21%

Jakiego rodzaju wiedzy najbardziej Tobie brakuje, by rozwijać swoje zainteresowania lub szerzej stosować materiały i procesy o niskim śladzie środowiskowym? (N = 65). Można

49%

Legenda: Odsetek osób odpowiadających na pytanie:

Kanały w mediach społecznościowych

Legenda: Liczba osób wskazujących daną osobę / podmiot (N = 52). Inne inspiracje przywoływane w odpowiedziach: Materiom; Future Observatory; Fundacja Play Sustain; Cohabitat; Podlaskie Konopie; Wallmakers; ZRS Architekten; KAPE; Innowo; Grid Arthub; Design Academy Eindhoven; Sarah Wigglesworth; Francis Kéré; Robert Maślak; Mikołaj Siemaszko; Fundacja Łąka Kwietna.

Rozmowy i wymiana doświadczeń z osobami z branży

66%

63%

RAPORT NN6T

ŹRÓDŁA WIEDZY NA TEMAT ZRÓWNOWAŻONYCH MATERIAŁÓW I PROCESÓW

Strony internetowe (osób twórczych, zajmujących się projektowaniem, pracowni i producentów)

Konferencje, szkolenia i warsztaty

58%

Własne eksperymenty i testy

52%

Książki, raporty i materiały eksperckie

49%


RAPORT NN6T

OBSZARY WIEDZY POTRZEBNEJ DLA DALSZEGO ROZWOJU ZAINTERESOWAŃ I WYKORZYSTANIA ZRÓWNOWAŻONYCH MATERIAŁÓW I PROCESÓW Regulacje i wymogi formalne 57% Źródła dofinansowania testów i wdrożeń 49% Przykłady i dobre praktyki zastosowań zrównoważonych materiałów w sztuce i projektowaniu 38% Informacje o dostępnych produktach i rozbiórkach 37% Właściwości zrównoważonych materiałów i procesów 34% Producenci zajmujący się zrównoważonymi materiałami i procesami 29% Sposoby przekonywania klientów do szerszego zastosowania zrównoważonych materiałów i procesów 15% Pomysły na praktyczne zastosowania zrównoważonych materiałów i procesów 14%

XI

NAJWAŻNIEJSZE INSPIRACJE W ZAKRESIE ZASTOSOWANIA ZRÓWNOWAŻONYCH MATERIAŁÓW I PROCESÓW 10 osób 6 osób 5 osób 4 osoby 3 osoby 3 osoby 3 osoby 3 osoby 2 osoby 2 osoby 2 osoby 2 osoby 2 osoby 2 osoby 5 osób

OSBN Rotor / RotorDC TŁO BC – Materials, studio lub zapis ogólny BRDA Martin Rauch Architektura Wrażliwa Future Materials / Future Materials Bank Atelier Luma Karolina Ferenc Lendager PLGBC Politechnika Warszawska Blanka Byrwa Brak (jednej) inspiracji


Tak 23%

XII

Jak długo działasz w tym obszarze? (N = 111).

6–10 lat 18% Legenda: Odsetek osób odpowiadających na pytanie:

2–5 lat 33%

Czy rozwijasz, produkujesz, testujesz lub stosujesz nowy albo alternatywny materiał? (N = 111).

Trudno powiedzieć 16%

Legenda: Odsetek osób odpowiadających na pytanie:

STAŻ

Dopiero zaczynam 10%

Krócej niż 2 lata 4%

RAPORT NN6T

MOTYWACJE OSÓB UCZESTNICZĄCYCH W WARSZTATACH

Ponad 10 lat 35%

DOŚWIADCZENIE W PRACY NAD NOWYM MATERIAŁEM

Jestem na etapie pomysłu 14%

Nie 48%


RAPORT NN6T

OBSZARY DZIAŁANIA

50%

Architektura

38%

Design

37%

Projektowanie przestrzeni

26%

Edukacja

25%

Architektura wnętrz

24%

Projektowanie produktów

19%

16%

19%

Budownictwo

18%

Instytucje kultury

Działalność społeczna lub pozarządowa

Działalność akademicka

Urbanistyka

Studentka lub student

15% 13% 12%

Architektura krajobrazu

10%

Badania materiałowe

8%

sumują się do 100% ze względu na wielokrotny wybór.

Z jakim obszarem jesteś związana/związany? (N = 111). Odsetki nie

Legenda: Odsetek osób wskazujących poszczególne odpowiedzi na pytanie:

XIII

Produkcja materiałów

6%

Instytucje publiczne

9%

Inny obszar


73% Materiały lokalne

73%

Materiały z odzysku

72%

Ponowne wykorzystanie materiałów budowlanych

RAPORT NN6T

KLUCZOWE ZAGADNIENIA

66%

Biomateriały

66%

Gospodarka obiegu zamkniętego

57%

Edukacja materiałowa

57%

Kompozyty roślinne

51% Projektowanie z myślą o demontażu

50%

Materiały niskoemisyjne

49%

Recykling

44%

Współpraca projektantów z producentami

37%

Certyfikacja i regulacje

33%

Finansowanie badań i wdrożeń

32%

Wdrażanie nowych materiałów do produkcji Inne

XIV

Legenda: Odsetek osób wskazujących poszczególne odpowiedzi na pytanie:

Jakie zagadnienia związane z materiałami są dla Ciebie najważniejsze? (N = 111).

Możliwość wielokrotnego wyboru (odsetki nie sumują się do 100%).

5%


RAPORT NN6T

55%

względu na wielokrotny wybór i zaokrąglenia.

zr ów Z a te now inte ria a re ła żo so m ny w i n m an at i, ie Po ur cy ro al rk z sz ny ul w er m ar iąz ze i i ny an o ni m e z m ia od i, at lu m er b zy ma i ia ak sk ła tu u ch a i t liza P ty o ec cj cz sz hn a w ne uk ol ie go iw og d ia zy za an ch i ża st e ni o s m a ow oż no a li w ni wo yc a śc In h lu i sp ro b pr ira zw wd ak c Legenda: Odsetek osób, ja ią ra , za po w których wypowiedziach ń zn na pytanie: Dlaczego chcesz Ko an wziąć udział w wydarzeniu? ie nt Napisz krótko, czym zajmuak ro no z t y, jesz się obecnie i czego oczew wy w ią ch kujesz od udziału w spoti m ym za ń kaniu, zidentyfikowano oż ia n liw a wskazane motywacje. Kod o dowanie z wykorzystaniem ść oś w wi dużych modeli językowych sp ad (wyniki weryfikowane ół cz pr e przez człowieka). Wyniki ac ń nie sumują się do 100% ze y

XV ZACHĘTY DO UDZIAŁU W WYDARZENIU 54%

43% 39%

14%


RAPORT NN6T

Informacja o badaniu W raporcie wykorzystano dane wywołane w ramach projektu badawczego Atlas Materiałów Przyszłości Fundacji Bęc Zmiana, realizowanego we współpracy z Fundacją BRDA oraz pracownią TŁO Michała Sikorskiego. Jego celem jest stworzenie kompleksowej diagnozy polskich innowacji materiałowych oraz rozpoznanie ich potencjału projektowego, gospodarczego i wdrożeniowego. Dane pochodzą z dwóch badań ankietowych realizowanych techniką sondażu internetowego na platformie Google Forms. Pierwsza (anonimowa) ankieta była dystrybuowana przez dwa miesiące – od 15 lipca do 15 września 2026 roku, przy otwartych zaproszeniach promowanych w mediach społecznościowych. Druga była częścią formularza zgłoszenia na wykłady i warsztaty realizowane w ramach projektu rozpowszechnianego tą samą drogą, przesyłanego wraz z nim przez osoby zainteresowane udziałem w wydarzeniach organizowanych w Warszawie, Lublinie, Łodzi, Wrocławiu, Gdańsku i Gliwicach. Dobór próby określić można zatem jako oparty na dostępności – generalizowanie ustaleń na całą branżę projektową jest nieuprawnione, zgodnie z charakterystyką badań eksploracyjnych, które sugerują raczej, gdzie można szukać odpowiedzi w pierwszej fazie badań, niż udzielają jej w pełni. Skład zespołu projektowego: Maciej Frąckowiak Zofia Jaworowska Michał Sikorski Bogna Świątkowska Petro Vladimirov Z pełnym raportem, obejmującym również jakościową część badania, a także innymi informacjami z projektu zapoznać się będzie można na stronie: www.beczmiana.pl/atlas-materialow-przyszlosci/ www.atlasmaterialowprzyszlosci.pl

Realizacja – Fundacja Bęc Zmiana

Patronat medialny: Notes na 6 Tygodni

XVI

Projekt Fundacji Bęc Zmiana Atlas Materiałów Przyszłości dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu własnego Instytutu Przemysłów Kreatywnych Rozwój Sektorów Kreatywnych.

Zaprojektował: Kacper Greń

Współpraca: Fundacja BRDA, Pracownia TŁO


MATERIAŁY PRZYSZŁOŚCI ⁄ PRZYSZŁOŚĆ MATERIAŁÓW MATERIAŁY PRZYSZŁOŚCI ⁄ PRZYSZŁOŚĆ MATERIAŁÓW MATERIAŁY PRZYSZŁOŚCI ⁄ PRZYSZŁOŚĆ MATERIAŁÓW Wydanie

specjalne

NN6T


Więcej informacji o Atlasie Materiałów Przyszłości znajdziecie na stronie projektu: www.atlasmaterialowprzyszlosci.pl

WPROWAdZEnIE

wymiany, projektowaniu do demontażu i opłaceniu pracy przy odzysku. Jak można to robić świetnie pokazuje rozmowa z działającym w Czechach stowarzyszeniem Art Reuse. Na zakończenie bloku tekstów w dziale Czytelnia Michał Podziewski opisuje prace artystek i artystów, które pozwalają zobaczyć ilość zużytych surowców, skutki ich użycia, wiedzę zapisaną w dawnych technikach, nowe minerały antropocenu. Widoczne w polu sztuki praktyki pozwalają dostrzec materialną historię tego, co już zbudowaliśmy i zapytać, kto ponosi koszt naszego komfortu.

Bogna Świątkowska

98

Blanka Byrwa, próbki eksperymentów materiałowych, warsztat Atlasu Materiałów Przyszłości w Grid Arthub, Gdańsk, 2026, fot. Bogna Świątkowska


Wprowadzenie 99

T

en numer NN6T łączy pytanie o nowe możliwości materii z pytaniem o los rzeczy, które już istnieją. Można opracować nowy materiał, zbadać go i wciąż nie znaleźć sposobu, by coś z niego zbudować. Brakuje zakładów produkujących krótkie serie, ekip do montażu eksperymentalnych komponentów, możliwości zamówienia partii o tych samych parametrach. Podczas lipcowych warsztatów Atlasu Materiałów Przyszłości, które przeprowadziliśmy w Gdańsku, Warszawie, Wrocławiu, Gliwicach, Lublinie i Łodzi powracało pytanie o drogę od próbki do użycia. Między laboratorium, producentem, projektantką, wykonawcą, zamawiającym i użytkownikiem urywają się informacje i rozmywa odpowiedzialność. Wdrożenia często zależą od uporu osób, które na własny koszt i ryzyko łączą te ogniwa. Rozmowy z osobami uczestniczącymi w warsztatach poszerzyły znaczenie „materiałów przyszłości”. Obok kompozytów z resztek pojawiały się stare okna, cegły, glina i elementy wystaw. Czasem najcenniejszym zasobem jest cały budynek, któremu można nadać nową funkcję. O architekturze wielorazowej w tym numerze mówi Sandra Przepiórkowska – budynki zawierają już włożoną w nie pracę, surowce i energię, a ich ponowne użycie wymaga zmian w projektowaniu, zamówieniach i przepisach. Zanim powstanie nowa rzecz, sprawdźmy, co można zachować, naprawić lub rozebrać bez zniszczenia. Nowy biomateriał stawia inne wymagania: obiecująca próbka nie gwarantuje powtarzalnej produkcji ani wykonawcy, który potrafi ją ciąć, zszyć, zamontować i naprawić. Brak finansowania prób, dokumentacji i wykonawców wstrzymuje nawet najbardziej obiecujący pomysł. W rozmowach z Piotrem Pacałowskim i Robertem Pludrą eksperyment z odpadami oznacza zgodę na niepewny wynik i poznawanie materiału przez pracę rąk. Obaj są aktywnymi


Więcej informacji o Atlasie Materiałów Przyszłości znajdziecie na stronie projektu: www.atlasmaterialowprzyszlosci.pl

Bogna Świątkowska

WPROWAdZEnIE

projektantami i pracują na Akademiach Sztuk Pięknych. Uczelnia daje czas na próby, którego w komercyjnym projekcie zwykle brakuje. Tomek Rygalik, opowiadając o swojej galerii eksperymentu, przypomina, że poszukiwania mogą dotyczyć konstrukcji i sposobu pracy, nie tylko receptury tworzywa. Galeria pozwala pokazać ich efekty odbiorcom; rynek sprawdza, czy ludzie zechcą z nich korzystać. W codziennym użyciu liczą się wygoda, trwałość i możliwość naprawy. Deklarowana korzyść środowiskowa wymaga zaś twardych dowodów wykraczających poza intrygującą nazwę i atrakcyjne zdjęcie próbki. W instytucjach kultury wystawa powstaje na krótko, w pośpiechu i z jednorazowego budżetu. Po zakończeniu jej elementy potrzebują magazynu, ewidencji i kolejnego użytkownika; inaczej trafiają do kontenera. Uczestnicy warsztatów mówili o miejscach wymiany, projektowaniu do demontażu i opłaceniu pracy przy odzysku. Jak można to robić świetnie pokazuje rozmowa z działającym w Czechach stowarzyszeniem Art Reuse. Na zakończenie bloku tekstów w dziale Czytelnia Michał Podziewski opisuje prace artystek i artystów, które pozwalają zobaczyć ilość zużytych surowców, skutki ich użycia, wiedzę zapisaną w dawnych technikach, nowe minerały antropocenu. Widoczne w polu sztuki praktyki pozwalają dostrzec materialną historię tego, co już zbudowaliśmy i zapytać, kto ponosi koszt naszego komfortu.


nowy wyraz

Renta zapóźnienia – pojęcie ekonomiczne określające korzyść, jaką można osiągnąć dzięki temu, że startuje się z gorszej pozycji, np. gospodarczej czy technologicznej.

nowy wyraz* to rubryka w NN6T, która ma charakter leksykonowy. Wraz z zaproszonymi autorami tworzymy spis słów, które mają znaczący wpływ na opisywanie lub rozumienie zjawisk zachodzących obecnie, albo takich, które „produkowane” są przez postępujące zmiany w układzie sił polityczno-ekonomiczno-społeczno-kulturalno-naukowo-technologiczno-obyczajowych.

101

Propozycje haseł można nadsyłać na adres redakcji: bogna@beczmiana.pl

* Nazwa inspirowana jest czasopismem „Nowy Wyraz. Miesięcznik Literacki Młodych”, wydawanym w Warszawie w latach 1972–1981. Debiuty pisarzy, poetów i krytyków były tam ilustrowane pracami artystów młodego pokolenia. Nazwa miesięcznika nawiązywała do pisma międzywojennej awangardy „Nasz Wyraz” (1937–1939).

nr58


Projektowanie miasta w harmonii z naturą można porównać do masażu. Rozluźnienie mięśni w jednym miejscu ujawnia bolesne napięcia w innych częściach ciała. Jednak, gdy proces dobiega końca, nasze ciało, umysł i dusza odzyskują równowagę. Dwieście lat temu Alexander von Humboldt zdefiniował takie holistyczne podejście, stwierdzając, że krajobraz stanowi całościowy obraz i charakter danego obszaru. Według niego świat był układem dwóch wzajemnie powiązanych i nierozłącznych czynników: abiotycznych, takich jak klimat, rzeźba terenu, gleba i woda, oraz biotycznych, takich jak rośliny, zwierzęta i ludzie. Współcześnie jego obserwacje są podstawą do poszukiwania i tworzenia powiązań między przyrodą, gatunkami, polityką. W ten sposób rodzi się społeczeństwo obiegu zamkniętego. Czy mówisz i myślisz jego językiem? – pyta architektka i urbanistka Edyta Skiba.

nowy wyraz

102

SpołeczeńStwo obiegu zamkniętego


antropocentryczne cykle/obiegi Składają się na nie procesy wynikające z ludzkich działań polegających na wykorzystywaniu i przekształcaniu planety oraz jej zasobów. Poprzez regulacje

103

nowy wyraz

analiza cyklu życia materiałów Badanie kosztów środowiskowych wydobycia materiałów, ilości energii zużytej do ich pozyskania, produkcji i konserwacji, a także środowiskowych kosztów transportu oraz ilości związanych z nim emisji. Uwzględnia cały cykl życia danego produktu lub materiału – od momentu jego pozyskania, poprzez okres użytkowania i utrzymania w dobrym stanie technicznym, aż po jego zakończenie. Sposób prowadzenia analizy LCA (ang. life-cycle assessment) został zapisany w normie ISO 14040. Obecnie prowadzone są prace nad rozbudowaniem metody, tak aby uwzględniała aspekty społeczno-ekonomiczne, których pominięcie stanowiło jedno z większych ograniczeń analizy. W ramach społecznej analizy cyklu życia materiałów (ang. social life-cycle assessment – SLCA) uwzględniane będą warunki zatrudnienia i ich wpływ na pracowników zajmujących się obróbką materiałów na poszczególnych etapach, jak również wpływ na lokalne społeczeństwa oraz na użytkowników poszczególnych rozwiązań.

prawne i modele samorządności materiały mogą być naprawiane, odzyskiwane i przetwarzane. Cykle władzy mogą być obserwowane zarówno w środowisku politycznym oraz instytucjach rządowych, jak i w sposobie współpracy między sektorem publicznym a prywatnym. Tworzone są w ten sposób warunki brzegowe dla gospodarki i ekonomii, odpowiadające za system zapewniania i redystrybucji środków w społeczeństwie. Jednocześnie sposób społecznego akumulowania kapitału wpływa na rozwój nauki, techniki i wiedzy, a także na dostępność informacji, stanowiąc o rozwoju kulturowym. Społeczeństwo łączą również niewidzialne więzy wzajemnej troski, emocji, uczuć oraz czasu spędzanego z bliskimi oraz doświadczania przyrody. Są to jednocześnie cykle odpowiedzialne za zapewnienie społeczeństwu dobrostanu, edukacji dzieci, a także ochrony bioróżnorodności i odradzania się ekosystemów *.

*

Calisto Friant, M., Jaeger-Erben, M. (2025). Circular Economy and Society [in:] Akenji L. (ed.). Vocabulary for Sustainable Consumption and Lifestyles. London: Routledge. 10.4324/9781003584056-53. Calisto Friant, M., Vermeulen, W., Salomone, R. (2023). Transition to a Sustainable Circular Society: More than Just Resource Efficiency. Circular Economy and Sustainabi­ lity, 4: 1–20. 10.1007/s43615-023-00272-3.


efekt oDbicia (efekt JavonSa) Po raz pierwszy opisany w 1865 r. przez Williama Stanleya Javonsa. Polega na wzroście konsumpcji zasobów pomimo wprowadzanych zmian technologicznych prowadzących do optymalizacji ich zużycia. W odniesieniu do zrównoważonego projektowania zjawisko to wskazuje na ryzyko związane ze wzrostem zapotrzebowania na produkty oraz zasoby właśnie ze względu na ich ekologiczny sposób pozyskiwania, co

nowy wyraz

prowadzi w efekcie końcowym do nadmiernej konsumpcji, np. zwiększenie zapotrzebowania na odnawialne źródła energii elektrycznej powoduje zwiększone zapotrzebowanie na nią właśnie dlatego, że jest ona pozyskiwania w „czysty” sposób, lub zwiększenie popytu na śmieci w celu ich przetworzenia na „zieloną” energię, co prowadzi do ich importu z różnych rejonów Europy i nie tylko. Patrz też  działania pozorowane. granice planetarne Pojęcie po raz pierwszy użyte w 2009 r. przez zespół badawczy Johana Rokströma ze Stockholm Resilience Center*. Określa bezpieczne dla ludzkości granice wyznaczone z uwzględnieniem planetarnych, biofizycznych cykli i systemów. Składa się na nie 9 krytycznych granic, których przekroczenie może spowodować niemożliwe do zatrzymania zmiany na Ziemi. Zalicza się do nich: zmianę klimatu, stopień utraty bioróżnorodności (w środowisku lądowym i wodnym), zakłócenie obiegu fosforu i azotu, zmniejszenie ilości ozonu w atmosferze, zakwaszenie oceanów, stopień zużycia wody pitnej (ślad wodny), zmiany w strukturze użytkowania gruntów, chemizację środowiska oraz zawartość aerozoli w atmosferze. *

Rockström, J., Steffen, W., Noone, K. et al. (2009). A safe operating space for humanity. Nature, 461: 472–475. https:// doi.org/10.1038/461472a.

104

Działania pozorowane (ekościema) Wykorzystywanie działań ekologicznych jako narzędzia marketingowego bez wprowadzania konkretnych zmian prowadzących do realnej ochrony środowiska. W dziedzinie ekonomii cyrkularnej może przejawiać się podejmowaniem decyzji bez uwzględnienia szerszego kontekstu – przepływu materiałów, systemów oraz analiz cyklu życia materiałów – i przypisywaniem tym działaniom etykiety cyrkularności. Przykładem może być eksternalizacja poza granice administracyjne miasta przemysłów obniżających zdolność do osiągania ambitnych celów określonych w miejskich strategiach cyrkularnych lub ochrony środowiska. Inaczej greenwashing / circular-washing – nie mylić z praktykami ekonomii cyrkularnej stosowanymi w procesach czyszczenia.


kraJobraz otwarty Element składowy międzymieścia oraz krajobrazów wiejskich. Stanowi on wizualne przeciwieństwo krajobrazu miejskiego. Pozwala doświadczać szerokich widoków, horyzontu, zieleni i przyrody. Składają się na niego m.in. pola, łąki, pastwiska, tereny nadrzeczne, jeziora, morze, plaża. Przebywanie w nim wpływa

105

nowy wyraz

kraJobraz biokulturowy Krajobraz ten, nazywany też wernakularnym lub rodzimym, uznaje współzależność natury i lokalnej kultury stworzonej przez człowieka, wyrażanej w codziennych, wernakularnych praktykach, przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Często charakteryzuje się on zróżnicowaną mozaiką elementów krajobrazu, np. łąk, miedz, lasów, zadrzewień śródpolnych, które sprzyjają bioróżnorodności, a także utrzymują równowagę w obiegu wody, materii oraz składników odżywczych dla człowieka i nie tylko. Pojęcie to jest silnie związane z Konwencją w Sprawie Ochrony Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Naturalnego UNESCO przyjętą w 1972 roku. Jej sygnatariusze uznali konieczność ochrony krajobrazu biokulturowego w takim samym stopniu jak krajobrazu kulturowego składającego się z budynków i przestrzeni zurbanizowanych.

kojąco na ludzką psychikę. Obecnie w strefie międzymieścia obserwujemy jego stopniowe zanikanie poprzez postępującą spontaniczną urbanistykę łanową. miaSto cyrkularne (miaSto obiegu zamkniętego) Zakłada wdrożenie idei ekonomii cyrkulacyjnej do zarządzania miastem i jego zasobami poprzez wprowadzenie szeregu lokalnych strategii, polityk i programów pilotażowych. Jednym z jego podstawowych celów jest ograniczenie ilości odpadów generowanych przez mieszkańców oraz zużycia nieodnawialnych zasobów, a także budowanie zrównoważonych systemów żywieniowych i transportu miejskiego. Realizowane programy skupiają się również na wdrażaniu strategii promujących odzyskiwanie, naprawianie i wypożyczanie przedmiotów oraz materiałów, a także lokalną produkcję jedzenia i innych dóbr – w tym biomateriałów stosowanych w budownictwie. Jako główne narzędzie analityczne wykorzystuje analizę przepływów oraz liczne wskaźniki konieczne do monitorowania postępu wdrażania strategii.


proJektowanie Dla rozbiórki Projektowanie budynków, przestrzeni oraz przedmiotów w taki sposób, aby demontaż poszczególnych elementów nie prowadził do ich uszkodzenia i zmarnowania. Dzięki temu możliwe staje się odzyskanie cennych zasobów lub ich ponowne wykorzystanie w innych projektach (z ang. design for disassembly).

*

Buckton, S., Fazey, I., Sharpe, B. et al. (2023). The Regenerative Lens: A conceptual framework for regenerative social-ecological systems. One Earth. 6(7): 824–842. 10.1016/j.oneear.2023.06.006.

nowy wyraz

proJektowanie regeneratywne Wywodzi się od łacińskiego słowa regenerare, oznaczającego ponowne narodziny, odradzanie się. Ma ono długą tradycję osadzoną w wernakularnej i rodzimej wiedzy wynikającej z obserwacji środowiska i zachodzących w nim procesów. Stanowi społeczno-ekologiczny system odnoszący się do działań wzmacniających i szanujących cykle dobrostanu zarówno ludzi, jak i przyrody ożywionej i nieożywionej. Zakłada także dogłębną zmianę światopoglądową stanowiącą przeciwwagę dla konsumpcyjnego i skoncentrowanego na wydobyciu przemysłu. Projektowanie regeneratywne zachęca do poszukiwania holistycznych i symbiotycznych warunków do koegzystencji człowieka z naturą. Jego głównym założeniem jest, że ludzkość uczestniczy jako część natury we wspieraniu współewolucji biosfery. Projektowanie regeneratywne może istnieć w wielu obszarach i skalach, m.in. regionalnej, miejskiej, wspólnotowej, ekonomicznej. Pojęcie zostało opracowane w 2023 roku przez Sama J. Bucktona wraz z zespołem*.

106

otwarte obiegi Przerwanie cyrkulacyjnych lub regeneratywnych obiegów przyrodniczych i antropocentrycznych. Zakłócenia w każdym z nich prowadzą do nadmiernego zużycia zasobów (odnawialnych i nieodnawialnych), wykształcania trudnych do kontrolowania elit, odchodzenia od demokratyzacji władzy i jej społecznej kontroli oraz nierównomiernej dystrybucji kapitału, tworzącej społeczne nierówności w dostępie do wiedzy, edukacji czy opieki zdrowotnej. Istotne zakłócenie stanowi również patentowanie nowych rozwiązań technicznych ograniczające społeczny dostęp do wiedzy i rozwoju technologicznego. Koncentracja na wzroście, neoliberalna gospodarka oraz konsumpcyjny styl życia to zakłócenia prowadzące do nadmiernego zużycia zasobów nieodnawialnych, degradacji cykli przyrodniczych, zanieczyszczenia, masowego wymierania gatunków oraz zmian klimatu.


przyroDnicze cykle/ obiegi Powtarzające się w czasie procesy, które wpływają na biotyczne i abiotyczne składniki przyrody.

107

nowy wyraz

przepływy materiałów Pojęcie silnie związane z miejskim metabolizmem, nad którym po raz pierwszy zaczął pracować w 1965 roku Abel Wolman. Jednym z narzędzi pozwalających analizować w skali miasta konsumpcję zasobów (wody, powietrza, jedzenia, energii, gleby) i skalę ich przetwarzania w odpadki była analiza przepływów materiałów polegająca na księgowaniu zachodzących przemian. Opracowany w latach 70. XX wieku schemat metabolizmu Brukseli uwzględniał energię produkowaną nie tylko przez człowieka, ale także przez przyrodę. Dzięki temu otworzył drogę do stosowanych obecnie kompleksowych analiz powalających dokładnie śledzić ilości przetwarzanych materiałów na wejściu i wyjściu produktu. W budownictwie, architekturze i urbanistyce umożliwia to monitorowanie wprowadzanych w czasie przekształceń, a także uwzględniać przestrzenne relacje między miejscem wydobycia, produkcji oraz implementacji. Przepływy mogą również uwzględniać wymiar przestrzenny, łącząc go z innymi wskaźnikami, np. śladu wodnego, węglowego lub wskaźników bioróżnorodności.

Odpowiadają one za przekształcanie materii oraz przepływ energii, zapewniając ich dostępność różnym organizmom składającym się na ekosystem oraz bioróżnorodność organizmów zamieszkujących Ziemię. Powtarzalność procesów ekosystemowych odpowiada za podtrzymywanie i odradzanie się życia. Kluczowa jest tutaj zasada, według której odpady produkowane przez jeden gatunek stanowią pożywienie dla innego. Przez tysiąclecia procesy te ukształtowały zasoby odnawialnych i nieodnawialnych materiałów, które obecnie są przetwarzane w cyklach antropocentrycznych*. SpołeczeńStwo obiegu zamkniętego (SpołeczeńStwo cyrkularne/ cyrkulacyJne) Pojęcie zaproponowane przez badacza zrównoważonego rozwoju Martina Calisto Frianta** jako odpowiedź na budzące coraz większe kontrowersje pojęcie ekonomii cyrkularnej (patrz „NN6T” #144) oraz jej praktyczne zastosowania. Pozwala ono osadzić ideę ekonomii cyrkularnej w szerszym, społeczno-ekologicznym kontekście. * **

Tamże. Calisto Friant, M., Vermeulen, W. , Salomone, R. (2023). Transition to a Sustainable Circular Society: More than Just Resource Efficiency. Circular Economy and Sustain­ ability, 4: 1–20. 10.1007/s43615-02300272-3.


ślaD woDny Jeden ze wskaźników pozwalających oszacować wpływ produkcji dóbr konsumpcyjnych oraz usług na środowisko. Stanowi rozszerzenie analizy cyklu życia materiałów o stopień zużycia wody

*

**

Allan, J.A. (1997). ‘Virtual water’: a long term solution for water short Middle Eastern economies?. London: School of Oriental and African Studies, University of London. Https://ayhoekstra.nl/pubs/Hoekstra-et-al-2009-WaterFootprintManual.pdf.

nowy wyraz

pitnej (uzupełniając w ten sposób zbiór wskaźników, takich jak ślad węglowy i ślad ekologiczny). Bazuje na zdefiniowanym w latach 90. XX wieku przez prof. J.A. Allana z University of London pojęciu „wirtualna woda”*, rozumianym jako sumaryczna ilość wody niezbędnej do wytworzenia danego produktu i w nim zawartej. Od tamtej pory pojęcie zostało uszczegółowione i określone jako ślad wodny stanowiący ilość wody niezbędnej do konsumpcji przez człowieka – w tym produkcji dóbr i usług. Jednostką śladu wodnego są m3/t lub m3/rok, jeśli odnoszą się do stopnia użycia generowanego przez daną społeczność, naród, region, obszar zlewni lub indywidualne osoby. W ramach tego wskaźnika wyróżnia się trzy podkategorie: ślad wody zielonej (przechowywanej w glebie), ślad wody niebieskiej (zawartej w źródłach podziemnych i powierzchniowych, np. rzeki, jeziora) oraz ślad wody szarej (czyli zanieczyszczonej). Ślad wody szarej rozumiany jest jako ilość wody niezbędna do zneutralizowania zanieczyszczeń**.

108

Społeczeństwo obiegu zamkniętego składa się z siedmiu kluczowych, powiązanych i współzależnych cykli: biogeochemicznych cykli Ziemi, cykli ekosystemów, cykli zasobów materiałowych i energetycznych, cykli władzy politycznej, cykli bogactwa, kapitału i pieniędzy, cykli wiedzy, technologii, informacji i edukacji oraz cykli troski społecznej. Pierwsze trzy warstwy cykli (cykle przyrodnicze) są związane z naturalnymi procesami odpowiedzialnymi za ukształtowanie biotycznych i abiotycznych elementów planety. Zasobami tymi rozporządza ludzkość i na ich podstawie tworzy zasoby ekonomiczne i społeczne składające się na ostatnie cztery warstwy cykli (cykle antropocentryczne). Takie ujęcie pozwala przenieść skupienie na sprawiedliwość społeczną i ekologiczną zamiast koncentrowania się na wzroście ekonomicznym oraz konkurencyjności. Społeczeństwo obiegu zamkniętego, poszerzając definicję ekonomii cyrkularnej o cykle antropocentryczne, pozwala na redystrybucję dóbr, wiedzy i władzy w sposób demokratyczny i równościowy.


towarzysząca zakładom produkcyjnym, farmom solarnym lub wiatrowym, jak również pola, łąki, zieleń nadrzeczna). Obszary te nie korzystają (lub korzystają w ograniczonym stopniu) z funduszy publicznych niezbędnych do ich urządzania i pielęgnacji oraz nie mają szczegółowych wytycznych co do ich utrzymania.

Edyta Skiba architektka i urbanistka, badaczka miasta cyrkularnego oraz biokulturowego krajobrazu międzymieścia. Analizowana przez nią idea społeczeństwa obiegu zamkniętego została zastosowana w nagrodzonym projekcie Ośrodka Edukacji Ekologicznej w Warszawie. Absolwentka Politechniki Łódzkiej. Od 2023 roku doktorantka w Instytucie Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej. Aktywnie współpracuje z departamentem urbanistyki na Uniwersytecie Technicznym w Delft w Holandii oraz Uniwersytetem Technicznym w Queensland w Brisbane (Australia). Studiowała także w LUCA School of Arts w Gandawie (Belgia). Ukończyła studia podyplomowe na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie na kierunku miasta i metropolie. W 2014 roku laureatka ogólnopolskiego konkursu dla młodych naukowców – REVITARE. W 2017 roku tutorka na międzynarodowych warsztatach projektowych MEDS DiverCity w Byblos (Liban). W 2018 i 2019 roku realizowała wraz z Narodowym Centrum Kultury program „Archi-przygody”. Współpracowała m.in. z Bulanda, Mucha Architekci, BBGK Architekci oraz Lahdelma & Mahlamäki Architects. Członkini MOIA oraz SARP o. Łódź.

109

nowy wyraz

zieleń SwoboDna / nieformalne tereny zieleni Obszary zajmowane głównie przez czwartą przyrodę, ale także inne ekosystemy. Jest ona położona na terenach miejskich (np. zieleń przydrożna, towarzysząca kolei), ale także prywatnych (np. zieleń przydomowa,


110

Wnętrze Recyclinghaus wykonane z materiałów odzyskanych i resztkowych, fot. Olaf Mahlstedt


MIEJSKIE WYdOBYCIE

111

Materiały przyszłości już istnieją. Są w ścianach, stropach i infrastrukturze miast, trzeba tylko nauczyć się je liczyć, odzyskiwać i ponownie wykorzystywać – z Sandrą Przepiórkowską , architektką, badaczką i autorką mającej ukazać się niebawem książki Architektura wielorazowa, rozmawia Bogna Świątkowska.


SP: Poszukiwanie nowych materiałów może oznaczać szuka-

nie substancji i tworzyw rzeczywiście nowych – nowoczesnych, powstałych dzięki współczesnemu postępowi technologicznemu. Z mojego punktu widzenia materiałami przyszłości są jednak również te, które już zgromadziliśmy w miastach: budynki, ich elementy i infrastruktura.

BŚ: Czyli materiały przyszłości już istnieją?

MIEJSKIE WYdOBYCIE

BŚ: Jak poszukiwanie materiałów przyszłości łączy się z twoimi badaniami nad gospodarką obiegu zamkniętego w architekturze – koncepcją szeroko dyskutowaną, ale wciąż zbyt rzadko wdrażaną?

SP: Tak. Gospodarka obiegu zamkniętego zakłada, że wszystko, co już wytworzyliśmy – w co włożyliśmy pracę, surowce pierwotne i dużo energii – należy wykorzystać ponownie, zachowując wartość tych zasobów. Miasta są więc kopalniami przyszłości, z których będziemy wydobywać materiały potrzebne do powstawania kolejnych budynków. BŚ: Co blokuje przejście od eksperymentu do powszechnej praktyki?

SP: Paradoks polega na tym, że trudność z ponownym użyciem materiałów jest stosunkowo nowa. Domykanie obiegu materiałów towarzyszyło architekturze niemal od początku. Materiały wykorzystywano ponownie z powodu niedoboru, potrzeby oszczędzania, a czasem również dla zaznaczenia władzy czy pozycji. Elementy rzymskich budowli trafiały w kolejnych wiekach do średniowiecznych katedr. Ponowne użycie nie było więc niczym niezwykłym. SP: Wtedy, gdy budownictwo i architektura uzależniły się od nowych materiałów, produkowanych specjalnie na potrzeby każdej kolejnej inwestycji. Zapomnieliśmy, że ponowne użycie towarzyszyło nam przez wieki. Jednocześnie stworzyliśmy instytucje oraz wzorce projektowania i wykorzystywania budynków oraz

112

BŚ: Kiedy przestało być czymś oczywistym?


MIEJSKIE WYdOBYCIE 113

materiałów, które podtrzymują model oparty na ciągłym wprowadzaniu nowych produktów. Sami zbudowaliśmy klatkę, w której się znajdujemy.

BŚ: Z czego zbudowana jest ta klatka?

SP: Z regulacji, instytucji i współczesnego rynku materiałów, który premiuje sprzedaż nowych produktów i związany z nią zysk. Sami stworzyliśmy system, w którym ponowne użycie jest nie tylko trudne, lecz niekiedy wręcz niemożliwe. BŚ: Twoją pracę doktorską za chwilę wydamy w Bęc Zmianie jako książkę – z nadzieją, że pomoże w praktycznym wdrażaniu gospodarki obiegu zamkniętego. Badasz w niej, jak jej zasady działają w architekturze i urbanistyce – w różnych skalach, w codziennej praktyce projektowej, ale też z perspektywy inwestorów, którzy obawiają się ryzyka, dodatkowych kosztów i procedur certyfikacyjnych. Jakie najważniejsze wnioski przyniosły te badania?

SP: Jest ich kilka, niektóre były dla mnie zaskakujące. Pierwszy już przywołałam: ponowne użycie nie jest niczym nowym. Co jakiś czas entuzjastycznie odkrywamy koncepcję, która okazuje się wcale nie tak nowoczesna, jak sądziliśmy. Drugi wniosek dotyczy barier utrudniających stosowanie zasad gospodarki obiegu zamkniętego w codziennej praktyce. Prowadziłam doktorat wdrożeniowy we współpracy z Medusa Group w Bytomiu, patrzyłam więc na ten problem również z perspektywy praktyczki. Wiele przeszkód wiąże się z obawami inwestorów i ryzykiem, jakie przypisują oni materiałom już używanym. Jednym z nich jest brak specyfikacji właściwości takich materiałów oraz kwestia gwarancji. Kto ma wziąć na siebie odpowiedzialność za trwałość i bezpieczeństwo materiału z drugiego obiegu – architekt, wykonawca czy inwestor? Brak jasnych procedur zmusza nas dzisiaj do szukania rozwiązań, by wprowadzić materiał z odzysku bez narażania uczestników procesu budowlanego.


SP: Z moich badań wynika również, że jako architekci i ar-

chitektki sami nie wdrożymy gospodarki obiegu zamkniętego. Ta zmiana musi być systemowa. Oddolne działania architektów, producentów, organizacji pozarządowych i innych uczestników procesu muszą otrzymać odgórne wsparcie. Skoro funkcjonujemy w świecie zbudowanym przez regulacje, potrzebujemy również regulacji, które umożliwią rozwój gospodarki obiegu zamkniętego. Badałam pod tym kątem Kopenhagę i Lublanę. W Kopenhadze rozwiązania systemowe wprowadza się przede wszystkim poprzez działalność miasta jako inwestora. Opracowano tam podręcznik budownictwa cyrkularnego, którego wymagania można wpisywać do umów z projektantami i wykonawcami miejskich inwestycji. Zamówienia publiczne stają się więc narzędziem pozwalającym uwzględniać ponowne użycie oraz odzysk materiałów już na etapie projektowania i realizacji. Na poziomie codziennych praktyk Kopenhaga rozwija centra recyklingu i lokalne punkty zbiórki wyposażone w strefy wymiany. Można w nich zostawić przedmioty, które nadal nadają się do użytku, albo zabrać je do ponownego wykorzystania. Centra mogą też organizować warsztaty naprawcze. Lublana rozwija nieco inny model. Zielone zamówienia publiczne wynikają tam z przepisów obowiązujących w całej Słowenii, natomiast samo miasto mocno koncentruje się na polityce zero waste oraz tworzeniu infrastruktury ponownego użycia. Działają tam miejsca umożliwiające naprawę i przetwarzanie przedmiotów, korzystanie ze wspólnych narzędzi czy wypożyczanie rzeczy zamiast ich kupowania. Miasto organizuje również wymiany oraz ponownie wykorzystuje m.in. meble, wyposażenie i materiały budowlane w przestrzeniach publicznych. To są różne drogi prowadzące do tego samego celu. Kopenhaga wykorzystuje przede wszystkim siłę miasta jako inwestora i zamawiającego, Lublana zaś łączy gospodarkę

MIEJSKIE WYdOBYCIE

BŚ: Jak więc przejść od tych oddolnych przykładów do szerszej zmiany?

114

Jednocześnie przekonałam się, że zasad gospodarki obiegu zamkniętego warto szukać w architektonicznej codzienności – w projektach niskobudżetowych, mniej spektakularnych i rzadziej publikowanych. To domena przede wszystkim mniejszych zespołów autorskich, które z braku dużych środków w naturalny sposób projektują w oparciu o element zastany i lokalny surowiec z drugiego obiegu. To było dla mnie bardzo pozytywne odkrycie.


MIEJSKIE WYdOBYCIE Spolia na południowej ścianie kościoła pod wezwaniem św. Filipa i Jakuba w VillachGratschach, fot. Johann Jaritz CC BY-SA 4.0

115

odpadami z naprawą, wymianą i współdzieleniem. To pozornie mniejsze działania, ale drążą skałę i stopniowo zmieniają praktyki konsumenckie. Wyobrażam sobie, że z czasem sprawią, że jako konsumenci, klienci architektów czy inwestorzy będziemy coraz mniej obawiać się materiałów, które były już używane.

BŚ: Od czasu kiedy w 2024 r. obroniłaś swój doktorat na Politechnice Śląskiej zmienił się szerszy kontekst – bezpieczeństwo i odporność budynków ponownie znalazły się na pierwszym planie, co może wzmacniać przywiązanie do konwencjonalnych materiałów. Który z problemów opisanych


116

MIEJSKIE WYdOBYCIE


MIEJSKIE WYdOBYCIE 117

Budowa ścian konstrukcyjnych z nieregularnych kawałków gruzu z rozbiórek betonowych – badania na EPFL, fot. Maxence Grangeot


MIEJSKIE WYdOBYCIE Thoravej 29 w Kopenhadze – przykład ponownego użycia elementów konstrukcyjnych – schody posadowiono na części wyciętego stropu, fot. Hampus Berndtson


MIEJSKIE WYdOBYCIE

w doktoracie pozostał dla ciebie otwarty i stał się punktem wyjścia do dalszych, teraz prowadzonych przez ciebie badań?

SP: Współczesny nacisk na bezpieczeństwo i odporność wcale nie musi oznaczać odwrotu od cyrkularności – pokazał przecież, że stabilność leży również w niezależności surowcowej i odporności łańcuchów dostaw, co zmusza nas do precyzyjnego rozpoznania zasobów, którymi już dysponujemy. A jednym z takich otwartych tematów jest miejskie wydobycie, czyli pozyskiwanie materiałów do nowych realizacji z istniejących budynków. Miasto można potraktować jako zbiór banków materiałowych – zasób wszystkiego, co już zostało jako surowiec wydobyte, a jako materiał – wyprodukowane i wykorzystane. Analizując doświadczenia projektantów, ale też czerpiąc z własnej praktyki, zdiagnozowałam podstawową barierę: projektant na etapie koncepcji może chcieć zastosować nawet tak zwyczajny materiał z drugiego obiegu jak cegła czy pustak ceramiczny, ale nie wie, gdzie go znaleźć, w jakiej ilości i kiedy może być dostępny. Sama zetknęłam się z tym problemem, przygotowując niedawno projekt konkursowy. Chciałam, żeby budynek powstał z wykorzystaniem materiałów używanych, ale nie znalazłam mapy ani wytycznych pokazujących, gdzie takich materiałów szukać – zarówno dostępnych obecnie, jak i takich, które mogą zostać uwolnione w przyszłości. BŚ: I tego dotyczy twój nowy projekt badawczy? Jak zamienić miasto w bank materiałów?

SP: Tak. A mówiąc dokładnie, efektem ma być Atlas Zasobów Materiałowych Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Chcę sprawdzić, jakie materiały znajdują się w budynkach, gdzie występują ich największe koncentracje i kiedy mogą zostać uwolnione w wyniku remontu, adaptacji albo rozbiórki. BŚ: Jak to zrobisz? Jak policzyć materiały ukryte w setkach tysięcy budynków?

SP: Najpierw wykorzystam istniejące dane przestrzenne – zarówno te dostępne w krajowym Geoportalu, jak i bardziej


BŚ: I co będzie można zrobić z tą wiedzą?

SP: Kolejnym krokiem będzie opracowanie wskaźników pozwalających ocenić potencjał cyrkularny budynków i całych obszarów. Chodzi o tworzenie różnych scenariuszy: które budynki można naprawić, zmodernizować albo zaadaptować, które mogą wymagać selektywnej, nieniszczącej rozbiórki, a także które materiały nadają się do bezpośredniego ponownego użycia, a które jedynie do przetworzenia, np. na kruszywo. Chciałabym również obliczyć emisje wbudowane oraz koszty środowiskowe, których można by uniknąć dzięki zachowaniu budynku albo ponownemu wykorzystaniu jego materiałów. Atlas pokazywałby zatem nie tylko, co i gdzie się znajduje, ale również jaki jest potencjał cyrkularny poszczególnych terenów oraz jakie korzyści może przynieść określony sposób postępowania z istniejącą zabudową. Podobne przedsięwzięcia rozwijane są już w Europie, na przykład EUBUCCO gromadzi porównywalne dane o zasobie budowlanym wielu krajów, natomiast niemiecki krajowy kataster materiałowy szacuje ilości materiałów zgromadzonych w budynkach. W przypadku GZM chcę połączyć tę logikę z lokalnymi typologiami zabudowy i oceną możliwości dalszego wykorzystania istniejących zasobów. Taki atlas mógłby służyć nie tylko architektom, ale też planistom i samorządom. Pozwalałby uwzględniać przepływy materiałów w planowaniu przestrzennym i podejmować decyzje o tym, gdzie oraz kiedy warto by odzyskiwać istniejące zasoby. Wtedy miejskie wydobycie przestałoby być metaforą, a stałoby się konkretnym narzędziem planowania. BŚ: To brzmi jak plan na najbliższe dwudziestolecie.

SP: Dlatego zajmuję się tylko wycinkiem. Musiałam wybrać jakieś pole do testowania tego wszystkiego i padło na Śląsk,

MIEJSKIE WYdOBYCIE

szczegółowe dane gromadzone przez poszczególne gminy. Następnie opracuję lokalną matrycę materiałową, opartą na typach budynków, które najczęściej występują w regionie. Weźmy familok. Badanie powinno pozwolić określić, jaką część jego masy stanowią cegła, stal, drewno i inne materiały. Po przypisaniu takiej charakterystyki poszczególnym typom zabudowy i połączeniu jej z danymi przestrzennymi będziemy mogli oszacować, gdzie znajdują się największe banki określonych materiałów.


Miejskie wydobycie

który jest ogromnym, gęsto zabudowanym i zurbanizowanym obszarem o bardzo złożonej historii. To dobre laboratorium: mogę sprawdzić, jak moje wskaźniki zmieniają się w zależności od rodzaju zabudowy i czy uda się na ich podstawie stworzyć sensowną regionalną macierz materiałową. Różne kraje i miasta dochodzą do gospodarki obiegu zamkniętego często odmiennymi drogami. Widziałam to, porównując Kopenhagę i Lublanę – różne były ich historie, motywacje i sposoby wdrażania zmian. Nie możemy więc po prostu skopiować duńskiego czy holenderskiego modelu i oczekiwać, że zadziała u nas tak samo. Nie jesteśmy więc w punkcie zero. Pytanie polega raczej na tym, jak rozproszone eksperymenty i oddolne doświadczenia przełożyć na regulacje, standardy oraz publicznie dostępne narzędzia. Dużo już się dzieje – tylko jeszcze nie w skali systemu. SANDRA PRZEPIÓRKOWSKA Architektka, urbanistka, badaczka i dydaktyczka specjalizująca się w gospodarce obiegu zamkniętego w architekturze. Absolwentka Wydziału Architektury Politechniki Śląskiej, autorka wyróżnionej przez IARP rozprawy doktorskiej „Architektura wielorazowa. Dekonstrukcja, ponowne użycie i recykling materiałów jako ekologiczna alternatywa dla tradycyjnego budownictwa”. Jako stypendystka Fulbright Junior Research Award prowadziła badania w Massachusetts Institute of Technology. Przez ponad osiem lat pracowała w Medusa Group, obecnie rozwija autorską pracownię SKŁAD. Laureatka stypendium Praktyka Fundacji im. Stefana Kuryłowicza za projekt „Plastopia”. Na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej kieruje projektem poświęconym cyfrowemu mapowaniu zasobów budowlanych Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii.


122

Siedziba Art Reuse – dawny serwis samochodowy przy ul. Chlumova, Žižkov – Praga 3, fot. archiwum Art Reuse


KRĄŻĄCA MATERIA SZTUKI

O odzyskiwaniu materiałów w świecie sztuki i o tym, jak budować wspólną infrastrukturę dla kultury, z twórcami działającej w Czechach inicjatywy Art Reuse,

123

Natalią Szelachowską i Janem Vincenecem, rozmawia Maja Cieślak.


NATALIA SZELACHOWSKA: Po zakończeniu wy-

stawy, spektaklu czy wydarzenia pozostają płyty, drewno, elementy scenografii, meble, tkaniny i sprzęt, które nadal nadają się do użytku, ale trzeba je niemal natychmiast usunąć. Mniejsze podmioty zwykle nie mają własnych magazynów ani środków na ich utrzymanie. Duże instytucje także nie są w stanie przechować wszystkich elementów rozbudowanych ekspozycji i scenografii. W efekcie przydatne materiały trafiają do odpadów. Problem jest więc podwójny: jedni muszą szybko pozbyć się materiałów, podczas gdy inni – artyści, szkoły artystyczne i małe organizacje – nie mają środków, żeby je kupić. Art Reuse łączy te dwie potrzeby. Prowadzimy w Pradze bank materiałów i katalog internetowy. Przyjmujemy pozostałości po produkcjach kulturalnych i komercyjnych, a następnie bezpłatnie przekazujemy je do nowych realizacji. Jeżeli transport do magazynu nie ma sensu, łączymy darczyńcę bezpośrednio z odbiorcą.

KRĄŻĄCA MATERIA SZTUKI

MAJA CIEŚLAK: Art Reuse zajmuje się ponownym wykorzystaniem materiałów z sektora kreatywnego. Wyrasta z waszych prywatnych doświadczeń i obserwacji z pola sztuki, a dokładniej z pracy w galerii. Z jakimi wyzwaniami związanymi z przechowywaniem i ponownym wykorzystaniem materiałów mierzy się dziś sektor kultury i w jaki sposób Art Reuse na nie odpowiada?

rzyszenia Skutek, które skupia osoby związane ze sztukami wizualnymi i działa na rzecz poprawy ich warunków pracy. Od dawna rozmawialiśmy o tym, jak wiele użytecznych materiałów znika po zakończeniu wystaw, chociaż inni artyści i organizacje bardzo ich potrzebują. Brakowało nie samych materiałów, lecz sprawnego systemu, który w odpowiednim momencie połączyłby instytucję chcącą się ich pozbyć z nowym odbiorcą. Drugim partnerem była ArtMap, która od 2008 roku prowadzi aktualizowany przewodnik po czeskiej sztuce współczesnej. Dysponowała siecią kontaktów oraz zapleczem komunikacyjnym i organizacyjnym potrzebnym do uruchomienia takiego systemu. W 2021 roku Skutek i ArtMap, przy wsparciu dzielnicy Praha 3, miasta Pragi i czeskiego Ministerstwa Kultury, otworzyły pierwszy magazyn Art Reuse na Žižkovie. Dzielnica udostępniła

124

JAN VINCENEC: Pomysł wyszedł ze środowiska stowa-


KRĄŻĄCA MATERIA SZTUKI

nam dawny warsztat samochodowy, który stał się punktem przyjmowania i wydawania materiałów. W 2022 roku powołaliśmy osobne stowarzyszenie Art Reuse, aby rozwijać projekt również poza pierwotnym środowiskiem galerii oraz współpracować z produkcją filmową i sektorem komercyjnym. Obecnie to ono prowadzi projekt, natomiast ArtMap i Skutek pozostają jego partnerami. Art Reuse nie jest więc wyłącznie magazynem. To system przyjmowania, katalogowania i celowanej redystrybucji materiałów, dzięki któremu rzeczy po zakończonych realizacjach szybko trafiają do kolejnych projektów.

MC: W ciągu roku przekazujecie do ponownego wykorzystania ponad 100 ton materiałów, choć wasz praski magazyn ma zaledwie 270 metrów kwadratowych. Jak zbudowaliście system, który pozwala utrzymać tak szybki przepływ?

125

NS: Kluczowe jest właśnie to, że nasz magazyn nie służy do

długotrwałego przechowywania. To raczej punkt tranzytowy: materiały powinny spędzać w nim jak najmniej czasu i możliwie szybko trafiać do kolejnego projektu. ArtMap i Skutek wniosły do Art Reuse rozległą sieć kontaktów budowaną przez lata pracy w czeskim środowisku artystycznym. Na tej podstawie stworzyliśmy katalog internetowy, bazę zweryfikowanych odbiorców oraz system dokumentowania dalszego wykorzystania materiałów. Nie wszystko musi trafiać na Žižkov. Jeżeli znamy darczyńcę i odpowiedniego odbiorcę, łączymy ich bezpośrednio. Materiał może zostać odebrany z galerii, planu filmowego albo zakładu produkcyjnego i od razu przewieziony tam, gdzie zostanie ponownie wykorzystany. Dzięki temu magazyn nie staje się przechowalnią, a my możemy redystrybuować materiały w całych Czechach. Dobrym przykładem była likwidacja dekoracji po jednej z produkcji firmy Film United. W ciągu kilku tygodni przekazaliśmy 18 990 kilogramów materiałów przewiezionych łącznie 22 samochodami dostawczymi. Płyty, drewno, tkaniny, elementy wyposażenia i dekoracje trafiły m.in. do galerii PLATO w Ostrawie, szkół artystycznych UMPRUM i FAMU, powstającego centrum Hydropolis w praskiej wieży ciśnień oraz centrum ArtMill w Nalžovskich Horach. Zamiast szukać jednego miejsca dla niemal 20 ton rzeczy, rozdzieliliśmy je pomiędzy wielu odbiorców zgodnie z ich konkretnymi potrzebami.


MC: Od 2021 roku przekazaliście do ponownego wykorzystania około 285 ton materiałów po wystawach, spektaklach, produkcjach filmowych i realizacjach komercyjnych. Jednocześnie jest to tylko część rzeczy, które nadal trafiają do kontenerów. Według waszych szacunków redystrybucja 103 770 kilogramów materiałów w 2025 roku pozwoliła uniknąć ponad 403 tysięcy koron potencjalnych kosztów ich likwidacji i składowania. Dlaczego, mimo tego argumentu ekonomicznego, pozbycie się materiałów okazuje się często łatwiejsze niż ich ponowne wykorzystanie? Co jest dziś największą przeszkodą?

KRĄŻĄCA MATERIA SZTUKI

NS: Równie ważna jest selekcja. Zespół Art Reuse wywodzi się ze środowiska artystycznego, więc potrafimy ocenić nie tylko stan materiału, lecz także jego rzeczywistą przydatność w kolejnych realizacjach. Zanim coś przyjmiemy, sprawdzamy ilość, wymiary, możliwości transportu i przechowywania oraz to, czy istnieje grupa potencjalnych odbiorców. Nie przyjmujemy wszystkiego, co pozostaje po zakończonej produkcji, ponieważ wtedy magazyn bardzo szybko zamieniłby się w składowisko. Miarą powodzenia nie jest to, ile zgromadzimy, lecz jak szybko i sensownie materiały znajdą kolejne zastosowanie.

126

JV: Nie zaczynamy poszukiwań od zera za każdym razem, kiedy ktoś proponuje nam materiał. Współpracujemy z setkami zweryfikowanych artystów, galerii, teatrów, szkół i organizacji. Wiemy, czym się zajmują i jakiego rodzaju rzeczy mogą wykorzystać. Kiedy dostajemy informację o płytach, drewnie, tkaninach albo elementach scenografii, możemy szybko przesłać zdjęcia, wymiary i opis do potencjalnych odbiorców. Jeżeli ktoś potwierdzi zainteresowanie i zorganizuje transport, przekazanie materiałów zajmuje kilka dni, najwyżej kilka tygodni.


KRĄŻĄCA MATERIA SZTUKI 127

Adventure Playground (przygodowy plac zabaw) – społeczny plac zabaw, budowany z wykorzystaniem odzyskanych materiałów również przez dzieci. W Pradze działa już 5 takich miejsc, fot. archiwum Art Reuse

JV: Największym problemem nie jest jeden przepis, który nakazywałby wszystko wyrzucać, ale splot regulacji, procedur i odpowiedzialności. Czeskie prawo odpadowe uznaje zapobieganie powstawaniu odpadów za rozwiązanie lepsze niż recykling, spalanie czy składowanie. Dopóki zdatny do użytku przedmiot trafia do kolejnego użytkownika, nie musi w ogóle stać się odpadem. Sytuacja komplikuje się w instytucjach publicznych. Często nie są one właścicielami używanego wyposażenia, tylko zarządzają majątkiem należącym do państwa albo samorządu. Zanim przekażą niepotrzebne płyty, meble czy elementy ekspozycji, muszą ustalić ich status, wycofać je z ewidencji, czasami zaoferować innym jednostkom publicznym albo uzyskać pisemną zgodę organizatora. Bezpłatne przekazanie może być zgodne z prawem, zwłaszcza gdy służy interesowi publicznemu i jest bardziej ekonomiczne niż likwidacja, ale procedury różnią się między instytucjami i często nie są jasno opisane w ich wewnętrznych regulaminach. Dlatego zamówienie kontenera bywa po prostu szybsze i bezpieczniejsze administracyjnie. Instytucja ma podpisaną umowę z firmą odbierającą odpady i otrzymuje dokument


KRĄŻĄCA MATERIA SZTUKI Magazyn Art Reuse, na pierwszym planie tekstylia, fot. archiwum Art Reuse

NS: Drugą zasadniczą przeszkodą są kadry i logistyka. Ponowne wykorzystanie nie odbywa się samo. Ktoś musi obejrzeć materiał, ocenić jego stan, posegregować go, sfotografować, zmierzyć

128

potwierdzający ich likwidację. Ponowne wykorzystanie wymaga natomiast znalezienia odbiorcy przed demontażem wystawy, przygotowania protokołu przekazania i zorganizowania transportu. Problem polega więc nie tylko na prawie, lecz także na tym, że obecny system premiuje rozwiązanie najłatwiejsze do udokumentowania. Ciekawym punktem odniesienia jest czeski projekt Zachraň oběd, prowadzony przez organizację Zachraň jídlo. Jego powodzenie nie wynika z ogólnego „prawa do darowania żywności”, lecz z połączenia jasnych zasad sanitarnych i odpowiedzialności z aplikacją, która łączy stołówki z organizacjami społecznymi oraz dokumentuje przekazywanie posiłków. Podobnego rozwiązania potrzebujemy w kulturze: prostej, powszechnie akceptowanej procedury, która pozwoli bezpiecznie przekazać materiały, zanim formalnie staną się odpadem.


KRĄŻĄCA MATERIA SZTUKI

i opisać, znaleźć odbiorcę, uzgodnić termin, otworzyć magazyn, pomóc przy załadunku, skoordynować transport i na końcu udokumentować przekazanie. W przeprowadzonej przez nas ankiecie żadna z 37 badanych instytucji nie wskazała osoby, która miałaby takie zadania wpisane do zakresu obowiązków. Większość uznała, że utworzenie osobnego stanowiska jest w obecnej sytuacji finansowej nierealne. Prawie 70% instytucji potrzebowało gotowej instrukcji postępowania, a 90% chciało korzystać z sieci umożliwiającej wymianę materiałów. Widać więc, że nie brakuje zainteresowania, ale czasu, ludzi i ustalonych procedur. Ten sam problem dotyczy Art Reuse. Magazyn jest w dużej mierze obsługiwany przez studentów szkół artystycznych pracujących w systemie zmianowym. Jan odpowiada za bieżącą koordynację, a ja dołączyłam do zespołu, żeby rozwijać finansowanie i partnerstwa międzynarodowe. Kampania crowdfundingowa przeprowadzona pod koniec 2025 roku pozwoliła nam wzmocnić obsługę magazynu, ale nadal pracujemy w bardzo małym zespole. Największą barierą jest więc brak osoby i środków przypisanych do całego procesu. Wszyscy zgadzają się, że materiały należy ponownie wykorzystywać, ale w praktyce często nikt nie ma czasu ani budżetu, żeby się tym zająć.

129

MC: Jak ma wyglądać następny etap rozwoju Art Reuse: chcecie powiększać magazyn w Pradze czy raczej tworzyć sieć mniejszych punktów działających bliżej instytucji i wydarzeń?

NS: Zależy nam przede wszystkim na modelu zdecentralizowanym. Nie chodzi o to, żeby wszystkie materiały zwozić do Pragi, lecz żeby tworzyć lokalne punkty, w których mogą być przejmowane i ponownie wykorzystywane jak najbliżej miejsca pochodzenia. Pierwszy taki punkt poza Pragą uruchomiliśmy w 2025 roku w Czeskich Budziejowicach, we współpracy z organizacjami Kabinet CB i Cirkulární dům oraz zespołem Budějovice 2028. Pomysł narodził się podczas spotkania lokalnych instytucji i organizacji w 2023 roku, w związku z przygotowaniami miasta do roli Europejskiej Stolicy Kultury 2028. Na podobnej zasadzie rozwijamy koncepcję CARE – modułowych punktów, które można instalować przy dużych festiwalach i wydarzeniach. Materiały byłyby w nich gromadzone i przekazywane kolejnym użytkownikom już podczas demontażu,


KRĄŻĄCA MATERIA SZTUKI Opakowania czekoladek, które trafiły do magazynu Art Reuse, fot. archiwum Art Reuse

JV: Praski magazyn pokazuje, jak ważna jest w tym modelu współpraca z samorządem. Dzielnica Praga 3 udostępnia nam dawny warsztat samochodowy o powierzchni ponad 270 metrów kwadratowych za symboliczny czynsz – jedną koronę miesięcznie. Bez takiego wsparcia prowadzenie magazynu w centralnie położonym Žižkovie byłoby dla organizacji pozarządowej właściwie niemożliwe. Jednocześnie przy przepływie przekraczającym sto ton rocznie widać już ograniczenia jednego magazynu. Dlatego nie chcemy tworzyć coraz większego centrum w Pradze. Docelowo powinien powstać system lokalnych punktów oraz bezpośrednich przekazań między instytucjami. Samorząd lub organizator wydarzenia zapewnialiby miejsce i lokalną obsługę, a my moglibyśmy

130

a później taki punkt mógłby służyć lokalnej społeczności jako niewielki magazyn i pracownia. Jeśli ten model się sprawdzi, będzie można go dostosowywać do potrzeb innych miast i wydarzeń. Rozwój Art Reuse nie powinien bowiem oznaczać wyłącznie zwiększania liczby przejmowanych ton, ale przede wszystkim włączanie ponownego użycia w planowanie produkcji kulturalnej od samego początku.


KRĄŻĄCA MATERIA SZTUKI Scenografia przygotowana z wykorzystaniem opakowań po czekoladkach, dokumentacja z archiwum Art Reuse

wnosić wypracowane procedury, katalog materiałów, sieć odbiorców i wiedzę logistyczną. Im krótszą drogę musi pokonać materiał, tym większy jest ekologiczny i ekonomiczny sens jego ponownego wykorzystania.

131

MC: Wasz magazyn odsłania materialne zaplecze świata sztuki – pokazuje, ile drewna, płyt, tkanin czy tworzyw stoi za wystawami, które odbieramy przede wszystkim jako idee. Co najczęściej trafia do obiegu, czego twórcy szukają najchętniej, a dla jakich rzeczy najtrudniej znaleźć kolejne zastosowanie?

JV: Przekrój jest ogromny. Pod względem masy najwięcej przechodzi przez nas materiałów budowlanych – od 2021 roku do połowy 2026 było ich około 59 ton. Kolejne duże kategorie to meble,


MC: Wasz magazyn musi czasem przypominać gabinet osobliwości. Jakie najdziwniejsze obiekty przez niego przeszły?

NS: Trudno wybrać tylko jeden. Mieliśmy już 60 filmowych karabinów, greckie rydwany, automat biletowy z komunikacji miejskiej, zdjęcia rentgenowskie, odlewy zębów, ule, stosy kości, model silnika spalinowego i 16 000 opakowań po bombonierkach. Ta lista pokazuje, jak cienka bywa granica między rekwizytem, materiałem do pracy a odpadem. Wszystko zależy od tego, czy ktoś potrafi zobaczyć w danym przedmiocie kolejne możliwe zastosowanie. JV: Najwięcej takich osobliwości przyjeżdża z planów filmo-

wych. Dostaliśmy np. ogromny metalowy tron, który później miał trafić na wystawę w Ołomuńcu. Moją ulubioną historią jest jednak ponadnaturalnej wielkości kopia Nike z Samotraki. Powstała w Teatrze Narodowym w Brnie, a potem trafiła do naszego magazynu w Pradze. Przez trzy lata wypożyczali ją do swoich realizacji studenci praskiej UMPRUM. W końcu pojechała do Teatru Południowoczeskiego w Czeskich Budziejowicach, gdzie została wykorzystana w przedstawieniu Smolný pich aneb Pitomý porno. To dobrze pokazuje, że przedmiot nie musi mieć tylko jednego „drugiego życia”. Może wielokrotnie wracać do obiegu i za każdym razem stawać się czymś innym.

KRĄŻĄCA MATERIA SZTUKI

postumenty, gabloty i podesty, różnego rodzaju płyty, tekstylia oraz dekoracje filmowe i teatralne. Trafiają do nas także szkło, pleksi, papier, farby, oświetlenie, elektronika, ramy czy skrzynie transportowe. Najbardziej poszukiwane są nie tyle materiały najdroższe, ile najbardziej uniwersalne: drewno, płyty OSB, MDF i sklejka, płótna i tkaniny, banery, pleksi czy farby. Są kosztowne, gdy trzeba je kupić jako nowe, ale przede wszystkim nie narzucają jednego zastosowania. Artysta może je łatwo przyciąć, przemalować, zszyć albo połączyć z innymi elementami. Trudniej przekazać rzeczy bardzo duże, ciężkie lub zaprojektowane dla jednego konkretnego przedstawienia czy filmu. Wymagają specjalnego transportu, zajmują dużo miejsca, a ich forma ogranicza możliwe zastosowania. Nie działamy natomiast jak ogólny punkt zbiórki odzieży i wyposażenia mieszkań. Meble, kostiumy czy obuwie przyjmujemy selektywnie – przede wszystkim wtedy, gdy pochodzą z produkcji kulturalnej lub filmowej i widzimy realną możliwość ich ponownego wykorzystania.


KRĄŻĄCA MATERIA SZTUKI

MC: A gdyby na chwilę odłożyć na bok ograniczenia finansowe, lokalowe i prawne – czym docelowo miałoby się stać Art Reuse? JV: Marzy mi się reuse market – centrum materiałów z odzy-

sku, działające równie sprawnie i wygodnie jak zwykły market budowlany. Materiały byłyby posegregowane, opisane i dostępne zarówno na miejscu, jak i w katalogu internetowym. Można byłoby sprawdzić ich wymiary, właściwości i ilość, zarezerwować je oraz zorganizować transport. Takie miejsce łączyłoby magazyn z przestrzenią ekspozycyjną, warsztatem naprawczym i zapleczem umożliwiającym przygotowanie elementów do kolejnego użycia. Dzisiaj problemem często nie jest brak materiałów ani zainteresowanych nimi osób, lecz brak łatwego dostępu do informacji. Potencjalny odbiorca musi wiedzieć, co dokładnie jest dostępne, w jakim stanie i na jakich zasadach może to odebrać. Chcielibyśmy, żeby korzystanie z materiałów odzyskanych było równie proste i przewidywalne jak kupowanie nowych. NATALIA SZELACHOWSKA Animatorka kultury, badaczka, menedżerka programowa oraz prezeska Stowarzyszenia Badawczo-Animacyjnego Flâneur. Od niedawna zaangażowana w rozwój partnerstw międzynarodowych w Art Reuse. Działając w Pradze i Warszawie, od ponad dekady tworzy „urban laby” oraz inicjatywy lokalne. Jej praca wpisuje się w przestrzeń między ochroną dziedzictwa kulturowego a aktywizmem społeczno-artystycznym. Laureatka konkursu Impuls Kultury 2024. JAN VINCENEC Galerzysta, kurator i koordynator programów społecznych. Od 2021 roku jest współzałożycielem i kierownikiem projektu Art Reuse. Zajmuje się zrównoważonym funkcjonowaniem sektora kultury, a także szerzej rozumianymi zagadnieniami środowiskowymi, w szczególności zapobieganiem powstawaniu odpadów w obszarze produkcji filmowej i komercyjnej. Urodził się w 1974 roku w Havířově, studiował na Wydziale Teologicznym UK w Pradze, a od tego czasu zajmuje się działalnością kulturalną. Współzałożyciel stowarzyszenia Skutečnost (2007) oraz kurator w kilku galeriach. Producent i fundraiser projektów społecznościowych.


134

Karola Ziora, materiał na bazie pulpy z kartonu falistego, ASP w Katowicach, 2026, fot. Piotr Pacałowski


MOŻLIWOŚCI, KTÓRYCH nIE MOŻnA PRZEWIdZIEĆ

135

Krzesło za 1000 euro z alg morskich nie zbawi świata – mówi Piotr Pacałowski, projektant, wykładowca i współtwórca pierwszej w Polsce Pracowni Projektowania Eksperymentalnego otwartej na Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach, w rozmowie z Bogną Świątkowską.


BŚ: Jaki stawiasz sobie cel, prowadząc te zajęcia? Jaką pracę eksperymentowanie

MOŻLIWOŚCI, KTÓRYCH nIE MOŻnA PRZEWIdZIEĆ

PIOTR PACAŁOWSKI: Rzeczywiście raczej się oducza. Zajęcia z eksperymentów materiałowych odwracają porządek znany z innych zajęć projektowych. Zaczynamy od tego, że brudzimy ręce: mielimy, moczymy, lepimy, szukamy wszystkiego, co może być przydatne. Nasze ćwiczenia koncentrują się na odpadach i na bardzo aktualnym problemie: co z nimi robić? Słyszymy, że Polska się rozwija, że mamy silną gospodarkę, a jednak w zagospodarowaniu odpadów nie należymy do europejskich liderów. Są kraje, w których recykling stoi na znacznie wyższym poziomie. Niektórzy więc na początku są zdziwieni, że na uczelni mielimy jakieś śmieci, ale ta zabawa służy temu, by otworzyć ich na możliwości, których nie można z góry przewidzieć. Czasami zaczynamy coś lepić i wychodzi z tego biodegradowalna doniczka. Innym razem powstaje płytka, która przewodzi prąd. W zeszłym roku jeden ze studentów przypadkiem otrzymał materiał, którego – o ile wiemy – dotąd nie było. Teraz próbujemy sprawdzić, co można z nim zrobić. To bardzo ciekawy projekt, który powstał tak, jak często zdarza się w eksperymencie – przez przypadek. Nawet sam pomysł na eksperymenty materiałowe pojawił się trochę przez przypadek. Kiedy podczas pandemii na uczelni nie było studentów, zaczęliśmy bawić się odpadami z tworzyw sztucznych. Z tego wyrosły pierwsze zajęcia. Przez sześć lat był to przedmiot do wyboru – zapisywali się ludzie, którzy naprawdę chcieli spróbować. Dopiero od tego roku mamy Pracownię Projektowania Eksperymentalnego. Sam jestem ciekaw, w którą stronę to pójdzie, bo zaczynamy odważnie – będzie można przygotować dyplom oparty na eksperymencie.

136

BOGNA ŚWIĄTKOWSKA: Masz duże doświadczenie projektowe, a jednocześnie pracujesz z osobami, które dopiero poznają podstawy tego zawodu. Czego właściwie uczy się ktoś, kto trafia na zajęcia o nazwie „Eksperymenty materiałowe”? Poznaje właściwości materiałów czy raczej oducza się tego, co dotąd uważał za oczywiste?


MOŻLIWOŚCI, KTÓRYCH nIE MOŻnA PRZEWIdZIEĆ

z materiałami ma wykonać w procesie kształcenia projektantki czy projektanta?

PP: Ponieważ na co dzień żyję z projektowania i specjalizuję się w projektowaniu mebli, moje projekty muszą działać komercyjnie. W takiej pracy niewiele miejsca zostaje na eksperyment. Kiedy projektujemy nowy produkt, materiał najczęściej jest z góry określony. Jeśli nie materiał, to technologia, w granicach której musimy się poruszać, żeby produkt dało się wdrożyć, wyprodukować i sprzedać. W pracy ze studentami możemy tę presję na chwilę zawiesić. Nie zaczynamy od pytania, czy projekt się sprzeda. Oczywiście niektóre materiały – jak wspomniana płytka przewodząca prąd – mogą mieć potencjał wdrożeniowy czy nawet biznesowy, ale nie jest to główne kryterium. Pracownia daje więc przestrzeń na eksperyment, której bardzo brakuje mi w codziennej pracy. Firmy zwykle nie chcą inwestować w proces bez gwarancji wyniku – nie mają na to czasu albo oczekują rozwiązania natychmiast. Na uczelni możemy pozwolić sobie na szukanie. Dzięki temu rozwijają się studenci, rozwijam się ja i rozwija się sama uczelnia. W Polsce dopiero przecieramy ten szlak, podczas gdy w Holandii – choćby w Design Academy Eindhoven czy na Uniwersytecie Technicznym w Delfcie – eksperyment od dawna jest ważną częścią kształcenia i wielu projektów dyplomowych. BŚ: Przyznanie eksperymentowi miejsca w programie studiów jest już mocną deklaracją ze strony uczelni. Nazwa pracowni jasno komunikuje uznanie dla wagi eksperymentowania, a nie tylko rozbudowane materiałoznawstwo. Czy od początku było jasne, że nie chodzi tylko o materiały?

137

PP: Wydawało mi się, że nazwę wymyślimy przy kawie, skoro

mieliśmy już mocną ideę. A zajęło nam to dwa lata. Nie chodziło tylko o znalezienie słów, ale przede wszystkim o ich adekwatność, bo przy okazji przemodelowaliśmy istniejącą pracownię. Nie chcę cię zanudzać strukturą uczelni, ale program studiów jest trochę jak układanka – żeby dołożyć jeden klocek, trzeba przesunąć albo zmienić inny. Nowa pracownia powstała na bazie tej, która


MOŻLIWOŚCI, KTÓRYCH nIE MOŻnA PRZEWIdZIEĆ

działała w Katedrze Komunikacji Wizualnej, czyli w obszarze kojarzonym przede wszystkim z 2D. Na początku sam się zastanawiałem: przecież jestem produktowcem, zajmuję się projektowaniem przedmiotów, a mam wejść do pracowni związanej z komunikacją wizualną. Potem zaczęliśmy o tym rozmawiać i okazało się, że eksperymentu materiałowego nie da się z góry przypisać ani do 2D, ani do 3D. Nie wiemy przecież, czy powstanie z niego produkt, czy coś zupełnie innego. Nie chcemy też, żeby zajęcia kończyły się gotowym przedmiotem. Jeśli ktoś robi materiał z obierek po ziemniakach, ważne jest pokazanie całego procesu: co wziął na warsztat, co z tego powstało, z czym można to porównać i do czego taki materiał mógłby się przydać. Chodzi bardziej o rozpoznanie możliwości niż o udowodnienie, że da się z niego zrobić lampę. Właśnie to mnie w tej pracowni najbardziej kręci. Kiedy jeździmy na festiwale na Zachodzie, oglądamy mnóstwo obiektów z alg, z zużytych sieci rybackich czy z butelek. Często są to jednak pojedyncze egzemplarze. Mówiąc krótko, krzesło z alg za 1000 euro nie zbawi świata. My chcemy sprawdzić, czy materiał może

138

Dobromir Wojewoda, materiał przewodzący prąd, na bazie odpadów z opakowań spożywczych, ASP w Katowicach, 2024, fot. Piotr Pacałowski


MOŻLIWOŚCI, KTÓRYCH nIE MOŻnA PRZEWIdZIEĆ

Fuselab Studio, Projekt Rubber Bumer na bazie materiału z opon samochodowych i opakowań, HDPE, 2022, Mediolan, fot. Piotr Pacałowski

stać się alternatywą dla tego, czego używamy dzisiaj, i w jakich sytuacjach miałoby to sens. Zwłaszcza w niepewnych czasach, kiedy nie wiemy, czy jutro będziemy mieć dostęp do prądu, sieci albo paliwa, umiejętność szukania takich możliwości nabiera znaczenia.

BŚ: Eksperymentowanie z materiałem szybko wyprowadza projektanta poza jego własną dyscyplinę. W pewnym momencie potrzebna jest wiedza chemika, inżyniera, biologa. Czy uczycie współpracy z innymi dyscyplinami?

139

PP: Tak, to jest bardzo ważne. Jesteśmy na akademii sztuk

pięknych, więc patrzymy na materiał inaczej niż chemicy czy inżynierowie. Czasem, bawiąc się nim, mieszając, lepiąc, odkrywamy coś, co dla osoby pracującej w laboratorium byłoby


PP: To trudny temat. Nie chcę powiedzieć, że sobie nie radzi-

my, tylko że jesteśmy na początku tej drogi. Brakuje nam przede wszystkim sposobu, żeby pokazywać wyniki naszych eksperymentów poza murami akademii. To, że coś wymyślimy, że sami się tym cieszymy i widzimy potencjał, jest jedną sprawą. Zainteresowanie tym firmy albo instytucji, która mogłaby pomóc we wdrożeniu, to już zupełnie inna praca. W zwykłej pracy projektowej współpraca z producentem czy innym klientem zaczyna się od określenia, czego potrzebuje i co możemy mu zaproponować. Tutaj najpierw powstaje materiał, a dopiero potem trzeba szukać dla niego partnera. Przekonałem się o tym we własnym studiu. Kilka lat temu opracowaliśmy

MOŻLIWOŚCI, KTÓRYCH nIE MOŻnA PRZEWIdZIEĆ

BŚ: W projekcie Atlas Materiałów Przyszłości przyglądamy się temu, gdzie w Polsce można eksperymentować z materiałami. Jeden z naszych wniosków jest taki, że bardzo dużo tej pracy biorą na siebie uczelnie. Czy to jednak nie jest dla nich zbyt duża odpowiedzialność? Co dzieje się z obiecującym materiałem, kiedy wychodzi z pracowni?

140

oczywiste. Ma to swoje plusy i minusy, ale właśnie dlatego współpraca jest niezbędna, więc współpracujemy z osobami zajmującymi się inżynierią materiałową na Uniwersytecie Śląskim i Politechnice Śląskiej. Z każdą z tych uczelni robimy trochę inne rzeczy. To działa w obie strony – wzajemnie się inspirujemy. Na przykład Politechnika Śląska ma zaplecze badawcze, którego nam brakuje. Bo nie wystarczy zrobić materiał, który wydaje się ciekawy. Jeśli ma być alternatywą dla tworzywa dostępnego na rynku, trzeba sprawdzić, jaki rzeczywiście jest: sztywniejszy czy bardziej elastyczny, jaką ma wytrzymałość, odporność. Projekty, które rokują, możemy tam poddać podstawowym badaniom wytrzymałościowym. W zeszłym roku doposażyliśmy naszą pracownię – mamy teraz małe prasy i młynki, których wcześniej brakowało. Możemy przygotować próbki, zrobić model czy prototyp. Nie mamy jednak aparatury, która pozwoliłaby zbadać właściwości tych materiałów. Współpraca z politechniką staje się kolejnym etapem eksperymentu.


MOŻLIWOŚCI, KTÓRYCH nIE MOŻnA PRZEWIdZIEĆ 141

Joanna Kiełbasa, materiał z odpadów poprodukcyjnych tkanin obiciowych i plandek PVC, ASP w Katowicach, 2026, fot. Piotr Pacałowski


BŚ: Jak więc znaleźć partnera dla materiału, którego nikt nie zamówił? PP: Na Śląsku dużo się teraz dzieje. Byłem niedawno na kon-

ferencji organizowanej przez Uniwersytet Śląski wokół transferu technologii. Spotkało się tam wiele instytucji i organizacji szukających pomysłów z potencjałem. Jako uczelnia mamy sporo do zrobienia, jeśli chodzi o promocję i współpracę z rynkiem. Nie wystarczy wystawa końcoworoczna czy imprezy z naszego środowiska. Z eksperymentami materiałowymi powinniśmy wychodzić także tam, gdzie szuka się technologii i możliwości wdrożenia. Robimy przecież tę część pracy, na którą firmy często nie mają czasu, pieniędzy albo ludzi. One oczekują gotowego rozwiązania, a my możemy zająć się poszukiwaniem. Firma ma jakiś odpad, problem do rozwiązania albo technologię, którą chciałaby wykorzystać inaczej, a my możemy wziąć to wspólnie na warsztat, poeksperymentować i zobaczyć, co z tego wyniknie.

BŚ: W rozmowach o materiałach przyszłości dużo mówi się o nowych tworzywach, ale równie ważne, jeśli nie ważniejsze, jest wykorzystanie tego, co już zostało wyprodukowane.

PP: To jest właściwie motto naszej pracowni. Próbujemy odpady odzyskiwać albo szukać nowych połączeń. Cieszy mnie, że studenci to rozumieją – wielu z nich nie chce po prostu tworzyć kolejnych rzeczy z nowych surowców. Przyglądają się temu, co trafia do kosza w ich domach albo w firmach prowadzonych przez rodziców czy znajomych. Sporo prób powstaje z bioodpadów – powiedziałbym, że to jakieś 60%, a pozostałe 40% to odpady przemysłowe, komunalne, bardziej syntetyczne, w tym tworzywa sztuczne. Proporcje nie są najważniejsze. Ważne, że młodzi projektanci dostrzegają materiał tam, gdzie wcześniej

MOŻLIWOŚCI, KTÓRYCH nIE MOŻnA PRZEWIdZIEĆ

eksperymentalną mieszankę, powstał z niej materiał, który został wyróżniony w Mediolanie. Zaczęliśmy szukać możliwości produkcji, podmiotu, który mógłby go wdrożyć, i… zderzyliśmy się ze ścianą. Możemy opracować materiał, który okaże się naprawdę przyszłościowy, albo znaleźć rozwiązanie konkretnego problemu, ale nadal potrzebujemy kogoś, kto ma odpowiednią technologię i podejmie się produkcji. Tego ogniwa nam brakuje.


MOŻLIWOŚCI, KTÓRYCH nIE MOŻnA PRZEWIdZIEĆ

widziało się wyłącznie śmieci. Bo to jest przyszłość. Odpadów z tworzyw mamy mnóstwo, ale z ich przetwarzaniem nadal jest problem. Nauczyliśmy się segregować – przynajmniej zwykle wiemy, do którego pojemnika wrzucić opakowanie. Ale trzeba jeszcze wiedzieć, co się z nim później dzieje. Bo nie jest sztuką zebrać odpad, sztuką jest go przetworzyć.

BŚ: A kiedy już da się go przetworzyć – czy materiał z odzysku może konkurować ceną z nowym?

PP: Materiał z odzysku rzeczywiście bywa droższy od nowego surowca. Tworzywa sztuczne można poddawać recyklingowi, ale z punktu widzenia firmy liczy się także koszt całego procesu. To jest złożona sprawa i właśnie takie pytania bierzemy ze studentami na warsztat. Dlaczego torba papierowa nie zawsze musi być lepszym wyborem dla środowiska niż torba z tworzywa? Co trzeba sprawdzić, zanim się to rozstrzygnie? I to jest właśnie ważna część programu Pracowni Projektowania Eksperymentalnego – rozbieranie oczywistości na części. PIOTR PACAŁOWSKI Projektant wzornictwa przemysłowego, doktor sztuki i prodziekan Wydziału Projektowego ASP w Katowicach. W latach 2000–2013 współpracował z IKEA w Polsce i za granicą, a od 2013 r. prowadzi własną praktykę projektową, pracując głównie z branżą meblarską. Od 2015 r. wykłada na ASP w Katowicach. Stworzył tam bibliotekę materiałów i współtworzył laboratorium eksperymentów materiałowych MateriaLab. Jest współzałożycielem studia FuseLab, rozwijającego projekty z materiałów z odzysku. W doktoracie obronionym w 2023 r. na ASP w Gdańsku badał możliwości zastosowania takich materiałów w meblach miejskich. Współtworzony przez FuseLab odbojnik Rubber Bumper, wykonany z odpadowej gumy oponowej i recyklatu opakowań z tworzyw sztucznych, był finalistą Ro Plastic Prize 2022 w Mediolanie.


144

Robert Pludra, Wedge Furniture, fot. archiwum projektanta, www.robertpludra.com


PRZYSZŁOŚĆ dO PRZEROBIEnIA

145

To jaki wpływ materiały przyszłości będą miały na środowisko zależy od tego, jak i do czego będziemy ich używać – z projektantem Robertem Pludrą rozmawia Bogna Świątkowska.


PRZYSZŁOŚĆ dO PRZEROBIEnIA

BOGNA ŚWIĄTKOWSKA: Coraz częściej projektanci pracują nad samym materiałem. Jesteś projektantem produktu, czyli zajmujesz się projektowaniem różnego rodzaju przedmiotów: od mebli i urządzeń po całe systemy. Masz własne studio, pracujesz w Polsce, ale również w Szwajcarii, wykładasz na Wydziale Wzornictwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, a więc na co dzień właściwie zajmujesz się przyszłością projektowania. Przejdźmy zatem od razu do rzeczy. Czym właściwie są materiały przyszłości? Czy to materiały niskoemisyjne? Czy to materiały, które zastąpią te, o których dzisiaj wiemy, że się nie sprawdzają? A może tańsze w produkcji? O lepszych parametrach wytrzymałościowych? A może wręcz przeciwnie – szybciej i skutecznie się rozkładające? patrzeć na cały obrazek. Kiedy projektujemy przedmiot, który będzie produkowany seryjnie czy masowo, musimy myśleć o całym jego cyklu życia. Materiał jest jednym z wyborów, których po drodze dokonujemy. Jeśli chodzi o wpływ na środowisko, to wcale nie jest powiedziane, że materiał biodegradowalny będzie lepszy od takiego, który trudno się rozkłada. Weźmy ten słynny przykład z torbą na zakupy: stoimy w sklepie i wybieramy papierową albo plastikową. Która jest bardziej ekologiczna? Żeby odpowiedzieć, trzeba się zastanowić, która dłużej wytrzyma, ile energii zużyto do jej wyprodukowania. I nagle okazuje się, że odpowiedź nie jest taka oczywista. Samo to, że coś jest z papieru albo z plastiku, jeszcze nam jej nie daje. A jeśli chodzi o projektowanie samych materiałów, to rzeczywiście projektanci produktu coraz częściej się tym zajmują. U nas, na Wydziale Wzornictwa ASP w Warszawie, też zaczyna się to dziać. Ale pamiętam, jak w 2018 roku pojechałem do Cambridge na konferencję poświęconą inżynierii materiałowej. Byli tam

146

ROBERT PLUDRA: Zacząłbym od tego, że zawsze trzeba


PRZYSZŁOŚĆ dO PRZEROBIEnIA 147

nie tylko inżynierowie, lecz także projektanci z różnych uczelni, m.in. z Eindhoven, Londynu, Paryża. Dla nich to już wtedy było oczywiste – zajmowali się materiałami od lat. Zdaje się, że są nawet kierunki studiów, na których projektanci produktu uczą się właśnie projektowania materiałów. To się wiąże ze zmianą perspektywy, z tym, jak dzisiaj myślimy o zrównoważonym rozwoju i o tym, za co projektant jest odpowiedzialny.

BŚ: Ale czy eksperymenty prowadzone przez samych projektantów mogą rzeczywiście coś zmienić w większej skali? Kto ma dziś największy wpływ na tę zmianę – we wzornictwie, architekturze czy modzie? Pytam o różnicę między studentem czy studentką, którzy próbują stworzyć alternatywny materiał np. z nawłoci, a przemysłową produkcją przedmiotu, który trafia do masowego użytku.

RP: Powiedziałbym tu o dwóch rzeczach. Po pierwsze projektowanie jest pracą zespołową. Kiedy mówimy o produkcji seryjnej czy masowej, za całym procesem musi stać zespół. Jeśli zależy nam na zrównoważonym rozwoju, obok projektanta produktu powinni się w nim znaleźć inżynier materiałowy i wiele innych osób – skład zespołu zależy od projektu. Tak samo podchodzę do tego na uczelni: stawiam na współpracę, w naszym przypadku z Wydziałem Inżynierii Materiałowej Politechniki Warszawskiej. Wydaje mi się, że to ma najwięcej sensu, jeśli chcemy, żeby z takiego projektu rzeczywiście coś wyniknęło. Druga rzecz to skala. Uważam, że wpływ projektu można policzyć. Jeżeli mówimy o dużej skali, to rzeczywiście wchodzimy w produkcję seryjną. A w designie, również w szkołach projektowych, jest sporo działań jednostkowych. Projektant to jednocześnie wytwórca, tworzy pojedyncze obiekty i często jest w tym bliżej sztuki niż projektowania przemysłowego. Bada różne możliwości, sprawdza, co da się zrobić, i pokazuje to poprzez swoje prace. Tak działa się np. w Eindhoven i tam jest to przyjęty sposób pracy podczas studiów. Nasz wydział ma trochę inny charakter. Jesteśmy bardziej nastawieni na produkcję seryjną niż na tworzenie pojedynczych obiektów. Powiedziałbym, że w tym podejściu do projektowania nam jest bliżej do inżynierów, a im do artystów.


taki ważny. Jako projektanci chętniej od razu zabieramy się do działania, eksperymentujemy, niekoniecznie wszystko wcześniej obmyślając. Inżynierowie są przyzwyczajeni do tego, że proces trzeba dobrze zaplanować, a każdy krok musi mieć uzasadnienie, więc zostawiają sobie mniej swobody. Kiedy nasi studenci dostają zadanie stworzenia np. biodegradowalnego kompozytu, mogą szybciej dojść do ciekawych efektów, choć pewnie częściej będą to rozwiązania trudne do zastosowania w produkcji masowej. Inżynierowie mają przy tym bardzo dobre laboratoria i świetnych specjalistów, tyle że zajmujących się wąskimi dziedzinami. W różnych projektach doświadczyłem już tego, że kiedy eksperyment zaczyna wychodzić poza określony obszar, inżynier mówi: „Na tym się nie znam, nie będę się wypowiadał, ale mogę ci podać kontakt do kogoś, kto się tym zajmuje”. My natomiast z pewną dozą nonszalancji jesteśmy gotowi wejść właściwie w każdy obszar i spróbować coś tam zdziałać. Ta nonszalancja – skoro już tak ją nazwałem – w połączeniu z naszym zamiłowaniem do eksperymentowania chyba daje nam większą szansę, żeby wpaść na coś ciekawego, co później inżynier będzie mógł rozwinąć. Ale pewnie też częściej trafiamy kulą w płot albo dochodzimy do wyników, które dla specjalisty są oczywiste, wręcz banalne. Wydaje nam się, że coś odkrywamy, a tak naprawdę przechodzimy drogę, którą przeszło przed nami wiele osób. Dlatego widzę siłę we współpracy i zależy mi na tym, żeby zaczynała się już na uczelni. Żeby studenci inżynierii uczyli się rozmawiać z projektantami, a nasi studenci z inżynierami, żeby poznawali swoje sposoby myślenia i potrafili wspólnie pracować. Wydaje mi się, że wtedy mamy szansę na najlepsze efekty.

BŚ: Porozmawiajmy o twojej praktyce. Tuż po studiach wraz z Jakubem Sobiepankiem zaprojektowałeś fotel z plastikowej beczki, a ostatnio pracowałeś ze studentami nad wykorzystaniem odpadów ceramicznych.

PRZYSZŁOŚĆ dO PRZEROBIEnIA

RP: Właśnie dlatego, że trochę inaczej myślimy, ten styk jest

148

BŚ: Wspomniałeś o współpracy z inżynierami. Co ciekawego dzieje się na styku tych dwóch sposobów myślenia – projektowego i inżynierskiego?


PRZYSZŁOŚĆ dO PRZEROBIEnIA Robert Pludra i Jakub Sobiepanek, Fotel z beczki, fot. Krzysztof Kozanowski

Widać tu akcent na korzystanie z tego, co już wyprodukowaliśmy, zamiast namnażania rzeczy. Jak przez te kilkanaście lat, od studiów po dzisiejszą pracę, zmieniło się twoje rozumienie odpowiedzialności projektanta – także tej ekologicznej? Co dziś znaczy dla ciebie: projektować odpowiedzialnie?

149

RP: Zacznę od fotela z beczki, bo on dobrze wpisał się w nurt

upcyklingu, popularny kilkanaście lat temu. Wtedy mniej mówiliśmy o całym cyklu życia produktu, bardziej skupialiśmy się na tym, żeby wykorzystywać odpady. Fotel powstał w ramach festiwalu Przetwory. Później stał się rozpoznawalny, zdobył nagrody i zaczął trochę żyć własnym życiem – niezależnie ode mnie pojawił się na kilkudziesięciu wystawach. To było oczywiście bardzo fajne, choć ja sam poszedłem w stronę projektowania przemysłowego, rzeczy produkowanych seryjnie czy masowo.


RP: Kryje się za tym ciekawa historia. Fabryka szamponu pod

Warszawą zamawiała w Norwegii środek chemiczny, który przyjeżdżał w plastikowych beczkach. Po ich opróżnieniu nie opłacało się odwozić pustych opakowań, więc na placu przybywało beczek z bardzo dobrego tworzywa, nadal nadających się do użytku. Pomysł polegał na tym, żeby tego odpadu nie zepsuć: nie zanieczyścić klejem, farbą, nie dodawać innych materiałów. Chcieliśmy, żeby powstał mebel monomateriałowy. Skoro ta beczka już tutaj jest, to może na tym etapie jej życia da się jej używać jako fotela? Wystarczyło ją odpowiednio ponacinać i powyginać, bez kleju, metalowych łączników czy innych dodatków. Zatem jednak już wtedy myśleliśmy o cyklu życia produktu. Było to takie załatanie dziury w systemie. Ostatecznie fotel nigdy nie wszedł do produkcji seryjnej, choć miałem nawet możliwość pójścia w tę stronę. Ręczne przerabianie beczek okazało się zbyt skomplikowane, żeby miało sens przy produkcji seryjnej, a frezowanie pięcioosiowe nie było wówczas jeszcze tak dostępne. Dziś wyglądałoby to inaczej.

BŚ: Jak te doświadczenia przełożyły się na twoją późniejszą pracę?

PRZYSZŁOŚĆ dO PRZEROBIEnIA

BŚ: A skąd wzięła się sama beczka?

to, jak wpływa ono na ludzi i otoczenie. Temu też poświęciłem doktorat. To było już kilkanaście lat temu i dotyczyło historycznego ujęcia zjawisk, w którym projektanci koncentrowali się na problemach społecznych, oraz moich aktywności projektowych w tym zakresie, przede wszystkim opartych na współpracy z organizacjami pozarządowymi. Dziś coraz częściej udaje mi się łączyć to zainteresowanie z pracą dla przemysłu, bo również tam więcej mówi się o odpowiedzialności i można brać pod uwagę cały cykl życia produktu. Jestem więc trochę pomiędzy dwiema drogami. Z jednej strony pracuję dla producentów, dla których wpływ na środowisko jest jednym z rozpatrywanych czynników, ale nie zawsze tym najważniejszym. Z drugiej – tworzę własne obiekty. Teraz na Dutch Design Week w Eindhoven będę pokazywał pięć mebli wykonanych z różnych ciekawych materiałów z recyklingu. Wydaje mi się, że warto rozróżnić te dwie skale: pojedyncze obiekty czy krótkie serie, nad którymi projektant sam pracuje, i współpracę z przemysłem, w której jedna decyzja dotyczy bardzo wielu produkowanych przedmiotów. W obu przypadkach można myśleć odpowiedzialnie, ale ten wpływ będzie się inaczej rozkładał.

150

RP: Zawsze interesował mnie społeczny wymiar projektowania,


PRZYSZŁOŚĆ dO PRZEROBIEnIA

Robert Pludra, Wedge Furniture, fot. archiwum projektanta, www.robertpludra.com

BŚ: Czyli duża zmiana nie zawsze musi być widoczna na pierwszy rzut oka?

RP: Otóż to. W produkcji przemysłowej nawet niewielkie ogra-

151

niczenie ilości plastiku może oznaczać ogromną różnicę. Nie musi to być od razu zastąpienie go materiałem biodegradowalnym. Można też inaczej zaplanować obieg produktu, uwzględnić zwroty, naprawy – i w tę stronę coraz częściej idziemy. Przy dużej skali znaczenie mają czasem promile, drobne przesunięcia w tabelce. Być może dają nawet większą korzyść dla środowiska niż pojedynczy obiekt z biodegradowalnego materiału, przy którym od razu widzimy, że ktoś próbował zrobić coś ekologicznego. Dlatego odpowiedzialność projektanta wiązałbym właśnie z patrzeniem na cały proces i szukaniem tych miejsc, w których rzeczywiście możemy coś zmienić.

BŚ: A jak do odpowiedzialności projektanta podchodzą dziś studenci i studentki? Masz z nimi codzienny kontakt, przyglądasz się


RP: Obserwuję to na uczelni, ale i przy okazji Green Product

Award w Berlinie, gdzie od kilku lat jestem w jury. Przeglądam wiele zgłoszeń od studentów, start-upów i firm obecnych już na rynku, więc mam okazję patrzeć na to z kilku stron. Wśród studentów świadomość ekologiczna jest bardzo duża. Sporo o tym rozmawiamy na zajęciach, ale też w naszej bańce myślenie o wpływie projektowania na środowisko stało się właściwie czymś oczywistym. Tyle że coraz częściej widzę, jak ta świadomość zamyka pewne drogi. Ktoś ma ciekawy pomysł, jednak boi się go rozwijać, żeby przypadkiem nie stworzyć czegoś zbędnego, co zaszkodzi środowisku choćby przez sam fakt, że zostanie wyprodukowane. Kiedy dochodzi do tego niepokój o przyszłość planety, trudno czasem znaleźć w sobie chęć do działania. Brzmi to dość przygnębiająco, ale w myśleniu studentów pojawia się takie „no future”, które potrafi zatrzymać ich już na początku. Gdy sam studiowałem, mieliśmy więcej odwagi i swobody, choć przecież również dlatego, że mniej krytycznie zastanawialiśmy się nad konsekwencjami tego, co robimy. Ja akurat jestem za tym, żeby nie skreślać pomysłów, zanim zdążymy je sprawdzić. Warto podjąć jakiś wątek i zobaczyć, dokąd nas zaprowadzi, nawet jeśli na początek trzeba skorzystać z tradycyjnych materiałów, a dopiero później poszukać innych rozwiązań. W tej większej świadomości jest więc jednocześnie coś bardzo dobrego i coś, co może nas hamować. Podobny rozdźwięk widzę w podejściu do samych materiałów. Mamy dziś mnóstwo tutoriali i informacji, które ułatwiają rozpoczęcie własnych prób, ale obserwuję też, że studenci często powtarzają drogi już przetarte. Sam dostęp do wiedzy niekoniecznie prowadzi do nowych pomysłów. Najbardziej cieszy mnie to, że młodzi ludzie tak dobrze rozumieją wagę tych spraw; trudność pojawia się wtedy, gdy z tej świadomości bierze się więcej obaw niż odwagi do eksperymentowania.

BŚ: Przychodzą kolejne fale fascynacji tym, co można zrobić z pomocą grzybów, glonów czy odpadów tekstylnych i ceramicznych.

PRZYSZŁOŚĆ dO PRZEROBIEnIA

też temu, co dzieje się na uczelniach w Polsce i za granicą. Co jest dla najmłodszego pokolenia ważne i jak to wpływa na ich zainteresowanie nowymi materiałami?


PRZYSZŁOŚĆ dO PRZEROBIEnIA

Z każdą wiążą się jakieś nadzieje, a ty mówisz również o rozczarowaniu i utracie optymizmu. W co jeszcze wierzymy? Gdzie projektanci widzą dziś szansę na realną zmianę? RP: Wiesz, kiedy przyglądam się losom absolwentów nasze-

go wydziału, widzę, że projektowaniem przedmiotów zajmuje się istotna grupa, ale wcale nie wszyscy. Wydaje mi się, że część osób rezygnuje z tej drogi właśnie po to, by nie tworzyć kolejnych zbędnych obiektów, nie dokładać się do zaśmiecania świata. Być może dlatego wybierają projektowanie usług, czyli service design. Wierzą, że wzornictwo powinno wiele zmieniać, ale w projektowaniu przedmiotów nie odnajdują takiego wpływu, na jaki liczyli, więc szukają go gdzie indziej. Dużo zależy też chyba od tego, jak chcemy pracować. Wśród osób studiujących na ASP jest sporo indywidualistów i jeśli ktoś chce zachować taki sposób działania, może pójść w stronę projektowania krytycznego, również w obszarze materiałów. To także jest wartościowe, choć nie przekłada się tak bezpośrednio na nasze otoczenie, na to, czego używamy czy co nosimy. Ja natomiast znów wróciłbym do łączenia tych światów, o których rozmawialiśmy. Wydaje mi się, że jeśli ktoś połączy kompetencje projektowe i inżynierskie, a później znajdzie swoje miejsce w większym zespole – w start-upie czy rozwiniętej firmie technologicznej – to ma szansę wywrzeć większy wpływ. Będzie jednym z elementów całego systemu, ale właśnie dzięki temu może uczestniczyć w zmianach, których sam nie byłby w stanie przeprowadzić. W takiej współpracy widzę szansę, żeby rzeczywiście zrealizować to, w co się wierzy. ROBERT PLUDRA Projektant produktu, doktor sztuki i adiunkt na Wydziale Wzornictwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Prowadzi studio RPDS, działające głównie w Polsce i Szwajcarii, w którym powstają meble, urządzenia, systemy wystawiennicze i eksponaty naukowe. Laureat m.in. Monocle Design Award 2023. W swojej praktyce zajmuje się społeczną użytecznością projektowania i jego wpływem na środowisko. Pracę zawodową łączy z dydaktyką i eksperymentami materiałowymi, rozwijając współpracę projektantów z inżynierami materiałowymi. Jest członkiem jury Green Product Award.


154

Tomek Rygalik, Circula, Design Museum Holon, fot. Shay Ben Efraim


LUdZIE nIE SIAdAJĄ nA EKSPERYMEnTACH

155

Nie chcę kształtować formy zewnętrznej kanapy czy fotela, nie myśląc o nich na wskroś, nie zastanawiając się nad ich wpływem i sensem – mówi projektant Tomek Rygalik, który otworzył w Warszawie ?R Gallery, poświęconą eksperymentowi.


TOMEK RYGALIK: Eksperyment od zawsze jest częścią tego, co robię. Zacząłem od poszukiwań materiałowych, np. w przypadku fotelu Raw z 2004 roku zastanawiałem się, jak stworzyć konstrukcyjną całość przy użyciu samej powierzchni. Moczyłem skórę, robiłem taką skóroplastykę, tylko w dużej skali. Pracowałem też wtedy z innymi gatunkami, np. z wiewiórkami w Kensington Garden, o czym można było przeczytać w „Notesie na 6 Tygodni” prawie 20 lat temu. Takie eksperymenty warsztatowe, koncepcyjne, konceptualne były mi potrzebne, żeby się twórczo realizować. Ścieżka zawodowa poprowadziła mnie gdzie indziej, w stronę produktu, który miał poprawiać jakość życia, ku przemysłowi. To też była ciekawa misja, bo przemysł zaczynał się otwierać na polskich projektantów. Torowałem drogę dla innych. Czułem, że warto tam budować świadomość w kontekście lepszych rozwiązań dla planety, dla człowieka. AK: Porzuciłeś eksperymenty?

TR: Nie rozwijałem ich do końca. Powstawały w kontekście

wystaw, projektów kulturalnych, do których byłem zapraszany, albo po prostu zostawały na warsztacie. I pomyślałem, że trochę tego szkoda. Zwłaszcza że główny nurt mojej praktyki może nie tyle mi się znudził, ile dawał mi coraz mniejsze poczucie sensu. Tworząc kolejne krzesło, trzeba się mocno wysilić, żeby uwierzyć w taki projekt. Chciałem zobaczyć, co w najbardziej autentyczny sposób, bez żadnych ram, przeze mnie przepływa, co jest moim naturalnym sposobem wyrażania się.

LUdZIE nIE SIAdAJĄ nA EKSPERYMEnTACH

AGNIESZKA KOWALSKA: Otwierając galerię, mówiłeś, że teraz najbardziej interesuje cię eksperymentalne projektowanie. Co to znaczy?

TR: Tak, rzeczywiście, było mniej zleceń pracy produktowej i wtedy udało się zrobić kilka takich projektów od początku do końca. Ważna była dla mnie Circula, czyli okrągła ławka, która służy do wspólnego siedzenia i ma być narzędziem do bycia razem, budowania więzi. Była również komentarzem do tego, co się wtedy działo i czego naprawdę potrzebujemy. Circula gościła

156

AK: A pandemia nie była takim czasem na własne projekty?


LUdZIE nIE SIAdAJĄ nA EKSPERYMEnTACH

w Polsce w szkołach, żeby uczyć dzieci na nowo komunikacji niezapośredniczonej technologią. W Waszyngtonie, podczas zamieszek Black Life Matters, ustawiłem dwie Circule w Murrow Park niedaleko Białego Domu; również w Izraelu, w Muzeum Designu Holon. Przekonałem się, że takie bardziej ideowe i idealistyczne działania projektowe też mogą dawać jakiś rezultat, satysfakcję. Teraz chcę się bardziej mobilizować do robienia takich rzeczy. Galeria jest dobra, bo to przestrzeń, którą trzeba czymś zapełnić, nie może stać pusta. Mam nadzieję, że będzie mnie ciągnąć w tę stronę i nie będę tego odkładał na później.

AK: Czyli idziesz dwiema równoległymi ścieżkami. Myślisz, że da się je połączyć? Przemysł jest gotowy na eksperyment, na twoje bardziej autorskie pomysły?

TR: Ludzie nie są gotowi. Nawet nie przemysł, tylko rynek. Biznes robi to, co ludzie chcą kupić. Mam wrażenie, że w produktach, które projektowałem przez ostatnie 20 lat, zawsze była ambicja, żeby przesunąć granice. A nie tylko tworzyć coś, co będzie sprzedażowe dla mojego klienta, którym jest jakaś marka. Na razie nie widzę potencjału, żeby robić to na większą skalę. Bardzo trudno żyć ze sprzedaży eksperymentów. Chyba że trafią na rynek dizajnu, traktowanego bardziej jako sztuka. Oddzielam to od siebie – z czego innego żyję, a co innego robię z wewnętrznej potrzeby wolności tworzenia, bezkompromisowego samorealizowania się. I jeżeli te rzeczy znajdą jakiś zbyt, to się ucieszę, ale nie jest to moją główną intencją. AK: Nie chcesz zmieniać świata na większą skalę? Na przykład przekonywać wielkich graczy na rynku do bardziej zrównoważonych materiałów?

157

TR: Oczywiście, że chcę – i to robię. Zresztą w tej kwestii

przemysł jest bardziej zaawansowany niż społeczeństwo czy kolekcjonerski dizajn, bo podlega pewnym regulacjom. Jest też nurt badawczy, na uczelniach powstają innowacje, które powoli zmieniają świat. Również w tym uczestniczę. W zasadzie przy każdym moim projekcie towarzyszyła mi agenda związana ze zrównoważonym rozwojem. Specjalizujemy się w tym jako studio. Rozwijamy technologie produkcyjne. Używamy przetworzonych


AK: IKEA dała ci tu pole manewru?

TR: Dla nich, w ramach kolekcji PS 2014, zaprojektowałem

lampo-stoliko-gazetownik. Stworzyłem taką hybrydę, połączenie różnych funkcji, po to by klient nie kupował trzech produktów, tylko jeden. Zrobiliśmy to z metalu, żeby się nigdy nie rozleciało, ale po kilku latach też wypadło z globalnej dystrybucji. W każdym moim meblu, nawet najbardziej rynkowym, jest jakaś innowacja. Tylko że w radykalny, czysty ideowo sposób nie da się tego zrobić. Trzeba szukać kompromisu wykonalności, opłacalności, atrakcyjności, odpowiadając na potrzeby szerokiej grupy odbiorców. A w wolnej działalności twórczej nie trzeba. Praca we własnym warsztacie – jako rzemieślnik, artysta – daje mi ogromną satysfakcję.

LUdZIE nIE SIAdAJĄ nA EKSPERYMEnTACH

ponownie materiałów, naciskamy na to, żeby meble były rozbieralne, naprawialne. Już mój pierwszy fotel Raw ze skóry powstał z idei zdematerializowania wszystkiego złego, co jest schowane w „pięknym” meblu tapicerowanym: poliuretan nierozerwalnie połączony z płytą emitującą formaldehydy, metalem, tekturą – wszystko sklejone na zicher, bomba ekologiczna. Nie chcę kształtować formy zewnętrznej jakiejś kanapy czy fotela, nie myśląc o nich na wskroś. Nad ich wpływem i sensem. Oczywiście zawsze to były wyzwania, jak wdrożyć to w produkcji, jak przekonać szersze grono odbiorców. Ten fotel akurat nie sprzedał się za dobrze, był w ofercie Moroso przez rok i dość szybko został wycofany, bo ludzie na co dzień nie siadają na eksperymentach. Nie czytają idei, chcą po prostu ładnego, wygodnego krzesła.

AK: Czyli pole kultury i sztuki znowu jest tym obszarem, w którym dzieją się eksperymenty. Również działalność pedagogiczna. Dlatego się na nią zdecydowałeś? tylko kreowaniem produktu. Moja droga jest taka, że wyjechałem do Stanów na studia architektoniczne i tam odkryłem industrial design oraz projektowanie produktu. Dostałem szansę, totalnie zakochałem się w Nowym Jorku i zostałem. Te formy, materiały, kształty, słowem – dizajn produktowy stał się dla mnie bardzo atrakcyjny. Wtedy, w końcówce lat 90., to było takie „wow!”. Zacząłem się tym zajmować. Ale przyszedł czas, że politycznie

158

TR: Tak, w akademickim świecie dizajn jest czymś więcej niż


LUdZIE nIE SIAdAJĄ nA EKSPERYMEnTACH 159

Tomek Rygalik, Kobro Glass Chair, fot. archiwum projektanta


LUdZIE nIE SIAdAJĄ nA EKSPERYMEnTACH

zwątpiłem w Stany Zjednoczone epoki Busha, wojny w Iraku. Pomyślałem, że nie chcę kształtować konsumenckich produktów. Wolałem pójść w prosty przedmiot, taki jak krzesło, w którym odpowiedzialność za rezultat zależy w największym stopniu od projektanta. I tak trafiłem do Londynu na bardzo eksperymentalny kurs Design Products na Royal College of Art, gdzie zachęcano do szukania indywidualnego głosu w projektowaniu. Fotel Raw to był mój szkolny projekt. Tuż po studiach znalazłem w Londynie pracę na uczelni, badawczą, na pół etatu, pracowałem blisko z użytkownikami. Potem na warszawskiej ASP, na Wydziale Wzornictwa, prowadziłem jako młodziak gościnną pracownię. Warszawa była wtedy dynamicznym, szalonym nieco miastem, w które wszedłem bardzo mocno. Założyliśmy grupę PG13, robiliśmy dużo alternatywnych projektów. Do tej pory lubię robić zwariowane rzeczy z młodymi ludźmi. Teraz na Aalto University w Finlandii. W sumie już od 18 lat jestem na uczelni.

160

Tomek Rygalik, fot. archiwum Studio Rygalik


LUdZIE nIE SIAdAJĄ nA EKSPERYMEnTACH

AK: Ty wybrałeś Finlandię czy ona ciebie?

TR: Ona mnie. Szukali praktyków z ciekawą ścieżką zawodową i solidnym doświadczeniem akademickim, a takich ludzi w dizajnie nie ma wielu. Uniwersytet Aalto hołduje takim zasadom, że profesura u nich składa się na równi z pedagogiki, researchu i praktyki, czyli tego, że jesteś aktywny zawodowo. Przeszedłem długą rekrutację, która trwała ponad rok. Uczestniczyłem w niej nie dlatego, żeby dostać tę pracę, ale żeby poznać ludzi i po raz pierwszy mieć obiektywną i rzetelną ocenę swojego dorobku. To spojrzenie było dla mnie bardzo ciekawe. Myślałem, że tę posadę powinna objąć kobieta albo ktoś z kręgów nordyckich. Zostałem tam na cztery lata.

AK: Czym się różni praca na uczelni tutaj i na tamtym wydziale?

TR: Zupełnie inaczej mają to zorganizowane. Jest to duża szkoła, interdyscyplinarny tygiel, tak jakby u nas połączyć SGH, politechnikę, ASP i filmówkę. Edukacja jest mocno dofinansowana przez państwo, bo traktuje się ją jako centrum kształtowania wartości w różnych branżach. Ja chciałem na tym etapie rozwijać bardziej swoje artystyczne, twórcze możliwości, a tam jednak działa się głównie na polu badawczym. Prowadziłem katedrę zajmującą się meblem i produktem dla architektury. Czyli domena Alvara Aalto, a nawet Aino, jego pierwszej małżonki. AK: Czy Finlandia była dla ciebie inspirująca właśnie na polu eksperymentów? W jakim kierunku one tam podążają?

TR: To mały kraj, małe środowisko, w sposób bardzo tradycyjny

161

i rzetelny podchodzące do designu. Wszyscy tam – i nie mówię tutaj o projektantach i projektantkach – ale dosłownie wszyscy są stolarzami, umieją zbudować sobie dom, saunę, krzesło, bez względu na to, czym się zawodowo zajmują. To się wynosi ze szkoły, z domu. Są bardzo praktyczni, racjonalni. Bliskie to jest tej mojej, naszej polskiej zaradności. Dużo tam pracy z materiałem, rękami. To na pewno coś, do czego wracam.

AK: Realizujemy w Bęc Zmianie projekt Atlas Materiałów Przyszłości i zastanawiamy


degradowalnymi, naturalnymi, które nie są jeszcze powszechnie używane w przemyśle: włóknami lignocelulozowymi, różnego rodzajami trzcinami i algami. Miałem przyjemność pracować w różnych zespołach badawczych, szukając nowych receptur i zastosowań dla tych materiałów. Aktualnie wdrażamy i komercjalizujemy wyjątkowo zdrowy system akustyczny dla architektury. To są naturalne materiały, wykorzystane na nowe sposoby, bez użycia sztucznych substancji. Na koniec są też kompostowalne, biodegradowalne. Moja była podopieczna ze szkoły doktorskiej i niektórzy magistranci podejmują pracę z grzybnią lub alternatywnymi do syntetycznych miękkimi, naturalnymi rozwiązaniami materiałowymi dla meblarstwa. Ja wciąż szukam swojego materiału, nowego, innowacyjnego, który miałby szlachetny charakter i z którym chciałbym się zmierzyć jako twórca. Powstały takie sezonowe siedziskodonice z naturalnych włókien, które są kompostowalne. Pokazywałem je w ubiegłym roku na wystawie Designs for a Cooler Planet. Moja koleżanka z uczelni, która zresztą wykonała pierwszy telefon, żeby mnie zachęcić do rekrutacji w Aalto – Julia Lohmann – robi niezwykłe rzeczy z wodorostami. Połączyła research dotyczący innowacyjnych, naturalnych materiałów ze swoją działalnością na pograniczu sztuki. Trochę jej tego zazdroszczę, bo zdołała znaleźć własny autorski świat. Jej prace są spektakularną, radykalną innowacją, ale są też po prostu piękne, więc nic dziwnego, że znalazły swoje miejsce w galeriach i muzeach świata. Romantyzuję to działanie artystyczne i rzemieślnicze po długim już pobycie w Finlandii. Ale trochę mniej jest dla mnie ekscytujący ten świat zupełnie nowych materiałów. Nie mówię, że nie jest w ogóle, bo się tym zajmuję, jest to ciekawe, widzę w tym potencjał. Ale jestem na takim etapie, że bardziej szukam siebie niż nowych materiałów.

AK: Czyli ten eksperyment niekoniecznie w twoim przypadku dotyczy materiałów. To jak go rozumiesz?

TR: On może być eksperymentem warsztatowym albo konstrukcyjnym. Weźmy mój ostatni szklany fotel dedykowany Katarzynie

LUdZIE nIE SIAdAJĄ nA EKSPERYMEnTACH

się nad tym, jakie one będą w dziedzinie dizajnu. Interesujesz się tym zagadnieniem? TR: Najbardziej interesuję się materiałami biologicznymi, bio-


LUdZIE nIE SIAdAJĄ nA EKSPERYMEnTACH

Kobro, pokazywany na wystawie modernizmu w Mediolanie, a teraz – w Willi Gawrońskich. To są eksperymenty poszukujące nowego sposobu konstruowania mebla. To szkło jest zaskakująco wygodne, bo jest ciężkie i działa na zasadzie przeciwwagi. Jednocześnie nie chciałem, żeby było bardzo grube, szukałem wyrafinowanych proporcji. Tak że to są takie poszukiwania twórcze, na granicy z rzeźbiarskim działaniem. Lubię eksperymentować, łącząc materiały, robiąc tak zwane eksperymenty warsztatowe. Materiałowe również, ale to są dłuższe projekty badawcze, niedające takiej samej satysfakcji.

AK: Mówisz, że galeria ma cię inspirować do tych eksperymentów. Ale macie też swój wiejski ośrodek. Czy to nie wystarczyło? Jak to chcesz robić w takim white cube’ie w centrum Warszawy? TR: To są naczynia połączone. Nie byłbym gotowy na galerię,

gdyby nie ta wieś. W Sobolach jest warsztat, gdzie można prototypować, przeprowadzać te działania rzemieślnicze i bardziej intelektualne. To miejsce do tego stworzone. Galeria jest przestrzenią konfrontowania tego z odbiorcą. Ma za zadanie pokazać światu, co robimy w Sobolach, gdzie jesteśmy twórczo, bo projekty zlecone nie zawsze pokazują to miejsce. TOMEK RYGALIK Jeden z najbardziej uznanych współczesnych polskich projektantów mebli i wzornictwa przemysłowego, wykładowca akademicki oraz doktor sztuki. Jest założycielem Studio Rygalik (2006), które w swojej działalności kładzie nacisk na zrównoważony rozwój, odpowiedzialną konsumpcję oraz świadome wykorzystanie zasobów naturalnych. Prowadził pracownię projektowania i studia magisterskie na Wydziale Wzornictwa ASP w Warszawie. Profesor Aalto University w Finlandii. Był architektem polskiej prezydencji w Radzie UE. Od 2016 roku współtworzy kreatywny kampus DesignNature w Sobolach.


164

Nutico, fot. archiwum Bio2Materials


POZA FAZĄ PROTOT YPU

165

Z Martą Gos, projektantką zajmującą się rozwojem zastosowań Nutico – wegańskiego materiału produkowanego z łusek kakaowca i łupin orzecha włoskiego, rozmawia Bogna Świątkowska.


POZA FAZĄ PROTOT YPU

BOGNA ŚWIĄTKOWSKA: W ramach Atlasu Materiałów Przyszłości próbujemy zdiagnozować polski krajobraz innowacji materiałowych w designie i architekturze: sprawdzamy, jakie nowe materiały powstają, na jakim są etapie wdrażania i czego potrzebuje środowisko projektowe, żeby mogły wyjść poza fazę prototypu. Nutico jest ciekawym przypadkiem. Czym właściwie jest – biomateriałem, biokompozytem, powlekaną tkaniną czy alternatywą dla skóry?

BŚ: A czym Nutico jest od strony materiałowej? Z czego dokładnie powstaje i jak jest zbudowane?

166

MARTA GOS: Nazewnictwo jest tutaj ważne, to nie tylko kwestia marketingu. My najczęściej mówimy o Nutico jako o biomateriale – używamy tego pojęcia dosyć szeroko – i jako o alternatywie dla skóry. Sam problem jest jednak większy, bo w Unii Europejskiej nie ma jednego, zharmonizowanego systemu nazywania wszystkich takich materiałów. Są wspólne przepisy dotyczące znakowania tekstyliów i obuwia, ale określenia takie jak „skóra”, „leather” czy „pelle” są regulowane także na poziomie poszczególnych państw. We Francji czy Włoszech te nazwy są mocno związane z tradycyjnym przemysłem skórzanym i chronione przepisami. Dlatego określenia w rodzaju „vegan leather” mogą być uznawane za mylące. W Polsce język jest bardziej niejednoznaczny – „skórą” nazywamy część ciała i materiał pochodzenia zwierzęcego, ale potocznie funkcjonuje też „skóra ekologiczna”, która najczęściej oznacza tworzywo syntetyczne. Kiedy pokazujemy Nutico na różnych rynkach, za każdym razem musimy więc sprawdzać nie tylko tłumaczenie, ale także lokalne przepisy i sposób, w jaki reaguje na te nazwy przemysł. Dlatego najbezpieczniej i najprecyzyjniej mówić: biomateriał będący alternatywą dla skóry.


POZA FAZĄ PROTOT YPU

MG: Najczęściej nazywamy je biomateriałem, a dokładniej –

nową alternatywą zarówno dla skóry naturalnej, jak i syntetycznej. Nutico jest materiałem dwuwarstwowym. Spód stanowi tkanina lub dzianina z certyfikowanej bawełny organicznej albo Tencelu. Warstwa wierzchnia powstaje z biodegradowalnych polimerów, dodatków oraz sproszkowanych łusek kakaowca i łupin orzecha włoskiego – odpadów przemysłu spożywczego, które pozyskujemy w Polsce i Ukrainie. Obie warstwy łączymy bez użycia kleju. Powstaje w ten sposób materiał, który wyglądem i częścią parametrów użytkowych zbliża się do skóry. Możemy nadawać mu różne faktury, a obecnie oferujemy go w czerni i odcieniach brązu. Nie jest jednak imitacją skóry jeden do jednego – ma delikatny zapach kakao i inaczej się starzeje.

BŚ: Masz doświadczenie zarówno w projektowaniu kolekcji, jak i budowaniu strategii dużych marek. Teraz pracujesz nad wprowadzeniem na rynek materiału, który przez kilka lat rozwijano w laboratorium. W 2025 roku Nutico zadebiutowało na Première Vision Paris, a w 2026 otrzymało PETA Vegan Award oraz nominację do Drapers Conscious Fashion Awards. Co musiało się wydarzyć, żeby projekt badawczo-rozwojowy stał się produktem? I gdzie jesteście dzisiaj – między prototypem, pierwszymi wdrożeniami a skalowaniem?

167

MG: Markę Nutico oficjalnie wprowadziliśmy na rynek we

wrześniu 2025 roku podczas Première Vision Paris. Sam materiał ma jednak znacznie dłuższą historię. Bio2Materials działa od 2018 roku, więc za tym debiutem stało kilka lat badań, prób i dopracowywania technologii. Później przyszła nagroda PETA Vegan Award 2026 i nominacja do Drapers Conscious Fashion Awards w Londynie, które potwierdziły, że materiał został zauważony także poza Polską. Szybko zrozumieliśmy jednak, że nie wystarczy materiał opracować, pokazać i sprzedawać. Nawet jeżeli biomateriały są


POZA FAZĄ PROTOT YPU już dostępne i można je produkować w większej skali, projektanci i firmy często nie wiedzą, jak wprowadzić je do własnego procesu. Pojawia się niepewność dotycząca konstrukcji produktu, technologii szycia, wykończenia czy zachowania materiału podczas użytkowania. Dlatego Nutico chce być nie tylko dostawcą materiału, ale również partnerem we wdrożeniu – chcemy pracować blisko z projektantami, markami i producentami, wspólnie testować zastosowania i przekazywać dalej zebraną wiedzę. Dzisiaj jesteśmy pomiędzy pierwszymi wdrożeniami a skalowaniem. Partie próbne oraz niewielkie partie produkcyjne trafiły już do partnerów i są testowane w konkretnych produktach. Czekamy na rezultaty tych prób, zbieramy informacje zwrotne i równocześnie szukamy kolejnych klientów oraz partnerów przemysłowych. Nie powiedziałabym więc jeszcze,

168

Nutico, fot. archiwum Bio2Materials


POZA FAZĄ PROTOT YPU 169

że materiał jest produkowany na masową skalę – przygotowujemy się do tego i sprawdzamy jego powtarzalność w kolejnych zastosowaniach.

BŚ: Co już wiadomo o tym, jak Nutico zachowuje się podczas codziennego użytkowania? Jak znosi intensywne użytkowanie i upływ czasu? MG: To jedno z najczęstszych pytań, które słyszymy. Dotych-

czasowe testy pokazują dobrą odporność materiału na ścieranie i wielokrotne zginanie. Użytkownicy pytają przede wszystkim, czy warstwa wierzchnia nie zacznie z czasem odpadać. Ta obawa wynika z doświadczeń z wieloma syntetycznymi materiałami skóropodobnymi, w których powłoka z PU albo PVC może po pewnym czasie pękać, rozwarstwiać się i łuszczyć. W Nutico nie stosujemy powłok z PU ani PVC i nie dodajemy warstwy kleju. Materiał starzeje się więc inaczej: jego powierzchnia i kolor mogą się stopniowo wycierać, ale w dotychczasowych testach nie zaobserwowaliśmy typowego peelingu, czyli odpadania całych fragmentów warstwy wierzchniej. To bardziej przypomina sposób, w jaki z czasem zmienia się skóra naturalna. Warto zresztą pamiętać, że także skóry pochodzenia zwierzęcego bywają pokrywane warstwami polimerowymi, które ujednolicają ich wygląd i zwiększają trwałość, ale równocześnie zmieniają skład całego materiału. Najbardziej zaawansowane są dzisiaj zastosowania w drobnej galanterii – portfelach, etui, torebkach czy paskach. Testowaliśmy również tapicerkę, m.in. fotele oraz różne elementy wykończenia wnętrz. Odzież i obuwie nadal wymagają prób, ponieważ materiał trzeba dopasować do konstrukcji produktu, sposobu szycia i intensywności użytkowania. Potencjalnych zastosowań jest więc dużo, ale nie wszystkie znajdują się obecnie na tym samym etapie gotowości.

BŚ: Nutico rozwija się w momencie, w którym wiele nowych materiałów próbuje przejść z laboratorium do produkcji. Jak diagnozujesz sytuację w Polsce – czego już nie brakuje, a gdzie nadal pojawiają się bariery?


wych prototypów. Największa luka pojawia się między laboratorium a przemysłem – na etapie powtarzalnej produkcji, badań, certyfikacji i znalezienia firm gotowych zmienić swoje dotychczasowe procesy. Nutico znajduje się właśnie w tym miejscu: wyszło już poza fazę pierwszego prototypu, ale nadal budujemy skalę, sprawdzamy kolejne zastosowania i uczymy się współpracy z różnymi branżami. Bio2Materials założyli w 2018 roku Katarzyna Szpicmacher, Aleksandra Kantor i prof. Artur Bartkowiak. Od początku zależało im na tym, żeby stworzyć nie tylko materiał bez składników pochodzenia zwierzęcego, ale rzeczywistą alternatywę dla skóry naturalnej i materiałów zawierających PU lub PVC. Ważne było wykorzystanie odpadów przemysłu spożywczego oraz zaprojektowanie materiału z myślą o tym, co stanie się z nim po zakończeniu użytkowania. Nie mówimy jednak, że stworzyliśmy materiał najlepszy albo całkowicie obojętny dla środowiska – każdy proces produkcyjny pozostawia jakiś ślad. Jedną z istotnych różnic jest to, że podczas wytwarzania górnej warstwy Nutico nie używamy wody procesowej. Matryca biopolimerowa oraz sproszkowane łuski kakaowca i łupiny orzecha są przetwarzane na sucho. Trzeba jednak zaznaczyć, że dotyczy to naszego etapu produkcji, a nie całego śladu wodnego podkładu tekstylnego i pozostałych składników. Dysponujemy analizą LCA, w której zużycie wody i energii wypada korzystnie na tle przyjętych materiałów odniesienia, ale każde takie porównanie zależy od granic badania i od tego, z czym dokładnie zestawiamy Nutico. Nutico inaczej się zgina, pracuje i jest inne w dotyku niż skóra naturalna czy typowy materiał syntetyczny. Porównuję to czasem do lnu: zaakceptowaliśmy, że się gniecie, bo jest to jedna z jego naturalnych właściwości. Z biomateriałami będzie podobnie – musimy nauczyć się projektować z uwzględnieniem ich własnych cech, zamiast traktować każdą różnicę jako wadę.

BŚ: Wspólnie z Fundacją Kraina testowałyście Nutico w tworzeniu odzieży. Czego dowiedziałyście się o materiale, kiedy trafił z laboratorium w ręce osoby, która miała go skroić, zszyć i wykończyć? MG: Współpraca zaczęła się od spotkania z Yaną Bezdushną, związaną z Fundacją Kraina. Yana ma ogromne umiejętności

POZA FAZĄ PROTOT YPU

MG: Z mojej perspektywy nie brakuje już pomysłów ani cieka-


Poza fazą prototypu

krawieckie, świetnie zna konstrukcję i sposoby wykończenia, a jednocześnie bardzo trafnie myśli projektowo. Chciałyśmy wspólnie sprawdzić Nutico w zastosowaniu znacznie trudniejszym niż portfel, pasek czy torebka. Efektem jest prototyp spódnicy, który niedługo będziemy mogły pokazać. W kolejnym etapie projekt ma zostać uzupełniony o ręcznie wyplatane elementy, przygotowane we współpracy z projektantką pracującą w Londynie. Chciałyśmy potraktować Nutico inaczej niż skórę i znaleźć dla niego formę wynikającą z jego własnych właściwości. Materiał nie sprawdza się automatycznie w każdym rodzaju odzieży. Ma inną sztywność i układalność niż typowa tkanina, dlatego wymaga odpowiedniego kroju, konstrukcji i sposobu łączenia. Nie chodziło nam o udowodnienie, że można z niego zrobić wszystko, lecz o sprawdzenie, w jakich projektach rzeczywiście działa, a gdzie trzeba poszukać innego rozwiązania. Osoba, która materiał kroi, szyje i wykańcza, pokazuje, jak zachowuje się on w realnym projekcie. Dlatego bardzo zależy nam na współpracy z osobami rzemieślniczymi w Polsce. Nie traktujemy ich wyłącznie jako wykonawców – ich wiedza jest częścią procesu rozwijania materiału i przygotowywania go do kolejnych zastosowań. MARTA GOS Projektantka, dyrektorka kreatywna, absolwentka London College of Fashion i Międzynarodowej Szkoły Kostiumografii i Projektowania Ubioru w Warszawie. Pracuje w branży mody, łącząc projektowanie kolekcji, rozwój produktu, strategie marek i odpowiedzialną produkcję. Współpracowała m.in. z COS, Reserved, Vistulą, Bytomiem, Wólczanką i L’Estrange London. Prowadzi Marta Gos Studio. Obecnie jest dyrektorką kreatywną w startupie Bio2Materials.


172

Delcy Morelos, Origo, widok instalacji, Barbican Sculpture Court, 15.05–31.07.2026, © Thomas Adank / Barbican Art Gallery


UZdRAWIAJĄCY KROK WSTECZ

173

Czy budynki (niedalekiej) przyszłości będą powstawać z grzybni i wodorostów? Czy cegły będziemy mogli hodować tak, jak uprawiamy rośliny? Spójrzmy w stronę sztuki lubiącej być przestrzenią eksperymentu, gdzie rozmaite pomysły i rozwiązania są testowane, przekształcane i poddawane próbom, również wtedy gdy polegają na powrocie do tego, co już dobrze znane – zachęca nas Michał Podziewski.


Z jakich materiałów składa się miejski krajobraz? Ile ton surowców pochłania nowy plac budowy? Co kryje się w trzewiach budynków i drzemie za wypolerowanymi fasadami? Twórczość hiszpańskiej artystki Lary Almarcegui podejmuje temat materialności miejskiej zabudowy i poprzez dekonstrukcję odsłania ukrytą fizyczną podszewkę miasta. Almarcegui nadaje namacalną postać procesom, które zwykle opisujemy za pomocą abstrakcyjnych pojęć, takich jak rozwój urbanistyczny, modernizacja czy nowe budownictwo. Jednym z elementów jej praktyki jest sporządzanie szczegółowych wykazów materiałów obecnych w budynkach i miastach, w których realizuje swoje projekty. Artystka bada ich rodzaj, ilość i sposób wykorzystania, a wyniki przedstawia w formie wykresów, diagramów, zestawień i danych statystycznych. W 2006 roku obliczyła łączną ilość materiałów budowlanych, z których powstało São Paulo. Miejski gąszcz został tu przetłumaczony na ciąg liczb i miar, co czytelnie i klarownie pokazuje, z czego tak naprawdę składają się nasze miasta. Na podstawie podobnych obliczeń artystka tworzy instalacje rzeźbiarskie: buduje kopczyki z materiałów odpowiadających rodzajowi i ilości surowców wykorzystanych do wzniesienia konkretnego budynku. W ten sposób rozkłada architekturę na czynniki pierwsze i pozwala spojrzeć na budynek nie jako skończony obiekt, lecz „mieszankę” składników o zróżnicowanych właściwościach, pochodzeniu, objętości i wadze. Podczas solowej wystawy Almarcegui w wiedeńskim Pawilonie Secesji w 2010 roku

Uzdrawiający krok wstecz

BUDYNEK JAKO MIESZANKA SKŁADNIKÓW / LARA ALMARCEGUI

174

P

oniższe zestawienie praktyk i projektów artystycznych podejmujących temat naszej dynamicznie ewoluującej relacji z materiałami pokazuje, że stawienie czoła narastającemu kryzysowi wcale nie musi oznaczać pogoni za najnowszymi, high-techowymi innowacjami. Wręcz przeciwnie, często wiąże się wykonaniem kroku wstecz i spojrzeniem ku przeszłości. Artyści i artystki sięgają po praktyki wernakularne, ludową wiedzę i tradycyjne metody, które po zaadaptowaniu do współczesnych realiów stają się skutecznymi narzędziami pozwalającymi skonfrontować się z dzisiejszymi wyzwaniami. Opisywane poniżej przykłady nie tylko przedstawiają realną alternatywę dla energochłonnych i obciążających środowisko surowców budowlanych, lecz także uwrażliwiają na specyficzne właściwości materiałów, którymi otaczamy się na co dzień, skłaniając do zastanowienia się, skąd pochodzą, w jaki sposób powstają oraz jakie historie są w nich zapisane.


UZdRAWIAJĄCY KROK WSTECZ 175

Lara Almarcegui, Construction Materials: Secession’s Main Hall, 2010, widok instalacji, Pawilon Secesji, 2010, fot. Wolfgang Thaler


Na duńskiej wyspie Læsø od średniowiecza prężnie rozwijał się przemysł solny. Ponieważ większość drzew wycięto do zasilania pieców solnych, mieszkańcy musieli znaleźć alternatywny dla drewna materiał do budowy domów. W tym celu zwrócili się ku morzu, co dało początek lokalnej tradycji krycia dachów wyławianą z Bałtyku trawą morską (zosterą), która służyła jako naturalna izolacja termiczna. Choć jeszcze na początku XX wieku większość domów posiadała takie dachy, dziś zachowało się ich zaledwie 36, a wiedza o tej tradycyjnej metodzie stopniowo zanika. Projekt archiwalno-badawczy Reconstructing a Practice Luny Wirtz-Ortvald analizuje historyczne, kulturowe i ekologiczne uwarunkowania tej praktyki oraz rozważa możliwości jej przyszłego rozwoju. Wirtz-Ortvald, której twórczość znajduje się na styku badań nad materiałami, historii architektury i kultur budowania, chętnie poddaje krytycznej refleksji współczesne metody projektowania. Wykonując krok wstecz i pochylając się nad tradycyjnymi i wernakularnymi technikami, artystka rozwija poszukiwania alternatywnych modeli budowania, które uwzględniałyby lokalne warunki, zasoby i uwarunkowania terenu. Prace nad projektem na Læsø rozpoczęła od działań w terenie: towarzyszyła lokalnym dekarzom i rzemieślnikom podczas prac nad renowacją dwóch dachów, zgłębiając unikatowe właściwości zostery. Z kolei rozmowy z mieszkańcami i kwerenda w lokalnych archiwach pozwoliły jej nakreślić pełny obraz historii tej wyjątkowej na skalę światową techniki budowlanej. Efekty swoich badań Wirtz-Ortvald zebrała w podsumowującej projekt publikacji. Podkreśla w niej możliwe współczesne zastosowania trawy morskiej, która jako materiał budowlany posiada duży potencjał ekologiczny. Odpowiednio wykonany dach

Uzdrawiający krok wstecz

ZOSTERA / LUNA WIRTZ-ORTVALD

176

zwiedzający poruszali się między ogromnymi hałdami cementowego gruzu, dachówek i rozbitych cegieł, trocin, szkła, żużlu żelaznego oraz popiołów, których wielkość odpowiadała ilości danego materiału użytej podczas budowy pawilonu pod koniec XIX wieku. Almarcegui zaprasza w ten sposób do ćwiczenia z uważności – wnikliwego patrzenia na miasto, odczytywania historii zakodowanych w bryłach budynków i rozszyfrowywania pochodzenia tworzących je materiałów. Nadając swoim instalacjom wygląd zatrzymanego w czasie placu budowy, artystka stawia również pytanie o ich potencjalne przyszłe zastosowanie. Do czego moglibyśmy wykorzystać tony betonu, drewna, lastryko, cegły, zaprawy, szkła, gipsu, styropianu i stali, gdyby po rozbiórce lub wyburzeniu powracały do obiegu w branży budowlanej? Jakie nowe konstrukcje mogłyby z nich powstać?


UZdRAWIAJĄCY KROK WSTECZ Luna Wirtz Ortvald, Reconstructing A Practice, dokumentacja projektu badawczego, dzięki uprzejmości artystki

może przetrwać nawet 300–400 lat, zanim będzie wymagał renowacji – dla porównania dach z dachówki betonowej „wystarcza” zazwyczaj na około 50 lat. Zostera pochłania dwutlenek węgla, a dzięki wysokiej zawartości soli jest naturalnie odporna na ogień, gnicie i szkodniki. Ma również bardzo dobre właściwości dźwiękochłonne, po upływie roku staje się całkowicie wodoodporna, a jej właściwości termoizolacyjne są porównywalne z wełną mineralną* – jednak w odróżnieniu od niej zostera nie wymaga energochłonnego procesu produkcji oraz jest pozyskiwana lokalnie, dzięki czemu zachowuje neutralny bilans węglowy.

177

DAKH / BOGDANA KOSMINA Dach – jedna z najbardziej podstawowych form architektonicznych – w czasach wojny, kryzysu i niepokoju nabiera nowego znaczenia. Ze zwykłego architektonicznego elementu staje się * — Gęsty, włóknisty materiał wytwarzany z roztopionego szkła, kamienia lub odpadów przemysłowych.


czymś kruchym i stale narażonym na zniszczenie. Projekt ukraińskiej badaczki, artystki i architektki Bogdany Kosminy, DAKH, odwołuje się do zróżnicowanych historii i kontekstów wpisanych w formę dachu. Główny element projektu to niewielki, kryty słomą pawilon, przypominający fragment wiejskiej chaty czy prowizorycznego schronienia. Prezentowany był już w kilku odsłonach i wariantach – w ramach wystawy w Pawilonie Ukraińskim podczas Biennale Architektury w Wenecji w 2025 roku, ale też w przestrzeni miejskiej w Rzymie i Kijowie, gdzie stawał się miejscem spotkań i spontanicznych interakcji międzyludzkich. DAKH wyrasta bezpośrednio z wieloletniej pracy Kosminy nad The Atlas of Ukrainian Traditional Architecture – monumentalnym projektem badawczym, zainicjowanym ponad 50 lat temu przez babcię artystki Tamarę, a następnie kontynuowanym przez jej mamę Oksanę. Kolekcja ta zbiera mapy, szkice, rysunki i dokumenty na temat oddolnych praktyk budowniczych i architektonicznych występujących w wiejskich regionach kraju. Jak wspominała Kosmina, pełnoskalowa rosyjska inwazja skłoniła ją do ponownego spojrzenia na to archiwum. Artystka zaczęła postrzegać je nie tylko jako dokument historyczny, lecz jako ciągle żywe, dostępne pod ręką narzędzie, z którego również dzisiaj można czerpać

UZdRAWIAJĄCY KROK WSTECZ 178

Instalacja DAKH III w przestrzeni Ogrodu Społecznościowego K41 w Kijowie, dzięki uprzejmości Bogdany Kosminy


Uzdrawiający krok wstecz 179

wiedzę o metodach budowania oraz sposobach wytwarzania wspólnotowości i stawiania oporu. Podczas wystawy w Wenecji materiały z archiwum zestawiono z dokumentacją fotograficzną kryzysowych działań naprawczych prowadzonych przez kolektywy Livyj Bereh i KHARPP w obwodach czernihowskim, kijowskim, charkowskim, sumskim i zaporoskim. Zespół kuratorski – do którego, obok Kosminy, dołączyli Michał Murawski i Kateryna Rusetska – wskazywał na podobieństwa między przekazywanymi z pokolenia na pokolenie technikami wernakularnego ukraińskiego budownictwa wiejskiego a oddolnymi praktykami rekonstrukcyjnymi prowadzonymi w warunkach wojennych. W obu przypadkach architektura jest praktykowana oddolnie, przez „niearchitektów” oraz ze świadomością niepewnych i ciągle zmieniających się warunków – dostępu do materiałów, bezpieczeństwa itp. Jednocześnie nie chodzi tu o powierzchowną fetyszyzację ludowego dziedzictwa, lecz o zademonstrowanie, że opór i towarzysząca mu, nieustannie wydarzająca się odbudowa powinny być zakorzenione w tradycjach i praktykach z przeszłości, od których dziś możemy się wiele nauczyć.

SYSTEMY CHŁODZENIA / TRANSSOLAR, BILGE KOBAS, DANIEL A. BARBER, SONIA I. SENEVIRATNE Ustawienie pożądanej temperatury na domowym klimatyzatorze w letni, upalny dzień może wydawać się czymś banalnym, ale niesie poważne konsekwencje. Rzadko myślimy o rzeczywistych kosztach naszego uzależnienia od sztucznie generowanego komfortu termicznego, podtrzymywanego przez aparaturę i infrastrukturę w dużej mierze zasilaną paliwami kopalnymi. Budynki, w których dzisiaj mieszkamy i pracujemy, zazwyczaj funkcjonują jak hermetyczne kapsuły, odizolowane od otoczenia i zewnętrznych warunków klimatycznych. Na ten problem zwracała uwagę instalacja Terms and Conditions, prezentowana podczas Biennale Architektury w Wenecji w 2025 roku. Tuż po wejściu do pierwszej sali w Pawilonie Głównym zwiedzający zderzali się ze ścianą ciepła i szumem kilkudziesięciu działających bez przerwy klimatyzatorów, które pompowały do pomieszczenia „ciepło odlotowe” (waste heat), generowane w procesie chłodzenia głównej przestrzeni wystawienniczej. Przemieszczając się w tej nieznośnie rozgrzanej przestrzeni, można było doświadczyć konsekwencji naszego niepohamowanego pragnienia komfortu – w tym przypadku komfortu klimatyzowanego wnętrza. Choć z perspektywy użytkownika systemy chłodzenia zdają się czymś przeźroczystym, to nieustannie emitują ciepło na


zewnątrz budynków. Uświadamiamy to sobie dopiero wtedy, gdy przypadkiem znajdziemy się na ulicy pod wylotem urządzenia i uderzy w nas fala gorącego powietrza – fizyczny ślad procesu chłodzenia. Instalacja Terms and Conditions pozwalała poczuć ten proces na własnej skórze, funkcjonując jednocześnie jako przestrzenna metafora narastających globalnych nierówności termicznych. Kto ma dostęp do komfortu? Jak długo może z niego korzystać i jaką cenę płacą za niego inni? Kto może cieszyć się przyjemnym chłodem w nowoczesnym biurze, a kto musi zmagać z cieplnymi odpadami wypluwanymi w zaułek budynku? Projekt ten można także potraktować jako wezwanie do spojrzenia wstecz i wyciągnięcia wniosków z przykładów architektury termicznie samowystarczalnej, która nie potrzebuje rozbudowanej aparatury ani armii klimatyzatorów, by działać. W tym celu warto skierować uwagę w stronę Globalnego Południa. Ciekawym punktem odniesienia jest tu m.in. projekt kampusu Uniwersytetu w Karaczi w Pakistanie autorstwa Michela Écocharda. W obliczu ograniczonego dostępu do energii elektrycznej i infrastruktury chłodzącej na początku lat 50. XX wieku Écochard zaprojektował kompleks budynków w taki sposób, by mogły funkcjonować – i sprawiać przyjemność użytkownikom – bez

UZdRAWIAJĄCY KROK WSTECZ 180

Transsolar, Bilge Kobas, Daniel A. Barber oraz Sonia Seneviratne, instalacja Terms and Conditions, fot. Marco Zorzanello, dzięki uprzejmości La Biennale di Venezia


Uzdrawiający krok wstecz

potrzeby mechanicznego chłodzenia. Komfort termiczny zapewniało przemyślane zorientowanie budynków i otworów okiennych względem ruchu słońca, kierunku wiatrów i uwarunkowań terenu. Rozwiązania takie jak brise soleil, zacienione promenady, balkony czy przepuszczające powietrze przegrody tworzyły naturalnie wentylowane przestrzenie, które do dziś zapewniają studentom wytchnienie od upału. W podobnym myśleniu zakorzeniona była praktyka egipskiego architekta Hassana Fathiego, który kwestionował przekonanie, że modernizacja musi nieuchronnie wiązać się z wdrażaniem nowoczesnych technologii. Fathi odrzucał eurocentryczny model architektury przyjęty przez władze Egiptu na początku XX wieku. W zamian sięgał po dawne metody projektowania i materiały oraz wnikliwie badał wernakularne praktyki architektoniczne pustynnego regionu Nubii. W projektach budynków mieszkalnych czy większych założeń urbanistycznych stosował rozwiązania takie jak grube ściany z cegły mułowej, zacienione dziedzińce czy odpowiednio rozmieszczone otwory okienne, które zapewniały stabilny mikroklimat we wnętrzach. Przykłady projektów Écocharda i Fathiego pokazują, że komfort termiczny można osiągać poprzez świadome wykorzystanie lokalnych warunków, tradycyjnych materiałów i pasywnych strategii projektowych, bez uzależnienia od zaawansowanych systemów chłodzenia.

181

WULKANY JAK KOPALNIE / FORMAFANTASMA Materiały pochodzenia wulkanicznego posiadają bogatą historię zastosowań w budownictwie i architekturze. Już w starożytności praktykowano technikę opus caementicium, znaną także jako rzymski beton, polegającą na spajaniu wapna i drobnych kamieni zaprawą wykonaną z popiołów lub tufu wulkanicznego. Ze względu na niezwykłą trwałość i odporność materiał ten wykorzystywano m.in. do budowy fundamentów, murów obronnych i sklepień. Z kolei od XIV wieku na włoskiej wyspie Pantelleria rozwijała się tradycja wznoszenia giardini panteschi – okrągłych konstrukcji z kamienia wulkanicznego, budowanych wokół pojedynczych drzew cytrusowych. Miały one chronić uprawy przed silnymi wiatrami oraz wytwarzać korzystny mikroklimat dla rozwoju drzewek w suchych i silnie eksponowanych warunkach atmosferycznych wyspy. Studio projektowe Formafantasma, założone przez duet Andrea Trimarchi i Simone Farresin, od kilkunastu lat bada potencjał lawy wulkanicznej jako materiału projektowego. Szczególnie interesuje ich to, w jaki sposób aktywność wulkaniczna


w rejonach Etny i Stromboli wpływa na przestrzeń i lokalny krajobraz. Rezultaty tych badań przyjmują różne formy – od wykorzystania kamienia bazaltowego do konstrukcji obiektów, przez eksperymenty z lawą przy produkcji szkła, po zastosowanie włókien wulkanicznych w tekstyliach. Projekt ExCinere (dosłownie: „z popiołów”), realizowany we współpracy ze studiem Dzek, kieruje te poszukiwania w stronę praktycznych zastosowań w architekturze. Wspólnie z naukowcami i wulkanologami projektanci opracowali sposób przetwarzania popiołu wulkanicznego w szkliwa ceramiczne, które mogą być stosowane na powierzchniach wewnętrznych i zewnętrznych, do wykańczania posadzek czy jako okładziny elewacyjne. Kolorystyka i faktura uzyskanych tak szkliw nawiązuje do wernakularnych tradycji budowlanych Sycylii. Co istotne, popiół wulkaniczny ma również potencjał z perspektywy ekologicznej – występuje naturalnie, samoczynnie się odnawia i jest powszechnie dostępny. Jak wspominają Trimarchi i Farresin, do pracy nad projektem zainspirowała ich koncepcja natury wcielającej się w rolę górnika, który podczas kolejnych erupcji wulkanicznych wydobywa minerały i cenne surowce bez jakiejkolwiek ludzkiej ingerencji. Kontynuując tą myśl, Etnę postrzegają jako „kopalnię bez górników”, samodzielnie dokonującą własnej eksploatacji i odsłaniającą swoje surowce.

UZdRAWIAJĄCY KROK WSTECZ 182

ExCinere, DZEK x Formafantasma, © Delfino Sisto Legnani oraz Marco Cappelletti, dzięki uprzejmości Dzek


UZdRAWIAJĄCY KROK WSTECZ 183

KONSTRUKCJE ZIEMNE / DELCY MORELOS Dla kolumbijskiej artystki Delcy Morelos ziemia nie jest wyłącznie materiałem budowlanym, lecz staje się żywą substancją i nośnikiem pamięci. Jej praktyka czerpie z andyjskich i amazońskich tradycji rozumienia ziemi jako elementu nierozerwalnie związanego z ludzką egzystencją. Origo, zrealizowana w londyńskim Barbican Centre, to monumentalna instalacja z ziemi, gliny i przypraw. Owalna konstrukcja została ręcznie uformowana przez artystkę z ponad 30 ton materiałów. Proces ten trwał kilka tygodni i polegał na pieczołowitym nakładaniu kolejnych warstw budulca zmieszanego ze słomą i nasionami. Ślad tej mozolnej, fizycznej pracy pozostał widoczny w fakturze dzieła – szorstkich, nieregularnych i pofałdowanych ścianach, które zdradzały trajektorię ruchów artystki. W bryle budowli Morelos umieściła szereg otworów i portali wejściowych inspirowanych architekturą starożytnych miejsc pochówku. Przekraczając próg, zwiedzający wkraczali w labirynt tuneli, wijących się w kierunku wewnętrznego dziedzińca. Otwory wejściowe kadrowały widoki na majaczącą w oddali panoramę miasta, które z tej perspektywy zdawało się czymś odległym i nierzeczywistym. Do mieszanki, z której powstała konstrukcja, Morelos dodała także cynamon i goździki. Dzięki naturalnym właściwościom przeciwgrzybiczym chroniły

Delcy Morelos, Origo, widok instalacji, Barbican Sculpture Court, 15.05–31.07.2026, © Thomas Adank / Barbican Art Gallery


Uzdrawiający krok wstecz

ziemię przed gniciem i erozją, a jednocześnie wypełniały wnętrze intensywnym, aromatycznym zapachem, sprawiając, że zmysł węchu stawał się kolejnym narzędziem doświadczania. Origo przywołuje skojarzenia z plemienną lub sakralną architekturą, miejscem kultu czy rytuału. Nie jest jednak odwzorowaniem konkretnej budowli ani techniki konstrukcyjnej. Morelos bardziej zależało na stworzeniu przestrzeni doświadczenia sensorycznego, by przypominać o naruszonej w dzisiejszej miejskiej kulturze budowania relacji między człowiekiem a ziemią. Przemierzając wąskie tunele, można było wyraźniej poczuć własny oddech, skupić uwagę na fizycznej obecności ciała oraz poczuć na skórze bliskość zimnych glinianych ścian. Instalacja pozwalała zauważyć, jak nasze ciało reaguje na formę zbudowaną z naturalnych materiałów, często nieobecnych w codziennym doświadczaniu przestrzeni. Wprowadzając właściwości ziemi – zapach, wilgoć, porowatość, podatność na zmiany – do środka brutalistycznego kompleksu Barbican Centre, Morelos subtelnie przeformułowała nasze rozumienie przestrzeni miejskiej i zwróciła uwagę na to, że często nie przykładamy uwagi do specyfiki, tekstury, pochodzenia czy historii materiałów, którymi otaczamy się na co dzień. Jej pracę można zatem potraktować jako próbę wypracowania nowej relacji z materiałami, która na drodze sensorycznej immersji pozwalała pełniej odczuwać nasze otoczenie i środowisko urbanistyczne.

Phil Ross już w latach 90. XX wieku zaczął rozwijać swoje zainteresowanie mykologią†. Najpierw jako kucharz w restauracji nauczył się rozpoznawać i zbierać dziko rosnące gatunki grzybów. Później, gdy zaczął opiekować się pacjentami w hospicjum, zetknął się z grzybami reishi o leczniczych i wzmacniających odporność właściwościach. Te zróżnicowane doświadczenia skierowały jego uwagę ku możliwościom wykorzystania grzybów w projektowaniu i budownictwie. Ross rozpoczął badania nad eksperymentalnymi zastosowaniami grzybów jako odnawialnego i zrównoważonego materiału konstrukcyjnego, rozwijając swoją koncepcję mykotektury, czyli architektury tworzonej przez rozwój grzybni. Zaczął „hodować” cegły, współpracując z lakownicą żółtawą – grzybem od stuleci cenionym w Azji ze względu na przypisywane mu właściwości zdrowotne. W ramach tego procesu worki z trocinami Ross przez kilka godzin poddawał działaniu pary wodnej, a następnie zaszczepiał tkanką lakownicy. Grzybnia stopniowo odżywiała się drewnem, trawiąc je i przekształcając w zwartą † — Dział biologii zajmujący się badaniem grzybów.

184

GRZYB BUDOWNICZY / PHIL ROSS


UZdRAWIAJĄCY KROK WSTECZ 185

Phil Ross, Mycotecture

strukturę. Powstające tak cegły charakteryzowały się wysoką wytrzymałością – były nawet twardsze niż beton, dzięki czemu można było ich używać jako materiału do wyrobu mebli, wykańczania powierzchni czy wręcz konstrukcji budynków. W 2009 roku Ross zaprezentował instalację Tea House, w której ułożył z wykonanych w ten sposób bloków łuk mający stanowić zalążek czy prototyp większej budowli. Nazwa pracy nie była przypadkowa: ze ścianek wyrastały owocniki reishi, które można było zbierać i wykorzystywać do przygotowania herbaty bezpośrednio w galerii. Aby rozpowszechnić tę awangardową metodę, Ross założył Open Fung, organizację non-profit dążącą do popularyzacji grzybów jako zrównoważonego materiału. W tym celu organizacja rozwija narzędzia, wiedzę, bazy danych i sieci współpracy, demonstrując szerokie zastosowania tej rodzącej się technologii przyszłości. Grzyby są bowiem zasobem odnawialnym, zdolnym do przekształcania odpadów rolniczych i organicznych w użyteczne produkty – od odzieży i opakowań, przez elementy wyposażenia samochodów, aż po materiały budowlane. Ich hodowla wymaga znacznie mniej energii i wody niż tradycyjne procesy produkcyjne, a jednocześnie generuje mniej gazów cieplarnianych. Open Fung traktuje „budowanie z grzybów” nie tylko jako


SUROWCE EPOKI ANTROPOCENU / AGNIESZKA KURANT I KELLY JAZVAC Z czego będzie zbudowana nasza planeta w przyszłości? Czy nadal będziemy budować ze znanych nam dzisiaj materiałów, czy może doświadczymy narodzin zupełnie nowych formacji i organizmów? W twórczości Agnieszki Kurant niezwykle istotne miejsce zajmuje pojęcie spekulacji. Wychodząc od analizy współczesnych zjawisk społecznych, ekonomicznych i kulturowych, artystka rozwija możliwe scenariusze ich przyszłego rozwoju, płynnie zacierając granice między faktem a fikcją, rzeczywistością a hipotezą. Jej prace często przyjmują formę obiektów, które można odczytywać jako materialne artefakty nieistniejących jeszcze, lub dopiero rozpoczynających się, epok. W serii Postfordyt z 2020 roku Kurant tworzy rodzaj parageologicznej spekulacji. Fordyt, znany również jako agat z Detroit, to niedawno odkryta „skała” pochodzenia industrialnego, powstała w wyniku nawarstwiania się zużytego lakieru w fabrykach samochodów. Pokłady farby, gromadzące się na liniach produkcyjnych i prowadnicach od początku XX wieku, z czasem utwardziły się na tyle, by można było je ciąć i polerować. Ich charakterystyczne, tęczowe ubarwienie – kolejne warstwy odpowiadają kolorom lakierów, które w poszczególnych dekadach cieszyły się największą popularnością – sprawiło, że fordyt szybko stał się internetową sensacją. Kurant łączy te quasigeologiczne formacje z żywicą epoksydową, żelazem i sproszkowanymi kamieniami, tworząc serię rzeźb funkcjonujących niczym skamieliny dwudziestowiecznego kapitalizmu. Odciska się w nich zbiorowy ślad po epoce standaryzowanej produkcji masowej, zhierarchizowanej pracy fizycznej i niepohamowanego zanieczyszczania środowiska. W tym ujęciu fordyt staje się więc nie tylko toksycznym odpadem przemysłowym, ale także materialnym archiwum konkretnego okresu historycznego i potencjalnym obiektem badań dla archeologów przyszłości. Te motywy kilka lat wcześniej pojawiły się w pracach Kelly Jazvac. W 2013 roku kanadyjska artystka prowadziła na Hawajach badania wspólnie z geolożką Patricią Corcoran i oceanografem Charlesem Moore’em. Zespół zidentyfikował tam nowe zjawisko geologiczne: materiał, który samoistnie powstał na drodze połączenia stopionych tworzyw sztucznych z piaskiem, kamieniami i innymi przedmiotami znajdującymi się na plaży.

Uzdrawiający krok wstecz

eksperymentalną praktykę artystyczną, lecz także jako krok w stronę przeformułowania naszego rozumienia tego, jak eksploatujemy środowisko naturalne i za pomocą jakich narzędzi kształtujemy nasze otoczenie.


UZdRAWIAJĄCY KROK WSTECZ Agnieszka Kurant, Postfordyt, 2020, dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki w Łodzi

Substancja została przez badaczy nazwana plastiglomeratem, a Jazvac zaczęła traktować znalezione „plastikokamienie” jako rzeźbiarskie ready-mades. Prace Kurant i Jazvac pokazują, że działalność człowieka prowadzi dziś do powstawania zupełnie nowych, wcześniej nieznanych materiałów. Często są one swoistymi alchemicznymi mieszaninami sztucznego z naturalnym, toksycznego z organicznym, przemysłowego z geologicznym. Przykłady fordytu i plastiglomeratu możemy potraktować jako impuls do przemyślenia naszej relacji z materiałami. Zamiast nieustannie produkować nowe tworzywa, być może powinniśmy zacząć szukać zastosowań dla materiałów już istniejących – także tych, które powstają jako odpady procesów produkcyjnych – oraz zastanowić się, jak ponownie włączyć w obieg nasze przemysłowe resztki i jakie nowe znaczenia im nadać. MICHAŁ PODZIEWSKI Absolwent Wydziału Badań Artystycznych i Studiów Kuratorskich na ASP w Warszawie, członek grupy badawczej Rurammmi, pasjonat infrastruktury energetycznej. W redakcji NN6T opiekuje się działem zagranicznym.


188

chromry


Bolesław Chromry rysownik, ilustrator, autor powieści graficznych. Czasem nazywają go poetą, czasem pajacem. Za to w dowodzie ma napisane Damian Siemień

189 chromry


cegły, które (zwykle) nie potrafią myśleć

190

Kekube jedna, pięć lub sześć osób. Rysujemy komiksy o uroczych stworkach, którymi bez wątpienia są także cegły. Można się tu spodziewać komiksowych przygód uroczych


cegły, które (zwykle) nie potrafią myśleć

191

cegiełek, próbujących po prostu żyć swoim prostopadłościennym życiem! instagram.com/kosmiczna_ekspedycja_kube


Człowiek miewa się dobrze, gdy Wydarzenie to kawał łobuza, rzeczy idą zgodnie z planem. który strąca porcelanowe słoMierzi go jednak sytuacja, gdy niki z szafki. Nie chodzi tu zgodnie z planem idzie zupełwcale o cud czy pozaziemską nie wszystko – nic nie pozostaje interwencję. To interwencja niezaplanowane. Oczekujemy w pełni ziemska, a może nawet drobnego nieoczekiwanego. Czy podziemna, bo wraz z nią wymożemy przygotować się na łaniają się spod gruntu rzeczy, nieprzygotowanie? których nie mogłyśmy wcześniej zobaczyć. Czekały na swój Prawdziwe Wydarzenie to weczas – i teraz nadszedł. A może dle francuskiego filozofa Alato tylko przypadek. Mniejsza ina Badiou radykalne zerwanie o to. sekwencji zdarzeń, nieprzewiWażne, że dotaczamy się do nadziane cięcie wywołane przez rzeczy, których nie podejrzeszego problemu. waliśmy o taką fantazję. Może nawet nie podejrzewaliśmy Czy myślimy o awarii tramwaju, ich o istnienie? Jeśli mówimy gdy do niego wsiadamy? Nie. o czymś: „Kto mógłby to soMyślimy o podróży. A podróż bie wyobrazić?”, „Kto mógłby to pełne odczarowanie, proste to pomyśleć?”, to być może mó- przesunięcie jednostki z miejsca wimy o takim właśnie prawna miejsce. W tej sytuacji awadziwym Wydarzeniu. Takie ria to rozczarowanie, owszem,

czego nie wiemy

Powiada się czasem, że żyjemy w czasach odczarowanych. Fraza ta znaczy wiele, zaiste nawet zbyt wiele, by zmieścić to wszystko w jednym drobnym eseju. Skupmy się zatem na jednym aspekcie tego ogólnego odczarowania i rozczarowania światem: na kwestii przewidywalności i nieprzewidywalności – zachęca piotr puldzian płucienniczak.

192

Jak oczekiwać nieoczekiwanego


czego nie wiemy

193

Piotr Puldzian Płucienniczak Chwila dla ciebie (awaria), akryl na płótnie, 70 × 50, 2026, fot. Jerzy Wypych. Kiedy śni się zepsuty samochód, prawdziwa przygoda jest blisko.


czego nie wiemy

meandry sieci komunikacyjnej w tej części Warszawy. Wraz z niesprawnym alternatorem Doświadczenie usterki uświaujawniły się sprawne instytucje damia nam istnienie maszyn, (nie wliczam do nich ubezpiektóre trą, kręcą się, przycierają, czenia assistance, które – jak się rażą prądem. Skryte zwykle za okazało – nie obejmowało sakawałkiem blachy, nagle zostają mochodów z tego rocznika). Na odsłonięte przez maszynistę, pewno ktoś wiedział to wczektóry doszukuje się przyczyny śniej ode mnie, ale ja dowiezatrzymania, chrząka, pociera działem się właśnie wtedy. brodę. Pasażerowie patrzą zaś po sobie i w telefony, przekłaInnym razem po wyjeździe dają ręce na poręczach, wykoz Muzeum Techniki poznałem nują drobne wychylenia albo części składowe rowerowego niewielkie kroki zdradzające wolnobiegu, gdy ten rozleciał niepokój i zniecierpliwienie. się udręczony podróżą. WypaOtwiera się pole dla kalkuladek przyczynił się do umoccji: czy tramwaj pojedzie, a jenienia romantycznych więzi, śli tak, to kiedy? Czy nie lepiej zapytałem bowiem nową wówprzejść na przystanek autobuczas partnerkę, czy uratuje mnie z motelu pod Ostrowcem sowy, albo w ogóle zamówić taksówkę? Czy da się to zroŚwiętokrzyskim, a ta zgodziła bić w tym miejscu? Czy utknęsię i wsiadła w samochód. Tego liśmy na dobre? Co powiedzą nie mógł wiedzieć nikt wczew pracy i czy już należy powia- śniej, ale teraz już to wiemy. damiać o spóźnieniu, czy jeszcze uda się wszystko odkręcić? Badiou powiedziałby, że trzeba być wiernym WydarzeCo z tego dla nas wynika? niu i temu, co się z nim przyBadiou pisze, że trzeba być patoczyło. Wówczas akurat wiernym Wydarzeniu, temu, co przyszła dziewczyna, ale częprzed nami odsłoniło. Co odsto jedynym, co przyjdzie, bęsłonił tramwaj? Oto pytanie. dzie własna refleksja. Jaki nowy pomysł ruszył w świat w moAwaria odsłoniła przede mną mencie zatrzymania pojazdu? fakt istnienia alternatora we Dokąd może nas taki pomysł wnętrzu samochodu, kiedy zawieźć? Czy okazało się, że diabelskie młyny przedsiębiortenże samochód wyłączył się czości mielą nawet bez naszej nagle na drodze wojewódzobecności, a lekkie spóźnienie kiej nr 801 w okolicach Gocławia i tylko szczęśliwym trafem nie przynosi żadnych konseudało mi się dotoczyć do stacji kwencji? Od tego może zacząć się owocna w przygody pobenzynowej. Oto niespodziewana okazja, by poznać tajdróż ku małej dywersji w miejniki zamawiania lawety oraz scu pracy. Czy w takim razie

194

ale i zaczarowanie odczarowanego czasu.


Prawdziwa awaria czyni rzeczy nowymi. Tyle że nowość wydarza się tylko raz. Dlatego pierwszy tramwaj stojący w korku oglądamy jak pierwszy wóz taboru cyrkowego, który przekracza rogatki miasta, wypełniony nie lada rozrywkami i dziwami ze wszystkich stron świata. Jednak tramwaj drugi, trzeci i kolejne nie budzą takiego zaciekawienia, przeciwnie, budzą niechęć i obawę – niezawinioną, lecz wciąż – że i nasze życia staną któregoś dnia w korku, bowiem awarie transportu publicznego nie są niespodziewane i niezmiennie zaskakujące, ale są czymś rutynowym, na co trzeba być gotowym jak na bolesny dyskomfort po potknięciu się o kamień. Powtórzenie potrafi zabić każde dobre Wydarzenie.

195

Być może cały postęp ducha ludzkiego przez dzieje to seria bolesnych awarii. Poczynając od bolesnego zetknięcia ze znakiem, którego znaczenia nie da się odczytać, a który okazał się po prostu oznaczeniem głoski „a” i stanowił wprowadzenie w serię podobnych sobie znaków, z których można

składać rozmaite ciągi o niemożliwych do przewidzenia sensach, które to sensy doprowadziły nas oboje – ciebie i mnie – do publikacji w „Notesie na 6 Tygodni”. Chodzi więc o to, by problem potraktować jako rozwiązanie. Ale czego? Problemem jest nie awaria, lecz znalezienie pytania, na które awaria odpowiada. Pozostaje być otwartym na pytanie. Co to znaczy? Jak zatem przygotować się na to, na co nie da się przygotować? Na przeciętną awarię można mieć w domu zestaw narzędzi i numer kontaktowy do majstra. Jak przygotować się na prawdziwą, nieprzewidzianą awarię? Nie wiemy – i o to właśnie chodzi.

Piotr Puldzian Płucienniczak krajoznawca, wydawca, wykładowca. Pracuje na ASP w Warszawie, mieszka w Łodzi. Posiada samochód psujący się w różnych miejscach – jak dotąd niegroźnie.

czego nie wiemy

awaria jest w ogóle problemem? Prawdziwa awaria to początek przygody: niesprawny wehikuł zatrzymuje się przy sięgających nieba mallornach i jedynie głupiec nie zajrzy pod ich korony, nie poszuka przy pniu śladów pozostawionych przez zaczarowane istoty.


Słowo umunyu pochodzi z języka kinyarwanda i oznacza sól, którą w wielu regionach Afryki Środkowej i Wschodniej, zanim pojawiła się sól kamienna, pozyskiwano z popiołu różnych gatunków roślin – pisze bal architektek.

Na początek wyjaśniamy znaczenie tytułu i podtytułu kenijskiej edycji. The Great Repair można przetłumaczyć jako „wielką naprawę”. Podtytuł umunyu pochodzi z języka kinyarwanda i oznacza sól, a tutaj

odsyła do praktyki odzyskiwania soli roślinnej z popiołu po spaleniu roślin. Czyli po wielokrotnym obiegu materii, z czegoś pozornie całkowicie bezużytecznego, otrzymujemy wartościowy produkt. Przywołanie w tytule jednej tradycyjnej praktyki wpisuje ją w szerszy kontekst. Tworzy zasadę, wskazuje na sposób myślenia o materii. Odwołuje się do rdzennej wiedzy o jej obiegu. Mówi o potencjale resztek i sztuce radzenia sobie przy ograniczonych zasobach. Poniżej opisujemy kilka projektów z różnych krajów Afryki pokazanych w Nairobi, które odwołują się do praktyk naprawiania w różnych skalach i ujęciach – od obowiązków domowych po plany urbanistyczne. I które na różne sposoby udowadniają, że materiał przyszłości to ten już istniejący.

196

BAL melduje się z Nairobi, gdzie do 25 października trwa wystawa The Great Repair: umunyu. To kenijska odsłona międzynarodowego projektu realizowanego od 2022 roku przez niemiecki magazyn architektoniczny „ARCH+” we współpracy z Akademie der Künste w Berlinie, ETH Zürich i University of Luxembourg. Dotychczasowe edycje miały miejsce w Berlinie, Paryżu i Malmö. Dwie pierwsze były przeglądem działań artystycznych, architektonicznych i aktywistycznych z całego świata. W Nairobi, podobnie jak w Malmö, bardziej skupiono się na lokalnym kontekście.

BAL ARCHITEKTEK

Wielkie naprawianie


Bal architektek

Akatandaalo, czyli architektura aktywnego czekania Artystka: Sheila Nakitende

z kory do uzupełniania otworów, rafia i igły do zszywania i zaplatania. Jest tu dużo elementów charakterystycznych dla twórczości ugandyjskiej artystki, która zajmuje się kwestiami pracy opiekuńczej wykonywanej przez kobiety oraz lokalnej rdzennej wiedzy i umiejętności – i pracuje przy tym z lokalnymi materiałami. najciekawszy przykład to lubugo, czyli tkanina z wewnętrznej kory figowca natalijskiego, którą nakitende rozdrabnia, przetwarza w papier, zszywa, wypala i formuje w rzeźbiarskie obiekty. Bladda blueprints, czyli trytytka w AutoCAD Artysta: Sam Hopkins

197

Akatandaalo to suszarka do naczyń kuchennych, gabarytami przypominająca europejską suszarkę do prania. tradycyjnie w Ugandzie budowano ją z pędów drzewa mutuba (figowca natalijskiego), trzcin i włókien bananowca. konstrukcja była delikatna i wymagała ciągłej konserwacji. autorka instalacji, artystka wizualna z Ugandy Sheila nakitende, twierdzi, że utrzymanie jej w dobrej kondycji świadczyło dobrze o rodzinie. określa ją jako symbol odpowiedzialności za gospodarstwo domowe i architekturę czekania. na okoliczność wystawy nakitende przekształciła akatandaalo w przybornik do naprawiania. zamiast naczyń leżą na niej gotowe do użycia materiały i narzędzia: papier

kolejne nowe słowo to bladda. w kenii mówi się tak na paski gumy ze starych rowerowych dętek, które powszechnie wykorzystuje się do wiązania, owijania, zaciskania i mocowania różnych rzeczy. guma po zużyciu w rowerze dostaje drugie, trzecie i czwarte życie. Jest elastyczna, mocna, dostępna i może służyć jako pasek montażowy, opaska, zawias albo


adobe wymagają regularnych napraw, bo deszcz stopniowo niszczy zewnętrzną warstwę ziemnej architektury. fakt, że budynek meczetu jest nietrwały, tworzy okazję do spotkania społeczności i wspólnej Djenné mosque, czyli pracy. wytwarza rytuał i przearchitektura, która nas potrzebuje suwa akcenty w relacji pomięArtysta: Bas Princen dzy dostojną architekturą a jej użytkownikami i użytkowniczfotografie Basa princena prokami. praktyki naprawy są wawadzą do mali, do wielkiego runkiem istnienia meczetu, meczetu w Dżenne. to obeca jednocześnie utrzymują relanie największy na świecie bucje między budynkiem, lokaldynek wolnostojący zbudowany nym materiałem a wspólnotą. z cegły adobe (czyli cegły suszonej na słońcu); został wznie- Usipoziba ufa utajenga kuta siony w latach 1180–1330 i jest czyli codzienne doglądanie wpisany na listę światowego Zespół artystów: Shabu Mwangi dziedzictwa UneSco. każdej i Ngugi Waweru, Wajukuu Art wiosny, czyli przed porą deszCollective czową, mieszkańcy spotykają się tu, aby wspólnie nakładać Usipoziba ufa utajenga kuta, nową warstwę mieszaniny gliny, czyli: „Jeśli nie uszczelnisz piasku i łusek ryżowych na fapęknięcia, będziesz budować sadę meczetu. ściany z cegły mury”. to lokalne przysłowie

Bal architektek

198

prowizoryczna lina. (taka trytytka, tylko mocniejsza i bardziej eko, bo z drugiego obiegu). Sam hopkins pokazuje ujęcia rąk montujących gumy – i tę warsztatową scenę prezentuje w cyjanotypii. niebieski kolor ma się kojarzyć z tradycyjnym sposobem przedstawiania planów technicznych i architektonicznych, czyli sztuki zarezerwowanej dla ekspertów szkolonych w dziedzinie, w której nie ma miejsca na prowizorkę. artysta stara się pokazać, że rozległy świat warsztatów i nieformalnych usług naprawczych w kenii jest oparty na konkretnej i praktycznej wiedzy technologicznej – precyzyjnej, ucieleśnionej i wypracowanej przez lata doświadczeń i kontaktu z materiałem, choć niemożliwej do narysowania w pliku caD.


Bal architektek

społeczna odpowiedzialność wymagająca codziennego doglądania, uważności i wyczulenia na wczesne symptomy działań i procesów prowadzących do podziałów społecznych (tak, wajukuu śledzą sytuację polityczną w europie środkowo-wschodniej). Ng’ombe soft life, czyli krowa wraca do miasta Zespół architektoniczno-artystyczny: Cave_bureau

199

cave_bureau jest obecnie najbardziej rozpoznawalną pracownią architektoniczną w kenii. artystyczne reprezentacje ich myślenia o architekodnosimy i do materiału, i do turze i przestrzeni (obejmujące relacji społecznych. instalagłównie odtwarzanie geomecja przestrzenna (w dużej mierze spawana, będąca artystyczną trii kenijskich jaskiń) były wielokrotnie prezentowane na interpretacją niepełnej ściany) wykorzystuje odzyskane mate- najważniejszych wystawach architektonicznych w europie. riały – nieidealne, stare, rdzewiejące. to m.in. blacha i zużyte noże – waweru wystawiał już wykonane z nich rzeźby podczas poprzedniej edycji documenta w kassel; są lokalnie dostępne na nieformalnym osiedlu mukuru lunga lunga w nairobi. tam grupa wajukuu mieszka, tworzy i dba o lokalną społeczność. pęknięcie z przysłowia odnosi się bezpośrednio do relacji społecznych i społeczeństwa i oznacza tu rosnące nierówności, wykluczenie i zaniedbanie wspólnych spraw. naprawa musi przyjść odpowiednio wcześnie, zanim drobna szczelina stanie się granicą nie do przejścia. artyści podkreślają, że naprawa to


BAL ARCHITEKTEK

200

Bal Architektek inicjatywa wspierająca kobiety w architekturze, zarówno projektantki, jak i jej użytkowniczki. Do tej pory mogłyście nas śledzić online na @bal_architektek, ale wkroczyłyśmy na papier! Balowiczki: Dominika Janicka, Barbara Nawrocka, Dominika Wilczyńska. PS Niech żyje Bal!

W 2025 roku współkuratoroograniczyły możliwość korzywali Pawilon Brytyjski na Bien- stania z tych tras oraz zasobów. nale Architektury w Wenecji. Korytarz dla krów (ng’ombe to A w 2024 roku udzielili Baw języku suahili „krowa” lub lowi wywiadu – opowiadali „bydło”) jest pomysłem na odwtedy, że kiedy po raz pierwtworzenie części tych relacji. szy zaprezentowali swój poZróżnicowana topograficznie mysł dekolonizacyjnych zmian infrastruktura – zielony koryurbanistycznych w Nairobi, nikt tarz – miałaby równolegle dzianie potraktował ich poważnie. łać jak system retencji wody. I było to pewnie określenie dość Projekt łączy więc adaptację eufemistyczne. W ramach wymiasta do zmian klimatu, bustawy The Great Repair wracają dowę odporności oraz przydo tego projektu. wrócenie krajobrazu wodnego i zieleni we fragmencie zabetoUrbanistyczną spekulację ilunowanego miasta z próbą repastrują film, instalacja z dzwon- racji historycznego wypierania ków dla bydła i sznurków Masajów z ziem, tras przemieszz sizalu, wizualizacje, makiety czania się i dostępu do wody. i jeden znak drogowy. To propozycja infrastruktury umożAutorki biorą udział w projekliwiającej przemieszczanie cie Horizon Europe dofinansosię i wypas bydła Masajów we wanym przez Unię Europejską współczesnym Nairobi. W okre- zgodnie z umową o dofinansie przedkolonialnym tereny sowanie nr 101086391. Wyrate należały do szerszego krażone w tekście poglądy i opinie jobrazu użytkowanego przez należą wyłącznie do autospołeczności Masajów: służyły rek i niekoniecznie odzwiersezonowym wędrówkom ze sta- ciedlają stanowisko UE ani dami, wypasowi bydła i, co naj- Europejskiego Urzędu Wykoważniejsze, zapewniały dostęp nawczego ds. Badań, a grantodawca nie ponosi za nie do wody. Kolonialne przejęcia ziemi, a później moderniodpowiedzialności. zacja i urbanizacja stopniowo


Może nie wszystkie. Najprawdopodobniej też nie tylko te o miłości. Nie zmienia to jednak faktu, że większość piosenek, które znamy, tak czy inaczej dotyczy tematu miłości i/lub seksu – zauważa i drąży temat sasza pohorelov. Jeśli włączymy Eskę albo puścimy swoją playlistę na losowym odtwarzaniu, bardzo szybko uda nam się rozpisać problematykę większości utworów: ja kogoś kocham; ktoś kocha mnie; ja kogoś nie kocham; mnie nie kochają; pociąga mnie cudze (twoje) ciało; moje ciało jest atrakcyjne i zbiorowe „ty” go pragnie itd. Jakość i trafność tych tekstów niewątpliwie się różni, ale posługując się zasadami kombinatoryki algebraicznej, nietrudno obliczyć łączną liczbę „miłosnych” motywów w muzyce. Fenomen ten jest raczej oczywisty, wielowiekowy i niby nie wymaga wytłumaczenia. Nie zdziwię nikogo, mówiąc o tym: głodny mówi o jedzeniu, komu brakuje pieniędzy, ten mówi o pieniądzach, a komu brakuje seksu – ewidentnie śpiewa o nim i trafia na listy najczęściej

201

W SASZETCE

Piosenki o miłości są takie banalne

streamowanych utworów. Jednak jako osoba będąca najbliżej parasola aromantyczności i aseksualności nie mogę nie zadać prowokacyjnego pytania: czy naprawdę nie mamy innych tematów? Aby się dowiedzieć, czy rzeczywiście słuchamy głównie utworów o relacjach seksualno -romantycznych, postanowiłem sprawdzić, co zdradzają liczby. Dla jakiego procentu najpopularniejszych wśród polskich słuchaczy utworów sprawdza się moja hipoteza o miłościocentryczności? W moim minieksperymencie kierowałem się kilkoma arbitralnymi (a więc, zawzięci miłośnicy miłości, zapraszam do obalenia moich wyników) definicjami, aby skategoryzować utwory – bo przyznaję, że nie zawsze były to aż takie zero-jedynkowe decyzje,


Przeanalizowawszy pięćdziesiątkę najczęściej słuchanych utworów w Polsce (zgodnie z danymi najczęściej używanego portalu streamingowego w kraju), odkryłem, że 46 na 50 zawiera wątki romantyczne lub seksualne – czyli 92% całości. Jakie były pozostałe 4? Najchętniej słuchanym aroace-coded utworem zostało dzieło kolektywu Ekipa i gości: Wersow, Modelek, Qry’ego, Mortala, Vłodarskiego i Świeżego – Santa Cruz. Treści Ekipy

Słuchając pozostałych 46 utworów, miałem wrażenie, że jestem na spotkaniu z kimś, kto dopiero co wszedł w związek i nie ma do powiedzenia nic poza tym, że już wybrałx imiona dla przyszłych dzieci. Liczba i monotematyczność piosenek mogłyby świadczyć, że miłość i seks to dwie najważniejsze kwestie w życiu większości osób. Nie neguję, że

W SASZETCE

i reszty jest kierowana m.in. do dzieci, więc niepojawienie się w tym utworze tematyki 18+ mogło być rzeczą wizerunkową i PR-ową. Nie znaczy to, że utwór o wakacyjnej tematyce nie zawarł (z jakiegoś powodu) wzmianki o 420 – ale to temat na inną rozmowę. Do podobnej, dziecięcej kategorii można zaliczyć utwór Golden fikcyjnego zespołu k-popowego Huntrix z nagrodzonej Oscarami kreskówki K-popowe łowczynie demonów. Na liście – całkiem spodziewanie – znalazł się również król polskiego normcore’u, czyli Dawid Podsiadło. W utworze Pięknie płyniesz korzysta z niekończących się metafor o byciu na dnie i wypłynięciu z niego; jeśli to są eufemizmy, to bardzo zawoalowane, dlatego dodałem go do „niewinnej” kategorii. Ostatnim utworem okazał się taki mały ja, wydany przez rapera Kuqe 2115, w którym śpiewa, że chciałby zobaczyć cały świat, „nim nie stopnieją lodowce i spłonie ostatni las”. Cóż, nie wiem, czy zdążysz, ale kudos for trying, I guess.

202

choć zdarzały się i takie teksty, w których pierwsza linijka zdradzała, że przy obu kategoriach mogę postawić gruby plusik. Według mnie piosenka o miłości powinna mieć zatem tekst, który opowiada lub wspomina o relacji dwóch lub więcej osób mającej oznaki związku formalnego lub nieformalnego o charakterze romantycznym; do tej kategorii nie wliczały się miłość rodzinna ani otwarcie koleżeńska (na przynależność do tych podkategorii wskazywały m.in. wołacze „bracie”, „ziomo”, „stary” i podobne). Do kategorii seksualizowanych zaliczyłem utwory bezpośrednio nawiązujące do czynności seksualnych oraz wspominające o częściach ciała w jednoznaczny sposób, a także wykorzystujące metafory o łamaniu łóżka, spędzeniu najlepszej nocy razem, świrowaniu po ciemku itp. Być może chodziło o wspólne nocowanki, ale pozwoliłem sobie dopowiedzieć, co te wersy miały przekazywać.


w SaSzetce

interkontekstualność, poliamoryczność i inne -ości. nie ma jednak żadnych głosów miłość detronizujących. zastanawiam się, na ile tworzenie sztuki o romantyczności i cielesności jest szczerym pragnieniem człowieka, a na ile formułką, którą miłość i budowanie różnego ro- łatwo operować – podobnie jak monomit jest bazą lwiej czędzaju partnerstw na jej podści zachodnich dzieł narracyjstawie są uważane za silnik polityczny z każdej strony spek- nych. coraz mniej osób zawiera związki formalne, coraz częsttrum i po obu stronach podsze są też rozmowy o kryzykowy. Dla konserwatystów sie randkowania jako takiego, liczą się małżeństwo i poa wielu ludzi czuje się uwięziotomstwo, podczas gdy osoby nych w swojej (autopostrzegalewicowe poszerzają i ponej) samotności związkowej, głębiają wielowymiarowość,

203

może to być prawdą. Jednak kiedy ponad 90% popularnych utworów skupia się na tych zagadnieniach, przybiera to poniekąd postać niezdrowej obsesji i braku nawet chwilowego rozważenia alternatywy.


W SASZETCE

204

która może jedynie rosnąć pod To wszystko są tematy, które presją natrętnego trąbienia codziennie przewijają się w rozw słuchawkach o byciu z kimś – mowach, ale nie mają proporniezależnie od tego, czy w pocjonalnego odzwierciedlenia zytywnym kontekście, czy nie. w muzyce. Co jeśli przez ogólAlbo zatem obserwujemy szczę- nie przyjęte konwencje artyście, albo jesteśmy obserwowani styczne rzadko kiedy próbujemy w jego braku. Miłość jest tak eksplorować inne, mniej przywszechobecna w rozmowach, że ziemne tematy niż miłość? nawet wspominanie o jej podWielokrotnie znajdowałem się stawowych i mało reformowal- w sytuacjach, w których upranych cechach podniesie brwi wiałem godną podziwu ekwizarówno konfederatom, jak librystykę umysłową, próbując i śródmiejskim poliromantycz- dobrać utwór pasujący do tego, nym aktywistom. Jeśli próbuco się wydarzyło w moim żyjemy reformować i zmieniać coś ciu. W poszukiwaniu najczęściej na przestrzeni całego naszego smutnych utworów – aby oczyistnienia, a idzie nam tak kiep- wiście zrobić sobie jeszcze gosko, dlaczego prawie nikt nie rzej – adaptowałem piosenki próbuje się poddać i znaleźć uj- o rozstaniu do mojej ówczesnej ścia dla emocji gdzie indziej niż rzeczywistości, w której do żadw miłości? Przynajmniej jeśli nych pożegnań nie dochodziło. chodzi o muzykę. Parafrazując Problemy były różne – za mało klasyka: łatwiej wyobrazić sobie pieniędzy, głupi błąd popełkoniec świata niż koniec seksu niony w pracy, zmęczenie sprząi romantyczności. taniem lub brak ulubionych płatków śniadaniowych w sklePisząc poprzednie zdanie, pod- pie. Wyłapywałem ogólnikowe świadomie poczułem się złolinijki, aby chociaż przez chwilę dziejem z bajki Disneya. Aż przeżyć smutek razem z osobą musiałem zacząć nowy akapit, śpiewającą. Dostosowanie nieby nie zostawać z nim sam na pasujących wprost tematów do sam. Zabrać wszystkim miłość własnych doświadczeń jest nota i kazać śpiewać o rozliczeniach bene bardzo kłirowe, więc szło PIT-ów i sprzątaniu mieszkami całkiem nieźle. Jeśli spojnia? Co to ma być za pomysł! rzeć na listę tzw. queer icons, to Ale co by się stało, gdybyśmy znajdą się na niej, poza osobami zaczęli pisać wiersze o innych należącymi do społeczności rzeczach? O czym byśmy pisali? LGBTQ+ lub ją propsującymi, O abstrakcyjnych uczuciach, również postacie na kształt pokolorach, zwierzętach? Brutwora z filmu Babadook, Miss dzie, smrodzie, gównie? NiePiggy, robota M3GAN i inne, działającym systemie zdrowia na pierwszy rzut oka niemające albo o tym, że nasza znajoma z kłirowością nic wspólnego. z podstawówki wrzuciła krinJednak muzyka dała radę nadżowe zdjęcie na Instagrama? dążyć za rosnącą widocznością


Sasza Pohorelov twórca internetowy, autor treści wszelakich o różnym stopniu powagi. Pełnił funkcję redaktora zarządzającego magazynu „DUMA”. Obecnie prowadzi konto memowe @pysznestopy.pl

W SASZETCE

205

miłości nieheteronormatywnej przyjaciółce, że planuję wspoi znajdowanie własnego odbicia mnieć o byciu aroace w tekw mediach stało się łatwiejsze. ście o miłości, zadała komicznie Tymczasem utwory o nieroman- czułe warszawskie pytanie: a jak tycznych aspektach naszej cosię z tym czujesz? Dobre pydzienności są nadal co najmniej tanie. Zażartowałem: „najwynieliczne, chociaż dotyczą każ- żej jeśli coś się u mnie zmieni, dego. A miłość, wbrew pozoto napiszę inny tekst lol”. A jeśli rom, nie. nie, to teraz czuję się zmuszony do napisania utworu o wstaOd bardzo młodego wieku, z ra- wianiu prania, kiedy mi się nie cji mojej tożsamości, czułem się chce. Jeśli wy kojarzycie utwory, lekko wyalienowany dziełami które nie wspominają ani o rokultury, które skupiały się na re- mantyczności, ani o erotyczlacjach miłosnych. Często brak ności, to napiszcie do mnie na jest trudniejszy do zdefiniowa- Instagramie: @pohorelov. Sprónia niż obecność, dlatego dobuję uzupełnić playlistę i przetychczas najczęściej mówię, że słać do Bęc. Priorytetuję utwory jestem „gdzieś na jakimś spek- o wysyłaniu maili i sprzątaniu. trum czegoś”, bo wtedy zapewne Smutne. Potrzebuję tego w tym trafię. Gdybym miał wypełnić momencie. Dzięki. formularz dla komisji do spraw DEI, to pewnie powiedziałbym, że jestem osobą aseksualną i aromantyczną. Metodą prób i błędów stopniowo zdałem sobie sprawę, że raczej nie skorzystam z opcji zawarcia związku małżeńskiego, że moje zainteresowanie randkowaniem jest mniejsze niż u innych i że trudno mi wyobrazić sobie dotykanie nieopalonych części ciała innych ludzi. Niemożliwość i/lub brak zainteresowania odczuwaniem pożądania romantycznego i seksualnego wobec konkretnej osoby to rzecz rzadko opisywana w mediach, literaturze akademickiej i nawet tzw. dyskursie. Być może dlatego, że słysząc 46 utworów na 50 o tematyce miłosnej, łatwo o tym zapomnieć. A może dlatego, że jest nas mało. Kawa nie wyklucza herbaty.


Kiedy zapoznałam się z twoimi pracami, od razu przyszło mi na myśl, że jesteś „rzemieślniczy”. Pracujesz bezpośrednio z materią w sposób staroszkolny – na analogowej kliszy, bez postprodukcji (�), ostatnio sięgając nawet po dziewiętnastowieczną cyjanotypię. Poza projektowaniem oraz wywoływaniem fotografii do najnowszej publikacji Cyanoboy samodzielnie zająłeś się nawet jej szyciem. Z czego wynika u ciebie tak głębokie zakorzenienie w materii? moja twórczość stawia opór postępowi. Do zrobienia zdjęcia nie jest już potrzebny aparat, nie wspominając o uprawianiu fotografii analogowej. intensyfikacja rzeczywistości, brak autentyczności oraz progresywne wykańczanie społeczeństwa technologią przyczyniły się do mojego zwrotu ku fotografii analogowej – metodzie, którą znam od czasu dorastania. cyjanotypia pojawiła się w moim życiu, kiedy znalazłem książeczkę w paryżu, w której została wykorzystana. fascynujący jest ten proces, przywraca magię życiu. Dla mnie

ważne jest to, by w społeczeństwie napędzanym progresem technologicznym otaczać się przedmiotami w pełni stworzonymi rękami człowieka. po to też powstał Cyanoboy – by być przedmiotem przypominającym odbiorcom o przemijalności i znaczeniu pracy człowieka. Współcześnie domyślną platformą fotograficzną wydaje się Instagram, poza nim może mniej popularne Tumblr czy Pinterest. Czy konieczność sprowadzania swojej sztuki do kafelków nie jest dla ciebie ograniczająca? Jak się czujesz z publikowaniem swoich fotografii w social mediach? Staram się myśleć o mediach społecznościowych jako ważnym narzędziu umożliwiającym mojej twórczości dotarcie do jak największego grona odbiorców. Jest to dla mnie jedynie platforma, instrument, nie sztuka sama w sobie. Dystans, który mam do tego narzędzia, pozwala uniknąć definiowania poprzez nie mojej sztuki. Wśród motywów twojej sztuki wybijają się wyraźnie moda oraz ciało, które w nieoczywistych kontekstach tworzą

tUrnUS

moja twórczość stawia opór postępowi – z tarasem zubką rozmawia zuzia michalczyk.

206

Staroszkolny


tUrnUS

207

Fot. Taras Zubko


tUrnUS Fot. Taras Zubko

ciekawi mnie kontekst wytworzony poprzez spotkanie człowieka i materiału. Twierdzisz, że Cyanoboy jest zakończeniem ery męskiej fotografii – przedstawia męskie ciała w napięciu, ruchu oraz intymności. Czy mógłbyś to rozwinąć? Co masz na myśli, mówiąc o „erze męskiej fotografii”? fotografia jest ze mną zaledwie kilka lat. nawet gdy dopiero zapoznawałem się z tym medium, głównym tematem moich zdjęć był człowiek, a osobami, które najczęściej mi pozowały, byli moi przyjaciele, w większości mężczyźni. w związku z tym naturalnie zacząłem rozwijać ten temat. na ten moment czuję, że się nim nasyciłem, więc chciałbym, by Cyanoboy wieńczył ostatnie kilka lat

208

kontrastowe zestawienia barw i faktur. Do czego służy to ciało przedstawione? Co stoi za napięciem między ciałem odsłanianym a ciałem czasem wręcz przytłaczanym materiałem? akt jest jednym z najczęstszych motywów w sztuce, a fascynacja ciałem sięga jej początków. poza tym w nagości ewidentnie jest coś magicznego. myślę, że moje zainteresowanie ciałem wynika z poszukiwań własnej cielesności, sensualności. interesują mnie przede wszystkim spotkanie z drugim człowiekiem i wymiana energii, do której dochodzi podczas sesji fotograficznej. zdjęcia są jedynie fragmentem, urywkiem tego. Ubrania również są swoistym ciałem, bryłą, która może istnieć i opowiadać historię bez obecności człowieka, lecz


tUrnUS

Taras Zubko, fot. Paweł Lewandowski

moich poszukiwań, pewien etap dla mnie ograniczone. obecnie w mojej twórczości. ale to oczy- nie dbam jakoś specjalnie o pozostawanie zainspirowanym, wiście nie oznacza, że ten teaczkolwiek zawsze czując, że jemat znika z mojej fotografii stem w ślepej uliczce, robię krok zupełnie. do tyłu (albo kilka), aby móc Na koniec proszę o coś w rospojrzeć szerzej. myślę, że rozdzaju dobrej rady. W jaki spowijanie umiejętności rozległego sób dbasz o pozostawanie patrzenia jest kluczowe w pozozainspirowanym? stawaniu zainspirowanym. Jestem jeszcze dosyć młodym twórcą, dlatego motywy nie są

209

Turnus Warszawska inicjatywa artystyczna łącząca funkcję galerii, kawiarni i miejsca spotkań. Skupia się na budowaniu społeczności, promocji młodej sztuki oraz inkluzywności. Organizuje wystawy, performanse i wydarzenia edukacyjne w niezobowiązującej, sąsiedzkiej atmosferze.

Taras Zubko fotograf pochodzący z Ukrainy, aktualnie mieszka i tworzy w Warszawie. Kluczowe słowa w jego twórczości to surowość i analog. Jego prace znaleźć można w reprezentatywnym dla ukraińskiego młodego offu „Temptress” czy „NVRMIND paper”.


Gdyby doszukiwać się pozytywów, zwrot ku konsumpcji informacji można by odczytać jako symptom chęci zmiany lub chociażby niezadowolenia z istniejącego systemu społeczno-finansowego.

Higiena w późnym postkapitalizmie

Zgadzając się na to, że potrzebujemy nowego porządku społecznego, który pozwoli nam budować nowe projekty polityczne – niekoniecznie bardziej satysfakcjonujące, oparte na nieokiełznanej konsumpcji, lecz bardziej sprawiedliwe – musimy zastanowić się nad jego strukturą. Forma stanowi kontur rzeczywistości politycznej. Co więcej, nie wystarczy jedynie analizować rzeczy i proponować nowych działań. Jeśli chcemy zmieniać rzeczywistość, musimy też mówić o jej kształcie. Analiza zawsze zaczyna się i zależy od formy. Żeby poznać istotę zależności

210

Kontur rzeczywistości Gdy struktura społeczeństw tworzona jest w dużej mierze za sprawą internetowego dyskursu, trudno się dziwić, że w procesie definiowania otaczającego nas świata skupiamy się na ideach, a nie zauważamy tego, co materialne – pisze agata cieślak.

Współczesna kultura masowa zaczyna nagradzać głębię ideową – krytyczne myślenie. Samoocena oraz umiejętność ewaluacji stanowią nowy symbol statusu, mający stworzyć złudzenie kontroli nad wiedzą i informacją. Internet całkowicie wyeliminował koszty nauki, a sztuczna inteligencja zmienia podejście społeczeństwa do informacji, ponieważ każdy fakt lub wyjaśnienie można wygenerować w kilka sekund. Zjawisko nieskończonej informacji wpływa na kształtowanie się nowego konsumpcjonizmu, który komunikuje nie tylko status finansowy, lecz także społeczny, podkreślany przez płynność kulturową. Taka „ekonomia intelektualna” opiera się jednak głównie na cyrkulacji dostępnych idei, gdzie wiedza stanowi token – rozpowszechniany w atrakcyjny sposób, ale niekoniecznie przyswajany.


211

Agata Cieślak, bez tytułu, 2026

higiena w późnym poStkapitalizmie


Higiena w późnym postkapitalizmie

212

społecznych i politycznych, o zależności między treścią w jakich funkcjonują nasze spo- a formą. Przełomową pracą łeczeństwa, musimy w pierwszej w tym kontekście stały się wykolejności poznać ich strukturę. stawa i towarzyszący jej katalog Yve-Alaina Boisa i Rosalind Tak żeby w przyszłości móc stworzyć nową formę relacji E. Krauss, w ramach których społecznych. sztuka XX wieku została opowiedziana na nowo przez pryzmat kategorii „bezformia”, Produkcja kulturalna i artystyczna stanowi znakomity wyrastającej ze spuścizny Georpunkt wyjścia do zrozumienia ges’a Bataille’a*. Myślenie o forrozdziału i zależności pomiędzy mie sztuki miało wpłynąć na treścią a formą oraz pozwala zmianę paradygmatu i stać się zrozumieć, jakie znaczenie dla użytecznym narzędziem podwarozwoju idei ma myślenie forżania dotychczasowych narracji. malne. Nie chodzi tutaj wyłącz- Sztuka jest tu traktowana jako źródło myślenia afektywnego, nie o to, jaki kształt przybiera dane działanie lub dzieło sztuki kwestionującego samo pojęcie (np. obraz czy performans), ale wizualności. o kompleksowy porządek władzy i ekonomii, do którego ta W nieco późniejszych interpraktyka należy. Forma dzieła pretacjach struktur produkcji kulturalnej, które wyłaniają sztuki tworzy więc nie tylko jego materialność, lecz także się z twórczości teoretycznej spektrum relacji społecznych, Mariny Vishmidt, Anny Korpolitycznych i ekonomicznych, nbluh oraz Petera Osborne’a, które reprodukuje pozycję jego pojęcie formy zostaje potraktwórcy w strukturze społecznej. towane jako wiodąca cecha sztuki. Vishmidt** sugeruje, że Innymi słowy, sztuka istnieje jako forma reprezentacji pracy każde działanie w ramach inludzkiej, ale jest równocześnie stytucji sztuki powinno stać się jej produktem (towarem), a za- polem dla dialektycznej spetem powinna być analizowana kulacji oraz spekulacji finanrównież jako element struktusowej, dzięki którym staje się ralnego uwikłania. widoczna struktura podtrzymująca system sztuki. Takie uwypuklenie struktur formalnych To rozdarcie między treścią a formą jest widoczne w sztuce to pierwszy krok do ich zmiany. od czasów modernizmu. Wów- Kornbluh*** w podobnym toczas została ona uwolniona od * Y.-A. Bois, R.E. Krauss, Bezformie: sposób przymusu reprezentacji i muużycia, tłum. A. Rejniak-Majewska, Gdańsk siała uzasadniać swoje istnienie 2025. inaczej – poprzez poszuki** M. Vishmidt, Speculation as a Mode of Production: Forms of Value Subjectivity in Art wanie własnej istoty. Lata 90. and Capital, Boston 2018. XX wieku przyniosły nato*** A. Kornbluh, The Order of Forms Realism, miast nowe sposoby myślenia Formalism, and Social Space, Chicago 2019.


*

P. Osborne, Crisis as Form, London 2022.

Agata Cieślak artystka, autorka, producentka, pracowniczka kultury. Działa na styku różnych dziedzin, nieprzerwanie wierząc w istotę sztuki. agata-cieslak.com

Kapitalizm dusi nas treścią i znieczula na swoją formę. To wygodne dla tego systemu, ponieważ to właśnie w formalnych strukturach produkcji i relacji społecznych ukryta jest jego istota. Dystans między formą a treścią tworzy system znaczeń, który staje się fundamentem kapitalistycznego systemu relacji społecznych. Skupianie się wyłącznie na ideach umacnia to, czego chce od nas system – wiarę w opowiadane historie, bez krytycznego dystansu, dzięki któremu możliwa jest zmiana.

213

Higiena w późnym postkapitalizmie

nie zajmuje się analizą realizmu jako dominującego współcześnie stylu. Według niej nie jest on brakiem formy, jej negacją ani brakiem estetyki, wręcz przeciwnie: jako forma wytwarza pewien antydialektyczny typ świadomości społecznej, zaangażowany w projekt kapitalistycznej strukturyzacji życia społeczno-politycznego. Osborne* natomiast przygląda się wyrastającej z multikryzysu opozycji między aktywizmem a krytyczną funkcją formy i sugeruje, że aby nadawać kryzysom znaczenie formotwórcze, należy zrozumieć kryzys samej sztuki współczesnej.


Wychowałam się pod rajzbretem (deską do projektowania) i mogę wam powiedzieć jedno: tarot i architektura mają ze sobą wiele wspólnego. Od rozpoznawania kontekstów, przez dekor, po uważność na detal i zrozumienie dla materii, na której zdecydowaliśmy się polegać – pisze agata czarnacka.

nas w kosmos. Zakochujemy się w kimś – na pozór – bez sensu. Luźno rzucona uwaga sprawia, że demolujemy swoje życie, nazywając to twórczą destrukcją.

Nowe materiały radykalnie odmienią nam gust i praktykę projektowania, zmienią świat na Szóste wielkie arkanum pojalepszy, zapobiegną katastrofom wia się, kiedy człowiek w miarę klimatycznym (ze zdumieniem zna samego siebie – wie, skąd odkryłam niedawno, że najpochodzi (w tym kontekście większe źródło nadmiarowego Cesarzowa to mama, a Cedwutlenku węgla na świecie sarz – czwarte wielkie arkato produkcja betonu!). W karnum – tata), zmapował ważne cie Kochankowie najważniejsze dla siebie osoby i wzorce (Papie- jest, że to my się zmieniamy pod życa i Papież, głębia i wartości). wpływem spotkania, a nie – że Wydaje się sam sobie dorozmienia się świat. W nowych, słym, poważnym człowiekiem ekscytujących materiałach nie (Mag). A tu nagle: łup! Dochochodzi o to, żeby użyć ich zadzi do spotkania, które wywala miast starych, ale o nowe

214

Może właśnie ta moja miłość do architektury, niespełniona, ale odwzajemniająca się szczodrze na najróżniejsze sposoby, sprawiła, że przy architektonicznym i projektowym temacie nowych materiałów jako pierwszą wyciągnęłam kartę Kochankowie.

Nowa Karta

Tarot na… nowe materiały


ale ta sama czwórka mówi nam także o celebracji innego rodzaju – wbijaniu ostatniego sworznia, świętowaniu udanego związku legalizacją, stawianiu kropki na końcu długo negocjowanej umowy. zwykła sprawa w historii ludzkości, wielka rzecz dla jednostek. Sprzedawanie klientom nowych rozwiązań dla ich potrzeb wynikających z uwzględnienia nowych materiałów (czy musi pan mieć klimatyzację, skoro

można wstawić samoprzyciemniające się szyby?) to nie tylko ta jedna realizacja, ale też edukacja na przyszłość. Jak mówi nam ostatnia, precyzująca karta Sądu ostatecznego (arkanum XX): innego końca świata, jaki znamy, nie będzie.

Agata Czarnacka filozofka, aktywistka feministyczna, tarocistka. Agata zaprasza na czytania indywidualne (także online) lub na „Pałacową promocję” w Café Kulturalna w Warszawie, którą urządza z okazji lub bez okazji (daty do sprawdzenia w mediach społecznościowych): fb.com/tarotagaty instagram.com/tarot_ agaty

to powiedziawszy, dochodzimy do kolejnej karty, czwórki kijów. każda z czwórek jest o stabilizacji – osiągnięcie etapu stabilności we własnych działaniach to najmilsza z tarotowych iteracji tej liczby. kije, różdżki bądź buławy to kolor odpowiadający za aktywność, generowanie, wzrost. to, co wydawało się pustym machaniem rękami, zamienia się w konkret. czwórka kijów jest często zachętą do świętowania. kiedy piszę ten felieton, znajomi przesyłają mi zdjęcia napotkanych w interiorze zaproszeń na dożynki. kukły rolników siedzą na krzesełkach, dumnie oparte o wielkie snopy zboża i gigantyczne dynie – czwórka kijów uczy, że owszem, takie poklepywanie się po plecach naprawdę nam się należy, kiedy coś wreszcie zaczyna działać.

215

nowa karta

sposoby myślenia, nową architektoniczną i projektową wizję potrzeb i pragnień klienta, osadzania ich w rzeczywistości inaczej niż dotąd.


Jak przeŻyć?

Jak przeżyć na wernisażu, gdy jesteś introwertykiem? nagrobki (maciek salamon i adam witkowski)

że trzeba przez pięć minut rozmawiać z kimś, kogo widziało się trzy razy w życiu, o tym, „co tam”, zaczynają się schody. Utrudnieniem jest też to, że Jeśli jesteś widzem, to masz naj- nie rozpoznaję twarzy i w 80% przypadków nie wiem, z kim łatwiej – po prostu nie chodź rozmawiam. Dobra wiadona wernisaże. przyjdź następmość jest taka, że da się do tego nego dnia. Będzie pusto, bo poza wernisażami i tak nikt nie przywyknąć. chodzi do galerii. czasem pomagają kanapeczki. Jeden z problemów bywania na trzeba tylko pilnować, żeby wernisażach to small talk. Jecały czas mieć czymś zapchaną stem całkiem dobry w small buzię. kiedy ktoś podchodzi talki, dopóki nie muszę ich pro- i mówi: „Słuchaj, co to przedwadzić. kiedy nagle się okazuje, stawia…”, wystarczy wskazać

216

na wstępie pragnę dokonać rozróżnienia na wernisaż swoich prac i taki, na który przychodzisz jako widz.


Jak przeŻyć? na pełne usta i przepraszająco wzruszyć ramionami. po chwili bierzesz następną kanapkę. kanapeczki wernisażowe dostępne są jednak tylko w wybranych instytucjach (tych lepszych), więc nie zawsze tak się da.

217

wypicie całego dostępnego na wernisażu wina raczej nie rozwiązuje problemu. najeba była cool w latach 90. i wcześniej. teraz grozi przede wszystkim tym, że nie tylko będziesz musiał rozmawiać z ludźmi, ale jeszcze następnego dnia dowiesz się, o czym z nimi rozmawiałeś. inna, trochę zbliżona metoda to konsekwentne granie debila, aż ludzie przestaną cię

o cokolwiek pytać. Jest to strategia długoterminowa, ale podobno skuteczna. papierosy, choć równie oldschoolowe, mają jedną ogromną zaletę: są oficjalnie uznanym powodem, żeby co kilkanaście minut wyjść z galerii. nie trzeba nawet specjalnie palić. można po prostu powiedzieć „idę na szluga” i zniknąć. problem zaczyna się wtedy, kiedy ktoś odpowiada: „o, to ja też”.


Jak przeŻyć? Dobrze przygotować sobie wcześniej kilka wymówek. na przykład: „tak długo wczoraj wieszaliśmy, że dzisiaj już nie mam siły”. albo: „wszystko się sprzedało, więc właściwie nie ma już o czym gadać”. można też nagle przypomnieć sobie o psynu/psórce. pies jest świetny, bo nie musi być nawet w galerii, a przecież wiadomo, że często jest chory.

na wystawach zbiorowych jest oczywiście łatwiej. zawsze można się schować za bardziej wygadanymi osobami artystycznymi. Jeśli jest was dziesięcioro, szansa, że ktoś akurat będzie chciał rozmawiać z tobą, drastycznie maleje. wystawa indywidualna jest pod tym względem koszmarem introwertyka, ponieważ wszystkie drogi prowadzą do ciebie. najlepszym rozwiązaniem byłoby oczywiście osiągnąć taki poziom zajebistości, żeby w ogóle nie trzeba było przychodzić na własne wernisaże. to jednak najtrudniejsza metoda,

218

można próbować mówić tylko w języku obcym i udawać, że niewiele się rozumie. niestety metoda nie działa, jeśli wszyscy wiedzą, że jesteś burakiem z gdańska. potem są pretensje.


wszystko jest w porządku. nikt na świecie nie wie, który to gilbert, a który george.

NAGROBKI zespół muzyczny współtworzony przez artystów wizualnych Maćka Salamona i Adama Witkowskiego. nagrobki. bandcamp.com

Jeśli więc nie masz kuratora, kanapeczek, psa, papierosów, bliźniaka ani odpowiedniego pozostaje jeszcze brat bliźniak poziomu zajebistości, pozostaje (nie musi być prawdziwy). ten luksus mają np. gilbert & geo- ostatnia i najprostsza metoda: rge. można sobie wyobrazić, że przyjść, pokazać się na 20 minut, powiedzieć wszystkim, że jeden z nich wychodzi wcześniej, a drugi zostaje i większość zaraz wracasz, i już nie wrócić. gości nadal ma poczucie, że

219

Jak przeŻyć?

bo wymaga sporo lat ciężkiej pracy, szczęścia, odpowiednich znajomości i paradoksalnie wcześniejszego chodzenia na wiele wernisaży.


– Fonty cyfrowe przyzwyczaiły już nas do mnogości odmian liter, takich jak condensed [wąskie] albo semibold [półgrube]. W tej perspektywie o Viljandi można by pomyśleć, że jest krojem skromnym: składa się zaledwie z odmian Regular, Bold, Italic. Nie posiada też na razie szerokiego zestawu znaków diakrytycznych – mówi autor kroju, projektant Paweł Schulz. – Ta skromność jest jednak wynikiem szczególnych założeń projektowych. Viljandi to krój powstały z myślą o odlaniu fizycznych, staroświeckich, metalowych czcionek.

najczęściej stanowi wielkie M, liczy 18 jednostek. Wobec tej szerokości ustalane są inne litery. Należy też zawczasu przewidzieć wszelkie potencjalne kolizje pomiędzy kształtami – wyjaśnia Paweł. – Ograniczenia tego procesu sprawiają, że na razie Viljandi odlane zostało tylko w jednej odmianie o wysokości 12 punktów typograficznych. Niemniej jest to pierwszy oryginalny krój pisma odlany w historii Estonii.

Krój pisma powstał z myślą o monotypie – precyzyjnej maszynie odlewniczej wynalezionej na potrzeby typografii pod koniec XIX wieku. Odlewając Powstanie kroju poprzedziły miesiące badań mających na celu czcionki w zadanej wcześniej wypracowanie nowoczesnych, kolejności, monotyp usprawautorskich metod technologicz- nił pracę zecera, który do tego nych dla odlewania czcionek czasu wszystkie drobne litery w XXI wieku. Tego wyzwania musiał składać ręcznie. Dziś jednak maszyna wykorzystyPaweł podjął się we współpracy wana jest już wyłącznie w cez muzeum i stowarzyszeniem TYPA – mieszczącą się w Tartu lach artystycznych. w Estonii, jedyną w krajach bał– Nad Viljandi pracowałem tyckich instytucją poświęconą z Jörgenem Lootem, który zbuhistorii druku i papiernictwa. dował frezarkę CNC zdolną do – Projektowanie na potrzeby precyzyjnego rzezania kształodlewu w metalu wymusza tów liter w stali. Tak powstały zupełnie inne myślenie niż niezbędne do dalszej pracy praca jedynie w formie cyfropunce. Ja z kolei, oprócz zawej. Każda litera przybiera fiprojektowania samego kroju, zyczny kształt i musi opierać stworzyłem pakiet narzęsię na specyficznie dobranej dzi umożliwiających jego „ufisiatce. Najszersza litera, którą zycznienie”. To między innymi

typografia XXI wieku

projekt: paweł schulz

220

Viljandi


typografia XXi wiekU

221

Viljandi, projekt Paweł Schultz, fot. Mana Kaasik


typografia XXi wiekU Viljandi, projekt Paweł Schultz, fot. Mana Kaasik

w południowej części kraju. Jego atrakcją są ruiny zamku krzyżackiego zniszczonego na początku XVii wieku przez wojska hetmana Jana karola chodkiewicza w czasie wojny polsko-szwedzkiej.

Viljandi, projekt Paweł Schultz, fot. Mana Kaasik

222

skrypt pozwalający frezarce na użycie zaprojektowanego komputerowo fontu – dodaje na koniec paweł. nazwa kroju, Viljandi, pochodzi od nazwy urokliwego estońskiego miasteczka położonego


typografia XXi wiekU

223

Viljandi, projekt Paweł Schultz, fot. Mana Kaasik


abcdefghijkl mnopqrstuwvxyz

abcdefghijkl mnopqrstuwvxyz

typografia XXI wieku

Viljandi

Paweł Schulz Absolwent projektowania krojów pisma na uniwersytecie w Reading. Laureat nagrody Type Directors Club za studencki projekt fontu Esja. Zajmuje się literami łacińskimi, a także alfabetami arabskim i greckim oraz cyrylicą. Pracował przy projektowaniu kroju pisma EA Sports FC. Obecnie tworzy Constellations – bazę danych na temat czcionek pochodzących z krajów bałtyckich.

224

abcdefghijkl mnopqr stuwvxyz


HERMES Borczyk / Tuñón PREMIERA: 20–22.11.2026


28/0911/12/2026

MAKRO_ MIKRO_UCZTA

BIOsphere FOR_um

AULA ART LOFT ATRIUM UAP DUŻA SCENA UAP GaMA SKALA

Harpreet Singh / Tita Salina & Irwan Ahmett / Alicja Czyczel Piotr C. Kowalski / Navine G. Dossos & Vessel Collective Centrala / Ame Kanngieser /+ Goście Forum / & Guests of the Forum ORGANIZATORZY / ORGANIZERS: Fundacja Katedry Intermediów PARTERZY / PARTNERS: Uniwersytet Artystyczny im. Magdaleny Abakanowicz w Poznaniu / GaMA / SKALA ZESPÓŁ KURATORSKI / CURATORIAL TEAM: Sebastian Cichocki / Karolina Kubik / Krzysztof Łukomski Instytut Intermediów / Intermedia Institute

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego Co-financed by the Minister of Culture and National Heritage from the Culture Promotion Fund — a state special-purpose fund

Instytut Intermediów UAP

Fundacja Katedry Intermediów


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
NN6T / Notes na 6 tygodni #169, 2026/10 by Fundacja Bęc Zmiana - Issuu