Skip to main content

Akademicki Przegląd Sportowy 06/2008

Page 1

AKADEMICKI PRZEGLĄD SPORTOW

Okładka Złoci medaliści: Leszek Blanik, Tomasz Majewski. Foto PKOl

Przed nami

IO Pekin 100 lat AZS

Pismo Zarządu Głównego AZS Redaktor naczelny: Bartłomiej Korpak Sekretarz redakcji: Halina Hanusz Adres redakcji: 00-056 Warszawa ul. Kredytowa 1a tel./faks (22) 828-02-76 502-250-604 www.azs.pl e-mail: aps@azs.pl

Skład: Paweł Piętka © FALL tel. (12) 413-35-00, 294-15-28, www.fall.pl Numer zamknięto 18 sierpnia 2008 r. Wydawnictwo zrealizowano ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki, nakład 5000 egz. ISSN 0209-0546

[od redakcji]

Cztery radości i smutek

S

łowo od redaktora rodzi się w nadzwyczajnym momencie. Za trzy dni wystartują Igrzyska XXIX Olimpiady w Pekinie. Czytając te słowa, będziemy już znali pierwsze wyniki rywalizacji sportowej, poleje się wiele łez zwycięstwa i znacznie więcej po porażkach. Medale są trzy, a kandydatów przygotowanych do ich zdobycia nieraz kilkudziesięciu. W jakim nastroju będzie wtedy Polska? Dzisiaj widać, jak walec olimpijski zaczyna się rozpędzać, jak atmosfera się podgrzewa, jak sport przebija się do świadomości milionów ludzi na świecie. Radość pierwsza. To zwyczajna duma z faktu, że polska ekipa jest bardzo liczna i dobrze przygotowana, odpowiednio wyposażona, godnie żegnana, że wszyscy im dobrze życzymy, że są młodzi, ambitni, że mówią o walce i medalach. Nikt już nie ukrywa, że sport ma także wymiar materialny i biznesowy. Są firmy, które za pieniądza chcą promować swój wizerunek w blasku znicza olimpijskiego, i są sportowcy, którzy traktują sport jak profesję, także w kategoriach pieniędzy. Nakłady budżetu państwa na tę dziedzinę życia też są powszechnie znane. Radość druga. Patrząc na polską reprezentację olimpijską znajdujemy prostą odpowiedź na pytanie, po co jest światowa rywalizacja w sporcie akademickim. Znaczna grupa szermierzy, pływaków, lekkoatletów, judoków, zapaśników, łuczników, wioślarzy, żeglarzy to uczestnicy letnich uniwersjad czy akademickich mistrzostw świata. Często na tych imprezach przed kilkoma laty debiutowali w rywalizacji światowej, tam zdobyli swoje medale, nauczyli się wygrywać, poznali gorzki smak porażki. Nazwisk jest dobrze powyżej setki. Trochę szkoda, że autorzy oficjalnych biuletynów o spor-

towych osiągnięciach polskich reprezentantów nie pokusili się o podanie takiej informacji, jak zdobycie medalu w rywalizacji akademickiej. Każdy sukces cieszy i motywuje. Radość trzecia. Zawodnicy i członkowie AZS stanowią znaczną część reprezentacji. Ba, w niektórych dyscyplinach wyraźnie dominują. Szermierka, wioślarstwo, pływanie, żeglarstwo, lekkoatletyka – to akademickie dyscypliny uprawiane od lat w klubach działających przy uczelniach. Spełniło się marzenie wielu rektorów. Już nie tylko akademie wychowania fizycznego mają swoich olimpijczyków. W czołówce są uniwersytety z Olsztyna, Warszawy, Łodzi. Dobrze, że AZS – dzięki Ministerstwu Sportu – mógł przed kilku laty wesprzeć finansowo proces szkolenia także w tych klubach. Radość czwarta. Wystąpią w Pekinie reprezentanci Polski w siatkówce i piłce ręcznej. Olbrzymi sukces to sama kwalifikacja, ale prawdziwe wyzwanie to podjęcie walki. Kochamy gry, szykujemy się do nocnego oglądania, do zbiorowego szaleństwa. Zwykle tysiące Polaków podróżuje za swoimi drużynami. Nadzwyczajne emocje są gwarantowane. Przypomina się obrazek z 1976 roku z Montrealu. Finał siatkarski Polska – Związek Radziecki: ciemna noc, lekko zamazany obraz na ekranie telewizora, na boisku walka o wszystko: o medal, przekonania, sąsiedztwo, sprawiedliwość. Po ostatniej piłce łzy szczęścia i taniec radości. Złota ekipa trenera Huberta Wagnera do dziś owiana jest legendą, ciągle budzi podziw, ma w sobie coś nadzwyczajnego.

Smutek. To właśnie drużyna Huberta Wagnera najliczniej żegnała 5 sierpnia br. na Cmentarzu Powązkowskim redaktora Wojciecha Zielińskiego. Zmarł pędząc przed siebie w swoich dziennikarskich i twórczych pasjach. To relacja Wojtka, ta na żywo z Montrealu, stworzyła legendę siatkarską, zapaliła w polskich kibicach niespotykaną więź ze sportowcami, dostarczyła nam nadzwyczajnych przeżyć. Odszedł na kilka dni przed rozpoczęciem Redaktor olimpijskiej rywalizacji. aps nr 06 2008 (264)


JUBILEUSZ zowane w Krakowie pod auspicjami FISU, które zgromadziło ponad 160. uczestników z całego świata. Dla całego Akademickiego Związku Sportowego 100-lecie jest najważniejszym wydarzeniem nadchodzącego roku akademickiego. Wymiar jubileuszu zależy nie tylko od Zarządu Głównego, ale i wszystkich działających klubów i organizacji środowiskowych. Czas trwania jubileuszu to rok akademicki 2008/2009. Wśród wydarzeń – uroczystości tak o charakterze sportowym, jak i jubileuszowym. 100 lat AZS to szczególne wyzwanie dla naszej redakcji. Spróbujemy w nadchodzącym roku powrócić do najciekawszych wydarzeń z bogatych kart historii, pokazać, jak tworzyła się tradycja i dlaczego AZS na trwałe pozostał w sercach wielu ludzi. Przypominamy historię naszego stowarzyszenia autorstwa dr. Ryszarda Wryka, a także podstawową informację o planowanych obchodach.

Ramowy program obchodów jubileuszu 100-lecia AZS WYDARZENIA

Miejsce

Uroczystości jubileuszowe Forum FISU

Termin 2008

Centralna Inauguracja Sportowego Roku Akademickiego 2008/2009

Kraków Częstochowa Akademia Jana Długosza Gdańsk Dwór Artusa Akademia Muzyczna

Wizyta u Prezydenta RP

Warszawa

22 V

Warszawa

22 V

Spotkanie Klubów Seniora AZS

1–6 VII 25–27 IX 17–19 X 2009

Akademia jubileuszowa Koncert 100-lecia Juwenalia, sport i muzyka w rytmie jubileuszowym

wszystkie ośrodki

V

Spotkanie pokoleń AZS

Wilkasy, Górki Zachodnie

Sesja naukowa 100-lecia AZS

Poznań

X

Centralna Inauguracja Sportowego Roku Akademickiego 2009/2010 Kraków Zakończenie obchodów 100-lecia

X

Wydarzenia sportowe Akademickie Mistrzostwa Polski w Lekkoatletyce AMP w Grach Zespołowych Akademickie Mistrzostwa Świata • Żeglarstwo • Karate • Brydż Akademickie Mistrzostwa Europy • Futsal • Badminton

Miejsce

2008

Poznań

23–25 V

Rzeszów

27–31 VIII

Gdańsk Wrocław Łódź

1–6 VII 11–13 VII 3–8 IX

Wrocław Kraków

Zimowa Uniwersjada Akademickie Mistrzostwa Polski w Lekkoatletyce Akademickie Mistrzostwa Europy • Siatkówka plażowa • Tenis Letnia Uniwersjada

Harbin, Chiny

AMP w Grach Zespołowych

Kraków

www.azs.pl

11–13 VI

Łódź Gdańsk Poznań Belgrad, Serbia

14–19 VII 10–14 IX 2009 18–28 II V

VI/VII 1–12 VIII VIII/IX

Zaczynamy jubileusz w wyjątkowym okresie igrzysk olimpijskich. Wielu zawodników z klubów AZS swoje sportowe pasje koronowało wieńcem laurowym. Tajemnice swoich sukcesów zdradza nam Halina Konopacka, pierwsza polska złota medalistka olimpijska. Mimo upływu 80. lat jej przemyślenia są ciągle aktualne. Bartłomiej Korpak Prezydent RP Lech Kaczyński patronat honorowy Członkowie Komitetu Honorowego Mirosław Drzewiecki Minister Sportu i Turystyki Barbara Kudrycka Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego Bogdan Zdrojewski Minister Kultury Ewa Kopacz Minister Zdrowia Maciej Janicki Kancelaria Prezydenta Piotr Nurowski Prezes PKOl Tadeusz Luty Przewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Wyższych Franciszek Ziejka Honorowy Przewodniczący KRASP Jerzy Malec Przewodniczący Konferencji Rektorów Zawodowych Szkół Polskich Jerzy Błażejewski Przewodniczący Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego Michał Kleiber Prezes Polskiej Akademii Nauk Andrzej Białas Prezes Polskiej Akademii Umiejętności Leszek Cieśla Przewodniczący Parlamentu Studentów Rzeczypospolitej Karol Musioł Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego Jacek Majchrowski Prezydent m. Krakowa Marek Rocki Prezes Zarządu Głównego AZS Przedstawiciele Członków Honorowych AZS Sławomir Guttmejer Krystyna Lipska-Skład Andrzej Pelczar Jerzy Skorowski Przedstawiciele medalistów igrzysk olimpijskich Waldemar Baszanowski Kajetan Broniewski Marek Dąbrowski Sylwia Gruchała Otylia Jędrzejczak Jarosława Jóźwiakowska Krystyna Krupa Tomasz Kucharski Zbigniew Lubiejewski Paweł Nastula Zbigniew Skrudlik Szymon Ziółkowski Jacek Wszoła

Honorowy Komitet Jubileuszu 100-lecia AZS

S

tało się. Wstęga jubileuszu 100-lecia Akademickiego Związku Sportowego została przecięta. Dla wszystkich od początku było jasne, że inauguracja obchodów powinna odbyć się w Krakowie, w murach Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie przed wiekiem studenci tej właśnie uczelni zrealizowali wspaniały, jak się szybko okazało, pomysł powołania studenckiego stowarzyszenia skupiającego miłośników aktywności fizycznej. I tak też się stało. W obecności Członków Honorowych AZS, medalistów olimpijskich, prezydenta FISU George’a Killiana i gości z federacji sportu akademickiego, władz państwowych i rektorskich 1 lipca br. rozpoczęło się nasze świętowanie. I jak przed 100 laty i tym razem wielką pomoc i życzliwość przy organizacji całego przedsięwzięcia okazały władze Uniwersytetu Jagiellońskiego. Okazją do inauguracji jubileuszu było międzynarodowe forum zorgani-


[Jubileusz]

100 lat Akademickiego Związku Sportowego w Polsce Początki wychowania fizycznego i sportu akademickiego na ziemiach polskich przypadają na pierwszą połowę XIX wieku. Już w 1817 roku władze rektorskie Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie wprowadziły do programu studiów ćwiczenia fizyczne.

S

tudenci mogli uczęszczać na zajęcia z jazdy konnej, szermierki, pływania i tańca. W drugiej połowie XIX wieku studenci Lwowa i Krakowa zaczęli tworzyć akademickie organizacje sportowe. Organizacją, która na trwałe związała się z polskim szkolnictwem wyższym i ruchem sportowym, jest obchodzący w roku akademickim 2008/2009 jubileusz stulecia – Akademicki Związek Sportowy. Inicjatywa utworzenia organizacji zrodziła się wśród studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego późną jesienią 1908 roku. Po trwających przez kilka miesięcy pracach organizacyjnych (przygotowawczych) organizacja uzyskała prawo do legalnej działalności w czerwcu 1909 roku. Statutowym celem Akademickiego Związku Sportowego było: rozbudzenie wśród młodzieży zamiłowania do sportu i dawania członkom materialnej możności do wspólnej pracy w kierunku rozwijania sił fizycznych za pomocą wszelkich zdrowych a odpowiednich sportów, zabaw i gier ruchowych. Założyciele Akademickiego Związku Sportowego nawiązywali do starogreckich ideałów sportu. Szczególną uwagę zwracali na równomierne kształcenie umysłowe i fizyczne studentów. Sport i turystyka miały być ważnymi czynnikami zdrowotnymi i wychowawczymi. Dużą wagę przywiązywano do kształtowania postaw patriotycznych. Po roku 1918, kiedy to Polska odzyskała niepodległość, z Krakowa Akademicki Związek Sportowy rozprzestrzenił swoją ideę, działalność na wszystkie miasta w kraju, w których działały szkoły wyższe. Bardzo szybko organizacja ta zajęła dominujące miejsce w sporcie polskim. Podczas igrzysk olimpijskich

w Amsterdamie w 1928 roku pierwszy złoty medal dla Polski zdobyła studentka Uniwersytetu Warszawskiego Halina Konopacka. Ta dominująca pozycja, zarówno w sferze organizacyjnej, rozwoju sportu, jak i uzyskiwanych w nim rezultatów sportowych, zachowana została do dziś. Na 259 medali olimpijskich wywalczonych przez Polskę – większość zdobyli sportowcy z klubów AZS. Należy podkreślić, że Akademicki Związek Sportowy twórczo zaakcentował swoją obecność w światowym ruchu akademickim. Byliśmy organizatorami pierwszych akademickich mistrzostw świata w sportach letnich w Warszawie w 1924 roku, a studenci-sportowcy uczestnikami kolejnych akademickich mistrzostw świata w sportach letnich i zimowych, które od lat sześćdziesiątych XX wieku przyjęły nazwę uniwersjad. Spoglądając na naszą organizację z perspektywy stuletniej działalności, która przypadła na różne okresy historyczne naszego kraju, można wskazać na elementy, które świadczą o jej specyfice i wyróżniają nas na tle innych organizacji sportowych w Polsce. Jesteśmy najstarszym polskim stowarzyszeniem sportowym i organizacją studencką, która mimo dwóch wojen światowych (1914–1918 i 1939–1945) działa nieprzerwanie. Zawsze prowadziliśmy działalność dwutorową, tj. w zakresie sportu wyczynowego oraz upowszechniania sportu. Przyświecały nam szczytne założenia ideowe takie jak: idea amatorstwa i czystość sportowej rywalizacji, przywiązanie do barw klubowych, prymat wartości wychowawczych sportu nad osiąganiem wyniku za wszelką cenę, społeczny charakter organizacji, kształtowanie więzi międzypokoleniowej wśród członków oraz propagowanie sportu jako nieodzownego elementu rozwoju pełnej osobowości człowieka. Szczycimy się bardzo istotnym wkładem w rozwój sportu polskiego w minionym stuleciu. Mierzyć go należy nie tylko medalami zdobytymi na igrzyskach olimpijskich, mistrzostwach świata i Europy, uniwersjadach czy akademickich mistrzostwach świata oraz ustanowionymi rekordami. Pamiętać bowiem należy także o doniosłej roli, jaką odegrał Akademicki Związek Sportowy w pierwszych latach swojej działalności w zakresie propagowania w społeczeństwie polskim różnych form sportu i turystyki, popularyzowa-

niu nowych dyscyplin, wprowadzaniu nowatorskich rozwiązań metodycznych w racjonalnym treningu sportowym oraz nawiązywaniu przez Polskę pierwszych międzynarodowych kontaktów sportowych. Akademicki Związek Sportowy odcisnął bardzo silnie swoje piętno na tworzeniu struktur polskiego sportu. Wielu naszych członków zajmowało eksponowane stanowiska w Polskim Komitecie Olimpijskim, ogólnopolskich związkach sportowych oraz władzach administracji państwowej szczebla ministerialnego. Istotną rolę odgrywamy od ponad osiemdziesięciu lat w światowym akademickim ruchu sportowym. Współcześnie Akademicki Związek Sportowy to największe stowarzyszenie działające w środowisku akademickim. W roku jubileuszowym w 325 klubach działających na uczelniach i w formule międzyuczelnianej zrzeszonych jest około 55 000 członków, ćwiczących na co dzień w ponad 3000 sekcjach sportowych. Wśród nich są zarówno reprezentanci Polski na igrzyskach olimpijskich w Pekinie, z gwiazdami sportu światowego klasy Otylii Jędrzejczak i Pawła Korzeniowskiego (pływanie), Szymona Ziółkowskiego i Anny Jesień (lekkoatletyka), Leszka Blanika (gimnastyka) i Sylwii Gruchały (szermierka), a także studenci uprawiający sport dla zdrowia i satysfakcji. Dla tych ostatnich od 50. lat AZS organizuje mistrzostwa szkół wyższych, w których w poprzednim roku wystartowały w 44 dyscyplinach sportu reprezentacje 223 uczelni. Członkowie AZS od 5 lat są równocześnie uczestnikami światowego programu ISIC, co potwierdzone jest wspólną legitymacją. Dla realizacji celów statutowych AZS korzysta z pomocy finansowej polskich władz państwowych i samorządowych, a także z własnych funduszy pochodzących ze składek członkowskich i działalności gospodarczej. Na stanie własnego majątku znajdują się ośrodki sportowo-turystyczne, obiekty sportowe, budynki klubowe. Patrząc z perspektywy mijającego stulecia historii Akademickiego Związku Sportowego, należy stwierdzić, że najmłodsze pokolenie naszej organizacji jest wierne zasadom ideowym sportu akademickiego tworzonym przez ich poprzedników i wnosi w mury swoich uczelni blask młodości, radości i siły. dr Ryszard Wryk aps nr 06 2008 (264)


[Jubileusz]

Co widzimy w naszym AZS Rozmowa z dr. Robertem Gawkowskim, autorem wystawy pt. Co widzimy w naszym AZS, której inauguracja odbyła się 1 lipca br. w audytorium Maximum UJ w Krakowie Wystawy są często głównym punktem uroczystości jubileuszowych. Czy to nie przeżytek? Żyjemy w czasach rozwoju techniki multimedialnej, prawie wszystko możemy mieć na ekranie komputera i internetowych łączy.

Wystawa umieszczona w holu uczelni daje nam możliwość pewnej celebracji. Tak jak 1 lipca: byli goście, osoby z fotografii, były przemówienia, przecięcie wstęgi i symboliczna lampka wina. Wśród utytułowanych gwiazd sportu akademickiego wystawę oglądali medaliści olimpijscy, zawodnicy AZS: Jarosława Jóźwiakowska, lekkoatletka AZS Gdańsk, Krystyna Krupa, siatkarka AZS Gdańsk, Zbigniew Skrudlik, szermierz AZS Warszawa, aktualnie członkowie Komitetu Honorowego Jubileuszu 100-lecia AZS. Odpowiadając na wątpliwości w pytaniu: aby zajrzeć do komputera i obejrzeć wystawę, trzeba zadać sobie pewien trud. Tymczasem ekspozycja pokazywana w miejscu publicznym (np. w holu uniwersyteckim), gdzie codziennie przechodzi setki studentów, może zainteresować każdego z nich. Można powiedzieć, że w ten sposób, atakując akademicką brać kolorowymi planszami opowiadającymi o AZS, rekomendujemy swoją organizację. Jak udało ci się przedstawić 100 lat działalności stowarzyszenia na jednej ekspozycji? Musiałeś mieć pomysł na tę wystawę. Jaki był klucz do pracy?

Właśnie tu tkwił największy problem. O 300 organizacjach, które nazywają się AZS, opowiedzieć na 14 planszach się nie da. Trzeba znaleźć jakiś wspólny mianownik, który nas azetesiaków (tych z Koszalina i tych z Lublina, Suwałk czy Krosna) łączy. Wymyśliłem sobie, że taką klamrą spinającą będzie coś, co wspólnie przeżywamy. Coś, co my wszyscy azetesiacy z różnych stron Polski widzimy w naszym AZS. I dlatego wystawa ma tytuł Co widzimy w naszym AZS. Jest to więc opowieść o naszej wspólnej tradycji, o naszych największych bohaterach, o naszej codzienności i najważniejszych akademickich mistrzostwach, o obiektach sportowo-szkoleniowych itp. www.azs.pl

Jaki z kolei klucz muszą mieć oglądający wystawę, by wywołała w nich odpowiednie impresje?

Trzeba oglądać od lewej do prawej i od góry do dołu (śmiech). Mam nadzieję, że wystawa jest ułożona w sposób jasny i czytelny. Na każdej planszy przedstawiam jeden temat, a temat ten pokazuję według chronologii. Chciałbym, by na tej wystawie każdy członek AZS zobaczył cząstkę swojego własnego sportowego życia i odnalazł wzruszenia towarzyszące sukcesom swoich drużyn. Które tematy na wystawie najbardziej cię zainspirowały?

Większość historyków ma swoje ulubione obszary badań. Mnie najbardziej fascynuje sprawa wpływu polityki na organizacje sportowe. Zaryzykuję twierdzenie, że przed wojną większość klubów sportowych związana była w ten czy inny sposób z określonym światopoglądem. Zauważmy, że przed 1939 rokiem w szeregach AZS niemal brakuje sportowców pochodzenia żydowskiego, podobnie jak sportowców socjalistów. A wszystko dlatego, że AZS znajdował się pod silnym wpływem narodowej demokracji. Jako badacza fascynuje mnie też, w jakim stopniu manipulowano AZS w latach stalinowskich. Tematowi temu poświęcam jedną planszę, choć kusiło mnie, aby opowiedzieć na ten temat nieco więcej. Czy były takie tematy, które pokazałeś, nie do końca będąc z nich zadowolony?

Za wcześnie mnie o to pytasz. Krytycyzmu wobec własnych prac nabiera się po pewnym czasie. Będę cierpliwie zbierał różne uwagi i z pokorą przyjmę także te mało życzliwe (oby ich nie było). Byłeś autorem wystawy 90 lat AZS. Na ile praca przy niej przydała ci się przy tworzeniu tegorocznej?

10 lat temu jako historyk sportu tak naprawdę dopiero raczkowałem i wiele zagadnień dla mnie było nowością. Pamiętam, że nie rozstawałem się z książką Ryszarda Wryka o historii AZS. Dziś jestem już o wiele bardziej samodzielny i pewne wydarzenia z dziejów AZS są dla mnie oczywiste i zrozumiałe.

Z drugiej strony przygotowanie wystaw na jubileusze 90- i 100-lecia AZS było dla mnie wyzwaniem – nie chciałem się powtarzać i naśladować siebie samego sprzed 10. lat. Mam nadzieję, że każdy dostrzeże, że wystawy są zupełnie inne. Różnica jest także w sposobie ekspozycji. Owe 14 plansz (o rozmiarach 2 m x 90 cm) są tak proste w montażu, że nawet człowiek mający przysłowiowe dwie lewe ręce całą wystawę zmontuje w 5–10 minut. Wystawa będzie miała szansę zagościć na wielu uczelniach, w wielu ośrodkach akademickich. Jakie ma przesłanie autor wystawy do organizatorów takich wydarzeń jubileuszowych?

Prostota montażu wystawy i to, że po spakowaniu mieści się ona w walizce, powoduje, że można ją łatwo przewozić z miejsca na miejsce. Liczę na to, że będzie pokazywana w różnych ośrodkach akademickich. Można też zamówić kolejne plansze, mówiące tylko o tematyce lokalnej. Środowisko AZS Warszawa chce na przykład wpleść w tę ekspozycję dwie dodatkowe plansze traktujące tylko o sporcie warszawskim. A potem, na otwarciu wystawy w Warszawie będą zaproszeni goście – ówcześni zawodnicy, działacze. Jak sądzę będzie przemówienie, przecięcie wstęgi i symboliczna lampka wina. Słowem – zdublowanie uroczystości krakowskiej. No i dobrze, bo w ten prosty sposób będziemy promować nasz azetesowski styl życia. Gdyby dane środowisko chciało zamówić dodatkowe roll-upy, przygotować materiały traktujące o lokalnej sprawie, niech taką potrzebę zgłosi do Zarządu Głównego AZS. Dziękuję za rozmowę.

Halina Hanusz, foto Piotr Gibas


Tajemnica moich sukcesów

J

Halina Konopacka ak większość tajemnic, tak i ta – nie jest tajemnicą. Wszystkich tych, co w metodach mojego treningu doszukują się jakichś cudownych, a nieznanych recept – czeka rozczarowanie. Najważniejszym moim atutem są wrodzone warunki fizyczne i psychiczne. Duży wzrost, długie ręce same przeznaczały mnie na dyskobolkę. Traf zrządził, że zajęłam się lekką atletyką i tę właśnie specjalność polubiłam więcej od innych. Lekką atletyką zaczęłam zajmować się przypadkiem. Karierę sportową zaczęłam od narciarstwa. Chcąc jechać na kurs jazdy na nartach, zapisałam się jesienią 1924 roku do Akademickiego Związku Spor-

du i afera z p. Reuter pobudzają moją ambicję. Postanawiam „porachować” się ze swą rywalką na Olimpiadzie. W Amsterdamie udało mi się zwyciężyć w dysku, pobić ponownie rekord, wziąć pełny rewanż na p. Reuter, a nade wszystko zdobyć pierwsze mistrzostwo olimpijskie dla Polski, co było największym mym marzeniem. W treningu hołdowałam zawsze wszechstronności, do swego punktu przykładając tylko nieco więcej uwagi. Ta wszechstronność treningu pozwoliła mi wyrobić się na najlepszą w Polsce wieloboistkę i pobić szereg rekordów w skokach, rzutach i biegach. Nie ograniczałam się do lekkiej atletyki. Grywam w tenisa, hazenę, koszykówkę, pływam i wiosłuję. W sezonie zimowym uprawiam ze szczególnym

Halina Konopacka, lekkoatletka AZS Warszawa, wygrała konkurs rzutu dyskiem na Igrzyskach IX Olimpiady w Amsterdamie. Było to 80 lat temu, we wtorek 31 lipca 1928 roku – historyczny dzień dla polskiego sportu i naszego olimpizmu. Na stadionie olimpijskim po raz pierwszy rozległy się dźwięki Mazurka Dąbrowskiego. Polka stanęła na najwyższym podium. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Ignacy Mościcki, na wiadomość o sukcesie Polki przesłał do Amsterdamu depeszę: – Serdeczne pozdrowienia p. H. Konopackiej. Zwycięstwo i wielki triumf Polki wobec całego świata jest dowodem żywotności i niespożytej energii naszego narodu. Po powrocie z Amsterdamu olimpijskie zwycięstwo Haliny Konopackiej opisywała prasa codzienna i sportowa. Przedstawiamy jeden z wielu tekstów pióra Haliny Konopackiej, zamieszczony na łamach tygodnika „Stadion”. towego. Kurs nie bardzo się udał, bo śniegu było skąpo, ale przekonałam się do wysiłku sportowego. Z lekką atletyką zapoznałam się wiosną 1925 roku. W towarzystwie koleżanek z AZS-u wybrałam się na jakieś mistrzostwa do Agrykoli. Porwana pięknem ćwiczeń lekkoatletycznych, postanowiłam spróbować swych sił. Od razu zdradzałam talent do rzutów. Dysk szedł mi specjalnie dobrze. Niespodziewanie zaczęłam zbliżać się szybko do wyników światowych. Styl fiński, który przyswoiłam sobie dość szybko, zmodyfikowałam nieco do swych warunków. Rekordy wówczas, zważywszy młodość lekkiej atletyki, nie były bardzo wyśrubowane. Toteż rekord światowy francuski p. Vellu musiał upaść. Pierwsze występy zagraniczne w Brukseli i Brnie robią ze mnie tzw. „gwiazdę”. Szybkie postępy i pierwsze sukcesy zachęciły mnie do dalszej pracy. W Göteborgu w 1926 roku zwyciężam na Olimpiadzie kobiecej, bijąc rekord światowy. Nieuznanie rekor-

zamiłowaniem „biały sport” narciarski, którego jestem najgorętszą zwolenniczką. Wielostronność zainteresowań sportowych pozwoliła na wszechstronne rozwinięcie sił fizycznych i cech psychicznych, które w walce sportowej odgrywają niepoślednią rolę. Zdolność koncentracji wszystkich sił, aby móc w jednej krótkiej chwili wyładować całą posiadaną energię, opanowanie nerwów, wiara w swe siły i wola zwycięstwa są nieodzownie potrzebne. Choć w czasie zawodów odczuwam silne zdenerwowanie, z chwilą gdy przekraczam białą obręcz koła, odzyskuję spokój. Nie widzę, nie słyszę, co się wokoło mnie dzieje. Myśl moja koncentruje się około małej chorągiewki, znaczącej rekord. Im poważniejsze zawody, tym wola i pewność zwycięstwa jest we mnie mocniejsza, tym lepsze osiągam wyniki. Gdy wkraczałam na stadion Olimpijski w Amsterdamie, wiedziałam, a raczej czułam, że zwyciężę. By w sporcie osiągać sukcesy, trzeba go uprawiać „con amore”.

Sportu bez entuzjazmu – nie rozumiem. Z potrzeby, na chłodno można uprawiać gimnastykę zdrowotną, w sporcie konieczny jest zapał. Uprawiać sportu od niechcenia – nie można. Z chwilą, gdy wkłada się kostium sportowy, przypomnieć sobie należy swój największy sukces. Ćwicząc – myśleć, aby go powtórzyć. Każdy skok, każdy rzut, choć na „pół siły” wykonany być musi z całą starannością i zapałem. Znudzona twarz zawodnika na treningu to dowód, że trenować nie umie. Nie będzie też zbierał plonów swej pracy. Najwyższym celem treningu jest opanowanie zupełne ciała przez wolę. Mniej imponuje mi żywiołowy zryw Williamsa niż miarowy, opanowany, równy bieg Nurmiego. Przezwyciężenie swej słabości, opanowanie wolą mdlejącego ciała, niepoddanie się depresji – oto cel treningu. Cechy charakteru wrodzone, tak jak i warunki fizyczne, trzeba również ćwiczyć stale i systematycznie. W spotkaniach naszych sportowców spotyka się często objaw załamania psychicznego podczas zawodów. Zawodnicy tracą nagle wolę zwycięstwa, przestają wierzyć we własne siły i możność sukcesu. Jest to wynikiem małej rutyny zawodników i niewytrenowania „morale”. Ja osobiście za jedno z mych największych zwycięstw uważam swą wycieczkę, gdy jako nowicjuszka, obładowana plecakiem, na nartach, którymi nie umiałam się posługiwać, w nowych ocierających nogi butach, dążyłam z kursem do schroniska w dol. Chochołowskiej. Nieprzyzwyczajona do wysiłku, kilkakrotnie chciałam wówczas prosić o pomoc kolegów. Przemogłam się jednak i... zwyciężyłam, doszedłszy o własnych siłach do schroniska. Jakież rady mam dać swym młodszym koleżankom sportowym? Uprawiajcie różne sporty. Ten, który najlepiej odpowiada wrodzonym danym fizycznym, obrać należy za sport główny. Sport wybrany uprawiać całą duszą, pracować systematycznie i nie zapominać o równoległym kształceniu cech charakteru. Treścią sportu jest walka. W walce zwycięża ten, kto ma silniejsze nerwy. „Stadion” nr 51–52, 21 XII 1928 r., s. 3 aps nr 06 2008 (264)


[AMŒ]

IX Akademickie Mistrzostwa Świata w Triathlonie, Erdek (Turcja), 27–28 VI 2008

Największy sukces polskiego

triathlonu Rozmowa APS z Michałem Szłapką, trenerem i kierownikiem akademickiej reprezentacji Polski na AMŚ w Triathlonie

również wielokrotny medalista MP, jest wielką nadzieją polskiego triathlonu na IO w Londynie. W kategorii kobiet wystartowały również dwie najlepsze zawodniczki, medalistki MP: Monika Smaruj (Tazar Chodzież), reprezentantka na ME i MŚ, 6. zawodniczka PE w Chanii (Kreta) w 2008 r., a Anna Grzesiak (AZS AWF Katowice) zdobyła brązowy medal młodzieżowców w duathlonie w 2008 r. w greckim Serries, była 7. w PE w Chanii.

Startujący w AMŚ w kategorii mężczyzn zawodnicy to obecnie najlepsi polscy triathloniści objęci szkoleniem centralnym. Wszyscy są reprezentantami kraju na ME. Do Turcji pojechali: Sylwester Kuster (AZS AWF Katowice) – medalista MP, Filip Szołowski (Akwedukt Kielce), Piotr Grzegórzek (Ironman Szczecin) – wielokrotni medaliści MP oraz reprezentanci kraju w MŚ. Piotr w 2006 roku był czwartym juniorem w MŚ w Lozannie. Przemysław Szymanowski (Akwedukt Kielce),

www.azs.pl

Jacy zawodnicy przyjechali do Turcji?

