AKADEMICKI PRZEGLĄD SPORTOW
Foto na okładce: Marek Biczyk
Pismo Zarządu Głównego AZS
[od redakcji]
Techno Agnieszka
K
ońcówka sierpnia, Wilkasy – ośrodek AZS, trochę sennie, młodzież trenuje, starszyzna spaceruje, upał zelżał, z przemieszczających się chmur co jakiś czas na ziemię spada obfita ulewa. Nieoczekiwanie do uszu dociera głośna muzyka, słychać ją bardzo wyraźnie w całym ośrodku, nie jest skomplikowana, taktuje się „na raz”, a nurt to popularne techno. O co chodzi? Jutro albo pojutrze ma przyjechać obóz AZS Politechniki Wrocławskiej, a oni jako profil wykształcenia są techno, tylko taki rodzaj muzyki ponoć akceptują. – Po co gracie dzisiaj, jak mają przyjechać jutro? – Bo to taki fan i tradycja naszych obozów– odpowiada sympatyczna szefowa tego planowanego obozu, chyba Agnieszka. – Głośno grali nasi ojcowie z AZS Politechniki, to i my gramy głośno. – No tak, większość tych ojców poznałem w azetesowskim życiu, ale wiek robi swoje, pamięć zawodzi; czy na pewno Adam, Wojtek, Leszek czy Zbyszek puszczali muzykę na „maksa”? Nazwisk komendantów mazurskich obozów Politechniki Wrocławskiej nie podaję, są w annałach klubowych. Ale czy nie można ściszyć i na przykład nie grać cały dzień? Przekaz z oczu Agnieszki jest nieubłagany: – Co ty, staruszku, wiesz o sportowej zabawie i młodzieżowych kanonach życia, a z ust kategoryczne: – Nie będziemy zmieniać naszego świata. Jak Wilkasy – to głośna muzyka, ona nas inspiruje do zajęć sportowych. No i przyjechał obóz. Uczestnicy dosyć niejednorodni, studenci chyba różnych lat, a i sporo absolwentów, niektórzy nawet z pociechami w wózeczkach. Sportowe pasje uczestników trudne do jednoznacznego zdefiniowania. Próby muzycznej inspiracji dokonywały się codziennie: z głośników wystawionych na tarasie centralnie
położonego pawilonu od rana leciały wymarzone ponoć dla studentów kawałki muzyki, przy której się raźnie wstaje, a potem przez cały dzień ponoć się skacze, najczęściej „na raz”. Skutki były dosyć mizerne. Na poranną rozgrzewko-gimnastykę zjawiało się kilka osób, ale ćwiczyli bardziej w tempie walczyka niż dynamicznego techno. Muzyka też niewiele wskórała w innych aktywnościach siatkarskich czy koszykarskich – bo trochę umiejętności brakowało, a nadmiaru chęci też. Coś się działo przy popołudniowej piłce nożnej, ale czy za sprawą jakiejś specjalnej muzyki – nie zdążyłem spytać DJ-a. Pojawiał się na świeżym powietrzu dosyć rzadko, opuszczając swe studio tylko na wzmacniającego papieroska. Generalnie opowieść miała być o tym, czy muzyka pomaga czy przeszkadza w aktywności fizycznej i czy rodzaj muzyki jest związany z kierunkiem studiów. To zestawienie w oczywisty sposób nie ma sensu i jest napisane przez przekorę. Większość ćwiczących jakieś gimnastyczne formy robi to przy muzyce, mało tego – wydaje się, że rodzaj aerobikowej mody w dużej mierze kojarzony jest z odpowiednimi melodiami. Pierwsze, co mi przychodzi do głowy, to „zumba” i rytmy latino. Zatem Agnieszka ma rację i się niepotrzebnie czepiam. Tylko czy jak na boiskach nie ma żywego ducha, to trzeba głośno grać? Trzeba, bo może obozowicze leżą w łóżkach albo popijają piwko w zaciszu pokoju i jak będzie cicho, to mogą być zdezorientowani, gdzie są, co tu robią w Wilkasach, poczuć się osamotnieni. A tak, jak ryczy głośnik, to znaczy, że obóz trwa. Ponieważ właściwie muzyka towarzyszy mi przez całe życie, przeto mam kłopot z felietonową refleksją. Chyba tylko tyle, że najlepiej mi się słucha takiej muzyki, jaką lubię. Redaktor
Redaktor naczelny: Bartłomiej Korpak Adres redakcji: 00-056 Warszawa ul. Kredytowa 1a tel./faks 22 828 02 76 502 250 604 www.azs.pl e-mail: aps@azs.pl Projekt graficzny i skład: Andrzej Kubatko © FALL tel. 12 413 35 00 www.fall.pl Numer zamknięto 15 września 2014 r. Wydawnictwo zrealizowano ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki, nakład 3000 egz. ISSN 0209-0546
Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo skracania artykułów.
aps nr 06 2014 (321)
Skupiam się na technice Rozmowa z Joanną Fiodorow, zawodniczką AZS Poznań, brązową medalistką tegorocznych Mistrzostw Europy w Zurychu Polski rzut młotem kobiet to konkurencja, którą stanowią dwie zawodniczki: Anita Włodarczyk, ale również Joanna Fiodorow. Jak to jest, kiedy czuje się na co dzień presję mistrzyni?
stwach Polski w Lekkoatletyce w Szczecinie nie wnioskował o włączenie swojej zawodniczki do składu na ME. Jak odniosłaś się do tej decyzji?
Miło mi, że stanowię część tej znakomitej ekipy. Myślę, że to właśnie ten fakt motywuje mnie do ciężkiej pracy. Cieszę się, gdyż mam w Polsce rekordzistkę świata, którą gonię, i mam świadomość, że jeszcze dużo ciężkiej pracy przede mną. Mogę brać z niej przykład, to tylko daje energię, a nie demotywuje.
Byłam zszokowana, ale też wiedziałam, że start na mistrzostwach był moją porażką. To najgorszy start w całym sezonie... i niestety trener uznał, że nie podołam przygotowaniom do głównej imprezy. Jednak na moje szczęście ta decyzja została zmieniona, pojechałam na mistrzostwa i zdobyłam medal.
Z tegorocznych Mistrzostw Europy w Zurychu zostaniecie zapamiętane jako zawodniczki, które odniosły sukces, ale przede wszystkim z niezwykłych emocji, których dostarczyłyście sympatykom lekkoatletyki podczas trwania konkursu.
Czy są jakieś kulisy twojej współpracy z trenerem Cybulskim?
Mam nadzieję, że przysporzyłyśmy wielu pozytywnych emocji, szczęścia i dumy naszemu krajowi. Bardzo się cieszę, że również tworzyłam tę historię i stanęłam na podium mistrzostw.
Nie ma nic, co jest warte uwagi. Trener to światowej klasy szkoleniowiec, który ma wiele medali imprez mistrzowskich. Jest bardzo wymagający, a praca, którą wykonujemy, jest ponadprzeciętna. Jak wiadomo, zawsze pojawiają się zgrzyty, które zawsze potrafimy załagodzić, gdyż oboje wiemy, co chcemy osiągnąć. A celem głównym są Igrzyska Olimpijskie w Rio. Nie tylko o brązowej medalistce pisały i donosiły media, ale również o decyzjach zarządu PZLA tuż przed zawodami. Po zawodach media zajęły się szczegółami sprawą Joanny Fiodorow. Jak to skomentujesz? Czy sprawa jest już zakończona?
Sezon startowy 2014 zakończyłam podczas Ekstraklasy Ligi Lekkoatletycznej w Białej Podlaskiej 5 września i teraz czas na zasłużony urlop, wakacje i regenerację sił przed kolejnym trudnym rokiem przygotowań. Powiedz mi jeszcze, kiedy zostaniesz panią magister? Jesteś studentką Wyższej Szkoły Wychowania Fizycznego i Turystyki w Białymstoku. Przed tobą praca magisterska. Jaki wybrałaś temat?
Mam nadzieję, że pod koniec tego roku zdołam obronić swoją pracę magisterską. Niestety trening zajmuje mi bardzo dużo czasu, sporo jeździmy po świecie. Bardzo rzadko mam możliwość dotarcia na uczelnię, ale jak tylko jest chwila wolnego między zgrupowaniami, zawsze tam jadę, by pozaliczać kolokwia lub egzaminy. Temat mojej pracy magisterskiej odnosi się do mojej konkurencji – rzutu młotem. Piszę na temat: „Porównanie cyklu treningowego przed igrzyskami olimpijskimi Pekin 2008 – Londyn 2012 zawodniczek klasy mistrzowskiej międzynarodowej”. Trzymamy kciuki!
Rozmawiała Halina Hanusz Foto Marek Biczyk
Byłaś skupiona podczas konkursu finałowego. Po pierwszej próbie byłaś w strefie medalowej, ale później zajmowałaś czwarte miejsce. Jak to jest, kiedy zawodnik staje przed ostatnią próbą w konkursie…
Najbardziej zależało mi na dobrym wejściu w konkurs i walce o jak najlepszy rezultat. Przez cały czas skupiałam się na swojej technice i utrzymaniu emocji. Przed ostatnią, jak się potem okazało – brązową próbą postawiłam wszystko na jedną kartę. Powiedziałam sobie: wrzuć młot i kręć, robiłaś to tysiące razy, ciężko trenowałaś, więc wyjdzie. No i wyszło, wszystko ułożyło się tak jak trzeba.
Było sporo wątków na temat mojej osoby oraz decyzji podjętych przed mistrzostwami Europy. Wiadomo, że media wiele piszą i spekulują, ale nie ma już co wspominać tamtych chwil, teraz czas na świętowanie i uczczenie medalu, który zdobyłam. Komentowanie tego, co się wydarzyło, jest zbędne. Sprawa zakończyła się wraz z moim wyjazdem na mistrzostwa do Zurychu.
Trudno nie wspomnieć o faktach sprzed zawodów. Trener Czesław Cybulski po Mistrzo-
Czy w tym roku zobaczymy jeszcze Joannę Fiodorow na starcie?
www.azs.pl
X Akademickie Mistrzostwa Świata w Łucznictwie, Legnica, 2–5 lipca 2014
Słoneczna pogoda i wzorowa organizacja wizytówką Legnicy W dotychczas przeprowadzonych zawodach były to najliczniej obsadzone mistrzostwa. Na Dolny Śląsk przyjechało 206 łuczników z 32 krajów. W Legnicy dominowali reprezentanci Korei oraz Meksyku. Polacy zdobyli jeden medal. Tytuł akademickiego wicemistrza świata w łuku klasycznym wywalczył Maciej Fałdziński. Legnicka ulica Najświętszej Marii Panny pełniła w średniowieczu funkcję łącznika między górną i dolną częścią miasta. Tuż przed ceremonią otwarcia zawodów ta sama ulica stała się miejscem połączenia łuczników w jeden niezwykły, międzynarodowy korowód. Studenci przemaszerowali na rynek w niezwykłym towarzystwie. Wydarzenie uświetniła obecność zespołów folklorystycznych XVII Międzynarodowego Festiwalu Mniejszości Narodowych i Etnicznych „Świat pod Kyczerą”. Wspólna ceremonia otwarcia dwóch zupełnie odmiennych imprez to ciekawe połączenie. Widać, że program kulturalny miasta jest bogaty, nie tylko w wydarzenie sportowe. Ludzie zewsząd krzyczeli „Polska”. To było dla nas bardzo budujące – oświadczyła reprezentantka kraju Joanna Rząsa. Podczas oficjalnej części ceremonii głos zabrali Józef Baściuk – prezydent Komitetu Organizacyjnego X AMŚ w Łucznictwie, Tai-Cheng Chen – członek Komitetu Wykonawczego FISU, oraz Tadeusz Krzakowski – prezydent Legnicy, który nawiązał do swojej przemowy sprzed trzech lat (miasto było wówczas gospodarzem Młodzieżowych Mistrzostw Świata w Łucznictwie), kiedy to nie pożegnał uczestników, lecz powiedział im: Do zobaczenia! Zwieńczeniem tej części otwarcia było wykonanie przez chór „Madrygał” hymnu Polski, a następnie akademickiego Gaudeamus igitur. Flagę narodową oraz FISU na maszt wciągnął srebrny medalista mistrzostw świata
juniorów Kacper Sierakowski, student fizyki Politechniki Warszawskiej. W poczcie sztandarowym wystąpiły również Joanna Rząsa i Adriana Żurańska. Dzień po otwarciu przyszedł czas na rozegranie rund rankingowych zarówno w konkurencji łuku klasycznego, jak i bloczkowego. Na podstawie dwóch serii strzałów (łącznie 72) stworzono drabinki pucharowe, a także wyselekcjonowano składy reprezentacji drużynowych do konkursu głównego.
Fałdziński w blasku srebra Rewelacyjny występ w konkurencji łuku klasycznego zanotował Maciej Fałdziński, student Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Zawodnik już w 1/8 finału sprawił wielką niespodziankę, eliminując drużynowego mistrza olimpijskiego z Londynu – Włocha Mauro Nespolego (zwycięstwo po dogrywce 9:8). W ćwierćfinale los skojarzył Fałdzińskiego z rozstawionym z siódemką Pawłem Marcem. Wydawało się, że faworytem tego starcia będzie student Politechniki Wrocławskiej. Pojedynek nieoczekiwanie wygrał kielczanin i to on zameldował się w półfinale. – Żałuję, że nie wykorzystałem szansy awansu do półfinału. W pojedynku ćwierćfinałowym z Maćkiem niepotrzebnie się rozluźniłem. Świadomość tego, że jeden z nas znajdzie się w półfinale, odebrała mi sportowe zacięcie – żalił się po zakończeniu mistrzostw Paweł Marzec. W półfinale wicemistrz Polski seniorów pokonał Słoweńca Jakę Komocara, zapewniając sobie co najmniej srebrny medal. W finale nasz łucznik przegrał dość wyraźnie z Meksykaninem Luisem Alvarezem 2:6. – Myślę, że w meczu o złoty medal zabrakło mi doświadczenia. Nieczęsto zdarza mi się rywalizować w turniejach o takiej randze – stwierdził Maciej Fałdziński. Kacper Sierakowski, Maciej Fałdziński i Paweł Marzec stoczyli niezwykle
zacięty bój w 1/8 finału łuku klasycznego turnieju drużynowego. Nasi reprezentanci przegrali z Malezyjczykami po dogrywce 1:2 – To był bardzo mocny i wyrównany pojedynek. Strzeliliśmy 19 z 24 możliwych do zdobycia punktów. Taki wynik przeważnie daje zwycięstwo. Tym razem zabrakło szczęścia – skomentował wicemistrz świata juniorów Kacper Sierakowski. Do sporej niespodzianki doszło w górnej części drabinki. W pierwszej trójce zabrakło miejsca dla obrońców tytułu – reprezentantów Korei. Azjaci niespodziewanie przegrali walkę o brąz z Brytyjczykami. Złoty medal powędrował do Tajów, którzy w finale pokonali Włochów 5:3. Wśród kobiet tryumfowała Tan Ya-Ting (Tajwan), która ograła w decydującym pojedynku Koreankę Shin Jeongwa 6:2. Najlepsza wśród Polek była Adriana Żurańska, studentka Karkonoskiej Państwowej Szkoły Wyższej w Jeleniej Górze. Brązowa medalistka
HMŚ z 2014 r. wywalczyła 5. lokatę. W drużynie Koreanki zrehabilitowały się za klęskę w turnieju indywidualnym, wygrywając z Tajkami w finale 6:2. Wcześniej w takim samym stosunku Tajki ograły w ćwierćfinale Polki. – Azjatki są poza zasięgiem rywalek. Jedyną szansę na zaistnienie w tym turnieju upatrywaliśmy w rywalizacji drużynowej. Niestety nie udało się, szkoda – stwierdził trener reprezentacji Polski kobiet w łuku klasycznym. aps nr 06 2014 (321)
dokończenie na s. 9
Jedna ceremonia, dwa różne wydarzenia
X Akademickie Mistrzostwa Świata w Łucznictwie, Legnica, 2–5 lipca 2014
O łucznictwie dowiedziałem się z... książki telefonicznej Paweł Marzec, student Politechniki Wrocławskiej, w turnieju indywidualnym AMŚ w Łucznictwie zajął 8. lokatę. Zawodnik nadzieję na medal stracił wraz z porażką w „bratobójczym” pojedynku ćwierćfinałowym z późniejszym srebrnym medalistą Maciejem Fałdzińskim. Jak oceniasz poziom rywalizacji podczas AMŚ?
Analizując wyniki poprzednich mistrzostw, nietrudno zauważyć, że poziom tegorocznych zmagań był znacząco wyższy. Do Legnicy przyjechało wielu zawodników kadr narodowych, którzy zdobywali medale na międzynarodowych imprezach, takich jak MŚ czy igrzyska olimpijskie. Brak Koreańczyków w pierwszej czwórce turnieju był zaskoczeniem?
Gdyby taka sytuacja zdarzyła się podczas pucharu świata czy mistrzostw świata, to moglibyśmy mówić o sporej sensacji. Do Legnicy Koreańczycy przyjechali bez najlepszych zawodników. Liczyłem się z tym, że mogą wypaść słabiej. Ósme miejsce w turnieju indywidualnym to sukces?
Obecność w najlepszej ósemce turnieju jest dla mnie sporym sukcesem. Żałuję jednak, że nie wykorzystałem szansy awansu do półfinału. W pojedynku ćwierćfinałowym z Maciejem Fałdzińskim niepotrzebnie się rozluźniłem. Miałeś okazję uczestniczyć w zawodach pucharu świata i Europy. Jakbyś porównał te dwie imprezy z AMŚ ?
Na pewno wspomniane imprezy różnią się poziomem sportowym. Z wynikiem, jaki uzyskałem w kwalifikacjach, gdzie byłem siódmy, na pucharze świata zająłbym miejsce na początku trzeciej dziesiątki. Akademickie mistrzostwa posiadają zdecydowanie mniejszą rangę. Jakie masz warunki treningowe w klubie?
Myślę, że mamy jeden z najlepszych ośrodków szkoleniowych w Polsce. Głównym mankamentem klubu jest brak hali. W zimie trenujemy na szkolnym korytarzu, który jest połączony z klubem fitness. Na szczęście możemy trenować o każdej porze. W sezonie letnim tory łucznicze są dla nas w pełni dostępne. Wyjazdy na zawody, szczególnie międzynarodowe, związane są z wysokimi kosztami. Czy Polski Związek Łuczniczy w pełni finansuje starty?
Najlepsza szóstka zawodników w Polsce wyjeżdża na zawody międzynarodowe, które opłacane są w całości przez PZŁ. Mam to szczęście, że jestem w kadrze. Dzięki temu skupiam się tylko www.azs.pl
i wyłącznie na treningu. Wyjazdy na turnieje krajowe opłaca również mój klub. Twój największy sukces w karierze łuczniczej?
Dotychczas najwyższe lokaty zdobywałem w Pucharach Europy juniorów (4. miejsca). Poziom sportowy Akademickich Mistrzostw Świata był jednak o wiele wyższy. Tutaj w Legnicy dotarłem do ćwierćfinału, gdzie przegrałem z późniejszym finalistą Maciejem Fałdzińskim. Biorąc pod uwagę rangę mistrzostw oraz miejsce jakie uzyskałem, mogę śmiało stwierdzić, że występ na tegorocznych AMŚ jest moim najlepszym osiągnięciem w karierze. Jak zaczęła się twoja przygoda z łucznictwem?
O łucznictwie dowiedziałem się z książki telefonicznej. Zadzwoniłem do klubu, ponieważ chciałem się sprawdzić. Na początku mnie to nie kręciło, strzelałem jedynie dwa razy w tygodniu. Później stwierdziłem, że jednak to lubię i chcę strzelać więcej. Tak naprawdę rok treningu pozwolił mi osiągnąć zadowalające wyniki. To znaczy, że rok treningu wystarczy by znaleźć się na wysokim poziomie?
Oczywiście jest to możliwe. Jednak szybkie wejście na szczyt często kończy się równie błyskawicznym upadkiem. Znam wielu zawodników, którzy mocno trenowali przez rok, osiągali wyniki i nagle gdzieś znikali. Tak to już niestety bywa w tym sporcie. Rozmawiał Maciej Teleg
KLASYFIKACJA MEDALOWA 1. Korea Południowa 4 2 1, 2. Meksyk 2 3 0, 3. Chiński Tajpej 2 1 0, 4. Włochy 1 1 2, 5. Ukraina 1 0 0, 6. Polska 0 1 0 Mężczyźni, łuk klasyczny Indywidualnie
1. Luis Antonio Alvarez Murillo (MEX), 2. Maciej Fałdziński (POL), 3. Lucas Daniel (FRA), … 8. Paweł Marzec (POL), 9–16. Kacper Sierakowski (POL) Drużynowo
1. Chiński Tajpej, 2. Włochy, 3. Wielka Brytania, … 9–16. Polska (Maciej Fałdziński, Paweł Marzec, Kacper Sierakowski) Kobiety, łuk klasyczny Indywidualnie
1. Ya-Ting Tan (TPE), 2. Jeonghwa Shin (KOR), 3. Hunyoung Jeon (KOR), … 5. Adriana Żurańska (POL), 17–32. Paulina Tyszko (POL), 33–64. Joanna Rząsa (POL) Drużynowo
1. Korea, 2. Chiński Tajpej, 3. Japonia, … 6. Polska (Adriana Żurańska, Paulina Tyszko, Joanna Rząsa) Pary mieszane
1. Korea, 2. Meksyk, 3. Włochy, … 7. Polska (Adriana Żurańska, Paweł Marzec) Mężczyźni, łuk bloczkowy Indywidualnie
1. Vladyslav Bolshakov (UKR), 2. Jongho Kim (KOR), 3. Daniel Gregory (USA), … 33–64. Jakub Hubeny (POL), Krzysztof Janicki (POL), Adam Kurek (POL) Drużynowo
1. Korea, 2. Meksyk, 3. Turcja, … 9–16. Polska (Jakub Hubeny, Krzysztof Janicki, Adam Kurek) Kobiety, łuk bloczkowy Indywidualnie
1. Katia D’Agostino (ITA), 2. Stephanie Salinas Perea (MEX), 3. Toja Cerne (SLO), … 8. Katarzyna Szałańska (POL), 17–32. Renata Leśniak (POL), Magdalena Zarzycka (POL) Drużynowo
1. Meksyk, 2. Malezja, 3. USA, 4. Polska (Katarzyna Szałańska, Renata Leśniak, Magdalena Zarzycka) Pary mieszane
1. Korea, 2. Rosja, 3. Włochy, … 9–16. Polska (Magdalena Zarzycka, Jakub Hubeny)
Akademickie Mistrzostwa Świata w Kolarstwie Górskim i Szosowym, Jelenia Góra, 9–13 lipca 2014
W Jeleniej Górze królowały rowery 4 dni rywalizacji, 8 wyścigów, 21 krajów, 152 uczestników i blisko 200 osób zaangażowanych w przeprowadzenie imprezy! Tak było w Jeleniej Górze na Akademickich Mistrzostwach Świata w Kolarstwie Górskim i Szosowym. To były wspaniałe dni dla Polski – nasi reprezentanci zdobyli aż 10 medali (4 złote, 2 srebrne, 4 brązowe), zdecydowanie najwięcej spośród wszystkich reprezentacji. Bezkonkurencyjna była Katarzyna Solus-Miśkowicz, zdobywczyni dwóch złotych i jednego srebrnego medalu. Świetny występ Polaków Akademickie Mistrzostwa Świata rozpoczęły się 8 lipca od Ceremonii Otwarcia, zorganizowanej na jeleniogórskim Rynku. Oficjalne rozpoczęcie mistrzostw otworzyła parada młodzieży reprezentującej 21 krajów uczestniczących w zawodach. W kolorowym pochodzie wzięli udział studenci m.in. ze Szwajcarii, Czech, Słowacji, Chińskiego Tajpej, Meksyku, Japonii, Irlandii i Rosji. W obecności polskich władz sportu studenckiego oraz mieszkańców Jeleniej Góry otwarcia dokonali wiceprezydent miasta Jerzy Łużniak, marszałek województwa dolnośląskiego Cezary Przybylski, przewodniczący komitetu organizacyjnego mistrzostw Maciej Pawłowski oraz członkini Komitetu Wykonawczego FISU Rosaura Mendez Gamboa. Wszyscy podkreślali duże związki Dolnego Śląska z kolarstwem, chociażby poprzez osobę Mai Włoszczowskiej, srebrnej medalistki igrzysk olimpijskich w Pekinie. Związana z Jelenią Górą zawodniczka objęła oficjalny patronat nad zawodami, jest także autorką trasy MTB. Po tradycyjnej części oficjalnej przyszedł czas na pamiątkowe zdjęcia i przyjazne rozmowy uczestników. W kolejnych dniach królował już tylko sport.
Na szosie bezkonkurencyjny Vakoc… Pierwszym sportowym akcentem zawodów była szosowa jazda indywidualna na czas, w której znakomicie spisali
się reprezentanci Polski. Jako pierwsze na trasę zlokalizowaną w okolicach Cieplic wystartowały kobiety. Żeby liczyć się w walce o medale, potrzebny był czas poniżej 40 minut. Jako pierwsza, ku uciesze publiczności, uzyskała go Monika Brzeźna (Uniwersytet Przyrodniczy Wrocław). Jestem bardzo zadowolona, choć nie przypuszczałam, że pójdzie mi tak dobrze. Dawno już nie jeździłam na czas trasą pod taką górkę – mówiła na mecie. Polka długo prowadziła, aż do momentu gdy na mecie pojawiła się jej koleżanka z drużyny Martyna Klekot (Akademia Jana Długosza Częstochowa). Uzyskała znakomity rezultat 38:18,98. I kiedy wydawało się, że łupem Polek padną dwa pierwsze miejsca, Niemka Kathrin Hammes wskoczyła pomiędzy Polki. Wyścig ciężki i wyma-
gający, ale udało się zdobyć medale na własnym terenie, jest pozytywnie. Decydujący był podjazd, wyprzedziłam tam dwie rywalki – oceniła swój przejazd zwyciężczyni. Tuż po wyścigu kobiet na trasę wyruszyli mężczyźni. Mówiło się, że faworytami są Czech Petr Vakoc oraz Polak Adrian Kurek (Wyższa Szkoła Gospodarki Bydgoszcz). I znalazło to potwierdzenie w rezultatach, choć na początku długo prowadził inny reprezentant Polski – Emanuel Piaskowy z rezultatem 34:50. Jednak w końcu wyprzedziło go kilku zawodników, a prowadzenie objął
właśnie Kurek (33:45:02). Rozpoczęło się nerwowe oczekiwanie na kolejnych zawodników. Kurek nie był do końca zadowolony: Miałem małe problemy techniczne na zjeździe, wypadłem na jednym z zakrętów i straciłem kilka sekund. Popadał trochę deszcz, zrobiło się ślisko, z dużą prędkością wszedłem w zakręt, który okazał się mokry. Trochę mną zarzuciło i na pewno miało to wpływ na wynik – mówił Polak i dodał, że trasa była bardzo wymagająca. Była to jedna z najtrudniejszych czasówek, jakie jechałem w karierze. Najpierw był podjazd, na którym nie było momentu, by odpocząć, potem szybki techniczny zjazd. Praktycznie cały czas jechałem na „beztlenie” – mówił. Tym razem dwóch zawodników okazało się lepszych: Niemiec Tim Gebauer i zwycięzca Petr Vakoc, kolarz zawodowej grupy kolarskiej Omega Pharma występującej w wyścigach klasy World Tour. Pierwszy raz w tym roku udało mi się wygrać wyścig. Jak dotąd miałem dwa drugie miejsca, ostatnie tydzień temu na mistrzostwach Czech. Ostatnio nie schodzę z podium. Oby tak dalej! – powiedział zadowolony Czech, który pewnie nawet nie przypuszczał, że miesiąc później po kapitalnej jeździe na ulicach Warszawy wygra 2. etap Tour de Pologne i przez kilka dni będzie liderem wyścigu. Następnego dnia szosowców czekała rywalizacja ze startu wspólnego. Jest to duże przedsięwzięcie logistyczne, które wymagało koordynacji wielu służb (policji, straży granicznej, straży pożarnej). Ze względu na trudne warunki pogodowe sędziowie UCI zdecydowali o skróceniu trasy wyścigu o jedno okrążenie. Z tego względu kobiety rywalizowały na trasie liczącej 65 km, a mężczyźni 94 km. Pierwsze na trasie zameldowały się panie i od aps nr 06 2014 (321)
Akademickie Mistrzostwa Świata w Kolarstwie Górskim i Szosowym, Jelenia Góra, 9–13 lipca 2014
www.azs.pl
Wszysstko rozstrzygnęny. Wszystko n ostatnich 50 ło się na metrrach, a o medametrach, lu zdecydowała fotok komórka – mówił tokomórka Em manuel PiaskoEmanuel wy y, brązowy mewy, dallista. – Rzutem dalista. t na taśmę udało mi wysstawić koło i o te się wystawić wyygrałem z Marpół koła wygrałem kiem – mówił na mecie zlokalizowanej w Cieplicach.
Solus-Miśkowicz najlepszą „góralką” Po dwóch dniach zmagań na szosie nadszedł czas na specjalistów od kolarstwa górskiego. Zawodnicy rywalizowali na trasie wokół Pałacu Paulinum. Malownicza, ale trudna technicznie – stanowiła nie lada wyzwanie dla najlepszych kolarzy. Jako pierwsze wyruszyły kobiety. Przed wyścigiem mówiło się, że murowaną faworytką wydaje się być Solus-Miśkowicz. Reprezentantka Wszechnicy Świętokrzyskiej dobrą dyspozycję potwierdziła już w wyścigu szosowym, w którym zdobyła srebro. Mówiła, że tego wyścigu obawia się najbardziej. Kasia nie zawiodła oczekiwań kibiców i zwyciężyła z bardzo dobrym czasem 15:08:01. 22 sekundy po Polce na mecie zameldowała się Węgierka Barbara Benko, trzecia była Szwajcarka Marine Groccia z czasem o 49 sekund gorszym od zwyciężczyni. Jestem bardzo zadowolona, tym bardziej że na samym początku zaliczyłam upadek. Potem walczyłam do końca, no i udało się zdobyć brąz. Jest to mój największy sukces w karierze – powiedziała Szwajcarka, która zdobyła pierwszy medal dla swojego kraju na AMŚ. W rywalizacji mężczyzn faworytem był Marek Konwa. Kibice zgromadzeni na starcie nie mieli wątpliwości, że Polska zdobędzie drugie złoto tego dnia. Konwa, od początku bardzo skupiony, jechał pewnie i wykręcił czas poniżej 12 minut (11:56:40)! Ale nerwowo było do samego końca, bowiem rywale pokazali swoją moc. Nie było wcale tak łatwo. Trasa jest dosyć trudna, ale można powiedzieć, że było to wprowadzenie. Najważniejszy wyścig jutro. Jest kilku dobrych zawodników – dwóch Czechów, Szwajcar. Jest też Piotrek Kurczab. Będziemy się ścigać 6 rund, to jest co jechać – mówił Konwa. Drugi na mecie Czech Jan Nesvadba stracił do Polaka zaledwie osiem sekund. Trzecie miejsce zajął Szwajcar Emilien Barben, tracąc 12 sekund do zwycięzcy. To zapowiadało wielkie emocje w wyścigu ze startu wspólnego. I rzeczywiście tak było, choć wśród mężczyzn na podium wskoczyli ci sami kolarze, zmieniła się tylko kolejność. Wygrał Szwajcar Emilien Barben, drugi
b był Marek Konwa, a trzeci Czech Jan Nesvadba. Jestem bardzo szczęśliwy ze zzdobycia tytułu. Dziś było dwóch mocnych konkurentów – Konwa i Nesvadba. P Pilnowaliśmy się od samego początku, a ale gdy zobaczyłem, że Marek zwalnia, wykorzystałem to i zaatakowałem. To był bardzo ciężki wyścig – powiedział tuż po minięciu mety Szwajcar Emilien Barben. Mniej zadowolony był Konwa, który w pewnym momencie spadł na czwarte miejsce. Dzisiaj nie czułem się d dobrze na trasie, dopiero na dwie rund dy do końca poczułem się trochę lepiej. Zacząłem Z odrabiać straty, ale niestety było tylko 6 rund, dlatego zabrakło j trochę czasu by dogonić pierwszejuż go zawodnika – powiedział Polak dodając: Zacząłem od czwartego miejsca na szosie, czasówkę wygrałem, i dzisiaj srebro – dwa medale Akademickich Mistrzostwach Świata to spory sukces. Wśród kobiet ponownie swoją wartość potwierdziła Solus-Miśkowicz zdobywając drugie złoto. Podium w niedzielnym wyścigu kobiet wyglądało identycznie jak w sobotę. Druga była Węgierka Barbara Benko, a trzecia Szwajcarka Marine Groccia. Na początku było bardzo nerwowo i ciężko, ponieważ właśnie dziś zaczęłam odczuwać trudy wcześniejszych startów. Rywalki
podyktowały na początku mocne tempo, ja wiedziałem, że jeśli takie tempo się utrzyma, to będzie mi bardzo ciężko. Dlatego jak tylko Węgierka popełniła błąd, to uciekłam i starałam się zrobić jak największą przewagę. Tak by mieć te sekundy zapasu, gdyby zabrakło mi sił – mówiła tuż po wyścigu zwyciężczyni Solus-Miśkowicz. Ostatecznie zwyciężyła z dużą przewagą (2:20,34 min) nad drugą Węgierką. Nie ukrywam, że liczyłam na medal w sobotę i niedzielę, a do tego udało się na szosie. Jestem bardzo szczęśliwa – mówiła Polka, która została multimedalistką imprezy.
Wszyscy wyjeżdżali zadowoleni Wyścig ze startu wspólnego był ostatnią konkurencją rozgrywanych Mi-
dokończenie na s. 9
samego początku na czoło wyszła grupa kolarek prowadzonych przez dwie Polki: Katarzynę Solus-Miśkowicz i Martynę Klekot. W tej grupie była też srebrna medalistka w jeździe na czas Niemka Kathrin Hammes. I jak się później okazało, to właśnie te trzy zawodniczki między sobą rozegrały walkę o medale. Najpierw jechałyśmy we trzy, niestety Martyna pod górę nie wytrzymała tempa. Potem jechałyśmy z Kathrin we dwie – mówiła Katarzyna Solus-Miśkowicz, na co dzień studentka kieleckiej Wszechnicy Świętokrzyskiej. Niestety dzielna Polka specjalizująca się w górskiej odmianie kolarstwa nie dała rady Niemce. Starałam się atakować, ale Niemka była mocniejsza i gdy zaatakowała na ostatnim podjeździe, to już nie dałam rady. Kasia nie ukrywała, że był to dla niej trudny wyścig. Bardzo się stresowałam przed dzisiejszym startem, o wiele bardziej niż przed MTB. Startowałam na szosie pierwszy raz od dwóch lat, tak że jestem bardzo zadowolona – zakończyła Polka. A zwyciężczyni Kathrin Hammes promieniała z radości. Liczyłam, że uda mi się pojechać lepiej niż na wczorajszej czasówce, która nie jest moją specjalnością. I tak się stało – mówiła z uśmiechem Niemka, na co dzień studentka socjologii na Uniwersytecie we Freiburgu. Trzecia była Martyna Klekot. Kilka minut po wyścigu kobiet na trasę ruszyli mężczyźni. Niedługo po starcie zaczął padać deszcz, co mogło mieć niebagatelny wpływ na przebieg rywalizacji. Dystans nie był za długi, ale warunki były naprawdę ciężkie. Szczególnie jak zaczęło mocno padać. No i Sosnówka… Sześciokrotnie pod nią podjechać – to naprawdę nie lada wyzwanie – tłumaczył jeden z reprezentantów Polski, Emanuel Piaskowy (AGH Kraków). Na początku bardzo aktywni byli Holendrzy. Jeden z nich, Kobus Hereijgers, rozpoczął nawet samotną ucieczkę. W pewnym momencie miał już około 40 sekund przewagi nad goniącą grupą, w której byli Polacy, m.in. Emanuel Piaskowy i Marek Konwa. Udało im się zlikwidować ucieczkę, a na 20 km do mety uciekł Petr Vakoc. Czech, złoty medalista z pierwszego dnia zawodów, nie dał szans rywalom i pewnie sięgnął po swoje drugie złoto w Jelenie Górze. Polacy walczyli z Niemcem Timem Gebauerem o srebro. Z Markiem wykonaliśmy dobrą robotę, próbowaliśmy dogonić Czecha i Niemca. W końcówce próbowaliśmy rozegrać to skokami, ale niestety się nie udało. Niemiec na finiszu był bardzo moc-
VII Akademickie Mistrzostwa Świata w Siatkówce Plażowej, Porto (Portugalia), 23–27 lipca 2014
Akademickie Mistrzostwa Świata
w Siatkówce Plażowej
Po raz siódmy w historii FISU rozegrane zostały Akademickie Mistrzostwa Świata w Siatkówce Plażowej. Zaszczyt goszczenia najlepszych na świecie siatkarzy plażowych wśród studentów przypadł Portugalii, a organizacji podjęło się środowisko akademickie z Uniwersytetu w Porto (UPorto), Akademicki Związek Sportowy w Portugalii (FAP) oraz Portugalska Federacja Siatkówki (FPV). Udział w zawodach wzięli przedstawiciele 22 krajów, w tym 116 zawodników i 44 oficjeli oraz 25 sędziów z różnych państw. Polskę reprezentowały 2 żeńskie i 2 męskie pary.
to tegoroczni mistrzowie świata U-23 z Mysłowic. W fazie grupowej, rozgrywanej na plaży w Matosinhos, Polacy nie mieli sobie równych, pokonując (2:0) wszystkich swoich przeciwników (RUS2, POR3, BEL1). W kolejnym etapie, rozgrywanym systemem brazylijskim (do 2 przegranych), para nie miała łatwej przeprawy w drodze do finału. W pierwszym meczu Polacy wygrali z Chinami (2:0). Niestety w następnym spotkaniu niespodziewanie ulegli Hiszpanii (0:2). Wiązało się to z dłuższą i mozolniejszą drogą po medal ze strony „przegranych”. Nie było łatwo, lecz wola walki i chęć wygranej pomogły przezwyciężyć zmęczenie. Kosiak / Rudol zanim doszli do meczu finałowego, musieli rozegrać 6
L
iderami polskiej ekipy zdecydowanie byli Maciej Kosiak i Maciej Rudol, którzy w finale Akademickich Mistrzostw Świata w Porto zdobyli srebrny medal przegrywając w finale (0:2) z niemiecką parą Tim Holler i Jonas Schröder. Ten drugi wraz z Arminem Dollinge-
Od lewej: Aleksandra Filip, Maciej Kosiak, Sebastian Sobczak, Rafał Szternel (trener PZPS), Agata Oleksy, Dorota Strąg, Izabela Soja, Maciej Rudol, Bartłomiej Kiernoz, Michalina Łaz (kierownik ekipy), Piotr Jaworowicz (trener UŁ)
rem wywalczył srebrny medal na Letniej Uniwersjadzie w Kazaniu w 2013 r. Trzecie miejsce na podium przypadło parze austriackiej. Christoph Dressler i Thomas Kunert pokonali brazylijski zespół Fabio Bastosa i Daniela Lazzarego. Maciej Kosiak – student Wyższej Szkoły Sportowej w Łodzi, oraz Maciej Rudol – student Politechniki Łódzkiej,
spotkań, z czego 4 to były mecze 3-setowe z BRA2, EST, ćwierćfinał z GER3 oraz półfinał z parą austriacką. W finale zabrakło już sił, ale możemy być dumni z ich postawy i gry w całym turnieju. Drugi męski zespół polski stanowili Bartłomiej Kiernoz oraz Sebastian Sobczak, studenci Uniwersytetu Łódzkiego. Sebastian w roku ubiegłym w parze z Michałem Makowskim zajął 2 miejsce na AME, również w Porto. Kiernoz/ Sobczak bardzo dobrze prezentowali się na tym turnieju. Ulegli dopiero w decydującej fazie drużynom BRA2 i GER2, zajmując ostatecznie miejsce 13–16. W turnieju kobiecym nasze obie pary prezentowały się równie dobrze. Dorota Strąg (Uniwersytet Łódzki) i Agata Oleksy (Uniwersytet Szczeciński) zagrały dobry mecz z silnymi Brazylijkami, przegrywając jednak 0:2 i uplasowały
się na miejscu 9–12. Natomiast Izabela Soja i Aleksandra Filip (AWF Katowice), akademickie wicemistrzynie Europy z ubiegłego roku, przegrały z tym samym zespołem (0:2) zajmując miejsce 13–16. W fazie grupowej Soja/Filip wygrały świetny mecz z amerykańską parą Brittany Tiegs i Jace Pardon (tegoroczna wicemistrzyni świata U-23), która ostatecznie zdobyła złoto, wygrywając w finale z parą niemiecką Kim Behrens i Sandra Seyfferth 2:0. W meczu o 3 miejsce hiszpanki Paula Gutierrez i Angela Herrero nie dały szans rywalkom z Norwegii Vilde Solvoll i Ingrid Lunde pokonując je 2:0.
Kluczową rolę na tych mistrzostwach odgrywał trener PZPS Rafał Szternel, który spędzał na boiskach całe dnie, żeby jak najlepiej przygotować zawodników do meczu, wspierając ich mentalnie oraz – co najważniejsze – merytorycznie, analizując grę przeciwników. Zawodnicy wykazali pełen profesjonalizm i przygotowanie do turnieju na wysokim poziomie. Przez cały wyjazd zachowywali się bez zarzutu integrując się, pomagając i kibicując wzajemnie na meczach. W drugim dniu rozgrywek organizatorzy postarali się, żeby wszyscy zapamiętali te mistrzostwa na długo. Jak i w roku ubiegłym, w tym również nie zabrakło atrakcji. Zwiedzanie miasta dwupiętrowym autobusem, rejs statkiem oraz degustacja słynnego wina Porto sprawiły, że uczestnicy mogli chociaż na chwilę zapomnieć o rywalizacji i rozkoszować się pięknymi widokami, jakimi raczy nas urokliwe Porto, wzdłuż którego wije się rzeka Douro. Organizatorzy zadbali też o bezpieczeństwo i komfort wszystkich uczestników. Michalina Łaz Foto João Pedro Rocha aps nr 06 2014 (321)
dokończenie ze s. 7
Akademickie Mistrzostwa Świata w Kolarstwie Górskim i Szosowym strzostw. Reprezentanci Polski spisali się świetnie, zajmując w klasyfikacji medalowej pierwsze miejsce z dorobkiem dziesięciu medali (4 złotych, 2 srebrnych i 4 brązowych). Nie tylko Polacy wyjeżdżali z Jeleniej Góry zadowoleni. Zagraniczni zawodnicy także, o czym świadczą ich wypowiedzi: Jestem w Polsce pierwszy raz, ale bardzo mi się tutaj podoba – powiedziała Kathrin Hammes, a Szwajcar Emilien Barben dodał: Polska jest pięknym krajem, naprawdę sporo się tutaj dzieje. Organizacja AMŚ stała na bardzo wysokim poziomie – powiedział Szwajcar. Komitet Organizacyjny mistrzostw pragnie wyrazić podziękowanie dla wszystkich sponsorów, patronów medialnych, a przede wszystkim wolontariuszy i całej ekipy organizacyjnej. Sponsorami głównymi mistrzostw byli: Miasto Jelenia Góra, Dolny Śląsk, Politechnika Wrocławska, Rubena oraz Interferie. Więcej informacji o AMŚ w kolarstwie na www.cycling2014.com.
3. Adrian Kurek (POL) +00:00:14 6. Emanuel Piaskowy (POL) +00:01:19 15. Adrian Kucharek (POL) +00:02:53 Wyścig ze startu wspólnego Kobiety
1. Kathrin Hammes (GER) 01:59:59 2. Katarzyna Solus-Miśkowicz (POL) +00:00:55, 3. Martyna Klekot (POL) +00:02:48, 4. Paulina Cywińska (POL) +00:03:24, 8. Monika Brzeźna (POL) +00:03:27 Mężczyźni
Wyścig ze startu wspólnego
1. Petr Vakoc (CZE) 02:30:33, 2. Tim Gebauer (GER) +00:01:09, 3. Emanuel Piaskowy (POL) +00:01:09, 4. Marek Konwa (POL) +00:01:10, 12. Adrian Kurek (POL) +00:04:13, 15. Adrian Kucharek (POL) +00:08:41
Kobiety
KOLARSTWO GÓRSKIE Indywidualna jazda na czas Kobiety
Indywidualna jazda na czas
1. Katarzyna Solus-Miśkowicz (POL) 15:08,81, 2. Barbara Benko (HUN) +00:22,65, 3. Marine Groccia (SUI) +00:49,94, 5. Marta Turoboś (POL) +01:42,71, 6. Stefania Staszel (POL) +01:58,70, 7. Dagmara Drabik (POL) +02:13,83, 8. Ewa Kachniwy (POL) +02:26,03, 11. Elżbieta Figura (POL) +03:28,36
Kobiety
Mężczyźni
1. Martyna Klekot (POL) 00:38:18,98 2. Kathrin Hammes (GER) +00:00:24 3. Monika Brzeźna (POL)+00:00:37
1. Marek Konwa (POL) 00:11:56,40 2. Jan Nesvadba (CZE) +00:00:08,52 3. Emilien Barben (SUI) +00:00:19,93 5. Piotr Kurczab (POL) +00:00:44,95 6. Marcin Kawalec (POL) +00:00:47,04 8. Maciej Jeziorski (POL) +00:01:08,08
Michał Filarski Foto Sławomir Berski (Olympus), Magdalena Wójcik
KOLARSTWO SZOSOWE
Mężczyźni
1. Petr Vakoc (CZE) 00:33:30,98 2. Tim Gebauer (GER) +00:00:06
X Akademickie Mistrzostwa Świata w Łucznictwie dokończenie ze s. 4
Ukraiński Robin Hood Zaskakujący przebieg miała rywalizacja w łuku bloczkowym mężczyzn. Świetnie spisał się w nim 18-letni Ukrainiec Vladyslav Bolshakow, który w dramatycznych okolicznościach dotarł do finału, pokonując swoich rywali po dogrywkach. – Miałem bardzo mocnych przeciwników. Popełniali oni jednak więcej błędów i dzięki temu to ja mogłem cieszyć się ze zwycięstwa – skomentował swój niesamowity występ Vladyslav Bolshakov. W wielkim finale nasz wschodni sąsiad pokonał Koreańczyka Jongho Kima 144:142, stając się tym samym jednym z najmłodszych złotych medalistów w historii! Udany występ przed własną publicznością zaliczyła legniczanka Katarzyna Szałańska. Zdobywczyni Pucharu Europy z zeszłego roku co prawda nie zdobyła medalu, ale ósme miejsce w rywalizacji indywidualnej jest i tak sporym osiągnięciem. – Przed mistrzostwami nie wierzyłam, że mogę zajść tak daleko. Po przegranym pojedynku ćwierćfinałowym www.azs.pl
10. Mariusz Kozak (POL) +00:01:36,71 11. Grzegorz Hajda (POL) +00:01:38,03
czułam lekki niedosyt. Toja była w moim zasięgu. Niestety w decydującym momencie nie wytrzymałam psychicznie – oceniła swój start Katarzyna Szałańska. Bardzo blisko wywalczenia medalu były nasze dziewczyny w rywalizacji drużynowej. Katarzynę Szałańską, Renatę Leśniak i Magdalenę Zarzycką zatrzymały dopiero w półfinale Malezyjki. Do brązowego krążka zabrakło dokładnie dwóch trafień w starciu z Amerykankami. Zwyciężyły Meksykanki, które pokonały w meczu o złoto Malezyjki 16:13. Całe zawody zdominowały reprezentacje Korei i Meksyku. Koreańczycy zdobyli łącznie 4 złote, 2 srebrne i 1 brązowy medal, a Meksykanie 2 złote i 3 srebrne. Na podium stawali zawodnicy 14 państw. Polska zajęła w klasyfikacji medalowej szóste miejsce.
Do zobaczenia w Ułan Bator! Ceremonia zakończenia mistrzostw odbyła się na Stadionie Miejskim im. Orła Białego w Legnicy. Podczas uroczystości usłyszeliśmy wystąpienia Ta-
1. Katarzyna Solus-Miśkowicz (POL) 01:09:45,04, 2.Barbara Benko (HUN) +00:02:20,34, 3. Marine Groccia (SUI) +00:04:36,29, 4. Marta Turoboś (POL) +00:07:59,27, 5. Stefania Staszel (POL) +00:09:26,07, 6. Ewa Kachniwy (POL) +00:09:55,41, 8. Dagmara Drabik (POL) +00:10:31,72, 11. Elżbieta Figura (POL) +00:18:18,78 Mężczyźni
1. Emilien Barben (SUI) 01:23:05,99 2. Marek Konwa (POL) +00:00:44,35 3. Jan Nesvadba (CZE) +00:01:17,50 4. Piotr Kurczab (POL) +00:03:20,89 5. Marcin Kawalec (POL) +00:05:04,77 6. Maciej Jeziorski (POL) +00:06:00,40 9. Mariusz Kozak (POL) +00:09:21,14 10. Grzegorz Hajda (POL) +00:10:32,24 KLASYFIKACJA MEDALOWA
1. Polska 4 2 4 2. Czechy 2 1 1 3. Niemcy 1 3 0 4. Szwajcaria 1 0 3 5. Węgry 0 2 0 deusza Krzakowskiego – prezydenta Legnicy, oraz Chen Chenga – członka Komitetu Wykonawczego FISU. Obaj podziękowali sportowcom za ich wysiłek włożony w zawody i życzyli powodzenia w przyszłych startach. – Za dwa lata wielu z was spotka się ponownie na mistrzostwach w Ułan Bator. Dzisiaj gratuluję zwycięzcom, natomiast pokonanym życzę, by ciągle dążyli do poprawiania swoich wyników i zmierzali ku doskonałości. Mam nadzieję, że wyniesiecie z Legnicy jak najmilsze wspomnienia. Bądźcie naszymi ambasadorami! – podsumował prezydent Tadeusz Krzakowski. Ostatnim punktem ceremonii było przekazanie flagi FISU przez Józefa Baściuka (prezydenta Komitetu Organizacyjnego) na ręce Jargalsaikhana Dorjsurena – sekretarza generalnego następnych AMŚ w Łucznictwie, które odbędą się w Ułan Bator. – Mongolia już trzykrotnie organizowała AMŚ. Jesteśmy przygotowani na przyjazd najlepszych łuczników w roku 2016. Do zobaczenia w Ułan Bator! – zakończył Jargalsaikhan Dorjsuren. Maciej Telega Foto Oskar Rosa
II Europejskie Igrzyska Studenckie, Rotterdam (Holandia), 24.07–8.08.2014
Słoneczny i… polski Rotterdam To były prawie trzy tygodnie fantastycznej sportowej rywalizacji podczas II Europejskich Igrzysk Studenckich w Rotterdamie. Nasi reprezentanci przywieźli z zawodów w Holandii 16 medali (3 złote, 5 srebrnych i 8 brązowych).
P
ierwszą edycję Europejskich Igrzysk Studenckich rozegrano w 2012 roku w Cordobie. Podczas EUGames w jednym mieście toczy się rywalizacja w większości dyscyplin, w których rozgrywane są akademickie mistrzostwa Europy. Tym razem wybór padł na Rotterdam. W walce o organizację imprezy Holendrzy wygrali z Wrocławiem. Przedstawiciele kraju tulipanów po raz pierwszy w historii organizowali studenckie zawody sportowe na tak dużą skalę. W największym portowym mieście świata rywalizacja toczyła się w 10 konkurencjach. Nasi reprezentanci wystartowali w sześciu z nich: badmintonie, futsalu, piłce ręcznej, siatkówce, tenisie stołowym i tenisie. Zawody były jedną z największych imprez sportowych tego roku. Wzięło w nich udział 2830 uczestników (280 drużyn ze 174 uniwersytetów z 34 krajów Europy). Polska reprezentacja liczyła ponad 110 osób w składzie 13 drużyn z 10 uczelni. Punkt „dowodzenia” EUGames znajdował się na terenie kampusu Uniwersytetu Erasmusa. Tutaj mieściło się biuro zawodów, stołówka, akademiki, w których mieszkała część ekip, i klub, w którym praktycznie codziennie odbywały się imprezy integracyjne. Nie wszyscy zawodnicy mieszkali na terenie kampusu. Pozostałe hotele były porozrzucane po całym mieście, co czasami utrudniało komunikację. Również areny zmagań sportowych mieściły się poza terenem uczelni. Były często oddalone od siebie o kilka minut jazdy autobusem, co utrudniało dotarcie na wszystkie zawody i kibicowanie naszym reprezentantom. Transport zapewniony przez organizatora na
16 medali Polaków początku zawodów troszkę szwankował. Musieliśmy czekać nawet pół godziny na busy. Jednak z czasem wszystko zaczęło funkcjonować jak należy. Oficjalne otwarcie Igrzysk Studenckich w Rotterdamie odbyło się w czwartek 24 lipca na obiekcie miejscowego klubu piłkarskiego Excelessior. Na rozpoczęcie ceremonii zawodnicy, trenerzy i wolontariusze przeszli w barwnym korowodzie z kampusu Uniwersytetu Erasmusa na stadion.
Gospodynią wieczoru była Fatima Moreira de Melo. Głos w trakcie ceremonii otwarcia zabrali m.in.: Adam Roczek, prezydent Europejskiej Federacji Sportu Akademickiego, i były znakomity holenderski piłkarz Giovanni van Bronckhorst, ambasador zawodów. Minutą ciszy uczczono pamięć 298 osób, które zginęły w katastrofie samolotowej na Ukrainie. Po części oficjalnej przyszedł czas na doznania artystyczne. Wystąpili: grupa Head First, która wykonała oficjalną piosenkę zawodów „Bring It On”, światowej sławy zespół bębniarzy z Dordrechtu, a na zakończenie zagrał DJ Lucien Foort. Wszyscy zgromadzeni stadionie dali się porwać do wspólnej zabawy i tańca. Praktycznie od pierwszego do ostatniego dnia rywalizacji mogliśmy oglądać sukcesy naszych reprezentantów w Rotterdamie. Tak jak wspominałem we wstępie, łupem naszych reprezentantów padło
w Holandii 16 krążków (3 złote, 5 srebrnych i 8 brązowych). Najwięcej medali, bo aż osiem, w tym dwa złota, dwa srebrne i cztery brązowe, wywalczyli nasi tenisiści stołowi. Krążki z najcenniejszego kruszcu zdobyli Piotr Chmiel z Politechniki Rzeszowskiej w zmaganiach singlistów i kobieca para deblowa Dominia Dąbrowska i Bingran Ren z Uniwersytetu Warszawskiego. Swoją dominację w piłce ręcznej kobiet potwierdziły reprezentantki z WSSP Lublin. Podopieczne Sabiny Władek nie dość, że obroniły złote medale z Cordoby, to jeszcze nie doznały przy tym żadnej porażki w turnieju, gromiąc rywalki w każdym meczu różnicą kilku bramek. Całkiem nieźle poradzili sobie badmintoniści z Uniwersytetu Opolskiego, którzy po raz pierwszy wzięli udział w imprezie takiego typu. Ich łupem padło pięć medali: 1 srebrny i 4 brązowe. Do finału udało się dostać Mateuszowi Dubowskiemu w grze pojedynczej. Aż trzy drużyny reprezentowały nasz kraj w zmaganiach siatkarzy. Z medalem wrócili studenci z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Podopieczni Jacka Litwina wywalczyli srebro. Na ćwierćfinale swój udział w zawodach zakończyli reprezentanci Uniwersytetów Rzeszowskiego i Warszawskiego. Nasz dorobek medalowy w Holandii wzbogacili również tenisiści z Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie. Biało-czerwoni jak burza przeszli przez kolejne rundy zmagań. Niestety w finale musieli uznać wyższość Turków z Uniwersytetu Aydin z Istambułu. Ceremonia zamknięcia zawodów odbyła się 8 sierpnia w hali Topsportcentrum po finałowym spotkaniu koszykarzy. W czasie krótkiej uroczystości zaprezentowane zostały flagi wszystkich uczestników imprezy. Głos, podobnie jak podczas otwarcia, zabrał Adam Roczek, prezydent Europejskiej Federacji Sportu Akademickiego. Polak podziękował organizatorom, wszystkim uczestnikom, sędziom, członkom EUSY, a zwłaszcza wolontariuszom za ich wkład w stworzenie tak wspaniałego widowiska, jakim były zawody w Rotterdamie. Tradycyjnie podczas ceremonii zamknięcia flaga, w tym przypadku EUSY, została przekazana przez gospodarzy tegorocznych EUGames organizatorom następnych zawodów w 2016 roku. Odbędą się one w Chorwacji w Zagrzebiu i Rijece w aż 21 dyscyplinach. Maciej Wadowski aps nr 06 2014 (321)
II Europejskie Igrzyska Studenckie, Rotterdam (Holandia), 24.07–8.08.2014
Medalowy debiut kobiet, Mateusz Dubowski i Przemysław Urban w zmaganiach mężczyzn oraz Aneta Wojtkowska i Adrian Dziółko w grze mikstowej. W rywalizacji singlistów dwójce naszych reprezentantów udało się awansować do półfinałów. Mateusz Dubikowski wygrał z Tobiasem Wadenką z uczelni w Saarland 2:0. Natomiast Adrian Dziółko przegrał z Alexandrem Rooversem (Duisburg-Essen) 0:2, zdobywając brązowy medal. Finał zmagań singlistów był bardzo wyrównany. Pierwszy set padł łupem Mateusza Dubikowskiego 21:15. W drugim niestety zdecydowanie lepszy okazał się Niemiec Roovers, wygrywając 21:7. W decydującej partii Roovers miał dwie lotki meczowe przy stanie 20:18, ale nasz reprezentant zdołał doprowadzić do wyrównania. Niestety Niemiec
Z pięcioma medalami wróciła z Rotterdamu ekipa badmintonistów Uniwersytetu Opolskiego. Największy sukces osiągnął w turnieju singlistów Mateusz Dubowski, zdobywając srebro. Do tego nasi reprezentanci dorzucili jeszcze cztery brązowe medale.
R
ywalizacja badmintonistów w Rotterdamie zaczęła się od zmagań drużynowych. Zawodnicy trafili do grupy z rywalami z Uniwersytetu w Genewie i Uniwersytetu Technicznego w Charkowie. Niestety grupowa porażka z drużyną z Ukrainy nie pozwoliła na walkę o miejsca medalowe. Ostatecznie badmintoniści z Opola zakończyli rozgrywki drużynowe na dobrym 7. miejscu. Za niepowodzenie w turnieju drużynowym nasi w pełni zrewanżowali się w turniejach deblowych i indywidualnych. W grach deblowych brązowe krążki wywalczyli: Aneta Wojtkowska i Aleksandra Walaszek w rywalizacji
zdobył dwa następne punkty, wygrał całą partię 22:20 i zwyciężył w turnieju singlistów. – Mam lekki niedosyt, jeśli chodzi o grę pojedynczą. Zwłaszcza po tym finałowym spotkaniu, przegranym dosłownie o dwie lotki, ale jestem bardzo zadowolony z turnieju w grze podwójnej – ocenił swój start w Rotterdamie Mateusz Dubowski. Zadowolenia ze startu w Holandii drużyny badmintonistów z Opola nie kryła Ewelina Wróbel, kierownik ekipy: – Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyników naszych badmintonistów tutaj w Rotterdamie. Po raz pierwszy startowaliśmy w Europejskich Igrzyskach Studenckich i wracamy z medalami. Maciej Wadowski
Zwycięstwo w „małym finale” W rozgrywkach futsalistów reprezentowali nas studenci Uniwersytetu Przyrodniczego z Wrocławia. Podopieczni Sebastiana Bednarza zajęli w turnieju 17. miejsce.
wersytetu w Istambule. W pierwszym spotkaniu po regulaminowym czasie gry nasi zawodnicy remisowali 1:1. Do końcowego rozstrzygnięcia potrzebne
P
rzed startem zawodów Marcin Krajewski, kapitan drużyny UP Wrocław, mówił: – Przede wszystkim chcemy się tutaj dobrze zaprezentować, ponieważ będziemy pierwszy raz na tak dużej imprezie. Nie mamy jakichś większych celów. Myślę, że miejsce w pierwszej ósemce będzie dobrym wynikiem. W drużynie wszyscy jesteśmy rozluźnieni i zmotywowani. Tworzymy monolit i to jest najważniejsze. Niestety jego słowa nie okazały się prorocze. Nasi reprezentanci trafili do grupy B, w której zmierzyli się z rywalami z Uniwersytetu w Orebro ze Szwecji i Uniwww.azs.pl
były rzuty karne. Pewniej wykonywali je Szwedzi i wygrali 3:2, a cały mecz 4:3. W drugim grupowym spotkaniu o wszystko wrocławianie zmierzyli się z przeciwnikami z Turcji. Do przerwy podopieczni Sebastiana Bednarza pro-
wadzili 2:1, ale ostatecznie przegrali 3:5 i nie awansowali do dalszej rywalizacji. Na pocieszenie naszym reprezentantom pozostała walka o miejsca 17–24. Po kolejnych zwycięstwach z Uniwersytetem z Genewy 5:4 i Uniwersytetem z Brunel 6:3 wrocławianie zagrali o 17. pozycję z rywalami z Norwegii. Polacy wygrali w „małym finale” po rzutach karnych. W regulaminowym czasie gry było 3:3. Pomimo braku awansu do fazy pucharowej z grupy zawodnicy UP Wrocław opuścili Holandię w dobrych humorach. Maciej Wadowski
II Europejskie Igrzyska Studenckie, Rotterdam (Holandia), 24.07–8.08.2014
Bezdyskusyjnie najlepsze ramy się grać o najwyższe cele i zrobimy wszystko, żeby tutaj zwyciężyć. Mecz z kolejnym rywalem z Politechniki w Leirze zawodniczki z Lublina także wygrały 28:21. W ostatnim grupowym spotkaniu Polki zwyciężyły dość gładko z przeciwniczkami z Uniwersytetu w Zagrzebiu 28:19 i z kompletem punktów pewnie awansowały do półfinału. W nim zmierzyły się z rywalkami z Uniwersytetu im. Radbouda w Nijmegen. Był to dla Polek w Rotterdamie kolejny mecz bez historii. Mówiąc delikatnie, zmiażdżyły wręcz gospodynie 39:21, prowadząc do przerwy 17:10. Po meczu Honorata Syncerz, rozgrywająca lubelskiej drużyny, powiedziała: Cieszymy się
Zwyciężyły dwa lata temu w Cordobie. Wygrały i w Rotterdamie. Piłkarki ręczne AZS WSSP Lublin, podopieczne Sabiny Władek, nie poniosły w Holandii żadnej porażki.
W
turnieju szczypiornistek rywalizowało osiem drużyn. Polki trafiły do grupy B, gdzie zmierzyły się z przeciwniczkami z Uniwersytetu w Kastamanu z Turcji, Politechniki w Leirze z Portugalii i Uniwersytetu w Zagrzebiu. W pierwszym pojedynku w grupie bez większych problemów uporały się z Turczynkami 36:29. Pomimo wysokiego zwycięstwa Sabina Władek nie oceniła spotkania jako łatwego: – Jesteśmy w specyficznym dla nas okresie przygotowawczym jako drużyna klubowa MKS Selgros Lublin. Zakończyłyśmy pierwszy obóz przygotowawczy do sezonu i odbyłyśmy dopiero tak naprawdę trzy treningi z piłkami. Brakuje nam jeszcze precyzji i dokładności. Takie jest założenie, że te zawody mają być jednym z etapów przygotowań do sezonu. Zawsze sta-
Maciej Wadowski
Srebrni siatkarze AGH W turnieju siatkarzy reprezentowały nas aż trzy ekipy. Niestety medal udało się zdobyć tylko siatkarzom z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. W ćwierćfinałach odpadły zespoły z Rzeszowa i Warszawy.
W
turnieju siatkarzy wystartowało w Rotterdamie łącznie dwanaście ekip. Nasze drużyny bez większych problemów przeszły przez zmagania grupowe. Studenci z Uniwersytetu Rzeszowskiego awansowali do ćwierćfinałów z pierwszego miejsca w grupie z kompletem zwycięstw. Drużyna z Krakowa przegrała tylko w swoim pierwszym meczu z rywalami z Uniwersytetu Technicznego w Monachium i z drugiego miejsca w grupie przystąpiła do dalszej rywalizacji. Natomiast siatkarze z Uniwersytetu War-
z tego, że jesteśmy w finale. Zagrałyśmy dzisiaj bardzo dobrze w obronie i równo w ataku. W ogóle nie przestraszyłyśmy się gospodarza. Musiałyśmy się trochę odłączyć od publiczności i rezultat widzimy na tablicy. W finałowym spotkaniu piłkarki ręczne WSSP Lublin zmierzyły się z przeciwniczkami z Uniwersytetu w Tulonie. Szczypiornistki z Lublina już od pierwszych minut narzuciły swój styl gry przeciwniczkom z Francji. Taka gra zaowocowała prowadzeniem 16:7. Druga połowa nie przyniosła zmiany obrazu gry. Francuzki próbowały gonić, ale potrafiły zbliżyć się do lublinianek tylko na sześć–siedem bramek. Polki wygrały ostatecznie 26:18. Najlepszą bramkarką turnieju wybrano naszą reprezentantkę – Ekaterinę Dzhukevą. – Cieszymy się ze zwycięstwa. To dobry prognostyk przed sezonem. Od września rozpoczynamy ligę i doświadczenie, które tutaj zebrałyśmy, na pewno zaprocentuje – mówiła zadowolona po turnieju Honorata Syncerz.
szawskiego zajęli trzecie miejsce w grupie, wygrywając tylko z rywalami z Uniwersytetu w Lozannie 3:0. W ćwierćfinałach jako pierwsi zagrali reprezentanci AGH Kraków. Podopieczni Jacka Litwina bez większych
problemów pokonali rywali z Uniwersytetu w Mainz 3:0. – Nie spodziewaliśmy się, że tak gładko pójdzie nam z niemiec-
ką drużyną. Udało się nam w miarę możliwości utrzymać założenia taktyczne. Dzięki temu chłopcy z Mainz nie powalczyli – mówił po spotkaniu Jacek Litwin, trener akademików z Krakowa. W półfinale zespół mógł trafić na drużynę z Uniwersytetu Rzeszowskiego. Niestety nie doszło w Rotterdamie do polskiego pojedynku. Od drużyny z Podkarpacia lepsi okazali się rywale z Uniwersytetu w Lozannie, wygrywając 3:1. A w ćwierćfinale Uniwersytet Warszawski zmierzył się z drużyną z Uniwersytetu Technicznego w Monachium. Po zaciętym spotkaniu nasi ulegli Niemcom 2:3. W walce o finał polscy studenci zagrali ze Szwajcarami z Uniwersytetu w Lozannie. Po dwóch setach na tablicy wyników mieliśmy rezultat 1:1. Trzecią odsłonę gry Polacy wygrali 25:22. W decydującym secie zawodnicy z Krakowa nie pozostawili wątpliwości, kto chce w Rotterdamie zagrać w finale. Zwyciężyli pewnie 25:18 i w całym meczu 3:1. Po spotkaniu Piotr Munik, kapitan drużyny, powiedział: – Bardzo się cieszymy aps nr 06 2014 (321)
II Europejskie Igrzyska Studenckie, Rotterdam (Holandia), 24.07–8.08.2014
Strategia na Facebooku Podczas Igrzysk w Rotterdamie w rywalizacji tenisistów zobaczyliśmy dwie polskie ekipy. W turnieju kobiet zagrały tenisistki z Uniwersytetu Gdańskiego, natomiast w rywalizacji mężczyzn wystartowali zawodnicy z Akademii Leona Koźmińskiego. Ze srebrnym medalem wrócili studenci z Warszawy.
Z
anim „biało-czerwoni” stoczyli decydujące pojedynki o złoto wygrali w zmaganiach grupowych z Uniwersytetem w Brnie 3:0 i Uniwersytetem z Wilna 2:1. W walce o przepustki do półfinału nasi reprezentanci zwyciężyli przeciwników z Politechniki w Atenach 2:1. Przed spotkaniem półfinałowym z gospodarzami z Uniwersytetu Erasmusa w Rotterdamie trener Tomasz Krzyczkowski mówił: – Celujemy w finał, ale mecz półfinałowy będzie ciężki. Wiadomo, że gospodarze mają przewagę, grają na własnych kortach. Natomiast my mamy na nich sposób. Opracowaliśmy strategię, można ją wyczytać na facebooku. Jest ona prosta. Chcemy wygrać dwa zero po singlach, ponieważ debel to zawsze loteria. Jak trener powiedział, tak się stało. Po dwóch spotkaniach singlowych prowadzili
z tego, że awansowaliśmy do finału. Wiedzieliśmy, że drużyna ze Szwajcarii postawi nam bardzo wysoko poprzeczkę. Tak też było. Mamy nadzieję, że w finale również uda się nam wygrać i zrewanżować przeciwnikom z Monachium za porażkę w grupie. Niestety tak się nie stało. Polacy przegrali 0:3. Mimo że naszym nie udało się ugrać seta, pojedynek był wyrównany. W pierwszej partii lepiej końcówkę wytrzymali Niemcy i wygrali
2:0 i nie rozegrali tie-breaka, kończąc tym samym mecz wynikiem 2:1. W finale Polacy zmierzyli się z przeciwnikami z Uniwersytetu Aydin w Istambule. Mecz rozpoczął się od przegranego pojedynku singlowego przez Piotra Zbroję z Barkinem Yalcinkale 0:2. W drugim spotkaniu Maciej Rajski wygrał z Umudem Barisem Ergudenem 2:1. O wszystkim miał zadecydować mecz deblistów. W pierwszym secie
na przewagi 27:25. W drugiej odsłonie przegraliśmy 18:25. W trzecim secie siatkarze AGH szybko zbudowali kilkupunktową przewagę i pewnie zmierzali
po zwycięstwo. Mimo prowadzenia nie udało się im wygrać. Ponownie zdecydowała końcówka partii, którą zawodnicy z Monachium wygrali na przewagi 31:29 i cały mecz 3:0. – Był to dla nas na pewno ciężki turniej. Graliśmy codziennie przez sześć dni. Jesteśmy dowww.azs.pl
Polacy byli o jedną piłkę od wygranej, ale Turcy wytrzymali do końca i wygrali seta w tie-breaku 9:7. W drugiej partii zmęczeni Polacy nie dali już rady rywalom i przegrali 2:6. Pojedynek zakończył się zwycięstwem Turków 2:1. – Celowaliśmy w złoto, ale srebro to też bardzo dobry wynik. Gdyby ktoś przed turniejem dawał nam medal, wzięlibyśmy w ciemno. Zawsze jak się walczy o najwyższe laury i nie zdobywa się złota, jest taka chwila refleksji – oceniał po zakończeniu turnieju trener Krzyczkowski. Natomiast tenisistki z Uniwersytetu Gdańskiego zajęły 6. miejsce. Był to ich debiut w tych zawodach. Najpierw w grupie Polki przegrały z rywalkami z Uniwersytetu w Splicie 3:0, a potem wygrały z przeciwniczkami z Uniwersytetu w Koc 3:0. W ćwierćfinale musiały uznać wyższość rywalek z Uniwersytetu w Mainz. W walce o miejsca 5–8 najpierw gdańszczanki wygrały z rywalkami z Uniwersytetu Marmara 2:1, a w swoim ostatnim spotkaniu przegrały z gospodyniami z Uniwersytetu Erasmusa 0:2. Maciej Wadowski
piero przed okresem przygotowawczym do sezonu, więc fizycznie odczuwaliśmy tę grę. Natomiast nie spodziewaliśmy się, że zajdziemy tak daleko, z czego się ogromnie cieszymy – powiedział po finale Konrad Mucha, środkowy AGH Kraków. Dwie pozostałe polskie drużyny w siatkarskim turnieju uplasowały się odpowiednio na miejscach: piątym – Uniwersytet Rzeszowski i ósmym – Uniwersytet Warszawski. Maciej Wadowski
II Europejskie Igrzyska Studenckie, Rotterdam (Holandia), 24.07–8.08.2014
Medalowe żniwa Na nich można liczyć. O kim mowa? O polskich tenisistach stołowych, którzy zawsze ze studenc- Złoto-brązowe deble kich imprez sportowych rangi miW rywalizacji strzowskiej wracają z workiem deblowej udało medali. I tak było w Rotterda- się nam zdobyć mie. Nasi reprezentanci przywieźli aż trzy medale. Złoty krążek z Holandii osiem krążków (2 złote, w zmaganiach studentek wy2 srebrne i 4 brązowe). Dwa medale drużyn Na starcie zobaczyliśmy pięć polskich ekip (3 kobiece, 2 męskie). Srebro w rywalizacji pań zdobyły zawodniczki z Akademii Leona Koźmińskiego. Natomiast w rywalizacji panów brąz wywalczyli zawodnicy z Politechniki Rzeszowskiej. W ćwierćfinale studentki z Warszawy wygrały 3:1 w polskim pojedynku z rywalkami z Akademii Jana Długosza w Częstochowie. Na spotkaniach o strefę medalową swój udział w zawodach zakończyły również reprezentantki Uniwersytetu Warszawskiego, przegrywając z późniejszymi tryumfatorkami z Wyższej Szkoły Ekonomii i Prawa z Kazania 0:3. W półfinale zawodniczki z ALK zmierzyły się z przeciwniczkami z Uniwersytetu w Wilnie. Po zaciętym spotkaniu i zwycięstwie 3:2 zawodniczki z ALK mogły się cieszyć z awansu do finału. – Prowadziłyśmy 2:1, a ja 2:0. Niestety nie udało mi się zakończyć dla nas tego czwartego pojedynku zwycięstwem, ale bardzo się cieszymy, że każda z nas zrobiła po jednym punkcie i udało się nam awansować do finału – oceniła półfinałowe starcie Magdalena Sikorska. Niestety w finale Polki przegrały 1:3 z przeciwniczkami z Wyższej Szkoły Ekonomii i Prawa w Kazaniu. W turnieju drużynowym mężczyzn w ćwierćfinale tenisiści stołowi z Politechniki Rzeszowskiej zmierzyli się z rywalami z Norweskiego Uniwersytetu Nauki i Techniki i wygrali bez większego problemu 3:0. W półfinale rozpędzeni studenci z Rzeszowa musieli uznać wyższość przeciwników z Uniwersytetu w Zagrzebiu – przegrali 2:3. Zdobyli brązowy medal. – Bardzo się cieszymy, że mamy medal. Przed turniejem zakładaliśmy sobie, że przywieziemy go z Rotterdamu i tak się stało – powiedział po zakończonej rywalizacji Paweł Chmiel. Zawodnicy z Akademii Leona Koźmińskiego nie przebrnęli natomiast przez eliminacje.
Na półfinale swój udział w turnieju deblowym zakończała para Alicja Leśniak / Magdalena Sikorska. Studentki z Akademii Leona Koźmińskiego przegrały walkę o finał z parą z Kazania 0:3. Dziewczyny zdobyły brązowy medal. Drugi brązowy krążek dorzucił debel Michał Dąbrowski / Mateusz Czernik. Reprezentanci Politechniki Rzeszowskiej przegrali w półfinale z niemiecką parą T. Le / V.T. Le z Uniwersytetu w Bochum 1:3.
Praktycznie niepokonany
walczyły Bingran Ren i Dominika Dąbrowska z Uniwersytetu Warszawskiego. Nasze reprezentantki bez większych problemów przeszły do półfinałów. Tam przyszło się im zmierzyć z rywalkami z Uniwersytetu z Moskwy. Po zaciętym meczu Polki wygrały 3:2, rozbijając przeciwniczki w decydującym secie 11:2. W finałowym spotkaniu warszawianki zmierzyły się z bardzo mocną rosyjską ekipą Savelyeva / Lebedeva z Instytutu Ekonomii i Prawa w Kazaniu. W pierw-
Bardzo dobrze wypadli również nasi tenisiści stołowi w zmaganiach singlowych. Złoty medal wywalczył Piotr Chmiel z Politechniki Rzeszowskiej. Nasz zawodnik przeszedł jak burza przez kolejne rundy turnieju, nie dając najmniejszych szans swoim rywalom. W finale bardzo pewnie pokonał Rosjanina Ilię Shamina 3:0. – Jak wstałem dzisiaj rano, wiedziałem, że stać mnie na dobrą grę, która przyniesie efekt. I tak się stało. Podczas sześciu rozegranych gier przegrałem tylko jednego seta w ćwierćfinale z zawodnikiem z Francji. Niektórych meczów się bałem, jak półfinał i finał. Później okazało się, że były one dla mnie najłatwiejsze – mówił po zwycięstwie w turnieju singlowym Piotr Chmiel. Brązowy medal w turnieju singla mężczyzn dorzucił Mateusz Czernik (PRz). Nasz reprezentant w ćwierćfinale pokonał w polskim pojedynku Pawła Kozieła (ALK) 3:1. Niestety w półfinale musiał uznać wyższość wspomnianego już wcześniej Illi Shamina. W turnieju singlowym kobiet liczyliśmy na Magdalenę Sikorską z Akademii Leona Koźmińskiego i się nie zawiedliśmy. Polka bez problemów przechodziła kolejne rundy, aż do finału. Tam musiała uznać wyższość Yvonne Kaiser z Uniwersytetu w Hanowerze (0:3). Maciej Wadowski
ały, szym secie Ren / Dąbrowska przegrały, iły ale w trzech kolejnych nie pozostawiły rywalkom już szans i zwyciężyły w całym spotkaniu 3:1. – Cieszymy się ze zo złotego medalu. To był dla nas bardzo ał fajny dzień, chociaż nie zapowiadał ysię lekko. Wyszłyśmy zwycięsko z rym walizacji z Kazaniem. Utarłyśmy im winosa i jesteśmy mistrzyniami – mówika ła na gorąco po spotkaniu Dominika Dąbrowska. aps nr 06 06 2014 2014 ((321) 321) 32 1))
II Europejskie Igrzyska Studenckie, Rotterdam (Holandia), 24.07–8.08.2014
Uczymy się jeden od drugiego… Nierzadko w sporcie zdarza się, że w jednej dyscyplinie rywalizują bliźniacy. Z takim przypadkiem zetknęliśmy się w Rotterdamie. W tenisie stołowym reprezentowali nas Paweł i Piotr Chmielowie. Drugi z nich wywalczył w Holandii złoty medal w rywalizacji singlistów. Rozmawialiśmy z Piotrem na temat jego kariery. Jak zaczęła się wasza przygoda z tenisem stołowym?
Trenujemy od 9. roku życia. Do sportu wciągnęli nas rodzice. Zaczynaliśmy od taekwondo. Niestety nie wyszło nam w tej sekcji, więc przerzuciliśmy się na tenisa stołowego. W Polsce każdy miał styczność z tą dyscypliną sportu. Pierwszy rok naszej gry to była zabawa, by zachęcić nas do wysiłku. Dużym plusem w naszej karierze było to, że zawsze było nas dwóch i zawsze chcieliśmy uprawiać ten sport. Z jednej strony była między nami taka braterska rywalizacja, a z drugiej jeden od drugiego mógł czerpać pozytywne wzorce i odwrotnie. Każdy z nas chciał być każdego dnia lepszy. Bliźniacy są przeważnie bardzo do siebie podobni. Nie zamienialiście się rolami w czasie zawodów…
Raz zdarzyła się nam taka sytuacja na turnieju młodzików w Warszawie. W rozpisce zawodów były identyczne wpisy: P. Chmiel i P. Chmiel. W trakcie trwania turnieju wyczytano Chmiel i poszedł grać Paweł. Okazało się później, że to ja miałem wyjść. Było to troszkę na moje nieszczęście, ponieważ musiałem powtórzyć partię. Paweł wygrał, a ja w powtórzonej musiałem uznać wyższość konkurenta. Ale to był jeden jedyny raz, kiedy się zamieniliśmy, ale przez przypadek.
www.azs.pl
Nie zazdrościliście sobie sukcesów…
Na pewno nie. Na przykład tutaj w Rotterdamie Paweł odpadł wcześniej z rywalizacji i mógł się od razu spakować, pojechać do hotelu i wypocząć. Jednak został na sali, w której były bardzo słabe warunki. Siedział na ławce, dopingując mnie i motywując do jeszcze lepszej gry. Jakie macie plany na przyszłość?
Przez ostatnie dwa lata grałem w pierwszej południowej lidze Polskiego Związku Tenisa Stołowego. Teraz podpisałem kontrakt w Superlidze w klubie Dojlidy Białystok. Związałem się tam dwuletnim kontraktem. Po kontuzji, której uległem trzy lata temu, trudno było mi znaleźć klub. Nie mogłem trenować przez prawie rok. Jednak powiedziałem sobie, że wrócę do sportu na najwyższym poziomie. I właśnie takie moje małe marzenie się spełnia. Natomiast Paweł przez ostatnie pięć lat był związany kontraktem z klubem w Rzeszowie, ale teraz będzie mieszkał na stałe w Gdańsku i trenował w ośrodku Polskiego Związku Tenisa Stołowego. Natomiast będzie regaprezentował klub KST Energa-Manekin Toruń. Udawało się pogodzić starty ze stutuu diami?
Wiadomo, że studenci-sporortowcy mają różnie. Jednak da
się wszystko pogodzić. Na wszystko jest czas. Kiedy trzeba było przysiąść do nauki, to poświęcałem nawet pół nocy na edukację. Wiadomo, że nie robiłem tego kosztem treningów. Gra jest moim chlebem. W ten sposób zarabiam na życie i z tego się utrzymuję. Moje motto jest takie, że jak coś robić, to na sto procent. A jak się jest zmęczonym i się czegoś nie chce, to lepiej odpocząć. Braliście udział w kilku imprezach studenckich rangi mistrzowskiej. Która najbardziej utkwiła ci w pamięci?
Na pewno ta pierwsza, kiedy uczestniczyliśmy w Akademickich Mistrzostwach Europy w Kazaniu. Pamiętam, że wtedy była rozgrywana jeszcze dodatkowa konkurencja gier mieszanych. Zdobyłem tam złoto w parze z partnerką z Rosji. Jak ocenisz EUGames w Rotterdamie?
Zagrałem bardzo dobre zawody. W turnieju drużynowym nie jestem zadowolony z jednej partii w pojedynku półfinałowym. Może nie trenowałem za długo przed turniejem, ale fizycznie byłem bardzo dobrze do niego przygotowany. Wytrzymałem do ostatniego meczu w bardzo dobrej formie. Rozmawiał Maciej Wadowski
Akademickie Mistrzostwa Świata w Kajakarstwie Klasycznym, Mińsk (Białoruś), 15–17 sierpnia 2014
Realizuję się w tym, co lubię Rozmowa APS z Markiem Zacharą, pasjonatem kajakarstwa, trenerem, dyrektorem Klubu AZS AWF Gorzów Wlkp.
ryczne były bardzo dobre, prawie bez wiatru i dla wszystkich zawodników równe. W drugi dzień zawodów zaczął wiać silny wiatr w twarz i tory od 1 do 4 były mniej korzystne, szczególnie na finiszu, gdzie na nich był największy wiatr. Niestety często mieliśmy te tory. Zawodnicy byli mocno zmotywowani do startów, bardzo chcieli osiągnąć dobre wyniki. Jeszcze przed regatami w Mińsku na torze domagali się sprawdzianów, kto ma wystąpić w danej konkurencji. Miłym zaskoczeniem były wyniki czwórek kanadyjek, które zdobyły 3 srebrne medale, bo na miejscu zgrywaliśmy osady, które w takiej obsadzie startowały pierwszy raz. Medale zdobywali na fotofiniszach. Mistrzostwa w Mińsku rozegrano bezpośrednio po mistrzostwach świata w Moskwie. Tam znakomicie wystąpiła Karolina Naja, kilka dni potem forma trochę uleciała. Czy to kwestia warunków na torze, czy też zmęczenie sezonem?
Kolejne akademickie mistrzostwa świata w kajakarstwie za nami. Znowu dobry występ polskich reprezentantów: 19 zdobytych medali, we wszelkich klasyfikacjach Polska ustępowała tylko gospodarzom, Białorusinom. Liczyłeś na właśnie te medale, na tych zawodników, na te osady i dystanse?
Akademickie Mistrzostwa Świata obstawiliśmy najlepszymi zawodnikami-studentami, jakimi dysponuje Polski Związek Kajakowy. Większość zawodników w AMŚ (18 na 27 osób) uczestniczyło tydzień wcześniej w mistrzostwach świata w Moskwie. Jako kajakarstwo klasyczne jesteśmy silni na arenie międzynarodowej, więc oczekiwania były wysokie, co potwierdziła rekordowa liczba medali: 6 złotych, 7 srebrnych i 6 brązowych, razem 19. Jak do tej pory jest to rekord medali zdobytych przez kajakarzy w Akademickich Mistrzostwach Świata. Dało nam to 2. miejsce w klasyfikacji medalowej za gospodarzami Białorusinami, którzy zdobyli 20 medali. W zawodach uczestniczyło wielu medalistów ostatnich mistrzostw świata z Moskwy, stąd w niektórych konkurencjach poziom był niezwykle wysoki. Na linii mety towarzyszyły nam niesamowite emocje. Różnice czasowe odnotowywane w setnych sekundy. Po euforii pierwszych finałów na dystansie 1000 metrów apetyty nam bardzo wzrosły. Byliśmy liderami rywalizacji. Następnego dnia szturm na podium przypuścili Białorusini, niesieni dopingiem trybun i wsparciem licznych oficjeli. Polacy w wielu wyścigach na najmniej lubianym 4. miejscu. Kto z naszych sprawił niespodziankę, a kto nieco zawiódł?
Rzeczywiście w pierwszym dniu zawodów wszystko wychodziło nam prawie idealnie, ale też warunki atmosfe-
Tak jak się wcześniej wypowiedziałem, większość reprezentacji startowała bezpośrednio po MŚ w Moskwie. Karolina Naja zdobyła w Moskwie 3 medale, w tym pierwszy w jej karierze złoty. Rzeczywiście było widać u niej duże zmęczenie, bo jednak w Moskwie startowała w 3 konkurencjach, co zostawiło ślad zmęczenia na organizmie. Z drugiej strony do MŚ przygotowywała się w dwójce i w czwórce w konkurencjach olimpijskich i rzadko trenowała jedynkę, na pewno to nie sprzyjało osiągnięciu lepszego wyniku. Dodatkowo Karolina jest lekkiej budowy, co pod bardzo silny wiatr nie stawiało jej w dobrej sytuacji. Wygrały z nią zawodniczki zbudowane mocno atletycznie o dużej masie ciała. Zresztą w dniu finałów widać było we wszystkich wyścigach, że zawodnicy z większą masą osiągali korzystniejsze rezultaty. Mińsk po raz pierwszy robił międzynarodową imprezę. Jak oceniłbyś nowo powstały tor, który ma być jeszcze rozbudowywany, organizację samych zawodów, warunki zakwaterowania i wyżywienia, logistykę?
Na tym torze byłem pierwszy raz. Jest to na pewno nowoczesny obiekt, spełniający warunki międzynarodowe, jest kanał dopływowy na start – czego nie mamy w Polsce. Minusem tego toru było umiejscowienie bazy zawodników ze sprzętem da-
leko od linii mety, przez co zawodnicy nie mogli oglądać zawodów. Duża była odległość zakwaterowania od toru – prawie godzina jazdy autokarem. Stołówka w akademiku serwowała dosyć przeciętne jedzenie, niektóre ekipy zgłaszały skargi. Kajakarstwo staje się dyscypliną akademicką, było rozgrywane na Uniwersjadzie w Kazaniu, co dwa lata organizowana jest światowa rywalizacja wśród studentów. Polska reprezentacja startuje w tej rywalizacji z wielkimi sukcesami. To w dużym stopniu twoja zasługa – kilka lat temu namówiłeś AZS w Gorzowie Wielkopolskim na szkolenie sportowe w tej dyscyplinie, przez te kilkanaście lat pojawiło się na arenach światowych i krajowych wielu wspaniałych sportowców. Zwieńczeniem tego okresu był medal Karoliny Nai na igrzyskach w Londynie. Warto było, czujesz satysfakcję? Jakie teraz stawiasz sobie wyzwania?
Cieszę się bardzo, że kajakarstwo klasyczne na stałe zagościło na akademickich arenach. A dobre wyniki sportowe dają nam dużą satysfakcję. Zawodnicy bardzo chętnie chcą startować i uczestniczyć w tym święcie sportowym. Osobiście udało się mi doprowadzić do igrzysk olimpijskich troje zawodników: Łukasza Woszczyńskiego – V miejsce IO Ateny, Romana Rynkiewicza – IX miejsce IO Pekin, Karolinę Naję – III miejsce IO Londyn. No i wiele zdobyczy medalowych na MŚ i ME, Uniwersjadzie i Akademickich Mistrzostwach Świata. Ta praca daje mi dużo satysfakcji. Realizuję się w tym, co lubię. Nowe cele to żeby zawodnicy z naszego klubu wystartowali owocnie w najbliższych Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro i dobre występy na najbliższych AMŚ w Meksyku w 2016 roku. Białoruś to bliski sąsiad Polski, ale z drugiej strony to kraj trochę za kurtyną – jakie są twoje refleksje po tych kilku dniach pobytu w Mińsku?
Mińsk zrobił na mnie pozytywne wrażenie, szczególnie mnogość nowoczesnych obiektów sportowych, nowoczesne miasto – przyjaźni ludzie. Żeby powiedzieć coś więcej, należałoby trochę w nim pomieszkać. Rozmawiał Bartłomiej Korpak
aps nr 06 2014 (321)
Akademickie Mistrzostwa Świata w Kajakarstwie Klasycznym, Mińsk (Białoruś), 15–17 sierpnia 2014 K1 200 m
1. Josef Dostal (CZE) 2. Denis Ambroziak (POL) 3. Miroslav Zatko (SLO) C2 200 m
1. Dzianis Makhlai, Hleb Saladukha (BLR), 2. Anatolii Tovkan, Mikhali Sychev (RUS), 3. Jan Lunacek, Martin Egermaier (CZE), 4. Tomasz Kaczor, Vincent Słomiński (POL)
WYNIKI Klasyfikacja medalowa:
1. 2. 3. 4. 5.
Białoruś 13 1 6 Polska 6 7 6 Czechy 3 3 3 Litwa 1 2 1 Kazachstan 1 1 0
Mężczyźni K1 1000 m
1. Aleh Yurenia (BLR) 2. Rafał Rosolski (POL) 3. Daniel Havel (CZE)
K2 1000 m
1. Paweł Szandrach, Mariusz Kujawski (POL), 2. Ricardas Nekrionius, Andrej Olijnik (LTU), 3. Pavel Miadzvedzeu, Aleh Yurenia (BLR) C2 1000 m
1. Tomasz Kaczor, Vincent Słomiński (POL), 2. Yurii Vandiuk, Andrii Rybachok (UKR), 3. Andrei Bahdanovich, Dzianis Makhlai (BLR) K4 1000 m
1. Paweł Florczak, Martin Brzeziński, Rafał Rosolski, Bartosz Stabno (POL) 2. Ilya Golendov, Andrey Yerguchyov, Daulet Sultanbekov, Yuriy Berezintsev (KAZ), 3. Ivan Tsuranau, Siarhei Tseliashou, Andrei Tsarykovich, Ihar Baicheuski (BLR) C4 1000 m
1. Rusian Sazanavets, Siarhei Pryvolkin, Dzmitry Pivavar, Yauheni Tsenhel (BLR), 2. Piotr Kuleta, Mateusz Kamiński, Grzegorz Szpynda, Michał Kudła (POL), 3. Vitalii Pokotylo, Volodymyr Borodulko, Artem Balandin, Dmytro Zagnii (UKR) C1 200 m
1. Henrikas Zustautas (LTU), 2. Martin Fuksa (CZE), 3. Dzianis Harazha (BLR), 4. Michał Łubniewski (POL) www.azs.pl
C4 500 m
1. Rusian Sazanavets, Siarhei Pryvolkin, Yury Mazanovich, Yauheni Tsenhel (BLR), 2. Piotr Kuleta, Mateusz Kamiński, Joshua Drojetzki, Michał Kudła (POL), 3. Vitalii Pokotylo, Volodymyr Borodulko, Artem Balandin, Dmytro Zagnii (UKR) K4 500 m
1. Ilya Golendov, Andrey Yerguchyov, Daulet Sultanbekov, Yuriy Berezintsev (KAZ), 2. Daniel Havel, Josef Dostal, Radek Slouf, Pavel Davidek (CZE), 3. Ivan Tsuranau, Raman Navitski, Andrei Tsarykovich, Artsiom Tsiliupa (BLR), 7. Paweł Florczak, Martin Brzeziński, Dorian Kliczkowski, Bartosz Stabno Kobiety K1 200 m
K2 200 m
1. Bartosz Jonkisz, Dawid Putto (POL) 2. Miroslav Zatko, Lubomir Beno (SVK) 3. Mantas Griksas, Madonis Simonas (LTU)
C1 1000 m
1. Maksim Piatrou (BLR) 2. Martin Fuksa (CZE) 3. Michał Kudła (POL)
Olijnik (LTU), 3. Paweł Szandrach, Mariusz Kujawski (POL)
C4 200 m
1. Rusian Sazanavets, Siarhei Pryvolkin, Yury Mazanovich, Yauheni Tsenhel (BLR), 2. Michał Łubniewski, Mariusz Kruk, Grzegorz Szpynda, Joshua Drojetzki (POL), 3. Vladimir Chernyshkov, Ramil Alimov, Mikhail Sychev, Mikhail Karpov (RUS) K4 200 m
1. Denis Ambroziak, Bartosz Jonkisz, Piotr Mazur, Dawid Putto (POL), 2. Mauro Pra Floriani, Edoardo Chierini, Alessandro Gnecchi, Alerto Regazzoni (ITA), 3. Laszlo Kovacs, Mate Szomolanyi, Gabor Bogar, Tamas Kristof Ban (HUN)
1. Marharyta Tsishkevich (BLR) 2. Milica Strovic (SRB) 3. Karolina Naja (POL) K2 200 m
1. Volha Khudzenka, Maryna Litinchuk (BLR), 2. Reka Hagymasi, Anita Hagymasi (HUN), 3. Federica Nole, Sofia Magala Campana (ITA), 4. Paulina Wiewióra, Magdalena Krukowska (POL) K4 200 m
1. Marharyta Tsiehkevich, Maryna Litvinchuk, Volha Khudzenka, Nadzeya Liapeshka (BLR), 2. Alexandra Eniko Horvath, Agnes Viktoria Szabo, Anita Hagymasi, Fanni Siman (HUN), 3. Joanna Bruska, Aleksandra Górna, Ewelina Wojnarowska, Magdalena Krukowska (POL) K1 500 m
1. Maryna Litvinchuk (BLR) 2. Milica Starovic (SRB) 3. Karolina Naja (POL)
C1 500 m
1. Martin Fuksa (CZE) 2. Michał Kudła (POL) 3. Matej Rusnak (SVK) K1 500 m
1. Josef Dostal (CZE) 2. Pavel Miadzvedzeu (BLR) 3. Rafał Rosolski (POL) C2 500 m
1. Tomasz Kaczor, Vincent Słomiński (POL), 2. Yurii Vandiuk, Andrii Rybachok (UKR), 3. Dzianis Makhlai, Hleb Saladukha (BLR) K2 500 m
1. Pavel Miadzvedzeu, Aleh Yurenia (BLR), 2. Ricardas Nekrionius, Andrej
K2 500 m
1. Sofiya Yurchanka, Aleksandra Grishina (BLR), 2. Ewelina Wojnarowska, Magdalena Krukowska (POL) 3. Reka Hagymasi, Anita Hagymasi (HUN) K4 500 m
1. Marharyta Tsishkevich, Volha Khudzenka, Nadzeya Liapeszka, Maryna Litvinchuk (BLR), 2. Alexandra Eniko Horvath, Agnes Viktoria Szabo, Anita Hagymasi, Fanni Siman (HUN), 3. Andrea Havlova, Lucie Matouskova, Monika Machova, Michaela Mlezivova (CZE) 4. Anna Włosik, Paulina Wiewióra, Ewelina Wojnarowska, Magdalena Krukowska (POL)
e i k s l o p o ³ … a i k ż m a r e o p i k z e s B l o p o ma³ Sezon rozpoczęty… Sezon sportowy na poważnie rozpoczęty. Jako pierwsze na boisko wybiegły piłkarki AZS Uniwersytetu Jagiellońskiego (o których więcej obok), a w pełni przygotowań są badmintoniści, koszykarze i siatkarze Akademii Górniczo-Hutniczej, jak również koszykarki Politechniki Krakowskiej. Niestety ze sportowej mapy Polski znikną drużyny siatkarek AZS Uniwersytetu Ekonomicznego (choć w ubiegłym sezonie utrzymały się w II lidze) i siatkarze AZS Politechniki Krakowskiej (w ubiegłym sezonie w czołówce III ligi). Miejmy nadzieję, że te obydwa zasłużone sportowo zespoły kiedyś powrócą do ligowych rozgrywek i ponownie będą promować swoje uczelnie poprzez sport, przyciągać dobrych sportowo studentów do Krakowa, a przez to podnosić się będzie poziom Akademickich Mistrzostw Małopolski. Niestety na drodze wszystkiemu jak zwykle stają pieniądze… Marek Szlachta
Wydanie Małopolskie Redakcja: Marek Szlachta e-mail: krakow@azs.pl
ły giellońskiego rozpoczę Ja tu te sy er iw Un S AZ do WałPiłkarki nożne ątek sezonu wybrały się cz po Na i. żk ra po z ał be sezon S PWSZ. Mecz obfitow AZ ym jsz te m ta z y rb brzycha na de jednej, jak tuacji, a gra zarówno sy h yc ow dk pa zy pr a w wiele akiem chaosu. Sprawdził zn d po ała eg bi ze pr y i drugiej drużyn ecz sezonu mówiąca, że pierwszy m da aw pr a rsk łka pi ra się sta jest wielką niewiadomą.
O
d samego początku gospodynie starały się zaskoczyć defensywę krakowianek długimi podaniami, co o dziwo od czasu do czasu przynosiło efekt w postaci sytuacji podbramkowych. Najpierw w 19 minucie po dośrodkowaniu w pole karne nieporozumienie Anny Popławskiej z Magdaleną Knysak wykorzystała Nikola Pełechata i wyprowadziła gospodynie na prowadzenie. Później w 38 minucie zagranie długiej piłki za linię obrony krakowianek pozwoliło napastniczce z Wałbrzycha dojść do dogodnej sytuacji strzeleckiej. Tym razem górą była bramkarka AZS UJ. Druga odsłona toczyła się w dużej mierze na połowie gospodyń, a duże ożywienie w grze UJ wniosła wprowadzona po przerwie Natalia Sitarz. W efekcie po jej dobrym zagraniu Anna Zapała z piłką przy nodze minęła obrończynię i pięknym uderzeniem w długi róg doprowadziła do remisu. Pomimo dużego naporu drużyny z Krakowa gospodynie od czasu do czasu wyprowadzały groźne kontry, z których jedna – na 10 minut przed końcowym gwizdkiem – zakończyła się bramką na 2:1. Zespół uniwersytecki, mimo że nie mógł zaliczyć tego dnia do udanych, nieustannie dążył do zdobyczy bramkowych. Przyniosło to skutek w postaci rzutu karnego po faulu na Natalii Sitarz. Do piłki podeszła Magdalena Knysak i pewnym strzałem ustaliła wynik spotkania na 2:2. Jeszcze w końcowych minutach i jedna, i druga drużyna mogły się pokusić o zdobycie gola, jak się jednak okazało – skuteczność w AZS nie przyszła wraz z początkiem sezonu ligowego. Druga kolejka to spotkanie przed własną publicznością. Mimo kiepskiej pogody ponad 20 kibiców zasiadło na trybunach stadionu Hutnika Kraków, by oglądać mecz z ULKS Bogdańczowice… Wynik 6:0 dla AZS Uniwersytetu Jagiellońskiego oddaje poziom tego spotkania… W trzeciej kolejce zawodniczki AZS UJ udały się do lidera tabeli Rolnika Biedrzychowice Głogówek. Mecz przebiegał w nerwowej atmosferze, a gospodynie, w swoim stylu, grały bardzo agresywnie, próbując wybijać z rytmu zawodniczki Uniwersytetu. Na przerwę drużyny schodziły do szatni przy stanie 1:1. Na początku drugiej części gry go-
spodynie rzuciły się do ataku, co przyniosło wymierny efekt. W ciągu dwóch minut wyszły na prowadzenie dwiema bramkami. Najpierw w 51 minucie Annę Popławską pokonała doświadczona Daria Kasperska, a dwie minuty później swoją pierwszą bramkę w tym meczu zdobyła Agata Sobkowicz. Akademiczki jednak nie spuściły głów i dążyły do poprawienia wyniku. Wytrwałe natarcia drużyny gości zostały nagrodzone dopiero na 12 minut przed końcem, kiedy to Justyna Maziarz wyszła już po raz kolejny w tym meczu sam na sam z bramkarką i tym razem pewnym strzałem po ziemi zmniejszyła prowadzenie gospodyń do 3:2. Należy wspomnieć, że wcześniej krakowianki kilkakrotnie dochodziły do groźnych sytuacji, lecz skuteczność tego dnia pozostawiała wiele do życzenia. Po zdobyciu bramki kontaktowej zawodniczki AZS konsekwentnie rozgrywały piłkę. Po jednej z dobrze przeprowadzonych akcji na prawym skrzydle znalazła się Małgorzata Bartosiewicz, idealnie zacentrowała w pole karne, gdzie Natalia Sitarz ładnym uderzeniem głową w długi róg nie dała szans na obronę bramkarce z Głogówka. Po wyrównującej bramce zostało 9 minut do końca regulaminowego czasu gry. To krakowianki nadal dążyły do zwycięstwa. W 89 minucie spotkania ładną akcję prawym skrzydłem przeprowadziła Angelika Biskup, wbiegła w pole karne, gdzie w gąszczu obrończyń dojrzała nadbiegającą Justynę Maziarz, piękne dogranie i ta druga, kompletując hat-tricka, wyprowadziła krakowianki na prowadzenie na minutę przed końcem spotkania. Gospodynie ostatkiem sił po rozpoczęciu od środka rzuciły się do przodu, piłkę rozegrały do prawego skrzydła, skąd skrzydłowa Rolnika zacentrowała w pole karne, a tam pozostawiona bez opieki Agata Sobkowicz ładnym uderzeniem głową doprowadziła do remisu. Jeszcze w doliczonym czasie gry krakowianki próbowały przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść: po akcji Małgorzaty Bartosiewicz przed bramkarką znalazła się Anna Zapała, wykorzystała sytuację, lecz sędzia odgwizdała pozycję spaloną i nie uznała tej bramki… Oby w kolejnych meczach, szczególnie wyjazdowych, sprzyjało szczęście… Bartosz Łukacz i Marek Szlachta aps nr 06 2014 (321)
m... e n o z e s d e z r p J U S AZ iwersytetu Jagiellońdrużyna piłkarek AZS Un
cym Od 18 do 25 lipca wawczym przed zbliżają to go zy pr ie oz ob na ła skiego przebywa 14/2015. się sezonem ligowym 20 trolne. Przeciwnikiem tym razem był
J
uż po raz trzeci gościła w zaprzyjaźnionym ośrodku „Las Vegas”, w Barcicach pod Nowym Sączem. Podczas zgrupowania pracowano głównie nad motoryką, a w popołudniowych sesjach doskonalono zachowania taktyczne przygotowane przez trenerów na kolejny sezon rozgrywek. Zawodniczki w trakcie zgrupowania rozegrały dwa mecze kontrolne, cenne przede wszystkim ze względów taktycznych. W pierwszej z gier, z trzecioligową Starówką Nowy Sącz, po bramkach Justyny Maziarz (2), Natalii Sitarz i wracającej po rocznym pobycie w Bronowiance Kraków w szeregi AZS-u Magdaleny Howińskiej, wygrały 4:1. Trzy dni później przeciwnikiem była drugoligowa drużyna Rysy Bukowina Tatrzańska, w której od przyszłego sezonu będą występować dwie byłe już zawodniczki AZS UJ: Sandra Podżus i Kamila Darda. Drugie spotkanie – poprzedzone już większą ilością jednostek treningowych – zakończyło się dwa razy wyższym wynikiem (8:0). A bramki dla Jagiellonek strzelały: Anna Zapała (3), Natalia Sitarz (2), Justyna Maziarz (2) oraz Katarzyna Ładocha. W sobotę 26 lipca w Barcicach piłkarki rozegrały kolejne spotkanie kon-
ekstraligowy 1. FC AZS AWF Katowice. Obydwie drużyny były w innym okresie przygotowań, gdyż dla zespołu z Katowic, który ligowe zmagania rozpoczynał już za tydzień, była to próba generalna, natomiast zespół UJ – rozpoczynający sezon ligowy dopiero w połowie sierpnia – był dopiero na półmetku przygotowań. Spotkanie rozgrywane było w szybkim tempie: dużo walki w środku pola i stosunkowo niewiele sytuacji podbramkowych. Pomimo dużego poobozowego zmęczenia zespół UJ walczył z ekstraligową drużyną jak równy z równym. Na prowadzenie drużyna UJ wyszła po szybkiej, zespołowej akcji, kiedy to obsłużona ładnym podaniem Anna Zapała znalazła się oko w oko z bramkarką Katowic i precyzyjnie posłała piłkę przy słupku. Podrażnione katowiczanki starały się zrewanżować i grać agresywnie w środku pola. Przyniosło to efekt, kiedy zawodniczki UJ pod presją straciły piłkę, ale w pojedynku 1 na 1 lepsza okazała się strzegąca w tym meczu bramki krakowianek Wioleta Myjak. Kilka minut później w podobnej sytuacji górą była już zawodniczka z Katowic, która tym samym doprowadziła do wyrównania. Jagiellonki się nie zniechęcały i jeszcze przed przerwą Zapała zdecydo-
AGH S Z A i c ś i n o t n i m d a B m… przed nowym sezone
D
o nowego sezonu (pomimo trudności, o których pisałem w APS nr 5/2014) przygotowują się badmintoniści AZS AGH. 28 sezon w ekstraklasie będzie trudny. Ze składu ubył Hubert Pączek, który dzięki dobrym występom w ekstraklasie i na MP dostał propozycję gry za dość poważne pieniądze w Niemczech. Nieco kłopotów organizacyjnych przysporzy przeprowadzka Darka Janika z Krakowa do Łodzi. Wprawdzie Darek nadal będzie reprezentował barwy AZS AGH, ale nie będzie go na co dzień na treningach, a co za tym idzie – ubędzie mocny sparingpartner dla uzdolnionych wychowanków. A jest ich sporo. O sile zespołu w tym sezonie będą decydować Mariusz Kabat i Marcin Kalitka. W swoim dorobku mają medale MP Juniorów i Młodzieżowców (w ostatnim sezonie brązowy medal w deblu) oraz MP AZS Juniorów, a także Kamila Morawska (wychowanka Spartakusa Niepołomice, od dwóch sezonów w AZS AGH) – tegoroczna brązowa medalist-
www.azs.pl
ka Mistrzostw Polski Juniorów w deblu. Uzdolnioną młodzież będą wspierać bardzo doświadczeni zawodnicy. Oprócz wspomnianego Darka Janika będzie to Barbara Kulanty i Dominika Guzik-Płuchowska. Wśród panów mocnym punktem powinien być Maciej Osetek. Być może do zespołu dołączy student Politechniki Krakowskiej – Tomasz Persona. Skład AZS AGH uzupełnią bracia Dominik i Sebastian Sadowie (na co dzień studenci AGH), którzy jednak w okresie wakacyjnym nie trenowali, bo musieli pracować, aby móc utrzymać się przez cały rok akademicki w Krakowie. Skład kobiecy uzupełnią Patrycja Szerszeń (studenta UJ), Dominika Pyrc (studentka AWF Kraków) i Marta Pękala (AGH). W rozgrywkach uczelnianych powinniśmy zobaczyć również Aleksandrę Bronikowską i Tomasza Tomżę (obydwoje AGH). Sztab trenerski stanowić będzie jednoosobowo trener-koordynator, trener pierwszego zespołu i logistyk Krzysztof Hodur, a wspierać go będzie społeczny
wała się na uderzenie z dystansu. Piłka utknęła w siatce tuż pod poprzeczką. Wynik 2:1 utrzymał się do przerwy. Po zmianie stron zmęczenie mocno dało znać o sobie w szeregach gospodyń, które zostały zepchnięte do obrony, jedynie od czasu do czasu próbując swoich sił w kontratakach. Niestety w tym spotkaniu nie doczekaliśmy się już więcej bramek i po wyrównanym meczu AZS UJ wygrał 2:1. Sparing z wyżej notowanym przeciwnikiem wypadł obiecująco. Okres najcięższej pracy już za drużyną AZS UJ, która zaczęła od tego czasu treningi w rytmie meczowym. Przed startem ligi zaplanowane były jeszcze dwa mecze kontrolne. Przeciwnikami będą drużyny z czołówki grupy śląskiej II ligi – LKS Goczałkowice Zdrój i KKS Zabrze. Przed sezonem mocno zmienił się skład zespołu. Szeregi AZS UJ opuściły wspomniane wyżej Darda i Podżus, a także Andzelika Dąbek i Agnieszka Szymkowiak (obie Zagłębie Lubin), Karolina Gruszka (Czarni Sosnowiec), Karolina Dul, Aleksandra Giza, Bogusława Helizanowicz (Zielonka Wrząsowice), Lucyna Kuśmierczyk i Adrianna Sobolewska (Bronowianka Kraków) oraz Katarzyna Kasprzycka (wypożyczenie – TKKF Checz Gdynia). Przybyły: Wioleta Myjak (Starówka Nowy Sącz), Magdalena Howińska (Bronowianka Kraków) oraz Paulina Włodarz i Karolina Pietruszka (Podgórze Kraków).
Marek Szlachta i AZS UJ kierownik zespołu, kierowca i znany „motywator do treningu” Maciej Piekło. Dużo jednak mówi się o tym, że na AGH są też inni badmintoniści, jednakże nie chcą zmienić barw klubowych, ponieważ w swoich dotychczasowych klubach otrzymują skromne stypendia, a trener Hodur nie jest wstanie zagwarantować stypendium sportowego na AGH. W Krakowie do pozyskania jest jeszcze Justyna Pasternak, studiująca na Uniwersytecie Rolniczym, jednakże stypendium otrzymywane w klubie i na uczelni jest na tyle wysokie, że trudno będzie ją przekonać do przejścia na AGH. Do sezonu zawodnicy przygotowywali się na obozie dochodzeniowym w hali Akademii Górniczo-Hutniczej w lipcu i pierwszym tygodniu sierpnia. Po tygodniowej przerwie większość zespołu udała się na obóz sportowy AGH do Stęgielka w województwie warmińsko-mazurskim, by na hali w Węgorzewie „szlifować” formę do nowego sezonu. Oby był to sezon powrotu na podium Drużynowych Mistrzostw Polski i wywalczenia kolejnego medalu dla Akademii Górniczo-Hutniczej (dotychczas 1 złoty, 2 srebrne i 3 brązowe medale). Marek Szlachta
e i k s u b u llubuskie
Historyczny brąz Schodowskiego
Medale kajakarzy Sierpień był pracowitym miesiącem dla gorzowskich kajakarzy. Najpierw w Moskwie (w dniach 6–10) odbyły się mistrzostwa świata seniorów, a 15–17 sierpnia Akademickie Mistrzostwa Świata w Mińsku. W obu tych imprezach brali udział zawodnicy AZS AWF Gorzów Wlkp. Do Moskwy pojechała Karolina Naja. Zawodniczka gorzowskiego klubu nie zawiodła i wróciła ze stolicy Rosji z kompletem medali – trzy wywalczone krążki, każdy w innym kolorze. Naja zdobyła złoto w sztafecie 4 x 200m. Drugie miejsce wraz z Edytą Daniszewską, Martą Walczykiewicz i Beatą Mikołajczyk zdobyła w konkurencji K4 na 500 metrów. Brąz nasza kajakarka wywalczyła z Beatą Mikołajczyk w K2 na 500 metrów. Nai nie zabrakło także w Mińsku. Tam zawodniczka AZS AWF Gorzów Wlkp. zdobyła dwa brązowe krążki, oba w jedynce – na 200 i 500 metrów. Z Mińska gorzowscy zawodnicy przywieźli dwa komplety medali – do brązowych krążków Nai dwa złota dorzucił Bartosz Jonkisz, a dwa srebra Joshua Drojetzki. Jonkisz był dwukrotnie najszybszy na 200 metrów – najpierw z Dawidem Putto w dwójce, a następnie z Dawidem Putto, Denisem Ambroziakiem i Piotrem Mazurkiem w czwórce. Drojetzki natomiast oba srebra wywalczył w konkurencji C4 (200 i 500 m). Na 200 m w osadzie oprócz zawodnika AZS-u Gorzów płynęli Michał Lubniewski, Grzegorz Szpynda i Mariusz Kruk, a na 500 m – Piotr Kuleta, Mateusz Kamiński i Michał Kudla. Dawid Lis
APS – Wydanie Regionalne Redakcja: Dawid Lis e-mail: dawid-lis6@wp.pl
W ostatnim tygodniu sierpnia br. w Amsterdamie odbywały się mistrzostwa świata w wioślarstwie. Obecny na nich był Zbigniew Schodowski z gorzowskiego AZS AWF. Wioślarz akademickiego klubu wrócił z tej imprezy z medalem. Zbigniew Schodowski wraz z kolegami wywalczył brązowy medal podczas
mistrzostw świata. Polska osada do mety dopłynęła na trzeciej pozycji w rywalizacji ósemek. Jest to historyczny, pierwszy medal dla Polski w tej konkurencji. Dawid Lis
ą j u k y z s i k z c i m e d a Ak onu i z e s o g e w o n o d ę i s od września trening Porębie w sierpniu, a
KSSSE Obóz w Szklarskiej przygotowania zespołu we do ar nd sta ają ąd gl z piłką. Tak wy podobnie, ale polski. Tym razem jest ko iel W ów rz Go SZ skiego PW AZS nera Dariusza Maciejew tre a dl iem en wi at uł dodatkowym jawiły się dwie września w Gorzowie po ku ąt cz po na ż ju że , to jest ll i Alyssia Brewer. Amerykanki: Sharnee Zo
– Jesteśmy szczęśliwi, że dotarły do nas zawodniczki zza oceanu – przyznał na początku września Ireneusz Madej, wiceprezes Klubu z Gorzowa. – Cieszę się, że miesiąc przed ligą mamy dwie zagraniczne zawodniczki. To dla nas duży komfort. Co prawda tylko Wisła Kraków nie ma jeszcze kompletu, pozostałe zespoły trenują w pełnym składzie. Widać, że organizacyjnie liga jest lepsza i w tym roku będą silniejsze zespołu – dodał Dariusz Maciejewski, szkoleniowiec akademiczek. Same zawodniczki również cieszą się z wyboru klubu. – Przede wszystkim uwielbiam kibiców, ponieważ są zawsze z nami. Nawet gdy chodzę po mieście, to ludzie są bardzo pozytywni i chętnie mi pomagają. Mamy wspaniałych sponsorów, prezesa, trenera, jest Iza, Kasia oraz młode dziewczyny. Jesteśmy pozytywnie nastawione, pracowałyśmy ciężko, a atmosfera w zespole była w zeszłym sezonie bardzo dobra. Jestem już w Polsce piąty rok i jest dla mnie jak drugi dom – mówiła Sharnee Zoll. – Rozmawiałam przed podpisaniem kontraktu z Taber Spani i w samych superlatywach wypowiadała się o atmosferze panującej w zespole, klubie i mieście. Dlatego zdecydowałam się postawić właśnie na gorzowski klub. Przyszłam tutaj, ponieważ chcę osiągnąć coś wielkiego, chcę być ważną częścią zespołu – przyznała natomiast Alyssia Brewer. We wrześniu do Gorzowa przyleci jeszcze trzecia zawodniczka, którą klub pozyskał w letniej przerwie: Jennifer Screen. – Po 20 września przyleci do nas Jennifer Screen z Australii. Zostanie nam niedużo czasu, ale to jest tak doświadczona zawodniczka, że na
pewno szybko wkomponujemy ją w taktykę – stwierdził szkoleniowiec KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wlkp. Początkowo koszykarka z Australii miała przylecieć do Gorzowa w późniejszym terminie. Zrezygnowała jednak z gry w mistrzostwach świata, które odbędą się w Turcji w dniach 27 września – 5 października. – Jennifer miała przylecieć po mistrzostwach świata i tak był skonstruowany jej kontrakt. Miałaby dotrzeć około 15 października i dwa mecze ligowe by opuściła. Zawodniczka zadecydowała, że przyleci trzy tygodnie wcześniej – wyjaśnił trener Dariusz Maciejewski. Szkoleniowiec gorzowskiego zespołu wierzy, że będą to trafione transfery. Myślę, że to będą wzmocnienia. Na finanse, które mamy, uważam, że to bardzo dobre zawodniczki – przyznał. – Mam nadzieję, że nie pomylimy się w tych transferach, bo nie stać nas na pomyłki – zakończył Maciejewski. Gorzowianki we wrześniu rozegrają dziewięć meczów sparingowych, m. in. na turnieju w Czechach oraz z CCC Polkowice. Rozgrywki Tauron Basket Ligi ruszają 4 października, a akademiczki rozpoczną sezon we własnej hali meczem z MKS-em MOS Konin. Dawid Lis aps nr 06 2014 (321)
hniki c e t i l o P S Z A e z r a k ł i P Świętokrzyskiej sezon! wali yskiej jako pierwsza zainauguro echniki Świętokrz
Piłkarze nożni AZS Polit 015. Przed begurowali sezon 2014/2 au in za a yn uż dr a ian ln trener, ucze e zadanie, ale zarówno dn tru j we go rę ok i lig niaminkiem bie wysokie cele. jak i piłkarze stawiają so
P
odopieczni Artura Obarzanka w minionym sezonie w wielkim stylu wywalczyli awans z A-klasy do ligi okręgowej. Niemal przez cały sezon przewodzili tabeli, skutecznie broniąc ataków rywali. W tym sezonie tak łatwo na pewno już nie będzie, choć sam trener jest optymistą: – Na pewno jako beniaminek chcemy się pokazać z jak najlepszej strony, tak żeby stać się solidną drużyną okręgową. Nie będzie łatwo, ale myślę, że damy radę! Chcemy powalczyć o pierwszą ósemkę – mówi trener Obarzanek i dodaje z uśmiechem: – Podobnie mówi większość trenerów w ekstraklasie. Pytany o najtrudniejszych rywali wskazuje na zespoły z Morawicy i Nowin. – Mocne będą pewnie też Brody, choć na razie nie znamy tej ligi i ciężko wskazać faworyta. Wszystko zweryfikuje boisko. – Co ciekawie, kielczanie są najwyżej sklasyfikowaną ligową męską drużyną piłkarską spod znaku zielonego gryfa w Polsce. Drużyna przygotowania do rozgrywek wznowiła już 10 lipca br., była na obozie, rozegrała też 4 sparingi, z których jednak trener nie był do końca zadowolony: – Graliśmy zawsze w eksperymentalnym składzie. Z różnych powodów nie miałem do dyspozy-
cji wszystkich chłopaków. Dopiero na obozie w Bartoszycach miałem większość zawodników i mogliśmy spokojnie potrenować – wyjaśnia. W porównaniu z poprzednim rokiem skład zespołu uległ zmianie, do drużyny przyszło kilku młodych zawodników. – Odeszło od nas dwóch wartościowych zawodników, kilku innych nie wznowiło treningów z różnych powodów (kontuzje, praca). Na ich miejsce pozyskaliśmy kilku młodych piłkarzy, którzy w przyszłości będą stanowić o sile drużyny. Myślę, że w październiku dołączy do nas też kilku świeżo upieczonych studentów Politechniki, których już teraz zapraszam na treningi! – mówi trener. Pierwsze spotkania pokazały, że o punkty będzie trudno, ale z każdym meczem jest coraz lepiej. Po dwóch pechowych porażkach akademicy swoje pierwsze punkty w okręgówce zdobyli w zremisowanym 2:2 meczu ze Spartą Dwikozy. To dobry prognostyk przed kolejnymi spotkaniami. – Zapraszam na nie wszystkich kibiców. Doping na pewno się przyda – zachęca szkoleniowiec AZS. Michał Filarski Foto Michał Dygas
torów a m A e n g o l o P e d r u o T Tour de Pologne a na ósmym miejscu w Sekcja kolarstw Amatorów
M
imo wakacji nasi kolarze byli w pełnym gazie! Po raz kolejny wzięli udział w Tour de Pologne Amatorów i znów nie zawiedli. Po zeszłorocznym piątym miejscu tym razem zajęli drużynowo ósme miejsce wśród 50 drużyn! W drużynie razem ze studentami jechał też dziekan Wydziału Mechatroniki i Budowy Maszyn prof. Zbigniew Koruba! Rywalizacja sportowa toczyła się na tej samej trudnej trasie w okolicach Bukowiny Tatrzańskiej i Gliczarowa, na której po południu wzięli udział najlepsi kolarze zawodowi. Nasi zawodnicy w czasie wyścigu mogli rywalizować
www.azs.pl
z mistrzem olimpijskim Zbigniewem Bródką czy dawnym mistrzem kolarstwa Czesławem Langiem. AZS Politechnika Świętokrzyska na Tour de Pologne Amatorów 2014 jechała w składzie: Zbigniew Koruba (Dziekan WMiBM), Karol Skrzyniarz, Bartosz Godzisz, Sebastian Opoka oraz Marek Kalwat (także trener sekcji). MF
ie k s y z r k o t ê i œw Księga wspomnień Ostatnio, zupełnie przypadkowo, wpadła mi w ręce gruba księga. Jak się okazało, była to kronika KU AZS Politechniki Świętokrzyskiej z lat 1985–1995. Opisywała życie mojego macierzystego klubu, zawody, wyjazdy, opatrzona licznymi zdjęciami i podpisami. Dodajmy ręcznymi podpisami, zresztą podobnie jak kolorowe ilustracje. Ktoś musiał spędzić nad tym sporo czasu, tym bardziej teraz po latach, gdy rządzi druk elektroniczny, wypada to docenić. Przeglądając tę grubą księgę natknąłem się na wspomnienia naszych poprzedników, sportowców, ale też działaczy, dla których sport to było coś więcej. Pasja, dla której poświęcało się czas i nierzadko pieniądze… Wśród tych osób wiele było takich, które obecnie są nam dobrze znane, osiągnęły sukces, mają swoje firmy, są prezesami, a nawet plasują się w czubie listy najbogatszych Polaków, przemierzając przy tym rajdowe szlaki. Domyślacie się, o kim mowa? Tak, Michał Sołowow podczas studiów na Politechnice Świętokrzyskiej także występował w barwach naszego klubu, grał w koszykówkę, zresztą bardzo dobrze, o czym świadczy chociażby wycinek z artykułu w „Echu Dnia” wklejony do kroniki, który mówi, że pan Michał został królem strzelców turnieju w Radomiu. Inni z kolei byli zaangażowani w działalność organizacyjną na rzecz AZS. Wielu z nich do dziś pamięta o swoich początkach i nadal w jakiś sposób wspiera nasz Klub. Przeglądając tak ową księgę, zastanawiałem się, co ktoś będzie mógł przeczytać o naszym klubie AD 2014 za kilkanaście lat. Ktoś powie: mamy Internet i wszystko tam znajdzie… Prawda, ale papier to papier, przetrwa lata. Dlatego właśnie, także z myślą o naszych następcach, przygotowujemy się do takiego pamiątkowego wydawnictwa. Chcielibyśmy wydawać je raz w roku i co rok przypominać osiągnięcia naszych reprezentantów. Tak, by to gdzieś zostało zachowane i za kilkanaście lat jakiś pasjonat sportu mógł przeczytać o sukcesach naszych piłkarzy ręcznych czy złotym medalu Agnieszki Borek. Bo kto wie, jak potoczą się losy naszych „azetesiaków”, kim będą za kilkanaście lat… Sportowcami, szanowanymi inżynierami, prezesami? Wszystko jest możliwe, a AZS to dobry początek takiej drogi i bezcenne doświadczenie, tak potrzebne na starcie dorosłego życia. Michał Filarski
Wydanie Świętokrzyskie Redakcja: Michał Filarski, Maciej Wadowski e-mail: michal.filarski@azs.pl
Mini mistrzostwa
przed wielkim meczem 30 sierpnia br. meczem Polska–Serbia w Warszawie rozpoczęły się Mistrzostwa Świata w Piłce Siatkowej. To najważniejsza impreza sportowa odbywająca się w tym roku w Polsce. Przed turniejem głównym AZS Środowisko Warszawa, we współpracy z władzami stolicy oraz Ministerstwem Sportu i Turystyki, przygotował przystawkę do tego wykwintnego dania. Na Stadionie Narodowym rozegrano dwudniowe Mini Mistrzostwa Świata w Piłce Siatkowej dla młodzieży w wieku gimnazjalnym.
ny i AZS AWF oraz chłopcy z KS Metro i Gold Teamu. Zanim doszło do walki o złoto, zgromadzona publiczność i honorowi goście oklaskiwali rywalizację w meczach o brąz. Było przed kim się zaprezentować, bowiem decydujące momenty turnieju obserwowali m.in. Małgorz go r ata Niemczyk, Niemcz czyk yk, Paweł Pawe Pa w ł Papke, we Pa apk pke, e, Witold Wittolld gorzata
D
o rywalizacji zgłosiło sięę szesnaście drużyn, z któ-y rych stworzono dwie grupy męskie i dwie żeńskie. Lo-sowanie przeprowadził Wi-told Roman – były siatkarz, uczest-nik igrzysk olimpijskich w Atlancie, a obecnie szef wydziału szkolenia PZPS. Dodatkowo, aby uatrakcyjnić zabawę, każdemu zespołowi wylosowano pań-stwo, które jest uczestnikiem zbliżają-cego się czempionatu. – Chcielibyśmy, aby dzięki zabawie w reprezentowaniee różnych drużyn narodowych uczestnicyy turnieju poczuli smak wielkiej imprezy, która rozpoczyna się jutro. Mamy, więc mecze z udziałem m.in. Brazylii, Francji, Argentyny i oczywiście Polski – zachwalał pomysł przedstawiciel organizatora turnieju Rafał Jachimiak z AZS Środowisko Warszawa. – Podobne turnieje odbywają się we wszystkich miastach-gospodarzach tegoroczny tegorocznych mistrzostw świata. Wszystko dzieje się pod ucz stadionami, tak że uczestnicy mają dodatkowo możliwość wejścia na areny zmagań z i obejrzenia, jak to wszystko w wygląda „od podszewki”. W niektórych miejscach staramy s się działać w spektakularspekt ny sposób – na p przykład w Łodzi turniej rozgrywany rozg jest na ulicy Piotrko Piotrkowskiej, a w Bydgoszczy mamy ma aż czternaście rozkła rozkładanych boisk na stadionie piłkarskim – tłumaczy tłumaczył Rafał Kwiatkowski, koordynator szkolen szkolenia młodzieży PZPS. W piątek 2 29 sierpnia przepro przeprowadzono fazę grupow grupową. Mecze rozgrywane były do dwóch wygranych setów (w skróconej formule do 15 punktów). Z racji dość zzróżnicowanego poziomu prezentowaneprezent go przez drużyny większ większość spotkań kończyła się wynik wynikiem 2:0.
W grupie A zwyciężyły siatkarki Ateny (Wenezuela), którym jedynego seta podczas całego dnia „urwały” zawodniczki Mazovii (Belgia). Rywalizację w grupie B zdominowały dziewczęta z AZS AWF (Włochy). O drugie miejsce pasjonującą walkę stoczyły drużyny G72 (USA) i Nieporętu (Polska). Fazę pucharową zapewniły sobie „Amerykanki” wygrywając w trzecim secie 15:13. U panów zdecydowanymi faworytami do gry w finale jawili się zwycięzcy grup C i D, czyli KS Metro (Kuba) oraz Gold Team (Argentyna). Prawo udziału w sobotniej fazie play-off wywalczyli także siatkarze MOS Wola (Brazylia) i UKS Plas (Chiny). Po zakończeniu zmagań pierwszego dnia wszyscy zawodnicy mogli wziąć udział w konkursie precyzyjnego serwowania oraz w szybkim turnieju „jeden na jeden”. Najlepsi nagrodzeni zostali piłkami do siatkówki. Nocne opady deszczu stanowiły realne zagrożenie dla drugiego dnia mistrzostw. Na szczęście obsługa od wczesnych godzin rannych pracowała na czterech arenach turnieju i kilka minut po dziewiątej boiska udało się doprowadzić do akceptowalnego stanu. W półfinałach spotkały się najlepsze drużyny wyłonione w rozegranej w piątek fazie grupowej. W parach żeńskich o prawo gry w wielkim finale zmierzyły się siatkarki Ateny z G72 oraz Mazovii z AZS AWF. U panów KS Metro walczył z UKS Plas, a Gold Team podejmował MOS Wola (Brazylia). Do decydujących spotkań awansowały dziewczęta z Ate-
Biernat Miejsca na Roman i Andrzej Biernat. podium wywalczyły zespoły Mazovii i UKS Plas. Mimo że panie pierwsze rozpoczęły finał, to szybciej rozstrzygnął się mecz mężczyzn. Zawodnicy KS Metro dokonali rzeczy wielkiej, bowiem nie stracili w całym turnieju nawet jednego seta. W finale pokonali Gold Team 15:7, 15:11. – Szczerze mówiąc zwycięstwo przyszło nam łatwo. Poziom nie był zbyt wysoki i bez problemów wygraliśmy turniej – podsumował wyczyn Dominik Żukowski. Emocje w rywalizacji żeńskiej trwały jeszcze kilka minut, ponieważ wszystkie trzy sety były dość zacięte. W końcowej fazie meczu lepszą skutecznością wykazały się zawodniczki Ateny i to one stanęły na najwyższym stopniu podium, zwyciężając z AZS AWF 15:9, 14:16, 15:9. – Niedawno wróciłyśmy z obozu treningowego i pewnie dlatego tak dobrze nam się grało – powiedziały zadowolone z sukcesu. Dyplomy, medale i puchary wręczali dzieciom byli członkowie kadry narodowej w siatkówce. Wyrazili nadzieję, że wśród nagrodzonych znajdą się następcy Wlazłego, Kurka i spółki. Wieczorem na Stadionie Narodowym rozpoczęło się wielkie święto. Do akcji wkroczyli najlepsi siatkarze świata. Być może za kilka lat któryś z uczestników mini mistrzostw znajdzie się w tym elitarnym gronie. Tekst i foto Michał Szypliński Organizatorem Mini Mistrzostw Świata dla dzieci był AZS Środowisko Warszawa. Impreza odbyła się przy współpracy Ministerstwa Sportu i Turystyki, Fundacji Polska Siatkówka, Kinder + Sport oraz M. St. Warszawy. aps nr 06 2014 (321)
Honorowi w Krakowie W tym roku członkowie Konwentu Członków Honorowych AZS spotkali się w Krakowie. Program obejmował formalne obrady Konwentu, ale także część informacyjno-poznawczą, w tym dotyczącą wielkich tradycji sportu akademickiego w Krakowie i w Polsce.
W
spotkaniu uczestniczyli: Tomasz Krasucki, przewodniczący Konwentu, Krystyna Wleciał i Roman Wszoła (AZS AWF Warszawa), Władysław Gąsienica Roj i Krzysztof Całka (AZS Zakopane), Olgierd Furmanek (AZS Wrocław), Stanisław Grymowicz (AZS Gliwice), Janusz Grzeszczuk, Wacław Michalski, Zygmunt Przybylski (AZS Poznań), Tadeusz Janik (AZS Katowice), Marek Ogrodniczek (AZS Rzeszów), Janusz Rybicki (AZS Gdańsk) oraz Bogdan Barut, Czesław Michalski, Bogusław Nizieński, Kazimierz Trybalski i Janusz Wolf (AZS Kraków). Aktualny obraz działalności AZS Kraków nakreślił wiceprezes Marek Szlachta, a reminiscencje z przeszłości dopowiedzieli koledzy Kazimierz Trybalski, Czesław Michalski i Janusz Wolf. Podczas obrad Konwentu Członków Honorowych AZS otrzymali oni z rąk kolegi Tomasza Krasuckiego, przewodniczącego Konwentu, imienne karty Członka Honorowego AZS. Chwilę później kolega Krasucki przedstawił informację ze spotkania Konwentu podczas XXV Zjazdu AZS w Wilkasach.
Następnie kolega Czesław Michalski przedstawił stan badań własnych nt. AZS Lwów i AZS Wilno. Kolega Bogusław Nizieński omówił propozycję wyjazdu studyjnego do Wilna w poszukiwaniu śladów naszego stowarzyszenia na Litwie. Następnie rozmawiano o projekcie współtworzenia historii AZS, m.in. o reaktywowaniu Komisji Historycznej AZS, oraz o planie spotkania w 2016 roku z okazji jubileuszu 50-lecia nadawania godności członka honorowego przez Zarząd Główny AZS, zapoczątkowanej w powojennej historii Związku podczas VI Krajowego Zjazdu Krajowego w dniach 26–27 marca 1966 roku. Ustalono, że każdy przyjedzie na spotkanie w 2016 roku wraz ze swoimi spisanymi wspomnieniami i refleksjami nt. Akademickiego Związku Sportowego w życiu osobistym. Magią Krakowa jest zasada odwiedzania i przebywania. Program pobytu w Krakowie był bardzo interesujący, a współtworzył go kolega Kazimierz Trybalski. Uczestnicy zwiedzili krakowską Akademię Wychowania Fizycznego im. B. Czecha. Spotkanie z prezesem Klubu Sportowego AZS AWF Kraków Michałem Spiesznym było dawką informacji o trzech wydziałach uczelni (wychowanie fizyczne i sport, turystyka i rekreacja, rehabilitacja ruchowa), prowadzącej studia licencjackie, ma-
gisterskie oraz doktoranckie, na której studiuje prawie 4000 młodych ludzi. Kolega prezes oprowadził nas po wszystkich nowych obiektach sportowych uczelni, umożliwiających www.azs.pl
studentom uczestniczenie w zajęciach dydaktycznych w komfortowych warunkach, a zawodnikom – realizację procesu szkoleniowego na najwyższym poziomie (sale do gimnastyki sportowej i artystycznej, hala lekkoatletyczna, pływalnia z zapleczem do badań wydolnościowych, ściana do wspinaczki, hala zespołowych gier sportowych oraz kryte korty tenisowe, na których m.in. trenują siostry Radwańskie). Wyjazd do Krakowa – to obowiązkowa wizyta na Starym Mieście i na Kazimierzu. Był też koncert w ramach „Muzyki w Starym Krakowie”, jednego z najstarszych festiwali polskich. W tym roku odbywał się on po raz 39. wciąż pod kierownictwem Stanisława Gałońskiego. Grał kwartet z Lipska na krużgankach klasztoru oo. Franciszkanów. Natomiast podczas spotkania z prof. Stefanem Dousą (Członek Honorowy AZS Kraków) uczestnicy spacerowali po Rynku Głównym oraz ulubionymi uliczkami Profesora. Przeszli ścieżkami, które prof. Dousa przemierzał wspólnie przed laty z prof. Andrzejem Pelczarem (Członek Honorowy AZS), i dyskutowali m.in. o projekcie rewitalizacji Placu Szczepańskiego. Dominującym elementem tego placu są grające fontanny z iluminacjami i muzyką, zaprojektowane przez prof. Dousę. Od czterech lat jest to najpopularniejsze miejsce w Krakowie podczas upałów. Wszyscy byli również pod wrażeniem pobytu w Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Collegium Maius oraz w Collegium Novum, który umożliwił nam kolega Konrad Wełpa, szef Centrum Sportu Uniwersytetu Jagiellońskiego, członek władz Zarządu Głównego AZS. Członkowie Honorowi zostali zaproszeni i z przyjemnością odwiedzili państwa Barbarę i Kazimierza Trybalskich w Przybysławicach. Z ogrodu gospodarzy cieszyli oczy pięknym widokiem Krakowa, a w podziękowaniu przekazali na ich ręce świerk syberyjski, który będzie rósł w ogrodzie z tabliczką Konwent Członków Honorowych AZS. HH Foto Wiesława Janik, Janusz Rybicki