Skip to main content

Akademicki Przegląd Sportowy 05/2008

Page 1

Przed nami

IO Pekin 100 lat AZS


AKADEMICKI PRZEGLĄD SPORTOW

Roger Verey; czwórka podwójna: Adam Korol, Michał Jeliński, Marek Kolbowicz, Konrad Wasilewski. Foto archiwum APS

XXV MPSzW

siatkówka wioślarstwo lekkoatletyka Kwalifikacje olimpijskie

Pismo Zarządu Głównego AZS Redaktor naczelny: Bartłomiej Korpak Sekretarz redakcji: Halina Hanusz Adres redakcji: 00-056 Warszawa ul. Kredytowa 1a tel./faks (22) 828-02-76 502-250-604 www.azs.pl e-mail: aps@azs.pl

Skład: Paweł Piętka © FALL tel. (12) 413-35-00, 294-15-28, www.fall.pl Numer zamknięto 25 czerwca 2008 r. Wydawnictwo zrealizowano ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki, nakład 5000 egz.

[od redakcji]

Sto lat

I

leż to razy te dwa magiczne słowa wyśpiewujemy w swoim życiu? Okazji jest moc: od wczesnego dzieciństwa przez całe życie – urodziny, imieniny, wesela, gratulacje, a często i wygłupy. To w wielu wypadkach jedyna piosenka, jaką umiemy zbiorowo w całości zaśpiewać. Przed laty cudzoziemcy kojarzyli Sto lat z jakąś patriotyczną melodią, ba – z hymnem narodowym. Tak na dobrą sprawę nikt się specjalnie nie zastanawia, co te słowa znaczą. Mimo serdeczności i powtarzanych jak zaklęcie życzeń takiego wieku prawie nikt nie dożywa. We współczesnym, zwariowanym świecie, w którym tempo zmian mierzone jest w sekundach, sto lat jako miara służy już tylko historykom, a częściej archeologom. Daty nie kłamią. Zbliża się okres, w którym Akademickiemu Związkowi Sportowemu przyjdzie się zmierzyć z tym problemem. Dokumenty i badania dawno potwierdziły, że w roku akademickim 1908/1909 miały miejsce zebrania założycielskie i ostateczna rejestracja naszej organizacji. Różne dywagacje i interpretacje historyków nic tu nie zmienią. Kraków, Uniwersytet Jagielloński, Wacław Majewski, Walery Goetel, Szymon Pawlica, hasło W zdrowym ciele zdrowy duch, narciarze, turystyka górska, wioślarze, przyjaźń. Tak zapewne wyglądałyby pierwsze klatki czarno-białego niemego filmu, gdyby kiedyś miał powstać. Ciąg dalszy byłby trudny do zrealizowania. Nieskończenie wiele scen, wątków, bohaterów, sytuacji wyjątkowych i tych zwyczajnych, dramatów i anegdot. Po pewnym czasie doszłaby ścieżka dźwiękowa. Słychać byłoby gwar na stadionie w parku Skaryszewskim w Warszawie, radość Haliny Konopackiej po powrocie z Amsterdamu, doping na torze wioślarskim, na którym ścigał się Rożek (Roger

Verey). Po kilkudziesięciu latach doszedłby kolor. Wtedy jeszcze lepiej byłoby widać, jak wiele różnych kolorów ma nasza organizacja. A gdyby ktoś zechciał uwiecznić wszystkich ludzi związanych z AZS, to okazałoby się, że nie mieścimy się w kadrze, bo to przecież kilkadziesiąt tysięcy osób. Paradoksy miary towarzyszą nam od dłuższego czasu. Najbardziej widać to po czasie. Okres studiowania to przeciętnie 5 lat. Wszelkie legendy o wiecznych studentach i wyjątkowej skłonności prezesów klubów uczelnianych AZS do wydłużania tej średniej potwierdzają tylko regułę. Ileż to roczników przewinęło się przez AZS? Mecze, zwycięstwa, porażki – to tylko epizody, dla większości nic nie znaczące. Ale dlaczego z takim rozrzewnieniem odkurzamy stare medale, wspominamy sportowe przygody? Z miarą ilości też będziemy mieć problemy. Dzięki komputeryzacji jest to teraz dobrze widoczne. Każdego dnia ktoś przystępuje do AZS, pojawiają się nowe nazwiska w systemie. Pod koniec roku akademickiego strużka zamienia się w rzekę, by w październiku startować znowu od początku. Ile osób przez te 100 lat otrzymało legitymację członkowską? Z miarą sukcesu też nie jest lepiej. Kto jest większym mistrzem: przyszły lekarz czy inżynier, który wygrał mistrzostwa uczelniane, a może olimpijczyk na podium? 100 lat trwania idei to wspaniały jubileusz, nawet jeżeli przy tej okazji pojawiają się przeróżne refleksje. Kiedyś, dawno temu, kiedy zaczynała się moja przygoda z AZS, świat ograniczał się do piłki koszykowej i kilku starszych kolegów z drużyny, a rok 2008 był niewyobrażalnie daleko. Nadchodzący jubileusz jest faktem, a z faktami trudno dyskutować. Oddajmy się zatem wspomnieniom. Redaktor

Prezes AZS Prof. dr hab. Marek Rocki

Szanowny Panie Profesorze, dziękuję za wyjątkowe wyróżnienie, jakim jest powołanie do Komitetu Honorowego obchodów 100-lecia AZS. Wyróżnienie to jest jednym z wielu (mam nadzieję nie ostatnim), jakich w AZS doświadczyłem. Pierwszym była mała zielona książeczka AZS, którą wręczył mi prezes Zenon Mauthe jesienią 1953 roku. Przy okazji dostałem bawełniany zielony dres pod warunkiem udziału w marszach patrolowych Rzeszów–Baligród w drużynie AZS, na co nieopatrznie się zgodziłem. W 1953 roku wygrać marsze miały LZS, a nam dopisano punkty karne za podbieganie. Straciłem tam połowę zdrowia. Pozostałą część już ostrożniej i stopniowo przez następne 50 lat traciłem oczywiście w AZS. Już w roku 1957 byłem akademickim wicemistrzem świata w szpadzie, a przed zawodami spotkało mnie wyróżnienie – może banalne, ale wymowne – otrzymałem dres zielony, dziany z zamkami błyskawicznymi. Takie nosiła tylko elita AZS. W miarę sportowego rozwoju, po kolejnych mistrzostwach AZS, kraju, świata i igrzyskach olimpijskich, AZS o mnie pamiętał – już nie dresy, a medale dyplomy, gratulacje i wyróżnienia, praca trenerska w klubie AZS Warszawa, 10 lat pracy z reprezentacją Polski i medale olimpijskie. Cały ten mój cykl stanowiący połowę obchodzonych dzisiaj uroczystości przeżyłem z dziwnym uczuciem przyjemności, lekkości, zadowolenia mieszaniny dumy i szczęścia, które dało mi przynależenie do AZS. Dziwnie lekko machnąłem ręką na mieszkanie z „Legii” czy pieniądze w innym klubie, typowa AZS-owska nierozważność. Zapisanie się do AZS, mimo pośpiechu i triku prezesa Zenona, było jedną z najlepszych decyzji, jaką podjąłem. Pozostanę więc w AZS w następnym stuleciu, ale już tylko wolniutko w marszu wokół Rynku w Krakowie.

ISSN 0209-0546

aps nr 05 2008 (263)


[forum FISU]

Mocne strony i wyzwania Rozmowa z Renatą Bojczuk, członkiem Komisji Naukowej (CESU) działającej w ramach Międzynarodowej Federacji Sportu Uniwersyteckiego (FISU) Za kilka dni w Krakowie zainaugurujemy międzynarodowe seminarium Forum FISU 2008. Jakimi sprawami w światowym sporcie akademickim zajmuje się CESU i jakie założenia leżą u podstaw tych seminaryjnych spotkań?

CESU zajmuje się sferą edukacyjną w FISU. Chodzi przede wszystkim o organizację imprez edukacyjnych FISU, takich jak konferencje czy fora. Konferencje to jedne z nielicznych okazji do spotkań specjalistów z różnych dziedzin naukowych związanych ze sportem akademickim. Natomiast forum FISU to wyjątkowe spotkanie działaczy i studentów sportowców, podczas którego mają okazję poznać inne federacje, wymienić się doświadczeniami, podyskutować o problemach, wyzwaniach i przyszłości sportu akademickiego. Z tego punktu widzenia forum jest niezwykle ważne dla FISU. Wokół jakich tematów toczyła się będzie dyskusja podczas Forum w Krakowie i jaki wpływ mieli polscy organizatorzy na ich sformułowanie?

Temat przewodni IX Forum FISU Sport akademicki: korzenie, mocne strony i wyzwania został zaproponowany przez organizatorów i w pewnym sensie odnosi się do jubileuszu 100-lecia AZS – skłania do podsumowań i refleksji. Jeśli chodzi o inne tematy: porównanie struktur sportu akademickiego, wolontariat, finansowanie i marketing – wszystkie były zaproponowane przez Komitet Organizacyjny, ale ostateczny kształt uzyskały we współpracy z CESU. Zresztą CESU jest zawsze bardzo otwarte na propozycje organizatorów. Po raz pierwszy też zostaną zaprezentowane federacje kontynentalne, o co zabiegaliśmy w sposób szczególny. Notabene stosunek FISU do federacji kontynentalnych bardzo się zmienił w ciągu ostatnich kilku lat i uznaliśmy, że Forum to świetna okazja, by poznać, jak się tworzyły, co robią i jakie mają znaczenie w swoich regionach świata. www.azs.pl

Które kraje potwierdziły udział w Forum? Czy spodziewana frekwencja zadowala organizatorów?

Liczba zgłoszeń przeszła nasze najśmielsze oczekiwania. Zbliżamy się do magicznej liczby 50, a spodziewamy się, że jeszcze kilka krajów zgłosi się w ostatniej chwili. Wśród federacji, które przysłały swoje zgłoszenia są: Algieria, Anglia, Austria, Australia, Azerbejdżan, Belgia, Benin, Białoruś, Brazylia, Chiny, Cypr, Czad, Estonia, Finlandia, Francja, Grecja, Iran, Kanada, Kazachstan, Kongo, Korea, Kostaryka, Liban, Litwa, Makao, Maroko, Meksyk, Mongolia, Niemcy, Nigeria, Pakistan, Palestyna, Rosja, RPA, Rumunia, Senegal, Serbia, Słowacja, Szwajcaria, Szwecja, Tajlandia, Tajwan, Turcja, Uganda, USA, Węgry, Włochy, Wybrzeże Kości Słoniowej... i oczywiście Polska. Organizatorem Forum jest Akademicki Związek Sportowy. Dlaczego na miejsce spotkania wybrano Kraków i jaki jest udział miasta i lokalnych partnerów w realizacji planowanego programu?

Kraków jest dla nas miejscem magicznym, nie tylko dlatego, że jest piękny i że był siedzibą polskich królów. To w Krakowie, wśród studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego, zrodziła się inicjatywa utworzenia organizacji studenckiej, która zajęłaby się m.in. wychowaniem sportowym studentów. Był rok 1908, w Collegium Novum odbyło się zebranie założycielskie, po kilku miesiącach prac organizacyjnych i przygotowawczych AZS został formalnie zarejestrowany. Dziś patronat honorowy nad IX Forum FISU sprawuje Minister Sportu i Turystyki RP, a wśród patronów lokalnych są m.in.: Prezydent Miasta, Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Rektor Akademii Wychowania Fizycznego. Dzięki wsparciu Prezydenta Miasta piknik sportowy Forum wraz z meczem piłki nożnej organizatorzy–uczestnicy odbędzie się na stadionie Nadwiślana. Rektor UJ udostępnia nam swoje obiekty: Auditorium Maximum, Collegium Novum, a także udziela bardzo wymiernego wsparcia w postaci tłumaczeń symultanicznych oraz specjalnych stawek zakwaterowania naszych gości. Również Kopalnia Soli Wieliczka udzieliła nam specjalnych zniżek. Nie sposób wymienić tutaj wszystkich elementów programu, w których Komitet Organizacyjny uzyskał pomoc lokalnych partnerów. Bardzo doceniamy tę pomoc i wszystkim patronom serdecznie dziękujemy za wsparcie!

Przy wszystkich imprezach organizowanych przez AZS bardzo ważni są wolontariusze. Jaką rolę przypisano im w imprezie krakowskiej, skąd się rekrutują i jakie mają doświadczenie?

Wolontariusze to wizytówka każdej imprezy AZS-u. Rekrutacja na forum miała formułę otwartą i nadeszło znacznie więcej zgłoszeń aniżeli miejsc. Ze zgłoszeniem każdy wolontariusz wypełniał specjalną ankietę, która pozwoliła nam ocenić wstępnie jego doświadczenie, kompetencje i motywację. Przy forum mają wiele zadań, od witania gości na lotnisku, poprzez akredytację, recepcję, prace w biurze organizacyjnym w „Żaczku” i w Collegium Novum, tłumaczenia podczas warsztatów etc. Jak się sprawdzą? Zobaczymy. Od wielu lat jesteśmy żelaznym organizatorem wielu imprez w ramach akademickich mistrzostw świata, dwukrotnie gościliśmy w Zakopanem zimowe uniwersjady. Czy możemy czymś jeszcze zaskoczyć gości?

Organizatorzy ostatnich dwóch forów FISU mogli sobie pozwolić na zapewnienie doskonałych warunków zakwaterowania dla wszystkich uczestników. Nasze są z pewnością skromniejsze. Mam jednak nadzieję, że zaskoczymy gości tym, że w końcu forum odbywa się w sercu miasta. Atmosfera w „Żaczku”, który jest na co dzień akademikiem, ale z historią, i który posiada fantastycznie działający klub studencki, na pewno zaskoczy ich pozytywnie. Collegium Novum, miejsce sesji plenarnych i warsztatów, zapewne olśni niejednego z uczestników. To będzie taki powiew historii i wspaniały odnośnik do jubileuszu 100-lecia AZS. Ponadto wydawana będzie codzienna gazetka Forum, czyli Wydanie Specjalne APS, czego do tej pory nie było. Już teraz zapraszamy zainteresowanych uczestników Forum do współpracy przy jej redakcji! Dziękujemy za rozmowę.

Rozmawiał Bartłomiej Korpak


[forum FISU]

Niech nas zobaczą Rozmowa z prof. Karolem Musiołem, JM Rektorem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jesienią 1908 roku studenci Uniwersytetu Jagiellońskiego po kilku próbach odbyli zebranie założycielskie, w maju 1909 stowarzyszenie zostało zarejestrowane, przetrwało 100 lat. To najkrótsza historia Akademickiego Związku Sportowego. Czy w murach Uniwersytetu Jagiellońskiego nadal tkwi taka magiczna siła pozwalająca na różne inicjatywy studentów?

Jestem przekonany, że tak, ta magiczna siła tu jest i nadal będzie. Nie ma w tym mojej zasługi, ale studentów, mieszkańców niezwykłych domów akademickich: Żaczka, Nawojki, Piasta. Dodatkową szczyptę magii dodaje sam Kraków. Atmosferę miasta tworzą studenci. Tutaj nie są rozproszeni, jak to się zdarza gdzie indziej, żyją w jego centrum. W ich życiu zawsze jest miejsce na uprawianie sportu, niezwykłe inicjatywy, nietuzinkowe imprezy kulturalne, a także na kultywowanie tych inicjatyw kulturalnych, że wspomnę Festiwal Piosenki Studenckiej, który sięga swymi korzeniami moich czasów. Jeżeli mówimy o wysokim poziomie kultury studenckiej w Krakowie, to bierze się on właśnie z tradycji i ze specyfiki miasta, w którym żyje 190 tysięcy studentów. Myślę, że genius loci gości również na Uniwersytecie Jagiellońskim. Akademicki Związek Sportowy na przestrzeni stu lat to wielka rzesza studentów, ale ostoją organizacji było także środowisko nauczycieli, profesorów. Kuratoria władz uczelnianych była fundamentem istnienia i rozwoju sportu akademickiego. Czy na współczesnej uczelni jest w dalszym ciągu miejsce na takie relacje? Czy dla Pana Profesora jako gospodarza uniwersytetu wychowanie fizyczne studentów jest istotnym zagadnieniem?

Nie ma co ukrywać, że ostatnie lata, chyba nawet dziesiątki lat, nie sprzyjały sportowi akademickiemu, dlatego następowała bardzo szybka dewastacja terenów sportowych, nie mieliśmy czasu na sport, całą energię pochłaniało niełatwe życie w tamtych czasach. Teraz sytuacja się zmienia, można to ocenić chociażby po liczbie osób zainteresowanych karnetami na pływalnie czy inne aktywności sportowe. Wzrasta liczba osób, które zaczynają biegać,

uprawiać narciarstwo – to są niezwykle korzystne zmiany. Na szczęście została grupa entuzjastów, w tym profesorów, jak np. prof. Andrzej Pelczar, były rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, którzy przez całe swoje życie nigdy nie zerwali z piękną ideą sportu akademickiego i jej głównym nurtem i ciągle są bardzo aktywni w tej dziedzinie. Będziemy się starali poszerzyć zakres naszej oferty sportowej dla pracowników i studentów Uniwersytetu. To zajmie jeszcze trochę czasu, ale myślę, że jesteśmy już na dobrej drodze – bo priorytetem będzie ciągle III Kampus 600-lecia Odnowienia Uniwersytetu Jagiellońskiego, na którym budujemy basen olimpijski, aby lepiej się uczyło, pracowało i odpoczywało. Przeprowadzamy generalny remont obiektów sportowych Studium WFiS, mieszczących się przy ul. Piastowskiej. Wiem, że to wszystko jest zdecydowanie za mało. W połowie czerwca br. byłem w Warszawie, gdzie rozmawiałem w sprawie budowy basenu olimpijskiego właśnie na III Kampusie UJ. Można być optymistą w przypadku tego projektu. Wierzę, że atmosfera szybko się zmieni i profesorowie szybko dołączą do grupy aktywnie uprawiających sport. Statystyki dotyczące polskich szkół wyższych nie są optymistyczne. Wynika z nich, że tylko kilka procent ogółu studentów uczestniczy w aktywnym wypoczynku. Nieliczni ćwiczą w sekcjach AZS, chodzą na zajęcia rekreacyjne. Czy osoba, która nigdy nie zaznała systematycznych zajęć sportowych w młodości, ma szanse zmienić w dorosłym życiu swoje nawyki w tym zakresie? Czy Uniwersytet Jagielloński w jakiś specjalny sposób zachęca studentów do uprawiania sportu?

Myślę, że są to nawyki, których się nabywa w dzieciństwie i podczas nauki w szkole średniej, później jest już trudniej zmienić przyzwyczajenia. Oczywiście, że Uniwersytet Jagielloński zachęca swoich studentów do uprawiania sportu, szczególnie tego w wydaniu masowym, ale w tej dziedzinie dzisiaj mamy bardzo ograniczoną ofertę. To znacznie – podkreślam – znacznie poniżej naszych ambicji. Przypomnę, że stało się coś jeszcze gorszego: bieżnia zarosła trawą w tych trudnych latach. Nie chodzi tu tylko o sport akademicki czy profesjonalny. Przed nami wyzwanie – zbudowanie na nowo infrastruktury sportowej, ruszenie tych wszystkich spraw, które pomogą w poszerzeniu sportowej oferty uczelni: zamontowanie klimatyzacji w hali i salach sportowych Uniwersytetu, wybudowanie basenu olimpijskiego. Ostatnio liczba basenów znacząco wzrosła w Krakowie i ten trend będzie utrzymany. Uniwersytet Jagielloński dołączy do niego, bo sport akademicki jest niezwykle ważny. Proszę zauważyć, że w wielu ośrodkach akademickich są nawet profesjonalne zespoły ligowe. Sport akademicki będzie się koncentrował na pływaniu, siatkówce, koszykówce i tenisie, a w Krakowie oczywiście jeszcze na narciarstwie i snowboardzie. To jest przed nami, ale sprostamy temu zadaniu. Akademicki Związek Sportowy, korzystając z gościnności Uniwersytetu Jagiellońskiego, zaprosił do Krakowa reprezentantów sportu akademickiego z całego świata. Jaką uczelnię powinni goście zobaczyć i co zapamiętać?

Niech nas zobaczą takimi, jakimi jesteśmy. Myślę, że czas ku temu jest dobry (wielki uśmiech JM Rektora). Wiem, że zawsze na wszystkich gościach robi wrażenie nasza gościnność i z pietyzmem pielęgnowane tradycje Uniwersytetu. Jeszcze większe wrażenie robi to, jak myślimy o przyszłości. Collegium Maius w połączeniu z III Kampusem i z tymi zmianami, których dokonaliśmy w infrastrukturze – Biblioteka Jagiellońska, Auditorium Maximum, remonty I Kampusu – to jest nasza dzisiejsza wizytówka i myślę, że tak nas zapamiętają. Mam też nadzieję, że zrobi na nich duże wrażenie makieta III Kampusu, gdzie łączymy wszystkie wydziały przyrodnicze z Parkiem Technologicznym i liczącymi się w biznesie firmami, jak Onet czy Motorola. Infrastrukturą sportową jeszcze nie możemy się pochwalić, ale obiecuję, że jeżeli z mojej strony będzie to możliwe, będę się starał z całych sił ten stan poprawić. Dziękujemy za rozmowę.

APS

aps nr 05 2008 (263)


[Pekin 2008]

Fighterzy wioseł Jest ich czterech, trenowanych przez Mariana Drażdżewskiego, są głodni sukcesu, jadą na IO w Pekinie. Rozmowa z Pawłem Rańdą, liderem czwórki bez sternika wagi lekkiej.

Paweł Rańda, ur. 20.03.1979 r., wioślarz Osiągnięcia: złoty medal Pucharu Narodów (2001), złoty i srebrny medal AMŚ, 4 razy na podium Pucharu Świata (2000, 2005), wielokrotny mistrz Polski (32) i akademicki mistrz Polski, wielokrotny złoty medalista ergowioseł, wraz z Robertem Syczem na dwójce wagi lekkiej. Brązowy medal mistrzostw seniorów w Gifu (Japonia, 2005) Klub KS AZS Politechniki Wrocławskiej Student Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy – kierunek wychowanie fizyczne Wielu zawodników chce pojechać na igrzyska. Jaki jest sposób, żeby to osiągnąć?

Recepta jest jedna i chyba taka sama dla każdej dyscypliny sportu: motywacja, wytrwałość, sumienność i, co bardzo ważne, nigdy się nie poddawać. Zawsze wierzyć w siebie, nawet wtedy, kiedy się wydaje, że to ty powinieneś się znaleźć na czyimś miejscu, bo jesteś lepszy. Wasza olimpijska czwórka to zawodnicy z różnych klubów – Łukasz Pawłowski jest z AZS UMK Toruń, Bydgostię reprezentują Miłosz Bernatajtys i Bartłomiej Pawełczak, ty – AZS Politechniki Wrocławskiej. Jak wyglądają wasze treningi?

Trzy lata temu powiedziałeś, że do Chin pojedziesz nawet z ósemką. Co czujesz teraz jako jeden z najlepszych jedynkarzy?

medal, poprzeczka postawiona najwyżej jak się da, ale tylko tak można myśleć o dobrym występie.

Rzeczywiście tak powiedziałem, bo igrzyska olimpijskie to marzenie każdego sportowca! Nieważne w jakiej osadzie się pojedzie, ważne, aby dobrze się sprzedać i walczyć o medal. Nie czuję się jednym z lepszych jedynkarzy, jedynie liderem swojej osady, czyli czwórki. Mogę powiedzieć, że marzenie uczestnictwa w igrzyskach spełniło się ponad miarę. Jadę do Pekinu i wiosłuję w łódce ze wspaniałymi ludźmi, prawdziwymi fighterami.

Jesteś mężem, ojcem. Wielu zawodników w takiej sytuacji kończy karierę sportową, a u ciebie wprost przeciwnie – skąd to pragnienie dalszych startów?

IO w Atenach i Sydney niestety nie były twoje. Robert Sycz, z którym trenowałeś, popłynął z Tomaszem Kucharskim. Z jaką nadzieją wyjeżdżasz do Pekinu?

W sumie startując z Robertem Syczem walczyłem o Sydney, a o Ateny walczyłem także w czwórce bez sternika wagi lekkiej. Tamta czwórka to był całkiem inny skład (Urbański, Mrozowicz, Pawlak, Rańda). Nie poradziliśmy sobie z rywalami o miejsce w Atenach. Teraz jedziemy do Pekinu walczyć o złoty www.azs.pl

Jestem mężem i ojcem prawie czteroletniego Michała i trzymiesięcznego Jana. Taka sytuacja nie zniechęciła mnie. Wręcz przeciwnie, dodaje mi skrzydeł – moi bliscy to osoby, które kocham najmocniej na świecie i dla nich jestem w stanie góry przenosić! Boli jedynie długa rozłąka, ale kiedy po powrocie Michał powie: – Tatusiu, bardzo cię kocham, tęskniłem za tobą, już jestem szczęśliwy. Wszystkie wysiłki, treningi spowodowane są chęcią zdobycia medalu. Dla kogo?

Wysiłek jest wkalkulowany w dążenie do każdego celu, ale medal chciałbym przywieźć dla całej swojej rodziny. Jej pomoc, wyrozumiałość, jaką mnie obdarowuje, kiedy mnie nie ma, jest nieoceniona.

Jesteśmy z różnych klubów i miast, ale sezon przed igrzyskami jest bardzo napięty i praktycznie od grudnia jesteśmy na obozach trwających po trzy tygodnie. Przerwa między obozami trwa 4–5 dni i następne zgrupowanie. To wystarczy, żeby potrenować sumiennie w piątkę. Nie możemy zapominać o trenerze Marianie Drażdżewskim, który jest naszą ostoją podczas obozów i swoim pozytywnym podejściem do życia i sportu motywuje nas do jeszcze bardziej wytężonej pracy. Pływałeś na jedynce, dwójce, teraz na czwórce. Na czym najlepiej się pływa?

Patrząc wstecz, każda osada ma swoje plusy i minusy, ale jestem człowiekiem lubiącym żyć pośród innych, dlatego osady mi odpowiadają. Jedynka jest ciężka, ale całą śmietankę spija się samemu, co nie jest jednak tak istotne. Liczy się wynik, niezależnie od tego, gdzie i z kim się pływa. Jesteśmy maszynami do zdobywania medali i sukcesów. Najważniejsze to stać na podium i słuchać hymnu. Dziękuję za rozmowę i mam nadzieję, że w sierpniu będziemy mieli okazję usłyszeć Mazurek Dąbrowskiego jako ukoronowanie sukcesu czwórki!

Rozmawiał Mateusz Tomanek Foto ze zbiorów Pawła Rańdy


[Pekin 2008]

Kwalif ikacje olimpijskie zawodników AZS Lp. Imię Nazwisko 1 Leszek Blanik 2 Krzysztof Wiłkomirski 3 Agnieszka Stanuch 4 Roman Rynkiewicz 5 Sylwia Ejdys 6 Aurelia Trywiańska 7 Wioletta Frankiewicz 8 Anna Jesień 9 Kamila Chudzik 10 Karolina Tymińska 11 Rafał Augustyn 12 Jakub Jelonek 13 Grzegorz Sudoł 14 Rafał Fedaczyński 15 Wioletta Potępa 16 Żaneta Glanc 17 Tomasz Majewski 18 Anita Włodarczyk 19 Małgorzata Zadura 20 Szymon Ziółkowski 21 Igor Janik 22 Łukasz Gąsior 23 Paweł Korzeniowski 24 Otylia Jędrzejczak 25 Łukasz Gimiński 26 Michał Rokicki 27 Agata Korc 28 Marcin Gierczyński 29 Marcin Wika 30 Paweł Woicki 31 Paweł Zagumny 32 Piotr Nowakowski 33 Wojciech Grzyb 34 Marcin Możdżonek 35 Karolina Chlewińska 36 Sylwia Gruchała 37 Małgorzata Wojtkowiak 38 Magdalena Mroczkiewicz 39 Marcin Koniusz 40 Aleksandra Socha 41 Bogna Jóźwiak 42 Piotr Hojka 43 Jarosław Godek 44 Paweł Rańda 45 Łukasz Pawłowski 46 Michał Jeliński 47 Adam Korol 48 Marek Kolbowicz 49 Konrad Wasielewski 50 Patryk Brzeziński 51 Sławomir Kruszkowski 52 Michał Stawowski 53 Patryk Piasecki 54 Marcin Czajkowski 55 Krzysztof Kierkowski 56 Rafał Szukiel 57 Katarzyna Szotyńska

Dyscyplina Konkurencja Gimnastyka Sportowa Skok Judo 73 Kajakarstwo Górskie K1 Kajakarstwo Klasyczne C2 500 Lekkoatletyka 1500 Lekkoatletyka 100 ppł. Lekkoatletyka 1500, 3000 Lekkoatletyka 400 ppł. Lekkoatletyka 7-bój Lekkoatletyka 7-bój Lekkoatletyka chód 20 km Lekkoatletyka chód 20 km Lekkoatletyka chód 50 km Lekkoatletyka chód 50 km Lekkoatletyka dysk Lekkoatletyka dysk Lekkoatletyka kula Lekkoatletyka młot Lekkoatletyka młot Lekkoatletyka młot Lekkoatletyka oszczep Pływanie 200 dow., 4x200 dow. Pływanie 400, 4x200 dow., 200 mot. Pływanie 400, 800 dow., 200 mot. Pływanie 4x200 dow. Pływanie 4x200 dow. 50, 100 dow. Pływanie Siatkówka M przyjmujący Siatkówka M przyjmujący Siatkówka M rozgrywający Siatkówka M rozgrywający Siatkówka M środkowy Siatkówka M środkowy Siatkówka M środkowy Szermierka floret dr. Szermierka floret, floret dr. Szermierka floret, floret dr. Szermierka floret, floret dr. Szermierka szabla Szermierka szabla, szabla dr. Szermierka szabla, szabla dr. Wioślarstwo 2Wioślarstwo 2Wioślarstwo 4- wl Wioślarstwo 4- wl Wioślarstwo 4x 4x Wioślarstwo Wioślarstwo 4x Wioślarstwo 4x Wioślarstwo 8+ Wioślarstwo 8+ Wioślarstwo 8+ Żeglarstwo 470 Żeglarstwo 49er Żeglarstwo 49er Żeglarstwo Finn Żeglarstwo Laser Radial

