Skip to main content

Akademicki Przegląd Sportowy 06/2013

Page 1

Multimedalista


AKADEMICKI PRZEGLĄD SPORTOW

Wszystkie zdjęcia w numerze: FISU, AZS

Pismo Zarządu Głównego AZS Redaktor naczelny: Bartłomiej Korpak Sekretarz redakcji: Halina Hanusz Adres redakcji: 00-056 Warszawa ul. Kredytowa 1a tel./faks 22 828 02 76 502 250 604 www.azs.pl e-mail: aps@azs.pl Projekt graficzny i skład: FALL, tel. 12 413 35 00 www.fall.pl Numer zamknięto 16 września 2013 r. Wydawnictwo zrealizowano ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki, nakład 3000 egz. ISSN 0209-0546

Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo skracania artykułów.

[od redakcji]

Odmienieni

Z

jechali się z całego świata, w większości na pokładach samolotów, przez kilka lub kilkanaście dni mieszkali w jednym mieście, zwanym wioską uniwersjadową. Było ich ponad 12 tysięcy. Mieszkali w domach przydzielonych poszczególnym krajom uczestniczącym w zawodach. Warunki mieli całkiem przyzwoite. Żywili się w specjalnej na ten cel zbudowanej restauracji, czynnej przez całą dobę, z tak bogatym menu, że każdy nawet najbardziej wybredny mógł coś bardzo atrakcyjnego dla siebie znaleźć. W wiosce wszyscy byli sąsiadami, wszyscy się uśmiechali i pozdrawiali, za to na obiektach sportowych – to już raczej rywalami. Takie reguły gry. Wyglądali bardzo podobnie. Młodzi, znakomicie zbudowani, szczupli, w zależności od uprawianej dyscypliny sportu wzrostu niskiego, średniego, wysokiego i bardzo wysokiego. Wszyscy jakby ulepieni przez Stwórcę wg podobnego modelu. Różnili się rasą, kolorem skóry, pochodzeniem, ale wyglądali tak samo. Urodziwie. Zachowywali się podobnie. Rano przed startem skupienie, stres, potem w miarę upływu dnia i kończących się zawodów – wręcz odwrotnie. Robiło się gwarno, radośnie. Restauracja liczyła kilkadziesiąt stołów i pewnie z 2000 krzeseł. Wieczorne posiłki przeradzały się w radosną celebrę. Co chwilę ktoś miał urodziny, co chwilę imieniny, a z każdym dniem przybywało gratulacji związanych ze zdobywaniem medali. Sportowiec, który zdobędzie medal, pięknieje w sposób nadprzyrodzony. I nie tylko na twarzy. Na jakiś czas upodabnia się do boskiego herosa, wydaje się unosić ponad ziemią z głową w chmurach. Najlepiej oglądać to bezpośrednio na sportowej arenie, świat widziany na ekranie telewizora to już obraz przetworzony. W większym stopniu dotyczy to kobiet. Na mnie ta refleksja spłynęła podczas biegu sztafetowego 4 × 100 m na stadionie lekkoatletycznym. Wspaniała uroda i wygląd naszych sprinterek podczas prezentacji, w blokach przed strzałem startera wręcz jeszcze eksplodowały po zdobyciu brązowego medalu. Potem potwierdziło się to na torze kajakowym, macie judo, korcie tenisowym, planszy szermierczej i stoliku szachowym. Coś wspaniałego. I druga refleksja, czym jest dla sportowca sukces. Zobaczyłem to po dramatycznym pojedynku stoczonym przez polskich

siatkarzy z zespołem Korei Południowej w walce o wejście do najlepszej czwórki turnieju. Przez cały mecz szło nam jak po grudzie, nasi na swój sposób bardzo starali się, ale Azjaci nie popełniali błędów, znakomicie bronili i szczęśliwie atakowali. Decydujący piąty set, ten regulaminowo najkrótszy ciągnął się w nieskończoność. Nerwy, nerwy i stres. 5 zepsutych zagrywek w decydujących momentach. Wygrywamy szczęśliwie 22:20 i eksplozja radości. W większości dwumetrowi faceci fruwali przez chwilę nad parkietem w jakimś kompletnym, autentycznym uniesieniu. Na co dzień są zawodowcami, grają w profesjonalnych drużynach, grają za pieniądze. Gdyby spotkali któregoś z siatkarzy koreańskich na swojej drodze pewnie nie zwróciliby na niego uwagi. Bo to i wzrost o 10–15 centymetrów niższy i sylwetka szczupła, mało siatkarska, a i wiek trochę juniorski. Po tym meczu obraz takiego siatkarza w pamięci się odłoży. To wszystko powtarza się na sportowych spotkaniach studentów raz na dwa lata, trwa 10 dni, jak piękny sen w bajkowym nieco świecie. Warto to przeżyć. Redaktor

aps nr 06 2013 (313)


XXVII Letnia Uniwersjada, Kazań, 6–17 lipca 2013

Igrzyska Przesłanie było dosyć proste. Szykuje się największa impreza sportowa w historii ostatnich kilku lat. Rosyjski Kazań podjął się organizacji Letniej Uniwersjady w 27 dyscyplinach sportu. Zaprosił cały świat. Przygotowywał się przez ostatnie 5 lat. Dokonano inwestycji szacowanych na poziomie 5–6 miliardów dolarów. Zmieniono miasto, wybudowano dziesiątki nowych obiektów, 25 nowych aren sportowych i setki kilometrów infrastruktury miejsko-drogowej. Do tego przy okazji zaczęto zmieniać mentalność mieszkańców regionu. Niewiarygodne.

L

ądujemy na zmodernizowanym lotnisku, odprawiamy się w nowym terminalu i jedziemy nowymi autobusami do wybudowanego specjalnie na uniwersjadę miasteczka. Jedziemy oczywiście po nowo powstałych drogach. To miasteczko nazywa się wioską uniwersjadową, liczy 30 bloków hotelowych, w których zamieszkało w tych lipcowych dniach około 15 000 ludzi. Bloki niewiele się różnią, jedne są wyższe, inne niższe, inną mają tylko kolorystykę flag przyczepionych w oknach. To inicjatywa samych ekip uniwersjadowych. Anglicy wydrukowali plakat z flagą i mają ten emblemat chyba w każdym oknie. Pozostali wieszają flagi narodowe. Rosjanie i ich do niedawna krajanie tworzący Związek Radziecki – Ukraińcy, Białorusini, Kazachowie – zajmują najwięcej bloków. Każda z tych reprezentacji ma pewnie dobrze ponad 500 uczestników. Polska w drugiej grupie, mocnych średniaków ze składem na poziomie 350 osób. To największa w historii polska akademicka reprezentacja na letnią uniwersjadę i największe przedsięwzięcie logistyczne, z jakim zmierzyło się do tej pory biuro Zarządu Głównego AZS. Polski dom ma numer 27 i jest położony najbliżej wioskowej restauracji. Krąży anegdota, że gospodarze chcieli wyeliminować w ten sposób z rywalizacji polskich sportowców, którzy zamiast skupiać się przed startem, www.azs.pl

mieli zajmować się degustacją potraw. A było co degustować. Pod namiotem, którego początku i końca nie było widać, zainstalowano całodobowe wydawanie posiłków w odmianie azjatyckiej, arabskiej, lokalnej, europejskiej i włoskiej, a do tego Mc Donald, bar sałatkowy, sterty owoców, słodyczy i wszystkiego, co można sobie wyobrazić w podstawowym menu sportowca. Polscy lekarze i trenerzy jak mantrę powtarzali: – Nie dajcie się zwieść, zachowajcie umiar i dietę, szczególnie w dniach startu. Na szczęście tylko w nielicznych przypadkach skończyło się na lekkich rozstrojach żołądkowych. Wioska ma swój deptak: ciągnącą się blisko kilometr

aleję spacerową. Zaczyna ją plac z symbolem Kazania i łopoczącymi na maszcie flagami państw uczestników. 5 lipca reprezentacja uczestniczy w uroczystym przywitaniu w wiosce. Są przemówienia, jest wymiana prezentów. Mer wioski dostaje od szefa polskiej misji Jakuba Kosowskiego pamiątkowe lalki krakowskie, w rewanżu dostajemy pamiątkową paterę, potem podniesienie flagi i zdjęcia. Następnego dnia ceremonia otwarcia uniwersjady. To pięta achillesowa dużych sportowych imprez. Z jednej strony ceremoniał, defilady, z drugiej program artystyczny, z trzeciej celebra związana z udziałem głów państw, władz światowego sportu i wielu ważnych osób. Założenia kazańskie ceremonii sugerowały długie uroczystości, co wykluczyło z tego wydarzenia wielu sportowców realnie myślących o starcie w zawodach. Realia okazały się jeszcze trudniejsze. Defilada sportowców ruszyła przed północą. Nikt do końca nie wie, dlaczego to defiladowanie jest tak atrakcyjne dla władz i widzów. Oczekiwanie na maszerowanie trwało około 2 godzin stania u bram stadionu, a zważywszy na prawie północ – było połączone z drzemaniem. Sama defilada to galopada. Pojawienie się w tunelu polskiej ekipy jakiejś wielkiej euforii u Rosjan nie wywołało, ale po pierwsze przed nami przeszło już dobre 70 państw, a wszyscy musieli zbierać siły na aplauz dla swoich. Rosjanie weszli jako ostatni i prawie zamknęli swoją kolumną


pertuarze głównie klasycznym, ale i współczesnym. Spektakl składał się z siedmiu części. Pierwsza miała przesłanie mówiące o tym, że najważniejszym bohaterem świata jest człowiek, że historię i tradycję Rosji współtworzy 180 narodów. Jednym z nich są Tatarzy, którzy zamieszkują region Kazania i to o ich ponad 1000-letniej historii traktowała część druga. Wiele uwagi poświęcono obrazom współczesnego miasta, restauracji zabytków, powstawaniu nowej infrastruktury. Trzecia część była obwód stadionu. Jak pierwsi kończyli defiladę, to ostatni dopiero ją zaczynali. Przekaz był czytelny, Rosja jest numerem 1 tych zawodów pod każdym względem. Spektakl, jaki było dane obejrzeć zgromadzonym, nawiązywał do tradycji, historii i wielu faktów związanych z Rosją i Tatarstanem. Prezentacje pokazywano na telebimie głównym, który miał 2400 m2 powierzchni podstawowej, powiększanej dodatkowym wysuwanym ekranem wielkości 1600 m2. Obrazy uzupełniane były scenami odtwarzanymi przez artystów na lądzie i wodzie. To ostatnie słowo to nie przejęzyczenie. W niecce stadionu stworzono akwen o powierzchni 3800 m2, dosyć płytki, ale pozwalający na paradę pływających dekoracji. Do tego wystrzeliwało z niego w górę 380 fontann. Wody jako symbolu Kazania nie mogło w spektaklu zabraknąć, wszak miasto leży w widłach rzek Kazanki i Wołgi. Stojąc na brzegu tej ostatniej rzeki ma się wrażenie, że widzimy morski bezkres. Muzycznie spektakl ozdabiały wielka orkiestra i chór w re-

powrotem do refleksji na temat początków życia, a w szczególności początków historii Rosji, o tym, że mówimy często różnymi językami, ale rozpoznajemy te same znaki i symbole, podobnie patrzymy na to, co złe i dobre. Rosja wydała na świat wielu wybitnych twórców, ale także wielu ludzi nauki. To właśnie im poświęcono czwartą część spektaklu. Ciołkowski, Mendelejew, Sikorski, Sołżenicyn pokazywani byli na tle matematycznych wzorów, kosmosu, pulsującego świata eksperymentów. Wszystko w obrazie 3D. Wrażenie niesamowite. Część piąta dotyczyła historii XX wieku. Zaczynał ją dworski spektakl z walcem z filmu „Anna Karenina”. Potem rewolucja, Rosja bolszewicka, II wojna światowa.

Wielkie zmiany społeczne, ale też wielkie tragedie, znowu głównym bohaterem staje się człowiek. To na nim opiera się też przyszłość świata. O tym traktowała część szósta. Pokazany na ekranach Jurij Gagarin był pierwszym człowiekiem, który popatrzył na Ziemię z kosmosu. Stał się symbolem nowej siły w odkrywaniu i ujarzmianiu otaczającego nas świata. Na koniec tej sekwencji – bezpośrednie połączenie ze stacją orbitalną i życzenia dla uniwersjady od wykonujących swą misję 3 kosmonautów. Tak, tak nauka ma swój realny wymiar. Ostatnia sekwencja to eksplozja ognia, fajerwerki i zapalenie znicza uniwersjadowego. Czterech wybitnych rosyjskich sportowców w czterech różnych miejscach stalowej konstrukcji, na której zbudowano znicz, zapaliło ten symbol sportowych igrzysk. Znicz był widoczny w samym sercu stadionu, dźwigała go metalowa konstrukcja, każda z czterech odnóg miała 60 metrów, ważyła ponad 500 ton. Sam znicz miał 7 metrów, ważył 5 ton, a płomień buchnął z niego na wysokość 6 metrów. Spektakl, jego dynamika i treść pokazały, jakie są przesłanki budowania współczesnej Rosji. Potwierdził to w swym wystąpieniu prezydent Władimir Putin, witając wszystkich serdecznie Równocześnie wskazał na fakt, że ta Uniwersjada, że Kazań, że rosyjscy sportowcy, trenerzy i wolontariusze to nowe oblicze kraju. Kiedy kończył swe wystąpienie prezydent FISU Claudie Gallien, część sportowców powoli zasypiała, zbliżała się godzina 2 nad ranem. Prezydent gratulował Rosji i Kazaniowi, ale także przedłożył długi akademicki wywód na temat znaczenia sportu we współczesnym świecie, co dostatecznie znudziło marzących o pójściu do domu widzach, gościach i sportowcach. Wielu uczestników ceremonii otwarcia po drodze do swoich łóżek tradycyjnie zajrzało do wioskowej restauracji, część na późną kolację, część na wczesne śniadanie, a większość w poszukiwaniu ciekawego towarzystwa. BK

aps ap ps nrr 06 06 2013 2013 20 13 ((313) 313) 313) 31 3)


Siatkówka plażowa kobiet

Srebrne dziewczyny Monika Brzostek i Kinga Kołosińska rozegrały w Kazaniu osiem spotkań, w których straciły tylko pięć setów. Niestety z tej liczby aż cztery na korzyść pary Khomiakova/Ukolova, co dało Rosjankom złoto w finale.

N

asze zawodniczki przyleciały do Kazania niemal bezpośrednio po zakończeniu rywalizacji w Mistrzostwach Świata, które odbywały się w Starych Jabłonkach. Po długiej podróży na początek musiały pokonać Chinki. Pierwszy set był bardzo wyrównany i dopiero od stanu 13:12 udało się biało-czerwonym „odjechać” i spokojnie wygrać. Drugi set już przebiegł pod dyktando Polek. – Ciężko nam się obudzić. Jesteśmy jeszcze trochę zmęczone po zmaganiach w Starych Jabłonkach i po podróży do Kazania – przyznała Monika Brzostek. – Na początku ciężko było nam wejść w mecz. Chinki rozgrywały mecz rano, więc wiedziałyśmy, że mogą być zmęczone. My dopiero zaczynałyśmy. W drugim secie wszystko szło po naszej myśli i udało nam się spokojnie dojść do końca. Cieszymy się, że udało nam się wygrać – dodała Kinga Kołosińska. Nasze zawodniczki zapytane o założenia na ten turniej odpowiedziały skromnie: – Tak naprawdę chciałybyśmy być zadowolone ze swojej gry, a to wiąże się ze zwycięstwami. Mamy nadzieję, że uda nam się wejść do finałowej szesnastki – powiedziała Monika Brzostek. Po zwycięstwie nad Chinkami reprezentantki Polski rywalizowały z Niemkami o pierwsze miejsce w grupie. Spotkanie nie zaczęło się najlepiej. Isabel Schneider i Teresa Louise Mersmann „uciekły” Polkom i wygrały inauguracyjną partię. W kolejnej to biało-czerwone okazały się lepsze, jednak wymagało to od naszych zawodniczek wiele pracy. Tie-break lepiej rozpoczęły nasze rywalki, na szczęście Brzostek i Kołosińska zdołały odrobić stratę i doprowadzić do wyrównanej końcówki, którą przechyliły na swoją korzyść. Polki w tym meczu miały 26 własnych błędów, co znakomicie ułatwiało grę Niemkom. – Zrobiłyśmy bardzo dużo własnych błędów, co nie powinno się zdarzyć. Nawww.azs.pl

wet jak coś podbijałyśmy, to same się wykańczałyśmy, zrobiła się niepotrzebna nerwówka. W tie-breaku wyszłyśmy „z bagna”, bo przegrywałyśmy 1:4. Cieszymy się, żeśmy wygrały – przyznała Monika Brzostek. Pierwsze miejsce w grupie sprawiło, że w kolejnej fazie turnieju Polki mierzyły się z Francuzkami. Po raz kolejny doprowadziły do nerwowej końcówki, ponieważ prowadziły 20:14, a pierwszy set zakończył się wynikiem 21:19. W drugiej partii zagrały już spokojniej i pewnie pokonały kolejną parę. – Grałyśmy już w tym sezonie z tymi dziewczynami. Troszkę je znałyśmy, wiedziałyśmy, co grają. Na samym początku było dobrze, ale końcówkę miałyśmy nerwową. W drugim secie wszystko już było tak jak powinno i spokojnie wygrałyśmy – stwierdziła Kinga Kołosińska. Kolejną przeszkodą na drodze do strefy medalowej była para Kanadyjek. Co ciekawe, ponownie lepiej rozpoczęły nasze rywalki. Zawodniczki z Ameryki Północnej prowadziły nawet 14:10, a pierwszy remis był dopiero przy stanie 16:16. Od stanu 19:19 zaczęło się granie punkt za punkt, Polki pierwszy raz na prowadzenie wyszły dopiero na 25:24. Na szczęście po tym już szybko dokończyły seta, wygrywając 27:25. Druga partia była wyrównana do stanu 13:14. Później serię punktów zdobyły nasze zawodniczki i zakończyły spotkanie, wygrywając seta 21:15. – Na pewno dziewczyny zaryzykowały zagrywką w pierwszym secie, miałyśmy problem z przyjęciem i skończeniem akcji. W drugim secie już wiedziałyśmy, co zrobić, żeby one miały takie problemy. Zaczęłyśmy psuć mniej zagrywek. Monika weszła na zagrywkę, zaczęła grać z wyskoku i dziewczyny miały duże problemy, żeby skonstruować swoje akcje – oceniła Kinga Kołosińska. Tak naprawdę dopiero po tych spotkaniach zaczęło się prawdziwe granie, a po drugiej stronie siatki stawały coraz mocniejsze pary. Przyszedł w końcu czas, aby Polki zmierzyły się z parą gospodyń. Ekaterina Khomiakova i Evgeniya Ukolova jednak nie pozostawiły złudzeń, która para jest lepsza tego dnia. Dwa szybkie sety padły łupem Rosjanek, a to oznaczało, że aby zagrać w półfinale, nasze zawodniczki musia-

ły rozegrać dodatkowy mecz jeszcze tego samego dnia – z inną parą Rosjanek. Godzina 22:00, Polki zaczynają spotkanie o strefę medalową. Po drugiej stronie Maria Prokopeva i Svetlana Popova. Dla naszych zawodniczek to już trzeci mecz tego dnia, a dodatkowo gra przy sztucznym oświetleniu. Polki lepiej rozpoczynają pierwszą partię, jednak Rosjanki szybko wyrównują stan rywalizacji i wychodzą na prowadzenie. Przy wyniku 14:15 to Monika Brzostek i Kinga Kołosińska zdobywają serią punkty i mogą spokojnie kontrolować przebieg seta, w którym ostatecznie wygrywają 21:19. Druga partia przebiegała pod dyktando naszych zawodniczek, jednak w końcówce rywalki zdołały wyrównać. 20:20 po nieudanych atakach Moniki Brzostek, jednak po chwili to Polki cieszą się ze zwycięstwa w meczu, 22:20 i gramy w półfinale! – Miałyśmy dużo problemów z przyjęciem. Wydaje mi się, że też w dużej mierze przez oświetlenie. Strasznie się grało wieczorem. W każdym miejscu są inne światła. Z jednej strony bardzo mocno świeciło po oczach. Ciężko nam było się odnaleźć – przyznała Brzostek. – Uczymy się, żeby skupić się najbardziej na tym ostatnim punkcie, ale na tym turnieju jakoś ciężko nam to wychodzi. Cały czas mamy nerwowe zagrywki. Nie kończymy tego, co powinnyśmy. My powinnyśmy się wyluzować, a przeciwniczki powinny być zdenerwowane, ale na razie dzieje się wszystko na odwrót – dodała. W półfinale nasze reprezentantki miały walczyć z parą Niemek: Chantal Laboureur i Julią Kathariną Sude. – Grałyśmy już z dziewczynami, trenowałyśmy z nimi. Na oficjalnym turnieju z nimi wygrałyśmy, na sparingach przegrywałyśmy. Są na naszym poziomie i różne rzeczy mogą się wydarzyć – mówiła przed grą Monika Brzostek. Polki w pierwszym secie prowadziły 7:2 i wydawało się, że bez problemów zwyciężą, jednak licznik po naszej stronie się zatrzymał. Po kilku piłkach na prowadzenie wyszły rywalki, a na tablicy wyników było już 9:7 dla


Siatkówka plażowa kobiet Niemek. Jednak gdy nasze zawodniczki wyszły na prowadzenie 12:11, to już tego prowadzenia nie oddały do samego końca. Druga partia wyrównana od samego początku, maksymalne prowadzenie to trzy „oczka”. W końcówce te trzy punkty zadecydowały i po błędzie w ataku Sude to nasze zawodniczki mogły cieszyć się ze zwycięstwa i awansu do finału! Czasu ani na radość, ani na odpoczynek nie było za wiele. Po trzech godzinach przerwy ponownie na korcie zameldowały się Polki. Na trybunach próżno było szukać wolnych miejsc, wszak w finale grają gospodynie. Drugie podejście naszych zawodniczek do rywalizacji z parą Khomiakova/Ukolova. Niestety finał nie rozpoczął się najlepiej. Od początku prowadziły Rosjanki. 13:13 – pierwszy remis, a po nim przez chwilę na prowadzeniu były Polki. Jednak od stanu 17:17 to gospodynie kontrolowały przebieg partii i mimo bardzo dobrej skuteczności Kingi Kołosińskiej to Evgeniya Ukolova kończy pierwszą partię. 1:0 dla Rosjanek, nic straconego, walczymy dalej. Drugi set niestety zakończył się praktycznie przy stanie 4:4. Później grały już tylko nasze rywalki, które powiększały przewagę. W końcówce biało-czerwonym udało się odrobić kilka punktów, ale to Rosjanki kończą partię, wygrywając 21:17 i 2:0 w meczu. Złoto dla gospodyń, my się cieszymy ze srebra, aczkolwiek mamy świadomość, że do złota było blisko. – Zabrakło kilku punktów i mogłoby się potoczyć inaczej – przyznała Monika Brzostek. – W pierwszym secie, kiedy miałyśmy dwa punkty przewagi, mogłyśmy wygrać, ale nasze błędy zadecydowały o tym, że Rosjanki wygrały tę część meczu i czuły się pewniej. W drugim secie miałyśmy troszkę problemów z przyjęciem i przez to przegrałyśmy go bardziej gładko – oceniła Kinga Kołosińska. Mimo wszystko Polki były zadowolone ze swojej gry w turnieju. – Bardzo się cieszymy, że udało nam się zdobyć medal i że zagrałyśmy w finale. Cieszy nas także fakt, że w półfinale ograłyśmy Niemki – dodała Kołosińska. Dawid Lis

Klasyfikacja 1. Rosja, 2. Polska – Monika Brzostek (SAN Łódź), Kinga Kołosińska(WSIiU Łódź), 3. Niemcy

Wyniki Brzostek/Kołosińska – Feng/Guo (CHN) 2:0 (21:14,21:11)  Brzostek/Kołosińska – Schneider/Mersmann (GER) 2:1 (15:21,21:19,19:17)  Brzostek/Kołosińska – Adelin/Longuet (FRA) 2:0 (21:19,21:12)  Brzostek/Kołosińska – Humana-Pared/Pischke (CAN) 2:0 (27:25,21:15)  Khomiakova/Ukolova (RUS) – Brzostek/Kołosińska 2:0 (21:14,21:13)  Brzostek/Kołosińska – Popova/Prokopeva (RUS) 2:0 (21:19,22:20)  Laboureur/Sude (GER) – Brzostek/Kołosińska 0:2 (19:21,18:21)  Khomiakova/Ukolova (RUS) – Brzostek/Kołosińska 2:0 (21:19,21:17)

Chciałyśmy wejść do czwórki

N

asze siatkarki plażowe wywalczyły srebrny medal w Kazaniu. W finale miały szansę na zwycięstwo co najmniej w jednym secie. O finale, grze przy światłach, turnieju i ocenie uniwersjady mówi Monika Brzostek.

Po pierwszym meczu mówiłaś, że chcecie być w szesnastce, a kończycie ze srebrem.

Teoretycznie, rankingowo i po tym, jak zobaczyłyśmy listę zawodniczek, to chciałyśmy wejść do czwórki. Wiedziałyśmy, że jest to w naszym zasięgu. Wiedziałyśmy, że najtrudniejszymi przeciwniczkami będą Rosjanki. Tak też się stało. Jak oceniasz spotkanie finałowe?

Wydaje mi się, że ten mecz finałowy był dobry i stał na dobrym poziomie. Zabrakło kilku punktów i mogłoby się potoczyć inaczej. Mam nadzieję, że za trzecim razem wygramy i „odgryziemy” się Rosjankom. W pierwszym secie miałyście szansę na zwycięstwo.

Wygrywałyśmy 16:14 i zaczęło się granie Rosjanek ze mną. Kilka punktów zajęło mi, zanim zaczęłam coś widzieć, ponieważ wcześniej cały czas zagrywały na Kingę. Był za duży przestój i to zadecydowało, że przegrałyśmy tego seta. W drugiej partii nie najlepiej rozpoczęłyście.

Początek decydował o tym, że nie dało się odrobić takiej przewagi. Odrobiłyśmy część, było blisko, ale ta przewaga z początku cały czas się utrzymywała i Rosjanki spokojnie zakończyły mecz i to one zdobyły złoto. Jak ocenisz poziom tego turnieju?

Tak naprawdę to było dobrych sześć par. Po reszcie widać, że to młode dziewczyny, jeszcze niedoświadczone, ale nie mówię, że słabe. Na pewno muszą zebrać trochę doświadczenia, pojeździć po turniejach i wtedy zobaczymy jak się rozwiną. A jak się grało na tych boiskach?

Piasek na pewno był bardzo głęboki, na początku ciężko było nam się przyzwyczaić. Po prostu człowiek się zapadał, po przebiegnięciu kilku metrów z nóg zostawały galaretki. Wydaje mi się, że po dwóch dniach się przyzwyczaiłyśmy i z każdym meczem grałyśmy lepiej. Półfinał i finał rozgrywałyście przy sztucznym oświetleniu. Jak oceniasz te światła?

W finale grało się nieco lepiej, dzień wcześniej było ciemniej, była już prawie

noc, bo mecz zaczynał się godzinę później. Naprawdę trudno było coś zobaczyć na tym korcie, mimo że trener nam polecił, żebyśmy poodbijały dużo wysokich piłek przed meczem, żebyśmy oswoiły wzrok ze światłami. Mnie to i tak nie pomogło. Naprawdę ciężko się gra przy takim oświetleniu. Ludziom wydaje się, że ładnie to wygląda i jest to rewelacyjne widowisko. Pewnie tak jest, ale dla nas, zawodników, to nie jest idealne rozwiązanie. Osobiście preferuję styl dzienny. A jak oceniasz organizację uniwersjady?

Rewelacja! To mój pierwszy raz na uniwersjadzie, nie wiedziałam, że to taka mała kopia igrzysk olimpijskich. Nie spodziewałam się tego. Byłam zszokowana wioską uniwersjadową, że to tak wszystko wygląda. Bardzo mi się podobało i mam nadzieję, że na następną uniwersjadę też zostaniemy zgłoszone. Zdążyłyście zwiedzić Kazań?

Nie zdążyłyśmy nic pozwiedzać. Miałyśmy sporo grania. Musiałyśmy się skupić na odpoczynku między meczami. Temperatura tutaj była bardzo wysoka, więc też nie mogłyśmy się przemęczać. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Dawid Lis

aps nr 06 2013 (313)


Siatkówka plażowa mężczyzn

Tytuł mistrzowski obroniony! Michał Kądzioła i Jakub Szałankiewicz wrócili z Kazania ze złotym medalem! W całym turnieju stracili zaledwie dwa sety! Polacy obronili tytuł wywalczony w chińskim Shenzhen.

P

olacy do Kazania przyjechali w roli faworytów, wszak bronili tytułu wywalczonego dwa lata wcześniej. Na początek zmagań rywalizowali z parą Amerykanów. Jeffrey Carlson i Connor Hughes walczyli z biało-czerwonymi, ale od początku spotkania to Polacy mieli przewagę, której pilnowali i pewnie zwyciężyli w pierwszym secie. W drugim ponownie szybko na prowadzenie wyszli Michał Kądzioła i Jakub Szałankiewicz. Nasi wypracowali sobie sporą przewagę. Przy stanie 14:7 coś się jednak zacięło w biało-czerwonej maszynie. Polacy wygrali seta 21:18, ale od wspomnianego stanu nie skończyli żadnej akcji, wszystkie punkty to błędy rywali. Nasi reprezentanci nie pokazali się z najlepszej strony, popełnili aż 19 błędów własnych w tym spotkaniu. – Przede wszystkim przyjechaliśmy dosyć późno. Nogi są jeszcze ciężkie po mistrzostwach świata w Starych Jabłonkach – mówił Jakub Szałankiewicz. Na szczęście w drugim meczu Polacy rywalizowali z Turkami, którzy nie stawili zbyt dużego oporu. Nasi w połowie pierwszego seta „odjechali” rywalom i pewnie go zakończyli. Druga partia miała podobny przebieg, i wygrana 2:0. Tym razem już

www.azs.pl

nie popełnili tylu błędów, Turkom oddali zaledwie pięć punktów. Na koniec zmagań grupowych Jakub Szałankiewicz i Michał Kądzioła mieli zmierzyć się z Włochami. Okazało się, że był to najbardziej wyrównany pojedynek. Skromna przewaga rywali w pierwszym secie, później gra punkt za punkt i wyrównana końcówka. W niej lepsi okazali się nasi reprezentanci, aczkolwiek Włosi prezentowali niezłą skuteczność w ataku. W drugiej partii ponownie gra była bardzo wyrównana. Federico Morichelli i Matteo Cecchini nie odpuszczali Polakom. Naszym udało się wygrać set oraz mecz dopiero po grze na przewagi. – Nie przykładamy uwagi do meczów grupowych. Tak naprawdę staramy się jeszcze nieco odpoczywać, ponieważ za nami ciężkie mistrzostwa świata w Starych Jabłonkach, które skończyliśmy dwa dni przed rozpoczęciem turnieju w Kazaniu. Do tego nieco nas zmęczyła długa podróż do Rosji – komentował Michał Kądzioła. Polacy bez problemów i bez straty seta wygrali grupę. W drugiej rundzie czekała na nich jedna z par gospodarzy. Pierwszego seta dobrze rozpoczęli Rosjanie dzięki skuteczności Yuriya Bogatova. W drugiej połowie partii pierwsze swoje punkty zdobył Sergey Prokopyev. Biało-czerwoni jednak przejęli inicjatywę i pewnie zakończyli tę część spotkania. Drugi set ponownie lepiej rozpoczęli gospodarze, jednak nasi zawodnicy szybko wyszli na prowadzenie, którego już nie oddali, i zwyciężyli 2:0. – Wczoraj graliśmy tylko jeden mecz, złapaliśmy trochę świeżości. Dzisiaj się skoncentrowaliśmy na 100%. Wiedzieliśmy, że to będzie trudny przeciwnik. Z trenerem wieczorem ustaliliśmy pewną taktykę, na początku trochę nie działała. W trakcie meczu sami trochę ją zmieniliśmy i to poskutkowało. Pewnie wygraliśmy w drugim secie – komentował Michał Kądzioła. Kolejny rywal – Niemcy. Początek bardzo dobry. Pro-

wadzenie 11:5, później 15:8. Chwila przestoju, dodatkowo skuteczne ataki Larsa Flueggena i robi się już tylko 15:13. Na szczęście Polacy kontrolują przebieg tego spotkania i pewnie wygrywają pierwszego seta. Druga partia praktycznie bez historii. Prowadzenie od początku do końca. Skuteczny na bloku w tym meczu był Michał Kądzioła, ale również nie mylił się zbyt dużo w ataku – tylko trzy nieskuteczne próby. To zwycięstwo daje awans do ćwierćfinału. – Od meczu z Rosjanami

gramy już na naszym normalnym poziomie – podsumował Jakub Szałankiewicz. Na drodze do strefy medalowej Polakom stanęli Tajlandyczy. Niespodzianka? – Na pewno to zaskoczenie, że zaszli tak daleko – przyznał Michał Kądzioła. Biało-czerwoni spodziewali się raczej rywalizacji z parą amerykańską. Jednak William Montgomery i Tri Bourne nie zdołali pokonać siatkarzy z Tajlandii i pożegnali się z turniejem. Azjaci przede wszystkim bawili się grą w siatkówkę i energicznie reagowali na każdy punkt. Polacy poradzili sobie jednak bez problemów z rywalami i pewnie awansowali do półfinału. – Grali poprawną siatkówkę. W końcówkach wyszło nasze doświadczenie, przeciwnicy zaczęli się gubić. Jesteśmy na tyle doświadczeni, że nie ma dla nas znaczenia co po drugiej stronie robią nasi rywale. Koncentrujemy się tylko na naszej grze – komentował Kądzioła. Półfinałowi rywale Polaków to ponownie Rosjanie. Tym razem Konstantin Semenov oraz Yaroslav Koshkarev. Biało-czerwoni pierwszą partię zaczęli od prowadzenia 8:3, ale straty szybko odrobił Koshkarev. Później to już gospodarze Uniwersjady przejęli inicjatywę i minimalnie wygrali seta. Był to pierwszy przegrany set naszych reprezentantów. Druga partia bardzo wyrównana, gra punkt za punkt niemal od początku do końca. W końcówce lepsi biało-czerwoni, którzy wygrywają 22:20 i wyrównują stan meczu! W decydującym secie Polacy zagrali bezbłędnie! Od początku prowadzili i tego prowa-


Siatkówka plażowa mężczyzn dzenia nie mieli zamiaru oddawać. Tie-break dla naszych! Pozostał już tylko finał. W ostatnim meczu turnieju na biało-czerwonych czekali Armin Dollinger i Jonas Schroeder. Niemcy lepiej zaczęli finałowe starcie. Nasi rywale prowadzili 9:7, ale skutecznie na bloku i w ataku zagrał Jakub Szałankiewicz, dzięki czemu Polacy wyszli na prowadzenie 11:9. I tego prowadzenia już nie oddali, a seta asem zakończył Michał Kądzioła! Brakowało nam już tylko jednej partii do złota! W drugiej części meczu biało-czerwoni zagrali lepiej na początku. Niestety przy stanie 9:8 dla naszych coś się zacięło. Zaczęli popełniać błędy, a po drugiej stronie doskonale grał Dollinger. Niemcy uciekli, doprowadzili do wyrównania w całym spotkaniu. O złocie miał zadecydować tie-break! W ostatnim secie Letniej Uniwersjady w Kazaniu początkowo prowadzili rywale. Polacy musieli gonić wynik. Gra się wyrównała, minimalne prowadzenie uzyskali biało-czerwoni, po chwili Niemcy wyrównali. I tak do wyniku 11:11. Później zagrywkę psuje Dollinger, w kolejnej akcji Kądzioła blokuje rywala i mamy już 13:11! Tracimy jeden punkt, ale inicjatywa cały czas jest po naszej stronie. Dwa skuteczne ataki Michała Kądzioły, i to Polacy cieszyli się ze złota! – Drugi set to był kubeł zimnej wody dla nas – podsumował Kądzioła. Jest złoto, jest biało-czerwona flaga w rękach naszych zawodników na podium! Po raz kolejny Michał Kądzioła i Jakub Szałankiewicz stoją na najwyższym stopniu! Ostatni dzień kosztował ich wiele wysiłku, ale stracili tylko dwa sety w całym turnieju. – Wygraliśmy dwa mecze ostatniego dnia. Nie zawsze wygrywa się 2:0, taki jest sport, że czasami trzeba zagrać tie-break – mówił Szałankiewicz. – Zawsze trudno broni się tytułu, ale nam się udało. Chyba najwięcej wysiłku kosztował nas półfinałowy mecz z Rosjanami – dodał. Dawid Lis

Klasyfikacja 1. Polska – Michał Kądzioła (WSS Łódź), Jakub Szałankiewicz (WSS Łódź), 2. Niemcy, 3. Rosja

Wyniki Kądzioła/Szałankiewicz – Carlson/Hughes (USA) 2:0 (21:17,21:18)  Kądzioła/Szałankiewicz – Gogtepe H./Gogtepe V. (TUR) 2:0 (21:16,21:10)  Kądzioła/Szałankiewicz – Cecchini/Morichelli (ITA) 2:0 (21:19,27:25)  Prokopyev/Bogatov (RUS) – Kądzioła/Szałankiewicz 0:2 (17:21,15:21)  Dittelbach/Flueggen (GER) – Kądzioła/Szałankiewicz 0:2 (16:21,14:21)  Sangkhachot/Sukto (THA) – Kądzioła/Szałankiewicz 0:2 (15:21,14:21)  Kądzioła/Szałankiewicz – Semenov/Koshkarev (RUS) 2:1 (19:21,22:20,15:10)  Dollinger/ Schroeder (GER) – Kądzioła/Szałankiewicz 1:2 (15:21,21:17,12:15)

Powieszę sobie medal w samochodzie Michał Kądzioła to jeden z naszych złotych medalistów w siatkówce plażowej. Jak ocenia turniej? Co mu się spodobało, a co organizatorzy powinni poprawić? Udało się obronić tytuł, ale ostatniego dnia musieliście się sporo napracować.

Te dwa ostatnie mecze to były pojedynki z najlepszymi zawodnikami na tym turnieju. Wydawało mi się, że z Rosjanami zagramy w finale. Niestety musieliśmy ich pokonać już w półfinale. Niemcy postawili

poprzeczkę bardzo wysoko. Nie spodziewaliśmy się, że będą grali tak dobrze. W drugim secie zaczęliśmy się cieszyć, spotkał nas szybki, zimny prysznic. Na całe szczęście wróciliśmy w tie-breaku i zrobiliśmy to w dobry sposób.

że grają wręcz słabiej. Liczyłem też, że Brazylijczycy będą mocniejsi, ale też mnie zawiedli. Na pewno zaskoczeniem była Tajlandia, która zagrała bardzo dobrze. Uważam, że sześć drużyn zasługiwało na walkę o medale, reszta to studenci, którzy chyba przyjechali tylko sobie pograć. Łatwo Wam się grało na tym piasku w Kazaniu?

Pierwsze dwa dni były dla nas ciężkie, bo nie mieliśmy czasu, żeby odpocząć po podróży, a ten piasek był raczej kopki. Z coraz większą ilością gier było nam coraz łatwiej i wygraliśmy cały turniej. Finał przy sztucznym oświetleniu. To była dobra decyzja organizatorów?

Graliśmy kilka razy przy sztucznym oświetleniu i grało się dużo lepiej, piłkę było zdecydowanie lepiej widać. Sztuczne

oświetlenie tutaj było bardzo niedopracowane. Cały mecz finałowy był bardzo niedopracowany. Wychodzimy na boisko, a oni nam mówią, że mamy zejść. Nie mogliśmy się rozgrzać, nie dali nam piłek na początku rozgrzewki. Później organizatorzy wyrzucali naszą koleżankę, która nam pomagała.

Niemcy mieli bardzo mocne wsparcie swoich kibiców. Polaków niestety było niewielu i było nas słychać zdecydowanie słabiej.

A jak się czułeś w wiosce uniwersjadowej?

Niemcy bardzo głośno dopingowali swoich zawodników. My się jednak skupialiśmy na swojej grze, nie na tym, co się dzieje dookoła nas. W pierwszym secie i w tie-breaku to poskutkowało. W drugim secie zabrakło nam zimnej głowy.

Wioska jest bardzo fajna. Bardzo dobrze zorganizowana. W Shenzhen to były kolosy. Tutaj jest bardzo miło i przyjemnie. Wygląda to jak normalne osiedle mieszkaniowe i naprawdę chciałbym na takim osiedlu zamieszkać.

Widziałem jak na podium bawiłeś się medalem. Spodobał Ci się?

Za dwa lata będzie kolejne złoto Michała Kądzioły i Jakuba Szałankiewicza?

Medal jest zarąbisty. Powieszę go sobie w samochodzie i będzie się kręcił (śmiech).

Może być ciężko. Chyba będziemy musieli zacząć studia magisterskie, żeby przyjechać na kolejną Uniwersjadę, ale myślę, że do tego czasu będziemy jeszcze studiować (śmiech).

Jak oceniasz poziom tego turnieju?

Szczerze mówiąc to spodziewałem się, że dwie pary amerykańskie, które były dwa lata temu na Uniwersjadzie, zrobią jakiś większy postęp. Mogę powiedzieć,

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Dawid Lis

aps nr 06 2013 (313)


Piłka siatkowa kobiet

Polki tuż za podium Polskie siatkarki były bliskie wywalczenia medalu podczas Uniwersjady w Kazaniu. Niestety nasze zawodniczki w półfinale uległy Brazylii, a w meczu o brąz Tajlandii i zakończyły turniej na czwartym miejscu.

L

osowanie grup dla podopiecznych Wiesława Popika na pewno nie było złe. Polki w pierwszej fazie turnieju miały się zmierzyć z Amerykankami, Rosjankami i Czeszkami. Od początku wiadomo było, że nie będzie łatwo zatrzymać gospodynie Uniwersjady. Na inaugurację biało-czerwone podjęły rywalizację z siatkarkami Stanów Zjednoczonych. Polki rozpoczęły spotkanie bardzo dobrze, głównie za sprawą Natalii Kurnikowskiej, która zakończyła pierwszego seta asem serwisowym. Druga partia także przebiegła pod dyktando naszych zawodniczek, a tym razem z dobrej strony pokazały się Aleksandra Sikorska i Anna Grejman. Trzeci i – jak się okazało – ostatni set przebiegał punkt za punkt, ale tylko do pierwszej przerwy technicznej. Potem Polki odjechały rywalkom, a Ewa Śliwińska skutecznym atakiem zakończyła spotkanie i zapewniła pierwsze zwycięstwo naszej drużyny w Kazaniu. Mecz z Rosjankami wyglądał zupełnie inaczej. To gospodynie Uniwersjady grały pewnie, grały swoje i nie miały problemów z naszymi zawodniczkami. W pierwszej partii popis gry dały Aleksandra Pasynkova i Victoriia Chaplina. W kolejnej graliśmy dobrze do połowy seta, na drugą przerwę techniczną Polki schodziły przegrywając 12:16. Po chwili nasze zawodniczki dorzuciły jeszcze dwa punkty i zrobiło się 14:16. Wtedy pojawiła się szansa na urwanie seta Rosjankom. Na nadziejach się jednak skończyło, pięć skutecznych ataków z rzędu naszych rywalek i było już 14:21. Strat nie udało się odrobić, a biało-czerwone dobiła Anastasia Salina, która na koniec wykonała dwa asy. W ostatnim secie od samego początku Rosjanki pewnie prowadziły i zwycięstwa nie oddały. W tej partii z gospodyniami walczyły praktycznie tylko Anna Grejman i Natalia Kurnikowska. Najskuteczniejsza w sbornej była Nataliya Obmochaeva, która zdobyła 11 punktów w meczu. Na koniec zmagań w grupie Polki rywalizowały z południowymi sąsiadkami – Czeszkami. Nasze zawodniczki dobrze rozpoczęły mecz, jednak na przerwę techwww.azs.pl

niczną schodziły przy stanie 7:8. Po chwili rywalki zaczęły nam uciekać. Było 12:17 po serii skutecznych ataków Laury Holubcovej, a za kilka piłek już 15:21. Nie wyglądało to najlepiej, jednak biało-czerwone pokazały, na co je stać. Trzy ataki Natalii Kurnikowskiej, dwa Ewy Śliwińskiej i as Anny Grejman, a do tego błędy Czeszek i prowadzimy 23:21! Do wyrównania doprowadza jednak Vendula Strakova. Na szczęście Polki wytrzymują presję i kończą pierwszą partię, wygrywając 25:23. Drugi set ponownie początkowo na korzyść naszych siatkarek. Prowadzenie 5:0, głównie dzięki asom Kurnikowskiej. Kilka minut później zrobiło się jednak 9:9, a to za sprawą Heleny Kojdovej, która była najskuteczniejsza wśród naszych rywalek. Na szczęście szybko przełamujemy Czeszki i powiększamy przewagę, kończąc seta 25:16. Dobrze na bloku prezentowała się Aleksandra Sikorska, która przyczyniła się do zbudowania takiej przewagi. Trzecia partia wyrównana niemal od początku do końca. Obie ekipy miały przestoje, traciły po kilka punktów z rzędu. W końcówce lepiej zaprezentowały się Polki, a fazę grupową zakończył atak Tamary Kaliszuk. Bardzo dobry mecz rozegrała Natalia Kurnikowska, która zdobyła 19 punktów, z czego 7 skutecznych ataków wykonała w ostatnim secie. Dwa zwycięstwa, z USA i Czeszkami po 3:0, oraz porażka z Rosjankami 0:3. To bilans Polek w fazie grupowej. Dało nam to drugie miejsce w grupie i szansę na walkę o medale. – Grupa była mocna. Rosja to zdecydowany faworyt całego turnieju. Spodziewaliśmy się, że Czeszki i Amerykanki będą w naszym zasięgu i tak było – ocenił Wiesław Popik. W ćwierćfinale, w walce o strefę medalową, Polki mierzyły się z reprezentacją Korei Północnej. Pierwszy set niestety nie wyszedł najlepiej naszym zawodniczkom. Bardzo dobrze prezentowały się Pom Hui Ri oraz Jin Sim Jong, a Koreanki pewnie wygrały 25:14. Kolejna partia już bardziej wyrównana, punkt za punkt niemal do samego końca. W końcówce na szczęście lepsze Polki, a seta kończy blok Aleksandry Sikorskiej, obok której wyróżniały się Anna Grejman oraz Natalia Kurnikowska. W trzeciej części meczu Koreanki szybko zbudowały przewagę i na przerwę techniczną schodziły przy stanie 8:3. Biało-czerwone potrafiły odrobić tę stratę. Po ataku Tamary Kaliszuk było 12:12, a blok Katarzyny Połeć dał Polkom pierwsze prowadzenie w partii. Po tych akcjach to nasze zawodniczki przejęły inicjatywę i zwycięstwa nie oddały. Do końcowego sukcesu brakowało nam wygranej w jeszcze jednym secie. Czwarta część tego spotkania to dobry początek Sikorskiej i Połeć, które

wyprowadziły Polki na prowadzenie 10:4. Tym razem nasze zawodniczki już kontrolowały przebieg partii. Atak Natalii Kurnikowskiej zakończył mecz i wprowadził biało-czerwone do strefy medalowej! Zastanawiająca była postawa Polek w pierwszej partii z Koreankami. – Azjatycki przeciwnik nam nie leży. W Jekaterynburgu graliśmy z Japonią i to jest dla nas trochę inna siatkówka. Koreanki dosyć mocno zagrywały, nie mogliśmy przyjąć zagrywki, wkradła się nerwowość. Całe szczęście, że się pozbieraliśmy. Przyjęcie nie wyglądało najlepiej, bo Koreanki naprawdę zagrywały bardzo ostro – stwierdził Wiesław Popik. Po tej wygranej biało-czerwone miały otwartą drogę do medalu, ale na drodze do finału stały Brazylijki. – Tu już nie ma co kalkulować, trzeba zostawić tyle zdrowia, ile dziewczynom zostało. Chcieliśmy zdobyć medal. Trzeba wygrać tylko jeden mecz i jest srebrny medal, ale to jest ciężka droga, bo Brazylijki naprawdę dobrze grają – zapowiadał trener. Półfinałowa potyczka z Brazylijkami nie mogła być łatwa i wszyscy o tym wiedzieli. Polki dobrze rozpoczęły mecz, prowadziły 10:6. Po krótkim przestoju rywalki nas doszły i było 14:14, ale w tym momencie to biało-czerwone wykonały serię punktów i było już 19:14. A to głównie za sprawą skutecznej gry Natalii Kurnikowskiej i Katarzyny Połeć. Tej przewagi już nie oddaliśmy, a seta asem zakończyła Aleksandra Sikorska. Z optymizmem można było patrzeć w przód, ale druga partia już nie była taka łatwa. Walka punkt za punkt. W końcówce lepiej zagrały Polki i po ataku Tamary Kaliszuk mieliśmy 24:22 i dwie piłki setowe. Niestety, w tym momencie coś się zacięło. Blok Brazylijek, błąd własny i jest remis. W grze na przewagi lepsze okazały się rywalki, dwa skuteczne ataki na koniec wykonała Danielle Moreira i nasze przeciwniczki wygrywają 32:30. – Pierwsze dwa sety dobrze wyglądały w naszym wykonaniu. Prowadziliśmy 24:22, nie skorzystaliśmy z okazji i przegraliśmy na przewagi. Mieliśmy dwie piłki na wygranie tego seta. Trochę nas to wybiło z rytmu grania i się pogubiliśmy – komentował Wiesław Popik. Dwa kolejne sety to już dominacja Brazylijek. W trzeciej partii Polki trzymały korzystny wynik do połowy gry, a w czwartej części już od początku uciekły nam rywalki, głównie dzię-


Piłka siatkowa mężczyzn

Siatkarski thriller Reprezentacja Polski siatkarzy zajęła drugie miejsce podczas turnieju uniwersjadowego.

P

odopieczni Radosława Panasa marsz po srebrne krążki rozpoczęli od rozgrywek w grupie C. Zmagania zainaugurowali łatwym zwycięstwem nad China-

ki dobrej grze Regaine Bidias. Marzenia o finale uciekły, pozostała walka o brąz. – Dziewczyny dały z siebie wszystko, na co było je stać. Wydaje mi się, że zagrały dobre spotkanie. Walczyliśmy, próbowaliśmy, ale niestety się nie udało. Stać nas było dzisiaj na 3:1. Szkoda tego drugiego seta, ale to też nie daje gwarancji, że wygralibyśmy mecz, ale na pewno byłoby ciekawiej. Byliśmy nastawieni w tym meczu na walkę. Nie udało się, ale została nam jeszcze rywalizacja o brąz i na pewno się nie poddamy – mówił zaraz po przegranym półfinale trener Polek. Walka o brązowy medal na pewno lepiej rozpoczęła się dla naszych rywalek. Tajki szybko objęły prowadzenie, którego nie miały zamiaru oddawać. 22:12, po tym kilka prostych błędów, ale pierwszy set i tak pada łupem reprezentacji Tajlandii. – W pierwszym secie mieliśmy nadspodziewanie dobre przyjęcie, a nie potrafiliśmy kończyć ataków na siatce i to był nasz mankament. Tajki nam uciekły, wkradło się zdenerwowanie – ocenił Wiesław Popik. Drugą partię nieco lepiej rozpoczęły nasze zawodniczki. Jednak przy stanie 16:16 ponownie coś przestało funkcjonować i rywalki odjechały. Skuteczna Onuma Sittirak zapewniła kolejne zwycięstwo Tajkom. Trzeci set

mi 3:0. – Wyszliśmy na to spotkanie po to, aby wygrać, i nie braliśmy pod uwagę porażki. Myśleliśmy, że Chińczycy stawią jednak większy opór. Zagraliśmy dobry mecz, nie popełnialiśmy zbyt wielu błędów, blok i obrona funkcjonowały tak jak należy, ale zawsze można coś poprawić. Na pewno chcielibyśmy zdobyć tutaj medal – powiedział po spotkaniu Miłosz Hebda. Kolejne pojedynki ze Szwajcarią i egzotycznym Macau również zakończyły się wygraną po 3:0. W meczu z Australią nie było już tak łatwo. Przeciwnicy wysoko postawili poprzeczkę i prowadzili już 0:2. I coś chyba jest w starym siatkarskim porzekadle, że kto nie wygrywa 0:3, ten przegrywa 3:2. Biało-czerwoni potrafili odrobić dwusetową stratę, by w tie-breaku po emocjonującej końcówce zwyciężyć 15:13 i wygrać całe spotkanie 3:2.

wyglądał zupełnie inaczej. Bardzo dobrze rozpoczęła Anna Grejman. Później cenne punkty dokładały również Aleksandra Sikorska i Justyna Łukasik. Polki zwiększały przewagę, wygrywając tę część meczu. Wróciły nadzieje na medal, czas odrobić straty. Te nadzieje niestety zostały szybko rozwiane przez nasze rywalki. Początek czwartej partii i 7:1 dla Tajlandii. Ewa Śliwińska i Anna Grejman próbowały odrabiać straty, ale na niewiele to się zdało. Thatdao Nuekjang skutecznym atakiem zapewniła brąz Tajkom. Nam pozostało czwarte miejsce. – Pierwsze dwa sety zagraliśmy na stojąco i szkoda, bo ten trzeci set pokazał, że się odwróciło. Graliśmy słabo w ataku, rywalki bardzo dobrze przyjmowały. W trzecim secie zmieniłem ustawienie, udało się wygrać. Niestety, jak to w życiu bywa, nie potrafimy utrzymać koncentracji do końca i w czwartym secie rywalki nam uciekły i przegraliśmy – powiedział trener Polek. Czwarte miejsce na tegorocznej uniwersjadzie to sukces czy porażka? – Myślę, że jest to sukces. Mieliśmy właściwie miesiąc przygotowań i była to też trochę grupa z łapanki. Kilka dziewczyn nam wypadło z kontuzjami, bo nie zdążyły się po lidze wyleczyć. To miejsce nie jest złe. Na pewno jest krok do przodu, bo na poprzedniej

O prymacie w grupie miał zadecydować mecz z Brazylią. Jednak to canarinhos musieli przełknąć gorycz porażki ulegając 0:3. Podopieczni Radosława Panasa w ćwierćfinale trafili na zawodników z Korei Południowej. Z całą pewnością było to najbardziej elektryzujące spotkanie w wykonaniu Polaków podczas całej imprezy. Biało-czerwoni przegrywali 1:2 i w czwartej partii nawet 18:20, ale ostatecznie udało im się doprowadzić do tie-breaka. W decydującej odsłonie Koreańczycy mieli aż pięć piłek meczowych! To, co mogło wydawać się nierealne, stało się jednak faktem. Tego siatkarskiego thrillera wygrali Polacy… 22:20 i awansowali do półfinału imprezy. Wiedzieliśmy po analizie meczów Koreańczyków w grupie, gdzie przegrali tylko z Rosją, że będzie to bardzo niewygodny przeciwnik. Opłaciło się siedzenie w nocy

uniwersjadzie było 5. miejsce. Niewiele brakowało, a mogłoby to się inaczej dla nas skończyć. Kilka z tych dziewczyn wyłowiłem z I-ligi. To było dla nich pierwsza taka duża impreza i myślę, że nie najgorsze miejsce. Poziom na pewno jest bardzo wysoki. W niektórych przypadkach grały tu pierwsze reprezentacje, a to o czymś świadczy – podsumował Wiesław Popik, trener reprezentacji Polski. Dawid Lis

