AKADEMICKI PRZEGLĄD SPORTOW
Foto na okładce: Maciej Samsonowicz
Pismo Zarządu Głównego AZS Redaktor naczelny: Bartłomiej Korpak Sekretarz redakcji: Halina Hanusz Adres redakcji: 00-056 Warszawa ul. Kredytowa 1a tel./fax (22) 828-02-76 502-250-604 www.azs.pl e-mail: aps@azs.pl
Projekt graficzny i skład: Piotr Rachwaniec, © FALL tel. (12) 413-35-00, 294-15-28, www.fall.pl Numer zamknięto 7 maja 2007 r. Wydawnictwo zrealizowano ze środków Ministerstwa Sportu, nakład 5000 egz. ISSN 0209-0546
[od redakcji]
Dyrdymały
W
okolicach 1 kwietnia wzrasta liczba dywagacji prasowych na tematy sportowe albo te zbliżone. Nikt nie protestuje, bo działa magia tradycji związanej z prima aprilis. Wiele szpalt zajęły rozważania na temat sześciu kilogramów Otylii Jędrzejczak i ich wpływu na samopoczucie rodaków po Mistrzostwach Świata w Pływaniu w Australii. Po wcześniejszym medalowych żniwach urosły apetyty kibicom, dziennikarze zawiesili poprzeczkę bardzo wysoko i dwa medale nie wystarczą, ma ich być o wiele więcej i najlepiej same złote. Bo przecież piłkarze wygrali z Azerbejdżanem, Małysz przeskoczył wszystkich w Planicy, a Kubica tylko przez nieudaczników z teamu nie otwiera raz za razem wielkiej butli szampana. Sukces Otylii być musiał i już. Kibice i fachowcy uznali występ naszej pływaczki za udany, dziennikarze odwrotnie. Poszło także o hamburgery, które ponoć pływacy jedzą na znak protestu, że muszą trenować o 6.00, i w dodatku nie na tym basenie, na którym od trzech lat powinni. Jeżeli dla grupy, której wartość reklamowa i marketingowa wykracza znacznie ponad cyfry z sześcioma zerami, problemem jest ustawienie diety i sensowne odżywianie się, to dalej poruszamy się w obszarze całkowitego amatorstwa. Pozostaje bez odpowiedzi pytanie skąd te medale? Światowy wymiar sportu to też oczywiście wielki biznes. Czy słusznie, czy nie, czy etycznie, czy trochę mniej, świat pomknął w kierunku całkowitej komercjalizacji sportu. Mnożą się rozwiązania, wokół sportowców tworzą się firmy, każdy stara się wykorzystać swoje 5 minut. Sportowcy
L I S T
P
też. Za wszystko płacą w ostatecznym rachunku widzowie, kibice, konsumenci. Dla uczestników tej gry (zawodnicy, trenerzy, menedżerowie, działacze) największą łamigłówką pozostaje ułożenie kalendarza, tak by maksymalizować efekt finansowy i promocyjny. Co jakiś czas wraca fala dywagacji, co ważniejsze – reprezentacja Polski czy indywidualne finansowe kariery? Na tym tle rodzą się reklamowe tricki. Mariusz Wlazło komuś powiedział, że ma dosyć kadry, usłużny dziennikarz doniósł na łamach, prężny aktyw związkowy potępił postawę „niegodziwca”, trener „wyrzucił” go z kadry, dziennikarz zadał dramatyczne pytanie: – Jak to będzie bez najlepszego? Mariusz zrozumiał swój błąd, przeprosił nie wiadomo za co, trener zrozumiał, prężny aktyw odsapnął, a menedżerowie Ligi Światowej wiedzieli od początku, że nie może być inaczej. Sportowy wymiar Mariusza Wlazłego widać gołym okiem. Bycie członkiem kadry narodowej to zaszczyt, ale także spore pieniądze, zarówno te na szkolenie, jak i te otrzymywane w ramach stypendium, nagród, kontraktów. Dostać się do tej elitarnej grupy nie jest łatwo. To nieraz zbiorowy wysiłek zawodnika, trenera, a bardzo często osobistego menedżera. Na polskim rynku dosyć powszechny do pewnego czasu był układ w kadrze: trener – udziałowiec w kontraktach zawodników. W większości dyscyplin sportu droga do zawodowstwa i dużych pieniędzy prowadzi przez reprezentację. Za wygrane mecze są medale, ale też nagrody finansowe i miejsce na zawodowym rynku. Rynek stał się globalny, ekipy siatkarzy, koszykarzy, piłkarzy nożnych buduje się nieraz na dany sezon, na jeden cykl rozgrywek. I tak jak pojęcie wierności barwom klubowym przeszło do lamusa, tak i godność reprezentanta kraju ma już zupełnie inny wymiar. Redaktor
O T W A R T Y
Kolega Wojciech Wójcik Kierownik SWFiS Akademii Medycznej we Wrocławiu
o 20 latach sportowej hegemonii poznańskiej Akademii Medycznej nastąpiła zmiana warty. I miejsce w rywalizacji sportowej medyków zajęła zasłużenie wasza uczelnia. Właśnie na forum „APS”-u chciałbym złożyć szczere i serdeczne gratulacje Tobie, Wojtku, pracownikom SWFiS, trenerom i KU AZS wrocławskiej Akademii Medycznej. Gratulacje za ambicję sportową, za upór i uwieńczoną sukcesem pogoń za nami. Przez ostatnich kilka edycji czuliśmy Wasz gorący, sportowy oddech tuż za naszymi plecami. Sądzę, że mam do tego pełne prawo. Przy zakończeniu XXII edycji byłem jeszcze kierownikiem Studium i wiem bardzo dobrze, ile czasu, pracy i wyrzeczeń Was to kosztowało. Dziś to już historia. Jestem „stypendystą ZUS”, obecnie mam wiele wolnego czasu, dlatego chciałbym wrócić do dawnej sprawy udziału nieuprawnionej osoby w ekipie AM Poznań podczas Mistrzostw w pływaniu, które odbywały się właśnie we Wrocławiu. Otóż komisja weryfikacyjna pozytywnie weryfikując dokumenty ekipy poznańskiej dopuściła do startu zawodnika (kierownika ekipy), który de facto nie powinien być pozytywnie zweryfikowany. Jego udział i uzyskany przeciętny wynik w niczym nie zmienił końcowej klasyfikacji. Wasz protest nie został uwzględniony i to my XXII edycję wygraliśmy jednym punktem! Wydawało mi się wszystko tak oczywiste. Parę miesięcy wolnego czasu i Wasza wtedy wydawało mi się nieuzasadniona podejrzliwość sprawiły, że postanowiłem zgłębić tę
sprawę. Byliście blisko, lecz nie trafiliście... Dziś wiem, że podejrzliwość wobec trenera była uzasadniona. Zaufałem mu, to był duży błąd. Wina jest oczywiście moja, jako kierownika, podpisującego się pod listą zawodników. Złamałem starą zasadę: ufaj i sprawdzaj. Nie wiem, co kierowało nauczycielem akademickim, trenerem, wychowawcą młodzieży. Jeśli chęć bycia najlepszym, to nie tędy droga. Przejął drużynę złotą, zamieniał stopniowo na srebro, brąz, aż rozmienił potencjał sportowy na drobne. Być może fałszywa ambicja lub brak umiejętności skłoniły go do czynów niesportowych. Dzisiaj żałuję, bo nie mam możliwości wyciągnięcia konsekwencji dyscyplinarnych wobec nieetycznego trenera. Zapewniam Cię, że gdybym posiadał tę wiedzę wtedy, na pewno nie byłby on już trenerem i nie zawahałbym się, by uczynić wszystko, aby już nigdy nie był nauczycielem akademickim. Dziś mogę tylko ubolewać, przeprosić Was i ostrzec. Jeśli sam winowajca ma choć zwykłe poczucie sprawiedliwości i odrobinę honoru, niech się sam zwolni. Jest mi ogromnie przykro, tym bardziej że tego człowieka obdarzyłem bezgranicznym zaufaniem. Cóż! Ufać i kontrolować! Jeszcze raz gratulując, życzę Wam oraz wszystkim uczelniom medycznym sukcesów sportowych. I niech zwycięży lepszy w sportowej walce. Andrzej Deckert dr n. biol. adiunkt Kierownik SWFiS AM Poznań 1996–2005
aps nr 03 2007 (251)
[Bangkok]
100 dni
do Uniwersjady w Bangkoku Rozmowa APS z Adamem Roczkiem, wiceprezesem ZG AZS ds. kontaktów międzynarodowych
Ważnym wydarzeniem było również losowanie grup eliminacyjnych w grach zespołowych. Czy Bangkok jest już gotowy na przyjęcie uczestników Letniej Uniwersjady? Jak wygląda wioska uniwersjadowa? Czy coś ją wyróżnia spośród podobnych obiektów na wcześniejszych imprezach?
Większość obiektów sportowych była zbudowana 10 lat temu. Rozgrywano na nich Igrzyska Azjatyckie w 1998 roku. Obiekty sportowe są zlokalizowane w trzech miejscach: campus Uniwersytetu Thammasat, tereny targowe oraz obiekty sportowe Uniwersytetu Srinakharinwirot. Po dokonaniu drobnych prac kosmetycznych będą one gotowe na przyjęcie uczestników Uniwersjady. Wioska uniwersjadowa, położona około 50 km od centrum Bangkoku, to po prostu domy studenckie Uniwersytetu Thammasat: 2- lub 3-osobowe pokoje, klimatyzowane, ze skromnym zapleczem socjalnym. Na terenie wioski odbędą się wszystkie konkurencje pływackie, zawody lekkoatletyczne, judo oraz taekwondo. Sportowcy nie będą musieli dojeżdżać do obiektów sportowych, co z reguły jest największą bolączką dużych imprez. Foto DOŚ AZS
Na cztery miesiące przed otwarciem Letniej Uniwersjady w Bangkoku odbyło się w tym mieście spotkanie organizacyjne, poświęcone sprawom tej Uniwersjady. Po co było to spotkanie i kto w nim uczestniczył?
Tradycyjnie na 4 miesiące przed Uniwersjadą FISU wspólnie z komitetem organizacyjnym organizuje w mieście zawodów spotkanie przedstawicieli narodowych federacji sportu studenckiego. W spotkaniu uczestniczyło ponad 200 osób z 51 krajów. Celem spotkania było pokazanie obiektów (sportowych oraz socjalnych), zapoznanie z systemem transportowym, akredytacją. Często te spotkania wpływają bardzo mobilizująco na komitet organizacyjny, o czym miałem okazję wspólnie z kolegą Witoldem Zimnym przekonać się dwa lata temu w Izmirze. Na spotkaniu w kwietniu pokazano nam obiekty, a często raczej miejsce, gdzie obiekty będą. Zadano organizatorom wiele trudnych pytań i w sierpniu mieliśmy wspaniałą Uniwersjadę na fantastycznych obiektach sportowych. www.azs.pl
APS. Istotą Uniwersjady jest sport. Czy wszystkie obiekty spełniają światowe standardy, czy są już gotowe? Na jaką widownię liczą gospodarze?
Jak już wspomniałem, obiekty były budowane na Igrzyska Azjatyckie, więc absolutnie spełniają wszystkie standardy międzynarodowych federacji sportowych. Przypuszczam, że jak zwykle w Azji widownia będzie w dużym stopniu „zorganizowana”. Uniwersjada jest jednym z ważniejszych punktów obchodów 60-lecia wstąpienia na tron króla Bhumidola, a osobę króla wszyscy Tajlandczycy traktują z największym i autentycznym szacunkiem. Tajlandia to w naszej wyobraźni mekka turystyki. Bangkok z mojej perspektywy pobytu tam przed kilku laty – to miasto-moloch. Czy w ocenie uczestników ostatniego spotkania nie widać jakiś problemów z właściwym przeprowadzeniem najbliższej Uniwersjady?
W czasie krótkiego, bo zaledwie 3-dniowego pobytu w Bangkoku nie udało się niestety zobaczyć niczego, co przyciąga do Tajlandii turystów. Bangkok to ogromne betonowe miasto z olbrzymimi kontrastami społecznymi. Tuż za progiem hotelu wiele rodzin koczuje na ulicy i nic nie
wskazuje, że kiedykolwiek opuszczają to miejsce. Sprzedają bądź próbują sprzedać różne wyroby, ze stoickim spokojem znosząc swój los. Być może buddyzm (95% mieszkańców Tajlandii to buddyści) tłumaczy taką postawę. Warto podkreślić, że wszyscy Tajowie to niezwykle sympatyczni i uprzejmi ludzie. Na wszystkich ulicach kwitnie handel, ale nie ma się uczucia bycia nagabywanym przez sprzedawców, jak to często bywa np. w krajach arabskich. Ocena Bangkoku wypada zdecydowanie bardziej pozytywnie niż Izmiru dwa lata temu na tym etapie. Osobiście uważam, że największe problemy będziemy mieli z aklimatyzacją. Sierpień w Bangkoku to temperatury rzędu 28–30 stopni, wysoka wilgotność powietrza i częste przelotne deszcze. W tym roku, także w Bangkoku, odbędzie się Walne Zgromadzenie Międzynarodowej Federacji Sportu Studenckiego. Interesujące są dla Polski dwa aspekty z tym związane: wybory przedstawicieli Komitetu Wykonawczego, a także zapowiadana dyskusja na temat kryteriów przyznawania prawa organizacji Uniwersjad.
Od 2003 członkiem Komitetu Wykonawczego FISU jest kolega Marian Dymalski, w komisjach FISU AZS reprezentuje kolejnych kilka osób. Biorąc pod uwagę potencjał polskiego sportu akademickiego oraz wkład AZS w rozwój FISU i światowego sportu akademickiego, wydaje się, że nadszedł dobry czas o ubieganie się przez kolegę Dymalskiego o coś więcej niż tylko funkcja członka Zarządu (asesor). Oczywiście osób, które mają podobne ambicje, jest więcej, na pewno więcej niż funkcji (oprócz członków Zarządu Zgromadzenie Generalne wybiera prezydenta, pierwszego wiceprezydenta, czterech wiceprezydentów, jednego asesora oraz audytora). Rozmawiamy z naszymi europejskimi partnerami, również z kolegami z innych kontynentów. Do końca kwietnia powinniśmy zdecydować, o jakie funkcje będzie ubiegał się kolega Dymalski. Jeśli chodzi o dyskusję na temat procedury przyznawania praw do organizacji Uniwersjad, to mam wrażenie, że wszyscy przed wyborami nabrali wody w usta. Uważam, że AZS powinien mieć stanowisko w tej sprawie. Szczegóły poznamy w najbliższym czasie. Polacy są ponoć wszędzie, czy podczas twojej wizyty w Bangkoku ta teza w jakimś stopniu się potwierdziła?
Jak już wspomniałem, niestety nie mieliśmy czasu na zwiedzanie. Na pewno we wszystkich miejscach handlowych łatwo porozumieć się po rosyjsku, polskiego niestety nie słyszałem. Ale na pewno wiem, że w sierpniu br. o sukcesach polskich sportowców podczas tegorocznej Uniwersjady będzie bardzo głośno. Dziękujemy za rozmowę.
BK
[Bangkok]
Po losowaniu W Bangkoku dokonano losowania drużyn uczestniczących w turniejach gier zespołowych rozgrywanych w ramach Letniej Uniwersjady.
Z
awody uniwersjadowe rządzą się swoimi prawami. Zwyczajowo nie do końca przewidywalny jest poziom sportowy reprezentacji poszczególnych państw. W większości trzon reprezentacji stanowi uzdolniona młodzież, często bezpośrednie zaplecze pierwszej, tej zawodowej, reprezentacji narodowej. I tu często obserwujemy naturalną kolejność: silne narodowe ekipy mają silne zaplecze młodzieżowe. No, ale często dana federacja odstępuje od takich reguł i przysyła na Uniwersjadę pierwszą reprezentację. Nieobliczalni są jak zwykle gospodarze, którzy na turnieje uniwersjadowe mobilizują narodowe reprezentacje. Pamiętam, jak podczas Uniwersjady w Pekinie owacyjnie w ekipie chińskiej witano zawodników gospodarzy na co dzień grających w NBA. Rosnący poziom sportowy polskich drużyn narodowych, ich medalowe pozycje dobrze rokują także reprezentacjom uniwersjadowym. Siatkówka kobiet
Siatkówka Srebrny medal siatkarek z Izmiru procentuje. Polska losowana była w grupie najsilniejszych zespołów. W turnieju w czterech grupach wystartuje 16 drużyn. Złota bronią zawodniczki Tajwanu. Kadrę polskich zawodniczek przygotowujących się do startu w Bangkoku poznamy w maju. Po zmianach na stanowisku trenera pierwszej reprezentacji musi upłynąć pewien czas na skorygowanie zadań szkoleniowych, a także na nowe propozycje kadrowe. Kilka zawodniczek z polskiego medalowego teamu awansowało do składu pierwszej reprezentacji, ale w opiniach fachowców pojawiło się wiele nowych zdolnych siatkarek. Turniej męski to aż 24 drużyny, także 4 grupy, ale z 6 zespołami w każdej. Polska z racji 5. miejsca w Izmirze losowana była w II grupie. Znowu w eliminacjach spotykamy się z Japończykami. W Turcji przegraliśmy z nimi po walce 3:0. W losowaniu szczęście sprzyjało gospodarzom – Tajlandii: grupa niezbyt silna, dająca realne perspektywy na wejście do ósemki. Na poprzedniej Uniwersjadzie to właśnie Turcy zdobyli złote medale, a Polacy musieli gorzko doświadczyć starej prawdy, że gospodarzom pomagają nie tylko kibice, ale i ściany.
