Skip to main content

Akademicki Przegląd Sportowy 04/2014

Page 1

AKADEMICKI PRZEGLĄD SPORTOW

Foto na okładce: Mistrzostwa Polski AZS w LA, Łódź 2014

Pismo Zarządu Głównego AZS

[od redakcji]

4 czerwca To symboliczna data wielkich zmian, jakie dokonały się w Polsce. Ponieważ wszelkie święta powinny napawać refleksyjną radością, to nie czas i miejsce w felietonie na jakieś głębsze analizy tego, jak do tych zmian doszło i co z tego wyszło. Każdy jakieś własne odczucia powinien mieć, nawet jak ma mniej niż 25 lat. Synonimem sukcesu tych lat powinien być Paweł Fajdek, czołowy lekkoatleta świata. Urodził się dokładnie 4 czerwca 1989 roku, co wprawiło w radość zarówno prezydenta Bronisława Komorowskiego, jak i samego Pawła podczas pamiętnego spotkania środowiska sportu akademickiego w Warszawie. Oprócz takich sportowych gigantów są pewnie całe rzesze młodych ludzi, którym uprawianie sportu pomogło w jakimś życiowym sukcesie, w poznaniu kolegów, w ciekawszym studiowaniu, w wykazaniu się w nowym miejscu pracy, w skutecznej walce o aktywność. Czy jest jakikolwiek sens w zastanawianiu się nad zmianami w Akademickim Związku Sportowym w tych ostatnich 25 latach? Nie wiem. Na pewno zmienili się ludzie, dziś pewnie większość z naszych 43 tysięcy członków to młodzież urodzona już w „nowej Polsce”. To, że są w naszym stowarzyszeniu, to, że nadal są aktywni, jest potwierdzeniem uniwersalnych wartości i nieprzemijających atrakcji, jakie niesie ze sobą sport, młodość i rywalizacja. Na pewno potwierdziła się znana od dziesiątków lat prawda, że sport wspiera relacje między ludźmi, integruje środowisko, daje poczucie spełnienia, inspiruje do wysiłku nie tylko fizycznego. Czy odczuliśmy jakąś zmianę w funkcjonowaniu AZS jako stowarzyszenia? Na pewno, działamy znacznie bardziej wielokierunkowo, z większym rozmachem, bardziej ogólnopolsko.

Stworzyliśmy unikalny na świecie system rywalizacji międzyuczelnianej, kilkanaście tysięcy uczestników, kilkaset uczelni, setki wydarzeń. Z uwagi na tempo życia działamy znacznie szybciej, mistrzostwa uczelni co roku, zawody gonią zawody, terminy na siebie zachodzą, walczy się o miejsce w rankingu, o stypendium, o prestiż. Pojawił się w ostatnich latach dylemat wręcz fundamentalny dla stowarzyszenia: Jakie są motywy mojego społecznego działania? Coraz częściej słychać pytania: Co ja będę z tego miał? Nie mam czasu, studia, praca. Czy stowarzyszenie może się rozwijać tylko w oparciu o etatowych pracowników i opłacanych specjalistów? Moim zdaniem nie. Co zrobić, aby w uczelnianych AZS znowu prezesami byli studenci, aby wolontariat nie wiązał się ze zdobyciem zaliczenia? Okrzepliśmy w nowych czasach, jako organizacja weszliśmy do grona tych, co potwierdzili swoją potrzebę istnienia. Jesteśmy w większości wyższych szkół, stanowimy znaczący potencjał polskiego sportu wyczynowego, znakomicie radzą sobie wybitni zawodnicy AZS w rywalizacji olimpijskiej, ale także w dorosłym życiu po karierze sportowej. Dzięki pracy i pasji wielu ludzi dziś znaczek AZS w klapie marynarki rektora, profesora, parlamentarzysty, przedsiębiorcy, studenta to coś normalnego. Świętujmy. Redaktor Nasz 4 czerwca w tym roku przypada na finał Akademickich Mistrzostw Polski w Żeglarstwie, które odbędą się w Wilkasach. Zaraz potem w tym samym miejscu 25 Zjazd Akademickiego Związku Sportowego.

Redaktor naczelny: Bartłomiej Korpak Adres redakcji: 00-056 Warszawa ul. Kredytowa 1a tel./faks 22 828 02 76 502 250 604 www.azs.pl e-mail: aps@azs.pl Projekt graficzny i skład: Andrzej Kubatko © FALL tel. 12 413 35 00 www.fall.pl Numer zamknięto 28 maja 2014 r. Wydawnictwo zrealizowano ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki, nakład 3000 egz. ISSN 0209-0546

Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo skracania artykułów.

aps nr 04 2014 (319)


KADENCJA 2012–2014 1.

W ocenie większości członków AZS za wizytówkę minionej kadencji należy uznać znakomity start polskiej akademickiej reprezentacji Polski w letniej i zimowej uniwersjadzie i rekordowe sukcesy medalowe. Z tej okazji medalistów letniej Uniwersjady, a także władze AZS przyjął na specjalnym spotkaniu w listopadzie 2014 roku Prezydent RP Bronisław Komorowski (na zdjęciu z Barbarą Sobaszkiewicz i Sylwią Zagórowyow y ską, tenisistkami AZS Poznań, brązowydy). mi medalistkami Letniej Uniwersjady).

 pozyskanie przez ZG AZS w 2 konkursach kwoty 2 680 000 zł na realizację zadań w zakresie: promocji gier zespołowych, działalności studenckiej strefy aktywności, wspierania wydarzeń sportowych w partnerstwie z Ukrainą, a także przygotowań do akademickich mistrzostw świata i uniwersjad. Spotkanie na Uniwersytecie było okazją do wręczenia przez ministrów prof. Marka Ratajczaka (MNiSW) i dr. Tomasza Półgrabsk k iego Półgrabskiego (MSiT)

czi 2014 bohaterką zawodów narciarskich była Justyna Kowalczyk (AZS AWF Katowice), złota medalistka na dystansie 10 km stylem klasycznym.

llistów list istó stów grattulacyjnych medalistom medal medali akad demickich mistrzostw świata 2012.

3. 2.

W marcu 2013 roku w murach Uniwersytetu Warszawskiego podsumowano efekty 2 lat realizacji porozumienia obu ministerstw na rzecz sportu akademickiego. Za sukces tej współpracy należy uznać:  uruchomienie blisko 40 projektów badawczych związanych ze sportem akademickim na łączną kwotę ponad 12 mln zł  włączenie do badań naukowych sportowców członków AZS, a także zawodników szkolonych w ramach ACSS

Ważnym wydarzeniem w roku akad demickim 2012/2013 były zainicjowane p przez AZS obchody 60-lecia działalności S Studiów Wychowania Fizycznego, których początek funkcjonowania wiąże się z rozporządzeniem ministra szkolnictwa wyższego z 1952 roku. Podczas uroczystości środowiskowych i uczelnianych nagrodzono 339 wybitnych nauczycieli i trenerów.

5.

W 2012 roku medalistami mistrzostw świata zostali między innymi: złotymi – wioślarze Mariusz Stańczuk (AZS AWF Warszawa), Miłosz Jankowski, Daniel Sobczak (AZS AWFiS

4.

Najważniejszym wydarzeniem sportowym minionej kadencji były Letnie i Zimowe Igrzyska Olimpijskie. W reprezentacji na Londyn 2012 znalazło się 58 zawodników AZS, a wśród medalistów prymat na świecie potwierdził lekkoatleta Tomasz Majewski (AZS A AWF Warszawa), zdobywając złoty m medal w pchnięciu kulą. Drugi medal, b brązowy w kajakowej dwójce, zdobyła Karolina Naja (AZS AWF Gorzów W Wielkopolski). Podczas igrzysk w SoGdańsk) w osadzie czwórki wagi lekkiej, i brązowym – lekkoatleta Tomasz Majewski. Mistrzami Europy zostali kajakarka z AZS Gorzów Karolina Naja oraz Zbigniew

www.azs.pl a s pll

s. 12–13


Liczę na dalszy rozwój Rozmowa z prof. dr hab. inż. Januszem Piechockim, prezesem Organizacji Środowiskowej AZS Województwa Warmińsko-Mazurskiego Gratuluję Panu powołania na prezesa Zarządu Organizacji Środowiskowej AZS Województwa Warmińsko-Mazurskiego. Problemy i radości sportu młodzieżowego w naszym regionie nie są Panu obce, bo to już kolejna Pana kadencja. Wraca Pan do sportu młodzieżowego po pięciu latach. Jakie nadzieje wiąże Pan z nową kadencją?

Dziękuję za gratulacje. Nadzieje mam takie same jak w poprzednich kadencjach. Liczę na dalszy rozwój sportu akademickiego. Nie tylko tego naszego uczelnianego związanego z Uniwersytetem Warmińsko-Mazurskim, który jest wiodącym ośrodkiem w regionie, ale chodzi również o to, aby zaktywizować pozostałe kluby AZS, których jest pięć w całym województwie. Z naszej strony musimy wciąż tworzyć warunki do uprawiania sportu, warunki, które będą całkowicie wykorzystywane przez młodzież. Najbardziej liczę na współpracę wszystkich ośrodków, które wchodzą w skład Organizacji. Chcę wspólnie działać, bo w pojedynkę ciężko jest cokolwiek zrobić wielkiego. Musi być zaangażowanie ze wszystkich stron. Jest Pan bardzo zaangażowany w sprawy sportowe Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, ponieważ jest Pan również wiceprezesem Zarządu KS AZS UWM Olsztyn. Jak na tle województwa warmińsko-mazurskiego prezentuje się nasza Uczelnia?

Tak jak już wcześniej wspominałem, jesteśmy wiodącym ośrodkiem w regionie, ale raczej nie powinno to nikogo dziwić. Trudno porównywać inne uczelnie z Uniwersytetem Warmińsko-Mazurskim, bo pod względem ilościowym, jakościowym, organizacyjnym jesteśmy trochę poza zasięgiem. Ale będę robić wszystko, by inne ośrodki w naszym

województwie starały się dorównać KS AZS UWM. Trwają Akademickie Mistrzostwa Polski. Organizacja Środowiskowa województwa warmińsko-mazurskiego organizowała finał tych rozgrywek w piłce siatkowej mężczyzn. Turniej ten okrzyknięto ogromnym sukcesem nie tylko pod względem organizacyjnym, ale i sportowym. UWM Olsztyn zdobył brązowy medal i uplasował się na pierwszym miejscu wśród Uniwersytetów. Czy siatkówka to sport, na który AZS UWM Olsztyn będzie szczególnie stawiał?

Siatkówka to taki sport, który był od zawsze na naszej Uczelni. Dyscyplina ta rozwinęła się jako pierwsza i zawsze stała na najwyższej półce. Nie w każdej dyscyplinie można być najlepszym, ale tam gdzie można, należy uczynić wszystko, aby ten poziom utrzymać. W piłce siatkowej mężczyzn wielokrotnie zdobywaliśmy mistrzostwa Polski, Puchary Polski. Bardzo nam zależy na tym, aby siatkówka zawsze plasowała się gdzieś w czołówce, tak jak chociażby w minionym sezonie, kiedy to akademicy wywalczyli bardzo dobre, bo piąte miejsce w Plus Lidze. Oby tak dalej. Studenci mają do swojej dyspozycji pływalnię, jezioro w samym centrum kampusu, stadion, halę sportową, siłownię, korty tenisowe… Czegoś jeszcze brakuje do uprawiania sportu przez studentów?

Myślę, że niczego nie może brakować studentom do uprawiania sportu na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim. Cały czas powstają nowe obiekty, nowe kompleksy boisk. Możemy pochwalić się nową pływalnią, wyremontowaną od podstaw halą sportową, pięknym jeziorem, na którym z powodzeniem uprawiane są sporty wodne. Może ewentualnie należałoby odświeżyć stadion, ale to jest już w planach. Warto zaznaczyć, że z tych obiektów korzystają nie tylko studenci. Nigdy organizatorom imprez sportowych nie odmawiamy udostępnienia lub wynajmu naszych obiektów, dlatego też zawsze coś się u nas dzieje – Akcja Lato, czwartki lekkoatletyczne, rozgrywki międzyuczelniane czy chociażby Mistrzostwa Polski Straży Pożarnej.

Na naszych obiektach sportowcy z całej Polski przygotowują formę na cały sezon. Naprawdę, jest w czym wybierać i nie brakuje niczego. Szkolenie młodzieży to również nakłady finansowe. Z jakich źródeł finansowany jest sport młodzieżowy w naszym klubie i w całym województwie?

Przede wszystkim ze środków uczelnianych. W budżecie Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego jest pozycja dot. finansowania sportu akademickiego. Poza tym wspierani jesteśmy przez Urząd Marszałkowski i Urząd Miasta Olsztyna. Ponadto klub AZS UWM Olsztyn jest jednym z dziewięciu klubów, na którym powołano Akademickie Centrum Szkolenia Sportowego. Celem ACSS jest wspieranie szkolenia zawodników, którzy przygotowują się do imprez międzynarodowych, takich jak uniwersjady czy akademickie mistrzostwa świata. To jedyna uczelnia w Polsce poza AWF-ami, na której powołano ACSS. Przed Organizacją Środowiskową duże wyzwania i przedsięwzięcia. Między innymi organizacja Senior Games…

Jesteśmy bardzo dumni z tego, ponieważ już dwa lata temu byliśmy współorganizatorem tej imprezy, która wypadła bardzo dobrze i została doceniona. Urząd Marszałkowski kolejny raz wybrał i zaprosił właśnie nas do współpracy przy organizacji tak wielkiego przedsięwzięcia, jakim są międzynarodowe zawody sportowe dla osób w wieku 45+. To świadczy o naszym ogromnym potencjale. Warmia-Mazury Senior Games to nie tylko międzynarodowe zawody sportowe, bowiem imprezie towarzyszą również wydarzenia kulturalne, społeczne czy integracyjne. Senior Games to jednocześnie działania edukacyjne na temat znaczenia i roli sportu wśród aktywnych seniorów. Dlatego, jak widać, Organizacja Środowiskowa Województwa Warmińsko-Mazurskiego stawia nie tylko na sport młodzieżowy. Rozmawiała Marta Panasiuk Foto Janusz Pająk aps nr 04 2014 (319)


Drobnymi krokami Rozmowa z dr. Mirosławem Broniewiczem, prezesem Organizacji Środowiskowej AZS w Białymstoku Niedawno zakończyła się poprzednia kadencja władz Organizacji Środowiskowej Województwa Podlaskiego. Ponownie powierzono ci funkcję prezesa, zatem zacznijmy rozmowę od tego co za nami. AZS środowiskowy w Białymstoku postawił sobie w ostatnim okresie za cel upowszechnianie sportu wśród studentów studiujących w całym regionie. Czy jesteś zadowolony z dokonań?

Zafascynowanie żeńską piłka siatkową skończyło się 2 lata temu. Budowany przez lata przez środowisko zespół AZS najpierw się usamodzielnił i stworzył własny podmiot prawny, potem z trudem walczył o pozycję w ekstraklasie, by ostatecznie się rozwiązać, pozostawiając długi. Dziś emocje trochę ucichły. Dlaczego twoim zdaniem tak to wszystko się niekorzystnie potoczyło?

Organizacja środowiskowa AZS w Białymstoku skupia obecnie 10 wyższych uczelni z woj. podlaskiego. Są wśród nich zarówno uczelnie publiczne (Uniwersytet w Białymstoku, Politechnika Białostocka, Uniwersytet Medyczny w Białymstoku, Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Suwałkach, Państwowa Wyższa Szkoła Informatyki i Przedsiębiorczości z Łomży), jak i uczelnie niepubliczne (Wyższa Szkoła Finansów i Zarządzania, Wyższa Szkoła Wychowania Fizycznego i Turystyki, Wyższa Szkoła Administracji Publicznej, Wyższa Szkoła Ekonomiczna, Nauczycielskie Kolegium Rewalidacji, Resocjalizacji i Wychowania Fizycznego). Jest to ponad 51 tysięcy młodych ludzi znajdujących się w okresie swojej największej aktywności fizycznej. Staramy się tę ich aktywność zagospodarować, ukształtować ich sportowo na całe życie, organizując im zarówno systematyczne rozgrywki sportowe w ramach Podlaskiej Akademickiej Ligi Międzyuczelnianej, jak również okazjonalne turnieje w ramach Akademickich Mistrzostw Białegostoku, czy ogólnie dostępne zawody sportowe.

Jest to niestety dla nas bolesne wydarzenie, z którego konsekwencjami nie potrafimy sobie poradzić do dzisiaj. Sport zawodowy rodzi różnego rodzaju pokusy, którym zwłaszcza niedoświadczeni działacze sportowi nie potrafią się oprzeć. Niewłaściwie spożytkowane dotacje, brak planowania i rozumnego korzystania z dostępnych środków finansowych spowodowały, że akademicki klub sportowy siatkówki kobiet, który uczestniczył w rozgrywkach ligi od wielu lat i był wizytówką sportową Białegostoku, za sprawą niewłaściwego postępowania części działaczy przestał istnieć po spadku z ORLEN Ligi w sezonie 2012/2013. Utraciliśmy zaufanie władz miasta i regionu, które obecnie mozolnie staramy się odbudowywać.

Główną imprezą stała się Podlaska Akademicka Liga Międzyuczelniana. W ilu dyscyplinach ją rozgrywacie i jakie jest zainteresowanie uczelni tą rywalizacją?

Podlaska Akademicka Liga Międzyuczelniana obejmuje 19 niezależnie rozgrywanych konkurencji w ramach 12 dyscyplin sportowych. W PALM uczestniczyło w bieżącym roku prawie 800 studentek i studentów. Staramy się organizować te zawody na coraz wyższym poziomie i wprowadzać do kalendarza imprez sportowych coraz to nowe dyscypliny sportu, jak np. futsal kobiet, piłkę ręczną mężczyzn. Niestety sen z powiek spędza nam pogarszająca się kondycja finansowa oraz osobowa szkół niepublicznych. Trudniej tam o mobilizację i sprostanie wymogom ciągłego współzawodnictwa. Na uczelniach publicznych występuje natomiast nadmiar osób chcących trenować w sekcjach sportowych. Z tego też powodu dominują one w rywalizacji międzyuczelnianej. www.azs.pl

Zaplecze akademickie w Białymstoku wydaje się być dostateczne dla planowania stabilnego zaplecza także dla sportu akademickiego. Potencjał Uniwersytetu, Politechniki, Uniwersytetu Medycznego, a także Wyższej Szkoły Turystyki i Rekreacji jest znaczący. Dlaczego nie podejmujecie, jako AZS, próby stworzenia warunków dla szkolenia sportowego?

Jest to wyzwanie, z którym – kiedy dojrzejemy i okrzepniemy organizacyjnie i finansowo – na pewno się zmierzymy. Właściwa atmosfera w klubie, wzajemne zaufanie i chęć do pracy już są. Drobnymi krokami zmierzamy do odtworzenia tradycji siatkówki żeńskiej w Białymstoku, mając na uwadze, że musi się to stać w sposób naturalny, niewymuszony, przy aprobacie wszystkich środowisk zainteresowanych rozwojem białostockiego sportu. Naszym marzeniem jest również, by Białystok był miastem, które jest promowane przez drużyny regularnie występujące w najwyższych klasach rozgrywek oraz zawodników dyscyplin indywidualnych, którzy zdobywają najwyższe laury sportowe. Jesteś związany z Akademickim Związkiem Sportowym od czasów studenckich, od wielu lat zawodowo jesteś związany z Politechniką Białostocką. Jak zmienili się studenci, jak zmieniła się uczelnia i – na tym tle – jakie zmiany zaszły w klubie AZS?

Brak obecnie dawnej pasji i zaangażowania, które były tak powszech-

W środku: Mirosław Broniewicz

ne w sporcie akademickim w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Młodzi ludzie stali się obecnie bardziej pragmatyczni, mają większe możliwości wyboru drogi życiowej. Ze sportem wiążą ją nieliczni, bo wymaga ogromnego wysiłku i zaangażowania. Działalność społeczna w organizacji sportowej nie już tak atrakcyjna. Staramy się ją przybliżyć studentom na różne sposoby, współpracując z organizacjami studenckimi w przygotowywaniu różnego rodzaju wydarzeń sportowych, zarówno na uczelni, jak i w regionie. Natomiast udało nam się wprowadzić do regulaminu rekrutacji na studia na Politechnice Białostockiej zapis o przyjmowaniu medalistów zawodów rangi igrzysk olimpijskich, mistrzostw świata, mistrzostw Europy, uniwersjad i mistrzostw Polski w dyscyplinach indywidualnych i zespołowych w kategorii juniorów i seniorów poza procedurą rekrutacyjną. Zapis ten umożliwił przyjęcie na studia wielu dobrych sportowców i pozwolił na znaczące podniesienie potencjału sportowego uczelni. Każdy zarząd w AZS to w oczekiwaniach zespół współpracowników, a mówiąc bardziej po sportowemu – to drużyna. Kto ją tworzy w środowiskowym AZS? Jakie stawiacie sobie zadania w najbliższych latach?

Po ostatnich wyborach ukształtował się nowy zarząd organizacji środowiskowej, wzbogacony o młodych, przedsiębiorczych działaczy, który za cel postawił sobie znaczące podniesienie roli i znaczenia sportu akademickiego jako wizytówki sportowej miasta i regionu. W regionalnej strategii rozwoju województwa podlaskiego do roku 2020 w dziedzinie sportu i rekreacji fizycznej Białystok jawi się miastem licznych, dostępnych i dobrze urządzonych przestrzeni publicznych umożliwiających mieszkańcom atrakcyjne spędzanie wolnego czasu, w tym uprawianie sportu i rekreacji, miastem


Wszystko zależy od ludzi Rozmowa z Ireneuszem Urbasiem, prezesem Organizacji Środowiskowej AZS Gdańsk Gratulacje z okazji ponownego wyboru na funkcję prezesa środowiskowego AZS w Gdańsku. Zadowolony jesteś z tej poprzedniej, minionej kadencji? Czy wszystkie plany i pomysły udało się zrealizować?

Dziękuję bardzo za miłe słowa. Zadowolony? Nigdy nie można być zadowolonym w stu procentach. Udało się wiele spraw zrealizować, niektóre nawet z nawiązką, jednak jest też kilka problemów, które dopiero dotknęliśmy. Głównie myślę tu o kontaktach Organizacji Środowiskowej AZS z władzami uczelni. Wiem, że na tym polu można było zrobić więcej. Z planów kadencji poprzedniej – udało się zrealizować w kadencji bieżącej jeden z pomysłów, który szczególnie leżał mi na sercu. Powołaliśmy środowiskową sekcję rekreacyjną, która ma skupiać tych, którzy nie znaleźli miejsca w sekcjach sportowych, oraz tych, którzy skończyli już studia, a AZS jest im ciągle bliski. I nie ma tu ograniczeń wiekowych. Komu odpowiada nasza atmosfera i nastrój, kto chce jeździć na rowerze, biegać na nartach, uprawiać nordic walking, zagrać w darta, bowling, znajdzie swoje miejsce w tej sekcji. Jestem pewien, że dzięki temu pomysłowi wiele osób wróci do AZS. Chcemy również jeszcze bardziej zaangażować się w organizację Akademickich Mistrzostw Polski. W bieżącym roku już zrobiliśmy postęp i do siatkówki plażowej dołożyliśmy parę imprez (siatkówka kobiet i mężczyzn, tenis, tenis stołowy), ale nam ciągle mało. Wraz z rozwojem infrastruktury sportowej będziemy się starali o więcej imprez tej rangi. Jesteś związany z AZS od czasów studenckich na Politechnice Gdańskiej. Czy można porównać lata 80. z tym, jak teraz wygląda życie studentów. W twoich czasach AZS na Politechnice był silny dzięki wielu angażującym się w sportowe życie studentom. Czy teraz jest podobnie?

przyjaznym dla ludzi we wszystkich grupach wiekowych, w którym w pełni zaspokajane są ich potrzeby związane z usługami sportowo-rekreacyjnymi. Chcemy w tym uczestniczyć, proponując różne formy rywalizacji sportowej czy zwykłej aktywności fizycznej dla wszystkich zarówno w oparciu o uczelniane, jak też i miejskie obiekty sportowe. A pomysłów mamy dużo, i chęci do działania również. Uważamy, że wizytówka Białegostoku, jako miasta wielkich wydarzeń sportowych, dobrej jakości i powszechnie dostępnej bazy

Jak w każdej dziedzinie życia – wszystko zależy od ludzi. To oni tworzą atmosferę, powodują, że coś się tworzy i coś się realizuje. Dziś niewiarygodnie zmieniły się środki, jakie można wykorzystywać w promocji, komunikacji, dotarciu do innych. Kiedyś takim środkiem był głównie plakat, który trzeba było wykonać, powiesić i sprawdzać, czy dalej wisi. Jednak najnowocześniejsze metody nie zadziałają, jak nie ma chęci, pomysłów i właśnie ludzi. Mam wrażenie, że dziś jest mniej chęci do działania. Świat popędził od moich czasów studenckich zupełnie w innym kierunku. Od zmian ustrojowych, za czym idzie otwarcie się przed nami praktycznie całego świata, zmian technologicznych, po możliwości finansowe. Dziś lata się taniej po Europie niż jeździ pociągiem po Polsce. Te i inne czynniki powodują, że studenci mają ogrom możliwości w działaniu i pewnie dlatego nie wszyscy trafiają do AZS. Mają wiele wyborów, wiele innych spraw kusi. Dlatego teraz jest trudniej przyciągnąć nowych do pracy w klubie. Tym większy ukłon przed tymi, którym się to udaje. Moja Politechnika ma dziś jedne z najwspanialszych w Polsce obiekty sportowe, kapitalny zespół ludzi w SWFiS, którzy czują się związani z Klubem Uczelnianym i AZS w ogóle. Potencjał jest ogromny. I wreszcie coś drgnęło... koleżanka Anita Piosik jako prezes daje wiele nadziei, a dyrektor Centrum Sportu Akademickiego PG kolega Krzysztof Kaszuba i jego zastępca kolega Andrzej Bussler to fascynaci AZS. W Trójmieście jest wiele szkół wyższych o dużym potencjale organizacyjnym i finansowym. Czy nie macie jako AZS ochoty namówić władze tych uczelni na współpracę w zorganizowaniu środowiskowego szkolenia sportowego w dyscyplinach olimpijskich?

Pomysł dość odważny, pełen znaków zapytania, ale na pewno ciekawy i barsportowej oraz licznych możliwości aktywnego spędzenia wolnego czasu przyciągnie do tego, już i tak dużego ośrodka akademickiego wielu młodych ludzi – nie tylko z naszego regionu, ale i z całej Polski. Szybkimi krokami zbliża się koniec maja. Do Białegostoku przyjedzie pewnie około 1000 uczestników Akademickich Mistrzostw Polski w lekkiej atletyce. To spore wyzwanie, jaki jest pomysł na tę imprezę?

Pomysł na tę imprezę jest prosty. Dobra organizacja oraz gościnność i życzliwość. Nie jesteśmy jeszcze ze-

dzo wartościowy. Oprócz AWF i wspomnianej Politechniki w Trójmieście nie mamy obiektów przy innych uczelniach. Bardzo dużo oddechu dałaby inwestycja Uniwersytetu Gdańskiego. Gotowy projekt ma Uniwersytet Medyczny. Myślę, że musimy zacząć z uczelniami na ten temat zacząć rozmawiać. Stypendia, miejsca w domach studenckich, wynajem obiektów, opieka medyczna – o to można prosić i o tym należałoby rozmawiać. Wychowanie olimpijczyka pod egidą uczelni może być ciekawym uczelnianym wyzwaniem. AZS Gdańsk stał się słynny w całej Polsce, rowerowy najazd na Szwecję stał się hitem ostatniego roku. Czyj to był pomysł ? Jak wygląda ta akcja w praktyce, ile osób już uczestniczyło w tych wyprawach i czy wrócili zadowoleni? Czy Szwedzi nie myślą o rewanżu?

Rowerowy Potop AZS to już jest impeza kultowa. Mówię całkiem serio, mimo że pierwsza edycja miała miejsce w zeszłym roku. Pomysł... Przyszło mi coś takiego do głowy. Sławek Mizeraczyk z Akademii Morskiej bardzo mi pomógł w początkowej fazie, potem dołączyło do nas kilkanaście osób ze środowiskowej Komisji Upowszechniania i poszło. Stena Line jest idealnym partnerem głównym. Wykorzystaliśmy ich olbrzymi potencjał i chęć współpracy. Ta impreza miała się odbywać raz do roku w maju. Już po pierwszym „potopie” było jasne, że trafiliśmy w środek dziesiątki. Dwie kolejne edycje odbyły się we wrześniu. W roku 2013 w sumie wzięło udział w tej imprezie około 1300 rowerzystów z całego kraju i z... Rosji. psuci wielkomiejskim syndromem ciągłego pośpiechu i pogoni. Życie toczy się tu wolno i spokojnie. Chcemy ten spokój i naszą życzliwość wlać w serca uczestników mistrzostw. Aby to docenili i byli u nas częstymi gośćmi. Nie znaczy to, że nie przygotowaliśmy w związku z mistrzostwami wielu atrakcji i niespodzianek. Gorąco zapraszamy więc do naszego miasta, do Białegostoku. Rozmawiał Bartłomiej Korpak Foto ze zbiorów M. Broniewicza aps nr 04 2014 (319)


W roku 2014 w maju odbyły się trzy edycje. Dwie pierwsze to odpowiednio 602 i 552 rowery. Trzecia jako absolutnie dodatkowa na prośbę osób, dla których zabrakło miejsc, to kolejnych 350 rowerów. Miejsca sprzedały się w dwa tygodnie... We wrześniu kolejne dwie edycje i już dziś spływają zapytania do Steny i do nas, kiedy można wpłacać pieniądze. Schemat imprezy jest taki, że w niedzielę wieczorem wjeżdżamy rowerami na prom. Każdy z uczestników może sobie wybrać trasę – 45, 60, 75, 95 lub 200 km. Trasy są oznakowane, to między innymi nasze zadanie; każdy dostaje mapę i jej opis. Na każdej trasie, oprócz tej 200 km, jedzie paru naszych. Nazywamy się pilotami. Mamy być pomocni, gdy ktoś się zagubi albo ma problem z trasą. Życie pisze jednak różne scenariusze, więc byłem już przewodnikiem, serwisantem, opiekunem dzieci, odpowiadałem na pytania z historii Szwecji, zoologii, biologii, geografii, socjologii i nie wiem na jakie jeszcze. Jedziemy w odblaskowych kamizelkach, więc nam nikt nie popuści. Wracając do schematu: po śniadaniu w formie bufetu, nomen omen szwedzkiego, które jest w cenie, zjeżdżamy na plac. Każdy, kto chce jechać z pilotami, odnajduje swoją grupę i zaczynamy jazdę. Niektórzy są jeszcze śpiący, bo brali udział w szalonej zabawie w dyskotece, inni zaczynają jeść po drugim kilometrze, jeszcze inni dziarsko wyrywają do przodu. Wszyscy się do siebie uśmiechają, bo łatwo się rozpoznać – każdy dostaje imprezową koszulkę. Powrót pomiędzy 17:00 a 19:00. Wieczorem spotkanie podsumowujące, pierwszy przegląd zdjęć robionych przez fotografa, który jeździ za nami w samochodzie razem z ratownikami medycznymi. Rano we wtorek o 7:30 zjeżdżamy z promu.

Szwedzi o rewanżu nie myślą, są dumni, że do nich chcemy przyjeżdżać – w tym roku w biurze turystycznym w Karlskronie miasto przygotowało dla każdego uczestnika mały poczęstunek oraz materiały o regionie. Tomek Kulczyński został zaś zapytany przez miejscowych, czy moglibyśmy im coś takiego zrobić w Polsce. Może impreza się rozwinie na naszych Kaszubach?... Bo do Częstochowy ich nie zawieziemy. Z tego, co pamiętam, to rok temu ogłoszono i rozstrzygnięto konkurs na rozbudowę i modernizację obiektu AZS w Gdańsku przy ul. Uphagena. Czy jest nadzieja na zrealizowanie tych projektów i w jakim zakresie?

Dzięki inicjatywie i działaniom prezesa kolegi Janusza Rybickiego odbył się konkurs wśród studentów Wydziału Architektury Politechniki Gdańskiej. Powstało wiele ciekawych projektów. Aż śmiały się oczy i wyło w duszy. W marcu 2013 złożyliśmy pisma do Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków oraz Prezydenta Miasta Gdańska o zmianę planu zagospodarowania naszej działki. Od obu adresatów otrzymaliśmy kategoryczne odmowy o treści: jest to strefa ochrony konserwatorskiej, na której należy zachować historyczną strukturę przestrzenną zespołu zabudowy i zieleni oraz funkcję kortów tenisowych niezmiennych od lat 20. I czar prysł... Odmówiono nawet zgody na lekkie zadaszenie kortów 3 i 4 jako formie obcej w historycznej przestrzeni. Kończy się kadencja władz Zarządu Głównego, zbliża się Zjazd AZS. Jak oceniasz dorobek organizacji w ostatnich latach, na co powinno się zwrócić uwagę w najbliższym okresie?

Dzięki Wam, APS-owi, można od czasu do czasu przeczytać, co się dzieje w Zarządzie Głównym, w innych środowiskach, ale generalnie, nie licząc środków specjalnych, Zarząd Główny AZS nie istnieje dla niższych struktur. Nawet Akademickie Mistrzostwa Polski są kojarzone z Organizacją Środowiskową Warszawww.azs.pl w ww www. ww w..a az zs.pl s.pl s. pl

wa. Za moich czasów Centralna Komisja Klubów Uczelnianych jeździła po całej Polsce i potrafiliśmy sporo namieszać – w pozytywnym znaczeniu. Centralne obozy szkoleniowe są wspominane do dziś, wymiany z Bułgarią również. Dziś już nikt nie śpiewa Barum, barum, a można było się tego nauczyć właśnie na obozach i spotkaniach organizowanych przez Zarząd Główny AZS. Chciałbym, żebyśmy do tego wrócili. Czasy się zmieniły, ale centralne szkolenia są potrzebne jak kiedyś. Trzeba by zmienić pewnie ich treść, choć o wspomnianym już plakacie i jego roli, też by się mówiło. Mamy swoje ośrodki, mamy Stenę Line jako partnera. Jako środowisko już to wykorzystaliśmy. Co jeszcze możemy zrobić? Chyba za mały nacisk kładziemy na informację, co niesie ze sobą, oprócz możliwości uprawiania sportu, dumy i honoru, członkostwo w AZS.

Niestety, w dzisiejszych czasach legitymację AZS powinno się traktować jako produkt, który przynosi korzyści. Wszystkie zniżki, upusty, promocje powinny być centralnie uaktualniane i widocznie przedstawione. Mówię to mocno wbrew sobie, ale dziś tak świat wygląda... Już na koniec, by nie marudzić... W naszym sklepie internetowym, na stronie ZG AZS, brakuje mi uniwersalnej, sportowej odzieży – bluzy, T-shirta i co tam jeszcze. Takiej na co dzień. Takiej, że jak się kogoś w niej zobaczy, to będzie można do tego kogoś podejść i zagadać bez jakichkolwiek zahamowań. Bo będzie wiadomo, że jest z AZS... Rozmawiał Bartłomiej Korpak Foto ze zbiorów I. Urbasia


Sprostać wyzwaniom Rozmowa z dr. Januszem Zielińskim, prezesem Organizacji Środowiskowej AZS w Rzeszowie Gratulacje z racji wyboru na Prezesa Zarządu. To dosyć spodziewane rozstrzygnięcie... Pełniłeś różne funkcje w rzeszowskim AZS od wielu lat. Kiedy zaczęła się Twoja aktywność w naszym Stowarzyszeniu?

Dziękuję za gratulacje. Z Klubem Uczelnianym AZS Uniwersytetu Rzeszowskiego jestem związany od 1998 roku. To nasz przyjaciel akademickiego środowiska sportowego, śp. Edward Sądecki, zwerbował mnie do AZS, początkowo powierzając mi opiekę nad sekcją kolarstwa górskiego (w latach 2002–2010 zdobywaliśmy kilkakrotnie Akademickie Mistrzostwo Polski i Akademickie Mistrzostwo Niemiec w kategoriach kobiet i mężczyzn), a w latach 2006–2009 jeszcze dodatkową sekcją „unihokeistów”. Pod skrzydłami „Ediego” stawiałem pierwsze kroki w AZS, włączając się w organizację sportowego życia studenckiego, promowania akademickiej aktywności ruchowej w środowisku lokalnym, co później przerodziło się w moją pasję. W kadencji 2004–2008 jako wiceprezes ds. organizacyjnych, a w latach 2009–2013 już jako Prezes Klubu Uczelnianego Akademickiego Związku Sportowego Uniwersytetu Rzeszowskiego oraz od roku 2004 jako przedstawiciel władz w Zarządzie Środowiskowym AZS Rzeszów zajmowałem się organizowaniem akademickiego życia sportowego. Jak oceniasz bilans otwarcia na początku tej nowej kadencji, jakie wyzwania i plany postawiliście sobie jako zadania do wykonania? Organizacja Środowiskowa to szkolenie sportowe, to liga międzyuczelniana i dużo pomysłów związanych z bazą nad Soliną. Jakie zamierzenia czekają na zrealizowanie w tych obszarach?

Objąłem tę funkcję w niewątpliwie trudnym okresie dla nas i przypuszczam, że też dla większości tego typu organizacji. W ostatnich latach maleje zainteresowanie ludzi działalnością społeczną, ze względów formalnych ograniczenia w pozyskiwaniu środków na rzecz takiej aktywności czy postępująca cywilizacyjna

dezintegracja społeczna rozpraszają nasze środowisko, rozluźniając wykształcone przez wiele lat więzi. Bez wątpienia istotnym zadaniem staje się promocja AZS-u, dzięki której możliwa jest kontynuacja i rozszerzanie naszych działań, opartych na współpracy ze środowiskiem lokalnym, a tym samym pozyskiwaniem kolejnych zwolenników działań pod szyldem Gryfa. Oczywiście wśród tych zadań nie może zabraknąć szkolenia sportowego, a także imprez rekreacyjno-sportowych, które chciałbym, aby były wizytówką naszego środowiska. Do tego celu będziemy wykorzystywać posiadane wszelkie zasoby. Faktycznie tak piękne miejsce jak Baza Żeglarska nad Soliną to doskonały pomysł na aktywny wypoczynek, ale i miejsce, które może służyć wielu ciekawym projektom sportowo-turystycznym. Pomysły związane z rozszerzeniem naszej oferty są uwarunkowane koniecznymi nakładami finansowymi, ale wierzę, że determinacja przedstawicieli Zarządu Środowiskowego nowej kadencji oraz poszczególnych Klubów Uczelnianych pozwoli sprostać wyzwaniom. Polskie szkolnictwo wyższe jest w trakcie różnorodnych zmian, duże uczelnie stabilizują swoją pozycję na rynku edukacji i badań naukowych, wszyscy walczą o zainteresowanie studentów. Jak oceniasz w tym zakresie środowisko akademickie na Podkarpaciu? Czy uczelnie są zainteresowanie rozwijaniem szkolenia sportowego? O jakich dyscyplinach sportu należałoby w tym przypadku mówić?

Większość naszych krajowych uczelni zmaga się z deficytem studentów, a tym samym z utrzymaniem się na rynku edukacyjnym. Dlatego, moim zdaniem, zasadne jest rozszerzanie oferty dla studentów, nie tylko edukacyjnej, ale i sportowej, co w konsekwencji może stać się efektywnym sposobem motywowania kandydatów do podjęcia studiów na danej uczelni. Oczywisty jest fakt, że zainteresowanie szkoleniem sportowym podkarpackich uczelni jest uzależnione od ich kondycji finansowej. W obecnym czasie zmaganie się wyższych szkół z transformacją organizacyjną i naukową czasami niesłusznie spycha sport na plan dalszy. Wybór dyscyplin, które mogą cieszyć się dużym zainteresowaniem studentów na danym terenie, jest bez wątpienia zdeterminowany tradycjami określonego środowiska, możli-

wościami bazowymi oraz modą specyfiki aktywności sportowej na tym obszarze. Uwzględniając specyfikę i klimat regionu, wydaje mi się, że oprócz wiodących podkarpackich dyscyplin sportowych takich m.in. jak piłka siatkowa czy tenis stołowy należałoby rozwijać kolarstwo i żeglarstwo, które są tożsame z naszym terenem pod względem możliwości organizacyjnych, zainteresowań młodych ludzi czy już osiągniętych sukcesów. Mody na sportowy entuzjazm i kibicowanie w wydaniu rzeszowskim zazdrości cała Polska. Dzieje się tak dzięki siatkówce. A czy jakieś lokalne zainteresowanie towarzyszy występom zespołów AZS – koszykarek, tenisistów stołowych?

Chciałbym, aby ten entuzjazm i wychwalany wszędzie sposób kibicowania rzeszowskiej publiczności siatkarskiej emanował na pozostałe dyscypliny sportowe. Dlatego musimy zadbać o co najmniej podobną atmosferę na pozostałych widowiskach sportowych. Możliwe to będzie poprzez większe zaangażowanie nie tylko młodzieży akademickiej, ale również wsparcie takiej aktywności, niejednokrotnie pozbawionej wysokich nakładów promocyjnych, przez środowiska prowadzące i opiniotwórcze. Oczywiście w tym przypadku można mówić o sprzężeniu zwrotnym, czyli jeśli będzie odnotowywany wysoki poziom wyszkolenia sportowego, a co za tym idzie – pojawią się znaczące sukcesy sportowe, pozostałe dyscypliny staną się atrakcyjniejsze dla odbiorców widowisk i będą „niezbędnym” miejscem do przebywania wszystkich – uczniów, studentów, nauczycieli czy naszych włodarzy. Wszyscy, którzy wracają znad Zalewu Solińskiego, są pod urokiem krajobrazu, przyrody, kontaktu z naturą. AZS Rzeszów ma bazę w Polańczyku i słynny już zakątek na Wyspie. Czy macie w planie jakieś działania propagujące w środowisku akademickim Bieszczady jako miejsce aktywności sportowej i turystycznej? Czy w planach są jeszcze jakieś inwestycje na tych terenach?

Niewytłumaczalne byłoby zlekceważenie tak urokliwego miejsca, jakim jest Baza Żeglarska AZS w Polańczyku. Kto miał możliwość spędzania tam czasu, na pewno wywiózł z tego miejsca najlepsze wspomnienia. Magia Soliny przyciąga coraz więcej osób zainteresowanych wypoczynkiem czy aktywnym spędzaniem czasu wolnego w górach i na wodzie. Dlatego, moim zdaniem, konieczne jest aps nr 04 2014 (319)


Rozmowa z Adamem Jeske, prezesem Organizacji Środowiskowej AZS Województwa Lubuskiego Gratulujemy ponownego wyboru na funkcję prezesa środowiskowego AZS. Która to kadencja przed Tobą? Z podstawowych danych wynika, że stan posiadania środowiska nie uległ zmianie – dwa kluby z Gorzowa Wielkopolskiego, jeden z Sulechowa i Uniwersytet Zielonogórski. Jak oceniasz minione 2 lata dla AZS na terenie Lubuskiego?

Ostatnie dwa lata to uporządkowanie strony organizacyjnej naszego środowiska oraz stały rozwój poszczególnych klubów akademickich naszego województwa. Krótko scharakteryzowałbym to tak: AZS AWF Gorzów – kuźnia sportowców najwyższej klasy z medalistami olimpijskimi włącznie. AZS PWSZ Gorzów – tutaj postawiono zdecydowanie na koszykówkę kobiet, zespół tego klubu występuje w najwyższej klasie rozgrywkowej. AZS PWSZ Sulechów – prowadzi sekcje na poziomie uczelnianym i tam każdy student znajdzie coś dla siebie. I AZS Uniwersytetu Zielonogórskiego – największy klub akademicki w naszym województwie z kilkunastoma sekcjami uczelnianymi, sportu niepełnosprawnych, czterema męskimi sekcjami drugoligowymi: siatkówką, rugby, tenisem stołowym i futsalem, oraz jedną pierwszoligową sekcją piłki ręcznej mężczyzn. Większość klubów AZS ma swoje znakomite sportowe wizytówki: koszykarki z PWSZ Gorzów, kajakarze i wioślarze z sąsiedzkiego AWF, kilka niezłych sekcji na uniwersytecie, do tego gwiazda Karolina Naja i jej medale olimpijskie z Londynu – to duża satysfakcja. Co jest wizytówką lubuskiej organizacji środowiskowej?

Nasza Organizacja Środowiskowa jest najmniejszą z możliwych, nie mamy

planowanie rozbudowy i modernizacji tego obszaru. Należy dążyć do rozszerzania i promowania takiej oferty AZS-u nie tylko w środowiskach krajowych, ale również międzynarodowych. Możliwe to będzie zapewne dzięki przychylności gospodarzy tego terenu i różnym programom czy projektom, a w tym już mamy doświadczenie, które powinniśmy wykorzystać i przenieść na grunt wspomnianej Bazy Żeglarskiej. Kończy się kadencja władz Zarządu Głównego, zbliża się Zjazd AZS. Jak oceniasz dorobek organizacji w ostatnich latach, na co – twoim zdaniem – powinno się zwrócić uwagę w najbliższym okresie?

Moje doświadczenia ze współpracy z ustępującymi władzami Zarządu Główwww.azs.pl

osobowości prawnej ani nawet własnego biura. Tworzą ją tylko cztery kluby. Mimo to przez ostatnie dwa lata udało nam się przeprowadzić wiele imprez sportowych w naszym województwie, których wcześniej nie organizowaliśmy, a rolę lidera pełni AZS Uniwersytetu Zielonogórskiego. Wydaje się, że idziemy małymi krokami w dobrym kierunku. W myśl hasła „małe jest piękne” organizujemy corocznie od pięciu lat Lubuski Dzień Sportu Akademickiego, który jest okazją do spotkania wszystkich czterech uczelni, na którym bawimy się w takich nietypowych dyscyplinach jak minigolf, boccia, streetbasket czy petanque. Istota działalności AZS od tych ponad stu lat to oparcie o środowisko akademickie. Z dzisiejszych analiz wynika, że w wielu szkołach ta pomoc i wsparcie jest w dalszym ciągu bardzo widoczne i znaczące, ale też pojawiają się uczelnie, gdzie sport jest marginalizowany, a AZS traktowany jest trochę jak niechciany partner. Jak wygląda to w przypadku uczelni z twojego regionu?

Pozytywnym przykładem w naszym regionie jest AZS Uniwersytetu Zielonogórskiego, który – jak wiemy – mimo trudnej sytuacji demograficznej (coraz mniej studentów) z roku na rok powiększa liczbę członków AZS. W pozostałych jednostkach liczba ta jest w miarę na stałym poziomie. Współpraca klubów AZS z władzami uczelni układa się bardzo dobrze. Praktycznie władze wszystkich lubuskich uczelni dostrzegają ważną rolę sportu w kształtowaniu młodych ludzi, jakimi są przecież studenci. Nie wiem czy tylko w anegdotach, czy też w życiu realnym trwa ponoć od dziesiątków lat rywali-

nego są dobre. To dzięki wsparciu przez nie naszego terenu możliwe było utrzymywanie cyklicznych imprez, m.in. Festiwalu Sportów Wodnych „Edi Cup” czy jubileuszowego spotkania 50-lecia AZS w Rzeszowie i na Podkarpaciu. Często korzystaliśmy z pomocy merytorycznej Zarządu Głównego w rozstrzyganiu trudnych spraw organizacyjnych w naszym środowisku. W następnej kadencji od ZG AZS oczekujemy dalszej takiej współpracy, wspierania środowisk, które ze względów terytorialnej lokalizacji zmagają się z różnymi trudnościami, tak błahymi dla pozostałych organizacji. Ważnym działaniem, istotnym dla umacniania ich pozycji w akademickim środowisku sportowym, jest doradztwo czy prowadzenie szkoleń.

To prawda rywalizacja sportowa pomiędzy tymi miastami istnieje od wielu lat. Wynika to oczywiście z rywalizacji w żużlu, który rozpala emocje zarówno w Gorzowie Wlkp., jak i w Zielonej Górze. My w rodzinie akademickiej raczej współpracujemy niż rywalizujemy, bo jesteśmy, tak jak już wspomniałem, na tyle małą organizacją, że bez przyjaznej współpracy przestałaby ona istnieć.

Cały czas w jakimś zawieszeniu pozostaje projekt zbudowania certyfikowanego Akademickiego Ośrodka Szklenia Sportowego w oparciu o Uniwersytet Zielonogórski we współpracy z innymi uczelniami i władzami lokalnego samorządu. Co twoim zdaniem stoi na przeszkodzie, aby projekt mógł wejść w życie? Jakie na dzisiaj atuty są do pokazania w staraniu się o ACSS?

Głównym problemem jest to, że AZS Uniwersytetu Zielonogórskiego ma przede wszystkim drużyny zespołowe. Sportowcy studenci Uniwersytetu Zielonogórskiego, którzy spełniają kryteria ACSS, reprezentują najczęściej inne kluby w takich dyscyplinach jak: pływanie, lekka atletyka, podnoszenie ciężarów czy pięciobój nowoczesny. Z formalnego punktu widzenia zawodnicy ci nie są więc członkami klubu uniwersyteckiego.

To dzięki takim działaniom możliwa jest wymiana informacji i wykorzystywanie doświadczeń tych środowisk, które już skutecznie zastosowały różnorodne rozwiązania polepszające wizerunek AZS i atrakcyjność, tym samym rodząc możliwość zwiększenia liczby zwolenników włączających się w działalność statutową. Nowym władzom Zarządu Głównego życzę wytrwałości i determinacji w pielęgnowaniu tak istotnych, a w obecnych czasach często spychanych na boczny tor wartości, które są wpisane od ponad 100 lat w dobry wizerunek Akademickiego Związku Sportowego. Rozmawiał Bartłomiej Korpak Foto ze zbiorów J. Zielińskiego

dokończenie na s. 15

Małe jest piękne

zacja pomiędzy Gorzowem i Zieloną Górą. Czy na gruncie AZS też to można zaobserwować?


Maratończyk

Mieszka i pracuje w Jeleniej Górze. Nauczyciel akademicki Karkonoskiej Państwowej Szkoły Wyższej. Doktor nauk o kulturze fizycznej. Na uczelni jest koordynatorem ds. wychowania fizycznego i sportu. Prowadzi zajęcia dydaktyczne głównie na kierunku wychowania fizycznego. Działa na rzecz optymalizacji procesu kształcenia i zabezpieczenia czasu wolnego studentów poprzez stworzenie im możliwości uczestnictwa w wielu formach działalności dydaktycznej i sportowej uczelni. Jest opiekunem Klubu Uczelnianego AZS na uczelni.

A

rkadiusz Rzepka, bo o nim mowa, w czasie wolnym biega. Uprawia także turystykę pieszą i rowerową, gra w tenisa. Zimą, poza bieganiem, uprawia narciarstwo zjazdowe. Biegać zaczął prawie dwadzieścia lat temu – po operacji, której musiał się poddać. Następnie rekonwalescencja i silne postanowienie biegania. Po trzech latach zdecydował się na pierwszy start w maratonie w Warszawie i uzyskał czas 3:23.45. Nie wiem, w ilu biegach dotychczas startowałem. W pewnym momencie pogubiłem się w matematycznych wyliczeniach, ale pewno było ich wiele – mówi Arkadiusz Rzepka. – W każdym kolejnym starcie „urywałem” kilka minut. Rekord życiowy 3:06.30 uzyskałem we Wrocławiu, po kolejnych trzech latach

treningu. Biega w terenie, jak twierdzi: w pełnej zapierającej dech w piersiach scenerii Kotliny Jeleniogórskiej, ale również wokół pięknie położonej uczelni. Urokliwe miejsca Kotliny poznał dzięki Czesławowi Tarłowskiemu, starszemu koledze, z którym biega dłuższe dystanse (20–30 km). Ma za sobą ukończone wszystkie (czternaście) poznańskie maratony. W tym roku jubileuszowy, piętnasty, w którym oczywiście ma zamiar wystartować. Na ostatnim maratonie, 13 października 2013 r., pobierając numer startowy, odwiedził stanowisko firmy ASICS, by kupić buty biegowe. Wykonałem, zachęcony przez obsługę stoiska, badanie stopy. Później wypełniłem kupon konkursowy i wrzuciłem do skrzyni, podobnie jak inni biegacze. Konkurs polegał na rozwinięciu hasła: 42,195 km jest dla mnie... A. Rzepka napisał: ... lustrem, w którym widzę prawdziwego siebie. Tu niczego nie można ukryć. Jak twierdzi: do biegania potrzebna jest silna wola, hart ducha, ogromne samozaparcie, upór, ale i konsekwencja. Dla mnie właśnie takim synonimem maratonu jest lustro. Przed nim żadnej wady i słabości, tak jak podczas długotrwałego wysiłku, nie można ukryć. Został laureatem konkursu, w którym nagrodą był bilet na Maraton de Paris 2014 (w tym koszty organizacyjne wyjazdu, a także wyposażenie biegacza w niezbędny sprzęt sportowy). Kilka miesięcy przygotowań, które konsekwentnie realizował. Średnio trzy treningi w tygodniu. Miesięcznie pokonywał około 150 kilometrów. Na sześć i trzy tygodnie przez wylotem do Francji przebiegł dwie „trzydziestki”. Był uczestnikiem organizowanego przez Karkonoską Państwową Szkołę Wyższą w Jeleniej Górze „Maratonu na raty”. Dwa tygodnie przed wyjazdem pobiegłem w Półmaratonie Ślężańskim. Kilometraż od października 2013 r. do końca marca 2014 r. był przyzwoity, i wynosił około 800 km – komentował A. Rzepka. Wyprawa do Paryża. Start 6 kwietnia br. Pierwszy zagraniczny maraton. Taktyka biegu była prosta, chciał przebiec maraton poniżej 4 godzin. Ukończony, do 20 km wszystko było zgodne z planem – czas w granicach 1 godziny 50 minut. W okolicach 25 kilometra odebrałem symptomy osłabienia organizmu, przejawiające się zwiększeniem średniej

prędkości na kilometr. Na 29 kilometrze pierwszy skurcz mięśnia dwugłowego uda. Z każdą następną minutą było coraz gorzej – narastająca bolesność mięśni nóg, łydek, która powodowała skrócenie kroku i potęgującą ociężałość. Próby przyspieszenia kończyły się kolejnymi skurczam, i tak już do linii mety. Pocieszający był fakt, że nie byłem osamotniony w zmaganiu się z przeciwnościami organizmu, losu. Wśród 42 tysięcy uczestników paryskiego maratonu wielu biegaczy też miało różne problemy na trasie. Blisko 3 tysiące biegaczy niestety nie dotarło, i nie przekroczyło linii mety – dodaje A. Rzepka. Uzyskany czas: 4 godziny 31 minut nie był satysfakcjonujący, ale mimo wszystko po przekroczeniu mety cieszył się, że ukończył maraton. Po uspokojeniu emocji przyszły myśli nad przyczyną niezrealizowanego planu. Refleksje zostały przesunięte w czasie, ponieważ wygrana w konkursie miała wartość dodaną – kilkudniowy pobyt, zwiedzanie i poznanie wielu atrakcji Paryża. Umożliwiła laureatowi wyjątkowe doznania estetyczne. Był to mój pierwszy pobyt w tym cudownym mieście i jednocześnie pierwszy zagraniczny maraton. Zobaczyłem Moulin Rouge, Pałac Inwalidów z grobem cesarza Napoleona, katedrę Notre Dame, dzielnicę łacińską, Luwr, bazylikę Sacre Coeur, jak również Wersal, którym jestem szczególnie zauroczony. Zjawiskowe miejsce, miasto miłości i cudów architektonicznych. Z pewnością jeszcze kiedyś tam wrócę, by poznać inne miejsca, których nie zdążyłem zwiedzić – wspomina paryski maratończyk Arkadiusz Rzepka. Halina Hanusz Foto ze zbiorów A. Rzepki

aps nr 04 2014 (319)


Chciałbym, żeby w zimie każda rodzina w Polsce mogła jeździć na łyżwach Igrzyska Olimpijskie w Soczi już dawno przeszły do historii. Za oknami wiosna… Natomiast w rozmowie APS z panczenistą Janem Szymańskim, brązowym medalistą w biegu drużynowym z Soczi i studentem poznańskiego AWF-u, wracamy do pamiętnych lutowych dni. Od IO w Soczi minęło już trochę czasu. Jak je wspominasz?

Będę je wspominał bardzo dobrze. Jestem zadowolony ze swoich startów indywidualnych i drużynowych. Teraz, gdy już wszystkie emocje opadły, jak pamiętasz wasz bieg po brąz i zaciętą walkę o medal z Kanadyjczykami?

Wiedziałem, że z reprezentacją Kanady będzie ciężko i zdawałem sobie sprawę, że trzeba pojechać bardzo mocno i równo. Jakie to uczucie stać na podium olimpijskim?

To niesamowite i nie do opisania… Olbrzymia radość.

Miasto zwiedzałem rok wcześniej. W trakcie IO był odgórny nakaz, żeby nie opuszczać wioski i obiektów. Byłem na zawodach w short tracku, a starty innych reprezentantów oglądałem w telewizji. Jak podobał Ci się tor olimpijski Adler Arena?

Hala w Soczi była super. Moim marzeniem jest, żeby taki obiekt powstał w Polsce. Myślisz, że po waszych sukcesach w Soczi łyżwiarstwo szybkie ma szansę stać się jeszcze popularniejszą dyscypliną sportową w naszym kraju?

Wiem, że łyżwiarstwo szybkie nie jest dostępne dla każdego, ponieważ jest mało obiektów. Jednak jazda na łyżwach to najlepsza zimowa forma rekreacji i chciałbym, żeby każda rodzina w Polsce zimą jeździła na łyżwach. To były najlepsze zimowe igrzyska olimpijskie w historii dla Polski i najbardziej owocne pod względem liczby zdobytych złotych medali od IO w Sydney. Czy już można mówić, że jesteśmy potęgą w sportach zimowych? Czy to trochę na wyrost?

Co czułeś, gdy decydowały się losy złotego medalu twojego kolegi z drużyny Zbyszka Bródki w wyścigu na 1500 m?

Bardzo mocno trzymałem kciuki i chciałem, żeby to Zbyszek wygrał! Przebywałeś w Soczi podczas całych Igrzysk. Miałeś okazję pozwiedzać miasto? Być na zawodach, gdzie nasi reprezentanci walczyli i zdobywali medale?

www.azs.pl

Trudno mówić, że jesteśmy potęgą w sportach zimowych. Chociażby w biegach narciarskich mamy Justynę, a nie mamy mężczyzn. To samo jest w biathlonie. Są dobre biathlonistki, ale nie ma biathlonistów. W narciarstwie i snowboardzie nie ma nikogo, kto zajmowałby wysokie miejsca w rywalizacji w Pucharze Świata czy na mistrzostwach świata. Jeszcze do potęg nam brakuje.

Wierzysz w zapewnienia naszych władz, że powstanie wreszcie kryty tor w Polsce?

My jeżeli chodzi o kryty tor, zrobiliśmy wszystko. Zdobyliśmy trzy różne medale. Mam nadzieję, że hala powstanie i młodzież będzie mogła rywalizować ze światem jak równy z równym. Dzięki takiemu rozwiązaniu przejście do seniora będzie dużo łatwiejsze. Gdzie byłaby najlepsza lokalizacja dla toru?

Tor w centralnej Polsce pozwoliłby na tanie szkolenie dla wielu klubów. Z kolei w Zakopanem tor byłby najwyżej położony w Europie i mógłby być tam bardzo dobry i szybki lód. Jakie cele wyznacza sobie Jan Szymański na przyszły sezon i za cztery lata na IO w Pyeongchang?

W kolejnych sezonach chcę poprawić parę elementów technicznych i popracować nad wytrzymałością na dużych prędkościach. Jak to poprawię, to będzie dobrze w Pyeongchang. Może to trochę pytanie na wyrost, ale… jak byś porównał atmosferę z igrzysk do tej z uniwersjady?

Uniwersjada to takie małe igrzyska olimpijskie. Cieszę się, że jest taka impreza, bo właśnie dzięki Uniwersjadzie dużo studentów dalej uprawia sport i może wyjechać na wysokiej rangi imprezę sportową. Czy to twój najlepszy sezon w dotychczasowej karierze?

Tak, ten sezon jest najlepszy w moim życiu. Mam tylko nadzieję, że kolejny będzie jeszcze lepszy. Będę się starał, żeby tak było. Rozmawiał Maciej Wadowski Foto archiwum Jana Szymańskiego


KADENCJA 2012–2014

ze s. 3

Schodowski i Maciej Mattik z tego samego klubu w osadzie ósemki wioślarskiej. Dobrze wypadli w tej rywalizacji judocy: Tomek Kowalski (foto) z AZS Opole zdobył tytuł wicemistrza Europy, a w składzie drużyny, która wywalczyła brązowy medal, byli Łukasz Błach (AZS AWF Wrocław) i Krzysztof Wiłkomirski (AZS Uniwersytet Warszawski)

6.

Rok późn niej w 2013 ro roku w tej sam rywalizamej cjj multimedacji li listką została K Karolina Naja ( medale mi(2 st strzostw świata i 2 medale mistrzostw E Europy). Przyn należność do św światowej czołó łówki potwierd dził pływak A AWF WarAZS sz szawa Paweł K Korzeniowski, d i na mistrzostwach i t t drugi świata i 2 razy drugi na mistrzostwach Europy. W rywalizacji europejskiej srebrny medal wywalczyła pływaczka AZS Łódź Aleksandra Urbańczyk. Pierwszy medal mistrzostw świata, brązowy dla barw AZS w skokach narciarskich wywalczył Maciej Kot z AZS Zakopane w rywalizacji drużynowej. Świętowaliśmy wicemistrzostwo świata zawodniczek AZS AWF Katowice – biathlonistki Krystyny Pałki i narciarki Justyny Kowalczyk. Prymat na świecie utrzymał

żeglarz z AZS AWFiS Gdańsk Krzysztof Mongrid w klasie Micro. Po raz pierwszy na podium mistrzostw Europy stanęły łyżwiarki AZS Politechniki Opolskiej Aida Bella i Marta Wójcik w short-trackowej sztafecie, zdobywając 3 miejsce.

7.

Znakomicie zaprezentowali się polscy reprezentanci na rozgrywanych w 2012 roku Akademickich Mistrzostwach Świata. Łącznie wystartowało 250 zawodników, z których 58 reprezentowało kluby AZS (23%), zdobyli łącznie

55 medali. Aż 14 medali zdobyli łyżwiarze szybcy podczas I mistrzostw świata zorganizowanych przez AZS w grudniu w Zakopanem.

8.

Światowa rywalizacja w 2013 roku zaczęła się Letnią Uniwersjadą w Kazaniu rozegraną w lipcu. Wystartowały reprezentacje 179 państw, ponad 13 tysięcy uczestników, rywalizowano w 27 dyscyplinach i 306 konkurencjach. Polska reprezentacja, w rekordowym składzie 230 sportowców, wystartowała w 21

dyscyplinach i ostatecznie wywalczyła 30 medali, a więc najwięcej w historii startów. 12 medali wywalczyli kajakarze, w tym 3 medale dwójka Paweł Szandrach i Mariusz Kujawski. W swym ostatnim starcie uniwersjadowym pływak aps nr 04 2014 (319)


KADENCJA 2012–2014

11.

Paweł Korzeniowski wywalczył złoty medal na dystansie 100 metrów stylem motylkowym i brązowy na 200 metrów stylem dowolnym.

9.

Zimowa Uniwersjada tym razem rozegrana została w grudniu 2013 roku,

a jej organizatorem był włoski region Trentino. Polska ekipa odniosła historyczny sukces: 23 zdobyte medale i drugie za Rosją miejsce w klasyfikacji. Liderami wszelkich rankingów zostali: Weronika Nowakowska-Ziemniak – 2 złote i 2 srebrne medale w biathlonie, Motto Weroniki Nowakowskiej (Cieszę się, że tu jestem!) upowszechniło się w całej ekipie.

Blisko 90 sekcji klubów AZS rywalizowało w rozgrywkach ligowych. Medalowe pozycje wywalczyli hokeiści na trawie AZS AWF Poznań i AZS Politechniki Poznań w 2012 i 2013 roku. Mistrzem Polski w rozgrywkach futsalowych kobiet zakończonych w 2014 roku został AZS Uniwersytetu Jagiellońskiego.

12.

Rywalizacja w Akademickich Mistrzostwach Polski odbywała się w ramach regulaminowych i systemowych przyjętych wcześniej. Podobne było zainteresowanie startem w tych zawodach ze strony uczelni. Dzięki decyzji o wprowadzeniu wpisowego do rozgrywek począwszy od sezonu 2012/2013 znacznie zwiększono nakłady na właściwą organizację i promocję mistrzostw i AZS. Koordynacja przez Środowisko AZS Warszawa, stworzone procedury, rzetelna praca weryfikatorów i organizatorów dały efekt w postaci dużego powszechnego systemu. Rywalizację w roku 2012 wygrał Uniwersytet Warszaw-

10.

a Wieloletnia dobra współpraca z ukraińskim partnerem w sporciee studenckim przyniosła w latach 2012 i 2013 utrzymanie poziomu wzajemnych kontaktów. Współpraca i bliskie kontakty zaowocowały inicjatywą odsłonięcia w 2013 roku na terenie Politechniki Kijowskiej pomnika prof. Wojciecha Świętosławskiego, absolwenta tej uczelni, byłego rektora Politechniki Warszawskiej i ministra w rządzie II RP.

ski ski, a w 2013 Akademia Górniczo Górniczo-Hutnicza z Krakowa.

13.

IGRZYSKA STUDENTÓW I ROKU weszły na stałe do kalendarza imprez dla klubów uczelnianych

www.azs.pl

AZS. Kolejne rozegrano LubliAZ AZS S K ollejne jne ffinały inał in ały y ro roze zegr gran anoo w Lu L blinie i Katowicach, frekwencja w obu imprezach podobna: na poziomie 600–700 uczestników.

14.

Strona www.azs.pl uzupełniona została profilem „Akademicki Związek Sportowy” publikowanym na Facebooku, który w maju 2014 roku polubiło już 6000 użytkowników.

15.

Wypracowana w roku 2013 nadwyżka pozwoliła na częściowe sfinansowanie udziału w Zimowej Uniwersjadzie, a także na stworzenie wspólnego z Towarzystwem Ubezpieczeniowym AXA projektu stypendiów sportowych. Laureatami tych nagród zostali: Raf fał Omelko (lekkoatleta AZS A AWF Wrocław), Karolina Sztokfi (snowboard AZS Zakopane), fisz D Damian Rosolski (wioślarstwo AZS A AWF Gorzów Wielkopolski), Tom masz Szczepaniak (judo AZS Opole). BK


Akademickie Mistrzostwa Polski w Badmintonie, Kraków, 26–27.04.2014 r.

Pretendent z Opola zdetronizował mistrza Weryfikację badmintonowych umiejętności najlepszych 16 uczelni (po osiem z północy i południa) poprzedziła weryfikacja formalna. I tu przykrą niespodziankę sprawiła krakowska Akademia Wychowania Fizycznego. Mimo że finały Akademickich Mistrzostw Polski zorganizowano w ich mieście, nie potrafili ściągnąć na start wystarczającej liczby zawodników. Wielka szkoda, tym bardziej że AWF Kraków zajęła drugie miejsce w marcowym półfinale AMP i powinna się liczyć w rywalizacji czołowej szesnastki.

J

ednak wedle wszelkich znaków na niebie i ziemi faworytów do tytułu mistrzowskiego było tylko dwóch. Ubiegłoroczni finaliści: Wyższa Szkoła Finansów i Zarządzania w Białymstoku (mistrz) i Uniwersytet Opolski (wicemistrz). Białostoczanie mieli w składzie trzech mężczyzn z reprezentacji Polski, opolanie tylko dwóch, ale za to dwie (a praktycznie trzy) kadrowiczki. Bardziej wyrównany skład Uniwersytetu Opolskiego kazał właśnie w nim upatrywać zwycięzcę finału. Zanim do niego doszło, obaj faworyci pokonali wszystkie przeszkody, choć mający słabszą żeńską połowę w swoim zespole białostoczanie regularnie tracili po drodze małe punkty, co najbardziej było widoczne w półfinale wygranym z Uniwersytetem Warszawskim 4:3. Spośród innych rozstawionych drużyn największy zawód – oprócz nieobecnej krakowskiej AWF – sprawiła warszawska AWF, zajmując odległe 14.

miejsce. Przeciwieństwem była za to ich imienniczka z Wrocławia, która – rozstawiona z numerem 5/6 – zdołała jednak zdobyć brąz, pokonując dwukrotnie (w grupie i w meczu o trzecie miejsce) Uniwersytet Warszawski. Wrocławianie grali w silniejszym składzie niż w turnieju półfinałowym, gdyż w Krakowie dołączyła do nich czołowa niegdyś reprezentantka Polski, Małgorzata Janiaczyk. Uniwersytet Warszawski „wyspecjalizował się” w zdobywaniu czwartego miejsca; w Krakowie uczynił to po raz siódmy, a trzeci z rzędu. Dlatego pytana o swoje emocje po turnieju liderka drużyny ze stolicy, kadrowiczka Weronika Grudzina deklarowała: Przede wszystkim odczuwam niedosyt, jak w zeszłym roku. Znowu otarliśmy się o medal, znowu było bardzo blisko i się nie udało. I chociaż obiektywnie czwarte miejsce jest sporym osiągnięciem, biorąc pod uwagę, że graliśmy w słabszym składzie niż rok temu, to jednak stać nas było na więcej. Przygasa gwiazda dawnych mistrzów Polski z Olsztyna. Uniwersytet

Warmińsko-Mazurski ponownie nie dostał się do najlepszej czwórki AMP; tym razem drogę do strefy medalowej zablokował mu Uniwersytet Warszawski. UWM utrzymał jednak nadal na tyle solidny poziom, by zająć piąte miejsce. Wielki finał dostarczył najlepszego widowiska w drugim pojedynku, czyli singlu mężczyzn. Po singlu kobiet Opole prowadziło planowo 1:0, ale w starciu dwóch czołowych singlistów polskiej kadry narodowej, Michała Rogalskiego (Białystok) i Adriana Dziółki (Opole), faworytem był ten pierwszy, najwyżej spośród Polaków notowany w rankingu światowym, tj. w jego pierwszej setce. Jednak Adrian wyprowadził swoją uczelnię na prowadzenie 2:0, wygrywając 22:20, 24:22. Szczerze mówiąc, nie liczyłem na zwycięstwo z Michałem – przyznał Dziółko. – W ostatnich spotkaniach co prawda przegrywałem w trzech setach (1:2), ale zawsze górą był ostatecznie Michał. Ponadto przed akademickimi mistrzostwami Polski startował na mistrzostwach Europy w Kazaniu, gdzie bardzo dobrze zaprezentował się w pojedynku z późniejszym mistrzem naszego kontynentu, więc zwycięstwo było dla mnie bardzo miłym zaskoczeniem, a po meczu nie kryłem emocji. Być może ten mecz był przełomowy i zacznę regularnie wygrywać z Michałem. Trzeci punkt dla Uniwersytetu Opolskiego zdobyły z łatwością deblistki, Agnieszka Wojtkowska i Kinga Haracz. Porażkę drużyny WSFiZ odwlekli jeszcze debliści, Jacek Kołumbajew i Maciej Poulakowski, zdobywając honorowy punkt kosztem Mateusza Dubowskie-

aps nr 04 2014 (319)


Klasyfikacja końcowa 1. Uniwersytet Opolski, 2. Wyższa Szkoła Finansów i Zarządzania w Białymstoku, 3. Akademia Wychowania Fizycznego we Wrocławiu, 4. Uniwersytet Warszawski, 5. Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie, 6. Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie, 7. Politechnika Gdańska, 8. Wojskowa Akademia Techniczna w Warszawie, 9. Katolicki Uniwersytet Lubelski, 10. Politechnika Wrocławska, 11. Politechnika Krakowska, 12. Uniwersytet Jagielloński, 13. Politechnika Białostocka, 14. Akademia Wychowania Fizycznego w Warszawie, 15. Politechnika Łódzka, 16. Akademia Wychowania Fizycznego w Krakowie (nie wystartowała) go i Mateusza Pietruszki. Zwycięstwo opolan, czyli ich pierwsze mistrzostwo Polski w badmintonie, przypieczętowała jednak za chwilę Aneta Wojtkowska. Każdy tytuł mistrza Polski jest ważny, bez względu na to, czy chodzi o klubowy, indywidualny czy drużynowy – podkreślił Dziółko. – To bardzo przyjemne być najlepszym w kraju i do czegoś to zobowiązuje. Mamy mocną drużynę i uważam, że w pełni zasłużyliśmy na ten tytuł. Dla Adriana AMP był zarazem przygrywką do startu na zawodach akademickich jeszcze wyższej rangi. Każdy turniej, na którym można zmierzyć się

z zawodnikami z innych krajów, jest cenny w nowe doświadczenia, dlatego bardzo się cieszę, że dostałem szansę reprezentowania kraju na akademickich mistrzostwach świata, które odbędą się w Kordobie pod koniec lipca. Zostało jeszcze trochę czasu, więc postaram się przygotować do nich jak najlepiej, aby zawalczyć o możliwie najlepszy wynik. Kto wie, może i medal będzie w zasięgu? – zastanawia się Dziółko. Krakowski turniej finałowy pozostawił dobre wrażenie na czołowych zawodnikach. Organizacja turnieju była super, nie było żadnych problemów, więc nie ma na co narzekać – chwalił

Małe jest piękne

skiego klubu. W ubiegłym roku pozyskaliśmy kwotę około 100 tys. zł na dwa projekty unijne w ramach Euroregionu „Sprewa–Nysa–Bóbr”. Ponieważ po stronie niemieckiej nie ma takiej organizacji jak nasza, kontakty polegają na współpracy z pojedynczymi klubami i uczelniami. Najważniejsze wydaje się zdobycie zaufania partnera niemieckiego i postawienie na wieloletnią i profesjonalną współpracę.

dokończenie ze s. 9 Bliskie sąsiedztwo z Niemcami wymusza pytania o współpracę z uczelniami i sportem akademickim z tamtej strony granicy. Z informacji prasowych wynika, że zielonogórski AZS uczestniczy w jakichś transgranicznych projektach. Czy w tym zakresie przewidywany jest rozwój działalności?

Tak, współpraca z Niemcami jest ważnym punktem działalności zielonogór-

Dziółko. Mam nadzieję, że w kolejnych latach będzie podobnie. Podobnie oceniła zawody Grudzina: Organizacyjnie nie było chyba na co narzekać, studenci nie mają zbyt wygórowanych oczekiwań, jeśli chodzi o akademickie turnieje. Poziom AMP jest bardzo zróżnicowany; spora część grających to kompletni amatorzy. Mimo to cieszyć może rosnąca z roku na rok liczba startujących w zawodach uczelni, co świadczy o wzroście popularności badmintona w Polsce – podsumowała studentka Uniwersytetu Warszawskiego. Tekst i foto Janusz Rudziński

Kończy się kadencja władz Zarządu Głównego, zbliża się Zjazd AZS. Jak oceniasz dorobek or-

ganizacji w ostatnich latach, na co powinno się zwrócić uwagę w najbliższym okresie?

Z punktu widzenia naszej organizacji ważne jest, aby dostrzegać też tych najmniejszych w AZS. Nasza siła przebicia jest dużo mniejsza niż większych organizacji środowiskowych. Ale jak pokazuje życie, potrafimy organizować duże imprezy sportowe zarówno w wymiarze krajowym, jak i międzynarodowym. W ostatnim czasie byliśmy chociażby współorganizatorami meczów reprezentacji Polski w piłce ręcznej mężczyzn i kobiet czy finału Pucharu Polski w siatkówce mężczyzn. Rozmawiał Bartłomiej Korpak Foto AZS Zielona Góra www.azs.pl


Akademickie Mistrzostwa Polski W Ergometrze Wioślarskim, Toruń, 13.04.2014 r.

Wiosłowanie na sucho W kalendarzu AMP kwiecień to tradycyjnie czas rywalizacji w halowej odmianie wioślarstwa, czyli na ergometrach. Nie inaczej było w tym roku, z tą jednak różnicą, że studenci sportowcy gościli nie w Warszawie, lecz w Toruniu.

R

ozgrywane zawody to bardzo dobry sprawdzian umiejętności przed odbywającą się miesiąc później rywalizacją studentów w tradycyjnej odmianie wioślarstwa. Nic więc dziwnego, że za każdym razem halowe zawody przyciągają tłumy zawodników chętnych sprawdzenia się w wiosłowaniu na sucho. W tegorocznej rywalizacji udział wzięło ponad pół tysiąca studentów z niemal 50 uczelni. Najliczniej reprezentowana była Politechnika Wrocławska, która wystawiła aż 18 zawodników. Wysoka frekwencja nie zapewniła jej jednak medalowego miejsca, najwyższe lokaty przypadły bowiem studentom z ośrodków uznawanych za potęgi wioślarskie w kraju, choć były i zaskoczenia.

Widowisko dla kibiców Zanim zwycięzcy udekorowani zostali medalami, widzowie byli świadkami emocjonującej rywalizacji, której areną była nowa hala Uniwersyteckiego Centrum Sportowego. Tradycyjnie uczestnicy rywalizowali w dwóch kategoriach wagowych (lekka i normalna) na odcinku 1000 metrów. Organizator – Organizacja Środowiskowa Województwa Kujawsko-Pomorskiego – dołożyła starań, by zawody były atrakcyjnym widowiskiem dla kibiców. W tym roku 24 ergometry ustawione były w dwóch, a nie w czterech sektorach. Usytuowanie ich obok siebie nie tylko umożliwiło widzom jednoczesne przyglądanie się rywalizacji kobiet i mężczyzn bez konieczności przemieszczania się po hali, ale i wpłynęło na niezwykłą atmosferę, jaka

panowała w czasie imprezy. Startujący byli obserwowani i dopingowani przez wszystkich widzów w hali, zewsząd dało się więc słyszeć głosy zagrzewające do walki, okrzyki i oklaski – mówi Mateusz Tomanek, koordynator zawodów. Dodaje, że dzięki zastosowaniu takiego rozwiązania udało się również skrócić czas zawodów. – Kiedy bowiem panie zakończyły swoje biegi, ich miejsca na ergometrach zajęli panowie. Tym sposobem wszystkie ergometry pracowały przez cały czas trwania mistrzostw – podsumowuje Tomanek.

Krakowianka z rekordem świata W konkurencji kobiet w wadze lekkiej, mimo sporej konkurencji, zaskoczeń nie było. Pierwsze miejsce, można by rzec tradycyjnie, przypadło studentce WSG Bydgoszcz – Martynie Mikołajczak. Wygrana w tegorocznej edycji była trzecim zwycięstwem reprezentantki Polski w studenckich mistrzostwach. Martyna osiągając wynik 03:25,7 poprawiła ubiegłoroczny rezultat o 6 s. Zaraz za nią, z minimalnym opóźnieniem, zameldowały się na mecie studentka SGGW Warszawa Joanna Dorociak (03:28,3) i Aleksandra Budzyńska z Politechniki Gdańskiej (03:30,0). Sensacyjnie zakończyła się za to rywalizacja pań w wadze normalnej. Zwyciężczyni – Anna Wierzbowska z Uniwersytetu Jagiellońskiego – znakomitym wynikiem 03:11,7 nie tylko zapewniła sobie pierwsze miejsce w swojej wadze, ale i osiągnęła najlepszy wynik w całej historii rozgrywek AMP w ergometrze, a co najważniejsze, ustanowiła nowy nieoficjalny rekord świata na dystansie 1000 metrów (poprawiając poprzedni rezultat o 1,3 s)! Rywalki mimo usilnych starań nie zdołały zagrozić zawodniczce UJ. Dwie pozostałe na podium: Zofia Pietrzak (UMCS Lublin) i zwyciężczyni ubiegłorocznych AMP-ów Barbara Grzmocińska (Politechnika Gdańska) ukończyły biegi odpowiednio 8 i 9 s później.

Walka do ostatniej dziesiętnej sekundy W rywalizacji panów wyróżniali się studenci ze Szczecina i Bydgoszczy, choć ostatecznie po medale sięgnęli również reprezentanci innych uczelni. Zaciekła rywalizacja toczyła się zwłaszcza w wadze lekkiej. Najszybciej dystans kilometra pokonał Rafał Kowalski z UKW Bydgoszcz. Tylko jemu udało się zrobić to w czasie krótszym niż 3 minuty (02:59,1). Trzech kolejnych zawodników

na mecie pojawiło się trzy sekundy później. O tym, który będzie wyżej notowany w klasyfikacji, przesądziły dziesiętne sekundy. Ostatecznie drugą lokatę zajął Wojciech Niesterowicz (ZUT) 03:02,0, trzecią Piotr Gielec (SGGW Warszawa) 3:02,2, poza podium znalazł się zaś Tomasz Zagórski (ZUT) z czasem 03:02,8. Triumfator zeszłorocznych mistrzostw Karol Niesterowicz (ZUT) sklasyfikowany został na piątej pozycji z czasem 03:03,03. W rywalizacji w wadze ciężkiej również nie było nudno. Pod nieobecność Bartosza Zabłockiego – ubiegłorocznego zwycięzcy AMP-ów, po mistrzowski tytuł sięgnął reprezentant Polski – Michał Szpakowski (WSG Bydgoszcz). Weteran akademickich ergometrów po raz pierwszy triumfował na tej imprezie cztery lata temu. Wtedy wynikiem 02:45,1 pobił rekord kraju na tym dystansie. W tegorocznych rozrywkach nie udało mu się powtórzyć tamtego rezultatu, wyrównał za to wynik osiągnięty rok wcześniej przez Zabłockiego – 02:45,9. Tempa narzuconego przez Szpakowskiego nie udało się utrzymać jego rywalom. Piotr Komorowicz (AWF Kraków) przybył na metę 3 sekundy, a Mateusz Wilangowski (WSG Bydgoszcz) 4 sekundy później. Na zakończenie zawodów tradycyjnie uhonorowano najlepszych zawodników i wręczono puchary zwycięzcom klasyfikacji drużynowych. MM Foto AZS Toruń Partnerzy, sponsorzy mistrzostw: Urząd Miasta Torunia, Wydawnictwo Rebis, Uniwersytet Mikołaja Kopernika, Uniwersytet Kazimierza Wielkiego, AZS UMK Toruń i Lotto-Bydgostia Bydgoszcz patroni medialni: Telewizja Polska oddział w Bydgoszczy, Toruńskie Nowości

Klasyfikacja generalna Kobiety

1. Politechnika Gdańska 2. UMCS Lublin 3. Uniwersytet Śląski Katowice 4. Uniwersytet Warszawski 5. UKW Bydgoszcz 6. Uniwersytet Przyrodniczy Lublin 7. UAM Poznań 8. Politechnika Śląska Gliwice 9. WSG Bydgoszcz 10. Politechnika Lubelska Mężczyźni

1. Politechnika Gdańska 2. WSG Bydgoszcz 3. UKW Bydgoszcz 4. Uniwersytet Przyrodniczy Lublin 5. Politechnika Warszawska 6. Akademia Morska Szczecin 7. UMCS Lublin 8. AGH Kraków 9. Uniwersytet Warszawski 10. Politechnika Wrocławska aps nr 04 2014 (319)


Akademickie Mistrzostwa Polski w Kolarstwie Górskim Jelenia Góra, 18.05.2014 r.

Marek Konwa i Sabina Zamroźniak wygrywają Akademickie Mistrzostwa Polski w Kolarstwie Górskim

P

unktualnie o godzinie 10:00 wystartował wyścig główny kobiet. Faworytką po sobotniej czasówce była niewątpliwie Sabina Zamroźniak (AWF w Krakowie), która rywalizowała o medal m.in. z Martą Turoboś i Stefanią Staszel. Kobiety miały do przejechania 3 okrążenia. Warunki na trasie po całonocnych opadach deszczu były wyjątkowo ciężkie, a błoto skutecznie uniemożliwiało prawidłowe działanie rowerów. Od połowy pierwszego okrążenia na prowadzenie wysunęła się Sabina Zamroźniak, która prowadziła już do końca wyścigu, pewnie podążając do mety, bardzo sprawnie pokonując techniczne, trudne i śliskie zjazdy. Drugie miejsce zajęła Martą Turoboś (Wszechnica Świętokrzyska w Kielcach), która straciła blisko 3 minuty. Moja aktualna forma pozwoliła mi na zajęcie drugiego miejsca i tym samym liczę na to, iż będę mogła reprezentować Polskę podczas Akademickich Mistrzostw Świata – tak Marta skomentowała swój wynik. Trzecia była zawodniczka z Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach, Dagmara Drabik, która walczyła na trasie z mającą spore problemy sprzętowe Stefanią Staszel (Uniwersytet Warszawski). Wyścig mężczyzn wystartował o godz. 12. Kolarze mieli do przejechania 5 okrążeń, co w tych warunkach zapowiadało ciężką walkę. Rundę rozbiegową oraz początek pierwszego okrążenia Marek Konwa przejechał w małej grupce razem z reprezentantami Politechniki Wrocławskiej – Piotrem Kurczabem i Marcinem Kawal Kawalcem. Dalej jednak reprezentant Wszech Wszechnicy Świętokr to krzy z sk skie iejj w Ki K elcach oodłączył się tokrzyskiej Kielcach i ju jużż sa ssamotnie samo amootn nie pod odąż ą do mety. podążał Błootto na Błot Bł na trasie trra asiie wyjątkowo Błoto oblepi ob oble piiał ałoo napędy na ap oblepiało rowerów ró ów i zawodnicy za awo wodn dn radzili dn rów ssoobi bie na na różne róż ó sobie sposoby m.in in. polewając pole po lew – m.in. wodą nap na pęęd na na strefie st napęd bufetowe tow to wej, j, co co pomagało poom p towej, tylko na na chwilę. ch hw ko Konwa prroow p wa ad dzziił w wyścigu prowadził od początku poc ocząt zą ąt do końod ca. Drugi ca Drug Dr g był Piotr ca. Kurc Ku rcz czza ab (PolitechKurczab nika ni nik ka Wrocławska), W nika któór kt óry mimo óry m który asekurra ku acy cyj kuracyjnego pokony y wa w ni n ia a zjazdów nywania d ug dr ugiiej iej części cz w drugiej wyści-

www.azs.pl

Akademickim mistrzem Polski w Kolarstwie Górskim został czwarty raz z rzędu Marek Konwa (Wszechnica Świętokrzyska w Kielcach), a mistrzynią Sabina Zamroźniak (Akademia Wychowania Fizycznego w Krakowie). Klasyfikację drużynową mężczyzn wygrała Politechnika Wrocławska, a kobiet – Akademia Wychowania Fizycznego w Katowicach. Stawka na tegorocznych mistrzostwach była bardzo mocna, m.in. dlatego że były to kwalifikacje do Akademickich Mistrzostw Świata. Warunki na trasie były wyjątkowo trudne – bardzo dużo gęstego i zaklejającego napęd błota powodowało wiele defektów sprzętu. Natomiast wśród mężczyzn najlepszą drużyną była bez wątpienia ekipa Politechniki Wrocławskiej, która obroniła tytuł sprzed roku. Drugie miejsce dla Politechniki Poznańskiej trzecie zaś dla Wszechnicy Świętokrzyskiej w Kielcach. Tegoroczne AMP w Kolarstwie Górskim miały wyjątkową rangę z tego względu, iż były wyścigiem kwalifikacyjnym do Akademickich Mistrzostw Świata, które w tym roku odbędą się w Polsce, w dniach 9–13 lipca w Jeleniej Górze. Polskę będzie reprezentować 20 zawodników i zawodniczek – 12 w kolarstwie górskim oraz 8 w kolarstwie szosowym.

Tekst Kamil Dziedzic, Grzegorz Miedziński Foto Magdalena Wójcik, Olympus Polska gu zapewnił sobie bezpieczną przewagę nad swoim kolegą z uczelni, Marcinem Kawalcem (Politechnika Wrocławska). Kawalec stoczył na trasie pasjonującą walkę z Grzegorzem Hajdą (Uniwersytet Rolniczy w Krakowie), który radził sobie wyjątkowo dobrze w tych trudnych, błotnistych warunkach. Ta trójka ma praktycznie zapewniony start w Akademickich Mistrzostwach Świata. Cieszę się, że udowodniłem sobie i swoim rywalom, że jestem dobrze przygotowany, by reprezentować Polskę na AMŚ – skomentował swój start Piotr Kurczab. Podczas AMP istotna jest także rywalizacja drużynowa uczelni – punktuje 3 najlepszych zawodników lub zawodniczek. W klasyfikacji kobiet najlepsza w Polsce była Akademia Wychowania Fizycznego w Katowicach (punktowały Dagmara Drabik, Sabina Rzepka i Natalia Grzebisz). Na miejscu drugim Uniwersytet Warszawski, a na trzecim Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu.

Wyniki Mężczyżni

1. Marek Konwa (Wszechnica Świętokrzyska w Kielcach) 1:28:54, 2. Piotr Kurczab (Politechnika Wrocławska) 1:33:24, 3. Marcin Kawalec (Politechnika Wrocławska) 1:34:07, 4. Grzegorz Hajda (Uniwersytet Rolniczy w Krakowie) 1:35:02, 5. Mariusz Kozak (Politechnika Śląska w Gliwicach) 1:38:09, 6. Maciej Jeziorski (Akademia Wychowania Fizycznego w Warszawie) 1:39:05. Kobiety

1. Sabina Zamroźniak (Akademia Wychowania Fizycznego w Krakowie) 1:10:22, 2. Marta Turoboś (Wszechnica Świętokrzyska w Kielcach) 1:13:20, 3. Dagmara Drabik (Akademia Wychowania Fizycznego w Katowicach) 1:15:27, 4. Stefania Staszel (Uniwersytet Warszawski) 1:17:23, 5. Karolina Kozela (Uniwersytet Warszawski) 1:18:16, 6. Pawłowska Katarzyna (Wszechnica Świętokrzyska w Kielcach) 1:18:33.


Politechnika Świętokrzyska najlepsza w Półfinale C AMP w Piłce Ręcznej Piłkarze ręczni Politechniki Świętokrzyskiej zwyciężyli w turnieju półfinałowym Akademickich Mistrzostw Polski. W Lublinie kielczanie wygrali wszystkie spotkania, w meczu finałowym okazali się lepsi od PWSZ Tarnów wygrywając 27:19. Tym samym powtórzyli swój sukces sprzed roku i awansowali do finałów, które odbędą się pod koniec czerwca w Opolu. W meczu o trzecie miejsce AGH Kraków lepsze od gospodarzy z Uniwersytetu Medycznego.

I

to właśnie te cztery najlepsze w lubelskim półfinale ekipy zobaczymy w opolskich finałach. Tegoroczny turniej od początku toczył się pod dyktando zawodników z Kielc. Reprezentanci Politechniki Świętokrzyskiej grali pewnie, niemal od początku meczu osiągając wysoką przewagę. Podobnie jak rok temu w Krakowie, ttak i teraz wygrali wszystkie swoje mecz mecze, jednak zrobili to w naprawdę napraw imponującym stylu. W pięc pięciu z sześciu pojedynków osiągnęosiągn li ponad dziesięciobramkow dziesięciobramkową przewagę. Wysokie prowaprow dzenia pozwoliły trenerowi trenero pogr Pawłowi Sieczce dać pograć prz wszystkim zawodnikom i przećwiczyć wiele różnych wariantó wariantów gry. Warto też wspomnieć o poj pojedynku z Uniwersytetem Jagi Jagiellońskim, w którym nasza dr drużyna dała sobie rzucić tyl tylko dwie bramki (wygrali aż 29:2!), co jest wydarz wydarzeniem bez preceden precedensu w rywalizacji seniosen rów na tym poz poziomie. W finałowym pojedynpojedy ku aż tak łatwo ch nie było, choć dy i tu kielczanie od początku dykS odziewaliśmy się Sp s towali warunki gry. Spodziewaliśmy trochę bardziej wyrównanego turnieju. turniej dr Rok temu opór ze strony innych drużyn był nieco większy. A tu, patrz patrząc na wyniki, można powiedzieć, że n nasze wygrane przychodziły łatwo. N Na pewno wpływ na to miała nasza nas szeroka ławka. W ciągu trzech d dni rozgrywa się wiele spotkań i duża rrotacja pełni kluczową rolę. rolę Było to wiw dać w pojedynku finałowym, kiedy to już na samym początku udało nam się szybko odskoczyć i kontrolować przebieg meczu – mówił po spotkaniu zadowolony trener Politechniki Paweł Sieczka. Kielczanie to drużyna na co dzień występująca na drugoligowych parkietach, która na czas AMP została jeszcze wzmocniona dwoma zawodnikami „z wyższej półki” (bramkarz Przemysław Witkowski z pierwszoligowego KSSPR Końskie oraz prawy rozgrywający Rafał Jamioł, obecnie występujący na parkietach Superligi w Piotrkowianinie). Obaj są studentami Politechniki

i pokazali, że na pewno będą stanowić solidne wzmocnienie kielczan. Turniej od początku ułożył się po naszej myśli. Była solidna obrona i gra z kontry. Myślę, że każdy z nas może być zadowolony. Wygraliśmy półfinał drugi raz z rzędu, teraz przed nami finały, gdzie na pewno damy z siebie wszystko – podsumował zawody bramkarz kielczan Adrian Godzwon. Wcześniej w meczu o III miejsce spotkały się ekipy AGH Kraków oraz UM Lublin. Obie drużyny były już pewne awansu, jednak walki nie zabrakło. Tym bardziej, że „Medycy” bronili honoru gospodarzy turnieju. Pierwsza połowa była bardzo zacięta, obie ekipy grały twardo w obronie, lecz miały problemy z wykończeniem akcji w ataku. Drugą połowę lepiej rozpoczęli goście z Krakowa, którzy wykorzystywali każdą nadarzającą się okazje do kontrowania. „Medycy” razili nieskutecznością i ostatecznie ulegli AGH 20:29. Jestem zadowolony. Moi zawodnicy pokazali dużą waleczność w grze i swoje atuty: szybkość, nieustępliwość. Mieliśmy też dużo lepszą skuteczność z gry niż w przegranym półfinale z Tarnowem. Ale to też był efekt tego, że zapewniliśmy sobie już awans do finałów w Opolu, więc chłopcy trochę się rozluźnili – powiedział trener AGH Marek Musiał, a skrzydłowy krakowian Sławomir Karwowski dodał: Zrobiliśmy swoje. Liczyliśmy, że uda nam się wygrać z Tarnowem i zagrać w finale, ale tak naprawdę swój cel osiągnęliśmy: awansowaliśmy do najlepszej czwórki i jedziemy do Opola. Finałowy turniej Akademickich Mistrzostw Polski w piłce ręcznej zostanie rozegrany od 19 do 22 czerwca. Na pewno będzie ciekawie. I to od samego początku, bowiem na inaugurację grupowej zwycięzcy strefy C – kielczanie trafiają na gospodarza i zeszłorocznego zwycięzcę AMP – zespół Politechniki Opolskiej. Będziemy starali się osiągnąć lepszy wynik niż ostatnio i wejść do pierwszej ósemki. A może uda się coś więcej? Zobaczymy… – mówi z nadzieją w głosie Adrian Godzwon, bramkarz Politechniki Świętokrzyskiej. Michał Filarski Foto Marcin Barański (fotokoala), AZS UM Lublin

Mecz o I miejsce PŚk Kielce – PWSZ Tarnów 27:19 (14:10) PŚk: Godzwon, Foks, Witkowski – Zdrojkowski, Sitarski, Lenty 4, Kwieciński 1, Jamioł 7, Nowakowski 1, Banach, Rutecki 1, Nowak 1, Kuraś 3, Kołodziej 6, Wójcik, Rączka 3. PWSZ T.: Niemiec 3, Niedzielski, Siedlik 4, Marszałek 1, Jewuła 1, Waligóra, Sroka 3, Zając, Dereń, Garncarz 1, Barnaś, Gabiga 5, Szatko, Władyczak 1, Ciochoń. Mecz o III miejsce UM Lublin – AGH Kraków 20:29 (10:12) UM: Kosikowski, Inger, Fila 1, Dyrop 3, Kozera 1, Bania, Gniewek, Ziomek 8, Hader 1, Alramadhan, Stec 6, Czop. AGH: Bigaj 1, Bysiak, Franczak 1, Furdal, Jarząb, Jewiarz 1, Karwowski 7, Karwowski 6, Nowak, Podpłomyk, Smoła 1, Stępień, Worobiec 4, Zieliński 2, Zubik 4, Suhs 1. Klasyfikacja końcowa 1. Politechnika Świętokrzyska w Kielcach – awans do finału AMP, 2. Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Tarnowie – awans do finału AMP, 3. Akademia Górniczo-Hutnicza im. Stanisława Staszica w Krakowie – awans do finału AMP, 4. Uniwersytet Medyczny w Lublinie – awans do finału AMP, 5. Uniwersytet Rzeszowski, 6. Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie, 7. Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, 8. Uniwersytet Jagielloński w Krakowie, 9. Politechnika Lubelska, 10. Politechnika Krakowska im. Tadeusza Kościuszki, 11. Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie. Najlepszy strzelec turnieju

Jaromir Ziomek (UM Lublin) – 40 bramek

aps nr 04 2014 (319)


ie Uśmiech na twanrizkya k s y z r k o t ê i czest mpus Uniwersytetu Jana œw każdegioodbyu ł się bieg przez ka ium WyJuż po raz drug ezę zorganizowało Stud pr Im h. ac elc Ki w o ieg bu Kochanowsk łudziale uczelnianego klu pó ws zy pr , tu or Sp i o lni wzięło chowania Fizyczneg iędzy budynkami ucze m ji ac liz wa ry w m ze AZS. Tym ra stników. ne miejsca na podium przypadły Szymoudział ponad 1000 ucze nowi Dobajowi i Damianowi Wysockiemu. Cieszę się, że po raz kolejny udało się nam zorganizować bieg przez kampus naszej uczelni. To, co maluje się na twarzach tych, co przygotowywali się do biegu, startowali i biegli, to jest takie święto radości – mówi rektor UJK prof. dr hab. Jacek Semaniak. Andrzej Szołowski, główny organizator biegu, dodaje: – Przede wszystkim wspaniałą rzeczą jest to, że studenci się zjawili i byli tutaj z nami. Uczestniczyli w wielkim święcie uczelnianym. W rywalizacji kobiet tytuł sprzed roku obroniła Sabina Jarząbek: Większość osób podeszła rekreacyjnie do rywalizacji. Był to bardzo fajnie zorganizowany bieg. Nie było żadnych zawiłości. Pogoda nam dopisała, nie padało. Również nie było dużego wiatru. Drugie miejsce na podium zajęła Katarzyna Równicka, a trzecie Marta Badeńska. Natomiast wśród mężczyzn najlepszy okazał się absolwent Uniwersytetu Jana Kochanowskiego Marcin Stokowiec: Bieg był dość szybki. Konkurencja mocno naciskała. To nie był dystans, który obecnie preferuję. Jednak udało się wygrać. Kolej-

W drugim biegu przez kampus Uniwersytetu Jana Kochanowskiego wziął również udział prof. Jacek Semaniak: W tej edycji pobiegłem lepiej. Może to z tego powodu, że w tym roku popracowałem nad kondycją fizyczną. Większego zmęczenia po tym biegu nie było – ani nie zatykało, ani nie zrobiło mi się ciemno przed oczami. W związku z tym dobrze to wróży na przyszłość. Poza sportową rywalizacją w biegu liczyła się również dobra zabawa. Organizatorzy tegorocznej imprezy nie osiadają na laurach i już myślą o kolejnej edycji. Co będzie za rok, zobaczymy, ale chcemy, żeby ten bieg stał się tradycją naszego uniwersytetu – mówi Andrzej Szołowski. Tekst i foto Maciej Wadowski

wo! o t r o p s a n a i l a n e w Ju wy… KU AZS Politechuśmiechu, radości i zaba

ku dał też Juwenalia to czas ntrum Sportu jak co ro Ce z az wr j kie ys rz ok zystniki Święt wnie. W tym roku na ws ty ak i dn ch ty a ni ze ęd im, możliwość sp w ergometrze wioślarsk dy wo za . .in m ały ek cz era. kich studentów on Zumby oraz Test Coop at ar m ej, ow aż pl ce ów siatk

B

o to właśnie Test Coopera rozpoczął sportową część Juwenaliów. W kieleckiej edycji, zorganizowanej już po raz czwarty, wzięło udział 350 osób, które łącznie pokonały dystans 824 kilometrów i 845 metrów. Wśród studentów Politechniki najlepiej spisali się Sebastian Opoka (3500 metrów) oraz Monika Ruszkiewicz (2800 metrów). Wśród uczestników jak zwykle nie zabrakło rektora Politechniki Świętokrzyskiej prof. Stanisława Adamczaka, który pokonał 1850 m, czyli dokładnie taki sam wynik jak dwa lata temu, co wprawiło Rektora w doskonały humor. Pobiegli też inni pracownicy Uczelni – wśród nich zaimponował dziekan Wydziały Mechatroniki i Budowy Maszyn prof. Zbigniew Koruba, który uzyskał znakomity wynik 2990 m! Nie zabrakło też prezesa KU AZS Politechniki Świętokrzyskiej Rafała Matysa, który pokonał 2200 metrów. Biegli też studenci, posłowie, urzędnicy, dziennikarze i… mieszkańcy Kielc. Po emocjach na bieżni do rywalizacji przystąpili wioślarze. Już drugi raz z rzę-

www.azs.pl

du każdy mógł spróbować swoich sił na dystansie 1 kilometra. Nie jest to długi dystans, ale wysiłek spory, szczególnie gdy liczy się każda sekunda. Wśród kobiet triumfowała Patrycja Kasińska, a wśród mężczyzn Robert Kuźdub, który – co ciekawe – na co dzień jest siatkarzem. I swoje drugie oblicze pokazał następnego dnia, kiedy to razem z Piotrem Orczykiem wygrali tradycyjny turniej siatkówki plażowej. Obaj są studentami Politechniki i siatkarzami Effectora Kielce. Dzięki wygranej będą mogli reprezentować Politechnikę podczas Akademickich Mistrzostw Polski. Wśród kobiet tryumfowały Magdalena Chojnecka i Magdalena Ormiańska z UJK. „Juwenalia na sportowo” zakończył I Maraton Zumby, który zgromadził w hali PŚk sporo amatorów i amatorek ruchu. Maraton poprowadziły studentki Politechniki Aleksandra Małota i Lidia Kowalczyk. Michał Filarski Foto Paula Lesiak

Życie jak maraton

Ciągle gdzieś się spieszymy. A to do szkoły, na autobus czy do pracy. Często w takich sytuacjach przyspieszamy kroku i zaczynamy najzwyklej w świecie biec. Nie zadawaliście sobie kiedyś pytania, czy nie warto tak pobiegać dla zdrowia? W końcu to jedna z najbardziej dostępnych i najtańszych form aktywności fizycznej do amatorskiego uprawiania. Wystarczy zrobić dwie rzeczy. Iść do lekarza pierwszego kontaktu z pytaniem, czy możemy biegać. I przejść się do sklepu sportowego, kupić wygodne buty i odpowiedni strój. Tak wyposażeni możemy zacząć… Biegają wszyscy – od małego do dużego, w dużych miastach czy w mniejszych miejscowościach. Coś się ruszyło w naszym narodzie. Chcemy być aktywni sportowo. W końcu sport to zdrowie i dobra lekcja budowy charakteru. W naszym świętokrzyskim środowisku AZS też stawiamy na bieganie. W ramach Juwenaliów odbyły się u nas dwie duże imprezy biegowe. Tradycyjnie już kolejna odsłona Testu Coopera dla wszystkich oraz II edycja biegu przez Kampus UJK. W obu wydarzeniach wzięło udział mnóstwo chętnych, a zwłaszcza studentów i młodzieży. Więcej szczegółów znajdziecie w artykułach obok. Nie chcę tutaj snuć nudnych teorii, ale myślę, że to dopiero początek „małej” sportowej rewolucji w naszym pięknym kraju nad Wisłą. Będziemy chcieli biegać, ruszać się i ćwiczyć. Zwłaszcza przy tak szybkim i stresującym tempie życie, jakie teraz mamy. Jednego możecie być pewni: AZS na pewno pomoże w promocji zdrowego trybu życia. Cóż, a ja kończę pisanie mojego felietonu i idę pobiegać. W końcu jak śpiewa Janusz Panasewicz w piosence Lady Pank „Życie jak maraton”: a maraton trwa – bierzesz z życia co się tylko da/ płyniesz wciąż pod prąd/czerpiąc siły nie wiadomo skąd… Maciej Wadowski

Wydanie Świętokrzyskie Redakcja: Michał Filarski, Maciej Wadowski e-mail: michal.filarski@azs.pl


towo ia na sdop24omr BachaniaZil aja br. żacy eloną Górę. Od 12 Studenci przejęl aliów. li się w ramach Bachan w Winnym Grodzie bawi także ezami i koncertami były pr im i ym rn zo ec wi za Po sytetu e zadbał KU AZS Uniwer zajęcia sportowe, o któr Zielonogórskiego.

W

tym roku przygotowaliśmy 13 imprez dla studentów i pracowników. Są wśród nich także imprezy, na które zapraszaliśmy mieszkańców Zielonej Góry, a więc były to imprezy ogólnodostępne – powiedział Marek Lemański, dyrektor KU AZS UZ. W planie imprez znalazły się m.in.: siatkówka, koszykówka, piłka nożna, gi, jeździectenis stołowy, pływanie, biegi, two. Bardzo się cieszę, że te zawody odbywały się przy fajnej pogodzie. Towarzyszyła nam duża liczba zarówno uczestników, jak i widzów – stwierdził Lemański.

Czy studentów łatwo jest oderwać chociażby od grillowania bądź namówić do wcześniejszej pobudki, aby przyszli wystartować w jakichś zawodach? Studenci są już przyzwyczajeni do niektórych imprez. Trzeba pamiętać o tym, że wiele z nich odbywa się co roku, jest to już pewnego rodzaju tradycja.

awni r p s o n ł e p e i n i c n e d Stu e l ź e i n m e i k ł a c e i b radzą rzse oAZS stawia także na studentów niepełnosprawia-

stniczen W Zielonej Gó ią mają możliwość ucze śc no aw pr os ełn ep ni z anie i boccia są nych. Studenci zede wszystkim to pływ pr ale h, ac lin yp sc dy h w różnyc ród tej części żaków. wiodącymi sportami wś

W

dniach 16–18 maja br. odbyły X Ogólnopolskie Zawody Pływackie Studentów Niepełnosprawnych Szkół Wyższych w Poznaniu. W zawodach wzięło udział 130 zawodników z 16 uczelni wyższych z całej Polski. Studenci rywalizowali na pływalni Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Naszą uczelnię reprezentowały trzy osoby. Każda z nich mogła wystąpić w dwóch konkurencjach. Wracamy z pięcioma medala-

Standardem są m.in. mecz piłki nożnej pomiędzy kampusami, mecz studentek czy bieg o Puchar Rektora. Są to tradycyjne imprezy i studenci wiedzą, co ich czeka – tłumaczył dyrektor. Były jednak także imprezy sportowe, które debiutowały podczas tegorocznych Bachanaliów. Po raz pierwszy odbył się np. aqua show, w którym wzięło udział wiele pań i jeden pan. Można powiedzieć, że są duże szanse, że ta impreza będzie kontynuowana, bo wypadła wspaniale – stwierdził zadowolony Marek Lemański. Która z imprez gromadzi najwięcej uczestników? – Tradycyjnie bieg o Puchar Rektora przyciąga zawsze wielu studentów. Mieliśmy także test Coopera, w którym wystartowało 196 mieszkańców Zielonej Góry i okolic. Są to liczby, które nas zadowalają – podsumował dyrektor zielonogórskich akademików. Dawid Lis Foto Joanna Lemańska

dowolnym przypłynął na drugim miejscu, a na 50 m stylem grzbietowym był trzeci. Gracja Hryniuk na 50 m stylem grzbietowym wywalczyła srebro. Dominika nie zawiodła. Filip również zaprezentował się dobrze. Gracja była po raz pierwszy i od razu wraca z medalem – dodała trener.

mi na sześć możliwych. Myślę, że jest to bardzo dobry wynik – oceniła Marta Dalecka, trener sekcji pływania studentów niepełnosprawnych. Dwa złota wywalczyła Dominika Tarnowska, na 50 m stylem dowolnym i 50 m stylem klasycznym. Filip Buda na 50 m stylem aps nr 04 2014 (319)


wie? o h c e l u S w ć a h c y ł s Co na ademikami jest także in imi i zielonogórskimi ak zi Poza gorzowsk óra ma swój AZS. Chod kt , im sk bu lu ie ztw ód uczelnia w wojew o PWSZ w Sulechowie.

J

est to jednak niezbyt duża i niezbyt zamożna uczelnia. Co nie oznacza, że trzeba ją pominąć. Na naszej uczelni studiuje około 300 studentów dziennych. Za ilością studentów idą pieniądze, to wszystko się łączy w jedną całość. Jeżeli chodzi o nasz roczny budżet, to jakieś 10 lat temu mieliśmy około 40 tys. złotych, a na ten rok dostaliśmy 2,5 tys. – przyznał Przemysław Bomski, członek zarządu AZS PWSZ Sulechów. Jakie sekcje funkcjonują w tym AZS-ie? Piłka nożna, koszykówka i siatkówka – to gry zespołowe, w których uczestniczą studenci pracownicy, a także ludzie z zewnątrz. Ze względu na małą ilość studentów. Jest to jednak poziom amatorski: Sporo członków naszego AZS-u to osoby z zewnątrz, które dzięki temu korzystają z naszych obiektów – powiedział Bomski. – Robimy także cykl turniejów tenisa stołowego. Zazwyczaj są to co najmniej trzy turnieje: noworoczny, wielkanocny i mikołajkowy. To są nasze stałe imprezy – dodał członek zarządu AZS PWSZ Sulechów.

Oczywiście w przeszłości w Sulechowie działo się zdecydowanie więcej. Wcześniej startowaliśmy między innymi w pływaniu, jeździectwie czy chociażby w biegach przełajowych. Teraz nie jesteśmy nawet w stanie sklecić drużyn do zawodów z piłki nożnej czy koszykówki. Póki działał ośrodek jeździecki, to mieliśmy sekcję i zajęcia z jeździectwa. W tej chwili ośrodek został wydzierżawiony – powiedział Przemysław Bomski. Akademicki klub w Sulechowie ma jednak przy swoich budynkach minigolfa. To na pewno jest atrakcją dla klubów z województwa i studenci często z niego korzystają. Ponadto jest boisko tartanowe, boiska do siatkówki plażowej, sala gimnastyczna i siłownia. Obiekty są, studentów brak. Miejmy jednak nadzieję, że AZS PWSZ Sulechów będziemy mogli jeszcze oglądać na niejednych zawodach. Dawid Lis

Swój występ oceniam jako dobry. Udało mi się zdobyć dwa złota, jednak czasy mogłyby być lepsze. Poziom w konkurencjach był w miarę wyrównany, chociaż wiadomo, że niepełnosprawność niepełnosprawności nierówna. Organizacja zawodów była na wysokim poziomie, organizatorzy co roku starają się robić tę imprezę coraz lepszą. W porównaniu do poprzednich lat innowacją była konferencja na temat sportu osób niepełnosprawnych – powiedziała Dominika Tarnowska. Zielonogórscy akademicy zajęli siódme miejsce drużynowo. W tym przypadku na pewno mogło być lepiej, jednak przedstawiciele KU AZS UZ pojechali do Poznania w osłabieniu. Przed samym wyjazdem kontuzji nabawił się Mateusz Sadowski, który nie mógł brać udziału w zawodach i jego nieobecność była mocno odczuwalna, chociażby w zawodach drużynowych – powiedziała Marta Dalecka. Studenci niepełnosprawni, którzy trenują pływanie, nie mają zbyt wielu okazji do

rywalizacji. To jest jedyna impreza, którą mamy w trakcie całego roku akademickiego i tak naprawdę to koniec sezonu – przyznała trener sekcji. W przypadku bocci zielonogórzanie mają możliwość zdecydowanie częściej rywalizować na arenie krajowej. Z tych zawodów najczęściej zawodnicy AZS UZ wracają z pucharami i medalami. Boccia rozwija się bardzo prężnie. Co rusz mamy zaproszenie na różne zawody – przyznała Marta Dalecka. 28 maja Uniwersytet Zielonogórski będzie gospodarzem II Integracyjnego Turnieju Boccia UZ Cup. Zgłosiło się 16 drużyn, w tym 7 ekip to studenci naszej uczelni. Do tego przyjadą przedstawiciele PWSZ Sulechów oraz PWSZ Legnica – dodała trener. Organizację tego turnieju na pewno można uznać za sukces sekcji. W ostatni weekend maja zielonogórzanie jadą natomiast do Częstochowy na zawody ogólnopolskie i jest prawdopodobne, że po raz kolejny wrócą z pucharem. Tekst i foto Dawid Lis

www.azs.pl

lubuskie

Podział w województwie? Województwo lubuskie zawsze było podzielone. Wszak mamy dwie stolice, które za sobą nie przepadają, delikatnie mówiąc. Oczywiście głównie chodzi o pieniądze. Jednak widać też pewien podział w przypadku zespołów akademickich. Co gorsza, trudno określić ten podział, bo bardziej jest on wewnątrz samego Gorzowa niż całego województwa. Nie tak dawno odbył się Lubuski Dzień Sportu Akademickiego w Sulechowie. Zjawiły się ekipy AZS Uniwersytetu Zielonogórskiego i AZS AWF Gorzów Wlkp. Zabrakło studentów PWSZ z Gorzowa Wlkp. Pamiętam, jak kiedyś turnieje były nawet rozgrywane w hali PWSZ w Gorzowie i gospodarze się nie pojawiali. Jak to możliwe, żeby we własnej hali się nie zjawić? Chociażby właśnie z takiego powodu do kolejnych rund AMP nie mogli przystąpić siatkarze z Zielonej Góry, którzy na co dzień występują w II lidze. Czy to jest lenistwo studentów, czy złe podejście prowadzących sekcje? Ciężko to jednoznacznie określić, ale gdy organizuje się turniej we własnej hali, wpisuje się drużynę na listę, a do meczu nie dochodzi... Oczywiście AZS PWSZ Gorzów jest mocnym zespołem w żeńskiej koszykówce. Ale co ze sportem akademickim? Czy już zawsze gorzowski klub będzie rezygnował z wyjazdów na akademickie imprezy w województwie? Miejmy nadzieję, że w przypadku kolejnych zawodów akademickich będziemy mogli ujrzeć komplet lubuskich klubów. Dawid Lis

APS – Wydanie Regionalne Redakcja: Dawid Lis e-mail: dawid-lis6@wp.pl


PRZEKONUJĄCE

Zwycięstwa faworytów Stadion lekkoatletyczny przy ul. Lumumby w Łodzi ponownie przez jeden z majowych weekendów tętnił życiem. Obiekt na słynnym osiedlu akademickim „Lumumbowo” już czwarty rok z rzędu był areną zaciętych zmagań zawodników z całego kraju, którzy podczas Mistrzostw Polski AZS stworzyli ciekawe widowisko sportowe i osiągali wartościowe rezultaty już na początku sezonu. A jeszcze w przeddzień zawodów nic nie zapowiadało, że impreza przebiegnie bez zakłóceń, w tak znakomitej atmosferze…

J

eśli relacja z imprezy sportowej rozpoczyna się od opowieści o uważnym śledzeniu prognoz pogody przez organizatorów i drżeniu ich serc na widok stadionu zalewanego przez nieustające opady deszczu, możemy być niemal pewni, że mowa o zawodach w Łodzi! Na dwa dni przed MP AZS nad miastem pojawiły się czarne chmury, które przyniosły na tyle intensywne opady, że można było zacząć niepokoić się o losy rywalizacji najlepszych lekkoatletów wśród azetesiaków. Kiedy w sobotnie przedpołudnie kierownicy ekip rozważali przeniesienie konkursów skoku o tyczce i skoku wzwyż na niedzielę, niemal jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, w samo południe, opady ustały. Organizatorzy, zawodnicy i trenerzy odetchnęli z ulgą. Przed godziną 15 zaświeciło słońce, dając sygnał – rywalizację czas zacząć! Z aury nie do końca mogli być zadowoleni sprinterzy, którym silny przeciwny wiatr przekraczający momentami 2 m/s nie ułatwiał uzyskiwania rekordowych rezultatów, ale nie przeszkodził zdecydowanym faworytom w odniesieniu zwycięstw. Zarówno finały 100 m, jak i biegów płotkarskich nie przyniosły niespodzianek. Wśród kobiet złoty medal w rywalizacji na 100 m wywalczyła reprezentantka KS AZS AWF Wrocław Weronika Wedler (11,84 s), która o 0,06 s wyprzedziła zawodniczkę AZS AWF Warszawa Annę Kiełbasińską. Po tytuł mistrza Polski AZS w finale 100 m mężczyzn sięgnął Karol Zalewski z AZS UWM Olsztyn z wynikiem 10,64 s. Srebro dla Kamila Masztaka (WKS Grunwald Poznań, AWF Poznań) – 10,76 s, a brąz dla Adama Pawłowskiego – 10,82 s (SL Olimpia Poznań, Wyższa Szkoła Techniczno-Przyrodnicza w Poznaniu). Rywalizację na 100 m przez płotki kobiet bezapelacyjnie wy-

grała Urszula Bhebhe (AZS AWF Warszawa) – 14,14 s, lepsza od Katarzyny Hyjek z KS AZS AWF Wrocław – 14,49 s i swojej klubowej koleżanki Katarzyny Świostek – 14,61 s. Bardziej wyrównaną walkę o medale stoczyli panowie w finale 110 m przez płotki. Ostatecznie złoto zdobył faworyt Damian Czykier (KS Podlasie Białystok, Politechnika Warszawska) – 14,25 s, o 0,04 s wyprzedzając Macieja Wojtkowskiego (AZS AWF Warszawa) i reprezentanta gospodarzy Mikołaja Justyńskiego – 14,49 s.

Faworyci nie zawiedli także w biegach na dystansie jednego okrążenia. Wśród kobiet, z imponującą przewagą ponad 2 sekund nad rywalkami, wygrała Agata Bednarek, uzyskując rezultat 53,25 s. Zawodniczka miejscowego AZS, czterokrotna mistrzyni Polski w latach 2009–2012, jeszcze nigdy tak szybko nie biegała w swoim otwierającym sezon starcie! Dwa kolejne miejsca na podium zajęły reprezentantki KS AZS AWF Wrocław: Małgorzata Curyło – 55,81 s i Karolina Dąbrowska – 56,80 s. W najszybszej serii mężczyzn jako pierwszy linię mety przekroczył Kacper Kozłowski (AZS UWM Olsztyn) – 46,98 s, pokonując Michała Pietrzaka (AZS AWF Katowice) – 47,21 s i Mateusza Zagórskiego (MUKL Brodnica, Społeczna Akademia Nauk w Łodzi) – 47,53 s.

Najdłuższe dystanse pierwszego dnia zawodów (1500 m) padły łupem Marii Sławik (KS AZS AWF Kraków) – 4:32,36, która wyprzedziła Kamilię Hayder (KS AZS AWF Kraków) – 4:34,49 i Aleksandrę Lisowską (KS AZS UWM Olsztyn) – 4:35,09 oraz Sebastiana Smolińskiego (AZS UMCS Lublin) – 3:50,55, który okazał się lepszy od Macieja Nitki (RKS Łódź, Politechnika Łódzka) – 3:51,13 i Mateusza Maika (OŚ AZS Poznań) – 3:54,81. Na skoczniach najbardziej zaciętą rywalizację o medal stoczyły panie w konkursie skoku w dal. Tryumfowała Anna Jagaciak (MKS Juvenia Puszczykowo, Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu), dwukrotnie uzyskując 6,36 m. Tytuł wicemistrzowski przypadł zawodniczce gospodarzy – Teresa Dobija w swojej jedynej mierzonej próbie osiągnęła 6,32 m, zwyciężając Karolinę Zawiłą (KS AZS AWF Kraków) o zaledwie 1 cm! Wśród mężczyzn złoto dla Andrzeja Kucha z KS AZS AWF Wrocław – 7,45 m. Konkurs skoku o tyczce pań wygrała Natalia Krupińska (KS AZS AWF Kraków) – 3,80 m, która okazała się lepsza od dwóch reprezentantek AZS UMCS Lublin – Marty Plewy (3,70 m) i Pauliny Dębskiej (3,60 m). W skoku wzwyż najlepsza okazała się Anna Styrcz (KS AZS AWF Kraków) – 1,70 m, podium uzupełniły Paulina Rześniowiecka (AZS KU Politechniki Opolskiej) i Edyta Hejna – obie po 1,65 m. W rzucie dyskiem mężczyzn przekonujące zwycięstwo odniósł Damian Kamiński (AZS AWF Warszawa), prowadzący w konkursie od pierwszej do ostatniej kolejki, w której posłał dysk na odległość 55,63 m. Wśród kobiet najdalej dyskiem rzucała Małgorzata Raciborska (KS AZS AWF Biała Podlaska) – 50,96 m. Rzut oszczepem kobiet wygrała Agnieszka Lewandowska z AZS-AWFiS Gdańsk, która jako jedyna przekroczyła granicę 50 metrów – 50,29 m. Pierwszy dzień zawodów tradycyjnie już zakończyła rywalizacja sztafet 4 x 100 m. W biegu kobiet zwycięstwo odniósł zespół KS AZS AWF Wrocław ze złotą medalistką „stumetrówki” Weroniką Wedler w składzie (45,93 s). Srebro wywalczyły sprinterki AZS AWF Warszawa (47,06 s), a po brąz sięgnęła druga sztafeta KS AZS AWF Wrocław aps nr 04 2014 (319)


Mistrzostwa Polski AZS w Lekkiej Atletyce, Łódź, 11–12.05.2014 r. (48,70 s). Także w rywalizacji mężczyzn złote i brązowe medale trafiły do jednego klubu – na podium stanęły dwie drużyny AZS Poznań. Triumfatorzy – Jakub Adamski, Artur Zaczek, Remigiusz Olszewski i Mateusz Kołodziej osiągnęli rezultat 40,93 s. Na drugim stopniu podium stanęła ekipa KS AZS AWF Kraków (41,20 s). Drugi dzień imprezy zapowiadał się jeszcze bardziej interesująco. Ci, którzy ostrzyli sobie apetyty na ciekawe widowisko w konkursach rzutu młotem, a także czekali na wartościowy rezultat Karola Zalewskiego na 200 m, z pewnością się nie zawiedli, chociaż dopiero ostatnia konkurencja przyniosła najbardziej wartościowy rezultat mistrzostw. Niedzielne zawody tradycyjnie otworzyła rywalizacja w rzucie młotem. Nasi czołowi młociarze – Joanna Fiodorow, Paweł Fajdek i Szymon Ziółkowski dotarli do Łodzi w środku nocy z niemieckiego Halle, gdzie startowali w prestiżowym corocznym mityngu rzutów. Asia w Niemczech poprawiła rekord życiowy i uzyskała minimum na Mistrzostwa Europy w Zurychu. Trudy podróży nie przeszkodziły zawodniczce AZS Poznań w odniesieniu zwycięstwa z ponad 70-metrowym rezultatem także w Łodzi. Podopieczna trenera Czesława Cybulskiego w ostatniej kolejce osiągnęła wynik 70,74 m i tym samym pokonała swoją klubową koleżankę Malwinę Kopron – 62,90 m i Dagmarę Stalę (AZS AWF Warszawa) – 61,83 m. Konkurs rzutu młotem mężczyzn zakończył się triumfem aktualnego mistrza świata Pawła Fajdka (KS Agros Zamość, Wyższa Szkoła Edukacja w Sporcie), który miał jedynie dwie próby mierzone, a w jednej z kolejek przyprawił wszystkich o szybsze bicie serca, kiedy wyrzucony przez niego poza sektor rzutów młot uderzył w ławkę stojącą przy skoczni w dal. Rezultat osiągnięty przez Pawła – 76,46 m zapewnił mu zdecydowane zwycięstwo nad Szymonem Ziółkowskim (AZS Poznań) – 71,27 m i Arkadiuszem Rogowskim (AZS AWF Warszawa) – 67,62 m. W pozostałych konkurencjach rzutowych rozegranych w niedzielę ich zwycięzcy także uzyskiwali znaczącą przewagę nad pozostałymi medalistami. Najbardziej przekonujący był triumf Huberta Chmielaka (AZS AWFiS Gdańsk), który posłał oszczep na odległość 78,79 m, o niemal 9 metrów dalej niż drugi w konkursie jego klubowy kolega Bartosz Osewski – 69,84 m. W pchnięciu kulą mężczyzn tytuł wywalczony przed rokiem obronił aktualny młodzieżowy mistrz Europy i rekordzista Polski w tej kategorii wiekowej Jakub Szyszkowski (WKS Śląsk Wrocław, AWF Wrocław) – 19,05 m. Drugi był Jacek Wiśniewski – 18,21 m, a trzeci Michał Rozporski (obaj KS AZS AWF Biała Podlaska) – 17,86 m. W konkursie pań www.azs.pl

na najwyższym stopniu podium stanęła Agnieszka Maluśkiewicz (OŚ AZS Poznań) – 15,71 m. Walka o medale na bieżni jak zawsze rozpoczęła się od biegów na 400 m przez płotki. I tu obyło się bez niespodzianek… Najsilniejszą serię pań wygrała Joanna Linkiewicz (KS AZS AWF Wrocław), uzyskując wynik 57,01 s, o niemal dwie sekundy lepszy od drugiej Emilii Ankiewicz (AZS AWF Warszawa). Tytuł mistrza Polski AZS wśród mężczyzn zdobył Robert Bryliński (OŚ AZS Poznań) – 51,33 s. W biegu na 200 m niezwykle zaciętą walkę o złoto stoczyły specjalizujące się w biegu na 400 m – Patrycja Wyciszkiewicz (SL Olimpia Poznań, Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu) i Agata Bednarek. Ostatecznie reprezentantka gospodarzy musiała uznać wyższość młodszej koleżanki. Podopieczna trenera Edwarda Motyla uzyskała rezultat 24,31 s, a triumfatorka sobotnich 400 m – 24,43 s. Złudzeń rywalom nie pozostawił najlepszy polski sprinter Karol Zalewski, pokonując dystans 200 m w 20,92 s. Kolejny na mecie zameldował się Remigiusz Olszewski (OŚ AZS Poznań) – 21,40 s, a brąz zdobył Kacper Kozłowski (KS AZS UWM Olsztyn) – 21,59 s. W rywalizacji na 800 m swoją klasę potwierdzili Katarzyna Broniatowska (KS AZS AWF Kraków) – 2:08,18 i Artur Ostrowski (OŚ AZS Poznań) – 1:50,15. Najdłuższe rozgrywane podczas MP AZS biegi na 3000 m były popisem Aleksandry Lisowskiej (KS AZS UWM Olsztyn) – 9:52,74, która wyprzedziła swoją klubową koleżankę Monikę Jackiewicz o niemal pół minuty i Mateusza Maika (OŚ AZS Poznań) – 8:33,53, lepszego od kolejnego na mecie Damiana Gałkowskiego (AZS AWFiS Gdańsk) o ponad 27 sekund – 8:50,94. Kończące konkurencje biegowe sztafety 4 x 400 m przyniosły zwycięstwo kobiet z KS AZS AWF Wrocław. Małgorzata Curyło, Karolina Dąbrowska, Małgorzata Linkiewicz i Ewa Mak osiągnęły rezultat 3:47,32 i okazały się szybsze od zespołów z Krakowa i Warszawy. Przedstawiciele AZS AWF Warszawa (Artur Kuciapski, Michał Makowski, Łukasz Ozdarski, Bartosz Rożnowski) sięgnęli po złoto z rezultatem 3:15,71. Byli lepsi od ubiegłorocznych triumfatorów z Wrocławia o zaledwie 0,1 s! Na najniższym stopniu podium stanęli zawodnicy OŚ AZS Poznań mający w swoim składzie zwycięzców biegów na 400 m przez płotki i 800 m. W konkursach skoków także na próżno szukać sensacji. W skoku o tyczce mężczyzn całe podium opanowali reprezentacji stołecznego AZS AWF. Złoto i srebro z nowymi rekordami życiowymi wywalczyli juniorzy – Jan Śladowski (5,00 m) i Piotr Witkowski (4,80 m),

brąz dla Kamila Żewłakowa (4,60 m). Do tytułu najlepszej skoczkini w dal złoto w trójskoku dorzuciła Ania Jagaciak, osiągając w ostatniej próbie 13,68 m. Granicę 13 m przekroczyła także druga w konkursie Anna Zych (KS AZS AWF Biała Podlaska) – 13,13 m. Wśród mężczyzn wygrał Adrian Świderski (WKS Śląsk Wrocław, AWF Kraków), który w jednej z dwóch swoich mierzonych prób uzyskał 15,93 m. Prawdziwą wisienką na torcie był konkurs skoku wzwyż mężczyzn. Kiedy uczestnicy mistrzostw czekali już na ostatnie dekoracje i podsumowanie zawodów, a niemal wszyscy skoczkowie wzwyż zakończyli już swój udział w konkursie, zawodnik katowickiej AZS AWF Wojciech Theiner pokonywał kolejne wysokości. Po zaliczeniu w drugiej próbie 2,25 m poprzeczka została zawieszona na wysokości 2,28 m, równej wskaźnikowi na tegoroczne Mistrzostwa Europy. Po dwóch nieudanych skokach, w trzeciej próbie Wojtek pokonał 2,28 m i na stadionie można było usłyszeć krzyk radości trenera Lecha Krakowiaka. Srebrny medal zdobył mistrz paraolimpijski z Londynu Maciej Lepiato – 2,10 m, a brązowy Bartłomiej Perucki – 2,00 m. Po zakończeniu rywalizacji we wszystkich konkurencjach przyszedł czas na uhonorowanie najlepszych zawodników, klubów oraz uczelni podczas tegorocznych Mistrzostw Polski AZS. Wojtek Theiner swoim ostatnim skokiem nie tylko wypełnił minimum PZLA na ME w Zurychu, ale także osiągnął najbardziej wartościowy rezultat dwudniowych zmagań, wyprzedzając w tej klasyfikacji Pawła Fajdka (rzut młotem) i Karola Zalewskiego (200 m). Wśród kobiet najlepsza była Joanna Fiodorow (rzut młotem), nagrody otrzymały także Joanna Linkiewicz (400 m ppł) i Agata Bednarek (400 m). Nagrody dla lekkoatletów ufundowała Społeczna Akademia Nauk w Łodzi. Klasyfikację klubową wygrał AZS AWF Warszawa (179 pkt), o zaledwie 2 punkty lepszy od KS AZS AWF Wrocław. Puchar dla trzeciego zespołu wręczono KS AZS AWF Wrocław (140 pkt). W klasyfikacji uczelni pierwsze miejsce zajęła warszawska AWF, wzmocniona przez studentów Wydziału Wychowania Fizycznego i Sportu w Białej Podlaskiej (341 punktów), wyprzedzając AWF Wrocław (278 punktów) i UMCS Lublin (251 punktów). Tekst Aleksandra Leszczyńska Foto Aleksandra Leszczyńska, Katarzyna Rożniata


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook