Skip to main content

Akademicki Przegląd Sportowy 03/2017

Page 1

AKADEMICKI PRZEGLĄD SPORTOW

Foto na okładce Drużyna Uniwersytetu Opolskiego po raz czwarty zdobyła złoty medal AMP w Badmintonie Foto Marek Szlachta

Pismo Zarządu Głównego AZS Redaktor naczelny Bartłomiej Korpak Sekretarz redakcji Halina Hanusz Adres redakcji 00-056 Warszawa ul. Kredytowa 1a tel./faks 22 828 02 76 tel. 502 250 604 www.azs.pl e-mail: aps@azs.pl Projekt graficzny i skład Andrzej Kubatko © FALL tel. 12 413 35 00 www.fall.pl

[od redakcji]

Finały, transfery, rywalizacja kademickie Mistrzostwa Polski, zgodnie z założeniem, mają być jednym z istotnych elementów budujących uczelniany i ogólnopolski AZS. Patrząc na zdjęcia, relacje i przekazy filmowe, towarzysząc emocjom nie można mieć wątpliwości, że tak jest. Są takie dyscypliny, w których startuje kilkuset zawodników. Do tego grono fachowców – instruktorów, trenerów. Aby takie mistrzostwa zorganizować, często angażuje się też dziesiątki rożnych specjalistów, sędziów, wolontariuszy, ludzi od interwencji medycznych, komentatorów. Mistrzostwa to logistyka wielu składników – podroży, noclegów, wyżywienia, wszelkich opraw i ceremonii, gadżetów no i samych zawodów. Na obiekcie gwar, pełno ludzi, nawet jak są to tylko uczestnicy i organizatorzy, jest to widok imponujący. Przekaz robi wrażenie, jedna z najnowocześniejszych polskich pływalni w Lublinie, kilkadziesiąt osób czeka na swoje serie startowe, kilkuset na trybunach i drugie tyle na karimatach w sali obok zażywa niezbędnego snu, relaksu, wypoczynku. Zasłyszany komentarz: Przez trzy dni na basenie spotykają się mistrzowie, olimpijczycy, medaliści z pasjonatami amatorskiego pływania. Nikt nie ma wątpliwości, że uczestniczka Igrzysk w Rio Alicja Tchórz wygra swój wyścig, ale jaka to satysfakcja stanąć obok niej na słupku, wystartować, porównać nie tylko czas, ale odległość w basenie. Wszyscy mówią, że poziom poszczególnych konkurencji bardzo wzrasta, że w niektórych dyscyplinach ta akademicka rywalizacja zastępuje klasyczne mistrzostwa Polski. Na podium większości klasyfikacji generalnych stają najlepsi z najlepszych. Podczas rywalizacji w tenisie stołowym w Warszawie na obiekcie przy ul. Banacha podczas zawodów upubliczniany był baner pokazujący polską narodową reprezentację kobiet. Chyba większość reprezentantek w realu pojawiła się za stołami. Wygrała dwukrotna olimpijka Katarzyna Grzybowska, przeszła przez

A

zawody niepokonana. Wygląda na to, że od ładnych kilku lat w Polsce nie przegrywa. Reprezentowała gospodarzy – Uniwersytet Warszawski, karierę zaczynała w Pogoni Siedlce, a teraz reprezentuje klub SKTS Sochaczew. Podobną pozycję ma w męskim tenisie Piotr Chodorski, należy do czołówki, gra w klubie LKS Odra Księginice i reprezentuje bardzo udanie PWSZ Wałbrzych. W wielu indywidualnych dyscyplinach w finałowych rozgrywkach pojawiają się najlepsi w kraju zawodnicy. Na kilka tygodni przez terminem zgłoszeń do AMP otwiera się okienko transferowe, najlepsi na rynku specjaliści ponoć ujawniają swą dostępność. Plotka mówi, że kolejność jest taka: najpierw dogadujemy się w sprawach sportowych, a potem w sprawach naukowych, czyli studiowania. To studiowanie jest nieraz dłuższe, nieraz krótsze, a nieraz symboliczne. Ot samo życie. Jak wygrasz i uczelnia da ci stypendium z tego tytułu, to może warto studiować wytrwale. Jak tej nagrody nie będzie, można pomyśleć o zmianie uczelni. Dopóki sił i sportowego talentu starczy. Tworzy się pewien stały trend dotyczący całych drużyn, siatkarki podwarszawskiej Legionovii (I liga) studiują w Akademii Leona Koźmińskiego, ponoć na finały dojeżdżają do uczelnianej drużyny także zawodniczki z Trefla Sopot (ekstraklasa), w koszykówce dotyczy to dziewcząt z warszawskiej Polonii. Ale to tylko kilka przykładów zza miedzy. Jak Polska długa i szeroka „okienko transferowe” ma swój wymiar. Rozwija się na sporą skalę e-learning, uczyć się można wszędzie, nie wychodząc ze swojego pokoju. Plotka mówi o transferach także w kategorii pracowników administracyjnych i może też naukowych. Pewnie czeka nas interpretacja ostatecznego wymiaru zatrudnienia: nie tylko na jaką część etatu, ale także na jak długo. Czeka więc praca nad regulaminem kolejnej edycji. Redaktor

Numer zamknięto 22 maja 2017 r.

Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo skracania artykułów.

Wydawnictwo zrealizowano ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki. Nakład 3000 egz.

29. LETNIA UNIWERSJADA 19.08 – 30.08.2017

ISSN 0209-0546

aps nr 03 2017 (342)


Dominujemy roczystość nagrodzenia najlepszych klubów, a także województw, powiatów i gmin odbyła się w Warszawie. AZS znów był na niej bardzo silnie reprezentowany. Jednostki spod znaku gryfa ponownie zajęły bowiem czołowe miejsca w klasyfikacji, która obejmuje blisko 3.5 tysiąca klubów i klubików całej Polski. Punktacja uwzględnia wyniki w Młodzieżowych Mistrzostwach Polski, a także Mistrzostw Polski kategorii juniora, kadeta i młodzika w ponad 50 dyscyplinach indywidualnych i prawie 20 zespołowych. Efekt? Na szczycie rankingu, na miejscach 3–8 znalazło się sześć naszych klubów. Na początku drugiej dziesiątki są trzy kolejne. W czołowej setce jest 15 naszych jednostek, a wszystkich ponad 50! Na trzecim miejscu od końca figuruje AZS z Zielonej Góry, który zdobył 0,75 pkt. To efekt zakwalifikowania się Oskara Sroczyńskiego do 1/32 finału Młodzieżowych MP w Tenisie Stołowym. Jeden młody człowiek pozwolił zaistnieć w ogromnym rankingu swojemu klubowi, który nie prowadzi sekcji juniorskich. Na drugim biegunie mamy bardzo silne kluby, które postawiły na seniorski wyczyn. Dzięki temu, że sportowcy łączą ciężkie treningi z uprawianiem sportu, uczelnie są bardzo aktywne w Akademickich Mistrzostwach Polski. Za sprawą tego, że najstarsza nieseniorska kategoria w niektórych dyscyplinach obejmuje nawet 23-latków, punktują również w młodzieżowych mistrzostwach kraju. Dla większości naszych klubów w omawianym rankingu zawody te są źródłem ponad połowy punktów. W taki oto sposób zajęliśmy pierwsze miejsca w akrobatyce sportowej (AZS AWF Poznań), kajakarstwie slalomowym (AZS AWF Kraków), szermierce (AZS-AWF Warszawa), taekwondo olimpijskim (OŚ AZS Poznań), tenisie stołowym (AZS UE Wrocław), triathlonie (AZS AWF Katowice), koszykówce kobiet (AZS PWSZ Gorzów Wlkp.). Głównie dzięki młodszym kategoriom

U

www.azs.pl

wygraliśmy natomiast klasyfikacje brydża (AZS Uniwersytet Warszawski) i hokeja na trawie kobiet (OŚ AZS Poznań). Jak zwykle mocno punktowaliśmy w pływaniu, szermierce, wioślarstwie i lekkoatletyce. Nic dziwnego, skoro tylko w tych czterech dyscyplinach sportu reprezentanci AZS zdobyli w młodzieżowych i juniorskich mistrzostwach Polski 2016 roku ponad 450 medali! Najlepszym klubem AZS w systemie sportu młodzieżowego za rok 2016 był AZS-AWF Warszawa, który zajął trzecie miejsce z minimalną stratą do Śląska Wrocław. Gdyby w MP młodzieżowców wystąpiła nasza Justyna Śmietanka (seniorska mistrzyni kraju w skoku o tyczce – przyp. red.), bylibyśmy jedną lokatę wyżej. Gdyby do rankingu nie dopuszczać związku stowarzyszeń, jakim jest Zawisza Bydgoszcz, bylibyśmy pierwsi i zyskałyby także pozostałe kluby AZS – komentuje prezes stołecznego Klubu AZS-AWF, Maciej Hartfil. Jego klub zasłynął organizacją sportowych zajęć nawet dla przedszkolaków, a dzieciaki liczy się tam w setkach. Jeśli wzrostowa tendencja się utrzyma, w przyszłym sezonie dostarczy on do AZS tysiąc niepełnoletnich członków. Tego nie można nie docenić! Za warszawiakami znalazły się AZS AWF Katowice, który punktował także

Choć nie wszyscy o tym wiedzą, AZS sportem młodzieżowym stoi. Kolejnym dowodem jest ranking, niedawno ogłoszony przez Instytut Sportu oraz Ministerstwo Sportu i Turystyki.

w sportach zimowych zimowych, h A AZS ZS O OŚ Ś Poznań, Poznań nań który wysokie miejsce zajął m.in. w pływaniu synchronicznym, a potem AZS AWF Poznań (który akurat na młodzieżowcach zyskał najmniej), AZS AWFiS Gdańsk i AZS AWF Kraków. W pierwszej dziesiątce ogólnopolskiego rankingu większość klubów po raz kolejny stanowią te spod znaku gryfa. Taka sytuacja trwa już od bardzo dawna. To musi zaprocentować. Jednym słowem – dominujemy. Dariusz Sokołowski Foto AZS-AWF Warszawa


Zależy nam na własnych wychowankach Rozmowa z Maciejem Hartfilem, prezesem Klubu Sportowego AZS-AWF Warszawa Kilka tygodni temu Ministerstwo Sportu i Turystyki podsumował ogólnopolską rywalizację w sporcie dzieci i młodzieży. Podobnie jak to było w poprzednich latach – w czołówce wiele klubów AZS, najwyżej na III miejscu twój Klub. Wielkie gratulacje. To kolejny rok znakomitych wyników uzdolnionej sportowo młodzieży. Historycznie, kiedy Klub podjął to szkoleniowe wyzwanie i jakie były główne tego przesłanki?

W szkoleniu dzieci i młodzieży zawsze byliśmy wysoko. To efekt przede wszystkim tego, że trafiali do nas zdolni młodzieżowcy, którym zapewniamy znakomite warunki do rozwoju sportowego, ale też edukacyjnego. Od jakichś 3–4 lat staramy się wzmacniać te najmłodsze kategorie wiekowe i szkolić dzieciaki już w wieku 8–9 lat. Zależy nam na własnych wychowankach, bo coraz mniej sportowców jest gotowych podjąć wyzwanie przyjazdu do Warszawy, łączenia sportu z nauką i akceptacji bycia jednym z blisko 200 medalistów mistrzostw Polski. W swoich klubach często mają status gwiazdy. U nas oczekiwania są nieporównywalne i status gwiazdy mają tu zawodnicy światowego formatu. Wszelkie rankingi to punkty, zwycięstwa, skuteczne strategie. Na jakich sekcjach i jakich grupach opiera się sport młodzieżowy w klubie na Bielanach? Którzy trenerzy stanowią o efektach tego szkolenia i sportowych sukcesach?

Bez wątpienia najsilniejszymi sekcjami młodzieżowymi pod względem wyników są lekka atletyka i pływanie, ale znakomite postępy zrobiły chociażby zapasy, które właśnie postawiły na własnych wychowanków. Znaczny progres, przy nieco innej strategii, osiągnęło wioślarstwo, które dzięki lepszym warunkom treningowym mogło zachęcić dobrych zawodników do dołączenia do naszego klubu. Od zawsze mocną mamy również szermierkę, w szczególności

szablę, ale trudno byłoby mi wyróżnić pojedynczych trenerów. Jak udało się włączyć szkolenie dzieci i młodzieży w działanie klubu na uczelni, umożliwić dostęp do infrastruktury, połączyć codzienne funkcjonowanie tak różnych grup. Ten stan trwa wiele lat; jakimi argumentami zjednaliście sobie młodzież, ich rodziców, co jest wartością dodaną szkolenia na warszawskim AWF?

Tak jak wspominałem, szkolenie młodzieży odbywa się tutaj od lat. Obecnie w szerszym zakresie koncentrujemy się też na dzieciach, których rodzice wiedzą, że mają u nas zapewnioną pełną ścieżkę kariery sportowej, ale także wsparcie w zakresie ścieżki naukowej. Współpracujemy ze szkołami, uczelniami wyższymi i zbudowaliśmy markę, która jest gwarancją jakości, ale także miejscem, gdzie przekazywane są ważne życiowo wartości i postawy. Myślę, że to również ważny aspekt dla rodziców. Jak wielu młodych zdolnych sportowców kontynuuje karierę w wieku seniora w AZS- AWF? Czy łączą szkolenie sportowe ze studiowaniem na tej uczelni?

To trudne pytanie. W sporcie do wieku seniora pozostają głównie najlepsi, bo w pewnym wieku trzeba podjąć decyzję. W telewizji sukcesy sportowców wyglądają wspaniale, ale to ogrom pracy, wyrzeczeń, poświęcenia i determinacji. Tak jak wspominałem – tylko najlepsi. Na AWF od jakiegoś czasu staramy się poprawiać możliwości studiowania, podnosić wysokość stypendiów sportowych – obecne władze AWF są bardzo przychylne dla sportu i naszych sportowców, ale potrzeba jeszcze czasu, żeby wszyscy zauważyli, że to nie jest już uczelnia, na której bycie sportowcem nie należy do przyjemności. Wiele się zmienia.

W całej Polsce podziw budzi wasz pomysł sportowego przedszkola, to znakomita recepta na więź z lokalną społecznością, ale także wielkie przedsięwzięcie dla instruktorów, trenerów, wolontariuszy i organizatorów. Czy są takie założenia, że przedszkolaki z czasem zasilą sekcje młodzieżowe?

jak zauważyłeś, stała się niesamowitym projektem, dzięki któremu AZS-AWF Warszawa jest dzisiaj ważnym elementem życia lokalnej społeczności. Ponad 500 rodziców, nauczycieli, dyrektorek przedszkoli bardzo aktywnie zaangażowanych jest w naszą działalność i marka naszego klubu w tej społeczności zyskała zupełnie nowy wymiar. Marzy mi się realizacja tego projektu na skalę ogólnopolską, bo przecież takie możliwości mają inne uczelnie wyższe. Ale tak, już teraz jest to wielkie przedsięwzięcie organizacyjne i rozwój tego projektu wymaga stworzenia zespołu przeznaczonego tylko do tej akcji. Podnosiłeś w tym roku sprawę niejasnych kryteriów dotyczących punktacji prowadzonej w rankingu najlepszych klubów. Okazuje się, że pojedyncze kluby rywalizują ze „zjednoczeniami”, grupującymi pod jedną nazwą kilka prawnych podmiotów. Czy jest szansa, że te zasady zostaną w końcu przystosowane do rzeczywistości?

Walczę o to i będę walczył gdzie się da, bo to jest jakiś absurd, że związek kilku klubów traktowany jest jako jeden klub, choć są zupełnie samodzielnymi i niezależnymi tworami. Argument, że tak są traktowani, bo trwa to od 11 lat, jest niedorzeczny i groteskowy. A tak tłumaczy się poważna instytucja, jakim jest Instytut Sportu. Liczę na to, że Ministerstwo Sportu i Turystyki, które za ten ranking nagradza kluby, doprowadzi do tego, że będziemy mieli uczciwą rywalizację. W innym przypadku nie pozostanie nic innego, jak zawiązać podobny związek stowarzyszeń z jakimiś dwoma mniejszymi klubami w Warszawie i wystąpić o liczenie punktów jak jednemu… Jeszcze raz gratulujemy.

Rozmawiał Bartłomiej Korpak Foto AZS-AWF Warszawa

Nigdy takiego założenia nie było, choć jest to z pewnością element zwiększający zainteresowanie rodziców treningami w naszym klubie. Ideą jednak od początku było kształtowanie nawyku aktywnego spędzania czasu wśród najmłodszych i to się udaje znakomicie. Wierzę, że efekty na Bielanach będą widoczne. Dziecięca Akademia Sportu, aps nr 03 2017 (342)


E-sport nowa‘‚ droga‘‚ rywalizacji sportowej? wać konkurować z innymi zami. wodnikami. Dodatkowo W okresie gimnazjum razem z kole- coraz więcej cej świagą postanowiliśmy zorganizować mini- towych lidenży turniej w jednej z gier komputerowych. rów branży roByła to totalna porażka i całe rozgryw- komputeroera ki wprowadziły więcej zamieszania niż wej wspiera nia zabawy. Drugie podejście, dla mniejszej wydarzenia grupki znajomych, było już bardziej e - s p o r t o w e arką, udane (choć do profesjonalizmu jeszcze swoją marką, uje że wiele brakowało). Był to też moment, co powoduje kiedy uświadomiłem sobie, że raczej rozgrywki,, któnie czeka mnie przyszłość zawodnika re 10 lat temu inae-sportowego – po prostu grałem zbyt przypominaania słabo. Ale w mojej głowie nadal krążyła ły spotkania myśl o chęci zorganizowania turnieju z n a j o m y c h z prawdziwego zdarzenia. w kafejcee inTak się stało w liceum. Nie będę t e r n e t o w e j , przytaczał tutaj wszystkich szczegółów, dziś przypomigdyż to naprawdę długa opowieść. Szczę- nają największe wydarzenia klasyczśliwym zbiegiem okoliczności w wieku nego sportu. Świadczą o tym chociaż17 lat dostałem się do sztabu WOŚP by setki tysięcy fanów zebranych jako na WPiSM, oddziału Wielkiej Orkiestry widzowie na największych światowych Świątecznej Pomocy działającego przy mistrzostwach. Chciałbym jednak podjednym z wydziałów UMK. Czułem się kreślić, że e-sport nigdy nie zmierzał trochę nieswojo pracując w tak młodym ku wyparciu dyscyplin sportowych. Akwieku w gronie studentów, ale to wła- tywność fizyczna jest ważnym elementem w życiu każdego (…) Ale coraz ważniejszym elementem w trenin- z nas. E-sport nie jest gu zawodników e-sportu są też treningi fizycz- konkurencją, to raczej alternatywa.

Rozmowa z Bartoszem Brzyskim, przyszłym studentem UMK w Toruniu, 19-letnim specjalistą od e-sportu E-sport, jak sama nazwa wskazuje, jest to sport elektroniczny. Pojęciem tym obecnie nazywamy przede wszystkim ogół rozgrywek turniejowych prowadzonych w grach komputerowych. To stosunkowo nowy twór. W mojej opinii, o w pełni ukształtowanej formule e-sportu możemy mówić dopiero od nieco ponad dekady. Nie znaczy to, że wcześniej ludzie nie rywalizowali ze sobą w grach komputerowych. Początki e-sportu sięgają tak naprawdę pierwszych gier, w których konkurować ze sobą mogły większe liczby graczy. Stąd często podkreśla się, że e-sport na chwilę obecną ma dwa wymiary: rekreacyjny oraz profesjonalny. Jeżeli chodzi o mnie i o to jak zainteresowałem się światem e-sportu: może to i oklepane, ale nie skłamię mówiąc, że początków upatrywałbym w czasach dzieciństwa. Praktycznie od dziecka miałem styczność z grami komputerowymi. Grałem dużo, ale wbrew stereotypom nie powiedziałbym o sobie, że zmarnowałem te lata. Równolegle często wychodziłem na dwór, grałem z chłopakami w piłkę i biegałem po parku. Gry wideo były raczej wypełnieniem czasu wolnego. Kiedy zmęczony po szkole zrobiłem lekcje i niestety było już ciemno albo pogoda w weekend nie sprzyjała, był to najlepszy wybór, by umilić sobie czas.

ne! Zawodnicy coraz częściej odbywają zajęcia na siłowni, przede wszystkim celem poprawy zręczności, refleksu i pozostania w zdrowiu (…). śnie oni wsparli mój pomysł stworzenia wielkiego charytatywnego turnieju e-sportowego LOL 4 WOŚP, który w ostatniej edycji objął zasięgiem całą Polskę. Stąd też przewiduję, że mój udział w świecie e-sportowym w najbliższych latach jeszcze się nie skończył… Jakie widzisz perspektywy rozwoju e-sportu?

Perspektywy są ogromne. E-sport jest silnie uzależniony od postępu technologicznego, a ten cały czas idzie do przodu. Rozwija się branża komputerowa, rozwija się technologia tworzenia gier, a dostęp do sprzętu komputerowego i Internetu staje się coraz powszechniejszy. Dodatkowo jest to rywalizacja bardzo otwarta dla nowych uczestników: nie istnieją prawie żadne bariery fizyczne. Zazwyczaj o twojej wartości jako zawodnika decyduje kreatywność i szybki refleks. Myślę, że właśnie to sprawia, że na chwilę obecną największą popularnością cieszą się właśnie gry komputerowe, w których można

www.azs.pl

Co stanowi główny problem w organizacji życia e-sportowego?

Z perspektywy gracza: jeżeli chce się dotrzeć na sam szczyt rozgrywek profesjonalnych w e-sporcie, wiąże się to z wieloma wyrzeczeniami. Profesjonalni zawodnicy często, chcąc się rozwijać, rezygnują ze szkoły, podróżują po świecie, zostawiają rodziny, muszą wytrwale trenować. W tym aspekcie e-sport ma wiele wspólnego ze sportem, gdzie drogą do samej czołówki podążają tylko najbardziej zdeterminowani zawodnicy, zdolni do poświęceń. Z perspektywy organizatora – to potężne wyzwanie logistyczne. Tutaj nie wystarczy dać zawodnikom piłki i miejsce do gry. Każdy zawodnik otrzymuje osobny sprzęt, wszystko – nawet najmniejszy przewód – musi działać w dniu rozgrywek bez zarzutu, tak aby problem techniczny nie zaważył na wyniku gry lub jakości rozgrywek. Do tego dochodzą standardowe procedury organizacyjne związane z planowaniem widowni, marketingiem i promocją, etc. Czyni to całokształt prac bardzo trudnym zadaniem,

dokończenie s. 6

Co to w ogóle jest e-sport? Skąd wzięło się twoje zainteresowanie e-sportem?


cała koncepcja nie będzie monotonna z biegiem czasu, a wręcz przeciwnie! Jaka jest twoja ulubiona dyscyplina e-sportowa?

Nie wiem, czy można to nazwać dyscypliną, ale chyba najbliższe są mi rozgrywki w grze League of Legends.

sądzę że czasem nawet i trudniejszym niż w przypadku organizacji imprezy sportowej. Czy w najbliższym czasie prognozujesz wzrost zainteresowania e-sportem środowisk akademickich?

Definitywnie tak. Osobiście wyszedłem z inicjatywą, by bardziej zaangażować środowiska akademickie w świat e-sportu. Dlatego też zaprosiłem do współpracy czwórkę moich bardzo dobrych znajomych: Adriana, Artura, Oskara i Piotra. Mam nadzieję, że w przyszłości uda nam się rozpocząć współpracę z Akademickim Związkiem Sportowym.

Czy zawodnik związany z e-sportem również trenuje? Jeśli tak, to jaki jest jego zakres treningowy?

Oczywiście, że tak. Formuła treningu jest często kwestią indywidualną każdej z drużyn. Standardowo jest to wielogodzinne granie w określonym składzie. Najlepiej gdy zawodnicy przebywają obok siebie, gdyż oferuje to najlepszą formę komunikacji. Stąd też gracze często zjeżdżają się z całego świata do tzw. gaming house, gdzie mogą odbywać sesje treningowe. Oczywiście ten element treningu jest też dostępny z każdego miejsca na świecie, wszystko dzięki coraz szybszemu łączu internetowemu. Ale coraz ważniejszym elementem w treningu zawodników e-sportu są też treningi fizyczne! Zawodnicy coraz częściej odbywają zajęcia na siłowni, przede wszystkim celem poprawy zręczności, refleksu i pozostania w zdrowiu. Istnieją nawet suplementy dla graczy! Do tego dochodzą przygotowania z psychologami sportowymi, tworzenie strategii ze wsparciem trenera – wszystko tak jak w przypadku zawodników sportowych. Czy e-sport również boryka się z takimi problemami jak doping (cheatowanie)?

Oczywiście, że tak. Istnieje szereg zakazanych specyfików poprawiających koncentrację w trakcie gry, które zostały zabronione w rozgrywkach e-sportowych. Słyszałem, że sprawą zajmuje się nawet WADA, a specyfiki zostały wpisane na listę środków dopingujących. Stąd możemy spodziewać się w najbliższym czasie coraz powszechniejszych w e-sporcie testów antydopingowych przed rozgrywkami.

Co do cheatowania – oszustwa w grze (polegającego na użyciu niedozwolonych programów czy na naginaniu zasad gry) są surowo zabronione i najczęściej wiążą się z dyskwalifikacją. Nie ma litości dla cheaterów. Często psują oni zabawę przeciętnemu graczowi, który chciałby pograć dla rozrywki, a co dopiero gdy mowa o grze turniejowej. Nie mogło zabraknąć pytania o Polską Ligę Esportową. Jak oceniasz formułę tego projektu z perspektywy sportowca / działacza? Czy widzisz perspektywy stworzenia czegoś takiego w wymiarze akademickim?

Czułem, że w końcu w Polsce zawita liga e-sportowa. Na świecie powstaje coraz więcej organizacji tego typu. Samą formułę Ligi ocenię, mimo wszystko, dość krytycznie. Nie podoba mi się to, że drużyny w większości są zapraszane, a reszta musi przejść jakiś szereg sztucznych kwalifikacji. Sprawia to, że do ligi dostały się drużyny znane z wszystkich innych imprez e-sportowych, a na listach widoczne są te same nazwiska. OK: fajnie popatrzeć, jak grają najlepsi (bo nie ukrywajmy – tam są najlepsi), ale myślę, że zamyka to w pewien sposób szansę na spróbowanie tej dyscypliny „przeciętnemu Kowalskiemu”. Planując wydarzenia staram się zakładać, żeby turniej był jak najbardziej otwarty dla każdego chętnego. Nie wykluczam udziału profesjonalistów, ale staram się jak najbardziej zbalansować szanse drużyn, aby każdy miał okazję poczuć atmosferę rywalizacji, ducha walki i przede wszystkim dobrze się bawić podczas zawodów. Nie ukrywam, nie zawsze mi to wychodzi, ale człowiek uczy się całe życie na błędach. Tworząc rozgrywki, organizuję je tak, żebym sam chciał w nich wziąć udział. Co do takiej ligi w wymiarze akademickim: jak najbardziej jest na to szansa i myślę, że im szybciej – tym lepiej. Wspomniany już wcześniej projekt, którym zajmuje się mój zespół, zakłada powstanie takiej ligi, ale nie chcemy zdradzać póki co zbyt wielu szczegółów. Jest to chyba idealna płaszczyzna dla tego typu rozgrywek. Uniwersytety mają szansę rywalizować ze sobą na zupełnie nowej płaszczyźnie, a układ sił poszczególnych drużyn będzie się ciągle zmieniał (w końcu studenci przychodzą i odchodzą co roku…). Dzięki temu

Co wpływa na wybór dyscyplin e-sportowych? Czy jest to związane z popularnością danej gry komputerowej czy są inne czynniki wpływające?

Czynników może być wiele. Po pierwsze decydować mogą osobiste preferencje – po prostu czy ktoś daną grę lubi, czy też nie. Po drugie – faktycznie popularność. Jest pewna określona liczba gier multiplayer, które gromadzą wokół siebie wystarczającą liczbę graczy do tworzenia turniejów „z prawdziwego zdarzenia”. Popularność gier zmienia się co roku: wychodzą nowe gry, stare się zmieniają, a niektóre po prostu robią się nudne po pewnym czasie. Po trzecie: dostępność gry. Najnowsze gry stawiają coraz wyższe wymagania sprzętowe wobec graczy, co poniekąd zamyka możliwość grania osobom, których nie stać na najlepszy komputer na rynku. Po czwarte: nagrody. Są gry, w których pula nagród wynosi 100 tys. dolarów, a są gry, w których ta pula wynosi 20 mln. Chyba nie muszę tego komentować. Jestem pewien, że takich czynników można by wyliczać jeszcze wiele więcej.

Od ilu lat zajmujesz się e-sportem? Czy to może być sposób na życie?

Tak jak wspomniałem na początku, e-sport pojawiał się biernie gdzieś od czasów mojego dzieciństwa, jednak swoją przygodę jako organizator większych eventów zacząłem mniej więcej 3 lata temu. Czy to może być sposób na życie? Dla gracza profesjonalisty, który otrzymuje miesięcznie wynagrodzenie większe niż niejeden prezes firmy – na pewno tak. Jednak do takiego momentu dają radę dojść naprawdę nieliczni. A jeżeli chodzi o organizatora – myślę, że także. Organizowanie takiego przedsięwzięcia niewiele różni się od organizowania wielu innych wydarzeń. Ogrom prac, które należy wykonać, zasługuje na godne wynagrodzenie. Nie mówiąc o tym, że zdobyte doświadczenie często pokrywa się z doświadczeniem nabytym podczas prowadzenia własnej firmy, co może być dobrym atutem w przyszłości. Dziękuję za rozmowę!

Rozmawiała Anna Błaszkowska Foto D. Lipińska

aps nr 03 2017 (342)


Akademickie Mistrzostwa Polski w Kolarstwie Górskim, Katowice, 12–14.05.2017

Piotr Konwa i Paula Gorycka

zwyciężają dwudniowej rywalizacji uczestniczyło blisko 250 zawodników i zawodniczek z 40 uczelni. Zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn rywalizacja była zacięta, a wyniki z pierwszego dnia Mistrzostw, kiedy rozegrana była czasówka – jazda indywidualna na czas MTB, pozwoliły sprawdzić, kto dobrze przygotował się do AMP. W sobotę zawodnicy mieli do pokonania jedno okrążenie rundy liczącej 5,5 km. Po piątkowych opadach deszczu trasa miejscami była śliska, dlatego czołówka bardzo uważnie pokonywała każdy zakręt, by nie tracić cennych sekund. Tylko 4 zawodniczki uzyskały czas poniżej 16 minut, a pierwsza trójka mieściła się w 30 sekundach. Czasówkę wygrała Karolina Cierluk z Politechniki Wrocławskiej, pokonując Paulę Gorycką (Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie) i Barbarę Borowiecką (Uniwersytet Medyczny w Łodzi). Wśród mężczyzn najlepiej poradził sobie z trasą Piotr Konwa (Uniwersytet Zielonogórski) uzyskując czas okrążenia 12:22:23. Drugi czas wykręcił Michał Topór z AGH Kraków (12:44:16), a trzeci był Maciej Jeziorski (Uniwersytet Warszawski) z czasem 12:51:58. W międzyczasie przeprowadzono miniwyścigi dla dzieci, które przyniosły niewiele mniej pozytywnych emocji. Niedzielne ściganie to już wyścig ze startu wspólnego. W rywalizacji kobiet, już od pierwszego z pięciu okrążeń, wyłoniła się grupa 5 zawodniczek, która między sobą walczyła o medale. Karolina Cierluk (Politechnika Wrocławska), zwyciężczyni z I dnia – czasówki, niestety nie miała już tak dobrego dnia i od początku musiała gonić, by nie odjechała jej główna grupa. W czołowej grupie jechała Paula Gorycka, Iwona Kurczab, Barbara Borowiecka, Patrycja Piotrowska i Marta Lach. Trasa w Parku Śląskim, miejscami szeroka i prosta, sprzyjała zawiązaniu współpracy i prób ucieczki, jednak kolarstwo górskie to sport indywidualny i każda z dziewczyn jechała swoje. Z defektem musiała się zmierzyć Barbara Borowiecka, która finalnie przyjechała na 4. miejscu. Marta Lach, na co dzień ścigająca się na szosie, dopiero zapoznawała się z savoir-vivre kolarstwa górskiego i w wyniku dość agresywnej jazdy skończyła wyścig z defektem. O srebrny i brązowy medal walczyły zawodniczki z Politechniki

W

AMP w Kolarstwie Górskim 2017 rozegrane w Chorzowie w Parku Śląskim rozstrzygnięte. Złotym medalistą i najlepszym wśród studentów został Piotr Konwa (Uniwersytet Zielonogórski). Natomiast najlepszą wśród studentek była Paula Gorycka (Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie).

Wrocławskiej. Iwona Kurczab, która w czasówce zajęła 4. miejsce, chciała wyraźnie się „odkuć”, pewnie zmierzała do 2. miejsca i tak właśnie zakończyła wyścig. Karolina Cierluk, zwyciężczyni z dnia poprzedniego, jadąc swoje do końca, wywalczyła brązowy medal. Na piątym miejscu ukończyła Patrycja Piotrowska, także reprezentantka Politechniki Wrocławskiej, tym samym przypieczętowując drużynowy sukces akademickich mistrzyń Polski wśród startujących uczelni! W wyścigu mężczyzn, którzy mieli do przejechania 7 okrążeń, swoje tempo i trzymanie się opracowanej strategii narzucił Piotr Konwa (Uniwersytet Zielonogórski). Początkowo jechał w grupie, po zaliczeniu upadku musiał gonić czołową trójkę zawodników (Krzysztof Łukasik, Karol Michalski, Maciej Jeziorski). W niewielkiej odległości za nimi podążał Michał Topór, który zapewne mając w pamięci wydarzenia z wyścigu kobiet, jechał swoje, by móc dowieźć miejsce w czołowej piątce albo i wyżej. Konwa odjechał od reszty stawki w połowie wyścigu, jadąc naprawdę mocno i demonstrując, jaką siłę posiada. O srebro i brąz do samego końca walczyła wcześniej wspomniana grupka zawodników. Dramatyczny przebieg miał wyścig dla Macieja Jeziorskiego (Uniwersytet Warszawski), który przy wjeździe na ostatnią rundę musiał zmienić koło i wtedy szanse na medal odjechały. Krzysztof Łukasik (Politechnika Warszawska), nie czekając na rozwój wydarzeń, zaatakował na ostatnim okrążeniu i wyprzedził Karola Michalskiego (Uniwersytet Warszawski), który również miał przymusowy postój

w boksie technicznym. Taka sytuacja utrzymała się do samej mety, gdzie zwyciężył Konwa przed Łukasikiem

i Michalskim. To były naprawdę intensywne dni zarówno dla studentów i studentek, jak i organizatorów. W tym roku w Chorzowie głównym organizatorem AMP była Organizacja Środowiskowa AZS Katowice. Barwne miasteczko startowe, wielu sponsorów i wystawców, kibice oraz turyści, którzy tę słoneczną i piękną niedzielę spędzili w Parku Śląskim w Chorzowie, byli świadkiem ważnego wydarzenia, jakim na pewno są Akademickie Mistrzostwa Polski w Kolarstwie Górskim. Grzegorz Miedziński Foto Magdalena Wójcik KLASYFIKACJA KOŃCOWA Wyniki wyścigu indywidualnego na czas kobiet 1. Karolina Cierluk (Politechnika Wrocławska) 2. Paula Gorycka (Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie) 3. Barbara Borowiecka (Uniwersytet Medyczny w Łodzi) Wyniki wyścigu ze startu wspólnego mężczyzn 1. Piotr Konwa (Uniwersytet Zielonogórski) 2. Michał Topór (Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie) 3. Maciej Jeziorski (Uniwersytet Warszawski) Wyniki wyścigu ze startu wspólnego kobiet 1. Paula Gorycka (Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie) 1:19:58 2. Iwona Kurczab (Politechnika Wrocławska) +0:34 3. Karolina Cierluk (Politechnika Wrocławska) + 1:16 4. Barbara Borowiecka (Uniwersytet Medyczny w Łodzi) + 2:44 5. Patrycja Piotrowska (Politechnika Wrocławska) +3:45 Wyniki wyścigu ze startu wspólnego mężczyzn 1. Piotr Konwa (Uniwersytet Zielonogórski) 1:30:42 2. Krzysztof Łukasik (Politechnika Warszawska) + 0:08 3. Karol Michalski (Uniwersytet Warszawski) + 0:31 4. Maciej Jeziorski (Uniwersytet Warszawski) +1:03 5. Michał Topór (Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie) +2:18 Klasyfikacja drużynowa kobiet 1. Politechnika Wrocławska, 2. Uniwersytet Warszawski, 3. Politechnika Poznańska Klasyfikacja drużynowa mężczyzn 1. Uniwersytet Warszawski, 2. Politechnika Warszawska, 3. Akademia Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku Wyniki na www.amp-mtb.pl

www.azs.pl


Akademickie Mistrzostwa Polski w Ergometrze Wioślarskim, Poznań, 31.03–1.04.2017

To były rekordowe AMP-y! 576 osób z 50 uczelni z całej Polski, w tym: olimpijczyk z Rio de Janeiro (Michał Szpakowski), 12 medalistów ubiegłorocznych Akademickich Mistrzostw Świata w Wioślarstwie, 77 uczestników tegorocznych Mistrzostw Polski Seniorów w Ergometrze Wioślarskim; łącznie przewiosłowanych 576 km w 1979 minut, 24 komplety rozdanych medali – tak w liczbach przedstawiają się AMP w Ergometrze Wioślarskim, które odbyły się 1 kwietnia w hali Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

uż ze względu na nietypową formułę w każdym pojedynczym wyścigu brało udział aż 14 zawodniczek lub zawodników. Nagroda za pobicie akademickiego rekordu Polski na 1000 m dodatkowo motywowała wszystkich uczestników. Niestety nie udało się pobić rekordu. Najbliżej był, najbardziej utytułowany wioślarz na tej imprezie, Michał Szpakowski. Myślałem, że pobiję swój rekord. I tak też by to było! Mocno wiosłowałem na całym dystansie, jednak zaspałem na samym starcie. Na pewno nie pomogło to, że spóźniony i przez to rozkojarzony wpadłem na ergometr – komentował wioślarz. Michał jest już weteranem AMP w ergometrze (po raz trzeci wygrał klasyfikację generalną), wielokrotny medalista mistrzostw świata, uczestnik igrzysk olimpijskich, dalej rywalizuje ze studentami. Dlaczego? Czuję chęć podziękowania uczelni z racji tego, że wspiera mnie w zdobywaniu wykształ-

J

cenia. Sporo pomaga elastyczność w podejściu wykładowców i władz uczelni. To moja chęć zareklamowania uczelni na zawodach, w wywiadach. Przechodząc do samych wyników: W wadze lekkiej kobiet złoty me-

dal wywalczyła Anna Majek (AWF Poznań), srebrny – Sylwia Zimnicka (PG Gdańsk), a brązowy Zuzanna Duda (SGGW Warszawa). W kategorii open najlepsza była Patrycja Sadowska (AWF Poznań) przed Magdą Baszyńską (UKW Bydgoszcz) i Weroniką Błaszczyk (PG Gdańsk). Niezwykle zacięta rywalizacja była u mężczyzn. W wadze lekkiej aż dwa złote medale! Na najwyższym stopniu podium stanęli: Piotr Gielec (SGGW Warszawa) i Łukasz Stasiewicz (PG Gdańsk). Brąz trafił do Jakuba Szymerowskiego (AWF Wrocław). W kategorii open wygrał Michał Szpakowski (WSG Bydgoszcz). Za nim aż 3 zawodników na drugim miejscu! – Kamil Tchorzewski (UPr Lublin), Jan Kucera (AMo Szczecin) oraz Karol Leszczyński (UMK Toruń). W klasyfikacji drużynowej kobiet ze złotych medali cieszyły się dziewczyny z Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu. Za nimi uplasowały się zawodniczki Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach i Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. W rywalizacji mężczyzn klasyfikację drużynową wygrała Akademia Leona Koźmińskiego z Warszawy, srebrne medale zdobyła Politechnika Gdańska, brązowe Akademia GórniczoHutnicza z Krakowa. Partnerami organizatorów Mistrzostw w realizacji tego przedsięwzięcia był Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego, Urząd Miasta Poznania oraz Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu. Cały cykl wspierany jest przez Ministerstwo Sportu i Turystyki, a sponsorem poznańskich AMP był Dom Wydawniczy REBIS. Tegoroczne Akademickie Mistrzostwa Polski odbywają się w ramach obchodów 100-lecia Akademickiego Związku Sportowego w Warszawie, nad którymi patronat objął Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Andrzej Duda.

KLASYFIKACJA KOŃCOWA Waga lekka kobiet 1. Anna Majek (AWF Poznań) 2. Sylwia Zimnicka (PG Gdańsk) 3. Zuzanna Duda (SGGW Warszawa) OPEN kobiet 1. Patrycja Sadowska (AWF Poznań) 2. Magdalena Baszyńska (UKW Bydgoszcz) 3. Weronika Błaszczak (PG Gdańsk) Waga lekka mężczyzn 1. Piotr Gielec (SGGW Warszawa) Łukasz Stasiewicz (PG Gdańsk) 3. Jakub Szymerowski (AWF Wrocław) OPEN mężczyzn 1. Michał Szpakowski (WSG Bydgoszcz) 2. Kamil Tchorzewski (UPr Lublin) Jan Kucera (AMo Szczecin) Karol Leszczyński (UMK Toruń) Klasyfikacja drużynowa Kobiety 1. Akademia Wychowania Fizycznego w Poznaniu 2. Uniwersytet Śląski w Katowicach 3. Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie Mężczyźni 1. Akademia Leona Koźmińskiego w Warszawie 2. Politechnika Gdańska 3. Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie

Kacper Czarnota Foto AZS Poznań aps nr 03 2017 (342)


Akademickie Mistrzostwa Polski w Pływaniu, Lublin, 21–24. 04. 2017

Pływacka czołówka w Lublinie W ostatnim numerze APS pisaliśmy o Lublinie jako nowej „stolicy polskiego pływania”. Potwierdziła się ta zapowiedź, kiedy to na pięknym i nowoczesnym obiekcie Aqua Lublin miasto gościło kilkuset zawodników AZS podczas AMP w Pływaniu.

W

wiście nie zawiedli oczekiwań i pokładanych w nich nadziei, co potwierdziła ostateczna klasyfikacja medalowa. Jedną z najjaśniejszych gwiazd zawodów była Alicja Tchórz, reprezentantka Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, rywalizująca zaledwie dzień przed występem w Lublinie na International Swimming Cup Poznań 2017. Podczas AMP olimpijka wygrała dwa starty indywidualne: na dystansach 50 m stylem grzbietowym oraz 100 m zmiennym, natomiast w sztafecie żabką zajęła 17. miejsce w konkurencji 4  50 m zmiennym. O udanych zawodach bez wątpienia może mówić również jej klubowa koleżanka Dominika Sztandera. Żabkarka udowodniła swoją pozycję czołowej polskiej sprinterki. Podczas eliminacji w wyścigu na krótkim basenie, dwie jego długości pokonała w czasie 30,89 s, podczas gdy druga Paulina Zachoszcz z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie do mety dotarła z ponad półtorasekundową stratą. W finale rekordzistka kraju na krótkiej pływalni uzyskała rezultat 30,21 s, co jest wynikiem gorszym od obecnego rekordu zaledwie o pół sekundy! W decydującym wyścigu na 100 metrów zmiennym www.azs.pl

Sztandera ustąpiła tylko Alicji Tchórz. Reprezentujący Politechnikę Łódzką Filip Wypych to kolejny z olimpijczyków, który zameldował się w Aqua Lublin. On również skorzystał z regulaminowych dwóch startów i wystartował na dystansie 50 metrów stylami: dowolnym i klasycznym. O ile jego zwycięstwo z przewagą niespełna sekundy w sprincie kraulem nikogo nie dziwi, o tyle jego start żabką był pewnym zaskoczeniem. Łodzianin tłumaczy jednak, że jeśli tylko ma okazję do przepłynięcia tego dystansu, zawsze chętnie to robi. W finale B był pierwszy ex aequo z Juliuszem Żebrowskim z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Natomiast w sztafecie na dystansie 4  50 metrów stylem zmiennym razem z zespołem w składzie: Michał Brzuś, Michał Pierzyński i Maksymilian Zgierski, zajął trzecią pozycję. Komplet dwóch zwycięstw zanotował inny pływak reprezentujący Łódź – Bartłomiej Lassek. Triumfator wyścigu na 100 metrów dowolnym oraz 100 metrów zmiennym, w sztafecie 4  50

Gospodarz zawodów – KU AZS UMCS zaprezentował się z bardzo dobrej strony, zajmując trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej mężczyzn i szóste kobiet oraz analogicznie pierwsze i drugie miejsce w klasyfikacji uniwersytetów. KU AZS UMCS, jako organizator AMP, tradycyjnie już stanął na wysokości zadania i zebrał znakomite recenzje pośród uczestników zawodów, czego świadectwem mogą być słowa Joanny Jasińskiej z Uniwersytetu Jagiellońskiego: – Na pewno te mistrzostwa wyróżniają się liczbą atrakcji, jakie przygotowano dla zawodników: paintball, fotobudka, impreza po zakończeniu AMP, nagrody. Poziom jest bardzo wysoki. Dla nas, zawodników trenujących bardziej amatorsko, wielkim przeżyciem jest ściganie się z reprezentantami kraju (fragment wywiadu dla serwisu www.azs.umcs.pl). Dla części zawodników, AMP-y były jednym z ostatnich etapów przygotowań do Głównych Mistrzostw Polski, które 18 maja wystartują w Lublinie. Wówczas czołowi polscy pływacy będą walczyć o medale, ale przede wszystkim o przepustkę na lipcowe Mistrzostwa Świata na długiej pływalni w Budapeszcie. Paweł Markiewicz Foto KU AZS UMCS Lublin

KLASYFIKACJA KOŃCOWA metrów stylem zmiennym uplasował się na 10. lokacie razem z kolegami z Uniwersytetu Łódzkiego.

Kobiety 1. AGH Kraków 2. AWF Wrocław 3. AWF Katowice

Mężczyźni 1. AWF Katowice 2. AGH Kraków 3. UMCS Lublin

Źródło: www.azs.umcs.pl

zawodach udział wzięło 853 uczestników z 78 uczelni. Jeszcze przed rozpoczęciem AMP spodziewano się niezwykle wysokiego poziomu we współzawodnictwie sportowców ze względu na udział w nich kilkunastu medalistów Mistrzostw Polski, reprezentantów naszego kraju w imprezach międzynarodowych oraz olimpijczyków: Alicji Tchórz, Tomasza Polewki i Filipa Wypycha, deklasujących rywali na swoich koronnych dystansach. Choć w pływackich AMP zaskakujące rezultaty są na porządku dziennym, faworyci oczy-


Akademickie Mistrzostwa Polski w Badmintonie, Kraków, 28–30. 04.2017

O dwie lotki od złota... Dwóch lotek zabrakło Uniwersytetowi Warszawskiemu w tie-breaku gry mieszanej do zdetronizowania Uniwersytetu Opolskiego. Te dwie lotki zadecydowały, że opolanie obronili po raz czwarty złoty medal AMP w Badmintonie. ierwszy dzień zmagań finałowych zawodów AMP w Badmintonie był bardzo długi. Każdy zespół miał do rozegrania trzy mecze grupowe, a bezpośrednio po nich mecze ćwierćfinałowe i o miejsca 9–12. W grupie A w pierwszej rundzie Uniwersytet Warszawski gładko 7:0 pokonał AWF Kraków, a Politechnika Krakowska przegrała 1:6 z AWF Warszawa. W kolejnej rundzie faworyzowany zespół UW „wymęczył” zwycięstwo 4:3 z Politechniką Krakowską, a AWF Warszawa wygrał 5:2 z AWF Kraków. W ostatniej rundzie w walce o pierwsze miejsce w grupie UW 4:3 wygrało z AWF Warszawa. W ostatnim spotkaniu pomimo walki Politechnika Krakowska przegrała 3:4 z AWF Kraków i odpadła z turnieju, zajmując czwarte miejsce.

P

W grupie B najmocniejszym zespołem był AWF Wrocław. Wygrał kolejno spotkania 7:0 z Politechniką Śląską w Gliwicach, Politechniką Gdańską i Akademią Sztuki Wojennej. Na drugim biegunie był zespół Akademii Sztuki Wojennej, który przegrał kolejne mecze 0:7 z Politechni-

ką Gdańską, 2:5 z Politechniką Śląską i 0:7 z AWF Wrocław. W najważniejszym spotkaniu grupy Politechnika Gdańska wygrała 6:1 z Politechniką Śląską i to ona zagrała w ćwierćfinałach. Z grupy C awansowały zespoły Politechniki Białostockiej (trzy zwycięstwa po 7:0) i Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. W decydującym spotkaniu o trzecim meczu w grupie zespół Uniwersytetu Jagiellońskiego przegrał 3:4 z Uniwersytetem Ekonomicznym w Krakowie. W grupie D zdecydowanym faworytem był Uniwersytet Opolski. Jednakże spotkania w tej grupie zaczęły się od niemałej niespodzianki. Mariusz Kabat (AGH) niespodziewanie pokonał kadrowicza Pawła Pietryje w singlu. Drugi punkt dla AGH zdobył Marcin Kalitka, jednakże pozostałe gry padły łupem opolan i to oni wygrali 5:2. W takim samym stosunku gier Uniwersytet Opolski pokonał UAM Poznań, a 7:0 Politechnikę Warszawską. Zwycięstwo warszawskiej Politechniki 4:3 z UAM powodowało, że to AGH i PW walczyły o drugie miejsce w grupie. AGH wygrało spotkanie 6:1, by w ostatniej rundzie „męczyć” się z UAM i wygrać dopiero w siódmej grze. Ćwierćfinałowe pary tworzyły: Uniwersytet Warszawski – AGH, Politechnika Białostocka – Politechnika Gdańska, AWF Wrocław – WUM i Uniwersytet Opolski – AWF Warszawa. Ćwierćfinałowe spotkania były niezwykle ciekawe, jednakże wszystkie zakończyły się wynikami 4:0 dla ww. gospodarzy meczów. Bardziej zacięte były spotkania o miejsca 9–12, w których AWF Kraków minimalnie 4:3 pokonał Politechnikę Warszawską, a Politechnika Śląska 4:2 – Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie.

Wieczorem odbyło się też dodatkowe spotkanie pomiędzy UJ a UAM, którego stawką był brązowy medal w typie uniwersytetów. Po sześciosetowym pojedynku lepsi okazali się zawodnicy z Poznania (4:2). Niedzielny poranek zaczął się od kontuzji Dominika Ziętka w pierwszym pojedynku spotkania półfinałowego Politechniki Białostockiej z Uniwersytetem Warszawskim. Kontuzja spowodowała, że w meczu bardzo szybko było 2:0, a ostatecznie 4:1 dla UW po pasjonującym meczu mikstów wygranym 2:1 przez parę Suski/Witek. Emocjonujący był też drugi półfinał, w którym Uniwersytet Opolski grał z AWF Wrocław. Najpierw Przemek Szydłowski (UO) gładko przegrał z Michałem Szymczakiem (AWF). W kolejnym spotkaniu o przerwę medyczną poprosiła Kornelia Marczak (UO). Po kilku minutach pomimo wyraźnego bólu przystąpiła do spotkania i doprowadziła do wyrównania 1:1. Kolejne trzy gry padły łupem opolan i to oni awansowali do finału. Emocjonujący był też pojedynek Politechnika Gdańska – AGH, którego stawką był srebrny medal w klasyfikacji uczelni technicznych. Już pierwsze spotkanie przyniosło niespodziankę.

aps nr 03 2017 (342)


Akademickie Mistrzostwa Polski w Badmintonie, Kraków, 28–30.04. 2017

W pojedynku Rafał Kasprow (PG) – Marcin Kabat (AGH) długo nie mógł się odnaleźć zawodnik AGH (impreza integracyjna w sobotnią noc – przyp. red.). Niespodziewana strata punktu mogła się skończyć porażką AGH w całym spotkaniu, ale wygrały deble Morawska/

Obara i Kalitka/Kabat. Na 3:2 wyszła Politechnika Gdańska po zwycięstwie mikstu Szkrawan/Derewnicka, lecz za chwilę dwa punkty zdobyli Mariusz Kalitka w pojedynku z Maciejem Kuchtą oraz Kamila Morawska po trzysetowym spotkaniu z Martą Falkowską. W międzyczasie odbyły się mecze o 11 i 9 miejsce. W porannym spotkaniu Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie przegrał 1:4 z Politechniką Warszawską o miejsce 11, ale na pocieszenie otrzymał złoty medal w klasyfikacji uczelni społeczno-przyrodniczych. W meczu o 9

Marczak/Wojtkowska. Po trzysetowym spotkaniu lepsza okazała się para warszawska i w spotkaniu zrobiło się 3:1 dla UW. W grze mieszanej spotkały się pary Pietryja/Marczak i Suski/Witek. W decydującym tie-breaku 19:17 prowadzili warszawianie i wszystkim wydawało się, że będziemy mieli nowego Akademickiego Mistrza Polski. Jednakże końcówka spotkania należała do opolan. Wygrywając seta 21:19 i całe spotkanie 2:1 zmniejszyli stratę do jednego pojedynku. Następnie na kort wyszedł doświadczony Paweł Pietryja, który po walce pokonał Marcina Kołodziejka. W ostatnim spotkaniu partnerka Pietryi z miksta pokonała Emilię Korpus do 14 i 9 – i przypieczętowała zwycięstwo Uniwersytetu Opolskiego. Nie mniej emocjonujący był pojedynek o brązowy medal. Najpierw Michał Szymczak wygrał z Michałem Smiłowskim i było 1:0 dla AWF Wrocław. Kolejne trzy gry padły łupem białostoczan i zrobiło się 3:1 dla Politechniki Białostockiej. Losy spotkania odwróciła gra mieszana, w której para Szymczak/Janiaczyk (AWF) pokonała parę Dąbrowski/Konieczna. Zwycięstwo białostoczanom mógł dać Konrad Baranowski, gdyż wygrał pierwszego seta spotkania z Michałem Kaźmierczakiem. Jednakże w kolejnych dwóch setach lepszy był singlista AWF-u i w meczu zrobiło się 3:3. W ostatnim spotkaniu

miejsce AWF z Krakowa 4:0 pokonała Politechnikę Śląską. Mecz finałowy zaczął się od prowadzenia 2:0 dla UW po zwycięstwach Michał Suskiego z Przemysławem Szydłowskim oraz Weronika Grudzina z Kingą Haracz. Do stanu 2:1 doprowadził debel Bohat/Szydłowski w pojedynku z parą Kołodziejek/Stempel. Pasjonujące spotkanie rozegrały pary deblowe Grudzina/Witek z parą

zwycięstwo wrocławianom dała Katarzyna Mysłek. W meczu o 5 miejsce gospodarze spotkali się z AWF Warszawa. W pierwszych grach singlowych Mariusz Kabat (AGH) wygrał z Krzysztofem Jakowczukiem, a Malwina Szulińska z Agatą Mytenią i było 2:0 dla AGH. Kolejno w grach deblowych para Piech/Szulińska przegrała z parą Głębocka/Kopyt, a para Kabat/Kalitka wygrała z parą

www.azs.pl

Biernacki/Jabłoński i było 3:1 dla AGH. W drugim singlu kobiet Urszula Piech przegrała z Anną Głębocką i losy spotkania na korzyść AGH rozstrzygnął Marcin Kalitka wygrywając 2:0 pojedynek z Szymonem Malikiem. Nieco w cieniu tych wszystkich spotkań odbył się mecz o 7 miejsce, w którym spotkały się zespoły Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego z Politechniką Gdańską – medycy wygrali 4:3. Po raz kolejny ciekawostką turnieju w Krakowie było to, że tym razem trzy drużyny były prowadzone przez byłych lub obecnych zawodników ekstraklasowej sekcji badmintona AZS AGH (Rafał Kasprów – PG, Mariusz Pogoń – PW, Tomasz Urbanik – UJ). Tekst i foto Marek Szlachta Turniej wsparli finansowo: Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego i – jak cały cykl AMP – Ministerstwo Sportu i Turystyki.

KLASYFIKACJA KOŃCOWA 1. Uniwersytet Opolski, 2. Uniwersytet Warszawski, 3. AWF Wrocław, 4. Politechnika Białostocka, 5. Akademia Górniczo-Hutnicza, 6. AWF Warszawa, 7. Warszawski Uniwersytet Medyczny, 8. Politechnika Gdańska, 9. AWF Kraków, 10. Politechnika Śląska w Gliwicach, 11. Politechnika Warszawska, 12. Uniwersytet Ekonomiczny Kraków, 13–16. Akademia Sztuki Wojennej Warszawa, Politechnika Krakowska, UAM Poznań, Uniwersytet Jagielloński


Akademickie Mistrzostwa Polski w Judo, Łódź, 7–9.04.2017

Uniwersytet Warszawski i AWF Katowice

ponownie najlepsi! kademickie Mistrzostwa Polski w Judo były szczególnym wydarzeniem nie tylko dla ich uczestników, ale także dla działaczy Klubu Uczelnianego AZS Uniwersytetu Łódzkiego. Po krótkiej przerwie na dobre zadomowili się wśród organizatorów AMP i po kilku turniejach eliminacyjnych przyszedł czas na przeprowadzenie imprezy finałowej. Wybór padł na judo i nikogo nie powinno to dziwić. Łódzkie tradycje są znakomite, przez lata sukcesy osiągali zawodnicy sekcji wyczynowej AZS Łódź, a w ostatnich edycjach AMP medale regularnie zdobywali łódzcy studenci. Jak zgodnie przyznali działacze KU AZS UŁ, organizacja zawodów finałowych w judo była dla nich nie lada wyzwaniem, ale jednocześnie przyniosła ogromną satysfakcję.

A

Mistrzostwa oficjalnie otworzył prorektor Uniwersytetu Łódzkiego prof. Tomasz Cieślak. Ceremonię otwarcia uświetnił pokaz form kata zaprezentowany przez Annę Jagiełło i Leszka Piąstkę, na co dzień trenerów AZS Łódź, pracowników Studium Wychowania Fizycznego i Sportu UŁ, którzy mają już za sobą udane występy w mistrzostwach Europy i mistrzostwach świata. Podobnie jak na AMP w innych dyscyplinach, także w judo wśród startujących nie zabrakło członków kadry narodowej, reprezentantów Polski na imprezach międzynarodowych i medalistów Mistrzostw Polski. Uczestnicy i trenerzy zgodnie jednak przyznawali, że obsada zawodów była nieco słabsza niż w poprzednich latach, głównie ze względu na przygotowania czołowych judoków do startu w Mistrzostwach Europy w Warszawie. Nie wpłynęło to jednak negatywnie na poziom sportowy, który był bardzo wysoki, a w wielu

W drugi weekend kwietnia judo królowało w Łodzi. W hali Centrum Sportu i Wychowania Fizycznego Uniwersytetu Łódzkiego odbyły się AMP-y, w których udział wzięło niemal 300 zawodników i zawodniczek, reprezentujących ponad 50 uczelni.

kategoriach na podium w Łodzi stawali zawodnicy, którzy poznali już smak zwycięstwa w zawodach akademickich. Pierwszy dzień AMP upłynął pod znakiem rywalizacji mężczyzn w niższych kategoriach wagowych. Najliczniej obsadzona była kategoria do 82 kg, w której o medale rywalizowało aż 52 zawodników. Ostateczne rozstrzygnięcie w tej kategorii przyniosło niespodziankę. Czterokrotny akademicki mistrz Polski w latach 2013–2016, uczestnik Letniej Uniwersjady w Gwangju Radosław Koszczyński z AWF Warszawa tym razem musiał uznać wyższość Damiana Stępnia z Uniwersytetu Warszawskiego. W kategorii do 60 kg tytuł mistrzowski obronił Marek Wawrzkiewicz z Politechniki Wrocławskiej, który pokonał w finale brązowego medalistę sprzed roku Dominika Grzywacza z AWF Katowice. W finale do 66 kg Arkadiusz Makarewicz (Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu) okazał się lepszy od Szymona Jasińskiego (Uniwersytet Warszawski). W kategorii do 73 kg na matach walczyło 50 zawodników. Na najwyższym stopniu podium stanął mistrz z 2015 i wicemistrz z 2016 roku Mateusz Garbacz (Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach). W kategorii do 90 kg, podobnie jak przed rokiem, zło-

ty medal zdobył wielokrotny medalista Mistrzostw Polski i Pucharów Europy w różnych kategoriach wiekowych Rafał Kozłowski, student Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Drugi dzień zawodów należał do kobiet i mężczyzn walczących w dwóch najcięższych kategoriach. W kategorii do 100 kg z pierwszego tytułu akademickiego mistrza Polski mógł cieszyć się trzeci w 2015 i 2016 roku Daniel Moskal z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, lepszy w finale od obrońcy tytułu Leszka Marka z Politechniki Gdańskiej. W kategorii powyżej 100 kg zwyciężył pracownik Politechniki Warszawskiej, Wiktor Tworzydło. Rywalizacja w najniższej kategorii kobiet do 48 kg zakończyła się zwycięstwem zdecydowanej faworytki. Joanna Stankiewicz dominuje na matach AMP od kilku lat – w swoim dorobku ma trzy złote i srebrny medal. Pewny tryumf studentki AWF we Wrocławiu nikogo nie zaskoczył. Swój trzeci brązowy medal w tej kategorii zdobyła Dorota Kuśmierz z Uniwersytetu Warszawskiego. Trzeci z rzędu tytuł akademickiej mistrzyni Polski w kategorii do 52 kg zdobyła Żaneta Rerutko z Uczelni Łazarskiego w Warszawie. Na najniższym stopniu podium stanęła brązowa medalistka ostatniej edycji Europejskich Igrzysk Studenckich Katarzyna Wiszniewska z PWSZ w Pile. aps nr 03 2017 (342)


Akademickie Mistrzostwa Polski w Judo, Łódź, 7–9.04.2017 W kategorii do 57 kg tryumfowała ała m młoło15 rok oku dzieżowa mistrzyni Europy z 2015 roku rsytettu Karolina Pieńkowska z Uniwersytetu lep pWarszawskiego, która okazała się lepgospo p po sza w finale od reprezentantki gospogorii doo darzy Patrycji Skupień. W kategorii ka UniUni nini 63 kg zwyciężyła także studentka nieszk ka wersytetu Warszawskiego – Agnieszka rok ku Szymczak. W kategorii do 70 kg po roku podiium przerwy na najwyższy stopień podium ezen ntuupowróciła Barbara Białas reprezentuorzow wie ie jąca Oddział Zamiejscowy w Chorzowie znan niu u. Wyższej Szkoły Bankowej w Poznaniu. yła UrUrr Sukces z Białegostoku powtórzyła rocła awszula Hofman (Politechnika Wrocławk ska), zwyciężając w kategorii doo 78 kg kg.. mfow waa W kategorii powyżej 78 kg tryumfowała wicemistrzyni Europejskich Igrzysk Studenckich z PWSZ Piła, Paula Kułaga, która pokonała w finale Annę Załęczną z UMK Toruń. Ciekawie wyglądała walka o brązowe medale – w obu pojedynkach mierzyły się ze sobą reprezentantki Uniwersytetu Łódzkiego i Politechniki Łódzkiej. Ostatecznie obie uczelnie zdobyły po jednym brązowym medalu – na podium stanęły Marta Rózga (UŁ) i Monika Dziembowska (PŁ). O wysokim poziomie startujących zawodniczek może świadczyć fakt, że podczas mistrzostw Europy srebrny medal w turnieju drużynowym kobiet wywalczyły medalistki AMP Karolina Pieńkowska i Anna Załęczna. Klasyfikacje generalne tegorocznych AMP w Judo zdominowały faworyzowane uczelnie. Wśród kobiet na podium stanęły te same zespoły co przed rokiem. Najlepsze okazały się, już po raz szósty z rzędu, reprezentantki Uniwersytetu Warszawskiego! Mało gościnne były łodzianki i dwa puchary pozostały w Łodzi. Drugie miejsce zajął Uniwersytet Łódzki, a trzecie – Politechnika Łódzka. W klasyfikacji mężczyzn, poKLASYFIKACJA KOŃCOWA Kobiety Kat. do 48 kg 1. Joanna Stankiewicz (AWF Wrocław), 2. Anna Olejnik (UAM Poznań), 3. Dorota Kuśmierz (UW) Kat. do 52 kg 1. Żaneta Rerutko (Uczelnia Łazarskiego), 2. Weronika Krawczyk (UO), 3. Katarzyna Wiszniewska (PWSZ Piła), 3. Magdalena Giec (PŚ Gliwice) Kat. do 57 kg 1. Karolina Pieńkowska (UW), 2. Patrycja Skupień (UŁ), 3. Dominika Dudek (UW), 3. Martyna Dobrowolska (Uczelnia Łazarskiego) Kat. do 63 kg 1. Agnieszka Szymczak (UW), 2. Katarzyna Kasza (PW), 3. Anna Książek (AWF Wrocław), 3. Joanna Milej (WSPiA Poznań) Kat. do 70 kg 1. Barbara Białas (WSB Poznań Oddział w Chorzowie), 2. Eliza Mioducka (UMK Toruń), 3. Aleksandra Ulińska (PP), 3. Aleksandra Grygiel (UP Poznań)

www.azs.pl

dobnie jak w latach 2015 i 2016, tryumfowała Akademia Wychowania Fizycznego w Katowicach. Na drugiej pozycji uplasowała się Politechnika Warszawska, a podium uzupełniła Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie. Kolejny raz przy okazji relacji z AMP wspomnę o atmosferze, ale moim zdaniem to właśnie ona, obok wyników sportowych, ma największy wpływ na odbiór zawodów zarówno przez ich uczestników, jak i organizatorów. W hali Uniwersytetu Łódzkiego można było poczuć przez dwa dni atmosferę święta sportu akademickiego. Zawodnicy

i trenerzy kierowali ciepłe słowa w kierunku organizatorów, którzy z uśmiechem rozwiązywali wszelkie problemy. Szkoda, że nie wszyscy wrócą z Łodzi z dobrymi wspomnieniami. Na brak pracy nie narzekała opieka medyczna, a kilku zawodników okrasiło udział w turnieju kontuzjami. Liczymy jednak na ich szybki powrót do zdrowia i oczywiście spotkanie na kolejnej edycji AMP w Judo. Aleksandra Leszczyńska Foto Anna Kapczyńska

Kat. do 78 kg 1. Urszula Hofman (PWr), 2. Paulina Przyczyna (AWF Wrocław), 3. Justyna Sitko (UŚ) Kat. pow. 78 kg 1. Paula Kułaga (PWSZ Piła), 2. Anna Załęczna (UMK Toruń), 3. Marta Rózga (UŁ), 3. Monika Dziembowska (PŁ) Klasyfikacja drużynowa 1. Uniwersytet Warszawski, 2. Uniwersytet Łódzki, 3. Politechnika Łódzka Mężczyźni Kat. do 60 kg 1. Marek Wawrzkiewicz (PWr), 2. Dominik Grzywacz (AWF Katowice), 3. Filip Kułaga (AGH Kraków), 3. Rafał Skrzat (AGH Kraków) Kat. do 66 kg 1. Arkadiusz Makarewicz (UP Wrocław), 2. Szymon Jasiński (UW), 3. Patryk Nowak (PO), 3. Bartłomiej Garbacik (AWF Katowice) Kat. do 73 kg 1. Mateusz Garbacz (UJK Kielce), 2. Tomasz Czerniawski (PW), 3. Sebastian Gwóźdź (UŚ), 3. Patryk Walczyk (AWF Katowice)

Kat. do 81 kg 1. Damian Stępień (UW), 2. Radosław Koszczyński (AWF Warszawa), 3. Bartosz Ponichtera (UŁ), 3. Bartłomiej Słowak (UJK Kielce) Kat. do 90 kg 1. Rafał Kozłowski (UE Wrocław), 2. Arkadiusz Szyszkowski (PŚ Gliwice), 3. Tomasz Drzewiecki (PWSZ Piła), 3. Adrian Świerczewski (PRz) Kat. do 100 kg 1. Daniel Moskal (UMK Toruń), 2. Leszek Marek (PG), 3. Karol Zdrojewski (UTP Bydgoszcz), 3. Rodion Kostyliev (AM Szczecin) Kat. pow. 100 kg 1. Wiktor Tworzydło (PW), 2. Dzianis Ihnatok (Uczelnia Łazarskiego), 3. Oliwier Romaniuk (AWF Kraków), 3. Kamil Kroc (PŁ) Klasyfikacja drużynowa 1. Akademia Wychowania Fizycznego w Katowicach, 2. Politechnika Warszawska, 3. Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie


i k s czenie d a i l w ś o e d e n b n e c e u i l i a l lubelsk Zebr ter Polo Lublin Trudne początki Początek 2017 roku – zostaje utworzona drużyna AZS Water Polo Lublin. Na wielu twarzach widziałem zdumienie... Dla mnie największym zdziwieniem było to, kiedy przyszedłem na pierwszy mecz w Lublinie – wcześniej nigdy na żywo nie widziałem rozgrywek piłki wodnej, a AZS Water Polo Lublin grał z Neptunem Łódź – faworytem I ligi i padł pierwszy gol dla Lublina. Nie powiem – byłem bardzo zaskoczony, ale pojawiła się również pierwsza radość. Kilkanaście minut później zostałem wręcz zamroczony, kiedy drużyna z Lublina remisowała po dwóch kwartach z Neptunem Łódź. Wtedy było nas w Aqua Lublin kilka osób – takie były początki piłki wodnej w Lublinie. Wiem, że będzie teraz tylko lepiej. W tej drużynie jest atmosfera, oni chcą dalej rozwijać się i wspólnie trenować. Ponad rok temu ruszaliśmy z zajęciami sportowo-rekreacyjnymi w ramach Budżetu Obywatelskiego Miasta Lublina – mamy projekty Aktywny Student i Aktywny Lublin. W tym roku postawiliśmy na rozwój piłki wodnej, a za rok – kto wie? Na pewno pomysłów nam nie zabraknie… Piotr Rejmer

Wydanie Lubelskie Redakcja: Piotr Rejmer Paweł Markiwicz e-mail: piotr.rejmer@azs.pl p.markiewicz@azs.umcs.pl

– AZS 17Wroa użyna AZS Water Polo ku została utworzona dr

dniu Na początku 20 icy po trzy razy w tygo dn wo za y ięc ies m ka kil kilkunastu Lublin. Przez te li do gry w I lidze. Już po wa wy to go zy pr i nej się spotykali iego Turnieju Piłki Wod lsk be Lu I s za dc po li pi ycięstwa, na treningach wystą roku. Choć byli blisko zw 17 20 ca ar m 9 –1 18 – poh w dniac y rozegrane spotkania trz na h óc dw w – ał wi które nikt nie sta iesiące później enie. Niespełna dwa m aż wr e br do zo rd ba li został zostawi wnie w Lublinie, kiedy no po się li wa to en ez pr ą publicz6–7 maja br. za łki Wodnej. Przed lubelsk Pi iej rn Tu i lsk be Lu II ym y rozegran tę walkę i emocje w każd za ale , ać gr wy li cie ch nością za bardzo ek. a nich uznanie i szacun spotkaniu należy się dl

T

e spotkania, przegrana dwiema, trzema czy czterema bramkami. Wyniki na styku – to boli, takie porażki, których mogliśmy uniknąć. Dostosowaliśmy się do gry przeciwnika, a nie narzuciliśmy własnego stylu. Te cztery mecze były do wygrania. Został nam jeszcze jeden mecz z Legią Warszawa. Nic tylko się zmobilizować i zaprezentować jak najlepszą piłkę wodną. Potrzebujemy koncentracji, realizacji taktyki i trochę jeszcze sprytu. Piłka wodna to gra błędów, która drużyna popełni ich mniej, ta wygrywa – opowiadał po całym turnieju kapitan AZS Water Polo Lublin, Hubert Kamiński. To nie był stracony czas. Grało mi się w Aqua Lublin bardzo dobrze. Trenerka dużo nam pomaga i atmosfera w drużynie jest rewelacyjna. Trzeba więcej myśleć w tej grze, a przyjdą wyniki. Musimy jeszcze potrenować, poćwiczyć podania i przygotować kilka schematów akcji. Nabierać doświadczenia i uczyć się

na własnych błędach – zapowiadał Oskar Jarocha. Podsumowując turniej – jestem dumny z chłopaków, że nie przestraszyli się i nawiązali równą walkę z drużynami I ligi. Od strony organizacyjnej jesteśmy chwaleni z przekazem, że w przyszłości w Lublinie będzie prawdziwa piłka wodna na wysokim poziomie – zakończył Rafał Koszyk, kierownik AZS Water Polo Lublin.

Skład AZS Water Polo Lublin: Michał Grys, Oskar Jarocha, Bartosz Grochola, Kamil Żak, Jakub Kochański, Michał Nowacki, Kamil Nawodziński, Wiktor Pałasz, Radosław Smagieł, Piotr Kotaś, Oskar Król i Hubert Kamiński (kapitan) Trener zespołu: Ivana Perusko, kierownik ekipy: Rafał Koszyk

To były trudne początki piłki wodnej w Lublinie. Dzięki grze z Neptunem Łódź, AZS Uniwersytetem Warszawskim i Legią Warszawa drużyna AZS Water Polo Lublin zebrała cenne doświadczenia, które zaprocentują w przyszłości. Piotr Rejmer Foto AZS Lublin

aps nr 03 2017 (342)


ę r d a k ą n l i s y m ś i l Zbudowa kół mnie zgromadziła się szczęście, że wo e Jako prezes AZS miałem nych do pracy ludzi. Ni ęt ch i h yc tn bi am , ch czących spora grupa młody kże ciepłych słów doty ta a , eń ni m po ws ch iły zabrakło m . Zdzisławem blin w rozmowie z prof Lu S AZ u oj zw ro ku un kier AZS w Lublinie. Targońskim, prezesem Dla mnie dużym osiągnięciem, które Jak pan profesor wspomina czasy objęcia funkcji prezesa AZS Klubu Środowiskowego Województwa Lubelskiego?

W tamtym czasie, dokładnie w 2007 roku, pełniłem funkcję rektora Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. Zgłosiło się do mnie dwóch panów – ówczesny wiceprezes Zarządu Głównego AZS Witold Zimny oraz doktorant Jakub Kosowski z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, który działał w AZS-ie. Przedstawili mi sytuację Zarządu Środowiskowego AZS w Lublinie, który z uwagi na problemy finansowe zaprzestał działalności. Akademickie środowisko sportowe Lublina nie miało swojego reprezentanta w Zarządzie Głównym AZS i m.in. nie mogło pozyskiwać środków finansowych na działalność. Panowie zwrócili się do mnie zapewne z dwóch powodów: byłem profesorem i pełniłem funkcję rektora Uniwersytetu Przyrodniczego oraz w AZS-ie działałem od 1963 roku – najpierw jako zawodnik sekcji szermierczej, a później jako instruktor przez 6–8 lat. Wyraziłem zgodę, aby kandydować na prezesa nowej organizacji o nazwie AZS Klub Środowiskowy Województwa Lubelskiego, która objęła wszystkie Kluby Uczelniane AZS na terenie województwa lubelskiego. Na zebraniu założycielskim w 2007 roku zostałem powołany na stanowisko prezesa tej organizacji. AZS w Lublinie przez ten czas zmieniał się i rozwijał. Co panu profesorowi utkwiło w pamięci w ciągu 10 lat istnienia?

Na początek chciałbym zwrócił uwagę na bardzo ważny aspekt. W tego typu działalności kluczową rolę odgrywają ludzie. Jako prezes AZS miałem szczęście, że wokół mnie zgromadziła się spora grupa młodych, ambitnych i chętnych ludzi do pracy. Byli to najczęściej studenci albo absolwenci uczelni. Chciałbym wspomnieć dwa nazwiska. Pan dr Jakub Kosowski jako prawnik był niezwykle pomocny w pierwszym okresie, a także obecnie służy nam dobrą radą. Drugą kluczową osobą, która pełniła na początku funkcję sekretarza Zarządu, a później dyrektora Klubu, był i jest pan Paweł Danielczuk. Uważam, że naszym największym osiągnięciem w AZS Lublin było zbudowanie silnej kadry młodych działaczy, którzy pasjonują się sportem i bardzo dobrze radzą sobie w organizacji. Dzięki tej kadrze działaliśmy w sposób systematyczny, kreatywny, podejmując się nowych, bardziej złożonych wyzwań. www.azs.pl

utkwiło mi w pamięci, było powierzenie nam przez AZS Zarząd Główny imprez ogólnopolskich. Największą imprezą, którą organizowaliśmy – nie była ona czysto sportowa – były obchody 90 lat AZS w Lublinie. Uroczysta gala odbyła się w Hali Globus, zostało zaproszono kilkaset osób. Uczestniczyły w niej władze centralne, m.in. ówczesna pani minister Joanna Mucha, władze wojewódzkie, marszałkowskie, przedstawiciele Miasta Lublina oraz przedstawiciele Uczelni. Była to piękna impreza połączona z corocznym podsumowaniem Akademickich Mistrzostw Polski. Wspominam ją jako bardzo dobre przedsięwzięcie, perfekcyjnie zorganizowanie i świetnie oceniane – to mnie upewniło, że jesteśmy w stanie organizować duże imprezy, a ja jako prezes mogę być spokojny, że to wszystko będzie się udawało. Na ostatniej gali podsumowującej AMWL otrzymał pan profesor srebrną odznakę „Za zasługi dla sportu” przyznawaną przez MSiT oraz nadano panu tytuł Członka Honorowego Akademickiego Związku Sportowego. Czy dla pana profesora jest to ważne wyróżnienie za aktywną działalność w AZS-ie?

Te odznaczenia cenię sobie z dwóch powodów. Jak już mówiłem, ze sportem akademickim jestem związany od 1963 roku, najpierw jako zawodnik, a od 1968 roku jako działacz AZS i instruktor szermierki. Następnie miałem dłuższy okres przerwy w działalności w AZS, która została wznowiona w 2007 roku. Pierwsze odznaczenia AZS mam jeszcze z lat siedemdziesiątych. Cieszę się, że moja blisko dziesięcioletnia działalność jest dobrze oceniana przez władze Centrali. Ale w mojej opinii to jest przede wszystkim wyróżnienie całego lubelskiego środowiska oraz rozwoju sportu akademickiego w Lublinie, a tylko honor spłynął na mnie.

Jakie są pana profesora odczucia związane z nowym kierunkiem AZS Lublin, który poprzez zajęcia sportowe z projektów Aktywny

Student i Aktywny Lublin wychodzi z marką AZS do mieszkańców Lublina?

Sądzę, że jesteśmy dobrze widziani nie tylko w środowisku akademickim, naszą solidność i aktywność dostrzegają również władze Lublina i jego mieszkańcy. Przyznanie nam projektów Aktywny Student i Aktywny Lublin jest wyrazem zaufania dla naszej działalności. Dzięki tym projektom studenci i mieszkańcy Lublina poznają nasz AZS, poznają nasze uczelnie, bywają w naszych obiektach sportowych. Jest to dobra forma zachęcania do zainteresowania naszymi ośrodkami akademickimi. Perspektywicznie młodzi ludzie mogą tutaj przychodzić i studiować, gdyż zapewniamy nie tylko dobre warunki do studiowania, ale również do uprawiania sportu czy rekreacji. Młody człowiek może się u nas wszechstronnie rozwijać. Wychodzimy również z ofertą dla osób w średnim wieku – w Lublinie nie ma organizacji, które mają takie możliwości lokalowe oraz organizacyjne jak AZS. Cieszę się, że ta grupa młodych działaczy AZS chce się angażować w te inicjatywy i przygotowują stosowne projekty. Są one bardzo dobrze oceniane i dzięki nim dostajemy spore dofinansowanie na działalność. Z drugiej strony wiem, że te zajęcia cieszą się dużym powodzeniem zarówno wśród studentów, jak i mieszkańców Lublina. Mamy komplety osób na zajęciach, uczestnicy cenią je i z wielka przyjemnością z nich korzystają. Podsumowując, mamy z dwóch stron bardzo pozytywną odpowiedź na nasze propozycje: zarówno projekt Aktywny Student, jak i Aktywny Lublin cieszą się ogromną popularnością. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Piotr Rejmer Foto AZS Lublin


e i k z d ó WIOSNA ³³ódzkie DZIĘKUJEMY! Przed nami miesiące pełne sportowych emocji – zaczynamy sezon lekkoatletyczny! W tym roku już nie uczestniczą w nich najbardziej utytułowane zawodniczki AZS Łódź, Agata Bednarek i Teresa Dobija. Obie oficjalnie zakończyły kariery sportowe podczas ubiegłorocznej Łódzkiej Gali Sportu Akademickiego. Były gratulacje, podziękowania i owacja na stojąco. Kiedy jako prowadząca uroczystość wspominałam największe osiągnięcia dziewczyn i zapraszałam je na scenę, poczułam charakterystyczny ścisk w gardle. Podczas takich pożegnań padają niekiedy na wyrost górnolotne słowa. Tym razem jednak na próżno szukać przesady w wybrzmiewających pochwałach. Nie ma wątpliwości – Teresa i Agata zapisały piękną kartę w historii AZS Łódź. W ciągu ostatniej dekady ich starty przysporzyły wielu powodów do radości i wzruszeń. Obie zawodniczki przez lata niepodzielnie panowały w swoich konkurencjach na arenie ogólnopolskiej i z powodzeniem startowały w imprezach międzynarodowych. Co szczególnie cenne, ich osiągnięcia szły w parze z profesjonalizmem, przywiązaniem do klubu i godnym reprezentowaniem AZS. Obie nie rozstają się definitywnie ze sportem. Teresa otworzyła gabinet fizjoterapii, a Agata stawia pierwsze kroki jako trener. Dziewczyny – dziękujemy! Nie mówimy żegnajcie, ale do zobaczenia na stadionach lekkoatletycznych w Polsce! Aleksandra Leszczyńska

Wydanie Łódzkie Redakcja: Aleksandra Leszczyńska, Mateusz Kacprzykowski e-mail: a.leszczynska@azs.pl

CESÓW PEŁNA sukcSesUy K łódzkich studentów

przyniósł z poKwiecień i początek maja tanci łódzkich uczelni en ez pr Re . dź Łó S AZ i sportowców a zawodnicy prezach akademickich, im w li wa rto sta iem en dczas wodz i powody do radości po iel m dź Łó S AZ h yc ow sekcji wyczyn tw Polski czy Grand Prix. zawodów rangi mistrzos

K

lub Uczelniany AZS Uniwersytetu Medycznego w Łodzi był gospodarzem Mistrzostw Polski Uczelni Medycznych w Koszykówce Kobiet i Mężczyzn. Kobiecy zespół UMed Łódź okazał się mało gościnny dla rywali i sięgnął po złote medale. Wysoką dyspozycję koszykarki UMed Łódź potwierdziły na półfinałowym turnieju strefy B Akademickich Mistrzostw Polski, zajmując czwartą lokatę. W meczu o trzecie miejsce lepsze okazały się zawodniczki Uniwersytetu Łódzkiego. Oba zespoły wywalczyły awans do finału w Poznaniu. Zgodnie z oczekiwaniami bardzo dobrze w turnieju półfinałowym AMP w Koszykówce Mężczyzn, organizowanym przez AZS Uniwersytetu Łódzkiego, spisali się gospodarze. Drużyna Uniwersytetu Łódzkiego dotarła do finału, w którym uległa zespołowi Akademii Leona Koźmińskiego, ale zdobyła pewną przepustkę do Poznania. Udany start w turnieju finałowym AMP mają za sobą siatkarze Uniwersytetu Łódzkiego. Drużyna, opierająca się w dużej mierze na ligowym zespole AZS UŁ Łódź, wygrała półfinał B w Olsztynie. W finale w Opolu reprezentanci UŁ zajęli szóste miejsce i zdobyli brązowy medal w typie uniwersytetów. Tuż za podium w AMP w Brydżu Sportowym uplasowali się studenci Politechniki Łódzkiej, którzy sięgnęli po puchar za drugie miejsce w klasyfikacji uczelni technicznych. Z sukcesami łódzcy studenci wystartowali w AMP w Judo. Drugie miejsce w klasyfikacji generalnej kobiet zajęły reprezentantki Uniwersytetu Łódzkiego, a trzecie – Politechniki Łódzkiej. Studentki UŁ otrzymały także puchar za drugą lokatę w klasyfikacji uniwersytetów, a studenci PŁ stanęli na trzecim stopniu podium w klasyfikacji uczelni technicznych. Tradycji stało się zadość podczas AMP w Pływaniu i jak co roku reprezentanci łódzkich uczelni wielokrotnie stawali na podium. W Lublinie łącznie zdobyli osiem medali w klasyfikacjach generalnych – sześć z nich to dzieło reprezentantów Politechniki Łódzkiej, dwa zaś – Uniwersytetu Łódzkiego. W klasyfikacjach typów uczelni zawodnicy PŁ, UŁ i UMedu aż dwudziestokrotnie plasowali się w czołowych trójkach. Akademickim mistrzem Polski na 100 m stylem dowolnym i 100 m stylem zmiennym został Bartłomiej Lassek (UŁ). W swoich ko-

ronnych konkurencjach w Aqua Lublin triumfowali studenci PŁ Filip Wypych, najlepszy na 50 m stylem dowolnym, i Maksymilian Zgierski, zwycięzca na 50 m stylem motylkowym. Dwa brązowe medale – na 50 m i 100 m stylem grzbietowym – zdobyła reprezentantka PŁ Ewelina Włodarczyk. Na najniższym stopniu podium stanęły sztafety Politechniki Łódzkiej – kobieca 4 50 m stylem dowolnym i męska 4 50 m stylem zmiennym. Politechnika Łódzka w klasyfikacjach uczelni technicznych zajęła drugie miejsce wśród kobiet i trzecie wśród mężczyzn. Zwycięstwo w typie uczelni medycznych odnieśli reprezentanci łódzkiego UMedu. Znakomitą formą imponuje zawodniczka sekcji pływania AZS UŁ PŁ Łódź Aleksandra Urbańczyk. Podczas Arena Grand Prix w Opolu podopieczna trenera Bartosza Olejarczyka poprawiła własny rekord Polski na 50 m stylem grzbietowym i uzyskała na trzech dystansach wyniki lepsze od wskaźników na lipcowe MŚ w Budapeszcie. Reprezentantka AZS Łódź wygrała klasyfikację generalną kobiet Arena Grand Prix Puchar Polski w edycji 2016/2017, zostając tym samym najlepszą zawodniczką całego cyklu już po raz dziewiąty z rzędu! Kwiecień był niezwykle udany także dla badmintonisty AZS UM Łódź, Michała Kikosickiego. Michał z powodzeniem startował w Drużynowych Mistrzostwach Europy Juniorów we francuskim Mulhouse, zajmując z reprezentacją Polski piąte miejsce. W rozegranych w Lublinie Mistrzostwach Polski Juniorów zawodnik AZS Łódź potwierdził swoją przynależność do krajowej czołówki. W grze podwójnej, wraz z Adamem Szolcem, został wicemistrzem Polski juniorów, a w grze pojedynczej zdobył brązowy medal. Tekst Aleksandra Leszczyńska Foto Jerzy Kikosicki

aps nr 03 2017 (342)


A I C Y Ż Ł A I Z D Z O R Y N K PIĘ ką AZS Łódź dnarek, byłą lekkoatlet Rozmowa z Agatą Be

Jesteś wychowanką klubu MULKS-MOS Sieradz. Jak zaczęłaś przygodę ze sportem? Czy od samego początku stawiałaś na lekką atletykę?

Moja przygoda ze sportem zaczęła się stosunkowo późno. Dopiero pod koniec pierwszej klasy liceum zaczęłam przychodzić na treningi lekkoatletyczne. Pochodzę z niewielkiej miejscowości, zatem nie miałam możliwości poznania innych sportów. Akurat w biegach od dziecka byłam bardzo dobra – wygrywałam wszystkie zawody szkolne, ale wówczas jeszcze nie trenowałam. Dopiero kiedy poszłam do liceum do Sieradza, mój wychowawca i trener lekkiej atletyki Tomasz Kuś przekonał mnie do podjęcia treningów. Trenowałam trzy– –cztery razy w tygodniu i niedługo po rozpoczęciu swojej przygody udało mi się zdobyć pierwszy medal Mistrzostw Polski Juniorów. Po tym sukcesie już zakochałam się lekkiej atletyce na zabój.

choć była wówczas aktualną mistrzynią Polski seniorek i liderką tabel na 400 m – przyp. AL). Oficjalnie pożegnałaś się ze sportem w grudniu ubiegłego roku podczas Łódzkiej Galii Sportu Akademickiego. Decyzja o zakończeniu kariery była w dużej mierze uwarunkowana problemami zdrowotnymi, z którymi zmagałaś się przez dwa ostatnie sezony. Kiedy poczułaś, że nadszedł czas, by powiedzieć dość?

Bardzo boli, kiedy wkładasz całe serce i mnóstwo pracy w to co robisz, wierzysz w sens i powodzenie swoich planów, a z jakiegoś powodu nie możesz tego pokazać na bieżni. U mnie tym powodem był brak zdrowia, ale również brak szczęścia. Kiedy po dwóch zabiegach operacyjnych stanęłam ponownie na bieżni, chciałam góry przenosić, ale moje ciało na to nie pozwalało. Marzyłam o Rio. Kiedy tuż przed mistrzostwami Polski doznałam kolejnej

Czy będziemy mieli okazję spotkać Cię kiedyś na stadionie lekkoatletycznym w roli trenera?

Oczywiście! Pracuję jako nauczyciel wychowania fizycznego, a od niedawna również jako trener lekkiej atletyki. Mam nadzieję, że mnie też kiedyś uda się wychować olimpijczyka. Polska lekkoatletyka święci obecnie tryumfy. Zwycięstwo w klasyfikacji medalowej na HME w Belgradzie, wcześniej świetne występy na mistrzostwach starego kontynentu w Amsterdamie. W mediach coraz częściej pojawiają się porównania do Wunderteamu. Czy Twoim zdaniem nastała właśnie złota era dla „Królowej Sportu” w Polsce? Myślisz, że mamy szanse na równie wielkie sukcesy podczas mistrzostw świata w Londynie?

Po maturze rozpoczęłaś studia w Łodzi, gdzie trafiłaś pod skrzydła trener Henryki Blausz i zostałaś zawodniczką AZS Łódź. Co zadecydowało o tym, że akurat wybrałaś Łódź? Czy rozważałaś możliwość studiowania i trenowania w innych ośrodkach?

Agata Bednarek (na zdjęciu po prawej) –

Pamiętam jakby to było wczoraj. Twój pierwszy tytuł mistrzyni Polski seniorek w Bydgoszczy w 2009 roku, ogromna radość, wzruszenie i łzy szczęścia. W kolejnych latach takich chwil nie brakowało – osiągałaś sukcesy na arenie ogólnopolskiej i międzynarodowej. Który z nich cenisz sobie najbardziej? Które momenty swojej kariery wspominasz z największym sentymentem?

Foto Aphotography, Anna Piotrowska

ur. 28.06.1988 r. Wychowanka klubu MULKS-MOS Sieradz. Zawodniczka AZS Łódź w latach 2008–2016. Absolwentka Uniwersytetu Łódzkiego. Olimpijka z Londynu. Pięciokrotna mistrzyni Polski seniorek na 400 m (2009, 2010, 2011, 2012, 2013 – hala). Uczestniczka Letniej Uniwersjady w Kazaniu 2013. Finalistka Mistrzostw Europy w sztafecie 4  400 m (2012, 2014). Wielokrotna reprezentantka Polski na Drużynowych Mistrzostwach Europy. Wielokrotna medalistka mistrzostw Polski juniorów, młodzieżowych mistrzostw Polski, mistrzostw Polski AZS i akademickich mistrzostw Polski. W 2016 roku zakończyła karierę sportową. Obecnie mieszka i pracuje we Wrocławiu.

Szczerze mówiąc do Łodzi trafiłam trochę przypadkowo. W planach miałam studia na warszawskiej AWF, ale nie dopełniłam w terminie formalności rekrutacyjnych i musiałam wybrać inną uczelnię. Zdecydowałam się na Łódź, chyba głównie ze względu na bliską odległość od domu. Początkowo zakładałam, że tylko rok będę tu trenować, a potem przeniosę się do Warszawy. Jednak współpraca z trenerka Henryką Blausz od początku była owocna, Łódź okazała się przyjazna i szybko zapomniałam o warszawskich planach. I nie żałuję!

Zdecydowanie ten, o którym wspomniałaś. Wiele było takich momentów, wiele tytułów, ale to pierwsze mistrzostwo z racji ładunku emocjonalnego, jakie przyniosło, wspominam najlepiej.

Na pytanie o największe rozczarowanie i najtrudniejsze chwile w karierze zapewne odpowiedź może być tylko jedna – Igrzyska Olimpijskie w Londynie w 2012 roku...

Tak. Ale już tyle na ten temat powiedziałam, że nie chcę po raz kolejny rozdrapywać ran (Agata otrzymała nominację olimpijską do sztafety 4 400 m, ale trener nie dał jej szansy występu, www.azs.pl

kontuzji, miałam już dość, nie miałam siły. Pewnie, że mogłabym się wyleczyć i spróbować jeszcze pobiegać kilka lat. Ale prawda jest taka, że ze zdrowiem było coraz gorzej. Nie zadowala mnie ławka rezerwowych. Dlatego czułam, że to już nie sprawia mi radości. Czułam, że muszę zacząć odnosić sukcesy w innej dziedzinie, a ten piękny rozdział mojego życia zamknąć. Po podjęciu tej decyzji ani razu nie miałaś momentu zawahania? Nie myślałaś, żeby może jednak wrócić do treningów?

Nie. Czuję się szczęśliwa w „nowym” życiu. Dlatego jestem pewna, że to była dobra, dojrzała decyzja. Bardzo kibicuję moim koleżankom i narzeczonemu, bo przecież też jest sportowcem. Ale mnie samej tego nie brakuje. Zakończyłaś karierę zawodniczą, ale nie rozstałaś się ze sportem. Czym obecnie się zajmujesz?

Polska lekkoatletyka ma się obecnie świetnie. Bardzo się z tego powodu cieszę. Wiadomo, że na arenie światowej będzie już nieco trudniej niż na europejskiej, ale mamy kilku pewniaków, którzy reprezentują na tyle wysoki poziom, że nieważne czy rywalizujemy w Europie czy na świecie, mają takie same szanse na medal. Odnosimy sukcesy, mimo że w wielu miastach w Polsce potencjał lekkoatletów jest niedoceniany. Brakuje infrastruktury, wynagrodzenia dla trenerów i sportowców pozostawiają wiele do życzenia. Mam nadzieję, że sytuacja „Królowej Sportu” ulegnie poprawie wprost proporcjonalnie do wyników naszych reprezentantów. Bardzo dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Aleksandra Leszczyńska


e i k s y z r k o wki ó t k y z ê s o e k i i a k k w w s a d œœwiêtokrzy a ż u D

ale!

K w fin ce mężczyzn za nami. UJ ów yk sz Ko w P AM C ł na Półfi

Z

a nami rozgrywany od 20 do 23 kwietnia w Hali Politechniki Świętokrzyskiej półfinał Akademickich Mistrzostw Polski w Koszykówce. Tryumfował zespół Akademii Górniczo-Hutniczej, który w finale pokonał Uniwersytet Jagielloński. Koszykarze Politechniki Świętokrzyskiej w ćwierćfinale nie sprostali aktualne-

mu akademickiemu mistrzowi Polski UMCS Lublin i zmagania zakończyli na ósmym miejscu. Awans do finałów wywalczyli za to koszykarze Uniwersytetu Jana Kochanowskiego, którzy zajęli III miejsce. Do Kielc na AMP-y w koszykówce przyjechało 12 najlepszych drużyn z województw podkarpackiego, małopolskiego, lubelskiego i świętokrzyskiego. Podzielone na cztery trzyzespołowe grupy, wszystkie drużyny pierwszego dnia rywalizowały o awans do ćwierćfinału. Wszystkie mecze rozgrywano w Hali PŚk. – Turniej jest bardzo dobrze zorganizowany. Mamy sporo czasu pomiędzy meczami na rozgrzewkę, z hotelu na halę jest bardzo blisko. Mecze również stoją na dobrym poziomie – mówił Damian Kalinowski, center AGH. Pierwszego dnia turnieju wszystkie drużyny rozegrały po dwa spotkania. Faza grupowa wyłoniła najlepszą ósemkę turnieju, w której znaleźli się m.in. gospodarze zawodów Politechnika Świętokrzyska oraz drugi zespół z Kielc – UJK. Obie świętokrzyskie ekipy w swoich grupach zajęli drugie miejsca notując po jednym zwycięstwie

i jednej porażce. Koszykarze Politechniki byli blisko zajęcia pierwszego miejsca, jednak w decydującym spotkaniu nieznacznie ulegli Uniwersytetowi Rzeszowskiemu 47:54. W wieczornym spotkaniu wysoko pokonali Uniwersytet Medyczny Lublin 71:38, w czym duża zasługa Michała Ziemskiego. Drugi zespól z Kielc w pierwszym meczu turnieju, po bardzo zaciętym meczu, pokonał AWF Kraków 66:61, a w drugim uległ UMCS Lublin aż 33:65. Te rozstrzygnięcia zdecydowały, że podopieczni Roberta Dutkiewicza w ¼ finału zmierzyli się z Uniwersytetem Rzeszowskim, natomiast podopieczni Stanisława Dudzika musieli stawić czoło właśnie UMCS Lublin, czyli aktualnemu akademickiemu mistrzowi Polski.

Ambitna walka koszykarzy PŚk Skazani na porażkę zawodnicy Politechniki długo toczyli wyrównany pojedynek z faworyzowany zespołem z Lublina. Do przerwy było tylko 29:26 na korzyść lublinian, a gorąco było nie tylko na boisku, ale też w strefie ławki, gdzie zaiskrzyło pomiędzy oboma trenerami. Na boisku w zespole z Kielc wyróżniał się przede wszystkim Jakub Stanios, który wzmocnił zespół PŚk na AMP, a na co dzień jest podstawowym rozgrywającym pierwszoligowej Rosy Radom. W trzeciej kwarcie „odpalił” w drużynie UMCS Bartłomiej Karolak. MVP grupy C II ligi trafił kilka ważnych trójek i UMCS zdołał odskoczyć na bezpieczną przewagę, którą mimo ambitnej postawy kielczan zdołał utrzymać do końca. aps nr 03 2017 (342)


Drugi z kieleckich zespołów w ćwierćfinale spotkał się z Uniwersytetem Rzeszowskim i nie miał większych problemów z pokonaniem najlepszej drużyny grupy D. Przewaga osiągnięta na samym początku spotkaniu wystarczyła, by potem spokojnie kontrolować spotkanie. Największe emocje wywołały celne trójki doświadczonego Macieja Łagana, który po spotkaniu został wybrany MVP spotkania, a na co dzień jest… asystentem rektora UJK. Pomysł, by najlepszym zawodnikom rozdawać książki, to jest wartość sama w sobie – chwalił Maciej Łagan.

I właśnie niedzielne finałowe starcie Uniwersytetu Jagiellońskiego i AGH Kraków było ostatnim akcentem. Półfinał C zakończył się zwycięstwem AGH, na najniższym stopniu podium zameldowali się koszykarze Uniwersytetu Jana Kochanowskiego.

Kraków rządzi w... Kielcach W pozostałych ćwierćfinałach nie było niespodzianek i awans wywalczyli faworyci – AGH Kraków i Uniwersytet Jagielloński. W wieczornych półfinałach osłabiony brakiem podstawowych zawodników, którzy pojechali na mecz II ligi, UMCS Lublin nie dał rady Uniwersytetowi Jagiellońskiemu. Jesteśmy bardzo zadowoleni, ponieważ osiągnęliśmy nasz cel, jakim był awans do finałów w Poznaniu – mówi Wojciech Gorgoń, kapitan UJ. W drugim półfinale AGH Kraków nie dał szans UJK Kielce wygrywając 85:48. Podopieczni Wojciecha Bychawskiego pewnym krokiem kroczyli po zwycięstwo w kieleckim półfinale. Do zrealizowania celu brakowało już tylko jednego zwycięstwa – w finale z Uniwersytetem Jagiellońskim.

Dziewięć trójek Lewandowskiego Koszykarze UJK w meczu o trzecie miejsce nie mieli problemów z pokonaniem UMCS Lublin. Lubelski zespół zagrał w znacznie okrojonym, jedynie sześcioosobowym składzie, ponieważ podstawowi zawodnicy musieli wrócić do Lublina na rozgrywany tego samego dnia mecz o awans do I ligi. Kielecki zespół wygrał pewnie 98:44 urządzając sobie przy tym popis strzelecki. Brylował w nim zwłaszcza Jakub Lewandowski, który zdobył aż 33 punkty, trafiając przy tym aż 9 razy za trzy punkty. Po meczu zasłużenie otrzymał książkę i kubek, czyli nagrody dla najlepszego zawodnika meczu.

Politechnika walczyła do końca W niedzielę swoje mecze rozegrały również pozostałe zespoły najlepszej ósemki turnieju. W meczu o 7 miejsce gospodarze turnieju koszykarze Politechniki Świętokrzyskiej toczyli zacięty i emocjonujący mecz z Uniwersytetem Rzeszowskim. W nerwowej końcówce (na minutę przed końcem było 50:51 dla UR) większym spokojem wykazali się goście i to oni cieszyli się ze zdobycia siódmego miejsca. Dla Politechniki ósma lokata to i tak najlepszy wynik w historii, ale pewien niedosyt pozostał, bo – jak po turnieju podkreślali zawodnicy –stać ich było co najmniej na piąte miejsce. Akademickie Mistrzostwa Polski w Koszykówce zorganizował w Kielcach Klub Uczelniany AZS Politechniki Świętokrzyskiej przy wsparciu Politechniki Świętokrzyskiej, Akademickiego Związku Sportowego oraz Ministerstwa Sportu i Turystyki. Partnerem imprezy była firma DAFI oraz wydawnictwo SQN. Michał Filarski Foto Paula Lesiak

Dominacja AGH W finale spodziewaliśmy się większych emocji i tak było, ale tylko w pierwszej części meczu, który lepiej zaczęli koszykarze Uniwersytetu Jagiellońskiego. Początkowe prowadzenie 7:0 było ich ostatnim w meczu, a doświadczeni gracze AGH z każdą minutą powiększali przewagę, która ostatecznie urosła aż do 44 oczek. Finał zakończył się wygraną 95:51, a MVP całego turnieju został wybrany Bartosz Wróbel z AGH. Przyjechaliśmy tu z chęcią awansu do czwórki, by załapać się na poznańskie finały, ale nie ukrywamy, że zwycięstwo w całym turnieju też było dla nas ważne – mówił po spotkaniu center AGH Damian Kalinowski. Mecz finałowy można obejrzeć w jakości HD na Youtube (kanał Politechniki Świętokrzyskiej). www.azs.pl

KLASYFIKACJA KOŃCOWA 1. Akademia Górniczo Hutnicza 2. Uniwersytet Jagielloński 3. Uniwersytet Jana Kochanowskiego 4. Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej 5. Politechnika Krakowska 6. Uniwersytet Ekonomiczny Kraków 7. Uniwersytet Rzeszowski 8. Politechnika Świętokrzyska 9. Akademia Wychowania Fizycznego Kraków 10. Politechnika Rzeszowska 11. Uniwersytet Przyrodniczy Lublin 12. Uniwersytet Medyczny Lublin


o k s w o a k s j kkuujaw skie -pomor

Co po tym, jak zgasną światła jupiterów? Idea kariery dwutorowej, łączącej w sobie zarówno rozwój sportowy, jak i edukacyjny, jest jedną z tych, która często jest przedmiotem rozmów akademickich. Dla każdego członka społeczności akademickiej istotą rozwoju jest wymiar edukacyjny. Co jednak wtedy, kiedy na naszą uczelnię trafia student, który oprócz zdolności edukacyjnych charakteryzuje się wysokim poziomem sportowym? Połączenie obu pasji bywa często trudne. Pochłaniające czas treningi uniemożliwiają uczestnictwo w zajęciach dydaktycznych. Ale i na odwrót: natłok uczelnianych obowiązków doprowadza często do rezygnacji z pasji, jaką jest sport. Czy istnieje model, który zachowa równowagę tych dwóch elementów? Czy sportowcy są zainteresowani karierą naukową? Bez wątpienia tak. Każdy ze sportowców winien zdawać sobie sprawę z tego, że nawet najlepsze kariery sportowe kiedyś się kończą. I co wtedy? Co dzieje się z takim człowiekiem? Jak odnaleźć się w życiu, które nie jest już podyktowane reżimem treningowym? Jak odnaleźć się w życiu, w którym to nie trener zdecyduje o twoim następnym starcie, metodach treningowych, sposobie, w jakim dojdziesz do formy? Za wszelką cenę musimy przypominać naszym sportowcom, że istnieje jeszcze życie poza stadionami, boiskami, pływalniami czy matami. Musimy przypominać, że pewnego dnia będzie trzeba wziąć odpowiedzialność za swoje życie, dokonywać wyborów, najczęściej tych, do których jeszcze nie zdążyliśmy dorosnąć. Od tego właśnie jest kariera dwutorowa. Równowaga między poziomem sportowym i poziomem edukacyjnym jest konieczna. Nie tylko ze względu na społeczne oczekiwania wobec tego, iż każdy z młodych musi legitymować się wykształceniem wyższym. Edukacja to klucz do dorosłości, klucz, którego będzie można użyć, jak kariera sportowa dobiegnie końca. My, jako Akademicki Związek Sportowy jesteśmy zobowiązani do tego, by taką karierę dwutorową umożliwić. To my jesteśmy ambasadorem tej idei. Wreszcie to my, w przyszłości będziemy pośrednio odpowiedzialni za to, kim staną się nasi sportowcy w życiu dorosłym.

niu, u r o T w o g e r b o d o C rnikówł!A ? prócz p01i7 e P w Piłce Siatr. odbył się Półfina AM

ództwa W dniach 6–9.04.2 prezy był AZS OŚ Wojew im m re to za ni ga Or . et kowej Kobi nego turnieju Miejscem przeprowadzo o. ieg sk or m Po osk jaw Ku było UMK w Toruniu.

W

mistrzostwach wzięło udział 145 zawodniczek. Wraz z trenerami, działaczami i wolontariuszami łącznie w imprezie wzięło udział blisko 200 osób. Uniwersytecka atmosfera niewątpliwie sprzyjała zawodniczkom. Mecze były zacięte i pełne emocji sportowych. W pierwszej fazie rozegrano 15 meczów. W grupie A najlepsze okazały się dziewczyny z Uniwersytetu Szczecińskiego, w grupie B – CM Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Bydgoszczy, a w grupie C – Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu. Po rozgrywkach grupowych rozpoczęto zacięte mecze o miejsca. W spotkaniu o miejsce 9–11 rywalizowały gdańskie drużyny: Politechniki, AWFiS oraz Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. O miejsca 5–8 rywalizowały CM UMK w Bydgoszczy, UTP w Bydgoszczy, AWF i UP z Poznania. Najbardziej widowiskowym meczem była rywalizacja między CM UMK w Bydgoszczy i UTP w Bydgoszczy. Zawodniczki UTP, po zaciętej walce, musiały uznać wyższość koleżanek z CM UMK w Bydgoszczy. A mecz o 7 miejsce rozegrały zespoły AWF w Poznaniu i UTP w Bydgoszczy. CM w Bydgoszczy rywalizowało z UP w Poznaniu o miejsce 5, w którym to swoją wyższość pokazały zawodniczki UP w Poznaniu. Mecze ćwierćfinałowe również przepełnione były niespodziankami i ogromnym duchem rywalizacji. Podczas meczu CM UMK w Bydgoszczy z Uniwersytetem Gdańskim widzowie byli świadkami bardzo wyrównanego poziomu sportowego obu drużyn. Podczas

tego meczu lepsze okazały się jednak zawodniczki Uniwersytetu Gdańskiego. Równie interesującym spotkaniem ćwierćfinałowym okazał się mecz między UTP w Bydgoszczy a Politechniką Poznań. To dziewczyny z Politechniki, po zaciętych setach, były lepsze. Mecze półfinałowe mimo wszystko charakteryzował bardzo wyrównany poziom sportowy. Do samego końca rozgrywek tej fazy turnieju nie było wiadomo, kto będzie walczył o miejsca medalowe. Mecz Uniwersytetu Szczecińskiego z poznańskim Uniwersytetem Adama Mickiewicza był tak samo zacięty jak mecz Uniwersytetu Gdańskiego z Politechniką Poznańską. Po trudnej sportowej walce najlepsze okazały się zawodniczki Uniwersytetu Szczecińskiego i Uniwersytetu Gdańskiego. Mecze o miejsca medalowe rozpoczęło spotkanie Politechniki Poznań i UAM w Poznaniu. Lepszą uczelnią okazała się Politechnika Poznańska, która po wygranej (2:0) została trzecim zespołem tego półfinałowego turnieju. Mecz finałowy rozegrały zespoły z Uniwersytetu Szczecińskiego i z Uniwersytetu Gdańskiego. Po pierwszym secie prowadził Uniwersytet Szczeciński, drugi set zespół przegrał (17:25). A w trzecim secie tego meczu Uniwersy-

Anna Błaszkowska

Wydanie Kujawsko-Pomorskie Redakcja: Anna Błaszkowska e-mail: blaszkowska.ann@gmail.com

aps nr 03 2017 (342)


wwiieelklok poo lsp kio el

I PUCHAR ZG AZS KOBIET NOŻNEJeściu uczelni, aby rozegrać W PIŁCotE kały się studentki z sz

InicjatyW Poznaniu sp go AZS w Piłce Nożnej. ne ów Gł u ąd rz Za ar ch I Turniej o Pu zewem w wielu ła się z pozytywnym od ka ot sp ań zn Po S znaniu AZ wa OŚ dków finansowych w Po śro u ak br du wo po Z k h. środowiskac resowani startem, jedna te in za li by zy ór kt y, sc łowały ponie pojawili się wszy zyjechały, raczej nie ża pr ia an zn Po do e ór kt na te studentki, walizację. W Turnieju – ry w ej on oż wł i gi er en kobiet – święconego czasu i y ZG AZS w piłce nożnej ar ch pu o ań ag zm ek ch dobry począt ańskich oraz trzy z inny zn po i ln ze uc z y yn uż rywalizowały trzy dr ośrodków w Polsce. SKRAJNA GOŚCINNOŚĆ GOSPODARZY!

tet Szczeciński pokazał swoją wyższość 15:11, stając się tym samym zwycięską drużyną tych półfinałowych AMP w Piłce Siatkowej Kobiet w Toruniu. MVP turnieju została Sandra Łabniewska, najlepszym libero – Klaudia Świt (obie siatkarki z zespołu Uniwersytetu Szczecińskiego), a najlepszą rozgrywającą – Karolina Łuczyszyn z Politechniki Poznańskiej. Wszystkim uczestnikom turnieju serdecznie gratulujemy, a najlepszym życzymy powodzenia w turnieju finałowym AMP. Dziękujemy społeczności akademickiej za możliwość organizacji półfinałów strefy A w siatkówce kobiet. Liczymy, że Toruń okazał się atrakcyjny nie tylko ze względu na piękną naszą starówkę, ale nową uczelnianą infrastrukturę sportową, która sprostała oczekiwania zawodniczek. Anna Błaszkowska Foto AZS Toruń KLASYFIKACJA KOŃCOWA 1. Uniwersytet Szczeciński, 2. Uniwersytet Gdański, 3. Politechnika Poznańska, 4. Uniwersytet Adama Mickiewicza Poznań, 5. Collegium Medicum UMK Bydgoszcz, 6. Uniwersytet Przyrodniczy Poznaniu, 7. Akademia Wychowania Fizycznego Poznań, 8. Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy Bydgoszcz, 9. Politechnika Gdańska, 10. Gdański Uniwersytet Medyczny, 11. Akademia Wychowania Fizycznego i Sportu Gdańsk

www.azs.pl

Rozgrywki odbyły się na terenie kameralnego Ogródka Jordanowskiego nr 2 w Poznaniu, dysponującego doskonały boiskiem ze sztuczną nawierzchnią, przeznaczonym do rozgrywek piłkarskich. Rywalizowano w składach sześcioosobowych (5 zawodniczek w polu + bramkarka) i w niemal każdym meczu walka była bardzo zacięta, a wynik ważył się do ostatniej chwili. Poznanianki okazały się niezwykle gościnne dla zespołów przyjezdnych, bowiem na medalowych miejscach uplasowały się wyłącznie zespoły przyjezdne. Turniej wygrała ekipa Uniwersytetu Gdańskiego, wyprzedzając Uniwersytet Pedagogiczny z Krakowa i Uniwersytet Warmińsko-Mazurski z Olsztyna. Kolejne miejsca zajęły ekipy poznańskie: AWF, Uniwersytetu Przyrodniczego i UAM. Najlepszą zawodniczką okazała się Natalia Urbanowicz z UG, a najlepszą bramkarką Justyna Stokłosa z krakowskiego UP. Tytuł najlepszej snajperki wywalczyła Anna Szydło, również z UP. Strzeliła przeciwniczkom aż 9 bramek. Po zakończeniu turnieju o wrażenia zapytaliśmy Tomasza Aftańskiego, trenera zwycięskiego zespołu: Jestem bardzo zadowolony z postawy swoich dziewczyn. Turniej o Puchar Zarządu Głównego AZS był dla nas szansą na przedłużenie sezonu futsalowego, na którym skupiamy się najbardziej. Dzięki uprzejmości Politechniki Gdańskiej mogliśmy się przygotować do turnieju na jej obiektach; bardzo jesteśmy za to wdzięczni. Zawsze przyjemnie jest wygrywać i mam nadzieję, że moim zawodniczkom wejdzie to w krew. Moim zdaniem Turniej mógłby na stałe zagościć w kalendarzu imprez akademickich, a piłka nożna kobiet właśnie w takim wydaniu powinna wkrótce znaleźć się w termina-

rzu Akademickich Mistrzostw Polski. Poziom sportowy tegorocznego turnieju był naprawdę dobry, AZS Poznań stanął organizacyjnie na wysokości zadania. Liczę na to, ze za rok do rywalizacji zgłosi się więcej drużyn i zmagania będą jeszcze ciekawsze. Z mojego trenerskiego punktu widzenia występ w Pucharze ZG był idealnym zakończeniem bardzo dobrego sezonu. Wywalczyliśmy pierwsze miejsce w Akademickich Mistrzostwach Pomorza, po raz kolejny awansowaliśmy do turnieju finałowego Akademickich Mistrzostw Polski w Futsalu, zajęliśmy 5–8 miejsce (jako beniaminek) w Ekstralidze Futsalu Kobiet, teraz zwycięstwo w Poznaniu… to naprawdę świetne wyniki. Solidna praca powoli przynosi efekty. Dokumentacja boiskowej rywalizacji najlepiej dowodzi, że rywalizacja kobiet w I Turnieju o Puchar ZG AZS w Piłce Nożnej była bardzo zacięta. Piotr Kuś Foto Radosław Jurga Organizatorzy dziękują za wsparcie sponsorom: Domowi Wydawniczemu REBIS, Hotelowi GAJA, Urzędowi Miasta Poznania i Polskiemu Związkowi Piłki Nożnej.


WITRYNA KSIĄŻEK SPORTOWYCH

C

echą konstytutywną dla wszelkiej bodaj aktywności dra Wiesława Pięty jest to, że za każdym jej przejawem bez wątpienia wyraźnie stoi (ukrywa się to w tym przypadku określenie raczej nieadekwatne) ogromna pasja. Trudno te fascynacje multiplikować, oddając je w liczbie mnogiej, bo wszystkie stanowią pochodną atencji do sportu. Ta zaś co najwyżej uzewnętrznia się bądź ciągle się materializuje w różnych postaciach: zawodnika, trenera, organizatora sportu i wreszcie jego historyka. Tylko pozornie połączenie tych pasją motywowanych ról wydaje się proste, bo przecież nie każdy, kto sport poznaje z autopsji, daje materialny wyraz gromadzonej w ten sposób ogromnej wiedzy w formie jakichkolwiek publikacji (a rebours, nie każdy historyk sportu musi mieć bogatą „sportową biografię”). W pierwszym przypadku conditio sine qua non to określona na „dziejowy wymiar” sportu wrażliwość, bo ta forma aktywności człowieka generalnie wydaje się przynależeć do teraźniejszości (dzieje się tu i teraz), a jej przeszłość bywa niekiedy marginalizowana i trywializowana. Ten rodzaj empatii nie może jednak ograniczać się wyłącznie do wykorzystywania własnej pamięci, ułomnej i, jako źródło historyczne, pewnie zawodnej. O rzetelnym historycznym badaniu mówić można jedynie w sytuacji, kiedy w trudnych dociekaniach nad historią sportu eksplorator dysponuje pełną bazą źródłową. W przypadku studiów nad wspomnianą dyscypliną zadanie to wydaje się niezwykle trudne, bo tak jak nie docenia się dziejów sportu, tak często lekceważy się jego warstwę dokumentacyjną. Wyjątkowo podkreślam te rudymenta warsztatowe, bo sądzić należy, że w przypadku Wiesława Pięty mamy do czynienia z sytuacją wręcz idealną. Obudowa erudycyjna Od Alojzego Ehrlicha do Natalii Partyki. Współzawodnictwo sportowe 1932–2016 jest wręcz imponująca! Oto na 10 stronach monografii (s. 299–308) Autor prezentuje najpierw budzącą podziw listę rozpoznanych źródeł archiwalnych (zgromadzonych nie tylko w poddanych wnikliwej kwerendzie archiwach państwowych w Polsce i we Lwowie, ale też w zbiorach prywatnych), następnie przestawia spis źródeł drukowanych (sprawozdań, komunikatów, kronik, roczników, regulaminów, statutów, tytułów wykorzystanych czasopism) oraz zebranych relacji ustnych, by na końcu zestawić całą literaturę przedmiotu słusznie włączając doń nawet prace licencjackie! Jeśli chodzi o materię źródłową, to bezwzględnie na szczególną uwagę zasługuje prywatne archiwum Autora – prawdziwa skarbnica wiedzy na temat dziejów polskiego (nie tylko, sądząc po

innych publikacjach W. Pięty) – gromadzone w Jego rodzinie od pokoleń! Nie bez kozery zatem W. Pięta, z pewną dumą, puentuje (s. 6): Jest ona (monografia, dop. D.S.) efektem sześćdziesięciu lat pracy Mieczysława, Wiesława i Pawła Piętów związanej z gromadzeniem materiałów o znaczeniu archiwalnym (wycinki prasowe zgromadzone w 30 woluminach, programy z mistrzostw Polski, zeszyty spotkań sędziowskich). Specyfikacja tego zasobu (s. 299) przekonuje, że to właśnie on (głównie wszystkie programy z Mistrzostw Polski seniorów, młodzieżowców i juniorów obu płci z okresu 1956–2013) stanowi podstawę kolejnej „tenisowej monografii” częstochowskiego amatora dziejów sportu. Ten monumentalny, prymarny w każdej historycznej pracy, fundament budzi ogromny respekt i szacunek dla wysiłku badacza. Stanowi poniekąd zapowiedź niemal gwarantowanej rzetelności/wiarygodności publikacji (choć nie zawsze bogata materia źródłowa znajduje swe odbicie w przypisach), ale warto o nim mówić z jednej jeszcze niezwykle istotnej przyczyny. W krótkim wprowadzeniu do tej nie tyle oceny, co raczej nieco lakonicznej prezentacji książki Od Alojzego Erhlicha… pojawiła się ogólnej natury refleksja nad stanem zasobu archiwalnego, służącego badaniom nad dziejami polskiego sportu. Jedną z cech tego statusu jest rozproszenie bazy informacyjnej, co pośrednio potwierdza, że gros najcenniejszych materiałów znajduje się ciągle w potencjalnie niezbyt licznych zbiorach prywatnych. Kazus – wzór raczej – W. Pięty, jako rzetelnego archiwisty, wydaje się zatem godny najwyższej pochwały i upowszechnienia! Sądzić można, że kondycja polskiej historiografii sportu (zwłaszcza tej uniwersyteckiej) wyglądać mogłaby zupełnie inaczej, gdyby – w najszerszym rozumieniu tego słowa – ludzie sportu mieli świadomość potrzeby pielęgnowania, gromadzenia, niekiedy wręcz ochrony wszelkich informacji (szczególnie ikonografii!) dotyczących przecie nie tylko ich przeszłości… Dominacja warstwy dokumentacyjnej (faktograficznej), a w ogromnym stopniu także zdefiniowany w podtytule książki centralny przedmiot dociekań Autora (Współzawodnictwo sportowe 1932– –2016) sprawiają, że lektura pracy nie należy do łatwych. Jej układ chronologiczno-rzeczowy wydaje się zupełnie naturalny dla uzyskania zasadniczego celu publikacji – zaprezentowania rywalizacji sportowej, która niezwykle cenna okazywać się może zwłaszcza dla coraz szerszego grona statystyków sportu. Siłą rzeczy nieco „ucierpiały” na tym inne deklarowane i zakładane przez Autora postulaty badawcze książki (s. 7): na czym polegała ewolucja organizacyjna

mistrzostw […], czy można […] mówić o zmieniającej się bazie materialnej […], jaki wpływ na poziom sportowy miała ewolucja przepisów gry. Nie ulega wątpliwości, że znalezienie równowagi między warstwą faktograficzną, a pewną konceptualizacją/kontekstualizacją w pracy o tak rozległych cezurach chronologicznych i złożonym przedmiocie rozważań (rozgrywki różnej natury, w różnych grupach wiekowych, z podziałem na kobiece i męskie) stało się zadaniem dość trudnym. W. Pięta poszukiwał tego balansu poprzez poprzedzające poszczególne rozdziały (jest ich w pracy 7, a każdy z nich opiera się na racjonalnie dobranych cezurach, tożsamych z dziejami politycznymi Polski XX wieku, co tylko potwierdza niezwykle mocny związek dziejów rodzimego sportu z burzliwymi losami państwa) eseje, w których rysował ogólne, „polityczno-sportowo-logistyczno-organizacyjne” tło rozgrywek organizowanych w danym okresie, np. (s. 33): Współzawodnictwo sportowe w czasach stalinizacji Polski Ludowej (1950–1956). To właśnie w nich pojawiała się niezwykle istotna historyczna reasumpcja, odpowiedzi na zasadnicze pytania: dlaczego i jak? Z mojej perspektywy to bez wątpienia najcenniejsze fragmenty książki i nie ukrywam, że ich skromna objętość budzi mój pewien niedosyt… Ufam jednak, że niespożyte siły W. Pięty (pisze o sobie: autor 12 monografii i artykułów (sic! D.S.) z zakresu historii AZS i tenisa stołowego) i pozostający w jego dyspozycji imponujący zasób źródeł stanowią gwarancję kolejnej pracy, w której proporcje między opisem a wyjaśnianiem wyglądać będą zupełnie inaczej. Pozwalam sobie na tego typu uwagę pozostając pod ogromnym wrażeniem niezwykle cennego („nierozgrywkowego”!) artykułu W. Pięty, Produkcja i dystrybucja sprzętu do tenisa stołowego w Polsce w XX i XXI wieku, w: Kultura Fizyczna w Polsce Ludowej i w Trzeciej Rzeczypospolitej, t. 10, red. aps nr 03 2017 (342)


L. Nowak, P. Pieczyński, R. Urban, Gorzów 2012, s. 325–338. Informacja o publikacyjnym dorobku Autora znajduje się na okładce książki, ale o tym, że praca Od Alojzego Ehrlicha do Natalii Partyki. Współzawodnictwo sportowe 1932–2016 także dotyczy historii Akademickiego Związku Sportowego, przekonać się można niemal na każdej jej stronie. Zaczyna się skromnie w roku 1950, kiedy w finale MP juniorów brąz zdobyli zawodnicy AZS Częstochowa (s. 37), z każdym rokiem i tokiem narracji przybywa informacji o tenisistkach AZS Kraków, studentach z Lublina, Gliwic, Łodzi... Prawdziwa feeria azetesowskich wątków (sukcesów raczej!) pojawia się wraz z epoką postępującej (od ok. 1974–1975 roku, s. 99–101) dominacji AZS Gdańsk z jego filarami w osobach Andrzeja Grubby i Leszka Kucharskiego. Dalej skalę obecności tenisa akademickiego w książce W. Pięty oddaje tylko łacińskie passim (wszędzie)… Podobnie, co do natężenia, ale i znaczenia, należy ocenić, stanowiący immanentną część narracji Autora materiał ikonograficzny. Wśród starszych fotografii dominują te pochodzące z prywatnych archiwów, dotąd niepublikowane, a przez to cenne i oryginalne. Świetnie opisane (co bywa na ogół rzadkością) znakomicie korespondują z treścią książki. W reasumpcji należy wyraźnie podkreślić, że książka Od Alojzego Ehrlicha do Natalii Partyki. Współzawodnictwo sportowe 1932–2016 wyszła spod pióra niekwestionowanego autorytetu w zakresie dziejów polskiego tenisa stołowego. Być może niektórym ta specjalizacja wyda się nazbyt wąska, ale kontestacja taka wydaje się poniekąd anachroniczna nie tylko z tego powodu, że uszczegółowienie przedmiotu poznania jest znakiem czasu także w zakresie badań historycznych. W wartym refleksji stopniu staje się gwarancją rzetelności, a często też przez pryzmat detalu dostrzec można „niedostrzegalne” na poziomie syntezy. Nie ma przesady w stwierdzeniu, że „perspektywa celuloidowej piłeczki” wniosła wiele ciekawych obserwacji do stanu wiedzy o dziejach polskiego sportu. Zauroczeni wielkimi stadionami i dziejącym się na tych wspaniałych obiektach równie wielkim współzawodnictwem, lekceważymy nieco skromne sale gimnastyczne (to często ciągle właściwy anturaż dla, na ogół nie wymagającego wielkich inwestycji, tenisa stołowego), które dla lokalnych wspólnot okazują się arenami rywalizacji co do skali emocji i wzruszeń porównywalnych z największymi nawet zawodami mistrzowskimi… Dariusz Słapek Wiesław Pięta, Od Alojzego Ehrlicha do Natalii Partyki. Współzawodnictwo sportowe 1932– –2016, Częstochowa 2016, ss. 308

www.azs.pl

mmaa³³oopoploskliesk

AZS UEK przywria…ca AMP-y adKemrickaiegkooZwwiązokuwSportowego na Uniwersytecie

a Polski jeszcze Nowy zarząd Ak Akademickie Mistrzostw by , to o ał db za m ny icz imprez. Ekonom w kalendarzu miejskich ść no ec ob ą oj sw ły zy ac wyraźniej zazn

Wśród nielicznych W tym roku chętnych do organizacji rozgrywek nie było wielu. Oprócz AZS AGH, który ugościł finał badmintonistów, tylko AZS UEK mógł się pochwalić skłonną do działania kadrą. Tamtejszy AZS, po zmianach organizacyjnych, chciał nawiązać do długoletniej tradycji przyjmowania w Krakowie uczestników Akademickich Mistrzostw Polski. Udało się zorganizować dwa turnieje rangi półfinałowej dla strefy C: w siatkówce kobiet i piłce ręcznej mężczyzn.

Siatkarska inauguracja Jako pierwsze na Uniwersytet Ekonomiczny wróciły siatkarki. Krakowianie znów mieli okazję przyjrzeć się rywalizacji drużyn akademickich, tym razem z całej południowo-wschodniej Polski. Infrastruktura sportowa przy ul. Rakowieckiej pozwoliła na rozgrywanie dwóch meczów jednocześnie, co zdecydowanie ułatwiło organizację zawodów. Finał w tej nowoczesnej hali wygrały zawodniczki Państwowej Wyższej Szkoły Techniczno-Ekonomicznej w Jarosławiu.

Wyzwanie w szczypiorniaku Trudniej o sukces było w wypadku turnieju piłki ręcznej. Specyfika dyscypliny wymagała zaangażowania dodatkowego obiektu (w krakowskich Bronowicach) i większej liczby osób. Zdwojony wysiłek wymuszały także same zmagania na parkietach, gdzie

niełatwo było osiągać postawione przed zawodami cele. Przekonało się o tym wielu faworytów. Wysoki poziom sportowy i bardzo wyrównana rywalizacja przełożyły się na zainteresowanie kibiców nie tylko w halach, ale także w mediach społecznościowych. Rosło ono aż do ostatniego meczu, w którym wyżej notowani reprezentanci Uniwersytetu Rzeszowskiego ulegli drużynie UJK Kielce. Poza boiskiem też wygrali perspektywiczni pretendenci – zespół organizatorów z AZS UEK Kraków. Piotr Leśniak AZS UEK Foto Magdalena Ostrowska


Centralny Ośrodek Sportu Akademickiego w Gdańsku położony jest w cichej, nadmorskiej dzielnicy Gdańska z własnym mikroklimatem i dobrą komunikację z centrum miasta. AZS Górki Zachodnie posiada bogatą infrastrukturę, umożliwiającą realizację obozów sportowych, konferencji czy dużych imprez sportowych. Prowadzone inwestycje stale poszerzają ofertę, która obecnie obejmuje: budynek hotelowy Galion o standardzie hotelu ***, 6 klimatyzowanych domków letniskowych, Centrum Zdrowia – rehabilitacja z strefą SPA, dwa korty o nawierzchni ceglanej, jeden kort o nawierzchni sztucznej, dwa profesjonalne boiska do siatkówki plażowej i ścianę wspinaczkową. Dobiegają prace wykończeniowe, związane z oddaniem do użytku hali sportowej z bogatym wyposażeniem, tj. boiskiem wielofunkcyjnym, matą do judo oraz siłownią. Dzięki nowoczesnemu obiektowi sportowemu otwierają się nowe możliwości realizacji zgrupowań przez cały rok.

Uzupełnieniem infrastruktury jest bus hotelowy oraz sprzęt, m.in.: rowery, łodzie typu Optimist, zestawy windsurfingowe, kajaki, ergometry wioślarskie, bogato wyposażona siłownia czy hangar na przetrzymywanie sprzętu.

Co nas wyróżnia?

Możliwości ośrodka przekładają się na posiadanie wysokiej jakości kompleksowej oferty sportowej obejmującej: zakwaterowanie, całodzienne wyżywienie, dostęp do infrastruktury sportowej. Istnieje możliwość rozszerzenia oferty o zabiegi rehabilitacyjne.

Zdobyte doświadczenie przy organizacji spotkań biznesowych, przyjmowaniu drużyn sportowych z ekstraklas czy imprez sportowych rangi Mistrzostw Polski. Własna restauracja hotelowa z możliwością konsultacji menu. Świadomość potrzeb trenerów i zawodników.

Dla najmłodszych przyszłych sportowców przygotowaliśmy ofertę półkolonii sportowych: żeglarskich, tenisowych i wspinaczkowych. Dzieci poza realizacją programu sportowego uczą się języka angielskiego.

Ośrodek AZS Górki Zachodnie organizuje własne imprezy sportowe: Regaty Nord Cup – 12 edycji, w roku 2015 przeszło 375 jednostek startujących. Półmaraton Gdańsk – 3 edycje, przeszło 4000 zawodników startujących w 2016 r. Duathlon Na Wydmach – 1 edycja, w której wzięło udział przeszło 300 zawodników.

AZS Górki Zachodnie, warte zobaczenia!

sport@hotelgalion.pl

www.hotelgalion.pl

tel. 58 324 81 00, 501 765 643


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Akademicki Przegląd Sportowy 03/2017 by AZS-APS - Issuu