A
B
C
D
THA
TPE
POL
CHN
RUS
ITA
TUR
SRB
Koszykówka
ESP
FRA
JPN
CAN
BRA
RSA
DEN
SVK
Rewelacyjny występ polskich koszykarek w Izmirze przyniósł pierwsze owoce. Zostaliśmy bez problemu zakwalifikowani do turnieju wśród 16 zespołów (chętnych było znacznie więcej). Co do rezultatów losowania, to dzisiaj nie można jednoznacznie ocenić, czy było dla Polski korzystne. Australia zdobyła w Izmirze brązowy medal, a Chinki chyba na bardzo długo zapamiętają klęskę z Polską w pierwszym meczu, w wyniku czego wypadły z finałowej rozgrywki. Teraz będzie czas rewanżu.
Siatkówka mężczyzn A THA
B
C
D
TUR
JPN
ITA
FRA
BRA
POL
IRI
CAN
KOR
USA
RUS
UAE
SUI
GER
SRB
UKR
CZE
SWE
MEX
EGY
CHN
TPE
RSA
Koszykówka kobiet A
B
C
D
THA
USA
SRB
AUS
TUR
RUS
TPE
POL
CAN
JPN
CZE
CHN
KOR
LAT
MOZ
BRA
Podobnie w pojedynku z reprezentantkami RPA. Ważna uwaga dotyczy zmienionych warunków uczestnictwa. W porozumieniu z FIBA dla koszykówki wprowadzono limit wieku zawodników – 25 lat (dla wszystkich pozostałych dyscyplin wynosi on 28 lat). Ma to wymusić młodzieżowe składy reprezentacji. Mimo obiecujących rozmów wstępnych męskiej polskiej reprezentacji kolejny raz nie udało się zorganizować. Gdzie tkwi przyczyna, tak na prawdę nie wiadomo. Istnieje Szkoła Mistrzostwa Sportowego, kadra narodowa juniorów i seniorów, całkiem efektowna i na wysokim poziomie liga, dyscyplina jest bardzo popularna wśród młodzieży, promowana przez telewizje państwową i prywatne, wszyscy pozornie są zainteresowani, a akademickiej reprezentacji od blisko 20 lat zebrać się nie udaje.
Piłka nożna Od ostatniego startu uniwersjadowego piłkarek nożnych upłynęło 6 lat. Wtedy w Pekinie skończyło się na 8. miejscu. Znowu przyjdzie nam walczyć z Japonią i Francją, wtedy były porażki, teraz będzie szansa na rewanż. Akademicka piłka nożna w wydaniu żeńskim utrzymała wysoką pozycję w sporcie polskim. AZS Wrocław od kilku lat etatowo stoi na najwyższym podium ligowych rozgrywek. Od niedawna w ekstraklasie gra także zespół AZS PWSZ Biała Podlaska. Tekst BK Foto Nicolas Messner (FISU)
Piłka nożna kobiet A
B
C
D
THA
BRA
CHN
JPN
IRL
TPE
CAN
FRA
PRK
NZL
RSA
KOR
GER
RUS
GBR
POL
aps nr 03 2007 (251)
[p³ywanie]
Sport to także porażki
Za nami Mistrzostwa Polski, sezon startowy 2006/07 dobiega końca. Czy podopieczni mają wizję zabrania się za naukę? Jak studiuje się pływakom w Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie? Czy znajdą się na następnym roku?
Bycie pływakiem w Polsce nie jest łatwe, tym bardziej kiedy chce się pogodzić naukę ze sportem. Nawet w warunkach AWF, ze względu na bazę szkoleniową i rozbudowany program studiów, pogodzenie tych dwóch dziedzin zakrawa na cud. Brak pływalni 50-metrowej w Warszawie zmusza mnie do wywożenia moich podopiecznych na zgrupowania. To powoduje zaległości na uczelni, które muszą nadrabiać wtedy, kiedy... powinni oderwać się od wszystkiego i odpoczywać przed następnym trudnym sezonem. Niestety, ta sytuacja trwa od wielu lat i nie zanosi się, by uległa zmianie. Skoro mowa o nauce i egzaminach, to na jaką ocenę zasłużyli twoi podopieczni po ostatnim sezonie. Patrząc od strony widza, mała huśtawka nastrojów – od euforii po Mistrzostwach Europy po lekki niedosyt po Mistrzostwach Świata.
Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Nie uważam startu w Melbourne za nieudany. Może pozostawił mały niedosyt, ale to dobrze. Powinno być twórczo. Powody takiego występu są różne. Dla przykładu Otylia borykając się z „rozliczaniem przeszłości” nie poradziła sobie najwyraźniej ze stresem i ulegając emocjom nie tylko nie pokazała formy, którą przygotowała na MŚ, ale w koronnej konkurencji 200 motylkiem popłynęła źle taktycznie i dlatego wywalczyła „tylko” trzecie miejsce. Ale czy ten brązowy medal plus srebrny na 400 dowolnym z nowym rekordem Polski przynoszą jej ujmę? Ilu jest w Polsce zawodników, którzy z czterech kolejnych MŚ przywożą krążki dla naszego kraju? Korzeniowski z kolei po okresie „zachłystywania” się wszystkim, co jest związane z przyjściem na studia oraz swoją popularnością, pozyskaniem sponsorów – zabrał się wreszcie w styczniu do porządnej roboty, ale na efekty musimy poczekać kilka miesięcy… www.azs.pl
Czy grupa jako cała ekipa robi jeszcze postępy? Docierały głosy o konieczności zmian w systemie szkolenia, o tworzeniu nowych ośrodków?
W programie szkolenia kadry na lata 2004–2008 zapisaliśmy, że naszym celem jest wywalczenie w Chinach na IO trzech medali i wprowadzenie sztafet do finałów. W Melbourne zdobyliśmy cztery krążki, w tym trzy w konkurencjach olimpijskich, a sztafeta 4x200 dowolnym mężczyzn pływała w finale. Oczywiście martwi fakt, że znaczna część zawodników nie uzyskała wyników życiowych, ale powodów jest wiele. Nie mamy odpowiednich obiektów do treningu (basenów 50-metrowych), nawet w Ośrodkach Centralnego Szkolenia (COS-y), a system 300 dni zgrupowań rocznie jest nie do przyjęcia, gdyby miał być realizowany przez kilka lat z rzędu. Mówimy o nowych ośrodkach, a ja pytam, czy mamy jakiś w ogóle. Nasz warszawski jest tylko z nazwy. Nie mamy odpowiedniej pływalni, a ta z której korzystamy, jest wykorzystywana do realizacji programu studiów na AWF i możemy korzystać z niej tylko wtedy, kiedy nie ma tych zajęć, a więc o 5.00. Pytam, czy to jest ośrodek na miarę międzynarodowych wyników? Zmiany w organizacji szkolenia nastąpią, ale będą zmierzały tylko do tego, aby je usprawnić, stworzyć lepsze warunki zawodnikom i trenerom do wspólnej pracy. Mówimy o grupie, pisze się o medalowym teamie z Bielan, na ile pływacy to indywidualiści? Większość z naszych zawodników obserwowałem podczas Uniwersjady w Izmirze, wyglądali na pewnych siebie ludzi: przebojowi, mocni wynikami, bez kompleksów. Ale to był czas sukcesów, medali, rekordów życiowych. Czy tacy są też na co dzień, w dniach, kiedy nie wszystko wychodzi?
Łatwiej być mocnym, zdecydowanym, otwartym, kiedy się wygrywa. Ale sport to nie tylko zwycięstwa. To też porażki. Moi podopieczni to zwyczajni młodzi ludzie, którzy oprócz tego że ciężko pracują i osiągnęli światowy poziom w swojej dyscyplinie sportu, to czasami przegrywają. Wtedy przeżywają to tak, jak każdy człowiek, który ponosi w życiu porażkę. Bo przecież oprócz pływania chcą żyć tak jak inni, uczyć się, spotykać ze znajomymi, mieć sympatie, itd. A tego przez brak odpowiedniej bazy szkoleniowej nie mają i wiele tracą… Ekipa to oprócz sportowców – trenerzy, naukowcy, medycy, ludzie pracujący na zapleczu. Czy jest jeszcze w was ten „żar”, ta nadzwyczajna motywacja
Foto APS
Rozmowa APS z Pawłem Słomińskim, trenerem sekcji pływackiej AZS AWF Warszawa
do pracy, do poszukiwania nowych rozwiązań? Jak nasz „ekipa” wygląda na tle świata? Szkoła amerykańska znowu chyba na dużej fali, multimedaliści, rekordziści, na podium Chińczycy, przedstawiciele Afryki. Czy to przygrywka do Igrzysk Olimpijskich w Pekinie?
Mamy dobry zespół sprawdzonych ludzi. Ludzi, którzy tak jak my wszyscy poświęcają część swojego życia, by realizować wspólną pasję. Przyglądając się innym ekipom mogę śmiało powiedzieć, że nie tylko nie mamy się czego wstydzić, ale możemy być dumni, bo inne ekipy przychodzą nas podpatrywać. Ale musimy się nadal rozwijać, bo MŚ w Melbourne pokazały, jak świat szykuje się do Pekinu, jak nabiera tempa. Wraca sprawa budowy basenu na terenie warszawskiego AWF. Mają być podjęte w najbliższym czasie decyzje. Czy są jakieś nowe argumenty wspierające konieczność budowy basenu właśnie w tym miejscu stolicy?
Na temat tej inwestycji mówiłem już wielokrotnie. Idealne umiejscowienie (studencki campus, potencjał naukowy uczelni, zaplecze medyczne warszawskich ośrodków medycznych na czele CMC – Carolina Medical Center, itp.) powoduje, że taki obiekt powinien powstać już dawno i służyć polskiemu pływaniu i nauce. A jednak od wielu lat to się nie udaje. Jestem coraz bardziej sceptycznie nastawiony. I jeżeli tak dalej pójdzie, to obawiam się, że po fali wspaniałych osiągnięć, wspaniałych pływaków nie pozostanie nic trwałego, co da podwaliny pod rozwój mojej ukochanej dyscypliny. Pływacy tacy jak Otylia odejdą, ja wyjadę za granicę lub poświęcę się pracy naukowej w AWF, a pływanie cofnie się w rozwoju. Bo bez odpowiedniej bazy treningowej nie ma mowy o walce ze światem.
[tenis]
Na Moskwę! Rozmowa z Aleksandrą Kujawską, tenisistką, studentką AWF Warszawa i London Metropolitan University
mnie trener tej uczelni i zaproponował studia w Londynie. Z moim zespołem kobiecym z Politechniki Warszawskiej również tam byłem i mogłem podziwiać wysoki po-
W trakcie ubiegłorocznych Drużynowych Akademickich Mistrzostw Europy w Eindhoven, w których uczestniczyłam z drużyną AWF Warszawa i na których zajęłyśmy trzecie miejsce, wypatrzył
Złote X Beata Kamińska, AZS AWFiS Gdańsk – 100 klas., 1:09.55 X B. Kamińska – 50 klas., 32.53 X Otylia Jędrzejczak, AZS AWF Warszawa – 100 mot., 59.62 X O. Jędrzej-
Co studiujesz, jak ci się wiedzie? Jak długo zamierzasz zostać w Londynie?
Gran na drugiej lub trzeciej rakiecie. Jedziemy do Moskwy, aby powalczyć o medalowe miejsce.
Teraz już mają, i na pewno zagramy w tym roku w Moskwie, bo wygrałyśmy eliminacje i jedziemy reprezentować Anglię, a męski zespół jest w tym roku jeszcze mocniejszy, ponieważ
W Mistrzostwach Polski w Pływaniu (12–15.04.2007, DĘBICA) medale zdobyli:
No nie, przez rok studiowałam w Stanach Zjednoczonych, w Kalifornii na Pepperdine Waves University w Malibu, gdzie oprócz gry poprawiłam znacznie swój angielski. Bardzo się to przydało teraz, by móc zdać egzaminy wstępne na obecnej mojej uczelni.
Na której rakiecie grasz? Jak oceniasz wasze szanse w najbliższych Akademickich Mistrzostwach Europy?
ziom zwycięskiej drużyny męskiej właśnie z tej uczelni. Na tych Mistrzostwach nie mieli jednak zespołu kobiecego?
Muszę zorganizować wraz z kolegami z PZP szkolenie po przerwie treningowej (wybór ośrodków, rezerwacja miejsc, powołanie kadry, w tym również uniwersjadowej, korekta systemu stypendialnego i wiele innych rzeczy). Pracy jest wiele, a chciałbym też „złapać” kilka dni urlopu, ponieważ kolejny cykl przygotowań to 2 miesiące poza domem bez przerwy. A przecież też mam rodzinę, dzieci, dom… Dziękujemy za rozmowę. BK
Nie jest to pierwsze twoje stypendium sportowe i studia zagraniczne?
Wybrałam dość trudny kierunek studiów – International Business. Mam dużo pracy, ale radzę sobie. Studia trwają rok i na tyle mam urlop z macierzystej uczelni, warszawskiej Akademii.
Ola, studiujesz obecnie w Londynie, korzystając ze stypendium sportowego London Metropolitan University. Jak tam trafiłaś?
Zawodnicy do nauki. A jakie zadania czekają trenera w najbliższym czasie?
bracia Nijacy, Kuba i Radek, z Polski również studiują na tej uczelni.
czak – 200 dow., 1:59.15 X O. Jędrzejczak – 200 mot., 2:07.23 X O. Jędrzejczak – 400 dow., 4:12.83 X O. Jędrzejczak – 800 dow., 8:46.36 X Paulina Barzycka, AZS AWF Warszawa – 100 dow., 57.00 X Marcin Unold, AZS AWF Katowice – 100 grzb., 55.97 X M. Unold – 50 grzb., 26.48 X Łukasz Gąsior, AZS AWF Warszawa – 50 dow., 22.41 X Maciej Lewandowski, AZS AWF Warszawa – 50 mot., 24.81 X Paweł Korzeniowski, AZS AWF Warszawa – 200 dow., 1:49.44 X P. Korzeniowski – 200 mot., 1:55.99 X Sławomir Kuczko, AZS AWF Warszawa – 100 klas., 1:02.32 X S. Kuczko – 200 klas., 2:13.31 X AZS AWF Warszawa w sztafecie 4 x 100 dow. kobiet, 3:51.85 X AZS AWF Warszawa w sztafecie 4 x 100 zm. kobiet, 4:18.89 X AZS AWF Warszawa w sztafecie 4 x 200 dow. kobiet, 8:17.07 X AZS AWF Warszawa w sztafecie 4 x 100 dow. mężczyzn, 3:22.67 X AZS AWF Warszawa w sztafecie 4 x 100 zm. mężczyzn, 3:44.44 X AZS AWF Warszawa w sztafecie 4 x 200 dow. mężczyzn, 7:27.42;
W męskiej drużynie London Metropolitan University, która jak już wspomniałem wygrała turniej w Eindhoven w finale z mocnymi Holendrami, nie było ani jednego Anglika. Jak jest w przypadku kobiecej drużyny?
Tak samo. Mam w zespole Słowaczki, Greczynki, ale nie ma Angielek. Mamy bardzo sympatyczną atmosferę w zespole i z prawdziwą przyjemnością trenuję oraz rozgrywam naszą akademicką ligę. Dziękując, życzę powodzenia.
Tekst i foto Krzysztof Kentla
Srebrne X Agnieszka Gapińska, AZS AWF Warszawa
– 100 mot., 1:01.44 X A. Gapińska – 200 mot., 2:13.85X Karolina Szczepaniak, AZS AWF Warszawa – 200 zm., 2:19.70 X K. Szczepaniak – 400 zm., 4:53.41 X Łukasz Drzewiński, AZS AWF Warszawa – 200 mot., 1:59.87 X Ł. Gąsior – 100 dow., 50.63 X P. Barzycka – 200 dow., 2:02.31 X P. Barzycka – 50 dow., 26.65 X S. Kuczko – 50 klas., 29.20; Brązowe X A. Gapińska – 50 mot., 28.21 X M. Unold – 100 dow., 50.92 X M. Unold – 200 grzb., 2:04.61 X Tomasz Sobek, AZS AWF Katowice – 200 klas., 2:19.31 X Michał Rokicki, AZS AWF Warszawa – 200 dow., 1:50.96 X Michał Witkowski, AZS AWF Warszawa – 50 dow., 22.92 X P. Barzycka – 400 dow., 4:20.19 X P. Korzeniowski – 400 dow., 3:54.62 X P. Korzeniowski – 50 mot., 24.90 X AZS AWF Katowice w sztafecie 4 x 100 dow., 3:30.54.
SP
aps nr 03 2007 (251)
[siatkówka]
Gorący weekend pod siatką Półfinał strefy C Mistrzostw Polski Szkół Wyższych w Siatkówce Mężczyzn
W
eekend 21–22 kwietnia br. stał pod znakiem siatkówki. Klub Uczelniany AZS UMCS był organizatorem półfinału Mistrzostw Polski Szkół Wyższych w Siatkówce Mężczyzn, a więc do Lublina przyjechały najlepsze drużyny z południowo-wschodniej Polski, z województw: małopolskiego, podkarpackiego, świętokrzyskiego i lubelskiego. Ilość drużyn, które awansowały do turnieju półfinałowego, była uzależniona od ilości zespołów, które występowały w ligach wojewódzkich. Bierność na lubelskim „podwórku”, która ogranicza się tylko do udziału kilku uczelni we współzawodnictwie sportowym, zaowocowała tym, że Lublin miał tylko dwa miejsca, Kraków zaś aż cztery.
www.azs.pl
Zespoły zostały podzielone na dwie pięciozespołowe grupy, awans uzyskiwały po dwie najlepsze drużyny z każdej grupy. Gospodarz imprezy – UMCS Lublin zmierzył się z AWF Kraków (3:0), Politechniką Świętokrzyską z Kielc (3:2), Politechniką Rzeszowską (3:0) i AGH Kraków (3:1). Niespodzianką była dobra postawa zawodników z Kielc, którzy zaskoczyli wszystkich i z drugiego miejsca awansowali do finału, pozostawiając w pokonanym polu faworyzowaną AGH z Krakowa. Mecz UMCS Lublin z Politechniką Świętokrzyską był niezwykle emocjonujący i nawet najspokojniejszych kibiców przyprawił o drżenie serca. Gospodarze popełniali sporo niewymuszonych błędów, co skrzętnie wykorzystywali goście z Kielc. Przy stanie 1:2 w setach zawodnicy UMCS przejęli inicjatywę i wygrali kolejne dwa sety, pozostając tym samym obok Uniwersytetu Rzeszowskiego jedyną niepokonaną drużyną turnieju. – Poziom zawodów był niezwykle wysoki, a drużyny naprawdę wyrównane – wskazuje Adam Maryniak, trener siatkarzy Uniwersytetu Rzeszowskiego. Należy mu przyznać rację, że poziom rywalizacji był naprawdę wyrównany, gdyż UMCS Lublin stoczył pięciosetowy mecz z Politechniką Świętokrzyską, a Uniwersytet Rzeszowski blisko dwie godziny walczył z Politechniką Lubelską, wieńcząc zwycięstwo 3:2 tie-breakiem wygranym 15:5 (!). Niezwykle zacięta rywalizacja toczyła się także o drugie miejsca w poszczególnych grupach. W decydujących spotkaniach Politechnika Świętokrzyska pokonała AGH Kraków 3:1 (grupa A), w grupie B Politechnika Lubelska pokonała PWSZ Krosno 3:2 i dopiero to zwycięstwo zapewniło jej upragniony awans do finału. Patrząc na wyniki turnieju należy stwierdzić, że ilość nie przekłada się na jakość. Mimo że aż cztery zespoły reprezentowały województwo małopolskie, żadna (!) z nich nie awansowała do finału. Stuprocentową skuteczność zanotowało natomiast województwo lubelskie, gdyż dwaj nasi reprezentanci awansowali do finału. W finale
czekają już najsilniejsze zespoły z całej Polski i będzie to z pewnością wielkie siatkarskie święto. Tekst Jakub Kosowski Foto Katarzyna Rutkowska WYNIKI GRUPA A AGH Kraków – AWF Kraków 3:1 (18,20,-21,13), Politechnika Św. Kielce – Politechnika Rzeszowska 3:0 (24,19,23), UMCS Lublin – AWF Kraków 3:1 (16,-22,21,16), AGH Kraków – Politechnika Rzeszowska 3:2 (-19,20,-25,22,13), UMCS Lublin – Politechnika Św. Kielce 3:2 (-20,25,-20,15,12), AWF Kraków – Politechnika Rzeszowska 3:1 (-25,21,23,17), AGH Kraków – Politechnika Św.Kielce 1:3 (16,-20,-23,-22), UMCS Lublin – Politechnika Rzeszowska 3:0 (18,11,18), Politechnika Św. Kielce – AWF Kraków 3:0 (19,17,18), AGH Kraków – UMCS Lublin 1:3 (-18,-13,22,-13) Tabela końcowa grupy A 1. UMCS Lublin, 2. Politechnika Świętokrzyska Kielce, 3. AGH Kraków, 4. AWF Kraków, 5. Politechnika Rzeszowska GRUPA B AE Kraków – Politechnika Krakowska 3:1 (-16,12,16,21), Uniwersytet Rzeszowski – PWSZ Krosno 3:0 (18,21,18), Politechnika Lub. – Politechnika Krakowska 3:1 (-23,17,17,22), AE Kraków – PWSZ Krosno 3:1 (20,-19,25,17), Politechnika Lub. – Uniwersytet Rzeszowski 2:3 (21,-15,19,-16,-5), AE Kraków – Uniwersytet Rzeszowski 1:3 (-17,15,-23-17), Politechnika Krakowska – PWSZ Krosno 2:3 (22,24,-17,-21,-8), Politechnika Lub. – AE Kraków 3:2 (-23,26,24,24,13), Uniwersytet Rzeszowski – Politechnia Krak. 3:0 (20,18,14), Politechnika Lub. – PWSZ Krosno 3:2 (26,-20,-19,19,14) Tabela końcowa grupy B 1. Uniwersytet Rzeszowski, 2. Politechnika Lubelska, 3. AE Kraków, 4. PWSZ Krosno, 5. Politechnika Krakowska
[ergometr]
Ergometr bardziej akademicki Ergometr – symulator wioślarstwa, na początku był tylko maszyną treningową dla regatowców; obecnie ma wielu oddanych fanów, którzy nigdy nawet nie wyszli na wodę.
E
rgometr zachwyca swoją prostotą i dostępnością, a jednocześnie przeraża amatorów na samą myśl o treningu. Kto choć raz miał z nią do czynienia – doskonale zdaje sobie sprawę, jak to urządzenie może zmęczyć! Jak każdy sport – kształtuje w pewien sposób charakter poprzez dążenie do celu, przez pokonywanie barier z pozoru nie do pokonania. Należałoby zadać sobie pytanie, co w tej maszynie jest takiego niezwykłego, że przyciąga do siebie coraz większe rzesze zwolenników?
13 kwietnia odbyły się Mistrzostwa Polski Szkół Wyższych w Ergometrze Wioślarskim. Tak samo jak w roku ubiegłym, zawody przeprowadzone zostały na terenie Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie. Prawie czterystu zawodników z dwudziestu ośmiu ekip z różnych zakątków Polski rywalizowało w dwóch kategoriach wagowych o tytuł mistrza. W klasyfikacji drużynowej kobiet prym wiódł Uniwersytet Warszawski, dziewczyny z Uniwerku zdobyły tytuł mistrza przewagą 14 punktów nad Wyższą Szkołą Handlu i Prawa. Na trzecim miejscu uplasowała się Politechnika Lubelska. Dla UW to awans w stosunku do ubiegłego roku o dwa miejsca w górę. W klasyfikacji drużynowej mężczyzn bezkonkurencyjne okazały się
załogi z Bydgoszczy. Pierwsze dwa miejsca należały odpowiednio do Wyższej Szkoły Gospodarki oraz Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego, na trzecim miejscu usytuowała się Politechnika Gdańska. Nie został pobity rekord Polski w wadze ciężkiej mężczyzn, ustanowiony w roku ubiegłym przez Jana Linowskiego z Politechniki Wrocławskiej (2.46:6). Do tego nieprawdopodobnego wyniku naj-
[siatkówka]
Po eliminacjach strefy B... Uniwersytet Łódzki, Uniwersytet Warszawski, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski oraz Wyższa Szkoła Wychowania Fizycznego i Turystyki z Supraśla – te cztery zespoły wywalczyły awans do Mistrzostw Polski Szkół Wyższych w Piłce Siatkowej Mężczyzn.
A
walka była ciężka... 10 drużyn. 20 meczów. Ponad 130 zawodników. Nie można powiedzieć, że niektóre z meczów były słabe. W końcu startowały najlepsze drużyny z poszczególnych województw! To musiało być spore wydarzenie. Zawodnicy walczyli do ostatniej piłki, a kibice dzielnie wspierali swoich faworytów. Spora część zmagań kończyła się sporym zaskoczeniem. Kiedy rezultat setów wynosił 2:0, niespodziewanie drużyna przeciwna wyrównywała do 2:2 i mecz zaczynał się od początku. Wielu ludzi „straciło” przy tej okazji gardła, krzycząc na swoich zawodników i starając się zmotywować ich do dalszej walki. Czasami wygrywały drużyny, które nie były faworytami poszczególnych spotkać. Czasami o miejscu w końcowej tabeli decydował jeden wygrany set. Emocje były spore... Najciekawszy pojedynek? Z mojej perspektywy był to mecz AWF Warszawa z Uniwersytetem Warszawskim. Pierwsze dwa sety należały do reprezentantów UW. Obydwa skończyły się do 20. I wydawało się, że trzeci set bez problemu wygra ekipa uniwersytetu, ale... stała się rzecz niesamowita! Drużyna AWF wzięła się do pracy i rozgromiła UW w dwóch kolejnych
setach do 16 i do 14. Jakże wielkie było zaskoczenie kibiców i samych zawodników! Wszyscy byli przekonani, że to uniwersytet bez większych komplikacji zwycięży, a tu taka niespodzianka! Ostatni, piąty set... Trzeba wziąć się do pracy, jeśli chce się go wygrać... Szybka, dynamiczna gra i nagle 15:7 dla AWF! Radość wygranych, cień niepokoju na twarzach pokonanych... Szybkie naniesienie rezultatu. Zawodnicy gromadzący się przy tablicy wyników... i już wiadomo, że jeśli UW wygra ostatni mecz, to awansuje... Walka toczyła się do ostatnich godzin turnieju. Kiedy rozległ się ostatni gwizdek, dało się słyszeć okrzyki radości, ale i słowa zawodu. Niestety – nie wszyscy mogą wygrać. Organizatorzy przewidzieli tylko 4 miejsca dla zwycięzców każdej ze stref. A może aż 4? Jedno wiem na pewno – po takich emocjach na rozgrywkach strefowych, walka w fazie finałowej będzie ciężka. Ale mecze bez wątpienia dostarczą niezapomnianych emocji zarówno zawodnikom, jak i widzom... Bo nic tak nie cieszy oka kibica jak dobry mecz na wyrównanym wysokim poziomie. Do zobaczenia na finałach, które już w maju odbędą się w Gliwicach! Tekst i foto Martyna Mocioszczyk aps nr 03 2007 (251)
Mistrzostwa Polski Szkół Wyższych w Ergometrze Wioślarskim, Warszawa, 13 IV 2007 bardziej zbliżył się Marcin Brzeziński (2:47:7) ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, który zajął pierwsze miejsce (poprawił swój wynik o całe 2 s w stosunku do roku 2006, kiedy reprezentował Politechnikę Warszawską), wyprzedzając drugiego z kolei Michała Słomę o ponad 3 s oraz Michała Wyrwałę o 4,5 s. W wadze lekkiej najlepszy okazał się Paweł Rańda – UKW Bydgoszcz – z wynikiem 3:01:4 zajął pierwsze miejsce, wyprzedzając Rafała Dziekańskiego – WSG Bydgoszcz i Adama Gregora ze Szkoły Głównej Handlowej. O drugim i trzecim miejscu zadecydowała dogrywka przeprowadzona na dodatkowym dystansie 500 m, bowiem w pierwszym rzucie dwaj panowie osiągnęli taki sam czas 3.02:2. Również indywidualnie Bydgoszcz zdominowała zawody – w pierwszej dziesiątce pięciu zawodników to reprezentanci tego miasta. Cała impreza, widziana z perspektywy widza, była bardzo dobrze przygotowana, obyło się bez opóźnień i problemów technicznych. Szesnaście ergometrów (o cztery więcej niż w roku poprzednim) pozwoliło na szybsze i sprawniejsze przeprowadzenie Mistrzostw, nie zmniejszając przy tym panujących emocji. Najprawdopo-
dobniej fakt, że impreza odbyła się w Warszawie, wpłynął na ilość startujących (równie wielu jak rok wcześniej, a prawie pięćdziesięciu więcej niż w Szczecinie w 2004 r.). Po dość licznej widowni, która przez cały czas podnosiła temperaturę spotkania, można wnioskować, że sport ten staje się bardzo atrakcyjny dla coraz większej grupy sympatyków. Jedynym minusem zawodów był dzień ich przeprowadzenia (pomijając, oczywiście, że był to piątek, trzynastego – sic!) – zawody odbyły się w dzień powszedni, kiedy większość studentów miała zajęcia i często musiała je opuścić. Zmiana terminu (pierwotnie Mistrzostwa miały odbyć się w sobotę) była spowodowana kalendarzem imprez na obiekcie WAT-u. Mistrzostwa zazębiały się z niedzielnymi regatami wioślarskimi (15 IV br. odbyły się Centralne Kontrolne Regaty Długodystansowe), co miało swoją pozytywna stronę.
Rozmowa z Sylwią Liśkiewicz – reprezentantką Polski w wioślarstwie, multimedalistką i uczestniczką MPSzW w Ergometrze Wioślarskim Jaka była pierwsza myśl, kiedy okazało się, że masz do przepłynięcia jeszcze 500 m?
Byłam bardzo zaskoczona decyzją komisji sędziowskiej. Uważam, że powinna przyznać nam dwa brązowe medale. Chwila, w której po raz drugi tego dnia zasiadłaś na sprzęcie, by podjąć walkę o brązowy medal MPSzW, była dla Ciebie....
Nadzieją na medal. Zabrakło Ci 0,5 sekundy do zwycięstwa...
Byłam zła na siebie, że przegrałam 0,5 s. Twoja rywalizacja z Natalią Maciukiewicz była jednym z najbardziej emocjonujących momentów w całych Mistrzostwach. Wspierała was grupa kolegów z uczelni oraz ludzie, którzy kompletnie was nie znali. Byłaś na oczach i językach wielu osób. Spodziewałaś się tak ciepłego przyjęcia? Kibicowali wam praktycznie wszyscy zgromadzeni tego dnia na hali.
pozostałaś uśmiechnięta i zadowolona. Czy czułaś, że dałaś z siebie wszystko? Czy mogło być lepiej?
W takiej chwili każdy sportowiec myśli, że mogło być lepiej. Jesteś reprezentantką Polski w wioślarstwie, uczestniczką MŚ. Zdobywasz czołowe pozycje na zawodach najwyższej rangi. Kiedy zaczęła się twój romans ze sportem?
Pierwsze treningi rozpoczęłam w 1993 r. w Posnanii Poznań. Dwa lata później zaczęłam zdobywać medale na MP i zostałam powołana do reprezentacji Polski na zawody Pucharu Świata i MŚ. Przez 14 lat zdobyłam 37 medali MP, w tym 7 złotych. Czy tylko wioślarstwo? Uprawiasz jakiś inny sport?
Atmosfera była niesamowita i bardzo zmobilizowała mnie do maksymalnego wysiłku. Dziękuję wszystkim, którzy nam tak głośno kibicowali.
Brałam udział w wielu biegach długodystansowych, w maratonie i półmaratonie warszawskim, gdzie zajęłam drugie miejsce w 2003 r. Mam też niesamowite wspomnienia z udziału w bike maratonie w Świeradowie Zdroju.
Wiele osób bardzo ci współczuło. Dało się słyszeć słowa zawodu. Ty jednak cały czas
Ergometr wioślarski stanowi jedynie element treningu, który przygotowuje do star-
www.azs.pl
Tegoroczna edycja ergometru była bardziej „akademicka”. Część wioślarzy z licencjami, którzy zwykle zdecydowanie dystansowali akademików-nieprofesjonalistów, w tym roku zrezygnowała z udziału, by wystartować w niedzielę w pełnej formie. Najlepiej obrazuje to klasyfikacja indywidualna wagi ciężkiej mężczyzn: w zeszłym roku czas trzech minut (granica praktycznie nieosiągalna dla amatorów) pobiło czterdzieści osób, w tym – tylko piętnaście. Tekst Paweł Turek, Mikołaj Nowak Foto Anna Czyż
tu w zawodach wioślarskich. A może jest zupełnie odrębną dyscypliną sportu?
Tak, na ergometrze wioślarskim przygotowuję się głównie pod kątem zawodów na wodzie. Jak przygotowujesz się do tych najważniejszych zawodów? Jak wygląda twój trening?
Plan treningowy zaczynam realizować już w listopadzie. Trenuję wtedy wytrzymałość na ergometrze, na siłowni, pływalni i biegam. Wiosną, jak puszcza kra na Kanale Żerańskim, trenuję formę startową na skifie. Skupiam się wtedy przede wszystkim na opływaniu łódki i technice wiosłowania. Czy ergometr wioślarski jest dla wszystkich? Kto może na nim trenować? Są jakieś ograniczenia wiekowe?
Ergomert wioślarski jest dla wszystkich ludzi, którzy chcą zdobyć wysportowaną sylwetkę i podnieść swoją kondycję. Na ergometrze wiosłują zarówno bardzo młodzi ludzie, jak i starsi wiekiem. Jesteś studentką i zawodniczką AZS – AWF Warszawa. Pływasz, wiosłujesz, biegasz... Kim jest Sylwia Liśkiewicz, kiedy nie startuje w zawodach i nie zdobywa medali?
Staram się połączyć pracę i studia z treningami. A co z marzeniami? Oczywiście tymi sportowymi – nie będziemy ujawniać wszystkich sekretów....
Każdy sportowiec marzy o starcie w igrzyskach. Rozmawiała Martyna Macioszczyk
Przygoda życia W 1991 roku na Uniwersytecie Gdańskim powstał Adventure Club, zrzeszający studentów, absolwentów i pracowników Uniwersytetu, ludzi, których łączy zamiłowanie do sportu i przygód.
R
ozmawiamy z jego twórcą – trenerem judo Czesławem Jakubczykiem, który opowiada o ostatniej inicjatywie klubu – wyprawie na najwyższy szczyt obu Ameryk, Aconcaguę, zorganizowanej w dniach 29.01–19.02 br.
[biegi]
Trenerze, kiedy powstał i jaka była geneza Klubu Przygody?
Mroki dziejów... (śmiech). Zacznę od tego, że pracując jako trener judo często spotykałem studentów, którzy oprócz pomysłu na działalność naukową i sportową mieli także inne ambicje, chcieli czegoś więcej, chcieli realizować swe pasje również na nieco innym polu. Było to takie specyficzne niedopełnienie; ci studenci kończyli potem studia, w ich miejsce pojawiali się nowi, którzy również zdradzali podobne zainteresowania. Postanowiłem stworzyć grupę, czy też koło, które zrzeszyłoby tych ludzi. Działaliśmy początkowo nieformalnie, klub założyliśmy w 1991 roku. Pierwotnie chcieliśmy go afiliować przy AZS-ie,
wobec jednak braku zainteresowania ze strony ówczesnych władz pozostaliśmy bytem zawieszonym niejako pomiędzy Uniwersytetem a AZS-em, czymś w rodzaju międzywydziałowego koła naukowego. I tak działamy do dzisiaj. Kiedy narodził się pomysł tej wyprawy i dlaczego właśnie Andy?
Przede wszystkim muszę podkreślić, że wyprawy wysokogórskie to tylko wycinek naszej działalności. Do tej pory zorganizowaliśmy 60 wypraw pozaeuropejskich, a imprez w kraju – około 150. Jeśli chodzi o te drugie, to interesowały nas głównie sporty ekstremalne, choć nie tylko. Przygotowywaliśmy szkolenia spadochronowe, windsurfingowe, płetwonurkowe i wiele innych. Zasadniczym motywem tych
Mistrzostwa Polski Szkół Wyższych w Biegach Przełajowych, Warszawa, 21 IV 2007
Na przełaj Mistrzostwa odbyły się na obiektach campusu Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego przy ul. Nowoursynowskiej w Warszawie. Udział wzięło ponad 500 studentów z uczelni całej Polski.
O
d strony organizacyjnej zawody przygotowane były znakomicie. Zawodnicy podkreślali ciekawą trasę biegu, zróżnicowaną, ale szybką, po trawie, ale i po piasku, czyli przyjemne przełaje w Warszawie. Bieg kobiet wygrała zde-
cydowanie Marta Wojtkuńska (WSG Bydgoszcz) przed Moniką Wiśniowską (AP Siedlce) i Anną Wojną (Uniwersytet Rzeszowski). Sklasyfikowano 230 zawodniczek, reprezentantek 40 uczelni. Bieg mężczyzn wygrał Artur Kozłowski (Uniwersytet Łódzki) przed Damianem Pieterczykiem (UWM Olsztyn) i Jakubem Wiśniewskim (Uniwersytet Warszawski). Sklasyfikowano 304 zawodników reprezentujących 50 szkół wyższych. Klasyfikację drużynową pań i panów wygrał Uniwersytet Szczeciński. Wyniki: www.mpszw.pl. Organizatorom udało się uniknąć jakichkolwiek przesunięć i opóźnień w programie zawodów. Jedyną przeszkodą był porywisty wiatr, który wymusił skrócenie trasy z planowanych 5 do 4 km (w naj-
bardziej odsłoniętych miejscach campusu wytyczenie trasy było niemożliwe). Wyniki kobiet zostały ogłoszone kilka dni po zawodach na stronie Środowiska AZS Warszawa. Z powodu pewnych nieścisłości wyniki mężczyzn zostały oprotestowane i udostępnione dopiero po rozpatrzeniu skargi kilka dni później. Tekst Kamil Potrzuski, Mikołaj Nowak Foto Maciej Samsonowicz aps nr 03 2007 (251)
spotkań zawsze jest jednak integracja, wspólne spędzanie czasu. Głównym zaś projektem, który nas jednoczy, jeżeli chodzi o penetrację gór, jest program Korona Ziemi – najwyższe góry poszczególnych kontynentów. Mogę powiedzieć, że członkowie Adventure Club – choć jest to pojęcie dość umowne, nie mamy legitymacji ani nie płacimy składek – byli na wszystkich najwyższych szczytach siedmiu kontynentów. Przeważnie z każdej wyprawy wracamy już z gotowym pomysłem na następną. Na pomysł zdobycia Aconcaguy wpadliśmy dwa lata temu w Himalajach, podczas realizacji programu przygodowego „Zdobywcy”. Średnio w roku realizujemy 4 duże projekty.
nansowych, kwestie kontaktu z mediami itd. Natomiast kierownikiem sportowym wyprawy byłem ja. Czy przed taką wyprawą potrzebne są specjalne przygotowania fizyczne, kondycyjne? Konieczne było wykazanie się sprawnością?
Nie, nie było specjalnych wymagań w tej kwestii. Wystarczającym kryterium, warunkiem sine qua non, jest przynależność do AZS-u, gdyż AZS skupia ludzi, którzy mają pasję. I to w zasadzie wystarczy, każdy może wstać z fotela i, oczywiście po odpowiednim przygotowaniu, zdobywać szczyty. My na przygotowania mieliśmy pół roku, nie były to jednak mordercze treningi – głównie judo, sa-
Czy wszyscy uczestnicy wyprawy wytrzymali jej trudy? Jak wielu z nich zdołało zdobyć szczyt?
Spośród 11 uczestników 4 udało się wejść na szczyt. Większość osiągnęła wysokość 5500–5600 metrów, łącznie z Pawłem, który lekko, bez większych problemów wspiął się na tę wysokość i rokował bardzo dobrze. Miałby szansę wejścia na szczyt, gdyby nie fakt, że w ostatnim wyjściu pośliznął się i skręcił nogę. Myślę jednak, że w tych warunkach było to optymalne osiągnięcie; z całą pewnością dla wszystkich była to przygoda życia. Jaka, w tak specyficznych warunkach, biorąc pod uwagę klimat i fakt przebywania cały czas w niewielkiej grupie,
Jak dużym przedsięwzięciem organizacyjnym jest taka wyprawa?
Mamy dość duże doświadczenie w tej kwestii, poruszamy się już więc w pewnym stereotypie. W tej chwili taki wyjazd nie jest już karkołomnym przedsięwzięciem, wszystko da się załatwić „w biegu”. Oczywiście, najważniejszym elementem zawsze jest zgromadzenie odpowiednich środków finansowych. Poważnego wsparcia udzielili nam dziekani, a także prorektor; częściowo, zwłaszcza absolwenci i pracownicy – czyli ja – finansowaliśmy się sami. Dodatkowo pewne środki przekazały nam prywatne firmy. Zaczęliśmy przygotowania dość wcześnie, już we wrześniu zabukowaliśmy bilety lotnicze. Z ilu osób składała się ekspedycja i kto nią kierował?
W sumie członkami wyprawy byli przedstawiciele dwóch sekcji: judo i wspinaczkowej. W skład grupy wchodziło 11 osób. Początkowo zamierzaliśmy pojechać w gronie 4-osobowym. Potem się to rozszerzyło, pojawił się m.in. niewidomy Paweł Urbański, student V roku ekonomii, który przyszedł do mnie i zapytał, czy może jechać. Oczywiście nie widziałem najmniejszego problemu. Mało tego, Paweł, co, jak myślę, jest ewenementem w skali ogólnopolskiej, został kierownikiem wyprawy. Jak dotąd nie zdarzyło się w Polsce, by kierownikiem takiej ekspedycji była osoba niepełnosprawna. Rzecz jasna, wymagało to odpowiedniego zabezpieczenia logistycznego; jechał z nami lekarz, należało też zabrać „oczy” dla Pawła – w tej roli jechał z nami przewodnik z GOPR-u. Wzięliśmy też filmowca, mojego serdecznego kolegę Wojtka Ostrowskiego, który realizował już filmy dla Marka Kamińskiego. Kiedy dowiedział się, że jedziemy, zaproponował, że nakręci film z naszej wyprawy. Tak się stało, film zaś, który powstał, pod koniec kwietnia br. wyemitowany został w TVP. Jak sprawdził się Paweł w roli kierownika wyprawy?
Zasadniczo rola Pawła jako kierownika sprowadzała się do dopilnowania wszystkich spraw organizacyjnych tu w Polsce, takich jak zorganizowanie środków fiwww.azs.pl
moobrona, pływanie. W każdym razie nie trzeba być czempionem, by wspinać się po górach. I to mówię wszystkim. Jaki klimat panuje w Andach? Czy warunki klimatyczne były sprzyjające?
Warunki były dość ciężkie, miejscowi mówili, że od 50 lat nie było tak złej pogody. Wiatry wiały z prędkością ponad 200 km/h, do tego dochodziła niska temperatura – na szczycie nawet –50OC, przy dużej amplitudzie, gdyż na dole było w tym czasie +20O. Osobiście wchodziłem na Aconcaguę po raz piąty i muszę przyznać, że z tak nieprzyjaznymi warunkami jeszcze się nie spotkałem Trenerze, czym dla pana jest wspinaczka?
To sport specyficzny, sport, który przesuwa granice możliwości... ... uczy pokory...
Oczywiście. Uczy przyjaźni, życia w grupie. Znam przypadki, kiedy grupy prowadzone przez znakomitości wracały tak skłócone, że ludzie nie mogli na siebie patrzeć. Tu wszelkie grzeszki ludzkie i słabości wychodzą od razu. Pazerność, bojaźliwość; tu nie ma miejsca na wycofywanie się – gdy wejdziesz na pewną wysokość, musisz potem być w stanie zejść. Jaka jest miejscowa ludność?
Bardzo życzliwi ludzie, mili i chętni do pomocy. Niezwykle otwarci, ale tacy przecież są Latynosi. Generalnie kontakty z miejscowymi mogę określić jako bardzo przyjazne.
panowała atmosfera wśród uczestników ekspedycji?
Oczywiście, zdarzają się dylematy, np. gdy w namiocie znajduje się kilka osób i mają do dyspozycji pół butelki wody. Chodzi o to, by w takiej sytuacji umieć się zachować, poskromić pragnienie i podzielić z innymi. W każdym razie w naszej grupie nie było żadnych konfliktów, może poza drobiazgami. Z pewnością większość będzie jeszcze chciała jechać ponownie w tym składzie. Czy ma pan już w planach kolejną wyprawę?
Oczywiście, planujemy już kolejne wyjazdy, celem najbliższego będzie Hel. Jeśli chodzi o wyprawy wysokogórskie, moim nowym celem jest Ararat. Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Adam Krzyżanowski Foto Wojciech Ostrowski
W kwietniu br. rozegrano w Łodzi kolejne, niespotykane w skali światowej zawody wioślarskie – Regaty Ulicy Piotrkowskiej. Niezwykłe, bo wioślarze mknęli łodziami na kołach po głównym deptaku miasta – słynnej „Pietrynie”. Skąd pomysł…? Regaty są pastiszem rozgrywanych na Tamizie wyścigów Oxford–Cambridge. Londyński pomysł został zaadaptowany do łódzkich realiów. Zawody rozgrywane są na dziewięciometrowych lądowych „łodziach” regatowych, które wprawia w ruch praca pięciu „wioślarzy”. Pociągnięcia „wioseł”, przez prosty układ linek i bloczków napędzają tylną oś wehikułu. W części dziobowej zasiada sternik, który ma do dyspozycji kierownicę i hamulec – elementy wprost z Fiata 126p. Na rufie, w specjalnym ażurowym koszu, zasiada Nimfa – muza
osady wioślarskiej. Skład załogi uzupełnia dwóch „rozpychających”, którzy pomagają rozpędzić pojazd w 15-metrowej strefie startowej. Studenci rywalizują na dystansie 4,5 km, a licealiści – na dystansie o połowę krótszym.
V edycja Regat W niedzielę 15 kwietnia br. do rywalizacji w V Międzyuczelnianych Regatach Ulicy Piotrkowskiej o Puchar Przechodni Prezydenta Miasta Łodzi stanęły reprezentacje sześciu łódzkich szkół wyższych. Tytułu mistrzowskiego bronić miała osada Uniwersytetu Łódzkiego, którego studenci zwyciężali trzykrotnie. Miała też ona zagwarantowany występ w finale. Przeprowadzone wczesnym rankiem eliminacje wyłoniły pozostałych trzech finalistów. Najlepsze czasy w „sprincie” na 800 m (dwie przecznice) uzyskały osady Uniwersytetu Medycznego, Społecznej Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania i – debiutująca – Wyższa Szkoła Stosunków Międzynarodowych. Ku zaskoczeniu wszystkich, z rywalizacji odpadła osada trzykrotnych wicemistrzów
– Politechniki Łódzkiej, której zacięta rywalizacja z Uniwersytetem elektryzowała obserwatorów Regat w poprzednich latach. Tegoroczną nowością był start uczniów łódzkich szkół ponadgimnazjalnych. Zgłosiły się trzy szkoły: Liceum Ogólnokształcące Umiejętności Twórczych, IX LO oraz XLV LO. W istorycznych I Międzyszkolnych Regatach Ulicy Piotrkowskiej tryumfowali podopieczni Doroty Kucharskiej z XLV LO, wyprzedzając kolegów z „dziewiątki” (nauczyciel Michał Andrijewski) oraz wioślarzy z LOUT-u (nauczyciel Artur Więckowski). W finale w niedzielne popołudnie zdarzyła się niemiła niespodzianka. Tuż po starcie awarii uległa łódź Uniwersytetu Medycznego. Medycy wskazywani byli na osadę, która pod nieobecność Politechniki ma największe szanse przerwać dominację Uniwersytetu. Zrozpaczeni wioślarze, którzy stracili szansę na zwycięstwo, obserwowali z pozycji widzów tryumfalny finisz osady Uniwersytetu, którzy z czasem 11:59 po raz czwarty z rzędu wygrali. Drudzy na mecie zjawili się debiutanci – studenci WSSM, a za nimi tryumfatorzy I edycji Regat z 2003 r. – WSPiZ. Zanim organizatorzy ogłosili oficjalne wyniki, reprezentacja Uniwersytetu Łódzkiego zaproponowała, by 22 kwietnia w I Ogólnopolskich Akademickich Regatach Ulicy Piotrkowskiej barwy Łodzi reprezentowali wioślarze aps nr 03 2007 (251)
Uniwersytetu Medycznego! Reprezentanci UM z wdzięcznością przyjęli ten sportowy gest. Ambitni medycy poprosili o możliwość ukończenia wyścigu w łodzi zwycięzców. Pełni sportowej złości ruszyli w samotny bieg. Jakie było zaskoczenie widzów, kiedy wiosłując pożyczoną łodzią przecięli linię mety w czasie... o 6 sekund lepszym niż zwycięzcy!
I Ogólnopolski Regaty Ulicy Piotrkowskiej Tydzień później w Łodzi zjawiły się reprezentacje sześciu osad: Wyższej Szkoły Humanistyczno-Ekonomicznej i Wyższej Szkoły Gospodarki z Bydgoszczy, Uniwersytetu Warszawskiego i Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego z Warszawy. Kraków reprezentowała Akademia Górniczo-Hutnicza, a Zgierz – studenci Kolegium Nauczycielskiego. W sobotni wieczór uczestnicy ruszyli na rozpoznanie Piotrkowskiej – miejsca, które miało być areną ich niezwykłych zmagań. Ponieważ jest to ulica, która szczyci się największą w Europie liczbą pubów i klubów, nie zabrakło
okazji do wspólnej zabawy i zawarcia nowych przyjaźni! Nazajutrz eliminacje. Spośród sześciu uczelni wyłonić trzeba było trzech finalistów, którzy mieli zmierzyć się z Uniwersytetem Medycznym. Dla wszystkich „wiosłowanie” w nietypowych łodziach było wielką niewiadomą. Najlepiej poradzili sobie z nią studenci WSG, UW i AGH. Do walki o tytuł mistrzowski w I Ogólnopolskich Regatach Ulicy Piotrkowskiej stanęły więc reprezentacje czterech miast: Łodzi, Bydgoszczy, Krakowa i Warszawy. Przed biegiem finałowym wszystkie uczelnie dokonały prezentacji osad i swoich uczelni. Nimfa WSHE Bydgoszcz wystąpiła w oryginalnym stroju ludowym, UW dał krótką lekcję historii swojej uczelni, a gospodarze – Uniwersytet Medyczny – pokazali show godny mistrzostw świata! Cheerliderki, pompony, układy taneczne, muzyka – spektakl, który wyznaczy standardy oprawy Regat na kolejne lata. Po emocjonującym wyścigu, w którym kolejność osad zmieniała się wielokrotnie, jako pierwsza linię mety przecięła łódź Uniwersytetu Warszawskiego. Czarnym koniem zawodów okazała się Akademia Górniczo-Hutnicza. Na trzecim stopniu podium stanęli łódzcy medycy, a na czwartym miejscu wioślarze z WSG Bydgoszcz. Na zakończenie – ceremonia wręczenia dyplomów i medali oraz rozstrzygnięcie konkursu na najpiękniej-
szą Nimfę Regat 2007. Tytuł przypadł Kamili Goławskiej, studentce Uniwersytetu Medycznego. Przed odjazdem, zawodnicy i organizatorzy spotkali się w jednym z pubów. Tam, przy łagodnej muzyce, w blasku świec, degustowano zawartość „Beczki Regatowej”, której zawartością podzielili się zwycięzcy. Opróżnioną beczkę i wielki puchar studenci zawieźli do Warszawy. Tymczasem w Łodzi organizatorzy snują już plany. Nie zdziwcie się, kiedy w waszym mieście pojawi się łódź na kołach i kilku zapaleńców, którzy będą namawiać, byście pomogli pisać dalszy ciąg historii Regat... bez wioseł. Tekst Konrad Lasocki Foto FUP, Magdalena Olszewska, Konrad Lasocki Imprezę zorganizowały: Fundacja Ulicy Piotrkowskiej, Centrum Sportu i Aktywnej Rekreacji oraz Urząd Miasta Łodzi.
Wyniki I Międzyszkolne Regaty Wioślarskie Ulicy Piotrkowskiej o Puchar Fundacji Ulicy Piotrkowskiej 1. Liceum nr 45 (5:32.35), 2. Liceum nr 9 (7:20.34), 3. Liceum LOUT (11:04.30) V Międzyuczelniane Regaty Wioślarskie Ulicy Piotrkowskiej o Puchar Przechodni Prezydenta Miasta Łodzi 1. Uniwersytet Łódzki (11:59.50), 2. Wyższa Szkoła Studiów Międzynarodowych (15:36.65), 3. Społeczna Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Zarządzania (19:13.66), 4. Uniwersytet Medyczny (11:53.63) Eliminacje (edycja łódzka) UM (1:31.25), WSSM (1:36.44), SWSPiZ (1:52.00), PŁ (1:55.38), WSHE (2:15.28) I Ogólnopolskie Akademickie Regaty Wioślarskie Ulicy Piotrkowskiej o Puchar Prezydenta Miasta Łodzi 1. Uniwersytet Warszawski (11:52), 2. Akademia GórniczoHutnicza im. S. Staszica w Krakowie (13:20), 3. Uniwersytet Medyczny w Łodzi (13:32), 4. Wyższa Szkoła Gospodarki z Bydgoszczy (14:21)
Eliminacje ogólnopolskie
1. WSG Bydgoszcz (1:31.10), 2. Uniw. Warsz. (1:32.00), 3. AGH Kraków (1:54.53), 4. SGGW Warszawa (2:20.78), 5. Koleg. Naucz. Zgierz (2:44.77), 6. WSHE Bydgoszcz (4:14.53) www.azs.pl
e i k s l e lluubbelskie
a Liga k s l e b u L Krok w dobrą stronę Międzyuczelnianpaarą ruszyła pełną Pierwsze miesiące 2007 roku to długie wyczekiwanie w klubach uczelnianych województwa lubelskiego związane z dalszym losem rozgrywek środowiskowych (Lubelskiej Ligi Międzyuczelnianej) i dofinansowania z Programu rozwoju sportu w środowisku akademickim. Wreszcie w marcu Zarząd Główny AZS, w związku z dramatyczną sytuacją OŚ AZS Lublin, podjął decyzję o powierzeniu rozliczania tychże zadań Klubowi Uczelnianemu AZS UMCS, który jako jedyny w województwie posiada osobowość prawną. Były to zdecydowanie najpilniejsze sprawy do rozwiązania. Tym samym pełną parą ruszyły przygotowania do Lubelskiej Ligi Międzyuczelnianej. Było to krok w dobrą stronę, za co należy podziękować sternikom Zarządu Głównego AZS. Wszyscy jednak zdają sobie sprawę, że na dłuższą metę KU AZS UMCS nie będzie mógł spełniać roli organizacji środowiskowej AZS. Brak jest jednak pomysłu na dalsze funkcjonowanie obecnej, zadłużonej po uszy, Organizacji Środowiskowej AZS Lublin. Pozostaje liczyć, że Zarząd Główny podejmie jeszcze jedną odważną decyzję… Zmieniając temat, warto także powiedzieć parę słów o planowanym na grudzień br. Zjeździe AZS. Ciekaw jestem, na ile (i czy w ogóle) zostaną zmienione stosowane do tej pory zasady prac nad zmianami w statucie AZS, czyli „konsultacje kuluarowe”. Z istoty organizacji akademickiej wynika potrzeba dyskutowania tak istotnych dla niej spraw w jak najszerszym gronie. Możliwości takich jest wiele: konferencje, szkolenia (działaczy KU, przedstawicieli SWFiS, weryfikatorów, komisji rewizyjnych), spotkania przy okazji imprez sportowych różnego szczebla. To nie tylko problem statutu, który wydawać by się mogło, że nie bardzo pasuje do rzeczywistości XXI wieku. To także niezwykle istotne kwestie organizacyjne, o których wiceprezes odpowiedzialny za te sprawy zdaje się zapominać. Zastrzeżenie skrótu AZS, nazw imprez (AMP, MPSzW) to najpilniejsze sprawy, gdyż już niedługo obok Spółdzielni Mieszkaniowej „AZS” w Lublinie będziemy mieli sklepy, biura podróży, punkty usługowe, czy też stacje benzynowe opatrzone skrótem AZS, co będzie rzutować na renomę naszej organizacji. To także potrzeba dyskusji nad kształtem AZS, funkcjonowaniem jednostek terenowych AZS posiadających osobowość prawną, czy też czuwaniem nad zgodnością statutów oraz ich zmian ze statutem AZS. Wiele organizacji studenckich, a przede wszystkim samorządy studenckie posiadają komisje prawne, które zajmują się tymi sprawami (i nie mówię tutaj o potrzebie zatrudniania radcy prawnego, czy też korzystania z usług kancelarii prawniczych). Przypuszczalnie tylko ogromnie rozbudowanej i niezrozumiałej dla sądów strukturze AZS zawdzięczamy, że nie wymagają one opinii ZG AZS odnośnie do każdorazowych zmian w statutach poszczególnych jednostek. Mało prawdopodobne, że sądy same badają zgodność tychże statutów ze statutem AZS. Spraw jest wiele, a Zjazd już w grudniu… Jakub Kosowski
APS – Wydanie Regionalne Zespół redakcyjny: Jakub Kosowski, e-mail: kosowskij@tlen.pl Katarzyna Rutkowska, e-mail: kasia.rutkowska@wp.pl
P
od koniec marca br. ruszyły rozgrywki Lubelskiej Ligi Międzyuczelnianej w kilku dyscyplinach.
Futsal Wcześniej – w styczniu br. odbyły się jedynie rozgrywki w futsalu, co było niezbędne w związku z koniecznością wyłonienia drużyn, które reprezentowały województwo lubelskie w turnieju eliminacyjnym strefy C MPSzW. Już ten turniej pokazał potrzebę stworzenia rywalizacji drużyn akademickich z naszego województwa. Do turnieju zgłosiło się 7 drużyn, w tym PWSZ z Białej Podlaskiej, która coraz chętniej włącza się do międzyuczelnianej rywalizacji. Dwudniowy turniej, zorganizowany przez AZS UMCS Lublin, odbył się w hali MOSiR Lublin, a do dalszych rozgrywek awansowały drużyny Politechniki Lubelskiej (późniejszego finalisty) i Akademii Rolniczej z Lublina. Klasyfikacja 1. Politechnika Lubelska, 2. Akademia Rolnicza Lublin, 3. UMCS Lublin, 4. KUL JP II, 5–7. Akademia Medyczna Lublin, PWSZ Biała Podlaska, Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Administracji Lublin
Ergometr wioślarski 24 marca br. odbyły się zawody w ergometrze wioślarskim. Prężnie rozwijają się sekcje ergometru na Politechnice Lubelskiej i UMCS. Ponadto w ramach Studenckiej Strefy Aktywności prowadzonej przez AZS UMCS z zajęć sekcji ergometru korzystają studenci wszystkich lubelskich uczelni, co wpłynęło m.in. na start studentów Akademii Medycznej w tych zawodach. Wśród tegorocznych wyników warto odnotować w wadze +61.5 kg starty: Agaty Samul (AR) – 3:34,8 oraz Małgorzaty Szamańskiej (UMCS) – 3:36,6. Wśród mężczyzn w wadze lekkiej Dominik Denisiuk (Politechnika Lubelska) uzyskał czas 3:09,5, zaś w wadze ciężkiej aż trzech zawodników pokonało dystans
1000 metrów poniżej trzech minut: Radosław Sroka – 2:55,9, Michał Śliwa – 2:56,9 (obaj AR) oraz Łukasz Cebula (Politechnika Lubelska) – 2:58,1. Klasyfikacja kobiet 1. Akademia Rolnicza Lublin, 2. Politechnika Lubelska, 3. UMCS Lublin, 4. KUL JP II Klasyfikacja mężczyzn 1. Politechnika Lubelska, 2. Akademia Rolnicza Lublin, 3. UMCS Lublin, 4. KUL JP II, 5. Akademia Medyczna Lublin
Siatkówka Przed turniejem eliminacyjnym strefy C MPSzW, Lubelska Liga Międzyuczelniana w Siatkówce Kobiet odbyła się w formie turnieju 17–18 marca br. Bezapelacyjnie pierwsze miejsce zajął UMCS Lublin. Podopieczne trenera Jacka Rutkowskiego wygrały wszystkie mecze, nie tracąc przy tym seta. Klasyfikacja kobiet 1. UMCS Lublin, 2. KUL JP II, 3. Akademia Medyczna Lublin, 4. Politechnika Lubelska, 5. Akademia Rolnicza Lublin Dobiegają także końca rozgrywki w siatkówce mężczyzn. Z przebiegu dotychczasowych spotkań pewne jest tylko jedno – pierwsze miejsce zajmie UMCS Lublin. Zespół Jacka Rutkowskiego od kilku już lat w cuglach wygrywa te rozgrywki. Jednakże walka o drugie miejsce jest niezwykle zacięta i będzie trwała do ostatniego spotkania. Świadczą o tym wyniki dotychczasowych spotkań, w których to Akademia Rolnicza pokonała Akademię Medyczną 3:2, żeby później przegrać z KUL-em 0:3. Natomiast KUL po pewnym zwycięstwie nad Akademią Rolniczą kilka dni później łatwo przegrał z Akademią Medyczną 0:3. Ale to jeszcze nie koniec. Do walki włączyła się Politechnika Lubelska, która pokonała Akademię Rolniczą 3:0. Widać więc, że te cztery zespoły są niezwykle wyrównane i o wyniku decyduje dyspozycja dnia. aps nr 03 2007 (251)
[lubelskie]
Citius, altius, fortius...
N
iektórzy nie wyobrażają sobie, jak można z Torunia wyjechać bez tradycyjnych pierników. Inni są zdania, że sztandarowym produktem regionalnym jest Turniej Kopernikański. Fantastyczna organizacja, doborowe towarzystwo i wysoki poziom sportowej rywalizacji. Akademiccy pasjonaci siatkówki już po raz 37. znaleźli się w mieście Mikołaja Kopernika, by walczyć o puchar JM Rektora UMK. Bez względu na aurę, sesję, fazę rozgrywek uczelnianych czy ligowych spotykają się co roku o tej samej porze. Szczególnie dużym sentymentem toruńskie potyczki darzą drużyny z Lublina – stali bywalcy Turnieju. W tym roku przyjechało aż sześć ekip – 4 uniwersyteckie sekcje UMCS i KUL oraz dwa zespoły absolwentów. Dla nich bowiem również zorganizowano rozgrywki. Przyjechali ze względu na miłe wspomnienia, do dziś trwające przyjaźnie, miłość do siatkówki, chęć rewanżu albo przynajmniej potwierdzenia doskonałej formy sportowej. Najlepszym tego dowodem jest wyczyn absolwenckiej ekipy UMCS. Dokładnie 20 lat temu męska sekcja prowadzona wówczas przez Jacka Rutkowskiego zdobyła brązowy medal. W tym roku powrócili. W tym samym składzie. Zajęli III miejsce. Przykład z nich wzięli aktualni studenci. Można byłoby przypuszczać, że lubelskie ekipy UMCS mają patent na brąz, gdyby nie „ozłocone” siatkarki. Podopieczni trenera Rutkowskiego wywieźli tym samym z Torunia aż trzy komplety
medali. – Turniej w Toruniu ma już swoją markę – bardzo dobrą. Jest nam miło i bardzo to sobie cenimy, że po raz kolejny otrzymaliśmy zaproszenie. Zawsze wracamy stąd z wyjątkowymi wspomnieniami. Zawsze dokładamy wszelkich starań, aby wrócić również z medalem. W tym roku udało się wygrać wyjątkowo dużo. Średnia wartość – brąz z plusem. Najbardziej jednak cieszy fakt, że powstała niepowtarzalna tradycja – zorganizowano turniej, który pozwolił zespołom sprzed lat na ponowny start – podsumował wyjazd szkoleniowiec sekcji UMCS. Spotkania w Toruniu dla niektórych osób mają dodatkowy, naprawdę bezcenny wymiar – osobisty. Z prawdziwą miłością wspominają toruńskie turnieje Ewa i Artur. Życzymy im prawdziwej wiosny uczuć na caaałej nowej drodze życia!
Koszykówka
nie rywalizacji. Ostatni mecz pomiędzy Akademią Rolniczą a UMCS może być więc niezwykle emocjonujący. Wśród mężczyzn, w związku ze zbliżającymi się Mistrzostwami Polski Typów Uczelni, zaplanowano tylko jedną rundę rozgrywek. Ciekawie zapowiada się spotkanie Akademii Rolniczej i KULu. Koszykarze AR występowali w tym sezonie w lidze wojewódzkiej (III liga), w której zajęli drugie miejsce. Zespół KUL wzmocnią natomiast zawodnicy na co dzień występujący w I lidze w zespołach MKS Start Lublin oraz ZKS Stal Stalowa Wola. Emocji na wysokim poziomie więc nie zbraknie…
W ostatnim tygodniu marca zainaugurowano także rozgrywki w koszykówce kobiet i mężczyzn. Do rozgrywek żeńskich zgłosiły się zaledwie trzy drużyny (AR, KUL, UMCS), co wynika z braku szkolenia grup młodzieżowych w całym województwie lubelskim. Podjęto więc decyzję o rozegraniu dwóch rund. W pierwszym spotkaniu KUL przegrał minimalnie we własnej hali z UMCS, który zagrał bez swojej czołowej zawodniczki przebywającej na stypendium zagranicznym – Pauliny Gozdur. W kolejnym spotkaniu UMCS przegrał z Akademią Rolniczą 47:60 i po tych dwóch meczach widać już, jak może wyglądać końcowa tabela. Kontuzja najlepszej zawodniczki Akademii Rolniczej – Karoliny Krawczyk, a także powrót Pauliny Gozdur (UMCS) wpłyną jednak na wyrównawww.azs.pl
Ewa Naklicka – Turniej ten był dla mnie szczególnie ważny. Zwycięstwo naszego zespołu było dla mnie wymarzonym zakończeniem pięcioletniej przygody. Puchar znowu wrócił do Lublina. Cieszy mnie również to, że gra naszego zespołu była równa i bez większych przestojów. Turnieje zawsze wspominam najmilej, zwłaszcza ten trzy lata temu. Wtedy zaczęłam spotykać się z moim narzeczonym (Artur Janczarek – przyp. red.). Oprócz dobrej zabawy na boisku, można się również dobrze bawić na organizowanych dla wszystkich uczestników imprezach. A ponieważ w tym roku UMCS, łącznie
Co dalej... Ponad półroczny okres zawirowań związanych z organizacją Lubelskiej Ligi Międzyuczelnianej w roku akademickim
z „oldbojami” reprezentowały w Toruniu aż cztery drużyny, mieliśmy również przewagę na parkiecie tanecznym. Będzie mi brakowało takich spotkań. Artur Janczarek – To był mój ostatni występ z drużyną. Zacząłem od zwycięstwa 6 lat temu, przez różne miejsca na podium, aż do teraz. Niestety w tym roku nie udało się wygrać, chociaż było blisko. Z pierwszego występu udało się powtórzyć tylko moje wyróżnienie indywidualne. Toruńskie turnieje zawsze będę wspominał z sentymentem, tu zawsze dobrze się grało i zawsze była dobra zabawa. Szczególnym sentymentem będę wspominał Toruń sprzed 3 lat, kiedy to poznałem tu moją przyszłą żonę Ewę (Ewę Naklicką – przyp. red.). Żegnam się z Turniejem Kopernikańskim ze wspaniałymi wspomnieniami. Jednak to pożegnanie jest tylko częściowe, mam nadzieję wrócić tu na turniej absolwentów. Główne trofeum turnieju mężczyzn zostało w Toruniu. Drużyna gospodarzy prowadzona przez Joannę Kaczmarek okazała się bezkonkurencyjna. Gratulujemy Toruniowi nie tylko talentu organizacyjnego, ale również prezentowanego poziomu sportowego. Citius, altius, fortius! Dewiza ruchu olimpijskiego znalazła zatem kolejnych wzorowych propagatorów. Do zobaczenia za rok. Katarzyna Rutkowska Klasyfikacja końcowa Kobiety: 1. UMCS Lublin, 2. UAM Poznań, 3. UMK Toruń, 4. Uniwersytet Gdański, 5. KUL Lublin Mężczyźni: 1. UMK Toruń, 2. Uniwersytet Gdański, 3. UMCS Lublin, 4. Uniwersytet Warszawski, 5. KUL Lublin
2006/2007 przyczynił się do tego, że nie można było rozegrać zawodów w tylu dyscyplinach, co w ubiegłych latach. Do końca maja br. zaplanowano jeszcze zawody w: badmintonie, siatkówce plażowej, pływaniu, wspinaczce sportowej i szachach. Trwają natomiast rozmowy z przedstawicielami klubów uczelnianych dotyczące organizacji LLM w roku akademickim 2007/2008. Będzie już zdecydowanie więcej czasu na przygotowania, ustalenie terminarza równomiernie obejmującego cały rok akademicki, zainteresowanie rywalizacją uczelni spoza Lublina, uzgodnienie współpracy z mediami, czy też działania marketingowe mające na celu znalezienie sponsora dla Ligi, czyli wszystko to, o czym poprzedni organizator – Organizacja Środowiskowa AZS Lublin, zapominał... Jakub Kosowski
o p o e k i k l s l e o p wwiielko
tko s y z s w e i n o t t r o Co nam da Euro? Sp
APS – Wydanie Regionalne Zespół redakcyjny: Przemysław Soczyński, Katarzyna Bindek, Łukasz Klin, Róża Wachowska e-mail: aps_wielkopolska@interia.pl
O
d czterech lat broni barw poznańskiego AZS w Lidze Siatkówki Kobiet. Sama jednak zdaje sobie sprawę, że siatkówka to nie zajęcie na całe życie, dlatego swój czas poświęca na studiowanie politologii w poznańskiej Wyższej Szkole Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa. Kim jest ta osoba? To atakująca IDM SA Swarzędz Meble AZS AWF Poznań, Katarzyna Wellna. Karierę siatkarską rozpoczynała w rodzinnym Złotowie, gdzie pod okiem pierwszych trenerów (małżeństwa Urszuli i Janusza Patriaków) stawiała swoje pierwsze kroki w miejscowym klubie Sparta. Talent jej, a także świetne jak na ten wiek warunki fizyczne zostały szybko dostrzeżone przez przedstawicieli Nafty Piła. Katarzyna reprezentowała Złotów w rozgrywkach serii B oraz trenowała w Pile, jako najmłodsza zawodniczka. Było to nie lada wyróżnienie dla złotowianki, która mogła uczyć się i podpatrywać siatkarskiego fachu od gwiazd ówczesnej wielkiej Nafty. W jej barwach grały wtedy m.in. Małgorzata Niemczyk, Irina Archangielskaja, Joanna Podoba (obecnie Mirek), Maria Liktoras. Było więc na kim się wzorować. – Od drugiej klasy liceum spełniło się moje ówczesne marzenie. Trafiłam do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Sosnowcu, gdzie mogłam rozwijać się wraz z rówieśniczkami i reprezentować Polskę w Młodzieżowych Mistrzostwach Świata i Europy. Po ukończeniu trzeciej klasy liceum otrzymała propozycję od działaczy z Poznania z ekstraklasowego AZS-u. Od
Katarzyna Wellna
.1985 Data urodzenia: 22.03 cm Wzrost: 184 kująca Pozycja na boisku: ata : by Dotychczasowe klu Sparta ZłoX 1995–2001, MLKS tów Sosnowiec X 2001–2003, SMS Poznań F AW X od 2003 AZS
tego czasu reprezentuje barwy klubu ze stolicy Wielkopolski. W międzyczasie rozpoczęła naukę w Wyższej Szkole Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa na kierunku politologia. – Dla mnie siatkówka to nie wszystko. Przynajmniej tak do tego podchodzę. Uświadomił mi to nieszczęśliwy wypadek, jaki przydarzył mi się na początku sezonu 2005/2006. (Katarzyna skręciła kolano oraz zerwała więzadła krzyżowe przednie – przyp. red.) – Od tego czasu naukę traktuję bardzo poważnie, bo wiem, że kariera sportowa jest rzeczą ulotną, która może szybko przeminąć. Co nie oznacza, że mogłabym żyć bez siatkówki. Nadal wierzę, że te najważniejsze sukcesy sportowe są jeszcze przede mną. W tym roku akademickim kończy trzyletnie studia licencjackie. Jako temat pracy wybrała Zamachy i morderstwa polityczne XX wieku. – Pisanie pracy nie jest dla mnie łatwe ze względu na mój tryb życia. Ciągłe wyjazdy i życie na walizkach utrudniają mi jej skończenie. Wierzę jednak, że finał będzie dla mnie pomyślny. Mateusz Konieczny
Foto Jakub Piasecki
Większość osób otrząsnęła się już z szoku, jaki nastąpił po informacji, że Polska i Ukraina dostały organizację Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej 2012. Teraz przyszedł czas na poważne analizy, jaki to będzie miało wpływ na nasze życie. Zwłaszcza na rozwój sportu. Na pewno powstaną nowe stadiony oraz drogi. Teraz już nie będziemy mogli odłożyć wszystkiego na później. Musi być zrobione, i tyle. Żadne tłumaczenia, że nie było pieniędzy albo za mało czasu tutaj nie pomogą. Kibice sportowi najbardziej się cieszą oczywiście ze stadionów, które będą w końcu nowoczesne, przyjazne kibicowi oraz będą się na nich mogły odbywać mecze finałowe europejskich pucharów. Tylko jaki to będzie miało wpływ na studentów, którzy nie będą korzystać z takich obiektów sportowych? Ano żaden. Z punktu widzenia infrastruktury sportowej Poznania rozbudowa stadionu miejskiego praktycznie nie zwiększy ilości miejsc, na których można uprawiać sport. Ten stadion jest zarezerwowany praktycznie tylko dla jednego klubu, a reszta społeczności nic z niego nie ma. Dlatego o wiele lepszą wiadomością byłoby ogłoszenie Poznania jako organizatora upragnionej Uniwersjady Letniej. Wtedy powstałaby prawdziwa baza sportowa dla przedstawicieli niemal wszystkich dyscyplin. Prawdopodobnie organizacja takiej imprezy przyczyniłaby się do rozwoju sportu studenckiego, jak i amatorskiego w Wielkopolsce na szerszą skalę niż Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej. Poznaniacy o wiele bardziej marzą o „Termach Maltańskich” niż wspaniałym stadionie. Jednak w perspektywie całego kraju nie ma co tych imprez porównywać. Władze Poznania już zapowiadają, że poważnie rozważane jest kandydowanie do organizacji Uniwersjady w 2013 roku. Nie jest to wcale taki zły pomysł. Pozostanie infrastruktura po ME oraz dobre wrażenie. Poznań pokaże swoje umiejętności organizacyjne w zawodach sportowych, które są jednymi z największych na świecie. Czyż może być mocniejszy dowód? Niestety tak, pieniądze. Być może znowu ktoś wyłoży więcej. Miejmy nadzieję, że do tego czasu FISU zmieni swoją politykę. Przemysław Soczyński
Największe sukcesy: kadetek, CzeX srebrny medal ME chy 2001 etek, zowy medal MŚ kad brą X 01 Chorwacja 20 e MP: młoX trzy brązowe medal juniorek dziczek, kadetek oraz P, Lublin AM e dal X dwa złote me 05 20 ice tow 2004 i Ka ższej klasie X występy w najwy żeńskiej wk rozgrywek siatkó i e) jsc mie 6 . .in (m w Polsce aps nr 03 2007 (251)
[wielkopolskie]
ch y w o w r e z e r o ł k a r b a Z borą, kapitanem INEI
trenera Romana Habera. Co ten gest miał oznaczać?
To było przede wszystkim podziękowanie dla trenera, który pomimo wielu innych obowiązków zajmował się nami. Był to również wyraz szacunku dla naszego trenera, a przede wszystkim prośba, by z nami został, bo szczerze mówiąc, to nie wiemy, co dalej będzie. Wybrałyśmy najładniejsze zdjęcie trenera z młodych lat, by każdy mógł zobaczyć, jak wtedy wyglądał. Z resztą niewiele się zmienił (śmiech).
Si Rozmowa z Moniką jlepszą zdaniem kibiców AZS Poznań oraz na nie 2006/2007 zawodniczką w sezo
Niedawno rozgrywki zakończyła Ford Germaz Ekstraklasa, poznańska INEA AZS zajęła w tych rozgrywkach piątą pozycję. Jak Koleżanka ocenia minione rozgrywki?
Generalnie trzeba je ocenić bardzo dobrze, bo piąta pozycja to jest bardzo wysokie miejsce. Szkoda tylko niektórych frajerskich przegranych, które zadecydowały, że przed play off byłyśmy trochę niżej w tabeli. Cieszymy się z piątego miejsca. Koleżanka otwarcie podczas sezonu, jak i w trakcie trwania fazy play off otwarcie mówiła, że możecie powalczyć o medal. Czego więc do tego wymarzonego medalu zabrakło?
Zabrakło przede wszystkim zawodniczek rezerwowych, które w momentach kryzysowych mogłyby zmienić zawodniczkę podstawową. Z Gorzowem można było powalczyć, ale one miały bardziej
Sezon się zakończył, zapewne więc pora na zasłużone wakacje. Jak odpoczywać od koszykówki będzie Monika Sibora?
Jak będę odpoczywać od koszykówki? Trudne pytanie. Myślę, że będę się byczyć, byczyć i jeszcze raz byczyć (śmiech). A tak poważnie, to będę dbała o siebie, by nie przytyć, nie stracić formy. Postaram się jednak przy tej okazji również porządnie wypocząć. Rozmawiał Łukasz Klin
Foto klepkafoto.com
wyrównaną kadrę, szerszą, wartościowszą ławkę rezerwowych. Gorzów nas po prostu „zajechał”. Fizycznie dawałyśmy sobie nawet dobrze radę, ale zabrakło właśnie zmienniczek.
Statystyki w sezonie 2006/2007 Średnia: punktów na mecz: 12,4 minut na parkiecie: 32:26 zbiórek na mecz: 3,7 asyst na mecz: 2,6
Tuż po zakończeniu pojedynku z łodziankami założyłyście koszulki z wizerunkiem
Cieszy mnie j Klubu ciągły regoorzzewmóKa pitanem,
mnie ciągły rozwój klubu. Corocznie zwiększa się liczba członków klubu, powstają nowe sekcje. Ma to te istotne odzwierciedlenie w wyniku sportowym w typie: w edycji XXI miejsce 5, XXII – 3, XXIII – 2, i bardzo pragniemy utrzymać te tendencje.
Ile sekcji oraz jaka duża grupa studentów znajduje się w strukturach KU AZS PWSZ Leszno?
W jaki sposób przebiega współpraca z władzami uczelni?
Rozmowa z Grz SZ Leszno prezesem KU AZS PW
Dzięki bardzo dużej przychylności władz uczelni studenci mogą startować w wielu imprezach. Nie jest przecież tajemnicą, że uczelnia jest głównym sponsorem klubu. Władze uczelni na każdym kroku starają się wesprzeć studentów-sportowców. Oprócz stypendiów sportowych najlepsi sportowcy byli nagradzani na corocznym balu sportowca, który do tej pory odbywał się w na sali balowej Zamku SIMP w Rydzynie.
Klub Uczelniany AZS przy Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Lesznie powstał w 1999 r. na bazie KU AZS Kolegium Nauczycielskiego. Wraz z rozwojem uczelni rozwinął się klub. W chwili obecnej działa 12 sekcji (koszykówki k i m, siatkówki k i m, pływania, piłki ręcznej, piłki nożnej, tenisa stołowego, aerobiku, aqua aerobiku, szachów, kulturystyki), w których ćwiczy około 320 studentów. Największą część członków klubu stanowią studenci Instytutu Wychowania Fizycznego, nie brakuje studentów Turystyki, Nauk Edukacyjnych, Politechniki, Rolnictwa, Ekonomii oraz Muzyki.
Foto archiwum własne
Co Koledze sprawia największą przyjemność z pracy w AZS-ie?
Jak wygląda baza treningowa?
Baza treningowa jest bardzo skromna. Uczelnia posiada własną salkę gimnastyczną oraz siłownię. Dzięki uprzejmości władz Leszna studenci mogą korzystać bezpłatnie z obiektów miejskich. Istnieją plany powstania uczelnianej bazy sportowej, ale wszystko jest kwestia czasu. www.azs.pl
Z jakich osiągnięć jako prezes KU AZS jest Kolega najbardziej zadowolony?
Działam w klubie od powstania, na początku jako wiceprezes, a od trzech kadencji jako prezes. Bardzo cieszy
Praca w AZS-ie sprawia mi wielką przyjemność, a poczucie dobrze wykonanej pracy oraz dobre wyniki sportowe napędzają mnie do dalszej wytężonej pracy. Jakie plany na przyszłość?
Pragniemy nadal rozwijać naszą działalność w sferze upowszechniania kultury fizycznej nie tylko wśród młodzieży akademickiej naszej uczelni, ale również naszego regionu. Rozmawiał Przemysław Soczyński
e i k s r e i o orsk ppo omm „Mission Impossible”? Zgłaszając kilka sezonów temu koszykarski zespół do rozgrywek w lidze państwowej zastanawialiśmy się, jak daleko jesteśmy w stanie zajść. I to zarówno pod względem sportowym, jak i organizacyjnym. Po raz kolejny życie pokazało, że jeden człowiek może zarazić pomysłem kolejnych. Jako przykład często stawialiśmy sobie zespół AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski. Podopieczne Dariusza Maciejewskiego pokonywały kolejne szczeble awansując do ekstraklasy. W tym sezonie odgrywają w niej na dodatek znaczącą rolę. Nigdy nie przypuszczałem, że okazja do prawdziwej konfrontacji z zespołem stawianym za wzór może nadejść tak szybko. Pierwszoligowe koszykarki AZS Uniwersytetu Gdańskiego nie awansowały co prawda bezpośrednio do ekstraklasy, jednak jest szansa, że się w niej znajdą. Otóż podopieczne Wojciecha Oleszkiewicza mogą skorzystać z faktu, że Polski Związek Koszykówki przymierza się do reorganizacji rozgrywek i powiększenia ligi. Skorzystanie z tzw. dzikiej karty jest jednak możliwe tylko wtedy, gdy zbierze się odpowiedni budżet na cały sezon. I tu pojawia się problem. Otóż przepaść, jaka dzieli jedną klasę rozgrywek od drugiej, jest niesamowita. W I lidze można jeszcze grać bazując na pasji i azetesowskim zaangażowaniu. Jednak występy w ekstraklasie to już zupełnie inna bajka. I nie chodzi tu tylko o poziom sportowy, bo to jest zrozumiałe. Jednak najwyższa klasa rozgrywkowa to organizacyjny pełen profesjonalizm, to ten nieszczęsny niezbędny budżet kilkadziesiąt razy większy niż dotychczasowy. Oczywiście to również znakomita okazja do promocji. Medialność produktu, jakim stałby się zespół, wzrosłaby kolosalnie. Prestiż dla Uczelni i wszystkich wspierających je podmiotów jest nie do przecenienia. A koszykówka kobiet to dyscyplina zarówno widowiskowa, jak i bezpieczna w oglądaniu. Czy jednak uda się zebrać niezbędne środki i zrealizować swoje początkowe marzenia? Czy uda się znaleźć, w ogromnej przecież aglomeracji, jaką jest Trójmiasto, firmy, które będą chciały wesprzeć koszykarki w walce o ekstraklasę. Czy może rynek jest już koszykarsko nasycony? Tego dowiemy się już wkrótce. Zadanie przypomina nieco film Mission Impossible, jednak odsyłam do wywiadu z Kubą Jakubczykiem. To człowiek, który co chwila stawia sobie zadania na pierwszy rzut oka niemożliwe. Realizacja jego kolejnych wypraw pokazuje, że tak naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych. I ja właśnie wybieram tę wersję. Tomasz Aftański
wka” ó k t a i s a n z c y t s y r u „T
D
rugi Turniej Siatkówki Mężczyzn o Puchar Rektora Wyższej Szkoły Turystyki i Hotelarstwa w Gdańsku za nami. Tym razem zwycięstwo przypadło gospodarzom – drużynie WSTiH, która pewnie zwyciężyła w czterech meczach. Na drugiej pozycji, podobnie jak w zeszłym roku, uplasował się zespół Ateneum Szkoły Wyższej w Gdańsku. Trzecie miejsce zajęli gracze Wyższej Szkoły Finansów i Rachunkowości w Sopocie. Zawody rozegrano w hali Akademickiego Ośrodka Sportowego Politechniki Gdańskiej. Do zawodów przystąpiło pięć z sześciu wcześniej zgłoszonych drużyn. Poza wymienioną trójką były to ekipy Wyższej Szkoły Zarządzania z Gdańska i Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej z Sopotu. Brak jednej drużyny zmusił organizatorów do zmiany systemu rozgrywek. Początkowo miały grać dwie grupy po trzy zespoły, z tego dwa najlepsze miały przejść do fazy pucharowej. Ostatecznie zawody rozegrano w jednej grupie systemem „każdy z każdym”. Grano do dwóch wygranych setów. Przedwczesny finał zawodów rozegrał się już na samym początku. W meczu otwarcia naprzeciw siebie stanęły dwie najmocniejsze drużyny tego dnia – Wyższa Szkoła Turystyki i Hotelarstwa i Ateneum Szkoła Wyższa. Górą byli ci pierwsi, i to w ich ręce powędrował okazały puchar. Ateneum musiało zadowolić się po raz kolejny drugim miejscem. Przed
rokiem ustąpiło pierwszeństwa Wyższej Szkole Zarządzania z Gdańska. Najlepszym zawodnikiem turnieju wybrano Michała Dąbrowskiego (WSTiH). Miłym gestem było zadedykowanie przez siatkarzy Ateneum drugiego miejsca i pucharu trenerowi – Bartoszowi Krawczyńskiemu, który z powodów zdrowotnych nie mógł towarzyszyć swoim zawodnikom w czasie zawodów. Tekst i foto Paweł Pałkowski Zwycięska drużyna WSTiH: Marcin Troszczyłów, Grzegorz Grabowski, Filip Szczuka, Radosław Wijata, Marcin Gorzkowski, Michał Dąbrowski, Piotr Sawicki, Mateusz Kuna. Wyniki Ateneum – WSTiH 0:2 (17:25, 22:25) WSZ – WSFiR 0:2 (22:25, 16:25) SWPS – Ateneum 0:2 (15:25, 19:25) WSTiH – WSFiR 2:0 (25:16, 25:12) WSZ – SWPS 2:0 (25:19, 25:15) Ateneum – WSFiR 2:0 (25:19, 25:20) WSTiH – WSZ 2:0 (25:10, 25:18) SWPS – WSFiR 0:2 (11:25, 10:25) Ateneum – WSZ 2:0 (25:9, 25:19) WSTiH – SWPS 2:0 (25:16, 25:19) Kolejność końcowa 1. Wyższa Szkoła Turystyki i Hotelarstwa Gdańsk, 2. Ateneum Szkoła Wyższa Gdańsk, 3. Wyższa Szkoła Finansów i Rachunkowości Sopot, 4. Wyższa Szkoła Zarządzania Gdańsk, 5. Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej WZ Sopot
APS – Wydanie Regionalne Redaktor: Tomasz Aftański, Sekretarz: Piotr Walczak, Zespół redakcyjny: Adam Krzyżanowski, Maciej Kowalski, e-mail: fajf@o2.pl, aftan@o2.pl aps nr 03 2007 (251)
[pomorskie]
Zabrakło opcji w ataku...
Trenerze, jak ocenia pan występ swoich koszykarek podczas niedawnych półfinałów I ligi koszykówki kobiet? Czy rywale czymś pana zaskoczyli?
Turniej przebiegał w zasadzie bez niespodzianek. Kluczowe znaczenie miał pierwszy mecz z AZS UW. Można powiedzieć, że porażka z tym zespołem postawiła nas w trudnej sytuacji już na początku turnieju. Rywale praktycznie niczym nas nie zaskoczyli. Większość zespołów widzieliśmy już wcześniej. Jak wyglądała organizacja turnieju? Czy gospodarze stanęli na wysokości zadania?
Foto Adam Krzyżanowski
Warunki zakwaterowania były dramatyczne. Jedzenie, najdelikatniej
Foto SKK Hit Kobylnica
mówiąc, również pozostawiało wiele do życzenia. Dodatkowo hala od naszej bazy była oddalona o 5 km. Czego zabrakło by pokazać się z lepszej strony?
W trakcie turnieju zdobywaliśmy mało punktów. Zabrakło po prostu dodatkowej opcji w ataku, która odciążyłaby Agnieszkę Golemską. Czy jakaś zawodniczka zasłużyła wg pana na wyróżnienie? Chyba z dobrej strony pokazała się Agnieszka Golemska, która zdobyła tytuł króla strzelców turnieju.
Zgadza się, Agnieszka zagrała to, czego od niej oczekiwałem. Bardzo dobrze w obronie walczyła Aleksandra Chojnowska, zbierała sporo piłek, częstokroć „przepychając się” z większymi przeciwniczkami. Który z meczów był najlepszy? Czy ten wygrany z Ostrovią, czy może jednak porażka z Rybnikiem?
Spotkanie z Ostrovią było niestety bardzo słabym widowiskiem. Jednak trzeba było je wygrać i tego dokonaliśmy. 41 strat naszej drużyny. Resztę pozostawię bez komentarza. Natomiast w meczu z Rybnikiem obraz gry uległ diametralnej zmianie. Dziewczyny pokazały dobrą i ofiarną walkę w obronie. Ich determinacja była widoczna na całym parkiecie, dwie dogrywki, wielkie emocje. Zabrakło jednak doświadczenia w końcówkach. Warto podkreślić, że żaden z zespołów nie stawił takiego oporu głównemu faworytowi do awansu. W drużynie praktycznie przez cały czas zachodziły jakieś zmiany personalne. Czy miały one wpływ na grę drużyny?
Foto Adam Krzyżanowski
W
dniach 30.03.–1.04.2007 r. odbył się w Rybniku turniej półfinałowy pierwszej ligi koszykówki kobiet. Debiutujące w tej fazie rozgrywek zawodniczki AZS-u Uniwersytet Gdański powróciły z niego z jedną wygraną (48:47 z Ostrovią Ostrów Wlkp.) i dwiema porażkami (57:73 z AZS UW Warszawa i 59:62 z RMKS Rybnik), ostatecznie zajmując trzecie miejsce. Tym samym sezon dla akademiczek dobiegł końca. Oto, co o rybnickim turnieju, a także planach na przyszły sezon powiedział nam trener Wojciech Oleszkiewicz.
Na grę drużyny miały wpływ na pewno kontuzje, które wyłączyły z gry kilka zawodniczek. Te braki było trudno uzupełnić. Ze względu na obowiązki klubowe nie mogła pojechać z nami również Katarzyna Motyl, która w naszych barwach zagrała ostatnio dwa dobre mecze (22 pkt i 27 pkt – przyp. red.). Co zmieniło się w porównaniu z poprzednim sezonem? Czy można mówić o jakimś progresie organizacyjnym lub sportowym?
Pod względem sportowym uczyniliśmy krok do przodu, awansując do półfinałów. Organizacyjnie też zaszły pewne pozytywne zmiany. Pojawili się młodzi ludzie chętni do pomocy przy drużynie, drugi trener, ruszyła oficjalna strona internetowa, poprawiła się promocja drużyny. Jednak w dalszym ciągu jest bardzo wiele do zrobienia. Czy może pan już teraz mówić o planach na przyszły sezon?
Wiele rzeczy będzie w najbliższym czasie się rozstrzygać, dlatego nie zapeszajmy. Jak w każdym klubie najważniejsze są zabezpieczenia finansowe. Gdy uda się je uzyskać, będzie można myśleć o walce o awans do finału a może nawet o czymś jeszcze... Dystans do ekstraklasy jest duży. Jednak nie jest to droga nie do przejścia. Trzeba uczynić wszystko, by ją pokonać. Foto Adam Krzyżanowski
Gdyby miał Pan do dyspozycji jedno życzenie, to czego w aspekcie przyszłego sezonu by pan sobie życzył?
Wygrania 10 mln zł w totolotka (śmiech). Wtedy od razu część pieniędzy przeznaczyłbym na drużynę. Rozmawiał Maciej Kowalski www.azs.pl
e i k z e i d k z ó d ³³ó
Wiosna, wiosna... Akademicka Wiosna – czas porządków. Oczyszczania atmosfery. Przecierania nowych szlaków. Czas refleksji nad tym, co się zrobiło fantastycznie, a co wyszło w sposób tragiczny. Czas przemyśleń, co trzeba poprawić. Przede wszystkim – czas zmian... A jak zmiany, to i w AZS-ie. Z przyjemnością pragnę poinformować, że KU AZS Uniwersytetu Łódzkiego przechodzi poważne zmiany. I to w zakresie osobowym, jak i organizacyjnym. Zaczynamy działać coraz prężniej. Jesteśmy nastawionymi na sukces młodymi ludźmi i to nas nakręca. Chcemy robić więcej i lepiej. Chcemy zachęcać młodych ludzi do aktywnego uczestnictwa w życiu uczelni poprzez sport. Chcemy propagować zdrowy tryb życia. Chcemy wygonić coach potato people ze swoich kanap, zabrać im pilota od telewizora i wygonić na bieżnię, dać im piłkę do koszykówki bądź kamienie do curlingu! Chcemy, aby przyłączyli się do AZS-u! Chcemy, żeby żyli tym jak i my! Coraz częściej i poważniej myślimy o nowych inicjatywach. Działa Uniwersytecka Liga Koszykówki, Uniwersytecka Liga Siatkówki. Czas reaktywować Uniwersytecką Ligę Futsalu (ULF). A może i stworzyć ULUnihokeja? Kto wie! Przed nami MPSzW w Piłce Ręcznej, a niedługo potem Akademickie Mistrzostwa Europy w Piłce Ręcznej! Potem AMP w Grach Zespołowych i Tenisie Stołowym! Oj, będzie się działo, będzie... Możecie być pewni jednego – przyszedł czas ludzi zwariowanych; ludzi mających sto pomysłów na minutę; ludzi, którzy nie znają stwierdzenia, że coś jest niemożliwe do wykonania; ludzi, którzy chcą, żeby AZS był nie dodatkiem, ale częścią ich życia; ludzi, którzy identyfikują się z organizacją. Były w łódzkim AZS-ie momenty, których lepiej nie przypominać za często, chociaż stanowią doskonałą przestrogę i są pokazem tego, czego nie należy robić. Ale nie można nam odmówić chwil, których inne kluby mogą nam tylko pozazdrościć. Przyszła do AZS-u nowa, świeża krew. Przyszedł czas na zmiany! Jeszcze o nas usłyszycie! Martyna Macioszczyk
liga koszykówki
K
oszykówka zawsze zajmowała szczególne miejsce w sercach młodych ludzi związanych z łódzkimi uczelniami. Próbowano zachęcać młodzież szkolną do uczestnictwa w meczach towarzyskich. Jedną z form, za których pomocą propaguje się ten sport wśród młodych ludzi, jest Uniwersytecka Liga Koszykówki, czyli ULK. Głównym jej założeniem było przyciągnięcie jak największej liczby studentów Uniwersytetu Łódzkiego i zaproponowanie im spędzenia wolnego czasu na boisku. Z czasem Liga zaczęła się rozrastać i grać chciały w niej osoby związane z Politechniką Łódzką, uczelniami prywatnymi. Nawet licealiści i gimnazjaliści. Liga przyciąga osoby młode, które chcą spędzać piątkowe popołudnia i wieczory bawiąc się koszykówką. Są to ludzie, dla których ten sport stanowi styl życia. Osoby, które są gotowe rzucić
w jednym momencie wszystko, co w danej chwili robią, i iść pograć w kosza. Ale ULK to nie tylko zawodnicy. To też sędziowie, którzy poświęcają swój wolny czas. To organizatorzy Ligi – studenci Uniwersytetu Łódzkiego i członkowie KU AZS Uniwersytetu Łódzkiego, którzy w ten sposób chcą zachęcić młodych ludzi do uprawiania sportu. ULK miała być ligą, która może stanowić uzupełnienie dla Amatorskiej Ligi Koszykówki, prężnie działającej w Łodzi. Założeniem nie było stworzenie czegoś, co miałoby zagrozić tejże Lidze. Nie było też zamysłu, aby z nią konkurować. Ligi te miały się uzupełniać. I to nam się chyba udało. Coraz więcej osób jest zainteresowanych Ligą. Coraz więcej zespołów już zapisuje się do następnej edycji. Coraz więcej zawodników przychodzi do nas, organizatorów, i dziękuje nam za to, że ta Liga działa. Że się kręci. Że mimo przeszkód, jakie się przed nami mnożą, oni mają szansę grać. I przede wszystkim – coraz większą radość nam to sprawia. W tym roku odbywa się już po raz dziesiąty. Dlatego powinna być wyjątkowa. I jest. Chociażby dlatego, że trwa tak krótko – bo zaledwie od marca do czerwca. W tym momencie wchodzi w decydującą fazę rozgrywek play off. I chociaż jeszcze zostało dużo meczy do rozegrania, to jest mi już szkoda, że trwało to tak krótko.... Tekst i foto MM strony ULK: www.ulk.fora.pl www.ulk2007.wordpress.com
APS – Wydanie Regionalne Redaktor: Martyna Macioszczyk e-mail: m_macioszczyk@gazeta.pl Współpraca: Emil Lendzion, Justyna Matusiak aps nr 03 2007 (251)
[³ódzkie]
Ten sport trzeba kochać...
W
dniach 30.03–01.04.2007 r. w Białymstoku odbył się turniej eliminacyjny Mistrzostw Polski Mixtów w Curlingu. Rywalizowały ze sobą 22 ekipy z całej Polski, w tym aż 4 z Łodzi! Turniej ten zakończył się niesamowitym sukcesem jednej z łódzkich drużyn – AZS Chili Łódź II grającej w składzie: Adela Walczak (skip), Grzegorz Łabecki, Justyna Matusiak, Krzysztof Jodłowski. Ekipa wygrała 4 z 5 meczów i tym samym zapewniła sobie miejsce startowe w turnieju finałowym. Radość jest tym większa, że łódzka drużyna jest jedną z najmłodszych stażem ekip w Polsce. Tak więc słowa uznania należą się tym bardziej. Po powrocie z imprezy spotkałam się z Justyną Matusiak, która na gorąco zgodziła się opowiedzieć o wrażeniach z turnieju. Pozwól, że zacznę od gratulacji. W eliminacjach do Mistrzostw Polski Mixtów 2007 drużyna zagrała bez kompleksów przeciwko znacznie bardziej doświadczonym drużynom.
Kompleksy rodzą się zwykle z przykrych doświadczeń. My jeszcze takich nie mamy, kochamy ten sport i bez obciążenia związanego z pokładanymi w nas nadziejami – graliśmy z duchem curlingu. Historia curlingu jest długa, bo sięga czasów średniowiecza. W Polsce ten sport ma zdecydowanie krótszą tradycję...
W Polsce historia curlingu rozpoczyna się dopiero pod koniec XX wieku, jednakże entuzjastów tego sportu przybywa z roku na rok. Skąd się wziął pomysł na założenie sekcji curlingu w Łodzi? Ilu obecnie zawodników liczy?
Na pomysł zaszczepienia curlingu w Łodzi wpadł Łukasz Janczar. Jako doświadczony organizator, małymi kroczkami doprowadził do utworzenia sekcji AZS, do której początkowo należało kilkanaście osób. Przez ostatni rok liczba ta się podwoiła, a jest to wynikiem rozpoczęcia w lutym br. regularnych treningów. Czy curling może trenować każdy? Czy może potrzebne są do tego jakieś specjalne predyspozycje?
Niewiele jest ograniczeń natury fizycznej. Mile widziane są silne nogi, równowaga, precyzja... Są to jednak predyspozycje, które można do pewnego stopnia wyćwiczyć. W curling można grać również na wózkach. Wróćmy jeszcze do Mistrzostw Polski. Sekcja istnieje stosunkowo krótko, a łódzcy zawodnicy odnieśli właśnie swój pierwszy sukces na arenie ogólnopolskiej. Drugie miejsce w eliminacjach to nie jest mały wyczyn! Powiedz mi, na
www.azs.pl
czym polega sekret łódzkich zawodników i zawodniczek?
Treningi rozpoczęliśmy dopiero w połowie lutego. Tajemnicy sukcesu nie zdradzę! Mamy przecież przed sobą finały... Teraz uważam tylko, że możemy osiągnąć więcej... Jakie masz odczucia co do organizacji samej imprezy?
Pod względem rozplanowania była przeprowadzona naprawdę bardzo dobrze, natomiast przygotowanie lodowiska pozostawiało wiele do życzenia. Jednakże było to, przynajmniej w jakimś stopniu, rekompensowane przez fantastyczną atmosferę, w jakiej toczyły się rozgrywki. A jak wypadły w twoich oczach inne drużyny?
Poziom był zróżnicowany, przede wszystkim ze względu na doświadczenie poszczególnych drużyn. Jednak z przykrością muszę stwierdzić, że wpływ na wyniki meczów miało przygotowanie lodu, które uniemożliwiało wykazanie się precyzyjnymi, technicznymi zagraniami. Jakie elementy musicie poprawić, żeby stać się jeszcze lepszą drużyną?
Szlifowania wymaga bardzo wiele elementów. Przede wszystkim jednak musimy się skoncentrować na zapoznaniu się z taktykami gry w różnych sytuacjach. Przy tak niewielkiej ilości treningów wszelkie ćwiczenia są na wagę złota. Twoja drużyna nie ma trenera. Czy nie czujesz, że potrzebujecie kogoś, kto was poprowadzi?
To oczywiste, że potrzebny jest jakiś doświadczony zawodnik, który by nam udzielał wskazówek zarówno technicznych, jak i taktycznych. Problem jednak w tym, że w Łodzi nie ma takiej osoby. Sądzisz, że curling ma szansę na to, żeby stać się popularnym w Polsce sportem? Na razie jest niewiele klubów, które uprawiają tę dyscyplinę. Jest też stosunkowo niewiele osób, które śledzą na bieżąco mecze i spotkanie curlerów.
Osoby należące do coraz liczniejszych klubów curlingowych w Polsce to w większości te same, które interesują się bieżącymi informacjami dotyczącymi tego sportu. Popularność
curlingu w Polsce stale rośnie, jednak obawiam się, że w najbliższej przyszłości pozostanie dość elitarną dyscypliną, ze względu zarówno na wysokie koszty, jakie są związane z jego uprawianiem, jak i małą dostępność obiektów sportowych potrzebnych do treningów. Czy jest szansa na to, że w najbliższym czasie odbędą się w Łodzi ogólnopolskie, a być może międzynarodowe zawody w curlingu? Czy mamy zaplecze sportowe, które umożliwiałoby takie przedsięwzięcie?
W 2006 roku Łódź była gospodarzem Turnieju Eliminacyjnego MP oraz Finałów MP Kobiet i Mężczyzn. Trudno powiedzieć, gdyż teraz sezon curlingowy dobiega końca, a miejsca rozgrywek w przyszłym sezonie nie są jeszcze ustalone. Jakie są plany sekcji na najbliższą przyszłość?
Najpilniejszą potrzebą jest zdobycie drugiego kompletu kamieni, gdyż przy stale rosnącej liczbie członków sekcji to konieczność. A od zaraz rozpoczynamy intensywne przygotowania do finałów w Warszawie. Dziękuję za rozmowę. Sądzę, że doświadczenie, jakiego nabieracie uczestnicząc w Mistrzostwach Polski Mixtów, zaowocuje w przyszłym sezonie podwójnie. Życzę wysokiego miejsca na tych Mistrzostwach i liczę, że jeszcze będzie wiele okazji do rozmowy.
Rozmawiała Martyna Macioszczyk Foto ze zbiorów Justyny Matusiak, AZS Łódź
kalendarium
kalendarium
kalendarium
kalendarium
Kwiecień R
ok temu (24 kwietnia 2006 r.) zakończyły się rozgrywki ekstraklasy siatkówki mężczyzn. Brązowy medal wywalczył zespół AZS UWM Olsztyn. Czwarte miejsce zajął AZS Częstochowa, piąte – AZS Politechnika Warszawska.
2
lata temu (10–13 kwietnia 2005 r.) w Kwidzynie zawodniczki AZS AWFiS Gdańsk zdobyły srebrny medal Mistrzostw Polski Juniorek w Piłce Ręcznej.
3
lata temu (3–4 kwietnia 2004 r.) w Płowdiw (Bułgaria) Karol Kostka, AZS AWF Katowice, zdobył w składzie drużyny szpady brązowy medal Mistrzostw Świata Juniorów w Szermierce.
4
lata temu (12–13 kwietnia 2003 r.) Małgorzata Bielak, AZS AWFiS Gdańsk, zdobyła mistrzostwo Polski juniorów w judo w kat. 57 kg.
5 lat temu (28 kwietnia 2002 r.) zakoń-
czyły się rozgrywki ligi koszykówki mężczyzn. Trzecie miejsce w I lidze zajęła drużyna AZS Koszalin.
6 lata temu (22–23 kwietnia 2001 r.)
w Nowej Rudzie na Mistrzostwach Polski w Akrobatyce Sportowej złotymi medalistami zostali: – Wiktoria Weselak, AZS AWF Katowice, w skokach na ścieżce, – Jacek Marks, Paweł Pater, Rafał Urbaniak, Grzegorz Roś, AZS AWF Wrocław, w czwórkach, – Aleksander Brzozowski, AZS AWF Katowice, w skokach na ścieżce, – Paweł Juchniewicz i Aleksander Bieńkowski, AZS AWF Wrocław, w dwójkach mieszanych.
7
lata temu (7–9 kwietnia 2000 r.) w Sierosławiu odbyły się Indywidualne Akademickie Mistrzostwa Polski w Tenisie Ziemnym Mężczyzn Passat Cup 2000, zorganizowane przez poznańską Wyższą Szkołę Zarządzania i Bankowości.
8
lata temu (16–18 kwietnia 1999 r.) we Wrocławiu na Mistrzostwach Polski w Judo złote medale zdobyli: – Marzena Węgrzyn, AZS Opole, w kat. 57 kg, – Irena Tokarz, AZS AWF Wrocław, w kat. 63 kg, – Agata Mróz, AZS Opole, w kat. 70 kg, – Izabela Lubczyńska, AZS AWF Wrocław, w kat. 78 kg, – Beata Maksymow, AZS AWF Wrocław, w kat. +78 kg, – Bronisław Wołkowicz, AZS Politechnika Śląska Gliwice, w kat. 81 kg, – Paweł Nastula, AZS AWF Warszawa, w kat. 100 kg, – Rafał Kubacki, AZS AWF Wrocław, w kat. +100 kg.
9 lat temu (26 kwietnia 1998 r.) Monika
Fiszer, AZS AWF Biała Podlaska, zdobyła zloty medal w kat. 69 kg na Mistrzostwach Polski Juniorów do lat 20 w Podnoszeniu Ciężarów.
10
lat temu (26 kwietnia 1997 r.) w Warszawie odbyły się XIX Mistrzostwa Polski Uniwersytetów w Judo. Wystartowało 65 zawodniczek i 101 zawodników. Klasyfikację drużynową wygrał UAM Poznań przed Uniwersytetem Warszawskim i Gdańskim. Ha-ha
WYNIKI 5–6.02.2007, GIŻYCKO. W Mistrzostwach Polski w Bojerach w klasie DN zwyciężył Paweł Burczyński przed Michałem Burczyńskim. Obaj AZS UWM Olsztyn. 17–18.02.2007, WROCŁAW. Olga Brózda, AZS Poznań, zdobyła halowe tenisowe mistrzostwo Polski w grze podwójnej (z Magdaleną Kiszczyńską, SKT Szczecin) oraz wicemistrzostwo w grze pojedynczej. 19–25.02.2007, SZCZECIN. W Halowych Mistrzostwach Polski Juniorów w Tenisie tytuły mistrzowskie zdobyli: X Jerzy Janowicz, AZS Łódź – w grze pojedynczej X Sylwia Zagórska, AZS Poznań – w grze podwójnej (z Paulą Kanią, ChTT Chorzów). 24–25.02.2007, LEGNICA. Marcin Gołygowski, AZS Surma Poznań, zdobył mistrzostwo Polski w łukach bloczkowych. 28.02–1.03.2007, AUGUSTÓW. Cezary Rośleń, AZS AWFiS Gdańsk zdobył srebrny medal w Mistrzostwach Polski w Windsurfingu. 28.02.–1.03.2007, CIECHANÓW. W Młodzieżowych Mistrzostwach Polski w Taekwondo WTF tytuły mistrzowskie zdobyli: X Beata Przewłocka, AZS UWM Olsztyn – w kat. 49 kg X Agata Ćwiakowska, AZS AWF Warszawa – w kat. 57 kg X Anna Rapita, AZS AWF Warszawa – w kat. 67 kg X Michał Górski, AZS AWF Warszawa – w kat. 58 kg X Kamil Gołosiński, AZS UWM Olsztyn – w kat. 68 kg X Aleksander Rychlik, AZS UWM Olsztyn – w kat. 87 kg X Maciej Kaczorowski, AZS Łódź – w kat. +87 kg. W kategorii juniorów tytuły mistrzowskie zdobyli: X Agnieszka Benedict, AZS UWM Olsztyn – w kat. 52 kg X Katarzyna Wieczorek, AZS AWF Warszawa – w kat. 59 kg X Michał Masłowski, AZS UWM Olsztyn – w kat. 68 kg X Kamil Kołodziejczyk, AZS AWF Warszawa – w kat. 73 kg. 2–4.03.2007, BIRMINGHAM. W Halowych Mistrzostwach Europy w Lekkoatletyce brązowe medale zdobyli: X Daria Onyśko, AZS AWF Gorzów – na 60 m, 7.20 X Piotr Kędzia, AZS Łódź, Łukasz Pryga, AZS AWF Wrocław, Piotr Klimczak, AZS AWF Kraków – w składzie sztafety 4 x 400 m. 2–4.03.2007, RZESZÓW. W Mistrzostwach Polski w Tenisie Stołowym medale zdobyli: X Magdalena Cichocka, AZS AE Wrocław – złoty w grze mieszanej (z Danielem Górakiem, Hennebont GV) X Agata Pastor, AZS AJD Częstochowa – srebrny w grze podwójnej (z Anną Jantą-Lipińską, TS Homberger) X Daria Łuczakowska, AZS AE Wrocław – brązowy w grze pojedynczej X Daria Łuczakowska i Magdalena Cichocka – brązowy w grze podwójnej.
4.03.2007, JAKUSZYCE. W Mistrzostwach Polski w Biegu Narciarskim na 42 km stylem dowolnym zwyciężył Piotr Kocoń przed Maciejem Kreczmerem. Wśród kobiet zwyciężyła Agnieszka Szymańczak przed Dorotą Dziatkowiec-Michoń i Weroniką Przyczynek. Wszyscy AZS AWF Katowice. 5–6.03.2007, BIAŁYSTOK. W Mistrzostwach Polski w Short Tracku medale zdobyli: Złote: X Zbigniew Bródka – na 500 m X Zbigniew Bródka – na 1500 m X Zbigniew Bródka – w wieloboju X AZS Opole – w biegu sztafetowym mężczyzn; Srebrny: X Aida Popiołek – na 500 m; Brązowe: X Zbigniew Bródka – na 1000 m X Jakub Jaworski – na 1500 m X Jakub Jaworski – w wieloboju. Wszyscy AZS Opole. 9–11.03.2007, KRAKÓW. W Młodzieżowych Mistrzostwach Polski w Tenisie Stołowym medale zdobyli: Złote: X Agata Pastor, AZS AJD Częstochowa – w grze pojedynczej, X Agata Pastor i Marta Gołota, AZS AJD Częstochowa – w grze podwójnej; Srebrny: X Daria Dudzińska, AZS AE Wrocław – w grze pojedynczej; Brązowe: X Marta Gołota – w grze pojedynczej X Marta Gołota – w grze mieszanej (z Szymonem Malickim, Olimpia-Unia Grudziądz) X Agata Pastor – w grze mieszanej (z Jakubem Perkiem, KS Tur-Bogoria Grodzisk Maz.). 10–11.03.2007, OLSZTYN. AZS UWM Olsztyn zdobył mistrzostwo Polski juniorów w siatkówce. 11.03.2007, JAWORZNO. W Mistrzostwach Polski w Ju-Jitsu w konkurencji walki medale zdobyli: Złote: X Szymon Pezda, AZS AWF Wrocław – w kat. 62 kg X Tomasz Skórkowski, AZS AWF Katowice – w kat. 85 kg; Srebrne: X Kornel Ratajski, AZS AWF Wrocław – w kat. 94 kg X Agnieszka Korż, AZS AWF Wrocław – w kat. 70 kg; Brązowe: X Tomasz Niewiara, AZS AWF Katowice – w kat. 62 kg X Arnold Ratajski, AZS AWF Wrocław – w kat. 85 kg X Aleksander Zaic, AZS AWF Wrocław – w kat. +94 kg X Agnieszka Zaborska, AZS AWF Wrocław – w kat. 55 kg X Edyta Serba, AZS AWF Wrocław – w kat. 62 kg. 11.03.2007, BYDGOSZCZ. Justyna Mudy, AZS AWF Katowice, zdobyła brązowy medal w Mistrzostwach Polski w Biegach Przełajowych w konkurencji 4 km. 13–14.03.2007, NOWY TARG. W Mistrzostwach Polski w Snowboardzie medale zdobyli: Złote: X Małgorzata Kukucz, AZS AWF Katowice – w slalomie gigancie równoległym X Karolina Sztokfisz, AZS AWF Kraków-Zakopane – w slalomie równoległym; Srebrne: X Karolina Sztokfisz – w slalomie gigancie równoległym X Małgorzata Kukucz – w slalomie równoległym X Tomasz Król, AZS AWF Kraków-Zakopane – w slalomie gigancie równoległym; Brązowy: X Marcin Szeja, AZS AWF Kraków-Zakopane – w slalomie równoległym. SP
aps nr 03 2007 (251)
[o AZS na Jarmarku Zdrowia
5
razy dziennie warzywa i owoce – to hasło towarzyszyło happeningowi organizowanemu przez Fundację Promocji Zdrowia.
IV Akademickie Mistrzostwa Polski w Chodzie Sportowym
P
iękna, niemal letnia aura przywitała na stadionie lekkoatletycznym AWF w Krakowie czołówkę polskiego chodu. Akademickie Mistrzostwa Polski w tej dość niszowej dyscyplinie zgromadziły sporą liczbę zawodników i zawodniczek. Na AMP-
-owskich dystansach 10 km, najlepsi okazali się: Katarzyna Kwoka (CWKS Resovia Rzeszów) oraz Grzegorz Sudoł (KS AZS AWF Kraków). Młodzież oraz weterani startowali na dystansie 5 km. KM
Na jarmarku nie zabrakło także AZS-u, który tuż przy wejściu do Zamku Królewskiego zachęcał przechodniów do aktywności fizycznej. Korfball, ergometr wioślarski, ćwiczenia fitnness okazały się w tym dniu doskonałym dodatkiem do zdrowego odżywiania. MW
Z Warszawskiej na Kopiec Kościuszki
24
d b y ³ o siê...]
marca br. w Krakowie, już po raz 31., odbył się Uliczny Bieg Sztafetowy Szlakiem Pomników Pamięci Tadeusza Kościuszki. Ta cieszącą się dużą popularnością impreza organizowana jest przez Klub Uczelniany AZS Politechniki Krakowskiej. Mężczyźni rywalizowali w pięcioosobowych sztafetach na trasie od gmachu Politechniki z ulicy Warszawskiej na Kopiec Kościuszki. Kobiety od kilku lat startują w sztafecie 4 x 1 okrążenie wokół Rynku Głównego. W ramach biegu odbył się II rzut Małopolskiej Ligi Akademickiej w biegach przełajowych. AO Informacje: www.azs.pk.edu.pl
Informacje: www.azs-awf.pl
52. Nadwiślański Bieg na Przełaj
O
statniego dnia marca na obiektach Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie odbył się tradycyjnie 52. Nadwiślański Bieg na Przełaj. Impreza swymi tradycjami sięga połowy lat dwudziestych ubiegłego wieku i choć spotykała na swojej drodze wiele przeszkód, po dziś dzień przyciąga rzesze lekkoatletów. W ramach Biegu odbył się III rzut Małopolskiej Ligi Akademickiej oraz Grand Prix PZLA i KOZLA. KM Informacje: www.azs-awf.pl
Znowu w Zieleńcu
P
odczas wiosennego szkolenia działaczy klubów uczelnianych (22–25 marca br.) obok zajęć programowych dotyczących Mistrzostw Polski Szkół Wyższych, Studenckiej Strefy Aktywności, kampanii sprawo zdawczo-wyborczej w jednostkach AZS i wolontariacie na imprezach międzynarodowych, odbyły się spotkania i prezentacje z przedstawicielami „Krewniaków” oraz „Akademickiego Klubu Golfowego”. AO www.azs.pl
Kibice z Bia続e
Kamil Paszkow ski
j Podlaskiej