Skip to main content

Akademicki Przegląd Sportowy 05/2014

Page 1

XXV Zjazd AZS


AKADEMICKI PRZEGLĄD SPORTOW

Foto na okładce: Michał Szypliński

[od redakcji]

Identyfikacja

C

iągle w dyskusjach – tych ważnych i tych bardziej prywatnych – powraca pytanie: W jaki sposób identyfikujemy się z naszym AZS? Czasy radości z powodu otrzymania koszulki i dresu sportowego dawno poszły w niepamięć. Dziś brzmi to trochę jak opowieść wojenna dziadka. Dresy dostawało się raz na kilka lat, zawodnicy kończący karierę klubową przekazywali ten sprzęt z namaszczeniem swoim następcom. Prowadzono ścisły rozrachunek każdego elementu wyposażenia. Skarpetki miały prawo zniszczyć się po roku, koszulka po dwóch, trampki po trzech, a dres po kilku latach. Dziś nie ma miejsca, w którym odnotowano by powstające wersje strojów sportowych związanych z klubami AZS, a kategoria T-shirtów ma pewnie kilkaset tysięcy wzorów. Jedno pozostało bez zmian w każdym pokoleniu azetesiaków: bardzo trudno jest nam pozbyć się każdej koszulki. Przeżywamy cierpienia patrząc na półki pełne różnych wzorów – które wyrzucić, które zostawić, w których biegać, w których spać, które mają zostać na wieczność, a które można porzucić. Z tym musi poradzić sobie każdy sam. Ale stroje to nie wszystko. Warszawa, 7.30 rano, autobus jadący w kierunku stacji metra, spotykają się zupełnie przypadkowo dwie osoby z plecakami ozdobionymi flagami Polski i napisem 361*. Uśmiech, zdziwienie i ciekawość. Egzemplarzy tych plecaków było 250 i towarzyszyły polskiej reprezentacji na Uniwersjadzie w Shenzhen w 2011 roku.

Był pan w Chinach? Ja nie, ale moja dziewczyna, florecistka, była! Proszę ją pozdrowić. Tyle, epizod, przypadkowa identyfikacja. Warszawa, Stadion Narodowy, spotkanie i debata na temat 10 lat w Unii Europejskiej w obszarze sportu. Gość honorowy konferencji, Jan Truszczyński, dyplomata związany od wielu lat ze strukturami Unii Europejskiej, ostatnio dyrektor w Komisji Europejskiej. Po krótkiej wymianie zdań, pada pytanie: Pana znaczek AZS w klapie marynarki jest inny niż ten, który kiedyś ja miałem? Tak, bo to specjalne wydanie z okazji jubileuszu 100-lecia. Tak, to były wspaniałe lata. Jan Truszczyński studiował w latach 60. na SGPiS w Warszawie, udzielał się w uczelnianym AZS. Białystok, mistrzostwa w lekkiej atletyce. Dla sportowców wielkie zawody, zacięta rywalizacja. Na trybunach w większości zawodnicy, trenerzy, opiekunowie i mieszkańcy miasta. W tym środowisku akademickim wiele osób od lat identyfikuje się z AZS. Prof. Jerzy Milewski przez wiele lat w strukturach władz środowiskowych i klubowych, w klapie złota odznaka AZS. Dziś pracownik IPN oddziału w Białymstoku. Tak, to jest identyfikacja. Tak. Redaktor

Pismo Zarządu Głównego AZS Redaktor naczelny: Bartłomiej Korpak Adres redakcji: 00-056 Warszawa ul. Kredytowa 1a tel./faks 22 828 02 76 502 250 604 www.azs.pl e-mail: aps@azs.pl Projekt graficzny i skład: Andrzej Kubatko © FALL tel. 12 413 35 00 www.fall.pl Numer zamknięto 25 lipca 2014 r. Wydawnictwo zrealizowano ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki, nakład 3000 egz. ISSN 0209-0546

Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo skracania artykułów.

aps nr 05 2014 (320)


I tym razem w Wilkasach XXV Zjazd Akademickiego Związku Sportowego, Wilkasy, 6–7 czerwca 2014 r.

Skład osobowy Zarządu Głównego AZS

I tym razem na miejsce Zjazdu wybrano własny Ośrodek AZS w Wilkasach. Zgromadzenie władz naczelnych stowarzyszenia obradował w dniach 6–7 czerwca br. W Zjeździe uczestniczyło 170 delegatów, reprezentujących 17 ośrodków sportu akademickiego w kraju, członkowie Konwentu Członków Honorowych AZS oraz zaproszeni goście, wśród których m.in. był Adam Soroko, dyrektor Departamentu Sportu Wyczynowego MSiT.

w kadencji 2014–2016

W

itam na XXV Zjeździe Akademickiego Związku Sportowego, który, każdy mógłby zauważyć, że mamy XXV Zjazd i 25-lecia wolnej Polski. Co prawda liczymy w różnych datach... Tymi słowami powitał wszystkich uczestników zgromadzenia Marek Rocki, prezes Zarządu Głównego AZS. Spotykamy się jak zwy-

i Szkolnictwa Wyższego i Ministerstwa Sportu i Turystyki, w obecności rektorów uczelni i władz AZS, podsumowali efekty realizacji porozumienia obu resortów na rzecz sportu akademickiego. W minionej kadencji na Letnich Igrzyskach Olimpijskich w Londynie w 2012 r. i Zimowych Igrzyskach w Soczi w 2014 r. znakomity start odnotowali zawodnicy z klubów AZS, wśród

Prezes: Marek Rocki Wiceprezes ds. organizacyjnych: Tomasz Szponder Wiceprezes ds. sportowych: Andrzej Szewiński Wiceprezes ds. upowszechniania KF: Dariusz Piekut Wiceprezes ds. kontaktów międzynarodowych: Adam Roczek Skarbnik: Jacek Kasprzyk Członek, przedstawiciel KW FISU: Marian Dymalski Sekretarz generalny AZS: Bartłomiej Korpak

Członkowie Zbigniew Lipczyński, Andrzej Rokita, Przemysław Strach (rekomendowani przez Radę Sportu), Elżbieta Deleżuch, Anna Lipka, Ewelina Wróbel (rekomendowane przez Radę Upowszechniania Kultury Fizycznej), Marek Konopczyński, Jakub Kosowski, Andrzej Mastalerz (rekomendowani przez Radę Organizacyjną), Marek Rojewski, Tomasz Stefaniak, Konrad Wełpa (rekomendowani przez Radę Ekonomiczną), Kacper Czarnota, Piotr Walczak, Aleksander Fangor, Olaf Weker, Piotr Marszał, Tomasz Wróbel, Lech Leszczyński, Przemysław Jagielski, Grzegorz Miedziński, Marek Szlachta, Jacek Kiełb, Grzegorz Kapitan, Wojciech Weiss, Mirosław Broniewicz, Edyta Nizioł

Główna Komisja Rewizyjna Przewodniczący: Bogusław Gorski (Warszawa)

kle co dwa lata, po to by podsumować miniony okres i by dyskutować o naszej organizacji, dyskutować o tym, co można zmienić i czy są potrzebne zmiany. Zjazd pozytywnie ocenił minioną kadencję. Wśród znaczących wydarzeń w działalności Związku były znakomite starty akademickiej reprezentacji Polski na letniej i zimowej uniwersjadzie w 2013 r., potwierdzone rekordowymi sukcesami medalowymi w dotychczasowej historii. Medaliści Letniej Uniwersjady z Kazania, a także przedstawiciele władz naczelnych AZS zostali przyjęci na specjalnym spotkaniu w listopadzie 2013 r. przez prezydenta RP Bronisława Komorowskiego. W marcu 2013 r. w murach Uniwersytetu Warszawskiego przedstawiciele Ministerstwa Nauki www.azs.pl

których swoją dominację na świecie potwierdził kulomiot Tomasz Majewski, a debiutowała medalistka Karolina Naja, kajakarka AZS AWF Gorzów Wlkp. Podobnie w Soczi – bohaterką biegów narciarskich była Justyna Kowalczyk, zawodniczka AZS AWF Katowice. Akademicy byli też medalistami mistrzostw świata i Europy w takich dyscyplinach jak: judo, kajakarstwo klasyczne, łyżwiarstwo, narciarstwo klasyczne, pływanie, wioślarstwo oraz żeglarstwo. Studenci-sportowcy udanie uczestniczyli w rywalizacji AMŚ, w których startowało 250 zawodniczek i zawodników. Z liczby tej 58 reprezentowało barwy AZS i zdobyło 55 medali. Większość z nich szkolonych było w Akademickich Centrach Szkolenia

Wojciech Folta, Janusz Gaczkowski, Alojzy Gołąb, Tomasz Hugues, Katarzyna Janoszewska, Janusz Jaszczuk, Marek Kolbek, Katarzyna Kozarzewska, Grażyna Papaj, Tatiana Radziszewska-Dworak, Paweł Siepsiak, Marta Soboś, Henryk Sorys, Teresa Sroczyńska, Małgorzata Stachurska, Mateusz Bratuszewski

Główny Sąd Koleżeński Przewodniczący: Janusz Rybicki (Gdańsk) Bogdan Barut, Paweł Danielczuk, Joanna Domiza, Tadeusz Jańczyk, Tomasz Krasucki, Marek Ogrodniczek, Kazimierz Trybalski, Wojciech Zawadzki


XXV Zjazd Akademickiego Związku Sportowego, Wilkasy, 6–7 czerwca 2014 r. Sportowego, koordynowanych przez Zarząd Główny AZS. Międzynarodowy ruch sportowy obejmował również udaną rywalizację w ramach Akademickich Mistrzostwach Europy, wspomnijmy też współpracę i kontakty sportowe z partnerem ukraińskim. Kontynuowana była rywalizacja ogólnopolska: w sporcie kwalifikowanym – Mistrzostwa Polski AZS, w sporcie uczelnianym – Akademickie Mistrzostwa Polski. Zwycięzcy AMP zostali uhonorowani podczas rokrocznej już Gali Sportu Akademickiego przeprowadzonej w 2012 r. w Poznaniu, a w 2013 r. – w Lublinie. Zdecydowanie należy podkreślić progres w uczelnianej rywalizacji, m.in. dzięki wprowadzeniu wpisowego do rozgrywek od 2012/2013 i możliwości zwiększenia nakładów na organizację i promocję AMP. Zarząd Główny AZS wspólnie z Towarzystwem Ubezpieczeniowym AXA ufundował stypendia sportowe. Pierwszymi stypendystami zostali: Rafał Omelko, lekkoatleta AZS AWF Wocław, Kamila Sztokfisz, snowboardzistka AZS Zakopane, Damian Rosolski, wioślarz AZS AWF Gorzów Wlkp., i Tomasz Szczepaniak, judoka AZS Opole. Natomiast z inicjatywy przewodniczącego Konwentu Członków Honorowych AZS Tomasza Krasuckiego utworzono dodatkowy fundusz stypendialny, którego laureatami w roku akademickim 2013/2014 zostali: Urszula Bhebhe, lekkoatletka AZS AWF Warszawa, i Piotr Kurkiewicz, judoka AZS Łódź. W tej kadencji Związek obchodził jubileusze: 60-lecia działalności AZS na Politechnice Wrocławskiej (2012) oraz 50-lecia AZS Rzeszów i 90-lecia AZS Lublin (2013). AZS zainicjował rok jubileuszu powstania i działalności studiów wychowania fizycznego i sportu, a podczas uroczystości ogólnopolskich i środowiskowych w roku akademickim 2012/2013 uhonorowano 339 wybitnych wychowawców fizycznych. Równie istotne w trakcie minionej kadencji Związku były działania podjęte na rzecz skutecznego zabiegania o środki pochodzące z europejskich i krajowych programów w określonych sferach. Po prezentacji multimedialnej prezes M. Rocki w swoim wystąpieniu

zaakcentował najistotniejsze kwestie w działalności Związku. Mówił o znaczącym wsparciu na rzecz sportu akademickiego świadczonych przez wiele uczelni, o możliwości stabilnej pracy szkoleniowej zagwarantowanej rządowym programem Akademickich Centrów Szkolenia Sportowego, o mankamentach związanych ze zmniejszaniem się nakładów w budżecie ministerstwa sportu i ciągłych zmianach organizacyjno-formalnych w tym zakresie (m.in. o ograniczeniu finansowania udziału Polski w AMŚ tylko do dyscyplin olimpijskich), o wsparciu szkolenia sportowego monitoringiem naukowym w ramach projektów finansowanych przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego w porozumieniu z Ministerstwem Sportu i Turystyki i o stabilnej pozycji klubów AZS w realizowanych szkoleniach. Prezes M. Rocki akcentował: W ramach dyskusji warto wrócić do debaty dotyczącej członkostwa w AZS. Pytania brzmią: Dla kogo jest Akademicki Związek Sportowy? Jaki powód mają studenci i pracownicy uczelni, by należeć do AZS? Czy inne pozasportowe pasje mogą być przesłanką do członkostwa? Przypomnijmy, że w pierwszych AZS-ach były sekcje fotograficzne. Stan organizacyjny w ostatnich latach kształtował się na poziomie około 42 000, czyli de facto wrócił do stanu sprzed 10 lat. Co prawda dalej jesteśmy liderem w środowisku akademickim, jeżeli chodzi o stan zorganizowania, ale na tle ogólnej liczby studiujących nie jest to wynik imponujący i odpowiadający naszym aspiracjom. Zatem pytanie powinno brzmieć: dlaczego program klubu uczelnianego jest tak mało atrakcyjny dla studentów? Będziemy chcieli pokazać dobre praktyki w tym zakresie. Warto podkreślić, że w przededniu i w dniu Zjazdu przeprowadzono sesje dyskusyjno-problemowe, a ich myślą przewodnią było Członkostwo w AZS oraz Status klubu AZS na uczelni. Odbyła się też plenarna sesja problemowa Sport, aktywność studentów i udział Akademickiego Związku Sportowego w polskich i europejskich projektach. W panelu nt. statusu klubu AZS dyskutowano o stypendiach rektorskich dla najlepszych sportowców. Ciekawe i praktykowane rozwiązania kwestii stypendium dla sportowców na poszczególnych uczelniach przedstawili: Dariusz Gaweł (UMCS Lublin), Tomasz Wróbel (Politechnika Opolska), Bartosz Gogolewski (Politechnika Poznańska) i Olaf Weker (Uniwersytet Warszawski). Podczas uroczystej sesji Zjazd uhonorował godnością Członka Honorowego AZS dziewięć osób, które w swoich życiorysach zapisane mają znaczące wydarzenia sportowo-organizacyjno-zawodowe, tworzące historię AZS i sportu aka-

demickiego na polskich uczelniach. Oto oni: Władysław Bilski (AZS Politechnika Wrocławska), Czesław Bzikot (AZS Katowice), Krzysztof Całka (AZS Zakopane), Jerzy Konopa (AZS Warszawa), Mieczysław Kuczyński (AZS Białystok), Czesław Michalski (AZS Kraków), Bogusław Nizieński (AZS Kraków), Tadeusz Pagiński (AZS AWFiS Gdańsk), Stanisław Zapart (AZS Kraków). W imieniu tak zacnego grona wystąpił Bogusław Nizieński, który powiedział: Szanowni Państwo! Przypadł mi w udziale miły zaszczyt, miły obowiązek podziękowania. Trudno po prostu opanować wzruszenie. Na takim zjeździe wraca młodość, kiedy byliśmy, tak jak i wy, młodzi, pełni zapału, a przede wszystkim kochający AZS. Byliśmy z AZS-em związani i nie zdradziliśmy go. AZS to nasza młodość, to nasze życie, to nasz marsz ku lepszej przyszłości dla naszej młodzieży. Serdecznie wam wszystkim dziękuję, i oby tak dalej. Niech żyje AZS! Gromkimi brawami na stojąco podziękowano Koledze Bogusławowi Nizieńskiemu, a wśród zgromadzonych niejedna osoba czuła wielkie wzruszenie. Konwent Członków Honorowych AZS na swoich obradach formalnie, ale serdecznie i po koleżeńsku przyjął nowych członków. Później rozmawiano o sprawach Związku. Dokonano wyboru przewodniczącego Konwentu, którym jednomyślnie i ponownie został Kolega Tomasz Krasucki. Na sesji uroczystej Zjazdu powiedział m.in.: (…) chciałem prosić o wpisanie do uchwały dwóch postulatów Konwentu Członków Honorowych AZS. Pierwszy to prośba o przeanalizowanie reaktywowania Komisji Historycznej (…), która po dyskusji na spotkaniu Konwentu, mogłaby być elementem inspiracji (…), są pomysły, a tematów jest sporo. Apeluję kolejny raz, by władze poważnie zajęły się budową archiwum Zarządu Głównego AZS. Podkreślam słowo „poważnie” – na poziomie XXI wieku. Zjazd również podjął uchwałę o nadaniu Medalu im. Bronisława Czecha Za wybitne osiągnięcia sportowe. Najważniejsze odznaczenie AZS otrzymało dziewięciu reprezentantów AZS: Karolina Naja (kajakarstwo klasyczne, AZS AWF Gorzów Wlkp.), Zuzanna Pawlikowska (judo, AZS AWFiS Gdańsk), Małgorzata Stroka, Magdalena Piekarska, Danuta Dmowska-Andrzejuk, Ewa Nelip (szermierka, szpada, wszystkie AZS AWF Warszawa), Zbigniew Schodowski (wioślarstwo, AZS AWF Gorzów Wlkp.), Weronika Nowakowska-Ziemniak, Krystyna Pałka (biathlon, obie AZS AWF Katowice). W podsumowaniu zjazdowej debaty Zjazd przyjął uchwałę generalną, w której nakreślił kierunki działania na najbliższą kadencję. aps nr 05 2014 (320)


XXV Zjazd Akademickiego Związku Sportowego, Wilkasy, 6–7 czerwca 2014 r.

UCHWAŁA XXV ZJAZDU AZS Wilkasy, 07.06.2014 r. XXV Zjazd AZS zobowiązuje nowe władze naczelne AZS do: 1) Dalszego rozwoju systemu rywalizacji w ramach AMP i lig środowiskowych 2) Tworzenia warunków do intensyfikacji działalności studentów w strukturach klubów uczelnianych 3) Dokonania analizy uczestnictwa oraz podjęcia działań w celu zachęcenia uczelni do udziału w międzynarodowej rywalizacji sportowej 4) Wspierania organizacyjnego i finansowego systemu szkoleń działaczy AZS na poziomie klubowym, środowiskowym i centralnym 5) Zobowiązania do systematycznej opieki nad jednostkami AZS o największych problemach organizacyjnych i finansowych 6) Podjęcia decyzji w przedmiocie likwidacji jednostek, które zaprzestały działalności 7) Podjęcia rozmów z MNiSzW na temat zmiany możliwości finansowania sportowych organizacji studenckich przez uczelnie w świetle przepisów ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym 8) Stworzenia katalogu dobrych praktyk w zakresie tworzenia regulaminów przyznawania stypendiów rektora dla najlepszych studentów 9) Podjęcia rozmów z MNiSzW na temat możliwości zmian regulacji dotyczących stypendiów rektora dla najlepszych studentów w świetle przepisów ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i aktów rangi podstawowej 10) Podjęcia działań w kierunku zunifikowania wizerunku AZS oraz ujednolicenia i profesjonalizacji form promocji AZS 11) Intensyfikacji promocji AZS oraz usprawnienia wymiany informacji

wewnątrz organizacji, m.in. poprzez rozwój stron www, udział w mediach społecznościowych oraz czasopismo „APS” 12) Wydania monografii podsumowującej dotychczasową działalność AZS 13) Stworzenia katalogu dobrych praktyk w zakresie upowszechniania i promowania członkostwa w AZS 14) Reaktywowania komisji historycznej 15) Podjęcia działań mających na celu powołanie archiwum AZS 16) Rozwijania współpracy z MSiT oraz MNiSzW w celu poszerzenia zakresu i zwiększenia skali finansowania Porozumienia na rzecz rozwoju sportu akademickiego 17) Stworzenia katalogu dobrych praktyk w zakresie wspierania finansowego sportu akademickiego przez uczelnie 18) Egzekwowania od wszystkich jednostek posiadających osobowość prawną przestrzegania zasad i terminów składania stosownych informacji do organów państwowych i władz naczelnych AZS 19) Dokonania analizy funkcjonowania centralnych ośrodków sportu akademickiego oraz wdrożenia ewentualnych zmian organizacyjnych, które pozwolą na optymalizację zysku 20) Aplikowania o dofinansowanie projektów ze środków UE w nowej perspektywie finansowej UE 21) Podjęcia działań mających na celu upowszechnianie statusu członka wspierającego AZS jako mecenasa sportu akademickiego 22) Podjęcia działań mających na celu pozyskanie funduszy sponsorskich na rozwój obecnych programów oraz tworzenie nowych 23) Podjęcia działań w kierunku upowszechnienia związków nauki

z praktyką sportową AZS poprzez realizację programów badawczych ukierunkowanych na rozwój sportu wyczynowego, organizowanie konferencji oraz publikację wyników badań 24) Doskonalenia systemu szkolenia w Akademickich Centrach Szkolenia Sportowego poprzez: a) poprawę bieżącej współpracy z polskimi związkami sportowymi (pzs) w kierunku podziału zakresu szkolenia pomiędzy pzs a ACSS, organizowanie konsultacji poświęconych corocznej ocenie realizacji programu oraz ocenie zawodników i programów szkolenia w następnych latach b) rozszerzenie programu o certyfikowane centra w kolejnych ośrodkach akademickich, także w innych niż AWF-y uczelniach zainteresowanych działalnością na rzecz sportu kwalifikowanego 25) Podjęcia działań w kierunku wprowadzenia zmian w systemie przyznawania stypendiów MNiSzW umożliwiających zdobywanie ich przez wybitnych sportowców-studentów (np. medalistów Igrzysk Olimpijskich i innych mistrzowskich imprez międzynarodowych) w dyscyplinach (konkurencjach) olimpijskich 26) Podjęcia działań w kierunku przywrócenia możliwości dofinansowania przygotowań i udziału we wszystkich dyscyplinach i konkurencjach kalendarza imprez Międzynarodowej Federacji Sportu Studenckiego (FISU), jak również dofinansowania systemu imprez centralnych AZS w sporcie kwalifikowanym jako istotnego elementu p yg j do Uniprzygotowań i kwalifikacji wersjad oraz AMŚ.

Na koniec obrad Zjazdu przeprowadzono wybory. Prezesem Zarządu Akademickiego Związku Sportowego na następną kadencję ponownie wybrano prof. Marka Rockiego, a wiceprezesami zostali: ds. organizacyjnych – Tomasz Szponder, ds. sportu kwalifikowanego – Andrzej Szewiński, ds. upowszechniania kultury fizycznej – Dariusz Piekut, ds. kontaktów zagranicznych – Adam Roczek. Skarbnikiem został Jacek Kasprzyk. Na pierwszym posiedzeniu członkowie Zarządu Głównego AZS na funkcję sekretarza generalnego AZS wybrali ponownie Bartłomieja Korpaka. Na zakończenie XXV Zjazdu AZS prezes M. Rocki powiedział: Zacznę od podziękowań – w imieniu nowo wybranych

władz dziękuję za zaufanie, jakim nas obdarzyliście. Dziękuję też za sprawne przeprowadzenie obrad komisjom zjazdowym, które doprowadziły nas do uchwały generalnej Zjazdu. Jest ona naszym zbiorowym zobowiązaniem na najbliższą kadencję. Gratuluję nowo wybranym, którzy również wzięli na siebie duży obowiązek realizacji misji Związku. Ku chwale AZS będziemy ją realizować. Wszyscy uczestnicy Zjazdu otrzymali wydawnictwo albumowe pt. 100 lat Akademickiego Związku Sportowego. Było ono dla niektórych Koleżanek i Kolegów inspiracją do wymiany zdań, przypomnienia sobie minionych faktów i wydarzeń, których byli pomysłodawcami, organizatorami, uczestnikami.

Szczególnie z uśmiechem i sentymentem z dystansu czasu wspominano te związane z Wilkasami. HH Foto AZS Wilkasy

www.azs.pl


CZŁONKOWIE HONOROWI AZS – XXV ZJAZD AZS Władysław BILSKI ur. w 1939 roku, absolwent Wyższej Szkoły Ekonomicznej we Wrocławiu i Politechniki Wrocławskiej, a także AWF Gdańsk w zakresie uprawnień trenerskich. Z Klubem AZS Politechnika Wrocławska związany jest od 1973 r. do chwili obecnej: w latach 1973–78 jako zawodnik, a potem od 1978 r. jako trener tenisa stołowego. Prowadził reprezentację Polski na sześciu akademickich mistrzostwach świata w tenisie stołowym, odnosząc także sukcesy medalowe. Wieloletni przewodniczący Społecznej Komisji Tenisa Stołowego przy ZG AZS, wieloletni wykładowca na AWF Wrocław. Jako trener w klubie AZS Politechnika Wrocławska wyszkolił wielu znakomitych zawodników, m.in. Elżbietę Gracek, Dorotę Bilską, Małgorzatę Ryzynkiewicz, Alinę Pindor, Elżbietę Kazberuk, Wojciecha Lisińskiego, Ziemowita Bańkosza, którzy zdobyli ponad 100 medali (w tym 61 złotych) na mistrzostwach Polski we wszystkich kategoriach wiekowych.

Czesław BZIKOT ur. w 1945 roku, absolwent WSWF Katowice, z AZS związany od 1974 do 2010 r. Jako student był zawodnikiem sekcji piłki siatkowej mężczyzn, pełnił też funkcję prezesa klubu uczelnianego AZS. Pracownik AWF i Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Trener zespołu żeńskiego piłki siatkowej. Dyrektor klubu AZS AWF, współtwórca rozwiązań organizacyjnych w zakresie szkolenia sportowego w klubie, a także w zakresie tworzenia szczególnych warunków dla rozwoju sportów zimowych, co przyniosło efekty w postaci medali olimpijskich narciarki Justyny Kowalczyk, ale także licznej reprezentacji studentów członków AZS w narodowych reprezentacjach na najważniejsze imprezy światowe. Przez wszystkie lata swojej pracy i działalności wykazywał się dużą wiedzą fachową i oddaniem dla spraw sportu.

Krzysztof CAŁKA ur. w 1946 roku, absolwent Politechniki Krakowskiej, związany z AZS w okresie studiów jako zawodnik sekcji narciarskiej, od 1981 r. członek AZS Zakopane, wieloletni członek władz klubowych, prezes i wiceprezes. Jest współtwórcą wysokiej pozycji AZS Zakopane zarówno w rywalizacji w sporcie dzieci i młodzieży, jak i w rywalizacji ogólnopolskiej i światowej. Uczestniczył w przygotowaniach sportowych i organizacyjnych do udziału polskiej reprezentacji w zimowych uniwersjadach, współorganizator Zimowych Uniwersjad w Zakopanem w latach 1993 i 2001. Pomysłodawca

i współorganizator wielu imprez promujących AZS i sport, w tym Memoriału im. Kornela Makuszyńskiego.

Jerzy KONOPA ur. w 1937 roku, absolwent Politechniki Warszawskiej, pracownik naukowy tej uczelni. Związał się z AZS w 1957 r. poprzez działalność w Akademickim Klubie Żeglarskim AZS Warszawa, w latach 70. był członkiem Środowiskowej Rady Żeglarskiej AZS-ZSP. W latach 1986–87 pełnił funkcję przewodniczącego Komisji Szkolenia Rady Żeglarskiej AZS, a od 1987 r. przewodniczącego Rady Żeglarskiej Zarządu Głównego, także wieloletni członek władz naczelnych. W latach 1987–2002 prowadził szkolenia podczas letnich żeglarskich obozów szkoleniowych organizowanych przez AZS w Ośrodku AZS Wilkasy.

Mieczysław KUCZYŃSKI ur. w 1943 roku, absolwent i pracownik naukowy białostockiej Akademii Medycznej. Związany z AZS od 1962 r. najpierw jako zawodnik sekcji piłki siatkowej i tenisa ziemnego, w latach 1974–77 prezes klubu uczelnianego AZS, członek władz środowiskowych i Zarządu Głównego. W latach 1983–91 był prezesem Zarządu Środowiskowego AZS Białystok, a od 1997 r. do chwili obecnej jest przewodniczącym Środowiskowej Komisji Rewizyjnej AZS Białystok. Współorganizator szkolenia i działalności środowiskowej sekcji piłki ręcznej mężczyzn i piłki siatkowej kobiet.

Czesław MICHALSKI ur. w 1946 roku, absolwent i pracownik naukowy Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Krakowie. Z AZS związany od 1969 r. Pełnił szereg funkcji społecznych w AZS, m.in. prezesa Klubu Uczelnianego WSP Kraków w latach 1970–74 i 1980–83, wiceprezesa Zarządu Środowiskowego ds. organizacyjnych, przewodniczącego Środowiskowej Komisji Klubów Uczelnianych AZS, od 1.04.1977 do 31.12.1978 sekretarz AZS w Krakowie. W latach 1974–78 był członkiem Zarządu Głównego, pełniąc funkcję wiceprzewodniczącego Centralnej Komisji Klubów Uczelnianych (1976–78). Prowadził centralne, środowiskowe i uczelniane obozy organizatorów sportu akademickiego. Jest autorem wielu publikacji i wydawnictw książkowych na temat historii AZS.

Bogusław NIZIEŃSKI ur. w 1928 roku, żołnierz Armii Krajowej (pluton dywersyjny Komendy Obwodu AK „Jarosław”), absolwent Wydziału Prawa i Szkoły Nauk Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego,

od 1957 r. pracownik wymiaru sprawiedliwości, sędzia Sądu Najwyższego (1990–98) i Rzecznik Interesu Publicznego (1999–2004). W AZS od 1948 roku: zawodnik piłki nożnej, hokeja na lodzie i hokeja na trawie, a także piłki ręcznej 11-osobowej – zawsze na pozycji bramkarza. Karierę zawodniczą zakończył w 1959 r. W latach 1950–57 pracownik Zarządu Środowiskowego AZS Kraków, m.in. na stanowisku kierownika wyszkolenia sportowego (1954–56). Prezes Klubu Międzyuczelnianego AZS Kraków (1962–68) i członek Głównej Komisji Rewizyjnej AZS (1960–70). Członek Honorowy AZS Kraków. Uhonorowany wieloma odznaczeniami i wyróżnieniami za działalność podczas okupacji niemieckiej, a także za pracę zawodową i społeczną.

Tadeusz PAGIŃSKI ur. w 1947 roku, absolwent Wyższej Szkoły Wychowania Fizycznego w Gdańsku. Związany z AZS Gdańsk, najpierw w latach 1963–71 jako zawodnik sekcji szermierki, a od 1971 roku do chwili obecnej jako trener w AZS AWFiS w Gdańsku. Od 1989 r. także trener kadry narodowej. Jego podopieczni zdobyli ponad 50 medali w rywalizacji światowej zarówno w kategorii juniorów, jak i seniorów, w tym medale olimpijskie w roku 2000 drużyny floretu kobiet i w 2004 indywidualnie Sylwii Gruchały. Prowadzone przez niego zawodniczki wywalczyły ponadto w Pucharze Świata 11 tytułów drużynowych mistrzyń, 7 tytułów indywidualnych Sylwii Gruchały i 1 zwycięstwo Anny Rybickiej. W rywalizacji ogólnopolskiej okres pracy Tadeusza Pagińskiego przyniósł dorobek ponad 600 medali indywidualnych i 24 tytułów drużynowych.

Stanisław ZAPART ur. w 1944 roku, absolwent WSWF Kraków, od 1974 r. pracownik SWFiS AGH Kraków i trener sekcji lekkiej atletyki w Klubie AZS-AWF Kraków. Przez 40 lat pracy wychował wiele pokoleń zawodników, którzy reprezentowali Polskę na światowych arenach, wśród nich: Mirosław Włodarczyk – brązowy medalista w skoku wzwyż Halowych Mistrzostw Europy w 1983 r., Szymon Kuźma – wielokrotny medalista mistrzostw Polski, Karolina Błażej-Zawiła – wielokrotna medalistka mistrzostw Polski i finalistka Uniwersjady 2011. Z uwagi na swój warsztat szkoleniowy pracował również na rzecz polskiej lekkiej atletyki w charakterze trenera kadry narodowej i uniwersjadowej. Od wielu lat przewodzi w rankingach prowadzonych przez ZG AZS oceniających trenerów lekkiej atletyki. aps nr 05 2014 (320)


DAJEMY SZANSE MŁODYM Rozmowa z Maciejem Hartfilem, prezesem KS AZS AWF Warszawa – klubu, który od lat zajmuje czołowe pozycje w rankingu ogólnopolskiej rywalizacji w sporcie młodzieżowym Gratulacje! Od wielu lat klub plasuje się w czołowej trójce najlepszych w Polsce w szkoleniu młodzieży. Czy nie ma pomysłu na to, jak wygrać ten ranking? A tak na poważnie to w jakich dyscyplinach sportu prowadzicie szkolenie młodzieży i jak się to mieści w formule działania klubu?

w stolicy, powodują, że z roku na rok tych środków otrzymujemy coraz mniej. W tym roku o blisko 160 tys. zł mniej.

W ostatnich latach duży nacisk położyliśmy na szkolenie dzieci i młodzieży. To oczywiście dyscypliny, które funkcjonują u nas od lat, a więc lekkoatletyka, pływanie, szermierka, taekwondo olimpijskie, judo, zapasy, wioślarstwo. AWF przestał być najbardziej atrakcyjnym miejscem studiów dla wielu sportowców, przestał być „magnesem”, który ich przyciągał do Warszawy. Jeżeli sami nie skoncentrujemy się na szkoleniu najzdolniejszych, młodych zawodników, to będzie nam bardzo ciężko o wyniki w seniorach. Pomysł na wygranie rankingu jest, ale osobiście mam co do niego wątpliwości. „Śląsk” i „Zawisza” wygrywają z nami głównie dzięki punktom w kategoriach młodzików i juniorów młodszych. Nie wiem, czy wprowadzanie elementów rywalizacji o punkty i stawianie na wyniki w tych kategoriach to dobry sposób na najlepszych młodzieżowców i seniorów, a nam na tym najbardziej zależy.

Karierę sportową w pełnym tego słowa znaczeniu wybiera niewielu. Jeszcze mniej wybiera studia na Akademii. W tym roku z 30 miejsc bez egzaminów, które możemy zaoferować naszym zawodnikom, zgłosiło się do nas 8 osób. Dlatego tak ważne jest jak najszersze szkolenie dzieciaków, żeby później móc wyłowić te największe talenty i rozwijać ich sportowe kariery.

Zawsze przy ocenie jakiegoś działania rodzi się pytanie, na ile można na procesy z tym związane wpływać? Z jakich środków finansujecie sport młodzieżowy, kto jest partnerem w tym zakresie, czy jest to element większego programu, jak stabilne może być planowanie podejmowanych działań?

Sport dzieci i młodzieży akurat u nas w największej mierze finansowany jest ze środków m.st. Warszawy i rodziców. Dzięki tym drugim osiągnęliśmy pewien poziom stabilizacji, który pozwala planować długofalowe działania. Zmiany systemu finansowania sportu dzieci i młodzieży w Warszawie, mimo że pozostajemy od kilkunastu lat niekwestionowanym liderem w tym zakresie

www.azs.pl

Jak wielu młodych zdolnych sportowców wyszkolonych w klubie wybiera karierę sportową i jak wielu z nich podejmuje studia na AWF w Warszawie?

Sport młodzieżowy to w pierwszym rzędzie ciągła selekcja, ale także olbrzymia, bardzo często niedoceniona rola trenera, instruktora, opiekuna. Kto personalnie stoi za sukcesami młodych sportowców AZS AWF Warszawa?

Zdecydowanie trenerzy, ale ogromny wpływ na rozwój młodych zawodników mają również rodzice i ich zaangażowanie. Na ten pierwszy element staramy się wpływać. Zatrudniamy najlepszych warszawskich trenerów, którzy swoim doświadczeniem i dotychczasowymi osiągnięciami gwarantują dobre efekty. Dajemy też szanse młodym, głównie naszym byłym zawodnikom. Często bardzo dobrze potrafią się odnaleźć w nowych rolach.

W środowisku słychać odgłosy lekkiego wrzenia, jesteśmy w trakcie kolejnej reformy sportu, w tym także w zakresie sportu dzieci i młodzieży. Komu powinno zależeć na kształtowaniu i doskonaleniu sportowych umiejętności – rodzicom, szkole, samorządowi lokalnemu, związkom sportowym, stowarzyszeniom, państwu? Dziś widać dosyć pogmatwany system, kwitnącą biurokrację, a na końcu i tak większość kosztów spada na barki rodziców?

Myślę, że każdemu z wymienionych podmiotów powinno zależeć na doskonaleniu sportowych umiejętności dzieci i młodzieży. Zyskują wszyscy. Według mnie powierzenie pewnej samodzielności związkom to dobry ruch. Ktoś nad tym szkoleniem musi czuwać i mieć na nie jakiś pomysł. Sportowe gwiazdy nie mogą pojawiać się z przypadku. Jeżeli chodzi o finansowanie, to powinno być podzielone. Na poziomie lokalnym najbardziej winny być zainteresowane tym samorządy, kluby, i inwestować w najzdolniejszą młodzież. Na poziomie krajowym i międzynarodowym – to jest oczywiste, że zabezpieczyć to powinien w największej mierze krajowy związek sportowy z dotacji Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz – co warto podkreślić – ze środków własnych.

Kluby AZS w rankingu za 2013 rok zaprezentowały się znakomicie, w pierwszej dziesiątce znalazło się ich sześć. To dobra tendencja, i co najważniejsze – utrzymująca się od kilku lat. Pewnie jako AZS jesteśmy dobrze zorganizowani, pewnie mamy sporo innych atutów. Czy jesteśmy z tego tytułu doceniani przez samorząd lokalny, przez sponsorów i instytucje administracji państwowej?

Niestety AZS wielu samorządom i ich decydentom kojarzy się tylko ze sportem akademickim i nie zdają sobie oni nawet sprawy, że AZS to setki, a raczej tysiące dzieciaków z podstawówek i gimnazjów. Trzeba cały czas pracować nad uświadamianiem wszystkim roli, jaką odgrywają kluby AZS w szkoleniu sportowym i promowaniu aktywnego trybu życia wśród dzieci i młodzieży. To zadanie dla klubów, bo nikt za nich tego nie zrobi. Zamiast narzekać, trzeba działać i zmieniać sposób postrzegania AZS.

Podczas uroczystości wręczenia wyróżnień w tej rywalizacji ogłoszono przyznanie przez ministra sportu nagrody dla klubu w wysokości 90 000 zł, ma być to wydane na sprzęt potrzebny w szkoleniu. Czy jest gotowy pomysł na wydanie tych pieniędzy?

O większości zadecydują trenerzy poszczególnych dyscyplin. Oni najlepiej wiedzą, czego potrzeba, aby to szkolenie dalej rozwijać. Część środków przeznaczymy na wyróżnienie tych najbardziej zasłużonych w 2013 roku. Rozmawiał BK Foto KS AZS AWF Warszawa


Akademickie Mistrzostwa Polski w Wioślarstwie, Bydgoszcz, 30.05–01.06.2014 r.

Gospodarze poza podium Mimo czterech medali zdobytych przez studentów UKW podczas AMP w Wioślarstwie, gospodarzom nie udało się wygrać klasyfikacji generalnej w tej dyscyplinie. Z pozycji lidera rankingu mogli się za to cieszyć studenci z Warszawy.

A

reną zmagań wioślarzy była Bydgoszcz. Pod koniec maja do Brdyujścia zawitało około 180 młodych sportowców z 21 uczelni. Poza bydgoszczanami o medale walczyli m.in. studenci z Warszawy, Wrocławia, Krakowa, Gdańska i Poznania. W czasie mistrzostw rozegrano sześć konkurencji. Kibice dopingujący wioślarzy byli przekonani, że mistrzowski tytuł pozostanie w mieście nad Brdą. W ostatnich latach to właśnie miejscowi studenci z UKW i WSG wygrywali wioślarskie zmagania. Tym razem jednak, po 13 latach, na czoło klasyfikacji znów wysunęli się studenci Politechniki Warszawskiej. O ich sukcesie w rankingu przesądziły m.in. medale w biegach ósemek i jedynce mężczyzn. Pierwszą z konkurencji warszawiacy wygrali (2.49.51) po zaciętym boju stoczonym ze studentami WSG Bydgoszcz (2.51.00) i Politechniką Wrocławską (2.53.45). W drugiej – jedynce mężczyzn – do złota zabrakło szczęścia. Szymon Pośnik nie zdołał dogonić najszybszego w rywalizacji Tomasza Rachwała z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu (3.45.71) i ostatecznie dotarł na metę siedem sekund po nim (3.52.94). Wyprzedził przy tym o cztery sekundy Kamila Zajkowskiego z WSG Bydgoszcz. Studenci z bydgoskiej uczelni zdołali powiększyć swój dorobek o jeszcze jeden medal. To dało im ostatecznie drugie miejsce w klasyfikacji medalowej. Złoto dla uczelni wywalczyła w konkurencji jedynek Martyna Mikołajczak. Zawodniczka Lotto Bydgostii w finale o setne sekundy (3.54.63) pokonała Arianę Borkowską z Politechniki Poznańskiej (3.54.91). Dopiero osiem

sekund później na mecie pojawiła ła ła się trzecia zawodniczka – Alekkik ki sandra Budzyńska z Politechniki Gdańskiej (4.02.20). nia ia Budzyńska nie była tego dnia d la jedyną, która zdobyła medal dl dla ązotrójmiejskiej uczelni. Drugi brązoh ł wy krążek to zasługa duetu Mi Michał Baran – Krzysztof Strupiński w dwójce podwójnej w kategorii lekkiej. Wioślarze bardzo dobrze poradzili sobie w przedbiegach: z pierwszą lokatą bez przeszkód pokonali bydgoską UKW i toruńską WSB. W finale kolejność nieco się odwróciła i to gdańszczanie musieli gonić kujawsko-pomorskie uczelnie. Ostatecznie na mecie dojechali z trzecim czasem (3.26.17), za Radosławem Krymskim i Łukaszem Makowskim z WSB Toruń (3.18.98) oraz Rafałem Nalewalskim i Jakubem Truszkowskim z UKW Bydgoszcz (3.24.37). Wysokie lokaty gdańszczan przyczyniły się do zajęcia przez nich trzeciej pozycji w klasyfikacji generalnej. Studenci UKW nie mogą zaliczyć bydgoskich regat do nieudanych. Mimo nieobecności dwóch najsilniejszych zawodniczek – Moniki Ciaciuch i Joanny Dittman, które w tym samym czasie startowały w Belgradzie na ME w wioślarstwie – mocno zaznaczyli swoją obecność. Oprócz wspomnianego srebra w dwójkach podwójnych mężczyzn do bydgoskich studentów trafiły jeszcze trzy medale. O wszystkie postarały się wioślarki. Paulina Straszewska i Daria Woźniakowska w dwójce podwójnej wywalczyły brąz, a Monika Kowalska i Patrycja Wełnińska oraz Katarzyna Trzeciak i Daria Romiej w dwójce podwójnej wagi lekkiej – odpowiednio złoto i srebro (podium w tej konkurencji bezapelacyjnie należało do bydgoszczanek; trzecie miejsce zajęły bowiem studentki UTP: Maria Dalecka i Anna Chmara). Powyższe sukcesy nie wystarczyły, by zapewnić miejsce na podium klasyfikacji generalnej. Wg Katarzyny Domańskiej, prezes KU AZS UKW, która mistrzostwa zorganizowała, zadecydowała odległa pozycja w wyścigu ósemek. Powiedzmy sobie szczerze, o lokacie w klasyfikacji generalnej decyduje przede wszystkim miejsce w ósemkach. Nasza osada w finale była

dopiero piąta. To przełożyło się i j li b punktów. k ó W składzie kł d i na mniejszą liczbę osady są zawodnicy, którzy trenują ze sobą od niedawna, są jeszcze młodzi. Trochę czasu zajmie, nim na dobre się ze sobą zgrają i zaczną odnosić sukcesy jak ich poprzednicy. Ci skończyli już studia, więc pożegnali się z uczelnią – mówi Katarzyna Domańska i dodaje, że za rok osada pokaże, na co ją stać. Partnerzy: Urząd Miasta Bydgoszczy, Urząd Marszałkowski Woj. Kujawsko-Pomorskiego, Budlex.

MM Foto AZS OŚ Toruń Wyniki Kobiety 2×KL: 1. P. Wełnińska, M. Kowalska (UKW Bydgoszcz), 2. D. Romiej, K. Trzeciak (UKW Bydgoszcz), 3. M. Dalecka, A. Chmara (UTP Bydgoszcz) 2×KA: 1. J. Szczuka, A. Borkowska (Polit. Poznań), 2. K. Świątek, I. Słoma (ALK Warszawa), 3. P. Straszewska, D. Woźniakowska (UKW Bydgoszcz) 1×KA: 1. M. Mikołajczak (WSG Bydgoszcz), 2. A. Borkowska (Polit. Poznań), 3. A. Budzyńska (Polit. Gdańsk) Mężczyźni 1×MA: 1. T. Rachwał (UPrz. Poznań), 2. S. Pośnik (Polit. Warszawa), 3. K. Zajkowski (WSG Bydgoszcz) 2×ML: 1. R. Krymski, Ł. Makowski (WSB Toruń), 2. R. Nalewalski, J. Truszkowski (UKW Bydgoszcz), 3. M. Baran, K. Strupiński (Polit. Gdańsk) 8+MA: 1. M. Dorociak, K. Franke, K. Lewandowski, J. Sawicki, A. Woźniak, P. Zdunek, S. Pośnik, R. Zabrocki, ster. K. Marcinkiewicz (Polit. Warszawa), 2. M. Hamerski, D. Juręczyk, M. Kędzierski, P. Krawczyk, S. Kuczkowski, B. Wesołowski, K. Zajkowski, ster. C. Gościński (WSG Bydgoszcz), 3. P. Buryn, M. Ingielewicz, M. Jasiński, W. Krzysiek, P. Penno, J. Porada, K. Rokita, S. Łanda, ster. K. Martyna (Polit. Wrocław)

Klasyfikacja drużyn 1. Politechnika Warszawa, 2. WSG Bydgoszcz, 3. Politechnika Gdańsk, 4. UKW Bydgoszcz, 5. Politechnika Wrocław, 6. AGH Kraków, 7. Politechnika Poznań 8. UJ Kraków, 9. SGGW Warszawa, 10. ZUT Szczecin

aps nr 05 2014 (320)


Akademickie Mistrzostwa Polski w Tenisie Poznań, 13–15 czerwca 2014 r.

Wielkie emocje

w Poznaniu

W Akademickich Mistrzostwach Polski w Tenisie wzięło udział prawie 120 zawodników, zawodniczek oraz trenerów z 14 uczelni (z 16 zakwalifikowanych z półfinałów, ponieważ na odprawie, jak i na całych zawodach nie stawiły się jednak ekipy z AWF Kraków oraz Uniwersytetu Szczecińskiego). Była to 11 impreza z cyklu AMP, która odbyła się w Poznaniu, a drugie, po pływaniu, zawody finałowe zorganizowane przez AZS Poznań.

W

ielkie emocje, radość oraz smutek widać było codziennie. Zawodnicy nie odpuszczali żadnego meczu, o czym może świadczyć długa walka w wielu spotkaniach. Rywalizacja w tym roku była wyjątkowo zacięta. Najdłuższy pojedynek męski UAM Poznań – ALK Warszawa trwał ponad 6 godzin (półfinał). Poznańska uczelnia pod wodzą Jakuba Pitera ostatecznie uległa drużynie warszawskiej, w której prym wiódł Maciej Rajski (1:2). Nawet po kilku dniach sportowa złość nie opuszczała lidera poznańskiej drużyny, który na pytanie o wspomnienia z niedawno zakończonych AMP odpowiedział chłodno: Szliśmy po zwycięstwo, nie udało się, a mecz o 3. miejsce to była tylko formalność.

Były to moje pierwsze AMP, odkąd studiuję, dlatego oceniam je bardzo pozytywnie, tym bardziej że udało się je wygrać. Przed tym turniejem wiedziałyśmy, że jest szansa na zdobycie medalu, ale nie wybiegałyśmy daleko do przodu i grałyśmy każdy mecz, nie patrząc, jaki będzie następny.

Najdłuższy pojedynek wśród kobiet AWF Poznań – Uniwersytet Gdański – trwał ponad 6,5 godziny (finał). Dziewczyny z AWF cały turniej rozegrały tylko we dwie, co bardzo dało im się we znaki zwłaszcza w najdłuższym meczu tego pojedynku, w którym Sylwia Mikołajczuk prowadząc 1:0 i utrzymując przewagę w drugim secie, ostatecznie przegrała w super tie-breaku z Martyną Majewską. Ostatni mecz, jak i mistrzostwo należały do ekipy z Poznania. Szczęśliwa Sylwia bardzo chętnie odpowiedziała na kilka naszych pytań.

spotkania? Walczyłyście dzielnie, był to najdłuższy pojedynek damski tego turnieju. Czy podobnie jak w innych sportach wytrzymałościowych przechodzi przez głowę, że najchętniej to człowiek by teraz zszedł z kortu i poszedł siedzieć przed telewizorem?

Jak wspominasz ogólnie AMP w tenisie? Jesteście zadowolone z wyniku? Czy to może był jakiś plan minimum?

www.azs.pl

Mordercza walka tylko we dwie; jak wytrzymałyście trudy turnieju?

AMP to gra drużynowa, zaczynamy od debla, a kończymy na singlu bądź singlach. Faktycznie kilka meczów musiałyśmy grać jeden po drugim. Wchodziłyśmy na debla, po czym ja od razu na singla, tak że chwilami nie było łatwo, ale dałyśmy radę. Najtrudniejsze chwile w tym turnieju dla was? Czy możesz powiedzieć coś więcej o finale? Z jakim nastawieniem wychodziłyście do tego

Zdecydowanie najcięższy był finał. Do meczu podeszłyśmy jak do każdego, czyli gramy od początku z pełną mobilizacją. Debla wygrałyśmy i było wszystko na dobrej drodze. Kryzys przyszedł w moim singlu, którego przegrałam (jedyny mecz w całych AMP) akurat w finale... Prowadziłam grę przez cały mecz, ale ostatecznie się nie udało i Martyna musiała wyjść na kort na drugiego singla. Po długim i ciężkim meczu wygrała i zdobyłyśmy złoto, z czego się

bardzo cieszymy, choć niedosyt został po tym jednym meczu. Rzeczywiście ten finał trwał bardzo długo, musiałyśmy uzbroić się w cierpliwość i wytrzymałość na korcie, ale takich myśli, że lepiej by było siedzieć przed telewizorem, na szczęście nie miałyśmy. Walczyłyśmy do końca, co się opłaciło. Jak oceniasz poziom gier na AMP? Co byś zmieniła?

Poziom jest dosyć wysoki, biorąc pod uwagę, że w AMP grają zawodnicy lub byli zawodnicy. Większość z nas spotykała się często, grając w różnych turniejach. Niestety nie mam porównania, jak było w poprzednich latach, ale jeśli chodzi o sam przebieg tego turnieju i organizację, to oceniam ją bardzo pozytywnie! Twoje plany na przyszłość związane z tenisem?

Trudno określić moje plany na przyszłość, obecnie wracam po kontuzji, więc zobaczymy, co czas przyniesie, być może spróbuję jeszcze swoich sił w turniejach. Myślę, że będziemy razem z Martyną za rok również walczyć w AMP. Nikt nie zapomniał o wyjątkowym charakterze AMP i związanym z nim budowaniem relacji, znajomości, które będą trwały także po zakończeniu zawodów, a nawet studiów. Pierwszego dnia o godzinie 21:00 rozpoczęliśmy wielkie grillowanie i obejrzeliśmy emocjonujący mecz MŚ w Piłce Nożnej Holandia – Hiszpania (5 : 1) w sali konferencyjnej AZS na Noskowskiego 25. Drugiego dnia deszczowa pogoda zmusiła organizatorów do przeniesienia zawodów na korty kryte (mężczyźni grali dalej na kortach Politechniki, kobiety na ul. Pułaskiego na kortach AZS). W niedzielę pogoda pozwoliła jednak przywrócić rywalizację na głównych kortach przy ul. Noskowskiego. Zawody zakończyły się w niedzielę po 21:00. Udekorowani zostali finaliści oraz rozdano nagrody ufundowane przez firmę Prince oraz Dom Wydawniczy REBIS. Przyszłoroczne finały zorganizuje KU AZS Politechniki Łódzkiej. Już teraz zapraszamy! Kacper Czarnota Foto AZS Poznań Wyniki kobiet: AWF Poznań (Sylwia Mikołajczuk, Martyna Kowalak), Uniwersytet Gdański (Paulina Bilska, Martyna Majewska, Małgorzata Głódkowska, Maria Świderska), Politechnika Warszawska (Katarzyna Szmińska, Karolina Dziubanij, Hanna Albowicz); Wyniki mężczyzn: ALK Warszawa (Piotr Zbroja, Maciej Rajski, Piotr Połkośnik, Bartosz Fedyna), AWF Wrocław (Tomasz Buczko, Konrad Mularczyk, Krzysztof Mlazga), UAM Poznań (Hubert Gąsiorski, Jakub Piter, Wojciech Urban, Jakub Kacprzak)


Akademickie Mistrzostwa Polski w Żeglarstwie Wilkasy, 3–5 czerwca 2014 r.

Oczekiwanie na wiatr Załoga Tymona Sadowskiego z Politechniki Gdańskiej wywalczyła akademickie mistrzostwo Polski w żeglarstwie. W rywalizacji kobiet najlepsza okazała się Ewa Szyfter (Politechnika Poznańska).

W

szystkie cztery wyścigi udało się przeprowadzić dopiero ostatniego dnia zawodów. Wcześniej bowiem przez dwa dni panowała absolutna flauta. Czwartek był wspaniałą nagrodą za dwa dni czekania na wiatr pod ołowianymi chmurami i przelotnymi ulewami. Nie zabrakło ani wiatru, ani słońca, a sędziowie sprawnie puszczali procedury startowe i idealnie zagospodarowali czterogodzinny okres do godziny 13.00. Stopniowo rozwiewało się w trakcie ścigania. Pod koniec wiatr wiał z szybkością 3 stopni w skali Beauforta i naprawdę przyjemnie było popatrzyć na walczącą flotę złożoną z 63 jednostek. Tradycyjnie na AMP-ach studenci ścigają się na jachtach klasy Omega (Standard). Tymon Sadowski żeglował z Kacprem Olszewskim i Jackiem Zalewskim. Wygrał dwa wyścigi, w pozostałych dopłynął drugi i dziesiąty. Ten najsłabszy wynik według przepisów został odrzucony. Po odrzutce identyczny dorobek miał Patryk Richter, który podobnie jak Tymon reprezentuje Politechnikę Gdańską. Patryk jednak musiał po-

ka. Ten sukces to także zasługa naszej uczelni. Politechnika Gdańska bardzo nas wspiera i pozwala rozwijać się pod względem żeglarskim. Dzięki temu, że startujemy w Pucharze Polski Omegi, znamy te jachty i mimo że w tym sezonie zbyt wiele nie trenowaliśmy na Omedze, niczego nie zapomnieliśmy – mówił Tymon Sadowski, którego znamy

cieszyć się wicemistrzostwem kraju. W przypadku remisu decydował bowiem wynik ostatniego wyścigu, a ten został wygrany przez Sadowskiego. Muszę przyznać, że zrobiło się naprawdę fajne ściganie i momentami trzeba było nawet mocno wywieszać za burtę, aby wybalastować łódkę. Nie było wcale łatwo, bo rywale bardzo nas naciskali. Gratulacje dla wszystkich za walkę. Wielkie dzięki dla Kacpra i Jac-

także z udziału w Pucharze Polski w klasie Omega oraz matchracingowych Pucharach Świata. Nie tylko jego nazwisko kojarzy się z innym niż akademickie ściganie. Na liście startowej pojawił się Michał Jodłowski (Uniwersytet Warszawski), mistrz świata juniorów w klasie Finn. Startował także Przemek Filipowicz (Uniwersytet Gdański), żeglarz olimpijskiej kla-

sy 49-er, który w załodze miał Sarę Piasecką – niezwykle utalentowaną zawodniczkę, która z powodzeniem ścigała się na Optimistach, a później na 29-erach. Jednak ani Jodłowski, ani Filipowicz furory tu nie zrobili. Jadłowski złamał maszt na początku pierwszego wyścigu, a Filipowicz dwukrotnie został ukarany za falstarty. Barwy Uniwersytetu Gdańskiego reprezentował także jeden z najlepszych polskich żeglarzy olimpijskiej klasy Laser – Wojciech Zemke. Zajął siódmą lokatę. W klasyfikacji generalnej pierwsze miejsce zajęła Politechnika Gdańska (liczone były miejsca dwóch załóg) z dorobkiem trzech punktów. Politechnika Poznańska była druga (14 pkt), a Politechnika Rzeszowska (15) została sklasyfikowana na trzecim miejscu. Dariusz Urbanowicz Foto Michał Szypliński

aps nr 05 2014 (320)


Akademickie Mistrzostwa Polski w Lekkoatletyce, Białystok, 30 maja – 1 czerwca 2014 r.

ŚWIĘTO LEKKIEJ ATLETYKI

NA ZWIERZYŃCU Po 19 latach przerwy Akademickie Mistrzostwa Polski w Lekkoatletyce powróciły do Białegostoku. Ponad 1300 studentów i studentek z 80 uczelni z całej Polski podczas dwudniowych zmagań walczyło o medale i rekordy życiowe na urokliwie położonym stadionie przy ul. Zwierzynieckiej. Jak co roku wśród uczestników AMP mogliśmy znaleźć nazwiska wielu znanych lekkoatletów, mających na swoim koncie występy na najważniejszych imprezach rangi międzynarodowej, z igrzyskami olimpijskimi na czele. Dzięki temu po raz kolejny zawody stały na wysokim poziomie i byliśmy świadkami niezwykle ciekawej i zaciętej rywalizacji.

T

radycyjnie już od wczesnych godzin porannych stadion wypełniał się studentami. Jako pierwsi na starcie stanęli zawodnicy w grupach B w konkurencjach technicznych oraz sprinterzy w eliminacjach na 100 m. W mocno obsadzonych biegach najszybsi okazali się faworyci, którzy pewnie wywalczyli awans do finałów. Wśród kobiet serie eliminacyjne ze swoim najlepszym w sezonie wynikiem wygrała Anna Kiełbasińska (ALK Warszawa) – 11,74 s. W biegach mężczyzn zgodnie z oczekiwaniami brylowali przedstawiciele uczelni z Poznania i Lublina – z pierwszym czasem do finału awansował Jakub Adamski (Politechnika Poznańska) – 10,68 s, który okazał się zaledwie o 0,01 s. lepszy od czasu Artura Zaczka (Wyższa Szkoła Edukacji i Terapii w Poznaniu).Wczesnym popołudniem rozdano pierwsze medale w konkurencjach biegowych. W rywalizacji na dystansie jednego okrążenia ku radości gospodarzy tytuł akademickiej mistrzyni Polski wywalczyła Martyna Dąbrowska z Politechniki Białostockiej, ustanawiając nowy rekord życiowy (54,01 s), pokonując ubiegłoroczną tryumfatorkę Magdalenę Gorzkowską (Politechnika Śląska Gliwice) i specjalizującą się w biegu płotkarskim Joannę Banach (AWF Warszawa). Jeszcze przed oficjalnym otwarciem mistrzostw decydujące rozstrzygnięcia zapadły także na skoczniach i rzutni. W skoku wzwyż kobiet złoty medal zdobyła Małgorzata Abramiuk (PUM Szczecin) z rezultatem 1,72 m, na drugim i trzecim stopniu podium stanęły wieloboistki – Paulina Rześniowiecka www.azs.pl

(UO Opole) i Edyta Kulmaczewska (AWF Warszawa). Tryumfatorka cieszyła się ze zwycięstwa, ale przyznała, że odczuwa pewien niedosyt: Nie jestem do końca zadowolona. Chciałam skoczyć chociaż 1,74 m, bo to wynik zbliżony do mojej życiówki – 1,75 m. Czuję, że jestem w formie i wiemy z trenerem, że stać mnie na lepszy rezultat. W rzucie dyskiem zaciętą walkę przez cały konkurs w grupie A stoczyły medalistki. Ostatecznie zwyciężyła Bogna Syczewska (ALK Warszawa) z nową życiówką – 47,24 m, kolejne miejsca zajęły zaś Katarzyna Moś (Uniwersytet Wrocławski) i obrończyni tytułu Iwona Stach (PO Opole). Niespodzianek nie było w trójskoku mężczyzn. Tryumfował faworyt, medalista dwóch ostatnich Młodzieżowych MP, Bartosz Bonecki (Politechnika Łódzka), który prowadził od drugiej kolejki, by w czwartej uzyskać swój najlepszy rezultat w sezonie – 15,36 m. Pozostałe medale także dla studentów uczelni technicznych – srebro wywalczył Łukasz Stańczuk (Politechnika Warszawska), a brąz Patryk Komar (Politechnika Opolska). Punktualnie o godzinie 13 rozpoczęła się oficjalna ceremonia otwarcia Akademickich Mistrzostw Polski i trzeba przyznać, że organizatorzy przygotowali ją z rozmachem. W uroczystości wzięli udział przedstawiciele władz Miasta Białegostoku, Województwa Podlaskiego, Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, Zarządu Głównego AZS, OŚ AZS Województwa Podlaskiego oraz białostockich uczelni. Widzowie mieli okazję obejrzeć występ orkiestry dętej i mażoretek, popisy młodych gimnastyczek, a także

pokaz zumby, podczas którego tancerki zaprosiły zgromadzonych na trybunach kibiców i uczestników AMP do wspólnej zabawy. Ceremonię zwieńczyły zapalenie znicza na stadionie i efektowne fajerwerki. Popołudniowa sesja zawodów rozpoczęła się od emocji związanych z finałowymi biegami na dystansie 100 m. Wśród kobiet zgodnie z oczekiwaniami po złoto sięgnęła Anna Kiełbasińska, poprawiając jeszcze swój wynik z porannych eliminacji – 11,72 s. Srebro zdobyła Małgorzata Kołdej z UMCS Lublin, a brąz – Klaudia Konopko z Uniwersytetu w Białymstoku. W finale mężczyzn trzech medalistów uzyskało swoje najlepsze w tym sezonie rezultaty. Losy złotego medalu rozstrzygnęli między sobą studenci poznańskich uczelni. Tym razem lepszy okazał się Artur Zaczek (10,59 s), dla którego to pierwszy zło-


Akademickie Mistrzostwa Polski w Lekkoatletyce, Białystok, 30 maja–1 czerwca 2014 r. ty medal AMP w karierze. Srebrny medalista Uniwersjady w Belgradzie wyprzedził zwycięzcę eliminacji Jakuba Adamskiego o… 0,01 s! Na najniższym stopniu podium stanął Tomasz Kluczyński (Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy w Bydgoszczy), który dotychczas swoje największe sukcesy odnosił na dystansie 200 m: Preferuję 200 m, „setka” nie jest moją mocną stroną. Przy lekkim przeciwnym wietrze pobiegłem tylko dwie setne sekundy wolniej od rekordu życiowego. Taki wynik w maju zapowiada całkiem dobre bieganie w tym roku. Po raz trzeci akademickim mistrzem Polski w biegu na 400 m został Mateusz Fórmański, osiągając rezultat 47,29 s. Student Uniwersytetu Zielonogórskiego wygrał rywalizację na dystansie jednego okrążenia w 2011 r. w Poznaniu, w 2012 r. w Bydgoszczy i po dwóch latach okazał się także bezkonkurencyjny w szczęśliwym dla niego Białymstoku: Wynik może nie jest rewelacyjny, ale to dla mnie dobre rozpoczęcie sezonu. Bardzo miło wspominam ten stadion, bo tutaj wywalczyłem tytuł mistrza Polski juniorów na 400 m. Jako drugi linię mety przekroczył trzeci przed rokiem Andrzej Jaros z UMCS Lublin, a brąz zdobył Mateusz Zagórski z SAN Łódź, który tym samym po raz czwarty z rzędu stanął na podium AMP w tej konkurencji! Rosnąca w ostatnich latach w Polsce popularność biegania, określana już niekiedy mianem „mody na bieganie” i stanowiąca nieodłączny element stylu życia wielu młodych osób, znalazła odzwierciedlenie także na AMP w Białymstoku – nie sposób było nie zwrócić uwagi na imponującą frekwencję w biegach na 1500 m. W seriach kobiet wystąpiły 92 zawodniczki, a w biegach mężczyzn 135 studentów, i była

to zdecydowanie najliczniej obsadzona konkurencja całych Mistrzostw! Wśród kobiet po złoto sięgnęła studentka SGGW w Warszawie Mariola Ślusarczyk – 4:30.11. Kolejne miejsca zajęły medalistki tegorocznych AMP w Biegach Przełajowych – Angelika Mach (Uniwersytet Warszawski) i Izabela Dziedziech (PWSiP Łomża), lepsza od czwartej, prowadzącej przez większość dystansu Aleksandry Lisowskiej (UWM Olsztyn) o zaledwie 0,01 sekundy. Wśród mężczyzn zgodnie z oczekiwaniami tryumfował aktualny rekordzista Polski na tym dystansie Artur Ostrowski z UAM w Poznaniu – 3:44.52, który wyprzedził mistrza Europy Juniorów w przełajach z 2012 r. Szymona Kulkę (AWF Poznań) i Sebastiana Smolińskiego (Politechnika Lubelska). Dla świeżo upieczonego akademickiego mistrza Polski start w Białymstoku to, podobnie jak dla wielu wyczynowych zawodników, jeden z etapów przygotowań do głównych imprez sezonu: Jestem zadowolony z biegu. Warunki podczas rywalizacji nie były sprzyjające, wiał dość silny wiatr, ale udało mi się zebrać na ostatnie 300 m i mocno zafiniszować. AMP to przede wszystkim zawody, w których reprezentuję uczelnię. Bieg traktowałem nieco treningowo, jako przetarcie przed Memoriałem im. Janusza Kusocińskiego. Zwycięstwem zdecydowan nego fawofawo zdecydowanego ryta zakończył sięę konkurs rzutu dyskiem mężczyzn. m Tytuł akademi ickiego miakademickiego strza Polski obronił ob bronił Wojciech Praczyk k z Uniwersytetu Przyr rodniczego Przyrodniczego we Wrocławiu u, który obWrocławiu, jął prowadzeniee w drugiej kolejce i nie od ddał go do oddał końca konkursu, k uzysk kując ostauzyskując teczn nie rezultecznie tat 59 9,02 m. 59,02 Srebrny medal zawisł na szy yi Pawła szyi Pasińskiego z UniwersyU tetu im. Mikoła aja KoperMikołaja nika w Toruniu u, a brązoToruniu, j przed wy, podobnie jak dł łupem rokiem, pad padł Kordiana Mazurkiewicza z Politechniki Opolskiej j. skiej.

Swoje powody do radości mieli gospodarze – konkurs skoku wzwyż mężczyzn przebiegał pod dyktando reprezentantów Politechniki Białostockiej – Piotra Sawczyńskiego i Piotra Milewskiego, który w poprzednich AMP wywalczył srebro po pasjonującym pojedynku z Szymonem Kiecaną. W Białymstoku zarówno Sawczyński, jak i Milewski w pierwszych próbach pokonali poprzeczkę zawieszoną na wysokości 2,10 m, ale dzięki mniejszej liczbie zrzutek na niższych wysokościach ostatecznie tryumfował Sawczyński. Zwycięzca przyznał, że przebieg konkursu i warunki atmosferyczne przeszkodziły w uzyskaniu lepszych rezultatów: Na rozgrzewce czułem się bardzo dobrze – w długich getrach skoczyłem 2,10 bez żadnego problemu. Później niestety musiałem czekać 45 minut na pierwszy skok w konkursie i trochę mnie to zmęczyło. Zerwał się dość silny wiatr, który także przeszkodził mi w skoczeniu 2,13 m i wyżej. Wywalczenie złota przed własną publicznością to jednak miłe uczucie. Podium uzupełnił Bartłomiej Perucki z AGH w Krakowie, który skoczył 2,04 m w pierwszej próbie. Pierwszy dzień zawodów tradycyjnie zakończyła rywalizacja sztafet 4 × 100 m. Zwyciężyły te same drużyny co przed rokiem. Złoto w rywalizacji kobiet zdobyły reprezentantki UMCS Lublin: Magda Tur, Mag Magdalena Wronka, Diana Wybraniec, i w wicemistrzyni z biegu indywidu ualnego na 100 m indywidualnego Małgorza ata Kołdej. Małgorzata Srebrny w sprinterki medal wywalczyły Politechn niki BiaPolitechniki łostockiej, y triuma brązowy fatorki drugiej serii z Politechni ki Warszawskiej z płotkarką Urszulą Bhebhe na czele. Tytuł z 2013 r. obronili lekkoatleci z Politechniki Opolskiej – Michał Kula, Rafał Orzoł, Marek Juszkiewicz i Sebastian Biela. Drugą lokatę, podobnie jak wśród kobiet, zajęli studenci Politechniki Białostockiej, a trzecie miejsce przypadło zawodnikom AGH w Krakowie. Drugiego dnia imprezy jako pierwsze do ry ywa wa za waliza acjji pr p zy yst stąp ą ił ąp iły y rywalizacji przystąpiły sk skoc kocczkin zk kin inie iee w d al,, oszc al os szcze zccze zep ppskoczkinie dal, oszczepn ni icz czzki i kulomioci, czki kul ulom om mio ioci ioci ci, i, a na niczki b bi bież ież eżni żnii n a starcie sttarcie cie zaci zaza bieżni na

aps nr 05 2014 (320)


Akademickie Mistrzostwa Polski w Lekkoatletyce, Białystok, 30 maja –1 czerwca 2014 r. meldowali się sprinterzy na 200 m. Zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn o medale zawzięcie walczyli uczestnicy finału na 100 m oraz specjaliści biegów na dystansie jednego okrążenia. Wśród kobiet po emocjonującym biegu zwyciężyła czterokrotna mistrzyni Polski seniorek na 400 m w ostatnich latach – Agata Bednarek (Uniwersytet Łódzki) ze swoim najlepszym w sezonie wynikiem 24,06 s. Dwie pozostałe medalistki poprawiły rekordy życiowe. Do brązowego krążka na 100 m srebro na 200 m dorzuciła Klaudia Konopko z Uniwersytetu Białostockiego – 24,11 s, a na najniższym stopniu podium stanęła Agata Forkasiewicz z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu – 24,13 s. Jako czwarta linię mety przekroczyła aktualna mistrzyni Europy juniorów na 400 m Patrycja Wyciszkiewicz z nowym rekordem sezonu – 24,17 s. Studentka Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu przyznała, że dla niej udział w AMP to możliwość przygotowania się do najważniejszych imprez sezonu, ale także reprezentowania uczelni. AMP to jeden ze startów w sezonie, który pozwala mi się przygotować do biegania 400 metrów. Na pewno jestem też dumna, że mogę reprezentować uczelnię, która bardzo dba o sport i troszczy się o zawodników. Mój uniwersytet przyznaje co roku stypendia sportowe, mamy też klub biegaczy, a w biegach, takich jak „Ekonomiczna Piątka” w Poznaniu, uczestniczy rektor. W rywalizacji mężczyzn na 200 m swoją hegemonię wśród studentów na dystansach sprinterskich potwierdził Artur Zaczek, wygrywając z najlepszym w tym roku wynikiem 21,30 s. Podczas biegu na 200 m wiało mocniej niż na 100 m, ale niestety na wirażu przeszkadzał wiatr w twarz. Najważniejsze jednak jest drugie złoto, jestem zadowolony z tych mistrzostw.Drugi medal na AMP wywalczył Mateusz Zagórski, który zwyciężył w drugiej serii i ostatecznie sięgnął po srebro. Na trzecim stopniu podium stanął Mateusz Jędrusik (AGH Kraków), lepszy od Mateusza Cicheckiego o zaledwie 0,002 s! Wiatr nie ułatwiał rywalizacji także w skoku w dal kobiet, momentami podmuchy dochodziły nawet do 5 m/s. Mimo trudnych warunków faworytka gospodarzy Ewa Korniluk z Politechniki Białostockiej nie zawiodła, choć objęła prowadzenie dopiero w przedostatniej kolejce – jako jedyna uzyskała rezultat ponad 6 metrów (6,02 m). Akademicwww.azs.pl

ką wicemistrzynią została Anna Kiljan z Uniwersytetu Warszawskiego, a trzecie miejsce zajęła Karolina Czajkowska z Wyższej Szkoły Edukacji w Sporcie. W deszczu przyszło rywalizować zawodnikom w lepszej grupie w skoku w dal mężczyzn. Do zwycięstwa Aleksandrowi Gembalczykowi z Politechniki Śląskiej w Gliwicach wystarczył rezultat 7,19 m. Na drugim miejscu uplasował się Pavel Varanovich z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, a brąz wywalczył zwycięzca trójskoku Bartosz Bonecki. Na rzutniach największe wrażenie zrobiła Karolina Bołdysz w rzucie oszczepem kobiet. Studentka Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego wygrała z imponującą przewagą ponad 11 metrów nad rywalkami! Bołdysz posłała oszczep na odległość 56,14 m, a każdy z jej wyników był lepszy od rezultatu drugiej Danuty Plewni z Politechniki Opolskiej – 44,97 m. Na najniższym stopniu podium stanęła Małgorzata Szwec z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Bardziej zacięta była walka o medale wśród panów. Po trzech kolejkach prowadził Damian Ostapkowicz z Politechniki Białostockiej, ale w czwartej serii dalej rzucił Mateusz Riliszkis z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, ustanawiając nową życiówkę – 64,62 m.

Ostapkowicz w ostatniej próbie uzyskał najlepszy rezultat – 63,72 m, ale nie wystarczył on na powrót na pozycję lidera. Podium uzupełnił Paweł Kamela z Politechniki Gdańskiej. Konkurs pchnięcia kulą kobiet wygrała Iwona Stach z Politechniki Opolskiej – 13,03 m, przed Aleksandrą Kubalik (AON Warszawa) i Beatą Dąbal (PWSZ Wałbrzych). Wśród mężczyzn najlepszym miotaczem został Paweł Regin z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, który swój rekord sezonu (17,38 m) ustanowił w czwartej kolejce i wówczas wysunął się na pro-

wadzenie w konkursie. Srebrny medal zdobył Artur Gorlewski (Politechnika Białostocka), a brązowy Andrzej Mrozik (ZUT Szczecin). Tymczasem na bieżni trwała walka o medale najpierw na dystansie 800 m, a później 3000 m. Na starcie ponownie stanęło kilkudziesięciu studentów, zarówno wyczynowców, jak i amatorów długiego biegania. W najliczniej obsadzonej konkurencji kobiet – rywalizacji na 800 m – wzięły udział 102 studentki. Najlepsza okazała się Ewa Jacniak


Akademickie Mistrzostwa Polski w Lekkoatletyce, Białystok, 30 maja – 1 czerwca 2014 r.

Warto się cieszyć Mariola Ślusarczyk, zawodniczka SGGW Warszawa. Wygrała bieg na 1500 m, a na dystansie 800 m uplasowała się tuż za podium. Ocenia swój występ w Białymstoku bardzo pozytywnie. Złoto na 1500 m. Jak oceniasz swój występ?

Bardzo pozytywnie. Tym bardziej że nie szykowałam się do tak krótkiego startu. Tydzień temu biegałam na MP 10 000 m, w ten weekend robię szybkość. Myślę, że wynik 4:30 z malutkim hakiem jest okej, tym bardziej że życiówkę mam 4:29. Co powiesz o swoim starcie na 800 m?

Czas około 2:14 i byłam czwarta. Trochę śmiesznie, bo bardzo lubię 800 m, ale to kompletnie nie jest mój dystans. Natomiast bardzo się cieszę, chociaż szkoda, że nie jestem trzecia. Mało brakowało, trochę zaspałam, ale i tak jestem zadowolona. A jak często biegasz te krótsze dystanse? I jak się na nich czujesz?

Ostatnio bardzo rzadko. Zeszły sezon miałam trochę okrojony, jeśli chodzi o starty, rzadko startowałam. Dobrze się czuję na krótkich dystansach, ponieważ mam luz psychiczny. Zawsze można powiedzieć, że to nie mój dystans,

z UMCS Lublin (2:11.20), która z wyraźną przewagą o ponad 1,5 sekundy wyprzedziła Martynę Puschhaus z AWF Katowice i Karolinę Dąbrowską z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. W najmocniejszej serii mężczyzn o kolejności na podium zadecydowały ostatnie metry. Na finiszu Kamil Gurdak z Uniwersytetu Rzeszowskiego (1:49.39) okazał się minimalnie lepszy od tryumfatora 1500 m Artura Ostrowskiego. Brąz, podobnie jak na 1500 m, dla Sebastiana Smolińskiego. Na 3000 m żadnych szans nie dał rywalom Szymon Kulka, zwyciężając z miażdżącą przewagą ponad 6 sekund – 8:15.43.

i wtedy się mniej stresuję. Dobrze się w nich odnajduję. Tym bardziej że to mój pierwszy start. Cieszę się z tego występu. Warto się cieszyć, bo nie ma sensu się przejmować tym, że mogło być szybciej. Tym bardziej że tutaj biega się często na miejsca, a nie na wyniki. Ale fajnie, że wynik też był okej. A jak oceniasz warunki, bo pierwszego dnia pogoda dopisała, a drugiego już było zupełnie inaczej?

Wieje strasznie. Prosta na trzysetce to megaściana, ale jeśli chodzi o temperaturę, to jest okej, oprócz tego wiatru. W pierwszy dzień był mniejszy wiatr, troszkę wiało, ale nie tak bardzo. Nie jest źle, zawsze mogło być gorzej, mógł padać grad! Startowałaś już w Białymstoku?

Nie, jestem tutaj po raz pierwszy. Stadion mi się bardzo podoba, wydaje się mały. Oczywiście każdy stadion to 400 metrów, ale czasami sprawia wrażenie ogromnego, a tutaj wydaje się, że jest malutki, i kółko szybko mija. Jest zasłonięty trybunami i drzewami, więc to też jest jakiś plus.

turą się działo. Wszystkiego nie da się przewidzieć. Jakie plany na dalszą część sezonu?

Za dwa tygodnie w Sosnowcu będę startowała na koronnym dystansie 3000 m z przeszkodami. Tam będziemy walczyć o fajny wynik. Później szykujemy się już do MP Seniorów, które odbędą się pod koniec lipca. Oczywiście tam też będę biegała przeszkody i prawdopodobnie 5000 m. A potem zobaczymy. Pewnie jeszcze jakieś starty na ulicy. Z jakimi nadziejami jedziesz na Mistrzostwa Polski?

Jest bardzo dobra. W drugi dzień organizatorzy mieli poślizg ze startami, ale jak słyszałam, to coś z apara-

Na pewno z medalowymi, a najbardziej chciałabym wygrać. To jest mój cel. Jeszcze nie jestem mistrzynią Polski. Byłam już druga, trzecia, czwarta, więc w tym roku walczę o złoto. Rozmawiał Dawid Lis Foto AZS Białystok

Jako drugi linię mety przekroczył Mateusz Wyszomirski z SGGW Warszawa, a z brązowego krążka mógł się cieszyć reprezentant Politechniki Opolskiej Szymon Dorożyński. Dwudniową rywalizację w Białymstoku zwieńczyły wyścigi sztafet 4 × 400 m. Wśród kobiet walkę o medale zdominował UMCS Lublin. Bezkonkurencyjny okazał się pierwszy zespół lubelskiej uczelni w składzie: Monika Kosz, Paulina Andrzejczyk, Karolina Tchórzewska i Ewa Jacniak (3:40.79), a druga drużyna stanęła na najniższym stopniu podium. Drugie miejsce zdobyły studentki SGGW Warszawa. Wśród mężczyzn złoto zdobyła Politechnika Śląska Gliwice w składzie: Mateusz Cichecki, Rafał Kampa, Paweł Prencel i Marcin Młynarczyk (3:19.54). Srebrne medale zawisły na szyjach reprezentantów Uniwersytetu Gdańskiego, a brązowe – Politechniki Opolskiej, która sięgnęła po brąz dzięki zwycięstwu w niemal samotnym biegu w przedostatniej serii. W klasyfikacji generalnej tryumfowały, podobnie jak przed rokiem w Łodzi, studentki Uniwersytetu im. Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Puchar za drugie miejsce odebrały przedstawicielki Politechniki Białostockiej, a na podium stanęły także lekkoatletki Uni-

wersytetu Warszawskiego. Klasyfikację drużynową mężczyzn po raz kolejny zdominowały uczelnie techniczne. Zwyciężyli lekkoatleci Politechniki Białostockiej, drugą lokatę zajęła Politechnika Warszawska, a trzecią ubiegłoroczni tryumfatorzy z Politechniki Opolskiej. Osobny akapit warto poświęcić organizacji zawodów i atmosferze panującej podczas dwudniowych zmagań. Studenci pozytywnie oceniali Mistrzostwa, choć jak w przypadku większości imprez, w których liczba uczestników jest czterocyfrowa, nie obyło się bez drobnych wpadek. Nie sposób było nie dostrzec pewnych niedociągnięć na konferencji technicznej czy przy dekoracjach. Bez wątpienia należy jednak pochwalić organizatorów za oprawę dekoracji – każdy z medalistów oprócz medalu otrzymywał dyplom, kwiaty i nagrodę rzeczową, zadbano także o uroczyste przeprowadzanie dekoracji w typach uczelni. Na białostockim stadionie panowała znakomita atmosfera, studenci zgromadzeni na trybunach dopingowali się nawzajem, a wiele biegów publiczność oglądała na stojąco, emocjonując się rywalizacją do ostatnich metrów. Aleksandra Leszczyńska Wypowiedzi notował Dawid Lis Foto AZS Białystok

A jak oceniasz organizację?

aps nr 05 2014 (320)


Akademickie Mistrzostwa Polski w Lekkoatletyce, Białystok, 30 maja – 1 czerwca 2014 r.

Dostajemy wysokie noty Rozmowa z Andrzejem Kuklińskim, głównym organizatorem AMP w Lekkoatletyce w Białymstoku Po 19 latach AMP powróciły do Białegostoku. Pamięta pan je?

Tak, oczywiście. Wszyscy członkowie Zarządu Środowiskowego AZS bardzo mocno pracowali po to, by te Mistrzostwa były udane pod względem organizacyjnym. W tej chwili moja rola się zmieniła, jest podwójna. Wtedy byłem w roli trenera, a teraz występowałem w roli głównego organizatora i zarazem trenera. Ubolewam nad tym, że może zbyt mało czasu miałem dla zawodników. A jak pan wspomina te mistrzostwa sprzed 19 lat?

W tamtych mistrzostwach zdobyliśmy 7 medali, i tylko w kategorii uczelni technicznych. W tej chwili jest zdecydowanie lepiej. Postęp ogromny. Można powiedzieć, że wynika on z lat pracy. Doświadczenie i praca przynoszą efekty w postaci tak dużego sukcesu sportowego. Długo staraliście się o organizację zawodów w Białymstoku?

Dwa lata ubiegaliśmy się o organizację AMP. W ubiegłym roku zapadła decyzja komisji konkursowej, że wygraliśmy. Pokazaliśmy, że potrafimy zrobić

zawody na bardzo dobrym poziomie. Nie wstydzę się tego powiedzieć, bo wszyscy nas chwalą. Nie jest jednak łatwo zrobić imprezę na taką skalę, dla tylu uczestników.

Zawodników jest około 1150. Oczywiście jest prawie 100 trenerów, działaczy, wolontariuszy. Liczby idą w setki. Można powiedzieć, że jest to ogromna impreza, ogromne przedsięwzięcie, ale jakoś sobie z tym poradziliśmy. I poziom również jest wysoki.

Poziom oczywiście jest wysoki. Lekkoatletyka to sport akademicki. Młodzi ludzie studiują, starają się uzyskać jakieś kwalifikacje zawodowe na przyszłość, a jednocześnie podejmują trud trenowania i uzyskiwania jak najlepszych wyników. Oczywiście niektórzy z nich reprezentują również nasz kraj w zawodach międzynarodowych. Takich zawodników jest tutaj dość pokaźna liczba. Widzi pan jakieś mankamenty organizacyjne?

Na pewno są jakieś mankamenty. Bardziej jakieś minusy my widzimy, jako organizatorzy, niż osoby z zewnątrz, nasi goście. Oczywiście niektóre

sprawy powinniśmy poprawić, jednakże całościowy obraz jest bardzo dobry. Tak, jak już wspomniałem, dostajemy wysokie noty w opinii naszych gości i to nas cieszy. Ważne jest również doświadczenie organizacyjne, jakiego po AMP się nabywa, i procentuje to przy organizacji kolejnych imprez sportowych. Będziecie się starali o organizację następnych AMP?

Tak, złożyliśmy wniosek o przystąpienie do konkursu o organizację zawodów w 2015 roku. Mamy nadzieję, że nasza praca zostanie nagrodzona. Rozmawiał Dawid Lis

Robię to dla mojej uczelni Zawodniczka, która wystąpiła m.in. na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie, podczas AMP startuje, by reprezentować i promować swoją uczelnię – ALK Warszawa. Po finale na 100 m rozmawiamy z Anną Kiełbasińską. Do Białegostoku przyjechałaś niemal prosto z Bahamów, z Mistrzostw Świata Sztafet. Jak było na tym wyjeździe?

Super. Pod względem zawodów nie było źle. Cały świat szykował się do tych mistrzostw, ponieważ w tym roku nie ma bardzo ważnej imprezy. Jedyną były właśnie Mistrzostwa Świata Sztafet. Stąd wielu zawodników było w najwyższej formie. Natomiast my się szykujemy do ME, które są w sierpniu. Ta forma jest po prostu początkująca. Dla niektórych dziewczyn to był dopiero pierwszy start. Nie mogłyśmy zbyt wiele od siebie oczekiwać. Uważam, że na tyle, co byłyśmy przygotowane, to dobrze pobiegłyśmy, i najważniejsze, że zmiany były dobre. To jest nasz atut. A jak oceniasz swój występ podczas AMP? Jest złoto i jest uśmiech.

Jestem bardzo zadowolona. Uważam, że był to dobry, równy bieg. Lepwww.azs.pl

szy niż w eliminacjach. W eliminacjach pora była dla mnie za wczesna, z racji tego, że niedawno byliśmy na Bahamach i trudno mi po prostu wrócić do wczesnej pory startu ze względu na zmianę czasu. W finale czułam się dobrze, bieg był równy, jak już wspominałam, i cieszę się, że pod taki wiatr uzyskałam taki rezultat. Startowałaś m.in. na IO w Londynie, ostatnio byłaś na Bahamach. Czym dla Ciebie są AMP?

Robię to dla mojej uczelni, ponieważ bardzo mnie wspiera. Pomaga mi łączyć obowiązki studenta z obowiązkami sportowca. Mogę się kształcić, a wiadomo, że wykształcenie jest bardzo ważne. Również mam niższe czesne w ramach stypendium. Mogę się zaprezentować, zdobyć dla uczelni punkty i promować uczelnię, która jest dla mnie bardzo łaskawa. To jest wsparcie dla niej. Dla mnie ważne jest, żeby się odwdzięczyć. Jak oceniasz organizację AMP w Białymstoku?

Generalnie organizacja samych zawodów na stadionie jest bardzo dobra. Miałam jednak problem z zakwaterowaniem. Był załatwiony nocleg, opłacony, po czym przyjechałam do hotelu i okazało się, że jest pełne obłożenie

i dla mnie miejsca nie było. Musiałam sama, na własną rękę szukać noclegu. Wspominałaś, że docelową imprezą są sierpniowe Mistrzostwa Europy. Masz już kwalifikację czy dopiero powalczysz?

Jeszcze nie jedziemy. Żadna z nas nie zrobiła jeszcze minimum. Mogę walczyć bodajże do końca lipca. Nie ukrywam, że formę szykuję na lipiec. Teraz jest takie przecieranie się. Miałam troszeczkę mniej czasu na przygotowanie się z uwagi na start w Halowych Mistrzostwach Świata. To jednak były dwa tygodnie wyjęte z przygotowań. Potem miałam drobną kontuzję, kolejne dwa tygodnie wyjęte. Powoli do siebie dochodzę. To, co tutaj zaprezentowałam, pod taki wiatr, jest bardzo optymistyczne. Rozmawiał Dawid Lis


Akademickie Mistrzostwa Polski w Piłce Nożnej, Poznań, 8–11.06.2014 r.

MISTRZOSTWA NA SZTUCZNEJ TRAWIE Po raz kolejny odbyły się Akademickie Mistrzostwa Polski w Piłce Nożnej. W Poznaniu rywalizowało 16 najlepszych jedenastek, wyłonionych w półfinałach strefowych (Leszno, Warszawa, Opole, Kraków).

O

ile do Poznania przyjechał regulaminowy komplet zespołów, takim samym wynikiem – niestety – nie zdołali się poszczycić organizatorzy rywalizacji w żadnej ze stref. Bez wątpienia rozgrywki piłkarskie w AZS stały się rywalizacją naciąganą, a większość trenerów do znudzenia opowiada (ale „off record”), z jakiego powodu nie dysponują na turniejach AMP kompletem piłkarzy, dlaczego jedni zawodnicy przyjeżdżają na Mistrzostwa z opóźnieniem, inni wyjeżdżają przedwcześnie, a jeszcze inni w ogóle nie znajdują czasu dla swoich zespołów studenckich. O szkoleniu, sparingach, selekcji i rywalizacji o miejsca w drużynach właściwie nie ma już mowy. Tym bardziej cieszą wyjątki (patrz: rozmowa z trenerem zespołu Politechniki Gdańskiej, Andrzejem Busslerem). Klub Uczelniany AZS Politechniki Poznańskiej – organizator tegorocznych rozgrywek finałowych – zaskoczył uczestników Mistrzostw propozycją gry na sztucznej nawierzchni. Czerwcowa aura zaskoczyła (?) z kolei bardzo wysokimi temperaturami. Trafne więc będzie stwierdzenie, że akademickiego mistrza Polski w piłce nożnej wyłaniano w bieżącym roku z mozołem (w upalne dni sztuczna trawa jest wrogiem, a nie sprzymierzeńcem piłkarza) i w pocie czoła. Nie zawiedli faworyci (z wyjątkiem Politechniki Opolskiej), kompletnie zawiodły natomiast zespoły z Wielkopolski – piłkarze Politechniki Poznańskiej nie zdobyli ani jednej bramki, a piłkarze z PWSZ Leszno przegrali wszystkie mecze.

Trzeba podkreślić, że turniej finałowy rozegrano w sportowej atmosferze. Mówi Michał Waskowski, jeden

n z dziewięciorga sędziów (8 mężczyzn i 1 kobieta), którzy gwizdali w czasiee Mistrzostw: W ciągu trzech dni po-kazaliśmy studentom naprawdę małoo akartek. Przeciwnicy szanowali nawzaw jem swoje nogi, ambicja zawodników nie przeradzała się w brutalność, chociaż stawka rozgrywek była wysoka. Po piłkarzach widać było zmęczenie, szczególnie w drugim i trzecim dniu Mistrzostw; w końcu odbywały się one pod koniec długiego sezonu. Odnoszę wrażenie, że udręką było dla piłkarzy bieganie w wysokiej temperaturze po sztucznej trawie; tego typu nawierzchnia sprawdza się doskonale przy niskich, nawet ujemnych temperaturach powietrza, także w drobnym deszczu i ciężkiej ulewie, ale nie w upale, jaki panował w Poznaniu. Akademickim mistrzem Polski w piłce nożnej 2013/2014 została drużyna Politechniki Gdańskiej. Ciekawostka: gdańszczanie wygrali w regulaminowym czasie zaledwie jeden mecz spośród sześciu, a rzutami karnymi

rozstrzygnęli na swoją korzyść mecz ćwierćfinałowy, półfinałowy oraz finał (1:1, karne 5:4). Ich atutem był fakt, że w Gdańsku trenują na boisku… ze sztuczną trawą, co podkreśla w rozmowie z APS trener mistrzów Andrzej Bussler. Tytuł wicemistrzowski powędrował do Wałbrzycha (PWSZ), a brązowe medale – na Uniwersytet w Rzeszowie. Piotr Kuś Foto Michał Klauziński

Klasyfikacja końcowa: 1. Politechnika Gdańska, 2. PWSZ Wałbrzych, 3. Uniwersytet Rzeszowski, 4. AWF Katowice, 5. UMCS Lublin, 6. AGH Kraków, 7. ZUT Szczecin, 8. AWF Kraków, 9–12. AWF Wrocław oraz Politechniki: Białostocka, Opolska, Poznańska, 13–16. Politechnika Łódzka, PWSZ Leszno, SGH Warszawa, Uniwersytet Warszawski Najlepszy strzelec turnieju finałowego – Paweł Zabielski (UMCS Lublin) Najlepszy bramkarz turnieju finałowego – Piotr Skrypoczka (Politechnika Gdańska) Najlepszy zawodnik meczu finałowego – Adam Piątkowski (Politechnika Gdańska) aps nr 05 2014 (320)


Akademickie Mistrzostwa Polski w Piłce Nożnej, Poznań, 8–11 czerwca 2014 r.

Wolę prawdziwą zieloną trawę Rozmowa z Andrzejem Busslerem, trenerem zespołu piłkarskiego KU AZS Politechniki Gdańskiej Z tą dyscypliną sportu jestem związany właściwie od zawsze. Mieszkałem 300 metrów od stadionu SKS Bałtyk Gdynia i od najmłodszych lat grałem w grupach młodzieżowych tego klubu. Niestety już w wieku 14 lat kontuzja wyeliminowała mnie z czynnego i systematycznego uprawiania piłki nożnej. To był pewnie cios…

Bez wątpienia, jednak w tamtych latach całe życie młodych chłopaków kręciło się przecież wokół boiska sportowego. Piłka nożna była jedną z nielicznych dostępnych rozrywek, nie było przecież komputerów, nikt nie słyszał o play station, a w telewizji funkcjonował zaledwie jeden program. Bardzo często, żeby nie powiedzieć codziennie, organizowaliśmy więc mecze piłkarskie ulicy przeciwko ulicy, bloku przeciwko blokowi, dzielnicy przeciwko dzielnicy i tak dalej. Nie mogłem grać w klubie, ale w takich zmaganiach czułem się jak ryba w wodzie.

Od kiedy pracuje pan w Centrum Sportu Akademickiego Politechniki Gdańskiej?

Pracę w ówczesnym Studium Wychowania Fizycznego i Sportu PG (od 5 lat – CSA PG) rozpocząłem wiosną 1984 roku. Od tego czasu bez przerwy prowadzę sekcję piłki nożnej AZS Politechniki Gdańskiej. Jak to się dzieje, że piłkarze PG w rozgrywkach akademickich są zawsze w krajowej czołówce?

Rzeczywiście, w trakcie mojej pracy w PG drużyna piłkarska osiągnęła wiele znaczących sukcesów. Zdobyliśmy m.in. trzy złote, dwa srebrne i trzy brązowe medale na Mistrzostwach Polski Politechnik oraz – od momentu zmiany

Jak scharakteryzowałby pan swoją drużynę? Czy są w niej „gwiazdy”?

Rozumiem, że zainteresowanie piłką pchnęło pana na studia sportowe?

Tak. W 1981 roku ukończyłem studia na AWF w Gdańsku ze specjalnością piłka nożna. Pracę zawodową rozpocząłem w III Liceum Ogólnokształcącym w Gdyni, a reprezentacja piłkarska tegoż LO, którą prowadziłem przez dwa lata, odniosła kilka sukcesów. Jej bramkarzem był późniejszy bramkarz AZS Politechniki Gdańskiej (z którą zdobył złoty medal na Mistrzostwach Polski Politechnik), obecnie biznesmen i prezes organizacji środowiskowej AZS Gdańsk, Ireneusz Urbaś. Równolegle pracowałem w klubie sportowym SKS Bałtyk Gdynia z grupami młodzieżowymi. Przeszedłem tam całą wzorcową drogę klubowego instruktora – od organizowania naboru i selekcji młodych zawodników aż po samodzielne trenowanie zespołu juniorów starszych. W moim zespole juniorów grało kilku reprezentantów Polski w tej kategorii wiekowej. Po zakończeniu pracy z juniorami Bałtyku Gdynia zostałem trenerem seniorów Polonii Gdańsk (w trzeciej lidze; obecnie nazywamy ją drugą ligą). Budując zespół, ściągnąłem do niego takie znane dzisiaj w świecie piłkarskim postaci jak Mariusz Piekarski, Dariusz Jaskulski czy Czesław Michniewicz. Następnie prowadziłem zespoły seniorów Bałtyku Gdynia (II liga) i Arki Gdynia. Z Arką wygraliśmy rozgrywki III ligi, ale przewww.azs.pl

Politechnika Gdańska dysponuje takim boiskiem (trenujemy na nim), wykonanym w najnowszej technologii; posiada ono nawet certyfikat UEFA. Należy jeszcze podkreślić wspaniałą atmosferę w zespole, którą można było zaobserwować chociażby w spontanicznych reakcjach studentów, gdy wygrywaliśmy rywalizację w rzutach karnych. Mieliśmy dużo szczęścia, bez którego w sporcie sukces jest przecież niemożliwy. Wiele ważnych czynników, bezpośrednio lub pośrednio związanych z udziałem w AMP, zadziałało na naszą korzyść.

formuły rozgrywek, czyli wprowadzenia Akademickich Mistrzostw Polski, rozgrywanych w cyklu rocznym – dwa złote medale w klasyfikacji Politechnik. Ostatnio, w Poznaniu, zwyciężyliśmy w klasyfikacji wszystkich uczelni w Polsce. Na te sukcesy miało wpływ kilka różnorakich czynników: umiejętności piłkarskie studentów nabyte już na poziomie juniorskim, ich bardzo duże zaangażowanie w pracę na treningach, doskonała baza szkoleniowa uczelni oraz często rozgrywane mecze sparingowe, które organizuję, mając na celu zgrywanie zespołu studenckiego. Rzecz jasna, mój głód sukcesów, upór i wiedza fachowa też mają w tym procesie pewne znaczenie. Jakie widzi pan źródła tegorocznego sukcesu PG w AMP w piłce nożnej?

Podstawowym źródłem tego sukcesu było zgromadzenie przeze mnie kolektywu o dużych możliwościach piłkarskich. Dla tych studentów oprócz radości z rywalizacji sportowej ważna była także perspektywa uzyskania w kolejnym roku akademickim stypendium sportowego. Czyli wystąpił, jak to bywa we współczesnym sporcie, także bodziec finansowy. Nie bez znaczenia był fakt, że finały mistrzostw rozgrywano w Poznaniu na boiskach ze sztuczną trawą.

W moim zespole nie ma żadnego zawodnika z I czy II ligi. Trzon reprezentacji PG stanowią studenci, którzy biegają za piłką w III, IV albo V lidze, a takim „gwiazdorzyć” po prostu nie wypada, no bo z jakiego tytułu? Są również u mnie tacy zawodnicy, którzy nigdy nie grali w żadnym klubie sportowym na poziomie seniorskim. Drużyna PG stanowi po prostu zgrany, rozumiejący się kolektyw, w którym każdy na każdego może liczyć, nie tylko na boisku. Czy praca ze studentami daje satysfakcję? Rozwija pod względem zawodowym? A może uwstecznia?

Systematyczna praca z młodymi ludźmi przede wszystkim odmładza trenera. Daje dużo autentycznej satysfakcji, gorąco pana o tym zapewniam. Ponadto chęć uczestnictwa w walce sportowej, dążenie do sukcesów, które są widoczne u moich zawodników, stanowią dla mnie pozytywny bodziec do pracy, a więc także wielką zachętę do ustawicznego rozwoju zawodowego. Ciągle mam ogromną ochotę rywalizo-

dokończenie s. 22

Jakie są pana dotychczasowe związki z piłką nożną?

graliśmy baraż o awans z Piotrcovią. Później trenowałem jeszcze dwukrotnie Bałtyk oraz Cartusię Kartuzy i Gedanię Gdańsk. Od kilku lat nie trenuję już zespołów klubowych.


u n o z e s o g e n a d u e l k y e niezwiętokrzyskiej odbyło się Święto Sportu połączone Zakończerewcnu i na Politechnice Św ch emocji był czas na

rócz sportowy Tradycyjnie w cz tkówki i Piłki Nożnej. Op Sia echniki w roku Lig ch wy ro zo iec W jących w barwach Polit rtu z finałami sta ów wc to or sp ali speich ń wszystk awa Adamczaka otrzym isł an St . of podsumowanie dokona pr a or kt Re o. 4. Najlepsi z rąk JM dionu lekkoatletyczneg akademickim 2013/201 sta wy do bu y an pl ż te tawiono cjalne upominki. Przeds

T

egoroczny sezon był wyjątkowy. Aż trójka reprezentantów Politechniki zdobyła indywidualne medale AMP w klasyfikacji uczelni technicznych (złoty Agnieszki Borek w skoku wzwyż, srebrny Kamila Krakowiaka w trójboju siłowym i brązowy Piotra Baltyna w judo), brąz dołożyli też piłkarze ręczni, którzy najpierw powtórzyli sukces z ubiegłego roku i wygrali półfinał AMP, awansując do opolskich finałów, a potem do samego końca walczyli o najwyższe laury, ostatecznie kończąc zawody na szóstym miejscu w kraju i trzecim wśród uczelni technicznych – co jest największym osiągnięciem Politechniki w sporcie drużynowym od lat. A to nie wszystkie doskonałe wyniki kieleckich żaków. Bardzo bliski me-

dalu był Krzysztof Pękalski – czwarty w rzucie dyskiem. To był dla nas bardzo dobry rok. Nasi studenci wywalczyli cztery medale AMP wśród uczelni technicznych, a piłkarze wywalczyli awans do okręgówki. Oczywiście Politechnika nie zakłada, że stanie się komercyjnym klubem sportowym, ale sport akademicki jest bardzo ważny, tak jest we wszystkich krajach, także tych, do których dążymy zarówno społecznie, jak i politycznie. Nasze drużyny, które składają się w większości ze studentów, biorą udział w rozgrywkach ligowych, a nasi studenci coraz chętniej uprawiają sport. W związku z tym, chcemy wybudować stadion lekkoatletyczno-piłkarski, aby móc rozwijać ich zainteresowania – mówił Stani-

ba! e i n o g e n s a j z m o r g Jak ż stką AMP w skoku wzwy szką Borek, złotą medali Rozmowa z Agnie Nie miałam pojęcia, że to się tak potoczy. (...) Gdyby rozegrać te zawody na papierze, to w kategorii open uplasowałabym się na 30. miejscu – mówi Agnieszka Borek, studentka Politechniki Świętokrzyskiej i złota medalistka AMP w Lekkoatletyce w klasyfikacji uczelni technicznych. Złoto zdobyła w skoku wzwyż, bijąc rekord życiowy aż o 13 cm! Jak to jest skakać najwyżej wśród wszystkich studentek uczelni technicznych w Polsce?

Szczerze mówiąc, to chyba jeszcze do końca do mnie nie dotarło, że udało mi się osiągnąć wynik, który pozwolił mi przywieźć złoto z Białegostoku. Aczkolwiek jestem bardzo zadowolona z osiągniętego rezultatu. W końcu to mój życiowy rekord w tej konkurencji. Z jakim nastawieniem jechałaś do Białegostoku? Spodziewałaś aż tak dobrego wyniku?

Obserwując swoją formę przed zawodami, miałam obawy, bo była ona bardzo nierówna. Jednego dnia byłam

zadowolona, bo potrafiłam spokojnie przeskoczyć 155 cm, a przed wyjazdem miałam problemy na wysokości o 10 cm niższej. Ta huśtawka spowodowała, że zaczęłam mieć wątpliwości. Zadawałam sobie nawet pytanie, czy jest sens jechać na AMP. Najważniejsze jednak, że sam konkurs zweryfikował moje myślenie. Zaliczałaś wszystkie wysokości w pierwszym podejściu, a swój rekord życiowy poprawiłaś aż o 13 cm – do 159 cm. Zatrzymałaś się dopiero na 162 cm. Dużo zabrakło?

Jak już wspomniałam wcześniej, nie byłam zbyt pozytywnie nastawiona do konkursu. Jechałam z rekordem życiowym 146 cm. Obawiałam się o wynik, ale podeszłam do rywalizacji skoncentrowana, bo wiedziałam, że mimo małej liczby treningów jestem w stanie pokonać poprzeczkę zawieszoną na wysokości 155 cm. Duże znaczenie odegrała pogoda, która na szczęście dopisała. Gdyby padał deszcz, to nie wiem, czy poradziłabym sobie z rozbiegiem ze względu na to, że buty, w których startowałam, nie były przeznaczone do tej dyscypliny. Postawiłam sobie za cel osiągnięcie przynajmniej najlepszego wyniku z treningów, czyli 155 cm. Nie

sław Hojda, dyrektor Centrum Sportu Politechniki Świętokrzyskiej. Każdy z uczestników AMP otrzymał wyjątkowy dyplom, a najlepsi zostali nagrodzeni upominkami ufundowanymi przez JM Rektora, Galerię Echo oraz Football Factory. Specjalnymi nagrodami uhonorowano tegorocznych medalistów AMP i wyróżniających się zawodników z poszczególnych sekcji. Podczas Święta Sportu nie zabrakło też akcentu sportowego – rozegrano finały Wieczorowych Lig Siatkówki i Piłki Nożnej. Tryumfowały ekipy Roztentegowywaczy oraz Manchesteru United (V rok budownictwa). A w przerwach wystąpił uczelniany zespół cheerleaders. Michał Filarski Foto Paula Lesiak ukrywam, że kiedy skoczyłam 159 cm, to nie mogłam opanować emocji. Osiągnęłam cel z nawiązką i widocznie za bardzo się rozluźniłam, co spowodowało, że 162 cm stały się barierą nie do przeskoczenia. Czy zabrakło dużo? Według mnie nie, w mojej ocenie zabrakło bardziej „głowy”, czyli pełnego skupienia i koncentracji, które były moim atutem na niższych wysokościach. Czy w ogóle miałaś świadomość, że walczysz o złoto w typie uczelni technicznych?

Nie miałam pojęcia, że to się tak potoczy. Jeszcze w piątek wieczorem w hotelu analizowałam listy startowe i nie ukrywam, że byłam przerażona, patrząc na rekordy życiowe startujących zawodniczek. Na listach startowych było zgłoszonych 57 dziewczyn, a z racji przeciętnego rekordu życiowego zostałam przydzielona do grupy słabszej. Byłam świadoma, na co stać moje rywalki, nie zdawałam sobie sprawy, jakie konkretnie uczelnie reprezentują, dlatego po moich 159 cm nie spodziewałam się za wiele. Nawet drugie miejsce w mojej grupie nie dawało mi wówczas informacji o końcowym rezultacie. Po skokach kilku dziewczyn z grupy „A” wróciłam do hotelu. W drodze na sesję popołudniową trener Marek Kalwat powiedział, że liczy na to, że zrobi mi zdjęcie na podium. Podeszłam do jego aps nr 05 2014 (320)


ie k s y z r k o t ê i œw łó z d t T i okazało k ł słów dystansem. To, co się na stadionie, przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Wtedy dopiero doszło do mnie, że 159 cm dało mi dziewiąte miejsce w klasyfikacji generalnej i złoto wśród uczelni technicznych. To było jak grom z jasnego nieba! Debiut na lekkoatletycznych AMP i od razu tak dobry wynik. W co w takim razie mierzysz za rok?

Medal z AMP to dla mnie ogromna niespodzianka. Jeżeli za rok będzie mi dane uczestniczyć w zawodach tej rangi, to liczę, że uda mi się poprawić tegoroczny wynik. Nie celuję w medale, bo wychodzę z założenia, że trenuje się po to, żeby pokonywać samego siebie, a jeżeli przy okazji uda się zdobyć bonus w postaci medalu, to jest to dodatkowa motywacja do pracy nad samym sobą. Od jak dawna trenujesz skok wzwyż. Dlaczego akurat ta dyscyplina?

Trenowałam bieg przez płotki. Na jednym z obozów kadrowych trener postanowił, że sprawdzi moje umiejętności w innych konkurencjach. Sprawdziany wypadły całkiem nieźle, postanowił dać mi szansę w siedmioboju. I właśnie wtedy, około 5 lat temu, poznałam technikę i nauczyłam się skakać. Skakałam jednak tylko na obozach, bo w moim ówczesnym klubie (KLKS Juvenia Kobex Starachowice) nie było sprzętu. Czy złoty medal to największy sportowy sukces?

Stawiam ten wynik na równi z czwartym miejscem w biegu na 100 m przez płotki w MP LZS w 2009 r. w Słubicach. Wtedy trenowałam regularnie i byłam w pełni formy. Tam do brązowego medalu zabrakło mi trzy setne sekundy. Tym razem treningów nie było wiele, bo o tym, że wystartuję, dowiedziałam się na trzy tygodnie przed zawodami. Tym bardziej cieszy zdobycie złota w kategorii uczelni technicznych i dziewiątego miejsca w klasyfikacji generalnej. Grasz też w siatkówkę i w tej dyscyplinie także byłaś na AMP. Jesteś bardziej siatkarką czy lekkoatletką?

Odpowiem dyplomatycznie – najbardziej jestem sportowcem. Specyfika obu tych dyscyplin sprawia, że jako spor-

www.azs.pl

towiec mogę realizować się zarówno będąc częścią drużyny (w tym miejscu pozdrawiam trenera Krzysztofa Makaryka i dziewczyny z sekcji siatkówki AZS Politechnika Świętokrzyska), jak i licząc tylko na siebie. Gra w siatkówkę na pozycji środkowej dała mi możliwość trenowania wyskoku, który jak wiadomo jest niezbędny przy skoku wzwyż. Sprawiło to, że przy stosunkowo niewielkiej liczbie treningów lekkoatletycznych siłowo byłam przygotowana do występu w konkursie skoku wzwyż. Studiujesz na II roku budownictwa…

Tak, wybrałam go za namową taty, który jest związany z branżą budowlaną. Mimo że jest to kierunek typowo męski, to postanowiłam spróbować, bo jako sportowiec nie boję się wyzwań. Z natury jestem „umysłem ścisłym”,

co przydaje się na tego typu uczelni, a także nie boję się ciężkiej pracy, do której jestem przyzwyczajona od najmłodszych lat. Budownictwo to wymagający kierunek. Jak udaje ci się łączyć sport i treningi ze studiowaniem?

Nie samą nauką student żyje. Ale tak naprawdę to teraz, kiedy treningi nie są często, nie mam problemów z godzeniem ich ze studiowaniem. Kiedy trenowałam w klubie kilka lat temu, przyzwyczaiłam się do tego, a treningi miałam każdego dnia w tygodniu. Teraz traktuję je jako odskocznię i odpoczynek od nauki. Czy masz jakiegoś idola, wzór do naśladowania?

Trudno mi wskazać konkretną osobę. Inspirują mnie ludzie, którzy stale stawiają sobie życiowe cele i realizują je poprzez ciągłą pracę nad sobą. Rozmawiał Michał Filarski

ę w o d u b a n y z c o p z o r UJK hali sportoweUnjiwersytecie Jana Kocha-

ickiego na Pod koniec roku akadem czerwca odbyło y już w przyszłość. 24 am ląd og sp go kie iektu ws no pod budowę nowego ob ty pa ło e ici wb e zn lic się symbo bilitacji i Sportu. uczelni – Centrum Reha

P

rzede wszystkim będzie to wielofunkcyjna hala sportowa, czyli pełnowymiarowy obiekt do piłki ręcznej i innych dyscyplin sportowych z możliwością podzielenia na trzy części. Trzy grupy studentów będą mogły jednocześnie ćwiczyć na zajęciach wychowania fizycznego. Oprócz tego Studium Wychowania Fizycznego i Sportu przeprowadzi się do tego obiektu. Znajdzie się tam również sala do zajęć fitness i siłownia, a także Centrum Rehabilitacji, czyli pięć pomieszczeń do fizykoterapii, terapii manualnej i odnowy biologicznej – mówi o nowym obiekcie dr Rafał Pawłowski, kierownik SWFiS na Uniwersytecie Jana Kochanowskiego w Kielcach. Cała inwestycja ma kosztować ponad 11 mln zł, z czego ponad 6 ma pochodzić ze środków Unii Europejskiej. Reszta pieniędzy to wkład własny uczelni. Nasz uniwersytet pozyskuje też środki finansowe z innych źródeł, tak by zminimalizować wkład własny. Skorzystamy również ze środków finansowych Totalizatora Sportowego przeznaczonych na

wspieranie inwestycji sportowych – komentuje dr Pawłowski. Obiekt ma być gotowy w lutym 2015 roku. Można założyć, że w drugim semestrze studenci mogliby już z hali korzystać. Choć trzeba przyjąć też ryzyko opóźnień z powodu zimy. Myślę, że nawet gdyby zajęcia nie zaczęły się od marca, to w maju będziemy chcieli zrobić oficjalne otwarcie obiektu razem z Biegiem przez Kampus i Dniem Sportu – ocenia dr Pawłowski. Centrum Rehabilitacji i Sportu ma służyć wszystkim studentom Uniwersytetu. Władze uczelni chcą także utworzyć w najbliższej przyszłości studia stacjonarne i niestacjonarne z wychowania fizycznego. Powstanie takiego obiektu jest do tego niezbędne. Maciej Wadowski


e i k s l o p o ³ a m lskie o Małopolska p o ma³ Quo vadis… Taki mi tytuł przychodzi na myśl, gdy patrzę na to, co się dzieje w krakowskim sporcie wyczynowym spod znaku gryfa. Po zdobyciu mistrzostwa Polski w futsalu kobiet zespół AZS Uniwersytetu Jagiellońskiego czeka trudny sezon, ponieważ z drużyny odchodzi spora część zawodniczek. Niektóre z nich postanowiły zakończyć karierę, ale też i konkurencja nie śpi i proponuje mistrzyniom lepsze warunki niż Zarząd Klubu Uczelnianego AZS Uniwersytetu Jagiellońskiego… Natomiast o sytuacji na Akademii Górniczo-Hutniczej można przeczytać obok. I choć jest tam pozytywna atmosfera dla sportu akademickiego, to chyba nie dla wszystkich… W zupełnie innej sytuacji jest AZS Uniwersytetu Ekonomicznego. Po trudnej decyzji wycofania się z I ligi siatkarki-studentki tej uczelni utrzymały się w II lidze, a władze uczelni... podjęły decyzję o całkowitej likwidacji sekcji. Trochę to dziwne… Marek Szlachta

Wydanie małopolskie Redakcja: Marek Szlachta e-mail: krakow@azs.pl

w AMP-ach…

N

ie udało się Klubowi Uczelnianemu AZS Akademii Górniczo-Hutniczej obronić pierwszego miejsca w klasyfikacji generalnej Akademickich Mistrzostw Polski 2013/2014. Drugi raz w ciągu trzech lat przyszło im zająć drugie miejsce, tuż za Uniwersytetem Warszawskim. Pomimo ciężkiej pracy przedstawicieli Klubu Uczelnianego AZS AGH, a w szczególności Kazimierza Wojciechowskiego, związanej z obsługą i organizacją wyjazdów poszczególnych reprezentacji, nie udało się wysłać reprezentacji na wszystkie zawody AMP. Szczególnie widoczny jest brak startu w Akademickich Mistrzostwach Polski w Koszykówce Kobiet. Na słabszy wynik wpływ miał również fakt nieawansowania z półfinału C drużyny siatkarzy AZS AGH (ubiegłoroczni mistrzowie), złożonej głównie z zawodników I-ligowego zespołu AGH 100RK AZS Kraków (o dziwnych decyzjach w zakresie tej sekcji – w tekście obok). Na pocieszenie ekipie AGH pozostaje złoty medal w klasyfikacji generalnej uczelni technicznych.

Drugą siłą w Małopolsce jest Klub Uczelniany AZS Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dwunaste miejsce w klasyfikacji generalnej to trochę poniżej oczekiwań, które sięgają pierwszej dziesiątki. Najmocniejszymi startami tej ekipy były: złoty medal drużynowy y medal futsnowboardzistek i srebrny

aps nr 05 2014 (320)


Dziwnesię losydspeorctuywyzczjyneow…ego na Akademii Górniczo-Hutniczej Dziwnie toczą

D

ziwnie toczą się losy sportu wyczynowego na Akademii Górniczo-Hutniczej. Na zewnątrz w poprzednim sezonie wyglądało to bardzo imponująco: sekcja badmintona – ekstraklasa, sekcja piłki siatkowej mężczyzn – I liga, sekcja koszykówki mężczyzn – II liga, sekcja piłki ręcznej mężczyzn – III liga, oraz sekcja pływania. Wewnątrz nie było już tak pięknie, bo odnotowano problemy z dostępnością hali dla niektórych sekcji na treningi, rozgrywanie meczów I ligi w hali odbiegającej znacząco od standardów ligowych itd. Przyjrzałem się nieco dwóm sekcjom. Działalność sekcji siatkówki mężczyzn w mijającym sezonie to pomimo sprowadzenia kilku wartościowych zawodników, którzy zostali studentami AGH, i zatrudnienia specjalisty młodego pokolenia, jakim był Wojciech Kasza, spadek do II ligi. Parcie jednak wśród „cichych możnych” AGH jest na siatkówkę, stąd po spadku nie tylko zdecydowano się o zgłoszeniu ponownie do I ligi (dzięki pozytywnym decyzjom władz PZPS), ale także o wymalowaniu nowego boiska na głównej hali AGH, a tym samym zamalowaniu kortów do badmintona. I co ciekawe, przez długi okres mówiono, że kortów do badmintona w ogóle nie będzie, po czym się okazało, że będą trzy, ale za

salistek (drużynowych złotych medalistek Mistrzostw Polski). Siedemnaste miejsce – dla Klubu Uczelnianego AZS Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, którego najwyżej punktowany start to kolarstwo górskie mężczyzn (61 pkt). Tuż za UEK uplasowała się Akademia Wychowania Fizycznego w Krakowie. Ubiegłoroczny tryumfator klasyfikacji medalowej AMP tym razem uplasował się w niej na piątym miejscu, zdobywając 5 złotych medali, 4 srebrne i 4 www.azs.pl

to centralnie na hali. Przez blisko dwa miesiące nikt nie miał również odwagi powiedzieć trenerowi, że na przyszły sezon jego sekcja nie ma przewidzianych treningów na hali z kortami, odsyłając do Annasza do Kajfasza. Wreszcie na odwagę zdobył się kierownik SWFiS AGH, ze zdziwieniem oznajmiając, że jeszcze nikt Panu Trenerowi tego nie powiedział… To jest bulwersujące, ponieważ sekcja badmintona działa na AGH od kilkudziesięciu lat (1969). Jej obecny trener Krzysztof Hodur prowadzi ją od 1981 roku. Razem ze swoimi zawodnikami zdobył złoty medal Drużynowych Mistrzostw Polski w 2005 roku, a także 2 srebrne i 3 brązowe medale. Od 27 lat (od 1987 roku) nieprzerwanie utrzymują się w ekstraklasie. Indywidualnie zawodnicy zdobywali medale nie tylko mistrzostw Polski, ale także mistrzostw Europy. W poprzednim sezonie zdobyli brązowy medal Drużynowych Mistrzostw Polski, a w mijającym zajęli czwarte miejsce (po pechowym meczu o brązowy medal, w którym kontuzji doznał jeden z zawodników). Warto nadmienić, że barwy AZS AGH reprezentowali olimpijczycy: Jacek Hankiewicz, Robert Mateusiak i Bożena Bąk-Siemieniec. Za swoje zasługi trener Hodur został ogłoszony trenerem 60-lecia AGH. Jeszcze ciekawsze jest to, że dla samego trenera w budżecie AGH nie

znalazły się w tym sezonie środki na skromne (poniżej minimalnej krajowej) wynagrodzenie, skoro w pozostałych sekcjach wynagradza się (i to dość sowicie) nie tylko pierwszego trenera, ale także cały sztab… Moim zdaniem w taki oto sposób chce się po pierwsze zniechęcić, ale także zniszczyć sekcję badmintona argumentując, że gra tam za mało studentów. Ale i może tacy studenci by się znaleźli na AGH tylko, że wolą grać w klubach II-ligowych, otrzymując za to konkretne pieniądze. W sekcji badmintona AZS AGH nigdy się nie płaciło, bo „rzekomo” nie było na to na uczelni pieniędzy. Trochę to dziwne, bo jakoś studentom-siatkarzom da się płacić tzw. stypendia, mimo że często z nich to studenci na jeden rok… Oczywiście nie polemizuję, że siatkówka jest w Polsce popularniejsza od badmintona, jednakże patrząc realnie, to na całym świecie dużo więcej osób gra w badmintona niż w siatkówkę. Tylko że sekcja siatkówki istnieje na AGH dopiero dwa sezony i jest wg mnie traktowana na innych zasadach niż sekcja badmintona, która ma ponad 30 lat... Wiem, że pewnie narobię sobie wrogów na AGH, ale mam też nadzieję, że niniejsza informacja trafi do najwyższych Władz Akademii Górniczo-Hutniczej... i da im trochę do myślenia… Marek Szlachta

brązowe, w tym drużynowo złoto w snowboardzie mężczyzn i srebro w biegach przełajowych i narciarstwie alpejskim kobiet. Kolejna pozycja (27) należy do Klubu Uczelnianego AZS Politechniki Krakowskiej. Byłoby dużo lepiej, gdyby ekipa nie zaliczyła do najlepszych startów dwóch kar regulaminowych po –37,5 pkt. Stąd najmocniejszą dyscypliną stała się wspinaczka sportowa kobiet (65 pkt). Pozostałe uczelnie zajęły odleglejsze miejsca, ale na wart podkreślenia i wyróżnienie zasługuje złoty medal AMP w Piłce Ręcznej Kobiet Klubu Uczelnianego AZS Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nowym Sączu. Miejsca zajęte przez poszczególne Kluby Uczelniane AZS kształtują się następująco:

54. AZS Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie 57. AZS Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie 58. AZS Collegium Medicum UJ 84. AZS Krakowskiej Akademii 89. AZS Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nowym Sączu. W podsumowaniu można powiedzieć, że był to niezły sezon małopolskich AZS-ów w AMP-ach, ale bez tzw. „wisienki na torcie”. Może w przyszłym roku będzie lepiej… Marek Szlachta Foto AZS Kraków

45. AZS Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Tarnowie


Puchar Europy handbike pierwszy raz w Polsce Polsce,, w Rzeszowie Rzeszowie!! Podkarpacki Akademicki Związek Sportowy z prezesem Januszem Zielińskim na czele był jednym z głównych organizatorów zawodów Pucharu Europy w Kolarstwie Ręcznym, które w dniach 14–15 czerwca br. odbyły się w Rzeszowie. Była to pierwsza tego typu impreza w kraju, podczas której dwukrotnie tryumfował rzeszowianin Rafał Wilk. O handbike’u słów kilka Kolarstwo ręczne, czyli handbike, to dyscyplina bardzo młoda na świecie, a szczególnie w Polsce. W Stanach Zjednoczonych i na zachodzie Europy została spopularyzowana w latach dziewięćdziesiątych XX wieku. W Polsce rozwijała się od 2000 r., ale w dosyć ospałym tempie. Przyspieszenia nabrała dopiero od 2005 r., kiedy to zawodnicy Startu Szczecin przesiedli się z wózków sportowych na rowery z napędem ręcznym i zaczęli reprezentować Polskę na zawodach międzynarodowych. W roku 2011 zadebiutował Rafał Wilk – rzeszowska perełka. Kolejny rok to Igrzyska Paraolimpijskie w Londynie. Podczas tej imprezy R. Wilk zdobył dwa złote medale. Również w 2012 r. ten sam zawodnik tryumfował w całym cyklu Pucharu Świata. Kolejny rok przyniósł równie zachwycające zwycięstwa. Wilk obronił Puchar Świata i do sakwy dołożył dwa złote krążki na Mistrzostwach Świata.

Czym się jeździ

dokończenie ze s. 17

Wolę prawdziwą zieloną trawę

Handbike to rower z napędem ręcznym. Zazwyczaj taki pojazd składa się z dwóch pochyłych kół z tyłu i koła skrętnego napędowego z przodu. Cyklista może przybierać pozycję odpowiedwać ze studentami na boisku, jednak wiek robi już swoje i przeważnie odpadam na starcie. Realizuję się za to w drużynie oldboyów Bałtyku Gdynia, której szefuję. Od trzydziestu lat spotykamy się niemal w identycznym składzie i trenujemy dwa razy w tygodniu na boiskach GOSiR-u, a od 1990 r. zawsze 1 stycznia o godzinie 12.00 rozgrywamy mecz przeciwko oldboyom Arki. Proszę podsumować turniej finałowy AMP w Poznaniu?

Tegoroczne finały po raz pierwszy zostały zorganizowane na boiskach ze sztuczną trawą, a to dla wielu uczest-

nią dla siebie i dostosowaną do terenu (leżącą, klęczącą, półleżącą, siedzącą). Nowe technologie, jak wszędzie, mają również odzwierciedlenie w konstrukcji rowerów. Im lżejsze, tym szybsze. Wykonuje się je z aluminium bądź kompozytów węglowych. Waga oscyluje ok. 11 kg, ale producenci wciąż starają się ją obniżyć. Takim rowerem podczas wyścigu można osiągnąć średnio 40 km/h, zaś przy zjazdach nawet 70 km/h.

O Wilku mowa Postać Rafała Wilka może fascynować. Przez większość kariery sportowej był związany z „czarnym sportem”– żużlem. W 2006 r. na torze uległ wypadkowi. Doznał urazu kręgosłupa, co skutkowało utratą władzy w nogach. Zakończył żużlową karierę. Jednakże nie zrezygnował z czynnego uprawiania sportu. Jeździ na nartach jednośladowych (mono ski) oraz trenuje kolarstwo ręczne. W tej ostatniej dyscyplinie, którą zajmuje się raptem od czterech lat, z roku na rok, z zawodów na zawody powiększa kolekcję zwycięskich trofeów. W 2013 r. sportowiec za wybitne osiągnięcia sportowe i promowanie Polski na arenie międzynarodowej został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Order wręczał prezydent RP Bronisław Komorowski, który nie krył uznania dla postawy kolarza.

Wilczy głód sportowych emocji Europejska Federacja Kolarstwa Ręcznego – European Handbike Circuit po raz pierwszy przyznała Polsce organizację tego typu zawodów w Rzeszowie, skąd pochodzi Rafał Wilk, który jest prezesem Fundacji „Sport Jest Jeden”. To dzięki jego usilnym staraniom miasto w dniach 14–15 czerwca br. stało się ników było wielkim zaskoczeniem; nie poinformowano nas o tym wcześniej. Konieczność gry na sztucznej trawie zbiegła się z bardzo wysokimi temperaturami powietrza, co stanowiło spore utrudnienie i wyzwanie dla piłkarzy, bądź co bądź zmęczonych długim sezonem. Niech mi będzie wolno zaapelować z tego miejsca do osób, które decydują o sprawach regulaminowych, aby przemyślały kwestię i zmieniły czas gry w AMP z 2 × 35 minut na 2 × 30 minut. Rozgrywanie 6 meczów w ciągu 3 dni w wymiarze czasowym 2 × 35 minut przy temperaturze powyżej 30O, a takiej zawsze powinniśmy się

centrum kolarstwa ręcznego w Europie. Prezes Podkarpackiego AZS dr Janusz Zieliński również bardzo zasłużył się sprawie. Brał czynny udział w pozyskiwaniu sponsorów i przygotowaniu imprezy, a także zadbał o wszystkich znamienitych zawodników i oprawę zawodów. Sportowcy biorący udział w zawodach przybyli niemal z całej Europy, m.in. z Holandii, Czech, Słowacji, Wielkiej Brytanii, Austrii, Włoch. Jedną z gwiazd, obok Rafała Wilka, był Austriak Walter Ablinger, który jest jednym z najbardziej utytułowanych kolarzy ręcznych na świecie. Zawodnicy, którzy byli podzieleni na kategorie (H1–H5) startowali w jeździe indywidualnej na czas oraz ze startu wspólnego. Jedna pętla miała 4,5 km długości i biegła głównymi arteriami Rzeszowa. Walter Ablinger w swojej kategorii (H3) wygrał bezdyskusyjnie, tak samo jak R. Wilk w kategorii H2. Rafał Wilk wielokrotnie zaznaczał, że jest bardzo podekscytowany możliwością zaprezentowania się przed własną publicznością. Jednocześnie chciał pokazać innym niepełnosprawnym, licznie zgromadzonym przy trasie wyścigu, że nie można się poddawać i warto być aktywnym fizycznie.

W handbike wsiądź i na trasę! Impreza cieszyła się ogromną popularnością wśród mieszkańców Rzeszowa. Społeczeństwo mogło zaznajomić się z mało znaną dyscypliną sportu, zobaczyć, że niepełnosprawność nie oznacza życiowej absencji, a sportowcy niepełnosprawni są niejako herosami. Organizatorzy zapowiadają kolejną edycję zawodów w stolicy Podkarpacia! Karolina Stefanik Foto Sebastian Stankiewicz spodziewać w czerwcu, jest ponad siły zawodnika, tym bardziej studenta, który piłkę nożną uprawia amatorsko lub półamatorsko. Jeśli chodzi o poziom organizacyjny tegorocznych finałów – nie mam większych zastrzeżeń. Wolałbym jednak rywalizować na prawdziwej trawie… Na turnieju finałowym w przyszłym roku w Lesznie trawa na pewno będzie naturalna, pachnąca i zielona. Tak jak na tegorocznych eliminacjach strefy „A”. Dziękuję za rozmowę

Rozmawiał Piotr Kuś Foto Michał Klauziński aps nr 05 2014 (320)


PIŁKA JAJ WATA Rozmowa z Marią Stefaniak, zawodniczką sekcji rugby AZS AWF – Syrenki Warszawa Czy piąte miejsce w mistrzowskim turnieju podczas ostatnich zawodów w Rudzie Śląskiej to dobry wynik? Co to były za zawody i jak potoczył się dla waszej drużyny ten turniej?

Na cały sezon składa się sześć Grand Prix – turniejów, na które zjeżdżają się drużyny z całej Polski. Ostatni to tzw. Finał Mistrzostw Polski i właśnie on odbył się w Rudzie Śląskiej na nowym boisku Burloch Areny. To był dobry turniej, bez kontuzji i w dużej części zagrałyśmy naprawdę rugby na wysokim poziomie. Uważam, że piąte miejsce w klasyfikacji generalnej to dobry wynik. Jednak w poprzednich zmaganiach walczyłyśmy w półfinałach o medale. Dla naszej drużyny wynik ten jest ogromną mobilizacją do walki. Postanowiłyśmy wraz z naszym trenerem Filipem Cackowskim, że w następnym sezonie staniemy „na pudle”. Oznacza to jeszcze więcej pracy i zaangażowania.

dającym wiele obiektów sportowych, w tym boisko do rugby. Dzięki wielkiemu wsparciu prezesa Macieja Hartfila mamy obecnie, jako jedyny klub w Warszawie, możliwość korzystania z takiej bazy treningowej przez cały rok. Co więcej, AZS AWF chętnie wspiera inicjatywę rozwoju tej jeszcze niezbyt popularnej wśród kobiet dyscypliny. Zawodniczki rekrutują się z różnych uczelni; można powiedzieć, że w każdej warszawskiej szkole wyższej znajdzie się rugbistka. Zbieramy się na boisku trzy razy w tygodniu, gdzie odbywają się treningi z piłką. Oprócz tego sparingi

Od kilku lat dziewczyny walczą w rywalizacji krajowej i międzynarodowej właśnie w rugby7. Co jest pociągające w tej dosyć „męskiej”, jak się wydaje, rywalizacji?

Jest to sport, który wyzwala mnóstwo emocji. Pozwala oderwać się od szarej codzienności i wykazać się na boisku. Według mnie wyjątkowe w tym sporcie jest to, iż każdy znajdzie w nim dla siebie miejsce. W skład drużyny wchodzą nie tylko silne, szerokie w barkach „młynarki”, ale również lekkoatletki, drobne sprinterki czy też koszykarki, które świetnie rozgrywają piłkę. Niezbędny jest duch walki. Kiedy wchodzisz na boisko, nic nie jest ważne, tylko piłka i koleżanki z drużyny. Odkrywasz w sobie nowe pokłady energii i robisz rzeczy, które wydawały ci się do tej pory niemożliwe. Według mnie do damskiego rugby idealnie pasuje motto: Act like a lady but play like a beast. Jak długo istnieje wasza sekcja, dlaczego powstała przy klubie AZS AWF? Z których uczelni rekrutują się zawodniczki? Jak często trenujecie i w jakich rozgrywkach rywalizujecie?

Nasza sekcja powstała dwa lata temu. AZS AWF jest klubem posia-

mnie ogromną rozrywką, lecz w pewnym momencie zauważyłam, że trochę stanęłam w miejscu. Na drugim roku studiów stwierdziłam, że potrzebuję więcej adrenaliny, takiej czystej rywalizacji. W czasie tego zastoju i zastanawiania się co dalej spotkałam koleżankę, która wyciągnęła mnie na pierwszy trening rugby. Od razu pokochałam ten sport, zachwyciła mnie jajowata piłka, która wbrew wszystkim oczekiwaniom nie lata dokładnie tak jakbyśmy chcieli. Początkowo przerażał mnie „kontakt”, gdyż do tej pory oddzielała mnie siatka od przeciwników. Jednak pierwsze towarzyskie sparingi pokazały, iż nie jest to ani straszne, ani bolesne. Uważam, że rugby jest sportem wymagającym ogromnej pracy nad sobą, nie tylko fizycznej, ale i psychicznej. Co więcej, jest to prawdziwie drużynowa dyscyplina. Nigdzie tak jak na boisku nie muszę polegać na innych osobach. Zaangażowałam się w życie drużyny i nawiązałam mnóstwo przyjaźni. Już nie czuję zastoju, tylko motywację do dalszego rozwoju i treningu.

Czy rugby7 ma szanse rozwijać się jako sport uprawiany przez studentki? Oglądałem wasze zdjęcia, wyglądacie znakomicie i pewnie dobrze promujecie rugby. Czy jest jakiś projekt, w którym te działania promocyjne miałyby szansę objąć kluby AZS w całej Polsce?

towarzyskie czy wspólne bieganie mają miejsce w weekendy. W ten sposób przygotowujemy się do sześciu Grand Prix Mistrzostw Polski, które odbywają się na murawach boisk w całym kraju. Teraz po zakończeniu sezonu, podobnie jak w siatkówce, czas na plażę! Już 9 sierpnia br. w Sopocie odbędą się Mistrzostwa Polski w Beach Rugby. Rok temu nasza drużyna zajęła trzecie miejsce. Próbowałaś różnych sportowych dyscyplin, jeszcze niedawno walczyłaś w barwach AZS Politechniki Warszawskiej w uczelnianej rywalizacji w siatkówce. Jak „wkręciłaś się” w rugby?

Dzięki mojemu tacie całe życie częściowo związałam ze sportem, głównie z siatkówką. Treningi zawsze były dla

Oczywiście, że ma szanse rozwijać się jako sport akademicki! Niestety żeńskie rugby7 nie jest jeszcze w Polsce popularną dyscypliną. Wielu z moich znajomych jest bardzo zaskoczonych, kiedy mówię im, co trenuję. Wyobrażenie tego sportu to brutalna gra dla grubaśnych facetów. W rzeczywistości jest całkowicie odwrotnie, dlatego staramy się promować ten sport, pokazując jego prawdziwe oblicze, czyli mnóstwo gry piłką, biegania i oczywiście trochę tzw. „szarż”. Jest to dyscyplina wymagająca poświęcenia dużej ilości czasu, jednak na swoim przykładzie mogę potwierdzić, że można treningi połączyć z dość wymagającymi studiami. Niestety trudno objąć działaniami promocyjnymi kluby AZS w całej Polsce, gdyż po prostu nie ma boisk, na których mogłyby się odbywać sparingi. Mam nadzieję, że to się szybko zmieni. Zapraszam na treningi do naszej sekcji, gdyż rekrutacja ciągle trwa! Czego wypada życzyć waszej sekcji przed następnym sezonem?

Najsilniejszego młyna, szybkiego skrzydła, piłki zawsze jajowatej, trawy miękkiej i jak najwięcej radości z gry! Rozmawiał BK Foto AZS AWF Warszawa www.azs.pl


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Akademicki Przegląd Sportowy 05/2014 by AZS-APS - Issuu