Skip to main content

Akademicki Przegląd Sportowy 06/2007

Page 1

AKADEMICKI PRZEGLĄD SPORTOWY

Teksty: Katarzyna Rutkowska, Bartłomiej Korpak, Stanisław Petka Foto: Katarzyna Rutkowska, Andrzej Olszewski, Wiesław Sumiński, FISU

[od redakcji]

Nauki Zgasł znicz Uniwersjady w Bangkoku. Jeszcze jedna gigantyczna impreza sportowa zakończyła się wielkim sukcesem. Sportowym – bo wszystkie przewidziane programem konkurencje zostały rozegrane. Medale wręczono, a sportowcy pobili kilkadziesiąt rekordów uniwersjadowych i stworzyli wiele pasjonujących pojedynków. Organizacyjnym – bo nic nie zakłóciło wcześniejszych planów, kilkanaście tysięcy ludzi bezpiecznie uczestniczyło w licznych spotkaniach, nie tylko sportowych. Kulturowym – bo znowu idea równości, przyjaźni i tolerancji dała poczucie siły zgromadzonej w Bangkoku młodzieży z całego świata. To budzi podziw i nadzieję. Świat stawia na sport, coraz więcej państw pojawia się na sportowych arenach, zacierają się różnice. Na podium w Bangkoku stanęli reprezentanci ponad 70 krajów. Ale z drugiej strony, kolejny raz tryumfują państwa sportowo totalne. Walczą w finałach, mają swoich sędziów, komisarzy, a nawet zorganizowaną publiczność. Chiny, Rosja, Ukraina, Korea, Japonia. Ich dorobek medalowy należy mierzyć w dziesiątkach. Ci, którzy kiedyś wieszczyli koniec radzieckiej szkoły sportu, głęboko się pomylili. Nie tylko przetrwała, ale znakomicie sprawdza się w Rosji i innych krajach, takich jak Ukraina, Białoruś, Kazachstan. Wielu trenerów rosyjskich sprzedaje swoje usługi na całym świecie. Patrząc po wynikach, muszą być skuteczni. Centrum światowego sportu przesuwa się w kierunku Azji. Obrazek ostatniego tygodnia sierpnia – Uniwersjada – Bangkok, mistrzostwa świata w LA – Osaka (Japonia), Finał Grand Prix w Siatkówce Kobiet – Ningbo (Japonia). Poprzednie Uni-

wersjady gościły też w tym regionie. Pekin (2001), Daegu (Korea 2003), Izmir (Turcja 2005). To tam są wielkie pieniądze na budowę wszelkiej infrastruktury i państwowa mobilizacja. Podmiejski Tammasat Uniwersytet w Bangkoku ma na swoim terenie: stadion lekkoatletyczny z widownią na 20 000 widzów, pływalnię 50-metrową z basenem rozgrzewkowym i kompleksem do skoków z widownią na 3000 i 9 hal sportowych, wielofunkcyjnych z widownią od 1000 do 3000. Może łatwiej jest budować i eksploatować obiekty w tym klimacie, ale podziwu to nie zmniejsza. Uniwersjada to 9000 zarejestrowanych uczestników, tyle naliczono wydanych akredytacji. Kim są ci ludzie? W większości znakomita młodzież, uzdolniona sportowo, z aspiracjami na olimpijskie igrzyska. Już dawno kolor skóry, wyznanie, kraj pochodzenia nic nie znaczą. Kolorowa młodzież kształci się na najlepszych uniwersytetach. Wszyscy podobni. Po wyglądzie, strojach i języku nie da się niczego ustalić. Kto ma jakie możliwości, widać na boisku, bieżni, pływalni. Wśród naszych zawodników coraz mniej ludzi z kompleksami. Większość mówi po angielsku, większość nie ma uprzedzeń. Gdzieś tam w złości ktoś wyrzuci obiegowy zwrot „żółtek”, „skośnooki”, „ruski”, najczęściej wtedy, kiedy przegrywa. Zmieniają się preferencje młodzieży, jeżeli chodzi o kierunki studiów. Tym razem w polskiej ekipie – reprezentanci 56 uczelni i kilkunastu kierunków. Agnieszka Staroń (strzelectwo) podjęła studia doktoranckie, Małgorzata Bereza i Hanna Cygan (szermierka) kończą uniwersytecką psychologię, Adam Gładyszewski (strzelectwo) ciągnie dwa kierunki na UMCS-ie, kilkanaście osób studiuje w Europie i USA. Może to znak czasu. Warto organizować Uniwersjady. Redaktor

Pismo Zarządu Głównego AZS Redaktor naczelny: Bartłomiej Korpak Sekretarz redakcji: Halina Hanusz Adres redakcji: 00-056 Warszawa ul. Kredytowa 1a tel./fax (22) 828-02-76 502-250-604 www.azs.pl e-mail: aps@azs.pl Projekt graficzny: Piotr Rachwaniec © FALL tel. (12) 413-35-00, 294-15-28, www.fall.pl Skład: Paweł Piętka Numer zamknięto 10 września 2007 r. Wydawnictwo zrealizowano ze środków Ministerstwa Sportu, nakład 5000 egz. ISSN 0209-0546

2

aps nr 06 2007 (254)


Na szczęście Centrum Olimpijskie w Warszawie to szczęśliwe miejsce dla polskich sportowców. Tam na co dzień i od święta krzyżują się drogi polskiego sportu. Już po raz drugi w PKOl-u żegnaliśmy polską akademicką reprezentację przed wylotem na Uniwersjadę. Potężne przedsięwzięcie, ponad 200 osób trzeba przewieźć do Bangkoku, ubrać, zaopatrzyć w wiele niezbędnych rzeczy. Odpowiedzialność za przygotowania sportowe w większości dyscyplin wzięły na siebie związki sportowe i kluby. To XXIV Letnia Uniwersjada. Poprzednie 22 starty (Uniwersjadę w Tokio w 1967 roku Polska musiała z przyczyn politycznych zbojkotować) przyniosły naszym sportowcom 209 medali. Ten ostatni w Izmirze był wręcz oszałamiający od sukcesów. Otylia Jędrzejczak, Kasia Szotyńska, Kamila Skolimowska, Wioletta Potempa, Tomasz Majewski, Paweł Korzeniowski, siatkarki i wielu innych – dało Polsce 28 medali i mocną pozycję w dziesiątce najlepszych państw. Przedstawiciel Ministra Sportu dyrektor Tomasz Marcinkowski życzył ekipie powtórzenia tych sukcesów. Ambasador Tajlandii w Polsce jeszcze raz zaprosił do Bangkoku i życzył wielu ciekawych wrażeń z pobytu w tym mieście. Ślubowanie w imieniu zawodników złożyli tenisistka Joanna Sakowicz i siatkarz Paweł Woicki. Gaudeamus, trochę specyfików tajskiej i polskiej kuchni, dziennikarze, zdjęcia. W drogę.

LOT nie lata do światowego centrum wypoczynku? Każdy jest zmęczony, ale przywitanie na lotnisku przenosi szybko w świat uśmiechu i radości. Girlandy kwiatów na szyję, piękne dziewczyny w tradycyjnych strojach, ręce złożone jak do modlitwy z wyrazami usłużnej uprzejmości. Wpadamy w tryby procedury i tak będzie aż do chwili, w której na tym samym lotnisku organizatorzy Uniwersjady dostarczą nas do wskazanego na bilecie samolotu. Lotnisko przewspaniałe, supernowoczesne, sterylnie czyste, ze stanowiskami odlotów i przylotów aż po horyzont. W sytuacji kiedy od pół roku trwa walka na warszawskim Okęciu o uruchomienie terminalu 2, z sarkazmem można stwierdzić, że to, co powstaje w stolicy mogłoby służyć za pomieszczenie gospodarcze dla lotniska w Bangkoku. Nie pierwsza to taka refleksja. Druga będzie już za chwilę. Autobusy z lotniska przemieszczają się do miasta po autostradach, którymi Bangkok i Tajlandia dosyć ciasno jest opleciona. Nawet ruch lewostronny nie może nas zbić z tropu, że drogi są porządne, biegną i krzyżują się na kilku poziomach, mimo upałów i deszczów nie widać kolein. Bangkok nie ma początku ani końca. Miasto-moloch, oficjalnie 14 milio-

nów mieszkańców, ale tych, co wpadli na chwilę i się zasiedzieli, jest pewnie jeszcze milion. Czasowo mieszkają przy autostradach, pod estakadami, w plenerze. Trzy deski, kawałek brezentu, folia, skrzynka po napojach. Dla tych czasowych mieszkańców inni organizują wyżywienie i wszelkie usługi. Typowy bar przy drodze to stolik, kuchenka, dwa plastykowe foteliki, w wiadrze z lodem chłodzą się napoje. Musi być tanio, bo o pieniądze nie jest łatwo. Kilka metrów dalej kolosy ze szkła i aluminium, drogie samochody na parkingach, garnitury, teczki.

Wioska – miasto Przyjęto nazywać miejsce zakwaterowania sportowców wioską. Od kilkunastu Uniwersjad to są już miasta z całą specjalną infrastrukturą. Dla uczestników zawodów w Bangkoku jej gospodarzem jest Uniwersytet Thammasat. To oczywiście takie uproszczenie wynikające

Bangkok wita Dla Europejczyków lot do Bangkoku to dobre dziesięć godzin podróży. Dla Polaka to dodatkowo 4–5 godzin na dolot do jakiegoś większego lotniska, skąd kursują samoloty do Tajlandii. Dlaczego

www.azs.pl

[Bangkok 2007]

3


z faktu, że tam mieszkamy, śpimy, jemy, spędzamy czas wolny. Dobrych 300 ha terenu z kompletnym zapleczem. 4 osiedla domów akademickich, w których zamieszkało ponoć 10 000 uczestników Uniwersjady. Do tego kompleks żywieniowy, w którym przez całą dobę coś do jedzenia i picia się znajdzie, a przez kilka godzin dziennie, w porze śniadania, obiadu i kolacji, można jeść bez ograniczeń wiele specyfików kuchni tajskiej i europejskiej, szykowanych przez catering Tajskich Linii Lotniczych. Królują krewetki. Rano w zupie mlecznej, w południe na 3 sposoby, a wieczorem na 5. Pycha. Pokoje klimatyzowane, za to korytarze to istne piekło (klimatyzatory oddają właśnie tam ciepło) z temperaturą w granicach 50O. Wyposażenie skromne, ale czysto. Bywalcy naszych polskich akademików na próżno rozglądają się za karaluchem, pluskwą czy muchą. W Tajlandii królują gady. Za armaturą chowają się jaszczurki, zza rur wyłupiastymi ślepiami ze zdziwieniem spoglądają zielone stwory. Pomiędzy akademikami płynie (częściej stoi) woda. W niej siedzą trochę większe dziwolągi. Półtorametrowe jaszczury są ponoć bardzo łagodne. Czy wielki wąż, który chciał zapleść się na nodze Adama Marka (trener judo), miał pokojowe zamiary, trudno wyrokować, ponieważ obdarowany względami salwował się ucieczką. Upowszechniany przez organizatorów komunikat głosił, że wszystkie niebezpieczne gady, krokodyle, węże zostały przed Uniwersjadą usunięte z wioski, a dinozaury – jak twierdzą naukowcy – wyginęły. Zagadką była oficjalna maskotka Uniwersjady, został nią królik „Magoty Mai-tri”. Dlaczego nie jaszczur? A to dlatego, że to królik patronuje zodiakalnemu okresowi, w którym Król Tajlandii Bhumibol Adulyadej będzie świętował swoje 80. urodziny. Gospodarzem wioski jest rektor Uniwersytetu profesor Surapon Nitikraipot.

4

Mamy okazję do spotkania. W centrum flagowym odbywa się uroczystość przywitania Polski. Są przemówienia, przemarsze. Przy dźwiękach Gaudeamus igitur siatkarz Bartosz Gawryszewski uczestniczy w ceremonii wciągnięcia flagi. Biało-czerwona załopotała na maszcie jako jedna z pierwszych. Symboliczne klucze dostała polska misja, a w rewanżu Uniwersytet Thammasat na pamiątkę lalkę w stroju krakowskim. Każde miasto rządzi się swoimi prawami. To uniwersjadowe pilnowane było 24 godziny na dobę przez armię i policję, dyskretnie z uśmiechem, ale jednak. Wejście do strefy zamieszkania z lotniskową procedura kontrolną. Rekwirowano wszelkie niebezpieczne narzędzia i alkohol. Szybko jednak pojawili się śmiałkowie, którzy wytyczyli przejścia przez zieloną granicę. Życie nie znosi próżni. W mieście, jak to w mieście. Kilka kościołów różnych wyznań, sklep całodobowy, basen, totalny kiermasz pod nazwą „Tajlandia wita”, 50 stanowisk do masażu stóp i całego ciała, w każdym bloku darmowa pralnia, własne linie komunikacyjne i plac spotkań. Na tym placu codziennie muzyka, tańce, konkursy, prezentacje, a pod koniec Uniwersjady wymiana i handel koszulkami i gadżetami.

Klub kibica Nie ma ponoć zakątka na kuli ziemskiej, gdzie nie ma Polaków. Jeżeli są w Bangkoku, to na pewno się nie ujawnili. Klub kibica polskiej reprezentacji powstał głównie dzięki pracownikom naszej ambasady i rodzicom Zbyszka Bartmana. W dniu 8 sierpnia, przed wyjściem ekipy na ceremonię otwarcia, ze sportowcami spotkał się Bogdan Góralczyk, ambasador Polski w Tajlandii. Było

przywitanie na tajlandzkiej ziemi, słowa zachęty do poznawania tego kraju i życzenia sukcesów na sportowych arenach. A potem na trybunach okrzyki: Polska, Polska, śpiewanie, klaskanie. W ocenie samych sportowców królem kibiców okrzyknięto Krzysztofa Dobrowolskiego (I Sekretarz Ambasady), pojawiał się na wielu arenach, znakomicie orientował się w występach Polaków, przejmował się każdym startem. Okazją do wymiany refleksji uniwersjadowych było spotkanie z medalistami. W polskiej ambasadzie zjawili się strzelcy: Agnieszka Staroń, Adam Gładyszewski, Piotr Daniluk, Łukasz Czapla, i ich opiekunowie Jolanta Tołczyk i Krzysztof Kisiel, szpadzistka – Małgorzata Bereza i kierownictwo Misji. Siedziba placówki dyplomatycznej mieści się na 23. piętrze, co dało szansę spojrzenia na to olbrzymie miasto z pewnej perspektywy. Informacje uzyskane podczas blisko godzinnej rozmowy z panem Ambasadorem dały dużo dodatkowych informacji o sytuacji politycznej i gospodarczej Tajlandii.

Znicz zapłonął Każda uroczysta ceremonia otwarcia to wielka niewiadoma. I nie chodzi tu o program oficjalny i artystyczny, ale o miejsce w tym spektaklu przewidziane dla sportowców. Scenarzystom tych ceremoniałów

aps nr 06 2007 (254)


błędnie wydaje się, że największą atrakcją wieczoru jest defilowanie. Najpierw przez 3 godziny wszystkich gromadzą w pobliżu stadionu, potem z wielkim mozołem próbują ich poustawiać w jakieś rzędy i szeregi, a potem i tak nikt nad tym nie panuje. Ten syndrom w pełni powtórzył się w Bangkoku. Trudno o autentyczny entuzjazm stadionu na widok maszerujących od godziny sportowców, zwłaszcza że stadion w połowie jest pusty. Polską ekipę wprowadził na stadion Radosław Glonek, florecista z gdańskiego AZS AWFiS. W Izmirze Radek zdobył srebrny medal. Kiedy wreszcie wszyscy sportowcy pojawili się już na płycie, cały stadion żył dawno własnym życiem. Dużo gwaru, radosnych okrzyków, lekkiego bałaganu. Wszystko uciszyło się tylko na chwilę, gdy przemawiał następca tronu, książę Sirivannavari Nariratana. Monarchia cieszy się w Tajlandii powszechnym szacunkiem. To widać w wielu miejscach Bangkoku (pomniki, portrety), a żółte koszulki są w powszechnym noszeniu nie tylko w dni świąteczne. Wątek królewski pojawił się wcześniej przy okazji zapalenia znicza uniwersjadowego. Na ostatniej zmianie przyniosła święty płomień księżniczka z panującej dynastii, Bhumibhol-Poom Palang. Podpaliła coś na kształt armatnich wyrzutni, które w kaskadzie iskier i płomieni

przeniosły ogień kilkaset metrów dalej do ogromnego znicza na koronie stadionu. Kolejną już Uniwersjadę otworzył George Killian, Prezydent FISU, wybrany ponownie w Bangkoku na to stanowisko. Co do programu artystycznego zdania były podzielone. Część niewiele widziała, bo akurat forsowała przejście z płyty stadionu na trybuny, część była zmęczona czekaniem na defiladę. Zresztą artyści kierowali swój kunszt w stronę trybuny głównej, czyli zupełnie gdzie indziej niż siedzieli sportowcy. Występy i ruchome obrazy pokazywały historię tej tajlandzkiej ziemi, sceny z przeszłości, plastyczne alegorie. Lekkie ożywienie wniósł prawdziwy słoń paradujący po bieżni w orszaku. Ponieważ przyklęknął przed księciem, tym samym sportowcom pozostał widok słonia z tyłu. Ale trąbę miał do góry, aby szczęście dopisało wszystkim.

Belgrad zaprasza O tym, co się wydarzyło na sportowych arenach podczas zmagań uniwersjadowych, informujemy w relacjach z poszczególnych dyscyplin. W zasadniczej części oparte są one na ocenach trenerów, wypowiedziach zawodników i refleksjach obserwatorów. Do tego komplet polskich wyników. Po dziesięciu dniach zmagań na kilkudziesięciu arenach przyszła pora na zakończenie Uniwersjady. We wspólnym przemarszu

pojawili się na Rajamangala National Stadium liczni jeszcze uczestnicy Uniwersjady. Wcześniej w wiosce wydawało się, że jest pusto, na stołówce bez kolejki. A tu niespodzianka, kilka tysięcy ludzi. Kto z jakiego kraju, rzecz nie do ustalenia. Dwie noce wcześniej rozpoczęła się na centralnym placu zabawa w zamienianie wszystkiego na wszystko. Teraz śniadzi Brazylijczycy defilują w koszulkach „Rossia”, rudy Szkot ma na głowie słomiany kapelusz wietnamski, wszystko zlewa się w kolorową tęczę. Nasi zawodnicy niesamowici. Elementy stroju jak nowe, poprane, poprasowane. Z daleka nas widać. Zaczyna się ceremoniał i ulewa. Taka to pora w Tajlandii. Władze FISU dziękują za wspaniałą imprezę. Reprezentanci wszystkich kontynentów uruchamiają przycisk, strumienie wody gaszą znicz. Deszcz leje solidnie, a program artystyczny nabiera tempa. Kolory, lasery, rytmiczna muzyka. Flaga FISU wędruje w ręce przedstawicieli Belgradu (Serbia). Zmieniają się rytmy, kolory, stroje. Dla Polaków echa bałkańskiej muzyki, śpiewu i tańca są bardzo rozpoznawalne. Zawodowa grupa tańca współczesnego, zgrabne dziewczyny na obcasach czynią cuda, by nie leżeć na mokrej płycie boiska. Pora deszczowa. SEE YOU IN BELGRADE 2009.

Polscy medaliści 24. Letniej Uniwersjady Bangkok 2007

Złote Witold Bańka, Wojciech Chybiński, Daniel Dąbrowski, Piotr Kędzia, Piotr Klimczak – lekkoatletyka, 4 x 400 m Siatkówka Kobiet

Srebrne Łukasz Czapla – strzelectwo, sylwetka biegnącego dzika 10 m, Łukasz Czapla – strzelectwo, sylwetka biegnącego dzika 10 m – mieszany Adam Gładyszewski – strzelectwo, karabinek pneumat. 50 m Igor Janik – lekkoatletyka, oszczep Piotr Klimczak – lekka atletyka, 400 m

Brązowe Małgorzata Bereza – szermierka, szpada Piotr Daniluk – strzelectwo, pistolet szybkostrzelny, 25 m Koszykówka Kobiet Sylwia Ejdys – lekkoatletyka, 1500 m Urszula Jasińska – lekkoatletyka, oszczep Iwona Machałek – judo, 52 kg Magdalena Sobieszek – lekkoatletyka, kula Agnieszka Staroń – strzelectwo, karabinek 50 m w 3 pozycjach Łukasz Wójt – pływanie, 200 m zmienny

www.azs.pl

5


[rozmowa]

Dobry wynik Rozmowa APS z Marianem Dymalskim, ponownie wybranym w skład Komitetu Wykonawczego Międzynarodowej Federacji Sportu Uniwersyteckiego (FISU) w czasie Walnego Zgromadzenia w Bangkoku. APS. Serdeczne gratulacje, to wielki twój osobisty sukces, a także potwierdzenie pozycji naszej organizacji w świecie sportu akademickiego. Co 4 lata zbiera się Walne Zgromadzenie członków FISU w celu określenia najważniejszych kierunków działania Federacji i przeprowadzenia statutowych wyborów. Z zapowiedzi, jakie docierały do Polski od kilku miesięcy, wynikało, że walka wyborcza może być dosyć trudna. Wielu kandydatów, zapowiadana pokoleniowa zmiana warty. Czy takiego przebiegu wyborów się spodziewałeś?

Zgromadzenie Generalne FISU odbyło się w dniach 5–6.08 br. w Bangkoku. Przygotowania do wyborów trwały od 2 lat. Największa walka była o tzw. Steering Commitee, tj. Prezydium FISU, w którego skład wchodzi 8 osób: prezydent, wiceprezydenci i skarbnik. Oznacza to, że przypadają po dwa miejsca na Europę, Azję, Amerykę i Afrykę. Próbowałem walczyć o pozycję skarbnika. Niestety, zwarty blok azjatycko-afrykański spowodował, że walkę tę przegrałem 52:71. Mimo to myślę, że poparcie 52 krajów to dobry wynik. W wyborach do Komitetu Wykonawczego uzyskałem czwarty wynik (86 głosów na 123 oddanych), co uważam za swój duży sukces.

APS. Jak ostatecznie ukształtował się skład Komitetu Wykonawczego na najbliższe 4 lata? Czy odpowiada on układowi sił w światowym sporcie akademickim? Na jakich problemach chciałbyś się skupić w swojej działalności?

Uważam, że obecny skład Komitetu jest bardziej reprezentatywny niż poprzedni. W skład Komitetu powrócili przedstawiciele Ameryki Południowej. Po 8 latach nieobecności w składzie Komitetu Wykonawczego znalazła się przedstawicielka Niemiec. Ponadto w skład Komitetu weszli z urzędu prezydenci kontynentalnych federacji sportu akademickiego, co dobrze wróży współpracy z tymi federacjami w przyszłości. Jeżeli chodzi o moje plany, to zgodnie z przedwyborczymi zapowiedziami, skupię się na sprawach finansowych FISU. Ponadto będę w dalszym ciągu zabiegał o wzrost prestiżu FISU poprzez doprowadzenie do wejścia przedstawiciela FISU do MKOl. APS. Patrząc na rozwój światowej rywalizacji w sporcie akademickim, wydaje się, że FISU wyraźnie okrzepło. Coraz więcej imprez, coraz lepsza organizacja, coraz większe pieniądze. Czy przyjęto na Walnym Zgromadzeniu jakieś kierunkowe ustalenia w tym zakresie na przyszłość?

FISU działa na trzech płaszczyznach: organizacji zimowych i letnich Uniwersjad, Akademickich Mistrzostw Świata w 30 dyscyplinach sportu oraz na płaszczyźnie edukacyjnej, organizując fora FISU i konferencje CESU. Sztandarową imprezą stała się letnia Uniwersjada, o której prawo organizowania toczą się prawdziwe boje. Na Zgromadzeniu Generalnym podjęto decyzję o dalszym wspieraniu, także fi-

nansowym, federacji kontynentalnych. Oznacza to wyraźny wzrost znaczenia m.in. Europejskiej Federacji Sportu Studenckiego. APS. Jak Polska i AZS oceniane są na międzynarodowym forum? My sami szczycimy się prawie stuletnią tradycją i dużą aktywnością. Nie ma roku, aby Polska nie organizowała imprez rangi światowej.

Polska od lat niezmiennie jest oceniana jako jeden z bardziej aktywnych członków FISU. W 2006 r. organizowaliśmy trzy Akademickie Mistrzostwa Świata. Podobnie będzie w 2008 r. Z okazji 100-lecia AZS w 2008 r. Kraków będzie gościł uczestników Forum FISU. Wszystkie imprezy organizowane są na bardzo wysokim poziomie. APS. Przy okazji igrzysk studenckich w Bangkoku wróciło jak bumerang pytanie, kiedy Polska skutecznie będzie mogła ubiegać się o prawo organizacji Letniej Uniwersjady? Czy coś się zmieniło w kryteriach ubiegania się o prawo organizacji?

Jak już wspominałem, jest bardzo wielu chętnych do organizacji letniej Uniwersjady. Miasta, które występują o organizację Uniwersjady, zdają sobie sprawę, że jest to znakomita i stosunkowo tania promocja. Na ostatnim posiedzeniu Komitetu Wykonawczego FISU zostałem powołany w skład komisji, która przygotuje nowe zasady selekcji kandydatów. 1 września br. rusza wyścig o prawo organizacji letniej Uniwersjady 2013 r. Poznań, który już trzykrotnie ubiegał się o Uniwersjadę, zamierza zrobić to ponownie. Myślę, że szanse na sukces, mimo dużego zaangażowania władz Poznania, nie są duże.

6

aps nr 06 2007 (254)


[koszykówka kobiet]

Historia lubi się powtarzać Dwa lata wcześniej w Izmirze zwycięstwo nad Chinkami pozwoliło na późniejsza walkę w czołowej ósemce Uniwersjady. W Bangkoku pierwszy mecz z tym samym przeciwnikiem.

N

asza ekipa to prawie całkowicie nowe dziewczyny, chociaż dla wychodzących w pierwszej piątce Kasi Czubak i Justyny Żurowskiej to jednak już druga Uniwersjada i konkretne doświadczenia. Poziom spotkania niech ocenią fachowcy, kibice dostali ogromną dawkę emocji. Po wyrównanej pierwszej połowie, w trzeciej kwarcie zdobywamy wyraźną przewagę, momentami 15 punktów. I naraz całkowita klapa, ostry pressing Azjatek, niecelne rzuty Polek, dużo strat i na kilka minut przed końcem 6 punktów straty. Co gorsze, z całego zespołu zaczęło schodzić powietrze, ławka zamarła, trenerzy ucichli, wśród kibiców rozpoczęło się krakanie. No i wtedy się zaczęło. Naszym zawodniczkom wychodziło wszystko, a Chinkom prawie nic. Zwycięstwo. Trener Dariusz Maciejewski: – Pierwszy mecz jest zawsze bardzo ciężki. Tym bardziej się cieszę, że jest wygrany. Zawodniczki z Chin postawiły nam bardzo trudne warunki. Pozostałe drużyny w grupie – Brazylia, Australia – również grają na wysokim poziomie. Myślę, że nasza grupa urasta do rangi najsilniejszych. Tu o każde zwycięstwo będzie trzeba bardzo mocno walczyć. Po dwóch kwartach systematycznie zwiększającej się przewagi zdobyliśmy aż 18-punktową zwyżkę. W trzeciej kwarcie miała jednak miejsce istna punktowa rewolucja… Podstawowy gracz – Justyna Żurowska – załapała czwarte przewinienie. Później – Joasia Zalesiak. Kłopoty pojawiły się w rozegraniu. Ze względu na kontuzję Magdy Gawrońskiej nie mogliśmy sobie pozwolić na zmiany. Chinki wykorzystały ten moment i poszły za ciosem. Cieszę się, że wytrzymałem to jednak i mimo wszystko zaoszczędziłem te zawodniczki do samego końca. Było kilka zawodniczek, które miały dobre lub bardzo dobre fragmenty, ale też były momenty, w których wyglądało to słabiej. Szczególne wyróżnienie za grę w pierwszej i drugiej kwarcie należą się Justynie Żurowskiej www.azs.pl

i Kasi Czubak. Bardzo dobrze zagrała Asia Zalesiak. Kasia Krężel rzuciła trójkę na dojście do stanu 73:74 i również miała dobre fragmenty. Jednak najrówniej grała Iza Piekarska. Drugi mecz w grupie z sąsiadkami z naszego bloku w wiosce, z Brazylijkami. Aby się spotkać na parkiecie, obie ekipy musiały jechać dobrą godzinę. To są uroki Bangkoku. Nie było w walce przyjaźni, pewna wygrana Polek 63:44. W każdej kwarcie byliśmy lepsi. Najwięcej punktów wśród naszych zawodniczek zdobyły Iza Piekarska (20) i Justyna Żurowska (11), a dla Brazylijek Luciana Angelino (12). Trenerzy uspokajają emocje i spekulacje. Turniej dopiero się rozpoczyna, a do finałowych rozgrywek jeszcze daleko. Ostatni pojedynek w grupie miał decydować nie tylko o wyjściu z grupy, ale także o ustawieniu w dalszej części turnieju. Od początku ton nadawały Australijki. Tak spotkanie skomentowała nasza rozgrywająca Joanna Zalesiak: – Zaczęłyśmy bardzo kiepsko. W pierwszej kwarcie przeciwniczki uzyskały 12 punktów przewagi. Później przez cały mecz musiałyśmy odrabiać straty. Po połowie wyprowadziłyśmy, wyszłyśmy na prowadzenie. Jednak ostatecznie to rywalki okazały się lepsze. Były silne, bardziej agresywne, skoczne, szybsze niż my. Ale należy przyznać, że jest to zespół do ogrania. Każdy mecz należy potraktować tak samo, czyli, że gramy o wszystko. Każdy jest tak samo ważny. Polki przechodzą do dalszej fazy rozgrywek z zaliczoną porażką z Australią. W tej fazie mamy w grupie jeszcze Turcję i Kanadę. Jak to bywa w turnieju uniwersjadowym, wyniku przewidzieć się nie da. Mecz z Turcją, niby łatwiejszym przeciwnikiem, był dramatycznym wydarzeniem. Polskie koszykarki po łatwym prowadzeniu doprowadziły do horroru. Sędziowie i zegar też zgłupieli w ostatnich 3 sekundach. Zwycięstwo 1 punktem jednak dla Polek. Pojedynek z Kanadą miał zdecydować, który zespół będzie walczył o me-

dale. Piekielnie trudne spotkanie. Początek znakomity. Wszystko się udaje. Po pierwszej kwarcie prowadzimy 18:11. Ale podobnie było we wszystkich poprzednich pojedynkach. Druga kwarta bardzo słaba. Nie brakuje waleczności, ale coraz gorzej ze skutecznością rzutów. Większość punktów zdobywamy z wejść, rzuty z dystansu tańczą na obręczy. O rzutach za 3 punkty lepiej w ogóle nie wspominać. W całym meczu na 19 prób tylko 2 celne. Na przerwę schodzimy z wynikiem 37:35 dla Kanady. Spotkanie zaczyna się jakby od początku. Kilka niecelnych podań, dalej mizerna skuteczność w rzutach z dystansu, pani sędzina dopatruje się fauli w dosyć dziwnych okolicznościach i Kanadyjki zwiększają przewagę. Końcówka 3. kwarty należy już do Polek. Jest praktycznie remis – 53:52 dla Kanadyjek. No i ostatnia odsłona. Żaden zespół nie chce odpuścić. Błędy mnożą się po obu stronach. Kanadyjki ciągle z minimalną przewagą. Naszym zawodniczkom nadal rzut z dystansu nie siedzi. Niecałe 30 sekund do końca jest remis 64:64. Piłka w posiadaniu Kanadyjek. Oblężenie polskiego kosza, piłka jak zaczarowana odbija się od obręczy, tablicy. Walka o każdy centymetr parkietu. W kolejnym zwarciu ewidentny faul Kanadyjki. Przerwana akcja, sędzina przyznaje 2 rzuty osobiste. Do końca 4,2 sekundy. Przenosimy się pod kosz przeciwniczek, na linii rzutów staje Iza Piekarska. Polska ławka i trybuny prawie zamarły w bezruchu. Pierwszy rzut idealny, słychać tylko szelest siatki. Owacja, kciuki zaciśnięte. Drugi rzut już nie taki czysty, ale czy to ważne. Wpada. Krzyczymy: Polska! Polska! 4,2 sekundy to chyba wieczność. Piłka wybita z boku, jedno podanie, drugie, próba rzutu. Koniec. Szał radości na parkiecie, o trybunach nie ma co mówić. Jesteśmy wśród 4 najlepszych zespołów. Mecz z Rosją już o największa stawkę. Finał turnieju – to kilka dni temu brzmiało jak nieosiągalne marzenie. Gdyby mecze koszykówki kobiet miały

7


bardzo ciężkich spotkań. Grupa była bardzo mocna – dwa zespoły zdobyły medal – Australia złoty, my brąz. Jedyny łatwiejszy mecz był z Brazylią, w którym wygraliśmy 19 punktami. Pozostałe mecze były na styku. Rozstrzygnięcia padały w ostatnich minutach. Cztery razy udało nam się w taki właśnie sposób wygrać; przegraliśmy raz – z Rosją. To świadczy o wielkim charakterze tego zespołu i z tego jestem bardzo zadowolony. Nawet mecz finałowy był wywalczony ogromną determinacją i wolą walki. Nawet nie chęć, a pragnienie zwycięstwa, to oprócz umiejętności, które posiadają zawodniczki, najbardziej w nich cenię. APS. Padło wiele pochwał pod adresem całego zespołu. Czy wśród nich jest miejsce na wyróżnienia indywidualne?

3 kwarty, gdyby o wyniku decydowała obrona, gdyby procent trafionych koszy z półdystansu i dystansu był większy – to Polska odniosłaby historyczne zwycięstwo nad Rosją. I to 15 sierpnia, w święto państwowe. A ponieważ w 4. kwarcie przegraliśmy 28:6, średnią celność rzutów mieliśmy w granicach 30%, to przegraliśmy 72:46 i zagramy o trzecie miejsce z zespołem Czech. I jak mamy zdobyć ten wymarzony medal, to powinniśmy zagrać o niebo lepiej. Trudno było po meczu rozmawiać z kimkolwiek z drużyny. Nie ma co się dziwić. Cały animusz z poprzednich spotkań gdzieś uleciał, a pojawiło się lekkie rozgoryczenie. Jakie przyczyny tej katastrofalnej skuteczności? Może zabrakło tego elementu w przygotowaniach, na pewno stres. DARIUSZ MACIEJEWSKI Jestem bardzo szczęśliwy, że osiągnęliśmy duży sukces w historii żeńskiej koszykówki. Ten brązowy medal jest jeszcze cenniejszy, jeśli weźmiemy pod uwagę jedynie tygodniowe przygotowanie poprzedzające nasz występ. Udało się stworzyć zespół. Z meczu na mecz graliśmy coraz lepiej. Gdyby te przygotowania były dłuższe, myślę, że byłaby szansa na walkę o jeszcze wyższą stawkę. W niektórych meczach decydowała o wygranej dyspozycja dnia. To było 7

8

Bardzo równo grała Iza Piekarska. Przez siedem spotkań miała tylko jedną wpadkę, akurat w meczu z Rosją. Mimo to zasługuje na wielką pochwałę. Kasia Czubak zagrała jako jedyna rozgrywająca; druga doznała kontuzji. Jestem pełen podziwu, jak ona to wytrzymała. Dla mnie to coś fenomenalnego. Justyna Żurowska zaimponowała mi w dwóch bardzo ważnych meczach ogromną determinacją i wolą walki. To znalazło odzwierciedlenie w klasyfikacji zbiórek i przechwytów. Być może bez wielkich fajerwerków, ale grała jednak na bardzo wysokim poziomie. Z pozostałych zawodniczek każda wniosła coś do ostatecznego sukcesu. Gosia Babicka w ważnych momentach rzuciła za trzy, Kasia Krężel grała również dobrze, najmłodsza zawodniczka – Asia Zalesiak – też zasługuje na pochwałę. Każda z naszego zespołu wniosła dużo, żeby ostatecznie drużyna znalazła się na trzecim miejscu. IZABELA PIEKARSKA Jako drużyna przyjechałyśmy tutaj ze świadomością, że trenowałyśmy wspólnie tylko tydzień. Ostatnio widziałyśmy się 2 lata temu, kiedy wygrałyśmy srebro podczas ME U-20. Na treningu poprzedzającym Uniwersjadę było dosyć chaotycznie. Zaczęłyśmy jednak turniej, zobaczyłyśmy, że nam wychodzi, że się zgrywamy i rozumiemy na boisku. Zagrałyśmy taką polską koszykówkę, tak jak nas uczono. Poziom Uniwersjady był bardzo wyrównany. Nasza grupa była najcięższa. Drużyny, które wyszły z grupy, zajęły ostatecznie miejsca medalowe. To świadczy o tym, że miałyśmy z kim się ogrywać w eliminacjach.

Chiny, Brazylia, Australia – te drużyny były znakomite. Australijki prezentowały świetny poziom. Byłam pod wrażeniem organizacji Uniwersjady. Tajlandczycy byli dla nas naprawdę bardzo mili. Jestem bardzo zadowolona, że miałam szansę przyjechać do Bangkoku. Czymś zupełnie nowym dla mnie jest tamtejsza pogoda. Najważniejsze jest jednak to, że zdobyłyśmy brąz. To był pierwszy taki akcent w naszej koszykówce. Tym milsze będą wspomnienia. Jest to jedna z najlepszych rzeczy, jaka mogła nam się przydarzyć w naszej sportowej karierze. Zobaczyłyśmy inne drużyny, inną koszykówkę – nie tylko europejską. Pokazałyśmy również, że Polska jest jednym z lepszych krajów w żeńskiej koszykówce, że ma swoje wysokie miejsce w świecie. Osobiście zobaczyłam, ile mi jeszcze brakuje do zawodniczek lepszych i nad czym powinnam pracować. Myślę, że miałyśmy również doskonałą szansę, żeby się pokazać. Kiedy skończymy studia, każda z nas chciałaby grać w jak najlepszych warunkach. Za rok skończę naukę i chciałabym mieć takie najlepsze warunki, żeby móc się dalej rozwijać i reprezentować godnie siebie i koszykówkę. APS. Czy jest szansa, by takie wymarzone warunki znaleźć w Polsce? Czy wrócisz do kraju i zagrasz w jednym z naszych rodzimych klubów?

Bardzo bym chciała. Jestem patriotką. Rodzice zawsze bardzo to cenili i byli nawet zdziwieni. Nie wiedzieli, że aż tak patriotycznie mnie wychowali. Kiedy jestem w Stanach i ludzie mówią, że Polki są takie miłe, mądre i tak dobrze grają w koszykówkę, to jest mi bardzo miło. Każdy przecież wie, że są jednak różne stereotypy dotyczące Polski i Polaków. Staramy się więc jak najlepiej reprezentować nasz kraj. Zawsze do tych stron będziemy miały sentyment. Jeśli nie uda się grać w przyszłości w Polsce, to zagramy gdziekolwiek indziej. Mam jednak nadzieję, że zostaniemy powołane do kadry i mimo wszystko będzie okazja, aby godnie reprezentować nasz kraj. Klasyfikacja końcowa 1. Australia, 2. Rosja, 3. Polska, 4. Czechy, 5. Serbia, 6. Japonia, 7. Chiny, 8. Mozambik, 9. Tajwan, 10. Tajlandia, 11. Łotwa, 12. Turcja, 13. Kanada, 14. Brazylia, 15. USA, 16. Korea. Zespół Małgorzata Babicka, Magdalena Gawrońska, Magdalena Bibrzycka, Katarzyna Krężel, Katarzyna Czubak, Anna Pamuła, Marta Jujka, Izabela Piekarska, Karolina Piotrkiewicz, Justyna Podziemska, Joanna Zalesiak, Justyna Żurowska Trenerzy Dariusz Maciejewski i Witold Ziółkowski aps nr 06 2007 (254)


[pi³ka no¿na

kobiet]

Dobra nauka

Po losowaniu słychać było w środowisku żeńskiej piłki nożnej hasło: grupa śmierci. Japonia, Francja, Korea Południowa to wszystko zespoły znacznie wyżej notowane w światowych rankingach.

ROBERT GÓRALCZYK – trener Polska kadra piłkarek wróciła na Uniwersjadę po 6 latach. Ostatni raz Polki startowały w Pekinie. Od tego czasu zmieniło się w zasadzie pokolenie startujących. Tylko 2 zawodniczki i 2 osoby w naszym sztabie szkoleniowym miały już doświadczenie w startach uniwersjadowych. Turniej był bardzo specyficzny. Uczestniczyło w nim 16 zespołów, dziewczyny musiały grać co 2 dni, co przy tym klimacie było zdecydowanie dużym obciążeniem. Już losowanie dało nam do zrozumienia, że nasze starty w turnieju nie będą łatwe. Była to grupa bardzo wymagająca. Można było przypuszczać, że grając przeciwko 2 zespołom azjatyckim – Japonii i Korei, oraz bardzo silnej Francji, będzie silny opór. Turniej rozpoczęliśmy pomyślnie, bo w pierwszym meczu z Japonią odnieśliśmy zwycięstwo, co dla osób znających poziom, jaki reprezentował przeciwnik, mogło być zaskakujące. To, wydawało się, stawiało nas w bardzo dobrej sytuacji przed kolejnymi meczami. W drugim meczu przeciwko Francji graliśmy w zasadzie lepiej niż z Japonią. Gdyby za tym szła skuteczność na boisku, to moglibyśmy zapewnić sobie awans do drugiej rundy. Liczy się jednak to, co wpada do bramki, a w tym właśnie

www.azs.pl

dniu nie za bardzo chciało nam wpadać. Przegraliśmy 2:1. Mimo to sytuacja nadal wydawała się korzystna. W meczu z Koreą wystarczyłby remis, nawet bezbramkowy. To dałoby awans do ósemki i byłby to wynik bardzo dobry, który pozwoliłby myśleć o celach najwyższych. Przez 86 minut wszystko się układało pomyślnie – najpierw prowadzenie 1:0, potem Koreanki doprowadziły do remisu. Dopiero na 4 minuty przed końcem strzeliły nam bramkę, która zmieniła cały obraz sportowy naszego występu podczas Uniwersjady. Zepchnęło to nas do strefy walki o miejsca 9–16. Tam już jest nieco inna gra. Spada dobre nastawienie, mobilizacja. To się oczywiście udaje odzyskać, ale nie zupełnie. Najlepiej widać to po siatkarkach. Kiedy są zwycięstwa, to ten duch w zespole jest. Kiedy są wyniki, przekłada się to bezpośrednio na grę. Po meczu z Koreą motywacja nieco opadła. Potem był kolejny trudny rywal – Niemki. Odnieśliśmy zwycięstwo, ponownie nieco zaskakujące. Powszechnie wiadomo, że Niemcy są mocni w tej dyscyplinie, to pewna marka, i w jakimkolwiek składzie by grali, to dla nas był to ważny sukces. Później zagraliśmy z Kanadą. To był trochę słabszy mecz. Gra nie wyglądała tak jak powinna. Próbowaliśmy się pozbierać, ale nie udało nam się jednak zdobyć bramki. Po raz pierwszy w tym turnieju zagraliśmy mecz, w którym nie strzeliliśmy gola. Na zakończenie był zwycięski mecz z RPA. To dosyć ważne, żeby umieć się w takim turnieju jeszcze odnaleźć. To widać było u siatkarzy – kiedy musieli grać o miejsca odleglejsze, trudno im się było pozbierać. Było więc wiele pozytywnych aspektów, choćby ten pierwszy mecz z Japonią, dobra gra z Francją, kilkadziesiąt minut z Koreą, nieco pocieszający mecz z Niemkami. Nas jako szkoleniowców

udział w Uniwersjadzie nauczył bardzo wiele. Zawodniczki również dostały dobrą naukę. Tu, co prawda, musiały grać w nieco innym układzie niż ten, do którego są przyzwyczajone – mecze co 2 dni, cały turniej rozegrany w jednym cyklu, bez przerw. Wiele zawodniczek się sprawdziło, poznały również swoje możliwości. Specyfika przygotowań u nas była nieco inna niż w innych dyscyplinach. Wszystko było skoncentrowane w lipcu. W tej grupie byliśmy od 6–7 tygodni. W którymś momencie nie sprzyja to już zespołowi, chociaż w naszym przypadku całkiem dobrze jednak wszystko funkcjonowało. Pozytywne jest również to, że z tej dwudziestki aż 17 dziewczyn ma szanse występu na kolejnej Uniwersjadzie. Z takim doświadczeniem można będzie coś więcej ugrać. Będzie inny klimat. W Bangkoku ten klimat zespołom europejskim zdecydowanie nie sprzyjał. Myślę, że już od teraz starty naszej kadry nie będą tylko sporadyczne, ale zaczniemy regularne przygotowania. Jako przedstawiciel związku postaram się taką potrzebę zasygnalizować. Mam już pewne przemyślenia, jak to powinno funkcjonować. Mam nadzieję, że będzie to kolejny pozytywny element, jaki wywieziemy z Bangkoku, a wnioski pozwolą nam się zbliżyć do – na razie jeszcze odległej – światowej czołówki w kobiecej piłce nożnej. MAGDALENA MLECZKO To już mój drugi występ na Uniwersjadzie. 6 lat temu byłam w Pekinie, podobnie jak jeszcze jedna koleżanka z drużyny. Pozostałe zawodniczki występowały w takiej imprezie pierwszy raz. Dla nich to coś zupełnie nowego. Nie są przyzwyczajone do tego rodzajów turnieju. Dostałyśmy szansę. Jednak zaprzepaściłyśmy ją w meczu z Francją. Prze-

9


[siatkówka mê¿czyzn]

Sportowa katastrofa Są stworzeni do wygrywania. Pokolenie 20-letnich siatkarzy, urodzone, wychowane i szkolone w dobie rosnącej popularności tej dyscypliny w naszym kraju.

I

ch poprzednicy zwyciężali na światowych imprezach w sporcie młodzieżowym, potem podbili klubową Europę, osiągnęli wysoce płatny status profesjonalisty i medal mistrzostw świata. Żaden z siatkarzy nie znalazł się w Bangkoku przypadkowo. To kadra PZPS, zaplecze pierwszej reprezentacji, to zawodnicy mimo młodego wieku grający w zawodowej lidze za realne pieniądze. Przygotowywali się do startu w Uniwersjadzie od dwóch lat. Program konsultował Raul Lozano. W polskiej grupie Szwecja, Japonia, Niemcy, USA. Zasada turnieju uniwersjadowego jest dosyć prosta, chcesz mieć medal – musisz wygrywać; każdy mecz, każdy set i każdy punkt jest ważny. Pierwszy mecz ze Szwecją 3:0 (w setach do 22, 23, 20). Wygrywamy po walce, ale jest też szansa na sprawdzenie wszystkich zawodników i różnych koncepcji ustawienia. To pro-

centuje w kolejnym pojedynku z Japonią. Zupełnie inny przeciwnik zmusza do maksymalnego wysiłku. Zaczynamy w składzie: Marcin Wika, Bartosz Gawryszewski, Paweł Woicki, Marcel Gromadowski, Łukasz Perłowski, Zbigniew Bartman i Paweł Rusek (libero). Dosyć pechowo w końcówce przegrywamy pierwszego seta do 22. Dwa następne Polacy wygrywają do 21, będąc zespołem zdecydowanie lepszym w takich elementach jak blok, rozegranie, atak. Kryzys pojawia się w czwartej partii. Japończycy znakomicie bronią i wyprowadzają skuteczne kontrataki. W połowie seta przegrywamy już kilkoma punktami. Nie pomagają uwagi przekazywane na czasach i zmiany. Trener Felczak podejmuje ryzyko. Sta-

wia na młodzież. Schodzą Woicki, Wika i Gromadowski, a wchodzą Bartek Neroj, Kuba Jarosz i Michał Kamiński. Polska odrabia straty. Japończycy gasną. Dochodzi do emocjonującej końcówki. Punkt za punkt, obrona za obronę, nieudane zagrywki, ale i fantastyczne ataki. Wygrywamy 29:27. Trener Krzysztof Felczak tak podsumował tę fazę rozgrywek: – Tak jak się spodziewaliśmy przed zawodami, ta grupa jest dosyć trudna. Nawet mecz ze Szwedami pokazał, że nic za darmo nie otrzymamy. Zwycięstwo z Japonią to piękny rewanż za porażkę w Izmirze. Jest to również dosyć dobra pozycja wyjściowa i duży komfort w perspektywie wyjścia z grupy. Jednak zdajemy sobie sprawę, że te dwa mecze nie przesądziły jeszcze niczego i zdajemy sobie sprawę, że przed nami 3-dniowa batalia. Cieszymy się z kilku względów, że wytrzymaliśmy w dotychczasowych

grałyśmy 2:1. Gdybyśmy ten mecz wygrały albo przynajmniej zremisowały, to wydaje mi się, że walczyłybyśmy w pierwszej piątce.

w nich udziału. Mam jednak nadzieję, że uda się zrealizować ten pomysł.

nowska, Anna Polok, Potrycja Pożerska, Katarzyna Rusek, Paulina Rytwińska, Marta Sęga, Anna Tymińska, Patrycja Wiśniewska, Dominika Wylężałek Anna Żelazko, Ewa Żyła Trenerzy Robert Góralczyk, Wojciech Basiuk

APS. Jakie pozasportowe atrakcje Uniwersjady będziesz wspominać po powrocie do kraju?

Byliśmy na wspaniałej wycieczce. Płynęliśmy łódką. Dobiliśmy do świątyni. Tam akurat ludzie święcili jedzenie. Gdy nas zobaczyli, od razu zaprosili nas do obiadu, oddali swój posiłek. To było coś niesamowitego. APS. Jakie wnioski pojawiają się po uniwersjadowym turnieju?