Są to zawody na najwyższym poziomie światowym, wyłączając oczywiście zawodników startujących w kwalifikacjach olimpijskich, którzy mieli zaplanowany inny program przygotowań do IO w Pekinie.

Jak Związek podszedł do startu w międzynarodowej imprezie studenckiej?

Jak spisali się gospodarze imprezy? Czy triathlon w Turcji ma swoich kibiców?

Otrzymaliśmy pełne poparcie Związku. W uwagi na udział został przesunięty termin MP, tak aby nie kolidował ze startem w AMŚ.

Co do organizacji imprezy, nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Gospodarze stanęli na wysokości zadania zarówno w sferze profesjonalnego przygotowania samych zawodów, jak i imprez towarzyszących. Zawodnicy zostali zakwaterowani w dobrej klasy hotelach, z odpowiednim wyżywieniem. Przygotowano niezbędną logistykę z transferami z lotniska i z powrotem, oraz dowozem zawodników i sprzętu na treningi oraz same zawody. Każda ekipa miała do pomocy dwóch przedstawicieli organizatora, dyspozycyjnych przez całą dobę. Dopisali również kibice zgromadzeni na całej trasie zawodów, którzy gorąco dopingowali zawodników.

Jakie były prognozy, zadania wynikowe przed startem? Liczyliście na medal?

Pierwszy udany start akademików w światowej rywalizacji w triathlonie. Proszę przedstawić zawodniczki i zawodników, którzy wyjechali do Turcji.

niach i – jak się okazało – miałem rację, gdyż wszyscy zawodnicy zaplanowane wyniki osiągnęli, a zdobyty brązowy medal oraz 6. miejsce indywidualnie Moniki Smaruj są jak do tej pory najwyższymi miejscami w historii polskiego triathlonu. U dziewczyn liczyłem na dwa medale i tylko pech, który nie pozwolił nam wystawić trzeciej zawodniczki, pozbawił nas drugiego medalu.

Jeśli chodzi o mężczyzn, to wystawiliśmy najsilniejszy skład, jakim obecnie dysponujemy. Nieco inaczej przedstawiała się sprawa kobiet. W związku z kontuzją trzeciej i czwartej (rezerwowej) zawodniczki nie mogliśmy wystawić drużyny, i dlatego wystartowały dwie panie w konkurencji indywidualnej. Ten pech – można by powiedzieć – pozbawił nas medalu, może nawet srebrnego. Jeżeli chodzi o prognozy i zadania wynikowe, to zaplanowałem drużynowo: kobiety miejsca I–III, mężczyźni I–V. Indywidualnie: Monika Smaruj miejsce 1–15, Ania Grzesiak 1–20, mężczyźni 1–20. Pomimo dużych nacisków ze strony PZTri, by zweryfikować oczekiwania i obniżyć prognozy wynikowe, pozostałem przy swoich przewidywa-

Triathlon jest rozwijającą się dyscypliną w Polsce. Jak można ocenić nasz start w międzynarodowej rywalizacji studenckiej?

Jestem przekonany, że minął już czas, żeby można było powtarzać, że jest to dyscyplina rozwijająca się. Jeżeli nie zmienimy podejścia do triathlonu, to zdobycie jakiegokolwiek medalu ciągle będzie dla nas niespodzianką, a nawet sensacją. Start w AMŚ udowodnił, że stać nas na zdobywanie wielu sukcesów. Nie do końca jestem z niego zadowolony, gdyż byłem pewien drugiego medalu w klasyfikacji kobiet. Uważam jednak, że w najbliższej przyszłości jesteśmy zdolni osiągać wyższe miejsca i zdobywać jeszcze bardziej wartościowe medale. Do tego potrzeba jednak większej wiary, zrozumienia, fachowości i determinacji, szczególnie ze strony PZTri. Zapewniam, że ze strony zawodników i trenerów zaangażowanie i determinacja w zakresie profesjonalnego podejścia do swoich obowiązków jest na najwyższym poziomie. Jeśli chodzi o organizację, Zarząd Główny AZS dopilnował, aby wyjazd ten został profesjonalnie


przygotowany. Przed imprezą uzyskałem pomoc w zakresie przygotowania wyjazdu. Nie brakowało nam niczego, poczynając od wyposażenia w stroje reprezentacyjne: koszulki, spodenki, dresy, czapeczki, skarpetki, plecaki, kończąc na kieszonkowym. Lecieliśmy dobrymi liniami lotniczymi, z opcją all inclusive, z bezpieczną polisą ubezpieczeniową. Czy studencki triathlon rokuje nadzieje na wysoki poziom sportowy?

Oczywiście. Jestem przekonany, że to nie wszystko co polski akademicki triathlon może pokazać. Głęboko wieWyniki Kobiety indywidualnie Lp. Imię nazwisko 1 Whipple Justine (USA) 2 Pujol Perez Maria (ESP) 3 Herklotz Tina (GER) 6 Smaruj Monika (POL) 19 Grzesiak Anna (POL) Kobiety drużynowo Lp. Kraj 1 Hiszpania 2 Wielka Brytania 3 USA Mężczyźni indywidualnie Lp. Imię nazwisko 1 Daubord Brice (FRA) 2 Rusterholz Charles (SUI) 3 Casadei Alberto (ITA) 10 Szolowski Filip (POL) 16 Grzegorzek Piotr (POL) 18 Szymanowski P. (POL) 37 Kuster M. Sylwester (POL) Mężczyźni drużynowo Lp. Kraj 1 Szwajcaria 2 USA 3 Polska

rzę, że za dwa lata możemy sięgnąć po najwyższe laury. Jednak aby to osiągnąć, trzeba bardziej profesjonalnie podejść zarówno do samego startu, jak i całego akademickiego systemu szkolenia w triathlonie. Nie jest to uwaga do zawodników (spisali się na miarę oczekiwań, a nawet powyżej), ale przede wszystkim do PZTri oraz Zarządu Głównego AZS, aby wspólnie wypracowały strategię systemu szkolenia w triathlonie (ACSS, OSSM). Tylko zaplanowana, mądra i konsekwentna współpraca mająca na celu rozwijanie ilościowego, a co za tym idzie, jakościowego systemu szkolenia pozwoli na utrzymanie wysokiej pozycji w Europie i świecie polskiemu i akademickiemu triathlonowi. Utworzenie większej liczby ACSS przy akademiach wychowania fizycznego pozwoli również objąć większą i lepszą opieką zawodników uprawiających triathlon – zwłaszcza zawodników kadry narodowej, którzy w większości i tak są studentami wyższych uczelni. Podchodząc do tego tematu humorystycznie, można by powiedzieć, że dzięki takiemu pomysłowi mielibyśmy trzy w jednym – korzyść dla sportu akademickiego, PZTri, a przede wszystkim dla samych zawodników. Gdyby miał pan za dwa lata odpowiadać za start polskiej ekipy w tych zawodach, na które elementy w przygotowaniu zawodników należałoby zwrócić uwagę?

Przede wszystkim należałoby inaczej zorganizować ich przygotowania, traktując zawody jako priorytet dla zawodników w nich występujących

Pływanie 00:22:26 00:21:34 00:21:30 00:21:00 00:21:32

Rower 01:16:05 01:16:54 01:16:59 01:17:32 01:21:03

Bieg 00:36:36 00:37:28 00:37:47 00:40:16 00:42:01

Suma 02:15:07 02:15:56 02:16:16 02:18:48 02:24:36

Rower Bieg 01:10:20 00:31:30 01:10:25 00:32:14 01:10:28 00:32:22 01:11:04 00:32:40 01:10:29 00:34:35 01:11:07 00:33:15 zdyskwalifikowany

Suma 02:01:32 02:02:19 02:02:23 02:03:53 02:04:43 02:04:57

Wynik końcowy 06:59:11 07:01:09 07:06:05 Pływanie 00:19:42 00:19:40 00:19:33 00:20:09 00:19:39 00:20:35 00:20:08

Wynik końcowy 06:09:58 06:11:23 06:13:33

(uwzględnić jednak należy również potrzeby PZTri w zakresie startu kadry narodowej w ME i MŚ). Należy zaplanować i przeprowadzić w uzgodnieniu z PZTri cykl zgrupowań i konsultacji przygotowujących sportowców, aby dokładnie wcelować z ich formą. Trzeba również pomyśleć o zabraniu ze sobą masażysty, który na takiej imprezie jest niezbędny. Myślę, że ważne będzie też przygotowanie kontraktów między zawodnikami a ZG AZS, w których zawarte będą prawa i obowiązki zawodnika przygotowywanego do takiej imprezy, aby uniknąć pechowych zdarzeń, jakie się nam przytrafiły. Czy triathlon ma szanse zaistnieć w innych – poza AZS AWFiS Gdańsk, AZS Katowice i AZS AWF Warszawa – klubach akademickich?

Oczywiście, że taka szansa istnieje, ale trzeba zrobić wszystko, aby jej pomóc. Należy w tym miejscu powiedzieć, że w Polsce istnieje tylko jedna akademicka sekcja triathlonu – AZS AWF Katowice, której przyznano program ACSS. Nie trzeba dodawać, że taki program jest niezwykle pomocny zawodnikom, trenerom oraz klubom w odpowiednim przygotowaniu. Jednocześnie pozwala studentom na kontynuowanie nauki i zdobywanie zawodu. Aby był skuteczny, należy w Polsce utworzyć co najmniej trzy takie ośrodki w różnych regionach kraju oraz powołać osobę znającą się na dyscyplinie, która byłaby odpowiedzialna za koordynację pomiędzy ośrodkami a PZTri. Posiadamy obecnie kadrę doświadczonych trenerów, którzy mogliby sprostać takiemu zadaniu. A warto. Jestem niezmiernie dumny z postawy naszych zawodników, zarówno mężczyzn, którzy walcząc do samego końca wydarli ten medal niemal na finiszu, jak również z kobiet, które pomimo tego że nie mogły zaistnieć w klasyfikacji drużynowej, pokazały, że w klasyfikacji indywidualnej można również powalczyć o wysokie miejsca. Brązowy medal drużyny oraz szóste miejsce Moniki Smaruj w klasyfikacji indywidualnej są jak do tej pory największym sukcesem polskiego triathlonu. Jestem przekonany, że to nie ostatnie słowo reprezentantów tej dyscypliny. Tym startem udowodniliśmy, że warto inwestować w akademicki triathlon w Polsce. Korzystając z okazji chciałbym życzyć naszym triathlonistom startującym w IO Pekin 2008 – Ewie Dederko, Marysi Cześnik, Markowi Jaskółce sukcesów na miarę ich oczekiwań. Dziękuję za rozmowę.

Halina Hanusz Foto FISU

aps nr 06 2008 (264)


[AMŒ]

X Akademickie Mistrzostwa Świata w Taekwondo, Belgrad (Serbia), 16–20 VII 2008

Upór i determinacja

Gratuluję złotego medalu. Pierwszy taki sukces polskich zawodników w dotychczasowych startach w światowej rywalizacji studentów. Z takimi nadziejami jechałaś na te mistrzostwa?

Nie podejrzewałam, że wszystko pójdzie aż tak dobrze. Co prawda gdzieś w środku miałam nadzieję, że uda mi się stanąć na podium, bo bardzo tego pragnęłam, ale nie sądziłam, że aż na najwyższym stopniu. Po prostu chciałam stoczyć piękne walki, takie, po których nawet jeśli się przegra, można wyjść z podniesioną głową. Żeby być zadowoloną, nie mieć pretensji do samej siebie i stwierdzić, że zrobiłam wszystko co w mojej mocy, żeby wygrać. Jakie zawodniczki pokonałaś dochodząc do finału? Powiedz kilka słów o pierwszej walce i kolejnych.

Na początku okazało się, że losowanie było dla mnie szczęśliwe. Dostałam wolny los. Miałam jedną walkę mniej od moich przeciwniczek. Wiedziałam, że moja pierwsza rozgrywka jest drugą z kolei Brazylijki. Miałam możliwość podpatrzyć, jak walczy z Iranką. Walczyłam od razu o wejście do półfinału. Uznałam to za szansę, którą należy wykorzystać. Ale nie miałam w głowie kolejnych pojedynków. Walcząc byłam skoncentrowana na zdobywaniu punktów, analizowaniu ruchów przeciwniczki, wykorzystaniu wszelkich możliwości do zdobycia kolejnego punktu oraz uchwyceniu błędów rywalki. Walczyłam kolejno z Brazylijką, Turczynką, a w finale z Amerykanką. W półfinale miałam przewagę – Turczynka była trochę niższa, więc kopnięcie w głowę stało się łatwiejsze. Wszystkie przeciwniczki były trudne i godne rywalizacji. Moją najlepszą walkę w życiu stoczyłam właśnie w finale. Amerykanka była druga na ostatniej uniwersjadzie, miała już jakieś doświadczenie w zawodach tego typu. Była to piękna walka – jak na finał przystało. Dwie rundy przegrywałam 0–1. Dopiero na początku trzeciej udało mi się zremisować, a dosłownie 20 sekund przed końcem walki zdobyć drugi punkt dający zwycięstwo. www.azs.pl

Jak członkowie ekipy przyjęli twój sukces?

Na pewno zaskoczyłam wiele osób. Nie da się ukryć, że również samą siebie. Reakcje były różne. Bardzo mile wspominam moment, w którym stałam na podium i mogłam zobaczyć wzruszenie w oczach trenerów. Niesamowite uczucie. Również prezes (Jacek Skubis – przyp. red.) nie krył swojej dumy i zadowolenia, było widać, jak przejął się całą sytuacją. Każdy przeżywał to troszeczkę inaczej – koledzy z drużyny na przykład milczeli… Co zapamiętałaś z tego startu, a co z wyjazdu do Belgradu?

Z wyjazdu do Belgradu niewiele, bo po przyjeździe złapałam jakąś infekcję i leżałam w łóżku z temperaturą, kiedy reszta zwiedzała miasto. Ale urzekli mnie ludzie mieszkający w Belgradzie. Bardzo przyjaźni, uśmiechnięci i życzliwi. Natomiast ze startu pamiętam olbrzymie wzruszenie, które towarzyszyło mi podczas wciągania biało-czerwonej flagi. Dla takiej chwili warto trenować, choćby latami. Długo uprawiasz taekwondo? Co cię do tego motywuje?

Taekwondo trenuję od pięciu lat. Jestem stosunkowo młodą zawodniczką i ciągle brakuje mi doświadczenia i obycia w walkach. Wiem, że jeszcze sporo pracy przede mną, bo nie wszystkiego zdążyłam się jeszcze nauczyć. I to motywuje mnie do pracy – świadomość, że zawsze można być jeszcze lepszym, szybszym, silniejszym i skuteczniejszym.

tę piękną chwilę, w której czujesz się niepokonany, w której wiesz, że tego dnia to ty byłaś najlepsza. Jakie masz plany w stosunku do taekwondo?

Marzeniem jest zdobycie krążka olimpijskiego. Nie chcę jednak snuć dalekosiężnych planów już teraz. Moje dwutygodniowe wakacje już mijają. Niedługo zaczną się przygotowania do drużynowych mistrzostw Europy, które odbędą się w październiku br. w Turcji. Wcześniej czeka mnie jeszcze start w międzynarodowych mistrzostwach Warszawy we wrześniu – również drużynowo. Jesteś studentką filologii angielskiej Wyższej Szkoły Języków Obcych w Poznaniu. Skąd taki wybór? Jaką jesteś studentką? Jak ci się udaje pogodzić studiowanie z trenowaniem?

Studiowanie zaczynałam w poznańskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Jednak stwierdziłam że, mimo że mam dużo wspólnego ze sportem, niekoniecznie chcę się kształcić w tej dziedzinie. AWF wymieniłam na WSJO i muszę przyznać, że był to strzał w dziesiątkę. Jestem bardzo zadowolona z nauki w tej szkole, i jak na razie idzie mi chyba całkiem nieźle. Niestety ciężko jest godzić szkołę z treningami, bo bardzo często wyjeżdżam na zgrupowania kadry narodowej, zawody – dlatego studiuję zaocznie. Zawsze ze sobą zabieram pomoce naukowe, a mój chłopak Wiktor śmieje się nawet, że moją ulubioną książką jest podręcznik języka angielskiego. Dziękuję za rozmowę.