Klub AZS AWFiS Gdańsk AZS UW Warszawa AZS AWF Kraków AZS AWF Gorzów AZS AWF Wrocław AZS AWF Warszawa AZS AWF Kraków AZS AWF Warszawa AZS AWFiS Gdańsk AZS AWFiS Gdańsk AZS AWF Kraków AZS AWF Kraków AZS AWF Kraków AZS AWF Kraków AZS AWF Warszawa AZS Poznań AZS AWF Warszawa AZS AWF Poznań AZS AWF Warszawa AZS Poznań AZS AWFiS Gdańsk AZS AWF Warszawa AZS AWF Warszawa AZS AWF Warszawa AZS AWF Warszawa AZS AWF Warszawa AZS AWF Wrocław AZS Częstochowa AZS Częstochowa AZS Częstochowa AZS UW-M Olsztyn AZS Częstochowa AZS UW-M Olsztyn AZS UW-M Olsztyn AZS AWFiS Gdańsk AZS AWFiS Gdańsk AZS AWFiS Gdańsk AZS AWFiS Gdańsk AZS AWF Katowice AZS AWF Warszawa AZS Poznań AZS AWF Gorzów* AZS AWFiS Gdańsk* AZS PW Wrocław* AZS UMK Toruń* AZS AWF Gorzów* AZS AWFiS Gdańsk* AZS Szczecin* AZS Szczecin* AZS AWF Poznań* AZS UMK Toruń* AZS UMK Toruń* AZS UW-M Olsztyn AZS AWFiS Gdańsk AZS AWFiS Gdańsk AZS UW-M Olsztyn AZS UW Warszawa

Liczba zawodników wg dyscyplin Lekkoatletyka Wioślarstwo Siatkówka M Szermierka Pływanie Żeglarstwo Gimnastyka Sportowa Judo Kajakarstwo Górskie Kajakarstwo Klasyczne Razem

17 11 7 7 6 5 1 1 1 1 57

Liczba zawodników wg klubów AZS AWFiS Gdańsk AZS AWF Warszawa AZS AWF Warszawa AZS AWF Kraków AZS UW-M Olsztyn AZS Częstochowa AZS AWF Gorzów AZS Poznań AZS UMK Toruń AZS AWF Poznań AZS AWF Wrocław AZS Szczecin AZS UW Warszawa AZS AWF Katowice AZS PW Wrocław Razem

12 11 11 6 5 4 3 3 3 2 2 2 2 1 1 57

Liczba zawodników AZS w reprezentacjach na letnie IO Barcelona 1992 – 38/211 = 18% Atlanta 1996 – 33/174 = 19% Sydney 2000 – 46/192 = 23,9% Ateny 2004 – 49/202 = 24,3% Pekin 2008 – >57/230 = >24,8%

Dział Sportu Stan na 25.06.2008 aps nr 05 2008 (263)


[MPSzW]

XXV MPSzW w Koszykówce Kobiet Wrocław, 23–25 maja 2008

Udany rewanż, czyli złoto dla Poznania We Wrocławiu odbył się finał Mistrzostw Polski Szkół Wyższych w Koszykówce Kobiet.

D

o stolicy Dolnego Śląska zjechały najlepsze drużyny koszykarskie z całej Polski. Łącznie 16 zespołów, które wyłoniono z eliminacji strefowych. Gospodarzem mistrzostw był KU AZS Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Mistrzostwa rozgrywano w halach sportowych Akademii Medycznej i Uniwersytetu Przyrodniczego. Już na początku rywalizacji los skojarzył w jednej grupie dwóch faworytów mistrzostw: UAM Poznań i Politechnikę Opolską. W meczu grupowym lepsza okazała się Politechnika, która pokonała UAM 80:73. Jednak to nie pojedynki Poznania i Opola wzbudziły największe emocje. Ciekawa i bardzo wyrównana rywalizacja toczyła się w grupie D, gdzie o kolejności miejsc musiała zadecydować mała tabela. Dzięki lepszemu bilansowi pierwsze miejsce zajął Uniwersytet Łódzki, drugie – KK Jelenia Góra. Trzecie miejsce, bez szans na grę w ćwierćfinale, przypadło WSG Bydgoszcz. Można powiedzieć, że bydgoszczanki same na tę porażkę zapracowały: gdyby poważniej potraktowały mecze o miejsce w swojej strefie, mogły trafić do innej grupy i awansować. Mecze ćwierćfinałowe i półfinałowe toczyły się pod dyktando Poznania i Opola, które zdecydowanie wygrywały swoje pojedynki. Tym samym w finale miała nastąpić powtórka meczu z grupy. W pierwszych trzech kwartach to Politechnika dyktowała warunki i wygrywała z UAM. Jednak koszykarki z Poznania tylko uśpiły rywalki i zadały niespodziewany cios w czwartej

kwarcie, wygrywając cały mecz 65:57. Tym samym wzięły rewanż za porażkę w grupie. Trzecie miejsce przypadło AWFiS z Gdańska, która wygrała z UE Kraków 65:54. Zespół UAM z Poznania wywalczył także awans do AME w Koszykówce Kobiet, które w tym roku odbywają się w Serbii. Drużyna UAM Poznań Agata Rafałowicz, Katarzyna Hensler, Ewa Hirsch, Alicja Bogusa, Małgorzata Myćka, Dagna Szczechowiak, Katarzyna Grześczyk, Anna Pamuła, Patrycja Mazurczak, Marlena Wdowczyk, Reda Aleliunaite-Jankowska, Anna Zys. Trener Grzegorz Szajek. Król strzelców Agnieszka Kret (KK PWSZ Jelenia Góra) – 132 pkt, średnio 22 punkty na mecz.

Małgorzata Kubiak, trener Politechniki Opolskiej Poznaniankom udał się rewanż za porażkę w eliminacjach grupy A. Dlaczego w finale przegrałyście?

Dziewczyny były zmęczone całym turniejem, nie mamy zbyt długiej ławki. Podstawowy skład to sześć zawodniczek, UAM to wykorzystał. Zespół z Poznania gra bardzo siłowo. Szczególnie na Redę (Reda Aleliunaite-Jankowska – 193 cm – INEA AZS Poznań) nie było mocnych. Nie miałyśmy też jedynki, nad czym bardzo ubolewałyśmy. Ale i tak uważam, że to, czego dokonały dziewczyny, to bardzo duży sukces. Czy konsekwentne granie strefą to był klucz do sukcesu w meczu?

Tak. Cały czas grałyśmy strefą. W zespole są cztery dziewczyny, które na co dzień grają w lidze i potrafią grać dobrze „na swego”, jedna – nie za bardzo. Wolałyśmy stanąć strefą, bo lepiej sobie radziła, a gubiła się w obronie „każdy swego”. Gdy postawiłyśmy na tę taktykę w meczu z Poznaniem, Reda wrzuciła nam sporo punktów. Stąd takie ustawienie.

Małgorzata Myćka, UAM Poznań, zawodniczka INEA AZS Poznań Gratulacje. Udał się wam rewanż za porażkę w eliminacjach grupowych. Szczególnie czwarta kwarta i długi przestój strzelecki obu drużyn sprawił, że wasza przewaga była niezmiennie wysoka.

www.azs.pl

Przyjechałyśmy tutaj z zamiarem wygrania turnieju. Niestety w tym pierwszym meczu o wyjście z grupy się nie udało. Przegrałyśmy w dogrywce. Do meczu finałowego podeszłyśmy rzeczowo: albo wygrana, albo nie wracamy do domu. Pierwsza kwarta i pierwsza połowa w ogóle była w naszym wykonaniu przespana. W połowie trzeciej kwarty w końcu zaskoczyłyśmy i już praktycznie wiedziałyśmy, że złoto jest nasze i go nie oddamy. Mówisz „zaskoczyłyśmy”, ale zaskoczyły właściwie twoje rzuty za trzy punkty.

Przyznam, że zaczęły wpadać. W pierwszej połowie nie wychodziło, ale myślę, że to ogólne zmęczenie całej drużyny było tego przyczyną. Złapałyśmy wiatr w żagle i poszło. Politechnika Opolska konsekwentnie grała strefą. A wy tę strefę z lewej strony rozbijałyście. Czy to wynikało z rozpracowania przeciwnika po ostatnim meczu, czy po prostu zauważyłyście, że w opolskiej drużynie coś nie gra?

Bardzo lubię grać na strefę, więc można powiedzieć, że Politechnika poszła mi na rękę. Przeciwniczki nie zmieniły nic w swojej grze i myślę, że to był ich duży błąd – mogły wziąć swego i byłoby nam znacznie ciężej. Dodatkowo, ze względu na wysoką Redę, miałyśmy dużą przewagę pod koszami. Barbara Dudziak Tomasz Chochołek, Foto Paweł Łączny


[MPSzW]

XXV MPSzW w Kolarstwie Górskim, Przesieka, 23–25 maja 2008

Polibudy rządzą! To już chyba tradycja, że gdy studenci-kolarze przyjeżdżają w maju rywalizować do Przesieki, jest fatalna, deszczowa pogoda.

T

ak było w 2004 i 2006 roku, gdy Klub Uczelniany AZS Zamiejscowego Ośrodka Dydaktycznego Politechniki Wrocławskiej w Jeleniej Górze organizował MPSzW w Kolarstwie Górskim. Tak było i teraz – na szczęście tylko w dniu przyjazdu ekip, czyli w piątek 23 maja. Zapoznawanie się z trasą, rzeczowa odprawa techniczna i blisko 300 zweryfikowanych uczestników – tak w skrócie wyglądał pierwszy dzień tej kolarskiej imprezy. Mimo porannej, nie wróżącej nic dobrego aury studentki i studenci z 56 uczelni wyższych z całej Polski rozpoczęli rywalizację na malowniczych, zarazem bardzo wymagających, trasach gminy Podgórzyn. Punktualnie o 10:30 rozpoczął się wyścig indywidualny na czas kobiet. Zawodniczki startujące co minutę miały do pokonania jedno okrążenie o długości 7,3 km. Najlepsza okazała się brązowa medalistka poprzednich mistrzostw Magdalena Balana z Politechniki Rzeszowskiej z czasem 26:00, ścigająca się w tym sezonie w Portugalii. Drugi czas zanotowała Karolina Kozela z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie (27:55), złota medalistka 13. edycji mistrzostw. Natomiast trzeci rezultat w wyścigu na czas, w którym wystartowało 61 zawodniczek, uzyskała Katarzyna Solus z Wszechnicy Świętokrzyskiej w Kielcach. Tak dobra jazda wielu utytułowanych kolarek wróżyła wielkie emocje podczas wyścigu głównego. Panowie, już przy pięknie świecącym słońcu, wystartowali o 12:30. Na tej samej pętli rywalizowało 215 zawodników. Najlepszy okazał się Kryspin Pyrgies z Wszechnicy Świętokrzyskiej w Kielcach z czasem 20:14. Drugi był Robert

Pietrzak z Politechniki Białostockiej, natomiast obrońca mistrzowskiego tytułu Piotr Sułek z Politechniki Opolskiej stracił do zwycięzcy czasówki ponad minutę. Wyniki wyścigu indywidualnego na czas określiły kolejność na starcie niedzielnego wyścigu głównego: dla kobiet trzy okrążenia, dla mężczyzn cztery. W licznie udzielanych wywiadach radiowych i telewizyjnych, jak również podczas rozmów w swoich teamach większość zawodników mówiła, że trasa jest bardzo ciekawa i zarazem wymagająca – jak na rangę zawodów przystało. Analizy trudnych odcinków, profilu trasy, taktyka przejazdu – tym wszystkim żyło miasteczko zawodów. Wieczorne, krótkie, lecz intensywne opady deszczu częściowo pokrzyżowały plany organizatorów, którzy przygotowali ognisko integracyjne oraz pokaz multimedialny zdjęć z pierwszego dnia kolarskiej rywalizacji. Mimo to przychylność właścicieli pensjonatów, które stanowiły bazę noclegową mistrzostw, pozwoliła zorganizować grille przy trzech ośrodkach. W niedzielę 25 maja w Przesiece odbył się wyścig główny MPSzW w Kolarstwie Górskim. Zmagania o studenckie medale zaczęły panie o godz. 10:00. Peleton wystartował z drogi asfaltowej, aby cała stawka bezpiecznie się rozciągnęła przed wjazdem na wąskie, trudne technicznie leśne ścieżki. Najlepsza na dystansie 21,9 km (trzy okrążenia) okazała się ponownie Magdalena Balana z Politechniki Rzeszowskiej. Tuż za nią linię mety przekroczyła Katarzyna Solus z Wszechnicy Świętokrzyskiej w Kielcach. Na najniższym stopniu podium znalazła się reprezentantka Politechniki Wrocławskiej – Ewelina Ortyl. W przypadku Magdy była to ostatnia brakująca zdobycz medalowa (srebro w 2006 i brąz w 2007). O 12:30 przyszedł czas na zmagania panów. Ostry start, przy bardzo słonecznej i dość parnej pogodzie, nastąpił w tym samym miejscu co dla kobiet. Tempo czołówki od samego początku było bardzo

duże. Na trasie 29,2 km wyścigu (cztery okrążenia) od początku prowadził zwycięzca sobotniej czasówki Kryspin Pyrgies. Obrońca tytułu Piotr Sułek pierwsze dwa okrążenia jechał na drugiej pozycji, jednak na kolejnych został wyprzedzony przez Adriana Brzózkę z Akademii TechnicznoHumanistycznej w Bielsku-Białej. Kolejni zawodnicy, niezwykle dopingowani przez swoje koleżanki i trenerów, starali się na ostatnim okrążeniu dać z siebie wszystko. Walka o każdą sekundę, a tym samym o lepszy wynik w klasyfikacji drużynowej, trwała do ostatnich metrów trasy. Przedstawiciel uczelni organizujących mistrzostwa – Adam Drahan – jechał od początku bardzo mocno i równo, co zaowocowało ósmą lokatą. O 15:00 rozpoczęło się losowanie nagród wśród wszystkich uczestników zawodów. Kilkadziesiąt koszulek rowerowych, smarów, okularów, katalogów, ufundowanych przez sponsorów mistrzostw, sprawiło radość licznie zgromadzonym żakom oczekującym na dekorację zwycięzców. Główną nagrodę w losowaniu stanowiła wysokiej klasy rama rowerowa marki Poison, którą wygrał przedstawiciel Politechniki Krakowskiej. Punktualnie o 15:30 rozpoczęła się ceremonia wręczenia pucharów i licznych nagród rzeczowych, o łącznej wartości blisko 20 tysięcy złotych. Przy licznych okrzykach, brawach i wystrzałach szampana swoje zwycięstwo świętowały następujące uczelnie. Kobiety 1. Politechnika Rzeszowska 2. Politechnika Wrocławska 3. UAM Poznań Mężczyźni 1. AGH Kraków 2. Politechnika Wrocławska 3. Politechnika Śląska Gliwice Grzegorz Miedziński Foto Grzegorz i Piotr Miedzińscy Wyniki, zdjęcia i materiał filmowy na www.azs.pwr.jgora.pl

aps nr 05 2008 (263)


[MPSzW]

XXV MPSzW w Tenisie Ziemnym, Poznań, 6–8 czerwca 2008

Wymarzony turniej Lepszego miejsca na przeprowadzenie XXV MPSzW w Tenisie nie można było sobie wyobrazić.

T

o właśnie tu, w stolicy Wielkopolski, urodził się i na kortach poznańskiego AZS Tenis Klubu, szlifował swoje umiejętności największy w historii polskiego tenisa zawodnik Wojtek Fibak, który zaszczycił swoją obecnością naszą akademicką imprezę. Do Poznania w pierwszych dniach czerwca zjechało 15 najmocniejszych męskich i żeńskich reprezentacji uczelni z całej Polski. Żeby przyjechać do Poznania na turniej finałowy, trzeba było wcześniej wywalczyć awans w strefowych turniejach eliminacyjnych. Aby taki turniej przeprowadzić w trzy dni, gry musiały toczyć się jednocześnie na trzech obiektach. Perfekcyjna organizacja i sympatyczna atmosfera, jaką stworzyli działacze poznańskiego turnieju, zrobiła duże wrażenie na wszystkich uczestnikach. Zarówno w kategorii kobiet, jak i mężczyzn w pierwszej fazie turnieju drużyny walczyły w czterech grupach, grając systemem „każdy z każdym”. Do dalszej fazy turnieju awansowały po dwie drużyny, które dalej systemem pucharowym rozgrywały turniej do wyłonienia zwycięzców. Drużyny, które zajęły 3. i 4. miejsca w grupach również rozgrywały dalej swój turniej,

www.azs.pl

tak aby można było ustalić kolejność wszystkich biorących udział w mistrzostwach. W porównaniu do ubiegłorocznej edycji tych zawodów we Wrocławiu stwierdzić należy, że poziom tenisa akademickiego, zwłaszcza w odniesieniu do kobiet, znacznie się podniósł. Ubiegłoroczny triumfator – zespół Politechniki Warszawskiej – z Olą Rosolską na czele, uległ w finale zawodniczkom AWF Wrocław – Marcie Leśniak i Natalii Kołat. Zanosi się na to, że dominacja AWF Wrocław potrwa kilka lat, ponieważ obie zawodniczki są studentkami I roku. Marta Leśniak to mistrzyni ostatnich młodzieżowych mistrzostw Polski w hali i zawodniczka, która w młodszych kategoriach wiekowych pokonała kiedyś dzisiejsze gwiazdy światowego tenisa: Anę Ivanovic, Nikolę Vaidisovą, Wiktorię Azarenkę i Michaelę Krajicek. Natalia Kołat jeszcze nie tak dawno wygrała w finale turnieju BGŻ Open z Urszulą Radwańską. Finał męski, podobnie jak w ubiegłym roku, po niezwykle zaciętym pojedynku deblowym, rozegrany został w tym samym składzie i podobnie warszawiacy z WSPiS z Marcinem Maszczykiem i Łukaszem Cyrańskim po-

konali reprezentantów KUL – Marka Oratowskiego i Wojtka Gawlaka. Pojedynek singlowy Łukasz Cyrański z Wojtkiem Gawlakiem rozstrzygnął na swoją korzyść ten pierwszy i cały mecz finałowy SWPiS wygrał 2:0. Wojtek Fibak, który odnosił swoje największe sukcesy w deblu, był pod wrażeniem poziomu męskiego pojedynku finałowego. Jak co roku nasuwa się sugestia takiego przeprowadzenia eliminacji, aby turniej finałowy rozegrany był wśród ośmiu najmocniejszych ekip. Rozgrywanie czterech meczów dziennie przez kolejne trzy dni to dawka o wiele za duża nawet dla dobrze przygotowanych fizycznie zawodników. A wydłużanie mistrzostw (ze względu na sesję egzaminacyjną) też nie wchodzi w grę. Tekst i foto Krzysztof Kentla


[MPSzW]

XXV MPSzW w Siatkówce Plażowej Kobiet i Mężczyzn, Gdańsk, 30 maja – 1 czerwca 2008

Jak w Kalifornii... Tradycyjnie już na przełomie maja i czerwca w gościnnym Gdańsku rozegrany został turniej finałowy Mistrzostw Polski Szkół Wyższych w Siatkówce Plażowej Kobiet i Mężczyzn.

nak odwrócił od sympatycznych warszawianek. Ich postawę śmiało można uznać za jedną z niespodzianek turnieju. W tym miejscu możemy tylko żałować, że dziewczęta jako nieliczne opuściły tradycyjną imprezę integracyjną (tym razem w klubie studenckim Trops). Widać parkietowe tańce służą i nie należy tejże sfery zaniedbywać. Kto był, na pewno nie żałuje...

64

najlepsze pary rywalizowały nie tylko o medale, puchary oraz nagrody, ale także o prawo startu w Akademickich Mistrzostwach Europy, które pod koniec czerwca organizuje turecka Antalya. Tym razem uczestnikom oraz organizatorom w sukurs przyszła pogoda, która determinuje plażowe imprezy. Słońce, idealna temperatura, wysoki poziom sportowy, wspaniała zabawa i mnóstwo plażowiczów w roli kibiców. Czego chcieć więcej? – Aż wstyd się przyznać, który raz już tu jestem – wyznaje z uśmiechem Agata Łaz, która w tym roku reprezentowała barwy AE Katowice. – To jest jak narkotyk. Kto raz odwiedzi akademicką plażówkę w Gdańsku bądź Gdyni, z miejsca się zakochuje w panującej tu atmosferze – dodaje zdobywczyni (wraz z Karoliną Kowalską) trzeciego miejsca w turnieju pań, w którym to nie brakowało emocji, wzruszeń i... niespodzianek. W finale spotkały się pary reprezentujące AWF z Wrocławia i Poznania. Lepszy okazał się duet z Wielkopolski Ilona Zielińska/ Iga Klinowska. Srebrem musiała zadowolić się para Natalia Krawulska/Katarzyna Wawrzyniak. Spory apetyt na pomieszanie szyków reprezentantkom AWF-ów miała para z SGGW Warszawa Maja Nowicka / Anna Szczegielska, które w pierwszym dniu nie znalazły pogromczyń i zasłużenie dotarły do półfinału. W drugim dniu los się jed-

Wracając do sportu. W rywalizacji mężczyzn również doczekaliśmy się ciekawej sytuacji. Otóż zwycięska para z UWM Olsztyn Artur Jacyszyn/Grzegorz Pietkiewicz już w pierwszym swoim pojedynku została pokonana. Widać podziałało to na akademików z Warmii mobilizująco i mimo konieczności przedzierania się prawą stroną turniejowej drabinki, okazali się najlepsi. W finale pokonali kolejnych debiutantów w tych zawodach Sebastiana Sobczaka i Piotra Janiaka reprezentujących KN Zgierz. Warto zauważyć, że finaliści pozostawili w pokonanym polu kilku znakomitych kolegów. Mateusz Mrozowski (AWF Kraków) oraz Marcin Melnarowicz (Politechnika Opole) nie obronili zeszłorocznych medali. Natomiast dopiero trzecia pozycja Damiana Lisieckiego (wraz z Bartłomiejem Wojnowskim) to także niespodzianka. – Impreza przeprowadzona była wzorowo. Widać, że organizatorzy przyłożyli się do pracy, co przyniosło wspaniałe efekty. Trochę żal, że nie udało się wygrać, ale i tak jesteśmy zadowoleni z medalu. – zauważył zawodnik UAM Poznań. Z ust tak znakomitego i utytułowanego siatkarza plażowego słowa uznania muszą krzepić organizatorów.

Nie tylko grający trener poznaniaków był jednak pod wrażeniem. – Widok z mola przypominał obrazek rodem z Kalifornii. Osiem boisk, mnóstwo plażowiczów oraz oprawa zawodów – wszystko na medal. Jestem pod wrażeniem – dodał Edward Pawlun, który dość niespodziewanie zajął miejsca 9–12. – Przyznam, że do rozgrywek środowiskowych zgłosiłem się nieco przypadkowo, bo już dawno nie jestem w treningu. Jednak nie żałuję, bo przeżyłem wspaniałą przygodę. – zauważył zawodnik Uniwersytetu Gdańskiego, który na co dzień jest nauczycielem akademickim i trenerem sekcji siatkówki. – Tego się nie zapomina... – komentowali trenerzy pozostałych drużyn, doceniając występ popularnego Edka. Zawody zorganizował KU AZS Uniwersytetu Gdańskiego wraz z AZS OŚ Gdańsk oraz MOSiR Gdańsk, przy wsparciu Urzędu Miasta Gdańska, Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego oraz firm: B&G Sport Gdynia, Gdańskie Nieruchomości Stefańska, Wyższa Szkoła Turystyki i Hotelarstwa w Gdańsku, Firma Reklamowo-Usługowa J&K, City Plus – Neptun Taxi, Klub Studencki Trops. Patronat medialny sprawowała TVP 3 Gdańsk oraz „Gazeta Uniwersytecka”, a patronatem honorowym mistrzostwa objęli: Przewodniczący Sejmiku Województwa Pomorskiego prof. Brunon Synak, JM Rektor Uniwersytetu Gdańskiego prof. UG dr hab. Andrzej Ceynowa oraz Prorektor ds. Studenckich UG dr Jacek Taraszkiewicz. Wszystkim naszym partnerom gorąco dziękujemy, a uczestników zapraszamy już w lipcu do Gdyni na XII Akademickie Mistrzostwa Polski. Tomasz Aftański Foto Adam Dziadkiewicz Wyniki: www.mpszw.pl

aps nr 05 2008 (263)


[rozmowa]

Rewizyjna w Zakopcu Już po raz kolejny zakopiański ośrodek Palace gościł przedstawicieli Komisji Rewizyjnych: Głównej i Środowiskowych.

T

ematyka szkoleń i szczegółowość poruszanych zagadnień byłyby trudne do przyswojenia, gdyby nie przewodniczący Głównej Komisji Rewizyjnej AZS dr inż. Aleksander Pyć, który tak dostosował słownictwo, by każdy mógł przyswoić cenne wiadomości. Możliwość zadawania pytań w czasie seminarium również nie była bez znaczenia – wszystkie wątpliwości (szczególnie osób zaczynających działalność w komisjach rewizyjnych) rozwiewano na bieżąco, często również obrazując konkretnymi przykładami.

Rozmowa z Moniką Kochanowską – członkiem GKR AZS Jaki wpływ na działaczy ma coroczne seminarium komisji rewizyjnej?

Szkolenia pomagają działaczom zdobyć i poszerzyć wiedzę z zakresu organizacji, rachunkowości i finansowania AZS jako jednostek prowadzących działalność gospodarczą oraz przygotowania i prowadzenia kontroli i sporządzania protokołów pokontrolnych. Seminarium służy też integracji i wymianie doświadczeń, co jest ogromnie ważne. Jakie zadania stoją przed komisją, na czym polega kontrola?

Komisja rewizyjna jest czujnikiem bezpieczeństwa, tak jak audyt w przedsiębiorstwie służy usprawnieniu funkcjonowania organizacji. Kontrola polega na sprawdzeniu, czy organizacja działa prawidłowo. W zakresie działalności organizacyjnej badamy zgodność kontrolowanej jednostki z przepisami prawa, statutem AZS, regulaminami. Przyglądamy się też organizacji pracy biura. W sferze sportowej analizujewww.azs.pl

my, jakie sekcje sportu kwalifikowanego działają w klubie, jak realizowany jest proces szkoleniowy, czy zauważa się postęp, badamy uprawnienia kadry trenerskiej. Działalność finansowo-gospodarczą analizujemy poprzez ocenę zestawień rachunkowych, dokumentów źródłowych, obieg dokumentów, sposób księgowania. Sprawdzamy, czy organizacja posiada obiekty, jaki jest ich status prawny i czy są określone zasady korzystania z nich. KR może prowadzić wizytacje treningów, obozów, klubów, które nie muszą być zapowiadane. Po kontroli sporządzany protokół, który jest swoistą fotografią klubu, sugerujemy zmiany usprawniające działania, gdy są uchybienia, zalecamy naprawę w określonym terminie. Jak często może być przeprowadzana kontrola i kiedy jednostka jest o niej informowana?

Sporządza się plan działania komisji rewizyjnej na okres kadencji i w tym czasie podległe jednostki są kontrolowane, a w razie niestosowania się do zaleceń, procedury mogą być ponawiane, choć to nie jest regułą. Każda kontrola to pewien rodzaj wysiłku zarówno ze strony badanych, jak i kontrolujących. Wymaga od klubów przygotowania i zgromadzenia dokumentacji – jest to w pewnym sensie wybicie z rytmu, choć każdy musi być przecież przygotowany na kontrolę nie tylko KR, ale i organów państwowych. W naszej kontroli nie chodzi o nękanie badanych, a o wcześniejsze wychwycenie nieprawidłowości. Termin zachowany jest w formie ustawowej, kontrola trwa – w zależności od rozmiaru klubu oraz problemów – od kilku godzin do jednego, dwóch dni, jeżeli zaistnieje taka konieczność. W jaki sposób zaczęła się twoja przygoda z AZS i komisją rewizyjną?

Gdy studiowałam na Akademii Techniczno-Rolniczej w Bydgoszczy, poszłam

do klubu uczelnianego, a ówczesna prezes pani Elżbieta Gołaszewska zapytała mnie, czy trenuję jakąś dyscyplinę sportową. Powiedziałam, że latem pływam, żegluję, jeżdżę na rowerze, chodzę po górach, zimą jeżdżę na nartach i łyżwach, a przez cały rok tańczę. Usłyszałam wtedy... że nie pozwoli mi odejść. Zaczęłam startować w różnych dyscyplinach i zaangażowałam się w działalność klubu, co było dla mnie naturalne, bo lubię pracę społeczną. KU AZS ATR stał się dla mnie drugim domem. Z miłości do sportu zaczęłam studiować wychowanie fizyczne na Akademii Bydgoskiej. Oczywiście jako obudzony już działacz AZS pierwsze swe kroki skierowałam do klubu. Zostałam wybrana na sekretarza KU AZS UKW. Był to niezwykły moment, gdyż uczelnia przejmowała obiekty byłego BKS Polonia. Stało więc przed nami, całym zarządem z prezesem Kościańskim na czele, niezwykłe wyzwanie. Wiedza, jaką wtedy zdobyłam, przydaje mi się cały czas. Potem przyszły wybory do Komisji Rewizyjnej AZS Województwa Kujawsko-Pomorskiego, której zostałam przewodniczącą. Wzięłam udział szkoleniu w Zakopanem prowadzonym przez kol. Aleksandra Pycia. Wtedy dowiedziałam się najwięcej o pracy rewizora. Teraz wiem, jak ważne są te seminaria. Wkrótce przyszły wybory do Głównej Komisji Rewizyjnej. Obecnie drugą kadencję jestem w Wojewódzkiej i Głównej Komisji Rewizyjnej. A teraz, oprócz działalności w komisji rewizyjnej, jesteś zaangażowana w AZS?

AZS jest częścią mnie i chyba nie byłabym sobą, gdybym nie próbowała wzmocnić klubów mojego województwa (chociaż studiowałam też w Poznaniu) oraz uczelni, z którą współpracuję. Jestem koordynatorem Akademickiej Przestrzeni Kulturalnej, prowadzę formację taneczną oraz sekcję aerobiku KU AZS WSG.


O

siem polskich ekip wzięło w udział w V Ukraińsko-Polskim Festiwalu Siatkówki Studenckiej. Rozgrywane w Odessie zawody skończyły się dla nas trzecimi miejscami kobiet i mężczyzn. Festiwal rozpoczął się jednak bardzo smutną wiadomością, która dotarła nad Morze Czarne z prędkością błyskawicy. Śmierć Agaty Mróz była dla nas tym bardziej bolesna, że to właśnie ona wybrana została najlepszą zawod-

Brązowe medale w Odessie

niczką pierwszego ukraińsko-polskiego festiwalu, który w 2002 roku odbył się w Tarnopolu. Przypomnijmy, że późniejsza dwukrotna mistrzyni Europy grała wtedy w ekipie z Ostrowca Św. Pamięć Agaty Mróz uczczono minutą ciszy podczas ceremonii otwarcia festiwalu. Uczestniczyli w niej m.in. sekretarz generalny Federacji Sportu Studenckiego Ukrainy Valentin Gavrilko i sekretarz generalny AZS Bartłomiej Korpak.

Siatkarki WSBiP Ostrowiec Św. znów okazały się najlepszą polską drużyną, choć tym razem zadowolić się musiały walką o brąz. Ich zmagania upływały pod znakiem istotnych wahań formy. Tak było np. w ostatnim meczu grupowym z Odessą, kiedy Polki prowadziły w drugim secie 17:9, by przegrać do 25 i stracić szansę na finał. W spotkaniu o trzecie miejsce jeden z setów rozpoczął się od wyniku 9:0 dla Charkowa, co doprowadziło do tie-breaka. Polki wygrały go do 28. Nieco mniej nerwów było w walce o brązowe medale mężczyzn, bo tu spotkały się dwie polskie drużyny. Debiutująca w festiwalowych zmaganiach Politechnika Lubelska wygrała 2:1 z łączonym zespołem Uniwersytetu Ekonomicznego Kraków i Politechniki Częstochowskiej. Pozostałe zespoły z Polski walczyły o miejsca w dolnej części rankingu. aps nr 05 2008 (263)


Ostatnie w turnieju męskim przypadło niespodziewanie zwycięzcom poprzedniego festiwalu w Jarosławiu – Uniwersytetowi Rzeszowskiemu. Mecze o złoto były wewnętrzną sprawą jak zwykle ambitnie nastawionych Ukraińców. W finale mężczyzn Czernichów wygrał z Równym 3:0, a w żeńskim Tarnopol (trzecia drużyna ukraińskiej ekstraklasy) pokonał Odessę (wicemistrz kraju) 3:1. Ciekawostką było miejsce rozgrywania tych spotkań. I miejsce: Odessa – Tarnopol 1:3 (18, –19, –22, –22) Klasyfikacja kobiet 1. Uniwersytet Ekonomiczny Tarnopol 2. Akademia Prawa Odessa 3. WSBiP Ostrowiec Św. 4. Akademia Wychowania Fizycznego Charków 5. Politechnika Częstochowska 6. Uniwersytet Rzeszowski 7. Uniwersytet Ekonomiczny Kraków 8. Uniwersytet EkonomicznoHumanistyczny Równe Finały mężczyzn VII miejsce: Krosno – Rzeszów 2:1 (25, –21, 21)

Boisko odeskiej Akademii Prawa przykryte jest bowiem... namiotem, przez co piłkę często porywał wiatr. Pogoda i program imprezy wyjątkowo sprzyjały innej niż czysto sportowej aktywności. Każdy z uczestników miał wiele okazji, by zwiedzić miasto i zobaczyć m.in. liczące 193 stopnie legendarne potiomkinowskie schody. Nie zabrakło czasu na kąpiel w morzu i relaks na plaży oraz na integracyjny turniej siatkówki plażowej. Zaskoczył nas motoryzacyjny przepych na pozbawionych zasad ulicach Odessy i... pomnik Karola Marksa przed zapomnianym sanatorium, w którym byliśmy zakwaterowani. Co pokażemy Ukraińcom za rok? Kolejny festiwal odbędzie się w Polsce i być może uświetni rocznicowe obchody w Ostrowcu Świętokrzyskim. Finały kobiet VIII miejsce: Równe – Kraków 0:2 (–16, –12) V miejsce: Rzeszów – Częstochowa 0:2 (–11, –17) III miejsce: Ostrowiec – Charków 2:1 (23, – 11, 28) www.azs.pl

V miejsce: Odessa – Charków 2:1 (13, –23, 20) III miejsce: Lublin – Częstochowa/ Kraków 2:1 (–21, 20, 18) I miejsce: Czernichów – Równe 3:0 (15, 21, 22) Klasyfikacja mężczyzn 1. Uniwersytet Pedagogiczny Czernichów 2. Uniwersytet Gospodarki Morskiej Równe 3. Politechnika Lubelska 4. Polit. Częstochowska/UEK Kraków 5. Uniwersytet Morski Odessa 6. Akademia Wychowania Fizycznego Charków 7. PWSZ Krosno 8. Uniwersytet Rzeszowski Dariusz Sokołowski Foto Maciej Samsonowicz


r o m o p o k s w a j ku ie

k s r o m o p o k kujaws iata w ś a w t s o z r t s i M To nie koniec juniorów w LA Zaczęły się już podsumowania mistrzostw, pucharów, lig międzyuczelnianych. Kluby uczelniane organizują imprezy kończące rok akademicki 2007/2008. Wyróżniają na nich najlepszych sportowców swoich uczelni. Nasuwa się pytanie: – Co dalej, czyżby odpoczynek od sportu? Niestety, dla części akademików wraz z końcem sesji przychodzi pora na swoisty sen letni – porzucenie rywalizacji, najczęściej na rzecz pracy. Nie twierdzę, że to źle, ale może warto spróbować namówić zespół, z którym przebywa się osiem godzin dziennie, do wyjścia na halę czy na boisko. Wolny, a raczej wolniejszy czas można poświęcić także na odkrywanie nowych dyscyplin sportowych, których jeszcze nie udało się posmakować. Jeżeli miejscem wakacyjnych wojaży będą góry, może warto sprawdzić się na skałkach. Jeżeli zbiornik wodny – w windsurfingu. Doskonałą formą aktywnego wypoczynku uprawianą w gronie znajomych mogą być spływy kajakowe. Moc wrażeń, integracja grupy, Polska widziana od strony rzeki, ponadto niezbyt wysokie koszty eskapady – wszystko to przemawia za spływami. Świetną przygodą mogą okazać się również biegi na orientację, które to w Polsce zyskują coraz większe uznanie. Także igrzyska olimpijskie mogłyby zainicjować nową pasję. Wiosła, taekwondo, może kolarstwo? Idealnie by było, gdybyśmy ponownie mogli doświadczyć narodowego zrywu podobnego do Kubicomanii czy Małyszomanii. By za sprawą sukcesu Polaka na olimpiadzie popularyzować również dyscyplinę, którą reprezentuje i spowodować, że zacznie ją uprawiać coraz więcej osób. Reasumując, żegnając się z uczelnią do października (w nielicznych przypadkach do września), nie można zapominać o ruchu, a dokładniej o aktywnym wypoczynku, który po tygodniach czy miesiącach nauki jest najlepszym sposobem na oderwanie się od książek i wytężonej pracy umysłowej. Komu ja to zresztą mówię – już jesienią ruszają następne rozgrywki XXVI Mistrzostw Polski Szkół Wyższych, Akademickich Mistrzostw Polski, kolejne rozgrywki międzyuczelniane. Cały czas trzeba być w dobrej formie, a więc azetesiacy – miłych wakacji na sportowo! Mateusz Tomanek

B

ydgoski stadion im. Zdzisława Krzyszkowiaka po I Młodzieżowych Mistrzostwach Świata w Lekkiej Atletyce do lat 18, Mistrzostwach Europy do lat 23 czy Pucharze Europy znów będzie gościł młodych pasjonatów lekkoatletyki. Mistrzostwa świata juniorów – bo o tej imprezie mowa – odbędą w grodzie nad Brdą w dniach 8–13 lipca br. Wśród dwóch tysięcy zawodników ze 150 krajów będą również członkowie Akademickiego Związku Sportowego – zarówno przedstawiciele sekcji młodzieżowych, jak i uczelnianych. Wybór miasta organizującego zawody zapadł 29 marca 2006 roku w japońskiej Osace na kongresie Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych (IAAF). 29 członków Rady podjęło decyzję o przyznaniu Bydgoszczy organizacji mistrzostw świata juniorów do lat 20. Polska wygrała z Kanadą, która wystawiła Moncton. Decyzja ta zaowocowała rozwojem infrastruktury sportowej w Bydgoszczy – najbardziej wzbogacił się popularny stadion Zawiszy, który na swojej murawie już nieraz gościł piłkarską reprezentację Polski. Teraz w kompleksie ma sale konferencyjne, sauny, pomieszczenia odnowy biologicznej. Lekkoatletyka potrzebuje promocji. Flaga promująca mistrzostwa na Mount Blanc, figury biegaczy to nie wszystko – ważna jest zachęta najmłodszych do uprawiania królowej sportu. Prezy-

Przepis na sukces Rozmowa z prof. Stanisławem Łęgowskim, prezesem OŚ Województwa Kujawsko-Pomorskiego Patrząc na klasyfikację MPSzW, WSG jest najlepszą szkołą z naszego województwa i najlepszą szkołą w typie uczelni niepublicznych. Jak WSG zapracowała na sukces?

Redaktor: Mateusz Tomanek e-mail: mateusztom@o2.pl

dent IAAF Lamine Diack mówi, że obowiązkiem IAAF jest siać ziarno tam, gdzie to możliwe, by w setną rocznicę założenia IAAF w 2012 r. lekkoatletyka była ponownie najważniejszą dyscypliną sportową w szkołach i atrakcyjnym wyzwaniem dla młodych ludzi. Mistrzostwa świata juniorów są niepowtarzalną szansą, by pomóc zawodnikom zyskać cenne doświadczenie, poprawić życiowe osiągnięcia i zbudować przyjaźnie z rywalami z każdego zakątka świata. Cóż powiedzieć, mistrzostwa te nie tylko dla bydgoszczan, ale i wszystkich gości chcących zobaczyć zmagania zawodników z królową sportu będą interesującym widowiskiem, promującym na arenie międzynarodowej nasz kraj i gród nad Brdą, który od wielu lat organizuje zawody i mityngi lekkoatletyczne. Mistrzostwa świata juniorów odbywają się w przededniu igrzysk olimpijskich. Który z młodych lekkoatletów mi powie, że nie chciałby się na nich znaleźć? W końcu Londyn 2012 czeka. A w lipcu do Bydgoszczy. Mateusz Tomanek

Od kilku lat można zaobserwować dynamiczny rozwój WSG oraz

KU AZS przy WSG w Bydgoszczy – największej szkoły prywatnej w Polsce północnej, mającej filie w Ełku, Malborku oraz Inowrocławiu. Szkoła prowadzi intensywną reklamę, także poprzez sport. Współpracuje z kilkoma klubami sportowymi w Bydgoszczy, np. od 2005 roku w nazwie klubu wioślarskiego Bydgostia, wielokrotnego mistrza Polski (nieprzerwanie od 1993 roku), występuje nazwa szkoły. Współpraca polega na przyjmowaniu na studia sportowców z tych klubów (zwolnienie z opłat czesnego, w niektórych przypadkach przyznawanie stypendiów sportowych). Podobne aps nr 05 2008 (263)


ów K i P M A e i n a w o m u s d o P

kujawskopomorskie

D

obiega końca XXXIV edycja akademickich mistrzostw województwa kujawsko-pomorskiego. 25 dyscyplin, 11 szkół wyższych i setki studentów uczestniczących w sportowej rywalizacji na terenie obiektów sportowych Bydgoszczy, Toruniu i Włocławka. Punktację ogólną AMPiK wygrał toruński Uniwersytet Mikołaja Kopernika, na kolejnych dwóch miejscach bydgoskie uczelnie, kolejno – Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy i Uniwersytet Kazimierza Wielkiego. UMK wygrał konkurencje w sześciu dyscyplinach, drugi w generalce UTP zwyciężył w dwóch. Studenci UKW swoją dominację pokazali w czterech konkurencjach. Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy swój sukces, mimo mniejszej liczby wygranych niż UKW, zawdzięcza zapewne temu, że jako jedyna szkoła wystawiła reprezentacje we wszystkich zawodach. Porównując wyniki akademickich mistrzostw województwa kujawsko-pomorskiego z wynikami MPSzW, można się zdziwić – najlepszą szkołą z naszego województwa jest Wyższa Szkoła Gospodarki, która w tym roku zdobędzie I miejsce w typie uczelni niepublicznych, wyprzedzając ubiegłorocznego zwycięzcę z Warszawy – Wyższą Szkołę Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego. Uniwersytet Mikołaja Kopernika – zwycięzca wojewódzkich mistrzostw – na arenie ogólnopolskiej nie wypadł już tak dobrze, a to ze względu na to, że nie brał udziału w większości rozgrywek w ramach MPSzW. Został sklasyfikowany za Uniwersytetem Technologiczno-Przyrodniczym oraz Uniwersytetem Kazimierza Wielkiego.

działania podjęła w ostatnim czasie także KPSW w Bydgoszczy. Uniwersytety – szkoły państwowe takich możliwości nie mają. Można powiedzieć, że to nowy znak czasów transformacji. Drugim bardzo ważnym czynnikiem jest odpowiednia kadra SWFiS w danej szkole wyższej, jej kwalifikacje i zaangażowanie w sport wyczynowy. W SWFiS WSG na sześciu nauczycieli czterech miało wybitne osiągnięcia w sporcie wyczynowym! Jaki jest Pana Profesora zdaniem przepis na sukces? WSG go osiągnęła nie mając silnej bazy sportowej.

Zaangażowanie władz uczelni oraz odpowiednia kadra. WSG korzysta www.azs.pl

Powracając jednak do naszych, wojewódzkich mistrzostw – poziom zawodów stał na dobrym poziomie – zarówno od strony organizacyjnej, jak i sportowej. Studenci w większości uprawiają sport w sposób amatorski, nie wyczynowy. Patrząc w przyszłość – następny sezon to kolejne wyzwania i emocje. System rozgrywek, konkurencji został uaktualniony – konkurencje, które nie cieszyły się popularnością, zostały z terminarza usunięte, te, które wzbudzały zainteresowanie – dodano lub uatrakcyjniono, np. zmieniając miejsce rozgrywek. Tekst i foto Mateusz Tomanek

z własnej sali gimnastycznej oraz wynajmuje obiekty sportowe na mieście. Jak ocenia Pan Profesor obecną kondycję sportu akademickiego w naszym regionie?

Praktycznie wszystkie Kluby Uczelniane borykają się z trudnościami finansowymi, które w sposób istotny ograniczają ich działalność oraz udział w różnych imprezach, jak np. w akademickich mistrzostwach województwa kujawsko-pomorskiego czy mistrzostwach Polski szkół wyższych.

uszu 100-lecia AZS. Jak kluby uczelniane AZS z naszego województwa się do obchodów przygotowują? Czy organizacja środowiskowa planuje zawody sportowe z tej okazji?

Planuje się powołanie komitetu obchodów 100-lecia AZS w środowisku. W roku jubileuszu chcielibyśmy w Bydgoszczy, Toruniu i Włocławku zorganizować imprezy dedykowane rocznicy powstania AZS dla wszystkich studentów tych miast. Dobrze by było zorganizować sesję poświęconą działalności AZS na terenie Pomorza i Kujaw. Dziękuję za rozmowę

Forum FISU odbywające się na początku lipca w Krakowie otwiera obchody jubile-

Rozmawiał Mateusz Tomanek


e i k s l e lluubbelskie Ach te stypendia… Władze Lublina poprzez stypendia sportowe chciały wspomóc finansowo najlepszych sportowców. Powstał bardzo szczegółowy regulamin określający warunki, jakie musi spełnić sportowiec. Konkretnym osiągnięciom (medalom różnej rangi imprez, występom w najwyższych klasach rozgrywkowych w grach zespołowych) zostały nawet przyporządkowane kwoty pieniężne. Ruch odważny i nowatorski, jednak niepoprzedzony wnikliwymi symulacjami dotyczącymi liczby uprawnionych. A symulacje takie to żaden problem, wszakże władze miasta powinny wiedzieć, ile jest zespołów ligowych i ilu zawodników na odpowiednio wysokim poziomie. W budżecie zarezerwowano pokaźną kwotę, po czym okazało się, że sportowców spełniających kryteria jest dużo więcej niż środków finansowych. Regulamin nie zakłada jednak stworzenia listy rankingowej w oparciu o poszczególne osiągnięcia w sportach olimpijskich i nieolimpijskich, mówi zaś o tym, że sportowiec „może otrzymać stypendium” po spełnieniu jednego z kryteriów. Władze miasta dość specyficznie potraktowały ową fakultatywność. Okazało się, że na stypendium zasługuje zawodnik w motocrossie, a pominięto zawodników sportów olimpijskich legitymujących się sporymi sukcesami na arenie krajowej i międzynarodowej w swoich kategoriach wiekowych. Ciekawostką jest także przyznanie stypendium zawodniczce sumo, fakt ten pozostawię bez komentarza. Z pewnością zawodniczka ta w przyszłości rozsławi miasto i kraj… Skoro władze miasta tak mocno optują za uznaniowością w przyznawaniu stypendiów, nie powinny zapominać, że zgodnie z orzecznictwem sądów administracyjnych, taką decyzję należy odpowiednio uzasadnić. Zainteresowani otrzymali jedynie informację o braku środków na przyznanie kolejnych stypendiów. Należy pochwalić władze za chęć wspomagania sportu wyczynowego w taki właśnie sposób, jednak dobre chęci to nie wszystko. Potrzebna jest jeszcze dobra realizacja… Jakub Kosowski

Brazylijski system a – brazylijska pogod

W

dniach 23–25.05.2008 r. odbył się turniej półfinałowy MPSzW w Siatkówce Plażowej Kobiet i Mężczyzn. Jego organizatorem był KŚ AZS Województwa Lubelskiego. Turniej odbył się w ośrodku Uniwersytetu Przyrodniczego Lublin nad jeziorem Piaseczno. Wystartowało 20 par żeńskich i 28 par męskich – zdecydowanie więcej niż w roku ubiegłym. Przed rokiem zawodnicy występujący w lubelskim półfinale narzekali na ogromne upały. Tegoroczne zawody przypominały turniej brazylijski, lecz rozgrywany w lasach deszczowych Amazonii. W piątek i sobotę pogoda oszczędziła jeszcze zawodników. Lekkie zachmurzenie, brak opadów, a ponadto brak wiatru – z uwagi na dogodne położenie boisk w lesie kilkanaście metrów od plaży. Niedziela powitała jednak zawodniczki i zawodników iście monsunowymi deszczami, których przewidzieć nie zdołała nawet najlepsza prognoza pogody. Opady nie trwały jednak dłu-

go i udało się sprawnie dokończyć turniej. W turnieju kobiet najlepiej spisały się zawodniczki AWF Kraków, zajmując pierwsze (Kamila Wyrzykowska, Agnieszka Mitręga) i trzecie miejsce (Iwona Urbańczyk, Edyta Małusecka). W pierwszej ósemce turnieju znalazły się zespoły UMCS: na drugim (Kinga Pijas, Anna Ignatowicz) i szóstym miejscu. Turniej męski był niezwykle wyrównany, stał na wysokim poziomie i obfitował w liczne niespodzianki. Tryumfowała para PWSZ Krosno – Rafał Gosik, Andrzej Jaszczuk, która w meczu finałowym pokonała zespół Politechniki Krakowskiej – Paweł Piwowarczyk, Piotr Słonina. Ciekawostką jest fakt, że w 1/4 finału zespół krakowski pokonał zawodników z Krosna 21:14, jednak w dalszych meczach w gronie zespołów z jedną porażką zawodnicy PWSZ pokonali rywali i stanęli do rywalizacji w finale. Tam niespodziewanie łatwo pokonali parę spod Wawelu – 21:13. Trzecie miejsce przypadło parze AWF Kraków – Mateuszowi Mrozowskiemu i Michałowi Dzierwie. Po zakończeniu turnieju najlepsze zespoły otrzymały dyplomy i upominki z rąk dr. Krzysztofa Iwańczuka – prezesa Wojewódzkiego Związku Piłki Siatkowej w Lublinie. Szczegółowe wyniki na www.azs. lublin.pl Jakub Kosowski Foto KU AZS UP Lublin

aps nr 05 2008 (263)


[lubelskie]

Długa dUMrCSogz amedalem Mistrzostw Polski Kadetki AZS

W

dniach 3–8.06.2008 r. w Łodzi został rozegrany turniej finałowy Mistrzostw Polski Kadetek, w którym zmierzyło się osiem najlepszych zespołów tej kategorii wiekowej. Dla zawodniczek AZS UMCS Lublin, w związku ze zdobyciem brązowego medalu mistrzostw Polski, sezon ten okazał się niezwykle szczęśliwy. Sukces drużyny trenera Cezarego Nowaka nie był przypadkiem. Od ponad czterech lat drużyna odnosiła sukcesy w rozgrywkach młodzieżowych i zdobywała doświadczenie. W poprzednim sezonie bardzo pechowo zakończyła rozgrywki na półfinale, mimo że była jednym z faworytów do gry w finale. Ten rok – ostatni w kategorii kadetek – miał być ostatecznym sprawdzianem budowanego od kilku lat zespołu. Do finału prowadziła jednak daleka droga… W rozgrywkach wojewódzkich kadetki AZS UMCS nie miały sobie równych, o czym mogą świadczyć wyniki poszczególnych spotkań, wygrywanych różnicą kilkudziesięciu punktów. Kolejnym etapem był turniej z drużynami z województwa podkarpackiego rozegrany w Rzeszowie. Podopieczne trenera Cezarego Nowaka pewnie pokonały MLKS Rzeszów oraz Lotnika Wierzawice i oczekiwały na rywalki w ćwierćfinale. Jego organizatorem był KU AZS UMCS Lublin, a odbył się w dniach 9–11.05.2008 r. Kadetki UMCS, ku uciesze miejscowych kibiców, wysoko pokonały MKS-MOS Wrocław oraz Pomorze Tczew, awansując z pierwszego miejsca do półfinału. Chcąc stworzyć komfortowe warunki dla zawodniczek oraz umożliwić luwww.azs.pl

belskiej publiczności obejrzenie kolejnej fazy rozgrywek, KU AZS UMCS wystąpił do Polskiego Związku Koszykówki z prośbą o przyznanie organizacji turnieju półfinałowego. Wniosek znalazł uznanie w oczach PZKosz. Półfinał MP odbył się w dniach 23 – 25.05.2008 r. w lubelskiej hali MOSiR. Mimo że zawody rozgrywano podczas jednego z długich weekendów, na meczach zjawiła się pokaźna grupa ponad 300 kibiców. Zespoły występujące w turnieju półfinałowym prezentowały dobry poziom gry i o zwycięstwo nie było już tak łatwo. Kadetki UMCS musiały się sporo namęczyć, żeby pokonać waleczne zespoły ze Szprotawy i Bydgoszczy. Ostatni mecz to wysoka wygrana z MOSM Bytom. Awans do turnieju finałowego stał się więc faktem. Godna uwagi była postawa lubelskiej publiczności. Dawno już w hali MOSiR nie było tak gorącej atmosfery na trybunach. Ostatnim, ale i najważniejszym wydarzeniem mijającego sezonu był turniej finałowy mistrzostw Polski, który odbył się w dniach 3–8.06.2008 r. w Łodzi. Pomijając sprawy organizacyjne, należy skupić się na rywalizacji zawodniczek. Niestety w drodze do finału pech nie omijał kadetek AZS UMCS. W turnieju ćwierćfinałowym kontuzji doznała jedna z najlepszych zawodniczek – Katarzyna Trzeciak i w finale nie mogła ona zagrać na 100% swoich możliwości. W turnieju finałowym zespoły zostały podzielone na dwie grupy, z których do półfinałów awansowały po dwie najlepsze drużyny. W pierwszym finałowym meczu widać było ogromną tremę podopiecznych trenera Cezarego Nowaka. Niewykorzystywanie wielu dogodnych sytuacji do zdobycia kosza spowodowało, że mecz z MKK Sokołów Podlaski był bardzo wyrównany i o mały włos zakończyłby się porażką. Kadetki UMCS szczęśliwie doprowadziły do dogrywki, którą następnie niezwykle pewnie wygrały. Kolejne mecze, z Huraganem Wołomin i Gwarkiem Pawłowice, także nie były łatwe, jednak w końcówce lubelski zespół nie oddał już zdobytej przewagi. Tym samym awans do najlepszej czwórki w kraju stał się faktem. Rywalem w półfinale był gospodarz turnieju – ŁKS Łódź. Przez pierwsze trzy kwarty wszystko szło zgodnie z planem – drużyna UMCS prowadziła 43:38. O ostatniej kwarcie zawodniczki AZS chciałby zapewne jak najszybciej zapomnieć. W szeregi drużyny wkradła się nerwowość, którą skrzętnie wykorzystały zawodniczki z Łodzi i ostatecznie

wygrały mecz 52:49. Kadetkom UMCS pozostała więc gra o 3. miejsce z dobrze znanym już Huraganem Wołomin, który przegrał w półfinale z MUKS Poznań. Zawodniczki z Wołomina liczyły, że tym razem będą lepsze, jednak to lubelski zespół po meczu cieszył się z brązowych medali. Brązowy medal mistrzostw Polski to największy sukces w sporcie młodzieżowym zawodników z Lublina i pierwszy po latach przerwy medal w grach zespołowych. To jednak nie koniec przygody z koszykówką. W przyszłym sezonie zawodniczki będą występowały w rozgrywkach juniorek. Ponadto AZS UMCS zamierza zgłosić zespół, oparty z znacznej mierze na tegorocznych medalistkach, do rozgrywek II ligi koszykówki kobiet. W związku z tym trenerzy i działacze myślą także o nawiązaniu współpracy z innymi klubami z Lublina i regionu. Na realizację tych zamierzeń musimy jednak poczekać do września. Skład zespołu Agata Dobrowolska, Monika Dubiel, Anita Góźdź, Aleksandra Karczmarczyk, Anna Koperda, Magdalena Koperwas, Magdalena Marzec, Katarzyna Mazur, Katarzyna Trzeciak, Marta Warmińska. Trener Cezary Nowak. Klasyfikacja końcowa 1. MUKS Poznań 2. ŁKS Łódź 3. AZS UMCS Lublin 4. Huragan Wołomin 5. RMKS Rybnik 6. MKK OSiR Sokołów Podlaski 7. UKS MOSM Bytom 8. Gwarek Pawłowice Jakub Kosowski Foto AZS UMCS


e i k s r e i o k s m r ppoomo Nie zamiotę pod dywan.... Długo się zastanawiałem, czy sprawę upublicznić, czy może zamieść pod dywan i udać, że nic się nie stało. Po namyśle postanowiłem jednak reagować. – Na co? – zapyta słusznie czytelnik. Od ponad dwóch lat pełnię zaszczytną funkcję trenera akademickiej reprezentacji Polski w futsalu. Zaznaczam, że podczas poprzednich mistrzostw prowadzona przeze mnie drużyna zajęła najwyższe w dotychczasowych startach w AMŚ – czwarte miejsce! Nadmieniam, że futsal jest najpopularniejszą dyscypliną akademicką w Polsce. Przygotowania do mistrzostw – wraz ze swoim sztabem – rozpocząłem kilkanaście miesięcy przed tegoroczną, sierpniową imprezą. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy – całkiem niewinnie – przeglądając stronę internetową organizatora – przeczytałem, że są już rozlosowane grupy XI AMŚ w Futsalu w słoweńskim Koprze. Zaskoczenie tym większe, że nie było w tej szczęśliwej 16 naszej reprezentacji! A wystarczyło tylko przypilnować terminów zgłoszeń, gdyż czołowa ósemka poprzednich mistrzostw kwalifikowana jest niemal automatycznie... Zadzwoniłem do biura Zarządu Głównego AZS, a konkretnie do Działu Sportu Kwalifikowanego i rozmawiałem z kolegą kierownikiem. Okazało się, że wspomniany jegomość jest w stanie jeszcze bardziej mnie zaskoczyć mówiąc, że wie o zaistniałym fakcie i jest mu przykro, że ktoś czegoś nie dopilnował... Ręce mi opadły. Przykro to mi jest, jak mi pociąg ucieknie lub zapomnę o urodzinach babci, a nie kiedy ewidentnie nie dopełnię swoich obowiązków! W normalnej firmie osoba odpowiedzialna za takie niedopatrzenie zostałaby natychmiast dyscyplinarnie zwolniona. Niezwłocznie wystosowałem pismo do sekretarza generalnego AZS z prośbą o wyjaśnienie i z przyjemnością Czytelników oświecę odpowiedzią... jak tylko ją dostanę. Sprawy na pewno nie zamiotę pod dywan. Ktoś za to musi odpowiedzieć, bo to nie błahostka. Kilkanaście miesięcy pracy poszło na marne. Będę domagał się zwrotu poniesionych wydatków i – zaznaczam – nie będzie to mała kwota. Nie wspomnę oczywiście o kwestiach, których przeliczyć się nie da, takich jak praca własna, budowanie pozytywnego wizerunku reprezentacji w środowisku, zaufanie zawodników, trenerów i prezesów klubów, sponsorów technicznych zespołu (znalezionych na własną rękę!). Zaznaczam, iż od początku pracowaliśmy bez wynagrodzenia. Nagrodą miał być start w mistrzostwach. Czy ktoś z władz AZS nadzorujących pracę Działu Sportu Kwalifikowanego jest w stanie nam to zrekompensować? Dodatkowo przyznam, że naprawdę nie wiem, jak tę hiobową wieść przekazać samym zawodnikom, którym nieodpowiedzialne zachowanie pracowników AZS odebrało życiową wręcz szansę. Z drugiej strony, czemu to ja mam ją przekazywać? Niech tłumaczy się ten, który robotę spartolił! Niedopuszczalny jest również fakt, że nikt nie poinformował mnie o zaistniałej sytuacji, kiedy tylko została zauważona. Widać zabrakło odwagi, by sięgnąć po telefon. I jak tu, Kolego Sekretarzu, wierzyć w AZS? Ja – po ponad 7 latach działania – dostałem od Was cios w tył głowy... Ze sportowym... Tomasz Aftański

Strefa łceANożnej MPSzW w Pi

W

dniach 11–13 maja br. na sztucznej murawie Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku rywalizowały ze sobą najlepsze zespoły ze strefy A. Walka toczyła o się o dwie przepustki do wielkiego finału w Błażejewku. Do Gdańska przyjechały ekipy: WSG Bydgoszcz, Uniwersytetu Szczecin UAM i Politechniki Poznań. Stawkę uzupełniły drużyny z Gdańska – AWFiS, Politechnika oraz Uniwersytet. Tuż przed startem z turnieju wycofał się zespół WSPiA z Poznania, a zastąpiła go drużyna Akademii Medycznej z Gdańska (kolejny zespół w eliminacjach województwa pomorskiego), której występ – jak się potem okazało – miał bardzo istotny wpływ na układ tabeli grupy B. Nie był to jednak popis na miarę Danii z mistrzostw Europy 1992 roku, która jadąc w ostatniej chwili na zawody została mistrzem kontynentu. Akademia Medyczna, wprost przeciwnie, została dostarczycielem punktów. W ostatnim spotkaniu doszło do dość nieoczekiwanej sytuacji: wobec remisu w bezpośrednim spotkaniu pomiędzy PG i AWFiS o awansie decydował mecz gospodarzy z medykami. Podopieczni trenera Bartosza Dolańskiego, aby zająć pierwsze miejsce w grupie, musieli strzelić co najmniej 16 bramek i nie stracić ani jednej. Niemożliwe? A jednak! Wynik ostateczny 16:0 dla AWFiS. Na boisku zrobiło się nerwowo – niepocieszeni byli zawodnicy Politechniki Gdańskiej oglądający ten mecz, w szczególności ich trener. Spokojniej było w grupie A. Uniwersytet Adama Mickiewicza po wygranych derbach Poznania w meczu otwarcia pokonał Uniwersytet Gdański i już praktycznie po pierwszym dniu rywalizacji zapewnił sobie fotel lidera oraz awans. We wtorkowy poranek zespół z Poznania postawił przysłowiową kropkę nad i, zwyciężając wyraźnie zmęczoną drużynę WSG Bydgoszcz 10:1! Turniej w Gdańsku to kilka nowości. Po pierwsze zawody rozegrano na sztucznej murawie, pierwszy raz w historii akademickich rozgrywek w trójmieście grano przy sztucznym oświetleniu. System rozgrywek – strefowy – to również novum w rozgrywkach piłki jedenastoosobowej. System sprawdzony w futsalu wydaje się również idealny dla dużej piłki. Nasuwa się jednak jedno pytanie: czy warto uzupełniać skład zespołu ekipami rezerwowymi? Po rozgrywkach w Gdańsku wiemy, że nie. Drużyna Akademii formą wyraźnie odbiegała od pozostałych siedmiu teamów. Tekst i foto Piotr Walczak

aps nr 03 2008 (261)


[pomorskie]

Wodna pc az sinjdaeksem Sportowie

Monika Bronk, Uniwersytet Gdański W tym roku kończysz studia? Nie żal?

Pewnie, że żal. Każdy będzie dobrze wspominał lata spędzone na uczelni. Mimo wielu stresów związanych z egzaminami zawsze pojawiały się piękne chwile. Studia to przecież nie tylko nauka… Dla uczelni byłaś prawdziwym skarbem, który z każdych zawodów wracał z medalami. Ile się tego nazbierało podczas studiów?

Skarbem? To chyba za dużo powiedziane. Faktycznie z każdych zawodów wracałam z medalami, ale takich skarbów jest więcej u nas na uczelni. W naszym AZS jest przecież wielu wspaniałych sportowców. Z mistrzostw Polski przywoziłam zawsze medale. Uzbierało się 5 złotych i 2 srebrne, ostatnio zdobyte. Najważniejszy dla mnie jest złoty medal z Mistrzostw Polski Szkół Wyższych. W czasie lig międzyuczelnianych i pucharów ZG AZS nigdy nie przegrałam swojego wyścigu. Szkoda tylko, że wciąż władze naszej uczelni nie doceniają swoich sportowców. W tym roku miałam problem z dostaniem stypendium. Przecież my też promujemy Uniwersytet Gdański. Wszyscy wiemy, że pływanie trenowałaś od dziecka. Czy oprócz tego znalazłaś czas na inną życiową pasję?

Moja pasja to przede wszystkim woda i wszystko co z nią związane. Pracowałam jako ratownik na plażach i ratowałam ludzi, którzy nie czuli respektu przed wodą. Od trzech lat

www.azs.pl

uczę pływać dzieci. Próbuję je także zarazić miłością do tego żywiołu. Od roku prowadzę z powodzeniem naukę pływania dla dorosłych. Nawet ulubione przeze mnie delfiny także kojarzą się z wodą. Zeszłe wakacje spędziłam na Mazurach, pływając na kajakach. Jak widać, nie umiem żyć bez wody. Oczywiście nie znaczy to, że nie uznaję innych sportów. Siatkówka, koszykówka, lekkoatletyka czy piłka ręczna nie są mi obce. Ostatnio oglądam nawet hokej, żużel, formułę 1 i piłkę nożną. Czy z perspektywy lat nie żałujesz obranej drogi? Trening pływaka nie jest łatwy, a już pogodzenie tego ze studiami wymaga sporych poświęceń...

Nigdy nie będę żałować tej drogi. Treningi zaczęłam w podstawówce. Już wtedy były problemy z pogodzeniem

szkoły z treningami. Musiałam często zwalniać się z lekcji. W liceum miałam indywidualny tok nauki – ze względu na treningi dwa razy dziennie i bardzo częste wyjazdy. Nie przeszkodziło mi to jednak w ukończeniu liceum z wyróżnieniem. Zdecydowałam się na studia niezwiązane ze sportem. W ślad za swoją mamą zostałam księgową. To jednak sport ukształtował mój charakter. Kiedyś stając na słupku bardzo się denerwowałam. Teraz jestem bardziej pewna siebie zarówno w rywalizacji sportowej, jak w życiu prywatnym. Jakie masz plany po skończeniu studiów?

28 maja br. obroniłam pracę magisterską i… tak naprawdę niewiele się zmieniło. Pracuję na etacie już od grudnia 2007 roku. Chcę się dalej kształcić w dziedzinie księgowości. Siedzę obecnie za biurkiem po osiem godzin dziennie, a później lecę na basen uczyć pływania. Może teraz w końcu znajdę więcej czasu na życie prywatne. Z pływania jednak nie zrezygnuję. W tym roku z przyjaciółmi założyłam klub MASTERS SOPOT. Zapraszam wszystkich po 20. roku życia do wspólnej zabawy i czerpania radości z pływania w moim ukochanym Sopocie. Znana jesteś z tego, że bardzo odważnie kierujesz tezy. Jak wygląda twój pogląd na rywalizację akademicką w pływaniu?

Rywalizacja akademicka pozwoliła mi na kontynuowanie swojej pasji. Może już nie na najwyższym olimpijskim poziomie, ale nigdy nie było wcale tak łatwo. Na zawodach startuje przecież wielu zawodników z kadry narodowej w pływaniu. Oprócz tego po wielu latach można spotkać starych znajomych. Większość zdecydowała się na studia w innym kierunku niż sport i to właśnie zawody akademickie pozwoliły nam się zobaczyć. Sport na uczelni jest bardzo ważny. Chciałabym podziękować całemu naszemu AZS-owi, a przede wszystkim Zarządowi, za wsparcie i pomoc w realizowaniu sportowych marzeń oraz niezapomniane chwile wśród wspaniałych ludzi. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Tomasz Aftański Foto ze zbiorów Moniki Bronk


œœll¹s¹ksiekie AZS to nie blef? Na temat różnic między uczelniami publicznymi a prywatnymi wiele stereotypów, czy jak kto woli – sprzecznych opinii, krążyło i pewnie krążyć będzie dalej. Jak się do tego ma AZS? Odwieczne państwówki zdążyły wypracować sobie pozycję, pewne tradycje – sportową markę. Z prywatnymi bywa różnie, jedne dołączyły do wyścigu po medale, w innych jakby czas się zatrzymał w momencie powstania. Obecnie sama oferta edukacyjna nie wystarcza, potrzebne są atrakcyjne haczyki, na które student zostanie złapany. Wiadomo, nie każdego sport interesuje, ale po co reklamować się AZS-em, którego w rzeczywistości nie ma? Brak studentów chętnych do gry powoduje, że uczelnie nie wynajmują obiektów – nie chcą płacić za nieużywane sportowe pustostany. Tyle że co roku przychodzą nowi studenci, którzy upodobali sobie akurat tę uczelnię, na której jest ich wymarzony kierunek, a że przy okazji będą mieć możliwości reprezentowania uczelni w rozgrywkach, to dodatkowy plus, przecież AZS jest wszędzie. Potem przypomina to trochę podwórkowe granie: bez miejsca do treningów, bez trenerów, a w konsekwencji bez wyników, za to z małymi punktami za starty – studenci czują się oszukani i zamyka się błędne koło. Gwoli ścisłości, nie dotyczy to wszystkich uczelni prywatnych, są przecież i takie, które faktycznie mają studentom coś do zaoferowania, co zresztą widać po osiąganych wynikach. Ale nawet wśród tych prosperujących na dobrym poziomie zdarzają się paradoksy. Na szkoleniu w Brennej dyskutowano nt. funkcjonowania klubów uczelnianych. Usłyszeliśmy o podejściu niektórych studentów do zawodów rangi mistrzostw Polski – zawody w całości opłacone przez uczelnię, a chłopcom, bo o męską drużynę chodzi, grać się odechciało. Ciężko jakoś zrozumieć sprzeczność, w której umiejętności sportowe nie idą w parze z chęciami i przyjemnością z gry. Może powinniśmy być im wdzięczni za sam przyjazd? Na koniec podsumowanie AMŚl – były dyplomy, puchary i gratulacje, potem wspólna zabawa działaczy i studentów. Szkoda, że frekwencja tych drugich była śmiesznie niska – to głównie dla nich przygotowano imprezę. W tym roku zjawili się uczestnicy festiwalu i trzy ekipy biorące udział w AMŚl. Reszta, no cóż, może lokal im się nie spodobał? Aneta Siudak

e l a n fi w a k n a i z d o p s Nie

14

maja br. w nowej hali AWF Katowice studenci i studentki rozegrali finałowe mecze w turnieju Akademickich Mistrzostw Śląska w Siatkówce. Zawody były zwieńczeniem całorocznego cyklu rozgrywek akademickich. Do finału dziewczyn zakwalifikowały się cztery drużyny: AWF Katowice, WSH Sosnowiec, UŚl Katowice i Politechniki Śl. Gliwice. Absencja zespołu z Sosnowca spowodowała zmianę harmonogramu. Wolny los otrzymała drużyna uniwersytecka, awansując tym samym do finału. O drugie miejsce w ścisłej czołówce walczyły zespoły AWF i Politechniki. Po trzysetowym pojedynku lepsze okazały się dziewczyny z Katowic. W finale reprezentantki gospodarzy potwierdziły swoją formę podczas całego cyklu rozgrywek i pokonały zespół UŚl 2:0. Trzecie miejsce automatycznie przypadło w udziale zespołowi Politechniki. AWF Katowice Magdalena Dzikowska, Sylwia Waliczek, Katarzyna Gołda (kapitan), Marta Haratyk, Agata Koziołek, Joanna Maskiel, Magdalena Nosiadek, Magdalena Łebkowska, Aleksandra Juszczyk, Monika Szynczewska, Emilia Czajka i Katarzyna Bartlak. Trener Dorota Szade Rywalizacja mężczyzn również stała na bardzo wysokim poziomie, o czym może świadczyć fakt, że

w trzech na cztery mecze oglądaliśmy tie-break. W pierwszym półfinale PWSZ Racibórz pokonała 2:1 Śląski Uniwersytet Medyczny, zaś w drugim w tym samym stosunku setów Politechnika Śl. zwyciężyła katowicki AWF. W małym finale, również po trzysetowej walce, medycy ulegli gospodarzom – drużynie AWF Katowice. W finale – niespodzianka – faworyzowana drużyna ubiegłorocznych triumfatorów, PWSZ Racibórz, uległa po dwóch setach zespołowi Politechniki Śląskiej. Tym samym puchar wśród mężczyzn trafił w tym roku do Gliwic. Politechnika Śląska Krzysztof Sitek, Michał Turchan, Piotr Wesołowski, Dawid Lewicki, Ariel Szubarczyk, Mateusz Leszczawski, Damian Zborowski, Marek Kabiczek, Arkadiusz Leś, Sebastian Osiński, Łukasz Słodowski, Maciej Świerku Trener Krzysztof Czapla. Tekst i foto Michał Walusza

Prosto w tarczę

Rozmowa z Sebastianem Adamczykiem, studentem AE Katowice, zwycięzcą tegorocznych AMŚl w Darcie. Czy dart to raczej sportowa zabawa?

Dart jest dyscypliną sportową cieszącą się dużą popularnością szczególnie na Wyspach Brytyjskich. W Polsce o jego popularności może świadczyć fakt, że jesteśmy trzykrotnymi drużynowymi mistrzami Europy na tarczy elektronicznej. Osobiście traktuję darty raczej jako zabawę, gdyż nie czerpię z tego ko-

rzyści finansowych. W kraju większość zawodników tak właśnie postrzega ten sport – jako okazję do spotkania się ze znajomymi z całej Polski. Nie da się tutaj na dartach zarobić (dla przykładu nagroda za pierwsze miejsce na mistrzostwach Polski – największym turnieju w roku – wynosi około 1500 zł, na wyspach brytyjskich nagrody sięgają kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu tysięcy funtów). Czy w turnieju AMŚl biorą udział amatorzy, którzy chcą sobie porzucać, czy zarezerwowany jest on dla doświadczonych graczy? Jak oceniasz poziom turnieju?

Dart jest dyscypliną dla każdego, nie trzeba posiadać specjalnych warunków fizycznych, wystarczą tylko chęci. Oczyaps nr 05 2008 (263)


œl¹skie

ns Ostra walka o awa

17

maja br. w hali ZSO w Rudniku odbył się turniej finałowy o awans do I ligi Akademickich Mistrzostw Śląska w Koszykówce Mężczyzn. O miejsca premiowane awansem do I ligi walczyły drużyny: WSB Dąbrowa Górnicza, CKI Rybnik, PWSZ Racibórz oraz UŚl Cieszyn. Turniej uroczyście otworzył prorektor PWSZ w Raciborzu dr Jacek Lembas i prezes KU AZS PWSZ Racibórz dr Marcin Kunicki. Po uroczystym powitaniu na boisku rozgorzała ostra walka o upragniony awans. W pierwszym meczu zmierzyły się ekipy PWSZ w Raciborzu i CKI Rybnik. Mecz rozpoczął się nerwową grą obu drużyn. Przełożyło się to na słabą skuteczność rywali. Do przerwy PWSZ prowadził tylko 16:10. W drugiej połowie drużyna opanowała nerwy i wysoko wygrała spotkanie wynikiem 52:24. W drugim meczu turnieju zmierzyły się ekipy WSB Dąbrowa Górnicza i UŚl Cieszyn. Do przerwy WSB prowadziła wysoko 34:19. W drugiej połowie powiększyła jeszcze przewagę i zakończyła spotkanie wygraną 57:36. W kolejnym spotkaniu zmierzyły się zespoły PWSZ i WSB. Wiadomo było, że właśnie to starcie może zadecydować o zwycięstwie w turnieju finałowym. I rzeczywiście, rywalizacja od samego początku była zacięta, obfitowała w bardzo dobre zagrania obu drużyn. Do przerwy PWSZ prowadziła różnicą siedmiu punktów. Jednak na początku trzeciej kwarty drużyna WSB zagrała skutecznie w obronie i dobrze w ataku, niwelując przewagę gospodarzy do 1 pkt. Od

tego momentu obie drużyny stoczyły pojedynek punkt za punkt. Na 6 s przed końcem spotkania było 41:41. Skuteczna i mocna obrona całej PWSZ spowodowała, że rzut przeciwników równo z końcową syreną był nieskuteczny. Brak rozstrzygnięcia oznaczał dogrywkę. Ta miała bardzo nerwowy i zacięty przebieg. Na 20 s przed końcową syreną PWSZ prowadziła dwoma punktami i po raz kolejny musiała zagrać mocno w obronie. Przemysław Błaut z WSB wszedł dwutaktem na kosz, zdobył dwa punkty. Został sfaulowany, otrzymał jeszcze jeden rzut wolny. Wykonał go skutecznie i drużyna z Dąbrowy prowadziła jednym punktem. Ostatnią akcję meczu zagrali jeszcze gospodarze, ale nie udało im się oddać celnego rzutu i PWSZ przegrał 47:48. Następny mecz rozegrały ekipy UŚl Cieszyn i CKI Rybnik. CKI od początku narzuciła swój styl i odskoczyła na bezpieczną dziesięciopunktową przewagę.

wiste jest, iż wymaga się przede wszystkim opanowania oraz skupienia. Co do AMŚl to poziom oceniam jako zróżnicowany – było kilku wyróżniających się zawodników, ale też takich, którzy mieli lotki w ręce chyba pierwszy raz w życiu. Poziom oceniam jako przeciętny, choć na pewno wyższy niż w roku poprzednim.

którym hałas spowodowany okrzykami fanów przeszkadza. Trzeba się jednak do niego przyzwyczaić, gdyż jest nieodłącznym elementem tego sportu. Na pewno doping kilku osób mi pomaga. Skupiam się na tarczy i wyłączam z otoczenia, to podstawa sukcesu.

Czy w dyscyplinie, która wymaga skupienia i precyzji, jest miejsce na doping kibiców?

Dart wywodzi się z popularnego na przełomie XIX i XX wieku w kręgach robotniczych rzucania dużymi gwoździami do drewnianego celu. Później rywalizację przeniesiono do barów, gwoździe zastąpiono lotkami. Śmiało można powiedzieć, że dart jest dyscypliną barową. Każdy wie, że w barze rzadko bywa cicho, stąd też jest miejsce na doping kibiców. Są też zawodnicy, www.azs.pl

Podczas turnieju posługujecie się darterskim slangiem?

Jeśli chodzi o AMŚl, to darciarski slang gdzieś tam się przewija – część zawodników grywa w różnych ligach darta na Śląsku. Od graczy najczęściej można usłyszeć określenia: top (zakończenie podwójną 20), bull (środek tarczy), double (podwójne zakończenie), max (rzucenie w jednej rundzie 180 lub 171). Do tego dochodzi jeszcze fachowe nazewnictwo dotyczące części składowych każdej lotki. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Aneta Siudak

W końcówce spotkania studenci z Cieszyna próbowali jeszcze dogonić rywali, jednak drużyna z Rybnika nie dała sobie odebrać zwycięstwa i wygrała 44:39. W kolejnym starciu zmierzyły się ekipy WSB Dąbrowa Górnicza i CKI Rybnik. Uskrzydleni wcześniejszym zwycięstwem z PWSZ zawodnicy z Dąbrowy Górniczej rozpoczęli spotkanie od mocnego uderzenia i prowadzenia 16:2. W dalszej części drużyna WSB powiększyła przewagę i wygrała spotkanie 57:43. Miał się odbyć również mecz pomiędzy PWSZ i UŚl Cieszyn. Niestety zawodnicy z Cieszyna, którzy po dwóch wcześniejszych porażkach nie mieli szans na awans, oddali mecz walkowerem. Po zakończeniu turnieju wręczono puchar zwycięzcy oraz dyplomy dwóm drużynom, które awansowały do I ligi. Przyznano również statuetkę dla najlepszego zawodnika turnieju finałowego Adrianowi Wilkowi z WSB Dąbrowa Górnicza. Zagraliśmy dziś dobre mecze. Pierwsze spotkanie wygraliśmy bardzo wysoko, co tylko utwierdziło nas w przekonaniu, że jesteśmy w stanie wygrać dzisiaj z każdym. Niestety kolejny mecz z Dąbrową Górniczą pokazał, że pierwsza liga to jednak wyższy poziom niż myśleliśmy. Przegraliśmy nieznacznie, ale ten jeden punkt kosztował nas zwycięstwo w całym turnieju. Jednak nie to jest najważniejsze. Udało nam się osiągnąć upragniony awans! W przyszłym roku będziemy rywalizować z najlepszymi na Śląsku. Każdy z chłopaków dołożył swoją cegiełkę do tego awansu. Miejmy tylko nadzieje, że znajdą się następcy naszych zawodników, bo większość naszej drużyny kończy studia. – powiedział po turnieju trener drużyny PWSZ Marcin Parzonka. Tekst Marcin Parzonka Foto Aleksandra Banach


kalendarium

kalendarium

kalendarium

kalendarium

WITRYNA KSIĄŻEK SPORTOWYCH

CZERWIEC Rok

temu (30 czerwca – 1 lipca 2007 r.) Łukasz Woszczyński, AZS AWF Gorzów Wlkp., zdobył w składzie osady C-4 srebrny medal Mistrzostw Europy w Kajakarstwie.

2

lata temu (10–11 czerwca 2006 r.) w Gdańsku zawodnicy AZS zdobyli złote medale Mistrzostw Polski w Judo: Iwona Machałek, AZS AWFiS Gdańsk – w kat. 52 kg, Małgorzata Bielak, AZS AWFiS Gdańsk – w kat. 57 kg, Marzena Makuła, AZS AWF Wrocław – w kat. open, Krzysztof Wiłkomirski, AZS UW Warszawa – w kat. 73 kg.

3

lata temu (4–5 czerwca 2005 r.) w Kielcach na Mistrzostwach Polski w Wielobojach Lekkoatletycznych mistrzami zostali: Magdalena Szczepańska, AZS AWFiS Gdańsk – 7-bój, 6090 pkt, Łukasz Płaczek, AZS AWFiS Gdańsk – 10-bój, 7289 pkt.

4

lata temu (12 czerwca 2004 r.) piłkarki nożne AZS Wrocław, po wygranym spotkaniu 5:1 z Medykiem Konin, po raz czwarty zostały mistrzyniami Polski, kwalifikując się do rozgrywek Ligi Mistrzyń UEFA.

5

lat temu (21–22 czerwca 2003 r.) Alicja Ziaja, AZS SS Częstochowa, zdobyła brązowy medal w konkurencji karabinka sportowego 3x20 strzałów Mistrzostw Polski w Strzelaniu Kulowym.

6

lat temu (30 czerwca 2002 r.) Dorota Staszewska, AZS UW, zwyciężyła w Międzynarodowych Mistrzostwach Polski w Windsurfingu – klasa Funboard, rozegranych w Łebie.

7

lat temu (17 czerwca 2001 r.) w Lublinie w Mistrzostwach Polski w Kickboxingu w formule ligh kontakt Anna Pływaczyk, AZS AWF Poznań, zdobyła srebrny medal w kat. 65 kg.

8

lat temu (22 czerwca 2000 r.) w Krakowie zmarł dr Stanisław Adamczyk, siatkarz AZS Kraków, wicemistrz świata z Paryża w 1957 r., trener siatkówki, nauczyciel akademicki AM i AWF Kraków, sędzia. Krajowy Zjazd AZS w 1991 roku przyznał mu godność Członka Honorowego AZS.

9

lat temu (12–13 czerwca 1999 r.) we Wrocławiu na Mistrzostwach Polski w Wielobojach Lekkoatletycznych w 10-boju zwyciężył Michał Modelski, AZS AWF Katowice (7515 pkt), a brązowy medal zdobył Ireneusz Żurowicz, AZS AWF Gorzów Wlkp. (7310).

10

lat temu (14 czerwca 1998 r.) w Pile siatkarze AZS Częstochowa zdobyli wicemistrzostwo Polski juniorów. AZS ART Olsztyn zajął szóste miejsce. HH

Z

a kilka tygodni zapłonie znicz olimpijski w Pekinie. W maju na półkach księgarskich ukazała się książka Guya Waltersa Igrzyska w Berlinie. Jak Hitler ukradł olimpijski sen. Autor przedmowę do polskiego wydania sygnował datą z lutego 2006. Czy mógł wtedy przypuszczać, że 2 lata później przez świat przetoczy się wielka dyskusja na temat wykorzystania igrzysk olimpijskich w wielorakim aspekcie polityki, walki o prawa człowieka, standardów moralnych, budzenia międzynarodowej opinii publicznej. Igrzyska w Berlinie to pasjonujący dokument pokazujący mechanizmy i kulisy działalności Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, ale także wnikliwy zapis kolejnych etapów strategii rządu III Rzeszy i samego Adolfa Hitlera. Wiele wątków jest wręcz sensacyjnych, opis prowadzonej na wielu poziomach gry znajduje potwierdzenie w źródłach historycznych. Sukces dyplomacji hitlerowskiej był wręcz imponujący. W 1936 roku przed olimpiadą berlińską w Garmisch-Partenkirchen odbyły się igrzyska zimowe. Mimo ponurych odgłosów dochodzących z faszystowskich Niemiec, mimo przerażającej rasistowskiej i antysemickiej polityki, łamania wszelkich ustaleń traktatu wersalskiego, mimo nagminnego łamania praw obywatelskich i widocznych oznak zbliżającego się konfliktu wojennego, świat stał jak zaczarowany, a wielka polityka czyniła kolejne ustępstwa. Nie bez kozery Igrzyska w Berlinie mają podtytuł Jak Hitler ukradł olimpijski sen: totalna propaganda, symbolika i ceremoniał sprawiły, że przez dłuższą chwilę wiele osób uwierzyło w naturalne zjednoczenie idei faszyzmu i olimpizmu. Brunatne koszule, sztandary ze swastyką, głośne parady wpisały się w wyobrażenie o antycznym świecie. Na wielu obiektach posągi greckich herosów trzymały w rękach niemieckiego orła, a kolumnady ze znakiem swastyki stylizowane były na greckie wzory. Czy dziś stoimy przed takimi samymi dylematami i wyzwaniami w obliczu igrzysk w Pekinie? Pewnie nie, chociaż różnych analogii jest bardzo wiele. Na pewno same igrzyska i wiele spraw, które się dzieją wokół nich, wymknęły się spod jednoznacznej kontroli MKOl. Od kilkunastu lat w sporcie dominującą rolę odgrywają światowe imperia medialne, globalne firmy i politycy. Pod wpływem igrzysk w Pekinie gospodarka światowa przyspieszyła tak bardzo, że aż dostała na końcu tego wyścigu zadyszki. Impuls olimpijski był kołem zamachowym dla światowej ekonomii, ale może przede wszystkim dla budowania świadomości narodowej współczes-

Guy Walters, Igrzyska w Berlinie. Jak Hitler ukradł olimpijski sen. Dom Wydawniczy Rebis 2008. Liczba stron 415. Okładka twarda, zdjęcia nych Chin. Nie inaczej było na wielu poprzednich igrzyskach. Pamiętamy reakcje koreańskiej publiczności w Seulu, momentami skrajnie szowinistyczną publiczność w Moskwie czy Atenach. O takich rzeczach na szczęście szybko zapominamy. Do historii przechodzą szlachetni bohaterowie i ich rywalizacja. Patrząc na ostatnie 100-lecie ruchu olimpijskiego, widać, że ciągle musi się on zmagać z wieloma problemami. Mimo zagrożeń MKOl uporał się z dramatami bojkotu igrzysk w Los Angeles i Moskwie, przeżył zamach terrorystyczny w Monachium, musiał rozstrzygać wiele spornych i trudnych problemów natury politycznej, ekonomicznej, organizacyjnej czy też etycznej, jak choćby napiętnowane w ostatnich latach próby korupcji członków tej szacownej instytucji. Do tej pory wszystkie zakręty udało się pokonać. Rodzi się zatem pytanie, co pcha ruch olimpijski w takie pułapki – czy to zwyczajny przypadek, czy przemyślane działanie, spisek ciemnych mocy. Im szybciej przeczytamy Guya Waltersa, tym prędzej rozwiejemy chociaż część wątpliwości, aczkolwiek tylko naiwni mogą sądzić, że w tym zakresie coś we współczesnym życiu światowego ruchu olimpijskiego się zmieniło. Bartłomiej Korpak

konkurs

Czy zawodnicy AZS byli medalistami Igrzysk Olimpijskich w Berlinie? Nagroda Wydawnictwa REBIS: książka Guya Waltersa „Igrzyska w Berlinie”. Odpowiedzi prosimy przesyłać do Redakcji APS na adres aps@azs.pl. Rozstrzygnięcie 31 lipca br. aps nr 05 2008 (263)


[z

azs.pl...]

Rozstrzygnięcie konkursu na najlepszą stronę www

Folc AZS AWF Warszawa wraca na tron po 20 latach

Z

F

akończył się drugi konkurs na najlepszą stronę internetową AZS. W konkursie wzięło udział prawie 20 stron. Tytuł najlepszej zdobył AZS AWF Kraków (www.azs-awf.pl), o wygranej zdecydowały ułamki punktu. Komisja konkursowa oceniała strony między innymi pod względem zawartości merytorycznych, aktualizacji witryny, szaty graficznej. Każda strona mogła dostać maksimum 50 punktów od każdego członka komisji konkursowej. Ze zdobytych not wyciągana była średnia. Pierwsze 3 miejsca • AZS AWF Kraków 39 pkt • Impreza Trio Basket 38,66 pkt • AZS Politechnika Łódzka 38 pkt Skład komisji sędziowskiej: Tomasz Kulbiej (PROSCAPE – netlook.pl), Rafał Głuchowski (AZS SGH Warszawa), Artur Niewiarowski (AZS Politechnika Krakowska).

olc AZS AWF Warszawa został mistrzem Polski w rugby. W finałowym, pełnym emocji meczu, warszawiacy pokonali na wyjeździe Budowlanych Łódź. Najbardziej utytułowany zespół rugby w Polsce czekał na złote medale aż 20 lat. Przed finałem nie był jednak faworytem. Budowlani Łódź – zdobywcy mistrzowskiego tytułu w dwóch ostatnich sezonach – przegrali w tym roku tylko raz, w ostatnim miesiącu dwa razu pokonali stołeczną ekipę (w lidze i Pucharze Polski). Warszawiacy, którzy w półfinale pokonali Arkę Gdynia 13:8, rozpoczęli mecz w Łodzi bardzo dobrze. Tuż przed przerwą i zaraz po niej gospodarze dwukrotnie przyłożyli jednak piłkę w polu punktowym i skutecznie podwyższali, by wygrywać 15:3. Gracze Krzysztofa Folca nie rezygnowali, choć rekordowa 6-tysięczna publiczność już świętowała sukces łodzian. Adam Pałyska i Łukasz Nowosz skutecznie kończyli akcje swojej drużyny i wyprowadzili ją na prowadzenie. Rzut karny Rafała Janeczki przesądził o wygranej AZS 20:18. Radość warszawiaków nie miała końca, na twarzach największych sportowych twardzieli pojawiły się łzy. AZS mistrzem po raz 16!

AZS Show Dance

A

kademicki Związek Sportowy w porozumieniu z Polskim Związkiem Tańca Sportowego organizuje po raz pierwszy zawody o puchar ZG AZS w tańcu sportowym Dance Show Solo. Zawody odbędą się 29 listopada br. w Arenie Ursynów w Warszawie. Swoje zgłoszenia wysyłać można do 14 listopada 2008. Limit uczestników turnieju to 50 zawodników, podstawowym kryterium uczestnictwa będzie kolejność zgłoszeń. Szczegóły na www.azs.pl. Wybór MS

Gratulujemy!

15

maja br. odbyło się uroczyste posiedzenie Senatu Nowgorodzkiego Uniwersytetu Państwowego, w którym uczestniczyli zaproszeni przedstawiciele AZS Łódź. Okazją był jubileusz 40-lecia współpracy pomiędzy Politechniką Łódzką i Nowgorodzkim Uniwersytetem Państwowym. W czasie spotkania dokonano m.in. prezentacji okolicznościowej publikacji napisanej przez dr. Aleksandra Pycia pt. Łódź–Nowgorod. 40 lat wspólnej historii. Prof. Piotr Kula, prezes AZS Łódź, i Aleksander Pyć, przewodniczący GKR ZG AZS, otrzymali najwyższe odznaczenie resortowe Ministerstwa Szkolnictwa i Nauki Federacji Rosyjskiej – medal „Honorowy pracownik wyższego szkolnictwa zawodowego Federacji Rosyjskiej”. Kolega Tomasz Pyć otrzymał „Dyplom Honorowy” za duży wkład w organizację i przebieg letnich praktyk zawodowych rosyjskich i polskich studentów. Foto Tomasz Pyć www.azs.pl


Konkurs na plakat „Jubileusz 100-lecia AZS”

Aleksandra Dyras

Aleksandra Mróz

Blanka Śliwińska

Ewa Bajek

Karolina Chorążka

Klaudia Sroka

Magda Zawadzka

Małgorzata Dukiet

Olga Bardan

Sabina Szałajko

Urszula Bogucka

Wojciech Janikowski-Kwiecień


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook