Skip to main content

Akademicki Przegląd Sportowy 02/2012

Page 1

AKADEMICKI PRZEGLĄD SPORTOW

Na okładce: Anna Berezik, ATH Bielsko-Biała, złoty medal w slalomie AMP Foto Michał Szypliński skifoto.pl

[od

redakcji]

Kilka dat

4

marca – w pociągu z Zakopanego – w przedziale młodzieniec z nartami. Wraca z Akademickich Mistrzostw Polski w narciarstwie i snowboardzie. Od środy ścigał się na stoku Harendy. Oprócz niego przez te kilka dni na linii startu stanęło ponad 1000 osób. Mówi o rewelacyjnych zawodach, o tym, że był bardzo wysoki poziom, że nie udało mu się zmieścić w finałowej grupie, mimo że na nartach jeździ od dziecka, dzięki ojcu: zabierał go w Alpy. Jest zachwycony atmosferą zawodów i wszystkim, co się wokół działo. Mówi, że na wysokości stanęła jego uczelnia, Collegium Civitas z Warszawy, pokryła koszty pobytu i przejazdu dla całej ekipy. W pakiecie był nocleg, jedzenie, gadżety, start w zawodach, treningi, kilka spotkań. Sam wydał nie więcej niż 200 zł na własne przyjemności, ale co to jest za 5 dni w Zakopanem. Podziwia poziom sportowy najlepszych, a szczególnie Ani Berezik, która po zdobyciu nagrody głównej (samochód Fiat) w cyklu Winter Cup i kilku medali na AMP została królową tego sezonu. Chce startować za rok. Wie, że to wszystko dzięki organizacji o nazwie AZS. 26 lutego – w centrum Warszawy – w hotelu Novotel wielkie emocje podczas finału Mistrzostw Polski w Szachach. Startuje 24 najlepszych szachistów i 11 szachistek. Wysoki poziom i wysokie nagrody finansowe. Spośród mistrzów i arcymistrzów aż 11 (9 mężczyzn i 2 kobiety) uczestniczyło w niedawnych AMP w Katowicach. Środowisko szachowe oceniło przygotowanie ich przez AZS Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach z szacunkiem i uznaniem. Poziom organizacyjny na piątkę z plusem, sportowy też. W imprezie wystartowało 281 osób. Za dwa lata powinni zorganizować Akademickie Mistrzostwa Świata. W sobotę 25 lutego w promieniu kilometra od pływalni na ulicy Polnej w Warszawie znalezienie wolnego miejsca graniczyło z cudem. Podobnie było na małej trybunie i w wodzie. W drugiej edycji zawodów „Od młodzika do olimpijczyka” wystartowało ponad 800 dzieciaków. Listy startowe wisiały na stronach internetowych, młodzież

przybyła do Warszawy z różnych stron kraju. Sport to także rywalizacja, a do tego zawody zdobyły rozgłos w środowisku. Sprawna organizacja, profesjonalny pomiar czasu, tablica świetlna, gadżety, medale, dyplomy, ceremoniał nagradzania. Dzieciaki najpierw zagubione nieco, a potem zachwycone. Upominki dostaje każdy bez względu na wynik. Rodzice podekscytowani już umawiają się na finał, na pływalni „Warszawianki”. 18 lutego, Katowice, Piotr Kuś z Poznania, koordynator przygotowań reprezentacji do startu w AMŚ w futsalu, podczas AMP w tej dyscyplinie mówi, że poziom sportowy i organizacja zawodów są na najwyższym poziomie. Uczestniczy w akademickich wydarzeniach piłkarskich od 20 lat. Organizacja na piątkę, dwie hale, jedna w Katowicach na AWF, druga w Szopienicach, 16 drużyn w finałowych potyczkach, ponad 200 osób. Emocje widać na twarzach zawodników, ale przede wszystkim trenerów. Ci, co przyjechali po medale, grają o miejsca w drugiej dziesiątce. Ligowi zawodnicy przegrywają z amatorami, mecze rozstrzygają się często w ostatnich sekundach. Większość ma na koszulkach napis AZS, w różnych kolorach, różnym kroju czcionki, nieraz w parze z nazwą uczelni, rzadko z logo sponsora. Organizatorem znowu AZS Katowice, tym razem środowiskowy, ale przy wsparciu silnej grupy współorganizującej dwa tygodnie wcześniej mistrzostwa w szachach. Wszystkie te zawody można było obejrzeć w przekazach internetowych, w galeriach zdjęciowych. Osobiście nie spotkałem na temat tych wydarzeń opinii innych niż entuzjastyczne. A to dopiero początek sezonu. Tak trzymać. Na razie to wszystko jest robione niejako na kreskę. Wspierające AZS urzędy centralne i lokalne dopiero nabierają rozpędu w rozpatrywaniu konkursów, kompletowaniu dokumentacji, analizowaniu, podejmowaniu decyzji. Może się okazać, że gdzieś zabrakło pieczątki albo podpisu. Albo zmieniły się priorytety władzy. Cała sfera sportu oparta jest na rozwiniętej biurokracji, tysiące urzędników od kilkunastu lat przeszukuje papierzyska w poszukiwaniu tego Jasia, który na koszt państwa napił się wody i nie podpisał odpowiedniej listy. Diabelnie trudno jest zrobić zawody narciarskie na Harendzie w czerwcu, a rywalizację dzieciaków w pływaniu w wakacje. Redaktor

Pismo Zarządu Głównego AZS Redaktor naczelny: Bartłomiej Korpak Adres redakcji: 00-056 Warszawa ul. Kredytowa 1a tel./faks (22) 828-02-76 502-250-604 www.azs.pl e-mail: aps@azs.pl

Projekt graficzny i skład: Paweł Piętka © FALL tel. (12) 413-35-00, 294-15-28, www.fall.pl Numer zamknięto 5 marca 2012 r. Wydawnictwo zrealizowano ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki, nakład 3000 egz. ISSN 0209-0546

Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo skracania artykułów. aps nr 02 2012 (300)


[temat numeru]

Szkoła kreowania liderów Rozmowa APS ze Zbigniewem Jagiełłą, Prezesem Zarządu PKO BP.

Do końca wojny – miasto niemieckie, po 1945 roku nastąpiła całkowita wymiana mieszkańców. Dotyczyło to także okresu późniejszego, gdy pojawialiśmy z różnych miast na studiach we Wrocławiu. Nie było takiego stygmatu, że jest się zakorzenionym, związanym rodzinnie z tym miejscem od pokoleń. Miasto dzięki temu było młode. Wszyscy byliśmy nowi. Dominowała chęć porozumienia się, współdziałania. Fachowo to się nazywa melting pot, tygiel kulturowy, gdzie ludzie tworzą wspólnie i realizują ciekawe pomysły. Tak jest do dzisiaj. Śledząc karty kroniki wrocławskiego klubu, oglądając zdjęcia i publikowane ponownie inne materiały źródłowe, widać, z jakim rozmachem wasza studencka ekipa działała. To przypadek, że w tym samym czasie tylu tak pozytywnie nastawionych młodych ludzi chciało się wyżywać w AZS? Kto was do takiego AZS zaprosił, kto wami kierował?

Sytuacja nietypowa – rozmawiać z prezesem czołowego europejskiego banku o sprawach sportu akademickiego. Z konieczności powinniśmy się cofnąć jakieś 30 lat wstecz. Wrocław, Politechnika, Klub AZS, a właściwie mówiąc językiem współczesnej młodzieży „MEGA KLUB”: wielki sport, ponad tysiąc studentów na co dzień ćwiczących w sekcjach AZS, własne imprezy, ligi wydziałowe, działalność gospodarcza, moc wydarzeń. Jak Zbigniew Jagiełło trafił do uczelnianego AZS?

Żeby zostać członkiem AZS, najpierw trzeba być studentem. W 1983 roku rozpocząłem studia na Politechnice Wrocławskiej. W związku z tym, że zawsze byłem osobą szukającą ciekawych pomysłów, angażowałem się w rożne sprawy. W 1983 roku wybór na uczelni nie był skomplikowany, był to okres tuż po zakończeniu stanu wojennego, jedyną normalną organizacją, która nie była kojarzona politycznie, był Akademicki Związek Sportowy. I tam, szukając pomysłów na to, co robić w wolnym czasie, jeżeli on jest, wpadłem na ciekawych ludzi. Wydawało się, że na chwilę, a zostałem na parę lat. W każdym pokoleniu „azetesiaków” znajdują się ludzie, którzy twierdzą, że uczelniany klub AZS to coś więcej niż tylko sport i rywalizacja. Będąc studentem warszawskiego uniwersytetu, prezesem uczelnianego AZS, patrzyłem trochę z zazdrością na was we Wrocławiu. Mieliście wtedy poczucie jakiejś nadzwyczajnej misji?

Patrząc z perspektywy niestety już 30 lat, widzę, że Wrocław miał szczęśliwą sytuację, bo był miastem ludzi młodych. www.azs.pl

Na pewno Wojtek Zawadzki. Dla nas, młodszych nie w sensie wieku, ale doświadczenia studenckiego, był oazą spokoju i stabilności. Dookoła niego, można powiedzieć w taki sposób naturalny, normalny, gromadzili się ludzie. Jednocześnie nie miał on aspiracji wodzowskich. Patrzę na to z perspektywy doświadczonego lidera i menedżera. Często wokół lidera tworzy się coś na kształt sekty wyznawców jednej jedynej słusznej myśli. U nas było odwrotnie. Wojtek był otwarty na ludzi i ich pomysły. W centrali w Warszawie zapamiętaliśmy Zbyszka Jagiełłę jako jednego z wiceprezesów klubu, autora artykułów i redaktora biuletynu zatytułowanego APSIK, pomysłodawcę różnych studenckich wydarzeń? Co do tej wizytówki należałoby dodać?

Skończyłem swoje zaangażowanie sportowe na poziomie juniora w piłce nożnej w klubie w Strzelinie. Natomiast potrzebowałem dalszego kontaktu ze środowiskiem sportowym. Nie jest natomiast prawdą, że w jakiś istotny sposób wpływałem swoją działalnością na środowisko tamtego AZS. Byłem w latach 1984–1988 osobą, która przewijała się przez życie klubowe, może w sposób znaczący, chociaż tych liderów było znacznie więcej. Instytucje, które mają wiele osób odciskających swoje piętno, mają tę różnorodność, która potrzebna jest dla rozwoju. Współorganizowałem wiele wydarzeń. Niezłym sprawdzianem umiejętności była akcja Giżycko. W 1984 roku byłem komendantem obozu studenckiego organizowanego przez AZS. Znałem na pamięć z imienia i nazwiska wszystkich z 250 uczestników. Wszystkich ich witaliśmy, rejestrowaliśmy, wydawaliśmy

im różnego rodzaju dokumenty. Poznałem wielu ciekawych ludzi. Angażowałem się także w pisanie, to wynikało z niespełnionych marzeń licealisty, by zostać dziennikarzem. Część fraszek i wierszyków, jakie zachowały się w wydaniach naszej gazetki APSIK, była niewątpliwie moja, sporo takich rzeczy pisał też Tomek Dudek. To był fajny, ciekawy okres w moim życiu, natomiast refleksja ogólna jest taka, że ten radosny okres studencki musiał się kiedyś skończyć. Trzeba było iść dalej. Ja wiele doświadczeń z tego okresu wykorzystałem w życiu zawodowym. Jak patrzę z perspektywy czasu na to, co teraz robię, a więc zarządzam ludźmi i organizacją, bardzo podobne rzeczy robiłem wtedy w klubie. Innymi słowy – byłem menedżerem. Jest tylko taka różnica, że w AZS można było wykuć taki element niezbędny każdemu liderowi jak nieformalny autorytet. Jak się jest prezesem, dyrektorem, to od razu ma się określoną pozycję, to się ma władzę. Natomiast nie ma się tego, co inspiruje i motywuje ludzi, czyli autorytetu nieformalnego. I aby się tego uczyć w młodości, trzeba podjąć działania. Tam nie było przymusu, nie można było nikomu powiedzieć, ty już tu nie pracujesz, ty nie działasz. Zamiast tego trzeba było inspirować, przekonać do współpracy. To była dobra szkoła do kreowania przyszłych liderów. Mówiliśmy o karierze w kategoriach ogólnych, ale zasadnicze pytanie dotyczy drogi jaką przeszedł Zbigniew Jagiełło, absolwent Politechniki, do stanowiska prezesa banku. Czy aktywność w działalności klubowej w AZS pomogła w wejściu w świat wielkich korporacji finansowych?

Jak patrzę na swoją aktywność, to zawsze byłem menedżerem. I tak zostało do dzisiaj. Nie czuję się bankowcem, finansistą, ekonomistą. Jestem menedżerem, który zarządza organizacją, w tym przypadku działającą w obszarze finansowym. To, że nie jestem zorientowany tak bardzo wąsko, daje mi możliwość godzenia w banku różnych pomysłów: na to kto jest lepszy, czy bankowość detaliczna czy korporacyjna, inwestycyjna czy usługi maklerskie. Bo patrzę na to trochę z dystansu, przez pryzmat tego, co potrzebują klienci, a nie to, co moi pracownicy chcą postawić na piedestale i rozwijać najbardziej. Finansami człowiek zajmuje się przez całe życie i obojętnie co robi, to martwi się, aby bilans był dodatni. Studia na politechnice mają taki dodatkowy atrybut, że uczą systematyczności. Sport też uczy systematyczności. Nie jest się dobrym, jeżeli się nie trenuje. Gdy mówimy o bieganiu:


Zbigniew Jagiełło Urodzony w 1964 roku, jest absolwentem Wydziału Informatyki i Zarządzania Politechniki Wrocławskiej oraz Executive MBA prowadzonego przez Gdańską Fundację Kształcenia Menedżerów, Uniwersytet Gdański i Rotterdam School of Management Erasmus University. Od 1995 roku zawodowo związany jest z polskim rynkiem finansowym. Karierę rozpoczynał w Pioneer Pierwszym Polskim Towarzystwie Funduszy Inwestycyjnych SA, kierując biurem regionalnym we Wrocławiu. Pod koniec 1996 roku przeniósł się do Warszawy, gdzie najpierw jako dyrektor sprzedaży i dystrybucji, a od 1998 roku jako wiceprezes Zarządu współtworzył PKO/Credit Suisse TFI SA. W ciągu czterech lat stworzył w ramach banku PKO BP pierwszą w Polsce bankową sieć dystrybucji funduszy inwestycyjnych. W lipcu 2000 roku objął funkcję Prezesa Zarządu Pekao/Alliance Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych SA. Równolegle od 2005 roku pełnił funkcję prezesa Zarządu Pioneer Pekao Investment Management SA oraz przewodniczącego Rady Nadzorczej Pekao Financial Services Sp. z o.o. Zbigniew Jagiełło jest także aktywnie zaangażowany w rozwój i promocję wysokich standardów rynku finansowego w Polsce.

jeżeli się nie biega w miarę regularnie, to pierwsze bieganie jest rozczarowujące i dla organizmu, i dla głowy. Dlaczego nie biegnę tak szybko, jak ci w telewizji. Dopiero po jakimś czasie organizm przestaje się buntować, głowa się z tym zgadza i trening możemy kontynuować. Model studenckiego życia, patrząc na współczesne czasy, mocno się zmienił – studia, praca – najlepiej dobrze płatna i udział w przedsięwzięciach budujących przyszłą karierę. Miejsca na entuzjazm niewiele. Tak bardzo się zmieniło studiowanie i marzenie o karierze po tych 30 latach?

Myślę, też jako ojciec dorastających dzieci, że rację miał Platon 700 lat przed naszą erą, twierdząc, że współczesna młodzież jest gorsza niż za jego czasów. Z wielkim przekonaniem ciągle ten błąd Platona powielamy. Młodzi ludzie mają swoją kadencję w życiu, ona jest inna niż nasza, popełniają inne błędy, natomiast patrząc z punktu widzenia strategicznego, z tego, co dzieje się w Polsce, mamy dopiero 20 lat normalnej struktury społeczno-gospodarczej. My jesteśmy z pokolenia, które było na styku komunizmu i wolnego rynku. Oni już nie mają stygmatu życia wcześniej w innym ustroju gospodarczym. I Polska, i oni muszą sobie znaleźć nowy pomysł na rozłożenie akcentów – co jest potrzebne w życiu. Podobnie jak polska gospodarka. Drążę temat współczesnych studentów. Ciągle w naszym stowarzyszeniu propagując sport mówimy, że posiadanie umiejętności aktywnego fizycznie wypoczynku, panowania nad własnym ciałem,

odpowiedniego relaksu daje studentom, przyszłym absolwentom ten dodatkowy plus w dorosłym życiu.

Absolutnie też trzeba zwrócić uwagę na jeszcze jeden istotny aspekt. Co jest ważne w młodym wieku – umiejętność przegrywania i podnoszenia się po przegranej. I sport jest tutaj rezerwuarem kształtowania takich postaw. Bo nie ma na świecie takiego sportowca, który nigdy nie przegrał. Jak ktoś zostaje mistrzem, to jest w nim ta umiejętność, aby po porażce próbować podnieść się, grać dalej i wygrać. I mówiąc o dorosłym życiu, to też jest umiejętność podnoszenia się z przegranych w życiu zawodowym i osobistym. Na przegranej życie się nie kończy, trzeba umiejętnie przeanalizować, co źle zrobiłem, dlaczego się nie powiodło. Doświadczenia w tym zakresie w sporcie, w większości przypadków niewiele kosztują, a hartują charakter. Nas martwi, że z 2 milionów studiujących młodych ludzi nie więcej jak 10–20% uprawia jakiś sport. Gdzie tkwi źródło tej porażki nie tylko środowisk sportowych, ale i nas wszystkich kształtujących społeczeństwo?

Zgoda. Studenci nie biorą się znikąd. Oni dorastają w gimnazjach, liceach, szkołach. Jeżeli przez te lata nie wykuwa się w nich potrzeba czy nawet czasami fizyczna konieczność uprawiania sportu, to trudno jest, aby taka osoba nagle doznała olśnienia w czasie studiów. Cały sport to jest taka piramida. Ten wyczyn, który widzimy w telewizji, to jest wierzchołek góry lodowej. My jako Polska jesteśmy dzisiaj na etapie budowy podstawy do tego wierzchołka. Dobrym przykładem są „orliki”. Ja grałem w piłkę na podwórku. Teraz podwórek nie ma. Młodzi muszą gdzieś ten sport uprawiać. Nie mogą tego robić na komputerze, bo wtedy kończy się w ten sposób, że to tylko taka aktywność im zostaje. Potem na studiach też tylko na komputerze chcą ten sport uprawiać. To, co nas zachęcało kiedyś do sportu, że dawano nam piłkę i mogliśmy grać. Dziś to już nie wystarczy. Teraz piłek jest dostatek. Trzeba w jakiś inny sposób niż 20–30 lat temu zachęcać młodzież do uprawiania sportu. Sport w Polsce cierpi na chroniczny brak środków finansowych, taka sytuacja trwa już od wielu lat. Bogate energetyczne spółki Skarbu Państwa zaangażowały się w sport – mamy siatkarzy z Bełchatowa, Jastrzębskiego Węgla, koszykarzy Tauronu, Energii, Lotosu, piłkarzy nożnych i ręcznych Orlenu. Środowisko akademickie nie jest pod tym względem na razie istotnym partnerem. Co prawda studiuje w Polsce prawie 2 miliony młodych ludzi, działa ponad 400 uczelni i wszyscy mówią, że to nasza przyszłość. Czy są jakieś duże korporacje finansowe, które powinny otworzyć się na sport studencki?

Z punktu widzenia firm – nie chodzi o wspieranie czegoś lub kogoś, to nie jest kupowanie sobie biletu do nieba czy dobrego imienia, ale korzystania w sposób rozsądny z zasobów, które są w kulturze, czy też w sporcie. Chodzi o to, by pewne wartości przenieść na grunt firmy. Dla przykładu w mojej firmie pracuje w tej chwili 30 000 ludzi, to oni potrzebują też w różnym wymiarze tego elementu. Na przykład nasz bank idzie w kierunku takim, żeby być liderem, jeżeli chodzi o taki popularny sport jak bieganie. Może nie tak, że od razu mamy sekcję biegaczy, ale mamy ludzi zaangażowanych, którzy lubią biegać, motywują do tego innych. I tak w zeszłym roku w konkurencji osób zatrudnionych w bankach, które ukończyły najwięcej maratonów, PKO Bank Polski był numerem jeden. Jesteśmy głównym partnerem największego biegu maratońskiego w Polsce, maratonu poznańskiego im. Macieja Frankiewicza. Chcemy wspierać różne formy biegania, bo to jest sport tani i dlatego dostępny dla większości z nas. Wracając do pytania. Popatrzmy na to z punktu widzenia menedżerskiego. Po pierwsze zanalizujmy, jak jest to w innych państwach, jakie są rozwiązania w tym zakresie. Gdzie robią to dobrze? Czy model ten możemy u siebie zastosować i ile by kosztował? Jeżeli dużo, to trzeba apetyt na szybką zmianę ograniczyć, plany rozłożyć w czasie. Natomiast nie należy iść w kierunku, który co jakiś czas widzę, że my wymyślimy coś, co będzie najlepsze na świecie. Jedną z podstaw sukcesu wielu firm na świecie jest kopiowanie dobrych rozwiązań. Gdybym mógł cokolwiek doradzić, to najpierw należy sprawdzić, jak robią to inni, i na tej podstawie zrobić plan dla siebie. Realny. Gdy skaczemy wzwyż 180 cm, to nie próbujmy od razu zawieszać poprzeczki do przeskoczenia na 230. Zwalczam takie myślenie, że jesteśmy nadzwyczajni, inni niż wszyscy. Też mi w banku mówią o naszej nadzwyczajności. Zmagania z tym problemem to trochę próba wymyślania „perpetum mobile”. W sporcie wydaje się, że ciągle w wielu rozwiązaniach tkwimy jeszcze w dawnej epoce. Widać to w klubach, związkach sportowych, w nastawieniu władz różnych szczebli. Dotyczy to zarówno rozwiązań prawnych, sposobu finansowania, jak i funkcjonowania. Dziękując za rozmowę, jeszcze jedno pytanie – jak na co dzień wygląda sportowa aktywność prezesa PKO BP?

Dzisiaj z rana mogłem sobie pozwolić na 5 kilometrów biegu. Jutro też będę biegał. W niedzielę i poniedziałek będę na nartach w Krynicy. A później – nie wiem, jak czas pozwoli, to będę chciał korzystać z możliwości. Staram się 2–3 razy w tygodniu biegać, grać w tenisa, pływać. Rozmawiał Bartłomiej Korpak Foto APS aps nr 02 2012 (300)


[AZS Lublin]

90-lecie tuż, tuż Rozmowa z prof. dr. hab. Zdzisławem Targońskim, prezesem Zarządu OŚ AZS Województwa Lubelskiego. W listopadzie 2007 r. wraz z grupą zaangażowanych osób rozpoczął pan odbudowę lubelskiego AZS. Jak ocenia pan rezultaty tych czterech lat działań?

Można powiedzieć, że zaczynaliśmy od zera, dlatego że Zarząd Środowiskowy Akademickiego Związku Sportowego praktycznie zbankrutował. W Lublinie powstała pustka i postanowiliśmy ją wypełnić. Na szczęście trafiła się grupa ludzi – działaczy studenckich, czy też studiów doktoranckich, którzy mieli doświadczenie w działalności AZS, i razem podjęliśmy trud organizacji, a następnie rozwoju Klubu Środowiskowego. W mojej ocenie wyniki, jakie uzyskaliśmy przez te kilka lat, są imponujące, bo choćby w rozgrywkach organizowanych przez Klub Środowiskowy AZS Województwa Lubelskiego co roku bierze udział kilka tysięcy studentów. Po drugie zorganizowaliśmy zawody dla maturzystów, uczniów szkół średnich, by z jednej strony zaprezentować im AZS i nasze Uczelnie, a jednocześnie zachęcić ich do studiowania i uprawiania sportu w ramach różnych sekcji sportowych. Na pewno dużym osiągnięciem jest też fakt, że studenci mogą rozwijać swoje umiejętności sportowe w ponad 40. dyscyplinach. Organizujemy nie tylko zawody regionalne, ale również o zasięgu ogólnokrajowym, np. w ubiegłym roku zorganizowaliśmy finał Akademickich Mistrzostw Polski w futsalu mężczyzn. Na pewno sporym osiągnięciem organizacyjnym było włączenie do działalności organizacyjnej i sportowej uczelni z innych miast Lubelszczyzny, jak również zamiejscowych filii lubelskich uczelni, jak np. KUL w Tomaszowie Lubelskim i Stalowej Woli. Obecnie można powiedzieć, że zarówno szkoły wyższe publiczne, jak i niepubliczne, które działają na terenie województwa lubelskiego, mają możliwość włączenia się do akademickiej rywalizacji sportowej i organizacyjnej. www.azs.pl

Jak ocenia pan profesor mijającą kadencję?

Ta kadencja w szczególności charakteryzowała się dążnością do popularyzacji AZS w środowisku akademickim, jak również rozwojem nowych dyscyplin sportu oraz doskonaleniem naszej działalność pod względem organizacyjnym. Sprawdziła się formuła organizacyjna podsumowania naszych rozgrywek. Na tę uroczystość zapraszane są władze poszczególnych uczelni, władze miejskie oraz wojewódzkie, by wręczyć dyplomy, puchary dla najlepszych uczelni, drużyn i zawodników. Jakie wyzwania niesie nadchodząca kadencja? Czy największym będzie jubileusz 90-lecia AZS w Lublinie?

Tak zdecydowanie najważniejszym wyzwaniem nadchodzącej kadencji jest jubileusz 90-lecia AZS w Lublinie. Są z nim związane działania szczegółowe, na których musimy się skupić, chcemy zorganizować więcej imprez sportowych o zasięgu ogólnopolskim, tak aby nasza działalność była widoczna nie tylko w województwie, ale również w całej Polsce. Nadal chcemy promować sport akademicki wśród młodzieży. Niezmiernie ważne jest zaktywizowanie kandydatów na studia i studentów pierwszych lat do uprawiania sportu. Czy jubileusz 90-lecia AZS będzie obchodzony w Lublinie w jakiś szczególny sposób?

Tak. Przede wszystkim chcielibyśmy pokazać dorobek dziewięćdziesięciu lat istnienia AZS w Lublinie między innymi poprzez prezentację archiwalnych zdjęć. Dzięki fotografiom byłych zawodników możemy w łatwy sposób dostrzec, jak międzypokoleniową organizacją jest AZS. W ramach obchodów jubileuszu 90-lecia planujemy zorganizować szereg zawodów sportowych z cyklu Akademickich Mistrzostw Polski, a także ogólnopolski finał Igrzysk Studentów I Roku. Będziemy również czynić starania, żeby zwieńczeniem naszych obchodów była Gala AZS w październiku 2013 r. Co zmieniło się w lubelskim AZS przez 90 lat jego istnienia? Pan jest jedną z osób, które najlepiej znają te przemiany, gdyż obserwował je jako zawodnik, trener, a teraz działacz.

W okresie, kiedy zaczynałem działać w AZS, sekcje sportowe funkcjonujące w ramach AZS miały profil wyczynowy, tzn. wszystkie drużyny grały w profesjonalnych ligach okręgowych lub ogólnopaństwowych, np. w latach sześćdziesiątych, siedemdziesiątych byliśmy reprezentowani w pierwszej lidze przez drużynę koszykówki kobiet.

Obecnie nasz Klub Środowiskowy AZS Województwa Lubelskiego skupia się wyłącznie na sporcie akademickim i nie prowadzimy działalności w zakresie sportu kwalifikowanego. Oczywiście w ramach niektórych uczelni funkcjonują drużyny klubowe, m.in. w UMCS, na Politechnice Lubelskiej, które startują w rozgrywkach ligowych, są to jednak jednostkowe przykłady. Uważam, że dziś jest to właściwe, ponieważ sport wyczynowy wymaga bardzo dużych nakładów pieniężnych, którymi na razie nie dysponujemy. W jakim kierunku według pana powinien iść AZS: indywidualizacji i profesjonalizacji sportowej zawodników czy aktywizacji sportowej szerszego grona studentów?

W mojej ocenie AZS powinien iść w kierunku aktywizacji sportowej studentów. Ponieważ sport profesjonalny wymaga bardzo dużych nakładów finansowych, biorąc choćby pod uwagę koszykówkę czy siatkówkę, które były typowymi dyscyplinami akademickimi. Naszego województwa niestety nie stać na większe nakłady na sport, tym bardziej na sport akademicki. Pomimo pięknych tradycji lubelskich drużyn grających wiele lat temu w rozgrywkach ekstraklasy w koszykówce czy piłce nożnej obecna rzeczywistość napawa smutkiem i rozrzewnieniem działaczy i kibiców tych dyscyplin w Lublinie. Jaki jest najważniejszy cel AZS środowiska lubelskiego na najbliższy rok?

Naszym zadaniem jest zachęcenie młodzieży do uprawiania sportu i przyzwyczajenie do aktywności fizycznej przez całe życie, tak aby student nabył umiejętności ruchowych i następnie z nich korzystał. Myślę, że aktywizacja młodzieży do uprawiania sportu jest najważniejsza. Drugim celem AZS jest przygotowanie studenta do zdrowej rywalizacji. Wiadomo, że człowiek uczestnicząc w zawodach sportowych nabywa pewnych umiejętności, nie tylko fizycznych, ale i psychofizycznych, które często przydają się w życiu dorosłym, ponieważ żyjemy w gospodarce wolnorynkowej i konkurencja w naszym życiu jest obecna na każdym kroku. Sądzę, że dla zawodników i działaczy AZS sport to dobry trening przed różnymi wyzwaniami dorosłego życia. Poza tym wiadomo, że ruch sprzyja zdrowiu, a obecnie w coraz większym stopniu ludzie wykształceni, prowadzą siedzący tryb pracy w pomieszczeniach zamkniętych. Małą aktywność ruchową mogą oczywiście sobie rekompensować uprawiając jakąś dyscyplinę sportową, do której zostali zachęceni podczas studiów w jednej z sekcji AZS. Rozmawiał Michał Janisz Foto KŚ AZS Lublin


[AZS Poznañ]

Wszystko idzie w dobrym kierunku Rozmowa z Tomaszem Szponderem, prezesem Organizacji Środowiskowej AZS Poznań. Kolejne dwa lata kadencji OŚ AZS Poznań minęły niesłychanie szybko i chcąc nie chcąc powinniśmy ten okres podsumować. Jakie były największe plusy minionej kadencji?

Plusy to przede wszystkim realizacja zadań, które sobie postawiliśmy. Dotyczyły one zarówno sportu wyczynowego, sportu studenckiego, jak i sportu dzieci i młodzieży. Bardzo dużą wagę przywiązujemy do tego trzeciego rodzaju działalności i odnosimy tu od lat wiele sukcesów. W minionym roku już po raz piętnasty (!) pod rząd uplasowaliśmy się w czołowej dziesiątce polskich klubów w klasyfikacji generalnej sportu dzieci i młodzieży. Jeśli chodzi o sport wyczynowy, pozycja naszych sekcji w tym okresie generalnie wzrosła. Mamy kilku kandydatów do wyjazdu na Igrzyska Olimpijskie w Londynie – głównie lekkoatletów, a także szablistki. Mówiąc o imprezach międzynarodowych, największym zaskoczeniem w zeszłym roku było pięć medali w taekwondo na Mistrzostwach Europy Kadetów i Juniorów, z siedmiu, które Polska w ogóle zdobyła na tych imprezach. Inne osiągnięcia to choćby złoto Żanety Glanc na Uniwersjadzie w Shenzhen i jej 4. miejsce na Mistrzostwach Świata w Daegou. Oznaką tego, że nasze sekcje i praca są dobrze postrzegane, jest fakt, że kolejni zawodnicy zgłaszają się na studia na poznańskie uczelnie i przychodzą do naszych sekcji. Przykładem – lekkoatleci, potencjalni olimpijczycy, których pozyskaliśmy na koniec kadencji – Joanna Fiodorow w rzucie młotem i Artur Ostrowski w biegach średnich. Jak już wcześniej pan wspomniał, szczycicie się sukcesami sportowców. Jak więc nagradzacie podopiecznych?

Od lat jako zarząd przyznajemy ze środków własnych stypendia dla potencjalnych olimpijczyków. Z reguły co rok takim systemem objętych jest od ośmiu do dziesięciu osób. Są to sportowcy, którzy odnoszą sukcesy międzynarodowe lub są w ścisłej kadrze narodowej seniorów. Natomiast same sekcje w ramach swojej działalności też starają się drobnymi kwotami wspierać młodszych zawodników, żeby np. choć częściowo zwrócić im koszty dojazdów na treningi lub dożywiania. Także władze Miasta i Województwa fundują czołowym za-

wodnikom stypendia sportowe. Wielu z nich studiuje i otrzymuje też stypendia sportowe na uczelni, oczywiście pod warunkiem, że ją reprezentują choćby w Akademickich Mistrzostwach Polski czy Wielkopolski. Wymyśliliśmy na koniec kadencji projekt pod nazwą „Poznański Akademicki Klub Olimpijczyka”. Chcemy zaproponować dużej grupie przedsiębiorców drobne wsparcie na takie stypendia już pod kątem Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro. Wszystko po to, by tym czołowym młodzieżowcom czy juniorom umożliwić łączenie uprawiania sportu na wysokim poziomie ze studiowaniem. Chcemy ułatwić studiowanie sportowcom w Poznaniu i uprawiane sportu w AZS, bo koszty utrzymania, studiowania i trenowania są wysokie. Jak wygląda państwa zaangażowanie w organizację imprez sportowych?

Jeśli chodzi o sport studencki, to od lat naszą dumą jest system Akademickich Mistrzostw Wielkopolski, który traktowany jest jako wstęp do Akademickich Mistrzostw Polski. Robimy to w ponad 60 dyscyplinach sportu. Jest to najszerszy system tego typu w kraju. Uczestniczy w nim 27 uczelni i chcemy ten system w zbliżonym rozmiarze utrzymać także w kolejnych latach, jeśli oczywiście finanse na to pozwolą. Jest duże zainteresowanie startami, to są systematyczne rozgrywki w formie ligi w grach zespołowych i co najmniej dwa rzuty w dyscyplinach indywidualnych. Należymy też do najaktywniejszych organizatorów imprez centralnych, tu szczególnie trzeba podkreślić aktywność klubu Politechniki Poznańskiej z Wojtkiem Weissem na czele. Natomiast jeśli chodzi o wyniki w Akademickich Mistrzostwach Polski, to w zeszłym roku Uniwersytet im. Adama Mickiewicza zajął 2. miejsce w klasyfikacji generalnej, a Politechnika Poznańska była na miejscu ósmym. PWSZ Leszno zaś zajęło 1. miejsce, jeśli chodzi o uczelnie zawodowe, i to po raz piąty już pod rząd! Co do imprez międzynarodowych to w 2010 r. w krótkim odstępie czasu organizowaliśmy dwie takie imprezy – najpierw w lipcu Akademickie Mistrzostwa Europy w koszykówce kobiet i mężczyzn, a potem w sierpniu Akademickie Mistrzostwa Świata w kajakarstwie. Były to duże przedsięwzięcia, które kosztowały sporo wysiłku i pracy zarówno pracowników biura, jak i działaczy ze Środowiska i z klubów uczelnianych. W tym roku odpuściliśmy sobie duże imprezy międzynarodowe ze względu na EURO w Polsce i Igrzyska w Londynie. Natomiast w 2013 r. or-

ganizujemy AME w wioślarstwie na jeziorze Malta. Myślę, że wiosną tego roku zakończymy podstawowe działania organizacyjne związane z obiektem, zakwaterowaniem czy wysłaniem kolejnych komunikatów do uczestników. Jestem pewien, że przed wakacjami będziemy generalnie gotowi z tym, co jest najważniejsze do organizacji tej imprezy. Czterokrotnie Poznań ubiegał się o organizację letniej uniwersjady. Czy w przyszłości będą państwo ponownie kandydować?

Gdyby warunki finansowe na to pozwalały, to pewnie tak, ale w tej chwili nie ma takiej możliwości. Decyzja zależy tu w mniejszym stopniu od AZS, a bardziej od miasta i władz państwowych. Niestety znamy sytuację finansową miasta i kraju, a z drugiej strony – wymogi finansowe ze strony FISU są tak duże, że na pewno nikt w tej chwili nie zdecyduje się w Polsce na rywalizowanie o organizację uniwersjady. Władze FISU określiły zaporową kwotę w wysokości 20 mln euro, która jest wymagana za same prawa do organizacji takiej imprezy. Jeśli chodzi o uniwersjadę letnią, to o jej organizację starają się w tej chwili kraje bardzo bogate i szybko rozwijające się, takie jak: Chiny, Korea Południowa, Tajwan czy Brazylia. Wpływ na wyniki sportowe ma również baza sportowa. Jak ocenia pan jej stan oraz wyposażenie?

Mówiliśmy o pozytywach tej kadencji, czyli o działalności merytorycznej. Natomiast generalnie jej największą porażką było to, że nie rozpoczęliśmy budowy wymarzonego obiektu przy ul. Pułaskiego. To miały być w zasadzie trzy obiekty połączone ze sobą razem: duża hala wielofunkcyjna, druga hala dwupoziomowa, w której na wyższym poziomie miał być kompleks do tenisa i squasha, a na niższym do trenowania lekkoatletyki, judo, taekwondo i szermierki. I do tego część łącznikowa o charakterze głównie rekreacyjnym, czyli sale do aerobiku, siłownie, obiekty odnowy, sale konferencyjne. Dwa lata temu został stworzony projekt, miasto za niego zapłaciło, uzyskano pozwolenie na prowadzenie budowy, ale okazało się, że jest kryzys finansów samorządowych i miasto niestety musiało wykreślić tę inwestycję ze swoich planów na najbliższe lata. Są rzeczy, na które człowiek nie ma niestety wpływu. My jako członkowie AZS byliśmy inicjatorami tego pomysłu, prowadziliśmy konsultacje z architektami, żeby to był projekt przyjazny sportowi. Ta praca niestety nie przyniosła efektów. Mam aps nr 02 2012 (300)


nadzieję, że będzie możliwy powrót do Zarządzie Środowiskowym dużą część niach prywatnych – teraz powoli do tego pomysłu w najbliższych latach. składu stanowią przedstawiciele uczel- szkół wyższych wchodzi niż demograNa razie staramy się modernizować ni – z klucza wchodzi w jego skład 10 ficzny i w ciągu kilku lat wiele z tych halę tenisowo-lekkoatletyczną, ociepla- prezesów największych klubów uczel- uczelni pewnie zniknie lub znacznie my ją. Znaleźliśmy nowego dzierżawcę nianych z Poznania i Wielkopolski oraz ograniczy swoje rozmiary i aktywność. na pawilon judo, tam również prze- z wyboru kilku pracowników studiów Można jednak sprawić, żeby istniejące prowadziliśmy drobne prace moder- wychowania fizycznego. Najważniejsze, kluby działały aktywniej. nizacyjne. Robimy wszystko, by sek- że od lat, mimo rozbudowanej i zróżnicoJeśli chodzi o sport wyczynowy cje miały lepsze możliwości treningu. wanej działalności, nie ma u nas wielkich oraz sport dzieci i młodzieży i poszeGrupy dziecięce i młodzieżowe w dużej konfliktów czy to pomiędzy sekcjami, czy rzanie działalności w tym zakresie, części trenują w szkołach i poza naszy- między uczelniami, czy wreszcie pomię- to w zasadzie są to głównie kwestie mi głównymi obiektami. Jest to w tej dzy wyczynem a studentami. Przestrze- finansowe. Mamy dobrą kadrę, jako chwili około tysiąca dzieci i młodzieży, gamy statutów, regulaminów i staramy taką bazę oraz pomysły. Wszystko które obejmujemy działalnością sporto- się tworzyć jedną azetesowską rodzinę. zależy od tego, na ile władze samową w Poznaniu i gminach ościennych. Czy w obecnej kadencji pojawiły się jakieś rządowe i państwowe nadal będą zainteresowane sportem akademicW ostatnich latach bardzo rozbudowali- nowe twarze? Oczywiście jak zwykle przy okazji wal- kim oraz sportem dzieci i młodzieży śmy na przykład szkolenie koszykarskie – to w tej chwili około 300 dzieciaków nego zebrania i wyborów część składu Za- i czy będą chciały w podobnym stopniu jak dotychi młodzieży od przedszkola czas to finansodo liceum. Robimy to wszystko, pować. Ważna jest nieważ czujemy się zoborównież oczywiązani wobec środowiska, wiście aktyww którym pracujemy. Jesteność Zarządu śmy nie tylko klubem akai samych sekcji demickim, ale i miejskim w pozyskiwaniu i dla mieszkańców tego miasponsorów. Niesta musimy działać. Z druktóre z nich są giej strony ta aktywność wypod tym wzglęnika także z zadań, które dem bardzo akpolecają nam zleceniodawtywne, jak np. cy, chodzi tu o Urząd Miasta sekcja tenisoi o Urząd Marszałkowski. wa czy żeglarW Poznaniu jest duży proska, w których gram Młodzieżowych Cenrodzice bardzo trów Sportowych. To jest mocno muszą takie samonapędzające się Wielkopolska w rywalizacji w sporcie dzieci i młodzieży za rok 2011 zawspierać finankoło – mamy pieniądze, po- jęła II miejsce. Znaczny wkład punktowy w ten dorobek miały osiągnięsowo szkolenie szerzamy działalność, uzy- cia Organizacji Środowiskowej AZS w Poznaniu (5. miejsce w ogólnopolswoich dzieci. skujemy coraz lepsze wy- skiej punktacji łącznej klubów). Na zdjęciu z Minister Joanna Muchą tuż Łatwiej wtedy niki, pozyskujemy więcej po ceremonii dekoracji. też przy okazji środków. o sponsorów. Jak wygląda działalność Rady Środowi- rządu uległa zmianie. Zawsze pojawiają Jaki będzie 2012 rok? Zaczął się dość trudno, bo już wieskowej? To chyba ciało, które w innych się nowe osoby, które chcą z nami współmiastach nie wszędzie działa… pracować, część ludzi zmniejsza swoją ak- my, że z wielu źródeł później otrzymaMoże nie wszędzie jest taka potrze- tywność lub po kilku latach działalności my pieniądze, ale na szczęście będą ba? Mamy w swoim składzie, oprócz rezygnuje. Mniej więcej w 1/3 jest nowy porównywalne w stosunku do zeszłego sekcji wyczynowych, 27 klubów uczel- skład Zarządu. Wśród nowych jest np. roku. Działalność sportowa przecież nianych (zlikwidowaliśmy w zeszłym aktualny prorektor Uniwersytetu Eko- już trwa w najlepsze i nie może być roku trzy i powołaliśmy jeden nowy nomicznego czy kierownik nowej sekcji tak, że np. zawodnicy nie będą mogli klub). Są to jednostki, które przy naszej – pływania synchronicznego. trenować czy jeździć na imprezy, bo pomocy, ale głównie opierając się jednak Jakie cele stawia sobie OŚ AZS w Pozna- w marcu czy w kwietniu dostanieo finanse, pracowników i bazę uczelni, niu w nowej kadencji? my dopiero pierwsze pieniądze. Tym Praktycznie te same, które ma AZS bardziej, że tenis, lekkoatletyka czy starają się realizować swoje główne cele. Jako Środowisko stanowimy dla nich od ponad stu lat. Mamy dość konkretne szermierka mają właśnie swój sezon wsparcie merytoryczne i administra- cele, chcemy robić to samo co dotych- startowy. Mimo to mamy swoje amcyjne, także finansowe. Jesteśmy też czas, ale lepiej i więcej. To jest podsta- bicje, chcemy, by w Londynie brało koordynatorem rozgrywek dla sekcji wowe nasze zadanie. Pewnie nie można udział jeszcze więcej olimpijczyków uczelnianych. Rada Środowiska to ciało już dalej rozszerzyć systemu imprez dla niż w Pekinie (było ich wtedy pięciu doradcze istniejące przy Zarządzie OŚ, studentów, bo nie zostało już po prostu z samego Środowiska plus trzech z sioponieważ jest wiele spraw, które doty- wiele dyscyplin sportu, w których rozgry- strzanego AZS AWF Poznań), a w Rio czą przede wszystkim klubów uczelnia- wek nie robimy, może poza boksem czy de Janeiro więcej niż w Londynie. pięciobojem nowoczesnym. Ale można je Chcemy tę naszą działalność rozwijać nych i wymagają dyskusji. i doskonalić w każdym zakresie i mam Rada stanowi takie forum dyskusyj- na pewno robić jeszcze lepiej. Jeśli chodzi o rozbudowę struktury, to nadzieję, że nam się to uda. Na razie ne dla prezesów klubów i przedstawicieli studiów wychowania fizycznego. też mamy już małe pole do popisu. Wszę- wszystko idzie w dobrym kierunku. Dopiero wypracowane i przedyskuto- dzie, gdzie się dało, kluby już założyliśmy Dziękuję za rozmowę Rozmawiała Anna Celmer wane projekty stawiane są na posie- i raczej trzeba się liczyć ze stopniowym Foto APS dzeniach Zarządu. Zresztą w samym obumieraniem ich na niektórych uczelwww.azs.pl


[rozmowa]

Promocja poprzez sport Rozmowa APS z prof. dr. hab. Józefem Szabłowskim, rektorem Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania w Białymstoku. Na podsumowaniu ostatnich Akademickich Mistrzostw Polski podczas Gali w Warszawie odebrał pan profesor dodatkowe wyróżnienie, nagrodę specjalną dla najlepszej uczelni niepublicznej w rywalizacji sportowej ostatnich 20 lat. Gratulacje. Od początku tej rywalizacji, a więc od 1996 roku, jesteście nieprzerwanie na podium tych rozgrywek. Co w największym stopniu decyduje o tych sukcesach?

Serdecznie dziękuję za gratulacje. Nasz Klub Uczelniany AZS był jednym z pierwszych wśród niepublicznych uczelni zarejestrowanych w Zarządzie Głównym AZS. Pierwszy start zanotowaliśmy w siatkówce mieszanej. W naszym przypadku o sukcesach decydowała konsekwentna praca naszych trenerów ze studium wychowania fizycznego, którzy potrafili skupić i zaangażować studentów do aktywności i poświęcenia czasu na treningi i starty w zawodach. Od początku bardzo dobrze układa się współpraca KU AZS WSFiZ ze Studium WFiS. Cieszę się, że Wyższa Szkoła Finansów i Zarządzania w Białymstoku jest obecna i zauważalna na arenie Akademickich Mistrzostw Polski. Był pan profesor wśród prekursorów niepublicznego szkolnictwa wyższego. Minęło 20 lat, jak można ocenić pozycję tych uczelni na rynku edukacyjnym

w Polsce i czy w dalszym ciągu jest przestrzeń dla dalszego rozwoju tych placówek edukacyjnych?

W Polsce istnieje 320 uczelni niepublicznych, spośród których 16 ma status uczelni akademickich, a 128 posiada uprawnienia magisterskie. Na uczelniach niepublicznych studiuje niemal jedna trzecia wszystkich studentów – 580 tys. osób. Uczelnie niepubliczne wykształciły na przestrzeni 20 lat ponad 1,5 mln absolwentów, w tym 370 tys. magistrów. W trybie stacjonarnych kształci się 98 tys. osób. Niepubliczne uczelnie zatrudniają 16,5 tys. nauczycieli akademickich. Najwięcej uczelni niepublicznych jest w Warszawie – 60, ale istnieją one w 172 z 379 powiatów. Na uczelniach prywatnych studiuje 6,2 tys. obcokrajowców, czyli jedna trzecia wszystkich – 18,5 tys., którzy kształcą się w Polsce. Dorobek uczelni niepublicznych jest imponujący, mógłby być większy – pod warunkiem równego traktowania z uczelniami publicznymi. Szkoły niepubliczne poniosły porażkę w walce o równą konkurencję w szkolnictwie wyższym, ale mają prawo do ogromnej satysfakcji z powodu liczby studentów, których wykształciły, i z tego, że spowodowały wzrost aktywności także na uczelniach publicznych. Niż demograficzny, który wkroczył do szkół wyższych, zapewne spowoduje spadek liczby uczelni niepublicznych w kraju. Szansą na rozwój tych uczelni mogą być atrakcyjne finansowo studia dla studentów zagranicznych. Wyrównywanie szans rozwoju uczelni niepublicznych powinno być związane z otrzymaniem dotacji przez studentów studiów stacjonarnych uczelni niepaństwowych na opłatę czesnego. Gala sportu akademickiego w 2011 r. (uczelnie niepubliczne) Foto APS

Wspierał pan profesor pasje sportowe nie tylko własnych studentów, ale także jako przewodniczący Konferencji Rektorów Uczelni Niepublicznych – inicjatywy całego AZS zmierzające przed kilku laty do zmian w ustawie o szkolnictwie wyższym. Ostatecznie przyjęto proponowany zapis o stypendiach sportowych. Wiele szkół niepublicznych postawiło na sport jako swoją promocyjną wizytówkę. Czy to w biznesie edukacyjnym ma jakieś uzasadnienie?

Promocja poprzez sport stosowana jest przez wiele podmiotów gospodarczych Na pewno sukcesy sportowe uczelni, wspieranie przez uczelnię karier sportowych swoich studentów, współpraca z otoczeniem sportowym stanowią ważne elementy ogólnej strategii uczelni w budowaniu marki, dobrego wizerunku, a także są wyróżnikiem w silnym otoczeniu konkurencyjnym usług edukacyjnych. Sukcesy sportowe naszych studentów stanowią także ważny element identyfikacji studentów i pracowników z uczelnią. Sukcesy sportowców są widoczne, zdjęcia, medale, podziw, ale często to tylko kilkanaście lub kilkadziesiąt osób reprezentujących uczelnię. Bardziej powszechny i znany obraz to niska sprawność, sporadyczny udział w zajęciach sportowych, zwolnienia z zajęć wychowania fizycznego i odkładanie aktywności fizycznej na późniejszy okres, najczęściej po studiach. Czy szkoła wyższa może jakoś wpływać na postawy i zachowania studentów w tym zakresie?

Sport na uczelni wyższej to nie tylko sukcesy sportowe najlepszych i najaktywniejszych studentów, ale przede wszystkim zajęcia dydaktyczne z wychowania fizycznego. Problem niskiej sprawności fizycznej studentów jest widoczny i znany. Szkoła wyższa to ostatni moment na ścieżce edukacyjnej człowieka, w którym można jeszcze wpływać na jego rozwój fizyczny i postawę młodej osoby wobec aktywności fizycznej. Tylko 60 godzin wychowania fizycznego w standardach kształcenia to bardzo mało, aby nadrobić wcześniejsze zaległości, ale i one są cenne, aby na przykład nauczyć pływać, jeździć na nartach lub zachęcić do zajęć na siłowni i umiejętnego z niej korzystania. Wystartowały XXIX Akademickie Mistrzostwa Polski. Czy znowu Białystok będzie walczył o miejsce na podium?

Jak co roku przystępujemy do AMP, by godnie reprezentować WSFIZ i walczyć o miejsca medalowe w rywalizacji uczelni niepublicznych. Mamy też nadzieję, że nasi studenci będą walczyć o medale w niektórych dyscyplinach w klasyfikacji ogólnej. Dziękujemy za rozmowę. APS Współpraca Andrzej Ambrożej aps nr 02 2012 (300)


[Kazachstan Kazachstan]

Partnerstwo wschodnie Rozmowa APS z Bartłomiejem Korpakiem, sekretarzem generalnym AZS.

Jaki był powód wyprawy delegacji AZS do dalekiego Kazachstanu?

Inicjatywa wyszła od kolegi Mariana Dymalskiego, członka Komitetu Wykonawczego FISU. Kazachstan od kilku lat staje się coraz aktywniejszym państwem na arenie sportu akademickiego. Z sukcesami startuje w uniwersjadach, angażuje się w różnego rodzaju przedsięwzięcia. Kilka miesięcy temu właśnie kazachskie miasto Ałmaty otrzymało od FISU prawo organizacji Zimowej Uniwersjady 2017. Ciągle też tli się gdzieś w głowie takie przeświadczenie, że Kazachstan to miejsce historycznie związane z Polską, że istnieje potrzeba szukania sposobów na budowanie wzajemnych relacji. Takie były przesłanki, a jak ostatecznie wyglądał pobyt w Kazachstanie?

Byliśmy w Kazachstanie na zaproszenie prezydenta Federacji Sportu Studenckiego tego kraju prof. Kairata Zakiryanova. Jest on rektorem i współwłaścicielem Akademii Sportu i Turystyki w Ałmaty. To dawna stolica Kazachstanu i największe miasto. Mimo przeniesienia przed kilku laty najważniejszych instytucji państwowych do Astamy, z uwagi na centralne położenie miasta, Ałmaty nadal pełni ważną rolę w gospodarce i polityce Kazachstanu. To główne miasto na drodze do Mongolii, Chin czy Korei. Centrum ekonomiczne i finansowe. Położenie geograficzne i wielkie zasoby surowców energetycznych, gazu i ropy, ukształtowały wysoką pozycję Kazachstanu we współczesnym świecie. Wszystkie liczące się światowe firmy i instytucje finansowe szukają swojego miejsca na tym rynku. Ałmaty wygląda na bogate, zagospodarowane miasto. Budynki z okresu Związku Radzieckiego stopniowo są wypierane przez nowoczesne biurowce, w różnych miejscach powstają centra finansowe i handlowe wg najlepszych architektonicznych wzorów światowych. Na jezdniach dominują najnowsze marki wielkich samochodów z napędem na cztery koła, co ponoć jest niezbędne dla podkreślenia prestiżu i wygodne z uwagi na duże odległości i trudne warunki terenowe. Jak na tle innych uniwersjadowych miast wygląda Ałmaty w pomyśle na zorganizowanie Zimowych Igrzysk Studentów?

Rok temu, głównie w Ałmaty, odbyły się Azjatyckie Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Większość obiektów, które zwiedzaliśmy, powstała właśnie z tej okazji. www.azs.pl

Prawie w centrum miasta wybudowano zespół skoczni narciarskich, z ogromnym zapleczem technicznym, sportowym i socjalnym. W górach, które otaczają miasto, każda z dyscyplin zimowych ma swoje obiekty. Zarówno trasy biegowe, jak i stoki do narciarstwa alpejskiego uzyskały niezbędna homologacje, a ich położenie na wysokości około 1500–2000 metrów gwarantuje odpowiednie warunki śniegowe. Zwiedzaliśmy jeden z najwyżej położonych na świecie torów lodowych, słynne Medeo. Jeszcze kilka lat temu było to miejsce bicia światowych rekordów w łyżwiarstwie szybkim. Położenie na wysokości 1500 m n.p.m. i krystalicznie czysta woda stwarzały niepowtarzalne warunki. Miejsce wypadło ze światowego kalendarza po wprowadzeniu zasady rozgrywania najważniejszych zawodów łyżwiarskich tylko na krytych torach. Byliśmy w Medeo w niedzielę, w wyjątkowym czasie rozgrywania finałów w hokeju bandy. W finale Szwedzi pokonali Rosję, a w meczu o trzecie miejsce Kazachstan wygrał z Finlandią. Hokej bandy to rywalizacja drużyn 11-osobowych na lodowisku o wielkości boiska do piłki nożnej. Kije hokejowe są plastikowe, gra się plastikową piłeczką, a bramki mają wielkość zbliżoną do tych używanych w piłce ręcznej. Bramkarze bronią rękami. Na trybunach pełno kibiców, a o randze mistrzostw świadczyło przybycie na stadion prezydenta Kazachstanu Nazarbajewa. Gospodarze, pytani o obiekty uniwersjadowe, mówili o inwestycjach, które realizowane będą w najbliższym czasie w Ałmaty, głównie dla potrzeb łyżwiarstwa. Jak wygląda sport studencki w Kazachstanie?

Myślę, że nie odbiega on od wzorców wypracowanych w okresie Związku Radzieckiego. Studenci trenują w różnych klubach – miejskich, wojskowych, milicyjnych, uczelnianych i prywatnych, a reprezentacja tworzona jest przez poszczególne federacje dyscyplin sportowych w porozumieniu z Federacją Sportu Studenckiego. Państwo finansuje ośrodki szkoleniowe w najbardziej popularnych dyscyplinach. A że państwowość Kazachstanu ma za sobą dopiero 20 lat istnienia, przeto sport ciągle jest znakomitym instrumentem promocji i budowania poczucia narodowej jedności. Z uzyskanych informacji wynika, że w Kazachstanie funkcjonuje około 150 szkół wyższych. Tylko 7 z nich ma charakter narodowych uniwersytetów. W 60 kolejnych udział państwa określony został na poziomie 20%, a pozostałe objęte zostały przez pracowników uczelni, a także prywatnych inwestorów. O wielu sprawach związanych z edukacją decyduje rynek i aktualny popyt na fachowców. Wielu młodych Kazachów studiuje w USA i Europie.

Widać polskie ślady w tej części Kazachstanu?

Tak, najwięcej w bezpośrednich kontaktach z ludźmi. Wielu pracowników Akademii Sportu i Turystyki, z którymi mieliśmy okazję rozmawiać, wspominało o polskim pochodzeniu. Podobnie było w spotkaniach na obiektach sportowych, w restauracjach. Kłopot tylko taki, że to już kolejne pokolenie, które miało bardzo słaby kontakt z językiem polskim i kulturą narodową. Często pochodzą z mieszanych małżeństw. Gdy byliśmy w Muzeum Narodowym, to widać, że Polacy zajmują ważne miejsce w historii wielonarodowego Kazachstanu. Ale tak na co dzień to trudno się oznak tej przynależności do polskiej kultury doszukać. Ambasador Wiesław Osuchowski, konsul generalny w Ałmaty, za największy problem Polonii uznał brak dostępu do nauczania języka polskiego. Olbrzymie odległości i rozrzucenie po wielkim terytorium powodują spore kłopoty w organizowaniu spotkań i działań edukacyjnych. Bez solidnego wsparcia Polski, bez przysłania grupy nauczycieli niewiele da się zrobić. Robi się trochę błędne koło. Nasz kraj oferuje Kartę Polaka wszystkim osobom o polskim pochodzeniu, ale pod warunkiem, że znają język polski. Nasi rodacy nie znają języka, bo nie mają gdzie się go nauczyć. Czy zapadły jakieś uzgodnienia dotyczące dalszej współpracy?

Tak, podpisane zostało porozumienie z Federacją Sportu Studenckiego Kazachstanu. Opisano w nim zakres współpracy polegający na wymianie sportowej, na przekazywaniu doświadczeń w zakresie szkolenia. AZS dodatkowo zaoferował dostęp do informacji dotyczących sposobu funkcjonowania naszej organizacji w zakresie budowania struktur w sporcie uczelnianym, kształcenia wolontariuszy, a także dobrych praktyk przy organizacji Zimowej Uniwersjady 2017. Uzgodniliśmy zorganizowanie w Polsce, w Białej Podlaskiej, we wrześniu Międzynarodowych Mistrzostw AZS w podnoszeniu ciężarów z udziałem reprezentacji akademickich państw Partnerstwa Wschodniego i Kazachstanu. Dziękujemy za rozmowę.

APS


[FISU FISU]

Seminarium organizatorów FISU zaprosiło na seminarium do Brukseli przedstawicieli komitetów organizacyjnych Akademickich Mistrzostw Świata w roku 2012.

M

iędzynarodowa Federacja Sportu Studenckiego (FISU) zaprosiła do swojej siedziby w Brukseli gospodarzy oraz delegatów technicznych akademickich mistrzostw świata (AMŚ) roku 2012. Akademicki Związek Sportowy był reprezentowa-

ny przez członków komitetu organizacyjnego AMŚ w biegach przełajowych, Olę Bryłę i Przemysława Jagielskiego z klubu AZS Politechnika Łódzka, oraz przedstawicieli komitetu organizacyjnego AMŚ w łyżwiarstwie szybkim, Blankę Isielonis-Filipczuk i Oskara Rosę z biura Zarządu Głównego AZS. W seminarium, które swoją tematyką obejmowało takie zagadnienia jak struktura organizacyjna FISU, protokół organizacyjny AMŚ oraz prawa i obowiązki komitetu organizacyjnego, uczestniczyli przedstawiciele kilkunastu krajów. Była to idealna okazja do zachęcenia przedstawicieli pozostałych krajowych związków akademickich do udziału w naszych imprezach. Skorzystano również z możliwości osobistego spotkania z osobami odpowiedzialnymi za przeprowadzenie mistrzostw, by znaleźć wspólne odpowiedzi na nurtujące pytania. Akademickie Mistrzostwa Świata odbywają się cyklicznie w latach parzystych. W tym roku odbędzie się 28 imprez na pięciu kontynentach (18 – w Europie, 5 w Azji, 3 w Ameryce Południowej i po jednej w Afryce i Ameryce Północnej), w których przewidywana liczba uczestników ma przekroczyć sześć tysięcy. Przodownikami w roku 2012 będą Francja i Rosja, które podjęły się organizacji AMŚ w trzech sportach. Polska otrzymała prawo do przeprowadzenia rywalizacji w akademickich biegach przełajowych (14 kwietnia, Łódź) oraz łyżwiarstwie szybkim (18–21 grudnia, Zakopane). Przedstawiciele AZS mieli okazję spotkać się z przewodniczącymi komisji FISU w związku z tegorocznymi zawodami. Za łyżwiarstwo szybkie odpowiedzialny jest Sergio Anesi (Włochy), delegat Międzynarodowej Federacji Łyżwiarstwa Szybkiego, wiceprezydent Włoskiej Federacji Sportu, burmistrz włoskiego miasteczka Baselga di Pine, komentator sportowy, ojciec Matteo Anesiego – złotego medalisty olimpijskiego w łyżwiarstwie szybkim z Turynu 2006. Za biegi przełajowe odpowiada Niemiec Till Luft. Jest on sekretarzem generalnym Europejskiego Związku LA,

aps nr 02 2012 (300)


byłym sekretarzem generalnym niemieckiej federacji sportu studenckiego (1974–1995), byłym zawodnikiem akademickiej drużyny hokeja na trawie i wielokrotnym uczestnikiem biegów przełajowych oraz maratonów. Akademickie mistrzostwa świata w łyżwiarstwie szybkim na długim torze będą miały swój debiut w 50-letniej historii AMŚ. Inicjatywa organizacji tej imprezy wyszła z polskiego AZS. Mistrzostwa pozwolą wypełnić lukę, jaka powstała w programach uniwersjad zimowych (Erzurum, Turcja – 2011, Maribor, Słowenia – 2013), których organizatorzy nie włączyli konkurencji długiego toru do program zawodów łyżwiarstwa szybkiego. Biegi przełajowe będą miały swoją 18. edycję. Polska po raz drugi otrzymała prawo organizacji tej imprezy. Poznań był gospodarzem AMŚ w biegach przełajowych w 1990 roku, wtedy to gościł studentów z 18 krajów. Aktualnie Łódź otrzymała zgłoszenia z 26 krajów, co będzie największą liczbą państw w historii rywalizacji w akademickich mistrzostwach świata w biegach przełajowych. Odbywające się w latach parzystych imprezy sportowe z cyklu AMŚ cieszą się coraz większą popularnością wśród sportowców-studentów. Od 1962 roku, w którym rozegrano pierwsze akademickie mistrzostwa świata, można zaobserwować ciągły wzrost liczby uczestników, liczby rozgrywanych mistrzostw oraz wzrost liczby krajów uczestniczących w AMŚ (wykres 1 i 2). Polska jest pod wieloma względami liderem w akademickim zestawieniu światowym. Do roku 2010 byliśmy 19 razy gospodarzami AMŚ. Pod tym względem wyprzedzają nas jedynie Hiszpanie i Francuzi, którzy gościli u siebie studentów 21 razy (wykres 3). Ponadto jesteśmy najbardziej aktywnym krajem w zestawieniu uwzględniającym udział naszych akademickich reprezentacji w dyscyplinach rozgrywanych w cyklu AMŚ 2010 (na 27 imprez braliśmy udział w 21). W sumie na imprezach AMŚ w 2010 roku zdobyliśmy 48 medali (17 złotych, 8 srebrnych, 23 brązowych), z czego najwięcej wywalczyli kajakarze w Poznaniu (13 medali – 4 złote, 2 srebrne, 7 brązowych). W roku 2012 będziemy prawdopodobnie ponownie liderami w sporcie akademickim. Planujemy udział w 23 na 27 akademickich mistrzostw świata. Mam nadzieję, że za tymi wszystkimi rekordami i wyczynami kryją się zadowoleni uczestnicy, trenerzy, organizatorzy, wolontariusze, działacze sportowi, kibice i miłośnicy sportu akademickiego, którzy swoją pasją ponownie udowodnią, że Polska jest jednym z liderów światowego sportu akademickiego. Tekst i foto Oskar Rosa www.azs.pl

a c w o t r o Bal Sp

Wieczorem 21 lutego br. odbyła się uroczysta gala i ogłoszenie wyników XIX Plebiscytu „Życia Akademickiego” na najlepszego sportowca i trenera AWF i AZS AWF we Wrocławiu w 2011 roku, połączona z tradycyjnym Balem Sportowca.

I

mprezę tę zorganizowali studenci z Uczelnianej Rady Samorządu Studenckiego przy współpracy Działu ds. Studenckich, Redakcji „Życia Akademickiego”, Działu Administracyjno-Gospodarczego, Centrum Informatycznego, a patronował jej prorektor ds. studenckich i sportu akademickiego – prof. nadzw. Andrzej Rokita. W uroczystej gali wziął udział rektor prof. J. Migasiewicz, kierując do zebranych przemówienie okolicznościowe oraz wręczając wraz ze sponsorami nagrody laureatom plebiscytu, których wyboru dokonała Kapituła pod przewodnictwem prorektora ds. studenckich i sportu akademickiego – prof. nadzw. Andrzeja Rokity, wybierając piątkę najlepszych sportowców i czwórkę trenerów, a także przyznając specjalne tytuły w następujących kategoriach: działacz sportowy roku, debiut roku, sport osób niepełnosprawnych, sport powszechny. W ramach plebiscytu odbyło się także głosowanie internetowe na najpopularniejszego sportowca, trenera i drużynę w dwóch kategoriach: sportu wyczynowego i sportu powszechnego.

Wyniki plebiscytu SPORT WYCZYNOWY – najlepsi sportowcy wybrani przez Kapitułę 1. Tomasz Motyka – szermierka 2. Tomasz Wawrzonowski – strzelectwo 3. Anna Dowgiert – pływanie 4. Emilia Maćkowiak – ju-jitsu 5. Łukasz Krawczuk i Rafał Omelko – lekka atletyka – najpopularniejszy sportowiec wybrany w głosowaniu internetowym • Rafał Kaleta – footbag

– najlepsi trenerzy wybrani przez Kapitułę 1. Wiesław Błach – judo 2. Paweł Krawczyk – szermierka 3. Marek Rożej – lekkoatletka 4. Tomasz Skórkowski – ju-jitsu – najpopularniejszy trener wybrany w głosowaniu internetowym Wiesław Błach – judo SPORT POWSZECHNY – najlepsi sportowcy wybrani przez Kapitułę • Natalia Kołat i Sylwia Humińska – tenis – najpopularniejsza drużyna wybrana w głosowaniu internetowym: • badminton: Magdalena Kamińska, Maja Muszyńska, Ola Witkowska, Tymoteusz Czysz, Marcin Ociepa, Paweł Onyśko, Adam Sowa – najlepszy trener-opiekun wybrany przez Kapitułę • Mieczysław Lewandowski – tenis – najpopularniejszy trener wybrany w głosowaniu internetowym • Henryk Nawara – badminton Specjalne tytuły – przyznane przez Kapitułę w następujących kategoriach: – działacz roku – Grzegorz Żurek – debiut roku – Joanna Linkiewicz, lekkoatletyka – sport osób niepełnosprawnych – Rafał Krajewski, pływanie Specjalne nagrody ufundowane przez rodzinę Dziąsków i firmę ADMI sp. z o.o.: – Martyna Rupp – piłka ręczna – Józef Wołyniec – siatkówka Anna Kiczko Foto D. Groszewski, dzielnicewroclawia.pl


Na starcie Akademickich Mistrzostw Polski w Narciarstwie Alpejskim 2012 w Zakopanem stanęło 560 zawodników (235 kobiet i 325 mężczyzn) z 64 uczelni.

T

ak imponująca liczba uczestników wymusza przeprowadzenie eliminacji (to już tradycja!). Pierwszy przejazd wyłania 40 najszybszych kobiet i 60 mężczyzn z każdej ze stref. Drugi stanowi kolejną selekcję i do finałów zarówno slalomu giganta, jak i slalomu awansowało w sumie 80 mężczyzn i 60 kobiet. W tym roku na stoku Harendy panowały trudne warunki. Plusowa temperatura powodowała powstawanie kolein na trasie. Zawodnicy z dalszymi numerami żartowali, że ścigają się na torach bobslejowych. Mimo wszystko organizatorzy z warszawskiego Środowiska AZS stanęli na wysokości zadania. Bez zbędnych przestojów, szybko i sprawnie przeprowadzili zawody, co przełożyło się at do d na zadowolenie zawodników. Akurat do-zybra organizacja nie jest w tym przyd padku zaskoczeniem. Raz: robią to ood lat, a dwa: trenują systematycznie – przygotowując cykl akademickiego p p. pucharu Polski – AZS Winter Cup. warwa r rSzczególnie wymagający jest czwarw em wi tek – pierwszy dzień AMP. Albowiem izzac acja acja a jednego dnia odbywa się cała rywalizacja a dwa dw wa gigantowa. Slalom rozbity jest na la fifiidni, oddzielny dla kwalifikacji i dl dla g nie ga niie nałów. Bo oczywiście nie tylko o ściganie h dz ho d i. i. o setne części sekundy w AMP chodzi.

Przyjeżdża tu znakomita większość narciarzy, którzy nigdy nie trenowali wyczynowo. Nie zakładają gum, ich technika jest mocno turystyczna, ale dojeżdżają do mety z wielkimi emocjami. Cieszą się, bo rywalizują między kolegami z sekcji. Inne to ściganie, a takie podobne. Zgodnie z tradycją faza kwalifikacyjna przebiega według podziału na dwie grupy – Wschód i Zachód oraz – naturalnie – zgodnie z płcią. W rywalizacji Wschodu kobiet eliminacje giganta wygrała Ewa Bursztyńska (Uniwersytet Rolniczy Kraków). Katarzyna Leszczyńska (Akademia Sztuk Pięknych Warszawa), której start stał pod znakiem zapytania ze względu na operację wycięcia wyrostka robaczkowego, była druga. Z trzeciego miejsca atakowała Karolina Klimek (Akademia Wychowania Fizycznego Kraków). Na Zachodzie klasę pokazała wracająca do ścigania po kontuzji Dorota Kaczmarek (Akademia Medyczna Wrocław). Po dwóch efektownych przejazdach wypracowała dwie sekundy przewagi nad Anną Berezik (Akademia Techniczno-Humanistyczna Bielsko-Biała). Trzecią sklasyfikowano Annę Kołder (Uniwersytet Adama Mickiewicza Poznań). Równie ciekawie działo się u mężczyzn. Na Wschodzie prowadził Filip Rzepecki (Uniwersytet Jagielloński Kraków), przed Mateuszem Habratem (AWF Kraków) i Adamem Pogorzelskim (SGGW Warszawa). Zaledwie 0,04 sekundy różniło dwóch najszybszych zawodników na Zachodzie. Mateusz Garniewicz (Politechnika Poznańska) uzyskał

k b IIlewicz l ((AWF AW A WF łączny czas 43,24, a J Jakub Katowice) – 43,28. Trzeci wynik miał Bartosz Ochman (AWF Katowice). Ostatecznie zwyciężyli Karolina Klimek oraz Mateusz Garniewicz. Klimek miała poważną konkurentkę w postaci Kaczmarek, która pojechała wolniej jedynie o 0,02 sekundy. Klimek w drugiej próbie dołożyła jeszcze 0,1 s i zapewniła sobie złoty medal z czasem 51,39 s: – To były moje warunki. Bardzo dobrze czuję się w jeździe po bandach. Umiem je wykorzystać – skomentowała. Brązowy medal dla Katarzyny Leszczyńskiej. Nie kryła rozczarowania Anna Berezik (ATH Bielsko-Biała), w której upatrywano kandydatki do medalu po świetnej postawie w zakończonym trzy dni przed AMP – AZS Winter Cup 2012. Tym razem zajęła miejsce tuż za podium. Weryfikujące warunki przetrzebiły mocno stawkę mężczyzn. Kobiety co do zasady jeżdżą nieco ostrożniej. Wielu zawodników kończyło poza trasą po wykonaniu efektownych figur w powietrzu. – Warunki trudne, momentami niebezpieczne, ale walczyliśmy ile się dało. Na szczęście narty się nie powypinały. Udało mi się obronić tytuł sprzed roku. Jestem zadowolony – przedstawił sytuację w tej konkurencji Garniewicz, któremu już w pi ju już ier erws wsszyym p pr rzzeej pierwszym przejeździe finałowym pr rzeest stał ałł zzagrażać a aggrra a agra ażża ać gł ggłówny ó ów przestał rywal Jakub Ilew Il ew wic icz (A icz ((AWF WF K WF atow at ow wic i Ilewicz Katowice). Ilewicz przed ro oki k em mw spół sp ó dz dzie ielliił ty ttytuł t mistrza z Garrokiem współdzielił ni n iew wic icze z m. ze m T ym m rrazem a em az e mógł się pocieniewiczem. Tym szyć sz yćć jjedynie edyn ed y iee d ru ugim gim ccz gi z drugim czasem uzyskanym w dr d uggiim m p rzejjeeźźdz rz dzie i , bo w pierwszym drugim przejeździe, ccudem cu deem się się wy si wyra r to ra t wa wał i ledwo dojechał do wyratował me m etyy. Ni ety N ecch o wy yso soki soki ki poziomie i wymety. Niech wysokim rró ów wn nan nejj rrywalizacji yw ywal wal aliz lizzacji accji a ji śświadczy w równanej fakt, że po pi p ieerrws w zyym pr p zeje ze jeźd ź zi zie finałowym między pierwszym przejeździe Ma M ate t usze usszem zeem a Fi Fili lipe li pem Rzepeckim było pe Mateuszem Filipem tyylk ko 0,02 0,02 0, ,02 2 s różnicy. róóżżni żn niicy icy cy. Rzepecki cy. R tylko nie krył


Ilewicz nie prezentował szczególnej radości na mecie. Liczył na złoto. Chciał odegrać się za porażkę z giganta. Szczęśliwy za to był zdobywca brązowego medalu Maciej Kominko (AWF Kraków). On akurat ostatnimi czasy skupia się bardziej na pracy niż na treningu. Być może stąd ta radość, bo wyprzedził kilku poważnych pretendentów do medalu. Co tu dużo kryć, to studenci kreują obecnie wizerunek polskiego narciarstwa. To oni współtworzą największe (na pewno pod względem frekwencji) wydarzenie w kraju. Być może na starcie AMP zabrakło kilku czołowych nazwisk z kadry, ale większość z nich pojawi się na krajowych mistrzostwach seniorów. AZS Winter Cup pozyskał cennego mecenasa sportu – firmę Tauron, która ufundowała rekordową nagrodę w pol-

niedosytu, d lecz l i radości d ś jednocześnie. d ze ześśn śnie iiee. sobi bie bi Trzecie miejsce i brąz zapewniłł so sobie Mateusz Habrat (AWF Kraków). załł si za sięę Drugi dzień Mistrzostw okazał lu uso sowa wa wa trudny. Podobnie jak wcześniej plusowa arówn róówn wnoo temperatura utrudniła zadanie zarówno y. By Było ł ło zawodnikom, jak i obsłudze trasy. rynn ry nny” y”.. y” miękko i szybko tworzyły się „rynny”. ycz czk kach ka ch Próba utrzymania linii tuż przy tyczkach kończyła się haczeniem butami o śnieg. Jazda na okrągło z kolei skutkowała gorszymi czasami i ryzykiem kłopotów jazdy po bandzie. Skuteczna jazda wymagała wirtuozerii. Mimo wszystko najlepsi sobie radzili wybornie w tych weryfikujących warunkach. Znów dużo wypiętych nart, upadków i efektownych lotów. Eliminacje strefy Wschód wygrała Karolina Klimek, a na Zachodzie najlepiej dwa przejazdy pokonała Dorota Kaczmarek. Wśród mężczyzn Jakub Ilewicz chciał odegrać się za wpadkę z giganta i pewnie wygrał kwalifikacje strefy zachodniej. Na pierwszym miejscu z grupy Wschód do finałów wszedł Jakub Hładowczak (AWF Kraków). – Tak, to były mocno bobslejowe warunki i trzeba było jechać na „miękkiej nodze”, ale chyba większość z nas ma dzisiaj miękką nogę – mówiła Karolina, która z wrodzoną skromnością przyznała, że „udało jej się eliminacje wygrać”. W finałach startuje się z zerowym kontem, tzn. różnice czasu z eliminacji nie mają znaczenia, a tylko lokata wpływa na kolejność startu do pierwszego przejazdu. W sobotę najpierw odbył się finał slalomu kobiet. Po pierwszym przejeździe (twarda, zmrożona trasa) prowadziła Dorota Kaczmarek. Jej przewaga nad Anią Berezik wynosiła 0,43 s. Czwarta była Karolina Klimek, a tuż przed nią Katarzyna Leszczyńska. W finale jednak Kaczmarek upadła i uderzyła głową w śnieg. Na dole czekała na nią Berezik,

która w ciągu kilku dni odniosła drugi ważny sukces. Dzień wcześniej bowiem odebrała samochód wygrany w AZS Winter Cup 2012 (wielkie brawa dla organizatorów i sponsora – Tauron Bachleda Ski za ufundowanie nagrody i automatyczne wywindowanie poziomu w narciarstwie akademickim). A oto komentarz mistrzyni Polski w slalomie: – Nie było wcale łatwo. Na drugi przejazd trasa zaczęła puszczać i zrobiła się masa świeżego ciężkiego śniegu. Na górze potworzyły się tory i wszystkie miałyśmy tam kłopoty. Szkoda, że Dorota nie dojechała, lecz taki jest ten sport. Niesamowita walka o medale rozegrała się również u mężczyzn. Garniewicz tracił do Jakuba Ilewicza 0,3 s. W drugim przejeździe zniwelował różnicę i uzyskał 0,06 s przewagi. – Znowu się udało. Miałem trzy dziesiąte straty po pierwszym przejeździe. Nie było to dużo, ale nie było też mało. Musiałem się rzucić do ataku, by udowodnić sobie, że mogę z nim wygrać. Kuba dojechał do mety i było blisko. Warunki były ciężkie, bo trasa zaczynała puszczać i zrobiły się dziury. Ale ja lubię takie warunki. Dobrze sobie z nimi radzę. Mam tylko nadzieję, że na FIS-ach też będę w stanie walczyć z „Batonem” – mówił na mecie podwójnie złoty Mateusz Garniewicz.

skim narciarstwie, a może i w sporcie ogółem – samochód. Tym bardziej cieszy, że mimo wzrostu poziomu, mimo coraz bardziej profesjonalnego podejścia do sprawy startu wciąż znajduje się czas na dobrą zabawę zarówno na stoku, jak i poza nim. Hasło „AMP-y z klasą” nadało dodatkowego kolorytu zawodom, bo wielu uczestników przebrało się w fantazyjne stroje. Ciekawe pod jakim wezwaniem odbędą się przyszłoroczne narciarskie mistrzostwa studentów? Jedno jest pewne: znów znajdzie się powód do doskonałej zabawy. Tekst Dariusz Urbanowicz /NTN Snow & More Foto Michał Szypliński


[AMP AMP]

Katowice - tak trzymać

Organizatorzy mistrzostw Jak zwykle stanęli na wysokości zadania. Na Akademickie Mistrzostwa Polski, organizowane przez AZS Katowice i KU AZS Uniwersytetu Śląskiego aż chce się przyjeżdżać! Tutaj wszystko funkcjonuje na wysokim poziomie. Od specjalnego transportu dla zespołów i doskonałych hal do gry, po wygodne zakwaterowanie, dobre jedzenie, pełną informację oraz kompetencję ludzi, którzy pracują na rzecz imprezy – oceny mogą być tylko najwyższe, a wrażenia z mistrzostw – jak najlepsze. Tak trzymać!

AZS UAM – fenomen selekcjonera Mistrzostwa wygrała ekipa AZS Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza z Poznania. Bezsprzecznie najlepszy zespół, grający najrówniej i najmądrzej, doskonale ustawiony i doskonale orientujący się – w przeciwieństwie do wielu innych – na czym polega taktyka gry w futsal. Nic dziwnego, że najlepszym zawodnikiem turnieju został poznaniak – Szymon

Czerwiński, a najlepszym bramkarzem – Łukasz Błaszczyk, także z Poznania. Mądrą taktykę zwycięzców należało podziwiać przede wszystkim w ostatnim dniu mistrzostw, gdy w walce o finał UAM zremisował 1:1 z Uniwersytetem Rzeszowskim (ten wynik wystarczał do awansu), a w emocjonującym finale pokonał 1:0 AWF Katowice, mimo kilku bardzo kontrowersyjnych decyzji sędziowskich, dla poznaniaków co najmniej niekorzystnych, które dla trochę słabszego zespołu z pewnością okazałyby się druzgocące. Trenerem zespołu futsalowego AZS UAM jest Zenon Jezierski, dwukrotnie asystujący wybitniejszym (?) trenerom w czasie Akademickich Mistrzostw Świata (2004 i 2006), dwukrotny – oczywiście z AZS UAM – brązowy medalista Akademickich Mistrzostw Europy (2004 i 2005). Przez wiele lat z tym szkoleniowcem współpracowałem i nadal obserwuję jego pracę. Co można o nim napisać? Otóż trener Jezierski przede wszystkim chce wygrywać. Ewentualność „odpuszczenia”, zlekceważenia meczu czy jakiegoś mniej ważnego turnieju po prostu nigdy nie przychodzi mu do głowy. Opiekując się w UAM zespołami studenckimi, de facto seniorskimi, ale funkcjonującymi najwyżej przez 30 tygodni w roku, trener Jezierski nie przyjmuje postawy skrupulatnego szkoleniowca, lecz zupełnie inną, taką, która w jego sytuacji jest jedyną właściwą – postawę trenera selekcjonera. Źródłem jego sukcesów jest właśnie mozolna, uważna i wręcz perfekcyjna selekcja, dzięki której w zespole futsalowym (również piłkarskim) AZS UAM grają rzeczywiście wszyscy najlepsi piłkarze studiujący na tej uczelni. To właśnie twórcza se-

lekcja, a ponadto doskonała atmosfera, mnóstwo meczów sparingowych i bardzo dobre warunki treningowe w UAM kreują powstanie zgranego kolektywu ludzi, którzy do upadłego walczą o najwyższe cele. Efekty tej walki zaledwie z kilku ostatnich miesięcy to: piłkarskie złoto w polsko-ukraińskim Studenteuro oraz futsalowe – złoto w Akademickich Mistrzostwach Wielkopolski, złoto w AMP i jeszcze złoto w Mistrzostwach Polski Uniwersytetów. I wielkie szanse na kolejny medal w najbliższych Akademickich Mistrzostwach Europy w futsalu. Szczerze mówiąc, jeżeli AZS UAM wróci z tegorocznych AME bez medalu, będę mocno zaskoczony.

Perspektywy na AMŚ 2012 Turniej finałowy AMP był okazją do przyjrzenia się potencjalnym reprezentantom Polski na Akademickie Mistrzostwa Świata, które już w sierpniu rozegrane zostaną w Portugalii. Do notesu trenera Klaudiusza Hirscha trafiło kilkanaście nazwisk, a poziom gry najlepszych studentów pozwala mieć nadzieję, że V miejsca na świecie, wywalczonego przed dwoma laty w Serbii, będziemy mogli skutecznie bronić.

I liga – perturbacje i słaby poziom Aż cztery drużyny azetesowskie występują obecnie w I Polskiej Lidze Futsalu. W Katowicach niespodziewanie mieliśmy możliwość obejrzenia występów ligowych dwóch z nich: AZS UŚl i AZS UMCS Lublin. Trzeci zespół – AZS Uniwersytetu Gdańskiego – występował wyłącznie w AMP (kolejkę ligową miał

Rozmowa z Agnieszką Karpińską, sędzią międzynarodowym futsalu Futsal to młoda dyscyplina sportu. Dlaczego postanowiła się pani specjalizować właśnie w niej?

Moja przygoda z piłką halową rozpoczęła się od tak zwanych rozgrywek środowiskowych. Pierwsze sędziowskie kroki w tej dyscyplinie stawiałam w Parczewie – miejscowości, z której pochodzę. Śmiało mogę powiedzieć, że do sędziowania zachęcił mnie sędzia międzynarodowy z Lublina, pan Jacek Ligienza; jestem mu bardzo wdzięczna za pomoc i cierpliwość, ważną szczególnie wtedy, gdy dopiero rozpoczynałam poważną przygodę z futsalem. Najpierw przez cały rok przyglądałam się jego pracy, a przy okazji oczywiście się uczyłam. Na początku kariery zdarzały mi się zabawne sytuacje, ponieważ zawodnicy

i trenerzy nie wiedzieli, że wśród sędziów-mężczyzn w ogóle jest jakaś kobieta. Gdy wyjechałam sędziować pierwszy ważny mecz, Jacek Ligienza poprosił mnie, żebym poszła do szatni zawodników i zobaczyła, w jakiego koloru kostiumach grają. Nie dowiedziałam się niestety, bo trener jednej z drużyn zdecydowanym głosem powiedział do mnie: „Telewizja później!” Wróciłam z niczym do pokoju sędziów. A dlaczego akurat futsal? Uważam, że jest znacznie szybszą i ciekawszą grą od piłki nożnej. Sędziowie futsalu muszą być bardziej skoncentrowani, zdecydowani i wszystkie decyzje podejmować naprawdę błyskawicznie. Sędziuje pani jednak także mecze piłki nożnej. Poproszę więc o syntetycz-

ną informację na temat dotychczasowej kariery sędziowskiej w tej dyscyplinie.

Tak, sędziuję mecze ze piłki nożnej na szczeblu centraltralalinym, konkretnie ekstralihogę kobiet. A w jeśli chozn dzi o rozgrywki mężczyzn zią – klasę okręgową. Sędzią stu jestem już od trzynastu eblu lat, a kobiety na szczeblu d lat centralnym sędziuję od sześciu. Najważniejszy mecz w karierze sędziowskiej?

No, ten najważniejszy z pewnością jest jeszcze przede mną. aps nr 02 2012 (300)

Dokończenie na str. 16

W dniach 16–19 lutego 2012 r. w Katowicach rozegrano turniej finałowy Akademickich Mistrzostw Polski w Futsalu. Studenckie zmagania – jak zwykle w tej dyscyplinie – były bardzo emocjonujące. Poniżej kilka słów podsumowania.


[AMP AMP]

Futsal na szpilkach Gra kontrastów – tak można określić półfinały AMP futsalu kobiet, które odbyły się w Szczecinie. Organizatorzy i, jak się okazało, triumfatorzy tegorocznych rozgrywek – Uniwersytet Szczeciński – w półfinałach stracili tylko jedną bramkę. Ale wszystko po kolei…

17

drużyn walczyło o awans do finału, który odbył się w Warszawie. Premiowanych udziałem w finale AMP było siedem miejsc. O przepustkę nie było wcale tak trudno, pod warunkiem że drużyna grała ze sobą wcześniej w halową odmianę piłki nożnej. Pierwszy mecz zainaugurował gospodarz – Uniwersytet Szczeciński – z PWSZ Elbląg. Spotkanie skończyło się wynikiem 18:0 dla miejscowych. W swojej grupie (gdzie w sumie było 5 drużyn) zawodniczki ze Szczecina zdobyły 34 bramki, nie tracąc przy tym ani jednej. Patrząc przez pryzmat magii liczb, a dokładniej wysokości wyników, to nie był to najwyższy wynik, który padł na halach Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego i Towarzystwa Salezjańskiego. AWF Warszawa podejmując PWSZ Leszno zakończyła mecz przy stanie 20:0. Podczas turnieju pojawiały się jeszcze wyniki 11:0, 10:0, które pokazują, że część zespołów była konstruowana na potrzeby AMP w ostatniej chwili, a zawodniczki bez jakiejkolwiek skrępowania uderzały „z czu-

Futsal jest bardzo popularny w środowisku akademickim i prędzej czy później z rozgrywkami studenckimi zetknie się każdy dobry sędzia tej dyscypliny. Jakie ważne turnieje czy mecze studenckie dotychczas pani sędziowała?

W lipcu ubiegłego roku miałam okazję pojechać z drużyną dziewcząt z UAM Poznań na Akademickie Mistrzostwa Europy w futsalu, które odbywały się w Finlandii, w Tampere. Nominacja na mistrzostwa była dla mnie sporym wyróżnieniem. Naprawdę wiele się na tej imprezie nauczyłam. Poza tym już w 2010 i 2011 roku sędziowałam finały Akademickich Mistrzostw Polski mężczyzn. Pochwalę się też, że we wrześniu 2011 roku w Krakowie byłam jednym z arbitrów prestiżowego www.azs.pl

ba”, nie mówiąc już o braku techniki w poruszaniu się po polu gry. Porównując męskie granie z kobiecym, można zauważyć, że w starciach amatorów z profesjonalistami większą dysproporcję między umiejętnościami widać w kobiecym graniu, a przez to walka zespołów o różnych poziomach, mimo że jest „bramkochłonna”, na kibicach nie robi wrażenia. Drugi etap półfinałowych rozgrywek również szczecinianki przeszły bez większych problemów, a za sukces przeciwników (AWF Warszawa) można uznać strzelenie pierwszego i jedynego gola, który przepuściła Anna Szymańska – bramkarka ze Szczecina. Zwycięska passa gospodarzy trwała do samego końca, czyli pokonania AWF Poznań w walce o pierwsze miejsce wynikiem 3:0. Na warszawskich finałach zabrakło ubiegłorocznego zwycięzcy – PWSZ Konin, który nie wyszedł ze szczecińskich półfinałów. Powodem tego osłabienia był równoległy obóz w Turcji kadry Polski, w której gra część studentek konińskiej uczelni. Mimo że w finałach kibice już nie oglądali tak wielu bramek jak w szczecińskiej odsłonie AMP w futsalu, to gra zawodniczek była spójniejsza, ciekawsza i ciesząca oczy fanów piłki halowej. W pojedynkach grupowych wyszły z pierwszych miejsc: Uniwersytet Szczeciński, AJD Częstochowa, AWF Biała Podlaska, PSW Biała Podlaska, które to wygrały wszystkie spotkania w pierwszym etapie finałów. Kolejne, nowo powstałe grupy i rozgrywki między nimi pokazały piękno tej gry – wygrywa nie zawodnik, a cały zespół, co podkreślał Rafał Buryta – trener zespołu ze Szczecina. W tym etapie odbył się przedwczesny finał, czyli spotkanie faworytek z AJD z Częstochowy i zespołu Uniwersytetu

Turnieju Czterech Państw, w którym uczestniczyły reprezentacje narodowe i młodzieżowe z Czech, Słowacji, Węgier oraz Polski. Rozmawiamy przy okazji AMP w futsalu 2012. Poproszę o ocenę tej imprezy pod względem sportowym i organizacyjnym.

Trudno mi gruntownie ją ocenić, ponieważ nie sędziowałam na obu halach, na których rozgrywano mecze, widziałam więc zaledwie połowę turnieju. Muszę jednak z wielką satysfakcją powiedzieć, że studenckie drużyny futsalowe z roku na rok robią coraz większe postępy, a tegoroczny mecz finałowy pomiędzy UAM Poznań i AWF Katowice był naprawdę godny

Szczecińskiego. Kiedy Aleksandra Jędrak strzeliła drugiego gola dla AJD w 18. minucie spotkania, mecz wydawał się przesądzony. Jednak, jak to bywa w sporcie, a szczególnie w sporcie kobiecym, mecz trwa do końcowego gwizdka sędziego i w tym czasie wszystko może się zdarzyć. Tym razem bramkarka zespołu ze Szczecina przejęła inicjatywę i strzeliła dwa gole (19’, 24’), z czego drugi wykonany został z przedłużonego rzutu karnego, którego powodem było czwarte przewinienie kapitan AJD Kamili Kmiecik. Remis premiował zespół ze Szczecina, który to z różnicą jednej bramki stanął przed szansą wywalczenia tytułu akademickiego mistrza Polski. Finał, który Uniwersytet Szczeciński rozgrywał z Państwową Szkołą Wyższą im. Papieża Jana Pawła II w Białej Podlaskiej nie należał do nudnych, ale też nie porwał kibiców. Justyna Siwek ze szczecińskiego zespołu w 1. i 4. minucie strzeliła gole, czym ułatwiła grę swojemu zespołowi, który przeszedł do defensywy i raczej w kontratakach szukał okazji do strzelenia kolejnego gola. W 13. minucie bramkę kontaktową dla PSW strzeliła Marta Konicka, jednak to nie porwało zespołu do gry na najwyższych obrotach i przy wyniku 2:1 spotkanie zasłużenie wygrały szczecinianki. Tekst i foto Mateusz Tomanek MVP turnieju: Anita Piotrowska (Uniwersytet Szczeciński) Najlepsza bramkarka: Anna Szymańska (Uniwersytet Szczeciński) Najlepszy strzelec: Natalia Niewolna – 17 bramek (PSW Biała Podlaska) Klasyfikacja końcowa na www.amp.pl

ekstraklasy. Jeśli chodzi o organizację mistrzostw, uważam, że AZS Katowice wszystko przygotował po prostu wspaniale, z zachowaniem najwyższych standardów wymaganych przy tego typu przedsięwzięciach. Ponieważ życie to nie tylko futsal i sędziowanie, chciałbym wiedzieć też, gdzie pani pracuje, jakie ma pani hobby i w jaki sposób najchętniej spędza wolny czas.

Obecnie jestem nauczycielem wychowania fizycznego w Zespole Szkół im. Świętej Teresy w Lublinie. Lubię jazdę na rowerze, wypoczynek nad wodą, czasem również wędkuję. Przede wszystkim jednak wolny czas staram się spędzać z rodziną. Dziękuję bardzo za rozmowę.

Rozmawiał Piotr Kuś


[ odby³o siê...] BIAŁA PODLASKA

C

zterech lekkoatletów KS AZS AWF Biała Podlaska otrzyma stypendia sportowe ufundowane przez Kasę Stefczyka. Są to sportowcy z dużymi szansami kwalifikacji olimpijskiej na Londyn 2012: – Martyna Bielawska (trójskok) – Przemysław Czajkowski (rzut dyskiem) – Paweł Stempel (biegi sprinterskie) – Damian Kusiak (pchnięcie kulą). Umowę podpisano 18 lutego 2012 r. w bialskim Wydziale Wychowania Fizycznego i Sportu, a podpisy na niej złożyli – prezes SKOK Grzegorz Bierecki i prezes Klubu AZS AWF Mariusz Lichota. ML Foto AZS Biała Podlaska

BRUKSELA

W

Dokończenie ze str. 14

dniach 28 lutego – 1 marca 2012 r. zaproszono 18 przedstawicieli mediów akademickich na spotkanie studyjne w Komisji Europejskiej. Wizyta była organizowana we współpracy z Przedstawicielstwem Komisji Europejskiej w Warszawie. W wyjeździe uczestniczyli przedstawiciele pism uczelnianych („Życie Akademickie” AWF Wrocław, „Wiadomości Uczelniane” Politechnika Opolska, „Biuletyn Politechniki Śląskiej” Politechnika Śląska Gliwice, „Pryzmat” Politechnika Wrocławska, „Gazeta SGH” SGH Warszawa, „Konspekt” Uniwersytet Pedagogiczny Kraków, „Medyk Białostocki” Uniwersytet Medyczny, „Gazeta Studencka Wuzetka” Uniwersytet Zielona Góra, „Akademicki Przegląd Sportowy”) oraz redakcji radiowych. Spotkania z posłami i przedstawicielami dyrekcji generalnej w wybranych obszarach przybliżyły redaktorom zagadnienia dotyczące najważniejszych obszarów działalności i pracy Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej. Pobyt w brukselskiej siedzibie unaocznił nam rytm życia i pracy tej wielkiej machiny, która pracowała i pracuje na HH rzecz Unii Europejskiej. Foto M. Kania bardzo szczęśliwie przełożoną), a czwarty – AZS Uniwersytetu Warszawskiego – w ogóle się do finału AMP nie zakwalifikował (podobnie zresztą jak AZS UŚl). Rozsądek nakazywałby wśród tych właśnie czterech drużyn widzieć faworytów AMP, a tymczasem najlepsza z nich (UG) zajęła w Mistrzostwach IV miejsce, kolejna (UMCS) – miejsce przedostatnie, a dla UW i UŚl, jak już wspomniałem, awans do finałów AMP okazał się zbyt trudnym zadaniem. Jakie stąd wnioski? Moim zdaniem I Liga Futsalu jest tragicznie słaba. Słaby poziom rozgrywek i alergiczna niechęć PZPN do przekładania meczów tejże ligi ze względu na udział I-ligowych drużyn studenckich w AMP stawia na porządku dnia pytanie, czy jest jakikolwiek sens, aby zespoły azetesowskie w I Lidze Futsalu występowały.

Pochwały i radość Po meczu finałowym poprosiłem dwóch trenerów o wypowiedzi na temat tegorocznych AMP w futsalu. Vlastimil Bartosek, trener reprezentacji Polski w futsalu: – Obejrzałem dziś dwa najważniejsze mecze, te o medale. I muszę przede wszystkim powiedzieć, że nie jest przypadkiem IV i V miejsce polskich studentów na kolejnych Akademickich Mistrzostwach Świata. Ci najlepsi reprezentują naprawdę wysoki poziom. Dodam, że niemal połowa reprezentantów Polski w futsalu studiuje i także w tym widzę waszą szansę na tegorocznych AMŚ. Na pewno będę trzymał kciuki za akademicką reprezentację Polski, a osobiście będę się starał, żeby także reprezentacja narodowa zaczęła odnosić sukcesy. Dodam jeszcze, że to, co dzisiaj wyczyniał na boisku bramkarz UAM Poznań

[Łukasz Błaszczyk – przyp. PK], było po prostu niesamowite. To był koncert. Bardzo dawno nie widziałem na meczu futsalowym tak dobrze grającego bramkarza. Zenon Jezierski, trener AZS UAM: – Jestem bardzo szczęśliwy. Jeszcze nigdy nie kończyłem Akademickich Mistrzostw Polski z dwoma złotymi medalami na piersiach. Chciałbym podziękować całemu zespołowi UAM za ogromną waleczność, mądrość i dyscyplinę taktyczną. Właściwie w każdym meczu poprawnie realizowaliśmy wszystkie przedmeczowe założenia. Było to szczególnie widoczne w finale, w którym zespół AWF Katowice bez przerwy nas atakował, faktycznie bijąc głową w mur, i pewnie jeszcze długo nie zrozumie, co było przyczyną jego dzisiejszego niepowodzenia. Tekst i foto Piotr Kuś aps nr 01 2012 (299)


[windsurfing]

Zabrakło tak niewiele... Srebrny medal Mistrzostw Świata Seniorów to kolejny sukces gdańskiego deskarza klasy olimpijskiej RSX, Piotra Myszki.

R

egaty odbywały się na akwenie w Perth w Australii od 12 do 18 grudnia 2011 roku. Broniąc tytułu mistrza świata sprzed roku, potwierdził swoją klasę, prezentując wysoką formę sportową. Udowodnił, że należy do elity „najlepszych z najlepszych” windsurfingowców świata. Niestety, pomimo kolejnego medalu na najważniejszej imprezie sportowej, Piotr będzie musiał wystąpić na igrzyskach w roli kibica, a nie zawodnika. Jednak to nie koniec jego kariery ani marzeń o starcie na IO: – Bardzo chciałbym zdobyć medal na igrzyskach, dlatego nie poddam się tak łatwo... i jak nie teraz, to za 4 lata. Kolejny sezon sportowy uwieńczony medalem, wszystko poszło zgodnie z założeniami? Czy jednak srebro to pewien niedosyt?

Walka o złoty medal trwała do samego końca. Ostatni wyścig zadecydował, że jednak będę musiał zadowolić się srebrnym medalem. Tym razem Dorian van Rijsselberghe z Holandii okazał się lepszy. Oczywiście cieszę się ze zdobytego medalu, ale wiadomo – w sporcie wygrany jest ten pierwszy. To był jednak bardzo udany sezon, gdyż udowodniłem, że jestem jednym z najlepszych windsurferów na świecie, zdobywając złoty medal ME, srebrny MŚ oraz pierwsze miejsce w PŚ w konkurencji olimpijskiej. Jesteś w świetnej formie, a jednak igrzyska mogą nie być dla ciebie...

Niestety na IO kwalifikacje krajowe wygrał Przemek Miarczyński i to on będzie reprezentował nasz kraj w Weymouth. Mój cel na teraz to obrona tytułu mistrza Europy na Maderze 23 lutego oraz odzyskanie złotego medalu MŚ w Hiszpanii w Cadiz 22 marca. Brałeś również udział w ceremonii otwarcia. Czy dla zawodnika to równie ważna chwila jak sam start?

Tak, na rozpoczęciu zawodów miałem przyjemność transportować na desce flagę międzynarodowej federacji żeglarskiej ISAF. Flaga została przekazana mi na wodzie przez zawodników z łódki klasy Star, a moim zadaniem było dowiezienie jej do plaży. Po dopłynięciu do brzegu przekazałem flagę dalej, po czym zawisła w centralnym miejscu regat. Ten moment oznaczał oficjalne otwarcie zawodów. www.azs.pl

Jest to bardzo przyjemna i niezapomniana chwila dla sportowca.

już więcej na zawodach nie spotkałem. Mam nadzieje, że wszystko z nim OK!

Jak oceniasz organizację samych mistrzostw świata?

W jaki sposób odreagowujesz stres po zawodach, treningach?

Mistrzostwa Świata ISAF w Perth to zawody wszystkich klas olimpijskich organizowane w jednym miejscu i w tym samym czasie raz na 4 lata. Można powiedzieć, że to takie igrzyska olimpijskie w żeglarstwie. Pierwszy raz w historii wyścigi można było śledzić z brzegu. Trasa naszych wyścigów zaczynała i kończyła się pomiędzy dwoma falochronami, na których umieszczone były trybuny. Wielokrotnie, kiedy przepływałem obok tych trybun, było słychać głośny doping naszej australijskiej Polonii. To były najprzyjemniejsze chwile, kiedy po powrocie na brzeg czekali na nas polscy kibice mieszkający na stałe w Australii. Nasze wyścigi można było również śledzić na żywo w Internecie, gdyż każdy zawodnik posiadał nadajnik GPS. Nietypowo podczas Mistrzostw Świata dziewczyny ścigały się w pierwszym tygodniu, a później mężczyźni. Normalnie jest tak, że ścigamy się na przemian w tych samych dniach. Trzeba dodać, że srebrny medal u pań wywalczyła Zofia Klepacka. Tak więc dwa srebrne medale MŚ w żeglarstwie olimpijskim wywalczyli zawodnicy klasy RSX. Jesteśmy z tego bardzo dumni. Prócz samych zawodów na brzegu została zbudowana wioska żeglarska, gdzie odbywały się oficjalne ceremonie wręczenia medali, koncerty, były też sklepy z pamiątkami z regat i Australii. To właśnie tam można było spotkać całe rodziny świętujące to wydarzenie.

Spędzam czas z rodziną. Mój syn ma już ponad 2,5 roku i to jemu poświęcam najwięcej czasu. Nie mam tych dni za dużo, bo prawie 2/3 roku jestem poza domem. Lubię też przez kilka dni się wyciszyć, posłuchać chillaoutowej muzyki, 2–3 dni i ciągnie mnie już na wodę.

„Oko w oko” z rekinem to całkiem nietypowe spotkanie?

To była chwila, nie miałem czasu nawet tego przemyśleć. Cała sytuacja rozegrała się podczas pierwszego wyścigu. Prowadząc, zobaczyłem w ostatniej chwili, że mój kurs przecina rekin. Był tak blisko, że nawet nie zareagowałem. Uderzyłem w niego z prędkością 30 km/h i zaliczyłem wywrotkę. To był rekin wielkości do 1,5 m, więc wiedziałem, że po takim zderzeniu na pewno ucieknie. Ja w tym momencie chciałem tylko jak najszybciej wskoczyć na deskę, bo wyścig trwał dalej, a ja spadłem z pierwszego na 4 miejsce. Na szczęście do mety dojechałem jako pierwszy, a rekina

Na jakich zawodach będzie można zobaczyć naszego wicemistrza świata?

W Polsce najszybciej wystartuję w maju w Pucku na Pucharze Polski. Ostatni sezon to nie tylko medale na najważniejszych imprezach sportowych. Odniosłeś też wiele sukcesów w różnych plebiscytach sportowych. To chyba duże wyróżnienie dla ciebie?

Miałem ogromne szczęście, że uzyskałem najlepsze wyniki w Gdańsku i na Pomorzu, dzięki czemu zwyciężyłem w większości organizowanych plebiscytów. Ogromnie się cieszę, że drugi raz z rzędu zostałem Sportowcem Pomorza, Gdańska, Żeglarzem Pomorza, a także po raz pierwszy wygrałem plebiscyt Trójmiejskich Gwiazd Sportu „Gazety Wyborczej”. Każdy wygrany plebiscyt to promocja naszej dyscypliny. To właśnie przez wyniki, medale, podejście fair play chcielibyśmy budować żeglarstwo w naszym kraju. Chciałbym, by właśnie Gdańsk, Trójmiasto stały się naszą olimpijską stolicą żeglarstwa. Potwierdzeniem takiej szansy jest chociażby to, że właśnie trzech pierwszych sportowców na Gali Sportu Gdańska 2011 to właśnie żeglarze: Mateusz Kusznierewicz, Zbigniew „Autek” Gutkowski i ja. Oczywiście gratuluję wszystkim nominowanym zawodnikom i trenerom. Zabrakło w tym roku jednej ważnej osoby w naszym gronie, a mianowicie Adama Korola, który ze względu na kontuzje nie mógł wystartować w MŚ – pewnie jak by startował, to by wygrał i to on celebrowałby zwycięstwa w powyższych plebiscytach i galach. Trzymam za Adama kciuki na igrzyskach. W końcu jego sport jest związany z wodą. Można powiedzieć, że to też żeglarz, który akurat nie lubi, jak wieje. Rozmawiała Joanna Bednarska Foto Paweł Paterek


e i k s l e b llu b u elskie

mowe szaleluńtesgotudwałoo się przeprowai Z Ostatnie odliczanie… W ostatnie mroźne dni ojewództwa Zaledwie kilka miesięcy pozostało do inauguracji roku jubileuszowego AZS w Lublinie. Akademicki Związek Sportowy powstał tu w 1922 roku na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Stąd też obecne władze środowiskowe AZS postanowiły uczcić rok akademicki 2012/2013 jako rok jubileuszu 90-lecia AZS w Lublinie. Ustalono już wstępny szkic obchodów. Wkrótce zostanie powołany Komitet Honorowy i Organizacyjny. Inauguracją obchodów będzie Finał Ogólnopolskich Igrzysk Studentów Pierwszego Roku, który odbędzie się w grudniu 2012 r. w pięciu halach lubelskich uczelni. Kolejne atrakcje dotyczą zarówno spotkań z władzami miasta i regionu, spotkań towarzyskich, zawodów z cyklu Akademickich Mistrzostw Polski, jak i imprez międzynarodowych, w ramach których do uczestnictwa chcemy zaprosić uczelnie Lwowa. Według planów, zwieńczeniem obchodów 90-lecia lubelskiego AZS ma być Gala AZS, na której obok nagród dla najlepszych sportowców we współzawodnictwie międzynarodowym oraz najlepszych uczelni w klasyfikacjach Akademickich Mistrzostw Polski, byłaby okazja do spotkania towarzyskiego i krótkiego przybliżenia bogatej historii AZS w Lublinie. O jej organizację władze środowiskowe mają wystąpić w 2013 roku. Jakub Kosowski

APS – Wydanie Regionalne Redakcja: Jakub Kosowski, Elżbieta Deleżuch e-mail: jakub.kosowski@tlen.pl

rzostwa W dzić Akademickie Mist ie boardzie i narciarstw Lubelskiego w snow iwersytetu Un S ał KU AZ w zo ni ga or y od w Za alpejskim. ze Skiperakcją. Przyrodniczego wraz

W

poniedziałek 20 lutego na starcie trasy ustawionej na stoku w Kazimierzu zgromadzili się snowboardziści. O mistrzowskie tytuły rywalizowało między sobą 12 kobiet i 21 mężczyzn z siedmiu lubelskich uczelni. Trasa giganta ustawiona była dość luźno, co najlepszym pozwalało na osiąganie znacznych prędkości. O końcowym sukcesie decydowała suma czasów z dwóch przejazdów. Było słonecznie i ciepło, ale mimo to trasa wytrzymała w nienagannym stanie do końca zawodów. Wśród kobiet tytuł z przed roku obroniła Ola Janicka, drugie miejsce zajęła Kamila Maruszczak a na ostatnim stopniu podium stanęła Agata Bicka. Wszystkie zawodniczki z podium reprezentowały UMCS. Wśród mężczyzn akademickim mistrzem Lubelszczyzny został bezkonkurencyjny Jerzy Czerwiński z UMCS, wyprzedzając Łukasza Zubę (PWSZ Chełm) i Pawła Wysokińskiego z Politechniki Lubelskiej. Następnego dnia na tym samym stoku do rywalizacji przystąpili narciarze. 16 zawodniczek i 32 zawodników na starcie giganta i slalomu zapowiadało wspaniałe widowisko. Dzięki mroźnej nocy trasa była twarda mimo dodatniej temperatury powietrza w ciągu dnia. Trasa pierwszego przejazdu giganta ustawiona została pod narty przeznaczone do tej konkurencji. Po doświadczeniach z zeszłorocznych zawodów (inny organizator) większość narciarzy z czołówki była zaskoczona tym stanem rzeczy, bo nie zabrali ze sobą z domu w ogóle nart gigantowych. Nie przeszkadzało to przecież jednak do wystartowania na slalomkach i walce o zwycięstwo.

Do drugiego przejazdu zawodniczki ruszyły w odwrotnej kolejności względem miejsc zajętych w pierwszym przejeździe, natomiast wśród panów najpierw w odwróconej kolejności wystartowała pierwsza dziesiątka pierwszego przejazdu, a potem dalsza część stawki. Trasa drugiego przejazdu giganta została tak ustawiona, aby wyłonić zawodników jeżdżących najlepiej taktycznie. Jako, że i w tym roku nie zabrakło na starcie faworytów – Agaty Wykroty z Uniwersytetu Medycznego oraz Karola Rusiniaka z KUL Stalowa Wola, poziom zawodów został utrzymany na bardzo wysokim poziomie. Po gigancie przyszedł czas na slalom. Tu również na dwóch różnych trasach zawodnicy walczyli o jak najlepszą sumę czasów z obydwu przejazdów. Ze względu na bardzo zróżnicowany poziom uczestników Kacper Glegoła – „rozstawiacz” tras zdecydował o „treningowym” ustawieniu slalomów tylko na wewnętrznych tyczkach, po to by nie powodować oczopląsu u zawodników niemających doświadczeń z prawdziwym pełno-bramkowym slalomem. W związku z tym potrzebne było dodatkowe ustalenie prawidłowego przejazdu przez wertykale i łokieć. Faworyci wśród kobiet i mężczyzn obronili tytuły mistrzowskie sprzed roku zarówno w slalomie, jak i w gigancie. W pierwszym przejeździe slalomu zdyskwalifikowany został Wojciech Włodarczyk, depczący po piętach Karolowi Rusiniakowi. Dzięki temu na drugim i trzecim miejscu w slalomie uplasowali się kolejno: Dominik Krasowski i Marcin Kotowoda. Gratulujemy! Elżbieta Deleżuch Kacper Glegoła Foto Piotr Dąbrowski aps nr 02 2012 (300)


ch… a t e i k r a p h c i k c e l e Na ki cydująwoli wkraczają w de

ę Rozgrywki ligowe po ydaniu postaramy si w m ty w o eg at Dl . cą fazę ych owe dokonania nasz przybliżyć dotychczas także nakreślić ich plany ,a akademickich drużyn góra. Mimo to walki o wygrane na pewno na przyszłość.

Celem druga liga! Doskonale radzą sobie trzecioligowi koszykarze AZS Politechniki Świętokrzyskiej. Podopieczni Stanisława Dudzika pierwsze miejsce zapewnili sobie już dawno, w całym sezonie przegrywając tylko raz, po drodze bijąc kolejne rekordy (wygrana 112:38 z MKS Gorlice czy tylko 33 punkty stracone z UKS Wieliczka). Siłą drużyny jest żelazna obrona i wyrównany skład. Wydawać by się mogło, że drzwi do drugiej ligi otwarte są na oścież, jednak w praktyce nie wygląda to tak prosto. Na przełomie marca i kwietnia naszych koszykarzy czeka turniej półfinałowy, z którego dwie najlepsze ekipy awansują do finału. Tam także dwie najlepsze drużyny uzyskają promocję do drugiej ligi. W barażach kielczanie spotkają zespoły z Górnego i Dolnego Śląska oraz Podkarpacia. Będzie ciężko, ale – jak zgodnie podkreślają trener i zawodnicy – determinacji nie zabraknie i o awans będą się bić do samego końca.

Nadrobić słaby początek Po XIX kolejce piłkarze ręczni AZS Politechniki Świętokrzyskiej plasują się na 10 miejscu w tabeli IV grupy drugiej ligi. To bardzo niska lokata w porównaniu do zeszłego roku, kiedy akademicy finiszowali w pierwszej piątce. Szczęśliwie rokujące na ten sezon zdawały się być transfery zawodników, m.in. Zygmunta Kamysa i Jarosław Kurasia, a później także Jakuba Zdrojkowskiego. Ligowy start szczypiorniści AZS mieli jednak kiepski – dwie przegrane – z Grunwaldem Ruda Śląska (23:24) i Wisłą Sandomierz (18:28). Dopiero w trzeciej kolejce „Inżynierowie” pokazali się z lepszej strony w meczu we własnej hali z Juvenią Rzeszów (wygrana 25:18). Najważniejszym jak dotychczas trofeum okazało się jednak prestiżowe zwycięstwo w derbach Kielc z Vive Targi II Kielce (24:23), kiedy to losy spotkania ważyły się do ostatniej chwili. Przed nami jeszcze siedem kolejek zmagań dających nadzieje na wyższe miejsce w tabeli na koniec sezonu 2011/12. Niestety za sprawą kontuzji na parkiecie nie zobaczymy już podstawowego bramkarza Politechniki Pawła Smawww.azs.pl s.pl

nie zabraknie. Każdy kolejny mecz naszych szczypiornistów jest coraz bardziej emocjonujący!

Siatkarze na ósmym Siatkarze AZS PŚw. FART II w tym sezonie debiutują na drugoligowych parkietach. Jak dotychczas radzą sobie ze zmiennym szczęściem i chwile dobrej gry przeplatają ze słabszą postawą. W tabeli plasują się na 8. pozycji i niestety nie unikną ciężkiej walki o pozostanie w II lidze. Na usprawiedliwienie trzeba dodać, że zespól prowadzony przez Krzysztofa Makaryka grał w tym sezonie na dwóch frontach – także w Młodej PlusLidze. Tam pomimo kilku spektakularnych zwycięstw nad wyżej notowanymi rywali (m.in. Resovią) akademicy uplasowali się ostatecznie także na ósmej pozycji, czyli oczko niżej niż rok wcześniej.

Z meczu na mecz coraz lepiej Piłkarze ręczni AZS UJK Kielce zakończyli I rundę swojego debiutanckiego sezonu w III lidze na trzecim miejscu. Akademicy z meczu na mecz grali efektowniej prezentując przy tym coraz lepsze zgranie. Na przestrzeni całej rundy trudno wyróżnić najlepszego zawodnika w zespole – kadra jest bardzo wyrównana. Najwięcej bramek dla „czarno-biało-czerwonych” zdobyli Mateusz Kutwin (35) i Paweł Papaj (34). Silną pozycją w drużynie akademików była niewątpliwie bramka. W kolejnych meczach świetnymi obronami popisywali się Kamil Barański i Oskar Kucper, często ratując drużynę w niewiarygodnych okolicznościach. II runda rozgrywek dla kielczan zapowiada się trudniej. Potwierdzają to słowa trenera Błaszkiewicza: – Runda rewanżowa będzie na pewno ciężka, czeka nas dużo wyjazdów. Każdy każdego zna, inne zespoły wiedzą, czego się po nas spodziewać, ale mogę obiecać, że na pewno będziemy walczyć. Michał Filarski Paula Pióro Maciej Wadowski

r k o t ê e i i k œœwwiêtokrzys Razem z pasją To hasło, będące zarazem mottem piłkarzy ręcznych AZS UJK, idealnie oddaje kierunek, w jakim powinien podążać AZS w województwie świętokrzyskim. No właśnie – powinien. Czemu nie podąża? Odpowiedź jest trudna i niejednoznaczna. W przeciągu roku tak naprawdę niewiele się zmieniło. Środowiskowy AZS dalej dogorywa, osoby odpowiedzialne za jego istnienie „umyły ręce”, a może nawet gdzieś się rozpłynęły. Nie ma rozgrywek międzyuczelnianych z prawdziwego zdarzenia, nie ma imprez organizowanych przez środowisko i nie ma właściwej współpracy między uczelniami. Świętokrzyskie środowisko jest jednym z najmniejszych w kraju i tym bardziej boli, że kolejny rok nie może się odpowiednio zorganizować. A wcale takie trudne to nie jest, co pokazują przykłady z innych miast: ze Szczecina, gdzie różne uczelnie wspólnie potrafiły zorganizować półfinały AMP w futsalu, i z Białegostoku, gdzie po wielu problemach wychodzą powoli na prostą. Oczywiście u nas też jest trochę lepiej niż rok temu o tej samej porze. Dorobiliśmy się kolejnego akademickiego zespołu – wspomnianych szczypiornistów UJK. Cieszy, że kolejna po Politechnice Świętokrzyskiej kielecka uczelnia powoli zaczyna dostrzegać potencjał sportu akademickiego. Z kolei na Politechnice z coraz lepszym skutkiem radzą sobie debiutujący w tym sezonie siatkarze, którzy są bezpośrednim zapleczem ekstraklasowego Farta. O drugą ligę z powodzeniem biją się koszykarze, decydujące turnieje już niebawem. Szerzej o naszych ligowcach piszemy w artykule obok. Najbliższe miesiące to szansa na kolejne pozytywne zmiany. Czeka nas unikalna w skali kraju impreza – druga edycja Przeglądu Filmów Sportowych organizowanego na Politechnice Świętokrzyskiej. Poprzednią uświetnili m.in. Daniel Olbrychski i Leszek Drogosz. W tym roku (16–17 kwietnia) Przegląd zdominuje lekkoatletyka i siatkówka. Swój przyjazd zapowiedział m.in. prof. Michał Kleiber – prezes PAN, a w przeszłości tenisista, a także siatkarze ze złotej drużyny Huberta Wagnera. Wcześniej w marcu odbędą się wybory w KU AZS PŚw. i w środowisku. Miejmy nadzieję, że po nich wszyscy, którym zależy na kieleckim sporcie akademickim, w końcu połączą swe siły. Bo tylko razem możemy Michał Filarski coś zmienić!

APS – Wydanie Regionalne Redakcja: Michał Filarski, Paula Pióro, Maciej Wadowski e-mail: mt.filarski@gmail.com


W Warszawie 21 stycznia 2012 r. odbył się Jubileuszowy Zjazd z okazji 80-lecia Polskiego Związku Tenisa Stołowego. W spotkaniu uczestniczyło wielu utytułowanych zawodników, trenerów i społeczników, którzy stanowili o rozwoju tej dyscypliny sportu w kraju, na forum Europy i na świecie. Wśród przybyłych gości znaczącą część stanowili przedstawiciele Akademickiego Związku Sportowego, a wśród nich m.in. dr Wiesław Pięta, zawodnik, trener, działacz AZS Częstochowa, autor licznych publikacji o historii i rozwoju tenisa stołowego w Polsce, który w uznaniu zasług na rzecz tej dyscypliny sportu uhonorowany został Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Gratulujemy!

Tenis stołowy w środowisku studenckim

G

eneza polskiego tenisa stołowego sięga pierwszych dziesięcioleci XX wieku. Jednak spopularyzowanie gry w ping-ponga nastąpiło po pierwszej wojnie światowej. Ta dyscyplina rozwinęła się w sportowym środowisku akademickim w drugiej połowie lat dwudziestych oraz w latach trzydziestych. W tym okresie powstawały okręgowe związki pingpongowe. Pierwszy powołano w Krakowie (1928), a kolejne w Łodzi (1928) i we Lwowie (1931). 1 listopada 1931 roku w Łodzi powołano Polski Związek Tenisa Stołowego (PZTS) oraz wybrano pierwsze władze. Wkrótce PZPS został przyjęty do Międzynarodowej Federacji Tenisa Stołowego (International Table Ten) W 1932 roku nis Federation – ITTF). w Łodzi zorganizowano pierwsze drużynowe ogólnopolskie zawody o randze mistrzowskiej, a w roku następnym we Lwowie w kategorii indywidualnej. Warto dodać, że w Częstochowie już w 1927 roku zapoczątkowano produkcję piłeczek pingpongowych „First Class Ball”. W latach dwudziestych w ping-ponga grano na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie. W 1926 roku zawodnicy Klubu AZS zwyciężyli w nieoficjalnych Mistrzostwach Wilna. Z inicjatywy AZS Wilno

w 1935 roku zorganizowano I Międzykorporacyjne Mistrzostwa. Sprzęt do tenisa stołowego, 2 stoły, rakietki i piłeczki zapewniał AZS. W zawodach uczestniczyli zawodnicy wielu klubów, rozgrywki trwały 7 dni, podczas których grano systemem każdy z każdym, po trzech zawodników w składzie. Nagrody najlepszym studentom wręczał prorektor Uniwersytetu Wileńskiego prof. Józef Patkowski. W końcu lat trzydziestych zainteresowanie tenisem stołowym w środowisku studenckim Wilna zmalało. W połowie lat dwudziestych dyscyplina ta była uprawiana w środowisku studentów poznańskich. W latach 1928– –1933 reprezentanci AZS Poznań szey mistrzostwo miasta ściokrotnie zdobyli w rozgrywkach drużynowych, a także odnotowali pierwsze sukcesy w grze indywidualnej w rozgrywkach regionalnych. W 1933 roku Poznański Okręgowy Związek Tenisa Stołowego prowadził rozgrywki o mistrzostwo klasy „A”, w których występował AZS. Wyróżniającymi się zawodnikami w tym okresie byli: Florian

Grzechowiak, Sommer, Chybiński, Szuelte-Noelle, Doliński i Blin. Od 1929 roku dyscyplinę tę uprawiano w AZS Lwów. Po dwóch latach pracy szkoleniowej zawodnicy przystąpili do rozgrywek kasy „C”, prowadzonych przez Lwowski Okręgowy Związek Pingpongowy. W 1932 roku zespół AZS Lwów zdobył mistrzostwo klasy „B” i awansował do rozgrywek klasy „A”. Popularność dyscypliny zadecydowała o organizacji I Akademickich Mistrzostw Lwowa. Pierwszym mistrzem został Józef Wrona. W sekcji pingpongowej trenowały również kobiety, które rozgrywały mecze pokazowe w mieście. Sekcja miała swój oddział w Jarosławiu. W końcu lat trzydziestych sekcja zwiesiła działalność z powodu trudności w rywalizacji z silnymi, czołowymi klubami w kraju. W dwudziestoleciu międzywojennym tenis stołowy uprawiano także w innych klubach AZS. Od roku akademickiego 1933/1934 sekcję pingpongową powołano w AZS Kraków, jednak zdecydowanie większym zainteresowaniem akademików w tym w mieście cieszył się „lawn-tennis”. W 1937 roku odnotowano tenis stołowy w AZS Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego oraz w środowisku studenckim Wolnego Miasta Gdańska. W okresie powojennym w Krakowie 27 października 1945 roku reaktywowano Polski Związek Tenisa Stołowego, który wkrótce wznowił też swoją obecność w IFFA. W styczniu 1946 roku zorganizowano pierwsze powojenne Drużynowe i Indywidualne Mistrzostwa Polski. Równocześnie w drugiej połowie lat czterdziestych i w latach pięćdziesiątych nastąpił dynamiczny rozwój tej dyscypliny sportu w środowisku klubów akademickich. W Łodzi 12 kwietnia 1945 r., równocześnie z powstaniem AZS, powołano sekcję tenisa stołowego. Założycielami sekcji byli: Żochowski, Lutrosiński, Górnicki, Kacprzak, Jeżowski, Bajon. Sekcja rozrastała się, a jej zawodnicy zajmowali czołowe miejsca w rozgrywę kach w mieście. W Częstochowie założycielem sekcji był Mieczysław Jung, sekretarz Częstochowskiego Podokręgowego Związku Tenisa Stołowego. W 1946 roku zespół AZS Częstochowa zgłoszono do rozgrywek o mistrzo-


stwo klasy „A”. W 1951 roku zorganizowano I Akademickie Mistrzostwa Częstochowy, w których uczestniczyło 62 studentów. Kilka miesięcy później, w dniu 17 sierpnia 1945 roku utworzony został Klub AZS Gliwice, w którym bogatą historię stanowiła sekcja pingpongowa. Założycielami sekcji byli: Wacław Felczyński, Stanisław Gąska, Kazimierz Jeleń, Władysław Ligus oraz Franciszek Engel, którzy w 1946 roku stanowili trzon zespołu w rozgrywkach mistrzowskich. Sekcja rozwijała się dynamicznie. W 1956 roku zawodnicy: Jan Gawlas, Andrzej Ruszkarski i Kornel Kubaczka wywalczyli awans do rozgrywek I ligi państwowej. Sekcją do 1964 roku kierował Bronisław Nohel, który w tym samym roku został wybrany na funkcję prezesa Śląskiego Okręgowego Związku Tenisa Stołowego. W 1946 roku w rozgrywkach klasy „A” uczestniczyli zawodnicy AZS Kraków. W latach pięćdziesiątych powstała sekcja kobieca, a jej liderką okazała się Eliza Czeremska-Lida, studentka filologii angielskiej, Barbara Grudniewicz-Ratzko, studentka chemii Uniwersytetu Jagiellońskiego, Danuta Dorożyńska, z Akademii Rolniczej. Utalentowane zawodniczki zadebiutowały w Drużynowych Mistrzostwach Polski już w 1952 roku. W latach 1952–1963 dwunastokrotnie zwyciężały w Mistrzostwach Krakowa w grze pojedynczej. Później wywalczyły medale w Indywidualnych Mistrzostwach Polski. Do wymienionych zawodniczek z czasem dołączyły inne: Czesława Noworyta, jedna z najbardziej utalentowanych zawodniczek Polski powojennej, a także dwie doskonałe ping-pongistki: Danuta Calińska oraz Magdalena Skuratowicz-Kucharska (matka późniejszego czołowego reprezentanta Polski Leszka Kucharskiego), które były trzonem reprezentacji kraju. W 1956 roku w rankingu ogłoszonym przez Sekcję Tenisa Stołowego GKKF zwyciężyła B. Ratzko. Dobra passa sekcji zakończyła się w 1963 roku zdobyciem tytułu drużynowego mistrza Polski kobiet. W zespole grały: B. Ratzko, E. Lida, D. Dorożyńska i C. Noworyta. W tym okresie sekcja osiągała znaczące sukcesy: pięciokrotne mistrzostwo kraju w singlu (cztery razy Noworyta, raz Ratzko), trzykrotne mistrzostwo w grze podwójnej (Ratzko/Lida), czterokrotne drużynowe mistrzostw (Ratzko/Lida/Noworyta), dwukrotne mistrzostwo w grze mieszanej oraz liczne tytuły akademickich mistrzyń

Polski. Ponadto Eliza Noworyta uczestniczyła trzykrotnie w MŚ (Dortmund 1959, Pekin 1961, Praga 1963) i raz w ME (Zagrzeb 1960). Czesława Noworyta startowała w MŚ w Pekinie (1961). W późniejszym okresie osiem medali w barwach AZS wywalczyła Paulina Narkiewicz, a w 2010 roku srebrną medalistką MP została Agata Pastor z AZS AJD Częstochowa. Wśród kobiet w drużynowej rywalizacji zwyciężały drużyny AZS Kraków i AZS Gliwice, które w latach 1959–1972 wywalczyły po 4 tytuły mistrzowskie (łącznie 13 medali). W późniejszych latach 17 srebrnych medali wywalczyły drużyny z AZS Politechnika Wrocław i AZS Częstochowa. Natomiast w tenisie stołowym mężczyzn w latach 1961–1998 arenę krajową zdominowali zawodnicy wywodzący się z dwóch klubów akademickich: AZS Gdańsk i AZS Gliwice. Zdobyli łącznie 43 medale (w tym po 8 złotych). Sukcesy w grze indywidualnej mężczyzn zapoczątkowali w 1973 roku gliwiczanie: Witold Woźnica, Marek Skibiński, Stefan Dryszel. W latach 1983–1986 zwyciężali Andrzej Grubba i Leszek Kucharski z AZS AWF Gdańsk, a dopiero w 2008 i 2009 roku brązowy medal wywalczył Tomasz Lewandowski z AZS Politechniki Rzeszowskiej. Tenis stołowy w Akademickim Związku Sportowym miał własny system rozgrywek zarówno w sporcie kwalifikowanym, jak i powszechnym. W 1964 roku został włączony do programu sportowego mistrzostw szkół wyższych. W tej dyscyplinie zapoczątkowały rozgrywki politechniki i wyższe szkoły pedagogiczne. Zawody rozgrywano systemem drużynowym. Pierwszym złotym medalistą w typie szkół technicznych została Politechnika Śląska Gliwice, drugie miejsce zajęli studenci Politechniki Wrocławskiej, trzecie – Politechniki Łódzkiej. Wśród uczelni pedagogicznych najlepsza okazała się reprezentacja Wyższej Szkoły Pedagogicznej Kraków przed WSP Katowice i WSP Opole. Tenis stołowy jest dyscypliną, która wpisała się w światowy system współzawodnictwa akademickiego. Światowa Federacja Sportu Studenckiego (FISU) w 1973 roku po raz pierwszy przeprowadziła Akademickie Mistrzostwa Świata. W Hanowerze (RFN) uczestniczyło w nich 21 reprezentacji narodowych, wśród których byli polscy zawodnicy: Jerzy Ciołkosz (Politechnika Wrocławska) i Marek Skibiński (Uniwersytet Mikołaja Kopernika Toruń) oraz trener Kornel Kubaczka (AZS Gliwice). Na III AMŚ w 1980 roku w Anglii

świetny wynik odnotowali pingpongiści AZS AWF Gdańsk. Podwójnym medalistą okazał się Andrzej Grubba (AZS AWF Gdańsk) – w grze indywidualnej oraz w grze drużynowej. W zespole grał również Leszek Kucharski i Andrzej Jakubowicz. Trenerem kadry akademickiej był Adam Giersz. Warto dodać, że Polska była dwukrotnie organizatorem AMŚ w tenisie stołowym: w Gdańsku 2–9 września 1984 r. oraz we Wrocławiu 4–8 września 2002 roku. Natomiast Europejska Federacja Sportu Studenckiego wprowadziła rywalizację w tej dyscyplinie sportu od 2007 roku. W Ostrawie w dniach 17–21 czerwca polskie zawodniczki zdobyły: złoty medal w grze podwójnej – D. Łuczakowska / A. Mikijaniec (AWF Wrocław) oraz brązowy w rozgrywkach drużynowych – AZS Wrocław: A. Mikijaniec, D. Łuczakowska, M. Kuznicius, M. Derlich. W 1981 roku Międzynarodowy Komitet Olimpijski podjął decyzję o włączeniu tej dyscypliny sportu do programu igrzysk olimpijskich. O pierwsze medale w turnieju olimpijskim w tenisie stołowym rywalizowano podczas Letnich Igrzysk XXIV Olimpiady w Seulu w 1988 roku. W polskiej reprezentacji olimpijskiej znaleźli się sami zawodnicy reprezentujący AZS: Andrzej Grubba, Leszek Kucharski (obaj AZS AWF Gdańsk), Piotr Molenda (AZS Gliwice). W następnych igrzyskach w Barcelonie wystąpili: A. Grubba, L. Kucharski, Piotr Skierski, trener A. Giersz. W Atlancie w 1996 roku w turnieju olimpijskim grali: A. Grubba i Lucjan Błaszczyk. Cztery lata później w Sydney reprezentantami byli: Lucjan Błaszczyk oraz Tomasz Krzeszewski. Ci dwaj zawodnicy grali podczas Igrzysk w Atenach w 2004 roku. Po raz czwarty L. Błaszczyk wystąpił na igrzyskach w Pekinie w 2008 roku. Warto dodać, że do rozwoju tenisa stołowego w kraju przyczynili się działacze wywodzący się ze środowiska akademickiego. Działali na forum krajowym, ale również w związkach okręgowych. W Zarządzie PZTS funkcje pełnili m.in.: Mieczysław Pięta, Józef Myrcik, Wojciech Waldowski, Adam Giersz, Wiesław Pięta, Andrzej Grubba, Tadeusz Czułno. Wielu z nich pełniło funkcje prezesów Okręgowych Związków Tenisa Stołowego: Śląskiego – M. Pięta, W. Pięta, W. Waldowski, Białystok – Jerzy Nawara, Józef Sienkiewicz, Gdańsk – Marek Sutor, Olsztyn – Jerzy Krawcewicz. Można zatem stwierdzić, iż członkowie Akademickiego Związku Sportowego przyczynili się w znaczący sposób do rozwoju tej dyscypliny sportu, a także wpisali się w jego historię. Opracowanie Halina Hanusz Foto PZTS


[synchro synchro Poznañ Cup Cup]

Nimfy wodne w Poznaniu W dniach 23–25.02.2012 r. na Termach Maltańskich odbył się Międzynarodowy Mityng w Pływaniu Synchronicznym Synchro Poznań Cup 2012. W imprezie wzięło udział ponad 150 juniorek i seniorek z Białorusi, Czech, Słowacji, Węgier i Polski. Warto również dodać, że to jedyne międzynarodowe zawody w pływaniu synchronicznym rozgrywane w naszym kraju, które znajdują się w kalendarzu Europejskiej Federacji Pływania.

P

ływanie synchroniczne to zdecydowanie mało popularna dyscyplina w Polsce. Podczas nauki podwodnych piruetów zawodniczki łączą elementy baletu, akrobatyki, gimnastyki sportowej i pływania. Zawody rozgrywane są w konkurencjach solo, duet, team złożony z 8 osób oraz kombinacja złożona z 10 pływaczek. Zawodniczki mają za zadanie stworzyć i przedstawić układ ćwiczeń w wodzie, który jest zsynchronizowany z podkładem muzycznym. Występy oceniają dwa zespoły liczące po sześciu sędziów, którzy przyznają punkty w skali od 1 do 10. Na wynik końcowy składają się po połowie część techniczna i część dowolna. Ważnym elementem w pływaniu synchronicznym jest nie tylko przedstawienie widowiskowego układu, ale również prezencja popularnych „synchronów”. Zawo Zawodniczki nie używa wają okularów i czepków, a ich oryginalne stroje, wodoodporne makijaże i fryzury utrzymujące

się w wodzie dzięki żelatynie ie mają podkreślić choreografię. Łatwo również zauważyć ekspresję ruchów, elegancję oraz wdzięk pływaczek. W mityngu licznie zgromadzonej publiczności swoje umiejętności zaprezentowały zawodniczki dwóch akademickich klubów: OŚ AZS Poznań oraz AZS AWF Poznań. Na wyróżnienie zasługuje Sandra Kaczmarek z AZS AWF, która w konkurencji solistek zajęła drugie miejsce. Jej drużyna w kombinacji uplasowała się na trzeciej pozycji, natomiast po zsumowaniu wszystkich zdobytych punktów AZS AWF Poznań zajął drugie miejsce. Pomimo wysokiej pozycji w rankingu końcowym Dagmara Kalinowska reprezentująca barwy AZS AWF Poznań uważa, że… występ nie należał do naszych najlepszych ze względu na to, że w tym roku nie chodziłyśmy tak systematycznie na treningi jak w ubiegłym roku. Myślę, że zmotywuje nas to do dalszej pracy i już na Mistrzostwach Polski pokażemy, na co nas stać. Zapytana o to, jak się występuje przed własną publicznością, odpowiada: – Bardzo lubimy występować u siebie, bo mamy możliw wość zaprezentować się swoim najbliższ szym i znajomym, pokazać ludziom, ja piękny jest ten sport, ale też jak jak je ciężki. Poza tym wspaniale jest jest ry rywalizować z zawodniczkami innych n narodowości.

Wyniki Synchro Cup Poznań 2012 Solo juniorki – finał 1. Eszter Czekus (Węgry), 2. Szofi Kiss (Węgry), 3. Natalia Nagy (Białoruś). Duet seniorki – finał 1. Eszter Czekus, Szofi Kiss (Węgry), 2. Kristina Krajcovicova, Jana Labathova (Słowacja), 3. Katarzyna Mazgo, Elmira Vardak (Białoruś), 4. Joanna Jaśkowiak, Olga Rusinek (AZS AWF Poznań), 5. Sandra Kaczmarek, Anna Klimaszyk (AZS AWF Poznań). Team juniorki – finał 1. Neptun Praga, 2. Bvsc Hungary, 3. Białoruś, 4. AZS AWF Poznań, 5. Juvenia Wrocław, 6. Wanda Poznań. Team seniorki – finał 1. Białoruś, 2. Kaliningrad – Rosja. Duety – juniorki 1. Eszter Czekus, Szofi Kiss (Węgry), 2. Sabina Holubova, Barbora Martinova (Czechy), 3. Katarzyna Mazgo, Elmira Vardak (Białoruś). Solo – seniorki 1. Eszter Czekus (Węgry), 2. Kaczmarek Sandra (AZS AWF Poznań), 3. Ksenia Yadlouskaua (Białoruś). Kombinacje 1. Neptun Praga, 2. Bvsc Hungary, 3. AZS AWF Poznań. Puchar Poznań Cup 1. Białoruś, 2. AZS AWF Poznań, 3. WęTekst i foto Anna Celmer gry.

aps nr 02 2012 (300)


[AZS Olsztyn]

AZS UWM będzie pływał 1 lutego 2011 r. swoją działalność rozpoczęła nowa sekcja AZS UWM Olsztyn – sekcja pływania. Dokładnie rok później rektor prof. dr hab. Józef Górniewicz przeciął wstęgę, otwierając nowoczesny basen na potrzeby akademickich pływaków.

P

rzed rokiem Akademicki Związek Sportowy UWM przejął opiekę nad olsztyńskimi pływakami z Miejskiego Towarzystwa Pływackiego Kormoran. Uczelnia postawiła na pływanie, ponieważ chciała stać się ważnym ośrodkiem akademickiego pływania. W tym celu władze Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, władze sportowe województwa oraz Prezes i Zarząd Polskiego Związku Pływackiego dały impuls do otworzenia nowej sekcji AZS UWM. AZS UWM oraz klub Kormoran porozumiały się co do przejścia sześciu zawodników – Bartosza Hury, Moniki Chodymy, Piotra Puciły, Moniki Czerniak, Krzysztofa Pielowskiego i Jarosława Krawczyka. Ich szkoleniowcem został dotychczasowy trener Kormorana – Jacek Puciło. Pod koniec kwietnia 2011 roku media obiegła informacja o hicie transferowym klubu AZS UWM. Do Olsztyna przyszła 25-letnia Alexandra Putra, mistrzyni i rekordzistka Europy z krótkiego basenu

www.azs.pl w ww ww w..az azs s..p pll

w Rijece 2008. Alexandra to francuska olimpijka z Aten 2004, mieszkająca na co dzień w Tuluzie, ale mająca zameldowanie w rodzinnym Olsztynie – to właśnie tu się urodziła. Pierwszy poważny sprawdzian czekał olsztyńskich pływaków już w maju na mistrzostwach Polski w Ostrowcu Świętokrzyskim. Zawodniczki i zawodnicy pokazali się ze znakomitej strony i przywieźli grad medali. W ciągu czterech dni rywalizacji zdobyli ich aż 16 – 6 w kategorii seniorów i 10 w kategorii młodzieżowców. Wyniki te tylko potwierdziły słuszność otwarcia sekcji pływackiej AZS UWM i sens budowy nowoczesnego basenu uniwersyteckiego. 22 lutego 2012 r. uroczyście otwarto nowy obiekt. – Pływalnia to 8-torowy basen główny o długości 25 m z 275-osobową widownią, która umożliwi organizację zawodów pływackich – mówił na otwarciu prorektor ds. rozwoju uczelni oraz prezes AZS UWM prof. dr hab. Szczepan Figiel. – Jest to obiekt wielozadaniowy, wielofunkcyjny, który będzie służył nie tylko społeczności akademickiej, ale całej społeczności naszego miasta. Całkowity koszt inwestycji wyniósł 25,5 mln zł, z czego 14,2 mln zł pochodziło ze środków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Na otwarciu nowoczesnego basenu miała być obecna profesor Barbara Kudrycka, ale obowiązki służbowe zmusiły minister do wyjazdu do Brukseli. Minister nauki i szkolnictwa wyższego przekazała list gratulacyjny, w którym napisała: – Wierzę, że nowa pływalnia przyczyni

się nie tylko do poprawy warunków studiowania, zapewnienia doskonałego miejsca wypoczynku oraz wzbogacenia oferty edukacyjnej, ale także przyniesie sukcesy sportowe na miarę złota olimpijskiego. W podobnym tonie wypowiadała się wicemarszałek województwa warmińsko-mazurskiego Anna Wasilewska, która przede wszystkim gratulowała zawodnikom AZS UWM Olsztyn: – Gratuluję przede wszystkim sportowcom, ponieważ sekcja pływacka, która powstała całkiem niedawno, zrzesza fantastycznych zawodników. Myślę, że teraz mają najlepsze warunki do trenowania. Cieszę się, że studenci mają możliwość aktywnego spędzania wolnego czasu oraz odbywania zajęć z kultury fizycznej. Jako przedstawiciel regionu gratuluję i dziękuję uczelni, że taki obiekt będzie dostępny dla wszystkich mieszkańców miasta i regionu – mówiła Anna Wasilewska. Tuż po przecięciu wstęgi zawodowi pływacy wskoczyli do wody i pokazali, jak należy wykorzystać możliwości basenu. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom, jak to jest w zwyczaju w przypadku otwarcia takich obiektów, do wody nie wskoczył rektor uczelni. Powstanie nowej sekcji oraz otwarcie nowoczesnego basenu przyczyni się nie tylko do rozwoju drużyny pływackiej AZS UWM, ale również całego Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Pływalnia to nie tylko powód do dumy, ale również bardzo mocny argument w staraniach o nowych studentów. Marta Panasiuk Foto Gazeta Olsztyńska


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook