XXV MPSzW
siatkówka wioślarstwo lekkoatletyka Kwalifikacje olimpijskie
Pory roku!
Z
bliżający się jubileusz 100-lecia AZS nastraja do wspomnień. Przy okazji rozmów i spotkań koleżeńskich słychać wzdychania: kiedyś to AZS był potęgą w grach zespołowych, „Czarodzieje z Bielan”, „Toruńskie Pierniki”, szczypiorniści z Katowic, koszykarki z Poznania. Tytuły mistrza Polski zdobywało się w cuglach a reprezentacja narodowa była często równoznaczna z tą akademicką. A dzisiaj? Dzisiaj jest równie ciekawie i z sukcesami. Tylko wymiar jest trudniejszy do ogarnięcia. A to z powodu natłoku informacji i superselekcji, jakiej dokonują na rynku medialnym dziennikarze, zarówno ci misyjni, jak i prywatni. Chciałoby się krzyknąć – wiosna nasza! Z Pucharem Polski w siatkówce zakończyli sezon zawodnicy AZS Częstochowa, a także – co było ogromną niespodzianką – piłkarki ręczne Politechniki Koszalińskiej. Oba finały na znakomitym poziomie, pełne emocji. W ligach także wysyp sukcesów. Na podium stanęła wspomniana Częstochowa (II miejsce) i Olsztyn (III miejsce) w siatkówce, do tego piłkarki ręczne AWFiS Gdańsk (II miejsce), koszykarki PWSZ Gorzów (III miejsce). Z szansami na medale nadal pozostają piłkarki nożne z Wrocławia i rugbyści z warszawskiego AWF. W rozgrywkach ligowych nie wystarczy tylko chcieć wygrywać, trzeba też stworzyć podstawy organizacyjne i finansowe aby były efekty. Jak to się robi? Prostej recepty nie ma, pieniądze same nie wygrywają. Do sukcesu potrzebna jest konsekwencja, zgrany zespół i ta iskra Boża, którą mają niektórzy trenerzy, zawodnicy, menedżerowie. Na ocenę całego sezonu w grach zespołowych przyjdzie pewnie jeszcze pora. Kilka drużyn wybroniło się przed spadkiem. W niższych ligach trwają baraże,
Przed nami www.matchracing2008.awf.gda.pl
Redaktor naczelny: Bartłomiej Korpak
Projekt graficzny i skład: Paweł Piętka © FALL tel. (12) 413-35-00, 294-15-28, www.fall.pl Numer zamknięto 6 czerwca 2008 r. Wydawnictwo zrealizowano ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki, nakład 5000 egz. ISSN 0209-0546
2
www.wuctriathlon2008.org
Sekretarz redakcji: Halina Hanusz
27–28 czerwca
1–6 lipca
www.karate2008.azs.wroclaw.pl
Pismo Zarządu Głównego AZS
Adres redakcji: 00-056 Warszawa ul. Kredytowa 1a tel./fax (22) 828-02-76 502-250-604 www.azs.pl e-mail: aps@azs.pl
przetasowania, zgłoszenia do nowego sezonu. Czy coś się radykalnie zmieniło na sportowym rynku akademickim? Chyba nie, ale warto zwrócić uwagę na dwie istotne przesłanki. Po pierwsze, względna stabilizacja klubów akademickich, po drugie, stale rosnące wsparcie ich działań, zarówno przez macierzyste uczelnie, jak i władze samorządowe. To chociaż w ograniczonym zakresie zrównoważy niedobory finansowe i pozwoli się ścigać z najlepszymi. Tu na szczęście, mimo że upłynął cały wiek, nic się w tradycji Akademickiego Związku Sportowego nie zmienia. O rozwoju naszej działalności zawsze decydowała przychylność władz uczelni, wieloraka pomoc, zaangażowanie pracowników i entuzjazm młodzieży. O dziwo, we współczesnym sporcie profesjonalnym, oprócz twardej mamony, także te czynniki nadal mają spory wpływ. Wiosenne sukcesy bardzo cieszą, chociaż w tym roku prawdziwym weryfikatorem sportowej pozycji będzie środek lata. W sierpniu, w Pekinie, okaże się co tak naprawę mają na arenie światowej do powiedzenia polscy sportowcy. Na razie świętujemy uroczyście sam fakt uzyskania kwalifikacji olimpijskich. Jest ich na szczęście coraz więcej. Skutecznie walczą o paszporty przedstawiciele indywidualnych dyscyplin. W stresie i znoju doszlusowały do turnieju olimpijskiego siatkarki, siatkarze i piłkarze ręczni. Mniej zorientowani kibice, po entuzjastycznym tonie relacji telewizyjnych, zapewne widzą już naszych dzielnych wojowników z medalami na szyi. Oby, oby. Chociaż po upalnym lecie, w naszym klimacie zazwyczaj przychodzi jesienne ochłodzenie. Redaktor
www.wuchandball2008venezia.it
AKADEMICKI PRZEGLĄD SPORTOWY
Foto na okładce ze źródeł Grzegorza Sudoła
[od redakcji]
3–13 lipca
11–13 lipca
aps nr 04 2008 (262)
[rozmowa]
Godnie przejść przez życie Rozmowa z Grzegorzem Sudołem chodziarzem, który uzyskał kwalifikację olimpijską do Pekinu. Kiedy rozpoczęła się twoja przygoda ze sportem?
W IV klasie szkoły podstawowej. Rozpoczynałem od biegów przełajowych, rywalizacji szkolnej z okazji dnia dziecka. Sport zacząłem uprawiać na poważnie w 1992 roku, gdy rozpocząłem trenować chód sportowy. Dlaczego zdecydowałeś się na chód sportowy. Co cię w nim urzekło?
O tym, że był to chód zdecydował przypadek. Wcześniej biegałem i na jednym z treningów zabłądziliśmy. Trener zdecydował, że wypoczywamy w marszu. Po chwili zaczęliśmy się ścigać kto będzie szybciej szedł. Byłem zdecydowanie lepszy od moich kolegów. Zaproponowano mi wówczas, bym spróbował chodzić. Zbiegło się to z igrzyskami w Barcelonie. Co mnie urzekło – zabrzmi to dziwnie, ale dyskwalifikacja Roberta Korzeniowskiego w Barcelonie, a potem jego droga na sam szczyt. Czym dla ciebie jest AZS i dlaczego wybrałeś Klub AZS AWF Kraków?
Rozpocząłem studia w Krakowie w Akademii Wychowania Fizycznego i to zdecydowało o dołączeniu do Klubu AZS AWF, w którym mam możliwość dalszego rozwoju sportowego i dobrą bazę. To, że mogę być członkiem wielkiej rodziny akademickiej jest dla mnie zaszczytem. Niedługo przypada 100-lecie AZS – to pokazuje, jak długą tradycję ma ta organizacja akademicka. Jak wyglądają twoje treningi?
Trening trwa około dwóch godzin. Składa się z krótkiej rozgrzewki lekkoatletycznej, następnie rozciągania i treningu właściwego, czyli chodzenia. Na koniec często wykonujemy elementy szybkościowe, tzw. rytmy. Ćwiczy się również gibkość i siłę ogólną na siłowni. Często na zgrupowaniach, i poza nimi, trenuję dwa razy dziennie, z czego trening właściwy jest bardziej objętościowy, a drugi ma charakter uzupełniający. Dla zobrazowania pracy jaką trzeba wykonać, chodzę około 120 km tygodniowo, co daje około 6000 km rocznie. Czy masz ulubione miejsce do treningów?
Moim ulubionym miejscem do treningów jest Ulanów. W hotelu „Galicja” www.azs.pl
mam wszystko czego potrzeba do treningu i wypoczynku. Poza krajem lubię trenować w RPA i Hiszpanii. Jakie masz plany, cele przed startem w tegorocznych igrzyskach?
Jak chyba każdy sportowiec jadący na igrzyska, myślę o medalu olimpijskim. Chciałbym być wyżej niż w Atenach, gdzie zająłem VII miejsce. Często w trakcie chodu zdarzają się dyskwalifikacje. Czym są najczęściej powodowane i czy zdajesz sobie sprawę z popełnianych błędów?
W przeszłości było ich zdecydowanie za dużo. Teraz na szczęście się nie zdarzają. Spowodowane są złą techniką chodu sportowego. Ocena dotyczy fazy lotu i wyprostu nogi w kolanie w momencie postawienia jej na podłożu. Zawodnik na trasie nie powinien myśleć o technice – powinien działać jak automat. Zdarzają się też błędy wynikające ze słabszego rozgrzania, ale jedynie na początkowych kilometrach. Wykładasz również na uczelni. Jak udaje ci się pogodzić starty w zawodach z życiem zawodowym?
Pracuję na AWF Kraków w Katedrze Teorii i Metodyki Lekkiej Atletyki, pod kierownictwem prof. Edwarda Mleczki. Jestem bardzo zadowolony, że po ukończeniu studiów dostałem propozycję pozostania na uczelni i dalszego rozwoju naukowego. Dzięki pomocy moich współpracowników mam dobrze ułożony plan zajęć. Dostałem też mniejsze pensum godzin od rektora uczelni, by móc pogodzić pracę z treningiem. Jakie są twoje plany na przyszłość?
GRZEGORZ SUDOŁ
Ur. 28 VIII 1978 r., Klub AZS AWF Kraków. Osiągnięcia sportowe: mistrz Polski 2002, 2007, 2008 w chodzie na 50 km; VII miejsce na igrzyskach olimpijskich w Atenach 2004; halowy mistrz Polski 2005, 2006, 2007, 2008; VII miejsce na mistrzostwach świata juniorów w Sydney 1996. Motto życiowe: godnie przejść przez życie. Zainteresowania: motoryzacja, teoria sportu, sport, turystyka. Sportowe – medal olimpijski i progresja wyników. Naukowe – uzyskanie doktoratu i kolejnego stopnia trenerskiego I klasy. Myślę też powiększeniu rodziny. Czy sport jest sposobem na życie?
Sport uprawiany zawodowo wiąże się z poświęceniem, wyrzeczeniami. Ciężko jednak zarabiać pieniądze z centrali, jeśli nie ma się medali imprez mistrzowskich. Dlatego niezbędni są sponsorzy, których z kolei ciężko pozyskać. W tym miejscu szczególne podziękowania kieruję do mojego głównego sponsora – Firmy ACTION, dzięki której dobrze przygotowałem się do igrzysk olimpijskich oraz firmie Farma-Projekt i hotelowi „Galicja” w Ulanowie. Co mógłbyś powiedzieć na temat chodu sportowego by zachęcić młodzież do jego uprawiania?
Przede wszystkim zachęcam młodzież do jakiejkolwiek aktywności sportowej, która pomoże w organizacji własnego dnia, życia. Będzie sposobem na kształtowanie prawidłowej postawy i gwarancją zachowania odpowiedniej sprawności ruchowej, a co za tym idzie, zdrowia. Chód sportowy jest konkurencją, w której upór, dążenie do celu, konsekwencja, indywidualność ma bardzo duże znaczenie. Dzięki tej dyscyplinie zwiedziłem większość kontynentów, zobaczyłem piękne miejsca, a także realizuję się w życiu. Chód sportowy, nordic walking stają się coraz bardziej popularne. Ponadto nie znam nikogo, kto narzekałby na jakiekolwiek problemy z biodrami czy kolanami, więc jest to sport bezpieczny. Czego można ci życzyć na najbliższe miesiące?
Przede wszystkim zdrowia, spokoju wewnętrznego i dużo szczęścia, bo ono też jest niezbędne do osiągnięcia wyniku sportowego czy funkcjonowania. Zatem życzę tego wszystkiego i serdecznie dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Ewelina Zaremba Foto ze źródeł Grzegorza Sudoła
3
[badminton]
X Akademickie Mistrzostwa Świata w Badmintonie, Braga (Portugalia) 5–10.05.2008
Pielgrzymka po medal W Bradze rozegrano X AMŚ w Badmintonie. Wszystkie medale – z wyjątkiem jednego – zgarnęli Azjaci. Ten jeden przypadł po zaciętej walce Polakom.
P
odobnie jak na poprzednich mistrzostwach w Chinach w 2006 r., reprezentacja Polski liczyła pięcioro zawodników i dwóch trenerów. Wówczas Polakom nie udało się zdobyć medalu ani w rozgrywanym po raz pierwszy w dziejach turnieju drużynowym, ani w indywidualnym. Tym razem, tak jak wówczas, drużyna polska trafiła do grupy z Niemcami. Jednak pierwszy mecz przyszło grać z gospodarzami mistrzostw, Portugalczykami, którzy okazali się bardzo wymagającymi rywalami. Hubert Pączek i Agnieszka Wojtkowska przegrali swoje pojedynki singlowe i Polacy mogli odwrócić losy meczu tylko wygrywając wszystkie pozostałe trzy gry podwójne. Adam Cwalina i Wojciech Szkudlarczyk oraz Wojtkowska i Małgorzata Kurdelska odrobili straty, a para mieszana
4
– Cwalina, Kurdelska – w decydującym, trzecim secie zdeklasowała groźnych przeciwników. Polscy mikściści nie zdążyli ostygnąć, a tym bardziej odpocząć, kiedy zostali po niecałej pół godzinie wywołani do gry inaugurującej mecz z Niemcami. I znowu Adam i Małgorzata rozstrzygnęli bardzo ważne, trzysetowe spotkanie na swoją korzyść. Niemcy wyrównali po zwycięstwie Sebastiana Schöttlera nad Hubertem, ale Agnieszka odzyskała prowadzenie dla Polski. Trzeciego punktu nie zdołali wywalczyć Adam i Wojciech w deblu, więc decydowała gra podwójna kobiet. Polki stanęły na wysokości zadania i po trzech setach uporczywej walki zapewniły drużynie pierwsze miejsce w grupie. Zajęcie najlepszej lokaty w grupie nie tylko zapewniło Polakom awans, ale pozwoliło uniknąć w najbliższej przyszłości spotkania z azjatyckimi rywalami, co miało niebagatelne znaczenie. W 1/8 finału nasza drużyna miała wolny los, podczas gdy Portugalia, która w ostatnim meczu grupowym pokonała 3:2 Niemcy i wyszła z drugiego miejsca, trafiła na Tajpej, przegrywając 0:3. Tajpej w ćwierćfinale przegrał z Koreą 1:3, co obrazuje jakich trudności udało się uniknąć Polakom dzięki skutecznej walce w fazie grupowej. Team kierowany przez trenerów Krzysztofa Hodura i Leszka Jagodzińskiego spokojnie przypatrywał się w drugim dniu zawodów, jak Francja i Rosja męczą się od rana o prawo gry z Polską w ćwierćfinale. Rosjanie musieli ratować się od stanu 0:2, co im się udało, ale kosztowało sporo sił. Wkrótce mogło ich zabraknąć w popołudniowym spotkaniu o medal z Polakami. Jednak mecz otwarcia – gra mieszana – pokazał, że Rosjanie trady-
cyjnie prezentują dobrą wytrzymałość. Cwalina i Kurdelska stracili punkt. Na 1:1 wyrównał Pączek, ale sytuacja polskiego zespołu rysowała się dramatycznie, ponieważ Wojtkowska musiała stawić czoła aktualnej wicemistrzyni Rosji, Oldze Gołowanowej. Co gorsza, Rosjanka wygrała pierwszego seta. Wtedy w meczu nastąpił przełom.
– Ja sama tego nie wiem – śmieje się Agnieszka pytana, jak jej się to udało. – Gryzła kort i wygrała – opisuje Kurdelska. I dodaje: – Była duża motywacja. Rozmawialiśmy o tym, że mamy medalową szansę. I że w końcu musimy ją wykorzystać. – Widzieliśmy już wcześniej, że w końcówkach Gołowanowa się spala i ma kłopoty z koncentracją. Agnieszka jest waleczna, więc pokazała, na co ją stać – objaśnia Cwalina. Zdobycie przez Polskę medalu przypieczętowali szybką wygraną w deblu Cwalina i Szkudlarczyk. Mecz z Rosją (tak jak inne na tym korcie) był rozgrywany w obecności kamery bukmacherów, którzy przyjmowali zakłady za pośrednictwem Internetu. Był to zresztą pierwszy przypadek wkroczenia hazardu na teren międzynarodowych akademickich zawodów badmintonowych. Zarazem po raz pierwszy wyniki z takich zawodów można było śledzić na bieżąco w Internecie dzięki systemowi LiveScore (tournamentsoftware.com) stosowanemu na największych profesjonalnych imprezach. W półfinale przeciwko Tajlandii, która pokonała przedtem Indonezję 3:0, Polska nie była faworytem. Zanim mistrzowie ubiegłorocznej uniwersjady zdławili nadzieje Polaków, zdołał zabłysnąć Pąaps nr 04 2008 (262)
X Akademickie Mistrzostwa Świata w Badmintonie, Braga (Portugalia) 5–10.05.2008
czek, który obronił dwie lotki meczowe i wygrał po dogrywce w trzech setach. Tajlandia wygrała jednak 3:1. Na tym samym stopniu podium co Polacy, stanęli Koreańczycy. Chiny w finale ograły Tajlandię 3:0. Przeciążenie polskich zawodników turniejem drużynowym nie wróżyło zbyt optymistycznie przed rywalizacją indywidualną. Czołowe drużyny azjatyckie liczyły kilkunastu zawodników. Reprezentacja Polski była jedną z najmniej licznych: Kurdelska i Wojtkowska nie miały żadnej zmienniczki, a Cwalina w pierwszym, krytycznym dniu turnieju drużynowego, musiał rozegrać aż jedenaście setów. – Mieliśmy tak wąską kadrę, że niektórzy zawodnicy musieli w każdym meczu grać po dwa spotkania, co na pewno potem wpłynęło na wynik w turnieju indywidualnym – potwierdza Szkudlarczyk. Istotnie, w turnieju indywidualnym Polacy podzielili losy innych Europejczyków i nie zdobyli żadnego medalu. Jednak historyczny brąz daje powody do dumy. Analiza wyników drużyny pokazuje, że nieobcy był jej duch zespołowej walki. Gdy jednemu z zawodników się nie udało, potrafili to zrekompensować inni. W kolejnym meczu te role się odwracały, ale znów ostatecznie – do ćwierćfinałów włącznie – wygrywali Polacy. – Duże znaczenie ma właśnie drużyna, jej nastawienie, bo w Petersburgu były małe kłótnie i może to też miało wpływ na grę – porównuje sukces w Portugalii z nieudanym występem w zeszłorocznych akademickich mistrzostwach Europy w Rosji Wojtkowska. Zawodnicy mocno tu podkreślają wielką rolę obu trenerów, których żartobliwie ochrzcili mianem „ojców sukcesu”. Pomysł organizatorów z zakwaterowaniem zawodników na wzgórzu tuż koło kościoła Bom Jesus do Monte był
www.azs.pl
strzałem w dziesiątkę. Z okien rozciągał się widok na piękną Bragę i – przy dobrej pogodzie – ocean oddalony o kilkadziesiąt kilometrów. Barokowymi schodami ze stacjami pasyjnymi wspinali się ku kościołowi liczni pielgrzymi. – Ładny widok i niezapomniane miejsce – wspomina Szkudlarczyk. – Kiedy przed drużynówką zwiedzaliśmy to sanktuarium, trener Jagodziński klęknął przed samym ołtarzem, tak że chyba dzięki temu też między innymi udało nam się zrobić taki wynik – śmieje się Kurdelska. Po raz pierwszy w AMŚ uczestniczyli Wojtkowska i Szkudlarczyk. – Na pewno jest to trochę inny wyjazd niż z kadrą Polskiego Związku Badmintona – porównuje ten ostatni. – Tu jest dużo spotkań integracyjnych, wyczuwało się większy luz, aczkolwiek na korcie była walka do ostatniej lotki.
