AKADEMICKI PRZEGLĄD SPORTOW
Foto na okładce Bartłomiej Wójtowicz
Pismo Zarządu Głównego AZS Redaktor naczelny Bartłomiej Korpak
[od redakcji]
Co za rok dyby nie kartki z kalendarza, trudno byłoby stwierdzić, jaki to miesiąc, jaka pora roku. Koniec grudnia, słońce świeci, choinki zdumione, bo wokół dodatnie temperatury. Śnieg podobno pada w górach, a Mikołaj tym razem przyjechał młodzieżowo na deskorolce. Ten 2017 rok bardzo satysfakcjonujący: nie tylko AZS został przez międzynarodowe władze uznany za najlepszą federacją na świecie, ale także władze państwowe i Pan Prezydent doceniły uniwersjadowe sukcesy studentów. Były nagrody finansowe, listy gratulacyjne, zdjęcia i uśmiechy. Ale ten mijający rok to także dla wielu jeszcze coś bardzo ważnego, to aktywność sportowa i udział w wydarzeniach tworzonych przez nasz AZS na poziomie sekcji, uczelni, Akademickich Mistrzostw Polski, która dawała wiele satysfakcji samym uczestnikom. Trzeba to docenić w dobie totalnej elektroniki, kilka razy w tygodniu możesz być w grupie koleżeńskiej, ludzi uprawiających tę samą dyscyplinę sportu, koleżanek ćwiczących jogę, aerobic, kulturystykę, kolegów strzelających do bramki, rzucających do kosza, walczących na macie, na tatami. Rozmowy, plany, słowa wsparcia, radosne przekazy to wszystko tworzy relacje, które są niezbędne w życiu. Nawet najnowszej generacji telefon, tablet, laptop nie pokona granicy bezpośredniego kontaktu. Granica ta na pewno jest bardzo cienka. Z jednej strony media społecznościowe dają sposobność do prezentacji dokładnie wszystkiego, zdjęć drużyn, intymnych fotografii w koszulkach sportowych, filmowych relacji z pojedynków, osobistych dyskusji także na temat efektów rywalizacji sportowej. Powstają grupy razem ćwiczących, startujących w tych samych rozgrywkach, byłych
G
zawodniczek i zawodników, absolwentów poszczególnych kierunków, uczestników AMP. Dzwoni telefon, słyszę: Jestem koszykarką AZS UMCS Pszczółki Lublin, nazywam się, zapraszam na mecz który gramy jutro o 18.00. Ja w Warszawie – mecz w Lublinie, chciałoby się jechać. Setki komunikatów, informacji codziennych, elementów składających się na wydarzenie lub budujących współczesne relacje. Z drugiej strony wspólne uniwersjady, wspólne mistrzowskie imprezy, wspólne treningi i mecze w szczególny sposób integrują. Gdzieś giną bariery dotyczące dyscyplin sportu, uczelni i kierunków studiów, miejsc zamieszkania, tej codziennej rywalizacji na krajowym podwórku. Uroczyste spotkania tworzą też nową jakość ubioru, inspirujących dodatków, u dziewcząt makijażu, obuwia na wysokich obcasach. Och, jak tego widoku brakuje na co dzień. Dresy, koszulki, plecaki sportowe, stroje startowe, włosy schowane pod czepkiem, pod kaskiem, z takim widokiem kojarzy nam się sportowiec. Coraz więcej środowisk akademickich organizuje pod koniec roku regionalne Gale Sportu, pojawia się możliwość spotkania młodych ludzi z jednego klubu, poznania władz rektorskich ze swojej uczelni, posłuchania na żywo o sprawach, którymi żyje ten środowiskowy i klubowy AZS. No i chociaż na chwilę można z koleżankami rozmawiać o ciuchach, o chłopakach, z kolegami o filmach, które warto zobaczyć, o dziewczynach, które warto poznać, i o książkach, które warto przeczytać. Koniec roku, nawet jak śniegu nie ma, nastraja do tego typu refleksji. Udanego Nowego Roku, co do sukcesów sportowych – to jesteśmy pewni i przekonani, że się powiedzie. Redaktor
Sekretarz redakcji Halina Hanusz Adres redakcji 00-056 Warszawa ul. Kredytowa 1a tel./faks 22 828 02 76 tel. 502 250 604 www.azs.pl e-mail: aps@azs.pl
Projekt graficzny i skład Piotr Rachwaniec © FALL tel. 12 413 35 00 www.fall.pl Numer zamknięto 29 grudnia 2017 r.
Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo skracania artykułów.
Wydawnictwo zrealizowano ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki. Nakład 3000 egz.
ISSN 0209-0546
aps nr 07 2017 (346)
Dziękuję za godne reprezentowanie Pan Prezydent Andrzej Duda wraz z Pierwszą Damą Agatą Kornhauser-Dudą gościli medalistów uniwersjad w 2017 roku. Pałacu Prezydenckim stawiła się kilkudziesięcioosobowa grupa medalistów obydwu tegorocznych uniwersjad. Towarzyszyli im medaliści tegorocznych Akademickich Mistrzostw Europy ze złotymi siatkarzami Uniwersytetu Rzeszowskiego na czele, rektorzy uczelni, na których studiują medaliści, oraz władze AZS i zaproszeni goście. Prezydent Andrzej Duda bardzo ciepło wypowiadał się o AZS i sporcie akademickim. – Kiedyś miałem ten zaszczyt bycia członkiem sekcji narciarskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jako pracownik uczelni i zwykły narciarz miałem szansę spotykać się z zawodnikami, którzy jeździli na światowym poziomie i stanąć z nimi w szranki. Oczywiście bez szans – mówił Prezydent. Prezydent Andrzej Duda zaimponował wszystkim znajomością historii AZS i jego najnowszych dokonań. – Chciałem podziękować za to, że polski sport akademicki w Tajpej na letniej uniwersjadzie zdobywa siedem medali złotych, dziewięć srebrnych, dziewięć brązowych, a na zimowej w Ałmatach – pięć złotych, dwa srebrne i pięć brązowych medali. Także za to, że na zimowej uniwersjadzie w klasyfikacji medalowej jesteśmy na czwartym miejscu, a na letniej na jedenastym. To jest wielki
W
www.azs.pl
sukces polskiego sportu akademickiego – gratulował. Pan Prezydent wręczył listy gratulacyjne naszym medalistom. – Dziękuję za przykład wspaniałego sportowego ducha walki i postawę fair play, za godne reprezentowanie naszej Ojczyzny i polskiej młodzieży akademickiej, za radość i dumę, jakich przysporzył (a) Pan/Pani kibicom Biało-Czerwonych w kraju i za granicą – napisał w nich Andrzej Duda. Sportowcy, którzy niemal w komplecie stawili się na uroczystości, zrewanżowali się Prezydentowi, dziękując za wsparcie i zaproszenie. W imieniu medalistów uczynili to Weronika Biela – złota medalistka w snowboardzie i Paweł Fajdek – czterokrotny złoty
medalista uniwersjady w rzucie młotem, przekazując na pamiątkę kurtkę akademickiej reprezentacji Polski. Podziękowania złożył także Prezes Zarządu Głównego AZS. – Miałem przyjemność być na ostatniej uniwersjadzie i mogę zapewnić, że Pan Prezydent może być dumny z naszych sportowców. Warto na nich stawiać i ich wspierać, bo ci, którzy są znakomitymi sportowcami, osiągają znakomite wyniki także w życiu osobistym. Spotkanie z Prezydentem daje nam nadzieję na dalszy rozwój sportu akademickiego, choć już dziś trzeba podziękować polskim władzom, że wspierają AZS. Dziękuję także rektorom polskich uczelni. Bez waszego wsparcia nie byłoby rozwoju sportu akademickiego – powiedział Alojzy Nowak, chwaląc się jednocześnie przyznaniem Akademickiemu Związkowi Sportowego tytułu najlepszej federacji sportu studenckiego na świecie. Prezes AZS zachęcał Prezydenta do odnowienia członkostwa w naszym stowarzyszeniu. – Jeśli krakowski AZS pozwolił Panu odejść, to AZS w Warszawie chętnie znów Pana przyjmie – zapewniał. Podczas uniwersjad w 2017 roku polscy studenci-sportowcy wywalczyli 12 medali zimą i 25 latem. W Tajpej przekroczona została granica 500 medali w historii polskich występów na uniwersjadach, a zdobywczynią tego symbolicznego medalu była lekkoatletka z AZS AWF Wrocław – Joanna Linkiewicz. DS Foto Grzegorz Jakubowski / KPRP
Szczególne wyróżnienie Rozmowa z Joanną Linkiewicz, lekkoatletką, wielokrotną medalistką uniwersjad, mistrzostw Europy i Polski, zawodniczką AZS AWF Wrocław, studentką tej uczelni Twój srebrny medal z Tajpej okazał się być 500. w kolejności zdobytym przez polskich sportowców. Twoje miejsce w historii polskiego sportu akademickiego zostało ugruntowane. Zatem raz jeszcze gratulacje. Jak to się wszystko zaczęło, dlaczego lekkoatletyka i dlaczego AZS AWF Wrocław?
Bardzo dziękuję. Jest mi niezmiernie miło, że akurat ja zdobyłam ten 500. medal. To szczególne wyróżnienie. Dlatego, też jestem bardzo szczęśliwa. Moja przygoda z uniwersjadami została uwieńczona srebrnym medalem indywidualnie na 400 m ppł. i na zawsze zapisałam się w historii polskiego sportu akademickiego. Moja przygoda z lekkoatletyką zaczęła się przypadkowo. Zaczynałam od akrobatyki sportowej. Trenowałam ją trzy lata. Następną dyscypliną był tenis stołowy, gdzie spędziłam również trzy lata. W drugiej klasie gimnazjum mój ówczesny nauczyciel wychowania fizycznego Zbigniew Rejno namówił mnie na uprawianie lekkoatletyki. Był moim pierwszym trenerem w tej dyscyplinie. Całe moje życie jest związane ze sportem, więc trudno byłoby wybrać co innego niż studia we wrocławskiej AWF. Dodatkowym atutem jest to, że mieszkam bardzo blisko uczelni. Przez co nie tracę czasu na dojazdy na zajęcia i treningi. Część twoich koleżanek i kolegów twierdzi, że każda uniwersjada to takie trochę magiczne wydarzenie, niezapomniana atmosfera, możliwość zdobywania wielu doświadczeń, także niesportowych. Na ilu uniwersjadach już byłaś, jakie wspomnienia z nich pozostały do dziś?
Byłam już na trzech uniwersjadach. Pierwszej nie wspominam zbyt dobrze. Odbywała się w Kazaniu. Na minutę przed moim biegiem eliminacyjnym nastąpiło oberwanie chmury. Widoczność nie była większa niż 30 metrów. Stałam przed blokami, mokłam i trzęsłam się z zimna. Było mi wtedy wszystko jedno, chciałam, aby ten bieg już się skończył. Z mojej serii tylko pierwsza przeszła do następnej rundy. Byłam wtedy bardzo zła, bo następna seria została puszczona, aż przestało padać i ucichł watr. Odpadłam w eliminacjach. Tak zakończył się mój udział w tych zawodach. Dwa lata później Uniwersjada odbyła się w Gwangju. Jechałam tam z ambitnym planem zrehabilitowania się. Zdobyłam dwa złote medale: indywidulanie na 400 m ppł. i w sztafecie 4400 m. To
była dla mnie ogromna radość i niesamowite przeżycie. Pierwszy raz po przekroczeniu mety mogłam biegać z flagą Polski, a później stanąć na najwyższym stopniu podium. Szkoda tylko jednego: tego, że nie jest grany hymn Polski, tylko Gaudeamus igitur. Rok 2017 Tajpej. Wspomnienia z tym miejscem również pozytywne, gdyż był to mój ostatni występ na tego typu imprezie, a szczególny ze względu na fakt, że zdobyłam srebrny medal indywidualnie na 400 m ppł., i jak się później okazało, był to 500. w historii medal uniwersjad dla Polski. Uniwersjada jest ogromnym przedsięwzięciem organizacyjnym, porównywanym tylko z igrzyskami olimpijskimi. Perfekcyjnie działająca polska misja (m.in. utworzenie grupy na WhatsApp, codzienne wydawanie biuletynu informacyjnego) spowodowała, że cała ekipa była jedną wielką rodziną. Wszyscy nawzajem mocno sobie kibicowaliśmy. Po swoim biegu finałowym miałam kilka dni na poznanie tutejszej kultury oraz zwiedzanie przepięknych zabytków i niesamowitych miejsc. Związana jesteś z Wrocławiem od urodzenia, miasto wyjątkowe z wielu względów. Jak się mieszka, studiuje i trenuje w tej aglomeracji? Studiujesz na Akademii Wychowania Fizycznego, jak ci idzie łączenie nauki z bardzo profesjonalnym szkoleniem i udziałem w rywalizacji sportowej na poziomie światowym?
Tak, jestem związana z Wrocławiem od urodzenia, to wyjątkowe miasto i chyba nie mogłabym mieszkać gdzie indziej. Mój dom rodzinny znajduje się w bardzo dobrej lokalizacji. Wszędzie mam blisko i – co najważniejsze – jest cisza i spokój. Trenuje mi się i studiuje bardzo dobrze na Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu. Duże podzięko-
wania dla władz uczelni za możliwość łączenia nauki ze sportem na poziomie światowym. To dzięki wspaniałym ludziom mam taką możliwość studiowania i jednoczesnego trenowania. Na zaproszenie Prezydenta RP medaliści uniwersjad 2017 mieli okazję być w Warszawie na spotkaniu z Andrzejem Dudą. Na oficjalnym zdjęciu widać twój pełen uśmiech, o czym Pan Prezydent z tobą rozmawiał, jeżeli to nie jest tajemnica? Jak odebraliście jako sportowcy to zaproszenie i możliwość spotkania?
Odpowiem może w swoim imieniu, bo nie wiem jak inni sportowcy odebrali takie spotkanie. Dla mnie był to ogromny zaszczyt spotkać się z głową państwa i uścisnąć rękę Prezydenta RP, a później zrobić sobie z nim zdjęcie. Cieszę się, że Prezydent RP poświęcił swój cenny czas, aby spotkać się z nami, z medalistami uniwersjady letniej i zimowej. Udowodnił, że sport akademicki jest naprawdę ważny. Jeśli chodzi o rozmowę z Panem Prezydentem, to taka nasza mała tajemnica.
Byłaś laureatką stypendium AZS w roku 2015/2016, w miarę naszych możliwości staramy się finansowo wspierać naszych najlepszych sportowców. Czy na co dzień ten nasz Akademicki Związek Sportowy spełnia oczekiwania swoich członków, także tych ze sportowymi pasjami?
Takie programy jak Stypendium AZS są nie do przecenienia. Dzięki takim inicjatywom każdego roku jest szansa na kontynuowanie karier sportowych przez kilku zawodników na naprawdę wysokim poziomie. AZS, choćby ze względu na liczbę członków, udowadnia, że jest organizacją niezwykle ważną dla sportowców-studentów. Współzawodnictwo odbywa się w kilkudziesięciu dyscyplinach. Przez cały rok pod szyldem AZS startuje niezliczona liczba zawodników. Na tych samych zawodach spotykają się i rywalizują ze sobą zarówno medaliści największych sportowych imprez, jak i sportowcy amatorzy, dla których sport jest pasją i ciekawą w życiu przygodą. Dowodem potwierdzającym perfekcyjne działanie AZS jest tegoroczny tytuł najlepszej federacji sportu studenckiego na świecie! Czego ci życzyć w nadchodzącym roku?
Życzyć zdrowia, bo to w sporcie najważniejsze. Cała reszta przy odrobinie pracy pojawi się sama. Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Bartłomiej Korpak Foto Grzegorz Jakubowski / KPRP aps nr 07 2017 (346)
Dopełnienie sportowego sukcesu Rozmowa z Markiem Kolbowiczem, członkiem AZS Szczecin, wioślarzem, złotym medalistą olimpijskim, pracownikiem naukowym Uniwersytetu Szczecińskiego W listopadzie bardzo uroczyście świętowaliśmy jubileusz 70-lecia działalności AZS w Szczecinie. Była okazja do wspomnień, do spotkania wielu ludzi, którzy ten AZS tworzyli, a także tych, którzy w nim wyrośli, budowali swoją sportową karierę i ostatecznie współtworzyli historię polskiego sportu. Zostałeś wybrany sportowcem 70-lecia. To nie dziwi, 5 startów olimpijskich, złoty medal w Pekinie, wiele medali mistrzostw świata i Europy. Jak sportowcy odbierają tego typu uroczystości?
Myślę, że jest to swojego rodzaju dopełnienie sukcesu sportowego, ale także i może przede wszystkim powód do spotkań z ludźmi, którzy bardzo często w mniejszym lub większym stopniu do wyniku sportowego się przyczynili. Osobiście bardzo takiego rodzaju spotkania i uroczystości lubię, bez nadęcia, bardziej w formie koleżeńskiej – wypisz, wymaluj – AZS.
Kiedy zacząłeś uprawiać sport, co sprawiło, że twoją pasją ostatecznie stało się wioślarstwo i jak trafiłeś do szczecińskiego AZS? Jacy trenerzy z tobą współpracowali, gdzie trenowaliście i jak potoczyły się kariery koleżanek i kolegów z sekcji?
Cudna przygoda: uniwersjada w Buffalo i brązowy medal... razem z Jarosławem Nowickim (obecnie fizykoterapeuta), Robertem Zaborskim (obecnie dyrektor w Polskim Związku Towarzystw Wioślarskich), Piotrem Bujnarowskim (prawnik) i naszym szkoleniowcem Bogdanem Gryczukiem (aktualnie dyrektor sportowy PZTW). Bez wątpienia wioślarstwo jest jedną z wiodących dyscyplin wchodzących w szeregi AZS. Osobiście nawet sobie nie wyobrażam, jak mogłoby to wyglądać inaczej... To takie naturalne: AZS i wioślarstwo – dyscyplina, która na całym świecie kojarzona jest trochę z prestiżem, ale głównie podziwiana przez jej akademickość. Jak połączyć sport z nauką na uczelni? Kwestia priorytetów. U mnie na pierwszym miejscu była uczelnia... a moje wiosła... też były na pierwszym miejscu, ale... podczas zgrupowania poza miejscem zamieszkania. Jesteś pracownikiem naukowym Wydziału Wychowania Fizycznego i Promocji Zdrowia. Jak patrzysz na sport i AZS z tej pozycji? Czy warto namawiać młodych zdolnych sportowców do podejmowania nauki w szkole wyższej? Czy uczelnie stwarzają im dobre warunki do właściwego godzenia obu pasji? Czy można pogodzić kilkaset dni szkolenia w zamkniętym ośrodku typu COS w Wałczu z edukacją w szkole wyższej?
Po wielu dyscyplinach, które uprawiałem (myślę, że w latach 90. z braku alternatywy na inny rodzaj spędzenia wolnego czasu) – szermierkę, judo, karate, piłkę ręczną – trafiłem do wioślarstwa. Osobą, która mnie do tej dyscypliny namówiła, był trener Robert Białkowski, który przyszedł w 1986 r. do szkoły podstawowej i podczas lekcji opowiadał o wiosłach. Na początku nie miałem pojęcia, o jaką dyscyplinę chodzi, byłem święcie przekonany że to kajaki... Był to klub SKS Czarni Szczecin i poza Robertem Białkowskim trenerami, z którymi współpracowałem, byli Róża Data-Ptak i Ryszard Kędzierski. Po rozwiązaniu klubu w 1990 r. trafiłem do AZS Szczecin pod skrzydła Krzysztofa Krupeckiego, z którym współpracowałem do końca mojej przygody z wiosłami. Trenowaliśmy głównie na przystani „Wenecja” w Szczecinie, a zimą na SDS-ie, dawniej WDS-ie.
To, że jestem pracownikiem naukowym, to jedno z największych moich życiowych sukcesów. Zawdzięczam to po trosze swojej postawie sportowej na arenach międzynarodowych, ale głównie dziekanowi prof. Jerzemu Eiderowi i dr. Krzysztofowi Krupeckiemu. To m.in. za ich sprawą w 2012 r., czyli jeszcze przed startem na IO w Londynie, obroniłem rozprawę doktorską na AWF Poznań. Obecnie uczelnie stwarzają optymalne warunki dla sportowców, którzy w dwutorowości widzą swoją przyszłość i realizację swojej pasji tak sportowej, jak i edukacyjnej. Jestem tego jednym z lepszych przykładów, ale takich jak ja jest więcej, i to napawa mnie optymizmem.
Poznaliśmy się podczas uniwersjady w Buffalo, to był 1993 r., wtedy jako młody student wywalczyłeś w czwórce brązowy medal, a potem zaczął się od Atlanty olimpijski etap zmagań. W historii AZS wioślarstwo jest od zawsze. Czy to na prawdę akademicka dyscyplina sportu? Co decyduje o takiej opinii? Jak udało ci się łączyć karierę sportowca ze studiami na Uniwersytecie Szczecińskim?
Wracamy do jubileuszu 70-lecia AZS Szczecin. Każde tego typu święto to wspomnienie o ludziach i wydarzeniach. Kogo zapamiętałeś najbardziej z tych swoich pewnie ponad 25 lat w AZS? Kto twoim zdaniem tworzył ten AZS? Będąc przez wiele lat w systemie szkolenia centralnego, miałeś czas poznać inne strony studenckiej działalności na uczelni, w środowisku akademickim Szczecina?
www.azs.pl
Przez całą moją przygodę z wiosłami AZS towarzyszył mi na każdym kroku, począwszy od wspomnianej Uniwersjady po Akademickie Mistrzostwa Świata. W moim mieście Szczecinie AZS to... prezes Zbigniew „Lipa” Lipczyński, ale AZS tak naprawdę tworzą studenci. Angażujesz się w wiele przedsięwzięć, działasz na rzecz lokalnych społeczności, wioślarstwa, sportu akademickiego. Czy są w szczecińskim AZS twoi następcy, którzy wsiądą do medalowych olimpijskich osad już w Tokio? Czy nie ma sprzyjającej sytuacji, by szkolenie sportowe w akademickim Szczecinie poszerzyć o inne dyscypliny?
Oczywiście, że są, ale tylko nielicznym, niestety, udaje się dostąpić zaszczytu otrzymania piątego kółka olimpijskiego. O wywalczeniu medalu igrzysk olimpijskich nie wspomnę... Warunki do uprawiania wioślarstwa w Szczecinie są jedne z najlepszych na świecie, i wiem, co mówię, ale nie ma złotego środka na zdobycie medalu. Z drugiej strony swoją osobą dowiodłem, że nie mając nic – zdobyłem wszystko. Nie byłbym sobą, gdybym nie zaznaczył, że do celu doszedłem dzięki wielu osobom i instytucjom w szeroko pojętym tego słowa znaczeniu: AZS Szczecin, AZS Zarząd Główny, Polski Związek Towarzystw Wioślarskich, miasto Szczecin, Krzysztof Krupecki, Aleksander Wojciechowski – trener główny AZS AWF Poznań, Adam Korol. Czy w AZS Szczecin winny być inne dyscypliny sportowe? Myślę że tak i nawet mam pomysł jakie, z tym że za innymi dyscyplinami powinno pójść, sprawa bardzo prozaiczna, także osobne finansowanie. Niestety, takie czasy. Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Bartłomiej Korpak Foto AZS Szczecin
Z zagranicy
Turniej we Lwowie i sportowe pasje Rozmowa z Katarzyną Kałużą, koszykarką drużyny AZS Uniwersytetu Śląskiego Zaproszenie do Lwowa dotarło do Centrali dosyć nieoczekiwanie, po krótkich poszukiwaniach. Twój zespół żeńskiej koszykówki pojechał na Ukrainę, wziął udział w zawodach i dobrze się zaprezentował. Co to były za zawody, kto w nich uczestniczył? Jak przebiegały pojedynki turniejowe?
Faktycznie, zaproszenie z Politechniki Lwowskiej zaskoczyło zarówno trenera, jak i drużynę. Był to nasz pierwszy zagraniczny turniej. Nie znałyśmy naszych przeciwniczek wcześniej, więc nie wiedziałyśmy, czego mamy się spodziewać. Zajęłyśmy drugie miejsce i bardzo się z tego powodu cieszymy. Ze Lwowa wyjeżdżałyśmy jednak z lekkim niedosytem, ponieważ zespół Politechniki Lwowskiej, z którym walczyłyśmy o pierwsze miejsce, był w naszym zasięgu. W turnieju oprócz naszej drużyny, a także wymienionej już Politechniki Lwowskiej, brały udział dwie drużyny reprezentujące uczelnie z regionu lwowskiego.
Miejscem rozgrywek, z tego co widać na zdjęciach, był historyczny budynek „Panoramy Racławickiej”. Czy to był pierwszy wyjazd do Lwowa? jakie wrażenia po zetknięciu z polską historią widoczną na co dzień w różnych miejscach tego miasta? W jakich miejscach udało się wam być, co udało się zobaczyć?
We Lwowie i w ogóle na Ukrainie byłam pierwszy raz. Miasto bardzo mi się spodobało. Niestety ze względu na codzienne mecze, a także odległość nie udało nam się zobaczyć wszystkich atrakcji, które miasto ma do zaoferowania turystom. Z dziewczynami miałyśmy okazję podziwiać Operę Lwowską, Pałac Potockich, pomnik Adama Mic-
kiewicza, a także Rynek. Udało nam się również skosztować przepysznej czekolady w Manufakturze Czekolady, a także spędzić miło czas w restauracji Dom Legend, gdzie mogłyśmy poznać lwowskie legendy. Znowu odnosząc się do zdjęć, stanowicie taki dobry team. Skąd ta pasja do koszykówki u ciebie i twoich koleżanek? W jakich rozgrywkach występujecie na co dzień? Czy studia na uniwersytecie dają szansę także t kż na sportowe pasje?
Moja pasja do koszykówki zrodziła się już w szkole podstawowej. Wtedy to, szukając sobie jakiegoś zajęcia pozaszkolnego, trafiłam na zajęcia z koszykówki. Moim pierwszym klubem był UKS MOSM Bytom, w którym grałam kilka lat. Aktualnie w drużynie AZS UŚ oprócz mnie grają jeszcze cztery dziewczyny z Bytomia, z którymi znamy się już kilkanaście lat. Pozostałe dziewczyny swoje pierwsze koszykarskie kroki stawiały m.in. w Katowicach, Częstochowie czy Wodzisławiu. Nasza drużyna reprezentuje Uniwersytet Śląski w Akademickich Mistrzostwach Śląska, a także Polski. Uważam, że UŚ daje ogromne możliwości do rozwijania pasji sportowych. W klubie działa aż 37 różnych sekcji sportowych i rekreacyjnych, zatem każdy pasjonat sportu znajdzie coś dla siebie.
postrzegają naszą organizację? Czy łatwo zachęcić młodych ludzi do aktywności fizycznej?
Myślę, że liczba członków AZS UŚ mówi sama za siebie. Do organizacji należy blisko dwa tysiące osób i z tego co wiem, zainteresowanie ciągle wzrasta. Z mojej strony mogę tylko zachęcić do uczestnictwa w sekcjach, ponieważ jest to niepowtarzalna szansa na zdobycie nowych znajomości, robiąc przy okazji to, co się lubi.
Czego powinno się życzyć koszykarkom z AZS Uniwersytetu Śląskiego w 2018 roku?
Oczywiście samych sukcesów w życiu prywatnym, jak i na boisku, zważywszy na to, że przyszłe półfinały AMP organizujemy w Katowicach.
Dziękujemy za rozmowę.
Rozmawiał Bartłomiej Korpak Foto AZS UŚ Katowice
AZS Uniwersytetu Śląskiego to jeden z największych klubów w Polsce, macie zespoły grające w futsalowych ligach, ale także wiele sekcji studenckich, gdzie sport jest elementem integracji, odreagowania na stres, zadbaniem o aktywność i zdrowie. Jak studenci Uniwersytetu
aps nr 07 2017 (346)
Z zagranicy
Podium w Harbinie Rozmowa z Markiem Rojewskim, wiceprezesem Zarządu Głównego AZS, kierownikiem ekipy AZS na Akademicki Festiwal Sportów Zimowych Chiny – Europa Środkowo-Wschodnia w Harbinie W Polsce oczekujemy na nadejście mroźnej zimy, w chińskim Harbinie już od ładnych kilku tygodni mróz w granicach –20° C. Wróciłeś z tej wyprawy, w której już po raz drugi reprezentacja AZS uczestniczyła w Festiwalu Sportów Zimowych. Skąd ta idea, dlaczego Harbin?
Ciągle pamiętają tu Zimową Uniwersjadę w 2009 roku. Ponadto mają doskonałe warunki. Organizatorem Festiwalu jest Federacja Sportu Akademickiego Chin, odpowiednik naszego AZS-u, przy wsparciu Ministra Edukacji Chin i współudziale Uniwersy-
tetu w Harbinie. To prężna uczelnia koncentrująca wiele dyscyplin zimowych, a snowboard i curling cieszą się tu dużym powodzeniem. Rok temu polscy reprezentanci zdominowali konkurencje snowboardowe, dobre wyniki mieliśmy też w curlingu. Jak było w tym roku? Z uwagi na walkę snowboardzistów o udział w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich 2018 tym razem pojechali tylko curlingowcy.
Szkoda, że nasi snowboardziści nie mogli wystartować. Natomiast Polskę reprezentowały dwa zespoły curlingu kobiet i mężczyzn z AZS Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Poziom w curlingu był niezwykle wyrównany. Prowadzenie zmieniało się w poszczególnych partiach, co podnosiło dramaturgię rozgrywek. Opanowanie, precyzyjna strategia i walka do końca sprawiły, że studentki z AZS Politechnika Śląska pod wodzą Agaty Pluty zwyciężyły odbierając olbrzymi puchar, a panowie zajęli drugie miejsce ustępując pierwszej drużynie studentów Chin.
Harbin to miasto Zimowej Uniwersjady 2009, ale także ważny w tym regionie ośrodek zwią-
www.azs.pl
zany z Polakami w okresie przełomu XIX i XX wieku. Poznaliście trochę faktów związanych z tą historią?
Gospodarze nie bardzo znali lub nie chcieli mówić o historii miasta, tym bardziej że jest ona dość burzliwa i raczej trudno o jednoznaczną ocenę. Liczna tamtejsza Polonia do końca XIX wieku to byli poddani Imperatora Rosji, gdyż ziemie te należały do imperium. Po latach wojen i wypędzeniu Japończyków Stalin przekazał w 1945 roku region i miasto komunistycznym Chinom. Po Polakach została kolej transsyberyjska, pierwszy most i oczywiście samo miasto. Komuniści skutecznie pozbyli się tamtejszych mniejszości, które stanowiły o pozycji i bogactwie młodego miasta. Uczestnicy wspomnianej Uniwersjady w 2009 roku mieli możliwość poznania wspaniałych lodowych ekspozycji powstających w ramach Festiwalu Lodowych Budowli. Czy festiwalowe pomysły w tym roku też były widoczne?
Festiwal rozpoczyna się w lutym, ale już dziś widać, że to stolica wielkiego lodowego rzeźbiarstwa. Odwiedza ją rocznie miliony turystów z całego świata. I jest co oglądać. Wielkie rzeźby i budowle tworzone są z lodu pozyskanego z rzeki przez setki ludzi wyposażonych w ciężki sprzęt budowlany. Dla studentów Politechniki to również ciekawe doświadczenie zawodowe. To nie małe śniegowe bałwanki, ale gigantyczne budowle wymagające wizji artystycznej, planów budowlanych i doskonałej organizacji pracy. Byliśmy. Widzieliśmy. Niezapomniane wrażenia, ale piekielnie zimno. W 2015 roku w Warszawie Federacja Sportu Akademickie-
go Chin podpisała porozumienie z Europejską Federacją Sportu Studenckiego, partnerem w tych ustaleniach był też Akademicki Związek Sportowych, Zarząd Główny. Wspomniany Festiwal w Harbinie jest poniekąd efektem tych ustaleń. Jak oceniasz poziom organizacyjny i zaangażowanie gospodarzy w organizację tego wydarzenia.
Impreza była zorganizowana z niezwykłym rozmachem i zaangażowaniem. Widać wolę stworzenia stałej platformy rywalizacji i kontaktów sportowych pomiędzy studentami z Chin i państw Europy Środkowo-Wschodniej. Świadczy o tym również program imprez i spotkań towarzyszących. W jakim kierunku w perspektywie następnych lat powinniśmy zabiegać o poszerzenie współpracy w sporcie akademickim z Chinami. Jakie korzyści moglibyśmy z tego tytułu osiągnąć zarówno w wymiarze sportowym, jak i poznawczym?
Można było odnieść wrażenie, że strona chińska jest szeroko otwarta na rozwój kontaktów w sporcie akademickim. Więcej. Wykazuje aktywność i inicjatywę. Otwiera to duże możliwości, acz to duży kraj, do rozwoju kontaktów tak na poziomie reprezentacji akademickiej, jak i dla wymiany i kontaktów poszczególnych klubów. Powinniśmy wyjść naprzeciw tej inicjatywie, szczególnie poprzez stymulowanie i ułatwianie kontaktów poszczególnych klubów uczelnianych AZS. Połączenie rywalizacji sportowej z uzupełniającym programem turystyczno-poznawczym niezwykle podnosi walor takiej współpracy. Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Bartłomiej Korpak
Z kraju
APS z wizytą w Lublinie Przynależność do Akademickiego Związku Sportowego nie musi być równoznaczna z czynnym uprawianiem sportu. AZS przedstawia nam całą paletę możliwości rozwoju w wielu innych aspektach. ażdy z nas może stać się: działaczem społecznym, na którego barkach spoczywać będzie odpowiedzialność za zawodników, trenerem – czuwającym nad ich przygotowaniem do zawodów, organizatorem wydarzeń sportowym – dbającym o to, aby w dniu eventu wszystko było dopięte na ostatni guzik. Istnieje jeszcze jedna ścieżka, która pozwala przyszłym dziennikarzom na rozwijanie swojej pasji, umożliwiając im znalezienie się na „pierwszej linii frontu” sportowych zmagań. Oczywiście mowa o „Akademickim Przeglądzie Sportowym”. Podobnie jak sportowcy – którzy mają swoje zgrupowania w Zieleńcu czy Wilkasach, działacze – którzy omawiają plany w Górkach Zachodnich, tak i zaplecze prasowe AZS ma swoje cykliczne spotkania. Tym razem dziennikarze „APS” spotkali się w Lublinie, gdzie nie tylko poznali swoich kolegów z innych części Polski, ale przede wszystkim zdobywali praktyczne szlify ze specyfiki sportu akademickiego, które być może staną się przyczynkiem do błyskotliwej kariery. Organizacja Warsztatów „Akademickiego Przeglądu Sportowego” podczas Finałów Ogólnopolskich Igrzysk Studentów Pierwszego Roku to najlepszy moment ku temu, by połączyć zdobywanie wiedzy teoretycznej, wynikającej z wykładów i prelekcji, z umiejętnościami przekazywanymi przez praktyków prasy, radia i telewizji. Gospodarzem spotkania był AZS Lublin, natomiast pomieszczeń użyczyło miejscowe Centrum Historii Sportu. Jedynym minusem spotkania było to, że na zaproszenie Zarządu Głównego AZS odpowiedziało jedynie kilka środowisk. Ale aktywność reprezentantów Krakowa, Lublina, Białegostoku oraz Opola w pełni zrekompensowała nam brak zaangażowania innych ośrodków i dała pewność, że AZS pozostaje w bardzo dobrych „medialnych” rękach. Warsztaty rozpoczęto krótką wycieczką po robiącym wrażenie, nowoczesnym obiekcie, jakim jest Arena Lublin, zarządzana przez Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji „Bystrzyca”. W jej nowoczesnych pomieszczeniach odwiedziliśmy również siłownię Fit&Gym AZS zarządzaną i prowadzoną przez kolegów z KU AZS UMCS,
K
której zazdrości Lublinowi cała akademicka Polska. Po powrocie do Centrum Historii Sportu (którego zaszczyt prowadzenia powierzono autorowi tego teksu), nazywanego „sercem lubelskiego sportu”, z wielką satysfakcją mogliśmy obejrzeć wystawę przygotowaną przy okazji 95-lecia AZS w Lublinie oraz przystąpić do właściwej części warsztatów. Szkolenia otworzył Bartłomiej Korpak – redaktor naczelny „APS”, który opowiedział o tym, czym jest „Akademicki Przegląd Sportowy”, jak długą i wspaniałą ma historię (pierwszy numer APS wydano pod egidą Jerzego Giedroycia w 1933 r.). Wystąpienie Haliny Hanusz, sekretarz „APS”, skupiało się wokół zasad, które przyświecają dziennikarzowi podczas jego pracy. Nie możemy zapominać, ze etyka zawodowa jest podstawą każdej działalności, a opiniotwórczość mediów jest niezwykle potężną siłą mogącą wyeksponować lub totalnie pogrążyć tak osoby, jak i wydarzenia. Następny punkt programu poświęcono historii. Tym razem Prof. Dariusz Słapek z Instytutu Historii UMCS opowiedział uczestnikom jak istotne jest dla naszej organizacji kultywowanie jej 110-letniej tradycji, oraz o Wirtualnym Muzeum AZS, które już niedługo stanie się „miejscem” gdzie dzieje Akademickiego Związku Sportowego zostaną właściwie uhonorowane. Część praktyczną warsztatów otworzył redaktor Adam Rozwałka – wieloletni pracownik Polskiego Radia, jeden z najlepszych radiowych dziennikarzy sportowych w naszym kraju. Jego wystąpienie połączone było z empirycznym poznaniem tego co najważniejsze w życiorysie sportowego sprawozdawcy, czyli „setki antenowej”. O tym, jak trudnym zadaniem jest występ przed kamerą, przekonywał redaktor Dominik Fiuk. Dziennikarz TVP Lublin oraz TVP Sport poprowadził szalenie ciekawe zajęcia, podczas których uczestnicy dowiedzieli się, dlaczego nie należy zadawać pytania Co się stało?, oraz wzięli udział w pozorowanej konferencji prasowej. Oczywiście wszyscy spisali się wzorowo, dlatego też mamy pewność, że kolejne odcinki serii „AZS Go!” będą jeszcze ciekawsze.
Wszyscy doskonale wiemy, że social media, czyli Instagram czy Facebook, to dziś bezwzględnie najważniejsze narzędzia komunikacyjne młodych ludzi. To dzięki hasztagom, oznaczeniom oraz transmisjom on-line każdy z nas może w ciągu kilku chwil sprawdzić, co aktualnie dzieje się na arenach sportowych zmagań. Piotr Rejmer, dzięki swojej wiedzy i doświadczeniu, przybliżył uczestnikom to, co w mediach XXI wieku jest najważniejsze. Podsumowaniem części praktycznej były zajęcia z fotografii sportowej. Kolega Bartek Wójtowicz sprawił, że dziennikarze „APS” mogli w bardzo przystępny sposób dowiedzieć się m.in.: dlaczego ustawienie przesłony i ekspozycja ma niebagatelny wpływ na uchwycenie wyjątkowej pasji uczestnika zawodów sportowych, chociaż jak przekonywał: aparat to tylko narzędzie. Pierwszy dzień warsztatów zakończył się spotkaniem z Anną Strycharzewską, redaktor Radia Centrum, Radia Lublin, RMF FM, członkinią wybitnej sportowej rodziny i przede wszystkim również byłą korespondentką „Akademickiego Przeglądu Sportowego”. Spotkanie to było doskonałym przykładem tego, jak doświadczenie zdobyte podczas przygody z AZS i „APS” może wpłynąć na dalszą część naszego zawodowego życia. Dzień drugi Warsztatów to dla korespondentów „APS” rzucenie na głęboką wodę. Ich zadaniem było prowadzenie bieżącej relacji z odbywających się właśnie Finałów Igrzysk Studentów Pierwszego Roku, z czego wywiązali się absolutnie wzorowo. Dziś już wiemy, że „Akademicki Przegląd Sportowy” prowadzony jest i będzie w najbliższych latach przez absolutnych profesjonalistów. Imprezy, w których członkowie AZS grają pierwsze skrzypce, to również wielkie imprezy międzynarodowe, na których ekipa medialna „APS” jest zawsze obecna, dlatego też ze swojego krótkiego doświadczenia mogę przekazać Ci, Drogi Czytelniku, że przynależność do Akademickiego Związku Sportowego to nie tylko fantastyczna przygoda sportowa, ale również, a może przede wszystkim – okazja na poznania „świata sportu” z wielu, czasem zupełnie unikalnych perspektyw. #goAZS! Paweł Markiewicz aps nr 07 2017 (346)
Z kraju
Mistrzostwa z kontrastem Przeszło 100 zawodników wystawionych przez swoje macierzyste kluby bądź związki sportowe przybyło do Zielonki, by zmagać się o tytuły mistrzów Polski AZS. Wielu z nich na turnieju tak dużej rangi pojawiło się po raz pierwszy w karierze i – jak sami mówią – było warto. az do roku zawodnicy z całego kraju mają możliwość wzięcia udziału w tym prestiżowym turnieju. Jego głównym celem jest możliwość porównania osiągnięć sportowych poszczególnych klubów AZS. Najlepsi zawodnicy wytypowani do reprezentacji mogli zmierzyć się z konkurentami i powalczyć o zwycięstwo. W tym roku co prawda brakowało zawodników, którzy w rankingu Polskiego Związku Badmintona zajmują miejsca na topie. Niegdyś bowiem na tych zawodach pojawiały się gwiazdy, takie jak Kamila Augustyn, Michał Łogosz czy Nadia Zięba. Jak twierdzi jeden z czołowych zawodników, reprezentujący AZS Politechnikę Warszawską Kamil Nasiłowski: – Obsada jest standardowa, akademicka. Grają najlepsi zawodnicy z poszczególnych uczelni, jak również z klubów akademickich. – Jest z kim się zmierzyć i łatwo nie będzie – dodaje Kamil. Z kolei Tamara Siemieniuk, zwyciężczyni rozegranego tydzień wcześniej pierwszego rzutu eliminacyjnego Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza, obsadę turnieju ocenia jako bardzo dobrą: – Nie obracam się jeszcze w środowisku zawodowców, ale widzę, że poziom jest zdecydowanie wysoki. Po ostatnim turnieju w Warszawie śmiało mogę powiedzieć, że ten to zupełnie coś innego – przyznaje reprezentantka, a zarazem trenerka AZS Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. – Po losowaniu wiedziałam, że dziś za dużo nie pogram z uwagi na przeciwniczki, ale wiadomo, że zawody to najlepszy trening. Warto było przyjechać, sprawdzić siebie i zobaczyć swoje niedociągnięcia i to, co warto jeszcze doszlifować. Bardzo się cieszę, że miałam
R
www.azs.pl
okazję zagrać z zawodniczką dużo lepszą ode mnie i rozegrać mecz na wysokim poziomie – wyznaje Siemieniuk. Dobra organizacja i atmosfera turnieju sprzyjała zawodnikom. Siedem kortów wyposażonych w maty, dobre oświetlenie, ogromne trybuny i duża przestrzeń poprawiały komfort gry. Zapytany o odczucia z turnieju Kamil Nasiłowski odpowiada: – Klimat jest generalnie w porządku, każdy siebie zna, ponieważ to nasze grono studenckie. Czuję się tutaj jak w domu. Z uwagi na rangę wydarzenia Kamil przyznaje również, że wiąże z turniejem duże nadzieje: – Chciałbym zdobyć medal w deblu w parze z moim klubowym partnerem Pawłem Gontarzem. Kolor trofeum nie jest dla mnie najważniejszy, ważne – żeby było. Oczywiście najlepiej, gdyby to było złoto. Dodatkowo dziś jestem wyjątkowo bojowo nastawiony do gry, ponieważ staram się o stypendium sportowe – dodaje. Nieco inne odczucia ma Tamara Siemieniuk. – Czuję presję i wiem, że mogę przegrać. Jest tutaj mnóstwo dobrych zawodników z czołówki Polski. Mimo to widzę tutaj parę znajomych twarzy i tak naprawdę atmosfera jest bardzo miła – wyznaje zawodniczka. Dzięki temu, że turniej odbył się właśnie w grudniu, czyli prawie w połowie sezonu, zawodnicy mogli osiągnąć swoją szczytową formę. Z uwagi na to, że w obecnym okresie niemal każdy weekend oznacza dla nich zawody, mogli postawić poprzeczkę znacznie wyżej i osiągnąć wymarzone cele. Dla jednych to dążenie do perfekcji w technice, dla drugich wygrana i medal, a jeszcze dla innych punkty, które umożliwią zdobycia stypendium sportowego. Jedno jest pewne, mają na celu bycie jak najlepszymi. Sebastian Regeńczuk – reprezentant AZS Akademii Wychowania Fizycznego z Wrocławia – na turniej przyjechał właśnie po to, by zdobyć kolejne doświadczenie i powalczyć z najlepszymi. – Swój występ w grze pojedynczej zaliczam do udanych, niestety w ćwierćfinale nie miałem większych szans na wygraną. Uważam, że osiągnąłem planowany cel. Co do gry mieszanej nie jestem zadowolony, ponieważ przegraliśmy mecz, który powinniśmy wygrać. Mimo wszystko nie wymagam od siebie zbyt wiele, bo nie gram na ogół miksta i nie byłem „zgrany” z moją partnerką Kingą. Porażkę tę traktuję jako doświadczenie na przyszłość, choć wielka szkoda, bo byliśmy o krok od medalu.
Tegoroczne mistrzostwa Polski okazały się bardzo zaskakujące. Zawodnicy reprezentowali rożne style i poziomy gry. Zdarzało się, że na korcie pojawiali się przeciwnicy, którzy od wielu lat mają do czynienia z badmintonem, i ci, którzy przygodę z nim rozpoczęli zupełnie niedawno. Jak mówi złota medalistka w grze mieszanej Emilia Korpus: – W tym roku po pierwszej rundzie poziom uczestników był bardzo wyrównany, w żadnej kategorii nie można było wytypować pewnego zwycięzcy. Bardzo się cieszę, że style zawodników były zróżnicowane, bo znacznie podniosło to poziom rywalizacji – przyznaje reprezentantka AZS Uniwersytetu Warszawskiego i UKS Aktywnej Piątki Przemyśl. Martyna Żmijewska Foto Marek Rosa Wyniki Singiel mężczyzn: 1. Dariusz Janik, 2. Tomasz Persona, 3. Mariusz Kabat i Michał Suski; Singiel kobiet: 1. Joanna Stanisz, 2. Aneta Gadomska, 3. Aleksandra Goszczyńska i Weronika Górniak; Debel mężczyzn: 1. Tomasz Persona / Michał Suski, 2. Dariusz Janik / Mariusz Kabat, 3. Szymon Malik / Michał Walentek i Paweł Gontarz / Kamil Nasiłowski; Debel kobiet: 1. Dominika Cygan / Magdalena Okupniak, 2. Julia Bojarowska / Zuzanna Glijer, 3. Aleksandra Białek / Joanna Stanisz i Aneta Gadomska / Adrianna Tataj; Mikst: 1. Serhij Garist / Emilia Korpus, 2. Maciej Królak / Sylwia Sawicka, 3. Dominik Krzęcio / Zofia Tomczak i Jan Rudziński / Wiktoria Rudzińska. Klasyfikacja klubowa 1. AZS AGH Kraków, 2. AZS WAT Warszawa, 3. AZS UW
e i k s r o po morskie pom Jubileuszowe perspektywy
Rozmowa z Januszem Rybickim, Członkiem Honorowym AZS, wieloletnim prezesem Organizacji Środowiskowej AZS w Gdańsku
Przede wszystkim gratulacje i życzenia, a okazji jest wiele, ale te dwie wydają się najistotniejsze. Prawie w tym samym czasie Twój ukochany AZS w Gdańsku skończył 95 lat, a Ty obchodziłeś 77 urodziny. Jak to się stało, że młodzieniec z Częstochowy wyjechał na studia do Gdańska i wstąpił do AZS?
Dziękuję bardzo za życzenia. Tyle lat życia, a o tym, że tyle lat w AZS, to jak najczęściej bywa w życiu, zadecydował przypadek. Zdawałem na chemię na Politechnice Warszawskiej, i niestety nie dostałem się. Straciłem tym samym szansę na budowanie potęgi Klubu AZS PW razem z Tadeuszem Jańczykiem i „Bobem” Zygmuntem Gutowskim. Przytuliła mnie, jako wolnego słuchacza, Politechnika Gdańska, i tak już zostało na wiele, wiele lat. Dziekanem Wydziału Chemicznego był wtedy prof. Zbigniew Rozmej – prezes AZS Gdańsk, z którym po paru latach spotykałem się na zebraniach AZS i na egzaminie z technologii organicznej. Moja przygoda z AZS zaczęła się od koszykówki. Grałem już w Liceum im. R. Traugutta w Częstochowie – w jednej z lepszych drużyn szkolnych w województwie. Jak zobaczyłem afisz AZS informujący, że w lidze międzywydziałowej będzie mecz pomiędzy moją Chemią a Budową Okrętów – aktualnym mistrzem Politechniki, to zmobilizowałem kilku kolegów i w czterech, za zgodą sędziego, pokonaliśmy mistrzów, a ja zdobyłem najwięcej punktów. Po meczu sędzia, trener AZS
Gdańsk mgr Franciszek Rechowicz, zaprosił mnie na trening. Po paru miesiącach, 23 stycznia 1959 r. otrzymałem legitymację członkowską AZS Gdańsk z podpisem prof. Z. Rozmeja. Tak jak historia AZS na terenie polskich uczelni na początku XX w. ma mocne uzasadnienie, tak nasze stowarzyszenie w Wolnym Mieście Gdańsku musiało mieć silne miejscowe inspiracje. Wiele faktów opisanych było w stworzonych z Twojej inspiracji wspomnieniach, wydanych w 2008 pt. Sport i indeks w życiorysach. To dla przypomnienia – kilka tych najważniejszych wydarzeń związanych z rokiem 1922. Czy w okresie twoich gdańskich kontaktów udało Ci się kiedyś spotkać kogoś, kto przed wojną w tym gdańskim AZS działał?
Na historię gdańskiego AZS trzeba patrzeć z innej perspektywy. Pamiętajmy, że na mocy Traktatu Wersalskiego Gdańsk częściowo wraca do Macierzy pod postacią Wolnego Miasta, w którym ludność pochodzenia niemieckiego stanowiła około 90% ogółu mieszkańców. Studenci z Polski na ówczesną Technische Hochschule der Freien Stadt Danzig z wykładami w języku niemieckim w większej grupie zapisali się w roku akademickim 1921/1922. Wtedy też rozpoczęła działalność Bratnia Pomoc Studentów Polaków, dbająca o sprawy materialne i socjalne, a także wspierająca składkami członkowskimi AZS. Zapewne wtedy też powstały pierwsze próby działalności sportowej i zalążki kilku sekcji AZS Gdańsk, zwłaszcza że przy Domu Akademickim (dawnych koszarach) we Wrzeszczu były dwa boiska do piłki nożnej, bieżnia i rzutnie dla lekkoatletów, korty tenisowe i strzelnica. Pisemne potwierdzenie działalności AZS Gdańsk znajdujemy w „Przeglądzie Sportowym” nr 13 z marca 1923 r. informującym o spotkaniu konsultacyjnym w grudniu 1922 r. w Krakowie w sprawie zasad udziału w Zjeździe Konstytuującym Centralę Akademickich Związków Sportowych, który odbył się 18–19 marca 1923 r. w Warszawie z udziałem AZS Warszawy, Krakowa, Lwowa, Wilna, Poznania i Gdańska. Tenże „PS” nr 28 z lipca 1923 r. informuje, że w dniach 5–8 lipca w Krakowie rozegrane zostały walki o Mistrzostwo Polski AZS między drużynami Krakowa, Warszawy, Lwowa, Gdańska, Poznania i Lublina. 9 maja 1923 r. sekcja wioślarska została przyjęta do Polskiego Klubu Wioślarskiego, w tymże roku gdańska Polonia funduje sekcji yachtowej jacht „Witold”. Na zdjęciu Domu Akademickiego widzimy biało-czerwone transparenty z napisami wskazującymi, jak patriotycznie nastawieni byli studenci. Członkowie sekcji motorowej AZS rozwozili ulotki, materiały wyborcze i zapewniali łączność z polskimi organizatorami wyborów do Volkstagu. Miałem wielkie szczęście, że jako pierwszy dotarłem do dokumentów w Archiwum Wojewódzkim z lat 1925–1931, należą-
cych do Komisarza Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej w Gdańsku dr. Henryka Strasburgera, związanych z AZS Gdańsk, a dotyczących finansowania, rozliczania, organizacji imprez, na których znajdują się liczne adnotacje, dopiski i dekretacja do departamentu „2”. Wielką fetę Bratnia Pomoc i AZS zorganizowały wracającym w 1932 r. z Los Angeles złotym medalistom Igrzysk Olimpijskich – Stanisławie Walasiewiczównie i Januszowi Kusocińskiemu. Oboje zostali członkami honorowymi AZS Gdańsk – legitymacja J. Kusocińskiego znajduje się w Muzeum Sportu i Turystyki. Podczas obchodów 40-lecia AZS Gdańsk w 1961 r. miałem okazję na miłe spotkanie z olimpijczykiem z Amsterdamu z 1928 r., lekkoatletą Feliksem Malanowskim. Żałuję, że nie spisałem notatki z jego opowieści. Uroczystościom jubileuszowym przewodniczyli wtedy Władysław Lewandowski – prezes z 1932 r. i Zdzisław Straszak – prezes Zarządu Głównego AZS. Podziwiamy twoje zdjęcia z koszykarskich wydarzeń, mistrzostw szkół wyższych z latach 60. Dlaczego koszykówka? Wzrost nie predysponował Cię do tej dyscypliny? Czy graliście tylko w rozgrywkach akademickich czy też w ligowych? Czy jakaś gwiazda koszykówki była wtedy w składzie AZS Politechnik?
Moje sukcesy koszykarskie to trzykrotne mistrzostwo Polski politechnik (1961, 1963, i 1965), a przede wszystkim udział w drużynie AZS Gdańsk, która z A klasy awansowała w 1962 r. do I ligi, i pewnie na dłużej byśmy tam zagościli, gdyby nie kontuzja tuż przed rozgrywkami naszego najwyższego środkowego – Michała Grabowskiego. Po spadku Igor Oleszkiewicz przez wiele lat bronił barw AZS Warszawa, Michał Grabowski – Startu Lublin, Wojtek Rechowicz i Andrzej Kręglewski – GKS Wybrzeża, a ja zostałem działaczem AZS. Wcześniej w AZS Gdańsk grał Zbigniew Dregier, a później jako junior Edward Jurkiewicz – najlepszy zawodnik w historii polskiej koszykówki. Dlaczego koszykówka? To gra szybka, kombinacyjna, wymagająca błyskawicznych decyzji oraz precyzji rzutowej. Ja się dobrze w tej grze odnajdywałem, bo wysocy gracze w tamtych czasach nie byli tacy sprawni i dość łatwo ich się ogrywało.
Kiedy ze sportowca stałeś się „działaczem” AZS, skąd ten pomysł i motywacja? To były chyba jeszcze czasy silnego klubu AZS Gdańsk,
aps nr 07 2017 (346)
ze szkoleniem sportowym, z własną przystanią wioślarską, okres starań o przystań żeglarską. Środowisko Politechniki bardzo wspierało ten środowiskowy AZS. W latach 70. cały sport poszedł na AWF, na uczelniach i w środowisku został tylko sport studencki, raczej rekreacja. Czy z punktu widzenia minionych lat to było dobre rozwiązanie?
W 1961 r. organizowaliśmy w Gdańsku pierwsze Mistrzostwa Polski Politechnik, ja w roli wiceprezesa ds. sportowych, a po MPP już jako prezes aż do 1967 r. Klubu Uczelnianego AZS Politechniki Gdańskiej, pewnie jednego z najlepszych w Polsce. Działanie sprawiało ogromną satysfakcję, bo działo się bardzo dużo. Organizowaliśmy ligi międzywydziałowe w grach zespołowych i tenisie stołowym, tak samo między domami studenckimi, zapewnienie startu wielu sekcjom w ligach międzyuczelnianych, w Mistrzostwach Polski Politechnik, organizację corocznych spartakiad, podsumowanie rocznych wyników, bale sportowców, obozów zimowych w górach i kuligów na Kaszubach, obozów letnich w Wilkasach, a dla mnie udział w pracach prezydium ZŚ i ZG AZS. Podobno były jeszcze studia, ale dzień miał wtedy ok. 30 godzin, a miesiąc 40 dni. A co najważniejsze – była wspaniała atmosfera, po zebraniach niekończące się opowieści, dowcipy (jak teraz w Wilkasach), no i grono koleżanek i kolegów, których nie trzeba było namawiać do działania. Wszyscy pokończyli studia, a w dalszych karierach zawodowych pomogło im doświadczenie organizacyjne zdobyte w AZS. Lata 50. i 60. to złote czasy sukcesów sportowych AZS Gdańsk. Siatkarki i siatkarze – przez wiele lat w I lidze, Krystyna Krupa z drużyną narodową dwukrotnie zdobywa brązowe medale olimpijskie w Tokio (1964) i Meksyku (1968), piłkarze ręczni – I liga (1961), koszykarze – I liga (1962), rugby – wicemistrz Polski (1958), strzelcy – drużynowy mistrz Polski (1958), Teresa Kisiel – rekordzistka świata w strzelaniu z KBKS, Jarosława Jóźwiakowska – srebrny medal Igrzysk Olimpijskich w Rzymie (1960), a Szyszka i Hausleber dominują w kraju w chodzie sportowym, wioślarze, szermierze to czołówka krajowa. Niestety nadeszły chude finansowo lata i część sekcji uległa likwidacji, a część rozgrabiona przez inne kluby chyliła się do upadku. W tej sytuacji w 1971 r. Zarząd Środowiskowy podjął decyzję o utworzeniu Klubu Międzyuczelnianego AZS przy WSWF Gdańsk i przeniesieniu tam sekcji wyczynowych. Był tam Ośrodek Przygotowań Olimpijskich z hotelem, zaplecze odnowy biologicznej, wyselekcjonowana sportowo młodzież i specjalistyczna kadra trenerska, a więc optymalne warunki do rozwoju sportu wyczynowego. Przez parę lat późniejszy AZS AWF Gdańsk był wiodącym klubem wśród uczelni sportowych, ale obecnie przeżywa okres stagnacji w wynikach sportowych. www.azs.pl
Niestety środowisko gdańskie, pozbawione sportu wyczynowego, przestaje się liczyć nie tylko na arenie ogólnopolskiej, ale nawet wojewódzkiej, w konsekwencji brak finansowania i zasklepienie się na działalności rekreacyjnej. Po latach okazuje się, że koncepcja transferu sportu wyczynowego na WSWF była pójściem na łatwiznę i poddaniem się. 22 listopada br. w murach Politechniki uroczyście świętowano 95 lat AZS, 85 lat Akademickiego Związku Morskiego, 60 lat Parlamentu Studenckiego, 60 lat studenckiej przedsiębiorczości, 40 lat powstania Studenckich Komitetów Solidarności. Jak wypadła ta uroczystość? Prezentowałeś historię AZS, kto z naszego środowiska uczestniczył w spotkaniu?
Miałem okazję, jako członek Komisji Historycznej Stowarzyszenia Absolwentów PG, wpisać BEZKOSZTOWO obchody 95-lecia AZS Gdańsk w program wielu jubileuszy organizacji młodzieżowych planowanych przez władze uczelni. Uroczystość miała dodatkową oprawę jako specjalne posiedzenie Senatu PG z udziałem wicepremiera Jarosława Gowina. Aula wypełniona była również przez gości zaproszonych przez Rektora PG prof. Jacka Namieśnika, reprezentujących AZS, m.in. Jarosławę Jóźwiakowską, Krystynę i Stefana Krupów, władze środowiskowe, kierowników Studium WFiS. Przedstawiłem prezentację historyczną za slajdami. Owacje wzbudziło przypomnienie p. 12 ze Statutu AZS Gdańsk z 1929 r. z dokumentów Komisarza Generalnego RP, a mianowicie: Członkiem nadzwyczajnym mogą być osoby nieposzlakowanej czci obywatelskiej, dodałem wtedy: Panie Premierze, będę miał marzenie, żeby taki zapis obowiązywał przy kandydowaniu w wyborach do Sejmu i Senatu. Tylko osoby o nieposzlakowanej czci obywatelskiej. Przed aulą był roll-up ze zdjęciami AZS, a na stoisku informacyjnym książki i materiały informacyjne.
Jak dziś środowisko związane z Politechniką odbiera ten AZS historyczny i ten współczesny? Jakiś czas temu była akcja konkursu na zabudowę terenu przy ul. Uphagena (siedziba AZS). Czy coś się dzieje z tym projektem? Pojawiły się w strukturze Politechniki konkurencyjne dla AZS sekcje sportowe w rozgrywkach ligowych? Na spotkaniach ogólnopolskich rzadko pojawiają się studenci reprezentujący Klub AZS Politechniki. Kryzys?
Wykorzystaliśmy okazję, by przypomnieć się z bogatą historią AZS Gdańsk, nierozerwalnie związaną z Politechniką Gdańską, choć pewnie nikt z obecnych władz środowiskowych nie planował obchodów 95-lecia. Parę dni później miałem dłuższe wystąpienie podczas obrad Uczelnianego Parlamentu zwracając też uwagę na rolę Klubu Uczelnianego AZS. Jeżeli chodzi o teren AZS przy ul. Uphagena 25, to jeszcze jako prezes Organizacji Środowiskowej AZS prowadziłem uzgodnienia z konserwatorem zabytków miej-
skim i wojewódzkim w sprawie rozbudowy o nowe funkcje sportowe i hotelowe. Pytano wtedy: Co tam chcecie zrobić? Chcąc przedstawić konkretne propozycje zorganizowałem konkurs z nagrodami pieniężnymi za najlepsze prace studentów architektury. Przy braku środków i oporze konserwatora temat czeka na lepsze czasy. Przypomnę, że akt dzierżawy wieczystej w imieniu i z upoważnienia Zarządu Głównego AZS podpisali ówcześni prezes prof. Czesław Druet i sekretarz Zenon Lewandowski. Boleję nad tym, że aktywność studencka w działalności społecznej, nie tylko w AZS, uległa zdecydowanemu wyhamowaniu. Na mojej Politechnice działa stowarzyszenie „Sportowa Politechnika”, prowadzona przez Studium WFiS, którego pracownik jest prezesem Klubu Uczelnianego AZS. Signum temporis? Dwie siódemki, 77. To najbardziej chyba szczęśliwa cyfra. Jesteś z AZS nie tylko na zebraniach, nie tylko na spotkaniach Głównego Sądu Koleżeńskiego, któremu przewodniczysz, ale tak normalnie na co dzień. Za to wszystko dziękujemy. Jak z perspektywy tych minionych lat oceniasz współczesny AZS, jego miejsce na uczelni, miejsce w sporcie?
Dwie siódemki i 58 lat w AZS to spora perspektywa czasowa. Asystowałem, a nawet aktywnie uczestniczyłem w wielu przemianach w naszym Związku – od centralnego finansowania całego sportu wyczynowego do aktualnie selektywnego dotowania ACSS i reprezentacji uniwersjadowych czy AMŚ. Nie chcąc spłycać tematu wymagającego pogłębionej analizy wydaje mi się, że przyszłością sportu akademickiego, oprócz powiązań ze sponsorami (z różnym skutkiem), a także i jego miejsca na uczelni jest budowanie na uczelniach silnych stowarzyszeń absolwentów, których członkowie mogliby korzystać z preferencji podatkowych przy dotowaniu przez zarządzane przez nich przedsiębiorstwa i firmy działalności naukowo-badawczej, a także sportowej, tak jak to ma miejsce np. w USA. Do czegoś w perspektywie trzeba dążyć. W dyskusji o przyszłym statucie stowarzyszenia AZS dedykuję zapis z cytowanego Statutu AZS Gdańsk z 1929 r., p. 7: AZS Gdańsk, jako osoba prawna, należy do Centrali Akademickich Związków Sportowych, która w sprawach sportu akademickiego stanowi jego bezpośrednią władzę. Stosunek AZS Gdańsk do Centrali AZS-ów reguluje statut tej instytucji. Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Bartłomiej Korpak Foto z archiwum Janusza Rybickiego
VIII Ogólnopolski Finał Igrzysk Studentów Pierwszego Roku Studenci pierwszego roku z całej Polski przyjechali do Lublina pod koniec listopada, aby rywalizować w VIII Ogólnopolskim Finale Igrzysk Studentów Pierwszego Roku. Prawie 700 uczestników z ośmiu Środowisk AZS: Gdańska, Katowic, Krakowa, Łodzi, Poznania, Warszawy, Wrocławia i gospodarze – rywalizowało na kilkunastu obiektach sportowych. Zaczęli z przytupem Zawody zostały przeprowadzone w siedmiu dyscyplinach: biegi przełajowe, ergometr wioślarski, futsal, koszykówka, piłka siatkowa, pływanie oraz tenis stołowy. Rozdano ponad 100 medali, które były szczególne dla studentów. Jak wspomniał w jednej z rozmów Piotr Mrachacz: – Miałem do wyboru Młodzieżowe Mistrzostwa Polski. Postanowiłem spróbować czegoś nowego, na Igrzyskach Studentów Pierwszego Roku można wystartować tylko raz w życiu. Przypominamy, że klasyfikację środowisk wygrały Katowice, które wyprzedziły Warszawę. O trzecie miejsce rywalizacja trwała do samego końca, a o miejscu na podium zdecydowała większa liczba wygranych dyscyplin – w przypadku Krakowa były to trzy (koszykówka kobiet i mężczyzn oraz tenis stołowy kobiet), a Lublin miał tylko dwie (futsal i piłka siatkowa mężczyzn). Po dwóch latach w Lublinie, przy okazji Igrzysk, odbyło się Szkolenie „Akademickiego Przeglądu Sportowego” (więcej szczegółów w osobnym mate-
Najlepsi w biegach przełajowych Julia Pleskaczyńska (AZS Warszawa) – Dziewczyny bardzo szybko zaczęły bieg. Na samym początku było trudno, ale potem udało się przyspieszyć – dokładnie na ostatnim podbiegu. Wytrzymałam i dałam radę – nie wiem jakim cudem. Nasz bieg rozstrzygnął się na ostatnich pięciu metrach. Absolutnie nie spodziewałam się zwycięstwa, bo tutaj przyjechały dziewczyny, które startują na mistrzostwach Polski. Piotr Mrachacz (AZS Katowice) – Od początku prowadziłem w biegu. Byłem pewny siebie, ale nie było łatwo. Byłem świadom, że jestem faworytem. Dla mnie ten start był pewną formą treningu. Miałem do wyboru Młodzieżowe Mistrzostwa Polski, które były tego samego dnia w Kwidzynie. Postanowiłem spróbować czegoś nowego, gdyż na Mistrzostwach mam szanse wystartować jeszcze za rok, a tutaj można tylko raz w życiu.
aps nr 07 2017 (346)
Trener Tomasz Bielecki (AZS Lublin) – najlepsi w turnieju futsalu – Oczywiście bardzo się cieszę. Zanim zagraliśmy w finałach, wygraliśmy eliminacje wojewódzkie. Na nich nie było dwóch zawodników, którzy dołączyli do zespołu na ten turniej. Oni podnieśli jakość gry. W trakcie zawodów drużyna się krystalizowała. Wbrew pozorom mecze nie były łatwe. Finał, mimo że wygrany 4–1, w zasadzie trzymał w napięciu do ostatnich minut. Rozstrzygnęliśmy go dopiero w końcowym fragmencie spotkania. Trafiliśmy z formą i z przygotowaniami. Od początku października pracowaliśmy na ten sukces. To już drugi rocznik pod rząd, z którym sięgamy po pierwsze miejsce, bo rok temu także wygraliśmy. To dobrze rokuje na przyszłość, ponieważ na tych chłopakach można budować zespół akademicki.
riale). Przyszli korespondenci mieli okazję drugiego dnia być blisko sportowców, czego owocem są wywiady, opracowane m.in. przez Kamila Wojdata z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Kiedy osiem lat temu w tej ogólnopolskiej formie zorganizowano zawody dla studentów pierwszego roku, nie miały one jeszcze takiego prestiżu. Ale uczelnie z czasem zaczęły doceniać stworzenie nowym studentom możliwości płynnego przejścia po zakończeniu szkoły do nowego \toczenia i szybkiej w nim yt8/fradaptacji. Ogólnopolski Finał Igrzysk Studentów Pierwszego Roku wędruje po Polsce i z niecierpliwością oczekujemy ogłoszenia gospodarza Igrzysk w 2018 roku. Piotr Rejmer, AZS Lublin Foto AZS Lublin
www.azs.pl
Najlepsi w turnieju tenisa stołowego Katarzyna Galus (AZS Kraków) – Myślę, że łatwo nie było. Na każdym zawodach jest wiele niewiadomych. W półfinale i finale grałam pięciosetowe mecze z dwoma zawodniczkami z Zamościa. Były to wyrównane pojedynki. Cieszę się, że na moją korzyść. Co prawda spodziewałam się takiego poziomu zawodów. Przyjechały tu osoby, które trenują i są profesjonalnymi zawodniczkami. Sławomir Dosz (AZS Gdańsk) – Liczyłem, że tutaj będę walczył o czołowe lokaty. Udało mi się zwyciężyć. Ogólnopolski Finał Igrzysk Studentów Pierwszego Roku jest taką imprezą zapoznawczą i integracyjną, ale też jest bardzo wysoki poziom sportowy. Dlatego do turnieju podszedłem skoncentrowany, i dzięki temu zwyciężyłem.
e i k s l e Pierwszy Puchar AMWL leb lubelskie
Pionierskie zawody Sport to nie tylko piłka nożna czy piłka siatkowa, czyli dyscypliny, które są w większości społeczeństw powszechnie znane i lubiane. Tak naprawdę jest bardzo wiele innych form aktywności fizycznej, o których istnieniu nie wszyscy nawet wiedzą. A co dopiero mówić o liczbie tych, które są jeszcze nie uznane za sportowe, czyli formy rekreacji wolnoczasowej. Klub Uczelniany AZS UMCS Lublin to zmienia. Inicjatywa wprowadzenia paintballa do rywalizacji Akademickich Mistrzostw Województwa Lubelskiego z pewnością jest krokiem w kierunku rozszerzenia szkolenia i rywalizacji o nowe, interesujące środowisko studenckie sporty. W Lublinie praca zaczęła się od podstaw. Najpierw zrodził się pomysł utworzenia Ligi Paintballowej, i ten pomysł doskonale się sprawdził. Jak widać KU AZS UMCS Lublin nie spoczywa na laurach, ale permanentnie wyznacza sobie kolejne cele oraz wdraża nowe, ciekawe pomysły. To naprawdę budujące, ale przecież wiemy, że w szeregach AZS jest wiele osób ze sportowa pasją! Kamil Wojdat
Wydanie Lubelskie Redakcja: Kamil Wojdat, Piotr Rejmer, Paweł Markiewicz e-mail: k.wojdat@azs.umcs.pl piotr.rejmer@azs.pl pmarkiewicz@azs.umcs.pl
w Paintballuyły się pierwsze w skali kraju zawoW drugiej połowie grudnia odb rzostw Wojewódzdy paintballowe w ramach Akademickich Mist UMCS Lublin! kich. Imprezę zorganizował Klub Uczelniany AZS
D
o rywalizacji w Akademickich Mistrzostwach Województwa Lubelskiego stanęły cztery ekipy. O zwycięstwo rywalizowały drużyny Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Politechniki Lubelskiej oraz Uniwersytetu Medycznego. Walka była bardzo emocjonująca, a zawodnicy zostawili na placu boju wiele potu. Najlepsi okazali się reprezentanci Uniwersytetu Medycznego, którzy tym samym przeszli do historii jako pierwsi zwycięzcy tej konkurencji na AMWL-ach. Na drugim miejscu znalazła się drużyna Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, a na podium jeszcze stanęli akademicy Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Jak to w rywalizacji bywa, ktoś musiał także zamknąć stawkę. Mimo ambitnej walki czwarta pozycja przypadła Politechnice Lubelskiej. – W pierwszej rundzie AMWL wzięły udział cztery drużyny, ale zainteresowanie było o wiele większe. Z przyczyn losowych nie wystartowały drużyny z Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie oraz Wyższej Szkoły Nauk Społecznych z siedzibą w Lublinie. Jest moda na paintball, na co wskazują cotygodniowe pełne listy zajęć prowadzonych w ramach budżetu obywatelskiego. W poprzednim roku grupy liczyły nawet 30 osób, ale chętnych było o wiele więcej! Paintball jest sportem w pełnym znaczeniu tego słowa. To gra zespołowa, która liczy sobie już ponad 60 lat. Prekursorami tej dyscypliny, jak wielu innych gier zespołowych, byli Amerykanie. Co ciekawe, pierwszy w historii turniej rozgrywany scenariuszem „capture the flag”, czyli o zdobycie flagi znajdującej się w bazie drużyny przeciwnej, rozstrzygnął się bez oddania ani jednego strzału. Paintball to naprawdę wymagająca dyscyplina, w której liczy się nie tylko wysoka sprawność fizyczna, ale również umiejętność przygotowania odpowiedniej taktyki. Oprócz czołgania czy biegania, bardzo ważna jest komunikacja, realizacja założeń taktycznych, spostrzegawczość, a przede wszystkim umiejętność szybkiego podejmowania decyzji – mówi sekretarz KU AZS UMCS Lublin, Rafał Walczyk. Paintball dopiero raczkuje na
arenie sportów akademickich. Te zawody były pierwsze, zorganizowane w ramach Akademickich Mistrzostw Wojewódzkich. Być może KU AZS UMCS Lublin rozpoczął nowy etap w rozwoju paintballa. – W przyszłości oczywiście planujemy rozwijać paintball w środowisku akademickim. Już dziś mogę powiedzieć, że chcemy rozegrać kolejne dwie rundy Pucharu AMWL. Mam również nadzieję, że zajęcia z paintballa będą kontynuowane w ramach projektu Aktywny Uczeń w roku 2018. W drugim semestrze trwającego roku akademickiego zamierzamy uruchomić na naszym uniwersytecie sekcję paintballową, w ramach której będzie można zaliczyć obowiązkowe zajęcia wychowania fizycznego. Nie ukrywamy, że organizacja Pucharu AMWL to pierwszy krok do wdrożenia paintballa w ogólnopolskie środowisko akademickie. W przyszłości chcemy zorganizować Puchar Zarządu Głównego AZS właśnie w tej dyscyplinie, a być może nawet Akademickie Mistrzostwa Polski – opowiada o przyszłości Rafał Walczyk. Klub Uczelniany AZS UMCS Lublin jest także organizatorem bezpłatnych rozgrywek Akademickiej Ligi Paintballowej. Są one finansowane ze środków Budżetu Obywatelskiego Miasta Lublina na rok 2017 w ramach projektu „Sport dla każdego”. – Obecnie to ja bezpośrednio zajmuję się paintballem, ale pomysłodawcą tego całego przedsięwzięcia kilka lat temu był prezes Zarządu Klubu AZS UMCS Lublin Dariusz Gaweł. Na pewno podejmiemy starania, by kontynuować pomysł Amatorskiej Ligi Paintballowej, która zapewne ruszy w okresie wakacyjnym – komentuje Rafał Walczyk. Kamil Wojdat Foto AZS Lublin
aps nr 07 2017 (346)
kkuujjawaskwo-sko
Mistrzostwa Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu w Judo
7
grudnia 2017 r. odbyły się Mistrzostwa Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Judo. Zawody zostały rozegrane w czterech kategoriach wagowych wśród mężczyzn oraz w jednej kategorii wagowej wśród kobiet. Mistrzostwa odbyły się w sali sportowej Uniwersyteckiego Centrum Sportowego przy ul. Gagarina 35. Jak zawsze rozgrywkom towarzyszyły ogromne emocje sportowe. W zaciętej
walce wyłoniono najlepszych. Organizatorem zawodów był trener sekcji judo – mgr Zbigniew Wojtowicz. Tego typu inicjatywy są niewiarygodnym sprawdzianem poziomu sportowego przed Akademickimi Mistrzostwami Pomorza i Kujaw oraz Akademickimi Mistrzostwami Polski. Serdecznie gratulujemy wszystkim uczestnikom! AB, foto UMK UCS
Z SKS do AZS nizacji Środowiskowej Woje-
-pomorskie
Coroczna zadyszka Jak co roku, w okresie przedświątecznym mam „zadyszkę”. Życie zaczyna się dzielić na „przed świętami” – kiedy próbujemy zaginać czasoprzestrzeń, i okres „po świętach” – ten, w którym będzie przecież spokój i czas na wszystko. Kiedyś wyczekiwałam pierwszej gwiazdki i stosu prezentów, dziś marzę tylko o dodatkowych godzinach i superrozwiązaniach na wszystko. A czego Wam życzę? Czasu, by po prostu usiąść w ciszy. Miejsca, by odetchnąć, miękkiego fotela, by usiąść oddając się chwili zadumy. Grona bliskich, którzy ponad wszystko to zrozumieją. A Nowy Rok? Na 2018 rok życzę wielu chwil odpoczynku, by ta „zadyszka” świąteczna była czymś w rodzaju wyjątkowego dodatku do nadchodzących magicznych chwil, a nie chlebem powszednim. Wszystkiego co najlepsze, AZSiacy! Anna Błaszkowska
Pierwszy raz w historii AZS Orga ję zorganizowództwa Kujawsko-Pomorskiego mieliśmy okaz wać zawody z cyklu Z SKS do AZS.
Ś
wietna inicjatywa sportu akademickiego w kręgach szkół ponadgimnazjalnych dotknęła również społeczność toruńską. Zorganizowane turnieje eliminacyjne w koszykówce oraz piłce siatkowej pozwoliły wyłonić najlepsze drużyny, które reprezentowały nas na arenie krajowej. Nie zabrakło sportowych emocji, gdyż zespół VIII LO w Toruniu mężczyzn wywalczył złoty medal w rozgrywkach koszykówki, a koleżanki z X LO w Toruniu
www.azs.pl
wywalczyły brąz. Radości nie zabrakło również w rozgrywkach piłki siatkowej, w których reprezentacja VIII LO w Toruniu uplasowała się na trzeciej pozycji. Nasi uczniowie wrócili z medalami i nowymi sportowymi doświadczeniami, a my zyskaliśmy perspektywy nowych, sportowo uzdolnionych przyszłych studentów. Serdecznie gratulujemy wszystkim uczestnikom tego przedsięwzięcia! AB
Wydanie Kujawsko-Pomorskie Redakcja: Anna Błaszkowska e-mail: blaszkowska.ann@gmail.com
ooppoolslkisekie To nie skansen! Przede wszystkim chciałbym przywitać się w nowej części... Prawie tymi samymi słowami zaczynałem swój pierwszy felieton w życiu. Pierwszy, a już szedł do druku, już czytały go tysiące. W tym miejscu mógłbym zażartować, że teraz będą miliony, ale nie. Garstka – ale z całego kraju przynajmniej. I choć ten wstęp taki niepasujący jakby do wspaniałej i żywiołowej postawy AZS, to nie spodziewajcie się jednak ode mnie niczego innego. „Akademicki Przegląd Sportowy” – tradycja i szansa. Szansa dla wielu realna, by stać się dziennikarzami, felietonistami. A ja przychodzę tutaj w kolejności odwrotnej i z pytaniem pewnym. Felietonistą stałem się na dobre, zanim – już na dobre – stałem się dziennikarzem. Zatem szansy tutaj nie potrzebuję szukać. A sportowca raczej ze mnie nagle też już nie zrobię. Zresztą, gdybym nim miał szansę być, to bym nie zostawał felietonistą sportowym. Dlatego spodziewajcie się tutaj ode mnie felietonów, które pisało w tym kraju tylko dwóch gości. A pytanie jest zasadnicze – czy zabawa tutaj to festiwal czy skansen? Pisząc z miasta festiwali – a na pewno Festiwalu – muszę być w tej kwestii szczery. Nie będziemy tu opisywać nie wiadomo jak i nie wiadomo jakich cudów. Choć jakieś fajerwerki się pojawiają. Dlatego warto – czytać i pisać. A jeśli niektórzy bardziej skłaniają się w stronę skansenu, pukając się w czoło, to niech uważają, żeby nie uderzyć się tam z paletką…wróć! rakietą do badmintona. Marek Wiench
Wydanie Opolskie Redakcja: Marek Wiench e-mail: marekw_mw@o2.pl
ę i pomagali Tańczyli zumb AZS na Uniwersytecie Opolskim. Pierwsza akcja nowego zarządu uczelni zorgaWraz z innymi organizacjami oraz mediami na kuły szkolne dla nizowano akcję, podczas której zbierano arty potrzebujących dzieci.
C
ała wydarzenie pod Mikołajek na UO trwało w sumie trzy dni. 12 i 13 grudnia wszystkich studentów zamieszkałych w akademikach odwiedził święty Mikołaj i obdarował prezentami w postaci gier, słodyczy oraz ręcznie robionych ozdób. Finałem mikołajkowego maratonu były darmowe zajęcia zumby w Studenckim Centrum Kultury. – Codziennie prowadzę zumbę, mam już przygotowaną bazę piosenek, do których układam choreografię. Dzisiaj mieliśmy świąteczne hity z racji tego, że była to mikołajkowa impreza
zumby – dodaje A. Cichoń. – W październiku w opolskim Okrąglaku, dwa tygodnie temu w Dobrzeniu Wielkim, tydzień temu w Niemodlinie odbył się maraton zumby. Co chwilę gdzieś są takie akcje i to jest najcudowniejsze, że zumba łączy, przyciąga dobrych ludzi z pozytywną energią, którzy chcą pomagać. Podczas uniwersyteckiej zumby zbierano artykuły szkolne dla potrzebujących dzieci. – Zebrane artykuły są przeznaczone dla dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 2 im. Polskich Olimpijczyków. Są to przeróżne,
– komentowała prowadząca zumbę Anna Cichoń. – Moja przygoda rozpoczęła się od tego, że cztery lata chodziłam na salsę i latynoskie rytmy od razu skradły moje serce. Przypadkiem trafiłam na zajęcia zumby, bo usłyszałam, że również jest to coś latynoskiego. Poszłam, spróbowałam, okazało się to strzałem w dziesiątkę. Zakochałam się w zumbie, postanowiłam zostać instruktorem – i tak już pięć i pół roku prowadzę zajęcia. Energię biorę przede wszystkim stąd, że jest to moja ogromna pasja. Tańczę w sumie od piątego roku życia. Niesamowitą energię dają mi również uczestnicy zajęć, ich krzyki, zadowolone twarze – to jest dla mnie motor do pracy. Mikołajkowe zajęcia zumby wypełniły do pełna salę widowiskową Studenckiego Centrum Kultury. – Co chwilę organizujemy różne charytatywne akcje, maratony
kolorowe artykuły szkolne typu kredki, zeszyty, ołówki, bloki i nawet maskotki się znalazły – mówiła Jowita Syposz, prezes Fundacji „Sport i oświata to dobra lokata”. – Wspieramy dzieci również zakupując odpowiednie pomoce dydaktyczne czy wyposażając poszczególne sale w sprzęt komputerowy i nie tylko. To nie pierwsza tego typu akcja organizowana na Uniwersytecie Opolskim. – Zumba była organizowana przez AZS również dwa lata temu. Cel również był charytatywny. Wówczas zbierano farby na pomalowanie domu dziecka. Wybór kolejny raz padł na zumbę, bo dostępna i łatwa jest dla każdego, każdy może przyjść i poćwiczyć, potańczyć choć trochę – tłumaczy Dawid Matyszczak, prezes AZS Uniwersytetu Opolskiego. – Zdołaliśmy połączyć siły wraz z samorządem, mediami na naszej uczelni. Akcje mikołajkowe poprzedzające zumbę odbywają w akademikach co roku, w tym połączyliśmy obie te akcje. Na uczestników zumby AZS przygotował loterię, w której dwie wylosowane osoby wygrały bilety do kina oraz kody zniżkowe. Akcja była także objęta wsparciem Prezydenta Miasta Opola. Marek Wiench aps nr 07 2017 (346)
Wybrano nowy zarząd AZS na Uniwersytecie Opolskim ersytetu
Zakończyła się kadencja w AZS Uniw Opolskiego. Wybrano nowy zarząd oraz prezesa. Ustępującą z tego stanowiska Annę Chojnowską zastąpił Dawid Matyszczak.
N
a walnym zgromadzeniu związku w klubie studenckim „Skrzat” wybierano nowych przedstawicieli zarządu, ale także podsumowano poprzednią kadencję 2015–2017. Funkcję prezesa przestała pełnić Anna Chojnowska, która w sumie członkiem AZS była siedem lat. Podczas spotkania wybierano nowy zarząd, który łącznie z nowym prezesem liczy 9 osób. Poza głosowaniem nad nowym zarządem wybierano również przedstawicieli do komisji rewizyjnej (3 osoby) oraz sądu koleżeńskiego, które mają sprawować rolę organów kontrolujących działalność zarządu AZS. Na stanowisko członka zarządu zgłosiło się w sumie dziewięć osób, z czego tylko jedna nie znalazła się w nowo uformowanym zarządzie.
W wyścigu na szefa organizacji Dawid Matyszczak nie miał rywali i był jedynym kandydatem na to stanowisko. Nie został jednak wybrany przez aklamację, gdyż z dziewięciu delegatów siedmiu było za jego kandydaturą, natomiast dwóch delegatów było przeciwko. – Z jednej strony się cieszę z tego, że udało mi się zwyciężyć w wyborach, a z drugiej wiem, że czeka nas ogrom pracy, i osoby, z którymi będę współpracować, na pewno będą musiały stawać na wysokości zadania, tak samo jak i ja, aby nasz związek funkcjonował tak dobrze jak do tej pory – mówi Dawid Matyszczak, nowy prezes AZS Uniwersytetu Opolskie-
Uśmiechy, gratulacje i podziękowania… To był ! udany rok w AZS Łódź” odb yła rafia Na początku grudnia w łódzkim klubie „Scenog się V Łódzka Gala Sportu Akademickiego.
K
oniec roku to czas podsumowań, okazja do nagrodzenia najlepszych sportowców i studentów za sukcesy osiągnięte w minionym sezonie, a także docenienia pracy ich trenerów. Na początku grudnia już po raz piąty odbyła się
www.azs.pl
Łódzka Gala Sportu Akademickiego, podczas której wyróżniono czołowych zawodników sekcji wyczynowych AZS Łódź oraz studentów – medalistów Akademickich Mistrzostw Polski. Imprezę swoją obecnością zaszczycili przedstawiciele władz województwa łódzkiego, łódzkich uczelni, działacze klubów uczelnianych AZS i oczywiście główni bohaterowie wieczoru – sportowcy i trenerzy. Uroczystość rozpoczęła się od wręczenia gratulacji dla łódzkich uczelni. W 2017 r. trzecie miejsce klasyfikacji medalowej Akademickich Mistrzostw
go. – Cel jest jeden na ten rok akademicki. Są to półfinały Akademickich Mistrzostw Polski w Badmintonie, które będziemy tutaj u siebie w Opolu organizować. To będzie wydarzenie, dzięki któremu mamy szansę się wykazać i razem z pozostałymi członkami zarządu będziemy chcieli przeprowadzić tę imprezę jak najlepiej. Nowy zarząd oraz prezes zostali wybrani na dwuletnią kadencję. Następne wybory w AZS UO odbędą się w roku 2019. Marek Wiench
³³óóddzzkkieie Polski zajęła Politechnika Łódzka. Jej reprezentanci zdobyli dwadzieścia trzy medale – dziesięć złotych, trzy srebrne i dziesięć brązowych. Wyróżnienie w imieniu KU AZS PŁ odebrał prezes klubu Marek Sekieta. Triumfy w tegorocznej edycji AMP święcił Uniwersytet Medyczny w Łodzi, co także zostało docenione podczas Gali. Łódzki UMed już po raz dziewiąty z rzędu okazał się najlepszy w klasyfikacji uczelni medycznych. Następnie nadszedł czas na wyróżnienia indywidualne dla studentów i trenerów za sukcesy odniesione w Akademickich Mistrzostwach Polski. Reprezentanci łódzkich uczelni z powodzeniem startowali w Akademickich Mistrzostwach Polski w Judo w Łodzi, zdobywając łącznie pięć medali. Mało gościnne dla rywalek okazały się studentki Uniwersytetu Łódzkiego, które zajęły drugie, a studentki Politechniki Łódzkiej trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej. Tradycyjnie grad medali przyniosły
[³ódzkie]
łodzianom Akademickie Mistrzostwa Polski w Karate – przedstawiciele Uniwersytetu Łódzkiego i Politechniki Łódzkiej stawali na podium aż dziesięciokrotnie. Karatecy z PŁ ponownie cieszyli się z sukcesów w klasyfikacji generalnej – podopieczni trenera Jarosława Komorowskiego zwyciężyli wśród kobiet, zajęli drugie miejsce wśród mężczyzn. Powody do dumy i do radości mieli również w minionym roku pływacy. Gratulacje za tytuły mistrzowskie odebrali Filip Wypych i Maksymilian Zgierski z Politechniki Łódzkiej oraz Bartłomiej Lassek z Uniwersytetu Łódzkiego, który zachwycił wysoką formą w Lublinie, tryumfując w dwóch konkurencjach indywidualnych. Swoją przedstawicielkę na podium Akademickich Mistrzostw Polski miał także Uniwersytet Medyczny. Brązowy medal w wyścigu indywidualnym na czas w kolarstwie górskim zdobyła Barbara Borowiecka. Wyróżnienia otrzymała także liczna grupa lekkoatletów i biegacze przełajowi. Ogromne brawa zebrała Karolina Zagajewska z Uniwersytetu Łódzkiego, zwyciężczyni biegów na 100 m i 200 m. Doceniono także czwarty z rzędu tytuł mistrzowski w trójskoku Bartosza Boneckiego z Politechniki Łódzkiej. Na szczególne słowa uznania mogli liczyć także pozostali złoci medaliści – mistrz na 800 m Mateusz Borkowski z Wyższej Szkoły
Sportowej w Łodzi czy członkowie sztafety Politechniki Łódzkiej 4×400 m – Kajetan Duszyński, Michał Knapik, Tomasz Sych i Kamil Mroczek. Politechnika Łódzka okazała się bezkonkurencyjna w klasyfikacji mężczyzn zarówno AMP w biegach przełajowych, jak i lekkiej atletyce. Gratulacje za te sukcesy złożono na ręce trenera sekcji Gabriela Kabzy. Podczas Gali podsumowano także rozgrywki Akademickich Mistrzostw Województwa Łódzkiego. W sezonie 2016/2017 studenci dziewięciu uczelni z województwa łódzkiego rywalizowali w trzydziestu dwóch dyscyplinach. W klasyfikacji generalnej nie było niespodzianki – kolejny raz zwycięzcą cyklu została Politechnika Łódzka. Jej studenci we wszystkich dyscyplinach zajmowali miejsca na podium, a w dwunastu – okazali się najlepsi. Drugie miejsce w klasyfikacji uczelni zajął Uniwersytet Łódzki, którego reprezentanci triumfowali w jedenastu dyscyplinach. Puchar za trzecie miejsce odebrali przedstawiciele Uniwersytetu Medycznego. Nie zabrakło krótkiego podsumowania Igrzysk Studentów Pierwszego Roku. Reprezentacja Łodzi w tym roku po raz piąty wzięła udział w finałowych rozgrywkach – sztuka ta nie udałaby się bez wsparcia i zaangażowania ze strony Klubu Uczel-
nianego AZS Uniwersytetu Łódzkiego. AZS Łódź w sposób szczególny podziękował Prezesowi KU AZS UŁ kol. Mateuszowi Kacprzykowskiemu za pomoc i wkład w organizację startu studentów z Łodzi. Warto dodać, że Uniwersytet Łódzki od lat jest najliczniej reprezentowaną uczelnią w składzie łódzkiego zespołu. W kolejnej części Gali uhonorowano sportowców sekcji wyczynowych AZS Łódź. Reprezentanci sekcji lekkiej atletyki, pływania, taekwondo olimpijskiego, badmintona, tenisa ziemnego z powodzeniem startowali na zawodach ogólnopolskich, a najlepsi z nich sięgali po najwyższe laury na imprezach międzynarodowych. Rok 2017 bez wątpienia należał do lekkoatletów AZS Łódź, którzy w zawodach rangi mistrzostw Polski zdobyli łącznie piętnaście medali. Jako pierwsi wyróżnieni zostali jednak ci, którzy błyszczeli na arenie międzynarodowej. Świetny rok ma za sobą Karolina Zagajewska. Podopieczna trener Henryki Blausz udowodniła, że należy do ścisłej czołówki sprinterek w Polsce. Jej talent i ciężka praca znalazły – chciałoby się powiedzieć nareszcie – odzwierciedlenie w świetnych wynikach. W sezonie halowym Karolina została wicemistrzynią Polski w biegu na 200 m. Na Mistrzostwach Polski Seniorów reprezentantka AZS Łódź zdobyła swój pierwszy indywidualny medal – brąz na 100 m i dorzuciła do tego brązowy krążek w klubowej sztafecie 4×100 m. Udane starty zaowocowały powołaniem do akademickiej reprezentacji na Letnią Uniwersjadę w Tajpej. Tam Karolina wraz z koleżankami sprawiła niezwykle miłą niespodziankę, zdobywając srebrny medal w sztafecie 4×100 m i osiągając tym samym największy sukces w dotychczasowej karierze. Życiowy sezon ma za sobą także Kajetan Duszyński. Rozpoczął spokojnie… Na Mistrzostwach Polski do lat 23 zdobył brązowy medal na 400 m oraz poprowadził sztafetę AZS Łódź do złotego medalu, popisując się znakomitym finiszem. Eksplozja formy nastąpiła podczas Mistrzostw Europy do lat 23, podczas których podopieczny trenera Krzysztofa Węglarskiego zajął 7.
aps nr 07 2017 (346)
[³ódzkie] miejsce w biegu na 400 m, poprawiając rekord życiowy o niemal sekundę. Wraz z kolegami z reprezentacji Kajetan został wicemistrzem Europy do lat 23 w sztafecie 4×400 m. Na Mistrzostwach Polski Seniorów zdobył srebrny medal, który zapewnił mu powołanie na mistrzostwa świata. W Londynie z polską sztafetą 4×400 m Kajetan zajął siódme miejsce. Nie był to koniec jego sukcesów… Podczas Letniej Uniwersjady w Tajpej reprezentant AZS Łódź uplasował się tuż za podium w finale 400 m. Wyróżnienia otrzymali także pozostali medaliści Mistrzostw Polski w Lekkiej Atletyce – Katarzyna Flis, Daria Kurz, Julia Rządzińska, Bartosz Bonecki, Natalia Chacińska, Małgorzata Kiełbasa, Natan Buch, Kamil Mroczek, Tomasz Sych i Kacper Krawczyk oraz współautorzy ich sukcesów – Henryka Blausz, Aneta Sadach, Piotr Kuczkowski, Zdzisław Lipiński, Krzysztof Węglarski. Znakomitą passę medalowych występów podtrzymali pływacy AZS UŁ PŁ Łódź. Najjaśniej ponownie świeciły gwiazdy olimpijczyków z Rio – Aleksandry Urbańczyk-Olejarczyk i Filipa Wypycha. Sześć złotych medali Mistrzostw Polski,
Z podium Mistrzostw Polski nie schodzą także zawodnicy sekcji taekwondo olimpijskiego. Wyróżnienia z rąk prezesów AZS Łódź odebrali medaliści – Dorota Bartniak i Witold Pietrzak oraz szkoleniowcy Marcin Cholajda i Przemysław Jurewicz. Prężnie rozwija się także sekcja tenisa ziemnego, licząca obecnie ponad 100 zawodników – od przedszkolaków po seniorów. Reprezentanci AZS Łódź w minionym roku osiągali sukcesy na kortach w kraju i za granicą. Za
rekordy Polski na 50 m stylem grzbietowym, 50 m stylem motylkowym, w klubowej sztafecie mieszanej 4×50 m stylem dowolnym i w reprezentacyjnej sztafecie mieszanej 4×50 m stylem zmiennym, triumf w klasyfikacji kobiet Grand Prix Polski w edycji 2016/2017 po raz dziewiąty z rzędu, reprezentantka Polski na Mistrzostwach Świata w Budapeszcie, podwójna srebrna medalistka Pucharu Świata – sukcesy Urbańczyk osiągnięte tylko podczas minionego sezonu można wymieniać bez końca. Udane występy w tym roku odnotowywał także Filip Wypych, który wziął udział w Mistrzostwach Świata i Letniej Uniwersjadzie i potwierdził swoją mocną pozycję w krajowej czołówce, zdobywając sześć medali krajowych czempionatów. Nagrody za medale Mistrzostw Polski otrzymali także Maksymilian Zgierski, Bartłomiej Lassek, Jakub Pasula, Michał Brzuś oraz juniorka Zuzanna Dzwonnik i jej trener Łukasz Przybysz.
tegoroczne osiągnięcia nagrodzono siostry Ninę i Valerię Olianowskie oraz trenera Tomasza Iwańskiego. Coraz lepiej poczynają sobie badmintoniści AZS Łódź. Wśród nich na szczególne słowa uznania zasłużył Michał Kikosicki, medalista Mistrzostw Polski Juniorów, uczestnik Mistrzostw Europy Juniorów. Obok Michała o sile zespołu w rozgrywkach ekstraklasy badmintona stanowiły Dominika Cygan i Aleksandra Kołodziej. Na ręce kierownika sekcji Michała Suskiego złożono specjalne gratulacje za piąte miejsce badmintonistów w Drużynowych Mistrzostwach Polski w sezonie 2017. W gronie członków AZS Łódź nie brakuje zawodników, którzy w sposób szczególny zasłużyli się dla Akademickiego Związku Sportowego. Prezes AZS Łódź, członek Zarządu Głównego AZS Lech Leszczyński wręczył srebrne odznaki AZS Karolinie Zagajewskiej i Bartłomiejowi Lasskowi – zawodnikom wyczynowych sekcji AZS Łódź, studentom Uniwersytetu
www.azs.pl
Łódzkiego, którzy mają w swoim dorobku zarówno wybitne sukcesy w sporcie wyczynowym, jak i w sporcie akademickim. Kolejnym z wręczonych wyróżnień była Nagroda Fair Play Prezesa AZS Łódź. Przed wieloma laty otrzymywali ją lekkoatleci. W ubiegłym roku nagroda została reaktywowana. W tym sezonie, podobnie jak w poprzednim, w sposób szczególny wyróżnił się zawodnik sekcji pływania AZS UŁ PŁ Łódź. Był grudzień 2016. Dwa dni przed Zimowymi Mistrzostwami Polski w Pływaniu. Nagła choroba uniemożliwia pływakowi start w Olsztynie. Losy męskich sztafet zawisły na włosku… Na szczęście jeden z kolegów dał się namówić na start, mimo że przed wieloma miesiącami zawiesił treningi. Finał tej historii był niezwykle szczęśliwy – sztafeta męska wystartowała, zdobywając dwa srebrne medale. Laureatem Nagrody Fair Play za postawę godną azetesiaka został Jakub Pasula. Tradycyjnie na zakończenie Gali wręczono podziękowania dla partnerów AZS Łódź, którzy zauważają i dostrzegają wartość sportu akademickiego i niezmiennie wspierają klub w jego działaniach. To także dzięki nim nasi studenci i sportowcy mogli realizować szkolenie sportowe i uczestniczyć w zawodach ogólnopolskich i międzynarodowych. Podziękowania otrzymali przedstawiciele Województwa Łódzkiego, Urzędu Miasta Łodzi i uczelni – Uniwersytetu Łódzkiego, Politechniki Łódzkiej i Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Słowa uznania złożono także pod adresem Centrum Sportu Politechniki Łódzkiej i Szkoły Gortata, które zaangażowały się w organizację imprez sportowych i wsparły działalność AZS Łódź w minionym roku. Po zakończeniu części oficjalnej był czas na wspólne zdjęcia, rozmowy, wymianę gratulacji między zawodnikami i trenerami i oczywiście zabawę wszystkich azetesiaków. Pozostaje mieć nadzieję, że w kolejnym roku będzie jeszcze więcej powodów do radości i wzruszeń na sportowych arenach, a później do uśmiechów i świętowania na takich uroczystościach! Aleksandra Leszczyńska Foto Aphotography Anna Piotrowska
e a i ln pó ws l, ce k ny yt cz s Sz l ³op³oopolskie gra - łączy UJ z AGH ma
ch najwiękPiątek 8 grudnia był dniem piątego starcia dwó szych uczelni w Krakowie.
D
zięki zaangażowaniu działającej przy Uniwersytecie Jagiellońskim organizacji All in UJ, Samorządu Studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Uczelnianej Rady Samorządu Studentów AGH po raz kolejny byliśmy świadkiem starcia, w którym największym zwycięzcą była Fundacja na Rzecz Dzieci z Chorobą Nowotworową „Wyspy Szczęśliwe”. Celem Fundacji jest niesienie pomocy dzieciom z chorobami nowotworowymi, a także nienowotworowymi chorobami układu krwiotwórczego, leczonymi w Klinice Onkologii i Hematologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie. Swoją obecnością wydarzenie uświetnili przedstawiciele władz obu uczelni, którzy wzięli udział w ceremonii otwarcia – pani prorektor ds. studenckich prof. nadzw. dr hab. Anna Siwik oraz pan prorektor ds. dydaktyki UJ prof. dr hab. Armen Edigarian. Tegoroczne rozgrywki składały się z dwóch części – meczu drużyn koszykarzy obu uczelni oraz rywalizacji siatkarek. Oba Kluby Uczelniane – AZS AGH oraz AZS UJ – wykazały się zapałem, umiejętnościami i wolą walki. Przy ogromnym wsparciu ze strony kibiców reprezentanci uczelni dali z siebie wszystko. Pierwsi na parkiecie pojawili się koszykarze. Pomimo starań i początkowego wyjścia na prowadzenie, drużyna Uniwersytetu Jagiellońskiego nie miała
szans w starciu z zawodnikami Akademii Górniczo-Hutniczej. Ostateczny wynik to 66 : 38 dla AZS AGH. – Cieszymy się, że możemy uczestniczyć w takim fajnym wydarzeniu. Oprócz tego, że uprawiamy sport i trenujemy koszykówkę, zawsze bliskie nam są charytatywne cele – Wojciech Bychawski, trener męskiej drużyny koszykarzy KU AZS AGH. – Jestem zawsze zadowolony, kiedy moi zawodnicy oddają serce i chcą walczyć, a dzisiaj praktycznie jak zawsze chcieli walczyć, pokazali serce. Tuż po tym emocjonującym meczu na hali Wisły swoje umiejętności zaprezentowała drużyna koszykarzy Fundacji For
Drugą część zajął mecz siatkarek KU AZS UJ oraz KU AZS AGH. To była naprawdę zacięta rywalizacja – reprezentantki obu drużyn walczyły do ostatniego punktu. Po trzech setach widowiskowych zmagań zwycięstwo 2:1 odniósł skład Akademii Górniczo-Hutniczej. Końcowy wynik w zmaganiach obu uczelni wynosił 2:0 dla Akademii Górniczo-Hutniczej. Jednak tego dnia ważniejsza była inna liczba – suma zebrana na szczytny cel, jakim jest pomoc potrzebującym dzieciom. Liczniki wskazały ponad 6 tysięcy złotych, a to spory powód do radości. Najważniejsze w tym wszystkim miało być wsparcie, które obie uczelnie okazały
Heroes, To grupa reprezentująca Kraków i odnosząca sukcesy w czasie rozgrywek koszykówki na wózkach inwalidzkich. Podzielili się z widownią swoją pozytywną energią i udowodnili, że chcieć to móc. – Jak dla mnie to świetny pomysł – Piotr Mazur, koszykarz Fundacji For Heroes. – Pokazujemy kolejny raz, bo jestem absolwentem AGH-u, że po prostu dla szczytnego celu potrafimy się zjednoczyć i zrobić naprawdę coś pięknego.
Fundacji, zdrowa sportowa rywalizacja i dobra zabawa, której zdecydowanie nie brakowało. Prezydent Reagan powiedział kiedyś, że nie można pomóc każdemu, ale każdy może pomóc komuś. Uniwersytet Jagielloński i Akademia Górniczo-Hutnicza pokazały, że naprawdę warto pomagać i wywołać uśmiech na dziecięcych twarzach. Katarzyna Nowak i Karolina Domańska Foto ALL in UJ
aps nr 07 2017 (346)
Politechnika Świętokrzyska coraz bliżej budowy stadionu lekkoatletycznego
W
ładze uczelni poinformowały o uzyskaniu pozwolenia na budowę. Stadion ma pełnić rolę nie tylko sportową, ale i kulturalną – w założeniu ma być centrum uczelnianego kampusu. – Ten obiekt jest bardzo ważny. Sport to najlepsza forma odstresowania od nauki i przepracowania. Ruch naprawdę potrafi wyciszyć – mówi prorektor ds. studenckich prof. Barbara Goszczyńska. Pełnowymiarowe boisko piłkarskie, 6-torowa bieżnia o długości 400 metrów, 8-torowa do biegów na 100 metrów, skocznie, rzutnie lekkoatletyczne, zewnętrzna siłownia i częściowo zadaszone trybuny na 400 miejsc. Tak w skrócie ma prezentować się nowy kielecki stadion. – Uzyskanie ta-
kiego obiektu jest kluczowe do dalszego rozwoju nie tylko sekcji lekkoatletycznej, ale też pozostałych, które wymagają treningu wytrzymałościowego – mówi opiekun sekcji lekkoatletycznej w KU AZS PŚK Marek Kalwat. Ze stadionu skorzystają też piłkarze uczelnianej drużyny AZS PŚk, na co dzień występującej w A-klasie, który od lat korzystają z miejskich boisk. Szacowany koszt budowy stadionu to niemal 15 milionów złotych. Władze uczelni zapowiadają, że dofinansowania inwestycji będą szukać w Ministerstwach Sportu oraz Nauki i Szkolnictwa Wyższego. – Aby się starać o dofinansowanie, trzeba mieć projekt i pozwolenie na budowę. I to jest za nami, teraz możemy wystąpić do ministerstw o wsparcie – wyjaśnia rektor Politechniki prof. Wiesław Trąmpczyński i dodaje, że obiekt ma być otwarty dla wszystkich: – Chcemy by służył nie
r k o t ê i e i œœw wiêtokrzysk tylko studentom, ale również wszystkim mieszkańcom Kielc. Otwarcie stadionu planowane jest w roku 2020. Michał Filarski
Wizualizacje: DETAN
Pozwolenie na budowę już jest!
W Kielcach jest miejsce ntariuszom! przyjazne woikilo Świętokrzyskiej, obchodzący w przy
dowego Dnia Wolontariusza ustanowionego w 1986 r. przez Organizację Narodów echn Polit AZS Klub Uczelniany jsce „Mie łem Zjednoczonych. tytu y wan noro uho ał szłym roku jubileusz 50-lecia, zost Konkurs skierowany jest Przyjazne Wolontariuszom”. do wolontariuszy, osób korzystających z ich pomocy, organizacji pozayróżnienie dla naszego klubu w kwietniu oraz szósty Test Coopera dla rządowych i instytucji publicznych współodebrał wiceprezes Michał Filar- Wszystkich, w którym uczestniczyło w tym pracujących z wolontariuszami i wspieraski podczas corocznej Gali „Laur roku ponad 250 uczestników. – Bez po- jących ruch wolontaryjny w województwie Wolontoriatu”, która odbyła się 5 grud- mocy naszych wolontariuszu żadna z tych świętokrzyskim i diecezji kieleckiej. Maciej Wadowski nia w hotelu Best Western Grand Hotel imprez nie mogłaby się odbyć. Ten tytuł Foto Archiwum AZS PŚk Kielce. – Jest nam bardzo miło, że ktoś to nagroda dla wszystkich, którzy pomadocenił to, co robimy. Cały nasz klub, gają nam z czystej pasji do sportu, włącznie z zarządem, oparty jest na wo- i motywacja do dalszej pracy – dolontariacie. W kończącym się roku AZS dał Michał. wspólnie z Centrum Sportu PŚk zorgaOrganizatorami konkursu „Laur nizował ponad 15 imprez sportowych nie Wolontariatu” jest Regionalne Centylko dla studentów, ale też mieszkańców trum Wolontariatu w Kielcach i Dienaszego miasta – mówił Michał Filarski. cezjalne Centrum Wolontariatu, Największe i wymagające sporego za- a od 2017 r. także Wolontariat przy angażowania były na pewno Akademic- Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie kie Mistrzostwa Polski w Koszykówce, w Kielcach. Jest on organizowany których nasza uczelnia była gospodarzem w ramach obchodów Międzynaro-
W
MŚ piłkarek ręcznych w hali Politechniki Świętokrzyskiej! lat 18 w sierpW mistrzostwach świata piłkarek ręcznych do zostanie rozeniu 2018 r. wezmą udział 24 zespoły. Impreza grana w Kielcach.
J
edną z dwóch aren zmagań młodych zawodniczek będzie hala sportowa Centrum Sportu Politechniki Świętokrzyskiej. – Możemy to już oficjalnie powiedzieć. Hala Legionów oraz hala sportowa Politechniki Świętokrzyskiej są po www.azs.pl
kontrolach Międzynarodowej Federacji Piłki Ręcznej (IHF) i tylko w nich rozgrywane będą mistrzowskie mecze – mówił w wypowiedzi dla kieleckiego wydania „Gazety Wyborczej” Grzegorz Budziosz, prezes Świętokrzyskiego Związku Piłki
Ręcznej i jednocześnie wiceprezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce. – Cieszymy się, że delegacji IHF wybrali nasz obiekt, to duża nobilitacja dla uczelni – podkreśla dyrektor Centrum Sportu PŚk dr Stanisław Hojda i dodaje: – Dokonamy wszelkich starań, by sprawnie przeprowadzić te zawody. Liczymy przy tym na pomoc naszych wspaniałych wolontariuszy z KU AZS PŚk. W mistrzostwach, które rozegrane zostaną w całości w Kielcach, wezmą udział 24 zespoły. Michał Filarski
Wspomnienie
Prof. dr hab. Zenon Romuald Ważny (1929–2017) Zenon R. Ważny zmarł w Warszawie 23 października 2017 r. Zapamiętamy Profesora jako wybitnego naukowca, oddanego nauczyciela akademickiego, sportowca, działacza społecznego, pogodnego i życzliwego Człowieka. rodził się 6 grudnia 1929 r. w Wilnie. Był synem Mikołaja i Władysławy Święcickiej. Jego ojciec przed wojną był zawodowym żołnierzem Korpusu Ochrony Pogranicza. Z. Ważny w czasie drugiej wojny światowej mieszkał i pracował w Borszczowie na Kresach Wschodnich. W grudniu 1944 r. z matką i bratem zostali repatriowani do Przemyśla, a pod koniec 1945 r. do Bytowa na Ziemie Odzyskane. Jak mówił: Życiem człowieka (…) w dużej mierze rządzą przypadki. (…) Zaraz po wojnie, jako repatriant z Podola, znalazłem się na „kresach zachodnich” – w Bytowie. Pracowałem tam, uczyłem się; z kolegami graliśmy w piłkę, a latem często pływaliśmy w pobliskich jeziorach. Na początku roku 1947 mój dobry kolega, pracujący w Powiatowym Urzędzie Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego, przyniósł (…) ulotkę informującą o terminie i miejscu egzaminów do AWF w Warszawie. (…) Wówczas po
U
Zenon Romuald Ważny (6 XII 1929, Wilno – 23 X 2017, Warszawa), absolwent AWF Warszawa, ceniony nauczyciel akademicki, pracownik naukowy AWF Warszawa, autor wielu prac naukowych z zakresu teorii sportu, lekkoatleta i działacz sportowy. Zawodnik warszawskich klubów: Ogniwo (1949–1952) AZS-AWF Warszawa (1953–1959) i Legii (1960–1964). Lekkoatleta, tyczkarz, wychowanek trenera Antoniego Morończyka, 2-krotny olimpijczyk: 1952 Helsinki i 1956 Melbourne – 6 m. 2-krotny uczestnik ME: 1954 Berno – 11 m., 1958 Sztokholm – 5 m. 3-krotny medalista AMŚ: 1951 Berlin – 3 m., 1954 Budapeszt – 3 m., 1957 Paryż – 1 m., Międzynarodowych Igrzysk Sportowej Młodzieży: 1955 Warszawa – 2 m., 1957 Moskwa – 4 m. 14-krotny reprezentant Polski w meczach międzypaństwowych (1951–1958), w tym 6 zwycięstw indywidualnych. Pierwszy Polak, który skoczył o tyczce ponad 4 i pół metra. 3-krotny rekordzista Polski, 2-krotny mistrz Polski (1956, 1958), 2-krotny wicemistrz kraju (1954, 1957). Rekord życiowy: 4,53 m.
raz pierwszy usłyszałem o istnieniu tej Uczelni. (…) Tak się również złożyło, że latem tegoż roku, po długiej tułaczce (wojna polsko-niemiecka, niewola, ucieczka i powrót na Podole, a następnie Syberia, Kazachstan, Syria, Palestyna, Afryka, Włochy, Anglia i z powrotem – Polska), odnalazł nas i wrócił mój ojciec. Ten szczęśliwy zbieg okoliczności pozwolił mi podjąć decyzję (…) jadę na egzamin. (…) Trafiłem do Złocieńca na Pomorzu na roczny kurs instruktorów sportu. Po roku zostałem studentem warszawskiej AWF. Był związany z uczelnią prawie pół wieku. (…) Moje pojawienie się na studiach na uczelni był przypadkiem. Ale przypadkiem szczęśliwym, przypadkiem, który ukształtował całe moje życie. Sport zaczął uprawiać dopiero w czasie studiów na AWF. Początkowo fascynował się koszykówką. Jeździł do byłej YMCA na zajęcia prowadzone przez trenera Walentego Kłyszejkę. Jednak szybko zorientował się, że ze swoim wzrostem (174 cm) nie ma czego szukać w tej dyscyplinie sportu. Na drugim roku studiów zamieszkał w jednym pokoju w DS z tyczkarzem Andrzejem Krzesińskim, członkiem kadry narodowej. Wychodził z nim razem na treningi. Przyglądał się jego skokom. Jak wspominał: Imponował mi. (…) Łatwiej było we dwójkę przynieść stojaki z magazynu i ustawić je, wyrównać rozbieg, usypać pryzmę piasku. To była w owych czasach taka swoista rozgrzewka. Kolega mógł przy tym złapać odrzuconą tyczkę, co było bardzo istotne, bo skakało
się wówczas na „bambusach”, upadek na ziemię takiej tyczki groził jej pęknięciem i zniszczeniem, a z uwagi na permanentnie występujący brak sprzętu – także końcem kariery skoczka. Tak zaczął się mój romans z tyczką (…) trwał do momentu poważnej kontuzji (w czerwcu 1960 r.), która wyłączyła mnie z czynnego uczestnictwa w sporcie wyczynowym. Do uprawiania lekkoatletyki zmobilizował Go wykładowca Zakładu Lekkiej Atletyki AWF Antoni Morończyk. (…) To właśnie On kształtował moje umiejętności, mobilizował do pracy, pomagał w rozwiązywaniu różnych problemów, w pokonywaniu przeszkód pojawiających się na mojej drodze życia. Jemu i Andrzejowi zawdzięczam to, że mimo wielu kontuzji i niepowodzeń w pierwszych latach treningu jednak wytrwałem. Twierdzę, ze warto było. Po studiach podjął pracę na warszawskiej uczelni. (…) Tu przeszedłem wszystkie trudne szczeble kariery akademickiej – od asystenta przez stanowisko adiunkta, docenta, do tytułu naukowego profesora. Udało mi się. Miałem bowiem szczęście spotkać na uczelni Profesor Halinę Mili-
Absolwent warszawskiej AWF (1956), na której otrzymał stopnie naukowe: doktora nauk wychowania fizycznego (1964), doktora habilitowanego (1978) i profesora nauk o kulturze fizycznej (1986). Pracownik naukowy AWF w Warszawie. Z uczelnią był związany prawie pół wieku. Pracę nauczyciela akademickiego rozpoczął od młodszego asystenta w Zakładzie Lekkiej Atletyki, później m.in. był kierownikiem Zakładu Teorii Sportu, Katedry Teorii Sportu, dyrektorem Instytutu Sportu, kierownikiem Zakładu Kontroli Treningu Sportowego (1996–2000), prorektor ds. nauki AWF w Warszawie (1977–1980, 1990–1996). Pracował na AWF w Katowicach (1983–1987), kierownik Katedry Teorii Sportu, prorektor ds. dydaktyki (1984–1987), i ponownie AWF Warszawa, a od 2000 r. profesor w Zakładzie Biomedycznych Podstaw Rekreacji Wyższej Szkoły Gastronomii, Hotelarstwa i Turystyki w Warszawie. Autor wielu znaczących opracowań naukowych z zakresu teorii sportu, monografii, podręczników i skryptów, artykułów przeglądowych, popularno-
-naukowych i metodycznych z zakresu lekkoatletyki, m.in.: Skok o tyczce (1968), Sprawność specjalna w lekkiej atletyce (1970), Współczesny system szkolenia w sporcie wyczynowym (1981). Szkoleniowiec, trener w Klubie AZS-AWF Warszawa, trener kadry narodowej i olimpijskiej skoków PZLA, wiceprzewodniczący Rady Trenerów Lekkiej Atletyki (1960–1966), trener-metodyk w Zespole Szkoleniowym PKOl (1966–1976), członek Polskiej Akademii Olimpijskiej. Działacz społeczny wielu krajowych i zagranicznych organizacji zawodowych, naukowych i innych związanych z kulturą fizyczną. Członek Towarzystwa Naukowego Kultury Fizycznej (od 1968), prezes Oddziału w Warszawie (1974–1978), członek resortowej Komisji Nauki GKKFiT (1972–1981). Członek Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego (1983–1985), członek Komitetu Nauk o Kulturze Fizycznej PAN (1987–2002), przewodniczący tegoż Komitetu (1996–2002), członek Komitetu Rehabilitacji, Kultury Fizycznej i Integracji aps nr 07 2017 (346)
Witryna Książek Sportowych cerową i Profesora Juliana Perkala. To byli moi intelektualni przewodnicy. Nauczyli mnie innego, szerszego i głębszego postrzegania otaczającej rzeczywistości, ciekawych i precyzyjnych procedur badawczych, a nadto potrafili zmobilizować do intensywnej pracy. Zawdzięczam im bardzo dużo. Dlaczego zajął się teorią sportu? Jak tłumaczył: (…) Jest próbą znalezienia prawidłowości, które trzeba poznać, by to, co robimy na treningu, było najbardziej racjonalne. Trenując, zastanawiałem się nad tym, co mam zrobić, by uzyskać jeszcze lepszy wynik. To, co myśmy wiedzieli, było wiedzą bardzo, bardzo ubogą. (…) Trzeba było pracować, (…) tworzyliśmy grupy badawcze. Opracowywaliśmy metodologię procesu treningowego. (…) Jest to ciągle nauka żywa. Czerpie wiedzę szczegółową z poszczególnych nauk o człowieku i próbuje przedstawić ją całościowo. Staje się nauką odpowiadającą szerzej na wiele takich pytań jak: co ma zrobić człowiek, by jeszcze lepiej adaptować się do wymagań dyscypliny, co robić, by osiągnąć jeszcze lepsze niż dzisiaj wyniki. A życie osobiste? I tu miałem szczęście. Ożeniłem się ze studentką AWF, Krystyna Kowalską, też lekkoatletką. (…) Moje pojawienie się studiach na uczelni było przypadkiem. Ale przypadkiem szczęśliwym, przypadkiem, który ukształtował całe moje życie1. Halina Hanusz 1
Akademicki Związek Sportowy Zarząd Główny: Zenon Romuald Ważny. Karta biograficzna Członka Honorowego AZS, s. 1–5; H. Hanusz, Życiowe przypadki, [w:] „APS” 2002, nr 3, s. 10–11; M. Rotkiewicz, AZS-AWF Warszawa 1949–2009, Warszawa 2014, s. 158; Z. Ważny, Widziane z perspektywy, [w:] Jak żywe kamienie. Absolwenci AWF 1947–1950, Warszawa 2000, s. 214–217.
Społecznej PAN (2003–2006) i Sekcji Medycyny Społecznej, Medycyny Pracy i Kultury Fizycznej w Komitecie Badań Naukowych (1991–1994). Członek prezydium International Track and Field Coaches Association (1972–1982), członek International Association of Sport Kinetics (1990–1994), członek Naukowej Rady Redakcyjnej czasopisma „Sport Wyczynowy”. Zmarły był wielokrotnie odznaczony, m.in.: Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Medalem Komisji Edukacji Narodowej, Brązowym Medalem „Za wybitne osiągnięcia sportowe”, Odznaką „Zasłużony Mistrz Sportu”, Medalem 100-lecia Sportu Polskiego, Złotą Odznaką AZS, Złotą Honorową Odznaką Warszawskiego Związku Lekkiej Atletyki, Złotym Medalem „Za zasługi dla Polskiego Komitetu Olimpijskiego”. W 2001 r. XIX Zjazd AZS nadał Zenonowi R. Ważnemu Godność Członka Honorowego AZS. W 2003 r. został Laureatem Medalu „Kalos Kagathos”. www.azs.pl
70 lat Akademickiego Związku Sportowego w Szczecinie Książka, którą tym razem prezentujemy, została wydana pod auspicjami Akademickiego Związku Sportowego – Zarząd Środowiskowy w Szczecinie i Polskiego Towarzystwa Naukowego Kultury Fizycznej – Sekcja Historii Kultury Fizycznej. Po kwietniowej promocji wydawnictwa Pięćdziesiąt lat zielonogórskiego AZS, której autorami są Radosław Domke i Tomasz Grzybowski, w listopadzie 2017 roku ukazało się następne jubileuszowe opracowanie 70 lat Akademickiego Związku Sportowego w Szczecinie autorstwa Renaty Urban oraz Pawła Bartnika (lekkoatletyka) i Zenona Szostaka (żeglarstwo). Cieszą wszystkich zainteresowanych pierwsze opracowania monograficzne z zakresu historii Akademickiego Związku Sportowego. Wydawnictwo wywoła zapewne żywą reakcję w społeczności akademickiej związanej ze sportem nie tylko w Szczecinie. Co prawda trudno je jednoznacznie określić, chociaż jego konstrukcja została starannie przemyślana. Jest to zarówno kompendium faktów, wydarzeń, pokazujące z imienia i nazwiska osoby, które budowały, działały i pracowały na rzecz AZS, czyli trenerów, działaczy, sportowców i wielu sympatyków sportu studenckiego w nowym ośrodku w kraju, czyli od momentu budowania polskiej administracji państwowej po drugiej wojnie światowej w tym nowym rejonie Polski do momentu powołania organizacji sportu akademickiego. Jest to również wydawnictwo o charakterze albumowym, o czym świadczy strona edytorska. Niemal z każdej strony przemawiają do czytelnika fotografie, a każda z nich została rzetelnie, starannie opisana. Na pewno część uczestników i sympatyków sportu akademickiego, tak w Szczecinie, jak i w kraju, będzie sięgała po nie wielokrotnie, by znaleźć w tym wydawnictwie interesujące fakty, które zapewne będą stanowiły inspirację do sympatycznych rozmów czy reminiscencji. Walorem szczecińskiego wydawnictwa monograficznego jest jego czytelny układ treści, język, ponad 200 fotografii i innych ilustracji oraz część aneksowa i bibliografia. Publikacja monograficzna szczecińskiego AZS składa się z trzech części. Pierwsza – to geneza AZS w Szczecinie, przedstawiona w oparciu o dokumenty archiwalne i źródła prasowe. Druga część przedstawia działalność trzydziestu sekcji środowiskowych AZS w latach 1946–2016. Ich działalność to obraz sportu akademickiego w Szczecinie. Renata Urban podkreśla: Jubileusz 70-lecia działal-
ności Akademickiego Związku Sportowego w Szczecinie stał się doskonałą okazją do przypomnienia i zaprezentowania wszystkich dyscyplin sportowych, które w tym okresie uprawiane były przez członków AZS. Niektóre z nich, jak wioślarstwo, żeglarstwo, koszykówka, siatkówka, lekkoatletyka, trwale zapisały się w świadomości lokalnej społeczności i zawsze kojarzone były z AZS i sportem akademickim. Były jednak i takie, które – co prawda – zaznaczyły swoją obecność jako sekcje w strukturach AZS, ale na krótko i na tyle dawno, że niewiele osób o tym pamięta. Do takich dyscyplin należały np. boks, kajakarstwo, hokej na lodzie, hokej na trawie, płetwonurkowanie, strzelectwo, szachy, a także piłka nożna czy pływanie. Pierwszymi utworzonymi w 1946 r. sekcjami w strukturze AZS w Akademii Handlowej w Szczecinie były: lekkoatletyczna, piłki ręcznej i tenisa stołowego. W trzeciej część wydawnictwa uwaga R. Urban skierowana została na pokazanie działalności 13 klubów uczelnianych AZS. Rozpoczyna Klub Uczelniany AZS Akademii Handlowej (1946), potem Szkoły Inżynierskiej (1947), Akademii Lekarskiej (1948), i w końcu – zaprezentowane zostały kluby AZS Politechniki Koszalińskiej (1996) i AZS PWSZ w Koszalinie. Pracę zamykają podsumowanie, część aneksowa, wykaz literatury: Składy Zarządów AZS w Szczecinie w latach 1946– –2017. Najpierw: Tymczasowy Zarząd AZS – ok. 1946 r., i jak zastrzega autorka: (…) ze względu na brak dokumentacji, zwłaszcza z początkowych lat działalności AZS, nie udało się odtworzyć pełnych zarządów w poszczególnych kadencjach. Gratulujemy wydawnictwa o AZS dr hab. prof. US Renacie Urban. Zapewne praca i doświadczenie wynikające z opracowania wydawnictwa jubileuszowego pt. 70 lat Akademickiego Związku Sportowego w Szczecinie to preludium do przygotowywanej przez autorkę monografii nt. szczecińskiego sportu akademickiego, na którą z zaciekawieniem i cierpliwością czekamy. Halina Hanusz Renata Urban, Paweł Bartnik, Zenon Szostak, 70 lat Akademickiego Związku Sportowego w Szczecinie, Szczecin 2017, s. 138
o g e r b o d o g e i Wszystk ! u k o R m y w o wN
Foto: Bartłomiej Korpak, Paweł Markiewicz