Skip to main content

Akademicki Przegląd Sportowy 03/2016

Page 1

GENERAL ASSEMBLY

WROCLAW, POLAND APRIL 8-9 2016


AKADEMICKI PRZEGLĄD SPORTOW

Foto na okładce: Krystian Tambur

Pismo Zarządu Głównego AZS Redaktor naczelny: Bartłomiej Korpak Sekretarz redakcji: Halina Hanusz Adres redakcji: 00-056 Warszawa ul. Kredytowa 1a tel./faks 22 828 02 76 502 250 604 www.azs.pl e-mail: aps@azs.pl

[od redakcji]

Europa we Wrocławiu

W

szelkie dywagacje na temat tego, gdzie Polski miejsce w Europie i jak nam daleko do jakichś przyjętych standardów, w przypadku sportu akademickiego specjalnie nie mają sensu. Polska, poprzez Akademicki Związek Sportowy, zakładała Europejską Federację Sportu Studenckiego, a dziś w jakimś sensie jej lideruje. Na drugą kadencję wybrany prezydentem tej Federacji został ponownie Kolega Adam Roczek, w komisjach technicznych i problemowych także jesteśmy aktywni, robimy imprezy cyklu akademickich mistrzostw Europy, w poprzednim roku aż pięciokrotnie gościliśmy w Polsce sportowców z europejskich uczelni, polskie szkoły wyższe startują w tej rywalizacji także z powodzeniem. To cieszy, bo coraz częściej słychać, jak się Europa nas pyta: Jak wy to robicie? Formuła „My w Europie” zamieniała się na „Europa u nas”, a ostatecznie punkt kulminacyjny miał miejsce w kwietniu we Wrocławiu. Świat się skurczył, ludzie się znają z licznych zawodów sportowych, wspólnych przedsięwzięć, wszelkie bariery gdzieś uleciały. Powitania stają się wylewne i radosne, to już nie tylko uśmiechy, ale padanie sobie w ramiona, jakieś sympatyczne komentarze. Nikomu specjalnie nie przeszkadza czasem bardzo widoczna różnica wieku, kraj pochodzenia, okopy, które, na co dzień samo życie buduje. W historii odnotowano taki fakt jak „dyplomacja tenisowa”, dawno temu Amerykanie i Chińczycy poprzez kontakty sportowców ociepliły relacje globalne i gdzieś na koniec ogłoszono koniec stanu politycznych i militarnych napięć. W dziejach AZS bardzo cenimy sobie współpracę z krajami europejskimi, zawsze z czegoś ona wynikała, ale zadanie było zawsze to samo – poprzez sport prowadzić do stworzenia relacji wśród młodych ludzi i działań wspierających integrację. Wymiar tej współpracy był nieraz zaskakujący. W latach 70. i 80. głównym partnerem AZS był bułgarski „Akademik”, Każdego roku studenci,

trenerzy, władze obu organizacji spotykały się zarówno na imprezach sportowych, jak i wydarzeniach organizacyjnych. W kolejnych dekadach wiele skorzystaliśmy jako AZS na kontaktach z niemieckim ADH, to tam nasi studenci uczestniczyli w seminariach szkoleniowych, w imprezach integracyjnych, w zawodach mistrzowskich. Po 1989 roku współpraca ta zaowocowała wieloma polsko-niemieckimi imprezami w kilku dyscyplinach sportu. Zaczęło się w Cottbus w 1992 roku wielkimi zawodami lekkoatletycznymi, na które ostatecznie z Polski dotarło ponad 400 osób. Zmiany polityczne tej dekady przyniosły możliwość nawiązania współpracy z niepodległą Ukrainą. Po raz pierwszy nasi sąsiedzi pojawili się pod swoją flagą na Uniwersjadzie w Zakopanem w 1993 r. Trwająca ponad 20 lat współpraca to każdego roku kilkaset osób z obu państw uczestniczących w zawodach sportowych, festiwalach i różnorodnych wydarzeniach. Pomysł zorganizowania „StudentEuro” w 2011 roku wspierający wspólne mistrzostwa Europy w piłce nożnej był znakomicie przyjęty przez szkoły wyższe. Entuzjaści piłki nożnej z obu państw mieli wyjątkową okazję być w kultowych dla Euro 2012 miejscach, rywalizować tam na poziomie studenckim, a przy okazji poznać uczelnie gospodarzy. Ukoronowaniem wejścia Polski do Unii Europejskiej był udział AZS w organizacji „Eurojuvenaliów”. Pomysł z 2013 roku, aby próbować wspólnie z Białorusią wystąpić o prawo organizacji Zimowej Uniwersjady 2021 ostatecznie się nie zrealizował, ale została po tych ustaleniach obustronna chęć rozwoju kontaktów sportowych zarówno na poziomie reprezentacji akademickich, jak i sportu uczelnianego. Dzięki tej sportowej dyplomacji powstała szansa na spotkania młodych ludzi, na wzajemne upowszechnianie dobrych praktyk, na budowanie dobrych relacji. Redaktor

Projekt graficzny i skład: Andrzej Kubatko © FALL tel. 12 413 35 00 www.fall.pl Numer zamknięto 16 maja 2016 r.

Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo skracania artykułów.

Wydawnictwo zrealizowano ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki, nakład 3000 egz. ISSN 0209-0546

aps nr 03 2016 (334)


ZGODNA WSPÓŁPRACA Rozmowa z prezydentem Europejskiej Federacji Sportu Studenckiego (EUSA) Adamem Roczkiem Gratulacje. Walne Zgromadzenie ponownie na następne 4 lata powierzyło ci kierowanie Federacją. Dobrze oceniono minione lata; co warto wskazać jako sukcesy w działalności EUSA? Jak oceniasz zainteresowanie krajowych federacji tworzących europejskie stowarzyszenie proponowanymi formami współpracy?

Serdecznie dziękuję. Nie odbieram tego jako sukcesu tylko osobistego, ale jako sukces grupy osób, z którymi współpracowałem w ubiegłej kadencji władz EUSA: zarządu, komisji oraz pracowników naszego biura. W takich organizacjach jak AZS czy EUSA realizacja programu jest możliwa tylko dzięki zgodnej współpracy wielu osób i podmiotów, a zadaniem lidera jest inicjowanie i wspieranie, a przede wszystkim nieutrudnianie pracy – chyba się udało, co docenili delegaci na Zgromadzenie. Niezwykle ważne jest też, by postawione cele były możliwe do realizacji i rozważnie modyfikowane. Udało się przede wszystkim ustabilizować sytuację finansową. Dochody własne wzrosły czterokrotnie i są stabilne, mamy również utworzoną rezerwę gwarantującą rok działalności, na wypadek gdyby dochody organizacji były na poziomie zerowym. Mamy sensownie zorganizowane biuro (4 pracowników etatowych i z reguły 3 praktykantów), choć uważam, że gdy dochody pozwolą, powinniśmy zwiększyć zatrudnienie o 2 osoby. Mamy zaplanowaną realizację programu sportowego do roku 2020. W dalszym ciągu podstawową ofertą EUSA, i to z pewnością się nie zmieni, jest udział w zawodach sportowych: Akademickich Mistrzostwach Europy i Akademickich Igrzyskach Europejskich, w których rokrocznie w zawodach sportowych uczestniczy około 4000 studentów. Zainteresowanie narodowych federacji zależy od wielu czynników, przede wszystkim od możliwości finansowania ich działalności, ale wyżej wymieniona liczba jest pewnym wskaźnikiem. Ponad 200 osób przyjechało na Walne Zgromadzenie do Wrocławia, zgodnie z programem odbyło się Forum EUSA, jak również uroczysta Gala. Jaka tematyka zdominowała to europejskie spotkanie? Jakie wyzwania stoją przed EUSA w najbliższych latach? Jakie decyzje przyjęte na walnym będą miały też znaczenie dla działalności naszego AZS?

Walne Zgromadzenie miało charakter wyborczy i silą rzeczy to proces wywww.azs.pl

boru nowych władz był kluczowy i budził z oczywistych względów najwięcej emocji. Ponadto dokonano wyboru organizatora AIE w 2020 roku. Zaszczyt organizacji tej imprezy przypadł Belgradowi (konkurowało jeszcze fińskie Tampere). Gala jest niezwykle ważnym wydarzeniem, pozwalającym w uroczystych okolicznościach podziękować wybitnym postaciom i organizacjom, dzięki którym nasza działalność jest możliwa. Natomiast nie zapadły żadne fundamentalne decyzje, które miałyby wpływ na charakter działalności EUSA. Oczekiwana jest kreatywna kontynuacja. Niewątpliwie wyzwaniem jest zbudowanie innej niż sportowa propozycji dla europejskich uniwersytetów. Świat zarządzania sportem akademickim to od lat zróżnicowane sposoby funkcjonowania, różnorodne systemy, wiele osób od lat kojarzonych z tym środowiskiem, a z drugiej strony liczna grupa młodych pasjonatów. Gdzieś mówi się o modelu skandynawskim, od lat bardzo skutecznie o pozycję zabiegają kraje z byłej Jugosławii, mimo zmian ustrojowych w wielu krajach nadal system jest oparty o instytucje rządowe. Jak udaje się zarządzać tak różnorodnym gremium?

W zasadzie nikt do tej pory nie podjął nawet próby opisu tych bardzo różnych modeli funkcjonowania i sposobów finansowania sportu akademickiego w poszczególnych krajach. Jak słusznie zauważyłeś, jest cały wachlarz: od modelu rządowego (Ukraina, ale również Hiszpania) po model organizacji całkowicie pozarządowej, prawie niekorzystającej ze środków publicznych (Wielka Brytania). To nie ma wpływu na działalność EUSA w tym sensie, że EUSA działa na podstawie statutu, do którego przestrzegania członkowie są zobligowani, natomiast ma kapitalne znaczenia dla bilateralnych relacji EUSA –NFSA. Jakakolwiek jednak byłaby forma organizacyjna NFSA, zawsze na końcu są ludzie i to relacje międzyludzkie są najważniejsze. Akademicki Związek Sportowy z uwagi na sposób zorganizowania, na członkostwo osób fizycznych tworzących stowarzyszenie jest trochę unikatowym rozwiązaniem nie tylko w skali Europy, ale także świata. Jak oceniasz sposób funkcjonowania sportu akademickiego w Polsce na tle rozwiązań europejskich. Komu jest łatwiej i przy tym skutecznie działać?

Każda forma organizacji sportu akademickiego na poziomie narodowym kształtuje się w ramach określonych ram prawnych, i to nie tylko tych aktualnie obowiązujących, ale również tych, które obowiązywały onegdaj, oraz tradycji i kultury organizacyjnej danego kraju, środowiska sportowego i akademickie-

go. To bardzo ważne, szczególnie w przypadku organizacji z tak długą i wspaniałą historią jak AZS. Nawet jeśli wydaje nam się, że możemy szybko wprowadzić model lepszy, to nie powinniśmy nie brać pod uwagę czynników, o których wspomniałem powyżej. Model przyjęty przez AZS, a chyba skrótowo mógłbym opisać go jako „jedność w wielości” – tzn., że wszyscy respektujemy opisane w statucie wartości oraz zobowiązania, a jednocześnie dajemy jednostkom swobodę w doborze celów, sposobu ich realizacji i form działalności – jest efektywny. Oczywiście na poziomie centrali jesteśmy bardzo uzależnieni od środków rządowych, ale nie uważam, że to źle, raczej wręcz przeciwnie – należy pokazywać, że działalność AZS jest niezwykle pożyteczna dla państwa, zarówno w kraju, jak i na scenie międzynarodowej. AZS jest wspaniałą organizacją, osiągającą dzięki zaangażowaniu swoich członków ogromne sukcesy i ciągle mającą potencjał na więcej. W mojej opinii, docelowo, strukturalnym partnerem dla AZS powinno stać się Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Wrocław staje się coraz bardziej rozpoznawalnym miastem Europy, w tym roku to Centrum Europejskiej Kultury, za rok miasto światowych igrzysk sportowych World Games 2017. Jakie wrażenie z pobytu w tym mieście odnieśli uczestnicy Zgromadzenia?

Z rozmów z kolegami z federacji europejskich, a także pozaeuropejskich (bo mieliśmy gości z innych kontynentów), wynika, że podobało się i to bardzo, mimo że czasu wolnego faktycznie nie było zbyt wiele. W trakcie krótkiego zwiedzania pokazaliśmy centrum Wrocławia oraz gmach główny Uniwersytetu Wrocławskiego, miejsce niezwykle interesujące. Wrocław rzeczywiście radzi sobie bardzo dobrze, to już czwarta kadencja prezydenta Rafała Dutkiewicza – stabilność popłaca. Dziękujemy za rozmowę

Rozmawiał Bartłomiej Korpak Foto Krystian Tambur


VII AMŚ w Kolarstwie Górskim i Szosowym, Tagaytay, Filipiny, 16–20.03.2016

KOLARSKIE ZMAGANIA NA FILIPINACH Wielkim sukcesem Polaków zakończył się start studenckiej reprezentacji Polski na Filipinach. Ośmioosobowa drużyna zdobyła 9 medali! 3 z nich wywalczyły reprezentantki naszego kraju na szosie. Natomiast w kolarstwie górskim w ciągu dwóch dni – w ramach wyścigów XCE eliminator oraz XCO cross-country – nasi zawodnicy zdobyli kolejne 6 medali.

D

o rywalizacji w tegorocznych Akademickich Mistrzostwach Świata zgłosiło się ponad 130 zawodników z 17 krajów. Wyścig szosowy ze startu wspólnego poprowadzony był w kierunku oceanu, gdzie kolarze wybrzeżem przejeżdżali przez fragment Parku Narodowego Pala, kryterium uliczne odbyło się zaś na 36 km trasie na terenie ośrodka Canyon Woods Resort na peryferiach Tagaytay. To turystyczna miejscowość leżąca na wyspie Luzon, około 60 km na południe od stolicy kraju Manili. Rywalizacja w kolarstwie górskim rozegrana została na specjalnie zbudowanej przez organizatorów trasie w Ultimate Bike Park. W tropikalnym klimacie, przy blisko 40-stopniowym upale, walka o medale była okupiona ogromnym wysiłkiem, a mimo to Polacy codziennie stawali na podium. Wszystko zaczęło się w środę 16 marca. Rozdanie numerów startowych, oficjalne i ostateczne informacje o trasie, odprawa techniczna i w końcu ceremonia otwarcia. Polska ekipa, jedna z najliczniejszych (oczywiście poza Chinami, Japonią i Koreą), dumnie prezentowała się przed zgromadzoną publicznością. Po programie artystycznym i uroczystej kolacji praktycznie wszyscy zawodnicy i sztaby szkoleniowe wróciły do hotelu, by dobrze zregenerować się przed pierwszym wyścigiem. W czwartek, kiedy termometry wskazywały już 36OC, na trasę kryterium punktualnie o 11.00 ruszyły kobiety. Zawodniczki miały do pokonania 20 rund szosowego kryterium rozgrywanego na punkty. Od początku tempo dyktowała grupka około 10 zawodniczek, a wśród nich dwie Polki: Nikol Płosaj i Monika Brzeźna. Na 6. rundzie odskoczyła na kilkanaście sekund Niemka, Romy Kasper, która z okrążenia na okrążenie powiększała przewagę nad resztą stawki. Za nią jechały Polki i Japonka, która jed-

nak nie wytrzymała wysokiego tempa i odpadła od naszej dwójki pościgowej. Ostatecznie zwyciężyła Kasper, niezwykle mocna w tym dniu. Srebro dla Nikol Płosaj, brąz zaś dla Moniki Brzeźnej. Warto zaznaczyć, że Niemka jeżdżąca na co dzień w zawodowej grupie kolarskiej rozpoczęła starty już w styczniu, a dla Polek był to pierwszy wyścig w tym sezonie. To był jeden z najcięższych wyścigów, jaki przejechałyśmy w karierze – mówiły zgodnie polskie medalistki. Mężczyźni ruszyli na trasę o godz. 14:00. Przy jeszcze większym upale mieli do pokonania 30 rund. Od razu jak szaleni zaatakowali kolarze z Mongolii i Japonii. Jednak dość szybko przekonali się, że przeliczyli się z siłami. Na front peletonu wysunęli się Australijczyk, Filipińczyk i Portugalczyk. Kilka sekund za nimi podążała grupka, w której jechał Wojciech Pszczolarski oraz dwóch Niemców, Portugalczyk oraz Holender. Drugi z naszym reprezentantów – Adrian Tekliński znalazł się w drugiej części stawki i stopniowo tracił dystans. Było to spowodowane zmianą profilu trasy z typowego kryterium na dosłownie górskie. Adrian, specjalizujący się w kolarstwie torowym, byłby z pewnością jednym z faworytów w walce o medale, gdyby wyścig rozegrano wg początkowych założeń. Ostatecznie Pszczolarski zakończył rywalizację na dobrym 6. miejscu. Trasa kryterium była dość specyficzna, ponieważ praktycznie nie zawierała płaskich odcinków, z którymi kojarzy się rywalizacja w tego typu wyścigach. Krótkie sztywne podjazdy i szybkie techniczne zjazdy były okazją dla zawodników próbujących solowych ucieczek i tak rzeczywiście było – komentował Przemysław Gierczak, opiekun grupy szosowej. 18 marca przyszedł czas na wyścig szosowy ze startu wspólnego. W tym miejscu warto dodać, że ruch uliczny na Filipinach to na pierwszy rzut oka chaos nie do ogarnięcia. Blisko 100 mln mieszkańców nieustannie przemierza ulice nie przestrzegając w większości zasad ruchu drogowego. W miastach najbardziej popularnym środkiem transportu są tzw. „jeepneys” i „motorele”, czyli motorki z doczepką, które

są po prostu wszędzie. Cały ten obraz napawał lekkim niepokojem wszystkich uczestników mistrzostw. Na wyścig kobiet była dość długa dojazdówka (40 km), a po niej długie oczekiwanie na wozy techniczne dla poszczególnych ekip – słowem „Philippines time”. Na początku uformowała się kilkuosobowa grupka, w której oczywiście znalazły się Polki. Mniej więcej w połowie dystansu zaatakowała na podjeździe Romy Kasper. Nadała tak mocne tempo, że żadna z zawodniczek nie była w stanie utrzymać jej koła. W grupie pościgowej oprócz Brzeźnej i Płosaj znalazły się reprezentantka Filipin i Japonii. Na kolejnym podjeździe odpadła Japonka. Dość dziwne i trudne do przewidzenia ataki Filipinki spowodowały jednak oderwanie się od stawki Moniki. Do mety niezagrożenie dotarła jako pierwsza Niemka, po srebro świetnie zaś finiszowała Płosaj, wyprzedzając o kilkanaście metrów Filipinkę. Po przerwie, spowodowanej pewnymi przygodami (spóźnienie się kierowcy i auta technicznego kilku drużyn), rozpoczął się wyścig mężczyzn. Od początku niezwykle aktywnie jechali Polacy. Rozkręcenie peletonu na lekkim zjeździe do blisko 80 km/h pozwoliło w pewnym momencie na oderwanie się małej grupki, w której jechał Adrian Tekliński. W chwili dotarcia do pierwszego, sztywnego podjazdu miała blisko 2 minuty przewagi. Na kolejnych krótkich zjazdach i podjazdach nastąpiło wiele przetasowań, w wyniku których w czołowej grupie znaleźli się studenci z Australii, Mongolii, Niemiec, Portugalii i Filipin. W drugiej grupie jechali Polacy. Najtrudniejszy pojazd, na którym nachylenie miejscami sięgało 20%, spowodował, że na czele znalazł się Australijczyk i Mongolczyk. Ostatecznie wygrał ten pierwszy. Na trzecim miejscu przyjechał Niemiec. Grupa zasadnicza licząca 10 zawodników aps nr 03 2016 (334)


rozegrała finisz o 8. miejsce. Na około 500 m do mety zaatakował Pszczolarski, jednak nieskutecznie, kończąc ostatecznie rywalizację na 13 miejscu. Z kolei Tekliński, odczuwając tropikalny klimat i bardzo mocno pracując podczas ucieczki na początku wyścigu, niestety nie ukończył rywalizacji. Było to spowodowane również drastycznym limitem czasu (5 minut straty do grupy zasadniczej), jaki określiła komisja sędziowska. Mimo to występ grupy szosowej z dorobkiem 3 medali jak najbardziej można zaliczyć do udanych. W weekend 19 i 20 marca przyszedł czas na rywalizację w kolarstwie górskim. Na trasie były sztywne krótkie podjazdy, „rockgarden”, wiele band, sekcja pomptrackowa oraz solidny drop z możliwym objazdem. Zawodników dopingowało kilkaset osób, a w ramach imprezy odbywały się wyścigi dodatkowe, w których startowali zarówno dorośli, jak i dzieci. W sobotę odbyły się sprinty XCE. Po eliminacjach, czyli jeździe indywidualnej na czas, wiadomo już było, że Polacy będą jednymi z faworytów do medali. Marta Turoboś wykręciła drugi czas, a wśród mężczyzn najlepszy czas uzyskał Piotr Kurczab wyprzedzając zaledwie o 0,03 s Marcina Kawalca. Mocni byli również reprezentanci Niemiec i Japonii. Ostatecznie Marta Turoboś zdobyła srebrny medal, akademickim mistrzem świata XCE został zaś Marcin Kawalec. Piotr Kurczab w półfinale niefortunnie upadł i nie zału. kwalifikował się do finału. Na pocieszenie zostało mu ózwycięstwo w finale B, które dawało 5 miejsce. ze W niedzielę przy jeszcze owiększym upale rywalizorwano w olimpijskiej foremule kolarstwa górskiego, czyli w cross-coun-y try. Akademiczki miały ń do pokonania 5 okrążeń a mężczyźni 7. Patrzącc na sobotnie wyniki pol-ska ekipa z optymizmem patrzyła na finał rywalizacji. Już na samym początku zaatakowały nasze dwie zawodniczki, www.azs.pl

Niemka oraz Japonka. Po 2 rundach sytuacja w miarę się wyjaśniła. Na czele jechała Niemka Wiedenroth z kilkusekundową przewagą nad Aleksandrą Podgórską, a za nią z nieco większą stratą Marta Turoboś. Japonka z rundy na rundę traciła dystans. Wyścig zakończył się w takiej właśnie kolejności, a Polska wzbogaciła swój dorobek o srebrny i brązowy medal. Zawodnicy wystartowali o godzinie 14:00. Niezwykle szybko wyrwali do przodu Piotr Kurczab, Marcin Kawalec oraz czterech innych – z Niemiec, Słowacji, Japonii i Malezji. Nasi reprezentanci świetnie współpracowali, w pełni kontrolując wyścig. Od trzeciego okrążenia jechali już tylko w trójkę z Niemcem Wolfem. Na finałowej rundzie Polacy mieli około 1,5 minuty przewagi i niezagrożeni, trzymając się przyjacielsko za ręce, wjechali na metę – złoto przyznano akademickiemu mistrzowi Polski 2015 Piotrowi Kurczabowi, Marcin Kawalec zdobył swój drugi medal tych zawodów – tym razem srebrny. Polacy zdobyli najwięcej, bo aż dziewięć medali. Większość z nich wręczył im obecny na AMŚ wiceprezydent FISU – Marian Dymalski. Osiem medali – w tym aż pięć złotych – przypadło Niemcom i to oni wygrali nieoficjalną klasyfikację medalową. Miejscowe gazety pisały o „polsko-niemieckiej dominacji”. To było niezapomniane 7 dni. Wcześniejsze p yg yj ,p przygotowania do wyjazdu, po-

wołanie kadry, kwestie logistyczne – to były długie godziny pracy. Jednak mimo dużego zmęczenia i wielu obowiązków cała ekipa niesamowicie się zżyła tworząc prawdziwą drużynę. Zauważyły to również inne reprezentacje i organizatorzy – mówi Grzegorz Miedziński kierownik ekipy. Mam nadzieję, że zdobycie na początku sezonu, w tak trudnych warunkach, na drugim końcu świata aż 9 medali podczas Akademickich Mistrzostw Świata pokazuje, że kolarstwo akademickie w Polsce ma ogromny potencjał. Liczę, że będzie to wystarczający sygnał dla niektórych władz uczelni i instytucji państwowych, aby mocniej i rozsądniej inwestować w tę dyscyplinę – podsumowuje G. Miedziński. Następne AMŚ za dwa lata w Portugalii, a już w dniach 27–29 maja Akademickie Mistrzostwa Polski w Kolarstwie Górskim XCO w Jeleniej Górze. Nie zabraknie na nich z pewnością naszych medalistów z Filipin. Tekst i foto Grzegorz Miedziński Polscy medaliści VII AMŚ w Kolarstwie 2016 Złote: Marcin Kawalec (MTB XCE), Piotr Kurczab (MTB XCO) Srebrne: Nikol Płosaj (kryterium uliczne, 36 km), Nikol Płosaj (wyścig szosowy ze startu wspólnego, 80 km), Marta Turoboś (MTB XCE), Aleksandra Podgórska (MTB XCO), Marcin Kawalec (MTB XCO) Brązowe: Monika Brzeźna (kryterium uliczne, 36 km), Marta Turoboś (MTB XCO)


Akademickie Mistrzostwa Świata w Szachach, Abu Dabi (UAE), 8–15.04.2016

Partia Polki Kolejne zawody najwyższej rangi, z której Polacy wracają z medalami. Tym razem euforię szczęścia polskim kibicom zapewniła Anna Warakomska, która zajęła trzecie miejsce i tym samym zdobyła brązowy medal.

S

zachiści wrócili z Akademickich Mistrzostw Świata, które rozegrane zostały w Abu Dabi. Reprezentacja Polski zameldowała się w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich w 8-osobowym składzie. W turnieju kobiet reprezentowały nas: Klaudia Kulon (AZS Uniwersytet Ekonomiczny Poznań, akademicka mistrzyni świata 2014), Marta Bartel (AZS Uniwersytet Warszawski) i Anna Warakomska (AZS Szkoła Główna Handlowa). Reprezentację uzupełniało pięciu mężczyzn: Daniel Sadzikowski (AZS Akademia Górniczo-Hutnicza), Piotr Brodowski (AZS Uniwersytet Ekonomiczny Poznań) Grzegorz Nasuta (AZS Politechnika Białostocka), Maciej Klekowski (AZS Akademia Górniczo-Hutnicza), Kacper Polok (AZS Uniwersytet Ekonomiczny Katowice). Kierownikiem akademickiej reprezentacji był Łukasz Turlej. W zawodach brali udział zawodnicy z 16 krajów. Lista startowa zapełniona była gwiazdami światowego formatu, nie zabrakło czołowych arcymistrzów, dzięki czemu rywalizacja stała na bardzo wysokim poziomie. Początek turnieju był bardzo udany dla naszych reprezentantów. Najwyżej rozstawieni Polacy,

mistrz międzynarodowy Daniel Sadzikowski (nr 6) i Piotr Brodowski (nr 14) do piątej rundy znajdowali się na miejscach medalo-

wych! Kilka niewykorzystanych szans w środkowych partiach turnieju, trudne warunki postawione przez rywali spowodowały, że Polacy do końca turnieju bez powodzenia walczyli o powrót do strefy medalowej. Inaczej sprawy się miały wśród uczestniczących zawodniczek. Polki rozpoczęły turniej od zwycięstw przeplatanych remisami. W efekcie w połowie turnieju wszystkie znajdowały się tuż za strefą medalową. Dobra atmosfera i waleczne nastawienie do gry zwiastowały spore szanse na dobre rezultaty. I tak właśnie się stało. Druga część turnieju to szturm naszych pań na podium. Najpierw broniąca tytułu mistrzowskiego arcymistrzyni Klaudia Kulon (rozstawiona z nr 7) awansowała na 3 miejsce i do walki o złoto potrzebowała zwycięstwa czarnym kolorem z bardzo silną Rosjanką. Niestety wynik partii nie był zadowalający, tym razem rywalka górą. Na miejsce aspirujące do medali wskoczyła na rundę przed końcem mistrzyni międzynarodowa Anna Wara-

komska (nr 9). Przed ostatnią partią wiedzieliśmy, że wygrana daje brązowy lub srebrny medal. Ale zadanie było

bardzo ciężkie do wykonania. Przeciwniczką Ani była liderująca przez znaczną część turnieju, najlepsza Ormianka, Maria Gevorgyan. Cała drużyna kibicowała Ani, doświadczeni zawodnicy pomogli w przygotowaniu debiutowym do partii, co dało fantastyczny efekt – piękna, bezproblemowa partia zakończona bardzo ładnym zwycięstwem Polki! Wracamy z jednym medalem. Brąz, na który się złożyło bardzo dużo serca, walki, wsparcia kibiców! Drużynowo tym razem Rosja, Armenia i Iran były poza zasięgiem. Nasi wracają jednak do kraju z przekonaniem, że za dwa lata powalczymy ponownie o akademickie mistrzostwo świata, a zawody odbędą się w brazylijskiej Aracaju. Tekst i foto Łukasz Turlej Relacja z zawodów dostępna na: www.facebook.com/chess2014

Klasyfikacja drużynowa 1. Rosja 19,5 pkt, 2. Armenia 19, 3. Iran 18,5, 4. Polska 17, 5. Serbia 17, 6. Chiny 17

aps nr 03 2016 (334)


Anna Warakomska vs Zineb Dina Abdi (Algieria) DIAGRAM 1 28. f6! Dobry ruch pozwalający na wykorzystanie słabego ustawienia czarnych figur. Białe chwilowo poświęcają pionka w zamian za otwarcie linii dla swoich wież oraz uaktywnienie czarnopolowego gońca, który zwiąże czarnego skoczka i zmusi przeciwnika do oddania materiału. 28...Sxf6 29.Gg5

DIAGRAM 2 29...Sxe4?! Ten ruch jedynie przyspiesza porażkę czarnych, ponieważ teraz dodatkowo otwiera się białopolowy goniec, który pomoże białym w ataku na czarnego króla. 30. Sxe4 He8 31. Sf6+ Gxf6 32. Gxf6 c4 33. Hg5 Sc5

DIAGRAM 3 Białe wprowadziły wszystkie swoje figury do gry. 34. Hh5 1-0 Mat w następnym ruchu na h8. Nie można bić hetmana pionkiem, bo byłby szach od gońca.

www.azs.pl


Akademickie Mistrzostwa Polski we Wspinaczce Sportowej, Katowice, 8–10.04.2016

AMP-y z problemami Podczas tegorocznych Akademickich Mistrzostwa Polski we Wspinaczce Sportowej walczono o Puchar Zarządu Głównego AZS w Boulderingu. Była to próba zmierzająca do wprowadzenia trzeciej konkurencji do programu AMP w tej dyscyplinie.

P

o raz drugi zawody akademickie zawitały do Sosnowca – po ubiegłorocznych udanych Akademickich Mistrzostwach Polski oraz niewątpliwym sukcesie Akademickich Mistrzostw Europy we Wspinaczce Sportowej nie mogło być inaczej. Tym razem Organizacja Środowiskowa AZS w Katowicach poszła o krok dalej i obok rywalizacji w ramach AMP umożliwiła zawodnikom sprawdzenie się w boulderingu. Wobec sygnałów ze środowiska wspinaczkowego, popierającego koncepcję rozszerzenia programu AMP o trzecią konkurencję wspinaczkową, postanowiono pilotażowo rozegrać ją podczas AMP w formie zawodów dodatkowych. Tak zrodziła się myśl, która w konsekwencji zaowocowała Pucharem Zarządu Głównego AZS w Boulderingu. Stąd na wspinaczy czekała w tym roku dodatkowa atrakcja, na organizatorów zaś – wyzwanie. Akademicy nie zawiedli i frekwencja na zawodach przekroczyła wszelkie oczekiwania. 9 kwietnia w Centrum Wspinaczkowego Sport Poziom 450 zameldowało się 746 namagnezjowanych dłoni. Od początku mówiono, że tegoroczna rywalizacja będzie stała na bardzo wysokim poziomie. Na listach startowych widniały bowiem nazwiska z najwyższej półki. Aleksandra Rudzińska, Klaudia Buczek, Karina Mirosław,

Marcin Dzieński czy Piotr Schab – to tylko niektóre z nich. Pierwszy dzień zawodów to wspinanie na trudność. Na początek routesetterzy przygotowali po dwie drogi dla kobiet i mężczyzn. Trudna jest łatwa, ale jak przejść łatwą? – zastanawiali się zawodnicy. Po zmaganiach eliminacyjnych nadszedł czas oczekiwania na finałowe przejścia. Konstruktorzy złapali za wkrętarki, a organizatorzy postarali się, by finał w tej konkurencji miał iście mistrzowską oprawę. Po prezentacji dróg rozpoczęła się niezwykle emocjonująca końcówka, tym bardziej że w finale spotkali się zdecydowani faworyci, a o ostatecznym wyniku mógł więc, oprócz umiejętności, zadecydować łut szczęścia. Dobrze zapowiadający się finał nie rozczarował kibiców. Niełatwe drogi dokonały selekcji w walce o podium. Nikomu co prawda nie udało się osiągnąć TOP-u, ale zwycięzcy dotarli zdecydowanie najdalej. W rywalizacji mężczyzn tryumfował debiutujący w AMP Piotr Schab (UEK Kraków), który odpadł dopiero z ostatniego chwytu. Wśród kobiet najlepsza okazała się Karina Mirosław (Politechnika Lubelska), powtarzając sukces sprzed roku. W drugim dniu zawodów przypadły zmagania z czasem oraz zapowiadany Puchar ZG AZS w Boulderingu. Mimo początkowych obaw znakomicie udało się przeprowadzić równocześnie rozgrywki w dwóch konkurencjach. W części boulderowej i na ścianie do czasówki od rana toczyły się eliminacje – każde swoim trybem. By zapewnić bezpieczeństwo i uniknąć przepełnienia, organizatorzy nałożyli na zawody pucharowe limit 150 uczestników. Okazało się, że było to dobre posunięcie, gdyż amatorów boulderingu było znacznie więcej. We wspinaniu na czas startowali wprawieni biegacze, jak i amatorzy tej konkurencji, którzy swoim startem gwarantują punkty dla drużyny. Zróżnicowany poziom zawodników został w rundzie pierwszej zweryfikowany i w finale znalazło się miejsce już tylko dla najlepszych. Po ponadgodzinnym opóźnieniu, spowodowanym dużą liczbą uczestników, mogliśmy przystąpić do finałów. Tutaj wygrać mógł każdy – system pucharowy jest bezwzględny, a najmniejszy

nawet błąd wiele kosztuje. Emocje sięgały zenitu. Kibice w poszukiwaniu dobrej widoczności zaczęli się gromadzić w pobliżu ścianki, zawodnicy, którzy zakończyli już swoje starty, wspierali kolegów, trenerzy liczyli punkty do drużynówki. Kiedy zabrzmiała pierwsza komenda (spiker przyznał, że hasło Zająć pozycje. Gotów będzie mu się śniło po nocach), nie mieliśmy złudzeń, że to finał AMP. Przez ćwierćfinały jak burza przeszli niewątpliwi faworyci – Klaudia Buczek i Marcin Dzieński. Ten drugi, mimo potknięcia w biegu finałowym, prowadzenia nie oddał do samego końca. Dzięki heroicznej postawie reprezentanta PWSZ Tarnów, której byliśmy świadkami, powiedzenie walczyć do końca nabrało namacalnego sensu. W rywalizacji kobiet odwet na Klaudii za rok ubiegły wzięła natomiast Aleksandra Rudzińska (Politechnika Lubelska), która w półfinale i finale wybiegała najlepsze czasy, nie dając szans także, drugiej ostatecznie, Karinie Mirosław. Dominacja przedstawicielek Politechniki Lubelskiej znalazła odzwierciedlenie w klasyfikacji drużynowej. Reprezentantki tej uczelni, z przewagą 15 punktów pewnie tryumfowały w całych zawodach, wyprzedzając AGH Kraków i Uniwersytet Warszawski. Natomiast o tym, jak wielka siła tkwi w zespole, przekonać mogliśmy się po podliczeniu punktacji drużynowej mężczyzn. Po najwyższe laury sięgnęli bowiem również reprezentanci Politechniki Lubelskiej, mimo iż żaden zawodnik tej drużyny nie znalazł się na podium w klasyfikacjach indywidualnych. Na kolejnych lokatach znalazły się krakowskie AGH i AWF. Byliśmy zatem świadkami wyjątkowej w AMP sytuacji, kiedy tytuły mistrzowskie w klasyfikacji drużynowej kobiet i mężczyzn powędrowały do jednej uczelni. Politechnice Lubelskiej gratulujemy! Po dekoracji AMP pozostały jeszcze emocje związane z Pucharem. Do finału, po zmierzeniu się z eliminacyjnymi 12 problemami, spośród 140 ostatecznie uczestników awansowało 6 zawodniczek i 6 zawodników. W rundzie tej czekało na nich utrudnienie, nie widzieli bowiem przejść rywali, a zatem w pokonaniu problemów mogli liczyć jedynie na własną kreatywność. Najaps nr 03 2016 (334)


lepiej z tym zadaniem poradzili sobie Karolina Ośka z AGH Kraków oraz Piotr Czarnecki z krakowskiej AWF. W klasyfikacji drużynowej bezapelacyjnie zwyciężyła AWF Kraków pozostawiając w tyle Politechnikę Wrocławską i Uniwersytet Warszawski. W ramach podsumowania wszystkich trzech konkurencji na wyróżnienie zasługuje Karol Porwoł (SWSP Warszawa). Zawodnik debiutujący w zawodach akademickich awansował do finałów w każdej rywalizacji, ostatecznie zajmując 10 miejsce we wspinaniu na trudność, 4 – w boulderingu oraz 3 – w czasówce, będąc tym samym pierwszym od trzech lat strażakiem, który stanął na podium AMP. Poza sportowymi emocjami na wszystkich uczestników sosnowieckich zawodów czekały także dodatkowe atrakcje, wśród których była m.in. loteria z nagrodami. Zwycięzcy w poszczególnych klasyfikacjach otrzymali wartościowe nagrody rzeczowe. Przebieg całej rywalizacji można było śledzić na bieżąco poprzez telewizję internetową www.beegoz.pl. Akademickie Mistrzostwa Polski we Wspinaczce Sportowej oraz Puchar Zarządu Głównego AZS w Boulderingu zorganizowano przy wsparciu

www.azs.pl

Ministerstwa Sportu i Turystyki, Miasta Sosnowiec oraz marek: Mammut, Grivel, Scarpa, Cousin Trestec, Nikwax, Decathlon Sosnowiec. Patronat medialny zapewniły: TVP Katowice, Polskie Radio Katowice, Miesięcznik „Poznaj świat”, portale wspinanie.pl, portalgorski.pl oraz ceneria.pl. Zorganizowanie z sukcesem eksperymentalnych zawodów boulderowych w połączeniu z AMP dowiodło, że jesteśmy gotowi do urozmaicenia rywalizacji we wspinaczce o tę konkurencję. Trzymamy kciuki za rozszerzenie programu AMP, ponieważ już teraz wiemy, że problemy podczas tych zawodów pojawiają się jedynie na boulderowej ścianie. Wyniki na www.ampy.pl oraz www.azs.katowice.pl

Katarzyna Karpińska-Szemes Foto AZS Katowice


Akademickie Mistrzostwa Polski w Judo Kobiet i Mężczyzn, Białystok, 15–17.04.2016

Ciekawe finały drużynowe Rozmowa z dr. Piotrem Klimowiczem, trenerem sekcji judo AZS Politechniki Białostockiej W tegorocznych Akademickich Mistrzostwach Polski w Judo najlepszą drużyną w klasyfikacji kobiet po raz piąty zostały zawodniczki Uniwersytetu Warszawskiego. W kategorii mężczyzn studenci katowickiej Akademii Wychowania Fizycznego im. J. Kukuczki obronili drużynowe mistrzostwo z poprzednich zawodów. Finał AMP w Judo ponownie na obiektach Politechniki Białostockiej. Dla akademickiego Białegostoku to wydarzenie ważne. Po raz pierwszy gospodarzami finałowego turnieju w tej dyscyplinie sportu byliście trzy lata temu.

Tak, cieszyliśmy się wtedy, ale i w tym roku, że możemy gościć na Podlasiu akademickie judo. Z rozmów z tamtych zawodów zapamiętałem z uśmiechem wypowiadane słowa: Fajnie w tym Białymstoku! Czy doświadczenia z poprzedniej imprezy przełożyły się na organizację tegorocznego finału?

Oczywiście. Każda organizowana przez nas impreza, a także udział w innych turniejach to inspiracja do tego, aby następne zawody wypadły jeszcze lepiej. Po AMP w Judo w 2013 r. organizowaliśmy jeszcze 6 dużych turniejów, takich jak coroczny Międzynarodowy Turniej Judo im. Leszka Piekarskiego czy East Judo Open. W każdej z tych imprez brało udział ponad 400 zawodników i zawodniczek walczących na pięciu tatami. Był więc czas na to, by zdobyć jeszcze większe doświadczenie organizacyjne. Kto instytucjonalnie w płaszczyźnie partnerskiej, jak i sponsorskiej realizował AMP w Judo Kobiet i Mężczyzn w Białymstoku?

Organizatorami tegorocznego AMP były: OŚ AZS Województwa Podlaskiego, KU AZS Politechniki Białostockiej i Klub Judo Politechniki Białostockiej. Oprócz wsparcia Ministerstwa Sportu i Turystyki, Zarządu Województwa Podlaskiego i Gminy Białystok – pozyskaliśmy środki finansowe bądź inną pomoc od kilku firm białostockich: SOT, Nawigator Doradztwo i Szkolenia, Żaluzje Rolety Kleosin i Kaja Sport. Do tego oczywiście niezbędna pomoc ponad 30 wolontariuszy z Politechniki Białostockiej (głównie judocy z KU AZS PB i KJ PB).

Podziękowania kieruję również do kolegi Dariusza Piekuta, wiceprezesa Zarządu Głównego AZS, przede wszystkim za jego postawę co do organizacji tego przedsięwzięcia w Białymstoku. Wróćmy do sportu, rywalizacji. Ilu studentów walczyło na matach Akademickiego Centrum Sportu Politechniki Białostockiej, z jakich ośrodków i uczelni?

W zawodach wzięło udział 195 judoków i 73 judoczki z 57 uczelnianych klubów sportowych z całej Polski. Najliczniej reprezentowaną uczelnią była Politechnika Łódzka (25 zawodników i zawodniczek), ale były też ekipy 1–2-osobowe. Jaki był poziom sportowy? Który ośrodek akademickiego judo jest dobrym, nowoczesnym obrazem tego sportu walki, tak w przypadku kobiet jak i mężczyzn? Czy można było przy oglądaniu zawodów to dostrzec?

Najmocniejszymi sportowo okazały się ekipy z Uniwersytetu Warszawskiego (kobiety) i AWF w Katowicach (mężczyźni). W turnieju wystartowało sporo zawodników z czołówki seniorskiego rankingu Polskiego Związku Judo, takich jak m.in.: Bartłomiej Garbacik, Wiktor Mrówczyński, Adrian Wala, Maciej Zacheja, a spośród kobiet: Joanna Stankiewicz, Beata Pacut, Beata Pepera, Urszula Hofman. Są to studentki i studenci, którzy judo trenują wyczynowo, więc ich rezultaty podczas tegorocznych AMP raczej nie były niespodzianką.

Edward Faciejew 1949–2016

11 uczestniczących drużyn uczelni technicznych uzyskaliśmy 6 lokatę. Co w kuluarach mówili zawodnicy, szkoleniowcy o poziomie walk? Czy uczestnicy, kibice czekali szczególnie np. na walkę jakiejś zawodniczki, zawodnika, i kto to był?

Najciekawsze były bloki finałowe – szczególnie w kategoriach męskich. W walkach o złote i brązowe medale spotykali się często przeciwnicy rywalizujący ze sobą podczas turniejów z kalendarza Polskiego Związku Judo. W 2013 roku byłeś inicjatorem wspólnej, zbiorowej fotografii pierwszego finału AMP w Judo w Białymstoku. Powiedziałeś do uczestników: Tak, by wszystkie zawodniczki, zawodnicy mogli kiedyś wspomnieć, jak to było w Białymstoku. A czy w tym roku te wspomnienia z fotografii będą takie same?

Jestem przekonany, że uczestnicy kwietniowego AMP w Judo wynieśli dobre wspomnienia, o czym świadczyły liczne pozytywne wypowiedzi zarówno ze strony studentów i studentek, jak i ich trenerów. Oczywiście najbardziej zadowoleni są zwycięzcy. A co do wspomnień z fotografii, to chyba będziemy w społeczności akademickiej naszej dyscypliny sportu przywoływali w pamięci pewno tę, na której trener Edward Faciejew stoi na podium z pucharem ze swoimi zawodnikami AZS Politechniki Opole za drugie miejsce w klasyfikacji politechnik. Trener E. Faciejew zmarł w drodze do Opola. Niestety to chyba ostatnie zdjęcie znanego trenera w polskim judo, wychowawcy wielu wspaniałych zawodniczek i zawodników, którzy wpisali się w obraz nie tylko opolskiej sekcji judo, ale również wielu turniejów krajowych i zagranicznych. Dziękuję za rozmowę.

Halina Hanusz Foto Cykady.com

A jak w tym akademickim judo znaleźli się zawodnicy Politechniki Białostockiej?

Najlepszy wynik indywidualnie w klasyfikacji uczelni technicznych uzyskał Paweł Radgowski – srebro w kat. –73 kg. Jego koledzy klubowi zdobyli medale brązowe (Michał Kiendyś –81 kg i Ihab Ben Messaoud –66 kg). Ten ostatni to Algierczyk studiujący obecnie na PB w ramach programu Erasmus. Na

aps nr 03 2016 (334)


Akademickie Mistrzostwa Polski w Biegach Przełajowych, Łódź, 15–16.04.2016

PRZEŁAJE BEZ NIESPODZIANEK Już po raz ósmy z rzędu (!) Akademickie Mistrzostwa Polski w Biegach Przełajowych odbyły się w Łodzi. W organizowanych przez Klub Uczelniany AZS Politechniki Łódzkiej zawodach wystartowało ponad 550 studentów z 62 uczelni.

O

d dwóch lat głównym bohaterem Akademickich Mistrzostw Polski w przełajach na szczęście nie jest już pogoda, która we wcześniejszych edycjach grała pierwszoplanową rolę i skutecznie uprzykrzała życie biegaczom i widzom. W tym roku słoneczna aura wpłynęła pozytywnie na atmosferę, panującą podczas imprezy. Park Baden Powella wypełnił się studentami, a uczestnicy rywalizacji mogli liczyć na żywiołowy doping swoich kolegów i koleżanek na całej trasie. Imprezę zaszczycili przedstawiciele władz Politechniki Łódzkiej, Urzędu Miasta Łodzi i Zarządu Głównego AZS. Uroczystego otwarcia imprezy dokonał prorektor Politechniki Łódzkiej prof. dr hab. inż. Piotr Paneth. Następnie przy dźwiękach Gaudeamus igitur flaga AZS została wciągnięta na maszt i wszystko było już gotowe do rozpoczęcia sportowych zmagań! Pierwszym sportowym akcentem sobotniego przedpołudnia – kolejna edycja Biegu w kasku, będącego częścią akcji Dziewczyny na politechniki! i Dziewczyny do ścisłych! Idea szczytna – walka ze stereotypowym podziałem na zawody męskie i kobiece i zachęcanie młodych kobiet do studiowania na kierunkach technicznych i ścisłych. Ponad 70 dziewcząt w kaskach rywalizowało na dystansie 1,5 km. Potem – czas na walkę o medale Akademickich Mistrzostw Polski! W ramach AMP tradycyjnie rozegrano biegi na czterech dystansach: zawodniczki rywalizowały na 3 km lub 4,5 km, a zawodnicy mieli do wyboru bieg na 6 km lub 9 km. Punktualnie o godzinie 11.00 na trasę biegu na 3 km ruszyło 128 studentek. Faworytka była jedna – i nie zawiodła. Akademicką mistrzynią Polski została Paulina Kaczyńska z Uniwersytetu Szczecińskiego, powtarzając tym samym sukces sprzed roku. Paulina na co dzień trenuje wyczynowo lekkoatletykę i może się już pochwalić ważnymi sukcesami. W 2015 r. zajęła 4 miejsce na 5000 m na Letniej Uniwersjadzie w południowokoreańskim Gwangju, a w tym roku zdążyła już zdobyć brązowy medal Mistrzostw Polwww.azs.pl

ski Seniorów w Biegach Przełajowych w biegu na 5 km. Jak sama przyznała, jej sportowym celem na ten rok jest uzyskanie kwalifikacji na Igrzyska Olimpijskie do Rio de Janeiro. Jej wygrana w Łodzi nikogo zatem nie zaskoczyła. Srebrny medal na 3 km zdobyła Anna Sabat z Uniwersytetu Rzeszowskiego, przed Moniką Hałasą z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, mająca już w swoim dorobku brąz AMP z 2013 r. Zdecydowanie najliczniej obsadzony był bieg mężczyzn na 6 km – na starcie stanęło aż 185 studentów! Wśród biegaczy zabrakło tak zdecydowanego faworyta jak w rywalizacji kobiet. Złoty medal AMP wywalczył wicemistrz z 2015 r. – Patryk Pawłowski z Politechniki Rzeszowskiej. Za jego plecami linię mety przekroczyli Sebastian Nowicki z Wyższej Szkoły Prawa i Administracji w Poznaniu i Krzysztof Szymański z Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Lesznie. Powody do radości mieli łodzianie – dwóch reprezentantów łódzkich uczelni uplasowało się w czołowej „10”. Szóstą lokatę zajął student Politechniki Łódzkiej Sławomir Kuc, a na ósmej pozycji rywalizacji był Grzegorz Petrusiewicz, reprezentant Uniwersytetu Łódzkiego, który okazał się najlepszy w typie uniwersytetów. Dla obu studentów nie był to pierwszy sukces akademicki – w listopadzie ubiegłego roku zajęli dwa pierwsze miejsca w biegach przełajowych podczas Ogólnopolskiego Finału Igrzysk Studentów Pierwszego Roku w Poznaniu. Rywalizacja kobiet na 6 km przebiegała pod dyktando Angeliki Mach, która już na początku objęła prowadzenie i sukcesywnie powiększała przewagę nad rywalkami. Na mecie zameldowała się niemal pół minuty przed kolejną zawodniczką. Dominacji studentki Uniwersytetu Warszawskiego można się było jednak spodziewać – Angelika stawała już na podium Mistrzostw Polski na 10 000 m i AMP, zdobywając brąz przed rokiem i wygrywając dwa lata temu na 6 km. Tytuł akademickiej wicemistrzyni pewnie wywalczyła Sylwia Ślęzak z Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie, lepsza od trzeciej Antoniny Miłek z Politechniki Warszawskiej

o ponad 40 sekund. Ponownie na mecie zadowoleni z występów swoich studentów mogli być łodzianie – wysokie, piąte miejsce zajęła reprezentantka Uniwersytetu Medycznego w Łodzi Zuzanna Mokros, a siódme – Elżbieta Styczyńska z Politechniki Łódzkiej, srebrna w kategorii uczelni technicznych. Bieg mężczyzn na 9 km był popisem jednego aktora. W roli głównej – Marek Kowalski z Uniwersytetu Gdańskiego. Obrońca tytułu nie dał rywalom żadnych złudzeń, prowadził od startu do mety i zdecydowanie sięgnął po swój czwarty już medal AMP w Biegach Przełajowych. Srebrny krążek wywalczył uczestnik AMŚ w Przełajach w Łodzi w 2012 r. Maciej Badurek, reprezentujący Akademię im. Leona Koźmińskiego w Warszawie. Brązowy medal – Jakub Woźniak z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. W klasyfikacji generalnej kobiet zwycięstwa doczekał się nareszcie Uniwersytet Gdański, który od lat plasował się w ścisłej czołówce, ale nie zajmował miejsca na podium. Tym samym została przerwana passa Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Zwyciężczynie z ostatnich dwóch edycji tym razem zajęły czwarte miejsce. Puchar za drugą lokatę w klasyfikacji generalnej odebrały reprezentantki Uniwersytetu Warszawskiego. Na trzecim miejscu w „generalce” uplasowały się przedstawicielki Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie, stałe bywalczynie podium w ostatnich latach. W klasyfikacji generalnej mężczyzn zdecydowana dominacja uczelni technicznych – w czołowej „10” aż osiem uczelni tego typu! Tryumfowali studenci Politechniki Lubelskiej, którzy wyprzedzili ubiegłorocznych zwycięzców – Politechnikę Opolską i Politechnikę Warszawską. Co ciekawe, zdążyliśmy się przyzwyczaić, że na starcie nie brakuje amatorów biegania, ale i tych, którzy trenują lekkoatletykę wyczynowo i to z sukcesami na najwyższym poziomie. W tym roku na trasie przełajów można było dopingować także działaczy klubów uczelnianych, którzy bez wcześniejszego przygotowania spontanicznie postanowili wesprzeć swoją uczelnię. Wszak w klasyfikacji końcowej AMP liczy się każdy punkt! Tekst i foto Aleksandra Leszczyńska


W PŁYWANIU Poznań, 8–10.04.2016

D

o rywal rywalizacji l izacji o tytuł najlepszego studenta-pływaka stawiła się cała młoda czołówka polska, dzięki której zawody stały na bardzo wysokim poziomie. O tym, że mistrzostwa Polski studentów traktowane są bardzo prestiżowo, świadczyć może choćby obecność na listach startowych wielu znamienitych sportowców, jak m.in. medalistek mistrzostw Europy, uczestniczek igrzysk olimpijskich w Londynie – Alicji Tchórz (UE Wrocław) czy Anny Dowgiert (WSFiZ Białystok), a także medalistów Europy juniorów – Michała Poprawy (AWF Katowice), Mateusza Wysoczyńskiego (AWF Kraków) czy członka ekipy olimpijskiej z Londynu Kacpra Majchrzaka (WSPiA Poznań). W klasyfikacji generalnej wśród kobiet tryumfowała autorka najwyżej punktowanego wyniku tych zawodów (27,32 s w 50 m stylem grzbietowym) – Alicja Tchórz z sumą 1596 pkt za dwa starty (punktacja wielobojowa FINA) przed Katarzyną Górniak (1521 pkt) i Pauliną Zachoszcz (1496 pkt). Wśród mężczyzn najlepszy okazał się Kacper Majchrzak, który zgromadził na swoim koncie 1547 pkt i o punkt wyprzedził Michała Poprawę (1546 pkt). Na trzeciej miejscu znalazł się Maciej Hołub (1529 pkt). Królem stylu dowolnego wśród studentów został właśnie wcześniej wspomniany Kacper Majchrzak. Student poznańskiej Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Administracji wygrał obydwa dystanse. Na 100 m jako jedyny zszedł poniżej 49 sekund, a na 50 m rozegrał najbardziej wyrównany finisz tych AMP, pokonując Filipa Wypycha o 0,11 s. Kac-

Za nami XXXIII Akademickie Mistrzostwa Polski w Pływaniu. Była to już trzecia z rzędu impreza pływacka z cyklu popularnych AMP-ów w Poznaniu. Na pływalni Term Maltańskich w dwudniowych zawodach wystartowało blisko 1000 zawodniczek i zawodników, studentek i studentów reprezentujących 76 uczelni wyższych. per dodatkowo chętnie odpowiedział na kilka pytań tuż po wyjściu z wody: Czym są dla ciebie starty w tegorocznych Akademickich Mistrzostwach Polski?

AMP w roku olimpijskim są dla mnie zawodami treningowymi. Jednak nie zmienia to faktu, że jest mi bardzo miło spotkać się ze starymi znajomymi. Dodatkowo świetna atmosfera pomogła godnie reprezentować uczelnię WSPiA z Poznania. Dlaczego właśnie pływanie? Jak rozpoczęła się twoja kariera pływacka?

Swoją przygodę z pływaniem rozpocząłem w wieku sześciu lat. Wtedy nie były to jedyne zajęcia, na jakie chętnie uczęszczałem. Chodziłem również na zajęcia tenisa, tańca i karate. W czwartej klasie, jako dziesięciolatek, musiałem zdecydować, na co postawić. Wybrałem pływanie... i tak się zaczęło! Które swoje osiągnięcie uważasz za najważniejsze?

Udział w Igrzyskach Olimpijskich w Londynie 2012, 5 miejsce na MŚ w sztafecie 4100 m stylem dowolnym w Kazaniu 2015 i Mistrzostwo Polski Seniorów na 200 m stylem dowolnym w 2015 roku. Walczysz obecnie o prawo występu w Rio. Jak oceniasz swoje szanse? Kiedy odbędą się decydujące starty?

Tak, zgadza się. O kwalifikację będziemy mogli walczyć tylko na ME w Londynie i na MP w Szczecinie, czyli w drugiej połowie maja będziemy znali ostateczny skład kadry olimpijskiej. Podczas AMP rozegrano 20 konkurencji i rozdano ok. 170 kompletów me-

dali. Najwięcej zdobyli reprezentanci AWF Kraków (4 złote, 4 srebrne i 3 brązowe), którzy wyprzedzili AWF Katowice (7 medali) i AGH (9 krążków). Krakowska uczelnia stanęła na podium obydwu klasyfikacji drużynowych. Organizatorem mistrzostw była Organizacja Środowiskowa AZS Poznań przy współpracy Urzędu Miasta Poznania oraz Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego. Nieodłącznym sponsorem był Dom Wydawniczy Rebis. Za pomoc dziękujemy także Termom Maltańskim w Poznaniu, Regionalnemu Centrum Informatyki, Artykułom Reklamowym TURA, Poolmate.pl i COSA AZS Wilkasy. Patronem medialnym było Radio Afera, a transmisje z zawodów przeprowadziło tvcom.pl. Głównym partnerem całego cyklu AMP jest Ministerstwo Sportu i Turystyki. Kacper Czarnota Foto Jarosław Wagner


Akademickie Mistrzostwa Polski, Poznań, 8–10.04.2016

Zwycięzcy poszczególnych konkurencji i najlepsze zespoły uczelniane w klasyfikacjach drużynowych KOBIETY 100 m dow. Anna Kawecka AGH Kraków 55,76 100 m klas. Paulina Zachoszcz UWM Olsztyn 1:08,62 50 m mot. Marcelina Radlińska AGH Kraków 28,10 100 m grzb. Katarzyna Górniak AWF Kraków 1:00,46 4 × 50 m dow. AGH Kraków 1:44,50 (Anna Kawecka, Marcelina Radlińska, Katarzyna Kita, Anna Kozłowska) 50 m dow. Anna Dowgiert WSFiZ Białystok 24,84 50 m klas. Paulina Zachoszcz UWM Olsztyn 31,75 50 m grzb. Alicja Tchórz UE Wrocław 27,32 100 m zm. Alicja Tchórz UE Wrocław 1:01,93 4 × 50 m zm. AWF Kraków 1:57,15 (Katarzyna Górniak, Paulina Uryga, Luigia Sirignano, Katarzyna Nawaryńska) Generalna klasyfikacja drużynowa AWF Katowice 644,0 pkt AGH Kraków 565,0 AWF Wrocław 555,5

Uniwersytet Łódzki 542,0 AWF Poznań 535,5 AWF Warszawa 494,5 WUM Warszawa 462,0 Uniwersytet Warszawski 459,5 UWM Olsztyn 457,5 ALK Warszawa 427,0 Klasyfikacja uczelni wychowania fizycznego 1. AWF Katowice 2. AWF Wrocław 3. AWF Poznań Klasyfikacja uniwersytetów 1. Uniwersytet Łódzki, 2. Uniwersytet Warszawski, 3. UWM Olsztyn Klasyfikacja uczelni technicznych 1. AGH Kraków, 2. Politechnika Łódzka, 3. Politechnika Wrocławska Klasyfikacja uczelni społeczno-przyrodniczych 1. UE Wrocław, 2. UP Poznań 3. SGGW Warszawa

MĘŻCZYŹNI 100 m dow. Kacper Majchrzak WSPiA Poznań 55,76 100 m klas. Marcin Stolarski ALK Warszawa 59,98 50 m mot. Michał Poprawa AWF Katowice 23,77 100 m grzb. Mateusz Wysoczyński AWF Kraków 53,55

4 × 50 m dow. AWF Warszawa 1:32,17 (Miłosz Mikicin, Przemysław Puławski, Konrad Kornaszewski, Paweł Szulerecki) 50 m dow. Kacper Majchrzak WSPiA Poznań 22,45 50 m klas. Maciej Hołub AWF Kraków 27,72 50 m grzb. Maciej Falaciński AWF Katowice 24,69 100 m zm. Michał Poprawa AWF Katowice 55,13 4 × 50 m zm. AWF Katowice 1:40,00 (Rafał Bugdoł, Krzysztof Tokarski, Michał Poprawa, Maciej Falaciński) Generalna klasyfikacja drużynowa AWF Katowice 848,5 pkt ALK Warszawa 832,0 AGH Kraków 699,0 Klasyfikacja uczelni wychowania fizycznego 1. AWF Katowice, 2. AWF Wrocław, 3. AWF Warszawa Klasyfikacja uniwersytetów 1. UMCS Lublin, 2. UAM Poznań, 3. Uniwersytet Warszawski Klasyfikacja uczelni technicznych 1. AGH Kraków, 2. Politechnika Poznańska, 3. Politechnika Łódzka Klasyfikacja uczelni społeczno-przyrodniczych 1. WAT Warszawa 2. UE Wrocław 3. Akademia Morska Szczecin


Akademickie Mistrzostwa Polski w Badmintonie, Kraków, 22–24.04.2016

Lotka w grze... Drużyna Uniwersytetu Opolskiego obroniła złoty medal badmintonowych AMP. Srebrny medal zdobyła Politechnika Białostocka, a brązowy dla AWF Wrocław.

W

pierwszym dniu finałowych zawodów w Krakowie każdy zespół miał do rozegrania trzy mecze grupowe, a bezpośrednio po nich – mecze ćwierćfinałowe i o miejsca 9–12. W grupie A w pierwszym meczu gospodarze z AGH grali z Politechniką Białostocką (7:0 dla Politechniki). Na wstępie trener AGH Krzysztof Hodur dał pograć zmiennikom, a siły podstawowych zawodników oszczędzał na kolejne mecze. Ta taktyka dobrze się sprawdziła, bo w kolejnym meczu AGH pokonało Warszawski Uniwersytet Medyczny (6:1), a następnie również Uniwersytet Wrocławski (6:1). W pozostałych spotkaniach tej grupy białostocka drużyna najpierw pokonała UWr. (6:1), a następnie Warszawski UM (7:0). Zwycięstwo WUM z UWr. (4:3) zadecydowało, że WUM zagrał o miejsca 9–12, a UWr. został sklasyfikowany na miejscach 12–15. W grupie B w pierwszej serii spotkań Politechnika Wrocławska gładko pokonała Politechnikę Śląską Gliwice (7:0), a po bardzo zaciętym spotkaniu Politechnika Gdańska uległa (3:4) Politechnice Warszawskiej. W kolejnej rundzie pasjonujące spotkanie stoczyły Politechnika Wrocławska i Politechnika Gdańska (3:4). Planowo swoje spotkanie wygrała PW z PŚ (5:2). Podobnie w kolejnej rundzie PG (5:2) pokonała PŚ, która zajęła czwarte miejsce w grupie. O awansie do ćwierćfinału zadecydował mecz Politechniki Wrocławskiej i Warszawskiej, w którym o jeden mały punkcik lepsi byli badmintoniści z Warszawy (3:4). Grupa C to rywalizacja dwóch AWF – z Warszawy i Wrocławia, oraz Uniwersytetu Warszawskiego. Nieco „na pożarcie” była ekipa Uniwersytetu Jagiellońskiego, a wyniki 0:7 z AWF Warszawa, 1:6 z UW i 0:7 AWF Wrocław mówią same za siebie. Bardzo zacięte były pozostałe spotkania, bo wszystkie kończyły się wynikiem 4:3. Najpierw AWF Wrocław wygrał z UW. Następnie w starciu AWF-ów lepsi okazali się warszawiacy. Decydujące było ostatnie spotkanie, w którym stołeczny AWF pokonał UW, i to zadecydowało, że w walce o strefę medalową wystąpiły dwa AWF-y. W grupie D zdecydowanym faworytem był Uniwersytet Opolski. Najpierw wygrał z KUL (7:0), potem z UAM (5:2) i z Uniwersytetem Medycznym z Łodzi (6:1), więc zajął pierwsze miejsce. O awansie do najlepszej ósemki zadecydowało bezpośrednie spotkanie dwóch

uniwersytetów, w którym minimalnie KUL był lepszy (zwycięstwo 4:3). W ćwierćfinale bardzo szybkie zwycięstwo odniósł zespół z Opola (4:0). Zaciętsze było spotkanie w parze AWF Warszawa – PG, choć zakończyło się również wynikiem 4:0. Białystok oddał KUL-owi jeden mecz, podobnie jak Politechnice Warszawskiej AWF Wrocław. Oba te spotkania zakończyły się wynikami 4:1. Wielkim nieobecnym w tej fazie był zeszłoroczny srebrny medalista – Uniwersytet Warszawski, któremu pozostała walka o brązowy medal w typie uniwersytetów. W grupie zespołów grających o miejsca 9–12 w pierwszej rundzie UW pokonał PWr. (6:1), a WUM pokonał UAM (4:3). Półfinałowe spotkania zaczęły się od pewnego zwycięstwa UO z AWF Wrocław (4:0). Trochę bardziej zacięte spotkanie stoczyły zespoły PB i AWF Warszawa, ale zakończyło się ono zwycięstwem białostoczan (4:1). Niespodziewanie gładko mecz, którego stawką była walka o medal srebrny w typie uczelni technicznych, wygrał zespół AGH (4:0). W drugim spotkaniu w strefie 5–8 swoje spotkanie wygrała PG z KUL Lublin (4:2). W strefie 9–11 spotkania z WUM wygrały PWr. (7:0) i UW (6:1). Takie wyniki spowodowały, że ostatecznie miejsce 9 zajęła UW, 10 – PWr., a 11 – WUM. Mecz finałowy zaczął się od pojedynku Kingi Haracz (UO) z Marią Taraszkiewicz (PB). W zaciętym pierwszym secie 27:25 wygrała Taraszkiewicz, a w drugim 21:17. Po grze singlowej mężczyzn było 1:1, bo Mateusz Dubowski do 2 i 14 wygrał z Konradem Baranowskim. Po deblu kobiet zrobiło się niespodziewanie 2:1 dla Białegostoku, bo w trzysetowym pojedynku Karolina Janowska/Magda Konieczna (18:21, 21:18, 21:15) pokonała parę Haracz/Aneta Konieczna. Stan wyrównała para Miłosz Bochat/Paweł Pietryja, która pokonała parę Michał Śmiłowski/Dominik Ziętek (21:13, 21:15). W grze mikstowej na prowadzeniu Opole po zwycięstwie pary Bochat/Wojtkowska z parą Maciej Dąbrowski/Konieczna (21:13, 23:21). W drugim singlu kobiet Karolina Jankowska gładko pokonała Martę Wójcik (21:2, 21:8), i wyrównała stan meczu na 3:3. W singlu mężczyzn ostatecznie Pietryja (UO) 21:9 i 21:11 pokonał Ziętka (PB) i ostatecznie zakończył spotkanie 4:3 dla opolan. Spotkanie o brązowy medal pomiędzy AWF Warszawa a AWF Wrocław

rozpoczęło się od zwycięstwa Katarzyny Mysłek (Wrocław) 21:12, 21:11 z Aleksandrą Bielską (Warszawa). W kolejnym meczu Mateusz Świerczyński gładko pokonał 2:0 Jakuba Smajdę (21:3, 21:10). W grach deblowych para Mysłek/Urszula Nowak (22:20, 21:11, 21:9) pokonała parę Bielska/Maria Kopyt. Mateusz Biernacki/Krzysztof Jakowczuk (21:13, 19:21, 21:17) pokonali parę Michał Kaźmierczak/Marcin Wnuk. Dwusetowe spotkanie rozegrali Mateusz Świerczyński /Anna Głębocka z parą Michał Szymczak/Małgorzata Janiaczyk wygrane przez parę wrocławską do 10 i 7. W singlu kobiet Anna Głębocka przegrała 21:18, 12:21, 11:21 z Małgorzatą Janiaczyk, co przesądziło o zwycięstwie 4:2 zespołu AWF Wrocław i srogim rewanżu za porażkę grupową. Dramatyczny przebieg miał mecz o 5 miejsce. W pierwszym pojedynku Kamila Morawska (AGH) w drugim secie doznała poważnej kontuzji kolana i karetką została przewieziona do szpitala. W równolegle rozgrywanym meczu niespodziewanie Marcin Kalitka przegrał 1:2 z Rafałem Kasprowem i było 2:0 dla Politechniki Gdańskiej. W kolejnej grze deblowej z ławki rezerwowych musiała wejść Marta Pękala za kontuzjowaną Morawską. Skuteczna gra pary AGH Sebova/Pękala doprowadziła do stanu 1:2. W równolegle rozgrywanym deblu mężczyzn para Tomża/Sado przegrała z parą Kasprów/Szkrawan i było już 3:1 dla Gdańska. Jednakże w kolejnej grze mieszanej Kalitka/Sebova do 13 i 18 pokonali parę Szkrawan/Falkowska. Do drugiego singla wyszła Pękala i wygrywając 21:11 pierwszego seta podniosła na duchu drużynę AGH. Wprawdzie w drugim secie Kamila Kozdemba miała wynik 20:18, ale cztery dobre zagrania Pękali doprowadziły do stanu 3:3. W ostatnim pojedynku Tomasz Tomża po „profesorsku” wygrał do 10 i 9 z Przemysławem Ciastoniem, i tak AGH zdobyło srebrny medal w typie i 5. miejsce w klasyfikacji generalnej. Nieco w cieniu ww. spotkań odbył się mecz o 7 miejsce, w którym zagrał lubelski KUL i PW. Po zaciętym spotkaniu 4:3 wygrał zespół z Lublina, a decydujące pojedynki wygrali: Iwona Bryk, Daniel Gujski i Paweł Lepianka w singlach oraz para Gujski/Lepianka. Wyniki na www.ampy.pl

Tekst i foto Marek Szlachta Patronat honorowy nad turniejem objął JM Rektor Akademii Górniczo-Hutniczej prof. dr hab. inż. Tadeusz Słomka. Turniej wspierały finansowo: Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego, Gmina Miejska Kraków i jak cały aps nr 03 2016 (334) cykl AMP – Ministerstwo Sportu i Turystyki.


i k s l e b u stworzą l lubelskie

Historycy z UMCuSm AZS wirtualne muze

P

racownicy Instytutu Historii UMCS: dr hab. Dariusz Słapek prof. UMCS, dr hab. Mirosław Szumiło oraz kol. Paweł Markiewicz (współpracownik KU AZS UMCS) uzyskali grant w ramach projektu MNiSzW i MSiT Rozwój sportu akademickiego. Aplikacja historyków z UMCS to Akademicki Związek Sportowy w sporcie polskim w latach 1908–2015. Archiwizacja wyselekcjonowanych zasobów – udostępnienie i ekspozycja w internetowym muzeum „Dzieje AZS”. Znalazła się ona w ścisłym gronie najwyżej ocenionych wniosków. Produktem finalnym projektu Akademicki Związek Sportowy w sporcie polskim w latach 1908–2015 ma stać się wirtualne muzeum dziejów tej niezwykle zasłużonej i wartej szczególnego upamiętnienia organizacji. Au-

Pierwsza odznaka AZS Kraków

torzy projektu mają ogromną nadzieję na doskonałą współpracę z wszystkimi aktualnie funkcjonującymi strukturami AZS od Zarządu Głównego AZS poczynając na Klubach Uczelnianych w najmniejszych nawet ośrodkach akademickich kończąc. Paweł Markiewicz

Rafał Fadeczyńszkei stką u p r p ą k s j i p m i l o z

C

hodziarz sekcji lekkoatletycznej AZS UMCS podczas 35. edycji mityngu Dudińska 50 na Słowacji rozgrywanego w ramach IAAF Race Walking Challenge – Rafał Fedaczyński, uzyskując czas 3:48:42, uplasował się na siódmej pozycji i wypełnił tym samym minimum ustalone przez IAAF (Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych) na letnie Igrzyska w Rio, które wynosi 4:06:00. Jestem bardzo zadowolony. W zeszłym roku po operacji biodra postanowiłem, że zdobędę minimum w Dudincach. Pod te zawody podporządkowywałem swój trening. Byłem ogromnie zmotywowany, ale przyjąłem ostrożną taktykę podczas

zawodów. Szedłem z głową, mając na uwadze technikę chodu oraz płynność. Opłaciło się. To pierwszy medal dla mojego klubu AZS UMCS – powiedział po swoim starcie Rafał Fedaczyński. Paweł Markiewicz Foto AZS UMCS

Przed nami jubileusz AZS Lublin przygotowuje się do dziesiątej edycji Akademickich Mistrzostw Woj. Lubelskiego. Cały czas staramy się podnosić poziom organizacyjny zawodów. Szukamy nowych atrakcji, np. rozmowy z zawodnikami i trenerami czy relacje filmowe. Ponadto na jubileuszową edycję planujemy zakup maskotek dla wszystkich klubów AZS. Jedyne, co na razie nie zmienia się w naszych rozgrywkach, to dominacja UMCS Lublin. Może w kolejnych edycjach to się zmieni? W Lublinie parę lat temu postawiono bardzo mocno na sport. Poprzez różne programy szkoli się młodzież, która ma później dużą szansę kontynuowania kariery sportowej w kategorii młodzieżowca i seniora. Szeroka oferta studiów na wszystkich uczelniach zachęca również do pozostania i trenowania w naszym mieście. Wysoki poziom szkolenia przyciąga zawodników z województwa i całego kraju. Wszystko to procentuje, o czym świadczy kolejny już olimpijczyk – Rafał Fadeczyński, zawodnik AZS UMCS. Piotr Rejmer Wydanie Lubelskie Redakcja: Piotr Rejmer e-mail: piotr.rejmer@azs.pl

wać? o t r a t s o t r a w o g e z Dlac

R

ozgrywki środowiskowe w Lublinie mają wieloletnią tradycję. Od roku 2007 są organizowane pn. Akademickich Mistrzostw Woj. Lubelskiego. W przyszłym roku akademickim odbędzie się jubileuszowa 10. edycja. Rywalizacja obejmuje ponad 20 dyscyplin, w których startuje ponad 4 tys. studentów. Liderem jest Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, który zdominował zmagania sportowe w woj. lubelskim. Przez ten czas rozgrywki ciągle się rozwijają, a poziom poszczególnych zawodów rośnie. Świadczą o tym słowa wypowiadane przez zawodników i organizatorów. Oczywiście warto było wystartować. Proszę zobaczyć

www.azs.pl

jaka jest atmosfera – słoneczko, ludzie się bawią i dopingują – opowiadał jeden z uczestników AMWL – Michał Breszka (WSOSP Dęblin), który wygrał tegoroczne zawody w biegach przełajowych. Z przyjemnością podjąłem się organizacji tej imprezy sportowej. Na organizację zawodów poświęciłem wiele czasu, aby zdobyć sponsorów i zorganizować potrzebny sprzęt. Pilnowałem każdego detalu, który przełożył się na zadowolenie uczestników – relacjonował tuż po zawodach w trójboju siłowym Damian Pendel (prezes KU AZS KUL Lublin). Uważam, że są to bardzo interesujące zawody. Dzięki nim mamy później

możliwość uczestnictwa w AMP – podsumował Maciej Koziej (UMCS Lublin), uczestnik turnieju AMWL w Szachach. Piotr Rejmer Foto AZS Lublin


e i k s y z r k o t ê e i i k w s œœwiêtokrzy Powrót po 6

latachh Polski

twac Akademickich Mistrzos Kielce górą w półfinale iejsce UJK m ie na Politechniki, trzec w Piłce Ręcznej! Wygra

Dobra zmiana

szej ligi, m.in. Rafałem Jamiołem i Michałem Napierałą z KSSPR Końskie oraz Mateuszem Nowakiem z KSZO Ostrowiec.

Te dwa słowa ostatnio często goszczą w mediach i to nie zawsze w pozytywnym znaczeniu. Ale nie martwcie się, w tym felietonie nie będzie ani słowa o polityce. Będzie o innej dobrej zmianie... Kielce po ponad sześciu latach zorganizowały Akademickie Mistrzostwa Polski. O przebiegu turnieju możecie przeczytać obok, natomiast tutaj chciałbym w imieniu organizatorów podziękować za wszystkie miłe słowa, które płynęły do nas po zakończeniu zawodów. O Kielcach znów było głośno w Polsce w kontekście sportu akademickiego. Sześć lat temu, gdy w Kielcach po raz ostatni rozgrywano AMP-y, nikomu nie śniło się o sukcesach, które dziś odnoszą sportowcy Politechniki. A teraz piłkarze ręczni do samego końca walczą o awans do pierwszej ligi. Na akademickie derby Kielc ludzie walą drzwiami i oknami, mecz oglądają nawet z zewnątrz (!), a do tego wygrywają półfinał AMP, choć ich trener twierdzi, że nie pokazali jeszcze tego, czego od nich oczekuje... Koszykarze drugi rok z rzędu do samego końca biją się o drugą ligę, a w samym AZS-ie działa kilkanaście młodych osób, gotowych poświęcić swój czas na wolontariat. Sześć lat temu ciągle można było słyszeć, że w „tych Kielcach to nic się nie dzieje”. Przez sześć lat wiele, jak widać, się zmieniło i wierzymy, że ta dawna opinia pójdzie w zapomnienie. Mamy nadzieję, że organizując wspomniany Półfinał C pokazaliśmy, że potrafimy zorganizować zawody na najwyższym poziomie. Mamy nowe obiekty, ludzi i chęci. I to jest ta tytułowa dobra zmiana... Dlatego nie żegnamy się z AMP-ami na kolejne sześć lat, tylko mówimy do zobaczenia za rok!

W rozgrywanym na przełomie kwietnia i maja w Kielcach Półfinale C Akademickich Mistrzostw Polski w piłce ręcznej najlepsi Kielce nie do zatrzymania Od samego początku imprezy z barokazali się gospodarze imprezy dzo dobrej strony pokazywały się obie – szczypiorniści Politechniki Świę- kieleckie drużyny. UJK Kielce w pospotkaniu zwyciężył Politechtokrzyskiej, którzy w meczu finało- rannym niki Rzeszowską 28:22, a MVP spotkawym pokonali AGH Kraków 31:29. nia wybrany został Konrad Bajwoluk. Świetnie zaprezentowali się rów- W drugim spotkaniu podopieczni TomaBłaszkiewicza toczyli w pierwszej nież piłkarze ręczni drugiej kielec- sza połowie szalenie wyrównany pojedykiej uczelni – UJK, którzy w meczu nek z UMCS Lublin. W drugiej połowie o III miejsce pokonali po dogryw- nie dali jednak szans rywalom, już na początku osiągając 8-bramowe ce Uniwersytet Rzeszowski 33:27. samym prowadzenie, które utrzymali do końca Akademickie Mistrzostwa Polski do Kielc wróciły po 6 latach, kiedy to po raz ostatni KU AZS PŚk był gospodarzem AMP w tenisie, a UJK gościł piłkarzy ręcznych ze strefy C. I właśnie ten turniej za sprawą KU AZS PŚk powrócił do stolicy polskiej piłki ręcznej w tym roku. Kielce to miasto mistrza Polski i trzeciej drużyny Europy – Vive Tauron Kielce, w którym piłka ręczna to sport nr 1, o czym świadczą także wypełnione po brzegi hale Politechniki i UJK podczas drugoligowych akademickich derbów. Do grona głównych faworytów imprezy już przed zawodami zaliczani byli zawodnicy Politechniki Świętokrzyskiej. Gospodarze imprezy dwa lata temu w Lublinie wygrali tego typu zawody, od kilku lat stale znajdując się w ścisłej akademickiej czołówce, o czym świadczy brązowy medal w klasyfikacji uczelni technicznych przywieziony w roku 2014 z Opola. Teraz apetyty są podobne, o czym świadczą doskonałe wyniki podopiecznych trenera Pawła Sieczki, wielokrotnego mistrza Polski, z Iskrą Kielce w rozgrywkach II ligi, w której przez cały sezon plasują się w ścisłej czołówce. Zespół PŚk na AMP został wzmocniony kilkoma graczami z pierw-

meczu wygranego 26:19. Gospodarze imprezy, piłkarze ręczni Politechniki Świętokrzyskiej, swój udział w AMP rozpoczęli od meczu z PWSZ Tarnów, który wcześniej pokonał Uniwersytet Jagielloński. Od początku spotkania przewagę osiągnęli podopieczni Pawła Sieczki. Przewagę inżynierowie zawdzięczali przede wszystkim fantastycznym obronom Adriana Godzwona, wybranego później na MVP. Ostatecznie PŚk pokonała mający w składzie pierwszoligowców PWSZ 27:21. W drugim spotkaniu gospodarze w meczu bez większej historii pokonali UJ 31:11. Dwa zwycięstwa dały kielczanom pewny awans do ćwierćfinału, w którym mieli się zmierzyć z Uniwersytetem Ekonomicznym Kraków.

Wielkie emocje w ćwierćfinale Obie kieleckie uczelnie pewnie zwyciężyły w swoich grupach notując komplet zwycięstw, co stawiało je w roli faworytów sobotnich ćwierćfinałów. Kielczanie nie zawiedli i bez większych problemów uporali się z przeciwnikami. Skuteczny był Dominik Nowakowski, który po meczu odebrał nagrodę dla MVP tego spotkania. Ostatecznie

Michał Filarski

Wydanie Świętokrzyskie Redakcja: Michał Filarski, Maciej Wadowski e-mail: michal.filarski@azs.pl aps nr 03 2016 (334)


„inżynierowie” pokonali „ekonomików” 31:16. Podobnie jednostronny przebieg miało spotkania drugiej kieleckiej uczelni. Gracze UJK od samego początku narzucili swój styl gry i pewnie zwyciężyli UM Lublin 35:18. Dużo więcej emocji było w meczu AGH Kraków z PWSZ Tarnów. Mecz stał na bardzo wysokim poziomie, nie brakowało walki, a wynik do samego końca był niewiadomą. Ostatecznie w regulaminowym czasie gry mieliśmy remis 25:25. Do wyłonienia półfinalisty potrzeba była dogrywka, w której kilkoma efektowanymi paradami popisał się bramkarz AGH Sebastian Bysiak. To zdecydowało o wygranej krakowian 31:29. W ostatnim meczu ćwierćfinałowym Uniwersytet Rzeszowski rozbił UMCS Lublin 30:18 i to pomimo tego, że miał jedynie trzech zawodników na ławce rezerwowych.

Gospodarze wzięli wszystko Niedziela była dniem ostatecznych rozstrzygnięć w rozgrywanym w Kielcach półfinale strefy C Akademickich Mistrzostw Polski piłkarzy ręcznych. Już o 8:30 pierwszy mecz półfinałowy rozpoczęli zawodnicy AGH Kraków i Uniwersytetu Rzeszowskiego. Spotkanie od samego początku było bardzo wyrównane, a na tablicy najczęściej widniał wynik remisowy. Dopiero w ostatnich 10 minutach AGH osiągnęło czterobramkową przewagę. AGH wygrało 28:24, a ojcem zwycięstwa był Paweł Lysy – zdobywca aż 12 bramek,

co potwierdzone zostało pomeczową nagrodą dla MVP. W drugim półfinale spotkały się dwie kieleckie uczelnie: Politechnika i UJK. Podopieczni Pawła Sieczki byli faworytem. I nie zawiedli. UJK na prowadzeniu było tylko przez pierwsze trzy minuty (1:0), potem do głosu doszli gracze PŚk, którzy z każdą minutą powiększali przewagę. Świetnie grał Michał Kołodziej. Kołowy Politechniki był bardzo skuteczny zdobywając w całym spotkaniu 8 bramek – zasłużenie odebrał statuetkę dla MVP meczu. Ostatecznie www.azs.pl

Politechnika po raz trzeci w tym sezonie pokonała UJK, tym razem 30:19. Podopieczni Tomasza Błaszkiewicza nie rozpamiętywali długo tego meczu i z dużą mobilizacją podeszli do meczu o 3 miejsce z Uniwersytetem Rzeszowskim. Do przerwy prowadzili 12:7 i wszystko wskazywało na to, że spokojnie „dowiozą” zwycięstwo do końca. Jednak gracze z Rzeszowa nie odpuścili i ambitnie gonili kielczan. Jeszcze w 43 minucie UJK prowadziło 23:20, by dwie minuty przed końcem remisować po 23. Na 10 sekund przed końcem meczu było 25:24 dla UJK, ale piłkę mieli rzeszowianie. Atomowym rzutem ponad murem popisał się Łukasz Szatko i do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka. W niej szczypiorniści UJK nie dali szans zawodnikom UR wygrywając dodatkowe 10 minut 8:2. – Trzecie miejsce to dla nas ogromny sukces. Przed zawodami nie spodziewaliśmy się, że tak łatwo wyjdziemy z grupy – nie krył zadowolenia trener UJK Tomasz Błaszkiewicz i dodał: Po dobrym początku, w końcówce trochę zabrakło nam sił. Na szczęście w dogrywce nasza rezerwa sił wystarczyła do wygranej. W spotkaniu finałowym naprzeciw stanęli gospodarze Politechniki Świętokrzyskiej oraz AGH Kraków. Dużo lepiej zaczęli goście, którzy po czterech minutach prowadzili 3:0. Gracze Politechniki nie mogli złapać rytmu gry, być może stremowała ich nieco obecność kamer (mecz był transmitowany na żywo w Internecie). Podopieczni Pawła Sieczki szybko jednak wrócili do gry i już w 9. minucie po bramce Rafała Jamioła prowadzili 6:4. Przez długi okres utrzymywała się trzybramkowa przewaga PŚk, w czym duża zasługa skutecznych Mateusza Styrny, Michała Kołodzieja i Rafała Nowaka (wszyscy w całym meczu po 4 bramki). Wyniki dla AGH trzymał duet Adrian Najuch i Paweł Lysy, którzy praktycznie na zmianę rzucali bramki dla gości. To było jednak za mało na gospodarzy, którzy pewnie zmierzali po końcowy tryumf. Na dwie minuty przed końcem po rzucie Mateusza Styrny przewaga PŚk wynosiła już cztery bramki (31:27). W końcówce gracze AGH zniwelowali nieco straty, ale to było za mało, by wydrzeć zwycięstwo kielczanom. MVP meczu finałowego został wybrany wspomniany wcześniej Styrna. Pomimo wygranej trener Politechniki Paweł Sieczka nie był zadowolony z gry swoich zawodników: Jeśli w finałach chcemy odegrać znaczącą rolę, to jeszcze długa droga przed nami. Mecz finałowy w naszym wykonaniu był słaby, ale też trzeba pamiętać, że chłopaki mieli w nogach 3 dni grania niemal non-stop. Ważne, że pomimo kiepskiej gry udało nam się wygrać. Z tego jestem zadowolony – wyjaśnił

trener Politechniki. Trener AGH Marek Musiał pomimo przegranej w finale nie krył radości z wyniku osiągniętego w Kielcach: Chłopaki zrobili to, co do nich należało. Z gospodarzami zawsze gra się ciężko, ale dzisiejszy wynik tak naprawdę nie miał takiego znaczenia. Niezależnie od niedzielnych rozstrzygnięć każdy z czterech najlepszych zespołów wyjeżdżał z Kielc w poczuciu spełnionego zadania w postaci awansu do turnieju finałowego Akademickich Mistrzostw Polski, który w ostatni weekend maja zostanie rozegrany w Katowicach. Być może dołączy do nich jeszcze piąty zespół półfinału C – PWSZ Tarnów, który w meczu o 5 miejsce pokonał UM Lublin 30:20. Potwierdzi się to po rozegraniu pozostałych półfinałów. Michał Filarski Foto Paula Lesiak Półfinał C AMP w piłce ręcznej swoim patronatem honorowym objęli JM Rektor Politechniki Świętokrzyskiej prof. Stanisław Adamczak, Prezydent Miasta Kielc Wojciech Lubawski oraz Prezes Świętokrzyskiego Związku Piłki Ręcznej Grzegorz Budziosz. Wszystkie wyniki, zdjęcia i relacje wideo znajdziesz na facebook.com/amprecznac i www.azs.kielce.pl.

KLASYFIKACJA KOŃCOWA 1. Politechnika Świętokrzyska Kielce 2. Akademia Górniczo-Hutnicza Kraków 3. Uniwersytet Jana Kochanowskiego 4. Uniwersytet Rzeszowski 5. PWSZ Tarnów 6. Uniwersytet Medyczny Lublin 7. UMCS Lublin 8. Uniwersytet Ekonomiczny Kraków 9. Uniwersytet Przyrodniczy Lublin 10. Politechnika Lubelska 11. Uniwersytet Jagielloński 12. Politechnika Krakowska 13. Politechnika Rzeszowska


e i k z d ó e i ³ ³ódzk NASZ CZAS Przed nami gorący okres – chciałoby się powiedzieć. Ale czy tak naprawdę w AZS są okresy inne niż gorące? U nas przecież nieustannie coś się dzieje! Za nami wybory w klubach uczelnianych AZS. Młodzi działacze już zakasali rękawy i wzięli się do trudnej pracy. Studenci z Uniwersytetu Łódzkiego zdążyli w ciągu ostatnich dwóch miesięcy przeprowadzić niemal tyle samo imprez co w ciągu całej poprzedniej kadencji! Klub Uczelniany AZS Politechniki Łódzkiej rozpoczął już organizacyjny maraton w roli gospodarza Akademickich Mistrzostw Polski. Mamy powody do radości związane także ze startami reprezentantów naszych uczelni na dotychczas rozegranych Akademickich Mistrzostwach Polski, a jak powszechnie wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia… W nadchodzącym miesiącu serca łódzkich azetesiaków zabiją mocniej także za sprawą reprezentantów naszych sekcji wyczynowych. Maj to szczególny miesiąc dla pływaków – najpierw rywalizacja na mistrzostwach Europy, a następnie głównych mistrzostwach Polski. Dla Oli Urbańczyk i Filipa Wypycha oznacza to dwie szanse na spełnienie marzeń o kwalifikacji olimpijskiej! Czekamy z niecierpliwością także na rozpoczęcie sezonu lekkoatletycznego. Jedną z okazji do uzyskiwania wskaźników na tegoroczne Igrzyska Olimpijskie w Rio przez przedstawicieli królowej sportu będą organizowane przez AZS Łódź, już po raz szósty z rzędu, Mistrzostwa Polski AZS. Zatem przed nami okres najgorętszy z gorących! Aleksandra Leszczyńska

Wydanie Łódzkie

Redakcja: Aleksandra Leszczyńska Mateusz Kacprzykowski e-mail: a.leszczynska@azs.pl

dziej usportowion W Łodzi mamy najbar nie od kilku lat zny w Łodzi nieprzerwa yc ed M t te sy er iw Un ! AMP. w kraju c w klasyfikacji tego typu ają ięż yc zw ie wn pe ł, tu dzierży ten ty skiego stery wodzą Szymona Gałczyń d po h jac nc de ka h iego. óc Po dw IV roku Wydziału Lekarsk nt de stu i, sk iel es Ci ch przejął Wojcie

Kolego Prezesie, serdeczne gratulacje! Jesteś nie tylko działaczem, ale przede wszystkim aktywnym uczestnikiem wielu imprez sportowych. Jak zaczęła się twoja przygoda ze sportem? Jak trafiłeś do AZS?

Bardzo dziękuję. To niezmiernie ważny krok w moim życiu. Wychowałem się w rodzinie, w której uprawialiśmy sport amatorsko, już jako dziecko całe popołudnia spędzałem na grze w piłkę lub zabawie z rówieśnikami. Narty w ferie zimowe oraz sporty wodne latem były nieodłącznym elementem przerw od obowiązków szkolnych. Kiedy człowiek od najmłodszych lat obcuje w towarzystwie pasjonatów aktywności fizycznej, wchodząc w nowe środowiska w kolejnych etapach życia intuicyjnie otacza się ludźmi, z którymi tę pasję będzie mógł kontynuować. W gimnazjum i liceum był to Szkolny Klub Sportowy, a na studiach AZS. Wcześniej hołdowałeś zasadzie, że nie trzeba zasiadać w zarządzie, by angażować się w działalność klubu. W jaki sposób wspierałeś klub i jak doszło do tego, że kandydowałeś na prezesa?

Zawsze powtarzam, że AZS to przede wszystkim ludzie, którzy go tworzą. Ludzie pełni sportowej pasji, którzy wiedzą, czego od życia chcą, i swój plan sukcesywnie realizują. Świadczy o tym choćby to, że wielu z nas studiuje bardzo trudne kierunki z ogromnymi sukcesami naukowymi, a przy tym zdobywamy liczne medale i nagrody na wielu imprezach sportowych, m.in. AMP. Współpraca z takimi ludźmi to przyjemność, ponieważ nie ma dla nich rzeczy niemożliwych, są jedynie cele do zrealizowania. Jako że jestem pasjonatem i aktywnym zawodnikiem koszykówki, zawsze czułem ogromny niedosyt imprez koszykarskich. Stąd razem z przyjacielem (zresztą poznanym w AZS) postanowiliśmy, że zorganizujemy turniej koszykówki ulicznej – UMed Streetball. Od słów do czynów nie upłynęło wiele czasu, a w maju organizujemy już trzecią edycję turnieju, do którego zgłosiło się prawie 150 zawodników z całego kraju. Pierwsza edycja dała nam wiatr w skrzydła. Zrozumiałem, że organizacja imprez również przynosi mi ogromną satysfakcję, przyjemność i poczucie spełnienia. Stąd coraz częściej brałem udział i zyskiwałem cenne doświadczenie przy organizacji kolejnych imprez sporto-

wych, gali, wyjazdów i w codziennej działalności biura klubu. Wydaje mi się, że poprzedni zarząd dostrzegł we mnie pewien potencjał i pomysł na kontynuację w działalności Klubu. Od koleżanek i kolegów otrzymałem propozycję kandydowania na stanowisko prezesa AZS Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Jestem im niezmiernie wdzięczny za okazane zaufanie. Uniwersytet Medyczny nieprzerwanie od kilku lat wiedzie prym wśród uczelni medycznych i wygrywa tę klasyfikację AMP. Z powodzeniem startujecie również w Mistrzostwach Polski Uczelni Medycznych. W czym tkwi tajemnica tych sukcesów?

Od dawna wiadomo, że Łódzki UMed najlepszy w Polsce jest!, jak to często śpiewamy kibicując naszym zawodnikom podczas zawodów, i nie ma w tym żadnej tajemnicy. Sukcesy biorą się ze współpracy wielu osób, które łączy wspólny cel. Począwszy od władz uczelni w osobie prorektora ds. organizacyjnych i studenckich, który nieustannie wspiera nasze inicjatywy, przez zawsze pomocną OŚ AZS Łódź, pracowników SWFiS, zarząd oraz niezastąpioną panią sekretarz AZS UMed, aż po tych, którzy są bezpośrednimi ojcami sukcesów Klubu – wspaniałą kadrę trenerską oraz tych najważniejszych, czyli zawodników. Rola każdego z wyżej wymienionych jest niezwykle ważna, a kiedy wszyscy działają jednomyślnie i z pełnym zaangażowaniem, sukcesy są tylko kwestią czasu. Nasz czas właśnie trwa. Jakie są zatem sportowe cele AZS Umed w najbliższym czasie? Czy myślicie już o nowych lub usprawnieniu już istniejących sekcji?

aps nr 03 2016 (334)

dokończenie s. 21

To będzie gorący maj!

TRWA WŁAŚNIą E uczelnię medyczną


Rozmowa z Markiem Karpińskniizam cji Środowiskowej

o k s e w i k a s r j o m u wsko-po kujak

Prezesem AZS Orga iego Woj. Kujawsko-Pomorsk

12 kwietnia zostałeś wybrany prezesem AZS OŚ Woj. Kujawsko-Pomorskiego. Czy było to dla ciebie zaskoczeniem?

Wybór mojej osoby był oceną mojej pracy przez ostatni rok, kiedy pełniłem funkcję pełniącego obowiązki prezesa. Cieszę się, że delegaci klubów uczelnianych znając mój kierunek, jaki przez ostatni roku starałem się wypracować, postanowili mi dalej zaufać. Objęcie prezesury to zawsze ogromny obowiązek, który zaczyna spoczywać na twoich barkach. Jakie masz plany na najbliższą kadencję? Co chciałbyś zmienić?

Przede wszystkim – zbliżenie się do studentów, trenerów i władz uczelni. Bez tego funkcjonowanie AZS-ów jest trudne albo nawet bardzo trudne. Na tej płaszczyźnie jest mnóstwo pracy, którą muszę wykonać wraz z nowo wybranym zarządem. Od kiedy jesteś azetesiakiem? Działałeś w strukturach AZS już jako student?

Azetesiakiem jestem od 2000 r., kiedy jako student zostałem członkiem zarządu AZS UMK Toruń. Przystąpiłem do sekcji piłki siatkowej na UMK. Stworzyliśmy świetny zespół. Zgłosiliśmy się do rozgrywek ligowych, znalazłem sponsora, ktoś zauważył i tak się zaczęło… Która z dyscyplin sportowych jest ci najbliższa i dlaczego?

Całe moje życie było poświęcone siatkówce, chodziłem do klasy sportowej o tym profilu. Cale życie grałem w siatkówkę. Byłem zawodnikiem, trenerem, kierownikiem sekcji. Chociaż zdążyłem również pokochać futsal… od kilku lat biegam za piłką dwa razy w tygodniu i ciągle mi mało… Ale jak znajomi zadzwonią, że trzeba wygrać mecz, to zmieniam buty i jadę na mecz siatkówki… Jak oceniasz działalność wszystkich akademickich klubów uczelnianych, które zrzesza Organizacja Środowiskowa?

Naszym problemem w województwie jest to, że jest stosunkowo mało uczelni wyższych i tym samym mniejsza liczba startujących uczelni w Akademicwww.azs.pl

kich Mistrzostwach Pomorza i Kujaw. Pewnych granic nie przeskoczymy. Natomiast uważam, że mamy duży potencjał w akademickich klubach uczelnianych, który można lepiej wykorzystać. Tu trzeba popracować. Co twoim zdaniem jest największym problemem, z jakim boryka się sport studencki?

Zainteresować studenta! Nie czekać na niego, tylko go zaprosić! Stworzyć ofertę, struktury, bazę i markę, która będzie przyciągała. Wszystko się zaczyna od ludzi; jeżeli są odpowiedni ludzie na odpowiednich miejscach z odpowiedniki kwalifikacjami i stworzą w sekcjach klimat do zabawy, sportu, to sport studencki zacznie kwitnąć. Jakie rozwiązania należałoby wdrożyć, by ułatwić klubom uczelnianym działalność w ramach swoich uczelni? Jaki wpływ na rozwój klubu ma samorząd studencki, czy warto nawiązywać kontakty z przedstawicielami samorządów studenckich, jeśli tak, to dlaczego?

Budowa wizerunku AZS na uczelniach jest sprawą bezdyskusyjną. Ludzie działający w klubach uczelnianych są twarzami ASZ-u na swoich uczelniach. Jeżeli oni będą dobrze wykonywali swoją pracę, to władze uczelni to zauważą. Nie wierzę, że może być inaczej. Nawiązywanie współpracy z samorządami jest jak najbardziej właściwe. Samorząd to studenci, AZS to studenci, jest więc wspólny mianownik. Wspólna praca = integracja. Studenci to potencjał! Mogą góry przenosić, tylko muszą być zarażeni pasją i ją realizować.

Olimpio, gdzie jesteś? Przecież to rok olimpijski… Należy zatem przypomnieć, czym zasadniczo jest sama idea olimpizmu? Sport jest nieodzownym elementem każdej społeczności. Znajduje swoje miejsce w odległych zakątkach świata, jak również w bliskiej nam Europie. Nie ma takiego zakątka, by ludzie nie oddawali się czy to wiernemu kibicowaniu swoim zawodnikom, czy bezpośredniemu udziałowi w życiu sportowym. Olimpizm, neologizm wprowadzony w 1912 r. do słownictwa olimpijskiego przez P. de Coubertina, to system igrzysk olimpijskich oraz ruch olimpijski. Olimpizm jest zatem częścią historii współczesnego świata, a jego zew nadal ciąży na ramionach ludzkości. Zgodnie z poświadczonymi źródłami historycznymi pierwsze starożytne igrzyska olimpijskie odbyły się w 776 roku p.n.e w Olimpii. Jedną z nieodzownych zasad towarzyszących igrzyskom było zawieszenie wszelkich wojen na czas ich trwania. Wszelkie podziały znikały. Kolor skóry przestawał mieć znaczenie. A wyznawana religia stawała się już tylko tłem, który powinien łączyć, a nie dzielić. Igrzyska olimpijskie zaczęły łączyć serca ludzi, którzy pokochali sport. To właśnie sport zbudował nić porozumienia, która wraz z ciągłością tego przedsięwzięcia trwa nadal. W dobie ciągłych konfliktów, nieporozumień aż wreszcie negatywnych emocji przypomnijmy sobie, że jeszcze gdzieś tam w nas tli się ten pradawny ogień olimpijski. A wiara w lepsze jutro powinna być oparta na zasadach fair play – nie tylko wobec innych, ale również wobec siebie.

Jakim hasłem będziesz się kierował w rozpoczynającej się kadencji prezesa AZS OŚ?

Sprężystym krokiem naprzód. Jest dużo działań i pracy do wykonania, więc do dzieła! Rozmawiała Anna Błaszkowska Foto AZS Toruń

Anna Błaszkowska

Wydanie Kujawsko-Pomorskie

Redakcja: Anna Błaszkowska e-mail: blaszkowska.ann@gmail.com


e i k s œlœl¹ ¹skie Zagubione DNA Refleksji kilka o AZS-ie ogółem mi się nasuwa. To chyba taki okres – w końcu trwa kampania wyborcza, powoływane są nowe władze. A może po prostu tegoroczna wiosna – powinny budzić się do życia nowe istnienia, a zamiast tego mamy chłód i stare, szare krajobrazy. Chcąc nie chcąc – widzę tu pewną analogię. Od początku mojego zaistnienia w AZS-ie nie daje mi spokoju jedno pytanie: dlaczego ta organizacja jest tak rozbita? Na każdym szczeblu widzę podziały, podstępy, manipulacje. W końcu zaczęłam się zastanawiać, czy aby na pewno dobrze rozumiem pojęcie stowarzyszenie? Zajrzałam do słownika, ale tu nic się nie zmieniło – podstawą funkcjonowania stowarzyszenia są wspólne zamierzenia jego członków. Po naszemu rzekłabym – granie do jednej bramki. I jestem w kropce. Chyba gdzieś w naszym codziennym pędzie, walce o każdy grosz, chęci powiększania wpływów zagubiliśmy nasze idee. To przecież chęć środowiska akademickiego do uprawiania sportu doprowadziła do powstania naszego stowarzyszenia. I naprawdę nie trzeba było wiele. Mam wrażenie, że wszystkie nasze działania uwarunkowane są kwestiami finansowymi, a wszelkie możliwości zależą od stanu posiadania. Kto ma więcej, więcej może. Zaczyna się więc polityka, tworzą się układy bardziej lub mniej oficjalne, zawiązują koalicje. Gdyby wspierało to naszą działalność, to niech będzie, z czasem nauczyłabym się z tym żyć. Ale na sport i studenta w tym wszystkim pozostaje coraz mniej miejsca. Rozumiem oczywiście, że w dzisiejszym świecie wszystko ma charakter konsumpcyjny, rosną wymagania, a standardy windowane są czasem na niebotyczny poziom, jednak czy rzeczywiście musimy się w ten schemat wpasować? Nie zapominajmy, że to przecież ludzie stanowią o naszej sile, są fundamentem naszej działalności i podstawowym odbiorcą. Dajmy studentom piłkę – będą grać!

Wydanie Śląskie

Redakcja: Katarzyna Karpińska-Szemes e-mail: katarzyna.szemes@azs.pl

kampanOrigaanizacjiAŚrZodSowiskowej Śląskabraniem Delegatów

zdawczoVII Walnym Ze ła się kampania sprawo zy ńc ko za ch ca wi to Ka zneAZS w zas niespełna 5-miesięc dc Po ie. SAZ im sk ślą -wyborcza w kcie którego y organizacyjnej, w tra ac pr ej on oż m wz su sku re go ok ów, w naszym środowi nk hu ac zr ro h yc wn pe dokonaliśmy odbyło się 17 zebrań.

N

a początku kampanii postawiliśmy sobie za cel uporządkowanie kwestii organizacyjnych w naszych klubach. Szczególnie zaś miało dotyczyć to jednostek najmniejszych, których los wisi na przysłowiowym włosku. Dwoiliśmy się i troiliśmy, by w niektórych z nich znaleźć grono osób (ba! chociaż jednego ochotnika) chcących podziałać w AZS. Z różnym skutkiem... Pozostałe kluby wywiązały się ze swoich obowiązków – zarządy dokonały rozliczenia kadencji, wybrano nowe władze i nakreślono kierunki rozwoju. Zwieńczeniem kampanii w środowisku było Walne Zebranie Delegatów OŚ AZS, które odbyło się 20 kwietnia w rektoracie Uniwersytetu Śląskiego. W posiedzeniu oprócz uprawnionych delegatów uczestniczyli także zaproszeni goście. Tradycyjnie wręczyliśmy odznaczenia dla zasłużonych członków naszego stowarzyszenia – srebrne odznaki AZS otrzymali Katarzyna Kocemba (członek zarządów OŚ AZS Katowice i KU AZS UŚ Katowice), Zuzanna Ogarek (członek Środowiskowej Komisji Rewizyjnej AZS Katowice i Rady UKF OŚ AZS Katowice), Marek Dziuk (prezes KU AZS WST Katowice, członek Rady UKF OŚ AZS Katowice), złotą wyróżniony został Maciej Kiesler (wiceprezes KU AZS UŚ Katowice i członek Środowiskowego Sądu Koleżeńskiego AZS Katowice). Swoją obecnością zaszczycił nas Bartłomiej Korpak, który w swoim wystąpieniu docenił działalność śląskich klubów AZS oraz złożył na ręce Bogusława Oleksego, prezesa OŚ, gratulacje za osiągnięcia całego środowiska. Dokonania właśnie stanowiły znaczącą część sprawozdania z działalności zarządu, które złożył jego prezes. W podsumowaniu kadencji Kolega Oleksy największy nacisk położył na ludzi, którzy to środowisko tworzą, zaznaczając, iż to dzięki ich pracy i zaangażowaniu śląski AZS prężnie działa i rozwija się wielokierunkowo. Pomimo zamknięcia sześciu klubów uczelnianych – liczba członków w naszym środowisku w omawianym czasie wzrosła, co jest sytuacją niebywałą na tle kraju. W sprawozdaniu nie zabrakło charakterystyki największych i najważniejszych imprez sportowych, które były dziełem Organizacji Środowiskowej AZS

i zrzeszonych klubów w mijającej kadencji. XXI, XXII i rozpoczęta XXIII edycja Akademickich Mistrzostw Śląska, 28 zawodów rangi Akademickich Mistrzostw Polski, trzy imprezy międzynarodowe oraz kilkanaście innych wydarzeń kulturalno-sportowych – to dorobek ostatnich dwóch lat. Wszystkie zawody stały na bardzo wysokim poziomie organizacyjnym, odebrały pozytywne opinie uczestników. Ważną część podsumowania stanowiło sprawozdanie finansowe oraz omówienie działalności gospodarczej OŚ AZS. Dzięki współpracy z jednostkami samorządowymi oraz otrzymanym dofinansowaniom uzyskany wynik finansowy w ostatnich dwóch latach jest zadowalający. Sprawa przebudowy kamienicy, której OŚ jest właścicielem, niestety nadal pozostała niedomknięta. W wyniku toczącego się w okresie sprawozdawczym postępowania odwoławczego na wniosek właściciela sąsiedniej nieruchomości Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach uchylił zaskarżoną decyzję w przedmiocie pozwolenia na budowę, uniemożliwiając tym samym kontynuowanie inwestycji. Obecnie przygotowywane jest inne rozwiązanie architektoniczne, które ma na celu zakończenie sporu z sąsiadem i rozpoczęcie przebudowy. Sprawozdanie z działalności Organizacji Środowiskowej AZS zostało pozytywnie przyjęte przez zgromadzonych, w wyniku czego Zarząd otrzymał absolutorium. Jednym z najważniejszych punktów tegorocznych obrad była dyskusja nad statutem stowarzyszenia. Ustępujące władze zaproponowały szereg zmian, z których większość dotyczyła jedynie poprawek kosmetycznych i dostosowania zapisów do innych aktów prawnych. Wiele emocji wzbudziła jednak propozycja wydłużenia kadencji OŚ AZS do 4 lat, która ostatecznie nie została przyjęta. Dłuższą debatę wywołała także zmiana aps nr 03 2016 (334)


dokończenie ze s. 18

dająca możliwość zarządowi odwołanie ze swojego składu członka niewywiązującego się ze swych obowiązków. Konsensus uzyskano przez wprowadzenie do proponowanej treści zapisu o kwalifikowanej większości 4/5 głosów niezbędnej do odwołania członka władz. Nowe brzmienie statutu (z wprowadzonymi 19 zmianami!) przyjęto niemal jednogłośnie. Walne Zebranie zobowiązało ponadto nowo wybrane władze do uporządkowania kwestii regulaminowych, organizacyjnych i dyscyplinarnych w ramach zawodów z cyklu Akademickich Mistrzostw Śląska. Część wyborcza posiedzenia została znacząco uproszczona dzięki powołaniu komisji wyborczej, która zbierała napływające przed zebraniem kandydatury. Jak pokazują wyniki, delegaci nie mieli żadnych wątpliwości przy wyborze prezesa Organizacji Środowiskowej AZS. Kolega Bogusław Oleksy otrzymał bowiem 95% głosów (był co prawda jedynym kandydatem, jednak wynik mówi sam za siebie). W zarządzie znaleźli się: Paweł Bajtlik (członek zarządu OŚ AZS 2014– 2016, były prezes KU AZS UŚ Cieszyn), Wiesław Cieślik (członek zarządu OŚ AZS 2014–2016, prezes KU AZS PŚl. Katowice), Aleksander Fangor (członek ZG AZS, wiceprezes OŚ AZS 2014–2016, prezes KU AZS UŚ Katowice), Kamila

Gałka (członek zarządu OŚ AZS 2014– 2016, była prezes KU AZS WSB Chorzów), Jarosław Jędraszek (członek zarządu OŚ AZS 2014–2016), Alina Kieres (prezes KU AZS UE Katowice), Katarzyna Kocemba (członek zarządu OŚ AZS 2014–2016), Ewa Lesiuk (członek zarządu OŚ AZS 2014–2016), Ryszard Litkowycz (członek zarządu OŚ AZS 2014–2016, prezes KŚ AZS Katowice), Grzegorz Miedziński (członek ZG AZS, prezes KU AZS Pol. Wrocławskiej ZOD Jelenia Góra), Dorota Mucha (członek zarządu OŚ AZS 2014–2016, prezes KU AZS WSTI Katowice), Adam Suchański (członek zarządu OŚ AZS 2014–2016), Edward Wąsiel (członek zarządu OŚ AZS 2014–2016, prezes Klubu Seniora AZS Katowice), Beata Widawska (wiceprezes

OŚ AZS 2014–2016). Walne Zebranie dokonało także wyboru członków Środowiskowej Komisji Rewizyjnej i Środowiskowego Sądu Koleżeńskiego oraz delegatów na XXVI Zjazd AZS. W wystąpieniu kończącym posiedzenie prezes, oprócz tradycyjnych podziękowań, w dosadnych słowach zaznaczył, iż zajęcie funkcji w AZS nie polega jedynie na byciu w tej organizacji, lecz na uczestniczeniu w jej pracach. Po dokonaniu niezbędnych rozliczeń śląskie środowisko z nadzieją rozpoczyna kolejną kadencję. Bo tak naprawdę, to dopiero początek prawdziwej kampanii.

Obecnie w klasyfikacji generalnej AMP jesteśmy na zaszczytnym 9 miejscu, a prowadzimy wśród typów uczelni medycznych AMP oraz w klasyfikacji Mistrzostw Polski Uczelni Medycznych i szczerze wierzę, że obecny sezon będzie jednym z lepszych w naszej historii. Każdy kolejny tytuł czy wygrana jest dla nas ogromną nobilitacją, jednak równie ważna jest dla mnie przyjacielska atmosfera panująca w klubie i zabawa, która towarzyszy wszystkim treningom, wyjazdom i zawodom. Każde zmiany w naszej działalności są odpowiedzią na potrzeby członków klubu. Jesteśmy otwarci na wszelkie nowe pomysły, a naszym zadaniem jest wspieranie ciekawych inicjatyw. Dlatego powstają u nas takie drużyny jak np. sekcja triathlonowa, czy sekcja sportów walki, a w odpowiedzi na sugestie zawodników zupełnie zmieniamy funkcjonowanie niektórych sekcji, np. żeglarskiej.

To zawsze pozostanie tajemnicą! Zapraszam na uczelnię, do klubu, na nasze imprezy. Kiedy poznasz zawodników, sama zrozumiesz, skąd się to bierze. Sprawdza się zasada, że im więcej masz obowiązków, tym lepiej potrafisz organizować czas, a im więcej wysiłku intelektualnego kosztują cię twoje obowiązki, tym bardziej doceniasz przyjemność, jaką daje sport.

skorzystać z ich potencjału. Szkolenia narciarskie, snowboardowe, windsurfingowe, żeglarskie, wspinaczkowe, pływackie... kilka z nich już funkcjonuje, kilka wymaga dopracowania, a niektóre czekają na realizację. Uważam, że AZS to idealne miejsce dla takich inicjatyw. Reszty pomysłów nie zdradzam, za to zachęcam do śledzenia aktualności na naszej stronie internetowej.

Klub ma już na koncie organizację dużych imprez. Rokrocznie ogromnym zainteresowaniem cieszą się wasze zimowe i letnie obozy sportowe. Jakie akcje będziecie kontynuować, a jakie nowe pomysły chcecie zrealizować?

Jakie cele i wyzwania stawiasz przed sobą i zarządem Klubu w najbliższej kadencji?

Nie jest tajemnicą, że studiujecie na trudnych kierunkach, wymagających poświęcenia wiele czasu na naukę. Mimo to regularnie uczestniczycie w rozgrywkach środowiskowych, wysyłacie reprezentacje na AMP czy Mistrzostwa Polski Uczelni Medycznych. Chętnie uczestniczycie w szkoleniach środowiskowych, angażujecie się w różne inicjatywy. Jak to robicie? Jak udaje się połączyć działalność w AZS ze studiowaniem?

www.azs.pl

Wspomnianych wyjazdów zazdrości nam niejedna uczelnia, stąd co roku kolejne uniwersytety medyczne dają się skusić świetnym ofertom przygotowywanym specjalnie dla nas przez biuro podróży, z którym współpracę rozpoczął poprzedni prezes. Uważam, że jest to idea warta kontynuowania, ponieważ sprzyja zarówno integracji i dobrej zabawie, jak i wymianie pomysłów oraz poznawaniu funkcjonowania innych uczelni i KU AZS. W tej kadencji położymy nacisk na stworzenie zawodnikom oferty poszerzania swoich horyzontów poprzez liczne wyjazdy, kursy i szkolenia. Mamy na pokładzie wielu instruktorów rozmaitych dziedzin, i uważam, że warto

Katarzyna Karpińska-Szemes Foto AZS Katowice

Wiele sekcji ma reprezentantów w zarządzie i uważam, że jest to struktura, do której powinien dążyć każdy klub. Dzięki temu znamy doskonale potrzeby zawodników, możemy na nie sprawnie reagować, a komunikacja zarówno pomiędzy sekcjami, jak i sekcjami a władzami klubu stoi na najwyższym poziomie. Klub rozkwita zarówno sportowo, jak i organizacyjnie, dlatego uważam, że najważniejszym moim oraz zarządu zadaniem jest utrzymanie tego stanu. Współpraca nowego zarządu zaczęła się bardzo obiecująco i mam nadzieję, że zapał do pracy utrzyma się przez całą kadencję i będzie owocował kolejnymi wspaniałymi sukcesami Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Aleksandra Leszczyńska Foto ze zbiorów W. Ciesielskiego


[z kraju]

TOMASZ LEWANDOWSKI MISTRZEM POLSKI SENIORÓW

F

antastyczny występ zanotował tenisista stołowy AZS Politechniki Rzeszów na 84 Indywidualnych Mistrzostwach Polski Seniorów w Tenisie Stołowym. Na imprezie rozgrywanej w Wałbrzychu (18–20 marca 2016) absolwent Wydziału Zarządzania PRz zdobył najcenniejszy medal w karierze. Mimo że ma już 12 medali IMP seniorów, był mistrzem Polski we wszystkich kategoriach wiekowych, ciągle brakowało mu złotego krążka w najbardziej prestiżowej konkurencji w seniorskim sporcie – tytułu indywidualnego mistrza Polski. Zdobył go po pasjonującym pojedynku i wygranej w finale trzydniowej imprezy z Patrykiem Chojnowskim (Dekorglass Działdowo). W drodze do finału popularny Lewy pokonał kolejno: Piotra Garbinę (Warmia Lidzbark Warmiński) 4:1, Jana Szymczyka (BISTS Bielsko-Biała) 4:2, Krzysztofa Włóczkę (Dojlidy Białystok) 4:1, Daniela Bąka (Warta Kostrzyń) 4:1 i w półfinale obrońcę tytułu Daniela Góraka (Bogoria Grodzisk Mazowiecki) 4:1. Tym samym zrewanżował się potrójnemu mistrzowi Polski za porażkę finałową sprzed trzech lat,

kiedy w decydującym siódmym secie prowadził już 8:3, by przegrać 9:11. Finał był fantastycznym widowiskiem, trzymającym od początku do końca w niesamowitym napięciu. Już pierwszy set pokazał, że może to być długi i emocjonujący pojedynek. Obaj gracze szli łeb w łeb, ale w nerwowej końcówce na przewagi górą był Lewy. W drugiej partii znów zawodnik Politechniki Rzeszowskiej miał setbole przy 10:9, 11:10, 12:11 i tego trzeciego wykorzystał. Sprawiał wrażenie niesamowicie zmobilizowanego, pokrzykiwał po zdobytych punktach. W trzecim secie rzeszowianin szybko objął prowadzenie i było już 10:5, ale dwa punkty Chojnowskiego skłoniły Tomasza do wzięcia czasu. Pomogło i kolejny set 11:7 dla naszego zawodnika, który prowadzi już 3:0 w setach. Czwarta odsłona mogła okazać się ostatnią. Przy 10:9 Lewy miał meczbola, ale Chojnowski się obronił po ładnej wymianie. Kolejną też wygrał, lecz za chwilę się pomylił i było 11:11. Emocje sięgały zenitu! Lewandowski zepsuł serwis, jednak wkrótce znów miał meczbola. I zmarnował go. Grał w tych momentach pasywnie, licząc na błąd

rywala. A Chojnowski korzystał z tych prezentów i wyrównywał stan seta. To była prawdziwa wojna nerwów i Lewandowski ją przegrał. W sumie miał sześć piłek meczowych, rywal trzy setbole. W piątym secie role się odwróciły. To Chojnowski przeważał, prowadził 10:8, ale Tomek po ładnych akcjach wyrównał na 10:10. Mecz robił się superefektowny. Kontratopspinowe wymiany rozgrzewały publiczność. Ostatecznie Chojnowski przy stanie 11:12 nie trafił w stół i Lewy mógł celebrować tryumf. Doczekał się największego sukcesu – zdobył złoto: 4:1 (14:12, 13:11, 11:7, 18:20, 13:11). Tomasz Lewandowski w tych mistrzostwach zdobył jeszcze brązowy medal w mikście z Anną Zielińską (Chrobry Międzyzdroje). Tadeusz Czułno Foto Marian Misiakiewicz

Studenci WSWFiT najlepsi w Olsztynie! Siatkarze Wyższej Szkoły Wychowania Fizycznego i Turystyki w Białymstoku najlepsi w turnieju półfinałowym AMP w Piłce Siatkowej w Olsztynie. W finałowym meczu pokonali zespół Wyższej Szkoły Managerów z Warszawy. Po turnieju poprosiliśmy trenera Krzysztofa Topolańskiego o ocenę gry zespołu. Panie trenerze, gratuluję zwycięstwa w półfinałach. Z perspektywy ostatnich lat z całą pewnością nikt nie brał białostockiego zespołu jako tego, który mógłby awansować do tegorocznego finału?

Dziękuję za gratulacje. Zwycięstwo nieoczekiwane, ale cel minimum udało nam się osiągnąć. Wszyscy bardzo się z tego powodu cieszymy i wierzymy, że będzie coraz lepiej. To potwierdza, że podlaska siatkówka mężczyzn ma się dobrze. Zespół to studenci uczelni, na co dzień zawodnicy grający w BAS Białystok i SKS Hajnówka. Dziękuję ich trenerom za pomoc. Jesteśmy dumni, że tak niewielka uczelnia, jaką jest WSWFiT, osiągnęła taki sukces. Postawiony cel minimum został osiągnięty, ale wygląda pan na zaskoczonego wygraną?

Nie. To jest miła niespodzianka. Myślę, że dla wszystkich: zarówno dla organizatorów, jak i dla nas, trenerów i zawodników. Jestem bardzo zaskoczo-

ny awansem drużyny do finału, ale też i dumny. Nie ukrywam, że po cichu wierzyliśmy, że może uda się białostockim zespołom pojechać na turniej finałowy. Tak się co prawda nie stało, ale i tak osiągnęliśmy spory sukces, jakim jest zwycięstwo uczelnianej drużyny w tym turnieju eliminacyjnym. Postaramy się godnie reprezentować Białystok! W tegorocznych olsztyńskich zawodach zabrakło zawodników grających w PlusLidze i na jej zapleczu. Uważa pan, że wpłynęło to na poziom rozgrywek?

jeszcze poziom rozgrywek. Mimo to ich brak oceniłbym na plus, moim zdaniem dzięki ich absencji poziom zawodów był bardzo wyrównany. Jakie cele stawiacie przed sobą na turniej w Warszawie?

Kiedy jechaliśmy do Olsztyna, wszyscy chcieliśmy przede wszystkim awansować do turnieju finałowego. W Warszawie zadowoli mnie wejście do ósemki. Tekst i foto Mariusz Kraszewski Siatkarze WSWFiT w Białymstoku w AMP w Piłce Siatkowej w Warszawie 21–24 kwietnia br. zajęli 11 miejsce i zostali zespołem mistrzowskim w typie uczelni niepublicznych.

Finałowe spotkania w Olsztynie pokazały, że grały de facto dwie ekipy, które na co dzień walczą ze sobą w rozgrywkach II ligi tej samej grupy. Większość zawodników z Warszawy to siatkarze MOS Wola Warszawa, a nasze szeregi to wspomniana wcześniej drużyna BAS Białystok. Pewnie gdyby kilku zawodników z PlusLigi pojawiło się w Olsztynie, to by podziałało mobilizująco na zawodników i podniosło aps nr 03 2016 (334)


[z kraju]

SZÓSTA EKONOMICZNA PIĄTKA

W POZNANIU W niedzielę 10 kwietnia poznański Uniwersytet Ekonomiczny (UEP) po raz szósty zorganizował bieg dookoła Jeziora Maltańskiego, nazywany z racji dystansu, jaki do pokonania mają uczestnicy – 5 kilometrów – Ekonomiczną Piątką. Inicjatywa tego biegu wyszła w roku 2011 od JM Rektora UEP, prof. Mariana Goryni, który już tradycyjnie jest fundatorem pucharów dla najlepszych biegaczy.

C

hociaż pierwszą Piątkę w październiku 2011 roku przeprowadzono właściwie „tylko” jako fragment ówczesnych obchodów 85-lecia uczelni (tegoroczna uświetniała jubileusz 90-lecia), bieganie na UEP ma już bogatą tradycję, a wtajemniczeni biegacze widzą korzenie tego biegu w organizowanych lub współorganizowanych (razem z AZS Poznań) przez ówczesną Akademię Ekonomiczną w latach 80. XX wieku Międzynarodowych Mistrzostwach Polski, a nawet w Akademickich Mistrzostwach Świata w Biegach Przełajowych (1990). Ekonomiczna Piątka z roku na rok zyskuje na popularności. W jej pierwszej edycji wystartowało 142 biegaczy, którzy związani byli wyłącznie z UEP. Dopiero po dwóch latach dopuszczono do startu reprezentantów innych środowisk akademickich, ale już kolejne biegi przybrały formułę otwartą (aktualnie są to m.in. Otwarte Mistrzostwa Wielkopolski w biegu na 5 kilometrów). Wciąż jednak dominują w tej rywalizacji studenci i pracownicy uczelni wyższych. W bieżącym roku na starcie stanęło ponad 700 osób.

Tegoroczną Piątkę zainaugurowano bardzo miłą uroczystością. Medal za zasługi dla Polskiego Komitetu Olimpijskiego otrzymał JM Rektor UEP, prof. dr hab. Marian Gorynia, a ceremonię wręczenia medalu laureatowi poprowadził członek jego kapituły Lech Drożdżyński, pochodzący z Poznania www.azs.pl

były minister sportu, który okrasił tę uroczystość wzruszającym przemówieniem. List gratulacyjny dla wyróżnionego przesłał aktualny minister sportu i turystyki Witold Bańka, natomiast osobiste gratulacje złożyli JM Rektorowi m.in. obecni na ceremonii olimpijczycy (Eugeniusz Kijewski, Zbigniew Orywał, Rafał Wieruszewski i Michał Wojciechowski), były rektor UEP – prof. Emil Panek oraz rektor elekt – prof. Maciej Żukowski, prezes AZS Poznań i wiceprezes ZG AZS – Tomasz Szponder, kierownik SWFiS UEP – Sławomir Szymanowski, a także guru poznańskich biegaczy, były kierownik SWFiS UEP – Janusz Grzeszczuk. Sygnał do startu padł dokładnie w południe. Biegacze wyruszyli na trasę przy temperaturze 10OC, całkowicie zachmurzonym niebie i dość silnym wietrze. Taka pogoda odpowiadała m.in. byłemu prezydentowi Poznania, Ryszardowi Grobelnemu, który na metę dobiegł w czołówce. Wśród uczestników rywalizacji nie zabrakło JM Rektora, prof. Mariana Goryni (brał udział we wszystkich dotychczasowych Piątkach), wiceprezydenta Poznania Arkadiusza Stasicy i innych znakomitości. Bieg ukończyło aż ośmiu profesorów UEP, w tym trzech urzędujących dziekanów. Tegoroczną VI Ekonomiczną Piątkę sprawnie przeprowadził jej dyrektor Rafał Wieruszewski we współpracy z Ewą Ziubrak i prof. Waldemarem Budnerem – prezesem Klubu Biegacza UEP. Spikerem imprezy był niestrudzony w tej roli dr Grzegorz Biegański. Wśród organizatorów instytucjonalnych znaleźli się: prezydent miasta Poznania, Studium WF i Sportu oraz Klub Uczelniany AZS UEP, a także Klub Biegacza UEP. Sponsorem tytularnym biegu był Volkswagen, a sponsorem tytularnym rozegranego jako „przedbieg” (z udziałem około stu osób) III Ekonomicznego Marszu na Piątkę (z kijkami do nordic walking) – ENEA. Swój wkład w powodze-

nie imprezy mieli również pozostali sponsorzy: Browar Fortuna, TRUST Developer, KJF Broker (ubezpieczyciel biegu), Runnersworld, Mizuno, sklep internetowy Zalando i firma Nowacki, która dostarczyła kwiaty. Wszyscy uczestnicy biegu otrzymali pamiątkowe medale, a ci najlepsi – puchary oraz cenne nagrody ufundowane przez sponsorów Biegu i Marszu. Warto podkreślić, że dekoracje najlepszych studentów przeprowadzili wspólnie trzej kolejni rektorzy UEP: były – prof. Emil Panek, obecny – prof. Marian Gorynia oraz rektor elekt – prof. Maciej Żukowski. Tekst i foto Piotr Kuś Najważniejsze wyniki (klasyfikacja indywidualna open) VI VOLKSWAGEN EKONOMICZNA PIĄTKA Mężczyźni: 1. Marcin Fehlau (Świat Biegacza Poznań) 15:28, 2. Mateusz Garczarek (Walichowy) 15:45, 3. Krzysztof Hadas (Poznań) 15:59 Kobiety: 1. Patrycja Tatar (Pobiedziska) 18:09, 2. Angelika Stefańska (Swarzędz) 18:59, 3. Małgorzata Kołacka (Śrem) 19:06 III ENEA EKONOMICZNY MARSZ NA PIĄTKĘ Mężczyźni: 1. Robert Adamski (Drużyna Szpiku Luboń) 33:10, 2. Jan Stanisławski (aktywni 50+ Poznań), 33:18, 3. Radosław Pykacz (Poznań) 35:02 Kobiety: 1. Dorota Sobczak (Nordic Team Gniezno) 36:31, 2. Celina Pykacz (Poznań) 38:51, 3. Małgorzata Majewski (Poznań) 39:09


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Akademicki Przegląd Sportowy 03/2016 by AZS-APS - Issuu