– Bardziej tak na luzie, fajnie – czuła się również Agnieszka. – Liczymy na wyjazd za dwa lata na Tajwan na następne mistrzostwa świata – planuje Szkudlarczyk. – I tam postaramy się ponownie o medal – obiecuje Cwalina. Janusz Rudziński Foto Małgorzata Kurdelska
Gra pojedyncza kobiet 1. Wang Yihan (Chiny) 2. Kim Mun Hee (Korea) 3. Bellaetrix Manuputy (Indonezja), Wang Xin (Chiny). Gra podwójna mężczyzn 1. Mohammad Ahsan, Bona Septano (Indonezja) 2. Han Gi Hoon, Han Tae Il (Korea) 3. Takuma Ueda, Kazushi Yamada (Japonia), Sun Junjie, Tao Jiaming (Chiny). Gra podwójna kobiet 1. Duanganong Aroonkesorn, Kunchala Voravichitchaikul (Tajlandia) 2. Yui Nakahara, Mayu Sekiya (Japonia) 3. Ding Jiao, Sun Xiaoli (Chiny), Nadya Melati, Devi Tika Permatasari (Indonezja). Gra mieszana 1. Patiphat Chalardchalaem, Kunchala Voravichitchaikul (Tajlandia) 2. Wang Chia-min, Wang Pei-rong (Tajpej) 3. Sun Junjie, Sun Xiaoli (Chiny), Bona Septano, Richi Puspita Dili (Indonezja).
Turniej drużynowy 1. Chiny 2. Tajlandia 3. Polska, Korea. Turniej indywidualny Gra pojedyncza mężczyzn 1. Du Pengyu (Chiny) 2. Liao Shengshiun (Tajpej) 3. Hsieh Yu-Hsing (Tajpej), Chen Tianyu (Chiny).
5
[rozmowa]
Morderczy sezon
Rozmowa APS z trenerem Radosławem Panasem, szkoleniowcem AZS Częstochowa.
Wielkie słowa uznania dla pana i drużyny. Puchar Polski i srebrny medal mistrzowskich rozgrywek to znakomity sukces. Ale zanim do tego doszło był morderczy wręcz sezon.
Dziękuję za gratulacje. Sezon rzeczywiście był morderczy, takiego nie pamiętam, a grałem siedemnaście lat w I lidze. Wielkie natężenie gier przeplatane dwoma mniejszymi przerwami. Ciężko to było zorganizować jeśli chodzi o przygotowania, ale nam się to udało znakomicie. W drugiej części sezonu, od 20 stycznia tego roku graliśmy praktycznie co dwa, trzy dni. A każdy mecz był o coś: puchar CEV, o drugie miejsce w tabeli, o Puchar Polski. Wielkie obciążenie przede wszystkim dla chłopaków. Pokazali silny charakter, wytrzymując to w zdrowiu i dobrej kondycji oraz wygrywając większość spotkań. Wspominaliśmy ostatnio występy uniwersjadowe polskich siatkarzy. W Buffalo w 1993 roku, z numerem szóstym na koszulce, występował Radosław Panas, wtedy student IV roku Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Częstochowie. 15 lat później trener ze znaczącymi sukcesami. Jak pan został trenerem AZS Częstochowa – zaplanowana kariera, przypadek, ciężka praca, a może łut szczęścia?
Muszę przyznać, że już na początku mojej gry w AZS (początek lat 90.) myślałem o pracy trenerskiej po zakończeniu kariery zawodniczej. Dlatego bardzo zależało mi na ukończeniu studiów o profilu wychowania fizycznego w Częstochowie. Można więc powiedzieć, że było to zaplanowane, ale poparte ciężką pracą. Przypadków raczej nie było. Czy istnieje w dalszym ciągu pojęcie polskiej siatkówki? W kadrze narodowej, a także wielu klubach pracują trenerzy zza
6
granicy, ostatnio wręcz całe sztaby szkoleniowe – czy to kwestia wyższych umiejętności, czy jakieś inne przyczyny?
Oczywiście, że istnieje polska szkoła siatkówki. Mamy wielu znakomitych trenerów. W Polsce pracuje też kilku wysokiej klasy trenerów z zagranicy (m.in. Lozano, Castellani). Osiągają sukcesy z reprezentacją i z klubami. Można się od nich wiele nauczyć i dlatego uważam, że są polskiej siatkówce potrzebni. Powinno się zatrudniać tylko trenerów z najwyższej półki, którzy mogą coś wnieść. Natomiast przeciętni trenerzy powinni zostać u siebie w kraju. Częstochowa to matecznik polskiej siatkówki. Większość czołowych polskich zawodników w swojej karierze przewinęło się przez zespół AZS. W siatkówce młodzieżowej także od lat sukcesy, chociażby w tym roku tytuł wicemistrza Polski juniorów siatkarzy z Norwida. Zatem jest coś takiego jak częstochowski pomysł na siatkówkę?
Odkąd pamiętam w Częstochowie zawsze był dobry klimat dla siatkówki. Świadczy o tym również to, że wielu siatkarzy grających w tych klubach ma tu swoje domy. Szkolenie młodzieży również wypada znakomicie, choć niewielu jest siatkarzy rodem z Częstochowy. Są to raczej sportowcy z innych miast, ale tutaj się rozwijają i pozostają. Wróćmy do minionego sezonu. Statystyki sportowe już zamknięte, czy na tej podstawie można określić udział poszczególnych zawodników w ostatecznym sukcesie. Jak sprawdziła się koncepcja składu zaproponowana przez trenera Panasa? Jak oceniono udział zawodników zagranicznych?
dawnego AZS Częstochowa większość zawodników studiowała na Politechnice lub w Wyższej Szkole Pedagogicznej, a uczelnie były wsparciem dla organizacji procesu szkoleniowego. Jak to wygląda w sporcie profesjonalnym?
Teraz to się trochę zmieniło. Kiedyś większość zawodników studiowała na częstochowskich uczelniach i te studia kończyła. Obecnie niewielu chłopaków studiuje, chociaż nasza młodzież stara się godzić naukę ze sportem. Siatkarze podjęli ostatnią walkę o start w Pekinie. Liczymy na start w igrzyskach kilku zawodników z klubów AZS, ale już za kilka miesięcy nowy sezon ligowy. Jakie są plany i marzenia trenera Radosława Panasa przed kolejną batalią sportową: gra w lidze, w europejskich pucharach?
Po tak udanym sezonie większość zawodników wybrała bardziej korzystne oferty z innych klubów. Będzie grało kilku młodych, perspektywicznych graczy oraz być może dwóch, trzech zawodników z zagranicy. Budowę zespołu trzeba będzie zacząć od nowa. A do tego trzeba trochę czasu. Zobaczymy jak uda się to wszystko od nowa poukładać. APS Foto Adam Stępniak
Wolałbym nie wystawiać indywidualnych ocen. Cały zespół zaprezentował się bardzo dobrze. Siódemka, która grała prawie cały sezon, a także rezerwowi, pokazali charakter, wolę walki, chęć zwycięstwa w każdym meczu. To starałem się im wpoić od początku sezonu i to mi się udało. Zespół grał widowiskowo, a zarazem skutecznie. Kiedyś cechą zespołów AZS występujących w ligach była ich więź z uczelnią. W czasach
podpis
aps nr 04 2008 (262)
Przed rozpoczęciem sezonu, o drużynie AZS Olsztyn jak zwykle w ostatnich latach mówiono, że jest jednym z faworytów do zdobycia złotego medalu.
D
o zespołu doszli m.in. Grzegorz Szymański oraz Bjoern Andre, którzy mieli stanowić siłę ataku akademików z Olsztyna. Oprócz zmian personalnych, po sześciu latach nastąpiła zmiana nazwy drużyny. Kilka dni przed inauguracją rozgrywek Polskiej Ligi Siatkówki podpisano w Sali Senatu Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, w obecności JM Rektora UWM prof. Ryszarda Góreckiego, umowę sponsorską pomiędzy władzami SM Mlekpol a reprezentantami Spółki Akcyjnej Piłka Siatkowa AZS UWM. W sezonie 2007/2008 drużyna grała pod nazwą Mlekpol AZS Olsztyn. Początek rozgrywek był dla olsztynian bardzo udany. Trzy kolejne zwycięstwa z AZS Politechniką Warszawską, Delectą Bydgoszcz i jastrzębskim Węglem dały drużynie lidera tabeli. W czwartym meczu PLS, drużyna poniosła pierwszą porażkę w sezonie z mistrzem Polski PGE Skrą Bełchatów, choć w pierwszym secie nasi siatkarze rozgromili gości wygrywając partię do 10. Po meczu ze Skrą rozpoczęły się kłopoty zdrowotne w zespole. Kontuzji doznali Paweł Zagumny i Marcin Możdżonek. Zmiennicy nie potrafili udźwignąć ciężaru gry, dzięki czemu drużyna straciła na własnym parkiecie cztery punkty, przegrywając z Wkrętmet Domex AZS Częstochowa 0:3, oraz wygrywając z Płomieniem Sosnowiec tylko 3:2. W ostatnim meczu przed przerwą, po powrocie do gry Pawła Zagumnego, www.azs.pl
olsztyńscy siatkarze rozegrali bardzo dobry mecz, wygrywając w Kędzierzynie Koźlu 3:0. Po tym meczu nastąpiła pauza w rozgrywkach PLS spowodowana grą reprezentacji Polski w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich w Pekinie. Polacy wygrali ten turniej, jednak przerwa wpłynęła negatywnie na grę AZS w kolejnym meczu w Rzeszowie. Zawodnicy występujący w swoich reprezentacjach przybyli do Olsztyna praktycznie przed samym wyjazdem do Rzeszowa. Przez brak wspólnych treningów oraz odpoczynku, przegrali w Rzeszowie 3:1. Kolejne dwa mecze z Jadarem Radom i AZS Politechniką Warszawską drużyna Mlekpol wygrała bez straty seta. Po Bożym Narodzeniu rozpoczęło się kolejne zgrupowanie reprezentacji Polski, kontuzjowany wrócił atakujący Grzegorz Szymański. O ile jego absencja w meczach z Delectą Bydgoszcz i Płomieniem Sosnowiec nie była widoczna (olsztynianie wygrali te mecze 3:0), o tyle w meczach z mistrzem Polski PGE Skrą Bełchatów i wicemistrzem Polski jastrzębskim Węglem była na tyle istotna, że drużyna nie była w stanie wygrać obu spotkań. W ostatnich pięciu meczach AZS grał nierówno. Wygrał po dobrej grze z Częstochową 3:0, z ZAK SA Kędzierzyn Koźle 3:2, z Płomieniem Sosnowiec 3:0, przegrał w Olsztynie z Asseco Resovią Rzeszów i Jadarem Radom. Po meczu z radomskim zespołem rezygnację z prowadzenia drużyny złożył Ireneusz Mazur. Jego rolę przejął dotychczasowy drugi szkoleniowiec Mariusz Sordyl. Bilans gier w fazie zasadniczej nie był niestety zbyt korzystny. W osiemnastu meczach PLS odniesiono jedenaście zwycięstw i siedem porażek, przez co zespół uplasował się dopiero na czwartym miejscu w tabeli. Pierwszym przeciwnikiem w fazie play-off był Asseco Resovia Rzeszów, z którym akademicy przegrali oba mecze
w fazie zasadniczej. O awansie zespołu z Olsztyna do półfinału, przesądził dopiero piąty set w piątym meczu. Wcześniej w Olsztynie AZS wygrał z drużyną Resovii 3:2 oraz przegrał w takim samym stosunku. Kolejne dwa mecze odbyły się w Rzeszowie. W pierwszym meczu wygrała Resovia 3:1, stawiając olsztyński zespół w bardzo trudnej sytuacji. Na szczęście AZS pokazał charakter, wygrywając kolejny mecz 3:2. Jeszcze bardziej dramatyczny był decydujący, piąty mecz w Olsztynie. W piątym secie goście prowadzili już 10:5, jednak to siatkarze z Olsztyna wygrali tego seta do 12, awansując do półfinału mistrzostw Polski. W półfinale PLS przeciwnikiem drużyny był mistrz i zdobywca Pucharu Polski PGE Skra Bełchatów. Pierwsze mecze rozegrane zostały w Bełchatowie. W rundzie zasadniczej dwa zwycięstwa odniósł zespól Skry. Aby myśleć o grze w finale, należało w Bełchatowie wygrać dwa mecze. Niestety udało się wygrać tylko jedno spotkanie. Stan rywalizacji 1:1 dawał równe szanse obu zespołom na awans do finału. AZS, pomimo dobrej gry, uległ jednak dwukrotnie w Olsztynie gościom 1:3 i 0:3. Drużynie pozostała walka o brązowy medal. Zwycięstwo nad jastrzębskim Węglem odniesione zostało zdecydowanie już po trzech meczach, co uplasowało ostatecznie Olsztyn na trzecim miejscu w rozgrywkach Polskiej Ligi Siatkówki w sezonie 2007/2008. Trzecie miejsce to sukces czy porażka? Na pewno liczono w Olsztynie na więcej, ale jest medal! Trzeba pamiętać, że niewiele brakowało, a zespół mógł grać o miejsca 5–8. Na pocieszenie należy dodać, że Mlekpol AZS Olsztyn jako jedyna drużyna z czołowej czwórki zdobyła przez ostatnie pięć lat medale w rozgrywkach Polskiej Ligi Siatkówki. Tomasz Jankowski Foto Janusz Pająk
Brązowy medal siatkarzy Mlekpol AZS Olsztyn
Stoją od lewej: Marek Carzyński (kierownik zespołu), Łukasz Szablewski, Frank Dehne, Wojciech Grzyb, Marcin Możdżonek, Marcin Lubiejewski, Grzegorz Szymański, Marcin Kudłacik, Björn Andrae, Paweł Siezieniewski, Mariusz Sordyl (trener), klęczą od lewej: Mirosław Gozdan (odnowa biologiczna), Paweł Janicki (statystyk), Paweł Zagumny, Sinan Tanik, Michał Ruciak, Paweł Kuciński, Richard Lambourne
7
[XXV MPSzW]
Warszawa przed Gliwicami W Gliwicach odbyły się XXV Mistrzostwa Polski Politechnik w Piłce Siatkowej Mężczyzn.
R
ywalizacja toczyła się równolegle w dwóch halach OSIR. Ostatecznie zwyciężyła Politechnika Warszawska, pokonując gospodarzy 3:1. Jednak najwięcej emocji dostarczył pojedynek o trzecią lokatę między Politechniką Częstochowską a Politechniką Poznańską. Arkadiusz Les, Politechnika Śląska Czego zabrakło do zwycięstwa?
W finale zabrakło trochę sił, w szczególności w końcówkach setów, a także dwóch zawodników z pierwszej szóstki, którzy musieli w sobotę pojechać na mecz klubowy o awans do pierwszej ligi. Byli to Mateusz Leszczawski i Damian Zborowski (obaj grający w II lidze w Będzinie). Bardzo nam pomogli, i to w sumie dzięki nim tak daleko zaszliśmy. W meczu finałowym przeciwnik wykorzystał sytuację, gdyż zmiennicy (za rozgrywającego i przyjmującego) nie potrafili pociągnąć gry i całego zespołu do zwycięstwa. Marcin Malicki, Politechnika Warszawska Jak oceniasz poziom tegorocznych mistrzostw?
Jeśli chodzi o poziom, to myślę, że był dobry. Każdy chciał pokazać się z jak najlepszej strony i wygrać. W fina-
8
le walka toczyła się punkt za punkt. Wiadomo – wszystkim zależało na zdobyciu złota. Czy kontuzja waszego kolegi wpłynęła na przebieg spotkania?