Klasyfikacja 1. Rosja, 2. Brazylia, 3. Tajlandia, 4. Polska – Agata Durajczyk (WSFiZ Białystok), Anna Grejman (Uniw. Szczecin), Tamara Kaliszuk (WSB Wrocław W. Opole), Natalia Kurnikowska (Uniw. Szczecin), Justyna Łukasik (WSTS Warszawa), Dorota Medyńska (WSZiC Wrocław), Katarzyna Połeć (UE Kraków), Justyna Raczyńska (Uniw. Szczecin), Aleksandra Sikorska (WSIiU Łódź), Marta Szymańska (WSIiZ Rzeszów), Ewa Śliwińska (AWF Kraków), Dorota Wilk (WSTS Warszawa)

Wyniki Polska – USA 3:0 (25:16, 25:14, 25:20)  Rosja – Polska 3:0 (25:16, 25:15, 25:15)  Polska – Czechy 3:0 (25:23, 25:16, 25:22)  Korea Północna – Polska 1:3 (25:14, 21:25, 21:25, 18:25)  Polska – Brazylia 1:3 (25:20, 30:32, 19:25, 13:25)  Tajlandia – Polska 3:1 (25:19, 25:18, 19:25, 25:20)

aps nr 06 2013 (313)


Piłka siatkowa mężczyzn i analizowanie gry rywali. Jesteśmy bardzo zmęczeni, ale przeszczęśliwi. To był twardy bój. Można powiedzieć, że to była wojna, którą wygraliśmy. Chwała chłopakom, że wytrzymali ten mecz Charakter, wola walki i wiara w siebie zadecydowały o naszym zwycięstwie – powiedział po meczu szkoleniowiec kadry. – Chyba nigdy nie grałem takiego meczu. Trener mówił, że nie będzie łatwo, ale nie spodziewaliśmy się, że będzie aż tak trudno. Graliśmy podobny mecz z Australią w grupie. Ale to były rozgrywki grupowe. Teraz walczyliśmy o życie i daliśmy radę jako drużyna, bo trzeba przyznać, że każdy z nas dołożył cegiełkę. Może mieliśmy trochę więcej szczęścia, ale trzeba mieć go dużo, jeśli chce się coś ugrać w takim turnieju. To zwycięstwo na pewno bardzo nas podbuduje. Bijemy się teraz o medale. Czy będzie to brąz, czy srebro, czy złoto, tego nie wiemy, ale na pewno chcemy wrócić z Kazania z medalem – na gorąco komentował Karol Kłos. Jeżeli ktoś sądził, że to koniec siatkarskich emocji z udziałem biało-czerwonych, to był w błędzie. W półfinale nasi zawodnicy zmierzyli się z Ukrainą, a pojedynek po raz kolejny zakończył się tie-breakiem. Tym razem to Polacy wygrywali 2:1, a do wyrównania doprowadzili sąsiedzi zza wschodniej granicy. Piąta partia należała już do biało-czerwonych (15:8), którzy mogli cieszyć się z awansu do wielkiego finału. Był to pojedynek dwóch do tej pory niepokonanych zespołów. Niestety w meczu o złoto musieliśmy uznać wyższość gospodarzy i przegraliśmy 3:0 (25:22, 25:19, 25:19). Na osłodę pozostał fakt, że indywidualną nagrodę zgarnął Grzegorz Bociek. Polak został najlepiej punktującym graczem turnieju. Brązowe krążki wywalczyli Japończycy po zwycięstwie nad Ukrainą 3:0. Założenie było takie, że do Kazania jedziemy po medal. Po finale jest jednak trochę niedosyt, ponieważ przegraliśmy bezapelacyjnie. Mimo wszystko cieszymy się, bo wszyscy na nas stawiali. Nie zawiedliśmy ani kibiców, ani zarządu – podsumował Grzegorz Bociek. Anna Celmer

Klasyfikacja 1. Rosja, 2. Polska – Grzegorz Bociek (WSB Wrocław W. Opole), Wojciech Ferens (OSW Olsztyn), Piotr Hain (OSW Olsztyn), Miłosz Hebda (Polit. Częstochowa), Karol Kłos (WSB Wrocław W. Opole), Grzegorz Łomacz (PWSZ Racibórz), Kacper Popik (AWF Katowice), Krzysztof Wierzbowski (AJD Częstochowa), Wojciech Włodarczyk (WSB Wrocław W. Opole), Damian Wojtaszek WSEwS Bielsko Biała), Maciej Zajder (WSB Wrocław W. Opole), Wojciech Żaliński (WSB Wrocław W. Opole), Trener Radosław Panas, II trener Dominik Kwapisiewicz, statystyk Piotr Matela, fizjoterapeuta Paweł Ciesiun, sędzia Agnieszka Michlic. 3. Japonia

www.azs.pl

Po finale jest trochę niedosyt

G

rzegorz Bociek, atakujący reprezentacji Polski, ma za sobą debiutancki sezon w PlusLidze, dzięki czemu wyjechał na Uniwersjadę. W Kazaniu nie zawiódł, pokazał się z dobrej strony i dodatkowo wywalczył nagrodę dla najlepiej punktującego zawodnika.

Z Kazania wyjeżdżacie ze srebrem. Zacznijmy jednak od początku. Jak ocenisz poziom waszej grupy?

Grupę mieliśmy słabą. Nie mogliśmy grać w tej fazie na własnym poziomie, rywale byli słabsi i zaniżaliśmy wręcz swój poziom. Jak wyszliśmy z grupy, to zaczęły się poważniejsze mecze. To fakt, Koreańczycy was nieco zamęczyli. Ukraińcy też nie odpuścili łatwo.

Rywale dyktowali nam trochę warunki, my musieliśmy zacząć grać swoje. Pierwszy mecz ciężki, wiedzieliśmy też, że kolejne nie będą łatwe. Cieszymy się, że wygraliśmy w tie-breakach. W finale szybko poszło Rosjanom, tie-breaka nie było.

Plan na mecz z Rosją też był taki, żeby doprowadzić do tie-breaka, bo w tym decydującym secie jesteśmy niepokonani (śmiech). A teraz na poważnie, ten medal to dla was sukces?

Założenie było takie, że do Kazania jedziemy po medal. Po finale jest jednak trochę niedosyt, ponieważ przegraliśmy bezapelacyjnie. Mimo wszystko cieszymy się, bo wszyscy na nas stawiali. Nie zawiedliśmy ani kibiców, ani zarządu. Porażka 0:3 w finale. Mieliście plan na mecz z Rosją, poza tym piątym setem?

Mieliśmy plan, żeby zaatakować od początku. Może nieco za bardzo zaatakowaliśmy. Powinniśmy wejść na spo-

kojnie w ten mecz, robić mniej błędów. Przegraliśmy, bo nie zagraliśmy swojej siatkówki. Tego ataku też trochę brakowało. Sporo błędów było w waszej grze.

Założenie było takie, żeby odciągnąć rywali od siatki. Niestety to raczej piłkę odciągnęliśmy mocno od siatki, serwisami w aut. Za bardzo ryzykowaliśmy na zagrywce. Tak naprawdę Rosjanie nie zagrali dobrze, to my zagraliśmy bardzo słabo. Jak oceniasz ten turniej?

To był mój pierwszy poważny turniej. Zagrałem pierwszy sezon w PlusLidze, dostałem szansę wyjazdu na Uniwersjadę i ją wykorzystałem. Cieszę się, że mogłem zagrać podczas takiej imprezy. Myślę, że mogę ten okres zaliczyć do udanych. Grałeś na tyle skutecznie, że otrzymałeś nagrodę dla najlepiej punktującego zawodnika.

Bardzo się cieszę z tego wyróżnienia. Jednak muszę za to podziękować Grzesiowi Łomaczowi, który rozrzucał te piłki do mnie (śmiech). Udało się i cieszę się, że wracam z dodatkowym wyróżnieniem. Mecze rozgrywaliście w kilku halach. Jak ocenisz przygotowanie Uniwersjady przez Kazań?

Jestem zaskoczony tym, ile funduszy zostało zainwestowane w te obiekty. Bardzo fajna organizacja, oceniam imprezę bardzo wysoko. A jak się czułeś w wiosce uniwersjadowej?

Na początku trochę nie weszliśmy w atmosferę. Wszyscy byliśmy skupieni na siatkówce, ale później zaczęliśmy nawiązywać kontakt z innymi sportowcami, młodymi i ambitnymi ludźmi i było bardzo sympatycznie. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Dawid Lis


Wioślarstwo

Tylko jeden medal Do Kazania przyjechało z Polski siedem osad. Trzy ekipy to byli faworyci do medali, a dwie osady miały także nawiązać walkę o miejsca na podium. Biało-czerwoni wioślarze wywalczyli jednak tylko jedno srebro, a dokładniej wywalczył ten medal Jerzy Kowalski.

K

owalski od samego początku pokazywał wysoką formę. Wygrał najpierw swój bieg eliminacyjny, a następnie okazał się najlepszy w półfinale. W finale przez cały dystans walczył z Niemcem Juliusem Peschelem. Na finiszu niestety lepszy był rywal Polaka. – Jerzy potwierdził swój poziom. Jest to nasz czołowy zawodnik – ocenił Piotr Basta, trener odpowiedzialny za jedynkarza. – Bieg był bardzo ciężki. Ciążyła na mnie duża presja. Wygrałem eliminacje, półfinał również. Liczyłem na dobry występ w finale. Chciałem ruszyć po tysiącu, bo wiedziałem, że Niemiec będzie bardzo mocny. Niestety odparł moje ataki, dopłynąłem drugi. Jestem zadowolony z tego wyniku. Dwa tygodnie temu byłem chory, miałem Mistrzostwa Polski i też nie do końca wiedziałem czy wystartuję. Słyszałem doping, za który bardzo dziękuję – powiedział srebrny medalista. Medal z Kazania miała przywieźć nasza ósemka. Osada w składzie Ryszard Ablewski, Michał Chrustowski, Dariusz Juręczyk, Miłosław Kędzierski, Karol Martyna, Maciej Mattik, Dariusz Radosz, Damian Rosolski i Bartosz Zabłocki wygrała swój bieg eliminacyjny, minimalnie wyprzedzając ekipę Ukrainy. W finale biało-czerwoni dopłynęli na metę dopiero na piątej pozycji. – Jesteśmy zgodni z trenerami, że ósemka najbardziej nas zawiodła. To byli zawodnicy, którzy już ocierali się o medale Młodzieżowych Mistrzostw Świata. W zeszłym roku wygrali Akademickie Mistrzostwa Świata w Kazaniu. Uważaliśmy, że tę osadę stać na walkę, nie o złoto, bo Rosja przyjechała ósemką pierwszej reprezentacji, ale srebrny medal był w zasięgu. Oni bez podjęcia jakiejkolwiek walki zajęli piąte miejsce. Sami teraz muszą sobie odpowiedzieć, co zrobili. Nawet nie próbują zwalać winy na trenerów, na pogodę. Zdają sobie sprawę, że to oni skopali – podsumował Henryk Boś, szef ekipy wioślarskiej. Blisko medalu był także Wiktor Chabel. Nasz jedynkarz najpierw wygrał bieg

eliminacyjny, a później zajął drugie miejsce w swoim półfinale. W finałowym wyścigu walczył o brązowy medal, jednak rywale okazali się mocniejsi i Polak dopłynął czwarty. – Przed zawodami mówiliśmy o miejscach 2–4. Pierwsze było poza zasięgiem, było zarezerwowane dla reprezentanta Litwy. Zajął to najgorsze, ale do 1500 m walczył, dopóki widział szansę na medal – stwierdził Henryk Boś. W finałach A mieliśmy jeszcze dwie osady. Agnieszka Kobus w eliminacji była piąta, jednak wygrała bieg repasażowy i zapewniła sobie możliwość startu w finale. W decydującym wyścigu dopłynęła do mety na piątej pozycji. – Myślę, że jej start można uznać za udany. Zawodniczki, które były przed nią, startowały na regatach międzynarodowych. Trzeba zaznaczyć, że Agnieszka nie jest najlepszą jedynkarką w Polsce, bo te najlepsze są obecnie w osadach kadrowych i przygotowują się do Pucharu Świata w Lucernie. Myślę, że awans do finału to już był pozytywny wynik i jeszcze w finale wyprzedziła jedną rywalkę. Piąte miejsce uważam za udany występ – ocenił Michał Kozłowski, trener odpowiedzialny za osady kobiece. Czwórka męska bez sternika wagi lekkiej także rywalizowała w finale A. Polacy w składzie Kamil Bredow, Dawid Kamiński, Radosław Krymski i Rafał Serwiak awansowali do finału bezpośrednio z biegu eliminacyjnego, w którym zajęli drugie miejsce. W rozgrywce medalowej biało-czerwoni dopłynęli niestety na końcu, czyli na szóstej pozycji. – Troszkę więcej spodziewaliśmy się od tej osady. Całkiem niezłe eliminacje, ale było widać, że to być może wszystko, na co stać naszych zawodników. W finale trochę przeszacowali swoje siły. W połowie dystansu medal był poza ich zasięgiem. Myślę, że było ich stać na więcej niż szóste miejsce. Tak czy inaczej ten start uznać należy za przyzwoity, ponieważ obsada była bardzo profesjonalna. Tutaj nie było akademickich osad, ale były to profesjonalne ekipy, może nie te, które startują na igrzyskach, ale wywarły bardzo pozytywne wrażenie – podsumował Piotr Basta. Siódme miejsce w Kazaniu zajęła kobieca czwórka bez sterniczki. Polki w składzie Monika Kamińska, Anna Karzyńska, Marta Kowalska i Ewelina Sławińska wygrały finał B. Wcześniej biało-czerwone zajęły piąte miejsce w eliminacji, a w repasażu do mety dopłynęły jako trzecie. – Tak naprawdę decyzja o tym, kto pojedzie, zapadła kilka dni przed Uniwersjadą. Spodziewałem się pewnego wejścia do finału. Niestety udało się wygrać tylko finał B. Dziewczyny w tym

składzie były tylko kilka razy na wodzie. Wyraźne postępy robiły podczas regat, ale to niestety nie wystarczyło – stwierdził Michał Kozłowski. Najsłabiej z polskich osad spisała się dwójka podwójna mężczyzn. Antoni Kozaka oraz Bartłomiej Leśniak zajęli ostatnie miejsce w biegu eliminacyjnym, na końcu stawki dopłynęli także w repasażu. – Niewątpliwie był to najsłabszy występ polskiej osady w Kazaniu. Musiałbym skłamać mówiąc, że liczyliśmy na coś więcej. Ta osada, złożona w ostatniej chwili z drugiego i trzeciego jedynkarza z kwalifikacji, nie może być optymalna. Są to zawodnicy, którzy diametralnie różnie od siebie wiosłują i zupełnie inaczej wyglądają. Bartłomiej Leśniak był niedawno zawodnikiem wagi lekkiej, natomiast Antoni Kozaka jest wyjątkowo potężnym facetem. Nie było za dużo czasu, żeby tę osadę opływać. Konsekwencje są bezwzględne. Panowie w zderzeniu ze średniej klasy osadami światowymi po prostu przegrali – przyznał Piotr Basta. Wyniki Polaków w Kazaniu dały sztabowi szkoleniowemu do myślenia, a najważniejszy wniosek poznaliśmy jeszcze w Rosji. – Oceniając starty reprezentacji wioślarzy, doszliśmy z trenerami do jednego wniosku. Nie stać Polski, przy takiej liczbie zawodników uprawiających wioślarstwo, na trzy reprezentacje. W 99% przyjechała tutaj trzecia kadra. Pierwsza pojechała do Lucerny na Puchar Świata, druga przygotowuje się do Młodzieżowych Mistrzostw Świata w Linzu, a tutaj jest trzecia. Dlatego jest taki wynik, a nie inny. Zaobserwowaliśmy, że z innych krajów startowali zawodnicy i zawodniczki, którzy po Uniwersjadzie pakowali się w samolot i lecieli do Lucerny na Puchar Świata. Z Polskim Związkiem Towarzystw Wioślarskim i z AZS-em musimy porozmawiać o tym, kogo możemy wysłać, żeby na jedną i na drugą imprezę pojechała najlepsza reprezentacja. Wioślarstwo

jest na całym świecie akademickie i tego musimy się trzymać – zakończył Henryk Boś, szef wioślarskiej ekipy w Kazaniu. Dawid Lis

Jerzy Kowalski, student WSG Bydgoszcz

aps nr 06 2013 (313)


Kajakarstwo

12 krążków kajakarzy Kajakarze bardzo mocno przyczynili się do poprawy zdobyczy medalowej naszej reprezentacji podczas Letniej Uniwersjady w Kazaniu. Biało-czerwoni „wyłowili” aż 12 krążków!

W

orek z medalami dla polskich kajakarzy otworzył Rafał Rosolski. Rozpoczął od brązu dla biało-czerwonych na dystansie 1000 m. – Dałem z siebie wszystko. Wierzyłem do samego końca, że będę miał srebro. Nie ukrywam, że mierzyłem też w złoto. Złoto jednak było za daleko. O srebro mogłem powalczyć, ale mimo wszystko jestem zadowolony – przyznał sam zawodnik, dla którego nie był to ani ostatni start, ani ostatni medal. – Zaraz idę walczyć o medal w czwórce – dodał. Można rzec „jak powiedział, tak zrobił”. Po chwili Rafał Rosolski stał ponownie na podium. Oprócz niego na drugim miejscu dopłynęli Paweł Florczak, Martin Brzeziński i Bartosz Stabno. Podczas pozostałych czterech finałów, które odbywały się tego dnia, Polacy na podium stawali jeszcze trzykrotnie, w tym raz na najwyższym jego stopniu. Złoto wywalczyli Paweł Szandrach i Mariusz Kujawski w K2 na 1000 m. Kolejna dwójka, kanadyjkarze Tomasz Kaczor i Vincent Słomiński, dopłynęli do mety na trzeciej pozycji i także cieszyli się z medalu. – W duchu może i liczyliśmy na medal.

Przyjechaliśmy tutaj walczyć o medale, ale nigdy nie jesteśmy ich pewni. Nigdy nie zakładamy, że musimy zdobyć medal, my go możemy zdobyć. Cieszy nas ten medal, chociaż mogło być minimalnie lepiej. To pokazuje, że jesteśmy w światowej czołówce – przyznał Tomasz Kaczor, który docenia pracę kolegi. – Mój kolega startuje od czterech tygodni niemal bez przerwy. On jest moim motorem z tyłu, ja jestem kierowcą. Jeżeli silnik nie poda, to ja sam nie pojadę – dodał. Ostatni medal dołożyli kanadyjkarze na dystansie 1000 m. Piotr Kuleta, Michał Kudła, Mateusz Kamiński i Patryk Sokół na mecie zameldowali się na trzeciej pozycji. Pierwszego dnia Polacy zdobyli pięć medali w sześciu finałach. – Myślę, że wypadliśmy optymalnie, patrząc na możliwości zawodników. Wydaje mi się, że wszyscy stanęli na wysokości zadania. Przemawiają za tym zdobyte medale – ocenił Marek Zachara, szkoleniowiec naszych kajakarzy. Po tak udanych startach apetyty drugiego dnia były jeszcze większe. Szczególnie, że tym razem odbywało się 18 finałów i we wszystkich mieliśmy swoich reprezentantów. Wielki upał, słońce, niemal bezwietrzna pogoda – tak było na torze regatowym. – Sporty wodne są przyzwyczajone do taki warunków – odpowiadał M. Zachara. Już inauguracyjny bieg mógł nam przynieść medal. Mógł, bo Ewelinie Wojnarowskiej do podium zabrakło zaledwie 0,03 sekundy. Piętnaście minut później ponownie czwarte miejsce. Tym razem Denis Ambroziak tuż za podium w K1 na 200 m, tym samym dystansie, na którym płynęła Wojnarowska. Polakowi do brązowego medalu zabrakło nieco więcej niż koleżance z kadry, ale była to też niewielka różnica – 0,3 sekundy.

Biało-czerwoni medal wywalczyli dopiero w szóstym finale. Na najniższym stopniu podium w konkurencji dwójek na 200 m stanęli Sebastian Szypuła i Dawid Putto. W kolejnym wyścigu na dystansie 200 m polski kajak ponownie dopływa jako czwarty. Tym razem Agnieszka Kowalczyk, Ewelina Wojnarowska, Edyta Dzieniszewska i Magdalena Krukowska. Nasze zawodniczki straciły do trzeciej osady 0,2 sekundy. Po raz drugi niewielka różnica dzieliła Wojnarowską od podium. – Myślałem, że dziewczyny na czwórce zdobędą medal. Ta czwórka jednak nie chodziła tak dobrze, jak byśmy chcieli – przyznał Marek Zachara. W sesji przedpołudniowej Polakom przypadł jeszcze jeden medal. Ponownie na podium stanęli Sebastian Szypuła i Dawid Putto, a dołączyli do nich Denis Ambroziak i Bartosz Stabno. Panowie zdobyli brąz w K4 na 200 metrów. Dwa medale w dziewięciu finałach to statystyka nieco gorsza niż dnia poprzedniego. Pozostawały jednak jeszcze nadzieje, ponieważ w sesji popołudniowej wciąż było dziesięć wyścigów do rozegrania. I tę część zaczęliśmy od mocnego uderzenia! Pierwszy bieg i pierwszy medal! Edyta Dzieniszewska zdobywa srebro na 500 m! Później jednak przytrafiły się trzy kolejne finały bez pozycji medalowej, a najbliżej

Klasyfikacja KOBIETY Jedynki 1×KA: 1. Nataliya Dovhodko (UKR) 8:16.68, 2. Jitka Antošová (CZE) 8:17.01, 3. Eliza Gulbe (LAT) 8:23.32, 5. Agnieszka Kobus (AWF Warszawa) 8:40.78 Czwórki bez sternika: 1. Yulia Pozdnyakova, Oxana Strelkova, Anastasia Karabelshchikova, Alexandra Fedorova (RUS) 6:59.92, 2. Claire-Louise Bode, Catherine Stark, Kate Christowitz, Holly Jean Norton (RSA) 7:07.44, 3. Kateryna Sheremet, Ilona Romanesku, Ievgeniia Nimchenko, Daryna Verkhogliad (UKR) 7:09.66, 7. Ewelina Sławińska (WSG Bydgoszcz), Marta Kowalska (AWF Warszawa), Marta Karzyńska (PWSzZ Wałcz), Monika Kamińska (Barry University) 7:13.86 MĘŻCZYŹNI Jedynki 1×MA: 1. Mindaugas Griškonis (LTU) 7:18.32, 2. Patrick Loliger (MEX) 7:23.94, 3. Sergiy

www.azs.pl

Gumennyi (UKR) 7:28.53, 4. Wiktor Chabel (AGH Kraków) 7:33.74 Jedynki wagi lekkiej 1×ML: 1. Julius Peschel (GER) 7:24.07, 2. Jerzy Kowalski (WSG Bydgoszcz) 7:25.44, 3. Gabor Csepregi (HUN) 7:32.62 Dwójki podwójne 2×MA: 1. Rolandas Maščinskas, Saulius Ritter (LTU) 6:36.76, 2. Ivan Dovhodko, Olexandr Nadtoka (UKR) 6:48.96, 3. Dmitriy Khmylnin, Denis Pribyl (RUS) 6:5 0.22, 13. Bartłomiej Leśniak (WSZiB Kraków), Antoni Kozaka (AWFiS Gdańsk) 7:14.27 Czwórki bez sternika wagi lekkiej 4-ML: 1. Tobias Franzmann, Stefan Wallat, Daniel Wisgott, Lasse Antczak (GER) 6:46.41, 2. Morgan Maunoir, Barthelemy Agostini, Clement Fonta, Edouard Jonville (FRA) 6:49.17, 3. Masato Kobayashi, Hirohide Sakagami, Yusuke Sato, Yusaku Araki (JPN) 6:50.83, 6. Rafał Serwiak (AWFiS Gdańsk), Dawid Kamiński (AWFiS Gdańsk), Radosław Krymski (WSB Toruń), Kamil Bredow (AWFiS Gdańsk), 6:59.13

Ósemki: 1. Lev Gritsenko, Victor Misyutkin, Rostislav Drozhzhachikh, Georgy Efremenko, Ivan Balandin, Nikolay Balandin, Anton Zarutskiy, Daniil Andrienko, Pavel Safonkin (RUS) 5:47.54, 2. Denys Chornyi, Stanislav Chumraiev, Vitalii Tsurkan, Vasyl Zavgorodnii, Ivan Yurchenko, Ivan Futryk, Dmytro Mikhai, Anatolii Radchenko, Vladyslav Nikulin (UKR) 5:52.31, 3. Hugo van Velzen, Vincent van der Leer, Stef Broenink, Maarten van Blokland, Jonathan Lemaire, Geert Hemminga, Menno van Blitterswijk, Mathew Kleine Punte, Marc Hummelink (NED) 5:53.55, 5. Ryszard Ablewski (WSG Bydgoszcz), Miłosław Kędzierski (UKW Bydgoszcz), Dariusz Radosz (WSG Bydgoszcz), Dariusz Juręczyk (WSG Bydgoszcz), Bartosz Zabłocki (UP Poznań), Michał Chrustowski (UKW Bydgoszcz), Maciej Mattik (ZWKF Gorzów), Damian Rosolski (ZWKF Gorzów), Karol Martyna (Polit. Wrocławska) 5:58.54


Kajakarstwo był Michał Kudła, który dopłynął czwarty w C1 na 500 metrów. W końcu przyszło przełamanie! Do końca pozostawało już tylko pięć wyścigów. I właśnie wtedy rozpoczęła się passa Polaków. Najpierw brąz Tomasza Kaczora i Vincenta Słomińskiego w C2 na 500 m. Krótka chwila i biało-czerwona flaga ponownie na maszcie – tym razem srebro Pawła Szandracha i Mariusza Kujawskiego. Obie te ekipy miały już na swoim koncie po jednym medalu, które wywalczyli dzień wcześniej. Do tego dorobku dorzucamy jeszcze dwa brązowe medale! W końcu udało się dziewczynom wskoczyć na podium! Agnieszka Kowalczyk, Ewelina Wojnarowska, Edyta Dzieniszewska i Magdalena Krukowska dopływają jako trzecie na 500 metrów. To samo miejsce zajęli Paweł Szandrach, Mariusz Kujawski, Sebastiaan Szypuła i Dawid Putto. Polacy wywalczyli 12 medali, czym bardzo mocno przyczynili się do poprawy dorobku całej reprezentacji. – Na pewno ta impreza ma bardzo duży prestiż i wysoki poziom sportowy. Reprezentacje wszystkich krajów wystawiły swoich najlepszych

zawodników, oczywiście tych, którzy są studentami. My zrobiliśmy podobnie. Nie startowały jedynie Karolina Naja i Beata Mikołajczyk, które na pewno wzmocniłyby reprezentację. Dorzuciłyby do naszego dorobku 2–3 medale, prawdopodobnie złote – podsumował Marek Zachara. W 2012 roku nasi reprezentanci próbowali już swoich sił w Kazaniu podczas Akademickich Mistrzostw Świata. Czy tamte zawody mogły się w jakiś sposób przełożyć na wyniki podczas Letniej Uniwersjady? – Na pewno próba podczas AMŚ nam pomogła. Poznaliśmy tor, warunki panujące w akademikach, znaliśmy też odległości. Na pewno było to dla nas komfortem i nic nas nie zaskakiwało podczas Uniwersjady – stwierdził trener. Szkoleniowiec naszych zawodników jest jednak przekonany, że mogło być minimalnie lepiej. Powód? – Przyczyną na pewno było to, że zawodnicy startowali czwarty tydzień z rzędu. Powietrze powoli z nich schodziło. Brak było treningów, były tylko starty. Nie da się startować co tydzień, bo trzeba dużo trenować i zazwyczaj się przygotowuje do danej impre-

zy. Kalendarz był taki, że nie mogliśmy trenować, bo tydzień wcześniej były mistrzostwa Polski, które jednocześnie były eliminacją do kadry. Niektórzy zawodnicy startowali w 12–15 biegach przez półtora dnia. Później mieliśmy dwudniowe zgrupowanie w Wałczu przed wyjazdem. Mieliśmy tam mały szpital. Rehabilitowaliśmy wszystkich i nie było mowy o treningu. W Kazaniu zawodnicy do siebie dochodzili, ale brakowało treningu, żeby osiągnąć maksymalny pułap poziomu sportowego – stwierdził trener. – Przypuszczam, że inne państwa nie miały tak napiętego kalendarza, szczególnie że miesiąc wcześniej były Mistrzostwa Europy Seniorów w Portugalii – zakończył Marek Zachara. Dawid Lis

