Weronika Biela snowboard
Aleksandra Król snowboard
Katarzyna Rusin snowboard
Adam Cieślar Paweł Słowiok Wojciech Marusarz kombinacja norweska
Adam Cieślar kombinacja norweska
AKADEMICKI PRZEGLĄD SPORTOW
Serwis informacyjny przygotowano na podstawie: portal Igrzyska24.pl, „Dziennik Łódzki” Redaktor prowadzący Bartłomiej Korpak Współpraca Paweł Hochstim Inga Świetlicka Foto Paweł Skraba Tomasz Szponder
Pismo Zarządu Głównego AZS Redaktor naczelny Bartłomiej Korpak Sekretarz redakcji Halina Hanusz Adres redakcji 00-056 Warszawa ul. Kredytowa 1a tel./faks 22 828 02 76 tel. 502 250 604 www.azs.pl e-mail: aps@azs.pl
[od redakcji]
Uniwersjadowe selfie
T
ysiące uśmiechów, setki twarzy, tysiące zdjęć pojedynczych, grupowych i zbiorowych. To też taki współczesny obraz sportowych imprez. Chyba pozytywny. Na zdjęciach są znajomi z ekipy, przypadkowo przechodzący ci, w których się podkochujemy, gwiazdy ze zdobytymi medalami, nieraz prawie celebryci, ale też dziewczyna, co nalewa na stołówce zupę, albo wolontariusz z drogowskazem w ręce. Magia Uniwersjady. Patrzysz potem na te zdjęcia i okazuje się, że nie były to przypadkowe selfie. Magda oprócz walki na skoczni kibicowała komu się dało, na buzi i na paznokciach biało-czerwone kolory, takie nasze uosobienie symbolu skoczni sokoła Sunkara. Wszyscy chcą zdjęcia z Kubą, naszym chorążym, ciągle pełnym optymizmu i energii, to już jego czwarta Uniwersjada. To przecież bohater reportażu emitowanego przez Eurosport. Osoby stojące obok Teresy to studenci AWF Katowice, z którymi profesor ma codzienny kontakt nie tylko na zajęciach, a uśmiechnięta Renata cieszy się, że jej kuracjusze wrócili do zdrowia. Tych, którzy zastanawiają się, czy te wszystkie uśmiechy są szczere, czy ta radość to naturalny objaw czy tylko pozór, wypada chyba uspokoić. Uniwersjada to wyjątkowe miejsce i wyjątkowa grupa ludzi. Zawodnicy, bez względu skąd przybyli, mają podobny rodowód, od 10–15 lat uprawiają swoją dyscyplinę, marzą o olimpijskich medalach, o nagrodach i kontraktach na wielkie pieniądze, ale wybrali też drugą opcję kariery: studiują. Na różnych uczelniach, najwięcej na tych profilowanych na sport, wychowanie fizyczne, ale też na uniwersytetach. Tak jak Kasia – w Barcelonie na Europejskim Uniwersytecie Designu, Weronika na wydziale matematyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, a Monika na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym. Radość ze zwycięstwa to rewelacyjne zakończenie stresu startowego, nieraz trwa krótko, ale daje impuls do dalszych poświęceń. Większość uniwersjadowiczów kilka razy dziennie przechodziło obok koreańskiego stoiska promującego Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Pyeong Chang 2018. Niby nic, a w głowie zostaje. Może się powiedzie, może zdobędę kwalifikację, może wystartuję, może będzie sukces. Mają swoje pasje, w plecakach książki, a niektórzy, jak Michał
– profesjonale aparaty fotograficzne, na uszach słuchawki. Siedzą nieraz długie minuty w uniwersjadowej restauracji, przy jednym stole, rozmawiają, dyskutują o tym minionym dniu, o udanych lub nie przejazdach, ślizgach, rundach, pewnie też o ładnych dziewczynach i chłopakach albo o marudnych kierownikach. Obok tacy sami, tylko kurtki wiszące na oparciach mają napis Canada, gdzieś dalej aż gęsto od ludzi, na kurtkach napis Sweden, to hokejowy team. Codzienność. Często na fotografii widoczni są trenerzy, towarzyszą swoim sportowcom od wielu lat, często to jakaś namiastka rodziny. Jak jesteś na przygotowaniach, treningach, zawodach, występach kilkaset dni w roku razem, to relacje tworzą się niepowtarzalne. Jest okazja do wspomnień, Mateusz, Krystian i Marcin wspominają swoje medale uniwersjadowe, Grzegorz kilka startów, kilka biegów i bardziej lub mniej udanych strzelań. Naraz na selfie pojawia się u niektórych ksiądz Artur, a zaraz potem na facebooku – duża sportowa ekipa w skupieniu i modlitwie. Obok pokoju modlitewnego dla katolików są w wiosce pokoje dla protestantów, prawosławnych, wyznawców islamu, hinduizmu, judaizmu. Duża grupa Polaków wywołuje u wolontariuszy zdziwienie, trzeba donieść ławki. Za nami zimowe spotkanie w Ałmaty, gdzieś w centrum Eurazji, tam, gdzie się krzyżują od wieków szlaki łączące Chiny, Mongolię z Rosją i Europą. Ci, co szukali tam cywilizacji z XIX wieku, co chwilę mieli do czynieni z dobrze rozwiniętym XXI albo i XXII wiekiem. Akcesoria tej technologii są widoczne wszędzie. Na wielkim bazarze w centrum miasta, na setkach stoisk, często prowizorycznych, sprzedaje się najnowsze iPhony, smartfony, smartwatche, tak jak kiedyś handlowało się owocami, warzywami, ciuchami, uszczelkami. Do wyboru, do koloru. I jak potem się dziwić, że rozmawiamy o selfie. Taki czas. Jako ekipa zrobiliśmy sobie pierwszego dnia duże wspólne zdjecie, co na nim wyszło? Oceńcie sami. Na zdjęciu kończącym pobyt w Ałmaty parę rzeczy i osób nam się nie zgadzało. Andrzej miał na głowie czapkę wolontariusza kazachskiego, kurtkę z napisem China, zamienioną ze Szwedem, pod kurtką bluzę amerykańską. W ekipie ubyło zawodników, a przybyło radosnych wolontariuszy, mówiących nienaganną polszczyzną, pojawiły się kurtki sędziowskie, może nawet jedna policyjna. Uniwersjada. Redaktor
Projekt graficzny i skład Andrzej Kubatko © FALL tel. 12 413 35 00 www.fall.pl Numer zamknięto 10 marca 2017 r.
Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo skracania artykułów.
Wydawnictwo zrealizowano ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki. Nakład 3000 egz.
ISSN 0209-0546
aps nr 01 2017 (340)
Rozwiń skrzydła ożegnanie akademickiej reprezentacji Polski na Zimową Uniwersjadę Ałmaty 2017 odbyło się 27 stycznia w siedzibie Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” – w sercu starej Warszawy, na Krakowskim Przedmieściu. W uroczystości uczestniczyli wylatujący w tym dniu do Ałmaty biathloniści, narciarze klasyczni, skoczkowie, dwuboiści, a także część alpejczyków i snowboardzistów. Przypomniano historię startów i bohaterów poprzednich zimowych uniwersjad. Ślubowanie w imieniu zawodników złożyli Jakub Kot i towarzyszący mu Adam Cieślar, obaj wielokrotni medaliści igrzysk studenckich. W imieniu zaproszonych gości powodzenia i sukcesów życzyli ekipie dyrektor Urszula Włodarczyk z Ministerstwa Sportu i Turystyki, a także przedstawiciele wspierających uniwersjadową reprezentację firm, pani Magdalena Rzeszotalska z Polpharmy i Zenon Raszyk z Regatta Polska. Gościem honorowym pożegnania był ambasador Kazachstanu w Polsce Ałtaj Abibułłajew, który podkreślał, że organizacja Uniwersjady w Ałmaty to jedno z największych i najważniejszych przedsięwzięć w historii Kazachstanu. Zawodnikom życzył sukcesów i samych dobrych wspomnień, zapewniając jednocześnie, że organizatorzy imprezy dopełnią wszelkich starań, by pobyt w Kazachstanie był udany. O tym, że nie były to słowa rzucane na wiatr, można się było bardzo szybko przekonać. Już na lotnisku w Ałmaty Polacy zostali miło powitani przez dużą grupę wolontariuszy. Wolontariusze w jasnozielonych kurtkach są w Ałmaty dosłownie wszędzie, zawsze uśmiechnięci i chętni do pomocy, od początku budują dobrą atmosferę. Ogromna i nowoczesna wioska akademicka o powierzchni ponad 21 hektarów także robi wrażenie, i co ważne – nie tylko wizualne. Nie udało mi się tu spotkać nikogo, kto by narzekał na warunki zakwaterowania.
P
FLAGA NA MASZT Tradycyjnym potwierdzeniem gotowości do udziału w sportowych igrzyskach studentów stała się ceremonia podniesienia flagi narodowej w wiosce uniwersjadowej. Dla polskiej reprezentacji wydarzenie to odbyło się 28 stycznia i miało wyjątkowy charakter. Przylatująca w różnych grupach ekipa miała szansę się poznać i być przez chwilę razem. Na placu flagowym w sercu wioski zjawiło się ponad 60 www.azs.pl
osób w jednolitych strojach, a co najważniejsze z uśmiechem na twarzach i wyczuwalną radością. Tradycyjnie nie było końca zdjęciom, oficjalnym i mniej oficjalnym. Na scenie pojawili się artyści w tańcu i śpiewie, a mer wioski Serik Sapijew witał kolejne delegacje, wręczając tradycyjne czapki i okazałe dyplomy. Polska reprezentowana była na scenie po raz pierwszy w historii uniwersjad zarówno przez szefa misji Tomasza Szpondera, jak i przez Radosława Gruka, konsula RP w Ałmaty. Razem z naszą ekipą witano także Szwajcarię, Francję, Austrię, Węgry, Niemcy, Słowenię i Mongolię. Sama wioska uniwersjadowa od początku budziła pozytywne reakcje uczestników. W dziesięciu blokach mieszkalnych stworzono niezłe warunki pobytu dla uczestników, w pokojach jedno- i dwuosobowych, z odpowiednim zapleczem sanitarnym i niezłym wyposażeniem. Szczególną radość budziła pościel i ręczniki z logotypami uniwersjadowymi, wszyscy cenili sobie także dostęp do sieci internetowych i stały serwis sprzątający. Plac flagowy był zarazem wewnętrznym centrum wioski, z którego bezpośrednio można było trafić do licznych miejsc usługowych, sklepów, centrum medycznego, religijnego i odnowy biologicznej z siłownią i basenem. No i do najważniejszego miejsca spotkań – restauracji uniwersjadowej, czynnej od wczesnych godzin rannych do późnych godzin nocnych. Dostępność różnych kuchni świata była na niezłym
poziomie, chociaż na pewno dla uniknięcia monotonii trzeba było wykazać się podstawową wiedzą kulinarną i trochę po sporym obiekcie pospacerować. Przy odrobinie wyobraźni nie było kłopotu, aby biały granulat połączyć z jogurtem i zrobić sobie znany w Polsce twarożek. W porach obiadowych i kolacyjnych najbardziej wyczekiwanym daniem – szczególnie przez nacje z napisem na ubraniach Rosja, Ukraina, Białoruś – stało się sushi. Nawet to w jarskiej odmianie, czyli zawinięty ryż z majonezem i śladowym akcentem warzywnym. Świat się zmienia.
WIELKI SPEKTAKL Ceremonia uroczystego otwarcia XXVIII Zimowej Uniwersjady, która odbyła się następnego dnia wieczorem, przejdzie zapewne do historii jako wydarzenie do tej pory rzadko kojarzone z igrzyskami studentów. Chociaż początek tego nie zapowiadał. Mimo że z wioski uniwersjadowej do hali sportowej było nie więcej jak 500 metrów, tradycyjnie już uczestnikom zgotowano bezsensowne 3 godziny oczekiwania na wyjście na paradę. Początek tego ocze-
kiwania zawsze jest radosny, wspólne zdjęcia, wymiana znaczków reprezentacyjnych, wymiana uśmiechów. Potem jest już tylko gorzej. Nikt sobie do tej pory z tym wydarzeniem sensownie nie poradził, chociaż w przypadku Ałmaty, wielu uczestników po godzinie stania w piwnicach i podziemiach hali miało dosyć tych wrażeń i rozpoczęło koczowanie. W końcu dotarło do naszego polskiego obozu hasło do wymarszu. Polską flagę przejął Jakub Kot, chorąży reprezentacji, a ekipa wąskimi schodami i bardzo wąskimi drzwiami dotarła na płytę obiektu. Pojawiła się zapowiedź „Polsza”, a z głośników jakieś słowiańskie rytmy. Nastąpiło przebudzenie, wrócił entuzjazm, wrócił uśmiech na twarzy i radość z udziału w uniwersja-
dowym ceremoniale. Każda narodowa ekipa jest przekonana, że witana jest w sposób szczególny, nam też tak się wydawało patrząc na entuzjazm na trybunach. Siedząc już na trybunach, obserwowaliśmy reakcje widowni na kolejne kraje i niewątpliwie eksplozja nastąpiła dopiero wtedy, gdy na końcu zapowiedziano ekipę Kazachstanu. A potem było jeszcze gwarniej. Przed oczami kilkunastu tysięcy widzów zaprezentowano znakomity spektakl artystyczny. Wzięło udział kilka tysięcy tancerzy, kilkudziesięciu artystów śpiewających i grających. Poza jednym wyjątkiem wszyscy artyści byli rodowitymi Kazachami. Gościnnie na ceremonii wystąpiła brytyjska modelka i piosenkarka Victoria Modesta, znana głównie z tego powodu, że zyskała popularność mimo amputowanej nogi. Pokazano fragmenty historii Kazachstanu od czasów średniowiecza, zmagań plemiennych i rycerskich. Piękna gra świateł, muzyki, ruchu scenicznego. Przypomniano narody i nacje, które tworzą współczesny Kazachstan, w tym także przy dźwiękach krakowiaka prezentowany był nurt polski. Z wielkich monitorów umieszczonych epod kopułą płynął przekaz o historii i współcze-sności tego kraju. Mówiłł m o tym wszystkim w swoim y otwierającym ostateczny ceremoniał przemówie-niu prezydent kraju Narsułtan Nazarbajew. Wystąpienie przerywane było wielokrotnie entuzjastycznymi oklaskami ną i okrzykami przez znaczną ni. część kazachskiej widowni. Prezydent ma wyjątkową pozycję w tym kraju, był ostatnim pierwszym sekretarzem partii komunistycz-w nej tej republiki za czasów Związku Radzieckiego, prze-prowadził kraj do niepodle-głości i od grudnia 1991 r. d już piąta kadencję pełni urząd zgłowy państwa. Podstawą rozą woju gospodarczego kraju są e, liczne bogactwa naturalne, na także strategiczne dla han-
dlu i gospodarki położenie na szlaku z Azji do Europy. 25-lecie niepodległości dało mocny impuls do pokazaniu się światu, a Uniwersjada Zimowa w Ałmaty i Światowa Wystawa EXPO 2017 w stolicy kraju Astanie mają być wizytówką współczesnego Kazachstanu. Przemówił prezydent Międzynarodowej Federacji Sportu Studenckiego (FISU) Oleg Matytsin, w imieniu światowego sportu studenckiego gratulował dokonań związanych z przygotowaniem Uniwersjady, dziękował za gościnę i życzył spełnienia sportowych marzeń i planów uczestnikom uniwersjadowych zmagań. Zabrzmiał Gaudeamus igitur, flaga FISU powędrowała na maszt, sportowcy i sędziowie ślubowali w imieniu uczestników rywalizację opartą na zasadach fair play. Na koniec uroczyście rozpalono uniwersjadowy znicz. Tego zaszczytu nie dostąpił żaden znany zawodnik, ale przedstawiciele 16 regionów i miast Kazachstanu, którzy wbiegli na stadion z pochodniami i wspólnie zapalili znicz. Bartłomiej Korpak
aps nr 01 2017 (340)
SHYMBULAK iększość konkurencji narciarstwa alpejskiego, dowolnego i snowboardu zaplanowano rozegrać w Shymbulak Ski Resort. Pasmo gór widoczne z każdego miejsca Ałmaty od wielu lat przyciąga narciarzy z Azji i Europy. Dla potrzeb Uniwersjady zmodernizowano wiele elementów infrastruktury niezbędnej narciarzom, kolejki, wyciągi, a także zaplecze restauracyjne, hotelowe i sanitarne. W pobliżu toru Medeo usytuowano stację początkową kolejki linowej, która dojeżdżała na poziom 2300 metrów, gdzie usytuowano mety poszczególnych konkurencji alpejskich. Stok Shymbulak niczym nie różni się od najpiękniejszych tego typu miejsc w Alpach. Narciarze i snowboardziści jadąc na stok kolejką linową mają okazję podziwiać z góry nie tylko piękno natury, ale także położony najwyżej na świecie tor łyżwiarski. I choć kibice tłumnie nie przychodzą na zawody, to i tak czuje się wyjątkowość miejsca. Zawody snowboardowe rozpoczęły się od rywalizacji w slalomie gigancie równoległym. Już kwalifikacje pokazały nam, że Polacy będą liczyć się w walce o medale. W eliminacjach kobiet zwyciężyła Aleksandra Król, czwarte miejsce zajęła Karolina Sztokfisz, a na 6. pozycji uplasowała się Weronika Biela. Równie dobrze było w kwalifikacjach mężczyzn, gdzie nasi reprezentanci zajęli lokaty od 8 do 11. Najlepszym z kadrowiczów okazał się Oskar Kwiatkowski. Dalej kolejno za nim byli: Tomasz Kowalczyk, Oskar Bom i Michał Nowaczyk. Już w pierwszym wyścigu 1/8 finału kobiet ujrzeliśmy Aleksandrę Król, która z wyraźną przewagą w obu przejazdach pokonała Holenderkę Danę Albers. Ze zwycięstwami w swoich biegach nie miały także problemów Karolina Sztokfisz i Weronika Biela, które kolejno uporały się z: Kazaszką Dariyą Slobodkiną oraz Kanadyjką Jennifer Hawkrigg. W ćwierćfinałach Polki czekało już nieco trudniejsze zadanie. Od samego początku świetnie dysponowana Król bez większych kłopotów wygrała z Japonką Asą Toyodą. Więcej emocji oglądaliśmy za to w wyścigach Sztokfisz i Bieli. Szczególnie ta pierwsza mogła być lekko podenerwowana, gdyż aby awansować do 1/2 finału musiała pojechać trzy razy. Wszystko z powodu protestu jej rywalki Włoszki Giulii Gaspari, która podczas pierwszego przejazdu ćwierćfinałowego została w bram-
W
www.azs.pl
ce startowej. Sztokfisz nie dała ponieść się emocjom i pokazała, kto jest lepszy w tej parze. Najtrudniejsze zadanie miała Weronika Biela, która po bardzo dobrej jeździe pokonała Rosjankę Verę Kolegovą. To oznaczało, że w półfinale zameldowały się trzy nasze reprezentantki. W pierwszym półfinale doszło do polskiego pojedynku, w którym zmierzyły się ze sobą Król i Sztokfisz. Wyraźnie lepsza w obu przejazdach okazała się ta pierwsza, i to ona zameldowała się w finale. Drugą parę 1/2 finału stanowiły Weronika Biela i Ukrainka Annamari Dancha. Dancha pojechała prawie perfekcyjnie, co pozwoliło jej wygrać półfinał, natomiast Bieli pozostała walka o brąz z reprezentacyjną koleżanką. W wyścigu o 3. miejsce po pierwszym przejeździe prowadziła Biela, jednak to ostatecznie Karolina Sztokfisz wywalczyła brązowy medal dla Polski, świetnie prezentując się w drugim biegu. Finał to istna dramaturgia. Aleksandra Król w 1 przejeździe popełniła kosztowny błąd, przez co Dancha wywalczyła sobie ogromną przewagę. Jednak nasza reprezentantka nie poddała się i popisała się kapitalną jazdą, dzięki czemu minimalnie na mecie wyprzedziła Ukrainkę i zdobyła pierwsze złoto dla Polski. To moja ostatnia Uniwersjada, więc bardzo cieszę się z tego medalu. Wywaliłam się w pierwszym finałowym wyścigu, ale na szczęście udało się nadrobić w drugim – mówiła na mecie. Cieszyła się też Karolina Sztokfisz, która okazała się lepsza od Weroniki Bieli i zdobyła brązowy medal. Niestety z medalu nie mógł cieszyć się Michał Nowaczyk, który ukończył tę widowiskową konkurencję tuż za podium. Ale z czwartej pozycji też jestem dumny – mówił zawodnik AZS Zakopane, który w 1/8 finału pokonał innego Polaka Tomasza Kowalczyka. W zawodach mężczyzn też mieliśmy sporo powodów do zadowolenia, bo do ćwierćfinałów dostało się też trzech
Snowboard
Polaków. Wszyscy walczyli o półfinał z Rosjanami, ale Oskarowie Bom i Kwiatkowski swoje batalie przegrali. Walka o złoto była wewnętrzną sprawą Rosji. Bogdan Bogdanow i Vladislav Skurikhin głównie się przewracali, ale mistrzem został ten pierwszy. Liczyłem na trzy nasze zawodniczki w pierwszej szóstce i przynajmniej jednego chłopaka. Nie mogę nie być zadowolonym z rezultatów – mówi trener reprezentacji Piotr Skowroński.
W następnej konkurencji – slalomie równoległym – Polacy w komplecie (trzy panie i trzech panów) przebrnęli eliminacje i walkę o 1/8 finału. W ćwierćfinale odpadła wczorajsza złota medalistka w gigancie – Aleksandra Król. W półfinałach została jednak trójka naszych, co oznaczało przynajmniej jeden medal. Sytuacja rozwinęła się jednak znakomicie. Weronika Biela wygrała w półfinale z Kanadyjką Hawkrigg, a w walce o złoto nie dała szans Amerykance Carrigan. Oskar Kwiatkowski o wejście do finału wygrał z Rosjaninem Khuramshinem. W finale nie było siły na jego rodaka Bogdanowa, który w ten sposób wygrał po raz drugi, ale ze srebra też się cieszyliśmy. Zwłaszcza że walkę o trzecie miejsce znów wygrała Karolina Sztokfisz. Ze stoku Shymbulak wróciliśmy więc z komple-
tem medali! Po wczorajszym starcie był lekki niedosyt, ale bardzo cieszyłam się z medali dziewczyn. Ale minąć się z medalem było nieprzyjemnie, więc w drugim starcie chciałam pokazać się z jak najlepszej strony. Tylu medali jeszcze nie było i fajnie, że wielu z nas się udało. Właściwie wszyscy zrobili super wyniki – mówi Weronika na mecie. Wielkie powody do radości miał też Oskar Kwiatkowski, który wprawdzie przegrał finał, ale najważniejszy start w życiu wygrał. Jedenaście miesięcy temu prowadząc samochód zderzyłem się czołowo z autobusem. Obrażenia były potworne – pęknięty w dwóch miejscach kręgosłup, złamanych siedem żeber i kość bio-
drowa. Ani przez moment nie przeszło mi przez myśl, że ten wypadek może zablokować mi karierę. W czołówce męskiej rywalizacji znaleźli się również Tomasz Kowalczyk i Michał Nowaczyk, którzy odpadli w ćwierćfinałach, przegrywając zmagania kolejno z Władysławem Churamszinem i Bogdanowem. Slalomiści po wypełnieniu w znakomitym stylu swojej misji szybko wyjechali z Ałmaty. Po dniu przerwy wystartowali specjaliści od jazdy crossowej. Świetnie, debiutując w uniwersjadowej rywalizacji, poradziła sobie Dominika Wolska, przegrywając minimalnie walkę o brązowy medal. Nigdy jeszcze nie jechałam na tak długiej trasie. Była naprawdę wymagająca, więc tym bardziej cieszę się z tej lokaty. By dostać się do finału, Polka musiała najpierw przebrnąć przez ćwierćfinał i półfinał. W swojej serii ćwierćfinałowej zwyciężyła, wyprzedzając rywalki z Rosji i Czech. Trener Marcin Sitarz bardzo mnie uspokajał, bo trzęsły mi się przed startem ręce. Mógłby być dobrym
psychologiem – opowiadała. Półfinał był dużo trudniejszy, ale również przebiegł po myśli Polki. Mimo że Wolska przegrała w nim z fenomenalną dziś Francuzką Sarah Devouassoux, linię mety przekraczała przed Aleksandrą Parsziną (Rosja) i Amber Arazny (Australia), a drugie miejsce zapewniło jej start w wielkim finale. Tam zabrakło nieco szczęścia i szybkości. Niepokonana pozostała Devouassoux i to właśnie do niej trafił złoty medal Uniwersjady. Na podium stanęły również Miriam Wuffli (Szwajcaria) i Katerina Chourova (Czechy). Dominika Wolska linię mety przekroczyła zaś jako czwarta. Awans do finału w debiucie jest wielkim sukcesem. Bardzo mi się podoba na uniwersjadzie, tak organizacja, jak i atmosfera. Widać, że organizatorzy wykonali wielką pracę. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogę tu być i jestem dumna z powołania. Gorzej niż Dominice poszło jej kolegom. Dawid Wal i Piotr Bodziony przegrali swoje ćwierćfinały i zostali sklasyfikowani na 14. i 15. miejscu. W finałowych przejazdach rządzili Francuzi. Kwestię złotych medali rozstrzygnęli między sobą właśnie dwaj „trójkolorowi”. Ostatecznie złoto uniwersjady w crossie zdobył Leo Le Ble, srebro przypadło natomiast Guilhemowi Apillemu. Podium uzupełnił Sandro Perrenound ze Szwajcarii. Ostatnią snowboardową konkurencją rozgrywaną w centrum Shymbulak był slopstyle, konkurencja wyjątkowo widowiskowa z uwagi na akrobacje będące podstawą ocen sędziowskich. Już w kwalifikacjach Polka Katarzyna Rusin nie miała sobie równych. W swoim pierwszym przejeździe uzyskała 71.25 punktów. W drugim poprawiła się jeszcze i pierwszy etap rywalizacji zakończyła z notą 78.25 pkt. Już wówczas Kasia wyrosła na główną faworytkę do złota, kolejne zawodniczki kwalifikacji nie przekroczyły bowiem nawet granicy 50 punktów. W finale nasza rodaczka potwierdziła klasę. Znakomity pierwszy przejazd docenili arbitrzy, którzy przyznali Kasi znakomite noty, dające łącznie 82.25 pkt. Pozostałe rywalki również zaprezentowały się jednak lepiej. Australijka Amber Arazny zakończyła przejazd z notą 75.00, trzecia była zaś Chinka Yue Zhai, która uzyskała wynik 50.00. Drugi przejazd nie wywrócił tabeli. Poprawiła się nieco Yue Zhai (64.75), lecz jeszcze lepszą notę uzyskała Rosjanka Anastazja Łoginowa i to ona awansowała na trzecią pozycję. Amber Arazny nie podeszła nawet do swojej próby, a Kasia Rusin nie aps nr 01 2017 (340)
Sport ekstremalny Rozmowa z Katarzyną Rusin Zdobyłaś dwa medale w Ałmaty, jesteś zadowolona ze swojej dyspozycji?
Nieskromnie powiem, że spodziewałam się, że może być jeszcze lepiej. Ogólnie jednak bardzo się cieszę, że udało mi się ukończyć obie konkurencje i nic mi się nie stało. Wiadomo, że snowboard to sport ekstremalny i zawsze jest ryzyko kontuzji. Udało się tego uniknąć i to jest najważniejsze. To były świetne dni i jestem zadowolona.
W ostatnich latach niewiele startowałaś. Czy jest szansa, że w najbliższym czasie będziemy cię częściej oglądać w zawodach?
Powiem szczerze, że kwalifikacje do igrzysk już trwają, a zawodnicy przygotowują się do nich przez cztery lata. Ja nawet nie jestem w kadrze, więc racjonalnie rzecz biorąc taka próba nie ma sensu. Należę do tych osób, które, gdy coś sobie postanowią, to przygotowują się do tego na 100%. Nie chcę się dostać na igrzyska rzutem na taśmę. Gdybym miała wystartować, chciałabym to zrobić porządnie i po prostu pojechać tam walczyć o medal. Studiujesz w Barcelonie. Skąd taki pomysł na życie, dlaczego Hiszpania?
Jest taka szansa, ale na pewno nie będę startować w tak wielu zawodach jak kiedyś. Uważam, że jeżdżenie na wszystkie Puchary Świata i Europy jest dla zawodnika zbyt męczące, bo po prostu nie ma wtedy czasu na trening. Chcę więc do tego podejść racjonalniej i wybierać sobie zawody, które są po prostu warte startu. Na razie zobaczę, jak to będzie. Jeśli związek wyrazi chęć do współpracy, to mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży.
Studiuję w szkole designu, dokładnie na Europejskim Uniwersytecie Designu w Barcelonie. Studiuję reklamę i branding, jest to kierunek, którego nie ma w Polsce i stąd decyzja o wyjeździe. Z drugiej strony zawsze chciałam się nauczyć hiszpańskiego. Ten design zawsze miałam też gdzieś z tyłu głowy, była to druga moja pasja – po desce – i w pewnym momencie stwierdziłam, że dam mu szansę i spróbuję się na tym skupić.
Za rok igrzyska w PjongChang. Zamierzasz spróbować powalczyć o kwalifikację olimpijską?
Przyszłość wiążesz bardziej z designem czy ze sportem?
musiała już robić nic wielkiego. Trasa była trudna, niebezpieczna i wymagająca, dlatego trochę się stresowałam – mówiła Polka. Odbierając złoty medal Kasia deklarowała podjęcie rywalizacji o podium w kolejnej konkurencji „big air”. Mówiła: Big air jest łatwiejszy, ale moją specjalnością jest slopestyle. To trenuję i to bardziej mi się podoba. Ale powalczę o kolejny medal. Konkurencja ta rozegrana została przedostatniego dnia uniwersjadowych zmagań, tym razem na wzgórzach otaczających Ałmaty z drugiej strony, w centrum sportowym o nazwie Tabagan. Dopisała pogoda, dopisała publiczność, a sam konkurs dostarczył wielu emocji. Kasia po pierwszym skoku prowadziła, ale jej rywalki w drugim osiągnęły lepszy wynik, więc trzeba było zaryzykować najtrudniejszą rotację. Troszeczkę za daleko poleciałam. To jest najcięższa do zrobienia rotacja. Na treningu wychodziło, ale lądowanie jest tu bardzo wymagające, bo trzeba trafić w idealne miejsce. Ja niestety nie ustałam – mówiła. – Zdecydowanie jestem zawiedziona, przyjechałam tu po złoto i po treningach widziałam, że mam na to szanse. Troszkę organizatorzy popsuli mi szyki zmianą formatu zawodów. Normalnie liczą się jako
suma dwa lepsze skoki z trzech, jako suma, a tu liczył się jeden z dwóch, więc można było wygrać oddając jeden dobry skok. Katarzyna Rusin aktualnie jest poza kadrą snowboardową. Trenuję sama i przygotowuję się sama. Ale jestem do dyspozycji, jeśli związek chciałby ze mną nawiązać współpracę – powiedziała.
www.azs.pl
Pół na pół, chciałabym to połączyć. Chciałabym pracować w marketingu, w reklamie, ale pozostając przy sporcie. Chciałabym też oczywiście dalej być związana ze snowboardem, jeśli to się uda. Na koniec pytanie o wrażenia z Uniwersjady. Sportowo jest bardzo dobrze, a pozasportowo? Jak ci się podoba w Kazachstanie?
Kurczę, pozasportowo chyba jest jeszcze lepiej! Świetni ludzie, bardzo sympatyczni, pomagają nam we wszystkim, nie ma żadnych problemów. Piękny kraj, naprawdę ładne góry i super jakość śniegu. Naprawdę dawno nie byłam w miejscu, gdzie byłaby taka zima i dobry śnieg poza trasami. Ogólnie jestem bardzo pozytywnie zaskoczona i mam nadzieję, że kiedyś jeszcze tu wrócę. Rozmawiała Inga Świetlicka, Igrzyska24.pl
WYNIKI Slalom gigant równoległy kobiet 1. Aleksandra Król – (POL), 2. Annamari Dancha – (UKR), 3. Karolina Sztokfisz – (POL), 4. Weronika Biela – (POL) Slalom gigant równoległy mężczyzn 1. Bogdan Bogdanov – (RUS), 2. Vladislav Shkurkhin – (RUS), 3. Oleksandr Belinskyy – (UKR), 4. Michał Nowaczyk – (POL), 5. Oskar Kwiatkowski – (POL) … 7. Oskar Bom – (POL), 12. Tomasz Kowalczyk – (POL) Slalom równoległy kobiet 1. Weronika Biela (POL), 2. Maggie Carrigan (USA), 3. Karolina Sztokfisz (POL), 4. Jennifer Hawkrigg (CAN), 5. Aleksandra Król (POL), 6. Annamari Dancha (UKR) Slalom równoległy mężczyzn 1. Bogdan Bogdanov (RUS), 2. Oskar Kwiatkowski (POL), 3. Oleksandr Belinskyy (UKR), 4. Władysław Churamszin (RUS), 5. Dmitrij Taimulin (RUS), 6. Tomasz Kowalczyk (POL), 7. Michał Nowaczyk (POL), DSQ Oskar Bom (POL)
Cross kobiet 1. Sarah Devouassoux (FRA), 2. Miriam Wuffli (SUI), 3. Katerina Chourova (CZE), 4. Dominika Wolska (POL) Cross mężczyzn 1. Leo Le Ble (FRA), 2. Guilhem Apilli (FRA), 3. Sandro Perrenound (SUI) Slopestyle kobiet 1. Katarzyna Rusin (POL) – 82.25, 2. Amber Arazny (AUS) – 75.00, 3. Anastazja Łoginowa (ROS) – 70.50 Slopstyle mężczyźni 1. Matviev Mikhail (RUS) – 94.50, 2. Partanen Aleksi (FIN) – 90.25, 3. Mikyska Martin (CZE) – 87.75 Big Air kobiety 1. Leginova Anastasiia (RUS) – 85.25, 2. Kostenko Elena (RUS) – 83.75, 3. Rusin Katarzyna (POL) – 81.25 Big Air mężczyźni 1. Matviev Mikhail (RUS) – 94.75, 2. Mcalpin Joss (AUS) – 88.25, 3. Mikyska Martin (CZE) – 87.75
Kombinacja norweska prócz skoczków Sunkar gościł rywalizację specjalistów od dwuboju narciarskiego i dla polskiej reprezentacji były to wyjątkowo emocjonujące występy. Zaplanowana na 31 stycznia konkurencja nie odbyła się z powodu fatalnych warunków pogodowych panujących od rana w tym rejonie. Mgła, wiatr, opady śniegu stwarzały problemy zarówno dla organizatorów, jak i samych zawodników. Po skokach treningowych ogłoszono przeniesienie zawodów na następny dzień. Wprawdzie w środę o świcie w Ałmaty znów było mglisto, ale nie padał śnieg, więc zawody na skoczni mogły się odbyć o czasie. Pierwsza konkurencja, rozgrywana wg reguły Gundersena, to jeden skok przeliczony na czas i potem bieg na 10 km. Po skokach Adam Cieślar, lider polskiej drużyny, był trzeci (94,0 m), Paweł Słowiok 7. (91,0 m), a Wojtek Marusarz 12. (89,0 m). Prowadził Japończyk Go Yamamoto (102,5 m), ale już przed startem biało-czerwoni mówili, że świetnie skacze, ale gorzej biega. Zgodnie z planem zawody przeniosły się do Alatau. Być może brak liczących się zawodników z Kazachstanu, a może fakt, że w Ałmaty zrobiło się w ostatnich godzinach zimniej, sprawił, że tym razem na trybunach kompleksu Alatau było mniej widzów niż wcześniej, gdy zmagania toczyli tu biegacze. Szkoda, bo rywalizacja była pasjonująca, a wszystko rozstrzygało się na ostatnich metrach. Polak wystartował ze stratą 55 s do Japończyka. Liderujący Go Yamamoto na początku zwiększył nieznacznie przewagę, tracił za to drugi Niemiec Tobias Simon. Za nimi utworzyły się dwie grupki pościgowe – w pierwszej biegli Adam Cieślar i Wiaczesław Bar-
O
PROFESJONALNY TEAM kow (Rosja), w drugiej – trzech kolejnych zawodników wraz z Pawłem Słowiokiem. Bardzo szybko Cieślar i Barkow zdołali dogonić Simona. Później sami zostali złapani przez kolejnych zawodników. Sytuacja na trasie na 2,5 km przed końcem wyglądała zatem tak, że wciąż prowadził Go Yamamoto, którego przewaga nad goniącą grupą 6 zawodników wynosiła nieco ponad 10 s, ale bardzo szybko spadała. Na 1,5 km przed końcem Japończyk został dogoniony i wchłonięty przez grupę, która z czasem zaczęła się rozrywać. Dzięki atakowi Davida Weldego, który narzucił bardzo mocne tempo, na czele stawki utrzymało się czterech zawodników – oprócz Niemca również Adam Cieślar, Paweł Słowiok i Wiaczesław Barkow. Na stadion Adam wpadł tuż za Rosjaninem i obaj kapitalnie finiszowali. Sekunda – tyle zabrakło naszemu zawodnikowi, by cieszyć się z kolejnego złota. Za to trzeci przybiegł potwornie zmęczony Słowiok, który po skokach był siódmy i miał sporo do nadrobienia w biegu. Wszystko się rozegrało na tych ostatnich metrach i niewiele brakło mi do złota. Nie byłem w najlepszej dyspozycji, bo niedawno chorowałem i to miało duży wpływ na moją dyspozycję. Ale i tak jestem bardzo zadowolony, bo na skoczni dałem tyle, ile mogłem – mówił Cieślar. Drugi z Polaków na podium rzeczywiście pobiegł w imponujący sposób. Wiedziałem, że muszę się podłączyć pod Niemca Davida Weldego, który startował dwie sekundy za mną, na początku bardzo mocno nacisnął i trochę odpuszczałem, nogi powoli robiły się sztywne i zaczęły łapać skurcze. Ale później trochę zwolniliśmy i dałem radę. Ostatnie lata nie były za dobre w moim wykonaniu, przechodziłem kryzys, ale teraz jest lepiej, nie tak jak w najlepszych latach, ale mam nadzieję, że do przyszłorocznych Igrzysk Olimpijskich wszystko się ułoży dobrze – komentował na mecie Paweł. Po dniu przerwy odbyła się kolejna konkurencja – start masowy. Zawodnicy najpierw biegną 10 km na nartach, a później skaczą dwie serie na skoczni. W biegu zarówno Adam Cieślar, jak i Paweł Słowiok od samego początku byli w ścisłej czołówce. Przez większość dystansu na prowadzeniu był Paweł. Na drugiej połowie trasy wytworzyła się pięcioosobowa czołówka, w której prócz dwóch Polaków byli Ukrainiec Viktor Pasichnyk, Go Sonehara z Japonii i Niemiec David Welde. Grupa ta rozegrała między sobą finisz, wygrali go
Słowiok przed Cieślarem. Różnice były minimalne, nie przekroczyły sześciu sekund, co oznaczało że czołówka w przeliczeniu na skoki mieściła się w dwóch punktach. Nieco ponad pół minuty stracił Niemiec Tobias Simon, jako szósty finiszował trzeci z Polaków, Wojciech Marusarz, jego strata do Słowioka wyniosła 44 s (11 pkt). Kilka godzin później, po pokonaniu zatłoczonej drogi z Altau do Sunkar – kombinatorzy rozpoczęli konkurs skoków. Najlepiej skoczył w pierwszej serii Go Yamamaoto (98,5 m), który przesunął się na siódmą lokatę (po biegu był 13.). Bardzo dobrze skoczył też Tobias Simon (98,5 m), który awansował na pozycję wicelidera. Nieco spadł w klasyfikacji Marusarz po skoku na odległość 88,0 m. Paweł Słowiok lądował bardzo daleko – na 95,5 m, ale okazał się minimalnie gorszy od Simona. Adam Cieślar skoczył fantastycznie – 97,5 m dało mu pozycję lidera z przewagą 6,8 pkt nad Simonem. Na czwartym miejscu czaił się Go Sonehara po skoku na 90,0 m. Ostatecznie wyprzedził Słowioka w finałowej serii. Japończyk poleciał na 97,0 m, a Polak lądował aż 5 m bliżej. To oznaczało dla Pawła najbardziej nielubiane przez sportowców czwarte miejsce. Simon skoczył kapitalnie – 97,0 m i objął zdecydowane przodownictwo. Uniwersjadowy multimedalista z Polski, Adam Cieślar, znakomicie wytrzymał presję. Wylądował na 95,5 m, ale wystarczyło mu to do utrzymania prowadzenia o 1,8 pkt, czyli o niecały metr nad Niemcem. Na skoczni oddałem dwa dobre skoki. Szkoda, że Pawłowi trochę zabrakło do medalu – komentował Adam. Dziewiąty był Wojciech Marusarz. Zgodnie z programem rywalizację w kombinacji norweskiej kończyła rywalizacja drużynowa rozgrywana metodą Gundersena, a więc najpierw skok, a potem bieg sztafetowy na dystansie 3 x 5 km. Skoki nie do końca poszły po myśli biało-czerwonych. W pierwszej serii świetny skok oddał Timofey Borisov z Rosji. 99,0 m pozwoliło rywalom na zdecydowane prowadzenie. Wojciech Marusarz odległością 91,0 m dał Polaaps nr 01 2017 (340)
kom drugą lokatę. Niestety swój skok zepsuł Paweł Słowiok, który uzyskał 93,5 m. Nie był to oczywiście zły wynik, ale rywale skakali dalej – Tobias Simon 99,5 m, Go Sonehara 94,5 m. Polska po drugiej kolejce spadła na czwartą pozycję. Wydawało się, że awans powinniśmy zaliczyć po skokach Adama Cieślara, ale nasz srebrny i złoty medalista kazachskich zawodów uzyskał słabszą odległość i przed biegiem mieliśmy stratę 20 sekund do liderujących Japończyków, którzy o 5 s wyprzedzali Rosjan, a o 11 reprezentantów Niemiec. Zastanawialiśmy się z trenerem Janem Szturcem nad ustawieniem sztafety i uznaliśmy, że na pierwszej zmianie pobiegnie Wojtek Marusarz. To chyba był dobry pomysł – mówi trener polskich mistrzów Mateusz Wantulok. Rzeczywiście Marusarz pobiegł kapitalnie. Polak szybko odrobił straty do rywali i na zmianę z Pawłem Słowiokiem przybiegł idealnie w tym samym momencie co Japończyk. Dwie reprezentacje miały ponad 19 s przewagi nad Rosją i aż 47 nad Niemcami. Paweł Słowiok pewnie wyprzedził Japończyka i strefę drugiej zmiany minął o 37,2 s wcześniej niż… Rosjanie, którzy też wyprzedzili Azjatów. Adam Cieślar tylko potwierdził przewagę naszej drużyny. Rosjanie przybiegli na metę pół minuty za Polakami. Brąz zdobyli Japończycy. To była formalność, już po konkurencjach indywidualnych było widać, że jesteśmy mocni. Super mi się biegło, taktyka się opłaciła. Każdy dołożył swoją cegiełkę. Czuliśmy się mocni i wyszło złoto – mówił po biegu Marusarz. Polacy z olbrzymią przewagą wygrali zawody drużynowe, dzięki czemu dopisali do listy polskich medali czwarty krążek w kombinacji norweskiej. Polscy kombinatorzy wyjeżdżają z Ałmaty z czterema medalami. Na Adama Cieślara i całą ekipę kombinatorów norweskich możemy liczyć. Profesjonalny team, dążący pewnie do celu, przynosi dumę polskiej ekipie na XXVIII Zimowej Uniwersjadzie w Ałmaty. Dla Adama Cieślara to już ósmy jego medal uniwersjadowy, a szósty złoty. To oznacza przodownictwo w polskim uniwersjadowym rankingu wszech czasów. Czołówka tej klasyfikacji wygląda aktualnie następująco: Imię i nazwisko
Złoto Srebro
Kombinacja norweska (Gundersen) 1. Wiaczesław Barkow (ROS), 2. Adam Cieślar (POL) +1.0, 3. Paweł Słowiok (POL) +7.8 … 11. Wojciech Marusarz (POL) +1:59.2 Bieg ze startu wspólnego + 2 skoki na K 95 1. Adam Cieślar (POL), 2. Tobias Simon (GER), 3. Go Sonehara (JPN) … 4. Paweł Słowiok (POL), 9. Wojciech Marusarz (POL) Wyścig drużynowy (Gundersen) 1. Polska (Marusarz, Słowiok, Cieślar) 34:27,9 2. Rosja (Borisov, Mastiev, Barkov) +29,8 3. Japonia (Horigome, Sonehara, Yamamoto) +1:01,2
Rozmowa z Adamem Cieślarem
Każdy medal jest bardzo ważny Pierwsze wrażenia po zawodach?
Radość! Czekałem na te zawody i bardzo się cieszę z wygranej. Zwycięstwo nie było łatwe, walka toczyła się do samego końca. Różnice między zawodnikami były niewielkie i trudno było przewidzieć, kto wygra. Wszystko się mogło zdarzyć. Cieszę się, że udało mi się oddać dwa równe, dobre skoki i wygrać. Co dziś było najtrudniejsze?
Bieg był ciężki. Trasa biegowa w Ałmaty znajduje się na dużej wysokości i trzeba na niej dobrze rozłożyć siły, żeby się nie zakatować. Nie można zacząć biegu zbyt szybko, bo wtedy traci się szansę na dobry wynik. Czy duże odległości pomiędzy wioską a stadionem biegowym i kompleksem skoczni nie są problemem?
Transport dla zawodników jest sprawnie zorganizowany, ale takie duże odległości pomiędzy obiektami i wioską są trochę męczące. Praktycznie cały dzień jesteśmy w drodze i poza wioską, co daje się we znaki. Nie jest to wielki problem, ale odczuwa się dodatkowe zmęczenie. Wiedzieliśmy jednak o tym wcześniej i można było się przygotować.
Brąz
Medale
Adam Cieślar
6
2
0
8
Tomasz Sikora Justyna Kowalczyk
5
1
1
7
4
1
1
6
Łukasz Kruczek
4
0
1
5
Weronika Nowakowska
2
2
1
5
www.azs.pl
WYNIKI
Dyscyplina kombinacja norweska biathlon biegi narciarskie skoki narciarskie
Rok uniwersjady
biathlon
2009, 2013
2013, 2015, 2017 1999, 2001 2005, 2007 1997,1999, 2001, 2003
Kogo uważałeś za głównego rywala?
Najbardziej obawiałem się dziś Davida Weldego, który jest bardzo mocny biegowo. Cieszę się, że moja forma jest coraz lepsza i mogłem skutecznie walczyć z rywalami. Zdobyłeś swój szósty złoty medal na uniwersjadach. Czy któryś z nich był szczególnie ważny czy wszystkie traktujesz jednakowo?
Każdy medal zdobyty na uniwersjadzie jest dla mnie bardzo ważny, bo w zdobycie każdego włożyłem mnóstwo ciężkiej pracy. Zwycięstwo nigdy nie przychodziło łatwo, ale najtrudniejsza była walka z Davidem Weldem dwa lata temu w Szczyrbskim Plesie (o wygranej w tamtych zawodach decydowała fotokomórka, gdyż obaj zawodnicy wpadli na metę z identycznym czasem – przyp.red.)
Niektórzy nie przywiązują dużej wagi do występów na uniwersjadach. Jak podchodzisz do startów na studenckich igrzyskach?
Dla mnie starty na uniwersjadach są ważne, bo to dobry trening i przygotowanie do występów w Pucharze Świata, na mistrzostwach świata i igrzyskach. Rozmawiała Inga Świetlicka, Igrzyska24.pl
Skoki
SUNKAR
lutego w środę pierwsze o 17.00 wystartowały kobiety. Po raz pierwszy w historii uniwersjad w konkursie wystąpiła polska reprezentantka, Magdalena Pałasz. Wszyscy podziwiali Magdę za uśmiech i pozytywne działanie na rzecz integracji ekipy, widoczne szczególnie podczas ceremonii otwarcia. W konkursie medal był blisko. Pierwszy skok Polki był dobry (90,5 m) i plasował ją na czwartym miejscu z niewielką stratą do podium. Druga próba nie była już tak udana (82,5 m) i skutkowała spadkiem na szóste miejsce w końcowej klasyfikacji konkursu. Złotą medalistką została reprezentantka Japonii Haruka Iwasa. O sukcesie przesądził jej fantastyczny skok na odległość 95 m w rundzie finałowej. Skok ten pozwolił jej wyprzedzić liderującą po pierwszej serii Finkę Susannę Forsstroem (93,5 m, 92 m). Zawodniczka ze Skandynawii może mówić o dużym pechu, bo swój występ w drugiej rundzie zakończyła upadkiem, a to spowodowało jej spadek na miejsce czwarte. W drugiej serii awans z piątego na miejsce drugie zanotowała kolejna Japonka Yuka Kobayashi (91,5 m, 93,5 m). Brązowy medal trafi do reprezentantki Czech Marty Krepelkovej (93,0 m, 90,5 m). Męska reprezentacja Polski wystartowała w konkursie w licznym składzie. Do Ałmaty przyjechało sześciu zawodników. Najlepszy z nich, Przemysław Kantyka, zajął siódme miejsce, choć po pierwszej serii wydawało się, że nieco namieszać w czołówce może Stanisław Biela, który skacząc z dziesiątej belki uzyskał 96,5 metra i zajmował siódme miejsce. Niestety w drugiej serii, choć rozbieg wydłużono i skoczkowie startowali z dwunastej belki, to Biela oddał półtora metra krótszy krok. Jakoś narty nie pojechały i się nie udało – mówił Biela. Na siedemnastej pozycji konkurs skończył Jakub Kot, choć w serii treningowej oddał dobry skok i tylko sześciu zawodników skoczyło dalej. Jakoś spiąłem się niepotrzebnie i było gorzej – komentował. Pozostali Polacy byli niżej, ale trzeba im oddać, że wszyscy zameldowali się w serii finałowej. Naoki Nakamura prowadzenie w konkursie objął już w pierwszej serii po skoku na odległość 100 m. W drugiej serii Japończyk wylądował tylko metr bliżej i pewnie obronił swoją lokatę. Srebrny medal trafił do Rosjanina Mikhaila Maksimochkina (98,0 i 98,5 m). Brąz wywalczył Austriak Thomas
1
Lackner (98,5 i 99,5), który awansował z miejsca piątego po pierwszej serii. Przyjazd Magdy dał szansę na pierwszy w historii start w konkurencji mikstów. Zawody rozegrano także na obiekcie K-95, w drużynie wystąpił z nią najlepszy w konkursie indywidualnym Przemek Kantyka. Jako pierwsza na skoczni w Ałmaty pojawiła się Magdalena Pałasz, która po skoku na 78,5 m zajmowała siódmą pozycję. Sytuację poprawił Przemysław Kantyka lądujący na 101 m, co było najlepszą odległością w konkursie. Polska para awansowała na miejsce piąte i jak się później okazało miała już na nim pozostać do samego końca. W drugiej serii poprawiła się Magdalena Pałasz (86,5), ale nie udało się to Przemysławowi Kantyce (95,5). Konkurs mikstów przyniósł kolejne medale dla ekipy japońskiej. Zwyciężyła para złotych medalistów konkursu indywidualnego: Haruka Iwasa i Naoki Nakamura. Srebrny medal dla Czechów Marty Krepelkovej i Cestimira Koziska, a brąz dla drużyny Japonia II, którą tworzyli Yuka Kobayashi i Max Koga. Duży wpływ na wyniki sobotniej rywalizacji skoczków miały warunki atmosferyczne. Bardzo mocno pada, a na skoczni jest bardzo miękko – mówiła w trakcie konkursu Pałasz, która najlepszy skok oddała w serii próbnej. Drużynowy konkurs skoków w konkurencji kobiet miał dosyć dziwny przebieg. Chociaż na starcie zmagań pojawiło się sześć drużyn, to medalistki znane były już przed rozpoczęciem zawodów. Wszystko za sprawą przepisów pozwalających na walkę o medal drużynom narodowym, dlatego też trzy zespoły: polsko-fiński, japońsko-czeski i kazachsko-chiński nie były brane pod uwagę w klasyfikacji. My z pewnością mamy czego żałować. Magdalena Pałasz skakała w parze z reprezentantką Finlandii Susanną Forsstroem i po pierwszej serii polsko-fińska para zajmowała drugie miejsce. W finałowej rundzie oceniane były jedynie pary walczące o medale. Złoty krążek zdobyły Japonki. Yuka Kobayashi i Haurka Iwasa zaprezentowały się z bardzo dobrej strony. Yuka lądowała na 92,0 i 90,5 m, jeszcze lepiej skakała jej rodaczka, która zanotowała 94,5 i 94,0 m. Srebro wywalczyły Czeszki, Karolina Indrackowa (77,5 i 77,5) i Marta Krepelkova (89,0 i 87,5). Na najniższym stopniu podium stanęły reprezentantki Rosji, Stiefanija Nadymowa (89,0 i 89,5) i Alena Sutiagina (69,0 i 70,5).
Drużynowy konkurs skoków mężczyzn odbywał się w bardzo dobrych warunkach. Nie padał śnieg, nie wiało, było natomiast porządnie zimno – temperatura wskazywała blisko –20OC i spadała. Atak mrozu nie odstraszył jednak sympatyków skoków i na trybunach mimo późnej godziny pojawiło się sporo kibiców – także z małymi dziećmi i zapasem gorącej herbaty. Polscy skoczkowie spisali się na medal. Krzysztof Miętus, Stanisław Biela i Przemysław Kantyka skakali równo i daleko, dzięki czemu wyskakali sobie brązowy medal. Było widać, że zawodników rozpiera pozytywna energia i że wszystko w końcu ułożyło się po ich myśli. Wszyscy skakaliśmy równo i fajnie, więc nasza przewaga spokojnie rosła – mówił Kantyka, który skakał najdalej (100,5 i 104,0). Polacy wyraźnie przegrali z Rosją i Słowenią, ale równie wyraźnie wyprzedzili Czechów i Niemców, przez co mogli się cieszyć z brązowych medali. Drugi nasz zespół w składzie Krzysztof Leja, Artur Kukuła i Jakub Kot zajął ostatecznie dziewiąte miejsce, chociaż zgodnie z regulaminem w ostatecznej klasyfikacji uwzględniano tylko lepszy wynik drużyny z danego kraju. Złote medale powędrowały do Rosjan w składzie Aleksandr Bazhenov, Roman Trofimov i Mikhail Maksimochkin. Drugie miejsce na podium i srebrne medale wywalczyli z kolei Słoweńcy Anze Lavtizar, Andraz Modic i Aljaz Vodan. aps nr 01 2017 (340)
Klasyfikacja medalowa XXVIII Uniwersjady Zimowej Miejsce
Kraj
Złoto
Srebro
Brąz
1.
Rosja
29
27
15
2.
Kazachstan
11
8
17
3.
Korea Płd.
11
5
5
4.
Japonia
6
12
10
5.
Polska
5
2
5
Podium Stanisław Biela
Krzysztof Miętus
Przemysław Kantyka
Oceń krótko swoją dyspozycję na Uniwersjadzie. Jesteś zadowolony ze swoich skoków?
Jak ocenisz swoje dzisiejsze skoki oraz wszystkie dotychczasowe występy na Uniwersjadzie? Jesteś zadowolony z tego, co zaprezentowałeś?
Jesteś liderem naszej ekipy w Ałmaty. Czy wszystko udało się tak, jak chciałeś, czy coś można było zrobić jeszcze lepiej?
Jestem zadowolony, bo nie myślałem, że przyjadę tu walczyć o medale. Bardzo się cieszę, że akurat w drużynie się udało. Od początku roku miałem różne problemy techniczne, przez co trochę się pogubiłem. Wcześniej, w grudniu, skakałem dobrze, potem to się popsuło, ale teraz znowu wracam na dobre tory. Byłeś członkiem drużyny, która dwa lata temu zdobyła brązowy medal w Szczyrbskim Plesie. Możesz porównać te dwa konkursy? Który był trudniejszy?
Szczerze mówiąc, nie pamiętam za bardzo tamtego konkursu sprzed dwóch lat. Ale wiem, że wtedy też walczyliśmy do samego końca, więc wspominam to bardzo mile. Czym Kazachstan cię zaskoczył?
Zaskoczyła mnie przede wszystkim publiczność, taka duża liczba kibiców o każdej porze. I ich nastawienie. Mimo że to jest Uniwersjada, ludzie tutaj podchodzą do niej jak do zawodów olimpijskich.
Szczerze mówiąc, oczekiwałem od siebie nieco więcej. Zarówno w konkursie indywidualnym, jak i dzisiaj te skoki nie były idealne; wiem, że stać mnie na jeszcze więcej. Natomiast liczy się to, że dalej walczymy o medal, a na szczegółowe analizy przyjdzie czas później.
Jeszcze standardowe pytanie o wrażenia z pobytu w Kazachstanie. Co cię zaskoczyło?
Zaskoczył mnie przede wszystkim profesjonalizm. Wioska, w której mieszkamy, jest świetna, normalnie czuję się jak na igrzyskach. Byłem wcześniej w Vancouver i wszystko tam wyglądało bardzo podobnie, więc organizacja na pewno na plus. No i ogólnie atmosfera, wszyscy ludzie dookoła są uśmiechnięci i zadowoleni, cieszą się i kibicują. To jest bardzo fajne.
Jeśli chodzi o konkurs drużynowy, to jestem zadowolony w stu procentach. Zrobiłem to, co miałem zrobić, oddałem swoje najlepsze skoki. Nie do końca za to jestem zadowolony z mikstów, zwłaszcza ze swojego drugiego skoku. Troszkę sobie też zepsułem. Rozmawiała Inga Świetlicka, Igrzyska24.pl
WYNIKI K-95 kobiety 1. Haruka Iwasa (JPN) 90.0 i 95.0 212,6 pkt, 2. Yuka Kobayashi (JPN) 91.5 i 93.5 200,2 pkt, 3. Marta Krepelkowa (CZE) 93.0 i 90.5 198,8 pkt … 6. Magdalena Pałasz (POL) 90.5 i 82.5 177,4 pkt K-95 mężczyźni 1. Naoki Nakamura (JPN) 100,0 99,0 265,8 pkt, 2. Mikhail Maksimochkin (RUS) 98,0 98,5 263,4 pkt, 3. Thomas Lackner (AUT) 98,5 99,5 261,2 pkt … 7. Przemysław Kantyka (POL) 98,0 97,0 252,8 pkt, 14. Stanisław Biela (POL) 96,5 95,0 247,5 pkt, 17. Krzysztof Miętus (POL) 97,0 98,0 243,6 pkt, Jakub Kot (POL) 96,0 95,0 243,6 pkt, 22. Artur Kukuła (POL) 95,5 94,0 237,1 pkt, 24. Krzysztof Leja (POL) 97,0 95,5 234,3 pkt
www.azs.pl
K-95 mix 1. Japonia 445.1, 2. Czechy 434.9, 3. Japonia II 430.6 … 5. Polska 413.5 K-95 drużyna kobiet 1. Japonia 432.8 pkt., 2. Czechy 344.4 pkt., 3. Rosja 307.8 pkt., – Polska/Finlandia 187.5 pkt., – Japonia/Czechy 109.9 pkt., –Kazachstan/ Chiny 70.5 pkt. K-95 drużyna mężczyźni 1. Rosja 789.9 , 2. Słowenia 783,8 3. Polska 761.8 – P. Kantyka 261.0, S. Biela 254.6, K. Miętus 246.2
Biegi narciarskie entrum biathlonu i biegów narciarskich przygotowano kilka lat wcześniej na zawody mistrzowskie i pucharowe, a także jako ośrodek przygotowań sportowców Kazachstanu. Zarówno trasy, jak i zaplecze spełniały wszelkie międzynarodowe kryteria. Jedyny mankament to czas dotarcia z wioski uniwersjadowej na ten obiekt. Podróż nawet w asyście policyjnych wozów trwała średnio od 1,5 do 2 godzin. Dzień po ceremonii otwarcia do rywalizacji stanęli biegaczki i biegacze na krótkich dystansach techniką klasyczną. Pierwsze wystartowały kobiety na 5 km, wśród nich 4 zawodniczki z Polski. Od początku w rywalizacji liczyły się tylko dwie z nich: Martyna Galewicz i Ewelina Marcisz od startu do mety prezentowały dobre, równe tempo. Po finiszu biegnącej z numerem 59. Martyny Galewicz na chwilę objęła ona prowadzenie z czasem 14:45.1. Wiadomo było jednak, że o podium z takim czasem będzie niezwykle trudno. Kolejne zawodniczki notowały bowiem coraz to lepsze międzyczasy. Martyna ostatecznie zakończyła zawody na 6. miejscu. Walkę o podium stoczyła Ewelina. Do końca ścigała się z czasem, po dobiegnięciu na metę miała drugi czas, tracąc do prowadzącej wówczas Anny Szewczenko z Kazachstanu niespełna 9 s. Jeszcze szybciej, zarówno od Polki, jak i Kazaszki, pobiegła Lilia Wasiliewa, a czas 14:08.6 pozwolił na objęcie prowadzenia. Utrzymała je do końca, jej rodaczka Anna Nieczewskaja w końcówce trasy wyraźnie traciła na siłach, ale ostatecznie wywalczyła 2. miejsce, co Ewelinie dało ostatecznie 4. pozycję. Jestem przeziębiona, przyplątało się jeszcze zapalenie zatok, ale to nie jest
C
ALATAU usprawiedliwienie. Dałam się z siebie wszystko, na więcej po prostu nie było mnie stać – mówiła Marcisz. Pozostałe reprezentantki Polski zajęły dosyć odległe lokaty. Katarzyna Stokfisz była 45., natomiast Magdalena Czusz 55. Mężczyźni rywalizowali na dystansie 10 km. Na liście startowej było 88 zawodników, wśród nich 4 Polaków. Nasi reprezentanci międzyczasy mieli przyzwoite, jednak biegli w słabszej grupie z niskimi numerami startowymi. Najlepiej wypadł Andrzej Pradziad. Biegł jako 45. . Zaczął spokojnie, jednak przyśpieszył po pierwszym pomiarze czasu i na mecie był piąty. W ostatecznym rozrachunku dało mu to 36. pozycję. Dwa najwyższe stopnie podium zdobyli Rosjanie. Najlepszy był Valeriy Gontar, o 9 s gorszy Dmitriy Rostovtsev, a trzeci był Francuz Alexandre Pouye, który do zwycięzcy stracił 22 sekundy. Następnego dnia na tych samych dystansach ścigano się w biegach na dochodzenie techniką dowolną. Warunki pogodowe zmieniły się radykalnie, w nocy zaczął padać śnieg. Z wielkimi nadziejami na trasę biegu ruszyła Ewelina Marcisz przy dźwiękach pieśni Piękna nasza Polska cała dobywających się z głośnika. Melodia w wykonaniu zespołu „Mazowsze” towarzyszyła startowi każdego z polskich reprezentantów. Ewelina ruszyła na trasę ze stratą 26 sekund do Rosjanki Vasilievej. Polka zaczęła bardzo szybko i już na pierwszym punkcie pomiaru czasu po 1,2 km traciła tylko 12 sekund do liderki. Na półmetku rywalizacji jej strata wyniosła 8,5 sekundy, a kilka minut później wyszła już na trzecią pozycję. Ewelina biegła razem z Kazaszką Anną Szewczenko. Na ostatnim kilometrze reprezentantka gospodarzy uciekła Polce i ze zdecydowaną przewagą finiszowała na trzecim miejscu. Marcisz na metę wbiegła jako czwarta ze stratą 40 sekund. Polka zdecydowanie zapłaciła za mocny początek. Jej start był świetny, bardzo szybko eliminowała stratę po wczorajszym biegu. Jednak długa przerwa w treningach spowodowana kontuzją dała o sobie znać w końcówce. A więc po raz drugi czwarte miejsce. Do problemów zdrowotnych
dołączyły sprawy techniczne związane z przygotowaniem nart, z którymi Polka miała widoczne problemy zwłaszcza na podbiegach. Dziesiąta była Martyna Galewicz, a dwie pozostałe Polki zajęły dalekie lokaty (43. – Katarzyna Stokfisz, 51. – Magdalena Czusz). Bieg wygrała Anna Nieczewskaja. Rosjanka startowała jako druga i zamieniła się miejscami na podium ze swoją rodaczką Lilią Wasiliewą. Następnie na trasę biegu wyruszyli biegacze rywalizujący na dystansie 10 km. Jako pierwsi wystartowali Rosjanie – Valeriy Gontar i Dmitriy Rostovtsev. Jako 36. ze stratą 2:28 na trasę wyruszył Andrzej Pradziad. W czołówce biegu od początku było bardzo ciekawie. Dwóch liderujących Rosjan, których na starcie dzieliło ledwie 8 s, szybko połączyli siły i niczym kolarska ucieczka odjechali rywalom. Taka sytuacja miała miejsce do 3. km, kiedy to na zabójczy atak zdecydował się Dmitriy Rostovtsev. Bardzo szybko osiągnął pół minuty przewagi i było wiadomo, że nikt mu jej nie odbierze, choć na mecie wygrał z kolegą z reprezentacji tylko o 14 s. Ciekawie też było w walce o brąz. Francuz Alexandre Pouye trzymał się dzielnie na pierwszej części dystansu, ale potem odpadł z czołówki, spadając na 5. lokatę. Trudy rywalizacji najlepiej wytrzymał reprezentant Armenii Siergiey Mikayelyan i to on finiszował jako 3., zdobywając brązowy medal. Z Polaków najwyżej sklasyfikowany został Andrzej Pradziad, który najpierw spadł o cztery pozycje, ale potem ambitnie walczył i udało mu się osiągnąć awans o jedną pozycję – zajął 35. lokatę ze stratą 5:07,6. Po dniu przerwy rywalizowano w sprintach. W eliminacjach biegu kobiet 19. wynik uzyskała Martyna Galewicz, a 29. Katarzyna Stokfisz. 29. był też Kacper Antolec i tylko ta trójka wywalczyła awans do dalszych wyścigów. Ewelina Marcisz z uwagi na stan zdrowia w tej konkurencji nie wystartowała. W finale złoto powędrowało do Rosjanki Marii Dawidienkowej, która na finiszu pokonała swoją rodaczkę Liliję Wasiliewą. Brąz dla Kazaszki Anny Stojan. W ćwierćfinale biegu mężczyzn Kacper Antolec od początku aps nr 01 2017 (340)
biegł bardzo czujnie, ale w końcówce zabrakło sił, by powalczyć o awans do kolejnej rundy. Ostatecznie Antolec dobiegł do mety jako czwarty, za plecami Rosjan – Gawriłowa i Tarasowa oraz Słowaka Suleka. W finale panów, do którego awansowało trzech Rosjan i trzech Kazachów, tryumfował ostatecznie reprezentant gospodarzy Iwan Ljuft, który przez poprzednie fazy przechodził jako lucky looser. Srebro i brąz zdobyli Rosjanie – Władimir Frołow i Jegor Bereżyn. Dwie polskie reprezentacje stanęły 4 lutego na starcie mieszanego sprintu drużynowego. W pierwszym półfinale teoretycznie lepsza nasza para Stokfisz – Anatolec tylko na pierwszych dwóch zmianach utrzymywała niewielką stratę trzech sekund do czołówki. Niestety później Polacy stracili oddech i na każdym kolejnym pomiarze tracili coraz więcej, dobiegając ostatecznie na 9. miejscu ze stratą 1:26.71 do zwycięskiej pierwszej reprezentacji Kazachstanu. Bezpośrednim awansem były cztery pierwsze miejsca, które dały promocję do finału jeszcze Francji, Rosji II i Białorusi. W drugim półfinale wystąpił polski duet Czusz – Bril. Ta rywalizacja to popis dokładnie tych samych narodowości, co w pierwszym półfinale, w zmienionej jednak kolejności. Pierwsza finiszowała druga reprezentacja Francji, przed Rosją I i Kazachstanem II, czwarte miejsce z bezpośrednim awansem zajęli Czesi. Nasi: 10 miejsce, ponad 2,5 minuty straty. Jak się okazało, ten bieg był o pół minuty wolniejszy niż poprzedni, co z 9. miejsca, jako lucky losers, dało szczęśliwy awans pierwszej polskiej parze. Finał zgodnie z przewidywaniami był popisem nacji, które zajmowały czołowe pozycje we wcześniejszej fazie zawodów. Czołowa trójka uformowała się na piątej zmianie, kiedy od reszty www.azs.pl
uciekły pary Kazachstanu I, Francji II i Rosji I. Pierwsi linię mety minęli Kazachowie, o 5 s wyprzedzając Francję II, która w walce o srebro pokonała Rosję I o sekundę. Kacper Antolec i Katarzyna Stokfisz na miarę swoich możliwości: jedenaste miejsce, przez cały bieg oscylowali wokół tej pozycji, do złotych medalistów stracili ponad półtorej minuty. 6 lutego w Alatau rywalizowały sztafety. Polskie biegaczki nie wystawiły drużyny, Ewelina Marcisz i Martyna Gilewicz wróciły do Polski z uwagi na zaplanowane wcześniej obowiązki wynikające ze startów reprezentacyjnych. Mężczyźni rywalizowali na dystansie 4x7,5 km. Dawid Bril, Andrzej Pradziad, Bartłomiej Rucki i Kacper Antolec zajęli dziewiąte miejsce. Bardzo ciekawe rzeczy działy się w czołówce. Po pierwszej zmianie w jednej sekundzie mieściły się cztery sztafety, co zwiastowało bardzo zaciętą walkę. Im dalej w ten wyścig, tym kolejne zespoły miały coraz mniej szans w walce z wyraźnie będącymi w formie zespołami Kazachstanu i Rosji. To właśnie te drużyny na ostatniej zmianie dzieliło ledwie 0,3 s. Ostatecznie jednak to przewodzący we wszelkich klasyfikacjach tych zawodów Rosjanie okazali się szybsi i wyprzedzili Kazachów o 1,8 s. Nie mniej ciekawa była walka o brąz. Na ostatniej zmianie Japończycy mieli pół minuty przewagi nad Czechami, ale… roztrwonili ją i przegrali brąz. Bieg kończący rywalizację biegaczy na Uniwersjadzie rozgrywany był na
dystansie 30 km ze startu wspólnego stylem klasycznym. Tylko na kilku pierwszych kilometrach zawodnicy biegli w zwartej grupie. Po 6–7 km sformowała się 6-osobowa ucieczka, w której biegło po dwóch Rosjan i Kazachów oraz Japończyk i Ukrainiec. Po następnych kilku kilometrach na placu boju pozostali tylko gospodarze i Rosjanie. Końcówkę wzorowo rozegrali ci drudzy. Tempa nie wytrzymał Kazach Pukhkalo i sprint na mecie był udziałem trzech zawodników. Jak w kilku innych uniwersjadowych konkurencjach dwa pierwsze miejsca przypadły Rosjanom Rostovtsevowi i Gontarowi. O 0,3 sekundy wygrał ten pierwszy. Na trzecim miejscu na mecie o pół sekundy za zwycięzcą – Kazach Malyshev. Przyzwoity występ zaliczył nasz jedyny reprezentant w tym biegu. Andrzej Pradziad przez cały czas oscylował wokół 15–20 pozycji, aby ostatecznie zameldować się na 14. miejscu, prawie 5 minut za zwycięzcą.
WYNIKI 5 km kobiet (t. klasyczna) 1. Lilia Wasiliewa (RUS), 2. Anna Nieczewskaja (RUS) +13.3, 3. Anna Szewczenko (KAZ) +15.2, 4. Ewelina Marcisz (POL) +26.1, 6. Martyna Galewicz (POL) +36.5 … 45. Katarzyna Stokfisz (POL) +3:22.2, 55. Magdalena Czusz (POL) +4:42.6 10 km mężczyzn (t. klasyczna) 1. Valeriy Gontar (ROS) 25:12.0, 2. Dmitriy Rostovtsev (ROS) +8.9, 3. Alexandre Pouye (FRA) +21.8 … 36. Andrzej Pradziad (POL) +2:28.8, 43. Bartłomiej Rucki (POL) +2:51.8, 61. Dawid Bril (POL) +3:35.5, 71. Kacper Antolec (POL) +4:12.3 Bieg pościgowy na 5 km kobiet 1. Anna Nieczewskaja (ROS) 13:29.7, 2. Lilia Wasiliewa (ROS) +18.1, 3. Anna Szewczenko (KAZ) +21.3, 4. Ewelina Marcisz (POL) +40.1 … 10. Martyna Galewicz (POL) +1:26.7, 43. Karolina Stokfisz (POL) +5:50.0, 51. Magdalena Czusz (POL) +7:24.9 Bieg pościgowy na 10 km mężczyzn 1. Dmitriy Rostovtsev (ROS) – 26:12,5, 2. Valeriy Gontar (ROS) +14,7, 3. Siergiej Mikayelyan (ARM) +52,0 … 35. Andrzej Pradziad (POL) +5:07,6, 46. Bartłomiej Rucki (POL) +6:00,5, 51. Kacper Antolec (POL) +6:17,4, 70. Dawid Bril (POL) +9:27,9 Sprint kobiet 1. Maria Dawidienkowa (ROS), 2. Lilija Wasiliewa (ROS), 3. Anna Stojan (KAZ) … 18. Martyna Gale-
wicz (POL), 29. Katarzyna Sztokfisz (POL), 37. Magdalena Czusz (POL) Sprint mężczyzn 1. Iwan Ljuft (KAZ), 2. Władymir Frołow (ROS), 3. Jegor Bereżyn (ROS) … 20. Kacper Antolec (POL), 33. Dawid Bril (POL), 38. Bartłomiej Rucki (POL), 43. Andrzej Pradziad (POL) Sprint mikstów 1. Kazachstan I 18:23,48, 2. Francja II + 5,19, 3. Rosja I + 6.02 … 20. Polska I +1:32,39 Sztafeta 4x7,5 km Rosja (Berezin, Gontar, Vichuzhanin, Rostovtsev) Kazachstan (Malyshev, Pukhkalo, Mukhin, Klimin) Czechy (Antos, Rypl, Psenicka, Graef) Polska (Bril, Pradziad, Rucki, Anatolec) 15 km ze startu wspólnego kobiet 1. Vasilieva Lilia (RUS) 44:09.7, 2. Niechaevskaya Anna (RUS) 44:11,7, 3. Shevchenko Anna (KAZ) 44:17,5 30 km ze startu wspólnego mężczyzn 1. Dmitriy Rostovtsev (RUS) 1:19:37.5, 2. Valeryi Gontar (RUS) +0.3, 3. Sergey Malyshev (KAZ) +0.5 … 14. Andrzej Pradziad (POL) +4:49.7
Wynik bardzo dobry Rozmowa APS z Tomaszem Szponderem, szefem misji uniwersjadowej, wiceprezesem ZG AZS obiektach, na spotkaniach organizacyjnych szefów misji. Czy podzielasz tę opinię?
Piąte miejsce Polski w medalowym rankingu uniwersjadowym to chyba bardzo dobry, trochę może nieoczekiwany rezultat, zatem wielkie gratulacje. Jak oceniasz starty naszych reprezentantów na poszczególnych arenach? Kto sprawił niespodziankę, kto zawiódł?
Tak, wynik bardzo dobry i z pewnością nie odzwierciedla generalnego stanu dyscyplin zimowych w Polsce. Aż tak dobrzy nie jesteśmy! Liczyliśmy przed wyjazdem na sześć medali, a jest dwa razy więcej. Potwierdziła się zasada, że jeśli wysyłamy najlepszych zawodników z danej dyscypliny, to mamy szanse na medale lub przynajmniej na miejsca w czołówce. Tak było ze snowboardem i kombinacją norweską, które z naddatkiem spełniły plany medalowe, i trzeba oczywiście te ekipy ocenić najwyżej. Liczyliśmy też na medale w biegach, ale nasza faworytka Ewelina Marcisz przyjechała na zawody mocno przeziębiona, a i tak zabrakło jej naprawdę niewiele do medali (2 razy czwarte miejsce). Przypłaciła to niestety zdrowiem i po biegach musiała być leczona nawet antybiotykami. Liczyliśmy też na medal w łyżwiarstwie szybkim, ale tu skończyło się na szansie Andżeliki Wójcik w biegu masowym – niestety wywrotka kilku zawodniczek przed metą te szanse rozwiała. Poza tym na medale nie liczyliśmy, oprócz drużyny skoczków, która ten medal zdobyła. Jeśli jadą zawodnicy z drugiego czy trzeciego szeregu krajowej czołówki lub młodzieżowcy, to niestety wielkiej szansy na walkę o medale nie ma. W opinii większości zawodników, trenerów, specjalistów wspierających sportowców same sportowe zawody przeprowadzono zgodnie ze standardami światowymi, obiekty były dobrze przygotowane, przebieg uniwersjady zgodny z programem. Byłeś na większości rozgrywanych konkurencji, na wszystkich sportowych
Tak może do końca to nie było, zresztą mówili też o tym sami trenerzy. Obiekty rzeczywiście znakomite i pewnie moglibyśmy wielu z nich pozazdrościć. Część z nich powstała parę lat temu z okazji organizacji Igrzysk Azjatyckich (np. obiekt, gdzie rozgrywano biegi i biathlon) lub została wtedy zmodernizowana (jak słynny wysokogórski tor Medeo), część z nich zaś powstała specjalnie z okazji Uniwersjady (choćby hale koło wioski uniwersjadowej, gdzie obyły się uroczystości otwarcia i zamknięcia i gdzie rozgrywano zawody w curlingu czy łyżwiarstwie figurowym). Natomiast przy samej organizacji znać było momentami niewielkie doświadczenie. A to rozkład jazdy autobusów zmuszał przez pierwszych parę dni zawodników do 2–3-godzinnego oczekiwania na start już w samym obiekcie, a to tuż przed startem biegu kobiet przejechał po trasie ratrak, co oczywiście zniweczyło wszelkie przygotowania nart do odpowiednich warunków śniegowych. A to trasy snowboardu czy narciarstwa alpejskiego za łatwe lub za trudne. Trochę tych niedoróbek było, ale generalnie organizację można ocenić na mocną czwórkę. Ekipa uniwersjadowa to sportowcy, trenerzy, specjaliści od opieki medycznej, pomocy technicznej, a także biuro misji, media. Czy tym razem wszystkie plany i oczekiwania dotyczące współdziałania zostały zrealizowane na dobrym poziomie? Co wyróżniało misję uniwersjadową Ałmaty od tych poprzednich, w których uczestniczyłeś?
pracy miały tym razem służby medyczne z dr Renatą Komisarską na czele. Następna zimowa uniwersjada w rosyjskim Krasnojarsku. Już dziś na podstawie promocyjnych materiałów można docenić walory tego syberyjskiego centrum sportu. Przed nami dwa lata na przygotowanie polskiej reprezentacji. Czy coś w zakresie dotychczasowych praktyk powinniśmy jako AZS zmienić? Jakieś uniwersjadowe sprawy rozwiązywać inaczej?
No cóż – może być tam trudniej o medale, bo ze względu na brak skoczni nie będą tam rozgrywane ani skoki, ani dwubój klasyczny. Przede wszystkim powinniśmy zrobić wszystko, żeby przekonać ministerstwo o tym, że niezbędna jest możliwość finansowania ze środków publicznych nie tylko samego wyjazdu na uniwersjadę czy zakup sprzętu, ale także pokrycia części kosztów przygotowania do uniwersjady. Myślę, że związki sportowe łatwiej dałyby się przekonać do wysyłania na uniwersjady czołowych polskich zawodników, gdybyśmy mogli wnieść finansowy wkład w przygotowania ich do startu. Bez tego nadal będziemy petentami, co szczególnie właśnie widać zimą, kiedy sezon startowych jest bardzo krótki, a koniec stycznia i luty to okres rozgrywania większości światowych i europejskich imprez sportowych. Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Bartłomiej Korpak
Trudno mi porównywać tę uniwersjadę z innymi – ostatni raz na uniwersjadzie zimowej byłem w 2009 r., a więc już dość dawno. Co do organizacji pracy to i wtedy i teraz była ona na wysokim poziomie. Biuro radziło sobie z pracą i cały proces akredytacji oraz zakwaterowania przebiegł bez problemu. Sporo
aps nr 01 2017 (340)
Rozmowa APS z sekretarzem stanu w MSiT Jarosławem Stawiarskim, gościem XXVIII Uniwersjady Zimowej Zgasł znicz uniwersjadowy w Ałmaty, zmagania sportowców przeszły do historii, polska ekipa świętowała znaczące sukcesy, 12 medali, kilkanaście miejsc w pierwszej dziesiątce, rekordy życiowe. Miał okazję Pan Minister towarzyszyć przez kilka dni tym wydarzeniom. Jakie wrażenia po wizycie w Ałmaty?
Uniwersjada zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Wioska, w której mieszkali sportowcy, była imponująca. Kazachowie wybudowali kilkanaście bloków wraz z całą infrastrukturą dodatkową specjalnie na tę imprezę. Miałem okazję odwiedzić kilka aren sportowych, m.in. trasę biegową i zjazdową. Były przygotowane na bardzo wysokim, europejskim poziomie. Niesamowity jest tor Medeo, najwyżej położony obiekt tego typu. Wprawdzie rekordy ustanawiane na nim już się nie liczą, ponieważ jest to tor otwarty, ale dalej pozostaje jednym z najszybszych na świecie. Organizatorzy i tysiące wolontariuszy pracujących na sukces uniwersjady doskonale wywiązali się z zadania.
Uniwersjada to wielkie światowe przedsięwzięcie sportowe, ponad 2000 uczestników, 12 dyscyplin. Panuje opinia, że to już często wymiar organizacyjny na poziomie igrzysk olimpijskich. Miał Pan okazję uczestniczyć w igrzyskach, czy te spostrzeżenia dotyczące uniwersjad są trafne?
Rozmach Igrzysk Olimpijskich w Rio był niewyobrażalny. Liczba uczestników i kibiców znacznie przewyższała zawody uniwersjadowe, ale należy pamiętać, że inna jest charakterystyka imprez zimowych i letnich. Schemat działań organizacyjnych jest jednak bardzo podobny. Uniwersjada pod tym względem w niczym nie ustępuje igrzyskom olimpijskim. Jestem zdania, że wolontariusze i działacze w Kazachstanie byli nawet lepsi niż w Brazylii. Kazachstan to europejskie państwo w Azji, które jeszcze niedawno było częścią ZSRR. www.azs.pl
Pewien schemat, pewien dryl się zachował i Kazachowie nie pozwalali sobie na rozprężenie, na radosną twórczość południowców. Gratulował Pan na spotkaniu polskiej misji uniwersjadowej złotego medalu snowboardzistce Aleksandrze Król, świetnie dla Polski rozpoczęła te uniwersjadowe zmagania. Skończyło się na 12 medalach, 7 zdobyli snowboardziści, 4 specjaliści kombinacji norweskiej i 1 drużyna skoczków. Dało to Polsce 5. miejsce w klasyfikacji medalowej. Jak Pan ocenia sportowe rezultaty naszych reprezentantów?
Występ naszych zawodników to wielki sukces. Pamiętajmy, że podczas zimowych igrzysk olimpijskich zdobywamy zazwyczaj tylko kilka medali. Mamy swoich faworytów, jak skoczkowie czy Justyna Kowalczyk, na których zawsze możemy liczyć, ale nie jesteśmy potęgą w sportach zimowych. Tym bardziej 12 medali sportowców-studentów cieszy. Nasi snowboardziści okazali się bezkonkurencyjni. Liczymy na to, że dobre starty Polaków podczas uniwersjady to preludium ich dalszych sukcesów. Aleksandra Król plasowała się już w czołówce Pucharu Świata, a przykład Macieja Kota dowodzi, że duże sukcesy mogą przyjść nawet kilka lat po medalach uniwersjadowych.
Uniwersjada to nie tylko rywalizacja sportowa. Uczestniczył Pan Minister w spotkaniach, ceremoniach, a także w wydarzeniach związanych z polską reprezentacją, z promocją naszego kraju w środowisku polonijnym związanym z Kazachstanem. Zastanawiamy się w Akademickim Związku Sportowym, jak wykorzystać polską aktywność w światowym sporcie akademickim dla promocji współczesnych osiągnięć Polski.
AZS wykonuje bardzo dobrą pracę działając na arenie międzynarodowej. Polscy działacze zajmują wysokie stanowiska w strukturach międzynarodowych federacji sportu studenckiego. Pan Marian Dymalski jest wiceprezydentem FISU a pan Adam Roczek – prezydentem EUSA. To bardzo ważne i świadczy o mocnej pozycji AZS-u w świecie sportu akademickiego. Środki, które jako Ministerstwo Sportu i Turystyki przeznaczamy na
sport akademicki, służą przede wszystkim krzewieniu aktywności fizycznej w kraju, ale udział i sukcesy w zawodach międzynarodowych to doskonała forma promocji Polski za granicą. Według mnie, są to dobrze wydane pieniądze. Przypomnę, że uniwersjady odbywają się co dwa lata, w różnych państwach, na różnych kontynentach. Wszędzie gdzie AZS-iacy pojawiają się i osiągają sukcesy, w sposób naturalny promują nasz kraj w lokalnych mediach. Dla państw organizujących imprezy z udziałem sportowców akademickich są to bardzo ważne wydarzenia. Istotne jest to, żebyśmy byli na nich widoczni, aby o polskich sukcesach mówiono. Dziękuję za rozmowę.
Bartłomiej Korpak współpraca Piotr Majsak
ń e i z D i k s l Po stycznia w klubie „Marcepan” w centrum miasta, z inicjatywy AZS, Konsulat Generalny RP w Ałmaty zorganizował „Dzień Polski” – spotkanie środowisk polonijnych z tego regionu z polską reprezentacją akademicką. Na spotkaniu było obecnych około 200 Polaków zrzeszonych w Centrum Kultury Polskiej „Więź”, zamieszkujących w regionie Ałmaty (Tałgar, Amagilde, Żanszar). Gospodarzem spotkania był konsul Radosław Gruk, a wśród gości obecni byli Jarosław Stawiarski – sekretarz stanu w MSiT oraz pełniący obowiązki ambasadora RP w Kazachstanie Andrzej Skrzydło. W wystąpieniach mówiono o historycznych relacjach tego środowiska z Polską, o planach polskiego rządu dotyczących wzajemnych kontaktów, a także o sporcie akademickim, głównie o reprezentacji uczestniczącej w Uniwersjadzie w Ałmaty. Specjalnymi nagrodami (upominkami AZS) wyróżniono medalistów rozgrywanych w Polsce w 2016 roku Igrzysk Polonijnych: Natalię Kułakową i Romana Zagórowskiego. Tomasz Szponder uhonorował Olega Czerwińskiego i Leona Krynickiego, aktywistów Centrum Kultury Polskiej. Na ręce ambasadora Andrzeja Skrzydły i konsula Radosława Gruka złożono podziękowania polskim
30
służbom dyplomatycznym za przyjęcie reprezentacji w Kazachstanie. Dzieci i młodzież przedstawiły program artystyczny przygotowany przez polską nauczycielkę panią Małgorzatę Migoń, pracującą w ramach działań Ośrodka Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą. Wszyscy uczestnicy spotkania otrzymali pamiątkowe koszulki AZS, promujące uniwersjadę, ale także polski udział w światowej wystawie EXPO
2017, która odbędzie się w Astanie. Polpharma obdarowała wszystkich uczestników termicznymi kubkami z przesłaniem „pijcie herbatę i kibicujcie polskim zawodnikom, mróz niestraszny”. Wszyscy zainteresowani otrzymali oficjalny
folder polskiej reprezentacji, a także uniwersjadowe wydanie „Akademickiego Przeglądu Sportowego”. Bohaterem większości zdjęć został reprezentujący polskich zawodników łyżwiarz Daniel Tylka.
aps nr 01 2017 (340)
Dobra promocja Polski Rozmowa APS z Radosławem Grukiem, Konsulem RP w Ałmaty Priorytetem Konsulatu Generalnego RP w Ałmaty jest realizacja programu polityki polonijnej rządu RP. W ubiegłym roku sfinansowaliśmy realizację ponad 30 projektów, których celem było wsparcie organizacji polonijnych i nauczania języka polskiego. Mamy do tego narzędzia i dziękuję za Pana opinię, że umiemy z nich skutecznie korzystać.
Udział polskiej reprezentacji w Zimowej Uniwersjadzie Ałmaty 2017 był znakomitą przesłanką do działań integrujących środowisko Polonii, do budowania nowych relacji i kontaktów. Jak można scharakteryzować to środowisko z punktu widzenia urzędu, który Pan Konsul reprezentuje?
Polacy w Kazachstanie są drugim i trzecim pokoleniem deportowanych tu naszych rodaków. Przypomnieć należy, że w 1936 r. rozpoczęły się masowe wywózki Polaków do Kazachskiej SRR. Pamiętajmy, że przodków żyjących dziś tutaj rodaków opresyjny system sowiecki pozbawił wszystkiego dlatego tylko, że byli Polakami. Pamięć historyczna to bardzo istotny element tożsamości narodowej, dlatego w ubiegłym roku przygotowaliśmy uroczyste obchody 80 rocznicy masowych deportacji Polaków do Kazachskiej SRR. W cykl trzydniowych uroczystości wpisały się m.in. takie wydarzenia, jak odznaczenie żyjących deportowanych Honorową Odznaką Sybiraka i Medalem Pro Patria, otwarcie wystawy „Deportowane” dokumentującej losy żyjących świadków tamtych czasów czy konferencja naukowa na Narodowym Uniwersytecie w Ałmaty oraz wiele spotkań z rodakami. Równie istotnym elementem integracji są wszystkie inne działania, które budują poczucie więzi narodowej. Bezcenna była obecność polskiej symboliki narodowej na Uniwersjadzie – największej w ostatniej dekadzie imprezie w Ałmaty. Obecność, dzięki Państwa życzliwości, niezwykle ważna i nad wyraz udana. Pomysł naszej misji uniwersjadowej na „Dzień Polski” dzięki działaniom Konsulatu Generalnego nabrał realnego kształtu. Patrząc na artystyczne popisy dzieci i młodzieży widać sporo pracy wykonywanej na rzecz budowania więzi z Polską, z naszą kulturą i językiem. Czy to inicjatywy lokalnych środowisk czy też program inicjowany i realizowany przez instytucje rządowe RP?
www.azs.pl
Jak uczestnicy spotkania odebrali przyjazd ekipy uniwersjadowej z Polski do Ałmaty i możliwość kontaktu ze światem sportu akademickiego? Podobało się?
Obecność biało-czerwonej reprezentacji była przeżyciem dla polskiej społeczności. Polonijne dzieci i młodzież dopytują, kiedy jeszcze przyjedziecie do Ałmaty. Wynik polskiej ekipy sportowej, 5 miejsce w klasyfikacji medalowej, na pewno nie pozostaje bez znaczenia, ale najważniejszym elementem była możliwość obcowania z serdecznymi, wesołymi i przyjaznymi ludźmi spod znaku Orła Białego. Wielu z uczestników spotkania kibicowało potem polskiej reprezentacji, na trybunach pojawiły się biało-czerwone flagi, z Pana inicjatywy ruszył konkurs uniwersjadowy, wiele gadżetów reprezentacji trafiło w ręce sympatyków sportu studenckiego Czy coś z tego wyniknie na przyszłość?
Wizyta polskiej reprezentacji była doskonałą okazją do szeroko rozumianej promocji naszego kraju. Mając to na względzie na organizowane przez Konsulat Generalny RP spotkanie sportowców z Polonią zaprosiliśmy kazachskich dziennikarzy. Dzięki ich obecności uzyskaliśmy odpowiednią oprawę medialną, relacja z wydarzenia ukazała się m.in. w TV, prasie i – co dla mnie najważniejsze – w mediach społecznościowych. Dla mnie bardzo ważnym elementem jest dotarcie do miejscowej opinii publicznej z pozytywnym przekazem kojarzonym z Polską. Właśnie dlatego uruchomiliśmy na FB konsulatu konkurs, w którym nagrodami były gadżety AZS. Proszę sobie wyobrazić, mieliśmy 45 000 wejść w ciągu trzech dni. Siła sportu jest ogromna! Dzięki niej biorący udział w konkursie zainteresowali się Polską i otrzymali pozytywny przekaz, to jest właśnie wielka wartość na przyszłość. Był Pan Konsul z polską reprezentacją podczas całego pobytu w Ałmaty. Zaczęło się od ceremonii wciągnięcia flagi narodowej w wiosce
uniwersjadowej, potem „Dzień Polski”, wiele spotkań ze sportowcami i członkami misji, częste kibicowanie na obiektach sportowych, udział w ceremoniach. Czy Uniwersjada z tego punktu widzenia to nowe ciekawe doświadczenie dla polskich służb dyplomatycznych?
Pracę dyplomaty należy oceniać przez pryzmat skutecznych działań na rzecz własnego kraju i rodaków. Jednym z priorytetów działań na rzecz Polski jest jej promocja jako marki za granicą. Sport jest uniwersalnym narzędziem takiej promocji i choćby z tych względów obecność na imprezach z udziałem polskiej reprezentacji jest w moim przekonaniu obowiązkiem każdego dyplomaty. Dla mnie osobiście było zaszczytem uczestniczenie w ceremonii podniesienia polskiej flagi w wiosce, wspieranie sportowców kibicowaniem, o uroczystościach związanych z wręczeniem medali nie wspominając. Chwile przeżyte dzięki sportowcom AZS na długo pozostaną w mej pamięci, ponieważ wpierałem Was przede wszystkim jako sportowy kibic, były junior jednego z warszawskich klubów piłkarskich. Dziękując za rozmowę raz jeszcze gratuluję doskonałego sportowego wyniku i serdecznie dziękuję wszystkim sportowcom oraz działaczom za wzruszające chwile i Państwa czas poświęcony Polakom żyjącym w Kazachstanie. Korzystając z okazji, na prośbę Polaków uczestniczących w spotkaniu i własnym imieniu serdecznie podzię-
kowania składam Sekretarzowi Stanu w Ministerstwie Transportu i Turystyki, Ministrowi Jarosławowi Stawiarskiemu. Jego słowa podczas spotkania zapadły głęboko w serca Polaków, a przekazanie do Ałmaty biało-czerwonych gadżetów sprawiło wiele radości najmniejszym rodakom. Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Bartłomiej Korpak
Narciarstwo alpejskie rywalizacji alpejskiej na stoku pojawiły się najpierw specjalistki super giganta. Jako pierwsza na trasę wyruszyła Rosjanka Julia Pleszkowa, która uzyskała przyzwoity czas 1:07.81. Już po kilku przejazdach wyłoniła się jednak poważna kandydatka do medalu – Czeszka Teza Kmochova, która linię mety przekroczyła z czasem o 0.6 s lepszym od Pleszkowej. Długi czas to właśnie Kmochova utrzymywała się na prowadzeniu. Na pozycji liderki zawodów zmieniła ją dopiero Elena Jakowiszina z fenomenalnym czasem 1:06.25. Mimo to wydawało się, że Czeszka będzie w stanie utrzymać się na podium. Na nieszczęście dla Kmochovej i jej kibiców tak się jednak nie stało. Wkrótce bowiem bardzo dobry czas uzyskała również Nea Luukko z Finlandii, zapewniając sobie tym samym srebrny medal. Na trzecie miejsce wskoczyła zaś, mimo fatalnie wolnego początku trasy, Asa Ando. Japonka wyprzedziła na tej pozycji Kmochovą o… 0.04 s. My niezwykle mocno ściskaliśmy za to kciuki za jadącą z numerem 21. Magdalenę Kłusak. Niestety, Polka startu nie będzie mogła zaliczyć do udanych. Popełniła bowiem błąd i nie ukończyła przejazdu. Po kobietach rywalizowali w super gigancie mężczyźni, a wśród nich czterech Polaków Już pierwsze dwa przejazdy okazały się bardzo ważne dla końcowego rezultatu. Na sam początek czas 1:03.06 uzyskał Rosjanin Eugenij Pyasik. Chwilę później o… 0.03 s szybciej trasę pokonał Włoch Michelangelo Tentori. Żaden z kolejnych zawodników nie zagroził już tej dwójce. Choć miał okazję… Narciarzem, który pierwszy odcinek trasy pokonał w wyjątkowo szybkim tempie, był nasz Michał Kłusak. Niestety polski narciarz nie zdołał ukończyć przejazdu i ostatecznie z wielkich nadziei na medal nic się nie spełniło. Z dobrej strony pokazał się za to inny Polak. Paweł Babicki trasę pokonał w nieco ponad sekundę wolniej od liderów. Czas ten wystarczył mu na zajęcie 6. pozycji w zawodach. Pozostali dwaj reprezentacji Polski wypadli nieco gorzej. Na 24. miejscu sklasyfikowany został Jakub Kłusak, a na 46. Dominik Białobrzycki. Złe warunki pogodowe, jakie zapanowały 31 stycznia nad całym regionem Ałmaty, uniemożliwiły rozegranie super giganta do kombinacji kobiet. Zapo-
W
SHYMBULAK wiedziano tę rywalizację na następny dzień. Z opóźnieniem przeprowadzono drugą konkurencję punktowaną w kombinacji – slalom. Najszybciej jego trasę pokonała Maria Szkanowa z Białorusi. Za nią plasuje się kolejna narciarka ze wschodu – Rosjanka Anastazja Silancewa. Jej strata wynosi 0.76 s. Podium uzupełnia Barbara Kantorova ze Słowacji. Jedyna startująca w kombinacji Polka – Magdalena Kłusak – zaprezentowała się całkiem przyzwoicie, uzyskała 20. rezultat, ze stratą 5.55 s. Następnego dnia po pewnych perturbacjach rozegrano przejazd na trasie super giganta. Najszybsza okazała się Japonka Asa Ando. Przewaga, jaką sobie wypracowała, nie wystarczyła jej jednak do tego, aby awansować na podium w łącznej klasyfikacji kombinacji kobiet. Azjatka zajęła bardzo pechowe, czwarte miejsce. Najlepsza w całej kombinacji okazała się natomiast Rosjanka Anastazja Silancewa, druga po slalomie. W super gigancie miała ponownie drugi czas, co łącznie dało jej zwycięstwo. Na drugie miejsce spadła, będąca pierwsza po slalomie, Maria Szkanowa z Białorusi, która do najlepszych straciła przeszło dwie sekundy. Mimo kiepskiego super giganta jej czas wystarczył, aby nie dać się wyprzedzić w łącznej klasyfikacji Barbarze Kantorovej ze Słowacji. Nieco pecha miała Magdalena Kłusak. Polka, broniąca 20. miejsca, jakie uzyskała w slalomie, nie ukończyła swojego przejazdu w super gigancie. Mężczyźni specjalizujący się w kombinacji mieli więcej szczęścia. Warunki pogodowe pozwoliły rozstrzygnąć ich rywalizację bez przeszkód. Po super gigancie było niezwykle ciekawie. Prowadził Łotysz Kristaps Zvejnieks z czasem 1:07.39. Miał on jednak tylko 0.07 s przewagi nad zajmującym drugą pozycję Rosjaninem Eugenijem Pjasikiem. Na kolejnych miejscach, również z niewielką stratą: Michangelo Tentori (Włochy), Marko Vukicević (Serbia), Simon Efimov (Rosja) oraz dwaj Polacy – Michał Kłusak i Andrzej Dziedzic.
Pozostali z naszych reprezentantów – Jakub Kłusak i Dominik Białobrzycki – wypadli nieco słabiej i w połowie zawodów sklasyfikowani byli na 30. i 33. miejscu. Slalom okazał się bardzo wymagający. Wielu zawodników nie ukończyło swoich przejazdów. W tym gronie znaleźli się niestety również Dominik Białobrzycki i Michał Kłusak. Do mety dojechało zatem tylko dwóch biało-czerwonych. Bardzo dobry wynik (55.89) uzyskał za to Jakub Kłusak. Był to 7. czas slalomu i dzięki niemu Polak awansował na 16. miejsce w klasyfikacji zawodów. Niestety nieco gorzej wypadł Andrzej Dziedzic. Czas 56.18 sprawił, że spadł w klasyfikacji i rywalizację w kombinacji zakończył na 9. miejscu. Z liderów przewagę utrzymać potrafił tylko Kristaps Zvejnieks. W slalomie Łotysz jeszcze raz udowodnił, że jest tu najszybszy. Lepszy czas od Zvejnieksa zanotował tylko Matej Falat ze Słowacji. Ten wynik, a również fakt, iż bardzo słabo ze slalomem poradzili sobie, będący w czołówce po super gigancie, Michelangelo Tentori, Eugenij Pjasik, Simon Efimov i Marko Vukicević, sprawił że Słowak awansował na 3. miejsce w kombinacji. Oprócz Zvejnieksa wyprzedził go jeszcze Holender Maarten Meiners. Po dniu przerwy rozpoczęły się konkurencje techniczne. Jako pierwsze wystartowały zawodniczki w slalomie gigancie. W pierwszym przejeździe Desiree Ajlec ze Słowenii wypracowała sobie dosyć pokaźną przewagę. Kolejnym narciarkom bardzo ciężko było nawiązać do czasu ustalonego przez Słowenkę. Między nią a Darią Owczinikową uplasowały się jeszcze tylko dwie zawodniczki – Asa Ando (Japonia) i Maria Szkanowa (Białoruś), którym aps nr 01 2017 (340)
zmierzono czasy niespełna sekundę gorsze od liderki. Do czołówki nie potrafiły niestety zbliżyć się Polki. Tylko Magdalena Kłusak – dzięki uzyskanemu czasowi 1:20.81 – zakwalifikowała się do trzydziestki, zajmując 25. pozycję. Katarzyna Mirek i Hanna Miśniakiewicz jechały nieco ponad 4 sekundy wolniej i uplasowały się pod koniec czwartej dziesiątki. Jeszcze niżej sklasyfikowano Annę Kolasę, a Aleksandra Malinowska nie ukończyła pierwszego przejazdu. Drugi przejazd nieco zmienił układ w czołówce. Z trasy nieoczekiwanie wypadła Daria Owczinikowa (Rosja). Kolejne trzy zawodniczki – najlepsze po pierwszym przejeździe – nie popełniły jednak błędów. Asa Ando (Japonia) osiągnęła kosmiczny czas 1:09.70, ustalając rekord drugiego przejazdu, liderująca po pierwszym przejeździe Desiree Ajlec (Słowenia) całkowicie zawaliła swój start. Uzyskany czas 1:11.51 zepchnął ją na drugie miejsce w klasyfikacji. Podium uzupełniła Maria Szkanowa (Białoruś), która po prostu zdołała utrzymać swoją pozycję zajmowaną po pierwszej serii zawodów. Jedyna z Polek, która zakwalifikowała się do trzydziestki – Magdalena Kłusak – nie miała udanego przejazdu. Czas 1:14.62 sprawił, że Polka nieznacznie spadła w klasyfikacji zawodów, zajmując ostatecznie 27. miejsce. Natomiast Hanna Miśniakiewicz, Katarzyna Mirek i Anna Kolasa nie ukończyły przejazdów. Równie emocjonujący był przebieg slalomowej rywalizacji w kategorii męskiej. Po pierwszym przejeździe na prowadzeniu znajdował się Joel Mueller ze Szwajcarii. Trasę pokonał w 1:04.60 i miał 0.35 s przewagi nad Boscą. W decydującym momencie lepszy okazał się jednak Włoch. W drugiej odsłonie rywalizacji odrobił z nawiązką całą stratę i finiszował z łącznym czasem 2:12.77. Mueller musiał się zadowolić srebrem, a jego kolega z reprezentacji Cedric Noger – brązem. Z Polaków najlepiej spisał
www.azs.pl
się Andrzej Dziedzic. Student Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie na półmetku był 32., ale w drugim przejeździe zdołał awansować o kilka pozycji i ostatecznie został sklasyfikowany na 28. miejscu. Swojej drugiej próby nie ukończył Jakub Kłusak. Następnego dnia, 5 lutego Magdalena Kłusak, Hanna Miśniakiewicz, Dominik Białobrzycki i Jakub Kłusak przystąpili do jednej z najbardziej widowiskowych konkurencji w narciarstwie alpejskim – drużynowego slalomu równoległego. Niestety szybko pożegnali się z rywalizacją. Piętnaście teamów, a wśród nich tak egzotyczne państwa jak Liban czy Turcja, przystąpiło do rywalizacji drużynowej. Zostały podzielone na pary i rozpoczęły zawody od 1/8 finału. Szczęśliwcami, którzy na tym etapie dostali wolny los, byli Włosi. Polacy w 1/8 finału zmierzyli się z Kanadyjczykami. Rywalizacja zdecydowanie nie przebiegła jednak po naszej myśli. Magdalena Kłusak i Hanna Miśniakiewicz niespodziewanie wypadły z trasy, a Dominik Białobrzycki nie był w stanie pokonać Philippe’a Riveta. Swój slalom wygrał jedynie Jakub Kłusak, który okazał się o 0.05 s szybszy od Toutanta Simon-Claude’a. Polska przegrała z Kanadą 1:3. W półfinałach zameldowały się reprezentacje Austrii, Rosji, Czech i Włoch. W pierwszym z pojedynków półfinału Austriacy okazali się szybsi od Włochów. W drugim – Czesi pokonali Rosję i to mimo tego, że w pierwszym biegu Anastazja Silantewa o 0.01 s zdołała wygrać z Martiną Dubovską. W finale rządzili właśnie Martina Dubovska, Tereza Kmochova, Daniel Paulus i Adam Zika. Czesi zdołali pokonać Austriaków w stosunku 3:1, dzięki czemu zdobyli złote medale w rywalizacji drużynowej. Natomiast w pojedynku o brąz Rosjanie nie dali szans Włochom. Rywalizację alpejczyków tradycyjnie kończyły slalomy. Kobiety rozgrywały zawody w poniedziałek 6 lutego. Wystartowało 66 zawodniczek. Pierwszy przejazd ukończyło 45. Prowadzenie objęła Niemka Monica Hubner. Wyprzedziła o 0.38 s Białorusinkę Marię Shakanovą i Finkę Nee Luukko. Z Polek Hanna Miśniakiewicz była 36. ze stratą 4.82 s., a Katarzyna Mirek 37. ze stratą 5.96 s. Pozostałe Polki – Anna Kolasa, Aleksandra Malinowska i Magdalena Kłusak, wypadły z trasy. Drugi przejazd wniósł trochę zmian do ostatecznej klasyfikacji w tej konkurencji.
WYNIKI Super gigant kobiet 1. Elena Jakowiszina (ROS) 1:06.25, 2. Nea Luukko (FIN) +0.73, 3. Asa Ando (JPN) +0.92 … DNF. Magdalena Kłusak (POL) Super gigant mężczyzn 1. Michelangelo Tentori (ITA), 2. Eugenij Pyasik (ROS), 3. Simon Efimov (ROS) … 6. Paweł Babicki (POL), 24. Jakub Kłusak (POL), 46. Dominik Białobrzycki (POL), DNF. Michał Kłusak (POL) Kombinacja kobiety 1. Anastazja Silancewa (ROS) 2:08.24, 2. Maria Szkanova (BLR) +1.78, 3. Barbara Kantorova (SVK) +2.11, 4. Asa Ando (JPN) +2.18 … DNF. Magdalena Kłusak (POL) Kombinacja mężczyzn 1. Kristaps Zvejnieks (LAT) 2:02.20, 2. Maarten Meiners (NED) +0.88, 3. Matej Falat (SVK) +1.01 … 9. Andrzej Dziedzic (POL) +1.92, 16. Jakub Kłusak (POL) +3.79, DNF. Michał Kłusak (POL), DNF. Dominik Białobrzycki (POL) Slalom gigant kobiet 1. Asa Ando (JPN) 2:25.68, 2. Desiree Ajlec (SLO) +1.13, 3. Maria Szkanowa (BLR) +1.60 … 27. Magdalena Kłusak (POL) +9.75, DNF. Hanna Miśniakiewicz (POL), DNF. Katarzyna Mirek (POL), DNF. Anna Kolasa (POL), DNF. Aleksandra Malinowska (POL) Slalom gigant mężczyzn 1. Giulo Bosca (ITA), 2. Joel Mueller (SUI) +0.22, 3. Cedric Noger (SUI) +0.62 … 28. Andrzej Dziedzic (POL) +4.85, 49. Dominik Białobrzycki (POL) +10.08, DNF. Jakub Kłusak (POL) Slalom równoległy – drużynowo 1/8 finału: Włochy – wolny los, Szwajcaria – Korea Pd. 3:1, Austria – Kazachstan 4:0, Szwecja – Turcja 4:0, Czechy – Liban 4:0, Kanada – Polska 3:1, Słowacja – Słowenia 3:1, Rosja – Ukraina 4:0 1/4 finału: Włochy – Szwajcaria 3:1, Austria – Szwecja 2:2, Czechy – Kanada 3:1, Słowacja – Rosja 1:3 1/2 finału: Włochy – Austria 1:3, Czechy – Rosja 3:1 O brąz: Włochy – Rosja 0:4 FINAŁ: Austria – Czechy 1:3 Slalom specjalny – kobiety 1. Shkanova Maria (BLR), 2. Hubner Monica (GER) +0.10, 3. Jansson Louise (SWE) +0.23 … 32. Mirek Katarzyna (POL) +12.36 Slalom specjalny – mężczyźni 1. Leitgeb Richard (AUT), 2. Binderitsch Bernhard (AUT) +1.28, 3. Kogler Tobias (AUT) +1.41 … 30. Białobrzycki Dominiki (POL) +7.24
Z trasy wypadło kolejnych 7 zawodniczek, a najszybciej zjechała Białorusinka Shkanova, wyprzedzając na mecie Niemkę Hubner o 0.1 s i znakomicie radzącą sobie w drugim przejeździe Szwedkę Loise Jansson o 0.23 s. Jedyną Polką, która ukończyła konkurencję na 32. miejscu, została Kasia Mirek, tracąc do zwyciężczyni łącznie 12.36 s. Dzień później rywalizowali mężczyźni. Wystartowało 86 alpejczyków, ukończyło 47. Wśród tych, którzy wypadli z trasy, znaleźli się Polacy – Andrzej Dziedzic i Jakub Kłusak. Liderami konkurencji zostali Austriacy Richard Leitgeb, o 0.05 s przed Bernhardem Binderitschem i o 0.31 przed Szwedem Rickardem Kaahre. Ostatecznie po drugim przejeździe kolejność została bez zmian, tylko na trzecim miejscu na podium kolejny Austriak Tobias Kogler. Dominik Białobrzycki zajął ostatecznie 30. miejsce.
Biathlon iathlonową rywalizację w Alutau zaczęły kobiety na dystansie 15 km. Warunki na trasie były z minuty na minutę coraz gorsze. Z tą pogodą nie poradziły sobie Polki. Na 15. miejscu w gronie 31 biathlonistek bieg indywidualny ukończyła Dominika Bielecka. Podczas czterokrotnej wizyty na strzelnicy popełniła siedem błędów i do zwyciężczyni Raikovej straciła prawie 9 minut. 20. była Karolina Trzaska z sześcioma karnymi minutami, a 27. miejsce zajęła Karolina Chichoń, która aż 10 razy strzelała nieskutecznie. Srebro zdobyła Kazaszka Galina Vishnevskaya. Na strzelnicy pomyliła się czterokrotnie. Brąz przypadł w udziale Ukraince Nadii Bielkiny, której do końcowego czasu ze względu na pudła doliczono pięć minut. Na starcie w rywalizacji mężczyzn na 20 km wśród 49 zawodników znalazło się czterech Polaków: Bartłomiej Filip, Marcin Piasecki, Tomasz Jurczak i Mariusz Wtorek. Na początku zawodów wydawało się, że biathloniści będą musieli zmagać się podobnie jak wcześniej kobiety z bardzo trudnymi warunkami atmosferycznymi. Pogoda szybko uległa poprawie. Zawodnicy znacznie lepiej radzili sobie na strzelnicy, co spowodowało, że do końca można było obserwować zażartą walkę o zwycięstwo. Stoczyli ją między sobą reprezentanci Rosji i Francji, którzy od początku dominowali na trasie. Po trzech strzelaniach pewnie po złoty medal zdawał się zmierzać Sergey Korastylev, który na 15 strzałów nie pomylił się ani razu. Jednak dwie karne minuty podczas ostatniej wizyty na strzelnicy sprawiły, że na mecie lepszy od niego okazał się Francuz Baptiste Jouty. On także podczas czterech strzelań pomylił się dwukrotnie, ale znacznie lepiej pobiegł i wyprzedził Rosjanina o 41 sekund. Podium uzupełnił rodak Korastyleva, Semen Suchilov. Polacy zaprezentowali się bardzo słabo. Fatalnie strzelali i zajęli odległe miejsca. Po dniu przerwy rozegrano biegi sprinterskie. Polka Dominika Bielecka rozpoczęła dobrze. Choć tempo biegu nie było duże, nadzieje dało pierwsze bezbłędne strzelanie. W drugim aż trzy pudła na strzelnicy skreśliły plany naszej reprezentantki na miejsce w czołówce. Bielecka linię mety przekraczała z czasem 24:35.3, co ostatecznie dało jej 20. miejsce, najlepsze spośród biało-czerwonych.. Gdy Domi-
B
ALUTAU nika Bielecka meldowała się na mecie zawodów, prowadzenie w konkurencji obejmowała Yana Bondar z Ukrainy. Końcówka biegu, a w szczególności drugie strzelanie, dla wielu zawodniczek okazało się być pechowe. Dzięki temu tylko jedna biathlonistka potrafiła pokonać Bondar i Egorovą. Była to reprezentantka Kazachstanu – Galina Wisznewskaja, która zdeklasowała rywalki, wygrywając z drugą Bondar o przeszło 20 sekund. Po rywalizacji kobiet w sprincie przyszedł czas na zmagania mężczyzn w tej samej konkurencji. W czołowej dziesiątce znaleźli się biathloniści Rosji, Francji i Kazachstanu. Po złoto sięgnął Semen Suchilov z Rosji, który był bezbłędny na strzelnicy i aż o ponad 21 sekund wyprzedził swojego rodaka D. Ivanova. On także strzelał na czysto, lecz dużo wolniej pobiegł. Po brązowy medal sięgnął, ku uciesze miejscowych kibiców, Kazach Roman Yeryomin. Miał aż dwa pudła, jednak świetnie pobiegł i o ponad 6 s wyprzedził bezbłędnego Francuza D. Chavoutiera. Polacy ponownie spisali się bardzo słabo. Najlepszym z naszych reprezentantów był Bartłomiej Filip, który pomimo bezbłędnego strzelania stracił prawie dwie i pół minuty do zwycięzcy i zajął dopiero 22. miejsce. W biegu pościgowym kobiet doszło do sporej niespodzianki. Liderujące na starcie zwyciężczynie biegu sprinterskiego fatalnie strzelały (Ukrainka Bodnar i Rosjanka Egorova po 7 niecelnych strzałów), a zwyciężczyni sprintu Galina Wisznewskaja z Kazachstanu miała 5 niecelnych strzałów na drugiej rundzie i została zdyskwalifikowana. Wygrała Ukrainka Nadia Bielkina przed Rosjankami Shesterikową i Kukliną. Polki na 19. i 20. miejscu, kolejno Karolina Trzaska i Dominika Bielecka. Bieg pościgowy mężczyzn na dystansie 12,5 km biathlonowej rywalizacji w ramach Uniwersjady zdominowali Rosjanie. Od początku do końca rządzili na trasie i strzelnicy, zajmując pierwsze cztery miejsca. Na trasę jako pierwsi ruszyli Semen Suchilov i Dmitri Ivanov i od początku narzucili ostre tempo innym biegaczom. Długo prowadził Suchilov, który na pierwszych dwóch strzelaniach zaliczył tylko jedną karną
rundę, kolejną karną rundę dołożył na trzeciej wizycie na strzelnicy i spadł na 3. miejsce, zdobywając brązowy medal. Bezkonkurencyjny był za to Siergiej Korastylev, który jako jedyny z całej stawki nie pomylił się ani razu i właśnie tym zapewnił sobie złoty medal, wyprzedzając kapitalnie biegnącego, ale bardzo słabo strzelającego Ivanova (3 błędy). Najwyżej sklasyfikowanym zawodnikiem spoza Rosji był 5. na mecie Francuz Mathieu Legrand. Polacy byli tłem dla najlepszych. Bartłomiej Filip zaliczył pięć rund karnych, ale dobiegł do mety ze stratą 7:08,1 na 34. lokacie. Był to przedostatni sklasyfikowany zawodnik. Pozostali Polacy niestety do mety nie dobiegli. Tomasz Jurczak, Łukasz Sidorowicz i Marcin Piasecki po trzech wizytach na strzelnicy musieli zejść z trasy, gdyż zostali zdublowani. 5 lutego biatloniści rywalizowali w sztafetach mieszanych, 2 dystanse dla kobiet po 6 km i 2 dystanse dla mężczyzn po 7,5 km. Już na pierwszej zmianie wyklarowała się sytuacja na trasie. Wśród ośmiu sztafet, jakie stanęły na starcie biegu, trzy były wyraźnie najlepsze. Kazaszka, Rosjanka i Ukrainka znalazły się na czele stawki. Karolina Trzaska, po jednym pudle z pozycji leżącej i aż trzech w pozycji stojącej, do mety doprowadziła Polskę na piątej pozycji. Lepiej poradziła sobie Dominika Bielecka. Dzięki dobremu biegowi oraz temu, że w drugim strzelaniu nie popełniła błędów, Polska zdołała wyprzedzić Słowację i na półmetku rywalizacji zajmowała czwartą pozycję. Na kolejnych zmianach biegli Tomasz Jurczak i Bartłomiej Filip. Mimo sporej liczby niecelnych strzałów zaprezentowali się dobrze w biegu. Dzięki temu Polska utrzymała swoją przewagę nad aps nr 01 2017 (340)
reprezentacją Słowacji i spokojnie dobiegła na czwartym miejscu. Do trzeciej Ukrainy straciliśmy jednak całkiem sporo: przeszło 5 minut! O zwycięstwo natomiast do końca walczyli Rosjanie i Kazachowie. Przed ostatnią zmianą kilkunastosekundową przewagę mieli jeszcze ci drudzy. Anton Pantov na ostatnim strzelaniu popełnił jednak dwa błędy. Wówczas właśnie dał się wyprzedzić Sergiejowi Korastylejowi. Dzięki temu to Rosjanie wywalczyli kolejny złoty medal. Rywalizację biathlonową kończyły rozegrane 7 lutego biegi masowe. W biegu ze startu wspólnego wśród pań rywalizacja od początku toczyła się między Galiną Wisznewskają z Kazachstanu, Ukrainką Janą Bodnar i Rosjanką Larisą Kukliną. W takiej kolejności wbiegły na metę. Na strzelnicy najlepiej radziła sobie Kazaszka, która popełniła jeden błąd, Bodnar myliła się pięciokrotnie, a Kuklina dwukrotnie. Dominika Bielecka zanotowała cztery pudła i przybiegła na metę 5 minut za zwyciężczynią, co dało jej 14. pozycję. O godzinie 15.00 w biegu masowym na 15 km wystartowali mężczyźni. Na pierwszym strzelaniu na prowadzenie wysunął się Francuz Baptiste Jouty i ostatecznie po dramatycznej walce wygrał przed Kazachami Jeriominem
www.azs.pl
i Pontowem. Tomasz Jurczak, który na strzelnicy spudłował aż dziesięciokrotnie, zakończył zmagania na 24. miejscu.
WYNIKI 15 km kobiet 1. Alina Raikova (KAZ), 2. Galina Vishnevskaya (KAZ), 3. Nadia Bielkina (UKR) … 15. Dominika Bielecka (POL), 20. Karolina Trzaska (POL), 27. Klaudia Cichoń (POL) Sprint 7,5 km 1. Galina Wisznewskaja (KAZ) 21:43.1, 2. Yana Bondar (UKR) +22.8, 3. Anastazja Egorova (RUS) +36.7 … 20. Dominika Bielecka (POL) +2:52.2, 23. Karolina Trzaska (POL) +3:31.8, 27. Klaudia Cichoń (POL) +4:28.2 Bieg pościgowy 10 km 1. Nadia Bielkina (UKR), 2. Olga Shesterikova (RUS), 3. Larisa Kuklina (ROS) … 19. Karolina Trzaska (POL), 20. Dominika Bielecka (POL), Klaudia Cichoń – zdublowana 20 km mężczyzn 1. Baptiste Jouty (FRA), 2. Sergey Korastylev (ROS), 3. Semen Suchilov (ROS) … 29. Bartłomiej Filip (POL), 38. Tomasz Jurczak (POL), 40. Marcin Piasecki (POL), 41. Mariusz Wtorek (POL) Sprint 10 km – biathlon mężczyzn 1. Semen Suchilov (ROS) 27:02:3, 2. Dmitrii Ivanov (ROS) +21.8, 3. Roman Yeryomin (KAZ) +22.3 … 22. Bartłomiej Filip (POL) +2:22.0, 35. Tomasz Jurczak (POL) +3:27.4, 38. Łukasz Sidorowicz (POL) +3:57.6, 39. Marcin Piasecki (POL) +4:11.4
Bieg pościgowy 12 km mężczyźni 1. Siergiej Korastylev (ROS) – 32:08,3, 2. Dmitri Ivanov (ROS) +10,9, 3. Semen Suchilov (ROS) +18,6 … 34. Bartłomiej Filip (POL) +7:08,1, – Tomasz Jurczak – zdublowany, – Łukasz Sidorowicz – zdublowany, – Marcin Piasecki – zdublowany Sztafeta mieszana 1. Rosja 1:14:37.8, 2. Kazachstan +30.6, 3. Ukraina +2:32.6, 4. Polska +7:43.7, 5. Słowacja +8:38.8, 6. Finlandia +10:28.4, 7. Kanada (zdublowani), 8. Australia (zdublowani) Bieg ze startu wspólnego na 12,5 km kobiet 1. Galina Wisznewskaja (KAZ), 2. Yana Bondar (UKR), 3. Larysa Kuklina (ROS) … 14. Dominika Bielecka 19. Karolina Trzaska 21. Klaudia Cichoń Bieg ze startu wspólnego 15 km mężczyzn 1. Baptiste Jouty (FRA) 43:30,0, 2. Roman Jeriomin (KAZ) +13,5, 3. Anton Pantowa (KAZ) +27,7 … 23. Tomasz Jurczak (POL) +7:00
Łyżwiarstwo szybkie
Medeo
or łyżwiarski Medeo zajmuje istotne miejsce w historii tej dyscypliny. Wybudowany w 1951 r., położony w górach na wysokości 1700 m, był jednym z pierwszych tego typu obiektów na świecie. Przyciągał unikalnym położeniem, warunkami wietrznymi sprzyjającymi łyżwiarzom i strukturą lodu, pozwalającą na osiąganie wyjątkowych rezultatów. Na tym obiekcie budowało swoją pozycję łyżwiarstwo, nie tylko sportowców reprezentujących Związek Radziecki, ale całego świata. Większość z nich rekordy życiowe ustanawiała właśnie w Medeo. Gdy jednak zaczęły powstawać tory kryte, to na nich skoncentrowały się imprezy mistrzowskie. Po odzyskaniu niepodległości przez Kazachstan w 1991 r. tor był centralnym obiektem stolicy kraju Ałmaty. Tu w 2011 r. odbyły się Zimowe Igrzyska Azjatyckie, rok później mistrzostwa świata w bandy, popularnej w wielu krajach odmianie rywalizacji hokejowej. Po modernizacjach obiekt ma znakomite zaplecze sportowe i trybuny dla 8,5 tysiąca widzów. Rywalizacja rozpoczęła się w Medeo 31 stycznia. Kobiety ścigały się na 1500 m, a mężczyźni na 5000 m. Udany dla Polaków start na akademickich mistrzostwach świata w 2016 r. był przesłanką do medalowych szans także na Uniwersjadzie. Pocztek zdawał się potwierdzać te oczekiwania. Przez znaczną część zawodów liderką z czasem 2:08.06 była Andżelika Wójcik. Warunki pogodowe były dosyć trudne, a padający śnieg istotnie wpływał na jakość lodu. Wszystko zmieniło się po starcie trzech ostatnich najlepszych w rankingu par. Rezultat Polki dał jej ostatecznie 5. miejsce. Zawody wygrała Aleksandra Kaczurkina z Rosji przed Japonką Nana Takahashi i Kazaszką Jekateriną Aidową. Aleksandra Kapruziak była 23, Urszula Włodarczyk 24, a Angelika Fudalej 27. Wśród mężczyzn dobry wynik osiągnął Marcin Bachanek, też przez chwilę prowadził, ale ostatecznie zają 9. miejsce. Michał Ostaszewski był 16., a Szymon Palka 22. Rywalizację i złoty medal wygrał Włoch Davide Ghiotto. Następnego dnia nad Medeo wróciło słońce. Kobiety walczyły na dystansie 3000 m, a mężczyźni w sprincie na 500 m. Rozpoczęły panie, zarówno Angelika Fudalej, jak i Urszula Włodarczyk miały dosyć dobrą pozycję startową. Pierwsza jechała bowiem w piątej, a druga
w czwartej parze od końca. Angelika dosyć wolno rozpoczęła. W wykręcaniu dobrego czasu nie pomagała jej jadąca obok Norweżka Marte Vatn, która jechała dużo wolniej od Polki, przez co nasza reprezentantka walczyła na trasie nie tyle z rywalką co z czasem. Dojechała w 4:40.88, co pozwoliło jej na zajęcie 15. miejsca. Dużo szybszą rywalkę miała obok siebie Urszula Włodarczyk. Od pierwszego okrążenia Polka oglądała tylko plecy Zorjakowej (Rosja), która jechała niezwykle szybko. Czas 4:27.89 pozwolił Rosjance objąć prowadzenie. Polka nie wytrzymała tempa, choć heroicznie walczyła. Na tyle, że niestety po wyjściu z zakrętu zahaczyła wewnętrzną łyżwą o lód, zaliczyła upadek i nie ukończyła zawodów. Co gorsza po upadku odezwała się u niej niewyleczona kontuzja kręgosłupa, konieczna wizyta w szpitalu, badania i diagnoza wykluczająca dalsze starty. W ostatnich trzech parach znalazły się tylko dwie zawodniczki, które potrafiły jechać jeszcze szybciej niż Zorjakowa. Najpierw świetny czas, dający medal, osiągnęła Japonka Nana Takahashi. Później jeszcze szybsza okazała się Maryna Zujewa z Białorusi, która ostatecznie wywalczyła złoto. Wszyscy Polacy w biegu na 500 m startowali w kilku pierwszych parach. Dominowali Azjaci. Najszybszy okazał się Minkyu Cha z Korei, kolejne miejsca zajmowali natomiast… Japończycy i pozostali Koreańczycy, którzy wypełnili całą czołową „szóstkę”. Za nimi dopiero plasowali się najlepsi Kazachowie, Rosjanie i Holendrzy. W drugim przejeździe mogliśmy oglądać tylko jednego Polaka. Wojciech Sut 500 m pokonał w czasie 38.71, dzięki czemu utrzymał 33. miejsce w klasyfikacji łącznej. Najciekawsze rzeczy, czyli walka o medale, działy się jednak poza zasięgiem naszego reprezentanta. Wygrał Minkyu Cha (Korea Pd.), uzyskując tym razem czas 35.24, najlepszy w drugim przejeździe. Na podium stanęli również Koto Nakao (Japonia) i Kim Youngjin (Korea). Trzeci dzień zawodów nie przyniósł polskiej ekipie żadnych większych sukcesów. Starty zaczęły panie na dystansie 500 m. Andżelika Wójcik (40.36 s) przez chwilę utrzymała się na pozycji liderki. Potem na torze pojawiły się najlepsze zawodniczki, najlepsze cza-
T
sy uzyskiwały Azjatki i Rosjanki. Prowadziła Kim Hyungyumg (Korea Pd.). Drugi przejazd był dla naszych pań bardziej udany. Ola Kapruziak przejechała 500 m w 41.63 s, natomiast Andżelika Wójcik poprawiła jeszcze czas z pierwszego startu (40.14), ustanawiając swój nowy rekord życiowy. Obie polskie łyżwiarki poprawiły zatem nieznacznie swoje pozycje. Kapruziak awansowała na 20., a Wójcik na 14. miejsce w łącznej klasyfikacji zawodów. Niewiele zmieniło się natomiast w czołówce. Złoto wywalczyła zatem Kim Hyungyumg z Korei Południowej, a obok niej na podium stanęły Arisa Tsujimoto i Aleksandra Kaczurkina. W wyścigu panów na 1500 m mieliśmy trzech Polaków. Już w jednej z pierwszych par wystartowało dwóch z nich. Szymon Pałka okazał się lepszy od Wojciecha Suta, ale ich czasy nie dawały szans na dobre lokaty. Ostatecznie Pałka (1:56.70) zajął 31. miejsce, a Sut (1:59.34) 37. Najlepszy z Polaków Marcin Bachanek jechał w drugiej połowie stawki. Czas 1:52.37 przez chwilę dawał mu drugie miejsce, ostatecznie Marcin wywalczył 14. miejsce. Zawody wygrał Rosjanin Kirill Golubiev z czasem 1:49.30, słabszym od rekordu uniwersjady o blisko 4 s. Niewielką stratę zanotował Martijn van Oosten z Holandii i zadowolić musiał się srebrem. Na najniższym stopniu podium stanął Junya Miwa z Japonii. Do rywalizacji na 5000 m przystąpiło 15 łyżwiarek. W stawce znalazła aps nr 01 2017 (340)
się jedna Polka – Angelika Fudalej. Nasza reprezentantka na trasę wyruszyła w drugiej parze z Anną Pristalovą z Rosji. Angelika wystartowała znakomicie, zostawiając rywalkę daleko z tyłu, walczyła już tylko o najlepszy czas. Pokonała dystans w 7:59.65 i zapewniła sobie na dłuższy czas pozycję liderki zawodów. Kolejne łyżwiarki nie umiały nawiązać do osiągnięcia Polki. Na prowadzeniu naszą rodaczkę zmieniła dopiero Nana Takahashi z Japonii w czwartej parze od końca. Zawody wygrała Maryna Zujewa z Białorusi, która 5 km zdołała pokonać w czasie 7:20.11. Pozostałe zawodniczki uzyskiwały o wiele słabsze rezultaty. Na podium stanęły również Japonka Nene Sakai i Koreanka Lim Jungsoo. Zawiodła zdecydowanie, jadąca w ostatniej parze, Anastazja Zujewa (Rosja), która uplasowała się na 6. miejscu (zaledwie o 6 s szybsza od Angeliki Fudalej, która ostatecznie wywalczyła 8. pozycję). Warunki, jakie panowały w piątek 4 lutego na torze w Medeo, utrudniały rywalizację. Padający obficie śnieg i zrywający się dosyć porywisty wiatr w istotny sposób zmieniały stan lodu, zmuszając organizatorów do częstych przerw na odśnieżanie. Do rywalizacji na 1000 m Andżelika Wójcik przystąpiła dosyć szybko. Polka jechała bowiem w jednej z pierwszych par, jakie pojawiły się na lodzie. Mimo to nasza rodaczka zdołała przejechać kilometrowy dystans w 1:21.52, dzięki czemu pewnie objęła prowadzenie w zawodach. Szybsze przejazdy zaczęły się dopiero przy okazji przejazdu zawodniczek walczących o medale – tych, które występują w ostatnich parach. Ponownie brylowały Azjatki. Wszystkie zostały jednak pokonane przez fenomenalną Rosjankę Aleksandrę Kaczurkiną. Czas 1:19.10 dał jej złoty medal. Srebro przypadło Kim Hyungyung (Korea Pd.), a brąz Yekaterinie Aidovej (Kazachstan). Andżelika Wójcik ostatecznie sklasyfikowana została na wysokiej, dziewiątej pozycji. Niesprzyjająca aura sprawiła, że kilku panczenistów nie przystąpiło
www.azs.pl
ie 10 000 m, do rywalizacji na dystansie a nasz zawodnik – Daniell Tylka nie był w stanie dojechać do mety. Byli owe wateż tacy, którym tak surowe zkodziły runki pogodowe nie przeszkodziły h wyniw uzyskaniu wartościowych ków. W tym gronie był naszz reprek, który zentant Marcin Bachanek, w samotnym biegu uzyskałł wynik a dobrej, 14:55,40 i uplasował się na wej dzieszóstej pozycji. W czołowej tał także siątce sklasyfikowany został ,76). BezMichał Ostaszewski (15:04,76). konkurencyjny okazał się ponownie ry jako jeWłoch Davide Ghiotto, który ut i tryumdyny zszedł poniżej 14 minut em 13:48,12. fował ze świetnym wynikiem Srebro po dyskwalifikacji Japończyka Seitaro Ichinohe trafiło do jego rodaka rąz dla KoreMasahito Obayashiego. Brąz ona. ańczyka Hyunwoonga Moona. da na Medeo Mede deeo Następnego dnia pogoda d wróciła do normy, wyszłoo słońce, lód dealnie przyznowu wydawał się być idealnie gotowany do wyścigów w rywalizacji drużynowej. W zawodach kobiet w biało-czerwonych barwach wystartowały ndra KapruAngelika Fudalej, Aleksandra ziak i Andżelika Wójcik. Nasze panie ły najgorszy w kwalifikacjach uzyskały ało na to, że czas i wszystko wskazywało ami o miejsce będą rywalizować z Chinkami rodka, które 7. Łyżwiarki z Państwa Środka, mimo znakomitego czasu przejazdu zod ió stały zdyskwalifikowane przez sędziów, wycofały się z dalszej rywalizacji. Do finałów nie przystąpiły również reprezentantki Kazachstanu, dzięki czemu biało-czerwone mogły rywalizować z Holenderkami w walce o 5. miejsce. „Oranje” były jednak w tym starciu przeciwniczkami nie do pokonania. Zdecydowanie, o ponad 5 s, wyprzedziły naszą reprezentację, pewnie wygrywając bieg. Polkom pozostała szósta pozycja. Do finału zakwalifikowały się Koreanki i Rosjanki. Te pierwsze stanowiły dziś klasę same dla siebie. Azjatki bez najmniejszych problemów wygrały decydujący przejazd, zgarniając złote medale. Dużo więcej emocji mieliśmy w wyścigu o brąz. Tam Japonki minimalnie wyprzedziły reprezentację Włoch. Wśród mężczyzn do rywalizacji przystąpiła o jedna drużyna więcej niż u kobiet. Wśród dziewięciu ekip wystąpili również Polacy w składzie: Marcin Bachanek, Michał Ostaszewski, Wojciech Sut. Biało-czerwonym w eliminacjach
udało się wyprzedzić Amerykanów i zakwalifikować się do rywalizacji o 7. miejsce. Tam jednak Rosjanie nie dali Polakom najmniejs z y c h szans, pojechali na podobnym poziomie,
n jakim na zapr za prrezen ezzen ento towa to w li się zaprezentowali kwal kw alif al ifik if ikacjach. Wyik w kwalifikacjach. in nięę starczyło to, aby lin linię mety przekroczyć o p onad on ad d ponad 12 (!) sekund szybciej niż Polacy. Sytuacja w czołówce nie uległa zmianie i wszystko przebiegło dokładnie tak, jak to miało miejsce w kwalifikacjach. Złoto zdobyli Koreańczycy, którzy w finale zdecydowanie pokonali łyżwiarzy z Japonii. W pojedynku o medale brązowe natomiast Holendrzy okazali się szybsi od Chińczyków. R li j k ń ł bi Rywalizację kończyły biegii masowe. W konkurencji kobiet z uwagi na niską liczbę zgłoszonych zrezygnowano z eliminacji. W wyścigu finałowym podziwialiśmy Andżelikę Wójcik, po kolejnych okrążeniach jej szanse na medalową pozycję wzrastały. Niestety na ostatnim wirażu jadąca przed Polką zawodniczka przewróciła się i pociągnęła za sobą materac, który chroni przed wypadnięciem z toru. Byłam wypoczęta i zrelaksowana, więc zachowałam siły na koniec. Ale niestety złośliwość rzeczy martwych. Chyba nie było w historii przypadku, by zawodniczka, która przewróciła się do wewnątrz pociągnęła za sobą materac, a on właśnie przeszkodził mi w przejeździe – mówiła Andżelika, która tor Medeo opuszczała ze łzami w oczach. – Z przebiegu walki wyglądało to dobrze, Andżelika miała kontrolę nad biegiem. Pilnowała czołówki, zachowała sporo energii, by walczyć na finiszu – skomentował ten przypadek Ryszard Białkowski, trener polskich panczenistów. Wyścig wygrała Rosjanka Pristalowa przed Japonką Sakai. Polaka mieliśmy również w finale wyścigu masowego mężczyzn, ale Marcin Bachanek pobiegł słabo i zajął dopiero trzynastą lokatę. Do połowy kontrolował bieg, ale później czołówka mu uciekła. Wygrał po niesamowitej walce na finiszu Japończyk Ichinohe przez Koreańczykiem Lee.
Jeden z ważniejszych startów Rozmowa z Marcinem Bachankiem Dziś na torze w Medeo panowały niezwykle trudne warunki – od rana sypał gęsty śnieg, organizatorzy przeciągali zawody, co chwilę robiąc przerwy na czyszczenie lodu. Jak sobie poradziłeś w tych okolicznościach i czy jesteś zadowolony ze startu?
Start oceniam pozytywnie, udało mi się w miarę równo przejechać kolejne rundy w dobrym tempie. Padał śnieg, ale jestem przyzwyczajony do takich warunków, bo w Polsce często trenujemy na otwartych torach, gdyż tylko takie mamy. Nie zaskoczy nas więc ani śnieg, ani mróz. Jestem zadowolony z występu.
Czyli paradoksalnie, treningi na polskich torach pomogły w uzyskaniu dobrego wyniku?
Można tak powiedzieć, ale wiadomo, że zawody najwyższej rangi już od dawna nie są rozgrywane na otwartych torach i starty przy takiej pogodzie po prostu się nie zdarzają. To był wyjątek. Czy to, że jechałeś sam było dodatkowym utrudnieniem? W rywalizacji ramię w ramię dałbyś radę wykręcić lepszy wynik?
Wiadomo, że kiedy się jedzie z rywalem, będącym na podobnym do poziomie, to bieg się nakręca sam z siebie – jedzie się coraz szybciej, przy zmianie torów raz się widzi przeciwnika, a raz
nie, w zależności od sytuacji próbuje się go gonić lub przed nim uciekać. To dodatkowo nakręca rywalizację i takie biegi są łatwiejsze. Ale można też skutecznie walczyć z czasem, sam na sam, po prostu jechać przed siebie i być z tego zadowolonym. Tak było dzisiaj, bo mój rywal wystraszył się pogody. Debiutujesz na zawodach uniwersjadowych. Jak ci się podoba na miejscu? Czy coś cię zaskoczyło?
Bardzo mi się podoba! Byłem megazaskoczony organizacją, wybudowaną tu wioską i ludźmi. Nie spodziewałem się tylu wolontariuszy, wszystko na miejscu jest naprawdę bardzo dobrze dograne. Mogę powiedzieć, że to chyba najlepiej zorganizowane zawody, na jakich byłem do tej pory. Jest tu wielu zawodników, wiele dyscyplin, jest fajna atmosfera, no i są kibice.
dzo poważnie. Uważam, że uniwersjada to wcale nie są łatwe zawody, przyjeżdżają tutaj sportowcy z całego świata, a to, że ktoś jest studentem, wcale nie oznacza, że jest gorszy ani że poziom sportowy od razu musi być niższy. Do Kazachstanu przyjechali naprawdę dobrzy zawodnicy, a ranga zawodów jest wysoka. Rozmawiała Inga Świetlicka, Igrzyska24.pl
Uniwersjada to ważny start w twoim kalendarzu?
To dla mnie jeden z ważniejszych startów w tym sezonie, choć każde zawody staram się traktować bar-
WYNIKI 1500 m kobiet 1. Aleksandra Kaczurkina (ROS) 2:06.20, 2. Nana Takahashi (JPN) 2:06.35, 3. Jekaterina Aidova (KAZ) 2:06.58 … 5. Andżelika Wójcik (POL) 2:08.06, 23. Aleksandra Kapruziak (POL) 2:13.91, 24. Urszula Włodarczyk (POL) 2:14.17, 27. Angelika Fudalej (POL) 2:15.24 5000 m mężczyzn 1. Davide Ghiotto (ITA) 6:51.54, 2. Seitaro Ichinohe (JPN) 6:52.94, 3. Linus Heidegger (AUT) 6:55.46 … 9. Marcin Bachanek (POL) 7:20.48, 16. Michał Ostaszewski 7:26.92, 22. Szymon Pałka (POL) 7:45.11 3000 m kobiet 1. Maryna Zujewa (BLR) 4:18.26, 2. Nana Takahashi (JPN) +9.42, 3. Elena Zorjakowa (ROS) +9.63 …15. Angelika Fudalej (POL) +22.62, DNF. Urszula Włodarczyk (POL) 500 m mężczyzn 1. Minkyu Cha (KOR), 2. Koto Nakao (JPN) +0.35, 3. Kim Youngjin (KOR) +0.72 … 33. Wojciech Sut (POL) +7.12 1500 m mężczyzn 1. Kirill Golubiev (ROS) 1:49.30, 2. Martijn van Oosten (NED) 1:49.53, 3. Junya Miwa (JPN) 1:49.61 …14. Marcin Bachanek (POL) 1:52.37, 31. Szymon Pałka (POL) 1:56.70, 37. Wojciech Sut (POL) 1:59.34
500 m kobiet 1. Kim Hyungyumg (KOR) 77.83, 2. Arisa Tsujimoto (JPN) +0.69, 3. Aleksandra Kaczurkina (ROS) +0.87, 4. Yekaterina Aidova (KAZ) +1.00, 5. Rio Yamada (JPN) +1.44 … 14. Aleksandra Kapruziak (POL) +2.67, 20. Andżelika Wójcik (POL) +4.97 1000 m mężczyzn 1. Cha Minkyu (KOR)1:09.56, 2. Van Oosten Martijn (NED)1:10.12, 3. Kosaka Ryu (JPN) 1:10.58, 35. Sut (POL) 1:16.70 5000 m kobiet 1. Maryna Zujewa (BLR) 1:20.11, 2. Nene Sakai (JPN) +15.03, 3. Lin Jungsoo (KOR) +28.98 … 8. Angelika Fudalej (POL) +39.54 1000 m kobiet 1. Aleksandra Kaczurkina (ROS) 1:19.10, 2. Kim Hyungyung (KOR) +0.09, 3. Yekaterina Aidova (KAZ) +0.43 … 9. Andżelika Wójcik (POL) +2.42, 16. Aleksandra Kapruziak (POL) +4.57 5000 m mężczyzn 1. Davide Ghiotto (ITA) 13:48,12, 2. Masahito Obayashi (JPN) 14:24,95, 3. Hyunwoong Moon (KOR) 14:26,00 … 6. Marcin Bachanek (POL) 14:55,40, 10. Michał Ostaszewski (POL) 15:04,76, DNF Daniel Tylka
Drużynowy wyścig kobiet 1. Korea Południowa, 2. Rosja, 3. Japonia, … 6. Polska Drużynowy wyścig mężczyzn 1. Korea Południowa, 2. Japonia, 3. Holandia, … 8. Polska Wyścig masowy – kobiety 1. Pristalowa Anna (ROS), 2. Sakai Nene (JPN), 3. .Jun Yejin (KOR), … DNF A.Wójcik (POL) Wyścig masowy – mężczyźni 1. Chinohe Seitaro (JPN) 2. Lee Jinyeong (KOR) 3. Razorenov Aleksandr (ROS) … 13. Marcin Bachanek (POL)
aps nr 01 2017 (340)
Baluan Sholak ałac Sportu, noszący imię kazachskiego zapaśnika, pisarza i kompozytora Baluana Sholaka (1864–1919), był areną zmagań hokeistek i zawodów w short tracku. Obiekt został zmodernizowany parę lat temu i gościł już, w ramach testu przed Uniwersjadą, Mistrzostwa Azji i Pacyfiku w Curlingu. Uniwersjadowa rywalizacja w short tracku zaczęła się w drugim tygodniu zmagań, a pierwsze wyścigi na dystansie 1500 m rozegrano 5 lutego. Na starcie stanęła piątka Polaków. Warakomska pobiegła szybko, a trzecie miejsce pozwoliło jej uzyskać awans do półfinału. Tam spisała się jeszcze lepiej. Przez większość dystansu utrzymywała się na czwartej pozycji swojego biegu. Dopiero na ostatnim okrążeniu dała się wyprzedzić, spadając na piąte miejsce, co dało jej kwalifikację do finału B. W ostatnim wyścigu Magdalena pobiegła rewelacyjnie, szybsza od Polki okazała się tylko Chinka Xiyang Zhang, dzięki czemu nasza reprezentantka została sklasyfikowana na 7. miejscu jako najlepsza z europejskich łyżwiarek. W finale A pobiegły wyłącznie Azjatki, a laury zgarnęły Koreanki. Najlepsza na 1500 m była Son Ha Kyung. Tuż za nią bieg kończyła natomiast Kim A Lang. Na podium niespodziewanie zabrakło za to trzeciej spośród Koreanek – Noh Do Hee (zdyskwalifikowanej przez sędziów). Jej miejsce zajęła Chinka Yize Zang. Wśród mężczyzn stawkę pięciu Azjatów, którzy zakwalifikowali się do finału, uzupełnił Rosjanin Timur Zacharow. Wszystkie medale rozdzieliliby zapewne między sobą Koreańczycy, gdyby nie to, że Lim Kyoung Won zanotował upadek. Z tego powodu obok jego reprezentacyjnych kolegów – Park Ji Wona i Kim Do Kyouma – na podium stanął Kazach Nurbergen Zumagazijew. Drugiego dnia łyżwiarze na torze krótkim rywalizowali na sprinterskim dystansie 500 m. Niestety już podczas biegów eliminacyjnych musieliśmy poże-
P
www.azs.pl
gnać się z Moniką Grządkowską, a także z Michałem Domańskim i Sebastianem Hydzikiem. Do dalszych występów zakwalifikowały się tylko dwie spośród biało-czerwonych – Oliwia Gawlica, która w swoim biegu zdobyła pewne drugie miejsce, oraz Magdalena Warakomska, o której losy – po tym, jak do mety dotarła jako trzecia w swoim starcie kwalifikacyjnym – musieliśmy drżeć do samego końca. Ostatecznie jednak awans do ćwierćfinału wywalczyła jako ostatnia lucky loserka. W 1/4 finału obie nasze rodaczki pojechały już na najwyższym poziomie. Magdalena Warakomska do ostatnich metrów liczyła się w walce o kolejną rundę. Linię mety Polka minęła niemal równocześnie z Aili Xu (Chiny). Ostatecznie, niestety z korzyścią dla Azjatki, zadecydował fotofinisz. Takich sposobów na uzyskanie dalszej kwalifikacji nie potrzebowała Oliwia Gawlica. Ona z kolei perfekcyjnie wykorzystała potknięcie Anastazji Migunowej (Rosja) i Anity Nagay (Kazachstan), dzięki czemu wywalczyła awans do półfinału. W decydującej fazie zawodów Oliwia Gawlica była jedyną Europejką. I niestety nie miała już większych szans z rywalkami. Ostatecznie zajęła 4. miejsce w swoim półfinale, a następnie taką samą pozycję w finale B. Dzięki temu została sklasyfikowana na 8. miejscu. Wśród kobiet najszybsza okazała się Yize Zang z Chin. Na drugim miejscu zawody zakończyła jej rodaczka – Aili Xu. Podium uzupełniła reprezentantka Korei Południowej – Kim A Lang. Wśród mężczyzn natomiast zawody zdominował Koreańczyk Kim Do Kyoum. Srebro i brąz przypadły Kazachom – Abzalowi Azgalijewowi i Denisowi Nikiszy. Ostatnia rywalizacja indywidualna dotyczyła dystansu 1000 m. W kwalifikacjach bardzo dobrym przejazdem popisała się Magdalena Warakomska. Do ćwierćfinału, choć z kłopotami, bo jako lucky loserka, zdołała awansować też Oliwia Gawlica. Sporego pecha miał Michał Domański, który upadł w trakcie wyścigu. Ćwierćfinały przebiegły po myśli Polek, obie świetnie radziły sobie wśród Azjatek. Szczególnie zabłysnęła Magdalena dojeżdżając na metę swojego ćwierćfinału jako druga. Choć należy przyznać, że duża w tym zasługa kolizji Yize Zang
Short track
(Chiny) i Anastazji Krestowej (Kazachstan). W kolejnym biegu analogiczna sytuacja. Tym razem nasza reprezentanta ucierpiała za sprawą znanej z występów w Pucharze Świata Koreanki Noh Do Hee. I tym razem, choć przekraczała linię mety jako czwarta, została dołączona do wielkiego finału. W tym samym biegu półfinałowym uczestniczyła również Oliwia Gawlica. Ona z kolei do mety dotarła co prawda przed Warakomską, ale niestety i przed dwoma Azjatkami – Kim A Lang (Korea Pd.) i Ayame Nakano (Japonia), a to pozwoliło jej jedynie na kwalifikację do finału B. W nim Oliwia Gawlica spisała się nieźle zajmując trzecie miejsce. Magdalena Warakomska w wielkim finale natomiast… ponownie nie ukończyła biegu. Tym razem jednak to Polka została zdyskwalifikowana przez arbitrów. Polki zajęły 7. i 8. miejsce. Triumfowała Son Ha Kyung z Korei Południowej, potwierdzając dominację łyżwiarzy ze swojego kraju na tym dystansie. Minimalnie złoto przegrała Aili Xu z Chin. Podium uzupełniła Ayame Nakano (Japonia). Na tym samym dystansie u mężczyzn obyło się bez niespodzianek, a medale z najcenniejszych kruszców powędrowały do reprezentantów Korei – Lim Kyoung Wona i Park Ji Wona. Brązowy krążek przypadł natomiast Denisowi Nikiszy z Kazachstanu. Rywalizację uniwersjadową kończyły wyścigi drużynowe. Polska wystartowała tylko w rywalizacji kobiet. Kwalifikacje rozegrane 6 lutego nie były pomyślne, polska sztafeta w składzie: Magdalena Warakomska, Oliwia Gawlica, Katarzyna Iwach i Monika Grządkowska niestety przegrywa z faworytkami z Korei Południowej i Japonii. Następnego dnia Polki w finale B wygrywają z Rosją, potwierdzając prymat w europejskim studenckim short tracku.
Przyjechałam na Uniwersjadę żeby się uczyć Rozmowa z Magdaleną Warakomską Po występie na 1000 m, w którym otarłaś się o podium, czujesz raczej złość czy jednak satysfakcję?
Mam sprzeczne uczucia po 1000 m. Na początku byłam szczęśliwa, rywalka zeszła z lodu, myślałam, że będzie wszystko OK! i zdobędę medal. Jednak miałam też przeczucie, że to jeszcze nie koniec, nie byłam pewna wyniku. Próbowałam spokojnie czekać, miałam nadzieję, że będzie dobrze, ale kiedy zobaczyłam dyskwalifikację, byłam strasznie zła. Potem, kiedy przemyślałam sobie wszystko na chłodno, doszłam do wniosku, że jednak jestem zadowolona. Byłam w tym finale i mogłam jeździć z najlepszymi. Zrozumiałam, że naprawdę dobrze mi poszło, bo przecież walczyłam o medal. To dopiero moja pierwsza uniwersjada, mam jeszcze czas i mam nadzieję, że w przyszłości osiągnę lepsze wyniki.
A jak podsumujesz wszystkie swoje występy w Kazachstanie? Który start oceniasz najlepiej?
Mega się cieszę z wyniku na 1500 m. Byłam bardzo zaskoczona po tym starcie. To nie jest mój ulubiony dystans, dawno na nim nie jeździłam, bo na Pucharach Świata w tym sezonie skupiam się przeważnie na rywalizacji na 1000 i 500 m. Byłam ciekawa, jak wypadnę, i jestem bardzo szczęśliwa, że wyszło
tak dobrze. Poprawiłam swoją życiówkę o prawie 7 s, a do tego pobiłam rekord Polski, więc jestem superzadowolona.
z nimi walczyć i się od nich uczyć. To jest dla mnie superdoświadczenie przed kolejnymi startami.
Jak ci się jeździ na obiekcie w Kazachstanie? Pasuje ci ten lód? Pytam, bo Oliwia Gawlica trochę na niego narzekała.
Jesteś na uniwersjadzie po raz pierwszy. Jakie wrażenia z imprezy?
Ja dobrze się tutaj czuję i lód mi przypasował. Mam mały niedosyt po starcie na 500 m, na który się mocno nastawiałam, a nie wszystko wyszło tak, jak chciałam. Trochę z winy startera, który nie odgwizdał falstartu i potem się do tego przyznał. Ale mimo wszystko jestem zadowolona z walki, którą pokazałam. Starty jako całokształt oceniam bardzo pozytywnie. Mamy bardzo fajną ekipę i taki luz psychiczny. Jest super. Jak traktujesz występ na uniwersjadzie? Czy to była dla ciebie jedna z najważniejszych imprez w sezonie, czy skupiasz się bardziej na tym, co jeszcze przed tobą?
To moja pierwsza uniwersjada i tak naprawdę zupełnie nie wiedziałam, czego się po niej spodziewać. Wiedziałam, że to jest fajny wyjazd i podeszłam do niego na luzie, z myślą, że co będzie, to będzie. Przyjechałam tutaj przede wszystkim, żeby się uczyć. Kiedy zobaczyłam obsadę zawodów, te wszystkie Koreanki, które występują w Pucharach Świata, to cieszyłam się, że mogę
Ojej, jest super, nie spodziewałam się, że będzie aż tak fajnie! Jest tutaj tak wielu ludzi, którzy nam pomagają, a w wiosce jest niesamowicie. Nigdy nie byłam na takiej imprezie i wszystko robi na mnie wielkie wrażenie. Także to, że można spotkać wielu polskich sportowców i lepiej ich poznać. To naprawdę fajne doświadczenie, które na pewno będę miło wspominać. Wszystko mi tutaj odpowiada, jest mega atmosfera i bardzo się cieszę, że tu jestem. Mam nadzieję, że w przyszłości pojadę na kolejne uniwersjady i może kiedyś wrócę do Kazachstanu. Poza tym, udało się osiągnąć dobre wyniki sportowe – rekord Polski i finał, więc to na pewno doda mi jeszcze pewności siebie przed dalszą częścią sezonu. Rozmawiała Inga Świetlicka, Igrzyska24.pl
Rozmowa z Łukaszem Fabiańskim, trenerem akademickiej reprezentacji w short tracku Jak pan oceni dotychczasowe występy swoich podopiecznych w Ałmaty?
Idzie nam całkiem nieźle. Nie jesteśmy światową potęgą w short tracku, ani w gronie studentów, ani w ogóle, ale i tak udało nam się przedrzeć do dwóch półfinałów. Wczoraj Magda Warakomska była 7. na dystansie 1500 m z nowym rekordem Polski, co dobrze obrazuje, jak wysoki jest tutaj poziom. Pobicie rekordu kraju wystarczyło tylko do tego, by zająć 7. lokatę na Uniwersjadzie. Dzisiaj natomiast bardzo fajny start Oliwii Gawlicy i awans do półfinałów. Zobaczymy, co będzie dalej.
Dobrze na lodzie prezentują się zwłaszcza nasze panie, a co trener może powiedzieć o startach polskich zawodników?
Mamy w kadrze Sebastiana Hydzika z AZS Opole i Michała Domańskiego z Orła Elbląg. Oczywiście zawodnicy mogliby pojechać trochę lepiej, wiem, że stać ich na lepsze wyniki,
aczkolwiek rywalizacja ułożyła się dla nich pechowo. Michał Domański miał dobry bieg na 1000 m i bardzo dużą szansę na awans do ćwierćfinału, ale niestety upadek wyeliminował go z dalszej rywalizacji. To się może przydarzyć każdemu. Natomiast Sebastian Hydzik pojechał blisko rekordu życiowego, niestety nie udało mu się awansować dalej. Oczekiwania względem zawodników były ciut większe, ale zawody w Kazachstanie mają bardzo mocną obsadę i panowie robią, co mogą. Jaki jest ten tor w Ałmaty? Dobrze się na nim jeździ czy zawodnicy mają zastrzeżenia?
Jeżeli są ustanawiane nowe rekordy uniwersjadowe oraz rekordy poszczególnych krajów, to oznacza, że lód jest dobrze przygotowany. Zawody są dobrze zorganizowane i ogólnie cała organizacja Uniwersjady stoi na bardzo wysokim poziomie.
Pierwsze wrażenia po przyjeździe na Uniwersjadę?
Bardzo pozytywne! Niewiele słyszałem o Kazachstanie, nigdy tu wcześniej nie byłem. Nie znałem tego miejsca nawet z opowieści, zresztą także nasi nowi przyjaciele, którzy na co dzień tu mieszkają, podśmiewają się pod nosem i mówią, że w Kazachstanie tak naprawdę nic się nie dzieje. A tymczasem zorganizowali tutaj bardzo fajne zawody! Mogę szczerze powiedzieć, bo byłem już na kilku uniwersjadach i mam porównanie, że ta impreza pod wieloma względami jest o niebo lepsza od innych. Rozmawiała Inga Świetlicka, Igrzyska24.pl
aps nr 01 2017 (340)
Short track
DO ZOBACZENIA NA SYBERII
WYNIKI
lutego wieczorem, po 10 dniach sportowej rywalizacji, rozdano wszystkie medale i ponownie zaproszono wszystkich na lodową arenę w pobliżu wioski. Emocje opadły, uśmiechy na twarzy przeplatały się z objawami zmęczenia. Większość tych, którzy jeszcze zostali w Ałmacie, zjawili się na ceremonii zakończenia. Znowu pełne trybuny, znowu parada sportowców, tym razem już bez zachowania przynależności narodowej, wszyscy w jednym marszu, często
1500 m kobiety 1. Son Ha Kyung (KOR), 2. Kim A Lang KOR), 3. Yize Zang (CHN) … 7. Magdalena Warakomska (POL), 19. Oliwia Gawlica (POL), DSQ Monika Grządkowska (POL) 1500 m mężczyźni 1. Park Ji Won (KOR), 2. Kim Do Kyoum (KOR), 3. Nurbergen Zumagazijew (KAZ) … 21. Michał Domański (POL), 25. Sebastian Hydzik (POL) 500 m kobiety 1. Yize Zang (CHN), 2. Aili Xu (CHN), 3. Kim A Lang (KOR) … 8. Oliwia Gawlica (POL), 9. Magdalena Warakomska (POL), 20. Monika Grządkowska (POL) 500 m mężczyźni 1. Kim Do Kyoum (KOR), 2. Abzal Azgalijew (KAZ), 3. Denis Nikisza (KAZ) … 25. Sebastian Hydzik (POL), 28. Michał Domański (POL) 1000 m.kobiety 1. Son Ha Kyung (KOR), 2. Aili Xu (CHN), 3. Ayame Nakano (JPN) … 7. Oliwia Gawlica (POL), 8. Magdalena Warakomska (POL), 19. Monika Grządkowska (POL) 1000 m mężczyźni 1. Lim Kyoung Won (KOR), 2. Park Ji Won (KOR), 3. Denis Nikisza (KAZ) … 24. Sebastian Hydzik (POL), 27. Michał Domański (POL) Sztafeta – kobiety 1. Korea Południowa, 2. Chiny, 3. Kazachstan … 5. Polska Sztafeta – mężczyźni 1. Chiny 2. Rosja 3. Kazachstan
www.azs.pl
8
tkamy się w rosyjskim mieście Krasnojarsku. Prezentacje filmowe pokazują nowoczesną aglomerację położoną w oryginalnym syberyjskim krajobrazie, dzika przyroda otacza współczesne miasto. Obiekty sportowe już gotowe.
w pozamienianych strojach. Znowu stadion pełen przyjaznych okrzyków i oklasków. Potem przemówienia, flaga z masztu i ceremoniał przekazania symboli następnemu gospodarzowi Uniwersjady. Za dwa lata świat pojedzie jeszcze bardziej na północ, spo-
Nie samym sportem Rozmowa z prof. Teresą Sochą, zastępcą szefa polskiej misji, pracownikiem naukowym AWF Katowice Uniwersjada to nie tylko zmagania sportowe, ale także wydarzenia towarzyszące. Miała Pani okazję uczestniczyć w konferencji naukowej, zorganizowanej pod auspicjami FISU. Czego dotyczyła problematyka tego spotkania, o czym dyskutowano, jakie wnioski odnotowano?
Międzynarodowa konferencja naukowa odbyła się Kazachskiej Akademii Sportu i Turystyki, a dyskutowano o innowacyjności i edukacji przez sport, która jest kluczowym czynnikiem wzrostu i dobrego samopoczucia społeczeństwa. Światowa Konferencja FISU była ważną częścią szerokiego programu związanego z edukacją o zdrowiu społeczeństwa poprzez sport akademicki. Konferencja trwała dwa dni i była okazją dla 42 prelegentów z całego świata do wymiany wyników badań i doświadczeń wokół głównego tematu Sport uniwersytecki – zdrowie i przyszłość społeczeństwa. Prezydent FISU Oleg Matytsin w przemówieniu inauguracyjnym zwrócił uwagę na znaczenie edukacji poprzez sport: zdrowe społeczeństwo wymaga zdrowych i silnych liderów, działających w duchu przyjaźni sportowej. Wspomniał również o stworzonym przez FISU podręczniku do zapewnienia edukacji na temat walki z dopingiem.
Jaki wpływ mają takie naukowe badania i doniesienia na walkę z patologiami towarzyszącymi współczesnemu sportowi? Rosyjscy profesorowie mówią o koniecznej walce z dopingiem, a miniony rok przyniósł dla tego państwa dosyć upokarzające w skutkach konsekwencje nieprzestrzegania przez ich sportowców standardów w tym zakresie. Czy to zjawisko dotyczy tylko Rosji?
Oczywiście to zjawisko nie dotyczy tylko Rosji, lecz dotyczy dużo szerszego kręgu całego świata sportu, a w tym sportu uniwersyteckiego. Wspomnę, że przedstawicielka Światowej Agencji An-
tydopingowej (WADA) podczas konferencji wyjaśniała rolę edukacji w promowaniu czystego sportu. W swoim wystąpieniu podkreśliła znaczenie materiałów szkoleniowych dla uniwersytetów, szczególnie dla studentów I roku, przedstawiających temat walki z dopingiem w sporcie. Należy się cieszyć, że materiały już powstały we współpracy z WADA i chwalebne jest, że FISU stworzył podręcznik do zapewnienia edukacji na temat walki z dopingiem. Moim zdaniem jest to kolejny krok w edukacji akademickiej, dotyczącej walki z dopingiem. Uważam, że FISU robi wszystko, aby upewnić się, że doping zostanie wyparty poprzez edukację w promowaniu czystego sportu, Kluczem jest to, że znajomość faktów jest czynnikiem ochronnym w zrozumieniu, że doping nie jest zgodny z wartościami sportu. Wspomnę na koniec, że podczas Uniwersjady przeprowadzono około 200 testów antydopingowych. Kilka dni wcześniej problematyka wpływu wydarzeń sportowych na różne aspekty życia społeczności lokalnej była przedmiotem spotkania seminaryjnego studentów i pracowników naukowych Narxoz Uniwersytetu w Ałmaty. Uczelnia w pewnym sensie dla nas Polaków ciekawa, jej rektorem jest bowiem nasz rodak, prof. Krzysztof Rybiński. O czym miała Pani okazję powiedzieć na tym spotkaniu, na podstawie polskich doświadczeń?
W ramach seminarium zaprezentowałam strategię rozwoju sportu akademickiego na Akademii Wychowania Fizycznego im. Jerzego Kukuczki w Katowicach, przedstawiając realizację polityki uczelni w zakresie sportu elitarnego oraz sportu powszechnego. Uwzględnione zostały skuteczne działania w promowaniu uczelni, między innymi poprzez wybitne osiągnięcia sportowe naszych studentów. Wspomniałam o promowaniu sportowo-rekreacyjnych atrybutów poprzez sport powszechny w środowisku lokalnym, czyli organizację masowych imprez rekreacyjnych dla środowiska, upowszechniających ideę zdrowego i aktywnego stylu życia, czyli wpływ światowego sportu akademickiego na społeczność.
Patrząc na liczbę polskich reprezentantów studiujących na AWF w Katowicach (było to blisko 40 osób, z konieczności Pani Profesor im „matkowała”), to chyba wielka satysfakcja? Model „studiuj i uprawiaj sport” w wydaniu katowickiej AWF znalazł dobre rozwiązania. Czy po Uniwersjadzie w Ałmaty jakieś dodatkowe elementy tej uczelnianej strategii się pojawią?
Podczas seminarium przedstawiałam przykład dobrej organizacji społeczności akademickiej we właściwej realizacji programu dwutorowej kariery sportowców, czyli łączenie studiowania z pasjami sportowymi. Dzięki inicjatywom w tym zakresie pojawiającym się na forum Rady Europy jest szansa na pozyskanie dodatkowych narzędzi, zarówno ze strony administracji rządowej, jak i innych instytucji publicznych. Oprócz umożliwienia studentom udziału w kwalifikowanym szkoleniu sportowym i pedagogicznym, ważnym elementem programu „dwutorowej kariery” jest także przygotowanie ich do aktywnego udziału na rynku pracy. Uczelnia w tym zakresie ma swoje dobre rozwiązania organizacyjne, a przykładem może być autorski program studiowania – IPPS, co stanowi dobrą uczelnianą praktykę w tym zakresie. Zgasł znicz uniwersjadowy, za nami 10 dni sportowych zmagań. Co najbardziej zostanie w Pani pamięci po tym pobycie w Ałmaty?
Sądzę, że najbardziej w pamięci pozostaną chwile, gdy biało-czerwona flaga wędrowała na maszt. Pozostanie również bardzo miłe wrażenie przepięknych obiektów sportowych i wyjątkowej wioski uniwersjadowej oraz bardzo przyjaznych i miłych wolontariuszy. W sumie to bardzo przyjazne, pełne „tysiąca kolorów Ałmaty” oraz atmosfera sportu i przyjaźni. A ponadto w pamięci zostaną wspaniali polscy sportowcy i cała polska misja. Rozmawiał Bartłomiej Korpak aps nr 01 2017 (340)
Mobilizacja i sukces Rozmowa APS z Marianem Dymalskim, wiceprezydentem Międzynarodowej Federacji Sportu Uniwersyteckiego (FISU), wiceprezesem Zarządu Głównego AZS Z ramienia FISU współpracowałeś w okresie przygotowań uniwersjadowych z Komitetem Organizacyjnym Ałmaty 2017. Jak oceniasz to, co się wydarzyło podczas tego światowego spotkania? Czy zakładane plany zostały zrealizowane? Czy poziom organizacji zawodów i imprez towarzyszących był zgodny ze standardami? Jakie uwagi najczęściej kierowano do gospodarzy?
Jako przewodniczący Komitetu ds. Nadzoru nad Zimowymi Uniwersjadami trzykrotnie wizytowałem Ałmaty. Nie wszystko od początku szło gładko. Pewnym wytłumaczeniem może być to, że organizatorzy pierwsze środki na działania operacyjne otrzymali pół roku przed Uniwersjadą. Dzięki olbrzymiej mobilizacji organizatorów Uniwersjada okazała się wielkim sukcesem. Wspaniała ceremonia otwarcia, rewelacyjna wioska uniwersjadowa, świetnie przygotowane obiekty i 3-tysięczna rzesza kompetentnych wolontariuszy to największe atuty Uniwersjady w Ałmaty. Nie zmieniają tej oceny początkowe problemy z akredytacją czy transportem.
Wiele obiektów przygotowano specjalnie na Uniwersjadę, wszyscy byliśmy pod wrażeniem funkcjonalności wioski uniwersjadowej, artystycznego spektaklu na otwarcie, zatrudnionych służb i wolontariuszy, widoczny na każdym kroku był mechanizm sprawczy wynikający wprost z systemu administracji państwowej. Miejscami miało się wrażenie, że sportowcy są tylko tłem dla całego wydarzenia?
Oczywiście Uniwersjada została wykorzystana do promocji Kazachstanu za granicą. Ale czy można się temu dziwić? Po przegranej walce z Pekinem o prawo organizacji Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2022 r. Kazachstan uznał, że głównymi imprezami promocyjnymi będą Zimowa Uniwersjada w Ałmaty i wystawa EXPO w Astanie. Zaangażowano olbrzymie środki finansowe oraz administrację państwową i samorządową do przygotowania tych imprez. Na czele Komitetu Organizacyjnego stanął wicepremier Kazachstanu, a przygotowania osobiście nadzorował prezydent Nursułtan Nazarbajew.
Jak zaprezentowała się polska ekipa uniwersjadowa? Miałeś okazję nagradzać polskich medalistów? Obserwowałeś rywalizację naszych sportowców, uczestniczyłeś w różnych polskich wydarzeniach, jak oceniani byliśmy w Ałmaty?
W związku z licznymi obowiązkami nie byłem w stanie oglądać wszystkich występów Polaków. Miałem okazję, zresz-
www.azs.pl
W środku stoją: Marian Dymalski (wiceprezydent FISU) i Oleg Matytsyn (prezydent FISU)
tą nie po raz pierwszy, wręczyć złoty medal za zwycięstwo w kombinacji norweskiej Adamowi Cieślarowi. Zdobycie przez Polskę 12 medali i zajęcie piątego miejsca w klasyfikacji generalnej zostały w Ałmaty zauważone. Chińska Federacja Sportu Studenckiego tu w Ałmaty podsumowała pierwszy okres współpracy zapoczątkowanej podpisaniem w 2015 r. w Warszawie porozumienia z EUSA. Byłeś jednym z orędowników tej współpracy, na co dzień masz dobre kontakty ze stroną chińską. Polscy snowboardziści i specjaliści od curlingu uczestniczyli w grudniu ubiegłego roku w I Festiwalu Sportów Zimowych w Harbinie. Jakie są perspektywy dalszego rozwoju wzajemnych kontaktów?
Chińska Federacja Sportu Akademickiego dysponuje dużym potencjałem organizacyjnym. Praktycznym punktem realizacji podpisanej w Warszawie umowy była organizacja w Harbinie pierwszego festiwalu sportów zimowych. W znakomicie przygotowanej imprezie bardzo dobrze zaprezentowała się polska ekipa. Możliwość potrenowania na dobrze przygotowanych stokach skutkowała znakomitymi wynikami naszych snowboardzistów w Ałmaty. Festiwal w Harbinie będzie kontynuowany i rozszerzany o udział kolejnych państw z Europy Środkowo-wschodniej. Plan zimowych uniwersjad na najbliższe 4 lata jest sprecyzowany, najpierw Krasnojarsk
w Rosji w 2019, a potem szwajcarska Lucerna w 2021 r. Patrząc na medalowe sukcesy Polaków w kombinacji i skokach, brak tych konkurencji w programie najbliższej Uniwersjady trochę nas niepokoi. Czy szykują się jeszcze jakieś inne zmiany w programie, czy samej formule uniwersjadowej?
Jeżeli chodzi o Uniwersjadę w Krasnojarsku w 2019 r. to program został przyjęty i sprawa jest zamknięta. Program Uniwersjady w Lucernie w 2021 r. nie jest jeszcze ostateczny. Byłem członkiem komisji, która kontrolowała przygotowania Lucerny do Uniwersjady. W końcowym raporcie zawarłem wniosek o potrzebie włączenia skoków i kombinacji norweskiej do programu Uniwersjady jako dyscyplin dodatkowych. Jest możliwość rozegrania tych dyscyplin w Einsiedeln – miejscowości znanej m.in. z klasztoru ze statuą Czarnej Madonny. Podczas posiedzenia w Ałmaty ponownie zwróciłem uwagę KO na tę sprawę. Myślę, że są szanse na pozytywne rozstrzygniecie tej kwestii. Patrząc na to, co dzieje się w FISU, można oczekiwać wielu zmian mogących sprawić, że uniwersjady i akademickie mistrzostwa świata staną się atrakcyjniejsze dla uczestników i organizatorów. Ale to temat na osobne spotkanie. Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Bartłomiej Korpak
Polpharma nie tylko
produkuje leki Rozmowa APS z Magdaleną Rzeszotalską, dyrektorem ds. Komunikacji Korporacyjnej i CSR Firmy Polpharma SA To było 10 ciekawych i emocjonujących dni, zdobycze medalowe pojawiły się już na inauguracyjnych zawodach snoboardowych, a polscy zawodnicy skutecznie rywalizowali w uniwersjadowych potyczkach. Jak postrzegana była reprezentacja uniwersjadowa przez Polpharmę, partnera, który ten start w istotny sposób wspierał?
Medale nie były dla nas zaskoczeniem, bo wiedzieliśmy, że nasza reprezentacja na uniwersjadę jest silna i mamy kilku pretendentów do wysokich miejsc. Bardzo cieszy nas ich liczba oraz fakt, że aż dwie drużyny stanęły na podium w rywalizacji zespołowej. Jesteśmy dumni ze wszystkich zawodników. Jednak szczególne wrażenie zrobiły na nas snowboardzistki – Weronika Biela, Aleksandra Król, Katarzyna Rusin i Karolina Sztokfisz, które przywiozły 6 medali i pokazały, że dziewczyny dają radę.
Wsparcie dla akademickiej reprezentacji Ałmaty 2017 nie było dla Polpharmy SA przypadkowe. Wasza Firma jest największym inwestorem z Polski na terenie Kazachstanu, jesteście rozpoznawalni w kategoriach gospodarczych. Jakie przesłanie miało nieść ze sobą zaangażowanie w świat sportu akademickiego?
To prawda, sponsoring polskiej reprezentacji na Uniwersjadzie miał dla nas szczególne znaczenie – Polpharma jest kluczowym polskim inwestorem w Kazachstanie, a właściciel firmy – pan Jerzy Starak jest konsulem honorowym Kazachstanu w Polsce. Od
2011 r. do Grupy Polpharma należy firma SANTO z zakładem produkcyjnym w Szymkencie, która jest największym producentem leków w tym kraju. Podejmując się wsparcia reprezentacji chcieliśmy pokazać, że sport to dla nas element promowania zdrowego stylu życia. Od lat wspieramy projekty sportowe, także te skierowane do studentów, a uniwersjada to kolejne pole naszej aktywności. Pobyt w Ałmaty był okazją do promocji Polski, ale także partnerów tego przedsięwzięcia. W ręce kibiców, a szczególnie młodzieży związanej ze środowiskiem polonijnym trafiło kilkaset gadżetów, elementów wyposażenia sportowego, specjalnie wydanych z okazji Uniwersjady materiałów. A do tego ustanowione przez Polpharmę specjalne nagrody za zdobycze medalowe. Wielu zawodników zrobiło życiowe wyniki. Czy wszystkie postawione cele tego wspólnego przedsięwzięcia zostały zrealizowane?
Naszym celem było pokazanie, że jesteśmy firmą odpowiedzialną społecznie, wspierającą sport oraz środowisko akademickie i taki cel osiągnęliśmy. Cieszymy się, że reprezentacja przywiozła aż tyle medali i z wielką satysfakcją wręczymy nagrody pieniężne dla medalistów. Zostaliśmy zapamiętani jako największy polski inwestor w Kazachstanie promujący aktywny tryb życia i ma to dla nas znaczenie. Najczęściej firmy farmaceutyczne kojarzą się z chorobami, tu przekaz jednoznacznie wska-
zywał na inny obraz: zdrowie, aktywność fizyczna, rywalizacja sportowa. Z czym sportowcy powinni kojarzyć markę Polpharma?
Polpharma nie tylko produkuje leki, ale również dba o zdrowy styl życia oraz edukację i profilaktykę zdrowotną. Jesteśmy firmą bardzo aktywną, która szybko się rozwija, czego dowodem jest chociażby nasza ekspansja zagraniczna. Dbałość o zdrowie i naturalny dynamizm to ważne aspekty naszego wizerunku, z którymi – mamy nadzieję – kojarzymy się także sportowcom. Przywiązujemy również ogromną wagę do zasad fair play. W biznesie stawiamy na uczciwość i rzetelność i na to samo zwracamy uwagę w sporcie oraz innych dziedzinach, które wspieramy. Sport jest ważnym elementem integracji i budowania relacji w Firmie, sporo o tym materiałach informacyjnych i na stronach internetowych Polpharmy. Jak to wyglądało na co dzień, w praktyce minionego roku?
Zdrowa rywalizacja poprzez sport i wspólny udział w imprezach sportowych to ważny element integracji w naszej firmie. Nasi pracownicy działają w zorganizowanych drużynach – narciarskiej, biegowej, triathlonowej i rowerowej i co roku zbierają najwyższe laury w zawodach branżowych i ogólnokrajowych. Jesteśmy partnerem takich lokalnych imprez, jak Triathlon Energy w Starogardzie Gdańskim czy Bieg Kociewski. Ponadto od kilku miesięcy w naszej firmie funkcjonuje specjalna platforma sportowa, dzięki której zawodnicy mogą rejestrować swoje treningi, zbierać punkty na cele charytatywne i rywalizować o nagrody. W Polpharmie unosi się sportowy duch, co wpływa na dobrą atmosferę i motywację zespołu. Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Bartłomiej Korpak aps nr 01 2017 (340)
www.azs.pl
28. ZIMOWA 29 stycznia - 8 lutego Złote Weronika Biela
snowboard (slalom równoległy)
Aleksandra Król
snowboard (gigant równoległy)
Katarzyna Rusin
snowboard (slopestyle)
Adam Cieślar, Paweł Słowiok, kombinacja norweska (drużyna) Wojciech Marusarz Adam Cieślar
kombinacja norweska (start masowy)
Adam Cieślar
kombinacja norweska (Gundersen)
Oskar Kwiatkowski
snowboard (slalom równoległy)
Karolina Sztokfisz
snowboard (gigant równoległy)
Karolina Sztokfisz
snowboard (slalom równoległy)
Paweł Słowiok
kominacja norweska (Gundersen
Katarzyna Rusin
snowboard (bigair)
Srebrne
Brązowe
Krzysztof Miętus, Przemysław skoki narciarskie (drużyna) Kantyka, Stanisław Biela