Jeśli chodzi o kolegę Jacka Koźmiana, który doznał kontuzji, to było nam przykro, gdyż bardzo dobrze spisywał się na boisku. Ale Paweł Zackiewicz, który go zastąpił, również zagrał bardzo dobrze. Powiem szczerze, wszyscy w drużynie byli tak bardzo nastawieni na zwycięstwo, że trudno było nas powstrzymać. Nie dopuszczaliśmy myśli, że możemy przegrać, i udało się. Zadecydowało to, że cały czas byliśmy drużyną, zarówno wtedy gdy graliśmy dobrze, jak i wtedy, gdy na boisku było źle. Adrian Bartnik, Politechnika Częstochowska Który mecz był najtrudniejszy?
Dla nas najtrudniejszy był mecz o wejście do półfinału, czyli rozgrywka z Politechniką Łódzką, w której przegrywaliśmy pierwszego seta. W drugim secie, po walce, go wygraliśmy. Tie-break był bardzo ciężki. Przy
stanie 12:14 dla Łodzi, dzięki Jackowi Żakowi, który kończył najważniejsze piłki w meczu, wygraliśmy do 16. W meczu o trzecie miejsce, po łatwym wygraniu setów, prowadziliśmy 2:0 z Politechniką Poznańską. I potem zaczęły się problemy, bo przegraliśmy trzeciego seta na przewagi. A po tak ciężkim turnieju byliśmy już bardzo zmęczeni i chcieliśmy to zakończyć w trzech setach. Ale graliśmy dalej i po zaciętej walce, a było naprawdę trudno, wygraliśmy czwartą partię na przewagi. Tekst i foto Aneta Siudak Klasyfikacja końcowa 1. Politechnika Warszawska 2. Politechnika Śląska 3. Politechnika Częstochowska 4. Politechnika Poznańska 5. Politechnika Łódzka 6. Politechnika Wrocławska 7. Politechnika Radomska 8. Politechnika Szczecińska 9. Politechnika Gdańska 10. Politechnika Białostocka 11. Politechnika Kraków 12. Politechnika Rzeszowska 13. Politechnika Krakowska 14. Politechnika Koszalińska 15. ZOD Wałbrzych aps nr 04 2008 (262)
[XXV MPSzW]
Bezkonkurencyjna Bydgoszcz Studenci dwóch bydgoskich uczelni – Wyższej Szkoły Gospodarki i Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego podzielili się złotymi medalami na XXV MPSzW w Wioślarstwie, rozegranych na torze regatowym Gopło Kruszwica.
D
wa dni zmagań na jeziorze Gopło w Kruszwicy już za nami. To, że żacy z grodu nad Brdą zaliczani byli do faworytów regat to oczywiste, nikt się jednak nie spodziewał, że zgarną wszystkie złote medale! Pierwsze miejsca się należały – na 1000-metrowej trasie regat różnica czasów między zwycięzcą a drugą reprezentacją wynosiła aż sześć sekund – tak było w przypadku jedynki mężczyzn i kobiet oraz dwójki podwójnej kobiet. Ostatni bieg – najbardziej widowiskowy i prestiżowy – wyścig ósemek ze sternikiem, również wygrała bydgoska uczelnia KU AZS UKW, będąc na mecie dwie sekundy przed osadą WSG (szkoła, której reprezentanci wygrali w pozostałych konkurencjach). Oczywiście wioślarze złotej ósemki musieli podtrzymać wspaniałą tradycję wrzucania sternika do wody – tym razem niepowtarzalną okazję pływania w Gople miała Marta Lewicka.
Bezpieczeństwo Dużo można pisać o tym, jakie powinno być zabezpieczenie wodne uczestników. Podczas repasaży, mogłem się
www.azs.pl
przekonać, czym jest profesjonalizm sędziów i ratowników. Jeden z wioślarzy zaliczył wywrotkę. Nie zdążył się wyczepić. Pierwszej pomocy udzielił sędzia prowadzący łódki, rzucając koło ratunkowe. Po kilku sekundach przypłynęła motorówka Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego – arbiter poinformował ratowników o stanie wioślarza. Akcja zakończyła się holowaniem zawodnika i łódki do brzegu. Zapytałem sędziego, czy takie sytuacje zdarzają się w czasie regat. – Takie sytuacje mają miejsce jeżeli płyną juniorzy czy młodsi, a jest wysoka fala. Ratownicy nie nadążają z holowaniem łódek. Także starsi wywracają się, i to na mecie – jest to efekt płynięcia na bezdechu przez ostatnie 500 metrów. Niebezpieczne sytuacje zdarzają się, gdy wywrotkę zaliczy osada kilkuosobowa, a sędzia czy ratownik źle policzy topielców. Parę lat temu na torze w Bydgoszczy taka sytuacja miała miejsce, i gdyby nie sternik, który zaalarmował, że jednego z nich brakuje, doszłoby do tragedii.
Organizacja Organizacyjnie regaty wypadły dobrze, choć kilka rzeczy wymagałoby poprawek. Zaletą był fakt, że przez wcześniejszy błąd na etapie zgłoszeń (brak kilku nazwisk w kategorii jedynek mężczyzn) sędziowie sprawnie i szybko przestawili cały system, opóźniając kolejne biegi o zaledwie 15 minut. Największym problemem dla zawodników była krótka komenda startowa – podczas sobotnich przedbiegów i repasaży stosowano mówioną tradycyjną komendę startową, wymieniając po kolei nazwy uczelni reprezentowanych przez wioślarzy. Podczas niedzielnych półfinałów i finałów, przez niesprzyjające warunki atmosferyczne, zrezygnowano z tej konwencji, znacznie skracając czas od przygotowania do startu. Wielu zawodników, m.in. przez nieuwagę czy rozmowę z partnerem, spóźniało swoje starty, choć za każdym razem starter informował o skróceniu komendy. Z tego powodu, jak i złego ustawienia łodzi, osada z UAM wniosła protest do głównego sędziego. Oprawa mistrzostw – jedna flaga AZS na maszcie – to zbyt mało by pokazać zarówno zawodnikom, jak i mieszkańcom Kruszwicy kto organizuje mistrzostwa i kto bierze w nich udział. Również zawodnicy byli trochę zawiedzeni – nauczeni historią z MPSzW w Ergometrach
oczekiwali okazjonalnych koszulek, które miałyby identyfikować społeczność wioślarską i stanowić pamiątkę z mistrzostw.
Wierny kibic Żadnych regat nie przepuści, mimo że z Inowrocławia do Kruszwicy ma 17 kilometrów w jedną stronę. Kiedy jest pogoda pan Marian – 76-letni kibic – trasę pokonuje rowerem. Tak jak w przypadku tych regat. Podczas przerwy między następnymi biegami jedzie 8 kilometrów dalej do rodziny na obiad. Skąd taki zapał do zawodów – Przyzwyczajenie. W Kruszwicy się wychowałem i zawsze przychodziłem tu ze znajomymi na wiosła. Gdy przeprowadziłem się do Inowrocławia brakowało mi tego widoku... Z powodu tęsknoty pan Marian przyjeżdża do Kruszwicy już 25 lat i przez ten czas, jak opowiada, tylko jedno się zmieniło. – Żałuję, że jest coraz mniej kibiców, kiedyś to młodzi przychodzili oglądać zawody, ciągle było tu tłoczno, okolica żyła, a teraz nie wiem czym się interesuje młodzież. Tekst i foto Mateusz Tomanek Klasyfikacja indywidualna Jedynka kobiet 1. Kinga Kantorska, WSG Bydgoszcz, 4:19 2. Katarzyna Witek, AWF Warszawa, 4:27 3. Agnieszka Rozmiarek, UAM Poznań, 4:31 Jedynka mężczyzn 1. Arnold Sobczak, WSG Bydgoszcz, 3:46 2. Karol Słoma, WSG Bydgoszcz, 3:50 3. Adam Chodysz, Politechnika Poznańska, 3:53. Dwójka podwójna kobiet 1. Kinga Kantorska, Katarzyna Wołna WSG Bydgoszcz, 4:00 2. Iwona Buda, Teresa Neugebauer, UAM Poznań, 4:06 3. Aleksandra Skrajna, Magdalena Kwaśniewska, Uniwersytet Warszawski, 4:07 Ósemka ze sternikiem 1. Piotr Kwiatkowski, Krzysztof Babik, Piotr Kujawa, Kamil Diabelec, Krzysztof Gwizdała, Michał Tobolski, Macin Szadkowski, Daniel Rosiński, st. Marta Lewicka, UKW Bydgoszcz, 3:04 2. Klimkowski Radosław, Karol Słoma, Michał Wyrwał, Marcin Sarnowski, Michał Wiliński, Szymon Derkowski, Rafał Wielgosz, Jarosław Karpiński st. Adrianna Naglewicz, WSG Bydgoszcz 3:06 3. Bednarek Bartłomiej Błotny Wojciech Kołodziejczyk Radosław Górecki Wojciech Kłodkowski Tadeusz Dereniowski Marek Zawadzki Michał st. Janisio Adrian, Politechnika Wrocław 3:08. Klasyfikacja drużynowa 1. Wyższa Szkoła Gospodarki w Bydgoszczy 2. Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy 3. Uniwersytet Warszawski
9
[rozmowa]
W najbliższych latach damy się wykazać innym ośrodkom Rozmowa z Tomaszem Szponderem, prezesem Organizacji Środowiskowej AZS w Poznaniu.
cyjne, wania w tej prezy, ić jak w. w – co jako
ograującej przy zególracy i asobmiany niepoosiągcych, y (na okreuczelpunkwiście ntami zczęśralnie tw, a agród orgaanych o zaiejsca y każą naędzie ci, doopień ezeneszcie yński
Dlaczego Poznań po raz kolejny organizuje AMP-y i MPSzW w lekkoatletyce?
Jakie są Pana oczekiwania jako organizatora względem tej imprezy?
W Polsce nie ma zbyt wielu chętnych do organizacji tak dużych zawodów. W rezultacie już po raz trzeci w ostatnich pięciu latach organizujemy tę imprezę właśnie w Poznaniu. Jest to przedsięwzięcie trudne pod każdym względem: bierze w nim udział ponad 1800 osób. Trzeba zapewnić 1500 noclegów, wyżywienie, a także transport z miejsc, z których dojazd na stadion jest utrudniony. Samo przeprowadzenie zawodów jest również bardzo trudną sprawą. W niektórych konkurencjach startuje niemal 200 zawodników.
Chciałbym bez większych potknięć organizacyjnych przeprowadzić wszystko do końca. Natomiast względem zawodników życzyłbym sobie, żeby poziom organizacji był taki, aby nie musieli myśleć o problemach z wyżywieniem czy spaniem, tylko dać z siebie wszystko podczas rywalizacji ze swoimi kolegami i koleżankami z innych uczelni. No i dobrze się bawić, bo organizujemy też dla uczestników mistrzostw imprezę integracyjną w kultowym już klubie SQ w Starym Browarze.
Czy to oznacza – mówiąc kolokwialnie – że Poznaniowi się chce, a innym ośrodkom nie?
Tak nie jest. Niektórzy nie mają po prostu możliwości. Po pierwsze nie ma w Polsce zbyt wielu stadionów lekkoatletycznych, które nadawałyby się do przeprowadzenia tak dużej imprezy. Problemy są również z bazą noclegową. Wiem, że w zeszłym roku w Warszawie trzeba było dojeżdżać nawet półtorej godziny na zawody. Ważne jest doświadczenie organizacyjne. Jest tyle spraw, elementów do opanowania i każdy z nich może w dowolnym momencie nawalić. My mamy zarówno doświadczenie w organizacji wielkich imprez (także np. akademickich mistrzostw świata), bardzo silne środowisko lekkoatletyczne (kilku spośród organizatorów niegdyś czynnie startowało w zawodach, kierownik naszej sekcji środowiskowej, kol. Jurek Sudoł, jest wiceprezesem PZLA), jak i ochotę do działania. Jest to impreza na otwartym obiekcie, więc trzeba się jeszcze modlić o pogodę. A nam widocznie jakoś niebiosa sprzyjają. Ile osób jest zaangażowanych w organizację mistrzostw?
Ścisły sztab, który zajmował się imprezą od kilku tygodni, a nawet mie-
10
sięcy, liczył siedem osób. Większość z nas – jak choćby Roman Haber, Wojtek Weiss, Kasia Bindek czy Emila Ludwikowska – organizowała tę imprezę już po raz trzeci. Natomiast tuż przed rozpoczęciem, oraz w czasie trwania mistrzostw, jest o wiele więcej osób. Zwróciliśmy się o pomoc do studentów, działaczy społecznych i pracowników Organizacji Środowiskowej. Nie licząc sędziów czy obsługi technicznej, nad wszystkim czuwa w tej chwili ponaddwudziestoosobowy zespół.
Dla sporej grupy startujących udział w imprezie jest to często walka z samym sobą. Niektórzy marzą, żeby zdobyć minimum olimpijskie, inni żeby pobić rekord życiowy, jeszcze inni – żeby w ogóle dobiec.
Często tak właśnie bywa. Poziom jest bardzo zróżnicowany. W zawodach startuje około dwudziestu kandydatów na wyjazd na igrzyska olimpijskie oraz kilkuset zawodników z klasami sportowymi. Reprezentują głównie AZS AWF, ale także inne kluby sportowe. Mamy również spore grono osób, które bardzo rekreacyjnie traktują sport. Czasami są wystawiane jako konieczne uzupełnienie pewnych luk w drużynie uczelnianej. Jednak najwięcej startujących to osoby, które na co dzień trenują w sekcjach lekkoatletycznych w swoich klubach uczelnianych i dwa, trzy razy w tygodniu mają styczność ze sportem. Kontynuują w ten sposób kariery sportowe ze szkoły średniej. To dla nich stworzyliśmy system rozgrywek Mistrzostw Polski Szkół Wyższych. Dla większości uczestników udział w tych zawodach to prawdziwa nagroda: za regularne treningi i starty w akademickich imprezach niższej rangi.
Jedną z przyczyn organizacji imprezy było to, żeby dać przeciętnemu studentowi możliwość rywalizacji z naj-
lepszymi zawodnikami, których widzi czasami tylko w telewizji. Jest to również sposób na integrację, zwiększenie motywacji do uprawiania sportu. Oczywiście są głosy, szczególnie ze strony trenerów najwybitniejszych zawodników, że to impreza zbyt wielka, że w eliminacjach trzeba czekać długo na oddanie skoku czy rzutu, ale przecież ci zawodnicy, kiedy pojadą na najważniejsze zawody międzynarodowe także w eliminacjach startują często w grupach kilkudziesięcioosobowych. A tu mają jedyną w Polsce okazję do przygotowania się mentalnego do tego typu niedogodności. Dotychczas AMP-y oraz MPSzW odbywały się co dwa lata. Teraz to się zmieniło.
Wcześniej było tak, że w latach nieparzystych odbywała się impreza łączona, z udziałem wszystkich studentów. Natomiast w latach parzystych rywalizowali jedynie wyczynowcy w ramach AMP-u, w liczbie około czterystu. W związku ze zmianą regulaminu ogólnego MPSzW, impreza ta rozgrywana jest od zeszłego roku corocznie. Myśleliśmy, że zmiany regulaminowe spowodują zmniejszenie liczby startujących. Nie wiem, czy Poznań jest tak chętnie odwiedzany przez ludzi, czy zawodnicy mają jakieś minimum gwarancji, że impreza zostanie przeprowadzona dobrze, ale mamy dużo więcej uczestników niż rok wcześniej w Warszawie. Stało się to trochę wbrew naszym oczekiwaniom. Pierwotnie zarezerwowaliśmy około 1300 noclegów – wydawało się nawet zbyt dużo. Jednak w ostatniej chwili, nawet po terminie, zaczęło napływać bardzo dużo zgłoszeń i musieliśmy szukać kolejnych 200 miejsc. Na szczęście udało się i wszyscy mają gdzie spać. Czyli za rok znowu Poznań?
Mamy jako AZS nowy obiekt w Łodzi, na którym planujemy przeprowadzić najbliższą imprezę. Również w Krakowie jest wyremontowany stadion AWF-u. W najbliższych latach damy się wykazać innym ośrodkom. Poza tym, jest to w tej chwili impreza deficytowa dla organizatorów, chyba że ma się zaplecze w postaci wielkiej uczelni sportowej (studenci jako sędziowie, tańsze wyżywienie, darmowy stadion). Ponaddwukrotny wzrost liczby organizowanych przez nas w Polsce imprez (cykl jednoroczny zamiast dwuletniego), przy tej samej niemal kwocie dofinansowania, którą jako ZG AZS możemy łącznie aps nr 04 2008 (262)
[XXV MPSzW]
Zawsze chciałem biegać
Rozmowa z Arturem Ostrowskim, lekkoatletą, studentem Wyższej Szkoły Handlu i Usług w Poznaniu.
Czy wiesz jakie właściwie zdobyłeś tytuły wygrywając biegi na 1500 i 800 metrów? (Jest to regulaminowo rzecz dość skomplikowana, za jeden z trzech tytułów nie otrzymuje się medali – PK)
Tak. Zdobyłem dwa tytuły akademickiego mistrza Polski oraz, jako student Wyższej Szkoły Handlu i Usług, dwa tytuły mistrza Polski w typie uczelni niepublicznych. Uzyskałem również dwa tytuły mistrza w klasyfikacji ogólnej Mistrzostw Polski Szkół Wyższych. Szkoda, że w tej ostatniej kategorii nie przyznawano medali, bo miałbym ich po tegorocznej imprezie aż sześć, złotych oczywiście. Ale cieszą i cztery medale. Od jak dawna uprawiasz sport? Czy lekkoatletą, średniodystansowcem, chciałeś być od zawsze?
Właściwie to odkąd sięgam pamięcią, zawsze chciałem biegać. Mimo że lubiłem robić również masę innych rzeczy – grać w piłkę, jeździć na rowerze i tak dalej, czułem, że powinienem zostać lekkoatletą i pójść w ślady mojego ojca. W domu nikt mnie nie namawiał do trenowania. Kiedy byłem jeszcze chłopcem, na moje pytania o możliwość uprawiania sportu, często słyszałem odpowiedź, że jestem za młody. Z tego okresu pamiętam jedynie częste bieganie po lesie w rodzinnym gronie, w ramach aktywnego spędzania wolnego czasu. Wtedy taka sytuacja mnie trochę złościła, ale dzisiaj dostrzegam wiele plusów z faktu, że zaczynałem od zwykłej zabawy w sport. Od trzynastego roku życia jestem członkiem klubu TS Olimpia Poznań. Odtąd moja zabawa zaczęła powoli się zmieniać w systematyczny trening sportowy. Jakie są twoje największe dotychczasowe osiągnięcia w sporcie?
Moim największym sukcesem jest zajęcie ósmego miejsca w zeszłorocznych mistrzostwach Europy juniorów w biegu na 800 metrów. Również w 2007 roku wygrałem mistrzostwa Polski juniorów na tym dystansie oraz mistrzostwa Polski juniorów w biegach przełajowych na 3 kilometry. Jak scharakteryzujesz rolę twojego ojca – utytułowanego sportowca, w kształto-
www.azs.pl
waniu dotychczasowej kariery sportowej, jako managera, sportowego opiekuna, trenera?
Mając trenera właściwie pod ręką, mam również komfort tego, że w każdej chwili mogę z nim porozmawiać na temat biegania, treningu. Tata startując przez kilka lat w zawodach na światowym poziomie (biegał na 800 metrów), nabrał ogromnego doświadczenia, z którego ja teraz mogę czerpać. Jesteś studentem I roku turystyki i rekreacji w Wyższej Szkoły Handlu i Usług w Poznaniu. Dlaczego wybrałeś akurat ten kierunek?
Turystykę i rekreację wybrałem przede wszystkim ze względu na to, że zawsze lubiłem geografię. Uwielbiałem jeździć na wycieczki krajoznawcze. Ponieważ sport traktuję bardzo serio, nie mogę sobie pozwolić nawet na rekreacyjne uprawianie innych dyscyplin. Profesjonalny sport to ogromny reżim. Ale jeśli uda mi się osiągać dobre wyniki, będę miał okazję podróżować po świecie i poznawać obce kraje, kultury i obyczaje. A to właśnie będzie turystyka, pewnie w trochę innym wydaniu, ale turystyka jako doskonałe uzupełnienie wiadomości i wiedzy, którą uzyskuję na studiach. Jakiej pomocy – jako student i sportowiec – oczekujesz od swojej uczelni?
Pogodzenie sportu i nauki na wyższej uczelni nie jest rzeczą łatwą. W dzisiejszych czasach, takie odnoszę wrażenie, uczelnia stwarza studentowi-sportowcowi więcej możliwości rozwoju niż jeszcze kilka lat temu. Z drugiej strony rośnie również poziom światowej lekkoatletyki, co wymaga od sportowca maksymalnego poświęcenia swojej dyscyplinie i najwyższego sportowego profesjonalizmu. Dlatego ważne jest dla mnie, że moja uczelnia, poznańska Wyższa Szkoła Handlu i Usług, wspiera mnie jako sportowca i pomaga rozsądnie zaplanować harmonogram zajęć. Cieszy mnie życzliwość dla mojej kariery sportowej jaką okazują zarówno JM Rektor, prof. Stefan Bosiacki, jak i kanclerz WSHiU, pan Piotr Dwornicki. Uzyskałem między innymi prawo do indywidualnego toku studiowania. Wiem, że ze strony uczelni w każdej chwili mogę liczyć na pomocną dłoń i zrozumienie moich potrzeb. A tego właśnie oczekuję.
wersjadzie. W końcu to jest najważniejsza impreza sportowa dla studentów. Przypomnę, że mój tata dwukrotnie zdobywał złoto na uniwersjadzie w biegu na 800 metrów. Przedstaw nam swoje plany sportowe na przyszłość – nawet w dalekiej perspektywie. Czy możemy się spodziewać, że wystąpisz na igrzyskach olimpijskich w Londynie? Jakie warunki musiałyby zostać wcześniej spełnione?
Sam głęboko wierzę, że uda mi się wystąpić na igrzyskach – to moje największe marzenie. Do zawodów olimpijskich w Londynie zostały jeszcze cztery lata. W tym czasie chciałbym stopniowo ukształtować siebie jako zawodnika. Trening na najwyższym poziomie nie jest łatwy. Nie można pozwolić sobie na błędy, nie ma drogi na skróty. Tu wierzę w doświadczenie mojego trenera. Jeżeli progresja wyników przebiegnie pomyślnie, 2012 roku będę miał 24 lata, to najlepszy wiek na osiąganie najwyższych wyników sportowych. Jakim zajęciom – poza nauką i sportem – najchętniej poświęcasz czas? Jakie masz hobby, zainteresowania?
Mam niezdrowego bzika na punkcie muzyki rockowej lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Prawie cały wolny czas poświęcam na słuchanie takich wykonawców jak: Genesis, Pink Floyd czy King Crimson. Ogromną radość sprawia mi również gra na gitarze elektrycznej. Są to dla mnie najlepsze sposoby na odpoczynek i regenerację. Dziękuję bardzo za rozmowę.
Rozmawiał Piotr Kuś Foto Ryszard Ostrowski
Czy jako student z indeksem myślisz o starcie z przyszłorocznej uniwersjadzie letniej? Czy już w tej chwili perspektywa takiego startu jest realna?
Na razie koncentruję się tylko na najbliższych startach. Jednak nie ukrywam, że zdarzało mi się pomarzyć o tym, żeby kiedyś wystartować w uni-
11
Solidny akademicki poziom i dobra
102
12
uczelnie, reprezentowane przez ponad 1800 uczestników (w tym około 1650 sportowców), wzięły udział w wielkim festiwalu sportu akademickiego Akademickich Mistrzostwach Polski oraz Mistrzostwach Polski Szkół Wyższych w Lekkoatletyce. Zawody po raz kolejny odbyły się w stolicy Wielkopolski, która specjalizuje się w organizacji większych imprez. Wśród rzeszy studentów uprawiających sport amatorsko, nie zabrakło gwiazd, dla których to pasja, ale i praca. Na lekkoatletycznym obiekcie w Lasku Golęcińskim podziwiać mogliśmy m.in. Małgorzatę Pskit, Annę Jesień, Anitę Włodarczyk, Żanetę Glanc, Daniela Dąbrowskiego, Piotra Kędzię czy Krystynę Danilczyk-Zabawską. Gwiazdy nie zawiodły, ale najjaśniej na zawodach świeciło tylko kilka z nich.
ska olimpijskie. Ten cel udało się zrealizować. Obecnie marzę o 73 – 74 metrach, myślę, że stać mnie, aby w tym sezonie tyle rzucić - dodaje Włodarczyk. Natomiast wśród mężczyzn prawdziwą furorę zrobił Andrzej Piączkowski z SGGW Warszawa, jeden z najstarszych uczestników zawodów. – Na co dzień pracuję ze studentami i w zasadzie przyjeżdżam tutaj dla nich, ale jak już jestem, to korzystam z okazji i biorę udział w zawodach. To jest specyficzna sytuacja. W weteranach rzucam młotem o 1,25 kg lżejszym i wtedy, w mojej kategorii wiekowej, jestem jednym z najlepszych. Tutaj niestety muszę przełykać gorzką pigułkę porażki. Ale sprawia mi to ogromną satysfakcję. Wszystkich tych ludzi znam od lat. To już trzecie pokolenie zawodników.– powiedział 58-letni mistrz świata weteranów.
Bezkonkurencyjna Anita
Szybka setka Jędrusińskiej
Najlepszy rezultat całych zawodów, a przede wszystkim olimpijską kwalifikację uzyskała Anita Włodarczyk (AZS Poznań). Poznańska zawodniczka posłała młot na odległość – 71.13 m, pewnie triumfując w swojej konkurencji, przy okazji potwierdzając, że obok Kamili Skolimowskiej, mistrzyni olimpijskiej z Sydney, jest jedną z najlepszych Polsce, a obecnie nawet na świecie. - Jestem zadowolona ze swojego konkursu. To mój czwarty start w tym sezonie, w którym kolejny raz uzyskuję wynik powyżej 70. metrów – mówi zawodniczka. - Bardzo ciężko przetrenowałam sezony przygotowawczy. Moim celem był awans na igrzy-
Wśród konkurencji sprinterskich, a konkretnie w biegu na 100 m kobiet, równych sobie nie miała Dorota Jędrusińska (AZS Poznań) – 11.48 s. Rezultat okazał się nieco gorszy od rekordu życiowego (o 0,02 sekundy). Mimo to daje pozytywny bodziec do dalszej pracy. - To jest dobry rezultat. Nigdy tak szybko na początku sezonu nie biegałam. Jestem usatysfakcjonowana i bardzo szczęśliwa – powiedziała po biegu sprinterka. Równie zadowolony z początku sezonu był Piotr Kędzia, który przebiegł 400 m w czasie 46.40 s. - W całej mojej dotychczasowej karierze jeszcze nigdy tak mocno
nie rozpoczynałem sezonu. Wynik ten na pewno daje duże nadzieje na uzyskanie minimum olimpijskiego.
Bo liczy się sport i dobra zabawa AMP oraz MPSzW to przede wszystkim zmagania zwykłych studentów. Dla nich przyjazd do Poznania to prawdziwa nagroda za udział w zawodach w barwach ich uczelni. Wielu zawodników, którzy profesjonalnie uprawiają lekkoatletykę, unika AMP z różnych względów. Jedni narzekają, że trzeba zbyt długo czekać na swoją serię, inni natomiast, że nie są to zawody dla wyczynowca. Wybierają mityngi, w których mogą dużo zarobić. Na szczęście nie wszyscy sportowcy tak myślą. Wielu z radością startuje ze zwykłymi studentami. - Bardzo się cieszę, że tutaj jestem. Za rok mamy stuletnią rocznicę powstania Akademickiego Związku Sportowego, ale mało kto dzisiaj pamięta, że tak naprawdę ruch akademicki powstał okrągłe 130 lat temu. Miało to miejsce w 1887 roku na Uniwersytecie Lwowskim. Także bardzo się cieszę, że w tę trochę zapomnianą rocznicę udało mi się odnieść zwycięstwo – mówi Piotr Kędzia. - Wielką sympatią darzę studia i akademicki ruch sportowy. Jestem na etapie pisania pracy magisterskiej, dlatego mogę więcej czasu poświęcić na badanie procesu kształtowania się tego wszystkiego. Łączenie studiów i sportu wyczynowego to nie jest łatwa rzecz. Jest ciężko, zwłaszcza gdy ktoś awansuje na ten najwyższy szczebel wyczynu i zajmuje się tym profesjonalnie. Chwała tym, aps nr 04 2008 (262)
zabawa którzy potrafią to pogodzić. – dodaje zawodnik łódzkiego AZS. Również inni sportowcy z wynikami na światowym poziomie pochwalają taką formę rywalizacji. - Uważam, że jest to bardzo dobre rozwiązanie. Dzięki temu studenci z całej Polski mogą się zintegrować i lepiej poznać. – mówi Anita Włodarczyk.
Potrzebne zmiany Zarówno wśród zawodników, jak i trenerów oraz organizatorów, trwała dyskusja na temat przyszłości imprezy. Niemal wszyscy narzekali na zbyt dużą liczbę rozgrywanych serii. Jednakże takiemu stanowi rzeczy winni byli m. in. sami zainteresowani. Wielokrotnie zdarzało się, że do biegu zgłoszonych było więcej zawodników niż rzeczywiście startowało. Organizatorzy mogliby zmniejszyć liczbę biegów, a zarazem czas oczekiwania na nie. Byłoby to możliwe, gdyby istniała lepsza komunikacja między kierownikami ekip, trenerami a organizatorami. Następną sprawą jest udział wyczynowców. Narzekają, że muszą czekać na swoją kolej. To dlatego wielu z nich rezygnuje ze startu lub uzyskuje wyniki znacznie poniżej swych możliwości. Prawdopodobnie powinno się utworzyć dla nich oddzielny regulamin. Ten na pewno powinien zostać zmieniony. To zdanie powtarzali wszyscy, ale na pytanie jak, nikt nie potrafił udzielić konkretnej odpowiedzi. Przemysław Soczyński, Łukasz Klin, Foto Zbigniew Kowal www.azs.pl
Punktacja klubowa Drużyna, liczba punktów, punktujący zawodnicy 1. AZS AWF Warszawa, 184, 36 2. AZS AWF Kraków, 159, 36 3. AZS AWF Wrocław, 156, 29 4. AZS AWFiS Gdańsk, 124, 29 5. AZS Poznań, 122, 24 6. AZS AWF Biała Podlaska, 101, 19 7. AZS Łódź, 94, 18 8. AZS AWF Katowice, 82, 15 9. AZS AWF Gorzów, 60, 13 10. AZS UWM Olsztyn, 53, 12 11. AZS AWF Poznań, 48, 11 12. AZS UMCS Lublin, 25, 8 13. AZS Polit. Opole, 15, 6 14. AZS PWZS Gorzów, 13, 3. Punktacja uczelni Mężczyźni 1. AWF Wrocław, 1154, 25 2. AWF Warszawa, 1134, 25 3. ZWWF Biała Podlaska, 1121, 22 4. Polit. Gdańska, 1119, 25 5. Polit. Łódzka, 936, 25 6. AWF Kraków, 915, 18 7. Uniw. Szczeciński, 823, 21 8. Polit. Warszawska, 819.5, 25 9. Polit. Białostocka, 792.5, 21 10. AWF Poznań, 773.5, 19 Kobiety 1. AWF Warszawa, 1084, 20 2. AWF Kraków, 893.5, 19 3. Polit. Łódzka, 825, 20 4. Uniwersytet Warszawski, 801, 20 5. AWF Wrocław, 793, 15 6. Polit. Warszawska, 732, 20 7. Uniw. A. Mickiewicza Poznań, 724, 17 8. AWFiS Gdańsk, 716, 13 9. Uniw. Szczeciński, 630, 15 10. Uniw. Jagielloński Kraków, 615, 19 Mężczyźni 100 m 1. Mikołaj Lewański, Uniw. Szczeciński, 10.49 2. Adam Gaj, WSPiA Poznań, 10.54 3. Krzysztof Jabłoński AP Kraków, 10.61. 200 m 1. Kamil Masztak, AWF Poznań, 21.07 2. Daniel Dąbrowski, U. Łódz., 21.15 3. Maciej Samborski, AWF Kraków, 21.39. 400 m 1. Piotr Kędzia, UŁódz., 46.40 2. Wojciech Chybiński, UWM Olsztyn, 46.73 3. Patryk Baranowski, KN Zgierz, 46.84. 800 m 1. Artur Ostrowski, WSHiU Poznań, 1:50.60 2. Wojciech Jarosz, KKS Juventa Kobex Starachowice, 1:51.06 3. Michał Podolak, UW-M Olsztyn, 1:51.09. 1500 m 1. Artur Ostrowski, WSHiU Poznań, 3:48.62 2. Tomasz Osmulski, WSI Łódź, 3:50.85 3. Michał Bernardelli, UW, 3:51.14. 3000 m 1. Artur Kozłowski, U. Łódz., 8:01.50 2. Rafał Snochowski, AGH Kraków, 8:02.75 3. Marcin Chabowski, Gdańska WSH, 8:04.19. 110 m ppł. 1. Dominik Bochenek, WSG Bydgoszcz, 13.84 2. Mariusz Kubaszewski, UKW Bydgoszcz, 13.84 3. Maciej Wojtkowski, AWF Warszawa, 14.60. 400 m ppł. 1. Rafał Ostrowski, AWF Katowice, 51.54 2. Michał Pietrzak, MUKS Exspom Krośniewice, 52.16 3. Jarosław Cichosz, AWFiS Gdańsk, 52.38. 4x100 m 1. AZS Poznań, 40.99 2. Polit. Poznańska, 41.59 3. AZS AWF Warszawa, 41.60. 4x400 m 1. AZS Łódź, 3:12.32 2. AZS AWF Warszawa, 3:12.57 3. AZS AWF Gorzów, 3:13.35 Skok w dal 1. Michał Łukasiak, AZS AWF Warszawa, 7.55 2. Wojciech Lewandowski, AWF Wrocław, 7.25 3. Krzysztof Rostkowski, PWSZ Gorzów, 7.23 Skok wzwyż 1. Łukasz Mróz, Uniw. w Białymstoku, 2.17 2. Piotr Śleboda, UMK Toruń, 2.14 3. Łukasz Zawiła AWF Kraków 2.14. Trójskok 1. Mateusz Parlicki, AWF Katowice, 15.91 2. Wojciech Lewandowski, AWF Wrocław, 15.72 3. Karol Kondraciuk, AWF Kraków, 15.64. Skok o tyczce 1.
Łukasz Michalski, Coll. Medicum UMK Bydgoszcz, 5.35 2. Łukasz Jurga, AZS AWFiS Gdańsk, 5.10 3. Marcin Dróżdż, UKW Bydgoszcz, 4.80 Pchnięcie kulą 1. Jakub Giża, URzesz., 18.85 2. Krzysztof Krzywosz, Polit. Białostocka, 18.45 3. Michał Hodun, ZWWF Biała Podlaska, 18.09. Rzut dyskiem 1. Konrad Szuster, AWF Warszawa, 60.36 2. Robert Urbanek, UW, 57.01 3. Michał Hodun, ZWWF Biała Podlaska, 56.39. Rzut oszczepem 1. Paweł Rakoczy, AWFiS Gdańsk, 74.80 2. Wojciech Leszczyński, AWF Warszawa, 72.93 3. Mateusz Szewczyk, AWFiS Gdańsk, 70.42. Rzut młotem 1. Michał Wiercioch, ZWKF Gorzów, 61.49 2. Marcin Szewczyk, Uniw. Łódzki, 60.13 3. Bartosz Gołdyn, AWF Wrocław, 59.28 Kobiety 100 m 1. Dorota Dydo, WSB Poznań, 11.48 2. Marika Popowicz, WSPiA Poznań, 11.62 3. Ewelina Klocek, UWr., 11.75. 200 m 1. Izabela Kostruba, KS Agora Zamość, 24.25 2. Jolanta Wójcik, AWF Kraków, 24.33 3. Ewelina Klocek, UWr. 24.34. 400 m 1. Izabela Kosturba, KS Agros Zamość, 54.32 2. Agata Bednarek, KN Zgierz, 54.67 3. Tina Polak, AWF Katowice, 55.70. 800 m 1. Joanna Kuś AWF Katowice 2:05.41 2. Monika Wiśniowska, A. Podlaska Siedlce, 2:06.99 3. Dominika Główczewska, AWFiS Gdańsk, 2:08.67 1500 m 1. Agnieszka Miernik, WSH Wrocław, 4:21.86 2. Joanna Kuś, AWF Katowice, 4:23.41 3. Monika Wiśniowska, A. Podlaska Siedlce, 4:25.74. 100 m ppł. 1. Kaja Tokarska, AZS AWF Warszawa, 13.54 2. Monika Nabiałek, AWF Wrocław, 13.59 3. Joanna Kacperek, AWF Wrocław, 13.94, 400 m ppł. 1. Małgorzata Pskit, AZS AWF Wrocław, 58.08 2. Aneta Jakóbczak, AZS Poznań, 60.23 3. Katarzyna Janecka, AWF Kraków, 60.57. 4x100 m 1. AZS AWF Wrocław, 46.37 2. AZS Poznań, 46.45 3. AZS AWF Kraków, 47.54. 4x400 m 1. AZS AWF Warszawa, 3:52.49 2. AZS AWF Wrocław, 3:58.31 3. AZS UW-M Olsztyn, 3:59.18. Skok w dal 1. Teresa Dobija AZS Łódź, 6.49 2. Joanna Skibińska, UŁódz., 6.05 3. Sandra Chukwu, LKS Pomorze Stargard, 5.98. Skok wzwyż 1. Kamila Stepaniuk, WSFiZ Białystok, 1.82 2. Karolina Gronau, ZWWF Biała Podlaska, 1.82 3. Karolina Błażej, AWF Kraków, 1.80. Trójskok 1. Katarzyna Płonka, AZS AWF Kraków, 12.80 2. Magdalena Bachmatiuk, PWSZ Piła, 12.65 3. Aleksandra Kaduszkiewicz, AR Kraków 12.02. Skok o tyczce 1. Agnieszka Wrona, AZS AWFiS Gdańsk, 3.60 2. Barbara Rupala, AWF Warszawa, 3.40 3. Patrycja Moskala, AWF Katowice, 3.40. Pchnięcie kulą 1. Krystyna Danilczyk-Zabawska, WSWFiT Supraśl, 17.75 2. Agnieszka Bronisz, AWF Katowice, 17.22 3. Agnieszka Jarmużek, ZWWF Biała Podlaska, 15.44. Rzut dyskiem 1. Żaneta Glanc, WSNHiD Poznań, 59.82 2. Agnieszka Jarmużek, ZWWF Biała Podlaska, 56.16 3. Marzena Wysocka, ZWWF Biała Podlaska, 54.39 Rzut oszczepem 1. Anna Urbicka, AWFiS Gdańsk, 49.98 2. Ewelina Feliciak, AWF Warszawa, 47.57 3. Joanna Bałdyga UMed. Warszawa 47.31. Rzut młotem 1. Anita Włodarczyk, AWF Poznań, 71.13 2. Malwina Sobierajska, WSFiZ Białystok, 66.39 3. Katarzyna Kita, WSZiA Zamość, 65.65.
13
r o m o p o k s w a j e kku i k s r o m o p ujawsko Z pasją... Od czego zależy działalność i dalszy rozwój klubów AZS działających na naszych uczelniach? Na szybko można odpowiedzieć – od pieniędzy! Jednak – na szczęście – nie tylko. Baza sportowa, czy nawet nastawienie uczelni do klubu AZS, też nie jest najważniejsze. Istotna jest natomiast pasja, zaangażowanie. Dotyczy ono koordynowania prac klubu (od prowadzenia lig uczelnianych, zawodów na poziomie miasta, po organizację festiwali), jak i trenerów prowadzących sekcje i również osób uczestniczących w zajęciach. Należy jednak pamiętać, że nie uda się osiągnąć sukcesu, jeśli nie będzie przy tym relacji dwustronnej między trenerem a studentami. Przykład? Dla tylko jednej chętnej osoby, chcącej np. tańczyć salsę, nie można utworzyć sekcji (trener). Musi być więcej chętnych (student), nawet przypadkowy człowiek z ulicy. Tylko osoba mająca i znająca swój cel może osiągnąć sukces. Motywacją do uczestnictwa w (nieobowiązkowych) zajęciach powinno być rozwijanie własnej osoby i późniejszy start w zawodach. Ten kto przychodzi na sekcję, by przespać półtorej godziny, traci czas swój i trenera – a przecież nie o to chodzi. Tu mają się spotykać osoby zarażone miłością do danej dyscypliny sportowej, a nie takie, które nie mają pomysłu na spędzenie wolnego czasu. Każda organizacja potrzebuje osób, które będą jej motorem napędowym. Jeszcze lepiej, gdy chętny student czy pracownik uczelni, ma konkretne zadania do wykonania w ramach działalności w organizacji. Przecież zarówno prowadzenie strony internetowej (z której studenci mogą zasięgnąć informacji na temat terminów zajęć dodatkowych, zawodów czy lig), jak i szukanie partnerów, sponsorów, trenerów, jest elementem układu, jakim jest uczelniany AZS. Przykładem ludzi z pasją są twórcy sekcji w ramach Studenckiej Strefy Aktywności. Należy podziwiać ich za to, że sami skrzyknęli się, by wypełnić życie. Sama pasja pochłania wiele czasu. Zarówno uczęszczanie na treningi, jak załatwianie spraw urzędowych związanych z funkcjonowaniem AZS jest czasochłonne, należy zatem docenić osoby, które poświęcają swój wolny czas dla innych. Powracając do tematu pasji, jest ona podstawą rozwoju. Dzięki niej możemy osiągnąć nie tylko pożądane wyniki w sporcie (treningi), ale i poza nim. Działalność w AZS pomaga w rozwoju umiejętności, poszerza bagaż wiedzy i doświadczeń. A jeżeli w parze z pasją idzie chęć i talent – sukces gwarantowany! Mateusz Tomanek
Redaktor: Tomasz Chochołek e-mail: t.chocholek@azs.wroclaw.pl
14
Pod prąd...
T
rochę pod prąd, wbrew powszechnie panującej opinii, że współczesna kultura studencka pozostawia spory niedosyt, Wyższa Szkoła Gospodarki postanowiła powołać do życia Akademicką Przestrzeń Kulturalną. Zamysłem osób zaangażowanych w działalność APK nie jest zmiana stylu życia studentów, a jedynie wprowadzenie w ich codzienność refleksji płynących z obcowania z kulturą i uwrażliwienie na sferę duchową człowieka. APK – to rozległa kraina sprowokowanej wyobraźni młodych, miejsce narodzin idei oryginalnych i odważnych, szansa zaistnienia dla każdej młodej osoby. W antycznych koncepcjach wychowania zwracano uwagę na taniec. Stanowił on konieczny element rozwoju jako swoiste połączenie muzyki, harmonii, rytmu i ruchu. Taniec i wszelkie formy ruchu są afirmacją życia, dają radość, siłę i poczucie wolności. Każdy
z nas jest inny, Akademicka Przestrzeń Taneczna tworzy dla studentów uczelni bydgoskich (i nie tylko) wspaniałą możliwość realizowania pasji tanecznych w kilku cieszących się dużym zainteresowaniem technikach: taniec towarzyski, hip hop, breakdance, jazz, taniec ludowy. Zajęcia prowadzone są na poziomach: podstawowym i zaawansowanym. Koordynatorem jest niżej podpisana (choreograf, tancerka, pedagog, instruktor improwizacji tańca i symboliki ciała). Zwolennicy swobodnego poruszania się po parkiecie w rytm walca lub cha-chy mają możliwość nauki i doskonalenia umiejętności w dwóch grupach tańca towarzyskiego: Grupie Tańców Standardowych oraz Grupie Tańców Latynoamerykańskich. Formacja FIRE DANCE to propozycja dla wielbicieli tego co nowoczesne w muzyce i tańcu. Grupa taneczna ma charakter free style, w choreografiach możemy odnaleźć wpływy hip hopu, MTV videoclip dance oraz innych technik. STREET ATTACK to formacja stworzona przez tancerzy breakdance. To propozycja dla wymagających mocnych wrażeń i kontaktu z parkietem. Miłośnicy kultury i tradycji ludowej mają możliwość zrealizowania się we współpracującym z Przestrzenią tańca APK Zespole Pieśni i Tańca „Ziemia Bydgoska”. Zespół powstał 50 lat temu (w tym roku obchodzi swój jubileusz). Jako ambasador miasta, województwa i kraju przyczynia się do popularyzacji polskich tańców, pieśni i obrzędów w świecie. Przestrzeń tańca dynamicznie się rozwija, bierze udział w różnorodnych projektach i przedsięwzięciach (ostatnio choćby: kulturalia, Red Bull Jam Session), współpracuje z wieloma instytucjami. Powstają nowe inicjatywy studenckie, w najbliższym czasie czekają nas występy, niebawem próby rozpocznie teatr tańca kreatywnego... Realizują się marzenia! Monika Kochanowska Foto Mateusz Tomanek aps nr 04 2008 (262)
kujawskopomorskie
Igrzysgikonau... studentów Raport z re
J
uwenalia na sportowo? Czemu nie! Niewielu jest studentów, którzy by nie wyczekiwali upragnionego maja, kiedy to nadarza się wspaniała okazja do odpoczynku przed czerwcową sesją. Jeśli wypoczynek, to wiadomo, że oprócz wrażeń muzycznych, zapewnionych przez gwiazdy polskiej i zagranicznej sceny, nie może zabraknąć rozrywki w sportowym klimacie. Wachlarz toruńskich imprez zaskoczył niejednego – od dojenia krowy na czas, paintballu, walk sumo, po mecz w błocie studentów z doktorantami. Jednak największą popularnością cieszyło się bicie rekordu UMK w upychaniu studentów do fiata 126p. Ile osób się zmieściło? Szesnaście! Samorządy włocławskich uczelni również przygotowały kilka konkurencji parasportowych m.in. zawody strzeleckie i bieg śmierci, w którym należało wykazać się odpornością i hartem ducha oraz pokonać przeciwności losu i własne słabości, poprzez wypicie kufla piwa i przebiegnięciu określonego dystansu. W Bydgoszczy natomiast zapewniono studentom dwa tygodnie niezapomnianych wrażeń muzycznych i sportowych. Przez pierwszy
pełny tydzień maja trwały kulturalia, podczas których odbywały się warsztaty taneczne. Oferowane style przyciągały wielbicieli każdego stylu tanecznego, od hip hopu po modern jazz. Turnieje paintballa, rugby, darmowy wstęp na pływalnię AZS UKW, rajd samochodowy, czy też pokaz muay thai, przeprowadzony przez Komendę Wojewódzką Policji, cieszyły się dużym zainteresowaniem żaków. W drugim tygodniu, rozpoczętym uroczystym wręczeniem kluczy do miasta i otwarciem jego bram, również nie zabrakło wyzwań sportowych. Zawody strong student, ściana wspinaczkowa, turnieje siatkówki, piłki nożnej – te i wiele innych atrakcji mieli do wyboru studenci, by pokazać swoje drugie – sportowe oblicze. Jedną z ciekawszych konkurencji był wyścig łóżek szpitalnych, przeprowadzony przez żaków z Collegium Medicum UMK. Na łóżko kładła się osoba, czterech pomocników pchało mebel – wyścig, nie powiem – widowiskowy, ale nikomu nie życzę, aby znalazł się na łóżku, szczególnie, kiedy na mecie nie ma nikogo, kto zatrzymałby pędzący pojazd. Tekst i foto Mateusz Tomanek,
iet b o K e c w ó k t a i S w MPWSzN
16
uczelni, 44 mecze, trzy majowe dni i jeden zwycięzca, organizator – Wyższa Szkoła Gospodarki. Tak w telegraficznym skrócie można przedstawić przebieg XXV Mistrzostw Polski Szkół Niepublicznych w Siatkówce Kobiet, odbywających się w Hali Widowiskowo-Sportowej OSiR „Wisła” w Solcu Kujawskim. Siatkarkom WSG, trenowanym przez Macieja Pawlaka, należy się tym większe uznanie, że we wszystkich rozgrywanych meczach utraciły tylko jeden set, na rzecz Wyższej Szkoły Biznesu i Przedsiębiorczości z Ostrowca Święwww.azs.pl
tokrzyskiego. Z brązowym medalem, po jednym z ciekawszych meczy (25:23, 25:22), wyjechały siatkarki Wyższej Szkoły Zarządzania z Częstochowy, wygrywając z rzeszowską ekipą Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania. Wpisał się już do tradycji zwyczaj nagradzania najlepszych zawodniczek, i tym razem organizatorzy nie zaskoczyli wynikami klasyfikacji. Najlepszą rozgrywającą została Magdalena Godos z WSG, zdobywczyni srebrnego medalu na uniwersjadzie w Izmirze i złotego w Bangkoku, teraz grająca w barwach Winiary Kalisz. Najlepszą przyjmującą uznano
Sylwię Dobosz z WSIiZ. Jolanta Sokalska z WSZ wyjechała natomiast z tytułem najlepszej atakującej. Najlepszą zawodniczką finału, i całych mistrzostw, została liderka drużyny WSBiP Agnieszka Buzała, reprezentująca na co dzień barwy I-ligowego AZS KSZO Ostrowiec. Mateusz Tomanek Klasyfikacja końcowa 1. WSG Bydgoszcz, 2. WSBiP Ostrowiec Świętokrzyski, 3. WSZ Częstochowa, 4. WSIiZ Rzeszów, 5. WSPiA Poznań, 6. WSH Sosnowiec, 7. WSPiZ Warszawa, 8. WŚ Kielce, 9. WSB Toruń, 10. WSB Poznań.
15
e i k s a l ppood dlaskie Hasło – projekt – produkt Gdy ktoś rzuci hasło, za chwilę myślę nad projektem. Po pewnym czasie powstaje produkt, efekt przemyśleń i wytężonej pracy. Później już tylko od niego zależy, czy adaptacja tego projektu będzie miała szansę na sukces. Zastanawiam się ostatnio nad sportem akademickim: dokąd zmierza, czym jest i jak umiejscowić to zjawisko w dzisiejszym komercyjnym świecie. Życie płynie coraz szybciej, a akademickie struktury często nie nadążają za dzisiejszym tempem. Po kilku latach spędzonych w tym środowisku zauważyłem, że hasło „sport akademicki” znaczy dziś co innego niż kiedyś. Jeśli wejść w rozważania czysto akademickie to „akademicka rywalizacja” – ulubione hasło AZS-owskich „działaczy” – z założenia pozbawiona jest elementów walki towarzyszącej profesjonalnym rozgrywkom, bez udziału grubej kasy i całego sportowego przemysłu. Czy możemy zaliczyć doń w takim razie zespół akademicki występujący w ekstraklasie z budżetem kilku milionów złotych? Myślę, że rozgrywki akademickie, czyli studenckie granie – dla przyjemności i bez udziału wielkich pieniędzy – odejdą w przeszłość. Coraz trudniej będzie przyciągnąć studentów na boiska, hale i obiekty sportowe oferując im tylko satysfakcję i dobrą zabawę. To samo będzie z osobami odpowiedzialnymi za organizację tych rozgrywek. Celowo omijam słowo działacz, bo kojarzy mi się niespecjalnie. Dziś wypadałoby powiedzieć menedżer, ale od tego też jestem daleki. Pytanie, czy chcemy by sport akademicki w dzisiejszym wydaniu dryfował w niewiadomą, czy lepiej stworzyć projekt i wytworzyć produkt, który zapewni nie tylko satysfakcję, ale i nagrodę w postaci środków finansowych dla organizatorów, twórców pomysłu, autorów hasła i uczestników. Nie jest to łatwe zadanie, ale podejrzewam, że różnorodność i otwartość umysłów AZS-owskich „działaczy” pomogłaby w jego realizacji. Z doświadczenia wiem, że liczą się właśnie pomysły. Hasło i pieniądze na jego realizację nie znaczą nic, trzeba jeszcze wiedzieć, jak to zrobić. Jestem zwolennikiem zmian w sporcie akademickim i dobrze się składa, że w przyszłym roku AZS-owi stuknie setka. To dobra okazja, by wejść w coś nowego. Jeśli się mylę – czekam na opinie na forum. Paweł Surynowicz
16
Plażówka…
S
ympatycy akademickiej siatkówki plażowej zgromadzili się w drugim tygodniu maja na boiskach II LO w Białymstoku. Organizatorem imprezy była Wyższa Szkoła Administracji Publicznej. Zmaganiom drużyn towarzyszyła wspaniała atmosfera, choć z meczu na mecz dało się zauważyć coraz większe napicie wśród zawodników. Gra toczyła się o awans do rozgrywek strefowych MPSzW. 12 i 14 maja rywalizację podjęło dziewiętnaście ekip męskich. Sporo emocji dostarczyły mecze eliminacyjne pomiędzy zespołami z Białegostoku: Politechniki i Uniwersytetu. Walka zakończyła się wygranymi Politechniki (24:22, 24:26). Od samego początku prym wiodły natomiast drużyny WSFiZ, i ostatecznie między dwiema reprezentacjami z tej uczelni rozegrał się mecz finałowy. Triumfowali Michał Metter i Krzysztof Żabiński. Trzecie miejsce należało do siatkarzy WSWFiT w Supraślu. Pokonali oni pierwszy zespół Polit. Białostockiej. 15 maja minął pod znakiem damskiej siatkówki plażowej. Zmagania zakończyły się bezapelacyjnym zwycięstwem WSFiZ. Na drugim miejscu uplasowała się para z WSWFiT z Supraśla. Mecz o trzecie wywalczyła Politechnika. Rozgrywki siatkówki plażowej w tegorocznej Lidze Międzyuczelnianej zdominowane zostały przez WSFiZ. Równie wysoki poziom prezentowały zawodniczki WSWFiT oraz Polit. Białostockiej. Zespoły tych trzech uczelni pojechały na eliminacje MPSzW do Zegrza. Kwalifikacja końcowa Kobiety 1. WSFiZ II – Magdalena Saad, Anna Parchowska 2. WSWFiT I – Iwona Gosko, Urszula Iwaniuk 3. PB I – Edyta Nowakowska, Aleksandra Olesiuk 4. WSFiZ I – Iwona Burak, Joanna Glińska Mężczyźni 1. WSFiZ I – Michał Nettem, Krzysztof Żabiński, 2. WSFiZ II – Tomasz Grzegorek, Piotr Antoniuk 3. WSWFiT I – Sławomir Gołębski, Jacek Malczewski 4. PB I – Paweł Haraburda, Jakub Groblewski
LA Akademikom z Podlasia przyszło rywalizować w jednej z ostatnich dyscyplin do rozegrania – lekkoatletyce. 14 maja stadion MOSiR w Białymstoku gościł najlepszych sportowców na corocznych Akademickich Mistrzostwach Białegostoku odbywających się w ramach Podlaskiej Ligii Międzyuczelnianej. Na start zgłosili się zawodnicy z dziewięciu KU województwa, w tym po raz pierwszy reprezentacja nowo powstałego klubu Państwowej Wyższej Szkoły Informatyki i Przedsiębiorczości z Łomży. Reprezentanci rywalizowali w 11 konkurencjach.
Pchnięcie kulą oraz rzut dyskiem należał bezdyskusyjnie do Krystyny Zabawskiej, zawodniczki WSWFiT w Supraślu. W rzucie oszczepem również triumfowała reprezentantka Supraśla – Marzena Bębeniec. Mocno obstawione były konkurencje skoku wzwyż i skoku w dal. Zarówno w pierwszej, jak i w drugiej dyscyplinie najlepsza okazała się Kamila Stepaniuk, reprezentantka WSFiZ skacząc 1,85 m wzwyż oraz 5,22 m w dal. Wśród mężczyzn rzut dyskiem wygrał zawodnik białostockiego Uniwersytetu Medycznego, Kamil Krysiuk, pokonując zawodnika Polit. Białostockiej. Do tej uczelni należał natomiast rzut oszczepem. Krzysztof Sawicki pokonał Karola Wróblewskiego z WSWFiT z Supraśla. Skok wzwyż wygrał reprezentant Uniwersytetu w Białymstoku Łukasz Mróz, deklasując Konrada Jackowskiego i Tomasza Szubzdę z Uniwersytetu Medycznego. Skok w dal został zdominowali zawodnicy Politechniki – Wojciech Jarymowicz i Arkadiusz Miazga – zajęli dwa pierwsze miejsca. Dużym zainteresowaniem cieszyły się konkurencje biegowe. Na uwagę zasługuje bardzo dobry występ Magdaleny Siemion WSWFiT Supraśl, zwyciężczyni biegu na 100 m, z czasem 12.13. Bardzo dobrze pobiegł w tej konkurencji Kamil Kryński z Politechniki Białostockiej, zapewniając sobie zwycięstwo wynikiem 10.66. Bieg na 400 m kobiet wygrała zawodniczka Uniwersytetu Medycznego – Joanna Sieczkowska. Sztafety, zarówno kobiet, jak i mężczyzn, wygrały ekipy WSWFiT z Supraśla. Miła atmosfera i wspaniała pogoda dopisywała przez cały czas trwania zawodów. Impreza była okazją do sprawdzenia się po trudach całorocznych treningów i porównania wyników szkoleniowych poszczególnych klubów. Ponadto dla zawodników naszego regionu, była to dobra rozgrzewka przed MPSzW, w których Politechnika Białostocka, Supraśl czy Uniwersytet Medyczny powtórzyli sukcesy w klasyfikacji ogólnej, a zwłaszcza w typach uczelni. Ewelina Zaremba Klasyfikacja końcowa Kobiety 1. WSWFiT Supraśl, 2. Politechnika Białostocka 3. Uniwersytet Białostocki 4. Uniwersytet Medyczny Białystok 5. WSAP 6. WSFiZ 7. PWSIiP Łomża 8. NKRRiWF 9. WSE Mężczyźni 1. WSWFiT Supraśl 2. Politechnika Białostocka 3. Uniwersytet Medyczny Białystok 4. PWSIiP Łomża 5. Uniwersytet Białostocki 6. WSAP 7. NKRRiWF Generalna klasyfikacja klubów 1. WSWFiT Supraśl 2. Politechnika Białostocka 3. Uniwersytet Medyczny Białystok 4. Uniwersytet Białostocki 5. WSAP 6. PWSIiP Łomża 7. WSFiZ 8. NKRRiWF 9. WSE. aps nr 04 2008 (262)
[podlaskie]
Walczymy o złoto!
P
olitechnika Warszawska po raz kolejny zdobyła złoto w klasyfikacji generalnej mistrzostw. Przed rokiem studenci z Warszawy pokonali kolegów ze Śląska i gospodarzy. Tym razem wyprzedzili mocną ekipę z lubelskiego UMCS i trójboistów z Poznania. Przed zawodami zadawaliśmy sobie pytanie, kto tym razem wywiezie złoto z Supraśla. Trenerzy uczelni-faworytów uchylali się od jednoznacznej odpowiedzi. Jedynie Andrzej Stolarski, trener warszawskich trójboistów z Politechniki stwierdził: Walczymy o złoto! Politechnika Warszawska należy do faworytów trójbojowych zmagań. Triumfowała również w tym roku. Trójboiści warszawscy zdobyli w mistrzostwach o 3 punkty więcej niż UMCS. W kategoriach rozegranych pierwszego dnia, brylowali studenci z Łodzi, Supraśla i Lublina. Pierwszym medalistą zawodów w kategorii do 52 kg został Adam Kunecki z Politechniki Łódzkiej, po zaciętej walce z Marcinem Lochem z Uniwersytetu z Gdańska. Trzecią pozycję zajął Rafał Grzesiul z AR z Lublina. W kolejnej wadze najlepszy był mistrz świata i Europy, aktualny mistrz Polski juniorów Tomasz Zambrzycki z WSWFiT Supraśl. Wyprzedził on Jakuba Synaka z Politechniki Poznańskiej o 22,5 kg i Pawła Szczerbca z AR Lublina o 122,5 kg. W kategorii do 60 kg brylował Dariusz Janik z lubelskiego UMCS. Drugi w generalce w tej wadze był Eryk Gąsienica z warszawskiej SGGW, trzeci Andrzej Kropiwnicki ze stołecznej WAT. W kategorii do 67,5 kg mistrzostwo wywalczył Dominik Golak, WSWFiT Supraśl, który minimalnie wyprzedził Szymona Synaka z Politechniki Poznańskiej i zdobył złoto w generalce. Trzecie miejsce zajął reprezentant Uniwersytetu w Białymstoku, Krzysztof Supranowicz. W kategorii do 75 kg znakomicie zaprezentował się Łukasz Laszko, WAT. 700 kg i 120 kg przewagi nad Jarosławem Chudzikiem z Politechniki Lubelskiej dało pewne złoto wojskowej uczelni. Trzeci w tej kategorii był reprezentant gospodarzy Daniel Olechno. Na największe emocje czekaliśmy do sobotniego popołudnia, kiedy startowali zawodnicy cięższych kategorii. O pechu mógł mówić Kornel Olszewski z UŚl. w Katowicach. W kategorii do 82,5 kg Olszewski po raz kolejny był drugi w klasyfikacji generalnej. Wyprzedził go tym razem Daniel Miller, Politechnika Warszawska. Miller zdecydowanie pokonał rywali uzyskuwww.azs.pl
jąc 740 kg w trójboju – zdobył złoto. Olszewski był drugi (705 kg), a brązowy medal przypadł w udziale zawodnikowi Politechniki Warszawskiej, Arkadiuszowi Poterale. W kolejnej wadze również brylowali warszawianie. Choć w dziewięćdziesiątce pierwszy był Zbigniew Klimek z Wrocławia (Politechnika), kolejne miejsca zajęli studenci stołecznej Politechniki: Maciej Sochacki i Radosław Grzechnik. Prawdziwe emocje towarzyszyły startowi trójboistów w setce, Karol Kopienka z UAM w Poznaniu zakończył zawody z wynikiem 887,5 kg i oprócz złota w kategorii zdobył też nagrodę dla najlepszego zawodnika mistrzostw. Zdobytych przez niego 540,31 pkt dały mu zwycięstwo nad Robertem Siciarkiem i Danielem Millerem w klasyfikacji Open, a zaliczone kilogramy – wygraną z Mariuszem Snarskim z Politechniki Białostockiej i Przemysławem Okroy’em z Akademii Morskiej w Gdyni. W kategorii do 110 kg triumfował Sławomir Ceglarek z poznańskiego UAM. 825 kg w trójboju dało mu złoto w klasyfikacji generalnej i przewagę 125 kg nad Pawłem Sochą z UMCS Lublin. Trzeci był Paweł Jabłoński z Politechniki Warszawskiej. Wspomniany Robert Siciarek był pierwszy w kategorii do 125 kg. Zawodnik Górnośląskiej Wyższej Szkoły Handlowej był o niemal 100 kg lepszy od rywali i wyprzedził w generalce Arkadiusza Staszewskiego z Wszechnicy Świętokrzyskiej Kielce (780 kg) oraz Krzysztofa Liwierskiego z poznańskiej Politechniki. Supraskie mistrzostwa zakończyli najciężsi trójboiści. Kategorię ponad 125 kg zdominował zawodnik KUL, Daniel Grabowski. Uzyskał trzeci wynik w trójboju wśród wszystkich startujących zawodników, a 872,5 kg dało mu złoto. Drugi był Artur Lubas z Politechniki Śl. z wynikiem 792,5
k g , trzeci Daniel Kowalski z Uniwersytetu Łódzkiego, 717,5 kg. W klasyfikacji generalnej najlepsi byli studenci z Politechniki Warszawskiej. UMCS znakomicie zaprezentował się zwłaszcza w sześćdziesiątce i stodziesiątce. Bardzo dobrze wypadła Politechnika z Poznania – brązowy medal w klasyfikacji generalnej. Wyprzedziła m. in. Politechnikę Śl. Gliwice, WSWFiT Supraśl, UAM Poznań czy Uniwersytet Łódzki, które w poprzednich zawodach odgrywały kluczowe role. Reprezentacja WAT zajęła miejsce tuż za podium. 5. miejsce przypadło AR z Lublina. Politechnika z Gliwic zajęła dopiero 6. lokatę. Również poniżej oczekiwań wypadli trójboiści WSWFiT Supraśl – 12. miejsce. Jeśli chodzi o poziom sportowy supraskich mistrzostw, był bardzo dobry. Organizacyjnie również – w porównaniu z pierwszymi zawodami postęp jest widoczny. Fenomen akademickich mistrzostw w trójboju jest zagadką dla wszystkich. Są to chyba jedyne zawody studenckie, które na starcie skupiają najlepszych zawodników krajowej czołówki i niemal trzykrotnie przewyższają liczebnością mistrzostwa Polski organizowane przez związek. Jeśli w kolejnej edycji MPSzW organizację mistrzostw znów otrzyma WSWFiT, trójboiści przyjadą do Białegostoku, dokąd w tym roku przeniesie się uczelnia z Supraśla. Paweł Surynowicz
17
o p o e k i k l s l wwiieelkopo Nie dla idiotyzmu Na szóstkę ań
Wszystkich kibiców ogarnęła gorączka Mistrzostw Europy w piłce nożnej. Kiedy piszę te słowa, jest poniedziałek, tuż po meczu Polski z Niemcami. Jak zawsze rano włączyłem Internet i zacząłem przeglądać komentarze na temat tego spotkania. A było co czytać: od interesujących wywodów, po idiotyczne wypowiedzi na temat Lukasa Podolskiego. Urodzony w Gliwicach piłkarz, swoim świetnym występem wybił z głowy wszystkim Polakom marzenia o pierwszym w historii zwycięstwie nad Niemcami. Na każdej stronie internetowej padało to samo pytanie: – Dlaczego on nie gra w reprezentacji Polski? W 99 procentach odpowiedzi orzekano, że robi to z powodu pieniędzy. W komentarzach internauci pisali o nim judasz, zdrajca czy sprzedawczyk. Sam byłem świadkiem, gdy na placu Wolności w Poznaniu takie okrzyki padały z gardeł kilkuset osób. Jednak autorem największego idiotyzmu, inaczej się nie da tego nazwać, był Mirosław Orzechowski. Gdy myślę, że były wiceminister edukacji twierdzi, że trzeba pozbawić obywatelstwa trójkę zawodników i wzywa do tego prezydenta RP, to nie wiem czy się śmiać, czy płakać. Na całym świecie trwa kampania przeciw rasizmowi oraz ksenofobii. Miliony Polaków wyjeżdża za granicę i asymiluje się z miejscową ludnością. Teraz wielu z nich musi tłumaczyć, że Polska to jednak otwarty kraj i nie każdy bije tu Murzynów, Żydów itd. Niestety bardzo dużo osób przyjęło tę wypowiedź z radością. To nie wina Podolskiego, że jego rodzice wyjechali ani, że Niemcy potrafili go skutecznie wyszkolić, a Polacy nie chcieli z tego skorzystać. W 2003 roku można było przekonać piłkarza, aby grał w barwach Polski, ale nikomu tak naprawdę nie zależało. Obecnie żyjemy w tak otwartym świecie, że zmniejsza się znaczenie reprezentacji narodowych. W niemal każdej drużynie występują zawodnicy, który urodzili się w innym kraju niż ten, który reprezentują. Nie ma w tym nic złego ani nienormalnego. Uprawianie sportu to praca jak każda inna. Jeśli ktoś ma ochotę reprezentować barwy innego kraju, to jego własna wola i żaden minister tego nie zmieni. Przemysław Soczyński
18
INEA AZS Pozn
Zawodniczki INEI AZS przed tym sezonem po cichu marzyły o zdobyciu medalu. Ostatecznie na finiszu sezonu 2007/2008 Ford Germaz Ekstraklasy zajęły szóste miejsce. Pozycja ta w pełni odzwierciedla potencjał finansowy i kadrowy poznańskich koszykarek. Pozwala też z dużym optymizmem patrzeć w przyszłość.
Na plusie Nie wątpliwie plusem jest fakt, że w klubie ze stolicy Wielkopolski występują tylko krajowe zawodniczki. Nie licząc Redy Aleliunaite Jankowskiej, ale ta od dawna ma już nasze obywatelstwo. W kadrze są zarówno bardziej doświadczone (Monika Sibora, Beata Tyszkiewicz), jak i młodsze dopiero pracujące na swoje nazwisko czy markę dziewczęta. (Joanna Jarkowska, Weronika Idczak). Dużym atutem akademickiego klubu jest z pewnością niewysoki, ale stabilny budżet. A to z kolei gwarantuje koszykarkom reprezentującym barwy klubu pełen komfort trenowania, a także, pozostającą nie bez znaczenia – zwłaszcza w dzisiejszych realiach, regularność w wypłatach. Co z kolei pozwala skupić się tylko i wyłącznie na osiągnięciu jak najlepszego wyniku sportowego.
Na minusie Kontuzje nękające zespół w trakcie zakończonych rozgrywek. Nieudany początek sezonu miała Beata Krupska Tyszkiewicz. Właśnie przez dręczące ją dolegliwości. Przewlekłą kontuzję – zerwania wiązadeł krzyżowych – leczyła Natalia Mrozińska, jedna z bardziej utalentowanych i wyróżniających się w lidze środkowych, przynajmniej do chwili kontuzji. Tuż przed końcem części zasadniczej rozgrywek urazu doznała Weronika Idczak, jedna z obiecujących rozgrywających młodego pokolenia. Mimo takich problemów, a także innych drobniejszych urazów, udało się zająć dość wysoką szóstą pozycję. Co w tym przypadku uznać należy za naprawdę spory sukces. Choć ambicja, marzenia, a przede wszystkim plany sięgały i sięgają znacznie wyżej.
Joanna Jarkowska – najsilniejszy punkt Sympatyczna poznańska skrzydłowa była nie tylko liderką swojej drużyny. Należała także do jednej z najlepszych w całej lidze. Potwierdzenie można znaleźć w statystykach: popularny „Kufon” okazał się najlepszą strzelczynią w całych rozgrywkach. Joanna była też
najdłużej przebywającą na parkiecie akademiczką (średnio 33:40), najlepiej zbierającą (przeciętnie osiem zbiórek w meczu). Talent rodem ze Swarzędza dostrzegli również eksperci i fachowcy w poprzednich rozgrywkach, uznając Jarkowską ligowym odkryciem. To z kolei zaowocowało zainteresowaniem trenerów reprezentacji Polski.
Przyszłość Kolejne tygodnie dla sterników poznańskiego klubu będą bardzo pracowite. Trwa bowiem gromadzenie kolejnych funduszy, rozmowy ze sponsorami, którzy mogliby umocnić albo wręcz powiększyć klubowy budżet. Co z tego wszystkiego wyjdzie? Przekonamy się już niebawem. Niezależnie od tych działań prowadzone są rozmowy z zawodniczkami, które reprezentowały barwy klubu w poprzednich rozgrywkach, a także nowymi, mogącymi wzmocnić poziom sportowy zespołu. Są już pierwsze sukcesy. Trykot INEI AZS w sezonie 2007/2008 z pewnością przywdzieją: Monika Sibora, Weronika Idczak, Agata Rafałowicz, Natalia Mrozińska, Małgorzata Mycka, Anna Pamuła. Trwają również negocjacje z pozostałymi koszykarkami. Włodarze klubu myślą o wzmocnieniach, po cichu zapowiadają hit transferowy. Nazwiska (lub nazwisk) jednak nie ujawniają, argumentując milczenie tym, że konkurencja nie śpi. Na co będzie stać INEĘ AZS Poznań w kolejnym sezonie? Przekonamy się już we wrześniu.
Liczby INEI AZS Poznań Najlepsze wyniki w meczu Punkty: 93 Celnych rzuty za 2 punkty: 31 Celnych rzuty za 3 punkty: 10 Zbiórki: 44 Asysty: 23 Przechwyty: 23 Najwięcej strat w meczu: 22 Łukasz Klin Foto J. Olszak aps nr 03 2008 (261)
[wielkopolskie]
F Poznań W A S Z A 8 0 0 2 / 7 0 0 2 Podsumowanie sezonu AZS AWF Poznań w sezonie 2007/08 zajął dość nieoczekiwanie dopiero siódme miejsce w rywalizacji Ligi Siatkówki Kobiet. Teraz przyszedł czas na podsumowania, ale i refleksje na temat przyszłości.
Przedsezonowe roszady w składzie Przed rozpoczęciem sezonu poznański zespół przeszedł solidną przebudowę. Do Gedanii Gdańsk odeszła podstawowa atakująca zespołu – Katarzyna Wellna, do MKS Dąbrowa Górnicza – przyjmująca Marta Czerwińska. W klubie nie została także środkowa Julia Shelukhina, która przeniosła się do pilskiego Farmutilu. Po wielu latach gry w stolicy Wielkopolski odeszła też Yana Hromyka. Nowymi nabytkami poznańskich działaczy były: atakująca Paulina Gomułka, która reprezentowała dotychczas barwy wrocławskiej Gwardii, przyjmujące: Emilia Reimus, Aleksandra Kruk, Kinga Zielińska, oraz dwie nowe środkowe: Słowaczka – Jana Magatova i pozyskana z Muszynianki Anna Szydełko. Transfery jakich dokonano w Poznaniu zapowiadały, że poważnie myśli się tu o siatkarskiej sekcji kobiet, jednak już początek sezonu pokazał, że słowa te zostały rzucone na wiatr.
„Wynajmę” Problem braku sponsora tytularnego nie opuszczał zespołu Wojciecha Lalka od samego początku rozgrywek i, jak się potem okazało, do końca jego trwania. Do spotkania z MKS Dąbrowa Górnicza poznanianki przystąpiły w specjalnych koszulkach z nadrukiem „wynajmę” oraz numerem telefonu. Mimo wielkich ocze-
kiwań, zabieg ten nie przyniósł większego odzewu wśród potencjalnych sponsorów.
Bez niespodzianek w lidze W meczu inaugurującym tegoroczne rozgrywki Ligi Siatkówki Kobiet siatkarki AZS AWF Poznań dość łatwo uległy późniejszym mistrzyniom Polski, zawodniczkom Muszynianki Muszyna. Następne spotkania pokazały jednak, że akademiczki potrafią wygrywać – po rundzie zasadniczej zajmowały wysokie, piąte miejsce.
Puchar Polski Tegoroczny występ poznanianek w Pucharze Polski można ocenić jako przeciętny. W rundzie eliminacyjnej, podobnie jak to miało miejsce później w lidze, akademiczki nie były w stanie nawiązać walki z wielką czwórką, czyli zespołami: Muszynianki Muszyna, Farmutilu Piła, Winiar Kalisz oraz BKS Aluprof Bielsko-Biała. W pojedynkach z innymi zespołami LSK akademiczki grały z różnym szczęściem, ostatecznie plasując się na ósmej pozycji, dającej awans do finału. W turnieju finałowym, rozgrywanym w stolicy Wielkopolski, akademiczki nie sprawiły niespodzianki i przegrały po dość jednostronnym ćwierćfinale z BKS Aluprof Bielsko-Biała, zajmując tym samym piąte miejsce w ostatecznej klasyfikacji Pucharu Polski.
Plaga kontuzji Po dobrym początku sezonu wszystko zapowiadało, że piąte miejsce, które
było tegorocznym celem akademiczek, jest w zasięgu. Po łatwej przegranej w pierwszej rundzie w Muszynie, na własnym parkiecie poznanianki przegrały z Mineralnymi dopiero po tie-breaku, a rewelacyjne spotkanie rozegrała wtedy Aleksandra Kruk, która została wybrana MVP. Niestety zawodniczkom zaczęły dokuczać kontuzje. Dużym osłabieniem był brak w drugiej rundzie przyjmującej Emilii Reimus. Kontuzji doznała też atakująca – Małgorzata Cieśla. Problemy zdrowotne miały skrzydłowe – Kinga Zielińska i Aleksandra Kruk. Kontuzje, w połączeniu z ciągłymi problemami finansowymi klubu, spowodowały, że akademiczki zaczęły grać w kratkę. Świetne mecze przeplatały z bolesnymi porażkami, jak na przykład w Białymstoku czy Gdańsku. Dzięki wygranej z Centrostalem Bydgoszcz, w ostatnim meczu rundy rewanżowej, podopieczne Wojciecha Lalka rzutem na taśmę załapały się do play-offów, gdzie zmierzyły się z pilskim Farmutilem. W konfrontacji z dużo silniejszym rywalem akademiczkom nie udało się wywalczyć nawet seta, co było równoznaczne z walką o miejsca 5–8. W ostatecznym rozrachunku poznanianki zajęły siódme miejsce, wygrywając ze Stalą Mielec.
Quo vadis AZS? Aktualna sytuacja poznańskiego klubu nie napawa optymizmem. Klub ma zaległości finansowe wobec większości zawodniczek, a do dymisji chce się podać wieloletni szef sekcji Marek Bykowski. Pozostaje mieć nadzieję, że znajdą się osoby, którym zależy na tym, by AZS AWF przetrwał ten wstrząs. W końcu Poznań to miasto, które „stawia na sport”. Anna Graczyk Foto Maciej Samsonowicz www.azs.pl
19
Piotrkowskiej a n y t Rega Piętnastometrowe łodzie wyposażone w koła, zawieszenie i kierownicę od malucha opanowały w dwa ostatnie weekendy kwietnia główną ulicę Łodzi. Łódzki uniwerek niepokonany Już po raz szósty Fundacja Ulicy Piotrkowskiej zorganizowała wyścig łódzkich uczelni. Regaty składały się z eliminacji i finału, do którego przechodziły trzy najszybsze łodzie, ścigając się z obrońcą tytułu – Uniwersytetem Łódzkim. Trasę eliminacji można by określić jako rozgrzewkę (500 metrów), jeśli przyrówna się ją do trasy finałowej (ul. Piotrkowską od Alei Józewskiego do Placu Wolności i z powrotem – łącznie ok. 4 km). Finał wyścigu zapowiadał się bardzo ciekawie – żadna z ekip nie przewidywała porażki – każdy chciał zdetronizować czterokrotnego zwycięzcę regat – uczelnię z Łodzi. Jednak kiedy obrońcy tytułu wystartowali, żadna z pozostałych łodzi reprezentujących barwy Politechniki Łódzkiej, Uniwersytetu Medycznego i Wyższej Szkoły Humanistyczno-Ekonomicznej, nie miała szansy odebrania palmy pierwszeństwa. Uniwersytecka załoga przyjechała na metę 30 sekund przed osadą Politechniki Łódzkiej.
Ogólnopolskie regaty Tydzień po regatach uczelni łódzkich, w niedzielę 27 kwietnia, już po raz drugi odbyły się Ogólnopolskie Akademickie Regaty Ulicy Piotrkowskiej. W eliminacjach (trasa 500 m) wzięło udział osiem ekip z całej Polski reprezentujących: UG, PŚl w Gliwicach, SGGW, UW, AGH w Krakowie, WSG w Bydgoszczy, KN w Zgierzu i Wydział Zamiejscowy w Bydgoszczy WSHE. Podczas eliminacji dało się wśród startujących wyodrębnić dwa obozy: grupę chcącą przejść do finału i freelancerów sprawdzających swoje umiejętności na niecodziennych bolidach. Do tej drugiej grupy należeli przede wszystkim studenci Uniwersytetu Gdańskiego, którzy m.in. poprzez ubiory marynarskie urozmaicili wyścig. Drugą ekipą, która „przyjechała dla zabawy” – jak brzmiał okrzyk bojowy grupy – była załoga reprezentująca Wydział Zamiej-
20
scowy w Bydgoszczy WSHE. Arek Grochowski – przewodniczący bydgoskiego samorządu studenckiego WSHE – nie krył zadowolenia, że nie musi pokonywać dodatkowych 4000 metrów w finale. – Odcinek 500 metrów jest dla nas ogromnym wyzwaniem, a co dopiero cztery kilometry. Naszym zadaniem było poprawienie czasu z ubiegłego roku, co niewątpliwie nam się udało. Pokonaliśmy trasę o 100 sekund szybciej. W finale startowały cztery osady – dwie łódki z eliminacji i dwie mające pewne miejsce, czyli ubiegłoroczny zwycięzca Uniwersytet Warszawski i osada z łódzkiego Radia Żak. Do wyścigu głównego, o Puchar Przechodni Prezydenta Miasta Łodzi i Beczkę Regatową, zakwalifikowały się również z eliminacji osady Wyższej Szkoły Gospodarki z Bydgoszczy oraz AGH z Krakowa. Osady startujące w biegu głównym musiały pokonać 4000 metrów, przejeżdżając główną ulicą Łodzi dwukrotnie. Najlepszą ekipą okazała się łódka reprezentująca krakowskie barwy (zarówno pod względem szybkości pokonania trasy, jak i najładniejszej nimfy). Drugą – ubiegłoroczni zwycięzcy z Uniwersytetu Warszawskiego. Jako trzeci do mety dojechali studenci z Wyższej Szkoły Gospodarki. Osada z Radia Żak zaproszona do startu przez organizatora regat – Fundację Ulicy Piotrkowskiej – przejechała trasę stawiając raczej na aspekt turystyczno-rekreacyjny, a nie sportowy, co jednak nie przeszkadzało w wspaniałej atmosferze regat.
Przepis na łódkę Pojazdy to krzyżówki łódek i popularnych maluchów. Stalowy szkielet piętnastometrowego bolidu wypełnia zawieszenie, napęd i koła od fiata 126 p. Z przodu fotel i kierownica, również od malucha. Łódka porusza się poprzez
uchwyt-wiosło, który przesuwa pięciu wioślarzy do przodu i w tył. W czasie zawodów, w piętnastometrowej strefie startu, bolid pomagają rozpędzić dwaj rozpychacze (tak by na trasie łódka uzyskała prędkość nawet do 40 km/ h). Nieodłączonym elementem pojazdu jest nimfa siedząca na rufie. Zadaniem nimfy jest doping chłopaków, m.in. poprzez śpiew, ponieważ już w połowie dystansu odczuwają wielkie zmęczenie. Również nimfa ma misję promowania uczelni i własnej osoby – tak pokrótce, przedstawiła charakterystykę muzy na łodzi nimfa AGH z Krakowa Michalina Kulińska.
Pomysł na regaty Idea wyścigu łódek zaczerpnięta została z najstarszych na świecie regat – The Boat Race, gdzie na Tamizie walczą ze sobą osady Cambridge i Oxford (APS 2/2008). Oczywiście Fundacja Ulicy Piotrkowskiej zmieniła nieco zasady i sprzęt, na którym toczą się pojedynki. Udało się jednak przenieść klimat, który towarzyszy brytyjskim zmaganiom – rywalizacja podczas zawodów i integracja wszystkich zespołów po wyścigach – oto przepis na sukces! Tekst i foto Mateusz Tomanek Wyniki VI Regaty Ulicy Piotrkowskiej – edycja łódzka 1. Uniwersytet Łódzki (14:00) 2. Politechnika Łódzka (14:36) 3. Uniwersytet Medyczny (15:6) 4. Wyższa Szkoła Humanistyczno-Ekonomiczna Łódź (16:46) II Ogólnopolskie Akademickie Regaty Ulicy Piotrkowskiej 1. Akademia Górniczo-Hutnicza z Krakowa (10:56) 2. Uniwersytet Warszawski (11:26) 3. Wyższa Szkoła Gospodarki z Bydgoszczy (11:40) 4. Reprezentacja łódzkiego Radia Żak aps nr 04 2008 (262)
Wyniki 5–6.04.2008, RZESZÓW. W Mistrzo-
stwach Polski w Akrobatyce Sportowej medale zdobyli: Złote Oktawia Pawlaczyk i Paulina Ludwiczak, AZS AWF Poznań – skoki O. Pawlaczyk, P. synchr. na tramp. Ludwiczak, Beata Wojtyniak, Justyna Grutzmann; AZS AWF Poznań – skoki na tramp. drużynowo Anna Kocan, Izabela Czerwonka, Karolina Kaladyk; AZS UR Rzeszów – trójki kobiet Łukasz Tomaszewski i Tomasz Adamczyk, AZS AWF Wrocław – skoki na tramp. synchr., Dawid Ciesielski, AZS AWF Poznań – skoki na tramp. T. Adamczyk, Ł. Tomaszewski, Grzegorz Szczepaniak, Wojciech Struzik; AZS AWF Wrocław – skoki na tramp. drużynowo. Joanna Pyznar, AZS AWF Srebrne Jaśmina Wrocław – skoki na tramp. Kuc i Joanna Pyznar, AZS AWF WrocAgław – skoki synchr. na tramp. nieszka Adamska, Sylwia Kowalewska, Katarzyna Sobierajska; AZS AWF PoAleksandra znań – skoki drużynowe Białas, Katarzyna Chlebisz, Katarzyna Jastrzębska; AZS AWF Katowice – trójAgnieszka Janas, AZS AWF ki kobiet Dawid Katowice – skoki na ścieżce Ciesielski i Jakub Kubiak, AZS AWF ToPoznań – skoki synchr. na tramp. masz Adamczyk, AZS AWF Wrocław Filip Tratwal, D. – skoki na tramp. Ciesielski, J. Kubiak; AZS AWF Poznań Adrian – skoki na tramp. drużynowo Bryłka, AZS AWF Katowice – skoki na ścieżce. Brązowe Justyna Grutzmann i Beata Wojtyniak, AZS AWF Poznań – skoki Joanna Drabik, AZS synchr. na tramp. Warszawa – skoki na tramp. Katarzyna Chlebisz i Aleksandra Białas, AZS AWF Agnieszka Katowice – dwójki kobiet Adamska, AZS AWF Poznań – skoki na Sebastian Sondel, AZS AWF ścieżce Agnieszka Katowice – skoki na ścieżce Rawinis i Piotr Bota, AZS AWF Katowice – dwójki mieszane. 6–7.04.2008, WROCŁAW. W Mistrzo-
stwach Polski Juniorów w Judo tytuły mistrzowskie zdobyli: Katarzyna Furmanek, AZS AWFiS Gdańsk – w kat. 78 Jan Kowalik, AZS Opole – w kat. kg 66 kg Błażej Mielcarek, AZS AWFiS Gdańsk – w kat. 81 kg. 10–14.04.2008, RZYM. Michał Ruta, AZS UWM Olsztyn, zdobył brązowy medal Mistrzostw Europy w Taekwondo WTF w kat. 62 kg. 10–14.04.2008, MANCHESTER. Paweł Korzeniowski, AZS AWF Warszawa, zdobył brązowy medal na 200 m delfinem na Mistrzostwach Świata w Pływaniu na Pływalni 25 m, 1:52.25. www.azs.pl
11–13.04.2008, OSTRÓDA. W Młodzie-
żowych Mistrzostwach Polski w Tenisie Stołowym medale zdobyli: Srebrne Marta Gołota, AZS AE Wrocław – w grze podwójnej, M. Gołota – w grze mieszanej Brązowe M. Gołota – w grze pojed., Weronika Walna, AZS AJD Częstochowa i Daria Dudzińska, AZS AE Wrocław – w grze podwójnej.
14.04.2008, CHEŁM. W Mistrzostwach
Polski w Biegach Górskich na krótkim dystansie Dariusz Żak zdobył medal srebrny, a Andrzej Lachowski – brązowy. Obaj AZS AWF Kraków.
18.04.2008. Zakończyły się rozgrywki Polskiej Ligi Siatkówki. Zwyciężył PGE Skra Bełchatów. Srebrne medale zdobył AZS Częstochowa, brązowe – AZS UWM Olsztyn. AZS Politechnika Warszawska zajął 9. miejsce i o prawo gry w PLS w następnym sezonie będzie grać w rozgrywkach barażowych. 18–19.04.2008, PEKIN. Radosław Glo-
nek, AZS AWFiS Gdańsk, Marcin Zawada i Michał Majewski, AZS AWF Warszawa zdobyli w składzie drużyny floretu brązowy medal Mistrzostw Świata w Szermierce.
19.04.2008, WROCŁAW. W Mistrzo-
stwach Polski w Szpadzie Mężczyzn srebrny medal zdobył Robert Andrzejuk, brązowy – Tomasz Motyka. Obaj AZS AWF Wrocław. 19.04.2008, ŚREM. W Mistrzostwach
Polski we Florecie Kobiet zwyciężyła Sylwia Gruchała przed Małgorzatą Wojtkowiak. Obie AZS AWFiS Gdańsk. Brązowe medale zdobyły Marta Matysik, AZS AWF Warszawa i Anna Rybicka, AZS AWFiS Gdańsk. 19–20.04.2008, PISZ. W Mistrzo-
stwach Polski w Taekwondo Olimpijskim medale zdobyli: Beata Przewłocka, AZS UW-M Złote Agnieszka WojOlsztyn, w poomsae Domitas, AZS AWF Poznań, 47 kg nika Rudnicka, AZS AWF Warszawa, Martyna Banachowska, AZS 51 kg Katarzyna KalinowPoznań, 59 kg Miska, AZS UW-M Olsztyn, +72 kg chał Łoniewski, AZS AWF Warszawa, M. Łoniewski, 67 kg Mipoomsae chał Górski, AZS AWF Warszawa, 58 Maciej Ruta, AZS UW-M Olsztyn, kg Krzysztof Hyży, AZS Poznań, 62 kg 72 kg Piotr Paziński, AZS AWF Warszawa, 78 kg. Srebrne A. Wojtas, poomsae Agata Urban, AZS AWF Warszawa, 47 kg Klaudia Wicik, AZS UW-M Olsztyn, 51 kg Emilia Dąbrowska, AZS AWF Warszawa, 55 kg Aleksandra Anisiewicz, AZS AWF Warszawa, 59 kg Marta
Miller, AZS AWF Poznań, 63 kg M. Łukasz Walkowiak, Ruta, poomsae AZS Poznań, 58 kg Marek Zawadka, AZS AWF Poznań, 62 kg Mateusz Lasek, AZS UW-M Olsztyn, 67 kg Łukasz Scheffler, AZS Poznań, 72 kg Kamil Chwesiuk, AZS UW-M Olsztyn, 78 kg Adrian Murawka, AZS AWF Warszawa, 84 Aleksander Rychlik, AZS UW-M kg Olsztyn, +84 kg Dominika Rudnicka, AZS Brązowe B. PrzeAWF Warszawa, poomsae włocka, 47 kg Danny Effenberg, AZS Poznań, 51 kg Magdalena Markiewicz, AZS UW-M Olsztyn, 59 kg Karolina Florczyk, AZS AWF Poznań, 63 kg Piotr Bakuniak, AZS AWF Warszawa, poomsae Maksym Chęciński, AZS Poznań, 58 kg Grzegorz Babynko, AZS UW-M Olsztyn, 58 kg Bartosz Kałużny, AZS Michał Sońdka, AZS Poznań, 62 kg AWF Warszawa, 67 kg Paweł Nogański, AZS AWF Warszawa, 67 kg Michał Masłowski, AZS UW-M Olsztyn, 72 Mail Gołosiński, AZS UW-M Olkg sztyn, 72 kg Marcin Kołodziejczyk, AZS AWF Warszawa, 78 kg Łukasz Ewertowski, AZS UW-M Olsztyn, 84 kg Maciej Kaczorowski, AZS AWF Warszawa, +84 kg. 25–27.04.2008, LUBLIN. W Mistrzostwach Polski w Kickboxingu, w formule full contact, brązowy medal w kat. 67 kg zdobył Damian Bodniewicz, AZS PW Wrocław. 26.04.2008, ŚREM. W Mistrzostwach
Polski w Szermierce, w konkurencji floretu mężczyzn, zwyciężył Radosław Glonek, AZS AWFiS Gdańsk. Trzecie miejsce zajął Tomasz Ciepły, AZS AWF Poznań.
27.04.2008. Zakończyły się rozgrywki
Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet. Trzecie miejsce zajął AZS PWSZ Gorzów, siódme – AZS Poznań, dwunaste – AZS KK Jelenia Góra (utrzymanie).
2.05.2008, KOZIENICE. W Mistrzo-
stwach Polski w Biegu na 10000 m w kategorii kobiet zwyciężyła Wioletta Frankiewicz, AZS AWF Kraków, 32:53.56, przed Agnieszką Ciołek, AZS AWF Wrocław, 34:32.09 i Elizą Gawryluk, AZS UW-M Olsztyn, 34:39.23.
3.05.2008, WARSZAWA. W Długodystansowych Mistrzostwach Polski w Kajakarstwie medale zdobyli, wszyscy AZS AWF Gorzów: Złoty Jakub Sławiński i Karol Rogoziński – C-2 Srebrne Rafał Brzozek i Michał Hertel – C-2 Dawid Markowski – C-1, Daria Polakowska i Monika Pająk – K-2 Brązowe Daria Polakowska – K-1 Dawid Markowski i Piotr Okuniewski – C-2. SP
21
kalendarium kalendarium kalendarium kalendarium
WITRYNA KSIĄŻEK SPORTOWYCH
Maj Rok temu (29 maja 2007 r.) zmarł
Kolega Wiesław Janczurowicz, Członek Honorowy AZS. Związany z AZS Łódź od czasu studiów po ostatnie chwile. Człowiek otwarty, bardzo serdeczny i niezwykle życzliwy.
2
lata temu (28 maja 2006 r.) odbyły się w Warszawie I Akademickie Mistrzostwa Polski w Zapasach. W obu stylach wśród mężczyzn dominowali zawodnicy AZS AWF Warszawa.
3
lata temu (29 maja 2005 r.) we Wrocławiu rozegrano Międzynarodowe Akademickie Mistrzostwa Polski w Karate WKF, w których walczyło 143 zawodników i zawodniczek i zawodniczki z 25. klubów.
4
lata temu (12 maja 2004 r.) w Trentino, na jeziorze Garda, mistrzostwo Europy w żeglarskiej klasie Formuła Windsurfing zdobyła Dorota Staszewska, AZS UW Warszawa.
5
lat temu (4 maja 2003 r.) w BielskuBiałej, Patrycja Włodarczyk, lekkoatletka AZS AWF Katowice, została mistrzynią Polski w biegu na 10000 m.
6
lat temu (27 maja 2002 r.) zespół AZS PWSZ Gorzów Wlkp. zdobył wicemistrzostwo Polski juniorek w koszykówce kobiet.
7
lat temu (25–27 maja 2001 r.) we Wrocławiu odbyły się Akademickie Mistrzostwa Polski i Mistrzostwa Polski Szkół Wyższych w Lekkoatletyce, w których uczestniczyło około 1500 sportowców-studentów, reprezentantów prawie 70. uczelni.
8
lat temu (14–15 maja 2000 r.) we Francji – Valenciennes – odbyły się XXI Europejskie Regaty Wioślarskie, w których uczestniczyły dwie polskie ósemki uczelniane ze Szczecina: Wyższej Szkoły Morskiej i Akademii Rolniczej.
9
lat temu (24 maja 1999 r.) prezydent RP Aleksander Kwaśniewski przyjął w Pałacu Prezydenckim przedstawicieli naszego stowarzyszenia z okazji jubileuszu 90-lecia Akademickiego Związku Sportowego.
10
lat temu (22–24 maja 1998 r.) w Olszynie odbyły się Mistrzostwa Szkół Wyższych w Piłce Siatkowej Mężczyzn V typu uczelni. Wśród 11 drużyn (5 AR, 4 AE, 1 F. Politechniki, 1 WSM) najlepsi byli siatkarze Akademii Rolniczo-Technicznej z Olsztyna.
22
HH
W
ydawnictwo Buk Rower przedstawia swoją najnowszą publikację! To już druga książka prezentująca najnowsze trendy w światowym pływaniu, a opierająca się na metodzie Total Immersion. Mamy nadzieję, że zechcecie zainteresować tą publikacją swoich Czytelników. Pragniesz zrewolucjonizować swoje podejście do pływania? Książka „Pływanie dla każdego” wprowadzi Cię w tajniki metody Total Immersion. Niezależnie od wieku, poziomu umiejętności i naturalnych predyspozycji będziesz pływać szybciej, efektywniej i z mniejszym wysiłkiem. Koncentrując się na odpowiednim ułożeniu ciała i zgłębianiu świadomości swoich ruchów, staniesz się pływackim mistrzem, a trening już nigdy nie wyda ci się męczący! Pływanie to czynność poprawiająca przede wszystkim kondycję, a postępy osiąga się, pływając coraz dłużej i bardziej intensywnie? Nic bardziej błędnego! Tysiące pływaków korzystających z metody TI twierdzi, że najlepiej wykorzystany czas w wodzie to ten, kiedy ćwiczą swój układ nerwowy, a trening układu aerobowego schodzi na drugi plan. „Pływanie dla każdego” może pomóc doświadczonym i utytułowanym pływakom w odświeżeniu i urozmaiceniu rutynowego treningu. Pływający dla zdrowia i dobrej kondycji nauczą się w pełni wykorzystywać każdą minutę, a ci, którym zależy na prędkości, znajdą dla siebie cenne informacje na każdej stronie książki. „Pływanie dla każdego” zostało podzielone na trzy części: W rozdziałach 1–3 przedstawione są powszechne wyzwania, które stają przed każdym pływakiem, szczegółowe informacje, nawyki i metody, pomagające w osiągnięciu sukcesu. Rozdziały 4–10 opisują zasady efektywnego pływania, to, jak ciało powinno wchodzić w interakcję z wodą oraz jak zastosować tę wiedzę, by lepiej pływać. Poszczególne rozdziały dotyczące stylu motylkowego, grzbietowego, żabki i kraula wyjaśniają, jak powinno się pływać każdym z wymienionych stylów, rozwijać niezbędne ku temu umiejętności i trenować je. W ostatnim dziale, Trening metodą TI, wyjaśnione jest, jak wyćwiczyć styl, by ruchy stały się wydajne i konsekwentne.
ski – pływają bez zmęczenia, z większą gracją niż inni. Przez lata wyszkolił wielu zawodników, którzy odnośli sukcesy na krajowych zawodach cyklów: NCAA Division III, National YMCA, U.S. Junior National Championships. Trenowani przez niego pływacy kwalifikowali się do prób olimpijskich w 1980, 1984 i 1980 roku. Pod koniec lat 80 spotkał Billa Boomera, który odmienił jego myślenie o pływaniu. W ciągu kolejnych ośmiu lat Terry Laughlin opracował kompletny, rewolucyjny program pływacki – który nazwał Pełne Zanurzenie (Total Immersion). Dziś metoda Pełnego Zanurzenia jest doskonale znana w pływackim światku i korzystają z niej najlepsi na świecie zawodnicy.
SPIS TREŚCI • Dlaczego każdy może zostać niezwykłym pływakiem? • Przemiana: najpierw umysł, potem mięśnie • Od frustracji do rozwoju • Pokonaj problemy z pływaniem • Jak dłuższy ruch poprawia szybkość • Jak osiągnąć optymalną długość ruchu • Opływowość jest lepsza od siły • Umiejętności eliminacyjne: od tego zacznij • Napęd: cierpliwe dłonie • Napęd: mięśnie tułowia • Zintegrowany ruch nogami: mniej pracy, większa szybkość • Styl klasyczny • Styl grzbietowy • Motylek • Kraul • Trening efektywny a trening tradycyjny • Efektywny trening • Szybka nauka i stały rozwój • Efektywny trening etap 1 • Rozwiń komfort i samoświadomość • Efektywny trening etap 2 • Doskonal styl • Efektywny trening etap 3 • Umiejętności, dystans i szybkość.
O AUTORZE
Terry Lauglin
Terry Laughlin – twórca metody Pełnego Zanurzenia (Total Immersion), trenuje pływaków od 21 roku życia. Od początku intuicyjnie wyczuwał, że pływanie, to niekoniecznie sport wytrzymałościowy, jak się powszechnie uważa. Obserwował najlepszych trenowanych przez siebie pływaków i wyciągał wnio-
Pływanie dla każdego Wydawca: Wydawnictwo Buk Rower Format: 15,5 x 20,5 cm Ilość stron: 204 Okładka: miękka ISBN: 978-83-926387-0-4 Cena katalogowa: 29,50 zł aps nr 04 2008 (262)
[z
azs.pl...]
Pierwszy taki turniej
P
onad 40 zawodniczek i zawodników wzięło udział w I Akademickim Pucharze Polski w Golfa, który rozegrano w Talkach k. Giżycka. Zwyciężyli Arkadiusz Walczak i Jacek Person. Zwycięzcą kategorii graczy z handicapem został Jacek Person – reprezentant Polski na letniej uniwersjadzie w 2007 r. w Bangoku. Uzyskując wynik -1 pokonał on Michała Jesionka (+4), a także grającego gościnnie Michała Miterę (+3). Najlepszym graczem w kategorii bez handicapu okazał się Arkadiusz Walczak (UWM Olsztyn), który z wynikiem +8 pokonał Martę Bułkę i Adriana Długokęckiego. Imprezę zorganizowały Zarząd Główny AZS oraz Akademicki Klub Golfowy.
Współpraca ATP z AZS
A
matorski Tenis Polski sp. z o.o. podpisała umowę partnerską z Zarządem Głównym Akademickiego Związku Sportowego. AZS oraz ATP ze względu na zbieżność celów statutowych i prowadzonej działalności, zdecydowali się na partnerstwo podczas programu „Amatorski Tenis Polski”, czyli amatorskich rozgrywek w tenisie ziemnym. Więcej o samym programie dowiecie się na stronie www.atp.org.pl Wybór MS
9. FISU Forum – spotkanie z Komitetem Organizacyjnym
W
związku z przygotowaniami do organizacji 9. Forum FISU, które odbędzie się w lipcu br. w Krakowie przedstawiciele FISU spotkali się z Komitetem Organizacyjnym w Krakowie.
www.azs.pl
Panu Kolë Gjeloshaj – dyrektorowi Wydziału Edukacji FISU oraz asystentowi Prezesa George’a Killiana towarzyszyli podczas wizytacji kol. Renata Bojczuk (koordynator programu FISU Forum, członek CESU), Konrad Mirecki (koordynator logistyki FISU Forum, ZG AZS) oraz Magdalena Wielgosz (koordynator ds. biura i administracji FISU Forum, AZS Kraków). Akademicki Związek Sportowy organizuje FISU Forum jako część obchodów jubileuszu 100-lecia, który powstał na przełomie 1908/1909 roku. To dlatego AZS na organizację Forum wybrał Kraków, gdzie AZS powstał na jednym z najstarszych uniwersytetów w Europie – Uniwersytecie Jagiellońskim. Pierwsza część wizyty dotyczyła zakwaterowania. Studenci oraz członkowie CESU zostaną zakwaterowani z Hotelu Studenckim Żaczek. Delegacja skontrolowała standard pokoi oraz odbyła spotkanie z Grzegorzem Murzańskim – Prezesem Fundacji „Bratniak”, która zarządza Hotelem Żaczek. Członkowie Prezydium FISU, delegacje przyszłych uniwersjad z Belgradu oraz Harbin zamieszkają w Hotelu Radisson SAS. Kolejna część wizyty odbyła się w Auditorium Maximum UJ, gdzie odbędzie się ceremonia Otwarcie FISU Forum, oraz Collegium Novum UJ gdzie odbywać się będą główne spotkanie oraz sesje robocze Forum.
23
Górki startują Po kilku latach starań, końca dobiegła, realizowana przez Zarząd Główny AZS, budowa całorocznej bazy noclegowej (pawilonu sportowego) w Ośrodku AZS w Gdańsku Górkach Zachodnich. 22 maja br., wraz z rozpoczęciem sezonu żeglarskiego, przecięto symboliczną wstęgę i dokonano poświęcenia ukończonej budowli. Niebo ulitowało się nami. W całej Polsce deszcz i ochłodzenie,
a w Gdańsku słońce, plaża, letni nastrój. Tam gdzie jeszcze wczoraj były sterty śmieci i bałagan budowlany, w czwartek przygrywała orkiestra „Detko Band”. Było czysto, jasno i uroczyście. I z lądu, i z wody budynek intryguje wspaniałym pomysłem architektonicznym. W środku przestronny i bardzo jasny. Wraz ze zmodernizowanym nabrzeżem portowym Pawilon stanowi so-
lidne zaplecze dla szkolenia sportowego i rekreacji, nie tylko w żeglarstwie. Obiekt powstał dzięki wsparciu finansowemu Ministerstwa Sportu i Turystyki, a także własnym środkom Zarządu Głównego AZS. Dla przypomnienia, najważniejsze atuty ośrodka: • Malowniczo położenie pomiędzy ujściem Wisły Śmiałej a wybrzeżem Morza Bałtyckiego, w strefie ochronnej Rezerwatu Ptasi Raj. Nieopodal rozciąga się 300-metrowa urocza piaszczysta plaża osłonięta od strony lasu wydmami. • 7 kilometrów od centrum Gdańska. • Zaplecze noclegowe – 100 miejsc noclegowych w nowoczesnym pawilonie hotelowym o standardzie ***, 50 miejsc w turystycznym standardzie (domki drewniane typu „Brda”, pawilon typu „Mieroszów”), pokoje 2–3-osobowe z zapleczem sanitarnym (wc, prysznic, ciepła-zimna woda). • Zaplecze żywieniowe. • Zaplecze sportowe: boisko wielofunkcyjne (1100 m2) z nawierzchnią sztuczną do gier zespołowych, dwa boiska do piłki siatkowej plażowej, dwa korty tenisowe z nawierzchnią naturalną, a także sezonowo wykorzystywana, specjalnie adaptowana dla potrzeb treningu sportowego część hangaru żeglarskiego (powierzchnia 12x36 m). • Parking samochodowy dla około stu pojazdów.
80-642 Gdańsk Górki Zachodnie, ul. Stogi 20 Tel. (058) 307 30 82 e-mail: Gorki@azs.pl