Myślę, że teraz należy tę uniwersjadową kadrę pielęgnować. Szkoda by było, żeby po powrocie do Polski wszystko się rozpłynęło, żeby za 2 lata przed Belgradem trzeba było budować zespół od nowa. Po Uniwersjadzie powinny być regularne zgrupowania naszej kadry. Niestety, już nie będę mogła brać

10

Klasyfikacja końcowa 1. Korea Północna, 2. Rosja, 3. Brazylia, 4. Irlandia, 5. Francja, 6. Korea, 7. Wielka Brytania, 8. Chiny, 9. Japonia, 10. Kanada, 11. Polska, 12. Republika Południowej Afryki, 13. Niemcy, 14. Tajwan, 15. Tajlandia, 16. Nowa Zelandia Zespół Emilia Bezdziecka, Agnieszka Karcz, Karolina Bochra, Daria Kasperska, Anna Bocian, Paulina Krawczak, Eugenia Czech, Magdalena Mleczko, Natalia Czerniejewska, Alicja Pawlak, Katarzyna Gaweł, Joanna Pło-

aps nr 06 2007 (254)


meczach trudne momenty. Udało nam się również pokazać, że mamy 12 zawodników i każdy z nich wchodząc na boisko może odegrać znaczącą rolę w taktyce gry i dobrze spełnić swoją misję przyjazdu na Uniwersjadę. Osobiście cieszy mnie fakt, że spotkania wygraliśmy blokiem. To pokazuje, że mamy potencjał w tym elemencie, że procentuje praca i zaangażowanie, jakie włożyliśmy w układanie planu „gry-obrona”. To nie koniec możliwości. Wierzę, że ten zespół może jeszcze lepiej grać w tym elemencie. Mamy wreszcie coś, co przez lata wykorzystywały inne zespoły. Zapoczątkowali to Amerykanie, rozpracowujący Rosjan… STATYSTYK, a w zasadzie analityk gry własnej i przeciwników – Michał Gogol. Sprawa niezmiernie ważna, której nie mieliśmy w Izmirze. Od kilku lat pracujemy z wykorzystaniem systemu DataVolley. Jest to włoski program, który służy do tego, aby w sposób bardzo analityczny wyjmować pewne aspekty, łączyć określone sekwencje. Wówczas łatwiej przygotować plan taktyczny na kolejne spotkania, a także ocenić grę każdego z naszych zawodników. Rada dla szkoleniowców, którzy są sceptycznie nastawieni do nowoczesnych technologii w sporcie: – Dla mnie osobiście jest to element samooceny. Możliwości tego programu pozwalają na ocenę efektywności pracy trenerskiej. System wychwytuje cechy czy elementy, nad którymi należy pracować, ale także te, które należy jedynie doskonalić, bo osiągnęły optymalny poziom. Jeśli nie wiemy, nad czym mamy pracować to nie mamy również pewności, że podążamy w najlepszym kierunku. Następny przeciwnik z Azji, Tajwan, nie jest tak wymagający. Polacy www.azs.pl

wygrywają 3:0. Mecz rozgrywany jest w hali sportowej Uniwersytetu. Zupełnym zaskoczeniem dla Polaków jest fakt poświęcenia części tej uczelni pamięci Jana Pawła II. Ma tam swój pomnik, szacunek społeczności lokalnej i właściciela tej prywatnej szkoły, a nauka Ojca Świętego znalazła zrozumienie wśród wyznawców innej wiary. Prowadzimy w grupie i bardzo niewiele trzeba, aby awansować do czołowej ósemki. Można to osiągnąć wygrywając z USA. Na hali tradycyjnie już klub kibica: pracownicy polskiej ambasady, koleżanki i koledzy z ekipy uniwersjadowej, kilku Tajlandczyków. Dobry pierwszy set, przegrana w końcówce nie zapowiadała dramatu w drugim secie. Spokojne prowadzenie i cuda w ostatnich ważnych piłkach. Zamiast ataku – plasy, zamiast zagrywki – auty, zamiast prostej gry – kompletnie niepotrzebne utrudnione rozegranie, zamiast pewności – galareta w nogach, zamiast skuteczności – bezradność. Kolejne 2 sety dla Polski. Obraz zupełnie inny. No i emocje 5. seta. Marcin Wika staje na zagrywce i robi się wynik 6:1, potem jeszcze 8:2, a potem wraca syndrom paniki. Wszystko nam przeszkadza. Nikt nie może skończyć akcji. Znowu serwy w siatkę. W oczach widmo porażki. I tak się stało. O pozycji w turnieju miał zadecydować pojedynek z Niemcami. Próbkę umiejętności dali w pojedynku z Japonią, przegrywając po dramatycznej walce tie-breaka do 13. Dla Polaków pojedynek trudniejszy, niż można było wcześniej zakładać. W głowach siatkarzy pozostał syndrom niewykorzystanych szans w pojedynku z Amerykanami, gra się nie kleiła, z każdym setem było widać, że pomysłu na grę to już ta ekipa z siebie nie wykrzesze. Na nic zmiany, na nic motywowanie. Przegrywamy 3:1, a o wypadnięciu Polski z finałowej ósemki zadecydowały małe punkty stracone gdzieś tam we wcześniejszej fazie zawodów. Dramat. Już tylko ze statystycznego obowiązku odnotować należy, że Polska wywalczyła ostatecznie 12. pozycję. Po wygranej z Tajlandią przyszły porażki z Serbią i Japonią. Krzysztof Felczak: – Mogę powtórzyć to, co przed chwilą powiedziałem chłopakom: nasz wynik to jest sportowa katastrofa. To 12. miejsce to jest tak odległy wynik od naszych planów i marzeń. To trudno wytłumaczyć. Raczej po męsku trzeba przyjąć ten cios – dosyć mocny trzeba przyznać. Ale zaraz po tym trzeba podnieść przyłbicę i szybko w innym miejscu się zrewanżować. Co roku kadra B ma służyć przede wszystkim kadrze A. W turnieju w Bangkoku zagrało tylko 3 zawodników, którzy grali w poprzedniej Uniwersjadzie. Jak dalej będą się toczyły

losy tych chłopców, trudno w tej chwili jednoznacznie stwierdzić, a nawet przypuszczać. Większość z nich swój talent sportowy będzie mogło rozwijać na parkietach PLS-u, ale również w kadrze A. Chciałoby się wierzyć w powodzenie. Moje doświadczenie podpowiada mi, że następnym razem powinno być lepiej. W drużynie jest kilku chłopców, którzy dopiero co skończyli wiek juniora. Myślę w tej chwili o takich zawodnikach jak Bartman, Jarosz, Kamiński, Żaliński. Jeden z nich – Bartek Kurek – już nawet przeskoczył do kadry A. W kadrze B mamy swoją pracą służyć kadrze A – przekazywać zawodników dalej. Jeśli trener kadry A nie postanowi po Pekinie postawić ich pod broń, jeśli się okaże, że są potrzebni tam, nawet w osiemnastce, to oczywiście w ich miejsce do kadry B przyjdą nowi i będą próbowali podjąć ten trud i walczyć w Belgradzie. Na przykład tu z powodzeniem mógł występować Marcin Możdżonek, Bartek Kurek. Z nimi z pewnością byłoby nam łatwiej walczyć o wyższe miejsca. Oczywiście to doskonale, że Raul Lozano już ich dostrzegł, zawodnicy ci są już w kadrze A. Klasyfikacja końcowa 1. Turcja, 2. Kanada, 3. USA, 4. Włochy, 5. Niemcy, 6. Ukraina, 7. Brazylia, 8. Rosja, 9. Serbia, 10. Czechy, 11. Japonia, 12. Polska, 13. Korea, 14. Egipt, 15. Tajlandia, 16. Meksyk, 17. Chiny, 18. Szwajcaria, 19. Tajwan, 20. Szwecja, 21. Francja, 22. Zjednoczone Emiraty Arabskie, 23. Republika Południowej Afryki. Zespół Zbigniew Bartman, Michał Kamiński, Patryk Czarnowski, Bartłomiej Neroj, Bartosz Gawryszewski, Łukasz Perłowski, Marcel Gromadowski, Paweł Rusek, Jakub Jarosz, Marcin Wika, Paweł Woicki, Wojciech Żaliński Trenerzy Krzysztof Felczak, Dariusz Luks

11


[tenis]

Powtórki nie było Wszystko stało się jasne po odprawie technicznej i losowaniu. Wszelkie rozstawienia są konsekwencją światowych rankingów. Gospodarze zagrali swoim asem atutowym.

W

turnieju męskim jedynkę dostał 106. singlista rankingu ATP Tajlandczyk Danai Udomchoke, z dwójką na drugim końcu drabinki Czech Pavel Snobel (270 w rankingu). Polacy Filip Urban (ranking 840) przypisany został do 10, a Radosław Nijaki (1512) wystąpił w grupie nierozstawionych. W grze pojedynczej pań najwyżej zostały rozstawione zawodniczki Tajwanu – Yuang-Jan Chan (ranking 67) i Chin – Wei Chan (ranking 199). Joasi Sakowicz przypadła turniejowa 15, a Klaudii Jans miejsce nierozstawione. Kiedy do tego dołożymy turnieje deblowe i mikstowe, to tydzień na Królewskich Kortach w Bangkoku zapowiadał się ciekawie. Każdy turniej tenisowy to widok góry lodowej w upalny dzień. Każdego dnia objętość o połowę mniejsza. Z zawodami w Bangkoku wcale nie trzeba tego wiązać z upałem, jaki panował na kortach. Nieszczęśnicy, którym przyszło grać w godzinach południowych, często schodzili z kortu słaniając się na nogach. W pierwszej rundzie odpadł Radek Nijaki po przegranej z Francuzem Charlsem Brezasem (4:6, 1:6). Obaj byli nierozstawieni. Pierwszy set w miarę wyrównany, ale w drugim z każdą piłką Brezas osiągał przewagę. Z meczu na mecz grał on coraz lepiej i ostatecznie zdobył brązowy medal. Filip Urban miał w pierwszej rundzie wolny los, w drugiej pokonał Austriaka Hensela (6:4, 7:6), a w trzeciej uległ zawodnikowi z RPA Heinrichowi Heylowi (6:3, 6:3). W turnieju żeńskim Klaudia Jans w 3. rundzie trafiła na turniejowy nr 5, Czeszkę Evę Hrdinovą, i przegrała 6:1, 6:4. Znacznie lepiej poszło Joasi Sakowicz, w walce o ćwierćfinał pokonała Chorwatkę Ivanę Abramovic (6) w długim i emocjonującym

12

pojedynku (6:4, 3:6, 6:3). Na drodze do półfinału stanęła Rosjanka Alisa Kleybanova (3), Joanna przegrała 6:3, 6:4. W efekcie jeszcze raz się okazało, że rankingi jakąś prawdę oddają. Pewnie największe szanse miałby polski debel żeński, gdyby nie ten brak rozstawienia. Już w pierwszej rundzie przyszło naszym zawodniczkom walczyć z bardzo mocnymi Słowaczkami (E. Fislova, S. Hrozenska). Niestety porażka 6:3, 6:4. Zbyt trudny przeciwnik jak na wejście w turniejowy rytm. F. Ubran i R. Nijaki przyjechali bronić do Bangkoku medalu z Izmiru. Rozstawieni zostali z numerem 7. Rozpoczęli z dużym impetem od przełamania w pierwszym gemie z Australijczykami (S. Bobusic, K. Hensel). To był świetny set w wykonaniu Polaków i wygrana 6:4. Początek drugiego seta nie zapowiadał zmiany. Jako pierwszy serwował Filip, jeden z wyróżniających się zawodników w tym elemencie gry. Objęliśmy prowadzenie. Kolejny gem dla Australijczyków. Przy serwisie Radka coś się zacięło, a przeciwnikom zaczęło sprzyjać szczęście, piłki po siatce, po liniach, kompletnie nieudany smecz Polaka. Nasi z każdą piłką tracili wiarę w zwycięstwo, a Australijczycy odwrotnie. Przegrywamy 6:1. O wszystkim miał rozstrzygnąć trzeci set. Po przerwie nasz debel wraca z szatni w zmienionych strojach, odświeżony. Początek seta jednak ciągle niepomyślny dla Polaków. Symptomatyczne jest przełamanie Polaków przy serwisie Filipa. Przy stanie 5:2 dla Australijczyków polskie nadzieje odżywają. Kilka błędów, kilka minimalnych autów i przełamujemy serwis. Świetnie gra na siatce Radek Nijaki. Robi się 5:4. Polski obóz zaczyna wierzyć w cud. Nie nastąpił. 6:4 dla Australijczyków. Zostaje nam kibicowanie w turnieju mikstów. Na początek zwycięskie pojedynki z ekipami Meksyku (6:2, 6:2) i Malawi (6:0, 6:0). W ćwierćfinale po drugiej stronie siatki ekipa Tajwanu – Chen Ti i Chuang ChiaJung. Rankingowo Azjaci są wyżej, Ch. Chuang ma nr 9 w światowym rankingu deblowym. Pierwszy set wręcz znakomity w polskim wydaniu. Klaudia z Radkiem wspaniale współpracują. Ekipa Tajwanu lekko oszołomiona i zaskoczona. Wszystko wychodzi. Mocne serwisy, dobra gra przy siat-

ce, celne minięcia. Kilka znakomitych zagrań Klaudii. W przerwie ekipa Tajwanu z wielkim animuszem oddaliła się do szatni. To nie jest zabronione. Przerwa się wydłużyła. Po powrocie na kort to już inny zespół. Chyba od nowa zdefiniowana została taktyka gry, a na korcie decyzje podejmuje już tylko Chuang Chia. Efekty są widoczne na tablicy wyników. Polacy tracą punkty przy swoim serwisie. 6:3. Polacy przegrywają. Znowu odpoczynek w szatni. Tym razem Polacy potrzebują dłuższej rozmowy. Trzeci set to ostatni fragment walki o medal. Pojedynek bardzo wyrównany, chociaż to po polskich zawodnikach widać bardziej trudy walki. Przełamanie, tego pojedynku już nie można uratować. Przegrywamy 6:4. RADOSŁAW NIJAKI Prawdę mówiąc, z naszego tegorocznego występu w 24. Uniwersjadzie nie możemy chyba być za bardzo zadowoleni. Po sukcesie w Izmirze (zdobyliśmy brąz w deblu) liczyliśmy minimum na powtórkę wyniku sprzed 2 lat. Tym bardziej, że byliśmy rozstawieni z nr 8. Teoretycznie w drodze do półfinału mógł nam pokrzyżować szyki debel koreański, który rozstawiony był chyba z nr 4. Niestety już na samym początku przyszło się nam zmierzyć z nie najgorszą parą z Australii, której ulegliśmy 6:4 w 3. secie. Na pewno było to dla nas jakimś rozczarowaniem, tym bardziej że wygraliśmy pierwszego seta przełamując rywali dwukrotnie. Zanosiło się, że w drugim może być podobnie. Wszystko pękło przy stanie 1:2 (40:0). Coś się zacięło. Szybko przegrywaliśmy gemy. Rywale oprócz solidnego serwisu zaczęli świetnie returnować i wygrywać ważne wymiany przy siatce. Po przegraniu drugiego seta w trzecim był podobny scenariusz (1:5). Potem chwila nadziei. Po trzech kolejno wygranych dla nas gemach już tylko 4:5. Jednak to wszystko, na co było nas tego dnia stać. Nie zdołaliśmy już przełamać rywali. Przegraliśmy decydującego seta 4:6. KLAUDIA JANS W singlu w drugiej rundzie trafiłam na obrończynię złotego medalu z Izmiru. Nie spodziewałam się niczego wielkiego, ale zagrałam dobry mecz. Większe oczekiwana miałam w grach podwójnych. Niestety w deblu mogłyśmy zdecydowanie lepiej wylosować. To były jedne z tych par, na które nie chciałam trafić. Nie udało nam się pokonać naszych koleżanek ze Słowacji mimo usilnych starań. W mikście, w parze z Radkiem Nijakim, szliśmy aps nr 06 2007 (254)


jak burza do ćwierćfinału. Tam zatrzymała nas para z Tajwanu. Obawialiśmy się tego meczu. Jednak po wygraniu pierwszego seta 6:1 apetyty i szansa na medal wzrosły. Niestety drugi set należał do przeciwników 3:6. W trzecim secie była walka na całego – od 0:2 do 3:2 dla nas. Było już coraz bliżej, ale przeciwnicy nie chcieli oddać nic za darmo i pokazali w końcówce klasę. Wygrali 6:4 w trzecim. Nam pozostał smutek i ogromny żal. Mam nadzieję, że wyciągnięte wnioski pozwolą nam zdobyć medal za dwa lata w Belgradzie. Udział w Uniwersjadzie to spełnienie marzeń. Każdemu studentowi życzę, aby coś takiego przeżył, bo warto poczuć tę atmosferę, nawiązać nowe przyjaźnie i poczuć też dreszcz emocji podczas ceremonii otwarcia.

Wyniki

Kobiety Singiel 1. Alisa Kleybanova (RUS), 2. Margit Ruutel (EST), 3. Chin-wei Chan (TPE), 3. Sandy Gumulya (INA),

Taekwondo

Liczyłem na więcej MARCIN CHORZELEWSKI – trener Przyjechaliśmy chyba z większymi nadziejami, bo z apetytami na medal. Niestety nie został zrealizowany nasz cel, jeśli chodzi o wynik medalowy. Walki były na dosyć dobrym poziomie. Zawodnicy, z którymi walczyliśmy, zaliczają się do czołówki światowej. Już wcześniej się z nimi spotykaliśmy. Może państw nie było tak wiele jak na MŚ, ale były to reprezentacje mocne, które w taekwondo się liczą. My mamy bardzo młodą drużynę, która dopiero wkracza w takie mocniejsze turnieje. Myślę, że pod względem nabierania doświadczenia, to ten turniej był dla nas dobry. Nie ukrywam, że po MŚ, podczas których poprzebijaliśmy się przez kilka walk i dotarliśmy do stref punktowanych, w Bangkoku liczyłem na nieco więcej. Tu tylko jeden zawodnik przeszedł do strefy 5. miejsca (przegrał z Koreańczykiem o medal). Z jednej strony jesteśmy zawiedzeni, ale mimo to uważam, że takie starty dla naszych zawodników są bardzo dobrym doświadczeniem. APS. Co spowodowało, że nie udało się zrealizować wstępnych zamierzeń? Jakie wnioski można wyciągnąć tuż po

www.azs.pl

5–8. Joanna Sakowicz (AWF Kraków/ WKS Wawel Kraków), Klaudia Jans (AWFiS Gdańsk/SKT Sopot) – odpadła w trzeciej rundzie; Debel 1. Tajwan (Y. Chan, Ch. Chuang), 2. Kazachstan (A. Rakhim, M. Rakhim), 3. Chorwacja (I. Abramovic, M. Abramovic), 3. Korea (J. Lee, M. Yoo), 33– 64. Polska (K. Jans, J. Sakowicz). Mężczyźni Singiel 1. Danai Udomchoke (THA), 2. Jae-sung An (KOR), 3. Charles Antoine Brezac (FRA), 3. Ti Chen TPE), Filip Urban (WSzPiAdm./AZS Poznań) – odpadł w trzeciej rundzie, Radosław Nijaki (University London/AZS Poznań) – odpadł w pierwszej rundzie; Debel 1. Tajlandia (S. Ratiwatana, S. Rati-

Uniwersjadzie, które pomogą w dalszym szkoleniu i zaowocują większymi sukcesami w przyszłości?

Każdy wyjazd w inną strefę klimatyczną wymaga określonej adaptacji organizmu. To też będziemy brali pod uwagę. To jest już nasz trzeci wyjazd z tą kadrą na Daleki Wschód. Po tych doświadczeniach, już zauważyłem, że o ile wydolność była w porządku, to moc i dynamika kopnięć była już na nie najlepszym poziomie. To spowodowało, że nie zdobywaliśmy punktów. Kopnięcia trafiały, ale trafiały za słabo. Trzeba się zastanowić, czy w tym okresie poprzedzającym nie należy popracować nad dynamiką. Ona zawiodła wprawdzie tylko tutaj. W Chinach byliśmy nieco dłużej, zrobiliśmy pełny cykl treningowy. Tam nie było takiego problemu jak tutaj. Uniwersjada to jest kolejne nasze doświadczenie. Będziemy razem z zawodnikami analizować – każdego z osobna, każdą walkę. Zbliżają się kwalifikacje olimpijskie, więc dla nas jest to niezmiernie ważne, żeby sprawdzać zawodników, zwłaszcza w sytuacjach bardzo stresujących, gdzie muszą walczyć z zawodnikami najwyższej klasy. APS. Czy mimo tych pewnych zastrzeżeń, o których pan wspomniał, można pokusić się jednak o pochwały pod adresem naszych zawodników? Nie mówię w kategoriach chłodnych słów. Raczej realnie oceniam to, co się wydarzyło. Pozytywne jest to, że nadal jest motywacja w całej drużynie. Wszyscy chcą jak najlepiej wypaść, jak najlepiej się zaprezentować. Bar-

watana), 2. Rosja (P. Chekhov, A. Krasnorutskiy), 3. Korea (J. An, S. Kim), 3. Indonezja (P. Simpatiaji, S.W. Trijati), Polska (R. Nijaki, F. Urban) – odpadła w drugiej rundzie; Debel mieszany 1. Czechy (E. Hrdinova, P. Snobel), 2. Rosja (A. Kleybanova, A. Krasnorutskiy), 3. Chorwacja (I. Abramovic, I. Cerovic), 3. Tajwan (Ti Chen, C. Chuang), 8. Polska (K. Jans, R. Nijaki)

dzo mocno pracują na treningach. Tu przyjechała grupa faktycznie wyselekcjonowana. To grupa 6 osób, które zasłużyły na ten wyjazd. Z analizy walk, które przeprowadziliśmy, wyciągniemy bardzo dużo wniosków. To były bardzo dobre akcje. Jednak zabrakło elementu dynamiki i siły.

Wyniki Mężczyźni Fly (58 kg) 1. Inmook Lim (KOR), 2. Dech Sutthikunkarn (THA), 3. Arnaud Sangue (FRA), 3. Diego Redina, 17–32. Michał Łoniewski (AWF Warszawa/AZS AWF Warszawa); bantam (62 kg) 1. Yong Min Kim (KOR), 2. Nacha Punthong (THA), 3. Sayed Navid Sajadi Jouni (IRI), 3, Dmitry Frank (RUS), 5–8. Maciej Ruta (Olsztyńska Szkoła W./AZSUWM Olsztyn); light (72 kg) 1. Patiwat Thongsalap (THA), 2. Alireza Nassrazadany (IRI), 3. Artiz Ichisoa (ESP), 3. Torann Mazeroi (FRA), 17–32. Łukasz Scheffler (WSPiA w Poznaniu/AZS OŚ Poznań); welter (78 kg) 1. Rouhollah Talebi Kahangi (IRI), 2. Daesung Hwang (KOR), 3. Chun-an Hung (TPE), 4. Arman Yeremyan (ARM), 17–32. Kamil Chwesiuk (Olsztyńska Szkoła W./AZS UWM Olsztyn); middle (84 kg) 1. Yousef Karami (IRI), 2. Ismail Musaev (RUS), 3. Ali Sari (TUR), 4. Mauro Sarmiento (ITA), 9–16. Łukasz Śmigaj (WSJO Poznań/UKS TKD Środa Wlkp.); heavy (+84 kg) 1. Jungnyoung Heo (KOR), 2. Leonardo Basile (ITA), 3. Morteza Rostami (IRI), 3. Salvador Perez Rodriguez (MEX), 9–16. Karol Franz (AWF Poznań/AZS AWF Poznań)

13


[strzelanie]

Huk, pot i łzy Królewski klub strzelecki znajduje się w centrum Bangkoku. Kilka hektarów ziemi, budynki, ogród, jezioro. W pobliżu domy mieszkalne, ale królowi się nie odmawia. Kilkanaście strzelnic w budynkach, od parteru po piętra, wszędzie tłumek zawodników. Strzelanie to kilkanaście konkurencji. W każdej inne zasady, inna broń. Łatwo się pogubić, chyba że przewodnikiem jest Pani Jolanta Tołczyk, trenerka i opiekunka naszej ekipy.

Z

aczyna się strzelanie. Wszędzie huk. Natężenie zależne od rodzaju broni. Najciszej na strzelaniu z broni pneumatycznej, znacznie głośniej przy pistoletach, a pełna kanonada na stanowiskach konkurencji trapowych i skitowych. Wspomniane jeziorko po każdym strzelaniu było coraz bardziej czerwone. Tej barwy są rzutki, które rozpryskiwały się właśnie nad wodą. Większość stanowisk bez klimatyzacji. W budynku przy każdym stanowisku monitor, na korytarzach duże ekrany, każdy strzał zamieniany jest na punkty, klasyfikacje, wyniki drużynowe. Z reguły rewolucja w tabelach dokonuje się po oddaniu 10 strzałów. Wyniki nie kłamią. W Bangkoku stawiła się cała czołówka światowa. Padają nazwiska, wyniki, okrzyki zawodu: – Z takim wynikiem miałbym medal na Europie.

14

12 sierpnia nad Bangkokiem świeci słońce. To było dla wszystkich oczywiste, wszak to dzień urodzin Królowej. Rano Łukasz Czapla w strzelaniu do ruchomej tarczy 2x20 rozpoczął fenomenalnie, w pierwszej serii 195 punktów. Podziwiamy Łukasza od początku, jak tylko zjawił się w wiosce. Ma już jeden srebrny medal – w konkurencji 2x30 do ruchomej tarczy. Wtedy przegrał z Chińczykiem Lin Ganem jednym trafieniem. W tamtej konkurencji strzela się dwa przebiegi tarczy – wolny i szybki. Chińczyk po wolnym strzelaniu miał wynik 296, Łukasz 290. W szybkim Łukasz odrabia 5 oczek. Za mało na złoto. Polski zawodnik zadziwia. Ma taki dar, że ze stanu kompletnego luzu przechodzi do maksymalnej koncentracji. Jak Łukasz już trzyma broń w ręku, to cały świat zostaje z tyłu. Misterium się powtarza, ostatnia minuta, pełne skupienie, modlitwa i walka z tarczą. Co chwilę na monitorze widać eksplozję, to znaczy że strzał był idealnie w środek tarczy. Wracamy do konkurencji. Po pierwszej serii prowadzenie. W drugiej główny rywal, Chińczyk Lin Gan, ma nieudany występ, tylko 188 punktów. Strzela Łukasz. Znowu co chwilę 10. Ale coś zaczyna zgrzytać w maszynie, pojawiają się dwie ósemki, 3 dziewiątki, ale ciągle jest szansa na złoto. Trzeci lub drugi strzał od końca za 7 punktów wprawia w osłupienie chyba wszystkich. Z Chińczykiem jest wygrana, ale Rosjanin Romanow o jeden punkt z przodu. O srebro trzeba stoczyć baraż z innym Rosjaninem Stiepanovem. Co się stało? Czułem, że strzał był w dziesiątkę! Kompletnie nie wiem, jak poleciał w siódemkę. Jestem zawiedziony, ja mam strzelać jakieś zakichane baraże? Jeszcze raz mobilizacja – jednym trafieniem zwycięstwo i srebrny medal. ŁUKASZ CZAPLA Odczuwałem pewnego rodzaju presję. Czułem, że oficjele liczą na moje medale, liczą, że zdobędę chociażby jeden medal. Fakt, że po niedawnych ME (odbyły się one blisko 3 tygodnie temu) nie byłem zbyt pewny tych swoich startów w Bangkoku. Wiedziałem, że najważniejsze starty już za mną, tu natomiast nie wiedziałem, z czym mogę się spotkać. Okazało się, że przyjechali naprawdę mocni rywale. Trzeba było dawać z siebie więcej niż 100%. Są jednak dwa srebrne medale. W strzelaniu mix – przebiegi mieszane mam naprawdę wielki niedosyt. Po strzelaniu w pierwszej konkurencji, gdzie goniłem rywali z piątego miejsca i udało mi się

wywalczyć to drugie. Przegrałem tylko jednym punktem. Fajny wynik, wysoki, naprawdę na światowym poziomie. Ucieszyło mnie to 2. miejsce. W przebiegach mieszanych złoto było naprawdę na przysłowiowe wyciągnięcie ręki. Można było o nie lekko powalczyć. Zwłaszcza że to w tej konkurencji jestem właśnie rekordzistą świata. Czułem to strzelanie. Jakieś dziwne niedopatrzenie. Szczerze mówiąc, nie wiem, co się stało, bo analizowałem to sobie wiele razy i tak naprawdę nie widziałem złego strzału. To oczywiście padło. Nikt nic nie oszukał. Ja nie znalazłem jednak swojej winy. APS. Czy oprócz medali, przywieziesz do Polski inne pamiątki z zawodów? Mam na myśli określone wnioski, nauki.

Co chwilę na treningach poprawiam jakieś drobnostki. Gdy na zawodach zauważę, że coś mi nie wychodzi albo idzie nie tak, jak bym chciał, są pewne niedopatrzenia, staram się z tym walczyć. Jednak to zawody weryfikują wszystko najlepiej. Być może poczułem się odrobinę za pewnie i po prostu niedokładnie wymierzyłem. Stąd wypadło tylko srebro. Lekko przechylony karabin. To są milimetry, potem centymetry. Dla mnie był to strzał idealny, ale gdzieś to małe niedopatrzenie, małe rozluźnienie – bo były to ostatnie dwa strzały – i tu właśnie przegrałem złoty medal. APS. Jakie jeszcze masz spostrzeżenia dotyczące Uniwersjady?

To mój pierwszy udział w Uniwersjadzie. To jakby małe igrzyska dla studentów. Biorąc pod uwagę, że moja konkurencja została wycofana z IO, tym większy smaczek miały te zawody. Pierwszy raz jestem na imprezie sportowej, gdzie jest nie tylko strzelectwo. Są różne inne dyscypliny i to też ma swój urok. Ludzie w Bangkoku są bardzo życzliwi. Często się uśmiechają – w końcu to kraj uśmiechu. Wszędzie miło nas przyjmują. Pod tym względem można powiedzieć: bomba. Co do organizacji, można dostrzec pewne niedociągnięcia. Patrząc na strzelnicę, pracę załogi, która operowała naszymi automatami do strzelania, widać, że chcą bardzo, jednak są pewne niedociągnięcia. Dla zawodnika, który już od paru lat jeździ po tych największych imprezach na świecie, jest to widoczne. Być może dla kogoś, kto przychodzi z zewnątrz, nie jest to aż tak dostrzegalne. APS. Jakie masz teraz plany? Kiedy kolejne sportowe wyzwania?

Do 26 września br. mam przerwę. Potem czeka mnie finał Pucharu Polski i w listopadzie MŚ. Nie wiem jednak, czy zostanę na nie wysłany, bo Polski aps nr 06 2007 (254)


Związek odchodzi od naszej konkurencji. Ewentualnie za własne pieniądze będziemy mogli wystartować. Nie wiem również, czy uda mi się przygotować formę startową. Trudno mieć ją tak cztery razy do roku. Jest to jednak możliwe. Będę walczył. ADAM GŁADYSZEWSKI Zaczęło się niezbyt dobrze – od wyniku w trzech postawach. Co prawda niezbyt liczyłem na wynik w tej konkurencji, ale nie przypuszczałem, że będzie tak słabo. W następnej konkurencji – w karabinie pneumatycznym – już było dosyć dobrze. W trzecim starcie, trzeciej mojej konkurencji – karabinie dowolnym, było już bardzo dobrze, a ostatecznie udało mi się zdobyć srebro. Warunki były jednak bardzo trudne – duży wiatr, do tego ta wilgotność powietrza. Była przy tym dobra zabawa, ale i ciężka praca. W czasie zawodów było wyjątkowo gorąco. Dwie zawodniczki zemdlały. Na strzelnicę musiała przyjechać karetka.

JOLANTA TOŁCZYK Ten start naszych zawodników był bardzo dobry. Zdobyliśmy 5 medali, a tak naprawdę planowaliśmy 3. Dwukrotny udział w finałach, zawodnicy stanęli na wysokości zadania i w ten sposób przekroczyliśmy nasze założenia sportowe. Do Bangkoku przyjechaliśmy z młodą ekipą. Była jedynie czwórka zawodników doświadczonych. Pozostali są bardzo młodzi. Dla nich start w takiej imprezie o randze międzynarodowej był debiutem. Należy zaznaczyć, że to w zasadzie strzelectwo jako dyscyplina debiutowało na uniwersjadzie. Czuliśmy więc presję. Chcieliśmy pokazać się od najlepszej strony. Myślę, że w zupełności się to nam udało. Pozostaje mały niedosyt. Niewiele zabrakło, żeby był złoty medal. Co najmniej jeden. To jest jednak sport. Raz jest złoto, a innym razem trzeba się zadowolić tym srebrnym czy www.azs.pl

brązowym. Myślę, że dla zawodników, którzy przyjechali do Tajlandii, jest to duże i bardzo dobre doświadczenie. Niektórzy – Agnieszka Staroń czy Piotr Daniluk – dokładnie za rok o tej samej porze będą już na IO. Start w takiej imprezie, o takiej porze i w tych warunkach klimatycznych to jest już wstępne przygotowanie do startu docelowego, jakim są IO w Pekinie. Niektórzy zawodnicy zmagali się podczas Uniwersjady z trudnościami związanymi z warunkami klimatycznymi. Ten klimat jest dosyć ciężki i start w takich warunkach jest również pewnym doświadczeniem. Zawodnicy musieli sobie z tym poradzić. Były oczywiście różne kryzysy, również na stanowisku. Jednak ta wola walki wzbudzała w nich chęć ukończenia rywalizacji i motywację do stanięcia na wysokości zadania. Start naszej ekipy jest naprawdę bardzo udany. Jeżeli strzelectwo będzie również na kolejnych uniwersjadach, to postaramy się wypaść nie gorzej niż w Bangkoku.

Wyniki Kobiety Pistolet pneumatyczny 10 m, indywidualnie 1. Sarao Harveen (IND) 486.1, 2. Olena Kostevych (UKR) 483.5, 3. Kira Mozgalova (RUS) 481.8, 12. Beata Bartków-Kwiatkowska (AWF Katowice/Wisła Kraków) 383, 32. Sandra Stankiewicz (SGH Warszawa/Legia Warszawa) 374, 39. Marlena Bartoszczyk (AWFiS Gdańsk/Flota Gdynia) 372. Pistolet pneumatyczny 10 m, drużynowo 1. Ukraina 1153, 2. Korea 1151, 3. Indie 1143, 8. Polska (B. Bartków-Kwiatkowska, S. Stankiewicz, M. Bartoszczyk) 1129. Pistolet sportowy 25 m, indywidualnie 1. Jie Yi Wang (CHN) 785.7, 2. Munkhzul Tsogbadrakh (MGL) 784.1, 3.Victoria Chaika (BLR) 782.4, 13. Agnieszka Korejwo (UG/WKS Flota Gdynia) 572, 21.

Sandra Stankiewicz (SGH Warszawa/ Legia Warszawa) 568, 40. Marlena Bartoszczyk (AWFiS Gdańsk/Flota Gdynia) 554. Pistolet sportowy 25 m, drużynowo 1. Chiny 1719, 2. Rosja 1712, 3. Ukraina 1711, 8. Polska (A. Korejwo, S. Stankiewicz, M. Bartoszczyk) 1694. Karabin pneumatyczny 10 m, indywidualnie 1. Manuela Felix (GER) 499.8, 2. Sha Liao (CHN) 499.8, 3. Qin Qin Wang (CHN) 499.5, 13. Paulina Wardęga (Akademia im. J.D.-Częstochowa/AZS Częstochowa) 394, 15. Agnieszka Staroń (Uniwersytet Łódźki/ KS Orzeł Łódź) 394. Karabin sportowy 50 m, leżąc 1. Nataliya Chepurna (UKR) 588, 2. Regin Time (AUT) 587, 3. Qin Qin Wang (CHN) 586, 32. Agnieszka Staroń (Uniwersytet Łódzki/KS Orzeł Łódź) 576. Karabin sportowy 50 m, 3 postawy 1. QinQin Wang (CHN) 681.7, 2. Daniela Peskova (SVK) 679.2, 3. Agnieszka Staroń (Uniwersytet Łódzki/ KS Orzeł Łódź) 673.7. Mężczyźni Pistolet szybkostrzelny 25 m, indywidualnie 1. Marcel Goelden (GER) 776.0, 2. Leonid Ekimov (RUS) 775.5, 3. Piotr Daniluk (AWFiS Gdańsk/Flota Gdynia) 766.5. Karabin pneumatyczny 10 m 1. Tino Mohaupt (GER) 700.1, 2. Sergey Kruglov (RUS) 699.1, 3. Niccolo Campriani (ITA) 695.0, 35. Adam Gładyszewski (UMCS Lublin/KS SNAJPER Lublin) 583. Karabin dowolny 50 m, leżąc 1. Maksym Komirenko (URK) 696.1, 2. Adam Gładyszewski ((UMCS Lublin/ KS SNAJPER Lublin) 695.1, 3. Damian Matthias Kontny (GER) 694.4. Karabin dowolny 50 m, 3 pozycje 1. Yuriy Yurkov (KAZ) 1251.4, 2. Milenko Sebic (SRB) 1251.1, 3. Damian Matthias Kontny (GER) 1250.8, 48. Adam Gładyszewski (UMCS Lublin/ KS SNAJPER Lublin) 1099. Ruchoma tacza 10 m 1. Lin Gan (CHN) 582, 2. Łukasz Czapla (Uniwersytet Zielonogórski/Gwardia Zielona Góra) 581, 3. Vladyslav Pryanishnikov (UKR) 578. Ruchoma tarcza mix, 10 m, indywidualnie 1. Dmitry Romanov (RUS) 386, 2. Łukasz Czapla (Uniwersytet Zielonogórski/Gwardia Zielona Góra) 385, 3. Maxim Stepanov (RUS) 385; SKEET 1.Andreas Chasikos (CYP) 146, 2. Nikolay Pil’shchikov (RUS) 145, 3. Ralf Buchheim (GER) 145, 13. Kamil Jamróz (AWF Wrocław/WKS Słąśk Wrocław) 116, 24. Dariusz Czerwień (Akad. Rolnicza Poznań/WKS Sląsk Wrocław) 109; Pistolet sportowy, 25 m 1.Adrian Balazs (HUN) 572, 2. Marcel Goelden (GER) 572, 3. Leonid Ekimov (RUS) 571, 11. Piotr Daniluk (AWFiS Gdańsk/Flota Gdynia) 557

15


[siatkówka kobiet] Sympatię budziły, zanim znalazły się w Bangkoku. Szef ekipy żeńskiej siatkówki Maciej Tietianiec przywiózł zespół na pożegnanie akademickiej reprezentacji Polski do Centrum Olimpijskiego w Warszawie autokarem z napisem „ZŁOTKA”.

Dobry, zgrany zespół

T

o był dobry prognostyk. Polki jechały bronić srebrnego medalu z Izmiru. Choć w składzie ostatecznie znalazły się tylko 3 medalistki (Magdalena Godos, Dominika Koczorowska, Mariola Wojtowicz), trenerzy Leszek Piasecki i Rafał Błaszczyk nie kryli aspiracji do gry w finale. Pierwszy mecz same zawodniczki wprawił w osłupienie. Przeciwniczki z Danii prezentowały zupełnie radosną siatkówkę, a ich umiejętności wskazywały na poziom juniorek. 3:0 (25:10, 25:16, 25:13) było udziałem wszystkich Polek, grała cała dwunastka, a punkty zdobywane były dosyć łatwo. Mecz z Turcją nie był już takim spacerkiem mimo wyniku 3:0; szczególnie w drugim i trzecim secie przeciwniczki stawiały opór. Ostatni mecz z Japonią miał odpowiedzieć na pytanie, z kim zagramy w walce o czwórkę. Dwa pierwsze sety w wydaniu Polek znakomite. Wygrywamy oba do 17. Ale wysokość wygranej jest pozorna. Każdy punkt zdobywamy po ciężkiej walce, Japonki znakomicie bronią. To był ich klucz do końcowego sukcesu. Dwa kolejne sety Polki przegrywają do 20. Nawet z trybun widać, że słabną. W piątym secie w decydujących momentach niebywała wręcz sprawność Azjatek przynosi im sukces. Wychodzimy z grupy na drugim miejscu i w walce o wielką czwórkę gra-

my z Hiszpanią. Dzień przerwy przyniósł oczekiwany skutek, a i styl gry kolejnych przeciwniczek bardziej nam odpowiadał. Dwa pierwsze sety bardzo wyrównane. Pierwszego wygrywamy po emocjonującej końcówce, ale w drugim sytuacja jest odwrotna. Hiszpanki nieźle bronią, ataki Polek nie są kończące. Ostatecznie zwycięża konsekwentna taktyka i jednak wyższe umiejętności. W czwartym secie Hiszpanki pękają, wygrywamy do 13, jest 3:1 i wchodzimy do ostatecznej, medalowej rozgrywki. W turnieju sensacja, do półfinału dotarła Tajlandia, co daje szansę na wzrost zainteresowania miejscowych kibiców uniwersjadową siatkówką. Półfinał z Chinkami. To był fantastyczny mecz. Wysoka wygrana 3:0 (25:16, 25:20, 25:16) pozornie przyszła łatwo. Polski zespół grał prawie bez własnych błędów. Słowo zespół jest tu zupełnie na miejscu. Każdy na placu boju wiedział, co ma robić, i nawet ekipa sędziowska nie mogła dobrego ustawienia zmienić. Boczny z piszącym podjęli taką próbę w trzecim secie, tłumacząc, że 6 to 7, a zagrywać może 12 albo ktoś inny. Wmieszał się sam supersędzia. Po 5 minutach jałowego deliberowania, uznano jednak, że Polki prawidłowo stoją. Każdy z setów był podobny, już w pierwszej fazie lekkie prowadzenie, dobra zagrywka i urozmaicona gra na

siatce. Pracą ekipy znakomicie kierowała Magdalena Godos na rozegraniu. W ataku prawie bezbłędna była Anita Chojnacka (19 kończących i tylko 4 nieudane). Równie skuteczne były Dorota Ściurka i Dominika Kaczorowska. W bloku dodatkowo Aleksandra Liniarska. A opanowanie i pewne przyjęcie Joanny Szczurek i Kasi Wysokiej dopełniły tego statystycznego obrazu. Polska na fali, jest finał, ale mobilizacja zawsze jest potrzebna. Jak się potem okazało, trener Leszek Piasecki złożył przedmeczowe śluby. Po drugiej stronie siatki Serbki. Łatwo wygrały z Tajwankami. Też są mocno zmotywowane. Zaczynamy żelaznym składem. Sektor serbski i polski równie liczny. W trans kibicowania pomaga wejść ekipa rezerwowych siatkarek. Cały czas przygotowują się do ewentualnej zmiany. Mimo że od kilku setów (mecz z Hiszpanią) do żadnej nie doszło. Taka jest siatkówka. Może grać 7 dziewcząt. Intonują znane z polskich sal chóralne pieśni: Polska – biało-czerwone... Do tego schodzi się coraz więcej miejscowych z nadziejami na sukces w następnym meczu Tajlandia – Chiny. Po kilku piłkach widać, kto będzie w tym meczu dyktował warunki. W każdym elemencie nasz zespół jest lepszy, zdobywa przewagę, momentami kilkupunktową. Czy wytrzymają? 3:0 – jest złoto. Dopiero po radosnej euforii całego zespołu widać w jakiej koncentracji był cały zespół i jak bardzo chciały nasze siatkarki stanąć na najwyższym podium. LESZEK PIASECKI Kiedy rozpoczynaliśmy swój udział w turnieju, nie do końca wiedzieliśmy, na co nas stać. Nie była to najmocniejsza reprezentacja, ze-

16

aps nr 06 2007 (254)


spół, który w fazie przygotowań sobie zaplanowaliśmy. Niektóre dziewczyny nie mogły przyjechać na Uniwersjadę. Ostateczny obraz reprezentacji tworzył się w trakcie turnieju. Z meczu na mecz graliśmy coraz lepiej. Utworzył się kolektyw. W końcowych spotkaniach byliśmy wręcz zdziwieni i zadawaliśmy sobie pytanie, czy to my jesteśmy tacy mocni, czy przeciwnik taki słaby. Dosyć łatwo nam poszło. Trzeba jednak przyznać, że dziewczyny rozegrały wszystko bardzo dobrze taktycznie, zgodnie z przedmeczowymi ustaleniami. Określiliśmy sobie wszystkie słabe punkty przeciwnika, a dziewczyny na boisku bardzo dobrze to wykorzystały. W różnych wywiadach podkreślają to, że bardzo pomogło im przygotowanie przed każdym meczem. Materiał, który robił nasz statystyk, był dość szczegółowy. Dzięki temu dziewczynom łatwiej się grało, a przeciwnicy w tej konfrontacji niewiele mieli do powiedzenia. APS. Wynik w meczu na tym etapie turnieju to dosyć niespotykane zjawisko.

Serbki zadowoliły się już tym srebrnym medalem. On w pełni je satysfakcjonował. Nas natomiast – nie. My już srebrny zdobyliśmy na poprzedniej Uniwersjadzie. Chcieliśmy koniecznie zdobyć złoto. I to może kwestia tej determinacji i dużej konsekwencji w grze. Stąd tak wysoki rezultat. W momencie kiedy Serbki w pierwszym secie nie podjęły walki, w kolejnych – poszło łatwo. APS. W Izmirze – drugie miejsce. W Bangkoku – pierw-

www.azs.pl

sze. Czego możemy spodziewać się po starcie w Belgradzie?

Chyba zmiany trenerów (uśmiech). APS. Zanim jednak to nastąpi, polskim akademickim „złotkom” przewodzi nadal ozłocony i ogolony (!) trener.

Nie przypuszczałem, że to pójdzie tak łatwo. Nieopatrznie powiedziałem, że jestem w stanie poświęcić fryzurę za złoto. Musiałem oczywiście być konsekwentny i dotrzymałem słowa. APS. Zawodniczki z pewnością doceniły taki gest…

Trudno mi powiedzieć. Widziałem jednak, że radość miały ogromną, a więc warto było się poświęcić. Dziewczyny naprawdę dały z siebie dużo, ciężko pracowały. Jeśli mogłem im się jakoś zrewanżować i dać coś, co im sprawi radość, to niech to właśnie będzie taka moja forma podziękowania. APS. Jakie samopoczucie w nowej fryzurze?

Podobno nawet nie jest tak tragicznie. Powoli się przyzwyczajam. Włosy odrosną. Wspomnienia i złoty medal zostaną. Raz jeszcze gratuluję sukcesu. MAGDALENA GODOS Cały turniej był porównywalny do rozgrywek w Izmirze. W Bangkoku miałyśmy jednak inny zespół. Doszło kilka nowych zawodniczek. Ciężko jest mi więc porównać poziomy, jakie reprezentowała nasza polska drużyna. W Bangkoku dałyśmy jednak przykład naszej siły ognia i podołałyśmy wyzwaniom praktycznie wszystkich przeciwników – oprócz Japonii. Przegrana z nimi jednak ostatecznie wyszła nam na dobre. Dzięki temu zagrałyśmy w ćwierćfinale z Hiszpankami. Zwycięstwo w tym

spotkaniu umożliwiło nam wejście do czwórki. APS. Na boisku masz do spełnienia ważną rolę. By ją wzorowo wypełniać, musisz wszystko bacznie obserwować. Jakie wnioski odnośnie do relacji pozaboiskowych pozwolą wytłumaczyć fenomen tworzenia takiego zespołu? Monolit był widoczny nie tylko na boisku. Jaka jest zatem recepta na stworzenie takiego kolektywu?

Przygotowywałyśmy się do występu na Uniwersjadzie już od 25 czerwca br. Byłyśmy ze sobą przez 2 miesiące. Zdarzały się takie chwile, kiedy w zasadzie miałyśmy siebie już dosyć, ale mimo wszystko wiedziałyśmy, jaki przyświeca nam cel. Wszystkie chciałyśmy za wszelką cenę dowieść tego, że jesteśmy dobrym, zgranym zespołem, który potrafi walczyć o najwyższe miejsca. Klasyfikacja końcowa 1. Polska, 2. Serbia, 3. Chiny, 4. Tajlandia, 5. Japonia, 6. Hiszpania, 7. Włochy, 8. Tajwan, 9. Brazylia, 10. Słowacja, 11. Kanada, 12. Rosja, 13. Francja, 14 Dania, 15. Turcja, 16. Republika Południowej Afryki. Zespół Anita Chojnacka, Magdalena Godos, Marta Haładyn, Dominika Koczorowska, Dominika Kuczyńska, Aleksandra Liniarska, Monika Naczk, Agata Sawicka, Joanna Stanucha-Szczurek, Dorota Ściurka, Berenika Tomsia, Mariola Wojtowicz, Katarzyna Wysocka Trenerzy Leszek Piasecki, Rafał Błaszczyk

17


[gimnastyka] Start w Uniwersjadzie w ocenie Andreja Levita – trenera kadry narodowej gimnastyków APS. Od ostatniego występu naszych zawodników minęła już ponad doba. Emocje postartowe już nieco opadły. Jak z tej perspektywy można ocenić udział naszych gimnastyków w Uniwersjadzie?

Kiedy odrzucimy emocje, to można ocenić nasz start jako udany. Po raz pierwszy od kilku lat mieliśmy pięć finałów. W zawodach indywidualnych i drużynowych zabrakło niewiele, trochę szczęścia do miejsc medalowych. Myślę, że teraz to tylko kwestia czasu i wytężonej pracy. Generalnie więc oceniam nasz wyjazd do Bangkoku bardzo pozytywnie. Za dwa tygodnie mamy kwalifikacje olimpijskie. Dzięki startom uniwersjadowym zdobyliśmy dodatkowe informacje, które dają sporo do myślenia i oczywiście podstawy do przepracowania pewnych elementów.

APS. Co dzięki startom w Bangkoku udało się dostrzec? Do jakich zmian w szkoleniu przyczyni się uniwersjadowa nauka?

Są pewne niuanse, które możemy zobaczyć jedynie podczas zawodów, w warunkach stresu związanego ze startem. Tego nie możemy powtórzyć na treningu. Dlatego takie zawody wysokiej rangi dają nam wiele korzyści. Przede wszystkim dają impuls, są małym kroczkiem do przemyślenia, przepracowania i delikatnej zmiany w kierunku szkolenia. APS. Jak mógłby pan przedstawić naszych gimnastyków – naszą całą drużynę? Jakich osiągnięć możemy od nich oczekiwać? Jak duże nadzieje możemy wiązać z ich występami?

Dobrze powiedziane – drużyna. Warto to zaznaczyć, że po raz pierwszy mamy drużynę. Wreszcie można planować występy i osiągnięcia drużynowe. Na 20 drużyn startujących podczas Uniwersjady zajęliśmy w klasyfikacji końcowej 8 miejsce. Dodam, że startowaliśmy w nieco mniej licznym składzie

18

Drużyna

niż inne zespoły. Ukraina czy Chiny wystawiły po 6 zawodników. My mamy czterech. Na dwa miesiące przed Uniwersjadą jeden z naszych zawodników – Roman Kulesza – odniósł poważną kontuzję. Stąd nasza drużyna musiała wprowadzić pewne zmiany w kierunku startów, w ilości przyrządów. Powtarzam to raz jeszcze, to jest już drużyna. Drużyna młoda i, jak mi się wydaje, perspektywiczna. Każdy z zawodników ma określone predyspozycje, cechy, które można rozwijać. Każdy z nich podczas tegorocznego Pucharu Świata zdobył medal – w skokach, na poręczach. To są wiec medaliści tworzący perspektywiczny zespół także pod względem duchowym. Jeśli uda się utrzymać ten zespół, to za dwa lata, podczas kolejnej uniwersjady można liczyć na sukces jeszcze większy. Udział naszych zawodników w kilku finałach świadczy o tym, że blisko podchodzą do światowej czołówki. APS. Nawet taka pobieżna obserwacja, pozwala dostrzec szczególną atmosferę panującą wśród gimnastyków? Jaka jest trenerska na nią recepta?

Nie powiedziałbym, że jest to wybitny ład i dyscyplina. To raczej nasza dyscyplina sportu wymaga określonych cech – samokształcenia, utrzymywania porządku – takiego sportowego i psychicznego. Bez tego nie można uprawiać gimnastyki. Jest ona zbyt niebezpieczna. Jakikolwiek nieprawidłowy krok to jest poważna kontuzja, a czasami te konsekwencje są poważniejsze. Sam ruch, który młodzież musi wykonać, zobowiązuje do twardej samokontroli i dużej dyscypliny. APS. Czego możemy życzyć gimnastykom?

Przygotowania do tego najbliższego startu są już w zasadzie dopięte na przysłowiowy ostatni guzik. Trzeba trzymać kciuki – może zdobędziemy jedną kwalifikację na IO. Generalnie jednak życie nie kończy się na tym starcie i trzeba patrzeć w przyszłość. Chłopcy są młodzi, perspektywiczni, mają ogień w oczach, mają duże możliwości. Do tego należy dorzucić nieco więcej szczęścia, niż mieli podczas Uniwersjady. Choć oczywiście nie możemy narzekać.

APS. Czy po występie w Bangkoku wiesz już, co należy zrobić, aby taka tendencja zwyżkowa się utrzymała?

Wiem przede wszystkim, nad czym trzeba pracować. Muszę zwiększyć trudność. Czeka mnie nad tym dużo pracy. To da efekt i znajdzie przełożenie być może na medale podczas kolejnej uniwersjady. APS. Przed tobą zatem 2 lata wytężonej pracy. W tym czasie z pewnością czekają cię inne starty. Kiedy należy trzymać kciuki?

W kwietniu przyszłego roku odbędą się ME. Mam nadzieję, że uda mi się dostać do drużyny i wtedy już postaram się walczyć o medale.

Wyniki

Mężczyźni Drużynowo 1. Japonia 273,700, 2. Chiny 265,200, 3. Ukraina 263,150, 8. Polska (K. Hulbój, A. Kierzkowski, M. Łyszczarz, K. Muchorski) 255,950; Poręcze 1. Weiyang Guo (CHN) 15.925, 2. Kazuya Ueda (JPN) 15.925. 3. Cosmin Popescu (ROM) 15.525; 5. Adam Kierzkowski (AWF B.Podlaska/AZS AWF B.Podlaska) 15.350, 6. Kamil Hulbój (AWFiS Gdańsk/AZS AWFiS Gdańsk) 15.250; Kółka 1. Oleksaneyr Vorobyov (UKR) 16.2, 2. Marcell Hetrovics (HUN) 15.7, 3. Jun-Woong Go (KOR) 15.575, 5. Krzysztof Muchorski (AWFiS Gdańsk/AZS AWFiS Gdańsk) 15.2

ADAM KIERZKOWSKI Wydaje mi się, że podczas Uniwersjady zaprezentowałem się dobrze; 5. miejsce to jest dobry wynik. Zabrakło co prawda trochę do medalu. Dwa lata temu w Izmirze było dużo gorzej – wtedy zająłem 24. lub 25. miejsce. Widoczny jest postęp. Oby tak dalej i będzie dobrze. aps nr 06 2007 (254)


[judo]

Tanio skóry Starty Polaków komentuje Adam Marek, trener akademickiej reprezentacji w judo

N

ie było zaskakujących wyników, rozstrzygnięć. Na tle tych ponad 60 państw nie wypadliśmy najbardziej okazale. Poprzedni start, podczas AMŚ w Korei, był bardziej udany. W Bangkoku nie liczyliśmy na jakieś sukcesy, ponieważ zawodnicy pierwszej reprezentacji wyjeżdżają do Brazylii, gdzie będą walczyli o kwalifikacje olimpijskie. To jest priorytet. Trenerzy reprezentacji z dużymi oporami oddawali nam do dyspozycji swoich zawodników. Oczywiście to nie jest najlepsze usprawiedliwienie. Nie chciałbym jednak ganić naszych zawodników. Tanio skóry nie sprzedali. Każdy z nich – w zawodach indywidualnych czy drużynowych – często przegrywał w dogrywkach. Nie był to więc taki blamaż. Przegrywali, ale próbowali stanąć okoniem. Judo jest traktowane jako dyscyplina dodatkowa. To zdarzyło się już 7 razy, Polska była reprezentowana na Uniwersjadach 6 razy. Niestety bez sukcesów. Wśród mężczyzn nie było nigdy indywidualnego medalu, dwa razy wywalczyliśmy drużynowy. Wśród kobiet Marta Kołodziejska zdobyła dwa medale. To był w zasadzie cały dorobek uniwersjadowej reprezentacji judo. Uniwersjada w Bangkoku nie była zbyt mocno obsadzona, ponieważ większość państw ten start zbagatelizowała. Nieliczna grupa państw wystawiła najmocniejszych zawodników, by sprawdzić ich formę przez MŚ. Nasze dziewczyny obroniły się w Bangkoku medalem. Iwona Machałek zasługuje na wyróżnienie. Zdobyła brązowy medal, a przy odrobinie szczęścia mogłaby walczyć o złoty medal. Piąte miejsce zdobyła Beata Raińczuk. Najmłodsza z 4 sióstr, z których każda zdobyła medal na ME juniorek i każda była reprezentantką Polski. Okazało się, że poprzez rozpad Związku Radzieckiego w konkurencji mężczyzn mieliśmy do pokonania aż 13 krajów, a po rozpadzie Jugosławii – 5. Te kraje mają dobrych zawodników w sportach walki. Tych nacji jest wiele. Oni nie mają w innych dyscyplinach znaczących wyników. Jednak mają je w sportach walki. To oni w zasadzie wywww.azs.pl

nie sprzedali grywali wszystkie medale. Ostatecznie najlepiej jednak wypadli Japończycy. Z krajów europejskich – Francuzi. To potwierdził nawet finał. Rzadko kiedy tak bywa, w zawodach drużynowych kobiet i mężczyzn w finale spotkała się Francja i Japonia. Brązowe wywalczyła Rosja i Korea. APS. Jak na tle tej czołówki plasuje się Polska?

W zasadzie zbieramy to, co pozostanie po tych gigantach. Mamy kilku zdolnych zawodników. Jednak musimy się nastawiać na większe sukcesy dopiero co drugą uniwersjadę. Kolejna jest rok po IO. Młode zespoły, w tym zespół polski, będą miały okazję do startu. Wtedy też będą MŚ, ale to już nie będą kwalifikacje olimpijskie. APS. Kiedy ponownie trzymać kciuki za starty naszych?

W połowie września br. będziemy walczyli w Rio de Janeiro. Tam chcielibyśmy wypaść jak najlepiej. Jest kilku dobrych, zdolnych zawodników i oni tam powinni powalczyć. MAREK KRĘCIELEWSKI Po naszych startach pozostał ogromny niedosyt, gdyż nie wykorzystaliśmy w pełni swoich możliwości. Trochę zabrakło szczęścia, trochę się zagapiliśmy. Staraliśmy się jak najbardziej, ale niestety nie wyszło tak, jak byśmy chcieli. Jednak dla większości z nas był to dopiero pierwszy start na tak dużej imprezie. Wcześniej mieliśmy starty w gronie juniorskim – może o nieco większym prestiżu, ale nigdy wśród takiej światowej czołówki, jaka była w Bangkoku. Poziom sportowy zawodów był na dużo wyższym poziomie, niż mogło się to nam wcześniej wydawać. Myśleliśmy, że ze względu na zbliżające się MŚ do Tajlandii przyjadą nieco osłabione składy. Jednak część krajów wystawiła na Uniwersjadzie swoje najmocniejsze ekipy. Nie tylko my zawiedliśmy. Zawiodły również inne ekipy – faworyci, jak na przykład Japończycy, bardzo mocni Rosjanie również przegrywali walki. Tego startu na straty absolutnie jednak nie można spisać. Do szczęścia jednak trochę zabrakło.

Wyniki Kobiety Drużynowo 1. Japonia, 2. Francja,

3. Rosja, 3. Korea, 5. Polska; Open

1. Liu Huanyuan (CHN), 2. Jung Eun Lee (KOR), 3. Mai Tateyama (JPN), 3. Sandrine Portet (FRA), 9–16. Marzena Makuła (AWF Wrocław/AZS AWF Wrocław); Powyżej 78 kg 1. Wen Tong (CHN), 2. Belkis Zehra (TUR), 3. Mika Sugimoto (JPN), 3. Nataaly Sokolova (RUS), 5–8. Małgorzata Górnicka (AWF Wrocław/AZS AWF Wrocław); Do 70 kg 1. Yoriko Kunihara (JPN), 2. Ka Yeon Park (KOR), 3. Catherine Roberge (CAN), 3. Erich Barbieri (ITA), 5. Beata Raińczuk (AWFiS Gdańsk/ GKS Czarni Bytom); Do 57 kg 1. Nae Udaka (JPN), 2. Yahaira Aguirre (ESP), 3. Kyong Sil Choe (PRK), 3. Mee Hwa Kim (KOR), 9–16. Małgorzata Bielak (AWFiS Gdańsk/AZS AWFiS Gdańsk); Do 52 kg 1. Bundmaa Munkhbaatar (MGL), 2. Je Hee Lee (KOR), 3. Anush Hakobyan (ARM), 3. Iwona Machałek (AWFiS Gdańsk) Mężczyźni Drużynowo 1. Japonia, 2. Francja, 3. Rosja, 3. Korea, 7. Polska; Open 1. Satoshi Ishi (JPN), 2. Aleksander Petkovic (SRB), 3. Adam Okruashviki (GEO), 3. Vitaliy Polyanskyy, 9–16. Kamil Panek (AWFiS Gdańsk/AWFiS Gdańsk); Do 100 kg 1. Takamasa Anai (JPN), 2. Franck Martial Moussima (CMR), 3. Jung Hoon Kim (KOR), 3. Egidijus Zilinskas (LTU), Kamil Panek (AWFiS Gdańsk/AWFiS Gdańsk) nie przeszedł kwalifikacji; Do 90 kg 1. Khurshid Nabiev (UZB), 2. Nicolas Brisson (FRA), 3. Dmitry Gerasimenko (RUS), 3. Karolis Bauza (LTU), 9–16. Łukasz Koleśnik (AWF Wrocław/Gwardia Wrocław); Do 81 kg 1. Grigol Shinsikashvili (GEO), 2. Gyu Kim Min (KOR), 3. Hirotaka Kato (JPN), 3. Farmon Kabulov (UZB), 9–16. Łukasz Bałanda (UW/AZS UW Warszawa); Do 73 kg 1. Masahiko Otsuka (JPN), 2. Jae Bum Kim (KOR), 3. Serglu Toma (MDA), 3. Batradz Kaytmazov (RUS), Bartosz Garsztecki (Politechnika Opolska/AZS Gliwice) nie przeszedł kwalifikacji; Do 66 kg 1. Ramil Gasimov (AZE), 2. Sugoi Uriarte (ESP), 3. Alessandro Bruyere (ITA), 3. Armen Nazaryan (ARM), 9–16. Tomasz Kowalski (Uniwersytet Opolski/AZS Opole); Do 60 kg 1. Nam Suk Cho (KOR), 2. Maksym Korotun (UKR), 3. Nazir Kishmakhov (RUS), 3. Hostafa Dalirian (IRI), Kręcielewski Marek (AWF Warszawa/WKS Gwardia Warszawa)

19


[p³ywanie] Tak w skrócie można podsumować występ polskiej ekipy pływackiej. Konkurencja była mocna, ale to nic nowego na uniwersjadach. Grupa nie była przypadkowa, to zawodnicy centralnego szkolenia, cały czas z szansami na start w Pekinie. Udowodnił to Łukasz Wójt zdobywając medal i minimum kwalifikacyjne na igrzyska w konkurencji 200 m stylem zmiennym. Przy okazji pobił rekord Polski. Po medalowym deszczu z Izmiru wróciliśmy do polskiej normy uniwersjadowej. Jeden medal, kilka finałów A, kilka rekordów życiowych. W czasie Uniwersjady pobito 26 rekordów tej imprezy w pływaniu. To świadczy o poziomie, a gwiazdy basenów przyciągały publiczność i budziły dodatkowe emocje. ROBERT BIAŁECKI – trener Starty naszych pływaków podczas Uniwersjady można podsumować dobrze, przede wszystkim dzięki startom Łukasza Wójta. Jednak te wyniki, które osiągnęła część zawodników nie zadowalają nas jako trenerów, a zawodników – w szczególności. Podczas występów naszych pływaków padło kilka rekordów życiowych, kilka rekordów Polski. Troszkę się przeliczyliśmy, jeśli chodzi o oczekiwania w stosunku do naszych zawodników. Zawody poprzedniej Uniwersjady w Izmirze to była inna impreza – dużo łatwiejsza. Trudno tak na bieżąco formułować postartowe wnioski. One powinny powstać w oparciu o merytoryczną ocenę zarówno startów, jak i poprzedzających je przygotowań.

20

Medal, kwalifikacja, rekordy i niedosyt ALEKSANDRA URBAŃCZYK Wydaje mi się, że ogólnie nasz występ na Uniwersjadzie można podsumować jednym słowem – był nieudany. Oprócz oczywiście Łukasza Wójta, który pobił rekordy życiowe, Polski, zdobył medal i kwalifikacje olimpijskie, oprócz małych rekordów życiowych pojedynczych zawodników. Reszta zawodników nie dostała się do finałów, często nie zbliżyła się nawet do swoich rekordów życiowych. Formy po prostu nie było. Razem z Pauliną Barzycką byłyśmy pierwszy raz na Uniwersjadzie. Wrażenia są pozytywne. Miło nam, że mogłyśmy poznać całą kadrę, zawodników z różnych dyscyplin. Dzięki Beacie Kamińskiej, która na Uniwersjadzie jest kolejny raz i zna wiele osób z naszej reprezentacji, mogłyśmy poznać ich dużo więcej. Zrezygnowałyśmy nawet z możliwości wyjazdu na wycieczkę do Bangkoku, żeby w ostatni dzień przed wyjazdem do Polski móc wspierać i kibicować naszej kadrze judo. Podobała nam się również organizacja uniwersjadowej wioski. Jedynym minusem była pogoda i panujące tu upały. Bangkok budzi mieszane uczucia. Widoki są różne – ze skrajności w skrajność; z jednej strony piękne wieżowce, a z drugiej ludzie żyjący w skrajnym ubóstwie.

BEATA KAMIŃSKA Uczestniczka 4 Uniwersjad w: Pekinie, Daegu, Izmirze oraz Bangkoku. Uniwersjady w Pekinie oraz w Bangkoku były zorganizowane bardzo podobnie. Wszystko było zapięte na ostatni guzik. W Izmirze jednak jako ekipa pływacka niewiele mogliśmy zobaczyć. Na nic nie było czasu. Ze względu na duże odległości między wioską a obiektami sportowymi większość czasu byliśmy w drodze i właśnie na pływalni. Najsłabiej więc mogę ocenić Izmir. Tam było sporo niedociągnięć organizacyjnych. Było sporo pomyłek sędziowskich. Natomiast jeśli chodzi o wyniki pływaków – to w Turcji była rewelacja. W Bangkoku jest świetnie. Widać, że wszyscy się starają, są dla nas bardzo sympatyczni i starają się zapewnić nam jak najwięcej atrakcji. Nieco zastrzeżeń może budzić jedzenie. Mogłoby być nieco bardziej europejskie. Nie każdy lubi krewetki, a tu były w daniach pod różną postacią. Pod względem sportowym to zdecydowanie – właśnie w Bangkoku – był na zawodach pływackich najwyższy poziom. APS. Czym są uniwersjadowe starty w sportowej karierze? Jakie mają znaczenie dla szkolenia, dla zawodniczego rozwoju?

W zasadzie każdy start jest ważny. Starty na uniwersjadach są o tyle aps nr 06 2007 (254)


doskonałym sprawdzianem, że można się zmierzyć z zawodnikami z całego świata. Podczas uniwersjady można się przekonać, gdzie się plasujemy na tle innych. Można się przekonać, na jakim jesteśmy poziomie, dowiedzieć się, co jeszcze można zrobić, podszkolić, poprawić. Kiedy awansuje się do finału, zdobywa się medal, to nieco inaczej takiego zawodnika postrzega się na uczelni. Dla uczelni to jest naprawdę bardzo duży prestiż. Uniwersjada to przecież igrzyska olimpijskie dla studentów, to taka mała olimpiada. KAJETAN ZAŁUSKI Swoje starty oceniam bardzo dobrze, ponieważ wyrównałem, pobiłem rekordy życiowe – 22.80 na 50 m kraulem, 50.22 na 100 m kraulem. Ogólnie jestem zadowolony z tych wyników, ponieważ były tu ciężkie warunki. Przygotowywaliśmy się do tych startów na krytym basenie, a zawody były przecież na pływalni zadaszonej. Powietrze było ciężkie, a w takich warunkach pływa się jednak bardzo ciężko. Na razie żadnych występów kadrowych nie planujemy. Trzeba zrobić kolejne minima na ME w marcu następnego roku. Kwalifikacje mamy w październiku. Uniwersjadowe życiówki nie wystarczą jeszcze na igrzyska, a czy na ME – jeszcze nie wiem. Oczywiście chciałbym zakwalifikować się na olimpiadę – do Londynu – na pewno, a zdobycie kwalifikacji do Pekinu – to by była miła niespodzianka. ŁUKASZ WÓJT Otrzymał medal, bukiet kwiatów, gratulacje i pluszowego królika. Sam sobie ufundował nagrodę – rozluźniający tajski masaż. Kilka chwil później z uśmiechem podsumował swój start. Najbardziej cieszy mnie czas startu. To był bardzo dobry czas. Nie sądziłem, że tak szybko uda mi się popłynąć. Liczyłem na to, że popłynę szybciej niż na niedawnych zawodach w Paryżu. Nie sądziłem jednak, że uda mi się to zrobić aż tak szybko. Trenowanie jednak się opłaciło. Wszystko dobrze wyszło. Myślę, że trening był dobry. Startuję jeszcze w poniedziałek – 200 m stylem dowolnym. Chcę zrobić dobry wynik – 1.38. To jest dobry wynik również na sztafetę za rok. Mogłyby być szanse na finał. Mamy przecież jeszcze Korzeniowskiego, który szybko pływa. Na razie nie szło nam tak, jakbyśmy chcieli. Trzeba przyznać, że nie jest to najmocniejsza ekipa. Reszta pojechała na zawody do Japonii. Cieszę się, że przynajmniej do tej pory udało się zdobyć medal. Myślę, że Beata Kamińska może mieć szanse na 100 m żabką. Ja popłynę jeszcze na 200 m dowolnym. Chyba więc nie powiedzieliśmy ostatniego słowa… www.azs.pl

Wyniki Mężczyźni 50 m dow. 1. Nicholas Araujo Dias Dos Santos (BRA) 22.12, 2. Jonathon Silver Newton (AUS) 22.33, 3. Donald Scott Goodrich (USA) 22.39, 10. Kajetan Załuski (Uniwersytet Zielonogórski/KS Korner – Novita) 22.81, Michał Witkowski (AWF Warszawa/KS AZS AWF Warszawa) – odpadł w eliminacjach; 100 m dow. 1. Andrey Grechin (RUS) 49.29, 2. Adam James Ritter (USA) 49.70, 3. Fernando Souza Da Silva (BRA), 49.71, 13. Kajetan Załuski (Uniwersytet Zielonogórski/KS Korner – Novita) 50.46, Michał Witkowski (AWF Warszawa/KS AZS AWF Warszawa) – odpadł w eliminacjach; 200 m dow. 1. Adam James Ritter (USA) 147.42, 2. Andrew Hunter (GER) 148.17, 3. Brian Johns (CAN) 148.29, 7. Łukasz Wójt (TU Darmstadt, Germany/EOSC Offenbach) 149.13; 50 m mot. 1. Sergii Breus (UKR) 23.71, 2. Nicholas Araujo Dias Dos Santos (BRA) 23.74, 3. Evgeny Korotyshkin (RUS) 23.86, Marcin Babuchowski (UŁ/MKS Trójka Łódź) – odpadł w eliminacjach; 100 m mot. 1. Darryl Rudolf (CAN) 52.89, 2. Takashi Tomiyama (JPN) 52.97, 3. Sergii Breus (UKR) 53.01, Marcin Babuchowski (UŁ/MKS Trójka Łódź) – odpadł w eliminacjach; 200 m mot. 1. Ryusuke Sakata (JPN) 155.92, 2. Yin Chen (CHN) 156.59, 3. Daniel Kirschner Madwed (USA) 157.16, Marcin Babuchowski (UŁ/MKS Trójka Łódź) – odpadł w eliminacjach; 50 m grzb. 1. Helge Folkert Meeuw (GER) 25.42, 2. Junya Koga (JPN) 25.43, 3. Matthew Clay (GBR) 25.44, 14. Marcin Unold (OAKLAND University, Rochester/KS AZS AWF Katowice) 26.31, Jakub Jasiński (Uniwersytet Zielonogórski/KS Korner – Novita) – odpadł w eliminacjach; 100 m grzb. 1. Helge Folkert Meeuw (GER) 54.21, 2. Markus Rogan (AUT) 54.27, 3. Nicholas Brewer Thoman (USA) 54.62, Marcin Unold (OAKLAND University, Rochester/KS AZS AWF Katowice) i Jakub Jasiński (Uniwersytet Zielonogórski/KS Korner – Novita) – odpadli w eliminacjach; 200 m grzb. 1. Markus Rogan (AUT) 156.66, 2. Takashi Nakano (JPN) 158.14, 3. Nicholas Brewer Thoman (USA) 158.61, Jakub Jasiński (Uniwersytet Zielonogórski/KS Korner – Novita) – odpadł w eliminacjach, 200 m zm. 1. Brian Johns (CAN) 159.97, 2. Ken Takakuwa (JPN) 200.09, 3. Łukasz Wójt (TU Darmstadt, Germany/EOSC Offenbach) 200.32, 4x100 m zm. 1. USA, 2. Kanada, 3. Rosja, Polska (M. Babuchowski, M. Unold, M. Witkowski, K. Załuski) – odpadła w eliminacjach Kobiety 100 m dow. 1. Britta Steffen (GER) 54.36, 2. Andrea Caroline Hupman

(USA) 55.36, 3. Alice Mills (AUS) 55.40, Paulina Barzycka (AWF Warszawa/ AZS AWF Warszawa) – odpadła w eliminacjach, 200 m dow. 1. Federica Pellegrini (ITA) 157.67, 2. Sara Isakovic (SLO) 158.19, 3. Kate Elizabeth Dwelley (USA) 159.35, Paulina Barzycka (AWF Warszawa/AZS AWF Warszawa) i Aleksandra Urbańczyk (UŁ/MKS „Trójka” Łódź) – odpadły w eliminacjach, 50 m mot. 1. Fabienne Nadarajah (AUT) 26.81, 2. Yuka Kato (JPN) 26.82, 3. Masae Oshimi (JPN) 26.82, Agnieszka Gapińska (AWF Warszawa/KS AZS AWF Warszawa) i Aleksandra Urbańczyk (UŁ/MKS Trójka Łódź) – odpadły w eliminacjach; 100 m mot. 1. Mackenzie Downing (CAN) 58.88, 2. Irina Bespalova (RUS) 59.02, 3. Yanwei Xu (CHN) 59.22, Agnieszka Gapińska (AWF Warszawa/KS AZS AWF Warszawa) i Aleksandra Urbańczyk (Uniwersytet Łódzki/MKS Trójka Łódź) – odpadły w eliminacjach, 200 m mot. 1. Audrey Lacroix (CAN) 206.83, 2. MacKenzie Downing (CAN) 208.83, 3. Sara Isakovic (SLO) 209.45, 10. Agnieszka Gapińska (AWF Warszawa/ KS AZS AWF Warszawa) 215.86, 50 m klas. 1. Janne Mareike Schaefer (GER) 30.99, 2. Sarah Katsoulis (AUS) 31.51, 3. Nanaka Tamura (JPN) 31.78, Beata Kamińska (AWFiS Gdańsk) – odpadła w eliminacjach; 50 m grzb. 1. Aya Terakawa (JPN) 28.61, 2. Aliaksandra Herasimena (BLR) 28.70, 3. Sviatlana Khakhlova (BLR) 28.83, Katarzyna Staszak (Uniwersytet Zielonogórski/ KS Korner – Novita) – odpadła w eliminacjach; 100 m grzb. 1. Aya Terakawa (JPN) 101.50, 2. Kateryna Zubkova (UKR) 101.67, 3. Yanyan Chen (CHN) 101.89, Katarzyna Staszak (Uniwersytet Zielonogórski/KS Korner – Novita) – odpadła w eliminacjach; 200 m grzb. 1. Kelly Marie Harrigan (USA) 211.48, 2. Melissa Jane Ingram (NZL) 211.98, 3. Takami Igarashi (JPN) 212.04, 16. Katarzyna Staszak (Uniwersytet Zielonogórski/KS Korner – Novita) 220.85; 100 m klas. 1. Nanaka Tamura (JPN) 108.33, 2. Sarah Katsoulis (AUS) 108.42, 3. Mirna Jukic (AUT) 108.53, 8. Beata Kamińska (AWFiS Gdańsk) 110.27; 200 m klas. 1. Seul Ki Jung (KOR) 224.67, 2. Rie Kaneto (JPN) 225.63, 3. Annamay Pierse (CAN) 225.73, 10. Beata Kamińska (AWFiS Gdańsk/AZS AWFiS Gdańsk) 230.45; 200 m zm. 1. Kaitlin Shea Sandeno (USA) 212.13, 2. Yana Klochova (UKR) 213.15, 3. Svetlana Karpeeva (RUS) 214.37, Aleksandra Urbańczyk (Uniwersytet Łódzki/MKS Trójka Łódź) – odpadła w eliminacjach; 4x100 zm. 1. Japonia, 2. USA, 3. Kanada, Polska (P. Barzycka, B. Kamińska, K. Staszak, A. Urbańczyk) – odpadła w eliminacjach

21


[lekkoatletyka]

Na szóstkę 6 dni zawodów, 46 konkurencji, 138 medali do zdobycia, ponad 1300 zawodników ze 109 krajów, najliczniejsze ekipy z Rosji – 69, Tajlandii – 62, Chin – 49. Pod względem liczebności Polska reprezentowana przez 6 zawodniczek i 13 zawodników (razem 18) na 18. miejscu. Wśród naszych reprezentantów sześciu miało już za sobą starty w poprzednich uniwersjadach. Niewiadome Pierwsze listy startowe opublikowane przez biuro zawodów przed konferencją techniczną dały obraz malutkiej imprezki, słabiutko obsadzonej. Dane dotyczące najlepszych tegorocznych osiągnięć pozwalały na snucie optymistycznych scenariuszy. Nic z tego. Specyfiką zawodów uniwersjadowych jest dogłaszanie zawodników do konkurencji już po terminie, gorzej – także po konferencji technicznej. A przecież podczas niej komisja techniczna podejmuje decyzje o systemie zawodów. Niektóre eliminacje zostają odwołane i rozgrywa się od razu finały, upraszcza się system kwalifikacji w biegach, ustala zasady awansu do następnej rundy. Niestety po tych ustaleniach następuje dopisywanie i tak liczba startujących się podwaja, a wśród uczestników pojawiają się nazwiska Rosjan, Ukraińców czy też Białorusinów znane ze światowych list najlepszych wyników. Najliczniej obsadzone są jak zwykle konkurencje sprinterskie oraz 400 m mężczyzn (56), najskromniej pchnięcie kulą kobiet (11), niewiele, bo zaledwie 6 zespołów sztafetowych 4x400 m kobiet.

Eliminacje Niby nic takiego, a jednak nie wszystkim naszym zawodnikom udało się przez nie przejść. Na uniwersjadzie eliminacje to poważna sprawa. Należy je traktować wręcz jako jedną z konkurencji docelowych. Jak zawsze dla pewnej grupy zawodników są celem ostatecznym i wymagają pełnej koncentracji, mimo że z wyników konkurentów może wynikać, że obsada jest

22

słaba. Jeśli eliminacje przypadają na dzień po uroczystości otwarcia, trzeba je oglądać w telewizji. Nie dziwią też uzyskiwane rezultaty, zazwyczaj znacznie słabsze, szczególnie w konkurencjach biegowych, gdzie o awansie decyduje zajęte miejsce i można oszczędnie gospodarować zasobem sił.

Wpadki Niestety, na eliminacjach zakończyli swój start: Marcin Starzak – 7.60 w skoku w dal nie wystarczyło, do awansu zabrakło zaledwie 3 cm. Kandydat do medalu był wyraźnie nieprzygotowany, na co wpływ miała długotrwała kontuzja. Paweł Kruhlik – uzyskał w trójskoku zaledwie 15.76, czyli o 1.20 m mniej od najlepszego tegorocznego wyniku (16.96). Paulina Dębska – 3.90 w skoku o tyczce to najsłabszy tegoroczny rezultat. Co z tego, że w maju uzyskała wynik znacznie przekraczający wskaźnik kwalifikacyjny (4.50), jeśli w czerwcu i w lipcu nigdy nie zbliżyła się do niego. Nie zdziwiła zatem decyzja kierownictwa PZLA o wycofaniu jej z reprezentacji na Mistrzostwa Świata w Osace. Na tym tle wątpliwości musi budzić stosowana przez kierownictwo ZG AZS zasada przeceniania znaczenia wskaźników kwalifikacyjnych bez analizy aktualnej formy sportowej bezpośrednio przed startem w uniwersjadzie. Zapis taki w zasadach kwalifikacyjnych został wprowadzony, lecz nie ma odważnych, by go zastosować i wziąć na swoje barki odpowiedzialności za kłopotliwe decyzje. Mniejsze wpadki, ale także jako start poniżej oczekiwań trzeba przypisać następującym zawodnikom jak: Katarzyna Kita – gdyby uzyskała w rzucie młotem wynik zbliżony do życiowego, zajęłaby wysoką lokatę, ale 60.43 to przecież o ponad 7 m mniej, dlatego dopiero 11. miejsce. Rafał Augustyn – 15. miejsce w chodzie na 20 km z wynikiem 1:31:46, tj. o 9 min słabszym od uzyskanego wskaźnika kwalifikacyjnego. Karolina Gronau, szczęśliwy awans do finału (1.80 cm i 12–14 lokata z eliminacji). Niestety w finale zaledwie 1.70 i także 12–14 miejsce.

Zaledwie poprawny start, choć nie na miarę naszych nadziei, odnotowali: Benjamin Kuciński – znów 5. miejsce w chodzie na 20 km (podobnie jak w Izmirze) i znów uzyskany czas znacznie poniżej uzyskanego w maju wskaźnika (o 4 min). Tomasz Szymkowiak – awans do finału na dystansie 3000 m z przeszkodami z najlepszym tegorocznym wynikiem (8:34.25), ale w finale nie wytrzymał już tempa biegu (zwycięzca, Turek Haliki Akkas, ustanowił w nim rekord uniwersjady – 8:20.83), zajmując 6. miejsce (8:37.87). Marcin Lewandowski – w dobrym stylu radził sobie z kolejnymi etapami eliminacji w biegu na 800 m, czym rozbudził nasze nadzieje na skuteczny start w finale. Tu jednak nie powtórzył sukcesu z Młodzieżowych Mistrzostw Europy w Debreczynie, zajmując ostatnie, 8. miejsce (1:47.94).

Medaliści Magdalena Sobieszek – zdobyła brązowy medal w pchnięciu kulą raczej nieoczekiwanie i trzeba przyznać, że szczęśliwie, gdyż dwie pierwsze próby miała przekroczone, w trzeciej osiągnęła 16.41, utrzymując się w ósemce kontynuującej konkurs. W piątej kolejce uzyskała 16.88, wyprzedzając o 8 cm Simone du Toit (RPA), zdobywając pierwszy dla Polski medal na Uniwersjadzie w Bangkoku. Sylwia Ejdys – po błyskotliwym zwycięstwie w biegu na 1500 m w zawodach Superligi Europejskiej liczyliśmy na skuteczny finisz na Uniwersjadzie. Tu jednak ostre tempo biegu podyktowane przez Łotyszkę Innę Polyszkinę, następnie Ukrainkę Tatianę Holovczenko rozciągnęło stawkę konkurentek. Zwyciężyła Rosjanka Olesja Chumakova (4:09.32), przed Holovczenko (4:10.46). Sylwia jednak nie zawiodła, na finiszu wyszła na trzecią lokatę, zdobywając wynikiem 4:11.51 brązowy medal. Urszula Jasińska – dobry wynik, zgodnie z oczekiwaniami, choć nasze apetyty po jej prowadzeniu po dwóch pierwszych kolejkach znacznie wzrosły. W trzeciej kolejce została jednak wyprzedzona przez Tajkę Buoban Pamang (61.40) i Rumunkę Monicę Stoian (61.19), które tymi wynikami ustanowiły swoje rekordy życiowe. Igor Janik – mistrz Uniwersjady Daegu 2003 w rzucie oszczepem. W finałowym konkursie uzyskał najlepszy aps nr 06 2007 (254)


tegoroczny rezultat (82.28), rozdzielając Łotyszy Vadimasa Vasilevskisa (83.92) i Ainarsa Kovalsa (82.23), zdobył srebrny medal. Wynik z Uniwersjady sprawił, że PZLA powołał go w ostatniej chwili do reprezentacji na MŚ, gdzie także nie zawiódł. Piotr Klimczak – w pierwszym biegu eliminacyjnym na 400 m zwyciężył w czasie 47.06. W półfinale trafił na Australijczyka Seana Wroe, awansując bezpiecznie z drugiego miejsca, z najlepszym tegorocznym rezultatem 46.09. W finale poprawił ten wynik na 46.06, ale musiał ponownie uznać wyższość Australijczyka, który zwyciężył niezagrożenie (45.49). Sztafeta 4 x 400 m – sztafeta broniła mistrzowskiego tytułu z poprzedniej Uniwersjady w Izmirze. Każda niższa lokata byłaby dla niej porażką. Cieszy więc, że wszystkie przyjęte rozwiązania szkoleniowe i organizacyjne zadziałały. Przede wszystkim wykorzystano najlepszych zawodników-studentów, także tych zakwalifikowanych do sztafety reprezentacyjnej na Mistrzostwa Świata (Daniel Dąbrowski i Witold Bańka), których przyjazd do Bangkoku nastąpił bezpośrednio przed startem, bez okresu aklimatyzacji, by jak najkrócej przebywać w trudnym klimacie Tajlandii i zaraz po biegu finałowym przemieścić się do Japonii, gdzie reprezentacja Polski przebywała na zgrupowaniu przed najważniejszą imprezą sezonu (dziś już wiadomo, że także i ten start zakończył się sukcesem w postaci brązowego medalu). Sprawdziły się także założenia taktyczne polegające na równomiernym wykorzystaniu wszystkich 5 zawodników i oszczędzaniu najlepszych na bieg finałowy (w eliminacjach wystąpił Wojciech Chybiński, którego w finale zastąpił Daniel Dąbrowski), jak również ustawienie kolejności zmian. „Dąbek”, biegnący na ostatniej zmianie, miał bardzo wymagającego przeciwnika (mistrza Uniwersjady w biegu indywidualnym na 400 m, Australijczyka Seana Wroe), jednak odrobił kilkumetrową stratę i wyprowadził polską sztafetę na pierwsze miejsce.

Polscy lekkoatleci zdobyli na Uniwersjadzie 6 medali (1+2+3). W klasyfikacji medalowej dało to 12. miejsce, choć licząc bezwzględną liczbę medali ustąpiliśmy tylko Rosji (16) i Ukrainie (15). W punktacji olimpijskiej za 8 miejsc zdobyliśmy 51 pkt., zajmując 9. miejsce. Medalami podzieliło się 47 krajów, lokaty 1–8 zajmowali reprezentanci 59. Podczas Uniwersjady ustanowiono zaledwie dwa nowe rekordy tych zawodów: w biegu na 3000 m z przeszkodami mężczyzn (8:20.82) oraz w biegu na 5000 kobiet (15:28.78). Nadal nie zostały poprawione rekordy naszych reprezentantów: Roberta Korzeniowskiego w chodzie na 20 km, ustanowiony na Uniwersjadzie 1993 w Buffalo (1:22:01) oraz Lucyny Langer w biegu na 100 m ppł., ustanowiony na Uniwersjadzie 1979 w Meksyku (12.62). TADEUSZ MAKARUK Liczyłem na znacznie większe sukcesy. Starty rozpoczęła Paulina Dębska. Miała poważne problemy z rozbiegiem i to rzutowało w konsekwencji na rezultaty, a przede wszystkim na te pierwsze próby, które w sensie psychologicznym były decydujące. Prawdopodobnie pojawił się w tym przypadku stres i stąd te problemy z założeniem tyczki. W pewnym sensie to spowodowało w zespole efekt domina. Kolejna startowała Magda Sobieszek. Tu trzeba zaznaczyć, że doznała kontuzji – skręcenie stawu, duży wylew na nodze podporowej. Służbie medycznej udało się podleczyć ten uraz. Ostatecznie zdobyła brązowy medal, choć liczyliśmy na trochę lepszy wynik. Było sporo nerwowości i dopiero w trzeciej próbie weszła do wąskiego finału. Kasia Kita chyba zupełnie się spaliła psychicznie. W trzeciej próbie z czterech obrotów, te cztery obroty zakończyła w połowie koła. Stać ją było na znacznie lepszy rezultat. Liczyliśmy nawet na medal. Kolejny występ to nieudany start Karoliny Gronau. Mam pewne zastrzeżenia odnośnie do jej przygotowań do konkursu. Do tego doszły kwestie zdrowotne. To się przełożyło na najgorszy rezultat w tym roku. Przed Uniwersjadą jej najgorszy rezul-

tat to 1,85 cm. Trzykrotnie pokonała poprzeczkę 1,90 i wyżej. Sądziłem, że w Bangkoku również powinna się toczyć walka o medal. Paweł Kruhlik nieszczęśliwie spalił dwa skoki. W trzecim niewiele zabrakło mu do finału. Myślę, że konsekwencje wyciągniemy, nie tyle w stosunku do zawodników, co raczej w kwestii treningu, szkolenia, przygotowań. Trzeba będzie poczynić pewne korekty w perspektywie IO. Mogę jednak powiedzieć, że ci zawodnicy to jest takie bezpośrednie zaplecze pierwszej kadry, a w zasadzie czołówka w wielu konkurencjach w kraju. Mają prawo i obowiązek myśleć o startach w IO. Sądzę więc, że ten start podczas Uniwersjady będzie na pewno sporym przyczynkiem do budowania planu za rok. BENJAMIN KUCIŃSKI Po Uniwersjadzie w Bangkoku zapewne zostanie wiele miłych wspomnień. Jeśli o mnie jednak chodzi – to pozostanie niedosyt. Złoto chłopaków w sztafecie to bardzo dobry akcent na koniec startów lekkoatletów. Swojego występu w Tajlandii jednak nie zaliczę do udanych. Jest to jednak doskonała nauka. Trzeba mieć zdecydowanie większy respekt do zaskakujących warunków klimatycznych. Jestem jednak nieprzygotowany do takich warunków. KRZYSZTOF WĘGLARSKI – trener APS. W polskiej ekipie zapanowała tabelomania. Wszystkich bardzo cieszyły zdobyte dotychczas medale. Jednak, żeby zaistnieć w uniwersjadowej klasyfikacji medalowej, należało zdobyć przynajmniej jedno złoto. Czy w związku z tym, jako jedna z największych naszych nadziei, nie odczuwaliście presji?

Ta presja na złoto była chyba najgorsza. To oczekiwanie złota. Po moich obserwacjach wcześniejszych startów zawodników z Australii – najgroźniejszych naszych rywali – wiedzieliśmy, że to są mocni zawodnicy. Podczas sztafety walka była zacięta do samego końca. Kto był – to widział. Ten medal to taki bardzo sympatyczny akcent, ale nie było łatwo zdobyć to złoto. W Izmirze starty były łatwiejsze. Złoto również łatwiej było zdobyć. Nie odczuwało się tego zagrożenia. Do Bangkoku Australia przygotowała się fantastycznie. To są zawodnicy, którzy zaraz po uniwersjadzie jadą do Osaki – a więc sami najlepsi. APS. Co dokuczyło bardziej: przeciwnik czy jednak klimat, na który podczas Uniwersjady narzekała większość sportowców?

Jakoś sobie poradziliśmy z warunkami atmosferycznymi. Trenowaliśmy normalnie. Zaakceptowaliśmy takie warunki. Spodziewaliśmy się walki. www.azs.pl

23


Zawodnicy tę walkę podjęli. Byli nastawieni bojowo. APS. Jakie plany na kolejne dni?

Dwaj zawodnicy – Witold Bańka i Daniel Dąbrowski – wyjeżdżają bezpośrednio z Bangkoku do Osaki. Mam nadzieję, że tam powalczą. Daniel będzie tam startował indywidualnie. Myślę, że po tym udanym starcie zakwalifikuje się do finału, co by mnie bardzo usatysfakcjonowało. Bardzo liczę również na sztafetę. Zawodnicy, którzy dojadą prosto z Polski, plus nasi uniwersjadowi reprezentanci, którzy są naprawdę w bardzo dobrej dyspozycji, powinni znaleźć się w finale. A co w finale? Zobaczymy. MAGDALENA SOBIESZEK

wnątrz było już ciemno, a trening trzeba przecież było zrobić. Poza tym jednak atmosfera jest bardzo miła, bardzo sympatyczna. Przed przyjazdem nie liczyłam na medal. Dla mnie osobiście jest to duża niespodzianka. W zasadzie dopiero jak zobaczyłam listy startowe, pomyślałam, że może powalczę. APS. Ten rok jest dla wielu sportowców bardzo ważny – zdobywanie kwalifikacji do IO w Pekinie...

Nie mam jeszcze kwalifikacji olimpijskiej. Będę walczyć, będę się starać ją zdobyć. U nas, jak wiadomo, trzeba uzyskać minimum w sezonie przed IO. Na razie brakuje mi pół metra. To jest dużo, ale jednocześnie wierzę, że jest to jak najbardziej realne do osiągnięcia. Trzeba się wziąć do pracy. APS. Czy po tym uniwersjadowym starcie masz już jakieś refleksje, które będziesz mogła wdrożyć do przygotowań przedolimpijskich, do dalszego szkolenia?

Te refleksje nie dotyczą może bezpośrednio IO, a raczej mnie. Mam tu na myśli taką pokorę wobec innych zawodników. Była w Bangkoku jedna zawodniczka, której długo nie brałam pod uwagę w klasyfikacji końcowej. Tymczasem ona była czwarta. Pchnęła tylko 8 cm bliżej niż ja. Przyznam, że jej nie doceniłam. To jest dla mnie też w pewnym sensie nauczka. APS. Wspomniałaś o minionych startach, o pomysłach na kolejne. Uniwersjada to również okazja do poznania innej kultury. Jak oceniasz tą pozasportową stronę tej imprezy?

Ze startu jestem zadowolona. Może nie do końca, bo liczyłam na lepszy wynik. Szczerze mówiąc, jeśli ktoś przed zawodami powiedziałby mi, że taki wynik, jaki osiągnęłam, wystarczy na brązowy medal – nie uwierzyłabym. Poziom był naprawdę dość niski. Jednak, jak to jeden z naszych trenerów powiedział: medali się nie rozlicza. Biorąc pod uwagę okoliczności, w jakich występowałam – miałam skręcony staw skokowy, dwa dni chodziłam o kulach, nie mogłam trenować, tak jak powinnam, a mój start do samego końca stał pod znakiem zapytania – nie powinnam mieć do siebie żadnych zastrzeżeń. Po pobycie w Bangkoku spodziewałam się czegoś więcej – dotyczy to przede wszystkim organizacji. Moja kontuzja była z tym w pewnym sensie związana. Dotarliśmy na stadion, kiedy na ze-

24

Nie miałyśmy za dużo czasu, ale to, co udało się zobaczyć, było przepiękne. Byłyśmy w samym mieście, w kilku świątyniach. Zwyczaje, jakie tam panują, dla nas Europejczyków są niespotykane, jednak robią ogromne wrażenie. Kiedy byłyśmy w jednej ze świątyń, gdzie był przepiękny posąg Buddy, mnisi akurat się modlili. Gdy byłyśmy w centrum miasta, w dniu obchodów święta Królowej, zobaczyłyśmy paradę na jej cześć. To zrobiło na nas ogromne wrażenie. Byłyśmy również na targu, ale to miejsce ze względu na atmosferę i warunki nie zrobiło już na nas takiego pozytywnego wrażenia. PIOTR KLIMCZAK Start zaliczam do bardzo udanych – i indywidualny, i w sztafecie. Udało mi się zdobyć srebrny medal, a w sztafecie obroniliśmy złoto. Myślę, że tę passę będziemy dalej podtrzymywać. Niestety – ze względu na wiek – już bez mojego udziału. Mam nadzieję, że za dwa lata chłopaki znowu będą walczyć o medal. APS. Na koncie masz już występ na dwóch Uniwersjadach. Pobyt w Izmirze sprzed dwóch lat czy tegoroczny przyjazd do Bangkoku będziesz milej

wspominał? Jak wygląda porównanie tych dwóch imprez?

W Izmirze byłem bardzo krótko. Tam przyjechałem tylko na start w sztafecie. W Bangkoku są zdecydowanie cięższe warunki pogodowe, chociaż w Turcji również panowały duże upały, w Tajlandii najbardziej daje się we znaki ta wilgotność powietrza. Ogólnie wszystko bez zastrzeżeń. Wydaje mi się nawet, że na tegorocznej Uniwersjadzie jest nieco weselej. Wioska jest nieco mniejsza, więcej obiektów jest na miejscu, a przez to życie w wiosce jest jakby weselsze. APS. Podczas Uniwersjady przez pewien czas w polskiej ekipie panowała gorączka złota. Z dnia na dzień coraz częściej zdawało się słyszeć o coraz większych oczekiwaniach w stosunku do waszego startu w sztafecie. Czy ta presja nie była zbyt dużym obciążeniem?

Największą presję jednak zawsze wywiera rywal. Jakby nie było Australii, to i nam, i innym zawodnikom lepiej by się biegało. Wtedy jednak ten medal byłby mniej smaczny. Fakt, że można pokonać Australię i to w tak mocnym składzie, że można osiągnąć przy tym tak dobry wynik, to jest taki smaczek do tego medalu.

Wyniki Mężczyźni Bieg 100 m 1. Simeon Williamson (GBR) 10.22, 2. Peimeng Zhang (CHN) 10.30, 3. Neville Wright (CAN) 10.37; Bieg 200 m 1. Amr Seowid (EGY) 20.74, 2. Leigh Julius (RSA) 20.96, 3. Tomoya Kamiyama (JPN) 20.97; Bieg 400 m 1. Sean Wroe (AUS) 45.49, 2. Piotr Klimczak (AWF Kraków/niestowarzyszony) 46.06, 3. Dmitry Buryak (RUS) 46.22, 7. Piotr Kędzia (UŁ/AZS Łódź) 46.85; Bieg 800 m 1. Ehsan Mohajershojaei (IRI) 146.04, 2. Fabiano Pe anha (BRA) 146.11, 3. Livio Sciandra (ITA) 146.19, 8. Marcin Lewandowski (Uniwersytet Szczeciński/Osemka Police) 147.94; Bieg 1500 m 1. Samir Khadar (ALG) 339.62, 2. Alvaro Rodriguez (ESP) 339.78, 3 Fabiano PeÇanha (BRA) 340.98; Bieg 110 m przez płotki 1. Sergii Demidiuk (UKR) 13.33, 2. Wei Ji (CHN) 13.57, 3. Anselmo Gomes Da Silva (BRA) 13.58; Bieg 400 m przez płotki 1. Petrus Koekemoer (RSA) 49.06, 2. Kurt Couto (MOZ) 49.12, 3. Javier Culson (PUR) 49.35; Bieg 3000 m z przeszkodami 1. Halil Akkas (TUR) 820.83, 2. Barnabas Kirui (KEN) 822.67, 3. Ion Luchianov (MDA) 823.83, 6. Tomasz Szymkowiak (AWF Poznań/Orkan Poznań) 837.87; Bieg 5000 m 1. Halil Akkas (TUR) 1408.47, 2. Yuki Matsuoka (JPN) 1409.33, 3. Simon Ayeko (UGA) 1410.13; Bieg 10000 m 1. Mohamed Fadil (MAR) 3019.41, 2. Simon Ayeko (UGA) 3022.58, 3. Stepaps nr 06 2007 (254)


hen Mokoka (RSA) 3031.78; Chód 20 km 1. Yafei Chu (CHN) 12437, 2. Chil Sung Park (KOR) 12442, 3. Koichiro Morioka (JPN) 12510, 5. Benjamin Kuciński (AWF Katowice/Niestowarzyszony) 12625, 15. Rafał Augustyn (AWF Kraków/AZS AWF Kraków) 13146; Półmaraton 1. Mohamed Fadil (MAR) 10549, 2. Najim El Gady (MAR) 10604, 3. Takashi Toyoda (JPN) 10630; Trójskok 1. Hveon Deok Kim (KOR) 17.02, 2. Viktor Kuznyetsov (UKR) 16.94, 3. Bo Wu (CHN) 16.64, Paweł Kruhlik (AWF Wrocław/AZS AWF Wrocław) – odpadł w eliminacjach; Sztafeta 4x100 m 1. Tajlandia 39.15, 2. Południowa Afryka 39.20, 3. Chiny 39.30; Sztafeta 4x400 m 1. Polska (W. Bańka, P. Klimczak, P. Kędzia, D. Dąbrowski, W. Chybiński) 30205, 2. Australia 30276, 3. Rosja 30504, Pchnięcie kulą 1. Maxim Sidorov (RUS) 20,01, 2. MarisUrtans (LAT) 19,38, 3. Minghuang Chang (TPE) 19,36; Rzut oszczepem 1. Vadims Vasillevskis (LAT) 83.92, 2. Igor Janik (AWFiS Gdańsk/ KS AWFiS Gdańsk) 82.28, 3. Ainars Kovals (LAT) 82.23; Rzut młotem 1. Aliaksandr Vashchyla (BLR) 76,94, 2. Aliaksandr Kazulka (BLR) 74,52, 3. Igor Vinichenko (RUS) 73,94; Rzut dyskiem 1. Gerhard Mayer (AUT) 61,55, 2. Omar Elghaizaly (EGY) 60,89, 3. Mart Israel (EST) 60,32; Skok w dal 1. Robert Crowther (AUS) 8.02, 2. Chih-chien Chao (TPE) 7.95, 3. Roman Novotny (CZE) 7.88, Marcin Starzak (AWF Kraków/AZS AWF Kraków) – odpadł w eliminacjach; Skok wzwyż 1. Alexander Shustov (RUS) 2,31, 2. Kyriacos Ionnou (CYP) 2,26, 3. Oleksandr Nartov (UKR) 2,26; Skok o tyczce 1. Alexander Straub (GER) 5,60, 2. Leonid Kivalov (RUS) 5,60, 3. Dmitry Starodubstev (RUS) 5,50; Dziesięciobój 1. Jacob Minah (GER) 8099, 2. Hans Van Alphen (BEL) 8047, 3. Carlos Eduardo Bezerra (BRA) 7920 www.azs.pl

Kobiety Bieg 100 m 1. Johanna Manninen (FIN) 11.46, 2. Okena Chebanu (UKR) 11.56, 3. Audra Dagelyte (LTU) 11.65; Bieg 200 m 1. Iryna Shtangyeyeva (UKR) 22.95, 2. Kadi-Ann Thomas (GBR) 23.28, 3. Hanna Marien (BEL) 23.48; Bieg 400 m 1. Olga Tereshkova (KAZ) 51.62; 2. Danijela Grgic (CRO) 51.88, 3. Ksenia ZADORINA (RUS) 51.89; Bieg 800 m 1. Yuliya Krevsun (UKR) 157.63, 2. Ekaterina Kostetskaya (RUS) 159.52, 3. Charlotte Best (GBR) 201.50; Bieg 1500 m 1. Olesya Chumakova (RUS) 409.32, 2. Tetyana Holovchenko (UKR) 410.46, 3. Sylwia Ejdys (AWF Wrocław/AZS AWF Wrocław) 411.51; Bieg 100 m przez płotki 1. Yauheniya Valadzko (BLR) 13.03, 2 Nevin Yanit (TUR) 13.07, 3. Yevgeniya Shigur (UKR) 13.08; Bieg 400 m przez płotki 1. Tatyana Azarova (KAZ) 55.52, 2. Anastasiya Rabchenyuk (UKR) 55.98, 3 Jonna Tilgner (GER) 56.27; Bieg 3000 m z przeszkodami 1. Dobrinka Shalamanova (BUL) 945.04, 2. Valentyna Gorpynych UKR) 945.55, 3. Turkan Erismis (TUR) 946.12; Bieg 5000 m 1. Jessica Augusto (POR) 1528.78, 2. Tetyana Holovchenko (UKR) 1540.56, 3 Elizaveta Grechishnikova (RUS) 1550.58; Bieg 10000 m 1. Ksenia Agafonova (RUS) 3220.94, 2 Ryoko Kizaki (JPN) 3255.11, 3. Pun Hui Jo (PRK) 3320.55; Chód 20 km 1. Qiuyan Jiang (CHN) 13522, 2. Lidia Mongelli (ITA) 13723, 3. Sniazhana Yurchanka (BLR) 13726; Półmaraton 1. Ok Kum Kim (PRK) 11231, 2. Kei Terada (JPN) 11237, 3. Ok Yong Jong (PRK) 11356; Rzut oszczepem 1. Buoban Pamang (THA) 61.40, 2. Monica Stoian (ROM) 61. 19, 3. Urszula Jasińska (Uniwersytet Warmińsko-

Mazurski w Olsztynie/Polonia Pasłęk) 60.63; Rzut dyskiem 1. Yarelys Barrios Castaneda (CUB) 61.36, 2. Dani Samuels (AUS) 60.47, 3. Dragana Tomasevic (SRB) 56.82; Rzut młotem 1. Darya Pchelnik (BLR) 68.74, 2. Eileen O’Keeffe (IRL) 68.46, 3. Lenak Ledvinova (CZE) 66.41, 11. Katarzyna Kita (WSzZiA Zamość/KS AGROS Zamość) 60.43; Pchnięcie kulą 1. Irina Tarasova (RUS) 17.46, 2. Yuliya Leantsiuk (BLR) 17.20, 3. Magdalena Sobieszek (AWF Warszawa/AZS AWF Warszawa) 16.88; Skok w dal 1. Olga Rypakova (KAZ) 6.85, 2. Elena Sokolova (RUS) 6.61, 3. Stylianh Pilatou (GRE) 6.52; Skok o tyczce 1. Alexandra Kiryashova (RUS) 4.40, 2. Kristina Gadschiew (GER) 4.40, 3. Nicole Buechler (SUI) 4.35, Paulina Dębska (AWFiS Gdańsk/Osot Gdańsk) – odpadła w eliminacjach; Skok wzwyż 1. Marina Aitova (KAZ) 1.92, 2. Ariane Friedrich (GER) 1.90, 3. Anna Ustinova (KAZ) 1.90, 12. Karolina Gronau (AWF B. Podlaska/AZS AWF B.Podlaska) 1.70; Trójskok 1. Olga Saladukha (UKR) 14.79, 2. Dana Veldakova (SVK) 14.41, 3. Yarianna Martinez Iglesias (CUB) 14.25; Sztafeta 4x100 m 1. Finlandia 43.48, 2. Tajlandia 43.92, 3. Ukraina 43.99; Sztafeta 4x400 m 1. Ukraina 329.59, 2. Rosja 330.49, 3. Wielka Brytania 333.70; Siedmiobój 1. Viktorija Zemaityte (LTU) 5971, 2.Sara Aerts (BEL) 5904, 3. Ganna Melnochenko (UKR) 5852

25


[szermierka]

Wykorzystana szansa Możliwości medalowych zdobyczy w szermierce jest niemało. Turnieje indywidualne, walki drużynowe. System jest dosyć sprawiedliwy. Najpierw eliminacje grupowe, a potem już bezpośrednie pojedynki o awans do grupy finałowej.

P

lansze szermiercze na zawodach w Bangkoku zlokalizowano w ogromnym centrum wystawienniczym Impast Exhibition. Wykorzystano tylko jedną z sal. W pozostałych były rozgrywane: tenis stołowy, gimnastyka, siatkówka, a także zorganizowano wielki kiermasz handlowy. Marzeniem każdego szermierza było po koniec dnia dotrzeć na drugi koniec hali. Idealna marszruta była taka: plansze rozgrzewkowe, plansze walk grupowych, plansze walk pucharowych i na samym końcu – plansze walk o medale. W linii prostej to ze 100 metrów, ale w rywalizacji sportowej to długa droga, kilka pojedynków o wszystko, łzy radości i gorycz porażki. Dwa razy polska ekipa miała powód

z wypiekami na twarzy szukać wolnych miejsc do obserwowania finałowych potyczek. W obu przypadkach za sprawą szpadzistek. Z dwóch szans zdołaliśmy wykorzystać medalowo jedną. Z brązowym medal zakończyła zawody Małgorzata Bereza.

Start w ocenie trenerów ROBERT MRÓWCZYŃSKI – trener W turnieju indywidualnym startowało 35 zawodniczek. Wszystkie podzielono na 5 grup siedmioosobowych. Katarzyna Karpińska na sześć walk wygrała 4, co dało jej po eliminacjach 11. lokatę.

26

Izabela Sajewicz wygrała 3 walki i 3 przegrała i rozstawiła się do pucharów jako 19. Marta Wątor niestety wygrała tylko jedną walkę i uplasowała się na 27. pozycji. Z kwalifikacji przechodziło do dalszych rozgrywek tylko 26 zawodniczek. Marta niestety odpadła, zabrakło jej jednego trafienia. Dwie pozostałe w turnieju szablistki walczyły dalej, niestety nie za długo. Iza Sajewicz przegrała z Chinką bardzo wysoko 15:3, Kasia Karpińska natomiast przegrała z zawodniczką z Hong Kongu 15:13. W przypadku Izy walka toczyła się do jednej bramki (brak pomysłu i powielane błędy), natomiast Kasia miała duże szanse, aby wygrać. Walka toczyła się w dość równym stosunku, do przerwy technicznej było 8:7 dla zawodniczki z Hong Kongu. Niestety końcówka walki nie była zbyt udana i wszystko skończyło się 15:13 dla Hong Kongu. W turnieju drużynowym rywalizowało 8 drużyn. W meczu o czwórkę trafiliśmy na Rosję. Niestety nie powiodło się. Na pierwszą walkę wychodzi Kasia Karpińska i przegrywamy 5:0, potem Marta Wątor i jest już 10:1 dla Rosji. Iza Sajewicz jako jedyna podejmuje walkę, ale jest już 15:4 dla Rosji. Po tych trzech walkach przewaga Rosji była na tyle duża, że nie było szans tego odrobić. Cały mecz przegrywamy 45:25. Szkoda, że nie było czwartej zawodniczki, wte-

zakwalifikowali się T. Ciepły rozstawiony z nr. 7, R. Glonek z nr. 6 oraz M. Zawada z nr. 19. W walkach o wejście do najlepszej 32. M. Zawada zwyciężył zawodnika z Hong Kongu w stosunku 16:6, T. Ciepły i R. Glonek trafili na wolne losy. W spotkaniach o 16. T. Ciepły zwyciężył 15:14 zawodnika z Rosji D. Rigine, M. Zawada pokonał Koreańczyka Kuy Han Sanga 15:10. Tej fazy turnieju nie przeszedł R. Glonek, ulegając zawodnikowi z Rosji A. Cheremisinowi 15:9. W walkach o 8. nasi zawodnicy niestety ponieśli porażki. M. Zawada z zawodnikiem Chin 10:15, T. Ciepły po dramatycznej walce 14:15 z zawodnikiem Ukrainy. Nasi zawodnicy zajęli następujące lokaty: 11. T. Ciepły, 13. M. Zawada, 18. R. Glonek, 53. A. Witkowski. Start florecistów oceniam pozytywnie, mimo wyniku gorszego niż w Izmirze. M. Zawada przegrał z 2. zawodnikiem turnieju, R. Glonek z wicemistrzem Europy z 2007 roku, T. Ciepły jednym trafieniem z zawodnikiem Ukrainy. W turnieju drużynowym uczestniczyło 13 krajów. W spotkaniu o 8. trafiliśmy na Malezję zwyciężając 45:10. W walce o czwórkę spotkaliśmy się z Francją ulegając 36:45, zajmując w turnieju 5. lokatę. JANUSZ WYSZOMIRSKI – trener W turnieju indywidualnym wystartowało 48 zawodniczek z 19 krajów. Eliminacje grupowe zakończy-

dy jest zawsze możliwość zmiany i szansa na zdobycie lepszego wyniku. WŁODZIMIERZ WĘCŁAWEK – trener W turnieju indywidualnym wystartowało 67 zawodników, w tym 4 florecistów z Polski. Podzielono ich na 10 grup eliminacyjnych, 7 grup siedmioosobowych i 3 grupy sześcioosobowe. Nasi zawodnicy w walkach grupowych odnieśli następującą liczbę zwycięstw: R. Glonek – 5, T. Ciepły – 5, M. Zawada – 4, A. Witkowski – 1 (nie wyszedł z grupy). Do walk pucharowych

ły się pomyślnie. Liczne zwycięstwa i niewielka liczba porażek pozwoliły wszystkim Polkom zakwalifikować się do następnej rundy (eliminacje bezpośrednie). Najniżej rozstawiona z nr. 28 Małgorzata Bereza stoczyła w 1/16 turnieju imponujący pojedynek z Estonką Iriną Embrich, złotą medalistką Uniwersjady w Izmirze. Na tym etapie swój start zakończyła Hanna Cygan, która stoczyła zacięty bój z Ukrainką Shemyakiną. Polka przegrała niepotrzebnie aps nr 06 2007 (254)


4:15, a Ukrainka została zwyciężczynią, złotą medalistką Uniwersjady. Poniżej oczekiwań wypadły P i e karska i Stroka.

gdzie jest sporo różnych dyscyplin. Miałam poczucie, że integracja była bardzo duża. Fajne jest to, że można uszczypnąć inne dyscypliny – dowiedzieć się o nich czegoś więcej, poznać je ze strony technicznej. Plusem jest to, że polska ekipa zadbała również o to, żeby nam było dobrze, żebyśmy nie musieli się o nic martwić, żeby wszystko było na czas. Myślę, że to właśnie był ten pierwszy krok do poznania innych dyscyplin.

Wyniki Kobiety Floret, drużynowo 1. Chiny, 2. Korea, 3. Japonia, 5–8. Polska (K. Chlewińska, A. Janas, M. Knop); Szpada, drużynowo 1. Ukraina, 2. Rumunia, 3. Chiny, 4. Polska

Swoje pojedynki przegrały z zawsze groźnymi Chinkami. Wprawdzie nie można zarzucić im braku ambicji i woli zwycięstwa, ale w końcowej fazie walki nie wykazały tak potrzebnej odporności i nieustępliwości. W turnieju pozostała jedyna Polka Małgorzata Bereza, gromiąc w 1/8 Chinkę Zhang, a następnie w walce o medal pokonując Rumunkę Macceanu 15:11. W walce o finał z zawodniczką Izraela Mills Małgorzata wykazała dużą bezradność i brak pomysłowości, przegrywając swój pojedynek sporą różnicą trafień. Bereza zajęła 3. miejsce i upragniony brązowy medal, tym samym wchodząc do reprezentacji na Mistrzostwa Świata w Sankt Petersburgu. W turnieju drużynowym wystąpiło 12 zespołów. W walce o ósemkę mieliśmy wolny los, o czwórkę pokonaliśmy Estonię 44:39, w półfinale z Ukrainą przegraliśmy nieznacznie 37:38. Pozostała walka o brązowy medal, którą przegraliśmy 38:45, zajmując czwarte miejsce. WERONIKA MEDYŃSKA – kierownik szermierki Byliśmy tak blisko, a teraz pozostał ogromny niedosyt. Było wiele remisów, ale ostatecznie to przeciwnik wygrywał. Być może wystarczyłby tydzień więcej przygotowań. Tak było w walkach indywidualnych i tak samo było z drużynami. Przy remisach te ostatnie trafienia były jednak dla przeciwnika. Myślę, że składy były dobrze dobrane. Szkoda, że nie było szpady mężczyzn i szabli też. Było bardzo dużo emocji, dużo dobrej szermierki w różnych broniach. Były naprawdę znakomite akcje. Impreza była świetna. Powinni przyjeżdżać tutaj i ci najlepsi, i ci przyszłościowi, którzy już www.azs.pl

niedługo będą odgrywać poważne role w naszej dyscyplinie. Dobrze dać również szansę tym 20-latkom, którzy już teraz zdobywają ME, którzy są silni punktami w drużynach. Uniwersjady dają zupełnie niespotykanego ducha sportowego. Na pewno nie byliśmy w Bangkoku tymi gorszymi. Jestem zadowolona ze startów naszych zawodników. Oczywiście chciałoby się więcej medali, ale te 4. miejsca również o czymś świadczą. Każda broń miała na Uniwersjadzie naprawdę coś do powiedzenia. MAŁGORZATA BEREZA APS. Jak podsumujesz występy swoje oraz koleżanek i kolegów z ekipy szermierzy?

To jest mój życiowy wynik. Pierwszy raz stanęłam na podium na imprezie mistrzowskiej. Trochę miałam pecha. Rozgrzewając się do walki o finał skręciłam staw skokowy. Mimo to naprawdę jestem zadowolona z brązowego medalu i nie mam jakiegoś niedosytu, jeśli chodzi o turniej indywidualny. Żałuję natomiast, że nie mogłam wystartować w drużynie. Mam wrażenie, że jako ekipa szermierzy mieliśmy wielkiego pecha. Wiele walk skończyło się różnicą jednego trafienia – niestety na naszą niekorzyść. Wszystko było w zasięgu. Trudno powiedzieć, czego zabrakło. Myślę, że stać nas było na powiększenie dorobku medalowego. APS. To wrażenia dotyczące najważniejszej – sportowej części Uniwersjady. Jak generalnie oceniasz pobyt w Bangkoku?

Wyjazd jest bardzo udany. Jestem pierwszy raz na tak wielkiej imprezie,

(M. Bereza, H. Cygan, M. Piekarska); Szabla, drużynowo 1. Korea, 2. Ukraina, 3. Rosja, 5–8. Polska (K. Karpińska, I. Sajewicz); Szabla indywidualnie 1. Shin Mi Lee (KOR), 2. Galyna Pundyk (UKR), 3. Ae An Mi (KOR), 17–32. Katarzyna Karpińska (PWSzZ, Konin/KKSz Konin), 17–32. Izabela Sajewicz (UW/AZS AWF Warszawa); Szpada, indywidualnie 1. Yana Shemyakina (UKR), 2. Noam Mills (ISR), 3. Małgorzata Bereza (UŚ/AZS AWF Katowice), 3. Li Tan (CHN), 9–16. Hanna Cygan (SzWPS Warszawa/KS Warszawianka), 17– 32. Magdalena Piekarska (WSzHiP Warszawa/AZS AWF Warszawa), 17– 32. Małgorzata Stroka (AWF Warszawa/AZS AWF Warszawa); Floret, indywidualnie 1. Julia Birioukova (RUS), 2. Hye Sun Lee (KOR), 3. Polina Repina (RUS), 4. Yuan Liu (CHN), 9–16. Anna Janas (AWF Warszawa/ AZS AWF Warszawa), 9–16. Magdalena Knop (Uniwersytet Gdański/ AZS AWFiS Gdańsk) Mężczyźni Floret, indywidualnie 1. Hanxiong Wu (CHN), 2. Xiaoging Bao (CHN), 3. Laurence Halsted GRB), 3.Maxim Petrov (UKR), 9–16. Marcin Zawada (AWF Warszawa/AZS AWF Warszawa), 9–16. Tomasz Ciepły (WSzPi Adm.Poznań/AZS AWF Poznań), 17–32. Radosław Glonek (AWFiS Gdańsk/Sietom AZS AWFiS Gdańsk); Floret, drużynowo 1. Rosja, 2. Chiny, 3. Francja, 5. Polska (T. Ciepły, R. Glonek, A. Witkowski)

27


[badminton]

W paszczy lwa Zagadka z wyborem badminto- w szesnastce. Niewiele nam zabrakło, żeby awansować do ósemki. W deblu na jako dyscypliny dodatkowej wygrałyśmy pierwszą rundę. wybranej przez Tajlandię szyb- Refleksje postartowe... M.K.: W deblu pierwszy raz grałyśmy ko się wyjaśniła. Na boisku. ze sobą w parze. Teraz jeszcze trudno Większość medali przypadła nam coś powiedzieć. Mamy nagrane megospodarzom. Zatem pierwszy cze, więc będziemy je mogły obejrzeć i na spokojnie przeanalizować razem z treneraz w programie Uniwersjarem. Zazwyczaj jeździmy na turnieje po Europie. Jednak inaczej się gra w Azji. dy pojawiła się ta dyscyplina. W.Sz.: W Azji, z racji panującego kliO udziale w turnieju mówią: matu, gra się na obiektach z włączoną W Europie raczej tego nie Agnieszka Wojtkowska, Małgo- klimatyzacją. ma. Kilka startów trzeba w Azji zaliczyć. rzata Kurdelska, Adam Cwalina Dodatkowym argumentem, żeby tu przyjechać, jest fakt, że to Azja jest kolebi Wojciech Szkudlarczyk. ką badmintona. Na MŚ komplet medali Podsumowania... A.C.: Drużynówka niestety nie poszła nam najlepiej. W grupie wylosowaliśmy Taipei i Koreę, czyli zdecydowanych faworytów. Przegraliśmy 0:5, 0:5. W sumie można powiedzieć, że znaleźliśmy się w paszczy lwa. To właśnie Azja jest kolebką badmintona. W turnieju indywidualnym było już znacznie lepiej. Pierwsza runda miksta – z Francuzami. Wygraliśmy po niezbyt ciężkim pojedynku, w dwóch setach. Kolejny mecz – z Taipei. Niestety ulegliśmy w trzech setach na przewagi w każdym. Było blisko ósemki, ale niestety nie udało się. W deblu w pierwszej rundzie byliśmy rozstawieni. Niestety polegliśmy. Przegraliśmy z miejscowymi zawodnikami. Było blisko. W.Sz.: Troszeczkę faktycznie, jak Adam mówi, trafiliśmy w paszczę lwa. Równolegle, w tym samym czasie co Uniwersjada, rozgrywane są MŚ. Tajlandia i Taipei nie wystawiły swoich najmocniejszych składów. W drużynówce przegraliśmy te dwa mecze po 0:5. Ale już w niektórych grach, zwłaszcza podwójnych, walka była dość wyrównana. W turnieju indywidualnym, mimo rozstawienia, już w pierwszej rundzie, można powiedzieć, zagraliśmy o medal z Tajlandczykami. Mimo zaciętej walki w pierwszym secie przegraliśmy do 16, w drugim – do 20. W mikstach nieszczęśliwie przegraliśmy z Francuzami – w trzech setach, w trzecim secie 19:21. Zabrakło więc niewiele. M.K.: W drużynówce w zasadzie nie mieliśmy szans. W turnieju indywidualnym grałam w parze miksta z Adamem Cwaliną, w deblu – z Agnieszką Wojtkowską. W mikście przegraliśmy

28

zazwyczaj zdobywają Azjaci. Widownia, kibice dopingują swoich. Kiedy graliśmy z Tajlandczykami cała widownia była przeciwko nam. To jest dla nas nowe. A.C.: Dużą nowością jest dla nas właśnie ta klimatyzacja. Lotka w badmintonie jest na tyle lekka, że przy włączonej klimatyzacji ją po prostu zwiewa. Na każdym korcie są inne warunki. Trzeba więc szybko poznać, w którą stronę lotka jest zwiewana, żeby potem już wiedzieć, na ile w grze można sobie pozwolić – czy trzeba grać metr czy pół od linii, żeby trafiła w linię. Warunki są ciężkie, ale trzeba się do tego przyzwyczaić. M.K.: Oczywiście nie możemy zrzucać winy za nasze przegrane na warunki. Tu każdy miał takie same warunki gry. Jednak to właśnie Azjaci są do tego przyzwyczajeni i pod tym względem jest im łatwiej. M.Sz.: Przyjechaliśmy tu po naukę. Dla nas sezon się dopiero zaczyna. To był dla nas bardzo ważny pierwszy sprawdzian naszych możliwości. Tym bardziej, że to sezon przedolimpijski. A.C.: Ciężko będzie się nam dostać do kadry na IO. W naszej dyscyplinie kwalifikacje są dość trudne. Równolegle w czasie trwania Uniwersjady w Malezji są MŚ w badmintonie. Ta kadra, która tam startuje, raczej na pewno pojedzie do Pekinu. M.Sz.: Nasza czwórka specjalizuje się głównie w grach podwójnych. Przy kwalifikacjach olimpijskich problem tkwi w tym, że system kwalifikacji jest dość specyficzny i narzuca ograniczoną liczbę miejsc. A.C.: Najlepsi na świecie są Azjaci. Dla Europejczyków zostają w zasadzie 3 miejsca. Żeby z Polski pojechały 2 drużyny, muszą być w czwórce. M.Sz.: Jak nie Pekin, to Londyn... (uśmiech)

Ocena Uniwersjady... M.Sz.: Bardzo duże wrażenie zrobił na nas ogrom zaangażowania i pracy wszystkich organizatorów. Oprócz małych niedoskonałości są chyba perfekcyjnie przygotowani do tej imprezy. A.C.: Organizacja, ale i obiekty, jakie są do dyspozycji uczestników Uniwersjady. To również robi ogromne wrażenie. M.Sz.: Troszeczkę pozwiedzaliśmy miasto Bangkok – na tyle, na ile mieliśmy czas. Na pewno jest to inna kultura, religia, ludzie. Wszyscy są uśmiechnięci. Standardem jest targowanie podczas zakupów. Mieliśmy dobrych przewodników. Jedna z wolontariuszek studiowała na kierunku podobnym do naszej teologii. Oprowadziła nas po różnych świątyniach. Można oczywiście zobaczyć zdjęcia, ale tu trzeba przyjechać i to wszystko zobaczyć. To wszystko robi ogromne wrażenie. A.C.: Czasami te piękne miejsca połączone były ze slumsami. Niedaleko wyjścia ze świątyni ludzie leżeli na niby-kojach, gotowali coś w takich prymitywnych, prostych naczyniach... M.Sz.: Faktycznie to jest tu bardzo widoczne – takie zderzenie cywilizacji, techniki z – w zasadzie – marginesem, slumsami.

Atmosfera w polskiej ekipie... W.Sz.: Badminton jest pierwszy i prawdopodobnie ostatni raz na Uniwersjadzie. To sport dodatkowy – dyscyplina wybrana przez gospodarzy. Nie mieliśmy więc wcześniej okazji, aby poznać całą kadrę uniwersjadową. Nie udało nam się wcześniej nawiązać znajomości z kadrami w innych dyscyplinach. APS. Mimo to nasi zawodnicy mogą liczyć na wasz doping. Która dyscyplina najbardziej?

A.C.: Myślę, że w ostatnim czasie, po wielu sukcesach, to siatkówka zyskała sporą popularność. Pojechaliśmy na mecz pokibicować naszej kadrze. W.Sz.: Do Bangkoku przylecieliśmy z reprezentacją lekkoatletów. Im również kibicowaliśmy i nadal kibicujemy. Również strzelcom. To jest taki fenomen – tyle medali. M.K.: Będziemy na pewno za wszystkich NASZYCH trzymać kciuki. A.C.: Wszyscy w Polsce – i również cała nasza ekipa tu na miejscu – liczą na medale. Oczywiście najbardziej na to (chociaż) jedno złoto. Żeby udało nam się z dotychczasowym dorobkiem medalowym znaleźć w oficjalnych statystykach. W.Sz.: Z doświadczenia wiemy, że jest ciężko. Najbardziej we znaki dają się warunki klimatyczne. TRZEBA JEDNAK WALCZYĆ! Wszyscy czekają na ten pierwszy złoty medal, chociaż jeden. aps nr 06 2007 (254)


[golf]

Debiut W zmaganiach studenckich zadebiutowali polscy golfiści. Ta dyscyplina ma swoje akademickie mistrzostwa świata już od ponad 20 lat. Golf z wielu względów ma swój wymiar akademicki. Tej popularności zapewne zawdzięcza włączenie do programu XXIV Letniej Uniwersjady. Zamiast relacji z zawodów – dwie refleksje zawodników. MAKSYMILIAN SAŁUDA Powolutku staramy się zaaklimatyzować. Pierwsze wrażenia? Są przede wszystkim związane z pogodą. Jest ona w golfie bardzo istotna. Golf nie jest zbyt wyczerpującą dyscypliną, ale jeżeli gramy sześciogodzinną rundę, to starty w takiej parnej pogodzie mogą być udręką. Jeżeli z tym sobie poradzimy, to wszystko pójdzie jak z płatka. Poza tym jest superklimat w ekipie. Już zdążyliśmy się z niektórymi po-

Wyniki Debel mieszany 1. Korea (M. J. Kim,

Y. s. Yoo), 2. Tajwan (W. Cheng, Ch. Fang), 3. Chiny (D. Zhang, H. Chen), 4. Tajlandia (S. Ponsana, S. Prapakamol), 9–16. Polska (A. Cwalina, M. Kurdelska); Odpadli w eliminacjach W. Szczudlarczyk, A. Wojtkowska;

Debel K 1. Tajwan (W. Cheng, Y. Chien), 2. Chiny (Q. Tian, P. Pan), 3. Chiny (D. Zhang, L. Wang), 3. Tajlandia (D. Aroonkesorn, K. Voravichitchaikul), 9–16. Polska (M. Kurdelska, A. Wojtkowska); Debel M 1. Tajlandia (S. Prapakamol, P. Ngensrisuk), 2. Tajwan (C. Tsai, Y. Hsieh), 3. Chiny (Y. Shen, W. Zhang), 3. Tajlandia (N. Narkthong, S. Anugritayawon), 17–32. Polska (A. Cwalina, W. Szczudlarczyk) www.azs.pl

znać. Jesteśmy pierwszy raz na takim turnieju. Rozgrywki golfowe odbywają się w mniejszym gronie – w turnieju startuje po 150 osób. Jeżeli natomiast jest 8 tysięcy sportowców, w tym ok. 150 samych Polaków, to dla nas udział w takiej imprezie to jest świetne doświadczenie. Już zauważyliśmy oznaki doskonałej atmosfery. Wszyscy są dla siebie mili, nie tylko Polacy, ale również ekipy z innych krajów. Krótka prezentacja nowo przybyłych zawodników... Zacznijmy od najstarszego, skoro taka jest tradycja. Łukasz Wilk z Krakowa. W golfa zaczął grać w sumie od niedawna. Superwystępy. Bardzo szybko zrobił duże postępy. Piotrek Dąbrowiecki ze Szczecina. Studiuje w Warszawie. Można powiedzieć – weteran golfowy – 9 sezonów ma za sobą, jeśli nie więcej. Jacek Person z Warszawy. Także weteran golfa. I na koniec moja osoba. Jestem ze Szczecina. Studencki junior – I rok przede mną. W golfa gram od 7 lat. PIOTR DĄBROWIECKI W tym roku po raz pierwszy na Uniwersjadzie pojawił się golf. W Polsce jest to sport jeszcze dość młody, w którym nie odnosimy znaczących sukcesów na arenie międzynarodowej. Do Bangkoku przyjechaliśmy 3 dni przed rozpoczęciem turnieju. Podczas dwóch rund treningowych zapoznawaliśmy się ze specyfiką pola oraz planowaliśmy nadchodzące rundy turniejowe. Dużym problemem dla całej drużyny był gatunek trawy, który był zupełnie inny od stosowanych w Polsce. Samo pole golfowe, Watermill Golf and Gardens, było dość wąskie, a przeszkody wodne były prawie na każdym dołku. Temperatura oraz wilgotność panująca w Tajlandii wymagała od graczy znakomitego przygotowania fizycznego. Podczas rundy golfa trwającej około 5 godzin wypijaliśmy prawie 10 litrów wody, a niektórzy zawodnicy pomiędzy uderzeniami nosili, dla ochłody, mokre ręczniki na głowie. Turniej był rozgrywany przez 4 dni w dwóch kategoriach: indywidualnej i drużynowej. Jako wynik drużyny liczy się suma 3 najlepszych wyników z każdego dnia. W zmaganiach wzięło udział 85 graczy, a do klasyfikacji drużynowej zostało zgłoszonych 16 drużyn. Przez pierwsze dwa dni turnieju graliśmy w grupach wraz z Japończykami, Malezyjczykami oraz Turkami. Pierwszy dzień poszedł nam dość dobrze: Jacek Person zagrał świetny wynik 76 (+4), Maks Sałuda 81 (+9), Piotr Dąbrowiecki 82 (+10), a Łukasz Wilk 92 (+20).

W klasyfikacji drużynowej z wynikiem +23 plasowaliśmy się na 14. pozycji. Po pierwszym dniu prowadziła Japonia z wynikiem –5. Drugi dzień pomimo trochę lepszych warunków atmosferycznych, było troszkę chłodniej, nie poszedł nam lepiej. Jacek Person zagrał 79 (+7), Piotr Dąbrowiecki 82 (+10), Maks Sałuda 83 (+11), a Łukasz Wilk 100 (+28). Po tym dniu udało nam się utrzymać 14. pozycję, ale przewaga nad Malezją spadła z 4 uderzeń do 2. Trzeci dzień był naszym najgorszym w zawodach. Jacek Person, który najprawdopodobniej za sprawą choroby grał z dnia na dzień coraz gorzej, przyniósł wynik 82 (+10), Piotr Dąbrowiecki 86 (+14), Maks Sałuda 88 (+16), a Łukasz Wilk 101 (+29). Po tym dniu szanse na pokonanie Malezji w klasyfikacji drużynowej spadły prawie do zera. Ostatni dzień zawodów, podobnie jak trzeci, odbywał się przy dość mocnym wietrze. Łukasz Wilk mile zaskoczył nas swoją grą i zagrał najlepszy wynik drużyny 80 (+8), Piotr Dąbrowiecki 84 (+12), Maks Sałuda 85 (+13), a Jacek Person 87 (+15). Ostatecznie zakończyliśmy zmagania na 15. miejscu w klasyfikacji drużynowej, wyprzedzając jedynie Singapur. W klasyfikacji indywidualnej najlepiej wypadł Jacek Person, który z wynikiem 324 (+36) zajął 68 miejsce. Kolejni zawodnicy zajmowali miejsca: 73. Piotr Dąbrowiecki wynik 334 (+46), 78. Maks Sałuda 337 (+49), ostatnie 85. Łukasz Wilk 373 (+85). Klimat Bangkoku odegrał znaczącą rolę w turnieju, co widać po klasyfikacji końcowej, w której zwyciężyła Tajlandia 863 (–1) przed Meksykiem 864 (E) i Japonią 866 (+2). W klasyfikacji indywidualnej wygrał reprezentant Tajwanu Chen Ming-Chuan 281 (–7). Pomimo nie najlepszych wyników golfowych udział w Uniwersjadzie zapamiętamy bardzo pozytywnie. Poznaliśmy wiele osób i zobaczyliśmy tak dużą imprezę sportową od kuchni. Możemy tylko żałować, że za dwa lata w Belgradzie nie będzie golfa.

Wyniki Klasyfikacja drużynowa 1. Tajlandia 863, 2. Meksyk 864, 3. Japonia 866, 15. Polska (P. Dąbrowiecki, Ł. Wilk, J. Person, M. Sałuda, trener P. Bronson) 988; Klasyfikacja indywidualna 1. Chen Ming-chuan TPE, 281 (-7), 2. Ford Charles GBR 286 (-2), 3. Usami Yuki JAP 286 (-2), 68. Jacek Person POL WSPiZ Warszawa/ABGC Warszawa 324 (+36), 73. Piotr Dąbrowiecki POL UW/Amber Baltic Golf Club Szczecin 334 (+46), 78. Maksymilian Sałuda POL Uniwersytet Szczeciński/ Binowo Park GC 337 (+49), 85. Łukasz Wilk POL AE Kraków/Kraków Valley Golf 373 (+85)

29


kalendarium kalendarium kalendarium kalendarium

Sierpień Polacy – rekordziści Letnich Uniwersjad w latach 1959–2005

2 lata temu (11–21 sierpnia 2005 r.) na XXIII

Letniej Uniwersjadzie w Izmirze (TUR) akademicka reprezentacja Polski zdobyła najwięcej medali w historii startów: 28 (12 złotych, 8 srebrnych i 8 brązowych). Czterech pływaków wpisało się na listę nowych rekordzistów: dwa razy Otylia Jędrzejczak (100 m mot. 58.74 i 200 m dow. 1.58.49), Sławomir Kuczko (200 m klas. 2.12.35) i Paweł Korzeniowski (200 m mot. 1.56.52).

6 lat temu (22 sierpnia – 1 września 2001 r.)

w Pekinie (CHN) pierwszym polskim pływakiem, który ustanowił uniwersjadowy rekord, był Bartosz Kizierowski (50 m dow. 22.30).

14

lat temu (8 – 18 lipca 1993 r.) Robert Korzeniowski, student AWF Katowice i zawodnik AZS AWF Katowice, został złotym medalistą XVII Letniej Uniwersjady w Buffalo (USA) w chodzie na 20 km. Rezultat, który osiągnął (1:22.01), jest aktualnym uniwersjadowym rekordem.

26

lat temu ((19–31 lipca 1981 r.) siedmioboistka Małgorzata Guzowska ustanowiła rekord na XI Uniwersjadzie w Bukareszcie (6.198), i poprawiła go (6.616) na XXIII Uniwersjadzie w Kobe (24 sierpnia – 4 września 1985 r.).

28

lat temu (2–13 września 1979 r.) na meksykańskiej X Uniwersjadzie Lucyna Lange ustanowiła do tej pory niepobity rekord w biegu na 100 m ppł. (12.62). Na tych zawodach również Władysław Kozakiewicz w tyczce poprawił swój uniwersjadowy rekord z Sofii (5.60).

30

lat temu (17–28 sierpnia 1977 r.) na IX Uniwersjadzie w Sofii (BUL) polscy lekkoatleci ustanowili trzy rekordy: Grażyna Rabsztyn (100 m ppł. 12.86), Jacek Wszoła (skok wzwyż 2.22) i Władysław Kozakiewicz (tyczka 5.55).

32

lata temu (18–21 września 1975 r.) w Rzymie (ITA) Grzegorz Cybulski ustanowił rekord w skoku w dal (8.27), który pobito dopiero po 22 latach (XIX Uniwersjada, Sycylia 1997).

37

lat temu (26 sierpnia – 6 września 1970 r.) w Turynie (ITA) trzy rekordy poprawili lekkoatleci: Teresa Sukniewicz (100 m ppł. 13.0), Daniela Jaworska (oszczep 56.16) i sztafeta męska 4x100 m (39.16): Stanisław Wagner, Jan Werner, Gerard Gramze, Zenon Nowosz.

42

lata temu (20–30 sierpnia 1965 r.) w Budapeszcie (HUN) złotą medalistką IV Uniwersjady została Irena Kirszenstein, studentka Uniwersytetu Warszawskiego, a wyniki, które osiągnęła: 11.3 na 100 m i 23.5 na 200 m, były nowymi rekordami tych zawodów.

46 lat temu (24 sierpnia – 2 września

1961 r.) na II Letniej Uniwersjadzie w Sofii, dwóch lekkoatletów poprawiło rekordy uniwersjadowe: Barbara Janiszewska (200 m 24.3) i Edmund Piątkowski (dysk 59.15).

48

lat temu (27 sierpnia – 6 września 1959 r.) na I Letniej Uniwersjadzie w Turynie (ITA) pierwszą polską złotą medalistką i rekordzistką w skoku w dal (5.94) została Elżbieta Krzesińska, studentka AM Gdańsk. Ha-ha

30

WYNIKI 26–27.05.2007, KATOWICE. W AMP w Szermierce tytuły mistrzowskie zdobyli: X Joanna Chylaszek, AZS AWF Kraków – w szpadzie, X Małgorzata Kozaczuk, AZS AWF Warszawa – w szabli, X Anna Janas, AZS AWF Warszawa – we florecie, X Wojciech Marczak, AZS AWF Katowice – w szabli, X Robert Andrzejuk, AZS AWF Wrocław – w szpadzie, X Radosław Pietrusiewicz, Wrocławianie – we florecie. 27.05.2007, TURYN. W ME w Ju-Jitsu brązowe medale zdobyli: X Szymon Pezda – w kat. 62 kg, X Tomasz Skórkowski – w kat. 65 kg. Obaj AZS AWF Wrocław. 2–3.06.2007, WARSZAWA. W MP w Judo medale zdobyli: Złote X Kinga Kubicka, AZS Kielce – w kat. 48 kg, X Monika Cabaj, AZS AWFiS Gdańsk – w kat. 52 kg, X Paulina Raińczuk, AZS AWFiS Gdańsk – w kat. 63 kg, X Beata Raińczuk, AZS AWFiS Gdańsk – w kat. 70 kg, X Małgorzata Górnicka, AZS AWF Wrocław – w kat. +78 kg, X Marzena Makuła, AZS AWF Wrocław – w kat. open, X Krzysztof Wiłkomirski, AZS UW Warszawa – w kat. 73 kg; Srebrne X Iwona Machałek, AZS AWFiS Gdańsk – w kat. 52 kg, X Małgorzata Bielak, AZS AWFiS Gdańsk – w kat. 57 kg, X Agnieszka Czepukojć, AZS AWFiS Gdańsk – w kat. 70 kg, X Agnieszka Czepukojć, AZS AWFiS Gdańsk – w kat. open, X Bartosz Garsztecki, AZS PŚ Gliwice – w kat. 73 kg, X Łukasz Bałanda, AZS UW Warszawa – w kat. 81 kg; Brązowe: X Małgorzata Kamińska, AZS AWF Warszawa – w kat. 48 kg, X Weronika Karbowiak, AZS UW Warszawa – w kat. 52 kg, X Monika Woźniak, AZS AWFiS Gdańsk – w kat. 57 kg, X Agnieszka Maciak, AZS AWF Warszawa – w kat. 78 kg, X Katarzyna Zakólska, AZS AWF Wrocław – w kat. 78 kg, X Marzena Makuła, AZS AWF Wrocław – w kat. +78 kg, X Magdalena Kozioł, AZS AWFiS Gdańsk – w kat. +78 kg, X Magdalena Kozioł, AZS AWFiS Gdańsk – w kat. open, X Maciej Irek, AZS UW Warszawa – w kat. 60 kg, X Kamil Panek, AZS AWFiS Gdańsk – w kat. 100 kg. 2.06.2007, BIAŁA PODLASKA. W I. rzucie I ligi lekkoatletycznej zespoły AZS zajęły lokaty: 1. AZS AWF Warszawa – 3563 pkt., 2. AZS AWF Wrocław – 3272, 3. AZS AWF Kraków – 3198, 4. AZS AWF Biała Podlaska – 3197, 7. AZS AWF Katowice – 2741, 8. AZS AWF Gorzów – 2726, 13. AZS Łódź – 2472, 15. AZS UMCS Lublin. 9–10.06.2007, TORUŃ. W MP w Wielobojach Lekkoatletycznych medale zdobyli: Złoty: X Karolina Tymińska – siedmiobój, 6200 pkt., Srebrne: X Kamila Chudzik – siedmiobój, 6034 pkt., X Łukasz Płaczek – dziesięciobój, 7328 pkt.; Brązowe: X Magdalena Szczepańska – siedmiobój, 5713 pkt. Wszyscy AZS AWFiS Gdańsk. 13–15.06.2007, LIPTOWSKI MIKULASZ. Dariusz Wrzosek i Jarosław Miczek, AZS

AWF Kraków, zdobyli brązowe medale w składzie osady C-2x3 podczas Mistrzostw Europy w Kajakarstwie Slalomowym. 16–17.06.2007, RYBNIK. W MP Juniorów w Judo tytuły mistrzowskie zdobyli: X Weronika Karbowiak, AZS UW Warszawa – w kat. 52 kg, X Tomasz Kowalski, AZS Opole – w kat. 66 kg, X Marcin Niedzielski, AZS PŚ Gliwice – w kat. 73 kg, X Mateusz Stypułkowski, AZS Łódź – w kat. 100 kg. 17.06.2007. Zakończyły się rozgrywki I ligi hokeja na trawie. Zespół AZS AWF Poznań zajął 7. miejsce. 26–28.06.2007, BIAŁA PODLASKA. W MP Juniorów w Lekkoatletyce tytuły mistrzowskie zdobyli: X Karmen Bunikowska, AZS AWFiS Gdańsk – tyczka, 4.05, X Maciej Samborski, AZS AWF Kraków – 200 m, 21.50, X Sebastian Porządny, AZS Łódź – 400 ppł., 52.41, X Dawid Tomala, AZS AWF Katowice – chód 10000, 43:49.66, X Karol Hoffmann, AZS AWF Warszawa – trójskok, 15.88. X AZS AWF Kraków – sztafeta 4x100m mężczyzn, 41.94. 30.06–1.07.2007, PONTEVERDA. Łukasz Woszczyński, AZS AWF Gorzów, zdobył w składzie osady C-4 srebrny medal Mistrzostw Europy w Kajakarstwie. 30.06–1.07.2007, POZNAŃ. W MP w Wioślarstwie medale zdobyli: Złote: X Tomasz Kucharski, AZS AWF Gorzów – w jedynce wagi lekkiej, X Łukasz Kardas, Dawid Pacześ, AZS Szczecin – w dwójce bez sternika, X Marek Kolbowicz, Konrad Wasielewski, AZS Szczecin – w dwójce podwójnej, X Michał Stawowski, Piotr Juszczak, Krystian Aranowski, Piotr Biedrzycki, Paweł Lipowski, AZS UMK Toruń – w czwórce podwójnej, X Cezary Mrozowicz, Robert Urbański, Maciej Madej, Szymon Wiśniewski, AZS AWFiS Gdańsk – w czwórce bez sternika wagi lekkiej, X AZS Toruń – w ósemce; Srebrne: X Agata Gramatyka, AZS AWF Kraków – w jedynce, X Patrycja Pytel, Izabela Olędzka, AZS AWF Poznań – w dwójce podwójnej, X Agata Zieleniewska, Iwona Zygmunt, Małgorzata Marciniak, Kornelia Nitzler, AZS AWF Gorzów – w czwórce bez sternika, X Michał Słoma, AZS UMK Toruń – w jedynce, X Cezary Mrozowicz, Robert Urbański, AZS AWFiS Gdańsk – w dwójce bez sternika wagi lek., X Łukasz Zając, Mariusz Stańczuk, AZS AWF Warszawa – w dwójce podwójnej, X Wojciech Wiercioch, Szymon Fernholc, Tomasz Ratajczyk, Maciej Trojan, AZS Szczecin – w czwórce bez sternika wagi lekkiej, X Wiktor Chabel, Patryk Majewski, Karol Ratkowski, Patryk Brzeziński, AZS AWF Poznań – w czwórce podwójnej; Brązowe: X Marta Dzierzyńska, Katarzyna Witek, Patrycja Pytel, Izabela Olędzka, AZS AWF Warszawa – w czwórce podwójnej, X Krzysztof Młynnik, AZS Szczecin – w jedynce wagi lek., X Szymon Byczkowski, Szymon Gumiński, AZS AWFiS Gdańsk – w dwójce bez sternika wagi lek., X Paweł Rańda, Gabriel Rańda, AZS PW Wrocław SP w dwójce podwójnej.

aps nr 06 2007 (254)


[rozmowa]

Pierwszy taki Projekt Rozmowa z Jakubem Kalinowskim, Menadżerem Projektu „Sportowcy na Rynku Pracy”

leżności od tego, jaki jest ich status na rynku pracy, mogą otrzymać dodatki szkoleniowe, zwrot kosztów dojazdu, zwrot kosztów opieki nad dzieckiem, stypendium podczas odbywania stażu lub praktyki zawodowej, zwrot kosztów wykonania badań lekarskich, ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków, jak i wspomniane już dotacje na rozpoczęcie własnej działalności gospodarczej.

Projekt „Sportowcy na Rynku Pracy” jest pierwszym przedsięwzięciem adresowanym do środowiska sportowego, finansowanym ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego. Skąd taki pomysł?

Realizowany przez nas projekt uzyskał dofinansowanie w 100% (z czego 75% pochodzi z EFS, a 25% ze środków budżetu krajowego) i jest jedynym projektem w Polsce, który za cel postawił sobie przeciwdziałanie bezrobociu wśród byłych sportowców. Nasz grantodawca przekaże na realizację naszego przedsięwzięcia łącznie prawie 8 milionów złotych – od początku 2004 r. do marca 2008 r. Polski Związek Koszykówki, pełniący wiodącą rolę w realizującym projekt partnerstwie, jest pierwszym związkiem sportowym w Polsce, który podjął decyzję o wyjściu poza dotychczasowy zakres swojej działalności i zapoczątkował dyskusję w środowisku sportowym. Dotyczy ona lekceważonego dotychczas, choć znanego od lat, problemu pracy zawodowej sportowców, którzy zakończyli swoją karierę sportową bądź to w wyniku doznanych kontuzji, bądź zakończenia kontraktu, czy też osiągnięcia wieku emerytalnego, który w sporcie osiąga się w wieku 35–40 lat. Jaki jest zatem główny cel projektu?

Ułatwienie wejścia na otwarty rynek pracy sportowcom, którzy ze względu na niskie, niewystarczające kwalifikacje i umiejętności mają problem z odnalezieniem się w życiu po zakończeniu kariery zawodniczej. Realizację tego celu oparliśmy na dwóch filarach: pakiecie szkoleń z zakresu zarządzania organizacjami sportowymi, marketingu sportowego czy też animatora – instruktora rekreacji o specjalności techniki linowe oraz przedsiębiorczości. Udział w tym ostatnim daje możliwość uzyskania dofinansowania około 15 000 zł z przeznaczeniem na założenie własnej firmy. Z drugiej strony to realizowane przez specjalnie przeszkolonych Doradców Zawodowych Pierwszego Kontaktu nowatorskie doradztwo zawodowe. Każ-

Czy uważa pan, że wiedzę nabytą podczas kursu sportowcy będą przekładali na praktykę w życiu zawodowym, a może już to robią?

dy z nich pod swoją opieką ma maksymalnie 10 osób. Ta forma wsparcia stanowi alternatywę dla tradycyjnego doradztwa, znanego choćby z Powiatowych Urzędów Pracy, gdzie na jednego doradcę przypada niekiedy kilkaset osób. Kto wchodzi w skład waszego Partnerstwa?

Oprócz wymienionego przeze mnie Polskiego Związku Koszykówki – lide-ra Partnerstwa, w jego skład wchodzą: Polski Związek Piłki Siatkowej, Związek Piłki Ręcznej w Polsce, Polski Związek Alpinizmu i firma Euro Projekt Sp. z o.o. Każdy z partnerów – w ramach Partnerstwa na Rzecz Rozwoju – ma przypisany szereg określonych zadań i budżet. Partner, który dołączył do nas już w trakcie realizacji projektu – Akademia Umiejętności Management & Coaching, roztacza natomiast parasol merytoryczny nad programem kształcenia menadżerów dyscypliny. W pierwszej turze Projektu przeszkoliliście 90 byłych sportowców. Jak ocenia pan poziom zaangażowania beneficjentów i czy jesteście zadowoleni z dotychczasowej realizacji projektu?

Poziom zaangażowania beneficjentów mogę ocenić przez pryzmat prowadzonych przeze mnie wykładów z zakresu zarządzania projektami w sporcie. Muszę przyznać, że zdecydowana większość słuchaczy bardzo aktywnie uczestniczyła w zajęciach, wykorzystując każdą możliwą chwilę, aby zadać dodatkowe pytania, a praca wykonywana przez nich w podgrupach charakteryzowała się dogłębną analizą i propozycjami innowacyjnych rozwiązań. Co oferujecie uczestnikom szkoleń?

Oprócz darmowych szkoleń ich uczestnicy, w zawww.azs.pl

Dziś, po zakończeniu pierwszej tury szkoleń, jestem wręcz przekonany, że teoria przekazana naszym beneficjentom w trakcie zajęć zostanie wykorzystana do realizacji konkretnych przedsięwzięć. Z uzyskanych przez nas informacji wynika, że absolwenci kursu Menadżer dyscyplin sportu w Katowicach wskrzesili Puchar Śląska, bo jak mówi Maciej Guzik – jeden z nich, zajęcia nauczyły ich całkiem nowego sposobu patrzenia na sprawy związane choćby z organizacją imprez sportowych. Jednym z elementów strategii projektu jest przedłożenie Ministerstwu Sportu propozycji nowych zapisów w rozporządzeniu ws. kwalifikacji zawodowych i trybu ich uzyskiwania. Poproszę o rozwinięcie tematu.

Powołana w ostatnim czasie grupa robocza, w skład której wchodzą: prof. Henryk Sozański, prof. Jerzy Sadowski, prof. Ryszard Panfil, dr Jolanta Żyśko, dr Edward Superlak, mecenas Marian Rudnik, przedstawiciel Ministerstwa Sportu – pan Rafał Wosik, pani Agnieszka Gajewska oraz pani Elżbieta Drożyńska, już rozpoczęła pracę. Za wcześnie jest mówić o konkretnych rezultatach prac. Dotychczasowe spotkania poświęcone były przede wszystkim analizie porównawczej systemów kształcenia w sporcie w Polsce i innych krajach europejskich. Myślę, że już w listopadzie pojawią się pierwsze propozycje, którymi będziemy mogli podzielić się z całym środowiskiem sportowym. Rozmawiał Marcin Pawul Projekt współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego, w ramach Inicjatywy Wspólnotowej EQUAL. Serdecznie zapraszamy do udziału w drugim etapie projektu, termin wysyłania formularzy zgłoszeniowych mija 21 września.

31


21 sierpnia br. Elżbieta Jakubiak, minister sportu i turystyki, spotkała się w Warszawie z zawodnikami, którzy podczas 24. Letniej Uniwersjady w Bangkoku zdobyli medale, dziękując im za godne reprezentowanie barw narodowych i wręczając listy gratulacyjne. Na spotkaniu, które odbyło się w Sali Złotej Pałacu Kazimierzowskiego Uniwersytetu Warszawskiego, były siatkarki (złote medalistki) oraz koszykarki (brązowe medalistki), które przyjechały na spotkanie bezpośrednio z lotniska. W spotkaniu wziął też udział Tomasz Marcinkowski, Dyrektor Departamentu Sportu Kwalifikowanego i Młodzieżowego Ministerstwa, członkowie kierownictwa Zarządu Głównego AZS, prezesi polskich związków sportowych medalowych dyscyplin, przedstawiciele władz Uniwersytetu oraz liczne grono dziennikarzy sportowych. Polscy studenci-sportowcy zdobyli na Uniwersjadzie 16 medali (2 złote, 5 srebrnych, 9 brązowych), plasując się w klasyfikacji wg rangi medali na 19. miejscu, a wg ich liczby – na 11. miejscu wśród ponad 160 startujących kra-

Gratulacje od Pani Minister

jów. Dorobkiem medalowym może się pochwalić 40 zawodników, z czego dwóch: Piotr Klimczak – lekkoatletyka i Łukasz Czapla – strzelectwo, zdobyciem medali dwukrotnie. Tegoroczni medaliści to studenci 25 uczelni polskich i zagranicznych (najwięcej, bo 5, studiuje w AWFiS Gdańsk oraz WSG Bydgoszcz) oraz 29 klubów sportowych (najwięcej – 4 medalistów ma Pałac Bydgoszcz, następnie – 3: AZS PWSZ Gorzów Wlkp.). Na uroczystości podkreślono znaczenie osiągniętych wyników dla promocji sportu polskiego i rozwoju kultury fizycznej w środowisku akademickim. Przypomniano też, że w przyszłym roku Międzynarodowa Federacja Sportu Studenckiego FISU będzie organizować Akademickie Mistrzostwa Świata, z których trzy odbędą się w Polsce (brydż sportowy, karate, żeglarstwo meczowe). Ponadto w roku 2008 AZS będzie organizatorem Światowej Narady Sportu Studenckiego, tzw. Forum FISU.


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Akademicki Przegląd Sportowy 06/2007 by AZS-APS - Issuu