Klasyfikacja KOBIETY K1 500 m: 1. Maryna Litvinchuk (BLR) 1:57.055, 2. Edyta Dzieniszewska (WSWFiT Białystok) 1:58.094, 3. Milica Starovic (SRB) 1:58.659 K1 200 m: 1. Natalia Podolskaya (RUS) 41.643, 2. Marharyta Tsishkevich (BLR) 42.211, 3. Nikolina Moldovan (SRB) 42.401, 4. Ewelina Wojnarowska (WSPiA Poznań) 42.431 K2 500 m: 1. Aleksandra Grishina, Marharyta Tsishkevich (BLR) 1:46.867, 2. Anastasia Lavrova, Natalia Lobova (RUS) 1:48.220, 3. Nikolina Moldovan, Olivera Moldovan (SRB) 1:48.749, 7. Joanna Bruska (KPSW Bydgoszcz), Paulina Wiewióra (WSAP Szczecin) 1:53.769 K2 200 m: 1. Maryna Litvinchuk, Volha Khudzenka (BLR) 37.094, 2. Nikolina Moldovan, Olivera Moldovan (SRB) 38.026, 3. Anastasia Lavrova, Natalia Proskurina (RUS) 38.307, 7. Joanna Bruska (KPSW Bydgoszcz), Paulina Wiewióra (WSAP Szczecin) 39.865 K4 500 m: 1. Sofia Yurchanka, Nadzeya Papok, Volha Khudzenka, Maryna Litvinchuk (BLR) 1:37.443, 2. Elena Anyshina, Natalia Proskurina, Inga Gurzhey, Svetlana Chernigovskaya (RUS) 1:40.348, 3. Agnieszka Kowalczyk (AWF Poznań), Ewelina Wojnarowska (WSPiA Poznań), Edyta Dzieniszewska (WSWFiT Białystok), Magdalena Krukowska (WSFiZ Białystok) 1:40.609 K4 200 m: 1. Marharyta Tsishkevich, Nadzeya Papok, Volha Khudzenka, Maryna Litvinchuk (BLR) 34.637, 2. Natalia Lobova, Natalia Podolskaya, Vera Sobetova, Anastasiya Sergeeva (RUS) 35.895, 3. Begona Lazcano Guimerans, Ainara Portela Martin, Laura Pedruelo Toribio, Maria Cerbera Munoz (ESP) 36.016, 4. Agnieszka Kowalczyk (AWF Poznań), Ewelina Wojnarowska (WSPiA Poznań), Edyta Dzieniszewska (WSWFiT Białystok), Magdalena Krukowska (WSFiZ Białystok) 36.229 MĘŻCZYŹNI K1 1000 m: 1. Fernando Pimenta (POR) 3:48.135, 2. Aleh Yurenia (BLR) 3:49.814, 3. Rafał Rosolski (WSFiZ Białystok) 3:50.325

K1 200 m: 1. Ignas Navakauskas (LTU) 34.311, 2. Manfredi Rizza (ITA) 34.651, 3. Oleg Kharitonov (RUS) 34.724, 4. Denis Ambroziak (OSW Olsztyn) 35.085 K1 500 m: 1. Fernando Piamenta (POR) 1:43.900, 2. Martin Schubert (GER) 1:45.955, 3. Victor Andrushkin (RUS) 1:45.992, 7. Bartosz Stabno (WSB Poznań) 1:48.710 K2 1000: 1. Paweł Szandrach (WSG Bydgoszcz), Mariusz Kujawski (KPSW Bydgoszcz) 3:28.473, 2. Vitaly Yurchenko, Vasily Pogreban (RUS) 3:31.537, 3. Mate Petrovics, Gergely Csaszar (HUN) 3:31.559 K2 200 m: 1. Yury Postrigay, Alexander Dyachenko (RUS) 31.500, 2. Miroslav Zatko, Lubomir Beno (SVK) 32.937, 3. Sebastian Szypuła (WSG Bydgoszcz), Dawid Putto (WSG Bydgoszcz) 33.103 K2 500 m: 1. Dzianis Zhyhadla, Vitaliy Bialko (BLR) 1:34.923, 2. Paweł Szandrach, Mariusz Kujawski 1:34.941, 3. Evgenii Lukantcov, Dmitry Gudimov (RUS) 1:35.674 K4 1000 m: 1. Oleg Zhestkov, Maxim Spesivtsev, Alexey Vostrikov, Nikolay Cherkov (RUS) 3:08.558, 2. Paweł Florczak, Rafał Rosolski, Martin Brzeziński, Bartosz Stabno 3:10.349, 3. Pavel Miadzvedzeu, Ivan Tsuranau, Aleh Yurenia, Artur Litvinchuk (BLR) 3:12.183, 3. Attila Tas Toth, Aron Schenk, Laszlo Kovacs, Gergely Csaszar (HUN) 3:12.183 K4 200 m: 1. Kirill Lyapunov, Aleksandr Nikolaev, Artem Kononyuk, Oleg Kharitonov (RUS) 30.060, 2. Ievgen Karabuta, Maksym Bilchenko, Oleksandr Senkevych, Igor Trunov (UKR) 30.611, 3. Sebastian Szypuła, Denis Ambroziak, Bartosz Stabno, Dawid Putto 31.031 K4 500 m: 1. Kirill Lyapunov, Aleksandr Sergeev, Victor Andrushkin, Oleg Zhestkov (RUS) 1:23.764, 2. Pavel Miadzvedzeu, Dzianis Zhyhadla, Artur Litvinchuk, Vitaliy Bialko (BLR) 1:23.937, 3. Paweł Szandrach, Mariusz Kujawski, Sebastian Szypuła, Dawid Putto 1:26.269 C1 1000 m: 1. Tamas Kiss (HUN) 4:10.837, 2. Sergey Yemelyanov (KAZ) 4:11.515, 3. Ilia Shtokalov (RUS) 4:12.668, 8. Piotr Kuleta (WSG Bydgoszcz) 4:40.566 C1 500 m: 1. Jevgenij Suklin (LTU) 1:55.586, 2. Sergey Yemelyanov (KAZ) 1:56.203, 3. Andrei Bahda-

nivich (BLR) 1:57.496, 4. Michał Kudła (WSUS Poznań) 1:57.749 C1 200 m: 1. Jevgenij Suklin (LTU) 38.950, 2. Andrey Kraitor(RUS) 39.128, 3. Artsem Kozyr (BLR) 40.401, 7. Michał Łubniewski (WSFiZ Białystok) 41.613 C2 1000 m: 1. Victor Melantyev, Ilya Pervukhin (RUS) 3:51.170, 2. Jaroslav Radon, Filip Dvorak (CZE) 3:52.046, 3. Tomasz Kaczor (WSL Poznań), Vincent Słomiński (WSPiA Poznań) 3:52.522 C2 500 m: 1. Victor Melantyev, Ivan Shtyl (RUS) 1:44.918, 2. Jaroslav Radon, Filip Dvorak (CZE) 1:46.298, 3. Tomasz Kaczor (WSL Poznań), Vincent Słomiński (WSPiA Poznań) 1:47.447 C2 200 m: 1. Victor Melantyev, Ivan Shtyl (RUS) 36.734, 2. Jaroslav Radon, Filip Dvorak (CZE) 38.059, 3. Hleb Saladukha, Dzianis Makhlai(BLR) 38.393, 4. Wiktor Głazunow (ZWKF Gorzów Wlkp.), Joshua Drojetzki (Politechnika Poznańska) 39.205 C4 1000 m: 1. Vitaliy Verheles, Denys Kamerylov, Dmytro Ianchuk, Eduard Shemetylo (UKR) 3:37.893, 2. Kirill Shamshurin, Rasul Ishmukhamedov, Pavel Petrov, Vladimir Fedosenko (RUS) 3:38.476, 3. Piotr Kuleta (WGS Bydgoszcz), Michał Kudła (WSUS Poznań), Mateusz Kamiński (OKSW Olsztyn), Patryk Sokół (WSPiA Poznań) 3:38.619 C4 500 m: 1. Kirill Shamshurin, Mikhail Pavlov, Pavel Petrov, Alexey Bovdurets (RUS) 1:38.565, 2. Vitaliy Verheles, Denys Kamerylov, Dmytro Ianchuk, Eduard Shemetylo (UKR) 1:38.868, 3. Ildar Kayumov, Mirziydjon Khojiev, Dilshod Yuldashov, Muradjon Azmetov (UZB) 1:39.251, 6. Tomasz Kaczor (WSL Poznań), Vincent Słomiński (WSPiA Poznań), Piotr Kuleta (WGS Bydgoszcz), Michał Kudła (WSUS Poznań) 1:41.505 C4 200 m: 1. Kirill Shamshurin, Andrey Kraitor, Alexander Kovalenko, Nikolay Lipkin (RUS) 33.711, 2. Siarhei Pryvolkin, Dzianis Reut, Andrei Bahdanovich, Dzmitry Pivavar (BLR) 34.975, 3. Vojtech Ruso, Dan Drahokoupil, Tomas Janda, Radek Miskovsky (CZE) 35.530, 6. Joshua Drojetzki (Politechnika Poznańska), Michał Łubniewski (WSFiZ Białystok), Michał Kudła (WSUS Poznań), Mariusz Ruczyński (WSPiA Poznań) 37.075

aps nr 06 2013 (313)


Pływanie

Dwa razy Korzeniowski 50-metrowa pływalnia Aquatic Palace gościła miłośników wodnego ścigania się. Polskę reprezentowało dziewięcioro zawodników.

O

skar Krupecki dotarł do finału na 100 m stylem motylkowym. Zajął w nim ósme miejsce, a w eliminacjach pobił rekord życiowy 52.72. Oskar startował również w eliminacjach na 50 m stylem motylkowym. Kacper Majchrzak wystąpił w półfinale na 50 oraz 100 m stylem dowolnym. Bardzo dobrze zaprezentował się w sztafecie 4 × 100 m, w której pobił swój rekord życiowy (49.35). Klaudia Naziębło płynęła w finale na 200 m stylem motylkowym (siódme miejsce) oraz w finale na 50 m stylem grzbietowym (ósme miejsce). Polka dotarła również do półfinału na 100 m

stylem grzbietowym oraz odpadła w eliminacjach na 100 m stylem motylkowym z nowym rekordem życiowym (1:01.65). Michał Szuba swój udział zakończył na eliminacjach 200, 400 oraz 800 m stylem dowolnym. Katarzyna Wilk dotarła do półfinału na 100 m oraz odpadła w eliminacjach na 50 m stylem dowolnym. Filip Wypych wystąpił w finale na 50 m stylem dowolnym i zajął w nim ósme miejsce. Zawodnik odpadł w eliminacjach na 50 m stylem klasycznym oraz 100 m stylem dowolnym. Karol Zaczyński odpadł w eliminacjach na 400 m stylem zmiennym. Na 200 m stylem zmiennym nie udało mu się awansować do półfinału, ale pobił za to swój rekord życiowy (2:04.43). Sztafeta męska 4 × 100 m stylem dowolnym w składzie Majchrzak, Korzeniowski, Wypych oraz Krupecki w finale uplasowała się na szóstej pozycji. Alicja

Tchórz w finale na 200 m stylem zmiennym zajęła szóstą lokatę, a w półfinale pobiła rekord życiowy (2:15.37). Odpadła w półfinałach na 50, 100 oraz 200 m stylem grzbietowym. – Swój występ na Uniwersjadzie mogę uznać za udany. W każdym ze startów kwalifikowałam się do popołudniowych sesji finałowych. Na dystansie 200 m stylem zmiennym zajęłam 6. lokatę z nowym rekordem życiowym. Zawsze szkoda, że nie udało się wywalczyć medalu dla Polski. Jednak poziom w Kazaniu był dużo wyższy w porównaniu do Uniwersjady w Shenzhen. Gospodarze „wytoczyli najcięższe działa”. Mimo sporej konkurencji wszyscy pływacy dzielnie stawili jej czoło – oceniła swój występ Alicja Tchórz. Jednak najwięcej radości przyniósł nam Paweł Korzeniowski. Dotarł do półfinału na 50 m stylem motylkowym bijąc swój rekord życiowy w eliminacjach (24.05). Odpadł w eliminacjach swojej koronnej konkurencji na 200 m stylem motylkowym (2:00.89). – Na 200 m delfinem było

Klasyfikacja KOBIETY 100 m dowolny: 1. Aliaksandra Herasimenia (BLR) 53.50 UR, 2. Veronika Popova (RUS) 54.12, 3. Megan Romano (USA) 54.45, 13. Katarzyna Wilk (Univ. Of Southern California) 56.27 100 m grzbietowy: 1. Anastasia Zueva (RUS) 59.83 UR, 2. Megan Romano (USA) 59.85, 3. Madison Wilson (AUS) 1:00.65, 12. Klaudia Naziębło (UE Wrocław) 1:02.21, 13. Alicja Tchórz (UE Wrocław) 1:02.25 100 m motylkowy: 1. Katerine Savard (CAN) 57.63 UR, 2. Fan Guo (CHN) 58.98, 3. Nao Kobayashi (JPN) 58.99, 22. Klaudia Naziębło 1:01.65 200 m grzbietowy: 1. Madison Wilson (AUS) 2:09.22, 2. Daryna Zevina (UKR) 2:09.41, 3. Hayle White (AUS) 2:09.84, 9. Alicja Tchórz 2:13.17 200 m motylkowy: 1. Kona Fujita (JPN) 2:09.66, 2. Nao Kobayashi (JPN) 2:10.65, 3. Yana Matynova (RUS) 2:10.72, 7. Klaudia Naziębło 2:12.86 200 m zmienny: 1. Viktoriiya Andreeva (RUS) 2:12.32, 2. Sarah Henry (USA) 2:12.69, 3. Melanie Margalis (USA) 2:12.96, 7. Alicja Tchórz 2:16.07 50 m dowolny: 1. Aliaksandra Herasimenia (BLR) 24.48 UR, 2. Anna Santamans (FRA) 24.81, 3. Megan Romano (USA) 24.98, 24. Katarzyna Wilk 26.41

www.azs.pl

50 m grzbietowy: 1. Anastasia Zueva (RUS) 27.89 UR, 2. Aliaksandra Herasimenia (BLR) 28.01, 3. Madison Wilson (AUS) 28.33, 8. Klaudia Naziębło 28.84, 11. Alicja Tchórz 29.32 MĘŻCZYŹNI 100 m dowolny: 1. Vladimir Morozov (RUS) 47.62 UR, 2. Nikita Lobintsev (RUS) 48.54, 3. Michele Santucci (ITA) 49.30, 12. Kacper Majchrzak (WSPIA w Poznaniu) 49.70, 33. Filip Wypych (Polit. Łódź) 51.01 100 m motylkowy: 1. Paweł Korzeniowski (ALK Warszawa) 51.75, 2. Yauhen Tsurkin (BLR) 51.80, 3. Evgeny Koptelov (RUS) 52.04, 8. Oskar Krupecki (Uniw. Szczecin) 53.08 200 m dowolny: 1. Danila Izotov (RUS) 1:45.48 UR, 2. Nikita Lobintsev (RUS) 1:46.30, 3. Paweł Korzeniowski 1:46.91 200 m motylkowy: 1. Bence Biczo (HUN) 1:55.32, 2. Kenta Hirai (JPN) 1:55.90, 3. Stefanos Dimitriadis 1:57.36, 17. Paweł Korzeniowski 2:00.89 200 m zmienny: 1. Justi James (AUS) 1:58.35, 2. Hiromasa Fujimori (JPN) 1:58.76, 3. Takahiro Tsutsumi (JPN) 1:59.54, 19. Karol Zaczyński (AWF Katowice) 2:04.43

400 m dowolny: 1. Ryan Napoleon (AUS) 3:48.96, 2. Kohei Yamamoto (JPN) 3:49.03, 3. Fumiya Hidaka (JPN 3:50.63, 15. Michał Szuba (Virginia Tech. Blacksburg) 3:54.67 400 m zmienny: 1. Michael Weiss (USA) 4:12.00 UR, 2. Takeharu Fujimori (JPN) 4:13.43, 3. Lewis James Selkirk Smith (GBR) 4:16.86, 9. Karol Zaczyński 4:22.44 4×100 m dowolny: 1. Rosja 3:10.88 UR, 2. AUS 3:16.33, 3. ITA 3:16.64, 6. Polska – Paweł Korzeniowski, Oskar Krupecki, Filip Wypych, Kacper Majchrzak 50 m dowolny: 1. Vladimir Morozov (RUS) 21.67 UR, 2. Andrey Grechin (RUS) 22.10, 3. Andrii Govorov (UKR) 22.17, 8. Filip Wypych 22.84, 10. Kacper Majchrzak 22.80 50 m klasyczny: 1. Gliulio Andrea Zorzi (RSA) 27.44, 2. Andrea Toniato (ITA) 27.53, 3. Vladimir Morozov (RUS) 27.70, 32. Filip Wypych 29.30 50 m motylkowy: 1. Andrii Govorov (UKR) 23.28, 2. Yauhen Tsurkin (BLR) 23.28, 3. Piero Codia (ITA) 23.38, 10. Paweł Korzeniowski 24.12, 18. Oskar Krupecki 24.42 800 m dowolny: 1. Kohei Yamamoto (JPN) 7:49.96, 2. Sergii Frolov (UKR) 7:51.02, 3. Eric William Hedlin (CAN) 7:53.78, 17. Michał Szuba 8:16.94


Skoki do wody

Rzeszutek na piątkę Andrzej Rzeszutek był najlepszym z naszych skoczków do wody w Kazaniu. Polak w rywalizacji z trampoliny 1-metrowej zajął piąte miejsce, aczkolwiek był blisko medalu!

Już pierwszego dnia wszyscy nasi zawodnicy walczyli w kwalifikacjach. Najpierw skakały kobiety z 1-metrowej trampoliny, a wśród nich Patrycja Pyrzak. Polka jednak tych zawodów nie mogła zaliczyć do udanych, zajęła 21. miejsce w kwalifikacjach. Chwilę później na trampolinie zameldowali się mężczyźni, którzy skakali z trzech metrów. Adam Gierga niestety zajął ostatnie miejsce w kwalifikacjach. Znacznie lepiej spisał się Andrzej Rzeszutek, który zajął siódme miejsce. Kolejnego dnia rywalizowali w skokach z trampoliny 1-metrowej. Ponownie Adam Gierga zamknął klasyfikację. An-

drzej Rzeszutek z tej wysokości uplasował się na piątej pozycji w kwalifikacjach. Po kilkudziesięciu minutach na trampolinie ponownie zameldował się Rzeszutek, tym razem w półfinale skoku z jednego metra. Polak okazał się najlepszy w półfinale i jednocześnie zjawił się w gronie faworytów finału! – Jest ośmiu finalistów. Każdy może wygrać, każdy może przegrać. Jeszcze się zawody nie skończyły, a już jest szum wokół nas. Jeśli pokaże takie same skoki w finale, to może nawet wygrać – mówił przed finałem Serioża Koczarian, trener naszych skoczków. – W półfinale z jednego metra zrobiłem życiowy wynik. Do tej pory nie udało mi się nigdy zrobić więcej punktów – stwierdził Rzeszutek. Trzeciego dnia zawodów odbywały się półfinały oraz finał skoków mężczyzn z trzech metrów. W swoim półfinale Andrzej Rzeszutek zajął 6. miejsce, co dało mu ogółem 12. pozycję. – Marzyłem o finale. W takich imprezach jak mistrzostwa świata czy igrzyska my Polacy marzymy o finale. Wszedł jako dwunasty do finału. Myślałem, że maksymalnie do ósmego może się przesunie – mówił szkoleniowiec Polaków. W finale nasz skoczek zajął dziewiątą lokatę. – Jestem zadowolony z tego występu, ponieważ poprawiłem swój rezultat z Shenzhen. To był jeden z moich lepszych startów z trzech metrów. W półfinale zrobiłem bardzo dobry wynik punktowy i z tego rezultatu jestem bardziej zadowolony. Nie myślałem o tym, jakie miejsce mógłbym zająć w finale. Skupiłem się na wykonaniu swoich skoków jak najlepiej. Z tego, jak je skoczyłem, już nie dało się być wyżej – podsumował ten występ sam zawodnik. Na koniec nasz najlepszy skoczek miał zaprezentować się w finale z trampoliny 1-metrowej. Po pierwszym skoku był liderem. Przed ostatnią próbą Andrzej Rzeszutek zajmował czwartą pozycję, ze stratą 0,7 punktu do podium. Niestety dwa i pół salta w przód z pełną śrubą w pozycji łamanej nie wyszło naszemu zawodnikowi tak, jak on sam by tego

duże zamieszanie. Najpierw byłem sklasyfikowany jako 16., później Kanadyjczyk złożył protest, że nie było falstartu. Następnie okazało się, że jednak był. Sędzia chyba popełnił błąd. Następnie okazało się, że już nie mogę się odwołać od tej decyzji – mówił po wyścigu. Korzeniowski swój pierwszy medal w Kazaniu zdobył na 200 m stylem dowolnym. W finale zajął trzecie miejsce. – Mogę być zadowolony ze swojej formy. Myślę, że dyspozycja jest większa niż podczas mistrzostw Polski w Olsztynie. Zabrakło mi niecałe 0,2 do

życiówki na 200 m w stylu dowolnym, na 50 m delfinem ustanowiłem rekord życiowy. Przede wszystkim jest medal i to cieszy. Myślę, że to bardzo dobry wynik – powiedział Korzeniowski. Wyścig wygrał Rosjanin Danila Izotov bijąc rekord Uniwersjady (1:45.48), a srebro zdobył również jego kolega z reprezentacji. – Widać ewidentnie, że szykowali się na imprezę. Jeżeli zwycięzca uniwersjady jest traktowany jak medalista olimpijski, to grzechem byłoby nie szykować się do tych zawodów – dodał. Pływak do

P

olska reprezentacja skoczków do wody przyleciała do Kazania w zaledwie trzyosobowej obsadzie. Patrycja Pyrzak, Adam Gierga i Andrzej Rzeszutek – to oni reprezentowali nasz kraj w rywalizacji podczas letniej uniwersjady.

chciał. Ostatecznie Polak zajął piąte miejsce, 6 punktów poza podium. – Wystarczyło robić swoje. Dawno nie widziałem, żeby tak źle wykonać ten skok. Za mocno chciał. Był blisko brązowego medalu. Dla nas to jest sukces. Bardzo dobry rezultat. Nikt nie miał takiego w historii polskich skoków do wody – komentował Serioża Koczarian. – Gdybym w finale zrobił taki wynik jak w półfinale, to miałbym brąz, ale to jest sport. Mówi się trudno. Zdecydowanie ten ostatni skok mogłem wykonać lepiej, co najmniej o dwa punkty wyżej. Zrobienie go na osiem, co było możliwe, dawałoby mi czwarte miejsce, czyli jeszcze nie brąz. Mimo wszystko jestem zadowolony. Pewnie czwartego miejsca bym żałował jeszcze bardziej, bo blisko podium – podsumował Andrzej Rzeszutek. Ostatniego dnia zawodów w kwalifikacjach z trampoliny 3-metrowej startowała jeszcze Patrycja Pyrzak. Niestety musiała się wycofać z rywalizacji już po pierwszym skoku. – Już dzień wcześniej było coś nie tak. Przed startem zrobiłam lekki trening, ale przy pierwszym skoku coś mi strzyknęło i ledwo wyszłam z wody. Nie było szans, żeby kontynuować zawody. Szkoda, ponieważ mój wynik z mistrzostw Polski byłby ósmy w Kazaniu, więc była szansa powalczyć – podsumowała Polka. Dawid Lis

Klasyfikacja KOBIETY Trampolina 1 m: 1. Samantha Mills (AUS) 281.40, 2. Dongjin Jia (CHN) 277.75, 3. Liting Wang (CHN) 271.45, 21. Patrycja Pyrzak (Polit. Rzeszów) 176.50 Trampolina 3 m: 1. Shuangxue Zheng (CHN) 329.25, 2. Dongjin Jia (CHN) 312.75, 3. Arantxa Elizabeth Chavez (MEX) 304.85, 24. Patrycja Pyrzak 34.80 MĘŻCZYŹNI Trampolina 1 m: 1. Jin Lin (CHN) 429.05, 2. Tian Qin (CHN) 417.85, 3. Evgenii Novoselov (RUS) 401.05, 5. Andrzej Rzeszutek (Polit. Rzeszów) 395.10, 25. Adrian Gierga (AWF Katowice) 219.60 Trampolina 3 m: 1. Evgeny Kuznetsov (RUS) 496.15, 2. Jin Lin (CHN) 488.90, 3. Tian Qin (CHN) 482.20, 9. Andrzej Rzeszutek 412.70, 25. Adrian Gierga 271.90

swojej kolekcji dołożył kolejny krążek. Polak okazał się najlepszy w finale na 100 m stylem motylkowym. Jak imprezę w Kazaniu podsumował zdobywca złotego i brązowego medalu? – Bardzo dobrze się tutaj czuję. Tegoroczna impreza jest bardzo dobrze zorganizowana. Jest to moja czwarta uniwersjada i wydaje mi się, że ta jest najlepiej zorganizowana, jeśli chodzi o lokalizację, jedzenie czy choćby atmosferę w wiosce uniwersjadowej – zakończył pływak. Anna Celmer aps nr 06 2013 (313)


Lekkoatletyka

LEKKA NA PIĘĆ Z P LU S E M Polscy lekkoatleci z Kazania wywieźli pięć krążków: dwa złote, jeden srebrny oraz dwa brązowe. Podsumowanie zmagań biało-czerwonych rozpoczynamy od zawodników, którzy zajęli miejsce poza strefą medalową.

Z

magania na Central Stadium rozpoczęli 400-metrowcy. Agata Bednarek pomyślnie przeszła przez eliminacje, ale swoją rywalizację zakończyła na półfinale. Na ogromne brawa zasługuje Rafał Omelko. Zawodnik AZS AWF Wrocław wygrał swój bieg półfinałowy na 400 m i ustanowił nowy rekord życiowy 45,94. To nie było ostatnie słowo 24-latka. Polak w finale po raz kolejny poprawił swoją życiówkę (45,69), a do brązowego medalu zabrakło mu zaledwie sześciu setnych sekundy. Joanna Linkiewicz reprezentowała nasz kraj w biegu na 400 m przez płotki. Odpadła w sesji

www.azs.pl

eliminacyjnej ze słabym czasem 1:00,01. Trzeba jednak podkreślić, że tego dnia lekkoatleci mieli ciężkie warunki atmosferyczne (burza i ulewa). W biegu na 100 m mieliśmy trzech reprezentantów. Weronika Wedler i Artur Zaczek odpadli w półfinale, a Dariusz Kuć w serii eliminacyjnej nie ukończył biegu. Do finału w biegu na 800 m nie zdołała awansować Danuta Urbanik. Do finału w biegu na 200 m dotarł Kamil Kryński i zajął w nim siódmą lokatę. Na tym samym dystansie rywalizowała także Ewelina Ptak, która swoje zmagania zakończyła na półfinale. W finale sztafety 4 × 400 m Polki w składzie: Joanna Linkiewicz, Danuta Urbanik, Katarzyna Broniatowska oraz Agata Bednarek – zajęły piątą pozycję. Broniatowska chwilę wcześniej wystąpiła również w finale biegu na 1500 m i zajęła siódme miejsce. W finałowej potyczce skoku w dal rywalizowała też Anna Jagaciak. Z wynikiem 6,32 m uplasowała się siódmym miejscu, ale najlepsze było dopiero przed nią. W finale skoku wzwyż wystąpił Wojciech Theiner, który ostatecznie zajął szóstą pozycję z wynikiem 2,25 m. W finale rzutu oszczepem mieliśmy jednego reprezentanta. Rezultat 77,98 m pozwolił Łukaszowi Grzeszczukowi na zajęcie szóstego miejsca. Justyna Kasprzycka (1,84 m) uplasowała się na ósmej pozycji w finale skoku wzwyż. O nieudanym wy-

stępie może mówić dyskobol Przemysław Czajkowski. Polak spalił wszystkie trzy próby i został sklasyfikowany na ostatniej pozycji. W finale konkursu rzutu młotem wystąpił Wojciech Nowicki i z rezultatem 75,32 m zajął piątą lokatę. Najwięcej radości sprawili nam jednak medaliści. Jako pierwszy złoty krążek wywalczył Paweł Fajdek. Wygrał konkurs rzutu młotem uzyskując 79,99 m. Jest to zarazem najlepszy wynik młociarza w tym sezonie. Fajdek obronił więc złoty medal wywalczony przed dwoma laty w Shenzhen. Największym rywalem Polaka był Rosjanin Sergey Litvinov. Młociarz niesiony dopingiem własnej publiczności w trzeciej kolejce objął prowadzenie. Nie przeszkodziło to jednak Fajdkowi i w czwartej próbie oddał rzut gwarantujący mu wygraną. Rosjanin ostatecznie zajął trzecie miejsce, bowiem w ostatniej kolejce przerzucił go Słowak Marcel Lomnicky. Jestem szczęśliwy, bo zdobyłem złoty medal. Takie było moje założenie i zrealizowałem je w 100%. Dodatkowo cieszy fakt, że jest to mój najlepszy rezultat w tym sezonie. Poziom konkursu stał na bardzo wysokim poziomie, bo siedmiu młociarzy rzuciło powyżej 73 metrów.


Lekkoatletyka Za dwa lata odejdzie kilku zawodników, więc będzie to szansa dla młodszych, jak dla Wojtka Nowickiego, by stanąć na podium. Już niedługo start na mistrzostwach świata w Moskwie i tam liczę również na dobry rezultat – powiedział rozradowany medalista. Anna Jagaciak, zawodniczka MKS Juvenii Puszczykowo, w Kazaniu wystąpiła w finale skoku w dal oraz trójskoku. Zawodniczka powtarzała, że zawsze uważała się za skoczkinię w dal. Jednak wyniki osiągane w trójskoku wskazywały na coś innego. Nie inaczej było w Rosji, gdzie zdobyła srebrny medal w finale trójskoku. Wynik 14,21 m to jej najlepszy rezultat w tym sezonie. Wiedziałam, że jestem w formie, ale nie spodziewałam się aż tak dobrego wyniku. Walka o medal toczyła się do ostatniej kolejki i cieszę się, że to właśnie ja zdobyłam srebro. To najlepszy wynik w sezonie, już od dwóch lat nie zbliżyłam się do takiego rezultatu. Tylko czterech centymetrów zabrakło do życiówki. Mam nadzieję, że na mistrzostwach Polski osiągnę jeszcze lepszy wynik i może nawet kwalifikację na mistrzostwa świata do Moskwy – powiedziała Anna Jagaciak. Najszczęśliwszy dla polskich lekkoatletów okazał się piątek dwunastego. Biało-czerwoni wywalczyli trzy krążki. Pierwszy zdobyła żeńska sztafeta 4 × 100 m. Marika Popowicz po półfinałowym biegu tak oceniła start: Eliminacje zawsze są trudnym biegiem i trochę się z dziewczynami stresowałyśmy. Wiedziałyśmy, że musimy dać wszystko, co w naszej mocy. Same jesteśmy trochę tym czasem zaskoczone. Skupiłyśmy się na tym, by bezpiecznie zmieniać pałeczkę i spokojnie wejść do finału. Zbieramy siły na finał i na pewno można liczyć z naszej strony na walkę. Niczego nie obiecujemy, bo nasza konkurencja rządzi się swoimi prawami, ale będziemy walczyć. W finale Polki składzie: Marika Popowicz, Weronika Wedler, Ewelina Ptak oraz Małgorzata Kołdej z czasem 43,81 zajęły trzecie miejsce. Jesteśmy zadowolone, bo uzyskałyśmy bardzo dobry czas. Po eliminacjach trochę liczyłyśmy na medal, ale skupiłyśmy się na tym, żeby jak

najlepiej pobiec i dać z siebie wszystko. Na szczęście poprawiłyśmy swój czas, więc udało się zdobyć medal – powiedziała Ewelina Ptak. Męska sztafeta 4 × 100 m (39,29) poszła w ślady swoich koleżanek i również wywalczyła brązowe krążki. Po półfinałowym biegu nasi reprezentanci jednak nie byli zadowoleni. – Na pewno cieszy nas awans do finału, ale uzyskaliśmy dość słaby czas. Chcielibyśmy powalczyć o medal, bo cztery lata temu w Belgradzie zdobyliśmy srebrny. Mam nadzieję, że poprawimy ten rezultat, bo mamy tutaj skład z zeszłorocznych igrzysk olimpijskich. Trochę obawialiśmy się tego startu, bo z Kubą Adamskim jesteśmy po drobnych urazach. Potrzebowaliśmy tego przetarcia i cieszymy się, że awansowaliśmy do finału – powiedział Dariusz Kuć. W finałowym biegu na ostatniej zmianie fenomenalnie zaprezentował się Kamil Kryński. Wyprowadził sztafetę z piątego miejsca i na mecie wyprzedził zawodnika z Tajlandii o zaledwie jedną setną sekundy, co dało nam brąz. W sztafecie pobiegli jeszcze: Jakub Adamski, Dariusz Kuć oraz Artur Zaczek. – Jesteśmy bardzo zadowoleni, bo medal spełnił nasze aspiracje. Mieliśmy trochę błędów podczas zmian. Przed wyścigiem staramy się skupić na biegu i ustawieniu, a nie myśleć o rywalizacji. Tak naprawdę start zależy tylko od nas, a nie od innych. Już niedługo mistrzostwa świata w Moskwie. Dwa lata temu w Daegu zajęliśmy czwartą pozycję przegrywając o jedną setną sekundy. Chcielibyśmy powalczyć o taką samą pozycję, a może nawet i o jedno „oczko” wyżej. Oprócz nas w drużynie są jeszcze chłopaki, którzy aktualnie przebywają na młodzieżowych mistrzostwach Europy. Mamy mocny skład i będziemy pracować nad jak najlepszą pozycją – powiedział Kamil Kryński. Na deser po sukcesach polskich sztafet Kamila Stepaniuk zdobyła złoty medal w skoku wzwyż. Razem z Rosjanką pokonały 1,96 m, ale to Polka dzięki mniejszej ilości strąceń mogła cieszyć się ze złota. Lekkoatletka próbowała pobić jeszcze rekord kraju (2,00 m), co ostatecznie się nie udało. Dzisiejszy konkurs był bardzo wyrównany, ale to mnie jeszcze bardziej zmobilizowało do dobrego skakania. Jestem bardzo zadowolona, bo to tylko wynik 3 centymetry gorszy od rekordu życiowego. To był dla mnie bardzo udany konkurs. Po eliminacjach wiedziałam, że trzeba będzie skakać bardzo wysoko. Jestem szczęśliwa i trochę zaskoczona. Za tydzień mamy mistrzostwa Polski, a później wyjeżdżamy na obóz, by przygotowywać się do mistrzostw świata. Chciałabym wypaść w Moskwie tak samo dobrze jak tutaj – powiedziała Stepaniuk. Anna Celmer

Klasyfikacja KOBIETY 100 m: 1. Aurieyall Scott (USA) 11.28, 2. Lina Grincikaite (LTU) 11.32, 3. Andreea Luiza Ograzeanu (ROU) 11.41, 13. Weronika Wedler (AWF Wrocław) 11.81, DNS. Marika Popowicz (UKW Bydgoszcz) 1500 m: 1. Ekaterina Sharmina (RUS) 4:05.49, 2. Elena Korobkina (RUS) 4:08.13, 3. Luiza Gega (ALB) 4:08.71, 7. Katarzyna Broniatowska (UR Kraków) 4:14.31 200 m: 1. Kimberly Hyacinthe (CAN) 22.78, 2. Hanna-Maari Latvala (FIN) 22.98, 3. Andreea Luiza Ograzeanu (ROU) 23.10, 9. Ewelina Ptak (Uniw. Wrocław) 23.65 400 m: 1. Ksenia Ustalova (RUS) 50.60, 2. Alena Tamkova (RUS) 51.17, 3. Anastasia Leroy (JAM) 51.72, 13. Agata Bednarek (Uniw. Łódź) 53.71 400 m ppł: 1. Anna Titimets (UKR) 54.64, 2. Anna Yaroshchuk (UKR) 54.77, 3. Irina Davydova (RUS) 54.79, 14. Joanna Linkiewicz (AWF Wrocław) 1:00.01 4×100 m: 1. Ukrania 42.77, 2. USA 43.54, 3. Polska – Małgorzata Kołdej (UMCS Lublin), Marika Popowicz (UKW Bydgoszcz), Weronika Wedler (AWF Wrocław), Ewelina Ptak (Uniw. Wrocław) 43.81 4×400 m: 1. Rosja 3:26.61, 2. Kanada 3:32.93, 3. RPA 3:36.05, 5. Polska – Agata Bednarek (Uniw. Łódź), Katarzyna Broniatowska (UR Kraków), Joanna Linkiewicz (AWF Wrocław), Danuta Urbanik (KUL Lublin) 3:45.62 800 m: 1. Margarita Mukasheva (KAZ) 1:58.96 NR, 2. Ekaterina Kupina (RUS) 1:59.57, 3. Egle Balciunaite (LTU) 1:59.82, 9. Danuta Urbanik 2:02.89 Trójskok: 1. Ekaterina Koneva (RUS) 14.82 UR, 2. Anna Jagaciak (UP Poznań) 14.21, 3. Carmen Cristina Toma (ROU) 14.14 Skok w dal: 1. Daria Klishina (RUS) 6.90, 2. Elena Sokolova (RUS) 6.73, 3. Michelle Weitzel (GER) 6.56, 7. Anna Jagaciak 6.32 Skok wzwyż: 1. Kamila Stepaniuk (WSWFiT Białystok) 1.96, 2. Maria Kuchina (RUS) 1.96, 3. Anna Iljushtshenko (EST) 1.94, 8. Justyna Kasprzycka (AWF Wrocław) 1.84 MĘŻCZYŹNI 100 m: 1. Anaso Jobodwana (RSA) 10.10, 2. Ryota Yamagata (JPN) 10.21, 3. Hua Wilfried Serge Koffi (CIV) 10.21, 16. Artur Zaczek (WSEiT Poznań) 10.75 200 m: 1. Anaso Jobodwana (RSA) 20.00, 2. Rasheed Dwyer (JAM) 20.23, 3. Shota Ilzuka (JPN) 20.33, 7. Kamil Kryński (WSFiZ Białystok) 20.94 400 m: 1. Vladimir Krasnov (RUS) 45.49, 2. Andreson Henriques (BRA) 45.50, 3. Nicholas Maitland (JAM) 45.63, 4. Rafał Omelko (AWF Wrocław) 45.69 Rzut dyskiem: 1. Ronald Juliao (BRA) 63.54, 2. Giovanni Faloci (ITA) 62.23, 3. Gleb Sidorchenko (RUS) 62.16, 12. Przemysław Czajkowski (AWF Warszawa WWF Biała Podlaska) NM Rzut młotem: 1. Paweł Fajdek (WSEwS Warszawa) 79.99, 2. Marcel Lomnicky (SVK) 78.73, 3. Sergey Litvinov (RUS) 78.08, 5. Wojciech Nowicki (Polit. Białystok) 75.32 Rzut oszczepem: 1. Dmitry Tarabin (RUS) 83.11, 2. John Robert Oosthuizen (RSA) 81.63, 3. Fatih Avan (TUR) 81.24, 4. Łukasz Grzeszczuk (Wsz. PSW Warszawa) 77.98 Skok wzwyż: 1. Sergey Mudrov (RUS) 2.31, 2. Andrii Protsenko (UKR) 2.31, 3. Yu Wang (CHN) 2.28, 4. Wojciech Theiner (Polit. Śl. Gliwice) 2.25 4×100 m (M): 1. Ukraina 38.56, 2. Japonia 39.12, 3. Polska – Jakub Adamski (Polit. Poznań), Dariusz Kuć (UKW Bydgoszcz), Artur Zaczek (WSEiT Poznań), Kamil Kryński (WSFiZ Białystok) 39.29

aps nr 06 2013 (313)


Strzelectwo

Wystrzelali blaszki Ostatniego dnia letniej uniwersjady brązowy medal w konkurencji karabinu małokalibrowego w trzech postawach zdobył Tomasz Bartnik.

P

olak w kwalifikacjach zajął czwartą lokatę, a z rywalizacji odpadli Paweł Pietruk (19. miejsce) oraz Bartosz Jasiecki (51. miejsce). Po pierwszym finałowym strzelaniu w pozycji klęczącej nasz zawodnik był trzeci, a po strzelaniu leżąc zajmował czwartą lokatę. Kolejne sześć rund odbywało się w pozycji stojącej i ostatecznie Bartnik wystrzelał brąz. Drużynowo Polacy uplasowali się na 9. pozycji. Jeśli chodzi o same występy, to zrealizowałem większość swoich założeń przedstartowych, czyli wejścia do finałów. Finały prowadzone są od zera i tu już wszystko jest możliwe. Ciężko myśleć o tym, czy uda się zdobyć medal. Można zaliczyć świetny występ, a nadal zabraknie, bo przeciwnikom pójdzie jeszcze lepiej. Aczkolwiek jeśli chodzi o postawy, to wiedziałem, że jestem w stanie powalczyć o medal co najmniej brązowy i to właśnie się udało – powiedział Bartnik. Wystąpił również w finale karabinu małokalibrowego leżąc (50 m) i zajął 5. pozycję. Tuż za nim uplasował się Paweł Pietruk. Na 15. miejscu sklasyfikowano Bartosza Jasieckiego. Powody do radości mogliśmy mieć jednak w klasyfikacji drużynowej. Polacy zajęli drugie miejsce i tym samym wywalczyli srebrne krążki, przegrywając jedynie z Chińczykami o 0,5 punkta. Wiedzieliśmy, że powinniśmy zdobyć medal bez większych problemów. Mieliśmy mocną oraz równą drużynę i tak naprawdę trochę szczęścia zabrakło do złotego medalu. Nie dość, że mieliśmy jeden słabszy wynik w zespole, to jeszcze zarówno ja, jak i Paweł Pietruk, który również był w finale, oddaliśmy bardzo słabe ostatnie strzały. Ale nadal jest to jednak srebrny medal uniwersjady, więc narzekać nie możemy – dodał Bartnik. Wyżej wymieniona trójka wystąpiła również w kwalifikacjach w konkurencji karabinu pneumatycznego (10 m). Tomasz Bartnik był 21., Bartosz Jasiecki 54, a Paweł Pietruk 56. Biało-czerwoni drużynowo zajęli 14. miejsce. www.azs.pl

W konkurencji skeetu kobiet reprezentowała nas Natalia Szamrej, która zajęła 13. miejsce. W kategorii mężczyzn wystąpił Bartłomiej Barański, który w pierwszym dniu był 22., a w drugim awansował na 19. lokatę. W kwalifikacjach trapu nasz kraj reprezentowało dwóch zawodników. W pierwszym dniu Jakub Grochowski był 6., a Łukasz Szum 17. W drugim dniu ten pierwszy spadł na 16. pozycję, a jego kolega na 25. W kwalifikacjach pi-

w konkurencji pneumatycznej uzyskałam życiowy wynik, poprawiony o 3 punkty z Młodzieżowych Mistrzostw Polski. Do finału jednak minimalnie zabrakło, zajęłam 9. miejsce, a drużynowo czwarte. Mimo wszystko jestem zadowolona z tego wyniku, gdyż dzięki niemu uzyskałam mistrzowską klasę sportową. Konkurencje kulowe natomiast nie poszły po mojej myśli, na strzelnicy panowały trudne warunki, z którymi nie poradziłam sobie z powodzeniem – oceniła swój występ Katarzyna Kobus. Jeśli chodzi o poziom sportowy, to był niewiele niższy niż na zawodach międzynarodowych wysokiej rangi (typu PŚ czy ME). Na strzelnicy panowały ciężkie warunki, wiatr tak naprawdę mocno wpływał na strzelania – podsumował zawody srebrny i brązowy medalista. Poziom zawodów oceniam jako wysoki, wyniki finałowe były o wiele wyższe niż krajowe. Jednak o to w sporcie chodzi, o rywalizację na jak najwyższym szczeblu i podnoszenie swoich umiejętności – powiedziała Katarzyna Kobus. Anna Celmer

Klasyfikacja stoletu pneumatycznego (10 m) Tomasz Wawrzonowski zajął 13. miejsce, Marceli Krzysztoń był 18., a Tomasz Pałamarz 22. Polacy w klasyfikacji drużynowej zajęli szóstą pozycję. Biało-czerwoni wystąpili również w kwalifikacjach pistoletu dowolnego (50 m). Tomasz Wawrzonowski był 13., Marceli Krzysztoń 14., a Tomasz Pałamarz 20. W tej konkurencji Polacy drużynowo zajęli 5. miejsce. Karolina Baszeń zajęła 16. miejsce w kwalifikacjach w konkurencji pistoletu pneumatycznego (10 m). W kwalifikacjach pistoletu sportowego (25 m) była 34. (runda szybka) oraz 21. (runda precyzyjna). W kwalifikacjach karabinu pneumatycznego (10 m) Katarzyna Kobus była 9., Paula Wrońska 10., a Żaneta Iwaszuk 14. W konkurencji drużynowej Polki otarły się o podium i uplasowały się na czwartej pozycji. Do Chinek, które zajęły trzecie miejsce, straciły 0,3 punkta. Polki wystąpiły także w kwalifikacjach w konkurencji karabinu małokalibrowego w trzech postawach (50 m). Żaneta Iwaszuk była 16., Paula Wrońska 24., a Katarzyna Kobus 40. Polki drużynowo zajęły 8. miejsce. W konkurencji karabinu małokalibrowego leżąc Paula Wrońska była 9., Katarzyna Kobus 45., a Żaneta Iwaszuk 53. Polki drużynowo zajęły 12. miejsce. Damian Klimek w konkurencji pistoletu szybkostrzelnego (25 m) zajął 12. miejsce. Występ na zawodach wyszedł mi nieco przewrotnie. Konkurencje strzeleckie dzielą sie na strzelania kulowe i pneumatyczne. Czuję sie mocniejsza w tych pierwszych, zresztą o wiele więcej trenowałam ich przed zawodami. Tymczasem to

KOBIETY 50 m Rifle 3 Positions, indywidualnie: 1. Hong Ma (CHN) 458.9, 2. Nara Kwon (KOR) 453.9, 3. Peijing Li (CHN) 440.6, 16. Żaneta Iwaszuk (Uniw. Białystok) 575-23x, 24. Paula Wrońska (WSAiB Lębork) 572-23x, 40. Katarzyna Kobus (Polit. Wrocław) 564-14x 50 m Rifle 3 Positions, drużynowo: 1. Chiny 1740-79x, 2. Rosja 1736-67x, 3. Kazachstan 1729-66x, 8. Polska – Żaneta Iwaszuk, Paula Wrońska, Katarzyna Kobus 1711-60x 10 m Air Rifle, indywidualnie: 1. Maren Prediger (GER) 206.4, 2. Dan Yu (CHN) 205.1, 3. Nandinzaya Gankhuyag (MGL) 183.9, 9. Katarzyna Kobus 413.7-30x, 10. Paula Wrońska 413.4-30x, 14. Żaneta Iwaszuk 412.6-30x 10 m Air Rifle, drużynowo: 1. Rosja 1245.4-94x, 2. Mongolia 1240.3-88x, 3. Chiny 1240.0-92x, 4. Polska – Katarzyna Kobus, Paula Wrońska, Żaneta Iwaszuk 1239.7-90x 50 m Rifle Prone Women, indywidualnie: 1. Mai Toishi (JPN) 593-37x, 2. Thanyalak Chotphibunsin (THA) 593-28x, 3. Jana Hyblerova (SVK) 592-35x, 9. Paula Wrońska 589-29x, 45. Katarzyna Kobus 576-23x, 52. Żaneta Iwaszuk 570-17x 50 Rifle Prone Women, drużynowo: 1. Kazachstan 1762-85x, 2. Tajlandia 1760-80x, 3. Ukranina 1756-86x, 12. Polska – Paula Wrońska, Katarzyna Kobus, Żaneta Iwaszuk 1735-69x 25 m Pistol Women, indywidualnie: 1. Olena Kostevych (UKR), 2. Anna Mastianina (RUS), 3. Tanyaporn Prucksakorn (THA), 31. Karolina Baszeń (WSFiZ Białystok) 553-14x 10 m Air Pistol, indywidualnie: 1. Liubov Yaskevich (RUS) 200.1, 2. Tanyaporn Prucksakorn (THA) 196.9, 3. Yuling Su (CHN) 179.0, 16. Karolina Baszeń 376- 9x Skeet, Indywidualnie: 1. Isarapa Imprasertsuk (THA) 13, 2. Sixue Huang (CHN) 12, 3. Albina Shakirova (RUS) 14, 13. Natalia Szamrej (Krakowska Akademia) 60 MĘZCZYŹNI 10 m Air Pistol, indywidualnie: 1. Jiajie Mai (CHN) 200.8, 2. Wei Pang (CHN) 200.5, 3. Pavel Svetlik (CZE) 175.6, 22. Tomasz Pałamarz (UP Wrocław) 564-16x 50 m Rifle 3 Positions, indywidualnie: 1. Nazar Luginets (RUS) 457.5, 2. Hongwei Kang (CHN) 449.7, 3. Tomasz Bartnik (WAT Warszawa) 441.6, 19. Paweł Pietruk (WSFiZ Białystok) 1150-48x, 51. Bartosz Jasiecki (UKW Bydgoszcz) 1105-37x 50 m Rifle 3 Positions, drużynowo: 1. Chiny 3495-169x, 2. Rosja 3469-146x, 3. Serbia 3455-135x, 9. Polska – Tomasz Bartnik, Paweł Pietruk, Bartosz Jasiecki 3416-134x


Szermierka

Dziewczyny lubią brąz Florecistki w składzie: Marta Łyczbińska, Martyna Synoradzka, Emilia Rygielska, Monika Paliszewska w meczu o trzecie miejsce pokonały Chiny 45:40 i wywalczyły brązowe krążki.

P

olki rywalizację drużynową rozpoczęły od ćwierćfinałowego pojedynku z USA. Biało-czerwone odprawiły z kwitkiem swoje rywalki wygrywając 45:19. W półfinale nie było już tak łatwo, bowiem nasze florecistki trafiły na Rosjanki. Gospodynie wystąpiły w mocnym, doświadczonym składzie i Polki przegrały 45:30. Pozostała nam zatem walka o brąz z Chinkami. Po walkach Synoradzkiej i Rygielskiej prowadziły Chinki 6:8. Sygnał do ataku dała Marta Łyczbińska, która wyprowadziła nasz zespół na prowadzenie 13:10. W jej ślady poszła zarówno Rygielska i Synoradzka, dzięki czemu Polki zwiększyły prowadzenie (23:15). Chinki nie dały jednak za wygraną i po kolejnych dwóch walkach nasze prowadziły już tylko 29:27. Po raz kolejny z bardzo dobrej strony pokazała się Łyczbińska, która wygrała swoją walkę 7:3 i przy minimalnej porażce Synoradzkiej (9:10) to właśnie Polki mogły cieszyć się z brązu. Na wyróżnienie zasługuje również ta ostatnia, która pomimo kontuzji dłoni nie poddała się i doprowadziła mecz do szczęśliwego finału. Floreciści nie poszli w ślady swoich koleżanek. W 1/8 finału musieli uznać wyższość Chińczyków 36:45. Polacy wystąpili w składzie: Michał Janda, Piotr Janda, Paweł Osmański, Filip Płocharski. Bliskie brązowych krążków były również szpadzistki. Polki walczące w składzie:

10 m Air Rifle, indywidualnie 1. Zhiguo Liu (CHN) 207.5, 2. Nazar Luginets (RUS) 206.2, 3. Sergei Kruglov (RUS) 185.4, 21. Tomasz Bartnik 615.7-38x, 54. Bartosz Jasiecki 602.8-30x, 56. Paweł Pietruk 595.3-25x 10 m Air Rifle, drużynowo: 1. Chiny 1877.8-151x, 2. Rosja 1874.3-147x, 3. Korea 1855.0-125x, 14. Polska – Tomasz Bartnik, Bartosz Jasiecki, Paweł Pietruk 1813.8- 93x 50 m Rifle Prone, indywidualnie: 1. Sergey Kamenskiy (RUS) 206.7, 2. Hongwei Kang (CHN) 206.6, 3. Hyeonjun Kim (KOR) 182.9, 5. Tomasz Bartnik 142.3, 6. Paweł Pietruk 121.2, 15. Bartosz Jasiecki 614.6-32x 50 m Rifle Prone, drużynowo: 1. Chiny 1854.3110x, 2. Polska – Tomasz Bartnik, Paweł Pietruk,

Dominika Mosler, Renata Knapik, Blanka Błach oraz Katarzyna Dąbrowa – w 1/8 finału wygrały z Kazachstanem 45:33. W ćwierćfinałowej potyczce również okazały się lepsze od USA (45:39). W półfinale biało-czerwone trafiły na rozstawione z numerem pierwszym reprezentantki Korei Południowej i przegrały 30:45. Polkom pozostała walka o brązowy medal z Ukrainkami. Niestety nasze szpadzistki okazały się gorsze o zaledwie jedno trafienie (39:40). Z rywalizacji szybko, bo już w 1/8 finału, odpadli szabliści. Drużyna w składzie: Jakub Ociński, Maciej Regulewski, Daniel Olejnik – przegrała z Gruzinami 44:45. Żadnemu naszemu reprezentantowi nie udało się odnieść sukcesu w turnieju indywidualnym. Szpadzistka Renata Knapik odpadła w ćwierćfinale po przegranej z Chinką Sun Yiwen, a wcześniej w 1/16 finału wyeliminowała swoją koleżankę Katarzynę Dąbrowę. Dominika Mosler odpadła w 1/8 finału, a Blanka Błach w 1/32. Wśród panów w szpadzie turniej w 1/16 finału zakończył Filip Broniszewski, a w 1/8 Michał Adamek. W szabli Maciej Regulewski oraz Jakub Ociński zmagania zakończyli na 1/32 finału. Najlepiej z Polaków spisał się Daniel Olejnik, który dotarł do 1/16 finału. W 1/32 floretu odpadł Filip Płocharski, a zarówno Piotr, jak i Michał Jandowie zakończyli turniej na 1/16 finału. Uniwersjada w Kazaniu była moją pierwszą imprezą sportową tej rangi. Jestem zadowolony, że udało mi się podejść do zawodów bez nerwów i tremy, jaka towarzyszy debiutantom. W 1/16 przeciwnik był już o wiele bardziej wymagający. Okazał się nim jeden z faworytów do wygrania całych zawodów Rosjanin Artur Akhmatkuhzin, który poprzeczkę postawił bardzo wysoko. Od początku nie mogłem znaleźć odpowiedniego rytmu walki. Przeciwnik był lepszy fizycznie, lepiej taktycznie rozegrał walkę i to on pewnie zwyciężył. Zawody ostatecznie zakończyłem na 25 pozycji. Wynik nie najgorszy, lecz mogło być lepiej. Jeśli chodzi o poziom zawodów, to był dosyć wysoki. Nie każdy kraj wystawił pierwszy skład, lecz

Bartosz Jasiecki 1853.8-103x, 3. Rosja 1852.0- 94x 50 m Pistol, indywidualnie: 1. Wei Pang (CHN) 190.5, 2. Deokwon Seo (KOR) 187.1, 3. Jiajie Mai (CHN) 168.0, 13. Tomasz Wawrzonowski (AWF Wrocław) 543-10x, 14. Marceli Krzysztoń (AWF Wrocław) 542- 3x, 20. Tomasz Pałamarz (UP Wrocław) 527- 8x 50 m Pistol, drużynowo: 1. Rosja 1664-27x, 2. Korea 1658-30x, 3. Chiny 1652-27x, 5. Polska – Tomasz Wawrzonowski, Marceli Krzysztoń, Tomasz Pałamarz 1612-21x 10 m Air Pistol, indywidualnie: 1. Jiajie Mai (CHN) 200.8, 2. Wei Pang (CHN) 200.5, 3. Pavel Svetlik (CZE) 175.6, 13. Tomasz Wawrzonowski 569-17x, 18. Marceli Krzysztoń 567-13x, 22. Tomasz Pałamarz 564-16x 10 m Air Pistol, drużynowo: 1. Korea 1727-39x,

nie zabrakło kilku czołowych zawodników na świecie – powiedział Michał Janda. Jedyna reprezentantka w szabli, Małgorzata Kozaczuk, odpadła w 1/16. Florecistki również nie wywiozły indywidualnie medalu z Kazania. Martyna Synoradzka przegrała w 1/8 finału, a Emilia Rygielska w 1/16. Najdalej, bo do ćwierćfinału, doszła Marta Łyczbińska. Polka niestety przegrała swoją walkę z Rosjanką Dianą Yakovlevą i ostatecznie zajęła 7. miejsce. Anna Celmer

Klasyfikacja KOBIETY SZPADA Indywidualnie: 1. Lam Shin A (KOR), 2. Yiwen Sun (CHN), 3. Marie Florence Candassamy (FRA), 3. Simona Pop (ROU), 5. Renata Knapik (Polit. Kraków), 14. Dominika Mosler (AWF Katowice), 27. Katarzyna Dąbrowa (The Ohio State University), 55. Blanka Błach (AWF Wrocław), Drużynowo: 1. Francja, 2. Korea, 3. Ukraina, 4. Polska – Renata Knapik, Dominika Mosler, Katarzyna Dąbrowa, Blanka Błach FLORET Indywidualnie: 1. Inna Deriglazova (RUS), 2. Larisa Korobeynikova (RUS), 3. Alice Volpi (ITA), 3. Diana Yakovleva (RUS), 7. Marta Łyczbińska (AWFiS Gdańsk), 9. Martyna Synoradzka (UP Poznań), 27. Emilia Rygielska (AWFiS Gdańsk), 35. Monika Paliszewska (Uniw. Gdańsk), Drużynowo: 1. Rosja, 2. Włochy, 3. Polska – Marta Łyczbińska, Martyna Synoradzka, Emilia Rygielska, Monika Paliszewska MĘŻCZYŹNI SZABLA Indywidualnie: 1. Kamil Ibragimov (RUS), 2. Luigi Angelo Miracco (ITA), 3. Massimiliano Murolo (ITA), 3. Veniamin Reshetnikov (RUS), 32. Daniel Olejnik (AWF Warszawa), 41. Jakub Ociński (AWF Katowice), 50. Maciej Regulewski (AWF Katowice), Drużynowo: 1. Rosja, 2. Włochy, 3. Francja, 13. Polska – Daniel Olejnik, Jakub Ociński, Maciej Regulewski SZPADA Indywidualnie: 1. Chao Dong (CHN), 2. Ruslan Kurbanov (KAZ), 3. Max Heinzer (SUI), 3. Tristan Tulen (NED), 11. Michał Adamek (AWF Wrocław), 25. Filip Broniszewski (AWF Kraków), FLORET Indywidualnie: 1. Alexey Cheremisinov (RUS), 2. Young Ki Son (KOR), 3. Daniele Garozzo (ITA), 3. Edoardo Luperi (ITA), 25. Michał Janda (AWFiS Gdańsk), 32. Piotr Janda (Uniw. Gdańsk), 40. Filip Płocharski (AWFiS Gdańsk), 55. Paweł Osmański (AWFiS Gdańsk), Drużynowo: 1. Rosja, 2. Włochy, 3. Francja, 10. Polska – Michał Janda, Piotr Janda, Filip Płocharski, Paweł Osmański

2. Chiny 1723-59x, 3. Rosja 1719-45x, 6. Polska – Tomasz Wawrzonowski, Marceli Krzysztoń, Tomasz Pałamarz 1700-46x 25 m Rapid Fire Pistol, indywidualnie: 1. Boris Artaud (FRA) 31, 2. Leonid Ekimov (RUS) 29, 3. Feng Ding (CHN) 25, 12. Damian Klimek (WSSztuki Projekt. Łódź) 570-13x Skeet, indywidualnie: 1. Tomas Nydrle (CZE) 16, 2. Tammaro CASSANDRO Cassandro (ITA) 14, 3. Jakub Tomecek (CZE) 16, 19. Bartłomiej Barański (Uniw. Wrocław) 111 Trap, indywidualnie: 1. Yuriy Nikandrov (UKR) 10, 2. Valerio Grazini (ITA) 10, 3. Simone Lorenzo Prosperi (ITA) 13, 16. Jakub Grochowski (AWF Wrocław) 111, 25. Łukasz Szum (Uniw. Warszawa) 105

aps nr 06 2013 (313)


Judo

Dwa krążki na macie Judocy walczyli na Tatneft Arenie. Podsumowanie rozpoczynamy od miejsc poza strefą medalową.

K

atarzyna Furmanek (–78 kg) została sklasyfikowana na siódmej pozycji. Polka wygrała dwie walki, a następnie doznała porażek w ćwierćfinale oraz w repasażach. Z kolei Joanna Jaworska (+78 kg) zajęła 9. miejsce przegrywając dwie walki. Polka startowała jeszcze w konkurencji open i tu również wywalczyła taką samą pozycję notując dwie porażki. Tomasz Domański (–100 kg) także nie może zaliczyć swojego występu do udanych. Polak spośród czterech stoczonych walk wygrał dwie i został sklasyfikowany na 9. miejscu. Jakub Kubieniec (–81 kg) nie wygrał żadnej walki i zajął 17. miejsce. Karolina Tałach (–70 kg) zakończyła swój start na 7. pozycji. Polka wygrała dwie walki, ale niestety w repasażach musiała uznać wyższość rywalki i odpadła. Halima Seghir-Mohamed (–63 kg) wygrała dwie walki, ale w kolejnych odniosła porażki i zajęła 9. miejsce. Jakub Zarzeczny (–90 kg) wygrał jedną walkę i został sklasyfikowany na 9. pozycji. Paweł Zagrodnik (–66 kg) dobrze rozpoczął turniej, bowiem wygrał dwie walki. Niestety w kolejnych dwóch był gorszy i zakończył zawody na 9. miejscu. Piotr Kurkiewicz (–73 kg) wygrał zaledwie jedną walkę kończąc zmagania na 33. lokacie. Zuzanna Pawlikowska (–52 kg) przegrała obie walki i została sklasyfikowana na 9. miejscu. W kategorii (–60 kg) startował Bartłomiej Garbacik. Polak przegrał swoją walkę i uplasował się na 17. pozycji. Blisko zdobycia medalu była Ewa Konieczny (–48 kg). Polka w pojedynku o brązowy medal okazała się gorsza od kubańskiej przeciwniczki. Konieczny otrzymała bo-

wiem jedną karę shido i ostatecznie musiała zadowolić się 5. miejscem. Również bliska wywalczenia krążka była Agata Perenc (–57 kg). Polka w pojedynku o brąz musiała uznać wyższość rywalki z Tajpej (również otrzymała jedną karę shido) i podobnie jak Konieczny zajęła 5. lokatę. O podium otarli się również nasi judocy w rywalizacji drużynowej. Polacy pojedynek o brązowy medal przegrali z Węgrami 2:3 i ostatecznie zajęli piątą pozycję. Biało-czerwoni najpierw pokonali Francję 3:2, następnie Kazachów 4:1, by później przegrać z Koreą Południową 1:4. W pojedynku o brąz pierwszą walkę z Węgrem wygrał Paweł Zagrodnik. W kolejnych porażki ponieśli Piotr Kurkiewicz oraz Jakub Kubieniec. Jakub Zarzeczny wyrównał stan rywalizacji na 2:2 i o medalu miała przesądzić ostatnia walka. Niestety Tomasz Domański musiał uznać wyższość swojego rywala i Polacy ostatecznie uplasowali się na piątym miejscu. Z Kazania biało-czerwoni wywieźli dwa medale. Polki swój marsz po zwycięstwo w rywalizacji drużynowej rozpoczęły od pokonania Tajpej 5:0. Następnie wygrały z Egiptem 4:1, by w półfinale po ciężkich walkach pokonać Rosjanki 3:2. Biało-czerwone w finale z Koreą Południową zanotowały fantastyczny początek. Po wygranych Zuzanny Pawlikowskiej oraz Agaty Perenc prowadziliśmy 2:0. Niestety kolejne trzy walki padły łupem Koreanek, bowiem Halima Mohamed-Seghir, Karolina Tałach oraz Katarzyna Furmanek przegrały swoje pojedynki i Polki musiały zadowolić się srebrem. Biłyśmy się bardzo dobrze w przeciągu całego turnieju. Każda z nas pokazała najlepsze judo, miałyśmy trochę szczęścia i wywalczyłyśmy srebro. Lekki niedosyt jest, bo wygrywałyśmy 2:0, ale rezultat jest bardzo dobry. Założyłyśmy sobie, że wywalczymy medal i tak się stało. Poziom całego turnieju był bardzo mocny,

ponieważ wystąpiło tu wiele medalistek igrzysk olimpijskich czy mistrzostw świata. Pod tym względem to była najmocniejsza uniwersjada w historii – powiedziała Agata Perenc. Jedyny medal w judo zdobył Maciej Sarnacki (+100 kg). Polak najpierw wygrał z Ukraińcem, a następnie z Brazylijczykiem. W kolejnym starciu musiał uznać wyższość Guham Cho (Korea Południowa) i tym samym przypadła mu walka o brąz. Sarnacki pojedynek stoczył z Estończykiem Juhanem Mettisem wygrywając po niemal 1,5-minutowej walce. Gdyby ktoś mnie zapytał przed turniejem, czy chcę brąz, to bym brał w ciemno. Nie uważam, że byłem w dobrej dyspozycji. Jestem jeszcze trochę zmęczony po podróżach i aklimatyzacji, ale wbrew pozorom biłem się dobrze. Szkoda mi półfinału z Koreańczykiem, bo wiem, że był do pokonania. Patrząc na to, w jaki sposób radził sobie z innymi przeciwnikami, uważam, że sprawiłem mu najwięcej trudności. Niedosyt jest, ale zdobyłem srebro w Shenzhen, teraz dołożyłem brąz. Następnym razem będzie złoto. Do Kazania przyjechało naprawdę wielu dobrych zawodników z Korei, Rosji, Japonii czy Brazylii. Jest duży wyższy poziom niż w Shenzhen. Tym bardziej mnie to nobilituje, że zdobyłem brązowy medal w tak doborowym towarzystwie – powiedział szczęśliwy judoka. Polak startował jeszcze w kategorii open, ale nie odniósł tu znaczącego sukcesu. Wygrana i przegrana walka dały mu 9. miejsce. Anna Celmer

Klasyfikacja KOBIETY 48 kg: 1. Alesia Kuznetcova (RUS), 2. Scarlett Gabrielli (FRA), 3. Dayaris Mestre Álvarez (CUB), 3. Maryna Cherniak (UKR), 5. Ewa Konieczny (WSB Poznań) 52 kg: 1. Natalia Kuziutina (RUS), 2. Yanet Bermoy (CUB), 3. Romy Tarangul (GER), 3. Ai Shishime (JPN), 9. Zuzanna Pawlikowska (AWFiS Gdańsk) 57 kg: 1. Ketleyn Quadros (BRA), 2. Shushana Hevondian (UKR), 3. Shoko Ono (JPN), 3. Lien ChenLing (TPE), 5. Agata Perenc (Śl. UM Katowice) 63 kg: 1. Maelle Di Cintio (FRA), 2. Kayoko Sano (JPN), 3. Kathrin Unterwurzacher (AUT), 3. Marta Labazina (RUS), 9. Halima MohamedSeghir (Polit. Gdańsk) 70 kg: 1. Hwang Ye-Sul (KOR), 2. Zhao Jia (CHN), 3. Onix Cortés (CUB), 3. Fanny Estelle Posvite (FRA), 7. Karolina Tałach (AWFiS Gdańsk)

www.azs.pl

78 kg: 1. Abigél Joó (HUN), 2. Madeleine Malonga (FRA), 3. Mami Umeki(JPN), 3. Park Jong-Won (KOR), 7. Katarzyna Furmanek (AWFiS Gdańsk) +78 kg: 1. Rochele Nunes (BRA), 2. Idalys Ortiz (CUB), 3. Maryna Slutskaya (BLR), 3. Mariya Shekerova (RUS), 9. Joanna Jaworska (AWFiS Gdańsk) Drużyna: 1. Korea, 2. Polska, 3. Francja, 3. Rosja MĘŻCZYŹNI 60 kg: 1. Shinji Kido (JPN), 2. Arsen Galstyan (RUS), 3. Pavel Petříkov (CZE), 3. Kim Won-Jin (KOR), 17. Bartłomiej Garbacik (AWF Kraków) 66 kg: 1. Tomofumi Takajo (JPN), 2. Cho JunHyun (KOR), 3. Yakub Shamilov (RUS), 3. Artem Kharchenko (UKR), 9. Paweł Zagrodnik (WSB Poznań W. Chorzów) 73 kg: 1. Wang Ki-Chun (KOR), 2. Jonathan Allardon (FRA), 3. Yuki Nishiyama (JPN), 3. André Alves

(POR), 17. Piotr Kurkiewicz (Polit. Łódź) 81 kg: 1. Takanori Nagase (JPN), 2. Yakhyo Imamov (UZB), 3. Mammadali Mehdiyev (AZE), 3. László Csoknyai (HUN), 17. Jakub Kubieniec (PŚ Gliwice) 90 kg: 1. Gwak Dong-Han (KOR), 2. Janchivdorj Bunddorj (MGL), 3. Alexandr Jurecka (CZE), 3. Kirill Voprosov (RUS), 9. Jakub Zarzeczny (AWFiS Gdańsk) 100 kg: 1. Lukáš Krpálek (CZE), 2. Zafar Makhmadov (RUS), 3. Rafael Buzacarini (BRA), 3. Soyib Kurbonov (UZB), 9. Tomasz Domański (AWFiS Gdańsk) +100 kg: 1. Cho Gu-Ham (KOR), 2. Barna Bor (HUN), 3. Maciej Sarnacki (AWF Warszawa), 3. Renat Saidov (RUS) Open: 1. Lukáš Krpálek (CZE), 2. Masaru Momose (JPN), 3. David Silva (BRA), 3. Kim Sung-Min (KOR), 9. Maciej Sarnacki (AWF Warszawa) Drużyna: 1. Japonia, 2. Korea, 3. Węgry, 3. Brazylia, 5. Polska


Zapasy

Zapasy

Zapaśnicy bez medalu Polscy zapaśnicy z Kazania wrócili bez medalu. Dwukrotnie nasi reprezentanci rywalizowali o brąz, jednak w obu przypadkach nie udało się wygrać decydującej walki.

P

odczas pierwszego dnia swoje walki stoczyło trzech Polaków. Dwa razy na matę wychodził Arkadiusz Szeja. Nasz reprezentant najpierw uległ Devidowi Safaryanowi z Armenii, który jest aktualnym mistrzem Europy. Dzięki skuteczności Armeńca Szeja mógł jeszcze powalczyć w repasażu, jednak tam także przegrał. Po jednej walce stoczyli Patryk Dublinowski oraz Robert Baran, przegrywając na inaugurację. Kolejnym zawodnikiem, który toczył swoje walki w Kazaniu, był Andrzej Sokalski, który w pierwszej walce zmierzył się z Koreańczykiem Yunseokiem Lee. Niestety w tym pojedynku to Azjata okazał się lepszy, a nasz zawodnik musiał pożegnać się z zawodami już na starcie. – Jak przyjechaliśmy, zobaczyliśmy, kto jest na listach, jacy zawodnicy tutaj będą walczyć, to trudno było oczekiwać dobrych wyników od naszych zapaśników – stwierdził trener Artur Kruszewski. Przyszedł w końcu dzień, w którym mogliśmy oglądać nasze reprezentantki w rywalizacji na matach. Najlepiej z Polek zaprezentowała się Katarzyna Michalak, która najpierw przegrała z Ukrainką, aby później wygrać z Czeszką w repasażu i awansować do walki o brązowy medal. Tam niestety nasza zawodniczka nie dała rady rywalce z Korei Północnej. – Jest jeszcze juniorką, ostatni rok. To, co mogła wygrać, to wygrała. Walka z Ukrainką – w jedną stronę, rywalka wyraźnie dominowała. Trochę szczęśliwie się złożyło, że repasaż był z Czeszką. W tej walce zdecydowana dominacja Kasi. Ważne, że wyraźnie słuchała się tego, co krzyczałem z narożnika. Rywalizację o brąz z Koreanką ciężko nazwać walką. Bardziej była

to walka o przetrwanie. Dobrze, że nasza zawodniczka mogła się zmierzyć z takimi przeciwniczkami – ocenił szkoleniowiec. Oprócz Katarzyny Michalak walczyły jeszcze Anna Łukasiak, Paulina Grabowska i Patrycja Howis. Niestety każda z nich wyszła tylko raz na matę. – Jeśli chodzi o pozostałe dziewczyny, to jest pełen niedosyt. Największy – to Ania Łukasiak, na którą liczyliśmy. Trochę brakowało jej szczęścia w losowaniu. W przypadku Pauliny Grabowskiej jest lekki zawód, aczkolwiek ona od początku roku miała ciężkie momenty i wyraźnie słabiej walczyła. Teraz nieco się to poprawiło. W końcówce walki z Węgierką trochę nas oszukali sędziowie. Węgierka została odwrócona plecami do maty i według mnie powinna być ocena punktowa 2-2-2 dla Pauliny i wtedy byłoby 6:6. Złożyliśmy protest, ale sędziowie widzieli to inaczej. Skończyło się 7:4 dla rywalki. Przeskoczenie Węgierki otwierało drogę do walki o medal – ocenił Artur Kruszewski. Po walkach w stylu wolnym przyszedł czas na styl klasyczny. Tam reprezentowali nas już tylko panowie. Grzegorz Wanke rozpoczął od zwycięstwa z rywalem z Turkmenistanu, później jednak w 1/8 musiał uznać wyższość Azera. Ten jednak dał możliwość Polakowi walki w repasażu. Pierwszą walkę repasażową nasz zawodnik wygrał, w drugiej lepszy okazał się jednak Turek. Tadeusz Michalik odpadł w 1/8 po porażce z Zhanem Beleniukiem z Ukrainy. Mateusz Fafiński już w pierwszej walce musiał uznać wyższość rywala, którym był Hamdy Abdelwahab z Egiptu. Jako ostatni biało-czerwonych barw bronił Arkadiusz Kułynycz. Polak szybko poradził sobie z Japończykiem, później w ćwierćfinale pokonał Fina. W półfinale jednak nasz zawodnik nie zdołał pokonać Irańczyka. W rywalizacji o brąz szybką akcję wykonał Dmytro Pyshkow i to Ukrainiec wywalczył medal, mimo że do walki przystąpił ze skręconą kostką. – Rozpoczął bardzo dobrze. Fajnie polosował i to w końcu nas trochę ucieszyło. Pierwszą walkę z Japończykiem dosyć wyraźnie wygrał. Z Finem w drugiej walce, z którym wygrał w tamtym roku, dosyć spokojnie zawalczył. W półfinale Arek popełnił błąd, nie utrzymał wózka albo wydawało mu się, że da radę to zrobić. Później po wyniesieniu Irańczyk próbował sadzać Polaka, Arek wybił z bioder i dla nas ewidentnie powinien zdobyć 3 punkty, ale mimo protestu to Irańczyk dostał 3 punkty. Została walka o brąz i szanse były duże, żeby wygrać z Ukraińcem. Rywal wyszedł kontuzjowany. Trener Ukraińca był też w przeszłości trenerem Arka i przeczytał go bardzo dobrze. Pysh-

kow poszedł na jedną akcję i jedną akcję skutecznie wykonał. Możliwe, że tylko ta jedna akcja była do wykonania – ocenił trener naszych zapaśników. Ostatecznie Polacy z Kazania wracają bez medalu. Udało się wywalczyć dwie walki o brąz. – Skończyliśmy na dwóch piątych miejscach. Nie wiadomo, czy się cieszyć z tych piątych miejsc, czy płakać, że nie ma ani jednego medalu – zastanawiał się Artur Kruszewski. Trzeba jednak podkreślić, że Uniwersjada w Kazaniu była bardzo mocno obsadzona, startowali m.in. mistrzowie i wicemistrzowie Igrzysk z Londynu, a także mistrzowie świata. Rywalizację na matach zdominowali zawodnicy z Europy Wschodniej. – W tym rejonie zapasy można uznać za sport narodowy. Tu jest zupełnie inny typ szkolenia i potencjał. Ten potencjał, który my mamy, można próbować rozwinąć, ale przed nami jeszcze bardzo dużo pracy. Poza zawodnikami z tych rejonów tylko niewielu miało okazję stanąć na podium – podsumował trener Kruszewski. Dawid Lis

Klasyfikacja KOBIETY STYL WOLNY 48 kg: 1. Eri Tosaka (JPN), 2. Patimat Bagomedova (AZE), 3. Valeriya Chepsarakova (RUS), 3. Mariya Livach (UKR), 10. Anna Łukasiak (AWF Warszawa) 55 kg: 1. Valeriia Kobolova (RUS), 2. Iryna Husyak (UKR), 3. Kanako Murata (JPN), 3. Sun Byol Hwang (PRK), 5. Katarzyna Michalak (AWF Warszawa) 63 kg: 1. Battsetseg Soronzonbold (MGL), 2. Mariia Liulkova (RUS), 3. Irina Netreba (AZE), 3. Maryia Mamashuk (BLR), 9. Paulina Grabowska (WSBezp. Poznań) 72 kg: 1. Ekaterina Bukina (RUS), 2. Brittney Roberts (USA), 3. Erica Elizabeth Wiebe (CAN), 3. Galina Levchenko (BLR), 9. Partycja Howis (AWF Warszawa) MĘŻCZYŹNI STYL WOLNY 66 kg: 1. Magomed Kurbanaliev (RUS), 2. Devid Safaryan (ARM), 3. Mandakhnaran Ganzorig (MGL), 3. Semen Radulov (UKR), 25. Arkadiusz Szeja (PWSZ Racibórz) 74 kg: 1. Denis Tcargush (RUS), 2. Jabrayil Hasanov (AZE), 3. David Taylor III (USA), 3. Efendiev Zaur (SRB), 25. Andrzej Sokalski (WSB Poznań) 84 kg: 1. Gheorghita Stefan (ROU), 2. Shamil Kudiyamagomedov (RUS), 3. Piotr Ianulov (MDA), 3. Mohammadhossein Mohammadian (IRI), 22. Patryk Dublinowski (Polit. Koszalin) 120 kg: 1. Taha A kgul (TUR), 2. Oleksandr Khostianivskyi (UKR), 3. Parviz Hadi Basmanj (IRI), 3. Tyrell Fortune (USA), 12. Robert Baran (WSBezp. Poznań) MĘŻCZYŹNI STYL KLASYCZNY 66 kg: 1. Rasul Chunayev (AZE), 2. Islam-Beka Albiev (RUS), 3. Muhammet Kocatinaz (TUR), 3. Askhat Zhanbirov (KAZ), 8. Grzegorz Wanke (PWSZ Racibórz) 74 kg: 1. Roman Vlasov (RUS), 2. Hadi Alizadehpournia (IRI), 3. Arsen Julfalakyan (ARM), 3. DmytroPushkow (UKR), 5. Arkadiusz Kułynycz (UT-H Radom) 84 kg: 1. Alan Khugaev (RUS), 2. Maksim Manukyan (ARM), 3. Javid Hamzatau (BLR), 3. Zhan Beleniuk (UKR), 9. Tadeusz Michalik (AWF Warszawa) 120 kg: 1. Riza Kayaalp (TUR), 2. Amir Aliakbari (IRI), 3. Nurmakhan Tinaliyev (KAZ), 3. Balint Lam (HUN), 15. Mateusz Fafiński (AWF Warszawa)

aps nr 06 2013 (313)


Podnoszenie ciężarów

Nie nasze ciężary Nie udało się Polakom wywalczyć medalu w podnoszeniu ciężarów w Kazaniu. Najlepiej z naszych reprezentantów zaprezentował się Łukasz Grela.

J

ako pierwsza z biało-czerwonych na podeście stanęła Monika Grzesiak. Nasza zawodniczka w kategorii 48 kg uplasowała się na dziesiątej pozycji, podnosząc łącznie 141 kg. – Maksymalnie było nas stać na 7–8 miejsce w tej kategorii. Gdyby było coś więcej, to uznalibyśmy to za sukces. Mogła zająć siódme miejsce, jednak w rwaniu pierwsze podejście było nieudane. Nieuda-

na pierwsza próba decyduje o tym, że nie ma później możliwości taktycznej nawiązania walki z pozostałymi – podsumował trener Jarosław Sacharuk. W kategorii 63 kg startowała Anna Leśniewska. Po rwaniu Polka była na dziesiątej pozycji, w podrzucie podniosła 110 kg, co łącznie dało jej 194 kg i dziewiątą pozycję. – Ania do Kazania przyjechała z lekką chorobą. Przygotowana do tego startu była mniej więcej na 85%. Uważam jednak jej występ za jeden z lepszych, jeśli chodzi o nasze dziewczyny – stwierdził szkoleniowiec. Na Uniwersjadzie startowały jeszcze dwie Polki. Katarzyna Barańska i Sandra Spyra. Obie jednak nie zaprezentowały się najlepiej. Barańska zajęła trzynastą pozycję w kategorii do 75 kg, podnosząc łącznie 185 kg. Spyra uplasowała się natomiast na dwunastym miejscu w kategorii +75 kg z wynikiem 180 kg. – Na pewno nasze dziewczyny mogły wypaść troszkę lepiej – powiedział J. Sacharuk. Startowało także trzech biało-czerwonych. Jako pierwszy w Kazaniu wystąpił Łukasz Krawczyk. Zajął zaledwie trzynastą pozycję w kategorii 77 kg z rezultatem 306 kg. Najlepiej z naszych zawodników zaprezentował się Łukasz Grela, który rywalizował w kategorii 94 kg. Po rwaniu, w którym podniósł 165 kg, zajmował 6 miejsce. W podrzucie zajął siódmą lokatę, ale w sumie uniósł 355 kg, co dało ostatecznie miejsce szóste. – Planowaliśmy miejsca w dziesiątce, ale udało się to tylko Łukaszowi Greli – mówił trener ciężarowców. Ostatni na podest z biało-czerwonych wyszedł Kamil Kulpa w kategorii +105 kg. Jednak skończył rywalizację

już po rwaniu, ponieważ przy ciężarze 150 kg spalił trzy próby. – Kompletnie nie udał się start Kamilowi Kulpie, który dwa podejścia spalił sam, trzecie wątpliwie spalili mu sędziowie – podsumował szkoleniowiec. Jak Jarosław Sacharuk ocenia swoich podopiecznych i poziom Uniwersjady w Kazaniu? – Start zawodników oceniłbym na słabą trójkę. Gdyby wykonali te założenia, które były, a było to w ich zasięgu, to byłyby plany zrealizowane w 99%. Poziom na Uniwersjadzie był bardzo wysoki. Startowało wielu mistrzów świata, medalistów igrzysk z Londynu. Podwójna liczba uczestników świadczy również o tym, że podnoszenie ciężarów zyskuje prestiż na Uniwersjadzie – zakończył trener biało-czerwonych. Dawid Lis

Klasyfikacja KOBIETY 48 kg: 1. Hongyu Xiao (CHN), 2. Hwa Paek Il (PRK), 3. Panida Khamsri (THA), 12. Monika Grzesiak (AWF Warszawa WWF Biała Podlaska) 63 kg: 1. Yong Mi Pyon (PRK), 2. Karina Goricheva (KAZ), 3. Sookyung Kim (KOR), 9. Anna Leśniewska (WSMenadż. Warszawa O. Ciechanów) 75 kg: 1. Olga Zubova (RUS), 2. Nadezhda Evstyukhina (RUS), 3. Marie-Eve Beauchemin-Nadeau (CAN), 13. Katarzyna Barańska (AJD Częstochowa) +75 kg: 1. Tatiana Kashirina (RUS), 2. Chitchanok Pulsabsakul (THA), 3. Huisol LEE (KOR), 12. Sandra Spyra (AJD Częstochowa) MĘŻCZYŹNI 77 kg: 1. Rasoul Taghian Chadegani (IRI), 2. Ulugbek Alimov (UZB), 3. Dmitriy Khomyakov (RUS), 13. Łukasz Krawczyk (WSZiA Opole) 94 kg: 1. Alexandr Ivanov (RUS), 2. Alexandr Zaichikov (KAZ), 3. Kendrick James Farris (USA), 6. Łukasz Grela (AJD Częstochowa) +105 kg: 1. Ruslan Albegov (RUS), 2. Bahador Moulaei (IRI), 3. Magomed Abuev (RUS), DNF. Kamil Kulpa (AWF Warszawa WWF Biała Podlaska)

Gimnastyka

Skok na pięć

W

gimnastyce sportowej mieliśmy tylko jednego reprezentanta. Marek Łyszczarz już podczas Uniwersjady w Belgradzie w 2009 r. poznał smak srebrnego medalu w konkursie skoku przez konia. W Kazaniu pomyślnie przeszedł, a w sumie przeskoczył przez eliminacje i zakwalifikował się do zawodów finałowych. W finale podopieczny Piotra Mikołajka za dwa skoki uzyskał średnią 14,725 i zajął piąte miejsce. Wygrał Koreańczyk Seon Hak Yang przed Rosjaninem Denisem Ablyazin oraz Ukraińcem Igorem Radivilovem.

www.azs.pl

W zawodach gimnastyki sportowej mieliśmy jeszcze jeden akcent polski. Sędzią był Leon Biskup. AC

Klasyfikacja MĘŻCZYŹNI Skok: 1. Hak Seon Yang (KOR) 15.787, 2. Denis Ablyazin (RUS) 15.350, 3. Igor Radivilov (UKR) 15.237, 5. Marek Łyszczarz (AWFiS Gdańsk) 14.725 Wielobój: 1. Oleg Verniaiev (UKR) 90.500, 2. Ryohei Kato (JPN) 90.250, 3. Oleg Stepko (UKR) 90.050, 129. Marek Łyszczarz 15.050


Szachy

Szach, mat i brąz Ogromny sukces odnieśli polscy szachiści w składzie: Klaudia Kulon, Marta Przeździecka, Krzysztof Bulski, Wojciech Moranda, Marcin Tazbir oraz Jacek Tomczak.

W

rywalizacji drużynowej mikstów, w której brano pod uwagę wyniki trzech najlepszych zawodników w drużynie (Kulon, Moranda oraz Tomczak), biało-czerwoni wywalczyli brązowe krążki. Polacy we wszystkich rundach zdobyli 18 punktów. Zwyciężyli Chińczycy przed Rosjanami. Bardzo dobry turniej rozegrał Jacek Tomczak. W 9-rundowych zmaganiach wywalczył znakomitą ósmą pozycję. Należy zaznaczyć, że aż dziewięciu zawodników (w tym Polak) zdobyło 6,5 punkta. Student Politechniki Poznańskiej pięciokrotnie wygrał, trzykrotnie zremisował

i raz przegrał. Wojciech Moranda z czterema zwycięstwami, trzema remisami i dwiema porażkami zajął 18. miejsce. Na 21. pozycji z pięcioma zwycięstwami, jednym remisem i trzema porażkami rywalizację zakończył Krzysztof Bulski. Marcin Tazbir uplasował się na 30. pozycji z czterema zwycięstwami, dwoma remisami oraz trzema porażkami. Wśród kobiet 11. miejsce zajęła Klaudia Kulon. Polka wygrała sześciokrotnie i trzykrotnie przegrała. Z kolei Marta Przeździecka z czterema zwycięstwami, dwoma remisami oraz trzema porażkami uplasowała się na 29. pozycji. Jesteśmy bardzo zadowoleni, bo tak naprawdę Rosja i Chiny były poza naszym zasięgiem. Walczyliśmy głównie z Gruzją, Ukrainą i Armenią. W naszej drużynie najlepiej spisali się: Klaudia Kulon, Jacek Tomczak i Wojtek Moranda. Głównie dzięki nim zdobyliśmy brązowy medal. Jesteśmy usatysfakcjonowani wynikiem zawodów – powiedziała Marta Przeździecka. Sędzią rozgrywek szachowych był Łukasz Brożek. Anna Celmer

Klasyfikacja KOBIETY 1. Zhao Xue (CHN) 7,5 pkt, 2. Ju Wenjun (CHN) 7 pkt, 3. Tan Zhongyi (CHN) 7 pkt, 11. Klaudia Kulon (Politechnika Poznańska) 6 pkt, 29. Marta Przeździecka (Uniwersytet Warszawski) 5 pkt MĘŻCZYŹNI 1. So Wesley (PHI) 6,5 pkt, 2. Andriasian Zaven (ARM) 6,5 pkt, 3. Li Chao (CHN) 6,5 pkt, 8. Jacek Tomczak (Politechnika Poznańska) 6,5 pkt, 18. Wojciech Moranda (UAM Poznań) 5,5 pkt, 21. Krzysztof Bulski (PŚ Gliwice) 5,5 pkt, 30. Marcin Tazbir (Politechnika Łódzka) 5 pkt TURNIEJ DRUŻYNOWY 1. Chiny 21 pkt, 2. Rosja 19,5 pkt, 3. Polska 18 pkt

Tenis

Debel w brązie Sylwia Zagórska oraz Barbara Sobaszkiewicz wystąpiły w grach singlowych oraz deblowych w tenisie. Ta pierwsza rozpoczęła od zwycięstwa w drugiej rundzie nad Elsą Pellegrinelli (Francja) 2:1.

W

kolejnym starciu wygrała ze Słowaczką Nikolą Vajdovą 2:0. Polka swoją przygodę zakończyła na 1/8 finału po porażce z Ilo-

ną Kremen (Białoruś) 0:2. Z kolei Sobaszkiewicz po wygranej w drugiej rundzie 2:0 nad Chathuriką Munasinghe (Sri Lanka), odpadła w kolejnej po porażce z Aliso Bai (Australia) 0:2. Polki niepowodzenia w grach singlowych wynagrodziły sobie w deblu. W drugiej rundzie pokonały 2:0 rywalki ze Sri Lanki, a w 1/8 wygrały 2:0 z Meksykankami. W ćwierćfinale pokonały debel rozstawiony z numerem trzecim Hsieh/ Hsu z Tajpej 7:6, 6:3 i mogły cieszyć się z co najmniej brązowych krążków. Niestety w półfinałowej batalii gładko przegrały z reprezentantkami Tajlandii Noppawan Lertcheewakarn/ Varatchaya Wongteanchait 1:6, 0:6 i ostatecznie zajęły trzecie miejsce. – To zdecydowanie nie był nasz dzień. Nasze rywalki grały znacznie lepiej niż my. Robiłyśmy zbyt dużo błędów, wyszło zmęczenie i nie udało się. Z całego turnieju jesteśmy bardzo zadowolone. Naszym celem było zdobycie medalu, chociaż na

początku ciężko było w to uwierzyć, ale udało się. Jesteśmy bardzo zadowolone, że tutaj przyjechałyśmy. Gra podczas Uniwersjady to nasze najlepsze przeżycie – powiedziała Barbara Sobaszkiewicz po meczu z Tajkami. Anna Celmer

Klasyfikacja KOBIETY Singiel: 1. Sachie Ishizu (JPN), 2. Sabrina Santamaria (USA), 3. Katerina Vankova (CZE), 3. Hiroko Kuwata (JPN), 9–16. Sylwia Zagórska (WSPiA Poznań), 17–32. Barbara Sobaszkiewicz (WSNHiD Poznań) Debel: 1. Anastasia Pavlyuchenkova, Elena Vesnina (RUS), 2. Noppawan Lertcheewakarn, Varatchaya Wongteanchai (THA), 3. Darya Lebesheva, Polina Pekhova (BLR), 3. Sylwia Zagórska, Barbara Sobaszkiewicz

aps nr 06 2013 (313)


Rugby

Mały sukces polskiego rugby Po raz pierwszy w historii Uniwersjady w programie imprezy znalazło się rugby. Reprezentacja Polski w siódemkach zmagania zainaugurowała od rozgrywek w grupie A.

która była poza zasięgiem wszystkich reprezentacji. W ćwierćfinale zostawiliśmy wszystkie siły przegrywając z Francją. Przy odrobinie szczęścia pod koniec pierwszej połowy mecz mógłby ułożyć się inaczej. W spotkaniu o wejście do gry o piąte miejsce trafiliśmy na Japonię, która była tego dnia dla nas za mocna i za szybka. W turniejach rugby nie odbywają się mecze o siódme miejsce, więc w ogólnym rozrachunku wyprzedziliśmy reprezentację

Włoch małymi punktami. Pozostał lekki niedosyt, ale myślę, że można ten występ zaliczyć do małych sukcesów polskiego rugby – powiedział Łukasz Szablewski. Anna Celmer

Klasyfikacja MĘŻCZYŹNI 1. Rosja, 2. Francja, 3. Wielka Brytania, 7. Polska – Radosław Rakowski (AWFiS Gdańsk), Szymon Sirocki (AWFiS Gdańsk), Rafał Szrejber (Uniw. Gdańsk), Wojciech Piotrowicz (UP Lublin), Mateusz Matyjak (WSIiU Łódź), Paweł Kotasa (WSIiU Łódź), Marek Przychocki (AWFiS Gdańsk), Łukasz Szablewski (AWFiS Gdańsk), Piotr Zeszutek (Polit. Gdańsk), Robert Bosiacki (AWF Poznań), Daniel Trybus (Polit. Poznań), Mateusz Mrowca (Polit. Gdańsk)

B

iało-czerwoni swój pierwszy mecz rozpoczęli od wysokiej wygranej nad Ukrainą 34:0. W kolejnym spotkaniu również okazali się lepsi od Kanadyjczyków 24:15. O zwycięstwie w grupie miał zadecydować pojedynek z Rosjanami, który nasi przegrali 38:5. Mimo porażki biało-czerwoni awansowali do ćwierćfinału, w którym zmierzyli się z Francuzami. Niestety to „trójkolorowi” okazali się lepsi i pokonali podopiecznych Krzysztofa Folca 24:5. Polacy mieli szansę gry o piatą lokatę, ale w kolejnym meczu również okazali się słabsi od rywali z Japonii (33:7). Ostatecznie reprezentacja uniwersjadowa uplasowała się na siódmej pozycji. Zwyciężyła Rosja przed Francją i Wielką Brytanią. Naszym planem minimum było wejście do ćwierćfinału. Zajęliśmy drugie miejsce w grupie przegrywając jedynie z Rosją,

Najlepsi z Europejczyków, ale bez medalu Reprezentacja Polski badmintonistów w turnieju drużynowym była najlepszym zespołem z Europy. W mikście również byliśmy blisko strefy medalowej, jednak z Kazania wracamy bez medali. www.azs.pl

Z

awody badmintonowe w Kazaniu rozpoczęły się od zmagań drużynowych. Pierwszym przeciwnikiem naszych zawodników była reprezentacja Sri Lanki. Polacy dosyć gładko poradzili sobie z rywalami. – Był to mecz bez historii. Często się z nimi spotykamy i zazwyczaj jest 5:0 – komentował Leszek Jagodziński, szkoleniowiec kadry akademickiej. W kolejnym starciu nie było już jednak tak łatwo. Kanadyjczycy utrudniali zadanie Polakom jak mogli, ale ostatecznie to nasi reprezentanci cieszyli się z kolejnego sukcesu. Tym razem wygrana była mniej

Badminton


Badminton

Szachy

okazała, mecz zakończył się wynikiem 3:2. – Było ciężko, ale udało się wygrać. Mogliśmy wygrać singla damskiego, ale nieszczęśliwie Aneta Wojtkowska przegrała w trzech setach. Zwycięstwo 3:2 musiało nas zadowolić – ocenił trener Polaków. Co było kluczem do sukcesu w tym pojedynku? – Na pewno gry podwójne były naszą przewagą. W nich jesteśmy dobrzy. W singlu damskim i męskim jest trochę gorzej – stwierdził L. Jagodziński. Na koniec dnia biało-czerwoni zmierzyli się z gospodarzami turnieju. Tym razem musieliśmy uznać wyższość Rosjan. Na pewno były szanse, aby nie przegrać do zera, jednak niedyspozycja naszego czołowego zawodnika nam w tym nie pomogła. – Z Rosją nie daliśmy sobie rady ze względu na niedyspozycję Wojciecha Szkudlarczyka, który miał rozstrój żołądka. Oczywiście nie mógł później przystąpić do debla, zgodnie z przepisami – ubolewał szkoleniowiec reprezentacji Polski. W ten sposób, oddając dwa spotkania walkowerem, ciężko było myśleć o pokonaniu Rosjan. Blisko wygrania seta był Michał Rogalski, który miał kilka punktów przewagi nad rywalem, ale ostatecznie to Vladimir Malkov zwyciężył 22:20. – Michał bardzo dobrze grał pierwszego seta, mniej więcej do 18 punktów. Końcówka już mu trochę nie wyszła. Miał cały czas przewagę, ale przeciwnik to jest zdecydowanie czołówka europejska. Gdyby Michał trzymał koncentrację do końca seta i grał swoje, to była szansa na wygraną, ale on w końcówce grał za bardzo bojaźliwie i myślał, że te dwa punkty się jakoś zrobią, ale niestety tak nie jest. Trzeba grać do końca swoje, atakować. Na pewno brakuje mu też trochę doświadczenia, ponieważ jest młodym zawodnikiem. Miejmy nadzieję, że będzie grał coraz lepiej – wyjaśnił Leszek Jagodziński. Po porażce Michała Rogalskiego wynik był przesądzony. – Po jego porażce cały mecz już był przegrany i powietrze trochę zeszło z zawodników. Nie dziwię się, że dziewczyny się nie sprężyły do końca, aczkolwiek Aneta miała małą szansę na wygraną w singlu. Myślę, że ona na kolejnych mistrzostwach będzie nam przysparzać radosnych chwil – zakończył trener badmintonistów.

Dwa zwycięstwa pozwoliły biało-czerwonym na zajęcie drugiego miejsca w grupie. – Mieliśmy troszkę okrojony skład, więc wiedzieliśmy, że trzeba będzie rozegrać bardzo dużo meczów. Dobrze zagraliśmy w grupie, tam przegraliśmy tylko z Rosją. Wyszliśmy z drugiego miejsca – podsumował fazę grupową Wojciech Szkudlarczyk. Polakom los w kolejnej części turnieju przypisał rywalizację z Francją. – Mieliśmy trochę szczęścia, że trafiliśmy na Francję – dodał nasz najlepszy zawodnik. Mecz jednak nie okazał się łatwy. Nasi reprezentanci na korcie spędzili bardzo dużo czasu, zostawiając wiele zdrowia. Ostatecznie biało-czerwoni wygrali 3:2, a niemal każdy z pojedynków rozgrywany był w trzech setach. – Cieszymy się ze zwycięstwa, aczkolwiek nie było łatwo. Zawodnicy spędzili na korcie około 3,5 godziny. Wszystkie pojedynki praktycznie trzysetowe. Piątą grę wygraliśmy spokojnie 2:1 i 22:20 w ostatnim secie. Francja jest obecnie oceniania nieco wyżej od Polaków – komentował szkoleniowiec naszych zawodników. Na drodze biało-czerwonych do strefy medalowej stanęła reprezentacja Korei. To starcie nie trwało zbyt długo, nie mieliśmy wielkich szans ani zbyt wielu argumentów. Szybkie 3:0 dla Korei i marzenia o medalu uciekły. – Poprzedni mecz skończyliśmy o 13:30, kolejny zaczynaliśmy o 14. Trochę zeszło powietrze z zawodników po takim ciężkim boju z Francją. Zdecydowanie nie byliśmy faworytami w tym pojedynku – stwierdził Leszek Jagodzinski. – Nieszczęście w losowaniu, że trafiliśmy na Koreę. Z jednej strony było to dla nas niekorzystne, ale z drugiej strony przegrywamy z najlepszymi – dodał Michał Rogalski. Po porażce z zespołem z Azji pozostała nam walka o miejsca 5–8. Nasi badmintoniści najpierw zmierzyli się z Malezją. W drugiej partii bliski rozstrzygnięcia pojedynku na korzyść Polaków był Michał Rogalski, ostatecznie jednak przegrał on 1:2 w setach. – Była szansa na zwycięstwo. Gdyby Michał wygrał w singlu, to była szansa, aby wygrać mecz 3:1. Niestety nie udało się. Nie mam pretensji do zawodnika. Dał z siebie wszystko – oceniał Leszek Jagodziński, szkoleniowiec polskiej kadry. Ostatecznie Polacy ulegli rywalom 2:3. – Malezja na pewno jest trochę lepsza od nas – dodał. Po krótkiej chwili przerwy przyszedł czas na rywalizację o siódmą pozycję w turnieju. Był to kolejny długi i wyczerpujący pojedynek biało-czerwonych. Polacy potrzebowali pięciu partii

do zwycięstwa, w tym były trzy trzysetowe mecze. – Wygraliśmy tradycyjnie 3:2 – uśmiechał się trener. Dzięki tej wygranej nasi reprezentanci zakończyli turniej na siódmej pozycji. – Możemy się pocieszać, że jesteśmy najlepsi w Europie. Rosjanie, mimo że dobrze losowali, są za nami. Niemcy też są pewnie zdziwieni, że z nami przegrali – komentował Leszek Jagodziński. Czy była szansa na lepszy wynik? – Wszystko zależy od losowania. Tutaj szczęścia nie mieliśmy, ponieważ po zwycięstwie z Francją trafialiśmy na Koreę, która jest najlepsza – stwierdził szkoleniowiec biało-czerwonych. – Z Malezją trochę nieszczęśliwa przegrana. Można było walczyć o miejsca 5-6. Ostatecznie siódme miejsce, najwyżej z Europy. Uważam, że to bardzo dobry wynik – dodał Wojciech Szkudlarczyk. To był na pewno bardzo wyczerpujący turniej dla polskich badmintonistów, w szczególności ze względu na system rozgrywek, który miał wyłonić wszystkie pozycje poprzez rozgrywanie meczów. – Zagraliśmy tutaj w sumie 7 meczów tą samą czwórką zawodników. Mam pełen szacunek dla nich, że jeszcze w ogóle chodzą – zaznaczył L. Jagodziński. – Było ciężko, ale ja jestem już trochę przyzwyczajony do takiego grania. Wcześniej na Akademickich Mistrzostwach Świata był podobny system. Wiedziałem, czego się spodziewać po takiej imprezie – odparł Szkudlarczyk. Po dniu przerwy biało-czerwoni przystąpili do rywalizacji indywidualnej oraz w grach podwójnych. – Dzień przerwy przed turniejem indywidualnym na pewno się przydał. Może nawet ta przerwa była nieco za krótka – uśmiechał się Wojciech Szkudlarczyk. Nasi singliści niestety szybko zakończyli swoje zmagania w turnieju. Aneta Wojtkowska uległa w pierwszej grze Ukraince 1:2. Michał Rogalski natomiast wygrał w pierwszej rundzie z rywalem z Surinamu, w kolejnej jednak trafił na Chińczyka i także jego przygoda z turniejem singlowym się zakończyła. – W turnieju indywidualnym pierwsza runda spokojnie, kontrolowany mecz. W drugiej rundzie Chińczyk, najwyżej rozstawiony z zawodników, który w rankingu światowym wyprzedza mnie o około 200 pozycji. Jestem z jednej strony bardzo zadowolony, bo nawiązałem z nim walkę, ale niedosyt zostaje. W drugim secie było 19:19 i przegrałem. W tym turnieju miałem dużo takich końcówek, w których popełniałem błędy. To jest dla mnie dobra nauka na przyszłość. Na szczęście przegrywałem te końcówki z bardzo dobrymi zawodnikami – ocenił nasz zawodnik. Turnieje deblowe dla naszych reprezentantów także za długo nie trwały. Męski debel Wojciech Szkudlarczyk/Michał Rogalski na początek trafił na rywali z Chin, co zdecydowanie utrudniło im aps nr 06 2013 (313)


Badminton awans. Porażka w dwóch setach i koniec turnieju dla Polaków. – W deblu graliśmy trochę z przypadku. Michał jest singlistą, tak że nie trenujemy razem. Nie jest to optymalne zestawienie. Był to trochę eksperyment trenerski. Przegraliśmy z parą chińską i niewiele można powiedzieć o tym turnieju. Poziomem na pewno zasługiwaliśmy na wyższą lokatę, ale tak to jest w takich turniejach – podsumował Szkudlarczyk. Również nasze panie w pierwszym swoim starciu trafiły na rywalki z Chin. Agnieszka Wojtkowska i Aneta Wojtkowska nie były w stanie przejść tej przeszkody. W grze pozostał już tylko nasz mikst – Agnieszka Wojtkowska i Wojciech Szkudlarczyk. Biało-czerwoni na rozgrzewkę podejmowali przeciwników ze Sri Lanki. Ten mecz udało się gładko wygrać. W kolejnej rundzie czekała już zdecydowanie lepsza para. Rywale z Tajlandii nie mieli zamiaru ułatwiać zadania Polakom. Pierwszego seta jednak nasi wygrali 21:14, a w drugim po zaciętej końcówce także udało się wygrać podopiecznym Leszka Jagodzińskiego. Zwycięstwo 22:20 i 2:0 w całym meczu pozwoliło biało-czerwonym zagrać w ćwierćfinale. Niestety los był złośliwy, nasi zawodnicy, aby walczyć o medale, musieli najpierw pokonać rywali z Chin. Chińczycy byli naszą zmorą. Najpierw porażka Michała Rogalskiego w singlu, później obie deblowe pary odpadły z repre-

zentantami tego kraju. Jak się okazało, Azjaci nie przepuścili także naszej pary mieszanej. Agnieszka Wojtkowska i Wojciech Szkudlarczyk dzielnie walczyli, ale nie udało im się wygrać choćby jednego seta. – W mikstach byliśmy rozstawieni z numerem 1, ale niewiele to mówi. Wielu zawodników gra w innych ustawieniach niż normalnie i nie są rozstawieni na listach światowych. Byli tutaj zawodnicy, którzy są medalistami igrzysk olimpijskich czy mistrzostw świata, a więc poziom gier podwójnych był bardzo wysoki. Miałem w trakcie turnieju też trochę problemy z ręką, która mnie pobolewała. Jest trochę niedosyt, ponieważ nawiązaliśmy równorzędną walkę z Chińczykami. Zawsze milej by się wracało z medalem. W drugim secie prowadziliśmy 14:10. Chwila dekoncentracji i przeciwnicy zrobili 6 punktów. Zdołaliśmy to wyrównać. Ale nie zapominajmy, że po drugiej stronie siatki była złota medalistka Igrzysk Olimpijskich w grze podwójnej, a więc doświadczenie było po ich stronie – podsumował Wojciech Szkudlarczyk. Siódme miejsce w turnieju drużynowym oraz ćwierćfinał w mikście – tyle udało się osiągnąć Polakom w turnieju badmintonowym w Kazaniu. Niestety w tej konkurencji decydował los, który ewidentnie naszym nie sprzyjał. Miejmy nadzieję, że na kolejnej imprezie będą medale. A przede wszystkim, że będziemy mogli wystawić więcej zawodników,

aby dać możliwość odpoczynku naszym reprezentantom w długim i wyczerpującym turnieju. Dawid Lis

Klasyfikacja KOBIETY Gra pojedyncza: 1. Sung Ji Hyun (KOR), 2. Tai Tzu-ying (TPE), 3. Yao Xue (CHN), 3. Buranaprasertsuk Porntip (THA), 33. Aneta Wojtkowska (Uniwersytet Opolski) Gra podwójna: 1. Chang Ye Na, Kim Soyoung (KOR), 2. Tian Qing, Luo Yu (CHN), 3. Chow Mei Kuan, Lee Meng Yean (MAS), 3. Shin Seungchan, Lee Sohee (KOR), 17. Aneta Wojtkowska (Uniwersytet Opolski), Agnieszka Wojtkowska (ALK Warszawa) MĘŻCZYŹNI Gra pojedyncza: 1. Saensomboonsuk Tanongsak (THA), 2. GaoHuan (CHN), 3. Zulkarnain Iskandar (MAS), 3. Chou Tien-chen (TPE), 17. Michał Rogalski (WSFiZ Białystok) Gra podwójna: 1. Ko Sunghyun, Lee Yongdae (KOR), 2. Ivanov Vladimir, Sozonov Ivan (RUS), 3. Loh Wei Sheng, Singh Jagdish (MAS), 3. Kim Kijung, Hong Jihoon (KOR), 33. Michał Rogalski (WSFiZ Białystok), Wojciech Szkudlarczyk (UAM Poznań) Gra Mieszana: 1. Kim Kijung, Kim Soyoung (KOR), 2. Tian Qing, Liu Cheng (CHN), 3. Ivanov Vladimir, Vislova Nina (RUS), 3. Chen Hung-ling, Wang Pei-rong (TPE) 5. Wojciech Szkudlarczyk (UAM Poznań), Agnieszka Wojtkowska (ALK Warszawa) Turniej drużynowy: 1. Korea, 2. Chiny, 3. Tajlandia, 3. Chiński Tajpej, 7. Polska

Polki na 11. miejscu Drużyna koszykarek poprawiła swoją pozycję w stosunku do wyniku z Shenzhen, jednak biało-czerwone mogły uplasować się w końcowej klasyfikacji jeszcze wyżej.

W

roku 2011 na Letniej Uniwersjadzie Polki zajęły ostatnie miejsce. Wtedy była to piętnasta pozycja. Wszyscy do Kazania przyjechali z nadziejami na poprawę tego wyniku, a także na osiągnięcie przyzwoitego rezultatu. Jak już wcześniej przewidywano, inauguracyjny pojedynek ze Szwedkami okazał się wielkim wyzwaniem dla podopiecznych Adama Ziemińskiego. Pierwsze dziesięć minut na parkiecie nie wyglądało najlepiej w wykonaniu naszych koszykawww.azs.pl

rek. Kwarta przegrana 6:23 zdecydowanie oddaliła wizję zwycięstwa w pierwszym meczu. – Nasza gra wyglądała bardzo źle. Przede wszystkim pierwsza kwarta, która ustawiła mecz. Wiedzieliśmy, że przeciwniczki będą grały bardzo mocno, agresywnie i to się potwierdziło. My tego nie ustaliśmy. Zrobiliśmy masę strat, nie potrafiliśmy dobrze ustawić się do ataku pozycyjnego pod naciskiem rywalek. Zeszliśmy nawet na 13 punktów różnicy na pięć minut przed końcem. Grając lepiej można było jeszcze myśleć o złapaniu gry na styk. Niestety dalej nie potrafiliśmy się ustrzec błędów – komentował szkoleniowiec. Polki w tym pojedynku miały jeszcze jeden mankament: popełniały sporo prostych błędów i traciły piłkę. Szwedki wygrały grę na tablicach, popełniały mało błędów, a w rubryce „punkty po stratach” pokonały biało-czerwone 35:5. – To świadczy o tym, jak one wykorzystywały nasze straty – podkreślił trener. – Na pewno potrafimy lepiej grać – dodał. Drugiego dnia koszykarki miały zmierzyć się z gospodyniami Uniwersja-

Koszykówka kobiet

dy w Kazaniu. O sile Rosjanek Adam Ziemiński zdawał sobie sprawę jeszcze przed turniejem, jednak nie tracił wiary. – Wynik, gra i same warunki fizyczne Rosjanek budzą respekt. Trzeba jednak podjąć walkę i zobaczymy, jak to będzie wyglądało. Mam nadzieję, że z dziewczyn zejdą nerwy, bo większość z nich to debiutantki na takiej imprezie i być może we wtorek nieco swobodniej zagramy – zapowiadał. Na zapowiedziach się niestety skończyło, bowiem Polki jedynie przez pierwszą kwartę grały na równi z rywalkami. W kolejnych dwóch Rosjanki zdominowały biało-czerwone i spokojnie kontrolowały spotkanie. Dodatkowo nasze zawodniczki zagrały na bardzo niskiej skuteczności, trafiając zaledwie co piąty rzut z półdystansu, a ponadto ponownie popełniały wiele strat. Kolejną szansę na poprawę gry Polki miały już następnego dnia, w ostatnim meczu fazy grupowej, w którym to podejmowały Mongolię. Tutaj na szczęście obyło się bez większych problemów na parkiecie. Nasza drużyna od samego po-


Koszykówka kobiet

czątku kontrolowała wynik spotkania, o czym może świadczyć wygrana pierwsza kwarta 36:8. W kolejnych częściach meczu nadal grały skutecznie i wypunktowały rywalki, wygrywając ostatecznie 117:44. Najskuteczniejsza w tym meczu była Martyna Stelmach, która zdobyła 18 punktów. Oprócz tej zawodniczki jeszcze jej siedem koleżanek zapisało przy nazwisku dwucyfrową zdobycz. Największym problemem jednak okazał się uraz Ramony Casimiro. Zawodniczka MKS MOS Konin w ostatniej kwarcie meczu upadła na parkiet i zaraz po meczu została przewieziona do szpitala. Stwierdzone zostało skręcenie stawu kolanowego lewego, a nasza koszykarka już kolejnego dnia opuściła Rosję. – Ramona już wraca do Polski dzięki zabiegom organizacyjnym biura misji reprezentacji Polski w Kazaniu. W akcji nie było ingerencji rywalek. Tym bardziej przykro, gdy żołnierze padają – komentował Adam Ziemiński. Dzięki wygranej nad Mongolią Polki zajęły trzecie miejsce w grupie, co oznaczało walkę w dolnej ósemce. O tym, czy zagramy o miejsca 9–12 czy 13–16 miał zadecydować bezpośredni pojedynek z kadrą Mali. – Musimy się dobrze przygotować na mecz z Mali. Zwycięstwo daje nam grę o miejsca 9-12, a to całkiem przyzwoity wynik – przekonywał szkoleniowiec biało-czerwonych, który dostrzegł także problem nawet przy wysokim prowadzeniu. – Jak nam dobrze idzie, to zaczynamy odpuszczać, taką mamy mentalność – dodał. Po jednodniowym odpoczynku nasze zawodniczki znów wróciły na parkiet, w pełni skoncentrowane i na nowo nastawione na walkę. Biało-czerwone od samego początku złapały wiatr w żagle, co pozwoliło ustawić mecz na naszą ko-

rzyść. Pewnie wygrana pierwsza i trzecia kwarta i kontrola wyniku dały zwycięstwo i możliwość gry o miejsca 9–12, co tak naprawdę było założeniem na tegoroczną Uniwersjadę. W końcu Polki zagrały na dobrej skuteczności (52%). Do tego na pewno przyczyniła się Agnieszka Śnieżek, zdobywczyni 14 punktów, grająca bezbłędnie z półdystansu (6/6). Problemem jednak były rzuty osobiste w wykonaniu naszych zawodniczek, ponieważ aż dziesięć takich prób nie trafiło do kosza. Najważniejsze jednak było zwycięstwo. – Drużyna Mali grała wąskim składem, a my potrafiliśmy dobrze to wykorzystać. Podstawowe zawodniczki przeciwniczek grają po ponad 30 minut. My staraliśmy się grać szeroką rotacją. Graliśmy szybki atak, osiągnęliśmy szybko przewagę, a później tylko ją powiększaliśmy. W zasadzie to był mecz bez historii. Tak naprawdę to wszystko się rozstrzygnęło w pierwszej kwarcie – powiedział trener Adam Ziemiński. Po wygranej nad Mali przyszedł czas na początek rywalizacji w fazie gry o miejsca 9-12, w której Polki zmierzyły się z Chinkami. Jak się okazało, słaby początek tego meczu pozwolił rywalkom kontrolować przebieg spotkania i przełożył się na końcowy sukces. Polki przegrały pierwszą kwartę 8:23 i mimo że w kolejnych trzech okazywały się minimalnie lepsze, to ostatecznie uległy Azjatkom 49:57. Ponownie podopieczne Adama Ziemińskiego nie wykorzystały kilku rzutów osobistych, co mogło zaważyć na końcowym wyniku. – Troszkę zabrakło nam lepszej gry przeciwko Chinkom, gdybyśmy wygrali, to gralibyśmy o miejsca 9–10 i to by w pełni odpowiadało naszym możliwościom – mówił po turnieju szkoleniowiec reprezentacji Polski. Porażka zmusiła nasze zawodniczki do walki z Brazylią o miejsce 11. Ostatnie spotkanie biało-czerwonych podczas turnieju w Kazaniu było bardzo wyrównane. Po pierwszych dziesięciu minutach na tablicy wyświetlał się remis 18:18, a na przerwę Polki schodziły przy stanie 34:35. Decydująca była druga połowa, a szczególnie końcówka trzeciej kwarty, którą biało-czerwone wygrały 12:0 i wyszły na spokojne prowadzenie. W ostatniej części meczu nasze koszykarki nie oddały już prowadzenia rywalkom i to biało-czerwone po końcowej syrenie mogły cieszyć się z sukcesu i z 11. miejsca w całym turnieju. – Cieszy nas wygrana z Brazylią, ponieważ to zespół poukładany, dobrze prezentujący się fizycznie. To także jeden z czołowych zespołów wśród kobiet. Ta wygrana to dobre zakończenie turnieju. To był bardzo pożyteczny turniej. Był dla nas przeglądem drugiego szeregu. Dziewczyny, które tutaj grały, to praktycznie kadra B – mówił trener. Szkoleniowiec przyznał także, że do Kazania mogły przyjechać lepsze zawodniczki. – Stanowiliśmy dobry kolektyw,

była dobra atmosfera. Co do jakości – to spośród 24 nazwisk, tutaj widziałem 4–5 zawodniczek, które miały tu przyjechać. Podstawowa siódemka–ósemka została w kraju. Ich wybór. Czasami to problemy zdrowotne, czasami one same nie były zainteresowane – wyjaśnił Ziemiński. Podczas Letniej Uniwersjady biało-czerwone grały taktyką, którą stosuje szkoleniowiec kadry A – Jacek Winnicki. – Staraliśmy się grać tę samą taktykę co kadra A. Mieliśmy wytyczne od trenera Winnickiego – powiedział trener uniwersjadowej kadry. A jak kadra B wypadła w Kazaniu? – Przy tej grupie, którą mieliśmy, wejście do ósemki nie było możliwe. Bilans mamy 3–3, czyli odpowiedni. W takim położeniu znajduje się obecnie nasza koszykówka. W takim zawieszeniu pomiędzy tymi najlepszymi a tymi najsłabszymi. Póki co wygrywamy ze słabeuszami, bijemy się z tymi, którzy wschodzą – jak Holandia, Belgia albo nacje ze Skandynawii – oceniał Adam Ziemiński. Podium Letniej Uniwersjady w koszykówce kobiet to: USA, Rosja i Australia. Jak szkoleniowiec Polek ocenia poziom turnieju? – Czołowa czwórka to naprawdę bardzo wysoki poziom. Te wszystkie zespoły biją nas wyszkoleniem zawodniczek. Może dorównujemy w niektórych elementach taktycznych, ale warunki fizyczne, przygotowanie kondycyjne jest zdecydowanie po stronie tych zespołów, które są w górnej ósemce – oświadczył trener biało-czerwonych. A jak organizację imprezy w Kazaniu ocenił A. Ziemiński? – Byłem na kilkunastu imprezach rangi mistrzowskiej i Uniwersjada w Kazaniu bije wszystkie te imprezy na głowę. Zarówno pod względem liczby obiektów, organizacji transportu, jak i wszystkich innych elementów. Wszystko funkcjonuje znakomicie. Możemy tylko pozazdrościć Kazaniowi – zakończył trener reprezentacji Polski. Dawid Lis

Klasyfikacja KOBIETY 1. USA, 2. Rosja, 3. Austaralia, 11. Polska – Monika Bieniek (Uniw. Warszawa), Ramona Cossengue Casimiro (UAM Poznań), Milena Krzyżaniak (PWSZ Konin), Marta Mańkowska (Uniw. Warszawa), Joanna Markiewicz (OSW Olsztyn), Roksana Schmidt (WSS Łódź), Barbara Skowronek (UAM Poznań), Klaudia Sosnowska (Uniw. Szczecin), Martyna Stelmach (AWF Katowice), Agata Szczepanik (DWSPiT Polkowice), Agnieszka Śnieżek (WSB Wrocław), Claudia Trębicka (PWSZ Gorzów Wlkp.)

Wyniki Szwecja – Polska 69:48 (23:6,22:15,7:15,17:12) Rosja – Polska 74:37 (18:11,19:6,20:9,17:11) Polska – Mongolia 117:44 (36:8,18:10,32:10,31:16) Polska – Mali 82:52 (26:13,16:13,24:8,16:18) Chiny – Polska 57:49 (23:8,9:12,10:12,15:17) Polska – Brazylia 73:59 (18:18,16:17,19:10,20:14)

aps nr 06 2013 (313)


Hokej na trawie

Wypunktowani przez rywali Bez wygranej wracają z Kazania hokeiści na trawie. Podopieczni Jacka Adriana w turnieju zajęli ostatnie – dziesiąte miejsce.

W

szystkie drużyny potraktowały ten turniej bardzo prestiżowo, ponieważ hokeju na trawie nie ma w programie Uniwersjady; pojawił się po raz drugi po 22 latach (poprzedni start w Sheffield, Anglia 1991) – powiedział trener Jacek Adrian. – Przyjechaliśmy tu walczyć i pokazać się z jak najlepszej strony. Trafiliśmy na mocnych przeciwników. Na pewno się nie poddamy i będziemy walczyć – komentował Michał Kasprzyk. Polacy w fazie grupowej przegrali z Malezją 1:7, RPA 2:4 oraz Rosją 1:5. Najbliżej wygranej w grupie byli z Włochami, ale ostatecznie ulegli 4:5 pomimo prowadzenia po

pierwszej połowie 3:2. Laskarzom została zatem walka o dziewiąte miejsce oraz o pierwsze, a zarazem ostatnie zwycięstwo podczas Uniwersjady. Naszym przeciwnikiem byli Ukraińcy i po pierwszych 35 minutach wszystko układało się po myśli szkoleniowca Jacka Adriana. Polacy, mimo że wygrywali 3:0, w drugiej połowie stracili trzy bramki i spotkanie musiały rozstrzygnąć rzuty karne. Niestety w tym elemencie lepsi okazali się nasi sąsiedzi zza wschodniej granicy i ostatecznie przegraliśmy 6:7. Bramki dla reprezentacji uniwersjadowej w turnieju zdobyli: Maciej Ferenc 4, Artur Pacanowski 3, Michał Kasprzyk 2, Adrian Krokosz 1, Michał Raciniewski 1, Patryk Bułka 1, Filip Bratkowski 1, Mateusz Hulbój 1. Porównując indywidualnie naszych zawodników z graczami najlepszych drużyn turnieju, możemy powiedzieć, iż ci ostatni przewyższali naszych reprezentantów przygotowaniem technicznym (umiejętność gry 1×1), dynamiką w działaniach ofensywnych, umiejętnością szybkiego przejścia z obrony do ataku – zauważył szkoleniowiec. – Pozytywnie zaskoczyli mnie swoją postawą Artur Działa, Maciej Ferenc, Tomasz Wachowiak, Michał Raciniewski oraz Dawid Zimnicki, który w ostatnim meczu nabawił się poważnej kontuzji (złamanie kości ręki), która wykluczy go z sierpniowych Mistrzostw Europy Seniorów. Swój dobry poziom potwierdzili bramkarze Rafał Banaszak i Maciej Pacanowski – podsumował Jacek Adrian. Anna Celmer

Andrzej Biernat: Dziwne, że Telewizja Publiczna nie ie zainteresowała się tą imprezą prezą

W

iceprzewodniczący Sejmowej Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki był gościem reprezentacji Polski podczas Letniej Uniwersjady w Kazaniu. Z jakimi wrażeniami oraz pomysłami do Polski wróci Andrzej Biernat?

To kolejna impreza światowego formatu, którą miał Pan okazję w ostatnim czasie odwiedzić.

– Ostatno to już trzecia taka większa impreza. Najpierw nasze Euro, później Igrzyska Olimpijskie w Londynie, a teraz Letnia Uniwersjada w Kazaniu. www.azs.pl

Jak Pan ocenia a poziom Uniwersjady?

– Wszędziee jest niewo, symzwykle kolorowo, esoło. patycznie i wesoło. Wszędzie się też owalczy na poaważnie o medale. Sport akade-micki nie różni się od innych światowych zawodów, zwłaszcza że tutaj też jest sporoo pijmistrzów olimpij-

Klasyfikacja MĘŻCZYŹNI 1. Rosja, 2. Francja, 3. Niemcy, 10. Polska – Rafał Banaszak (AWF Poznań), Bartosz Kosmaczewski (AWF Poznań), Filip Bratkowski (AWF Poznań), Patryk Bułka (AWF Poznań), Artur Działa (AWF Poznań), Maciej Ferenc (AWF Poznań), Mateusz Hulbój (AWF Poznań), Michał Kasprzyk (AWF Poznań), Łukasz Kosmaczewski (AWF Poznań), Adrian Krokosz (AWF Poznań), Jakub Lewandowski (AWF Poznań), Artur Pacanowski (AWF Poznań), Maciej Pacanowski (PWSZ Gniezno), Michał Raciniewski (UKW Bydgoszcz), Michał Wachowiak (Polit. Poznań), Tomasz Wachowiak (UP Poznań), Mirosław Wieczorek (AWF Poznań), Dawid Zimnicki (AWF Poznań)

skich, świata czy Europy. I to w różnych dyscyplinach. Tu poziom jest naprawdę wysoki. Jak Pan ocenia obiekty sportowe podczas Letniej Uniwersjady?

– Obiekty robią wrażenie. Stadion już z zewnątrz mnie ujmuje. Duże wrażenie zrobiła na mnie pływalnia. Rewelacyjny obiekt. W Polsce takiego nie ma, a przydałby się chociaż jeden na takim poziomie. Parotysięczna widownia, trzy 50-metrowe niecki, wieże do skoków. Jest to kompletny obiekt pływacki na każdą imprezę dużej rangi.


Któraś z dyscyplin przypadła Panu najbardziej do gustu w Kazaniu?

– Byłem na pływalni i byłem pod wrażeniem, ponieważ padały tam światowe wyniki. Może nie rekordy świata, ale dużo rekordów uniwersjadowych. Widać, że jest postęp w pływaniu uniwersyteckim. Poza tym większość pływaków na światowym poziomie to studenci albo byli studenci. Nie brakuje Panu tutaj polskich mediów? Przecież zdobywamy sporo medali.

– Jest to bardzo poważna impreza i dziwię się, że żadne poważne medium w Polsce nie zainteresowało się transmisją tego typu imprezy. Dziwne, że Telewizja Publiczna, która ma w zapisie misję o propagowaniu kultury sportu i życia społecznego, nie zainteresowała się tą imprezą. Trzeba będzie porozmawiać z prezesem telewizji, czy teraz jest tylko

komercja, czy powinni też pamiętać o tej misji. Na pewno jest to temat do rozmowy na Komisji Sportu. Zaprosimy pana prezesa i spróbujemy posłuchać, co ma do powiedzenia. Podczas jednego ze spotkań z medalistami mówił Pan o wsparciu sportu akademickiego w przyszłości. Ma Pan jakąś koncepcję?

– Myślę, że w sytuacji, gdy nastąpi polepszenie koniunktury w gospodarce, a w związku z tym będą zwiększone przychody do budżetu, trzeba będzie systemowo zwiększyć także wydatki na sport akademicki. Jest to bezpośrednie grono najlepszych wyczynowców, którzy później sławią Polskę. Trzeba na pewno troszeczkę więcej pieniędzy, żeby akademicki sport przynajmniej w tym obszarze nie miał problemów.

A jak wygląda kwestia stypendiów dla studentów uczestniczących w Uniwersjadzie? Są jakieś pieniądze na to przeznaczone?

– Z tego co wiem, to raczej nie. Stypendiami są objęci sportowcy z kadry A. Tutaj pewnie jest takich kilku, ale dedykowanych sportowi akademickiemu stypendiów na pewno nie ma. Myśli Pan, że to powinno się zmienić?

– Myślę, że przynajmniej jakaś część obiecujących, młodych ludzi, którzy rokują dobre wyniki na światowym poziomie, powinna być objęta systemem stypendialnym. Musimy na pewno przyjrzeć się i sprawdzić dokładnie, na ile nas stać i czy jest możliwość skierowania środków na ten cel. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Dawid Lis

Wolontariusze XXVII letniej uniwersjady Najstarszy spośród nich liczył sobie 77 lat, a najmłodszy – zaledwie 14. W trakcie Uniwersjady w Kazaniu pracowało ich ponad 20 tysięcy, wybranych i przeszkolonych spośród około 50 tysięcy ochotników, którzy zgłosili się do „castingów”.

W

śród nich zdecydowaną większość stanowili młodsi i starsi obywatele Federacji Rosyjskiej, jednak uniwersjadowymi woluntariuszami byli również młodzi ludzie praktycznie z całego świata, w tym z kontynentów i krajów tak odległych od Rosji jak chociażby Australia czy Brazylia; ci wolontariusze tylko w jedną stronę, do Kazania, pokonali samolotami dystans ponad 14 tysięcy kilometrów. Można się było na nich natknąć praktycznie wszędzie. Przede wszystkim na obiektach sportowych, gdzie – co wcale nie dziwi – zaangażowano największą ich liczbę (w tym aż 724 osoby na Stadionie Centralnym w Kazaniu). Ponadto widoczni byli w centrach medialnych, w wiosce uniwersjadowej, na lotniskach i dworcach,

w przeróżnych punktach informacyjnych, w hotelu FISU, hotelach oficjalnych delegatów czy wreszcie po prostu na ulicach Kazania. Skala ich zadań była równie ogromna jak liczba, w jakiej pojawili się na Uniwersjadzie. Najdłużej, bo ponad 50 dni, pracowali ci wolontariusze, których przydzielono do Centrum Akredytacji; tutaj ich praca zaczęła się już 1 czerwca. Największą ich liczbą na pojedynczym obiekcie szczyciło się Międzynarodowe Centrum Prasowe; obsługiwało je aż 806 wolontariuszy. Każdego dnia wcześnie rano „rejestrowali się” w pracy, następnie odbywali odprawy ze zwierzchnikami i przystępowali do różnorodnych zadań. Po ich wykonaniu, pod koniec dnia, wszyscy obowiązkowo się „wyrejestrowywali”. Codzienną aktywność, przynajmniej w samym Kazaniu, nieobowiązkowo (ale cóż to słowo w tym wypadku znaczy?) kończyli imprezami i spotkaniami w ogromnym centrum handlowym MEGA. To tam każdego uniwersjadowego wieczoru odbywało się specjalnie dla nich MEGA PARTY – zawsze z innym tematem przewodnim (np. karaoke, randka w ciemno, gry zręcznościowe, taniec ludowy itp.). Ale z kolei w dniu, w którym odbyła się ceremonia otwarcia, wolontariusze przy niej zaangażowani po prostu rozpoczęli pracę od MEGA PARTY, żeby już od początku wprowadzić się w odpowiednio radosny nastrój.

Wszyscy dysponowali doskonałym wyposażeniem, w tym ubraniami, których krój i kolor zależał od rodzaju wykonywanych obowiązków. W większości mieli służbowe plecaki, notesy, przybory do pisania, a także telefony i zegarki (pamiątkowe). Dla ich potrzeb Komitet Organizacyjny wydał specjalny kilkudziesięciostronicowy podręcznik. Z reguły też zostali oni bardzo starannie przeszkoleni, co w trakcie Uniwersjady można było stwierdzić praktycznie na każdym kroku. Byli kolorowi, bardzo widoczni, a jednocześnie uprzejmi, roześmiani, sympatyczni i kompetentni. Federacja Rosyjska zaangażowała w przeprowadzenie XXVII Letniej Uniwersjady ogromne środki rzeczowe i finansowe, jednak na nic by się one nie zdały, gdyby nie ofiarna praca wolontariuszy. Gdyby nie oni, wspominalibyśmy dzisiaj tę wielką akademicką imprezę sportową zupełnie inaczej. Mniej byłoby w tych wspomnieniach radosnych uśmiechów, mniej byłoby słów o rosyjskiej gościnności i o bezustannej życzliwości dla przybyszów z dalekich krajów. Kazańskim wolontariuszom należą się ze strony uczestników Uniwersjady słowa najwyższego uznania i wdzięczności. Mam nadzieję, że takie uznanie wyrażą również ich przełożeni. Piotr Kuś aps nr 06 2013 (313)


PAWEŁ KORZENIOWSKI:

Nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa

W

roku 2005 rozpoczął swoją uniwersjadową przygodę złotym medalem na 200 m stylem motylkowym. Ten sukces powtórzył w 2009 roku w Belgradzie. W roku 2011 w Shenzhen był brąz na dystansie 100 metrów motylkiem. Kazań był ostatnim startem uniwersjadowym. Czy myślał o kolejnym podium? – Jak najbardziej tak. Będzie to mój ostatni start, więc chciałbym pokazać się z jak najlepszej strony – mówił Paweł przed wyjazdem do Rosji. Zdobył złoto w biegu na 100 m motylkiem i brąz na dystansie 200 m stylem dowolnym. Był na wszystkich możliwych pływackich imprezach światowych, cztery razy na zawodach uniwersjadowych. Czy samo spotkanie studentów było atrakcyjne i wyróżniające? – Bardzo lubię te imprezy. Zawsze poznaję nowych ludzi, i to jest chyba najlepsze. Ikona sportu akademickiego. Od roku 2005 związany z Klubem Sportowym AZS AWF Warszawa, od roku 2008 student Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie, w plebiscycie „PS” na najlepszych sportowców Polski w roku 2006 zajął 3 miejsce. Trzykrotny olimpijczyk: Ateny (2004), Pekin (2008) i Londyn (2012), mistrz świata, medalista Europy, kilkunastokrotny rekordzista kraju. W większości to były udane starty. W Kazaniu wpisał się na listę multimedalistów uniwersjadowych: 3 złote i dwa brązowe medale. Gratulujemy! W jakim miejscu jest w swojej sportowej karierze? – Na pewno koniec kariery zbliża się wielkimi krokami, ale nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa. Udało mi się podczas tegorocznych mistrzostw Polski uzyskać rekordy życiowe, APS więc nadal się rozwijam.


MEDALIŚCI XXVII Letniej Uniwersjady Kazań 2013

Paweł Fajdek

9

LA rzut młotem

5

Kamila Stepaniuk

Anna Jagaciak / LA trójskok

LA skok wzwyż

Jerzy Kowalski / Wioślarstwo LM1×

Paweł Korzeniowski

Edyta Dzieniszewska / Kajakarstwo K1 500 m

Pływanie 100 m st. motylkowym

Paweł Szandrach, Mariusz Kujawski

Paweł Szandrach, Mariusz Kujawski

Kajakarstwo K2 500 m

Kajakarstwo K2 1000 m

Paweł Florczak, Rafał Rosolski, Martin Brzeziński, Bartosz Stabno / Kajakarstwo K4 1000 m

Michał Kądzioła, Jakub Szałankiewicz

Monika Brzostek, Kinga Kołosińska / Siatkówka plażowa

Siatkówka plażowa

Grzegorz Bociek, Wojciech Ferens, Piotr Hain, Miłosz Hebda, Karol Kłos, Grzegorz Łomacz, Kacper Popik, Krzysztof Wierzbowski, Wojciech Włodarczyk, Damian Wojtaszek, Maciej Zajder, Wojciech Żaliński / Piłka siatkowa Ewa Konieczny, Zuzanna Pawlikowska, Agata Perenc, Halima Mohamed-Seghir, Karolina Tałach, Katarzyna Furmanek, Joanna Jaworska / Judo drużyna

Pływanie 200 m st. dowolnym Pływa

Tomasz Bartnik, Bartosz Jasiecki, Paweł Pietruk

Barbara Sobaszkiewicz, S Sylwia Zagórska

Strzelectwo karabin dowolny 60 leżąc

Paweł Korzeniowski

16

Tenis debel

Marta Łyczbińska, Monika Paliszewska, Emilia Rygielska, Martyna Synor Synoradzka / Szermierka floret drużyna Jakub Adamski, Da Dariusz Kuć, Artur Zaczek, Kamil Kryński LA 4×100

Marika Popowicz, Weron Weronika Wedler, Ewelina Ptak, Małgorzata Kołdej LA 4×100

Rafał Rosolski / Kajakarstwo K1 1000 m Sebastian Szypuła, Dawid Putto / Kajakarstwo K2 200 m Tomasz Kaczor, Vincent Słomiński / Kajakarstwo C2 500 m Tomasz Kaczor, Vincent Słomiński / Kajakarstwo C2 1000 m Piotr Kuleta, Michał Kudła, Mateusz Kamiński, Patryk Sokół Kajakarstwo C4 1000 m

Sebastian Szypuła, Denis Ambroziak, Bartosz Stabno, Dawid Putto Kajakarstwo K4 200 m

Mariusz Kujawski, Paweł Szandrach, Martin Brzeziński, Paweł Florczak Kajakarstwo K4 500 m

Edyta Dzieniszewska, Dzienis Agnieszka Kowalczyk, Ewelina Wojnarowska, Mag Magdalena Krukowska / Kajakarstwo K4 500 m Wojciech Moranda, Jacek Tomczak, Marta Przeździecka, Krzys Krzysztof Bulski, Marcin Tazbir / Szachy drużyna Tomasz Bartnik / Strzelectwo karabin dow. 4×40 Toma Maciej Sarnacki / Judo 100 kg


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Akademicki Przegląd Sportowy 06/2013 by AZS-APS - Issuu