Die Gunst der Stunde / Wielka szansa (Leseprobe)

Page 1



DIE GUNST DER WIELKA STUNDE SZANSA PAUL ZALEWSKI

ARCHITEKTUR DER WEIMARER REPUBLIK IN FRANKFURT (ODER) ARCHITEKTURA WE FRANKFURCIE NAD ODRÄ„ W CZASACH REPUBLIKI WEIMARSKIEJ


INHALT 35

Die Gunst der Stunde. Einführung   Paul Zalewski VIER ROUTEN DURCH FRANKFURT (ODER) UND SŁUBICE I. DIE NUHNENVORSTADT IM FRANKFURTER WESTEN Das Essentielle: Heimatschutzstil, Expressionismus und Neues Bauen

59

Frankfurts Gartenstadt Paulinenhof (ehem. Ostmarksiedlung)

69

Expressionistische Kathedrale der Bildung Hindenburgschule (Erich-Kästner-Grundschule)

77

Kloster mit Bauhaus-Design Musikheim (1945-2001 Kleist-Theater)

87

Funktionalistisches Raumschiff Pädagogische Akademie (Carl-Friedrich-Gauss-Gymnasium)

95

Exkurs: Vorstädtische Fertighaus-Siedlung Kopernikusstraße (ehem. Arbeitslosensiedlung) II. VOM KLEIST FORUM INS KLINGETAL Eisenbahnersiedlungen von Martin Kießling

103

Die Inszenierung der Baumassen Häuserblock in der Wieckestraße (ehemals Wieckeplatz)

109

Heiter und vornehm Wohnbauten in der Humboldtstraße

117

Malerischer Städtebau im Klingetal Stadtteil am Grünen Weg

127

Frankfurts expressionistisches Pantheon Evangelische Kirche St. Georg

135

Exkurs: Städtebaulicher „Ordner und Mittler“ Hausgruppe in der Leipziger Straße


III. VOM ANGER NACH SŁUBICE Bauten für Repräsentanz, Justiz, Unterhaltung und Sport 143

Standesgemäß wie im Spätbarock Häusergruppe am Anger

151

Manifest der Gerechtigkeit Amtsgericht (Staatsanwaltschaft)

159

Verheißungen in Art déco Filmpalast Friedrichstraße (Kino Piast)

165

Neue Sachlichkeit – für alle! Wohnbauten in der ul. Kopernika (ehem. Holzhofstraße)

171

Exkurs: Der Geist der Olympia und die Podbielski-Eiche Stadion (ehem. Ostmark-Stadion) IV. VOM BAHNHOF NACH BERESINCHEN Der Weg zur Neuen Sachlichkeit

181

Der Heimatbahnhof und die Kunst des Durchgangsraums Bahnhof, Vorplatz und Wohnbauten auf dem Kiliansberg

191

Klare Kante: Vom Steil- zum Flachdach Wohnbauten in der Tunnelstraße

197

Kontrapunkt von Vertikalen und Horizontalen Baugewerkschule (Konrad Wachsmann Oberstufenzentrum)

205

Großzügig und schmucklos Mädchenberufsschule (bbw Bildungszentrum Ostbrandenburg)

213

Bauhaus in Holz. Ein Werk von Konrad Wachsmann? Elisabethschule des Lutherstifts

219

Exkurs: Expressive Askese Trauerhalle und Krematorium

227

Zwischen nationalem Stil und Moderne Zwischenkriegsarchitektur in Frankfurt (Oder) und Posen Szymon Piotr Kubiak, Uwe Rada

250

Literaturauswahl, Bildnachweis, Danksagung, Impressum


SPIS TREŚCI 35

Wielka szansa. Wprowadzenie Paul Zalewski CZTERY TRASY PO FRANKFURCIE NAD ODRĄ I PO SŁUBICACH I. PRZEDMIEŚCIE NUHNENVORSTADT NA ZACHODZIE MIASTA Najistotniejsze: tradycjonalizm, ekspresjonizm, funkcjonalizm

59

Frankfurckie miasto-ogród Osiedle Paulinenhof (dawn. Osiedle Wschodniomarchijskie)

69

Ekspresjonistyczna katedra oświaty Szkoła im. Hindenburga (Hindenburgschule, obecnie Erich-Kästner-Grundschule)

77

Klasztor w stylu Bauhausu Dom Muzyki (Musikheim, w latach 1945-2001 Kleist-Theater)

87

Funkcjonalistyczny okręt Akademia Pedagogiczna (obecnie Carl-Friedrich-Gauss-Gymnasium)

95

Dygresja: podmiejskie osiedle domów prefabrykowanych Osiedle przy Kopernikusstraße (wcześniej: osiedle dla bezrobotnych) II. OD FORUM KLEISTA DO DOLINY STRUGI KLINGE Osiedla kolejarskie Martina Kießlinga

103

Inscenizacja brył budowlanych Blok mieszkalny przy Wieckestraße (dawn. Wieckeplatz)

109

Pogodnie i elegancko Budynki mieszkalne przy Humboldtstraße

117

Malownicza urbanistyka w dolinie strugi Klinge Rejon miasta przy Zielonej Drodze (Am Grünen Weg)

127

Ekspresjonistyczny Pantheon Kościół ewangelicki św. Jerzego (Kirche St. Georg)

135

Dygresja: „porządkowy i pośrednik” układu urbanistycznego Grupa domów przy Leipziger Straße


III. Z CENTRUM MIASTA DO SŁUBIC Architektura rezydencjonalna, gmachy wymiaru sprawiedliwości, obiekty rekreacyjne i sportowe 143

Stosownie do pozycji, czyli jak w późnym baroku Grupa domów przy placu Anger (Am Anger)

151

Manifest sprawiedliwości Sąd rejonowy (obecnie Prokuratura)

159

Fasada w stylu art déco Kino „Piast” (dawn. „Filmpalast Friedrichstraße”)

165

Funkcjonalizm – dla wszystkich! Domy przy ul. Kopernika (dawn. Holzhofstraße)

171

Dygresja: duch olimpijski i „Dąb Podbielskiego” Stadion (dawn. Stadion Wschodniomarchijski, Ostmark-Stadion) IV. IV. Z DWORCA DO BEREZYNKI Droga do funkcjonalizmu

181

Tradycjonalistyczny dworzec i sztuka tworzenia przestrzeni przechodnich Dworzec, plac dworcowy i budynki na Wzgórzu Kiliana

191

Od dachu spadzistego po płaski Budynki mieszkalne przy Tunnelstraße

197

Kontrast pionów i poziomów Szkoła Rzemiosł Budowlanych (obecnie Konrad Wachsmann OSZ)

205

Przestronnie i bez ozdób Szkoła Zawodowa dla Dziewcząt (obecnie bbw Bildungszentrum)

213

Bauhaus z drewna. Dzieło Konrada Wachsmanna? Szkoła elżbietańska w Diakonii im. Marcina Lutra (Lutherstift)

219

Dygresja: Ekspresywna asceza Hala pogrzebowa i krematorium

227

Pomiędzy stylem narodowym a modernizmem. Architektura międzywojenna we Frankfurcie nad Odrą i w Poznaniu Szymon Piotr Kubiak, Uwe Rada

250

Wybór literatury, wykaz ilustracji, podziękowanie, stopka redakcyjna



DIE GUNST DER WIELKA STUNDE SZANSA PAUL ZALEWSKI

Die Innenstadt von Frankfurt (Oder) durchlebte seit dem Zweiten Weltkrieg drei radikale Veränderungen ihres Erscheinungsbildes. Zuerst durch die Zerstörung im letzten Krieg, dann durch den langwierigen sozialistischen Wiederaufbau und schließlich durch die allumfassenden Stadtreparaturen der letzten Jahrzehnte. In ihrem jetzigen Zustand ist sie grün und lebenswert, aber durch die permanente Anpassung an wechselnde Leitbilder scheint es, als spiegele die Architektur die Stadtgeschichte nicht mehr oder nur noch schwer lesbar wider – was die Frage aufwirft, ob es in Frankfurt überhaupt Stadtviertel gibt, die historische Aussagekraft mit ästhetischer Raffinesse verbinden. Verlässt man das Zentrum, muss man diese unbedingt bejahen: Hier stößt man auf bemerkenswerte Areale und Gebäude, die größtenteils in den unsicheren Anfangsjahren der Weimarer Republik entstanden und Bedeutendes über die ambivalente Neuerfindung der Stadt vor 100 Jahren erzählen – als Frankfurt sich selbst zu einem „Grenzposten“ erklärte, ohne de facto ein solcher zu sein. Innerhalb von nur zehn Jahren wurde in der Stadt Erstaunliches geleistet: Zwischen 1919 und 1929 wurden insgesamt fast 3.000 Wohnungen gebaut. Wohnquartiere, Plätze und Freiflächen sind entstanden, außerdem eine Kirche, ein Stadion, eine Bank, ein neuer Bahnhof, Gerichtsgebäude, Schulbauten, ein Kino und eine Trauerhalle. Jedes einzelne dieser Bauvorhaben wurde funktional neu gedacht und individuell auf den Ort abgestimmt. Stile und Formen des Bauens wandelten sich binnen dieser zehn Jahre wie im Kaleidoskop: Die traditionalistische Prägung der frühen Eisenbahner-Siedlungen wurde vom Backsteinexpressionismus abgelöst, DIE GUNST DER STUNDE

35


Das Rathaus nach der Erweiterung von 1913 Ratusz po rozbudowie w roku 1913 Foto: Museum Viadrina

Od II wojny światowej śródmieście Frankfurtu nad Odrą przeżyło trzy radykalne zmiany swojego wizerunku. Najpierw były to spustoszenia wojenne, potem żmudna odbudowa w okresie socjalizmu, a w końcu szeroko zakrojona odnowa miasta w ostatnich dziesięcioleciach. Aktualnie jest ono wprawdzie pełne zieleni i przyjazne do życia, ale wydaje się, że przez ciągłe dostosowywanie się do zmieniających się wzorców architektura nie odzwierciedla w sposób przekonywujący dziejów miasta, a nawet, że historia jest bardzo słabo czytelna. To z kolei rodzi pytanie, czy we Frankfurcie nad Odrą znajdują się w ogóle dzielnice, łączące siłę historycznego przekazu z estetycznym wyrafinowaniem? Natychmiast po opuszczeniu centrum musimy odpowiedzieć na to pytanie twierdząco: natykamy się na godne uwagi tereny i budynki, które przeważnie powstały w niepewnym okresie początków Republiki Weimarskiej i które mogłyby opowiedzieć coś ważnego o nowym kształcie miasta, nadanym mu przed stu laty i o kontrowersyjnych tego przesłankach – gdy Frankfurt sam siebie ogłosił „posterunkiem granicznym”, wcale nim w istocie nie będąc. W ciągu jedynie dziesięciu lat dokonano tu rzeczy zadziwiających: w latach 1919–1929 wybudowano w sumie 3.000 nowych mieszkań. Powstały nowe dzielnice mieszkalne, place, przestrzenie rekreacyjne, a także obiekty o najróżniejszym przeznaczeniu, by wymienić tu tylko kościół, stadion, bank, nowy dworzec kolejowy, gmach sądu, szkoły, kino czy halę pogrzebową. Funkcję każdego z tych obiektów na nowo przemyślano i każdy został indywidualnie dostosowany do swej lokalizacji. Style i formy architektoniczne zmieniały się w ciągu tych dziesięciu lat, jak w kalejdoskopie: tradycjonalistyczny typ wczesnych osiedli kolejarskich ustąpił miejsca ceglanemu ekspresjonizmowi, który niepostrzeżenie sam przekształcił się w prostą „rzeczową” architekturę ceglaną, pokrewną stylistyce Bauhausu. W rekordowo krótkim czasie powstało coś z niczego wbrew kryzysowi walutowemu, zaopatrzeniowemu i gospodarczemu. Czym byłby Frankfurt bez tych budynków i osiedli, których powstaniu towarzyszył niezauważalny dziś dramatyzm? Niniejszy przewodnik architektoniczny stanowi próbę zwrócenia uwagi na tę cenną spuściznę oraz jej polityczny kontekst i strategie twórcze jej autorów. Dwadzieścia jeden opisanych tu projektów urbanistycznych i budowlanych – ułożonych w trzy 36

WIELKA SZANSA


Der Bahnhof im Bau, um 1923 Dworzec kolejowy w trakcie budowy, ok. roku 1923 Foto: Walter Fricke, Stadtarchiv Frankfurt (Oder)

der sich selbst wiederum unbemerkt in eine versachlichte, dem Bauhaus verwandte Backsteinarchitektur verwandelte. All dies wurde in rekordverdächtiger Zeit, trotz Währungs-, Versorgungs- oder Wirtschaftskrise aus dem Boden gestampft. Was wäre Frankfurt heute ohne diese Bauten und Siedlungen, denen man die Dramatik ihres Entstehens kaum mehr anmerkt? Ziel dieses Architekturführers ist es, dieses wichtige Erbe, dessen gestalterische Strategien und politische Kontexte aufmerksam zu machen. Die hier präsentierten 21 städtebaulichen und architektonischen Projekte stellen freilich nur einen Ausschnitt dar. Sie sind aber insofern repräsentativ, weil mit ihnen fast alle baukünstlerisch anspruchsvollen Vorhaben und verschiedenen Funktionstypen dargestellt werden. Das vorliegende Buch entstand als ein Beitrag zum deutsch-polnischen Verbundprojekt „1918. Die vergessene Grenze“, bei dem es um einen vergleichenden Blick auf den Neuanfang beiderseits der damals entstandenen Grenzziehung zwischen Deutschland und Polen ging. Insbesondere Posen, die Hauptstadt der polnischen Grenzregion, steht hier im Fokus, denn auch sie hat als Stadt an der Grenze die Gunst der Stunde genutzt. Wo die Unterschiede, aber auch die Gemeinsamkeiten im Baugeschehen zwischen Frankfurt und Posen lagen, erklären Szymon Piotr Kubiak und Uwe Rada in ihrem Beitrag. Die vergleichende Perspektive auf die Zwischenkriegsarchitektur in Frankfurt (Oder) und Posen ist auch Gegenstand einer Ausstellung, für die das vorliegende Buch zugleich eine Begleitpublikation sein möchte. Vor der Beschreibung der Architektur erscheint es zuallererst notwendig, an jene Umstände zu erinnern, unter welchen der Kapitalfluss, der die neuen Bauvorhaben ermöglichte, in Frankfurt überhaupt aktiviert werden konnte. Sie basierten größtenteils auf einer revanchistischen Aufrüstung und einem latenten Widerstand gegen die Beschlüsse von Versailles. Da es verständlicherweise schwerfällt, die willkommenen Städtebauleistungen mit längst verpönten Weltanschauungen in Verbindung zu bringen, wurde der politische Kontext in jüngeren Texten zur Frankfurter Architekturgeschichte meist ausgeblendet. Für eine vollständige historische DIE GUNST DER STUNDE

37


Kiliansberg, Wohnhäuser von Wilhelm Beringer und das 1932 aufgestellte Denkmal für gefallene Eisenbahner Wzgórze Kiliana (Kiliansberg), domy mieszkalne wg projektu Wilhelma Beringera i pomnik poległych kolejarzy, wzniesiony w roku 1932 Foto: Adam Czerneńko

marszruty – prezentuje oczywiście pewien wycinek. Jest on jednak na tyle reprezentatywny, że przedstawia prawie wszystkie, artystycznie ambitne zamierzenia budowlane i rozmaite typy funkcjonalne. Książka niniejsza powstała jako element polsko-niemieckiego połączonego projektu pt. „1918. Zapomniana granica“, w którym chciano nakreślić porównawcze spojrzenie na „nowy początek” po obu stronach granicy, zainicjowany nowym ówcześnie przebiegiem granicy. Szczególną uwagę skierowano tu na Poznań, stolicę polskiego regionu nadgranicznego, który także korzystał ze swojej wielkiej szansy. Na czym polegały różnice, ale też cechy wspólne historii architektury Frankfurtu i Poznania, wyjaśniają w swoim artykule Szymon Piotr Kubiak i Uwe Rada. Porównawcze spojrzenie na architekturę międzywojnia we Frankfurcie nad Odrą i w Poznaniu jest też tematem wystawy, którą ma również komentować i objaśniać niniejsza książka. Zanim można będzie podjąć refleksję nad samą architekturą, wydaje się szczególnie ważne, by po pierwsze przypomnieć, jakie okoliczności spowodowały napływ kapitału do Frankfurtu, co w ogóle umożliwiło nowe zamierzenia budowlane. W dzisiejszym podwójnym mieście Frankfurt nad Odrą – Słubice, gdzie panuje nastawienie na współpracę i dobre sąsiedztwo, ówczesne uwarunkowania wydają się zupełnie niezrozumiałe. W wielkim stopniu bazowały one one na rewanżyźmie i ukrytym oporze wobec postanowień traktatu wersalskiego. W najnowszych tekstach na temat historii architektury we Frankfurcie na ogół pomijany jest ów kontekst polityczny, ponieważ trudno łączyć pożądane zmiany i osiągnięcia urbanistyczne z od dawna powszechnie potępianymi zapatrywaniami. Dla pełnego rozpoznania historycznego jest jednak konieczne, by wskazać związki pomiędzy ideologią a inwestycjami budowlanymi. Dopiero w następnej kolejności, niejako w drugim kroku myślowym, możemy oddzielić specyficzną dla tego miejsca propagandę od wykraczającego ponad sytuacją lokalną fenomenu architektury modernistycznej, aby docenić go i polubić. Architektura i urbanistyka nie są przecież zjawiskami jednowymiarowymi, mają wielorakie punkty odniesienia. We Frankfurcie przekazują nam wyobrażenie o wzorcach, możliwościach i ograniczeniach kultury budowlanej, właściwych społeczności, poddanej kompleksowym procesom zmian. 38

WIELKA SZANSA


Ostmarkschau Juni 1924, Eingang zum Ausstellungsgelände Wystawa Marchii Wschodniej czerwiec 1924, wejście na tereny wystawowe Foto: Walter Fricke, Stadtarchiv Frankfurt (Oder)

Erkenntnis ist es aber unverzichtbar, auf den Zusammenhang zwischen der Ideologie und den Investitionen zu verweisen. In der heutigen toleranten, auf Kooperation und gute Nachbarschaft eingestellten deutsch-polnischen Doppelstadt Frankfurt (Oder) – Słubice sind uns diese Hintergründe vollkommen fremd. Erst in einem zweiten gedanklichen Schritt können wir die ortsspezifische Propaganda von dem ortsübergreifenden Phänomen der modernen Architektur trennen, um letztere schätzen und lieben zu lernen. Denn Architektur und Städtebau sind nie eindimensional, sie haben multiple Bezugspunkte. In Frankfurt vermitteln sie uns eine Vorstellung über die Leitbilder, Möglichkeiten und Grenzen der Baukultur einer Gesellschaft, die einem mehrschichtigen Wandlungsprozess unterworfen war. Die Erfindung des Ostens 1795 verschwand der polnische Staat gänzlich aus den Karten Europas. Mit der Beteiligung Preußens an dessen Teilung wurde ein Fundament für die künftigen Spannungen im deutsch-polnischen Verhältnis gelegt. Die 1918 mit dem Traktat von Versailles initiierte Wiederbegründung Polens brachte für Deutschland wiederum große territoriale Verluste ausgerechnet im Osten. Mit dem Wegfall der Provinzen Posen, Bromberg und teilweise Danzig geriet Frankfurt (Oder) in eine Randlage. Die Stadt war jedoch keinesfalls als ein Grenzposten zu bezeichnen, weil die physische Grenzlinie erst zirka 80 Kilometer weiter ostwärts verlief. Die Geburt dieser Grenzziehung wurde auf der deutschen Seite von Anfang an als erzwungener Kaiserschnitt empfunden und noch 1919 durch militärische Auseinandersetzungen begleitet. Schließlich musste man aber in Frankfurt den traurigen Wegfall von bislang wirtschaftlich relevanten Territorien und Absatzmärkten akzeptieren, was wiederum mit 60-prozentigen Entlassungen der Fabrikarbeiter in der Stadt resultierte. Darüber hinaus wurde die Stadtbevölkerung mit einer Welle von Umsiedlern aus den westpreußischen Provinzen konfrontiert. Präzise gesagt handelte es sich bei diesen nach dem Friedensvertrag von Versailles um „Optanten“, die sich gegen den eigenen Verblieb in Polen entschieden hatten. In Frankfurt lebten um 1926 bereits knapp 3.500 Umsiedler im Stadtgebiet. Die provisorischen Quartiere, DIE GUNST DER STUNDE

39


Häusergruppe am Anger, Planer: Martin Kießling Grupa domów na placu przedmiejskim (am Anger), projektant: Martin Kießling Foto: Adam Czerneńko

„Odkrycie wschodu” W roku 1795 państwo polskie całkowicie zniknęło z mapy Europy. Udział Prus w rozbiorach Polski stał się fundamentem przyszłych napięć w stosunkach polsko-niemieckich. Zainicjowane traktatem wersalskim odrodzenie polskiej państwowości w roku 1918 oznaczało dla Niemiec wielkie straty terytorialne, właśnie na wschodzie. Po utracie Prowincji Poznańskiej z rejencją bydgoską oraz częściowo Gdańska, Frankfurt nad Odrą spadł do rangi miasta peryferyjnego. W żadnym razie nie można go jednak określić mianem miasta granicznego, bowiem rzeczywista linia granicy przebiegała ok. 80 km dalej na wschód. Po stronie niemieckiej powstanie tej granicy postrzegane było od początku jak wymuszone „cesarskie ciecie”, a jeszcze w roku 1919 towarzyszyły temu potyczki militarne. W końcu jednak musiano również we Frankfurcie pogodzić się z tragicznym faktem utraty ważnych gospodarczo terytoriów i rynków zbytu, co z kolei zaowocowało zwolnieniem ok. 60 % pracowników tutejszych fabryk. Na dodatek mieszkańcy miasta musieli się skonfrontować z falą przesiedleńców z Prus Zachodnich. Mówiąc precyzyjniej, po traktacie pokojowym w Wersalu chodziło o tzw. „optantów”, czyli o osoby, które opowiedziały się przeciwko pozostaniu na terenie Polski. W roku 1926 na obszarze Frankfurtu mieszkało już prawie 3.500 przesiedleńców. Prowizoryczne kwatery, urządzone dla nich m.in. w byłych koszarach rozwiązanej Reichswehry, zupełnie nie nadawały się do dłuższego zamieszkiwania przez całe rodziny. Nędza uciekinierów wymagała odważnych działań ze strony władz miejskich. Jednak bez stabilnych podstaw ekonomicznych mogły one zdziałać bardzo niewiele. Dosyć szybko powstało przekonanie, że w obliczu zmiany uwarunkowań geopolitycznych i wynikającego stąd wzrostu obciążeń, konieczna jest pomoc ze strony państwa pruskiego i władz Rzeszy. To było podstawą dla nowego zdefiniowania pozycji Frankfurtu jako centrum Marchii Wschodniej. Nawet więcej – wsparcie nadodrzańskiego miasta miało służyć temu, by stworzyć zeń „bastion niemieckości w dziedzinie gospodarki i kultury”, a wręcz odskocznię do ponownego odzyskania utraconych terenów. Strategia ta okazała się skuteczna. Jednakowoż samo miasto także nie mogło zaprzestać swoich starań. W końcu, w porównaniu z Górnym Śląskiem lub Prusami 40

WIELKA SZANSA


Siedlung Paulinenhof, Sonnenuhr am Turmhaus, Planer: Martin Kießling Osiedle Paulinenhof, zegar słoneczny na budynku z wieżą, projektant: Martin Kießling Foto: Adam Czerneńko

die für sie unter anderem in ehemaligen Kasernen der aufgelösten Reichswehr eingerichtet wurden, waren für den dauerhaften Verbleib von ganzen Familien vollkommen ungeeignet. Das Flüchtlingselend erforderte ein beherztes Handeln der Stadtpolitik. Ohne stabile Wirtschaftsgrundlagen konnte diese allerdings nur wenig ausrichten. Man erkannte schnell, dass die veränderte geopolitische Lage und die daraus erwachsenden Belastungen einen Ausgleich vom preußischen Staat und vom Reich erforderten. Das ist der Hintergrund für die Selbsterfindung Frankfurts als Zentrum der Ostmark. Mehr noch: Mit der finanziellen Förderung der Oderstadt sollte ein „Bollwerk des Deutschtums auf wirtschaftlichem und kulturellem Gebiet“ erschaffen werden und Frankfurt als Sprungbrett für die Wiedergewinnung verlorener Territorien dienen. Die Strategie erwies sich als erfolgreich. Allerdings durfte die Stadt in ihren Bemühungen nicht nachlassen. Schließlich waren Frankfurt und sein Umland, verglichen mit Oberschlesien oder Ostpreußen, bei weitem nicht die östlichste deutsche Provinz. Umso wichtiger ist es fortan in der städtischen Selbstdarstellung geworden, das Wort „Osten“ als einen Code für den eigenen Ausnahmezustand möglichst intensiv zu gebrauchen und für ein Standortlobbying im nahen Berlin einzusetzen. Frankfurt wurde daher permanent im „gefährdeten Ostland“ verortet. Es betrieb erfolgreich „Ostmarkpolitik“ und verlangte im „Ostausschuss“ des Preußischen Landtages nach „Osthilfegeldern“ und anderen „Sofortmaßnahmen“, um die angefallenen „Ostschäden“ kompensieren zu können. „Wir Frankfurter sind aus Märkern wieder zu Ostmärkern geworden“, beteuerte 1922 der Frankfurter Oberbürgermeister. Wurden die Investitionsmittel in andere Gebiete, an der Stadt vorbei geleitet, erfand man hierzulande ad hoc den Begriff „vergessenes Land“ und richtete ein „ernstes Wort an alle Nicht-Ostmärker“. Zusammenfassend: Die gesamte Kommunalpolitik zielte darauf ab, eine Zentrumsfunktion der Stadt zu festigen und auf dieser Grundlage den zentralen Staats- und Reichsbehörden die finanziellen Hilfen zu entlocken. Das Kalkül ging auf. Schnell wurden die Erfolge im Stadtbild sichtbar. Die 1919 in einem provisorischen Sitz am Bahnhof Zoologischer Garten in Berlin platzierte DIE GUNST DER STUNDE

41


Einfahrt in die Siedlung Paulinenhof um 1924 Wjazd na osiedle Paulinenhof, ­ok. roku 1924 Foto: Hugo Schmölz, Stadtarchiv Frankfurt (Oder)

Wschodnimi, Frankfurt i jego region na pewno nie był najbardziej na wschód wysuniętą niemiecką prowincją. Odtąd w autopromocji miasta tym bardziej ważne stało się słowo „wschód” – jako kod używany możliwie intensywnie dla podkreślenia własnego wyjątkowego położenia i stosowany jako element lobbowania na rzecz regionu w pobliskim Berlinie. Stąd Frankfurt lokowany był permanentnie na „zagrożonych terenach wschodnich”, uprawiał skutecznie „politykę wschodniomarchijską”, a w „komisji wschodniej” pruskiego parlamentu krajowego domagał się „pomocy finansowej dla wschodu“ i innych „natychmiastowych środków“, które kompensowałyby zaistniałe „straty na wschodzie”. „My, mieszkańcy Frankfurtu, z marchijczyków staliśmy się znowu wschodniomarchijczykami” ubolewał w roku 1922 nadburmistrz miasta. Gdy środki na inwestycje kierowano gdzie indziej, doraźnie wynaleziono tu na miejscu pojęcie „zapominany kraj” i kierowano „poważne słowa do wszystkich nie-wschodniomarchijczyków”. Podsumowując: cała polityka komunalna skierowana była na to, by umocnić centralną pozycję miasta jak i na tej podstawie nakłonić władze krajowe i najwyższe instancje Rzeszy do pomocy finansowej. Kalkulacja była jasna, a sukcesy szybko stały się zauważalne w wizerunku miasta. Dyrekcja Kolei Rzeszy Wschód, ulokowana w roku 1919 w prowizorycznej siedzibie przy berlińskim Dworcu ZOO, przeprowadziła się w roku 1923 do miasta nad Odrą. Aby dla około 700 urzędników z byłych dyrekcji kolei w Poznaniu, Bydgoszczy i częściowo w Gdańsku zapewnić dobre warunki mieszkaniowe, trzeba było wybudować ok. 600 mieszkań. W tym celu założono Wschodniomarchijską Spółkę Budowy Osiedli (Siedlungsgesellschaft Ostmark m.b.H.) jako wspólne przedsięwzięcie miasta i dyrekcji kolei Rzeszy. Na jej czele stanął doświadczony już Martin Kießling, powołany na stanowisko naczelnego architekta i prezesa zarządu. Dzięki temu od roku 1921 w okolicy dworca kolejowego powstały wielkie place budowy. Kolejnym sukcesem było otwarcie w czerwcu roku 1924, po wschodniej stronie Odry, Wystawy Rzemiosła i Rolnictwa Marchii Wschodniej (Ostmarkschau für Gewerbe und Landwirtschaft), którą zwiedziło ok. 100.000 osób. Także w latach następnych 42

WIELKA SZANSA


Wohnbau an der Humboldtstraße, Planer: Martin Kießling Budynek mieszkalny przy ul. Humboldtstraße, projektant: Martin Kießling Foto: Hugo Schmölz, Stadtarchiv Frankfurt (Oder)

Reichsbahndirektion Osten zog 1923 an die Oder. Um den 700 Beamten aus den ehemaligen Bahndirektionen Posen, Bromberg und teilweise Danzig gute Wohnumstände zu gewährleisten, mussten mehr als 600 Wohnungen gebaut werden. Dafür wurde die „Siedlungsgesellschaft Ostmark m. b. H.“ als ein gemeinsames Unternehmen der Stadt und der Reichsbahndirektion gegründet. An deren Spitze wurde der mittlerweile erfahrene Martin Kießling als Chefarchitekt und Geschäftsführer berufen. Seit 1921wurden durch seine Initiative im Umkreis des Bahnhofs große Baustellen gestartet und mehrere Siedlungen errichtet. Ein weiterer Erfolg war die im Juni 1924 am östlichen Ufer der Oder ausgerichtete „Ostmarkschau für Gewerbe und Landwirtschaft“, die annähernd 100.000 Besucher zählte. Auch in den Jahren danach flossen die Mittel der Preußischen Landesregierung in Form von Krediten, zinslosen Darlehen, einmaligen und laufenden Zuschüssen. Das Geld wurde für die Modernisierung der Infrastruktur ausgegeben. Die Projekte des sozialen Wohnungsbaus wurden einschließlich der zugehörigen Grünanlagen von Staat und Reich zu 50 Prozent bezuschusst. Die Mühen Doch Geld war nicht alles. Vor allem in den ersten Jahren nach dem Krieg hatte man mit Inflation und Versorgungsengpässen zu kämpfen. Immerhin konnte der Mangel an Holz dank einer reichsweiten Verfügung von 1919 durch den Zugriff auf die Materialreserven der aufgelösten Reichswehr gelindert werden. Diese Option galt allerdings nur für gemeinnützige Baugenossenschaften. Beim Bau der bescheidenen Fachwerkhäuser am Langen Grund hingegen musste die Stadt das Bauholz bei Privathändlern in Breslau zukaufen. Wie aber sollte man das Holz zuschneiden, wenn die Frankfurter Dampfsägewerke keine Kohle hatten, um überhaupt die Maschinen zu starten? Die anfänglichen Baustoffdefizite führten dazu, dass man 1920 die historischen Lehmbauweisen studierte, die eine energiesparende Alternative darstellten. Nachdem sich die Versorgungslage ein wenig gebessert hatte, traten – ausgerechnet in der Hochphase der Errichtung der Kießling-Siedlungen – massive DIE GUNST DER STUNDE

43


Reihenhäuser im Paulinenhof Domy szeregowe na osiedlu Paulinenhof Foto: Museum Viadrina

płynęły do miasta środki z pruskiego rządu krajowego w formie kredytów, nieoprocentowanych pożyczek, jednorazowych i długoterminowych subwencji. Pieniądze wydawano na modernizację infrastruktury. Projekty mieszkań socjalnych, włącznie z należącymi do nich terenami zieleni, były dofinansowywane ze środków krajowych i z budżetu Rzeszy, a wysokość dotacji wynosiła do 50% kosztów. Starania Ale pieniądze to nie wszystko. W pierwszych latach powojennych trzeba było walczyć z inflacją i niedostatkami zaopatrzenia. Na szczęście przynajmniej deficyt drewna złagodzono, dzięki wydanemu w roku 1919 zarządzeniu dla całej Rzeszy, zezwalającemu na sięgnięcie po rezerwy materiałowe rozwiązanej Reichswery. Dotyczyło to jednak tylko spółdzielni budowlanych, służących dobru powszechnemu. Ponieważ np. materiału nie wystarczało na budowę skromnych domów fachwerkowych przy ulicy am Langen Grund, miasto musiało dokupować drewno budowlane u prywatnych handlarzy aż we Wrocławiu. Jak jednak można było to drewno przyciąć, skoro frankfurckie tartaki zasilane maszynami parowymi nie miały węgla, żeby w ogóle uruchomić maszyny? Dotkliwy początkowo deficyt materiałów budowlanych doprowadził do tego, że w roku 1920 poczęto uczyć się dawnych technik budowania przy użyciu gliny, stanowiących energooszczędne rozwiązanie alternatywne. Po pewnej poprawie sytuacji zaopatrzeniowej, wystąpiły – akurat w szczytowej fazie budowy osiedli Kießlinga – olbrzymie problemy, wynikające z inflacji. Ponieważ dopływ środków stopniał, Wschodniomarchijska Spółka Budowy Osiedli musiała czasem przekraczać stan konta bankowego, za co codziennie naliczano jej odsetki karne. W październiku roku 1923 spółdzielnia potrzebowała tygodniowo 1.450 miliardów marek na wypłatę zaliczek. Mimo tego na wszystkich budowach, prowadzonych na ogół przez spółkę „Philipp Holzmann AG”, pracowało dziennie do 1.700 robotników. Rachunki firm bywały niekiedy wystawiane wg dziennego kursu dolara względnie kursu złotej marki i opatrzone skomplikowanymi przeliczeniami kursów, ponieważ trzeba było konfrontować się z gwałtownym spadkiem wartości 44

WIELKA SZANSA


Torbogenhaus im Paulinenhof Dom z arkadową bramą na osiedlu Paulinenhof Foto: Hugo Schmölz, Stadtarchiv Frankfurt (Oder)

Probleme durch die Inflation auf. Da der Mittelfluss stockte, überzog die „Siedlungsgesellschaft Ostmark m. b. H.“ gelegentlich das Konto, wofür tägliche Strafzinsen fällig wurden. Im Oktober 1923 benötigte die Gesellschaft pro Woche 1.450 Milliarden Mark als Abschlagszahlungen. Allerdings arbeiteten auf allen, größtenteils von der Philipp Holzmann AG betriebenen Baustellen täglich bis zu 1.700 Arbeiter. Die Rechnungen von Firmen wurden mitunter nach dem Tageskurs des Dollars beziehungsweise der Goldmark ausgestellt und waren mit komplizierten Kursumrechnungen versehen, weil man mit einer rasanten Geldentwertung konfrontiert war. Zahlungsverspätungen verursachten immer wieder Arbeitsniederlegungen auf den Baustellen. Erst vor diesem Hintergrund lernen wir die – dennoch fertiggestellten – Bauten der frühen 1920er Jahre schätzen. Die bescheidene Baustoffqualität und die schnelle Maurerarbeit auf diesen Baustellen merkt man heute aber nur noch dort, wo zufällig ein Putz abgeplatzt ist. Nachdem diese zähen Anfänge vorbei waren konnte man in der zweiten Hälfte der 1920er Jahre viel freier und sorgloser bauen, allerdings nur bis zur Weltwirtschaftskrise von 1929. Danach wurden beispielsweise alle Baumaßnahmen an den Pädagogischen Akademien gestoppt, was auch für Frankfurt zutraf. Auch die bescheidene Siedlung an der Frankfurter Kopernikusstraße veranschaulicht die veränderten Wirtschaftsumstände. Die Architektur Die Stadtverschönerung und –aufwertung sowie die damit angeregten Ambitionen setzten noch „in den guten Zeiten“ vor dem Krieg an. Als Hauptstadt des großflächigen östlichen Regierungsbezirks war Frankfurt neben Potsdam der wichtigste Verwaltungsort Brandenburgs. Deshalb erhielt die Oderstadt spätestens um 1900 außerordentlich repräsentative Bauten wie das Regierungsgebäude (heute Universität), die Oberpostdirektion, die Baugewerkschule und das Realgymnasium, um nur die wichtigsten zu nennen. Trotz der Verschiedenheit der Stile wurde besonders häufig auf spätbarocke Formgebung zurückgegriffen – selbst dann, wenn man sich verpflichtet fühlte, wie beim Erweiterungsbau des Rathauses und der DIE GUNST DER STUNDE

45


Hindenburgschule, Planer: Joseph Gesing, um 1930 Szkoła im. Hindenburga, projektant: Joseph Gesing, ok. 1930 Foto: Walter Fricke, Stadtarchiv Frankfurt (Oder)

pieniądza. Opóźnienia w płatnościach powodowały ciągłe strajki na­ placach budów. Dopiero na tym tle możemy docenić – wzniesione pomimo wszystko – budowle wczesnych lat dwudziestych. Niską jakość materiałów budowlanych i szybkie tempo prac murarskich zauważa się dzisiaj przede wszystkim tam, gdzie w jakimś budynku przypadkowo odspoi się tynk. W porównaniu z tymi mozolnymi początkami, w drugiej połowie lat dwudziestych można było budować o wiele swobodniej i bardziej beztrosko, jednakże tylko do wybuchu światowego kryzysu gospodarczego w roku 1929. W jego następstwie wstrzymano wszystkie prace budowlane przy akademiach pedagogicznych, co dotyczyło również Frankfurtu. Zmianę warunków gospodarczych unaocznia także skromne osiedle przy ul. Kopernikusstraße. Architektura Upiększanie miasta i poprawa jego jakości, a także rozbudzone tym ambicje, mają swój początek jeszcze w „dobrych latach“ przed I wojną światową. Jako stolica rozległej rejencji wschodniej (*okręgu administracyjnego, obejmującego kilka powiatów) Frankfurt był obok Poczdamu jednym z dwóch najważniejszych centrów administracyjnych Brandenburgii. Z tego względu w nadodrzańskim mieście powstały, najpóźniej ok. roku 1900, reprezentacyjne budowle, jak siedziba rejencji (dziś uniwersytet), główna dyrekcja poczty, szkoła rzemiosł budowlanych i gimnazjum realne – by wymienić tylko najważniejsze. Przy różnorodności stylów architektonicznych najczęściej sięgano po formy późnobarokowe – nawet tam, gdzie za konieczne uznano wzniesienie ceglanych fasad, jak w przypadku rozbudowy ratusza czy biblioteki miejskiej. Nieprzypadkowo więc w powojennych budowlach Martina Kießlinga – wprawdzie oszczędnie dekorowanych – czerpano inspirację z baroku. Przed wojną zaznaczył się też rozwój terytorialny miasta. Plany rozbudowy Przedmieścia Nuhnen, które Martin Kießling w latach dwudziestych w większości uszanował, kreślił w roku 1911 nie kto inny, jak sam Hans Bernoulli – ów słynny Szwajcar, który krótko po roku 1900 tworzył w swoim berlińskim biurze plany rozbudowy Bremy, Saarbrücken, Berlina i Warszawy. Był to nie jedyny prominentny fachowiec 46

WIELKA SZANSA


Die Trauerhalle auf dem städtischen Friedhof, Planer Joseph Gesing Dom pogrzebowy na cmentarzu miejskim, projektant: Joseph Gesing Foto: Walter Fricke, Stadtarchiv Frankfurt (Oder)

Stadtbibliothek mit Backsteinfassaden zu arbeiten. Es ist also kein Zufall, dass die Architektur von Martin Kießling – wenn auch viel sparsamer dekoriert – auf den neobarocken Fundamenten aufbaute. Vor dem Krieg zeichnete sich auch die flächenmäßige Entwicklung der Stadt ab. Die Pläne zum Ausbau der Nuhnenvorstadt, die von dem für Frankfurt wichtigsten Architekten der Nachkriegszeit, Martin Kießling, in den 1920er Jahren größtenteils respektiert wurden, zeichnete 1911 kein geringerer als Hans Bernoulli – jener berühmte Schweizer, der nach 1900 von seinem Berliner Büro aus anspruchsvolle Stadterweiterungspläne auch für Bremen, Saarbrücken, Berlin und Warschau aufstellte. Doch er war nicht der einzige prominente Fachmann aus der Spreemetropole, der sich mit Frankfurt (Oder) produktiv auseinandersetzte. Der Berliner Magistratsbaurat Otto Stiehl beschäftigte sich in Frankfurt mit der Bauforschung und Restaurierung der Marienkirche und des Rathauses. Just während dieses Auftrags erhielt er seine Berufung als Professor der Technischen Hochschule in Charlottenburg. Die stadtgestalterischen Ansprüche der Vorkriegszeit galt es nach dem Krieg zu reaktivieren. Doch angesichts der Wohnungsnot durften und mussten diese relativiert, der Neubeginn konnte nur bescheiden angegangen werden. Es wurden Möglichkeiten von energiesparenden Bauweisen getestet und zunächst preiswerte Fachwerkhäuser am Langen Grund gebaut. Erst mit dem 1921 bekannt gewordenen Zuschlag für den Umzug der Reichsbahndirektion Osten in die Oderstadt erfolgte der Wendepunkt. Der mächtige Arbeitgeber hat hier alle nötigen Bebauungsflächen zum Nulltarif erhalten. Martin Kießling, der damit beauftragte Chefarchitekt, Hochbaudezernent der Kölner Bahndirektion, hatte mit den um 1922 fertiggestellten Eisenbahnersiedlungen im Rheinland (Jünkerath und vor allem Köln-Gremberghoven) auf sich aufmerksam gemacht. Ab 1921 wurde er an der Oder tätig. In jener schweren Zeit, als Architekten, auch spätere Weltstars unter ihnen, keine Möglichkeiten hatten, zu bauen, wurde Kießling das Privileg zuteil, in Frankfurt ganze Quartiere zu gestalten. Kießlings frühes Werk ist traditionalistisch: Seine Gartensiedlungen in Köln und in Frankfurt verbinden Symmetrieachsen mit gerundeten Straßen- und Platzstrukturen, DIE GUNST DER STUNDE

47


Baugewerkschule nach der Fertigstellung um 1930, Planer: Johannes Müller Szkoła Rzemiosł Budowlanych po ukończeniu budowy, ok. roku 1930, projektant: Johannes Müller Foto: Walter Fricke, Stadtarchiv Frankfurt (Oder)

z metropolii nad Szprewą, czynny we Frankfurcie. Radca budowlany berlińskiego magistratu, Otto Stiehl, zajmował się badaniami architektonicznymi i renowacją kościoła mariackiego i ratusza. Właśnie w trakcie tego zlecenia otrzymał swoje powołanie na stanowisko profesora Wyższej Szkoły Technicznej w Berlinie-Charlottenburgu. Rozbudzone przed wojną wysokie wymogi urbanistyczne należało reaktywować po wojnie. Ale w obliczu niedoboru mieszkań, można i trzeba było podchodzić do tego skromnie, testować możliwość zastosowania energooszczędnych technik budowlanych i w pierwszej kolejności pobudować tanie domy fachwerkowe przy ulicy am Langen Grund. Przełom wydarzył się dopiero w roku 1921, dzięki dotacjom związanym ze wspomnianą przeprowadzką Dyrekcji Kolei Rzeszy Wschód do Frankfurtu. Potężny pracodawca otrzymał tu za darmo wszystkie tereny potrzebne pod zabudowę. Naczelnym architektem, któremu powierzono zadanie, był wcześniejszy naczelnik wydziału budownictwa inżynieryjnego w dyrekcji kolei w Kolonii, Martin Kießling. Zwrócił na siebie uwagę realizacją osiedli kolejarskich w Nadrenii (w Jünkerath i przede wszystkim w Kolonii-Gremberghoven). Od roku 1922 podjął aktywność zawodową nad Odrą. W owych trudnych czasach, gdy architekci, nawet o światowej później renomie, nie mieli możliwości niczego budować, Kießling otrzymał przywilej ukształtowania we Frankfurcie całych dzielnic. Najwcześniejsze dzieło Kießlinga jest tradycjonalistyczne; jego osiedla-ogrody w Kolonii i we Frankfurcie łączy ta sama cecha – osie symetrii z zaoblonymi strukturami ulic i placów, czym nawiązują do klasycznego wzorca miasta-ogrodu. Detale – czterospadowe dachy, drewniane okiennice, ornamenty, proporcje okien, układ przestrzeni niezabudowanych – wszystko to wydaje się przytulne i mocno nawiązuje jeszcze do tzw. stylu swojskiego (Heimatschutzstil). Dla społeczności wstrząśniętej wojną było to zapewne jak balsam dla duszy. Pomimo powtarzających się detali projekty tych osiedli są dalekie od schematyzmu. Zgrabnie zaplanowane ciągi przestrzenne zdradzają, że percepcja widza została w przemyślany sposób wyreżyserowana. Najwyraźniej udowadnia to asymetryczny i dopasowany do terenu plan osiedla Przy Zielonej Drodze (am Grünen Weg). 48

WIELKA SZANSA


Baugewerkschule, Aula Szkoła Rzemiosł Budowlanych, aula Foto: Walter Fricke, Stadtarchiv Frankfurt (Oder)

womit sie an die klassischen Muster der Gartenstädte anknüpfen. Die Details – Walmdächer, hölzerne Fensterladen, Ornamente, Fassadenproportionen, Freiflächenstrukturierung – wirken vertraut und lehnen sich noch stark an den Stil des Heimatschutzes an. Sie wirken wie Balsam für die Seelen einer kriegserschütterten Gemeinschaft. Trotz dieser wiederkehrenden Details sind seine Siedlungsentwürfe fern davon, schematisch zu sein. Die geschickt geplanten Raumfolgen verraten eine durchdachte Regie der Wahrnehmung. Am deutlichsten belegt das die asymmetrische und an das Gelände angepasste Planung für die Siedlung am Grünen Weg. Kießlings frühe Bauten in Frankfurt weisen ihn vor allem als einen klugen und leidenschaftlichen Stadtplaner aus. Mit allen Baugruppen, sei es am Anger, an der Wiecke- oder an der Humboldtstraße hat er immer auch hervorragenden Städtebau betrieben. Selbst mit einem einzigen Solitär, dem kompakten Baublock an der Leipziger Straße, bemühte er sich, ein ganzes Quartier städtebaulich zu „reparieren“. Die Gestaltung des öffentlichen Raumes mit pragmatisch eingesetzten Mitteln war auch eine Stärke von Wilhelm Beringer. Der für die Reichsbahndirektion Osten tätige Architekt durfte den für diese Institution markantesten Ort, den Bahnhof, sowie die Wohnhäuser am Kiliansberg gestalten. Beringer war ebenso traditionalistisch wie Kießling und um eine anheimelnde Wirkung seiner Bauten bemüht, die selbst bei beträchtlichen Baumassen den großen Gestus vermieden. Im Vergleich mit Kießling ging er sparsamer mit Ornamentik um, worin sich schon ein kommender Gestaltungstrend abzeichnete. In der Reihe von traditionalistischen Bauten, die noch vor der Mitte der 1920er Jahre errichtet wurden, sind unter anderem das Kino im heutigen Słubice und das Stadion mit seiner rustikalen Tribünenkrone zu nennen. Die Architektur des Expressionismus repräsentieren in Frankfurt, neben der grandiosen Kirche St. Georg, die Bauten von Joseph Gesing. Von ihm stammen die ehemalige Hindenburgschule und die Trauerhalle auf dem Hauptfriedhof sowie die Wohnbauten an der Tunnelstraße. Sein wuchtiger Schulbau wurde nicht nur in der DIE GUNST DER STUNDE

49


Pädagogische Akademie, Planer Hans Petersen Akademia Pedagogiczna, projektant: Hans Petersen Foto: Adam Czerneńko

We wczesnych budowlach frankfurckich Kießling jawi się nam przede przede wszystkim jako mądry i zaangażowany urbanista. Projektując wszystkie zespoły architektoniczne, czy to przy dawnym placu przedmiejskim (am Anger), czy to przy ulicach Wieckego i Humboldta (Wieckestraße, Humboldtstraße), zawsze zajmował się też zadaniem urbanistycznym. Nawet w przypadku pojedynczego, zwartego bloku przy ul. Lipskiej (Leipziger Straße), starał się „naprawić” urbanistycznie cały kwartał. Zastosowanie pragmatycznych środków, by nadać przestrzeni publicznej imponującą formę, było też mocną stroną Wilhelma Beringera. Architekt, również czynny dla Dyrekcji Kolei Rzeszy Wschód, miał możliwość ukształtowania najważniejszego dla tej instytucji miejsca, tj. dworca kolejowego i domów mieszkalnych na Wzgórzu Kiliana (Kiliansberg) Podobnie tradycjonalistyczny jak Kießling, Beringer starał się operować klasycznymi proporcjami tak, aby w swych budynkach nawet przy znacznej objętości uniknąć wrażenia ich ogromu. W porównaniu z Kießlingiem oszczędniej stosował ornamentykę, co było wyrazem nadchodzących trendów formalnych. W grupie budowli tradycjonalistycznych, powstałych jeszcze w połowie lat dwudziestych, należy wymienić m.in. kino w dzisiejszych Słubicach i stadion z jego rustykalną koroną. Ekspresjonizm w architekturze Frankfurtu reprezentują, poza kościołem św. Jerzego, budynki powstałe według projektów Josepha Gesinga. Spod jego ręki wyszły zabudowania dawnej Szkoły im. Hindenburga oraz hala pogrzebowa na cmentarzu głównym, a także budynki mieszkalne przy ulicy Tunelowej (Tunnelstraße). Potężny budynek szkolny opisywano jako wyjątkowy nie tylko w Deutsche nie tylko w Deutsche Bauzeitung ale również w wielu innych publikacjach krajowych. Nie dziwi więc, że frankfurcki magistrat otrzymywał zapytania na temat projektu i kosztów budynku z wielu miast wschodniej części kraju. Kompletne przeciwieństwo do obszernej Szkoły im. Hindenburga stanowi inna instytucja oświatowa, Dom Muzyki (Musikheim) Otto Bartninga. Nie ma tu ornamentów ani luksusowo opracowanej fasady, a wizerunek od strony ulicy sprawia wręcz nieprzychylne wrażenie. Jakość owej muzycznej enklawy ujawnia się dopiero 50

WIELKA SZANSA


Das Säuglingsheim (genutzt als Priesterseminar) an der Seelower Kehre, gleich nach der Fertigstellung in den Jahren 1929–30, Planer: Joseph Gesing Dom Niemowląt (użytkowany jako seminarium duchowne) przy Seelower Kehre tuż po wybudowaniu w latach 1929-30, projektant: Joseph Gesing Foto: Walter Fricke, Stadtarchiv Frankfurt (Oder)

Deutschen Bauzeitung, sondern überall in Deutschland als einzigartig beschrieben. Kein Wunder also, dass der Frankfurter Magistrat Anfragen zu den Plänen und Kosten des Schulbaus aus vielen Städten aus den östlichen Landesteilen bekam. Ein komplettes Gegenbild zur raumgreifenden Planung der Hindenburgschule zeigte eine andere Bildungseinrichtung, das Musikheim von Otto Bartning, das auf Ornamente und eine protzige Fassade völlig verzichtet, wodurch das straßenseitige Erscheinungsbild geradezu abweisend erscheint. Die Qualitäten dieses musischen Refugiums erschließen sich erst vom Innenhof aus. Das Musikheim ist eine erstaunliche Synthese aus einer frei interpretierten Grundrisszusammensetzung und der Formgebung, die an die bodenständige märkische Backsteintradition anknüpft. Obwohl der Architekt und seine Designer aus Weimar kamen, erinnert der Backsteinbau gar nicht an die „weiße Moderne“. Diese wird dagegen in der benachbarten Pädagogischen Akademie von Hans Petersen sichtbar. Der lang gestreckte Baukörper mit seinen spannungsvoll verteilten Kubaturen und großzügig befensterten Klassenräumen ist geradezu ein Bilderbuchbeispiel des Neuen Bauens. Ähnlich modern und versachlicht, aber wiederum doch mit backsteinsichtigen Fassaden versehen, wurden die Baugewerkschule von Johannes Müller und die Mädchenberufsschule von Josef Gesing ausgeführt. All diese Schulbauten belegen die gelungenen Bemühungen der Stadtpolitik, Frankfurt zu einem wichtigen Bildungszentrum auszubauen, was wiederum durch die „Ostmärkische Kulturmission“ begründet war. Ihren Höhepunkt erreicht die Neue Sachlichkeit in Frankfurt (Oder) aber nicht nur bei den Schulbauten, sondern auch mit dem Bau des Amtsgerichts, das sich mit seiner Schlichtheit sowohl von der ausschweifend historistisch geprägten Umgebung als auch von seiner eigenen Bautypologie distanziert – und damit ein neues Leitbild für Justizbauten schafft. Neue Sachlichkeit begegnet uns nicht nur bei Massivbauten, sondern auch bei jenen, die gänzlich aus Holz ausgeführt wurden. Ein gutes Beispiel ist das 1929 DIE GUNST DER STUNDE

51


od strony wewnętrznego dziedzińca. Dom Muzyki jest zadziwiającą syntezą swobodnego kształtowania poszczególnych rzutów z formami, nawiązującymi do rdzennej marchijskiej tradycji budownictwa ceglanego. Mimo, że architekt i współpracujący z nim twórcy wzornictwa pochodzili z Weimaru, ceglana budowla w ogóle nie przypomina tzw. „białego modernizmu” opartego na wzorcach Bauhausu. Ten jest natomiast widoczny w zlokalizowanej po sąsiedzku Akademii Pedagogicznej Hansa Petersena. Wydłużony korpus o intrygującym układzie kubatur, z mnóstwem okien doświetlających sale lekcyjne, jest właściwie książkowym przykładem funkcjonalizmu („nowego budownictwa”, Neues Bauen). Podobnie modernistycznie i „rzeczowo” ukształtowano licowane cegłą elewacje Szkoły Rzemiosł Budowlanych, projektu Johannesa Müllera i szkoły Zawodowej dla Dziewcząt Josefa Gesinga. Wspomniane budynki szkolne dowodzą starań władz miasta, by z Frankfurtu uczynić ważne centrum oświatowe, odzwierciedlające „wschodniomarchijską misję kulturową”. Szczytowe osiągnięcia „Nowej Rzeczowości” we Frankfurcie nad Odrą to jednak nie tylko budynki szkolne, ale także gmach Sądu Rejonowego, który dzięki swej prostocie odcina się nie tylko od przytłaczającego historyzmu budynków w sąsiedztwie, ale też od tradycji typologicznej, właściwej dla tego typu funkcji – i tym samym stanowi nowy wzorzec budowli dla wymiaru sprawiedliwości. „Stylistykę funkcjonalizmu” odnajdujemy nie tylko w budynkach murowanych, ale również we wzniesionych całkowicie z drewna. Dobrym tego typu przykładem jest przemysłowo prefabrykowana tzw. „Szkoła Elżbietańska“ (Elisabethschule) z roku 1929 na terenie Diakonii im. Martina Lutra (Lutherstift). Zrealizowany został przez firmę „Christoph und Unmack AG” – największego producenta prefabrykowanych budynków drewnianych, a przy projekcie pracował prawdopodobnie Konrad Wachs­mann. Wachsmann, urodzony w żydowskiej rodzinie we Frankfurcie nad Odrą, już wówczas „przekładał” ideały Bauhausu na produkowane masowo budynki drewniane. Później zrobił oszałamiającą karierę dzięki swym rewolucyjnym płaskimi wiązarom dachowym i konstrukcjom hangarów dla US-Airforce. 52

WIELKA SZANSA


Hausgruppe in der Leipziger Straße. Zustand 2018 Dom przy Leipziger Strasse. Stan w roku 2018 Foto: Adam Czerneńko

industriell vorgefertigte Gebäude der Elisabethschule auf dem Areal des Lutherstiftes. Es wurde von der größten deutschen Holz-Fertigbaufirma „Christoph und Unmack AG“ ausgeführt und es trägt höchstwahrscheinlich die Handschrift von Konrad Wachsmann. Wachsmann, geboren in einer jüdischen Familie in Frankfurt (Oder), übersetzte schon damals die Ideale des Bauhauses in die serienmäßig produzierten Holzbauten. Später machte er eine berauschende Karriere mit seinen revolutionären Flächentragwerken und Hangar-Konstruktionen für die US-Airforce. Wie anders und wie ärmlich wirkt dagegen die Fertighaussiedlung an der Kopernikusstraße, die 1931 ebenfalls von „Christoph und Unmack“ geliefert wurde. Sie verweist auf die miserable Situation nach der Weltwirtschaftskrise und auf einen Versuch, mit günstigem Bauen Abhilfe zu schaffen. Sie beschließt die exemplarische Übersicht über das Bauen der Weimarer Republik in Frankfurt (Oder). Was bleibt? Insgesamt erscheint die kurze Spanne zwischen 1918 und 1933 eine Zeit größter Produktivität gewesen zu sein. Zahlreiche Baugenossenschaften ließen noch weitere Siedlungen entstehen, unter anderem an der Markendorfer, Beeskower und Puschkinstraße, aber auch in der Nuhnen- sowie der Dammvorstadt, die in diesem Architekturführer nicht mehr berücksichtigt werden konnten. Ebenso die inzwischen verschwundenen Sonderbauwerke wie beispielsweise das um 1930 an der Seelower Kehre errichtete sogenannte Säuglingsheim von Joseph Gesing. Die Vielzahl der Bauten, ihre baukünstlerische Qualität und die Ausdifferenzierung der formalen Spielarten machen dieses Erbe zu einer herausragenden baukulturellen Leistung und zu einem großartigen Zeugnis der Frankfurter Stadtgeschichte. Auch wenn man sich heute von den problematischen Hintergründen distanziert, unter denen diese Bauten erst möglich wurden, bietet die Baukunst selbst viele Argumente, sie zu schätzen und zu schützen. Diesem Ziel soll auch die vorliegende Veröffentlichung dienen.

DIE GUNST DER STUNDE

53


Ehemaliges Kino Piast (ursprünglich Filmpalast Friedrichstraße). Zustand 2018 Dawne Kino Piast (pierwotnie Filmpalast Friedrichstraße). Stan w roku 2018 Foto: Adam Czerneńko

Całkiem inaczej i o ileż biedniej wygląda osiedle domów prefabrykowanych przy ulicy Kopernikusstraße, które również zostało dostarczone przez firmę „Christoph und Unmack AG” w roku 1931. Dowodzi ono fatalnej sytuacji po światowym kryzysie gospodarczym i tego, że próbowano jej zaradzić przy pomocy taniego budownictwa. Obiekt ten zamyka przegląd przykładowych budynków z czasów Republiki Weimarskiej we Frankfurcie nad Odrą. Co pozostało? Krótki okres pomiędzy rokiem 1918 i 1933 okazuje się w sumie czasem największej produktywności. Liczne spółdzielnie budowlane zleciły powstanie wielu innych osiedli, m.in. przy ulicach Markendorfer-, Beeskower- i Puschkinstraße, a także na przedmieściach Nuhnen i Dammvorstadt (Słubice). Trudno byłoby je wszystkie uwzględnić w niniejszym przewodniku, podobnie jak niezachowane obiekty szczególnego przeznaczenia, np. tzw. Dom Niemowląt (Säuglingsheim) Josepha Gesinga, wzniesiony ok. roku 1930 przy Seelower Kehre. Mnogość budynków, ich jakość architektoniczna, zróżnicowanie formalne i stylistyczne czynią z nich wyjątkową spuściznę architektoniczną i wspaniałe świadectwo historii Frankfurtu. Nawet, jeżeli kontrowersyjne okoliczności, które umożliwiły powstanie tych budowli, budzą dziś rezerwę, sama ich architektura podpowiada wiele argumentów za tym, by je cenić i chronić. Temu celowi ma służyć również niniejsza publikacja. Gromadzenie materiału ilustracyjnego pozwoliło dostrzec wiele ubytków wśród opisywanych obiektów lub ich niewłaściwe przekształcenia, dlatego częstokroć trzeba było sięgnąć po zdjęcia archiwalne, także w wypadku obiektów nadal istniejących. Kończąc należy też wyrazić słowa wdzięczności wobec wszystkich osób, które poprzez udział w redakcji tekstów, gromadzeniu ilustracji, przekładzie i projekcie graficznym wsparły powstanie tej książki.

54

SĄD



I.


DIE NUHNENVORSTADT IM FRANKFURTER WESTEN DAS ESSENTIELLE: HEIMATSCHUTZSTIL, EXPRESSIONISMUS UND NEUES BAUEN PRZEDMIEÅšCIE NUHNENVORSTADT NA ZACHODZIE MIASTA NAJISTOTNIEJSZE: TRADYCJONALIZM, EKSPRESJONIZM I FUNKCJONALIZM