Skip to main content

Akademicki Przegląd Sportowy 05/2018

Page 1

XXVII Zjazd AZS Warszawa 16–17.06.2018


AKADEMICKI PRZEGLĄD SPORTOW

Foto na okładce Dariusz Sokołowski

Pismo Zarządu Głównego AZS Redaktor naczelny Bartłomiej Korpak Sekretarz redakcji Halina Hanusz Adres redakcji 00-056 Warszawa ul. Kredytowa 1a tel./faks 22 828 02 76 tel. 502 250 604 www.azs.pl e-mail: aps@azs.pl

[od redakcji]

Trzy miesiące! racamy do rytmu roku akademickiego. Wtedy kiedy w sporcie studenckim bardzo dużo się dzieje, w środowisku uczelnianym trwa wakacyjna przerwa. Będziemy musieli w najbliższych wydaniach „APS” trochę te zaległości nadrobić. Czerwcowy Zjazd AZS przyniósł tym razem nie tylko ustalenia programowe, ale też pewne zmiany personalne. Z dwóch kandydatów na prezesa Zarządu Głównego AZS w wyborach zjazdowych, kolega Alojzy Nowak z Warszawy, dotychczas pełniący tę funkcję, wygrał z kolegą Tomaszem Szponderem, prezesem środowiska poznańskiego AZS. Podobnie było w przypadku innych funkcji w Zarządzie. Ostateczny skład władz był konsekwencją prowadzonej kampanii w tej sprawie. Hasłem wyborczym zwycięskiego porozumienia była „Młodość pełna pasji”. Praktyczna strona tych działań ujawni się w najbliższych dwóch latach, oby z pozytywnym skutkiem dla działania całej struktury organizacyjnej AZS. Warto czynić wszystko, aby zarządzanie naszym stowarzyszeniem zawsze łączyło ludzi aktywnie wspierających AZS. Rzutem na taśmę w rywalizacji uczelnianej w ramach Akademickich Mistrzostw Polski tym razem zwyciężył Uniwersytet Warszawski przed Akademią Górniczo-Hutniczą z Krakowa. Decydowały wyniki ostatnich mistrzowskich rywalizacji w lekkiej atletyce, żeglarstwie, piłce nożnej. Ponieważ od kilku lat ten scenariusz się powtarza, przeto dla obu uczelnianych klubów AZS szczególne gratulacje – za mobilizację, wzorową organizację i współpracę z władzami uczelni, a zawodnikom – studentom podziękowanie za podjęty trud, za sportowe pasje i profesjonalne podejście do istoty rywalizacji sportowej. Na trzecim miejscu Politechnika Gdańska. W rankingu medalowym na pierwszych miejscach Akademie Wychowania Fizycznego z Katowic i z Krakowa. Na trzecim Akademia Leona Koźmińskiego z Warszawy. Dla znawców to nie jest niespodzianka. Jak masz sportowe gwiazdy, to zdobywasz medale, jak masz wy-

W

równany poziom w większości rozgrywanych dyscyplin sportowych, to walczysz o prymat w punktacji generalnej. Bardzo cieszy wysoka ocena większości organizowanych zawodów mistrzowskich. Nie tylko wymiar sportowy, ale także integracja środowiska studenckiego i akademicki charakter towarzyszący wielu mistrzostwom, uwarunkowany uczelnianymi obiektami sportowymi, organizatorami wywodzącymi się wprost z uczelnianych jednostek AZS i SWFiS, zainteresowanie władz rektorskich. Kończyły się mistrzostwa uczelniane w kraju, a pełną parą ruszyła rywalizacja na poziomie światowym. Cykl akademickich mistrzostw świata rozpoczął się w marcu strzelectwem sportowym w Kuala Lumpur i łyżwiarstwem szybkim w białoruskim Mińsku, a potem przez minione trzy miesiące impreza goniła imprezę. Znakomite występy kolarzy, kajakarzy, wioślarzy, a także specjalistów wspinaczki sportowej, muay thai, boksu, a także po raz pierwszy startujących w tej imprezie pięcioboistów, potwierdziły bardzo wysoką pozycję Polski w akademickim sporcie na świecie. Przed nami jeszcze kilka imprez. Zdobytych medali jest już prawie 60. Już za chwilę startuje nowy rok akademicki. Znowu przed większością członków AZS stanie na porządku każdego dnia dylemat, jak łączyć studiowanie z karierą sportową, tą światową, tą ogólnopolską i tą uczelnianą. Nasi mistrzowie są już myślami przy eliminacjach do Letnich Igrzysk Olimpijskich w Tokio 2020 i przygotowaniach do skutecznych startów w Zimowej i Letniej Uniwersjadzie 2019. Za chwilę ruszą uczelniane rozgrywki, nowy cykl Akademickich Mistrzostw Polski. Dla wielu początek roku akademickiego to możliwość realizacji swoich pasji, do wspólnego ćwiczenia dla zdrowia, dla poprawienia aktywności fizycznej. Oby te działania były jak najbardziej skuteczne. Redaktor

Projekt graficzny i skład Andrzej Kubatko © FALL tel. 12 413 35 00 www.fall.pl Numer zamknięto 28 września 2018 r.

Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo skracania artykułów.

BRIDGE Xuzhou China

Wydawnictwo zrealizowano ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki. Nakład 3000 egz.

ISSN 0209-0546

aps nr 05 2018 (351)


XXVII Zjazd AZS Warszawa 16–17.06.2018

XXVII Zjazd Akademickiego Związku Sportowego W dniach 16–17 czerwca br. w Warszawie odbył się XXVII Zjazd Akademickiego Związku Sportowego. Prezesem związku został prof. dr hab. Alojzy Nowak. lojzy Nowak pełnił funkcję prezesa AZS przez ostatni rok po tym, jak z powodów zdrowotnych ze stanowiska ustąpił wybrany w 2016 roku prof. Tadeusz Słomka. Teraz wygrał wybory i będzie kierował związkiem w latach 2018–2020. Alojzy Nowak jest profesorem nauk ekonomicznych i dziekanem Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. Prócz UW wykłada także we Francji, Wielkiej Brytanii, USA, Rosji, Chinach i w Korei. Prezes AZS przystępował do wyborów pod hasłem „Szacunek do tradycji – nowoczesne działanie”. Swoje plany będzie realizował z sześcioma wiceprezesami, z którymi stworzył koncepcję programową. W tym gronie znaleźli się m.in. Prezydent Europejskiej Federacji Sportu Studenckiego – Adam Roczek i wiceprezydent Międzynarodowej Federacji Sportu Studenckiego – Marian Dymalski, a także Tomasz Wróbel, Jakub Kosowski, Mariusz Walczak i Maciej Hartfil. AZS został w ubiegłym roku najlepszą organizacją sportu akademickiego na świecie i w Europie. Za granicą nasza pozycja jest więc bardzo silna i teraz tylko będziemy ją musieli utrzymać. Jednym z głównych naszych zadań będzie wzmocnienie naszej pozycji w kraju, bo tu nie zawsze jest tak, jak powinno być – powiedział nowy prezes AZS, zapewniając, że dla każdego jest miejsce w Akademickim Związku Sportowym. Podczas Zjazdu wręczono odznaczenia państwowe. Srebrny krzyż zasługi nadany przez Prezydenta RP odebrał Ireneusz Urbaś. Odznaki za zasługi dla sportu nadane przez Ministra Sportu i Turystyki odebrali Adam Suchański i Beata Widawska. Odznaczenia wręczył Prezes Polskiego komitetu Olimpijskiego, Andrzej Kraśnicki. Zjazd podjął uchwałę o nadaniu godności Członka Honorowego AZS dla Czesława Garncarza, Wojciecha Weissa, Zbigniewa Grześczyka, Mariana Pawlaka, Barbary Wysoczańskiej, Krzysztofa Krupeckiego, Franciszka Kamoli, Witolda Zimnego, Stanisława Petki, Ewy Kordek-Chorosz, Szymona Krasickiego, Piotra Kuli i Wojciecha Zawadzkiego.

Blanka Isielonis-Filipczuk, Agnieszka Śmierzyńska i Ewa Ziółkowska zostały zaś uhonorowane złotymi odznakami AZS, a Anna Giza, Oskar Rosa i Dariusz Sokołowski – srebrnymi. Listy gratulacyjne otrzymały AZS AWF Katowice, AZS OŚ Poznań, AZS UMCS Lublin, AZS Warszawa, KU AZS UKW Bydgoszcz, KU AZS Politechniki Łódzkiej, KU AZS Uniwersytetu Warszawskiego oraz Marian Dymalski, Adam Roczek, Halina Hanusz i Bartłomiej Korpak.

A

www.azs.pl

Medal im. Bronisława Czecha nadano wybitnym sportowcom, medalistom igrzysk olimpijskich i uniwersjad: Maciejowi Kotowi, Marii Springwald, Agnieszce Kobus, Patrycji Wyciszkiewicz, Malwinie Kopron oraz Kamili Pytce i Rafałowi Omelce. Kamila i Rafał odebrali medale osobiście. Laureatem Medalu im. Eugeniusza Piaseckiego został Zenon Jezierski, a „Zielone Pióro” Akademickiego Przeglądu Sportowego odebrał Paweł Markiewicz. Specjalnym gościem Zjazdu był Prezydent Węgierskiej Federacji Sportu Studenckiego Adam Kiss, któremu wręczono medal „Za zasługi dla sportu akademickiego”. Maria Kosowska,

AZS jest największą i najstarszą organizacją studencką w Polsce. W tym roku obchodzi 110. rocznicę istnienia. AZS ma 40 tys. członków, a w jego barwach wciąż startuje wiele gwiazd światowego sportu, którzy stanowią o sile polskich reprezentacji m.in. w lekkiej atletyce, pływaniu, szermierce i sportach walki. Drugim filarem działania AZS jest upowszechnianie sportu w środowisku akademickim, czyli organizacja zajęć sportowych w klubach uczelnianych. Sztandarową imprezą są Akademickie Mistrzostwa Polski rozgrywane w ponad 40 dyscyplinach, w których co roku startuje ponad 150 uczelni całego kraju. Tekst i foto Dariusz Sokołowski

Skład Zarządu Głównego AZS na XXVII kadencję (2018–2020) Prezes

Alojzy Nowak

Wiceprezesi

ds. upowszechniania kultury fizycznej – Tomasz Wróbel, ds. sportu – Maciej Hartfil, ds. zagranicznych – Marian Dymalski, ds. organizacyjnych – Adam Roczek, ds. rozwoju – Mariusz Walczak, ds. finansowych – Jakub Kosowski

Sekretarz generalny i członek Zarządu Głównego AZS

Dariusz Piekut

Członkowie Zarządu Głównego AZS

Tomasz Aftański, Michał Bernardelli, Paweł Błaszczyk, Daniel Bukalski, Katarzyna Domańska, Aleksander Fangor, Dariusz Gaweł, Przemysław Jagielski, Grzegorz Kapitan, Jacek Kasprzyk, Jacek Kiełb, Marek Konopczyński, Marek Lemański, Aleksandra Leszczyńska, Paweł Markiewicz, Piotr Marszał, Grzegorz Miedziński, Paweł Potoczek, Marek Rocki, Artur Słomka, Anna Tymińska-Bella, Piotr Walczak, Olaf Weker, Konrad Wełpa, Krzysztof Wilde


XXVII Zjazd AZS Warszawa 16–17.06.2018

Członkowie honorowi AZS CZESŁAW GARNCARZ ur. w 1937 r. w Limanowej. Absolwent Akademii Wychowania Fizycznego w Gdańsku. Na Śląsk przyjechał w 1995 r. Komandos jednostki powietrznodesantowej, pracownik Instytutu Metalurgii Żelaza w Gliwicach. Nauczyciel Studium Wychowania Fizycznego i Sportu, kierownik Ośrodka Sportu Politechniki Śląskiej (1993–1997), członek Zarządu Organizacji Środowiskowej AZS Katowice (2003–2005), a od 2003 r. wiceprezes urzędującym Klubu Środowiskowego AZS Politechniki Śląskiej. Aktywny działacz AZS. Pełniąc społecznie funkcję wiceprezesa KŚ AZS Politechniki Śląskiej nadzoruje pracę biura klubu, opiekun sekcji judo, organizator szkoleń, obozów i zawodów, w tym jedynego w Polsce, prestiżowego turnieju „O Złoto Shoguna”.

ZBIGNIEW GRZEŚCZYK ur. w 1947 r. w Ostrowie Wielkopolskim. Tam ukończył szkołę średnią. W latach 1965–1970 studiował w Wyższej Szkole Rolniczej w Poznaniu (mgr inż.). Równolegle od 1968 r. studiował w Wyższej Szkole Wychowania Fizycznego w Poznaniu (mgr). Po rozpoczęciu studiów w 1965 r. wstąpił do AZS Poznań. Zawodnik sekcji koszykówki. Wraz z zespołem AZS Poznań występował w sezonie 1967/1968 w rozgrywkach I ligi, a do 1978 r. w rozgrywkach II ligi. Należał do wyróżniających się zawodników zespołu AZS Poznań, z którym dwukrotnie w sezonach 1974/1975 i 1975/1976 zdobył wicemistrzostwo II ligi. Trener koszykówki AZS Poznań (I ligi, ekstraklasy kobiet 2000–2005), juniorów (1972–2011) i drużyn uczelnianych AZS AR/ UP (1972–2000). Starszy wykładowca SWFiS Akademii Rolniczej/Uniwersytetu Rolniczego w Poznaniu (1972–2012). Członek Wielkopolskiego Związku Koszykówki, Komisji Szkoleniowej, przewodniczący Wydziału Szkolenia WZKosz., trener koordynator.

FRANCISZEK KAMOLA ur. w 1940 r. w Zduńskiej Woli (woj. łódzkie). W latach 1979–1982 wiceprezes oraz zarządcą komisaryczny Zarządu Środowiskowego AZS w Szczecinie. W latach 1982–1987, przez dwie kadencje, prezes ZŚ AZS w Szczecinie. W latach 1987–2003, przez cztery kadencje, wiceprezes ZŚ AZS w Szczecinie, a w latach 2003–2015 pełnił funkcję skarbnika ZŚ AZS oraz przewodniczącego Środowiskowego Sądu Koleżeńskiego AZS Szczecin.

EWA KORDEK-CHOROSZ ur. w 1954 r. w Nowym Korczynie. Absolwentka kierunku trenerskiego AWF Wrocław. Piłkarka ręczna AZS-AWF Warszawa. Równolegle ze studiami w 1977 roku podjęła pracę w Zarządzie Głównym AZS, początkowo jako pracownik działu administracyjnego, potem specjalistka w dziale sportu i dziale sportu powszechnego. Od 1996 r. kierownik działu ds. upowszechniania kultury fizycznej, później ds. organizacyjnego ZG AZS. Współtworzyła i koordynowała projekty Zarządu Głównego AZS w zakresie sportu powszechnego, m.in. mistrzostw szkół wyższych, programu rozwoju sportu w klubach uczelnianych, szkoleń. Wieloletnia organizatorka obozu prezesów KU AZS w Zieleńcu. Współpracowała z AZS Rzeszów na rzecz bazy szkoleniowej AZS w Polańczyku oraz organizacji imprez sportowo-rekreacyjnych w tym ośrodku.

SZYMON KRASICKI ur. w 1936 r. w Poznaniu. Student AWF Warszawa, absolwent WSWF w Krakowie (1962). Zawodnik AZS Zakopane biegów narciarskich oraz AZS Kraków biegów długich. Trzykrotny brązowy medalista biegu sztafetowego Zimowych Uniwersjad (1960, 1962, 1964). Trener AZS Zakopane (1962–1666), trener polskiej kadry narodowej, m.in. na IO w Grenoble w 1968 r. i w Sapporo w 1972 r. Trener klasy mistrzowskiej (1980). Nauczyciel akademicki, doktor habilitowany nauk o kulturze fizycznej (1996), profesor nadzw. AWF w Krakowie (1996), kierownik Katedry Teorii i Metodyki Sportów Zimowych. Promotor wielu rozpraw doktorskich, w tym ostatniej Justyny Kowalczyk. Członek Rady ds. Kształcenia i Doskonalenia Kadr przy Ministerstwie Sportu, członek Polskiej Akademii Olimpijskiej. Autor licznych wydawnictw naukowych z zakresu problematyki dotyczącej narciarstwa klasycznego, szeroko pojętej aktywności fizycznej człowieka, olimpizmu oraz współczesnego sportu. Odznaczony wieloma odznaczeniami i nagrodami, w tym Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski (2008), wyróżnieniem MKOl za „Sportową karierę i życie w duchu Fair Play” (2017).

KRZYSZTOF KRUPECKI ur. w 1950 r. w Szczecinie. Nauczyciel WF (1976–1981), trener wioślarstwa, nauczyciel akademicki Wydziału Kultury Fizycznej i Promocji Zdrowia Uniwersytetu Szczecińskiego (od 2002), dr nauk o kulturze fizycznej (2001). Członek AZS od 1966 r. Wioślarz AZS Szczecin od 1967 r., jako zawodnik zdobył złoty oraz brązowy medal Mistrzostw Polski Juniorów w Bydgoszczy, a w 1968 r. brązowy medal. Pracę trenera w AZS Szczecin rozpoczął w 1976 r. Jego podopieczni już w 1978 r. wywalczyli 2 srebrne medale podczas Mistrzostw Polski Juniorów w Toruniu. W latach 1978–2008 zawodnicy trenowani przez Krzysztofa Krupeckiego wywalczyli w imprezach mistrzowskich różnego typu przeszło 250 medali. W latach 1990–2012 trener Marka Kolbowicza, 5-krotnego olimpijczyka, złotego medalistę IO w Pekinie, 4-krotnego mistrza świata w latach 2005, 2006, 2007, 2009 oraz mistrza Europy z 2010 r., medalisty AMŚ i Uniwersjady.

aps nr 05 2018 (351)


XXVII Zjazd AZS Warszawa 16–17.06.2018 PIOTR KULA ur. w 1952 r. w Łodzi. Absolwent Wydziału Mechanicznego Politechniki Łódzkiej (1975), nauczyciel akademicki, prof. zwycz. (2000). Zawodnik (od 1969) i działacz AZS, wieloletni prezes KU AZS Politechniki Łódzkiej (1971–1975). Po dłuższej przewie w działalności sportowej powrócił do AZS w końcu lat 90., biorąc udział w reaktywacji OŚ AZS Łódź, pełniąc funkcję członka Zarządu od 2001 r., a od 2003–2011 r. prezesa OŚ AZS Łódź. Pod jego przewodnictwem AZS Łódź powrócił do krajowej czołówki sportowej, przyczyniając się do wychowania olimpijczyków, mistrzów świata i Europy. Skutecznie nadzorował i prowadził prace inwestycyjne w AZS Łódź, m.in. stadionu lekkoatletycznego w 2006 r., przewodniczył przygotowaniom najważniejszych imprez sportowych: II Sejmiku Akademickiej Kultury Fizycznej (2005), 60-lecia AZS Łódź, AMŚ w Zapasach (2004), AME w Piłce Ręcznej (2007), AMŚ w Brydżu (2008). Dzięki jego staraniom powołano unikatowy program ACSS w Łodzi w porozumieniu AZS Łódź i trzech uczelni – Uniwersytetu Łódzkiego, Politechniki Łódzkiej i Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Współtworzył projekt wspólnej sekcji pływania AZS UŁ-PŁ. Pomysłodawca istniejącej drużyny ligowej w piłce ręcznej w porozumieniu AZS z Anilaną Łódź. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (2011).

MARIAN PAWLAK ur. w 1947 r. we Wrocławiu. Absolwent AWF Wrocław (1979), członek AZS Wrocław (1967). Pasjonat wioślarstwa, zawodnik AZS Wrocław (m.in. trzykrotny wicemistrz Polski, akademicki mistrz Polski, medalista MP w osadzie 8+ i 4–), instruktor i trener klubu AZS Politechnika Wrocławska (do 2012 r.). Współtwórca programów szkoleniowych, wychowawca i trener wielu reprezentantów Polski na igrzyska olimpijskie, mistrzostwa świata i Europy. Wieloletni przewodniczący Społecznej Komisji Wioślarskiej ZG AZS, koordynator przygotowań wioślarzy do udziału w Akademickich Mistrzostwach Świata i uniwersjadach. Szef Rady Trenerów PZTW. Pomysłodawca i organizator Ergowioseł w kategoriach wyczynowych oraz dla studentów, w ramach MPSzW (1998–2000), kilku edycji wyścigów ósemek pomiędzy osadami Politechniki i Uniwersytetu Wrocławskiego, AME (2009). Członek honorowy PZTW.

STANISŁAW PETKA ur. w 1950 r. w Olpuchu. W AZS od 1970 r., lekkoatleta, także podczas studiów w Wyższej Szkole Wychowania Fizycznego w Gdańsku. Członek Komisji Sportu Uczelnianego, organizator imprez. Absolwent tej uczelni (1974), trener II klasy LA. Od 1975 r. asystent w Zakładzie Lekkiej Atletyki, trener i kierownik sekcji LA w Klubie Sportowym AZS WSWF w Gdańsku (1974–1977). Od 1977 r. pracownik biura Zarządu Głównego AZS, najpierw inspektor w Dziale Sportu, a od 1980 r. jego kierownik, a po 1982 r. – specjalista. W 1998 r. ponownie został kierownikiem Działu Sportu, którym kierował do 2018 r., sekretarz Rady Sportu ZG AZS. Wielokrotnie członek biura polskiej misji uniwersjadowej. Współtworzył i koordynował projekty realizowane przez ZG AZS w zakresie sportu kwalifikowanego, tj. sekcje autorskie AZS, program ACSS, przygotowanie i udział polskiej reprezentacji w AMŚ i Uniwersjadach.

WOJCIECH WEISS ur. 1950 r. w Poznaniu. Absolwent AWF w Poznaniu, magister wychowania fizycznego, trener II klasy lekkiej atletyki (1973). Członek AZS od 1969 r. Lekkoatleta, zawodnik czołówki krajowej w biegach sprinterskich. Wielokrotny medalista Akademickich Mistrzostw Polski. Od kilkudziesięciu lat prowadzi rozległą działalność w ruchu sportowym. Był wieloletnim kierownikiem sekcji lekkiej atletyki w AZS Poznań i AZS AWF Poznań. W latach 1997–2017 prezes KU Politechniki Poznańskiej. Dzięki jego pracy klub należał do wiodących w kraju, zarówno na płaszczyźnie organizacyjnej, jak i sportowej. Od 1997 r. wiceprezes ds. Upowszechniania Organizacji Środowiskowej AZS w Poznaniu. Członek ZG AZS, aktywny wielu w strukturach Centrali AZS.

BARBARA WYSOCZAŃSKA ur. w 1949 r. w Świętochłowicach. Absolwentka AWF Warszawa (1971), zawodniczka sekcji szermierczej AZS-AWF Warszawa (od 1967), florecistka (1967–1988). Dwukrotna olimpijka (1976, 1980), zdobywczyni brązowego medalu na Igrzyskach Olimpijskich w Moskwie w 1980 r. Pierwsza polska medalistka olimpijska we florecie kobiet. Medalistka w drużynie floretowej MŚ (srebrny 1978, brązowy 1971), finalistka Klubowego Pucharu Europy (1981 – 1 miejsce, 1979, 1984 – 2 miejsce), brązowa medalistka Letniej Uniwersjady w Moskwie (1973), wielokrotna medalistka Polski (7-krotna mistrzyni). Trener w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Warszawie, pracownik naukowy AWF Warszawa, trener szermierki AZS-AWF Warszawa, pracownik i dyrektor Studium Wychowania Fizycznego i Sportu Uniwersytetu Warszawskiego (do 2017). Członek Komisji ds. SWFiS przy Zarządzie Głównym AZS. Inicjatorka działań na rzecz upowszechniania aktywności fizycznej wśród studentów i pracowników Uniwersytetu Warszawskiego.

WOJCIECH ZAWADZKI ur. w 1952 r. w Głuszycy. Absolwent Politechniki Wrocławskiej. Związany z AZS od 1973 r., najpierw jako członek władz AZS na Politechnice Wrocławskiej, później jako prezes do 1990 r. Współtwórca znaczącego rozwoju klubu w zakresie zarówno szkolenia sportowego, jak i upowszechniania sportu wśród młodzieży akademickiej. W latach 1981–1993 przewodniczył Centralnej Komisji Klubów Uczelnianych, a w latach 2008–2018 był członkiem Głównego Sądu Koleżeńskiego AZS. Działacz i propagator szachów.

WITOLD ZIMNY ur. w 1953 r. w Warszawie. Absolwent Politechniki Lubelskiej. Członek AZS od studiów, pracownik Zarządu Środowiskowego AZS w Lublinie, jego sekretarz. W 1981 r. pełnił obowiązki sekretarza generalnego AZS. Członek Zarządu Głównego AZS przez kilka kadencji, wiceprezes ds. sportu w latach 1999–2009. Współtwórca projektów wspierających: szkolenie sportowe w klubach AZS, sekcje autorskie, ACSS. Wielokrotny szef misji uniwersjadowych. Twórca rozwiązań organizacyjnych dotyczących współpracy Zarządu Głównego AZS z jednostkami terenowymi AZS i trenerami odpowiedzialnymi za szkolenie sportowe.

www.azs.pl


XXVII Zjazd AZS Warszawa 16–17.06.2018

Sukces motywuje Rozmowa z Kamilą Pytką, wyróżnioną przez XXVII Zjazd AZS Medalem im. Bronisława Czecha Kamila, gratulacje, razem świętowaliśmy w Warszawie twoje honorowe wyróżnienie, które nadał ci XXVII Zjazd AZS. Docenione zostały twoje uniwersjadowe sukcesy. W jakich okolicznościach trafiłaś do sportu, kto cię namówił na szermierkę i co wydarzyło się w początkach twojej sportowej drogi? Dlaczego szpada?

Bardzo dziękuję. Jest to dla mnie ogromny zaszczyt, że zostałam uhonorowana Medalem im. Bronisława Czecha. Nie spodziewałam się takiego wyróżnienia. Ogólnie rzecz biorąc, od najmłodszych lat lubiłam aktywność fizyczną i garnęłam się do sportu, ale akurat o tym, że miałam okazję spróbować swoich sił w szermierce zadecydował przypadek. W piątej klasie podstawówki, w związku z przeprowadzką, zmieniłam szkołę. Tam okazało się, że moja nauczycielka wychowania fizycznego jest trenerką szermierki. Już na pierwszej lekcji, ze względu na moje predyspozycje, zaproponowała mi przyjście na trening. Uznałam, że warto spróbować, a później praktycznie od razu przekonałam się do tego sportu. Szermierka, a konkretnie walka szpadą, spodobała mi się na tyle, by zaangażować się w codzienne treningi. Na tym etapie każdy drobny sukces motywował mnie i napędzał do dalszej pracy. Mimo to nie spodziewałam się wtedy, że będę wyczynowo uprawiać ten sport. Wpływ na to miało wiele zbiegów okoliczności, ale cieszę się, że wszystko tak się złożyło. Widzę, że szermierka pozwala mi spełniać i rozwijać się. W Warszawie przed laty było kilka silnych klubów szermierczych. Dlaczego wybrałaś AZS-AWF?

Do klubu AZS-AWF Warszawa przeniosłam się w klasie maturalnej. Pamiętam, że stanęłam wtedy przed trudnym wyborem. Zastanawiałam się, czy w dalszej perspektywie dam radę połączyć naukę z karierą sportową. Zdecydowałam wówczas, że nie chcę rezygnować z żadnej z tych dwóch spraw. Skłoniło mnie to do zmiany klubu na taki, który dawałby mi jeszcze możliwość poprawienia umiejętności, gdzie mogłabym trenować z najlepszymi zawodniczkami z całej Polski pod okiem doświadczonej kadry trenerskiej, i dlatego właśnie wybrałam warszawski AZS-AWF.

AZS na Bielanach, to taki klasyczny wymiar „dwutorowej kariery”. Jak udaje ci się łączyć sportowe pasje ze zdobywaniem kompetencji i nauką? Czy twoja uczelniana grupa studencka wie, że jesteś sportsmenką? Czy uczelnia jest zainteresowana wykorzystaniem twoich sportowych sukcesów do promowania szkoły?

Mimo że na mojej uczelni niestety nie ma możliwości przyznania indywidualnego toku studiów, względnie dobrze udaje mi się łączyć naukę i treningi. Wymaga to ode mnie zorganizowania, często w wolnych chwilach muszę nadrabiać zaległości. Na szczęście prowadzący zajęcia są dla mnie wyrozumiali i nie zwracają uwagi na nieobecności spowodowane wyjazdami na zgrupowania i turnieje zagraniczne, jeżeli oczywiście potwierdzę to odpowiednim zaświadczeniem. Pozostali studenci z mojego kierunku wiedzą, że trenuję wyczynowo sport i często mogę liczyć na ich wsparcie i doping, ale przede wszystkim pomaga mi moja siostra, z którą studiuję, a także chodzę na treningi. Jeśli chodzi o promowanie szkoły, SGGW raczej nie wykorzystuje w tym celu moich sukcesów. Warto jednak wspomnieć, że po Uniwersjadzie na stronie internetowej uczelni pojawiła się informacja o zdobytych przeze mnie medalach, co było bardzo miłym gestem.

Wróćmy do Tajpej. To była dla ciebie bardzo udana Uniwersjada. Finał w szpadzie indywidualnie, potem medal w drużynie. Warto było jechać na Tajwan? Co, oprócz rywalizacji sportowej, zostało Ci po tym uniwersjadowym spotkaniu?

Z pewnością warto było pojechać. Była to moja druga Uniwersjada, poprzednio startowałam również w Gwan-

gju w Korei Południowej. Tam rezultaty niezbyt mnie satysfakcjonowały, dlatego byłam zdeterminowana, by je poprawić. Mimo wszystko Tajpej będę szczególnie dobrze wspominać, nie tylko ze względu na Uniwersjadę. Tajwańczycy byli niezwykle życzliwi i przyjaźnie nastawieni do naszej grupy, a miasto samo w sobie zachwycało pięknymi krajobrazami. Mimo że czasu na wycieczki było niewiele, miałam okazję zobaczyć kilka znanych atrakcji turystycznych, takich jak: wieżowiec Tajpej 101, Narodowe Muzeum Pałacowe, czy tajpejskie ZOO, do którego można było dojechać gondolą. Za rok Uniwersjada w Neapolu, a rok później Igrzyska Olimpijskie w Tokio. Czy zakładasz start w obu tych imprezach?

W szermierce wiele czynników wpływa na wynik, dlatego z reguły nie jestem w stanie przewidzieć, czy zakwalifikuję się do reprezentacji startującej w danych zawodach. Na ten moment mam możliwość i zapewniam, że dołożę wszelkich starań, by wziąć udział i stanąć na podium w obu tych turniejach. Rozmawiał Bartłomiej Korpak Foto Archiwum Kamili Pytki

Studiujesz w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, trenujesz w klubie

aps nr 05 2018 (351)


XXVII Zjazd AZS Warszawa 16–17.06.2018

Ambicja i zaangażowanie Rozmowa z Zenonem Jezierskim, laureatem nagrody im. Eugeniusza Piaseckiego Na początku naszej rozmowy chciałbym powtórzyć osobiste gratulacje, które złożyłem panu na gorąco w Warszawie, chyba jako jeden z pierwszych azetesiaków. Cieszę się, że to właśnie do pana rąk trafiła Nagroda im. Eugeniusza Piaseckiego.

Bardzo dziękuję. Chcę też podziękować za wszystkie złożone mi życzenia i gratulacje; w szczególności dziękuję żonie, Irenie, która trzyma za mnie kciuki, i cieszy się ze wszystkich moich sukcesów sportowych oraz dydaktycznych. Co dla pana oznacza uzyskanie Nagrody im. Eugeniusza Piaseckiego, nadawanej przez Zarząd Główny AZS?

Przede wszystkim czuję się zaszczycony, że dołączyłem do znakomitego grona osób – trenerów i nauczycieli akademickich, którzy byli jej laureatami przede mną. Nagroda jest dla mnie wielkim dowodem uznania ze strony AZS-u za pracę, jaką od ponad dwudziestu lat wykonuję na rzecz upowszechniania kultury fizycznej wśród studentów. To uznanie za żmudnie przepracowane zajęcia dydaktyczne, które prowadzę ze studentami jako nauczyciel akademicki w ramach obowiązkowego wychowania fizycznego. To także uznanie za pracę na treningach i meczach męskiej drużyny piłkarskiej i futsalowej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. To podziękowanie za ciekawe i popularne WF-y, za twórcze treningi i wreszcie za doskonałe wyniki sportowe, do których doprowadziłem studentów UAM. Zdobywaliśmy medale między innymi na Akademickich Mistrzostwach Wielkopolski, Polski i Europy, w pamiętnej i nieodżałowanej Akademickiej Lidze Futsalu, w Mistrzostwach Polski Szkół Wyższych, Mistrzostwach Polski Uniwersytetów i na Ogólnopolskim Finale Igrzysk Studentów I Roku. Z powodzeniem rywalizowaliśmy w ciekawych turniejach w Polsce i w kilku innych krajach europejskich.

Czy zatem UAM Poznań jest piłkarską i futsalową potęgą?

Chyba tak, bo przecież do sukcesów moich drużyn trzeba dopisać na konto tej Uczelni i uczelnianego AZS także doskonałe wyniki żeńskiego zespołu futsalowego, który prowadzi Wojciech Weiss, aktualnie trener kobiecej reprezentacji Polski i reprezentacji studentek w tej dyscyplinie.

Które spośród swoich licznych sukcesów w sporcie akademickim ceni pan najbardziej?

Jeśli chodzi o futsal, największą satysfakcję i radość sprawiły mi dwa brązowe medale Akademickich Mistrzostw

www.azs.pl

Europy (2004 i 2005), zwycięstwa w Akademickiej Lidze Futsalu (również 2004 i 2005) oraz dwa złote medale Akademickich Mistrzostw Polski (2012 i 2015). A w piłce nożnej – brązowy medal Mistrzostw Polski Uniwersytetów, który wywalczyłem z drużyną po niespełna roku pracy (1998), tytuł wicemistrza Polski Szkół Wyższych z 2006 roku oraz I i II miejsce w polsko-ukraińskiej rywalizacji StudentEuro (2011 i 2012). To rzeczywiście imponujące osiągnięcia. Gdzie tkwi klucz do pańskiego sukcesu, a przede wszystkim skąd się bierze popularność pańskich zajęć dydaktycznych?

Stoję na stanowisku, że praca w środowisku akademickim musi się opierać na kontaktach partnerskich nauczyciela ze studentem. Nie oszukujmy się, wychowanie fizyczne nie jest ulubionym przedmiotem większości studentów. W wielu przypadkach uczestniczą w nich tylko dlatego, że muszą. Moim zadaniem jest więc prowadzenie zajęć w atrakcyjnej formie, dostosowywanie treści obowiązkowych zajęć do zainteresowań i preferencji ich uczestników oraz przekonanie studentów, że kultura fizyczna jest źródłem dobrych emocji, a uczestnictwo w niej pozytywnie wpływa nie tylko na sprawność ogólną, ale także na sprawność umysłu. Realizuję to zadanie z żelazną konsekwencją. Co z kolei jest źródłem doskonałych wyników sportowych piłkarzy i futsalistów UAM?

Przede wszystkim pracowitość, ambicja i umiejętności piłkarskie tych młodych ludzi. Jako trener uczę ich rzemiosła, ale też garściami korzystam z tego, czego nauczyli się, zanim wkroczyli do środowiska akademickiego. W mojej karierze akademickiej miałem szczęście trafić na wspaniałych współpracowników – wspomnę chociażby nazwiska Piotra Kusia i Klaudiusza Hirscha – a także na wielu studentów-sportowców, którzy, chociaż niejednokrotnie reprezentowali nawet barwy narodowe, z wielką ambicją i zaangażowaniem rywalizowali w zmaganiach o tytuły azetesowskie. To na przykład Łukasz Błaszczyk, Dariusz Motała, Maciej Fołtyn, Tomasz Lewandowski, Filip Mójta, Darek i Łukasz Pieczyńscy, Dominik i Oktawian Soleccy, Jakub Rutnicki, który już drugą kadencję sprawuje mandat posła Rzeczypospolitej, oraz wielu innych. Cieszę się, że sport akademicki potraktowali aż tak poważnie, że zdołali uzyskać w nim naprawdę doskonałe wyniki.

Czy system rozgrywek, które koordynuje Akademicki Związek Sportowy, daje tym młodym ludziom możliwość rozwoju sportowego?

Ten system pozwala przede wszystkim uczestniczyć w ciekawej rywalizacji środowiskowej i – w naszej dyscyplinie dostępnej tylko dla najlepszych – ogólnopolskiej. A jeśli chodzi o rozwój sportowy? Wspólnie trenujemy najwyżej przez 27–28 tygodni w roku, nie częściej niż dwa razy w tygodniu, więc siłą rzeczy przygotowanie fizyczne oraz motoryczne zawodników musi opierać się na pracy w klubach sportowych, które systematycznie uczestniczą w rozgrywkach wojewódzkich związków piłkarskich albo w rozgrywkach szczebla centralnego. Moim zadaniem jest zgrywanie zespołu akademickiego, uzupełnianie wyszkolenia zawodników o elementy techniki i taktyki, indywidualna praca nad motoryką tych, którzy nie grają w piłkę w klubach, i wreszcie mobilizowanie ich do rywalizacji w rozgrywkach przeznaczonych wyłącznie dla studentów. A oni chętnie uczestniczą nie tylko w „systemie rozgrywek” proponowanym przez centralę AZS. Po zakończeniu regularnego sezonu gramy przecież w sparringach oraz w wielu meczach i turniejach towarzyskich; stąd, na przykład, nasze systematyczne czerwcowe i grudniowe wyprawy sportowe do Holandii i do innych krajów. W tym roku pojedziemy jeszcze do Hiszpanii. Od początku do końca obserwował pan w Warszawie obrady XXVII Krajowego Zjazdu AZS. Jakie są pana reminiscencje ze Zjazdu?

Odnoszę wrażenie, że atmosfera na sali obrad była bardzo napięta, a delegaci tak naprawdę podzielili się na dwa przeciwstawne obozy. Cóż, mam nadzieję, że taka sytuacja nie potrwa długo i AZS wkrótce znów będzie działać tak jak dawniej, jako stowarzyszenie przyjaciół, którzy w pełnej harmonii dążą do realizacji wspólnego celu. Dziękuję bardzo za rozmowę.

Dziękuję i pozdrawiam wszystkich moich zawodników. Rozmawiał Piotr Kuś Foto AZS Poznań


Akademickie Mistrzostwa Świata w Piłce Ręcznej K i M, Rijeka (CRO), 30.07–5.08.2018

Poza strefą medalową Tegoroczne Akademickie Mistrzostwa Świata w Piłce Ręcznej Kobiet i Mężczyzn rozgrywane w chorwackiej Rijece dobiegły końca. Tym razem bez zdobyczy medalowych wróciły do Polski obie reprezentacje. Podopieczni Piotra Przybeckiego i Pawła Nocha zakończyli zawody na ósmym miejscu. Drużyna żeńska prowadzona przez Leszka Krowickiego i Sabinę Włodek uplasowała się tuż za podium, kończąc zawody o trzecie miejsce drugą porażką z zespołem Koreanek. Tym samym nie udało się obronić brązowego medalu wywalczonego przed dwoma laty w hiszpańskiej Antequerze. iespodziewanie drużyny azjatyckie zdominowały oba turnieje, wśród mężczyzn najlepsi okazali się Koreańczycy, pokonując w meczu finałowym gospodarzy (36:31) – zespół Chorwacji. W meczu o trzecie miejsce lepsi okazali się Japończycy, pokonując Portugalię (29:24). Najlepsze w turnieju kobiet okazały się Japonki, które zdecydowanie pokonały Brazylijki (27:19) w meczu o pierwsze miejsce, trzecie miejsce zdobyły Koreanki które pokonały akademicką reprezentację Polski trzema bramkami (22:19). Poniżej stawianych przed wyjazdem oczekiwań zaprezentowała się reprezentacja mężczyzn, która z rozegranych sześciu spotkań w turnieju wygrała tylko jedno w grupie – z chińskim Tajpej (35:20), które okazało się, w ostatecznym rozrachunku, najsłabszym zespołem mistrzostw. Pozostałe spotkania to

N

przegrane w grupie z Rumunią (28:20), Koreą (30:26) oraz Japonią (34:25). Po zajęciu czwartego miejsca w grupie przyszło grać zawodnikom Piotra Przybeckiego o miejsca 5–8. W pierwszym meczu tej fazy rozgrywek musieliśmy uznać wyższość Egiptu (33:23), a w meczu o miejsce siódme ponownie musieliśmy uznać wyższość Rumunii, prawie takim samym wynikiem jak w grupie (28:21). Drużyna Piotra Przybeckiego i Pawła Nocha zakończyła zmagania w Chorwacji na ósmej lokacie. Zdecydowanie lepiej można podsumować występ kadry kobiet, która swoje

zmagania zakończyła tuż za podium. Chociaż miejsce czwarte – zdaniem wielu najgorsze dla sportowca – nie oddaje tego, jak zaangażowane i pełne woli walki były reprezentantki Polski. W pierwszych spotkaniach grupowych Polki, co prawda, uległy najpierw Rumunii, a w kolejnym Korei, jednakże mecze były bardzo zacięte i rozstrzygały się w ostatnich sekundach i oba różnicą jednej bramki na korzyść przeciwniczek. Odpowiednio 27:28 z Rumunią oraz 31:32 z Koreą. Sytuacja w grupie po dwóch kolejkach gier nie była jeszcze przesądzona i, mimo dwóch porażek, nasze zawodniczki liczyły jeszcze na awans do dalszego etapu rozgrywek. Należało tylko wygrać dwa kolejne spotkania, przy korzystnych wynikach pozostałych meczów w grupie. O ile wygrana z Urugwajem była raczej formalnością (48:10), to pojedynek z Hiszpankami był o wiele bardziej wymagający. Początek spotkania nie był najlepszy w wykonaniu naszych piłkarek, chociaż hiszpanki odskakiwały na dwu–trzybramkową przewagę, to w dwudziestej czwartej minucie doszło do wyrównania (10:10) i od tego momentu swoją konsekwentną grą w obronie i ataku zawodniczki rozpoczęły swój marsz po zwycięstwo. Wystarczyło wygrać spotkanie dwoma bramkami, a ostatecznie zakończyło się dwunastobramkowym zwycięstwem (36:24). Mecz półfinałowy z Brazylią toczył się po myśli sztabu trenerskiego do pięćdziesiątej trzeciej minuty, na przerwę Polki schodziły z pięciobramkową przewagą (17:12). W decydującym momencie spotkania, w samej końcówce, dało się zauważyć zmęczenie turniejem naszych szczypiornistek, osłabiona drużyna grała bez trzech zawodniczek. W pierwszym spotkaniu kontuzji doznały lewoskrzydłowa Żaneta Lipok oraz Katarzyna Kozimur grająca na prawym rozegraniu, na domiar złego w meczu z Koreą poważnej kontuzji kolana

doznała Natalia Nosek (również prawe rozegranie). Brak tych zawodniczek miał duży wpływ na rozwiązania taktyczne oraz zmusił do rozgrywania kilku spotkań z rzędu po sześćdziesiąt minut pozostałe reprezentantki. W ostatecznym rozrachunku Brazylijki wygrały spotkanie (29:27) i to zespół z Ameryki Południowej mógł cieszyć się awansem do finału. Naszym zawodniczkom pozostał mecz o brąz, w którym ponownie przyszło mierzyć się im z Koreankami. Mecz był zacięty i oba zespoły, znając się już z pierwszego spotkania, wiedziały na co stać przeciwnika. Zespoły grały konsekwentnie swój handball, wymiana bramek i cios za cios, aż do 54. minuty. Tutaj ponownie w końcówce, jak w półfinałowym spotkaniu, zabrakło sił i trochę szczęścia. W ostatnich sześciu minutach spotkania padły tylko trzy bramki, wszystkie autorstwa piłkarek z Korei, i po sześćdziesięciu minutach tablica wyników pokazała 22:19 dla Azjatek. Zespół piłkarek ręcznych wrócił do Polski bez żadnej zdobyczy, ale cieszyć może fakt, że najbardziej wartościową zawodniczką tej edycji Akademickich Mistrzostw Świata została wybrana Aleksandra Rosiak. Urodzona w 1997 roku zawodniczka MKS Perły Lublin swoją grą skradła serca organizatorów. Nagrodzona tytułem MVP, szczypiornistka zapisała na swoim koncie 31 bramek (w 6 spotkaniach) i dołożyła do swojego dorobku wiele asyst. Andrzej Burzyński Foto Patrycja Cyniak, Andrzej Burzyński

aps nr 05 2018 (351)


Rozmowa z Sabiną Włodek, trenerką akademickiej reprezennet tacji Polski w piłce ręcznej kobiet Jesteśmy po AMŚ w Piłce Ręcznej Kobiet, czwarte miejsce naszej drużyny to dobry wynik, czy oczekiwania były znacznie większe wobec naszych zawodniczek?

Myślę, że zawsze niedosyt pozostaje. Zagraliśmy kilka naprawdę dobrych spotkań, ale mieliśmy swoje problemy, zarówno przed wyjazdem, gdzie ze składu wypadły nam dwie podstawowe bramkarki. Nie mogliśmy zabrać dwóch środkowych rozgrywających, i tak naprawdę musieliśmy na szybko szukać rozgrywającej, która będzie prowadzić grę, a to jest niezmiernie trudna pozycja. To była taka nasza pierwsza trudność, druga już w trakcie trwania turnieju, podczas którego kontuzji doznały dwie prawe rozgrywające, obie leworęczne. Stąd w bardzo mocno okrojonym składzie musieliśmy się męczyć do końca turnieju. Wydaje mi się, że zabrakło trochę zdrowia, w najważniejszych meczach. To fakt, ale wróćmy do meczu półfinałowego z Brazylią, prowadzenie przez całe spotkanie (do przerwy 6 bramkami), a końcówka przegrana. Co się wydarzyło w tym spotkaniu?

To, o czym powiedziałam wcześniej, przede wszystkim zabrało nam zdrowia i sił. Po drugie jesteśmy teraz w zupełnie innym momencie przygotowań, bo tak naprawdę okres przygotowawczy w klubach właśnie teraz się rozpoczyna, więc zawodniczki jeszcze nie są

przygotowane do gry w stu procentach. No i oczywiście ten okrojony skład, o którym mówiłam, to było kluczem do tego, że w końcówkach meczów pojawiały się błędy, które nie zdarzały się w tych pierwszych spotkaniach. Spójrzmy jeszcze na statystykę spotkań. Sześć rozegranych meczów, dwie wygrane i cztery porażki. Wynik sportowy i czwarte miejsce nie oddaje tego, jak wyglądały mecze przegrane minimalnie, i to w końcówce spotkań.

Tak, zdecydowanie toczyliśmy wyrównane boje ze wszystkimi zespołami, z którymi przegraliśmy. Wygraliśmy też dla nas bardzo ważny mecz z Hiszpanią i myślę, że na ten właśnie mecz dziewczyny rzuciły wszystkie siły, i właśnie on zadecydował, że mogliśmy się bić o medale. Szkoda, że tak się to zakończyło, ale myślę że jest to ogromny bagaż doświadczeń dla tych młodych zawodniczek. Część z nich jest albo w pierwszej, albo w drugiej reprezentacji, ale pamiętajmy, że to są młode zawodniczki, o małym doświadczeniu reprezentacyjnym i boiskowym. Podsumowując udział w AMŚ można powiedzieć, że to było dla nas cenne doświadczenie.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmowa z Aleksandrą Rosiak, MVP turnieju AMŚ Ola, jak z perspektywy zawodniczki wyglądał przebieg turnieju?

Myślę, że pierwszy mecz to było zgranie, miałyśmy mało czasu przed wyjazdem i na treningach. Mimo wszystko uważam, że kolejne mecze grałyśmy dobrze i pokazałyśmy się z dobrej strony. Niestety nie udało się wygrać pierwszych meczów, i to najbardziej boli, bo były najważniejsze. Tak, dwa pierwsze mecze to niestety dwie przegrane. Natomiast wygrana z Urugwajem i Hiszpanią dały awans do dalszej fazy rozgrywek. Co wydarzyło się w meczu półfinałowym, który tak naprawdę zaważył o tym, czy będziecie grały o złoto, czy w meczu o miejsce trzecie?

Uważam, że dało się nam we znaki duże zmęczenie. Brazylijki grały jeden mecz mniej w swojej grupie. W naszym zespole trzy dziewczyny doznały kontuzji, więc to miało duży wpływ na zmęczenie, gdyż nie było wiele zawodniczek na zmiany. W takiej sytuacji ciężko jest rozgrywać mecze codziennie, przez pełne sześćdziesiąt minut.

www.azs.pl

Zostałaś wyróżniona najlepszą zawodniczką (MVP) turnieju AMŚ w Chorwacji. Jakie to ma dla ciebie znaczenie?

Bardzo duże! Tak naprawdę każde wyróżnienie cieszy, ale zapracowała i zasługuje na to cała drużyna. Wszystkie mecze i akcje grałyśmy zespołowo, i nie jest tak, że tylko jedna osoba zasłużyła na nagrodę, ale myślę, że cały nasz zespół.

Dwa lata temu byłaś z drużyną na tej samej rangi zawodach w Hiszpanii, na których zdobyłyście brązowy medal. Pomijając wynik sportowy, powiedz jak podobało Ci się w tym roku w Rijece?

W mojej ocenie zawody dwa lata temu były lepiej przygotowane organizacyjnie. Najsłabszym aspektem organizacyjnym był transport – cztery drużyny były wożone w ścisku na tę samą godzinę meczu. Jedzenie w stołówce pozostawiało wiele do życzenia, ale wszystkie drużyny miały takie same warunki, więc musiałyśmy dawać radę. Na pewno w Hiszpanii była też lepsza atmosfera samych mistrzostw, co było odczuwalne na hali i po meczach.

Rozmawiał Andrzej Burzyński Foto Patrycja Cyniak, Andrzej Burzyński


Akademickie Mistrzostwa Świata w Unihokeju, Łódź (POL), 26–30.06.20918

Tydzień unihokeja w Łodzi

Ż

yczę Wam powodzenia i abyście cieszyli się każdym momentem w Łodzi. Jestem przekonany, że zachowacie te wspomnienia na zawsze – tymi słowami Alim Yusuf Neto, przedstawiciel Komitetu Wykonawczego FISU, powitał uczestników Akademickich Mistrzostw Świata w Unihokeju, które odbyły się między 26 a 30 czerwca 2018 roku w Łodzi. Zawody były trzecią (po biegach przełajowych w 2012 oraz brydżu w 2016) imprezą z cyklu AMŚ zorganizowaną przez Klub Uczelniany AZS Politechniki Łódzkiej. W turnieju wzięło udział łącznie 13 drużyn (7 męskich oraz 6 żeńskich) z 8 krajów (Czechy, Finlandia, Japonia, Polska, Singapur, Słowacja, Szwajcaria oraz Szwecja). Po przekroju narodowości uczestników można było zauważyć, że unihokej pozostaje domeną Europy – jedynie 2 kraje z 8 reprezentowały

inny kontynent – w obu wypadkach Azję. „Największym nieobecnym” była męska reprezentacja Szwecji, która nie pojawiła się, aby walczyć o odzyskanie tytułu mistrzowskiego, utraconego w 2016 roku na rzecz Finów. Po 4-letniej nieobecności do rozgrywek powrócił za to Singapur, udowadniając, że po zorganizowaniu AMŚ w 2014 r. wciąż dba się tam o rozwój tej dyscypliny. Po pięciu dniach rozgrywek na najwyższym stopniu podium mężczyzn stanęła drużyna Czech, którzy, od pierwszego do ostatniego spotkania turnieju, zwyciężyli w każdym swoim meczu. W emocjonującym finale pokonali reprezentację Szwajcarii 5 : 3. Ten

awans, z 4. miejsca w 2016 roku na formy popularyzacji kultury fizycznej 1. w 2018, można z pewnością przy- oraz rywalizacji. Z taką ideą otworzypisać „świeżej krwi” w drużynie – od liśmy Akademickie Centrum Sportowomistrzostw w Porto w czeskiej repre- -Dydaktyczne – Zatoka Sportu, które jest zentacji uniwersyteckiej pojawiło się ważnym miejscem na sportowej mapie około 80% nowych zawodników. Brą- regionu łódzkiego. Dla mnie, jako dla zowym medalem musieli zadowolić się rektora, satysfakcjonujące jest to, że naFinowie, co dla mistrzów z 2016 roku szą uczelnię coraz częściej wybierają stubyło dużym rozczarowaniem. W tur- denci profesjonalnie uprawiający sport. nieju kobiet nie zawiodły jednak ich Zapewniamy im wciąż rozbudowywane rodaczki, które w Łodzi obroniły swój zaplecze do trenowania oraz dajemy wytytuł mistrzowski, pokonując w finale kształcenie, które będzie bardzo ważne, drużynę Czech. Na trzecim stopniu po- kiedy skończą swoje sportowe kariery – mówił rektor PŁ, prof. Sławomir Wiak, dium stanęły Szwedki. Niestety, reprezentacji Polski nie uda- który przewodniczył pracom Komitetu ło się w tych mistrzostwach sięgnąć po Organizacyjnego. Podczas AMŚ po raz medale. Drużyna mężczyzn, debiutująca pierwszy w pełni zostało wykorzystane na AMŚ, mocno rozpoczęła turniej, jed- zaplecze multimedialne Zatoki Sportu, nak z biegiem czasu musiała uznać wyż- co pozwoliło na profesjonalną realizację szość europejskich przeciwników, koń- transmisji na żywo w internecie, za którą cząc rywalizację na 5. miejscu. Bardziej odpowiadało Centrum Multimedialne PŁ. Czerwcowe mistrzostwa w unihokeju doświadczona drużyna kobiet, pewnie pokonawszy reprezentacje Japonii i Sin- pozostawiają po sobie wspaniałe wspogapuru, dotarła do półfinału, gdzie mu- mnienia, ale także bardziej wymierne siała niestety ulec Czeszkom, a w meczu dziedzictwo – od września drużyna AZS o 3. miejsce – Szwedkom. Nie sądzę, żeby Politechnika Łódzka będzie występować Polki mogły uzyskać w turnieju lepsze w rozgrywkach unihokejowej Salming miejsce. Gdybyśmy skupili się tylko na Ekstraligi. Z kolei już w październiobronie, udałoby nam się z pewnością ku AMŚ powrócą do Łodzi i Zatoki utrzymać niższy wynik, ale w ten spo- Sportu – Politechnika Łódzka będzie sób się nie rozwijamy. Lepiej jest grać gościć pierwszą edycję Akademickich naszą grę i z każdym meczem być coraz Mistrzostw Świata w Cheerleadingu, lepszym – podsumował AMŚ Christer 5–6 października 2018 r. Bertilsson, trener drużyny kobiet. Paulina Urbanek Mistrzostwa Foto Andrzej Domiza rozgrywane były Wyniki reprezentacji Polski w nowym AkadeDrużyna mężczyzn mickim Centrum 26.06.2018 Grupa A SUI M Uni – POL M Uni 7–2 Sportowo-Dydak27.06.2018 Grupa A POL M Uni – SGP M Uni 4–1 tycznym PolitechGrupa A POL M Uni – SVK M Uni 2–6 niki Łódzkiej – Za- 28.06.2018 toka Sportu oraz 29.06.2018 mecz o 5. miejsce JPN M Uni – POL M Uni 1–8 w Hali Sportowej mecz o 5. miejsce POL M Uni – SGP M Uni 8–3 MOSiR przy ul. 30.06.2018 Skorupki. Sport Drużyna kobiet jest niezwykle 26.06.2018 Grupa A JPN W Uni – POL W Uni 0 – 10 ważny w drodze 28.06.2018 Grupa A POL W Uni – FIN W Uni 1 – 21 do rozwoju osoĆwierćfinał POL W Uni – SGP W Uni 7–1 bistego, dlatego 29.06.2018 z entuzjazmem 29.06.2018 Półfinał CZE W Uni – POL W Uni 14 – 2 wspieramy różne 30.06.2018 mecz o 3. mejsce POL W Uni – SWE W Uni 0 – 14 aps nr 05 2018 (351)


Z kraju

SPORT MŁODZIEŻOWY 2017 17 września podczas uroczystego spotkania na warszawskim „Torwarze” Ministerstwo Sportu i Turystyki podsumowało rywalizację w sporcie młodzieżowym za rok 2017. Ranking obejmował kilka kategorii związanych z podziałem administracyjnym Polski (województwa, powiaty, gminy, miasta) Podsumowaniem, jak zwykle od wielu lat, był ranking w punktacji klubów sportowych. d lat w tych zestawieniach wśród najlepszych plasują się klubu AZS. Tak też było w podsumowaniu roku 2017; ostatecznie na podium na 2. miejscu uplasował się AZS AWF Katowice, a na 3., po raz pierwszy w historii, Organizacja Środowiskowa AZS Poznań. Wśród najlepszych znaleźli się także AZS AWF Warszawa (5 miejsce), AZS AWF Poznań (6 miejsce), AZS AWF Kraków (8 miejsce) i po raz pierwszy w czołówce AZS UMCS Lublin (9 miejsce). Najlepszym klubem, ze znacznym dorobkiem punktowym, był ponownie Zawisza Bydgoszcz. Od lat trwa spór o reguły dotyczące tej ogólnopolskiej rywalizacji i sposobu liczenia dorobku tego klubu, na który składają się wyniki kilku zupełnie odrębnych podmiotów z nazwą Zawisza Bydgoszcz w tle. Może w następnej edycji te reguły uda się zmienić, albo OŚ AZS w Poznaniu połączy swoje siły z AZS AWF w Poznaniu. W rywalizacji uczestniczyło blisko 4000 klubów, zdobywając punkty w 72 dyscyplinach sportu, tych indywidualnych i w grach zespołowych. Wśród liderów ze struktury AZS warto przypomnieć tych najlepszych w poszczególnych dyscyplinach:

O

Akrobatyka – najlepszy klub w rankingu AZS AWF Poznań, a w czołówce także AZS Uniwersytetu Rzeszowskiego Badminton – na 10. pozycji AZS AGH Kraków Biathlon – na 5. pozycji AZS AWF Wrocław, a tuż za nimi AZS AWF Katowice Boks – jedyny klub szkolący młodzież w tej dyscyplinie to AZS AWF Katowice (14 m) Brydż – liderem rankingu AZS Uniwersytetu Warszawskiego, na 3 miejscu AZS Wratislavia Wrocław Gimnastyka sportowa, z podobnym dorobkiem punktowym AZS AWF Kraków (5 m) przed AZS AWFiS Gdańsk (6 m) Jeździectwo – jedyny reprezentant klubów AZS w czołówce to Politechnika Warszawska Judo kobiet – w czołówce Uniwersytet Warszawski (4 m) i Organizacja Środowiskowa Poznań (6 m) Judo mężczyzn – w czołówce Klub Judo AZS Opole (5 m) i AZS AWF Katowice (6 m)

www.azs.pl

Kajakarstwo – na podium AZS AWF Poznań (2 m), AZS AWF Gorzów (6 m) i AZS AWF Katowice (10 m) Lekkoatletyka – na podium AZS AWF Kraków (3 m), AZS AWF Warszawa (5 m), AZS UMCS (6 m) i AZS Łódź (10 m) Łucznictwo – jedyny klub akademicki szkolący w tej dyscyplinie to OŚ AZS Poznań na 10. miejscu Łyżwiarstwo szybkie (długi tor) – na podium AZS AWF Katowice (3 m) Łyżwiarstwo szybkie (krótki tor) – na podium AZS Politechnika Opolska (3 m) Pływanie – liderem rankingu AZS UMCS Lublin, a wśród najlepszych AZS AWF Katowice (2 m), AZS AGH Kraków (5 m), AZS Łódź (11 m) Pływanie synchroniczne – na podium OŚ AZS Poznań (3 m), a wśród najlepszych AZS AWF Poznań (4 m), AZS AWF Wrocław (6 m) Snowboard – w czołówce AZS AWF Katowice (4 m) i AZS Zakopane (7 m) Saneczkarstwo – jedyny klub akademicki szkolący w tej dyscyplinie to AZS AWF Katowice (6 m) Szachy – miejsca w rankingu symboliczne i odległe – AZS Wratislavia Wrocław (54 miejsce) i AZS Politechnika Śląska (58 m) Szermierka – liderem AZS AWF Warszawa, a wśród najlepszych AZS AWF Poznań (7 m), OŚ Poznań (13 m) i AZS UAM Poznań (15 miejsce) Taekwondo olimpijskie – liderem OŚ AZS Poznań, a w czołówce AZS UWM Olsztyn (3 m), AZS AWF Warszawa (4 m) Tenis – w czołówce OŚ AZS Poznań (2 m), a w czołówce AZS Łódź (5 m) Tenis stołowy – na podium AZS UE Wrocław (3 m), a w czołówce AZS AWF Gdańsk (6 m) Triathlon – w czołówce AZS AWF Katowice (4 m), AZS AWF Poznań (5 m), AZS AWF Wrocław (6 m) Wioślarstwo – liderem AZS Szczecin, a w czołówce AZS AWFiS Gdańsk (4 m), AZS AWF Gorzów Wlkp. (5 m), AZS UMK Toruń (6 m), AZS AWF Kraków (8 m) Zapasy klasyczne – jedyny klub akademicki szkolący w tej dyscyplinie to AZS AWF Warszawa (4 m w kategorii mężczyzn i 23 m w kategorii kobiet) Żeglarstwo – w czołówce OŚ AZS Poznań (7 m) i AZS UW (11 m)

Gry zespołowe Hokej na trawie (mężczyzn) – liderem OŚ AZS Poznań, na 4 miejsce AZS AWF Poznań Koszykówka kobiet – liderem AZS z Akademii Jana z Paradyża w Gorzowie Wielkopolskim, na drugim miejscu OŚ AZS Poznań Piłka nożna kobiet – w czołówce AZS PSW Biała Podlaska (4 m), AZS Wrocław (8 m) Pełna statystka punktowa rywalizacji w 2017 roku jest dostępna na stronach Instytutu Sportu. Znakomity to materiał do analiz i budowania strategii na przyszłość. Także dla klubów AZS. Układ wojewódzki pokazuje, jakie dyscypliny sportu są najbardziej popularne w regionie, gdzie jest zdolna młodzież i odpowiednie zaplecze trenerskie. Warto takie plany dotyczące klubowego rozwoju w szkoleniu sportowym konsultować z lokalnymi władzami samorządowymi i partnerami z poszczególnych klubów szkolących młodzież. Efekty takiego działania i podjętej realizacji widać najlepiej w przypadku niektórych jednostek AZS liderujących w rankingu. AZS AWF Katowice stworzył system szkolenia opartego o współpracę z uczelnią w wielu nowych dyscyplinach, wśród innych jednostek największy postęp dokonał się w AZS UMCS Lublin (lekkoatletyka i pływanie). Liderem wśród organizacji środowiskowych od lat jest Poznań, który dzięki dobrym rozwiązaniom organizacyjnym stworzył skuteczny system szkolenia w wielu dyscyplinach sportu (lekkoatletyka, taekwondo, tenis, szermierka, żeglarstwo). Oczywista jest od lat prawda, że bez systemu szkolenia uzdolnionej młodzieży nie ma efektów w rywalizacji w kategoriach seniorów. Warto o tym pamiętać. Bartłomiej Korpak Foto APS


EUG 2018

Europejskie Igrzyska Studenckie w Coimbrze były czwartą po Cordobie (2012), Rotterdamie (2014) i Zagrzebiu z Rijeką (2016) edycją organizowanej przez EUSA imprezy, w której udział wzięło ponad 4 tys. uczestników z ponad 40 krajów i kilkuset uczelni Europy. AZSiacy rywalizowali w 9 dyscyplinach (siatkówce, koszykówce, koszykówce 3x3, judo, wioślarstwie, futsalu, tenisie, tenisie stołowym oraz tenisie stołowym osób niepełnosprawnych). asi zawodnicy wywalczyli pięć złotych, trzy srebrne i osiem brązowych krążków. Dorobek ten zawdzięczamy przedstawicielom trzech dyscyplin. Jedną z tych, która co roku dostarcza wielu sukcesów w rozgrywkach EUSA, jest tenis stołowy. Do Portugalii udały się trzy polskie zespoły i wszystkie stanęły na podium w turniejach drużynowych, dokładając do tego po dwa medale indywidualnie. W efekcie trójka zawodników przywozi z EUG 2018 po trzy medale. To Roksana Załomska z UJD Częstochowa, która z drużyną i w singlu zdobyła brąz, a w parze z Klaudią Kusińską wygrała turniej deblistek, Katarzyna Ślifirczyk z Uniwersytetu Warszawskiego, która drużyną wywalczyła srebro, a brąz w singlu

N

i w deblu z Bingran Ren, a także Mateusz Gołębiowski, który z Politechniką Rzeszowską zdobył srebro, dokładając do tego brąz w singlu oraz srebro w deblu z Piotrem Cyrnkiem. Wynik byłby lepszy, gdyby w turnieju singlistek Polki nie musiały grać między sobą w ćwierćfinałach, a Mariusz Olczak nie stracił za dużo punktów w grupowych zmaganiach pingpongistów niepełnosprawnych. Panowie z Politechniki Rzeszowskiej cieszyli się podwójnie, bo z powodu opóźnienia w przewozie bagażu istniało ryzyko, że będą zmuszeni grać bez swojego sprzętu. Walizki dotarły do zawodników dopiero w noc poprzedzającą początek rozgrywek, po tym doświadczeniu chłopaki na pewno następnym razem spakują zapasowy zestaw do bagażu podręcznego. Kiedy zakończyły się zmagania przy stołach, do walki stanęła nasza 11-osobowa ekipa judoczek i judoków. Efekt? Cztery zwycięstwa i po jednym srebrnym oraz brązowym medalu. Polacy wygrali klasyfikację krajową na tatami przede wszystkim dzięki efektownym zwycięstwom Anny Załęcznej, Urszuli Hofman, Rafała Kozłowskiego i Mateusza Garbacza. Finałową walkę przegrał Damian Szwarnowiecki, a półfinałową Daniel Moskal. Było też kilka innych porażek, które zamknęły naszym drogę do podium. Ostatni medal wywalczyliśmy w turnieju futsalu. Tu do walki wystawiliśmy po dwa męskie i żeńskie zespoły, które spotkały się ostatniego dnia w meczach o miejsca. Panie z UJ Kraków i PWSZ Wałbrzych w swoich grupach przegrały po jednym spotkaniu i w drodze do strefy medalowej musiały zagrać dodatkową rundę. Problemów nie było aż do półfinałów, w których wałbrzyszanki przegrały z Uniwersytetem z Alicante, a krakowianki z Politechniką Moskiewską. W polskim meczu o brąz górą był UJ, który wygrał 5:2, powtarzając tym samym wynik z poprzednich igrzysk. Na pocieszenie

ekipie PWSZ pozostały nagroda fair play i tytuł najlepszej strzelczyni dla Małgorzaty Mesjasz, która strzeliła 12 goli. Panowie z Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu walczyli zaś o lokatę 17. (4:0 wygrali warszawianie). Dużo powodów do radości miały tenisistki AGH Kraków, które zajęły 4. miejsce w turnieju drużynowym. Trener Paweł Bieniek, wiedząc jak mocno obaps nr 05 2018 (351)


sadzony jest turniej, nie był optymistą. Jednak już po losowaniu, które okazało się szczęśliwe dla naszych zawodniczek, wiadomo było, że jeżeli zagrają na swoim poziomie, „czwórka” jest w zasięgu. Wraz z dobrą grą apetyty na medal rosły, ale w meczu o 3. miejsce Turczynki ze Stambułu pewnie wygrały (2:0) z naszymi dziewczynami. Plan na turniej został zrealizowany, czwarte miejsce w Europie to doskonały wynik i motywacja do dalszych treningów. Do medali niewiele zabrakło również w wioślarstwie. Polskę reprezentowały tylko dwie zawodniczki z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, ale startowały w 3 konkurencjach i w każdej było blisko. Najbliższej zdobycia krążka była Monika Kowalska, która w jedynce wagi lekkiej była 4., a w dwójce razem z Klaudią Jedynak uplasowały się na 5. miejscu. Klaudia w wyścigach jedynek również walczyła w finale, w którym na metę wpłynęła szósta. Dziewczyny wiosłowały na wypożyczonych łodziach, a dodatkowo przez zamieszanie organizacyjne nie miały zbyt wiele czasu na ich ustawienie. Mimo to pokazały, że polskie wioślarstwo jest mocne i liczy się w europejskiej stawce. Turniej koszykówki 3x3 mężczyzn stał na bardzo wysokim poziomie. Pierwsza trójka turnieju to solidne zespoły z Litwy, Niemiec i Turcji. Nasi zawodnicy reprezentowali Politechnikę Wrocławską, niestety w ćwierćfinale spotkali się ze zwycięzcą całego turnieju, litewskim uniwersytetem Vytautas Magnus i musieli zadowolić się walką o miejsca 5–8. Niestety dwa kolejne mecze również nie poszły po myśli inżynierów z Wrocławia i w efekcie cały turniej zakończyli na 8. miejscu. Dwa zespoły reprezentowały nas w turniejach koszykówki na hali. Dziewczyny z Politechniki Krakowskiej przegrały dramatyczny ćwierćfinał z Uniwersytetem z Tuluzy (58:62) i skończyły na miejscu siódmym. Koszykarze z UJ Kraków wygrali dopiero ostatni mecz i zajęli miejsce 15. Jedno zwycięstwo zaliczyli także siatkarze z UPr Wrocław, co dało im 14. lokatę. Polska zajęła 5. miejsce w klasyfikacji medalowej, a na podium stawali przedstawiciele tylko 3 dyscyplin. Nasza reprezentacja była również najmniej liczną (150 osób) z krajów, które znalazły się w najlepszej piątce Igrzysk. Dla porównania Wielka Brytania przyjechała do Coimbry z blisko 150-osobową reprezentacją z samego wioślarstwa, obsadzając wszystkie konkurencje. EUSA organizując, czy to Akademickie Mistrzostwa Europy, czy Europejskie Igrzyska Studentów zwraca szczególną uwagę na aspekt społeczny tych wydarzeń. Nie ma wątpliwości, że są to studenckie święta, podczas których społeczność akademicka z całej Europy ma możliwość się poznać i wzajemnie uczyć. Sport, pomimo zaciekłej rywalizacji, jest zabawą i doskonałym łącznikiem pomiędzy ludźmi z różnych krajów, różnych kultur, a sport akademicki to sport w czystej postaci! Dla Portugalczyków była to największa i najważniejsza impreza sportowa od 2004 roku, kiedy to gościli piłkarskie Euro. Współorganizatorami wydarzenia były Federacja Sportu Uniwersyteckiego Portugalii (FADU), miasto Coimbra i wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, najstarszy w Portugalii www.azs.pl

i jeden z najstarszych na świecie Uniwersytet w Coimbrze. Za dwa lata Europejskie Igrzyska Studenckie odbędą się w Belgradzie, a w roku 2022 w Łodzi. W czterech dotąd zorganizowanych Europejskich Igrzyskach Studenckich Polacy wywalczyli łącznie 70 medali (w tym 15 złotych). Z uwzględnieniem rozgrywanych znacznie dłużej i odbywających się teraz w latach nieparzystych Akademickich Mistrzostw Europy tych medali jest już 379! Udział w EUG2018 był współfinansowany ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki. Dariusz Sokołowski, Piotr Majsak Foto Przemysław Kądziołka, Michał Wencek

Złoty Roksana Załomska i Klaudia Kusińska (Uniwersytet Jana Długosza w Częstochowie) – tenis stołowy, debel Mateusz Garbacz (UJK Kielce) – judo, kat. –73 kg Urszula Hofman (AWF Wrocław) – judo, kat. –78 kg Anna Załęczna (UMK Toruń) – judo, kat. +78 kg Rafał Kozłowski (UE Wrocław) – judo, kat. –90 kg

Srebrny Uniwersytet Warszawski (Katarzyna Ślifirczyk, Katarzyna Nowocin, Bingran Ren) – tenis stołowy (turniej drużynowy kobiet) Politechnika Rzeszowska (Piotr Cyrnek, Mateusz Gołębiowski, Łukasz Nadolski, Mateusz Czernik) – tenis stołowy (turniej drużynowy mężczyzn) Piotr Cyrnek i Mateusz Gołębiowski (Politechnika Rzeszowska) – tenis stołowy, debel Damian Szwarnowiecki (AWF Wrocław) – judo, kat. –81 kg

Brązowy Uniwersytet Jana Długosza w Częstochowie (Klaudia Kusińska, Roksana Załomska, Kinga Falarz) – tenis stołowy (turniej drużynowy kobiet) Mateusz Gołębiowski (Politechnika Rzeszowska) – tenis stołowy, singiel Katarzyna Ślifirczyk (Uniwersytet Warszawski) – tenis stołowy, singiel Roksana Załomska (Uniwersytet Jana Długosza w Częstochowie) – tenis stołowy, singiel Katarzyna Ślifirczyk i Bingran Ren (Uniwersytet Warszawski) – tenis stołowy, debel Daniel Moskal (Uniwersytet Wrocławski) – judo, kat. –100 kg UJ Kraków (Justyna Maziarz, Anna Zapała, Małgorzata Bartosiewicz, Natalia Sitarz, Ewelina Bolko, Karolina Dul, Klaudia Kubaszek, Aleksandra Nieciąg, Kinga Wilk, Katarzyna Ładocha, Dominika Dewicka, Karolina Klabis) – futsal kobiet


Z zagranicy

Polacy na FISU Forum 2018 azem z Renatą Kopczyk rozpoczęliśmy swoją podróż już 4 sierpnia o godzinie 20.10 na warszawskim lotnisku. Pierwszy lot, do Moskwy, który trwał niecałe dwie godziny, odbył się bez żadnych opóźnień, a ze względu na bardzo małą liczbę pasażerów można było zająć dowolne miejsca. O godzinie 23.05 czasu lokalnego wylądowaliśmy na lotnisku Moskwa-Szeremietiewo. Po dwóch godzinach oczekiwania wystartowaliśmy do Krasnojarska. Jest to jedno z największych miast Syberii, liczące ponad milion mieszkańców. Na miejscu byli już wolontariusze z bardzo charyzmatyczną maskotką. Przed lotniskiem czekał na nas transport i po około 45 minutach dotarliśmy do miejsca zakwaterowania. Nasza opiekunka Anastasia sprawnie nas zarejestrowała, odebrała pakiety i przekazała podstawowe informacje. Na wejściu do wszystkich budynków związanymi z FISU Forum stały bramki z wykrywaczami metalu oraz służby mundurowe, zatem o bezpieczeństwo martwić się nie musieliśmy. Po szybkim rozpakowaniu rzeczy spotkaliśmy się z Kacprem Czarnotą, który dotarł dzień wcześniej. Kacper, członek Komisji Studenckiej FISU, miał sporo swoich zadań do zrobienia, ale niedziela była w miarę luźnym dniem, przeznaczonym na przyloty i zakwaterowanie uczestników. W związku z tym pozwoliliśmy sobie na krótki spacer po mieście razem z naszą opiekunką. Jak się okazało, niedrogo można było skorzystać z 3-godzinnego rejsu po rzece Jenisej. Nie trzeba było nas długo namawiać, bo tak naprawdę był to ostatni dzień niewypełniony panelami, seminariami i szkoleniami. Wieczorem, po dwóch dobach bez snu, poszliśmy spać. Rozpoczynamy pierwszy dzień! Sesja plenarna rozpoczynała się o godzinie 10.00, podczas której przemówienia wygłosił prezydent FISU – Oleg Matytsin oraz dyrek-

R

tor generalny 29. Zimowej Uniwersjady – Maxim Urazov. Następnie na scenie pojawiały się kolejne znakomite osobistości ze świata sportu studenckiego, i nie tylko. Dla przykładu jedną z zaproszonych osób był Georgy Bilman, który koordynował działania wolontariuszy podczas tegorocznego mundialu. Zmiana czasu dawała odczuć się uczestnikom forum i sesje, które odbywały się po obiedzie, zdawały się nie mieć końca. Oczywiście wiedza i doświadczenie wszystkich osób występujących nie pozwalała na rozkojarzenie. Wszystkie przemówienia kończyły się krótką serią pytań od uczestników, choć gdyby nie ograniczenia czasowe, to pytania trwałyby do późnych godzin nocnych. Wieczorem tego dnia organizatorzy przewidzieli dla nas wycieczkę do zabytkowego kościoła położonego nad rzeką oraz nowo wybudowanego centrum sportów zimowych. Obiekt sportowy na miarę XXI wieku robił wrażenie i trzeba było przyznać, że uczestnicy przyszłorocznej Uniwersjady nie będą mogli narzekać na zaplecze sportowe. Następny dzień i kolejne wyzwania, chętni mogli rozpocząć dzień od sportowych aktywności na świeżym powietrzu, a ci bardziej zmęczeni dospać i przygotować się na ceremonię otwarcia FISU

2018. Cała uroczystość odbywała się w hali kongresowej. By nie tracić czasu, część wykładów została przeprowadzona bezpośrednio po ceremonii otwarcia. Po dwóch godzinach prezentacji dotyczących dyskryminacji kobiet w sporcie, zostaliśmy przetransportowani z powrotem do miejsca zakwaterowania. Na popołudniowych sesjach młodsza część uczestników

została podzielona na grupy, w których później realizowaliśmy nasze projekty. Poznaliśmy również czwartą osobę z Polski, którą była Renata Bojczuk. Renata prowadziła seminaria z przygotowań oraz realizacji projektów. Trzeba przyznać, że liczba osób przychodzących na te wykłady była naprawdę spora. Kolejną atrakcją dla uczestników była kolacja powitalna we wcześniej wspomnianej hali kongresowej. Organizatorzy stanęli na wysokości zadania i przygotowali dla nas mnóstwo lokalnych potraw, napojów i występów artystycznych. Podczas kolacji można było poczuć klimat Syberii, a przyjazna atmosfera oraz pozytywne nastawienie wszystkich ludzi tylko utwierdzało nas w przekonaniu, że ludzie związani ze sportem akademickim na całym świecie zawsze znajdą wspólny język. Nikogo nie obchodziło, z jakiego kraju ktoś pochodzi czy jaką religię wyznaje, wszyscy chcieliśmy poznać się jak najlepiej i wykorzystać spędzony na miejscu czas jak najlepiej. W środę, mimo wypełnionego do ostatniej minuty planu dnia oraz licznych sesji i szkoleń, każdy rozmawiał o jednym – wieczornych mistrzostwach w curlingu. Zdecydowana większość uczestników doskonale znała tę dyscyplinę, ale mało kto miał okazję spróbować swoich sił na prawdziwym lodowisku z prawdziwymi kamieniami do curlingu. Nie były to jednak zwykłe podwórkowe rozgrywki. Całe zawody zostały przeprowadzone dokładnie tak, jak będzie to miało miejsce w marcu przyszłego roku. Była telewizja, była relacja na żywo, wszystkie telebimy transmitowały nasze rozgrywki, a ceremonia otwarcia oraz ceremonia zamknięcia zostały przeprowadzone w profesjonalny sposób. Instruktaż oraz wykład na temat tego sportu udzieliła nam prezydent Światowej Federacji Curlingu. Do zespołu Renata Kopczyk, Kacper Czarnota, Tobiasz Nowacki dołączyła nasze koleżanka z Finlandii Kaisla Osara. Na przeciwników wylosowaliśmy Szwajcarów, więc było to dla nas nie lada wyzwanie. Okazało się jednak, że drzemał w nas ukryty potencjał i wszystkie trzy mecze udało się nam wygrać 1:0! aps nr 05 2018 (351)


Z zagranicy Pierwsza część kolejnego dnia upłynęła pod znakiem dwutorowej kariery sportowca. Dyskutowaliśmy o możliwościach oraz korzyściach płynących ze studiowania przez młodych sportowców. Ponad trzy godziny wykładów, rozmów i dyskusji były naprawdę owocne, i pozwoliły wymienić się doświadczeniami. Każdy kraj ma swoją specyfikę i każdy przyznał rację, że nie ma złotego środka dla wszystkich. Każdy z nas zna swój kraj i wie jak najlepiej działać u siebie. Wieczorna część to, wyczekiwane przez wielu, FISU Forum Fair. Każdy kraj miał przygotowane przez organizatora stoisko, na którym mógł się zaprezentować, pokazać kulturę swojego czymś wyjątkowym. Reprezentacja Tajwanu natomiast przygotowała całą masę gadżetów i było to jedno z najbardziej obleganych stanowisk. Fakt, że każdy kraj miał u siebie coś wyjątkowego, dla przykładu ptasie mleczko z Polski okazało się jednym z najbardziej pożądanych słodyczy tego wieczoru. Jak wszystko w życiu, tak i ten tydzień musiał się zakończyć. Piątek, ostatni dzień kraju oraz poczęstować nowych przyjaciół przysmakami przywiezionymi ze sobą. Na uwagę na pewno zasługuje Tajlandia, której reprezentanci przygotowali pokaz boksu tajskiego. Następnym krajem, który wyróżniał się na tle innych były Chiny. Tradycyjny utwór wykonany przez młodzież z Chin był naprawdę naszych spotkań i ostatni dzień wspólnie spędzanych chwil. Rano młodzież prezentowała się na scenie wraz ze swoimi projektami, nad którymi pracowaliśmy przez kilka ostatnich dni. Moja grupa liczyła pięć osób. Studentki z Francji, Szwecji i Rosji oraz student z Chin, wraz z moją osobą. Jak to bywa przed pu-

www.azs.pl

blicznymi wystąpieniami delikatny stres dał się odczuć nam wszystkim. Byliśmy jednak dobrze przygotowani i wierzyliśmy w siebie. Jeszcze przed obiadem ogłoszono wyniki i udało się! Nasz projekt został wybrany przez Komitet Organizacyjny jako najlepszy w swojej kategorii i będziemy mieli szansę go realizować w najbliższym czasie. Przed ceremonią zakończenia był jeszcze czas na seminaria i sesje plenarne, po których mieliśmy trochę czasu wolnego na przygotowanie się do ostatnich uroczystości. Jak to bywało już wcześniej, część artystyczna była wykonana z dopracowaniem każdego szczegółu. Przemówienia wygłosiły władze FISU oraz przedstawiciele Komitetu Organizacyjnego 29. Zimowej Uniwersjady. Nagrodzone zostały zwycięskie projekty, a na koniec wykonano wspólne zdjęcie. Po zakończeniu części oficjalnej, rozpoczęła się kolacja pożegnalna, podczas której rozmowom, tańcom i śmiechom nie było końca. Niektórzy mieli zaplanowany transport na lotnisko już o godzinie 1.00 w nocy, inni około 2.30. Nasz transport był zaplanowany na godzinę 5.30, więc mogliśmy spędzić jeszcze trochę czasu z innymi uczestnikami. Nikt nie myślał nawet o tym, by kłaść się spać. Chcieliśmy wykorzystać każdą wspólnie spędzoną minutę. Syberyjska przygoda za nami. Mamy nadzieję, że Akademicki Związek Sportowy był przez nas godnie reprezentowany, a uzyskane doświadczenie zaowocuje w przyszłości. Tobiasz Nowacki Foto APS


Z kraju

Konopacka z radości życia Dzień 31 lipca 2018 r. to 90. rocznica zdobycia dla Polski pierwszego złotego medalu olimpijskiego. Dzieła tego dokonała Halina Konopacka, lekkoatletka AZS Warszawa, która podczas Igrzysk IX Olimpiady w Amsterdamie w 1928 r. posłała dysk na odległość 39,62 cm i wygrała konkurs. W tym samym dniu w Polskim Komitecie Olimpijskim im. Jana Pawła II odbyło się spotkanie promocyjne książki Z radości życia. Halina Konopacka. Jej autorką jest pani dr Maria Rotkiewicz. To jedyne tak obszerne wydawnictwo książkowe poświęcone tej wspaniałej Polce. alina Konopacka tak pisała o wtorku 31 lipca 1928 r., kiedy wychodziła na płytę stadionu: Z ciemnych labiryntów szatni, schody wyprowadziły mnie wprost na boisko (…). Ja jako ostatnia biorę dysk i mam jedno życzenie: posłać go tam, gdzie bieli się ostatnia, wapnem naznaczona granica 40 metrów. Dysk był posłuszny (…) A więc zwycięstwo! Nic w tej chwili nie czułam oprócz wielkiej radości. Potem przyszło zmęczenie, a potem jeszcze – mały żal do samej siebie, że było… 39,62, a nie 40. Dlaczego pani Maria Rotkiewicz poświęciła swoje opracowanie Halinie Konopackiej? – Napisałam wiele biografii kobiet, ale zawsze interesowały mnie kobiety nieprzeciętne, które wyróżniały się swoją postawą i osiągnięciami. Podczas poznawania i opracowywania ich życiorysów można się nauczyć jak postępować w życiu, aby im dorównać. Taką nieprzeciętną kobitą była Halina Konopacka. Imponowała mi swoją osobowością i wszechstronnością. H. Konopacka stworzyła wzór polskiej kobiety – sportsmenki, łączącej harmonijnie wysoki kunszt sportowej techniki z artystyczną wrażliwością. Miała wiele zalet. W sporcie widziała piękno, radość życia i swego rodzaju misję. Słynęła z urody, inteligencji oraz wszechstronnych zainteresowań w sporcie, i w życiu prywatnym.

H

Była patriotką, o Polsce myślała, kiedy zdobywała złoty medal olimpijski. Patriotyzmu i bohaterstwa dowiodła po wybuchu drugiej wojny światowej, biorąc wraz z mężem udział w ewakuacji Polskiego Banku za granicę (do Francji). Wojenny rozdział swojego życia zawsze mocno podkreślała we wspomnieniach. Kochała Polskę, o czym świadczy jej trzykrotny przyjazd do Polski w roku 1958, 1970 i 1975.Cały czas utrzymywała kontakt z rodziną i przyjaciółmi – mówiła Pani M. Rotkiewicz. Również interesująco w części oficjalnej H. Konopacką wspominali dziennikarze sportowi: Tadeusz Olszański i Maciej Petruczenko, którzy osobiście rozmawiali z nią podczas jej pobytów w Warszawie. Natomiast Jacek Wszoła, złoty medalista olimpijski w skoku wzwyż Igrzysk XXI Olimpiady w 1976 r. i srebrny medalista z Moskwy z 1980 r., mówił: Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że z Haliną Konopacką łączy nas bardzo wiele. Oboje wychowaliśmy się na warszawskim Grochowie. Trenowaliśmy na tych samych obiektach: w Parku Skaryszewskim, na Agrykoli, na Bielanach na obiektach warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Byliśmy wreszcie członkami AZS Warszawa. Wydaje się, uruchamiając wodze fantazji, że gdyby nie zaistniały pół wieku interwał czasu, bylibyśmy dobrymi kumplami.

Po tej osobistej reminiscencji odczytał list H. Konopackiej z lipca 1982 r. do azetesiaków, który przyszedł na adres Zarządu Głównego AZS (poniżej). W spotkaniu uczestniczyło około 200 osób, w tym przedstawiciele AZS, który patronował temu wydarzeniu. Uczestnicy otrzymali w prezencie egzemplarz książki pięknie wydanej monografii o Halinie Konopackiej. O edytorską stronę wydawnictwa albumowego zadbało wydawnictwo BoSz. Na zakończenie uczestnicy spotkania obejrzeli multimedialną wystawę Konopacka z radości życia i film odpowiadający historię pierwszej polskiej medalistki. Polecamy ją wszystkim. Wystawa jest czynna do 27 października 2018 r. w Galerii Centrum Olimpijskiego im. Jana Pawła II w Warszawie. Film z polskimi napisami dostępny jest na portalu olimpijski.pl pod adresem: Link:http://www.olimpijski.pl/pl/88,multimedia/m/81,halina-konopacka.html Warto! HH Foto Szymon Sikora

aps nr 05 2018 (351)


Sportowo-naukoowiembrze spotkanie w C

W

dniach 15–28 lipca w portugalskiej Coimbrze odbywały się Europejskie Igrzyska Studentów. Była to już czwarta edycja tego przedsięwzięcia. Zawodnicy z ponad 40 krajów rywalizowali w dziewięciu dyscyplinach obowiązkowy oraz czterech dodatkowych, w tym judo. Nasza studentka, Anna Załęczna, po raz drugi miała przyjemność brać udział w Igrzyskach i reprezentować UMK na imprezie międzynarodowej. Nie należy zapominać, że Anna Załęczna z poprzednich Europejskich Igrzysk Studentów, które odbywały się w Zagrzebiu i Rijece, wróciła z medalem. Na tegoroczne zawody Akademicki Związek Sportowy wystawił reprezentację liczącą około 150 osób z 21 uczelni. Europejskie Igrzyska Studentów rozgrywane są na przemian z Akademickimi Mistrzostwami Europy, które rozgrywane są oddzielnie w latach nieparzystych, w kilkunastu miastach całej Europy. Organizatorem obu imprez jest Europejska Federacja Sportu Studenckiego ( EUSA). Anna Załęczna jako jedyna reprezentantka Uniwersytetu Mikołaja Kopernika nie zawiodła i zdobyła złoty medal w kategorii +78kg. Anna podejmowa-

ła kolejno zawodniczki: Kate Sauders z Wielkiej Brytanii, Morgane Duchene z Francji i Rahel Krause z Niemiec. Wszystkie walki zakończyły się przez ippon, a tytuł mistrzowski przyjechał wraz z Anną do Torunia. Równocześnie od 14–15 lipca 2018 r. w Coimbrze odbywała się konferencja naukowa pt. Organization and Management Model of University Sport. Spotkanie to organizowane było na jednym z najstarszych uniwersytetów na świecie – University of Coimbra. Celem konferencji był otwarty dyskurs na temat organizacji i rozwoju sportu akademickiego. Jednym www.azs.pl

z kluczowych elementów konferencji był zaplanowany na 14 lipca 2018 r. w godzinach 10.30–12.30 panel dotyczący kariery dwutorowej studentów-sportowców. W wspomnianej konferencji nie zabrakło reprezentacji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. W obradach dotyczących rozwoju sportu i kariery dwutorowej studentów-sportowców uczestniczyła prorektor ds. kształcenia

prof. dr hab. Beata Przyborowska oraz dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Sportowego UMK prof. dr hab. Piotr Błajet. Oboje wzięli również udział w uroczystej ceremonii otwarcia Igrzysk Studentów, które odbyło się 15 sierpnia 2018 r. Należy wspomnieć, że we wspomnianej ceremonii otwarcia wziął udział Prezydent Republiki Portugalskiej – Marcelo Rebelo de Sousa. AB Foto Michał Wencek

kkuujajwsakow- sko -pomorskie

Nowy rok akademicki Wakacyjny czas dla Akademickiego Związku Sportowego to przestrzeń wielu zmian i podsumowań. We wszystkich jednostkach zakończyła się wojewódzka rywalizacja sportowa, wielu z naszych azetesiaków brało udział w imprezach międzynarodowych osiągając zadawalające wyniki sportowe. Zakończył się rok wielu konferencji naukowych organizowanych przez naszych wspólnych kolegów. Zrealizowano wiele inicjatyw, a sport osób niepełnosprawnych stał się również jedną z kluczowych kwestii rozwoju AZS. Nadchodzący rok akademicki to dla Akademickiego Związku Sportowego spore wyzwanie. To ponowne wyjazdy, współzawodnictwo, aż wreszcie szansa na utrzymanie tytułu najlepszej organizacji sportowej na świecie. Wszystkim sportowcom serdecznie gratuluję, życząc przy okazji kolejnych sportowych sukcesów. A działaczom życzę po prostu pogody duchy i chęci pracy na rzecz tak wielkiej idei, jaką jest Akademicki Związek Sportowy. Anna Błaszkowska

Wydanie Kujawsko-Pomorskie Redakcja: Anna Błaszkowska e-mail: blaszkowska.ann@gmail.com


i k s l e b e u l lubelski 94.

a PZLA Mistrzostw i m a ł d y z r k s d o p i k s Pol AZS Lublin na arenie międzynarodowej:

koatletów sce Tegoroczne sukcesy lek u Świata oraz drugie miej ar ch Pu ch da wo za w e drugie miejsc twach Poldbyły się tuż po Mistrzos (o py ro Eu h ac tw os rz inna Mist odowały bardzo duże za ow sp j we alo ed m ji ac ski) w klasyfik ć, że wśród Polsce. Warto zaznaczy w ą lin yp sc dy tą e ni S. wa tereso icy Klubów Uczelniach AZ dn wo za są w stó ali ed m tegorocznych

A

kademicki Związek Sportowy w Lublinie w 2018 roku dostał zaszczyt zorganizowania 94. PZLA Mistrzostw Polski w Lekkiej Atletyce – Lublin 20–22.07.2018 r. Była to druga tak wielka impreza w Lublinie na przestrzeni 2018 roku, po Akademickich Mistrzostwach Polski w Lekkiej Atletyce (25–27.05.2018 r.). Mistrzostwa Polski Seniorów wróciły do Lublina po 34. latach i odbyły się na nowoczesnym Stadionie Lekkoatletycznym. Brak tej rangi imprezy w Lublinie na przestrzeni tych lat był widoczny na obiekcie podczas mistrzostw, kiedy wszystkie miejsca zostały wypełnione przez kibiców spragnionych podziwiania najlepszych polskich lekkoatletów. Organizacja mistrzostw została doceniona przez samych zawodników. – Wszystko jest świetnie zorganizowane, a stadion jest najwyższej jakości. Zresztą pobiegałem dzisiaj sobie także po okolicy i widziałem, że Lublin ma wiele świetnych obiektów. Brawo – mówił Krystian Zalewski. Zadowolony z poziomu sportowego oraz organizacji Mistrzostw Polski był wiceprezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, Tomasz Majewski. – Bardzo mi się podobało w Lublinie. Dobra organizacja, dobry stadion, sporo kibiców i naprawdę dobre wyniki zawodników – mówił Majewski. Na 94. PZLA Mistrzostwach Polski w Lekkiej Atletyce aż 38 medali zdobyli zawodnicy należący do Klubów Uczelnianych AZS. W takich konkurencjach

jak chód mężczyzn, trójskok kobiet i 100 m przez płotki kobiet, podium zostało zajęte tylko przez zawodników AZS! Natomiast aż w dziesięciu konkurencjach dwa miejsca z trzech były zarezerwowane przez zawodników reprezentujących Kluby AZS. Powyższe statystyki oraz sukcesy polskich sportowców również na arenie międzynarodowej powodują znaczny wzrost zainteresowania lekkoatletyką. To bardzo dobry prognostyk na przyszłość. Dodatkowo warto odnotować, że dla całego środowiska AZS to była pierwsza tak duża impreza sportowa nieakademicka zorganizowana w ostatnich latach. Piotr Rejmer Foto Paweł Skraba

aps nr 05 2018 (351)


Nowy cykl biegów w Lubliniineicjatywa, która wystartowała na po-

#biegnijlublin to nowa S-u z Miejskim półpracy lubelskiego AZ ws zy pr ku ro 18 20 ku ąt cz blinie. kreacji „Bystrzyca” w Lu Ośrodkiem Sportu i Re

G

łówna część cyklu #biegnijlublin to starty na dystansie 5 mil. Start i meta biegu znajduje się na nowoczesnym Stadionie Lekkoatletycznym w Lublinie, natomiast trasa prowadzi przez ścieżki i ulice Lublina. Bieg główny poprzedzają biegi dzieci i młodzieży na dystansie 1/16, 1/8, 1/4 mili, 1/2 mili i 1 mila. Ponadto w ofercie AZS-u i MOSiR-u jest: Lubelski Bieg Nieustraszonych, Biegowy Piknik Niepodległości i Lubelski Duathlon. Warto tutaj więcej wspomnieć o Lubelskim Biegu Nieustraszonych – niekonwencjonalna, zyskująca coraz większą popularność impreza biegowa, dzięki której swoich sił spróbować mogą zarówno miłośnicy biegania, jak i sportów ekstremalnych. Na dystansie około 5 km są przygotowane liczne przeszkody z wykorzystaniem terenów leśnych. – Jesteśmy już za półmetkiem cyklu biegów #biegnijlublin. Mimo ogromnej konkurencji, cieszymy się coraz większym zainteresowaniem wśród biegaczy, a szczególne wśród tych, którzy dopiero

chcą zacząć swoją przygodę z bieganiem. Po każdym biegu otrzymujemy mnóstwo gratulacji i podziękowań za znakomicie zorganizowaną imprezę. Cieszą nas również pozytywne opinie biegaczy-blogerów – podsumowała pierwsze półrocze Anna Romanowska, organizator cyklu biegów w Lublinie. – Poza tradycyjnymi imprezami biegowymi w ofercie mamy takie, które nie

odbywają się w Lublinie np. Lubelski Bieg Nieustraszonych oraz Lubelski Duathlon. Od września ruszają także treningi z profesjonalnym trenerem, który zadba o coraz lepsze wyniki naszych biegaczy, a początkujących wprowadzi w świat tego sportu – dodaje A. Romanowska.

To znaczący postęp i wyjście w stronę biegaczy, których potrzeby są wysłuchiwane. Dzięki takiej współpracy można stworzyć coś, co będzie funkcjonowało latami i dawało zarówno radość startującym, jak i organizatorom. Anna Romanowska, Piotr Rejmer Foto Bartłomiej Wójtowicz

lulubbeelslksieki Działajmy AZS Lublin od lat wychodzi z nowymi pomysłami. To inicjatywy – takie jak zajęcia sportowo-rekreacyjne w ramach Budżetu Obywatelskiego. Powstają również amatorskie ligi sportowe, a teraz cykl biegów w Lublinie. Skierowane są nie tylko do studentów, ale do wszystkich mieszańców Lublina. AZS staje się marką, z którą chcą współpracować inne organizacje oraz prywatne firmy. To zostaje dostrzeżone przez urzędy i instytucje państwowe. AZS-owi powierza się organizacje kolejnych dużych imprez, jak chociażby ostatnio w Lublinie 94. PZLA Mistrzostwa Polski w Lekkiej Atletyce. Natomiast niepokojącym trendem jest przenoszenie zajęć wychowania fizycznego z pierwszego roku na drugi bądź trzeci rok. To musi spowodować w ośrodkach AZS pokazywanie się już wśród młodzieży szkolnej. Młodzi ludzie muszą wiedzieć, co to jest AZS i że warto idąc na studia dołączyć do AZS-u. Warto zaangażować kolejne środowiska AZS, jak chociażby przy okazji ogólnopolskich zawodów „Z SKSu do AZSu”. Czwarta edycja tych rozgrywek odbędzie się najprawdopodobniej w grudniu 2018 roku. Zawody te są okazją do promocji studiów, przedstawienia AZS-u oraz reklamą danych uczelni wśród uczniów szkół średnich. Piotr Rejmer

Wydanie Lubelskie Redakcja: Piotr Rejmer Paweł Markiewicz e-mail: piotr.rejmer@azs.pl p.markiewicz@azs.umcs.pl

www.azs.pl


e i k s y z r k o t ê e i i k w s œœwiêtokrzy Pokazali moc nnae log Mundialowy zawrót głowy

Wiele widziałem turniejów akademickich. Jedne wyzwalały większe, a drugie mniejsze emocje. W sierpniu mój entuzjazm rozbudziły nieco inne, nieakademickie, a mianowicie Młodzieżowe Mistrzostwa Świata do lat 18 kobiet w piłce ręcznej. Jedną z dwóch aren w ich trakcie była hala Politechniki Świętokrzyskiej. O tym wydarzeniu więcej możecie przeczytać też obok. Powszechnie wiadomo, że Kielce są stolicą polskiej piłki ręcznej. Mamy drużynę PGE Vive Kielce, która wygrała Ligę Mistrzów w 2016 roku oraz zdobywa od wielu lat seryjnie Mistrzostwa Polski i Puchary Polski. W stolicy województwa świętokrzyskiego grają również szczypiornistki Korony Handball i dwie akademickie drużyny na poziomie II ligi. Obaw o zainteresowanie kibiców mistrzostwami być nie mogło. Zwłaszcza było je widać na meczach Polek, które doszły do 1/8 finału i zajęły ostatecznie 13. miejsce. Do Hali Legionów przy ul. Drogosza przychodziło bardzo wielu widzów. Ale przejdźmy już do bardziej „akademickiej” części tych zawodów. Parokrotnie gościłem podczas MŚ w hali PŚk i czułem tam świetny klimat. Obiekt przeszedł lekką metamorfozę w związku z turniejem i prezentował się naprawdę ładnie. Mecze były emocjonujące, a na trybunach gościli kibice z całego świata: Holendrzy, Norwegowie, Hiszpanie, czy Rosjanie. Przez ponad tydzień mistrzostw hala Politechniki Świętokrzyskiej tętniła życiem. Takich zawodów nigdy wcześniej nie gościła. Wśród holenderskich znalazł się bardzo niespodziewany kibic, a mianowicie Frank de Boer. Kiedyś świetny piłkarz dopingował swoją córkę Beau, grająca w reprezentacji Oranje na pozycji skrzydłowej. Pamiętam EURO 2000, kiedy de Boer był kapitanem reprezentacji Holandii. Doszedł z nią do półfinału. W pamiętnym pojedynku o finał z Włochami nie strzelił dwóch karnych. Jednego w trakcie meczu, a drugiego w konkursie jedenastek. Teraz niespodziewanie spotkałem go w Kielcach, w hali Politechniki Świętokrzyskiej… Na przełomie sierpnia i września w Kielcach odbył się także jeszcze jeden udany międzynarodowy turniej. Tym razem rywalizowali koszykarze, ale z udziałem naszej drugoligowej drużyny akademickiej. Zespół AZS UJK Kielce zmierzył się w nim z przeciwnikami z Izraela, Słowenii i Ukrainy i zajął 2. miejsce. Obyśmy w stolicy regionu świętokrzyskiego gościli więcej międzynarodowych turniejów. Może kiedyś doczekamy się Akademickich Mistrzostw Świata albo Europy. Obiekty na ich miarę już mamy…

Tour rzdędeu bardPzoodobrze na trasie kolarskiego

Kolejny rok z li się zalogne Amatorów pokaza Po de ur To on ur Ta u ig wyśc rzyskiej. AZS Politechniki Świętok wodnicy sekcji kolarskiej

onad dwa i pół tysiąca kolarzy (rekord) stanęło do rywalizacji na wymagającej górskiej trasie liczącej 58 km. Podczas jazdy kolarze zmagali się z trzema bardzo trudnymi podjazdami: pod Rzepiska, Gliczarów i Bukowinę Tatrzańską.

Dodatkowa trudnością był dla kolarzy ogromny upał. Drużyna Politechniki Świętokrzyskiej, licząca czterech studentów: Dominika Grzelę, Wojciecha Partykę, Huberta Rzędowskiego oraz trenera Marka Kalwata, zajęła 15. miejsce na 84 drużyny sklasyfikowane. Co war-

Na starcie, wśród uczestników, pojawiło się wiele znanych osób i kolarskich gwiazd. Tradycyjnie nie mogło zabraknąć oczywiście Czesława Langa, organizatora Tour de Pologne. Na starcie pojawili się także inni znani kolarze, triumfatorzy tego wyścigu sprzed lat – Zbigniew Piątek, Henryk Charucki, Jan Brzeźny.

te podkreślenia, było to najwyższe miejsce drużyny z województwa świętokrzyskiego. Najlepszy wynik indywidualnie osiągnął Dominik Grzela zajmując 57. miejsce. W całym wyścigu zwyciężył Sebastian Druszkiewicz. Michał Filarski Foto Marek Kalwat

P

Michał Wadowski

Wydanie Świętokrzyskie Redakcja: Michał Filarski, Maciej Wadowski e-mail: michal.filarski@azs.pl aps nr 05 2018 (351)


kiej s y z r k o t ę i w Ś i k i n h Hala Politec a! t a i w ś w t s o z r t s i m ą h Mistrzostw była argoeścn a podczas Młodzieżowyc iat św ne cz rę i rk łka pi ze iły najleps rzyskiego była jedy-

ok Kielce w sierpniu ica województwa święt ol St j. ne cz Rę łce Pi w wa Politechniki Świata Kobiet do lat 18 zowych była hala sporto ec m l ha h óc dw z ną jed ieju, a nym gospodarzem turn Świętokrzyskiej. słynny piłkarz, a obecnie

ektor Politechniki prof. Wiesław Trąmpczyński podkreślił podczas otwarcia, że to pierwsza międzynarodowa impreza, którą gości uczelniana hala. Do tej pory była areną m.in. Akademickich Mistrzostw Polski w koszykówce i piłce ręcznej oraz meczów ligowych.

trener Frank De Boer, który z trybun wspierał swoją córkę Beau – skrzydłową reprezentacji Holandii. Jesteśmy tu dla niej. Dotychczas nie miałem okazji brać udziału w takim turnieju. Na co dzień jestem dość zajęty

Mistrzostwa Świata zostały rozegrane w Kielcach w dniach od 7 do 19 sierpnia. Wzięły w nim udział 24 drużyny z całego świata. W hali PŚk swoje mecze rozgrywały zespoły grup C i D, rozgrywano też spotkania 1/8 finału, ćwierćfinałów oraz o Puchar Prezydenta. Wśród drużyn rywalizujących na parkiecie hali przy alei Tysiąclecia Państwa Polskiego były m.in. późniejsze triumfatorki Rosjanki, brązowe medalistki Koreanki, czy Holenderki. Tym ostatnim towarzyszyła na trybunach spora grupa holenderskich kibiców, wśród których znalazł się również

i gdy córka gra w swoim klubie, nie zawsze mogę być na jej meczach. Miło więc obserwować, jak radzą sobie Beau i jej drużyna – powiedział Frank de Boer w rozmowie z kieleckim oddziałem „Gazety Wyborczej”. Holendrzy to nie byli jedyni obcokrajowcy wspierający swoje reprezentacje – nie zabrakło kibiców z Norwegii, Hiszpanii czy nawet Argentyny lub Japonii.

R

Reprezentacja Polski awansowała do 1/8 finału, w której przegrała z Danią i ostatecznie została sklasyfikowana na 13. miejscu. S a m a hala przed mistrzowww.azs.pl

stwami musiała spełnić wiele wymogów IHF, m.in. zbudowano tymczasowe trybuny, powiększając pojemność do 800 miejsc, czy skorygowano oświetlenie pod kątem transmisji telewizyjnych. Podczas samych mistrzostw funkcję menadżera obiektu pełnił Jakub Skorupa – wiceprezes KU AZS Politechniki Świętokrzyskiej, na co dzień pracownik Centrum Sportu, a wśród wolontariuszy nie brakowało przedstawicieli AZS-u. Michał Filarski Foto organizator (handballpoland2018.pl)


WITRYNA KSIĄŻEK SPORTOWYCH

1

Clara non sunt interpretanda? tare zeszyty „Akademickiego Przeglądu Sportowego” bez wątpienia stanowią arcyciekawe i przebogate źródło do historycznej refleksji niemal nad każdą sferą funkcjonowania Akademickiego Związku Sportowego. Wśród niemal stałych rubryk periodyku już w latach 60. XX w. znalazła się ta pod groźnie – zwłaszcza w tamtej epoce – wybrzmiewającym motto, rzymską paremią: dura lex, sed lex. W zamyśle twórców przeznaczona była dla działaczy i sportowców, którzy w swej masie przepisów prawa na ogół nie znali. Skoro zawsze ignorantia iuris nocet, to ta dawka prosto wykładanej jurysprudencji wchłaniana była najpewniej z entuzjazmem i zapałem przez potencjalnych uczestników atrakcyjnych wyjazdów zagranicznych (bo Redakcja informowała o aktualnych przepisach celnych i koniecznych ubezpieczeniach) oraz odpowiedzialnych za aktywność promocyjną (wtedy raczej propagandową) Związku, bo Redaktorzy wyjaśniali zawiłości przepisów regulujących wydatkowanie środków na tzw. „cele reprezentacyjne”. Kazusy te to nie tylko signum temporis istotne dla pewnego wyobrażenia realiów historycznych funkcjonowania AZS. Sądzić wypada, że przykłady te równie spektakularnie ilustrują ówczesny stan relacji związek sportowy versus przepisy prawa. Warto przecież zwrócić uwagę na niezwykle ważny fakt, że ani wspomniane przepisy celne, ani te finansowe nie były tworzone z myślą o sporcie i bynajmniej nie jego kondycja, ani jego funkcjonowanie motywowały ustawodawcę do tworzenia tych reguł prawa (które – z drugiej strony – sportu z pewnością dotyczyły!). Istnienie AZS nie było zatem siłą sprawczą „powstawania” różnorodnych leges (nawet tych o stowarzyszeniach!), a Związek nie był w centrum zainteresowania („oczkiem w głowie”) ich twórców. Pan dr Jakub Kosowski udowodnił, że po raz pierwszy w swoim ponad sześćdziesięcioletnim wówczas funkcjonowaniu Akademicki Związek Sportowy z nazwy wymieniony został w ministerialnym rozporządzeniu dopiero w 1969 roku (zarządzenie przewodniczącego Głównego Komitetu Kultury Fizycznej i Turystyki w sprawie organizowania i prowadzenia publicznej działalności sportowej)1.

S

1

J. Kosowski, Pojęcie kultury fizycznej, sportu i rekreacji ruchowej. Analiza formalnoprawna, w: Akademicka kultura fizyczna na przełomie stuleci, t. II. Uwarunkowania historyczno-socjologiczne, red. E. Zadarko, Z. Barabasz, Krosno 2009, s. 340.

Akurat to zarządzenie dobrze czyniło funkcjonowaniu Związku (zwalniało AZS od obowiązku uzyskiwania zezwolenia oraz dokonywania zgłoszenia na organizowanie i prowadzenie wspomnianej aktywności), ale – gwoli kolejnego przywołania na ogół przykrych skutków znajdowania się w centrum zainteresowania tzw. ustawodawcy – lepiej pewnie pozostawać nieco w cieniu, trochę incognito, raczej w kręgu marginaliów uwagi kreatorów prawa… Ta ostatnia pozycja – chyba wygodna i bezpieczna – pozostać jednak musi w sferze pobożnych życzeń, bo przepisy prawa generalnie coraz szerzej, głębiej i z ogromną od ostatnich kilkudziesięciu lat konsekwencją starają się regulować każdą niemal dziedzinę aktywności człowieka2. „Dopadły” także sport, co jednak nie jest do końca efektem wspomnianego „imperializmu” kreatorów przepisów prawa, ale i globalnych, znaczących przemian samego sportu (AZS-u także!), społeczno-kulturowego fenomenu XX i XXI w. Dzisiaj już nikt nie twierdzi, że funkcjonowanie Związku sportowego opiera się ciągle na… przepisach celnych i regulaminach finansowych. Już w połowie ubiegłego stulecia prawnicy „wolnego świata” przekonywali do tożsamości lex sportiva. Czynili to tym skuteczniej, im sam sport bardziej zauważalnie wyodrębniał się i zdobywał niezależność od wielu innych dziedzin życia, z którymi tradycyjnie bywał wiązany (długo pozostawał na ich usługach i, jak wtedy sądzono, wspomagał je, co naturalnie pozbawiało go wyjątkowości…). Współcześnie nikt już nie kwestionuje potrzeby istnienia prawa sportowego i rozlicznych pożytków z tego płynących. Dużo o tym mówić…, a dość stwierdzić, że w 1990 r. powstało też Polskie Towarzystwo Prawa Sportowego. Założono je w Poznaniu, choć nie jest to dzisiaj jedyny ośrodek akademicki, w którym rozwiązuje się problemy prawne związane z uprawianiem sportu i miriadami spraw związanych z jego szeroko pojmowaną „logistyką” (to doprawdy rodzaj eufemizmu!). Warto bowiem dodać, że natura i owa tożsamość lex sportiva nie mieści się niejako w jednym tomie, jednorodnym zbiorze i kodeksie, które z pewną łatwością – wobec takiej właśnie „zuniformizowanej” formy – poddawane są prawniczej egzegezie. Ten jedynie wyabstrahowany (poniekąd „wirtualny”) zbiór jest w istocie hybry2

Nie ulega wątpliwości, że wielość przepisów prawa (nie tylko w Polsce) i dokonywanie w jego obrębie ciągłych, a nie zawsze racjonalnie uzasadnionych zmian, staje się w naturalny sposób kłopotliwe i rodzi wiele problemów.

dą, „mieszańcem”, mikstem, formą wielce w swej naturze eklektyczną. Nie wydaje się wobec tej jego niemal ikonicznej cechy nazbyt ryzykowne stwierdzenie, że znać prawo sportowe, to znać każdy inny jego rodzaj i gatunek… Z tego właśnie powodu wypada chylić czoła przed każdym, kto zawiłości prawa sportowego zgłębia i porządkuje. Amatorom AZS-u szczególną atencję oddać natomiast należy tym prawnikom (teoretykom i praktykom), którzy w gąszczu skomplikowanych przepisów nie tylko potrafią dostrzec dobrze pojmowany interes Związku, zauważyć tkwiące w nich rafy i niebezpieczeństwa, ale też tworzyć modele rozwiązań organizacyjno-prawnych korzystnych bodaj dla całego polskiego sportu. Przedmiotem tego szacunku i rewerencji stać się niewątpliwie powinien „Sport w szkole wyższej. Aspekty formalno-prawne”. Jeśli powiedzieć, że na redagowany przez dr Jakuba Kosowskiego tom składają się w sumie 23 artykuły naukowe, to powaga tego stwierdzenia wydaje się w jakiś sposób kolidować z niezwykle istotnym założeniem spiritus movens3 tego ciekawego, a potrzebnego przedsięwzięcia. Oto redaktor zamierzał oddać w ręce czytelnika zbiór studiów oparty na zawartej w tytule tej recenzji paremii mówiącej o tym, że nie ma potrzeby wyjaśniać tego, co w ocenianym tomie powiedziano jasno i precyzyjnie. Wydaje się, iż w tym kontekście zakładany cel udało mu się osiągnąć – niektórym artykułom blisko do eseistyki prawnej, sporą grupę autorów stanowią praktycy prawa, są wśród nich także stający tête-à-tête wobec przepisów prawa: pracownicy akademickiej i sportowej administracji, a generalnie narracja poprowadzona jest językiem dla laików-ignorantów przyjaznym. Trzeba natomiast jasno stwierdzić, że tytułowa, opatrzona wymownym znakiem zapytania łacińska sentencja, wywołuje generalnie problem zawiłości (niejednoznaczności, nieprzejrzystości, nieczytelności niejasności, etc.) przepisów polskiego prawa, które regulują – także – sprawy akademickiego wychowania fizycznego i związanego z Akademią sportu. To, co pozornie jasne, często pozostaje zrozumiałym jedynie w przekonaniu i intencjach ustawodawcy, a skoro tak, to 3

Mam tu na myśli J. Kosowskiego, autora aż pięciu (poza wstępem i zakończeniem) publikowanych w tomie tekstów. Wydaje się jednak, że do grona „sił sprawczych” tej wieloautorskiej monografii zaliczyć też należy dr Renatę Kopczyk, autorkę dwóch zawartych w pracy artykułów i jednocześnie jedną z wykonawców wspomnianego projektu grantowego.

aps nr 05 2018 (351)


WITRYNA KSIĄŻEK SPORTOWYCH o potrzebie powstania „Sportu w szkole wyższej”, nie ma co dyskutować! Stoi za nią także powaga podejmowanych w pracy zagadnień. Zostały one logicznie uporządkowane w siedem niekiedy tylko subtelnie różniących się między sobą (dla nie-prawnika!) rozdziałów – wszystkie łączy wszak jednaka uniwersytecka „przestrzeń”, co stanowi zresztą o rzadkiej merytorycznej spoistości tomu4. Z drugiej strony wspomniana integralność staje się… kłopotliwa. Sądzę, że czytelnicy „APS” (zwłaszcza zapracowani działacze AZS!) chcieliby dowiedzieć się, które z zawartych w pracy artykułów stanowią dla nich największą wartość i wobec tego przeczytać je powinni w pierwszej kolejności. Zapewniam, że gwoli bezpiecznego poruszania się w świecie akademickiego sportu nie wystarczy zapoznać się wyłącznie z artykułami z rozdziałów II i III… Mogę też sugerować, iż warto poszukiwać tekstów, które stanowią ocenę istniejących rozwiązań zwłaszcza w tak rudymentarnych kwestiach jak formy prawne funkcjonowania organizacji studenckich i zasady ich finansowania. Sądzić można, że mogą one pełnić rolę podobną, jak dawna, „doradcza” APS-owska rubryka „dura lex sed lex”… Z perspektywy „aktywu” AZS wartość artykułów wskazujących kazusy najogólniej rzecz nazywając, złych przepisów, tylko pozornie wydaje się mniejsza. Ich autorzy bowiem wskazują sposoby zmian, rysują konkretne programy naprawcze, a wobec tego postulaty te warto potraktować jako programowo „azetesowskie”. Ten właśnie trop wskazać należy jako bezwzględnie priorytetowy nie tylko w dokonywaniu wyborów właściwej lektury, ale w zasadzie w ocenie wartości całego tomu jako prawnego podręcznika „nowych czasów” – rzeczywistości zmian ustawy regulującej funkcjonowanie polskiego szkolnictwa wyższego. To ona w jakiejś części stanowić będzie dla Aka4

Pozwolę sobie przytoczyć ich tytuły, jednak nie gwoli znajdowania prostego argumentu za „zwartością” tomu i nie z powodu uniknięcia zarzutu pomijania jakichś kwestii. Warto ciągle podkreślać potrzebę powstania tej pracy. A zatem: I. Stwarzanie warunków do rozwoju kultury fizycznej jako jedno z podstawowych zadań szkoły wyższej; II. Sportowa organizacja studencka w strukturach uczelni; III. Klub Uczelniany AZS w strukturach uczelni wyższej; IV. Studium Wychowania Fizycznego i Sportu w strukturach szkoły wyższej; V. Funkcjonujące systemy przyznawania stypendiów rektora za wyniki w sporcie w świetle ustawy „Prawo o szkolnictwie o wyższym”; VI. Indywidualny tok studiów, indywidualna organizacja studiów jako rozwiązania prawne zawarte w regulaminie studiów w celu optymalizacji relacji między studiami a treningiem sportowym; VII. Wymierzanie odpowiedzialności dyscyplinarnej wobec studentów za czyny popełnione w związku z uprawianiem sportu.

* Monografia stanowi efekt badań naukowych prowadzonych od 2016 roku w ramach grantu Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego „Rozwój sportu akademickiego”

www.azs.pl

demickiego Związku Sportowego „lex sportiva”! Wagę tego zagadnienia dostrzega wielu autorów tego tomu i ta perspektywa słusznie w wielu rozważaniach dominuje. Nie znaczy to, że „Sport w szkole wyższej” stanie się łatwym „samouczkiem nowego prawa”… Redaktor tomu pisze bowiem: Z uwagi na fakt, iż zakończenie badań zbiegło się w czasie z publikacją projektów nowej ustawy, autorzy badań wskazali na zmiany wynikające z tych propozycji. Przedmiotowy projekt do marca 2018 nie został jeszcze przyjęty przez parlament, stąd też trudno jest na tym etapie przypuszczać, jaka będzie ostateczna treść tychże regulacji. Zasadniczo nie zmienia to wartości pracy, choć wpływa na jej trwałość. Gdyby zatem prawnicy potrafili przewidywać przyszłość i w roku 2016 byli pewni ustawowych zmian dokonanych dwa lata później… „Sport w szkole wyższej” napawa jednak nadzieją na ciąg dalszy, bo książka przekonuje, że J. Kosowskiemu udało się wykreować grupę młodych prawników, teoretyków i praktyków, którzy specyficznym dla siebie orężem skłonni będą bronić pozycji i znaczenia sportu w polskim szkolnictwie wyższym! Dariusz Słapek

„Sport w szkole wyższej. Aspekty formalno-prawne”, red. Jakub Kosowski, Lublin 2018, ss. 384*

POŻEGNANIE

Irena Szewińska (1946–2018) Pierwsza Dama polskiego sportu, Dama Orderu Orła Białego ależała do najbardziej utytułowanych polskich sportowców. Królowa polskiego sportu, sprinterka, skoczkini w dal, płotkarka i wieloboistka. Pięciokrotna olimpijka, 7-krotna medalistka olimpijska, zdobywczyni 3 złotych, 2 srebrnych i 2 brązowych medali olimpijskich. Rekordzistka Polski, Europy, świata (100 m, 200 m, 400 m, 4x100 m). Najlepsza sportsmenka świata 1974 r. Po zakończeniu kariery sportowej rozpoczęła działalność w wielu krajowych i międzynarodowych organizacjach sportowych, m.in. w PZLA, PKOl, IAAF, MKOl. Wśród tych wielkich sukcesów warto odnotować Jej dwukrotne uczestnictwo w rywalizacji uniwersjadowej. Świetnie zaprezentowała się na IV Letniej Uniwersjadzie w 1965 r. Była gwiazdą w polskiej ekipie, już medalistką Igrzysk Olimpijskich z Tokio w 1964 r., wśród trzynastu lekkoatletek, jedyna spoza AZS. Reprezentowała barwy „Polonii” Warszawa, studentka Uniwersytetu Warszawskiego Wydziału Nauk Społecznych, była bezkonkurencyjna. Zwyciężyła w biegu na 100 m z wynikiem 11.3 s i na 200 m – 23.5 s, wymazując dwa pierwsze rekordy uniwersjadowe należące do Włoszki Leone z I Uniwersjady Letniej w Turynie w 1959 r. W Budapeszcie była autorką trzeciego medalu dla polskiej reprezentacji akademickiej, która niewiarygodnym wprost wysiłkiem wyprowadziła z odległej pozycji sztafetę 4x100 m na drugie miejsce (46.1 s). W tej sztafecie biegały: Mirosława Sałacińska (AZS Kraków), Danuta Straszyńska (AZS Kraków i Irena Woldańska (AZS Szczecin). Po raz drugi startowała w uniwersjadzie w Turynie w 1970 r., po urodzeniu syna Andrzeja Szewińskiego, który poszedł w ślady Mamy. Został sportowcem. Siatkarz AZS Częstochowa, reprezentant Polski, trzykrotny mistrz Polski i wicemistrz Letniej Uniwersjady w 1993 r. Po zakończeniu kariery sportowej – polityk, senator, wiceprezes ds. sportu Zarządu Głównego AZS, wiceprezydent Częstochowy, który pożegnał słowami: Odeszła moja ukochana Mama! Irena Szewińska spoczęła w Alei Zasłużonych Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie. Wśród tłumu osób żegnających śp. Irenę Szewińską byli przedstawiciele społeczności akademickiej, w tym w asyście sztandarów AZS, w poczcie jednego z nich – Blanka Isielonis-Filipczuk, olimpijka. HH Foto Szymon Sikora

N


POZNAJ JAKOŚĆ STACJI PALIW LOTOS – KIERUNEK ELEKTROMOBILNOŚĆ W drodze do NAJ, nie można się tak po prostu zatrzymać. Dlatego dbamy o komfort Twojej podróży, nieustannie doskonaląc naszą ofertę. Stacje LOTOS wyposażymy w urządzenia do ładowania samochodów elektrycznych wszystkich marek. Zmieniamy się, aby być gotowi na Twoje potrzeby Jutra.

www.lotos.pl


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook