AKADEMICKI PRZEGLĄD SPORTOW
Foto na okładce: złoty centymetr Adama Cieślara
Pismo Zarządu Głównego AZS Redaktor naczelny: Bartłomiej Korpak Sekretarz redakcji: Halina Hanusz Adres redakcji: 00-056 Warszawa ul. Kredytowa 1a tel./faks 22 828 02 76 502 250 604 www.azs.pl e-mail: aps@azs.pl Projekt graficzny i skład: Andrzej Kubatko © FALL tel. 12 413 35 00 www.fall.pl Numer zamknięto 24 marca 2015 r.
Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo skracania artykułów.
Wydawnictwo zrealizowano ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki, nakład 3000 egz. ISSN 0209-0546
[od redakcji]
Podmiejska
P
rzed laty Piotr Szczepanik śpiewał „nie wiejska, nie miejska”, taka też była ta 27 Zimowa Uniwersjada. Zaczęła się w Wysokich Tatrach, w znanym narciarskim centrum Štrbskim Plesie (zwanym w Polsce Szczyrbskim Jeziorem), otwierał ją prezydent Słowacji, a skończyła się na lodowisku w Granadzie, gdzie zamykał ją burmistrz tego miasta. Toczyła się na dobrze przygotowanych obiektach sportowych i nikt się nią, poza Eurosportem, specjalnie nie interesował. Uczestnicy spotykali się głównie na terenie ośrodków sportowych, biathloniści w Osrblie (osada kilku domostw), alpejczycy na stokach w Sierra Nevada (też osada tylko kilkunastu hoteli), łyżwiarze figurowi i specjaliści od short tracku w namiocie typu „igloo” przykrywającym lodowisko w centrum Granady, a specjaliści od skoków i biegów narciarskich w centrum sportowym Štrbskiego. Szansa była jeszcze podczas ceremonii otwarcia, które tym razem odbyły się dwie – pierwsza na Słowacji, druga w Hiszpanii – ale nie wszyscy z uwagi na odległości i planowane starty mogli z tej oferty skorzystać. Pierwsze otwarcie było górskie, śnieg, w tle góry, defilada wokół sceny, drugie bardziej miejskie, w sali konferencyjnej, gdzie publiczność w sukniach i garniturach z lekkim niedowierzaniem oklaskiwała defilujących w kurtkach zimowych i czapkach. W tym pierwszym dominowały akcenty afrykańskie, rytm marszu dyktowała ekipa roznegliżowanych bębniarzy i bębniarek. W tym drugim – gościom w zimowych kurtkach i czapkach czas umilać miała wielka orkiestra symfoniczna z utworami między innymi Manuela de Falli. Bębniarki słowackie przywróciły trochę wigoru czekającym przez prawie dwie godziny na przemarsz kilkuset sportowcom. Filharmonicy hiszpańscy nie dali rady, po dwóch godzinach siedzenia i leżenia na korytarzach centrum kon-
gresowego w oczekiwaniu na defiladę przez salę konferencyjną sportowcy zajęli się smarfonami. Na słowackiej wsi zawody odbywały się w ciągu dnia, a wszelka aktywność kończyła się wraz z zajściem słońca. W hiszpańskim mieście zgodnie z wiekową tradycją dzień zaczynał się dopiero po zmroku. Wtedy atrakcje Granady wychodziły z urokliwych uliczek, pojawiały się na wzgórzach, mieniły się kolorami na drzewach pomarańczowych rosnących na skwerkach i trawnikach. Gdy mieszkańcy i turyści kończyli nocne przygody, spod hoteli pierwsze autobusy o 6.00, a ostatnie o 7.00 wyjeżdżały do Sierra Nevada. Widno się robiło koło 8.00. Takie to reguły gry ustalone rywalizacją sportową. A ta podczas uniwersjady już kolejny raz została zdefiniowana jako walka o podium w wymiarze Rosja – reszta świata. Skończyło się na podziale w zdobyczach medalowych 148 do 56 dla świata. Polacy w ciężkim boju uszczknęli z tej puli 10 krążków, to rezultat znakomitych występów uzdolnionej naszej młodzieży – Adama Cieślara, Eweliny Marcisz, Stefanii Majerczyk, Piotrka Janosza i ikony uniwersjadowej ostatnich lat Karoliny Chrapek. Kilka osób otarło się o podium. O przebiegu walki Rosja – reszta świata najlepiej przekonali się widzowie i nasz zawodnik Maciej Staręga w finale sprintu narciarskiego. Do tej fazy radził sobie znakomicie, uchodził za faworyta ostatecznej rozgrywki. Na finałowym okrążeniu nie znalazł sposobu, aby przebić się przez trzech Rosjan, którzy „zablokowali” całą szerokość trasy. Nie wiejski, nie miejski, ale akademicki sport, nawet w takiej trochę innowacyjnej formule ostatecznie się obronił. Ponad 2000 sportowców ze wszystkich kontynentów walczyło o laury dla siebie i swoich krajów, o promocję zimowych dyscyplin w swoich środowiskach, o lepsze relacje na świecie i ciekawsze życie. Zachęcam do lektury szczegółowej relacji. Redaktor
Klasyfikacja medalowa XXVII Zimowej Uniwersjady 2015 LP. 1. 2. 3. 4. 5. 6. 7. 8. 9. 10. 11.
KRAJ Rosja Korea Południowa Kazachstan Szwajcaria Chiny Norwegia Niemcy Czechy Włochy Japonia Polska
ZŁOTE 20 5 5 5 5 5 3 3 3 2 2
SREBRNE 18 9 6 1 – – 4 3 2 5 4
BRĄZOWE 18 2 – 4 4 1 1 5 2 2 4
RAZEM 56 16 11 10 9 6 8 11 7 9 10
Sklasyfikowano 21 krajów
aps nr 03 2015 (326)
Uniwersjadowy skok przez Europę To były niesamowite trzy i pół tygodnia sportowej walki w dwóch krajach. Polska reprezentacja wróciła z rozegranej w Štrbskim Plesie i Granadzie XXVII Zimowej Uniwersjady z dziesięcioma medalami – 2 złotymi, 4 srebrnymi i 4 brązowymi. Największą gwiazdą biało-czerwonej ekipy był kombinator norweski Adam Cieślar, który wywalczył dwa złote medale.
N
a początku krótko przypomnijmy, że XXVII Zimowa Uniwersjada po raz pierwszy w historii odbyła się w dwóch krajach. Było to spowodowane problemami Hiszpańskiego Komitetu Organizacyjnego z przygotowaniem na czas wszystkich obiektów. W czerwcu 2014 roku FISU zdecydowało, że konkurencje narciarstwa klasycznego i biathlon zostaną rozegrane w Štrbskim Plesie i Osrblie na Słowacji. Natomiast w samej Granadzie i na stokach Sierra Nevada studenci-sportowcy mieli rywalizować w pozostałych konkurencjach zimowych. Czy eksperyment z podziałem na dwie części najważniejszych studenckich zawodów na świecie się sprawdził? Z pewnością mieliśmy do czynienia z osobnymi zawodami, które odbyły się w dwóch różnych „światach”. Tym samym stracił na tym troszkę sam klimat zawodów, ponieważ po raz kolejny nie mieliśmy jednej uniwersjadowej wioski. Jednak na Słowacji, po drugiej stronie Tatr, mogliśmy się czuć jak u siebie w domu. Nie było problemów z transportem sprzętu i dojazdem. Większość biegaczy, skoczków i biathlonistów podkreślała, że słowackie obiekty są im dobrze znane, ponieważ dosyć często tam trenują. Lekko pokrzywdzeni mogli czuć się tylko biathloniści, ponieważ ich zmagania odbyły się w oddalonym o 80 km od Štrbskiego Plesa Osrblie. Na Słowacji zawodom towarzyszyła prawdziwa zimowa aura. Szkoda tylko, że urok tego miejsca wyłonił nam się z mgły dopiero pod koniec zawodów. Zdecydowanie inne warunki panowały w Hiszpanii. W samej Granadzie temperatura wahała się od 9 do 15 www.azs.pl
stopni powyżej zera, a deszcz przeplatał się ze słońcem. Naszych snowboardzistów tuż po przylocie do Hiszpanii spotkały małe kłopoty. Okazało się bowiem, że na czas nie dotarły bagaże polskich zawodników. Dojechały one dopiero dzień później. Z tego powodu naszym reprezentantom wypadł jeden dzień treningów. By dojechać na oddalone o 30 km od Granady stoki w Sierra Nevada, narciarzy i snowboardzistów czekała
*5$1$'$
pobudka z samego rana. Tam na wysokości ponad 2000 m n.p.m. panowały już w pełni alpejskie warunki. Jak to zwykle w górach bywa, bardzo często zmieniała się tam pogoda. Rano świeciło piękne słońce, a już po dwóch godzinach niebo potrafiło się całkowicie zachmurzyć, a nad stokami zawisała mgła. Z tego powodu organizatorzy czę-
sto byli zmuszeni przesuwać zawody. Najbardziej ucierpiał na tym broniący złotego medalu z Trentino Mateusz Habrat, któremu odwołano finałowe zawody w skicrossie. Za ostateczne uznano wyniki z kwalifikacji, w których Polak był ósmy. W chwilach wolnych od treningów i startów wielu naszych reprezentantów skorzystało z możliwości zwiedzenia urokliwych zakamarków Granady z górującą nad miastem wspaniałą Alhambrą. Zarówno naszą ekipę na Słowacji, jak i w Hiszpanii odwiedzili ambasadorzy Rzeczypospolitej Polskiej w obu krajach: Tomasz Chłoń i Tomasz Arabski. Dodatkowo do Štrbskiego Plesa przyjechał minister sportu i turystyki Andrzej Biernat. Pan minister jeszcze przed rozpoczęciem zawodów podkreślał: Podczas tegorocznej Uniwersjady mamy wysoko podniesioną poprzeczkę. Na poprzedniej zdobyliśmy 23 medale. Powtórzyć to osiągnięcie nie będzie łatwo. Liczę, że każdy będzie się bił o najwyższe laury. Powinno to zaowocować medalami. Wierzę w ambicję i pozytywne nastawienie, które widać u naszych zawodników. Jak odmienne były te dwie Uniwersjady, tak różne miały ceremonie otwarcia. Pierwsza odbyła się w Kompleksie Sportowym FIS na stadionie narciarskim. Zanim jednak udaliśmy się na miejsce przeznaczenia, wszyscy spotkali się w centrum Štrbskiego Plesa. Stamtąd po kilkuminutowym oczekiwaniu w stronę stadionu wyruszył barwny pochód przedstawicieli 31 krajów, które wzięły udział w słowackiej części Uniwersjady. Polacy, prowadzeni przez chorążego Pawła Słowioka, szli między Norwegami a głośnymi Rosjanami. W kolo-
rowej defiladzie w czerwonych strojach, dostarczonych przez firmę Dare2be, nasi reprezentanci prezentowali się bardzo ładnie. W drodze do Kompleksu Sportowego FIS uczestników korowodu pozdrawiali widzowie zmierzający na ceremonię otwarcia Uniwersjady, wśród których znalazło się wielu Polaków. Na stadion biało-czerwoni weszli przy głośnych brawach. Z trybun powiewały polskie flagi. Uroku całości ceremonii dodawała mgła, która tamtego wieczoru zawisła nad Tatrami. Tradycyjną formułę: Uniwersjadę uważam za otwartą – wygłosił prezydent Słowacji Andrej Kiska. Po oficjalnych przemówieniach nastąpiło wciągnięcie na maszt flagi FISU. Zaszczytu jej niesienia dostąpił trener polskiej kadry kombinatorów norweskich Słowak Jan Klimko. Wreszcie przyszedł czas na najważniejsze wydarzenie wieczoru, czyli zapalenie znicza. Tego zaszczytu dostąpił słowacki biathlonista Pavol Hurajt (brązowy medalista z IO Vancouver). Znicz, ku zdziwieniu wszystkich, został rozpalony na ziemi. Po chwili ogień nagle wystrzelił w powietrze i rozbłysnął w dwóch miejscach: na wieży sędziowskiej biegaczy, a także w okolicach skoczni narciarskiej, gdzie palił się podczas poprzedniej Uniwersjady w Štrbskim Plesie w roku 1987. j j części ę wiePo zakończeniu oficjalnej czoru przyszedł czas na występy artystyczne. Najpierw z krótkim koncertem wystąpił autor hymnu tegorocznej Uniwersjady Peter Aristone. Następnie do wspólnej zimowej
zabawy pod gwiazdami zachęcił zespół bębniarzy. Ich występ spotkał się ze sporym aplauzem ze strony publiczności. Wśród naszych reprezentantów przeważały pozytywne opinie na temat ceremonii otwarcia słowackiej części Uniwersjady. Następnego dnia na dobre rozpoczęły się sportowe zmagania. I już podczas pierwszej rozegranej konkurencji, czyli sprintu techniką dowolną, wywalczyliśmy medal. Srebro padło udziałem Eweliny Marcisz. Sympatyczna studentka AWF w Krakowie zdobyła zarazem historyczny 150 krążek pod-
km od Štrbskiego Plesa hiszpańskiej Granadzie. Po śnieżnej Słowacji znaleźliśmy się w mieście pełnym zielonych palm i owocujących drzew cytrusowych. Trudno było przez pierwsze dni przyzwyczaić się do tego, że jest to dalsza część tej samej zimowej Uniwersjady. Samo otwarcie zawodów było bardzo nietypowe, ponieważ miało miejsce pod dachem. Początkowo uroczystość miała się odbyć się na Estadio Nuevo Los Carmenes. Jednak z obawy przed złą pogodą organizatorzy przenieśli ceremonię do Congress and Exhibition Center Granada. Ich przypuszczenia
czas startów Polaków na uniwersjadach w sportach zimowych. Klasą samą dla siebie w Štrbskim Plesie był kombinator norweski Adam Cieślar, który wywalczył dwa złote medale. Podczas słowackiej części Uniwersjady nasi reprezentanci zdobyli siedem krążków (2 złote, 1 srebrny, 4 brązowe). Dawało j y j nam to trzecie miejsce w klasyfikacji medalowej za Rosją i Kazachstanem. Po kilku dniach przerwy czekała nas druga część tegorocznej Uniwersjady w oddalonej ponad 3000
okazały się słuszne, ponieważ w trakcie ceremonii otwarcia zaczął padać deszcz. Na rozpoczęcie uroczystości wszyscy czekaliśmy w korytarzu obiektu. Przeciągało się to niemiłosiernie. W końcu znaleźliśmy się w wypełnionej po brzegi publicznością, sportowcami i oficjelami wielkiej auli Centrum. Naszym choą y już j p raz drugi g była y alpejka p j rążym po Karolina Chrapek. Po prezentacji 41 krajów, biorących udział w hiszpańskiej części Uniwersjady, głos zabrał prezydent FISU Claude-Louis Gallien. Tradycyjną formułę Uniwersjadę uważam za otwartą – wygłosił bur-
aps nr 03 2015 (326)
nu. Ekipa „Sbornej” wygrała 3:1. Sama ceremonia zamknięcia zawodów miała raczej skromny charakter. Głos zabrali burmistrz Granady Jose Torres Hurtado i prezydent FISU Claude-Louis Gallien. Obaj podkreśli, że Granada bardzo dobrze poradziła sobie z organizacją zawodów. Po przemówieniach przyszedł czas na przekazanie flagi FISU przedstawicielom Ałmaty, organizatorom namistrz Granady Jose Torres Hurtado. Wciągnięcie flagi FISU na maszt odbyło się przy akompaniamencie orkiestry i chóru akademickiego Uniwersytetu w Granadzie, które wykonały oficjalny hymn organizacji Gaudeamus igitur. Przekazanie Hiszpanom pochodni z ogniem przez słowackiego narciarza alpejskiego Jana Gantnerova podkreśliło, że współorganizatorem zawodów była Słowacja. Zaszczytu zapalenia znicza dostąpiła hiszpańska narciarka dowolna Patricia Munoz. Wreszcie przyszedł czas na część artystyczną. W niej zaprezentowane zostały pieśni i tańce charakterystyczne dla hiszpańskiej Andaluzji. Ciężko podsumować otwarcie Uniwersjady w Granadzie. Było ono bardzo nietypowe. Wśród członków naszej ekipy dało się słyszeć lekkie głosy rozczarowania. Do dorobku medalowego wywalczonego w Štrbskim Plesie nasi reprezentanci w Hiszpanii dorzucili trzy srebrne medale. Pierwszy krążek w konkurencji supergiganta wywalczyła niezawodna Karolina Chrapek. Na stokach Sierra Nevada medale zdobyli jeszcze alpejka Sabina Majerczyk i snowboardzista Piotr Janosz. Niestety po dobrym trzecim miejscu w klasyfikacji medalowej po sło-
www.azs.pl
wackiej części Uniwersjady – biało-czerwoni na zakończenie zmagań w Hiszpanii z dorobkiem dziesięciu medali spadli na jedenaste miejsce. Wyprzedziliśmy jednak takie potęgi w sportach zimowych jak Francja, Austria, USA czy Kanada. Najwięcej medali podczas ponad trzech tygodni uniwersjadowych zmagań, bo aż 56 (20 złotych, po 18 srebrnych i brązowych) wywalczyli Rosjanie. Na drugim miejscu znaleźli się reprezentanci Korei Południowej (5-9-2), a na trzecim przedstawiciele Kazachstanu (5-6-0). Ceremonia zakończenia Uniwersjady w Granadzie odbyła się po finałowym meczu hokeja w Granada Sport Palace. Zmierzyły się w nim reprezentacje Rosji i Kazachsta-
stępnej Uniwersjady w 2017 roku, oraz wygaszenie uniwersjadowego znicza. Po części oficjalnej Hiszpanie przygotowali jeszcze krótki program artystyczny, podczas którego byliśmy świadkami pokazu flamenco i usłyszeliśmy tradycyjne pieśni andaluzyjskie. Co prawda naszym reprezentantom w Štrbskim Plesie i Granadzie nie udało się powtórzyć wyniku medalowego z Trentino, jednak w ocenie szefa misji Andrzeja Szewińskiego dziesięć medali to całkiem niezły wynik. Polacy wywalczyli także sporo miejsc tuż za podium i w pierwszej dziesiątce. Gdyby naszym reprezentantom dopisało więcej szczęścia, wynik medalowy byłby z pewnością jeszcze lepszy. Szansę jego poprawienia będziemy mieli już za dwa lata podczas Uniwersjady w kazachskich Ałmatach… Maciej Wadowski Foto Piotr Głodzik, Maciej Szopa
Kombinacja norweska Kombinacja norweska
Adam Cieślar superstar Tak przechodzi się do historii. Adam Cieślar wywalczył podczas Uniwersjady w Štrbskim Plesie dwa złote medale. Były to krążki numer cztery i pięć w historii jego startów na najważniejszych studenckich zawodach świata. Dwa brązowe medale dorzucili Szczepan Kupczak i Mateusz Wantulok. Niezapomniany finisz
Piękne zwycięstwo
Wszystko zaczęło się od rywalizacji w zawodach rozegranych metodą Gundersena. Złożyły się na nie jeden skok na normalnej skoczni i bieg techniką dowolną na 10 kilometrów. Po konkursie skoków i próbie na 95 metrów Adam Cieślar zajmował trzecie miejsce. Przed nim po przeliczeniu ocen ze skoków na minuty przed biegiem plasowali się Niemiec Tobias Simon z przewagą 32 sekund i kolega z reprezentacji Mateusz Wantulok (20 sekund). Cieślar rozpoczął bieg bardzo dobrze i objął prowadzenie już na 4 kilometrze. Na 1,5 kilometra przed metą Cieślar miał 8 sekund przewagi nad Niemcem Davidem Weldem. Ten dzięki świetnemu biegowi przesunął się na drugie miejsce z trzynastego zajmowanego po skokach. Kiedy obaj zawodnicy wbiegli na stadion, nieznacznie prowadził Niemiec. Polak dzięki świetnemu finiszowi dogonił go. Obaj kombinatorzy równocześnie wbiegli na metę. O tym, kto zwycięży, zadecydowała fotokomórka. Zwycięzcą został Polak i tym samym obronił tytuł z Trentino. Finisze nie należą do mojej najmocniejszej strony. Zawsze rozgrywałem to wcześniej na dystansie. Tutaj David mnie doszedł i zaatakował. Tym, że wygrałem, jestem naprawdę zaskoczony. Nie wiem, skąd wziąłem tyle siły – mówił na mecie Adam Cieślar. Ku naszej radości trzecie miejsce wywalczył Szczepan Kupczak, który po skokach był czwarty. Dzięki dobremu biegowi Polak utrzymał się w czołówce i na mecie pokonał o 5 sekund Ukraińca Pasichnyka. Myślałem, że będzie tutaj walka i wszystko rozegra się w dużej grupie, a na metę doleciało nas dwóch. Udało mi się urwać na ostatniej prostej. Z tego jestem zadowolony, bo zwykle finis finisze mi nie wychodzą – oceniał po zaw zawodach Kupczak. Z pozost pozostałych naszych repreze reprezentantów Mateusz W Wantulok uplasow uplasował się na 5. mi miejscu, Wojciech Marusarz n na 16. Natomia Natomiast rywalizacj walizacji nie ukończy ukończył Paweł Słowiok. Słow
Na start masowy złożyły się: bieg na 10 km techniką dowolną i dwa skoki. ki. Niedosyt na koniec Po wspaniałych startach naszych Warunki na trasie były bardzo ciężkie przez padający śnieg. Liczyli się właści- reprezentantów w konkurencjach inwie tylko Niemiec David Welde i Adam dywidualnych liczyliśmy na dobry wyCieślar. Reprezentant naszych zachod- nik w rywalizacji drużynowej. Polacy nich sąsiadów od początku narzucił bar- bronili złotego medalu z Trentino. Na dzo mocne tempo i jako pierwszy dobiegł skoczni nasi reprezentanci w składzie: do mety. Cieślar finiszował jako drugi Szczepan Kupczak, Mateusz Wantulok ze stratą 39 sekund do Niemca. Dzisiej- i Adam Cieślar uzyskali bardzo dobre szy swój bieg oceniam bardzo dobrze. odległości. Rozpoczął Kupczak, który Pobiegłem chyba lepiej niż w Gunder- pofrunął na odległość 87 metrów. Adam senie. David narzucił mocne tempo – Cieślar skoczył 91 metrów, a Mateusz skomentował swój bieg Adam Cieślar. Wantulok wylądował na 94 metrze. PoPo przeliczeniu punktów za bieg przed lacy uzyskali łącznie 337 punktów, co rywalizacją na skoczni Cieślar tracił do po przeliczeniu na czas przed startem do biegu dawało im 9 sekund przewagi Weldego niecałe 10 punktów. Z pozostałych naszych reprezentan- nad Japończykami i 14 nad Niemcami. W biegu rozstawnym 3x5 km białotów po biegu Paweł Słowiok plasował się na 5. miejscu, Mateusz Wantulok -czerwoni nie utrzymali pierwszej lokabył 16., a Wojciech Marusarz 23. Szcze- ty zajmowanej po skokach. Złoty medal pan Kupczak nie ukończył rywalizacji. wywalczyli Niemcy, którzy pokonali Wszystko, co Adam Cieślar stracił drugich Japończyków różnicą 10 sedo Niemca Weldego w biegu, odrobił już kund. Brązowy medal, dość sensacyjnie, w pierwszym skoku. Polak pofrunął na zdobyli Rosjanie (+27.8). Liczyliśmy dziodległość 89,5 metra, a Niemiec wylą- siaj na dużo więcej. Na pierwszej zmiadował na 77 m. Druga seria okazała się nie dużo stracił już Mateusz, a na czele formalnością. Polak skoczył spokojnie uformowała się grupka trzech zawod88,5 m i z sześciopunktową przewagą ników. Jedna pięciokilometrowa runda zwyciężył nad Niemcem. Oddałem dzi- to zbyt krótki dystans, by to odrobić. siaj dwa dobre skoki, mimo że od rana Nie było szans doskoczyć. Szkoda, ale bolała mnie głowa – ocenił nasz mistrz. nie daliśmy rady nic więcej zrobić – W niesamowitych okolicznościach podsumował występ polskiej drużyny brązowy medal wywalczył Mateusz jej lider Adam Cieślar. Pomimo lekkiego zawodu na zakońWantulok. Polak w biegu był dopiero 16. Jednak dzięki świetnej postawie czenie Uniwersjady Adam Cieślar wyna skoczni zanotował olbrzymi awans jechał ze Štrbskiego Plesa bardzo zaw klasyfikacji. Po pierwszej serii i sko- dowolony: Z indywidualnych startów ku na odległość 91 metrów Wantulok jestem bardzo zadowolony, dwa złote przesunął się na 7. miejsce. W finało- medale to wspaniały wynik. Wbiegłem wej odsłonie poszedł na całość, lądując i wskoczyłem do historii. Szkoda, że na 94 metrze i dzięki temu wskoczył nie wyszło z chłopakami. Liczyliśmy na podium. Jestem bardzo zadowolony na dużo więcej, w końcu broniliśmy ze swojego startu. Po biegu czułem, że złota z Trentino. są możliwości na szóstkę. Nie wiedziaMaciej Wadowski Foto Piotr Głodzik łem, że te dwa skoki dadzą mi miejsce na podium. Forma zazwyczaj KOMBINACJA NORWESKA przychodziła mi od dwóch lat Ind. Gundersen (skocznia normalna + bieg na 10 km) w połowie stycznia. Cieszę się, 1. Adam CIEŚLAR (POL), 2. David WELDE (GER), 3. Szczepan KUPCZAK (POL), 5. Maże w tym roku wypaliła na teusz WANTULOK (POL), 16. Wojciech MARUSARZ (POL), DNF. Paweł Słowiok (POL) jednej z głównych imprez tego Ind. (bieg masowy ze startu wspólnego na 10 km + skocznia normalna) sezonu – ocenił swój start nasz 1. Adam CIEŚLAR (POL), 2. David WELDE (GER), 3. Mateusz WANTULOK (POL), 8. Pabrązowy medalista. Z pozosta- weł Słowiok (POL), 23. Wojciech MARUSARZ (POL), DNF. Szczepan KUPCZAK (POL) łych polskich reprezentantów Drużyna Gundersen (skocznia normalna + 3x5 km) Paweł Słowiok był 8., a Woj- 1. Niemcy, 2. Japonia, 3. Rosja, 4. Polska (Adam CIEŚLAR, Szczepan KUPCZAK, Mateusz WANTULOK) ciech Marusarz 23. aps nr 03 2015 (326)
Trzeba dużo mądrości, żeby to wszystko poukładać W Štrbskim Plesie wszedł do historii polskiego sportu akademickiego. Jednak wydaje się, że sukces nie zawrócił mu w głowie. Z Adamem Cieślarem rozmawialiśmy o tajnikach treningu kombinatorów norweskich, walce z Davidem Weldem i o wrażeniach z Igrzysk Olimpijskich w Soczi. Jakie to uczucie być polskim multimedalistą uniwersjadowym?
Czuję się wspaniale. Liczyłem tutaj na medal, a mam dwa złota. Lepiej być nie mogło. Jest się naprawdę z czego cieszyć. Wygrana z Niemcem Weldem na mecie w zawodach rozegranych metodą Gundersena będzie chyba jednym z najpiękniejszych momentów w karierze.
w okresie przygotowawczym i biegamy po górach. Jak pogoda dopisuje, to są wspaniałe widoki i zawsze mam chęć tutaj przyjechać. Jak myślisz, czy przez to, że Uniwersjada jest podzielona na dwa kraje: Słowację i Hiszpanię, nie traci atmosfera samych zawodów?
Trochę może traci, bo nie ma tylu zawodników w jednym miejscu, jak było w Trentino. Można się było bardziej poznać i zżyć ze sobą. Waszym trenerem jest Jan Klimko. Jak oceniasz tę współpracę?
Na razie jest bardzo dobrze, nasz poziom poszedł do góry. Może w Pucharze Świata nie zawsze nam wszystko wyjdzie. Tam jest poziom wyrównany i jak masz gorszy dzień, wtedy kosztuje cię to bardzo dużo. W kombinacji dochodzi bardzo dużo szczegółów. Tutaj trzeba skoczyć dobrze, później pobiec, do tego dochodzi jeszcze smarowanie nart. Nie jest łatwo. Trener jest dla was bardziej ojcem, czy jest raczej surowy?
Taka sytuacja zdarzyła mi się pierwszy raz. Wcześniej, jak wygrywałem na ostatniej Uniwersjadzie, to wszystko było rozegrane na dystansie. Zaatakowałem na podbiegu i później do mety dobiegłem już samotnie. Tutaj David mnie doszedł i już nie miałem siły, żeby uciekać. On mnie wyprzedził, a ja próbowałem się go trzymać. Zachowałem trochę więcej sił na finisz i mi się udało. Jest to twoja druga Uniwersjada. Jak wspominasz tę poprzednią w Trentino?
Poprzednio to przed startami nie miałem takiej dobrej formy. Można powiedzieć, że forma wystrzeliła mi dopiero na Uniwersjadzie. Byłem tak szczęśliwy, bo nie spodziewałem się, że mogę zdobyć medale, a co dopiero trzy. A jak porównasz atmosferę, gdzie była lepsza: tutaj czy w Trentino?
W Trentino wszystko było w jednym miejscu: kombinacja, skoki, biegi i biathlon. Więcej nas było. Uważam, że tam i tutaj jest wspaniała atmosfera. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Nie mam żadnych zastrzeżeń co do organizacji. Jak będziesz wspominał pobyt w Štrbskim Plesie?
Jak zwykle bardzo miło. Znam te tereny, bo mamy tutaj w lecie obozy www.azs.pl
rozłożyć. Bo jak się na trochę odpuści trening biegowy, to spada szybko dyspozycja na trasach, a jak się odpuści skocznię, to znowu na skoczni to ucieka. Dlatego trzeba dużo mądrości, żeby logicznie wszystko poukładać. Ty jesteś lepszy w biegu, czyli musisz więcej uwagi poświęcić skokom przed sezonem…
Teraz mogę powiedzieć, że ten mój poziom wyrównał się biegowo i skokowo. W Pucharze Świata po skokach i czasach biegów – to mniej więcej jest na tym samym poziomie. Studiujesz w Warszawie. Udaje ci się pogodzić przygotowanie do sezonu i studiowanie?
Rozmawia z nami i stara się nas zrozumieć. Zawsze pyta się każdego zawodnika, jak się czuje, jaką ma dyspozycję, tak żeby dopasować mu trening. Współpraca układa się nam bardzo dobrze.
Mam indywidualny tok studiów, bo inaczej bym nie dał rady.
Kombinacja norweska jest dyscypliną dość skomplikowaną dla przeciętnego fana sportów zimowych. Wytłumacz, co należy zrobić, żeby się w to wszystko wgryźć i śledzić wasze poczynania?
Byłeś na Igrzyskach Olimpijskich w Soczi. Jakie wrażenia przywiozłeś z Rosji?
Kombinacja norweska to bardzo ciekawy sport, bo tutaj są skoki i ten, kto wygra skoki, wybiega na trasę jako pierwszy. Później drugi zawodnik wylatuje na trasę z takim przelicznikiem, jak skoczył. Jeden punkt to są cztery sekundy straty. To tak mówię w wielkim skrócie. Myślę, że kto się we wszystko wgryzie, to szybko zrozumie. Teraz jest raczej zainteresowanie skokami i biegami. Kibice wiedzą, o co w nich chodzi. Kombinacja norweska dopiero się pomału odbudowuje, bo kiedyś przodowała w Polsce. A powiedz nam trochę o specyfice treningu. Czy więcej uwagi poświęcacie biegom czy skokom. Macie jednakowe obciążenia treningowe czy szlifujecie obie konkurencje oddzielnie?
Trzeba zachować taką równowagę, żeby jedno z drugim pogodzić. Jest trening biegowy i skokowy. Dochodzi siłownia, więc te plany trzeba mądrze
A co studiujesz?
Kierunek menadżer sporu. Znajdujesz czasami czas na życie studenckie?
Raczej nie za bardzo. Trzeba się skupić na odrobieniu zaległości i zaliczeniu egzaminów. Igrzyska zrobiły na mnie ogromne wrażenie. To otwarcie i ta atmosfera. Mieszkaliśmy w wiosce razem ze wszystkimi. To były wspaniałe i niezapomniane chwile. Od zawsze moim marzeniem było, żeby pojechać na igrzyska. Szkoda, że byłem tam jako jedyny z Polaków. Rywalizacja na uniwersjadzie różni się czymś od tej na igrzyskach?
Raczej do każdego startu podchodzę z takim samym nastawieniem, żeby dać z siebie wszystko. Myślisz o następnej Uniwersjadzie w Ałmatach i o śrubowaniu swoich zdobyczy medalowych?
Życie pokaże, jak będzie. Czy starty będą się pokrywać z Pucharem Świata, czy z mistrzostwami świata, a także zależeć to będzie od dyspozycji i planów. Zastanawiałeś się kiedyś, co byś robił, gdybyś nie był sportowcem?
Nie. Zawsze od dziecka myślałem o sporcie. Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Maciej Wadowski Foto Piotr Głodzik
Biegi narciarskie Biegi narciarskie
Srebrno-brązowy sen We wspaniałym nastroju wyjechała ze Štrbskiego Plesa Ewelina Marcisz. Studentka AWF w Krakowie zdobyła u podnóża Tatr srebro w sprincie techniką dowolną i brąz w biegu na 15 km techniką dowolną.
S
woje medalowe starty Ewelina Marcisz rozpoczęła od wywalczenia srebrnego krążka w sprincie techniką dowolną. Wszystko zaczęło się od zwycięstwa w porannych kwalifikacjach. Potem bez problemu udało się jej wygrać bieg ćwierćfinałowy. W półfinale Polka pozostawiła w tyle Kazaszkę Anastazję Słonową. Niestety w finale to rywalka była górą. Jeszcze na ostatniej prostej przed metą prowadziła Marcisz. Jednak dzielnie walcząca Słonowa wyprzedziła naszą reprezentantkę i na mecie jej przewaga wyniosła niespełna 0,18 s nad Polką. Trzecie miejsce przypadło Rosjance Swietłanie Nikołajewej, która do zwyciężczyni straciła 0,42 s. Znam siebie, znam swój organizm. Wiem, że finisze nie są moją mocną stroną. Chciałam po prostu uciec wcześniej. Jednak Anastazja mnie dogoniła. No cóż, okazała się lepsza. To był bardzo ciężki, ale na wysokim poziomie wyścig – podsumowała swój finałowy start Ewelina Marcisz. Sprinty są bardzo trudną konkuręcją. Jest to długi interwałowy bieg. Trzeba mieć dobrą wytrzymałość i mocną psychikę, żeby się nie spalić. Każdy bieg był dla mnie tutaj trudny, ale ostatecznie mam upragniony medal – dodała nasza reprezentantka. Była to również pierwsza uniwersjada Eweliny Marcisz w karierze: Mam medal i to jest fantastyczne. Czuję się bardzo usatysfakcjonowana. Po roku przerwy nie mogłam sobie wymarzyć lepszego rezultatu. Miałam sen przed zawodami, że zdobędę złoto. Jednak się nie udało. Srebrny medal wywalczony przez Ewelinę Marcisz w sprincie techniką klasyczną był 150. krążkiem podczas startów Polaków na Zimowych Uniwersjadach.
Kolejny medal Polka zdobyła w swoim ostatnim starcie podczas Uniwersjady na 15 km techniką dowolną. Od początku biegu Ewelina Marcisz trzymała się na czele stawki. Pierwszą pozycją zamieniała się z Rosjanką Swietłaną Nikołajewą. Po 10 km biegu wiadomo było, że w walce o medale będą liczyć się tylko cztery zawodniczki: nasza reprezentantka, Kazaszka Anastazja Słonowa i dwie Rosjanki: Swietłana Nikołajewa i Wiktoria Karkina. Jako pierwsza z rywalizacji odpadła Karkina. Na ostatnim kilometrze Słonowa pokazała, że jej mocną stroną jest świetny finisz. Wyprzedziła Marcisz i Nikołajewą, spokojnie zwyciężając z przewagą 8 sekund nad Rosjanką. W końcówce Ewelina Marcisz nie wytrzymała tempa rywalek i ostatecznie zajęła trzecie miejsce. Polka do zwyciężczyni straciła 15 sekund, a do drugiego miejsca 6 sekund. Bardzo dobrze się czułam podczas dzisiejszego biegu. Większość trasy prowadziłam razem z Nikołajewą. Na pewno tego nie chciałam. Jednak musiałam po prostu trochę pociągnąć. Nie lubię biegać za kimś, bardziej się męczę – oceniła bieg Ewelina Marcisz. Nasza zawodniczka równocześnie dodała: Wiedziałam, że Anastazja jest cały czas za nami. Miałam przeczucie, że może nas wyprzedzić, i tak się stało. Wielkie gratulacje dla niej. Będę dążyć do tego, żeby poprawić swoją końcówkę. Ewelina Marcisz blisko zdobycia medalu była również w rywalizacji na 5 km techniką klasyczną. Polka ruszyła na trasę jako czwarta od końca. Od początku biegła bardzo dobrze i po 800 metrach prowadziła z przewagą 5 sekund. Niestety nasza zawodniczka nie utrzymała dobrego tempa do końca biegu. Jeszcze po trzecim kilometrze zajmowała miejsce na podium. Ostatecznie zajęła 5. pozycję ze stratą 33 sekund do zwyciężczyni Oxany Usatowej. Czułam się dobrze przygotowana i byłam w dobrej formie. Jednak miałam dzisiaj problem z nartami, jak zresztą przez cały sezon w klasyku. Mocno rozpoczęłam. Jednak, jeżeli człowiek musi cały czas pracować na trasie i nie ma ani chwili odpoczynku, to później odcina prąd. Zaczyna brakować sił w rękach i nogach. Dlatego
po trzecim kilometrze zaczęłam tracić i skończyłam rywalizację na piątym miejscu – oceniła swój start Ewelina Marcisz. Dobrą 10. pozycję zajęła Justyna Mordarska. Nasze zawodniczki bardzo dobrze poradziły sobie w zmaganiach sztafet 3x5 km. Polki w składzie: Marcela Marcisz-Niemczycka, Martyna Galewicz i Justyna Mordarska zajęły czwarte miejsce. Nasza strata do trzeciej Francji wyniosła 14 sekund. Wygrały prowadzące właściwie od początku Rosjanki, przed Kazaszkami. To był równy bieg. Jesteśmy zadowolone. Nie spodziewałyśmy się takiego wyniku. Do medalu niewiele zabrakło, ale cóż zrobić. Po tym czwartym miejscu jakiś tam delikatny żal jest, wiadomo, ale przed biegiem wzięłybyśmy je w ciemno – mówiły na mecie dziewczyny. W rywalizacji mężczyzn najlepiej zaprezentował się w sprincie Maciej Staręga. Polak wygrał eliminacje, bieg ćwierćfinałowy, a w półfinale uplasował się na drugim miejscu. Niestety w finale nasz reprezentant zajął najgorsze dla sportowca czwarte miejsce. Walczyłem dzisiaj o medal. Nie udało się. To jest sport. Raz się wygrywa, a raz się przegrywa. Dzisiaj ja jestem przegrany. Może Rosjanie mieli trochę lepsze narty. Ostatnio chorowałem i ciężko tak wytrzymać cztery biegi. Była to moja koronna konkurencja. Liczyłem tutaj na medal – mówił na mecie wyraźnie niezadowolony nasz reprezentant. W biegu sztafetowym 4x7,5 km Staręga wspólnie z kolegami zajął ósme miejsce. Warto jeszcze odnotować dobry występ w sprincie mieszanym duetu Maciej Staręga / Marcela Marcisz-Niemczycka. Naszym reprezentantom udało się awansować do finału, w którym zajęli dziewiąte miejsce. W pozostałych startach Polacy plasowali się na odległych miejscach. Maciej Wadowski Foto Piotr Głodzik aps nr 03 2015 (326)
Rodzice założyli mi narty, jak tylko zaczęłam chodzić Ewelina Marcisz została pierwszą erwszą polską cznej Uniwermedalistką podczas tegorocznej sjady, a do tego przywiozłaa ze Słowacji dwa krążki. Rozmawialiśmy z nią o jej początkach w sporcie i narciarskim treningu. Jakie to uczucie zdobyć pierwszy medal dla Polski podczas zimowej Uniwersjady, a zarazem 150. w historii naszych startów podczas tej imprezy?
Podczas biegu nie myślałam o tym, dopiero przypomniałam sobie na mecie. Fajnie, że gdzieś tam zapiszę się w historii uniwersjad. Też bardzo się cieszę, bo to moja pierwsza uniwersjada i tutaj jakiś ślad po mnie zostanie. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz wezmę udział w tych zawodach i że będę mogła zadowolić kibiców i wszystkich dookoła mnie. A pod względem atmosfery i rywalizacji braci studenckiej jak ci się to podoba na pierwszy raz?
Jak rozmawiałam z kolegami, którzy bywali na wcześniejszych uniwersjadach, to mówią, że ta jest najspokojniejsza, więc nie wiem, jak mogę to oceniać. Dla mnie jest OK. Nie jestem osobą zbytnio rozrywkową i nie chodzę często na imprezy, ale była tutaj zabawa. Wybawiłam się w fajnej atmosferze przez godzinę i to mi w zupełności wystarczyło. Fajny był klimat, więc oceniam to na piątkę z plusem.
też jestem zadziwiona w tym sezonie sprintami. Zawsze biegałam sprinty, ale nie były na tak wysokim poziomie jak teraz. Zapunktowałam w sprincie w Pucharze Świata, a tutaj zdobyłam medal. Dla mnie była to bardzo wielka niespodzianka. Generalnie wolałam do tej pory styl klasyczny i szedł mi on o wiele lepiej, a tutaj jednak takie zaskoczenie. Ale nie ma czegoś takiego, że wybieram sobie specjalizację, tylko jaki jest start, w tym startuję i staram się walczyć. Treningi biegaczy są bardzo specyficzne, nie wydają ci się one monotonne?
Nie, na to akurat nie mogę narzekać. Naprawdę mam świetnego trenera, z którym super się dogaduję. Interweniuje, kiedy widzi, że coś jest nie w porządku. Zmienia plan i pyta się zawodników o samopoczucie. Zna nas na tyle, że potrafi wyprowadzić nas z przysłowiowego dołka. Nigdy nie odczuwałam czegoś takiego, żeby trening mi nie pasował. Ale czasami masz dość treningów?
Właśnie trener tak robi, że nie mam dość. Czasami zabiera mi narty na tydzień, żebym poczuła tzw. głód i niedosyt. W tym sezonie często tak było, ale tak żebym miała dość, to nie pamiętam.
A czy inna atmosfera panuje w Pucharze Świata, na mistrzostwach świata?
Studiujesz w Krakowie na AWF. Udaje ci się pogodzić starty ze studiowaniem?
Jednak jest spora różnica. Na pucharach każdy jest skupiony na tym, żeby zdobyć punkty. Tutaj jest taka większa swoboda. Możemy sobie usiąść, razem porozmawiać, pośmiać się i trochę pograć w karty. Nie ma tak dużej presji jak na pucharach świata.
Akurat zmieniłam kierunek z wychowania fizycznego na sport, czyli takiej elity sportowców, więc jakoś sobie daję radę. Generalnie jeżeli wykładowca widzi, że student się uczy i się stara, to nie ma problemu, żeby zamknąć rok w odpowiednim terminie.
Jak zaczęła się twoja przygoda z bieganiem?
Udaje ci się czasami tego życia studenckiego zakosztować?
To trzeba zapytać moich rodziców. Generalnie założyli mi narty, jak tylko zaczęłam chodzić. Pierwszych swoich zawodów to nawet nie pamiętam, bo byłam jeszcze malutka. Tak profesjonalnie zaczęłam o tym myśleć, kończąc gimnazjum. Musiałam podjąć jakąś decyzję: czy iść do szkoły sportowej czy w kierunku nauki. Wybrałam szkołę sportową i uważam, że to był słuszny wybór. Wśród biegaczy panuje specjalizacja: na sprinterów i na tych, którzy lepiej czują się na długich dystansach. Jak stawiasz się w tej klasyfikacji?
Trudno mi powiedzieć. To raczej powinno być pytanie do mojego trenera. Osobiście lubię każdy bieg. Może trzydziestka wypada z mojego rankingu, ale www.azs.pl
Zależy co masz na myśli, ale osobiście raczej nie. Nie imprezuję, zawsze jestem o dwudziestej drugiej w pokoju. Nawet jak nie jestem na zgrupowaniu, to o siódmej rano jest rozruch. Po prostu jestem do tego przyzwyczajona. Chodzenie na imprezy to dla mnie męka. Często w telewizji widzimy, jak po przybiegnięciu na metę padacie ze zmęczenia. Pamiętacie chociaż końcówki biegów albo sam bieg?
Muszę szczerze powiedzieć, że sprzed kilku dni nie pamiętam końcówki. Byłam tak zmęczona, że nie jestem w stanie sobie odtworzyć tego, co czułam na finiszu. Bardzo często jest tak, że padamy na mecie i nie jesteśmy w stanie wstać, zrobić
ani jednego kroku. To jest ba bardzo dobra oznaka, bo jeśli zawod zawodnik przybiegnie na metę i nie jest zmęczony, to oznacza, że nie dał z siebie wszystki wszystkiego. Jeśli jednak padnie na mecie, to oznacza, że dał z siebie wszystko i nie może sobie nic za zarzucić, że zrobił coś nie tak w czasie bi biegu. Biegi uprawia także twoja siostra. sio Rywalizuj Rywalizujecie ze sobą?
To jest bardzo trudne pytanie. Na trasie i podczas zawodów nie ma przyjaźni i współpracy. Każda z nas pracuje indywidualnie na swój wynik, więc na trasie na pewno rywalizujemy ze sobą. Wszyscy zwracają się do ciebie Ewka. Dlaczego tak jest?
Nie wiem, jakoś tak się przyjęło i tak już pozostało. Jeśli ktoś powie do mnie Ewelina, to wiem, że coś jest nie tak, że ktoś ma do mnie jakiś problem i że coś komuś nie pasuje. A skąd się wzięło Ewka? Mnie to generalnie odpowiada i nie mam nic przeciwko temu. Ewka w końcu jest krócej niż Ewelina. Od jak dawna mówią Ewka?
Od samego początku, jak mnie poznali, taka forma imienia się przyjęła. Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Maciej Wadowski Foto Piotr Głodzik
BIEGI NARCIARSKIE KOBIETY Bieg masowy ze startu wspólnego na 15 km 1. Anastassiya SLONOVA (KAZ), 2. Svetlana NIKOLAEVA (RUS), 3. Ewelina MARCISZ (POL), 10. Justyna MORDARSKA (POL), 33. Martyna GALEWICZ (POL), 40. Natalia GRZEBISZ (POL) Bieg ind. na 5 km (classic) 1. Oxana USATOVA (RUS), 2. Anastassiya SLONOVA (KAZ), 3. Lilia VASILIEVA (RUS), 5. Ewelina MARCISZ (POL), 11. Marcela MARCISZ-NIEMCZYCKA (POL), 17. Dominika BIELECKA (POL), 27. Urszula ŁĘTOCHA (POL), 30. Martyna GALEWICZ (POL) Sztafeta 3 x 5 km 1. Rosja, 2. Kazachstan, 3. Francja, 4. Polska (Justyna MORDARSKA, Martyna GALEWICZ, Marcela MARCISZ-NIEMCZYCKA) Sprint stylem dowolnym 1,4 km 1. Anastassiya SLONOVA (KAZ), 2. Ewelina MARCISZ (POL), 3. Svetlana NIKOLAEVA (RUS), 14. Marcela MARCISZ-NIEMCZYCKA (POL), 16. Urszula ŁĘTOCHA (POL), 19. Justyna MORDARSKA (POL) MĘŻCZYŹNI Bieg ind. na 10 km (classic) 1. Andrey FELLER (RUS), 2. Artem NIKOLAEV (RUS), 3. Valeriy GONTAR (RUS), 21. Maciej STARĘGA (POL), 24. Jan ANTOLEC (POL), 26. Konrad MOTOR (POL), 35. Mateusz LIGOCKI (POL) Bieg masowy ze startu wspólnego na 30 km 1. Andrey LARKOV (RUS), 2. Raul SHAKIRZIANOV (RUS), 3. Artem NIKOLAEV (RUS), 47. Mariusz DZIADKOWIEC-MICHOŃ (POL), DNF. Wojciech SUCHWAŁKO (POL) Sztafeta 4 x 7,5 km 1. Rosja, 2. Kazachstan, 3. Czechy, 8. Polska (Maciej STARĘGA, Jan ANTOLEC, Mateusz LIGOCKI, Wojciech SUCHWAŁKO) Sprint stylem dowolnym na 1,6 km 1. Andrey LARKOV (RUS), 2. Anton GAFAROV (RUS), 3. Raul SHAKIRZIANOV (RUS), 4. Maciej STARĘGA (POL), 16. Konrad MOTOR (POL), 26. Jan ANTOLEC (POL), 28. Mateusz LIGOCKI (POL) Sztafeta mieszana (classic) 1. Rosja, 2. Rosja, 3. Czechy, 9. Polska (Marcela MARCISZ-NIEMCZYCKA, Maciej STARĘGA), 12. Polska (Justyna MORDARSKA, Jan ANTOLEC)
Skoki narciarskie Skoki narciarskie
Brązowa drużyna Nie udało się polskim skoczkom narciarskim w Štrbskim Plesie powtórzyć sukcesów z Trentino. Na osłodę zdobyli brązowy krążek w rywalizacji drużynowej. W rywalizacji indywidualnej najlepiej wypadł Stanisław Biela, który były siódmy.
W
konkursie drużynowym biało-czerwoni wystartowali w składzie: Andrzej Zapotoczny, Stanisław Biela i Jakub Kot. Zawody odbyły się przy wiejącym momentami mocno pod narty wietrze. Najlepsze skoki w polskiej drużynie w trakcie konkursu oddał Zapotoczny. W pierwszej serii nasz reprezentant skoczył 94,5 m, a w drugiej 95 m. Stanisław Biela osiągnął 87,5 i 93,5 m, a Jakub Kot lądował na 85 i 89,5 m. Początkowo wydawało się, że biało-czerwoni będą w stanie walczyć o srebrny medal z Japończykami. Niestety reprezentanci kraju kwitnącej wiśni okazali się zbyt mocni. Polacy stracili do nich 22 punkty, a do zwycięskich Rosjan 42,9 oczek. Mistrzowie Uniwersjady wystąpili w składzie: Evgeniy Klimov, Ilmir Hazetdinov i Mikhaił Maksimochkin. Od początku konkursu medal był naszym celem – mówił po zawodach Andrzej Zapotoczny. Rosjanie i Japończycy okazali się jednak zbyt silni. Uważam, że mogliśmy powalczyć o wyższe miejsce, ale w sumie jesteśmy zadowoleni z brązowego medalu. Radości z powodu wywalczenia medalu nie krył również Jakub Kot. Od
początku było takie założenie, żeby wyjechać stąd z medalem. Cieszę się z tego krążka. Mogę od siebie powiedzieć, że chciałem skoczyć dalej. Koledzy spisali się tak jak należy. Cieszymy się z tego, co jest. Mamy dalej nad czym pracować. W rywalizacji indywidualnej zawodnicy wystartowali tylko na normalnej skoczni o rozmiarze HS100. Najwyższą lokatę z biało-czerwonych wywalczył Stanisław Biela, który był siódmy.
W konkursie Polak pofrunął na odległość 91,5 i 91 m, co dało mu łączną notę 228 punktów. Po konkursie nasz zawodnik był zadowolony ze swojego wyniku: Pierwszy skok był taki średni, ale w miarę dobry. Zabrakło pewnego elementu na progu i trochę przez to uciekło metrów. W drugim podobnie, ale walczyłem, żeby pofrunąć jak najdalej. Jednak z konkursu jestem zadowolony. Na ósmej pozycji rywalizację zakończył Andrzej Zapotoczny, który lądo-
wał na 89 i 91 metrze. Do swojego kolegi z reprezentacji stracił 3,2 punktu. Natomiast na 15. miejscu zawody ukończył Jakub Kot (87,5 m i 88 m). Jak zawsze potrafię odlecieć wtedy, kiedy nie trzeba. Natomiast kiedy przychodzą zawody, niby nie wygląda to najgorzej, ale tego miejsca w czołówce nie ma – mówił rozczarowany po konkursie Kot. Równocześnie skoczek pokusił się o ocenę startu Polaków w konkursie indywidualnym: Na pewno spodziewaliśmy się więcej. Wiedzieliśmy, że łatwo nie będzie, bo nazwiska rywali były bardzo mocne. Na normalnej skoczni każdy błąd dużo kosztuje. Staszek z Andrzejem zaprezentowali się w mojej opinii całkiem nieźle. Pozostali polscy skoczkowie odpadli w pierwszej serii. Grzegorz Miętus uplasował się na 34. pozycji, a Andrzej Gąsienica na 36. Zwycięstwo w całym konkursie odniósł znany z rywalizacji w Pucharze Świata Władimir Zografski. Bułgar w pierwszej serii skoczył 95 m, a w drugiej pofrunął na odległość 94 m, co dało mu łączną notę 248,8 pkt. Na drugiej pozycji uplasował się Rosjanin Ilmir Hazetdinow, a trzeci był jego rodak Jewgienij Klinow. Podczas Uniwersjady w Štrbskim Plesie w rywalizacji kobiet miała się zaprezentować Magdalena Pałasz. Niestety Polka nie pojawiła się na Słowacji. Maciej Wadowski Foto Piotr Głodzik
SKOKI NARCIARSKIE Ind. skocznia normalna 1. Vladimir ZOGRAFSKI (BUL), 2. Ilmir HAZETDINOV (RUS), 3. Evgeniy KLIMOV (RUS), 7. Stanisław BIELA (POL), 8. Andrzej ZAPOTOCZNY (POL), 15. Jakub KOT (POL), 34. Grzegorz MIĘTUS (POL), 36. Andrzej GĄSIENICA (POL) Drużyna skocznia normalna 1. Rosja 2. Japonia 3. Polska (Stanisław BIELA, Andrzej ZAPOTOCZNY, Jakub KOT)
aps nr 03 2015 (326)
Biathlon
Słabe strzelanie Polaków w Osrblie… Nie było powtórki ze wspaniałych występów na poprzedniej Uniwersjadzie w Trentino. Pozytywnym akcentem występów naszych biathlonistów było siódme miejsce sztafety mieszanej.
T
ym razem w składzie akademickiej reprezentacji zabrakło multimedalistki z poprzedniej Uniwersjady Weroniki Nowakowskiej-Ziemniak, która zdobyła w Trentino cztery medale, oraz Moniki Hojnisz, która wróciła z Włoch z dwoma krążkami. W tym samym czasie rywalizowały one w mistrzostwach Europy. Od odmłodzonej reprezentacji trudno było wymagać niespodzianki, ale dobrych występów upatrywano w Patrycji Hojnisz, starszej siostrze Moniki, oraz Annie Mące, które w tym sezonie pokazywały, że mają potencjał. Podczas tegorocznej Uniwersjady biathloniści rywalizowali w Osrblie (ponad 80 km od Štrbskiego Plesa). Niestety od początku nie układało się najlepiej. Polacy zupełnie nie mogli „wyczuć” strzelnicy stadionu w Osrblie. To dziwne, ponieważ jesteśmy przyzwyczajeni do tego miejsca. Dosyć często mamy tutaj zawody. Atmosfera jest super. Bardzo dużo kibiców przychodzi na zawody – mówiła po biegu Patrycja Hojnisz. W biegu indywidualnym na 20 km najlepszy z Polaków był Marcin Piasecki, który zajął 29. miejsce. Nieco lepiej poszło zawodniczkom na dystansie o 5 km krótszym. Anna Mąka była 16., a Hojnisz 20. Zwyciężyli przedstawiciele „wschodu” – Ukrainiec Dmytro Rusinow i Jekaterina Awakumowa z Kazachstanu. Podobny stan rzeczy utrzymał się w sprincie. Najlepsza z naszych akademiczek Patrycja Hojnisz była 16. Na pewno ten start był dla mnie bardziej udany niż bieg indywidualny. Z trzema karnymi rundami ciężko było walczyć o wysokie pozycje – mówiła na mecie Hojnisz. 19. miejsce zajęła jej koleżanka z drużyny Anna Mąka (2 pudła). Jestem bardziej zadowolona niż z przedwczorajszego startu. Bieg indywidualny poszedł mi bardzo słabo. Byłam lekko chora i teraz odczuwam tego skutki – powiedziała po biegu nasza zawodniczka. Zwyciężyła Słowaczka Paulina Fialkova, która nad drugą na mecie Rosjanką Jewgienią Pawłową miała aż 30 sekund przewagi. Na trzecim miejscu uplasowała się Czeszka Jitka Landova. Jeszcze gorzej poradzili sobie nasi reprezentanci. Najwyżej był Aleksander Piech (1 pudło), który zajął 29. miejsce. www.azs.pl
Na 31. miejscu uplasował się Kamil Cymerman (2 pudła). Krzysztof Guzik był 39. (3 pudła), a Marcin Piasecki 41. (5 pudeł). Całe podium zajęli Rosjanie. Zwyciężył Jarosław Iwan, przed Maksymem Burtasem i Jurijem Szopinem. W biegu pościgowym na czołowych lokatach trudno było szukać Polaków. W rywalizacji kobiet najwyżej z naszych – na 18. miejscu (7 pudeł) uplasowała się Patrycja Hojnisz. Anna Mąka (4 pudła) była 21. W rywalizacji mężczyzn 31. miejsce zajął Kamil Cymerman (8 pudeł). U mężczyzn start był średni. Mogliśmy zaprezentować się lepiej. W rywalizacji kobiet Patrycję Hojnisz szansę na lepsze miejsce pozbawiło przede wszystkim słabe strzelanie. Natomiast Ania Mąka na strzelnicy wypadła lepiej, ale, jak sama powiedziała, źle dobrała narty do startu – podsumował występ biało-czerwonych trener kadry Grzegorz Bril. Równocześnie dodał: Nie mamy podczas tegorocznej Uniwersjady szczęścia na strzelnicy. Ale biathlon to taki dziwny sport. Zdarza się, że jeśli zawodnik ma wysoką formę biegową, to słabiej strzela. Rywalizację w biegu pościgowym zdominowali Rosjanie. Zdobyli pięć z sześciu medali. Lepiej nasi reprezentanci zaprezentowali się w rywalizacji sztafet mieszanych. Przez chwilę mogli mieć nawet nadzieję na medal. Rozpoczęła Anna Mąka, która po swojej zmianie była czwarta. Następnie pobiegła Patrycja Hojnisz, która przez moment plasowała się nawet na trzecim miejscu. Jednak do mety dobiegła czwarta. Na dwóch ostatnich zmianach pobiegli nasi panowie. Po starcie Kamila Cymermana byliśmy szóści, a po biegu Aleksandra Piecha zakończyliśmy zawody na siódmej pozycji. Zwyciężyli Rosjanie przed Kazachami i Ukraińcami. Wyszło lepiej, niż przypuszczaliśmy. Bardzo dobrze rozpoczęły dzisiaj dziewczyny. Chłopcy nie pobiegli źle i fajnie postrzelali. Pozostałe ekipy miały jednak mocniejszych zawodników na trzeciej i czwartej zmianie i musieliśmy siłą rzeczy spaść na niższe lokaty. Siódme miejsce na 11 sztafet to dobry wynik. Mieliśmy dzisiaj wyjątkowo trudne warunki do biegania przez padający śnieg – ocenił start biało-czerwonych w rywa-
lizacji sztafet mieszanych trener kadry Grzegorz Bril. Uniwersjadę zakończył bieg masowy, w którym nasi reprezentanci zajęli dalekie pozycje. W rywalizacji mężczyzn na 26. miejscu uplasował się Kamil Cymerman. Nasz reprezentant pomylił się dwukrotnie na strzelnicy. Zwyciężył Ukrainiec Witalij Kliczycki. W rywalizacji kobiet na 12,5 km Patrycja Hojnisz zajęła 24. miejsce. Polka znowu słabo wypadła na strzelnicy, notując aż 8 pudeł. Na 25. pozycji uplasowała się druga z naszych reprezentantek Anna Mąka (4 pudła). Wygrała Czeszka Jitka Landova. Michał Filarski, Maciej Wadowski Foto Maciej Wadowski
BIATHLON KOBIETY
MĘŻCZYŹNI
Bieg pościgowy 10 km Bieg sprinterski 10 km 1. Evgeniia PAVLOVA (RUS) 1. Iaroslav IVANOV (RUS) 2. Paulina FIALKOVA (SVK) 2. Maksim BURTASOV (RUS) 3. Kristina SMIRNOVA (RUS) 3. Yuri SHOPIN (RUS) 18. Patrycja HOJNISZ (POL) 29. Aleksander PIECH (POL) 21. Anna MĄKA (POL) 31. Kamil CYMERMAN (POL) LAP. Katarzyna WOŁOSZYN (POL) 39. Krzysztof GUZIK (POL) Bieg ze startu wspólnego 12,5 km 41. Marcin PIASECKI (POL) Bieg pościgowy 12,5 km 1. Jitka LANDOVA (CZE) 1. Yuri SHOPIN (RUS) 2. Eva PUSKARCIKOVA (CZE) 2. Iaroslav IVANOV (RUS) 3. Iana BONDAR (UKR) 24. Patrycja HOJNISZ (POL) 3. Maksim BURTASOV (RUS) 25. Anna MĄKA (POL) 31. Kamil CYMERMAN (POL) Bieg ind. 15 km LAP. Krzysztof GUZIK (POL) LAP. Marcin PIASECKI (POL) 1. Alina RAIKOVA (KAZ) 2. Ekaterina AVVAKUMOVA (RUS) LAP. Aleksander PIECH (POL) Bieg ze startu wspólnego 15 km 3. Paulina FIALKOVA (SVK) 16. Anna MĄKA (POL) 1. Vitaliy KILCHYTSKYY (UKR) 20. Patrycja HOJNISZ (POL) 2. Dmytro RUSINOV (UKR) 22. Katarzyna WOŁOSZYN (POL) 3. Yuri SHOPIN (RUS) 38. Karolina BATOŻYŃSKA (POL) 26. Kamil CYMERMAN (POL) Bieg sprinterski 7,5 km Bieg ind. 20 km 1. Dmytro RUSINOV (UKR) 1. Paulina FIALKOVA (SVK) 2. Evgeniia PAVLOVA (RUS) 2. Vadim FILIMONOV (RUS) 3. Yuri SHOPIN (RUS) 3. Jitka LANDOVA (CZE) 16. Patrycja HOJNISZ (POL) 29. Marcin PIASECKI (POL) 19. Anna MĄKA (POL) 34. Krzysztof GUZIK (POL) 38. Karolina BATOŻYŃSKA (POL) 38. Aleksander PIECH (POL) 39. Katarzyna WOŁOSZYN (POL) 39. Kamil CYMERMAN (POL) Sztafeta mieszana 2 x 6 km kobiety + 2 x 7,5 km mężczyźni 1. Rosja, 2. Kazachstan, 3. Ukraina, 7. Polska (Kamil CYMERMAN, Aleksander PIECH, Patrycja HOJNISZ, Anna MĄKA)
Na XXVII Uniwersjadzie ZImowej akademicka reprezentacja Polski zdobyła 10 medali (2 złote, 4 srebrne, 4 brązowe).
Na dorobek ten złożyły się osiągnięcia zawodników: ZŁOTE L.p. Imię i nazwisko
Dyscyplina
1 Adam Cieślar
Narc. kl. komb.
2
SREBRNE L.p. Imię i nazwisko
Dyscyplina
1
Ewelina Marcisz
Narc. kl. biegi
2 3 4
Piotr Janosz Karolina Chrapek Sabina Majerczyk
Snowboard Narc. alp. Narc. alp.
Konkurencja Klub Ind. Gundersen (skocznia normalna + bieg na 10 km) KS Wisła Ind. (bieg masowy ze startu wspól- Ustronianka nego na 10 km + skocznia normalna)
Konkurencja Klub Sprint stylem dowolnym MKS Halicz Ustrzyki Dolne 1,4 km Slope style KS SKI TEST Kraków Super gigant AZS AWF Katowice Gigant slalom LKS Poroniec Poronin
Uczelnia WSEwS Warszawa
Uczelnia AWF Kraków SWPS Poznań AWF Katowice AWF Katowice
BRĄZOWE L.p. Nazwisko i imię Dyscyplina 1
Ewelina Marcisz Narc. kl. biegi
2
Szczepan Kupczak
Narc. kl. komb.
3
Mateusz Wantulok
Narc. kl. komb.
Stanisław Biela 4
Jakub Kot Andrzej Zapotoczny
Narc. kl. skoki
Konkurencja Bieg masowy ze startu wspólnego na 15 km Ind. Gundersen (skocznia normalna + bieg na 10 km) Ind. (bieg masowy ze startu wspólnego na 10 km + skocznia normalna)
Klub MKS Halicz Ustrzyki Dolne
Uczelnia
AZS AWF Katowice
AWF Katowice
AZS AWF Katowice
AWF Katowice
UKS Sołtysianie Stare Bystre Konkurs drużynowy na skoczni AZS Zakopane normalnej AZS Zakopane
AWF Kraków
AWF Katowice AWF Kraków PPWS Nowy Targ
Narciarstwo alpejskie
Srebrne zjazdy Na słonecznych stokach Sierra Nevada polscy alpejczycy wywalczyli dwa medale. Najpierw w supergigancie kolejny już uniwersjadowy krążek wywalczyła Karolina Chrapek. Tym razem było to srebro. Drugie srebro w slalomie gigancie dorzuciła Sabina Majerczyk.
M
edal wywalczony przez Karolinę Chrapek to już jej piąty krążek podczas Uniwersjady. Nasza zawodniczka może mówić o pewnym rodzaju klątwy, ponieważ na tych zawodach znowu nie udało się jej wywalczyć złotego krążka. Podczas supergiganta Karolina Chrapek ruszyła na trasę już z trzecim numerem startowym. Polka uzyskała czas 1:27.25 i od razu wskoczyła na pierwsze miejsce. Bardzo długo prowadziła i wydawało się po przejazdach kolejnych zawodniczek, że zwycięży. Jednak lepszy czas o 0,64 sekundy wykręciła startująca z 19 numerem Norweżka Kristine Fausa Aasberg. Na trzecim miejscu rywalizację zakończyła Szwedka Helena Rapaport z wynikiem 1:27.43. Nie był to idealny zjazd w moim wykonaniu. Popełniłam kilka błędów i myślę, że one zsumowały się na tę stratę, którą przegrałam to pierwsze miejsce – mówiła na gorąco po zawodach Karolina Chrapek. Norweżka zaskoczyła mnie, ale ostatnio mam chyba szczęście do takich osób. Dwa lata temu w Trentino również spotkała mnie niespodzianka, bo Giulia Borghetti zjeżdżała z 22 numerem i wygrała ze mną o 0,15 sekundy. Teraz jest dużo więcej. Norweżka wykonała idealny przejazd i była najlepsza – dodała nasza zawodniczka. Dla Karoliny Chrapek był to już trzeci z kolei srebrny medal w konkurencji supergiganta na Uniwersja-
dzie: Za każdym razem zwycięża ktoś inny, a ja trzymam się tego drugiego miejsca. Z jednej strony jest to fajne, bo udowadniam, że potrafię zjechać i walczyć prawie co roku o medale. A z drugiej szkoda cały czas, że nie mam jeszcze w kolekcji złota. Szansę na medal nasza zawodniczka miała również w superkombinacji. Karolina Chrapek pewnie wygrała pierwszą konkurencję (slalom gigant) z czasem 1:02.04 i o 0,34 sekundy wyprzedzała Rosjankę Marię Bedariewą. Na trzeciej i czwartej pozycji plasowały się również Rosjanki: Daria Owczinnikowa i Aleksandra Prokopiewa. Spośród pierwszych czterech zawodniczek po supergigancie w slalomie tylko Darii Owczinnkowej udało się wytrzymać presję. Rosjanka zjechała bardzo dobrze i zwyciężyła z czasem 1:49.80. Maria Bedariewa spadła na 9. pozycję, a Aleksandra Prokopiewa nie ukończyła rywalizacji. Srebrny medal wywalczyła Czeszka Pavla Klicznarowa (1:50.06), a brąz Norweżka Maren Nessen Byrkjeland (1:50.21). Po supergigancie byłam bardzo zadowolona. Niestety w slalomie pomyliłam się i wypadłam z trasy. Dawno mi się to nie zdarzyło, ale warunki do jazdy po supergigancie bardzo się zmieniły. Rano świeciło piękne słońce i był dobry kontrast, a na slalomie przyszła mgła i totalny brak kontrastu. W moim przypadku zmieniło to jazdę, bo nie czuję się pewnie w takich warunkach – mówiła po zawodach Karolina Chrapek. W pozostałych startach nasza reprezentantka uplasowała się na 9. miejscu w gigancie, a w slalomie na 8. pozycji. W klasyfikacji łącznej uwzględniającej występy w poszczególnych konkurencjach Karolina Chrapek zajęła 7. miejsce. Miłą niespodziankę sprawiła nam Sabina Majerczyk w konkurencji slalomu giganta. Nasza reprezentantka ruszyła na trasę z pierwszym numerem startowym. W pierwszym przejeździe zrobiłam bardzo duży błąd, więc myślałam, że znajdę się już poza trasą. Jednak udało mi się z niego wyciągnąć. W drugiej części trasy zastanawiałam się, czy to w ogóle ma sens, żeby jechać dalej, bo wiedziałam, że będzie
bardzo duża strata. Jak się okazało, ustawienie trasy było bardzo ciężkie, więc parę dziewczyn miało problem – podsumowała swój pierwszy przejazd Sabina Majerczyk. Polka osiągnęła czas 1:06.43 i plasowała się po pierwszym przejeździe na 4. pozycji. Prowadziła z olbrzymią przewagą nad resztą stawki mistrzyni z supergiganta, Norweżka Kristine Fausy Aasberg. Drugą lokatę zajmowała Słowaczka Jana Gantenerova, a trzecią Lisa Pfeifer z Włoch. W drugim przejeździe Polka pojechała jeszcze lepiej, wykręcając czas 1:05.66. Na mecie była pierwsza i pozostawało czekać w napięciu, co zrobi prowadząca trójka. Słowaczce i Włosz-
ce nie udało się uzyskać lepszego czasu. Sabina mogła się cieszyć z medalu. Pozostawała jeszcze nadzieja, że drugi przejazd nie wyjdzie Aasberg. Jednak Norweżka potwierdziła klasę i zwyciężyła z dużą przewagą nad naszą zawodniczką. W drugim przejeździe mogłam atakować tylko drugą pozycję. Norweżka po pierwszym miała olbrzymią przewagę. Pojechała idealny przejazd. Ten srebrny krążek jest dla mnie dużym sukcesem, ponieważ nigdy wcześniej nie miałam medalu na tak dużej imprezie – podsumowała Sabina Majerczyk. W rywalizacji mężczyzn najlepiej wypadł Michał Kłusak w supergiganaps nr 03 2015 (326)
Rywalizacja została mi wszczepiona od dzieciństwa Jak zaczęłaś swoją przygodę z narciarstwem?
Na nartach jeżdżę od 3 roku życia, a moim pierwszym nauczycielem był tata. W sumie był nim dosyć długo. Samo narciarstwo alpejskie zaczęłam trenować dosyć późno, bo dopiero w czwartej klasie podstawówki. Uprawiałaś jeszcze jakieś inne dyscypliny sportowe, jak byłaś młodsza, czy narciarstwo od początku cię kręciło i mówiłaś, że to będzie to?
Jak byłam w podstawówce, to robiłam wszystko, co jest możliwe. Startowałam w zawodach pływackich, w biegach przełajowych, w kolarstwie górskim i w zasadzie we wszystkich grach zespołowych. Właściwie we wszystkim, co było możliwe, to brałam udział. Jako ciekawostkę mogę dodać, że w szkole sportowej trener bardzo chciał, żebym poszła na biegi narciarskie. Wiadomo, że w Polsce nie ma warunków, żeby trenować narciarstwo alpejskie. Gdzie najczęściej jeździcie trenować?
Całe lato spędzamy na lodowcach. Najczęściej jest Austria albo Włochy. Miałam to szczęście i przyjemność, ponieważ przez ostatnie dwa lata w wakacje miesiąc przebywałam w Nowej Zelandii. I jak ci się podobała Nowa Zelandia?
Jeśli chodzi o kraj, to jest bardzo ładny. A jeśli chodzi o warunki do treningu, to wydaje mi się, że najlepsze w tym sezonie. W okresie letnim rozgrywane tam są już zawody i można kontrolować, jak idą przygotowania. Jesteś studentką AWF w Katowicach. Na jakim kierunku studiujesz i czy udaje ci się połączyć naukę ze startami?
Studiuję wychowanie fizyczne w klasie mistrzowskiej. Mam indywidualny tok studiów. Czas na studia mamy tylko po sezonie. Jest go tylko około miesiąc. Nauczyciele akademiccy przymykają oko czy są bardzo wymagający?
Wydaje mi się, że wymagają tak samo, bo jesteśmy jak inni studenci. Udogodcie. Nasz reprezentant zajął 8. miejsce z czasem 1:25.41. Jestem zadowolony, bo startowałem z numerem szesnastym, ale wyprzedziłem paru chłopaków. Pozostanie również troszeczkę niedosytu, bo popełniłem dwa błędy. Można było nawet powalczyć o medal, ale może na następnej Uniwersjadzie – mówił po starcie nasz zawodnik. Natomiast w klasyfikacji sumującej wszystkie przejazdy z wynikiem 311 punktów na 5. miejscu uplasował się Jakub Kłusak. Polakowi do brązowego medalu zabrakło zaledwie ośmiu punktów. W pozostałych startach nasi reprezentanci nie uplasowali się na wysokich miejscach. Maciej Wadowski Foto Maciej Szopa www.azs.pl
Na co dzień jest spokojną młodą kobietą, ale kiedy rusza na stok walczy jak lwica. Do tego wszystkiego kocha sport z całego serca. Kto to taki? Nasza srebrna medalistka w slalomie gigancie Sabina Majerczyk. nieniem jest tylko to, że możemy wybierać sobie zaliczenia, kiedy nam pasują. Jak ocenisz swój start i atmosferę w Granadzie?
Najlepiej czuję się w gigancie i wiedziałam, że w tej konkurencji mogę zająć wysokie miejsce. Natomiast nie powiódł mi się całkowicie pierwszy przejazd, ale cieszę się bardzo, że go dojechałam, bo dużo dziewczyn miało problemy. Natomiast start slalomu uważam za całkowicie nieudany. Nie był to zupełnie mój dzień. W sumie nigdy nie byłam na takiej imprezie, żeby lecieć na nią samolotem. Wszystko tutaj było na miejscu tak zorganizowane, że jestem pozytywnie zaskoczona. Był czas pozwiedzać trochę miasto?
Mieliśmy jeden dzień wolny, więc trochę pozwiedzaliśmy. I co zwiedziłaś?
Alhambrę. Bardzo mi się podobały ogrody. Była to taka odskocznia, bo tak to cały czas widzimy śnieg. Jakie emocje czujesz stojąc tam wysoko na starcie i spoglądając w dół trasy?
To zależy od trasy, bo są takie, że naprawdę są wymagające, więc na pewno przed startem jest adrenalina. Ale też jak się trenuje na trudnych trasach i jeżeli jest się w formie, to tak naprawdę nic nie przeszkadza. Czasem nie tyle trasa sprawia trudność, ale samo ustawienie tyczek na niej. W swojej sportowej karierze masz jeszcze szansę na normalne życie?
Z tym bywa ciężko, bo tak naprawdę sezon bywa bardzo długi. Natomiast po sezonie mamy, tak jak powiedziałam,
miesiąc wolnego czasu, kiedy nie musimy myśleć o treningach i tej całej reszcie. Nawet w pojedyncze dni wolne w czasie sezonu nie możemy sobie pozwolić na jakieś inne przyjemności, więc z tym bywa ciężko. Jesteś młodą zawodniczką dopiero na początku kariery. Jakie masz plany na dalszą część swojej sportowej drogi?
Moim celem są następne igrzyska olimpijskie, ale nie wiem, czy do nich dotrwam. Czy moi rodzice będą mogli mnie dalej wspierać finansowo. Ale jeśli tylko się uda, dopisze mi zdrowie i nie złapię żadnej kontuzji przez te następne trzy lata, to myślę, że będę mogła tam powalczyć. A przez najbliższe sezony co planujesz?
Tak naprawdę ten do końca i następny sezon będę się chciała przygotować do mistrzostw świata, które odbędą się za dwa lata. Lubisz sportową rywalizację i adrenalinę z nią związaną?
Tak, bo została mi ona wszczepiona od dzieciństwa. W zasadzie od tego momentu, kiedy tata zaczął mnie uczyć jeździć na nartach i już wtedy starał się jakieś zawody organizować dla mnie. Tak że spokojnego życia sobie nie wyobrażasz na razie?
Raczej nie. Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Maciej Wadowski Foto Maciej Szopa, Maciej Wadowski
NARCIARSTWO ALPEJSKIE KOBIETY Alpine Combined 1. Daria OVCHINIKOVA (RUS), 2. Pavla KLICNAROVA (CZE), 3. Maren Nessen BYRKJELAND (NOR), DNF. Karolina CHRAPEK (POL) DNF. Magdalena KŁUSAK (POL) Combined Classification 1. Maren Nessen BYRKJELAND (NOR), 2. Carmina PALLAS (AND), 3. Jana GANTNEROVA (SVK), 7. Karolina CHRAPEK (POL) Giant Slalom 1. Kristine Fausa AASBERG (NOR), 2. Sabina MAJERCZYK (POL), 3. Carmina PALLAS (AND), 9. Karolina CHRAPEK (POL), 17. Magdalena KŁUSAK (POL) Slalom 1. Thea GROSVOLD (NOR), 2. Monica HUEBNER (GER), 3. Eve ROUTHIER (CAN), 8. Karolina CHRAPEK (POL), DNF. Magdalena KŁUSAK (POL), DNF. Sabina MAJERCZYK (POL) Super-G 1. Kristine Fausa AASBERG (NOR), 2. Karolina CHRAPEK (POL), 3. Helena RAPAPORT (SWE), 37. Magdalena KŁUSAK (POL)
MĘŻCZYŹNI Alpine Combined 1. Sandro BONER (SUI), 2. Giulio BOSCA (ITA), 3. Matej FALAT (FRA), 9. Adam CHRAPEK (POL), 12. Jakub KŁUSAK (POL), 15. Michał KŁUSAK (POL), 19. Mateusz GARNIEWICZ (POL) Combined Classification 1. Sandro BONER (SUI), 2. Adam ZIKA (CZE), 3. Michelangelo TENTORI (ITA), 5. Jakub KŁUSAK (POL), 13. Mateusz GARNIEWICZ (POL) Giant Slalom 1. Michelangelo TENTORI (ITA), 2. Rocco DELSANTE (ITA), 3. Jonas FABRE (FRA), 8. Michał KŁUSAK (POL), 12. Adam CHRAPEK (POL), 23. Jakub KŁUSAK (POL), 25. Mateusz GARNIEWICZ (POL) Slalom 1. Ramon ZENHAEUSERN (SUI), 2. Matej FALAT (SVK), 3. Filip MLINSEK (SLO), 20. Michał KŁUSAK (POL), DNF. Mateusz GARNIEWICZ (POL), DNF. Jakub KŁUSAK (POL), DNF. Adam CHRAPEK (POL) Super-G 1. Michelangelo TENTORI (ITA), 2. Mark OLIVERAS (AND), 3. Sandro BONER (SUI), 36. Mateusz GARNIEWICZ (POL), 38. Jakub KŁUSAK (POL), DNF. Adam CHRAPEK (POL), DNF. Jakub STARZYK (POL)
Snowboarding
PIĄTEK 13 okazał się Nasza snowboardowa ekipa przywiozła z Hiszpanii jeden medal. Tego raczej nikt się nie spodziewał… Na stokach Sierra Nevada w widowiskowej konkurencji slopestylu srebrny krążek dla naszej reprezentacji wywalczył Piotr Janosz. Srebro Piotra Jarosza we slopestylu Zawodnicy w konkurencji slopestylu musieli czekać, aż dwa dni na rozpoczęcie rywalizacji z powodu opadów deszczu oraz silnego wiatru. W końcu organizatorzy zdecydowali się w piątek 13. dopuścić do finałowej rywalizacji wszystkich 17 uczestników bez rozgrywania kwalifikacji. Myślę, że to generalnie było bez znaczenia. Nie było nas zawodników strasznie dużo, więc brak kwalifikacji nie miał większego wpływu na wyniki – mówił po zawodach Piotr Janosz. W finale w pierwszej rundzie nasz reprezentant za swój przejazd uzyskał ocenę 70,00 punktów. Dzięki takiemu rezultatowi plasował się na 6. miejscu. W trakcie zawodów pogorszyły się warunki, więc pierwszy przejazd był ryzykowny. Zaryzykowałem i przejazd mi się nie udał. W drugim trzeba było pokazać lepszą klasę – analizował Piotr Janosz. Jak zapowiedział, tak zrobił. Polak drugi przejazd wykonał znakomicie. Efektownie pokonał kickery, a także solidnie zaprezentował się na railach i nota 87,25 pkt dała mu drugą lokatę przed startem dwóch zawodników do końca finału. Ani Francuzowi Benjaminowi Dunauxowi, ani Włochowi Fabrizio Arnaudowi nie udało się wyprzedzić naszego zawodnika. W ten sposób Piotr Janosz mógł cieszyć się ze srebrnego medalu. Do złota zabrakło mu 4,75 punktu. Przypadło ono Czechowi Petrowi Horakowi, który okazał się najlepszy w dwóch przejazdach. Brąz wywalczył również przedstawiciel naszych południowych sąsiadów Martin Mikyska. Jestem bardzo zadowolony z tego, że udało mi się tutaj wywalczyć medal. Nie mam jeszcze doświadczenia na międzynarodowych imprezach i myślę, że ten srebrny krążek to bardzo miła niespodzianka dla mnie. Poziom rywalizacji był tutaj naprawdę bardzo wysoki. Byli zawodnicy z Pucharu Świata. Nie była to jakaś mała impreza – mówił po starcie Piotr Janosz. Chwalił też organizację i atmosferę zawodów: Bardzo fajnie, że organizatorzy dbają, aby zawodnikom wiodło się jak najlepiej na trasach. Podejmują trafne decyzje, jeśli chodzi o przesu-
szczęśliwy
nięcie terminu treningu, kiedy warunki pogodowe nie są dogodne. Z całą polską ekipą fajnie tutaj spędzamy czas i walczymy o medale. W rywalizacji kobiet w konkurencji slopestylu reprezentowała nas Agnieszka Rusin. Po pierwszym przejeździe plasowała się na dobrej szóstej lokacie. Niestety w drugim rywalki jeździły lepiej i nasza reprezentantka spadła na 10. pozycję. Wygrała Szwajcarka Celia Petrig przed Australijką Michaelą Davis-Meehan i Amerykanką Faye Gulini.
Niewiele zabrakło Z dobrej strony w slalomie równoległym pokazał się Andrzej Gąsienica-Daniel, który uplasował się tuż za podium. Jestem bardzo zadowolony z wejścia do czwórki, w ćwierćfinale wygrałem z mocnym zawodnikiem z Rosji. Odrobiłem stratę z pierwszego przejazdu. Wiadomo, trochę szkoda medalu, ale przed startem miejsce w czwórce brałbym w ciemno – mówił po zakończeniu rywalizacji nasz zawodnik. W wyścigu półfinałowym Andrzej Gąsienica-Daniel przegrał z późniejszym złotym medalistą Niemcem Danielem Weisem. W drugim przejeździe tuż po starcie nasz reprezentant niespodziewanie się zatrzymał. Po pierwszym przejeździe miałem czas karny za wywrotkę, dlatego bramka otworzyła się nieco później. Nagle na starcie ktoś zaczął krzyczeć i od razu załapałem, że jest jakaś awaria. A jak już się zatrzymałem, to wiedziałem, że niepotrzebnie. Wsłuchałem się w kibiców – przyznał Andrzej Gąsienica-Daniel. W walce o brąz Polak spotkał się z Austriakiem Alexandrem Payerem. Pierwszy przejazd minimalnie na korzyść Payera, w drugim Gąsienica-Daniel zaryzykował. Wypadłem w połowie trasy. Nie utrzymałem deski na krawędzi. Spóźniłem ten skręt przez upadek. Już później nie mogłem nic nadrobić, bo ominąłem bramkę. Za nisko zjechałem. Tak się czasami zdarza – tłumaczył Andrzej. Drugi z naszych reprezentantów Oskar Bom odpadł w 1/8 finału. W rywalizacji kobiet na starcie stanęły trzy nasze reprezentantki: Karolina
Sztokfisz, Weronika Biela i Aleksandra Król. Cała trójka solidarnie dotarła do ćwierćfinału, jednak tam rywalki okazały się za mocne. Myślę, że każda z nas liczyła na lepszy wynik, czyli awans do czwórki. Były tutaj realne szanse na osiągnięcie takiego wyniku, ale niestety to nie był nasz dzień – mówiła już na chłodno po zawodach Karolina Sztokfisz.
6. miejsce Katarzyny Rusin w half-papie W rywalizacji snowboardzistek w half-papie z dobrej strony pokazała się Katarzyna Rusin. Polka zajęła w finale szóste miejsce. Po kwalifikacjach nasza reprezentantka plasowała się na drugim miejscu. W finale w pierwszym przejeździe Polka jechała przedostatnia. Niestety wywróciła się i z wynikiem 28,25 punktów zajęła 6. miejsce. Drugi przejazd nasza zawodniczka pojechała lepiej. Uzyskała 55,00 punktów, ale ten wynik nie pozwolił jej przeskoczyć żadnej z rywalek. Zwyciężyła Chinka Cai Xuetong przed Hiszpanką Queralt Castellet i Szwajcarką Carlą Somaini. Jestem zadowolona ze swojego startu. Jeździło mi się całkiem dobrze, szczególnie w kwalifikacjach. Troszkę denerwowałam się przed startem finałów, szczególnie że zmieniła się nam pogoda. Niestety w finale pierwszy przejazd mi nie poszedł. Z tego powodu musieliśmy zostać przy bezpieczniejszym drugim przejeździe. Jednak cieszę się, że doszłam do tego poziomu – mówiła po zawodach nasza reprezentantka. Pozostałe Polki odpadły w kwalifikacjach i zajęły odpowiednio miejsca: Klementyna Kołodziej 9., Anna Moskal 11., a Marzena Zając 12.
Powtórki nie było W zmaganiach w snowboardowym crossie nasi zawodnicy pierwszy raz na trasę wyjechali dopiero w dniu zawodów. Wszystko to było spowodowane złymi warunkami atmosferycznymi. Brązowego medalu z Trentino broniaps nr 03 2015 (326)
Pozwala mi to wyrazić własny styl Jakie były początki twojej przygody z deską?
Zacząłem jeździć na Słowacji. Uprawiałem narciarstwo, które można powiedzieć było klasyczne i uczestniczyłem w zajęciach w grupie z trenerem. Nie bardzo mi to odpowiadało. Chciałem raczej takiego indywidualnego podejścia. Zobaczyłem kogoś na snowboardzie i pomyślałem, że to jest właśnie to. Wybrałeś w snowboardzie drogę freestylową, dlaczego nie klasyczną?
Snowboard klasyczny nie miał dla mnie aż takiej siły przekazu. Z kolei snowboard alpejski jest taką, powiedzmy, gorszą kalką narciarstwa alpejskiego. Nie była to dla mnie za duża odskocznia od tego normalnego podejścia do sportu. Snowboard freestylowy pozwala wyrazić swój styl i indywidualne podejście do tematu.
Został naszym ostatnim medalistom podczas tegorocznej Uniwersjady. O popularności snowboardu w Polsce, jak możemy zacząć trenowanie slopestylu i początkach przygody z deską rozmawiamy z Piotrem Janoszem. odpowiednie warunki. Mamy poręcze czy małe skocznie, na których można nauczyć się jeździć. Możemy również pojechać na Słowację albo do Czech, gdzie są snowparki i infrastruktura do uprawiania tego sport. W dalszych etapach to jest oczywiście Austria, Szwajcaria. Można pojechać też do Stanów Zjednoczonych. Ale żeby zacząć, możemy korzystać z tego, co jest w Polsce. Gdzie najczęściej trenujesz?
W Austrii.
A jak tak obserwujesz, zainteresowanie jazdą na desce wśród Polaków zwiększa się?
Studiowałeś w Innsbrucku, twoja ścieżka studiowania różnie przebiegała.
Oglądalność slopestylu na igrzyskach znacznie przebiła sporty alpejskie. Dla ludzi to jest nowatorskie podejście do sportu, szczególnie zimowego. Ale czy to się przekłada na trening młodych, trudno powiedzieć w tej chwili. Mam nadzieję, że snowboard będzie się rozwijał, zresztą można to już zaobserwować na stokach.
Tak, studia zacząłem w Austrii. Później uczyłem się trochę w Norwegii. Oczywiście było to motywowane tym, by jeździć na snowboardzie, takie połączenie ścieżki sportowej z naukową i spełnienie marzeń, jeśli chodzi o studia.
Sporty snowboardowe stają się coraz bardziej ekstremalne i w mojej opinii odbiegają od klasycznego pojęcia sportu.
Oczywiście poziom tak wzrósł, że bardziej to można porównać do nart akrobatycznych. Myślę jednak, że styl ma znaczenie i trenowanie przez młodych tego sportu jest nadal atrakcyjne. Osobiście zdecydowanie go polecam. A mamy w Polsce warunki do trenowania slopestylu czy trzeba wyjeżdżać za granicę?
Żeby zacząć uprawiać ten sport, to na pierwsze etapy kariery w Polsce mamy ła Zuzanna Smykała. Niestety nasza reprezentantka uplasowała się na 7. miejscu. Jest lekki niedosyt, ale zawody były tak ustawione, że cieszę się ze swojej jazdy. Była walka i kontakt z dziewczynami. W biegu półfinałowym byłam bardzo blisko dwójki. Prawie dogoniłam brązową medalistkę z Soczi. Niestety poszłam tam wężej. Chciałam ją wyprzedzić i trochę straciłam na tym prędkości – mówiła na mecie Polka. Druga nasza reprezentantka Joanna Zając została sklasyfikowana na 14. miejscu. W rywalizacji panów na 11. pozycji uplasował się Dawid Wal, Marcin Bocian był 25., a Piotr Bodziony 30. Maciej Wadowski Foto Maciej Szopa www.azs.pl
A w Polsce udaje się połączyć studiowanie ze sportem?
Obecnie jestem na studiach podyplomowych. Z tego też powodu mam dużo czasu, żeby jeździć na desce. Opowiedz mi jeszcze o programie X Dni do Igrzysk w Soczi. O co w nim chodziło?
Był to program, w którym prywatni obywatele mogli pomóc finansowo naszym sportowcom, którzy nie mieli wsparcia ze strony swoich krajowych związków. Mnie osobiście ta forma bardzo pomogła w przygotowaniach i chciałbym za to podziękować wszystkim, którzy mnie wsparli.
Jednak w końcu na igrzyska nie udało ci się pojechać.
Nie pojechałem, ponieważ odpuściłem dwa ostatnie puchary. Na jednym miałem kontuzję, a na drugi nie miałem możliwości dojechać. Niewiele jednak zabrakło. Trudno jest z finansowaniem snowboardu w Polsce?
Zdecydowanie. Polski Związek Snowboardu przestał istnieć. Przeszliśmy pod skrzydła Polskiego Związku Narciarskiego. W tej chwili mamy kadrę, która jest w połowie finansowana. Nie możemy jeździć na wszystkie zawody, ale mamy finansowane przygotowania do występów, więc idzie ku lepszemu. Myślę, że w przyszłości będzie to funkcjonowało bardzo dobrze. Jakie wspomnienia wywieziesz z Granady?
Bardzo dobre. Myślę, że ten srebrny medal to duże osiągnięcie. W tym roku wyszliśmy na śnieg dopiero w listopadzie, a przygotowaliśmy się na tyle dobrze, żeby zająć miejsca w dziesiątce Pucharu Europy. Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Maciej Wadowski Foto Maciej Szopa, Maciej Wadowski
SNOWBOARD KOBIETY Halfpipe 1. Xuetong CAI (CHN), 2. Queralt CASTELLET (ESP), 3. Carla SOMAINI (SUI), 6. Katarzyna RUSIN (POL), 9. Klementyna KOŁODZIEJ (POL), 11. Anna MOSKAL (POL), 13. Marzena ZAJĄC (POL) Parallel Giant Slalom 1. Patrizia KUMMER (SUI), 2. Selina JOERG (GER), 3. Nadya OCHNER (ITA), 6. Weronika BIELA (POL), 7. Aleksandra KRÓL (POL), 8. Karolina SZTOKFISZ (POL), 19. Natalia FICEK (POL) Slopestyle 1. Celia PETRIG (SUI), 2. Courtney COX (USA), 3. Marion HAERTY (FRA), 10. Agnieszka RUSIN (POL) Snowboard Cross 1. Alexandra JEKOVA (BUL), 2. Chloe TRESPEUCH (FRA), 3. Simona MEILER (SUI), 7. Zuzanna SMYKAŁA (POL), 14. Joanna ZAJĄC (POL)
MĘŻCZYŹNI Halfpipe 1. Ayumu NEDEFUJI (JPN), 2. Zachary BLACK (USA), 3. Broc WARING (USA) Parallel Giant Slalom 1. Daniel WEIS (GER), 2. Bo-Gun CHOI (KOR), 3. Alexander PAYER (AUT), 4. Andrzej GĄSIENICA-DANIEL (POL), 14. Oskar BOM (POL), 20. Tomasz KOWALCZYK (POL) Slopestyle 1. Petr HORAK (CZE), 2. Piotr JANOSZ (POL), 3. Martin MIKYSKA (CZE) Snowboard Cross 1. Nikolay OLYUNIN (RUS), 2. Alessandro HAEMMERLE (AUT), 3. Nathan BIRRIEN (FRAU), 11. Dawid WAL (POL), 25. Marcin BOCIAN (POL), 30. Piotr BODZIONY (POL)
Narciarstwo dowolne
Nieudane próby W konkurencjach narciarstwa dowolnego polscy zawodnicy bronili dwóch krążków z Trentino. Niestety ani Mateuszowi Habratowi, ani Szczepanowi Karpielowi nie udało się wywalczyć medali. Najwyższe 4. miejsce wśród naszych narciarzy dowolnych w konkurencji slopestylu zajęła Zuzanna Witych.
C
ałość rywalizacji we slopestylu odbyła się w jeden dzień. W kwalifikacjach w zmaganiach kobiet z szóstym wynikiem (62,75 pkt) do finału weszła Zuzanna Witych. W rywalizacji mężczyzn na trzecim miejscu uplasował się Bartłomiej Sibiga (80,00 pkt). Do finału z szóstej pozycji (72,33 pkt) wszedł Szczepan Karpiel-Bułecka. Niestety sztuka ta nie udała się Pawłowi Palichlebowi, który zakończył rywalizację na 13. pozycji. W zmaganiach finałowych z bardzo dobrej strony już w pierwszym przejeździe pokazała się Zuzanna Witych. Za swój przejazd Polka uzyskała 54,16 pkt i plasowała się na 3. pozycji. Prowadziła Amerykanka Brooke Poter (70,83 pkt.) przed Zuzaną Stromkovą z Czech (61,66 pkt.). Niestety w drugiej rundzie Zuzannie Witych nie udało się utrzymać medalowego miejsca. Lepszy przejazd, oceniony na 58 punktów, wykonała Austriaczka Stefanie Moessler i to jej przyszło się cieszyć z brązowego medalu. W drugiej rundzie Polka została oceniona na 53,83 pkt. Kolejność na dwóch pierwszych miejscach nie uległa zmianie. Złoto powędrowało do Brooke Potter, a srebro do Zuzany Stromkovej. Niestety zajęłam bardzo pechowe miejsce. Co zrobić, taki jest sport. W drugim przejeździe nie miałam już totalnie sił po tej całodniowej rywalizacji. Ale wiadomo, że każdy miał takie same warunki. Cieszę się, że udało mi się wejść do finału, ponieważ przed przyjazdem tutaj doznałam kontuzji barku i nie mogłam trenować – mówiła po swoim starcie Zuzanna Witych.
W rywalizacji mężczyzn z dwójki naszych reprezentantów po pierwszym finałowym przejeździe Szczepan Karpiel-Bułecka plasował się na 5. miejscu (69,00 pkt.), a tuż za nim był Bartłomiej Sibiga (68,33 pkt.). Prowadził Fabian Braitsch z Austrii, którego przejazd oceniono na 81,83 pkt. W drugiej próbie Bartłomiej Sibiga poprawił się, osiągając rezultat 73,16 pkt. Niestety na medal to nie wystarczyło. Polakowi do trzeciej pozycji zabrakło nieco ponad 2 punkty. Szczepan Karpiel-Bułecka ostatecznie zakończył rywalizację na ósmej pozycji. Zwyciężył Austriak Braitsch przed Amerykanami: Broby Leedsem i Cody Potterem. Dałem z siebie wszystko. Jestem bardzo zadowolony ze swoich przejazdów w kwalifikacjach i finale. W finale miałem bardzo dobry przejazd, ale dostałem za niego mniej punktów. Nie wiem, skąd to się bierze. Inni dużo się nie polepszyli – oceniał po starcie Bartłomiej Sibiga. Po zawodach Szczepan Karpiel-Bułecka nie był z siebie zadowolony: Start finałowy nie wyszedł mi czysty do końca. Bardzo dobrze mi szło na treningach i przed samymi finałami. Liczyłem na taki sam przejazd w finale. Trickowo wyszło, ale zepsułem samo lądowanie. Nasz zawodnik odniósł się również do poziomu sędziowania: Wszyscy jednakowo stwierdzamy, że to sędziowanie dzisiaj było kiepskie. Moim zdaniem Bartek spokojnie zasługiwał na miejsce w trójce. W rywalizacji ski crossu mężczyzn złotego medalu z Trentino bronił Mateusz Habrat. Niestety gęsta mgła i opady śniegu, które panowały w dniu rozegrania finału na stokach Sierra Nevada, uniemożliwiły przeprowadzenie zawodów. Organizatorzy zdecydowali się uznać za końcowe – rezultaty osiągnięte przez zawodników w kwalifikacjach. Przebiegały one inaczej niż normalna rywalizacja, ponieważ narciarze jechali
po trasie sami, a nie w grupie. W kwalifikacjach Mateusz Habrat z czasem 48,25 zajął ósme miejsce. Do trzeciego Rosjanina Igora Omelina Polakowi zabrakło 0,19 sekundy, a do drugiego Szwajcara Thimothe Henziego 0,21 sekundy. Zwyciężył Austriak Bernhard Graf. Ósme miejsce nie jest najgorszym rezultatem, ale oczekiwałem czegoś więcej. Nie ma czego żałować. Skicross jest dość loteryjną konkurencją, więc mogło wydarzyć się wszystko. Jeśli organizatorów i jury do odwołania zawodów zmusiły warunki pogodowe, to najlepszym rozwiązaniem było uznanie rezultatów z kwalifikacji – mówił lekko zawiedziony po zawodach Mateusz Habrat. Maciej Wadowski Foto Maciej Szopa
NARCIARSTWO DOWOLNE KOBIETY Slopestyle 1. Brooke POTTER (USA) 2. Zuzana STROMKOVA (SVK) 3. Stefanie MOESSLER (AUT) 4. Zuzanna WITYCH (POL) MĘŻCZYŹNI Slopestyle 1. Fabian BRAITSCH (AUT) 2. Broby LEEDS (USA) 3. Cody POTTER (USA) 5. Bartłomiej SIBIGA (POL) 8. Szczepan KARPIEL (POL) 13. Paweł PALICHLEB (POL) Ski Cross 1. Bernhard GRAF (AUT) 2. Thimothe HENZI (SUI) 3. Igor OMELIN (RUS) 8. Mateusz HABRAT (POL)
aps nr 03 2015 (326)
Short Track
Wrócili bez medalu… Niestety znów bez medalu wracają z Uniwersjady nasi łyżwiarze z krótkiego toru. Zawody w Granadzie przebiegły po raz kolejny pod dyktando Azjatów. Polskimi akcentami było siódme miejsce męskiej sztafety oraz dziesiąte Agnieszki Tawrel na 500 metrów.
N
iespodzianki nie było, choć jak to w short tracku zawsze wszystko jest możliwe. Łyżwiarze w Hiszpanii rywalizowali w niecodziennych warunkach – był to obiekt tymczasowy, przygotowany specjalnie na Uniwersjadę: Obiekt nietypowy, ale lód jest dobry. Trochę przeszkadza nam temperatura, bo na polskich lodowiskach jest dosyć zimno. A tutaj jest ciepło, ale idzie się przyzwyczaić – tłumaczył Wojciech Kraśnicki. On jako pierwszy z naszych reprezentantów miał szansę zaprezentować się na tym nietypowym obiekcie. W rywalizacji na 1500 metrów Polak przeszedł bez problemu eliminacje, przegrywając jedynie z jednym z faworytów Koreańczykiem Hanem Seung-Soo. Mimo sporych oczekiwań w wyścigu półfinałowym nie było już tak dobrze i Kraśnicki musiał zadowolić się 18. miejscem. Po zawodach nie ukrywał swojego niezadowolenia: Brakowało takiego pazura... Cały dystans jechałem dość luźno. Były siły na atak, ale na trzy okrążenia przed końcem wyścigu zatrzymałem się na Chińczyku. Wtedy chała. Dojechałem oczygrupa odje-
www.azs.pl
wiście do mety, ale nie było już jak wyprzedzić wszystkich, którzy awansowali – przyznał Polak i zapewnił, że broni nie składa: Przyjechałem tutaj walczyć o medale. Na razie na 1500 m słabo wypadliśmy, bo mamy tylko półfinał. Zobaczymy, jak wypadnie sztafeta – mówił Polak.
Pozostali zawodnicy startujący na 1500 metrów nie przeszli ćwierćfinałów. Wojciech Kamieński ostatecznie był 22., a Michał Kłosiński 30. Niewiele lepiej zaprezentowały się kobiety. Najlepsza z Polek Agnieszka Tawrel była 19., Monika Grządkowska 21., a Katarzyna Iwach 27. Nie poszło nam za dobrze. Liczyliśmy, że więcej niż jeden reprezentant trafi do półfinału. Udało się to Wojtkowi Kra Kraśnickiemu po naprawdę dobrze przeje przejechanym ćwierćfinale. Na finał to może za dużo, bo Koreańczycy, Chińczycy, Ka Kanadyjczycy zawsze rozdają karty. Ogólnie oceniam występ na trójkę z plusem – podsumował pierwszego dnia zawodów występ swoich zawodników trener Łukasz Fabjański. Po startach indywidualnych przyszedł czas na rywalizację sztafet. Pierwszym akcentem był wyścig na 5000 metrów. I od
pierwszego startu na torze panowały duże emocje. Polacy walczący w składzie Adam Filipowicz, Rafał Grycner, Michał Kłosiński i Wojciech Kraśnicki do samego końca bili się o awans z Amerykanami i Kanadyjczykami. Nie udało im się ich wyprzedzić, ale do pierwszych Amerykanów i drugich Kanadyjczyków stracili niewiele i z czasem 7:03,231 zakwalifikowali się do półfinału jako „lucky loser”. Uważam, że występ był więcej niż przyzwoity. W półfinale zobaczymy, jaki dostaniemy bieg, i tam wszystko może się zdarzyć. Gdybyśmy byli stanie jechać z mocnymi rywalami, to w półfinale z większymi siłami jesteśmy w stanie powalczyć – podsumował występ swój i kolegów Michał Kłosiński. Do półfinałów awansowali też Chińczycy, Rosjanie, Koreańczycy, Japończycy i Francuzi. Dla kibica na co dzień nieoglądającego short tracku rywalizacja sztafet może wydawać się skomplikowana i chaotyczna, ale jak zapewniają nasi zawodnicy, nie jest to aż takie trudne. Jeśli po raz pierwszy to się ogląda, to rzeczywiście
ciężko jest się połapać. Wszystko dzieje się bardzo szybko. Ale my w środku wszyscy wiemy, ile kolega ma do przyjechania, kiedy musi wyjechać na zmianę. Jest to chyba najbardziej widowiskowa konkurencja w short tracku – mówi Kłosiński. Niestety Polakom nie udało się wywalczyć miejsca w finale. Na pierwszych kilku okrążeniach wyścigu półfinałowego nasi zawodnicy jechali jeszcze z przodu, ale potem wyścig stał się wewnętrzną sprawą
Azjat ó w . W pewnym momencie jeden z Chińczyków się wywrócił. Polakowi udało się go wyprzedzić i wydawało się, że nasi zawodnicy nawiążą walkę z rywalami o miejsca premiowane awansem do finału. Niestety Chińczycy dogonili naszą sztafetę, a dodatkowo wygrali i awansowali do finału obok Japończyków. Dużą niespodzianką było dopiero trzecie miejsce Korei. Daliśmy z siebie wszystko. Niestety trafił się nam bardzo mocny półfinał. Musieliśmy się zmierzyć z trzema azjatycki potęgami. Wiadomo, że jesteśmy troszeczkę z tyłu, jeśli chodzi o ten sport. Próbowaliśmy walczyć, ale nam po prostu nie wyszło. Liczyliśmy, że któraś z grup popełni błąd i może będzie dyskwalifikacja i wtedy wejdziemy z czasem. Niestety nie udało się – mówił po wyścigu Rafał Grycner. Ostatecznie Polacy zostali sklasyfikowani na siódmym miejscu.
Drugiego dnia zawodów odbyła się również rywalizacja na 50 500 m. Zdecydowanie najlepiej z naszyc naszych reprezentantów zaprezentowała się Agnieszka Tawrel. W biegu eliminacy eliminacyjnym Polka była druga za Chinką Wan Wang Xue. Niestety w ćwierćfinale nasze naszej reprezentantce nie poszło już tak dob dobrze. Musiała uznać wyższość Koreanki Sak Hyung i Rosjanki Anastazji Surk Surkovej. Ostatecznie Agnieszka Tawrel Tawrel, studentka Wyższej Szkoły Wychowan Wychowania Fizycznego i Turystyki w Białymst Białymstoku, została sklasyfikowana na 1 10. miejscu. Jestem zadowolona, że przeszłam jeden bieg. Niestety w drugim nie udało mi się załapać za Rosjanką, ale ogólnie jechało mi się bardzo dobrze. Były szanse na p półfinał, bo to jest short track i tuta tutaj wszystko może się zdarzyć – mówiła zawodniczka, która indywidualnie za zajęła najlepsze miejsce spośród wszystk wszystkich naszych łyżwiarzy w Granadzie. W Wśród mężczyzn najlepszy z nas naszych Adam Filipowicz był 17. Rywalizację w Granadzie Gra zakończył wyścig na 100 1000 metrów. Wśród kobiet ponownie najlepiej n zaprezentowała się Agniesz Agnieszka Tawrel, która była jednak dopie dopiero 19. Katarz tarzyna Iwach uplasowała się na 21. pozycji, a Monika Grzadkowska na 22. W rywalizacji mężczyzn przez rundę preeliminacyjną udało się przejść Adamowi Filipowiczowi i Wojciechowi Kraśnickiemu. Niestety na tym dobra passa Polaków się skończyła. W kolejnych startach nasi reprezentanci musieli uznać wyższość rywali. Ostatecznie Filipowicz został sklasyfikowany na 17. miejscu, a Kraśnicki na 18. Na 28. lokacie uplasował się Rafał Grycner.
ŁYŻWIARSTWO SZYBKIE – TOR KRÓTKI KOBIETY 1000 m 1. Alang KIM (KOR) 2. Eunbyul LEE (KOR) 3. Hakyung SON (KOR) 19. Agnieszka TAWREL (POL) 21. Katarzyna IWACH (POL) 22. Monika GRZĄDKOWSKA (POL) 1500 m 1. Alang KIM (KOR) 2. Eunbyul LEE (KOR) 3. Yu Tong HAN (CHN) 19. Agnieszka TAWREL (POL) 21. Monika GRZĄDKOWSKA (POL) 27. Katarzyna IWACH (POL) 500 m 1. Yu Tong HAN (CHN) 2. Hakyung SON (KOR) 3. Agne SEREIKAITE (LTU) 10. Agnieszka TAWREL (POL) 21. Monika GRZĄDKOWSKA (POL) 25. Katarzyna IWACH (POL) MĘŻCZYŹNI 1000 m 1. Seyeong PARK (KOR) 2. Yira SEO (KOR) 3. Guang CHEN (CHN) 17. Wojciech KRAŚNICKI (POL) 18. Adam FILIPOWICZ (POL) 28. Rafał GRYCNER (POL) 1500 m 1. Seyeong PARK (KOR) 2. Seungsoo HAN (KOR) 3. Guang CHEN (CHN) 18. Wojciech KRAŚNICKI (POL) 22. Wojciech KAMIEŃSKI (POL) 30. Michał KŁOSIŃSKI (POL) 5000 m sztafeta 1. Chiny 2. Rosja 3. Francja 7. Polska (Wojciech KRAŚNICKI, Wojciech KAMIEŃSKI, Michał KŁOSIŃSKI, Adam FILIPOWICZ, Rafał GRYCNER) 500 m 1. Yira SEO (KOR) 2. Seungsoo HAN (KOR) 3. Guang CHEN (CHN) 17. Adam FILIPOWICZ (POL) 21. Rafał GRYCNER (POL) 28. Wojciech KAMIEŃSKI (POL)
ŁYŻWIARSTWO FIGUROWE MĘŻCZYŹNI 1. Peter LIEBERS (GER) 2. Takahiko KOZUKA (JPN) 3. Artur GACHINSKI (RUS) 25. Kamil DYMOWSKI (POL)
Michał Filarski Foto Maciej Szopa
aps nr 03 2015 (326)
To był dobry występ naszej reprezentacji Rozmowa APS z Andrzejem Szewińskim, szefem misji XXVII Zimowej Uniwersjady 2015, wiceprezesem ds. sportu Zarządu Głównego AZS Jak możemy podsumować występ naszej reprezentacji podczas tegorocznej Uniwersjady?
Nasze oczekiwania były między dziesięć, jedenaście, a czternaście medali. Ostatecznie udało się wywalczyć dziesięć krążków. W mojej ocenie był to dobry występ, adekwatny do naszych możliwości. Co prawda wywalczyliśmy dopiero jedenaste miejsce w klasyfikacji medalowej, ale wyprzedziliśmy wiele państw, które mają tradycje w sportach zimowych, takie jak na przykład: Stany Zjednoczone czy Francja. Mieliśmy kilka miejsc czwartych i myślę, że tutaj był pewien potencjał, który mogliśmy wykorzystać. Szkoda też, że Mateusz Habrat miał odwołany start, bo mógł obronić tytuł wywalczony w Trentino. A tak zajął tylko ósme miejsce z kwalifikacji. Była duża szansa, nastawialiśmy się na ten medal. Szkoda, że organizatorzy nie zdecydowali się na rozegranie łyżwiarstwa szybkiego, bo mamy bardzo dobrych zawodników i mielibyśmy sporo szans medalowych. Szkoda też, że nasza reprezentacja skoczków nie wysłała mocniejszych zawodników. Ten brązowy medal jest satysfakcjonujący. Jednak myślę, że mogliśmy zdobyć jeszcze dwa krążki. Kombinatorzy norwescy spełnili nasze oczekiwania, na czele z Adamem Cieślarem, który jest już uniwersjadowym multimedalistą. Myślę, że jego kariera będzie się rozwijała w dynamiczny sposób. Tegoroczna Uniwersjada, jak i poprzednia stanowią dla niego podbudowę i będzie dalej godnie reprezentował Polskę na arenach międzynarodowych. A jak możemy ocenić atmosferę zawodów na Słowacji i w Hiszpanii?
Po raz pierwszy uniwersjada organizowana była w dwóch odległych krawww.azs.pl
jach. Na pewno lepiej jest, gdy zawody odbywają się w jednym miejscu, bo bardziej czuje się namiastkę igrzysk olimpijskich. A tak każda z tych części miała swój rytm. Mimo to uważam, że nie było jakichś większych wpadek organizacyjnych. Potwierdzili to także zawodnicy nasi, jak i przedstawiciele innych ekip, z którymi rozmawiałem. Czy rozbicie Uniwersjady na dwa kraje nie zepsuło trochę sportowej atmosfery?
Zdecydowanie lepszą formułą jest organizacja zawodów w jednym miejscu, ponieważ zawodnicy się integrują i czują się jak jedna rodzina. Kibicują sobie nawzajem podczas występów i to jest bardzo dobre. Ale widocznie, patrząc na to co się dzieje w sporcie nie tylko akademickim, są takie trendy, że z uwagi na światowy kryzys i na inne względy często imprezy są organizowane przez dwa kraje, tak jak na przykład: EURO 2012 czy Mistrzostwa Europy w Siatkówce. A czy to może być kierunek na przyszłość: rozdzielanie zawodów sportowych na dwa kraje?
Tak jak powiedziałem, takie są teraz trendy i ze względów ekonomicznych niektóre państwa będą podejmować takie decyzje. Same nie sprostają organizacji i nie będą miały odpowiednich środków finansowych do przeprowadzenia zawodów i stąd imprezy będą organizowane w dwóch krajach. Organizacyjnie polska ekipa wypadła chyba dobrze. Logistycznie wszystko było dobrze przygotowane.
Wydaje mi się, że wszystko było dobrze przygotowane. Jako szef misji nie miałem żadnych protestów. Zawodnicy czy trenerzy nie zgłaszali problemów. Były oczywiście drobne niedociągnięcia, ale to ze strony organizatorów. Jeśli chodzi o polską ekipę, zorganizowane było wszystko tak, jak chcieliśmy. Klimat w polskiej ekipie dopisywał?
Podobało mi się, że była sympatyczna atmosfera. Ci, którzy nie startowali, kibicowali startującym, i to było bardzo fajne. Też byłem kiedyś zawodnikiem na uniwersjadzie i to jest bardzo mobilizujące, gdy się widzi biało-czerwone czy biało-zielone flagi na trybunach. Na Słowacji i w Hiszpanii odbyły się spotkania z ambasadorami Polski. To też świadczy o prestiżu imprezy i jest świetną promocją naszego kraju poprzez sport na arenie międzynarodowej. Każdy ze sportowców reprezentuje swoją uczelnię. Jest to powód do dumy dla tych szkół wyższych i pewien magnes dla innych potencjalnych studentów sportowców, żeby na tej uczelni studiować. Teraz przed nami Uniwersjada w dalekiej Azji.
Tak jest i myślę, że będzie przygotowana perfekcyjnie – na miarę igrzysk olimpijskich. I tak, jak to Azjaci potrafią. Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Maciej Wadowski Foto Piotr Głodzik
MIŃSK – BESKIDY 2021 Zimowa Uniwersjada 2015 zaowocowała zupełnie nieoczekiwanie bardzo ciekawą z punktu widzenia AZS inicjatywą. Po ceremonii uroczystego otwarcia hiszpańskiej odsłony sportowych zmagań w Granadzie, na prośbę kierownictwa delegacji białoruskiej, odbyło się bardzo interesujące spotkanie.
S
tojący na czele ekipy sportowej z tego państwa, wiceminister edukacji Białorusi, Wiktor Jakżik złożył przedstawicielowi Polski propozycję wspólnego wystąpienia o prawo organizacji Zimowej Uniwersjady 2021 roku. Podczas rozmowy zostały omówione podstawowe elementy związane z wymiarem sportowym i organizacyjnym imprezy. Białoruś wyraźnie w ostatnich latach postawiła na sport w wymiarze ubiegania się o duże światowe imprezy. Mistrzostwa Świata w Hokeju na Lodzie w 2014 roku potwierdziły zarówno możliwości organizacyjne, jak i właściwy poziom obiektów sportowych. W planie są kolejne: w 2016 roku w łyżwiarstwie szybkim. W roku 2014 zadebiutował także nasz sąsiad na rynku sportu akademickiego, w lipcu 2014 roku w Mińsku odbyły się Akademickie Mistrzostwa Świata w Kajakarstwie – dla Białorusi bardzo udane i sportowo, i organizacyjnie, a dla Polski zapamiętane ze znakomitych medalowych występów. Gdy do tego dodamy publicznie okazywane pasje sportowe prezydenta Aleksandra Łukaszenki (często pokazuje się na lodzie w stroju hokeisty) – powody inicjatywy stają się oczywiste. Wielką wartością tej inicjatywy może być to, że byłyby to pierwsze zawody uniwersjadowe, o których organizację aplikowałyby dwa państwa. W przypadku pozytywnej decyzji Komitetu Wykonawczego FISU byłaby to pierwsza w historii uniwersjada organizowana przez wspólny komitet organizacyjny. Dla przypomnienia: Uniwersjada to międzynarodowa rywalizacja w sporcie akademickim, organizowana pod auspicjami Międzynarodowej Federacji Sportu Uniwersyteckiego (FISU) od 1959 roku zarówno w dyscyplinach zimowych, jak i letnich. Dodatkowo w dyscyplinach nieobjętych obowiązkowym programem uniwersjadowym organizowane są od połowy lat 70. akademickie mistrzostwa świata. Polska jest członkiem FISU od 1959 roku, a jedynym reprezentantem w tej światowej federacji jest Akademicki Związek Sportowy. Dwukrotnie nasz kraj zorganizował Zimową Uniwersjadę w Zakopanem (1993, 2001), a także trzykrotnie (bez sukcesu) aplikował (Poznań) o prawo organizacji Letniej Uniwersjady. Na terenie Polski zor-
ganizowano do tej pory ponad 30 imprez z cyklu Akademickich Mistrzostw Świata (np. w 2014 roku w łucznictwie, kolarstwie i szachach). Organizatorem uniwersjad są lokalne komitety organizacyjne, które muszą uzyskać na etapie wniosku aplikacyjnego gwarancje rządowe określone regulacjami formalnymi FISU. Zgodnie z aktualnymi regulacjami, opłata na rzecz FISU z tytułu prawa organizacji zimowej uniwersjady wynosi 4 miliony euro. Dyskutowany projekt zakłada organizację zawodów uniwersjadowych w 2021 roku w takim układzie dyscyplin sportowych: Na terenie Białorusi • • • • • • •
narciarstwo klasyczne biathlon hokej short track łyżwiarstwo szybkie łyżwiarstwo figurowe orientacja narciarska
Na terenie Polski • • • • • •
narciarstwo alpejskie skoki kombinacja norweska curling snowboard narciarstwo freestylowe
Główny argument wspierający projekt to przede wszystkim sąsiedztwo geograficzne, ale nie tylko. Bardzo ważne dla rozwoju wzajemnych polsko-białoruskich relacji jest stworzenie obszaru współpracy zarówno na poziomie państwowym, jak i środowiskowym w zakresie sportu i środowiska akademickiego. Ważne są także działania ukierunkowane na tworzenie inicjatyw integrujących środowisko młodzieży obu państw, a także na intensyfikację oferty turystycznej, współpracę gospodarczą itp. Nie bez znaczenia jest możliwość wykorzystania doświadczeń AZS i dotychczasowych polskich organizatorów imprez światowych (nie tylko akademickich) do właściwego planowania i efektywnej organizacji Uniwersjady 2021. Na roboczo projekt nazwano Mińsk– Beskidy 2021. To wynika z założeń programu sportowego. W samym Mińsku funkcjonują dwa nowoczesne kompleksy lodowisk. Mińsk Arena to jedna z największych aren wielofunkcyjnych w Europie, mogących pomieścić 15 000 widzów. Budynek został otwarty w styczniu 2010 roku. Czyżouka Arena to wielo-
funkcyjny obiekt otwarty 25 grudnia 2013 r. o maksymalnej pojemności 9600 miejsc. Na obrzeżach stolicy (około 20 km od centrum) znajdują się Raubicze. To otoczony lasami mały, lecz popularny na Białorusi kurort wypoczynkowy. Znajduje się w nim białoruski ośrodek przygotowań olimpijskich, z obiektami potrzebnymi do rozgrywania zawodów w narciarstwie biegowym i biathlonie. Z atutów Beskidów warto wymienić: region Szczyrku i Wisły, który posiada dostateczną infrastrukturę obiektów sportowych do przeprowadzenia zaplanowanych programem konkurencji uniwersjadowych. Większość obiektów sportowych jest w gestii Centralnego Ośrodka Sportu – państwowej instytucji podległej MSiT. W planach rozwojowych tego oddziału Ośrodka znajdują się inwestycje na rzecz narciarstwa, snowboardu i skoków. W regionie dostępna jest baza noclegowa, baza żywieniowa, zaplecze techniczne itp. niezbędne do zabezpieczenia pobytu uczestników uniwersjady (ok. 1000 osób) i gości. Nie bez znaczenia są dogodne połączenia komunikacyjne. Lotnisko dojazdowe w Katowicach (Pyrzowice) położone jest 70 km od Szczyrku, co rozwiązuje całkowicie problemy komunikacji lotniczej. Położenie w pobliżu europejskiej sieci autostrad i dróg szybkiego ruchu (północ-południe i wschód-zachód) gwarantuje też komunikacją drogową. Ważne są doświadczenie Szczyrku i Wisły w organizacji światowych imprez sportowych (np. Puchar Świata w Skokach), a także pro-sportowe i pro-turystyczne działania śląskiego urzędu marszałkowskiego na rzecz rozwoju oferty regionu w zakresie turystyki narciarskiej, sportu itd. Z punktu widzenia AZS dodatkowe argumenty to zaplecze w postaci środowiska akademickiego uczelni w regionie Śląska, z tradycjami sportu akademickiego, z istotnym zapleczem wyspecjalizowanych kadr (AWF Katowice). Śląsk to jeden z wiodących ośrodków działania Akademickiego Związku Sportowego (ponad 4000 członków AZS w blisko 20 jednostkach uczelnianych), ze znacznym zaangażowaniem wolontariatu studenckiego. Wymiana opinii dokonana w Granadzie zaowocowała podjęciem działań po stronie AZS. Najważniejsze z nich zaowocowało wstępną akceptacją projektu zarówno ze strony ministra Andrzeja Biernata (MSiT), jak i odpowiednich struktur Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Bartłomiej Korpak Foto APS aps nr 03 2015 (326)
STYPENDIUM SPORTOWE AZS aweł Słowiok – (ur. 31 marca 1992 w Wiśle) – reprezentant Polski w kombinacji norweskiej, zawodnik klubu AZS AWF Katowice, uczestnik mistrzostw świata w Oslo, złoty (w drużynie) i brązowy (indywidualnie) medalista Zimowej Uniwersjady w Trentino w 2013 roku, wielokrotny medalista zawodów młodzieżowych.
P
AZS to jedyna droga… Michał Filarski: Kilkanaście dni temu zakończyłeś zmagania na Uniwersjadzie w Szczyrbskim Jeziorze. Jak ocenisz swoje starty?
Niestety, ale ta Uniwersjada całkowicie nie poszła po mojej myśli, jestem kompletnie zawiedziony swoimi startami. Liczyłem na dużo więcej… Miałeś ku temu podstawy… Na poprzedniej Uniwersjadzie w Trentino zdobyłeś dwa medale, indywidualnie brązowy i złoty w drużynie. Czego teraz zabrakło?
W Trentino było bardzo dobrze, a tutaj w pierwszym starcie trochę przeliczyłem się z własnymi siłami na trasie. Próbowałem dotrzymać kroku na trasie Niemcowi, który później walczył na finiszu z Adamem Cieślarem. Mnie kompletnie odcięło prąd po sześciu kilometrach, nie pamiętam dokładnie, co się wtedy stało… Myślę, też że wysokość mogła zrobić swoje, bo startowaliśmy na prawie 1400 metrach nad poziomem morza. Skokowo też trochę odstawałem, ale przy normalnym biegu spokojnie mogłem walczyć o medale. Kombinacja norweska obecnie w Polsce znajduje się nieco w cieniu skoków i biegów narciarskich. Jednak tak naprawdę to twoja konkurencja jest najtrudniejsza, pokazuje wszechstronność zawodników. Dlaczego zdecydowałeś się ją uprawiać?
To bardzo trudna dyscyplina, która łączy dwie całkowicie odrębne konkurencje. W skokach bardzo ważna jest dynamika i moc, a w biegach wytrzymałość. Zdecydowałem się na kombinację, ponieważ w skokach nie otrzymywałem początkowo szans na udział w poważniejszych zawodach, a trener kombinacji wtedy rozpoczynał swoją pracę z tą dyscypliną i budował skład na Mistrzostwa Świata Juniorów. To był rok 2008, a zawody rozgrywano w Zakopanem. Nie wahałem się zaryzykować, tym bardziej że w naszym klubie zawsze się jednakowo trenowało skoki i kombinację. W której konkurencji czujesz się lepiej?
Raczej nie myślałem nigdy nad tym. Wiadomo, że na początku mojej przygody z kombinacją to skoki były moją bardzo mocną stroną i tak było gdzieś przez pierwsze 2–3 lata. Jednak z biegiem www.azs.pl
Myślę, że Akademicki Związek Sportowy to jest jedyna droga, która pozwala na kontynuowanie kariery sportowej i równoczesne studiowanie – mówi nam Paweł Słowiok, kombinator norweski, dwukrotny medalista Uniwersjady w Trentino i tegoroczny laureat stypendium AXA-AZS. czasu moja dyspozycja biegowa rosła, a minimalnie pogarszała się skokowa. Teraz mocniej czuję się w biegu. Najpiękniejszy moment w karierze?
Myślę, że są to medale zdobyte na Europejskim Olimpijskim Festiwalu Młodzieży (EYOF), a także szóste miejsce na Mistrzostwach Świata Juniorów w 2010 r. Nigdy nie zapomnę też udziału w Mistrzostwach Świata w Oslo w roku 2011. No i oczywiście sukcesy z poprzedniej zimy, czyli te dwa medale z Trentino. W kategoriach młodzieżowych ty i twoi koledzy zdobywacie medale, jednak w Pucharze Świata Polakom ciężko się przebić. Czego nam brakuje, by i w kombinacji osiągać sukcesy na miarę skoków czy biegów?
Rzeczywiście w juniorach szło nam całkiem dobrze, często startowaliśmy w cyklu Alpen Cup, zajmując miejsce w czołowej szóstce, raz nawet udało mi się wygrać te zawody i prawie cały sezon utrzymywałem koszulkę lidera. A czemu nie ma to przełożenia na starty w seniorach? Myślę, że za mało osób garnie się do tego sportu. Jest to pewnie spowodowane praktycznie zerowym zainteresowaniem mediów i co najsmutniejsze – samego związku. Gdzie widzisz siebie za te kilka lat?
Gdyby mi się w końcu udało odpalić z formą, to te kilka lat można by było jeszcze trenować i liczyć na dobre starty. Ale jak się nie uda, to także chciałbym zostać w sporcie, może niekoniecznie jako trener, ale mógłbym być odpowiedzialny za przygotowywanie nart do zawodów. Mam wiedzę w tym zakresie. Nie wykluczam pomocy przy treningach młodszych zawodników naszym trenerom. Choć muszę przyznać, że jako ten główny to za bardzo siebie nie widzę. Myślałeś kiedyś, kim chciałbyś zostać, gdybyś nie został sportowcem?
Na szczęście tak się nie stało, ale myślę, że pewnie jak nie kombinacja, to byłby to inny sport.
Studiujesz na katowickim AWF i reprezentujesz barwy tamtejszego Klubu Sportowego AZS. Zatem „akademickość” i zielony gryf są z tobą na co dzień… Dlaczego AZS?
Myślę, że Akademicki Związek Sportowy to jedyna droga, która pozwala na kontynuowanie kariery sportowej i równoczesne studiowanie. Nie masz problemów z połączeniem nauki z wyczynowym uprawianiem sportu?
Studiuję wychowanie fizyczne, mając indywidualny program studiów IPSPN, więc nie ma kłopotów z pogodzeniem sportu z nauką. Czy masz w swoim życiu osobę, która cię inspiruje?
Moim sportowym idolem jest oczywiście Adam Małysz. Osiągnął chyba wszystko w sporcie. Krok po kroku dążył do celu i dzięki swojej pracowitości i zaangażowaniu udało mu się bardzo wiele zdziałać. Dużo czasu spędzasz poza domem na zawodach, zgrupowaniach. Jak wygląda twój czas wolny od startów? Czym poza sportem się interesujesz?
Tego czasu nie zawsze jest dużo, zazwyczaj podczas zgrupowań mamy po 2–3 treningi dziennie. Czasem, jak mamy chwilę wolnego, to oglądamy film czy zwiedzamy miasto. A poza tym to lubię trochę się pobawić przy montażu filmików, które zazwyczaj nakręcimy na zgrupowaniu. Czas wolny staram się spędzać zawsze aktywnie. Bardzo lubię jeździć na rowerze szosowym: jak gdzieś znajdę chwilkę, to staram się to wykorzystać. Rozmawiał Michał Filarski Foto Archiwum APS