Halina Hanusz

Wyniki na str. 10

Rozmowa ze złotą medalistką X AMŚ w Teakwondo Natalią Rybarczyk

Jakie cechy charakteru pozwalają ci uprawiać taekwondo?

Upór w dążeniu do celu i determinacja, a przede wszystkim pracowitość, no i przekonanie, o sensie tego, co robię. Wiem, że na treningach trzeba pokonać ograniczenia, ciągle podnosić poprzeczkę. Na zawodach masz przeciwnika, na treningach trzeba walczyć również z samym sobą. Nie boję się ciężkiej pracy. Tu nie ma czarów, trzeba przepracować swoje, żeby zasłużyć na Natalia Rybarczyk, ur. 05.10.1987. Klub: UKS Sokół Kościan. Uczelnia: Wyższa Szkoła Języków Obcych, Poznań (filologia angielska) Dotychczasowe starty i osiągnięcia: 2008: I miejsce: AMŚ, Międzynarodowy Turniej Austrian Open, MP Seniorów, Młodzieżowe MP, IX miejsce – ME. 2007: I miejsce – Młodzieżowe MP, Międzynarodowy Turniej Flora Pokal, Międzynarodowy Turniej French Cup (drużynowo), II miejsce – Międzynarodowy Puchar Stolic Świata (drużynowo), Międzynarodowy Turniej Croatia Open. 2006: I miejsce – MP Juniorów, MP Seniorów, II miejsce – Międzynarodowy Turniej Polish Open, Międzynarodowe Mistrzostwa Rosji, III miejsce – Międzynarodowy Turniej Azerbaijan Open, Międzynarodowy Puchar Stolic Świata (drużynowo).


[AMŒ]

VI Akademickie Mistrzostwa Świata w Karate, Wrocław, 11–13 VII 2008

Srebrne łzy smutku i radości Wrocławska hala sportowa Orbita gościła uczestników VI Akademickich Mistrzostw Świata w Karate, które wygrała ekipa z Japonii.

Z

Dokończenie ze str. 9

awodnicy z Kraju Kwitnącej Wiśni, kolebki tej dyscypliny, wywalczyli na tatami aż siedem złotych medali. Nasza ekipa też zaprezentowała się dobrze: Polacy zdobyli dwa srebrne krążki.

KOBIETY –47: 1. Ju-Yi Ting (TPE) 2. Katia Arakaki (BRA) 3. JingYun Wu (CHN) 3. Yenitse Alvarez (CUB). –51: 1. Sevde Mavi (TUR) 2. Hui-Chiao Luan (TPE) 3. Daynellis Montejo (CUB) 3. Ji Lin (CHN). –55: 1. Jin-Ah Nam (KOR) 2. Yi-Hsuan Tseng (TPE) 3. Shannon Condie (CAN) 3. Sibel Yildirim (TUR). –59: 1. Pei-Hua Tseng (TPE) 2. Estefania Hernandez Garcia (ESP) 3. Louz Deborah (NED) 3. Hae-Ree Wang (KOR). –63: 1. Tamara Good Willens Housen (ESP) 2. Yulia Akimova (RUS) 3. Petra Matijasevic (CRO) 3. Chiung-Fang Chang (TPE).

Dwa lata wcześniej, 3–6 sierpnia 2006 r., w Nowym Jorku na V AMŚ w Karate przedstawiciele AZS: Adam Roczek – wiceprezes ZG AZS oraz Andrzej Zarzycki i Leszek Drewniak – ówcześni trenerzy akademickiej kadry narodowej w karate, odebrali oficjalnie flagę FISU i tytuł gospodarza VI AMŚ w Karate 2008. Wrocław, a tym samym Polska, po raz pierwszy w historii miała gościć najlepszych zawodników karate z całego świata. AZS Wrocław przygotowywał się do tych mistrzostw wiele miesięcy. Drużyny akademickie zakwaterowane zostały w obiektach Uniwersytetu Ekonomicznego, który oprócz akademików (DS „Ślężak” i „Przegubowiec”), zapewnił również stołówkę oraz halę sportową do treningów. Wszystko w jednym miejscu, na terenie campusu UE przy ul. Kamiennej. Wstępnie swoje zgłoszenie na mistrzostwa wysłało aż pięćdziesiąt federacji krajowych karate z całego świata reprezentujących wszystkie kontynenty. 8 lipca br. pojawiły się pierwsze: Turcja, USA, Meksyk, Wielka Brytania, Niemcy, Kostaryka, Chiny oraz Kazachstan. Akredytację otrzymało ponad 500 uczestników z 39 ekip. Warto przypomnieć, że dwa lata temu w Nowym Jorku pierwszy medal w historii startów polskiej reprezentacji akademickiej – brązowy – wywalczył Paweł Pinis w kumie. Tym razem miało być jeszcze lepiej. Z dużymi nadziejami do zmagań na tatami przystępowali: Paweł Bombolewski, Anita Bugajak, Albert Ciesielski, Agnieszka Dybicz, Szymon Grzywacz, Bartosz Kuzemko, Łukasz Kuzemko, Michalina Łoboda, Bartłomiej Pielesiek, Bartłomiej Sołtysiak, Piotr Szu-

miało, Marta Szymczak, Agnieszka Wolna, Łukasz Wolny. Pierwszy dzień nie był dobry dla polskiej reprezentacji. Żaden zawodnik nie przebrnął przez eliminacje, a nasza ekipa w kata drużynowym mężczyzn zajęła dopiero 7. miejsce. Tego samego dnia, późnym popołudniem, odbyło się uroczyste otwarcie. Przy akompaniamencie bębnów wchodziły kolejne reprezentacje. Po wciągnięciu flagi narodowej i flagi FISU oraz odśpiewaniu hymnów otwarcia zawodów dokonali: Adam Roczek – prezydent Komitetu Organizacyjnego, oraz Kairis Ulp – delegat Międzynarodowej Federacji Sportu Uniwersyteckiego (FISU). W sobotę polscy kibice mieli jednak powody do radości, a to za sprawą szczecinianina Szymona Grzywacza, który stoczył pasjonującą walkę w eliminacjach kumite do 65 kg. Polak najpierw odprawił Stanislava Horuna z Ukrainy 2:1, następnie, w tym samym stosunku, Azera Rashada Huseynova, by w ćwierćfinale wygrać z Turkiem Selcukiem Aksu 5:4. Półfinał w wykonaniu Szymona to popis jego umiejętności. Zawodnik z Francji Johan Lopes przegrał wyraźnie 2:6, i tym samym w fi-

–67: 1. Natalia Rybarczyk (POL) 2. Darcy Kimmich (USA) 3. Gulcin Karakus (TUR) 3. So-Young Seo (KOR). –72: 1. Kecui Gu (CHN) 2. Eun-Seo Shin (KOR) 3. Selviana Angelia Rosok (INA) 3. Anna Kodratieva (UKR). +72: 1. Seung-Hee Kim (KOR) 2. TzuHui Chan (TPE) 3. Magdalena Szczotka (CAN) 3. Tuba Abus (TUR). MĘŻCZYŹNI –54: 1. Kil-Sang Moon (KOR) 2. Yu-Yao Tseng (TPE) 3. John Duhart (USA) 3. Remzi Basakbugday (TUR). –58: 1. Joel Gonzalez Bonilla (ESP) 2. Mehdi Ahmadi (IRI) 3. Chan-Gl Jeong (KOR) 3. Chao-Hsuan Hsueh (TPE) –62: 1. Min-Wook Jeong (KOR) 2. Bruno Garcia Fernandez (ESP) 3. Judickael

Boyer (FRA) 3. Mohammadreza Mehduzadeh (IRI). –67: 1. Mohammad Bagheri Motamed (IRI) 2. Soon-Kil Lee (KOR) 3. Christopher Dubois (FRA) 3. Cesar Mari Puerta (ESP). –72: 1. Alireza Nassrazadany (IRI) 2. Young-Sun Lee (KOR) 3. Serdar Akin (TUR) 3. Damir Radovic (CRO). –78: 1. Rouhollah Talebi KahangI (IRI) 2. Andre Bilia (BRA) 3. Atabey Gullu (TUR) 3. Sergey Dozortsev (RUS). –84: 1. In-Ho Lee (KOR) 2. Ivan Nikitin (RUS) 3. Ali Sari (TUR) 3. Ming-Che Yuan (TPE). +84: 1. Vanja Babic (SRB) 2. Hosein Tajik (IRI) 3. Stephen Lambdin (USA) 3. Robert Vossen (GER). aps nr 06 2008 (264)


nale miał walczyć nasz zawodnik. Na Szymona czekał Manuel Rasero Ruiz z Hiszpanii. Mimo ambitnej postawy Szymon nie dał rady Hiszpanowi i przegrał wyraźnie na punkty 1:5. Mimo że walka nie rozstrzygnęła się na naszą korzyść, radości nie było końca. Kilkanaście minut później pierwszy reprezentant Polski stanął na podium. Niedziela okazała się jeszcze bardziej emocjonująca dla polskich kibiców licznie zgromadzonych w Orbicie. Wszystko za sprawą naszej kobiecej reprezentacji w kata, która w drodze do finału pokonała silne ekipy z Rosji i Hiszpanii. W finale Polki miały się zmierzyć z drużyną Macedonii. Wszystko wskazywało, że Polska zdobędzie pierwszy złoty medal. Niestety, podczas pokazów Marta Szymczak doznała groźnie wyglądającej kontuzji. Mimo natychmiastowej interwencji służb medycznych zawody przerwano. W tej sytuacji złoty medal przypadł Macedonii. Na trybunach zapanował smutek. Polskie sektory ucichły, a zawodniczki i zawodnicy polskiej reprezentacji ze łzami w oczach stali w milczeniu. Po chwili zgromadzeni zawodnicy i kibice na trybunach zaczęli bić brawo naszej Marcie, nagradzając jej ambicję i wolę walki do końca. Jednak fakt stał się faktem i trzeba było się pogodzić z losem. Złoto było na wyciągnięcie ręki, ale srebro to też sukces. Na koniec warto dodać, że męska drużyna w kumite, po zaciętej walce w repasażach o brązowy medal z Francją, zajęła wysokie piąte miejsce. Po wszystkich walkach i ceremoniach wręczenia medali nastąpiło uroczyste zamknięcie mistrzostw oraz przekazanie flagi FISU Czarnogórze – gospodarzowi VII Akademickich Mistrzostw Świata w Karate w 2010 roku. A wieczorem – dyskoteka w klubie Senso, gdzie bawili się zawodnicy, trenerzy i organizatorzy. Przy mistrzostwach pracował spory sztab osób: Adam Roczek, Andrzej Zarzycki, Piotr Marszał, Karolina Rohan, Andrzej Hrehorowicz. Nad prawidłowością zawodów od strony organizacyjnej, z ramienia FISU, czuwał Kole Gjeloshaj – dyrektor Wydziału Edukacji FISU oraz asystent George’a Kiliana. Za stronę sportową był odpowiedzialny Tokey Hill – delegat techniczny FISU ds. karate. Jednak najważniejszymi osobami na mistrzostwach byli wolontariusze – 50 osób, dzięki którym zawody odbyły się bez większych wpadek. Oprowadzali gości po mieście i pokazywali piękno Wrocławia. Mimo że pracy było dużo a snu mało, na ich twarzach zawsze widniał uśmiech. Tomasz Chochołek Foto Marcin Głowacki www.azs.pl

Klasyfikacja końcowa MĘŻCZYŹNI Kumite +80 kg 1. Khalid Khalidov KAZ 2. Ibrahim Gary FRA 3. Peng Li CHN, Almir Cecunjanin MNE. Kumite –80 kg 1. Cesar Herrera VEN 2. Amal Atayev AZE 3. Andrej Harnicar SVK, Ryuki Shimura JPN. Kumite –75 kg 1. Kenta Kai JPN 2. Luis Garcia Jimenez ESP 3. Alton Brown GBR, Gokhan Gunduz TUR. Kumite –70 kg 1. Daiki Miyamoto JPN 2. Harsamrat Virdee Gonzalez MEX 3. Sasko Patrakliev MKD, Stefan Ivanovic SRB. Kumite –65 kg 1. Manuel Rasero Ruiz ESP 2. Szymon Grzywacz POL 3. Rinat Sagandykov KAZ, Selcuk Aksu TUR. Kumite –60 kg 1. Darkhan Assadilov KAZ 2. Sofiane Ainine FRA 3. Beslan Gubirov RUS, Eyup Guler TUR. Kumite open 1. Umicevic Dejan SRB 2. Badriddin Umedov TJK 3. Almir Cecunjanin MNE, Radovan Simic SUI. Kata 1. Itaru Oki JPN 2. Damian Quintero Capoeuila ESP 3. Vu Duc Minh Dack FRA, Guilermo Dominguez Dominguez MEX. Kata drużynowo 1. JPN 2. ESP 3. CZE, CRO. Kumite drużynowo 1. TUR 2. JPN 3. FRA, KAZ. KOBIETY Kumite –53 kg 1. Natsuki Fujiwara JPN 2. Serap Ozcelik TUR, 3. Iva Peternel SLO, Jelena Kovacevic CRO. Kumite –60 kg 1. Nadege Ait Ibrahim FRA 2. Tamara Filipovic SRB, 3. Ya-Li Liu TPE, Tessy Scholtes LUX. Kumite open 1. Petra Pecekova CZE 2. Lucia Povalacova SVK 3. Tiffany Fan Jat FRA, Kylie Rochford NZL. Kata 1. Rimi Kajikawa JPN 2. Barbora Bosnyakova SVK 3. Silvia Cardenas MEX, Ruth Jimenez Fernandez ESP. Kata drużynowo 1. MKD 2. POL 3. GER, ESP. Kumite drużynowo 1. FRA 2. TUR 3. JPN, RUS.


N

a początku lipca br. do słonecznego Krakowa zjechało około 160 delegatów z 47 krajów, by uczestniczyć w IX Forum FISU. Ideą organizowanych co dwa lata konferencji FISU jest integracja studenckich organizacji sportowych z całego świata, wymiana doświadczeń i wspólne rozwiązywanie problemów. Tegoroczne forum rozpoczęło również oficjalne obchody jubileuszu 100-lecia AZS.

U S I F m u r o F W czasie krakowskiego szczytu w historycznych salach Collegium Novum uczestnicy mieli okazję wysłuchać wykładów i debatować w grupach roboczych nad czterema zagadnieniami istotnymi dla akademickich organizacji sportowych: • Promocja i marketing w sporcie akademickim – dla organizacji non profit odpowiednia reklama to nie tylko sposób na pozyskiwanie sponsorów, zdobywanie funduszy, ale przede wszystkim doskonała szansa na promowanie siebie, własnego dorobku. Stąd ważne jest, by organizacje tego typu umiały odpowiednio się zaprezentować, zabiegać o odbiorców właśnie poprzez umiejętne, wielopłaszczyznowe działania marketingowe. • Finansowanie akademickich organizacji sportowych to kwestia, do której w poszczególnych państwach członkowskich FISU podchodzi się różnie. Debata nad zagadnieniem miała służyć optymalizacji metod pozyskiwania funduszy na działalność organizacji sportowych, ustaleniu źródeł problemów efektywnego finansowania organizacji oraz wskazaniu sposobów poprawy jakości polityki finansowej organizacji. • Rola kobiet w międzynarodowym ruchu sportowym jest, według komitetu ds. kobiet działającego przy FISU, wciąż zbyt mała, dlatego należy zadbać o to, by panie w większym

stopniu angażowały się w działalność na rzecz akademickiego ruchu sportowego. Motywacją mogą okazać się programy wsparcia zaproponowane na przykład przez federację niemiecką, mające na celu pomoc kobietom w kształtowaniu i rozwoju ich ścieżki naukowej i zawodowej. • Wolontariat jako siła uniwersyteckiego sportu – pod tym hasłem toczyła się dyskusja na temat roli, jaką pełnią wolontariusze w sporcie akademickim, oraz wkładu wnoszonego przez nich w kształtowanie wizerunku akademickich organizacji sportowych. Celem debaty było promowanie idei wolontariatu jako sposobu zachęcania studentów do aktywnego uczestnictwa w życiu uczelni oraz poszukiwanie metod zwiększania efektywności pracy wolontariuszy. Uczestnicy mieli również okazję przyjrzeć się bliżej strukturom FISU oraz, po raz pierwszy w historii Forum, poznać federacje kontynentalne z Afryki, Azji i Ameryki – dowiedzieć się, jak się tworzyły, jakie są ich zadania oraz rola w częściach świata, które reprezentują. Wszyscy uczestnicy konferencji mieli natomiast możliwość zaprezentowania swoich krajów podczas Forum Fair – targów państw. W krakowskim klubie Rotunda goście promowali federacje oraz regiony, z których pochodzą. W czasie targów rozdawano koszulki, aps nr 06 2008 (264)


• Kraków • 100 lat czapeczki, znaczki, gadżety reklamowe związane z daną organizacją. Można było poznać lokalne obyczaje, zobaczyć uczestników w tradycyjnych strojach ludowych i skosztować regionalnych przysmaków.

A po pracy... Nie samym Forum jednak uczestnicy żyli. W szczelnie wypełnionym prelekcjami programie konferencji nie zabrakło atrakcji. Już pierwszego dnia organizatorzy przygotowali dla przybyłych w klubie hotelu Żaczek party. Również hotelowy ogród sprzyjał integracji. Goście spotykali się tam na barbecue oraz na pokazach zdjęć wykonanych przez forumowego fotografa, który codziennie na kilku tysiącach fotografii dokumentował konferencję oraz jego uczestników. Nie zabrakło również emocji sportowych. Na stadionie Nadwiślana odbył się piknik sportowy, którego punktem kulminacyjnym był mecz piłki nożnej pomiędzy gośćmi a komitetem organizacyjnym, zakończony – po zaciętej walce obu drużyn – zwycięstwem tych drugich. Największą atrakcję stanowił jednak dla uczestników tętniący życiem o tej porze roku Kraków. Wszystkich urzekła niesamowita atmosfera i architektura starego miasta, Kazimierza, Wawelu, a wieczorami urok krakowskich knajp i różnorodność klubów. www.azs.pl

Niestety nie było dane gościom podziwiać uroku Tatr, zasłoniętych akurat w dniu wycieczki chmurami. Padający przez cały dzień deszcz uniemożliwił również wyprawę w góry. Uczestnicy zwiedzali Podhale z okien autokarów. Wizyta w Chochołowie, pobyt w Jaszczurówce odsłoniły niepowtarzalność tamtejszej architektury, a krótki spacer po Krupówkach przybliżył gościom klimat Zakopanego. Wieczorny piknik na Campingu pod Krokwią, na którym przy wtórze góralskiej muzyki serwowano regionalne przysmaki, spowodował, że uczestnicy zapomnieli o nie najlepszej pogodzie tego dnia.

Do zobaczenia w Murcii Ostatniego dnia Forum w Collegium Novum w imieniu komitetu organizacyjnego Konrad Mirecki przekazał flagę FISU Roberto Outeirino – organizatorowi kolejnego szczytu w Hiszpanii. Oficjalne zamknięcie konferencji nastąpiło wieczorem podczas bankietu w jednej z przepięknych sal kopalni soli w Wieliczce. Uczestnicy zjazdu otrzymali dyplomy oraz upominki. Żal było uczestnikom opuszczać Kraków, w którym czas upłynął nie tylko na poważnych i wartościowych debatach, ale i na nawiązywaniu znajomości, przyjaźni; Kraków, którego studencka atmosfera i wyjątkowa architektura zachwycały gości na każdym kroku; wreszcie Kraków, w którym

organizatorzy (zwłaszcza wolontariusze) stworzyli tak przyjazną i miłą atmosferę, że uczestnicy w listach do dziś przekazują słowa sympatii i podziękowania. Teraz jednak czas wcielić postanowienia IX Forum FISU w życie. Za dwa lata spotkanie FISU w Murcii. MM Foto Piotr Gibas


[AMŒ]

VIII Akademickie Mistrzostwa Świata w Zapasach, Saloniki (Grecja), 9–13 VII 2008

Trzy medale zapaśników w Salonikach Podczas Akademickich Mistrzostw Świata w Zapasach reprezentanci Polski zdobyli trzy medale – jeden srebrny i dwa brązowe.

O

dbyły się one w historycznej stolicy Macedonii, drugim co do liczby ludności mieście Grecji – Salonikach. Historia Salonik sięga 300 lat p.n.e., a najbardziej znaną postacią związana z tym miastem jest Aleksander Wielki – Macedoński, którego okazały pomnik w centrum miasta zdobi nabrzeże Morza Egejskiego. W Mistrzostwach uczestniczyło 65 zawodniczek oraz 77 zawodników w stylu wolnym i 84 zawodników w stylu klasycznym, reprezentujących 20 państw. Ekipa polska liczyła 16 osób: 6 zawodniczek w stylu wolnym i po 5 zawodników w stylu wolnym i w stylu klasycznym. Prognoza wyników opracowana przez trenerów stylu wolnego Artura Kruszewskiego i stylu klasycznego Jacka Fafińskiego przewidywała, że 12 zawodników powinno się lokować na miejscach 3–8 oraz 4 zawodników na miejscach 5–8. Wszyscy sportowcy zostali zweryfikowani pozytywnie, także wszyscy uzyskali masę ciała wymaganą dla danej kategorii wagowej. Walki odbywały się na dwóch matach, w pięknej wielofunkcyjnej klimatyzowanej hali sportowej z doskonałym zapleczem treningowym. Zawodnicy w stylu wolnym toczyli pojedynki w dniach 9 i 10 lipca br., kobiety w dniach 10 i 11 lipca, jako ostatni wkroczyli zaś na maty 12 i 13

lipca zawodnicy w stylu klasycznym. Trener stylu wolnego Artur Kruszewski surowo ocenił start swoich podopiecznych. Stwierdził bowiem, że mimo iż wszyscy zawodnicy odbyli zaplanowane przygotowania do udziału w AMŚ, to uzyskanie jednego piątego miejsca nie może być satysfakcjonujące. Ocenę dobrą uzyskał jedynie Radosław Dublinowski w kategorii wagowej 96 kg, który wygrał pierwszą walkę z zawodnikiem Japonii, w 1/4 pokonał reprezentanta Mołdawii, w 1/2 finału przegrał walkę ze zwycięzcą całego turnieju – Rosjaninem. Nieco lepiej wypadła ocena startu zawodniczek w stylu wolnym. Sylwia Piwowar w kategorii wagowej 51 kg wygrała pierwszą walkę z zawodniczką Taipei. W trakcie tego pojedynku niestety odniosła kontuzję (naderwanie mięśnia) i nie mogła kontynuować rozgrywek. Anna Łukasiak w kategorii wagowej 48 kg wygrała pierwszą walkę z zawodniczką Grecji, w 1/4 pokonała przedstawicielkę Rosji, w 1/2 finału przegrała ze zwyciężczynią całego turnieju, zawodniczką Japonii, przy wyniku w regulaminowym czasie 0:0. Po zwycięstwie nad zawodniczką Grecji zdobyła brązowy medal. Jej start został oceniony jako bardzo dobry. Na najwyższą ocenę zasłużyła również Małgorzata Kruza w kategorii wagowej 55 kg, która wygrała pierwszą walkę z zawodniczką Taipei, w 1/2 finału wygra-

ła z Amerykanką. W walce finałowej uległa zawodniczce z Kanady. Zdobyła srebrny medal. Różne oceny swoim podopiecznym wystawił trener stylu klasycznego Jacek Fafiński. Start dwóch zawodników ocenił jako słaby. Na dobre noty zasłużyli Seweryn Szreder i Przemysław Malinowski. Seweryn Szreder w kategorii wagowej 84 kg wygrał pierwsze dwie walki z zawodnikami Serbii i Taipei, w 1/2 finału przegrał z Grekiem. Po bardzo wyrównanej walce o brązowy medal uległ zawodnikowi z Ukrainy zajmując piąte miejsce. Przemysław Malinowski w kategorii wagowej do 96 kg przeszedł pierwszą rundę bez walki. W drugiej rundzie przegrał z zawodnikiem Turcji. W walce repasażowej pokonał Rosjanina. O brązowy medal przegrał po bardzo dobrej walce ze zwycięzcą całego turnieju, zawodnikiem Iranu i zajął ostatecznie piąte miejsce. Najwyższą, bardzo dobrą ocenę wśród zawodników stylu klasycznego uzyskał Łukasz Fafiński w kategorii wagowej 74 kg. W pierwszej walce wygrał z zawodnikiem Węgier, w drugiej uległ zawodnikowi Iranu, który ostatecznie wygrał cały turniej. W rozgrywce o brązowy medal pokonał przedstawiciela Kazachstanu. Podsumowując udział akademickiej reprezentacji Polski w Akademickich Mistrzostwach Świata w Zapasach obaj trenerzy zgodnie stwierdzili, że dało się zauważyć tzw. brak obycia na macie, którego źródła należy upatrywać w małej liczbie startów większości zawodniczek i zawodników w silnie obsadzonych

Medale wręczał m.in. prof. Zygmunt Przybylski, członek Komisji Medycznej FISU

aps nr 06 2008 (264)


Łukasz Fafiński (rocznik 1983), studiuje wychowanie fizyczne na Politechnice Radomskiej. Karierę sportową rozpoczynał w klubie Sokół Lubawa, obecnie trenuje w Olimpijczyku Radom pod okiem Zdzisława Kolanka. Sukcesy: medalista mistrzostw Polski seniorów w 2006 roku i akademickich mistrzostw Polski w latach 2006, 2007, 2008; 5. miejsce w Pucharze Świata. Anna Łukasiak (rocznik 1988), studentka Szkoły Ekonomii i Biznesu w Warszawie. Zapasy uprawia od 2005 r. w AZS AWF Warszawa pod okiem Artura Kruszewskiego. Sukcesy: medalistka mistrzostw Polski seniorek w 2007 i akademickich mistrzostw świata w 2008. 1. miejsce w turnieju FILA seniorek w 2007. Małgorzata Kruza (rocznik 1982), studentka Kolegium Nauczycielskiego w Zgierzu. Zaczynała od judo, w 2004 roku przeszła na zapasy w Granicy Gdańsk. Obecnie związana z AWF AZS Warszawa, gdzie trenuje pod okiem Artura Kruszewskiego. Sukcesy: brała udział w uniwersjadzie w Izmirze w 2005 r.; wielokrotna medalistka mistrzostw Polski seniorek, medalistka akademickich mistrzostw świata w 2008. turniejach zagranicznych. Wnioskują więc o zwiększenie liczby startów, które są koniecznym elementem przygotowań następnego cyklu szkoleniowego przed kolejnymi zawodami tej rangi. Wysoko należy ocenić organizacyjne przygotowanie udziału ekipy w mistrzostwach przez Dział Sportu Kwalifikowanego ZG AZS. Wyjazd i powrót ekipy odbył się bez zakłóceń. Również organizatorzy AMŚ, gospodarze turnieju – Grecy z Salonik – zasłużyli na wysoką ocenę. Zapewnili uczestnikom mistrzostw zakwaterowanie w luksusowym pięciogwiazdkowym hotelu, smaczne i urozmaicone wyżywienie oraz doskonały obiekt sportowy, w którym odbywały się walki. Ceremonie otwarcia i zamknięcia mistrzostw oraz dekoracja medalistów miały bardzo uroczystą oprawę. Tekst i foto Aleksander Pyć MĘŻCZYŹNI Styl wolny 55 kg: 1. Inaba Yasuhiro, JPN 2. Mikhail Zakharov RUS 3. Oleksamdr Khavilov UKR 3. Vladislav Andreev BLR. Styl wolny 60 kg: 1. Ohsawa Shigeki JPN 2. Humphrey Reese USA 3. Hakki Gurel TUR, 3. Abylav Teltayen KAZ 8. Mariusz Walkowiak POL. Styl wolny 66 kg: 1. Yonemitsu Tatsuhiro JPN 2. Yasin Bolat TUR 3. Nikolay Kurtev BUL 3. Gergio Woller HUN 11. Adrian Mazan Pol. Styl wolny 74 kg: 1. Oleg Bilotserkivski UKR 2. Aleksandr Matyl BLR 3. Gevin Keith USA 3. Roman Samsonik RUS 8. R. Marcinkiewicz POL. Styl wolny 84 kg: 1. Eldar Mansyrov UKR 2. Muharrem Ersahin TUR 3. Jacob Herbert USA 3. Momma Naoki JPN 9. Bartosz Sofiński POL. Styl wolny 96 kg: 1. Evgeny Kolomiets RUS 2. Valeri Andriitsev UKR 3. Drawww.azs.pl

gomir Stoychev BUL 3. Yasin Kilic TUR 5. Radosław Dublinowski POL. Styl wolny 120 kg: 1. Tervel Dlagnev USA 2. Riza Yildimir TUR 3. Nakamura Atsushi JPN 3. R. Kurbanismailov RUS. Styl klasyczny 55 kg: 1. Samuel Hazewinkel USA 2. Yernar Ramazanov KAZ 3. Ryo Minemura JPN 3. K. Mohammadmehdi IRI. Styl klasyczny 60 kg: 1. Almat Kebispayen KAZ 2. Kazuma Kuramoto JPN 3. Mihalis Vlahos GRE 3. Ede Komaromi HUN 11. Damian Mazur POL. Styl klasyczny 66 kg: 1. Ulvan Erkan TUR 2. Vladimir Pocudine RUS 3. Beibut Nugumanov KAZ 3. Yevgen Kosmyna UKR 7. Dominik Sylvester Haba POL. Styl klasyczny 74 kg: 1. Hamind Reihani IRI 2. Valery Palenski BLR 3. Łukasz Fafiński POL 3. Sahin Ramazan TUR. Styl klasyczny 84 kg: 1. Habibollah Akhlaghi IRI 2. A. Poikilidis GRE 3. Oleksandr Kovalchuk UKR 3. Toom Alo EST 5. Seweryn Szreder POL. Styl klasyczny 96 kg: 1. Cenk Ildem TUR 2. Balazs Kiss HUN 3. I. Arzoumanidis GRE 3. Mojtaba Kababi IRI 5. Przemysław Malinowski POL. Styl klasyczny 120 kg: 1. Masoud Hashem Zadeh IRI 2. G. Koutsioumbas GRE 3. Peter Kowalczuk USA 3. Yayuz Guvendi TUR. KOBIETY Styl wolny 48 kg: 1. Nami Vchida JPN

2. Sara Fulp Allen USA 3. Alana King CAN 3. Anna Łukasiak POL. Styl wolny 51 kg: 1. Allen K. Fulp USA 2. Olga Gileva RUS 3. Maki Fujimo JPN 3. Jessica Bondy CAN 7. Sylwia Piwowar POL. Styl wolny 55 kg: 1. Miranda Dick CAN 2. Małgorzata Kruza POL 3. Ying-tsu Su TPE 3. Emese Szabo HUN. Styl wolny 59 kg: 1. Zhargalma Tsyrenova RUS 2. Sofia Poumpouridou GRE 3. Othella Lucas USA 3. Min Wen Hou TPE 11. M. Skiba POL. Styl wolny 63 kg: 1. Justine Bouchard CAN 2. Oxana Shalikova UKR 3. Alaina Beruhe USA 3. Marina Takahsi JPN 5. Paulina Czerska POL. Styl wolny 67 kg: 1. Elena Pirozhkov USA 2. Natalia Kuksina RUS 3. Monika Szerkencse HUN 3. Megan Buydens CAN. Styl wolny 72 kg: 1. Stephany Lee USA 2. Ekaterina Bukina RUS 3. Vanessa Wilson CAN 3. S. Bentorki FRA 5. Marta Śliwińska POL.


[AME]

V Akademickie Mistrzostwa Europy w Futsalu, Wrocław, 14–19 VII 2008

Wrocławski maraton

We Wrocławiu, po zakończonych AMŚ w Karate, rozpoczęły się V AME w Futsalu. Przyjechało 16 zespołów z 13 krajów Europy.

B

yli wśród nich obrońcy mistrzowskiego tytułu – Ukraińcy z Dnipropetrovsk State Finance Academy i srebrni medaliści ostatnich mistrzostw – University of Zagreb. Polskę reprezentowali zwycięzcy XXV MPSzW w Piłce Nożnej i triumfatorzy XXV Mistrzostw Polski Wyższych Szkół Niepublicznych – Wyższa Szkoła Edukacji Zdrowotnej z Łodzi oraz Uniwersytet Przyrodniczy z Wrocławia.

Lipcowy tydzień pełen był wspaniałych zmagań sportowych, a niekiedy również wielkich niespodzianek. Atmosfera stworzona podczas mistrzostw sprawiała, że czas mijał bardzo szybko, ale od zawsze wiadomo, że mocną stroną organizowanych przez AZS imprez jest właśnie wspaniała atmosfera, która im towarzyszy. Udzielała się ona wszystkim, nawet delegatowi technicznemu, reprezentantowi EUSY Patrickowi Perosie ze Słowenii: – Jestem bardzo zadowolony z organizacji imprezy, a zwłaszcza polskiej atmosfery stworzonej podczas zawodów. Nastawienie organizatorów i wolontariuszy do uczestników sprawiło, że ewentualne niedociągnięcia organizacyjne były nie do wychwycenia. Walka na parkietach wyglądała momentami na bardzo zaciętą. Wiele spotkań było nierozstrzygniętych do ostatniego gwizdka i nieraz o awansie decydowały rzuty karne. Drużyna WSEZ z Łodzi zajęła trzecie miejsce, pokonując w ostatnim spotkaniu reprezentantów University of Montenegro 7:4. Pięć bramek strzelił w tym meczu Daniel

Krawczyk. W awansie do finału reprezentantom Polski przeszkodzili Hiszpanie z University of Malaga, jak się później okazało, tegoroczni akademiccy mistrzowie Europy. W finale pokonali ukraińską Dnipropetrovsk State Finance Academy 5:0. Poziom zawodów od strony sportowej został oceniony przez Patricka Perosę bardzo dobrze. Wysoko postawiły poprzeczkę uczelnie, które przywiozły zawodników grających w reprezentacjach narodowych swoich krajów. Pełen profesjonalizm okazała również ekipa sędziowska, w skład której weszło kilku sędziów FIFA. Według Tomasza Aftańskiego, występującego na tych mistrzostwach w roli delegata technicznego: – Pierwsze sześć zespołów prezentowało się naprawdę nieźle pod kątem futsalowego rzemiosła, natomiast zdarzały się też zespoły, które tak naprawdę do końca nie wiedziały, w jaki sport grają. Drużyna WSEZ z Łodzi pokazała ciekawy i interesujący futsal. Głównie za sprawą indywidualności, które w ciągu kilku lat coraz bardziej opanowują polskie ligowe parkiety. Już teraz Daniel Krawczyk to wspaniały zawodnik, jeden z najlepszych w Polsce. Z radością i dumą obserwuję jego rozwój, podobnie jak Marcina Stanisławskiego czy Mariusza Milewskiego. Spore postępy poczynił także młodszy z braci Marciniaków. Na pewno brąz mistrzostw to ogromny sukces i gratuluję wszystkim osobom z Łodzi tego osiągnięcia. Jak przyznaje trener reprezentacji Łodzi, Maciej Szpak, sukces ten jest dla nich swego rodzaju zaskoczeniem: – Oczywiście, jechaliśmy, żeby powalczyć i zajść jak najwyżej, ale nie byliśmy do końca pewni poziomu innych zespołów, a ten, nie ukrywam, jest bardzo wysoki. Nie było łatwo, ale trud przygotowań dał efekty. Teraz pozostała nam jeszcze obrona tytułu Pucharu Zarządu Głównego w Piłce Nożnej Plażowej. Dla drugiej polskiej reprezentacji start w AME to nie pierwszyzna. W 2006 roku Uniwersytet Przyrodniczy brał udział w 3. edycji tej imprezy w Nowym Sadzie. Tym razem zajęli 12. miejsce i, jak mówi kapitan drużyny Sebastian Bednarz: – Może się ono wydawać odległe, lecz sama gra zespołu napawa optymizmem. W pewnych momentach niestety zabrakło nam ogrania, parkietowego cwaniactwa czy też po prostu spokoju. Mecze czy z ekipą ze Słowenii, czy Portugalii można było

rozstrzygnąć na swoją korzyść. Czarnogóra okazała się zespołem, obiektywnie patrząc, poza naszym zasięgiem. Później cenne zwycięstwo z drużyną mistrza Niemiec, co wydawało się, że jest sygnałem do walki o miejsce 9., jednak seria różnego rodzaju problemów kadrowych przekreśliła te marzenia. Impreza ta była wyzwaniem nie tylko dla organizatorów czy drużyn, ale również delegata technicznego EUSY, którym został Tomasz Aftański. Jak sam powiedział: – Jadąc do Wrocławia do końca nie wiedziałem, czego się spodziewać. Po imprezie jestem bardzo zadowolony z faktu, że miałem okazję współpracować z tyloma wspaniałymi ludźmi, którzy sprawili, że czasem niewdzięczna praca delegata technicznego była dla mnie łatwiejsza. Już teraz nie mogę doczekać się kolejnej imprezy. Cieszy fakt, że moim bezpośrednim współpracownikiem był Patrick Perosa, szef słoweńskiego futsalu. Widać, że można tę dyscyplinę rozwijać stawiając na młodych ludzi. Patrząc na poziom organizacyjnego przygotowania imprezy mamy nadzieję, iż Polska jeszcze nieraz będzie gospodarzem tego typu wydarzeń. Z każdą taką imprezą nabywamy coraz więcej doświadczenia i obycia we współpracy międzynarodowej. Następne VI AME w Futsalu odbędą się w czarnogórskiej Podrogicy, ale kto wie, może w 2010 roku ponownie zagoszczą w Polsce? Magdalena Wielgosz, Ewelina Zaremba, Foto Marcin Głowacki

aps nr 06 2008 (264)


[AME]

VI Akademickie Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej Kobiet, Kijów, 20–26 VII 2008

Dziewczyny lubią brąz… Futbolistki AWF Wrocław zdobyły na Ukrainie brązowe medale, miały jednak szansę wrócić zza wschodniej granicy ze złotem!

W

turnieju wzięło udział siedem zespołów. Nasze akademiczki zmierzyły się z piłkarkami Uniwersytetu z Walencji, Monachium oraz z gospodyniami z Uniwersytetu Technicznego. Ciekawe wydawały się zasady gry: na małym boisku pojawiało się siedem piłkarek (w tym bramkarka), czas gry wynosił 2x25 minut (spotkania półfinałowe i finałowe trwały 2x30 minut), sędziowie nie odgwizdywali pozycji spalonych. Pierwsze spotkanie wrocławianki rozegrały z piłkarkami z Walencji. Szybko zdobyta bramka przez Annę Żelazko ustawiła przebieg spotkania, w którym inicjatywę do końca przejęły Polki, wygrywając ostatecznie 4–2. Następnie akademiczki zmierzyły się z reprezentantkami Monachium. Pierwsze groźnie zaatakowały Niemki, jednak bardzo dobrą interwencją bramkarską popisała się Anna Bocian. W odpowiedzi Polki przeprowadziły kontrę, po której celnie do bramki trafiła Anna Żelazko. Wprawdzie Niemki zdołały wyrównać wynik spotkania, jednak ostatnie zdanie należało do wrocławianek, które pokonały Monachium 3–1. Ten wynik już dawał Polkom awans do półfinału, mimo że do rozegrania był jeszcze mecz grupowy z Ukrainkami. W tym spotkaniu trener wrocławianek Wojciech Basiuk wystawił rezerwowe zawodniczki. Polki rozgromiły

Ukrainki 5–1, a dwie bramki zdobyła Bocian. W półfinale nasze piłkarki miały zagrać z reprezentantkami Madrytu. Po bramce Anny Żelazko Polki szybko objęły prowadzenie. Niestety to podziałało mobilizująco na przeciwniczki, które po zdobyciu dwóch bramek prowadziły do przerwy jednym punktem. Po przerwie Hiszpanki zdobyły trzecią bramkę. Wrocławianki zdołały się jednak podnieść i za sprawą Anny Żelazko doprowadziły do wyrównania. Niestety, chcąc zdobyć bramkę dającą prowadzenie, akademiczki straciły dwie. Na chwilę przed końcem spotkania, po uderzeniu Patrycji Pożerskiej w długi róg, nasze reprezentantki strzeliły bramkę kontaktową. Na zdobycie punktu dającego remis Polkom nie wystarczyło czasu. Porażka 4–5 z Hiszpankami przekreśliła plany zdobycia złota. W drugim spotkaniu półfinałowym Niemki pokonały Francuzki 4–1 i o brązowy medal wrocławiankom pozostało walczyć z Uniwersytetem D’artois. Mecz ten rozegrano przy obfitym deszczu. Od początku spotkania inicjatywę przejęły akademiczki z Wrocławia, jednak nie mogły znaleźć sposobu na pokonanie francuskiej golkiperki. Wprawdzie po silnym strzale Alicji Pawlak z 20 m piłka wpadła do siatki rywalek, ale sędzia główny dopatrzył się przewinienia na bramkarce i nie uznał gola, a chwilę później Patrycja Pożerska nie wykorzystała rzutu karnego. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. Po przerwie Polki były już bardziej skuteczne: Anna Żelazko wykorzystała rzut karny i kilka sekund później strzałem z półobrotu podwyższyła wynik spotkania na 2–0. Natomiast Natasza Górnicka zmieniła wynik na 3–0 i to nasze futbolistki mogły cieszyć się ze zdobycia tytułu Akademickich

Klasyfikacja końcowa 1. University of Malaga (ESP) 2. Dnipropetrovsk State Finance Academy (UKR) 3. Academy of Health Education in Lodz (POL) 4. University of Montenegro (MNE) 5. University of Zagreb (CRO) 6. National University of Food Technology in Kiev (UKR) 7. University Nancy 2 (FRA) 8. University of Primorska (SLO) 9. University of Nis (SRB) 10. Tampere University of Technology (FIN) 11. Beira University (POR) 12. Wroclaw University of Environmental and Life Sciences (POL) 13. Erciyes University (TUR) 14. Naberezhnye Chelny State Institute of Trade and Technology (RUS) 15. Afyon Kocatepe University (TUR) 16. Germany Sports University Cologne (GER). Król strzelców Paulo Dias (POR) – w jednym meczu zdobył 10 goli. www.azs.pl

Wicemistrzyń Europy w Piłce Nożnej Kobiet. Oprócz brązowych medali akademiczki przywiozły do Polski nagrodę fair play, a Anna Żelazko tytuł królowej strzelczyń, zdobywając w całym turnieju aż 11 bramek. Tekst Jacek Mleczko Foto ze strony organizatora Klasyfikacja końcowa 1. Uniwersytet Madryt (ESP) 2. Uniwersytet Monachium (GER) 3. AWF Wrocław (POL) 4. Uniwersytet D’artois (FRA) 5. Uniwersytet Techniczny Kijów (UKR) 6. Uniwersytet Walencja (ESP) 7. Uniwersytet Zurych (SUI).


[AMP]

XII Akademickie Mistrzostwa Polski w Siatkówce Plażowej, Gdynia, 21–24 VII 2008

Idę na plażę... Już po raz dwunasty rozegrano Akademickie Mistrzostwa Polski w Siatkówce Plażowej Kobiet i Mężczyzn. Organizatorami zawodów w imieniu Zarządu Głównego AZS była Akademia Morska i AZS Organizacja Środowiskowa w Gdańsku. Areną zmagań była plaża miejska w Gdyni.

G

dynia przywitała uczestników ścianą deszczu. Niebo przykryte czarnymi chmurami nie zapowiadało zmiany aury. Od godziny 15.00 w holu domu studenckiego Akademii Morskiej pojawili się pierwsi goście. Większość z nich zna się już od lat z Mistrzostw Polski Szkół Wyższych, z hali i plaży, rozmaitych turniejów oraz wcześniejszych AMP. Od razu można było zauważyć, że jest to wielka akademicka rodzina siatkarska – zawodniczki, zawodnicy, sędziowie i organizatorzy. Dobrą atmosferę czuło się w powietrzu! O godz. 21.00 uczestnicy otrzymali koszulki meczowe, po czym sędziowie główni: Jan Baniak i Wiesław Cieślik, rozpoczęli losowanie. Za-

wodniczki i zawodnicy poznali swoich rywali w pierwszej rundzie zmagań o tytuł akademickiego mistrza Polski, które są przepustką do Akademickich Mistrzostw Europy mających się odbyć za rok w... Gdyni. Wtorkowy poranek powitał uczestników promieniami słońca i wesołą nutą piosenki Idę na plażę, która stała się hymnem tegorocznych AMP Gdynia 2008. Rozpoczął się siatkarski maraton, który mogli przetrwać tylko dobrze przygotowani zawodnicy. Rozegranie kilku spotkań jednego dnia to nie lada wyzwanie. O przypadku nie było mowy, do następnej rundy awansowali najlepsi! Wieczorem odbyła się tradycyjna impreza integracyjna, podczas której trwały zapisy do kultowego turnieju mikstów. Pary mieszane, tworzone często pod wpływem chwili, swoją rywalizację rozpoczęły w środę pomiędzy grami ćwierćfinałowym i półfinałowymi turnieju kobiet i mężczyzn. Późnym popołudniem poznaliśmy wszystkich finalistów. Wieczorem, przy dźwiękach hitów AZS, rozpoczęła się plenerowa impreza „Bicz Party Gdynia 2008”, a także II Nocny Turniej Siatkówki Plażowej, a wszystko pod hasłem „Atmosfera, Zabawa, Sport”. W czwartek kibice obejrzeli sześć pojedynków na najwyższym poziomie akademickiej siatkówki plażowej – mecze o trzecie miejsce

i finały w trzech kategoriach – miksty, kobiety i mężczyźni. W finale mikstów na boisku pojawił się... Deszcz. Na szczęście był to zawodnik Piotr Deszcz, który wraz ze swoją partnerką znad morza, Sandrą Luftner, musiał jednak uznać wyższość pary z Krakowa – Aleksandry Filip / Marcina Wyrzykowskiego. W finale kobiet naprzeciw sobie stanęły byłe partnerki – Marta Słodnik i Anna Podgórniak (złote medalistki AME i AMP). Po zaciętym meczu 2–1 (19–21, 21–14, 15–11) zwyciężyła para Marta Słodnik i Ewa Kalinowska i to ona stanęła na najwyższym podium mistrzostw. Finał mężczyzn to bratobójczy pojedynek zawodników z Politechniki Opole: Piotra Marciniaka, Mateusza Radajewskiego i Marcina Melnarowicza, pomiędzy którymi znalazł się Michał Kubiak z Poznania. Po zaciętym widowisku zwyciężyła para poznańsko-opolska i to ona będzie reprezentować nasz kraj na Akademickich Mistrzostwach Europy. Tym akcentem zakończył się akademicki sezon piłki siatkowej plażowej. Kolejny zapowiada się bogato – rozgrywki strefowe i finał MPSzW, XIII Akademickie Mistrzostwa Polski, a przede wszystkim Akademickie Mistrzostwa Europy w Gdyni! I znów pójdziemy na plażę... PW Foto Maciej Samsonowicz KOBIETY 1. Marta Słodnik/Ewa Kalinowska (Uniwersytet Gdański) 2. Anna Podgórniak/ Ewa Twardowska (Akademia Morska Gdynia) 3. Aleksandra Filip / Iwona Urbańczyk (AGH/AWF Kraków). MĘŻCZYŹNI 1. Piotr Marciniak / Michał Kubiak (Politechnika Opole/WWSTiZ Poznań) 2. Mateusz Radojewski/Marcin Melnarowicz (Politechnika Opole) 3. Michał Bernyś/Przemysław Jeton (Politechnika Śląska Gliwice). MIKSTY 1. Aleksandra Filip/Marcin Wyrzykowski (AGH/AWF Kraków) 2. Sandra Luftner/Piotr Deszcz (Akademia Morska Gdynia/AWF Katowice) 3. Aleksandra Theis/Robert Kozłowski (Politechnika Gdańska/AWF Warszawa). aps nr 03 2008 (261)


[Puchar Odry]

Niech wygra najlepszy We Wrocławiu studenci ścigają się w wyścigach wioślarskich dopiero kilkanaście lat, ale na świecie dyscyplina ta ma już ponadstuletnią tradycję.

N

ajstarsze i najbardziej prestiżowe zawody to oczywiście brytyjski The Boat Race, którego początki sięgają 1829 roku. W marcową, z reguły jeszcze mroźną sobotę w szranki nieustannie zapaleni do wioślarskiej walki stają członkowie osad uniwersytetów z Oksfordu i Cambridge. To na The Boat Race właśnie wzorują się organizatorzy wrocławskich wyścigów. Jak się uczyć, to od najlepszych! We Wrocławiu dopiero budujemy tradycję, co nie umniejsza ani rangi wyścigów, ani wysiłku włożonego przez wioślarzy. Nasze studenckie zmagania powiązane są z największym studenckim świętem – juwenaliami. To w maju właśnie na odrzańskie tory wypływają ósemki studentów. Dwanaście lat temu, w 1996 roku, po raz pierwszy odbyły się wyścigi pomiędzy wioślarzami reprezentującymi dwie największe wrocławskie uczelnie – Uniwersytet i Politechnikę. Pierwsze zawody cieszyły się dużym zainteresowaniem, nie tylko braci wioślarskiej, ale także mieszkańców Wrocławia. Od tamtej pory studenci w maju wypływali na tory Odry i wyłaniali zwycięzcę, który z rąk rektora odbierał puchar. Po 10 latach zmagań organizatorzy zmienili formułę i do zawodów zaprosili ósemki reprezentujące inne uczelnie, miasta, a nawet państwa. Impreza otrzymała nazwę Pucharu Odry, czyli Odra Cup. W ubiegłym roku osada gospodarzy – Politechniki Wrocławskiej – zwyciężyła w wyścigu finałowym z zaproszoną ósemką z Oksfordu. W tym roku nie było już tak łatwo. Oksford przysłał mocniejszy zespół. Osada to co prawda

www.azs.pl

nie ta sama, która wygrała tegoroczny The Boat Race w rywalizacji z Cambridge, ale i tak pokazała siłę. Dla przypomnienia, wraz ze zwiększeniem liczby startujących osad zmieniła się sama formuła rozgrywania wyścigów. Puchar Odry obejmuje pełny cykl rywalizacyjny – eliminacje, repasaże, półfinały i finały. Każda z osad musi przejść pełen cykl, by móc walczyć o zwycięstwo. W tym roku do rywalizacji na 1000 m stanęło 8 osad. Oprócz reprezentantów Wrocławia – Politechniki (2 osady) i Uniwersytetu, nad Odrę zjechali reprezentanci Oksfordu, Imperial College of London, UMK Toruń, Czech i Berlina. Rywalizacja była niezwykle zacięta, a największych emocji dostarczyły dwa półfinałowe pojedynki – pomiędzy University of Oxford a UMK Toruń oraz Politechniką Wrocławską a Imperial College of London. W obu wyścigach stawką było wejście do finałowego biegu, w którym nieubłaganie miejsca były tylko 2, pretendentów zaś 4. W pierwszym półfinałowym biegu od samego startu na prowadzenie wysunęła się osada UMK Toruń. Mocnymi pociągnięciami i niezwykle równym tempem wiosłowania torunianie, kontrolując oksfordczyków, zbliżali się do mety. Po pokonaniu około 3/4 dystansu i prawie pewnym zwycięstwie polskiej osady stało się coś niesamowitego – nie wiadomo skąd, na oczach setek widzów i kibiców, osada z Oksfordu kilkoma niesamowicie mocnymi i szybkimi pociągnięciami wioseł wyprzedziła toruniaków. Na kilka chwytów przed metą prowadzenie przejęli Anglicy i już nie odpuścili tych kilku pociągnięć, dowożąc zwycięstwo do mety. Nieznaczne, ale ewidentne. Toruńska osada nie mogła się z tym pogodzić. Nic dziwnego, prowadziła przecież przez większość dystansu. Ale wynik na mecie był nieubłagany – Oksford wszedł do finału. W drugim półfinałowym wyścigu Politechnika Wrocławska pokonała zaciekle walczącą osadę Imperial College z Londynu.

W najważniejszym, finałowym wyścigu spotkały się więc Politechnika Wrocławska i Uniwersytet z Oksfordu. Pogoda była doskonała, świeciło słońce, wiatr był delikatny – dokładnie taki, jakiego wioślarze potrzebują, by swobodnie wiosłować, a małe fale na wodzie tylko dodawały wiosłowaniu przyjemności. Od samego początku osada z Oksfordu wysunęła się na prowadzenie. Słaby start wrocławskich studentów nie pomógł im złapać dobrego rytmu, osada co rusz gubiła tempo i równe wejście piór do wody. Widać było nerwowość. A oksfordczycy, raz zyskując przewagę, już nie mieli zamiaru jej oddawać, wiosłowali spokojnie, cały czas kontrolując przeciwników. Kilkanaście sekund na 1000 metrów to w wioślarstwie odległość nie do odrobienia, to różnica klasy. Czyżby więc Oksford wystawił o wiele silniejszą osadę niż w roku ubiegłym, czy to wrocławscy studenci odpuścili sobie sezon, myśląc, że jedna wygrana czyni ich zwycięzcą na zawsze? Sport jest nieubłagany, nie toleruje przeciętności i wypomni każdy odpuszczony trening. Wynik mówi sam za siebie. Jest niepodważalny. Tym samym tegoroczny wyścig Odra Cup 2008 zwyciężyła zdecydowanie osada Oksfordu (6:35,99), pokonując w biegu finałowym reprezentantów gospodarzy – Politechnikę Wrocławską (6:47,78). A medale i puchar dla zwycięskiej osady wręczał w tym roku patron imprezy – sam prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz. Myślę, że tegoroczne zawody będą mocnym impulsem dla wrocławskich wioślarzy. Impulsem do przemyśleń, ciężkiej pracy i nieignorowania przeciwnika. Kolejne zmagania już za rok. Tekst i foto Małgorzata Pawlak Wyniki 1. University of Oxford 2. Politechnika Wrocławska 3. AZS UMK Toruń 4. Imperial College of London 5. Uniwersytet Wrocławski 6. Viadrina / Wiking Berlin 7. Politechnika Wrocławska 2 8. VSB Ostrava


Spotkania, które wywołują emocje, mają moc wejścia do kalendarza na stałe. Nawet pojedyncze głosy malkontenckie nie zdołają podważać idei takich spotkań. Tak jest z konferencją szkoleniową dla nauczycieli akademickich SWFiS, trenerów i instruktorów prowadzących wybrane sekcje w klubach uczelnianych AZS. W tym roku w Wilkasach odbyła się ona już po raz jedenasty. Dlaczego?

Konferencja Szkoleniowa dla Nauczycieli SWFiS, Wilkasy 2008 • Średnio 100 uczestników z całej Polski przyjeżdża rokrocznie do Wilkas. Nie przeszkadza im długi i trudny dojazd na Mazury. Co roku opracowują inne warianty podróży, ale jak jadą po raz drugi – to już w towarzystwie koleżanek i kolegów z tej lub innej uczelni czy miasta. Długie trudy podróży można znosić łatwiej przy wspomnieniach z poprzednich konferencji. Ci co jadą po raz pierwszy, słuchają z lekkim niedowierzaniem, ale za rok już są takimi samymi narratorami opowieści, o podobnym temacie i stylu. Z początku zaskoczeni uczestniczą w ceremonii powitania przed hotelem, którą samoistnie organizuje stale powiększający się komitet organizacyjno-powitalny, a w ostatnim dniu konferencji – komitet organizacyjno-pożegnalny. Czy to nie miło, jak ktoś na nas czeka i nas sympatycznie żegna? • Giżycko, Wilkasy – serce Mazur. Hotel, wygodne pokoje – co prawda gapowiczom nieraz trafiają się w nagrodę ośmioosobowe, ale za to na ostatnim piętrze i z widokiem na „morze”. Recepcja w tym zakresie przyjmuje wszystkie życzenia. Konferencja odbywa się w jednym

budynku, a w nim mieszczą się sale konferencyjne, odnowa biologiczna, posiłki, obok pokój ciekawych sąsiadów, którzy pomogą w każdej chwili lub np. łowią ryby, przyrządzają je i degustują. Inne miejsca zajęć – w zasięgu wzroku – korty, boiska. W przyszłym roku w Wilkasach będzie pływalnia – spacer pod górkę i już można być na zajęciach. A wieczorem obowiązkowe wyjście do „Wabędzia”, nie tylko na grupowe biesiadowanie, ale i tańce. Czy jest drugie takie miejsce na Mazurach? • Na trawie między zajęciami tłoczno, trzeba zatrzymać każdy promień słońca na swoim ciele. Teren przed hotelem jest okupowany 24 h na dobę. Rano powitanie słońca urządzają uczestnicy grupy jogi, razem z nowymi jej entuzjastami. Wieczorem na bujanych ławkach spotkania koleżanek i kolegów z czasów studiów, z dwoma szklanymi kieliszkami i butelką szampana, a całą noc teren powrotu do hotelu. Co można jeszcze wpleść w 24-godzinną dobę? • Prowadzący – profesjonaliści, kochani, mili, ciekawi, intrygujący, uśmiechnięci, zasadniczy, nieraz niesympatyczni, ale za to z takim bagażem wiedzy, że w pigułce przekazują w czasie jednej konferencji tajniki wiedzy swojej specjalizacji – w przeciwieństwie do długiego czasu jej studiowania i zawodowej praktyki. Dla tych pierwszych warto przyjechać kolejny raz, bo nie powtarzają swoich zajęć, są kreatywni za każdym razem, a ich urokliwy śmiech przywołuje się w de-

presyjnym jesienno-zimowym czasie. Z tych drugich rezygnujemy – zmieniamy dyscyplinę, ale w opowieściach podkreślamy ich zawodowy kunszt. Z dyscyplin, które realizujemy, były: aerobic, futsal, koszykówka, kulturystyka, pływanie, rugby (pokazowo), siatkówka z plażówką, tańce, tenis. Jaką jeszcze dyscyplinę akademicką warto zgłębiać w Wilkasach? • Termin konferencji. Po trudach pracy w ciągu roku akademickiego, ale i przed wakacjami. Rok akademicki nie ma stałej daty w skali ogólnopolskiej. Zatem wybór dyktuje własna organizacja pracy zawodowej i przychylna decyzja szefa studium. Z perspektywy lat – raz była na konferencji tzw. ściana wschodnia, raz zachodnia czy Pomorze. Czy jest taki termin, który odpowiadałby wszystkim nauczycielom akademickim wf. w Polsce? • Mimo niekwestionowanych wartości takich szkoleń, zbyt często negujemy rzeczy, które są już określone w założeniach organizacyjnych. W przyszłym roku przed hotelem zróbmy Hyde Park, ustawmy mównicę i prowadźmy – w chwilach wolnych od zajęć – dywagacje na temat konferencji w drugim dziesięcioleciu. Proponuję jednak nie deliberować nad kwestiami: – Czy możemy być na zajęciach innej dyscypliny, kiedy odbywają się zajęcia w grupie, do której zgłosiłam(em) swój akces? – Dlaczego szkolenia – za które płaci uczelnia – w AZS są drogie? – Czy w przyszłym roku można przeprowadzić zajęcia z… (tu wymieniana jest dyscyplina – przyp. red.). Czy mogę je poprowadzić? Wiem, że przyjedzie na nie wiele osób. - Dlaczego koszulki są granatowe? – Czy muszę odesłać hotelowy ręcznik, który przez pomyłkę spakowałem do swojego bagażu? – Dlaczego nie ma ogniska a jest rejs statkiem? Rozmawiajmy o meritum. W czasie dotychczasowych konferencji mieliśmy już wiele wariantów merytoryczno-organizacyjnych. Już za wiele nie doświadczajmy, a praktykujmy. Tak jak zawodowcy, którzy w profesjonalny, kulturalny i sympatyczny sposób podchodzą do każdego życiowego wyzwania. Szkoda czasu! HH, foto Bartosz Gogolewski aps nr 06 2008 (264)


R

WITRYNA KSIĄŻEK SPORTOWYCH

ok 2007 to dla polskiego sportu burzliwy okres. Nie licząc przypadków korupcji i patologii w związkach sportowych, pełen był wydarzeń pozytywnych i dlań przełomowych. Do najważniejszych zaliczyć należy decyzję UEFA przyznającą Polsce (i Ukrainie) prawo organizacji finałów mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2012 roku. Poza tym nasza reprezentacja w futbolu po raz pierwszy w historii zakwalifikowała się do finałów mistrzostw Europy w piłce nożnej. Byliśmy również świadkami szeregu innych sukcesów rodaków na sportowych arenach Polski i świata. Wystarczy przywołać triumfy Roberta Kubicy, Adama Małysza, Otylii Jędrzejczak, Pawła Korzeniowskiego czy Mateusza Sawrymowicza, polskich florecistek, piłkarzy ręcznych i wielu innych sportowców, których ubiegłoroczne osiągnięcia zatarły się w pamięci. Aby przypomnieć sobie te i inne występy polskich sportowców, proponuję sięgnąć do Kroniki Sportu Polskiego 2007, której ósmy już tom Fundacja Dobrej Książki oddaje do rąk czytelnikom. Wydawnictwo zawiera pełny obraz wydarzeń sportowych w minionym roku. Autorzy pozostawili stosowany dotąd układ albumu. Zasadniczą część wydawnictwa stanowią zestawienia wyników uzyskiwanych przez zawodników na różnego rodzaju imprezach sportowych, poczynając od rozgrywek lokalnych, przez

ogólnopolskie, do imprez międzynarodowych. W albumie scharakteryzowano tym sposobem ponad 60 dyscyplin sportowych. Oprócz informacji na temat tak popularnych dziedzin, jak tenis, siatkówka czy pływanie, czytelnik znajdzie również wyniki z korfballu, ringo, hokeja na trawie. Zestawienie uzupełniają résumé przedstawicieli związków sportowych reprezentujących poszczególne dyscypliny, oceniające występy swoich zawodników. Tym sposobem można szybko zorientować się w kondycji danej dyscypliny, bez konieczności analizowania wyników sportowych. Ważnym i przydatnym elementem Kroniki są dane związków sportowych w Polsce. Zawierają informacje na temat władz związku, siedziby, struktury. Kronika to jednak nie tylko statystki czy dane. Autorzy postanowili przybliżyć na kartach albumu działalność wybranych krajowych organizacji sportowych (m.in. takich jak: Polski Komitet Olimpijski, Komisja Krzewienia Kultury Fizycznej czy Akademicki Związek Sportowy) oraz zaprezentować sylwetki wybitnych sportowców i działaczy. Dzięki temu czytelnik ma okazję poznać ludzi tworzących środowisko sportowe w Polsce oraz poznać sport przez pryzmat inny niż wyniki. Kronika Sportu Polskiego to książka warta polecenia. Autorzy zawarli w niej wiele cennych informacji, które osobom związanym ze sportem zawodowo lub hobbistycznie z pewnością się przyda-

Rozstrzygniêcie konkursu Nagrodę w konkursie Pekin 2008 – książkę pt. Igrzyska w Berlinie – otrzymuje Bernard Kuczko, student Politechniki Białostockiej. Gratulujemy.

WYNIKI 3–4.05.2008, ODENSSE (Dania).

W Mistrzostwach Europy w Akrobatyce Sportowej srebrny medal w drużynie skoków na ścieżce zdobyli: Adrian Bryłka, Oskar Lipa i Sebastian Sondel. Wszyscy AZS AWF Katowice. Wojciech Sobierajski, AZS AWF Poznań, zdobył brązowy medal indywidualnie w skokach na ścieżce w kategorii juniorów. 4.05.2008, SOCHACZEW. W Mistrzo-

stwach Polski w Rugby-7 zwyciężył AZS AWF Warszawa. Trzecie miejsce zajął AZS AWF Katowice.

8–9.05.2008, KRAKÓW. Dariusz

Wrzosek i Jarosław Miczek, AZS AWF Kraków, zdobyli w składzie drużyny C-2x3 srebrny medal Mistrzostw Europy w Kajakarstwie Górskim.

9.05.2008. Siatkarze AZS Politech-

niki Warszawskiej zwyciężyli w barawww.azs.pl

żowych spotkaniach z KS Poznań 3:1, utrzymując się w rozgrywkach Polskiej Ligi Siatkówki. 11.05.2008. Zakończyły się rozgrywki

Ekstraklasy Piłki Ręcznej Kobiet. AZS AWFiS Gdańsk zajął drugie miejsce, AZS Politechnika Koszalińska – czwarte.

11.05.2008, LOZANNA. Leszek Blanik, AZS AWFiS Gdańsk, zdobył złoty medal w skoku, 16.562, podczas Mistrzostw Europy w Gimnastyce Sportowej. 11.05.2005, MONZA. Magdalena Pie-

karska, AZS AWF Warszawa, zdobyła brązowy medal w szpadzie podczas Młodzieżowych Mistrzostw Europy w Szermierce. 11.05.2008. Zakończyły się rozgryw-

ki Ekstraklasy Piłki Ręcznej Mężczyzn. Zespół AZS AWFiS Gdańsk zajął 10. miejsce (utrzymanie).

Kronika Sportu Polskiego 2007, Fundacja Dobrej Książki, Warszawa 2008, stron 550, oprawa twarda, zdjęcia

dzą. Informacje są podane w przejrzysty sposób. Dodatkowym atutem są zdjęcia, których w albumie jest sporo. Dane zawarte w Kronice znaleźć można również na stronie internetowej www.kronikasportu.pl. Warto mieć ten album również z tego względu, że jest to bodaj jedna z nielicznych, jeśli nie jedyna pozycja na rynku wydawniczym, która w sposób wyczerpujący dokumentuje poczynania sportowców z kilkudziesięciu dziedzin sportowych. Media interesują się zazwyczaj kilkoma wybranymi dyscyplinami, pomijając te mniej popularne. Dzięki Kronice czytelnik ma okazję dowiedzieć się, że w polskim sporcie dzieje się dużo i że odnosimy sukcesy w różnych dziedzinach sportu, a nie MM tylko w tych ulubionych.

15.05.2008. Siatkarki AZS Białystok wygrały turniej barażowy, utrzymując się w rozgrywkach Ligi Siatkówki Kobiet. Piąte miejsce w rozgrywkach zajął AZS AWF Poznań. 17–18.05.2008, MEDIOLAN. Łukasz

Woszczyński i Łukasz Gors, AZS AWF Gorzów, zdobyli brązowy medal w składzie osady C-4 na 1000 m podczas Mistrzostw Europy w Kajakarstwie Klasycznym.

18.05.2008, ELBLĄG. AZS Politech-

nika Koszalińska zdobył Puchar Polski w Piłce Ręcznej Kobiet.

20–23.05.2008, WROCŁAW. W Dru-

żynowych Mistrzostwach Polski w Brydżu Sportowym zwyciężył AZS Politechnika Wrocławska w składzie: Cezary Balicki, Adam Żmudziński, Wojciech Olański, Włodzimierz Starkowski, Stanisław Gołębiowski, Mariusz Kwieciński, Andriej SP Gromow, Aleksander Dubinin.


kalendarium

kalendarium

kalendarium

kalendarium

LIPIEC/SIERPIEŃ Rok

temu (8–18 sierpnia 2007 r.) akademicka reprezentacja Polski zdobyła na XXIV Letniej Uniwersjadzie w Bangkoku 16 medali (2 złote, 5 srebrnych i 9 brązowych).

10

lat temu (5 lipca 1998 r.) we Wrocławiu gościł dr Primo Nebiolo, prezydent FISU, któremu władze Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu – po raz pierwszy w historii uczelni – nadały tytuł doktora honoris causa. Od 28 czerwca do 5 lipca 1998 r. we Wrocławiu odbywały się III Akademickie Mistrzostwa Świata w Piłce Ręcznej Kobiet.

20

lat temu (26 sierpnia 1988 r.) zmarł prof. Jerzy Hryniewiecki, członek AZS Warszawa w latach trzydziestych. Uprawiał lekkoatletykę, wioślarstwo i koszykówkę, narciarstwo, taternictwo i żeglarstwo. Od 1938 r. był pracownikiem naukowo-dydaktycznym Politechniki Warszawskiej, wybitnym architektem, współautorem m. in. schroniska na Czarnoborze (1935), basenu KS „Legia” w Warszawie (1953), Stadionu Dziesięciolecia w Warszawie (1955), Wojewódzkiej Hali Widowiskowo-Sportowej w Katowicach (1962). W 1969 roku został laureatem Złotego Wawrzynu Polskiego Komitetu Olimpijskiego (1969).

50

lat temu (19–24 sierpnia 1958 r.) Barbara Janiszewska, lekkoatletka AZS Kraków, zwyciężyła w biegu na dystansie 200 m w VI Mistrzostwach Europy w Lekkoatletyce rozegranych w Sztokholmie. Polka w biegu finałowym pokonała groźne Rosjanki i Niemki (24.1 s). Zdaniem Szwedów: wygrała najładniejsza i najszybsza kobieta Europy! Razem z: Marią Chojnacką, Celiną Jesionowską i Marią Bibro zdobyła również brązowy medal w sztafecie 4 x 100 m (46.0 s).

60

lat temu (14–16 sierpnia 1948 r.) we Wrocławiu Andrzej Manowski, AZS Wrocław, zajął drugie miejsce na dystansie 200 m stylem dowolnym (2:34.0) i został pierwszym azetesiakiem medalistą Głównych Mistrzostw Polski w Pływaniu, rozgrywanych w okresie powojennym. (mat)

80

lat temu (31 lipca 1928 r.) Halina Konopacka, AZS Warszawa, wygrała rzut dyskiem na Letnich Igrzyskach Olimpijskich w Amsterdamie. Polka wyrzuciła dysk na odległość 39,62 m i pokonała Amerykankę Lilian Copeland (37,08) i Szwedkę Ruth Svedberg (35,92) Zdobyła pierwszy złoty medal olimpijski dla Polski. Wynik Konopackiej w Amsterdamie był pierwszym kobiecym rekordem olimpijskim w rzucie dyskiem, po raz drugi ustanowionym przez nią rekordem świata i trzecim poprawionym rekordem HH Polski.

Władysław Jan Zalewski (1925 – 2008)

G

rono osób szczególnie zasłużonych dla sportu akademickiego zostało boleśnie uszczuplone. 14 czerwca 2008 roku zmarł w Lublinie w wieku 83 lat prof. Władysław Zalewski. Od 1995 roku Członek Honorowy Akademickiego Związku Sportowego. Całe jego sportowe życie związane było z AZS, a ukochaną dyscypliną był tenis ziemny. Ukochaną w pełnym tego słowa znaczeniu, bowiem na kortach tenisowych poznał Władysław przyszłą towarzyszkę życia, p. Marię z domu Hakiel. Przez wiele lat wspólnie uczestniczyli w zawodach, przy czym Władysław osiągał większe sukcesy, będąc na przełomie lat 40. i 50. najlepszym tenisistą Lubelszczyzny. Nie ograniczał swoich sportowych zainteresowań wyłącznie do tenisa, z powodzeniem grał również w piłkę nożną. Dorosłe życie W.J. Zalewski poświęcił pracy naukowej. W 1960 r. uzyskał tytuł doktora w Wyższej Szkole Rolniczej w Lublinie; w 1965 r. habilitował się w Wyższej Szkole Rolniczej w Poznaniu; w 1974 r. został profesorem nadzwyczajnym, a w 1982 r. – profesorem zwyczajnym. Pełnił przy tym wiele odpowiedzialnych funkcji: w latach 1969–1972 był prodziekanem wydziału zootechnicznego AR w Lublinie, a przez kolejne 2 lata – dziekanem tegoż wydziału; w latach 1973–1981 był prorektorem Akademii Rolniczej, a latach 1966–1995 kierownikiem Katedry Hodowli Bydła. Ponadto w latach 1986– –1991 był dyrektorem Instytutu Hodowli i Technologii Produkcji Zwierzęcej. Jego dorobek naukowy obejmuje ponad 200 prac. Walory dydaktyczne najlepiej potwierdza fakt, że córka Marta jest również pracownikiem naukowym Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. Profesor był członkiem honorowym Komitetu Nauk Zootechnicznych PAN oraz członkiem honorowym Polskiego Towarzystwa Zootechnicznego, laureatem wielu nagród ministerialnych.

Szczególnie sobie cenił doktorat honoris causa macierzystej uczelni. Aktywność profesora i wielopłaszczyznowa twórcza działalność znalazły uznanie w oczach władz państwowych, czego dowodem – krzyże oficerski i kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, oraz władz lokalnych – m.in. honorowa odznaka Zasłużony dla Lubelszczyzny, złota odznaka Zasłużony dla miasta Lublina. Ale czy profesor mógł funkcjonować bez AZS? Oczywiście nie! W latach 1973–1979 był prezesem Zarządu Środowiskowego AZS Lublin, a od 1990 r. prezesem najaktywniejszego w Polsce Koła Seniorów AZS; w roku 1995 odebrał najwyższą godność w sporcie akademickim – honorowe członkostwo AZS. Przez wszystkie lata był wierny tenisowi. Grupa weteranów – bo takim mianem określano: prof. Władysława Zalewskiego, dr. Jerzego Zaleskiego, prof. Tomasza Borkowskiego, prof. Włodzimierza Sitkę, prof. Wiktora Oktabę, prof. Wiesława Śladkowskiego, mec. Leszcza Łuczaja i dr. Mariana Przylepę – należała do stałych użytkowników kortów w uniwersyteckim i akademickim ośrodku sportowym. Dr Jerzy „Sampras” Zaleski przeszedł na drugą stronę błękitu w marcu ubiegłego roku. Teraz dołączył do niego długoletni, wypróbowany przyjaciel, z którym zapewne utworzyli już na niebiańskich polanach wspaniałą parę deblową. Wśród żegnających Profesora 20 czerwca br. na cmentarzu przy ul. Lipowej oczywiście nie zabrakło azetesiaków. Pełne ciepła i przyjacielskich akcentów słowa mec. Ireneusza Bieniaszkiewicza stanowiły niestety ostatnie już spotkanie z naszym ukochanym prezesem. dr Leszek M. Rouppert Korty w dzielnicy uniwersyteckiej, od lewej: Władysław Zalewski, Wiesław Śladkowski, Leszek Łuczaj, Jerzy Zaleski

aps nr 06 2008 (264)


[z

azs.pl...]

Piłka ręczna

Organizacja AME 2010

Z

września br. upływa termin składania ofert organizacji Akademickich Mistrzostw Europy w 2010 roku. Do wyboru jest wiele dyscyplin sportowych. AME w 2010 będą rozgrywane w 12. dyscyplinach: siatkówka plażowa, siatkówka, koszykówka, piłka nożna, wioślarstwo, badminton, piłka ręczna, tenis, tenis stołowy, futsal, rugby 7s, golf. W systemie 2-letnim będą rozgrywane żeglarstwo, brydż i karate (2011). Szczegółowe informacje dotyczące mistrzostw i ich organizacji można znaleźć na stronie Europejskiej Federacji Sportu Studenckiego (EUSA) pod adresem www.eusa. eu oraz w Dziale Sportu Powszechnego ZG AZS – mail: ukf@azs.pl.

łoty medal z Akademickich Mistrzostw Europy z Serbii przywiozły szczypiornistki Wyższej Szkoły Społeczno-Przyrodniczej im. Wincentego Pola z Lublina. Dziewczęta w czterech z pięciu rozegranych meczów wygrywały przewagą co najmniej 16 bramek, łącznie w całym turnieju zdobywając 183 bramki, a tracąc tylko 96. Największe problemy lublinianki miały z gospodyniami, z którymi do połowy przegrywały 12:15, ale ostatecznie wygrały 26:25. Gospodynie tym samym musiały cieszyć się z wicemistrzostwa. W klasyfikacji króla strzelców zawodniczka WSSH – Sabina Włodek – zajęła drugie miejsce (35 bramek w całym turnieju). Piłkarze ręczni nie mieli aż tyle szczęścia. Spośród 15 zespołów uczestniczących w zawodach zawodnicy Politechniki Radomskiej uplasowali się pośrodku tabeli, zajmując 8. miejsce. Zawodnik tego zespołu – Michał Kalita – zdobył 27 bramek, dzięki czemu znalazł się w pierwszej piątce strzelców mistrzostw. Dodatkowo organizatorzy przyznali nagrody fair play. Wśród kobiet nagroda trafiła na uniwersytet z portugalskiego Porto, wśród panów – na uniwersytet z Cypru. Klasyfikacja końcowa Kobiety 1. University of Vincent Pol, Lublin (POL), 2. University of Nis (SRB), 3. University of Almeria (ESP), 4. University of Porto (POR), 5. University of Kragujevac (SRB), 6. Friedrich Alexander University, Erlangen Nurnberg (GER). Mężczyźni 1. University of Ljubljana (SLO), 2. Gazi University (TUR), 3. German Sport University Cologne (GER), 4. ISMAI Maia Higher Institute University (POR), 5. INSA National Science Institute Lyon (FRA), 6. University of Nis (SRB), 7. University of Hamburg (GER), 8. Technical University of Radom (POL), 9. University of Rijeka (CRO), 10. University of Belgrade (SRB), 11. Ankara University (TUR), 12. University of Alicante (ESP), 13. Donetsk National Technical University (UKR), 14. Maastricht University (NED), 15. University of Cyprus (CYP).

15

Wybór MS

Plażówka

Koszykówka

N

odczas Akademickich Mistrzostw Europy w Koszykówce Polskę reprezentowały 4 zespoły – 2 męskie i 2 żeńskie. Medalowe nadzieje mieliśmy w stosunku do koszykarek gorzowskiej PWSZ, które w zeszłym roku przywiozły z Mistrzostw złoto! Jednak dziewczęta miały pecha już na samym początku spotykając się w pierwszym meczu z niezwykle silną ekipą Rosjanek, które – jak się później okazało – zwyciężyły w całym turnieju. Zawodniczki PWSZ Gorzów Wlkp. zajęły 13. miejsce. Znacznie lepiej poszło drugiemu kobiecemu zespołowi z Polski, którym był Uniwersytet Adama Mickiewicza z Poznania. Poznanianki z jedną porażką dotarły do finału, w którym uległy niezwyciężonym Rosjankom 57:67. Przywiozły więc z serbskiego Nowego Sadu srebrny medal i tytuł akademickich wicemistrzyń Europy. Panowie z gdańskiego AWFiS-u i studenci Politechniki Poznańskiej uplasowali się w drugiej dziesiątce Mistrzostw. Gdańszczanie turniej rozpoczęli od zwycięstwa z tureckim Uniwersytetem z Bahcesehir, co było zapowiedzią dobrej passy. Jednak dalsze 3 porażki i 2 zwycięstwa ostatecznie dały miejsce 13. Poznaniacy z bilansem 2 zwycięstw i 4 porażek zajęli miejsce 16. Turniej wygrała drużyna z litewskiego Vytautas Magnus University, która w żadnym meczu nie odniosła porażki. Litwini są mistrzami nieprzerwanie od 2006 roku.

ie udało się zdobyć medalu podczas V Akademickich Mistrzostw Europy w Siatkówce Plażowej. Podczas zawodów rozgrywanych w Turcji polskie pary zajęły jednak wysokie miejsca. W Turcji reprezentowały nas trzy zespoły: Edyta Małusecka i Iwona Urbańczyk z AWF Kraków, Ilona Zielińska i Iga Klinowska z AWF Poznań oraz przedstawiciele Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego Olsztyn Artur Jacyszyn i Grzegorz Pietkiewicz. Swoją grupę eliminacyjną wygrały poznanianki, ale w dalszej fazie turnieju uległy późniejszym brązowym i złotym medalistkom, przez co zadowolić się musiały miejscami 5–6. Na tych samych pozycjach zostali sklasyfikowani olsztynianie, którzy w fazie grupowej wygrali tylko jedno spotkanie, ale potem ograli Czechów, Portugalczyków i Rosjan, zatrzymując się na późniejszych brązowych medalistach. Krakowianki po jednej porażce w grupie uległy Rosjankom oraz Austriaczkom i zostały sklasyfikowane na miejscach 9–12. Klasyfikacja końcowa Kobiety 1. Estonian Business School 2 (EST) (Graumann Mari Liss – Bratuhhina Natalia) 2. Estonian Business School 1 (EST) (Puri Kadri – Bratuhhina Polina) 3. University of Ljubljana (SLO) (Andreja Vodeb – Ana Kocjancic) Mężczyźni 1. Transcarpathian University (UKR) (Kutsmus Andrij – Klyamar Oleksiy) 2. University of Brno (CZE) (Jindrich Weiss – Martin Tichy) 3. University of Klagenfurt (AUT) (Alexander Huber – Martin Streitfellner). www.azs.pl

P


Medaliści IO: ZŁOTO – wioślarstwo, czwórka podwójna: Michał Jeliński (AZS AWF Gorzów Wlkp.), Konrad Wasielewski i Marek Kolbowicz (AZS Szczecin), Adam Korol (AZS AWFiS Gdańsk) SREBRO – szpada drużynowo: Robert Andrzejuk (AZS AWF Wrocław), Adam Wiercioch (Piast Gliwice), Tomasz Motyka (AZS AWF Wrocław), Radosław Zawrotniak (AZS AWF Kraków) oraz czwórka podwójna wagi lekkiej: Paweł Rańda (AZS Politechnika Wrocławska), Łukasz Pawłowski (AZS UMK Toruń), Bartłomiej Pawełczak i Miłosz Bernatajtys (LOTTO – Bydgostia WSG Pocztowy Bydgoszcz).


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Akademicki Przegląd Sportowy 06/2008 by AZS-APS - Issuu