Skip to main content

Akademicki Przegląd Sportowy 06/2015

Page 1

AKADEMICKI PRZEGLĄD SPORTOW

Zdjęcia w numerze: Tomasz Rakoczy, Marek Szlachta

Pismo Zarządu Głównego AZS Redaktor naczelny: Bartłomiej Korpak Sekretarz redakcji: Halina Hanusz Adres redakcji: 00-056 Warszawa ul. Kredytowa 1a tel./faks 22 828 02 76 tel. 502 250 604 www.azs.pl e-mail: aps@azs.pl

[od redakcji]

Apetyt

M

amy apetyt na życie, jesteśmy młodzi, sport dla większości z nas jest nie tylko pasją, ale i sposobem na życie. Uprawiamy go od kilkunastu lat, zaczęliśmy w szkole podstawowej, teraz jesteśmy studentami, członkami kadry narodowej czy innego centralnego szkolenia. W większości musimy sobie jakoś radzić, pomagają rodzice, trochę kluby, czasem jakieś stypendium, nagroda. Najlepsi z nas mają kontrakty kadrowe, sponsorskie, reklamowe. Ale takich wybrańców nie jest zbyt wielu. Legenda uniwersjadowa ciągle pojawia się w naszym środowisku sportowym: że wielka impreza, że ostra rywalizacja, że przyjeżdża cały świat, że otoczka prawie olimpijska, że fajna atmosfera, że możliwość poznania ciekawych miejsc i interesujących ludzi. Dobrze jest uczestniczyć, a jeszcze lepiej zdobyć medal, to cenna weryfikacja i przepustka do elity światowej. Na miejscu najpierw mały zachwyt, mieszkamy w centrum miasta, ale na zamkniętym pilnie strzeżonym osiedlu, schludnie, czysto, funkcjonalnie. Wokół pełno ludzi, takich samych jak my, chociaż kolor skóry mają różny, pewnie różnimy się też wyznaniem, kierunkiem studiów, poglądami. Najczęściej spotykamy się na stołówce; kiedykolwiek tam idziemy, to zawsze pełno ludzi. Skąd jesteśmy, najczęściej dowiadujemy się z napisów na koszulkach. Taka dola, większość czasu łazimy w dresach, firmowych t-shirtach i koszulkach polo. Przy stołach jedząc i pijąc rozmawiamy o tym samym, chociaż w różnych językach, trochę o sesji egzaminacyjnej, którą trzeba będzie jakoś zakończyć we wrześniu, o kwalifikacjach olimpijskich do Rio, o tym, co ciekawego za płotem wioski, o losowaniu, które wypadło dla jednych lepiej, ale zwykle raczej gorzej. Jak nie rozmawiamy, to myślimy o czekającym nas starcie, o tym, że chciałoby się

wygrać... wielkiej presji nie ma, ale ciągle wokół pełno zdjęć tych, którzy już coś zdobyli. Poznajemy ludzi z ekipy. Codziennie rano przy drzwiach naszego mieszkania leży bieżący numer biuletynu, na profilach pełno fotek, komentarzy, mijamy się na korytarzu, w windzie, w drodze na stołówkę. Jak tylko będzie chwila, musimy pojechać kibicować naszym na jakieś zawody. Pojawiają się w ekipie pierwsi bardzo uradowani i uśmiechnięci, to ci spełnieni. Mają medale. Spotykamy się jako cała ekipa, świętujemy, drobne upominki, zdjęcia. Otwieramy oczy, jest nas dużo, tak optycznie to prawie ze 200 osób; czy starczy czasu, aby wszystkich poznać. Ciągle brak czasu. Siedzimy cały dzień od świtu na naszym obiekcie, szykujemy się do startu, trenujemy, podpatrujemy innych, kibicujemy naszym w innych wagach, broniach, konkurencjach. Dziś mój start, noc niespecjalna, stres gdzieś zaczął docierać nad ranem. Śniadanie jeść, nie jeść, trener uspokaja. Eliminacje, podobno losowanie nie było najgorsze, to nie w mojej grupie jest medalista z igrzysk olimpijskich, jak on wygląda? Byleby nie trafić na Koreańczyka, sędziowie ponoć nie są do końca obiektywni, a i miejscowi kibice są głośni. W takich światowych zawodach walczyłem raz podczas mistrzostw świata juniorów. To było kilka lat temu. Co z tego? Chwila, wygrałem, przegrałem, radość, smutek. Tyle lat treningu i przegrywasz jak frajer? Tyle lat treningu i jest sukces, awansowałem do kolejnej rundy, do finału, jest medal. Zmęczenie, wszystko puściło, wszystko boli, może położyć się i zasnąć? Chociaż świat wokół ciągle ciekawy, Gwangju nocą rozświetlone, z placu flagowego dobiegają odgłosy muzyki na żywo, pod stołówką trwa wymiana koszulek, ktoś tam krzyczy, że za dwa lata spotkamy się na Uniwersjadzie na Tajwanie. Redaktor

W następnym numerze APS:

Projekt graficzny i skład: Andrzej Kubatko © FALL tel. 12 413 35 00 www.fall.pl Numer zamknięto 14 sierpnia 2015 r.

Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo skracania artykułów.

Wydawnictwo zrealizowano ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki, nakład 3000 egz. ISSN 0209-0546

aps nr 06 2015 (329)


GWANGJU STYLE

Historia uniwersjad uczy tego, że pomimo międzynarodowych regulacji, schematycznych rozwiązań wynikających z reguł rywalizacji sportowej, bogatej strony informacyjnej dostarczanej w różnej formie przyszłym uczestnikom i różnych przekazów, o odbiorze danej imprezy decyduje bezpośredni w niej udział i zetknięcie z wszelkimi realiami. Tytuł nawiązuje do światowego przeboju GANGNAM STYLE, którego charakterystyczny rytm odczuwalny był podczas całego tego uniwersjadowego wydarzenia. Dubaj Świat przyspiesza zarówno w sensie widocznego rozwoju wszelkich technologii, jak i widocznych zjawisk społecznych. Przedsmak Korei mieliśmy już w podróży. W większości członkowie polskiej ekipy lecieli na pokładzie linii Emirates z przesiadką w Dubaju. Linie arabskie, personel pokładowy międzynarodowy, a lotnisko w Dubaju światowe, jeżeli chodzi o wielkość, architekturę i wystrój, dostępność atrakcji gastronomicznych czy handlowych. Totalny tygiel ras, narodowości, strojów, języków zarówno wśród tysięcy podróżnych, jak i licznego pracującego personelu. Jeszcze w Warszawie wielkie bilbordy reklamowe zachęcają do atrakcyjnego jedzenia na lotnisku w Dubaju, na miejscu widok jak z centrum Warszawy – pizzerie, kebaby, Burger-Kingi, za ladą w większości pracownicy z Filipin, Indonezji, króluje coca-cola i kawa w technologii ekspresowej. Wrażenie robi ogrom, pomiędzy terminalami jeździ pociąg, a w kilometrowych korytarzach pomagają liczne ruchome chodniki. Wszyscy podróżni, jeżeli nie śpią, to trzymają w rękach telefony, tablety lub komputery. Ten widok będzie nam towarzyszył przez całą koreańską wyprawę.

Apartamentowiec 301 Gdyby nie zmęczenie, pewnie podróż z lotniska w Seulu do Gwangju byłaby edukacyjnie pouczająca, ale po dwudziestu godzinach lotu i oczekiwania oczy zamykają się same. Budzimy się w centrum Gwangju przy płocie, za którym widać wypiętrzonych kilkanaście drapaczy chmur. To uniwersjadowa wioska, budynki mają ponad 30 pięter i tuż po studenckich zawodach będą przekazane właścicielom wykupionych apartamentów. Wszystko co tylko można w środku i w okolicy obudowane jest zabezpieczeniami, foliami, płytami ochronnymi. Każda poczyniona szkoda, zarysowanie lub uszkodzenie wycenione zostało na poważne kwoty, głównie ku przestrowww.azs.pl

dze. Ostatecznie okazało się, że numerowanych bloków było w wiosce 20, polska ekipa zasiedliła kwaterę 301, położoną w dosyć strategicznym jak się z czasem okazało miejscu. Blisko była jedna z bram wejściowych, a jeszcze bliżej wejście do stołówki. Organizacja wyżywienia budziła podziw. Dla potrzeb mieszkańców wioski zaadaptowano podziemne garaże, w których ustawiono stoły na dobrych 2000 miejsc, a także bufety z jadłem wszelakim, od kuchni koreańskiej, poprzez azjatycką, europejską i światową (pizza). I to wszystko czynne przez 24 godziny na dobę. Do tego owoce, napoje, desery. Chociaż taki widok do moich oczu nie dotarł, to w wyobraźni widziałem na zjeździe do garażu stołówki kolejkę tirów z dostawą surowców, a na wyjeździe kolejkę śmieciarek. Zgodnie z hasłem uniwersjady o edukacji ekologicznej, talerze i kubki były jednorazowe, a ich przerób szedł w dziesiątki tysięcy sztuk dziennie. Stołówka uniwersjadowa to nie tylko miejsce posiłku, to także miejsce co-

dziennych spotkań. Wszyscy są młodzi, wszyscy są wysportowani, wszyscy są do siebie znakomicie nastawieni, kolor skóry i kraj pochodzenia nie ma tu żadnego znaczenia. Mistrz olimpijski siedzi obok amatora z odległych wysp oceanicznych. Młodzież dorodna, chodzą w większości dyscyplinami, uprawiający koszykówkę lub siatkówkę są widoczni z daleka, dziewczyny mają w większości po 190 cm, a chłopcy powyżej 2 m wzrostu. Przez pierwsze dni trzymają się razem – często to ich pierwsze spotkanie z kolegami i koleżankami z danej reprezentacji. Studiują na różnych uczelniach, uprawiają różne dyscypliny sportu, a uniwersjada jest tą wielką okazją do spotkania i integracji. Po kilku dniach następuje chęć poznania ludzi ze świata. Przy stołach tylko napisy na koszulkach wskazują na pochodzenie, wszyscy radośnie komentują to, co się dzieje, wszyscy robią sobie zdjęcia, a potem zaczynają się poże-


gnania i wyjazdy. Integracja przenosi się na plac przed stołówką. Stałym elementem spotkań młodzieży jest wymiana koszulek, strojów. Po pierwszym tygodniu na placu pojawiają się zawodnicy judo, szermierki, pływania. Wymienianie to ceremonia, to targowanie, uśmiechy, ale i nawiązywanie kontaktu. Jak zwykle atrakcją są stroje Brazylijczyków, Japończyków, masowo odbywa się polowanie na wyposażenie koreańskie. W czwartek 2 lipca polska reprezentacja jest oficjalnie witana w wiosce, to ceremoniał uświęcony oficjalną regulacją FISU. To dobra okazja, aby sprawdzić mobilizację ekipy, a przede wszystkim by chociaż przez chwilę być razem. Zbieramy się, oficjalne stroje, ciekawe spojrzenia, ekipa już liczy dobre 150 osób. Na placu flagowym jesteśmy najliczniejsi. Szef wioski Duck-ho Lim przywitał kilka ekip uczestniczących w tej ceremonii, w imieniu polskiej ekipy słowa podziękowania i stylizowaną pamiątkę przekazał Jakub Kosowski, a flaga biało-czerwona zaczęła łopotać na maszcie. Pamiątkowe zdjęcia, trochę bieżących informacji i każdy do swoich zajęć.

Wielki spektakl Ceremonia otwarcia to już tradycyjnie wielki spektakl, w skali wydarzeń związanych ze sportem ten uniwersjadowy śmiało może konkurować z olimpijskim. Stadion od wioski oddalony był o 20 minut marszu, nakazany wyjazd dla ekip zaordynowano 3,5 godziny wcześniej. Jeżeli chodziło o to, aby ludzi dostatecznie zmęczyć bezsensownym oczekiwaniem,

to cel zrealizowano; jeżeli chodziło o coś innego, to nikt nie domyślił się o co. Ale początek oczekiwania był w miarę interesujący. Kilka tysięcy młodych ludzi zaległo na murawie bocznego stadionu, wszyscy odświętnie ubrani, uśmiechnięci i zadowoleni. Ruszyło robienie zdjęć, spacerowanie, wymienianie znaczków uniwersjadowych, no i entuzjastyczne witanie się znajomych z różnych sportowych aren. Na chwilę wszelkie konflikty, narodowe animozje i inne przesłanki przestały się liczyć. Rosjanie ściskali się z Ukraińcami, Azjaci z Europejczykami, trenerzy z zawodnikami. W pobliżu polskiej ekipy pojawili się potomkowie naszych rodaków reprezentujących teraz barwy Australii, USA, Niemiec. Po jakimś czasie nastąpiło znużenie i powszechne pokładanie się na trawie. Znacznie wydłużyła się też kolejka do toalet. Z drzemki wyrwał oczekujących ryk silników w przelatujących nisko bojowych samolotach, które nad stadionem i Gwangju rozpostarły wielokolorową tęczę. Na stadionie zaczęła się parada uczestników, a w poczekalni rozpoczął się ruch. Litera P, pod którą miała defilować nasza ekipa w każdym alfabecie wypada w dosyć odległym miejscu. Tak też było w koreańskim przypadku. Koło literki N zrobiło się małe zamieszanie, organizatorzy szukali Nepalu, zachęcali Polaków do ustawiania się, a nieoczekiwanie z letargu obudziła się Rosja. Było ich pewnie z 800 osób i zrobiło się tęgie zamieszanie. Wszystko przyśpieszyło i naraz pojawiło się ponaglenia do biegania. I tak tu już było przez następne 30 minut. Trochę szybkiego marszu, trochę biegu, a potem oczekiwanie na wejście.

Wchodzimy, na czele naszej reprezentacji Bartosz Jasiecki, strzelec, ma już srebrny medal uniwersjadowy zdobyty dwa lata wcześniej w Kazaniu. Ktoś inicjuje śpiew, „Polska, biało-czerwoni” wyzwala emocje, wzruszenia, stadion huczy brawami, okrzykami, błyskają tysiące fleszy. Czy trybuny witają nas w jakiś sposób specjalny, ciężko wyczuć; zaraz po nas wchodzą Rosjanie i zajmują całą bieżnię na dobre 10 minut. Siadamy na krzesłach ustawionych na murawie stadionu, lepiej siedzieć niż stać, chociaż widoczność nie najlepsza. Z głośników cały czas koreańskie techno, Gangnam Style obowiązuje. Na stadionie pojawia się kolejna wielka ekipa, kilkuset reprezentantów USA. Widzowie reagują coraz bardziej żywiołowo, amerykański styl zagościł we współczesnej Korei niepodzielnie. I kulminacja wrzawy, maszeruje ekipa gospodarzy, jest ich najwięcej, startują we wszystkich dyscyplinach, wszyscy najlepsi koreańscy sportowcy stawili się na Uniwersjadzie. Zaczyna się czas przemówień, stadion milknie. Mer Gwangju Yoon Janghyun zdaje raport, przewodniczący Komitetu Organizacyjnego Kim Hwangsik (były premier Korei) mówi o roli sportu i uniwersjady, prezydent FISU Clood Gallien jak zwykle obrazowo dziękuje Korei za przyjęcie, magiczne słowa Uniwersjadę uważam za otwartą wygłasza prezydent Republiki Korei pani Park Geun-hye. Setki artystów w pokazach tanecznych i sprawnościowych przetacza się w szalonych rytmach po rozległej scenie. Przez bramy wlewa się rzeka aktorów, wolontariuszy, uczestników pokazu, bębniarzy. Sztafeta znakomitych sportowców koreańskich kończy ceremoniał

aps nr 06 2015 (329)


dostarczenia ognia uniwersjadowego na stadion. Zapada cisza, znicz – zapalony w centrum na scenie – po kilkunastu sekundach wybucha wielkim ogniem na koronie stadionu. Jest uroczyście i bardzo radośnie, i dla wielu refleksyjnie. Kanonada ogni sztucznych rozświetla niebo, zbliża się północ, sportowy wymiar uniwersjady już od rana.

Okolice Od kiedy stałym elementem uniwersjadowej organizacji stały się wioski, w których żyją uczestnicy, ciekawym zjawiskiem okazały się okolice tych zamkniętych osiedli. I zjawisko to dotyczy tylko jednej sprawy, spędzania czasu wolnego. W całej swej mądrości organizatorzy uniwersjad od lat nie dopuszczają w żadnym wymiarze myśli, że młodzi ludzie potrzebują gdzieś usiąść, napić się piwa, odreagować po starcie albo zmobilizować się przed startem, radować się z sukcesu, smucić po porażce, pogadać z kumplem, poflirtować z dziewczyną. Zresztą co tu się rozpisywać. Jest stres, musi być odreagowanie. Skalę zjawiska pierwszy raz zobaczyliśmy w Izmirze, wioska była trochę za miastem, a sklepik w baraku, który stał przy ulicy prowadzącej do bramy wjazdowej, stał się na 2 tygodnie centrum spotkań. Ludzie siedzieli na krawężnikach, na trawie i gdzie się dało – obrót był tak duży, że pod sklepikiem zaczęły parkować tiry dostawcze z piwem i łakociami. Właściciele pewnie po zakończeniu kupili sobie drugi sklep w centrum miasta. W Kazaniu w roku 2013 szczęście uśmiechnęło się do właścicieli myjni samochodowej, która miała mały punkt gastronomiczny. Każdego wieczoru setki osób zjawiało się tam na spotkania, zarówno te planowane, jak i spontaniczne. W połowie uniwersjady zbudowano już altany, zwiększono liczbę punktów wydawania trunków, a liczba ludzi odwiedzających znacznie wzrosła. W Gwangju za pilnie strzeżoną bramą do wioski w błyskawiczny sposób rozwinęła się oferta gastronomiczna. Wieczorem każdy punkt usługowy (pralnie, sklepy, naprawy samochodów) zamieniał się w punkt gastronomiczny, w każdym sklepie ustawiano stoliki do konsumpcji na miejscu, wszystkie języki świata zamieniły się na proste gesty i pokazywanie palcem upragnionego napoju.

Samowystarczalni Z każdym kolejnym dniem pobytu w Korei coraz więcej argumentów przemawia za tym stwierdzeniem o lokalnej samowystarczalności. Historycznie tłumaczenie jest takie: w czasach wojskowej dyktatury, kiedy dokonywał się przełom ekonomiczny i spowww.azs.pl

łeczny, realizowano dosyć prostą filozofię – chcemy być niezależni, chcemy zarobione pieniądze wydawać w swoim kraju, na koreańskie produkty, to musimy je mieć. Koreańczycy, pewnie też z uwzględnieniem ekonomicznych argumentów, wybierają krajowe samochody, telewizory, telefony, ale także statki, autobusy, maszyny drogowe, meble i wszystko, co sobie możesz wyobrazić. Fala idzie dalej – nawet jak coś jest światowe, to koreańskie musi być też. Ot taki prosty przykład: na ceremonii zakończenia śpiewa żeński zespół, strój, brzmienie, ruch sceniczny, repertuar – wypisz wymaluj Spice Girls, tyle że prześliczne dziewczyny są Koreankami. Za chwilę heavy-metalowe głośne brzmienie – przeboje światowe, a zespół koreański. Powielonego świata jest na całym globie pod dostatkiem, światowe marki w sklepach, ulubione potrawy w restauracjach, z głośników ta sama muzyka, ale w Korei dodatkowo to wszystko wyparło zdecydowanie poprzedni świat. nięcia Ceremoniał zamknięcia miał już luźniejszą konwencję, defilowano ra-zem, a sportowcy mogli obserwować przygotowane widowisko bezpośredanio z murawy stawiadionu. Przemawia-

no, dziękowano sobie nawzajem, honorowano organizatorów przyszłej Uniwersjady w 2017 r., a więc przedstawicieli Tajwanu. To ten sam region, te same klimaty. Wiele osób pewnie z ulgą odetchnęło, że ten świat nie jest taki zły, że młodzi ludzie się nawzajem szanują, że plagi współczesnej koegzystencji – terroryzm, rasizm, wykluczenie – w ruchu uniwersjadowym się nie ujawniły. Rytm związany z utworem muzycznym GANGNAM STYLE jest rozpoznawalny na całym świecie. Piosenkarz i jego zespół znakomicie oddają dzisiejsze koreańskie fascynacje. BK

POLSCY MEDALIŚCI XXVIII LETNIEJ UNIWERSJADY W GWANGJU 2015 ZŁOTE 1. 2. 3. 4.

Jerzy Kowalski Paweł Fajdek Joanna Linkiewicz Małgorzata Hołub, Monika Szczęsna, Joanna Linkiewicz, Justyna Święty SREBRNE 1. Martyna Mikołajczak, Monika Kowalska 2. Dawid Grabowski, Adam Wicenciak 3. Bartosz Jaciecki 4. 5. 6. 7. 8. 9. 10.

Bartosz Jaciecki, Paweł Pietruk, Maciej Wojtasiak

Anna Jagaciak-Michalska Emilia Ankiewicz Małgorzata Hołub Joanna Fiodorow Paulina Guba Adam Pawłowski, Grzegorz Zimniewicz, Artur Zaczek, Kamil Kryński i Jakub Adamski BRĄZOWE 1. Marta Puda 2. Anna Jagaciak-Michalska 3. Robert Sobera 4. Mateusz Zagórski, Michał Pietrzak, Kamil Gurdak, Rafał Omelko i Robert Bryliński

wioślarstwo lekkoatletyka, rzut młotem lekkoatletyka, 400 m ppł lekkoatletyka, sztafeta 4×400 m

1×LM 80,05 55,62 3.31,98

wioślarstwo wioślarstwo strzelectwo, karabin małokalibrowy leżąc 50 strzałów strzelectwo, karabin małokalibrowy leżąc 50 strzałów drużynowo lekkoatletyka, skok w dal lekkoatletyka, 400 m ppł lekkoatletyka, 400 m lekkoatletyka, rzut młotem lekkoatletyka, pchnięcie kulą lekkoatletyka, sztafeta 4×100 m

2×LW 2×M 206,4

szermierka, szabla lekkoatletyka, trójskok lekkoatletyka, skok o tyczce lekkoatletyka, sztafeta 4×400 m

1856,4 6,57 56,55 51,93 69,69 17,94 39,50

13,81 5,50 3.07,77


L E K K O AT L E T Y K A

Królowa jest tylko jedna! niej: aby awansować do finałowej rundy i nie odpaść z konkursu Paweł musiał oddać udany rzut w trzeciej kolejce. Fajdek niczym profesor pokazał, że w najważniejszych momentach potrafi się skoncentrować – w trzeciej kolejce rzucił 77,31 m i wyszedł na prowadzenie, którego już nie oddał. W ostatniej próbie uzyskał wynik 80,05 m, po raz ósmy w tym roku kończąc konkurs z rezultatem ponad 80 metrów i zdobywając złoty medal! Paweł dokonał tym samym historycznego wyczynu – jako pierwszy w historii młociarz trzy razy pod rząd został mistrzem uniwersjady! Nasz reprezentant oczywiście pozytywnie ocenił swój występ w Gwangju: Jestem bardzo zadowolony, kolejna „osiemdziesiątka” w tym sezonie. Wykonałem plan – trzecie złoto, liczę na czwarte za dwa lata! Podczas gdy trwał jeszcze konkurs rzutu młotem, rywalizację na skoczni w dal rozpoczęły zawodniczki, a wśród nich nasza reprezentantka Anna Jagaciak-Michalska. Ania już w pierwszej próbie uzyskała swój najlepszy w sezonie wynik – 6,54 m. Dalej w otwierającej kolejce skoczyła tylko Rosjanka Iuliia Pidluzhnaia – 6,64 m. W drugiej serii 6,55 m osiągnęła Australijka Naa Adjeley Anang, wychodząc na drugie miejsce przed naszą lekkoatletką. Ania znakomicie odpowiedziała rywalce w czwartym skoku – uzyskała wynik 6,57 m pod niesprzyjający wiatr –1,1 m/s i powróciła na drugą lokatę. W dwóch ostatnich seriach kolejność najlepszej trójki już się nie zmieniła. Ania sprawiła tym samym miłą niespodziankę i wywalczyła srebrny medal! Kolejny dzień lekkoatletycznych zmagań przyniósł nam trzy medale, a w roli głównej wystąpiły tym razem przedstawicielki płci pięknej w naszej ekipie. Do czerwoności rozgrzał nas nie tylko uciążliwy upał w Gwangju, ale także nasze płotkarki – Joanna Linkiewicz i Emilia Ankiewicz, które zajęły dwa pierwsze miejsca na podium po świetnych występach w finale 400 m przez płotki. Asia była klasą dla siebie – została mistrzynią uniwersjady, wyrównując swój tegoroczny rekord życiowy 55,62 s. Podopieczna trenera Marka Rożeja powetowała sobie tym

Tego, czego dokonali polscy lekkoatleci w Gwangju, nie spodziewali się chyba nawet oni sami – aż 12 spośród 18 medali Polaków na uniwersjadzie było dziełem przedstawicieli„królowej sportu”! Dorobek lekkoatletów to trzy złote, sześć srebrnych i trzy brązowe krążki oraz dwa czwarte i dwa szóste miejsca. Aż 20 reprezentantów z 26-osobowej drużyny wróciło z Korei Południowej z medalem! Sukces tym cenniejszy, że wśród uczestników pięciodniowych zmagań na bieżni, skoczniach i rzutniach World Cup Stadium nie zabrakło olimpijczyków, finalistów mistrzostw świata czy mistrzostw Europy. Także w naszej drużynie znaleźli się lekkoatleci, mający już na swoim koncie medale i miejsca w finałach światowych imprez. Występom naszych reprezentantów towarzyszyła dramaturgia, ale żadne przeciwności losu nie były im straszne, a szczęście stało po naszej stronie…

W

orek z medalami otworzył nie kto inny jak mistrz Uniwersjady z Shenzen i Kazania w rzucie młotem Paweł Fajdek. Z dużą niecierpliwością czekaliśmy na jego występ w Gwangju. Aktualny mistrz świata dał nam w tym sezonie pełne powody do optymizmu – jako jedyny zawodnik przekroczył w 2015 r. barierę 80 metrów, a na dwa dni przed przylotem do Korei podczas mityngu w węgierskim Székesfehérvár uzyskał najlepszy na świecie wynik 83,12 m. Nie baliśmy się głośno mówić, że jest zdecydowanym faworytem do złota, a główne pytanie brzmiało: z jaką przewagą zwycięży nad kolejnymi zawodnikami. Część polskiej reprezentacji, która zasiadła na trybunie stadionu w Gwangju, z dużym spokojem zaczęła zatem śledzić zmagania młociarzy. Paweł zadbał jednak o to, aby się nie nudzili, i zapewnił niemałe emocje. Podopieczny trenera Czesława Cybulskiego w pierwszej próbie posłał młot poza promień, w drugiej – uderzył młotem w słupek klatki. Jak wyjaśnił po konkursie: Wkładka w kole, wkładana zawsze na konkursy młociarzy, nie była standardowa, wręcz niezgodna z przepisami. Zamiast prostopadle była wykończona po skosie do środka, więc kawałek buta wchodził pod wkładkę, co wywoływało ból palca, dodatkowo rozkleił mi się but. Przez to miałem dwa pierwsze rzuty spalone. Nasze serca zaczęły bić nieco moc-

samym niepowodzenie w Kazaniu, gdzie po biegu w fatalnych warunkach atmosferycznych zakończyła swój udział w rywalizacji na pierwszej rundzie. Asia nie kryła zadowolenia po biegu: To był równy bieg w moim wykonaniu. Chciałam powtórzyć wynik z Marsylii i to się udało. Jest to również potwierdzenie minimum na mistrzostwa świata, więc jestem tym bardziej szczęśliwa. Niesamowitego wyczynu dokonała Emilia – przy wyjściu na ostatnią prostą nasza reprezentantka plasowała się na piątej pozycji. Na ostatnich metrach udało jej się dogonić trzy rywalki i tym samym nasza zawodniczka przekroczyła linię mety jako druga, poprawiając „życiówkę” – 56,55 s. Emilia tak relacjonowała przebieg rywalizacji w finale: Jestem bardzo zadowolona, że udało mi się dobiec do piątego płotka na 15 kroków, dopiero drugi raz w karierze udało mi się tego dokonać – pierwszy raz zrobiłam to w eliminacjach. W finale płotki pokonywałam płynnie, a końcówkę zazwyczaj mam mocną, wytrzymuję tempo i bardzo chciałam wyprzedzić Rosjankę i dobiec do mety za Asią. Polski dublet, o którym marzyliśmy, stał się faktem! Nie mniej emocji dostarczył nam finał na dystansie jednego okrążenia, w którym wystąpiły także dwie Polki. Jak już zdążyły nas do tego przyzwyczaić, Małgorzata Hołub i Justyna Święty od pierwszych do ostatnich metrów zawzięcie walczyły o jak najlepszy rezultat. Znakomicie na finiszu spisała się Gosia, która dobiegła na metę jako druga z najlepszym w tym roku wynikiem – 51,93 s i tym samym zdobyła srebrny medal! Także swój najlepszy rezultat w tym sezonie – 52,44 s osiągnęła Justyna, zajmując ostatecznie w finale 6 miejsce. Występ naszych dziewczyn na dystansie 400 m przez płotki i 400 m zaostrzył nasze apetyty przed rywalizacją sztafet 4×400 m. W finałach konkurencji technicznych w piątkowy wieczór startowali mężczyźni. Sylwester Bednarek w skoku wzwyż pokonał poprzeczkę zawieszoną na wysokości 2,20 m i uplasował się na 6. pozycji. Także 6. lokatę w rzucie oszczepem zajął Hubert Chmielak – 78,96 m. W sobotę nad World Cup Stadium zebrały się ciemne chmury, ale nie pokrzyżowały one ambitnych planów naszych reprezentantów, którzy wywalczyli cztery medale: dwa srebrne i dwa brązowe, a także dwa czwarte miejsca. Nieustanny ulewny deszcz utrudniał uzyskiwanie światowej klasy rezultatów, lecz nie przeszkodził na szczęście naszym lekkoatletom w spełnieniu pokładanych aps nr 06 2015 (329)


w nich oczekiwań. Na początek zmagań emocjonowaliśmy się występami Polaków w konkurencjach technicznych – trzymaliśmy kciuki za Anię Jagaciak-Michalską w trójskoku, Asię Fiodorow w rzucie młotem i Roberta Soberę w skoku o tyczce. Każde z nich zadbało o dramaturgię. Jako pierwszy do rywalizacji przystąpił Robert. Warunki na skoczni o tyczce były wyjątkowo trudne, ale organizatorzy nie zdecydowali się na przesunięcie konkursu. Jak przyznał po zawodach: Moim zdaniem ten konkurs w ogóle nie powinien się odbyć w takich warunkach. To jest niedopuszczalne – skakanie w ulewnym deszczu groziło kontuzjami i całe szczęście, że nikt nie zrobił sobie krzywdy. Podopieczny trenera Dariusza Łosia w pierwszej próbie pokonał wysokość 5,30 m. Podobnie jak Kazach Nikita Fillipov nasz reprezentant opuścił wysokość 5,40 m, którą zaliczyło tylko dwóch zawodników. Tym samym 5,50 m atakowało czterech tyczkarzy. Fillipov zaliczył w pierwszej próbie, Rosjanin Ilia Mudrov w drugiej. Robert dwukrotnie strącił poprzeczkę, na szczęście trzeci skok był udany, i byliśmy już pewni medalu! Kolejnej wysokości – 5,60 m nie pokonał żaden z zawodników i o kolejności na podium zdecydowała liczba zrzutek na 5,50 m. Zwyciężył Kazach Fillipov przed Rosjaninem Mudrovem, a Robert Sobera wywalczył brązowy medal. Nasz reprezentant nie krył jednak rozczarowania: Miejsce, które zająłem, jest lepsze niż sam wynik, ale tak naprawdę nie powinienem przegrać z Kazachem i Rosjaninem. Jestem rozczarowany przebiegiem konkursu, bo liczyłem na złoto i poprawienie najlepszego wyniku w tym roku, ale się nie udało, stąd pozostał pewien niedosyt. Jestem już w bardzo dobrej formie, potrzebuję tylko konkursu w dobrych warunkach, bym mógł się odblokować psychicznie – na pewno stać mnie na wysokie skakanie i będę walczył o jak najlepszy rezultat na MŚ w Pekinie. Nie mniej emocji było w trójskoku kobiet. Ania Jagaciak-Michalska, dla której był to czwarty konkurs w Gwangju (po dwóch konkursach eliminacyjnych i finale skoku w dal), zawzięcie walczyła o swój drugi medal. Ania do trzeciej kolejki plasowała się na trzecim miejscu, ale w trzeciej próbie wyprzedziła ją Chinka Wupin Wang. W piątej próbie nasza reprezentantka uzyskała wynik 13,76 m i powróciła na medalową pozycję. W ostatnim skoku Polka poprawiła jeszcze swój rezultat – 13,81 m i tym samym zdobyła brązowy krążek. Ania www.azs.pl

była usatysfakcjonowana miejscem na podium, ale nie do końca rezultatem: Jestem zadowolona z miejsca, ale nie z wyniku. Jednak nie dość, że przeszkadzały mi warunki atmosferyczne, to dodatkowo zmagałam się z kontuzją pięty. Po dwóch kolejkach miałam myśli, żeby zupełnie odpuścić konkurs, ale na szczęście zacisnęłam zęby i w piątej kolejce udało mi się wyjść na medalową pozycję. W finale rzutu młotem karty rozdawały dwie zawodniczki – Joanna Fidorow i reprezentantka Azerbejdżanu Hanna Skydan. W pierwszej próbie Asia rzuciła 69,69 m i objęła prowadzenie. Nie oddała go aż do czwartej kolejki, kiedy Skydan uzyskała wynik 70,02 m. W piątej próbie Azerka poprawiła jeszcze swój wynik – 70,67 m, a nasza reprezentantka wyrównała swój najlepszy rezultat. Sytuacja nie uległa już zmianie w ostatnich próbach – Asia Fiodorow wicemistrzynią w Gwangju! Podopieczna trenera Czesława Cybulskiego odczuwała jednak pewien niedosyt: Nie jestem do końca zadowolona, bo wiem, że było mnie stać na wygraną. Warunki były trudne, ale nie mogę narzekać, bo każda z dziewczyn miała takie same. Liczyłam na wynik powyżej 70 metrów, ale nie wyszło… Mankamentem była moja technika, ale docelową imprezą w tym roku są dla mnie MŚ w Pekinie, więc mam nadzieję, że tam już wszystko się zgra. Bardzo się jednak cieszę, że dopisałam się do historii polskiej reprezentacji na uniwersjadach. Kolejny medal – lekkoatletyka pokazuje, że na uniwersjadzie rządzimy! Także teatrem dwóch aktorek był finał pchnięcia kulą kobiet. W roli głównej – Niemka Lena Urbaniak i nasza reprezentantka Paulina Guba. W pierwszym rzucie Paulina uzyskała 17,37 m i była liderką konkursu. Na odpowiedź Niemki nie trzeba było długo czekać – Urbaniak w drugiej kolejce ustanowiła nowy rekord życiowy 18,00 m i wysunęła się na pierwsze miejsce, które utrzymała do końca. Paulina także spisywała się znakomicie, a w trzeciej próbie poprawiła życiówkę o 23 centymetry – 17,94 m i zdobyła srebrny medal! Poza medalistami na wyróżnienie z pewnością zasługują zdobywcy czwartych miejsc – Paulina Kaczyńska w biegu na 5000 m i Damian Czykier w finale 110 m przez płotki.

Ostatni dzień rywalizacji lekkoatletów w Gwangju oznaczał dla nas śledzenie z wypiekami występów naszych trzech sztafet, które odnotowały stuprocentową skuteczność medalową i sięgnęły po trzy krążki. Podobnie jak we wcześniejszych dniach nie brakowało wielkich emocji, dramaturgii i niesprzyjającej pogody – przez całe niedzielne popołudnie nad stadionem lało jak z cebra. Jako pierwsi w finale 4×100 m wystąpili mężczyźni. Adam Pawłowski, Grzegorz Zimniewicz, Artur Zaczek, Kamil Kryński przekroczyli linię mety jako drudzy i zdobyli srebrny medal! Nasi reprezentanci uzyskali rezultat 39,50 s i ulegli jedynie Japończykom (39,08 s). Srebrny krążek otrzyma także Jakub Adamski, który wystąpił w biegu eliminacyjnym. Nasi reprezentanci nie byli bez szans w walce o złoto. Według Artura Zaczka: Gdybyśmy poprawili zmiany, ponieważ nie wszystko wyszło nam idealnie, to mielibyśmy szansę powalczyć z Japończykami. Polscy sprinterzy zapowiedzieli, że dokonają wszelkich starań, by stanąć na najwyższym stopniu podium za dwa lata na Tajwanie. Szczególnie będzie zależało na tym właśnie Arturowi, który ma już w swoim dorobku dwa srebra – z Belgradu z 2009 i z Gwangju oraz jeden brąz z Kazania z 2013 roku. Do kompletu brakuje tylko złota… Nie zdążyliśmy jeszcze ochłonąć po medalowym wyścigu naszych sprinterów, a już na bieżni pojawiły się panie rywalizujące w biegu rozstawnym 4×400 m. Wicemistrzyni na 400 m Małgorzata Hołub świetnie spisała się na swojej zmianie, ulegając jedynie Amerykance. Biegnąca jako druga Monika Szczęsna utrzymała drugą pozycję. Dzięki dobrej zmianie z Asią Linkiewicz nasza sztafeta wyszła na prowadzenie, a nasza przewaga nad pozostałymi reprezentacjami rosła. Jednak po 100 metrach czwartej zmiany Justynę Święty wyprzedziła Rosjanka. Nasza reprezentantka trzymała się rywalki i zaatakowała na ostatniej prostej, po mistrzowsku doprowadzając zespół do mety na

dokończenie na s. 9

L E K K O AT L E T Y K A


L E K K O AT L E T Y K A

Rozmowa z Joanną Linkiewicz – dwukrotną mistrzynią (w biegu na 400 m przez płotki i w sztafecie 4×400 metrów) W rywalizacji na 400 m przez płotki na Uniwersjadzie w Kazaniu zabrakło ci szczęścia do warunków pogodowych. W Gwangju wszystko zagrało idealnie – złoty medal i wyrównany rekord życiowy. Nie mogłaś sobie chyba wymarzyć bardziej udanego rewanżu za niepowodzenie w Rosji?

To prawda, w Kazaniu niestety warunki atmosferyczne nie dopisały. Miałam ogromnego pecha – na minutę przed moim biegiem eliminacyjnym nad stadionem rozszalała się potężna burza, i chyba nigdy wcześniej nie spotkałam się z sytuacją, aby sędziowie w takich warunkach pozwolili na rozegranie biegu. Efektem był brak awansu do finału. Dziś mogę powiedzieć: „Co nas nie zabije, to nas wzmocni”. Jechałam do Korei z myślą, by walczyć o medal, a tu proszę, złoty krążek i to jeszcze z wyrównanym rekordem życiowym, który cieszy jeszcze bardziej. Rewanż za niepowodzenie w Rosji – można tak powiedzieć. Rewanż udany w stu procentach. Nie jest tajemnicą, że docelową imprezą w tym sezonie są MŚ w Pekinie, ale uniwersjada także stanowiła ważny punkt w twoim planie startów. Nie jest łatwo przygotować kilka szczytów formy w ciągu sezonu. Jak wyglądały twoje bezpośrednie przygotowania do startu w Korei i jak udało ci się je połączyć z szykowaniem wysokiej dyspozycji na Pekin?

Trudno utrzymać kilka szczytów formy w ciągu sezonu, ale ufam trenerowi i jestem pewna, że wie co robi. Odpukać, jeszcze się nie zdarzyło, abym na docelowej imprezie nie była w najwyższej dyspozycji. Owszem, uniwersjada stanowiła ważny punkt w moim planie startów, była najważniejszą imprezą w pierwszej części sezonu. Przygotowania do tego sezonu trwały cały rok i przebiegły bez zakłóceń. Na szczęście ominęły mnie w tym roku kontuzje oraz choroby, dlatego mogłam przygotować się do uniwersjady i – mam nadzieję – do MŚ. Bezpośrednio przed uniwersjadą startowałam w kilku mityngach: w Ostrawie, Marsylii i Pradze, szlifując formę do tego startu, i – jak widać – są efekty. Zaraz po przylocie z Korei odbyły

się MP w Krakowie. Mimo zmęczenia i nie do końca zaaklimatyzowania się w kraju udało mi się zdobyć dwa złote medale – na 400 m przez płotki i w sztafecie AZS AWF Wrocław 4×100 m. Wraz z koleżankami z klubu pobiłyśmy rekord Polski w sztafecie. Prosto z Mistrzostw Polski udałam się na zgrupowanie do Font Romeu, gdzie trenuję z nadzieją na jeszcze lepszą formę w Pekinie. Po sukcesie indywidualnym w Gwangju zostałaś wraz z koleżankami mistrzynią uniwersjady w sztafecie 4×400 m. Wystąpiłyście w bardzo silnym składzie, takim samym jak podczas tegorocznych HME w Pradze, podczas których wywalczyłyście brąz. Na 2. IAAF World Relays, jako pierwsza polska sztafeta, zapewniłyście sobie kwalifikację olimpijską do Rio. Można chyba już głośno mówić o odrodzeniu polskich kobiecych 400 m?

Myślę, że tak. Wszystko idzie w dobrym kierunku. Konkurencja jest coraz większa, a z nią idą wyniki, i to bardzo cieszy. Jest naprawdę duża grupa dziesięciu–dwunastu dziewczyn, które reprezentują już bardzo wysoki poziom. Sztafeta od dwóch lat nie zajmuje gorszego miejsca na świecie niż piąte, a dodatkowo jeszcze poziom konkurencji 400 m ppł. w Polsce również z roku na rok stale się podnosi. Tak więc rywalizacja o miejsce w sztafecie jest naprawdę duża. Gwangju to twoja druga uniwersjadowa przygoda. Wszyscy podkreślają, że to impreza sportowa inna niż wszystkie. Co czyni uniwersjadę wydarzeniem szczególnym i co sprawia, że sportowcy wyczynowi tak chętnie w niej uczestniczą? Jakie masz wrażenia z uniwersjad?

Co czyni uniwersjadę wydarzenie szczególnym?… Według mnie to, że wszyscy uczestnicy mieszkają w wiosce uniwersjadowej, ogrodzonej i pilnie strzeżonej całą dobę, do której nikt poza uczestnikami nie ma wstępu. Ponadto nawiązujemy wiele nowych znajomości z przedstawicielami nie tylko lekkoatletyki, a zawodnicy innych dyscyplin po swoich startach mają możliwość jechać na inną arenę sportową, np. na stadion lekkoatletyczny i tam kibicować swoim rodakom. Na moich startach widziałam bardzo dużą grupę Polaków, którzy głośno dopingowali. Wszystkim bardzo za to serdecznie dziękuję! Miałaś okazję uczestniczyć w wielu imprezach sportowych w kraju i za granicą. Jak ocenisz organizację zawodów lekkoatletycznych Gwangju, czy coś zasługuje na szczególną pochwałę lub słowa krytyki?

Według mnie nie odbiegała ona organizacyjnie od największych imprez lekkoatletycznych, w tym MŚ czy ME. Dzięki dużej liczbie wolontariuszy wszystko

było dopięte na ostatni guzik. Jedynie pogoda płatała figle, gdyż po dniu upalnym z bardzo dużą wilgotnością i temperaturą ponad 35 stopni potrafiło się rozpadać na całą kolejną dobę. Potem znów upał i zabójcza dla nas wilgotność. Ale to już oczywiście nie jest wina organizatorów. Słowa krytyki… Może bardziej rozczarowanie – brakiem McDonald’s na stołówce... Plan startów był bardzo napięty. Czy znalazłaś czas na zwiedzenie Gwangju lub okolicy i czy miałaś okazję poznać koreańską kulturę?

Mimo że w Korei przebywałam prawie dwa tygodnie, nie miałam za dużo czasu na zwiedzanie. Przed startami wolałam skoncentrować się na treningu i przygotowaniach. Dopiero po starcie w sztafecie udało się pojechać z dziewczynami na wycieczkę do bambusowego lasu. Niestety nie znalazłam czasu na zwiedzanie centrum miasta Gwangju. Wybraliśmy się za to większą grupą do restauracji na prawdziwe azjatyckie sushi. Pierwszy raz w życiu jadłam i powiem szczerze, że smakowało. Co najbardziej utkwi ci w pamięci z Gwangju?

Dwa złote medale z wyrównanym rekordem życiowym na 400 m ppł. i to uczucie, jak się najpierw przebiega metę jako pierwsza, później robi rundę honorową z flagą, a następnie stoi na podium podczas dekoracji. Te momenty najbardziej utkwią w mojej pamięci. Odpowiedź na pytanie o sportowe plany wydaje się prosta – w tym roku to z pewnością MŚ w Pekinie, w przyszłym – IO w Rio. Jakie masz marzenia związane z tymi imprezami? Jakie wyniki będą cię satysfakcjonowały?

Marzeniem w tym roku jest finał w Pekinie i poprawienie rekordu życiowego. Co do przyszłego sezonu – każdy jako dziecko marzy o medalu olimpijskim, ale realnym celem będzie finał i czas poniżej 55 sekund. Trzymamy kciuki za spełnienie sportowych marzeń!

Dziękuję. Rozmawiała Aleksandra Leszczyńska aps nr 06 2015 (329)


L E K K O AT L E T Y K A dokończenie ze s. 7

pierwszym miejscu. Polki mistrzyniami z wynikiem 3:31.98! Jak przyznała po wyścigu Gosia Hołub, nasze reprezentantki od początku wierzyły, że mogą stanąć na najwyższym stopniu podium: Wszystkie jesteśmy bardzo zadowolone. Każda z nas wierzyła, że możemy sięgnąć po złoty medal. Warunki były dramatyczne – padało i bardzo mocno wiało. Po oddaniu pałeczki po swojej zmianie byłam spokojna o nasz dobry rezultat. Nawet kiedy Rosjanka wyprzedziła na czwartej zmianie Justynę, wiedziałam, że specjalnie pozwoliła się jej wyszaleć, i że Justynie nie zabraknie sił na finiszu. Na deser pozostała nam rywalizacja o medale męskiej sztafety 4×400 m, jak się okazało – najbardziej dramatyczna. Za sprawą dobrych biegów Mateusza Zagórskiego i Michała Pietrzaka utrzymywaliśmy kontakt z czołówką. Tego, co wydarzyło się Kamilowi Gurdakowi, nie mógł przewidzieć nikt. Nasz reprezentant po 20 metrach swojej zmiany… zgubił but. Przebiegł tym samym

niemal cały dystans w jednym bucie, zostając absolutnym bohaterem naszej drużyny! Na czwartej zmianie Rafał Omelko gonił zawzięcie rywali, ale nie zdołał wyprowadzić naszej sztafety na medalową pozycję. Czas 3:07.77 wystarczył do zajęcia piątego miejsca. Kiedy już wszyscy opuszczaliśmy stadion po dekoracjach sztafety mężczyzn 4×100 m i kobiet 4×400 m, a nasi czterystumetrowcy udali się na przystanek autobusowy, by wrócić do wioski, w biurze zawodów trwało zamieszanie… Najpierw otrzymaliśmy informację, że jedna ze sztafet, która zakończyła bieg przed naszą drużyną, została zdyskwalifikowana. Chwilę później była mowa o dwóch dyskwalifikacjach… Wstrzymano dekorację, w napięciu oczekiwaliśmy na oficjalny komunikat, a nasi bohaterowie wrócili na stadion. Mijały kolejne minuty… Coraz bardziej się niecierpliwiliśmy, aż w końcu TAK! MAMY BRĄZ! Zespoły RPA i USA zostały zdyskwalifikowane. Chwilę później nasi panowie z uśmiechami na ustach odbierali brązowe krążki. Żadna ekipa nie była tak szczęśliwa na stadionie jak Polacy!

To były świetne występy naszych lekkoatletów na World Cup Stadium! Dwanaście medali, miejsca w finałach, piękna walka naszych zawodników o każdą setną sekundy, o każdy centymetr, bez względu na trudne warunki pogodowe… Ogromne gratulacje i słowa uznania dla naszych reprezentantów i ich trenerów – dostarczyliście przez te kilka dni niezapomnianych emocji i powodów do radości. A jeśli ktoś ma wątpliwości co do obsady i poziomu konkurencji lekkoatletycznych w Gwangju, zachęcam do śledzenia MŚ w Pekinie i zawodów cyklu Diamond League – z pewnością wysokie lokaty na tych prestiżowych zawodach będą zajmowali medaliści tegorocznej uniwersjady. Wśród nich, mamy nadzieję, także Polacy. Aleksandra Leszczyńska

KLASYFIKACJA KOBIETY 100 m: 1. Viktoriya Zyabkina (Kazachstan) 11.23 s 2. Shimayra Williams (Jamajka) 11.46 s 3. Elena Kozlova (Rosja) 11.47 s | 200 m: 1. Wiktoriya Zyabkina (Kazachstan) 22.77 s 2. Akeyla Mitchell (USA) 22.95 s 3. Sabrina Kedisha (Jamajka) 23.24 s | 400 m: 1. Justine Palframan (RPA) 51.27 s 2. Małgorzata Hołub (Polska – Politechnika Koszalińska) 51.93 s 3. Huizhen Yang (Chiny) 51.98 s … 6. Justyna Święty (Polska – AWF Katowice, AZS AWF Katowice) 52.44 s | 800 m: 1. Angela Kate Petty (Nowa Zelandia) 1:59.06 2. Campbell Simoya Kadine (Jamajka) 1:59.26 3. Fabienne Kohlmann (Niemcy) 1:59.54 … 13. Paulina Mikiewicz (Polska – WSWFiT Białystok) 2:04.97 | 1500 m: 1. Docus Ajok (Uganda) 4:18.53 2. Gabriela Stafford (Kanada) 4:19.27 3. Krisitina Ugarova (Rosja) 4:19.78 | 3000 m z przeszkodami: 1. Ekaterina Sokolenko (Rosja) 9:25.77 2. Natalia Vlasova (Rosja) 9:35.99 3. Ozlem Kaya (Turcja) 9:37.79 | 5000 m: 1. Kristina Maki (Czechy) 16:03.29 2. Camille Buscomb (Australia) 16:03.72 3. Daria Maslova (Kirgistan) 16:04.09 4. Paulina Kaczyńska (Polska – Uniwersytet Szczeciński) 16:05.81 | 10 000 m: 1. Alla Kuliatina (Rosja) 32:52.27 2. Gulshat Fazlitdinova (Rosja) 32:55.35 3. Yingying Zhang (Chiny) 32:56.60| Półmaraton: 1. Yingying Zhang (Chiny) 1:15.06 2. Nanako Kanno (Japonia) 1:15.24 3. Ayumi Uehara (Japonia) 1:15.35 | Półmaraton drużynowo: 1. Japonia 3:47.09 2. Chiny 3:55.15 3. Turcja 3:55.37 | 100 m ppł: 1. Danielle Williams (Jamajka) 12.78 s 2. Nina Morozova (Rosja) 12.83 s 3. Michelle Jenneke (Australia) 12.94 s | 400 m ppł: 1. Joanna Linkiewicz (Polska – AWF Wrocław, AZS AWF Wrocław) 55.62 s 2. Emilia Ankiewicz (Polska – WSEwS Warszawa, AZS AWF Warszawa) 56.55 s 3. Irina Takuntceva (Rosja) 56.57 s | 4×100 m: 1. Kazachstan 44.28 s 2. USA 44.95 s 3. Tajlandia 45.03 s | 4×400 m: 1. Polska (Małgorzata Hołub, Monika Szczęsna, Joanna Linkiewicz, Justyna Święty) 3:31.98 2. Rosja 3:32.46 3. USA 3:37.20 | Skok w dal: 1. Iuliia Pidluzhnaia (Rosja) 6.79 m 2. Anna Jagaciak-Michalska (Polska – Uniwesytet Przyrodniczy w Poznaniu, AZS Poznań) 6,57 m 3. Naa Adjeley Anang (Australia) 6,55 m | Trójskok: 1. Ekaterina Koneva (Rosja) 14,60 m 2. Jenny Elbe (Niemcy) 13,86 m 3. Anna Jagaciak-Michalska (Polska – Uniwesytet Przyrodniczy w Poznaniu, AZS Poznań) 13,81 m | Skok wzwyż: 1. Airine Palsyte (Litwa) 1,84 m 2. Elizabeth Boyer (USA) 1,80 m 3. Madara Onuzane (Łotwa) 1,80 m | Skok o tyczce: 1. Ling Li (Chiny) 4,45 m 2. Eliza McCartney (Australia) 4,40 m 3. Chloe Celine Henry (Belgia) 4,40 m | Pchnięcie kulą: 1. Lena Urbaniak (Niemcy) 18,00 m 2. Paulina Guba (Polska – AWFiS Gdańsk) 17,94 m 3. Brittany Crew (Kanada)

www.azs.pl

17 27 m | Rzut dyskiem: 11. YYulia ulia Maltseva (Rosja) 59 59,37 37 m 22. MaMa 17,27 m rike Steinacker (Niemcy) 58,83 m 3. Stefania Strumillo (Włochy) 58,22 m | Rzut młotem: 1. Hanna Skydan (Azerbejdżan) 70,67 m 2. Joanna Fiodorow (Polska – WSWFiT Białystok, AZS Poznań) 69,69 m 3. Julia Ratcliffe (Australia) 67,54 m | Rzut oszczepem: 1. Tatsiana Khaladovich (Białoruś) 60,45 m 2. Lina Muze (Łotwa) 60,26 m 3. Irena Sediva (Czechy) 59,89 m | Siedmiobój: 1. Anna Maiwald (Niemcy) 5965 pkt 2. Ida Marcussen (Norwegia) 5865 pkt 3. Anna Petrich (Rosja) 5795 pkt | Chód na 20 km: 1. Anisya Kirdyapkina (Rosja) 1:28.18 2. Marina Pandakova (Rosja) 1:29.52 3. Yongbo Hou (Chiny) 1:32.42 | Chód na 20 km drużynowo: 1. Rosja 2. Chiny 3. Australia MĘŻCZYŹNI 100 m: 1. Akani Simbine (RPA) 9.97 s 2. Ashani Brown (Jamajka) 10.12 s 3. Ramil Guliyev (Turcja) 10.16 s … 17. Adam Pawłowski (Polska – WST-P Poznań, AZS Poznań) 10.60 s … 26. Jakub Adamski (Polska – Politechnika Poznańska, AZS Poznań) 10.84 s | 200 m: 1. Hua Wilfried Koffi (Wybrzeże Kości Słoniowej) 20.41 s 2. Bryce Robinson (USA) 20.51 s 3. Ramil Guliyev (Turcja) 20.59 s … 17. Artur Zaczek (Polska – WSEiT Poznań, AZS Poznań) 21.28 s | 400 m: 1. Luguelin Santos (Dominikana) 44.91 s 2. Leaname Maotoanong (Botswana) 45.63 s 3. Jan Tesar (Czechy) 45.73 s … 13. Rafał Omelko (Polska – AWF Wrocław, AZS AWF Wrocław) 46.62 s | 800 m: 1. Shaquille Walker (USA) 1:49.05 2. Abdelati El Guesse (Maroko) 1:49.29 3. Rynardt Van Rensburg (RPA) 1:49.30 … 8. Kamil Gurdak (Polska – Uniwersytet Rzeszowski) 1:52.13 | 1500 m: 1. Aleksei Kharitonov (Rosja) 3:39.13 2. Abdelali Razyn (Maroko) 3:39.20 3. Staffan Ek (Szwecja) 3:39.68 | 3000 m z przeszkodami: 1. Martin Grau (Niemcy) 8:31.55 2. Kaur Kivistik (Estonia) 8:32.23 3. Iurii Kloptcov (Rosja) 8:33.09 | 5000 m: 1. Hayle Ibrahimov (Azerbejdżan) 13:44.28 2. Zouhair Talbi (Maroko) 14:02.06 3. Rinas Akhmadeev (Rosja) 14:05.88 |10 000 m: 1. Igor Maximov (Rosja) 29:15.30 2. Nicolae-Alexandru Soare (Rumunia) 29:18.71 3. Keisuke Nakatani (Japonia) 29:19.30 | Półmaraton: 1. Yusuke Ogura (Japonia) 1:04.41 2. Tadashi Isshiki (Japonia) 1:04.52 3. Yuta Takahashi (Japonia) 1:05.29 | Półmaraton drużynowo: 1. Japonia 3:15.03 2. Turcja 3:26.17 3. RPA 3:26.29 | 110 m ppł: 1. Greggmar Swift (Barbados) 13.43 s 2. Konstantin Shabanov (Rosja) 13.57 s 3. Genta Masuno (Japonia) 13,69 s 4. Damian Czykier (Polska – Politechnika Warszawska) 13.72 s | 400 m ppł: 1. Thomas Barr (Irlandia) 48.78 s 2. Abdelmalik Lahoulou (Algeria) 48.99 s 3. Ivan Shablyuev (Rosja) 49.04 s … 32. Robert

23 s Bryliński (Polska – Politechnika Poznańska Poznańska, AZS Poznań) 53 53.23 s | 4×100 m: 1. Japonia 39.08 s 2. Polska (Adam Pawłowski, Grzegorz Zimniewicz – w el. Jakub Adamski – Artur Zaczek, Kamil Kryński) 39.50 s 3. RPA 39.68 s | 4×400 m: 1. Dominikana 3:05.05 2. Japonia 3:07.75 3. Polska (Mateusz Zagórski, Michał Pietrzak, Kamil Gurdak – w el. Robert Bryliński – Rafał Omelko) 3:07.77 | Skok w dal: 1. Pavel Shalin (Rosja) 8,29 m 2. Vasilii Kopeikin (Rosja) 8,13 m 3. Rudolph Pienaar (RPA) 7,98 m | Trójskok: 1. Dmitrii Sorokin (Rosja) 17,29 m 2. Hugues Zango (Burkina Faso) 16,76 m 3. Xiaolong Xu (Chiny) 16,76 m | Skok wzwyż: 1. Daniil Tsyplakov (Rosja) 2,31 m 2. Matus Bubenik (Słowacja) 2,28 m 3. Chun-Hsien Hsiang (Tajwan) 2,28 m … 6. Sylwester Bednarek (Polska – Politechnika Łódzka) 2,20 m | Skok o tyczce: 1. Nikita Filippov (Kazachstan) 5,50 m 2. Ilia Mudrov (Rosja) 5,50 m 3. Robert Sobera (Polska – AWF Wrocław, AZS AWF Wrocław) 5,50 m | Pchnięcie kulą: 1. Inderjeet Singh (Indie) 20,27 m 2. Andrei Marius Gag (Rumunia) 19,92 m 3. Alexander Bulanov (Rosja) 19,84 m | Rzut dyskiem: 1. Philip Milanov (Belgia) 64,15 m 2. Matthew Denny (Australia) 62,58 m 3. Andrius Gudzius (Litwa) 62,54 m | Rzut młotem: 1. Paweł Fajdek (Polska – WSEwS Warszawa) 80,05 m 2. Pavel Bareisha (Białoruś) 75,75 m 3. Siarhei Kalamoyets (Białoruś) 74,68 m | Rzut oszczepem: 1. Tanel Laanmae (Estonia) 81,71 m 2. Shih-Feng Huang (Tajwan) 81,27 m 3. Zigismunds Sirmais (Łotwa) 79,37 m … 6. Hubert Chmielak (Polska – AWFiS Gdańsk, AZS AWFiS Gdańsk) 78,96 m | Dziesięciobój: 1. Thomas Van der Plaetsen (Belgia) 7952 pkt 2. Bastien Auzeil (Francja) 7913 pkt 3. Rene Stauss (Niemcy) 7791 pkt | Chód na 20 km: 1. Dane Bird-Smith (Australia) 1:21.30 2. Benjamin Gary Thorne (Kanada) 1:21.33 3. Daisuke Matsunaga (Japonia) 1:22.06 | Chód na 20 km drużynowo: 1. Ukraina 2. Chiny 3. Rosja Klasyfikacja medalowa 1. 2. 3. 4. 5. 6. 7. 8. 9. 9.

Rosja Japonia Kazachstan Polska Niemcy Chiny RPA Belgia Azerbejdżan Dominikana

12-8-9 4-3-5 4-0-0 3-6-3 3-2-2 2-3-4 2-0-4 2-0-1 2-0-0 2-0-0


WIOŚLARSTWO

Wioska wioślarska Uczestnicy uniwersjady mieszkali w wiosce, w apartamentowcach, w centrum nowoczesnego, półtoramilionowego Gwangju. Uczestnicy regat wioślarskich startowali 250 km od centrum studenckich igrzysk, w miejscowości Chungju, a mieszkali faktycznie w wiosce, w kompleksie sportowym. No i jak tu się integrować, jak kibicować i wspierać. Nijak.

Ś

ledzimy w internecie przebieg wioślarskich eliminacji, na dobre starty wioślarzy w rywalizacji akademickiej zawsze mogliśmy liczyć. I tak jest też tym razem. W większości polskie osady przechodzą do finałowych wyścigów. Zawody cieszą się sporym zainteresowaniem, w Korei zjawiło się 343 zawodników z 36 państw. Cały czas myślimy o tym medalu uniwersjadowym numer 300. Dotychczasowy dorobek Polski na 27 uniwersjadach zamykał się liczbą 299. Pierwsze finały na torze odbywają się 6 lipca. Polski występ zaczyna się od zwycięstwa w finale B naszej czwórki podwójnej Dariusz Juręczyk, Łukasz Lewandowski, Szymon Kuczkowski i Damian Rosolski. W ocenie trenerów trochę źle popłynęli w eliminacjach i potem w półfinałach. Następny wyścig, finał B dwójek żeńskich, wzbudził zainteresowanie za sprawą wioślarek z Iranu, które zwyciężyły w tym wyścigu. O 15.45 startuje finał A w tej konkurencji, a w nim Monika Kowalczyk i Marta Mikołajczak, po eliminacjach są w gronie faworytek. Zaraz po starcie na czele stawki wiosłują Niemki przed Japonkami i naszą osadą. Na drugim pomiarze prowadzące zaczęły słabnąć, a przed Polkami znalazły się Japonki i Włoszki. Na trzecim Niemki były już wyraźnie z tyłu, a Polki razem z Włoszkami ustępowały Japonkom o blisko 2 sekundy. Finisz był pasjonujący, o srebrny medal walka była zacięta aż do linii mety, nasze dziewczyny wygrały o włos, o 0,09 s. Jest podium, jest piękny wyścig i ten

oczekiwany w kategoriach symbolu statystycznego 300. medal. Mimo odległości 250 km cieszymy się równie radośnie jak wioślarze w Chungju. W kolejnym finale czwórce podwójnej wagi lekkiej nie udało się wywalczyć medalowej pozycji. Mateusz Drab, Dawid Kamiński, Paweł Pszczółkowski i jego brat Bartek od początku wiosłowali na piątej pozycji i tak dotarli do mety, ponad 12 s za osadą Japonii. 7 lipca w gronie kilku osób docieramy do Chongju, trasa malownicza, bezpieczna autostrada, ale dystans czasowy to dobre 3 godziny. Obiekt dosyć typowy, tor wodny szeroki, a całe zaplecze ulokowane na linii mety. Duży teren, hangary, kontenery i namioty dla poszczególnych ekip, kryta trybuna na 1500–2000 widzów. W pierwszym finale rozgrywanym tego dnia nasza dwójka – Ariana Borkowska i Sylwia Lewandowska. Początek nie najgorszy, na 500 m plasują się na 3 miejscu. Kolejny pomiar, który oglądamy na monitorze,

wskazuje 5. pozycję i dosyć dużą stratę do wychodzącej na prowadzenie osady litewskiej. Tak już zostało do mety, a różnica czasowa ostatecznie wyniosła ponad 17 sekund. Osady damskie na mecie, a na monitorach widzimy start dwójki męskiej w tej samej konkurencji. Po eliminacjach polska osada jest w gronie faworytów. Litwini od razu na czele, a Polacy cały czas na drugim miejscu. Po 1000 m naszą pozycję zaczynają szturmować Niemcy. Trybuny przed nami budzą się do dopingu, Deutchland, Deutchland, niemieccy kibice wstają, ich flagi coraz mocniej powiewają, a obraz na ekranie potwierdza, że zbliżają się do polskiej osady. Polski sektor podejmuje wyzwanie, biało-czerwone flagi w górę i okrzyk Polska, Polska zaczyna dominować. Ostatnie 500 metrów to horror, nam się wydaje, że krzyczymy głośniej od Niemców, ale sytuacja na wodzie cały czas wyrównana. Dawid Grabowski i Adam Wincenciak wydają się kontrolować pozycję. Jak się potem okazało w rozmowie po wyścigu, ostatnie metry płynęli już na kompletnym długu tlenowym. Polski obóz eksploduje radością, Niemcy pod nami cichną, a Dawid z Adamem – prawie że omdleni – nie oddają tego drugiego miejsca, fotokomórka pokazuje niecałą sekundę przewagi. Ależ emocje. W wioślarstwie jest taki zwyczaj, że ceremonie dekoracji odbywają się po kolejnej konkurencji. Zakończył się wyścig wagi lekkiej kobiet i na podium wchodzą Polacy. Oddech im wrócił, uśmiechnięci i chyba bardzo spełnieni. Srebrne medale, maskotki, flaga na maszcie, a my na trybunach w siódmym niebie. Trwa jeszcze sesja zdjęciowa, a 2 km od mety startują mężczyźni w jedynkach wagi lekkiej, a wśród nich Jurek Kowalski. Był najlepszy w eliminacjach i półfinałach, a do tego broni srebrnego medalu z Kazania. Wycieramy łzy szczęścia po finale męskiej dwójki i zaczynamy przecierać oczy na widok przekazu z ekranu. Węgier Bence Tamas wyrwał ze startu jak szalony i na pierwszym pomiarze wyprzedza wszystkich o kilka sekund, Jurek na piątym miejscu. Sytuacja się powtarza na kolejnych pomiarach: przewaga lidera rośnie, a pozycję wicelidera osiąga Nowozelandczyk Toby Cunliffe-Steel. Jurek co prawda przesunął się z czwartego miejsca na trzecie, ale stratę kilkunastu sekund widać gołym okiem. No aps nr 06 2015 (329)


WIOŚLARSTWO

i naraz widok jak z krainy magii: łódki rywali stają w miejscu, a Polak zaczyna przyspieszać. Mijamy 1750 m i teraz już gołym okiem widać mistrzostwo Jerzego. Wygrywa o prawie 2 sekundy przed Tobim i 3 sekundy przed Bencem. Trenerzy siedzący z nami na trybunach ze spokojem mówią: Niepotrzebnie się emocjonowaliście, to normalna taktyka Jurka. My byliśmy pewni od początku. Nic to, przeżycia, jakich doznaliśmy, ważniejsze od przewidywań i strategii. Startuje męski finał w dwójkach podwójnych wagi lekkiej, bez udziału Polaków. Jurek Kowalski dopływa

do pomostu, ledwo zipie, ale jest przeszczęśliwy, idzie wraz z pozostałymi medalistami do strefy ceremoniału. Wyścig dwójek się kończy, wygrywają Włosi. Pada komenda, z głośników muzyka marszowa, rozpoczyna się ceremonia dekoracji w jedynkach. Węgier, Nowozelandczyk i jest złoto na szyi Jurka. Biało-czerwona flaga przy dźwiękach Gaudeamus igitur majestatycznie wciągana jest na najwyższy maszt. I potem gest, o którym się pa-

mięta, Toby namawia Benca i biorą Jurka na ramiona. Szacunek. Bardzo się cieszymy. Cała ekipa czeka, by spotkać się z medalistami. Wszyscy są, a Jurek nie dotrze, ma obowiązkową kontrolę dopingową i jak na złość organizm odmawia współpracy (stres, zmęczenie, całkowite odwodnienie). W kolejności d dziękujemy Monice i Marcie zza srebrny medal z poprzedn niego dnia. AZS, z okazji tego 3 300. medalu uniwersjadowego, u ufundował obu dziewczynom k kilkudniowe pobyty w jednym z ośrodków AZS. Pamiątkowe w wachlarze mają pomóc w upałłach nie tylko koreańskich, ale ttakże polskich. Kolejni medaliśści – Adam i Dawid, już ochłon nęli po wyczerpującym finale. J Jurkowi machamy z daleka, sstoi na tarasie punktu kontroli a antydopingowej i bezradnie rrozkłada ręce, ale gratulacje i życzenia przyjmuje z radośścią. Trenerzy dobrze oceniają sstart polskiej ekipy. Finałowe pozycje, 3 medale, dobra rywap lizacja, wzajemne wspieranie się, Dla większości zawodniczek i zawodników to cały czas początek światowej kariery. BK

KLASYFIKACJA MĘŻCZYŹNI Jedynka: 1. Zygimantas Galisanskis (Liwa), 2. Simone Martini (Włochy), 3. Koen Metsemakers (Holandia) Dwójka: 1. A. Juhasz – B. Simon (Węgry), 2. S. Ferrarese – F. Ustolin (Włochy), 3. D. Smits – J. Timmer (Holandia) Dwójka podwójna: 1. R. Mascinskas – S. Ritter (Litwa), 2. A. Wincenciak – D. Grabowski (POLSKA), 3. T. Piontek – T. Grohmann (Niemcy) Czwórka: 1. Niemcy, 2. Holandia, 3. Włochy... 7. Polska Ósemka: 1. USA, 2. Ukraina, 3. Holandia Jedynka wagi lekkiej: 1. Jerzy Kowalski (Polska), 2. Toby Conliffe-Stell (Nowa Zelandia), 3. Bence Tamas (Węgry) Dwójka podwójna wagi lekkiej: 1. M. Mulas – S. Molteni (Włochy), 2. I. Khmara – S. Kovalov (Ukraina), 3. Y. Otsuka – A. Nagata (Japonia) Czwórka wagi lekkiej: 1. Japonia, 2. Niemcy, 3. Włochy... 5. Polska KOBIETY Jedynka: 1. L. Saltyte (Litwa), 2. N. Dovgodko (Ukraina), 3. M. Oldenburg (Holandia), 4. J. Dittmann (Polska) Dwójka podwójna: 1. D. Vistartaite – M. Valciukaite (Liwa), 2. D. Verkhogliad – J. Nimchenko (Ukraina), 3. T. Klimovich – K. Staraselets (Białoruś) ... 5. A. Borkowska – S. Lewandowska (POLSKA) Czwórka: 1. Ukraina, 2. Niemcy, 3. Holandia Jedynka wagi lekkiej: 1. M. Wang (Chiny), 2. S. Petrikaite (Litwa), 3. Carolin – Franzke (Nimcy) Dwójka podwójna wagi lekkiej: 1. A. Oishi – C. Tomita (Japonia), 2. M. Kowalska – M. Mikołajczak (Polska), 3. E. Trivella – V. Rodini (Włochy)

www.azs.pl

Klasyfikacja medalowa Z

S

B

1

LITWA

4

1

–

5

2

JAPONIA

2

–

1

3

3

UKRAINA

1

4

–

5

4

WŁOCHY

1

2

3

6

5

NIEMCY

1

2

2

5

6

POLSKA

1

2

–

3

7

WĘGRY

1

–

1

2

8

CHINY

1

–

–

1

USA

1

–

–

1

Holandia

–

1

5

6

10


STRZELECTWO

Dobre wieści ze strzelnicy... części precyzyjnej i szybkiej osiągnęła 577 punktów, czyli punkt więcej od swojego rekordu życiowego. Wynik dał jej kwalifikacje do finału z 7 pozycji, w którym jednak zajęła 8 miejsce, przegrywając z dużo bardziej doświadczonymi zawodniczkami. Po pierwszym dniu rywalizacji Natalia Król była 13. (285), a Karolina Baszeń – 16. (284). Niestety w drugiej części rywalizacji nie było już tak dobrze i ostatecznie Natalia Król (563 punkty) zajęła 22 miejsce, a Karolina Baszeń (556) – 36 miejsce. Sumarycznie dało to nam 1696 punktów i 5 miejsce w klasyfikacji drużynowej. Do trzeciej w klasyfikacji drużyny Rosji zabrakło tylko 12 punktów. Gdyby w pierwszym strzale drugiego dnia jedna z naszych zawodniczek nie zaliczyła 0 punktów, to medal byłby o włos... W trzecim dnia rywalizacji na strzelnicy doczekaliśmy się srebrnej środy. Choć apetyty były większe, to dwa medale braliśmy w ciemno. Od rana trwała rywalizacja w karabinie dowolnym 60 strzałów w pozycji leżącej. Do rywalizacji przystąpiło trzech naszych zawodników: Bartosz Jasiecki, Maciej Wojtasiak i Paweł Pietruk. Na początku wszyscy trzej utrzymywali dobre skupienie plasując się w czołowej 8. Niestety słabsza trzecia seria Pawła (100,6) i piąta seria Maćka (100,3) nie pozwoliły im awansować do finałów. Konsekwentnie strzelający Bartosz (104,0, 105,4, 104,1, 104,7, 103,0, 103,9) z wynikiem 625,1 punkta awansował do finału z drugiej pozycji w eliminacjach. Wojtasiak zajął 25 miejsce (616,3), Pietruk 31 (615,0). Jak się po chwili okazało, wynik naszych dał im srebrny medal w drużynie. Wynik 1856,4 punktów był o 2,1 punkta lepszy od poprzedniego rekordu uniwersjady reprezentacji Chin uzyskanego w Kazaniu. Lepsi okazali się Francuzi z dorobkiem 1862,3 punkta (Raynaud – 622,8, Moreno Flores 622,0, Germond – 617,5), a na trzeciej pozycji uplasowali się Koreańczycy – 1855,9 punktu.

Już pierwszy dzień zawodów strzeleckich należało uznać za udany. Wszystko za sprawą awansu do finału karabinu pneumatycznego 60 strzałów (KPN60) Macieja Wojtasiaka. Do Gwangju przyjechał o 23:00. Rano musiał stawić się na strzelnicy, by uczestniczyć w eliminacjach.

P

ierwsze serie były dla Maćka bardzo udane i utrzymywał się w pierwszej czwórce zawodników. Trochę gorsze czwarta i piąta seria sprawiły, że spadł w okolice 7–8 miejsca i w ostatniej serii stresowaliśmy się, czy awansuje do finału. Udało się awansować na 6 miejscu z wynikiem 621,3 punkty. W eliminacjach brał udział również flagowy polskiej reprezentacji Bartosz Jasiecki, który wynikiem 615,8 pobił rekord życiowy i zajął 24 miejsce, a trzeci z na-

szych reprezentantów Paweł Pietruk „ustrzelił” 601,9 punktów i zajął 47 miejsce. Drużynowo nasi zajęli dopiero 8 miejsce. W finale Maciek rozpoczął od 9,8, a potem sukcesywnie strzelał coraz lepiej. W konsekwencji kolejni rywale odpadali, a Maciek piął się w górę tabeli. Ostatecznie do trzeciego zawodnika zabrakło po 16 strzałach 1,6 punkta. Szkoda, że pierwsza trójka zaczęła pudłować, jak już Maciek nie był w grze, bo byłoby na pewno lepiej... W drugim dniu rywalizacji bardzo blisko medalu w klasyfikacji drużynowej były nasze reprezentantki w pistolecie sportowym 30+30. Motorem napędowym wyniku była najmłodsza w ekipie Marta Barszczak, która w eliminacjach

Finał z udziałem Bartosza przyniósł wiele emocji. Pierwsze serie nie były zbyt udane dla Bartka. 9,9, 9,7 i 9,5 odpowiednio w 2, 3 i 4 serii dawało szóstą pozycję. Bardzo dobra piąta seria (10,7 i 10,5) pozwoliła mu wskoczyć na piątą pozycję. Kolejna seria (10,3 i 10,8) i 0,2 punktu więcej od ex aequo pozycji piątej. W bezpośredniej walce o strefę medalową 10,5 i 10,0 pozwoliło wyprzedzić Koreańczyka Kima. Mieliśmy już brązowy medal. Bartek jednak nie odpuszczał i w kolejnej serii ustrzelił 10,6 i 10,7, co pozwoliło wyprzedzić Chińczyka Yanga (o 0,6). W finałowej serii w pierwszym strzale Bartek odrobił 0,4 punkta i do złota brakowało 0,5 punkta. Ostatni strzał 10,0 i... srebrny medal. Do wyrównania walki o złoto musiało być 0,9... Dwa srebrne medale i tak bardzo nas ucieszyły. W ten sam dzień w eliminacjach pistoletu pneumatycznego wystąpiły trzy nasze zawodniczki. Po cichu liczyliśmy na medal drużynowy. 1127 punktów dało 4 pozycję tylko o 4 punkty za trzecią Rosją... Najbliżej awansu do finału była Marta Barszczak, która w poszczególnych seriach osiągnęła 96, 95, 96 i 90 punktów... Ta ostatnia nieudana seria kosztowała Martę awans do finału (zabrakło 3 punktów). Ostatecznie została sklasyfikowana na 16 miejscu. Natalia Król (94/92/95/95)

aps nr 06 2015 (329)


STRZELECTWO

zajęła 19 miejsce, a Karolina Baszeń (94/94/95/91) 27 miejsce. Największym pechowcem wśród strzelców okazał się Damian Klimek. W pierwszych trzech seriach pistoletu szybkostrzelnego osiągnął 290 punktów i zajmował drugą pozycję. W kolejnym dniu w dwóch pierwszych seriach osiągnął 95 i 99 punktów. Niestety w ostatniej serii zawiódł pistolet i zaliczył jedno zero. Ostatecznie podłamany w serii uzyskał 80 punktów i sumarycznie 564. Do finału zabrakło tylko 7 punktów... W drugiej swojej konkurencji (pistolet pneumatyczny sześćdziesiąt strzałów) Kamil w eliminacjach osiągnął 573 punkty i do ścisłego finału zabrakło mu tylko dwóch „oczek”... W eliminacjach pistoletu (PDW 60) z wynikiem 529 punktów zajął 27 miejsce i nie awansował do finału. W trapie reprezentował nas Piotr Kowalczyk. Pierwsze dwie serie zaliczył na 24 z 25 możliwych trafień i był w czołówce zmagań. W kolejnym dniu Piotrek pomimo słabszej jednej serii (22/25) zdołał awansować do finału, w którym niestety trzy razy spudłował i ostatecznie zajął 5 miejsce.

Jedyną naszą reprezentantką w konkurencjach karabinu była Żaneta Iwaszuk. W eliminacjach karabinu pneumatycznego nasza reprezentantka zajęła 12 miejsce (413,4 punktu) i nie awansowała do finału. Należą się jej jednak brawa za walkę m.in. z mistrzynią olimpijską. W eliminacjach tej konkurencji padł rekord uniwersjady Czeszki Gabrieli Vognarowej (418,9). W ostatnim dniu na strzelnicy nietypowo zaczął dzień Maciej Wojtasiak, który po przyjeździe na strzelnicę stwierdził, iż jego karabin został już wysłany na lotnisko w Seulu... Ku wielkiemu zdziwieniu koreań-

seria (89), i został sklasyfikowany na 9 miejscu, czyli na pierwszym, z którego nie awansuje się do finału (z wynikiem 1157 punktów). Do finału zabrakło tylko dwóch punktów... Bardzo dobrze pomimo perypetii z karabinem sprawił się Maciej Wojtasiak, zajmując ostatecznie 11 miejsce z wynikiem 1155 punktów. Trzeci z naszych reprezentantów Paweł Pietruk zajął 23 pozycję z wynikiem 1144 punktów. Drużynowo mężczyźni uplasowali się na 5 miejscu (3456). Marek Szlachta

skich organizatorów chciał braćć udział w zawodach. Otrzymałł m przypadkowy karabin i z takim przystąpił do konkurencji kara-W binu w trzech postawach (KDW 3×40). W eliminacjach bardzo do-brze wypadł Bartosz Jasiecki. Poo 0 strzelaniu w pozycji leżącej (400 na 400 możliwych) prowadziłł a w całej stawce. Niestety nie za dobrze poszło mu strzelanie w po-a zycji stojącej, a zwłaszcza ostatnia

KLASYFIKACJA KOBIETY

MĘŻCZYŹNI

Ppn 40 indywidualnie 1. Jiyoung HAN (KOR ), 2. Princhuda METHAWEEWONG (THA), 3. Chia-ying WU (TPE), ... 16. Marta BARSZCZAK (POL), ... 19. Natalia KRÓL (POL), ... 27. Karolina BASZEŃ (POL) Ppn 40 drużynowo 1. Chiny, 2. Tajlandia, 3. Rosja, 4. Polska (Marta BARSZCZAK, Natalia KRÓL, Karolina BASZEŃ) Kpn indywidualnie 1. Najmeh KHEDMATI (IRI), 2. Gabriela VOGNAROVA (CZE), 3. Ivana MAKSIMOVIC (SRB), ... 12. Żaneta IWASZUK (POL) Ps 30 +30 indywidualnie 1. Ji Hye KIM (KOR), 2. Qing Yuan ZHOU (CHN), 3. Yuemei LIN (CHN), ... 8. Marta BARSZCZAK (POL), ... 22. Natalia KRÓL (POL), ... 36. Karolina BASZEŃ (POL) Ps 30 +30 drużynowo 1. Korea, 2. Tajlandia, 3. Rosja, ... 5. Polska (Marta BARSZCZAK, Natalia KRÓL, Karolina BASZEŃ) Ks 3×20 indywidualnie 1. Laura-Georgeta ILIE (ROU), 2. Valentina PROTASOVA (RUS), 3. Najmeh KHEDMATI (IRI), ... 10. Żaneta IWASZUK (POL)

Pd 60 indywidualnie 1. Daehun PARK (KOR), 2. Rinat AIUPOV (RUS), 3. Zhiwei WANG (CHN), ... 27. Kamil GERSTEN (POL) Kdw 60l indywidualnie 1. Kirill GRIGORIAN (RUS), 2. Bartosz JASIECKI (POL), 3. Haoran YANG (CHN), ... 25. Maciej WOJTASIAK (POL), ... 31. Paweł PIETRUK (POL) Kdw 60l drużynowo 1. Francja, 2. Polska (Maciej WOJTASIAK, Bartosz JASIECKI, Paweł PIETRUK), 3. Korea Trap 125 indywidualnie 1. Valerio GRAZINI (ITA), 2. Filip MARINOV (SVK), 3. Yavuz ILNAM (TUR), ... 5. Piotr KOWALCZYK (POL) Psz 2×30 indywidualnie 1. Kehan CHEN (CHN), 2. Nikita SUKHANOV (RUS), 3. Jean QUIQUAMPOIX (FRA), ... 11. Damian KLIMEK (POL) Kdw 3×40 indywidualnie 1. Haoran YANG (CHN), 2. Kirill GRIGORIAN (RUS), 3. Alexis RAYNAUD (FRA), 9. Bartosz JASIECKI (POL), ... 11. Maciej WOJTASIAK (POL), ... 23. Paweł PIETRUK (POL)

www.azs.pl

Kdw 3×40 drużynowo 1. Chiny, 2. Francja, 3. Rosja, ... 5. Polska (Maciej WOJTASIAK, Bartosz JASIECKI, Paweł PIETRUK) Ppn 60 indywidualnie 1. Davaakhuu ENKHTAIVAN (MGL), 2. Zhiwei WANG (CHN), 3. Halim JANG (KOR), ... 12. Kamil GERSTEN (POL) Skeet 125, indywidualnie 1. Menelaos MICHAELIDES (CYP), 2. Alexander BONDAR (RUS), 3. Michael PALMIERI (ITA), ... 20. Kamil KOZIKOWSKI (POL) Kpn 60 indywidualnie 1. Zhiguo LIU (CHN), 2. Haoran YANG (CHN), 3. Sung-hyun PARK (KOR), 4. Bartosz JASIECKI (POL), ... 24. Bartosz JASIECKI (POL), ... 47. Paweł PIETRUK (POL) Kpn 60 drużynowo 1. Chiny 2. Korea 3. Indie 8. Polska (Maciej WOJTASIAK, Bartosz JASIECKI, Paweł PIETRUK) Klasyfikacja medalowa 1. Chiny, 2. Korea, 3.Włochy, ... 13. POLSKA


SZERMIERKA

Brąz na pocieszenie… W 1/32 pokonała Chinkę Chen Wand 15:7, następnie minimalnie Rosjankę Oxanę Pogrebnyak 15:14, by w ćwierćfinale przegrać z późniejszą złotą medalistką Francuzką Jeronime Mpah Njanga 3:15. Martyna Rygiel wygrała pierwszą walkę play-off z Koreanką Euną Kim 15:8, by w 1/16 przegrać z Rosjanką Kristiną Novalinską 8:15. Emilia Rygiel również odpadła w 1/16 po porażce z Włoszką Camillą Mancini 13:15 (wcześniej wygrywając z Amerykanką Desree Ortegą 15:3). Walczący w tym dniu szpadziści wprawdzie przebrnęli eliminacje, jednak już w pierwszej rundzie (1/64) z turnieju odpadli Mateusz Antkiewicz (8:9 z Kevinem Cho Wha Mo z USA) i Filip Broniszewski (12:15 z Jinem Takedą z Japonii). Trzy walki stoczył Marcel Baś. W 1/64 wygrał 15:10 ze Szwedem Erikem Bergdahlem, by w kolejnej rundzie pokonać Ukraińca Yana Sycha 15:13. Niestety w 1/16 lepszy od Polaka okazał się Pavel Sukhov z Rosji (11:15) Trzeciego dnia zmagań na planszy szermierczej doczekaliśmy się medalu dla Polski! Marta Puda wywalczyła brązowy krążek w szabli kobiet. Kiedy okazało się, że w ćwierćfinale spotkają się dwie Polki – Marta Puda i Matylda Ostojska, mogliśmy być już pewni pierwszego medalu w szermierce. Lepsza okazała się Puda, która zwyciężyła 15:6. W walce półfinałowej nasza zawodniczka uległa Koreance Seonhee Kim 15:8 i została tym samym brązową medalistką turnieju szablistek. Do 1/8 finału dotarła Martyna Wątora, a w 1/32 finału odpadła Magdalena Pasternak po bratobójczym pojedynku z późniejszą brązową medalistką. We florecie mężczyzn najlepiej spisał się Michał Siess, który pożegnał się z turniejem dopiero w ćwierćfinale po przegranej 14:15 z reprezentantem gospodarzy (Junhyuk Kwak). Do 1/16 finału dotarli Piotr Janda i Filip Płocharski, a do 1/32 Szymon Kozłowski. Było o włos od kolejnego szermierczego medalu: trzy trafienia dzieliły od niego naszych szablistów w turnieju drużynowym. Po drodze nasi zawodnicy pokonali po zaciętym spotkaniu Węgrów 45:43, by w ćwierćfinale stoczyć prawdziwą bitwę o półfinał z Włochami. Pogromcą Włochów okazał się znajdujący się w tym dniu w rewelacyjnej formie Mikołaj Grzegorek, któ-

Rywalizacja szermierzy w Gwangju rozpoczęła się od turniejów szpadzistek i szablistów. Już pierwszego dnia za sprawą Barbary Rutz byliśmy blisko medalu.

W

turnieju szpadzistek pierwszy etap przebrnęły wszystkie nasze cztery reprezentantki – Kamila Pytka, Magdalena Pawłowska, Jagoda Zagała i Barbara Rutz. W 1/16 finału z turniejem pożegnała się Pytka (po porażce 8:7 z Amerykanką Amandą Sirico), w kolejnej rundzie (1/8) – Pawłowska i Zagała (odpowiednio 4:15 z Dimodi Epee z Francji i Koreanką Jiyoung Ha 9:15). Do ćwierćfinału awansowała tylko Barbara Rutz (po zwycięstwie 15:6 z Chu Ka mong z Hong Kongu) i byliśmy coraz bliżej zaspokojenia naszych apetytów na medal. Niestety, nasza reprezentantka, mimo że znakomicie odrabiała w końcówce straty do przeciwniczki, przegrała pojedynek z Estonką Nelli Paju 13:15. Gdyby pokonała rywalkę, zapewniłaby sobie co najmniej brązowy krążek, ostatecznie została sklasyfikowana na 7. pozycji. Szabliści – Mikołaj Grzegorek, Piotr Koniusz i Jakub Ociński – także w komplecie z powodzeniem przeszli pierwszą rundę. W kolejnej fazie doszło do bratobójczego pojedynku pierwszych dwóch, z której zwycięsko wyszedł Koniusz 15:13. Sztuka awansu do 1/16 udała się także Ocińskiemu (po zwycięstwie z Yuriyem Tsapem z Ukrainy 15:12). Niestety, w pojedynkach o 1/8 finału obaj nasi reprezentanci ulegli rywalom. Koniusz przegrał z Rosjaninem Viacheslavem Iskandarovem 6:15, a Ociński z Japończykiem Kento Yoshidą 11:15. W kolejnym dniu na plansze wyszły nasze florecistki. Bez większych problemów przebrnęły eliminacje. Najdalej w turnieju zaszła Marika Chrzanowska.

ry wygrał swoje hity 5:3 z Nuccio, 8:1 z Affede i 8-1 Fzoschinim. Ostateczny wynik 45:39 dla Polaków oddał przebieg spotkania. Po spotkaniu Leonardo Affede bardzo długo nie mógł pogodzić się z porażką... W półfinale naszym zawodnikom przyszło walczyć z Francuzami. Niestety pokazali nam, do jakiego poziomu trzeba dążyć już w treningu. Wynik 31:45 mówi sam za siebie... Spotkanie o brąz rozpoczęło się od pojedynku Mikołaj Grzegorek – Hojin Chung, które wygrał 4:5 Koreańczyk. Kolejny hit to pojedynek Jakuba Ocińskiego z Junyeongiem Parkiem, tym razem dla Polaka (6:2). Jako trzeci na planszę wyszedł Piotr Koniusz, który w pojedynku z Jonghunem Song przegrał niestety 1:8 i po pierwszej zmianie było 11:15 dla Koreańczyków. Kolejne zmiany to Grzegorek – Park (8:5), Koniusz – Chung (5:5) i Ociński – Song (4:5) i po drugiej zmianie było 28:30. W kolejnym pojedynku Koniusz przegrał z Parkiem 3:5, czego nie odrobił Grzegorek (5:5) z Songiem. Do ostatniego pojedynku z Chungiem Ociński wychodził przy stanie 36:40. Wiedział, że musi zadawać dwa trafienia na jedno Koreańczyka. I początkowo ta sztuka się udawała. 0:1, 1:1, 2:1, 2:2, 3:2, 4:2 i wynik 40:42. Niestety kolejne trafienie zadał Koreańczyk (40:43), następnie Ociński (41:43), Chung (41:44), Ociński (42:44). Przy tym stanie doszło do kilku akcji bez punktu. W końcu jak Ociński ruszył, nadział się na kontrę Koreańczyka, trafienie i... koniec 42:45. Brawo za walkę do końca. Trochę gorzej poszło szpadzistkom. W pierwszym pojedynku dość wysoko pokonały Węgierki 45:34, by w ćwierćfinale trafić na „prześladujące” je Włoszki. Pomimo twardej walki nasze zawodniczki przegrały 40:45 i odpadły z turnieju. Jak stwierdził trener po zawodach: jak kiedyś pokonają Włoszki, to będzie złoty medal... aps nr 06 2015 (329)


SZERMIERKA

Kolejny dzień to turnieje drużynowe w szpadzie mężczyzn oraz we florecie kobiet. Drużyna w składzie: Marika Chrzanowska, Martyna Jelińska i Emila Rygielska, pokonując w ćwierćfinale Hongkong 44:32, przeszły do kolejnej rundy. W półfinale nasze florecistki uległy niestety Włoszkom, które w finale wygrały z Francją i zdobyły uniwersjadowe złoto. Polkom pozostała walka o brązowy krążek. Niestety naszym zawodniczkom nie udało się pokonać Rosjanek, które na początku pojedynku zdobyły przewagę kilku trafień i konsekwentnie utrzymały ją do końca. Dziewczyny walczyły dzielnie, niwelując przewagę przeciwniczek nawet do jednego trafienia, jednak to nie wystarczyło i w rezultacie zajęły dobre czwarte miejsce.

Polscy szpadziści w pierwszej rundzie rozgrzali kibiców do czerwoności, pokonując Japończyków o jeden punkt 44:43. Niestety następny (ćwierćfinałowy) pojedynek nie poszedł po myśli naszych zawodników, którzy musieli uznać wyższość Węgrów (41:45) i pożegnać się z turniejem. Mateusz Antkiewicz, Marcel Baś, Filip Broniszewski zakończyli zmagania na 7 miejscu. W ostatnim dniu rywalizacji drużynowej emocji nie brakowało. Niestety floreciści: Piotr Janda, Szymon Kozłowski, Filip Płocharski i Michał Siess, już w ćwierćfinale ulegli Koreańczykom 38:45. Ale podczas walk szablistek publiczność została rozgrzana znów do czerwoności. W pierwszej rundzie Matylda Ostojska, Magdalena Pasternak, Marta Puda, Martyna Wątora w pięknym stylu wygrały z Japonią 45:33 awansując do półfinału. Kolejnymi rywalkami Polek były Rosjanki, które po zaciętym pojedynku pokonały nasze zawodniczki 38:45. Dziewczynom pozostało tylko zmobilizować się do walki o brązowy medal i dać z siebie wszystko, by stanąć na podium. Jednak dobrze dysponowane Francuzki okazały się nie do przejścia (37:45). Polki zajeły czwarte miejsce w turnieju, za Rosją, Koreą i Francją. Marek Szlachta Aleksandra Leszczyńska

KLASYFIKACJA KOBIETY SZPADA

1. Dimodi Laurence EPEE (FRA), 2. Viktoriia KUZMENKOVA (RUS), 3. Iuliia LICHAGINA (RUS), 3. Nelli PAJU (EST), ... 7. Barbara RUTZ (POL),... 22. Jagoda ZAGAŁA (POL), ... 31. Magdalena PAWŁOWSKA (POL), ... 39. Kamila PYTKA (POL) Szpada drużynowo

1. Francja, 2. Rosja, 3. USA, ... 7. Polska (Barbara RUTZ, Jagoda ZAGAŁA, Magdalena PAWŁOWSKA, Kamila PYTKA) SZABLA

1. Anna BASHTA (RUS), 2. Seonhee KIM (KOR), 3. Marta PUDA (POL), 3. Adrienne JAROCKI (USA), ... 7. Matylda OSTOJSKA (POL), ... 15. Martyna WĄTORA (POL), ... 41. Magdalena PASTERNAK (POL) Szabla drużynowo

1. Korea, 2. Rosja, 3. Francja, 4. Polska (Marta PUDA, Matylda OSTOJSKA, Martyna WĄTORA, Magdalena PASTERNAK) FLORET

1. Jeromine Frederique MPAH NJANGA (FRA), 2. Svetlana TRIPAPINA (RUS), 3. Hyo Jin HONG (KOR), 3. Kristina NOVALINSKA (RUS), ... 6. Marika CHRZANOWSKA (POL), ... 9. Martyna JELIŃSKA (POL), ... 10. Emilia RYGIELSKA (POL) Floret drużynowo

1. Włochy, 2. Francja, 3. Rosja, 4. Polska (Marika CHRZANOWSKA, Martyna JELIŃSKA, Emilia RYGIELSKA) www.azs.pl

MĘŻCZYŹNI SZPADA

1. Yannick Philippe Andre BOREL (FRA), 2. Virgile Michel Louis MARCHAL (FRA), 3. Taeseung JUNG (KOR), 3. Daniel BERTA (HUN), ... 14. Marcel BAŚ (POL), ... 39. Filip BRONISZEWSKI (POL), ... 48. Mateusz ANTKIEWICZ (POL) Szpada drużynowo

1. Francja, 2. Ukraina, 3. Włochy, ... 7. Polska (Mateusz ANTKIEWICZ, Filip BRONISZEWSKI, Marcel BAŚ) SZABLA

1. Jonghun SONG (KOR), 2. Dmitry DANILENKO (RUS), 3. Leonardo AFFEDE (ITA), 3. Ferenc VALKAI (HUN), ... 21. Jakub OCIŃSKI (POL), ... 26. Piotr KONIUSZ (POL), ... 40. Mikołaj GRZEGOREK (POL) Szabla drużynowo

1. Francja, 2. Ukraina, 3. Korea, 4. Polska (Mikołaj GRZEGOREK, Piotr KONIUSZ, Jakub OCIŃSKI) FLORET

1. Maximilien Jacques CHASTANET (FRA), 2. Alexander PIVOVAROV (RUS), 3. Junhyuk KWAK (KOR), 3. Martino MINUTO (TUR), ... 6. Michał SIESS (POL), ... 19. Filip PŁOCHARSKI (POL), ... 22. Piotr JANDA (POL), ... 44. Szymon KOZŁOWSKI (POL) Floret drużynowo

1. Francja, 2. Korea, 3. Włochy, ... 6. Polska (Michał SIESS, Filip PŁOCHARSKI, Piotr JANDA, Szymon KOZŁOWSKI)


P ŁY W A N I E

Zabrakło tylko medalu cieja Hampla potwierdziła w rywalizacji na dystansie 800 m, także zdobywając prawo startu w finale. Wynik 8:44.03 pozwolił jej na zajęcie siódmej lokaty. Naszej reprezentantce należą się słowa uznania za znakomity debiut na międzynarodowej imprezie! Na wszystkich dystansach w stylu motylkowym swoich sił próbował przedstawiciel AWF Katowice Michał Poprawa. Najlepiej wypadł w rywalizacji na 100 m – awansował do finału, w którym ukończył rywalizację na ósmej pozycji z rezultatem 52.93 s. W półfinale reprezentant AZS AWF Katowice uzyskał swój najlepszy w tym roku wynik – 52.85 s. Rekord sezonu poprawił także na 200 m – 1:57.89, w którym dotarł do półfinału, zajmując ostatecznie dziesiąte miejsce. Michał wystąpił również w półfinale 50 m, a wynik 24.35 s pozwolił mu uplasować się na piętnastej pozycji. Ze swoich występów w Gwangju może być zadowolony także Krzysztof Morawski. Reprezentant warszawskiego AZS AWF zajął ósme miejsce w finale swojej koronnej konkurencji – 200 m stylem grzbietowym z wynikiem 2:02.11 (2:00.28 w półfinale). W rywalizacji na dystansie dwukrotnie krótszym poprawił w eliminacjach rekord życiowy

Polscy pływacy przyzwyczaili nas do medalowych żniw na uniwersjadach. Tym razem w naszej drużynie zabrakło gwiazd na miarę Otylii Jędrzejczak czy Pawła Korzeniowskiego, a zawodnicy, którzy uzyskali kwalifikację na tegoroczne MŚ w Kazaniu, do Korei nie przylecieli.

W

Gwangju nasza zaledwie ośmioosobowa ekipa co prawda medalu nie wywalczyła, ale jej start należy ocenić pozytywnie. Dorobek reprezentantów Polski to sześć finałów na pływalni oraz dwa miejsca w czołowej ósemce w rywalizacji na wodach otwartych. Pływacy przystąpili do rywalizacji w sobotni poranek, nazajutrz po ceremonii otwarcia uniwersjady, a areną ich zmagań był jeden z trzech nowo wybudowanych na potrzeby uniwersjady obiektów sportowych Nambu University Aquatics Center. Na pierwszy finał z udziałem Polaków musieliśmy czekać aż do wtorku – awans do najlepszej ósemki na 400 m stylem dowolnym wywalczyła czterokrotna mistrzyni Polski z tego roku Justyna Burska. W finale studentka Wyższej Szkoły Informatyki i Umiejętności w Łodzi uzyskała rezultat 4:13.24 i uplasowała się na wysokim piątym miejscu! Swoją bardzo dobrą dyspozycję podopieczna Ma-

z tegorocznych MP – 56.09 s. W półfinale spisał się nieco gorzej – 56.26 s i ostatecznie zajął piętnastą lokatę. Już po raz trzeci na Uniwersjadzie wystąpił student Politechniki Łódzkiej Filip Wypych. Zawodnik łódzkiego AZS uzyskał w półfinale w swojej koronnej konkurencji 50 m stylem dowolnym najlepszy wynik w sezonie – 22.45 s i wywalczył prawo startu w finale. W finale Filip jako ósmy dotknął ściany. W rywalizacji na 50 m stylem klasycznym nie udało mu się awansować do półfinału, ale w eliminacjach ustanowił nową życiówkę – 28.33 s. Szczęścia zabrakło Dawidowi Szulichowi. Student warszawskiej ALK pewnie awansował do półfinału na 50 m stylem klasycznym, łamiąc w eliminacjach barierę 28 sekund – 27.97 s. W wyścigu półfinałowym popłynął nieco szybciej – 27.95 s, ale jak się okazało do finału naszemu reprezentantowi zabrakło… 0.02 sekundy i ukończył rywalizację na 10 pozycji.

KLASYFIKACJA KOBIETY – 50 m st. dow.: 1. Rozaliya Nasretdinova (Rosja) 24.91 2. Elizaveta Bazarova (Rosja) 25.05 3. Holly Barratt (Australia) 25.08 | 100 m st. dow.: 1. Shannon Vreeland (USA) 54.39 2. Abbigail Weitzeil (USA) 54.53 3. Ami Matsuo (Australia) 54.94 | 200 m st. dow.: 1. Shannon Vreeland (USA) 1:58.38 2. hijia Wang (Chiny) 1:58.89 3. Martina De Memme (Włochy) 1:59.14 | 400 m st. dow.: 1. Leah Smith (USA) 4:05.29 2. Lindsay Vrooman (USA) 4:07.28 3. Martina De Memme (Włochy) 4:08.95 … 5. Justyna Burska (Polska – WSIiU Łódź) 4:13.24 | 800 m st. dow.: 1. Lindsay Vrooman (USA) 8:26.67 2. Martina Caramignoli (Włochy) 8:28.43 3. Kiah Melverton (Australia) 8:31.80 … 7. Justyna Burska (Polska – WSIiU Łódź) 8:44.03 | 1500 m st. dow.: 1. Martina Caramignoli (Włochy) 16:06.71 2. Lindsay Vrooman (USA) 16:13.85 3. Kiah Melverton (Australia) 16:21.39 | 50 m st. mot.: 1. Ying Lu (Chiny) 25.72 2. Svetlana Chimrova (Rosja) 26.23 3. Holly Barratt (Australia) 26.41 | 100 m st. mot.: 1. Ying Lu (Chiny) 57.83 2. Elena Di Liddo (Włochy) 58.29 3. Katarina Listopadova (Słowacja) 58.37 | 200 m st. mot.: 1. Yiin Zhou (Chiny) 2:07.69 2. Alessia Polieri (Włochy) 2:08.66 3. Hali Flickinger (USA) 2:08.80 | 50 m. st. grzb.: 1. Holly Barratt (Australia) 28.04 2. Stephanie Hoi Shun Au (Hongkong) 3. Hyounji Yu (Korea Południowa) 28.38 | 100 m st. grzb.: 1. Kylie Masse (Kanada) 59.97 2. Elizabeth Pelton (USA) 1:00.65 3. Rachel Bootsma 1:00.78 | 200 m st. grzb.: 1. Lisa Bratton (USA) 2:09.31 2. Simona Baumrtova (Czechy) 2:10.53 3. Yuka Kawayoke (Japonia) 2:11.60 | 50 m st. klas.: 1. Mariia Liver (Ukraina) 30.73 2. Fiona Doyle (Irlandia) 31.09 3. Martina Carraro (Włochy) 31.11 | 100 m st. klas.: 1. Mina Matsushima (Japonia) 1:06.76 2. Lillia King (USA) 1:06.93 3. Fiona Doyle (Irlandia) 1:07.15 | 200 m st. klas.: 1. Keiko Fukudome (Japonia) 2:24.92 2. Reona Aoki (Japonia) 2:26.17 3. Martina Moravcikova (Czechy) 2:27.35 | 200 m st. zm.: 1. Sishi Zhang (Chiny) 2:12.31 2. Madisyn Cox (USA) 2:12.77 3. Ellen Fullerton (Australia) 2:13.48 | 400 m st. zm.: 1. Sarah Henry

(USA) 4:38.88 2. Barbora Zavadova 4:40.03 3. Hall Flickinger (USA) 4:40.54 | 4×100 m st. dow.: 1. USA 3:38.12 2. Japonia 3:41.15 3. Rosja 3:41.34 | 4×200 m st. dow.: 1. USA 7:53.88 2. Chiny 8:01.09 3. Japonia 8:01.18 | 4×100 m st. zm.: 1. Włochy 4:00.50 2. Japonia 4:00.61 3. USA 4:00.75 | 10 km: 1. Arianna Bridi (Włochy) 2:03:19.4 2. Ilaria Raimondi (Włochy) 2:03:58.9 3. Stephanie Peacock (USA) 2:04:53.1 … 6. Joanna Zachoszcz (Polska – UWM Olsztyn, AZS UWM Olsztyn) 2:07.16.9 MĘŻCZYŹNI – 50 m st. dow.: 1. Yauhen Tsurkin (Białoruś) 22.22 2. Henrique De Souza Martins (Brazylia) 22.24 3. Paul Powers (USA) 22.34 … 8. Filip Wypych (Polska – Politechnika Łódzka, AZS UŁ PŁ Łódź) 22.58 | 100 m st. dow.: 1. Henrique De Souza Martins (Brazylia) 48.98 2. John Conger (USA) 49.02 3. Marco Belotti (Włochy) 49.43 | 200 m st. dow.: 1. Reed Malone (USA) 1:47.15 2. Clay Youngquist (USA) 1:47.91 3. Jacob Hansford (Australia) 1:48.29 | 400 m st. dow.: 1. Jay Lelliott (Wielka Brytania) 3:48.84 2. Jack McLoughlin (Australia) 3:48.88 3. Reed Malone (USA) 3:50.13 … 16. Paweł Furtek (Polska – Uniwersytet Południowej Kalifornii) 3:58.83 | 800 m st. dow.: 1. Sergii Frolov (Ukraina) 7:50.28 2. Jay Lelliott (Wielka Brytania) 7:50.97 3. Ayatsugu Hirai (Japonia) 7:52.77 … 10. Paweł Furtek (Polska – Uniwersytet Południowej Kalifornii) 8:04.02 | 1500 m st. dow.: 1. Ayatsugu Hirai (Japonia) 14:56.10 2. Sergii Frolov (Ukraina) 15:02.81 3. Kohei Yamamoto (Japonia) 15:03.99 … 11. Paweł Furtek (Polska – Uniwersytet Południowej Kalifornii) 15:33.33 | 50 m st. mot.: 1. Henrique De Souza Martins (Brazylia) 23.22 2. Yauhen Tsurkin (Białoruś) 23.44 3. Piero Codia (Włochy) 23.48 … 15. Michał Poprawa (Polska – AWF Katowice, AZS AWF Katowice) 24.35 | 100 m st. mot.: 1. Evgeny Koptelov (Rosja) 51.50 2. Piero Codia (Włochy) 51.69 3. Yauhen Tsurkin (Białoruś) 52.12 … 8. Michał Poprawa (Polska – AWF Katowice, AZS AWF Katowice) 52.93 | 200 m st.

mot.: 1. Evgeny Koptelov (Rosja) 1:54.79 2. Yuya Yajima (Japonia) 1:55.73 3. Masayuki Umemoto (Japonia) 1:56.12 … 10. Michał Poprawa (Polska – AWF Katowice, AZS AWF Katowice) 1:57.89 | 50 m st. grzb.: 1. Junya Hasegawa (Japonia) 25.25 2. Stefano Pizzamiglio (Włochy) 25.43 3. Nikita Ulyanov (Rosja) 25.49 | 100 m st. grzb.: 1. Junya Hasegawa (Japonia) 53.77 2. Christopher Ciccarese (Włochy) 53.92 3. John Conger (USA) 54.09 … 13. Krzysztof Morawski (Polska – ALK Warszawa, AZS AWF Warszawa) 56.26 | 200 m st. grzb.: 1. Jacob Pebley (USA) 1:56.29 2. Keita Sunama (Japonia) 1:57.50 3. Andrei Shabasov (Rosja) 1:57.68 … 8. Krzysztof Morawski (Polska – ALK Warszawa, AZS AWF Warszawa) 2:02.11 | 50 m st. klas.: 1. Caba Siladi (Serbia) 27.34 2. Andrea Toniato (Włochy) 27.41 3. Dmitriy Balandin (Kazachstan) 27.47 … 10. Dawid Szulich (Polska – ALK Warszawa) 27.95 … 21. Filip Wypych (Polska – Politechnika Łódzka, AZS UŁ PŁ Łódź) 28.33 | 100 m st. klas.: 1. Dmitriy Balandin (Kazachstan) 59.96 2. James Wilby (Wielka Brytania) 1:00.28 3. Craig Benson (Wielka Brytania) 1:00.33 … 23. Dawid Szulich (Polska – ALK Warszawa) 1:02.77 | 200 m st. klas.: 1. Joshua Prenot (USA) 2:08.90 2. Kazuki Kohinata (Japonia) 2:09.08 3. Craig Benson (Wielka Brytania) 2:09.10 | 200 m st. zm.: 1. Justin James (Australia) 1:58.38 2. Joshua Prenot (USA) 1:58.38 3. Keita Sunama (Japonia) 1:58.45 | 400 m st. zm.: 1. Jay Litherland (USA) 4:12.43 2. Joshua Prenot (USA) 4:13.15 3. Keita Sunama (Japonia) 4:13.98 | 4×100 m st. dow.: 1. USA 3:15.85 2. Japonia 3:17.98 3. Rosja 3:18.18 | 4×200 m st. dow.: 1. USA 7:10.82 2. Australia 7:13.04 3. Japonia 7:13.12 | 4×100 m st zm.: 1. Rosja 3:34.56 2. USA 3:34.61 3. Japonia 3:34.82 … 7. Polska (K. Morawski, D. Szulich, M. Poprawa, F. Wypych) 3:42.17 | 10 km: 1. Anton Evsikov (Rosja) 1:55.09.6 2. Matteo Furlan (Włochy) 1:55:09.9 3. Mario Sanzullo (Włochy) 1:55:11.0 … 5. Krzysztof Pielowski (Polska – UWM Olsztyn) 1:55:49.8

aps nr 06 2015 (329)


P ŁY W A N I E Sztuka awansu do czołowych „ósemek” nie udała się niestety Pawłowi Furtkowi. Student Uniwersytetu Południowej Kalifornii najlepszą lokatę – 10. zajął na 800 m stylem dowolnym z wynikiem 8:04.02. Na dystansie 1500 m Paweł był 11., ale warto podkreślić, że osiągnął rezultat o niemal 9 sekund lepszy od uzyskanego podczas majowych MP – 15:33.33. Ostatnim akcentem występu naszych pływaków w Nambu University Aquatics Center był start męskiej sztafety 4×100 m stylem zmiennym. Krzysz-

tof Morawski, Dawid Szulich, Michał Poprawa i Filip Wypych uzyskali piąty czas eliminacji – 3:40.30. W finale osiągnęli wynik 3:42.17 i uplasowali się na siódmym miejscu. Po zakończeniu rywalizacji na pływalni Uniwersytetu Nambu rozegrano wyścigi kobiet i mężczyzn na wodach otwartych na dystansie 10 kilometrów. W mocnej obsadzie na Jeziorze Jangseongho bardzo dobrze spisali się studenci Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie – Joanna Zachoszcz i Krzysztof Pielowski. Asia zajęła 6 pozycję, a przepłynięcie 10 kilometrów zajęło jej 2:07:16.09. Na piątym miejscu wyścig mężczyzn ukończył Krzysiek z wynikiem 1:55:49.8. Rywalizację w konkurencjach pływackich w Gwangju zdominowali, jak należało się spodziewać, Amerykanie, którzy wywalczyli aż 34 medale – 15 złotych, 10 srebrnych i 9 brązowych. Niekwestionowaną gwiazdą ich reprezentacji była specjalistka od stylu dowolnego Shanonn Vreeland, która zdobyła cztery złote krążki. Aleksandra Leszczyńska

www.azs.pl

Rozmowa z Krzysztofem Pielowskim, piątym zawodnikiem Uniwersjady w Gwangju w pływaniu na wodach otwartych na 10 km Jako junior odnosiłeś znaczące sukcesy na pływalni, sięgając po medale MŚ Juniorów. Masz w swoim dorobku wiele krążków MP. Kiedy zadebiutowałeś na wodach otwartych i co skłoniło cię do spróbowania swoich sił w pływaniu długodystansowym?

Twoje piąte miejsce w rywalizacji na 10 km to jeden z najlepszych rezultatów uzyskanych przez pływaków w Gwangju. Niestety niewielu z nas miało okazję obejrzeć twój występ. Czy mógłbyś przybliżyć nam, jak przebiegała rywalizacja w wyścigu na Jeziorze Jangseongho?

Już w wieku juniorskim miałem kilka epizodów z pływaniem na wodach otwartych. Pochodzę z Warmii i Mazur, gdzie nie brakuje jezior, a co za tym idzie rozgrywanych na nich maratonów pływackich. Kiedy miałem 15 lat, wystartowałem w pierwszych zawodach na wodach otwartych, ale traktowałem to bardziej jako zabicie czasu podczas wakacji. W 2012 r. po raz pierwszy na poważnie zacząłem traktować starty na otwartych akwenach, kiedy postanowiłem wziąć udział w maratonie BCT z Helu do Gdyni, liczącym ponad 20 km.

Wyścig w Gwangju przez cały czas układał się po mojej myśli. Od początku chciałem płynąć w czołówce, i tak się stało. Po połowie dystansu zajmowałem nawet pierwszą pozycję. Czułem się naprawdę dobrze. Płynęliśmy dużą grupą, ale po około 7 km stawka zaczęła się rozciągać. Niestety 1,5 km przed końcem wyścigu jeden z zawodników zasłonił mi prowadzącą grupę, która odpłynęła na kilkanaście metrów. Na finiszu zdołałem jeszcze wyprzedzić dwóch zawodników i ostatecznie skończyłem na piątej pozycji.

Pływanie na wodach otwartych to, nawet dla miłośników sportu, nadal nieco egzotyczna konkurencja. Czy przygotowania do startów na wodach otwartych bardzo różnią się od typowego pływackiego treningu? Czy można z powodzeniem łączyć starty w tradycyjnych zawodach na pływalni z występami na wodach otwartych?

Moje przygotowania przez większą cześć sezonu są ukierunkowane na pływanie w basenie i większość pływaków startujących na wodach otwartych także trenuje w taki sposób. Treningi różnią się tylko tym, że muszę wypływać więcej kilometrów. Jest wielu zawodników na świecie, którzy z powodzeniem łączą pływanie w basenie z wodami otwartymi, zdobywając medale na największych imprezach w obu konkurencjach. Czy pływanie na wodach otwartych jest popularne w Polsce? Czy twoim zdaniem doczekamy w konkurencjach open water sukcesów naszych reprezentantów na międzynarodowych imprezach?

W Polsce jest to mało popularna konkurencja, ale z każdym rokiem przybywa zawodników, którzy chcą pływać na wodach otwartych. Co roku jest coraz więcej osób zgłoszonych na MP, a od zeszłego roku mamy już reprezentację, która startuje na zawodach międzynarodowych. Moim zdaniem mamy jeszcze za małe doświadczenie, żeby zdobywać medale na arenie międzynarodowej, ale z każdym rokiem go nabieramy i mam nadzieję, że już niedługo doczekamy się medalu.

Jak ocenisz swój start w Gwangju?

Moim zdaniem poszło mi całkiem nieźle, chociaż wiem, że przespałem moment, kiedy odpłynęła mi grupa pływaków. Oprócz tego nie popełniłem żadnego błędu i pierwszy raz byłem na tak wysokiej pozycji podczas międzynarodowej imprezy na wodach otwartych. Uniwersjada to impreza sportowa inna niż wszystkie. Jak podobało ci się na uniwersjadzie? Co najbardziej utkwi ci w pamięci z wyjazdu do Korei?

Uniwersjada to naprawdę fajna impreza sportowa. Zazwyczaj kiedy jadę na zawody, siedzę cały dzień na pływalni albo w hotelu. W Gwangju miałem okazję zobaczyć, jak wygląda rywalizacja w innych dyscyplinach, których dotąd nigdy nie oglądałem na żywo. Poza tym widać, że ta impreza była zorganizowana z wielkim rozmachem i Korea była do niej bardzo dobrze przygotowana. W pamięci najbardziej utkwi mi ceremonia otwarcia i Koreańczycy, którzy są zawsze uśmiechnięci i pozytywnie nastawieni do świata. Uniwersjada za nami, przed tobą z pewnością kolejne wyzwania. Jakie są twoje najbliższe plany i sportowe marzenia?

Przede mną kilka krótkich startów na wodach otwartych, a pod koniec sierpnia maraton BCT z Helu do Gdyni. Będzie to mój ostatni start w tym sezonie. Moim marzeniem, jak chyba każdego sportowca, jest start na igrzyskach olimpijskich i taki stawiam sobie cel na kolejny sezon. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po mojej myśli i będę mógł reprezentować Polskę w pływaniu na wodach otwartych za rok na Copacabanie. Trzymamy zatem kciuki za spełnienie marzeń!

Rozmawiała Aleksandra Leszczyńska


T E N I S S TO ŁO W Y

Najlepsi Europejczycy...

U

niwersjadowa rywalizacja w tenisie stołowym rozpoczęła się od zmagań drużynowych. Zespół kobiecy w pierwszym spotkaniu pokonał Hongkong 3-1, a następnie Szwajcarię 3-1. W ostatnim spotkaniu grupowym z reprezentacją USA Polki pokazały, że są mocne w tym turnieju. Zwycięstwo w każdym spotkaniu indywidualnym 3:0 i sumarycznie 3:0 mówią same za siebie. Niestety bój o strefę medalową musiały stoczyć z Chinkami. W pierwszym pojedynku największy opór przeciwniczce postawiła Klaudia Kusińska, która

w pojedynku z Yichen Guo przegrała w pięciu setach 2:3 (8:11, 12:10, 12:10, 7:11, 9:11). Następnie do stołu podeszła Roksana Załomska na pojedynek z Xiaoxi Che. 5:11, 8:11 i 6:11 oznaczało 0:3 w spotkaniu i 0:2 w całym meczu. Ostatnią szansą była Katarzyna Ślifirczyk. W spotkaniu z Yuefei Ma w pierwszym secie minimalnie gorsza była Polka przegrywając 10:12. Niestety kolejne sety 2:11 i 6:11 dla Chinki i całe spotkanie zakończyło się przegraną z wynikiem 0:3. Nasi tenisiści bardzo dobrze rozpoczęli rywalizację grupową od zwycięstwa z reprezentacją Niemiec 3:0. Warte podkreślenia jest to, że w tym meczu Paweł Fertikowski pokonał Ruwena Filusa (35. zawodnika w rankingu światowym) 3:0 (11:9, 11:8 i 11:7). W kolejnych meczach Polacy gładko pokonali reprezentacje Filipin 3:0 (3:0, 3:0 i 3:0) oraz Hongkongu 3:1 (3:1, 0:3, 3:0, 3:0). W ćwierćfinale nasi zawodnicy bardzo dobrze zaczęli mecz od wygranego pojedynku. Mateusz Gołębiowski pokonał swojego przeciwnika Hung-chieh Chiang 3:0 (15:13, 11:6, 11:6). Następnie Paweł Fertikowski z Sheng-shang Huang stoczył ciężki bój, który pechowo przegrał 2:3 (11:5, 7:11, 13:11, 6:11, 2:11). Przy stanie rywalizacji 1:1 do stołu podszedł Robert Floras do pojedynku z Cheng-ting Liao. Pomimo wygrania pierwszego seta 11:8 w kolej-

nych lepszy był przeciwnik 5:11, 9:11, 5:11 i całe spotkanie zakończyło się 1:3. W czwartym pojedynku ponownie przy stole pojawił się Paweł Fertikowski, którego przeciwnikiem był Hung-chieh Chiang. W dwóch pierwszych setach lepszy był reprezentant Tajpej 5:11, 8:11. W trzecim secie lepszy był Fertikowski 11:7. Niestety w czwartym secie przeciwnik nie dał szans naszemu zawodnikowi i wygrał 2:11, a w konsekwencji całe spotkanie 1:3. Cała rywalizacja zakończyła się zwycięstwem Tajpej 3:1. Zakończyliśmy rywalizację drużynową z dwoma 5 miejscami, które są najlepszymi rezultatami Europejczyków. Kolejne dni na stołach pingpongowych upływały pod znakiem zmagań indywidualnych kobiet. Jako pierwsza grała Klaudia Kusińska, która zmierzyła się z Nowozelandką Natalie Ann Paterson. Przewaga umiejętności naszej zawodniczki nie podlegała dyskusji. Trzy gładko wygrane sety do 2, 3 i 3 i po grze. Jako kolejna przy stole pojawiła się Katarzyna Ślifirczyk. Naprzeciwko niej stanęła Czeszka Karin Adamkova. Pierwsze dwa sety padły łupem Polki (12:10, 11:8). W kolejnym zabrakło trochę koncentracji i przegrała do 3. Kasia chciała zakończyć spotkanie w czwartym secie, ale po zaciętej walce set wygrała Czeszka 14:12. Piąty set był równie zacięty, ale tym razem górą okazała się Polka, która wygrała 12:10 i ostatecznie 3-2. Trzecia grała Roksana Załomska. Jej przeciwniczką była Filipinka Mary Maye Igno. Roksana w trzech szybkich setach (11:2, 11:2, 11:5) zakończyła spotkanie. Po południu ponownie stanęły przy stołach. Klaudia Kusińska za kolejną przeciwniczkę miała Wenezuelkę Jenypher Orellanę Matri. Nieco egzotyczna przeciwniczka stawiła opór tylko w pierwszych dwóch setach. W trzecim Klaudia opanowała sytuację i po trzech setach zakończyła mecz zwycięstwem 3-0 (11:9, 11:9, 11:4). Z pokonaniem swojej drugiej rywalki nie miała również problemu Katarzyna Ślifirczyk. Libijka Nina Markarian zdobyła w sumie 12 małych punktów. 3-0 dla Kasi (11:2, 11:6, 11:4). Trochę dłużej walczyła Roksana Załomska. Fatiha Bouclaras z Algierii postawiła wysoko poprzeczkę. Pierwszego seta nasza zawodniczka wygrała do 6. Gdy wszystkim wydawało się, że Roksana będzie pewnie szła do zwycięstwa, w drugim zaciętym secie zwyciężyła Algierka 11-9. Podrażniona ambicja Polki pozwoliła zmiażdżyć

przeciwniczkę do 2. W czwartym secie, nieco nerwowym, Polka wygrał do 9. Kolejny dzień na hali tenisa stołowego rozpoczął się od meczu Katarzyny Ślifirczyk z Amerykanką Kaylee Ho. Pierwszy set bardzo dobrze rozpoczęła nasza zawodniczka, nie dając się rozpędzić Amerykance – wynik 11:3. W kolejnym secie nie było już tak łatwo, ale na szczęście Polska była górą 12:10. W kolejnych dwóch setach Polce udało się nie doprowadzać do nerwowej końcówki i wygrała 11:8 i 11:6. Szczególnie emocjonujące było spotkanie Roksany Załomskiej z Czeszką Karin Adamkową. Pierwszy set był bardzo wyrównany i trwała walka punkt za punkt. W kluczowym momencie seta nasza zawodniczka prowadziła 10:9. Niestety trzy kolejne punkty zdobyła przeciwniczka i set zakończył sie 10:12. Drugi set rozpoczął się od prowadzenia Czeszki 0:3. Z biegiem czasu gra się wyrównywała, a na tablicy wyników było kolejno 3:5 i 5:5. Przez moment trwała zacięta walka punkt za punkt, a następnie Roksana po błędach przeciwniczki wyszła na prowadzenie 8:6, 10:6, a set zakończył się przy stanie 11:7. Trzecią partię dobrze rozpoczęła Polka od stanu 2:0 poprzez 3:1, 4:2, 6:4. W tym momencie Czeszka zaczęła być skuteczniejsza i doprowadziła do remisu po 6. Walka punkt za punkt doprowadziła do stanu 10:10. Czeszka jako pierwsza wyszła na prowadzenie 10:11, by seta zakończył topspin Polki w siatkę. Czwartego seta dużo lepiej rozpoczęła Czeszka prowadząc kolejno 0:2 i 0:4. Przy tym stanie trener Pięta wziął czas dla swojej zawodniczki. Niestety rady trenera na nic się nie zdały, bo powiększało się prowadzenie Czeszki: 3:4, 3:7, 4:9 i 6:11. Do piątej partii Roksana podeszła z dużym animuszem. Rozpoczęła od prowadzenia 6:1. W kolejnych zagraniach przewaga Polki stopniała do stanu 7:6, ale kolejne dobra zagrania Polki doprowadziły do stanu 10:7, a następnie 11:7. Kolejny set również dobrze rozpoczęła Polka od 5-punktowego prowadzenia. Chwila dekoncentracji i zrobiło się 7:5. Od tego momentu jednak Polka wzięła się za zdobywanie punktów i doprowadziła do stanu 10:5, by zakończyć seta 11:7. Tie break zaczął się od walki punkt za punkt. Przy zmianie stron Polka prowadziła 5:4. Następnie utrzymywała prowadzenie (7:6, 9:7), by doprowadzić do stanu 10:8 i zakończyć seta 11:8. Jako trzecia do gry stanęła Klaudia Kusińska. Jej przeciwniczką była Lukaps nr 06 2015 (329)


T E N I S S TO ŁO W Y

semburka Tessy Gonderinger. Klaudia od początku spotkania nadawała ton rywalizacji i pewnie wygrała 4:1 (11:6, 11:6, 11:7, 11:8). Jej zwycięstwo oznacza, że wszystkie przeszły do 1/16 finału. Dużo gorszą przeprawę miał Mateusz Gołębiowski. Naprzeciwko niego stanął Chińczyk Yi Liu. Mateusz walczył jak umiał, ale jego łupem padła tylko pierwsza partia 11:9. W kolejnych czterech setach Chińczyk był lepszy (8:11, 4:11, 10:12, 7:11) i to on zagrał w kolejnej rundzie.

W 1/8 finału wystąpiła nasza para mikstowa Klaudia Kusińska / Paweł Fertikowski. Ich przeciwnikami była para ze Sri Lanki Jayasundara / Kulappuwa. Egzotyczni nieco przeciwnicy tylko w drugim secie sprawili naszym drobne problemy. 11:5, 12:10 i 11:5 to

wynik trzech zwycięskich setów. Niestety w ćwierćfinale nasza para natrafiła na parę gospodarzy Jeon J. / Kim M. Koreańczycy pokazali naszym zawodnikom, że jeszcze nie ich czas na medal i wygrali 4:11, 6:11, 2:11, 8:11. W 1/16 turnieju grała również nasza para deblowa Załomska / Ślifirczyk. W spotkaniu z wenezuelską parą Almedo Caraballo / Colina Gomez wygrały w trzech setach 11:4, 11:2, 11:5. Para męska Gołębiowski / Fertikowski w 1/8 finału turnieju deblowego mężczyzn stoczyła emocjonujący 5-setowy bój z Francuzami (Brossier / Flore). Na zmianę raz nasi, raz Francuzi wygrywali sety 11:9, 10:12, 11:9, 6:11, by w piątym secie wygrać 11:6, i awansować dalej. W ćwierćfinale naprzeciw naszym stanęła para koreańska Young Sik Jeong / Minseok Kim. Gospodarze turnieju wygrali dwie pierwsze partie (7:11, 5:11). Niespodziewanie dobra dla Polaków była trzecia partia, w której nasi dali zdobyć Koreańczykom tylko dwa punkty. W czwartej partii walka trwała do końca, jednakże minimalnie (9:11) lepsi okazali się gospodarze i to oni zagrali o medale. Najzaciętszy mecz stoczył Paweł Fertikowski. W spotkaniu z Węgrem Martonem Szitą do wyłonienia zwycięzcy potrzeba było aż 7 wyrównanych setów. W każdym walka trwała punkt za punkt. Spotkanie zaczęło się od prowadzenia Polaka 2:0. Następnie nieco lepiej zaczął grać Węgier i doprowadził do stanu 2:2. Piąty set padł łupem Pawła głównie dzięki dobrej grze na początek i stanu 3:0

w secie. Szósty set okazał się mniej szczęśliwy i Polak przegrywał go cały czas, a co za tym idzie stan spotkania zmienił sie na 3:3. Niestety w tie-breaku do stanu 4:5 wszystko wyglądało w porządku. Kolejne akcje przynosiły punkty, ale... przeciwnikowi. Kolejną naszą nadzieją był występ Katarzyny Ślifirczyk w 1/16 turnieju kobiet. Naprzeciwko stanęła Rosjanka Yana Noskowa. Niestety tylko w drugim secie nasza zawodniczka nawiązała walkę. 5:11, 9:11, 4:11 i 4:11 to wyniki poszczególnych setów i niestety porażka 0:4. Równolegle do boju ruszyły Roksana Załomska i Klaudia Kusińska. Roksana spotkała się z Japonką Riką Suzuki. Pierwsze trzy sety padły łupem Japonki. Jedynie czwarty set (rozpoczęty dobrze przez naszą zawodniczkę od prowadzenia 5:0) udało się doprowadzić do zwycięstwa. Niestety nasza zawodniczka nie poszła za ciosem i mecz skończył się po pięciu setach. Klaudia za przeciwniczkę miała Rosjankę Marię Dolgih. Nasza zawodniczka była bardzo agresywna w wymianach, jednakże jej przeciwniczka zaprezentowała bardzo dobrą obronę. Mecz zaczął się od stanu 0:1 dla Rosjanki. Następnie kolejny set wygrała również Rosjanka. Bardzo zacięty był trzeci set, zakończony zwycięstwem Polki 15:13. Niestety kolejne dwa sety padły łupem Rosjanki i spotkanie zakończyło się wynikiem 1:4. Tak zakończyliśmy zmagania indywidualne, w których przez pięć dni rywalizowało 106 kobiet i 146 mężczyzn.

2. Chiński Tajpej 3. Japonia 3. Korea 5–8. Polska (Roksana ZAŁOMSKA, Katarzyna ŚLIFIRCZYK, Klaudia KUSIŃSKA)

2. Masataka MORIZONO, Yuya OSHIMA (JPN) 3. Xin CHEN, Yi LIU (CHN) 3. Young sik JEONG, Minseok KIM (KOR) 5–8. Paweł FERTIKOWSKI, Mateusz GOŁĘBIOWSKI (POL) Drużynowo 1. Chiny 2. Japonia 3. Chiński Tajpej 3. Francja 5–8. Polska (Paweł FERTIKOWSKI, Mateusz GOŁĘBIOWSKI, Robert FLORAS) Gra mieszana 1. Minseok KIM, Jihee JEON (KOR) 2. Hung-chieh CHIANG, Szu-yu CHEN (TPE) 3. Chien-an CHEN, I-ching CHENG (TPE) 3. Taras MERZLIKIN, Yana NOSKOVA (RUS) 5–8. Paweł FERTIKOWSKI, Klaudia KUSIŃSKA (POL) 17–32. Mateusz GOŁĘBIOWSKI, Roksana ZAŁOMSKA (POL)

Marek Szlachta

KLASYFIKACJA KOBIETY Gra pojedyncza 1. Xiaoxi CHE (CHN) 2. Yue JIANG (CHN) 3. Bernadette Cynthia SZOCS (ROU) 3. Ha eun YANG (KOR) 17–32. Roksana ZAŁOMSKA (POL) 17–32. Katarzyna ŚLIFIRCZYK (POL) 17–32. Klaudia KUSIŃSKA (POL) Gra podwójna 1. Xiaoxi CHE, Yue JIANG (CHN) 2. I-ching CHENG, I-chen LEE (TPE) 3. Jihee JEON, Ha eun YANG (KOR) 3. Eriko KITAOKA, Yuki SHOJI (JPN) 9–16. Roksana ZAŁOMSKA, Katarzyna ŚLIFIRCZYK (POL) Drużynowo 1. Chiny

www.azs.pl

MĘŻCZYŹNI Gra pojedyncza 1. Masataka MORIZONO (JPN) 2. Yuya OSHIMA (JPN) 3. Sang su LEE (KOR) 3. Yi LIU (CHN) 33–64. Paweł FERTIKOWSKI (POL) 33–64. Mateusz GOŁĘBIOWSKI (POL) Gra podwójna 1. Hung-chieh CHIANG, Sheng-sheng HUANG (TPE)


BADMINTON

Azjaci za mocni... Udanie swoje starty w Gwangju rozpoczęli nasi badmintoniści. W rywalizacji teamów nasz reprezentacja wygrała w pierwszej rundzie grupowej z USA 5:0, nie oddając Amerykanom ani jednego seta.

P

olska drużyna wystąpiła w składzie – Paweł Pietryja, Aneta Wojtkowska (gra mieszana), Mateusz Dubowski (gra pojedyncza mężczyzn), Weronika Grudzina (gra pojedyncza kobiet), Paweł Pietryja, Mateusz Świerczyński (gra podwójna mężczyzn), Karolina Gajos, Aneta Wojtkowska (gra podwójna kobiet). Kolejne starcie z Chinczykami zakończyło się porażką 0:5. W ćwierćfinale nasz team trafił na mocnych

Francuzów. W pierwszym pojedynku mikst Pietryja / Wojtkowska przegrał 21:7, 8:21, 12:21. Jako drugi na kort wyszedł Mateusz Świerczyński, który w pojedynku z Lucasem Claerbout przegrał 0:2 (14:21, 9:21). Losy spotkania mogła odwrócić Weronika Grudzina. W pierwszym secie z Anne Tran wygrała 24:22. Niestety minimalnie przegrała kolejne dwa sety (do 18 i 20), i całe spotkanie przegraliśmy 0:3, odpadając z dalszej rywalizacji. Kolejny dzień obfitował w mecze indywidualne. Wśród kobiet rywalizowały Weronika Grudzina i Karolina Gajos. Obie dziewczyny zwyciężyły w pierwszych meczach (odpowiednio Botswankę Malepę 21:6, 21:8 oraz Ugandyjkę Bangi 21:12, 21:17), ale niestety w następnej rundzie uległy rywalkom (Grudzina Brytyjce Birch 16:21, 14:21 a Gajos Szwajcarce Hantz 8:21, 11:21). W turnieju mężczyzn reprezentowali nas Mateusz Świerczyński oraz Mateusz Dubowski, który po dwóch

wygranych pojedynkach (z Finem Petrim Hautalą 2:0 i Słoweńcem Urbanem Turkiem) awansował do 1/8. Pierwszy z zawodników niestety już w 1/64 finału przegrał z Zulfadlim Zulkifflim z Malezji 0:2 (7:21, 15:21). Bardzo dobrze spisał się nasz męski debel Dubowski / Pietryja. W pierwszym pojedynku pokonali parę ze Sri Lanki Weerasuriya / Kariyawasam 21:11, 21:15, a w drugim parę z Ugandy Ebayo / Musisi 21:12, 21:14. Po dwóch zwycięstwach w 1/16

reańczyków. wpadli niestety na Koreańczyków. Pozostałe dwie pary z gry podwój-ieszanej za-nej kobiet oraz gry mieszanej kończyły rozgrywki w drugiej run-a dzie turnieju. Pietryja / Wojtkowska ntami Taipeii przegrali z reprezentantami Chiang / Lu 12:21, 12:21,, a Wojtkow-mi Shinoda / ska / Gajos z Japonkami Uratani 10:21, 7:21. istów Mate-W 1/8 turnieju singlistów n usz Dubowski spotkał się z Wanho Son

z Korei Południowej. Nasz zawodnik bardzo dobrze zaczął spotkanie wygrywając pierwszego seta 21:16. Gdy zapowiadało się, że powalczy o ćwierćfinał, Koreańczyk włączył drugi bieg. W drugim secie pozwolił Dubowskiemu zdobyć tylko 11 punktów, a w tie-breaku – 10. Niestety losu M Mateusza nie udało się oddebl wrócić w grze deblowej, Pa w której w parze z Pawłem Pietry zmierzy się Pietryją zmierzył pa arą Koo / Lee z Korei z parą Połu udniowej. Różnica Ró Południowej. umiiejętności była był wiumiejętności doczzna i nasi zawodnizaw doczna p d cy przegrali w dwóch szybk kich setach 7:21, szybkich 13 3:21. 13:21. s Bardzo silnie tu obsadzony turniej badmintonowy w A wygrywali Azjaci. Wszzyscy pozostali pozostal muWszyscy sielii się zadowolić dalszym mi miejscami. szymi Szl Marek Szlachta

KLASYFIKACJA A KOBIETY Gra pojedyncza 1. Jihyun SUNG (KOR), 2. Porntip BURANAPRASERTSUK (THA), 3. Tzu-Ying TAI (TPE), 3. Shiho TANAKA (JPN), ... 17–32. Weronika GRUDZINA (POL) Uniwersytet Warszawski, ... 17–32. Karolina GAJOS (POL) AJD Częstochowa Gra podwójna 1. Sohee LEE, Seungchan SHIN (KOR), 2. Dongni OU, Xiaohan YU (CHN), 3. Ah Ra GO, Hae won YOO (KOR), 3. Miki KASHIHARA, Miyuki KATO (JPN), ... 17–32. Aneta WOJTKOWSKA (POL) Uniwersytet Opolski, Karolina GAJOS (POL) MĘŻCZYŹNI Gra pojedyncza 1. Hyeokjin JEON (KOR), 2. Wanho SON (KOR), 3. Tien-Chen CHOU (TPE), 3. Jen-Hao HSU (TPE), ... 9–16. Mateusz DUBOWSKI (POL) Uniwersytet Opolski, ... 33–64. Mateusz ŚWIERCZYŃSKI (POL) AWF Warszawa Gra podwójna 1. Gijung KIM, Sarang KIM (KOR), 2. Yilyu WANG, Wen ZHANG (CHN), 3. Bodin ISARA, Nipitphon PHUANGPHUAPET (THA), 3. Low JUAN SHEN, Mohamad A. B. AB LATIF (MAS), ... 9–16. Mateusz DUBOWSKI (POL), Paweł PIETRYJA (POL) Uniwersytet Opolski Gra mieszana 1. Gijung KIM, Seungchan SHIN (KOR), 2. Kai-Hsin CHIANG, Ching-Yao LU (TPE), 3. Ah Ra GO, Sarang KIM (KOR), 3. Min-Hao TSENG, Pei-Chen HSIEH (TPE), ... 17–32. Paweł PIETRYJA, Aneta WOJTKOWSKA (POL) Drużyna mieszana 1. Korea, 2. Chiny, 3. Malezja, 3. Tajlandia, ... 13–16. Polska aps nr 06 2015 (329)


TA E K W O N D O

Trzy razy piąte miejsce Rywalizację w taekwondo olimpijskim w Gwangju zdominowali Azjaci. Gospodarze wygrali klasyfikację medalową z dorobkiem 15 medali, w tym aż ośmiu złotych. Nie powinno to dziwić – wszak to właśnie z Korei wywodzi się taekwondo.

W

hali Chosun University Gymnasium nie doczekaliśmy się pierwszego polskiego medalu w zawodach uniwersjadowych w taekwondo olimpijskim. Trojgu naszym reprezentantom zabrakło jednej zwycięskiej walki do zajęcia miejsca na podium – ostatecznie Aleksandra Krzemieniecka, Bartosz Kołecki i Eryk Rodzik zakończyli rywalizację w swoich kategoriach wagowych na 5. pozycjach. Rywalizacja w taekwondo olimpijskim rozpoczęła się od konkurencji Poomsae, w której wziął udział Kamil Sobol. Student Uniwersytetu Łódzkiego nie miał szczęścia w losowaniu – trafił do silnej grupy eliminacyjnej, w której zajął 6 miejsce i tym samym pożegnał się z rywalizacją, gdyż awansem do półfinału premiowano pięciu najlepszych zawodników. Ostatecznie Polak uplasował się na 21 pozycji. W konkurencji walk – Kyorugi na matach rywalizowało dziewięcioro Polaków. Wśród kobiet najwyższą lokatę zajęła brązowa medalistka ubiegłorocznych ME Aleksandra Krzemieniecka. Studentka warszawskiej AWF w kategorii do 73 kg wygrała swoją pierwszą walkę z reprezentantką Tajpej Kuan-Chi Huang 5:4. W ćwierćfinale uległa

niestety Turczynce Furkan Asena Aydin 8:13 i tym samym uplasowała się na 5 miejscu. Na 1/8 finału swój udział w turnieju zakończyły zawodniczki AZS OŚ Poznań Magdalena Leporowska i Katarzyna Lis. Kasia w kategorii do 67 kg wygrała w pierwszej walce z reprezentantką Mali Mariam Diarrą 13:1, a w kolejnej rundzie musiała uznać wyższość Hiszpanki Lui Marii Pineiro Devesy) 6:3. Magda w kategorii do 57 kg najpierw bezapelacyjnie pokonała Turczynkę Hatice Ilgun 9:0. W 1/8 finału dla Polki zbyt mocna okazała się Niemka Anna Froemming, która triumfowała 7:0. W kategorii powyżej 73 kg niestety już w pierwszej rundzie odpadła Anika Godel po porażce z Amerykanką Jacqueline Galloway 0:12. Wśród mężczyzn do ćwierćfinału w kategorii do 58 kg dotarł Eryk Rodzik. Student AWF Warszawa odniósł dwa zwycięstwa – w pierwszej rundzie z reprezentantem Haiti Marckensonem Altidorem 24:11, a w 1/8 finału z Meksykaninem Johannem Weigendem 15:14. W ćwierćfinale Polak przegrał z późniejszym wicemistrzem Uniwersjady, Portugalczykiem Rui Rebelo Bragancą 7:12 i ukończył turniej na 5 miejscu. Jednej zwycięskiej walki do medalu zabrakło także Bartoszowi Kołeckiemu.

KLASYFIKACJA KOBIETY 57 kg: 1. Sohee KIM (KOR), 2. Joana DA SILVA CUNHA (POR), 3. Rangsiya NISAISOM (THA), Nikita GLASNOVIC (SWE), ... 9. Magdalena LEPOROWSKA (POL) 67 kg: 1. Yunfei GUO (CHN), 2. Chia-Chia CHUANG (TPE), 3. Nur TATAR (TUR), Ana BAJIC (SRB), ... 9. Katarzyna LIS (POL) 73 kg: 1. Shuyin ZHENG (CHN), 2. Iva RADOS (CRO), 3. Reshmie Shari OOGINK (NED), Furkan Asena AYDIN (TUR), ... 5. Aleksandra KRZEMIENIECKA (POL) +73 kg: 1. Akram KHODABANDEH (IRI), 2. Bichna KIM (KOR), 3. Alina IKAEVA (RUS), Rosanna SIMON ALAMO (ESP), ... 17. Anika GODEL (POL) MĘŻCZYŹNI Poomsae: 1. Jongbeom BAE (KOR), 2. Mahdi JAMALI FASHI (IRI), 3. Maulana HAIDIR (INA), Chuang WU (CHN), ... 21. Kamil ZABOST (POL) 58 kg: 1. Nursultan MAMAYEV (KAZ), 2. Rui P. REBELO BRAGANCA (POR), 3. Javad AMIRISORKHI (IRI), Renat TUKHVATULLIN (RUS), ... 5. Eryk RODZIK (POL) 63 kg: 1. Jaouad ACHAB (BEL), 2. Shuai ZHAO (CHN), 3. William JACKSON (USA), Cheng-Ching HUANG (TPE), ... 17. Jarosław MECMAJER (POL) 68 kg: 1. Berkay AKYOL (TUR), 2. Dae Han RYU (KOR), 3. Joel GONZALEZ BONILLA (ESP), Christian MCNEISH (GBR), ... 9. Michał ŁONIEWSKI (POL) 87 kg: 1. Omid AMIDI (IRI), 2. Kyo Don IN (KOR), 3. Ensar UGUZ (TUR), Sen QIAO (CHN), ... 5. Bartosz KOŁECKI (POL) +87 kg: 1. Dmitriy SHOKIN (UZB), 2. Yoonkeun PARK (KOR), 3. Mehran ASKARI (IRI), S. Maicon DE ANDRADE (BRA), ... 9. Piotr HATOWSKI (POL) www.azs.pl

Reprezentant AZS OŚ Poznań pokonał w 1/8 finału Tajwańczyka Yi-Hsin Cheina 12:5. W kolejnej rundzie musiał uznać wyższość reprezentanta gospodarzy Kyo Don Ina 5:10. W kategorii do 68 kg olimpijczyk z Londynu Michał Łoniewski wygrał w 1/16 finału z Tajwańczykiem Wei-hao Lee 3:2, w 1/8 uległ późniejszemu srebrnemu medaliście, reprezentantowi Korei Dae Ham Ryu 2:3. Pozostali nasi dwaj reprezentanci – Jarosław Mecmajer w kategorii do 63 kg i Piotr Hatowski w kategorii powyżej 87 kg niestety zawiedli i pożegnali się z turniejem już po pierwszych walkach. Na zakończenie zmagań w taekwondo olimpijskim nasi reprezentanci przystąpili do rywalizacji drużynowej mężczyzn – był to jednocześnie ostatni występ Polaków w Gwangju. Po raz pierwszy w zawodach uniwersjadowych w taekwondo rozegrano turniej drużynowy i trzeba przyznać, że jego formuła pozwalała na stworzenie ciekawego i emocjonującego widowiska, które mogło się podobać. Nasi zawodnicy udanie rozpoczęli występ od zwycięstwa w 1/16 finału nad drużyną Mołdawii 20:15. W 1/8 naszym reprezentantom przyszło się zmierzyć z zawodnikami Wybrzeża Kości Słoniowej i – jak się okazało – nie mieli łatwego zadania. Mimo zaciętej walki Polacy musieli uznać wyższość rywali, ulegając im 5:12. Ostatecznie nasza drużyna uplasowała się na 9 miejscu. Aleksandra Leszczyńska


PIŁKA NOŻNA

Wyprawa po naukę...

O

d porażki 1:4 z reprezentacją Chin polskie piłkarki nożne rozpoczęły zmagania w turnieju uniwersjadowym. Pierwsza połowa wyglądała na bardzo wyrównaną. Akcje przenosiły się z jednej strony na drugą. Od 10 minuty można było zauważyć lekką przewagę polskiego zespołu. Jej ukoronowaniem była bramka w 18 minucie zdobyta przez Nikol Kaletkę. Do końca pierwszej połowy przeważała nasza reprezentacja nie mogąc jednak podwyższyć wyniku. W 34 minucie kontuzji kolana doznała Nicole Zając, którą musiała zmienić Dominika Dereń. Gdy wydawało się, że pierwsza połowa skończy się prowadzeniem Polski 1:0, zawodniczka chińska kopnęła piłkę, która zmierzała wysoko nad polską bramkę. Lekki podmuch wiatru spowodował, że piłka opadła niefortunnie na słupek bramki strzeżonej przez Annę Palińską i odbijając się potoczyła się na środek pola karnego, gdzie nieupilnowana Li Wen skierowała ją do bezradnie interweniującej polskiej bramkarki. Ze spuszczonymi głowami nasze zawodniczki schodziły do szatni. Po przewie Chinki wyszły na boisko całkowicie odmienione, jakby to nie one grały w pierwszej połowie. Rzuciły się z całym impetem na polski zespół. Naszym zawodniczkom zabrakło tchu. Wytrwał ten napór przez 17 minut drugiej połowy, kiedy to drugą bramkę dla Chin zdobyła Zhao Rong. Trener Basiuk dokonywał zmian i próbował odmienić losy meczu grając większą liczbą zawodniczek w ataku. To zemściło się kontrami, szczególnie z prawej strony. W 73 minucie piękne dośrodkowanie na pole karne główką wykończyła Ma Xiaoxu. Polska reprezentacja próbowała zdobyć bramkę kontaktową, jednakże nadziała się na kolejną kontrę w 82 minucie, po której bramkę zdobyła Lyu Yueyun. W drugim meczu grupowym Polki uległy reprezentacji Brazylii 0:3. Wynik nie odzwierciedla jednak przebiegu spotkania. Nasze zawodniczki miały sporo sytuacji do strzelenia gola. W pierwszej połowie z czterech sytuacji nie udało się wykorzystać ani jednej, a Brazylijki oddały tylko jeden celny strzał na polską bramkę, niestety zdobywając gola po nieporozumieniu po-

między linią obrony a broniąca w tym spotkaniu Angeliką Pawłowski. Polki w pierwszej połowie grały agresywnie o czym świadczy statystyka fauli (9-1 dla Polski). Po przerwie obraz spotkania nie uległ zmianie i pomimo wielu sytuacji, m.in. aktywnie grającej w tym spotkaniu Agaty Sobkowicz, nie udało się umieścić piłki w bramce. Strzelały za to Brazylijki i to skutecznie. Z czterech celnych strzałów w meczu trzy zamieniły na bramki. Na pierwsze zwycięstwo w uniwersjadowym turnieju piłki nożnej kobiet przyszło nam czekać do meczu z Kolumbią. Przeciwnik wydawał się niewymagający (0:9 z Meksykiem, 0:14 z Japonią i 0:8 z Rosją), dlatego sztab trenerski zdecydował o pięciu zmianach

w wyjściowym składzie w stosunku do meczu z Brazylią. Na boisku pojawiły się Gradecka, Dereń, Krupicz, Szynal i Janicka. Nasze zawodniczki zaczęły z animuszem i już w 8 minucie Evelyn Niciński zdobyła pierwszą bramkę. Na kolejną bramkę przyszło nam czekać do 36 minuty, kiedy to ponownie piłkę w siatce umieściła Niciński. Na 3:0 cztery minuty później podwyższyła Linda Dudek. I kiedy wydawało się, że do szatni zejdziemy z bardzo korzystnym

wynikiem, Kolumbijki zdobyły pierwszą bramkę w turnieju, a jej autorką była Edith Johana Agudelo. W drugiej połowie najpierw na boisku pojawiła się Nikol Kaletka. Nieco później (w 66 minucie) Agata Guściora podwyższyła na 4:1. W 67 minucie na boisku pojawiła się Anna Zapała, a w 75 minucie Jagoda Szewczuk. Ta pierwsza w 81 minucie ustaliła wynik spotkania na 5:1. Kolejny mecz ułożył się po naszej myśli. Już w 3 minucie prowadzenie biało-czerwonym dała Linda Dudek. Nieco odmieniony skład w stosunku do poprzednich spotkań bardzo skutecznie walczył, jakby nie patrzeć z aktualnymi mistrzyniami swiata. Polki grały dość agresywnie, czego obrazem była żółta kartka Patrycji Balcerzak w 40 minucie. Na przerwę nasze zawodniczki schodziły w dobrych humorach przy prowadzeniu 1:0. Od początku drugiej połowy pojawiła się Dominika Dereń, która zmieniła Agatę Sobkowicz. Chwila nieuwagi naszego zespołu kosztowała stratę bramki w 53 minucie, którą strzeliła Jennifer Stoot (grająca od początku drugiej połowy). W 55 minucie drugą żółtą kartkę dla Polski ujrzała Evelyn Nicinski. W 61 minucie na boisku pojawiła się Aleksandra Janicka (za Lindę Dudek). W 73 minucie za sprawą Anny Zapały (AZS UJ) zrobiło się 2:1 dla Polski. Do końca spotkania wynik już nie uległ zmianie. Dzięki temu nasz zespół mógł powalczyć o 9 miejsce z Meksykiem. Warunki atmosferyczne różniły się znacząco od poprzednich dni turniejowych. Padający deszcz, wiatr i nasiąknięta wodą murawa nie ułatwiała biegania ani gry. Do dwudziestej minuty pierwszej połowy na boisku trwała wymiana podań i akcji, ale żadna ze stron nie miała klarownej sytuacji do zdobycia gola. W 25 minucie akcję prawą stroną przeprowadziła Zapała. Po minięciu przeciwniczki podała do dobrze ustawionej Nikol Kaletki, a ta ładnym strzałem umieściła

aps nr 06 2015 (329)


JUDO

J

uż w pierwszym dniu rywalizacji bardzo blisko upragnionego medalu była Joanna Jaworska (+78 kg). Najpierw wygrała wyrównaną pierwszą walkę jedną koką. W walce ćwierćfinałowej uległa niestety Japonce Sarah Asahinie (późniejszej złotej medalistce), by wygrać pierwszy repasaż i w finale repasaży przegrać z Niemką Julią Tillmanns. Tomasz Domański (+100 kg) wygrał swoją pierwszą walkę, by w 1/4 ulec Francuzowi Clementowi Delvertowi (srebrny medal), a w repasażu przegrać z Dino Pfeifferem (GER). Kamil Grabowski (+100kg) już w pierwszej walce musiał uznać wyższość Rosjanina Magomeda Nazhmudinova (srebro). Niestety przegrał też walkę repasażową z Kazachem Yelmanem Yergaliyevem. W kolejnym dniu rywalizacji judoków bardzo blisko medalu była Karolina Tałach, która w kategorii do 63 kg

walczyła o brązowy medal z Niemką Nadją Bażyński. Niestety nasza reprezentantka przegrała pojedynek decyzją sędziów dwoma karami shido, zajmując ostatecznie 5 miejsce. W trzecim dniu rywalizacji na matach w Gwangju rywalizowało aż czterech polskich judoków. Niestety nikomu nie udało się awansować do walk decydujących o medalach. Najbliżej była Karolina Pieńkowska. Po zaciętej walce nieznacznie uległa Szwajcarce, która później zdobyła brązowy krążek. W 1/8 szansę na zajęcie miejsca na podium straciła druga nasza reprezentantka, Anna Borowska, ulegając czwartej w turnieju Kubance. Zawodnicy także nie mieli szczęścia. Przegrali swoje pierwsze walki, a ich rywale nie zdołali zapewnić im miejsca w repasażach. Patryk Wawrzyczek uległ bardzo silnemu zawodnikowi z Armenii, natomiast Stanisław Dąbrowski nie zdołał pokonać Brazylijczyka Pereiry. W czwartym dniu najlepiej spisali się Joanna Stankiewicz w kategorii do 48 kg i Bartłomiej Garbacik w kategorii do 60 kg, wygrywając swoje walki w 1/16 finału, ale niestety przegrywając w kolejne rundzie. Stankiewicz miała jeszcze możliwość walki w repasażach, ale w drugim repasażu lepsza od Polki okazała się Belgijka Anne-Sophie Jura, wygrywając przez ippon. Na 1/8 finału swój udział w turnieju

piłkę w bramce. 1:0 dla Polski i w serca kibiców wlały się nadzieje na dobry wynik w tym spotkaniu. W 35 minucie kapitan reprezentacji Aleksandra Sikora dostała dobrą piłkę przed polem karnym na 23 metrze. Huknęła jak z armaty, ale minimalnie niecelnie. To zemściło się w 42 minucie, kiedy to Meksykanki przeprowadziły akcję swoją prawą stroną. Po dokładnym dośrodkowaniu na polu karnym znalazła się niepilnowana Monica Desiree Monsivais Salayandi, która głową umieściła piłkę w siatce. Po rozpoczęciu drugiej połowy to Meksykanki zaczęły konstruować nie-

bezpieczne akcje. W 54 minucie przy dośrodkowaniu z lewej strony piłka przelobowała Anię Palińska i spadła pod nogi napastniczki Meksyku. Ta jednak z 1 metra trafiła... w boczną siatkę. Minutę później z prawej strony skrzydłowa wyminęła dwie nasze obrończynie i strzeliła obok słupka. W odpowiedzi w 57 minucie Karolina Koch strzeliła z 25 metrów, ale minimalnie niecelnie. W 65 minucie znowu z lewej strony strzał, którego nie sięga Palińska, ale na szczęście minimalnie niecelny. W 67 minucie z 25 metrów kąśliwy strzał koniuszkami palców wybija Palińska na przedpole. W 72 minucie po rzucie rożnym najwyżej wyskoczyła zawodniczka z Meksyku i głową skierowała piłkę do naszej bramki... Na posterunku jednak Palińska, która wybija piłkę na 25 metr, a dobitka jest niecelna. W 73 minucie szczęście się skończyło. Po rajdzie z prawej strony bardzo dobre dośrodkowanie i strzał niepilnowanej Rosaury Gallegos Davila do polskiej bramki. Ta sama zawodniczka w 77 minucie przeprowadziła kopię poprzedniej ak-

www.azs.pl

w kategorii open zakończyła Joanna Jaworska. Ostatniego dnia odbyła się rywalizacja drużynowa. Zawodnicy chcieli sprawić prezent Patrykowi, który obchodził urodziny, i podarować mu medal. Było bardzo blisko, jednak w walce o brąz musieliśmy uznać wyższość Ukrainy. Wspaniale rozpoczął nasz jubilat – Patryk Wawrzyczek, który przez ippon pokonał swojego rywala. Następny na matę wszedł Stanisław Dąbrowski, który niestety nie dał rady silnemu Ukraińcowi. Radosław Koszczyński z AWF Warszawa sprawił, że Polacy mieli medal na wyciągnięcie ręki. Przy wyniku 2:1 były przed nami dwie walki i zwycięstwo w którejś znich dawało upragniony brąz. Niestety Piotr Kuczera oraz Kamil Grabowski przegrali swo-

cji podwyższając na 1:3. W 80 minucie trener Basiuk przestawił nasz zespół na 4-4-2. Za Kurek na boisku pojawiła się Linda Dudek. Niestety w 82 minucie kolejny błąd w kryciu naszej drużyny i Monsivais Salayandia „zapakowała” piłkę po raz czwarty w polskiej bramce. Ostatnim akcentem meczu był strzał z 25 metrów Lindy Dudek, ale niestety minimalnie niecelny. Ostatecznie nasze zawodniczki skończył rywalizację w uniwersjadowym turnieju na 10 miejscu. Mamy nadzieję, że zebrane doświadczenie i możliwość potyczek z mocnymi zespołami zaowocuje w kolejnych meczach reprezentacji. Marek Szlachta

KLASYFIKACJA PIŁKA NOŻNA KOBIET

1. Francja, 2. Rosja, 3. Japonia, 4. Kanada, 5. Chiny, 6. Brazylia, 7. Korea, 8. Czechy, 9. Meksyk, 10. Polska, 11. Tajpej, 12. USA, 13. Irlandia, 14. RPA, 15. Kolumbia

dokończenie na s. 27

Judocy bardzo blisko medalu...


ŁUCZNIC T WO

Zabrakło trochę szczęścia... Na łucznicze zmagania polska reprezentacja akademicka przyjechała w bardzo mocnym składzie: m.in. z brązową medalistką MŚ 2014 i mistrzynią Polski Adrianną Żurańską w łuku klasycznym oraz mistrzynią i rekordzistką Polski w łukach bloczkowych Katarzyną Szałańską.

W

pierwszym dniu rywalizacji odbyły się eliminacje w łuku klasycznym i łukach bloczkowych kobiet i mężczyzn. Nasi zawodnicy walczyli o jak najlepsze rozstawienie w turnieju indywidualnym, turnieju drużynowym i turnieju mikstów. Poziom eliminacji był bardzo wysoki, bo padły w nim dwa rekordy świata i siedem rekordów uniwersjady. Polskę reprezentowało ośmiu zawodników. W łuku klasycznym wśród naszych zawodniczek najlepsza była Zuzanna Ćwiklińska – 35 (607), Joanna Rząsa zajęła 39 miejsce (603), a Adrianna Żurańska była 42 (592). Wygrała reprezentantka Korei Ki Bobae z rekordem świata (686). Do turnieju drużynowego nasza trójka została zakwalifikowana na 8 miejcu z 1802 punktami, co niestety oznaczało konfrontację z nowymi rekordzistkami świata z Korei (2038). Wśród mężczyzn najlepiej wypadł Paweł Marzec zajmując 16 miejsce (654), 39 był Kacper Sierakowski (631), a 47 – Maciej Faładziński (622). Konkurencję wygrał Lee Seungyun uzyskując 693 punkty i ustanawiając rekord uniwersjady. Drużynowo zawodnicy zostali sklasyfikowani na 9 miejscu z 1907 punktami. W turnieju mikstów para Ćwiklińska/Marzec została sklasyfikowana na 13 miejscu. W łukach bloczkowych bardzo dobrze spisała się Katarzyna Szałańska, zajmując 7 miejsce (686). 47 miejsce zajął Łukasz Przybylski (657). W turnieju mikstów zostaliśmy sklasyfikowani na 15 miejscu. Drugi dzień rywalizacji łuczników upłynął pod znakiem zmagań zawodników strzelających z łuków bloczkowych. Na International Archery Center zaprezentowało się dwoje Polaków – Katarzyna Szałańska i Łukasz Przybylski. Przybylski w 1/24 finału pokonał Tajwańczyka Che-wei Lin 143:140. W kolejnej rundzie zaledwie jednym punktem uległ Kazachowi Akrabali Karabayevowi 138:139. W 1/16 finału rywalizacji kobiet Szałańska wygrała z Brytyjką Georginą Brown 139:132, w kolejnej rundzie okazała się lepsza od Belgijki Sarah Prieels 143:142. W ćwierćfinale nasza reprezentantka uległa niestety Słowence Toja Cerne 139:146. Po indywidualnych pojedynkach nasi zawodnicy wystąpili w 1/8

finału gry mieszanej, niestety przegrywając z Rosjanami 150:156. Kolejny dzień na torze łuczniczym należał do łuków klasycznych. W 1/48 rundy turnieju mężczyzn Maciej Faładziński pokonał 6:4 Brazylijczyka Rodrigo Antonio Mattei. W kolejnej rundzie (1/24) turnieju Paweł Marzec pokonał 6:0 Belga Oliviera Ansiaux. Na tym poziomie odpadł niestety Kacper Sierakowski po porażce 1:7 z Francuzem Michaelem Sanna oraz Maciej Faładziński po porażce 2:6 z Kazachem Denisem Gankinem. W 1/16 odpadł Marzec po porażce z Mołdawianinem Danem Olaru 7:3. Turniej kobiet zaczęliśmy od rundy 1/24, w której swój pojedynek wygrała Joanna Rząsa – pokonała 6:2 Mołdawiankę Alexandrę Mircę. Niestety w pierwszych pojedynkach odpadły Zuzanna Ćwiklińska (po porażce 0:6 ze Słowenką Najką Tomat) oraz Adrianna Żurańska (po porażce 3:7 ze Szwedką Eriką Jangnas). Rząsa w 1/16 trafiła na wymagająca Tajwankę Mei-chien Hsiung. Pomimo walki przegrała 0:6. Po południu rozpoczęły się spotkania drużynowe. Jako pierwsi wyszli

mężczyźni do pojedynku z Mołdawią. Skoncentrowana drużyna Polski wygrała 5:1. W ćwierćfinale nasi zawodnicy ulegli jednak gospodarzom 0:6. Kobiety zaczęły również od fazy 1/8 spotkaniem z USA. W zaciętym pojedynku uległy jednak 3:5 i odpadły z rywalizacji. Na koniec dnia przystąpiono do rywalizacji mikstów. Reprezentujący w nich Polskę Zuzanna Ćwiklińska i Paweł Marzec już w pierwszej rundzie (1/8) ulegli Hiszpanom 2:6. I tak niestety nie udało się zdobyć medalu, ale emocji było bardzo wiele... Marek Szlachta

KLASYFIKACJA KOBIETY, łuk klasyczny Indywidualnie 1. Bobae KI (KOR), 2. Misun CHOI (KOR), 3. Maja Buskbjerg JAGER (DEN), ... 17–32. Joanna RZĄSA (POL), 33–58. Adriana ŹURAŃSKA (POL), Zuzanna ĆWIKLIŃSKA (POL) Drużynowo 1. Chiński Tajpej, 2. Korea, 3. Rosja, ... 9–13. Polska (Zuzanna ĆWIKLIŃSKA, Adriana ŹURAŃSKA, Joanna RZĄSA)

KOBIETY, łuk bloczkowy Indywidualnie 1. Yun Soo SONG (KOR), 2. Toja CERNE (SLO), 3. Stephanie Sarai SALINAS PEREA (MEX), ... 8. Katarzyna SZAŁAŃSKA (POL)

MĘŻCZYŹNI, łuk klasyczny Indywidualnie 1. Seungyun LEE (KOR), 2. Bonchan KU (KOR), 3. Woojin KIM (KOR) 17–32. Paweł MARZEC (POL), ... 33–56. Maciej FAŁDZIŃSKI (POL), Kacper SIERAKOWSKI (POL)

DDrużynowo rużżynowo 1. Korea, 2. Chiński Tajpej, 3. Rosja, ... 8. Polska (Paweł MARZEC, Maciej FAŁDZIŃSKI, Kacper SIERAKOWSKI)

MĘŻCZYŹNI, łuk bloczkowy Indywidualnie 1. Jongho KIM (KOR), 2. Taeyoon KIM (KOR), 3. Renaud DOMANSKI (BEL), ... 17–32. Łukasz PRZYBYLSKI (POL) Łuk klasyczny pary mieszane 1. Bobae KI, Seungyun LEE (KOR), 2. Ya-ting TAN, Chun-heng WEI (TPE), 3. Galsan BAZARZHAPOV, Inna STEPANOVA (RUS), ... 9–16. Paweł MARZEC, Zuzanna ĆWIKLIŃSKA (POL) Łuk bloczkowy pary mieszane 1. Jongho KIM, Yun soo (KOR), 2. Singh KAWALPREET, Jyothi surekha VENNAM (IND), 3. Renaud DOMANSKI, Sarah PRIEELS (BEL) 9–16. Łukasz PRZYBYLSKI, Katarzyna SZAŁAŃSKA (POL)

aps nr 06 2015 (329)


GOLF

Taki sobie golf... Nasi zawodnicy do Gwangju przyjechali po naukę i doświadczenie. Grając przez cztery dni z wyżej notowanymi zawodnikami mieli możliwość zebrania doświadczenia, które być może zaowocuje na przyszłość.

W

pierwszym dniu w kobiecym turnieju Amanda Majsterek zajęła 46 miejsce, a Dominika Antoniszczak – 50. Mężczyźni wypadli trochę lepiej. Tomasz Gajewski zajął 33 pozycję, Jan Szałagan – 41, a Łukasz Skudlarski – 55. Po drugim dniu w turnieju kobiet Amanda Majsterek była nadal 46, a z turnieju z powodu spóźnienia odpadła Dominika Antoniszczak. Wśród zawodników bardzo dobrze wypadł Tomasz Gajewski zajmując 28 pozycję, Jan Szałagan był 40, a Łukasz Skudlarski – 58. Trzeci dzień zmagań nie był udany dla Gajewskiego, który spadł z 28 na 55 pozycję. Z kolei Amanda Majsterek spadła o dwa miejsca i była 48. Jan Szałagan spadł z 40 na 58 pozycję, a jedynie Łukasz Skudlarski awansował z 58 na 54 pozycję. Po czterech dniach rywalizacji Amanda Majsterek została sklasyfikowana na

dokończenie ze s. 25

je pojedynki i wynikiem 3:2 Ukraińcy zapewnili sobie miejsce na najniższym stopniu podium. W turnieju kobiet nasza piękna drużyna w składzie: Joanna Stankiewicz, Karolina Pieńkowska, Anna Borowska, Karolina Talach oraz Joanna Jaworska nie zdołała pokonać Brazylii. W konsekwencji panie zakończyły zawody w ćwierćfinale. Warto jednak podkreślić, iż Polki walczyły z zawodniczkami z wyższych kategorii. Wszystkie dziewczyny musiały zmierzyć się z cięższymi rywalkami, pokazały ogromną odwagę oraz serce do walki przegrywając tylko 2:3. Marek Szlachta, Piotr Majsak

www.azs.pl

KLASYFIKACJA KOBIETY Indywidualnie 1. Jeongeun LEE (KOR), 2. Shina KANAZAWA (JPN), 3. Sitanart SINGHANART (THA), ... 47. Amanda MAJSTEREK (POL), DQ. Dominika ANTONISZCZAK (POL)

MĘŻCZYŹNI

47 miejscu (357), a Antoniszczak nie została sklasyfikowana. Wygrała Jeongeun Lee z Korei Południowej (279). Niestety polska drużyna kobiet nie została sklasyfikowana drużynowo. Tomasz Gajewski został sklasyfikowany na 48 miejscu (317 punktów), Jan Szałagan na 54 miejscu (335), a Łukasz Skudlarski na 56 miejscu (346). Indywidualnie wygrał Japończyk Kazuki

Indywidualnie 1. Kazuki HIGA (JPN), 2. Nicolas PLATRET (FRA), 3. Natipong SRITHONG (THA), ... 48. Tomasz GAJEWSKI (POL), ... 54. Jan SZAŁAGAN (POL), ... 56. Łukasz SZKUDLARSKI (POL) Drużynowo 1. Japonia, 2. Francja, 3. Korea, ... 18. Polska (Tomasz GAJEWSKI, Jan SZAŁAGAN, Łukasz SZKUDLARSKI)

Higa (273). Drużynowo nasz team został sklasyfikowany na 18 (przedostatnim) miejscu tuż przed Zimbabwe... Marek Szlachta

KLASYFIKACJA KOBIETY

MĘŻCZYŹNI

–48kg 1. Bokyeong JEONG (KOR), 2. Gabriela CHIBANA (BRA), 3. Funa TONAKI (JPN), Urantsetseg MUNKHBAT (MGL), ... 9–16. Joanna STANKIEWICZ (POL) AWF Warszawa, AZS AWF Warszawa –52kg 1. Mako UCHIO (JPN), 2. Alexandra FLORIAN (ROU), 3. Tetiana LEVYTSKA (UKR), Evelyne TSCHOPP (SUI), ... 7. Karolina PIEŃKOWSKA (POL) Wyż. Sz. Gospodarowania Nieruchomościami w Warszawie, AZS UW Warszawa –57kg 1. Sumiya DORJSUREN (MGL), 2. Andrea BEKIC (CRO), 3. Jandi KIM (KOR), Anzu YAMAMOTO (JPN), ... 9–16. Anna BOROWSKA (POL) AWF Katowice, Polonia Rybnik –63kg 1. Megumi TSUGANE (JPN), 2. Jiyun BAK (KOR), 3. Nadja BAZYNSKI (GER), Jennifer WICHERS (NED), ... 5. Karolina TAŁACH (POL) AWFiS Gdańsk, GKS Wybrzeże Gdańsk +78kg 1. Sarah ASAHINA (JPN), 2. Minjeong KIM (KOR), 3. Santa PAKENYTE (LTU), Jie KANG (CHN), ... 7. Joanna JAWORSKA (POL) AWFiS Gdańsk, AZS AWFiS Gdańsk Open 1. Jiyoun KIM (KOR), 2. Jie SILVER KANG (CHN), 3. Aleksandra BABINTSEVA (RUS), Sara YAMAMOTO (JPN), ... 9–16. Joanna JAWORSKA (POL) AWFiS Gdańsk, AZS AWFiS Gdańsk Team 1. JAPONIA, 2. KOREA, 3. ROSJA, BRAZYLIA, ... 9–16. POLSKA

–60kg 1. Wonjin KIM (KOR), 2. Yuma OSHIMA (JPN), 3. Phelipe PELIM (BRA), Albert OGUZOV (RUS), ... 9–16. Bartłomiej GARBACIK (POL) AWF Katowice, AZS AWF Katowice –66kg 1. Baul AN (KOR), 2. Alexandre MARIAC (FRA), 3. Matteo PIRAS (ITA), Anzaur ARDANOV (RUS), ... 9–16. Patryk WAWRZYCZEK (POL) AWF Katowice, AZS AWF Katowice –73kg 1. Changrim AN (KOR), 2. Dmytro KANIVETS (UKR), 3. Yuji YAMAMOTO (JPN), Huseym RAHIMLI (AZE), ... 17–32. Stanisław DĄBROWSKI (POL) Politechnika Warszawska, AZS UW Warszawa –81kg 1. Khasan KHALMURZAEV (RUS), 2. Kichun WANG (KOR), 3. Kenya KOHARA (JPN), ... 9–16. Radosław KOSZCZYŃSKI (POL) AWF Warszawa, AZS AWF Warszawa –90kg 1. Donghan GWAK (KOR), 2. Khusen KHALMURZEV (RUS), 3. Kenta NAGASAWA (JPN), Gustawo ASSIS (BRA), ... 17–32. Piotr KUCZERA (POL) AWF Katowice, Polonia Rybnik –100kg 1. Guham CHO (KOR), 2. Clement DELVERT (FRA), 3. Dino PFEIFFER (GER), Niiaz BILALOV (RUS), ... 9–16. Tomasz DOMAŃSKI (POL) AWFiS Gdańsk, AZS AWFiS Gdańsk +100kg 1. Hisayoshi HARASAWA (JPN), 2. Magomed NAZHMUDINOV (RUS), 3. Nabil ZALAGH (FRA), Vladut SIMIONESCU (ROU), ... 17–32. Kamil GRABOWSKI (POL) AWF Katowice, GKS Czarni Bytom Open 1. Katsuma UEDA (JPN), 2. Juhan METTIS (EST), 3. Karolis BAUZA (LTU), Vladut SIMIONESCU (ROU), ... 17–32. Kamil GRABOWSKI (POL) AWF Katowice, GKS Czarni Bytom Team 1. JAPONIA, 2. KOREA, 3. UKRAINA, ROSJA, ... 5. POLSKA


TENIS

Szanse trzy Tenis jest jedną z dyscyplin, które w programie uniwersjady są od początku, czyli od 1959 roku. Rozgrywany jest w pełnym wymiarze rywalizacji kobiet i mężczyzn, a więc w grze pojedynczej, deblowej i mikstach. Od kilku lat prowadzona też jest rywalizacja drużynowa, obliczana na podstawie indywidualnych osiągnięć. Jest więc o co walczyć.

W

polskich barwach w turnieju uniwersjadowym zgłoszono 4 zawodników: Justynę Jegiołkę, Macieja Smołę, Mikołaja Jędruszczaka i ostatecznie Sylwię Mikołajczuk, która w ostatniej chwili zastąpiła kontuzjowaną Katarzynę Kawę. Początek rywalizacji to trochę loteria wynikająca z losowania, które zależy od rankingów. Większość zgłoszonych zawodników plasowało się w rankingach na poziomie w przedziale powyżej 250 miejsca, chociaż często to ani o poziomie, a tym bardziej o aktualnej formie nie świadczyło. Z losowania i powstałych drabinek wynikało, że aby dotrzeć do fazy medalowej, trzeba było wygrać 3–5 pojedynków w zależności od konkurencji. Łatwo powiedzieć. Początek był obiecujący. W pierwszej rundzie Justyna szybko pokonała Meksykankę Annę Balderas 6:1, 6:1, Mikołaj wygrał walkowerem, a Maciek był od razu w drugiej rundzie (dzięki rankingowi). Tylko Sylwia nie dała rady, ulegając Czeszce Evie Rutarowej 6:4, 6:2. W drugiej rundzie Justyna wygrywa z Kanadyjką o azjatyckich rysach Louise Kwong 6:3, 6:2, a Maciek jest lepszy od Białorusina Narkevicha 6:4, 6:2, Mikołaj przegrywa po walce z Japończykiem Imai Shintaro 6:2, 7:5. Zwycięstwa w kolejnej rundzie dawały szanse walki o medale. Justyna mecz z Japonką Aiko Yoshitomi nie zaczęła najlepiej. Mimo wyrównanego pojedynku decydujące punkty zdobywała rywalka i skończyło się na 6:2. W drugim secie po dobrych 35 minutach 6:4 dla Justyny. Trzeci set trwał najdłużej, wygrała Aiko 6:4. W męskim turnieju Maciej nie poradził Francuzowi Lucasowi Poullain. Przegrał w dwóch setach 6:3, 6:2. Francuz był znacznie skuteczniejszy w wymianach i robił o wiele mniej błędów. Gry podwójne wystartowały równolegle z rywalizacją indywidualną. To praktyka każdych zawodów, najlepsi rozgrywają w kolejnych dniach drugie pojedynki w deblu lub potem w mikście.

Takie turniejowe granie to przede wszystkim umiejętność szybkiego odpoczynku fizycznego i psychicznego. Kończysz granie indywidualne, zrób wszystko, aby organizm wrócił do pełnej wydolności, wyłącz się z otoczenia i wróć za chwilę na rozgrywkę deblową. Obiekt tenisowy w Gwangju w opinii grających – dosyć profesjonalny: dwa korty centralne z widownią i kilkanaście kortów w tym samym standardzie, ale zbudowanych w szeregu. Pogoda zgodnie z prognozą – temperatura około 30OC, w słońcu znacznie więcej, duża wilgotność, a przez dwa dni wręcz z powodu ulewy przeniesiono rozgrywki do hali. Nawierzchnia twarda, standardowa. Justyna z Sylwią w pierwszej rundzie walczą z deblem duńskim (Maria Jespersen, Kristin Mai). Początek rewelacyjny, wiele piłek z wyczuciem atakowanych przy siatce, dobre serwy i pewne 6:2. Wydaje się, że to będzie spacerek. Początek drugiego seta niby podobnie, ale z każdą piłką to Dunki są dokładniejsze, a Polki popełniają coraz więcej błędów. Końcówka to już dominacja rywalek, polskie trybuny coraz bardziej są sceptyczne. Tie break rozgrywany jest do 10 punktów i ma przebieg niesamowity, prowadzenie zmienia się co chwilę, piękne zagrania przeplatane są prostymi błędami. Tracimy wiarę, końcówka, Dunki wychodzą na prowadzenie i naraz wszystko się zmienia. Podwójny błąd serwisowy, smecz w siatkę i wyrzucony aut – Polki wracają do gry i to Dunki nie wytrzymują presji. Przy stanie 9:7 prosta piłka w pół siatki i rakiety Polek w radosnym geście. 10:7 i kolejna runda. W niej pojedynek z Białorusinkami (Morozava, Mun). Początek wyrównany, chociaż ostatecznie Polki przegrywają 6:4, wyglądają na zmęczone i mało skoncentrowane. Początek drugiego seta podobny, chociaż z każdym gemem rośnie liczba piłek wygrywanych przez Justynę i Sylwię, 6:3. Znowu zadecydować ma tie break. Polki wygrywają 10:5. Na drodze do półfinału stają naszemu zespołowi zawodniczki Tajlandii o bardzo trudnych do wymówienia nazwiskach (Noppawan Lertcheewakarn i Varatchaya Wongteanchal). Z metryczki wynika, że od 5 lat dobrze sobie radzą w turniejach rozgrywanych w Azji. Warunkami fizycznymi i wzrostem ustępują Polkom, ale w rzemiośle tenisowym nie. Decydujące piłki dla przeciwniczek: 6:4, 6:4. Nasz debel męski budzi respekt nie tylko wzrostem, ale i sprawnością. Także pewność siebie powinna w takim

turnieju procentować. Po krótkim pojedynku w drugiej rundzie Polacy wygrywają z Indonezją 6:2, 6:1. W trzeciej – z dobrą parą francuską 6:4, 6:3. To dla Maćka o tyle ważne, że w ekipie przeciwników walczył Lucas Poullain, z którym w turnieju indywidualnym mu nie poszło. 9 lipca w południe Polacy stają do rywalizacji o strefę medalową z Koreańczykami. Jeden z nich Chung Hyeon jest na 69 miejscu w rankingu ATP, kilka lat temu był w finale juniorskiego Wimbledonu, a w 2014 r. zdobył złoty medal na igrzyskach azjatyckich. Zaczyna się od przegranego serwisu Maćka, stres, może zła rozgrzewka. Potem jest lepiej, każdy wygrywa swoje podania, ale końcowy wynik seta 6:4 dla Koreańczyków. Początek drugiego seta bardzo obiecujący przez krótki moment, potem dekoncentracja, między innymi 7 podwójnych błędów serwisowych, dużo piłek autowych i pewna wygrana gospodarzy 6:2. Statystyki nie kłamią. Maciek nie miał czasu na rozpamiętywanie tej porażki, po godzinie razem z Justyną zaproszeni zostali do pojedynku w drugiej rundzie miksta ze Szwajcarami. To była krótka rywalizacja: 6:1, 6:2 dla naszej ekipy i znowu zaświtały medalowe nadzieje. Następnego dnia w sesji popołudniowej Polacy stoczyli ćwierćfinałowy pojedynek z parą Anglików (Alexandra Walker, Darren Walsh). Pierwszy set bardzo wyrównany, lekka przewaga polskiego miksta, ale rozstrzygnięcie na niekorzyść zapada w tie breaku. Przegrany 7:6 set trwał 50 minut i przyniósł grającym i widzom niesamowite emocje. Druga partia po 22 minutach zdecydowanie wygrana przez Justynę i Maćka, Anglicy praktycznie nie istnieją, w boksie w takiej sytuacji sędzia przerywa mecz. Dogrywka to horror, wszystko naszym zawodnikom przestało wychodzić: i serwis, i zagrania, zabrakło opanowania i tenisowej rutyny. Przegrywamy po 12 minutach 10:5 i cały pojedynek 2:1. W tym turnieju medalu nie będzie, ale za 2 lata nie wiadomo, trochę więcej doświadczenia, więcej ogrania i zgrania... Polacy byli przez tydzień turnieju widoczni, a na podium stanęli w kilku konkurencja przeciwnicy naszych zawodników. Start dobry, wysokie pozycje, chociaż szansa niewykorzystana. BK aps nr 06 2015 (329)


TENIS

Rozmowa APS z Justyną Jegiołką, reprezentantką Polski w turnieju uniwersjadowym w tenisie Wystartowałaś we wszystkich turniejowych konkurencjach: w singlu, deblu i parze mikstowej, gdzie było najbliżej do medalu. Z obserwacji z trybun najbardziej byliśmy zawiedzeni porażką z parą brytyjską w mikście. Prowadzenie w pierwszym secie i porażka w tie breaku, drugi set gładko dla polskiej pary i potem ten słaby moment. Przegrywamy decydującego tie breaka 10:5. Anglicy wylądowali ostatecznie w finale, a my za podium. Jak to wyglądało na korcie?

Tak na pewno, medal był najbliżej w mikście. Szkoda przede wszystkim pierwszego seta. Było bardzo blisko zwycięstwa w tej partii. Brytyjczycy to była silna para, a szczególnie Darren Walsh (120 ATP w deblu) był bardzo skuteczny. Dobrze czuł grę na siatce (dużo piłek wyłapywał). Jeśli chodzi o debla kobiet, to uważam że zaprezentowałyśmy się z bardzo dobrej strony. Pokonanie rozstawionych zawodniczek, dzięki temu ćwierćfinał i wyrównana walka z dużo wyżej notowana parą można uznać za spory sukces. Co do mojego występu w singlu, zakończyłam turniej na 9 miejscu. Było blisko ćwierćfinału, ale bo bardzo wyrównanym meczu uległam dobrze dysponowanej Japonce. To twoja pierwsza uniwersjada, zatem jest jeszcze szansa na medal w kolejnym starcie. Prosimy o kilka informacji o twojej sportowej karierze. Od jak dawna trenujesz i dlaczego właśnie tenis? Kiedy to się zaczęło, kto cię namówił i wspierał? Jesteś w światowych rankingach. Czy traktujesz sport już tylko w kategoriach zawodowych?

Gdyby nie rodzice i ich wsparcie oraz ogromne zaangażowanie tak naprawdę nie osiągnęłabym obecnego poziomu sportowego. To dzięki nim mam szansę realizować swe marzenia i próbować przebić się do czołówki najlepszych tenisistek. Za to im oczywiście bardzo mocno i z całego serca dziękuję. Urodziłam się i mieszkam w Leśnicy, tam też odbyły się moje pierwsze treningi pod okiem p. Danuty Sikory w wieku 9 lat (co jak na tenis jest dość póź-

nym startem). Do dziś reprezentuję klub z mojego małego miasteczka UKS Smecz Leśnica. Obecnie moimi trenerami są moja mama Bernadeta oraz Łukasz Kuboszek. Uniwersjada to światowe spotkanie studentów i ich sportowa rywalizacja. Jak oceniasz poziom sportowy turnieju tenisowego? Na medalowych pozycjach ostatecznie najczęściej stawali Azjaci. Czy mimo turniejowego obciążenia miałaś okazję zobaczyć rywalizację w jakiejś innej dyscyplinie, zobaczyć coś ciekawego, poznać nowych ludzi?

Poziom sportowy turnieju tenisowego był bardzo wysoki. Rozgrywki zdominowali Azjaci. Sądzę, że głównie dlatego, że byli przyzwyczajeni do panujących warunków atmosferycznych. U nas w Europie nie zdarza się wilgotność ponad 90%, a w Gwangju to było normą. Sportowe życiorysy wielu uczestników tenisowego turnieju były bardzo bogate, sukcesy w renomowanych turniejach w kategorii juniorów, a nawet rywalizacja w Wielkim Szlemie. Uniwersjada okazała się wspaniałą imprezą sportową. Byłam na niej po raz pierwszy i jeżeli będzie taka możliwość, mam nadzieję powalczyć o medal za dwa lata w Tajpej. Choć plan rozgrywek był dość mocno napięty w pierwszych dniach turnieju, co oczywiście cieszyło, bo przechodziliśmy kolejne rundy, udało nam się z Sylwią wygospodarować trochę czasu i być na kilku arenach sportowych. Przede wszystkim pojechałyśmy wspierać nasze współlokatorki, tenisistki stołowe Roksanę (Załomska), Śliwkę (Katarzyna Ślifirczyk) i Kusą (Klaudia Kusińska). Byłyśmy też na pływalni, gdzie rywalizowały Justyna (Burska) i Asia (Zachoszcz). Duże wrażenie zrobiła na mnie rywalizacja na stadionie lekkoatletycznym, choć pogoda tego dnia nie dopisała. Co to znaczy dla tenisistki ranking na poziomie 300 miejsca? Czy masz jakiś plan na dalsze budowanie swojej tenisowej kariery? Jak w tym wszystkim znajdujesz czas na studiowanie?

KLASYFIKACJA Kobiety 1. Kai-chen Chang (Tajwan), 2. Luksika Kumkhum (Tajlandia), 3. Varatchaya Wongteanchal (Tajlandia), 4. Beatrice Gumulya (Indonezja) ... 9. Justyna Jegiołka (Polska) ... 33. Sylwia Mikołajczuk (Polska) Mężczyźni 1. Hyeon Chung (Korea), 2. Asian Karatsev (Rosja), 3. Tsung-hua Yang (Tajwan), 4. Lucas Poullain (Francja)... 17. Maciej Słoma (Polska) ... Mikołaj Jędruszczak (Polska) Debel mężczyźni 1. J. Salisbury/D. Walsh (Anglia), 2. H. Chung/J. Nam (Korea), www.azs.pl

3. (Japonia), 44. H. Lee/H. Peng (Tajwan) (Tajwan), 3 S. S Imai/K. Imai/K Uesugi (Japonia) H Lee/H 5. M. Smoła/M. Jędruszczak (Polska) Debel kobiety 1. N. Han/S. Lee (Korea), 2. Ch. Hsu/Y. Lee (Tajwan), 3. E. Hayashi/A. Yoshitomi (Japonia) 4. V. Wongteanchal/ N. Lertcheewakarn (Tajlandia), 5. J. Jegiołka/S. Mikołajczuk (Polska) Mikst 1. L. Morozova/A. Wasilevski (Białoruś), 2. A. Walker/D. Walsh (Anglia), 3. V. Kudermetova/A. Karatsev (Rosja), 4. K. Chang/H. Peng (Tajwan), 5. J. Jegołka/M. Smoła (Polska)

Jak najbardziej staram się zaistnieć na zawodowych kortach, a nie jest to zadanie łatwe. Konkurencja jest ogromna. Tenis jest drugim najpopularniejszym sportem na świecie (zaraz po piłce nożnej). Szacuje się, że zawodowo grających jest około 2500 dziewczyn, z czego tylko połowa z nich posiada ranking. Obecnie jestem sklasyfikowana na około 300 miejscu. Jest to 6 miejsce wśród polskich tenisistek. W najbliższych planach mam uczestnictwo w turniejach o punkty WTA w Europie i na świecie, chciałabym osiągnąć w nich dobre wyniki, co zaowocowałoby wspięciem się w rankingu do około 200 miejsca, a co za tym idzie – mieć szansę na udział w turniejach wielkoszlemowych. Studiuję w opolskiej Wyższej Szkole Zarządzania i Administracji. Uczelnia jest przyjazna sportowcom, program edukacji dostosowany jest do sportowego kalendarza. Studentami naszej szkoły są siatkarz Mariusz Wlazło i czołowy zawodnik podnoszenia ciężarów Bartosz Bonk. Zatem wielkie dzięki dla władz uczelni za wsparcie mojej „dwutorowej kariery”. Rozmawiał BK


Rozmowa z Bartłomiejem Korpakiem, szefem polskiej misji na Uniwersjadzie w Gwangju Uniwersjada w Kazaniu w 2013 roku przyniosła rekordowe 30 medali Polaków. Wiadomo było, że o powtórzenie sukcesu w Gwangju będzie niezwykle trudno. W Korei nasi zawodnicy wywalczyli 18 krążków – możemy chyba być jednak zadowoleni z występu naszej reprezentacji?

Każda uniwersjada jest inna, o zdobyczach medalowych decyduje wiele czynników: dobór dyscyplin sportu, poziom rywalizacji, przygotowanie sportowe, przebieg zawodów. Porównując te dwie uniwersjady, Kazań i Gwangju, widać podobieństwa i różnice. W Rosji 12 medali zdobyli kajakarze, których w programie 2015 nie było, a w Korei 12 medali wywalczyli lekkoatleci (w Kazaniu 5). Oceniając występ w 2013 roku podkreślano, iż złożyło się na niego więcej dyscyplin, prawie wszyscy coś do medalowego worka oprócz kajakarzy dorzucili, pływacy z fenomenalnym Pawłem Korzeniowskim, judo, tenis, szermierka, szachy, strzelectwo, wioślarstwo, siatkówka plażowa, no i męska drużyna siatkówki. W Korei tego zabrakło, a znakomity występ lekkoatletów uzupełniły medale wioślarzy, strzelców i szablistki Marty Pudy. Z osiągniętych w Gwangju wyników powinniśmy się bardzo cieszyć, z uznaniem odnosić się do rezultatów, ale też obiektywnie spojrzeć na każdą dyscyplinę i każdy start. Jaka była największa niespodzianka w medalowym dorobku naszej reprezentacji? Chwalimy się przede wszystkim sukcesami, ale oczywiście – jak to w sporcie bywa – zdarzyły się także porażki. Nawet nasi niektórzy medaliści odczuwali niedosyt i przyznawali, że liczyli na więcej. Który z występów naszej ekipy był dla ciebie największym rozczarowaniem?

Nawet jeżeli specjaliści byli pewni medalu lekkoatletki Joanny Linkiewicz, to i tak to, co zobaczyłem w finale biegu na 400 merów przez plotki, przyprawiło najpierw o dreszcz emocji, a potem był wielki podziw i radość. Ten obraz na żywo trwał sekundy, a widać było wszystko jakby w zwolnionym tempie. Siedzieliśmy na trybunie niedaleko za metą. Ostatni płotek, Joasia prowadzi, a Emilia Ankiewicz przyspiesza. Sytuacji na mecie nie widać, o wynikach rozstrzyga fotokomórka, a my mamy pewność,

że są dwa medale. I za chwilę monitor, potwierdzenie, biało-czerwona flaga na ramionach naszych zawodniczek, lekkie niedowierzanie, a potem ogromne szczęście. Podobne emocje przeżyłem oglądając finałowy wyścig jedynek wagi lekkiej. To, co zrobił w nim Jurek Kowalski, jest kwintesencją rywalizacji sportowej. Nie każdego zwycięzcę pokonani biorą z uznaniem na ramiona. No, ale to zwycięstwo Jurka było niejako zaplanowane. Oceniając sportowe wyniki naszych sportowców, właściwie trudno mi wskazać kogoś, kto miał skrajnie nieudany występ. Poza nielicznymi reprezentantami, którzy jechali do Gwangju w roli faworytów (Paweł Fajdek, Joasia Fiodorow, Ania Jagaciak), pozostali nie mieli stawianych jednoznacznie meda-

24 godziny, różne atrakcje kulturalne i ogromny kulturowy i rasowy tygiel. Z innych spraw: nie wiem czy patrząc na oddalenie między obiektami sportowymi, lepszym wyjściem nie byłoby zrobienie komunikacji (przynajmniej częściowo), która łączyłaby wioskę z obiektami i miastem na zasadzie kilku ważnych miejsc. Chcąc z tenisa pojechać na judo, trzeba było najpierw wrócić do wioski, by przesiąść się w inny autobus linii wioska – sala judo. W wielu przypadkach wykluczyło to możliwość oglądania i kibicowania. No i na koniec jedna zasadnicza niedoróbka: to brak zorganizowanego miejsca poza wioską na takie normalne odreagowanie. Wioskowiczom, którzy chcieli pogadać i odreagować, pozostały okoliczne sklepiki, bufety, myjnie samochodowe i osiedlowe murki. Na trybunach niemal wszystkich aren sportowych naszą uwagę zwracali „universiade supporters” – kibice wynajęci do dopingowania sportowców. Zabrakło natomiast zainteresowania ze strony lokalnej społeczności, co było szczególnie widoczne na stadionie lekkoatletycznym…

lowych zadań. Obserwując rywalizację, pewnie lekki niedosyt jest po występie ekipy judo, tenisa, szermierki – medale były w zasięgu ręki. Jak oceniasz stronę organizacyjną uniwersjady – warunki pobytu i organizację samych zawodów na arenach sportowych?

Kolejny raz impreza gigantyczna z uwagi na liczbę uczestników i liczbę sportowych konkurencji. Sam pomysł na wioskę, czasowo zorganizowaną w apartamentowcach, z jednej strony znakomity, z drugiej gdzieś tam z tyłu głowy taka refleksja życia w iluzji: ściany i urządzenia obite folią, trochę tak jakbyś nie mógł swobodnie oddychać tylko z tego powodu, że za miesiąc do tego pomieszczenia wprowadzi się właściciel. No i te próby zaordynowania przez organizatorów pomysłu na spanie na materacach w folii, pod przykryciem jakiejś sztucznej pościeli. Dobrze, że się z tego częściowo wycofano. Chociaż do funkcjonowania samej wioski nie można mieć żadnych zastrzeżeń, spanie i jedzenie w formule

Trudno mi potwierdzić, że byli to tylko wynajęci kibice, chociaż faktycznie na wielu arenach trybuny świeciły pustkami. Myślę, że dla wielu Koreańczyków niektóre dyscypliny sportu są mało znane... Na walkach judo, taekwondo, badmintona, tenisa stołowego, łucznictwa tłok był spory. Na meczach koszykówki, baseballa na obiektach był tłok. Co się kryło za tym pomysłem univesiade supporters, trzeba by sprawdzić. Pamiętam, jak 12 lat temu podczas uniwersjady w Deagu (2003) ludzie mieli na koszulkach serce z napisem We love you. Większość to byli członkowie popularnego w Korei kościoła, traktowali to jako misję, byli uśmiechnięci i radośni i podobnie jak ci obserwowani w tym roku bardzo życzliwie nastawieni do wszystkich uczestników. Myślę, że trzeba też słowo powiedzieć o terminie rozgrywanej uniwersjady – to okres wakacji, duże miasta żyją wtedy własnym rytmem, ludzie urlopują i podróżują. Co najbardziej zapadnie ci w pamięć z Uniwersjady w Gwangju? Z czym będzie ci się kojarzył dwutygodniowy pobyt w Korei?

aps nr 06 2015 (329)


Chyba jednak wioska uniwersjadowa i to nie w wymiarze domów, ulic, obiektów – ale jako spotkanie i wspólne bytowanie kilkunastu tysięcy ludzi, w większości młodych, bardzo młodych, z taką wyczuwalną pewnością siebie, swojego pomysłu na życie. W większości widziałem w nich ten niesamowity apetyt na życie, tę podskórną radość, że są razem, że na chwilę oderwali się od kłopotów. No i te komórki, smarfony, tablety napędzane stoma językami świata, codzienne rozmowy, plotki, intymne wyznania. Z perspektywy mojego wieku świat oszalał. Młody chłopak sprzątający nasz pokój spytał mnie o coś. Ponieważ nie zrozumiałem do końca, o co mu chodzi, za pół minuty jego telefon spytał mnie po polsku, czy nie trzeba wymienić ręczników. Żeby nam się w podróży nie nudziło, nasz uniwersjadowy attache puszczał nam do słuchania polskie przeboje, też z telefonu. To była już twoja kolejna uniwersjada. Jak ocenisz ją w porównaniu do poprzednich imprez?

Uniwersjada stała się już nie tylko wydarzeniem sportowym, ale i zjawiskiem społecznym. Wśród organizatorów pojawili się giganci w wymiarze gospodarczym i politycznym tego świata. Chińskie miasta Pekin, Shenzhen, rosyjski Kazań, turecki Izmir, stolica Tajlandii Bangkok, stolica Serbii Belgrad. Znacznie rozbudowano program sportowy, co stworzyło dodatkowe wyzwanie zarówno w zakresie obiektów sportowych, jak i całej logistyki. Do tego te wszystkie sprawy wynikające z realiów współczesnego świata, bezpieczeństwo, terroryzm, globalne ambicje sportowe. Korea i Gwangju obroniły się znakomicie. Wszystkie obiekty sportowe właściwie przygotowane, a co do samego przebiegu zawodów nie słyszałem, aby ktoś wnosił jakiekolwiek zastrzeżenia. Warunki zakwaterowania, wyżywienia, opieki medycznej, bezpieczeństwa, transportu bez większych zastrzeżeń. Znakomitą rolę odegrali wolontariusze, nie tylko ci, którzy pracowali bezpośrednio z ekipami, ale także ci, których widzieliśmy na każdym kroku. Było ich na pewno kilkadziesiąt tysięcy, w większości kompetentni, uśmiechnięci, służący pomocą. Kim byli – uczniami, studentami, pracownikami przeróżnych służb, z perspektywy kilku tygodni nie ma już takiego znaczenia. Nie docierały do nas informacje o jakichś patologiach dnia codziennego, kłótniach, bójkach, kradzieżach. Tak więc ogólna ocena w moim odczuciu powinna być bardzo wysoka. Do tego dwa spektakle – na otwarcie i na zamknięcie. Oglądając zakończenie nie tylko ja miałem taką refleksję, że Koreańczycy są całkowicie samowystarczalni, nie tylko mają własne marki samochodów, motorów, telewizorów, telefonów i komputerów, www.azs.pl

ale także własne zespoły heavy metalowe, raperskie, czy też „Spice Girls”. Polska reprezentacja liczyła ponad 150 sportowców i kilkudziesięciu trenerów. Każdy był skoncentrowany na swoim starcie, ale tradycyjnie wielu zawodników po swoich występach znalazło czas, by dopingować rodaków w innych dyscyplinach. Jak ocenisz atmosferę panującą w polskiej reprezentacji w Gwangju?

Wcześniejsze doświadczenia procentują, stworzyliśmy bardzo funkcjonalną administrację naszej misji, pomocną w rozwiązywaniu codziennych problemów. Dzięki tobie (Oli Leszczyńskiej), Markowi (Szlachcie) i Tomkowi (Rakoczemu) mieliśmy codzienny pełny serwis informacji kolportowanych drogą papierową i internetową. Ponieważ jestem starej daty, to bardzo to doceniam, jak rano do śniadania mogę przeczytać o tym, co się wydarzyło i co się ma wydarzyć. Biuletyn był ciekawie redagowany. Brawo. Do tego super codzienne relacje. Wiele osób śledziło z zainteresowaniem profil na FB, a rozmowy z medalistami z czasem nabierały fajnego wymiaru. Wiele osób ujawniło swoje reporterskie talenty, ciągle pojawiały się filmiki z polskich startów, z podroży poznawczych po mieście, ze spotkań i innych wydarzeń. Mieszkaliśmy w jednym domu, stąd częste spotkania w windzie, na schodach, w okolicy. Bardzo sobie cenię możliwość rozmowy z zawodnikami, z trenerami. Zrobiliśmy cztery spotkania całej misji. Pierwsze na przywitanie, takie bardziej uroczyste w wynajętej sali, były prezentacje, trenerzy mówili o szansach w czekających startach, my mówiliśmy o dorobku uniwersjadowych zmagań i o tym, czym jest dzisiaj nasz AZS. Pozostałe 3 spotkania miały jeden, ale bardzo istotny wzorzec. Chwaliliśmy się medalami, dobrymi wynikami, była okazja, aby wręczyć drobne upominki, zrobić pamiątkowe zdjęcia, nacieszyć się sobą. Koreańczycy wybudowali na potrzeby uniwersjady tylko trzy nowe obiekty sportowe, pozostałe poddali jedynie renowacjom. Jak ocenisz infrastrukturę sportową, którą przygotowali gospodarze? Która z aren zmagań zrobiła na tobie największe wrażenie?

Sporo obiektów było własnością miejscowego uniwersytetu, to budzi podziw i zazdrość. Myślę, że w kategoriach użyteczności nic tym obiektom nie można było zarzucić. Od strony wizualnej ciekawie wyglądał stadion, który wybudowano na potrzeby mistrzostw świata w piłce nożnej, a teraz w 2015 r. służył zawodom lekkoatletycznym i ceremoniałom. Generalnie dominowała strona praktyczna, zrobiono dobrą imprezę na istniejących obiektach i to jest na pewno racjonalne. Nieustannie walczymy o to, by uniwersjada miała większy wydźwięk w mediach. Tymczasem nadal w środowisku sportowym studenc-

kie igrzyska traktuje się po macoszemu, choć obsada w większości dyscyplin jest niezwykle silna, a i w naszej reprezentacji znajdują się gwiazdy, sięgające po medale mistrzostw świata czy mistrzostw Europy. Przebiciu się uniwersjady do mediów nie sprzyja zapewne idea igrzysk Europejskich… Czy według ciebie jest szansa, by w naszym kraju uniwersjadowe sukcesy zaczęły być zauważane i doceniane? Co my, jako azetesiacy, możemy zrobić, by o naszych medalowych żniwach było głośniej?

Nie jest tak źle, ze zrobionego po uniwersjadzie raportu medialnego przekazu wynika, że byliśmy widoczni i to w wielu miejscach. To nie jest takie proste odpowiedzieć na pytanie, czemu studencka rywalizacja jest traktowana marginalnie. Za wszystkim stoją ludzie. Jest kilka programów radia publicznego, w „Jedynce” i „Czwórce” mamy informacje uniwersjadowe, rozmowy z zawodnikami, relacje, refleksje, a w programie „Trójki”, skierowanym ponoć do młodego pokolenia, nikt nawet nie zauważył tej imprezy. Wiele dobrego zrobiła umowa z Eurosportem, te kilkadziesiąt godzin relacji znakomicie przybliżyło uniwersjadę. Do tego w kilku dyscyplinach dobry, fachowy polski komentarz. Solidnym partnerem okazał się portal igrzyska24, ciągła relacja z uniwersjadowych zmagań. Jestem pod wrażeniem lokalnych mediów, z tego, co mi przekazano, świetnie to wypadło w Poznaniu, duże materiały w gazetach, informacje w telewizji regionalnej, sporo doniesień na stronach internetowych. Innym aspektem tego problemu jest docenianie studenckiej rywalizacji w wymiarze instytucji państwowych. W tym przypadku uważam, że dzięki staraniom AZS wiele zmieniło się na korzyść. Rywalizacja w sporcie akademickim jest ważnym kryterium przy przyznawaniu nagród finansowych przez ministra sportu, a także stypendiów za wyniki przez ministra nauki i szkolnictwa wyższego. Osiągnięcia uniwersjadowe są podstawą zakwalifikowania zawodnika do programu szkolenia w akademickich centrach szkolenia sportowego. Rozmawiała Aleksandra Leszczyńska


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Akademicki Przegląd Sportowy 06/2015 by AZS-APS - Issuu