Skip to main content

Akademicki Przegląd Sportowy 01/2014

Page 1

AKADEMICKI PRZEGLĄD SPORTOW

Zdjęcia w numerze: Michał Filarski Pierre Teyssot Łukasz Turlej Aleksandra Nowak APS

Pismo Zarządu Głównego AZS Redaktor naczelny: Bartłomiej Korpak

[od redakcji]

Fruwajmy!

J

esteśmy już w nowym 2014 roku, po sylwestrowych życzeniach, strzelających korkach od szampana i fajerwerkach. Zanim kilka słów o tym, co nas może czekać, krótkie podsumowanie tego wyjątkowego 2013 roku. Za sprawą dwóch znakomitych uniwersjadowych występów miniony rok przejdzie do historii polskiego sportu studenckiego. Kazań i Trentino, 53 medale, kilkudziesięciu znakomitych, wybitnych polskich sportowców, niesamowite emocje, piękne pojedynki i coraz większa pewność, że sportowy świat do nas należy. Trenujemy, przygotowujemy się, startujemy i nie boimy się wygrywać. Znamy swoją wartość, nie mamy kompleksów i potrafimy się cieszyć z sukcesów. Pisałem po zawodach w Kazaniu o tym, jak zmienia się i pięknieje ten, kto staje z medalem na podwyższeniu, jak unosi się w przestworza. Wtedy to była przenośnia. Na podium w Predazzo biathlonistki Weronika Nowakowska-Ziemniak i Monika Hojnisz, po zdobyciu złotego i srebrnego uniwersjadowego medalu, na chwilę naprawdę zawisły w powietrzu, co utrwaliło zrobione zdjęcie. Czym jest sportowy sukces? Nieraz lata treningu i wyrzeczeń, kilkaset dni rocznie poza domem, poza normalnością, w obłędnej drodze z hotelu do hotelu, z obozu na zgrupowanie, z takiej kadry na inną reprezentację, z pucharu na mistrzostwa, z Europy na świat, w grupie i samotnie. Przez lata w tym samym kieracie, przez lata ci sami ludzie, ci sami rywale, ofi-

cjele, trenerzy, te same obiekty, stadiony, pływalnie. Jak w tym wszystkim znaleźć pomysł na siebie, na normalność, a na koniec z radością stanąć na podium i ulecieć chociaż na chwilę w kosmos? W Europie trwa dyskusja o dwutorowej karierze między innymi sportowców. Umiejętność znoszenia stresu, zdolność do bardzo ciężkiej systematycznej pracy, tolerancja na to co się dzieje w grupie, błyskawiczne podejmowanie decyzji, to wszystko wielki kapitał jaki mają w sobie ludzie uczestniczący w światowym wyścigu sportowym. Na takim fundamencie zbudować swój prestiż w wybranym zawodzie to już dosyć proste zadanie. Potrzeba tylko trochę pomocy w wyborze specjalności, trochę pomocy w zdobyciu niezbędnej wiedzy i trochę dobrych wskazówek. I to zadanie dla szkół wyższych, biur karier, klubów, stowarzyszeń, instytucji prywatnych i państwowych. Firmy potrzebują ludzi sukcesu, tak jak w sporcie, dobry końcowy efekt, to ciężka harówka, mistrzowskie predyspozycje i na koniec trochę szczęścia. Wróćmy do Trentino i do towarzyszących nam uniesień. To coś niesamowitego, wiele z naszych medali zrodziło się w przestworzach, skoczkowie, dwuboiści, narciarze freestylowi wszyscy szybowali wysoko, dali się ponieść i wylądowali na podium. Tego życzę wszystkim. Trzeba mieć marzenia, nie bać się wzbić w przestworza, pokonać codzienne ziemskie przyciąganie i osiągnąć jakiś swój osobisty sukces. Redaktor

XXVI Zimowa Uniwersjada Trentino 2013 – klasyfikacja medalowa Rywalizacja sportowa w ostatecznym rezultacie przyniosła polskim reprezentantom znaczące sukcesy. 23 zdobyte medale i dominacja w kilku konkurencjach dały Polsce drugie miejsce w klasyfikacji medalowej (wśród 50 reprezentacji narodowych, 32 zdobyły medale). Był to najlepszy występ w historii startów uniwersjadowych.

Sekretarz redakcji: Halina Hanusz

Lp.

Kraj

Adres redakcji: 00-056 Warszawa ul. Kredytowa 1a tel./faks 22 828 02 76 502 250 604 www.azs.pl e-mail: aps@azs.pl

1.

MEDALE

Razem

złote

srebrne

brązowe

Rosja

15

16

19

50

2.

Polska

10

10

3

23

3.

Korea Płd.

8

9

7

24

4.

Chiny

5

2

3

10

5.

Czechy

4

3

6

13

Projekt graficzny i skład: FALL, tel. 12 413 35 00 www.fall.pl

6.

Włochy

3

5

5

13

7.

Francja

3

4

1

8

Numer zamknięto 13 stycznia 2014 r.

8.

Ukraina

3

3

3

9

9.

Finlandia

3

2

3

8

Wydawnictwo zrealizowano ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki, nakład 3000 egz.

10.

Austria

3

2

1

6

11.

Japonia

3

1

4

8

ISSN 0209-0546

12.

Serbia

3

–

1

4

Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo skracania artykułów.

13.

Kanada

2

3

3

8

14.

Słowacja

2

3

–

5

15.

Kazachstan

2

2

1

5 aps nr 01 2014 (316)


Rekordowe Trentino! To była niesamowita Uniwersjada. Zaczęło się niewinnie – od brązowego medalu Zuzanny Smykały w snowboardowym boardercrossie, ale potem medalowa lawina zaskoczyła wszystkich: 23 medale – 10 złotych, 10 srebrnych i 3 brązowe, co dało drugie miejsce w klasyfikacji medalowej. Zdecydowanie najwięcej w historii dotychczasowych startów Polski. Tego nie spodziewali się chyba nawet najwięksi optymiści. Gwiazdą naszej ekipy i całej Uniwersjady była niewątpliwie Weronika Nowakowska-Ziemniak, która w biathlonie zdobyła dwa złote i dwa srebrne medale.

R

egion Trentino okazał się dla Polaków bardzo szczęśliwy, a przecież pierwotnie to nie tu mieli spotkać się uczestnicy 26. Zimowej Uniwersjady. Gospodarzem imprezy miał być słoweński Maribor, jednak z powodów finansowych zrezygnował. W zastępstwie władze FISU poprosiły o organizację Włochów. Stąd też grudniowy termin zawodów, które pierwotnie powinny być rozegrane na początku 2013 roku. Przygotowania do imprezy rozpoczęły się

www.azs.pl

dopiero w kwietniu 2012 roku, więc czasu dużo nie było i z tego punktu widzenia Włosi spisali się naprawdę świetnie. Trentino to region położony w północnych Włoszech, otoczony przez malownicze szczyty Dolomitów, który już od wielu lat jest areną zmagań sportowców z najwyższej półki. To właśnie tutaj na skoczni w Predazzo tytuł mistrza świata zdobywa-

li Adam Małysz, a potem Kamil Stoch. To tu Justyna Kowalczyk toczyła morderczą walkę z samą sobą, by potem wygrać Tour de Ski. To także tu odbyły się pierwsze etapy zeszłorocznego Tour de Pologne. Organizacja tak wielkich imprez i bardzo dobra infrastruktura sportowa sprawiła, że w tak krótkim czasie udało się wszystko dopiąć na ostatni guzik. A może z braku czasu nie była to taka typowa Uniwersjada? Nie było, jak to jest w zwyczaju, jednej wioski dla sportowców, a poszczególne ekipy rozlokowano w okolicznych hotelach. W miarę możliwości jak


XXVI Zimowa Uniwersjada Trentino 2013

najbliżej miejsc startów. I tak alpejczycy mieszkali w Pozza di Fassa, skoczkowie, biegacze i biathloniści w Predazzo, łyżwiarze szybcy w Baselga di Pine, snowboardziści i freestylowcy w Monte Bondone, podobnie jak short track, choć oni swoje starty mieli w Trento (około 20 km jazdy serpentynami). Takie usytuowanie spowodowało m.in., że nie było czuć tej charak-

terystycznej atmosfery wioski. Sportowcy kolejny raz pokazali, że dla chcącego nic trudnego. Przykładem był snowboardzista Marcin Bocian, który odwiedził łyżwiarzy. Tak naprawdę pierwszą i dla niektórych niestety jedyną okazją do spotkania całej reprezentacji była uroczystość otwarcia. Ceremonia miała miejsce 11 grudnia w samym centrum Trento na Piazza Duomo. Uroczystość była wyjątkowa – nie odbywała się, jak to zwykle bywa na stadionie, a w centrum uroczego miasta-gospodarza. Do Trento zjechali sportowcy ze wszystkich miejsc, gdzie rozgrywane były zawody. Wszyscy spotkali się w specjal-

nym namiocie, gdzie formowano kolejność ekip narodowych do defilady. Po kilkunastominutowym oczekiwaniu ruszyliśmy w stronę Piazza Duomo prowadzeni przez chorążego Karolinę Chrapek, alpejkę, dwukrotną medalistkę z Erzurum. I choć dało się słyszeć obawy o klątwie chorążego to już kilka dni później sama Chrapek zadała temu kłam. Najpierw zdobywając złoto w zjeździe, a potem srebro w supergigancie. Przed nami szli Norwegowie, za nami bardzo głośni i liczni Rosjanie. I choć samo przejście trwało długo, a droga często się korkowała, to było bardzo przyjemnie. Wszyscy uczestnicy byli pozdrawiani przez okolicznych mieszkańców. Co ciekawe, były też polskie okrzyki – widać rodacy też dotarli do Włoch kibicować swoim. Nie brakowało zdjęć, żartów i uśmiechów. W tak dobrym nastroju cała reprezentacja wkroczyła na centralny plac Trento. Przywitani oklaskami zajęliśmy wyznaczone dla nas miejsce i czekaliśmy na tradycyjną formułę Uniwersjadę uważam za otwartą. Wygłosił ją prezydent FISU Claude Luis Gallien. W imieniu sportowców i sędziów tradycyjną przysięgę wygłosili Włosi Deborah Sighel (łyżwiarstwo szybkie) i Guglielmo Bosca (narciarstwo alpejskie). Po oficjalnym wciągnięciu flagi FISU przyszedł czas na najważniejsze. Na Piazza Duomo wbiegła sztafeta z ogniem uniwersjadowym. Biegli w niej mistrzowie olimpijscy: Franco Nones (złoty medalista na 30 km, Grenoble 1968) Giorgio Vanzetta (biegacz narciarski, złoty medalista, Lillehammer 1994), Matteo Anesi (łyżwiarstwo szybkie, złoty medalista, Turyn 2006) i Cristian Zorzi (biegacz narciar-

aps nr 01 2014 (316)


XXVI Zimowa Uniwersjada Trentino 2013

ski, złoty medalista, Turyn 2006). I to właśnie Nones dostąpił zaszczytu zapalenia znicza. Jak się okazało „zapłonął” na szczycie wieży. Znicz, podobnie jak ogień był ledowy, co spotkało się ze sporym poruszeniem widzów i sportowców. Organizatorzy chcieli przez to podkreślić innowacyjność tej Uniwersjady oraz pokazać, że ważna dla nich jest ekologia. Czy słusznie odeszli od tradycji? Niech każdy sam odpowie sobie na to pytanie… Po części oficjalnej przyszedł czas na część artystyczną pod hasłem innowacja spotyka się z tradycją. I pewnie coś w tym było, choć po wszystkim nie brakowało dyskusji, co Włosi chcieli przekazać. Po otwarciu dużo było dyskusji, jaka to będzie Uniwersjada dla akademickiej reprezentacji Polski i chyba mało kto obstawiał wtedy aż tak dobry wynik. Nawet szef misji Andrzej Rokita przyznawał, że liczył na 10 medali. Takie pomyłki możemy jednak wybaczyć.

Potem przyszedł czas na zawody, o których szerzej piszemy w dalszej części APS. Wszystko rozpoczęła następnego dnia po otwarciu snowboardzistka Zuzanna Smykała, która w niezwykle widowiskowym boardercrossie zajęła 3. miejsce. Pierwszy złoty medal zdobył dla Polski po czterech latach przerwy panczenista Jan Szymański w wyścigu na 5000 m, trzykrotny akademicki mistrz świata z Zakopanego. Wszystko to działo się w piątek 13 grudnia. I to nie był koniec, bo tego samego dnia brązowy medal wywalczyła wspomniana Karolina Chrapek, a srebrny dołożyły Natalia Czerwonka i Weronika Nowakowska-Ziemniak. Wieczorem zaś, złoto dołożył kombinator norweski Adam Cieślar. A potem już poszło i na stałe zagościliśmy na drugim miejscu klasyfikacji medalowej. Polacy medale zdobywali praktycznie codziennie – jedynie dwa dni na Uniwersjadzie były bezmedalowe. Ostatecznie nasi sportowcy wywalczyli we Włoszech aż 23

medale (10 złotych, 10 srebrnych i 3 brązowe), bijąc ponad dwukrotnie poprzedni najlepszy wyniki z Zakopanego w 2001 roku. Co warte podkreślenia aż 17 medali zdobyli przedstawiciele Akademii Wychowania Fizycznego z Katowic. Uniwersjadę oficjalnie zakończył rozgrywany w Alba di Canazei mecz finałowy hokeja mężczyzn pomiędzy Kanadą i Kazachstanem, który wygrali reprezentanci Kraju Klonowego Liścia 6:2. Tuż po spotkaniu Włosi przygotowali skromną ceremonię zamknięcia, podczas której oficjalnie przekazano flagę FISU przedstawicielom hiszpańskiej Grenady oraz wygaszono uniwersjadowy ogień. Dla całej naszej ekipy było to niesamowite 10 dni. Mamy nadzieję, że taki medalowy dorobek wyśrubujemy na kolejnych uniwersjadach jeszcze bardziej, a może w połowie powtórzymy go w Soczi na Igrzyskach Olimpijskich. Michał Filarski

Najbardziej utytułowani zawodnicy XXVI Zimowej Uniwersjady Trentino 2013 Miejsce

Imię i nazwisko

Kraj

Dyscyplina

1 1 3 3 3 3 3

Weronika Nowakowska-Ziemniak Kim Bo Reum Krzysztof Biegun Adam Cieślar Kataryna Grygolenko Siergiej Kliachin Jan Szymański

Polska Korea Płd. Polska Polska Ukraina Rosja Polska

Biathlon Łyżwiarstwo Skoki Kombinacja Narciarstwo biegowe Biathlon Łyżwiarstwo

www.azs.pl

złote 2 2 2 2 2 2 2

MEDALE srebrne brązowe razem 2 – 4 2 – 4 1 – 3 1 – 3 1 – 3 1 – 3 1 – 3


Biathlon

Dziewczyny na medal(e) Biegaj szybko, strzelaj celnie! Ta wydawałoby się prosta recepta na sukces w biathlonie przyświecała przez cały czas trwania Uniwersjady polskim zawodniczkom i zdecydowanie można powiedzieć, że biathlon to była nasza duma w Trentino. Rywalizacja biathlonistek dzięki Weronice Nowakowskiej-Ziemniak i Monice Hojnisz przyniosła aż sześć medali. A emocji nie brakowało w żadnym biegu.

M

iano królowej stadionu w Lago di Tesero zdecydowanie należy się Weronice Nowakowskiej-Ziemniak. Dorobek dwóch złotych i dwóch srebrnych medali to nie tylko najwięcej w polskiej ekipie, ale najwięcej na tegorocznej Uniwersjadzie, na równi z Kim Bo Reum z Korei Płd. I pomyśleć, że w Polsce ich start w Trentino budził takie kontrowersje, o czym możecie przeczytać w rozmowie z Weroniką Nowakowską-Ziemniak.

Gdyby nie to strzelanie Wszystko zaczęło się od biegu na 15 km. Obie nasze reprezentantki nie mogły wstrzelić się na strzelnicy, a pięć pudeł to było za dużo, by marzyć o złocie. Nowakowska-Ziemniak biegła jednak na tyle dobrze (i to mimo problemów z nar-

tą), że finiszowała druga, tylko 14 s za Słowaczką Natalią Prokopovą, która zaliczyła tylko jedno pudło. Strzeliłam dzisiaj pięć kar, Natalia Prokopova jedną, więc tak na dobrą sprawę przegrałam chyba sama ze sobą, a nie tyle z Natalią. I z tego absolutnie nie mogę być zadowolona. O tym, że bieg był na dobrym poziomie to chyba nie muszę mówić – powiedziała srebrna medalistka, mimo wszystko uśmiechnięta i pełna optymizmu przed kolejnymi startami. W dużo gorszym humorze była szósta Monika Hojnisz, ale jak się później okazało i ona miała swoje chwile radości. Słabiej wypadły inne Polki. Anna Mąka wywalczyła 16. pozycję, a Patrycja Hojnisz zajęła 33. miejsce. Przed biegiem kobiet odbyła się rywalizacja mężczyzn na 20 km. Najlepiej z naszych reprezentantów wypadł Łukasz Słonina, który zajął 8. miejsce. Wygrał Siergiej Klaczin i Aleksandr Mingalew z Rosji. Na najniższym stopniu podium stanął Serb Milanko Petrović.

Polskie podium w sprincie Dużo lepsze humory dopisywały naszym biathlonistkom po kolejnym starcie, w którym nie dały żadnych szans rywalkom. Lepszy scenariusz trudno było sobie wyobrazić. W biegu sprinterskim na 7,5 km wygrała Nowakowska-Ziemniak tuż przed Moniką Hojnisz. Na mecie obie nie ukrywały radości. Bieg był dobry i bardzo szybki, od początku do końca. Na strzelnicy spisałam się lepiej niż podczas biegu indywidualnego. Duże emocje były w stójce, ale cieszę się, że sobie w miarę poradziłam. Miałam tylko jeden błąd i to pozwoliło mi wygrać. Cieszę się też,

że srebro zdobyła Monika Hojnisz. Jest tylko dziesięć sekund za mną i jutro będziemy mogły wspólnie walczyć. Mam nadzieję, że pozostaniemy na pudle. A to, kto wygra będzie już sprawą zupełnie drugoplanową. Pewna jestem, że medal będzie należał do biało-czerwonych. Czekamy na bieg pościgowy – powiedziała na mecie sympatyczna zawodniczka. Jedyne 10 s za jej plecami wystartowała druga z Polek Monika Hojnisz, która także była zadowolona ze swojego występu w sprincie: Dziś było zdecydowanie lepiej. Duży progres w strzelaniu, bo to wcześniejsze pięć kar to jest za dużo, zwłaszcza, że za niecelny strzał jest minuta i na trasie już jest to ciężko nadrobić. Dzisiaj było tylko jedno pudło i niewiele straty do pierwszej Weroniki. Jutro na pewno będę chciała walczyć, a co przyniesie ze sobą ta walka to zobaczymy – powiedziała Monika Hojnisz, dla której jest to debiut na uniwersjadzie. Fajne jest to, że możemy dopingować naszych kolegów i koleżanki. Nigdy wcześniej nie miałam okazji być na skokach, a wczoraj byłam, do tego zdobyliśmy srebrny medal. Jest to na pewno nowe doświadczenie i mnóstwo pozytywnej energii – dodała. A podczas biegu sprinterskiego to skoczkowie się zrewanżowali i w komplecie pojawili się na stadionie biathlonowym, by dopingować polskie zawodniczki.

Dominacja trwa! Kolejność bez zmian W biegu pościgowym Polki nie dały się dogonić rywalkom. Od startu do mety prowadziła Nowakowska-Ziemniak, a Monika Hojnisz skutecznie odpierała ataki goniących ją zawodniczek. Na mecie uśmiech nie schodził Polkom z twarzy. Bardzo się aps nr 01 2014 (316)


Biathlon cieszę, że Monia dzisiaj pudłowała. A mówiąc poważnie to ten wyścig był kontrolowany od początku do końca. Biegłam przez cały czas z przodu i widziałam co się dzieje na trasie. Moje tempo uzależniałam od tego jak strzelałam, nie musiała się jakoś tak specjalnie szarpać, bo Monia też się myliła na strzelnicy. Bardzo się cieszę z kolejnego medalu tutaj, fajnie, że pierwsze i drugie miejsce w dalszym ciągu w polskim zespole – mówiła zadowolona Weronika tuż po ceremonii kwiatowej. I rzeczywiście tak było, obie Polki w całym biegu zaliczyły 4 pudła, ale kolejny raz pokazały, że są znakomicie przygotowane biegowo i nie straszne im karne rundy. Goniąca Polki Rosjanka Tatiana Semenova strzelała celniej (tylko jedno pudło), ale nie potrafiła dogonić naszych biathlonistek. Rzeczywiście, nawet nie wiem jak Rosjanka strzelała, ale przypuszczam, że nie myliła się podczas dwóch pierwszych wizyt na strzelnicy. To spowodowało, że trochę zaczęłam się jej obawiać. Wiedziałam, że Weronika nie jest raczej w moim zasięgu. I nie tyle chodziło mi o to, żeby ją gonić, ale czułam oddech reszty zawodniczek za moimi plecami. Skupiałam się na tym, żeby zrobić wszystko jak najlepiej i nie pudłować, tak by utrzymać to drugie miejsce – mówiła Hojnisz. A Nowakowska-Ziemniak mimo, że była z przodu, cały czas kontrolowała sytuację: Na strzelnicy widziałam, że jestem sama w związku z tym mogłam się domyślać, że Monia coś tam musiała pudłować. Jeśli kończyłam strzelać, a Moniki jeszcze nie było to miałam świadomość, że jest dobrze – powiedziała nasza multimedalistka. Bardzo dobrze spisała się też trzecia biathlonistka Anna Mąka, która zajęła dziewiąte miejsce. Nie jestem zadowolona za bardzo ze strzelania, za to z biegu tak. Fajnie, że udało się znaleźć w dziesiątce. Mamy jeszcze dwa starty, zobaczymy jak to będzie wyglądało – powiedziała po biegu. Chwaliła też pobyt na Uniwersjadzie: Jest super, bardzo mi się tu podoba. Jest piękna pogoda, czuję się tutaj prawie jak u siebie w domu, bo mieszkam w Zakopanem to i tu i tam mam góry wokół siebie.

Wielkie emocje. Ostatecznie mamy srebro! W swoim ostatnim starcie – biegu masowym – biathlonistki urządziły nam prawdziwy dreszczowiec. O wszystkim decydowały ostatnie metry. Na mecie Nowakowska-Ziemniak była druga, a Monika Hojnisz finiszowała czwarta. Wygrała Czeszka Jitka Landova. Obie Polki na starcie ustawiły się w pierwszej linii i od początku nadawww.azs.pl

wały tempo rywalizacji. Szczególnie Nowakowska-Ziemniak, która od samego początku objęła prowadzenie i na takiej pozycji stawiła się na strzelnicy. Gorzej radziła sobie Hojnisz, która zaliczyła po pudle w każdym strzelaniu. U Weroniki problemy pojawiły się w trzecim strzelaniu, pierwszym stojąc. Pierwsze dwa strzelania były dzisiaj bardzo dobre. Byłam sama, ale presja zawsze towarzyszy, gdy stoisz na pierwszym miejscu. Na trzecim strzelaniu, na krótki moment się wyłączyłam i przyszły te trzy pudła – mówiła na mecie nasza srebrna medalistka. Na szczęście Czeszka także pomyliła się dwa razy i z rund obie wypadły razem. Emocje sięgnęły zenitu podczas czwartego strzelania. Polka i Czeszka wbiegły na strzelnicę, i niemal równocześnie oddawały kolejne strzały. Wszystkie były celne i obie ruszyły w bieg po złoty medal. Jasne było, że wszystko rozstrzygnie się na finiszu. Landova zdołała wyprzedzić Nowakowską-Ziemniak na ostatnim zjeździe. Polka do samego końca walczyła o zwycięstwo, decydując się iście sprinterski finisz z wypadem. Zabrakło centymetrów. Ludzie, którzy znają się na biathlonie wiedzą co się stało. Czasem rzeczy od nas niezależne decydują o wygrywaniu. Wydaje mi się, że zdecydowało smarowanie nart. Czeszka wyprzedziła mnie na zjeździe i nie miałam za bardzo szansy, żeby to odrobić. Kiedy zjeżdżasz

w dół nie możesz mocniej pracować, to narty decydują kto będzie pierwszy na dole. Dziś byłam druga – mówiła trochę zła Nowakowska-Ziemniak. I to nie był koniec emocji na stadionie w Lago di Tesero. O trzecie miejsce fascynujący bój stoczyła Monika Hojnisz, która mimo czterech pudeł zdołała dogonić czołówkę. Niestety i tym razem w bezpośrednim pojedynku Polka przegrała. Trzecia finiszowała Ukrainka Iryna Varvynets. Trzecia nasza reprezentantka Anna Mąka była 17. W biegu masowym startowali też tego dnia mężczyźni i nasi zaprezentowali się dobrze. Łukasz Szczurek był jedenasty, a Łukasz Słonina ukończył zawody dwie lokaty niżej. Jestem zadowolony, bo widać było, że Łukasz Sczurek zaczyna w końcu biegać i dzisiaj ta forma biegowa była już bardzo dobra. Nie widziałem co prawda jeszcze czasów, ale na trasie prezentował się bardzo fajnie. Niestety te pudła, szczególnie na drugim strzelaniu, spowodowały, że miejsca w pierwszej ósemce nie było – powiedział trener Adam Kołodziejczyk.

Plan wykonany Dużych powodów do zmartwień jednak nie ma, wręcz przeciwnie. Nasze biathlonistki wyjeżdżają z Trentino z dorobkiem dwóch złotych i dwóch srebrnych medali Nowakowskiej-Ziemniak i dwóch srebrnych Hojnisz, to zdecydowanie najwięcej w polskiej ekipie. Zadowolenia nie krył trener kadry Kołodziejczyk: Nasze zawodniczki na pewno potrzebowały takiego startu, takiej atmosfery. Na pewno rywalizacja z pozycji faworytki tak jak to miała Weronika i Monika, była im bardzo potrzebna. Musiały sobie przez to radzić z dodatkowym obciążeniem. Poradziły sobie różnie, chociaż parę medali zdobyliśmy. Było tez parę uchybień, nad którymi trzeba będzie pracować – podsumował starty naszych reprezentantów trener. Michał Filarski


Biathlon

Cieszę się, że tu jestem! Zdobyła w Trentino dwa złote i dwa srebrne medale, co było nie tylko najlepszym wynikiem w naszej reprezentacji, ale i na Uniwersjadzie. Nie żałuje, że tu przyjechała, choć wielu ją za to krytykowało. Teraz myśli tylko o Soczi. Kto? Biathlonistka Weronika Nowakowska-Ziemniak. Wyjeżdżasz z Trentino zadowolona?

Pewnie, startowałam cztery razy, zdobyłam cztery medale – dwa złote i dwa srebrne. Jestem bardzo zadowolona. Cieszę się, że dołożyłam swoje trzy grosze do tego wspaniałego dorobku reprezentacji. Cztery lata temu miałaś okazję startować już w Uniwersjadzie.

Tak, Trentino to moja druga uniwersjada. Pierwszy raz byłam w Harbinie. Ale pamiętam, że przyleciałam tam prosto z MŚ w Korei i byłam trochę spóźniona, dlatego startowałam tylko w dwóch konkurencjach, i zdobyłam jeden medal – brązowy. To mój drugi i zarazem niestety ostatni raz. Jakie wrażenia z pobytu we Włoszech?

Jestem bardzo podekscytowana. Jest zupełnie inaczej niż podczas Pucharów Świata. Jestem zrelaksowana i mam duże wsparcie naszych sportowców. Rezultaty też są bardzo dobre, dlatego czuję się znakomicie. Wcześniej nie miałam okazji być w Trentino i naprawdę bardzo się cieszę, że mam taką możliwość. Stadion i trasa były przygotowane bardzo dobrze, na najwyższym poziomie, zupełnie jak na PŚ. Również Włosi są bardzo mili. Zawsze przed śniadaniem idę pobiegać i ludzie, którzy mnie przecież nie znali, pozdrawiali mnie, życzyli powodzenia. To było bardzo miłe. A skąd w ogóle pomysł, żeby przyjechać na Uniwersjadę? W polskich mediach była spora dyskusja na temat startu twojego i Moniki Hojnisz.

Decyzja o przyjeździe zapadła już w lipcu. Miałyśmy już wtedy świadomość, że będziemy musiały zrezygnować z jednego z Pucharów Świata, ale wydaje mi się, że

szkoleniowo są to dla nas zawody trudniejsze nawet niż Puchar. Tak naprawdę chodzi tutaj o zniesienie presji – jestem faworytem i mogę tutaj zdobywać tylko złote medale, a każdy inny wynik będzie odbierany jako porażka. Muszę przyznać, że nie do końca sobie z tym poradziłam. Niedługo mamy Igrzyska, więc chyba bardzo dobrze, że trener w moim przypadku pracuje nad najsłabszym punktem, czyli umiejętnością zniesienia presji, co głównie wychodzi na strzelnicy. Uważam, że szkoleniowo stało się super, że jesteśmy tutaj. A przede wszystkim jest to fajny moment, by powiedzieć AWF-owi Katowice dziękuję bardzo za wsparcie, które miałam przez ostatnie cztery lata. Uczelnia wspiera nas na wszystkie możliwe sposoby, udostępnia nam sprzęt, fizjologów, całą kadrę z różnych dziedzin, chociaż wiadomo, że najbardziej opieramy się na katedrze fizjologii i biochemii. Odważyłabym się nawet powiedzieć, że gdyby nie AWF Katowice to może nie prezentowałabym takiego poziomu jak obecnie. W związku z tym trudno mi zrozumieć tę całą dyskusję na ten temat. Myślę, że mało wnikliwi ludzie, którzy nie pytają, właśnie w ten sposób reagują, oceniają i to jest bardzo przykre. Uważam, że decyzja o przyjechaniu tutaj była pod każdym względem, szkoleniowym i takim czysto ludzkim, bardzo słuszna. Cieszę się, że tutaj jestem. Można powiedzieć, że gdyby nie strzelanie to wyjechałabyś stąd z czterema złotymi medalami. Biegałaś znakomicie, Hojnisz podobnie.

No cóż. Można powiedzieć, że oddałam w swoim życiu na strzelnicy już bar-

dzo wiele medali – poczynając od igrzysk olimpijskich, a kończąc na mniejszych zawodach. Jest to na pewno mój słaby punkt i muszę nad nim cały czas pracować. Tutaj miałam do tego okazję, by zmierzyć się z presją, swoją psychiką i ze swoim strzelaniem. Ale do Soczi jest jeszcze trochę czasu.

Uspokajam sama siebie, kibiców i dziennikarzy. Pamiętam, że przed czterema laty przed Vancouver była podobna sytuacja. Biegałam bardzo dobrze, choć na pewno nie tak dobrze jak w tej chwili, ale naprawdę na bardzo wysokim poziomie i strzelałam fatalnie. Tak było przez cały grudzień, przez cały styczeń i na dobrą sprawę pierwsze punkty PŚ udało mi się zdobyć w Anterselvie, na trzy tygodnie przed igrzyskami. A w samym Vancouver było już dobrze i to przez wszystkie biegi, bo i długi, i sztafeta, i dochodzenie. Strzelałam na dobrym poziomie przez całą imprezę i tak sobie myślę, że może podobnie jest w tym roku. Przyspieszyłam tempo i jeszcze nie do końca potrafię to zgrać właśnie ze strzelaniem, które wymaga spokoju, relaksu, zatrzymania się. A w tym całym pędzie czasami nie potrafię zatrzymać głowy na te trzydzieści sekund, i też pędzę. Jest to trudne emocjonalnie do pogodzenia i ten kto uprawiał biathlon doskonale o tym wie. Potrzebuję startów, potrzebuję momentów stresogennych po to, żeby się nauczyć panować nad sobą. Jestem osobą bardzo aktywną, impulsywną, nieraz nawet nadwrażliwą. I wszystkie te moje cechy są dużym minusem, jeżeli chodzi o strzelanie. I o ile mój charakter może mi w jakiś sposób pomagać na trasie, czy w życiu, to w strzelaniu przeszkadza. Cóż, wszyscy jesteśmy ludźmi i musimy nad sobą pracować. Mam świadomość, że jest to mój najsłabszy punkt i mam jeszcze ponad miesiąc, żeby się na tym skupić i dojść do odpowiedniego balansu, pomiędzy biegiem, emocjami, a spokojem, który muszę mieć w sobie na strzelnicy. Czasami musisz być jak kamień, nie czuć zupełnie nic i robić tylko to co do ciebie należy. aps nr 01 2014 (316)


Biathlon Dlaczego biathlon?

Jest to najciekawsza zimowa dyscyplina, jaką znam i obok kolarstwa górskiego najpiękniejsza jaką mogłabym uprawiać. Kiedy zaczęłaś?

Zaczynałam od biegów narciarskich, a jak miałam 14 lat to dostałam do ręki karabin i od tego momentu, na dobrą sprawę, nie było mowy o powrocie do biegów. To już wiemy skąd to dobre bieganie. A nie myślałaś o powrocie do biegów? Niektórzy biathloniści z powodzeniem to łączą.

Kocham biathlon. Jest to znacznie ciekawsza dyscyplina niż biegi, właśnie przez to, że jest tak nieprzewidywalny i czasem ktoś ze znaczną przewagą przybiega na ostatnie strzelanie i nagle z tego pierwszego miejsca spada na trzydzieste. To bywa bardzo bolesne, jeżeli się to przydarzy. Mnie też się to zdarza. Ale właśnie przez to biathlon jest ciekawy, jest emocjonujący. Atmosfera na pucharach świata jest niesamowita, dlatego absolutnie nie wyobrażam sobie uprawiania tylko biegów, choć nie powiem, chciałabym się sprawdzić kiedyś. Może na mistrzostwach Polski? Przypomnieć sobie jak to jest biec bez tego zatrzymania na strzelnicy, móc skonfrontować swoją formę biegową z najlepszymi biegaczami. Chciałabym spróbować, ale zmiany dyscypliny absolutnie sobie nie wyobrażam i nie chciałabym. I to nawet, gdybym miała gwarancję, że tam będę

WYNIKI

 Bieg indywidualny na 15 km kobiet 1. Natalia Prekopova (Słowacja) [1] 47:38.9, 2. Weronika Nowakowska-Ziemniak (Polska) [5] +14.6, 3. Jitka Landova (Czechy) [3] +21.3, 6. Monika Hojnisz (Polska) [5] +58.0, 16. Anna Mąka (Polska) [4] +3:43.9, 33. Patrycja Hojnisz (Polska) [12] +13:04.1  Bieg indywidualny na 20 km mężczyzn 1. Sergiy Kliachin (Rosja) 50:56.7, 2. Aleksandr Mingalev (Rosja) +1:31.3, 3. Milanko Petrovic (Serbia) +1:39.4, 8. Łukasz Słonina (Polska) +2:47.3, 31. Grzegorz Bril (Polska) +7:02.1, 33. Rafał Lepel (Polska) +7:43.0, 36. Łukasz Szczurek (Polska) +7:46.9, 47. Dariusz Krajewski (Polska) +11:52.4, 48. Mateusz Zawol (Polska) +12:36.5  Sprint na 7,5 km kobiet 1. Weronika Nowakowska-Ziemniak (Polska)[1] 22:44.8, 2. Monika Hojnisz (Polska)

www.azs.pl

regularnie w dziesiątce Pucharu Świata. I choć w biathlonie tylko bywam, to nie zamieniłabym tego. Był taki pomysł, byście wystąpiły w sztafecie biegowej w Soczi.

Temat został już zamknięty. Nie wiem w ogóle skąd się wzięło to wszystko. Sam pomysł może i niegłupi, ale powiem szczerze, bardzo kibicuję naszym biegaczkom i mam nadzieję, że będą w bardzo dobrej formie całym zespołem w Soczi i tego im życzę. Igrzyska są tak dużą imprezą i jest tak wiele startów, że każdej z nas nie ma co dodatkowo obciążać. Tak się mówi, że to tylko 5 km, ale jest to start na maksymalnych możliwościach. Nie wyobrażam sobie tak „napakowanego” terminarza. Trudno połączyć karierę sportowca ze studiowaniem?

Myślę, że najtrudniejszą rzeczą jest brak czasu. Spędzamy dużo czasu na zgrupowaniach i zawodach, więc nie mogę oczywiście być wtedy na zajęciach. Moja uczelnia dała mi szansę studiowania w moim własnym rytmie. W zimie nie mogę być na uczelni, ale po sezonie nadrabiam zaległości. Wykładowcy zawsze znajdują dla mnie czas i mogę wtedy zaliczać egzaminy. Jestem im za to bardzo wdzięczna. AWF to moja druga uczelnia, wcześniej skończyłam Uniwersytet Wrocławski, gdzie również bardzo mi się podobało. Dlatego myślę, że po

[1]+10.6, 3. Tatian Semenova (Rosja) [0] +46.4, 12. Anna Mąka (Polska) [1] +1:59.9, 29. Patrycja Hojnisz (Polska) [3] +3:22.8  Sprint na 10 km mężczyzn 1. Milanko Petrovic (Serbia) 25:29.5, 2. Vitaliy Kilchytskyy (Ukraina) +3.5, 3. Dmitro Pidruchnyi (Ukraina) +8.7, 21. Łukasz Szczurek (Polska) + 1:09.6, 33. Łukasz Słonina (Polska) +1:46.4, 37. Rafał Lepel (Polska) +2:24.3, 40. Grzegorz Bril (Polska) +2:40.9, 44. Mateusz Zawol (Polska) +3:05.0, 47. Dariusz Krajewski (Polska) +3:30.9  Bieg pościgowy na 10 km kobiet 1. Weronika Nowakowska-Ziemniak (Polska) [4] 33:05.6, 2. Monika Hojnisz (Polska) [4] +26.1, 3. Tatian Semenova (Rosja) [1] +40.7, 9. Anna Mąka (Polska) [4] +3:54.9, 31. Patrycja Hojnisz (Polska) [8] +8:31.0  Bieg pościgowy na 12,5 km mężczyzn 1. Aleksandr Pechenkin (Rosja) 35:09.9, 2. Sergiy Kliachin (Rosja) +0.4, 3. Alexei Almoukov

AWF przyjdzie czas na kolejne studia. Bo jak już mówiłam jestem osobą, która nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu, zawsze poszukuję nowych celów i w życiu, i w sporcie, i w studiowaniu. Jestem szczęśliwa, gdy mam co robić, dlatego zawsze staram się coś znaleźć. Gdy skończę studia, spróbuję znaleźć sobie coś nowego. To jest tak, jak z nauką języków. Kiedy zaczęłam się uczyć angielskiego, coraz bardziej się poprawiałam i w końcu zdecydowałam, że chciałabym nauczyć się rosyjskiego. Kiedy potrafiłam się porozumieć w tym języku, przyszedł czas na kolejne. Teraz uczę się włoskiego. Jestem osobą, która cały czas szuka sobie nowych celów, i stara się je realizować. Zatem jakie masz cele na Soczi?

Uniwersjada to ostatni sprawdzian przed Soczi. Staram się wchłaniać tę dobrą atmosferę, jaka tu panuje, ale zarazem pozostaję skoncentrowana na moich celach, którymi są Igrzyska Olimpijskie. W Soczi moim największym marzeniem jest pobicie wyniku z Vancouver, czyli piątego miejsca. Chciałabym zdobyć medal, wiadomo wszyscy po to przyjeżdżają, nie jestem jedyna i dobrze o tym wiem. Ale to jest moje marzenie, mój cel i jeśli go osiągnę – będę bardzo szczęśliwa. Na pewno dam z siebie wszystko. Będziemy trzymać kciuki!

Rozmawiał Michał Filarski

(Australia) +0.8, 31. Łukasz Szczurek (Polska) +4:11.6, 32. Łukasz Słonina (Polska) +4:32.5, 33. Grzegorz Bril (Polska) +5:03.2, 37. Rafał Lepel (Polska) +5:43.5, 44. Mateusz Zawol (Polska) +8:09.3, 49. Dariusz Krajewski (Polska) +9:36.8  Bieg masowy na 12,5 km kobiet 1. Jitka Landova (Czechy) [2] 38:41.8, 2. Weronika Nowakowska-Ziemniak (Polska) [3] +0.2, 3. Iryna Varvynets (Ukraina) [1] +56.0, 4. Monika Hojnisz (Polska) [4] +57.3, 17. Anna Mąka (Polska) [3] +4:04.2  Bieg masowy na 15 km mężczyzn 1. Dmitro Pidruchnyi (Ukraina) 39:00.8, 2. Tomasz Krupcik (Czechy) +28.4, 3. Dmitrii Elkhin (Rosja) +30.5, 11. Łukasz Szczurek (Polska) +1:42.6, 13. Łukasz Słonina (Polska) +1:49.0  Sztafeta mieszana 2×6 km + 2×7,5 km 1. Rosja 1:18:25.6, 2. Ukraina +1:28.9, 3. Czechy +2:32.6, 7. Polska (A. Mąka, P. Hojnisz, R. Lepel, G. Bril) +6:55.6


Kombinacja norweska K

Wykombinowali aż cztery medale Była to moja pierwsza Uniwersjada, lepszego debiutu nie mogłem sobie wymarzyć – tak swój start na w Trentino podsumował dwuboista Adam Cieślar, zdobywca dwóch złotych (indywidualnie i w drużynie), a także jednego srebrnego medalu. Do tego dorobku trzecie miejsce dorzucił Paweł Słowiok.

P

olacy dzielili i rządzili w trakcie rywalizacji kombinatorów norweskich na normalnej skoczni w Predazzo i trasach biegowych w Lago di Tesero. Tym większe brawa należą się im, bo jak mówił Adam Cie-

do mety jako lider. Udało mi się urwać i skończyć zawody na pierwszym miejscu. Bardzo mnie to cieszy. Liczyłem tutaj na medal – skomentował start w Trentino student AWF w Katowicach. Sukces Cieślara cieszy tym bardziej, ponieważ w lecie zawodnik zmagał się z urazem. Nasi pozostali reprezentanci w zawodach metodą Gundersena zajęli odpowiednio: Paweł Słowiok 17. pozycję, choć na półmetku rywalizacji był trzeci, a Szczepan Kupczak 23. miejsce. W kolejnej konkurencji, czyli starcie masowym, ża-

den z Polaków nie stanął na najwyższym stopniu podium, ale wywalczyliśmy dwa medale. Adam Cieślar był drugi, a Paweł Słowiok trzeci. Do tego Szczepan Kupczak dorzucił piąte miejsce. Ciekawostką jest fakt, że start masowy jest rozgrywany tylko podczas uniwersjady. Dlatego też ostatnio kombinatorzy zmierzyli się w tej konkurencji ponad dwa lata temu – podczas poprzednich zimowych zmagań studentów w Erzurum. Złoty medal w starcie masowym wywalczył Japończyk Aguri Schimizu. Zadowolenia, po drugim starcie swoich podopiecznych w Trentino nie krył trener kombinatorów Jakub Michalczuk: Wszyscy zawodnicy wykazali się wspaniałą postawą. Dodatkową radość sprawił mi Paweł Słowiok, który oddał najlepsze i najrówniejsze skoki w obecnym sezonie. Świetnie zaprezentowali się zawodnicy w zmaganiach drużynowych. Adam Cie-

ślar w rozmowie kombinacja jest ciężkim sportem, w którym wytrzymałość trzeba umieć połączyć z dynamiką. Medalowe żniwa akademicy zaczęli od startu w zawodach metodą Gundersena. Najpierw trzeba było oddać jeden skok na skoczni normalnej (HS 106), a potem pobiec 10 km. Po skokach Adam Cieślar był na trzeciej pozycji ze stratą 25 s do prowadzącego Niemca Johannesa Wasela. Jak powiedział tak zrobił. Już po 2 km Polak wyprzedził drugiego po skokach Niemca Tobiasa Simona. Natomiast na ostatnim podbiegu przed stadionem nasz reprezentant wykonał decydujący atak. Wyprzedził Wasela i samotnie dobiegł aps nr 01 2014 (316)


Kombinacja norweska

ślar, Paweł Słowiok i Szczepan Kupczak zdobyli złote medale. Po skokach Polacy zajmowali drugie miejsce za Japończykami. Jednak na trasie biegowej nasi byli górą i wygrali. Drudzy byli Słoweńcy, a trzecia drużyna z Kraju Kwitnącej Wiśni. Zwycięstwo było wspaniałym prezentem w dniu urodzin Cieślara. W dzień zmagań drużynowych Polak świętował 21. urodziny. Maciej Wadowski

www.azs.pl

WYNIKI

 Indywidualny, Gundersen Normalna skocznia / 10 km Mężczyźni 1. Adam Cieślar (Polska) 26:48.0, 2. Johannes Wasel (Niemcy) 26:58.1, 3. Aguri Shimizu (Japonia) 27:07.2, 17. Paweł Słowiok (Polska) 27:47.0, 23. Szczepan Kupczak (Polska) 29:18.9  Indywidualny, bieg masowy 10 km / Normalna skocznia Mężczyźni Męż 1. Aguri A Shimizu (Japonia) 268,5, 2. Adam Cieślar (Pol268 ska) ska 267,1, 3. Paweł Słowiok wio (Polska) 262,2, 5. Paweł we Kupczak (Polska) 254,9   Drużynowo, normalna sk skocznia / 3×5 km Mężczyźni M 1. Polska 38:41.6, 2. Sło1 w wenia 38:49.4, 3. Japonia 338:54.0  Indywidualny Gundersen, normalna d skocznia s / 10 km Mężczyźni 1. Adam Cieślar (Polska) 26:48.0, 2. Johannes Wasel (Niemcy) 26:58.1,

3. Aguri Shimizu (Japonia) 27:07.2, 17. Paweł Słowiok (Polska) 27:47.0, 23. Szczepan Kupczak (Polska) 29:18.9  Indywidualny bieg masowy, 10 km / normalna skocznia Mężczyźni 1. Aguri Shimizu (Japonia) 268,5, 2. Adam Cieślar (Polska) 267,1, 3. Paweł Słowiok (Polska) 262,2, 5. Paweł Kupczak (Polska) 254,9  Drużynowo, Normalna skocznia / 3×5 km Mężczyźni 1. Polska 38:41.6, 2. Słowenia 38:49.4, 3. Japonia 38:54.0  Indywidualny, Gundersen Normalna skocznia / 10 km Mężczyźni 1. Adam Cieślar (Polska) 26:48.0, 2. Johannes Wasel (Niemcy) 26:58.1, 3. Aguri Shimizu (Japonia) 27:07.2, 17. Paweł Słowiok (Polska) 27:47.0, 23. Szczepan Kupczak (Polska) 29:18.9  Indywidualny, Bieg masowy 10 km / Normalna skocznia Mężczyźni 1. Aguri Shimizu (Japonia) 268,5, 2. Adam Cieślar (Polska) 267,1, 3. Paweł Słowiok (Polska) 262,2, 5. Paweł Kupczak (Polska) 254,9  Drużynowo, Normalna skocznia / 3×5 km Mężczyźni 1. Polska 38:41.6, 2. Słowenia 38:49.4, 3. Japonia 38:54.0


Kombinacja norweska Sprawił nie lada sensację zdobywając złoty medal w uniwersjadowym debiucie. A potem było jeszcze lepiej. Razem z kolegami wywalczył pierwsze miejsce w drużynie, a potem dołożył jeszcze srebrny medal indywidualnie. Nieźle to ten Adam wykombinował.

Kombinacja mnie kręci! To twoja pierwsza Uniwersjada. Debiut-marzenie.

Lepiej być nie mogło. Trzeba wierzyć w siebie, a wtedy nawet w debiucie na Uniwersjadzie można zdobyć złoto, a potem dołożyć kolejne medale. Z jakimi oczekiwaniami jechałeś do Włoch?

Liczyłem na medal. Wiedziałem na co mnie stać, ale wszystko zależało od skoków, których trenowałem w lecie mniej, Forma przyszła w najważniejszym momencie.

głównie z powodu kontuzji. Z tego powodu skupiłem się na treningach biegowych. Oddałem w lecie tylko około 60 skoków, ale w Rovaniemi, na pierwszym śniegu, paradoksalnie wyglądały one całkiem nieźle. Później na Pucharach Świata było różnie, ale teraz znów zaczęło wracać na dobrą drogę. Za to biegowo jestem bardzo dobrze przygotowany, co było tutaj widać. W moim pierwszym starcie cały czas biegłem sam, a mimo to udało mi się uciec grupie.

Tak, na treningach tutaj nie skakałem za dobrze. Wyglądało to dość kiepsko. Przed pierwszym startem postanowiłem odpuścić serię próbną. W zawodach udało mi się dobrze skoczyć i zajmowałem trzecie miejsce. Byłem z tego bardzo zadowolony, tym bardziej biorąc pod uwagę wspomniane treningi, kiedy tylko raz byłem w „dziesiątce”. Przed biegiem wiedziałem, że muszę uciekać przed grupą, bo około 15 s za mną biegło chyba dziesięciu zawodników, a do tego trzeba było gonić Niemców. Na trasie udało mi się to zrealizować – uciekłem im na przedostatnim podbiegu i do mety dobiegłem pierwszy. Bardzo się z tego cieszę. Przed zawodami liczyłem na medal, ale nie spodziewałem się złota. Konkurencja wymaga dużej wszechstronności.

Tak, kombinacja jest takim dość ciężkim sportem. Trzeba jedno z drugim pogodzić: wytrzymałość ze skocznością, dynamiką, a to jedno drugiemu przeczy. Trzeba być dobrym i tu, i tu. Najlepsi kombinatorzy spokojnie mogliby powalczyć ze skoczkami, my zawsze jedziemy te

dwie belki wyżej, ale myślę, że dalibyśmy radę. Jak się chce walczyć o te najwyższe lokaty to trzeba i skakać, i biegać na takim samym poziomie. Nasz trening jest bardzo urozmaicony, nie ma monotonii. A od czego zaczynałeś? Zaczynałeś od skoków czy biegów?

Koło domu zawsze biegało się, trochę też w szkole. Później pociągnęły mnie skoki, ale biegać zawsze lubiłem. Mieszkam w Wiśle, a tam na Kubalonce są fajne trasy, i to tam zaczynałem. Od małego w moim życiu były obie konkurencje. I jak zaczynałem to jednak zawsze lepsze wyniki osiągałem w kombinacji niż w samym skokach. Zawsze nadrabiałem straty ze skoków w biegu. I tak już zostało. Jakie plany po Uniwersjadzie?

Jeszcze nie wiem. Mam kwalifikację olimpijską dzięki dobremu startowi w Kuusamo, gdzie byłem 22. i zapunktowałem. Według wytycznych, jakie mamy to na razie mam kwalifikację. Mówisz to ze stoickim spokojem. Nie ma ekscytacji?

Na pewno bardzo chciałbym pojechać na Igrzyska Olimpijskie do Soczi. Byłoby to wielkie przeżycie i spełnienie moich dziecięcych marzeń. Trzymamy zatem kciuki!

Rozmawiał Michał Filarski aps nr 01 2014 (316)


Łyżwiarstwo szybkie

Jan Szymański superstar Tego człowieka nie trzeba przedstawiać. Jan Szymański przyjechał do Trentino, wygrał co miał wygrać i odjechał. Dwa złota i srebro to jego imponujące osiągnięcie. Do dorobku łyżwiarskiej drużyny swoje dorzuciła też Natalia Czerwonka – srebro w rywalizacji kobiet na 1500 m.

J

an Szymański jechał do Trentino jako jedna z naszych największych nadziei medalowych. Już w 2012 roku podczas AMŚ w Zakopanem pokazał, że jest bezkonkurencyjny w zmaganiach studentów–sportowców. Podczas Uniwersjady to potwierdził. Zdobył na torze w Baselga di Pine złote krążki w wyścigach na 1500 i 5000 m, a także srebro w rywalizacji na 1000 m. W biegu na 5000 m Szymański rywalizował w parze ze swoim najgroźniejszym przeciwnikiem Rosjaninem Evgeniyem Seryaevem. Polak jechał pewnie, od samego początku na najlepszy rezultat, ostatecznie uzyskał wynik 6:32.47. Mieliśmy najlepsze czasy życiowe, obaj z tego sezonu. W zeszły weekend w Berlinie z Rosjaninem wygrałem bodajże o 0,2 s, z tym, że wtedy jechaliśmy w osobnych parach. Z kolei on w Calgary uzyskał lepsze czasy ode mnie. Dlatego tutaj wiedziałem, że muszę wygrać z nim rywalizację w parze, a wtedy będzie szansa na złoto – komentował po wyścigu Szymański. Obaj jechali zaraz po czyszczeniu lodu. Jak przyznał medalista miało to wpływ na rywalizację: Na odkrytych torach lepiej jest jechać po czyszczeniu, ponieważ jest on wtedy od razu przygoto-

www.azs.pl

wany. Na hali jest troszkę inaczej, tam najlepiej jechać w drugiej, trzeciej parze po czyszczeniu, żeby woda wymarzła. A tutaj już z zewnątrz jest zimno i ten lód dużo szybciej robi się dobry. Srebro zdobył Seryaev, a brąz wywalczył Jin Yeong Lee z Korei Południowej. W swoim kolejnym starcie na 1500 m Szymański także nie dał najmniejszych szans rywalom. Biegł w ostatniej parze z Japończykiem Taro Kondo. Ten jednak nie wytrzymał tempa Szymańskiego i zakończył zawody na odległej 13. pozycji. Na mecie Polak zameldował się z czasem 1:47.80. Był szybszy o 0,74 s od drugiego na mecie i zdobywcy srebrnego medalu Włocha Mirko Nenziego. Na najniższym stopniu podium stanął Koreańczyk z Południa Jun Hyong Joo. Jestem bardzo zadowolony. Zabrakło mi tylko jednej sekundy do rekordu toru, który należy do Shani Davisa – rekordzisty świata i mistrza olimpijskiego na tym dystansie. Jednak o oba krążki było ciężko, ponieważ Rosjanin był wymagającym rywalem, a Nenzi jest bardzo dobrym zawodnikiem na krótkim dystansie – komentował po swoim drugim złotym wyścigu na zawodach Szymański. Swój ostatni medal Polak wywalczył w biegu na 1000 m. Jak mówił przed startem nie czuł się na tym dystansie

faworytem. Jednak pokazał, że potrafi stanąć na wysokości zadania i wywalczył srebro. Jestem bardzo zadowolony z tego biegu. Udało mi się przejechać dwie bardzo szybkie rundy. Było trochę niepewności, bo startowałem w dość wczesnych parach. Nie mam dobrego rekordu życiowego na 1000 m. Mimo to dzisiaj pojechałem w czasie 1:10.30. Jest to o 0,4 s wolniej niż moja życiówka z Calgary, gdzie jest dużo szybszy lód – komentował na gorąco po zawodach zawodnik. Złoto powędrowało do reprezentanta gospodarzy Nanziego, a brąz wywalczył Ching-Yang Sung z Tajwanu. Jednak to nie Szymański zdobył pierwszy medal dla Polski na torze w Baselga di Pine. Zrobiła to Natalia Czerwonka. Była druga na dystansie 1500 m. Wydawało się, że może być złoto, ale Bo Reum Kim z Korei Południowej na ostatnich okrążeniach wyraźnie przyspieszyła i minimalnie wyprzedziła Polkę. Co ciekawe, tego medalu mogłoby nie być, ponieważ zgubiła się akredytacja Czerwonki. Szybka interwencja Andrzeja Burzyńskiego z biura misji, który pędził z Trento z wyrobionym duplikatem, sprawiła, że mogliśmy się cieszyć z sukcesu panczenistki. Szkoda, że nie jechałam w ostatniej parze, ale takie było losowanie. Cieszę się z tego co mam, z tej pięknej pogody i medalu, który zdobyłam – mówiła uśmiechnięta po starcie Czerwonka. Polka była także bliska zdobycia medalu na 3000 m. Niestety była ostatecznie czwarta, a do miejsca na najniższym stopniu podium zabrakło jej niecałe 0,5 s. Czerwonka przegrała z reprezentantkami Korei


Łyżwiarstwo szybkie

WYNIKI

 500 m

Południowej Reum Bo Kim (2. miejsce) i Doyoung Park (3. miejsce). Wygrała niezawodna Czeszka Martina Sablikova. Dwukrotna mistrzyni olimpijska z Vancouver i trzykrotna akademicka mistrzyni świata z Zakopanego zwyciężyła z dużą przewagą nad pozostałymi rywalkami. Martina była także najlepsza w rywalizacji panczenistek na 5000 m. Słabiej wypadli nasi pozostali reprezentanci. Najbliżsi wywalczenia medali byli: Sebastian Druszkiewicz, który był piąty na 10000 m i Artur Nogal szósty w sprincie na 500 m. W pozostałych startach polscy panczeniści plasowali się raczej w drugiej i trzeciej dziesiątce. W wyścigu drużynowym byli szóści, a zawodniczki nie ukończyły rywalizacji i zostały sklasyfikowane na ostatnim siódmym miejscu. Ze startów naszych panczenistów podczas Uniwersjady w Trentino zapamiętamy przede wszystkim medale Jana Szymańskiego. Sympatyczny student Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu ma także szanse na krążek, podobnie zresztą jak Natalia Czerwonka, podczas Igrzysk Olimpijskich w Soczi. Można powiedzieć, że te zawody to jest taki mój obóz treningowy – jeden z elementów przygotowań do Igrzysk Olimpijskich. Zbliżają się one już bardzo dużymi krokami – podsumował swój pobyt na Uniwersjadzie Jan Szymański. Maciej Wadowski

Kobiety 1. Hyun Yung Kim (Korea Płd.) 79.03, 2. Seung Ju Park (Korea Płd.) +0.14, 3. Jee Min Ahn (Korea Płd.) +0.42, 21. Aleksandra Dębowska (Polska) +5.56, Natalia Czerwonka (Polska) – nie wystartowała, Angelika Fudalej (Polska) – nie wystartowała, Aleksandra Goss (Polska) – nie wystartowała Mężczyźni 1. Tsubasa Hasegawa (Japonia) 71.00, 2. Mirko Nenzi (Włochy) +0.25, 3. Gyu Sung Kim (Korea Płd.) +0.36, 6. Artur Nogal (Polska) +1.22, 23. Mateusz Kasprzyk (Polska) +6.84, Piotr Puszkarski – nie ukończył  1000 m Kobiety 1. Miho Takagi (Japonia) 1:19.58, 2. Hyun Yung Kim (Korea Płd.) +0.26, 3. Angelina Golikova (Rosja) +0.27, 18. Aleksandra Dębowska (Polska) +4.04, 23. Aleksandra Goss (Polska) +6.38 Mężczyźni 1. Mirko Nenzi (Włochy) 1:09.32, 2. Jan Szymański (Polska) +0.98, 3. Ching-Yang Sung (Tajwan) +1.32, 19. Piotr Puszkarski (Pol-

ska) +3.41, 23. Patryk Wójcik (Polska) +5.05, 30. Mateusz Kasprzyk (Polska) +7.09  1500 m Kobiety 1. Bo Reum Kim (Korea Płd.) 2:02.19, 2. Natalia Czerwonka (Polska) +0.14, 3. Evganiia Dmitrieva (Rosja) +1.62, 13. Angelika Fudalej (Polska) +6.89, 24. Aleksandra Goss (Polska) +9.59, Aleksandra Dębowska (Polska) – zdyskwalifikowana Mężczyźni 1. Jan Szymański (Polska) 1:47.80, 2. Mirko Nenzi (Włochy) +0.74, 3. Jun Hyong Joo (Korea Płd.) +0.94, 12. Piotr Puszkarski (Polska) +3.79, 19. Patryk Wójcik (Polska) +5.22, 26. Dariusz Stanuch (Polska) +8.78, Mateusz Kasprzyk (Polska) – nie wystartował, Piotr Michalski (Polska) – nie wystartował  3000 m Kobiety 1. Martina Sablikova (Czechy) 4:13.72, 2. Bo Reum Kim (Korea Płd.) +3.55, 3. Doyoung Park (Korea Płd.) +5.33, 4. Natalia Czerwonka (Polska) +5.78, 12. Angelika Fudalej (Polska) +17.82, 13. Aleksandra Goss (Polska) +17.94  5000 m Kobiety 1. Martina Sablikova (Czechy) 7:05.17, 2. Bo Reum Kim (Korea Płd.) +12.65, 3. Doyoung Park (Korea Płd.) +21.41, 9. Angelika Fudalej (Polska) + 34.85, 10. Aleksandra Goss (Polska) +38.05 Mężczyźni 1. Jan Szymański (Polska) 6:32.47, 2. Evgeny Seryaev (Rosja) +1.63, 3. Jin Yeong Lee (Korea Płd.) +4.79, 8. Sebastian Druszkiewicz (Polska) +11.10, 12. Adrian Wielgat (Polska) +19.36  10000 m Mężczyźni 1. Pim Cazemier (Holandia) 13:44.19, 2. Jin Yeong Lee (Korea Płd.) +4.13, 3. Evgeny Seryaev (Rosja) +6.53, 5. Sebastian Druszkiewicz (Polska) +14.67, 15. Piotr Głowacki (Polska) +56.95, 16. Andrzej Gąsienica-Laskowy (Polska) +1:06.77  Wyścig drużynowy Kobiety 1. Korea Płd. 3:06.53, 2. Japonia 3:11.39, 3. Włochy 3:13.07, 7. Polska (A. Dębowska, A. Fudalej, A. Goss) – walkower Mężczyźni 1. Korea Płd. 3:48.81, 2. Rosja 3:57.96, 3. Włochy 3:53.34, 6. Polska (P. Puszkarski, D. Stanuch, A. Wielgat, P. Wójcik) 4:03.27

aps nr 01 2014 (316)


Łyżwiarstwo szybkie

Skupiam się tylko na Soczi Trzykrotny złoty medalista z AMŚ w Zakopanem nie zawiódł na Uniwersjadzie. Dwa złote i jeden srebrny medal to imponujący dorobek. Teraz zawodnik skupia się tylko na igrzyskach, a tam w wyścigu drużynowym wszystko jest możliwe. Dwa złote medale, jeden srebrny. Był to chyba udany tydzień.

Bardzo udany. Przed przyjazdem tutaj wahałem się trochę, pogoda nie była do końca pewna, ale zdecydowałem, że wystartuję i jestem bardzo zadowolony. Organizacja zawodów stała na najwyższym poziomie. Mieliśmy fajne warunki zakwaterowania i tu na torze było rewelacyjnie. Pogoda też nie zawiodła, było bardziej wiosennie niż zimowo. Jest to ważne, tym bardziej, że już niedługo czekają mnie Igrzyska Olimpijskie i ten start tutaj był jednym z elementów przygotowań. Zdobyłeś pierwsze złoto dla Polski po czterech latach przerwy.

Naprawdę? Tym bardziej cieszę się, że to ja otworzyłem ten złoty worek. Medale chciałbym zadedykować mojemu pierwszemu trenerowi Andrzejowi Święcickiemu, który przebywa w szpitalu i walczy z chorobą [Andrzej Święcicki zmarł kilka dni po naszej rozmowie – przyp. red.] Bardzo go szanuję jako człowieka. To z nim stawiałem swoje pierwsze kroki, to on przygarnął mnie do łyżwiarstwa do klubu RKS Marymont Warszawa i to tam u niego zaczynałem. Który start był najtrudniejszy?

Na każdym dystansie nie było łatwo. Na 5 km miałem bardzo wymagającego rywali, na 1500 m również. A na 1000 m Mirko Nenzi pokazał, że jest na tym dystansie bardzo dobry, co potwierdził też na ostatnim Pucharze Świata, gdzie zajął na tym dystansie drugie miejsce. Tutaj wykręcił rekord Uniwersjady i ja się z nim liczyłem. Wiedziałem, że będzie piekielnie trudno wygrać, ale też zdawałem sobie sprawy z siły pozostałych zawodników. Startowali tu zawodnicy z Korei Południowej, Japonii, gdzie sprint jest ich domeną i jeżdżą naprawdę szybko. Tutaj udało mi się przejechać dwie bardzo www.azs.pl

szybkie rundy, było też trochę niepewności, bo startowałem we wczesnych parach z powodu mojego rekordu życiowego. To 1000 m przejechałem tylko 0,4 s gorzej od mojej życiówki z Calgary, gdzie jest dużo szybszy lód i zupełnie inne łyżwiarstwo. Dlatego jestem bardzo zadowolony z tego biegu. Łyżwiarze na Uniwersjadzie są niejako gośćmi, nie występujecie tu regularnie.

No tak, nie było nas w Erzurum, na kolejnej też nas nie będzie. Jest to na pewno trochę krzywdzące, bo jak widać po tych zawodach jest duże zainteresowanie tym sportem ze strony całego świata. I to mimo tak nietypowego terminu, niemal w przededniu Igrzysk. A wydaję mi się, że do Grenady mogłoby przyjechać jeszcze więcej panczenistów, ale cóż zrobić. Włoskie jedzenie smakowało?

Pewnie, bardzo lubię włoską kuchnię. Jest to moja ulubiona, może na równi z japońską. Każda pizza jest tutaj zupełnie inna niż w Polsce, chociaż w Poznaniu znam jedną dobrą pizzerię, którą prowadzi kolega, i tam pizza też jest rewelacyjna. Jak wygląda menu łyżwiarza szybkiego?

Wiadomo, przede wszystkim musimy jeść zdrowe jedzenie. Jestem bardzo mięsożerny i często jadam steki, dużo wołowiny, ale też makarony, ryże. Ważne są też warzywa. Łyżwiarstwo to jest taka dyscyplina, w której nie można być otłuszczonym, ale też nie można być ekstremalnie chudym. Waga musi być optymalna. Panczenów nie można porównać do kolarstwa szosowego, już bardziej do torowego. Przy dużych prędkościach jakie osiągamy trzeba mieć dużą siłę, a żeby mieć siłę to trzeba jeść. Inaczej to nie działa. À propos kolarstwa, to ten sport chyba też cię kręci?

Tak, bardzo lubię jeździć na rowerze. Czasem, jak mam okazję, to się nawet ścigam amatorsko. Głównie jeżdżę na rowerze szosowym, górskiego nawet nie mam. Jednak szosa kręci najbardziej, choć na polskich drogach bywa czasem niebezpiecznie. Do tego latem jeżdżę też na rolkach. Od tego zaczynałem. Jest to taki mój letni konik i niejako substytut łyżew. I tu ścigam się już trochę bardziej profesjonalnie niż na rowerze. Ale te dwa sporty są moimi ulubionymi środkami treningowymi w lato.

No to może kiedyś na letnich Igrzyskach usłyszymy o tobie?

Kto wie, ale najpierw niech wprowadzą rolki do programu igrzysk. Jest to taka dyscyplina, w której na mistrzostwach świata startuje 55 państw. Jest to sport globalny, bardzo widowiskowy i dziwię się, że nie jest jeszcze w programie Igrzysk. Tym bardziej, że na Igrzyska wchodzą dyscypliny elitarne, wymagające dużych nakładów finansowych. A na rolkach jeździ naprawdę dużo ludzi. W Warszawie na „nightskatingi” przychodzi za każdym razem po ponad 1000 osób! Jest coraz więcej klubów, z roku na rok ten sport rozwija się coraz bardziej. Jesteś rodowitym poznaniakiem, studiujesz na poznańskim AWF. Jednak w samym Poznaniu chyba nie za bardzo Cię doceniają.

Na mojej uczelni mnie doceniają i naprawdę AWF idzie mi na rękę. Jestem chyba jedynym reprezentantem sportów zimowych z AWF Poznań. Mam indywidualny tok studiów, w tym roku uczelnię odłożyłem nieco na boczny tor. Ciężko jest pogodzić profesjonalne uprawianie sportu ze studiowaniem, ale po igrzyskach będę miał więcej czasu i będę musiał nadgonić zaległości. Uczelnia mi pomaga, ale niestety nie mogę powiedzieć tego samego o samym mieście, moim mieście, co zawsze podkreślam. Władze Poznania mojej osoby nie dostrzegają, ale może teraz to się zmieni, jak w powiedzeniu „sukces ojców ma wielu”. Tuż przed Uniwersjadą startowałeś w Pucharze Świata w Berlinie. Był to kluczowy start dla awansu polskiej drużyny panczenistów na igrzyska. Udało się. Z jakimi nadziejami jedziecie do Soczi?

Nadzieja nigdy nie umiera. W Berlinie zrobiliśmy to, co mieliśmy założone na ten sezon, jeśli chodzi o drużynę. Pokazaliśmy, że trzeba się z nami liczyć i naprawdę dobrze jeździmy bieg drużynowy. Już w zeszłym roku wiedziałem, po startach w Erfurcie i mistrzostwach świata, że stać nas na bardzo dużo i dalej się tego trzymam. W łyżwiarstwie nie ma takiej losowości, jak w innych dyscyplinach i jeżeli w trójkę będziemy dobrze przygotowani do igrzysk nad czym cały czas pracujemy, to wszystko okaże się w Rosji. Trzymamy kciuki!

Rozmawiał Michał Filarski


Migawki z Trentino

aps nr 01 2014 (316)


www.azs.pl


Skoki

„SKOCZKI”

DAŁY RADĘ

Z trzema medalami wyjechali z 26. Zimowej Uniwersjady polscy reprezentanci w skokach narciarskich. Podopieczni Macieja Maciusiaka zdobyli złoto w drużynie, a indywidualnie najlepszy na dużej skoczni i drugi na normalnej skoczni był niedawny lider Pucharu Świata Krzysztof Biegun.

S

koczki, jak sami o sobie mówią, rywalizowali na legendarnej skoczni w Predazzo. Jest ona jedną z ważniejszych tego typu obiektów dla Polaków. Tu mistrzem świata zostawał Adam Małysz, a w ubiegłym roku w jego ślady poszedł Kamil Stoch. I to właśnie tutaj podczas Uniwersjady pisały się kolejne wersy historii polskiego narciarstwa. Zresztą już przed tą imprezą ze startem naszych „lotników” wiązaliśmy duże nadzieję – w końcu wyniki ostatnich Pucharów Świata o czymś świadczyły. Dobrze było też na Uniwersjadzie w Erzurum – srebro wywalczył Maciej Kot, a brąz drużyna w składzie: wspomniany Kot, jego brat Jakub oraz Wojciech Gąsienica-Kotelnicki. Teraz z tego składu ostał się tylko przedostatni, choć o silę naszej ekipy w Trentino stanowili już inni – młodsi zawodnicy.

Na początek srebro Pierwszym akordem rywalizacji na skoczni był konkurs na mniejszym obiekcie HS 106 i rozpoczęło się naprawdę obiecująco. W wieczornym konkursie nasz faworyt

Krzysztof Biegun z trzema medalami Krzysztof Biegun wywalczył srebrny medal. Jestem bardzo zadowolony, bo skoki były dzisiaj dużo lepsze. Jeszcze może nie tak perfekcyjne jakbym chciał, ale dużo lepsze niż te wczorajsze. Widać było na treningach, że strasznie się pogubiłem, ale dziś na szczęście było wszystko w porządku, a skoki podobne do tych, jakich sam oczekuję – mówi szczęśliwy medalista. Biegun skokami na odległość 100 i 101,5 m zajął drugie miejsce i został wicemistrzem 26. Zimowej Uniwersjady. Wyprzedził go jedynie Fin Sami Niemi. Skład podium uzupełnił zaś Rosjanin Mikhail Maximochkin. Największym przegranym konkursu był Bartłomiej Kłusek, który z pozycji lidera spadł na 7. miejsce. Konkurs był bardzo ciężki. Rozgrywany w trudnych warunkach atmosferycznych, trzeba było mieć trochę szczęścia. Krzysiek Biegun oddał naprawdę dobry skok – ten drugi – to było z jeszcze niższego rozbiegu niż w pierwszej serii. Był to taki skok podobny do tego z Klingenthal w Pucharze Świata – mówi trener kadry Maciej Maciusiak. Niemi po pierwszej serii i skoku na 102,5 m zajmował drugą lokatę i wydawało się, że walka o złoto rozegra się między nim a Kłuskiem. Druga próba na 100 m pozwoliła mu zrzucić Bieguna z pozycji lidera – pozostało czekać, co zaprezentuje Kłusek. Polakowi nie udało się jednak utrzymać nerwów na wodzy: 102 i jedyne 88,5 m dawały dopiero 7. pozycję. Skorzystał na tym Maximochkin, który awansem wskoczył na najniższy stopień podium. Tuż za nim uplasowali się Ja-

pończycy: Junshiro Kobayashi (101 i 96 m) oraz Yumu Harada (98,5 i 95,5 m). Szkoda Bartka Kłuska, który nie miał szans nic robić. Czekaliśmy do samego końca, ale trzeba było go puścić. Wyszło, jak wyszło, ale nie miał szans odlecieć. Ogólnie jestem bardzo zadowolony, druga seria była bardzo dobra w wykonaniu naszych reprezentantów – podsumował występ trener Maciusiak. Dobry start tutaj cieszy dlatego, że za kilka tygodni rozgrywane tutaj będą MŚ Juniorów. Trzeba tę skocznię dobrze poznać, przyzwyczaić się do niej. Średnio w ogóle przepadam za takimi małymi obiektami. No, ale tą może wyjątkowo od dziś polubię. Zobaczymy, w każdym razie jestem bardzo zadowolony mówił Krzysztof Biegun. Medalista odniósł się również do kilku ostatnich słabszych występów: Teraz już żadnej presji nie odczuwam, choć wcześniej coś takiego było. Nie chcę jednak wszystkiego zwalać na media, bo to nie ich wina. Przyszedł po prostu słabszy moment, a teraz pomalutku się odbudowuję – dodał Biegun. Najlepszą „10” zamykali Polacy – 9. był Andrzej Zapotoczny (95 i 102,5 m) a 10. Aleksander Zniszczoł (95,5 i 102 m). Na odległej 26. pozycji zmagania zakończył Stanisław Biela (92,5 i 94 m). Do finału awansu nie wywalczył jedynie Jakub Kot, brązowy medalista z konkursu drużynowego z Erzurum.

Drużyna nie do zatrzymania Pomiędzy zawodami indywidualnymi rozegrano rywalizację w drużynach. Inaczej aps nr 01 2014 (316)


Skoki niż w PŚ tutaj każdą z nich reprezentowało jedynie trzech zawodników. Do rywalizacji stanęło osiem zespołów. W drużynie wystąpiło trio Kłusek, Biegun i Zniszczoł. W pierwszej turze wyszliśmy na prowadzenie, choć ex aequo z Austrią, dzięki próbie Zniszczoła na 97,5 m. Polak otrzymał niskie noty za styl głównie od sędziego z Niemiec, przez co nie zdołał wyprzedzić Daniela Hubera, uzyskując podobnie jak Austriak 122,1 pkt. Jako drugi na belce znalazł się Kłusek, którego 99,5 m było najlepszą odległością drugiej tury. Słabsze skoki Davida Unterbergera z Austrii i Słoweńca Jaspera Bartola pozwoliły drużynie na objęcie samodzielnego prowadzenia. Kropkę nad „i” postawił Biegun skokiem na równe 100 m. Z przewagą 12,7 pkt nad Rosją Polska do finału awansowała z pozycji lidera. Początek drugiej serii zaczął się dla biało-czerwonych jak marzenie. Choć Huber ponownie huknął jak z armaty, otrzymując 124,6 pkt, Zniszczoł bez problemu przeskoczył Austriaka. 99 m i 129 pkt pozbawiło rywali złudzeń. Znaczna przewaga punktowa przydała się, gdy Kłusek w drugiej serii spóźnił skok osiągając jedynie 93,5 m – najkrótszy w serii. Za plecami Polaków trwała zażarta walka o srebro między Austrią, Rosją a Słowenią, lecz żaden z teamów nie mógł uzyskać trwałej przewagi. Od wygranej dzielił nas jedynie skok Bieguna. Młody skoczek wytrzymał presję, oddając fenomenalny skok na 103,5 m. Polacy nie mieli sobie równych, deklasując rywali niemal 30-punktową przewagą. Srebrny medal powędrował do Rosjan, zaś brąz do domu zabrali Austriacy.

www.azs.pl

Biegun potwierdza klasę Krzysiek pokazał na co go stać – komentował na gorąco po zawodach trener Maciej Maciusiak. I miał rację, bo do srebrnego medalu z normalnej skoczni i złota w drużynie Biegun dołożył kolejne pierwsze miejsce. Tym razem nie miał sobie równych w konkursie na dużej skoczni. Biegun objął prowadzenie już po pierwszej serii, skacząc na odległość 129 m. Najgroźniejszy rywal Polaka do końcowego zwycięstwa Fin Sami Niemi uzyskał 126,5 m. Pozostali nasi reprezentanci spisali się nieco gorzej. Zniszczoł był 8., Zapotoczny 11., Kłusek 13., Biela 26., a Kot uplasował się na 28. pozycji. W drugiej serii Biegun przypieczętował ostateczne zwycięstwo i złoty medal. Zawodnik oddał spokojny skok na odległość 127 m. Drugie miejsce zajął Niemi, a trzecie Junshiro Kobayashi z Japonii. W pierwszej „dziesiątce” znaleźli się jeszcze Zniszczoł (ósmy) i Kłusek (dziewiąty). Trener kadry Maciusiak po konkursie był w dobrym nastroju po starcie swoich podopiecznych na Uniwersjadzie w Trentino: Jestem bardziej zadowolony z samych skoków, niż z samego wyniku. Bo przyjechaliśmy na tę imprezę po to, żeby zdobywać medale i o tym się głośno nie mówiło, ale byliśmy faworytami. Dobrze, że się dzisiaj udało. Krzysiek pokazał na co go stać. To co chcieliśmy tu zrealizować, to zrealizowaliśmy. Skoczkowie powrócą na skocznie w Predazzo, by wziąć udział w Mistrzostwach Świata Juniorów w narciarstwie klasycznym. Byliśmy tutaj już we wrześniu, także skocznia jest dobrze znana. Obiecuję, że przywieziemy tu chłopaków

z formą za miesiąc – ocenił trener Maciusiak. Skoczkowie wyjeżdżają z Trentino z trzema medalami, a Biegun, obok Weroniki Nowakowskiej-Ziemniak, Adama Cieślara i Jana Szymańskiego był największą polską gwiazdą Uniwersjady w Trentino. Zdobył on, wymieniając po kolei, srebro w rywalizacji na normalnej skoczni, złoto w drużynie i złoto w konkursie na dużej skoczni. Michał Filarski WYNIKI

 Normalna skocznia HS 106 1. Sami Niemi (Finlandia) 270,3 pkt (102.5 m i 100 m), 2. Krzysztof Biegun 267,2 pkt (100 m i 101,5 m), 3. Mikhail Maksimochkin (Rosja) 265,8 pkt (102 m i 99 m), 7. Bartłomiej Kłusek 248,8 pkt (102 m i 88,5 m), 9. Andrzej Zapotoczny 247,3 pkt (95 m i 102,5 m), 10. Aleksander Zniszczoł 247,2 pkt (95,5 m i 102 m), 26. Stanisław Biela 219,0 pkt (92,5 m i 94 m), 34. Jakub Kot 93,6 pkt (82 m)  Konkurs drużynowy – normalna skocznia HS 106 1. Polska (A. Zniszczoł, B. Kłusek, K. Biegun) 755,5 pkt, 2. Rosja 727,7 pkt, 3. Austria 721,9 pkt  Duża skocznia HS 134 1. Krzysztof Biegun 278,6 pkt (129 m i 127 m), 2. Sami Niemi (Finlandia) 267,4 pkt (126,5 m, i 126,5 m), 3. Junshiro Kobayashi (Japonia) 259,2 pkt (128 m i 122 m), 8. Aleksander Zniszczoł 250,7 pkt (122 m i 122,5 m), 9. Bartłomiej Kłusek 249,7 pkt (120,5 m i 127,5 m), 16. Andrzej Zapotoczny 235,8 pkt (122,5 m i 118,5 m), 23. Jakub Kot 216,7 pkt (111,5 m i 119 m), 25. Stanisław Biela 215,3 pkt (115,5 m i 116 m)


Narciarstwo alpejskie N

Złota Maryna i srebrno-brązowa

Karolina

Złoto Maryny Gąsienicy-Daniel w slalomie gigancie i dwa medale Karoliny Chrapek – srebrny w super gigancie i brązowy w zjeździe to zdobycze polskich alpejczyków podczas Uniwersjady w Trentino. Na włoskiej imprezie byli oni największą ekipą spośród całej reprezentancji.

J

ako pierwsza medal zdobyła Karolina Chrapek, chorąży polskiej ekipy w Trentino. Polka na trasie zjazdu w Pozza di Fassa była trzecia. Jestem zadowolona, ponieważ jest medal, ale jest też lekki niedosyt, bo treningi szły bardzo dobrze i liczyłam na troszkę więcej. Nie udało się, bo takie są zawody, wszystko się może zdarzyć. Dałam z siebie wszystko, nie do końca wyszło. Trochę za dużo błędów. Szansa na poprawę już w niedzielę – wtedy jest supergigant. No i wtedy postaram się powalczyć bardziej – podsumowała swój start Chrapek. I jak powiedziała tak zrobiła. Polka ukończyła zmagania w supergigancie na drugim miejscu ze stratą tylko 0,15 s do Włoszki Giulii Borghetii. Dzisiaj na pewno cieszę się bardziej niż poprzednio. Postawiłam wszystko na jedną kartę, był tylko jeden przejazd, jedna szansa. 0,15 sekundy to jest bardzo mało, ale tak to już bywa w narciarstwie. Naprawdę się cieszę, jest to dla mnie duża motywacja, utwierdzenie w tym, że trening zrobiony latem nie poszedł na marne – powiedziała tuż po starcie Chrapek. Bardzo dobrze w tej konkurencji zaprezentowały się pozostałe nasze reprezentantki Agnieszka Gąsienica-Gładczan była szósta, a Maryna Gąsienica-Daniel dwunasta. Dla Karoliny, która powoli wyrasta na weterankę

tych zawodów, był to już czwarty medal na Uniwersjadzie. Dwa wywalczyła przed dwoma laty w tureckim Erzurum. – Ciągle brakuje mi tego złota, mam nadzieję, że za rok w Grenadzie w końcu uda się je wywalczyć – dodała nasza sympatyczna zawodniczka. Karolina pokusiła się też o porównanie tegorocznej imprezy z tą sprzed dwóch lat. Jak wspomina, tam wszyscy nasi reprezentanci mieszkali w jednym miejscu, co sprzyjało lepszemu przeżywaniu Uniwersjady: Tutaj jest w porządku, ale przez to, że mieszkamy w różnych miejscowościach brakuje takiej atmosfery wspólnoty. A to jest podstawą uniwersjad, tak przynajmniej było dwa lata temu w Erzurum. Tam mieszkaliśmy wszyscy w jednym miejscu – była jedna jadalnia, więc cały czas się mijaliśmy. Było czuć atmosferę, że jest się uczestniczką wielkich sportowych zawodów. Tu jesteśmy jedynie całą ekipą alpejczyków w jednym hotelu i to jest trochę tak, jak na normalnych zawodach. A z kolegami z innych dyscyplin mamy szansę spo-

tkać się jedynie na otwarciu, dekoracjach i może na zakończeniu – powiedziała nasza dwukrotna medalistka. Co nie udało się Chrapek, to zrobiła Maryna. Kilka dni później to właśnie Gąsienica-Daniel przeżywała swoje dni chwały. Polka okazała się najlepsza w slalomie gigancie. Nasza zawodniczka zwycięstwo zapewniła sobie praktycznie po pierwszym przejeździe. Pojechała bardzo szybko i agresywnie. Uzyskała w nim przewagę nad najgroźniejszymi rywalkami: Michelle Morik z Austrii i Veronicą Smedh ze Szwecji. W drugim przejeździe Maryna Gąsienica-Daniel już tak nie ryzykowała i pojechała spokojniej. Uzyskała przewagę 0,25 s nad drugą w końcowej klasyfikacji Morik i 0,55 s nad Smedh. Jestem najszczęśliwszą osobą na świecie. Jest to dla mnie bardzo ważne zwycięstwo. Chciałabym zadedykować je tym wszystkim ludziom, którzy są blisko mnie. Przede wszystkim mojej siostrze, która jako pierwsza wyściskała mnie po przekroczeniu linii mety – komentowała aps nr 01 2014 (316)


na gorąco po zjeździe Gąsienica-Daniel. Dodała równocześnie: To nie był łatwy wyścig. Trasa była bardzo wymagająca, ale udało mi się skoncentrować i znaleźć odpowiednie tempo. W pozostałych konkurencjach alpejskich podczas Uniwersjady nasi reprezentanci nie odegrali znaczących ról. Warto wyróżnić dobre 12. miejsce Aleksandry Kluś na trasie slalomu i 19. pozycję Adama Chrapka w kombinacji. Reszta z naszych albo nie ukończyła swoich przejazdów i nie dojechała do mety, albo zajmowała miejsca na dalekich pozycjach. Maciej Wadowski WYNIKI

 Zjazd Kobiety 1. Valentina Golenkova (Rosja) 1:17.92, 2. Jana Gantnerova (Słowacja) +0.12, 3. Karolina Chrapek (Polska) + 0.29, Maryna Gąsienica- Daniel (Polska) – nie ukończyła

www.azs.pl pll

Mężczyźni 1. Davide Cazzaniga (Włochy) 1:13.00, 2. Blaise Giezendanner (Francja) + 0.48, 3. Guglielmo Bosca (Włochy) + 0.73, 25. Adam Chrapek (Polska) +3.92, 31. Wojciech Szczepanik(Polska) +5.13, 35. Jakub Kłusak (Polska) +5.67, 41. Paweł Starzyk (Polska) +7.96, Michał Kłusak – nie ukończył  Super Gigant Kobiety 1. Giulia Borghetti (Włochy) 1:28.43, 2. Karolina Chrapek (Polska) +0.15, 3. Valentina Golenkova (Rosja) +0.79, 6. Agnieszka Gąsienica-Gładczan (Polska) +0.93, 12. Maryna Gąsienica-Daniel (Polska) +1.84, Sabina Majerczyk (Polska), Aleksandra Kłus (Polska), Anna Berezik (Polska) – nie wystartowały Mężczyźni 1. Blaise Giezendanner (Francja) 1:22.32, 2. Nicolas Raffort (Francja) +0.55, 3. Guglielmo Bosca (Włochy)+0.80, 23. Adam Chrapek (Polska) +3.42, 36. Michał Kłusak (Polska) +5.31, 44. Jakub Kłusak (Polska) +6.45, 48. Paweł Starzyk (Polska) +7.70, Wojciech Szczepanik – nie ukończył  Slalom Gigant Kobiety 1. Maryna Gąsienica-Daniel (Polska) 1:50.99, 2. Michelle Morik (Austria) +0.24, 3. Vero-

nica Smedh (Szwecja) +0.55, 11. Agnieszka Gąsienica-Gładczan (Polska) +1.87, 19. Sabina Majerczyk (Polska) +2.47, 36. Aleksandra Kłus (Polska) + 6.71 Mężczyźni 1. Jonas Fabre (Francja) 1:47.74, 2. Thibaut Favrot (Francja) +0.28, 2. Giulio Bosca (Włochy) +0.28, 41. Filip Rzepecki (Polska) +5.12, 48. Adam Chrapek (Polska) +6.29, Mateusz Garniewicz (Polska), Jakub Ilewicz (Polska), Wojciech Szczepanik (Polska) – nie ukończyli  Slalom Kobiety 1. Nevena Ignjatovic (Serbia) 1:38.42, 2. Margaux Givel (Szwajcaria) +0.36, 3. Martina Dubovska (Czechy) +0.56, 12. Aleksandra Kluś (Polska) +2.27, 33. Sabina Majerczyk (Polska) +11.04, Maryna Gąsienica-Daniel (Polska), Agnieszka Gąsienica-Gładczan (Polska) – nie ukończyły Mężczyźni 1. Joonas Rasanen (Finlandia) 1:32.09, 2. Adam Zampa (Słowacja) +0.16, 3. Krystof Kryzl (Czechy) +0.63, 32. Filip Rzepecki (Polska) +7.52, Adam Chrapek (Polska), Mateusz Garniewicz (Polska), Jakub Ilewicz (Polska), Michał Jasiczek (Polska) – nie ukończyli  Kombinacja Kobiety 1. Jana Gantnerova (Słowacja) 398, 2. Barbara Kantorova (Słowacja) 381, 3. Maria Shkanova (Białoruś) 355 Mężczyźni 1. Oliver Jenot (Monako) 328, 2. Blaise Giezendanner (Francja) 323, 3. Ondrej Berdnt (Czechy) 317, 19. Adam Chrapek (Polska) 207


Narciarstwo dowolne

Medale zdobyte na luzie W narciarstwie dowolnym podczas Uniwersjady w Trentino Polacy wywalczyli dwa medale. Złoto zdobył Mateusz Habrat w rywalizacji skicrossowców, a srebro w slopestyle’u Szczepan Karpiel. Obaj maksymalnie wyluzowani, jednak w momencie startów żartów nie było. Niespodziewane złoto Habrat rozpoczął zmagania w ski crossie od trzeciego miejsca w kwalifikacjach na stoku w Monte Bondone. Kolejny rundy zmagań reprezentant krakowskiej Akademii Wychowania Fizycznego przeszedł bez problemu. I w 1/8 finału, i w ćwierćfinale i półfinale nie znalazł pogromców. Taka jazda dała mu oczywiście miejsce w finale. Do walki o medale poza Polakiem stanęli: Rosjanin Igor Omelin, Czech Jiri Cech i Austriak Christoph Stolz. Habrat nie dał najmniejszych szans przeciwnikom w walce o złoto. Pojechał koncertowo i na mecie cieszył się z pierwszego miejsca. Z biegu finałowego nie pamiętam zbyt wiele. Wiem, że przed startem byłem bardzo skoncentrowany. Nie brałem pod uwagę możliwości, że w tej potyczce zostałbym bez medalu. Powiedziałem sobie niech się dzieje co chce, ale wracam z nim

do domu. Nieważne jaki kolor będzie on miał – komentuje swój start w finale ski crossu Habrat i dodaje: Bezpośrednio po starcie wysunąłem się na prowadzenie, którego nie oddałem już do samej mety. Cały czas wydawało mi się, że rywale są bardzo blisko i do końca starałem się jechać na sto procent. Dopiero później okazało się, że miałem spory zapas nad rywalami. Ale to już było bez najmniejszego znaczenia. Na mecie ogarnęła mnie ogromna radość i świadomość tego, że zdobyłem złoty medal. Srebrny medal zdobył Omelin, a brąz powędrował do Cecha. W rywalizacji kobiet w ski crossie Polskę reprezentowała Zuzanna Witych. Dotarła ona do półfinału, ale nie udało się jej przebić do finału A. W finale B była ostatnia, a w końcowej rywalizacji została sklasyfikowana na ósmym miejscu.

Srebro Szczepana Karpiela! Duże emocje towarzyszyły zawodom narciarskiego slopestyle’u. W głównych rolach wystąpili Polacy, choć niestety tylko jedna rola zakończyła się happyendem. Ostatecznie Szczepan Karpiel był drugi, a Zuzanna Witych czwarta. Od startu w kwalifikacjach, widać było, jak obojgu zależy na najlepszym wyniku. Po każdym zjeździe komentowali co można jeszcze poprawić, z czego zrezygnować, a co dodać. Szczególnie trudne zadanie miał Karpiel, który startował jako pierwszy i sędziowie nie mając porównania dali mu niższe noty. Było troszeczkę nerwówki. Najwięcej się jej wkradło w kwalifikacjach i na treningach, dodatkowo

stwierdziliśmy, że jesteśmy trochę oszukiwani przez sędziów, ale skończyło się fajnie – powiedziała po zawodach trener Karolina Klimek. To dało 6. miejsce i niepewność, co pokazać w finale, żeby było lepiej. Sędziowie przed zawodami mówili, że oceniają wszechstronność, płynność przyjazdu i ładnie wykonane graby [ewolucja polegająca na złapaniu nart od spodu – przyp. red.]. Tak wybraliśmy przejazd, żeby robić switch w prawo i switch w lewo, czego tutaj nikt chyba nie robił. Wszyscy kręcili się tylko w jedną stronę – swoją naturalną, a my jechaliśmy tak, jak nam powiedzieli sędziowie, a potem nie miało to przełożenia w ocenach. Dlatego byliśmy trochę niezadowoleni – komentowała Klimek. Po pierwszym przejeździe Karpiel był trzeci. Lepiej poszło Witych, która po swoim najlepszym przejeździe była wiceliderką. Niestety gorzej było w drugim. Szkoda tego przejazdu Zuzki, gdzie spadła z pierwszej przeszkody i później nie miała już prędkości, i nie mogła już powalczyć. Za to pierwszy był bardzo dobry i z tego jestem zadowolona – powiedziała Klimek. Zawodniczka przyznała po starcie, że była dzisiaj bardzo poobijana. Żałuję, że się dzisiaj nie udało. Chciałam zdobyć tutaj medal. I taka szansa była, ale wczoraj przewróciłam się na treningu i niestety skutki tego było widać. Wszystko mnie bolało, jeździłam na środkach przeciwbólowych – mówiła zawiedziona Polka, która walczyła do samego końca. Co się nie udało Zuzannie Witych, zrobił Szczepan Karpiel. Trzeci po pierwszym przejeździe, drugi miał znakomity – wysoko oceniony przez sędziów – 87,00 punktów. Dawało mu to drugie miejsce, tuż za Finem Kalle Leinonem. Niedużo brakowało, a Karpiel zdobyłby nawet złoto, gdyż prowadzący Fin mógł poszczycić się notą jedynie o 0,6 pkt lepszą. Brązowy medal zdobył Holender Janne Van Enckevort (83,40 pkt). Nerwówka jest zawsze. Szkoda, że sędziowie nie doceniali moich ewolucji i, że wszystkie przeszkody były liczone po aps nr 01 2014 (316)


Snowboard d

Brąz Zuzanny Smykały w snowboardcrossie Medal naszej snowboardzistki był zarazem pierwszym dla Polski zdobytym w Trentino, dlatego można uznać, że to właśnie Smykała otworzyła worek z medalami reprezentacji. Szkoda, że tak dobrze nie spisali się pozostali nasi snowboardziści.

A

tak naprawdę mogło być dużo lepiej. Już kwalifikacje zwiastowały, że może być dobrze – Zuzanna Smykała i Dawid Wal zajęli trzecie miejsca, a Marcin Bocian, srebrny medalista z chińskiego Harbinu, był siódmy. Wykręciłem całkiem dobry czas. Jest OK. Myślę, że jesteśmy w formie, potrenowaliśmy teraz na Pucharze Świata, gdzie był bardzo dobry tor. Ten niestety nie jest zbyt trudny, co ułatwi jazdę słabszym zawodnikom i może sprawić, że będą niespodzianki. Będziemy walczyć. Wydaję mi się, że jesteśmy w stanie osiągnąć jakąś pozycję medalową. Mamy przecież mocną drużynę z doświadczeniem z Pucharów Świata. Jest

i ostatecznie nie dał rady wyprzedzićć Francuza, kończąc zmagania na dziewiątej pozycji. Trespeuch sprawił też mnóstwo problemów Walowi, który przegrał z nim rywalizację o wejście do wielkiego finału. To, że nasz zawodnik powalczyłby o medal, udowodnił w finale pocieszenia, który wygrał bardzo pewnie i ostatecznie został sklasyfikowany na piątym miejscu. No cóż, wygrywałem wszystkie biegi, a w tym jednym półfinałowym niestety spóźniłem start. Trasa jest taka, że nie ma totalnie gdzie wyprzedzać. Trzymałem, cisnąłem, ale nie udało się. Koniec końców piąte miejsce też nie jest złe. Te-

ciężko, ale będzie dobrze! – na gorąco komentował Wal. W finałach Polscy zawodnicy spisali się nieźle, choć wcześniejszy występ Wala w kwalifikacjach sprawił, że mieliśmy nadzieję na małą niespodziankę. Nasi snowboardziści bardzo pewnie przebrnęli przez 1/8 finału, a w kolejnej fazie szans swoim rywalom nie dał Wal. Większe problemy w ćwierćfinale miał Bocian, który walczył o drugą pozycję z Leo Trespeuchem

Narciarstwo dowolne równo. A wiadomo przecież, że te skoki są często bardziej trudniejszej. Niemniej jednak cieszę się z tego medalu. Fajnie się czuję, że dołożyłem swoją cegiełkę do dorobku naszej ekipy – mówił Karpiel. Ale jest OK, skończyło się dobrze. Szkoda tylko, że do złota zabrakło tak malutko. W każdym razie po tym co było w kwalifikacjach to i tak jesteśmy usatysfakcjonowani, że jest medal – dodał. Michał Filarski, Maciej Wadowski

Wracam z medalem Rozmowa z Mateuszem Habratem odmianie narciarstwa jest to dla mnie bezprecedensowo najlepszy rezultat. Jak oceniasz organizację Uniwersjady?

WYNIKI

 Ski Cross Kobiety 1. Daria Nikolaeva (Rosja), 2. Violetta Kovalskaya (Rosja), 3. Victoria Struk (Rosja), 4. Lyske Bruyninckx (Belgia), 7. Zuzanna Witych (Polska) Mężczyźni 1. Mateusz Habrat (Polska), 2. Igor Omelin (Rosja), 3. Jiri Cech (Czechy), 4. Christoph Stolz (Austria)  Slopestyle Kobiety 1. Alexis Keeney (USA) 82,60 pkt, 2. Fabienne Werder (Szwajcaria) 65,20 pkt, 3. Katie Souza (USA) 62,60 pkt, 4. Zuzanna Witych (Polska) 54,80 pkt Mężczyźni 1. Kalle Leinonen (Finlandia) 87,60 pkt, 2. Szczepan Karpiel (Polska) 87,00 pkt, 3. Janne Van Enckevort (Holandia) 84,20 pkt

www.azs.pl

Jak wspominasz swój start?

Bardzo miło. Pozytywna atmosfera, duża liczba znajomych oraz worek medali zdobyty przez reprezentację sprawił, że była to historyczna impreza, w której miałem zaszczyt się wpisać. Czy złoto, które zdobyłeś na Uniwersjadzie to duże osiągnięcie?

Oczywiście, wydaje mi się, że nawet najbardziej znaczące w mojej dotychczasowej karierze. Ski crossem zajmuję się na poważnie dopiero dwa lata, więc w tej

Bardzo pozytywnie wyrażam się na temat całej organizacji Uniwersjady. Włosi spisali się na medal. Z racji małej ilości śniegu ich zadanie było bardzo skomplikowane. Potrafili jednak sprostać tym trudnościom i przygotowali areny sportowe na najwyższym poziomie. Cała otoczka i atmosfera panująca w regionie Trentino sprzyjała rywalizacji sportowej. Dało się odczuć klimat dużej imprezy na skalę światową. Wszystko było zorganizowane punktualnie i dopięte na ostatni guzik. U Włochów to nie codzienność, więc tym bardziej byłem pod ogromnym wrażeniem. Postarali się! Jakie masz plany na dalszą część sezonu?

Planuje startować tylko w cyklu zawodów Pucharu Świata. Może przy okazji trafią się jakieś zawody rangi FIS, na które pojedziemy z nadzieją poprawienia swojego dorobku punktowego na listach światowych. Rozmawiał Maciej Wadowski


Snowboard

raz jedziemy na Puchar Europy i tam będziemy walczyć. I na ten rok to będzie wszystko – podsumował swój start Wal. Zwyciężył Austriak Hanno Douschan, który wyprzedził faworyta konkurencji, Nikołaja Oljunina z Rosji i wspomnianego wcześniej Trespeucha. Nie zawiodła za to Zuzanna Smykała i wywalczyła brązowy krążek, przegrywając jedynie z dwiema Czeszkami: Evą Samkovą i Kateriną Chourkovą. Polka jeździła bardzo dobrze, wygrywając wyścigi w ćwierćfinale i półfinale. Niestety, w walce o złoto troszkę została na starcie i dała się zamknąć dwóm Czeszkom. Kontrolowała jednak sytuację i na mecie zameldowała się jako trzecia, wyprzedzając Anastazję Asanową z Rosji i zdobywając pierwszy w karierze medal Uniwersjady. Jestem bardzo zadowolona z dzisiejszego startu. A mój medal chciałabym zadedykować Mateuszowi Ligockiemu. Trzymaj się Matys! – powiedziała tuż po wyścigu Smykała i dodała: Kluczowy był start. Mocne wyjście z bramy było najważniejsze. Trasa była tak zbudowana, że ciężko była na niej później wyprzedzać. Najlepsza okazała się zdecydowana faworytka tej konkurencji – Eva Samkova, która niemal przez cały czas zostawiała swoje rywalki daleko w tyle. Srebro wywalczyła jej rodaczka, Chourova. Ewka była poza zasięgiem, niedawno wygrała przecież Puchar Świata. Ale jest coraz lepiej, w Erzurum byłam ósma, teraz trzecia, to w Granadzie chciałabym być pierwsza – mówiła Smykała. Teraz czeka ją walka o kwalifikację na Igrzyska Olimpijskie w Soczi. Jest to jej wielkie marzenie. Zostały mi jeszcze cztery Puchary Świata, także szansa jest, ale na

pewno nie będzie łatwo – powiedziała zawodniczka. Dużo gorzej poszło naszym snowboardzistom w innych konkurencjach. Z pozostałych najlepiej spisała się Karolina Sztokfisz, która zajęła 6. miejsce w slalomie równoległym. W kwalifikacjach pokonała Shin Da-Hae z Korei Południowej, ale w ćwierćfinale musiała uznać wyższość Austriaczki Sabine Schoeffmann, późniejszej srebrnej medalistki. W rywalizacji mężczyzn, także w ćwierćfinale, odpadł Tomasz Kowalczyk (8. miejsce). Michał Filarski

WYNIKI

 SBX Kobiety 1. Eva Samkova (Czechy), 2. Katerina Chourova (Czechy), 3. Zuzanna Smykała (Polska), 4. Anastazja Asanowa (Rosja) Mężczyźni 1. Hanno Douschan (Austria), 2. Nikołaj Oljunin (Rosja), 3. Leo Trespeuch (Francja), 4. An-

ton Koprivica (Rosja), 5. Dawid Wal (Polska), 9. Marcin Bocian (Polska)  Slalom równoległy Kobiety 1. Julia Dujmovits (Austria), 2. Sabine Schoeffmann (Austria), 3. Selina Joerg (Niemcy), 6. Karolina Sztokfisz (Polska) Mężczyźni 1. Sebastian Kislinger (Austria), 2. Aaron March (Włochy), 3. Tim Mastnak (Słowenia), 8. Tomasz Kowalczyk (Polska)  Half pipe Kobiety 1. Li Shuang (Chiny), 2. Sun Zhifeng (Chiny), 3. Xu Xiujuan (Chiny), 9. Julia Piasecka (Polska), 11. Joanna Zając (Polska) Mężczyźni 1. Ruben Verges (Hiszpania), 2. Hu Yi (Chiny), 3. Rafael Imhof (Szwajcaria), 13. Piotr Gryzło (Polska)  Slopestyle Kobiety 1. Natalie Good (Nowa Zelandia), 2. Carla Samani (Szwajcaria), 3. Caroline Hoeckel (Szwajcaria), 13. Diana Sadłowska (Polska) Mężczyźni 1. Phillipe Haemi (Szwajcaria), 2. Billy Handling (USA), 3. Rafael Imhof (Szwajcaria), 13. Piotr Gryzło (Polska)

aps nr 01 2014 (316)


Snowboard

Moim marzeniem są igrzyska Zuzanna Smykała jako pierwsza zdobyła medal dla Polski w Trentino. Nasza sympatyczna snowboardzista brązowy krążek wywalczyła już pierwszego dnia rywalizacji. Opowiedziała nam o swoich początkach, marzeniach i ciężkiej sytuacji snowboardzisty w Polsce.

ją wyników. A my nie mamy z czego ich zrobić, bo budżet na przygotowania jest dość ograniczony. Jestem w kadrze, a od dwóch lat w ogóle nie mam finansowania ze związku, jedynie poprzez klub [AZS AWF Katowice – przyp. red.]. Choć i tak nie starcza na wszystko i trzeba dołożyć coś od siebie. Wiadomo, że jakby był wynik, to pojawiłyby się i pieniądze. Ale trzeba trenować i jeździć na zawody, żeby go zrobić. I koło się zamyka. To samo ze sponsorami, ciężko znaleźć go w crossie, bo najpierw trzeba mieć wynik. A żeby go mieć to potrzebny jest sponsor, by móc właściwie się przygotować.

W twojej konkurencji bardzo ważny jest start. Żeby dobrze się odepchnąć trzeba mieć dużo siły. Śniadanie było obfite?

W rodzinie były jakieś sportowe tradycje?

Na śniadanie zjadłam jajecznicę i nic więcej. Także można powiedzieć, że taki jest mój przepis na sukces. Czego się spodziewałaś jadąc na Uniwersjadę?

Na pewno chciałam pokazać się z jak najlepszej strony. O medalu zaczęłam myśleć, gdy zobaczyłam listy zawodników. Ale konkurencja była i tak dosyć mocna. Na trasie rywalizacja była trudna?

Łatwo na pewno nie było. Rywalki były mocne, ale się udało i to jest najważniejsze. Najważniejsze było mocne wyjście z bramy i szybki start, bo trasa była tak zbudowana, że nie było momentów dobrych do wyprzedzania. Czeszki były do pokonania?

Evka Samkova na pewno nie. Tydzień przed Uniwersjadą wygrała Puchar Świata i na pewno jest jedną z najlepszych zawodniczek na świecie. Jeździ prawie jak facet i może dlatego zawsze na finały maluje sobie wąsy. W Erzurum była ósma, tutaj trzecia, co będzie w Grenadzie zobaczymy. Ale fajnie jakby ta tendencja się zachowała. Dlaczego snowboard?

Bo nie narty. Zaczęłam dosyć późno: jazdę w wieku dwunastu lat, a trening dopiero mając szesnaście lat. A specjalizować się w crossie zaczęłam jeszcze później, bo w wieku 18–19 lat i jakoś tak już zostało. W Polsce dużo jest zawodniczek w tej konkurencji?

Niestety, nie dużo. I widoków na przyszłość nie widać. Sytuacja snowboardu w Polsce w ogóle jest dosyć ciężka.

To bardzo delikatna sprawa. Wiadomo, że pieniędzy nie ma, a wszyscy oczekuwww.azs.pl

Teraz wynik już masz.

Tak, miejmy nadzieję, że jest to pierwszy krok. Na snowboardzie pierwszy zaczął jeździć mój brat, i patrząc na niego sama spróbowałam. Od tej pory już ani razu nie przypięłam nart. Studiujesz na AWF Katowice. Co konkretnie?

Jestem na pierwszym roku studiów magisterskich na wychowaniu fizycznym, a licencjat skończyłam z fizjoterapii. Jednak z powodu problemów z czasem stwierdziłam, że nie ma sensu kontynuować tego kierunku.

Wykładowcy byli wyrozumiali?

Dosyć. Na wychowaniu na pewno bardziej. Dlatego póki trenuję to będę na wychowaniu fizycznym, a potem zobaczę. Być może wrócę do fizjoterapii. Twoje największe marzenie?

Igrzyska olimpijskie, pewnie jak dla większości sportowców. Zobaczymy, czy uda się już teraz. Aktualnie zajmuję 29. miejsce w rankingu światowym, by pojechać do Soczi muszę być co najmniej 24. Niby jest blisko, ale proste to na pewno nie będzie. A jeśli nie teraz, to może za cztery lata. Trzymamy kciuki!

Rozmawiał Michał Filarski


Biegi narciarskie

Bez medalu, ale na wesoło Biegacze wrócili z Uniwersjady bez medalu, ale i tak humory im dopisywały. Niewiele do upragnionego podium zabrakło w sztafetach mieszanych, gdzie piąte miejsce wywalczyli Jan Antolec i Justyna Mordarska.

D

o Trentino podopieczni Grzegorza Staręgi udali się w sześcioosobowym składzie: Jan Antolec, Sebastian Gazurek, Natalia Grzebisz, Paweł Klisz, Marcela Marcisz i Justyna Mordarska. Najbliżej zdobycia medalu nasi reprezentanci byli w rywalizacji sztafet mieszanych. Tak widowiskowa konkurencja rozgrywana jest tylko podczas Uniwersjady. Jak mówili wszyscy biegacze jednym głosem była to fajna zabawa i urozmaicenie od „normalnych startów”. W finale tej konkurencji pobiegły dwie nasze pary: Antolec / Mordarska i Gazurek / Marcisz. Pierwszy z duetów długo utrzymywał się w czołówce i był blisko pozycji medalowych. Ostatecznie Antolec i Mordarska zajęli bardzo dobre 5. miejsce. Jesteśmy zadowoleni z tego miejsca. Choć bardzo mało nam zabrakło do medalu. Niestety już na finiszu brakło sił, to zadecydowało, że spadliśmy z czwartego miejsca na piąte – oceniła swój start Mordarska. Nieco gorzej poszło parze Gazurek / Marcisz. Przybiegli oni na 10. pozycji. Pierwsi byli Rosjanie Emil Wokujew i Evgenia Oszczepkowa, przed szwedzkim duetem Anton Karlsson / Emilie Cedevaern. Brązowy medal powędrował do kolejnych przedstawicieli Rosji, czyli Raula Szakirzianowa i Anny Powaliajewej. W pozostałych konkurencjach na trasach w Lago di Tesero Polacy raczej nie odegrali znaczących ról. W sprintach stylem klasycznym na najwyższej, wśród naszych reprezentantów, 12. pozycji uplasowała się Marcela Marcisz. Takie same miejsce w rywalizacji mężczyzn zajął Antolec. Przyzwoicie w skiathlonie (bieg łączonym: najpierw zawodnicy pokonują 7,5 km stylem klasycznym, a potem drugie tyle stylem łyżwowym), wypadł Sebastian Gazurek. Polak ukończył rywalizację na 15. miejscu, a po pierwszej częsci był 4. W biegu techniką dowolną kobiet na 5 km Mordarska była 24. Jan Antolec był 14. w rywalizacji mężczyzn także stylem

łyżwowym tylko, że na 10 km. W starcie masowym reprezentanci Polski przybiegali na odległych pozycjach. Natomiast w rywalizacji sztafet – kobiety były na 9., a mężczyźni nie wystartowali. Pomimo dalszych miejsc Mordarska przywiezie z Trentino dobre wspomnienia: Jestem ogólnie zadowolona ze startów. Nie spodziewałam się, że mogę osiągnąć aż tyle, pomimo, że czołówka była dość poważna. Biegały tu dziewczyny, które na co dzień startują w Puchar Świata i wchodzą do trzydziestki. Udało mi się zdobyć limit na Puchar Świata, wejść kilka razy do trzydziestki. Justyna odwiedziła też inne areny i obejrzała zmagania kolegów i koleżanek z kadry: Byłam na kombinacji norweskiej i na starcie biathlonistek. Wrażenia są wspaniałe. Fajnie, że tak dużo udało się zdobyć Polsce medali. Gratuluję wszystkim serdecznie. Szkoda, że nie dane było biegaczom wywalczyć medalu w Trentino. Jednak zdecydowanie można uznać ich za dobre duchy w polskiej ekipie. Oby więcej tak pozytywnie nastawionych sportowców. Maciej Wadowski

WYNIKI

 Sprint – styl klasyczny Kobiety 1. Oxana Usatova (Rosja), 2. Olga Tsareva (Rosja), 3. Olga Repnitsyna (Rosja), 4. Viktoria Kuramshina (Rosja), 5. Krista Niiranen (Finlandia), 6. Evgenia Obschepkova (Rosja), 12. Marcela Marcisz (Polska), 20. Justyna Mordarska (Polska), 30. Natalia Grzebisz (Polska) Mężczyźni 1. Maxim Kovalev (Rosja), 2. Pavel Siulatov (Rosja), 3. Heikki Korpela (Finlandia), 4. Lars Suther (Szwecja), 5. Alexandr Malyshev (Kazachstan), 6. Qinghai Sun (Chiny), 12. Jan Antolec (Polska), 28. Sebastian Gazurek (Polska), 41. Paweł Klisz (Polska)

 Skiathlon (bieg łączony) Kobiety (5 km st. klasyczny + 5 km st. dowolny) 1. Tatyana Ossipova (Kazachstan) 29:34.7, 2. Kateryna Grygorenko (Ukraina) +1.0, 3. Marjaana Pitkaenen (Finlandia) +1.4, 29. Justyna Mordarska (Polska) +1:45.9, 34. Marcela Marcisz (Polska) +2:06.9, 45. Natalia Grzebisz (Polska) +2:58.1 Mężczyźni (7,5 km st. klasyczny + 7,5 km st. dowolny) 1. Raul Shakirzianov (Rosja) 38:42.1, 2. Mark Starostin (Kazachstan) +0.6, 3. Pavel Siulatov (Rosja) +0.6, 15. Sebastian Gazurek (Polska) +1:04.8, 26. Jan Antolec (Polska) +1:34.2, 41. Paweł Klisz (Polska) +2:53.7  Bieg sztafetowy Kobiety (3×5 km) 1. Ukraina 42:15.87, 2. Szwecja +3.1, 3. Kazachstan +19.6, 9. Polska (N. Grzebisz, M. Marcisz, J. Mordarska) +2:10.4 Mężczyźni (4×10 km) 1. Kazachstan 1:43:03.69, 2. Rosja +1.1, 3. Finlandia +27.1  Bieg stylem dowolnym Kobiety (5 km) 1. Kateryna Grygorenko (Ukraina) 13:27.1, 1. Astrid Oeyre Slind (Norwegia) 13:27.1, 3. Maryna Antsybor (Ukraina) +0.2, 24. Justyna Mordarska (Polska) +31.8, 51. Marcela Marcisz (Polska) +1:06.9, 57. Natalia Grzebisz (Polska) +1:19.1 Mężczyźni (10 km) 1. Milanko Petrovic (Serbia) 23:57.4, 2. Michail Semenov (Białoruś) +5.5, 3. Raul Shakirzianov (Rosja) +13.7, 14. Jan Antolec (Polska) +49.1, 22. Paweł Klisz (Polska) +1:06.4, 33. Sebastian Gazurek (Polska) +1:26.5  Bieg masowy Kobiety (15 km) 1. Oxana Usatova (Rosja) 42:50.4, 2. Marte Monrad-Hansen (Norwegia) +3.6, 3. Astrid Oeyre Slind (Norwegia) +4.6, 26. Marcela Marcisz (Polska) +2:32.4, 34. Natalia Grzebisz (Polska) +3.21.9 Mężczyźni (30 km) 1. Vladislav Skobelev (Rosja) 1:23:14.2, 2. Emil Vokuev (Rosja) +2.4, 3. Andrey Feller (Rosja) +4.6, 40. Paweł Klisz (Polska) +8:37.5  Sztafeta mieszana – styl dowolny 1. Rosja II, 2. Szwecja, 3. Rosja, 4. Japonia, 5. Polska II (J. Antolec, J. Mordarski), 6. Finlandia II, 7. Norwegia, 8. Ukraina, 9. Szwecja II, 10. Polska (S. Gazurek, M. Marcisz)

aps nr 01 2014 (316)


Short track

Dobre czasy, ale to za mało na finały Short track, obok łyżwiarstwa figurowego, był jedyną dyscypliną, która rozgrywana była w stolicy regionu Trento. Polacy zachęceni dobrymi wynikami innych sportowców liczyli na niespodzianki. Niestety na chęciach się skończyło, choć emocji nie zabrakło.

W

short tracku wszystko dzieje się błyskawicznie i chwila nieuwagi wystarczy, by prysły marzenia o medalu. O widowiskowości tej konkurencji na pewno świadczy też liczba widzów, jaka każdego dnia rywalizacji łyżwiarzy, odwiedzała halę Palaghiaccio. Mimo, że momentami temperatura w niej oscylowała w granicach 12°C, było bardzo gorąco, a lód „iskrzył” z emocji. Taki właśnie jest short track. Nasi reprezentanci liczyli szczególnie na biegi krótkie. W eliminacjach wyścigu na 500 m kobiet wystartowały trzy Polki: Aida Bella, Marta Wójcik i Barbara Kobylakiewicz. Do ćwierćfinału awansowały dwie pierwsze, które w swoich biegach zajęły 2. miejsca. Wójcik (45,715 s) przegrała tylko z Rosjanką Jewgieniją Zacharową (45,574), natomiast Bella (46,074) okazała się słabsza od Chinki Wang Xue (45,250). Ostatnia z naszych reprezentantek, powracająca po kontuzji Barbara Kobylakiewicz w najwolniejszej serii eliminacyjnej była trzecia (47,378), ulegając Rosjance Juliji Kiczapowej (46,598) oraz Francuzce Tifany Huot Marchand (46,810). W ćwierćfinale nie było już tak dobrze. Wójcik i Bella zgodnie uplasowały się na 3. pozycjach. Ta pierwsza w silnie obsa-

www.azs.pl

dzonym wyścigu uzyskała czas 45,258 s, finiszując za kandydatkami do medalu: Węgierką Andreą Keszler (44,881) oraz Song Jaewon z Korei Płd. (44,936). Był to dobry występ Polki, jak podkreślała trener ekipy Anna Lukanova nawet najlepszy w sezonie. Do awansu jednak trochę zabrakło. Bliżej półfinału była Bella, która uzyskała czas 45,077 s i straciła do drugiej na mecie Rosjanki Eminy Małagicz tylko 0,15 s. Zajęłam 10. miejsce na 500 m, ale czuję, że mogło być dużo lepiej, mam pewien niedosyt. Dzisiaj miałam najlepszy czas na 500 m w tym sezonie (45,0 s). Może nie jest to bardzo dobry wynik, ale uważam, że poziom tutaj jest bardzo wysoki – mówiła po wyścigu Bella. Najlepsze były: znana z występów w Pucharze Świata Litwinka Agne Sereikaite (44,815) oraz wspomniana Małagicz (44,898). Bieg był ciężki, miałam czwarty tor. Wiadomo, przy tak mocnej stawce bardzo ciężko wyprzedzać. Udało mi się pokonać Lee Soyoun z Korei Południowej, co też jest dla mnie dużym sukcesem, bo na 500 m w ogóle bardzo trudno wyprzedzać. Jestem z siebie zadowolona. Jest to dobry prognostyk przed

Mistrzostwami Europy. Wiem, że stać mnie na dobry wynik. A tutaj szkoda, bo mógł być finał – mówiła nieco zawiedziona Bella, która wciąż nie wie, czy pojedzie na Igrzyska Olimpijskie. Szansa wyjazdu do Soczi jeszcze jest, ale wiadomo, że to wszystko zależne jest od ludzi, którzy decydują o miejscach, od krajów, które albo wyślą swoich zawodników, albo nie. Tak naprawdę teraz szansę oceniam 50 na 50 – tłumaczyła Bella. Mężczyźni rozpoczęli rywalizację od fazy preeliminacyjnej. Dalej zakwalifikowali się tylko Sebastian Kłosiński i Michał Domański. Pierwszy z nich niespodziewanie wygrał swoją serię (43,127), po tym jak Rosjanin Dmitrij Migunow został zdyskwalifikowany za podcinanie rywali. W innym biegu Domański wjechał na metę na 2. pozycji (44,580), tuż za Łotyszem Jekabsem Saulitisem (43,959). W polsko-azjatyckim wyścigu Adam Filipowicz był ostatni (43,872). Przed nim znaleźli się: Kim Byeongjun z Korei Płd. (42,627), Chińczyk Wang Yang (42,953) oraz Japończyk Natsuhi Misawa (43,049). W eliminacjach było już znacznie gorzej. Sebastian Kłosiński przybiegł na 3. miejscu (42,807), za Kanadyjczykiem Vincentem Cournoyerem (41,546) oraz Włochem Edoardo Reggianim (42,518). Ćwierćfinalista z poprzedniego dnia na dystansie trzykrotnie dłuższym – Michał Domański – tym razem nie poradził sobie w eliminacjach i w swojej serii zajął ostatnie miejsce (44,187). Obaj Polacy zakończyli na tej rundzie start w zawodach.


Short Track

Następnie przyszedł czas na sztafety. Jest to bardzo widowiskowa konkurencja, jednak komuś oglądającemu ją po raz pierwszy może się to wydawać zagmatwana. W sztafecie jedzie czterech zawodników. Pierwsza zmiana robi zwykle jedno okrążenie, później kolejne 4 zmiany są już co półtora okrążenia, a ostatnia jedzie już dwa „kółka”. Ich liczba jest umowna, zwykle tak to wygląda, ale możliwe jest, że te środkowe zmiany wyglądają inaczej. Przy bardzo mocnych drużynach często jest tak, że to ten słabszy zmienia się już po okrążeniu, żeby nadgonić. Jest to dosyć trudne, bo robi się lekkie zamieszanie w trakcie zmian i zdarza się, że skutkuje to upadkami – tłumaczyła Barbara Kobylakiewicz, która nie brała udziału w sztafetach. Taktykę ustalamy przed biegiem, ale oczywiście zdarzają się takie sytuacje, że nagle trener krzyczy, żeby zmienić – dodała zawodniczka. W rywalizacji sztafetowej obie nasze drużyny odpadły w półfinale i wystąpiły w finałach B. Startujące tam Polki w składzie: Aida Bella, Kaja Pniewska, Agnieszka Tawrel i Marta Wójcik były czwarte w swojej serii z czasem 4:32.246 i zajęły ostatecznie siódme miejsce. Z dużą

przewagą nad naszymi reprezentantkami finiszowały Węgierki (4:13,353 – rekord Uniwersjady), Chinki (4:13,446) oraz Kanadyjki (4:13,605). Mieliśmy bardzo mocne przeciwniczki, ale walczyłyśmy – mówiła Bella. Zawodnicy rozpoczęli rywalizację bardzo obiecująco, mimo że w ćwierćfinale z ścigali się z mocnymi rywalami: Koreą Płd., Chinami i Ukrainą. Awans uzyskiwały dwie pierwsze i trzecia z najlepszym czasem. Polacy zrobili pierwszy falstart, jeszcze bez konsekwencji, a potem już się posypało. Chińczycy zostali zdyskwalifikowani za kolejny falstart, a Polacy pewnie pokonali Ukraińców i razem z faworyzowaną Koreą Płd. awansowali do półfinału. Tam tak dobrze już nie było. Biało-czerwoni tym razem pechowo nie ukończyli wyścigu, a szkoda bo do połowy utrzymywali się na drugiej pozycji i była szansa na awans. Michał Domański, Adam Filipowicz, Sebastian Kłosiński i Wojciech Kraśnicki ostatecznie zostali sklasyfikowani na szóstym miejscu. Do najlepszej czwórki dostali się: Węgrzy (6:54,658) oraz Rosjanie (6:54,784). I to ci pierwsi cieszyli się z sensacyjnego tryumfu w sztafecie.

Polscy łyżwiarze z toru krótkiego nie zdobyli żadnego medalu, co przy dorobku innych dyscyplin może wyglądać słabo. Jednak trzeba pamiętać, że ta dyscyplina w Polsce dopiero się rozwija i z każdym kolejnym startem powinno być coraz lepiej. Może w Grenadzie się uda? Michał Filarski WYNIKI

 500 m Kobiety 1. Wang Xue (Chiny), 2. Caroline Truchon (Kanada), 3. Agne Sereikaite (Litwa), 10. Aida Bella (Polska), 11. Marta Wójcik (Polska), 21. Barbara Kobylakiewicz (Polska) Mężczyźni 1. Hyobeen Lee (Korea Płd.), 2. Patrick Duffy (Kanada), 3. Jingnan Shi (Chiny), 18. Sebastian Kłosiński (Polska), 20. Michał Domański (Polska), 34. Adam Filipowicz (Polska)  1000 m Kobiety 1. Yihan Guo (Chiny), 2. Eunbyul Lee (Korea Płd.), 3. Jiaying Tao (Chiny), 12. Marta Wójcik (Polska), 22. Kaja Pniewska (Polska), 24. Agnieszka Tawrel (Polska) Mężczyźni 1. Jinkyu Noh (Korea Płd.), 2. Cheonho Um (Korea Płd.), 3. Guillaume Batille (Kanada), 15. Sebastian Kłosiński (Polska), 31. Adam Filipowicz (Polska), 34. Wojciech Kraśnicki (Polska)  1500 m Kobiety 1. Jiaying Tao (Chiny), 2. Bernadett Heidum (Węgry), 3. Hyunsun Hwang (Korea Płd.), 20. Marta Wójcik (Polska), 30. Aida Bella (Polska) Mężczyźni 1. Jinkyu Noh (Korea Płd.), 2. Cheonho Um (Korea Płd.), 3. Yoan Gauthier (Kanada), 20. Michał Domański (Polska), 25. Adam Filipowicz (Polska), 30. Wojciech Kraśnicki (Polska)  Sztafeta kobiet (3000 m) 1. Korea Płd., 2. Rosja, 3. Węgry, 7. Polska (A. Bella, K. Pniewska, A. Tawrel, M. Wójcik)  Sztafeta mężczyzn (5000 m) 1. Węgry, 2. Kanada, 3. Rosja, 6. Polska (M. Domański, A. Filipowicz, S. Kłosiński, W. Kraśnicki)

aps nr 01 2014 (316)


Trentino 2013

Tego nikt się nie spodziewał! Rozmowa APS z Andrzejem Rokitą (szefem misji) i Bartłomiejem Korpakiem (zastępcą szefa misji) APS. Uniwersjada Trentino 2013 – nietypowy termin, rezerwowe miejsce rozgrywania zawodów jak to wszystko wpłynęło na organizację udziału polskiej reprezentacji.

AR. Nie było to proste. Dużym talentem organizacyjnym i niezwykłą skutecznością wykazał się Zarząd Główny AZS – za co serdecznie dziękuję! BK. Po raz pierwszy w takiej skali organizacja polegała na indywidualnych uzgodnieniach z poszczególnymi zawodnikami, trenerami. Wielką niewiadomą była forma sportowa kandydatów na wyjazd, sportowy w listopadzie mieli pierwsze starty. Na szczęście dla całego świata sportu ten okres był szczególny z uwagi na przygotowanie i kwalifikacje do Igrzysk w Soczi w 2014. Kto marzył o olimpijskim występie musiał osiągnąć odpowiedni stopień przygotowania już w październiku i listopadzie. APS. Jak oceniacie stronę organizacyjną Uniwersjady, a więc warunki pobytowe, komunikację i organizację samych zawodów sportowych?

AR. Generalnie bardzo dobrze. A teraz do szczegółów. Mieszkaliśmy w 4 różnych miejscowościach i 5 różnych hotelach (pensjonatach) oddalonych od siebie nawet ponad 100 km w regionie Trentino. To nie ułatwiało działań misji. Jednakże przyjazd kilku ekip reprezentacji Polski własnymi środkami lokomocji bardzo ułatwiło nam pracę. Hotele w których mieszkaliśmy były bardzo dobre, za wyjątkiem tego w Vanezze, który zdecydowanie odstawał standardem od pozostałych. Wyżywienie dobre. Zawody w których uczestniczyłem (widziałem większość) były bardzo dobrze zorganizowane. Zresztą to mnie nie dziwi, w końcu byliśmy w rejonie słynącym z organizacji Pucharów Świata w sportach zimowych. BK. Tak, nie można było mieć w tych sprawach żadnych większych zastrzeżeń, jedno co było bardzo widoczne i napawało smutkiem, to całkowity brak zainteresowania zawodami sportowymi lokalnej społeczności. Puste trybuny na skokach, biegach i biathlonie, małe grupki zawodników obserwujących zmagania kolegów na torze łyżwiarskim, nieliczne szkolne grupki dzieciaków. Generalnie całkowita klapa. Wracając do organizacji zawodów, ważne, że zawody odbyły się w zgodzie z założonym wcześniej programem i terminarzem. Z ciekawostek warto zauważyć także, że sukces organizacyjny licznych konkurencji związanych z bieganiem na www.azs.pl

nartach (narciarstwo biegowe, kombinacja norweska i biathlon) to zasługa Zofii Kiełpińskiej, naszej rodaczki z Zakopanego która jest szefową komisji technicznej biegów narciarskich w FISU. Od świtu do zmroku koordynowała prace przy przygotowaniu tras biegowych, co nie było łatwe z powodu braku śniegu. W grupie organizatorów zawodów na skoczni była także druga Polka, Agnieszka Baczkowska związana zawodowo z FIS. APS. Od pierwszego dnia startów polscy zawodnicy wykazali się sporą determinację, a wyniki uzyskiwane plasowały nas od początku w grupie najlepszych państw, spodziewaliście się tego? Jaka była największa Waszym zdaniem niespodzianka w medalowym dorobku polskiej ekipy?

AR. Nie, raczej nie. Zakładaliśmy dobry start naszych reprezentantów, ale to co się wydarzyło przeszło najśmielsze nasze oczekiwania. Największą niespodzianką w medalowym dorobku polskiej reprezentacji była liczba zdobytych medali. Tego nikt się nie spodziewał. Jeszcze raz gratuluję zawodnikom, trenerom i całemu sztabowi szkoleniowemu (z fizjoterapeutami, lekarzami i obsługą serwisową włącznie). BK. Każde zawody sportowe mają swoją dramaturgię ale też święte reguły gry – liczą się ci którzy w nich wystartowali. W imprezach światowego sportu akademickiego nieraz trudno planować ostateczny wynik nie znając nazwisk zgłoszonych reprezentantów z innych państw. Wśród tych którzy zdecydowali się na start w uniwersjadzie w Trentino byli zarówno ci którzy szykują się na igrzyska do Soczi, ci którzy stanowią zaplecze dla swoich reprezentacji narodowych, a także stawiający pierwsze kroki w światowej rywalizacji. Polska skuteczność startowa była wielką niespodzianką dla wszystkich znawców sportu. Znakomite przygotowanie, pełna koncentracja i wynik który przejdzie do historii. Dla mnie poza medalami zdobytymi w tradycyjnych zimowych dyscyplinach wielkim objawieniem była postawa narciarzy freestylowych. Starty Mateusza Habrata i Szczepana Karpiela zapierały dech. APS. Przy takich sukcesach nie powinno się pytać o porażki, ale czy Waszym zdaniem ktoś w polskiej ekipie ewidentnie rozczarował?

AR. Cieszmy się sukcesem. Dwadzieścia trzy medale, drugie miejsce w klasyfikacji generalnej – tego nigdy wcześniej nie było w historii startów polskiej reprezen-

tacji w Zimowych Uniwersjadach. Oczywiście, że analizujemy starty wszystkich reprezentantów Polski, wyciągamy odpowiednie wnioski o których poinformujemy odpowiednie Polskie Związki Sportowe i kluby sportowe. BK. Najgorzej wypadli zawodnicy w dyscyplinach, gdzie nie jest prowadzone jakieś skoordynowane szkolenie związkowe czy klubowe. Pojawiły się na polskim rynku sportowe hybrydy w postaci prywatnych grup, napędzanych rodzinnymi finansami, ale też kierujące się tylko instynktownym działaniem. Może kiedyś to zaowocuje wynikami. Model ojciec sponsor, menadżer a czasem trener w innych dyscyplinach takich jak tenis ziemny się sprawdził, w polskim męskim narciarstwie alpejskim na razie nie. APS. Podium medalowe i reprezentację polski zdominowali studenci AWF Katowice i klubu AZS tej uczelni, na czym polega recepta tej Akademii na skuteczność w szkoleniu studentów- sportowców specjalizujących się w zimowych dyscyplinach? Czy jest szansa aby katowickie dobre praktyki przeszczepić do innych szkół wyższych?

AR. Gratuluję panu rektorowi prof. Adamowi Zającowi tak wspaniałych studentów sportowców. Miło było mi usłyszeć słowa wypowiedziane chociażby przez Weronikę Nowakowską-Ziemniak (nie wiem czy dosłownie zacytuję, ale mniej więcej powiedziała tak: Chociaż w ten sposób, poprzez zdobycie medali na Uniwersjadzie mogę odwdzięczyć się mojej Uczelni – AWF Katowice – za to co dla mnie zrobiła. BK. Tak, studenci z Katowic zdominowali reprezentację i polskie podium. Warto w tym miejscu przypomnieć, że pomysł na sporty zimowe w tej uczelni to historia sprzed ponad 20 lat. Wtedy prof. Stanisław Socha ówczesny rektor w porozumieniu z klubem AZS tej uczelni rozpoczął organizowanie sekcji narciarskiej, biathlonowej, w kolejnych latach skoków. Powinniśmy namówić środowisko tej uczelni na głębsza analizę pod tytułem „Jak się to robi?”. APS. Uniwersjada to nie tylko sport, to także spotkania młodych ludzi z całego świata, jak widzicie w tym kontekście najbliższe Zimowe Uniwersjady? Z czym będzie Wam się kojarzyły studenckie igrzyska w Trentino?

AR. Trentino to była moja trzecia zimowa uniwersjada. Każda była inna: Harbin (Chiny) bardzo zasadnicza, Erzerum (Turcja) zaskakująca pozytywnie, Trentino (Włochy) wspaniała. Nie tylko dlatego, że zdobyliśmy 23 medale i drugie miejsce w klasyfikacji generalnej, ale z uwagi na ludzi, z którymi miałem przyjemność pracować. Począwszy od pracowników biura misji, kierowanego sprawnie przez Andrzeja Burzyńskiego, poprzez nasze służby informacyjno-prasowe, a skończywszy na służbach medycznych, specjalistów od serwisowania sprzętu. Bycie szefem misji Uniwersjady w Trentino to było dla mnie


Trentino 2013

Rozmowa APS z Aleksandrą Nowak, uczestnikiem konferencji CESU, zorganizowanej w ramach Zimowej Uniwersjady Trentino 2013 Planowana tematyka miała dotyczyć rożnych aspektów sportu akademickiego takich jak badania naukowe, edukacja, rynek i kariera w jakim zakresie ostatecznie toczyła się dyskusja

Tematyka zagadnień była bardzo różnorodna, poruszająca wiele ważnych kwestii dotyczących szeroko pojętego sportu oraz jego roli w społeczeństwie w powiązaniu ze zdrowiem człowieka ale nie tylko. Prelegenci w bardzo ciekawy sposób przedstawiali zależności jakie występują pomiędzy edukacją na poziomie wyższym a możliwościami zatrudnienia po ukończeniu studiów. Zaprezentowano innowacje wykorzystywane w sporcie dotyczące zarówno technologii jak i całego przemysłu sportowego. Nie zabrakło także informacji z zakresu prawa w sporcie i wreszcie tematów, które są nam najbliższe czyli sportem na poziomie uniwersyteckim oraz jego wizji na przyszłość. Organizatorem przedsięwzięcia był Uniwersytet w Trento. Czy ta uczelnia w jakimś zakresie specjalizuje się sprawach sportu? Kto uczestniczył w obradach i jak zorganizowano samą konferencję?

Uniwersytet w Trento, to średniej wielkości Uczelnia, zaliczana do czołówki Uniwersytetów we Włoszech. Pracownicy naukowi, prowadzą liczne badania w specjalnie utworzonych 15 Centrach, mając do dyspozycji około 70 najróżniejszych no-

ogromne wyróżnienie i zaszczyt. Byłem i jestem dumny z reprezentacji Polski uczestniczącej w tych zawodach. BK. Dla zimowych uniwersjad ostatnie lata są nieco kryzysowe. Z organizacji w roku 2013 wycofała się Słowenia, Trentino pojawiło się jako grudniowa alternatywa. teraz przed nami zawody w 2015 roku w hiszpańskiej Grenadzie tez niestety z problemami. Znacznie ograniczono program tej imprezy, nie zrealizo-

woczesnych laboratoriów. Badania prowadzone są głównie w trzech obszarach: Mind/brain Interdepartmental Center, Interdepartmental Center of Integrated Biology oraz Interdepartmental Center in Biomedical Technologies. Lokalizacja Uniwersytetu ma niewątpliwie wpływ na prowadzone badania z zakresu sportu. Wielokrotnie podkreślano, że góry czyli naturalne środowisko, są bazą do uprawiania wielu sportów i aktywności fizycznej nie tylko dla wysokiej klasy sportowców ale również do promocji zdrowia i dobrego samopoczucia każdego człowieka. Odpowiadając na drugą część pytania, to Konferencja była zorganizowana na bardzo wysokim poziomie, tematyka zagadnień była bardzo szeroka a uczestnikami tej ważnej w świece sportu akademickiego konferencji byli przedstawiciele z licznych krajów, którzy przyjechali ze swoimi reprezentacjami na XXVII Zimową Uniwersjadę. Czy wśród doniesień były takie, które mogłyby wprost być inspiracją do podjęcia dyskusji w naszym środowisku sportu akademickiego? Czego w skrócie dotyczyły?

Uważam, że tak. Bardzo inspirujące było pokazanie potencjału, jaki tkwi w sporcie akademickim oraz pokazanie możliwości jego wykorzystania w biznesie i przedsiębiorczości. Ale do tego potrzebne jest odpowiednie zaplecze w postaci pracowników naukowych, którzy wspieraliby swoich studentów, pomagali im na drodze – od pomysłu – do realizacji, poprzez organizowanie warsztatów czy wręcz regularnych zajęć na poziomie menadżerskim. Jest to temat, który poruszany jest w na całym świecie i w Polsce również należałoby się nad nim pochylić.

wano wielu planowanych inwestycji sportowych, co wyklucza możliwość rozegrania konkurencji biegowych, skoków i biathlonu. Nasza federacja (FISU) czyni zabiegi aby coś z tym problemem zrobić, jako AZS zgłosiliśmy w uzgodnieniu z władzami województwa dolnośląskiego zrobienie zawodów w tych konkurencjach w Polsce. Decyzje powinny być w najbliższym czasie. Wracając do minionej Uniwersjady w pamięci pozostaną mi codzienne spo-

Obiecująco zapowiadał się temat„Rynek i kariera”, w Europie a także w Polsce zaczęto patrzeć na również na pozycję byłych sportowców na rynku pracy, czy do jakiś ciekawych konkluzji udało się dojść podczas dwudniowych obrad?

Przedstawiono badania, które przeprowadzone zostały przez British University and Colleges Sport (BUCS) dotyczące wpływu jaki ma zaangażowanie w działalność sportową studentów na podjęcie pracy po zakończeniu studiów. Wynik jednoznacznie pokazał, że osoby, które działały w organizacjach sportowych zarówno jako czynni sportowcy jak i wolontariusze w większym stopniu sprostały wymaganiom pracodawcy niż ich rówieśnicy nie angażujący się w pracę na rzecz sportu. Sport uczy wytrwałości w dążeniu do celu, systematyczności, nieustannej pracy nad sobą, współpracy z innymi, dyscypliny a te cechy są niezwykle pożądane wśród przyszłych pracowników. Czy robienie takich konferencji podczas światowych igrzysk studentów to dobry pomysł?

Sam fakt zorganizowania już po raz piąty kongresu, który odbył się jako wydarzenie poprzedzające Zimową Uniwersjadę, świadczy o zasadności tego typu przedsięwzięć. Sportowe zmagania studentów z całego świata na Zimowej Uniwersjadzie tym razem były doskonałą okazją do zorganizowania Międzynarodowej Konferencji „University Sport: Inspiring Innovation and Mountain, Sport & Health”. Organizowanie tego typu konferencji sprzyja możliwości poznania i nawiązania kontaktów z przedstawicielami nie tylko sportu akademickiego, ale także choćby biznesu. Konferencja oprócz stricte naukowego wymiaru ma też charakter spotkania towarzyskiego, na którym można wymienić swoje uwagi z przedstawicielami różnych środowisk i nawiązać kontakty, które mogą zaowocować w przyszłości naukową współpracą. Rozmawiał BK

tkania na sportowych obiektach w całym regionie Trentino z prezydentem Rosyjskiej Federacji Sportu Studenckiego prof. Olegiem Matyszynem – patrzył na mnie z niedowierzaniem, po kolejnych polskich medalowych sukcesach pojawiała się refleksja „dogoniat ili niedogoniat”. W życiu nie myślałem, że osiągniemy takie relacje z kolegami z Rosji. Dziękujemy za rozmowę.

APS aps nr 01 2014 (316)


Trentino 2013 Takiego wyniku w historii startu na zimowych uniwersjadach nigdy nie było, 23 medali w tym 10 złotych to imponujący rezultat. Większość medalistów to studenci Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach, zatem przede wszystkim gratulacje i pytanie czy dla pana profesora to też takie zaskoczenie?

Zdecydowanie tak, jest to zaskoczenie, ale bardzo miłe i pozytywne. Biorąc pod uwagę potencjał AWF Katowice oraz Klubu Sportowego AZS AWF Katowice w zakresie dyscyplin zimowych można było się spodziewać bardzo dobrych wyników, ale zdobycz medalowa przeszła najśmielsze oczekiwania. Takiego wyniku jeszcze w historii nie było. Kilka lat temu uczelnia postawiła na sporty zimowe, pojawiły się grupy szkoleniowe w biegach i skokach narciarskich, a także w biathlonie. Potem przyszły sukcesy uniwersjadowe i olimpijskie takich zawodników jak Justyna Kowalczyk, Tomasz Sikora, Krystyna Pałka, Weronika Nowakowska-Ziemniak. Ile w tym skutecznej realizacji strategii, a ile szczęścia i przypadku?

Powiem nieskromnie, ale tu nie ma żadnego przypadku. Uczelnia od wielu lat stara się skutecznie łączyć podstawowe zadania, czyli kształcenie studentów na kierunkach wychowanie fizyczne, fizjoterapia, zarządzanie oraz turystyka i rekreacja z tworzeniem optymalnych warunków do wyczynowego uprawiania sportu. W uczelni sportowcy są na pierwszym miejscu, są dla nich specjalne programy studiów pozwalające studiować, skończyć naukę i zdobyć dodatkowe uprawnienia, a jednocześnie uprawiać sport na najwyższym światowym poziomie. Staramy się również od kilku lat tworzyć programy stypendialne dla najlepszych sportowców oraz optymalnie współpracować ze związkami biathlonu, narciarskim, czy saneczkowym w zakresie najlepszego wykorzystania środków finansowych na przygotowania. Idealnym narzędziem do uzyskiwania takich wyników, jak na ostatniej uniwersjadzie, czy innych zawodach mistrzowskich jest program ACSS, którego skutecznym beneficjentem jest AWF. Ponadto trzeba podkreślić fakt, że Justyna Kowalczyk zdobywała medale igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata oraz wygrywała kilkakrotnie Puchar Świata jednocześnie studiując w Katowicach. Krystyna Pałka zdobyła srebrny medal mistrzostw świata, ale jednocześnie jest studentką naszych studiów doktoranckich. Nauczyciele akademiccy AWF Katowice rozumieją sportowców i starają się im maksymalnie pomagać. Wiem, że niestety nie we wszystkich uczelniach tak się dzieje. W ofercie studiowania w Katowicach pojawiły się specjalne warunki dla sportowców, na jakich zasadach opiera się ten program i jakie są kryteria decydujące o przyjęciu do tej grupy uprzywilejowanych? Czy uczelnia ma jakieś formalne umowy dotyczące współpracy w tym zakresie z polskimi związkami sportowymi?

www.azs.pl

Rozmowa z prof. Adamem Zającem, rektorem Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach Naszą najsilniejszą stroną jest program IPSPN [Indywidualne Plany Studiów i Programy Nauczania – przyp. red.]. Jest on skierowany dla najwybitniejszych zawodników, reprezentantów Polski, kadrowiczów, posiadających najwyższe klasy sportowe. Program zakłada, że student-sportowiec sam deklaruje ile i jakie przedmioty z danego roku czy semestru będzie zaliczał i w jakim terminie chce to zrobić. Studenci uprawiający sporty zimowe bardzo często zjawiają się na zajęciach dopiero w marcu. Nikt ich nie skreśla z uczelni czy kieruje na powtarzanie semestru, ale stwarza się im możliwość zaliczenia studiów do lipca czy września. Nad tym programem pracowaliśmy bardzo długo, ale od wielu lat przynosi on pozytywne rezultaty i przyciąga do nas całe rzesze studentów-sportowców. Istotnym partnerem Akademii jest uczelniany klub AZS. Jako jedyna szkoła wyższa potwierdziliście to w zapisach statutowych, jakie zatem są te wzajemne relacje – uczelnia – klub – sportowiec – student?

Tak, statut naszej uczelni zawiera wprost zapisy o pomocy dla uczelnianego klubu AZS AWF Katowice. To w tej chwili 18-sekcyjny klub, który oczywiście korzysta z obiektów sportowych uczelni, odnowy biologicznej, siłowni, świetnie wyposażonej Pracowni Badań Czynnościowych, czy uruchomionej w ostatnim roku komory hipoksyjnej. Sportowcy AZS otrzymują stypendia rektora dla najlepszych studentów, mają preferencyjne warunki w przyznawaniu miejsc w domu studenta, uruchomiliśmy również Własny Fundusz Stypendialny z którego mogą korzystać najlepsi zawodnicy. Sportowcy– studenci są dla nas najlepszą wizytówką i reklamą uczelni. Czy oprócz spraw związanych ze studiowaniem udało się w pełni wdrożyć projekt monitoringu szkolenia sportowego poszczególnych zawodników i badań naukowych na rzecz konkretnych dyscyplin i zawodników? Jak w tych działaniach pomocne okazały się środki na badania naukowe pozyskane z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego?

Programy te są aktualnie wdrażane i jesteśmy głęboko przekonani, że przyniosą one bardzo dobre rezultaty w zakresie monitorowania poziomu sportowego zawodników. Zawodnicy szeroko korzystają

z nowoczesnej Pracowni Badań Czynnościowych. Jak wspomniałem wcześniej z pierwszego programu ministerialnego uruchomiliśmy komorę hipoksyjną, która pozwala symulować w Katowicach warunki wysokogórskie i w takich warunkach odbywać treningi wytrzymałości i mocy. Z tych rozwiązań korzystały m.in. biathlonistki, które w ubiegłym roku zanotowały najlepsze wyniki w dotychczasowej historii. Aktualnie z drugiego programu uruchamiamy Pracownię Siły i Mocy Mięśniowej w której również będą prowadzone badania z zakresie różnych dyscyplin sportu. Staramy się odpowiednio wyposażać nasze pracownie w specjalistyczny sprzęt diagnostyczny i prowadzić badania, tak, aby w pełni służyły one dla sportu wyczynowego i miały charakter aplikacyjny. Niektórzy wybitni zawodnicy studiujący wcześniej w katowickiej AWF już przeszli do historii sportu polskiego i zasłużyli na pomniki. Czy jest takie miejsce na uczelni gdzie takie sukcesy są uwieczniane? Jeżeli tak to czy medaliści z Uniwersjady w Trentino mają szanse się tam znaleźć?

W tej chwili wizerunki naszych najwybitniejszych sportowców, takich jak Justyna Kowalczyk, Tomasz Sikora czy Paulina Ligocka są wykorzystywane w celach reklamowych. Natomiast po zakończeniu sezonu zimowego uczelnia zorganizuje, jak to zwykle bywało w roku olimpijskim, oficjalną uroczystość na której zostaną nagrodzeni i wyróżnieni medaliści Uniwersjady w Trentino, jak również – miejmy nadzieję – medaliści olimpijscy z Soczi. Rozmawiał BK


Jan Szymański ze złotem Karolina Chrapek, Maryna Gąsienica-Daniel

Adam Cieślar, Paweł Słowiok

Adam Cieślar, ar, Szczepan Kupczak, upczak, Słowiok Paweł Słowio o ok

Monika Hojnisz, Weronika Nowakowska-Ziemniak

Drużyna skoczków: Krzysztof Biegun, Bartłomiej Kłusek, Aleksander Zniszczoł

Szczepan Karpiel, Mateusz Habrat

Weronika Nowakowska-Ziemniak, Adam Cieślar, Karolina Chrapek

Natalia Czerwonka ze srebrem

MEDALIŚCI Zuzanna Smykała


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Akademicki Przegląd Sportowy 01/2014 by AZS-APS - Issuu